„Depresja gangstera” (Bronisława K.) i sraczka legislacyjna „platformy” czyli… narobić POd publiczkę i uciec zanim przyjdą lePSI.


„…Sparaliżować działania Prezydenta A.Dudy, sparaliżować państwo polskie – oto co realizuje Bronisław Maria Komorowski od 24 maja i w co angażuje się rząd Ewy Kopacz. Dowody na to sypią się jak z rękawa.

Np. rząd zaraz po wyborach prezydenckich przepchnął przez Sejm i Senat ustawę o TK, włącznie z wstawką o „odwołaniu Prezydenta RP na podstawie nieustalonych przesłanek” i Bronisław Maria w podskokach ją podpisze. A żeby było weselej to podpisze 5 lub 6 sierpnia, w ostatniej chwili przed zaprzysiężeniem A.Dudy żeby mu zostawić swoich trybunalskich „kąstytócjonalistów”.

Np. pełną parą idą również prace w kierunku zostawienia A.Dudzie „komorowskiego” genproka i wszystko zależy od tempa kreatywności premiery Kopacz.

Jednocześnie w Pałacu odbywa się intensywny szaber. Wyprowadzający się prezydęt wyprowadzając umowy śmieciowe swych doradców intensywnie wyprowadza fundusz Kancelarii Prezydenta RP.

Andrzejowi Dudzie ma zostać w PO-komorowskim spadku pusta kasa, „komorowski” orszak doradców i innych pijawek. Jak ich nie chce mieć kabli – niech im płaci odprawy, a że Komorowski swemu bizantyjskiemu orszakowi nie szczędził grosza to wypłacenie mu odpraw pozostawi w kasie nowego prezydenta przysłowiowy ch…, d…. i kamieni kupę…

(…) Gangsterską politykę Komorowskiego na ten moment koronuje jednak skok na akta Biura Bezpieczeństwa Narodowego, które 24 maja w tajemnicy „wyprowadziły się” w nieznanym kierunku z jego siedziby.

Kto może stać za tą inicjatywą ? Krasnoludki może ? Albo ministra Piotrowska ? Tylko Komorowski Bronisław Maria ! Plus jego WSI-oki ! Tylko on ma interes by schować gdzie słońce nie dochodzi dowody swych konszachtów z FSB i innymi organami Federacji Rosyjskiej z czasów swej prezydentury gdy leżał plackiem przed Kremlem, a szogun Koziej latał do Moskwy i podpisywał bumagi o „współpracy” z Rosją w dziedzinie obrony narodowej RP. Tylko Komorowski ma interes zatrzeć te ślady bo gdy dostaną się w „niepowołane ręce” nowego prezydenta to Komorowskiego czeka proces za zdradę stanu.

(…)Wśród wyprowadzonych z BBN papierów może być również aneks do raportu o WSI…

Jaki obrazek się wyłania ? Prezydent Duda będzie rządził w Pałacu i pozornie, Pałacem i w rzeczywistości będzie rządził Komorowski ze swymi WSI-okami !

Tak to sobie wykoncypował „zestresowany” i w „depresji” po wyborczej porażce Bronisław Maria. (…)”

contessa • niepoprawni.pl (całość tu: Bronisław K.– wczoraj prezydent, dziś polityczny gangster)

podobne: Komentarze POwyborcze… „Ostatnia niedziela” (grana na dudach). Przegrana Komorowskiego to przegrana wielu mend z układu. oraz: Wybory nabierają rumieńców. Kontrkandydaci podsumowują kadencję prezydenta. Grzegorz Braun w Tok FM o Komorowskim, antypolskiej propagandzie (z ust dyrektora FBI) i o stanie państwa. i to: Co kryje tajny aneks Macierewicza? Raport z likwidacji WSI oraz ANEKS do raportu a Bronisław Komorowski. Sprawa Mazura umorzona? a także: „Ktoś” chciał zniesławić całą branże SKOKów a wygląda na to że nie Bierecki tylko Platforma i kumple z WSI oberwą rykoszetem za Wołomiński skok na kasę.

