„Elektorat buntu”, „bezpartyjny” Kukiz i „Ściana ze szkła” czyli… jak naprawić zegarek? Jeśli antysystemowcy nie wykorzystają obecnej sytuacji będą winni wobec historii.


Z Rafałem Ziemkiewiczem rozmawia Rafał Pazio.

„…Dokonało się zjawisko odwrócenia od Platformy Obywatelskiej przedstawicieli świeżego awansu społecznego, na którym się opierała. Siłą wynoszącą Platformę do władzy była nadzieja na spełnienie rozbudzonych aspiracji życiowych przez ludzi z fali awansu społecznego, która w połowie pierwszej dekady XXI wieku bardzo wezbrała. Kiedy porównamy dane socjologiczne, zobaczymy, że liczba osób, które się wtedy przeniosły do dużych miast ze wsi, jest porównywalna z migracjami wewnętrznymi, jakie pojawiały się w PRL-u. Wtedy awans społeczny władza ludowa uważała za swój oczywisty target, swoje społeczne zaplecze.

Co z tego wynikało?

Mówiono, że to są ludzie, którzy wszystko zawdzięczają socjalizmowi. Siedzieliby gdzieś w chałupie na polepie, a teraz mieszkają w blokach, mają M3 i małego fiata w przedpłatach, dlatego będą za socjalizmem. W którymś momencie się odwrócili i poparli „Solidarność”, chodzili na pielgrzymki papieskie, a w 1989 roku, wbrew wszelkim sondażom, posłali PZPR na emeryturę, a właściwie na śmietnik historii.

Tak będzie z Platformą?

Nie ma tu dokładnej analogii, ale mieliśmy do czynienia z tym samym mechanizmem w ostatnich latach. Platforma Obywatelska wypatrzyła po 2005 roku elektorat, który Prawo i Sprawiedliwość przegapiło. PiS mówił w kółko o rozliczeniu i o tym, że Balcerowicz musi odejść, a Tusk zauważył, że jest nowa siła społeczna, którą tworzą ludzie oczekujący nowego życia – i mówił językiem, którego oczekiwali. Przekonywał o „zielonej wyspie” i mówił, że będzie lepiej. Obietnice zostały zauważone, dano im wiarę – i teraz, po dziesięciu latach, ludzie są, delikatnie mówiąc, wkurzeni, ponieważ okazało się, że te obietnice zostały spełnione w sposób bardzo powierzchowny, pozorny.

Ludzie, którzy poparli Pawła Kukiza?

Największa grupa w elektoracie Pawła Kukiza to ludzie z wykształceniem mieszkający w małych miastach. To najlepiej mówi o sytuacji. Ci ludzie ciężką pracą, często płacąc za to, zdobyli dyplomy w przekonaniu, że otwierają im drogę do znakomitego życia. Okazało się, że dyplomy nie mają wartości. Z nimi czy bez nich mogą pracować w McDonaldzie albo sprzątać toalety czy wyjechać na Zachód i zaczynać wszystko od nowa, tak jakby tych dyplomów nigdy nie było. To właśnie ta siła sprawiła, że w elektoracie poniżej 25 lat Bronisław Komorowski był trzeci albo czwarty. Doszło do załamania, którego Platforma nie przewidziała. (…) Załamało się Platformie przede wszystkim na rzecz Kukiza, który wystąpił jako człowiek nowy, spoza podziału kulturowego, na którym opierała się dychotomia Platformy i PiS-u. (…) Zgadzam się z diagnozą Andrzeja Stankiewicza. Stwierdził, że ludzie którzy głosowali na Kukiza, nie mówiąc o tych, którzy głosowali na Korwina, Brauna, czyli 27 procent elektoratu antysystemowego, nie głosowali na recepty, tylko na diagnozę. (…)

(…) Byłoby mądrze ze strony Pawła Kukiza, gdyby próbował znaleźć jakieś rozwiązanie w postaci rozważnego sojuszu z istniejącymi strukturami antysystemowymi.

