Duchowni w służbie KGB, SB i poprawności politycznej (na tle medalu papieskiego dla Rzeplińskiego i anszlusu Polski do UE). Istotą Kościoła jest wiara w Boga i pokora wobec mądrości zasad.


Związek Radziecki był krajem otwarcie ateistycznym i antyreligijnym. Radzieccy przywódcy powtarzali za Karolem Marksem, że „religia to opium dla ludu” i głosili „wiarę w siłę człowieka”. Po zwycięstwie rewolucji bolszewickiej z 1917 roku Włodzimierz Lenin nakazał wymordować tysiące księży i zamknął większość rosyjskich kościołów. Do walki z religią powołano Związek Wojujących Bezbożników, którego celem było zniszczenie Cerkwi prawosławnej i innych grup religijnych oraz wychowanie młodzieży w duchu ateistycznym.

…Nieoczekiwanie po latach represji w 1941 roku Rosyjski Kościół Prawosławny został odbudowany jako instytucja publiczna przez Józefa Stalina, który potrzebował poparcia Cerkwi w prowadzeniu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej oraz starał się uwiarygodnić w oczach brytyjskich i amerykańskich sojuszników. Religia była wówczas władzom potrzebna, aby w warunkach wojny wzmocnić postawy patriotyczne. Otwarto przy tym na nowo wiele świątyń i zwolniono pozostających jeszcze przy życiu wszystkich księży z łagrów.

Po zakończeniu wojny władze radzieckie powróciły znowu do polityki wojującej ateizacji. Po 1947 roku zakazano rodzicom wychowywania dzieci w duchu religijnym. Zabroniono chodzenia do Cerkwi osobom w wieku poniżej 19 lat. Nastąpiła przyspieszona brutalna ateizacja w anektowanych przez Związek Radziecki wschodnich terenów II Rzeczypospolitej oraz na Litwie, Łotwie i Estonii.

Zadaniem radzieckich tajnych służb była infiltracja organizacji kościelnych oraz pilnowanie porządku w Kościele. Po podporządkowaniu Cerkwi prawosławnej władzy radzieckiej, organy bezpieczeństwa i aparat wywiadowczy zaczął wykorzystywać kler do prowadzenia swoich działań operacyjnych. Głównie KGB (ros. Komitiet Gosudarstwiennoj Biezopasnosti, czyli Komitet Bezpieczeństwa Państwowego) wykorzystywało prawosławnych duchownych do prowadzenia operacji dezinformacyjnych i szerzenia sowieckiej propagandy za granicą. Ponadto duchowni Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego na Zachodzie zajmowali się inwigilacją środowisk emigracyjnych oraz typowaniem kandydatów do werbunku przez KGB.

Agentami lub współpracownikami KGB w okresie istnienia Związku Radzieckiego była połowa lub nawet niektóre źródła podają 80% duchowieństwa prawosławnego. W książce „Archiwum Mitrochina I: KGB w Europie i na Zachodzie” na stronie 752 autorzy napisali: „Jeden z najbardziej znanych duchownych – dysydentów lat siedemdziesiątych, ojciec Dmitrij Dudko, wyjaśniał: „Sto procent duchownych było zmuszonych do współpracy z KGB w mniejszym lub większym stopniu i do przekazywania jakichś informacji. W przeciwnym razie zostaliby pozbawieni możliwości pracy w parafii”. Mniejszości udało się jednak oprzeć naciskom KGB. W grudniu 1991 roku, na krótko przed rozwiązaniem Związku Sowieckiego, Anatolij Olejnikow, ostatni zastępca przewodniczącego KGB, stwierdził w wywiadzie, że współpracy ze służbami odmawiało od piętnastu do dwudziestu procent duchownych Kościoła prawosławnego, do których się zwracano. Odważna mniejszość, która oparła się wszelkim naciskom KGB, miała oczywiście zamkniętą drogę do awansu. W Kościele prawosławnym najbardziej skompromitowanym współpracą z KGB elementem była jego hierarchia”.

…Według autorów książki „Dezinformacja” na stronie 273 podana została informacja, że wielu współczesnych hierarchów w czasach ZSRR współpracowało z KGB: „27 stycznia 2009 roku siedmiuset delegatów zgromadzonych na synodzie w Moskwie otrzymało listę zawierającą trzech kandydatów: metropolitę smoleńskiego Cyryla (tajnego członka KGB o pseudonimie „Michałkow”), metropolitę mińskiego Filareta (pracującego dla KGB pod pseudonimem „Ostrowski”) oraz metropolitę kałuskiego Klimenta (o pseudonimie operacyjnym „Topaz”). Gdy w katedrze Chrystusa Zbawiciela rozbrzmiały dzwony oznajmiające wybór nowego patriarchy, zwycięzcą okazał się Cyryl („Michałkow”). Niezależnie od tego, jakim był przywódcą dla swojego Kościoła, z całą pewnością spośród wszystkich kandydatów miał największe wpływy w świecie religijnym poza Rosją. W 1971 roku KGB wysłało go do Genewy jako przedstawiciela Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego na będącej narzędziem sowieckiej propagandy Światowej Radzie Kościołów. W 1975 roku KGB wprowadziło go do Komitetu Centralnego Rady, która stała się marionetką Kremla. W 1989 roku KGB mianowało go szefem Wydziału Zewnętrznych Stosunków Cerkiewnych Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Gdy został wybrany na patriarchę, wciąż piastował te stanowiska”.