…osobiście nigdy nie dałem się nabrać na wizerunek Pana Komorowskiego jako przaśnego safanduły, w którego kreacji wydatnie pomagały wszystkie media (od publicznych po rzecz jasna „niepokorne”) do przesytu podniecając się wpadkami słownymi i różnymi wstydliwymi obyczajowo epizodami kładącymi się cieniem na kurtuazji eks prezydenta RP. Tzn. może nie tyle że nie dałem się nabrać (bo przecież widzę te wszystkie jego wpadki) ale nie pozwoliłem żeby to safandulstwo przesłoniło mi główny problem. Zawsze uważałem Komorowskiego za niebezpiecznego człowieka. I to tym bardziej jeżeli był (prawdopodobnie) tylko narzędziem do sprawowania władzy przez mądrzejszych i jeszcze bardziej niebezpiecznych od siebie, bo tacy ludzie przez swoją służalczość i permanentną gotowość do oddawania przysług czystemu złu są gorsi od skur…. którym się wysługują. Niebezpieczeństwo polega na możliwości kreowania u sporej liczby przeciętnych wyborców fałszywego wizerunku takich ludzi, przez co cieszą się oni opinią „swojaków”, „miłych” i „ciepłych” do tego stopnia, że mogą sięgnąć po najwyższą władzę państwową. (Odys)

Najbardziej niebezpieczną cechą prezydenta Bronisława Komorowskiego jest jego pozorna niezdarność. Mało kto bowiem podejrzewa, że safandułowaty „wujek Bronek” ściska pod pazuchą nóż, by skierować go w dogodnym momencie przeciwko dotychczasowym politycznym współtowarzyszom.

Najważniejsze lata kariery Bronisława Komorowskiego – w sensie formacyjnym – przypadły na okres premierostwa Tadeusza Mazowieckiego. To wówczas, z nieoczywistych do dzisiaj przyczyn, ów zapiekły krytyk Okrągłego Stołu stał się nagle piewcą formującego się nowego ładu. Otrzymawszy stanowisko wiceszefa w Ministerstwie Obrony zaczął powoli zanurzać się w niebezpiecznych relacjach z pokomunistycznym wywiadem wojskowym (WSI). Obecnie to on jest jedynym politykiem na ważnym stanowisku, który maluje trawę na zielono, zapewniając przy każdej okazji, że słabe i rozbite państwo, jakim jest III RP, to nasz największy sukces.(…)

(…)Obudował się kordonem polityków związanych z Unią Wolności (Mazowiecki, Wujec, Lityński) oraz z postkomunistyczną lewicą (Tomasz Nałęcz, nominacja Marka Belki na szefa NBP). Wysłał tym samym wyraźny sygnał, że to on jest najbardziej eksponowanym obecnie strażnikiem „świętego ognia Okrągłego Stołu”. Wiele o jego funkcji mówią również relacje z byłymi oficerami komunistycznego wojska czy funkcjonariuszami WSI – postsowieckiej służby, którą bronił jako jedyny w PO opowiadając się przeciwko jej rozwiązaniu. Blisko mu jest do żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego czy ludzi związanych ze stowarzyszeniem Sowa (zrzesza ono m.in. byłych funkcjonariuszy rzeczonego WSI) rządzonego przez szefa pokomunistycznego kontrwywiadu wojskowego, gen. Marka Dukaczewskiego.

