Minuta POPISu. Czy system znowu się obroni dzięki propagandzie spod znaku Virtual Insanity? Wybory są „grą o legitymizację” władzy.


„W jednym ze swoich opowiadań Stanisław Lem wspomina o wojnie między dwoma mocarstwami, która trwała 10 lat, a potem jeszcze dodatkowo dwa – o to, kto wojnę wygrał. Całe szczęście, że do wyborów pozostało już tylko kilka dni, bo w przeciwnym razie spór o to, kto wygrał poniedziałkową debatę, zdominowałby dyskurs publiczny na długie miesiące. Wysokie Debatujące Strony przedstawiły projekty wielu wiekopomnych reform, których celem jest oczywiście przychylenie nam nieba. Niebo bowiem, czyli „tamten świat”, ma zdecydowanie lepszą reputację od tego świata. O „tamtym świecie” wiemy raczej niewiele, prawdę mówiąc – tyle, co nic – ale jedno wiemy o nim na pewno: że na „tamtym świecie” nigdy nie było, nie ma i nie będzie żadnych reform. Tymczasem ten świat co i rusz wstrząsany jest jakimiś wiekopomnymi reformami i kto wie, czy to nie w tym właśnie tkwi przyczyna takiej różnicy między obydwoma światami. Stąd dla żuka jest nauka, żeby z reformami poczynać raczej ostrożnie, chociaż z drugiej strony trudno wyobrazić sobie rządy, a zwłaszcza – kampanie wyborcze – bez inicjowania rozmaitych reform. Na szczęście już 26 października Umiłowani Przywódcy o większości pomysłów szczęśliwie zapomną i nastąpi bolesny powrót do rzeczywistości.

Bolesny tym bardziej, jeśli nie uda się odblokować narodowego potencjału ekonomicznego, który od 25 lat blokowany jest przez dwa czynniki: przez ustanowiony w roku 1989 przez generała Kiszczaka i grono osób zaufanych ekonomiczny model państwa w postaci kapitalizmu kompradorskiego i przez postępującą biurokratyzację państwa. Kapitalizm kompradorski polega na tym, że o ostępie do rynku i możliwości działania na rynku decyduje przynależność do sitwy, której najtwardszym jądrem są tajne służby z komunistycznym rodowodem.

Wszyscy, którzy do sitwy nie należą, wyrzucani są poza główny nurt życia gospodarczego z sektorami: finansowym, paliwowym, energetycznym i tym podobnymi – na margines, gdzie każdy może sobie coś tam dłubać, żeby przeżyć. W rezultacie narodowy potencjał ekonomiczny jest wykorzystany w niewielkim stopniu, ze wszystkimi tego skutkami dla narodu i państwa. Biurokratyzacja z kolei polega na mnożeniu nakazów i zakazów, na straży których ustanawia się urzędy, które z pilnowania zakazu lub nakazu muszą się utrzymać. Im więcej nakazów i zakazów, tym mniejszy zakres wolności, zwłaszcza gospodarczej, no i tym wyższe koszty funkcjonowania państwa – bo biurokraci byle czego przecież nie zjedzą. Jeśli tedy nie odblokujemy narodowego potencjału ekonomicznego, to nic nam się nie uda, bo herbata nie robi się słodsza od samego mieszania…” (Stanisław Michalkiewicz – Zanim wrócimy do rzeczywistości)

…a dlaczego herbata nie robi się słodsza? Bo parafrazując słynną wypowiedź B. Smolenia w jednym ze skeczy o pożeraniu masła, ktoś się do nas (to znaczy do obywateli) dosiadł i nam go wyżera, w zamian za to intensywnie mieszając… (Odys)

a wygląda to mniej więcej tak… Spot Partii KORWiN – Minuta PO-PiSu

„…Wśród spiżowych sentencji, jakie Józef Stalin wygłaszał na temat demokracji jest i ta, że jeszcze ważniejsze od tego, kto liczy głosy jest przygotowanie wyborczej alternatywy. Prawidłowo przygotowaną alternatywę możemy poznać po tym, że bez względu na to, kto wybory wygra, będą one wygrane. Patrząc z tego punktu widzenia na tegoroczną polityczną alternatywę możemy powiedzieć, że została ona przez reżysera politycznej sceny przygotowana prawidłowo – podobnie zresztą, jak alternatywy polityczne w wyborach poprzednich…

