Od koniczka do śmietniczka czyli… „męczeństwo” klaczy ważniejsze od interesu obywateli. „Dobra zmiana” u koryta.


Bassam Alemam - Koniec niewolni

Bassam Alemam – Koniec niewolni

„…Na wniosek prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych i Dyrekcji stadniny w Janowie Podlaskim skierowałem do Prokuratora Generalnego prośbę o objęcie tej bulwersującej sprawy osobistym nadzorem. Zależy mi na drobiazgowym i rzetelnym przeprowadzeniu śledztwa oraz wykryciu sprawców bądź sprawcy zgonów klaczy — napisał minister Jurgiel.

Prokurator Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie powiedziała PAP, że sprawa padłej klaczy Amry została dołączona do śledztwa prowadzonego przez tę prokuraturę, dotyczącego przestępstwa niegospodarności, jakiego miały się dopuścić poprzednie władze stadniny. Według dotychczasowych ustaleń, klacz została przewieziona do kliniki koni SGGWw Warszawie, tam poddana została operacji, ale nie udało się jej uratować. Prawdopodobną przyczyną śmierci była martwica jelit.

Dokładne przyczyny wyjaśni sekcja zwłok, która będzie zarządzona — zaznaczyła Kępka…”

źródło: Stadnina w Janowie Podlaskim: padła kolejna klacz. Minister Jurgiel zwrócił się z prośbą o nadzór nad sprawą do Prokuratora Generalnego

Na początek proste pytanie – W Janowie zdychają konie. Co ma do tego minister? – w temacie który powinien zakończyć się zaoraniem (prywatyzacją) tego żerowiska (funkcjonującego na koszt podatników w ramach „dobra publicznego” zwanego „Agencją Nieruchomości Rolnych”), i jako nieudolność grupki prywatnych fascynatów zostać wyśmiany za brak profesjonalizmu. Tymczasem coś co powinno być czyimś prywatnym problemem, zostało podciągnięte (przez główne media i część polityków) do rangi niemal tragedii narodowej, która wymaga jak się okazuje interwencji majestatu państwa:

„…Najsampierw padła klacz Pianissima, której wartość sięgała aż 3 miliony euro. Zatrzymajmy się chwilę nad tą sprawą, bo zadaje ona kłam rozpowszechnianej fałszywej pogłosce, jakoby największą wartość reprezentowało życie ludzkie. O ile mi wiadomo, życie żadnego nieboszczyka, nawet tak majętnego, jak „pana doktora Jana”, czyli pana doktora Jana Kulczyka nie zostało wycenione tak wysoko, jak życie klaczy Pianissimy. Zmusza to nas do rewizji propagandowej tezy, jakoby życie ludzkie stanowiło wartość najwyższą

Niestety rząd w swojej zatwardziałości zamyka oczy na fakty oczywiste i pan minister Krzysztof Jurgiel zawiadomił prokuraturę, by ta sprawdziła, czy seria tajemniczych zgonów klaczy nie jest przypadkiem efektem działania osób trzecich. Ciekawe, że pan minister Jurgiel nie domaga się od prokuratury sprawdzenia, czy te tajemnicze zgony nie są następstwem działania osób drugich, które potrafią nawywijać jeszcze bardziej, niż osoby trzecie. Gdyby się okazało, że w tych zgonach maczał palce seryjny samobójca, wszystko jedno, czy z grona „osób trzecich”, czy „osób drugich”, to byłoby rzeczą oczywistą, że mamy do czynienia z męczeństwem trzech klaczy rasy arabskiej, które padły ofiarą walki politycznej…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Męczeństwo klaczy Amry

podobne: Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność.  oraz: PrzElewarr czyli… jak obejść ustawę kominową i jak z państwowej spółki zrobić prywatny folwark (raport NIK).  i to: Apetyt żyjących z podatków oraz misja na Pluton kontra „informatyzacja” ZUS czyli… skala marnotrawstwa „publicznych” pieniędzy.  a także: Samorządowe „inwestycje” to wzrost zadłużenia i podwyżki opłat. Rentowność długu i rosnąca obsługa kosztów. Państwo broni się przed zwrotem zagrabionego mienia i zmianami w ordynacji podatkowej, obniżka podatków nie tak szybko i jeszcze: Mazowsze ponad stan, komornicy, odprawy w PKP i kosztowne pendolino, drogie drogi i afera więzienna, JSW strajkuje inwestorzy tracą, kryzys demograficzny i emigracja zarobkowa, przedsiębiorczość stabilna ale mniej firm na rynku, ranking wolności

…Tymczasem to samo z jednej strony zatroskane o zdychające konie państwo, z drugiej strony zatruwa życie ludziom… 