Zaplecze, któremu patronuje prezydent Komorowski, to więc nierzadko żołnierze wywiadu szkoleni przez GRU, albo ludzie pokroju prof. Romana Kuźniara – zarejestrowany niegdyś jako kontakt operacyjny SB i słynący z zapiekłej niechęci do transatlantyzmu. Całość przykryto barwną czapą eks-unitów wesoło patronujących tworowi nazwanemu przez nich samych „najlepszą Polską od czasów jagiellońskich”.(…)”

całość tu: pch24.pl a jeszcze więcej tu: Wojciech Sumliński – Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego

…a teraz o zapleczu politycznym Pana Komorowskiego które również ciężko pracuje na „odchodne” by wykorzystać swoje jak i prezydenta „ostatki”…

„…Niby to przypadkiem kamera uchwyciła, jak pani premier wita się z nowym ministrem zdrowia, profesorem Zembalą. „W imię Boże, zaczynajmy!” – powiedział pan minister do pani premier. „W imię Boże!” – zgodziła się pani premier i przybiła mu wobec milionów widzów piątkę.

Cóż to nowy-stary rząd tak „w imię Boże” zaczyna? Drażnieniem biskupów obietnicą refundowania in vitro, na której spełnienie i tak nie ma kasy? Wprowadzaniem pod pozorem „leczenia niepłodności” prawa do adopcji dla par homo (tak, zostało to sprytnie zawarte w ustawie, którą koalicja niebawem przegłosuje – odsyłam do analizy instytutu „Ordo Iuris”)? Przepychanie „związków partnerskich” albo  jakiejś kolejnej lewackiej „konwencji” pod pozorem chronienia Polski przed przemocą, ubóstwem i wszystkimi siedmioma plagami unijnymi?

(…) Rzecz wydaje się samobójcza, bo przecież jedyną emocją, która ożywia zwolenników PO, jest dziś emocja – taka zresztą typowo „murzyńska”, kolonialna – wrogości do Kościoła i religijności. Bo marzące o awansie na „europejczyków” tutejsze białe czarnuchy odruchowo uznają w nich istotę polskości, tego dławiącego ich „obciachu”, który chcieliby z siebie zmyć i wyrwać. Wystarczy poczytać tak modne ostatnio listy otwarte lemingów do Partii albo ich internetowe fora czy profile. Nie ma tam deklaracji „popieram PO, bo jest dobra” – wyłącznie „zagłosuję na PO, bo Duda chodzi do Kościoła, bo nienawidzę Rydzyka, bo jak wygra PiS to każe wszystkim biegać na pielgrzymki i będzie wsadzać do więzienia za seks”. Kiedy leming chce krótko zdefiniować wrogów albo naubliżać im, używa przymiotnika „katolicki”. Nawet Muzeum Powstania Warszawskiego (i same Powstanie) złe jest dlatego, że „katolickie”.

(…)Lenin powiadał, że aby być dobrym bolszewikiem, trzeba sobie uświadomić, na jak bezgraniczną pogardę zasługuje istota ludzka. Platformę Obywatelską w kształcie obecnym, czyli ten „miastowy peezeel”, w jaki „inicjatywę trzech tenorów” przekształcił Tusk, też cechuje bezbrzeżna pogarda dla wyborców. Trzeba naprawdę gardzić ludźmi, by wierzyć, że można ich kupić tak tanio. Że się powie „szacun” i już będą głosy młodzieży. Że się powie „w imię Boże” i już katolików się ma w kieszeni. Że po ośmiu latach wypychania całego pokolenia na śmieciowe umowy i śmieciowe dyplomy obieca się jakąś tam ustawę, program, dopłaty do miejsc pracy, i ciemny lud to kupi i będzie zachwycony. A jak się doda jeszcze kolejne nowe otwarcie, kolejną rewolucję legislacyjną i kolejne „nowe twarze”, to już w ogóle…” (Rafał Ziemkiewicz)

całość na fakty.interia.pl

„…Jeśli ktoś z państwa, zamiast czuć wdzięczność dla władzy za okazywaną przez nią od kilku tygodni na każdym kroku łaskawość, zapyta, czy i skąd władza na to wszystko weźmie, to ja mogę wyjaśnić. Weźmie z tych pieniędzy, których nie ma na realizację populistycznych obiecanek Andrzeja Dudy i PiS. Bo tym się różnią realne obietnice od populistycznych, że te drugie składają populiści, a te pierwsze partia odpowiedzialna. No bo przecież „jesteśmy przede wszystkim odpowiedzialną partią” – mówi w cytowanym wywiadzie pani premier. Może to różnica jedyna, ale wystarczająca. Przynajmniej dla lemingów.

