„Na sumieniu Polski ciąży wiele grzechów przeciwko sobie, ale ani jeden przeciwko innym narodom.” Aleksijewicz: człowiek postsowiecki jest agresywny i bezwzględny.


Aleksijewicz: człowiek postsowiecki jest agresywny i bezwzględny.

13.05. Warszawa (PAP) – Rosyjski naród nie zaakceptował pieriestrojki, każdy Rosjanin jest po trosze Putinem – mówiła w środę w Warszawie Swietłana Aleksijewicz, autorka książki „Czasy secondhand”, w której próbuje opisać zjawisko „człowieka sowieckiego” w 20 lat po upadku ZSRR.

„Czasy secondhand” nominowane są do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Rozstrzygnięcie konkursu odbędzie się we czwartek w Warszawie. Aleksijewicz, uważana za jedną z najciekawszych współczesnych reporterek, wymieniana wśród kandydatów do literackiego Nobla, otrzymała już Nagrodę im. R. Kapuścińskiego za reportaż literacki w 2011 r. za książkę „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, w której spisała wspomnienia żołnierek z Armii Czerwonej. W „Czasach secondhand” rozmawiała z Rosjanami o życiu po pieriestrojce.

„Komunizm miał szalony plan – zmienić starego człowieka, starotestamentowego Adama. I to się udało. Może ta jedna jedyna rzecz mu się udała. Przez 70 z górą lat w laboratorium marksizmu-leninizmu wyhodowano odrębny gatunek – homo soveticus. Jedni uważają go za postać tragiczną, inni u nas mówią o nim pogardliwie +sowek+. Wydaje mi się, że znam tego człowieka, że jest mi bliski, że jestem jego sąsiadką, przeżyłam wiele lat tuż koło niego. Ten człowiek to ja” – pisze Aleksijewicz w „Czasach secondhand”.

„Rosjanie boją się mówić otwarcie, są nieufni. Przeraża mnie, gdy w rozmowie z matką poległego rosyjskiego żołnierza słyszę, że ona nie przyzna, że syn zginął w Donbasie. Jeżeli powie coś takiego, to władze nie wypłacą jej odszkodowania, a ona ma jeszcze córkę i chce jej kupić mieszkanie. Ale to jest nie tylko strach. Okazuje się, że dwie dekady temu to elity chciały pieriestrojki, popierały Gorbaczowa. Naród wtedy milczał. A teraz, kiedy Putin rządzi, okazało się, że naród wcale nie wybiera demokratycznej przyszłości, tylko tęskni za sowiecką przeszłością. Naród rosyjski nie zaakceptował pieriestrojki – to dla mnie najbardziej wstrząsające odkrycie ostatnich lat” – mówiła Aleksijewicz na środowym spotkaniu z czytelnikami w Warszawie.

„To, co rosyjskie media mówią o wojnie w Donbasie, jest potwornie zakłamane, woła o pomstę do nieba, ale prawdziwy problem jest nie w mediach, tylko w fakcie, że rosyjski naród chce słuchać tych kłamstw. Problemem jest nie tyle Putin sam w sobie, tylko fakt, że każdy Rosjanin jest po trosze Putinem. Czerwone imperium odeszło, ale sowiecki człowiek pozostał. W rosyjskim społeczeństwie mamy do czynienia z ruskim człowiekiem, który od ponad stu lat chowany jest w kulcie wojny. Tu nigdy nie było dostatku, nigdy nie było ważne, aby zwykły człowiek mógł dobrze żyć. O wiele ważniejsze było, żeby kraj był wielki i naszpikowany rakietami. Człowiek sowiecki był przez kilkadziesiąt dekad okłamywany, a potem, po pieriestrojce, systematycznie okradany. Dlatego to bardzo bezwzględny i agresywny typ człowieka” – uważa Aleksijewicz.

Aleksijewicz, opisując „sowieckiego człowieka”, nie porywa się na przedstawienie mechanizmów historii i polityki, skupia się na przeżyciach jednostek. Materiały do książki zbierała ponad 20 lat. Udało jej się zebrać ponad 60 opowieści, z których wyłania się obraz ogromnego cierpienia, poświęcenia i manipulacji dokonywanych przez dekady na wszystkich społecznościach i narodowościach pod władzą radzieckich komunistów. Nie ma w tym zbiorze opowieści rodzinnej, w której nie pojawiałyby się więzienia i łagry. Aleksijewicz zauważa, jak często w wypowiedziach jej rozmówców pojawiają się słowa „strzelać”, „rozstrzelać”, „zlikwidować”, „wyeliminować”, „aresztowanie”, „10 lat bez prawa korespondencji”.

