Lech, czarownica i stara szafa. Afera z „Bolkiem” jest dla głupich, ważni są INNI. Festiwal hipokryzji, teorie spiskowe i brak konkretów.


rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

„…W związku z informacją przekazaną w dniu 16 II br. opinii publicznej przez prezesa IPN dr. Łukasza Kamińskiego nt. oferty wdowej po gen. Czesławie Kiszczaku próbującej sprzedać Instytutowi doniesienia TW ps. „Bolek” pragnę oświadczyć, że:

Znalezione w mieszkaniu Kiszczaków dokumenty powinny zostać natychmiast zabezpieczone przez prokuratorów IPN i w obecności pracowników BUiAD (archiwum) IPN spisane w formie protokołu, który powinien zostać upubliczniony;

— Wszystkie dokumenty powinny już dzisiaj zostać przewiezione do IPN i tam zdeponowane (istnieje przypuszczenie, że fizycznie zabezpieczyła je Policja bez spisania protokołu w obecności przedstawicieli IPN);

— Dokumenty powinny zostać poddane oględzinom przez prokuratorów KŚZpNP IPN – w obecności przedstawicieli BUiAD IPN – i przekazane do opracowania oraz ewentualnej konserwacji, po czym niezwłocznie włączone do zbioru ogólnego archiwum IPN;

Dokumenty w ciągu najdalej kilku dni powinny zostać udostępnione dziennikarzom i historykom w czytelni IPN (również w formie elektronicznej kopii roboczej ze względu za spore zainteresowanie opinii publicznej); Prezes IPN powinien udzielić konkretnej informacji, czy znalezione u Kiszczaków dokumenty dotyczą jedynie L. Wałęsy, a jeśli nie, to kogo lub jakich spraw;

— Prezes IPN i dyrektor KŚZpNP IPN prok. Dariusz Gabrel, który również był zaangażowany w dzisiejsze działania prokuratorów IPN, powinni udzielić informacji czy w kwestii oceny i kwalifikacji znalezionych dokumentów prosili o pomoc przedstawicieli ABW;

— Prezes IPN powinien w szczegółach poinformować o wizycie wdowej po gen. Cz. Kiszczaku w IPN, złożonej przez nią oferty oraz udokumentowaniu tego faktu przez służby IPN (kto rozmawiał z wdową, czy był świadek rozmowy, czy powstała notatka służbowa?);

— Prezes IPN i KŚZpNP IPN powinni udzielić informacji czy wdowa po gen. Kiszczaku została przesłuchana przez prokuratora IPN; Prezes IPN i KŚZpNP IPN powinni udzielić informacji na temat przeszukania innych nieruchomości (w tym posiadłości na Mazurach) należących do Kiszczaków w celu zabezpieczenia materiałów archiwalnych.

(…)

Wałęsa był współpracownikiem SB o ps. „Bolek”, którego współpraca nie była ani „kilkunastomiesięcznym incydentem” w jego biografii, ani jego „realna współpraca” nie „trwała prawdopodobnie do 1972” jak możemy przeczytać w „Encyklopedii Solidarności” autoryzowanej przez IPN i osobiście przez prezesa Kamińskiego, ale trwała kilka lat, wymierzona była w konkretne osoby (blisko 30 osób) i wynagradzana finansowa.

Poza tym, fakt współpracy agenturalnej L. Wałęsy z SB odgrywał później istotne znaczenie w okresie działania w okresie Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, w Sierpniu ’80, w sposobie kierowania przez niego ruchem NSZZ „Solidarność”, a także wpłynął na kształt reform ustrojowych po 1989 r. Jednym z faktów potwierdzających stopień uwikłania Wałęsy we współpracę z SB i konsekwencje tego w wolnej Polski jest zorganizowany zabór i kradzież dokumentów „Bolka” przez wysokich urzędników państwowych z MSW, UOP i urzędu prezydenta RP w latach 1992-1995.

Za te przestępstwa nikt nie poniósł jakiejkolwiek odpowiedzialności. Mimo złożenia odpowiednich wniosków do prokuratury IPN o ściganie tych przestępstw (m. in. przez Henryka Jagielskiego), sprawy te zostały umorzone, a L. Wałęsa nie został w tej sprawie nawet przesłuchany…”

całość tu: Oświadczenie Sławomira Cenckiewicza. „Wałęsa był współpracownikiem SB o ps. ‚Bolek’”

„…Co znajduje się w pozostałych 50 kg akt? Można domyślać się, że są tam również inne teczki „w całości”. Cezary Gmyz dodał także: Są to oryginały donosów i pokwitowań TW Bolka, a nie kopie. Prócz tego duża ilość zdjęć z Magdalenki

Wczoraj przez kilka godzin – do późnego wieczora – policjanci dokonywali, w obecności prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej, przeszukania w warszawskim domu Marii Kiszczak. Wyniesiono stamtąd kilka kartonów dokumentów.

Przeszukanie to efekt wizyty wdowy po Kiszczaku w IPN. Przedstawiła ona zapisaną obustronnie odręcznie kartkę papieru zatytułowaną „Informacja opracowania ze słów T.W. „Bolek” z odbytego spotkania w dniu 16 XI 74 r.” datowaną: Gdańsk, dn. 16.11.74, opatrzoną w lewym górnym rogu nagłówkiem „źrodł. T.W. „Bolek”, przyj. rez. „Madziar”, wpłyn. 16 XI 74 r., odeb. kpt. Z. Ratkiewicz” – jak podał IPN w oświadczeniu…” (niezalezna.pl)  

całość tu: Co zabezpieczono u Kiszczaka?

podobne: Rosjanie mogą posiadać oryginalną teczkę pracy Lecha Wałęsy oraz: Najniższą w skali wartości jest etat donosiciela

„… Jest wielkim skandalem, że dopiero teraz IPN zdecydował się na to, żeby wejść do domu Kiszczaka…

Wyszkowski mówił, że Instytut miał od dawna informację o tym, że takie dokumenty znajdują się w domu generała. Kiszczak bezprawnie posiadał te dokumenty. Dziś IPN mówi, że prowadził śledztwo. To jakieś bzdury. Prezes IPN się kompromituje – stwierdził były opozycjonista.

Wyszkowski wskazał przy tym, jak ważne może być archiwum, jakie zostało po Kiszczaku. Z pewnością są tam dokumenty dotyczące porwania i zamordowania księdza Jerzego Popiełuszki, Okrągłego Stołu i agentury po stronie solidarnościowej, którą kierowali Kiszczak i Jaruzelski, właściciele teczek – wskazywał.

Zdaniem Wyszkowskiego, Kiszczak nie był jedyną osobą, która nielegalnie przechowywała w domu dokumenty. Jak mówił, miał je też mieć Wojciech Jaruzelski oraz Lech Wałęsa. Wyobrażam sobie, co się dzieje teraz u Michnika i mu podobnych, którzy pewnie trzęsą się teraz z przerażenia, że co ten „głupi Kiszczak tam przechował” – mówił.

Wyszkowski stwierdził, że dziennikarze powinni teraz oblegać IPN, aby żadne dokumenty nie zginęły.” (TV Republika, wpolityce.pl)

źródło: Krzysztof Wyszkowski o archiwum Kiszczaka

„…O wiele lat za późno te dokumenty trafiły do IPN te dokumenty, prawda?