Ale jeśli komuś nie wystarcza, to ja chętnie wyjaśnię, dlaczego obietnice Dudy i Szydło mogą, jak wrzeszczą autorytety establishmentowych mediów, zrujnować budżet, a obietnice PO i PSL (emerytury poniżej sześćdziesiątki, przypomnijmy twórczy wkład tej drugiej partii) nie mogą zrujnować budżetu. Sprawa jest bardzo prosta: otóż Duda i Szydło są niebezpieczni, bo oni swoje obietnice naprawdę zamierzają realizować. A rządzące peezele, wszyscy wiedzą, obiecują tylko dla picu.

Ustawa o otwarciu bramek przeprocedowana została z tak rażącymi naruszeniami prawa, że oczywiście Trybunał Konstytucyjny uzna ją za nieważną, mimo ustawowego skoku na tenże Trybunał, jaki właśnie peezele wykonały (nawet „Wyborcza” tak to nazwała – skokiem na Trybunał, oczywiście drobnym druczkiem na 10 stronie).

Powstanie pewien zamęt ze zrodzonymi przez pic-ustawę skutkami finansowymi, bo Kulczyk et consortes będą się domagać tych 50 milionów za wstrzymanie poboru myta, ale to już będzie problem następnej ekipy rządzącej, i pani Kopacz się martwić nie musi.

Ustawę o in vitro przepchnięto pomimo negatywnych opinii Biura Analiz Sejmowych, licznych autorytetów prawniczych i nawet samego Sądu Najwyższego, więc ją też uzna Trybunał za niekonstytucyjną, ale ten bubel prawny nie jest po to, żeby funkcjonował, tylko żeby – znowu – wygenerować niusa. Jak się przy okazji zdąży przed wyrokiem Trybunału przepompować trochę kasy z NFZ do zaprzyjaźnionych prywatnych klinik dłubiących w gonadach i szkle, które miały na pisanie tego prawa decydujący wpływ, to oczywiście też fajnie – a generalnie, niech się martwi następna władza.

Projekt emerytur po czterdziestu latach stażu też wbudowany ma taki sprytny zapis, że w praktyce dotyczyć one będą tylko rolników, a innym te czterdzieści lat i tak wypadnie około 66. roku życia.

Horyzont pani Kopacz i pana Piechocińskiego zamyka się dziś bowiem w tym, żeby z jednej strony przez cztery miesiące zmobilizować maksimum frajerów, którzy pozwolą im nie wypaść z Sejmu, a z drugiej maksymalnie się jeszcze przez te miesiące pozostające do nieuchronnego odstawienia od koryta nafutrować. Dlatego wszelkie pozory przyzwoitości i skrupuły idą w kąt.

PSL bez żenady kładzie łapę na grafenie, mianując szefem Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych kolesia zamiast specjalistę, który wygrał konkurs, PO pcha lobbystom ustawy dające im wielomilionowe zyski (na przykład na rynku lichwiarskich pożyczek). Wyrwać co się da, naobiecywać i narozdawać w imieniu następców, i chodu w krzaki – to znaczy, jeśli wszystko dobrze pójdzie, w ławy sejmowej opozycji, dającej immunitety i wygodną trybunę do pryncypialnego krytykowania PiS-u i Kukiza za nieodpowiedzialność i łamanie dyscypliny budżetowej. Zresztą, nawet gdyby tych immunitetów zabrakło, nie będzie najgorzej, bo udało się w porę zmienić procedurę karna tak, aby nawet ewidentnym aferzystom wszystko się upiekło.

