„Śmierć i dziewczyna” czyli… Socjal Demokracja jako sztuka dymania podatnika. Czas skończyć z „coolturą” za publiczne pieniądze.


„…To jest jedna z patologii, nękających nasz nieszczęśliwy kraj, w postaci chmar pozbawionych talentu chałturników, którzy w takich czy innych okolicznościach uzyskali dyplomy artystycznych uczelni, czy artystycznych wydziałów na uniwersytetach, gdzie – jak to mówią – uczy Marcin Marcina – w dodatku głównie pokrywania beztalencia bełkotem. Te uczelnie i te wydziały nauczają roboty na drutach rozmaite panienki płci obojga, a potem to towarzystwo próbuje podpinać się pod jakieś kurki państwowe lub samorządowe i w ten sposób, dojąc Rzeczpospolitą, czyli wyłudzając pieniądze od Bogu ducha winnych podatników, zanieczyszczają przestrzeń publiczną, albo dosłownie własnymi gównami – jak pan Jacek Markiewicz, albo kiczowatym Scheissem. W takim razie w stwierdzeniu, że warszawska ASP, a zwłaszcza – tamtejszy Wydział Rzeźby, to kupa gówna nie ma ani przesady, ani krzywdy- bo jak drzewo poznaje się po owocach, to szkołę – po absolwentach…” (Stanisław Michalkiewicz) 

całość tu: „Kupa gówna” (w puszce) czyli traktat o „sztuce”.

„…Przykładem takiej chałturnicy jest pani Elfreda Jelinek, przypominająca księżnę de Guise (de domo Cohn) z poematu Janusza Szpotańskiego „Bania w Paryżu”. Księżna jest gwiazdą ruchu feministycznego, której „największe zasię jest marzenie: płci obu zrównać przyrodzenie do tego stopnia, żeby książę także zachodzić musiał w ciążę”. Swoje idee księżna głosi gdzie tylko może, między innymi – w Akademii Wojskowej w Saint Cyr: „Kadeci siedzą, dłubią w nosie, ziewają, z dzikiej nudy puchną, czują się prawie jak w areszcie i myślą sobie: kiedyż wreszcie przestanie bździć to stare próchno!” Niestety „stare próchno” w osobie pani Elfredy Jelinek w 2004 roku dostało nagrodę Nobla, więc nie tylko nie przestało „bździć” o „walce płci” i niebezpiecznych związkach „katolicyzmu” z „antysemityzmem”, z czego dzisiaj, kiedy to Żydzi znowu mają okres dobrego fartu, można nie tylko żyć aż do śmierci, ale pławić się w sławie i luksusach – ale „bździ” nawet jakby jeszcze mocniej. Zatem włączenie elukubracji „starego próchna” na przykład do repertuaru teatralnego gwarantuje nie tylko przychylność urzędników rozdzielających forsę, ale i pozycję teatru, reżysera, a nawet aktorów…

…Na tym przykładzie potwierdza się trafność obserwacji Stefana Kisielewskiego, że socjalizm bohatersko walczy z problemami nie znanymi w innym ustroju. Gdyby władze publiczne miały surowo zakazane subwencjonowanie teatrów i innych przedsięwzięć w branży przemysłu rozrywkowego, to teatralni entreprenerzy musieliby dostosowywać zarówno repertuar, jak i inscenizacje do oczekiwań publiczności. W przeciwnym razie firma by splajtowała – i słusznie – bo jeżeli nikt nie chce wydać pieniędzy na bilet, to znaczy, że oferta jest dziadowska i nie ma czego żałować. Adam Grzymała-Siedlecki, będący dyrektorem teatru w Krakowie jeszcze przed I wojną światową wspomina, że kierowany przez niego teatr dawał premierę raz na tydzień i aktorzy potrafili nauczyć się roli, krawcy – uszyć kostiumy – i tak dalej. Kapitalistyczna konkurencja wymuszała wysoką wydajność i jakość pracy, a Scheiss nie był tolerowany. Grzymała-Siedlecki zdradza nawet sekret prawidłowego repertuaru. Otóż każdy dyrektor wiedział, że teatr stoi na kobietach, że mężczyźni, jeśli przychodzą do teatru, to tylko ze względu na żony lub przyjaciółki, bo w przeciwnym razie poszliby do restauracji. Dlatego doświadczeni entreprenerzy teatralni dostosowywali repertuar do gustów kobiet, a za pewniak uchodziła sztuka, w której kobieta cierpi z powodu męskiej niewierności lub przewrotności. Dzisiejsi dyrektorzy, rozleniwieni łatwymi pieniędzmi, zatracili nie tylko gust, ale nawet instynkt samozachowawczy, więc jedynym sposobem, by odzyskali poczucie rzeczywistości, jest poddanie ich końskiej kuracji, polegającej na natychmiastowym i całkowitym odcięciu od wszelkich subwencji z publicznych pieniędzy. Bo te subwencje są również niemoralne; pieniądze rabowane biednym i porządnym ludziom są rozdawane różnym bęcwałom, by dostarczyć im rozrywki.(Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: O potrzebie końskiej kuracji