Andrzej Gwiazda: Oczywiście, że tak. To jest dowód na to, że informacje bezpieki były cały czas w grze.

Czyli nie ma pan wątpliwości, że także te dokumenty, z domu Kiszczaka, służyły bieżącej polityce?

Waga tego odkrycia, czy znaleziska, nie wiem jak to nazwać, dopiero będzie – mam nadzieję – znana po analizie tych materiałów. Natomiast nie ma wątpliwości, że każdy dokument poszerza naszą wiedzę. Nawet wydawałoby się na pierwszy rzut oka – nic nie znaczący – może naprowadzić badaczy, czy śledczych, na ścieżkę, która wcześniej wszystkim całkowicie umknęła.

Mówi się w tym momencie, że tam są dokumenty dotyczące Lecha Wałęsy – TW Bolka. Ale pojawiły się przypuszczenia, że może tam być prawdziwa kopalnie wiedzy o elitach III RP. Skłania się pan ku takich przypuszczeń?

Tak. Nie pamiętam przy jakiej okazji, ale Kiszczak powiedział, że jest w stanie ujawnić sto nazwisk ważnych ludzi w III RP, a którzy są w najmniejszym nawet stopniu niepodejrzewani o związki z bezpieką. I – żona podpowiada mi, że Kiszczak powiedział także, że od tych dokumentów zatrzęsie się cała scena polityczna. I faktycznie należy się z tym liczyć, że mogą to być dokumenty, które zatrzęsą sceną polityczną i szereg dotychczasowych autorytetów zostanie obnażonych.

A nie zastanawia Pana fakt, że Kiszczak przez cały czas bezprawnie przechowywał dokumenty, mimo że był kilka razy podsądnym. Państwo zawiodło, bo można było już dawno – zgodnie z prawem – te materiały sądownie mu skonfiskować.

To jest III RP właśnie. To skutek stanu wojennego i dalszych jego konsekwencji – w tym umów okrągłego stołu.

Zapewne rozmawia pan z małżonką o tej sprawie; czy domyślacie się państwo na kogo mogą być w tych materiałach „haki”?

Jest wiele „autorytetów”, które podejrzewamy o związki z bezpieką. I to bardzo silne związki. Ale co innego podejrzenia, a co innego pewność…” (Sławomir Sieradzki • wpolityce.pl)

źródło: Andrzej Gwiazda: „Mogą to być dokumenty, które zatrzęsą sceną polityczną i szereg dotychczasowych autorytetów zostanie obnażonych”

…z archiwum strony: Lech Zborowski, 2009.04.10 21:53 Tajemnice piwnicy Marszałka Borusewicza

Pan Marszałek pomija całkowitym milczeniem fakt, ze dokumenty na swój temat ma w swoich rękach już od czasów, kiedy nikt z nas nie miał do nich żadnego dostępu. Co więcej, był on w posiadaniu dokumentów na temat wielu innych osób, w tym swoich WZZtowskich kolegów w czasie, kiedy oni sami nie wiedzieli, ze takie dokumenty istnieją. Chciałbym, aby pan Marszałek równie publicznie jak atakuje IPN odpowiedział jak wszedł w ich posiadanie. przeczytaj cały artykuł„.

podobne: Geneza „polskiej” bezpieki i „Archiwum Mitrochina”. Paranoja zbioru zastrzeżonego IPN i fikcja lustracji. Pamięć wybiórcza czyli „drastycznie ograniczona” jawności archiwów. Czemu PIS broni demokracji? oraz: Kiszczak czyli sprawiedliwości stało się na złość. Polską manipuluje (z telewizora) i rządzi postsowiecka żulia

„…Mogliśmy być znacznie dalej niż jesteśmy pod każdym względem, gdyby nie działania Bolków już po 1989 roku, gdyby nie Wałęsa, Bartoszewski, Michnik, Geremek, Mazowiecki, Kuroń, Komorowski, Tusk, Małachowski, Szczypiorski itp, ludzi z wszczepionym KODem zniewolenia, których ustawiła na najwyższych pozycjach w państwie bezpieka cywilna i wojskowa pod nadzorem Kiszczaka. To dzięki Bolkom kontrolowanym przez ludzi Kiszczaka i resortowym dzieciom w newralgicznych dla państwa instytucjach i w gospodarce, z lidera przemian w 1990 spadliśmy na ostatnie miejsce już w 1997 roku.

Ten KOD Bolka degenerował instytucje państwa do stanu określonego obrazowo przez min. Sienkiewicza jako ch. d. i kamieni kupa. To KOD Bolka sprawił, że Sawicka została bohaterką niemal narodową, podobnie doktor G., Blida, sędzia Milewski na telefon z kancelarii premiera czy sędzia Łączewski skazujący najuczciwszego człowieka w Polsce tropiącego przestępców szczególnych – wysoko ustawionych, którzy przez 20 lat byli NIETYKALNI, często powiązanych z przestępczymi strukturami mafijnymi wyrosłymi z dawnych służb. Ten KOD Bolka niszczył bohaterów i wspaniałych ludzi takich jak senator Kern, demoralizował i reatomizował społeczeństwo…” (Janko Walski • naszeblogi.pl)

źródło: KOD Bolka ***

podobne: „Tadeusz Mazowiecki sadził drzewo III RP”… które wydało zgniłe owoce. a także: Geremek idzie na wojnę z Pospieszalskim czyli…Święte krowy na cenzurowanym i to: Prof. Kieżun i SB. Dokumenty IPN. Czy autorytet to już świętość? polecam również: CBOS: 33 proc. Polaków uważa, że po 1989 r. trzeba było rozliczyć PRL. Wśród zwolenników „porozumienia” wyborcy PISu.

„…dziwna historia z Marią Teresą Kiszczak, a właściwie z archiwum jej męża dowodzi, że nikt w III RP nie chciał realnie przycisnąć ojców założycieli III RP. Co oznacza, że nie było woli pozbawienia ich statusu świętych krów, mimo że mieli wiele na sumieniu, a często i krew na rękach. Kiszczak nie musiał chyba nawet chować swego archiwum, bo wiedział, że nikt po nie nie przyjdzie. Po prostu się nie odważy. I to fatalnie świadczy o III RP. Za czymś takim musiała bowiem stać jakaś umowa i mimo zmian władzy ta umowa była respektowana. A to z kolei oznacza, że żyliśmy (i pewnie wciąż żyjemy) w chorej rzeczywistości równie chorych uwikłań, zobowiązań i zastraszeń.

Po trzecie, wciąż są ludzie, którzy dzięki wykradzionym ubeckim papierom mają „trzymanie” na innych ludzi. I część tych osób jest przez tych mających haki sterowana. Dla dobra wszystkich i dla dobra państwa tych szantażowanych trzeba uwolnić, a tych szantażujących pociągnąć do odpowiedzialności. Uwolnić, to nie znaczy zrehabilitować, ale sprawić, że przynajmniej będziemy wiedzieć, czy ktoś robił różne rzeczy, bo musiał, czy sam z siebie. To ważne i dla bezpieczeństwa państwa, i dla publicznej moralności. Warto wiedzieć, czy ktoś robił różne świństwa zdalnie sterowany, czy po prostu miał taki charakter. To samo dotyczy podejmowania strategicznych albo tylko ważnych decyzji.

