„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. PIS odrzucił projekt ustawy o ochronie życia. Nieubłagany palec postępu wskazał na bezkarność (w drodze do deprawacji)


rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

„Piąty października 2016 roku przejdzie do historii polskiego parlamentaryzmu. Oto posłowie PiS, powołujący się niezmiennie na nauczanie Kościoła i twierdzący, że to za ich rządów „dumna Polska wstaje z kolan” sprzeciwili się naukom Jana Pawła II i wyraźnie przestraszyli się manifestacji wulgarnych aborcjonistek i europejskiej lewicy. Oszukali swoich wyborców i zdradzili skazywane na śmierć dzieci.

Każdemu, kto obserwował dzisiejsze wydarzenia w Sejmie towarzyszyć musi uczucie ogromnego niesmaku. Cała Polska widziała bowiem, jak poseł PiS – pełniący tego dnia obowiązki przewodniczącego komisji sprawiedliwości – Andrzej Matusiewicz, w trybie niezgodnym z przepisami wykonywał polecenia przełożonych, którzy nakazali mu szybkie odrzucenie projektu. Regulamin Sejmu wskazuje wyraźnie, że zwołanie komisji musi nastąpić na trzy dni przed posiedzeniem – uczestników dzisiejszego posiedzenia jednak wezwano SMS-em na kilka godzin przed jego rozpoczęciem. Był więc to wyraźny wybieg, niezgody z sejmowym regulaminem, zorganizowany tylko po to, by odciąć się od projektu ustawy pod którym podpisało się ponad pół miliona obywateli – w miażdżącej większości wyborców PiS.

Po co PiS-owi ten mini-zamach stanu? Po to, by w Polsce nadal obowiązywał krwawy kompromis aborcyjny, zgodnie z którym wolno zabijać nienarodzone dzieci. Dziś na niby-posiedzeniu komisji sprawiedliwości fani polityki doświadczali prawdziwej uczty – na ich oczach bowiem cyniczni kabotyni z partii rządzącej próbowali na siłę odrzucić projekt, a opozycja na siłę… chciała pozostawić go w Sejmie, wyłącznie po to, by przez media wciąż przetaczał się antypisowski walec. Ludzie, którym bardziej niż polityczne gierki odpowiada katolicka moralność otrzymali dziś cios w plecy. Od ludzi, którym – nierzadko bezgranicznie – zaufali.

Z jakiego powodu rządząca „prawica” zadała cios milionom polskich katolików? Mamy uwierzyć, że przestraszyła się „Gazety Wyborczej”? Przecież pismo to szkaluje PiSowców z każdego powodu, a żaden jego czytelnik nigdy na tą partię nie zagłosuje, zakaz aborcji niczego by tu nie zmienił. Czyżby więc PiS przestraszył się wściekłych aborcjonistek ubranych na czarno? A może debaty w Parlamencie Europejskim? Takie są teraz priorytety Prawa i Sprawiedliwości? To feministki i europejscy neo-komuniści są autorytetami partii rządzącej? Czym więc różni się ona od Platformy Obywatelskiej czy .Nowoczesnej?

Wygląda na to, że prezes PiS wolał kultywować ulubionego świętego niejednego polskiego naczelnego katolika wśród polityków. Jaki to święty? Święty spokój. Jest ważniejszy niż spokój własnego sumienia polityków pozwalających na mordowanie niewinnych dzieci w majestacie prawa. Jednak posłowie PiS zapowiadali podczas pierwszego czytania w Sejmie, że poprą projekt. Występowali na mównicy, oklaskiwali projektodawców, głosowali za tym projektem. Oczekujemy więc, że nie zmienią zdania w przeciągu zaledwie kilkunastu dni, i mimo wszystko – skierują projekt do dalszych prac.