Na przykład?

Nawiązać współpracę z Korwinem, KNP, narodowcami, co jest niełatwe. Tutaj ma jednak gwarancję, że oprze strukturę na ludziach, którzy nie przyszli się nachapać i mają sprawne szeregi. Wszystkie organizacje zdołały zebrać podpisy, a w przypadku narodowców i KNP pod kandydatami nikomu nieznanymi. To dowodzi, że są to struktury sprawne, ale nie utworzone z cwaniaczków, którzy idą do koryta. Jeszcze parę miesięcy temu nikomu o zdrowych zmysłach, kto chciałby zrobić karierę, nie przyszło do głowy, że zrobi ją z antysystemowcami. Teraz zacznie się oblężenie ze strony rozmaitych pieczeniarzy, którzy będą garnąć się do Kukiza i obiecywać, że zawsze byli antystystemowi i chcą JOW-ów. Kukiz jest świeży w polityce i pojawia się pytanie, na ile okaże się zdolny. To egzamin, w którym nikt mu nie pomoże. Musi go sam zdać.(…)

(…) A może ktoś stoi za Pawłem Kukizem, ale my tego nie widzimy?

Pawła Kukiza osobiście oceniam jako człowieka bardzo uczciwego i nieprzekupnego. Z doświadczeń współpracy z tygodnikiem „Do Rzeczy” powiedziałbym, że trochę emocjonalnego i skłonnego do podejmowania nieprzemyślanych decyzji pod wpływem jakichś tam emocji w danej chwili. To nie jest dobra kwalifikacja dla polityka. Z drugiej strony jest człowiekiem zdolnym; chyba wie, gdzie wszedł; zadeklarował, że jest zdecydowany, więc może się polityki nauczy. Ja mniej więcej wiem, jacy ludzie byli z nim na początku. To akurat nie wróży najlepiej. Ci ludzie pochodzą z kręgu Grzegorza Schetyny i Rafała Dutkiewicza, ale od czegoś trzeba zacząć. Nie jestem jednak w stanie przewidzieć, co się teraz stanie. Być może Paweł Kukiz zbuduje jakąś nową siłę, która dużo zwojuje, a być może skończy jak Stan Tymiński. Trudno w tej chwili przewidzieć.”

całość tu: Kukiz wykazał się polityczną mądrością. Od PO odwrócili się przedstawiciele świeżego awansu społecznego RAFAL ZIEMKIEWICZ

…No właśnie! Ludzie nie głosowali za Kukizem dlatego że ma dobry program naprawy RP, ale dlatego że są „wkurzeni” i skojarzyli go jako osobę która głośno krzyczy że też jest wkurzona i że „chce obalić system”. A przecież takich co chcą tego co Kukiz, a na dodatek mają od lat dość konkretny program na zmiany (którego Kukiz nie ma) któremu są wierni dłużej niż trwała kariera muzyczna Pana Kukiza (i nie mają na sumieniu konszachtów z PO) w Polsce nie brakuje. Więc czemu akurat Kukiz cieszy się tak wielką sympatią skoro ani nie jest pierwszy ani oryginalny a i za uszami trochę ma? Polecam ciekawą lekturę… (Odys)

„(…)W 2014 roku egzystencjalnie przyciśnięty artysta robi na dwóch frontach, angażuje się w przeróżne, całkowicie sprzeczne ideologicznie projekty polityczne, najpierw przykleja się do Piotra Dudy i Solidarności, potem flirtuje z Ruchem Narodowym i KNP, po drodze są jeszcze chłopi z Samoobrony i zmieleni.pl. Drugi front to działalność muzyczna, bezwzględnie podporządkowana polityce. Powstaje płyta „Zakazane piosenki”, a w niej komentarze do bieżącej sytuacji politycznej, krytyka Michnika, dialogi z restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Żaden kawałek nie staje się przebojem, ale śpiewak nie jest sam, zyskuje sympatię radykalnego skrzydła prawicy i na tej nucie będą też grać podrzędni aktywiści Ruchu Kukiza.