Co zadziwiające, wszystkie opowieści łączy jeden motyw – rozmówcy Aleksijewicz, choć oni sami i ich rodziny doświadczyły tak wiele zła i cierpienia, nadal wierzą w komunizm, uważają go za ustrój sprawiedliwy i piękną ideę. Tak ich wychowywano od dzieciństwa, a kiedy komunizmu zabrakło, znaleźli się w ideowej próżni, którą odbierają bardzo boleśnie. Kapitalizm jest zaprzeczeniem wartości, w które wierzyli przez całe życie. Rozmówców Aleksijewicz brzydzi pogoń za pieniądzem, rozbuchana konsumpcja, gloryfikacja mieszczańskich wartości. Nie dane im było zresztą zaznać poprawy warunków materialnych po upadku imperium. Przeciwnie, najczęściej żyją jeszcze biedniej niż kiedyś, ale swoją biedę odbierają boleśniej przez porównanie z tymi, którym w nowym systemie się udało. W rozmowach powtarza się opinia, że dawny system, w którym wszyscy mieli bardzo niewiele, był sprawiedliwszy.

Aleksijewicz zauważa, że przez ostatnie dwie dekady społeczeństwa krajów postsowieckich doświadczyły czegoś, czego nie znały od niemal stulecia – ideałem stało się zwyczajne życie. „Czegoś takiego nigdy w Rosji nie było, nie zna tego nawet rosyjska literatura. Właściwie to jesteśmy ludźmi wojny. Albo braliśmy w niej udział, albo się do niej szykowaliśmy. To dlatego mamy psychikę żołnierzy. W czasie pokoju też wszystko odbywało się zgodnie z wojskowym rytuałem. Dudniły werble, powiewał sztandar, serce wyrywało się z piersi. Człowiek nie dostrzegał tego, że jest niewolnikiem, kochał nawet tę swoją niewolę” – pisze dziennikarka.

Po pierestrojce otwarto radzieckie archiwa i wiedza o zbrodniach i ofiarach komunizmu stała się powszechnie dostępna. Miało to być doświadczenie oczyszczające, dano ludziom długo ukrywaną prawdę. Z opowieści zebranych przez Aleksijewicz wynika, że niewiele to zmieniło. Wiedza o zbrodniach systemu była powszechna i wcześniej, choć rzadko o tym rozmawiano. Po otwarciu archiwów stało się natomiast jasne, że istniała ogromna rzesza ludzi, którzy byli sprawcami sowieckich represji, a potem ich ofiarami lub odwrotnie. Donosicielstwo było powszechne. Bardzo niewielu może z czystym sumieniem powiedzieć o sobie, że nie przyłożyli ręki do zbrodni minionego systemu. Teraz, jak pisze Aleksijewicz, wszyscy przypisują sobie rolę ofiar.

Jeden z rozmówców Aleksijewicz, wykładowca uniwersytecki zauważa, że w Rosji o ZSRR myśli się z coraz większym sentymentem: „Połowa młodych ludzi między 19. a 30. rokiem życia uważa Stalina za +największego polityka+. Znowu w modzie jest wszystko, co +radzieckie+”. Na przykład radzieckie kawiarnie o radzieckich nazwach, z radzieckimi daniami w karcie. (…) Odradzają się stare idee: wielkiego imperium, żelaznej ręki, własnej, odrębnej drogi Rosji. Przywrócono hymn radziecki, istnieje Komsomoł, tyle, że nazywa się Nasi; jest i partia władzy, kopiująca partię komunistyczną. Prezydent ma absolutną władzę sekretarza generalnego…”.

Swietłana Aleksijewicz urodziła się w 1948 r. w Stanisławowie, później z rodziną przeniosła się na Białoruś. Pracowała jako wychowawczyni w internacie, nauczycielka, dziennikarka. Pisze o pomijanej i wypieranej historii Rosji: katastrofie w Czarnobylu, radzieckiej interwencji w Afganistanie, udziale kobiet w drugiej wojnie św., wojennych losach dzieci, codziennym życiu po upadku komunizmu. Książka „Czasy secondhand” ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne. Patronat medialny nad Nagrodą im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki ma w tym roku Polska Agencja Prasowa. (PAP)

aszw/ gma/

podobne: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” oraz: Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli. i to: „Psy Stalina” Nikity Pietrowa – kelejdoskop zbrodniarzy i anatomia zbrodni

„…każdy naród, jeżeli pragnie żyć i rozwijać się, musi dziś organizować się jako państwo uzbrojone.

