Czerwonym szatanom bez żadnej klasy o polskiej prywatnej własności i ziemi czyli… jak Karp międzynarodowym rynkiem zbożowym zatrząsł, oraz wspomnienia księdza Blizińskiego


Thomas Moran – Feudal Castle

„Karpiowie herbu własnego byli w Litwie rodem znacznym i zamożnym. Przypuszczalnie nie byli pochodzenia litewskiego, gdyż ich herb jest wyraźnie nie horodelski: w błękitnym polu trzy gwiazdy sześcioramienne złote, dwie powyżej jednej, w klejnocie – cztery pióra strusie. Jeszcze w początkach XX wieku dobra karpiowskie liczyły powyżej 60 tysięcy hektarów, a przecież pomniejszone już o Birże, liczące 20 tysięcy hektarów, które wyszły od Karpi jako posag pani Tyszkiewiczowej. Dobra Karpi leżały na Żmudzi i w Ziemi Trockiej.

Jeden z Karpi – poseł na Sejm Czteroletni lub jego syn – zniósł pańszczyznę w swoich ogromnych dobrach, „A Moskal ich /tych uwolnionych chłopów/ potrójnym podatkiem ogłodził”, jak pisał Mickiewicz.

Inny zwołał w swoich dobrach pospolite ruszenie i w sto koni przyłączył się do Dębińskiego w wojnie 1830 roku. Po klęsce powstania zamknął się w swoich kurlandzkich dobrach, stając się odludkiem. Jego brat, władający połową karpiowskiej fortuny, był marszałkiem szlachty kowieńskiej. Był wielkim oryginałem, ale sam o sobie mówił: „Jestem oryginał – ale gdybym był biedny, to byłbym wariat”. Biedny, naturalnie, nie był, ale miast mieszkać w pięknym barokowym dworze w Johaniszkielach, żył w małej Jasnogórce. Leżał w kożuchu na piecu, palił niezliczone fajki o długich cybuchach, a ogień do fajek przynosił mu posługacz w łapciach. Był przeciwnikiem powstania 1863 roku, lecz dzięki wielkim pieniądzom posiadał w Petersburgu wpływy, pozwalające mu ratować powstańców. Z Jasnogórki wyjeżdżał na chłopskiej furmance, w chłopskim kożuchu, mając pod nim wstęgę wysokiego, rosyjskiego orderu. Za furmanką szła jednak poszóstna kareta z herbami i liberyjną służbą – „dla oszołomienia Moskaluszków” – jak mawiał – gdyby zaszła taka potrzeba.

Na giełdzie zbożowej w Rydze pojawił się w kożuchu, bez orderów, z biczem w ręku i zawarł kontrakt na dostawę zboża do portu po określonej cenie, na określoną datę i „w określonej ilości”. Kupcy, sądząc, iż mają do czynienia z drobnym szlachcicem, zgodzili się na taką umowę. Karp w jednym dniu zwalił do portu ryskiego zbiory z wielu tysięcy hektarów i cieszył się, że „zachwiał międzynarodowym rynkiem zbożowym”. Pyszną tę anegdotę przytacza x. Walerian Meysztowicz, spowinowacony z Karpiami.

Pola birżańskie nawoził beczkami śledzi. Karmił zimą sieje w swoim jeziorze Rykijowskim, każąc sypać w przeręble wory grochu.

Z Rosjanami życzył sobie rozmawiać tylko po francusku. Gdy „Moskaluszkowie” nie chcieli mówić w tym języku – przechodził na mowę białoruską w jej najdosadniejszych i „kwiecistych” formach tak bogatych, iż ponoć wywoływały rumieniec nawet na obliczach żandarmów. Tenże Karp był w XIX wieku legendą rodzinną dla późniejszych pokoleń.

W XX wieku, gdy bolszewia szła na Polskę, mordując polskich właścicieli i polskie elity, grabiąc i paląc polską własność, dwaj synowie Józefa Karpia – słabo już związani z polskością i słabo po polsku mówiący, wykształceni w Rydze, z matki Niemki /baronówny Drachenfels/ – Teodor i Maurycy Karpiowie ruszyli do pospolitego ruszenia Księstwa Litewskiego, którym dowodził legendarny Jerzy Dąmbrowski, zwany Łupaszką. Nie zdołali już dotrzeć do oddziałów Dąbrowskiego – wpadli w bolszewicką zasadzkę i zostali zamordowani.

