„Szkoła” Jacka Kaczmarskiego czyli zapowiedź najnowszej książki Gabriela Maciejewskiego („Socjalizm i śmierć”)… Bo wszystko już było (na kole historii)


„…Każda lektura grozi infekcją. Wiadomo obecnie, że brzemienne w skutki jest nie tyle samo nosicielstwo, co nieodwracalne zwyrodnienie, jakie następuje w momencie, w którym rozwinięte robaki dostaną się do mózgu. Wtedy to pasożyt podporządkowuje nosiciela własnym potrzebom, czyniąc go kompletnie od siebie zależnym. Przejawia się to w natężeniu zachowań właściwych niektórym nerwicom. W badanych przypadkach często obserwuje się obsesyjne wertowanie ksiąg, nawet do późna w nocy, zapewne – jak przypuszcza profesor V. R. Maulire – w podświadomym poszukiwaniu przetrwalników pasożyta. To tłumaczyłoby, dlaczego zdarza się niekiedy, iż zdesperowany nosiciel powraca do książki już przeczytanej; pragnie najwyraźniej upewnić się, że nie przeoczył jakichś jajek.

Powszechnie twierdzi się, że choroba ta pozostawiła w historii wyraźne ślady w postaci licznych świadectw cierpiących nosicieli. Do osób całe życie zmagających się z tą przypadłością należeć mieli m.in. Petrarka, Montaigne, Goethe czy Flaubert. Lekarz Charlesa Nodiera nazywa ją monomanią safianu albo tyfusem bibliomanów. W późniejszych stadiach zakażenia, chory wykazuje dużą skłonność do mizantropii; ogarnia go spleen i apatia, połączona z wyrodną ciągotą do egzotyzmu i do staroci. Poczucie alienacji oraz nieprzystawalności do społeczeństwa, tęsknota za odległą epoką, prowadzą do zachowań aspołecznych, związanych często z uporczywym łamaniem powszechnie przyjętych norm. Objawom tym towarzyszy nadczynność śledziony, odpowiedzialnej za nadmierną produkcję czarnego płynu, powodującego melancholię. Bezpośrednim skutkiem tej ostatniej są trudności z odróżnieniem rzeczywistości od poetyckiego zmyślenia, gloryfikacja urojeń, dewaluacja prawdy na rzecz fantazmatów, utożsamianie własnej osoby z postaciami fikcyjnymi. Człowiek pogrąża się wówczas w marzeniach, miewa halucynacje, popada w skrajny eskapizm, trwale odcina się od świata i umiera samotnie wśród książek, czasem tylko pozostawiwszy po sobie jakieś skażone arcydzieło…” (Karol Krzyżosiak, źródłomagazynzapisz – „Monomania safianu”)

Nasza szkoła od miesięcy jest w remoncie,
Zawieszono nam normalnych zajęć tok
Jasny jest sukcesów brak na robót froncie,
Będzie trwać ten remont więc za rokiem rok.

z internetu (Księgarnia w zniszczonej Warszawie, 1945)

Dyskutują więc – dyrektor, pedagodzy
I Komitet Rodzicielski wtrąca się,
Jak tu nas utrzymać przez ten czas na wodzy,
Gdy wychować na Polaków nie ma gdzie.

Rozpoczęto od zabrania nam patrona.
Już Bolesław Bierut nie jest tym, kim był.
O następcę kłócą się szacowne grona:
Ktoś z Sanacji, czy też ktoś z akowskich sił?

Gdy portrety zdjęli – wylazł brud ze ściany,
Gdy tablicę odbijali – trzasnął mur.
Cały gmach być musi teraz odnawiany,
A tu – puszka farby i cementu wór.

Na tablicach starych pisać już się nie da,
Nie wiadomo zresztą jeszcze – co i czym?
Nie ma światła, bo żarówki woźny sprzedał,
Po tym, jak dyrektor się pokłócił z nim.