Po czwarte, niektóre autorytety III RP są od początku do końca stworzone przez ubecję i wstawione w ważne miejsca życia publicznego czy gospodarki. A potem te wykreowane autorytety robiły różne dziwne i paskudne rzeczy, bo były do tego zobowiązane…

różne wykradzione czy wyniesione archiwa były podstawą silnych, choć trudnych do przejrzenia zależności między ludźmi. Innymi słowy – tworzyły coś w rodzaju mafijnej struktury. A ponieważ chodziło raczej o ludzi wpływowych i ustawionych, takie mafijne struktury mogły mieć dużą siłę przebicia i decydować o wielu ważnych sprawach: od awansów przez kontrolę ważnych instytucji po decyzje przeliczalne na duże pieniądze i dalekosiężne skutki. Dotarcie do archiwów czy tylko ich części mogłoby te mafijne struktury rozwalić, a przynajmniej je zneutralizować. O dobroczynnych tego skutkach nie warto nawet wspominać.

Powinno się przeciąć te wszystkie nici wiążące stary system i jego patologie z obecną Polską. Inaczej to wszystko będzie gniło, brzydki zapach wciąż będzie się rozchodził, a obszar zakażenia nie malał. Odzyskanie archiwów może być ważnym krokiem w kierunku zatrzymania choroby i rozpoczęcia leczenia…” (Stanisław Janecki • wpolityce.pl)

całość tu: Historia z wdową po Kiszczaku odsłania sześć ważnych, patologicznych obciążeń III RP

„…Fałszywa legenda Wałęsy była traktowana – słusznie – jako centralny zwornik systemu dezinformacji III RP. Jeszcze dziś głos zabierają etatowi żyranci wałęsowskich matactw: Smolar, Wujec, starszy Lis (ten co do „Solidarności” wszedł z gdańskiej PZPR) i młodszy Lis (jeden z Goebbelsików III RP) et consortes. Łączy ich z Wałęsą wspólnota interesów i podobnie nieprzeparta potrzeba retuszowania własnych życiorysów.

…Na naszych oczach rozgrywa się spektakl hipokryzji w wykonaniu tych, co w porę uciekli z tamtego tonącego okrętu. W komentowaniu najświeższej „rewelacji” odnalezienia oryginałów dokumentów poświadczających zdradę Wałęsy uczestniczy cała parada hipokrytów wcześniej opowiadających się za reglamentowaniem tej smutnej prawdy, albo występujących w charakterze stróżów i żyrantów kłamstwa jego biografii.

…chodziło o podtrzymanie tej wersji, wedle której Wałęsa, owszem, nie jest całkiem w porządku, ale „ma też swoje zasługi”. Ta wersja i dziś ma się całkiem dobrze, i jest bezkrytycznie reprodukowana np. przez ministra Piotra Glińskiego, któremu wciąż zdaje się, że historia „Bolka” to tylko przypadek uwikłania z początku lat 70. Wałęsa, jak mówi pan minister, „się zaplątał”. To kolejna dezinformacja i kolejna wersja zgniłego kompromisu z prawdą.

…Prezentowane nam rozważanie przypadku drobnego kapusia „Bolka” to wersja „soft” i „light” kłamstwa biografii Wałęsy. Poważniejsze sprawy odsłonią się nam, kiedy zobaczymy Wałęsę jako lojalnego donosiciela od lat 60. Najpierw w ewidencji MO, a WSW – już w czasie odbywania przez niego zasadniczej służby wojskowej. Donosiciela oddanego w dzierżawę przez bezpiekę „zieloną”, bezpiece „niebieskiej” na grudzień 1970 i kilka pracowitych lat jakie potem nastąpiły. Do dziś żyją przecież jeszcze jego koledzy-stoczniowcy, na których życiu zaważyły donosy płatnego kapusia „Bolka”. Jednak już w 1976 roku Wałęsa zostaje najwyraźniej reaktywowany jako agent bezpieki wojskowej. Tego ślady dostrzegamy w znanych od dawna dokumentach. Jednak ich interpretacja przez historyków budzi poważne zastrzeżenia.

Jakie to dokumenty i ślady?

To znana od dawna notatka z rozmowy Wałęsy z funkcjonariuszami SB Ryszardem Łubińskim i Czesławem Wojtalikiem z 1978 r. Czytamy w niej, że Wałęsa zapowiedział iż o „nachodzeniu go przez SB zamelduje komu trzeba”. Z całego kontekstu sytuacyjnego wynika, że może chodzić wyłącznie o bezpiekę wojskową. Pamiętajmy, że jak relacjonuje Krzysztof Wyszkowski, Wałęsa zgłosił się wcześniej do działaczy Wolnych Związków Zawodowych jako ewidentny prowokator.

Tym, którzy biorą za dobrą monetę dezinformacje płynące m.in. z gdańskiego muzeum „Solidarności” (etatowo fałszują tam historię ludzie spod znaku prof. Friszke) polecam również uważną lekturę zachowanego protokołu rozmowy Wałęsy z pułkownikami Kilisiem (MON) i Starszakiem (MSW) jesienią 1982 r. Wałęsa prowadzi z nimi dialog w siedzibie prokuratury wojskowej w Warszawie, kiedy jest zwalniany z internowania i podkreśla swoje zasługi dla reżimu komunistycznego.

…Jaką rolę w sprawie ujawnienia materiałów dotyczących TW Bolka odegrała wdowa po generale Kiszczaku?

Jest kilka opcji. Ta najprostsza i chyba raczej mało wiarygodna, że pani Kiszczakowa wykazała się zwyczajnym brakiem rozsądku. A może to osoby życzliwe i bliskie wdowie wytłumaczyły jej, że bycie depozytariuszem takich tajemnic może kosztować życie? Akcja w świetle reflektorów sprawia, że zainteresowani mogą upewnić się, że pani Kiszczakowa nie jest w posiadaniu ani jednej kartki papieru mogącej posłużyć w demaskacji kolejnego historycznego autorytetu i legendy. W tym środowisku dobrze przecież pamięta się tragiczny los małżeństwa Jaroszewiczów. Może więc pani Kiszczakowa zadziałała bardziej racjonalnie, niż się to z pozoru zdawało.

Kiedy słyszę natomiast, że pierwszy jej kontakt z IPN miał miejsce już dwa tygodnie temu, to nie mogę sobie zadać innego pytania: czy w tym czasie nie można było przygotować tej akcji porządnie – aby przy okazji spenetrować domy i dacze większej liczby postpeerelowskich generałów? Przeprowadzona takimi jak nam to pokazano w mediach metodami akcja IPN i służb policyjnych miała dość mizerne efekty – ale przy okazji spełniła funkcję sygnału ostrzegawczego skierowanych do ew. nieprzezornych, by zrobili porządek z papierami, których są depozytariuszami.

…Czyli rozgrywa się – zwłaszcza w mediach – obecnie spektakl mający na celu dalszą reglamentację wiedzy o Wałęsie i III RP?