Nie znaczy to jednak, ażeby taka organizacja była rozumna, moralna i wiekuista. Jeżeli przeto szlachta polska nie stworzyła państwa militarno – urzędniczo – policyjnego, nie zawiniła przeciwko moralnemu idealizmowi, ale przeciwko bezpieczeństwu ojczyzny. Jest więcej niż prawdopodobne, że w przyszłości takie państwa zupełnie znikną. Nie należy również innych przejawów indywidualizmu staroszlacheckiego wyrzucać bezwzględnie na śmietnik historii. Lauda sejmikowe i liberum veto – były to owoce życia zgniłe i robaczywe, ale ziarna miały zdrowe. Prawo swobody i niezależności indywidualnej, samorząd osobisty ,- ta idea świeci również gwiazdą na niebie przyszłości, który nie będzie zbijać ludzi w wielkie kupy jako ubezwładnione cząstki masy, jako roje osadzone w jednakowych komórkach. Gdyby z czynów dawnej szlachty polskiej odjąć nadużycia i wyłączność kastową, pozostawałoby to, co się zawiera w znakomitym traktacie Mila „O Wolności”. Nie wiedziała ona lub nie pamiętała o tym, że – jak trafnie wyraził się Robespierre, który również o tym zapomniał, – wolność każdego człowieka, kończy się tam, gdzie się zaczyna innych.

Ogół ludzi stawia wiele wartości cenniejszych przed mniej cenioną dobrocią. Mądrość, sztuka, bogactwo, siła, odwaga – używają większej chwały. Tymczasem, chociaż nie jest jeszcze dziś, będzie to niezawodnie kiedyś najwyższy przymiot duszy ludzkiej. A nawet już obecnie, jeżeli przejrzymy wszystkie przedmioty miłości i uwielbienia, jakie przesunęły się w dziejach, to łatwo stwierdzimy, że najpowszechniejszej i przez 20 stuleci aż do dziś nieprzerwanej czci doznaje geniusz dobroci. Jest on szczytem cnót ludzkich. Otóż Polak, zarówno staroszlachecki, jak obecny, narodowy, jest człowiekiem dobrym, a w takich postaciach jak Chodkiewicz, Żółkiewski, nade wszystko zaś Kościuszko bezprzykładnie dobrym. Tak wysokiej miary charakterów wśród ludzi przeznaczonych do okrucieństwa wojskowego, nie wydał żaden inny naród. To są olbrzymy cnoty, ciała prześwietlone blaskiem dusz olśniewających. Jak czytelnik zauważył z poprzednich kart tego pisma, nie zaślepia mnie szowinizm, gdy powiem, że w bezpośredniej i pośredniej znajomości narodów europejskich w żadnym nie dostrzegłem tyle narodowej, szczerej, niewyrozumowanej dobroci, ile w Polakach. Zdaje mi się, że w żadnym człowiek nie czuje się otoczonym tak ciepłą atmosferą serdeczności, jak w Polsce. (Kto by nie lubił Polaków! – woła w swych pamiętnikach wybredny książe de Ligne). Gdzie indziej ta atmosfera może jest czystsza, bardziej pobudzająca, ale chłodniejsza. Polak bywa lekkomyślnym, wybuchowym, niezrównoważonym, ale jego umysł, a zwłaszcza jego serce łatwo zapala się każdym szlachetnym ogniem i trudno ulega zamrożeniu. Nikt bardziej od niego nie uznaje prawdy w powiedzeniu Vauvenargues’a, że „miłosierdzie więcej warte niż sprawiedliwość”.

Nie wynikło to jedynie z naszej nieudolności politycznej i braku energii, że podczas gdy wszystkie wielkie a nawet niektóre małe państwa europejskie rozpostarły się po całej kuli ziemskiej i w okrutny sposób opanowały całkowicie lub częściowo kraje w odległych częściach świata, ujarzmiając i wyzyskując ludność bezbronną, Polska nie zdobyła poza Europą ani kawałka ziemi i nie założyła ani jednej kolonii rabunkowej, chociaż przecie na takie wyprawy miała dosyć odwagi i wylot na morze. (…) Ich wyprawy wojenne poza granice własnego kraju były albo czysto obronne, albo duchem rycerskim natchnione. Na sumieniu Polski ciąży wiele grzechów przeciwko sobie, ale ani jeden przeciwko innym narodom. Żaden jej monarcha nie słuchał rad Machiavelego, żaden nie postępował według reguły wyrażonej przez poetę francuskiego: „taka jest gra księcia, nie tyka się młyna, a kradnie się prowincję”. Do dziś zachowaliśmy tę prostoduszność w polityce, to znaczy nie jesteśmy mistrzami w oszustwie i gwałcie – i to może jest główną przyczyną, że nas świat lekceważy, dla którego te zdolności stanowią siłę. Dopóki polityka będzie zuchwałym bandytyzmem, zręczną kradzieżą i grą szulerów fałszywymi kartami, dopóty będziemy tylko biernymi widzami, pozbawionymi tych wszystkich korzyści, jakie ona daje swym śmiałym i szczęśliwym uczestnikom. Dopiero kiedy ona będzie powściągniętą w popełnianiu swoich bezkarnych zbrodni, my zajmiemy w świecie stanowisko mocne i szanowane, o ile rozumie się, wytężymy i zużytkujemy wszystkie nasze siły na twórczość kulturalną.