A mikroskop – dar Pionierów, stary rupieć
Jakoś nic powiększyć nie chce jak na złość.
W biologicznej znów zaczęło cuchnąć trupem,
Bo spirytus z preparatów wypił ktoś.

Na dodatek skandal – pan od ręcznych robót
Z braku zajęć i narzędzi, stary drań,
W szkolnej ciemni dzień po dniu, prócz wolnych sobót,
Wywoływał zdjęcia rozebranych pań.

Wszystko teraz jednocześnie wyszło na jaw,
Więc inspekcje przyjeżdżają raz po raz,
A nam – całkiem są na rękę takie jaja,
Bo nareszcie mamy spokój, mamy czas.

Jednych ciągnie po naukę na ulicę,
Inni wino z jabłek ciągną w pierwszej z bram,
Są i tacy, co wyjadą za granicę,
Żeby stamtąd móc przysyłać paczki nam.

Jeszcze inni do kościoła chodzą z rana,
Bo rodziny z dusz ratują, co się da,
Za to w nocy na cmentarzu – czczą Szatana,
Rytualnie krojąc brzuch czarnego psa.

Więc – bawimy się, o nudzie nie ma mowy!
Bawiąc – uczysz się i odtąd tak ma być!
Zamiast martwe prawdy wbijać w młode głowy –
Nauczymy wreszcie się jak w Polsce żyć!

Jacek Kaczmarski – Szkoła

poprzednio: „Odpowiedź na ankietę – Twój system wartości”

Pieter Claesz – Martwa natura z czaszką i piórem

„…znowu będzie o jumie i rewolucji. Powracają one jak bumerang. Zgryzoty prowincjonalnej egzystencji nie pozwalają o ich związku zapomnieć. Czemuż zatem ośmielam się obarczać winą za historyczny rabunek męczenników niepodległości ludowo-socjalnej, takich jak Stanisław Mendelson, Ludwik Waryński, Marcin Kasprzak, Ignacy Daszyński, Ludwik Krzywicki, Stefan Żeromski, Władysław Grabski wraz z Janem Ludwikiem Popławskim (prekursorzy Narodowej Demokracji), opisanych przez Coryllusa zwięźle a podstępnie, samych bojowników o wolność uciemiężonych, którzy byli zwali oną jumę sprawiedliwością dziejową? Przecież nie o całą obwiniam, bo całość, jak wiemy, rozłożono nam na dwieście z okładem lat. Tylko o kolejny jej etap. Lubo (chociaż) był to etap kluczowy, sine qua non (bez którego nic), otwierający kanał wprost do bankrutacji ziemian przez parcelację, do zubożenia części włościan gospodarujących na gorszych ziemiach, zależnych od wielkich gospodarstw ziemiańskich (wg Woyniłłowicza zależność ta i korzyść jest wzajemna), nacjonalizacji przemysłu, ekspediowania zubożonych chłopów, przed 1918 i po, do przemysłu i dalej do powojennego ludobójstwa ziemian i kułaków (głównie włościan i drobnych zaścianków) w imię kołchoźniczego zbawienia ludzkości. Dalej już mamy darmowe dostawy węgla, stali i technologii do Sowietów, a dalej balacerowiczowskie schładzanie gospodarki przez m.in. bankrutację rolników w 1990 r. („nocna” monetarna rewaloryzacja kredytów rolniczych), a w końcu kumulację przywłaszczonego kapitału pod zarządem szczerych liberałów i bankrutację polskich firm budowlanych i transportowych w ramach Euro’2012.

