Większe wpływy Rosji na Ukrainie dzięki Niemcom i Francji. Sikorski: UE odeszła od wspólnej polityki zagranicznej. Duda o bezpieczeństwie a Niemcy o niebezpieczeństwie polskiej racji stanu (Polska strefą buforową). OAS i NATO dwóch prędkości.


1. „FAZ”: Merkel i Hollande naciskali na władze Ukrainy w sprawie konstytucji

PAP – Świat, 17 Sie 2015, 10:18 Berlin (PAP) – Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze w poniedziałek o irytacji wśród ukraińskich polityków spowodowanej naciskami przywódców Niemiec i Francji na parlament w Kijowie w celu zmiany ustawy o decentralizacji władzy zgodnie z sugestiami Rosji.

Wiceprzewodnicząca ukraińskiego parlamentu Oksana Syroid zarzuciła kanclerz Angeli Merkel i prezydentowi Francois Hollande’owi, że 14 lipca, bezpośrednio przed pierwszym głosowaniem nad projektem ustawy o zmianach w konstytucji przewidujących decentralizację władzy w państwie, naciskali w rozmowie telefonicznej na szefa parlamentu Wołodymyra Hrojsmana, domagając się wprowadzenia zmian służących wyłącznie rosyjskim interesom.

Syroid powiedziała „FAZ”, że zmiany zostały rzeczywiście wprowadzone i zaakceptowane przez Radę Najwyższą Ukrainy. „Nasi sojusznicy narzucili nam te rozwiązania” – zaznaczyła ukraińska parlamentarzystka z proeuropejskiego klubu Samopomoc.

Wprowadzona zmiana, określana przez Syroid mianem konia trojańskiego, stanowi, że „kształt lokalnego samorządu w określonych rejonach obwodów donieckiego i ługańskiego ustalony zostanie w odrębnej ustawie”.

Jak twierdzi posłanka, projekt „odrębnej ustawy” już istnieje i daje Moskwie wszystko, co chciała: samorząd dla obszarów opanowanych przez separatystów wraz z własną milicją oraz uprzywilejowanymi relacjami z Rosją. „Kto przyznaje separatystom samorząd i zbrojną władzę zanim Rosja wycofa swoje oddziały, ten utrwala na zawsze wpływy Moskwy we wschodniej Ukrainie” – wyjaśnia Syroid. „Konstytucja staje się tym samym bronią Rosji” – dodaje. Jej zdaniem postępowanie Berlina i Paryża jest złamaniem prawa Ukraińców do samostanowienia.

Autor materiału w „FAZ” Konrad Schuller przyznaje, że rozmowa Merkel i Hollande’a z Hrojsmanem na dzień przed zmianą projektu ustawy rzeczywiście się odbyła. Oboje „wyrazili satysfakcję z powodu włączenia fragmentów zgodnych z porozumieniem z Mińska” – czytamy na stronie internetowej biura prasowego niemieckiego rządu.

„FAZ” zwraca uwagę na obawy ukraińskich polityków przed „cichym porozumieniem” z Rosją osłabionego licznymi kryzysami Zachodu. „Wsparcie dla Ukrainy zostanie ograniczone, roszczenie Moskwy do hegemonii po cichu zostanie uznane, a w zamian prezydent (Władimir) Putin pomoże w rozwiązaniu konfliktów w Syrii, Iranie i Korei Północnej” – opisuje Schuller obawy Ukraińców. „FAZ” ostrzega, że postawa Zachodu może doprowadzić do rozbicia proeuropejskich sił w ukraińskim parlamencie.

Parlament Ukrainy wstępnie zaakceptował w połowie lipca prezydencki projekt zmian w konstytucji, który przewiduje szeroką decentralizację władzy w państwie. Posłowie zgodzili się w głosowaniu na skierowanie projektu do Trybunału Konstytucyjnego.