Po konflikcie z Piotrem Dudą, Kukiz rzuca wszystkie majdany i wiece związkowe, by związać się z dolnośląskimi baronami samorządowymi, wiecznymi działaczami „bezpartyjnymi”, którzy od 15 lat zaliczają kolejne komitety. Od tego miejsca zaczyna się kariera jeszcze nie istniejącego Ruchu Kukiza i samego marionetkowego przywódcy starej kliki. Rzutem na taśmie pod koniec sierpnia 2014 roku, na dwa miesiące przed wyborami samorządowymi, powstaje KW Bezpartyjni Samorządowcy. Bezpartyjność i „ruchowość społeczna” to są znaki firmowe tego towarzystwa, które od zawsze posiadało legitymacje kilku partii, a spora część od lat 90-tych żyje z kasy podatnika. Bezpartyjni Samorządowcy wywodzą się z byłego Komitetu Rafała Dutkiewicza, który opuścili po tym jak Dutkiewicz postanowił pójść na wybory razem z PO. Członkowie założyciele KW Bezpartyjni Samorządowcy to: Robert Raczyński, prezydent Lubina, Piotr Roman, prezydent Bolesławca i Patryk Wild, dolnośląski radny wojewódzki. Paweł Kukiz, jak na lokalnego działacza JOW przystało, rezygnuje z zameldowania na Opolszczyźnie, gdzie mieszka od 52 lat i zostaje Wrocławianinem. Trafia na 14 miejsce listy KW Bezpartyjni Samorządowcy i zostaje radnym. Proszę zapamiętać ten model JOW w pigułce, bo to jest właśnie projekt macherów stojących za Kukizem. Za kasę lokalnych klik urządzonych w miejskich spółkach wystawia się artystę spadochroniarza, którego gawiedź zna z TV, potem melduje w wybranym mieście i tak się „walczy z systemem” przejmując okręg po okręgu. Z całego KW Bezpartyjni Samorządowcy do dolnośląskiego sejmiku wojewódzkiego trafia 4 radnych: Patryk Wild, Aldona Wiktorska-Święcka, Paweł Kukiz, Tymoteusz Myrda. Dodatkowo ponownie prezydentami zostają Robert Raczyński w Lubinie i Piotr Roman w Bolesławcu.

Czas przedstawić całe towarzystwo, które ponoć nie ma nic wspólnego z 25 latami przy korycie, te „nowe twarze”, tę młodość nie uwikłaną w partyjniactwo i przede wszystkim tych samodzielnych, co to ich wódz nie wybiera. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że ktoś musiał za to zapłacić i na tym zarobić. Zacznijmy zatem od wybranych sponsorów KW Bezpartyjni Samorządowcy, którzy na początek zrobili z Kukiza radnego i proponuje zwrócić uwagę na bardzo charakterystyczne prawidłowości publiczno-rodzinno-biznesowe (…)

(…) Cały ten projekt cuchnie na hektary i kilometry prymitywnym biznesem politycznym firmowanym przez lokalne kliki i cwaniaków partyjnych praktykujących przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Całkowitą groteską jest formuła JOW w wykonaniu radnego Kukiza, spadochroniarz z Opola, bankrutująca gwiazdeczka rockowa, opłacona z publicznej kasy, którą taczkami wywożą nepotyczne koterie. (…) Czemu to wszystko ma służyć? Główny macher Raczyński nawet nie ukrywa, że to jego trzecia, czy czwarta próba przejęcia biznesu w całej Polsce. Na nazwisku Dutkiewicz się przejechał, dlatego nazwiskiem Kukiz w wyborach prezydenckich przygotował sobie grunt pod:

Chcemy wejść do Sejmu jako ruch obywatelski. Przeprowadzić reformę ordynacji wyborczej i doprowadzić do rozwiązania parlamentu. Tak, by nowe wybory mogły odbyć się już według ordynacji większościowej, w jednomandatowych okręgach wyborczych

Raczyński przetrenował JOW-y na Dolnym Śląsku z oszałamiającym skutkiem i doskonale wie, co się sprawdza, a sprawdzają się stare jak świat metody opakowane w ładne „bezpartyjne i obywatelskie” hasełko(…)”

polecam lekturę całości tu: Zacznijcie się śmiać z „antysystemowego” Kukiza, bo za chwilę będziecie płakać! podobne: Czy POPiS zapewni sobie władzę na kolejne kilkadziesiąt lat? W co gra Kukiz i co powinien zrobić KORWiN.

Jak ponurą prawdę (i samospełniającą się przepowiednię że znowu jesteśmy robieni w bambuko) należy przypomnieć i odpowiedzieć twierdząco na pytanie Pana Pazio: „(…) A może ktoś stoi za Pawłem Kukizem, ale my tego nie widzimy?”… ZAWSZE ktoś stoi a my często nie widzimy nawet jak się nam podsuwa pod nos oczywiste fakty i logiczną ich konstatację. Tymczasem…

…Wybory zawsze się wygrywa na populizmie „buntu” obywateli przeciw aktualnej władzy, i każda opcja polityczna (łącznie z samą władzą) będzie zainteresowana zagospodarowaniem go dla siebie. Inaczej jednak podchodzi się do buntu niesprecyzowanego w swoich deklaracjach, a inaczej do buntu który wie czego chce poza samym „obalaniem”. Nieukształtowany w zasadniczych sprawach bunt jest nie do pogardzenia dla cynicznych politycznych wyjadaczy. Oni doskonale wiedzą jak przemawiać do takiego tłumu, żeby myślał że uczestniczy w czymś wyjątkowym, i że mu się opłaci. Grupa ludzi kierująca się emocjami to łakomy kąsek do przygotowania „właściwej alternatywy”, która odpowiednio karmiona i prowadzona posłuży wbrew wiedzy i woli samych zaangażowanych do utrwalenia starych zasad.

Bunt dla buntu nie jest wartością na której można by było wybudować lepszy świat. Burzymy stare, ale co dalej? Zdroworozsądkowe podejście do zmian to niestety przywilej nielicznych. I właśnie w tym cały problem. Nie wystarczy pozbyć się samych „elit” („układu”, „sitwy”, „złodziei” itd.) tj. ludzi. Jeśli podstawy prawne systemu prawno-gospodarczego nie ulegną zmianie, to niezależnie od tego ile nowych twarzy pojawi się w przyszłym sejmie to i tak „wszystko zostanie po staremu”.

Kiepskim argumentem dla odsunięcia od władzy tego czy innego polityka są jego wybryki „obyczajowe” czy brak ogłady (wchodzenie na krzesło i innego rodzaju „obciach”) bo to w sumie wstyd dla takiej osoby, z drugiej zaś strony nie można się nabierać na gładką gadkę i obietnice zupełnie bez pokrycia (mało tego że bez pokrycia to tak naprawdę skrajnie szkodliwe dla portfeli wyborców – no bo kto za te wszystkie obietnice zapłaci jak nie sam obywatel 🙂 ). Jest to sytuacja patologiczna i mało obiecująca (a wręcz niepokojąca) jeśli elektorat sugeruje się tylko i wyłącznie wizerunkiem medialnym kandydata czy formacji politycznej. Nie zapominajmy też o tym, że podział na „my – oni” też jest poniekąd sztuczny. Bo skoro ci „oni” zostali wybrani z wolnej woli przez tych „my” to w zasadzie żadnego podziału nie ma, bo „oni” to właśnie „my”. Owszem coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę że „oni” ich oszukali, ale pozostaje pytanie czy i jakich starań szanowny elektorat dołożył żeby nie dać się nabrać (zwłaszcza że nie wszyscy się nabrali a część lojalnie ostrzegała czym się skończy wybór socjalistów do władzy). A zatem jeśli zamiast na receptę ludzie znowu zagłosują na diagnozę to żadnych zmian nie należy się spodziewać. Nie trzeba być geniuszem żeby wiedzieć że jest źle, to sobie każdy za przeproszeniem głupi wykoncypuje – trzeba wiedzieć co jest tego przyczyną i jak ją wyeliminować.