Owszem. Jeśli bowiem reżimowa telewizja mówi o czymś na okrągło przez 3 dni, to trudno nie pomyśleć jakie tematy schodzą z czołówek…” (z Grzegorzem Braunem rozmawiał Łukasz Karpiel • pch24.pl)

całość tu: W sprawie Wałęsy trwa festiwal hipokryzji i to: Plusy Dodatnie Plusy Ujemne – CAŁOŚĆ – Grzegorz Braun

podobne: Co takiego czczą „farbowane lisy” 4 czerwca i dlaczego „Nocną zmianę”

„…Cóż bowiem po tym, że „wolne media” rozpisują się o „biesiadach z Kiszczakiem” i dostrzegają fałsz „transformacji ustrojowej”, skoro nie podąża za tym świadomość istnienia „skazy pierworodnej” III RP ani wola obalenia bezpieczniackiego tworu? To oznacza, że ujawnienie prawdy o agenturalnej przeszłości Wałęsy, nie tylko nie może podważyć fundamentów patologicznej państwowości, ale zostanie wykorzystane jako przesłanka świadcząca o rzekomym „oczyszczeniu” życia publicznego. Ten rodzaj konwalidacji esbecko-agenturalnego tworu był już wielokrotnie praktykowany.

Tak widowiskowa akcja mogłaby zagrozić interesom autorów kombinacji, gdyby istniała pewność, że PiS podejmie radykalne działania: np. uchwalając nowelę ustawy o IPN i dokonując szybkiej zmiany kierownictwa Instytutu, wszczynając śledztwa w/s „prywatnych zbiorów” esbeckich (przeszukania, rewizje, areszty) czy uchwalając restrykcyjną ustawę lustracyjną i upubliczniając wszystkie zasoby „zbiorów zastrzeżonych” oraz nowo pozyskanych dokumentów. Gdyby zaistniałą sytuację wykorzystano do podjęcia zmasowanej akcji informacyjnej w mediach krajowych i zagranicznych, odebrania uprawnień esbekom i eliminacji tego środowiska z życia publicznego, do zdecydowanej rozprawy z obcą agenturą (pisałem o tym w poprzednim tekście) lub ukrócenia antypolskich działań ośrodków propagandy (powołanych z funduszy bezpieki i zarządzanych przez „przyjaciół Kiszczaka”) – można byłoby mówić o sensownej reakcji.

Ponieważ takie działania nie zostaną podjęte, zaś opinia publiczna jest epatowana wyłącznie sprawą TW „Bolka”, ryzyko przejęcia inicjatywy lub pokrzyżowania planów kombinacji jest praktycznie znikome…

…Już dziś staje się oczywiste, że największa troska partii Jarosława Kaczyńskiego (podzielana również przez elektorat PiS) dotyczy „unikania prowokacji”. Wszechobecny lęk przed posądzeniem o „zemstę polityczną” oraz wizerunkowa dbałość o „demokratyczny sznyt” nowej władzy, zostały skutecznie zaszczepione podczas powyborczej gry z udziałem reżimowych „obrońców demokracji”. Ta kombinacja zdecydowała o obezwładnieniu PiS-u i narzuceniu mu przymusowej roli „gołąbka pokoju” i krzewiciela wartości demokratycznych.
Zdarza się jednak, że zamysł kombinacji jest bardziej złożony, jak np. wówczas, gdy „wystawienie” ma służyć uwiarygodnieniu nowego, znacznie cenniejszego agenta lub jest rodzajem swoistej „deklaracji lojalności”. W takim przypadku, moglibyśmy mówić o działaniach zmierzających do uwierzytelnienia jakiegoś środowiska służb oraz „podrzuceniu” tematu wyjątkowo korzystnego dla układu rządzącego. Za taką interpretacją przemawiałaby wcześniejsza gra, zwana „aferą taśmową”, w której ludzie jednej ze służb umiejętnie dozowali komprmateriały obciążające niektórych polityków PO-PSL. Materiały te były chętnie kolportowane i rezonowane przez żurnalistów „wolnych mediów” – z tym zastrzeżeniem, iż nikt nie zadawał pytań – kto jest rzeczywistym mocodawcą osławionych „kelnerów” i jakie cele przyświecają kombinacji? Warto natomiast pamiętać, że jej efekty medialne znacząco pomogły w zwycięstwie wyborczym PiS i przyczyniły się do wizerunkowego pogrążenia reżimu…

…pojawia się również trzecia, niemniej atrakcyjna teoria. (…) Wyobraźmy sobie sytuację, gdy w odzyskanych przez IPN „zbiorach Kiszczaka” (bądź w prywatnym archiwum innego, prominentnego esbeka) zostaną znalezione dokumenty świadczące o współpracy agenturalnej któregoś z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości bądź informacje obciążające (kompromitujące) najważniejsze postaci „środowiska patriotycznego”. Jeśli wcześniej, z tego samego źródła uzyskano szereg wiarygodnych dokumentów, na jakiej podstawie można wykluczyć prawdziwość tego, konkretnego przekazu? Kto uwierzyłby, że esbek przechowujący oryginały dotyczące TW „Bolka” lub teczki niezwykle cennych agentów, kolekcjonuje w swoich zbiorach pospolite „fałszywki” i zbiera informacje pozbawione znaczenia?

Takie „znalezisko” byłoby cennym elementem rozgrywki prowadzącej do rozpisania wcześniejszych wyborów, lub przez długie lata pozwoliło eksploatować temat niewygodny dla PiS-u…

…Ponieważ w interesie PiS leży osłona medialna wyjątkowo słabego i pasywnego prezydenta Dudy oraz odstąpienie od rozliczenia najgroźniejszych postępków PO-PSL, nie usłyszymy informacji o losach aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI, o spustoszeniach dokonanych przez środowisko B. Komorowskiego w sferze bezpieczeństwa, a tym bardziej, o sprawach, które podważałyby mitologię „wolnej i demokratycznej” III RP. Dlatego sposób uczestnictwa w obecnej kombinacji zostanie ograniczony do rezonowania tylko tych treści, które odpowiadają politycznym wizjom i strategiom partii rządzącej. To z kolei sprawia, że autorzy esbeckiej gry mogą czuć się bezpieczni.” (Aleksander Ścios)

polecam lekturę całości tu: JAK PRZEGRAĆ W OBRONIE III RP – hipotezy i teorie

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

podobne: Wiemy że żyjemy w Stajni Augiasza ale PIS jej nie posprząta. polecam również: Taśmociąg Platformy „wprost” POd cenzurą i czas rozliczeń za „katastrofę smoleńską” czyli… „WSI wraca tylnymi drzwiami” dzięki (anty)Tuskowej reformie służb specjalnych. i jeszcze: Paranoja zbioru zastrzeżonego IPN i fikcja lustracji. Pamięć wybiórcza czyli „drastycznie ograniczona” jawności archiwów. Czemu PIS broni demokracji? a także: T. Arabski zeznaje w procesie gen. Bielawnego. Kolejna odsłona „taśm Wprost”. PiS chce nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w związku z doniesieniami nt. Sienkiewicza. CBA: doniesienia ws. Wojtunika niedorzeczne, sprawiają wrażenie manipulacji. oraz: IV RP kontra III RP czyli lekcja z demokracji. Sprawa Sumlińskiego, niekompetencja w MON i uchwała sejmu ważniejsza od Konstytucji. Czy Duda złożył Rzeplińskiemu propozycję nie do odrzucenia? Na czym polega postkomunizm i czy socjalista może być dobrym patriotą?