Wcześniej część deputowanych wyrażała obawy związane ze znajdującym się w dokumencie zapisem o „statusie samorządów” na opanowanych przez prorosyjskich separatystów obszarach Donbasu i mówiła, że na przyjęcie prezydenckiego projektu zmian w konstytucji naciskają zachodni partnerzy Ukrainy. Podczas głosowania w parlamencie obecna była m.in. wysoka rangą przedstawicielka amerykańskiego Departamentu Stanu Victoria Nuland. (PAP)

lep/ mmp/ ap/ (za stooq.pl)

„…stabilny kraj został zamieniony w pokryty gruzami bantustan ogarnięty wojną domową. Na zmianach Ukraina wyszła jak Zabłocki na mydle, co nie dziwi, gdyż były one inspirowane z zewnątrz, a pomoc Zachodu we „wprowadzaniu demokracji” faktycznie okazała się podaniem tego państwa na tacy Kremlowi.

I choćby dlatego świat o Ukrainie zapomina, nie przejmuje się wojną domową. Temat nie jest trendy medialnie i politycznie, tym bardziej, że cel — dezintegracja terytorialna i polityczna — został osiągnięty. Więc jeszcze nie tak dawne sążniste reportaże telewizyjne z pola walki zostały zastąpione przez krótkie relacje o tym, że znów ktoś kogoś ostrzelał, znowu zrujnowane zostało jakieś miasteczko czy wieś.

Wojna, jej wywołanie, nigdy nie bierze się z przypadku. Zawsze jest jakiś cel. Biznesowy, czyli zarobienie na konflikcie poprzez sprzedaż uzbrojenia. Oraz polityczny, czyli zastąpienie starego układu nowym, bardziej spolegliwym, pozwalającym rozgrywać dane państwo we własnej polityce zagranicznej, także tej gospodarczej. W tym świetle rewelacje „Frankfurter Allgemeine Zeitung” z 17 sierpnia o tym, że Niemcy i Francja doprowadziły niedawno do przegłosowania przez parlament w Kijowie zmian w konstytucji, przewidujących decentralizację władzy w państwie, zgodnie z interesem Rosji nie są żadnym zaskoczeniem. Z publikacji wiadomo więc np., że w lipcu, bezpośrednio przed pierwszym głosowaniem w tej sprawie, Merkel i Hollande naciskali w rozmowie telefonicznej na szefa parlamentu Wołodymyra Hrojsmana, domagając się wprowadzenia zmian służących wyłącznie Kremlowi. Żądanie to zostało oczywiście zaakceptowane.

Wiceprzewodnicząca parlamentu w Kijowie Oksana Syroid potwierdziła w rozmowie z „FAZ”, że postępowanie Niemiec i Francji jest złamaniem prawa Ukraińców do samostanowienia, a przyjęte pod naciskiem rozwiązania określiła mianem „konia trojańskiego”. W sumie słusznie, gdyż Putin dostał wszystko, co chciał. Zmiany stanowią, że kształt lokalnego samorządu w określonych rejonach obwodów donieckiego i ługańskiego ma zostać ustalony w odrębnej ustawie, już zresztą powstałej. „Kto przyznaje separatystom samorząd i zbrojną władzę, zanim Rosja wycofa swoje oddziały, ten utrwala na zawsze wpływy Moskwy we wschodniej Ukrainie. Konstytucja staje się tym samym bronią Rosji” — kwituje Syroid.

Na tym wszystkim, rzecz oczywista, najgorzej wyszli zwykli Ukraińcy, którzy zostali potraktowani jak mięso armatnie w prorosyjskiej politycznej grze mocarstw zachodnich i Stanów Zjednoczonych. Wmówiono im, jaki to Janukowycz zły, że jak przyjdzie nowa władza, to się polepszy. A zamiast polepszenia zostali mieszkańcami kondominium francusko-niemieckiego z dyskretnym acz silnym poparciem Waszyngtonu, bo przecież nieprzypadkowo podczas głosowania ustawy w parlamencie była w nim obecna wysoka rangą przedstawicielka amerykańskiego Departamentu Stanu Victoria Nuland.

Tak więc i wilk syty i owca cała. Wsparcie dla Ukrainy zostanie ograniczone, roszczenie Moskwy do hegemonii po cichu uznane, a w zamian prezydent Putin pomoże w rozwiązaniu konfliktów w Syrii, Iranie i Korei Północnej. I Ameryka też jest zadowolona, bo uczyniła z Ukrainy pole konfliktu z Rosją daleko poza własnymi granicami.

tekst opublikowany na portalu stefczyk.info Julia M. Jaskólska • jakuccy.pl  źródło: Koń trojański 

podobne: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem).