„…Poszło o pomysł, który został dopisany do pierwotnego projektu po posiedzeniu Rady Ministrów, a polegający na tym, by samorządy miejskie lub gminne mogły bez przetargu zlecać odbiór i zagospodarowanie odpadów własnym jednostkom organizacyjnym. Przedsiębiorcy z branży zagospodarowania odpadów uważają, że taka regulacja doprowadzi do wyparcia z rynku prywatnych firm, a w konsekwencji – do ich likwidacji. Skoro tak, to trudno tę regulację uznać za formę wspierania przedsiębiorczości, chociaż z drugiej strony trzeba zwrócić uwagę, że branża zagospodarowania odpadów nie zostanie zlikwidowana. Zlikwidowane zostaną firmy prywatne, a ich miejsce zajmą jednostki organizacyjne samorządów, czyli firmy należące do sektora publicznego. Trudno w tej sytuacji dziwić się rozgoryczeniu prywatnych przedsiębiorców i to nie tylko dlatego, że w ciągu ostatnich 20 lat w swoje firmy sporo zainwestowali, ale również dlatego, że ani pani Beata Szydło, ani żaden inny polityk Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami nie mówił, że wspieranie będzie dotyczyło jeśli nawet nie wyłącznie, to przede wszystkim firm państwowych lub samorządowych. No ale teraz już się wyjaśniło, dzięki czemu możemy utwierdzić się w przypuszczeniach, że ideałem gospodarczym obecnego rządu jest przedwojenna sanacja.

Sanacja była ruchem etatystycznym i dążyła do renacjonalizacji gospodarki, chociaż oczywiście nie tak brutalnie, jak robili to bolszewicy – bo bolszewicy nie tylko przejmowali prywatne przedsiębiorstwa, ale przy okazji mordowali przedsiębiorców wraz z rodzinami, podczas gdy sanacja tylko obezwładniała ich ekonomicznie w tak zwanym majestacie prawa. Ale chociaż metody się różniły to rezultat był podobny; coraz więcej prywatnych przedsiębiorstw przechodziło pod kontrolę państwa – i o to właśnie chodziło. Tak właśnie mówił 1 grudnia 1929 roku we Lwowie ówczesny minister przemysłu i handlu Eugeniusz Kwiatkowski: „Udzielanie licznym firmom olbrzymich sum w formie kredytu na cele inwestycyjne, a więc z pełną świadomością, iż firmy te nie będą w stanie kredytu tego spłacić, skutkować będzie tym, że w przeszłości przedsiębiorstwa te muszą przejść na własność banku, względnie pod kontrolę państwową.”

No dobrze, ale dlaczego właściwie sanacji tak zależało, żeby jak najwięcej firm przechodziło pod kontrolę państwową? Odpowiedź jest prosta – w takiej sytuacji można było takimi przedsiębiorstwami wynagradzać osoby zasłużone dla sanacji. Taki zasłużony zostawał dyrektorem, albo prezesem zarządu i żył sobie jak pączek w maśle tym bardziej, że wszelkie straty, mniej lub bardziej dyskretnie, pokrywane były ze środków publicznych. Oczywiście tego nie można było głośno mówić i dlatego głośno mówiło się o wspieraniu polskiej przedsiębiorczości – tak samo, jak teraz. Okazuje się jednak, że i wśród polskich przedsiębiorców są gorsi i lepsi. Ci gorsi – to przedsiębiorcy prywatni – bo takiemu prywatnemu wprawdzie też można wtrynić jakiegoś zasłużonego na utrzymanie, ale strasznie dużo z tym kłopotliwego zachodu. W przypadku przedsiębiorców gospodarujących na państwowym lub samorządowym sprawa jest znacznie prostsza i dlatego ta forma przedsiębiorczości jest tak faworyzowana. Prowadzi to wprawdzie do dysonansów poznawczych, ale mówi się: trudno. Nie ma rzeczy doskonałych.” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Rząd w dysonansie poznawczym

Trzeba przyznać (za klasykiem) że „słuszną linię ma nasza władza…”

Po ustawie o zaborze ziemi (i zabezpieczeniu jej dla „związków wyznaniowych”) mamy kolejny „patriotyczny” wybryk czyli „nowelizacja ustawy o zamówieniach publicznych będącej adaptacją dyrektywy „inhouse” Unii Europejskiej, która spowoduje uwłaszczanie się na spółkach gminnych wybranych przez zarządy administracji lokalnych osób i podmiotów”. Jest to kolejna PRO monpolowa ustawa która skończy się tak jak to do niedawna wyglądało na Węgrzech, że „nasze” (polskie) śmieci będzie za jakiś czas obsługiwać kapitał zagraniczny a polski śmieciarz wyciśnięty z rynku przez „swój” rząd jak niegdyś Pan Kluska (ten od Optimusa) będzie wbijał zęby w stół.

