Zaplanowane migracje przymusowe, oraz prawomyślność, hipokryzja i głupota bez granic czyli… zmacane na własne życzenie Niemcy „martwią się” o „Państwo Islamskie” nad Wisłą.


„Inwazje barbarzyńców” to wyrażenie, po które chętnie sięgają włoscy i francuscy historycy, by opisać powszechne zjawisko lawinowego przemieszczania się heterogenicznej ludności kontynentu euroazjatyckiego w IV i V w. n.e., które zakończyło się jej osiedleniem na terytoriach w większości przypadków należących do Cesarstwa Rzymskiego, różniących się od obszarów, z których pochodziły owe ludy. Warto nadmienić, że w kulturze niemieckiej dla opisania tego zjawiska migracyjnego stosuje się natomiast bardziej neutralne i łagodne określenie: „wędrówka ludów” (Völkerwanderungen).

Biorąc pod uwagę wolę jednostek migrujących, należy rozróżnić tzw. migrację dobrowolną (gdy jednostka dobrowolnie podejmuje decyzję o przemieszczeniu, dążąc do poprawy własnych warunków ekonomicznych), a także przymusową (jako skutek ograniczeń politycznych lub prześladowań czy też działań wojennych lub katastrof naturalnych).

Czynniki wypychające tzn. skłaniające do emigracji, mogą być zatem różnorodne. Jednym z najważniejszych jest czynnik ekonomiczny, o którym mowa, gdy w miejscu pochodzenia możliwości zatrudnienia są nikłe, a standard życia jest niższy niż w miejscu przeznaczenia. Istnieją również tzw. polityczne czynniki wypychające: wojny, konflikty etniczne, prześladowania itp.

Wśród czynników sprzyjających ruchom migracyjnym należy wymienić czynniki społeczne, bazujące na istnieniu swego rodzaju sieci, która zapewnia wsparcie migrantom niedawno przybyłym do kraju przeznaczenia. Taką siecią stosunków społecznych może być społeczność rodaków, która już wcześniej osiedliła się w danym kraju…

…K. Greenhill wyróżnia trzy odrębne kategorie strategicznie zaplanowanych migracji: wywłaszczające, eksportowe i zmilitaryzowane. „Zaplanowanymi migracjami wywłaszczającymi są te, których głównym celem jest zawłaszczenie terytorium lub własności innej grupy/grup czy też eliminacja grupy/grup stanowiących zagrożenie dla etnopolitycznej i gospodarczej przewagi strony, która zorganizowała migrację (lub migracje); przypadek ten obejmuje zjawiska powszechnie znane jako czystki etniczne. Zaplanowanymi migracjami eksportowymi są migracje organizowane, by umocnić wewnętrzną pozycję polityczną (poprzez wydalenie politycznych dysydentów i innych wewnętrznych przeciwników) czy też usunąć lub zdestabilizować jeden lub więcej rządów zagranicznych. Wreszcie, zaplanowane migracje zmilitaryzowane to takie, które zwykle zostają zastosowane podczas konfliktu zbrojnego, by zyskać przewagę militarną nad przeciwnikiem – poprzez zdezorganizowanie lub zniszczenie jego centrum dowodzenia, infrastruktury logistycznej i zdolności operacyjnych – lub też celem umocnienia własnych struktur bojowych poprzez zdobycie dodatkowego personelu lub zasobów” [6].

Mówiąc o fali nielegalnej imigracji, która wstrząsnęła Europą w 2015 roku, prezydent Czech Milos Zeman posłużył się schematem stworzonym przez byłą asystentkę J. Kerry’ego. „Tak zwany kryzys migracyjny – powiedział M. Zeman podczas swojej oficjalnej wizyty w Pardubicach – jest zorganizowaną inwazją, która ma na celu niszczenie europejskich struktur społecznych, kulturowych, gospodarczych i politycznych. To jest dobrze zorganizowana inwazja, nie spontaniczny ruch. Dojdzie do tego, że czeskie wojsko będzie musiało interweniować, by bronić granic Republiki Czeskiej”.

Jak stwierdziła amerykańska profesor w komentarzu z dnia 11 grudnia 2000 r. dotyczącym wojny w Kosowie: „Zmieniła się sama natura wojny; teraz uchodźcy są narzędziem wojny” (“The nature of war itself has changed; now the refugees are the war”).

„Zaplanowane migracje przymusowe” (coercive engineered migrations) wykorzystują zatem niekonwencjonalną broń, która, podobnie jak inne niekonwencjonalne metody walki (terroryzm, manipulacja medialna, hakerstwo, zakłócenia na rynkach akcyjnych), jest stosowana w prowadzeniu wojny, zwanej przez dwóch znanych chińskich polemologów „wojną bez ograniczeń”. Niezwykle ciekawy i nie bez znaczenia jest fakt, że dwaj polemolodzy porównują George’a Sorosa do Osamy Bin Ladena [7]: o cieszącym się złą sławą „filantropie” wspomniał premier Węgier Viktor Orban w jednym z wywiadów w węgierskim radiu Kossuth Rádió, mówiąc o napływie tzw. uchodźców pochodzących z Afryki i Bliskiego Wschodu do Europy: „Jego nazwisko – stwierdził V. Orban – jest prawdopodobnie najmocniejszym przykładem spośród osób, które popierają wszystko, co zaprzecza tradycyjnemu europejskiemu stylowi życia”, natomiast aktywiści jego organizacji, oferując praktyczną pomoc i wsparcie prawne nielegalnym imigrantom, „niezamierzenie stają się częścią międzynarodowej siatki zajmującej się przemytem ludzi”…” (Claudio Mutti)

całość tu: Migracje

podobne: „Islamizacja Europy” kontra „tchórzliwa brutalność” czyli „Problem, Reaction, Solution!” i jeszcze: Destabilizacja Afryki przyczyną masowego uchodźstwa. UE nie ma polityki imigracyjnej ale chce zmusić do „solidarności” wszystkie kraje. Pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.

„…No i wreszcie zejdźmy na jeszcze niższy poziom tych piekielnych kręgów. Wędrówka ludów, której ofiarą padają najzamożniejsze państwa starej Europy, jest następstwem wypadku przy pracy, to znaczy – przy operacjach pokojowych, misjach stabilizacyjnych i wojnie o pokój i demokrację, jaką Stany Zjednoczone prowadzą tu i tam – przede wszystkim zaś w krajach, które w przeszłości, słusznie, czy niesłusznie, uważane były za zagrożenie dla bezcennego Izraela. Wskutek pogrążenia tych krajów w stanie krwawego chaosu, potencjalne zagrożenie dla Izraela z ich strony zmalało do zera, zaś ubocznym skutkiem tego chaosu jest właśnie wędrówka ludów ze Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej do Europy. Co najmniej 70 procent „uchodźców” stanowią młodzi mężczyźni przed ukończeniem 30 lat – a więc najbardziej zdolni do walki. Ewakuacja setek tysięcy, a może nawet i miliona takich mężczyzn ze Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej do Europy jeszcze bardziej zmniejsza potencjalne zagrożenie dla bezcennego Izraela, ale zwiększa zagrożenie dla Europy. Czy to nie jest przypadkiem amerykańsko-żydowska odpowiedź zarówno na doktrynę „europeizacji Europy”, której wyznawcami po roku 1990 stały się Niemcy i Francja, jak i pogróżki Jakuba Delorsa z roku 1989, kiedy jako ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej odgrażał się, że celem UE jest wypowiedzenie Stanom Zjednoczonym „wojny ekonomicznej?” Czyżby Europa próbowała rozpocząć strategiczne przeciwnatarcie od sprowokowania mężczyzn „o wyglądzie…” – i tak dalej, do wsadzenia niemieckim panienkom rąk pod spódnice? I tego też wykluczyć nie można tym bardziej, że już starożytni Rzymianie, co to każde spostrzeżenie zaraz ubierali w postać pełnej mądrości sentencji, zauważyli, że na świecie dzieją się rzeczy, które nie śniły się filozofom.” (Stanisław Michalkiewicz: Inter pedes puellarum)

podobne: Europa muzułmańska, „Państwo Islamskie” i prawdziwa twarz Islamu: broń w rękach imperialistów, terroryzm, idea rewolucji, czy też religia jak inne?

Kordoniarze - Rafał Zawistowski

Kordoniarze – Rafał Zawistowski

„…Ogromna armada rusza do ziemi obiecanej, do Europy, po swoją ostatnią szansę. Bramy raju – bramy Zachodu zostały dla nich otwarte… Droga wiedzie znad Gangesu w kierunku Sokotry i Suezu i dalej przez Morze Śródziemne do portów Zachodu… Ale Egipt zamyka Kanał Sueski, a salwa z torpedowca zawraca statki z uciekinierami na południe. To długa droga dookoła Afryki. Może pordzewiałe parowce armady zechcą zatrzymać się gdzieś w połowie drogi? Rząd RPA zapowiada, że żaden ciemnoskóry znad Gangesu nie postawi żywy nogi na afrykańskiej ziemi… Mimo to Afrykanerzy w poczuciu przyzwoitości dostarczają statkom paki z żywnością. Te jednak są wyrzucane do morza… Uciekinierzy nie chcą ich, płyną dalej. Nie Afryka jest przecież celem. A Europa? Europa dyskutuje. Media bezrefleksyjnie reagują bezwarunkowym odruchem humanitaryzmu. Pytania, co stanie się z nami, kiedy ten milion wyjdzie na brzeg, zagłuszane są dźwiękami koncertów i krzykiem celebrytów…

W latach siedemdziesiątych francuski pisarz Jean Raspail roztoczył wizję, co mogłoby się stać za trzydzieści lat (Obóz świętych)… Można rzec – wizję nie tyle futurystyczną, co profetyczną – i jakże niepokojącą.

Wtedy – w latach siedemdziesiątych książki nie przyjęto z aplauzem; i nic dziwnego, bo i dzisiaj głosy sprzeciwiające się przyjmowaniu uchodźców są oceniane jako nieprawomyślne, wręcz antyhumanitarne… W książce Raspaila – kiedy armada stała się faktem – to znaczy kiedy dzioby jej pordzewiałych statków zaryły w skały i piaski Lazurowego Wybrzeża, we francuskich nadmorskich kurortach nie pozostał już nikt, nie licząc pewnego profesora, garstki długowłosych dzieci-kwiatów, ortodoksyjnych lewicowców i kilku benedyktyńskich mnichów na granicy demencji… Francuzi po prostu uciekli na północ… Ci sami Francuzi, którzy codziennie przysłuchiwali się wywodom na temat konieczności i obowiązku przyjęcia uciekinierów znad Gangesu. Ci sami, którzy wywieszali transparenty: Wszyscy jesteśmy ludźmi znad Gangesu. I ci sami którzy, potępiali przejawy niechęci wobec każdego, kto mówił inaczej niż głos z telewizyjnych ekranów i codziennych gazet… Zapakowali swoje żony i dzieci do samochodów i w pośpiechu opuścili swoje jasne domy, tłumacząc, że tak trzeba i nie pamiętając, że gdy armada była jeszcze daleko ich dzieci pisały szkolne wtpracowania w rodzaju: Rodzina uciekinierów znad Gangesu prosi o gościnę w moim domu…

Wizja Raspaila sięga dalej – pisarz ujawnia prawdopodobny mechanizm społeczny – ilustruje zjawisko i… straszy.

Może rzeczywiście doczekamy czasów, że będziemy się bać we własnych domach, że przeinterpretujemy pojęcia: odpowiedzialności, miłosierdzia, braterstwa, słabości i siły; nasze rządy staną się bezsilne, a nasze armie nie będą w stanie reagować?

W końcu prognozy demograficzne przywołane przez Raspaila budzą nie tylko niepokój. Siedem miliardów ludzi, w tym tylko siedemset milionów białych, których trzecia cześć – przeważnie ludzi starych będzie zamieszkiwać Europę. I oni mają przeciwstawić się czterystu milionom przybyszów z Bliskiego Wschodu czekających po drugiej stronie Morza Śródziemnego?…” (Roland Maszka)

całość tu: „Prawomyślność i hipokryzja. Czytając Jeana Raspaila”

„…Kontrolowane media zachodnie stawały początkowo na głowie aby tylko nie ujawnić szczegółów. Najpierw chodzić miało tylko o „chuliganów” obmacujących parę dziewczynek tylko w Kolonii. Ani słowa o tym że nie byli to żadni „chuligani” ale Merkel Jugend najnowszej generacji. Podkreślano też że wśród zatrzymanych było aż dwóch Niemców a nawet jeden Amerykanin. Koloru skóry dla pewności nie ujawniono.

Ale potem mleko się rozlało. Zorganizowanych grup Merkel Jugend napastujących kobiety w szeregu miastach nie dało się zamieść pod dywan. Zaczęła w końcu mówić o tym miejscowa telewizja, choć rozdarcie lewackiego serca dalej trudno ukryć. I tak praktyczni Niemcy  chcą zwiększać zatrudnienie w policji na przykład. Bardziej humanitarni od nich Belgowie, których policja dalej nie może złapać sprawców masakry w Paryżu, stawiają przede wszystkim na lekcje wychowania seksualnego w obozach dla uchodzców. No kidding. Oto czego „uchodźcom” głównie potrzeba! Jako podręcznik proponujemy w takim razie Życie seksualne dzikich Malinowskiego, uzupełniony może zajęciami praktycznymi na dworcu w Kölln…

…Media i kosmopolityczna elita dobrze zna olbrzymie ryzyko związane z masową imigracją ale woli tego nie zauważać. Gdy tragedia się wydarzy, jak ostatnio w Paryżu, winny jest zawsze „represyjny klimat” we Francji.

Lewicowe elity sprowadziły na nas wszystkich olbrzymie niebezpieczeństwo wpuszczając zbyt wiele ludzi którzy nie mogą zostać zintegrowani. W odróżnieniu od popularnej opinii, ludzie nie zmieniają się emigrując, zabierają swój kulturalno-religijny bagaż ze sobą.

Współczesne elity utraciły łączność ze swoimi krajami i zostawiły swoje populacje z konsekwencjami narzuconego [przez siebie] multi-kulti i globalizmu…” (cynik9)

całość tu: Merkel Jugend świętuje Nowy Rok na dworcu w Kölln

„…głupek polski, który przyrównał rząd PIS-u do Państwa Islamskiego nawet nie zauważył, że strzelił swojej partii w kolano i przy okazji walnął w pysk całe polskie lewactwo i bojowniczki feminizmu na dodatek! Bo te właśnie środowiska najbardziej zabiegają o przyjęcie do Polski emigrantów islamskich, którzy ponoć uciekają przez Państwem Islamskim. Skoro Państwo Islamskie już mamy nad Wisłą, to jaki uciekinier zechce się tu osiedlić ?

Zapewne z tej przyczyny słowa głupka polskiego o Państwie Islamskim nad Wisłą nie są rozpowszechniane przez media niemieckie, którym zależy na tym, by jak najwięcej islamskich imigrantów upchać w Polsce. Szczególnie teraz – po upojnej nocy sylwestrowej, która dała Niemcom przedsmak kalifatu, który będzie ostatnim akordem polityki multi-kulti Angeli Merkel. Angela oraz inne kobiety ( w tym feministki) mogą jednak liczyć na wiele praw, które im kalifat przyniesie (link).

Na przykładzie Kolonii sami Niemcy zorientowali się, że poruszonej przez Angelę Merkel lawiny nie da się powstrzymać, jak i utworzenia Wielkiego Kalifatu Niemieckiego w samym centrum Europy. Oto w Kolonii hordy arabskich przybyszy dały pokaz „kultury”, która wkrótce zaleje Niemcy mimo prób cenzurowania wiadomości o gwałtach i rabunkach na kobietach, które znalazły się w pobliżu katedry Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny oraz dworca kolejowego. Watahy podpitej hołoty z Południa osaczały niemieckie kobiety molestując je, zdzierając odzienie i rabując. Na 120 zgłoszeń (do tej pory), dwa to gwałty. Inni wyznawcy Proroka bezcześcili w tym czasie średniowieczne sanktuarium, jedne z największych na świecie, załatwiając w jego pobliżu oraz na jego murach swoje potrzeby fizjologiczne. Policja oczywiście nie interweniowała, a niemiecka prasa milczała co dowodzi, że postępowa głupota dotarła do nas z Niemiec.

Mimo to, Niemcy nadal chcieliby nas pouczać o demokracji i o tym, jak walczyć z faszyzmem, ksenofobią oraz brakiem empatii dla zaproszonych przez Angelę Merkel gości. Nie byłem więc zaskoczony, gdy kolejny głupek rodzaju żeńskiego na łamach niemieckiego Newsweeka (ale wydawanego w języku polskim), zaczął nawoływać do cenzurowania informacji o wydarzeniach w Niemczech, gdyż nie tylko w Kolonii doszło do zderzenia postępowej kultury lewackiej z kulturą z Południa. Takie informacje, to byłaby woda na młyn dla całej prawicy, która tylko czeka na takie wiadomości – wyjaśnił głupek polski – zawodowa feministka, wspierająca multi-kulti na łamach polsko-języcznego Newsweeka. Wniosek z tego przekazu jest jeden: Trzeba bez rozgłosu pozwolić wyhasać się zdrowym i młodym wyznawcom Proroka, których przecież zaprosiła do Niemiec sama Angela Merkel ! Natomiast kobietom, które nie zamierzają brać udziału we „współżyciu kultur” (jak to okresliła Merkel) zaleca się chodzić w grupach i na odległość wyciągniętego ramienia od wyznawcy Proroka.