…Cały ten „spontaniczny przewrót” od początku pachniał ustawką Rosja-USA-UE (Niemcy, Francja) i zdradą Ukraińców przez ich własne elity. Można na ten temat znaleźć sporo opinii w internecie (osobiście już w kwietniu zeszłego roku zwracałem na to uwagę – Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy. NATO i „Trójkąt Weimarski” o wsparciu dla Ukrainy i Europy Wschodniej). Rozumiem że część społeczeństwa Ukrainy mogła nie mieć tej wiedzy, ale żeby tzw. elity były tym zaskoczone to świadczy wyłącznie o nich, zwłaszcza że same brały udział w procedowaniu i głosowaniu tego co im podyktowano, a o co teraz mają żal (nie wiadomo do kogo). Niestety wszystko to było do przewidzenia już od pierwszych głosów zachodu popierających federalizację Ukrainy.

Biedni Ukraińcy będą się musieli niestety przeprosić z „bratnim” narodem Rosyjskim. Na przyszłość powinni jednak uważać na co i komu pozwalają urządzać we własnym kraju „rewolucję”, nie zważając na własny interes i sens tego rodzaju przedsięwzięć. Tyle krwi przelanej i zaognionych relacji z sąsiadem tylko po to by pozostać krajem zrujnowanym, okrojonym terytorialnie i ostatecznie sprzedanym temu od kogo się uciekało. Ciekawi mnie teraz czy ktoś na Ukrainie nie będzie chciał wyciągnąć z tego konsekwencji wobec władz które do tego upokorzenia dopuściły… Czy będzie drugi Majdan?… (Odys)

podobne: Co z paktem Putin-Merkel dotyczącym Ukrainy? oraz: Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. „Sueddeutsche Zeitung”: kapitulacja Kijowa. Obserwator OBWE: W Donbasie nie ma już państwa ukraińskiego. o jeszcze: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję. i to: Merkel będzie mediować „decentralizację” a także: Porozumienia genewskie sukcesem Rosji i klęską państw zachodnich. Sueddeutsche Zeitung: „Putin maszeruje, Zachód tylko reaguje”.

2. Sikorski w „FT”: UE odeszła od wspólnej polityki zagranicznej

PAP – Świat 17 Sie 2015, 9:50 Londyn (PAP/Media) – Były szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski skrytykował w poniedziałek na łamach „Financial Times” największe państwa Unii Europejskiej za lekceważenie założeń traktatu z Lizbony i prowadzenie samodzielnej polityki zagranicznej.

Sikorski przypomniał, że sześć lat temu w życie weszły zapisy traktatu z Lizbony, który powołał m.in. stanowisko wysokiego przedstawiciela UE ds. polityki zagranicznej bezpieczeństwa, a także urząd przewodniczącego Rady Europejskiej. Dzięki temu UE miała mówić na zewnątrz jednym głosem, a nie być reprezentowana przez największe państwa takie jak Niemcy i Francja.

„+Dwuznaczność+ nie jest tym pojęciem, którego oczekiwaliśmy w odniesieniu do europejskiej polityki zagranicznej w sześć lat od wejścia w życie traktatu z Lizbony. W czasach, kiedy pakt był negocjowany, słusznie zakładaliśmy, że w porównaniu z innymi potęgami świata wszystkie państwa Europy są małe i mogą stanowić realną siłę, tylko działając razem” – zwraca uwagę Sikorski.

Według niego wspólna polityka zagraniczna UE odniosła pewne sukcesy, ratując m.in. Gruzję przed utratą suwerenności w wyniku inwazji wojsk rosyjskich. Jednak od tego czasu doszło do zmian i powrotu do sytuacji, kiedy pierwsze skrzypce w europejskiej polityce odgrywają znowu Niemcy i Francja.

„Czy to w przypadku Syrii, czy konfliktu izraelsko-palestyńskiego, Libii czy uchodźców państwa członkowskie są bardziej widoczne niż sama UE, mimo podejmowanych prób przez szefową unijnej dyplomacji Federicę Mogherini” – zwraca uwagę Sikorski. „W sprawie Ukrainy UE nie ma nawet przy stole rozmów. W zamian za to Niemcy i Francja, które nawet nie graniczą z tym państwem, wzięły na siebie sprawę rosyjskiej agresji, osiągając zaledwie częściowy sukces” – dodał.

