Utrata suwerenności czyli… Polska krajem neokolonialnym. Samoobrona rodzinna (Panel dyskusyjny XII Kongresu Konserwatywnego). Poszukiwany autorytet do walki z totalitaryzmem socjaldemokracji.


„…Utrata suwerenności była w Polsce procesem długotrwałym, w którym dominowały dwie tendencje. Pierwszą z nich była marginalizacja znaczenia i degradacja najbardziej wpływowych uprzednio warstw społecznych i środowisk opiniotwórczych. To umożliwiało władzy politycznej zdobywać nowe przestrzenie aktywności; opanować związki zawodowe, przedstawicielskie organizacje gospodarcze, media publiczne, stowarzyszenia regionalne, organizacje pozarządowe etc. W dalszej kolejności władze polityczne zaangażowały się w „regulację” stosunków rodzinnych, kreowanie nowej „etyki”, a nawet w forsowanie karykaturalnej koncepcji „nowoczesnego patriotyzmu”. Zaczęły bezceremonialnie wtrącać się w życie religijne; w wewnętrzne stosunki Kościoła, nie powstrzymując się od ingerencji w sprawy personalne.

Omawiany proces był słabo rozpoznawany przez społeczeństwo. Dopiero po długim czasie dostrzeżono, ze jest to proces umacniania totalitarnego charakteru władzy.

Druga tendencja składała się z serii działań o charakterze prawno-regulacyjnym, które zabezpieczały interesy polityczne, ekonomiczne i finansowe oligarchii światowej. Bez uwzględnienia tej tendencji lub powierzchownego traktowania władzy politycznej jako autonomicznej (tylko zantagonizowanej ze społeczeństwem) zrozumienie sytuacji politycznej jest niemożliwe. Dostrzegamy w tym zakresie po 1989 roku dwie fazy. W pierwszej władze polityczne wprowadzały regulacje prawne „otwierające” polską gospodarkę i społeczeństwo na wpływy zewnętrzne, czemu towarzyszyły optymistyczne (lecz nacechowane obłudą) iluzje nadchodzącego dobrobytu. Strategicznym elementem polityki realizowanej w tym okresie była koncepcja tzw. „przyspieszonej prywatyzacji”, zaś w praktyce – zorganizowane na skale przemysłową wrogie przejęcia kapitału polskiego. W drugiej fazie władze polityczne podporządkowały krajowe normy społeczne i regulację prawną ideologii i regulacji zagranicznej, na którą same nie miały najmniejszego wpływu.

Sygnalizowana korozja legitymizacji władzy politycznej w Polsce jest procesem równoległym do utraty suwerenności politycznej, ekonomicznej i finansowej. W tej sytuacji konieczne jest tworzenie kolejnych scenariuszy „demokratycznych wyborów”, które miałyby na celu z jednej strony „rozgrzeszenie” dotychczasowej władzy politycznej, a z drugiej zaś odnowienie jej zniszczonego wizerunku politycznego.

Zapewne nie wszyscy zgodzą się z tak ostrym stawianiem sprawy. Niektórzy mogą formułować zarzut, iż błąd naszego rozumowania tkwi w milczącym założeniu, że składające się na „klasę polityczną” (stosujemy tutaj fałszywe określenie, którym chętnie posługują się polscy parlamentarzyści) ugrupowania są wrzucone do jednego worka. Takiego zarzutu nie da się jednak utrzymać, ponieważ różnice ideowe i polityczne między poszczególnymi partiami nie mają tutaj większego znaczenia. Wszystkie – podkreślmy: wszystkie bez wyjątku – partie polityczne w Polsce przyjmują brak suwerenności za dobrą monetę (co najwyżej zapowiadając starania o respektowanie polskich interesów przez struktury unijne, co w warunkach niesuwerenności jest czystym idiotyzmem). Tym samym, świadomie czy nieświadomie, kreują pozytywny obraz zewnętrznej władzy politycznej i ekonomicznej nad Polską. Nawet wtedy, gdy władza zewnętrzna jest niegodziwa i agresywna.

