Sumliński i patologie III RP. Sprawa ks. Popiełuszki sprawdzianem chęci rozliczenia PIS z PRL. Klątwa FOZZ i kompromisu z komuną.


„…nie było dotąd podobnego procesu – nie było procesu, który zgromadziłby taką liczbę najważniejszych polskich polityków, najważniejszych polskich przedstawicieli służb tajnych, od ABW po WSI czy następcę WSI czyli Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Nie było też takiego procesu, który ujawniłby tak wielką ilość obwarowanych klauzulą tajemnicy i najwyższej tajności faktów o III RP…

…najgorsze w tym wszystkim było to, że opinia publiczna nie dowiedziała się nawet o jednym procencie wydarzeń związanych z tą sprawą. Wokół tego procesu postawiono wielką zaporę milczenia. W każdym normalnym kraju, gdyby prezydent zeznawał pod odpowiedzialnością karną, wszystkie media chciałyby uczestniczyć w takim przesłuchaniu…

…Co wyszło na procesie z Komorowskim? Marszałek Sejmu, druga osoba w państwie, spotyka się z dwoma oficerami służb tajnych, którzy mówią mu, że są gotowi wziąć udział w operacji wykradzenia najbardziej tajnego dokumentu w Polsce i przekazania mu, bo mowa tu o aneksie do raportu WSI… 

…Komorowski wyraża zainteresowanie propozycją wykradnięcia tego dokumentu, podpisuje to własną ręką w prokuraturze. Co gorsza, prezydent miał świadomość, że jeden z jego rozmówców może być związany z rosyjskim wywiadem. Mimo to dalej z nimi współpracuje i jeszcze przez sześć tygodni spotyka się, nakłania i dopytuje: „I co, macie ten aneks? Co dalej? Macie to wreszcie?” Po tym czasie widzi, że nic się nie da zrobić, więc następuje przeformowanie tej kombinacji operacyjnej i uderzenie w innym kierunku – między innymi we mnie…

w 1989 roku nas po prostu oszukano (…)  Już w ’84 roku Bronisław Geremek i Tadeusz Mazowiecki, wielkie autorytety III RP, 30 października, a więc w dniu oficjalnego odnalezienia ciała ks. Popiełuszki siedzieli przy stole z Czesławem Kiszczakiem, Wojciechem Jaruzelskim oraz Mieczysławem Rakowskim i dzielili między siebie Polskę, jak tort. Takich spotkań w latach 80. było o wiele więcej, opinia publiczna nigdy się nie o nich dowiedziała i nie miała się dowiedzieć, wiedziała tylko o Magdalence i Okrągłym Stole, ale to był tylko pewnego rodzaju blef, to była pointa – wszystko, co istotne, ustalono dużo wcześniej. Witkowski, badając sprawę śmierci Jerzego Popiełuszki, te okoliczności, o których opinia publiczna aż dotąd nie wie, dowiedział się o tym już wcześniej, odkrył to wszystko i dlatego tak go niszczono, dlatego niszczono też mnie, który podążałem jego tropami. Dlatego także tę sprawę trudno wyjaśnić do dziś, ona zawiera w sobie ładunek tysiąckrotnie większy niż sprawa „Bolka”. Ja śmiem twierdzić, że to, co zrobiono w sprawie „Bolka”, cała wizyta pani Kiszczak w IPN, to jest wielopiętrowa gra służb tajnych, zasłona dymna, która ma przykryć dużo ważniejsze, nieodkryte dotąd sprawy, ze śmiercią ks. Popiełuszki na pierwszym planie i to, co nastąpiło później: eliminowanie świadków, mordowanie ludzi, niszczenie innych, którzy badali tę sprawę, zawieranie różnych paktów i układów przez tzw. „autorytety moralne” III RP z Kiszczakiem, Jaruzelskim, ze służbami tajnymi...” (Joanna Jaszczuk • fronda.pl)

całość tu: Wojciech Sumliński ujawnia nieznane patologie III RP

podobne: Nihil novi Winiarskiego o Komorowskim (na procesie Sumlińskiego) przemilczane przez „media”. Wiemy że żyjemy w Stajni Augiasza ale PIS jej nie posprząta. oraz: Prawo i sprawiedliwość? „Ułaskawienie” Kamińskiego. Parasol ochronny nad Komorowskim? Zamiast aneksu do raportu WSI, „raport” z niegospodarności. a także: IV RP kontra III RP czyli lekcja z demokracji. Sprawa Sumlińskiego, niekompetencja w MON i uchwała sejmu ważniejsza od Konstytucji. Czy Duda złożył Rzeplińskiemu propozycję nie do odrzucenia? Na czym polega postkomunizm i czy socjalista może być dobrym patriotą? polecam również: „Depresja gangstera” (Bronisława K.) i sraczka legislacyjna „platformy” czyli… narobić POd publiczkę i uciec zanim przyjdą lePSI.

„…Nie mogłam zrozumieć, dlaczego ktoś z przełożonych miałby wydać zakazać księdzu Jerzemu głoszenia homilii i powiedzieć mu, że wszystko, co miał do powiedzenia, już powiedział. Chyba dlatego, że byłam tak zaskoczona, nie dopytałam wtedy księdza Jerzego, kto mógł być tą osoba, która wydała ten absurdalny zakaz. Chciałam później wrócić do tej rozmowy, ale to nie nastąpiło już nigdy, bo dwa później księdza Jerzego uprowadzono. Ale te jego ostatnie słowa, jakie do mnie skierował: „powiedziałem już wszystko, co miałem do powiedzenia i nic już więcej mówić nie będę” zapamiętam do końca życia.

Nie wiem, czy autorem tego zakazu był ksiądz prymas Józef Glemp, ale tak wtedy te słowa odebrałam. Wiem, że na skutek różnych sugestii i podszeptów w tamtym czasie ksiądz prymas odnosił się do księdza Jerzego niezwykle krytycznie, a raz nawet zrobił mu awanturę na ulicy twierdząc, że ksiądz zaniedbuje swoje obowiązki w stosunku do studentów medycyny. Ksiądz Jerzy w odpowiedzi napisał wielkie pismo, bo poczuł się tym zarzutem i także innymi zarzutami, strasznie skrzywdzony. Była wtedy straszna nagonka ze strony wielu osób na księdza Jerzego, które pomawiały go o różne rzeczy. Później okazało się, że wiele z tych osób było do tych strasznych pomówień „inspirowanych” przez SB i jej agenturę. Gdy dowiedzieliśmy się, że uprowadzono księdza Jerzego, niektórzy na początku przekonywali, by o tym nie mówić i to też było bardzo dziwne, ale wtedy jeszcze tego nie rozumiałam. Poszłam do Seweryna Jaworskiego i mówię mu: „porwali księdza”, a ja ze wszystkich stron słyszę, że nie wolno o tym mówić. Seweryn Jaworski się zerwał i mówi: „jedziemy do prymasa”. Ubrał się i pojechaliśmy. Dojechaliśmy na miejsce, ja zostałam w samochodzie. Jaworski po bardzo krótkiej chwili wyszedł strasznie zdenerwowany i powiedział: „nie chcieli w ogóle ze mną rozmawiać”. Prymasa nie ma i w ogóle nie ma tu z kim rozmawiać. Mieliśmy wtedy wielkie poczucie osamotnienia i to przez te wszystkie lata właściwie się nie zmieniło, bo prawda o tej zbrodni ukrywana jest po dziś dzień.” (Wojciech Sumliński • fronda.pl)

całość tu: Kiedy wreszcie poznamy prawdę o zbrodniach PRL?

