(Do)Nosił wilk… tfuuu!… Lis razy kilka. Konwulsje zdychającej III RP w obronie „demokratycznego państwa prawa”.


rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

„…Akurat tak się składa, że doskonale pamiętam atmosferę, jaka zapanowała w Polsce po wyborczym podwójnym zwycięstwie PiS-u w 2005 roku. Opisałem ją dokładnie w książce „Jak zabijano Polskę”. Wówczas naprawdę rozpoczęło się wielkie polowanie z międzynarodową nagonką i zaangażowaną na tę okazję sforą wściekłych kundli, na tle którego dzisiejsza ich reakcja to tylko anemiczne poszczekiwania i popiskiwania wystraszonych Burków, Azorków, Tofików, Fafików i Ramonek.

7 października 2006 roku przeszedł przez stolicę „Niebieski Marsz” z hasłami: „Dość dyktatury kurdupli umysłowych”, „Bolszewia”, „Kiedyś zabory, potem komuna, zbudź się narodzie. Dziś twoją duszę próbuje ukraść domowy złodziej”, „Precz z komuną, kaczki na stół”. Pamiętam jak dziś dzień 17 maja 2007 roku, kiedy w auli Uniwersytetu Warszawskiego zebrał się sam kwiat „obrońców demokracji” dowodzony przez „Alka” Kwaśniewskiego, u boku którego stali: Lech „Bolek” Wałęsa, Andrzej „Must” Olechowski, Mietek „kapciowy” Wachowski, Paweł Piskorski, Jan Widacki, Marek Ungier, Mieczysław Rakowski, Marek Siwiec, Jerzy Szmajdziński, Piotr Tymochowicz, Bronisław Geremek, Jan Winiecki, Andrzej Zoll, Marek Safjan, Andrzej Wajda, Daniel Olbrychski, Zbigniew Hołdys. Pamiętam doskonale jak zgodnie z narzucanym tonem i budowaną atmosferą powszechnego zagrożenia reagowały na te kierowane w świat donosy: Internet, media krajowe i zagraniczne od Gabonu na Jamajce kończąc. Pamiętam jak rozbudzona i podniecona była Czerska z Michnikiem, Stasińskim, Blumsztajnem, Wrońskim, Wielowieyską oraz całą resztą tego lewackiego towarzystwa. Przypominam, że „Gazeta Wyborcza” sprzedawała wtedy 440 tys. egzemplarzy, kiedy teraz bliski jest dzień, gdy marzyć będą o 100 tysiącach. Michnik i jego drużyna do złudzenia przypominają dzisiaj umykające spod Moskwy obdarte, pokonane i wygłodzone resztki armii Napoleona, której niedobitki z licznymi odmrożeniami przekraczają właśnie Berezynę. Katastrofa – przecież jeszcze nie tak dawno mogli liczyć na 600 tys. szabel i muszkietów.

Jaka jest dzisiaj siła rażenia owych „wielkich” nazwisk – wyłączając oczywiście tych, którzy odeszli już na łono Abrahama? Żadna! Jak mogą gryźć i kąsać osobniki typu Michnik, Blumsztajn, Wajda czy Olbrychski skoro na naszych oczach, co najwyżej zjadają swoje trzecie i czwarte tym razem już śnieżno-białe zęby stając się przy okazji pośmiewiskiem internautów? Czy odważyliby się jak kiedyś zaśpiewać nam w Święto Niepodległości piosenkę „Dymać Orła Białego”, albo sprowadzić niemieckie bojówki by atakowały polskich patriotów?

Trochę szkoda mi dzisiaj czasu na szczegółowe przyglądanie się i drobiazgowe analizowanie zachowań tych wszystkich lewackich szmondaków, którzy nie tyle atakują, ile robią ze strachu w gacie roztaczając wokół siebie niemiłosierny smród interpretowany przez niektórych publicystów niczym wielka kontrofensywa ranionego smoka. Przyjrzyjcie się dokładnie – to nie smok, ale zwykły szczur zagoniony narodową miotłą do kąta…

…Lis odgrażający się, że:„Kaczyński chce swojej dyktatury. Ale jeśli chce być Janukowyczem, musi wiedzieć – w Warszawie będzie Majdan!” – staje się ogólnopolskim wygwizdywanym marnym i żałosnym klaunem. Pewnie z Żakowskim i Czuchnowskim powołają do życia „Lewy Sektor” wznosząc barykady z idących w tony zwrotów „Wyborczej”. To on wkrótce spakuje swój majdan i będzie ewakuował się z Woronicza, a jego „Newsweek” odcięty zostanie od rządowych reklam, ogłoszeń i obowiązkowych prenumerat sztucznie windujących sprzedaż tej propagandówki…” (Mirosław Kokoszkiewicz)

całość tu: Konwulsje zdychającej III RP

„…Nieprawdą jest, że zapada czarna noc demokracji. Raczej wręcz przeciwnie: dzięki decyzjom wyborczym — decyzjom wyborczym podobnym we wszystkich grupach społeczno-demograficznych, wszędzie bowiem na pierwszym miejscu lądował PiS — jesteśmy bliżsi lepszego balansu po 25 latach dominacji jednej tylko opcji ideowej w przestrzeni publicznej.