To tak apropos bezrozumnego oburzenia tzw. „patriotów” na nadmierny wpływ kapitału zagranicznego, ale bez namysłu o to kto tak naprawdę stwarza ku temu warunki i głosuje za prawem która zabija zdrową dla polskich konsumentów konkurencję i polski prywatny kapitał, o czym więcej tu: „Socjalizm w każdej gminie, czyli inhouse po polsku – Jacek Wilk, KP KUKIZ’15, wiceprezes KNP”… Życzę wszystkim „dobrej zmiany”… (Odys)

podobne: Nacjonalizacja śmieci czyli jak działa komunizm i jak działają komuniści oraz: Pod przykrywką wygłupu Sikorskiego fala rabunku przetoczyła się przez sejm: uwolnienie kominówek, rząd kładzie łapę na depozytach, centralna baza „haków” skarbówki, zamiast śmieciowych umów o pracę będzie śmieciowa emerytura. Do diabła z taką opozycją! Dratewka potrzebny od zaraz. i to: Rafał Ziemkiewicz: „Państwowe, czyli nie nasze”, ale „patrioci” mówią NIE dla wolnego rynku w Polsce. To mamy ten wolny rynek czy nie? polecam również: Obrońcy etatyzmu i sentymentaliści rodem z PRL kamienują „złodziejski kapitalizm” czyli… dlaczego niewolnicy nie zasługują na wczasy? a także: Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Roboty publiczne (interwencjonizm).

…i tu dochodzimy do istoty problemu którym nie są ci wszyscy pazerni na pieniądze publiczne ludzie (niezależnie od tego pod jakim sztandarem prowadzą „misję publiczną”), ale sam fakt istnienia czegoś takiego jak „własność państwowa”, czyli potocznie mówiąc koryto…

„…Nieważne jaka partia, zasada zawsze jest jedna – szefem telewizji, wojewodą, szefem radia czy innym …szefem robię zawsze kogoś kto na to nie zasłużył, kto w istocie jest zawodowo nikim, szaraczkiem – jednak od tej pory to właśnie takie średnie nic, wyniesione do poziomu czegoś dobrze będzie wiedziało komu to wszystko zawdzięcza.

I tak nie mamy już hierarchii dziobania, jeno hierarchię lizania – mało zdolne lizusy, wyniesione do dużych pensji i zaszczytów, pilnie liżą karmiące ich dłonie, odreagowują to jednak na swoich podwładnych, dając im solidnie w kość i wymagając rekompensaty za niedogodność lizania w postaci hołdów, pochlebstw i całej gamy świństw.

Tak to działa – tworzy się ekosystem miernot, które lokalnie panoszą się z sobie właściwym wdziękiem i inteligencją odbierając chęć do życia i optymizm wszystkim innym. Tak jest w Polsce lokalnej. Tak na niej odciska się system politycznych miernot.
PiS przyszedł do władzy, inaczej – daliśmy PiS – owi władzę!, nie po to, aby kontynuował ten smętny stan. PiS dostał od nas władzę, aby to zmienić – miał rozbić lokalne kliki, przetrzepać skórę miernotom, które okupowały naszą codzienną rzeczywistość.

O ile w Warszawie istotnie czuje się nowy świeży powiew wiatru, to jednak im głębiej wnika się w polski interior, tym bardziej śmierdzi starym, znajomym gnojem.

To właśnie te nieme kukły z sejmowych spektakli, te nieudaczne postaci, które kariery porobiły jedynie dzięki umiejętności podlizywania się komu trzeba, usiłują meblować rzeczywistość w polskich miastach i powiatach. Ich wyobraźni starcza jedynie na tyle, aby układ PO i PSL zastąpić własną, lokalną sitwą. W wielu wypadkach dochodzi nawet do swoistej konwergencji sitw i stare sitwy, pod nieco przemalowanymi szyldami, znów wygodnie rozpierają się w pierwszych lożach.

Spoglądam na przykład na port lotniczy w podkrakowskich Balicach (zaraz wylatuje z niego do Albionu) i co – ten sam pokraczny, karierowicz nadal jest prezesem – Jan Pamuła, historia krakowskich mętnych układów, były szef klubu parlamentarnego Kongresu Liberalno Demokratycznego nadal jest tam prezesem.

Zmieniło się tylko tyle, że do zarządu wsadzono mu byłego asystenta pani Beaty Szydło, a szefem rady nadzorczej został poprzedni prezes lotniska z ramienia PiS.