Żenującym wręcz kłamstwem są wypowiedzi prominentnych PiS-owców mówiących o tym, że odrzucili projekt antyaborcyjnej ustawy ponieważ są przeciwni karaniu kobiet. Aby nie karać kobiet, ale prawnie zakazać aborcji wystarczyło na jednym posiedzeniu komisji odrzucić jeden punkt tego projektu, a nie całą ustawę! To obrzydliwa hipokryzja posłów, którzy nagle odkryli, że rzekomo nie chcą karania kobiet, które zleciły zabójstwo swojego dziecka.

Posłowie PiS zapowiadają również, że będą pracować nad własnym projektem zakazującym aborcji, ale tylko tej eugenicznej. Znając ich możliwości zamierzają pracować nad nim co najmniej osiem lat, wszak wydaje im się, że są dla Polaków tak ważni, iż będą rządzić w nieskończoność. Tymczasem każdego kolejnego dnia w polskich szpitalach będzie się rozszarpywać na strzępy niewinne ludzkie istnienia, statystycznie trzy dziennie. Posłowie-katolicy! Nie musicie być winni tej krwi! Wystarczy, że zagłosujecie w zgodzie z własnym sumieniem – nie przeciwko obywatelskiemu projektowi, ale przeciwko zabijaniu dzieci! 

W przeciwnym bowiem wypadku za butę i spektakularną zdradę przyjdzie politykom rządzącej partii zapłacić. Pan Bóg bowiem wynagradza za dobre i karze za złe nie tylko poszczególnych ludzi, ale i całe narody. A obóz rządzący na każdym kroku coraz bardziej przypomina uwielbianą przez siebie sanację. Oni też za nic mieli moralność, i uważali się za pomazańców narodu, którym wolno sprzeciwiać się Bożym prawom. Koniec sanacji okazał się dramatyczny. Co najgorsze, dramatyczny nie tylko dla klasy panującej, ale i dla całego kraju.” (Krystian Kratiuk)

żródło: pch24.pl – Kto będzie winny tej krwi?

…co w zamian?

„…4 tys. złotych to zapisana w ustawie „Za życiem” wysokość jednorazowego świadczenia z tytułu urodzenia chorego dziecka. Rodziny mają ponadto otrzymać bardzo potrzebne dodatkowe wsparcie medyczne, rehabilitacyjne i psychologiczne. Ze smutkiem trzeba jednak stwierdzić, że PiS nie decydując się na zakaz aborcji i jednocześnie wprowadzając takie finansowe wsparcie, de facto wycenia życie niepełnosprawnych. Rządzący zdają się mówić: „4 tysiące za życie. 4 tysiące albo śmierć. Nie zabij, to zapłacimy. Potem załatwimy lekarza czy rehabilitanta bez kolejki. Ale jeśli uważasz, że pomagamy i płacimy za mało, to możesz zamordować. W porządku. Nie staniemy ci na drodze. Nie kiwniemy palcem, by chronić życie”.

To prawdziwe oblicze Prawa i Sprawiedliwości, formacji, która swoim programem wyborczym, deklaracjami przywiązania do wiary katolickiej oraz głosowaniami w poprzedniej kadencji przekonywała, że zakaz aborcji jest oczywistością i jedynie kwestią czasu. Tymczasem minął rok rządów „dobrej zmiany”, a posłowie nie tylko nie podjęli własnej inicjatywy, ale jeszcze w skandaliczny sposób odrzucili inicjatywę obywatelską, zasłaniając się teraz programem mizernego wsparcia finansowego dla rodzin z chorymi dziećmi.

To zadowala sprzyjających władzy dziennikarzy, zwanych niekiedy, o zgrozo, prawicowymi. PiSowskie media trąbią teraz na prawo i lewo o sukcesie, na wszystkie strony donosząc o spełnieniu obietnicy. Rządzący – owszem – obietnicę spełnili, jednak tylko tę złożoną w trakcie drugiego czytania obywatelskiej projektu ustawy Stop Aborcji, gdy inicjatywę wyrzucono do kosza. Obietnicę wprowadzenia „programów” i „pakietów” PiS złożył jednocześnie odrzucając rozwiązania, które wprowadzałyby pełną ochronę życia, realizowałyby program partii oraz obietnice złożone w poprzednich latach, także przed wyborami z roku 2015.