I – tego jednego zdania zabrakło mi w wywiadzie pani premier – co nam zrobicie?!” (Rafał Ziemkiewicz)

całość na fakty.interia.pl

„…jesteśmy przed wyborami, na co wskazuje wejście naszego nieszczęśliwego kraju w etap rozdawania. Właśnie rząd postanowił dać rodzicom, którym urodzi się dziecko, tysiąc złotych „becikowego”. Wprawdzie jakaś Schwein już obliczyła, że w związku z tym będzie musiał obrabować tych rodziców na sumę 1400 złotych w postaci różnych podatków i opłat, ale teraz jesteśmy na etapie rozdawania, zaś etap rabowania nastanie dopiero po wyborach. Jakby tego było mało, Sejm – wychodząc naprzeciw niecierpliwemu oczekiwaniu Salonu – uchwalił ustawę o zapładnianiu w szklance. Będzie można zapłodnić 6 jajeczek, a zarodki, jakie się z nich wylęgną, nie będą niszczone, tylko zamrażane na lat 20, a potem – ano, potem kto tam będzie o nich pamiętał? Z tej okazji telewizje pokazały dzieci, które urodziły się z zapłodnienia „pozaustrojowego” – że wszystko jest z nimi w jak najlepszym porządku. To było wiadome od początku, podobnie jak i to, że forsowanie tej ustawy nie wynika ze współczucia dla niepłodnych matek, tylko, że celem tych regulacji jest zmuszenie Kościoła katolickiego, do pogodzenia się z tą formą aborcji.

Przy okazji debaty nad tą ustawą biłgorajski filozof, który, mówiąc nawiasem, postanowił nie golić brody, dopóki Andrzej Duda i Paweł Kukiz będą mieli wpływ na politykę, stwierdził, że zarodek nie jest człowiekiem. Ale jaki mamy dowód, że zarodek, kiedy już wyrośnie z niego, dajmy na to, biłgorajski filozof, staje się człowiekiem? Takiego dowodu nie ma, a nie da się ukryć, że takie wyrośnięte zarodki sprawiają znacznie więcej kłopotów, niż zarodki niewyrośnięte. Z tego powodu trzeba będzie chyba uchwalić kolejna ustawę – mianowicie ustawę o warunkach dopuszczalności aborcji opóźnionej, dzięki której można by zalegalizować robienie porządku z takimi zarodkami wyrośniętymi, wśród których znajdują się też zarodki przerośnięte, jak np. pan Ryszard Kalisz. Ale to są postulaty de lege ferenda, którymi zajmie się, być może, kolejny rząd, jaki wyłoni się z powyborczej siuchty, a na razie mamy etap rozdawania.

Otóż Sejm uchwalił też ustawę o ochronie polskiej ziemi, którą poparły wszystkie kluby parlamentarne, by w ten sposób przynajmniej częściowo opóźnić skutki ratyfikowania traktatów unijnych, które od 1 maja 2016 roku przewidują zniesienie ograniczeń w obrocie gruntami. Chodzi o umożliwienie PSL-owi zaprezentowania się przed wyborami w roli obrońcy polskiej ziemi no i oczywiście – o ograniczenie uprawnień właścicielskich na rzecz urzędników państwowych i samorządowych, którzy już tam potrafią tę żyłę złota po swojemu wyeksploatować. Podobnym celom służy ustawa o Radzie Dialogu Społecznego, która ma zastąpić Komisję Trójstronną. Ta ustawa wychodzi naprzeciw ambicjom działaczy związkowych i związków pracodawców, tworząc z Rady coś w rodzaju „rządziku”. Ten „rządzik” prochu, ma się rozumieć, nie wymyśli, ale na forum Rady można będzie pozałatwiać rozmaite siuchty, no i ukręcić lody bez ryzyka podsłuchów – bo ze względu na protekcję samego prezydenta, Rada pewnie będzie objęta sławną ochrona kontrwywiadowczą…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Nadszedł czas rozdawania Komentarz • tygodnik „Goniec” (Toronto) • 28 czerwca 2015

…i tak dla przypomnienia jak wygląda „dogadzanie” które politycy obiecują swoim wyborcom – Podziemna TV Robią nas w konia: Co ukrywa Donald T. i Jarosław K. – POPiS obłudy.

