„Ta, która depcze węża” i „Ten, który mówi jak orzeł” czyli… Hernan Cortes, ofiary z ludzi i cud nawrócenia Azteków


Mariusz Lewandowski - Nina, Pinta, Santa Maria

Mariusz Lewandowski – Nina, Pinta, Santa Maria

„…Ofiary z ludzi były w rozumieniu Azteków niezbędne dla prawidłowego funkcjonowanie ich „kosmosu”, zaś wymogi tak pojmowanej mechaniki jego działania powodowały konieczność codziennego składania ofiar. Ten krwawy rytuał nazywali Aztekowie składaniem „kwiatów dla bogów”. Aby zapewnić ciągłość rytuału musieli stale podejmować wyprawy wojenne, ale nie w celu złupienia bogactw, tylko dla zdobycia jeńców z przeznaczeniem ich na ofiary. Celem takich wypraw było złapanie jeńców żywcem, zatem technika ich ujęcia polegała na ogłuszaniu (pałkami) lub obezwładnianiu (chwytanie w sieci). Przy specjalnych okazjach organizowano masowe zabójstwa. Taką okazją było na przykład oddanie do użytku w 1487 roku, wybudowanej w Tenochtitlan – stolicy imperium azteckiego, Wielkiej Piramidy na szczycie której umieszczono dwie świątynie, każdą dla jednego z wymienionych wcześniej głównych bóstw. W czterodniowej, szaleńczej orgii ludobójstwa, zamordowano wówczas kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy ludzi[7]. Dla wspomnianych już bóstw składano ofiary z mężczyzn. Natomiast ofiary z kobiet składano dla bogini Tonantzin, której ośrodek kultu znajdował się na wzgórzu zwanym Tepeyac, położonym na peryferiach Tenochtitlanu. Nazwa tego bożka w języku nahuatl, ówczesnym lingua franca Mezoameryki, oznaczała „matkę bogów”. Zwano ją również Cihuacoatl (Coatlicue), czyli małżonką węża. Nie zapomniano w tej kwestii także o dzieciach, które składano na ofiarę bożkowi deszczu, nazywanemu Tlaloc, który „preferował” zwłaszcza niemowlęta. Ofiary przed uśmierceniem odurzano, wprowadzano lub transportowano na szczyt piramidy, gdzie kapłani obsydianowymi nożami otwierali im klatkę piersiową i wyrywali serce, które natychmiast wrzucali, jako własciwą ofiarę, do specjalnej kamiennej misy przy ołtarzu bożka. Następnie ciała ofiar były zrzucane po stromych schodkach piramidy, których kąt nachylenia oraz rozmiar był tak dobrany, że ciała musiały spadać na sam dół siłą bezwładu, grawitacji i momentu pędu. Po odcięciu głów, z których budowano gustowne piramidy, resztę zciał przeznaczano na rytualny posiłek.
Po okrzepnięciu Azteków w roli hegemona ludów Doliny Meksyku, czyli od drugiej połowy XV stulecia, przeznaczano na codzienną ofiarę krwiożerczym bożkom średnio od kilkunastu do kilkudziesięciu istnień ludzkich.
W zarysowanym wyżej kontekście staje się zrozumiałe, że usiłowania Hiszpanów, aby pobitych i upokorzonych Indian Meksyku skłonić do wiary w Boga, który przed swoją śmiercią został skatowany i tak skrwawionego przybito do krzyża, czyli że to Bóg był ofiarą, a nie kimś, komu składano ofiary, nie mogły przynieść żadnego skutku. Z punktu widzenia Indian religia Hiszpanów była po prostu absurdalna. Co więcej, zwłaszcza przedstawiciele arystokracji azteckiej odnosili się do niej z nieukrywaną pogardą. I nie pomagało to, że franciszkanie nauczyli się narzecza tubylców, aby łatwiej krzewić pośród nich wiarę chrześcijańską. Niektórzy z zakonników zdobyli się nawet na wyrwanie sobie siekaczy, aby poprawnie wypowiadać syczące wyrazy języka nahuatl. Wszystko to zdało się na nic. Mur pogardy, nieufności, niezrozumienia i odmowy wydawał się nie do pokonania. Ale niezadługo po upadku władzy Azteków pojawiła się rysa w tym murze, w następstwie której on runął.