„…Sprawa ks. Jerzego jest papierkiem lakmusowym, czy żyjemy w demokratycznej Polsce, czy w „PRL light” – mówił Jegliński.

Prof. Wojciech Polak przedstawił sylwetkę prokuratora Andrzeja Witkowskiego, który był odsuwany od procesu dwa razy i nie został nigdy przywrócony do śledztwa. Dziś jest nadzieja, że śledztwo w tej sprawie nie tylko zostanie wznowione, ale że sprawa zabójstwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki zostanie wyjaśniona.

…Prokurator Andrzej Witkowski opowiadając o przyczynach podjęcia decyzji o zamordowaniu bł. ks. Jerzego Popiełuszki podkreślił, że przeciwko kapłanowi uruchomiono całą machinę, by jak uzasadniano „wyeliminować zagrożenie”. Zaznaczył, że według prowadzących śledztwo uprowadzenie ks. Jerzego było zaplanowane przez ekstremę Solidarności i przedstawicieli Kościoła w celu destabilizacji sytuacji w Polsce. Próbowano nawet udowadniać, że ks. Jerzy był wtajemniczony w ten plan. Tak reżyserowana wersja wydarzeń budziła wiele wątpliwości i nie odpowiadała na pytanie: dlaczego ks. Jerzy został zamordowany?…(KAI, wPolityce.pl)

źródło: Sprawa ks. Jerzego jest papierkiem lakmusowym, czy żyjemy w demokratycznej Polsce, czy w „PRL light”

„…Przez 30 lat, w oparciu o farsę tzw. procesu toruńskiego wmawiano Polakom, że winni tej zbrodni ponieśli już karę. Ówczesna władza stworzyła powtarzaną do dziś legendę o wyłącznej winie czterech funkcjonariuszy SB i na tym kłamstwie oparła koncepcję „historycznego kompromisu” katów z ofiarami. Legendę uwiarygodnili sami esbecy, do końca odgrywając swoje role. W niezmienionej formie, kłamstwo to narzucone siłą komunistycznej propagandy, zostało przyjęte i zaakceptowane w III RP, stając się fundamentem komunistycznej sukcesji. Odtąd wszystkie środowiska uczestniczące w zmowie milczenia przyjęły na siebie rolę zakładników zbrodni oraz odpowiedzialność za ukrywanie prawdziwych sprawców i mocodawców. Depozyt ten do dziś daje gwarancję bezkarności komunistycznym oprawcom i stanowi „aksjologiczne spoiwo” łączące funkcjonariuszy bezpieki, ludzi Kościoła i „demokratycznej opozycji”.

…Jeśli ktoś mówi dziś o potrzebie „dobrych zmian” i chce odbudowy autentycznej wspólnoty narodowej, musi też podjąć wyzwanie związane z tajemnicą zbrodni założycielskiej III RP. Tylko prawda o tym – kto naprawdę zabił księdza Jerzego, kim byli mocodawcy zbrodni i ludzie towarzyszący esbeckim porywaczom, może zburzyć fundament, na których wspiera się triumwirat morderców, tchórzy i donosicieli. Bez zrozumienia tego obowiązku, próżne są deklaracje patriotyzmu i wierności polskim ideałom, próżne epatowanie walką z patologiami tego państwa. Póki tryumfuje kłamstwo o zbrodni założycielskiej i trwa tchórzliwa zasłona milczenia – nie może być wolnej Polski.

…Do prezydenta Andrzeja Dudy skierowano co najmniej pięć petycji, których autorzy domagali się podjęcia sprawy zabójstwa Kapelana Solidarności i powierzenia śledztwa prokuratorowi Andrzejowi Witkowskiemu. (…) Pan prezydent III RP, który 5 maja ubiegłego roku, w trakcie swojej kampanii wyborczej składał wieniec na grobie świętego Jerzego i w dziesiątkach werbalnych deklaracji zapewniał Polaków o „wsłuchiwaniu się w ich głos” i „podjęciu misji służenia narodowi” – nie zechciał udzielić odpowiedzi na żadną z tych petycji. Przemilczał je i zignorował. Nie ma ani jednej wypowiedzi Andrzeja Dudy, w której wspomniałby o sprawie zabójstwa księdza Jerzego lub odniósł się do postulatu wznowienia śledztwa. Z odpowiedzi udzielanych telefonicznie przez urzędników Kancelarii Prezydenta wynikało, że petycje w tej sprawie były automatycznie przekierowane do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Takiej praktyki nie można nazwać inaczej, jak lekceważeniem głosu obywateli i ucieczką od odpowiedzialności.

…Od 4 marca br. Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości w rządzie PiS, jest również prokuratorem generalnym, któremu podlegają wszystkie prokuratury. To oznacza, że nie ma najmniejszych przeszkód formalnych, by obecny układ rządzący podjął śledztwo w sprawie zabójstwa księdza Jerzego, a jego prowadzenie powierzył prokuratorowi Witkowskiemu. Trzeba wyraźnie podkreślić, że obecna władza nie już ma żadnych wymówek, zaś różni „objaśniacze intencji” PiS-u i pana prezydenta utracili swoje koronne argumenty.
W tej sytuacji, należy postawić pytanie – dlaczego nadal nic nie dzieje i nic nie wskazuje, by temat zbrodni założycielskiej miał być podjęty przez środowisko Prawa i Sprawiedliwości? Dlaczego w tak arcyważnej sprawie, od której wyjaśnienia zależy przyszłość wolnej Rzeczpospolitej panuje zmowa milczenia, niechęć i koniunkturalizm?
Za tym pytaniem pojawiają się następne – jak to możliwe, że „wolne media” i ludzie epatujący rewelacjami z esbeckich „szaf”, nie domagają się podjęcia sprawy stokroć ważniejszej? Dlaczego przemilcza się tchórzliwe zachowanie prezydenta Dudy i okazuje obojętność wobec tematu zbrodni założycielskiej? Jakież zasady lub normy etyczne pozwalają przedkładać troskę o „dobre imię” pana prezydenta, ponad wierność prawdzie i nakazom sumienia? Czy w tak jednoznacznej sytuacji wolno uciekać od uczciwej oceny postaw polityków lub bronić zachowań, które żadną miarą nie zasługują na wsparcie i szacunek?
Podzielam opinię prokuratora Witkowskiego, że nadal nie ma woli politycznej, by wyjaśnić sprawę mordu założycielskiego III RP. Z przerażeniem dostrzegam obojętność moich rodaków na sprawę, która swoim ciężarem przewyższa wszystkie afery i tajemnice tego państwa.
A jeśli nie ma takiej woli i nie ma odwagi podjęcia tematu – nie ma też szans na zerwanie z komunistyczną sukcesją i zbudowanie wolnego państwa. Nie ma możliwości pokonania układu, którego fundamentem była ta zbrodnia.

