(NIE)odpowiedzialni za państwo. Dwa oblicza Sarmatów i Quincunx Orzechowskiego czyli Wielka Polska Katolicka.


Szymona Kobylińskiego gawędy o broni i mundurze - Polish-Lithuanian Commonwealth - costumes of the military leaders, 16th-18th centuries

Szymona Kobylińskiego gawędy o broni i mundurze – Polish-Lithuanian Commonwealth – costumes of the military leaders, 16th-18th centuries

„Polak zawsze wesołym w królestwie swym jest, śpiewa, tańcuje swobodnie, nie mając na sobie niewolnego obowiązku żadnego”, „Polak, jako orzeł bez pętlic, na swej przyrodzonej, pod królem swym bujam w swobodzie”, „Polak w siermiędze na wole na harc przeciwko tej niewoli wyjechał”. Ta afirmacja wolności, bycia „orłem bez pętlic” jest również związana z pogardą lub co najmniej poczuciem wyższości względem „zniewolenia”. Polacy są więc „wolnymi królami”, „ilko widzisz Polaków, tylko widzisz swobodnych panów” w przeciwieństwie do mieszkańców innych mocarstw, którzy „nie mają obrony przeciwko zwierzchności książęcia swego”. Wolność daje odwagę, płoszy zniewalający strach („zajęczego serca jest niewola”). Człowiekowi o godności nieniewolniczej, człowiek uzależniony, podległy „ustępować musi jako lwowi ustępują sarny”. Wolność pozostaje w pismach Orzechowskiego wartością centralną, niemal synonimem polskości, wartością, która nobilituje, wyróżnia; jest fundamentem nie tylko ustroju Rzeczypospolitej, gwarantem trwania tego „wiecznego królestwa”, ale wręcz tożsamości jej obywateli.

„Mnie wolnego słuchaj Polaka, wzywam cię do siebie, wolności swej przyrodzonej i błogosławieństwa swego szczodrobliwie i wiernie użyczam tobie, nie dla siebie, ale dla samego ciebie, w społeczność swą cię biorę, z niewolnika wolnym wolnością swą cię czynię (…)” (Na tropie – Quincunx polski)

…Okres od powstania Rzeczypospolitej Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego (1569) do rebelii Chmielnickiego rozpoczętej w 1648 roku był szczytowym, jeśli chodzi o pozycję w świecie, sytuację gospodarczą kraju, ale też znaczenie szlachty polskiej i możliwości jej wpływu na dzieje Europy. Z tych właśnie lat pochodzą charakterystyczne opisy tej grupy: „Na każdą wzmiankę o męstwie i chwale na największe niebezpieczeństwo się narażają, w ogóle bowiem odwagą i śmiałymi czynami jaśnieć pragną; gnuśny nawet za leniwego do oręża uchodzić nie chce. Lud ten waleczny, śmiercią gardząc, chwałę wojenną nad inne przenosi; lecz nie są u niego i nauki bez czci stosownej. Język łaciński używany bywa powszechnie: nie ma prawie szlachcica, który by nim nie władał”.

„Szlachta ta wybija się spośród wszystkich innych narodów: Po pierwsze dlatego, że można z całą ścisłością stwierdzić, iż szlachty w Polsce jest więcej niż we Francji, Anglii i Hiszpanii razem wziętych. Po wtóre z uwagi na jej rozsądek i zręczność. Po trzecie szlachta polska jest polecenia godna jeszcze z powodu cechującej ją odwagi i zręczności w rzemiośle wojennym. Pod tym względem może iść w zawody z każdą inną szlachtą na świecie. Nie ma narodu, który by równie dobrze i cierpliwie znosił mrozy i upały, i wszelkie trudy – jak Polacy. Przypuszczam, że powodem tego jest Ich skłócenie z sąsiadami, a przeto przyzwyczajanie od dziecka do niewygód wojennych. Należy podkreślić jeszcze i to, że nawet w czasie pokoju i w czasie przebywania w domu sposób ich życia bardziej przypomina tryb obozowy niż domowy”.

„Żołnierze nasi do tego stopnia żądni są sławy i nie dbają o życie, iż nie przeraża ich ani sztuka, ani potęga wojenna innych narodów. Stąd też w ogóle gardzimy śmiercią na wojnie, gdyż przez nią możemy stać się nieśmiertelni”.