Kto i dlaczego zdecydował się na przekazanie/przejęcie „prywatnego” archiwum Kiszczaka w blasku fleszy jest według mnie znacznie mniej istotne od tego, co z tą wiedzą przez ostatni tydzień (nie)robią jej dysponenci, i jakie będą tego dalsze konsekwencje. Należy brutalnie zweryfikować rzeczywistość i zwrócić uwagę na to, czego tuż po zajęciu archiwum Kiszczaka w opublikowanym przez siebie oświadczeniu (przytoczonym na początku wpisu) słusznie domagał się Pan Cenckiewicz. Czy zostały i czy zostaną zachowane pewnego rodzaju standardy mające zapewnić jak największą transparentność i wiarygodność zajętych dokumentów. Nie wiemy tak naprawdę kto konkretnie, co, i w jakiej ilości zdołał odnaleźć w domu Pani generałowej. Opinii publicznej podrzuca się jakieś skrawki wiedzy podczas gdy czynności z weryfikacji tych wszystkich papierów i materiałów filmowych powinny być transmitowane w telewizji NA ŻYWO, albo przynajmniej w ciągłej obecności ludzi mediów nie związanych ani z opozycją ani z obecną władzą. Tak by zrobiła władza która chce uchodzić za uczciwą, której zależy na wiarygodności w oczach opinii publicznej, która wyciąga wnioski z błędów i zaniechań przeszłości. Tymczasem z tej całej masy kwitów tylko teczka „Bolka” doczekała się niemal natychmiastowej publikacji bez „weryfikacji”, w przeciwieństwie do reszty dokumentów które ciągle są „obrabiane” z dala od kamer, przez wyznaczonych do tego (jak mniemam zaufanych dla „nowej” władzy) ludzi. Czy w ramach przejmowania i zabezpieczania dokumentów (przez mające do nich bezpośredni dostęp organa), zachowano należytą rzetelność i transparentność czy też może nie? Czy ktoś spoza rządzących monitoruje co się dzieje z resztą kwitów? Śledząc sprawę niewiele słyszałem dotąd głosów domagających się natychmiastowego upublicznienia całości znaleziska. Od prawie tygodnia mielony jest niemal tylko jeden temat – „Bolka”. Klasycznej musztardy po obiedzie, która nic nie wnosi do głównego problemu tj. struktury mafijnej zarządzającej do dziś od ponad 25 lat państwem polskim.

Czemu z nagranych w Magdalence rozmów „nowa/narodowa” telewizja pokazała widzom tylko dwa kilkunastominutowe odcinki w TVP Info? Czyżby reszta musiała najpierw przejść odpowiednią weryfikację cenzury? O co chodzi z tym 50 minutowym filmem w „reżyserii” Cezarego Gmyza? Jakby wyciąć z niego klatki nie związane z materiałem archiwalnym (łącznie ze niepotrzebnym komentarzem lektora) to nawet 50 minut materiału się nie uzbiera. Pytanie gdzie jest reszta z tych 5 godzin, i czemu tak długo trwało udostępnienie materiału opinii publicznej. Kogo obchodzi sama libacja, toasty Kiszczaka i Wałęsy, czy żarciki Michnika, słowem „atmosfera”? Przecież nikt nie jest głupi i wie co widzi. Ja bym chciał obejrzeć co każdy z uczestników miał konkretnego do powiedzenia w kwestii nowego ustroju i podziału władzy który istnieje do dziś. Przestańcie traktować ludzi jak idiotów i dajcie nam surowy materiał BEZ KOMENTARZA jakiegoś zmanierowanego lektora…  (Odys)

„Jeżeli ta sprawa budzi we mnie pewien niepokój, to właśnie dlatego, że tu nagle teraz Kamiński [szef IPN Łukasz Kamiński – przyp. red.] i kierownictwo IPN, w tym taki człowiek jak prof. Friszke, nagle zdecydowali się skupić uwagę publiczną na Wałęsie. Wałęsa jest punktem straconym, jest pozycją nie do obrony, więc skoro nie da się go obronić to się go poświęca. Uznali, ze „Wałęsę oddajemy”, ale nadal ukrywają informację na temat tego co się znajduje w pozostałych materiałach. A ja uważam, że Lech Wałęsa w tej chwili jest już postacią nieinteresującą, co najwyżej w sensie sensacyjnym dla pism brukowych. Powiedziałbym nawet, że to informacja „dla głupich”. A robi się tą sztuczna sensację, żeby zasłonić innych – mówi w rozmowie z Izabelą Kozłowską Krzysztof Wyszkowski…

…Kiszczak w 89′ i 90′ roku, kiedy był wicepremierem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, to właśnie on i jego aparat prowadzili wielką akcję tworzenia partii politycznych, wyszukiwania zdolnych młodych ludzi, którzy chętnie wezmą pieniądze i staną się reprezentantami tego układu sowieckiego na nowe czasy.

…Wszyscy ci ludzie, którzy wystartowali dzięki SB, którzy są kreaturami SB, osoby i środowiska wytworzone do polityki przez Służbę Bezpieczeństwa, są uzależnieni od sponsorów, a sponsorem głównym było KGB, Służba Bezpieczeństwa była tylko terenowym lokalnym oddziałem służb sowieckich. A jak się doda do tego jeszcze niemieckie służby i służby innych krajów, które chciałyby Polskę traktować przedmiotowo, rozgrywać tu sprawy, pilnować żeby Polacy się nie buntowali, które chciałyby obrabować Polskę, bo Polska w ostatnim okresie została obrabowana z majątku narodowego, otrzymujemy międzynarodowy układ, który nie musi być wrogi Polsce, bo np. Amerykanie nie chcieli żeby jakiś bunt Polaków utrudnił im rozładowanie problemu Związku Sowieckiego, ale w którym Polska miała pełnić rolę służebną. Geopolityka.

Więc lepiej się było dogadać z agentami KGB w Polsce, niż pozwolić Polakom na niepodległość i rządzenie się samym…

Z „Szafy Kiszczaka” trzeba wyprowadzić wniosek, że to Kiszczak, Jaruzelski i ich ludzie zbudowali IIIRP i kierowali nią do ubiegłego roku, a w dużym stopniu kierują nią do dzisiaj.(Krzysztof Wyszkowski: Afera z „Bolkiem” jest dla głupich, ważni są INNI)