Wreszcie jest w miarę normalnie: jedni mają Gazetę Wyborczą, drudzy Gazetę Polską. Jedni demonstrują w sobotę, inni w niedzielę. Jak dla mnie, demokracja nam zakwita, a nie goreje.

Najważniejsze pytanie jest jednak jeszcze inne: czy uda się stworzyć mechanizmy (stworzyć je często od początku), dzięki którym ZMIANA nie będzie li tylko ZAMIANĄ?

Czy po etapie swoistego kolejnego „dorzynania watah” à rebours, odreagowywania, po przeniesieniu budżetów, po kilku pokazowych procesach dojdziemy do etapu normalności, w której równe prawo głoszenia mądrości (lub głupot, jak kto woli) będzie prawem wszystkich uczestników sceny publicznej?

Na tym przecież polega demokracja i wolność słowa, o czym nie kto inny, jak właśnie Demos przypomniał nam ostatnio swoimi decyzjami przy wyborczych urnach.” (całość tu: Eryk Mistewicz – „Musimy przez to przejść”)

Tymczasem niektórzy stracili poczucie nie tylko umiaru ale i przyzwoitości próbując na rzekomym „kryzysie demokratycznego państwa prawa” upiec swoje (prywatne) półgęski. Oto bowiem Tomasz Lis skarży się w niemieckiej telewizji ARD 

Człowiek który donosi na własne państwo obcym (żeby nie nazwać wrogim) ośrodkom propagandy to żenujący spektakl, który jedyne co może wywołać na twarzy państwowca (ceniącego przede wszystkim suwerenność własnego kraju) to uśmiech politowania i niesmak, i to bez względu na to, jak bardzo jest się niezadowolonym z władz których donos dotyczy. Osobiście też nie należę do fanów obecnego obozu rządzącego, ale to dlaczego tak jest (i gdzie widzę zagrożenie dla obywateli) staram się uzmysławiać przede wszystkim obywatelom, żeby sami się zastanawiali i dokonywali w przyszłości innych wyborów SAMODZIELNIE, a nie pod wpływem obcej propagandy czy nacisków politycznych zza Odry.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Tego typu „troską” o „wolność” jaką zademonstrował Pan Lis (i reszta salonu III RP), wykazywali się swojego czasu zdrajcy spod znaku Targowicy (Targowiczanin herbu „Ciołek” i jego naśladowcy herbu „euro”. Milczące psy Katarzyny II) którzy właśnie u obcych mocarstw szukali wsparcia (łącznie ze zbrojnym) dla swoich praw, przywilejów i wolności, które charakteryzowały się czystą prywatą i to najgorszego sortu bo kosztem siły i niepodległości całego państwa i większości jego obywateli.

Pana Lisa można więc bez kozery nazwać foxdojczem, używając parafrazy dla nazwy jaką stosowano wobec polaków podpisujących (z własnej woli) za czasów hitlerowskiej okupacji Polski tzw. „folkslisty”, by się przypodobać okupantowi tudzież partycypować w podboju Polski przez wrogie siły. Nie żebym go porównywał do nazistów czy nazywał zdrajcą, chodzi tylko o to że nie da się uciec od przekonania graniczącego z pewnością, że tak samo jak u targowiczan (czy części folksdojczów właśnie) tak w wypadku Pana Lisa jak i pozostałych KODowów cały ten kwik jest emanacją dość przyziemnego żalu i strachu przed utratą wpływów, splendoru, posad i zysków wynikających z przyspawania tych ludzi i ich „biznesów” do państwowego koryta z pieniędzmi podatników, które jak słusznie zauważa Pan Kokoszkiewicz w sposób dość „sprytny” za pomocą legalnych powiązań biznesowych, utrzymywały całą tę propagandową sitwę III RP (o czym więcej tu: Targowica KODrywanych od koryta POdnosi wrzask i tu: Coraz mniej Polaków wybiera „Wyborczą” – kolejny miesiąc spadku sprzedaży). I pomijam milczeniem spekulacje na temat tego, czy te wszystkie ośrodki medialne i „eksperckie” nie są przy okazji haniebną ekspozyturą obcych (dokładniej niemieckich) interesów politycznych i gospodarczych w Polsce.

