Dajcie, bo będziemy kradli! czyli… PIS i PSL kolejny raz przeciw zmianom w finansowaniu partii politycznych.


„…Były to ustawy oczekiwane przez wielu obywateli, pragnących zmian w sposobie wydatkowania środków z notabene dziurawego budżetu Państwa. Wszyscy widzimy, że brakuje pieniędzy na podstawowe zadania, wystarczy spojrzeć na służbę zdrowia, czy szpitalne posiłki i oszczędności są niezbędne, a takie mogła przynieść zmiana sposobu finansowania partii politycznych.

Jednakże nic z tego, politycy PIS i PSL po raz kolejny dali czytelny przekaz “wara od naszych koryt”!…

…Grzegorz Schreiber z PiS w debacie stwierdził, że rozstrzygnięcia proponowane przez oba projekty przyczyniłyby się do destabilizacji życia publicznego w Polsce, gdyż zmuszałyby partie polityczne do “walki o życie”, czyli o środki finansowe w postaci darowizn, co w rezultacie wywołałoby permanentną kampanię wyborczą.

Jeżeli PIS do niedawna szczyciło się, że posiada tak duże poparcie społeczne (w sondażach) to czy mogłoby się obawiać projektu klubu Kukiz’15? Nawet nie powinno, gdyż kilkadziesiąt procent poparcia to przecież miliony osób, a od każdej potencjalnie powinno otrzymać 5 złotych. Odrzucenie projektów zmian demaskuje nikłość tego poparcia i jego jakość lub manipulowanie sondażami

Demaskujemy rzeczywiste przyczyny storpedowania zmian w finansowaniu partii politycznych!

Rzecz jest prostsza niż mogłoby się wydawać, a mianowicie finansowanie partii z darowizn, czy odpisów od podatku osób fizycznych dla większości z nich oznaczałoby po prostu ich koniec! …

…Partie boją się tego, że w końcu musiałyby mówić prawdę i realizować obietnice wyborcze, a tego ani umieją, ani chcą. Partie wolą szermować między sobą pustymi słowami i prześcigać się w tym, kto obieca więcej bez obawy o to, że będą musiały się z tego wywiązać. To jest główną przyczyną tego, że projekty zmian w finansowaniu partii politycznych zostały storpedowane!

Jestem politykiem za Twoje nie za Swoje – KORYTO pełne, bez starań

Uprawianie polityki to forma pracy, za którą wynagrodzenie stanowiłoby wspomniane 5 zł odpisu proponowane przez klub Kukiz’15. Czyli jeżeli dobrze pracujesz, wywiązujesz się z obietnic, robisz coś dla kraju i społeczeństwa, zostaniesz doceniony i odpowiednio wynagrodzony. Partia działa za Swoje, czyli za zarobione w ten sposób pieniądze. Jeżeli nie… kasa będzie świecić pustkami. Jak widać nasi politycy wolą jednak inne rozwiązanie, (pieniądze z budżetu) pozwalające im funkcjonować beztrosko, bez baczenia na wyborców, ich opinie, czy potrzeby.

Lepiej brać pieniążki ze skarbu państwa i oddawać się odwiecznym utarczkom międzypartyjnym, a w stworzonym sztucznie zamieszaniu zająć się szukaniem korzyści dla siebie, kolegów, czy rodziny niż zając się tym, do czego jest się powołanym…”

całość tu: Projekty zmian w finansowaniu partii politycznych odrzucone

Pretekstem do rozpoczęcia finansowania partii politycznych z budżetu był swego rodzaju szantaż – że mianowicie, jak nie dostaną forsy, to będą się korumpowały. Gdyby Polska była naprawdę państwem praworządnym, to prokuratura powinna posłów używających takiej argumentacji natychmiast postawić w stan oskarżenia pod zarzutem usiłowania kradzieży zuchwałej, ale oczywiście nic takiego nie nastąpiło i wkrótce parlamentarni szantażyści stworzyli sobie do tej kradzieży pozory legalności w postaci stosownej ustawy. Po 9 latach można spokojnie stwierdzić, że również tamten pretekst popadł w zapomnienie, a prawdopodobnie nigdy nie był traktowany serio, bo korupcja nic a nic się nie zmniejszyła. Przeciwnie – wygląda na to, że przybyło skorumpowanych, jak i filutów, ciągnących państwowe pieniądze pod pretekstem „walki z korupcją”…

