(Nie)pewne skutki reformy sądownictwa czyli… Sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie


„…W rezultacie sławnej transformacji ustrojowej partia została zlikwidowana, a bezpieczniacy utworzyli struktury zorganizowanej przestępczości, wśród których najgroźniejsze były Wojskowe Służby Informacyjne. W rezultacie niezawisłe sądy wyemancypowały się z jakiejkolwiek zależności od konstytucyjnych struktur państwa i podlegały już nie żadnym tam „ustawom”, tylko – oficerom prowadzącym – bo przecież nikt nie ma chyba najmniejszej wątpliwości, że stare kiejkuty plasowały agenturę nie w środowisku gospodyń domowych, tylko między innymi – w wymiarze sprawiedliwości, gdzie – jak powiada poeta – „sypią się piękne wyroki”. Ostatnie kongresy sędziów, organizowane przez panią Małgorzatę Gersdorf, która z sędziowskiej pensyjki potrafiła uciułać sobie miliony pokazują, że agentura mogła stanowić nawet 10 procent ogółu sędziów. Posłuszeństwo wobec starych kiejkutów zapewniało całkowitą bezkarność, toteż nic dziwnego, że wystarczyło 25 lat takiego stanu rzeczy, by w środowisku wytworzyło się przekonanie, iż jest to stan naturalny, a sędziowie są wyjątkową „kastą”, rodzajem Ubermenschów, nawet jeśli w skromnych początkach jeszcze „srać chodzili za chałupę”. Ale fortuna kołem się toczy i pysznych poniża, toteż nic dziwnego, że i nasi Zasrancen w końcu się doigrali.

W ramach rekonstrukcji przedwojennej sanacji, która najwyraźniej jest ideałem pielęgnowanym w sercu prezesa Jarosława Kaczyńskiego, przyszła kryska i na nich, zgodnie z art. 4 ust. 1 konstytucji kwietniowej z 1935 roku, stanowiącym, iż „w ramach państwa i w oparciu o nie kształtuje się życie społeczeństwa”. Wynika z niego, że poza państwem nie ma życia. No dobrze – ale cóż to właściwie jest, to „państwo”, poza którym nie ma życia? Ano, to nic innego, jak państwowa biurokracja. Toteż uchwalone niedawno nowelizacje ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych oraz rządowy projekt ustawy o Sądzie Najwyższym nie pozostawiają złudzeń, że rząd przeszedł na ręczne sterowanie niezawisłymi sądami. Wbrew lamentom, że to „koniec państwa prawa”, podporządkowanie sądów rządowi wcale nie musi być gorsze od podporządkowania ich starym kiejkutom. Cokolwiek można złego powiedzieć o rządzie, to ma on przynajmniej tę zaletę, że wiadomo, kto go tworzy, kto jest, dajmy na to, premierem, a kto – ministrem sprawiedliwości, podczas gdy w przypadku starych kiejkutów była to całkowita enigma, bo – jak wiadomo – po rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych, starych kiejkutów oficjalnie „nie ma”…

…lamenty, jakoby Polska była dotąd „państwem prawa” mogą wzbudzać śmiech pusty, jeśli nie „litość i trwogę”. Recenzję w tej dziedzinie wystawił III Rzeczypospolitej nie żaden działacz PiS, tylko funkcjonariusz, minister spraw wewnętrznych w rządzie premiera Tuska, w podsłuchanej, a więc niewątpliwie szczerej rozmowie stwierdzając, że to „ch…, d… i kamieni kupa”. Może pulchna pani poseł Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer uważa, że tak właśnie „państwo prawa” powinno wyglądać, w co chętnie wierzę, bo już na pierwszy rzut oka widać, że „naiwne to i niewinne” – chociaż oczywiście wie, z której strony chleb jest posmarowany i do Nowoczesnej trafiła, jak po sznurku, którego przecież sama sobie chyba nie naciągnęła. Sytuację rządowi PiS ułatwiła arogancja sędziów, a zwłaszcza – pana prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, który nie tylko kolaborował w posłami PO przy nowelizowaniu ustawy o TK, ale i nie protestował przeciwko wyborowi „nadliczbowych” sędziów tego Trybunału i nadal pozuje na autorytet moralny, najwyraźniej uważając, że „czysty typ nordycki i bez mydła jest czysty” – czy pani Małgorzaty Gersdorf, nie mówiąc już o przebierańcach drobniejszego płazu, z którymi mają do czynienia zwykli obywatele. Uchylenie zasłony dotychczas skrywającej kulisy afery Amber Gold, czy warszawskiej reprywatyzacji, w których sędziowie, prawdopodobnie na polecenie starych kiejkutów, nie tylko patrzyli przez palce na łajdactwa, ale nawet i dzisiaj demonstrują świadomą dyscyplinę, na pytanie komisji o nazwisko odpowiadając: nie wiem, nie pamiętam, ostatecznie przekonało opinię publiczną, że nie ma kogo żałować, że PiS wprawdzie stosuje kozackie metody, ale widać inaczej rozgonić tego łajdackiego towarzystwa wzajemnej adoracji się nie da.