Mamy więc nad Wisłą, ponad rok od wyborczego tryumfu formacji obiecującej „dobrą zmianę”, zmianę żadną. W mocy pozostaje krwawy „kompromis aborcyjny”, na mocy którego w majestacie prawa rocznie morduje się ponad tysiąc dzieci…” (Michał Wałach)

źródło: pch24.pl – Ustawa „Za życiem” czyli „Kompromis Aborcyjny Plus”

podobne: Sprzedawczyki spod Lizbony zawłaszczają Kościół czyli… PiS udaje, że reprezentuje elektorat katolicki  i to: Dzień Świętości Życia i obywatelski projekt ustawy „Stop Aborcji”. „Jeden z nas” w Parlamencie Europejskim. Michalkiewicz: Papież Franciszek a kara śmierci. oraz: Mamo nie zabijaj mnie! (ani siebie)… O „bezkarności” aborcji. Madryt – manifestacja przeciwników aborcji. a także: Andrzej Talarek: „Zabić downa” czyli… Albo cywilizacja życia, albo cywilizacja śmierci. polecam również: Zabij „dzień po” bez recepty… „Nie o Mary Wagner” Dla Mary Wagner. i jeszcze: Zoll: propozycje zmian przepisów m.in. o aborcji przyjęto jednogłośnie

Istotą prawicy jest bowiem obrona naturalnego prawa moralnego, jako dobra wspólnego. Partia, która to odrzuca, przestaje być prawicowa, przechodząc na pozycje lewicowe.

PiS nie tylko stracił moralną wiarygodność, ale okazał się partią tchórzliwą, przestraszoną ulicznymi manifestacjami aborcjonistów. Okazał się partią niezdolną do walki z lewicowym zagrożeniem naszego kraju. Stracił polityczną i moralną wiarygodność. A posłowie, którzy zagłosowali za partyjną dyrektywą, udowodnili, że najważniejszym celem ich obecności w parlamencie nie jest dobro wspólne naszego narodu, a obrona własnych możliwości wyborczych. To partia, nie interesu narodowego, a interesu partyjnego, budowanego nawet za cenę życia dzieci nienarodzonych.

Jest rycerskim obowiązkiem bronić najsłabszych i bezbronnych. Dziś najbardziej bezbronną grupą są dzieci nienarodzone. I to ich zdradził PIS w imię utrzymania w przyszłości własnych mandatów poselskich. To obrzydliwe i tchórzliwe zachowanie jest niegodne przyzwoitych ludzi. Głosując za odrzuceniem projektu broniącego życia, stał się partią tchórzliwych i bezmyślnych obrońców systemu zezwalającego na mordowanie niewinnych dzieci. I dlatego PIS stracił rację swojego istnienia.” (Marian Piłka)