…Państwo rosyjskie wspiera Cerkiew Prawosławną, zwraca świątynie wiernym i pomaga finansowo w ich odbudowie. Znamienne jest, że obecny prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin oficjalnie uczestniczy w obrzędach kościelnych w czasie świąt prawosławnych. W tym miejscu należy przypomnieć, że Władimir Putin był szefem FSB (ros. Fiederalnaja Służba Biezopasnosti, czyli Federalna Służba Bezpieczeństwa), która była poprzedniczką KGB odpowiedzialnej za penetrację organizacji kościelnych oraz pilnowanie porządku w Kościele. Władimir Putin w czasach Związku Radzieckiego był oficerem wywiadu zagranicznego KGB i przez prawie piętnaście lat służył w Niemieckiej Republice Demokratycznej.” (Krzysztof Krasowski – Mezalians Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej z KGB)

„…Wielu księży współpracowało z komunistyczną bezpieką i praktycznie wszyscy powiązani z dawnymi władzami byli wypychani na czołowe stanowiska w polskim kościele.

Do dnia dzisiejszego nie doszło do lustracji np. biskupów. Czy dzisiaj, banda starych ubeków może kontrolować kościół poprzez zawartość jakieś szafy? Moim zdaniem tak.

Myśląc o prawdziwym polskim kościele od razu przychodzą mi do głowy nazwiska księży: Stanisław Małkowski, Tadeusz Isakowicz-Zaleski czy Jacek Międlar. Wszyscy oni byli w pewnym stopniu dyskryminowani przez kościelne władze, zabierano im parafie, zabraniano wypowiadać się publicznie. A to właśnie oni są autorytetami dla Polaków…

…W styczniu 2015 roku profesor Andrzej Rzepliński otrzymał z rąk kard. Kazimierza Nycza wysokie papieskie odznaczenie, „w dowód uznania dla zaangażowania w pracę na rzecz Kościoła”.

Krzyż Pro Ecclesia et Pontifice (Dla Kościoła i Papieża) został ustanowiony przez papieża Leona XIII 17 lipca 1888 r. dla upamiętnienia 50-lecia jego kapłaństwa. Przyznawany jest przez papieża na wniosek biskupa diecezjalnego. Krzyż, obok odznaczenia honorowego Benemerenti, jest szósty rangą co do starszeństwa odznaczeń watykańskich.

Facet, który jest dzisiaj symbolem patologicznych rządów Platformy Obywatelskiej, który przez lata należał do PZPR i prawdopodobnie ukrywa morderców bł. ks. Jerzego Popiełuszki, dostępuje tak wysokiego zaszczytu

…nie atakuję Kościoła Katolickiego, atakuję hierarchów, którym osobiste racje przesłaniają dobro ojczyzny. Kościół robi w Polsce wspaniałą robotę, od walki o życie nienarodzonych i prowadzenie żłobków, przedszkoli, szkół aż po pomoc ludziom umierającym w hospicjach.” (Darek Matecki – Kompromitacja hierarchów Kościoła Katolickiego w Polsce!)

podobne: Geneza „polskiej” bezpieki i „Archiwum Mitrochina”. Paranoja zbioru zastrzeżonego IPN i fikcja lustracji. Pamięć wybiórcza czyli „drastycznie ograniczona” jawności archiwów. Czemu PIS broni demokracji? oraz: Najnowsza historia Polski wciąż czeka na odkrycie, źródła leżą w Moskwie (wywiad z prof. Wieczorkiewiczem)

„…ujawnienie wszystkich okoliczności zbrodni na ks. Popiełuszce oznaczałaby konieczność rozliczenia sprawców.

Dziś ustalenie prawdy może być łatwiejsze? Jaruzelski i Kiszczak nie żyją…

Oni rzeczywiście wymknęli się ziemskiemu osądowi. Jednak wielu innych wciąż żyje. Może się okazać, że prawda nie jest dla nikogo wygodna. Widać mataczenie, ukrywanie, sfingowanie procesu. Ktoś również z tzw. naszej strony musi być w to umoczony. Jestem tego pewna. Również po „naszej” stronie widać choćby zaniechania

u zarania transformacji popełniono grzech. To przekłada się dziś choćby na to, jak postrzegana jest scena polityczna, jak oceniane są zmiany tego, co dzieje się w Polsce. Widać, że z nami wszystkimi stało się coś złego. Trudno powiedzieć, czy to kwestia tresury komunistycznej, w której żyliśmy. Możliwe. Widać, że diabeł ma łatwy dostęp do nas, do człowieka. Lepiej nie myśleć, nie szukać rzeczy przykrych. Wtedy musielibyśmy coś zmienić…

…Zginęli również członkowie rodziny adwokatów rodziny ks. Jerzego. Pełnomocnicy mówili za dużo, za otwarcie, więc ich uciszono. Matkę mecenasa Piesiewicza zamordowano za pomocą takiej samej pętli, jakiej użyto przy okazji zabójstwa ks. Popiełuszko. To było niczym pieczęć na całej sprawie.