Za to już bez żadnej cenzury opublikowano w pro-niemieckich mediach wiadomość o ucieczce z Polski boksera Salety. Salecie bowiem tak obili mózg, że wybrał wolność w Tajlandii. A więc w kraju, gdzie władzę w 2014 roku przejęła junta wojskowa. Wiadomość o ucieczce Salety paradoksalnie najbardziej zaszkodzi planowi Angeli Merkel umieszczenia w Polsce 7 tysięcy imigrantów z Południa. Kto się bowiem zdecyduje na osiedlenie w kraju, gdzie panuje większy reżim niż w Tajlandii ? Tylko głupek kompletny…” (Kapitan Nemoniepoprawni.pl)

całość tu: Głupek polski po zderzeniu z PIS-em

„…I druga rzecz. Część Niemców nie akceptując medialnej propagandy zaczęła spontanicznie budować – wzorem polskiej prawicy – niezależny od głównego nurtu mediów drugi obieg. Dziś w niemieckim internecie nietrudno znaleźć memy z przekreślonym logiem ARD i ZDF. To wyraz sprzeciwu społeczeństwa. Media grały swoje, a ludzie wokół siebie widzieli co innego.

Niewygodnie dla władzy informacje i opinie zaczęły krążyć zwłaszcza po mediach społecznościowych. Być może nie jest to jeszcze poruszenie na miarę polskiego Trybunału Konstytucyjnego, ale ciosy zaczęły padać. W odpowiedzi rząd Merkel pod pozorem walki z „mową nienawiści” wymusił na Facebooku, Twitterze i Google podpisanie kontrowersyjnego porozumienia. Podejrzane posty mają być usuwane w ciągu 24 godzin, a sama procedura ma ruszyć lada dzień. Łatwo się domyślić, co przede wszystkim będzie usuwane.

Na koniec nie sposób nie postawić pod adresem niemieckich mediów kilku pytań. Jak nazwać solidarne milczenie mainstreamu, kiedy na policję zgłaszały się setki kobiet molestowanych i zgwałconych przez mężczyzn „o wyglądzie wskazującym na pochodzenie z krajów arabskich lub Afryki Północnej”? Co takiego się stało, że te media milczały? Dlaczego milczały tak długo? Dlaczego dopiero masowe pojawienie się pokrzywdzonych kobiet na policji doprowadziło do ujawnienia tych informacji w mediach? Czy spóźniona reakcja mediów wynikała z nacisków władz państwowych, dla których gwałty w Kolonii są ostatnią rzeczą, na którą czekały? Pytania te są istotne, bo w gruncie rzeczy dotyczą powrotu cenzury, a tym samym stanu niemieckiej demokracji…” (Krzysztof Kunertwpolityce.pl)

całość tu: Nokaut dziennikarstwa w Niemczech

„…Ktoś nie poświęcający wiele uwagi otaczającemu go światu, zadowalający się potocznym wyobrażeniem postępu, demokracji i ogólnie pojmowanej „europejskości”, może się zdziwić – no, jak to możliwe? To tysiąc bandziorów szaleje po niemieckich miastach, rozpędzając bez wysiłku zniewieściałą policję, i bezkarnie gwałci oraz rabuje niczym Armia Czerwona po 1945 – i nic o tym nie mówią w telewizji, nie piszą w gazetach? No, przecież to Zachód, przecież wolność słowa, przecież nie ma tam cenzury?!
„Oj, naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle…” – chciałoby się zaśpiewać piosenkę ze starego kabaretu. Nie, media niemieckie wcale nie są wolne, rzetelne ani uczciwe, i co więcej, nie odbiegają pod tym względem od średniej europejskiej. Dla człowieka, który choć trochę interesował się w ostatnich latach sprawami publicznymi, to żadne odkrycie.
Ukrycie głęboko pod suknem takiego niusa, jak sylwestrowe napaści, nie jest żadnym precedensem. A czy zanim załamała się gospodarka Grecji, mógł się przeciętny Europejczyk dowiedzieć z gazet lub telewizji o nadchodzącej katastrofie, choć fachowcy widzieli ją już kilka lat wcześniej? Czy dotarły do niego jakiekolwiek wątpliwości co do wspólnej waluty? Czy jest uczciwie informowany o rzeczywistym wpływie ludzkiej działalności na klimat i o tym, kto i jakie biliony dolarów zarabia na rzekomej walce z ociepleniem? Czy mógł sobie kiedykolwiek na ten temat wyrobić własne zdanie?
Nie, w tych sprawach i w dziesiątku innych obywatel Zachodu poddany był i jest propagandowemu praniu mózgu dokładnie tak samo, jak obywatel PRL – karmiony dzień po dniu obrazami spuszczanej surówki, terkoczących na polach traktorów, kwitnącego dobrobytu i zadowolonych włókniarek (w latach siedemdziesiątych) albo, odwrotnie, wizjami szalejącego na ulicach bandytyzmu, chaosu i nędzy wywołanej ciągłymi strajkami rozwydrzonej „ekstremy Solidarności”, gdy ta sama telewizja urabiała grunt pod stan wojenny.
Rozciągnięcie tej samej medialnej osłony na cios imigracyjnym młotem, którym europejska oligarchia chciała skruszyć państwa narodowe, zwłaszcza w środkowej Europie, było może tym jednym krokiem za daleko. Euro czy klimat nie mogą prostemu obywatelowi dać po mordzie, a „uchodźcy” jak najbardziej, co sprawiło, że teraz nawet najgłupszy przeżuwacz medialnej papki odczuć musiał jakimś dyskomfort. Inna sprawa, czy na długo. Media w Europie pozostają wciąż w pewnych rękach i na pewno włożą wiele wysiłku w odbudowanie instynktów baraniego stada, dyrygowanego sprawnie z gabinetów polityków i szefów ponadnarodowych korporacji…” (Rafał Ziemkiewicz)

całość tu: Wymacane Niemcy, wymacana wolność słowa.

podobne: Śmierć ojczyzny czyli… Francuzi już nie są u siebie. Terroryści “ubogacili kulturowo” Paryż. Rzeź dopiero nastąpi? i to: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym. polecam również: Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki?

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

Rosja: „Dzień zwycięstwa” demonstracją siły. Merkel oddaje hołd żołnierzom radzieckim („Tagesspiegel” krytycznie o pomijaniu w Niemczech zbrodni Stalina). Putin usprawiedliwia pakt Ribbentrop-Mołotow a Niemców uznaje za „ofiary nazizmu”(!). Łukaszenka: „w świecie zwycięża nie siła prawa, a prawo siły”.


1. Rosja – Putin: hitlerowska awantura była straszną lekcją dla świataGlukhovsky: Rosja wskrzesza stare zwycięstwa, bo nowych nie maUkraina – Poroszenko: świat bojkotuje Rosję

09.05. Moskwa (PAP) – Podczas uroczystości upamiętniających 70. rocznicę pokonania III Rzeszy prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył w sobotę, że hitlerowska awantura była straszną lekcją dla świata, który nie od razu dostrzegł śmiertelne zagrożenie w ideologii nazizmu.

Putin przestrzegł też przed próbami budowy jednobiegunowego świata. Wezwał również do stworzenia – jak to ujął – systemu równego bezpieczeństwa dla wszystkich państw.

Prezydent Rosji powiedział to przemawiając podczas defilady wojskowej na Placu Czerwonym w Moskwie, upamiętniającej 70. rocznicę zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami w II wojnie światowej.

Tę największą w historii Rosji paradę Putin odebrał w towarzystwie weteranów tamtej wojny, premiera Dmitrija Miedwiediewa i ministra obrony, generała armii Siergieja Szojgu. Ten ostatni wcześniej sprawdził gotowość wojsk do defilady.

Wśród zgromadzonych na trybunie obok Mauzoleum Lenina byli przywódcy 23 z zaproszonych 68 państw, w tym m.in. prezydenci Chin, Indii, RPA, Egiptu, Kuby, Kazachstanu, Azerbejdżanu i Serbii. Byli tam także sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun i szefowa UNESCO Irina Bokowa.

Ze względu na rolę Rosji w konflikcie na Ukrainie zdecydowana większość liderów krajów zachodnich nie przyjęła zaproszenia od Putina na obchody Dnia Zwycięstwa. Kilku – m.in. prezydent Czech Milosz Zeman i premier Słowacji Robert Fico – przyjęło zaproszenie na uroczystości, jednak nie przyszło na Plac Czerwony, by obserwować paradę, uznaną na Zachodzie za demonstrację siły.

Prezydent Rosji podkreślił, że to Armia Czerwona i naród radziecki ocaliły ojczyznę, zadecydowały o wyniku II wojny światowej i wyzwoliły narody Europy od faszystów. Zarazem wyraził wdzięczność sojusznikom za wkład w rozgromienie nazizmu.

„Wielkie Zwycięstwo na zawsze pozostanie heroicznym szczytem historii naszego kraju. Wszelako pamiętamy o naszych sojusznikach z antyhitlerowskiej koalicji. Jesteśmy wdzięczni narodom Wielkiej Brytanii, Francji i Stanów Zjednoczonych za ich wkład w zwycięstwo. Jesteśmy wdzięczni antyfaszystom różnych państw, którzy ofiarnie walczyli w oddziałach partyzanckich i w podziemiu, w tym w samych Niemczech” – powiedział.

Putin oznajmił, że po 70 latach historia znów apeluje do świata o rozsądek i czujność. „Nie powinniśmy zapominać, że idee rasowej dominacji i wyjątkowości doprowadziły do najkrwawszej z wojen” – wskazał.

Podkreślił że „to Związek Radziecki przyjął na siebie najcięższe uderzenia wroga”. „To tutaj zostały ściągnięte doborowe wojska nazistów, skoncentrowana była cała ich wojskowa potęga, to tutaj odbyły się największe, decydujące bitwy II wojny światowej” – powiedział.

Prezydent Rosji przestrzegł przed próbami budowy jednobiegunowego świata. Oświadczył, że w ostatnich dziesięcioleciach często ignorowane były fundamentalne zasady współpracy międzynarodowej. „Widzimy próby budowy jednobiegunowego świata. Widzimy jak nabiera obrotów myślenie w kategoriach bloków wojskowych. Wszystko to podważa stabilność światowego rozwoju” – wskazał.

Putin ocenił, że powstałe po II wojnie światowej instytucje międzynarodowe, które – jak zauważył – stworzyły podstawy powojennego ładu światowego, udowodniły swoją skuteczność w rozwiązywaniu sporów i konfliktów.

„Pamiętamy historyczne spotkanie sojuszników na Łabie. Pamiętamy zaufanie i jedność, które stały się naszą wspólną spuścizną, przykładem zjednoczenia narodów w imię pokoju i stabilności. To właśnie te wartości legły u podstaw powojennego ładu światowego” – powiedział.

W historycznej części defilady maszerowali żołnierze w mundurach z lat II wojny światowej, w tym kozaków. Wśród uczestników tej części parady były też pododdziały sił zbrojnych Azerbejdżanu, Armenii, Białorusi, Chin, Indii, Kazachstanu, Kirgistanu, Mongolii, Serbii i Tadżykistanu.

Następnie przez Plac Czerwony przedefilowało ponad 16,5 tys. żołnierzy i oficerów, reprezentujących wszystkie rodzaje sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, a także kadeci oraz wykładowcy i słuchacze akademii, uniwersytetów, instytutów i uczelni wojskowych. Wśród uczestników parady byli też żołnierze i oficerowie wojsk wewnętrznych MSW, ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych i Służby Granicznej Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Przez Plac Czerwony przejechało również ponad 190 transporterów opancerzonych, wozów bojowych, czołgów, dział samobieżnych i wyrzutni rakietowych. A nad nim przeleciały 143 samoloty i śmigłowce bojowe.

Po raz pierwszy przy takiej okazji pokazane zostały wielogłowicowe pociski balistyczne dalekiego zasięgu na mobilnych wyrzutniach RS-24 Jars, czołgi T-14 Armata, skonstruowane na tej samej platformie wozy bojowe piechoty T-15 i transportery opancerzone Kurganiec-25, samobieżne dwulufowe armato-haubice Koalicja-SW, wozy bojowe desantu BMD-4M, transportery opancerzone desantu Rakuszka, transportery opancerzone Bumerang, transportery opancerzone z napędem na sześć kół Tajfun-U (Ural) i mobilne przeciwpancerne wyrzutnie rakietowe Kornet-D (na bazie samochodów opancerzonych zwiadu Tygrys).

W zmechanizowanej części parady zaprezentowały się też same samochody Tygrys, opancerzone transportery z napędem na sześć kół Tajfun-K (Kamaz), transportery opancerzone BTR-82A, czołgi T-90A, samobieżne haubice Msta-S, rakiety operacyjno-taktyczne Iskander-M, systemy rakiet przeciwlotniczych Tor-M2U i Buk-M2, baterie przeciwrakietowe i przeciwlotnicze S-400 Triumf oraz Pancir-S.

Przez Plac Czerwony przejechały także legendarne czołgi T-34 i samobieżne haubice SU-100 z lat II wojny światowej.

Na lotniczą część defilady złożył się przelot na wysokości od 150 do 500 metrów 143 śmigłowców i samolotów. Wystartowały one z 12 lotnisk w europejskiej części FR.

Jako pierwszy pokazał się ponaddźwiękowy bombowiec strategiczny Tu-160, za którego sterami siedział dowódca sił lotniczych FR generał Wiktor Bondariew. Później nad Placem Czerwonym zaprezentowały się śmigłowce wielozadaniowe Mi-8AMTSz, ciężkie transportowe Mi-26, ciężkie bojowe Mi-35 oraz szturmowe Mi-28N i Ka-52 Aligator, a także szkolno-treningowe Ansat-U.

Przeleciały również w różnych konfiguracjach bombowce strategiczne Tu-160, Tu-95MS i Tu-22M3, samoloty transportowe Ił-76 i An-124 Rusłan, samoloty-cysterny Ił-78, jak również szturmowo-bombowe Su-24, szturmowe Su-25, myśliwce przechwytujące Su-27, myśliwce frontowe MiG-29SMT, ciężkie myśliwce przechwytujące MiG-31, wielozadaniowe Su-30, Su-34 i Su-35, a także szkolno-treningowe Jak-130.

Ostatnim akcentem moskiewskiej defilady, którą trwała 1 godzinę i 20 minut, a którą dowodził dowódca wojsk lądowych FR generał Oleg Saljukow, był przemarsz 1000-osobowej orkiestry Garnizonu Moskiewskiego.

Po paradzie Putin i jego zagraniczni goście przeszli do Parku Aleksandrowskiego, gdzie na Grobie Nieznanego Żołnierza wspólnie złożyli girlandę z kwiatów. Później razem udali się na Kreml, gdzie prezydent Rosji wydał uroczyste przyjęcie, upamiętniające 70. rocznicę zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami.

Parady wojskowe w sobotę odbyły się też w 30 innych miastach FR, w tym Petersburgu, Smoleńsku, Bałtijsku, Murmańsku, Tule, Wołgogradzie (d. Stalingradzie), Noworosyjsku i Władywostoku, a także w Sewastopolu i Kerczu na Krymie oderwanym przez Rosję od Ukrainy w marcu 2014 roku.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ lm/ pz/

podobne: Ukraina: protesty górnicze, walka oligarchów, uchwała dotycząca wojny, pomoc humanitarna z USA (dla Donbasu). Rosja: Putin tłumaczy politykę. Scenariusz inkorporacji Ukrainy przez Rosję oraz: Ukraina: broń dla armii, Poroszenko zapowiada demobilizację. Film o Putinie (jak Krym uratował) z antypolską i antyzachodnią propagandą w tle. Siły separatystów (w ich szeregach Niemcy). USA zmieniają taktykę wobec Syrii (negocjacje z Assadem).

09.05. Warszawa (PAP) – Współczesna Rosja to kraj bez ideologii, dlatego postanowiono wskrzesić dni największych zwycięstw sprzed 70 lat, jeszcze z czasów Związku Radzieckiego, bo nowszych zwycięstw nie było – mówi PAP rosyjski pisarz i dziennikarz Dmitrij Glukhovsky.

Udostępniamy nagranie wideo:

http://serwiswideo.pap.pl/wideo/Glukhovsky-o-paradzie-w-Moskwie-Rosja-wskrzesza-stare-zwyciestwa-bo -nowych-nie-ma.mp4

Rosja ma dziś z wielką pompą świętować zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami; elementem pokazu siły ma być m.in. parada wojskowa na niespotykaną skalę.

„Mimo braku świeżych zwycięstw co roku Dzień Zwycięstwa obchodzony jest coraz huczniej. Współczesna Rosja to kraj bez ideologii, dlatego postanowiono wskrzesić dni największych zwycięstw sprzed 70 lat, jeszcze z czasów Związku Radzieckiego – bo nowszych zwycięstw nie było” – podkreśla Glukhovsky.

„To, co stało się na Krymie jest prezentowane jako zwycięstwo: Rosja podnosząca się z kolan, próbująca odbudować imperium. Ale myślę, że w wielu aspektach dzieje się tak tylko na użytek wewnętrzny. Przygląda się temu świat, ale adresatami są obywatele rosyjscy, efektem ma być mobilizacja społeczeństwa” – dodaje.