Źródła takiego stanu rzeczy Sikorski doszukuje się w kryzysie finansowym, który podkopał siłę UE i pokazał, że najważniejsze decyzje podejmują najbogatsi. Zdaniem byłego szefa polskiej dyplomacji szczególnie wyraźnie ilustruje to konflikt na wschodzie Ukrainy i nieprzestrzeganie porozumień z Mińska.

„Przywódcy Rosji, Chin i USA będą słuchać tylko największych państw Europy, ale nie będą skłonni do działania zgodnie z tym, co im się zakomunikuje. Jeżeli będą chcieli skontaktować się z +Europą+, nie będą nadal pewni jaki numer (telefonu) powinni wybrać” – ocenia Sikorski.

Podsumowując były szef polskiego MSZ podkreśla, że na takiej polityce traci nie tylko UE, ale także Niemcy i Francja, ponieważ w przypadku fiaska ich działań, to właśnie Berlin i Paryż będą obwiniane za porażkę. Apeluje jednocześnie o powrót do wspólnej polityki UE, przypominając, że tylko działając razem, Europa ma szansę na osiągnięcie swoich celów. (PAP)

lm/ ap/ bk/ (za stooq.pl)

…no to ja tylko przypomnę Panu Sikorskiemu że to właśnie on apelował swojego czasu do Niemiec o większą aktywność (obawiając się bezczynności tego kraju na arenie międzynarodowej) i że to on był pierwszym który swojego czasu groził Ukrainie również w interesie Niemiec i Francji. Być może Pan Sikorski miał na myśli dobro wszystkich wokół, ale za swoją naiwność i służalczość to już niestety niech ma pretensję wyłącznie do siebie, bo tylko idiota może być zaskoczony tym że oba kraje pilnują przede wszystkim swoich interesów frymarcząc interesem pozostałych państw UE. Kolejny raz Pan Sikorski dowodzi smutnej prawdy że milczenie jest złotem, choć zasadniczo racji mu odmówić nie można a co najwyżej realizmu 🙂

I niech się Pan Sikorski tak nie martwi tym że Chiny, USA czy Rosja nie będą wiedziały do kogo w Europie dzwonić za interesami. Wszystkie trzy świnki wiedzą doskonale z kim warto rozmawiać (a na kogo czasu nie warto marnować) bo w Europie wilkiem są Niemcy, bo UE to są właśnie NIEMCY 🙂 (Odys)

Dlaczego należy zmienić władzę w Polsce? – Stanisław Michalkiewicz ukazuje program dla Polski

podobne: UE nie ma oferty dla wschodnich sąsiadów. oraz: Szczyt w Mińsku a stosunki Rosyjsko-Ukraińskie. Kryzys ukraiński a jedność Europy. a także: Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. i to: Reanimacja greckiego trupa (w interesie NATO na koszt Europy). Świetlana przyszłość UE kosztem suwerenności członków. Michalkiewicz o paroksyzmach demokracji.

3. Duda: obecność NATO w Polsce powinna być bardziej namacalna i faktyczna.

PAP – Kraj, 15 Sie 2015, 11:28, Warszawa (PAP/PAP Media) – „Cel jest jeden, bardzo prosty – wzmocnienie bezpieczeństwa Polski, wzmocnienie gwarancji bezpieczeństwa dla Europy Środkowo-Wschodniej w tej sytuacji, jaka jest. Myślę, że każdy już dzisiaj widzi, że ta obecność NATO tutaj w Europie Środkowo-Wschodniej, w Polsce powinna być bardziej namacalna, powinna być faktyczna” – mówił prezydent.

„Dzisiaj rzeczywiste istnienie wschodniej flanki Sojuszu – a ja uważam, że my jesteśmy tą wschodnią flanką Sojuszu (…) – musi oznaczać także faktyczną obecność wojsk NATO na naszym terenie” – zaznaczył prezydent. „Myślę tutaj o twardej, czy tak zwanej krytycznej (…) infrastrukturze NATO – myślę tutaj o bazach, choćby polsko-amerykańskich czy innych bazach wojsk NATO” – wyjaśnił. Dodał, że chciałby, aby w tym procesie uczestniczyli polscy żołnierze. „Uważam to także za element budowy silnej polskiej armii. My naszą armię musimy wzmacniać, bo poza gwarancjami sojuszniczymi, przede wszystkim powinniśmy liczyć na siebie” – powiedział Andrzej Duda.

