Virtus, pietas, fides… Samotność rzymianina (według Waldemara Łysiaka)


IMPERIUM ROMANUM CIEKAWOSTKA RZYMSKA
„Za czasów republiki, w II w. p.n.e. rozwinęły się i w pełni ukształtowały podstawowe wartości moralne starożytnych Rzymian. Najważniejszą cechą była virtus (cnota). Oznaczała ona zachowanie godne prawdziwego mężczyzny (vir), według reguł prawa i honoru, umiejętność odróżnienia tego co jest dobre, od tego co jest złe. To również „wyznaczanie granic i umiaru swoim pragnieniom”, jak pisał Lucyliusz – przyjaciel Scypiona Emilianusa. Drugą wartością była pietas, która oznaczała szacunek dla ojczyzny i rodziny. Fides z kolei była synonimem wzajemnego zaufania, lojalności i dotrzymywania danego słowa. Właśnie te rzymskie wartości moralne stanowiły spoiwo łączące lud, dumny ze swej wielkości i wolności.”-> więcej na: imperiumromanum.edu.pl
………………………………………………………………………………………..

„…Wyglądał na człowieka znudzonego życiem, co nie mogło dziwić. Kilka już razy przegrał w kości majątek, obejmował setki niewiast, upijał się każdym winem Imperium, zdobywał poklask tłumów jako igrzyskowy woźnica rydwanu, wygrał tyle bitew, że te laury dałyby wieczną chwałę kilku wodzom, tysiąc razy obśmiał bogów, filozofów i ludzi, a nawet świat cały — świat był zbyt ciasny dla niego. Przeżuł już wszystko, przetrawił i wydalił po stokroć — i nie widział żadnej atrakcji, która mogłaby krew jego rozgrzać. Philomusus myślał chyba o tym samym, gdyż nagle wypluł łuskę rybią i rzekł równie bezpośrednio jak już wcześniej zaczepiał Fulviusza:
— Musisz być chyba bardzo samotny, żołnierzu…
— Czemu tak sądzisz, starcze?
— Bo zobaczyłem wielkiego wodza, który pragnie drobiny ciepła od przygodnych ludzi.
— Nie, ty nie dlatego tak sądzisz, spryciarzu. To byłoby zbyt proste u filozofa, gdyż nawet durnie wiedzą, że zdarza się konsulowi przytulić bezdomne szczenię, aby tym tanim gestem podbudować we własnym mniemaniu własne człowieczeństwo. Mówisz tak, bo twoja tabliczkowa i pergaminowa mądrość szepnęła ci, iż na samych szczytach panuje tylko samotność zdobywców. To również banał. A zresztą ja już ze szczytu zleciałem. Wtedy traci się ostatnich przyjaciół, nie wiesz o tym?
— Wiem, lecz traci się wtedy fałszywych druhów. Żeby wszelako utracić prawdziwych, trzeba ich przedtem mieć, a ty, panie, zawsze byłeś samotny.

(…)

— Przyjaciół zyskuje się w młodym wieku. Kiedy wyrostkiem byłem, miałem jednego, ale choroba wzięła go do ziemi. Kiedym skończył dwadzieścia pięć lat — wiedziałem już, że zbyt późno o drugiego, i że już nikogo bratem serdecznym nie nazwę. Miewałem i miewam wierne sługi tudzież wiernych żołnierzy, ale nie przyjaciół. 
Kończąc wyszczerzył uśmiechem zęby, piękne i groźne niczym zęby wilka. Usta kaleczyła mu rysa będąca blizną od cięcia nożem lub krańcem miecza, blizną niewielką i dawno zarosła, ale lekko deformującą wargi, tak iż stale miały wyraz ciut drwiący gdy patrzyło się z prawej, a trochę pogardliwy gdy patrzyło się z lewej. Jeśli ktoś stał na wprost Fulviusza — widział tylko fizys marmurowego posągu, którego kamienne usta kroiło pęknięcie, dla głazów zwyczajne. Mając profil drapieżnego ptaka — zdawał się wywodzić z rodu orłów. 