źródło: pressmania.pl – PIS stracił rację swojego istnienia

NIE ZABIJAJ i „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”, czyli miłość względem bliźniego wyrażona w poszanowaniu każdego życia (począwszy od najbardziej bezbronnej jego fazy), to według środowisk lewicowych „szkodliwy radykalizm” i „fundamentalizm religijny”. Tymczasem to właśnie stosunek do życia pozwala określić z kim i z czym mamy w rzeczywistości do czynienia i nie da się tego zamazać „potrzebą/koniecznością polityczną”. Zwłaszcza kiedy ma się stosowną większość w parlamencie a naprzeciwko siebie jakiś lewacki margines, z którym jak pokazała praktyka obóz rządzący do tej pory nie liczył się w ŻADNEJ spornej kwestii, dopiero gdy przyszło do ochrony życia nienarodzonych władza postanowiła podkulić ogon i zwiać.
Mając do wyboru dotychczasowy „kompromis” i projekt który zakładał większą i uczciwie postawioną ochronę życia poczętego, obóz rządzący zdecydował się na polityczny „pragmatyzm” sprzeniewierzając się zasadom z którymi szedł do wyborów, oszukując tym samym tę część elektoratu który widział w nich partię katolicką. Odrzucając w „dziwnych okolicznościach” projekt Ordo Iuris z bandy zwykłych socjalistów (do niedawna „pobożnych”) PIS stał się bandą socjalistów bezbożnych. Bez szacunku już nie tylko do własności prywatnej, ale do czegoś o wiele ważniejszego – życia ludzkiego.
To są kwestie fundamentalne które ustawiają całą lewacką pragmatykę i ideologię w uprzywilejowanej pozycji jako „moralnych” zwycięzców. Kto nie szanuje życia w prostej konsekwencji wystawia się na konsekwencje braku poszanowania również w takich kwestiach jak zdrowie i własność. Na tzw. zachodzie widać te konsekwencje w całej ohydnej rozciągłości. Jeżeli ktoś uważa że ochrona życia ludzkiego to problem drugorzędny albo temat zastępczy, to powinien się mocno zastanowić nad swoim systemem wartości i po co/dlaczego jeszcze żyje… (Odys)

„…tzw. aborcja nie jest „tematem zastępczym”, jak tego znów próbowali ostatnio dowodzić niektórzy politycy i dziennikarze należący do „otuliny propagandowej” układu władzy. To jest kwestia pierwszorzędna – nie miejmy wątpliwości, że od stworzenia prawnej gwarancji bezpieczeństwa życia ludzkiego zależą losy naszego państwa. To jest, owszem, sprawa życia i śmierci, ale nie tylko tych najmłodszych z nas, jeszcze nienarodzonych, bezbronnych i niemogących nawet głosu zabrać w swojej obronie, to sprawa być albo nie być całego narodu. Dlaczego z wszystkich zdań wypowiedzianych kiedykolwiek przez Jana Pawła II do własnych rodaków to jedno okazuje się tak trudnie do zapamiętania: „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”?

Nie, stosunek do aborcji nie jest kwestią „opinii” – to jest kwestia faktów. Doprawdy, ileż razy można te mrożące krew w żyłach fakty przytaczać? Zanim wdamy się z kimkolwiek w teoretyczną dysputę, upewnijmy się, że każdy z dyskutantów wie, o czym mówi. Jest XXI w., są kamery, ultrasonografy i inne cuda, każdy może to sobie przecież wyszukać i obejrzeć w sieci. Nie udawajmy, że nie wiemy – tu chodzi o rozrywanie na kawałki żywych ludzi, a nie o żadne „usuwanie produktów zapłodnienia” czy „tkanki ciążowej”. Zresztą nawet jeśli ktoś udaje, że są w tej sprawie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, to przecież właśnie wątpliwości powinny przesądzać na korzyść życia…

Ten sławetny „kompromis”, przypomnijmy, plasuje nas na poziomie cywilizacyjno-prawnym Trzeciej Rzeszy Adolfa Hitlera. Tam również nie wolno było z mocy prawa dowolnie i legalnie zabijać wszystkich nienarodzonych dzieci – tylko niektóre. Jakie? Ano te skazane zaocznie i arbitralnie na śmierć przez konsylium lekarskie, a więc nie wyrokiem sądu ani nawet nie w trybie decyzji administracyjnej. Jeśli już nie sam koszmar tzw. zabiegu, to czyż arbitralność i nieformalność tych wyroków powinna budzić sprzeciw każdego legalisty. Ale jakoś nie budzi…” (Grzegorz Braun)

całość tu: Prawo do życia dla wybranych?

podobne: Prawo do życia a sumienie narodu, czyli… Aborcja w przekroju dwóch prezydentów

