„Czy się stoi czy się leży” (nowy program dla młodzieży) czyli… „Pierwsza (i ostatnia) praca” za pieniądze zabrane… pracującym. Adam Wielomski: Bezsens polskiej polityki demograficznej.


Komuda: program „Pierwsza praca” jest skazany na sukces.

15.05. Warszawa (PAP/PAP Legislacja) – Uruchomienie programu „Pierwsza praca”, kiedy bezrobocie spada i są duże na niego pieniądze, jest skazane na sukces – powiedział PAP ekspert Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych Łukasz Komuda. Program przedstawił w piątek Bronisław Komorowski.

Komuda zwrócił uwagę, że prezydent w Polsce nie jest władzą wykonawczą. „To nie on kształtuje, nie on realizuje i finansuje politykę zatrudnienia. Ale ma inicjatywę” – podkreślił.

„Inicjatywa dotyczy rynku pracy, który jest najważniejszym i chyba jednym z bardziej szwankujących elementów naszej gospodarki. Dlatego doceniam tę inicjatywę, chociaż jej ogłoszenie na tydzień przed drugą turą wyborów prezydenckich oczywiście budzi pewnego rodzaju zdziwienie i refleksję. Tym bardziej, że – podczas kadencji prezydenta Bronisława Komorowskiego – najtrudniejsza sytuacja młodych do 24. roku życia na rynku pracy, kiedy bezrobocie sięgało (w tej grupie wiekowej – PAP) 30 proc. – była dwa lata temu. W ostatnim kwartale ubiegłego roku bezrobocie to wyniosło 22 proc. i bardzo gwałtownie teraz spada” – ocenił.

Rząd – jak mówił – chce uruchomić „jeden z największych programów aktywizacji zawodowej, instrument, który ma wesprzeć pewien fragment naszego rynku pracy w chwili, kiedy bezrobocie w Polsce spadło, i zamierza na to wydać blisko 1/4 tego, co wydaje z Funduszu Pracy co roku na aktywną i bierną politykę zatrudnienia, czyli na instrumenty typu zasiłki czy prace publiczno-pożyteczne”. „To jest ogromne uderzenie. Oczywiście tylko duże uderzenia mają swój efekt” – podkreślił.

Jego zdaniem uruchomienie programu, kiedy bezrobocie spada i są duże na niego pieniądze, jest skazane na sukces. „Niezależnie, czy ten program w ogóle ruszy, to na koniec 2016 r. bezrobocie wśród młodych może być na absolutnie minimalnym poziomie, spaść poniżej 16 proc.” – podkreślił. Jak mówił, sprzyja też temu m.in. demografia i koniunktura. „Sytuacja gospodarcza jest całkiem niezła. Warto pamiętać, że bezrobocie porusza się w cyklach, od stycznia ubiegłego roku zaczęliśmy cykl spadków bezrobocia. Bezrobocie będzie spadać przez co najmniej trzy najbliższe lata” – dodał.

Ekspert Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych ma jednak pewne wątpliwości. „Jeżeli zatrudnimy 100 tys. młodych ludzi tak naprawdę za darmo, bo pracodawca otrzyma pełen koszt zatrudnienia takiej osoby, czy to jednak nie będzie konkurencja w postaci praca za darmo w stosunku do tych osób, które są na rynku i takiej szansy nie otrzymają. Czy to nie spowoduje tego, że obniżone zostaną wynagrodzenia albo wręcz zwolnieni zostaną ludzie, którzy nie mogą skorzystać z tego programu z różnych powodów” – zaznaczył.

Gwarancję 2-letniego zatrudnienia dla ponad 100 tys. młodych ludzi ma dać zaprezentowany w piątek program „Pierwsza praca”. W ocenie prezydenta Bronisława Komorowskiego, pozwoli to m.in. na dalsze zmniejszanie poziomu bezrobocia młodych w naszym kraju.

Program „Pierwsza praca” jest elementem zapowiadanej przez prezydenta strategii „Dobry start dla młodych”. Zakłada m.in. gwarancję dwuletniego zatrudnienia dla ponad 100 tys. młodych osób już w 2016 r. Jest skierowany do absolwentów szkół zawodowych, ponadgimnazjalnych i wyższych, którzy nie ukończyli jeszcze 30 lat i bezskutecznie szukają zatrudnienia. Będzie finansowany z Funduszu Pracy i Środków Europejskich.

„Program +Pierwsza praca+ jest adresowany do młodych ludzi i do pracodawców. Wydaje się być atrakcyjny i pozwalający na dalsze zmniejszanie poziomu bezrobocia młodych ludzi” – powiedział prezydent przedstawiając ten program w piątek w Warszawie. Podkreślił, że Polska jest obecnie w UE wiceliderem, jeśli chodzi o obniżanie bezrobocia młodych ludzi.(PAP)

dol/ mhr/ abr/

PROM: „Pierwsza praca” pomoże młodym, ale nie odmieni ich złej sytuacji.