…Czy się to komu podoba czy nie – od tej chwili, całe odium za ukrywanie prawdy o zabójstwie świętego Jerzego, za tysiące matactw i niegodziwości związanych z tą sprawą, za szatański pakt zawarty nad grobem Kapłana, spada na polityków PiS i tych, którzy wtórują ich milczeniu…(Aleksander Ścios – ZBRODNIA ZAŁOŻYCIELSKA III RP MUSI ZOSTAĆ WYJAŚNIONA)

podobne: 30 rocznica zabójstwa człowieka zagrażającego komunie. „Prawdę o śmierci księdza Jerzego Popiełuszki poznają dopiero ci, którzy jeszcze się nie urodzili”. Wojciech Sumliński „Lobotomia 3.0”. Warto przy tej okazji wspomnieć o „dziwnym” zachowaniu Pana Dudy (prezydenta) i jego kancelarii o czym więcej tu: „Głuchy telefon” w Kancelarii Prezydenta

Nie ma też groźniejszych nawoływań, od postulatu fałszywej zgody narodowej – osiągniętej za cenę naszych dążeń i prawdy o realiach III RP.

„Każdy kompromis prędzej czy później musiał się zakończyć agenturą. Po prostu dlatego, że międzynarodowy komunizm nie jest zainteresowany w kompromisie istotnym, dwustronnym. Nie zna kompromisu, bo gdyby go znał – nie byłby komunizmem… Zna tylko taktykę kompromisu” – pisał Józef Mackiewicz w „Zwycięstwie Prowokacji”…

Ponad dwie dekady kłamstw i nachalnej propagandy sprawiły, że niewielu Polaków dostrzega dziś prawdziwy kontekst wydarzeń z lat 80/90., a jeszcze mniej ma świadomość, że tzw. okrągły stół nie tylko uratował komunistów od odpowiedzialności za zbrodnie przeciwko narodowi, ale doprowadził do legalizacji PRL-u i zafałszowania naszej rzeczywistości na niewyobrażalną skalę…

Pytam więc tych, którzy doszli do władzy i mienią się dziś „patriotyczną reprezentacją” narodu – dlaczego oszukujecie moich rodaków? Dlaczego Obcych każecie nazywać opozycją, a komunistyczną hybrydę państwem prawa i demokracji? Dlaczego własną słabość i koniunkturalizm okrywacie komunistycznym sloganem „spokój – dialog – kompromis” i próbujecie zamazać rzeczywistość regułami narzuconymi przez przeciwnika?…

Jak długo mam wierzyć partyjnym „strategom”, którzy otrzymawszy od nas pełnię władzy i przywilej zaufania społecznego, dobrowolnie weszli w złowrogą pułapkę demokracji i poddali swoje działania osądowi unijnych lewaków? Ci ludzie zapomnieli już od kogo dostali wyjątkowy mandat i przed kim zdadzą rachunek? Mam patrzeć przychylnie, gdy pozwalają Onym montować kolejną kampanię nienawiści i oczerniać mój kraj przed międzynarodową hałastrą?
Mam wierzyć, że szczytem naszych aspiracji są personalne roszady w spółkach skarbu państwa, kosmetyczne liftingi w mediach i służbach specjalnych, zaś lokowanie miernot w miejsce łajdaków to główna gwarancja „dobrych zmian” ? 
Mam uznać, że po ośmiu latach tragicznych rządów PO-PSL, po setkach aktów zdrady i zuchwałego bezprawia, najpilniejszą potrzebą jest „program 500 plus” i „szukanie kompromisu” z nienawistną watahą?
Kto boi się powiedzieć Polakom, że część populacji zamieszkującej nad Wisłą nie należy do narodowej wspólnoty i jest bękartem nieprawego związku komunizmu z polskością, nie powinien stroić się w patriotyczne szaty ani pozorować budowy wolnego państwa.
Komu milsze umizgi do euro-łajdaków i załgana mitologia demokracji , niech nie mami nas obroną polskości i polskiej racji stanu. Nie da się zbudować Niepodległej na kompromisie Obcych z Polakami. Kto próbuje takiego szalbierstwa, drwi z naszych marzeń i narodowych aspiracji…

Na niekonsekwencji i pomieszaniu pojęć – tak charakterystycznych dla środowiska Prawa i Sprawiedliwości, nie da się zbudować nic trwałego. Dlatego w tym środowisku nie ma dziś miejsca na ozdrowieńczą dychotomię My-Oni ani przyzwolenia na obalenie truchła III RP. Jest za to miejsce na wspieranie kandydatur komunistycznych aparatczyków, uległość wobec medialnych terrorystów i uprawianie mazgajowatej pseudo polityki.
Tym zaś, którzy zastanawiają się, jak w „demokratycznej” III RP można dzielić Polaków na „swoich” i „obcych” i odmawiać polskości sukcesorom komunizmu, odpowiadam – nie można, jeśli wyznaje się antypolską „taktykę kompromisu” i sankcjonuje sowiecką rzeczywistość PRL. Nie można, jeśli kultywuje się zabobon o „śmierci komunizmu”, odrzuca wiedzę o genezie III RP i fundamentach tego państwa. Nie można, jeśli ponad logikę i doświadczenie dziejowe przedkłada się partyjną dogmatykę i własne interesy…

„Dość tego bratania się z komunistami, tej zabawy we wzajemne porozumienie i partykularne solidarności narodowe w imię interesu „państwowego”! Okrzyk, który zerwie się jak wicher, przeskoczy granice, obejmie wszystkich – nie dla „pojednania narodowego”, „pojednania społecznego”, ale dla wyrzucenia ze społeczeństwa zarazy komunistycznej…” (Aleksander ŚciosTAKTYKA KOMPROMISU – PRAKTYKA ZDRADY)

podobne: Prawo Bastiata i sprawiedliwość jako warunek pojednania (na podstawie lustracji w Niemczech). Tania łaska zamiast rozliczenia, Belka w oku PIS i frazesy o „dobrej zmianie” (Oficer „bezpieki” dostał ważne stanowisko w MSZ!)

„…Są oczywiście inne, groźne symptomy wskazujące na to, że jednym sposobem na utrzymanie władzy jest kompromis z KOD-em i tamtą bandą, kompromis do którego wzdychają różni mistrzowie publicystyki zaangażowanej, tacy jak Igor Janke. Cóż on będzie oznaczał? No to co zwykle. Powiększanie grupy wybrańców poprzez kooptację i wyrzucanie na zmywak czy gdzie tam kolejnych pokoleń młodych ludzi, do których – kiedy uzyskają prawa wyborcze – będzie się łazić z urną, żeby zagłosowali właściwie, bo przecież kochają Polskę. Ktoś powie, że już tak jest. No tak, ale jeszcze można z tej drogi zawrócić. Można otworzyć zbiór zastrzeżony i powiedzieć, że od dziś każdy ma szansę, byle był dobry. No, ale jak wiemy to się nigdy nie stanie, bo czym by wtedy PiS prowadził swoją gabinetową, finezyjną politykę?…” (coryllus: „Marnej sławy wieńce chwytają szaleńce”)

podobne:  Geneza „polskiej” bezpieki i „Archiwum Mitrochina”. Paranoja zbioru zastrzeżonego IPN i fikcja lustracji. Pamięć wybiórcza czyli „drastycznie ograniczona” jawności archiwów. Czemu PIS broni demokracji? oraz: „Teraz K…. My!” czyli… O wchodzeniu w koleiny wyżłobione przez poprzednie rządy. Czy Polak już zawsze będzie partyzantem we własnym państwie? Nie bójmy się myśleć o tym Jakich reform Polska potrzebuje.