Czego się po „platformie” można spodziewać to już czas pokazał i nie ma tu żadnych wątpliwości. Jednak na okoliczność „zmian” należy mieć świadomość tego co może zrobić PIS (jak i ciasteczkowy „ruch społeczny” który kuma się ze związkami zawodowymi), bo to nic innego jak socjalbanda w dodatku podpuszczona z gwałtownie reaktywowanego w Polsce stronnictwa amerykańskiego (do którego nawet w ostatnich dniach niemiaszki dołączyły bo zaczęły chwalić PIS – znać doszło do poważnych ustaleń wśród „krajów poważnych” co do Polski i jej tubylczego narodu). Duda był pierwszą nogą zwiastującą „zmiany” a drugą będzie PIS. Tym samym powiedzonko o mądry Polaku PO szkodzie można między bajki włożyć…

Socjalizmus pełną gębą się szykuje. Wyjdzie Szydło z wora (polecam, wygooglować tę Panią co ma do powiedzenia w kwestiach gospodarczych) na konwencji programowej, gdzie „narodowy program zatrudnienia” i nowinki podatkowe z nadania vaciaka Modzelewskiego (pisowskiego eksperta o którym też warto poczytać co za człowiek i że Balcerowicz to przy nim pikuś) to będzie tylko przygrywka. Bo niczego innego jak złodziejstwa na masową już skalę i to najbardziej bezczelnego bo odbywającego się pod płaszczykiem „patriotyzmu” (z ramienia posiadającego monopol na patriotyzm PISu) nie można się spodziewać po partii, która widzi piramidę w (nie)sławnym Amber Gold, ale wszelkimi możliwymi środkami uzasadnia istnienie innego osZUStwa i będzie go bronić do samego końca (swojego lub naszych pieniędzy). Nie można się spodziewać niczego dobrego po partii która w prywatnej własności węszy patologię największą (oczywiście nie tam gdzie uwłaszczyli się dawni aparatczycy z PC, AWSu czy teraz PIS przeflancowani wcześniej z PZPR).

Czas rzecz jasna pokarze na ile groźby Dudy czy PISu (zwane dla niepoznaki „obietnicami”) zostaną spełnione, ale podobno aparat skarbowy ma dostać broń gładkolufową. To się bardzo pokrywa z obietnicami partii która za sztandarowy problem państwa uważa „nieszczelność systemu podatkowego”. Tym sposobem PIS będzie miał do dyspozycji całą armię uzbrojonych urzędasów by „zadbać o nasze dobro” (rzecz jasna zabezpieczając je dla siebie).

Nie jest ŻADNĄ alternatywą czy „ruchem oporu” partia, która stanowi „prawą” nogę tego samego opasłego cielska łżeideologii zwanej „sprawiedliwością społeczną” czyli socjalizmu. PIS to ta sama idea rabunku obywateli jak ta hołota którą posługuje się obecna władza. To tylko dzięki temu że media i „ałtorytety” kreują tę partię w umysłach Polaków jako „naturalnych” wrogów PO, ludzie myślą że wystarczy zamienić te dwa ugrupowania miejscami a wszystko się zmieni. Otóż nic się nie zmieni! Zmienią się tylko ryje przy korycie a koryto (główny problem) pozostanie nietknięte. Co prawda pustoszeje ono w zastraszającym tempie, ale o to żeby nie wyschło do dna dbają takie instytucje jak UE i MFW z którego pełnymi garściami nasz (nie)rząd i opozycja czerpią pełnymi garściami (i na kredyt) – bo po to nas do tych „klubów” zapisały. Mało kto niestety kojarzy ten oczywisty i wynikający z prostego czytania ze zrozumieniem programów „gospodarczych” obu partii fakt, że między PISem a PO nie ma żadnej istotnej różnicy, poza (rzecz oczywista!) miejscem przy korycie.