==========================================================================

Wspominając swoje życie w Litwie, Helena z Zanów Stankiewiczowa mówi o wspaniałej pszenicy, uprawianej w rozległych dobrach w Poniemuniu i eksportowanej do krajów skandynawskich, z której to pszenicy wypiekano tam luksusowy, biały chleb. Mówi też o okresowych przepędach wołów bukatów do miejskich rzeźni. Była świadkiem takich przepędów, liczących sobie zazwyczaj ponad sto sztuk.

Przywołać też należy wszelką inną produkcję polskiego, wielkoobszarowego rolnictwa: sadownictwo, drobiarstwo, hodowla trzody, przetwórstwo mleczne, hodowla ryb etc..

Takie informacje należy zwielokrotnić poprzez liczbę polskich majątków ziemskich.

A skądinąd, gdy Stankiewiczowa opisuje składy broni w dworach, używanej /skutecznie!/ gdy na przykład na polskie siedziby napadali litewscy szaulisi czy pospolici bandyci – czytającemu zapiera dech w piersiach.

===========================================================================

Bez zniszczenia polskiej własności bolszewicy, czerwoni, socjaliści czy inni słudzy Szatana nie mogliby przyprawić nas o głód, bezbronność i kupowanie nędznego żarcia w biedronkach.

Więc jeszcze raz: w 2016 roku słudzy Szatana uwalniają polską ziemię rolną do sprzedaży na „wolnym rynku”. I przed nikim i niczym tak się nie bronią, jak przed dawnymi właścicielami i ich spadkobiercami, i przed zwrotem Polakom zagrabionej własności, z ZIEMIĄ na czele. Mądremu dość.” (KOSSOBOR – Jak Karp międzynarodowym rynkiem zbożowym zatrząsł)

podobne: Na Węgrzech i w Polsce trwa „uwłaszczenie ziemii” w postaci ustawki o „ustroju rolnym”. Czy państwo działa na ślepo?  oraz:  Lewicowa wrażliwość czyli… Afera reprywatyzacyjna spuścizną układów w Magdalence i belką w oku PIS i to: Styczeń 1863 w służbie rewolucji czyli wyzwolenie z rozumu i własności… „Był sobie kraj…” a także: Papierowe rozliczanie komuny jako ekwiwalent sprawiedliwości czyli… zamiast osądzenia zbrodni prawo do rabunku UBeków na podreperowanie ZUSu. polecam również: PIS lepszy od POprzedników… w zadłużaniu Polaków. O jakim „zwrocie z inwestycji” mówią piewcy programu „500+”? Niesprawiedliwość redystrybucji i społeczna funkcja własności prywatnej i jeszcze: NIK o patologii w „sadowniczych uprawach ekologicznych”: Sadzili sady – zbierali dopłaty. Michalkiewicz i Umiłowani Przywódcy w „trosce” o (nie)swoją ziemię oraz: PAN: przepisy i system dopłat nie sprzyjają rolnictwu ekologicznemu i to: Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność.

Thomas Kegler – Still with Pinot. Proverbs 17:1 (kś. Przysłów: „Lepszy jest suchy kęs chleba w spokoju niż dom pełen biesiad kłótliwych”)

*

Cierp a pracuj i bądź dzielny

Bo twój naród nieśmiertelny

My umarłych tylko znamy,

A dla ducha trumn nie mamy

Juliusz Słowacki

**

„Życie człowieka to walka o byt, w której do zwycięstwa różne prowadzą drogi, przez doświadczenie innych nam wskazane. Do nas należy wybrać najpewniejszą, najkrótszą, a więc skorzystać z przykładu tych kulturalnych społeczeństw, które ją odnalazły i z powodzeniem przekształciły – wąską na razie ścieżkę na szeroki gościniec, równie dogodny dla ubogich, jak możnych. Całe masy ludzi są dzisiaj niezadowolone ze swego losu; rośnie wyzysk i przewaga kapitału, tego pana możnego, z którym walka jest trudna, stąd mnożą się nienawiści, walki klasowe. Otóż lekarstwem, a przynajmniej jednym ze środków gojenia tych ran społecznych, polepszenia wzajemnych stosunków, jest spółdzielczość.