Niezbyt daleko od Wielkiej Piramidy znajdującej się w mieście Tenochtitlan, mniej więcej w odległości 10 kilometrów od jej stromych schodów, w wiosce Cuauhtitlan mieszkał chłopiec wywodzący się z plemienia Chichimeków o imieniu Cuauhtlatohuac (Cuauhtlatoatzin), co w narzeczu nahuatl oznaczało: „Ten, Który Mówi Językiem Orłów” (Ten, który mówi jak orzeł) W roku oddania „do użytku” Wielkiej Piramidy miał 13 lat. W roku 1523 został on ochrzczony w kościele wzniesionym na ruinach Wielkiej Piramidy i przyjął imię Juan Diego (Jan Jakub). Razem z nim także jego żona przyjęła chrzest oraz imię Maria Lucia. Juan Diego miał wówczas lat 48. W niedzielę 9 grudnia 1531 roku udawał się do parafii w miejscowości Tlatelolco[8], aby uczestniczyć w liturgii mszy świętej. Droga wiodła starą groblą dochodzącą do wzgórza Tepeyac[9]. Na tym wzgórzu, w dniach od 9 do 12 grudnia 1531 roku, czterokrotnie, dzień po dniu, objawiła się przed Juanem Diego Dziewica Maryja, Matka Boga, jak według jego relacji sama się przedstawiła. Matka Boża prosiła, aby przekazał kapłanom i wiernym, iż jej życzeniem jest, aby w tym miejscu, na tym wzgórzu wybudować kościół. Na dowód, iż objawienie nie było skutkiem przywidzenia lub samookłamywania się Juana Diego, któremu biskup diecezji nie chciał dać wiary w treść orędzia, Maryja Panna pozostawiła znak na należącej do Indianina wierzchniej części ubrania, zwanej tilma [10]. W trakcie czwartego, ostatniego objawienia, Matka Boża nakazała Juanowi Diego narwać świeżo zakwitłych róż, które nigdy nie rosły na tym wzgórzu, będącym królestwem kamieni, kaktusów, cierni i ostów, zawinąć je w tilmę i rozwinąć ją w obecności biskupa. Siedziba biskupa znajdowała się w mieście Meksyku (dawnyTenochtitlan). Obowiązki biskupa pełnił franciszkanin, ojciec Juan de Zumarraga pochodzący, podobnie jak Cortés,z hiszpańskiej Estramadury. Po rozwinięciu tilmy przed biskupem i w obecności kilku innych świadków, obecni ujrzeli spod kwiatów róży wizerunek przedstawiający postać młodej kobiety o brązowo-oliwkowym obliczu, ze złożonymi do modlitwy rękami, która okryta była od głowy do stóp niebieskim (lub morskiej zieleni) płaszczem o orientalnym wzorze, na którym widoczne były gwiazdy, stojącą na ramionach indiańskiego chłopca z orlimi skrzydłami. Wokół postaci widoczne były otaczające ją złote promienie słoneczne [11]…

…Wizerunek na tilmie należącej do Juana Diego jest wystawiony dzisiaj w barokowej bazylice[13] w mieście Meksyk, której budowa została ukończona w 1976 r., i został do niej przeniesiony ze znajdującej się obok, starej, grożącej zawaleniem się świątyni. Wszystkie dotychczas przeprowadzone badania wizerunku nie dały odpowiedzi, jaką techniką został naniesiony na płótno z agawy, przy czym wykluczono, iż jest on naniesiony technikami malarskimi. Nie stwierdzono bowiem by do jego wytworzenia użyto farb organicznych lub mineralnych. Z kolei farby syntetyczne zaczęto produkować ok. 300 lat po powstaniu wizerunku. Płotno z agawy w meksykańskim klimacie wytrzymuje co najwyżej kilkanaście lat, a potem ulega samoistnej biodegradacji. W przypadku wizerunku zachowuje ono swoją strukturę bez żadnych widocznych uszkodzeń od kilkuset lat. I to pomimo nieustannego okadzania dymem niezliczonych świec. Ale nie mniej ważny wydaje się inny znak, będący skutkiem objawień Maryi Panny na wzgórzu Tepeyac. Znakiem tym jest jedyne w dziejach świata nawrócenie się, poprzez przyjęcie chrztu w obrządku katolickim, , przez osiem do dziewięciu milionów Indian, które nastąpiło w okresie kilku zaledwie lat po opisanych objawieniach. Indian, którzy jeszcze kilka lat wcześniej nie marzyli o niczym innym, jak o tym, by ugotować w kakao i pożreć Hiszpanów. I to wszystko stało się w czasie, gdy na Starym Kontynencie Reformacja oderwała osiem milionów chrześcijan od Rzymu i Matki Bożej, a islamscy Turcy odebrali chrześcijaństwu Bałkany. To jest ten największy znak i cud związany z objawieniem Dziewicy Maryi na ziemi skrwawionej ludobójstwem, pohańbionej ludożerstwem i eksterminacją…” (unukalhai – Morenita)

podobne: Całun Turyński – fakty i mity oraz: Europa muzułmańska, „Państwo Islamskie” i prawdziwa twarz Islamu: broń w rękach imperialistów, terroryzm, idea rewolucji, czy też religia jak inne? i to: Surowość zdyscyplinowanej łagodności katolicyzmu św. Franciszka i Inkwizycji, kontra rozpasana bezwzględność anglikanizmu doby elżbietańskiej („Łowcy księży”) a także: Tuba Cordis: Czy Pan Jezus i Matka Boska byli Żydami? czyli… Hebrajczycy, Żydzi, Chazarowie. Judaizm a Chrześcijaństwo. Kościół Katolicki „nowym Izraelem” polecam również: Templariusze. Słudzy Kościoła walczącego. Wyprawy krzyżowe i islamski dżihad

Giovanni Gasparro – The Woman clothed with the Sun (from The Vision of St. John on Patmos)

Giovanni Gasparro – The Woman clothed with the Sun (from The Vision of St. John on Patmos)

Advertisements

5 comments on “„Ta, która depcze węża” i „Ten, który mówi jak orzeł” czyli… Hernan Cortes, ofiary z ludzi i cud nawrócenia Azteków

  1. Pingback: Środa Popielcowa, Wielki Post i dobry rachunek sumienia | Łódź Odysa

  2. Pingback: Pieta Marka Gajowniczka, Gorzkie Żale Antoniny Krzysztoń i Droga Krzyżowa z ks. Janem Kaczkowskim… Na rozdrożu | Łódź Odysa

  3. Pingback: Salve, Regina, Mater misericordiae, vita, dulcedo, et spes nostra, salve! 100 rocznica Objawień Fatimskich na tle panoramy historycznej i politycznej Portugalii na przełomie XIX i XX w. Królobójcy i Salazar…. a świat się (nie)zmienia | Łódź

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s