15.05. Warszawa (PAP) – Zmniejszenie kosztów pracy młodych to dobre rozwiązanie, które pomoże im znaleźć pracę; trzeba jednak kompleksowych zmian, a nie jednej konferencji prasowej w trakcie kampanii – ocenia prezydencki projekt rzecznik Polskiej Rady Organizacji Młodzieżowych Maciej Górski.

„Cieszymy się, że prezydent wyszedł z taką propozycją. Ogromnym plusem tej kampanii jest to, że problemy młodych ludzi są podnoszone. Dzięki temu lepiej widać, że coś jest nie tak, że młodzi emigrują, nie mogąc znaleźć pracy po studiach” – powiedział w piątek rzecznik PROM. Zaznaczył jednak, że propozycja ta wydaje mu się zgłoszoną „trochę na szybko”.

„Zaskakuje nas, że propozycja niosąca za sobą tak daleko idące konsekwencje finansowe, jest zgłaszana w taki sposób. To nie jest problem, który pojawił się nagle. Sytuacja młodych ludzi jest katastrofalna od zawsze. To jest też problem wyższej edukacji i wielu innych dziedzin, którego nie rozwiąże się jedną konferencją prasową” – zaznaczył Górski.

Rzecznik PROM zwrócił uwagę, że głównym problemem pokolenia wchodzącego na rynek pracy są wysokie koszty zatrudnienia, które skłaniają pracodawców do zatrudniania bardziej doświadczonych pracowników: „Istnieje wiele barier w prawie pracy, np. bardzo wysokie składki podnoszące koszty pracy. Dobrze, że prezydent chce obniżyć koszty pracy młodych ludzi, to faktycznie obniży pewną barierę w ich zatrudnianiu. Niemniej nie jest to coś, co można rozwiązać od tak”.

Górski zaznaczył, że liczy, iż program nie jest jedynie „zagrywką pod kampanię wyborczą” i będzie kontynuowany w przyszłości: „Potrzeba tu skoordynowanej polityki rządu. To musi być długofalowa polityka, a nie doraźne działanie w ramach kampanii wyborczej. Prezydent nie ma kompetencji, by wdrożyć takie rozwiązanie, dlatego dobrze, że ma tutaj wsparcie ministerstwa pracy”.

Ważny – zdaniem rzecznika – jest też problem szkolnictwa wyższego: „Prezydent powinien zwrócić uwagę, że pracodawcy nie chcą zatrudniać młodych ludzi, ponieważ uważają, że są niedostatecznie wykwalifikowani. Potrzeba bardziej kompleksowego spojrzenia, a nie tylko wyeliminowania jednego elementu”.

Górski zwrócił również uwagę, że państwowe interwencje na rynku pracy nie są najskuteczniejszymi narzędziami poprawy sytuacji: „Państwo może wpompować ogromne pieniądze, a efektów nie widać. Popatrzmy na program +Mieszkanie dla Młodych”, który jest programem działającym pod potrzeby deweloperów, a nie młodych ludzi. Nasze państwo nie ma za wiele pieniędzy i powinny one być wydawane w sposób przemyślany. Sposób zgłoszenia tego pomysłu rodzi obawy, że to nie będą mądrze wydane pieniądze” – podsumował rzecznik PROM.

(…)PAP rcze/ dol/ gma/ źródło: stooq.pl

Andrzej Sadowski i Cezary Kaźmierczak (15.07.2015 Polsat News)

podobne: Szara strefa w polskiej gospodarce. Ks. Jacek Gniadek: Czy praca na czarno jest grzechem? czyli… „nielegalna” praca w odpowiedzi na „legalny” rabunek. a także: ofeR-rma w urzędach bezrobocia – bez znaczenia dla rynku pracy oraz: CBOS: w co czwartej polskiej rodzinie osoby bezrobotne. i to: Konspiracja w odpowiedzi na przemoc – Stanisław Michalkiewicz polecam również: CBOS: w co czwartej polskiej rodzinie osoby bezrobotne. oraz: Skuteczniejsza walka z bezrobociem młodych potrzebna od zaraz. Tymczasem nowych miejsc pracy nie przybędzie. i jeszcze: Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Demobilizacja czyli zatrudnienie publiczne (zysk czy strata?)

Adam Wielomski: Bezsens polskiej polityki demograficznej.