Kiedy przed latu dwudziestu paru zostałem naznaczony na probostwo, a pragnąłem parafianom moim nie tylko nieba, ale i chleba przychylić, wówczas począłem się rozglądać w środkach które by do tego chleba jak najkrótszą prowadziły drogą. Wpadły mi wtedy do rąk książki o spółdzielczości, o kooperatywach…

…Toteż pozwólcie, że będę mówić o pracy spółdzielczej w Liskowie. Przytaczam tę wioskę, jak pewien przykład, niekoniecznie do naśladowania, ale jako przykład, że nie ma bodaj wsi, któraby się znajdowała w gorszych warunkach, a choćby w tak złych warunkach, w jakich ta wioska była. Przede wszystkim zła komunikacja. Przez kilka lat mieliśmy do najbliższej stacji około 100 kilometrów, do szosy przeszło 20 – i to drogi okropnej, jak najgorszej, zarówno w czasie suszy, jak i niepogody. Następnie – ciemnota w parafii wielka, bo przy bardzo nawet pobłażliwej statystyce, stwierdzam podczas kolędy, jaką odbywałem przez parę pierwszych lat, że było 87% analfabetów, a liczbie tych 13% nie analfabetów było takich, o umieli tylko czytać – nieraz tylko na książce do nabożeństwa i to własnej. Jak widać warunki oświaty były, jeśli nie gorsze, to w każdym razie nie lepsze niż gdzie indziej. Dalej bliskość Prus, dokąd prawie połowa parafian, przeważnie młodzież, wychodziła na zarobki. Z tych Prus na zimę przynosiła wprawdzie trochę marek, ale więcej jeszcze zgorszenia i zepsucia tak, że wychodźstwo raczej do ujemnych zjawisk kulturalnych należy zapisać…

…Podkreślam te ciężkie warunki pracy, żeby chwiejnych zachęcić, żeby stwierdzić, że nie ma właściwie takiej złej placówki, na którejby roboty nie można rozpocząć i nawet nieraz z dość dobrymi wynikami prowadzić.

Naturalnie, do tych ciężkich warunków dochodziła jeszcze jedna wielka trudność jeśli szło o prowadzenie jakiejkolwiek pracy obywatelskiej; mianowicie rząd zaborczy rosyjski, który prześladował każdą pracę kulturalną, a zwłaszcza pracę wśród ludu. Najbardziej zaś zwalczał ją wówczas, kiedy się chciało przez gromadę działać, zdając sobie sprawę, że gdzie gromada tam siła… 

…Po pewnych potajemnych nawoływaniach, zebrało się 32 mądrzejszych gospodarzy i przy ich pomocy w 1902 roku, czyli 25 lat temu założyliśmy ten pierwszy sklepik spółdzielczy, który zarazem był, jakby gospodą chłopską czy klubem. Do sklepu każdemu przecież wolno było przyjść. Policja nie mogła, nie miała tytułu, rozpędzać zgromadzonych w sklepie chłopów. Podjęte zresztą były konieczne środki ostrożności i gdy jakiś żandarm zjawił się w sklepie widział zawsze, że każdy coś kupował. A tymczasem my mieliśmy możność wspólnego porozumienia się nad dalszym współdziałaniem, prawda, na razie w tym celu, aby walczyć z miejscowymi… [kramarzami] … aby mieć dobry i możliwie tani towar. Jednak przy tj okazji mieliśmy możność poruszania najrozmaitszych spraw innych, ułatwiających nam życie na wsi. Dlatego też pierwszą spółdzielnię, ten sklepik spółkowy nazywamy matką wszystkich innych instytucji, które się następnie zrodziły.

Sklep nasz przechodził rozmaite koleje. Po latach trzech od chwili założenia, wskutek nieuczciwości subiekta, dawania towaru na kredyt, jak i dlatego, że tego kapitału, jaki włożyliśmy do niego, a był to kapitał 500 rublowy, który przez pierwsze 2 lata doskonale się powiększał, nie zostało w trzecim roku, lecz zmalał on do 220 rubli, które przechowywały się w towarach. Groziła nam tedy katastrofa, bo poczęły się głosy już to niechętnych i nieżyczliwych, już to napompowanych przez wrogów…

…przełamanie tego jednego kryzysu ocaliło nam spółdzielnię, a nie tylko ocaliło, a nawet zachęciło do tworzenia innych. Ten sklepik w jednym, drugim, trzecim roku istnienia targował rocznie mniej więcej 15 tysięcy złotych (jeśli przerachujemy ruble na złote). Dzisiaj ten wiejski sklep daje przeciętnie 1000 złotych dziennie obrotu…