Architekci porozumienia się tzw. ,,opozycji demokratycznej” z komunistami w Polsce w latach 80-tych skutecznie pomijają rolę spotkań w Magdalence, w tym rolę obecnego Prezydenta R. P. Lecha Kaczyńskiego. Piszę skutecznie, ponieważ ,,układ” musi mieć swojego rezydenta na tzw. ,,prawicy” w naszym kraju, ponieważ ktoś musi skutecznie kanalizować Polaków – Katolików. Wcześniej robił to Wałęsa teraz Kaczyński, który okazał się jeszcze gorliwszym sługusem interesów kosmopolitycznych rządów od tego pierwszego. ,,Okrągły stół” o którym obecnie wszystkie liberalne media (TVP lpr-wską nie pomijając) wspominają jako wielkie zwycięstwo demokracji prowadzącej do ,,zgody narodowej….” (całość tu: Stanisław Michalkiewicz: Ściana płaczu i ściana hańby… (na tle Magdalenki)

„…Haniebny udział braci Kaczyńskich z ramienia „Solidarności-BIS w obradach „Okrągłego Stołu” oceniam jako jaskrawy przykład zdrady naszej Racji Stanu. Co więcej podpisanie przez nich Traktatu Lizbońskiego, pozbawiło Polskę możliwości emisji własnego pieniądza.

Mimo, że bracia Kaczyńscy w znacznej mierze wulgarnymi atakami na moją osobę pomagali Wałęsie aby został prezydentem, to ten jednak szybko się ich pozbył z kancelarii, prawdopodobnie za finansowe przekręty z ich spółką Telegraf. Akt oskarżenia za te manipulacje został magicznie umorzony w 2000 roku. Pozostało jednak nierozliczone, pochodzące od spółki ART-B prowadzonej przez pułkownika gospodarczego wywiadu Izraela oraz polskich państwowych firm, około 260 mld. ówczesnych złotych. Kaczyńscy więc podobnie jak Aleksander Kwaśniewski tylko dlatego nie są złodziejami, że nie zostali skazani mimo, że zgromadzono przeciw nim wiele konkretnych dowodów, między innymi udokumentowanych w sejmowych interpelacjach. Afera Telegraf, afera Srebrna, Art-B, FOZZ, afera Paliwowowa, Fundacja Prasowa Solidarność, Telewizja Familijna, Fundacja Nowe Państwo, to niektóre akcje, z udziałem Jarosława Kaczyńskiego, który znowu chce rządzić Polską. Sprzedaż cennych budynków należących prawnie do Fundacji Prasowej Solidarność Izraelitom pozostawiam do oceny czytelników… 

…Ten człowiek jest jednym z najbardziej niebezpiecznych kanciarzy na scenie politycznej, mimo że według rozkładu zadań „Okrągłego Stołu” pozoruje na wielkiego patriotę. Takie pozoranctwo promowane przez media ma doprowadzić do dwupartyjnej sceny politycznej, aby nigdy nie dopuścić Polaków do władzy…” (Stan Tymiński: Nowy program PIS – populismus über alles)

„…partia PC, narodziła się dzień przed słynną wojną na górze i miała stanowić zaplecze polityczne dla Lecha Wałęsy, którego Kaczyńscy wraz z ich kolegą, Mieczysławem Wachowskim wspierali jak mogli, żeby Polska miała prezydenta jak się patrzy. Sygnatariuszem partii PC, była partia liberałów – KLD, którą dziś Kaczyński nazywa partia lumpenliberałów. Kaczyński wręcz błagał Tuska i Bieleckiego, żeby dołączyli do PC. KLD jednak wycofała się w ostatniej chwili…

W 1990 roku, parę miesięcy po tym jak powstała PC, powstaje spółka Telegraf. W radzie nadzorczej tej spółki zasiadają Jarosław i Lech Kaczyńscy, Maciej Zalewski, Andrzej Urbański, Krzysztof Czabański. W ciągu dziesięciu miesięcy działalności `Telegrafu’, kapitał założycielski wzrósł 150 razy i zatrzymał się na poziomie 2 milionów dolarów. Spółka miała ambitne cele, lotniska, telewizje, stacje benzynowe, wydawnictwa. Kasę `Telegrafu’, zasilało wiele podmiotów, głownie państwowe: Państwowy Bank Przemysłowo – Handlowy ofiarował 11miliardów starych złotych, państwowy Budimex wykupił udziały za 9 miliardów złotych. 15 miliardów kredytu wziął „Telegraf” z państwowego Kredyt Banku , z Banku Rozwoju Energetyki 18 miliardów złotych. Baksik i Gąsiorowski twierdzą, że Art-B, przekazała spółce 57 miliardów złotych. (starych). Spółkę Telegraf podejrzewano o udział w aferze FOZZ, jakieś niejasne kontakty z dziwnym biznesmenem Pineiro i parę innych dziwnych kontaktów. Co się stało ze spółką `Telegraf’? Spółka padła w niejasnych okolicznościach. Co jest najbardziej ciekawe w całej sprawie? Najbardziej ciekawe są losy założycieli i powiązanych z `Telegrafem’:
1) Maciej Zalewski, zostaje w 2002 roku, skazany za wymuszanie łapówkę od prezesów ART. B. ART. B miała wyłożyć największą kase na Telegraf
2) Adam Glapiński, działacz PC, powiązany z `Telegrafem’, bliski znajomy Dochnala, dziś szef Polkomtela, miał co najmniej dziwny stosunek do głównego bohatera afery FOZZ, skazanego już Żemka. W czasie gdy Glapiński był ministrem w rządzie Olszewskiego, Żemek był przez niego wysuwany jako kandydat na wiceszefa NBP!
3) Niezwykle dziwne jest to, że aferę FOZZ zamknęli, po wielu latach dwaj ludzie. Był to sędzia Kryże, który wręcz brawurowo prowadził sprawę i prokurator, UWAGA, Kaczmarek. Obaj panowie mimo beznadziejnej, PZPRowskiej przeszłości, zwłaszcza Kryże, dostają od Jarosława Kaczyńskiego ministerialne stołki…” (ludzie i afery pisu Autor: ~dex [*] 2007-10-17 oraz: Telegraf PISu – Matka Kurka)

podobne: Przebudzenie polskiego wymiaru sprawiedliwości w sprawie Ziętary i ART-B. Zbigniew Stonoga czyli wróg publiczny „układu zamkniętego” w Polsce.

Afera FOZZ, której skutkiem było powstanie wielomiliardowych strat Skarbu Państwa oraz gigantycznych fortun komunistycznych aparatczyków, do dzisiaj budzi wielkie emocje…

…To był w Polsce czas głębokich zmian, które miały zaprowadzić zasady demokracji i wolnego rynku. Dynamiczną rzeczywistość tamtego czasu co chwilę przerywały głośne upadki kolejnych przedsiębiorstw, skandale prywatyzacyjne i afery gospodarcze. W ich tle widać było pączkujące z niczego spółki i rosnące w oczach fortuny nowych oligarchów, coraz huczniej obnoszących się ze swoim nowym bogactwem. Na pierwszy rzut oka można było odnieść wrażenie, że tak naprawdę nikt nad tym nie panuje, a wszystko sterowane jest rękami niewidzialnych demiurgów polskiej transformacji. Właśnie w takich warunkach profesor Walerian Pańko obejmował NIK – jeden z tych urzędów, które miały zająć się wszystkimi „chorobami” polskiej gospodarki. Pańko wierzył jednak, że podoła temu zadaniu. Jego głębokie poczucie misji szybko jednak zderzyło się z brutalną rzeczywistością. Kolejne kontrole jego ludzi i przedkładane mu raporty przyprawiały go o zawrót głowy. Nigdy nie sądził, że polskie państwo może być aż tak chore….