…ustanowiony w naszym nieszczęśliwym kraju przez generała Kiszczaka w gronie osób zaufanych, które zaprosił on do Magdalenki ekonomiczny model państwa w postaci kapitalizmu kompradorskiego nawet nie drgnął, chociaż odbywały się u nas wybory w następstwie których u steru rządów zmieniały się polityczne ekipy? Może nie jest to informacja użyteczna dla niezależnej prokuratury, ale czyż tylko prokuratura ma prawo wyrabiać sobie pogląd na różne sprawy? Myślę, że nie tylko, że własny pogląd na różne sprawy mogą wyrabiać sobie również rozmaici cywile, również na podstawie łańcucha poszlak, a czyż to nie jest poszlaka wskazująca, że za każdym razem alternatywa polityczna została przygotowana prawidłowo?

Tak jest i teraz, kiedy Prawo i Sprawiedliwość, udrapowane w kostium płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm, rozpiera się na prawej stronie politycznej sceny, skutecznie blokując dostęp formacjom narodowym. Platforma Obywatelska, utworzona w celu blokowania dostępu do politycznej sceny ugrupowaniom wolnorynkowym i zarazem konserwatywnym, zdążyła się zdegenerować w bezideową, skorumpowaną do szpiku kości partię władzy i jej użyteczność w tym względzie znacznie zmalała, toteż reżyser politycznej sceny na poczekaniu wykreował partię – jakże by inaczej! – „Nowoczesną” pana Ryszarda Petru, klonie pana prof. Leszka Balcerowicza. Pan prof. Balcerowicz kiedy pisał felietony, prezentował tam nieubłaganie wolnorynkowy punkt widzenia – ale kiedy zostawał ministrem finansów i wicepremierem, albo prezesem NBP, natychmiast o tamtym zapominał i rządził zgodnie z oczekiwaniami beneficjentów kapitalizmu kompradorskiego.

Tym też tłumaczę sobie fakt, że zanim jeszcze pan Petru zdążył otworzyć usta, jego partia już cieszyła się wśród ludu pracującego miast i wsi popularnością na poziomie 11 procent – a i jej szeregi napęczniały w błyskawicznym tempie. Pewne światło na to stachanowskie tempo rzuca audycja radiowa, jakiej przypadkowo wysłuchałem, z udziałem członkini tej partii. Elokwentna i rezolutna pani pochwaliła się, że w poprzednim wcieleniu należała do „Twojego Ruchu”, czyli dziwnie osobliwej trzódki biłgorajskiego filozofa, a w jeszcze wcześniejszym etapie reinkarnacji była ozdobą Samoobrony. Domyślam się tedy, że konfidenci RAZWIEDUPR-a musieli dostać rozkaz: „W prawo zwrot! Do Nowoczesności – odmaszerować!” – podobnie jak bywało w okresach poprzedzających poprzednie kampanie wyborcze. Dochodzi do tego ZLEW, w który zlały się popłuczyny po poprzednich wynalazkach, no i nieśmiertelne Polskie Stronnictwo Ludowe, które w poświęcaniu się dla Polski nie zna granic ni kordonów. Oprócz tego są stachanowcy z Partii Razem („precz z rządem, wiwat KPP i półgodzinny dzień roboczy!”), skupiającej i panią Agatę Kuleszę, znaną z filmu (GN)Ida, tłumacza z hebrajskiego i panią zajmującą się „tworzeniem zapachów” – cokolwiek miałoby to znaczyć, no i Wolność i Równość – stworzona na poczekaniu w odpowiedzi na sukces Pawła Kukiza, o którym jeszcze może nie wiedziano, że jest wypadkiem przy pracy, a jeśli nawet wiedziano, to pamiętano, że i wypadki mogą zacząć żyć własnym życiem. Tedy na wszelki wypadek, jako że strzeżonego Pan Bóg strzeże, zmobilizowani zostali nawet professores w charakterze „antysystemowców”.