Szyba o której traktuje podlinkowany na samym dole wpisu artykuł, to właśnie taka diagnoza i do tego moim zdaniem niekompletna. Receptą jest natomiast odzyskanie wpływu nad tym co jako naród wypracowujemy a „ktoś” inny wydaje. Problemem jest więc etatyzm i socjalistyczny model „gospodarki rynkowej”, które to mechanizmy skutecznie ugruntowały władztwo „elit” politycznych nad grubymi pieniędzmi. Więc nie zmieni (nie poprawi) sytuacji wygrana w kolejnych wyborach partii „buntu”, jeśli owa partia będzie miała dokładnie TEN SAM pomysł na państwo jak obecny etatystyczny „układ”. W takim wypadku szyba pozostanie na swoim miejscu nawet nie draśnięta (tak jak to się dzieje od 25 lat w „wolnej Polsce”). (Odys)… Tymczasem klucz jaki powinniśmy zastosować przy tego rodzaju wyborach jest prosty…

„…zmiana powinna polegać przede wszystkim na odblokowaniu narodowego potencjału gospodarczego, zablokowanego przez ustanowiony w roku 1989 przez generała Kiszczaka i grono osób zaufanych wadliwy ekonomiczny model państwa w postaci kapitalizmu kompradorskiego. Polega on na tym, że o dostępie do rynku i możliwości działania na nim, decyduje przynależność do sitwy, której najtwardszym jądrem są tajne służby z komunistycznym rodowodem, czyli nasi okupanci. W rezultacie wszyscy, którzy do sitwy nie należą, muszą być i są wyrzucani poza główny nurt życia gospodarczego gdzieś na margines. Wskutek tego narodowy potencjał ekonomiczny wykorzystywany jest w niewielkim stopniu, ze szkodą dla narodu i państwa. Jeśli zatem chcemy tę złą sytuację odwrócić, to musimy narodowy potencjał ekonomiczny odblokować.

Jak to zrobić? Wskazówką może być przypomnienie, w jaki sposób do zablokowania narodowego potencjału ekonomicznego doszło. Otóż w drugiej połowie lat 80-tych, kiedy sławny drugi etap reformy gospodarczej skończył się takim samym fiaskiem, jak pierwszy, doniesiono generałowi Jaruzelskiemu, że jest taki Mieczysław Wilczek, który ma jakiś pomysł na rozruszanie gospodarki. Generał Jaruzelski nie chciał słuchać o żadnych szczegółach tego pomysłu, tylko postawił warunek, żeby nie było tam nic przeciwko socjalizmowi. Tak w każdym razie opowiadał o tym sam Mieczysław Wilczek. Toteż bez użycia słowa „socjalizm” rozmontował on ustrój socjalistyczny w gospodarce. Uczynił to przy pomocy ustawy o działalności gospodarczej, w której najważniejszy zapis głosił, że prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone każdemu oraz, że podmiot gospodarczy może dokonywać działań, które nie są zabronione przez prawo. Nietrudno się domyślić, że ta ustawa wychodziła naprzeciw potrzebom uwłaszczonej nomenklatury.