Prawdziwy szok spowodowała u niego sprawa Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ), którego zadaniem była spłata polskiego zadłużenia za granicą oraz gromadzenie i gospodarowanie środkami finansowymi przeznaczonymi na ten cel. Miało to polegać na tym, że za ułamek ich rzeczywistej wysokości Polska skupowała własne zobowiązania. Okazało się jednak, że środki, jakimi dysponował FOZZ, trafiają jako pożyczki i kredyty na konta osób prywatnych i najróżniejszych podmiotów gospodarczych, i to zarówno w kraju, jak i za granicą. Na ślad tego procederu natrafił młody inspektor NIK Michał Falzmann, człowiek o dużej inteligencji i pasjonat dochodzenia prawdy. Falzmann szacował, że straty Skarbu Państwa z tego tytułu mogą sięgać miliardów dolarów. W jego ocenie była to sprawa, która mogła mieć drugie, a może nawet trzecie dno. Pańko zapoznał się z wynikami dotychczasowych ustaleń Falzmanna, gdy trafił do niego wniosek o upoważnienie do kolejnej kontroli, jakiej zamierzał dokonać młody inspektor NIK. 27 maja 1991 r. szef NIK podpisał upoważnienie nr 01321 do przeprowadzenia kontroli w Narodowym Banku Polskim (NBP). W jego treści była mowa o udostępnieniu przez NBP informacji, objętych tajemnicą bankową, o obrotach i stanach środków pieniężnych FOZZ.

Miesiąc po spotkaniu u premiera, 16 lipca 1991 r., Falzmann skierował do NBP oficjalne pismo, w którym poprosił NBP o udostępnienie informacji o obrotach i stanach środków pieniężnych FOZZ. Dzień później od swojego szefa Anatola Lawiny otrzymał informację o odsunięciu go od wszelkich czynności służbowych. Jej powodem miało być udostępnienie ustaleń w sprawie FOZZ osobom nieuprawnionym. Falzmann już wiedział, że jest to koniec jego misji w NIK. W tym samym dniu został odwieziony do szpitala. Zmarł następnego dnia, a jako przyczynę zgonu podano rozległy zawał serca…

FOZZ został powołany na mocy ustawy z 15 lutego 1989 r. przez Sejm PRL IX kadencji. Ówczesny minister finansów rządu Mieczysława Rakowskiego Andrzej Wróblewski powołał dyrektora generalnego FOZZ oraz mianował członków Rady Nadzorczej. Dyrektorem generalnym został wówczas Grzegorz Żemek, w skład rady nadzorczej weszli Janusz Sawicki, Dariusz Rosati, Grzegorz Wójtowicz, Zdzisław Sadowski, Jan Wołoszyn i Jan Boniuk. Jak się po latach okaże, taki zestaw personalny we władzach FOZZ nie był wcale przypadkowy. Funduszowi nadano niezależną od Ministerstwa Finansów osobowość prawną i powierzono zadanie gromadzenia środków finansowych przeznaczonych na obsługę zadłużenia zagranicznego. Był też pierwszą w PRL instytucją uprawnioną do gromadzenia środków walutowych i obracania nimi poza istniejącym wówczas systemem, wydzielonych do operacji walutowych banków państwowych. FOZZ miał realizować jeden zasadniczy cel – wykup polskiego długu na rynku wtórnym. W sytuacji głębokiego kryzysu finansowego, z jakim miano wówczas do czynienia, papiery dłużne PRL osiągały bardzo niskie ceny (z uwagi na sankcje po stanie wojennym Polska przestała spłacać zagraniczne długi).

Ustawa o FOZZ została przyjęta w czasie, gdy od tygodnia trwały obrady Okrągłego Stołu, przy którym zasiedli reprezentanci komunistycznych władz i przedstawiciele opozycji solidarnościowej. W tym samym czasie w willi MSW w podwarszawskiej Magdalence toczyły się znacznie bardziej poufne rozmowy pomiędzy obiema stronami, zapoczątkowane jeszcze we wrześniu 1988 r. O ile w Magdalence rozstrzygano kwestie kluczowe dla kierunków polskiej transformacji, o tyle Okrągły Stół był prawdziwym teatrem demokracji, odgrywanym „dla ludu” i według scenariusza napisanego przez gen. Czesława Kiszczaka. Ale zarówno w Magdalence, jak i przy Okrągłym Stole kwestia FOZZ nie była poruszana. Z jednego powodu. Kiszczak uważał projekt FOZZ za całkowicie „suwerenny”, który nie może podlegać negocjacjom z przedstawicielami opozycji….

Skazano jedynie płotki, ludzi, którzy na polecenie demiurgów całego przedsięwzięcia wykonywali jedynie ich rozkazy. Trwające przez kilkanaście lat śledztwo i proces w żaden sposób nie zgłębiły tajemnic FOZZ i tego, gdzie podziały się jego pieniądze. Państwo polskie nie było w stanie ich wyjaśnić i specjalnie też nie chciało tego zrobić. Pewne jest jedno, że za aferą FOZZ stał komunistyczny wywiad wojskowy, którego działania były ściśle nadzorowane z Moskwy…” (Leszek Pietrzak – Afera założycielska III RP)

podobne: Jak zainstalowano w Polsce „kapitalizm kompradorski” i kto (lub co) za tym stoi. oraz: Były eSBek chce odtajnić swoje akta. Ma dość wybiórczej „sprawiedliwości społecznej” gdzie za PRL karane są płotki. polecam również: Walka naszych służb z przestępczością gospodarczą i zorganizowaną to jedna wielka ściema.

Były rządy AWSu, SLD, PISu, potem PO, teraz znowu PIS a główni “udziałowcy” tej historii do dziś nie zostali rozliczeni. W książce ŚP.Andrzeja Leppera można było przeczytać m. in. o niejasnej roli Kaczyńskich w tej aferze: “(…) Bagsik i Gąsiorowski oficjalnie zeznali, że prawie 6 milionów przekazali spółce Telegraf, związanej z Porozumieniem Centrum braci Kaczyńskich. Mówili też o skierowaniu znacznych sum na prezydencką kampanię wyborczą Lecha Wałęsy, o co prosił ich Jarosław Kaczyński, obecnie jeden ze sprawiedliwych z Prawa i Sprawiedliwości. (…)”. Z innych źródeł można przeczytać o 40 mld (słynna notatka UOP z „szafy Lesiaka”).

“Notatka dotyczy też rzekomych powiązań powiązań Porozumienia Centrum ze sprawą FOZZ oraz aferą art-B. Zgodnie z dokumentem, w marcu 1991 roku za sprawą b. oficera wojskowych służb specjalnych Jerzego Klemby oraz powiązanego z WSI obywatela kubańskiego Cliffa Iwanowskiego-Pineiro, czołowy działacz PC Adam Glapiński poznał dyrektora FOZZ Grzegorza Żemka. Znajomość ta miała zaowocować m.in: wprowadzeniem Glapińskiego oraz Jarosława Kaczyńskiego w operacje finansowe FOZZ oraz wykorzystaniem FOZZ dla pozyskiwania funduszy na PC.