…Myśmy Okrągły Stół budowali na zabójstwach trzech księży. Pogodziliśmy się z tym. To kim my jesteśmy? Na jednej zbrodni nigdy się nie kończy. Zawsze są następne…” (Stanisław Żarynwpolityce.pl – Maria Dłużewska: Okrągły Stół budowaliśmy na zabójstwach trzech księży)

„…Każdy, kto nosi w sobie pragnienie wolnej Polski, musi zrozumieć, że sprawa zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki nie jest „tematem historycznym” ani „kwestią polityczną”, lecz wciąż żywą, nieprzedawnioną rzeczywistością, która ukształtowała fundamenty III RP i nadal decyduje o naszej przyszłości.

Przez 30 lat, w oparciu o farsę tzw. procesu toruńskiego wmawiano Polakom, że winni tej zbrodni ponieśli już karę. Ówczesna władza stworzyła powtarzaną do dziś legendę o wyłącznej winie czterech funkcjonariuszy SB i na tym kłamstwie oparła koncepcję „historycznego kompromisu” katów z ofiarami. Legendę uwiarygodnili sami esbecy, do końca odgrywając swoje role. W niezmienionej formie, kłamstwo to narzucone siłą komunistycznej propagandy, zostało przyjęte i zaakceptowane w III RP, stając się fundamentem komunistycznej sukcesji. Odtąd wszystkie środowiska uczestniczące w zmowie milczenia przyjęły na siebie rolę zakładników zbrodni oraz odpowiedzialność za ukrywanie prawdziwych sprawców i mocodawców.  Depozyt ten do dziś daje gwarancję bezkarności komunistycznym oprawcom i stanowi „aksjologiczne spoiwo” łączące funkcjonariuszy bezpieki, ludzi Kościoła i „demokratycznej opozycji”…

Wszelkie próby zdemaskowania prawdziwych okoliczności zabójstwa, były i są skutecznie blokowane. To jedna z najistotniejszych wskazówek, jak z fundamentalną i żywą sprawą mamy do czynienia. W niewyjaśnionych okolicznościach ginęli świadkowie, innych zastraszano i nakłaniano do milczenia. Ludzi, którzy wykazali dość odwagi, by naruszyć tajemnicę tej zbrodni nazwano szaleńcami i fantastami. Odmówiono im prawa do zajmowania się tematem, przemilczano ich argumenty, szykanowano lub skazano na zapomnienie. Tak postąpiono z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, tak również potraktowano księdza Stanisława Małkowskiego i Wojciecha Sumlińskiego.

Jeśli ktoś mówi dziś o potrzebie „dobrych zmian” i chce odbudowy autentycznej wspólnoty narodowej, musi też podjąć wyzwanie związane z tajemnicą zbrodni założycielskiej III RP. Tylko prawda o tym – kto naprawdę zabił księdza Jerzego, kim byli mocodawcy zbrodni i ludzie towarzyszący esbeckim porywaczom, może zburzyć fundament, na których wspiera się triumwirat morderców, tchórzy i donosicieli. Bez zrozumienia tego obowiązku, próżne są deklaracje patriotyzmu i wierności polskim ideałom, próżne epatowanie walką z patologiami tego państwa…” (Aleksander Ścios – ZBRODNIA ZAŁOŻYCIELSKA III RP MUSI ZOSTAĆ WYJAŚNIONA)

podobne: Sumliński i patologie III RP. Sprawa ks. Popiełuszki sprawdzianem chęci rozliczenia PIS z PRL. Klątwa FOZZ i kompromisu z komuną.

„…ilustracją postępów kultu Świętego Spokoju był niechętny stosunek wyższego duchowieństwa do projektu zmiany konstytucji, zgłoszonego przez Romana Giertycha. (…) zmiana konstytucji miała polegać na rozciągnięciu ochrony życia człowieka „od poczęcia do naturalnej śmierci”. Domyślałem się wtedy, że prawdziwą intencją Romana Giertycha było zablokowanie w ten sposób możliwości ratyfikowania przez Polskę traktatu lizbońskiego, bo gdyby ta zmiana konstytucji została dokonana, to traktat lizboński, podobnie jak inne regulacje unijne, byłby z polską konstytucją właśnie z tego powodu oczywiście niezgodny. Jak pamiętamy, w pierwszym odruchu przedstawiciele Episkopatu stanęli na nieubłaganym gruncie „kompromisu” i dopiero gdy ktoś musiał im zwrócić uwagę, że nie można głosić w tej sprawie „kompromisu” i jednocześnie grzmieć na „cywilizację śmierci”, to się zreflektowali. Ta sytuacja ilustruje też głęboki kryzys przywództwa, jaki po śmierci Prymasa Stefana Wyszyńskiego trapi nasz nieszczęśliwy kraj…” (Stanisław Michalkiewicz – Szpital imienia Króla Heroda)

polecam lekturę: „Szklany nocnik dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego” za „Traktat Lizboński i nadmuchiwanie Niemiec”.