„…RAZWIEDUPR przygotowywał transformację ustrojową, zarówno uwłaszczenie nomenklatury, jak i selekcję kadrowa w podziemiu, w następstwie której, przy pomocy „lewicy laickiej” została spreparowana reprezentacja „społeczeństwa”, z którą RAZWIEDUPR zawarł umowę „okrągłego stołu”. Była ona aktem i zarazem mitem założycielskim III RP, a ten główny mit obrósł w mnóstwo mitów pomniejszych, tak zwanych „legend”, osnutych wokół „legendarnych” postaci w rodzaju Kukuńka, pani Krzywonos, czy Władysława Frasyniuka. Na straży tych legend stanęła niezawodna żydowska gazeta dla Polaków, która preparowanie legend i ich strzeżenie wyssała z „miszpuchy cycełesowatej”, która tymi umiejętnościami nasiąknęła jeszcze w czasach stalinowskich. Istotnym elementem „transformacji ustrojowej” było „odwrócenie” bezpieczniaków – o czym przedstawiciel CIA miał informować Macieja Zalewskiego, zasięgającego rady, co robić z ubeckimi dynastiami. Oni mieli być odwróceni i zostali odwróceni – powiedział rezydent CIA, dodając na koniec, że „tak ma być”. Znaczy – ubecy po staremu służą Związkowi Radzieckiemu, który tylko zmienił położenie, przenosząc się z Moskwy do Waszyngtonu. Ponieważ jednak tym systemowym przygotowaniom towarzyszyły również indywidualne przygotowania ubeków, którzy próbowali załatwiać sobie na własną rękę polisy ubezpieczeniowe poprzez przewerbowywanie się na służbę do naszych przyszłych sojuszników, to sojusznicze centrale zyskały w ten sposób bazę kadrową, która umożliwiła szybkie wykreowanie trzech (omne trinum perfectum) rządzących Polską stronnictw: Ruskiego, Pruskiego i Amerykańsko-Żydowskiego…” (Stanisław Michalkiewicz – II wojna o inwestyturępolecam również: Stanisław Michalkiewicz: o umizgach do Ameryki (na „tajnej” konferencji MOSTY), i o braku instynktu samozachowawczego UBęcwalencji (czy nadejdzie opamiętanie?)

Czekam zatem niecierpliwie na upublicznienie wszystkich teczek/materiałów, i ostateczne rozliczenie z przeszłością WSZYSTKICH „autorytetów”, którzy macali swoje łapki w magdalenkowe i inne mniej oficjalne ustalenia, doprowadzając w konsekwencji do okrągłostołowej hucpy która wcale nie uwolniła Polski od komuny i jej złodziejskiego aparatu, a skończyła się podziałem masy upadłościowej „wolnej Polski” między postkomunę i „solidarność” (czego bolesne konsekwencje, oprócz rzecz jasna beneficjentów „dogaworu” odczuwamy po dziś dzień). Interesuje mnie niejasna do tej pory rola ś.p. Lecha Kaczyńskiego (który uczestniczył w rozmowach w Magdalence), oraz zwrócenie uwagi Polaków na firmowanie tego cyrku pod nazwą III RP przez USA, które wspierały „antykomunistyczne podziemie” tak finansowo jak również operacyjnie. Przyklepały tę całą transformację ustrojową, a następnie przez lata uwiarygadniały jej fałszywy wolnościowy mit wraz z „autorytetami” które za tym mitem stały, wiedząc przecież doskonale że firmują zdradę narodu polskiego.

Warto przy tej okazji zadać sobie pytanie kto i dlaczego utworzył IPN w tak (celowo?) niekompetentny sposób. Dlaczego kadry tej instytucji pomimo posiadanej wiedzy przez lata nie robiły nic w sprawie takiego bezprawia jak szafa Kiszczaka. Wygląda to bowiem jakby IPN zamiast ujawniać tajemnice i wyciskać z życia publicznego ludzi umoczonych w poprzednim systemie (a więc niewiarygodnych i nieodpowiednich do pełnienia funkcji publicznych) stał na ich straży, torpedując/kanalizując wszelkiego rodzaju inicjatywy mające służyć ujawnianiu prawdy i oczyszczeniu przez to przestrzeni publicznej i administracji państwa. Jak to jest możliwe że Wałęsa nie poniósł żadnych konsekwencji w związku ze zniszczeniem akt które „wypożyczając” zwrócił niekompletne, a potem (również bez żadnych konsekwencji) podrzucał opinii publicznej „starannie” wyselekcjonowaną wiedzę pochodzącą z teczek na swój temat?

Uwalenie legendy ludzi takich jak Kiszczak, Jaruzelski czy Wałęsa, dokonało się niejako samoistnie z marszu jako nieunikniona konsekwencja dążenia ludzi interesujących się przeszłością do prawdy i łaknących sprawiedliwości dziejowej. Dzięki dojściu do władzy polityków kreujących się na oponentów wyżej wymienionych (w tej roli PIS), ta historia będzie z pewnością długo rozgrywana jako jedna z misji publicznych (i temat zastępczy dla realnych problemów jakie codziennie dotykają Polaków). Ze względu na dotychczasową nietykalność wymienionej trójcy, pomimo istnienia wszelkich znaków na niebie i ziemi ich wzajemnej zażyłości po dogoworze pod okrągłym meblem, współpraca jednych z drugimi nigdy nie budziła u mnie żadnych wątpliwości. Więc ujawnienie dowodów na to co wiadomo było już od dawna niczego w zasadzie nie zmieniło. Człowiek który chciał mieć na ten temat wiedzę mógł ją zdobyć już dawno. Najgorsze jest to, że szkody jakie z tego zapóźnienia wynikły dla Polski i Polaków już się dokonały, a co gorsza są kontynuowane. To że „ludzie honoru” zostaną go w końcu sprawiedliwie pozbawieni jest jak wisienka na torcie którego już dawno nie ma. Mam tylko cichą nadzieję że dokona się jednak jakaś przemiana w umysłach tych spośród Polaków, którzy przez te z górką 25 lat „nie wiedzieli” o Bolku i reszcie. Dziś można się co najwyżej dziwić na brak reakcji sporej części obywateli naszego „nieszczęśliwego kraju”, którzy od wyborów do wyborów oddawali władzę w łapy politycznych tworów powiązanych w jakikolwiek sposób z Magdalenką, tj. SLD, AWS, UW, PSL, PO, oraz pozostałym ideowym dziedzicom tej hańby zwanej mylnie zgodą narodową. Ile z tego dziedzictwa siedzi za paznokciami obecnej „dobrej zmiany” (dawniej zwanej PC a teraz PISem), gdzie nie brakuje dawnych aparatczyków rodem PZPRu? (Jak Kaczyński oszukuje Polaków? oraz: Była konferencja, ale nie było opozycji. Różnica między negacją a opozycją oraz między prawicą a lewicą czyli… do czego nadaje się PIS)

Kwestią czasu było ujawnienie i nagłośnienie istnienia takiego znaleziska jak tajne/prywatne archiwum Kiszczaka (z pewnością nie pierwsze i nie ostatnie). Pozostaje pytanie ile z tej wiedzy, w której posiadaniu znajdują się „nowe władze” zostanie objawione obywatelom. Czy dowiemy się całej prawdy, czy tylko „właściwe” pół zgodnie z polityczną potrzebą „dobrej zmiany”? Czy nastąpią w wyniku tej „całej prawdy” jakieś konkretne posunięcia? Czy nastąpi wykluczenie z życia publicznego wszystkich osób niewiarygodnych bo powiązanych z Magdalenką i okrągłym stołem? I najważniejsze – czy wyborcy pójdą w końcu po rozum do głowy i zaczną wyciągać konsekwencje z dokonanych dotychczas wyborów?

