Niech w końcu Niemcy wystękają dlaczego nie chcą twardej infrastruktury NATO w Polsce. Czy Obama i Putin uzgodnią nowy reset?


Z dr. hab. nauk wojskowych, profesorem Akademii Obrony Narodowej, Romualdem Szeremietiewem, byłym wiceministrem obrony narodowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki. (fragment):

„…Jak ocenia Pan stanowisko części mediów w Polsce, które twierdzą, że żądania prezydenta Dudy w kwestii utworzenia stałych baz NATO jeżeli nie zostaną spełnione, to przyszłoroczny szczyt Sojuszu w Warszawie może się okazać porażką Polski?

– W mojej ocenie, tak sprawy stawiać absolutnie nie można. Przede wszystkim należy wreszcie urealnić naszą pozycję w Sojuszu Północnoatlantyckim, bo status, jaki proponują nam Niemcy jako państwa członkowskiego drugiej kategorii, na terenie którego nie może być żadnej infrastruktury NATO-wskiej, co miałoby odpowiadać zobowiązaniom, jakie podobno kiedyś zostały złożone w stosunku do Rosji, jest dla nas nie do przyjęcia. To trzeba w sposób zdecydowany wyartykułować i jeżeli prezydent Andrzej Duda w swoich żądaniach będzie konsekwentny, to bardzo dobrze. Ci, którzy nie chcą stałych baz NATO w Europie Środkowej i Wschodniej – a mam tu na myśli Niemcy – niech w końcu powiedzą, co stoi na przeszkodzie, aby taka infrastruktura powstała chociażby w Polsce. Dlaczego te terytoria nie mają być bronione? Czy dlatego, że Rosja w dalszym ciągu ma aspiracje, żeby te tereny ponownie sobie podporządkować? Niech w końcu Niemcy to wystękają. Moim zdaniem, nie ma co udawać i im prędzej ta sprawa się wyjaśni, im prędzej ci, którzy tylko udają, że są naszymi przyjaciółmi, a w ramach zakulisowej dyplomacji dogadują się z Moskwą, tym lepiej. Niech Niemcy powiedzą, że nie chcą, żeby Polska – pełnoprawny członek Sojuszu Północnoatlantyckiego – była broniona, bo w pewnej perspektywie czasu ponownie ma się znaleźć w strefie wpływów Rosji, a w związku z tym nie ma sensu, aby bazy NATO-wskie były instalowane na terenie naszego kraju. Nie sądzę, żebyśmy usłyszeli takie stwierdzenia. Tym bardziej powinniśmy mówić zdecydowanym głosem, bo tu idzie o nasze bezpieczeństwo, a nie o elegancję czy dyplomatyczne sukcesy, które nie poprawiają realnie naszej pozycji. Powtórzę jeszcze raz: sprawa musi być jasno postawiona i konsekwentnie przeprowadzona.

Możemy się spodziewać, że w tych kwestiach zapadną jakieś wiążące decyzje w przyszłym roku podczas szczytu NATO w Warszawie?

– To będzie zależało od postawy i determinacji – z jednej strony Polski, która powinna mieć jasno sprecyzowaną politykę w zakresie bezpieczeństwa, a z drugiej Stanów Zjednoczonych, które są kluczowym mocarstwem zarówno jeśli chodzi o potencjał obronny, jak i możliwości oddziaływania całego NATO. Wiele zależeć będzie także od skali sprzeciwu oponentów rozmieszczenia baz NATO-wskich na terenie Europy Środkowej i Wschodniej, którzy myślą, jak postępować, aby przypadkiem nie drażnić Moskwy. Co z tego wyniknie, na razie jest niewiadomą. Wiele też zależeć będzie od tego, jak będzie się rozwijała kampania przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Czy administracja amerykańska będzie bardziej zdeterminowana, a w związku z tym zajmie zdecydowaną postawę, m.in. wspierającą nasze aspiracje, co do baz NATO w Polsce, czy może odwrotnie – będzie ustępliwa, skłaniająca się raczej ku stanowisku Niemiec i Francji. W tym drugim przypadku szanse na powstanie baz NATO-wskich w Polsce oceniałbym bardzo mizernie. Tak czy inaczej musimy prowadzić mądrą, zdecydowaną polityczną i dyplomatyczną ofensywę, aby cel, jakim jest zwiększenie stałej obecności żołnierzy NATO w naszym kraju, został osiągnięty…”

całość tu: Niemcy grają na dwa fronty.