Glukhovsky podkreśla, że im gorzej funkcjonuje gospodarka, tym „więcej propagandy potrzeba, aby sprawić, żeby ludzie zapomnieli, że żyje im się gorzej niż jeszcze niedawno”. „A zatem parada z okazji Dnia Zwycięstwa jest przeznaczona przede wszystkim do użytku wewnętrznego w Rosji” – konkluduje pisarz.(PAP)

ajw/ laz/

Pobranie jest możliwe po podaniu loginu i hasła:

użytkownik: wideo01

hasło: OZsV2TzG%!if

Pliki wideo można przejrzeć i pobrać (w formacie mp4) korzystając z adresu: http://www.pap.pl/wideo

podobne: Polska: ćwiczenia z udziałem „Patriotów”, manewry w rejonie Bałtyku, program Wisła (przeciwrakietowy parasol za kilka lat). Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. Miller o armii europejskiej. Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. Irak: armia odbija Tikrit oraz: „Chcesz miec pokój? Gotuj się do wojny!”, czyli – Na co gotuje się Rosja?

Czemu służą parady wojskowe? Jednym do straszenia wrogów bez których nie potrafią sobie zorganizować życia politycznego we własnym kraju, innym służą do kultywowania tradycji oręża i historii.

I wszystko by było dobrze gdyby tak w jednym jak i w drugim wypadku kończyło się na przedstawieniu. Tymczasem historia pokazuje że w pierwszym przypadku nie zawsze kończy się tylko na „demonstracji siły”. Ci pierwsi udowodnili bowiem już nie raz na przestrzeni dziejów, że potrafią nie tylko maszerować po placu czerwonym, ale zapędzali się często na tereny swoich sąsiadów, wsławiając się w „wyzwalaniu” (czyt. zaborze) sporej części Europy wschodniej w tym Polski z tragicznymi dla niej skutkami. Mało tego! Do tej pory ci „wyzwoliciele” lubują się w poniżaniu Polski traktując nas jako przedmiot swojej imperialnej polityki (do spółki rzecz jasna z innymi krajami jak np Niemcy a czasem Amerykanie), grożąc rakietami rozmieszczonymi nad granicą i wpieprzając się co i rusz do tego czy jako kraj suwerenny też możemy sobie kupić rakiety czy nie możemy, tylko dlatego że Polska śmie należeć do innego bloku gospodarczo politycznego.

Najsmutniejsze jest to że w ramach polityki ogłupiania własnego narodu, który „funduje” władzy tego rodzaju megalomańskie imprezy, w innej branży na odcinku tej samej propagandy brakuje pieniędzy żeby zapłacić ludziom za uczciwą pracę przy wystrzeleniu w kosmos rakiety… (Odys)

09.05. Kijów (PAP) – Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko uznał w sobotę, że nieobecność przywódców światowych na paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie jest wyrazem poparcia dla jego kraju, który walczy ze wspieranymi przez Rosję separatystami w Donbasie.

„Ukrainę popiera cały świat. Jednym z przejawów tego poparcia jest szeroki bojkot międzynarodowy dzisiejszej parady na Placu Czerwonym w Moskwie” – powiedział podczas uroczystości z okazji Dnia Zwycięstwa w Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w Kijowie.

Prezydent oświadczył, że Ukraina już nigdy nie będzie świętowała zwycięstwa nad nazizmem według pisanych w Rosji scenariuszy, które – jak powiedział – przewidują „zimnokrwiste wykorzystywanie Dnia Zwycięstwa dla wywyższania ekspansjonistycznej polityki wobec sąsiadów, by utrzymać ich w swojej orbicie wpływów i by odrodzić imperium”.

Z okazji święta Poroszenko odznaczył medalami państwowymi ponad 3,1 tysiąca żołnierzy, którzy walczą z separatystami prorosyjskimi na wschodzie kraju.

Tego dnia w centrum Kijowa zorganizowano także flash mob, którego uczestnicy ułożyli z pustych pudełek kartonowych hasło: Pamiętamy, Zwyciężamy, 1939-1945. Organizatorzy akcji nawoływali, by do tych pudełek składać pomoc dla żołnierzy, którzy walczą na wschodzie.

Uroczystości z okazji Dnia Zwycięstwa w Kijowie zakończą się w późnych godzinach wieczornych, kiedy to w parkach stolicy odbędzie się maraton orkiestr wojskowych. Jeden z głównych parków, Marijinski, zajmie orkiestra Wojska Polskiego. W innych zagrają orkiestry z Estonii, Litwy, Jordanii i Serbii.

Wbrew oczekiwaniom władz podczas obchodów Dnia Zwycięstwa na Ukrainie nie doszło do prowokacji, przed którymi ostrzegano od wielu dni. W Odessie nad Morzem Czarnym odbyła się jednak manifestacja zwolenników polityki prorosyjskiej, podczas której kilkuset jej uczestników wykrzykiwało: „Precz z juntą!” i „Banderowskie diabły – precz z Odessy!”.

W piątek Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony uprzedziła, że w trakcie uroczystości z okazji Dnia Zwycięstwa, organizowanych na zajętych przez prorosyjskich separatystów ziemiach wschodniej Ukrainy, może dojść do krwawych wydarzeń z ofiarami wśród ludności cywilnej.

Ich celem miało być zerwanie mińskich porozumień (pokojowych) i wznowienie działań bojowych w Donbasie. Według ukraińskich mediów w miastach opanowanych przez siły prorosyjskie było w sobotę spokojnie.đđđđđđ Na Ukrainie od połowy kwietnia obowiązują wzmożone środki bezpieczeństwa w związku trwającymi tu obecnie tzw. świętami majowymi; środki te wprowadzono w obawie przed próbami destabilizacji sytuacji w kraju. Szczególnym nadzorem objęte zostały granice, zwłaszcza z Rosją.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ kar/

podobne: Putin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród (tymczasem Ukraina ponownie prosi o siły pokojowe). Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię).

2. Niemcy i Rosjanie oddali w Berlinie cześć żołnierzom Armii CzerwonejMerkel złożyła wieniec przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Moskwie.

09.05. Berlin (PAP) – Kilkanaście tysięcy osób – Niemców i Rosjan – oddało w sobotę w Berlinie cześć żołnierzom Armii Czerwonej poległym w II wojnie światowej. Główne uroczystości w 70. rocznicę zakończenia wojny odbyły się na cmentarzach-pomnikach w Treptow i Tiergarten.

10 tys. osób uczestniczyło w rocznicowych obchodach zorganizowanych pod pomnikiem w Treptow we wschodniej części miasta – miejscu spoczynku 7 tys. żołnierzy poległych w walce o Berlin.

Wieńce i czerwone goździki składali ambasadorowie akredytowani w Niemczech. Szef dyplomatycznej placówki Rosji, Władimir Grinin, powiedział, że pamięć o zakończeniu wojny jest bardzo ważna – „dla nas i dla wszystkich”.

Uczestnicy powiewali rosyjskimi flagami, niektórzy nieśli transparenty ze zdjęciami kombatantów. Obecni byli też członkowie i sympatycy popieranego przez Władimira Putina klubu motocyklistów „Nocne Wilki”.

Centralnym punktem nekropolii jest mierzący 11 metrów posąg żołnierza trzymającego jedną ręką uratowane dziecko i opierającego się o miecz, którym wcześniej roztrzaskał swastykę.

Kilka tysięcy ludzi przyszło pod pomnik żołnierzy radzieckich w Tiergarten nieopodal Bramy Brandenburskiej. Groby żołnierskie przykrył dywan z wieńców i kwiatów. Tutaj także uczestnicy powiewali flagami – rosyjskimi, radzieckimi z sierpem i młotem, a także flagami samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL).

Biorący udział w obchodach Niemcy nieśli transparenty z napisami „Dziękujemy żołnierzom sowieckim za wyzwolenie”. Grupa „Nocnych Wilków” ograniczyła się do pamiątkowych zdjęć na tle czołgów i armat będących elementem pomnika.

Kobieta z flagą ukraińską, która pojawiła się w okolicach pomnika, została wyzwana przez kilka osób od faszystek i zdrajczyń.

Były premier Brandenburgii Matthias Platzeck, kierujący obecnie Forum Niemiecko-Rosyjskim, podkreślił, że narody ZSRR złożyły podczas wojny „największą daninę krwi”. Polityk SPD powiedział, że Niemcy wykazali się podczas wojny „niewyobrażalnym okrucieństwem”. Żołnierze Armii Czerwonej, którzy zmarli w niemieckiej niewoli, powinni jego zdaniem zająć w niemieckiej pamięci takie samo miejsce jak ofiary Holokaustu. Jak zaznaczył, nauką z wojny powinien być sprzeciw wobec nacjonalizmu i rasizmu. Zaapelował do Rosjan, by również w swoim kraju walczyli z nacjonalizmem i „militaryzacją życia”.

Dzień Zwycięstwa stał się pretekstem do wyjścia na ulicę dla neonazistów i skrajnej prawicy. Uczestnicy wiecu pod dworcem głównym w Berlinie domagali się odwołania sankcji wobec Rosji i wycofania wojsk amerykańskich z Europy. „Ami go home” – skandowali neonaziści. Wśród narodowych flag niemieckich widoczne były też flagi tzw. DRL, a nawet flaga zakonu krzyżackiego.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)

lep/ ksaj/ kar/

Jeśli ktoś jest zdziwiony przyjazną reakcją Niemców wobec swoich historycznych pogromców – przypominającą syndrom sztokcholmski – to polecam lekturę: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska?

10.05. Moskwa (PAP) – Kanclerz Niemiec Angela Merkel w towarzystwie prezydenta Rosji Władimira Putina w niedzielę złożyła wieniec przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Parku Aleksandrowskim, przed murem Kremla.

Niemiecka kanclerz oświadczyła wcześniej, że chce w ten sposób uczcić pamięć milionów żołnierzy radzieckich, którzy polegli w II wojnie światowej, a za których śmierć odpowiedzialni są Niemcy.

Po uroczystości Putin i Merkel udali się na Kreml na rozmowy. Witając szefową rządu Niemiec w swojej rezydencji, prezydent Rosji opowiedział się za jak najszybszym rozwiązaniem problemów występujących w relacjach między dwoma krajami.

„Wiele uczyniliśmy, by stosunki między Rosją i Niemcami rozwijały się pomyślnie. Wiele udało nam się osiągnąć. Dzisiaj występują znane problemy. Im szybciej skończą negatywnie oddziaływać na rozwój naszych relacji, tym lepiej. Będziemy do tego dążyć” – oznajmił Putin, nawiązując do sankcji nałożonych przez kraje zachodnie na Rosję i kontrsankcjach strony rosyjskiej.

„Mam nadzieję, że podczas naszego dzisiejszego spotkania uda nam się porozmawiać również o stosunkach dwustronnych, o rozwoju relacji Rosji z Unią Europejską. I o najostrzejszych problemach międzynarodowych, w tym o sytuacji na Ukrainie” – powiedział.

Merkel ze swej strony oświadczyła, iż jest rada, że jej spotkanie z prezydentem Rosji doszło do skutku. „Dobrze, że spotkaliśmy się w Moskwie, aby porozmawiać o naszych stosunkach dwustronnych, relacjach Rosji z Unią Europejską i – oczywiście – integralności terytorialnej Ukrainy” – powiedziała, podkreślając konieczność rozwiązywania problemów środkami dyplomatycznymi.

Ze względu na aneksję Krymu i rolę Rosji w wydarzeniach na wschodzie Ukrainy szefowa rządu Niemiec – podobnie jak zdecydowana większość przywódców zachodnich – nie przyjęła zaproszenia Putina na sobotnie obchody Dnia Zwycięstwa w Moskwie, których kulminacyjnym momentem była defilada wojskowa na Placu Czerwonym. Do stolicy Rosji przyleciała dopiero w niedzielę.

W czwartek szefowie MSZ Rosji i Niemiec, Siergiej Ławrow i Frank-Walter Steinmeier, oddali w Wołgogradzie, dawnym Stalingradzie, hołd ofiarom II wojny światowej. Steinmeier wskazał na skalę cierpień zadanych tam cywilom i żołnierzom przez Niemcy hitlerowskie.

Wcześniej dwaj ministrowie w Rossoszkach pod Wołgogradem złożyli wieńce na terenie zespołu memorialnego upamiętniającego żołnierzy Armii Czerwonej poległych pod Stalingradem. W Rossoszkach znajduje się też kwatera z grobami żołnierzy niemieckich, którzy zginęli w walkach o Stalingrad w latach 1942-1943.

Ławrow oznajmił po spotkaniu ze Steinmeierem, że Moskwa wiąże duże nadzieje z niedzielnymi rozmowami Putina z Merkel. „Sytuacja w Europie nie jest dziś spokojna, rozwija się według nie najbardziej pozytywnego scenariusza. W związku z tym przywiązujemy szczególną wagę do rozwoju dialogu między Moskwą a Berlinem” – wyjaśnił.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ ksaj/ dym/

podobne: Rosja: 9 maja w Moskwie bez Merkel i Camerona. Oskarżeni w sprawie Niemcowa zmieniają zeznania. Szczyt UE bez sankcji ale z rezolucją w sprawie Rosji (żądanie zwrotu polskiego Tupolewa). Ukraina: kredyt z MFW, Czy UE grozi fala uchodźców z Ukrainy? oraz: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją.

3. Putin w obecności Merkel usprawiedliwiał pakt Ribbentrop-Mołotow„Tagesspiegel” krytycznie o pomijaniu w Niemczech zbrodni Stalina.

10.05. Moskwa (PAP) – Prezydent Rosji Władimir Putin w niedzielę usprawiedliwiał pakt Ribbentrop-Mołotow, oświadczając, że jego celem było zapewnienie bezpieczeństwa ZSRR. Oznajmił też, że Polska „padła ofiarą polityki, którą sama próbowała prowadzić w Europie”.

Prezydent Rosji powiedział to na wspólnej z kanclerz Niemiec Angelą Merkel konferencji prasowej po ich rozmowach w Moskwie. Merkel przyleciała w niedzielę do stolicy Rosji, aby uczcić pamięć obywateli ZSRR, którzy w latach II wojny światowej zginęli w walce z hitlerowskimi Niemcami.

Pytany o obawy Polski i krajów bałtyckich dotyczące systemu bezpieczeństwa, którego budowę proponuje Rosja, Putin oznajmił, że „strach jest wewnętrznym stanem tych, którzy się boją”. „Nie należy żyć fobiami przeszłości, lecz patrzeć w przyszłość” – poradził.

W tym kontekście przywołał pakt Ribbentrop-Mołotow. Według niego „ZSRR podjął wiele starań, aby przeciwstawić się faszyzmowi w Europie”. „Wszystkie te próby zakończyły się niepowodzeniem” – oznajmił, dodając, że właśnie to zmusiło Związek Radziecki do podjęcia kroków mających na celu niedopuszczenie do bezpośredniej konfrontacji z Niemcami, czego wynikiem był pakt Ribbentrop-Mołotow. „Sensem tego paktu było zapewnienie bezpieczeństwa ZSRR” – powiedział.

„Pragnę przypomnieć, że po podpisaniu układu monachijskiego sama Polska podjęła działania, zmierzające do zaanektowania części czeskiego terytorium. Wyszło na to, że po pakcie Ribbentrop-Mołotow i rozbiorze Polski ona sama padła ofiarą polityki, którą próbowano prowadzić w Europie” – podkreślił.

Putin dodał, że „wszystko to trzeba mieć na uwadze, niczego nie zapominać”. „Skuteczny system bezpieczeństwa międzynarodowego można zbudować tylko na gruncie pozablokowym” – oznajmił.

Merkel nie zgodziła się z oceną prezydenta Rosji. „Pakt Ribbentrop-Mołotow trudno zrozumieć, jeśli nie uwzględni się tajnego protokołu do niego. Z tego punktu widzenia uważam, że to było niewłaściwe, że zostało to uczynione bezprawnie” – oświadczyła.

Podkreśliła, że „zarzewiem II wojny światowej były narodowosocjalistyczne Niemcy”. „I my, Niemcy, ponosimy za to odpowiedzialność. Jest to nasza historyczna odpowiedzialność. Stale będziemy o tym przypominać. I o tym, że z naszej winy straciły życie miliony ludzi i że Armia Czerwona odegrała decydującą rolę w wyzwoleniu Niemiec” – powiedziała.

Putin podziękował Merkel za przyjazd do Moskwy. „Nasz kraj walczył nie z Niemcami, lecz z nazistowskimi Niemcami. Z Niemcami, które były pierwszą ofiarą reżimu nazistowskiego, nie walczyliśmy nigdy. Zawsze mieliśmy tam wielu stronników i przyjaciół. Do dzisiejszych Niemiec odnosimy się jak do partnera i przyjaznego kraju. Jest więc naturalne, że kanclerz przyjechała” – oznajmił.

Prezydent Rosji oświadczył, że rozumie decyzje tych liderów, którzy nie przybyli do Moskwy na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zwycięstwa, jednak uważa, że doraźna koniunktura polityczna jest mniej ważna niż fundamentalne problemy związane z podtrzymaniem pokoju i stabilności. „To ich wybór, ich decyzje” – wskazał.

Zwrócił też uwagę, że w sobotnim przyjęciu na Kremlu brali udział weterani wojenni z USA, Wielkiej Brytanii, Polski i innych krajów. „To oni byli głównymi uczestnikami uroczystości. Jestem rad, że byli z nami” – powiedział.