Według notatki, Żemek oczekiwał w zamian politycznego poparcia PC dla dokonywanych przez siebie manipulacji finansowych, prawdopodobnie obiecywano mu w razie zwycięstwa wyborczego prezesurę w NBP. Według notatki, znajomość miała owocować także między innymi załatwieniem działaczom PC dostępu do central handlu zagranicznego, czego konsekwencją miał być szereg wpłat na rzecz partii oraz objęcie przez kilka central udziałów w „Telegrafie„. (UOP: liderzy Porozumienia Centrum cyniczni i skorumpowani)

„…Anatol Lawina, dawny działacz „Solidarności”, dyrektor Zespołu Analiz Systemowych w NIK i szef nieżyjącego Michała Falzmanna, zeznał m. in., że pieniądze FOZZ trafiały do Porozumienia Centrum za pośrednictwem ministra Adama Glapińskiego, biznesmena Janusza Cliffa Pineiry i płk Zenona Klameckiego z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, którym w tamtym okresie, za prezydentury Wałęsy, kierował Lech Kaczyński. Trzech pośredników wspierać miał Maciej Zalewski, współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, skazany później za konszachty z Art-B. „Jestem w stanie to udokumentować” – oświadczył przed sądem Lawina.

Bracia Kaczyńscy uznali te zeznania za kolejną próbę szkalowania polityków ich ugrupowania. „Być może chodzi o zemstę byłego pracownika zwolnionego z pracy, gdy byłem prezesem NIK” – mówił Lech Kaczyński.

Sędzia Kryże nie dał wiary zeznaniom Lawiny, Klemby i Pineiry. Został później wiceministrem sprawiedliwości w rządzie PiS. Anatol Lawina zmarł w 2006 r.

Obóz PiS podkreśla, że decydującą rolę w działalności FOZZ odegrały wojskowe służby specjalne, tworząc mafię polityczno-biznesową, która oplotła swymi mackami cały kraj. Ma to być geneza słynnego układu, bezskutecznie tropionego w latach 2005-2007.

Według polityków i publicystów tej opcji, tropy prowadzą do tzw. ośrodka wiedeńskiego, rosyjskiego szpiega Władimira Ałganowa, podejrzanego o zlecenie zabójstwa gen. Papały Edwarda Mazura, a przede wszystkim do Moskwy. Zdaniem Sławomira Cenckiewicza, który kierował komisją likwidacyjną WSI – afera FOZZ była operacją elitarnego, szkolonego przez sowiecki wywiad GRU oddziału Y. Jego agentem miał być Grzegorz Żemek.

Wielu prawicowych komentatorów liczyło na to, że raport o likwidacji WSI ujawni wreszcie kulisy afery i całą sieć powiązań wokół FOZZ. Niestety, raport Macierewicza niczego w tej materii nie wyjaśnił.” (FOZZ: matka wszystkich afer)

podobne: Co kryje tajny aneks Macierewicza? Raport z likwidacji WSI oraz ANEKS do raportu a Bronisław Komorowski. Sprawa Mazura umorzona? oraz: Podsłuchują nie tylko kelnerzy, ale też kolejarze. Sprawa Mazura umorzona (będzie batalia o odszkodowanie?). Swoje WSIoki czyli „Podwójne, lustracyjne standardy PiS”.

Pomijając szemraną rolę Pana Pineiro, który mówił o przekazywaniu pieniędzy z Funduszu partiom politycznym – m.in. Porozumieniu Centrum Kaczyńskich, za co został ukarany przez sąd gdyż nie było na to co mówił żadnych dowodów, sam Kaczyński jako szef prokuratury jakoś nie za bardzo się kwapił do solidnego przesłuchania tego Pana. Sprawa FOZZ miała też niewątpliwy wpływ na późniejszą karierę sędziego Kryże (wcześniej zasłużonego sądzeniem opozycji w stanie wojennym), który nie dał wiary zeznaniom wyżej wymienionego. Warto pamiętać również o tym, że za rządów PiS skazanym w aferze FOZZ sąd obniżył wyroki. Ponieważ rola Kaczyńskich nie została jednoznacznie wyjaśniona (pomimo tego że były na to okazje), nie można jednoznacznie określić ich „wkładu” w tę sprawę. Jednak sam fakt że niektóre tropy i zeznania prowadzą właśnie do nich musi budzić pewne podejrzenia i dawać do myślenia. Każdy wyciąga takie wnioski jakie mu wychodzą, ale brak jednoznacznych działań w kierunku wyjaśnienia przez PIS tej afery nie wystawia Kaczyńskim (jako przedstawicielom władzy) zbyt dobrej oceny, zresztą nie tylko w tej kwestii… (Odys)

„…Jarosław Kaczyński wielokrotnie udowadniał, że wszelkie zapowiedzi o ściganiu Układu są tylko wyborczą retoryką, a naprawdę nie ma najmniejszych przesądów przy otaczaniu się takimi ludźmi jak Andrzej Kryże, Janusz Kaczmarek czy Andrzej Lepper. Piotr Gliński podąża tą słuszną drogą, czego najlepszym dowodem jest sięgnięcie po Witolda Modzelewskiego, byłego wiceministra finansów w rządach SLD, a później doradcy „Samoobrony”.

Modzelewski wsławił się tym, że najpierw był twórcą wyjątkowo zawiłych przepisów podatkowych, a następnie założył firmę konsultingową i czesał grubą kasę za pomaganie przedsiębiorcom w poruszaniu się w tej gęstwinie prawnej. Złośliwi mówili, że był jedynym człowiekiem w Polsce, który rozumiał te przepisy. O takich drobiazgach jak jednoczesne doradzanie instytucjom państwowym jako niezależny ekspert i kontrakty z konkretnymi firmami – nie ma nawet co wspominać.

Tak, Modzelewski to prawdziwa gwiazda technicznego rządu prof. Glińskiego i szczerze ubolewam, że ten rząd to projekt wyłącznie rozrywkowy. Gdyby bowiem naprawdę został powołany, to prędzej czy później Jarosław Kaczyński nasłałby na Modzelewskiego wszystkie tajne i jawne służby. I wreszcie by się udało udowodnić, że Polskę oplata sieć przestępczych powiązań…” (Jerzy Skoczylas – Bezpartyjni fachowcy Glińskiego)

Żyjemy w komunie bo od lat “ktoś” tę komunę wybiera… Bo ludzie nie pamiętają albo nie wiedzą czym była komuna (Dwa badania… jeden wniosek – „Dupa blada”). I niestety PIS jako partia rządząca (ale też i cała niemal opozycja poza częścią Kukiza i pozaparlamentarnymi wolnościowcami) jest emanacją tej patologii. W tej partii co i rusz przewijają się nazwiska byłych sędziów i innych ważnych osobistości, za którymi ciągnie się niechlubna przeszłość rodem z mroków PRL. Nazwiska takie jak Kaczmarek czy Kryże (dziś już poza PISem) to tylko wierzchołek góry lodowej.