W rezultacie autentyczna formacja antysystemowa, KORWIN, została zmarginalizowana i desperacko poszukuje czy nie udałoby się jej wcisnąć w jakaś szczelinę. Wygląda na to, że i tym razem system się obronił, podobnie, jak i na Białorusi, gdzie prezydentem po raz kolejny został Aleksander Łukaszenka. Wprawdzie Aleksander Łukaszenka ma w środowiskach postępowych reputację sukinsyna, w dodatku jakiegoś takiego nie naszego, ale nie da się ukryć, że jest politykiem skutecznym, tak samo, jak zwycięzcy wyborów w naszym nieszczęśliwym kraju.” (Stanisław Michalkiewicz – System się obroni)

…system broni się nie tylko w ten sposób że przygotowuje jedynie słuszną alternatywę. Bo czymże byłaby ta alternatywa bez uzasadnienia takiego a nie innego wyboru, tj. bez próby uspokojenia sumień wyborców którzy pójdą kolejny raz zagłosować (nabrać się) na TO SAMO co już od 25 już lat „wybierają” myśląc że wybierają inaczej. Problem w tym że „system” nie może kolejny raz obiecać tego samego co już tyle razy obiecywał (a spełnił tylko wobec „swoich”) więc robi to z pewną nieśmiałością, uderzając raczej w nutę że ci co teraz obiecują kłamią (tak jakby sami nie obiecywali niczego 🙂 ) bo przecież deficyt, dziura budżetowa itd. zapominając że to właśnie ich rządy ten brak kasy w kasie spowodowali. Skoro więc nie można bezczelnie po raz kolejny obiecywać gruszek na wierzbie (bez konkretnych wyliczeń – to akurat dobry zwyczaj 🙂 ), to trzeba przynajmniej obrzydzić fakty jakimi śmie się posługiwać polityczna konkurencja w ramach kampanii wyborczej/informacyjnej… (Odys)

„…Ci sami ludzie, którzy rozdzierali szaty i uciekali się do epitetów, zakrzykiwali prawdę i wydzierali dowody z ręki – bo nie wolno straszyć! – całymi dniami… uprawiają virtual reality, czy też raczej, Virtual Insanity, w którym odwołują się tylko i wyłącznie do ludzkiego strachu.
Bo jak wiadomo, strach jest emocją najsilniejszą, a coś czego nie da się obronić argumentami – należy skierować na tory emocjonalne.

No i tym samym dowiadujemy się takich rewelacji, że „demokracja jest zagrożona”, że „będzie wojna z Rosją”, że będzie „wsadzanie do więzień i pobudki o szóstej rano” i tak dalej.

Z portalu natemat.pl dowiedzieliśmy się nawet, że… giełda spada od kilku miesięcy bo Inwestorzy boją się że PiS dojdzie do władzy. I nic to że spadają wszystkie giełdy świata, a podobne akcje w przeszłości były jedynie „reakcją na rynki światowe” – link

Od jednej z dziennikarek Newsweeka dowiedzieliśmy się, że zakazane będzie czytanie i wydawanie niektórych książek. I nic to, że jak dotychczas najsłynniejsza książkowa cenzura to sprawa Pawła Zyzaka i jego książki o Lechu Wałęsie, wydanej w 2009 roku, czyli za rządów Platformy.

Od jednego z tzw. autorytetów dowiedzieliśmy się, że będą „mnożone pomniki Lecha Kaczyńskiego i zmiany nazwy ulic i oby tylko nie doszło do zmian nazw miast”. Już nawet nieważne, że facet boi się własnej wydumanej z palca hipotezy. Zabawne jest to, że jednocześnie wielu z powtarzających te tezy ludzi jest zachwyconych pomysłem zmian nazw ulic w Słupsku, bo… nie zachowany jest parytet płciowy.

Od innych dowiadujemy się, że wprowadzona zostanie inwigilacja na skalę dotychczas niespotykaną. I nic to, że to za rządów Platformy, Polska stała się europejskim liderem w dziedzinie podsłuchów i sprawdzania billingów telefonicznych, wyprzedzając np. Niemcy ponad dziesięć razy.

Wciąż słyszymy o zagrożeniu mową nienawiści, z ust ludzi, którzy na co dzień obrażają miliony Polaków swoimi twittami, tekstami czy też występami w radiu i telewizji.

W TOK FM doszło nawet do fantastycznej wymiany zdań, pomiędzy dziennikarzami. Gdzie jedna z tych osób wystraszonych i przerażonych tworzoną Virtual Insanity, wypaliła „skończy się wolność prasy!„. Na co trochę przytomniejsza dziennikarka „Do Rzeczy” dyskretnie wróciła uwagę, że to za rządów Platformy, ABW weszła do siedziby redakcji „Wprost”

Takich przykładów są setki. W najnowszym spocie, Platforma straszy wypowiedziami anonimowych internautów, gdzie wystarczy pięciominutowy research aby znaleźć podobne wypowiedzi, bynajmniej nieanonimowych czołowych polityków Platformy.
No i taki komentarz w internecie może napisać każdy, również osoba podstawiona. A pamiętać należy jak wyglądała sprawa Andrzeja Hadacza.