„…Powstał już, jak wiadomo, odpowiedni Komitet, który – kiedy tylko Nasza Złota Pani, albo jej Złoty Następca, da odpowiedni sygnał – natychmiast poprosi Unię Europejską do wdrożenia przewidzianych w traktacie lizbońskim procedur tak zwanej „klauzuli solidarności”, bardzo przypominających starą, poczciwą „doktrynę Breżniewa”, która w roku 1968 posłużyła w charakterze teoretycznej podbudowy operacji „bratniej pomocy” dla Czechosłowacji. Nawiasem mówiąc, w styczniu 2014 roku prezydent Komorowski podpisał ustawę o „bratniej pomocy”, która stwarza pozory legalności dla sił zbrojnych obcych państw, które na terenie Rzeczypospolitej tłumiłyby rozruchy. Jeśli tedy Trybunał Konstytucyjny chciałby odzyskać w oczach opinii publicznej chociaż resztkę wiarygodności, to zamiast kotłować się w obronie sędziów, którzy pozwolili koalicji PO-PSL wybrać się do Trybunału w charakterze partyjnych cyngli, powinien niezwłocznie zając się oceną legalności tamtej ustawy i w przypadku uznania jej za sprzeczną z konstytucją, zainicjować pociągnięcie do odpowiedzialności karnej za zdradę stanu wszystkich, którzy w tym łajdactwie maczali palce. Bo praktykując tolerancję dla obcej agentury w strukturach państwa daleko nie zajedziemy i dlatego powinniśmy brać przykład z państw poważnych, w których agentów bez ceregieli bierze się na powróz…” (Stanisław Michalkiewicz – Nadchodzą „ciekawe czasy”)

„…Oto swego rodzaju paradoks Ludzie nie wyszli na ulicę gdy POPSL zmieniał wiek emerytalny zmuszając ludzi do pracy prawie do śmierci. Ludzie nie protestowali gdy POPSL ukradło ich oszczędności z OFE. Ludzie nie protestowali gdy POPSL zamiatało dziesiątki afer pod dywan nie rozliczone 42 afery w tym skok na kredyty we frankach na które banki nie miały pokrycia. Ludzie nie protestowali gdy na taśmach słyszeli jak politycy PO sprzedają ojczyznę rozdzierając jej strzępki między siebie. Ludzie nie protestowali gdy w ciągu 8 lat rządów PO wymieniła ponad 10 sędziów w TK zapewniając sobie ciągłość władzy… Ludzie nie protestowali gdy wychodziły związki mediów z władzą patrz kontrakty i rządowe zamówienia za grube miliony dla Agory Ludzie nie protestowali gdy w myśl prawa PO często wyrzucano ludzi z domów ich siedzib lub mieszkań na bruk. Ludzie nie protestowali gdy z powodu biedy odbierano dzieci rodzicom i oddawano do adopcji… Ludzie nie protestowali gdy projekty publiczne trafiały w sejmie zdominowanym przez PO do kosza…
Za to dziś słyszymy ludzi którzy mówią Cytat – JA PROTESTUJE bo w tvn24 mówili że jest źle i że Kaczyński robi zamach stanu!!!
albo ze Nowoczesna płaci 40 zł za udział w … Przykład film nadany właśnie w kłamliwej TVN który nie wycieli przez nieuwagę
Dziś za to w jednym szeregu z komunistami ramie w ramię z panią Kazimierą Sztuką panem Petru panem Giertychem całą SLD PSL PO protestowali ludzie którym władza albo wyprała do cna rozumy i zdrowe poczucie uczciwości i rozsądku albo ci którzy tej że władzy coś zawdzięczają Nasuwa się pytanie co ? Kolejki w służbie zdrowia umowy śmieciowe pracę do 70 lat !!! A może to TK i jego PRLowscy sędziowie byli i są tak ważni!!!…” (PodziemnaTV/posts)

Swoją drogą warto zdawać sobie sprawę z tego co to za twór to „demokratyczne państwo prawa”, w którego rzekomo obronie stają na „majdan” wywrotowcy spod znaku KOD…