Nikt nikomu krzywdy nie robi…” (Witold Gadowski • stefczyk.info)

całość tu: „Bo potem nasi też nauczą się kraść…”

podobne: „Teraz K…. My!” czyli… O wchodzeniu w koleiny wyżłobione przez poprzednie rządy. Czy Polak już zawsze będzie partyzantem we własnym państwie? Nie bójmy się myśleć o tym Jakich reform Polska potrzebuje. Wyborczy pluralizm w „nowych” mediach.  oraz: Zamieszanie z delegacjami posłów. Krzysztof Gędłek: Hofman i spółka, czyli o ciemniakach i złodziejach. i to: Minuta POPISu. Czy system znowu się obroni dzięki propagandzie spod znaku Virtual Insanity? Wybory są „grą o legitymizację” władzy. a także: Nihil novi Winiarskiego o Komorowskim (na procesie Sumlińskiego) przemilczane przez „media”. Wiemy że żyjemy w Stajni Augiasza ale PIS jej nie posprząta. polecam również: Prawo Bastiata i sprawiedliwość jako warunek pojednania (na podstawie lustracji w Niemczech). Tania łaska zamiast rozliczenia, Belka w oku PIS i frazesy o „dobrej zmianie” (Oficer „bezpieki” dostał ważne stanowisko w MSZ!)

…Całe szczęście że to całe towarzystwo to nie są żadni „nasi” (bo bym się chyba ze wstydu spalił za taką „dobrą zmianę”), a zwykłe „swojaki” (tacy sami jak POprzednicy). Niech się wstydzą (a najlepiej pójdą po rozum do głowy) ci którzy oddali swój głos na tę kolejną odsłonę komuny, bo jaki jest koń (i że zdycha jak te pod Janowem) każdy kto chce i wie na co patrzeć ten widzi. Można się co najwyżej dziwić takim „zdziwionym” jak Pan Gadowski, który przegapił tak w kampanii obietnic, jak i w samym programie gospodarczym i ideowym PISu zapisy rodem z czerwonej międzynarodówki, które tak jak za komuny tak i teraz kosztują i będą kosztować zwykłych obywateli. Łączą za to tzw. „elity” w jednym podstawowym celu – utrzymaniu koryta. Całą nieistotną resztą tak rząd jak i „opozycja” mogą się „pięknie różnić” i się różnią (ku chwale ojczyzny i wątpliwej rozrywce jej rezydentów)… (Odys)

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Reklamy

12 comments on “Od koniczka do śmietniczka czyli… „męczeństwo” klaczy ważniejsze od interesu obywateli. „Dobra zmiana” u koryta.

      • Demokracja jest oczywiście fasadą dla rzekomej „wolności”, ale decyzja wyborców ma swoje konsekwencje i jest wiążąca czy tego chcesz czy nie. Problem polega na tym że do tego kotła CIĄGLE wrzucamy (jako wyborcy) te same warzywa, więc nie dziwmy się że zupa ta sama 🙂
        Ile potrzebujesz dowodów/czasu na to żeby się przekonać że ogień może Cię spalić? 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      • Słuchać co mówią. Obiecują rozdać (bo to zazwyczaj przemawia do „wyobraźni” wyborcy)? Pytać się z czego, bo „pieniądze publiczne” nie powstają magicznie dzięki zapisom w ustawach/budżetach, ale są zabierane z ludzkiej pracy. Więc jeśli ktoś zdaje sobie z tego sprawę, to MUSI zacząć wyciągać/łączyć wnioski i wiedzę z tym że skoro ktoś obiecuje że rozda to znaczy że zabierze (w konsekwencji im więcej obiecuje tym więcej zabierze). Przebierańcy/oszuści to Ci którzy zaprzeczają tego rodzaju zależności (czyli niemal cała obecna elita rzadowa i opozycyjna, za wyjątkiem kilku wolnościowców od Kukiza). Jeśli swoim wyborem przy urnie nie zmienimy tej proporcji to daremne żale i próżny trud. Dlatego kontrrewolucja musi się zacząć w głowach zwykłych ludzi/wyborców (dopóki mamy „wolne wybory”). No i nie nabierajmy się na ludzi którzy „zmienili” poglądy i z socjalistów stali się raptem liberałami (patrz „nowoczesna” a wcześniej PO) bo robią to tylko po to żeby znowu się dostać do żłoba.

        Polubienie

  1. Pingback: „W przedszkolu naszym nie jest źle” czyli… o jedynie słusznej misji publicznej PISu w „narodowych” mediach i w gospodarce (by znowu było jak za Gierka) | Łódź Odysa

  2. Pingback: Konfiskata rozszerzona, donoszenie na samego siebie do fiskusa, ekologia (nie)podległości i inne „dobre zmiany” zasad życia w komunie… czyli „sekretne życie drzew” i „Młody las” (Kaczmarskiego) | Łódź Odys

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s