Nie jest też wykluczone, że nawet gdyby PiS utraciło władzę, to ekspozytura Stronnictwa Pruskiego wcale nie musi zrezygnować z ręcznego sterowania niezawisłymi sądami. Wykorzystując te same procedury, powyrzuca tylko faworytów obecnego rządu i na ich miejsce wprowadzi tak zwanych „naszych sukinsynów”, którzy w podskokach zrobią, co tam będzie się od nich oczekiwało… (Stanisław Michalkiewicz„Kasta” się doigrała)

podobne: Utopione w Wiśle POdsłuchy dojrzały do wypłynięcia (dzięki Schetynie?). PIS domaga się komisji śledczej, PO kontratakuje SKOKiem. Czy sądy czeka ręczne sterowanie? Ustawa reprywatyzacyjna gorsza od dekretu Bieruta. oraz: UWAGA! – Sąd Najwyższy: Polacy nie są właścicielami składek ZUS! i to: „Najpierw państwo” czyli… gdy monopol na przemoc nie służy sprawiedliwości i własności. Ekonomia grzechu przeciw wolności „elit” naiwnych i mściwych (I)

…pod koniec dnia odezwał się Prezydent, ogłoszając, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, o ile Sejm nie przyjmie jego nowelizacji ustawy o wyborze członków Krajowej Rady Sądownictwa, gdzie o wyborze sędziego ma decydować już nie zwykła większość sejmowa, ale 3/5 głosujących.

      Kiedy to usłyszałem, przyznaję, że odetchnąłem z ulgą, przede wszystkim dlatego, że Prezydent zadeklarował gotowość podpisania ustawy o Sądzie Najwyższym, na której nam wszystkim bardzo zależy, ale też przez to, że on swoim oświadczeniem rozwiązał problem owego KRS-u. Ja bowiem nie mogłem znieść sytuacji, kiedy naczelnym argumentem za tym, że zmiany w systemie sprawiedliwości są jak najbardziej uczciwe i nie mające niż wspólnego z polityką, jest to, że sędziów Sądu Najwyższego nie będzie wybierał Sejm, ale wskazani przez Prawo i Sprawiedliwość sędziowie. Przepraszam bardzo, ja jestem starym kaczystą i do końca moich dni będę głosował na Prawo i Sprawiedliwość, ale to w żaden sposób nie oznacza, że jestem idiotą, który nie rozumie, co się dzieje. Nie może być bowiem tak, że politycy Prawa i Sprawiedliwości uznali, że z tą swoją nędzną większością jakoś dociągną do następnych wyborów, potem się zobaczy, a ja się będę na to głupio uśmiechał. Niech się może trochę bardziej postarają i bardzo dobrze, że prezydent Duda ich do wyjścia z tej gnuśności zmusił.

      Ale jest jeszcze coś, co uważam za dużą korzyść płynącą z prezydenckiego gestu. Otóż on w ten sposób przekazał części parlamentarnej opozycji bardzo czytelną wiadomość, że oto przed nimi ostatnia szansa, by zdążyć na pociąg, który już za chwilę odjedzie. Że oni oczywiście dostaną miejsce w wagonie towarowym, i na razie lepiej już nie będzie, ale przynajmniej nie zostaną na peronie ze Schetyną i Petru i tą całą bandą durniów, którzy dziś się cieszą, że może Adrian stał się wreszcie Andrzejem…” (Krzysztof Osiejuk, szkolanawigatorow.pl – Nasi napadają)

podobne: Rola prezydenta RP (a propos debaty) oraz: Prawo i sprawiedliwość? „Ułaskawienie” Kamińskiego. Parasol ochronny nad Komorowskim? Zamiast aneksu do raportu WSI, „raport” z niegospodarności. Koniec „złotych spadochronów”. Komentarz Michalkiewicza a także: „Teraz K…. My!” czyli… O wchodzeniu w koleiny wyżłobione przez poprzednie rządy. Czy Polak już zawsze będzie partyzantem we własnym państwie? Nie bójmy się myśleć o tym Jakich reform Polska potrzebuje. Wyborczy pluralizm w „nowych” mediach i to: Papierowe rozliczanie komuny jako ekwiwalent sprawiedliwości czyli… zamiast osądzenia zbrodni prawo do rabunku UBeków na podreperowanie ZUSu.