Warto przy okazji przypomnieć dziś twarde stanowisko Kościoła, którym ta pseudo katolicka partia wyciera sobie czerwoną gębę – Dokument bioetyczny Episkopatu: sprzeciw wobec in vitro, aborcji i eutanazji i to „Ksiądz profesor Guz: bezkarność to droga do deprawacji”Kościół rozwiązuje to prosto – Bóg Cię rozliczy. Nie jest w stanie egzekwować/narzucać w tym zakresie prawa cywilnego (zakazów i kar) bo nie posiada takich kompetencji. Nie od tego jest Kościół. Może jedynie napominać (co bezustannie robi), ewentualnie kapłan może nie udzielić indywidualnego rozgrzeszenia mordercy dziecka. Granie w tej kwestii (i nie tylko tej) Kościołem przez tzw. państwo, które dziwnym trafem penalizuje każdy jeden przypadek zabójstwa/morderstwa, ale mordercom nienarodzonych dzieci daje pewne przywileje jest zwykłą obłudą. To demoralizujący relatywizm nie tylko etyczny ale również prawny. Mowa jest o projekcie prawa cywilnego a nie reformie przykazań, więc niech się obłudnicy z PISu nie podpierają stanowiskiem Kościoła który prawa w Polsce nie tworzy. Dlatego rzygać mi się chce kiedy politycy podpierają się nauką Kościoła za każdym razem kiedy na swoim poletku uprawiają relatywizm moralny, i jeszcze bezczelnie twierdzą że kościół to pochwala. Jego stanowisko na polu ochrony życia poczętego jest od wieków jasne i niezmienne (patrz V przykazanie).

Poza tym nie jest prawdą że ten projekt nakazywał karanie kobiet – dopuszczano możliwość odstąpienia od karania. Tak jak nie nakazywał kobietom poświęcania życia dla nienarodzonego dziecka – dawał kobiecie wybór gdyby na szali było jej życie.

Tym samym zasłanianie się Kościołem przez obłudników z PISu to tylko i wyłącznie pretekst (a nie przyczyna) odrzucenia w sposób skandaliczny projektu Ordo Iuris i to ze strachu przed tymi którzy nie mają ŻADNEJ WŁADZY poza wulgarnym kwikiem na ulicy. Więc warto w ten sposób o tym mówić. Zasłanianie się Kościołem jako przyczyną własnego tchórzostwa i braku kręgosłupa uwłacza inteligencji słuchacza i opowiadającego… (Odys)

podobne: Efekt „państwa opiekuńczego” – rządowe dofinansowanie do grzechu. NFZ należy leczyć wolnym rynkiem a bezpłodność naprotechnologią. „Kult Świętego Spokoju” i „Kara śmierci za niezaradność” (o aborcji). oraz: Obłudnicy z „pseudoprawicy”

„…rewolucjoniści zaczęli rozgladać się za proletariatem zastępczym i ich argusowe oko padło na kobiety. Kobieta bowiem, wszystko jedno; ładna, czy brzydka, młoda, czy stara, mądra, czy głupia, biedna, czy bogata, kobietą być nie przestanie, a skoro tak, to trzeba tylko je oduraczyć, wmawiając im, że są nieszczęśliwe z powodu oprymowania przez męskie, szowinistyczne świnie, od których mogą wyzwolić je właśnie rewolucjoniści. Dlatego właśnie przed nimi trzeba rozłożyć nogi, dając przystęp do sanktuarium swego ciała – ale żeby potem nie odciągać ich od walki o świetlaną przyszłość, jakimiś burżuazyjnymi przeżytkami w rodzaju dzieci, czy rodziny, kobiety powinny uzyskać prawo mordowania własnych dzieci. W rezultacie rewolucjoniści będą mogli pławić się w pierwotnej niewinności, bo jużci – całe odium spadnie na wyzwolone panie, które w zamian dostaną makagigi w postaci „swobody wyboru”.