Ze względu na aneksję Krymu i rolę Rosji w wydarzeniach na wschodzie Ukrainy szefowa rządu Niemiec – podobnie jak zdecydowana większość przywódców zachodnich – nie przyjęła zaproszenia Putina na sobotnie obchody Dnia Zwycięstwa w Moskwie, których kulminacyjnym momentem była defilada wojskowa na Placu Czerwonym. Do stolicy Rosji przyleciała dopiero w niedzielę.

Wizytę rozpoczęła od złożenia – w towarzystwie Putina – wieńca przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Parku Aleksandrowskim, przed murem Kremla. Merkel oświadczyła wcześniej, że chce w ten sposób uczcić pamięć milionów obywateli radzieckich, którzy zginęli w II wojnie światowej, a za których śmierć odpowiedzialni są Niemcy.

Po tej uroczystości Putin i Merkel udali się na Kreml na rozmowy, jednym z głównych tematów których była sytuacja na Ukrainie.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ kar

podobne: Polacy w 1940 roku mordowani byli w trybie specjalnym. Katyń był największym kłamstwem Europy XX wieku. Brytyjczycy wiedzieli kto dokonał zbrodni ale prawdę zataili. Putin wykorzystuje tragedię smoleńską (podobnie jak Stalin używał Katynia) do rozgrywek politycznych.

10.05. Berlin (PAP) – Niemiecki dziennik „Der Tagesspiegel” w komentarzu dotyczącym obchodów 70. rocznicy końca wojny krytykuje pomijanie przez Niemców zbrodni ZSRR. Gdyby Stalin był jedynym zwycięzcą wojny, cała Europa stałaby się kolonią karną – pisze autor komentarza.

„O Hitlerze powiedziano już wszystko. Jego duchowy brat – Stalin wypada natomiast zaskakująco dobrze, pomimo tego, że według różnych szacunków z jego rozkazu zamordowano od 9 do 22 mln ludzi, w większości obywateli ZSRR” – pisze autor komentarza Harald Martenstein.

Komentator ubolewa, że ofiary Stalina nie mają nawet swego dnia pamięci. 23 sierpnia, dzień przypominający o pakcie Ribbentrop-Mołotow, obchodzony jest w Europie „w sposób wyważony i niezauważalny”.

Jak zaznacza autor, właśnie teraz odsłonięto w Rosji nowy pomnik „masowego mordercy”, Stalina. „To dowód na to, co to znaczy wygrać wojnę. Jeżeli jako masowy morderca wygrasz wojnę, to wszystko jest w porządku” – pisze Marteinstein.

Stalin unicestwił średnią klasę chłopską mordując 600 tys. osób. W ramach kolektywizacji komuniści zagłodzili 14,5 mln ludzi, jako pierwsze umierały dzieci, zginęło też 3,5 mln Ukraińców. Nikt nie pielęgnuje pamięci o tym ludobójstwie.

„Jestem wdzięczny za to, że Hitler przegrał wojnę i że nie muszę żyć w kraju nazistowskim. Ale jestem też wdzięczny za to, że ZSRR nie był jedynym zwycięzcą w tej wojnie. Gdyby Stalin sam wygrał tę wojnę, cała Europa stałaby się kolonią karną” – czytamy w „Tagesspieglu”.

„Koniec Hitlera był wyzwoleniem. Po jego pokonaniu, w okupowanej przez Sowietów części Europy rozpoczęła się budowa nowego systemu ucisku” – pisze Marteinstein.

Autor zarzuca niemieckim mediom i niemieckiej klasie politycznej, że przejęły język i rytuały z czasów NRD, które z kolei pochodzą z czasów stalinowskich – „Związek Radziecki nas wyzwolił, pokonał Hitlera, za to powinniśmy mu być dozgonnie wdzięczni”.

Martenstein przypomina, że osłabiona „morderczą orgią Stalina” Armia Czerwona mogła w 1942 roku prowadzić wojnę tylko dzięki dostawom broni i sprzętu z USA.

„To, że Niemcy są dziś wolnym krajem, zawdzięczamy przede wszystkim temu, że zimną wojnę wygrały Stany Zjednoczone, a nie ZSRR” – konkluduje Martenstein. Gdyby historia potoczyła się inaczej, w Berlinie odbywałyby się ciągle jeszcze defilady wojskowe i apele. Istniałby też wódz, któremu nikt bez narażenia się na niebezpieczeństwo nie może się sprzeciwić” – tłumaczy komentator.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)

lep/ lm/ dym/

podobne: Putin przeinacza historię. Pomnik smoleński w zamian za krasnoarmiejski. Grecja chce od Niemiec reparacji wojennych.

4. Łukaszenka: Białoruś odeprze dowolną agresję.

09.05. Mińsk (PAP) – Białoruska armia i naród są gotowe odeprzeć dowolną agresję zewnętrzną i ochronić niepodległość kraju – oświadczył w sobotę prezydent Alaksandr Łukaszenka, przyjmując w Mińsku paradę wojskową z okazji 70. rocznicy zwycięstwa w II wojnie światowej.

„Potencjał białoruskiej armii jest obecnie oceniany przez ekspertów wojskowych jako jeden z najwyższych we wschodniej Europie. Wykonano ogromną pracę, aby wzmocnić gotowość bojową armii oraz wojsk obrony terytorialnej. Wzrosła konkurencyjność sektora obronnego gospodarki. Stworzono nowe, obiecujące rodzaje broni i sprzętu wojskowego” – zaznaczył.

Podkreślił, że Białoruś buduje swój mocny i bezpieczny dom, prowadząc pokojową politykę zewnętrzną. Przy tym zaznaczył, że „białoruska armia została poddana bardzo głębokiej modernizacji, by móc odpowiedzieć na dowolne współczesne wyzwania”.

Według niego wielu ludzi zapomniało o naukach wynikających z II wojny światowej i obecnie „w świecie zwycięża nie siła prawa, a prawo siły”.

„Świat i Europa zbliżają się do niebezpiecznej granicy. Musimy zapamiętać najważniejszą naukę II wojny światowej: nie ma nic cenniejszego od pokoju. Żadne ambicje, żadne rachuby, żadne interesy nie są warte tego, by składać ofiarę z życia ludzkiego” – zaznaczył.

Uznał też za „głęboko symboliczne”, że w sobotniej paradzie w Mińsku maszerują obok siebie żołnierze z Rosji i z USA.

W mińskiej paradzie wzięła udział 40-osobowa orkiestra wojskowa sił powietrznych USA. Wśród zagranicznych żołnierzy zdecydowanie dominowali jednak Rosjanie, którzy stanowili około jedną trzecią uczestniczących w niej ponad 5 tys. wojskowych.

Podczas parady zaprezentowano 250 jednostek sprzętu wojskowego, z czego rekordowa liczba także pochodziła z Rosji. Mieszkańcy Mińska mogli zobaczyć m.in. czołgi T-90, a w powietrzu samoloty Jak-130 i Su-34. Zaprezentowana została również po raz pierwszy najnowsza broń produkcji białoruskiej, m.in. wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa Polonez.

Z Mińska Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

mw/ lm/ ura/

podobne: UE – spory zwolenników i przeciwników sankcji wobec Rosji. Wojna handlowa Rosji i Kazachstanu. Łukaszenka: Białoruś nigdy nie będzie częścią Rosji. Białoruscy i rosyjscy żołnierze ćwiczą blisko polskiej granicy. Rosja sprzedała rakiety S-400 Chinom i znosi embargo dla Iranu. Izrael protestuje przeciwko polityce Rosji, testuje „Procę Dawida” i krytykuje umowę z Iranem.

źródło: stooq.pl

Najpierw o faktach historycznych: Prof. Materski: pakt Ribbentrop-Mołotow porozumieniem typowo ofensywnym.

10.05. Warszawa (PAP) – Pakt Ribbentrop-Mołotow nie był porozumieniem defensywnym, ale typowo ofensywnym – tak historyk Wojciech Materski skomentował słowa prezydenta Rosji Władimira Putina, który usprawiedliwiał pakt oświadczając, że jego celem było zapewnienie bezpieczeństwa ZSRR.

„Sposób stawiania kwestii paktu Ribbentrop-Mołotow przez Putina to nie jest sprawa nowa. Cała tzw. polityka historyczna jego ekipy od pierwszej kadencji prezydenckiej jest skierowana na tezę, że pakt był odpowiedzią na konferencję monachijską w kwestii Czechosłowacji, do której ZSRR nie został zaproszony, że tym samym był izolowany w Europie, decyzje miały zapadać poza nim i można się domyślić, że przeciwko niemu” – powiedział PAP w niedzielę członek Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych prof. Wojciech Materski.

Jak mówił, w tej narracji ZSRR chcąc przeciwdziałać izolacji, musiał „zacieśnić stosunki z Niemcami”, bo to wymuszała sytuacja, jaka się wytworzyła w Europie i polityka mocarstw zachodnich, które nie wprowadzały ZSRR w najważniejsze decyzje. „I dlatego pewne kwestie dotyczące bezpieczeństwa własnego kraju Moskwa musiała wyjaśniać w bezpośrednich kontaktach z Niemcami. To takie zawracanie głowy, bo te bezpośrednie sprawy, które Moskwę jakoby miały interesować są przedstawiane w aspekcie polityki bezpieczeństwa, że te bezpośrednie kontakty z Niemcami miały to bezpieczeństwo ZSRR zwiększyć” – mówił Materski.

Tymczasem – jak zaznaczył – pakt Ribbentrop-Mołotow nie był żadnym porozumieniem defensywnym, ale typowo ofensywnym. „Tajny protokół, który był jego integralną częścią wyraźnie wskazywał, że zanim jeszcze doszło do konfliktu, oba państwa zaczęły dzielić między siebie łupy wojenne. To była sprawa oczywista, niemniej pakt ten przedstawia się kłamliwie nie jako wyraz dążeń do ekspansji terytorialnej, ale dążenie do zabezpieczania państwa przed wciągnięciem w wojnę. I to nie tylko w takich wypowiedziach okazjonalnych, ale również w rosyjskich podręcznikach szkolnych i uniwersyteckich. Jako wymuszone przez sytuację zachowanie mające zapewnić bezpieczeństwo ZSRR w 1939 r., by znalazł się poza konfliktem. A tymczasem znalazł się w samym centrum konfliktu, bo był jedną ze stron, które agresywnie dokonywały rozbioru Europy” – przypomniał historyk.

Jego zdaniem więc taka interpretacja jest nie do przyjęcia, podobnie jak pojawiająca się teza, że geneza II wojny zaczyna się od deklaracji polsko-niemieckiej z 1934 r., którą Rosjanie nazwali paktem Piłsudski-Hitler. „To właśnie było typowo defensywne porozumienie zawarte w ramach tzw. polityki równowagi między ZSRR a Niemcami. W 2009 r. w kontekście obchodów wybuchu wojny propaganda rosyjska usiłowała narzucić taką interpretację, że od 1934 r. można mówić o początku genezy II wojny i że pakt Ribbentrop-Mołotow był podobnym typem porozumieniem. W sensie dokumentu jawnego tak, ale on był grą pozorów, a właściwą zmowę agresorów zawierały tajne klauzule. Od tej oczywistej dla wszystkich interpretacji paktu Rosja się odcina, usiłuje ją zafałszować i stąd są takie wypowiedzi” – mówił Materski.

Odwołanie się Putina do zajęcia przez Polskę części Czechosłowacji i stwierdzenie, że „padła ofiarą polityki, którą sama próbowała prowadzić w Europie” to w ocenie Materskiego „faul interpretacyjny”.

„Po Monachium, kiedy nastąpiła zapaść państwa czechosłowackiego, Polska rzeczywiście przyłączyła się do jego rozbioru. Ale przyłączyła w granicach związanych z rzadko pamiętanymi wydarzeniami z 1919 r. Bezpośrednio po odzyskaniu przez Polskę niepodległości między lokalnymi radami na Śląsku Zaolziańskim doszło do porozumienia, na podstawie którego region podzielono na część czechosłowacką i polską. Część polska była w naszych granicach do wojny polsko-bolszewickiej i kiedy sytuacja na tym froncie była bardzo trudna, wojska czeskie wkroczyły i zaanektowały ten obszar” – dodał historyk.

„I w tym sensie akcja polska kojarzyła się z działaniami Hitlera w tym okresie. Jednak miała charakter nie agresji, lecz rewindykacji – zapewne trudnej do obrony, ale z pewnością nieporównywalnej do zmowy czerwonego i brunatnego totalitaryzmu. To jest kwestia często wyciągana przez Rosjan w ramach polemiki z Polakami. Chodzi też o to, że co prawda Polska padła ofiarą totalitaryzmu niemieckiego i sowieckiego, ale sama też miała swoje grzechy i jak wyraźnie dał do zrozumienia Putin – zasłużyła na swój los. Zapewne w jego mniemaniu na deportacje i mord katyński też zasłużyła” – podkreślił Materski.

Komentując słowa Putina, że „skuteczny system bezpieczeństwa międzynarodowego można zbudować tylko na gruncie pozablokowym” zaznaczył, że Rosja zawsze wolała „dogadywać się z poszczególnymi państwami niż mieć przeciwko sobie koalicję”. „Znacznie trudniej jest rozmawiać z Unią Europejską niż z oddzielnymi krajami – jednym dać, innym zabrać, jednym pogrozić, drugim wynagrodzić. Typowa polityka +dziel i rządź+” – zaakcentował historyk.

Według niego obecnie kanclerz Merkel ma bardzo trudną sytuację. „Z jednej strony rozumie, że to polityka agresywna, na którą nie można pozwolić, z drugiej wie, że to jest jednak kolosalny rynek i na dziś, i na przyszłość, że nie można nadmiernie zaostrzać stosunków. Ma więc trudną sytuację. Jednak Merkel dba o imponderabilia i o to, żeby ważne kwestie polityczne i bezpieczeństwa chociaż były nazwane albo zasugerowane. Nie udaje przynajmniej, że ich nie ma” – powiedział Materski.

W jego ocenie generalnie jeśli chodzi o politykę historyczną Putina w wystąpieniu tym nie ma nic nowego. „Jeśli chodzi o stosunki rosyjsko-niemieckie to jest to moment dosyć trudny. Wizyta Merkel w Moskwie nie daje jasnego sygnału czy się zmienia polityka wobec Rosji. Raczej jednak nie. My jesteśmy bardzo uczuleni na wszelkie sygnały wskazujące zbliżenie, alians rosyjsko-niemiecki. Dlatego się temu tak dokładnie przyglądamy, niekiedy może przesadzając” – podsumował Materski. (PAP)

akn/ ura/

podobne: Niezawisimaja Gazieta przypomina Rosjanom że 17 września ZSRR wbił nóż w plecy Polski. Piotr Szubarczyk: Brunatno-czerwona apokalipsa.

„…Nie było agresora i „wyzwoliciela”. Było dwóch agresorów, jednakowo bezwzględnych. Były porównywalne, nieodwracalne straty wśród Polaków po obydwu stronach. A potem jeszcze były ofiary powojennego dominium sowieckiego w Polsce.

II wojna światowa rozpoczęła się we wrześniu 1939 na podstawie tajnego porozumienia Niemiec i Sowietów o IV rozbiorze państwa polskiego i jego ostatecznej likwidacji, co „gwarantują dwa najpotężniejsze państwa tej ziemi”, jak zapewniał chełpliwie Hitler w październiku 1939 roku. Dwa, nie jedno…

Te dwa zbrodnicze państwa będą ściśle współpracowały w dziele eksterminacji Narodu Polskiego. Planowo, na podstawie tajnego protokołu do układu granicznego z 28 września 1939 roku. Zbrodnia katyńska i zbrodnie niemieckie na polskiej inteligencji lat 1939-1940 były skoordynowane w czasie. Coraz więcej na to wskazuje…”

…To co świętują Rosjanie, czyli „Zwycięstwo ZSRRu nad hitlerowskimi Niemcami” nie było naszym zwycięstwem, i nie ma tu ŻADNYCH wspólnych wartości jakie z Rosją moglibyśmy świętować. Zbrodniczy ZSRR i zbrodnicza Rzesza napadły w sojuszu na Polskę a to że się później między sobą pogryźli nie wniosło dla naszego narodu żadnej wartości, co udowodniły kolejne dziesięciolecia rządów pachołków Moskwy w Polsce.