Zwierzchnik Sił Zbrojnych przypomniał, że jeszcze jako prezydent elekt odbył szereg spotkań m.in. z premierem Kanady oraz szefem NATO, na których podkreślał, jak widzi rozwój Sojuszu Północnoatlantyckiego i jaki stawia przed nim cel. „Negocjacje już się dla mnie rozpoczęły. Mam nadzieję, że spotkamy się z przychylnością partnerów – będę je kontynuował, bo przede mną cały szereg ważnych spotkań” – stwierdził Andrzej Duda.

Prezydent zapytany o reakcję na postulaty „drugiej strony” odpowiedział, że odbiera ją jako dobrą. „Dlatego, że nie spotkałem się ze zdecydowanym sprzeciwem, w związku z czym uważam, że temat jest otwarty i temat jest do dyskusji” – powiedział. „Jaki będzie zakres tej obecności (wojsk NATO w Europie Środkowo-Wschodniej-PAP), to oczywiście jest do ustalenia, to jest do wynegocjowania, ale chciałbym, żeby do czasu szczytu NATO w Warszawie za rok, te sprawy były przeprowadzone i stąd taka duża też spodziewana i planowana intensywność moich działań w tej sferze międzynarodowej” – podsumował prezydent.

Prezydent w „Sygnałach dnia” odniósł się także do kontrowersji wokół przetargu na zakup śmigłowców od Airbusa. „Mam takie same wątpliwości, jak podnosi wielu Polaków, jakie podnosiło także wielu polskich polityków” – powiedział. Podkreślił, że „to jest bardzo ważna przede wszystkim polska sprawa, wspólna sprawa, bo to są ogromne pieniądze podatników, które mają zostać wydane na unowocześnienie i dozbrojenie polskiej armii”.

W celu wyjaśnienia spraw związanych z przetargiem, prezydent zadeklarował chęć rozmowy z ministrem obrony narodowej Tomaszem Siemoniakiem. „Ustaliliśmy wstępnie z panem ministrem, że zaproszę pana ministra do siebie w przyszłym tygodniu po to, żeby właśnie porozmawiać m.in. na ten temat” – powiedział Andrzej Duda.

„Ale ja chciałbym z panem ministrem też szerzej rozmawiać, na temat właśnie całego tego wielkiego programu dozbrojenia polskiej armii, w jaki sposób będziemy to realizować” – podkreślił. Zdaniem zwierzchnika Sił Zbrojnych polską armię należy wyposażać w sprzęt możliwie najnowocześniejszy. „To są duże pieniądze, ale trzeba je wydać dobrze i to jest wielkie zadanie i to jest także wielka odpowiedzialność polityków przed społeczeństwem i przed polskim wojskiem, bo ono musi być bezpieczne, ono musi być dobrze wyposażone, musi być silne. Silna armia to podstawa; taka armia, żeby nikomu nie przyszło nawet do głowy podnieść na nas rękę. To jest najistotniejsze w tej chwili” – zaznaczył prezydent.

Andrzej Duda podkreślił, że „przyszłość polskiego przemysłu zbrojeniowego powinna być wielkim elementem przyszłości polskiej gospodarki”. „My mamy bardzo dobre tradycje, jeżeli chodzi o przemysł zbrojeniowy, i to nie jest tak, że my powinniśmy kupować broń wszędzie na świecie” – powiedział. Według prezydenta ważne jest, „żeby pieniądze zarabiali nasi rodacy, polscy pracownicy, tak, żeby one trafiały do polskiego budżetu”. (PAP)

amt/ mww/ je/ (za stooq.pl)

podobne: Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce. oraz: Polski przemysł zbrojeniowy traktowany po macoszemu (Świdnik odpada z przetargu). Amerykanie i Francuzi uzbroją polską armię (MON wybrał „Patrioty” i „Caracale” – opinie podzielone). MON weryfikuje akty prawne („Si vis pacem, para bellum”).