Chodzi wszak nie tyle o odpolitycznienie sądownictwa tudzież jego niezawisłość, bo to są puste slogany mające na celu wykreowanie w umysłach prostych ludzi szkodliwe złudzenie, że sędzia to jakiś półbóg który ze względu na to że nosi togę i łańcuch, nie może podlegać kontroli i zasadzie ograniczonego zaufania, bo z zasady nie popełnia błędów. Jak ktoś wierzy w takie bajki to już jego problem, tymczasem chodzi o taką konstrukcję nadzoru nad wymiarem sprawiedliwości, tj. kadrami które go tworzą, w którym wszyscy (tak rząd jak i opozycja) są zmuszone do wspólnej za sędziów odpowiedzialności (patrząc sobie wzajemnie na ręce), nie mogą się więc w zależności od zajmowanego miejsca przy korycie przerzucać winą jak przekupki, że to nie oni a inni ponoszą winę. W końcu to nie sędziowie tworzą prawo a tylko stoją na straży jego przestrzegania. Jaka władza takie prawo (nie wyłączając sędziów), i najwyższy czas dostrzec tę różnicę między twórcą patologii a jego wykonawcą (często ślepym na sprawiedliwość, bo podwieszonym pod aktualną władzę). Ta reforma jakkolwiek nie idealna, to dzięki interwencji prezydenta (która jak dla mnie wcale nie wygląda na nieuzgodnioną z rządem 😉 ) pozwoli wyborcom wreszcie dostrzec kto tak naprawdę trzyma w tym kraju lejce sprawiedliwości… A jeśli przy okazji oczyści środowisko sędziowskie (czas pokaże) to czego chcieć więcej… (Odys)

podobne: Prawo Bastiata i sprawiedliwość jako warunek pojednania (na podstawie lustracji w Niemczech). Tania łaska zamiast rozliczenia, Belka w oku PIS i frazesy o „dobrej zmianie” (Oficer „bezpieki” dostał ważne stanowisko w MSZ!) oraz: Pustynia kwitnąca prawem Ewangelii czyli… pierwsi mnisi (pustelnicy) i kościół w Polsce doby piastowskiej. Do czego potrzebne są zakony? a także: Tacyt: „Przy największym państwa nierządzie najliczniejsze były prawa”. Rekordy biurokracji, zmiany w prawie karnym i schizofrenia Platformy. Państwo jak rabuś czyli… komu to wszystko służy? polecam również: Wewnętrzna sprzeczność czyli… państwo i wolność i to: Sprawiedliwość – „Układ zamknięty”?

„…W obecnym systemie wyborczym rząd jest zawłaszczony przez polityczne gangi zwane „partiami”, a „suwerenowie” – jak w szczytowym momencie nadymania się własnym gazem scharakteryzowała obywateli naszego nieszczęśliwego kraju Wielce Czcigodna Kamila Gasiuk-Pihowicz – nie mają na jego postępowanie żadnego wpływu. Skoro więc pan prezydent Andrzej Duda, który najwyraźniej wkroczył na drogę wytyczoną przez Kazia Marcinkiewicza, z którego prezes Kaczyński też wystrugał człowieka, a nawet mężyka stanu, wyznaczył na 11 listopada 2018 roku referendum konstytucyjne, to warto by postawić w nim pytanie, czy gwoli uzdrowienia sytuacji w wymiarze sprawiedliwości nie odstąpić, przynajmniej na 50 lat, od zasady nieusuwalności sędziów i nie zmusić ich do poddania się kontroli ze strony „suwerenów”, czyli do poddania się procedurze wyborczej. Sędzia, bez względu na szczebel w hierarchii sądów, musiałby co 5 lat poddać się wyborom i gdyby nie został wybrany, to nie byłoby od tego żadnego odwołania. Podobnej procedurze należałoby poddać prokuratorów i komendantów policji, przynajmniej podstawowych szczebli. Ja nie jestem ultrasem demokracji, ale skoro już się w nią bawimy, to dobrze – niech w takim razie obywatele maja wpływ również, a może przede wszystkim na tych dygnitarzy, z którymi mają do czynienia bezpośrednio i na co dzień. Obywatel może przez całe życie nigdy nie spotkać się z żadnym posłem, czy senatorem, nie mówiąc już o prezydencie – podczas gdy z komendantem policji, prokuratorem czy sędzią, może zetknąć się wielokrotnie i to niekoniecznie jako podejrzany, czy oskarżony, ale znacznie częściej – jako poszkodowany przez czyjeś – również dygnitarskie łajdactwo, czy jako ofiara przestępstwa, których dopuszczają się korzystający dotychczas z przywileju bezkarności konfidenci WSI, czy innych bezpieczniackich watah, hulających po Polsce na podobieństwo tornada. Z punktu widzenia obywateli uzyskanie wpływu na obsadzanie tych stanowisk jest znacznie ważniejsze – a z tego właśnie zostali podstępnie wyzuci przez polityczne gangi, które dzisiaj przepychają się między sobą o to, który z nich będzie obsadzał swoimi łajdakami niezawisłe sądy.” (Stanisław Michalkiewicz – Lewatywa dla niezawisłych sądów)

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

3 comments on “(Nie)pewne skutki reformy sądownictwa czyli… Sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s