Ten czas „pobiedy” to zatem koniec gehenny pod butem jednego oprawcy na rzecz drugiego (jeszcze gorszego). Początek straszliwych mordów i represji w imię ideologii którą Stalin zamierzał zanieść reszcie Europy (tak jak 20 lat wcześniej próbował to zrobić Lenin) ale mu się nie udało. Wojna nie skończyła się dla nas ani zwycięstwem ani wyzwoleniem – skończyła się dla nas zaborem. I nie tylko dla nas ponieważ komuniści opanowali (okupowali) całą wschodnią Europę, przez co do dziś Rosja utrzymuje w tzw. bloku postsowieckim swoje wpływy (agenturalne). Zwycięstwo armii czerwonej to m.in. gwałty, rabunki i mordy na Polakach przez prawie pół wieku! Zachód rzecz jasna był sojusznikiem ZSRR ale wcześniej tym sojusznikiem były hitlerowskie Niemcy, które do spółki z ZSRR (na podstawie paktu Ribbentrop Mołotow) napadły i rozebrały Polskę. Choć byliśmy po stronie zwycięzców to wojnę przegraliśmy – sprzedani przez tzw. „sojuszników” z zachodu w niewolę innym „sojusznikom” ze wschodu (tzw. „wyzwolicielom”). Skutki tego były dla nas opłakane, bo Polska została wymordowana (z elit i nie tylko), zgwałcona, ograbiona i zniewolona na niemal pół wieku, czego konsekwencje odczuwamy do dziś…

A teraz najlepsze kwiatuszki z wydarzenia o którym mowa w komunikatach prasowych. Trzy cytaty:

„…Prezydent Rosji Władimir Putin usprawiedliwiał pakt Ribbentrop-Mołotow, oświadczając, że jego celem było zapewnienie bezpieczeństwa ZSRR. Oznajmił też, że Polska „padła ofiarą polityki, którą sama próbowała prowadzić w Europie”…”

…podkreślił, że to Armia Czerwona i naród radziecki ocaliły ojczyznę, zadecydowały o wyniku II wojny światowej i wyzwoliły narody Europy od faszystów…”

…Putin przestrzegł też przed próbami budowy jednobiegunowego świata. Wezwał również do stworzenia – jak to ujął – systemu równego bezpieczeństwa dla wszystkich państw…”

Na podstawie tylko tych trzech cytatów można sobie dokładnie obejrzeć jak INSTRUMENTALNIE władze Rosji traktują historyczne fakty, i w jak specyficzny sposób na tej podstawie rozumieją „bezpieczeństwo dla wszystkich państw”. Pomijanie Polski w szeregu sojuszników antyhitlerowskiej koalicji i przypisywanie jej roli prowodyra „hitlerowskiej zawieruchy”, albo sugerowanie że sama jest sobie winna napaści przez wrogie państwa, przy jednoczesnym wybielaniu zbrodniczej roli jednego z agresorów i przerabianiu tej roli ze zbrodniczej na „wyzwoleńczą” trąci skrajnym cynizmem i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jest to ordynarne kłamstwo podszyte na dodatek nieskrywaną pogardą, a przekaz takiego stawiania sprawy jest jasny – „bezpieczeństwo dla wszystkich” to bezpieczeństwo Rosji, kosztem wolności innych i ich prawa do samodecydowania o kierunkach zbliżenia politycznego (jeśli nie są zbieżne z rosyjską racją stanu). Jest to typowo imperialistyczne zachowanie.

Obłudnym do szpiku kości jest wzywanie świata do „systemu równego bezpieczeństwa”, podczas kiedy samemu ma się gdzieś jakąkolwiek równość i prawa innych narodów do samostanowienia – dając im do zrozumienia że są tylko przedmiotem. Czy to za pomocą machiny wojennej, czy też wciągania w kontakty handlowe na zasadzie klientelizmu, gdzie jedynym rodzajem współpracy jaką Rosja uważa za słuszną jest podporządkowanie się jej wpływom na jej warunkach. W przeciwnym wypadku jest się wrogiem Rosji, którego należy upokarzać również za pomocą przekłamywania historycznych faktów.

Ale tak to już jest z putinowską Rosją, że kiedy widzi w tym interes dla siebie to potrafi grać bardzo nieczysto. Tak jak z drugiej strony (kiedy widzi korzyść gdzie indziej) potrafi „upominać” się nawet o obce interesy – jak np. o nasze ofiary z II wojny światowej (pamiętając wtedy rzecz jasna o Polakach jako sojusznikach ZSRRu), wycierając sobie nimi gębę (jak np. w kwestii zbrodni Ukraińców na Wołyniu), rzecz jasna po to tylko żeby nas skłócić czy to z Ukrainą czy z Litwą czy z kimś innym. To prosta i perfidna strategia (dziel i rządź) od lat stosowana przez Rosję na arenie międzynarodowej. Populizm „ocieplania wizerunku” za pomocą „zatroskania” o mniejszości narodowe w krajach gdzie Rosja ma swoje interesy do załatwienia to jednak tylko pozory przyjaźni. Za nim idą bowiem konkretne polityczne cele i trzeba być tego świadomym, gdyż nie był to pierwszy raz kiedy Putin manipuluje faktami z historii żeby usprawiedliwić zbrodnie ZSRR i armii czerwonej – na których legendzie opiera narodową tożsamość Rosjan.

Rosjan ale nie słowian, a już na pewno nie Polaków! Ci którzy daliby sobie rękę uciąć za to że Putin jest wobec Polski przyjaźnie nastawiony nie mieliby już k… ręki 😀 (jak mawiał klasyk). Nie rozumiem zatem jak ktoś kto od lat (i w zasadniczych dla Polski kwestiach) nie szanuje obiektywnej prawdy, naginając ją z premedytacją do wrogich Polsce celów politycznych, może się cieszyć wśród niektórych Polaków tak wielką sympatią.

Tym samym życzę wszystkim putinofilom mieniącym się „polskimi patriotami”, żeby przejrzeli na oczy i zastanowili się nad swoim uwielbieniem dla człowieka który Polskę i Polaków ma gdzieś. Nie jest on i nigdy nie będzie naszym przyjacielem. Przyjaźnie nastawiony lider państwa nigdy by nie postąpił tak jak postąpił (i od lat postępuje) Putin opowiadając kłamstwa na temat tego jaką rolę odegrała Polska w II wojnie światowej i jaka była prawdziwa relacja między naszym krajem a ZSRR. Człowiek z tego typu podejściem do prawdy nie jest wzorem „chrześcijanina” ani żadnych cnót. Jest wzorem wyrafinowanego i bezwzględnego polityka, który patrzy wyłącznie swojego interesu – czego mu oczywiście wyrzucać nie można, ale tego w jaki sposób realizuje ten interes i że jest to skrajnie nieuczciwe (oparte na jawnej wrogości którą nazwać należy szowinizmem) nie należy sobie w żaden sposób usprawiedliwiać.

Na koniec wisienka apropos usprawiedliwiania. Polecam przyjrzeć się jeszcze jednej dość istotnej wypowiedzi Putina, cytuję „…Nasz kraj walczył nie z Niemcami, lecz z nazistowskimi Niemcami. Z Niemcami, które były pierwszą ofiarą reżimu nazistowskiego, nie walczyliśmy nigdy…” Tego rodzaju retoryka powinna zapalić już nie tylko żółtą, ale nawet czerwoną lampkę dając mocno do myślenia wszystkim „fanom” Putina. O ile jeszcze myśleć i kojarzyć potrafią, do czego zmierza tego rodzaju retoryka w kwestii ofiar II wojny światowej (bez sentymentów i emocji) 🙂 (Odys)

polecam również: Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli. oraz: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” i to: Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Rosja: 9 maja w Moskwie bez Merkel i Camerona. Oskarżeni w sprawie Niemcowa zmieniają zeznania. Szczyt UE bez sankcji ale z rezolucją w sprawie Rosji (żądanie zwrotu polskiego Tupolewa). Ukraina: kredyt z MFW, Czy UE grozi fala uchodźców z Ukrainy?


1. Niemcy: Merkel nie jedzie do Moskwy. Rosyjscy śledczy chcą odciąć opinię publiczną od sprawy NiemcowaSzczyt UE bez sankcji, ale o propagandzie i energetyce. Parlament Europejski ostro krytykuje Rosję.

11.03.2015 (IAR) – Niemiecka kanclerz nie weźmie udziału w obchodach 9 maja w Moskwie. Jak informuje urząd kanclerski w Berlinie, Angela Merkel odrzuciła zaproszenie prezydenta Rosji Władimira Putina na obchody 70. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej.

Według urzędu kanclerskiego, biorąc pod uwagę sytuację na Ukrainie jest niemożliwe, aby Angela Merkel wzięła udział w tradycyjnej paradzie wojskowej na Placu Czerwonym. Pani kanclerz ma jednak pojechać do Rosji dzień później, 10 maja, aby złożyć wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza.

IAR/N-TVSiekaj/dabr

podobne: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? oraz: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją. i to: Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce.

11.03.2015 (IAR) – Rosyjscy prokuratorzy chcą odciąć opinię publiczną od śledztwa w sprawie śmierci Borysa Niemcowa. Do takich wniosków doszła dziennikarka „Moskiewskiego Komsomolca” Ewa Makarewicz.

W jej opinii śledczy nie chcą, aby ktokolwiek kontaktował się z osobami podejrzanymi o zabójstwo opozycyjnego polityka. Makarewicz i kremlowski obrońca praw człowieka Andriej Babuszkin spotkali się z trzema domniemanymi zabójcami Niemcowa. Usłyszeli od nich, że byli bici i zastraszani, a zeznania składali pod presją. Główny podejrzany Zaur Dadajew wycofał wcześniejsze przyznanie się do winy informując, że złożył je, aby ratować swojego kolegę przed torturami.

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej uznał wizytę obrońców praw człowieka w moskiewskim areszcie za próbę wpływania na niezależne śledztwo. Tymczasem, niektóre rosyjskie media, w tym „Nowaja Gazieta” sugerują, że istnieje alternatywna wersja śledztwa, wskazująca na osoby z otoczenia przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/zr

podobne: Rosja: pogrzeb Niemcowa to pogrzeb epoki, tymczasem główny świadek zabójstwa opuścił Rosję. Michalkiewicz o męczeństwie za demokrację.

12.03.2015 (IAR) – Parlament Europejski jest głęboko zaniepokojony stanem rosyjskiej demokracji. W przyjętej rezolucji eurodeputowani domagają się niezależnego śledztwa w sprawie zabójstwa Borysa Niemcowa. Apelują też do władz Rosji o zwrot Polsce wraku prezydenckiego samolotu, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się pod Smoleńskiem.

W przygotowanej przez największe frakcje polityczne wspólnej rezolucji podkreślono, że zabójstwo Borysa Niemcowa jest najbardziej znaczącym morderstwem politycznym w najnowszej historii Rosji. Wpisuje się w szereg zabójstw dokonanych w tym kraju z pobudek politycznych. Europosłowie domagają się przeprowadzenia niezależnego śledztwa pod nadzorem międzynarodowych organizacji. Za zaistniałą sytuację obciążają rosyjskie władze, podsycające atmosferę nienawiści wobec opozycji i społeczeństwa obywatelskiego.

Parlament wezwał także przywódców Federacji Rosyjskiej do zaprzestania „haniebnej propagandy i wojny informacyjnej wobec swoich sąsiadów i własnego narodu”. Posłowie zaapelowali do Rady o opracowanie jednolitej polityki wobec Rosji, zobowiązującej państwa członkowskie Unii do prezentowania wspólnego stanowiska.

Zwracają się też z apelem do władz rosyjskich o natychmiastowe zwrócenie Polsce wraku TU154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Propozycja podjęcia niezależnego międzynarodowego dochodzenia w sprawie katastrofy została odrzucona.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Andrzej Geber/Strasburg/dw

podobne: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” i to: Kolejna rocznica „katastrofy w Smoleńsku” – zimna wojna trwa

12.03.2015 (IAR) – Unijny szczyt raczej bez uzgodnień dotyczących sankcji wobec Rosji. Wiele wskazuje na to, że europejscy przywódcy w przyszłym tygodniu nie podejmą decyzji w tej sprawie. Tak przyznają w rozmowie z Polskim Radiem unijni dyplomaci. Pozostałe tematy szczytu to walka z rosyjską propagandą i unia energetyczna. Zapisano je w projekcie wniosków na szczyt, który widziało Polskie Radio.

Dwudniowy szczyt rozpoczyna się w przyszły czwartek i do tego czasu jeszcze wiele może się zmienić. Jednak w nieoficjalnych rozmowach można usłyszeć, że nie ma nastroju na zaostrzanie sankcji wobec Rosji, zwłaszcza tych gospodarczych. Pytanie co z obecnymi restrykcjami, które wygasają pod koniec lipca. Jeden z unijnych dyplomatów powiedział Polskiemu Radiu, że pojawił się pomysł, by już teraz przedłużyć je do grudnia. Na razie jednak ta propozycja nie uzyskała aprobaty. Europejscy liderzy na szczycie będą rozmawiać też o sposobach walki z rosyjską propagandą. Mają zlecić Komisji Europejskiej, by do czerwca opracowała strategię w tej sprawie. Kolejny temat to unia energetyczna. Do projektu wniosków na szczyt gabinet szefa Rady Europejskiej wpisał tezy Komisji Europejskiej. Nie ma więc mowy o wspólnych, obowiązkowych zakupach gazu w Unii, czyli propozycji, którą Donald Tusk, jeszcze jako premier, usilnie forsował. Nie było jednak na to zgody w Unii Europejskiej. Zapisano natomiast możliwość dobrowolnych zakupów. Jest też nacisk na większą przejrzystość kontraktów gazowych, które unijne kraje podpisują z dostawcami spoza Wspólnoty. Ostateczny kształt unii energetycznej będzie zależał od wyników negocjacji państw członkowskich z Parlamentem Europejskim.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/sk

podobne: Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce oraz: Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu. i to: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję.

2. Piechociński: grozi nam katastrofa humanitarna? Ukraina z pomocą MFW i reformami.

10.03.2015 (IAR) – Jeśli nie nastanie trwały pokój na Ukrainie, może dojść do katastrofy humanitarnej – mówi wicepremier Janusz Piechociński. Jak powiedział w radiowej Jedynce, taki właśnie był przekaz jego ubiegłotygodniowej wypowiedzi dla agencji Reutera. Wywiad wzbudził duże emocje, cytowano zwłaszcza słowa Janusza Piechocińskiego o napływie fali uchodźców z Ukrainy.

Minister gospodarki powiedział w Polskim Radiu, że część jego wypowiedzi została wyrwana z kontekstu. Jak wyjaśnił, chciał przekazać, że Europa powinna przygotować siły i środki na każdy scenariusz rozwoju sytuacji na Ukrainie. Zdaniem Piechocińskiego, powinniśmy mieć na uwadze problemy Turcji, do której napływają uciekinierzy z ogarniętej wojną Syrii i być gotowi na ewentualne przyjęcie uchodźców z Ukrainy. Wicepremier dodał, że konflikt w Donbasie już teraz ma duży wpływ na europejską gospodarkę, załamuje się popyt, spadają ceny walut.

Szacuje się, że w całym obszarze towarów objętych embargiem Polska tylko w ciągu roku nie sprzedała do Rosji produktów za 500 milionów dolarów.

PR1/IAR/dw/zr

podobne: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach. oraz: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców). i to: Heglowska rzeczywistość: Polska przeżywa złoty wiek a Polacy lubią demokrację i są skłonni ponieść gospodarcze straty dla Ukraińców.

12.03.2015 (IAR) – 40 mld dolarów, czyli równowartość 32 procent PKB z 2014 roku, może wynieść skumulowany deficyt Ukrainy do 2018 roku. Takie oceny przedstawił w raporcie Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który rozpoczyna program pomocowy dla Kijowa.

Tymczasem, ukraińska minister finansów Natalia Jaresko poinformowała, że pierwsza transza pieniędzy od MFW może pojawić się na ukraińskich rachunkach dziś lub jutro. Z 5 mld dolarów, 2,2 mld pójdą na wsparcie banku centralnego, a reszta – do budżetu. W maju-czerwcu dojdzie do przeglądu uzgodnionych między MFW i Kijowem działań. Do końca obecnego półrocza powinna być wypłacona kolejna, również warta 5 mld USD transza pożyczki.

Natalia Jaresko ogłosiła też, że do końca roku Kijów zamierza uruchomić program prywatyzacji, obejmującej dużą część gospodarki. Jego szczegóły mają być znane w kwietniu. Dotyczyć będzie wielu z 3300 państwowych przedsiębiorstw.

Minister odniosła się też do planów restrukturyzacji ukraińskiego zadłużenia. Według niej, porozumienie z wierzycielami może zostać osiągnięte w ciągu 2 miesięcy.

MFW zamierza wesprzeć reformy na Ukrainie pożyczkami na sumę 17,5 mld dolarów. W sumie pakiet międzynarodowej pomocy dla Kijowa ma mieć wartość 40 mld dolarów, z czego część to dopiero zakładane umorzenia długu zagranicznego. MFW podkreśla, że zmiany na Ukrainie są niezbędne, ale też nie są przesądzone z uwagi na istnienie potężnych grup interesów.

IAR/MFW/hromadskie/łp/dj

podobne: Szczyt UE głównie o Ukrainie, ale też o Grecji (której grozi niewypłacalność) i terroryzmie (gromadzenie danych, kontrola graniczna). Kredyt z MFW dla Ukrainy. oraz: Ukraina: USA dadzą kolejne dolary, kredyty z Niemiec, pomoc finansowa MFW, obywatele o korupcji. i to: Ukraina: Kredyt z MFW w zamian za podwyżkę cen gazu dla ludności. a także: Ukraina: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. Za miesiąc koniec działań wojennych? polecam również: Podczas gdy Ukrainę czeka ciężka droga „vulture funds” robią interes życia. oraz: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem)

źródło: stooq.pl

peregovory Rosja, Unia Europejska

Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję.


1. Ciężkie walki na wschodzie UkrainyUkraina Poranny front.

11.02.2015 (IAR) – Niezależnie od rozmów w Mińsku trwają ciężkie walki na wschodzie Ukrainy.

Wojska ukraińskie kontynuują natarcie koło Mariupola, a separatyści chcą przejąć kontrolę pod Debalcewem, które leży na skrzyżowaniu szlaków kolejowych.

Sztab operacji antyterrorystycznej informuje o 19 zabitych żołnierzach ukraińskich. Twierdzi, że straty separatystów są czterokrotnie większe.

Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego Andrij Łysenko mówił na konferencji prasowej, że dzisiejsze walki miały wyjątko dramatyczny przebieg.