(…) Moralność, a nie wzgląd na korzyści materialne, powinna nam przewodniczyć… Zaufanie między narodami, jak między jednostkami ludzkimi, musi polegać na mówieniu prawdy, szczerości i jasności zamiarówNie wolno państwom między sobą przerzucać ludów z rąk do rąk, jak gdyby one były ich prostą własnością i stawką w grzeRządy powinny opierać się jedynie na zezwoleniu rządzonych… Stara dyplomacja ze swoją zaborczością, oszustwem i tajemnymi traktatami musi ustąpić zupełnej jawności… Trucizna bolszewizmu dlatego tak chętnie została przyjęta, że stanowi protest przeciw drodze, jaką świat dotąd kroczył” … Tak głosił Wilson.

(…)Z nauki europejskiej wolno nam wziąć wiele, ale nie wolno nam brać tego oszałamiającego trunku samozniszczenia moralnego…(…)

W tej niemoralności politycznej my bierzemy najmniejszy udział, chociaż ona nas nie gorszy i nie wydaje się nam tym, czym jest. 

(…) Nasz indywidualizm, będący w zasadzie umiłowaniem wolności, zwyrodniał w liberum veto, rozpasaniu, buntach i wichrzycielstwie szlachty, dotąd jeszcze nie może jego ziarno wyłuskać się z robaczywej łupiny. Zamiast w każdym człowieku uszanować jego godność osobistą, obdarzamy samowładztwem uprzywilejowane jednostki a z masy społecznej czynimy ich niewolników, zamiast uświęconych praw wytwarzamy uświęcone bezprawie. Przemiana zaś nie może być dziełem Mesjaszów, lecz całego społeczeństwa. Za przeszłość odpowiada naród szlachecki, za teraźniejszość naród cały. Wyryjmy sobie w duszach jako dogmat głęboką prawdę, którą wypowiedział znakomity myśliciel angielski: „Siła jest zawsze w rządzonych, a nie w rządzących”. (Aleksander Świętochowski: „Genealogia teraźniejszości”)

całość tu: magazynzapisz.wordpress.com

podobne: W rocznicę śmierci: Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą marszałka Piłsudskiego. Jan Emil Skiwski „Piłsudski a Polska wieczna” (cywilizacja a tolerancja). oraz: „Do dwunastu mediów” czyli „wiersz do każdego polskiego ucha”. i to: Wacława Sobieskiego „Pańska buta” do „Rokoszu” Jacka Kaczmarskiego. a także: Polska potrzebuje liderów-patriotów – rozmowa ze Stanisławem Tymińskim polecam również: Adam Śmiech: System Dmowskiego czyli… „zagraniczną politykę musicie robić naszą”. i jeszcze: Jacek Kaczmarski: „Bajka” do obrazu Jana Matejko „Polonia zakuwana w kajdany” oraz: Jacek Kaczmarski: „Według Gombrowicza narodu obrażanie” do grafiki „Polak Hobbitem Europy”

Wojciech Kossak  - Fantazja Jazdy polskiej

Wojciech Kossak – Fantazja Jazdy polskiej

Reklamy

5 comments on “„Na sumieniu Polski ciąży wiele grzechów przeciwko sobie, ale ani jeden przeciwko innym narodom.” Aleksijewicz: człowiek postsowiecki jest agresywny i bezwzględny.

  1. Pingback: Szyderczy śmiech historii czyli… „Przyjeżdżają tu rowerami, pływają i wracają do domu naszymi samochodami”. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Historia naturalna i porwanie Europy, oraz wybrane propozycje nie do odrzucenia z dziejów międzynarodowego „dialogu” z Polakami. UE w dołku Healey’a. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Michalkiewicz i Braun: Quo vadis Polsko? Sny o potędze RP kontra przekleństwo georealizmu. „Stary Nowy Porządek” czyli Zdrada w Monachium. | Łódź Odysa

  4. Pingback: (NIE)odpowiedzialni za państwo. Dwa oblicza Sarmatów i Quincunx Orzechowskiego czyli Wielka Polska Katolicka. | Łódź Odysa

  5. Pingback: AKUPA Michowicza… czyli o zarządzaniu stadem za pomocą nacjonalizmu, ksenofobii i antysemityzmu, oraz „dobrodziejstwie” komunizmu | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s