„…tylko ktoś taki, jak Aleksander Kwaśniewski mógł wymyślić, a przynajmniej firmować podobnie idiotyczne wskutek swej wewnętrznej sprzeczności sformułowanie. Chodzi o to, że państwo może być „demokratyczne” – ale wtedy nie może być „prawne”, bo jeśli byłoby „prawne”, to nie mogłoby być „demokratyczne”. Demokracja bowiem, jako metoda, polega na przyznawaniu z góry racji większości. Kieruje się ona zasadą, że im większa Liczba, tym słuszniejsza Racja. Tymczasem „państwo prawne” polega na tym, że kieruje się zasadami, których słuszność nie jest poddawana żadnemu głosowaniu. Na przykład ustawodawstwo państwa prawnego poddane jest zasadzie: „volenti non fit iniuria”, co się wykłada, iż chcącemu nie dzieje się krzywda – i ta zasada przesądza o wolnościowym charakterze systemu prawnego. Tymczasem w porządku prawnym kształtowanym według metody demokratycznej dopuszczalna byłaby ustawa stanowiąca, iż majątek obywateli urodzonych w latach nieparzystych podlega konfiskacie i przekazaniu obywatelom urodzonym w latach parzystych. W związku z tym sformułowanie: „demokratyczne państwo prawne” ma w sobie tyle samo sensu, co sformułowanie: „żonaty kawaler”. Takiego zwierzęcia nie ma, więc nic dziwnego, że na tle tak zredagowanej konstytucji, również Trybunał musi wydawać z siebie rozmaite bełkoty…” (Stanisław Michalkiewicz – Rozpoznanie walkąwięcej o demokracji tu: Dyktatura Durni)

…co udowodnił swojego czasu Sokrates a po nim Chrystus którzy zostali zabici za głoszenie prawdy przeciwko tzw. „racji większości”, która tak bardzo nie chciała słuchać słów prawdy że posunęła się do zabójstwa. Prawdę więc miał ten kto stwierdził kiedyś że „demokracja jest największą z tyranii”, jak i ten który powiedział że „prawda leży tam gdzie leży” a nie „po środku”, więc nie podlega głosowaniu ani innej „woli ludu”. Stąd też paradoksalnie mylą się obie strony sporu. Mylą się zarówno KODowcy jeśli sądzą że broniąc demokracji równocześnie bronią prawa (o ile synonimem prawa ma być obiektywna racja i sprawiedliwość, no chyba że nie 🙂 ), i tak samo myli się Pan Morawiecki z Panem Dudą jeśli uważają „wolę ludu” za nadrzędną rację (czyli rację ma ten kto nie koniecznie ma rację ale że ma większość to ma rację), bo zarówno „nadrzędność” jak i „racja” w tego typu wykładni, kończą się wyłącznie na przewadze szabel w parlamencie. Zmieni się kiedyś układ polityczny (a z pewnością kiedyś się zmieni) to i racja się zmieni – zgodnie z racją silniejszego. Tylko czy o takie standardy powinno nam chodzić? Czy nie stać nas na wybranie sobie władzy która będzie służyła prawdzie obiektywnej a nie racji jakiejś „większości”?

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się ile tej demokracji zaznajecie? Nie chodzi tutaj o ogólnikowe pojęcia wolność tego i tamtego, zwodnicze zwroty typu – w demokratycznym państwie tego a tamtego nie można, a to i tamto należy.Chodzi o faktyczną siłę, możliwość wpływania na państwo jakie demokracja i powiązane z nią wolne wybory dają. Więc jak wiele demokracji jest w demokracji?” (polecam rozwinięcie tej myśli przez  pod linkiem: Demokracja. Więc jak często w swoim życiu smakujesz demokracji?)

Wracając jednak do głównego wątku należy sobie zadać pytanie, skąd ludzie tacy jak Pan Lis w ogóle wpadli na pomysł donoszenia na to co się w Polsce dzieje do niemieckich instytucji medialnych (i nie tylko), i dlaczego właśnie „zagranico” upatrują odsieczy, obnosząc się ze swoimi prywatnymi problemami, urabianymi do rangi zamachu na rację stanu państwa polskiego. Otóż możliwość tę stworzyło wejście Polski do struktur UE właśnie dzięki „woli większości” (sic!), która demokratycznie stwierdziła (wbrew racji mniejszości która mówiła głośno o zagrożeniach z tego wynikających) że Polska ma być jej częścią. Częścią tworu o którym nie dość że wiadomym było iż jest mechanizmem podporządkowania krajów słabszych silniejszym (gdzie prym wiodą Niemcy), to cały ten „anszlus” odbył się przecież kosztem ograniczenia (z własnej woli!) naszych kompetencji na własnym podwórku. I to zarówno pod kątem praktycznego stanowienia prawa, jak i „porządku” w jakim ma się to odbywać, czyli w zgodzie z enigmatycznymi „standardami europejskimi”, które Niemcy (i inne silniejsze kraje) traktują w dość specyficzny sposób, sprowadzając je do prostej zasady „Polska powinna wiedzieć kiedy milczeć”, zwłaszcza jeśli w jej interesie mówią starsi i mądrzejsi „partnerzy” z zachodu. Tym to sposobem prawo w Polsce musi być w pierwszej kolejności zgodne z prawem i „standardami unijnymi”, nawet jeśli demokratycznie wybrane władze (abstrahując w tym momencie od tego na ile jest to reprezentatywne dla narodu) mają w Polsce tzw. większość, czyli realny i legalny mandat społeczny do zaprowadzania takich zmian w państwowych instytucjach (w tym w mediach publicznych, i tam gdzie tylko aparat państwa ma wpływy) jakie sobie tylko umyślą.