Wciąż słyszymy o „dusznej atmosferze”, „powszechnej inwigilacji”, „rozliczaniu”, „mowie nienawiści” i tak dalej. Za tymi sloganami, straszeniem społeczeństwa i kreowaniem Wirtualnego Szaleństwa kryje się jednak rzeczywisty strach.

Czego się boicie?

No więc kto i czego tak naprawdę się boi?

Kto i dlaczego boi się swoich ośmioletnich rządów tak bardzo, że dziś potrafi jedynie wykreować atmosferę strachu przed nadchodzącymi wyborami?

Kto i dlaczego boi się relacji z tych ośmioletnich rządów tak bardzo, że powiela i potęguję ową Virtual Insanity, po to żeby wszyscy dookoła bali się razem z nimi?

Kto i dlaczego „boi się PiS” na okładce tygodnika?

Kto i dlaczego boi się Korwina i Kukiza w Sejmie?

Odpowiadam.

Wy nie boicie się Prawa i Sprawiedliwości.

Wy boicie się prawa i sprawiedliwości.

Wy nie boicie się „prawdziwych Polaków”.

Wy boicie się zwykłych Polaków.”

całość tu: Straszenie fikcją

„…Platforma nie mogła w tych wyborach narzekać na brak wpływowych stronników, którzy bardzo chcieli jej pomóc. Niektórzy naprawdę bardzo się starali. Niestety, chęć przysłużenia się władzy za wszelką cenę odebrała im rozum, może zresztą nie było wiele do odbierania – w każdym razie bardzo chcąc pomóc, bardzo zaszkodzili. W kampanii prezydenckiej niewątpliwie na honorowe odznaki PiS zasłużyli Adam Michnik za „nie oddamy Polski gówniarzom” i Tomasz Lis za uderzenie w córkę Andrzeja Dudy twittami z fałszywego konta. Co zabawne, obu panów nic te przygody nie nauczyły, i obaj podobnie zasłużyli się także w wyborach parlamentarnych.
Jeśli bowiem „straszenie PiS-em”, które było podstawą strategii wyborczej PO, przestało działać – a że przestało nie ma już chyba wątpliwości – to w znacznym stopniu za sprawą medialnych „autorytetów”, które gorliwie, chcąc podtrzymać władzę, przekroczyły w tym straszeniu granice śmieszności. Stary skecz „Kabaretu Moralnego Niepokoju” „Jak PiS dojdzie do władzy, to…!” był niczym w porównaniu z bredniami o faszyzmie, zmienianiu nazw miast i państwie wyznaniowym, recytowanym przez histeryków pokroju Tomasza Wołka, Waldemara Kuczyńskiego czy Ireneusza Krzemińskiego.
Pewnie będę do tematu wracał, bo Bóg jeden raczy wiedzieć, co tego rodzaju wariaci zaczną wyprawiać od poniedziałku. Z jednej strony, oczywiście, każda władza może tylko marzyć, aby wizerunek opozycji tworzyły kompletne oszołomy, ośmieszające antyrządowy dyskurs – w tym sensie salony michnikowszczyzny nadal będą dla PiS pożyteczne. Z drugiej, jakaś grupa ludzi, drobny ułamek elektoratu, ale w liczbach bezwzględnych sporo, temu wariactwu ulega. Naprawdę wierzy, że po 25 października nie będzie można w Polsce głośno rozmawiać, naprawdę gotowa zamykać się w piwnicach i umrzeć ze strachu, jeśli nie daj Boże ktoś rano zapuka im do drzwi. Jest kwestią statystyki, czy znajdzie się w nich kolejny Ryszard Cyba, który naładowany tą potworną nienawiścią i histerią targnie się na czyjeś życie, w przekonaniu, że broni w tej sposób „wolności”.
Dzisiejsza w założeniu antypisowska, a w istocie antydemokratyczna proklamacja „Gazety Wyborczej” (no tak – jeśli złem jest to, że większość może przegłosować „oświecone elity”, to ostatnie hasło, do jakiego te „elity” mają prawo, to demokracja) pokazuje, że wielu szacownym idiotom naprawdę przydałby się zimny prysznic. Takowy się niewątpliwie szykuje już w niedzielny wieczór, ale pewnie będzie go jeszcze za mało. Mam nadzieję, że wystarczy „chłosta śmiechu” i spadki nakładu samoośmieszających się gazet. Jeśli i to nie, doprawdy, czeka nas ze strony salonów czas żenady…” (Rafał Ziemkiewicz – Game Over)