„U nas w Polsce z łaski Bożej w tej mierze liepsze jest opatrzenie. Nie masz ci skarbów ni podatków tak wielkich [jak w innych krajach], alie jest jedna rzecz, którą ze wszystkich panów skarby król polski zrówna i dobrze przewyszy, to jest liudu rycerskiego ku wszeliakiej potrzebie łacne i snadne nabycie, tak iż nie tylko sobie i Koronie tą rzeczą pomóc może, alie też i sąsiadom, alie i przyjaciołom pomagali królowie polscy, a bez utrapienia poddanych, boć wojna najbardziej skarby królów niszczy”.

Nie tylko z przytoczonych źródeł wynika, że Rzeczpospolita była wówczas państwem rozległym, zamożnym, z minimalną liczbą fortec, z niskimi podatkami, z liczną i świetnie przygotowaną do walki, patriotyczną klasą rycerską. Owa gotowość brała się nie tylko z tego, że każdy szlachcic miał prawo posiadać wszelkiego rodzaju broń, w której posługiwaniu ćwiczył się od dzieciństwa. Owa gotowość wynikała również z etosu szlachty polskiej, etosu rycerskiego, którego charakterystycznymi cechami były uwielbienie dla kawalerii, walka dla sławy, walka w otwartym polu, twarzą w twarz z nieprzyjacielem, walka w obronie Rzeczypospolitej. opierała się na wykorzystaniu tych wszystkich uwarunkowań.

W obliczu wojny odwoływano się do uczuć szlachty – obrońców Rzeczypospolitej. Jeśli tylko oceniła, że toczy się ona w interesie kraju, że jest to wojna obronna (czyli sprawiedliwa), a nie agresywna (czyli niesprawiedliwa), to, nie szczędząc swej krwi i majątków, szlachta wsiadała na koń, wypełniając szeregi armii…

Pokonano Szwedów, Moskwicinów, Siedmiogrodzian i Kozaków. Ale nowa wojna domowa – rokosz Lubomirskiego (walka między stronnictwem królewskim a popierającą Jerzego Sebastiana Lubomirskiego szlachtą) – zmarnowała owoce zwycięstw nad Kozakami i Moskalami. W efekcie zawarty w 1667 roku rozejm w Andruszowie oznaczał dla nas duże straty terytorialne i przypieczętował utratę dominującej pozycji Rzeczypospolitej w tej części Europy.

Dwie dekady wojen odbiły się katastrofalnie na demografii i gospodarce kraju. Populacja zmniejszyła się z jedenastu do ledwie siedmiu milionów ludzi. A gospodarka ucierpiała tak bardzo, że dopiero po półtora wieku wróciła do stanu sprzed 1648 roku. Wojny te pokazały jednak olbrzymią żywotność społeczeństwa szlacheckiego, które nawet w wydawałoby się beznadziejnej sytuacji (niemal kompletne opanowanie kraju przez wrogów i ucieczka polskiego króla za granicę) potrafiło się zorganizować i przejść do ofensywy, odzyskując państwo…

…Rzeczpospolita była osłabiona, ale pozostała podmiotem polityki międzynarodowej, dysponującym sporym potencjałem. I to nie tylko obronnym, lecz również zaczepnym. Najbardziej spektakularny tego przykład to odsiecz Wiednia w 1683 roku. Siła ówczesnego państwa wynikała z woli walki jego obywateli, czyli wciąż hołdującej ideałom rycerskim szlachty. Była to jego wielka zaleta, ale też wielka słabość. Gdy inne państwa zdecydowanie wkraczały w epokę licznych, utrzymywanych permanentnie armii stałych (co było możliwe dzięki bezwzględnie egzekwowanym wysokim podatkom oraz przymusowemu poborowi rekruta), państwo polsko-litewskie zbytnio się nie zmieniało.