Dlaczego ośmielam się wiązać lewicę patriotyczną w jednym łańcuchu z tymi wydarzeniami naszej historii gospodarczej? Przecież oni, ktoś powie, pozostali za drutem kolczastym drugiej wojny światowej. Dlatego, że jak pokazuje to skrzętnie a podstępnie pan Gabriel, jest ona, ta lewica, tak patriotyczna i pro-polska jak sam wódz rewolucji kulturalnej Mao, czyli bardzo mało. Ot taki szczegół. Przypomina pan Maciejewski – w rozdziale „Średnia długość życia wrogów socjalizmu” – ten utopijny entuzjazm, wygenerowany przez aktywistów niby-polskich rewolucyjnych kółek spiskowych, pierwszych socjalistycznych pism i pisemek, partii i partyjek pseudo-polskich rewolucjonistów, organizacji w zasadzie przestępczych, terrorystycznych, finansowanych z Paryża i Londynu, entuzjazm wkradający się w patriotyczne sentymenty zarówno ziemian, włościan jak i robotników, wykorzystujący i odnawiający pierwotną moc propagandy zwanej oświeceniową – wygenerowaną przez Józefa Wybickiego, Hugona Kołłątaja, Stanisława Staszica et consortes – moc haseł niby patriotycznych mających odwrócić uwagę poczciwego acz niezbyt spostrzegawczego narodu rycerskiego od zbankrutowania polskich finansów (bank Fregusona-Teppera, bank Protazego Potockiego i pozostałe) w 1794 roku, rok przed trzecim rozbiorem Rzeczypospolitej, czyli odwrócić uwagę od faktycznego, lubo nie całkowitego, atoli kluczowego i strategicznego ograbienia naszych właścicieli ziemskich z płynności finansowej, i to nawet tych z tzw. Familii (Czarotyskich, Zamojskich, Poniatowskich), tych, którzy spodziewali się nominacji na faktycznych władców Polski, innymi słowy na klawiszy, po przeczuwanym przez nich nowym rozdaniu politycznych wpływów i synekur. Jest to eksplozja łatwych i bezmyślnych idei, które co rusz wzbudzają naiwną wiarę, jak pisze Maciejewski, „że Polska mogłaby się odrodzić bez Kościoła i żyć, karmiąc się tylko ideami rewolucyjnymi, wśród których (i te słowa, ja, Magazynier, wytłuszczam tu jako kluczowe) hasło ubrane przez Lenina w bezpretensjonalne słowa – grab zagrabione – stanęło na pierwszym miejscu.”

A wcześniej w tym samym rozdziale nasz autor dopełnia oglądu rewolucji pseudo-patriotycznej pisząc o obsesyjnych, odrażających opisach ziemian polskich w prozie, znanemu wszystkim, Stefana, rzecz jasna Żeromskiego, nie zdolnego choćby do naszkicowania drugo- lub trzecio-planowej pozytywnej postaci pana na włościach, choćby i dalekiej analogii Edwarda Woyniłłowicza. osoby znanej wówczas wszem i wobec w Polszcze, znanego filantropa i adwokata sprawy włościańskiej, niczym jednak nie ujmującego interesom obszarniczym, co niestety musiało być ujmą w oczach postępowego ćwierćinteligenta, i co gorsza duszą zaprzedanego Kościołowi…

„Patrzyłeś w inną stronę, chłopczyku – mówi stojąca obok pani – i nie widziałeś jak ten pan oszukiwał.” Aha, więc o to się rozchodzi! Żeby patrzeć nie tam, gdzie spoglądają pełne zadumy, mądrości i tajemnicy oczy miszcza sira. I tę sztukę pan Gabriel wypracował sobie, zapracował na nią i opanowała niemal do perfekcji. Czytamy pierwszy tom Socjalizmu i śmierci i uczymy się patrzeć, nie tam gdzie spogląda autorytet z nadania, ale tam gdzie spogląda ta starsza pani, przez nikogo nie zauważona, stojąca w cieniu, jak stary jakoby nikomu nie potrzebny rekwizyt, odstawiony na tzw. boczny tor. Kim ona jest? No jak to? Nie domyślacie się?..