Chciałbym więc wyjaśnienia udziału w tej historii tych spośród „autorytetów”, którzy ciągle w ten czy inny sposób piastują do dziś ważne stanowiska w państwie, jeśli nawet nie bezpośrednio to poprzez kolejne pokolenia zależności i „układów” politycznych. Bo choć rządy się zmieniały, to nie zmieniał się styl rządzenia, ani prawo na podstawie którego władza egzekwowała (i do tej pory egzekwuje) swoje uprawnienia i „kompetencje” wobec obywateli. Ta niepisana współpraca ma miejsce do dziś nie dlatego, że jedni drugich szafują wiedzą z teczek, ale dlatego że im wszystkim obecny system się opłaca. W ten sposób każda „zmiana” polega w gruncie rzeczy na tym że wszystko zostaje po staremu za wyjątkiem ryjów które się przy korycie wymieniają. Choć jedni i drudzy wymieniali się u steru, to istota dogoworu z Magdalenki przyklepana pod okrągłym stołem, czyli możliwość grabienia i żerowania na tubylczym narodzie, pozostała do dziś nietknięta. Czy dowiemy się w końcu całej prawdy bez pomijania roli również tych, którzy obecnie sprawują władzę, a dziedziczących po ś.p. Lechu Kaczyńskim jego niejasny udział w Magdalence? Czy też wiedza (podobnie jak władza) zmieni po prostu po raz kolejny właściciela, który będzie nią w taki sam sposób jak poprzednicy, tj. dla własnych celów i ambicji szermował… (Odys)

„…Gdy miałem zaszczyt być posłem na Sejm, zwróciłem się z zapytaniem poselskim do ówczesnego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro o ujawnienie protokołów z ,,obrad” z Magdalenki, przedstawicieli władzy i ,,opozycji”. Minister Ziobro odpowiedział mi, że spotkania w Magdalence nie były protokołowane. Nie wiem, czy rzeczywiście mógł nie wiedzieć o tym, że były protokoły albo mnie okłamał, ponieważ nie chciał rozgrzebywać roli w ,,Magdalence” Lecha Kaczyńskiego. Wyjaśniam, że protokoły z obrad w ,,Magdalence” są.
Protokulantami byli: Jacek Ambroziak, Krzysztof Dubiński, Kazimierz Kłoda. Część kopii tych protokołów posiadam. Czytając wypowiedzi poszczególnych przedstawicieli władzy i pseudoopozycji, mam wrażenie jakby ci ludzie znali się od wielu lat, jakby to byli koledzy. Stronę rządową reprezentowali; Kiszczak, Ciosek, Reykowski (on wszystkie ustalenia przekazywał do Tel Avivu i od nich brał wskazówki), Sekuła, Gdula, Kwaśniewski i inni.
Ze strony tzw. opozycji udział brali: L. Kaczyński, Wałęsa, Geremek, Mazowiecki, Kuroń i inni oraz Ks. Bp. Tadeusz Gocłowski i Ks. Alojzy Orszulik. Największe kariery polityczne z tych osób które knuły w Magdalence zrobili L. Wałęsa, A. Kwaśniewski i obecny Prezydent L. Kaczyński i to jemu poświęciłem szczególnie dużo uwagi czytając protokoły, ponieważ on teraz jest Prezydentem, o pozostałych już dużo wiemy…” (Zygmunt Wrzodak – Ściana płaczu i ściana hańby… na tle Magdalenki)

Nie sugeruję że Kaczyński współtworzył w sposób bezpośredni III RP, ale chodzi o to że pomimo „obrzydzenia” jakie rzekomo odczuwał wobec ludzi tam się układających nie zareagował właściwie. Nie zrobił NIC żeby poinformować opinii publicznej o tym co się w Magdalence rzeczywiście działo, i firmował te rozmowy swoją osobą. Wziął też dobrowolnie udział w widowisku pod nazwą Okrągły Stół, a potem jeszcze lansował kandydaturę Wałęsy na prezydenta i jawnie z nim współpracował na chwałę III RP. Nie twierdzę że Kaczyński był tutaj decydentem, ale jak dla mnie nie ma usprawiedliwienia na to że firmował to zaprzaństwo. Zwiódł w ten sposób wielu wyborców którzy uspokojeni tym że wokół Wałęsy stoją inne ważne nazwiska, zamiast protestować na ulicach przeciwko układom poszli zagłosować na „wolną Polskę”.

Pozostaje pytanie DLACZEGO ś.p. L. Kaczyński to zrobił? Czy uważał tak jak Wałęsa że „dla Polski warto ubabrać się w g…”, czy może wykonywał zlecenie dla naszych przyszłych sojuszników zza oceanu (którzy firmowali „transformację ustrojową” z „Bolkiem” na jej czele), czy też może był naiwny i wierzył w socjalizm z ludzką twarzą? Tego nie wiem, ale dopóki nie mamy dostępu do stenogramów i wszystkich materiałów co kto mówił i w jakim kontekście, pozostaje nam suchy fakt obecności i udziału „uczciwego” człowieka w szemranym dogoworze – takie są przykre fakty. Skoro więc WIEMY czemu służyło to spotkanie, to wyjaśnienie faktu uczestniczenia w nim L. Kaczyńskiego i poinformowanie opinii publicznej na czym polegała jego obecność/aktywność na tym spotkaniu, jest równie ważne jak wyjaśnienie roli i obecności pozostałych. Zwłaszcza że Polską „rządzi” teraz jego brat wraz z partią dziedziczącą spuściznę po nieboszczyku. Mogłoby to być zupełnie nieistotne i pominięte machnięciem ręki jako wątek poboczny, gdyby nie fakt wyżej wspomniany. Fundament III RP powstał w Magdalence więc wszyscy którzy firmowali to wydarzenie (nieprzypadkowo dobrani przez Kiszczaka) muszą być pod tym kątem prześwietleni. No chyba że nie muszą, bo wystarczy nam że „Bolek” jest głównym (i jedynym?) winowajcą.

Mnie naprawdę nie chodzi w pierwszej kolejności o to kto tam był a kogo nie było, ale głównie o KONSEKWENCJE wspólnego dla tych wszystkich ludzi z Magdalenki „pomysłu na życie” w postaci urządzenia sobie żerowiska na Polsce i jej obywatelach. I o wysługiwanie się tych „elit” (w konsekwencji zapoczątkowania przemian politycznych na szczeblu międzynarodowym) nowym „sojusznikom” z tzw. „zachodu”. Zarówno tym z UE, do której PIS pomagał Polskę wepchnąć, wtedy strasząc Polaków perspektywą „Białorusi” i że „nie było wyjścia”, a dziś nieudolnie twierdząc że nie dało się przewidzieć iż będzie to twór na wzór sowieckiego kołchozu, zlewaczony do granic absurdu i co gorsza narzędzie Niemiec do uczynienia z krajów sąsiednich neokolonii. Oraz sojusznikom zza oceanu, którzy utrzymując nas w przekonaniu że jesteśmy „wschodnią flanką NATO” nie chcą się jednocześnie zgodzić na wzmocnienie swojego „strategicznego” sojusznika w europie środkowo wschodniej (kwestia baz NATO czy tarczy antyrakietowej), za to chętnie nas napuszczają na Rosję. Pamiętajmy że Amerykanom nie przeszkadzało to, że służby i władze PRLu (wysługujące się ZSRR czyli wrogowi USA) przeszły suchą stopą „transformację ustrojową” bez weryfikacji, by zostać jak gdyby nigdy nic sojusznikami „jasnej strony mocy” (w slangu CIA zostali „zawróceni”). Nasz główny sojusznik pomógł w przeprowadzeniu tej „transformacji” wiedząc że jest to zdrada narodu, do którego żywią (oficjalnie) wielki szacunek i którego bojowość z jaką zwalczał komunę (SIC!) sobie do dziś cenią, a wszystko to pomimo wiedzy kim był Wałęsa i jego zaufane otoczenie, oraz oczywistej oczywistości że 4 czerwca 1989 roku komuna w Polsce upadła…na cztery łapy.