Powszechna zgoda sejmujących stanów (czyli króla, senatu i izby poselskiej) była niezbędna, by podjąć decyzję o wypowiedzeniu wojny. Przekonanie szlachty co do słuszności wojny było niezbędne, by ją skutecznie prowadzić (to szlachta decydowała o podatkach i to ona wypełniała szeregi armii). Wystarczyło więc uderzyć w jedność szlachty, zaszczepić w niej zwątpienie w słuszność sprawy, za którą miała walczyć, by skutecznie rozbroić kraj, a nawet obrócić jego mieszkańców przeciw sobie. Tak się stało na początku XVIII wieku, w czasie wojny północnej, kiedy Rzeczpospolita podzieliła się na dwa obozy, które przy pomocy swych sojuszników i protektorów (Rosji i Szwecji) wzajemnie się zwalczały.

Z drugiej strony brak silnych struktur państwowych (czego przejawem było coraz częstsze, aż w końcu permanentne zrywanie sejmów) nie stanowił przeszkody w obronie kraju. Szlachta potrafiła się zorganizować (zawiązywała konfederacje) i z patriotycznymi hasłami na ustach walczyła o to, co uważała za korzystne dla Rzeczypospolitej…” (Radosław Sikora: „Szlachta. Droga do wielkości”Tekst pochodzi z wyd.5 (1/2016) Niezależnego Magazynu Strategicznego PARABELLUM.)

„Ideologia polskiej szlachty w dobie dążenia do uzyskania złotej wolności, kształtowała się gwałtownie, lecz nie charakteryzowała się żadnym zbiorem zasad. W czasach panowania Zygmunta Augusta brać walczyła o egzekucję praw i silniejszą władzę dla rad koronnych i sejmików. Dążenie do ukształtowania państwa na wzór rzymski miało zaowocować utworzeniem się państwa osobliwego politycznie na tle absolutystycznej Europy. Wkrótce rządy w państwie miały przypominać organizację prawną Republiki Rzymskiej z królem – princepsem na czele, rządzoną przez senat, rady koronne, sejmy i sejmiki szlacheckie. Nim jednak zakończyła się dynastia jagiellońska i zwołano pierwszy sejm konwokacyjny, głosem nobilów miał przemówić Stanisław Orzechowski, swoje poglądy wywodzący zarówno z tradycji antycznych, jak i katolickich, a łączący swoje idee polityczne, jak się okazało zbieżne z zamierzeniami polskiej szlachty, z mitem sarmackim…

…Historyk formułował w swoim drugim politycznym dialogu zasady funkcjonowania Rzeczypospolitej. Określał rolę samego państwa, jako kraju katolickiego i łączył ją nierozerwalnie ze sprawą obyczaju i tradycji, które miały niejako podtrzymywać Rzeczpospolitą. Wszystkie prawa zawarte w dialogu Orzechowski zilustrował geometrycznym przedstawieniem zależności politycznych państwa w postaci ostrosłupa. Na jego szczycie biskup umieścił równolegle papieża i prawo, jako najwyższą władzę w hierarchii, jaką wyznaczał. Istotnym faktem historycznym wspierającym tę ideę były ciągłe spory polskiego stronnictwa papieskiego z opozycją cesarstwa narodu niemieckiego, zapamiętane dobrze przez szlachtę jeszcze z czasów panowania dynastii Piastów. Po środku piramidy politycznej Stanisław Orzechowski umiejscowił króla, oraz analogicznie biskupa i sądy, zrównując tym samym zakres ich władzy. Oznaczało to tym samym, że nie godzi się z tym, jakoby to król i jego magnacka rada, sprawowali najwyższą władzę w Rzeczypospolitej, wyjętą spod jurysdykcji praw, których egzekucji domagała się szlachta. U podstawy ostrosłupa historyk umieścił wiarę i sejm, na równi z ołtarzem i ziemskim sejmikiem. Figura opisywała system władzy jako całość, a naruszenie hierarchii, według tej swoistej geometrycznej metafory Orzechowskiego, mogło spowodować obalenie stabilności całego państwa…