„…Kiedyś sztuka miała okazywać absurdy, być satyrą wyolbrzymiającą problemy świata otaczającego autorów, w który to świat zabierali widzów. Obecnie świat tworzy ze sztuki satyrę. W internecie znajdziemy wszelkie wynaturzenia, wszelkie porno, wszystko co tylko kryje się w głowach ludzkich.

„50 twarzy Greya”, to było to samo, tylko że jak wielu zauważyło wycelowane w znudzone kury domowe. „Śmierć i dziewczyna” nie jest wycelowane w nic, jest bo jest. znaczy odkurza pewne rzeczy, bo seks na żywo nie był dostępny od czasów starożytnego Rzymu. Może to własnie w tym miejscu znaleźli swoją niszę, której to szukają różni przedsiębiorcy, szukający pomysłu na biznes i zarobek…” ()

polecam lekturę całości tu: „Śmierć i dziewczyna”. Takie tam o wszystkim i o niczym

cooltura szoku – trudna to sztuka
jaka z niej dla nas widzów „nauka”?
taka że w sztuce (podobno) chodzi
by prymitywnym zmysłom dogodzić

rys. Arkadiusz Gacparski

rys. Arkadiusz Gacparski

ktoś krzyczy „przecież wszystko dla ludzi!”
inny że „sztuka nie może nudzić!”
lecz czy nie mogą aktorzyć godnie?
czy muszą ściągać publicznie spodnie?

na co potrzebne parze „kochanków”
pełen publiki „teatr” i scena?
nawet jeżeli „tylko udają”
czy to konieczna kultury cena?

co to w ogóle ma być za „sztuka”
kiedy chłop babę publicznie „puka”
nawet jeżeli „tylko udają”
dla „wyższych celów” – wciąż d..y dają!

nawet jeżeli ta „porno” akcja
to tylko tępych mas „prowokacja”
trzeba być pozbawionym godności
by się śmiać z tego zamiast zezłościć

traktować widza jak zwykłe zwierze
które dla d..y teatr wybierze
mogą dziś tylko ci „rezysezy”
w których talenta margines wierzy

kto chce niech idzie, kto chce niech patrzy
niech się (na)dyma że był „w teatrze”
kto chce niech szuka w porno powagi
ja wam powiadam „ten król jest nagi!”

i bez publicznej kasy (dotacji)
nie miałby dzisiaj rangi „atrakcji”
„śmierć i dziewczyna” sztuką „kochania”?
dla mnie to *”biednych” symbol dymania

* aluzja do znanego porzekałda o głupocie i biedzie 🙂

Socjal Demokracja (inaczej sztuka dymania) – Odys, 23 listopad 2015

na koniec krótka i zrozumiała Refleksja odc.1 „Sztuka i piękno”

podobne: „Muza nie żyje”: Kiedy sztuka jest wyrazem wysokiej kultury? i to: „Normalny wariat” i „Żarty na bok” czyli… Gdyby światem rządziły błazny, durnie nie mieliby w nim czego szukać.  oraz:  Władysław Panasiuk: Artyści nie z tej ziemi czyli… w pogoni za sławą…. „A Ty siej…” i to: „Nie ma ludzi” i Kisiel wbrew Kotarbińskiemu czyli… bardzo konkretne skutki społeczne religii, moralności, cnoty i nacjonalizmu. a także: Witold Gadowski: Piczka i kiełbasa. Czy „my słowianie” musimy się sami poniżać? i jeszcze: Historia i sztuka przez pryzmat fiuta, czyli… polecam również: Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Czy państwo powinno dotować sztukę? (o interwencjonizmie).

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Advertisements

27 comments on “„Śmierć i dziewczyna” czyli… Socjal Demokracja jako sztuka dymania podatnika. Czas skończyć z „coolturą” za publiczne pieniądze.