„…„Sueddeutsche Zeitung” stwierdziła, że Andrzej Duda, domagając się rozlokowania w Polsce większych sił NATO, narusza kompromis osiągnięty podczas szczytu NATO w Newport, co grozi, jak twierdzi SZ, konfliktem nie tyle z Rosją co wewnątrz Sojuszu. Słowa dziennikarza niemieckiej gazety, skądinąd znanego z tego, iż nieraz wypowiadał się w duchu otwarcie prorosyjskim i bywa częstym gościem telewizji Russia Today, natychmiast podchwyciły polskie media. Niektóre cytowały tekst z „Sueddeutsche Zeitung” wyłącznie w ramach szukania sensacyjnego tytułu, inne – niestety – w ramach już rozpoczynającej się walki politycznej w Polsce. W sprawie głos zabrał jednak minister obrony Tomasz Siemoniak, który stwierdził, iż nie należy dać się „rozgrywać niemieckiej gazecie”. Można byłoby zastanawiać się nad tym skąd biorą się polskie kompleksy, które powodują, iż jeden tekst w niemieckiej gazecie jest cytowany przez niemal wszystkie portale i co kieruje ludźmi, którzy gotowi są w oparciu o taki artykuł rozpoczynać kolejną odsłonę polsko – polskiej wojny. Należałoby z drugiej strony docenić postawę ministra obrony, który swym wpisem na twitterze zapobiegł eskalacji konfliktu w tej sprawie i stanął po stronie Prezydenta wywodzącego się z zupełnie innego obozu politycznego…

…Nie należy mieć więc złudzeń. Dialog Zachodu z Rosją nie tylko będzie prowadzony, ale już trwa. I nie chodzi wcale o rozmowy nt. Ukrainy. W tle bowiem rodzi się nowy układ sił. Zmierzcha ten, który powstał w wyniku zakończenia Zimnej Wojny, który był wszakże bardziej pochodną czy też echem konfrontacji Zachodu z komunizmem, niż nowym systemem jako takim. Pierwsze skądinąd oznaki, iż ów ład jest etapem przejściowym było widać już kilka lat po naszym wejściu do NATO.

Celem Rosji niewątpliwie jest zastąpienie obecnej architektury bezpieczeństwa układem bezpieczeństwa zbiorowego, czy też – mówiąc nieco prościej – koncertem mocarstw. Zapewne Moskwa nie osiągnie w pełni zakładanych celów, ale nie można też mieć złudzeń, że Zachód układając się z Moskwą nie uzna przynajmniej części jej aspiracji. Zbyt wiele łączy bowiem Zachód z Rosją… 

…W Europie głównym graczem stają się Niemcy – tradycyjnie zbyt słabe by samodzielnie odpowiadać za kontynent i za silne, by być tylko jednym z państw UE i NATO. Wydaje się skądinąd, iż polityka Berlina i Waszyngtonu jest na tyle skoordynowana, że – w ramach pewnych ograniczeń – Biały Dom powierza jednak Urzędowi Kanclerskiemu prowadzenie polityki europejskiej wobec Rosji. To zaś oznacza, iż Moskwa będzie odgrywać poważną rolę w Europie Środkowo – Wschodniej. Im więcej bowiem Rosji w Europie, tym niejako równolegle ważniejszy w Europie jest Berlin. Polska zaś, domagając się potwierdzenia gwarancji bezpieczeństwa, narusza tworzący się układ sił…

…Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na pewien paradoks, którym jest to, iż w naszej debacie publicznej cały czas mowa jest o „europejskiej perspektywie” dla Kijowa i Mińska, a na Zachodzie w tym samym czasie dyskutuje się o czymś zgoła przeciwnym – bliższym jeśli już to raczej duchowi Monachium, niż jakiejkolwiek idealistycznej wizji poszerzania euroatlantyckiej strefy bezpieczeństwa i dobrobytu. Trudno doprawdy o bardziej wyrazisty dowód z jednej strony twardej gry Zachodu, a z drugiej naszej naiwności. Skoro jednak tak, to warto rozważyć, czy Polska powinna grać o ową europejską perspektywę, czy też może traktować to jedynie jako kartę przetargową, by potem uzyskać – w zamian za nasze ustępstwa – finlandyzację Ukrainy i Białorusi. Nie musielibyśmy przy tym wcale mówić Ukraińcom, w ślad za marszałkiem Piłsudskim, że „bardzo przepraszam (y), nie tak miało być”, gdyż Ukraińcy lepiej niż my rozumieją, że Warszawa, poza słowami, niewiele oferuje. Ukraińcy rozumieją też, że jeśli realną alternatywą dla finlandyzacji nie jest wcale integracja z Zachodem, a moskiewski dyktat to, godząc się na ów neutralny status, wygrywają. Pamiętajmy, że wygrywamy również i my. Pytaniem na inny tekst jest, czy ktoś będzie nas pytał o zgodę i czy mamy z czego, poza deklaracjami, które w polityce są nic nie warte, ustępować…

