„Przyjeżdżają tu rowerami, pływają i wracają do domu naszymi samochodami” czyli… „Przyszedł pan hrabia z pieczątkami”


„…Sierpień 2014, podberliński dom spokojnej starości. Opa Franz, pogodny staruszek dobiegający setki, wierci się w fotelu przed telewizorem. Drżą mu ręce, gdy odstawia na nocny stolik kubek z herbatą. Uśmiecha się do dziewczyny, która pochylona szczelnie okręca jego artretyczne stopy kraciastym wełnianym pledem. Opa Franz jest sklerotykiem – utracił pamięć kilka lat temu. Czegóż potem nie wyczyniał! Trzeba go było oddać pod opiekę specjalistów, wynająć osobistą pielęgniarkę, tę dziewczynę z Warszawy. Polki są pracowite, w lot chwytają, czego od nich się wymaga. I najważniejsze: żądają za swoją pracę mniej niż Niemki. A Opa Franz? Nie wie już nawet, czy nazywa się Müller, Schmidt czy Schneider. Nie rozpoznaje swoich dzieci i wnuków. Cała przeszłość stała się dlań białą kartą.

Czasem śni mu się jeszcze dziwaczny sen, ten sam co zawsze, teraz jednak całkowicie niezrozumiały. Ma dwadzieścia lat, w czarnej skrzynce ze skrzydłami unosi się nad płonącym miastem, wypatruje dachów ze znakiem krzyża, czerwonego krzyża. Kiedy znajdzie się tuż nad budynkiem oznaczonym w taki sposób, pociąga za dźwignię, a z czarnej skrzynki wypadają kawałki metalu i fruną w dół. Teraz leci nad ulicą, bardzo nisko. Dobrze widzi postacie ludzkie. Nie wie, dlaczego chowają się w bramach kamienic. Chciałby do nich pomachać, zawołać: „Hej, tu jestem! Przed kim uciekacie?”. Za swoimi plecami słyszy rytmiczny klekot, ludzie na ulicy padają. Właśnie wtedy Franz jęczy przez sen, a pielęgniarka zrywa się ze swojej kozetki i gładzi go po rozpalonym czole, po starych, kościstych dłoniach.

Co tydzień dzwonią do niej z Polski. „Jak ci tam jest, wnusiu? – odzywa się w słuchawce drżący kobiecy głos. – Nie wolałabyś do nas wrócić?”. I zawsze coś o drugiej wojnie, o powstaniu. „Babciu, przeszłość to przeszłość, liczy się tu i teraz – odpowiada wnuczka. – Przecież trzeba jakoś żyć”.

Teraz, kiedy pomogła Franzowi umościć się w fotelu, kiedy zawinęła mu nogi w koc, włącza telewizor. Staruszek lubi transmisje sportowe. Nie wiadomo, ile pojmuje z tego wszystkiego, ale zawsze się uśmiecha i mruczy pod nosem. Dziś początek mistrzostw świata w pływaniu. Spiker przedstawia drużyny. Kobieta chwyta kubek z nocnego stolika i wychodzi do kuchni. Na ekranie ekipa polskich pływaków. W tle wesoły głos spikera: „Przyjeżdżają tu rowerami, pływają i wracają do domu naszymi samochodami”. Gromki śmiech publiczności. Brawa.

„Naszymi samochodami” – powtarza bezmyślnie Opa Franz. Ot, arytmetyka historii…”

całość tu: Ćwiczenia z arytmetyki

podobne: Gotz Aly: „Każdy obywatel Niemiec do dzisiaj korzysta z ograbienia Europy”. Państwo opiekuńcze za łupy wojenne. oraz: Tomasz Gabiś: Europejska unia walutowa jako system socjalistycznej redystrybucji kosztem Niemców…(?) a także: Grecja chce od Niemiec reparacji wojennych. i to: „Na sumieniu Polski ciąży wiele grzechów przeciwko sobie, ale ani jeden przeciwko innym narodom.” Aleksijewicz: człowiek postsowiecki jest agresywny i bezwzględny. polecam również: „1920 – zapomniany appeasement”. Murzyńskość zachłyśniętych zachodem i rachunek z sowieckich krzywd. O polską politykę i świadomość historyczną. i jeszcze: Polscy historycy zbulwersowani niemiecko-rosyjskim podręcznikiem