Tymczasem jedni i drudzy bronią uparcie piramid finansowych takich jak ZUS czy KRUS i stawiają na coraz wyższe „oskładkowanie” dochodów z pracy by lepić dziury w obu systemach, i by móc zakładać kolejne urzędy dające „pracę” całej masie działaczy partyjnych niższego szczebla. Jedni i drudzy pospołu upaństwowili gospodarkę (w ramach Spółek SP) by móc obsadzić te synekury całymi klanami polityków i pociotków polityków. Polakom zaś zamiast zamiast uwłaszczenia zafundowali „tani kredyt” i „dopłaty” do konsumpcji (różne kosztowne programy pomocowe i „socjalne”) z pieniędzy wcześniej zabranych pod postacią podatków sektorowi prywatnemu. To oni pozadłużali nas za „fundusze unijne” i to oni wepchali nas do eurosojuza. To oni swoją pazernością w imię „państwa opiekuńczego” wydrenowali z nas biliony złotych żeby zatrzymać stan posiadania w postaci bankrutujących kopalń, hut, stoczni i innego przemysłu które obsiedli ich znajomi, rodziny, kochanki i kochankowie. To co rentowne sprzedali a pieniądze przejedli, ale resztę zatrzymali dla siebie i doją Polaków co jakiś czas na rzecz „ratowania” polskiego stanu posiadania, który jest tak samo polski jak nasze „składki” w ZUS.

Ten system zwany sprawiedliwością społeczną to jeden wielki kołchoz na którego straży stoi teraz PO, której idea co prawda pomału dogasa ale za chwilę nastąpi zmiana warty by wszystko zostało po staremu, bo po nich tej stajni pilnował będzie PIS. Partia jeszcze bardziej etatystyczna i socjalistyczna jak PO, która chodzi od czasu Magdalenki na takim samym sznurku „zobowiązań” co PO chodź nie na tym samym – właśnie po to żeby ludzie myśleli że mają do czynienia z dwoma niezależnymi tworami, podczas gdy one w rzeczywistości żyją od 25 lat (nawet po rozpadzie AWSu) w korzystnej (dla siebie) symbiozie.

Zastępowanie jednego socjalizmu innym (nie wiadomo czy nie gorszym) NICZEGO nie zmieni. Nic nikomu nie da „walec PISowski” który ma wymieść PO, skoro złodziejski system zostanie utrzymany a tylko nazwiska przy korycie się zmienią. Ba! Moim zdaniem obecny system, który kosztuje nas podatników coraz więcej będzie umacniany(!) – aż osiągnie najwyższe komusze stadium centralnego sterowania gospodarką i obywatelem pod butem urzędnika. Kto czytał propozycje PIS zawarte w programie zwanym szumnie „Narodowym Programem Zatrudnienia” (Ziemkiewicz dla Fronda.pl o konwencji PIS) ten wie co mam na myśli.