I tu należy przypomnieć że PIS uczestniczył z pełnym zaangażowaniem i z premedytacją w stręczeniu Polakom tego erokołchoźnianego tworu, narażając tym samym nasz kraj na to że nie będzie w pełni suwerennym, godząc się tak samo jak PO na udzielenie obcym ośrodkom decyzyjnym mandatu do bezczelnego pouczania polskich władz (jakiekolwiek by one nie były) w kwestii tego co im wolno a czego nie. Te kompetencje dodatkowo jeszcze ograniczył Traktat Lizboński podpisany przez ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Należy o tym pamiętać kiedy za służalczość wobec Niemiec (czy innych państw) krytykowana jest obecna opozycja, bo nie byłoby dziś w tej kwestii żadnych pretekstów gdyby nie wprowadzenie Polski do „wspólnoty”. Ja rozumiem że PO i cały dwór najróżniejszych lewicowych środowisk (a nie żadnych liberałów jak się ich odmalowuje w materiale filmowym) jest główną siłą napędową tej Targowicy, ale pamiętajmy dlaczego może sobie na tę bezczelność pozwolić, żeby LEGALNIE móc donosić na Polskę do instytucji propagandy i polityki naszych „sojuszników” w ramach „europejskich standardów demokracji” i pseudo wolności. PIS będzie musiał wypić piwo przy którego ważeniu sam nieźle namieszał… O czym więcej tu: „Szklany nocnik dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego” za „Traktat Lizboński i nadmuchiwanie Niemiec”. i tu:  Sprzedawczyki spod Lizbony zawłaszczają Kościół… (Odys)

„…Te „standardy” składają się na program rewolucji komunistycznej według strategii nakreślonej przez Antoniego Gramsciego i narzucanej europejskim narodom na poziomie ponadnarodowym za pośrednictwem instytucji Unii Europejskiej. Możliwość narzucenia Polsce tych „standardów” pojawiła się w następstwie referendum akcesyjnego z roku 2003, wskutek czego Polska, wraz z 8 innymi państwami Europy Środkowej, 1 maja 2004 roku została przyłączona do Unii Europejskiej – a także ratyfikowania traktatu lizbońskiego 10 października 2009 roku przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Warto przypomnieć, że ratyfikacja tego traktatu, w następstwie którego Polska z roku na rok traci suwerenność polityczną, podjęta została na podstawie upoważnienia udzielonego prezydentowi Kaczyńskiemu przez Sejm w drodze ustawy uchwalonej 1 kwietnia 2008 roku. Warto zatem przypomnieć, że Prawo i Sprawiedliwość w 2003 roku opowiedziało się za Anschlussem Polski do Unii Europejskiej, podobnie jak w roku 2008 – za ratyfikacją traktatu lizbońskiego…” (Stanisław Michalkiewicz)

podobne: O „Lisie łańcuchowym” i innych „hienach”… i to: Marsz „Polski dla Polaków” i antypolska histeria w „zagranicznych” mediach dla których nacjonalizm to rasizm. oraz: Dziedzictwo „króla Stasia” czyli… ”Wyzwoliciele z polskości”. a także: Murzyńskość zachłyśniętych zachodem polecam również: Tajne przez poufne: „Resortowe dzieci” czyli „Kto go rodził?” i jeszcze: Polską manipuluje (z telewizora) i rządzi postsowiecka żulia

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

18 comments on “(Do)Nosił wilk… tfuuu!… Lis razy kilka. Konwulsje zdychającej III RP w obronie „demokratycznego państwa prawa”.

  1. Pingback: IV RP kontra III RP czyli lekcja z demokracji. Sprawa Sumlińskiego, niekompetencja w MON i uchwała sejmu ważniejsza od Konstytucji. Czy Duda złożył Rzeplińskiemu propozycję nie do odrzucenia? Na czym polega postkomunizm i czy socjalista może być

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s