…Jak powiedziałem, sklep był pierwszą spółdzielnią i zarazem gospodą, na jej więc zebraniach poruszaliśmy cały szereg najrozmaitszych potrzeb. I tak powstała myśl, ażeby założyć piekarnię spółdzielczą. U nas w owym czasie przeważnie kobiety piekły chleb u siebie. Może to było i dobre, kiedy opał nic nie kosztował, lecz gdy stał się drogim, a zrozumiano, że i czas to pieniądz, wtedy naturalnie, myśl wspólnej piekarni podjęto bardzo chętnie… 

…W roku 1916 nabyliśmy młyn parowy. Jest bowiem bolączką gospodarzy wożenie mąki gdzieś daleko po wiatrakach, gdzie i czekać trzeba długo na zmielenie i uczciwość czasem szwankuje. Daleko lepiej przerabiać zboże we własnym młynie… 

…Kolejną dalszą jest spółdzielnia budowlana. Każdy z ludzi zwłaszcza, który więcej bywał za granicą lub choćby w Poznańskiem i oglądał pięknie zabudowane miasta i wioski, z ubolewaniem patrzył i patrzy na te nieszczęsne, brudne, obdarte chaty, na te domy, które często gorzej wyglądają, niż chlewy, kurniki czy inne zabudowania gospodarskie za granicą. Otóż chodziło o to, żeby zewnętrzny wygląd wsi polskiej poprawić, zachęcić ludzi do normalnej budowy. Należy jednak wyjaśnić, że w ogóle wydatek na budowę domu mieszkalnego, to jest wydatek, z którym każdy gospodarz musi się bardzo liczyć. Bo gdy włoży pieniądze, czy to w krowy, konia czy w ziemię, w nawozy, to ma od razu korzyści i wydatek doskonale się opłaca. Natomiast wybudowanie ładnej chaty daje właściwą tylko przyjemność i wygodę, a korzyści, przynajmniej materialnej nie przynosi. Otóż trzeba wspólnymi siłami dążyć do tego, aby tego rodzaju budowy możliwie ułatwić, a dojść do tego można przez zakładanie spółdzielni budowlanych…

…Przez 6 lat istnienia spółdzielni postawiliśmy 180 budynków. Obrót w roku zeszłym był 53 tysiące złotych. Przy cegielni istnieje też betoniarnia, która wyrabia 60 tysięcy dachówek rocznie…

…od czterech lat wprowadziliśmy to uproszczenie, że te cztery spółdzielnie połączyły się razem w jedną spółdzielnię rolniczo-handlową i mają jeden zarząd, jedną radę, tych samych urzędników i jedne książki buchalteryjne. Jednakże dla ścisłej kontroli w książkach tych każda spółdzielnia ma oddzielną rubrykę, czyli samorząd do pewnego stopnia został zachowany i o każdej z tych spółdzielni mamy zawsze szczegółowe oddzielne sprawozdania. Te cztery spółdzielnie dają nam od kilku lat 12-20 tysięcy złotych czystej nadwyżki.

Żadnych zasiłków wtedy nie było, przeciwnie trzeba było kryć się z tą robotą przed rządem rosyjskim. Urządzaliśmy rozmaite loterie, przedstawienia, jasełka, wypuszczaliśmy akcje, zaciągaliśmy pożyczki, otrzymywaliśmy też niekiedy drobne ofiary. Parafianom moim nawet nie proponowałem żadnych składek, bo prawdopodobnie nie dostałbym. Ale za to na propozycje, żeby dawali pomoc ręczną, niemal wszyscy parafianie się zgodzili tak, że na 800 gospodarzy przy budowie Domu Ludowego, zaledwie dwóch znalazło się takich, którzy nie okazali zupełnej pomocy ani ręcznej, ani konnej. Dało to oczywiście ogromną oszczędność w kosztach przy budowie. Od szeregu lat instytucje te nie tylko nie potrzebują już żadnej pomocy, ale one pomagają jeszcze innym związkom kulturalnym, mając kilkanaście tysięcy rocznie czystych nadwyżek do dyspozycji, tem bardziej, że członkowie się do tego przyzwyczaili, aby nadwyżek nie zabierać, lecz przeznaczyć w pewnej części na cele filantropijne, na oświatę, czytelnie, biblioteki, na sierociniec, a znaczną większość pozostawić na powiększenie kapitału obrotowego.