Za pierwszej komuny nomenklaturą ciągnęła zyski z tego, że każdą działalność gospodarczą drobiazgowo kontrolowała. Kiedy jednak sama się uwłaszczyła, żadnych kontrolerów nad sobą mieć już nie chciała. Mieczysław Wilczek wykorzystał to, by przywrócić swobodę gospodarczą nie tylko nomenklaturze, ale każdemu i na tym właśnie polegało rozmontowanie socjalizmu bez użycia tego słowa. Koncesje obowiązywały tylko w 11 przypadkach, których wspólnym mianownikiem było albo ryzyko sprowadzenia niebezpieczeństwa powszechnego (produkcja i obrót materiałami wybuchowymi i amunicją, czy wytwarzanie i obrót truciznami), albo bezpieczeństwa państwa (usługi detektywistyczne). W ten sposób odblokowany został narodowy potencjał ekonomiczny, z czego natychmiast skorzystały setki tysięcy, a może nawet miliony ludzi. Polska zmieniła się w jeden wielki bazar – ale bo też handel jest najprostszym sposobem akumulacji kapitału…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Jak naprawić zegarek? Felieton • Radio Maryja • 4 czerwca 2015

…więc jeśli „elektorat buntu” chce żeby się cokolwiek zmieniło tak w gospodarce jak i na polskiej scenie politycznej, to musi zmusić się do wysiłku intelektualnego żeby nie dać się po raz kolejny wpuścić w niewolnicze maliny socjalistycznego populizmu. Zamiast sugerować się głośnym „buntem” (o którym bez przerwy nadają wszystkie reżimowe media przymilając się owemu elektoratowi i sugerując tym samym w sposób zawoalowany alternatywę po nieboszczce partii) powinni kierować się programem formacji na którą zamierzają głosować, który powinien być wolnościowy zwłaszcza w kwestiach gospodarczych. Wyborcy powinni też dołożyć ze swojej strony należytych starań by poznać historię działalności i kadrę danej formacji. Powinni też znać ideę (i implikacje z niej wynikające) na jakiej dana formacja planuje odbudowę kraju. Bez tej pracy cały bunt jest zwykłą parą w gwizdek, i kończy się zazwyczaj zamianą siekierki na kijek… (Odys)

………………………………………………………

Z Grzegorzem Braunem rozmawia Rafał Pazio:

„…Decyzja o formie startu powinna zapaść w czerwcu. Czy kandydaci, którzy tworzyli komitety antysystemowe, mogą iść razem do wyborów parlamentarnych?

Myślę, że sytuacja jest pod pewnymi względami sprzyjająca. Dla co najmniej kilku kandydatów i stojących za nimi formacji margines czy pole do dyskusji programowej, czy istotnego sporu jest tak zminimalizowane, jak jeszcze nigdy w historii III RP. Między programami tych z nas, którzy wystąpili jako polscy państwowcy, a nie eurofederaści, którzy wystąpili jako wolnościowcy, a nie pobożni czy bezbożni socjaliści, nie byłoby sporu co do pryncypiów ustrojowych. Jeśli tej sytuacji nie wykorzystamy, to tym większa będzie nasza odpowiedzialność, ba! – wina wobec historii i naszych rodaków.

Z drugiej strony trzeba powiedzieć, że kandydaci i ich pryncypia ustrojowe to jedno, ale politbiura i ich pryncypia organizacyjne to drugie. Rachuby partyjne już nieraz przeważały nad wydawałoby się oczywistym dobrem, jakim byłoby synergizowanie wysiłków. Przy czym jak zwykle godzina prawdy wybiłaby w momencie decydowania o personaliach we wspólnym komitecie wyborczym, ze szczególnym uwzględnieniem decyzji o tym, kto byłby tego komitetu pełnomocnikiem – i, co już całkiem trywialne, w momencie ostatecznego dzielenia skóry na niedźwiedziu, to jest układania list wyborczych. Wtedy okazałoby się, czy uczestniczymy w kolejnym „konwencie św. Katarzyny”, czy też rzeczywiście nauczeni doświadczeniem jesteśmy w stanie zdobyć się na poważny ruch, na politykę – w odróżnieniu od polityczki.