„…Apologetyczna postawa sporej grupy duchownych wobec UE nie może być usprawiedliwiana nieznajomością tego tworu politycznego.

Już 28.05.2003 roku Rada Europy zadecydowała, że projekt Konstytucji europejskiej będzie się odwoływał do cywilizacji greckiej, rzymskiej i prądów filozofii Oświecenia. Biskup sandomierski Edward Frankowski objaśniał, że dowodzi de facto jej masońskich źródeł. Mimo to biskupi w komunikacie z 322 Konferencji Episkopatu Polski nawoływali: „wierni a także wszyscy ludzie dobrej woli winni uwzględnić głos papieża w swoich wyborach” (co oznaczało poprzeć akcesję). List Episkopatu oprotestowało 28 profesorów, wskazywali na zagrożenia dla katolickiego kraju: aborcją, eutanazją, propagowaniem homoseksualizmu, zachęcaniem dzieci do nieposłuszeństwa wobec rodziców itp. Biskupi wiedzieli więc o zagrożeniach dla chrześcijańskiej cywilizacji. Reszty złudzeń winna pozbawić decyzja Rady Europy z 25.01.2006 roku, kiedy opowiedziała się ona przeciw osądzeniu komunizmu, który przecież stanowił kontynuację Rewolucji Francuskiej czyli praktyczną realizację „prądów Oświecenia”. Po sukcesie w referendum biskupi dodatkowo wystosowali list ostrzegawczy, w którym stwierdzali że: pasterze Kościoła w Polsce odrzucają fundamentalizm religijny jako postawę niezgodną z Ewangelią.

Ludzie wsi i małych miasteczek pytani, dlaczego popali akcesję bardzo często odpowiadają: bo tak kazał nam Kościół. W sześć lat do aneksji naszej Ojczyzny do Unii Europejskiej oglądamy tragiczne skutki tamtej decyzji. Zlikwidowane stocznie, porty, flota pasażerska i rybacka, kopalnie, zakłady produkcyjne zniszczone tak, że pozostał „kamień na kamieniu”, sprzedane banki, sanatoria, rozebrane koszary, zlikwidowane wojsko itd. Zadłużenie państwa, według prof. Artura Śliwińskiego wynosi ponad 3 biliony złotych (odpowiada to zadłużeniu przeciętnej rodziny na kwotę 285 tys. złotych).

Ponad dwa miliony młodych ludzi, wykształconych przecież kosztem polskiego społeczeństwa, wyemigrowało. Nie będą pracować dla Polski i w większości nie ułożą sobie harmonijnego życia rodzinnego.

Wielebni hierarchowie, stręczyciele „Euro-raju”! Jeśli biją w Was jeszcze polskie serca, to wierzę, że patrząc na zniszczenie mojej, a przecież także Waszej Ojczyzny, uderzycie się w piersi i powiecie mea culpa.

Czy wobec mnogości sformułowanych względem przedstawicieli Kościoła zarzutów winniśmy odejść od Kościoła? Po trzykroć – NIE! Duchowieństwo polskie ponosiło w przeszłości ogromne ofiary dla narodu; w drugiej wojnie światowej wymordowano 28% księży i zakonników. Ofiara ich życia zobowiązuje nas do trwania w „Ojców wierze”. Wiara jest obok kultury SPOIWEM Narodu. Boskie przykazania porządkują życie obywateli, a w konsekwencji i życie zbiorowe. Odejście od Kościoła, to byłby dopiero prawdziwy triumf wrogów jego i naszej Ojczyzny. Twórcy ateistycznej Unii Europejskiej pełnię władzy opanują dopiero po całkowitym upadku Kościoła…” całość tu:  Księżą w służbie SB

podobne: „Non possumus!” – odpowiedź biskupów na próby podporządkowania Kościoła komunistom oraz: Księża a społeczeństwo”… Jawny i tajny socjalizm… Zasady chrześcijańskiego współżycia kontra kolektywizm (w gospodarce)  i to: Czy uda się nam ocalić cywilizację łacińską, czy na jej gruzach zatriumfuje komunizm.

„…Nie potrzeba wielkiej wnikliwości by widzieć, że konkretne nadużycia czy występki, których dopuszczają się niektórzy duchowni, stają się pretekstem do niezwykle silnych i wyrafinowanych ataków na cały Kościół. (…) ma nie tylko przyjaciół, ale i zajadłych wrogów, dla których każdy pretekst jest dobry, by szkalować i oczerniać wszystkich chrześcijan. A przecież problemy i nadużycia moralne występują nie tylko w obrębie Kościoła katolickiego. Istnieją wszędzie! W ostatnim okresie odbywa się uporczywe nie tyle oczyszczanie, ile przeczyszczanie Kościoła. Ci, którzy nas atakują, próbują wmówić, upowszechnić i utrwalić określone skojarzenie. Ich strategia polega na tym, że Kościół katolicki trzeba kojarzyć z pedofilią, a księży – z pedofilami. Powtarzanie tego miliony razy ma zapaść w pamięć do tego stopnia, że sam widok księdza będzie wywoływał skojarzenia z pedofilią. To element odwiecznej antykościelnej strategii, która w naszych czasach, mając do dyspozycji środki masowego przekazu oraz internet, próbuje mnożyć i nasilać antychrześcijańskie emocje. I jeszcze jedna sprawa. Zarzucana pedofilia to w przytłaczającej większości przypadków wyrafinowana odmiana pederastii, czyli homoseksualizmu. Ale na temat homoseksualizmu panuje nie tyle absolutna cisza, co coraz bezczelniej odbywa się jego forsowanie.…” (ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski – Poniewieranie Chrystusa i Jego Kościoła – Najwyższy Czas!)