Część kobiet, zwłaszcza snobujących się na „postępowość”, temu duraczeniu chętnie się poddaje, dzięki czemu może być dodatkowo wykorzystana w charakterze mięsa armatniego. No i właśnie RAZWIEDUPR, który pracowicie wykonuje zadanie zlecone przez centralę BND, by dostarczyć Naszej Złotej Pani jak najwięcej argumentów uzasadniających zastosowanie wobec Polski przewidzianej w traktacie lizbońskim „klauzuli solidarności”, do spółki z żydowską gazetą dla Polaków, zmobilizował damską agenturę do proklamowania 3 października ogólnopolskiego „czarnego protestu” w obronie „wagin” i „macic” przed złowrogą penetracją ze strony nieubłaganego palca reżymu. Pani Krystyna Janda, która – jak się okazało – ma za sobą aborcyjne epizody, wyraża nadzieję, że „czarny protest” doprowadzi do sparaliżowania całego kraju, aż się reżym „zadziwi i zlęknie” i porzuci swoje zbrodnicze knowania. Dzięki temu kobiety będą mogły mordować nie tylko dzieci jeszcze nie narodzone, ale i wszystkie inne – bo dlaczegóż właściwie mielibyśmy sobie żałować? Im dziecko starsze, tym więcej miejsca zajmuje w naturalnym środowisku i w ogóle – sprawia więcej kłopotów, więc logika nakazywałaby nie zatrzymywać się w pół drogi, tylko za jednym zamachem pójść na całość. Jak słusznie zauważył wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler, wyrywanie zęba po kawałku jest bez sensu; trzeba go wyharatać za jednym zamachem, a wtedy ból szybko mija i jest gites tenteges. On co prawda wspominał o tym przy okazji ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, ale to bez znaczenia, bo ważniejsze, że myśl raz rzucona w przestrzeń, prędzej czy później znajdzie swego amatora…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Nieubłaganym palcem

„…Pretekstem jest – jakże by inaczej – „swoboda wyboru”, której jednak kobiety milcząco odmawiają ludziom bardzo małym. Ciekawe, że pan Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka, nawet nie ośmielił się pisnąć słówka protestu. Widać ktoś starszy i mądrzejszy musiał mu doradzić, by nie wtykał nosa w nie swoje sprawy, a wtedy , za uposażenie uzyskiwane z tytułu piastowania tej operetkowej synekury, będzie mógł spokojnie wypić i zakąsić jeszcze przez kolejna kadencję – być może aż do emerytury. Otóż zgłaszane ze strony tych kobiet żądanie przyznania im prawa decydowania o życiu i śmierci osób, które nie są oskarżane o żadne przestępstwa, a jedynym powodem zagrożenia ich życia jest okoliczność, iż ich egzystencja akurat koliduje z czyimiś projektami lub interesami, świadczy o gwałtownym wzroście skłonności zbrodniczych w środowisku tak zwanych „kobiet wyzwolonych”…

…zgłaszane obecnie przez część kobiet żądanie przyznania im prawa decydowania o życiu ludzi bardzo małych, na pewno nie jest z ich strony ostatnim słowem. Skoro prawdziwą przyczyną jest okoliczność, iż egzystencja tych bardzo małych ludzi staje w kolizji z projektami lub interesami kobiet, to przecież ludzie więksi, na przykład – już urodzeni albo nawet wyrośnięci, mogą zagrozić projektom lub interesom wyzwolonych kobiet w stopniu jeszcze większym, niż ludzie w fazie prenatalnej. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak wyzwolone kobiety zażądają przyznania im prawa decydowania o życiu również tych pozostałych kategorii osób. Skoro uważają za słuszne, sprawiedliwe i pożądane przyznanie im uprawnienia do pozbawiania życia osób bardzo małych, to w przypadku zgody na aborcję, trudno będzie odmówić zgody na mordowanie przez nie ludzi już urodzonych, a nawet dorosłych…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Czyżby Lombroso wszystko przewidział?