…Kiedy język i pisarstwo stają się nieposłuszne wobec kierunku spojrzenia miszcza sira, zadumanego i pełnego mądrości, wtedy wiążą w logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy byty i znaczenia, które wcale nie są ukryte. Wręcz przeciwnie, metafora to zestawienie znaczeń odległych, lecz zestawienie nie ukrywające niczego. Wszystko podaje jak na dłoni. Tak owszem, często, żeby te znaczenia odczytać, trzeba sięgnąć poza poezję, do historii, do bytu faktycznego, albo poświęcić kilka chwil na własną dedukcję. Ale dlatego właśnie, tak jak owa spostrzegawcza, starsza pani, poezja widzi to czego oczarowany i naiwny oglądacz nie dostrzega, oszukaną sztuczkę albo rzecz prawdziwą, jak na przykład faktyczną historią Faustyny Mokrzyckiej. Nie chodzi mi o to, że mamy tu poezję u Coryllusa. Chodzi mi o to charakterystyczne zestawiania faktów i tworzenie znaczeń adekwatnych do rzeczywistości, analogicznie w pisarstwie Maciejewskiego i w grafikach Bereźnickiego…” (Magazynier, źródło: szkolanawigatorow.pl – Coś baaardzo dobrego i ciepłego jeszcze: Gabriel Coryllus Maciejewski ‚Socjalizm i śmierć’. Tom 1.)

podobne: O stawianiu wozu przed wołem czyli o treściach ukrytych naprawdę. „Pokot”, „Wielka Lechia”, „słowiańszczyzna” i folklor jako propaganda specjalnej (o Polaków) troski oraz: AKUPA Michowicza i „Wołyńska” manipulacja czyli o zarządzaniu stadem za pomocą nacjonalizmu (na ruskim sznurku), ksenofobii i antysemityzmu, oraz o „dobrodziejstwie” komunizmu w celu „pojednania” i to: To nie sanacja, to katastrofa! Coryllus o ekipie Piłsudskiego (na podstawie wspomnień Ks. Mariana Tokarzewskiego i Edwarda Woyniłłowicza). Nie możemy pozostawać przy kulcie bałwanów, którzy zaprowadzali w Polsce „wice komunizm”. Do czego nam edukacja historyczna? a także: Magistra vitae czyli… Pozytywistyczna Wizja Polski w historii i literaturze kontra romantyczna histeria rymkiewiczowskiego rewolucyjnego patriotyzmu.

by Juan Medina

Historia w wielu książkach spisana została
i choć koniec jej horyzont zdaje się przesłaniać
to jest jak owa linia właśnie
(w swej zmienności stała)
i dla tych co pod nogi patrzą
jedną ma tylko kartę

Tę to właśnie wystarczy przeczytać uważnie
na reszty karuzelę nie zważając wcale
ponad barwne teatrum wzbić się
(w nagość rzeczy spojrzeć)
prawdy poezją dramat skończyć
stać się życia kowalem

Bo wszystko już było (na kole historii) – Odys, 17 maj 2017

 

Reklamy

4 comments on “„Szkoła” Jacka Kaczmarskiego czyli zapowiedź najnowszej książki Gabriela Maciejewskiego („Socjalizm i śmierć”)… Bo wszystko już było (na kole historii)

  1. Pingback: Magnetyzm socjalizmu od przedszkola do Opola czyli śladami hrabiego Ronikiera – towarzysza „Istotek” po „wesołym miasteczku” (Kaczmarskiego) | Łódź Odysa

  2. Pingback: O chemii i alchemii czyli o praktyczności nauk tajemnych w prowadzeniu wojny i kontroli nad surowcami strategicznymi (z informacją włącznie). Dygresja o żelazie czyli Polska drugą Japonią | Łódź Odysa

  3. Pingback: Konfiskata rozszerzona, donoszenie na samego siebie do fiskusa, ekologia (nie)podległości i inne „dobre zmiany” zasad życia w komunie… czyli „sekretne życie drzew” i „Młody las” (Kaczmarskiego) | Łódź Odys

  4. Pingback: Joint w rocznicę Powstania Warszawskiego czyli o wojnie przedmurza z zadupiem w kolejnym pokoleniu, o młodzieży na prowokacji chowaniu i złotym intetesie sojuszników z okupantami (patrioty(zm) z Izraela) | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s