podobne: Pedofilia w Kościele. Ideologiczny raport Komitetu ONZ. Bezpardonowy atak marksizmu. oraz: Biskupi przeciwko pedofilii. Rygorystyczne normy postępowania mają oczyścić Kościół.

„…Kiedy Chrystus w symbolicznej chwili zakładał Swoje wielkie stowarzyszenie, nie wybrał na kamień węgielny ani błyskotliwego Pawła, ani mistyka Jana, ale krętacza, snoba, tchórza – słowem, człowieka. I na tej opoce zbudował Swój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogły. Runęły wszystkie królestwa i imperia, bo w niezmiennej wrodzonej słabości były zakładane przez silnych i wspierane przez silnych. Ale Kościół Chrystusowy, jako jedyny, został zbudowany na słabym człowieku i dlatego nic go nie zniszczy…” (Gilbert Keith Chesterton)

Na pytanie Jezusa z którym swojego czasu zwrócił się on do apostołów „czy i wy chcecie odejść?” św. Piotr odpowiedział „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6,63) „(…) Św. Piotr nie był przygotowany, by odpowiedź na to pytanie. Wszystko wydarzyło się jeszcze przed śmiercią Chrystusa na krzyżu, Jego Zmartwychwstaniem i przed Zesłaniem Ducha Świętego. Wyboru nie dokonuje nigdy człowiek posiadający wystarczającą wiedzę, ale konkretny niedoskonały człowiek w określonym miejscu i czasie. Idealny homo religiosus nie istnieje…” (Ks. Jacek Gniadek: Uwierzyliśmy i poznaliśmy).

Musimy zdawać sobie sprawę z tego że czarne owce (grzesznicy) istnieli w Kościele od zawsze. Niektórzy z nich próbują celowo siać zgorszenie w celu rozbicia jego jedności kompromitując ideę i nastawiając tym samym wiernych przeciwko kapłanom. Jednak to w żaden sposób nie podważa wartości i sensu misji do której kościół został powołany (nie przez byle kogo). Pozostaje ona zawsze wolna od swądu szatana, choć niewątpliwie była, jest i będzie przez niego atakowana, obrzydzana i spotwarzana (również od środka). Dopóki jednak Kościół będzie wiernie i niezmiennie głosił naukę Chrystusową, bez odchodzenia od jej litery to sama idea nigdy nie zostanie pozbawiona sensu a jej źródło będzie wciąż dla wszystkich tak samo jasne i jednoznaczne. Nie przekreślają grzechy człowieka słuszności nauki Jezusa. Nie są też one w stanie osłabić miłości Boga do grzeszników. Od nas zależy czy damy jej szansę zaistnieć w naszym życiu… (Odys)

„…Jezus jest Dobrym Pasterzem, tak Dobrym Pasterzem, że nie opuszcza człowieka nawet jak idzie złą drogą i w złym kierunku. Pamiętacie historię uczniów idących do Emaus? Ci uczniowie uciekają od Chrystusa, uciekają od Jerozolimy, są w błędzie, zakłamują się w tej drodze nawzajem, a Chrystus co robi? a idzie z nimi w złym kierunku. Chrystus jest takim Pasterzem, że pójdzie z Tobą w złym kierunku. I Chrystus idący z tymi uczniami do Emaus nie krzyczy na nich: co wy robicie, gdzie wy idziecie, tylko stawia im pytania: a co się stało?, a dlaczego wy idziecie?, a jakie to się rzeczy wydarzyły? Chce z nich wydobyć prawdę, poucza ich i łamie dla nich i dla nas chleb. Bóg powiedział kiedyś takie słowa do człowieka, niektórzy mówią, że jest to najradośniejsze zdanie w Biblii, coś w tym jest, to zdanie brzmi: Będę z Tobą na wszystkich drogach twego życia…” (Ks. Piotr Pawlukiewicz – Domodlić się do miłości takiej, że może istnieć bez odpowiedzi)

…Jezus dał klucze Swojego Kościoła ludziom mając pełną świadomość naszej grzesznej natury. Oszalał? Pomylił się? To niemożliwe, bo skoro jest Bogiem to doskonale wiedział co robi. Dał wyraźny sygnał wszystkim słabym, że służy swoją miłością przede wszystkim właśnie im. Nie po to jednak by ich utwierdzać w słabości, lecz by im wskazać drogę do walki z nią w celu ostatecznego („na końcu”) pokonania. I nawet jak na tej drodze upadamy to NIGDY nie jest za późno na to żeby się podnieść (przykład „dobrego łotra” na krzyżu). Od naszej woli tylko zależy czy na tę drogę się zdecydujemy… (Odys)