Pamiętajmy więc o co tak naprawdę chodziło w tej „transformacji”, a chodziło o podwaliny prawne ustroju państwa socjalistycznego z podziałem na poszczególne koryta dla przyszłych beneficjentów władzy. Jest to bowiem do dziś nasza PRAWDZIWA narodowa tragedia. Tu już naprawdę nie chodzi o zdradę Wałęsy, przebiegłość Kiszczaka, brak protestu Kaczyńskiego czy bezczelność Kwaśniewskiego. Chodzi o tzw. „system” w jakim do dziś funkcjonujemy jako obywatele tego kraju, czyli o „program gospodarczy” realizowany przez każdy kolejny rząd i to bez względu na to kto (nie)rządzi, który polega od 25 lat na tym samym – wywłaszczaniu Polaków z ich własności poprzez podatki (i składki), oraz na zadłużaniu nas pod pretekstem „państwa opiekuńczego” w celu redystrybucji „legalnie” zagrabionej obywatelom własności do kieszeni kolejnych rządów i tzw. „opozycji”. Naprawdę nie jest ważne czy okrada nas Kiszczak, Wałęsa, Kwaśniewski czy Kaczyński – ważne że tam w Magdalence wszyscy oni uczestniczyli w tworzeniu tego systemu, i że każdy z tych „ojców założycieli” (bez względu na rolę!) korzystał i do tej pory materialnie z  niego korzysta… (Odys)

komentarz znaleziony w internecie… Pisze GakSong:

„Przecież tu nie chodzi o to, że Wałęsa to ” był zwykły człowiek, który coś tam podpisał”. Był głównym elementem gry i manipulacji, a do tego dobrze wiedział jaką przypisano mu rolę. Wałęsa – zwykły ubecki słup – od picia wódki z Kiszczakiem i Jaruzelem. Wmonotowany przez UB w środowisko „opozycyjne” i wykreowany na lidera, którego swego czasu naród nosił na rękach. Mentalny i moralny degenerat. Miał być ikoną „transformacji” i gwarantować brak rozliczeń. Poza tym okrągły stół to nie był „początek wolności” , tylko podział władzy między socjalistów z PZPR, a socjalistów opozycyjnych. Kuroń, Michnik, Geremek, Mazowiecki, i inni „opozycjoności” wcale nie walczyli z „ludową ojczyzną”, szli po władzę ze sztandarem ” socjalizm tak, wypaczenie nie”. Prawdziwi opozycjoności byli katowani po komisariatach, zwalniani z pracy, bici na ulicach, albo lądowali w lesie, lub rzece. Bolek-Wałęsa, bardzo szybko został rozpoznany jako podejrzany, który sprzedał się. Ale wtedy jeszcze nie uchodził za totalnego konfidenta służb. Przecież cała ta góra „opozycji”, którą wymieniłem, zawsze walczyła z dekomunizacja, odkryciem prawdziwych twarzy partyjniaków i kofidentów ( przecięż sami nimi byli), a potem ostatecznie przyczynili się do zrujnowania ekonomicznego, gospodarczego Polski. Nie ma dla nich żadnego usprawiedliwienia… Niech młodzi nie łykają tekstu, że to co mamy to zawdzięczamy Wałęsie i ” co by było, gdyby nie on”. Wszystko co zawdzięczamy jemu i jego kolegom to ” kamieni kupa”. A na koniec – chyba Lenin powiedział te słowa „najlepszą metodą kontrolowania opozycji, jest stanąć na jej czele„.

podobne: Stanisław Michalkiewicz: „Wilki zmieniły skórę” czyli… jak 4 czerwca upadł komunizm (na cztery łapy). a także: Podsłuchują nie tylko kelnerzy, ale też kolejarze. Sprawa Mazura umorzona (będzie batalia o odszkodowanie?). Swoje WSIoki czyli „Podwójne, lustracyjne standardy PiS” i to: „Jeszcze nigdy w historii tak niewielu nie otumaniło tak wielu” czyli… Zakontraktowane łgarstwo „święta wolności” oraz „lux in tenebris” oraz: Po debacie w “Klubie Ronina” Grzegorz Braun zwraca uwagę na “patriotyzm” i “konserwatyzm” środowisk mieniących się prawicowymi. polecam również: Stanisław Michalkiewicz: Pogrobowcy Hilarego Minca czyli… Wilczek kontra „prawdziwa prawica”.

rys. Buch

rys. Buch

Reklamy

9 comments on “Lech, czarownica i stara szafa. Afera z „Bolkiem” jest dla głupich, ważni są INNI. Festiwal hipokryzji, teorie spiskowe i brak konkretów.

  1. Pingback: Prawo Bastiata i sprawiedliwość jako warunek pojednania (na podstawie lustracji w Niemczech). Tania łaska zamiast rozliczenia, Belka w oku PIS i frazesy o „dobrej zmianie” (Oficer „bezpieki” dostał ważne stanowisko w MSZ!) | Łódź O

  2. Pingback: Sumliński i patologie III RP. Sprawa ks. Popiełuszki sprawdzianem chęci rozliczenia PIS z PRL. Klątwa FOZZ i kompromisu z komuną. | Łódź Odysa

  3. Pingback: ☭ ★„Rosjanie mogą posiadać oryginalną teczkę pracy Lecha Wałęsy.” | Łódź Odysa

  4. Pingback: Amber Gold czy OLT Expres? Taśmy Prawdy, Zastrzeżony IPN, Komorowski i Aneks do Raportu o WSI, TeWu i Teczki , Traktat Lizboński, katastrofa smoleńska i inne newerendingstory z których NIKT nie wyciąga wniosków (ani odpowiedzialności). Kryzys przy

  5. Pingback: Papierowe rozliczanie komuny jako ekwiwalent sprawiedliwości czyli… zamiast osądzenia zbrodni prawo do rabunku UBeków na podreperowanie ZUSu. | Łódź Odysa

  6. Pingback: Co to jest „majątek państwa” i na co idzie siła polskich rodzin? O podatkach, składkach i reformach kosztem zdrowia i emerytury (nie tylko ubeckiej) w ramach inżynierii społecznej. Dygresja o żelazie czyli Polska drugą Japonią. | Łó

  7. Pingback: Zbiór IPNu w POłowie zastrzeżony oraz polscy prawnicy na niemieckich stypendiach czyli… kłótnia w rodzinie i Bolek jako ofiara spiralnej teorii dziejów. | Łódź Odysa

  8. Pingback: Informacja jako broń i cel ataku oraz krótki kurs czerwonej konspiracji czyli… postsowiecka spuścizna i skażenie Dzierżyńskim w polskich służbach. Kilka słów prawdy o IPN czyli „o największych tajemnicach ludzkości” | Łódź

  9. Pingback: O różnicy między „lewicą” i „prawicą” czyli… kto w demokracji ma większe prawo prowadzić lud na barykady by realizować scenariusz grabieżczo-rozbiorowy zwany czasem solidarnością | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s