To też nasze spółdzielnie z każdym rokiem powiększają się, a wciąż coś nowego przybywa. Dalej mamy spółdzielnię, która również powinna mieć jak największe zastosowanie po naszych wioskach, zwłaszcza tam, gdzie jest ciężko ze zbytem mleka. Jest to spółdzielnia mleczarska…

…U nas dzisiaj od krowy gospodarz ma rocznie 250-300 złotych, a ma dlatego tak mało, że krowa przeciętnie daje 1-1,2 tysięcy litrów mleka rocznie. Ponieważ w naszym państwie jest ich 600 tysięcy, jakże wzbogacilibyśmy kraj nasz cały przy pewnych staraniach, gdybyśmy podnieśli tę ilość mleka od krowy – już niekoniecznie tak, jak w Belgii czy Danii, gdzie krowa daje 4-5 tysięcy litrów przeciętnie, ale choć do 2 tysięcy litrów rocznie, co jest zupełnie możliwe do przeprowadzenia w ciągu paru lat. Proszę zważyć, jaka to by była wielka różnica. Licząc tylko 10 groszy na litrze czystego zysku, na 1 tysiąc stanowi to 100 złotych, a przy 600 tysiącach aż 600 milionów złotych byłoby więcej rocznie dochodu od krów niż jest dzisiaj, czyli przeszło 60 tysięcy dolarów. Tyle było kłopotów, tyle starań, ażeby uzyskać pożyczkę amerykańską, a przecież przez podniesienie tej jednej gałęzi hodowli rokrocznie otrzymamy sumę 60 tysięcy dolarów, czyli co rok jakby bezzwrotną pożyczkę, oczywiście bez żadnych obserwerów, kontrolerów, dadzą nam nasze poczciwe krówki…

…Mamy wreszcie jeszcze jedną spółdzielnię, która również często spotyka się po naszych większych wioskach i miasteczkach. S to tzw. dzisiaj Kasy Stefczyka. Założyliśmy ją w roku 1910. Prosperowała ona doskonale, choć miała na początku tę wadę, co i inne. Zawsze jak się kasa otworzy, jest moc zgłaszających się o pożyczkę, a mało takich, którzy chcą wkładać…

Te instytucje, o których wspomniałem, są instytucjami o charakterze ekonomicznym, które dają nam przed wszystkim korzyści materialne. Ale nie tylko korzyści materialne. Te właśnie instytucje dały nam podstawę do całego szeregu rozmaitych urządzeń w parafii o charakterze oświatowo-kulturalnym. Ale o tym w następnej części rozważań poświęconych instytucjom działającym w Liskowie.”

całość tekstu tu – Wspomnienia księdza Blizińskiego. Ciąg dalszy

podobne: Świecąc przykładem: Sugeriusz i harmonia zjednoczenia zhierarchizowanej wizji świata widzialnego i boskiego zmaterializowana w Katedrze Saint-Denis, oraz fenomen ks. Wacława Blizińskiego. Nadchodzi rewolucyjny chaos oraz: Kobus: Czy własność może szkodzić? i to: Co to jest „majątek państwa” i na co idzie siła polskich rodzin? O podatkach, składkach i reformach kosztem zdrowia i emerytury (nie tylko ubeckiej) w ramach inżynierii społecznej. Dygresja o żelazie czyli Polska drugą Japonią a także: Ks. Jacek Gniadek: Kościół niczego nie narzuca. Wiara zasadza się na dobrowolności czyli… wolność religijna i ekonomiczna polecam również: Seks, pieniądze i władza czyli… Niemcy w buduarze Goeringa. Lewy stosunek do Kościoła, wolności i własności źródłem syfilisu moralnego socjalistów. Rewolucja bolszewicka trwa i jeszcze: Prof. Mieczysław Ryba: Rola Kościoła Katolickiego w kształtowaniu elit w XIX i XX wieku oraz: „Księża a społeczeństwo”… Jawny i tajny socjalizm… Zasady chrześcijańskiego współżycia kontra kolektywizm (w gospodarce) i to: „Szatanem nie jest kapitał. Szatanem jest Goldman i rząd.” czyli krytyka „Evangelii Gaudium”

Władysław Malecki – Pejzaż z kościółkiem

 

Advertisements

6 comments on “Czerwonym szatanom bez żadnej klasy o polskiej prywatnej własności i ziemi czyli… jak Karp międzynarodowym rynkiem zbożowym zatrząsł, oraz wspomnienia księdza Blizińskiego

  1. Pingback: O materii wynikającej z ducha (Stefan Oleszczuk i dr Jan Przybył) i sensie istnienia samorządów (coryllus) | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s