„…Jesteśmy Kościołem grzeszników, i my grzesznicy jesteśmy powołani do tego byśmy dali się przemienić, odnowić, uświęcić przez Boga. Była w historii taka pokusa, byli ludzie którzy mówili: Kościół jest tylko Kościołem czystych, tych którzy są całkowicie konsekwentni, a innych trzeba oddalić. To nieprawda! To herezja! Kościół który jest święty nie odrzuca grzeszników, nie odrzuca nas wszystkich, nie odrzuca ponieważ wzywa wszystkich, przyjmuje ich, jest otwarty również na tych którzy są najdalej, wszystkich wzywa, by pozwolili się objąć miłosierdziem, czułością i przebaczeniem Ojca, który wszystkim daje możliwość spotkania z Nim, podążania drogą do świętości…”  (Franciszek)

…to oczywiście nie oznacza wcale że Kościół pozwoli sobie kiedykolwiek na popuszczanie grzechowi (usprawiedliwianie zła) i zacznie naginać Boże prawo, czy dostosowywać wynikającą z niego naukę i zasady do woli grzeszników jak to sobie pokrętnie tłumaczą „zatroskani” o frekwencję w świątyniach fałszywi „przyjaciele”, nawołujący do większej „otwartości” pod którym to hasłem rozumieją przymykanie oka na grzech. O tym nie ma mowy. Jest mowa o szansie na nawrócenie (powrotu na łono Kościoła) każdego grzesznika. To jest jedyna dopuszczalna otwartość, ale dopiero po przyznaniu się do winy, odrzuceniu grzechu i bezwarunkowym zaufaniu w Boże miłosierdzie. W sprawiedliwość która ani nie przymyka oka ani nie puszcza go do złego. Nie ma słowa w nauce Jezusa o jakichkolwiek negocjacjach czy ustępstwach w kwestiach grzechu i zła. Jest za to miłość i miłosierdzie dla tych, którzy choć nie zawsze wygrywają i często upadają na tej drodze, to jednak pragną iść dalej. Świętość nie polega bowiem na tym że zawsze wygrywamy, ale na tym że ciągle się zmagamy i podnosimy z upadku. Pokusa „perfekcjonizmu” jest równie niebezpiecznemu dla wiary, jak uleganie grzechom w bezczelnym przekonaniu że Bóg i tak nam wybaczy bo taka jest jego rola. Pokusa przekonania że katolik nie ma prawa zgrzeszyć, a jeśli grzeszy to już nie jest katolikiem a hipokrytą, prowadzi prostą drogą do fałszywego pojmowania roli Kościoła na ziemi. W ten sposób rodzi się fałszywe poczucie winy i bezsensu dążenia ku dobru… (Odys)

„…pokusą budzącą największą grozę jest przekonywanie umysłów, że Kościół nie jest tym, który Chrystus rzeczywiście chciał zbudować. To kłamstwo stawiające sobie za cel rozbicie jedności Kościoła i doprowadzenie go do upadku, opiera się na fałszywym przekonaniu [niezrozumieniu istoty], że nieomylność papieża jest absolutna, a nie związana wyłącznie z kwestiami teologicznymi i doktrynalnymi. Według tego fałszywego ujęcia kapłani nie powinni się dopuszczać żadnego grzechu, nawet najdrobniejszego uchybienia. Kierując zatem uwagę na słabości lub błędy poszczególnych duchownych, zasiewa się wątpliwość i nieufność wobec całego Kościoła. Kiedy jednak Jezus go zakładał, uczynił swoich apostołów odpornymi nie na popełnianie błędów, lecz jedynie na głoszenie błędnej nauki. Hasła nieomylności i nieskazitelnej czystości, którymi się szermuje by zdyskredytować Stolicę Apostolską i naukę katolicką, mogą być uważane za dwie spośród czterech głów drapieżnego potwora, który chciałby rozbić jedność Ciała Mistycznego zamierzonego przez Chrystusa…” („Diabeł” Luciano Regolo i o. Raffaele Talmelli)

podobne: Ks. Jacek Gniadek: Nieustanna walka z pierwotną rzadkością i pokusami szatana… czyli „Nie samym chlebem…” (Jak zbudować własną skalę wartości?)