JKM likwiduje koryto

JKM likwiduje koryto

…nie ma nad czym się rozwodzić bo ta cała spirala nienawiści i strachu do której nikt się nie chce przyznać (zwana dla niepoznaki „dialogiem” tudzież „językiem miłości”) jest godna wyłącznie śmiechu z politowaniem. Kto się chce bać niech się boi – wolna wola! Na koniec wróćmy do sedna problemu… Tym sednem jest ODEBRANIE KORYTA ŚWINIOM (i ja tu nikogo nie „nazywam”, bo to tylko taka analogia do znanego dzieła G. Orwella… Odys)

„…Nie dajmy się podzielić na elektoraty partyjne! Wybór mamy tylko jeden – albo te same partie i środowiska w sejmie czyli status quo – albo nowi ludzie spoza sejmowego układu władzy i szansa na prawdziwe zmiany na lepsze…” (Podziemna TV)

Robią nas w konia: Wybory, partie, szyldy – podziały, zmyłki, podziały #133

PS… żeby z przytupem zakończyć ostatni dzień przed „wyborami” 23. 10. 2015 w subiektywnym skrócie

„…Dzień zaczął się od histerycznego artykułu w GóWnie podpisanego „redakcja GóWna”. Histeria porównywalna jedynie z tą znaną z Korei Północnej po śmierci któregoś z tamtejszych Kimów. A rozchodzi się o to, że jak PiS wygra demokratyczne wybory to będzie rządziła większość. Bo jak wiadomo demokracja jest dobra gdy wygrywają nasi. Znaczy ich. Bo ci nowi pewnie reklam nie będą chcieli umieszczać, urzędy nie będę tego prenumerować [Żelazna Logika: Obieg zamknięty III RP – Odys]. Zostanie McDonald’s i darmówki na przystankach. Przykra sprawa. Michnik umierający z głodu… Kusząca wizja. Choć nierealna.

Pani wiceminister sprawiedliwości osiągnęła całkiem niezły wynik. 2 promile. Tyle miała w organizmie, gdy jeździła sobie samochodem po Łodzi. Wylądowała w najbardziej luksusowych hotelu w mieście włókniarzy (dzisiaj to chyba ironiczne określenie). Najważniejsze jest godne pożegnanie ze stanowiskiem.

Moja ulubienica Marcelina z bolszewików o nazwie Razem miał dzisiaj wystąpić w Superstacji. Miała, bo stacja zaprosiła do tego samego programu Kukiza. Co więc zrobiła moja idolka? To samo co w zwyczaju miał Sir Robin z filmu „Monty Python i Święty Graal”. Nasrała w zbroję i uciekła. A teraz wyobraźcie sobie, że jest szefem MSZ i jedzie na ciężkie negocjacje np. w sprawie Ukrainy. Albo ma negocjować z rozsierdzonymi górnikami. Ładną przyszłość chcieliby nam zgotować? Na szczęście wciąż są i pozostaną błędem statystycznym.

Islamscy imigranci po przybyciu do Polski będą mieć zagwarantowane pełne świadczenia medyczne. Poza kolejności i bez składek zdrowotnych. Zapłaci za to fraje… wróć, polski podatnik. Można by o tym merytorycznie podyskutować, ale za sam fakt wspomnienia o tym byłby ktoś obwołany faszystą. W końcu wszystko w imię tolerancji. Nawet śmierć. Oczywiście śmierć własnych obywateli, bo imigrantów trzeba kochać.

Z kolei Waldek Pawlak ma ochotę chce ich imigrantów zbroić. Gdyż niewątpliwie jak dostaną broń, wrócą do siebie walczyć. Mógłby go obrzucić inwektywami, ale przecież to Pawlak z PSL. Cóż gorszego mógłbym wymyślić? Najśmieszniejsze jest to, że mówi to polityk państwa, które najchętniej odebrałoby broń własnym obywatelom. Fascynująca jest ta troska o dobre samopoczucie imigrantów kosztem własnych wyborców.