  1. aż Melpomena maską grymas swój osłania nad taką publiczną
    sztuką wydumania(lecz gdy zamiast u wstawić y powstaje stwór
    nowy) nie od wartości i zawartości sensu sztuka zależy a od sukni
    i gaci zdjętych publicznie a więc naga bądźmy szczerzy …
    zgadzam się Odysie z Twoim zdaniem ten król nagim pozostanie..
    gdy takie będą sztuki teatralne jakie widzów wychowanie ,oj wybaw nas
    od klakierów Panie !

    Polubione przez 1 osoba

    • Bardzo zgrabnie i z wdziękiem to ujęłaś. Zwracając uwagę na bardzo ważny aspekt sztuki, która powinna nie tylko bawić ale również wychowywać, żeby na końcu nie zjeść własnego ogona – co się właśnie dzieje na naszych oczach i za „publiczne” pieniądze.

      Bo gdyby to jeszcze ktoś sobie urządził prywatnie (a nie na scenie publicznej placówki jaką jest „Teatr Polski”) i z prywatnej kasy opłacając „artystów” to pal licho. Można byłoby co najwyżej skrytykować czyjeś prywatne nieobyczajne zachowanie i kiepski gust 🙂 Tymczasem ktoś sobie z tej chałtury zrobił „misję publiczną” wzbudzając jednocześnie CELOWO niepokój społeczny wśród wiadomych środowisk.
      Wielce przy tej okazji ubolewam że prowokacja się udała. Zrobiono nieumyślnie reklamę temu badziewiu jakiej żadne plakaty by nie zrobiły.

      Lubię to

      • Problem w tym że to nie była wtopa ani wpadka. Wszystko miało swoich decydentów, plan działania i źródło finansowania. Cały ten „szok” był zaplanowany z premedytacją. To tylko reakcja ludzi którzy byli zbulwersowani tym „spektaklem” była spontaniczna (chyba że też nie – dziś wszystko jest możliwe) i niestety nie do końca przemyślana.

        Tu pytanie – jakim trzeba być człowiekiem żeby dążyć celowo do wywołania negatywnych emocji u ludzi i na tym promować sztukę, bo inaczej pies z kulawą nogą by się nie zainteresował? To już do tego stopnia ludzie tzw. „kultury” zdziczeli i stali się chciwi? Mienią się „twórcami piękna”, ale żeby te rzekome piękno pokazać uciekają się do ordynarnego gwałtu na rozumie. To co to jest za piękno?

        Dziwię się tutaj ludziom którzy podobno lubią sztukę, ale finansują podobne iwenty, które są anty sztuką już na samym etapie „promocji”. Dziwię się ale to ich sprawa i prawo.

        Polubione przez 1 osoba

      • masz rację to anty sztuką zwać trzeba
        bo inaczej się nie da …prymityw myślowy być moze lubi prymitywizm kulturowy …a jeszcze szmirę finansować to już doprawdy boli głowa …a gdy piękna brakuje brzydota się nieźle czuje ,…takie myśli mnie otaczają gdy piękna ludzie
        nie znają …

        Polubione przez 1 osoba

  2. Pingback: „Zawieszenie i dziewczyna”, fobia, absurdy oraz niusy ważne i mniej ważne (wizyta Dudy w Chinach na cenzurowanym). „Dziennikarz służalczy to najbardziej żałosna kreatura” czyli… Ile jest dziennikarstwa w „polskich

  3. Pingback: Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki? | Łódź Odysa

  4. Pingback: Smołyń… czyli o sojuszach politycznych budowanych na „autorytecie” tzw. „ludzi kultury”. Czym będą żyć Polacy po Wajdzie? | Łódź Odysa

  5. Pingback: Nobel Dylana i promocja obłędu za publiczne pieniądze w „fabryce bestselerów” czyli… Paranienormalny(ch) „klub literata i literatki”. | Łódź Odysa

  6. Pingback: Kultury dobre i złe, oraz prowokacje i profanacje czyli… obrzydzanie sztuki przez socjalistów. Polska tożsamość kontra „Klątwa” etatyzmu | Łódź Odysa

  7. Pingback: O naturze zła czyli… „Wehikułem czasu” po „krainie grzybów”. O towarzyskich uwikłaniach, hodowli człowieków, sutenerach, detektywach, „piwnicy” w Ministerstwie Kultury i „Eurowizji” | Łódź Ody

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s