„…pośród ok. 3 milionów ludzi, którzy wyemigrowali z Polski do zachodnich krajów starej Unii Europejskiej, przeważają nie ludzie w średnim wieku, nie renciści i emeryci, lecz ludzie młodzi, zwykle między 25 a 35 rokiem życia. Większość z nich albo do Polski już nigdy nie wróci, albo podejmie próbę nieudaną i powrócą do swoich nowych „ojczyzn”, nie mając nad Wisłą ani pracy, ani mieszkania, ani domu. Warto by zmierzyć ten odsetek emigrujących, rekrutujących się z młodego pokolenia. Jeśli bowiem od wskaźnika dzietności na poziomie 1,5 odejmiemy te dzieci, które wszedłszy w dorosłe życie, emigrują z naszego kraju, to rzeczywisty współczynnik obniży się zapewne gdzieś do ok. 1,0. Osoby te wprawdzie nominalnie zachowują polskie obywatelstwo, ale rozwijają inne kraje, pracują na ich PKB, tam płacą podatki i składki emerytalno-rentowe.

Państwo polskie i naród polski nie mają z ich pracy żadnych korzyści. Tylko ekipa Donalda Tuska ma z tego powodu na twarzy ironiczny uśmieszek, że wyeksportowawszy nadmiar siły roboczej, „rozwiązuje” w kraju problem bezrobocia, co wycisza napięcia społeczne i pozwala rządzącym spokojnie patrzeć na następne wybory. Bo przecież tylko o wynik wyborczy tutaj toczy się gra!

Sytuacja gdy 1/3 rodzących się dziś Polaków wyemigruje za granicę powoduje, że jakakolwiek polityka pronatalistyczna pozbawiona jest sensu. Przy istniejącym bizantyjsko-socjalistycznym systemie podwojenie dzietności wcale nie spowoduje rozwiązania kryzysu demograficznego, a jedynie podwoi liczbę emigrantów do Niemiec i Wielkiej Brytanii. Innymi słowy: w istniejącej infrastrukturze prawno-ekonomicznej wszelka kampania demograficzna może przynieść korzyść nie i Polakom, lecz Wielkiej Brytanii i Niemcom. Oto z Polski przybędzie świeża fala tanich i nieźle wykształconych robotników. Anglicy i Niemcy nie będą musieli prowadzić wymyślnej polityki demograficznej, gdyż to Polacy zapłacą składki na niemieckie i angielskie emerytury. Ich dzieci zostaną zgermanizowane i zanglicyzowane i po polskości zostaną im tylko brzmiące odmiennie nazwiska.

Jest jeszcze gorzej, a mianowicie czynna polityka demograficzna ze strony Państwa Polskiego zwiększa jedynie podatki. Wyobraźmy sobie, że rząd osiągnął rzeczywisty sukces (tak, wiem, że to trudne do wyobrażenia) i dzietność podwoiła się. Ależ to by dopiero była katastrofa! Rzecz w tym, że polski podatnik zapłaciłby za becikowe, przedłużone zasiłki dla matek wychowujących dzieci. Będzie musiał zapłacić za setki tysięcy ewentualnych dzieci uczących się w żłobkach, przedszkolach, szkołach i na wyższych uczelniach.

Na zwiększoną dwukrotnie liczbę dzieci musielibyśmy wydać gigantyczne pieniądze, aby je ubrać, wykarmić, zapewnić im edukację. I co z tego, jeśli rządy PO-PiS-u nie są zdolne do stworzenia systemu gospodarczego w którym dzieci te, wszedłszy w dorosłe życie, znajdą pracę lub założą własną firmę. Przygnieciona podatkami, przepisami i biurokratami polska gospodarka nie wchłonie tych ludzi. Najpierw zwiększą armię bezrobotnych, a potem wyjadą do Berlina czy Londynu…”

całość tu: nczas.com

podobne: Czy liberalizm nas zabije? Nawet gdyby chciał to nie zdąży, bo wcześniej wykończy nas socjalizm czyli… „Polityka społeczna” (dla głupców). oraz: Tax Care: polska rodzina w szponach fiskusa. Struktura daniny oddawanej państwu. i to: Mazowsze ponad stan, komornicy, odprawy w PKP i kosztowne pendolino, drogie drogi i afera więzienna, JSW strajkuje inwestorzy tracą, kryzys demograficzny i emigracja zarobkowa, przedsiębiorczość stabilna ale mniej firm na rynku, ranking wolności gospodarczej, meblarstwo kwitnie czyli…Państwo sobie gospodarka sobie i pomimo państwa.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Reklamy

2 comments on “„Czy się stoi czy się leży” (nowy program dla młodzieży) czyli… „Pierwsza (i ostatnia) praca” za pieniądze zabrane… pracującym. Adam Wielomski: Bezsens polskiej polityki demograficznej.

  1. Pingback: Komentarze POwyborcze… „Ostatnia niedziela” (grana na dudach). Przegrana Komorowskiego to przegrana wielu mend z układu. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Wczesna edukacja szkolna nie jest dobra dla dzieci. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s