Mówiąc najkrócej o krajowej władzy politycznej: jest to jeden talerz bulionu. Wybory przypominają raczej mieszanie łyżką w tym talerzu, a nie wybory przedstawicieli narodu…”

Prof. dr hab. Artur Śliwiński – Mit demokratycznych wyborów w Polsce

…Co do diagnozy przyczyn utraty suwerenności przez Polskę nie mam żadnych uwag. Chcę tylko podkreślić że NIE WSZYSTKIE partie polityczne przyjmują brak suwerenności za „dobrą monetę” (?). Przecież nawet te które do tego doprowadziły nie mówią o tym w ten sposób  jak Pan profesor sugeruje. I w związku z tym nie wszystkie partie mają tak „życzliwy” stosunek do obecności/rozgrywek obcych interesów na terenie Polski, bo sprzeciwiają (od lat!) dość głośno cedowaniu autonomii Polski na struktury takie jak NATO czy UE.

To że nie widać/słychać tych głosów w mediach, czy szeroko pojmowanej „opinii publicznej” (z oczywistych przyczyn) nie znaczy że nie istnieją, albo że nie są dostrzegalne/słyszalne gdzie indziej (do internetu Pan profesor czasem zagląda?). Trzeba być ślepym albo głuchym żeby nie zdawać sobie sprawy z istnienia takich środowisk. Pan profesor (o ile właśnie nie jest ślepy ani głuchy) z pewnością słyszał o ugrupowaniach politycznych i środowiskach wolnościowych, które doszły do tych samych wniosków co Pan, i stanowczo przeciwko takiej rzeczywistości protestują. Nawet jeśli toczka w toczkę z tym co Pan twierdzi nie artykułują swoich wniosków (choć ja tu widzę niemal 100% zbieżność we wskazywaniu zarówno przyczyn jak i wyciągniętych wniosków) to nie można udawać i wmawiać ludziom, że nikt nie krytykuje obecnego stanu rzeczy, albo że absolutnie wszyscy mają „życzliwy stosunek” do przedmiotowości Polski na arenie międzynarodowej, i że NIKT nie widzi iż odbywa się to kosztem suwerenności Polski. Jeśli Pan profesor nie widzi ŻADNYCH wyjątków to ja muszę zdecydowanie zaprotestować i podkreślić oczywisty dla mnie fakt, że ŹLE Pan patrzy! (albo klei Pan durnia)… Gorąco polecam Panu ten materiał (a za nim setki innych nie tylko w wykonaniu JKMa)… (Odys)

Janusz Korwin-Mikke o Unii Europejskiej i eurosceptycyzmie 13.05.2012

i lekturę… Eurosceptycyzm rośnie w siłę. W. Brytania (UKIP), Francja (FN; UMP), Dania i Szwecja (nie chcą EURo), Nowa Prawica w Polsce.

„…Raport GUS potwierdza neokolonialny charakter III RP. Już nawet rządowe agendy potwierdzają, iż model gospodarczy zaimplementowany w III RP po roku 1989 roku ma wszelkie znamiona neokolonialnego. Główny Urząd Statystyczny opublikował raport pt. „Dochody i warunki życia ludności Polski”, opracowany na podstawie danych z 2013 r. i będący częścią kolejnej edycji raportu Europejskie Badania Warunków Życia. Niestety, podobnie jak w przypadku wielu innych dokumentów organizacji zagranicznych, takich jak Better Life Index OECD czy Global Wealth Databook banku Credit Suisse, także w tym przypadku obraz jaki się z niego wyłania jest wyjątkowo nieciekawy. Ponad połowa polskich gospodarstw domowych nie jest w stanie nagle wydać 1000 zł na niezaplanowany wydatek. Aż 2/3 rodzin ma trudności, aby aktualne dochody wystarczyły im „od pierwszego do pierwszego”. 58,9 proc. gospodarstw domowych nie może sobie pozwolić na tygodniowy odpoczynek całej rodziny raz w roku – wśród pracowników odsetek ten wynosi 53 proc. 1,3 mln Polaków, czyli 13 proc. zatrudnionych, zarabia wynagrodzenie minimalne lub niższe. W budownictwie to aż 28 proc. pracowników, w usługach administracyjnych 25 proc., a w handlu i gastronomii 24 proc. Natomiast 1,4 mln osób pracuje tylko na umowach cywilnoprawnych. (Opublikowano za: http://www.nacjonalista.pl/2015/03/05/raport-gus-potwierdza-neokolonialny-charakter-iii-rp/)