Ma Pan wrażenie, że Paweł Kukiz otwarty jest na wspólny projekt?

Nie mam zielonego pojęcia, czy i na co mój Szanowny Kontrkandydat okaże się otwarty. Nie chcę psuć w tej chwili jakichkolwiek konstruktywnych prac, dobrych zamiarów nie chcę sabotować. Skoro jest okazja, nie mogę szczerze nie powiedzieć, że akurat jeśli idzie o ten obóz, ruch stojący za tym kandydatem; tu najmniejsze zastosowanie ma diagnoza, którą wyżej postawiłem, o bliskości programowej. Może to jest i bardzo dobrą wiadomością, ale stosunkowo niewiele wiadomo o programie tej formacji. Zachodzi obawa, że jest to formacja w dużej mierze amorficzna programowo i być może właśnie dlatego system – co mówię z szacunkiem i podziwem dla wyniku wyborczego samego Kandydata – ewidentnie udzielił jej wsparcia. Niewątpliwie na ostatniej prostej kampanii wyborczej system postawił na tę formację. Zrobił to być może dlatego, że jest to formacja, którą będzie można napełnić rozmaitą treścią, zależnie od okoliczności. Moment wielkiej szczerości systemu to był moment, w którym jako sympatycy kandydatury pana Pawła Kukiza zadeklarowali się z jednej strony pan „Kupa” Wojewódzki, a z drugiej pan Grzegorz „Zniszczę Cię” Schetyna. Bardzo wyraźnie podkreślam całą sympatię dla samego pana Pawła Kukiza, ale cała ta sytuacja i sukces wyborczy w sposób modelowy uzupełnia, idealnie wręcz pasuje do mojej hipotezy badawczej „układu wrocławskiego”.

To, że akurat Dolny Śląsk, kombinat miedziowy, zaplecze Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia, okazały się tak życzliwym matecznikiem dla sukcesu pana Pawła Kukiza, traktuję jako poważne zagrożenie dla jego politycznej suwerenności. Bardzo jestem ciekaw, jak się sytuacja rozwinie. Widzimy już, że ta suwerenność nie jest wykluczona. Traktuję jako bardzo dobry prognostyk to, że za niezachowanie życzliwej neutralności wobec prezydenta-rezydenta Komorowskiego pan Paweł Kukiz został natychmiast skarcony radykalną obniżką notowań w najnowszym sondażu. Traktuję to jako sygnał ostrzegawczy wobec niego i mam nadzieję, że biorąc pod uwagę te okoliczności, pan Paweł Kukiz postawi na autentyczną niezależność i nie będzie niewolnikiem tych sondaży.

Do kiedy powinna zapaść decyzja o tym, jak startować w jesiennych wyborach?

Powiem o sobie. Zaangażowania w prawdziwie szeroki, nowy dla polityki postokrągłostowej front państwowców, wolnościowców i katolików nigdy bym nie wykluczał. Wspólną platformę jest łatwo określić. Dla mnie to byłyby, zgodnie z moim programem, gwarancje dla życia ludzkiego, dla własności Polaków i gwarancje neutralności w wojnie państwa polskiego. Do tych punktów sprowadza się cała reszta. Nie wykluczam tego zaangażowania. Natomiast trudno mi wyobrazić sobie to zaangażowanie przez mój akces do jakiejkolwiek już istniejącej partyjnej formacji. Z drugiej strony wykluczam działanie polityczne, które miałoby sprowadzać się do polityki samej. Wykluczam udział w akcji wyborczej bez jednoczesnego zaangażowania w pracę organiczną. Stąd moja inicjatywa „BUDZENIA ŚPIĄCYCH RYCERZY” (patrz: http://www.pobudka.org). Mam nadzieję, że owoce tej akcji będą miały dłuższy termin ważności niż jakiekolwiek działania, których horyzont zakreślają jesienne wybory…”