W Obwodzie Donickim żołnierze specjalnego batalionu „Lwów” zdołali wyprowadzić spod ognia ciężko rannego dowódcę i szefa wojsk MSW tego obwodu. W wybuchu przydrożnej miny zginął szef Wydziału Bezpieczeństwa. Grupa rannych policjantów wpadła w okrążenie na terytorium, opanowanym przez separatystów. Bronili się kilka godzin, a następnie przedarli się przez pozycje przeciwnika i dotarli do pododdziału, który ruszył im na ratunek.

Rzecznik informuował o postępach ukraińskiego natarcia.

Wojska ukraińskie w okolicach Mariupola wyparły separatystów z 6 miejscowości. Artyleria ostrzelała pozycje rebeliantów. W ciągu ostatniej doby zginęło 87 separatystów. Zniszczono 42 jednostki sprzętu, w tym 12 czołgów, 14 wyrzutni rakietowych i 16 transporterów opancerzonych. Ponadto w obwodzie Ługańskim siły ukraińskie wykryły i zlikwidowały duży skład amunicji, należący do separatystów.

Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego podkreśla, że w wyniku działań bojowych najbardziej cierpią mieszkańcy regionu, objętego walką. Separatyści prowadzą regularny ostrzał celów cywilnych, niszcząc domy i obiekty użyteczności publicznej. Zburzone elektrownie i kotłownie oznaczają brak prądu i ciepła w domach.

IAR/1+1 TSN/zr

12.02.2015 (IAR) – Mimo prowadzonych w Mińsku rozmów pokojowych, sytuacja na wschodzie Ukrainy pozostaje napięta. Liczba ataków na ukraińskie wojska spadła tylko nieznacznie.

W nocy zanotowano 24 ataki, z tego aż 9 ostrzałów Debalcewa. Separatyści starają się okrążyć miasto, przez które prowadzi najkrótsza trasa łącząca Donieck z Ługańskiem. Samo Debalcewo jest ważnym węzłem kolejowym.

Aktywne działania są także prowadzone pod Mariupolem. Tutaj swoją ofensywę kontynuuje batalion Azow. Rozpoczęła się ona we wtorek. Wojskowi informują, że sytuacja jest coraz bardziej napięta: trwają walki o Szyrokino i Sachankę. Separatyści wykorzystują czołgi, moździerze i artylerię. Bojówkarze próbowali ostrzelać przedmieścia Mariupola, ale – jak twierdzi batalion Azow- ich pozycje są już zbyt daleko od miasta.

W ciągu ostatniej doby zginęło 2 wojskowych, 21 zostało rannych. To znacznie mniejsze straty niż poprzedniej doby, kiedy to separatyści zabili 19 żołnierzy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/pbp

2. Separatyści: Poroszenko nie zna sytuacji w Donbasie.

12.02.2015 (IAR) – Rosyjskie media twierdzą, że to z winy Kijowa opóźnia się podpisanie porozumień pokojowych w Mińsku. Cytowany przez rozgłośnię Echo Moskwy przedstawiciel donieckich separatystów Denis Puszlin oświadczył, że prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nie ma wiedzy o rzeczywistej sytuacji w Donbasie.

W opinii separatysty strona ukraińska nie zdaje sobie sprawy z tego, że armia znalazła się w okrążeniu i straciła militarną przewagę. Brak tej wiedzy, zdaniem komentatorów, miał wpłynąć na zgłaszane przez Petra Poroszenkę propozycje uregulowania konfliktu, co z kolei skutkowało odmową podpisania dokumentu przez liderów samozwańczych republik ługańskiej i donieckiej. Rosyjskie media zwracają również uwagę na to, że w trakcie mińskich rozmów pokojowych, w Donbasie nie milkną działa. Agencja Ria Nowosti poinformowała o rzekomym ostrzeliwaniu przez ukraińską armię pozycji separatystów. Ta sama agencja, powołując się na źródła zbliżone do osób prowadzących w Mińsku negocjacje stwierdziła, że ukraińska delegacja nie jest usatysfakcjonowana rosyjskimi propozycjami dotyczącymi linii rozgraniczającej i statusu separatystycznych regionów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/łp/pbp

3. W Mińsku wznowiono rozmowy ws. Ukrainy.

12.02.2015 (IAR) – Zamieszanie na rozmowach w Mińsku dotyczących pokoju na Ukrainie. Rosyjskie media najpierw poinformowały o osiągnięciu porozumienia. Potem wycofały się ze swoich doniesień twierdząc, że rozmowy zostały wznowione.

Początkowo media informowały, że dokument został przygotowany i przesłany do akceptacji przez Grupę Kontaktową do Spraw Ukrainy oraz liderów separatystów z Doniecka i Ługańska. Rozejm w Donbasie miał zacząć obowiązywać od pojutrza. Przy tym prezydent Ukrainy Petro Poroszenko powiedział, że na razie nie ma „żadnych dobrych wieści” i szereg warunków wysuniętych przez Rosję jest „nie do przyjęcia”. Jednocześnie separatyści mieli odrzucić część uzgodnień. Media powoływały się cały czas na swoje „źródła”.

Teraz wiadomo, że przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji znowu rozmawiają w Pałacu Niepodległości. Tym razem pojawiła się nowa wiadomość, że najnowsze rozmowy mogą potrwać jeszcze kilka godzin. Z małymi przerwami trwają jużw sumie ponad 15 godzin.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/pbp

4. Mińsk: jest plan pokojowy dla UkrainyUkraina Komentarz co do rozmów w MińskuOpinie: Politolog: porozumienie mińskie to zasłona dymna.

12.02.2015 (IAR) – Przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji uzgodnili w Mińsku porozumienie pokojowe w sprawie Ukrainy. Zakłada ono przerwanie ognia od 15 lutego oraz wycofanie broni ciężkiej z linii walk.

Prezydent Władimir Putin, który po 16 godzinach rozmów podszedł do dziennikarzy poinformował, że Ukraina powinna przeprowadzić reformę konstytucyjną, by szanować prawa ludności na wschodzie Ukrainy oraz wprowadzić w życie wcześniej przyjęte ustawy dotyczące szczególnego statusu Donbasu. „Jeszcze raz chciałbym wezwać obie strony konfliktu do jak najszybszego przerwania przelewu krwi i przejścia do realnego politycznego uregulowania sytuacji” – mówił Putin Jednocześnie prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oznajmił, że w ciągu 19 dni dojdzie do wymiany wszystkich jeńców. Wolność ma odzyskać również ukraińska pilot Nadieżda Sawczenko, która przebywa w rosyjskim areszcie. Kijów do końca roku ma też odzyskać kontrolę nad granicą z Rosją w Donbasie, a z terytorium Ukrainy zostaną wycofane wszystkie obce wojska.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/ Włodzimierz Pac/Mińsk/pbp

12.02.2015 (IAR) – Ukraińscy komentatorzy podkreślają, że w najbliższych dniach Ukraińców czekają zaciekłe walki w okolicach Debalcewa. Ma tego dowodzić odłożenie zawieszenia broni do niedzieli, o czym zdecydowano podczas negocjacji w Mińsku.

Dmytro Kuleba z ukraińskiego MSZ zwrócił uwagę, że bez Debalcewa samozwańcze republiki: doniecka i ługańska pozostają zależne od Ukrainy w sferze transportowej. Miasto to nie tylko ważny węzeł kolejowy, ale też wiedzie przez nie najkrótsza droga łącząca Donieck z Ługańskiem.

Eksperci podkreślają, że za sukces można uznać punkt przewidujący wycofanie wszystkich obcych wojsk z terytorium Zagłębia Donieckiego, utworzenie strefy buforowej i zwolnienie wszystkich jeńców i zakładników. Ukraina nie zgodziła się też, jak można było oczekiwać, na utworzenie donieckiej autonomii i federalizację państwa.

Porażką jest jednak to, że dopiero pod koniec 2015 roku, po lokalnych wyborach na wschodzie, Ukraina ma odzyskać kontrolę nad całą granicą z Rosją. Część z niej będzie patrolowana przez OBWE i ukraińskich funkcjonariuszy Służby Granicznej. Obserwatorzy zwracają przy tym uwagę, że nie ma żadnych gwarancji, że mińskie porozumienia będą przestrzegane przez Moskwę i podległych jej separatystów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/pbp

12.02.2015 (IAR) – Politolog nie zostawia suchej nitki na zawartym w Mińsku porozumieniu ws. zawieszenia broni na Ukrainie. Według doktor Renaty Mieńkowskiej-Norkiene jest ono mało konkretne, rozmyte, a jego realizacja stoi pod olbrzymim znakiem zapytania.

Ekspert podkreślała w Polskim Radiu 24, że w jej ocenie porozumienie stanowi „zasłonę dymną”, która ma służyć społeczeństwom Europy, Ukraińcom, ale też Rosji, by pokazać, że Władimir Putin wyraża dobrą wolę. Politolog zaznaczyła, że zapisy postanowienia nie są ani konkretne, ani konstruktywne, przez co wątpliwe jest, by doprowadziły do trwałej poprawy sytuacji na Ukrainie. „Jeśli rzeczywiście walki zostaną przerwane, to my nie wiemy, w jaki sposób to się stanie, a przede wszystkim – czy separatyści i Rosjanie dotrzymają słowa” – mówiła.

Doktor Renata Mieńkowska Norkiene dodała, że z perspektywy politologicznej wszystko to co się działo w Mińsku jest „festiwalem hipokryzji”. Jak wskazywała, Angela Merkel mówiła o „iskierce nadziei” na rozwiązanie konfliktu, a dokument, który powstał teoretycznie ma na celu zakończenie wojny. „A przecież między iskrą nadziei a końcem walk jest przepaść” – podkreśliła.

Porozumienie zawarli na szczycie w Mińsku przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji. W białoruskiej stolicy ustalono, że do 15 lutego ma nastąpić zawieszenie ognia na wschodzie Ukrainy i wycofanie ciężkiej artylerii z linii walk. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oznajmił, że w ciągu 19 dni dojdzie do wymiany wszystkich jeńców. Na wolność ma wyjść również ukraińska pilotka Nadia Sawczenko, która przebywa w rosyjskim areszcie.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/PR24/wczesn/md/nyg

…pewnie że zasłona dymna! Przecież obie strony dały sobie czas (całe 2 dni!) by ostatecznie zadecydowały armaty. Nie po to się przecież wysyła ludzi uzbrojonych na front żeby jakieś dyskusje wyznaczały granice na mapie. Najlepsze jest to że same USA są zadowolone z „ustaleń pokojowych”, dziękują za firmowanie tej farsy Niemcom i Francji (nie wiadomo czy jako reprezentantom całej Europy czy tylko swoich interesów bo dyplomatów UE nie było przy stole), a same są gotowe ograniczyć sankcje jakie nałożono na Rosję 🙂 Czy trzeba światowej opinii publicznej lepszego sygnału co do tego czym jest Ukraina dla swoich „sojuszników”? (Odys)

„…Szczegółowa analiza wspomnianego aneksu dowodzi, iż Rosja może z powodzeniem uchodzić za protektora systemu politycznego nad Dnieprem oraz rozjemcę w sporze między Kijowem a Donbasem. Postulat „wolnych wyborów” (kwestia interpretacji i ich przeprowadzenia jest tu nadrzędna) oraz utworzenia lokalnej milicji (w praktyce legalizacji sił zbrojnych Noworosji, lecz pod inną nazwą) w praktyce może doprowadzić jedynie do „zamrożenia konfliktu”. Implementacja przez władze państwowe Ukrainy wspomnianych postulatów praktyce zmierza także do powołania, wspomnianej już, Autonomicznej Republiki Donbasu (może nawet Noworosji), posiadającej konstytucyjnie zagwarantowane odrębne siły zbrojne (pod nazwą lokalnej milicji) i namiastkę własnej polityki zagranicznej, ze szczególnym uwzględnieniem interesów FR na wspomnianym terytorium i niemal nominalnym zwierzchnictwem Kijowa. To więcej niż posiadała Autonomiczna Republika Krymu w granicach Ukrainy, a ponadto obarcza ten kraj (i tym samym Zachód) kosztami odbudowy miejscowej infrastruktury, przy ograniczonych możliwościach interwencji. Jednym słowem – zaakceptowanie podpisanych postulatów nie tylko w pewien sposób sankcjonuje fantazmat „małej Noworosji” (jeszcze pod nominalnym zwierzchnictwem Kijowa), lecz także pokazuje (uznanie, ze strony rządowej), iż był to projekt wewnątrz-ukraiński (a nie importowany z zewnątrz, jak to pokazywano na Zachodzie w mediach głównego nurtu), powstały w opozycji do wydarzeń EuroMajdanu i „rewolucyjnego przewrotu”. Jednym słowem – wspomniany dokument nie jest przykładem „dyplomatycznej wirtuozerii”, lecz raczej stanu niemocy wszystkich zainteresowanych stron. Jest to swego rodzaju provisorium, wzorowane na casusie Gruzji z początku lat 1990’. Potwierdza także tezę o Ukrainie, jako państwie uzależnionym [2]…” (Robert Potocki: Preliminaria Mińsk-2: analiza treści)

całość tu: geopolityka.org

5. USA o Ukrainie. Kerry: USA gotowe ograniczyć sankcje wobec RosjiPoroszenko chciał rozejmu natychmiast.

12.02.2015 (IAR) – Stany Zjednoczone wyraziły zadowolenie z osiągniętego w Mińsku zawieszenia broni na Ukrainie. Biały Dom podziękował przywódcom Niemiec i Francji za ich zaangażowanie w negocjacje.

Amerykańska reakcja na porozumienie z Mińska jest umiarkowanie pozytywne. Rzecznik Białego Domu Josh Earnest uznał je za „potencjalnie” znaczący krok na drodze do pokojowego rozwiązania konfliktu i przywrócenie suwerenności Ukrainy. „Wzywamy wszystkie strony do bezzwłocznego wypełnienia zobowiązań zawartych w dzisiejszym i poprzednim porozumieniu z Mińska” – oświadczył Earnest. Rzecznik Białego Domu wezwał Rosję do jak najszybszego wycofania żołnierzy i sprzętu ze wschodniej Ukrainy. Podkreślił też, że Ukraina musi przejąć kontrolę nad swoimi granicami.

Zadowolenie z porozumienia w Mińsku wyraził też sekretarz stanu John Kerry. Szef amerykańskiej dyplomacji przyznał jednak, że do przywrócenia pełnej suwerenności Ukrainy jest jeszcze długa droga. Wezwał też wszystkie strony konfliktu do powściągliwości a separatystów i Rosjan do jak najszybszego wstrzymania ataków na ukraińskie miasta. Kerry wyraził też radość z zawartego przez Kijów porozumienia z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w sprawie pożyczki w wysokości 17,5 miliarda dolarów

Informacyjna Agencja Radiowa / IAR / Marek Wałkuski / Waszyngton/mcm/

12.02.2015 (IAR) – Stany Zjednoczone są gotowe ograniczyć sankcje wobec Rosji. Warunkiem jest całkowite wprowadzenie w życie porozumień, zawartych w Mińsku.

Poinformował o tym amerykański sekretarz stanu John Kerry. Polityk zastrzegł, że ograniczenie sankcji będzie uzależnione od ścisłego przestrzegania zarówno ustaleń, które zapadły dziś, jak i tych z września ubiegłego roku.

IAR/RTR/zr/gaj

…niezadowolona jest rzecz jasna „tylko” Ukraina, która za dwa dni (przy zezwoleniu USA, Niemiec i Francji) prawdopodobnie straci kontrolę nad Debalcewem i Mariupolem (a być może i nad większymi połaciami terenów) na rzecz separatystów… No ale kogo obchodzi czego chce Ukraina 😉 Samo gwarantowanie przez USA „starych” ustaleń z września zeszłego roku to niezbyt dobra informacja dla Ukrainy. (Odys)

12.02.2015 (IAR) – To będzie trudne porozumienie – mówi o dokumencie z Mińska prezydent Ukrainy. Pakt, podpisany przez przywódców Rosji, Ukrainy, Francji i Niemiec zakłada wstrzymanie walk w Donbasie od 15 lutego i wycofanie ciężkiej artylerii.

Petro Poroszenko, który odwiedził Brukselę, zwrócił uwagę, że Ukraina od razu chciała „natychmiastowego i bezwarunkowego” rozejmu. Rosja nalegała jednak, by rozpoczął się prawie 3 doby od podpisania porozumienia. A tuż po złożeniu podpisów Rosjanie rozpoczęli ofensywę w Donbasie – zwrócił uwagę Poroszenko. Apelował, by wywierać presję na Moskwę, aby ta dotrzymała obietnic z Mińska.