podobne: „Polityka społeczna” (dla głupców). oraz: Polityka prorodzinna okiem libertarianina, czyli „Bez retuszu” 5.07.2015. NIK „w Polsce polityka prorodzinna praktycznie nie istnieje”.

dlatego brońmy się przed rodzimą polityką neokolonialną, narzucaną nam i wymuszaną przez „nasze”, „rodzime” władze. O tej właśnie potrzebie samoobrony przed socjalistycznym państwem, i ukrywającym się pod płaszczykiem „państwa opiekuńczego” złodziejstwem dyskutowano na Panelu dyskusyjnym XII Kongresu Konserwatywnego.

podobne: Polak biedny bo musi się dzielić… z państwem polecam również:  o tym, że moglibyśmy być dwa razy bogatsi od Niemców i dlaczego nie jesteśmy. oraz: Państwo jako nowotwór złośliwy i to: Tax Care: polska rodzina w szponach fiskusa. Struktura daniny oddawanej państwu. a także: Rzeczpospolita niskich płac i zawyżonych średnich. Projekt dot. podniesienia kwoty wolnej od podatku odrzucony, ale 95 mln zł na nagrody w urzędach jest. i jeszcze: Socjalizm po polsku. Ministerstwo daje i zabiera… biednym.

„…już św. Tomasz z Akwinu powiedział, że „Niegodziwe sprawowanie (władzy) przez licznych, nazywa się demokracją, czyli władzą ludu.” Po nim, zaś, po tragicznej, dla świata, rewolucji francuskiej, papież Leon XII, jakby myśląc o nas, nauczał: „Demokracja i socjalizm są złem największym”.

Nas, w tym dobrobycie, te nauki, wielkich i świętych myślicieli, nie dotyczą. Są, jakby zupełnie nie z tego świata. Jakby ich nie było. Nikt o nich nie wie, nie uczą w szkołach, nie wspominają, oczywiście, w, niepolskich mediach. Są przekazane do niepamięci, jak zużyte i niemodne ciuchy, bo nie pasują do, nakazanej przez Centralne Siły Polityczne, dziwacznej, wrogiej człowiekowi struktury, powszechnie obowiązującej w tzw. „postępowym”, czyli nowoczesnym świecie, w którym demokracja i skrywany w niej, socjalizm, stała się religią…

…Niebawem zaś, znowu wybory parlamentarne, czyli umizgiwanie się do Narodu, pardon, do obywateli, o pójście do urn wyborczych…

…„Jest, prawie dla każdego z nas, jasne, że „dane społeczeństwo składa się z osobników od (kompletnych) idiotów do (też kompletnych) geniuszy włącznie. (…) W każdym społeczeństwie, względna ilość głupców wyraźnie przeważa nad względną ilością tzw. mądrych.” (Janusz B. Kępka) Doskonale, o tym, wiedzą ci, którzy, przez te długie lata, jako instrument tzw. demokracji, sami stworzyli, dla siebie, ordynację wyborczą gwarantującą im dalsze niszczenie Polski i polskości, oraz własne korzyści, i bardzo liczą na tych pożytecznych idiotów. I, jak dotąd, nie zawodzą się…

Dlatego też, jak ognia, boją się jednomandatowych okręgów wyborczych.

Czy to rzeczywiście Twój wybór? Czy ci, których wskażesz, to ludzie godni Twojego zaufania? Ludzie autorytetu?