…Idee głoszone przez Orzechowskiego nie oscylowały jedynie wokół spraw religii katolickiej. Quincunx determinował postawy obywateli Rzeczypospolitej, implikował wcielanie w życie postaw sarmackich, określonych powinnościami szlachcica-rycerza, ziemianina i gospodarza oraz obrońcy wiary chrześcijańskiej tudzież strażnika prawa i kultury narodowej. Legalizm, który w czasach oświecenia stanie się przedmiotem drwiny i krytyki a symbolem warcholstwa, w czasach kształtowania się polskiego sarmatyzmu stanowił jeden z najistotniejszych wykładników porządku prawnego. Niebezzasadne przekonanie szlachty o wyjątkowości polskich realiów politycznych powodowało, że sejmokracja, tak później krytykowana przez działaczy oświeceniowych, podpierała idee państwowości, opierającej się na wolności praktycznie nieznanej w dobie XVI-wiecznej Europy, rządzonej przez dynastie absolutystyczne…

…Szlachta gloryfikowała dawne prawa, zwyczaje i obyczaje, była przekonana o swej odrębności kulturalnej i narodowej, dostrzegała wyjątkowość polskiego ustroju państwowego, który uważała za dziedzictwo wywalczone przez przodków. (…)To przekonanie o odrębności charakteru narodowego stało się powszechne. Pisma z początków XVII wieku, a zwłaszcza z doby rokoszowej, wskazują, jak dalece pogłębił się tradycjonalny sposób rozumowania u szlachty. Twierdziła ona, że nie prawa są złe, ale ludzie je psują, bo odchodzą od obyczajów przodków, i że nie można wprowadzać żadnych zmian, gdyż prawa i ustrój to spadek zostawiony przez ojców. Dlatego też za słuszne uważano wszystko, co miało za sobą tradycję i dawność. Być może wpływały na to specyficzne cechy polskiego ustroju, tak różnego od krajów sąsiednich. Wzorowano się tedy jedynie na czasach antycznych i własnej tradycji, sięgającej czasów piastowskich.
Istotnie zgodnie ze zdaniem formułowanym przez Tadeusza Ulewicza dla polskiej szlachty realia tworzące polską Sarmację, z jej niezbywalnymi wartościami, stanowiły obszar nieskończonych pól elizejskich ciągnących się od Morza Północnego, aż po Góry Kaukazu… 

…Dzięki kodyfikacji Orzechowskiego szlachcic – Sarmata, uzyskał rodzaj kodeksu, czy też katechizmu postępowania. Sama szlacheckość zobowiązywała odtąd do przestrzegania zasad prawa, religii i obyczaju. Ulewicz zaznacza, że mimo iż Sarmatę należy utożsamić ze szlacheckim stanem społeczeństwa polskiego, to niewykluczone było włączenie do tej grupy także mieszczanina, czy nawet chłopa, co zgodnie z tradycją Rzeczypospolitej (również tą poprzedzającą schyłek złotego wieku) stawało się możliwe dzięki zasłudze dla państwa lub męstwu na polu bitwy, którego dokazywanie rozumiano jako kolejną zasadę postępowania szlachcica, co także zbiegało się z kanonem czerpiącym swoje źródło jeszcze z czasów piastowskich, a mających odbicie we wzorcowych dla obywateli Rzeczypospolitej dziejach starożytnych. Tego rodzaju nadania szlachectwa uchwalał sejm i była to praktyka wcale nierzadka w owych czasach…