Według sztabu ukraińskiej armii, minionej nocy granicę z Ukrainą przekroczyło około 50 rosyjskich czołgów, 40 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych i tyle samo pojazdów opancerzonych.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/T. Majka/to/zr

źródło: stooq.pl

podobne: Kryzys ukraiński: rozmowy w Moskwie, konwencja w Monachium, w środę Mińsk (reaktywacja), zaniżona liczba ofiar wojny. a także: Zachód domaga się dyplomatycznego rozwiązania konfliktu ukraińskiego, ale są też głosy o dostawie broni. Władisław Guliewicz: „Szorstka przyjaźń” Polski i Ukrainy oraz: Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy. NATO i „Trójkąt Weimarski” o wsparciu dla Ukrainy i Europy Wschodniej. i to: Merkel będzie mediować „decentralizację” Ukrainy, tymczasem „rebelianci” się przegrupowują. Słowo o ukraińskich oligarchach. a także: Putin zadowolony z planu Poroszenki ale część armii stawia w pełnej gotowości bojowej ze względu na incydenty na granicy. Amerykanie oskarżają Moskwę. oraz: Szczyt w Mińsku a stosunki Rosyjsko-Ukraińskie. Kryzys ukraiński a jedność Europy. polecam również: Koziej o konflikcie na Ukrainie. Jaceniuk mówi „wojna”, ale Poroszenko o „operacji antyterrorystycznej” i zaznacza że wszystko jest pod kontrolą. Wojsko się wycofuje ale nowy pobór nie pójdzie na front. Zachód nie powstrzyma Rosji. i to: Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. „Sueddeutsche Zeitung”: kapitulacja Kijowa. Obserwator OBWE: W Donbasie nie ma już państwa ukraińskiego.

Ukraina - UE - USA - Rosja

Kryzys ukraiński: rozmowy w Moskwie, konwencja w Monachium, w środę Mińsk (reaktywacja), zaniżona liczba ofiar wojny. Bliski Wschód: sukcesy w walce z islamistami, Iran sceptyczny ws umowy nuklearnej, program atomowy Syrii.


1.Wlk. Bryt.: Reakcje na rozmowy ws. UkrainyRosyjska prasa: Europa wysoko oceniła kremlowskie rozmowyUkraina Tygodnik o planie PutinaOpinie: Drugie dno rozmów w Moskwie? 

06.02.2015 (IAR) – Londyn nie bierze udziału w nowej inicjatywie pokojowej w konflikcie ukraińskim ani nie zabrał dotąd głosu w jej sprawie. Brytyjskie media zauważają, że Angela Merkel i Francoise Hollande pozostawili Anglosasów na uboczu jadąc do Kijowa i Moskwy, aby zabiegać o pokój na Ukrainie, a polityka Zachodu wobec Kremla jest dwutorowa.

Z jednej strony, Merkel i Hollande zabiegają o pokój, z drugiej – Amerykanie mówią o dozbrojeniu armii ukraińskiej. Niepokoi to nie tylko Rosjan – powiedział BBC znawca spraw wschodnioeuropejskich, doktor Martin McCauley z Uniwersytetu Londyńskiego: „Niemcy są również przeciwni uzbrojeniu ukraińskiej armii, bo wiedzą, że jeśli się jej da dużo nowej broni, nie będzie umiała jej użyć. Do tego potrzebni jej będą doradcy. A to stwarza niebezpieczeństwo pośredniej wojny z Rosją” – podkreślił doktor McCauley. W jego opinii, Niemcy i Francuzi forsują porozumienie pokojowe nie tylko z tej przyczyny: „Fakt, że Angela Merkel jedzie do Moskwy, zamiast jak zwykle porozmawiać z Putinem przez telefon, po rosyjsku – świadczy o tym, że sankcje zaczynają doskwierać Niemcom. Również Hollande powiedział miesiąc temu, że należałoby sankcje rozluźnić, bo Francja potrzebuje lepszych stosunków handlowych z Rosją”. Tymczasem prezydent Putin widzi się w roli zwycięzcy: „Są wskazówki, że nie przykłada większej wagi do ceny ekonomicznej, bo kieruje się geopolityką” – powiedział BBC doktor Martin McCauley.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/em/

07.02.2015 (IAR) – Francja i Niemcy wysoko oceniają moskiewskie rozmowy. Tak w rosyjskich mediach komentowane jest wczorajsze spotkanie przywódców: Rosji, Niemiec i Francji. Cytowani przez dziennikarzy współpracownicy: Władimira Putina, Angeli Merkel i Francoisa Hollande’a zgodnie stwierdzają, że dialog był konstruktywny i ostrożny.

Trwające niemal pięć godzin spotkanie liderów trzech państw, zakończyło się uzgodnieniem wstępnych założeń dokumentu, który może być podstawą pokojowego uregulowania ukraińskiego konfliktu. Jak przypominają rosyjskie media, nad szczegółami pracują teraz eksperci, aby już jutro przedstawić wszystkim zainteresowanym stronom gotowy do podpisania projekt.

Telewizja Rossija24 zwraca uwagę na elementy wcześniejszych propozycji prezydenta Władimira Putina, które znaleźć mają się w przygotowywanym dokumencie. Chodzi między innymi o całkowite przerwanie walk i wycofanie ciężkiego sprzęty ze strefy buforowej. Portal Gazieta.ru dodaje, że w projekcie znajdą się także propozycje prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki i nie wykluczone, iż swoje poprawki wniosą także separatyści. Dalej portal tłumaczy, że konflikt w Donbasie doszedł do momentu, który mocno zaniepokoił zarówno Europę, jak i Rosje. Między innymi wskazuje na „wojującą postawę” Polski, Litwy, Łotwy i Estonii, które mogą wciągnąć w konflikt z Rosją NATO i Unię Europejską. „Na razie Europa, choć na parę dni oddaliła się od niebezpiecznej granicy nowej wielkiej wojny” – podkreśla portal i ironicznie dodaje, że zapewne do czasu aż Petro Poroszenko skonsultuje pokojową inicjatywę z Barackiem Obamą.

Inaczej ocenia kremlowskie spotkanie „Moskiewski Komsomolec”. Gazeta sugeruje, że czarne były nie tylko stroje rozmówców, ale również atmosfera spotkania, które w ocenie „Komsomolca” zakończyło się niczym. Podobnie, choć w łagodniejszym tonie opisuje wieczorne rozmowy reporter „Kommiersanta”. W jego ocenie uczestnicy spotkania byli niezbyt zadowoleni z prowadzonego dialogu.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/ pbp

07.02.2015 (IAR) – Zaproponowany przez Władimira Putina plan pokojowego rozwiązania sytuacji na wschodzie Ukrainy jest nie do zaakceptowania dla Kijowa. Tak napisał ukraiński tygodnik „Dzerkało Tyżnia”, powołując się na własne źródła w Administracji Prezydenta.

Tygodnik dotarł do planu, który został przekazany prezydentowi Francji i kanclerz Niemiec przez Władimira Putina. Przewiduje on nadanie autonomii regionom kontrolowanym przez separatystów. Mają one też zostać rozszerzone do granic obwodów donieckiego i ługańskiego w ramach reformy konstytucyjnej, która miałaby przewidywać federalizację Ukrainy. Kijów miałby też dać gwarancje bezpieczeństwa kierownictwu samozwańczych republik. Z terytorium autonomicznych obwodów miałyby zostać wycofane wszystkie siły zbrojne, a także ukraińska milicja.

„Dzerkało Tyżnia” zwraca uwagę, że takie żądania są nie do zaakceptowania dla Kijowa, ponieważ oznaczają rozpad Ukrainy. Niemniej jednak plan rosyjskiego szefa państwa stał się bodźcem do zorganizowania w czwartek wizyty niemieckiej kanclerz i francuskiego prezydenta i opracowania wraz z Petrem Poroszenką nowego dokumentu, który sprowadza się do sprecyzowania wrześniowych porozumień mińskich, na przykład, poprzez zapisanie kalendarium realizacji.

Jeżeli te propozycje zostałyby zaakceptowane przez Władimira Putina, to jutro w Mińsku odbyłoby się jego spotkanie z Petrem Poroszenką, Angelą Merkel i Francois Hollandem. Na razie, po wczorajszych rozmowach przywódców Francji, Niemiec i Rosji w Moskwie, na niedzielę przewidziano jedynie konsultacje telefoniczne.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/ab

07.02.2015 (IAR) – Rozmowy Niemiec i Francji z Rosją są elementem tworzenia nowego porządku międzynarodowego. Tak sądzi gość Polskiego Radia 24, doktor Dominik Smyrgała z Collegium Civitas.

Jego zdaniem, stary porządek międzynarodowy załamał się, a początkiem tego procesu było utworzenie niepodległego Kosowa. Później doszło do rosyjskiego ataku na Abchazję i Południową Osetię, a wreszcie do agresji przeciwko Ukrainie. Gość PR 24 uważa, że Zachód może dążyć do porozumienia z Rosją, przewidującego oddanie jej części Ukrainy. Jednak nie rozwiąże to problemu, gdyż Rosja będzie chciała sobie podporządkować całą Ukrainę. Gość Polskiego Radia 24 uważa jednak, że rozmowy Angeli Merkel i Francois Hollande’a z Władimirem Putinem prawdopodobnie nie przyniosą przełomu.

Mówiąc o udziale Polski w negocjacjach, ekspert wyraził opinię, że jeśli Niemcy i Francja chcą porozumieć się z Rosją ponad głową Kijowa, to lepiej, że nie bierzemy w tym udziału. Jednak z drugiej strony Polska powinna podjąć jakąś inicjatywę, aby przeciwstawić się takim tendencjom.

Po wczorajszych rozmowach Merkel i Hollande’a z Putinem nie ogłoszono żadnego komunikatu. Jutro ma dojść do rozmów telefonicznych przywódców Niemiec, Francji i Rosji oraz prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenki.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Siekaj/buch

…i o tym właśnie od dłuższego czasu mówię… Polska nie powinna się mieszać w żadne ustalenia państw trzecich względem Ukrainy. Solidarność solidarnością, ale kiedy sam zachód podchodzi do sprawy dwu biegunowo (jedni chcą dozbrajać Ukrainę a drudzy chcą ją dzielić z Rosją) to nam nie wolno stawać po stronie kogokolwiek, i ze względu na własny interes narodowy wystarczy że solidaryzujemy się z Ukrainą (bezpośrednio) i wspieramy ją dyplomatycznie (tylko na to nas stać). Jeśli nawet mielibyśmy ją dozbrajać to nie trzeba się tym głośno chwalić, zresztą w tej sprawie nie powinna być to decyzja Polski a NATO (a tu daleko jest do kompromisu w tej sprawie). Słowem nic przeciwko Ukrainie, ale i nie dać się wypchać przed szereg w wygrażaniu Rosji. (Odys)

podobne: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją. oraz: Co z paktem Putin-Merkel dotyczącym Ukrainy? Gazprom dopuści inne firmy do gazociągów, ale… Po wprowadzeniu sankcji zachodnich Chińczycy czekają na zlecenia z Rosji.

2. Monachium: NATO nie chce konfrontacji z Rosją. Steinmeier: dostawy broni na Ukrainie wysoce ryzykowneMcCain w Monachium: musimy dozbrajać Ukrainę

06.02.2015 (IAR) – NATO nie chce konfrontacji z Rosją, ale Moskwa nie może łamać międzynarodowych zasad – powiedział sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg na rozpoczęcie Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.

Stoltenberg zaapelował do Rosji o zmianę jej polityki wobec sąsiadów. „To był czarny rok dla naszego bezpieczeństwa, a nowy zaczyna się podobnie”- mówił Stoltenberg komentując wydarzenia polityczne ostatnich miesięcy. Sekretarz generalny NATO oskarżał Rosję o destabilizowanie Ukrainy i wspieranie separatystów. Jak mówił, konflikt na Ukrainie pogłębia się i ma przerażające skutki dla cywilów, a Moskwa sama skazała się przez to na izolację. Stoltenberg zaapelował do Rosji o traktowanie sąsiadów jak suwerenne państwa i do przestrzegania podjętych zobowiązań.

Decyzja o sprzedaży broni Ukrainie należy do poszczególnych członków NATO – mówił. Stoltenberg wyjaśnił, że to nie NATO ma broń, ale jego poszczególni członkowie, i to oni będą decydować o jej ewentualnej sprzedaży. „To nie jest sprawa NATO i to nie leży w naszych kompetencjach” – powiedział Stoltenberg.

Sekretarz generalny podkreślił, że NATO wspiera Ukrainę na płaszczyźnie politycznej. Pomaga też reformę i modernizację ukraińskich sił zbrojnych, a także powiększa potencjał obronny Sojuszu we wschodniej Europie. Ułatwi, to jak powiedział Stoltenberg, odpowiedź NATO na wydarzenia na Ukrainie.

Otwierając Konferencję, minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen sceptycznie odniosła się pomysłu wysyłania broni na Ukrainę. „Skoncentrowanie się tylko na dostawach broni mogłoby rozniecić pożar i oddalić nas od oczekiwanego rozwiązania. W regionie już jest za dużo broni” – mówiła niemiecka minister. Von der Leyen dodała, że jej kraj nie będzie obojętny na aktualne wydarzenia międzynarodowe. Jak mówiła Niemcy są gotowe do przewodzenia, ale nie dominacji nad sąsiadami.

Sytuacja na Ukrainie jest dominującym tematem tegorocznej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium. Bierze w niej udział 20 przywódców państw i szefów rządów oraz blisko 60 ministrów obrony i spraw zagranicznych z całego świata.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/ agencje/Siekaj /nyg

08.02.2015 (IAR) – Dostawy broni na Ukrainie byłyby wysoce ryzykowne i destrukcyjne – powiedział szef dyplomacji Niemiec Frank-Walter Steinmeier na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.

Polska nie wyklucza ewentualnego dozbrojenia ukraińskiej armii. Mówili o tym w Monachium polscy ministrowie obrony i spraw zagranicznych. O tym, że ukraińskiej armii trzeba dostarczyć broń, coraz głośniej mówią amerykańscy politycy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/WojciechCegielski/Monachium/ab

08.02.2015 (IAR) – Wpływowy republikański senator John McCain poparł pomysł dozbrajania Ukrainy. Na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium McCain ostrzegał, że Rosja chce zdominować Ukrainę i innych sąsiadów.

Jak mówił amerykański senator, prezydent Władimir Putin wcale nie chce rozwiązania dyplomatycznego. „Co prawda czasami idzie na taktyczne kompromisy, ale to tylko wstęp do dalszej agresji” – powiedział John McCain. Dodał, że w dozbrajaniu ukraińskiej armii nie chodzi o pytanie, czy Ukraina może mierzyć się z Rosją militarnie. Chodzi o to, jak długo Putin będzie w stanie prowadzić wojnę, która – jak wmawia swoim obywatelom – wcale się nie toczy, jeśli pomoże się Ukraińcom zwiększyć koszty dla rosyjskiej armii. „Dlatego musimy dostarczyć Ukrainie defensywną broń” – mówił McCain.

Wcześniej przeciwko dostawom broni owypowiedział się w Monachium szef dyplomacji Niemiec, który nazwał ten pomysł „wysoce ryzykownym”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Wojciech Szymański/Wojciech Cegielski/Monachium/dabr

podobne: Zachód domaga się dyplomatycznego rozwiązania konfliktu ukraińskiego, ale są też głosy o dostawie broni. Władisław Guliewicz: „Szorstka przyjaźń” Polski i Ukrainy oraz: USA krytykuje plan Putina i niemiecka oferta. Komorowski o wsparciu militarnym dla Ukrainy. NATO: Rosja zwiększa swoje siły na Ukrainie. Brzeziński o Rosji. Irak: Ofensywa Kurdów i sukcesy w walce z Państwem Islamskim oraz francuscy żołnierze po stronie „Jihadu”. Rozmowy USA-Kuba i to: Merkel: Interwencja wojskowa nie wchodzi w rachubę. Serbskie memento (casus Kosowa). Czy USA zwróci Niemcom złoto z ukraińskich zapasów?

3. Będzie spotkanie w Mińsku ws. UkrainyNiemcy: dziesięciokrotnie więcej zabitych na Ukrainie

08.02.2015 (IAR) – Będzie spotkanie w Mińsku w sprawie Ukrainy. Prezydenci Ukrainy, Rosji i Francji oraz kanclerz Niemiec porozumieli się w tej sprawie telefonicznie podczas Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium. Wstępnie mówi się o tym, że dojdzie do niego w środę, ale tego terminu na razie nie potwierdza prezydent Rosji Władimir Putin.

Rzecznik niemieckiego rządu poinformował, że środę w stolicy Białorusi o sytuacji na wschodniej Ukrainie będą rozmawiać władze tego kraju, Rosji, Francji i Niemiec. W spotkaniu w Mińsku mają wziąć udział Angela Merkel, Francois Hollande, Władimir Putin i Petro Poroszenko. Jak mówi rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert, celem rozmów będzie znalezienie „wszechstronnego rozwiązania konfliktu”.

Później jednak Władimir Putin powiedział, że środowy termin nie jest przesądzony. Wszystko zależy od tego, czy do tego czasu uda się uzgodnić stanowiska w kluczowych sprawach. Obecnie są one przedmiotem intensywnych rozmów.

Wiele deklaracji w sprawie Ukrainy padło na kończącej się dziś Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier uznał dostawy broni dla Ukrainy za wysoce ryzykowne i i destrukcyjne. Z kolei szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry zapewniał, że w polityce wobec Kijowa nie ma podziału między Stanami Zjednoczonymi a Europą. Zachód jest „zjednoczony, ściśle współpracuje i zgadza się, iż ten konflikt nie zakończy się przez działania militarne”. „Jesteśmy zjednoczeni w naszej dyplomacji” – dodał Kerry.

Szefowa unijnej dyplomacji zadeklarowała dziś poparcie dla ukraińskiej misji Angeli Merkel i Francois Hollande’a. Federica Mogherini mówiła, że bez względu na wynik rozmów negocjacje są obowiązkiem Unii Europejskiej. „Nie wiemy jeszcze, czy te wysiłki się powiodą. Ale naszym obowiązkiem jest próbować. Nie tylko z powodu pilnej potrzeby osiągnięcia trwałego zawieszenia ognia, ale także dlatego, że wiemy, iż nie ma innej możliwości rozwiązania tego kryzysu niż dyplomacja” – powiedziała Mogherini.