To nie jest tak że PIS jest „zakładnikiem demokracji”, „procedur”, „prawa”, czy „międzynarodowej opinii publicznej”, bo w końcu i tak robi co chce. Jakby nie patrzeć to jesteśmy po niespotykanie szybkim uchwaleniu kilku znaczących ustaw, które przeszły NIETKNIĘTE przez „złowrogi TK”, pomimo protestów opozycji i bez oglądania się na opinię międzynarodówki, więc o co chodzi? Moim zdaniem są to tylko wymówki, którymi ta banda etatystów-utopistów ekscytuje Polaków żeby nie zauważyli istoty tego co się faktycznie stało – utrwalania/sankcjonowania sposobu na życie kolejnej złodziejskiej kliki. PIS to socjaliści którzy swoją rację bytu utrwalają na jedynie słusznej zasadzie funkcjonowania państwa, którą ładnie dookreślił Pan Ścios pisząc: „wyborcom nie wolno mówić „całej prawdy”, bo to polityk (mędrzec i strateg) ma decydować o tym, co i ile dowie się obywatel” – i tu nie tylko o reglamentację samej prawdy chodzi. Formacje takie jak PIS już z samej idei programowej są WROGIEM człowieczeństwa, którego istotą jest PRAWO do samostanowienia o sobie, czyli życie w wolności i godności dzieci Bożych. Te banały o „społeczeństwie obywatelskim” (i powołanie w to miejsce ministra – SIC!), o prawie do prawdy (narracji historycznej) i wolności (protestowania na ulicy), nijak się mają do ordynarnego wręcz uprawiania przez PIS tzw. „sprawiedliwości społecznej”, kultywowania modelu „państwa opiekuńczego” rodem z komuny i reglamentacji dużo ważniejszej prawdy jak teczka Bolka (Lech, czarownica i stara szafa. Afera z „Bolkiem” jest dla głupich, ważni są INNI. Festiwal hipokryzji, teorie spiskowe i brak konkretów).

To nie jest przypadek, ani kokieteria. Tu nie chodzi o bycie czyimś zakładnikiem, poza rzecz jasna uwikłaniem w Magdalenkę, Okrągły Stół, i Transformację Ustrojową, z których spuścizną PIS zerwać nie chce. Pomimo szumnych zapowiedzi, i pomimo tego że mógłby bo przecież jest obecnie u władzy (z demokratycznym mandatem na który się sam powołuje) i mógłby w każdej chwili kilkoma konkretnymi ustawami przerwać tę pępowinę hańby robiąc dobrą robotę, tymczasem robi na opak. Wniosek z tego może być tylko jeden – skoro PIS może robić co chce (a udowodnił że może, bez oglądania się na te wszystkie sztuczne ograniczenia), to wybór patologii zamiast dobrej zmiany oznacza ni mniej ni więcej że robi to całkowicie świadomie. To wszystko służy zaś jednemu celowi – czerpaniu ze zdobyczy socjalizmu (bo taki był cel transformacji ustrojowej), bez którego Kaczyński i jego klika musieliby sobie znaleźć jakąś porządną robotę w sektorze prywatnym. Ale że przez tego rodzaju NORMALNOŚĆ cała ta banda mogłaby zostać bez pracy i bez środków do życia, to dokładają oni wszelkich starań do duraczenia Polaków za ich pieniądze, w celu utrzymania w nich tego samego pierwiastka „człowieka sowieckiego” jaki zdążył zasiać PRL. Stąd też takie uwielbienie dla demokracji w tym środowisku (Demokracja… czyli Dyktatura Durni). Tym to sposobem Polacy raz po raz dostają wyraźny sygnał od tej „prawicy”, że nie mają prawa być wolni i stanowić o sobie. Muszą się wyzbyć swoich praw do własności i czerpania w pierwszej kolejności z owoców swojej pracy, bo mają płacić przez nos na utrzymanie postkomunistów od lewa do „prawa”. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, a Polacy jeszcze ich trochę mają. Przebudzenie nastąpi dopiero po bankructwie ZUSu. Wtedy ci wszyscy „dobrodzieje” ze swoimi „planami 5-letnimi” za pieniądze podatników będą musieli odejść, bo naród nie będzie wiecznie harował na pensje polityków, samemu sobie odbierając od pyska – okradziony z teraźniejszości (pracując do śmierci) i z prawa do godnej starości (bez oszczędności), do tego zadłużony na kolejne pokolenia które będą coraz mniej liczne… (Odys)

polecam również: Była konferencja, ale nie było opozycji. Różnica między negacją a opozycją oraz między prawicą a lewicą czyli… do czego nadaje się PIS i to: CBOS: 33 proc. Polaków uważa, że po 1989 r. trzeba było rozliczyć PRL. Wśród zwolenników „porozumienia” wyborcy PISu. a także: Jak Kaczyński oszukuje Polaków?

„…Wprawdzie państwo to zbudowano na fundamencie PRL-u, wespół z tysiącami donosicieli, zdrajców i bandytów, wprawdzie zachowano ciągłość personalną i nie rozliczono tysięcy zbrodni, wprawdzie w życiu publicznym brylowali esbecy, kapusie i ludzie kompartii, wprawdzie mediami rządziły esbeckie klany, a gospodarką agenturalne układy, wprawdzie niszczono pamięć o ofiarach komunizmu, walczono z polską kulturą i patriotyzmem – to w powszechnym przekonaniu III RP jest państwem polskim, w pełni suwerennym i niepodległym, a rządzące nią mechanizmy definiuje się pojęciami prawa i demokracji.
Ten poznawczy dysonans rozwiązano w prosty acz niewybredny sposób, wymyślając termin „postkomunizm” – jako definicję okresu przejściowego, który nastąpił po upadku komunizmu i określa rzeczywistość dalece różną od realiów PRL. Dość powszechne jest przekonanie, wyrażone ongiś przez Jarosława Kaczyńskiego, że „w Polsce mamy do czynienia ze skrajną formą systemu postkomunistycznego, który broni się metodami wychodzącymi poza demokrację”. Ta semantyczna falsyfikacja przyjmowała za pewnik, że komunizm w istocie umarł, a my doświadczamy jego niektórych, zmodyfikowanych symptomów. Wywodzą się one z komunizmu, mogą mieć związek z „błędami minionego okresu”, są jednak rodzajem aberracji, ledwie rysy na zdrowym fundamencie państwowości.
Jest coś głęboko tragicznego w dzisiejszych oczekiwaniach elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. W tym, co chcielibyśmy zobaczyć po publikacji „teczek Kiszczaka” i odczytać w intencjach ludzi, którym okazaliśmy zaufanie.
Jest też zagadka zabobonnej wiary, jakoby partia pana Kaczyńskiego miała wolę rozliczenia zbrodni komunizmu i postępków jego sukcesorów, w tym usilnym przeświadczeniu, że okaże się zdolna obalić porządek „okrągłego stołu” i zbudować nam państwo wolnych Polaków. Ten tragizm okazuje się tym bardziej widoczny, im pogłębia się kontrast między oczekiwaniami milionów wyborców, a praktyką partyjnych macherów…” (Aleksander Ścios – KWIATY DLA SUKCESORÓW I LOGIKA MACKIEWICZOWSKA)

podobne: Stanisław Michalkiewicz: „Wilki zmieniły skórę” czyli… jak 4 czerwca upadł komunizm (na cztery łapy).

Barney Stinson (Ludzie, kłamstwo, opowieść, prawda)

Reklamy

35 comments on “Sumliński i patologie III RP. Sprawa ks. Popiełuszki sprawdzianem chęci rozliczenia PIS z PRL. Klątwa FOZZ i kompromisu z komuną.