…Istotą współegzystencji stanu szlacheckiego było przestrzeganie praw, tj. szeroko rozumianej wolności i swobód szlacheckich wspartych na podbudowie wcześniejszych, sygnowanych przez polskich monarchów, przywilejów. Tu należałoby wymienić ich najistotniejsze i fundamentalne przykłady, mowa więc o:
– Przywileju Koszyckim, wydanym w 1374 przez Ludwika Węgierskiego w celu zapewnienia sukcesji w Polsce jednej z jego córek; przywilej zwalniał szlachtę od podatku poradlnego, z wyjątkiem 2 groszy rocznie z łanu chłopskiego; uchwalał nadzwyczajne podatki wymagające w egzekucji każdorazowej zgody całego stanu szlacheckiego; król zobowiązał się do obsadzania urzędu starostów Polakami oraz do wykupu z niewoli rycerzy, którzy dostali się do niej w czasie wyprawy zagranicznej;
– Przywileju Czerwińskim, nadanym szlachcie przez Władysława II Jagiełłę w 1422; zabraniał on królowi m.in. konfiskować lub zajmować majątki szlachty bez wyroku sądowego, łączyć w jednym ręku stanowisk starosty i sędziego, zobowiązywał sądy do opierania wyroku na prawie pisanym;
– Przywilejach Nieszawskich, wymuszonych w 1454 przez szlachtę na Kazimierzu IV Jagiellończyku; zapewniały one szlachcie, iż bez jej zgody król nie będzie wydawać nowych praw i zwoływać pospolitego ruszenia oraz nakładać nowych podatków; zawierały też postanowienia wymierzone przeciw chłopom i mieszczaństwu; umocniły pozycję szlachty;
– Przywileju Cerkwickim, nadanym w 1454 zgromadzonej na pospolite ruszenie szlachcie wielkopolskiej przez Kazimierza IV Jagiellończyka; zakazywał on łączenia urzędu starosty z innymi godnościami; zapewnił szlachcie nieustanawianie nowych podatków i niepowoływanie pospolitego ruszenia bez zgody sejmików ziemskich;
– Ustawie Nihil Novi konstytucji sejmu z 1505, zakazującej królowi wydawania ustaw bez zgody senatu i izby poselskiej; konstytucja unieważniała przywilej mielnicki 1501, który miał ugruntować rządy możnowładztwa, i przeniosła punkt ciężkości na sejm, przez co przewagę w państwie uzyskała szlachta; król mógł wydawać samodzielne edykty tylko w sprawach miast królewskich, Żydów, lenn, chłopów w królewszczyznach i w sprawach górniczych;
– Artykułach Pacta Conventa, umowie prawnej szlachty z nowo obieranym królem; prawa te były warunkiem elekcji; zawierały zobowiązania elekta dotyczące polityki zagranicznej, spraw finansowych, wojska i in.; po raz pierwszy sformułowane w 1573, część z nich nabrała charakteru ustawy zasadniczej;
– Artykułach Henrykowskich, ustawie określającej podstawowe zasady ustroju Rzeczypospolitej, ułożonych w czasie bezkrólewia 1573, zaprzysiężonych kolejno przez wszystkich elektów łącznie z paktami konwentami; w artykułach henrykowskich król uznawał wolną elekcję, zrzekał się tytułu dziedzica, zobowiązywał się nie załatwiać spraw wojny i pokoju bez udziału senatu, nie nakładać podatków ani powoływać pospolitego ruszenia bez zgody sejmu, co 2 lata zwoływać sejm; szlachta uzyskała prawo wypowiadania posłuszeństwa, jeśli król nie będzie przestrzegał praw i jej przywilejów.

…Orzechowski określał powinność sarmacką i tłumaczył ją w sposób zgodny z poglądami szlachty, wychodził naprzeciw tradycji sięgającej czasów stricte rycerskich, a wiązał ją z wartościami pielęgnowanymi niejako w domyśle przez obywateli Rzeczypospolitej, nadając im formę prawie paraboliczną i niezbywalną, bo spisaną na podobieństwo szlacheckiego kodeksu. Jego dzieło kontynuowali kolejni historycy, korzystając z Quincunxa, jako podstawy całej ideologii sarmackiej, znajdującej w dialogach biskupa swój najpełniejszy wyraz. Rozprawa z pozoru jedynie teologiczna i prokościelna okazała się nie nazbyt zawoalowaną wykładnią państwowości, tradycji, obyczaju i archetypu szlachcica polskiego.” (Alicja Przepiórka – Quincunx Orzechowskiego a idea sarmatyzmu)