Czysto po ludzku i zgodnie z prawdą należy sobie powiedzieć że nie tylko w KK, i nie tylko na polu religii czy wiary, ale w każdej profesji czy działalności ludzkiej będącej (w zamyśle) bardziej lub mniej zaszczytną i odpowiedzialną misją publiczną, zdarzali się, zdarzają i będą się zdarzać ludzie zdegenerowani czy błądzący (bo taka jest część naszej natury a raczej tendencji). Czy w związku z tym mamy potępić w czambuł każdą działalność która opiera się na jakimś logicznym prawie czy zasadach, tylko dlatego że nie wszyscy ludzie (lub nie zawsze) potrafią się wywiązać z takiego czy innego obowiązku? Czy ktoś podnosi żądania likwidacji wymiaru sprawiedliwości, policji, szkoły, służby zdrowia itp. tylko dlatego że tam również zdarzają się zwyrodnialcy, obłudnicy, grzesznicy, przestępcy i popełniający z rozmysłem błędy? Otóż nie. Z pewnością słychać głosy o potrzebie naprawy/oczyszczenia tych instytucji, ale nie likwidacji z racji ludzkich ułomności bo byłoby to pozbawionym racjonalności wylewaniem dziecka razem z kąpielą. Tymczasem wielu mieniących się racjonalistami, właśnie tego rodzaju logikę stosuje kiedy chodzi o Kościół, atakując (przy okazji) naukę której istotą jest sprawiedliwe i najprostsze na świecie prawo, oparte o dobro i miłość Boga do ludzi. Ułomność „czynnika ludzkiego” nie ma wpływu na sens samej idei (chyba że sam ją wymyślił jako od początku złą). W każdym aspekcie ludzkiego życia i wszelkiej działalności to my (a nie ideał) jesteśmy najsłabszym ogniwem. Jak więc można na podstawie czynów ludzkich popełnianych wbrew zasadom dekalogu wnioskować że winny jest sam dekalog? Czy ktoś mówi o tym że należy zlikwidować kodeks drogowy tylko dlatego że część ludzi się do niego nie stosuje? Poza tym rzeczywistość w której żyjemy ma to do siebie że przykazania nie są narzucane siłą ani przez kościół ani przez państwo. Sama instytucja jak i jej zasady obowiązują tylko tych którzy poczuwają się do tego z własnej nieprzymuszonej woli (Ks. Jacek Gniadek: Kościół niczego nie narzuca. Wiara zasadza się na dobrowolności), tymczasem kodeks drogowy z racji stanowionego przez państwo prawa jest przymusowy… (Odys)

rys. Grzegorz Radziewicz - Odwieczna wojna dobra ze złem

rys. Grzegorz Radziewicz – Odwieczna wojna dobra ze złem

Advertisements

8 comments on “Duchowni w służbie KGB, SB i poprawności politycznej (na tle medalu papieskiego dla Rzeplińskiego i anszlusu Polski do UE). Istotą Kościoła jest wiara w Boga i pokora wobec mądrości zasad.

  1. Religia to opium da mas – nic się w tej materii nie zmieniło. Instytucja zawsze będzie się wybielać, lecz historia jest bezlitosna. Problem w tym by ludzie zaczęli i chcieli samodzielnie myśleć, a nie tak jak życzy sobie tego jakiś „autorytet”.

    Lubię to

    • Pomijając fakt że zacytował kolega myśl która dała podwaliny największej w historii świata zbrodniczej religii jaką człowiek mógł wymyślić, to w zasadzie nie rozumiem gdzie kolega widzi ten „problem”.
      Z tej deklaracji wynika że kolegi on raczej nie dotyczy. Ponadto dziś już wiemy że religia religii nie równa i że problem dotyczy tych ludzi których się rzeczywiście zmusza do wiary, lub kiedy taka religia opiera się wprost na promocji zła i krzywdy jako „zasadach współżycia”.
      Natomiast biorąc pod uwagę specyfikę tej konkretnej ludzkiej aktywności w dalszym ciągu nie rozumiem jak można zmusić kogoś by wierzył albo myślał wbrew własnej woli.

      „Jakiś autorytet”. To znaczy jaki bo każdy z nas jest jakiś ale to z nikogo nie robi z automatu autorytetu (ani anty autorytetu). Autorytety są potrzebne po to by nie było równości między poszczególnymi wyobrażeniami, żebyśmy się nie obudzili w społeczeństwie gdzie autorytetem jest tak samo ten co pomaga ludziom jak i ten który ich krzywdzi.

      Lubię to

  2. Religia to instytucja, wiara to rzecz osobista (ludzie mylą i utożsamiają ze sobą te dwa pojęcia, co jest ogromnym błędem).
    Ludzie często nie myślą, tylko ślepo ufają swym „pasterzom”. Przykład podałeś nawet w tym artykule (głosowanie za UE, bo ksiądz tak kazał). To raz. Dwa, Watykan nie raz pokazywał poprzez naszą historię jak o nas „dba” (księża są przede wszystkim pracownikami Watykanu i interes Watykanu z tego tytułu jest dla nich ważniejszy) popierając choćby zaborców czy też doprowadzając do upadku I RP (np. poprzez konfederację barską). To, że teraz chrześcijaństwo nikogo mieczem nie nawraca nie znaczy, że nie robiło tego wcześniej. Ileż to ludzi zostało bestialsko pomordowanych tylko dlatego, że wierzyli w innego Boga/Bogów i nie chcieli przyjąć nowej, „lepszej” religii lub też nie zgadzało się z pewnymi doktrynami. A ile osób zginęło na skutek polowań na czarownice. I nie ważne było czy „czarownica” miała lat 10 czy 50, zarzynano każdą jak leci, a KK się tylko bogacił. Teraz pozują na obrońców życia. Islam zaś zachowuje się jak swój starszy brat obcinając głowy niewiernym. O Żydach już nie wspomnę.
    Zabawne, że religie z pnia Abrahamowego są takie „krwiste” i zbrodnicze, czyż nie?