Jak pisał prof. Andrzej Kojder, autorytet, to czyjaś, ogólnie uznana, powaga, szczególny szacunek i uznanie. To ktoś, kto jest osobą godną zaufania, na której można polegać. Jest obdarzony poważaniem i respektem. Zawsze liczymy się z jego zdaniem, bierzemy pod uwagę jego opinie, a jego sądy są dla nas drogowskazem. Najogólniej mówiąc, to człowiek, do którego mamy absolutne zaufanie. Przypisujemy mu zawsze, obok umiejętności i doświadczenia, także walory moralne takie jak: prawość i sprawiedliwość, szlachetność intencji, czy bezstronność werdyktów. Ludzie posiadający autorytet, pośrednio, lub bezpośrednio wskazują, jak należy postępować, co wolno, a czego nie wolno. Autorytetami są nie tylko jednostki, czy też określone zbiorowości, lecz także instytucje.

W jaki sposób powstają autorytety, kto je tworzy?

Otóż najczęściej, nowe autorytety tworzą ci, którzy już mają autorytet. To ci ludzie, obdarzeni społecznym zaufaniem, wskazują na innych, zapewniając, iż są oni miarodajnymi ludźmi i także godnymi zaufania…

…A później, rozpoczęła swą, metodyczną, pracę nad kreowaniem autorytetów, tzw. publiczna telewizja. Autorytetów, do których władza miała pełne zaufanie, a które potrafiłyby przekonać społeczeństwo, że np. realizacja umów „okrągłego stołka”, to najlepsze, co Polskę mogło spotkać, nie brakowało. Słynne wieczorne „kazania” pana Małachowskiego, czy też Jacka Kuronia, wprowadziły zamęt w głowach rodaków. Zapomniano szybko o zbiorowej mądrości Narodu, a stara biblijna prawda, iż „po owocach ich poznacie”, zmusiła niektórych Polaków do zastanowienia.

Jak to możliwe – pytano, by ten, który wypowiedział wojnę własnemu narodowi, został pierwszym prezydentem III Rzeczpospolitej, wybrany zresztą głosami solidarnościowych posłów (w tym, tzw. prawicowca, Marka Jurka)? Dlaczego Wałęsa wzmacnia „lewą nogę”?

Nikt komunistów nie chciał skazywać na śmierć, lecz zdumienie ogarniało Naród, gdy zamiast rozliczać ich z 50-ciu lat działalności antynarodowej, pan T. Mazowiecki wprowadził i realizował, wraz z innymi towarzyszami „Solidarności”, tzw. grubą kreskę. A my oczekiwaliśmy na prawdę o minionych latach, tak jak liczyliśmy, że zło zostanie napiętnowane i wskazane palcem; że organizacja PZPR, zostanie oficjalnie uznana za zbrodniczą, a jej prominenci, przynajmniej, zostaną odsunięci od rządzenia nową Polską. Inne kraje, np. Czechy, potrafiły dokonać rozliczenia z przeszłością, a nasz jeden z autorytetów – A. Michnik, pokrzykiwał w Sejmie „ odpieprzcie się od generała”.

Proces lustracji był tym, czego postkomuniści i liberałowie najbardziej się obawiali i obawiają się nadal. Wszyscy dokładnie pamiętamy, z jaką trudnością rozpoczęły się prace Sądu Lustracyjnego. Dzisiaj, nie ma już tego sądu, a problem pozostał. Wszystkie dotychczasowe rządy, wspólnie z prezydentem wszystkich Polaków, wice magistrem Kwaśniewskim, robiły wszystko, by praktycznie zdusić proces lustracyjny. Kiedyś była cała nadzieja w ówczesnym prezesie IPN i determinacji PiS-u. Dziś już nie ma nadziei.

Fatalne rządy J. Buzka i jego ministrów, zmusiły Naród do gremialnego głosowania, w następnych wyborach parlamentarnych, na SLD. Powiedzmy to sobie wreszcie jednoznacznie i wprost: to J. Buzek, wspólnie z M. Krzaklewskim, odpowiedzialni są za rozkład i kompromitację prawicy, za ośmieszenie jej. I to oni rozpoczęli proces wciskania nas do tej masońskiej, socjalistycznej Unii Europejskiej. A potem, raz jeszcze uwierzyliśmy i władzę przekazaliśmy Kaczyńskim. Ten proces zakończył, nieświętej pamięci, prezydent Kaczyński, podpisując wyrok na Polskę, czyli konstytucję unijną, zwaną traktatem.