„…Obserwując zachowania i wypowiedzi uczestniczek „czarnego protestu” można by odnieść wrażenie, że nie potrafią one zauważyć związku przyczynowego między rozłożeniem nóg przed przygodnym partnerem, a późniejszą ciążą. Taki brak spostrzegawczości przypisywany był kiedyś Dajakom z wyspy Borneo, którzy nie potrafili uchwycić związku przyczynowego między spółkowaniem a narodzinami dziecka. Teraz, kiedy rewolucja seksualna dotarła już nawet pod takie strzechy, Dajakowie pewnie już takie rzeczy wiedzą – za to praktyczne wyzwolone panie – już chyba tę umiejętność zatraciły. Z zagadkowych powodów utrzymywane są w tej ignorancji przez wyszczekanych Żydów w rodzaju pana Jana Hartmana, który agitował je do uczestnictwa w „czarnym proteście” pod pretekstem, że Jarosław Kaczyński próbuje wkładać im rękę „w majtki”, by swoim nieubłaganym, faszystowskim palcem penetrować im „waginy”, a nawet „macice”. Jaki interes Żydzi mają w ekscytowaniu głupich gojek przeciwko nieubłaganym palcom – trudno zgadnąć – chyba, że przyjmiemy, że o głupie gojki chodzi im wyłącznie w tym aspekcie, by przerobić je na mięso armatnie, które będą mogli rzucić przeciwko bastionom znienawidzonej łacińskiej cywilizacji. Ta żydowska intencja wychodzi naprzeciw identycznemu pragnieniu ubeckich dynastii, które też nienawidzą, nie tylko łacińskiej, ale w ogóle każdej cywilizacji, jako że swoje korzenie wywodzą jeśli nie od bolszewików, to od bandytów, dla których wszelka cywilizacja jest zjawiskiem nienawistnym. Warto zwrócić uwagę, że z tego punktu widzenia Żydzi, ubowcy i wiele kobiet musi znajdować się na zbliżonym poziomie intelektualnego rozwoju, skoro najpierw uwijają się wokół destrukcji podstaw cywilizacji łacińskiej, a kiedy już doprowadzą do jej kryzysu, strasznie się dziwują, że pali się nimi w piecach, albo harapem zagania do haremów „pod czujną eunucha straż”. Ale skoro można ćwiartować ludzi bardzo małych, to dlaczego nie – dajmy na to – Żydów i to nawet już wyrośniętych?..” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Operacja polska przyspiesza

Zasady moralne są jak grawitacja, pozostają niezmienne od ludzkich podskoków. Oczywiście tylko dla tych co w nie wierzą i są gotowi stawać w ich obronie. Ci zaś co nie wierzą w uniwersalność i trwałość owych zasad mogą sobie reklamować relatywizm, kompromisy, „pośrodkuprawdę” (choćby środek w gównie leżał) i co tam jeszcze im „wolna wola” podpowiada. „Róbta co chceta”… a nawet więcej róbta, tylko nie mieszajta do tego Boga i katolicyzmu że „zawodzi”, bo tam nie ma miejsca inną ideologię i indywidualne poprawki. Tylko nie płaczta potem że się sodoma i gomora szerzy skoro „kompromis” jest wart tyle samo co wierność prawdzie. To jest właśnie rzeczywistość podeptania „nierzeczywistych” zasad. Od udawania że jest inaczej, i że każdy ma „prawo do swojej prawdy” nikt się lepiej nie poczuje, bo o człowieczeństwie i o zgodzie z samym sobą decyduje coś zupełnie innego. Dopóki ludzie sobie tego nie uzmysłowią będzie tylko narastała frustracja i kult „ludzkiej ułomności”, „kompromisu” dla „świętego spokoju”, aż wszyscy (każdy dla siebie) zaczną dla tego „spokoju” realizować swoje „pomysły na życie” nie oglądając się na innych.
Taki plan ma tzw. „lewica”, która „z ustawy” już od dawna wypina się na obiektywne zasady (jak prawo naturalne) wielbiąc „kompromis” i udając że każdy ma prawo do swojej „prawdy”. Skutki tej utopii widać gołym okiem. Najpierw sankcjonuje się brak szacunku (albo „warunkowy”) dla życia ludzkiego, gdzie wszyscy mają być zadowoleni ze „zgody” i „mądrego kompromisu”, a potem następuje ryk, kwik, oburzenie i zdziwienie kiedy ktoś siłą i bez pytania o zgodę głównych zainteresowanych wprowadza w życie inżynierie społeczne i biologiczne. Nie dziwcie się jeśli władza ma gdzieś waszą własność czy zdrowie skoro godzicie się na to by o życiu decydował „kompromis” ze śmiercią . Tam gdzie nie ma zasad, albo gdzie nikt ich nie broni nie oczekujcie sprawiedliwości, porządku ani nawet szacunku.