„Od dziesięcioleci obcy mówią o polskim rozmamłaniu, gnuśności, nieumiejętności czy też niemożności wykańczania spraw, lenistwie, niezgulstwie, ba, nawet jest określenie improductive slave, przy czym pod określeniem tego Słowianina ma się na myśli Polaka (bo już na pewno nie Czecha).
Z drugiej strony możemy poszczycić się osiągnięciami przeczącymi owej gnuśności czy rozleniwieniu. Grunwald, Kłuszyn, rozbijanie kilkakroć liczniejszego przeciwnika pod Kircholmem, Chocimiem. Także konstytucją Nihil novi, Neminem captivabimus, artykułami henrykowskimi, Konstytucją 3 Maja. A unia lubelska, hadziacka? Mówi się o tolerancji wyznaniowej (Konfederacja Warszawska) i narodowościowej (Rzeczpospolita Obojga, a w istocie co najmniej Pięciorga Narodów).
Tylko co z tych zwycięstw, jeśli większość z nich nie została wyzyskana politycznie; co z tych praw, jeśli były omijane, nadużywane, szarpane; co z tych unii, jeśli druga praktycznie nie została zrealizowana, a pierwsza rozpadła się (co prawda po 200 latach, a właściwie 400, jeśli liczyć od unii krewskiej); co z owych tolerancji, jeśli nadal popularne jest utożsamienie Polak-katolik?
Więc może ta tolerancja wynikała z obojętności, czyli letnich uczuć religijnych i narodowych, niedoróbki polityczne z lenistwa, rozpad Rzeczypospolitej z fuszerki albo zaniechania w swoim czasie koniecznych napraw? Ba, ale dlaczego? Próbuje na to znaleźć odpowiedź Jacek Wegner w książce „Biesy sarmackie”. Sarmackie, gdyż w pewnym okresie dziejów nasi przodkowie zaczęli uważać się za potomków legendarnych czy też rzeczywistych Sarmatów. Kim w istocie byli Sarmaci – o to badacze wiodą spory, ale powiada się, że nasza kultura ma sarmackie podstawy. Pojęcie to obrosło negatywami. Sarmacki, czyli ciemny, zacofany, nietolerancyjny, szowinistyczny, zaściankowy. Ba, ale to ci nasi sarmaccy przodkowie umyślili owe neminem captivabimus, artykuły henrykowskie, pojęcie rzeczy pospolitej, czyli wspólnej, w której prawosławni zasiadali w sejmach, protestant mógł stać na czele izby poselskiej albo być „starszym nad armatą”, a wszyscy czuli się w całej Europie, jak u siebie w domu (acz w Rzeczypospolitej przystojniej było mieszkać…). Więc autor pokazuje sprawiedliwie obie strony sarmatyzmu. Tę naganną i tę wzniosłą, a szale tej wagi równoważą się. Skąd jednak te ciągłe niedoróbki polityczne, militarne, gospodarcze i wszelkie inne w działalności państwa. Na zdrowy rozum niczym nie wytłumaczalne. Bo dla każdego z konkretnych zaniechań da się znaleźć jakiś powód. Lecz całość nie układa się w jakieś jedno logiczne wytłumaczenie. Tedy autor cierpliwie szuka syntezy, wyjaśniającej dlaczego tak akurat przebiegała nasza historia. Czyni to wielce dociekliwie, przytacza na każdą okoliczność mnóstwo przykładów. Ale i on w pewnych momentach staje bezradny. Zatem winne są jakieś siły nadprzyrodzone, jakieś biesy, które od wieków hulają po naszym narodzie? Jednak to żadne wytłumaczenie, bo jest defetystyczne: „tak już jest, więc my nie jesteśmy winni, bo tacy jesteśmy”, zatem zrzucające odpowiedzialność za klęski błędy na los i uciekające od odpowiedzialności.
Tedy autor żmudnie analizuje dalej. Tak, my jesteśmy winni! Ponieważ za dobrze nam się żyło i przegapialiśmy momenty, kiedy trzeba było brać się do remontu. Zresztą inne narody też miały swoje biesy. Jedne na czas zdołały poradzić sobie z nimi, inne nie, u jeszcze innych ponownie ukazują się ich biesy. Historia trwa; nic nie jest skończone i dane raz na wieki. A właśnie! Bo też autor, gdy śledzi owe biesy z XVI, XVII, XVIII stulecia, idzie ich tropem i dochodzi do czasów obecnych, wręcz dosłownych, bo wprost do 2003 roku. Te biesy sarmackie sprzed trzech czy czterech wieków, nadal są obecne wśród nas. Przykłady z tamtych stuleci przedziwnie są podobne do współczesnych nepotyzmów, korupcji, zdrad, lokajstwa, prywaty. Czas najwyższy wyegzorcyzmować je. Szansa jest, bo przecież historia to nauczycielka życia, więc powinniśmy wiedzieć co czynić. Ba, ale do tego trzeba woli politycznej! A tej nie ma, gdyż naprawa współczesnej Rzeczypospolitej znalazłaby się w konflikcie z interesami indywidualnymi, grupowymi, partyjnymi, a kto przy zdrowym rozumie wyrzekałby się korzyści? Że państwo?… Moja chata z kraja. Bardzo to bogata książka i trudno tu wymienić wszystkie wątki w niej poruszane, zwłaszcza że zasupłują się one ze sobą. Lecz przecież autor daje ostateczną diagnozę, a czyni to w stylu potoczystych gawęd, które w tej książce często gorzko zapierającej dech w piersiach i skłaniającej do zarwania nocy, bo trudno od niej oderwać się, sprawiają, że wreszcie zaczynamy w pełni rozumieć, że jeśli nie poradzimy sobie z tymi starymi, a może nowymi, wygenerowanymi z tych starych biesami, wówczas…” (Marek Arpad-Kowalski – Dwa oblicza Sarmatów)