I choć szkoda mi tego państwa, ziemi i ludzi dla kolejnej bandy szakali (do której zaliczam również ciasteczkowe schetyniątka i dudkiewiczątka), to jednak nikt naszych obywateli nie zmuszał do tego (i nie zmusza) żeby w swej naiwności trwali przy kolejnych odsłonach „starego i dobrego” socjalizmu. „ludzie ludziom zgotowali ten los” i wszystko zostanie po staremu a nawet lepiej bo już po JOWialnemu na własne i donośne życzenie narodu (ustami „mendiów”, które usilnie promują ten „NEP”). Najważniejsze że demokracja ocaleje, bo jest ona „największą zdobyczą cywilizacyjną” naszego „młodego” państwa. I oto wszyscy jak jeden mąż poczujemy się w końcu wolni, tylko dlatego że zamiast PO będzie nas rabował PIS. Nadejdzie w końcu tak długo wyczekiwana przez niektórych IV RP z całym „dobrodziejstwem” inwentarza (nie obrażając „inwentarza”) z niestety przykrymi konsekwencjami dla nielicznych myślących po wolnościowemu i rzeczywiście patriotycznych czy prawicowych obywateli, którzy są niestety w mniejszości brzydzących się socjalizmem i tzw. „państwem opiekuńczym” (bo UMIEJĄ LICZYĆ i wiedzą jak są na poczet tych patologii okradani i dlaczego PIS niczym się w tej kwestii nie różni od PO).

Oczywiście na koniec tradycyjnie zaznaczam że wolałbym się mylić i chętnie odszczekam swoje czarnowidztwo jeśli nowe rządy okażą się „oświecone” i pro obywatelskie. (Odys)

podobne: „Oczy są ślepe, gdy rozum zajęty jest czymś innym” czyli… salon i Komorowski w strachu, wyścig populizmu wyborczego z użyciem mitu JOWów, a wszystko i tak zostanie po staremu! oraz: Andrzej Talarek: „Obiecywacze, czyli szopki przedświąteczne” i maraton populizmu. i jeszcze: Nikt wam tyle nie da co socjalista naobiecuje a łżeliberał ściąga spodnie. a także: „Dzień w skrócie” 8 czerwca 2015 roku. Występują: PO które z pomocą hejterów chce walczyć z mową nienawiści i odzyskać internet, Komorowski z „depresją”, POśpiech z 10 ustaw’kami gospodarczymi i in. i to: Fenomen POpulizmu czyli… „NYT” o rosnących notowaniach Kaczyńskiego

rys. Buch

rys. Buch

Reklamy

7 comments on “„Depresja gangstera” (Bronisława K.) i sraczka legislacyjna „platformy” czyli… narobić POd publiczkę i uciec zanim przyjdą lePSI.

  1. Pingback: Z „warszafki” do „wrocłafka” czyli… rewolucja Kukiza i afera podsłuchowa jako finalna faza scenariusza rozbiorowego Polski. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Czy grecka tragedia przyniesie opamiętanie reszcie eurosocjalizmu? Polska idzie śladami bankruta. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Mamy wolnościowców w Sejmie ale bez KORWiNa (strach przed wolnością?). Pyrrusowe zwycięstwo PiS i perspektywa terroryzmu ekonomicznego by ratować „teoretyczne państwo” w spadku po PO. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Nihil novi Winiarskiego o Komorowskim (na procesie Sumlińskiego) przemilczane przez „media”. Wiemy że żyjemy w Stajni Augiasza ale PIS jej nie posprząta. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Spadek po platformie. PO zawiodła przedsiębiorców. Czy obietnice wyborcze zbankrutują Polskę? W oczekiwaniu na „przełom”. Brytyjczycy nie chcą mieć nić wspólnego z długiem i uchwalają jeden z postulatów KORWiNa. | Łódź Odysa

  6. Pingback: Prawo i sprawiedliwość? „Ułaskawienie” Kamińskiego. Parasol ochronny nad Komorowskim? Zamiast aneksu do raportu WSI, „raport” z niegospodarności. Koniec „złotych spadochronów”. Komentarz Michalkiewicza. | Łódź Odysa

  7. Pingback: Sumliński i patologie III RP. Sprawa ks. Popiełuszki sprawdzianem chęci rozliczenia PIS z PRL. Klątwa FOZZ i kompromisu z komuną. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s