Połamanie zasad jest jak zniszczenie grawitacji. Człowiek przestaje mieć kontrolę nad swoim życiem i może tylko dryfować zgodnie z wolą tego komu tę kontrolę oddał…(Odys)

podobne: Po debacie w „Klubie Ronina” Grzegorz Braun zwraca uwagę na „patriotyzm” i „konserwatyzm” środowisk mieniących się prawicowymi. a także: Była konferencja, ale nie było opozycji. Różnica między negacją a opozycją oraz między prawicą a lewicą czyli… do czego nadaje się PIS polecam również: Narada szczurów czyli… Pamięć Kaczyńskiego przed i po „głosowaniu nad prawdą” wołyńską.

„…Skoro już zdecydowaliśmy się na śmiałe przełamywanie anachronicznych konwenansów, to trzeba by również zmodyfikować zakres ochrony innych wartości – na przykład – wolności i własności. Dlaczegóż to wolność, czy własność miałaby być bardziej chroniona prawem, niż życie? W końcu zarówno wolność, jak i własność są pochodnymi egzystencji, więc skoro wchodzimy na drogę likwidacji ochrony życia to nie ma co się trząść ani nad wolnością, ani nad własnością. Wyobraźmy sobie tylko, ileż cierpień, a być może nawet dolegliwości natury medycznej, powoduje niemożność natychmiastowego odbycia stosunku płciowego z upatrzoną damą tylko z powodu konieczności respektowania jej kaprysów, nie wiedzieć czemu awansowanych do rangi „prawa wyboru”? Skoro człowieka bardzo małego bez ceregieli takiego prawa pozbawiamy, to dlaczego mielibyśmy nabożnie respektować uroszczenia jakiejś klempy? Niech nie marudzi, tylko w podskokach rozkłada nogi. Podobnie z właścicielami. Któż to widział, by jeden miał całą fabrykę gwoździ, a drugi żeby nic nie miał? Jak jeden ma całą fabrykę gwoździ, to i drugi niech ma całą fabrykę gwoździ, a jak jeden nie ma nic, to i drugi niech nie ma nic. Tak właśnie tłumaczył mi zasady sprawiedliwości społecznej mój przyjaciel z dzieciństwa, pięcioletni Henio Zielski z Markuszowa. Za sprawą „czarnych dam” chyba się wreszcie tego doczekamy…” (Stanisław Michalkiewicz)

źródło: Cudna woń społecznej sprawiedliwości

podobne: przestroga feministki oraz: Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki? i to: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym. a także: Czy uda się nam ocalić cywilizację łacińską, czy na jej gruzach zatriumfuje komunizm.

wopako85 grafika

wopako85 grafika

Reklamy

6 comments on “„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. PIS odrzucił projekt ustawy o ochronie życia. Nieubłagany palec postępu wskazał na bezkarność (w drodze do deprawacji)

  1. chciałabym by rodziły się dzieci z Miłości i żeby kobiety nie musiały schodzić do podziemia zabijając swoje dziecko i niszcząc zdrowie… człowiek ma wolną wolę… choć rozumu czasem brak… nie można za kogoś decydować tylko pouczać… smutny temat.

    Lubię to

  2. Pingback: Gazeta Wyborcza i kult tolerancji dla pedofilii czyli… kogo ochrania i kto zarabia na Lex Trynkiewicz. O grzebaniu w psyche | Łódź Odysa

  3. Pingback: Grażka, Rom i Eluana czyli… W trzech historiach o wojnie cywilizacji na śmierć i życie | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s