    Dla ślepej, ciemnej masy każdy może być autorytetem. Bez względu na to co czyni. Dlatego podtrzymuję to co napisałem. Bez myślenia, a przede wszystkim chęci samodzielnego myślenia, nie będzie niczego więcej z tego świata jak tylko kloaka nadzorowana przez psychopatów.

    Lubię to

    • Zbrodniczy był zawsze i tylko wyłącznie człowiek. Żadna idea sama w sobie ani religia czy kościół nikogo nie zabiły, aczkolwiek każda miała swoje konsekwencje jeśli ktoś się nimi kierował, i w zależności od CELU do którego służyła (który nie zawsze był zgodny z ideą, bądź „zgodny” w opaczny sposób – ale to zupełnie OSOBNA kwestia i całkiem OSOBISTA wina)

      Fakty są takie że istnieją religie i kościoły które zakazują zabijania/okradania (generalnie krzywdzenia w jakikolwiek sposób), a są takie które do tego nawołują, lub usprawiedliwiają. Tu naprawdę człowiek myślący i wychowany w wartościach nie ma problemu z interpretacją która jest dobra a która nie, więc dalej nie rozumiem aluzji o „opium” i wrzucania wszystkich religii (nawet jako instytucji czyli kościoła – bo religia to TYLKO ideologia) do jednego wora, ale z pomijaniem religii niezinstytucjonalizowanych jak ateizm i cała reszta „świeckich” idei. Wszak to też jest religia oparta na wierze że czegoś nie ma a jak nie ma to sam sobie jestem wyznacznikiem co mi wolno (tu zagadka jak to możliwe że w tego rodzaju filozofii odmawia się prawa do wolności w samorealizowaniu się mordercom i innym „indywiduom” 🙂 i skąd te religie „wiedzą” że to jednak DOBRY pomysł).

      Więc może zacznijmy się posługiwać konkretami inaczej rzeczywiście wszystkich ludzi należy uznać za zaczadzonych (tylko dlatego że kościół rozumieją dokładnie tak jak to polecił jego założyciel), a najbardziej tych co w nic nie wierzą, bo to na „sumieniu” takich właśnie ludzi ciążą komunizmy, nazizmy i inne zbrodnicze izmy walczące rzekomo z religią a same ją pod przymusem zaprowadzające… To jest dopiero kloaka pełna psychopatów a wszystko w imię walki z „urojonym Bogiem” 🙂 No to ja wolę być zaczadzonym instytucją która mnie ciagle napomina że krzywdzić ludzi nie można.

      Wszyscy wyznawcy zisntytucjonalizowani lub nie mają na sumieniu poważniejsze i mniejsze zbrodnie, jednak skala zniszczeń zbrodniarzy walczących z religią (przede wszystkim z chrześcijaństwem) jest tak nieporównywalnie większa że stosując rozumowe/logiczne/empiryczne kryterium jakim jest ekonomia/matematyka tylko ignorant popiera dziś wyższość „prawa” inżynierii społecznej „świeckiego” państwa nad religią taką jak chrześcijaństwo. Dość popatrzeć po państwach „cywilizowanych” gdzie rozprawiono się z kościołem lub zrobiono z niego marionetkę. Za to zmusza się „prawem” do akceptacji zachowań aspołecznych jako „postępu”.

      O czarownice to proszę popytać Protestantów. I porównać kodeks jakim kierowała się inkwizycja (i jaki status prawny miała ta instytucja) z ówczesnym prawem jakie funkcjonowało w Europie. Życzę przyjemnej lektury bo na naukę w tej kwestii odkąd istnieją poważne opracowania nigdy nie jest za późno. Żyjemy w końcu w czasach powszechnego dostępu do informacji i nie trzeba się już dziś opierać na lekturach typu „Młot na czarownice” (równie dobrze można na podstawie shreka utrzymywać że istnieją gdzieś ogry 🙂 z którymi należy się rozprawić)… Poza tym Kościół bez przerwy i zawsze poczuwa się do skruchy za dawne dzieje i czyny swoich synów i córek. Do odpowiedzialności zbiorowej na całej instytucji posuwali się do tej pory wyłącznie tacy zbrodniarze jak Stalin i co bardziej krewcy Islamiści.

      Lubię to

  3. Pingback: Unia doigrała się Brexitu. Eurosceptycy tryumfują, skowyt histerii wśród euroentuzjastów (od lewa do PISu). Wielka Brytania przed historyczną szansą, a co z Polską? Czekam na Polexit. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Informacja jako broń i cel ataku oraz krótki kurs czerwonej konspiracji czyli… postsowiecka spuścizna i skażenie Dzierżyńskim w polskich służbach. Kilka słów prawdy o IPN czyli „o największych tajemnicach ludzkości” | Łódź

  5. Pingback: Styczeń 1863 w służbie Piusa IX (Ostatni Krzyżowiec) oraz proroctwo św. Malachiasza a Paruzja czyli… bój śmiertelny o wiarę kontra pogoń za sensacją | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s