…Wracając zaś do finansowania partii politycznych z budżetu, to jest ono, – obok systemu wyborczego, a zwłaszcza – wynikającego z tzw. klauzuli zaporowej faktycznego monopolu partii na tworzenie list wyborczych, oraz zastosowania systemu d’Hondta przy przeliczaniu głosów na mandaty – jedną z dwóch najważniejszych przyczyn postępującej oligarchizacji sceny politycznej. Oligarchizację tę najlepiej ilustruje fakt, że na politycznej scenie od 20 lat mamy grono tych samych osobistości, które od czasu do czasu zmieniają tylko polityczne szyldy. O żadnym programie oczywiście nie może być mowy nie tylko dlatego, że faktyczną władzę w państwie sprawuje razwiedka, ale również dlatego, że o kształcie ustawodawstwa tak naprawdę decyduje Bruksela, zasypująca członkowskie prowincje dyrektywami w liczbie więcej niż jedna dziennie.

Toteż partie polityczne wyżywają się we wzajemnym przezywaniu, co chętnie podchwytują konfidenci razwiedki poutykani w mediach tzw. głównego nurtu, udając, że to właśnie jest „życie polityczne”, zaś partiom polityczne programy zastępuje hasło wzajemnego „odsunięcia się od władzy”. Odsunąć od władzy zdrajców z PO! Odsunąć od władzy oszołomów z PiS! Odsunąć od władzy komuchów z SLD! Odsunąć od władzy solidaruchów z AWS! I tak – aż do końca świata, bo co to komu szkodzi, skoro zasilanie z podatkowych pieniędzy jest zapewnione, żeby tam nie wiem co? W tej sytuacji jedyną prawdziwą troską szefów poszczególnych partii jest – by z jednej strony wykazać swoją użyteczność trzymającej władzę razwiedce, a z drugiej – by nie dopuścić do pojawienia się jakiejś alternatywy. Oczywiście nie chodzi o polityczny margines. Ten nawet jest pożyteczny, bo swoim istnieniem i stawaniem do wyborów uwiarygodnia cały system, więc jest przez razwiedkę tolerowany – tylko o alternatywę rzeczywistą, polegającą zarówno na powrocie punktu ciężkości władzy do konstytucyjnych organów państwa, jak i na przewietrzeniu zatęchłej politycznej sceny. W tej sprawie, mimo pozorów walki na śmierć i życie, między razwiedką i partiami politycznymi panuje całkowita wspólnota interesów i dlatego system trwa bezpiecznie.

W imię tej wspólnoty interesów przechodzi się do porządku również nad moralnym aspektem sprawy. Czyż nie jest obrzydliwe zmuszanie podatników, by swoimi pieniędzmi wspierali partie wrogie np. ich światopoglądowi lub uważane przez nich za szkodliwe dla państwa? Niemoralna jest sama zasada, więc wszelkie próby jej doskonalenia skazane są na niepowodzenie. Ex nihilo nihil fit – co się wykłada, że z niczego będzie tylko nic…” (Stanisław Michalkiewicz – Roszada w ramach systemu)

podobne: POpulizm czy nie, ale finansowanie partii za nasze pieniądze może się skończyc! oraz: Człowieki honoru i standardy PO czyli…”Praca za głos” i „tylko jeden zegarek” Nowaka i to: Minuta POPISu. Czy system znowu się obroni dzięki propagandzie spod znaku Virtual Insanity? Wybory są „grą o legitymizację” władzy. a także: Była konferencja, ale nie było opozycji. Różnica między negacją a opozycją oraz między prawicą a lewicą czyli… do czego nadaje się PIS. polecam również: Hofman i spółka, czyli o ciemniakach i złodziejach. i jeszcze: Miliony Serafina, czyli Kto rządzi Polską?

rys. Rafał Zawistowski

rys. Rafał Zawistowski

Reklamy

One comment on “Dajcie, bo będziemy kradli! czyli… PIS i PSL kolejny raz przeciw zmianom w finansowaniu partii politycznych.

  1. Pingback: Niezdrowe podniety nad szafami z trupami (z wykorzystaniem ofiary „Żołnierzy Wyklętych”) nie naprawią spuścizny Magdalenki i OS. PIS cierpi na KOD Bolka. Optymizm nie zastąpi nam Polski. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s