Dzisiaj już wiemy, (chyba nie wszyscy), że nie było to myślenie o dobru państwa polskiego i Polaków. A skutki takiego rządzenia – entuzjastyczne oddanie suwerenności państwa, obcej i wrogiej mu, strukturze, już ponosimy i ponosić będziemy przez pokolenia…

…Brak autorytetów i niski poziom zaufania, skutkuje nie tylko kosztami społecznymi, lecz także brakiem zaufania do instytucji państwowych; ma również swoje wyraźne skutki gospodarcze. Zła reputacja jednej instytucji, rodzi nieufność do całego aparatu państwowego i wytwarza przekonanie w społeczeństwie, że każdy „ma coś na sumieniu”, że każdego można przekupić, że wszystko można załatwić, tylko trzeba wiedzieć ile i komu dać, w myśl zasady, że nie ma takiej bramy, przez którą nie przeszedłby osioł obładowany złotem…” (Kazimierz Bielecki)

całość tu: Poszukiwany autorytet.

podobne: Wolność a niepodległość. Czy Polska jest niepodległa a Polacy wolni? oraz: Reisman: Dlaczego nazizm był socjalizmem oraz dlaczego socjalizm jest totalitaryzmem i to: Sławomir Suchodolski o etatyzmie i socjalizmie w gospodarce II RP. a także: Demokracja… czyli Dyktatura Durni. i jeszcze: Minuta POPISu. Czy system znowu się obroni dzięki propagandzie spod znaku Virtual Insanity? Wybory są „grą o legitymizację” władzy. polecam również: Urzędowe „autorytety”, czyli o agentach kłamstwa dzięki którym „łatwiej umrzec niż myślec”. oraz: Dziedzictwo „króla Stasia” czyli… ”Wyzwoliciele z polskości”. i to: Stanisław Michalkiewicz: „Wilki zmieniły skórę” czyli… jak 4 czerwca upadł komunizm (na cztery łapy)

Reklamy

9 comments on “Utrata suwerenności czyli… Polska krajem neokolonialnym. Samoobrona rodzinna (Panel dyskusyjny XII Kongresu Konserwatywnego). Poszukiwany autorytet do walki z totalitaryzmem socjaldemokracji.

  1. Pingback: „Państwo to ja” czyli… Prywatne potrzeby nie wymagają interwencjonizmu demokracji. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie. | Łódź Odysa

  3. Pingback: UE bez pomysłu na siebie pogrąża się w kryzysie. Szczyt w Chinach początkiem końca Europy jaką znamy ? | Łódź Odysa

  4. Pingback: Wewnętrzna sprzeczność czyli… państwo i wolność. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Obrońcy etatyzmu i sentymentaliści rodem z PRL kamienują „złodziejski kapitalizm” czyli… dlaczego niewolnicy nie zasługują na wczasy? | Łódź Odysa

  6. Pingback: Przerośnięte państwo gwarancją problemów jego obywateli. O demokracji, państwie „opiekuńczym” i długu „publicznym” czyli przejadaniu przyszłości na własne życzenie. | Łódź Odysa

  7. Pingback: Wspólny mianownik CETA, GMO, i Zbioru Zastrzeżonego IPN czyli o kosztach wojny między korporacjami jakie ponoszą społeczeństwa państw niepoważnych. O zgodzie między socjalistami. Jaką Polskę zostawimy przyszłym pokoleniom? | Łódź Odysa

  8. Pingback: Przyzwoitość, moralna wina i moralni sprawcy czyli… kto i dlaczego w czasie wojny „bał się bardziej Polaków niż Niemców”. Reinefarth, Dirlewanger, Kamiński. „Workhouse” jako brytyjski wkład w „państwo opiekuńcze&

  9. Pingback: O różnicy między „lewicą” i „prawicą” czyli… kto w demokracji ma większe prawo prowadzić lud na barykady by realizować scenariusz grabieżczo-rozbiorowy zwany czasem solidarnością | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s