…Tak jak utrzymanie statusu Polski jako członka drugiej kategorii NATO oznacza koniec naszych ambicji w polityce wschodniej tak i – analogicznie – uznanie Białorusi i Ukrainy nie za strefę buforową, a za sferę wpływów Rosji automatycznie oznacza, iż Polska staje się strefą buforową, terytorium o które toczy się gra… 

…Na dziś wszystkie scenariusze, poza tym najbardziej dla nas optymistycznym, są nadal realne. O ile oczywiście polscy politycy, b. ministrowie, analitycy i media czy to z bojaźni, czy dla doraźnych korzyści nie będą godzić się na rozwiązania dla nas niekorzystne na etapie, gdy te są jeszcze tylko balonami próbnymi. Konieczne jest też zrozumienie przez wspomnianych wyżej polityków i analityków faktu, iż na Zachodzie mamy do czynienia co prawda z sojusznikami, ale są to sojusznicy, z którymi w pewnych sprawach mamy sprzeczne interesy…” (Witold Jurasz)

polecam lekturę całości tuNATO dwóch prędkości

„…podjęta 4 czerwca 1992 roku próba ujawnienia agentury, czyli jurgieltników w strukturach państwa polskiego, została zablokowana przez obydwie strony umowy „okrągłego stołu”: RAZWIEDUPR i wyselekcjonowaną przezeń „stronę społeczną”, której soldateska powierzyła w naszym nieszczęśliwym kraju piastowanie zewnętrznych znamion władzy… 

…W rezultacie rządów jurgieltniczych Polska nie uzyskuje nawet tych korzyści, jakie mogłaby uzyskać w związku z przynależnością do NATO i słusznie w wywiadzie dla „Financial Times” prezydent Andrzej Duda zwrócił uwagę, iż w NATO Polska traktowana jest jako „strefa buforowa”. Wynika to ze sformułowanej jeszcze w latach 60-tych przez ówczesnego sekretarz obrony Roberta McNamarę doktryny „elastycznego reagowania”: taktownie nawzajem oszczędzamy własne terytoria, więc haratamy się na przedpolach. Znaczy – w strefach buforowych. Dla obszaru przeznaczonego na „strefę buforową” żaden cymes to nie jest, nawet jeśli amerykańska, czy kanadyjska drużyna uświetni defiladę naszej niezwyciężonej armii. Nie zmienia tej sytuacji „rotacyjna obecność” sojuszniczej kompanii, czy nawet batalionu na terenie Polski, bo nawet gdyby ta obecność nie była „rotacyjna”, to i tak nie wiemy przecież, co te sojusznicze wojska zrobią. Wiemy tylko, czego na pewno nie zrobią; na pewno nie będą słuchały rozkazów rządu polskiego, tylko rozkazów własnych rządów i jeśli na przykład w chwili zagrożenia rozkażą one im się wycofać, to na pewno zrobią to z wielką skwapliwością. Dlatego też Polska nie powinna nasładzać się ani żadnymi „rotacyjnymi obecnościami” ani nawet obietnicami rozlokowania na naszym terytorium baz NATO. Trzeba bowiem pamiętać, że w podpisanym w Moskwie 12 września 1992 roku traktacie „2 plus 4” sygnatariusze zobowiązali się do nieprzesuwania baz ani ciężkiej broni NATO na wschód od dawnej granicy niemiecko-niemieckiej. Traktat ten otworzył drogę do zjednoczenia Niemiec, a i Polska nie powinna go podważać, bo Niemcy zobowiązały się do uznania tego traktatu za traktat pokojowy z Polską – do którego odwoływały się postanowienia konferencji czterech mocarstw w Poczdamie w roku 1945. Wreszcie Niemcy nie życzą sobie żadnych baz na terenie Polski, również z uwagi na strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie. A ponieważ na takie bazy musiałoby wyrazić zgodę całe NATO, to nie ma co na to liczyć.