(…)  

…Twarz bywa pułapką. Ułomność męskiego rozumu, jak i słabość kobiecej głowy, jest ta sama: nęci nas fizys, a nie psyche człowieka, któremu chcemy zaufać, z którym chcemy się kochać lub którego chcemy wielbić. Szukamy urody, a nie charakteru. Jednak wbrew przestrogom Philomususa moje pierwsze wrażenie okazało się prawdą; dowiódł tego cały czas, który spędziłem później przy boku „Sotera”, dlatego nie były całkiem zmarnowane godziny tamtej bezsennej nocy, kiedy zakrytymi źrenicami widziałem twarz Fulviusza tuż przed moim obliczem. Patrząc na takiego człowieka masz wrażenie, iż środek Ziemi jest w miejscu, w którym ten człowiek akurat stoi. Więc gdyby mnie ktoś spytał dzisiaj: kim był ów człowiek? — rzekłbym, iż był ostatnim już Rzymianinem godnym tego imienia, człowiekiem, o którym wnuki winny swoim wnukom opowiadać historię przemienioną w bajkę, w baśń starą niby sen, co się rozwiał przed stuleciami, lecz wiecznie młodą wskutek piękności tego snu, rodzącą marzenia, by taki człowiek stanął na czele łudzi, dając im przykłady męstwa i honoru. Philomusus, gdyby razem z nami wędrował, pojąłby to również. Choć niewykluczone, że już to wiedział konając, i że już wtedy mógłby — myśląc o Fulviuszu — zacytować frazę „Rozmyślań” swego ulubionego Marka Aureliusza:

„Jako Rzymianin oraz jako mężczyzna staraj się czynić wszystko, aby być prawym, żyjąc z nieudawaną godnością, i ze swobodą pełną sprawiedliwości. Znajdziesz li bowiem coś lepszego w życiu nad dzielność, szczerość, roztropność i sprawiedliwość? Lub coś gorszego nad nielojalność, obłudę i bezwstyd? Duszy honorowego męża nie zamieszkuje Zgnilizna, sztuczność, służalczość bądź inne skalanie, które jest niczym ukryty wrzód. Dzięki temu zasady — nawet kiedy morduje je wielu — nie umierają”.

To przykazanie ucieleśniło się w duszy „Sotera” piękniej niż w którymkolwiek innym spośród znanych mi mężów. Gdym zeszłego lata stał nad jego mogiłą, a wiatr noc zapowiadający rozwiewał siwe resztki moich włosów, myślałem to, co myślę ciągle: że gdyby mi przyszło żyć jeszcze raz, i gdybym mógł sobie sam wybrać jaki będę — chciałbym być takim jak ten człowiek, ostatni Rzymianin pradawnego zakonu, do klechd rycerskich przynależący łacniej niźli do realnego świata, w którym tyle nikczemności i słabości ludzkiej morduje marzenia o świecie bez brudu i wstydu…”

fragment: „Ostatnia Kohorta” (Waldemara Łysiaka)

podobne: „Vae victis!”. Przyczyny upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego analogią czasów współczesnej „cywilizacji zachodu”. oraz: Prawdziwy mężczyzna – gatunek na wymarciu. i to: „Dekadencki Rzym” kontra „ZARADNI MĘŻCZYŹNI I PIĘKNE KOBIETY” a także: I (niestety nie zawsze) żyli długo i szczęśliwie. Przemoc domowa w Irlandii i „Konwencja o przemocy wobec kobiet”… kontra „Mężczyzna wojownikiem” (ks. Piotr Pawlukiewicz)  polecam również: Michalkiewicz o chałturze snobów w imię „pedagogiki wstydu”, Kisiel o poszukiwaniu sensu czyli… Jak opisać drzewo?

Yarek Godfrey - Rzym

Yarek Godfrey – Rzym

Reklamy

4 comments on “Virtus, pietas, fides… Samotność rzymianina (według Waldemara Łysiaka)

  1. Pingback: Kisiel: „Dusza wojownika”. | Łódź Odysa

  2. Pingback: „Upadek Featona” czyli… właściwy kierunek. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Kaczmarski i 7 grzechów głównych… na przykładzie starożytnego Rzymu. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Polak Polakowi (psu) bratem | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s