całość tu: Jeśli antysystemowcy nie wykorzystają obecnej sytuacji będą winni wobec historii GRZEGORZ BRAUN

podobne: „Oczy są ślepe, gdy rozum zajęty jest czymś innym” czyli… salon i Komorowski w strachu, wyścig populizmu wyborczego z użyciem mitu JOWów, a wszystko i tak zostanie po staremu! oraz: Jaka piękna UStawka! Olechowski w TVN spuszcza PO do kibla. Kukiz „nową alternatywą” (dlaczego nie JKM?) i to: O „debacie” słów kilka, Kukizie i jego JOWach. Grzegorz Braun: „Polacy muszą przejąć kontrolę nad własnym państwem”. Wybory okiem socjologa. a także: Zamienił stryjek siekierkę na kijek, czyli socjologowie o POPISowych sondażach. polecam również: Grzegorz Braun: „Sierpniowa lekcja” czyli… Polak przed szkodą i po szkodzie socjalistą.

Demokracja, kukła, wilk, owce

Zapisz.org

glasswall

Prof. Marek A. Cichocki w opublikowanym na internetowych łamach „Teologii Politycznej” tekście pt. „Kategoria” trafnie diagnozuje stan umysłów wielu młodych ludzi w Polsce, szukając m.in. w nich jednej z przyczyn nadspodziewanego sukcesu Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. „Dzisiaj dla wielu młodych ludzi w Polsce apologia reaktywności i zachowania status quo za wszelką cenę jako najwyższego dobra najwyraźniej nie wystarcza” – pisze prof. Cichocki. „Mają większe aspiracje, a groźbę powrotu do władzy PiSu traktują jako niepoważny szantaż, który ma utrzymać ich w bezruchu. Znają świat, mają własne doświadczenia i wiedzą również, że jeśli dzisiaj nie będziemy budować w Polsce własnych mechanizmów rozwoju, ich przyszłość będzie niewesoła. Chcieliby mieć w Polsce swoje miejsce, móc realizować nie tylko bieżące materialne cele, ale sprawdzać nabytą wiedzę, zdolności i pomysły w poczuciu, że przyczyniają się w ten sposób także do jakiś ogólnych celów. Potrzebują poczucia przydatności i sensu. Chcieliby więc wiedzieć w jaką…

View original post 1 182 słowa więcej

Reklamy

7 comments on “„Elektorat buntu”, „bezpartyjny” Kukiz i „Ściana ze szkła” czyli… jak naprawić zegarek? Jeśli antysystemowcy nie wykorzystają obecnej sytuacji będą winni wobec historii.

  1. Pingback: Ruch JOW rozpoczyna kampanię na rzecz referendum. JOW-y nie zapewniają sprawiedliwej reprezentacji w parlamencie. Kieżun: gigantomania chorobą samorządów. | Łódź Odysa

  2. Pingback: „Dzień w skrócie” 8 czerwca 2015 roku. Występują: PO które z pomocą hejterów chce walczyć z mową nienawiści i odzyskać internet, Komorowski z „depresją”, POśpiech z 10 ustaw’kami gospodarczymi i in. | Łódź Ody

  3. Pingback: Z „warszafki” do „wrocłafka” czyli… rewolucja Kukiza i afera podsłuchowa jako finalna faza scenariusza rozbiorowego Polski. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Mamy wolnościowców w Sejmie ale bez KORWiNa (strach przed wolnością?). Pyrrusowe zwycięstwo PiS i perspektywa terroryzmu ekonomicznego by ratować „teoretyczne państwo” w spadku po PO. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Niezdrowe podniety nad szafami z trupami (z wykorzystaniem ofiary „Żołnierzy Wyklętych”) nie naprawią spuścizny Magdalenki i OS. PIS cierpi na KOD Bolka. Optymizm nie zastąpi nam Polski. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s