A propos. W niedzielę wybory. Dzisiaj Prezydent i premierzyca w telewizji apelowali o udział. Ja również apeluję. Idźcie i wybierzcie mądrze i w zgodzie z własnym sumieniem. Choćby po to żeby w niedzielę o 21:00 usiąść przed TVN24 i obejrzeć miny tych wszystkich Kopaczek, Kuźniarów, Hołdysów i reszty tych, którzy przez ostatnie 8 lat pluli nam w twarz i wyzywali od faszystów, kiboli i pisiorów pod hasłem „tolerancji i miłości dla wszystkich”. Osobiście już się szykuję na poniedziałek w pracy. Bo przecież „Pisiory wyłączą ci internet” i „Nikt z nami w Europie nie będzie rozmawiał”. Jakby fakt, że ktoś premierzycy powie od czasu do czasu „zrób kawę” był rozmową.

Wielkie oburzenie zapanowało, bo ktoś zadenuncjował Roberta Lewandowskiego, że po awansie na Euro pił szampana na boisku. Czyli wszystkie media w IIIRP oburzyły się bo ktoś domaga sie ścigania osoby łamiącej ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych. Czymże on różni się od innego jej uczestnika, tego z trybun? Przecież konstytucja – która, według przekazów z ostatnich tygodni, jest tak świetna, że nie wymaga żadnych zmian – mówi o równości wszystkich wobec prawa. A przecież kibice bezwzględnie karani są za mniejsze przewinienia. Wtedy te same media biją brawo. A, że ustawa jest bez sensu? Z kosmosu z Nazistami nie zleciała. Ktoś ją uchwalił. Hm… może koalicja rządząca?…”

…i tym optymistycznym akcentem świadczącym czarno na białym do dnia „ostatniego” w jak popapranej rzeczywistości żyjemy zaczynamy ciszę wyborczą 🙂 …przed iluzją zwaną „świętem demokracji”. Kosztowne show, dzięki któremu wmówiono „biednym ludziom” że mają jakiś wpływ na to co się dzieje ze sporą częścią ich dochodu a nawet życia. Mało kto się orientuje że jedyne co w ten sposób wybieramy to swoich (rzeczywistych!) panów życia i śmierci, którzy decydują na co wydać nasze pieniądze, czego uczyć nasze dzieci, co wolno nam a czego nie wolno mówić, co jest zdrowe a co nie, co jest dobre a co złe itd. itp… Prawda jest bowiem taka, że nasza wolność to mit i ten mit ma uwiarygodnić demokracja 🙂 ta sekunda w której podejmujemy „decyzję” kto przez następne lata będzie nam dyktował tempo życia i będzie jeszcze za to brał pieniądze (z naszych portfeli). O czym więcej tu: Wolność a niepodległość. Czy Polska jest niepodległa a Polacy wolni? i tu: Demokracja… czyli Dyktatura Durni... Odys

a3„…Legitymacja władzy politycznej bierze się z przekonania społeczeństwa, że władza jest sprawowana zgodnie z interesem narodowym i obowiązującymi normami społecznymi. To przekonanie praktycznie już nie istnieje, gdyż nie tylko polskie społeczeństwo, lecz również „klasa polityczna” takiego przekonania nie podzielają. Przeciwnie, interes społeczny nie jest kategorią niekwestionowaną, a nawet traktowaną poważnie, zaś normy społeczne uległy znacznemu rozchwianiu. W tej sytuacji konieczne było „zawężenie” pola legitymizacji władzy do zgodności z normami prawnymi, które w istocie rzeczy są regulatorami na użytek władzy politycznej. Oznacza to, że jedynym czynnikiem legitymizacji pozostało prawo wyborcze.

Najważniejszy jednak jest problem ignorowania interesu narodowego. Zmienia on bowiem zasady ustroju politycznego, wprowadzając na miejsce służby społeczeństwu, bardziej lub mniej otwarty antagonizm władzy i społeczeństwa. Jest to fenomen niezwykle groźny i niszczący dla bytu narodowego. Jest to istota braku suwerenności narodowej.