podobne: Wacława Sobieskiego „Pańska buta” do „Rokoszu” Jacka Kaczmarskiego. Szlachta (nie) pracuje! oraz: Magistra vitae czyli… Pozytywistyczna Wizja Polski w historii i literaturze kontra romantyczna histeria rymkiewiczowskiego rewolucyjnego patriotyzmu. i to: Unia w Horodle jako dziedzictwo polskości, oraz Feliks Koneczny o Polsce między Wschodem a Zachodem. Czy można być cywilizowanym na dwa sposoby? a także: Czego uczy nas Konstytucja 3 maja i kto powinien siedzieć na miejscu „Stańczyka” (Matejki).”Kasandra” Jacka Kaczmarskiego. polecam również: „Na sumieniu Polski ciąży wiele grzechów przeciwko sobie, ale ani jeden przeciwko innym narodom.” Aleksijewicz: człowiek postsowiecki jest agresywny i bezwzględny. i jeszcze: Rola Polski w strategii USA (miejsce w szeregu). Jak z przedmiotu stać się podmiotem polityki międzynarodowej. (Nie)aktualność idei jagiellońskiej. oraz: Prof. Zbigniew Pełczyński: Tożsamość narodowa nie jest wrodzona. O patriotyzmie słów kilka.

Dariusz Kaleta - Moja Sarmacja

Dariusz Kaleta – Moja Sarmacja

Reklamy

8 comments on “(NIE)odpowiedzialni za państwo. Dwa oblicza Sarmatów i Quincunx Orzechowskiego czyli Wielka Polska Katolicka.

  1. Pingback: Plankt na śmierć Bolesława Chrobrego. Święci i sprawiedliwi: królewicz Kazimierz Jagiellończyk i święta Joanna d’Arc. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Coryllus o drugoplanowych bohaterach trylogii Sienkiewicza. Kaczmarski: „Pan Wołodyjowski” i „Pan Kmicic”. | Łódź Odysa

  3. Pingback: O heretyckiej (rewolucyjnej, imperialnej) i Bożej tradycji w wojsku oraz ich wpływie na polską prawicę. „Rozbite oddziały” Kaczmarskiego. | Łódź Odysa

  4. Pingback: W kolejną rocznicę „odzyskania niepodległości” kilka słów o jej dysponentach na zlecenie rewolucji. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Styczeń 1863 w służbie rewolucji czyli wyzwolenie z rozumu i własności… „Był sobie kraj…” | Łódź Odysa

  6. Pingback: O stawianiu wozu przed wołem czyli o treściach ukrytych naprawdę. „Pokot”, „Wielka Lechia”, „słowiańszczyzna” i folklor jako propaganda specjalnej (o Polaków) troski | Łódź Odysa

  7. Pingback: Sprawiedliwość kontra chciwość czyli miłe (złego) początki prawodawstwa polskiego (o Synodzie Łęczyckim), oraz lichwiarskie fałszerstwa Żydów w przywileju Bolesława Pobożnego | Łódź Odysa

  8. Pingback: Pustynia kwitnąca prawem Ewangelii czyli… pierwsi mnisi (pustelnicy) i kościół w Polsce doby piastowskiej | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s