„…Skoro mamy taką sytuację, że polski rząd, zamiast troszczyć się o narodowe interesy, daje się rozprowadzać sprytniejszym od siebie, my akurat możemy najwyżej pójść do kościoła i pomodlić się za Ojczyznę i za tych, co dla tej Ojczyzny z niemieckich i rosyjskich rąk ponieśli śmierć. A ja, być może, jeszcze mogę napisać dzisiejszy tekst, licząc na to, że jak najwięcej ludzi go przeczyta i dzięki temu, przynajmniej w tym miejscu, wspomniany spokój nie będzie aż tak krystaliczny. 17 września będziemy pamiętać dzień, gdy Polska została podpalona przez Sowietów. Ale to jeszcze wciąż przed nami. Dziś myślmy o Niemcach. 

Na tę właśnie okazję mam przygotowanych kilka obrazków. Najpierw wyobraźmy sobie jak mówi zły Niemiec, wybitny prawnik, gubernator Hans Frank:

„Gdy kiedyś wygramy wojnę, nie mam nic przeciw temu, aby zrobić siekaninę z Polaków i Ukraińców i z tego wszystkiego, co się tu wałęsa – zrobić z nimi to, co się tylko będzie podobało”.

Teraz kolej na dobrego Niemca, hrabiego (!) Clausa von Stauffenberga, który mówi o mieszkańcach Generalnej Guberni tak:

„To niewyobrażalna hołota. Bardzo dużo Żydów i bardzo dużo mieszańców. Ci ludzie będą posłuszni jedynie pod knutem. Tysiące jeńców wojennych wykorzysta się dla naszego rolnictwa. W Niemczech na pewno będą użyteczni, pracowici, posłuszni i skromni”.

I na koniec spójrzmy na Niemca ani złego ani dobrego. Na zwykłego, porządnego Niemca. Nie wiemy, jak się nazywa, jak wygląda, nawet nie słyszymy jego głosu. Wchodzimy na teren Muzeum w Oświęcimiu i, wśród najróżniejszych pamiątek, widzimy dokument stwierdzający, że pewien człowiek został skazany na trzy dni karceru za to, że zrobił kupę za barakami, zamiast w toalecie. Dokument jest sporządzony bardzo starannie, jest dobrze zachowany, a na dokumencie widzimy pięć pieczątek i sześć podpisów. Pięć niemieckich pieczątek i sześć niemieckich podpisów, poświadczających, że więzień faktycznie zrobił tę kupę i że kara została nałożona zgodnie z przepisami.

I oto, za trzy dni będziemy obchodzić rocznicę tego dnia, gdy do Polski przyjechali niemieccy prawnicy, niemieccy arystokraci, niemieccy urzędnicy, ze swoimi porządnie wykonanymi pieczątkami i swoimi pięknymi piórami, umoczonymi w porządnym niemieckim atramencie. I rozpoczęli budowę Nowej Europy.

17 września dopiero za trzy tygodnie. Na razie pamiętajmy o tych.” (Toyah, źródło: szkolanawigatorow.pl – Przyszedł pan hrabia z pięczątkami)

podobne: Przyzwoitość, moralna wina i moralni sprawcy czyli… kto i dlaczego w czasie wojny „bał się bardziej Polaków niż Niemców”. Reinefarth, Dirlewanger, Kamiński. „Workhouse” jako brytyjski wkład w niewol… znaczy się w „państwo opiekuńcze”

Advertisements

3 comments on “„Przyjeżdżają tu rowerami, pływają i wracają do domu naszymi samochodami” czyli… „Przyszedł pan hrabia z pieczątkami”

  1. Pingback: Cyceron: „Cnota jest doskonałym rozumem”. O uczciwości, przebaczeniu i poświęceniu dla drugiego człowieka. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Marsz „Polski dla Polaków” i antypolska histeria w „zagranicznych” mediach dla których nacjonalizm to rasizm. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Jesienne wspomnienie Panasiuka oraz Michalkiewicza o wiośnie „oświecenia” w służbie ciemnoty refleksja czyli… początek końca według „Jesiennej wiosny ludów” Jacka Kaczmarskiego | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s