Wtedy wybory są „grą o legitymizację” władzy zantagonizowanej ze społeczeństwem. Przykre to, ale prawdziwe…

…Sygnalizowana korozja legitymizacji władzy politycznej w Polsce jest procesem równoległym do utraty suwerenności politycznej, ekonomicznej i finansowej. W tej sytuacji konieczne jest tworzenie kolejnych scenariuszy „demokratycznych wyborów”, które miałyby na celu z jednej strony „rozgrzeszenie” dotychczasowej władzy politycznej, a z drugiej zaś odnowienie jej zniszczonego wizerunku politycznego…” (Prof. dr hab. Artur Śliwiński – Mit demokratycznych wyborów w Polsce)

podobne: Czy POPiS zapewni sobie władzę na kolejne kilkadziesiąt lat? W co gra Kukiz i co powinien zrobić KORWiN. oraz: „Oczy są ślepe, gdy rozum zajęty jest czymś innym” czyli… salon i Komorowski w strachu, wyścig populizmu wyborczego z użyciem mitu JOWów, a wszystko i tak zostanie po staremu! i jeszcze: Jaka piękna UStawka! Olechowski w TVN spuszcza PO do kibla. Kukiz „nową alternatywą” (dlaczego nie JKM?) i to: POPIS z PSL wygrywa wybory zwane „samorządowymi”. Partie antysystemowe „persona non grata”. Czy koryto zjednoczy lewicę bezbożną i pobożną? a także: Zamienił stryjek siekierkę na kijek, czyli socjologowie o POPISowych sondażach. polecam również: Grzegorz Braun: „Sierpniowa lekcja” czyli… Polak przed szkodą i po szkodzie socjalistą. i na koniec: Żeby nam się chciało tak jak nam się nie chce czyli… (nie)Wybory do parlamentu europejskiego i słówko do fejsbukowych „wolnościowców”.

Advertisements

10 comments on “Minuta POPISu. Czy system znowu się obroni dzięki propagandzie spod znaku Virtual Insanity? Wybory są „grą o legitymizację” władzy.

  1. Pingback: Utrata suwerenności czyli… Polska krajem neokolonialnym. Samoobrona rodzinna (Panel dyskusyjny XII Kongresu Konserwatywnego). Poszukiwany autorytet do walki z totalitaryzmem socjaldemokracji. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Mamy wolnościowców w Sejmie ale bez KORWiNa (strach przed wolnością?). Pyrrusowe zwycięstwo PiS i perspektywa terroryzmu ekonomicznego by ratować „teoretyczne państwo” w spadku po PO. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Spadek po platformie. PO zawiodła przedsiębiorców. Czy obietnice wyborcze zbankrutują Polskę? W oczekiwaniu na „przełom”. Brytyjczycy nie chcą mieć nić wspólnego z długiem i uchwalają jeden z postulatów KORWiNa. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Prawo i sprawiedliwość? „Ułaskawienie” Kamińskiego. Parasol ochronny nad Komorowskim? Zamiast aneksu do raportu WSI, „raport” z niegospodarności. Koniec „złotych spadochronów”. Komentarz Michalkiewicza. | Łódź Odysa

  5. Pingback: „Teraz K…. My!” czyli… O wchodzeniu w koleiny wyżłobione przez poprzednie rządy. Czy Polak już zawsze będzie partyzantem we własnym państwie? Nie bójmy się myśleć o tym Jakich reform Polska potrzebuje. Wyborczy pluralizm

  6. Pingback: Obrońcy etatyzmu i sentymentaliści rodem z PRL kamienują „złodziejski kapitalizm” czyli… dlaczego niewolnicy nie zasługują na wczasy? | Łódź Odysa

  7. Pingback: Dajcie, bo będziemy kradli! czyli… PIS i PSL kolejny raz przeciw zmianom w finansowaniu partii politycznych. | Łódź Odysa

  8. Pingback: Od koniczka do śmietniczka czyli… „męczeństwo” klaczy ważniejsze od interesu obywateli. „Dobra zmiana” u koryta. | Łódź Odysa

  9. Pingback: Rokosz i Elekcja, Hitchcock i histeria, Trump(y) i trąf(y) czyli rozgrywanie tłumu w służbie demokracji. | Łódź Odysa

  10. Pingback: Pułapka „demokratycznego państwa prawa” i racji „sejmowej większości” czyli walka POPISu o (nie)zależność Trybunału Konstytucyjnego i czwartej władzy. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s