      • Och przeplatasz te dobre myśli ze złymi, a ja tak bardzo boję się wojny… Choć to co jest to już wojna… i to nie kwestia ostatnich lat.

        Polubienie

      • A ja czytam u Ciebie będzie dobrze jak się zmienimy… Czy my możemy być lepsi mądrzejsi odpowiedzialniejsi? Czy nie dajemy 100% swoich możliwości?

        Polubienie

      • Nie o to chodzi by dawać z siebie 100 czy ileś tam procent możliwości. Chodzi o to czy WŁAŚCIWIE (i skutecznie) te możliwości użytkujemy (choćby w kilku procentach). Niestety skala uzależnienia gospodarek od długu, a gospodarstw domowych od kredytu jest zatrważająca. Przewaga złych nawyków i wynikającej z tego skali niesprawiedliwości jest tak miażdżąca że jak się zacznie jazda to nawet te kilka procent „samowystarczalnych” żyjących poza systemem nie zdoła uzdrowić sytuacji. Są dwa wyjścia – 1. to masowe „nawrócenie” i porzucenie błędnej drogi, albo 2. masowe wymieranie (konfrontacja siłowa w ramach fali „kryzysów”), i masowe niewolnictwo… Z pustego i Salomon nie naleje a gotówką nikt się jeszcze nie najadł. Przetrwają Ci którzy mają ziemię i środki produkcji NA WŁASNOŚĆ a nie na kredyt i będą w stanie obronić swój stan posiadania przed „rządem”, tudzież inną mafią… No ale do tego jeszcze długa droga. Macherzy postarają się jakoś zabawić masy do czasu aż przejmą nad nią pełną kontrolę żeby się niewolnicy za szybko nie zorientowali i nie pozabijali swoich dobroczyńców… Taki kryzys imigracyjny czy terroryzm jest jak manna z nieba dla naszych „dobrodziejów”… Patrzeć się nie chce na te twarze hipokrytów „elity europejskiej” którzy leją dziś krokodyle łzy po tym jak swoimi nieodpowiedzialnymi posunięciami wywołują kryzysy i destabilizują dalekie kraje tworząc grunt pod terroryzm. Ludzie sami będą niedługo prosić o „ochronę”, zaostrzenie prawa i inwigilację dla „bezpieczeństwa” nie widząc jednak kto jest ich prawdziwym wrogiem.

        Polubione przez 1 osoba

      • niewolnikami we własnym kraju to już jesteśmy…
        emigracja za chlebem… to chleb powszedni…
        zagrożenia… już nie wiadomo gdzie ich nie ma – szkolnictwo, sztuka/kultura, praca… kościół i my sami…

        Polubienie

      • Tak. Kto z nas Go spotka? 😉 dziś miałam rozmowę o symbolach… Trudny temat: talizmany… gesty… horoskopy… kamienie… rysunki…
        Kiedy niosą ze sobą zło?

        Polubienie

      • Unikam i nie zbieram 🙂 jedyny „talizman” jaki uznaję (bo znam jego pochodzenie i wiem że jest dobre) to krzyż… No może jeszcze rysunki poważam, ale nie łączy mnie z nimi żadna „moc” poza hobby 🙂

        Polubienie

      • No to cos w tym jest… Teraz sttach przed pamiatkami z podróży bo może zbieramy jakieś demońskie bóstwa:( a prezenty egzotyczne… Ja tak lubię bibeloty, kamienie… Oczywiście staramsie nie przywiazywac do rzeczy, ale nie mam pojecia co niszczącego posiadam 😦 ,,oczyścić dom ze śmieci”

        Polubienie

      • No właśnie chyba o to chodzi jaki się ma stosunek do tych pamiątek i przedmiotów, jednak ja na wszelki wypadek unikam wszelkiej symboliki o zabarwieniu religijnym (i świeckim) nie pochodzącym od chrześcijaństwa. Miałem kiedyś taki pierścień o pewnej symbolice ale go wyrzuciłem… Nie potrzebuję takich rzeczy żeby się „poczuć lepiej” czy w inny sposób „dowartościować” 🙂

        Polubienie

      • trudne pierwsze zdanie 😉 za to lubię nasz język 😉 Nie widzę związku, że jeśli wierzę w Boga to nie mogę mieć figurki słonika… pozostaje słonikiem jak żyrafka żyrafką, a osiołek osiołkiem…
        krzyżyk pozostaje symbolem – nie wiem czy potrafiłabym umrzeć z przedmiot-symbol… inaczej za/dla człowieka. To wciąż zbyt trudne…

        a wracając do tematu Twojego artykułu też mnie zastanawia autor Jego życie, odwaga… przepraszam z całym szacunkiem – to tylko pytanie choć ostre jak nóż? Tak trudno gdy nie wiesz kto jest kim i kto za tym stoi… tylko zostaje ufać !
        pewnie Ci podniosłam adrenalinę, ale tak już jest nie tylko w naszym kraju… 🙂

        Polubienie

      • No coś Ty. Nie podniosłaś 🙂
        Możesz mieć figurkę czego sobie zażyczysz o ile nie jest to przedmiot kultu (symbol) i nie został Ci w takim celu sprzedany. To oczywista różnica. Słonik słonikowi nie równy 🙂 Bo nie chodzi tylko o to co Ty wiesz i jak postrzegasz, ale jakie „myśli” (intencje) poszły za przedmiotem, a tego nigdy nie wiesz. Brak tej wiedzy (nieświadomość) niestety Cię nie uchroni a wręcz przeciwnie. Tyle że wina nie leży po Twojej stronie… Jednak trzymanie w domu takich przedmiotów kiedy już się powzięło na ich temat wiedzę oznacza Twoją zgodę na oddziaływanie „energii”.
        To jest moje zdanie poparte lekturą w temacie i tego się trzymam a nawet idę dalej i nie trzymam żadnych nawet „niewinnych” pamiątek których symboliki nie rozumiem. Nikogo jednak nie zmuszam do naśladowania. Szanuję wolną wolę bo bez tego ani rusz. 🙂
        Polecam kilka słów w temacie skoro już się interesujesz na poważnie

        Polecam też wykłady ks. Piotra Glasa
        tylko czasu więcej zarezerwuj 🙂

        Polubienie

  1. Pingback: Amber Gold czy OLT Expres? Taśmy Prawdy, Zastrzeżony IPN, Aneks do Raportu o WSI, TeWu i Teczki , Traktat Lizboński, katastrofa smoleńska i inne newerendingstory z których NIKT nie wyciąga wniosków (ani odpowiedzialności). Kryzys przywództwa i ru

  2. Pingback: Duchowni w służbie KGB, SB i poprawności politycznej (na tle medalu papieskiego dla Rzeplińskiego i anszlusu Polski do UE). Istotą Kościoła jest wiara w Boga i pokora wobec mądrości zasad. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Jacek Kaczmarski: „Epitafium dla księdza Jerzego”… nienasyconym (w rocznicę morderstwa) | Łódź Odysa

  4. Pingback: Papierowe rozliczanie komuny jako ekwiwalent sprawiedliwości czyli… zamiast osądzenia zbrodni prawo do rabunku UBeków na podreperowanie ZUSu. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Informacja jako broń i cel ataku oraz krótki kurs czerwonej konspiracji czyli… postsowiecka spuścizna i skażenie Dzierżyńskim w polskich służbach. Kilka słów prawdy o IPN czyli „o największych tajemnicach ludzkości” | Łódź

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s