Dlatego jeśli USA znowu powierzyły Polsce niebezpieczną rolę amerykańskiego dywersanta na Europę Wschodnią, to w rezultacie podjęcia się tej roli Polska stała się państwem frontowym. Oczekiwalibyśmy zatem od Stanów Zjednoczonych – po pierwsze – solennej obietnicy, że już nigdy, pod żadnym pozorem USA nie będą na Polskę naciskały w sprawie realizacji żydowskich roszczeń majątkowych, a po drugie – że Polska zostanie przez USA potraktowana tak samo, jak inne państwo frontowe, to znaczy – Izrael. Oczekiwalibyśmy takiego samego finansowego wsparcia ze strony USA, jakie corocznie uzyskuje Izrael oraz podobnych udogodnień wojskowych. Nie po to, by instalować na polskim terytorium jakieś „bazy NATO”, nad którymi musiałaby wiecować np. Hiszpania, czy Grecja, tylko żeby wzmocnić i zmodernizować polską armię, która wprawdzie stanowi element sił sojuszniczych na wschodnim skraju obszaru obrony NATO, ale przecież musiałaby słuchać rozkazów rządu polskiego, jaki by on tam nie był.” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Zamiast „strefy buforowej”

Stanisław Michalkiewicz o nowym prezydencie Andrzeju Dudzie

…cały wpis można podsumować znanym cytatem: „…a na końcu i tak wygrywają Niemcy” 😉

podobne: Poważne państwa nie mają w polityce zagranicznej ani stałych sojuszników, ani też stałych wrogów, tylko niezmienne interesy. Odzyskać MSZ. oraz: Ośrodek Analiz Strategicznych: Potencjał militarny Białorusi. i jeszcze: UE wycofuje się z polityki wschodniej. Partnerstwo strategiczne Litwy i Polski podupadło. polecam również: Putin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród (tymczasem Ukraina ponownie prosi o siły pokojowe). Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię). i to: Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy. NATO i „Trójkąt Weimarski” o wsparciu dla Ukrainy i Europy Wschodniej. a także: Jacek Bartosiak i geopolityka: Rosja uwiązana na Ukrainie czeka na propozycję USA w sprawie „rozbioru” Polski by w zamian pomóc poskromić Chiny. Potencjał Polski w konflikcie z interesem Niemiec (o „jedwabny szlak”). Rola prezydenta RP

USA, Rosja, Unia Europejska

Reklamy

6 comments on “Większe wpływy Rosji na Ukrainie dzięki Niemcom i Francji. Sikorski: UE odeszła od wspólnej polityki zagranicznej. Duda o bezpieczeństwie a Niemcy o niebezpieczeństwie polskiej racji stanu (Polska strefą buforową). OAS i NATO dwóch prędkości.

  1. Pingback: Niech w końcu Niemcy wystękają dlaczego nie chcą twardej infrastruktury NATO w Polsce. Czy Obama i Putin uzgodnią nowy reset? | Łódź Odysa

  2. Pingback: Kukiz wyszedł z kina (TVRebublika) czyli… przesłuchanie prawie antysystemowca przez prawie Olejnik. Dobrze gadał ale nie wytrzymał. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Rola Polski w strategii USA (miejsce w szeregu). Jak z przedmiotu stać się podmiotem polityki międzynarodowej. (Nie)aktualność idei jagiellońskiej. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Michalkiewicz i Braun: Quo vadis Polsko? Sny o potędze RP kontra przekleństwo georealizmu. „Stary Nowy Porządek” czyli Zdrada w Monachium. | Łódź Odysa

  6. Pingback: Wyjątkowe przypadki idealistów Swierdłowa, Baumana i Heńka G. czyli o realnym socjalizmie i „polityce jagiellońskiej”, fałszywej historii, doktrynach i świeckich fetyszach. Jacek Kaczmarski: „Odpowiedź na ankietę – Twój s

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s