  • Tak zwany format normandzki, czyli negocjacje Rosji, Ukrainy, Francji i Niemiec, najwyraźniej się wyczerpał. Kanclerz Angela Merkel, na której spoczywał główny ciężar rozmów zniechęciła się bezskutecznością swoich działań. Także Kreml, ze względów prestiżowych, wolałby aby ostateczne porozumienie zawarte zostało ze Stanami Zjednoczonymi, największym mocarstwem Zachodu i świata, a nie per procura z Niemcami i Francją w asyście Ukrainy. Nie chodzi w nim bowiem tylko o uregulowanie sytuacji na granicy rosyjsko-ukraińskiej, ale o coś znacznie poważniejszego, o ustalenie nowych zasad równowagi sił w Eurazji.
  • Konsultacje amerykańsko-rosyjskie trwają już od trzech miesięcy. Nowy etap rokowań rozpoczęła majowa wizyta w Soczi sekretarza stanu USA, Johna Kerry’ego, podczas której rozmawiał on z Władimirem Putinem i szefem rosyjskiej dyplomacji, Siergiejem Ławrowem. W jej efekcie podjęto amerykańsko-rosyjski dialog na poziomie wiceministrów spraw zagranicznych, a tym samym stworzono nowy format dyplomatyczny, służący wypracowaniu porozumienia pomiędzy mocarstwami. W czerwcu doszło do pierwszej od wielu miesięcy telefonicznej rozmowy Władimira Putina z Barackiem Obamą.
  • Mocarstwa zachodnie i Rosja są na siebie skazane. Rosja – z geoekonomicznego punktu widzenia – jest zapleczem surowcowym i swoistym peryferium Zachodu i dla mocarstw jest to relacja optymalna. Paradoksalnie to nie siła, a geoekonomiczna słabość Moskwy jest przyczyną mało asertywnego stosunku do niej Zachodu.
  • W. Putinowi chodzi o to, aby Zachód zaprzestał eksportu wartości liberalno-demokratycznych na wschód i zastopował ekspansję NATO i UE. Dąży więc do zawarcia umowy o podziale stref wpływów. I należy się spodziewać, że znajdzie wiele zrozumienia wśród przywódców mocarstw zachodnich.
  • Nasz region będzie nadal otwarty na wpływy Moskwy i pozostanie szarą strefą bezpieczeństwa. Utrzyma się jego uzależnienie od dostaw rosyjskich surowców energetycznych.
  • Istnienie szarej strefy w naszym regionie wynika z potrzeb bezpieczeństwa zachodnich mocarstw. Stacjonowanie dużych jednostek wojskowych na terytorium nowych członków NATO, dzięki któremu nasz region przestałby być szarą strefą bezpieczeństwa, wplątywałoby je od razu w ewentualny konflikt zbrojny. Nierówny status nowych państw członkowskich daje więc mocarstwom strategiczną elastyczność. Z tego powodu przyszłoroczny szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego może zakończyć się dla nas przykrą porażką.

Krzysztof Rak,

całość tu: Mocarstwa dzielą się strefami wpływów. Czy Obama i Putin uzgodnią nowy reset?

podobne: Większe wpływy Rosji na Ukrainie dzięki Niemcom i Francji. Sikorski: UE odeszła od wspólnej polityki zagranicznej. Duda o bezpieczeństwie a Niemcy o niebezpieczeństwie polskiej racji stanu (Polska strefą buforową). OAS i NATO dwóch prędkości. oraz: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? i to: Romuald Szeremietiew: Wiarygodność obrony a także: Poważne państwa nie mają w polityce zagranicznej ani stałych sojuszników, ani też stałych wrogów, tylko niezmienne interesy. Odzyskać MSZ. polecam również: Jacek Bartosiak i geopolityka: Rosja uwiązana na Ukrainie czeka na propozycję USA w sprawie „rozbioru” Polski by w zamian pomóc poskromić Chiny. Potencjał Polski w konflikcie z interesem Niemiec (o „jedwabny szlak”). Rola prezydenta RP (a propos debaty). i jeszcze: Geopolityka, mocarstwa i wojny. Koncepcja imperium. Czym (jeszcze) żyje Ameryka?

USA-Rosja

Advertisements

6 comments on “Niech w końcu Niemcy wystękają dlaczego nie chcą twardej infrastruktury NATO w Polsce. Czy Obama i Putin uzgodnią nowy reset?

  1. Pingback: Rola Polski w strategii USA (miejsce w szeregu). Jak z przedmiotu stać się podmiotem polityki międzynarodowej. (Nie)aktualność idei jagiellońskiej. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Historia naturalna i porwanie Europy, oraz wybrane propozycje nie do odrzucenia z dziejów międzynarodowego „dialogu” z Polakami. UE w dołku Healey’a. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Michalkiewicz i Braun: Quo vadis Polsko? Sny o potędze RP kontra przekleństwo georealizmu. „Stary Nowy Porządek” czyli Zdrada w Monachium. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Od moża do moża, czyli o wpuszczaniu Polski w kanał casus belli przez gigantomaniaków którzy nie panują nad własnym państwem. | Łódź Odysa

  6. Pingback: Kiedy koniec II wojny? czyli… amerykańscy żołnierze w Polsce i Europie Środkowo Wschodniej. Wasalizacja, pożyteczni idioci i slalom między folkslistami. Sens dyslokacji wojsk z daleka od wschodnich rubieży. Zaniedbany kierunek – Białor

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s