Z kolei brytyjski minister spraw zagranicznych Philip Hammond w wypowiedzi dla telewizji SKY ostro potępił Rosję i Władimira Putina. „Ten człowiek posłał wojsko przez granicę międzynarodową i zajął terytorium innego państwa. Postąpił jak jakiś tyran z połowy XX wieku. Cywilizowane narody nie zachowują się w ten sposób w XXI wieku ” – powiedział brytyjski szef dyplomacji Philip Hammond.

Tymczasem prorosyjscy separatyści nie zmniejszają aktywności na wschodzie Ukrainy. W nocy atakowali wojska 39 razy, głównie na Debalcewie, ważnym węźle kolejowym.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/zbiorcza/to/ab

08.02.2015 (IAR) – Niemiecki wywiad szacuje, że liczba ofiar śmiertelnych wojny na Ukrainie jest dziesięciokrotnie większa, niż oficjalne dane. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” podaje, że według informacji wywiadowczych, zabitych jest 50 tysięcy – to zarówno ukraińscy cywile, jak i wojskowi. Prezydent Petro Poroszenko powiedział wczoraj na konferencji w Monachium, że na wojnie zginęło 1200 żołnierzy i 5400 cywilów. Także ONZ podawało mniejszą liczbę zabitych.

Działania wojenne na wschodniej Ukrainie trwają od kwietnia ubiegłego roku. W obwodach donieckim i ługańskim separatyści, wspierani przez Rosję, wystąpili przeciwko rządowi w Kijowie i ogłosili powstanie niezależnych republik. W odpowiedzi na to ukraińskie wojska rozpoczęły na tym terytorium operację antyterrorystyczną, mająca na celu odbicie regionu z rąk prorosyjskich bojówkarzy.

Na środę zapowiedziano nowy szczyt w Mińsku w sprawie Ukrainy. Wezmą w nim udział Angela Merkel, Francois Hollande, Władimir Putin i Petro Poroszenko. Przywódcy Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy ustalili spotkanie podczas rozmowy telefonicznej.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył, że rozmowa przyniosła pewien postęp. Jak dodał, Zachód ma nadzieję, że rozmowy w Mińsku doprowadzą do „rychłego i bezwarunkowego” wstrzymania ognia po obu stronach.

http://www.faz.net &IARwcześń./dw/ab

podobne: Ukraina: Służba Graniczna powstrzymała interwencję Rosji która szykuje kolejny konwój. Parada jeńców w Doniecku kontra czystki etniczne. Szczyt w Mińsku a stosunki Rosyjsko-Ukraińskie. Kryzys ukraiński a jedność Europy. oraz: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach.

…to bardzo dziwne że z jednej strony lansuje się Rosję jako bezprawnego agresora a jednocześnie maskuje się prawdziwy wymiar zbrodni najeźdźcy… Czyżby nie tylko Putin dokonywał zbrodni na Ukrainie. Po co mieliby Ukraińcy zaniżać liczbę ofiar jako pokrzywdzony w tej wojnie naród? Może Niemcy wiedzą coś więcej a podanie przez nich tej informacji (dość ważnej uważam) do publicznej wiadomości ma zmusić nowe ukraińskie władze (które być może stoją za sporą częścią niewinnie zabitych ofiar) do ustępstw wobec separatystów w nadchodzących rozmowach w Mińsku? (Odys)

4. Monachium: Kerry o nowych sukcesach w walce z islamistamiIran sceptyczny ws umowy nuklearnejCzy Baszir al-Assad sięga po atom?

08.02.2015 (IAR) – Koalicja przeciwko Państwu Islamskiemu ma na koncie nowe sukcesy – twierdzi amerykański sekretarz stanu John Kerry. Mówił on o tym w czasie zakończonej właśnie Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium. Zaapelował też, aby kolejne kraje włączały się w walkę z radykalnymi islamistami.

John Kerry twierdzi, że koalicja przeciwko fanatykom w Iraku i Syrii liczy już 60 krajów. Od września dokonano dwóch tysięcy nalotów, w większości z udziałem amerykańskiego lotnictwa.

Amerykański polityk mówił w Monachium, że uderzenia z powietrza oraz walki prowadzone przez iracką i kurdyjską armię poważnie osłabiły Państwo Islamskie. „Dokonaliśmy około dwóch tysięcy nalotów. Odzyskaliśmy 700 kilometrów kwadratowych terenów, jedną piątą terenów, które kontrolowali. Odebraliśmy im 200 instalacji ropy i gazu, z których czerpali dochody. Zniszczyliśmy ich strukturę dowodzenia i podważyliśmy propagandę, eliminując połowę dowództwa. Ograniczyliśmy ich finanse, zniszczyliśmy sieć zaopatrzenia i sprawiliśmy, że dwa razy się zastanowią, zanim pojadą gdziekolwiek w otwartym konwoju” – mówił John Kerry w Monachium.

Amerykanie przestrzegają jednak, że radykałowie nie zostali jeszcze pokonani, a walka z nimi będzie trwała wiele miesięcy. Dlatego John Kerry zaapelował o włączanie się do koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu.

John Kerry podkreślił, że radykałowie w Iraku i Syrii nie mają nic wspólnego z islamem. Jak mówił, prezentują nihilizm i kryminalną anarchię.

„Nie ma takiej historii, religii, ideologii, psychologii, polityki, ekonomii czy osobistych ambicji, które usprawiedliwiają mordowanie dzieci, porywanie i gwałcenie nastolatek czy zarzynanie nieuzbrojonych cywilów. Te okrucieństwa nie mogą nigdy zostać zracjonalizowane czy wybaczone. Musimy przeciwstawić się im każdą cząstką naszego jestestwa i musimy je powstrzymać” – powiedział Kerry.

Od niemal roku fanatycy zajmują kolejne tereny w Iraku i w Syrii i ustanowili tak kalifat, czyli państwo oparte na radykalnej wersji islamu. Na zajętych terenach dokonują brutalnych egezkucji. Z ich rąk zginęły już setki miejscowych szyitów i sunnitów, ale także kilku zagranicznych dziennikarzy i pracowników organizacji humanitarnych.

Wściekłość w krajach arabskich wywołało w ostatnich dniach spalenie żywcem jordańskiego pilota. Po tym zdarzeniu Jordania zdecydowała się na zwiększenie liczby nalotów na pozycje bojowników. Do koalicji przystąpiły niedawno Zjednoczone Emiraty Arabskie, których lotnictwo cieszy się opinią jednego z najskuteczniejszych na Bliskim Wschodzie.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Wojciech Cegielski/Wojciech Szymański/Monachium/dabr

08.02.2015 (IAR) – Iran nie jest pewien, czy uda się osiągnąć porozumienie nuklearne ze światem. Mówił o tym na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium irański minister spraw zagranicznych. Mohammad Zarif dwukrotnie w ostatnich dniach spotkał się w bawarskiej stolicy z amerykańskim Sekretarzem Stanu Johnem Kerrym. Efekty rozmów nie są znane.

31 marca upływa termin na wynegocjowanie stałego porozumienia świata z Iranem w sprawie programu nuklearnego. Coraz częściej słychać jednak obawy, że do tego czasu stronom nie uda się porozumieć.

Irański minister Mohammad Zarif nie wykluczył w Monachium, że negocjacje zakończą się porażką. „Jestem sceptyczny, bo mam ku temu powody. Ale wierzę, że porozumienie, w którym nie ma wygranych i przegranych i w którym interesy wszystkich stron są zachowane, są na korzyść wszystkich – naszego regionu, pokoju na świecie oraz rozwoju irańskiej nauki” – mówił irański minister.

Jednocześnie Mohammad Zarif powiedział, że jeśli rozmowy poniosą klęskę, to można będzie szukać innych dróg porozumienia. „Jeśli nie będzie porozumienia, to świat się nie skończy. Próbowaliśmy, ale nam się nie udało. To pomyślimy o innych procedurach” – dodał.

Mohammad Zarif podkreślił, że warunkiem porozumienia z Iranem jest zniesienie sankcji nałożonych przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską. „Restrykcje nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Kiedy nakładano sankcje na Iran, mieliśmy niespełna 200 wirówek. Jeśli celem sankcji było powstrzymanie Iranu przed rozwojem programu nuklearnego, to się to całkowicie nie udało. Bo teraz mamy 20 tysięcy wirówek” – podkreślił Zarif w Monachium.

Irański minister przyznał, że dotychczasowe rozmowy nie przyniosły przełomowych zmian w stosunkach Teheranu z Zachodem, bo wciąż po obu stronach pozostała nieufność.

Świat obawia się, że Iran pracuje nad wyprodukowaniem broni nuklearnej, ale Teheran twierdzi, że program atomowy ma służyć wyłącznie celom pokojowym. Międzynarodowi negocjatorzy próbują skłonić Teheran, by ograniczył produkcję, wzbogaconego uranu, który jest głównym składnikiem broni atomowej.

Informacyjna Agencja Radiowa/

IAR/Wojciech Cegielski & Wojciech Szymański, Monachium/ab

podobne: Arabia Saudyjska: koalicja przeciwko islamistom. Syria uzna naloty za akt agresji. Niemcy i Wlk. Brytania: nie dla nalotów w Syrii i Iraku. Dżihadyści śmieją się z USA. Francuscy islamiści biorą udział w egzekucjach. Nigeria: islamiści z Boko Haram oblegli Maiduguri. Izrael: zbrodnie wojenne w Gazie. oraz: Jak nie kijem go to marchewką. Ropa w zamian za zniesienie sankcji czyli… Iran po stronie zachodu. Syria: w Kobani znowu walki, Amerykanie dozbrajają Kurdów (wbrew stanowisku Turcji).

źródło: stooq.pl

„Gdy 9 stycznia br. niemiecki tygodnik „Der Spiegel” opublikował na swych łamach sensacyjny raport, zatytułowany „Sekret Assada: dowody wskazują na syryjskie dążenie do pozyskania broni atomowej”, świat nie tylko nie zawrzał oburzeniem, ale wręcz niemal nie zauważył tej publikacji…

…Zgodnie z głównymi tezami publikacji niemieckiego tygodnika, władze w Damaszku – przy wydatnej pomocy i asyście swego irańskiego sojusznika – kontynuują od wielu lat kolejny tajny program nuklearny o militarnym charakterze (a więc mający na celu pozyskanie broni atomowej). Program ów miałby być kontynuacją wcześniejszego, zaawansowanego projektu budowy syryjskiej „broni A”, który przerwany został w 2007 roku w wyniku akcji izraelskich sił powietrznych (operacja „Orchard”). Obecny, „nowy” syryjski program nuklearny, oparty ma być o posiadane już przez Syryjczyków know-how oraz te elementy poprzedniego projektu, które udało się odzyskać lub odtworzyć po operacji izraelskiej. Projekt ten, podjęty już w 2008 roku, pierwotnie prowadzony był zapewne głównie w bazie SAAF (Syryjskich Arabskich Sił Powietrznych) w Madżr as-Sultan koło Damaszku. Faktem jest, że w obiekcie tym, już wcześniej posądzanym o bycie jednym z miejsc składowania syryjskiej broni chemicznej, prowadzona była w latach 2009 – 2011 podejrzana aktywność, która zwróciła uwagę m.in. MAEA. W 2012 roku, ze względu na nasilającą się rebelię i bezpośrednie zagrożenie dla bazy [1], elementy projektu miały zostać ewakuowane w relatywnie spokojniejszy region zachodniej Syrii, w okolice miasta Al-Qusayr. Tam, w podziemnym kompleksie o kryptonimie „Zamzam”, wykutym głęboko w zboczu wzgórza, kontynuowane mają być – zdaniem autorów raportu – prace nad skonstruowaniem syryjskiej broni atomowej.

Teza, postawiona w artykule „Spiegla”, oparta jest jednak na bardzo wątłych przesłankach i zawiera wiele niejasności, a nawet sprzeczności. Co gorsza, wiele faktów i danych ewidentnie interpretowanych jest pod postawioną z góry tezę, zakładającą nieustanne dążenie władz w Damaszku do wejścia w posiadanie własnej broni atomowej.

Autorzy artykułu przyjęli za pewnik, że prezydent Baszir al-Assad wciąż dąży do uzyskania broni jądrowej. Teza taka nie jest jednak racjonalnie i w sposób przekonujący wyjaśniona, opierając się raczej na przypuszczeniach dziennikarzy niemieckiego tygodnika (lub raczej ich tajemniczych informatorów). Nawet jeśli rzeczywiście syryjski prezydent (a wcześniej jego ojciec, Hafez al-Assad) marzył kiedyś o własnej „broni A”, jako strategicznym czynniku odstraszania głównie wobec Izraela, to w obecnych realiach strategicznych i operacyjnych w Syrii raczej nie traktuje już tego celu priorytetowo. Pod koniec czwartego roku krwawej, brutalnej wojny domowej syryjski reżim nie ma warunków, ani tym bardziej sił i środków, na realizację tak ambitnego, kosztownego i co najważniejsze wymagającego spokoju zadania, jakim jest prowadzenie programu nuklearnego (zwłaszcza o charakterze militarnym). Rząd w Damaszku – choć jego sytuacja jest obecnie i tak znacznie korzystniejsza, niż jeszcze dwa-trzy lata temu – wciąż walczy jednak głównie o swoje fizyczne przetrwanie, o być albo nie być zarówno dla siebie, jak i dla tych grup etnicznych i wyznaniowych społeczeństwa syryjskiego, które w ciągu tych kilku lat konfliktu opowiedziały się po jego stronie (oprócz Alawitów są to także szyici, Druzowie, chrześcijanie oraz większość społeczności kurdyjskiej). Specyfika konfliktu syryjskiego sprawia ponadto, że siły wierne B. al-Assadowi walczą dziś równocześnie na wielu frontach: ich przeciwnikiem są nie tylko rebelianci z „umiarkowanych” frakcji islamskich (Front Islamski, Syryjski Front Rewolucyjny) czy resztek Wolnej Armii Syryjskiej (FSA), ale też dżihadyści z Frontu al-Nusrah (oficjalnej ekspozytury Al-Kaidy w Syrii) oraz rosnącego w siłę Państwa Islamskiego (IS). Kontrolując niewiele ponad trzecią część kraju, władze w Damaszku nie mogą więc czuć się na tyle komfortowo, aby pozwolić sobie na trwonienie swych relatywnie szczupłych sił i środków na realizację abstrakcyjnych projektów, takich jak program nuklearny. Nawet, jeśli założyć – co sugerują autorzy raportu „Spiegla” – że projekt taki miałby być realizowany przy wydatnej asyście Irańczyków, a ochraniany przez ich libańskich sprzymierzeńców z Hezbollahu…. 

…Wątek irański? 

W myśl jednej z popularniejszych ostatnio (zwłaszcza w źródłach izraelskich) opcji, instalacja w okolicy Al-Qusayr miałaby służyć nie tyle syryjskiemu programowi zbrojeń nuklearnych, co jego irańskiemu odpowiednikowi. Teoria ta zakłada, że reżim w Syrii udostępnił terytorium swego kraju i swoje zasoby na potrzeby irańskiego projektu atomowego. Zgodnie z tym założeniem, „syryjski” element programu irańskiego – oparty na technologii plutonowej i realizowany przy wydatnej współpracy z Koreą Płn., a ochraniany przez elitarne formacje Hezbollahu – stanowiłby uzupełnienie projektu irańskiego, realizowanego głównie w oparciu o technologię wzbogacania uranu.

Izolacja instalacji w Al-Qusayr, a zwłaszcza jej bliskie sąsiedztwo z terenami zaciekłych walk z rebeliantami, każe jednak wątpić w możliwość wykorzystywania tego obiektu przez Irańczyków jako ich „zagranicznej” instalacji nuklearnej. Zakładając nawet, że Islamska Republika poszukuje alternatywnych (lub komplementarnych) lokalizacji obiektów jądrowych względem własnych instalacji – co jest dość karkołomną tezą – to obiekt w Al-Qusayr zdaje się być najgorszym wyborem z możliwych. W przypadku Syrii, o wiele lepsze warunki (w zakresie bezpieczeństwa, ale też pod względem organizacyjno-logistycznym) istnieją choćby w Tartus lub Latakii – alawickich regionach kraju, od początku wojny kontrolowanych niepodzielnie przez siły reżimu, z lojalną ludnością i niezłym zapleczem techniczno-transportowym (w tym własnymi portami pełnomorskimi).

Podsumowanie

Kwestia, co tak naprawdę kryje tajemnicza instalacja w pobliżu Al-Qusayr, wciąż pozostaje otwarta. Publikacja tygodnika „Der Spiegel” nie przedstawia niestety wiarygodnych i rzetelnych odpowiedzi na to pytanie, dążąc za to (nieco na siłę) do przedstawienia omawianego problemu w jednoznacznie niekorzystnym dla obecnych władz w Damaszku świetle. Fakty wskazują tymczasem, że prawdopodobieństwo istnienia w omawianym kompleksie aktywnej (a więc znajdującej się w fazie operacyjnej) instalacji nuklearnej (niezależnie, jakiego rodzaju) jest niewielkie, a wręcz bliskie zeru.

Powyższa konstatacja nie oznacza jednak, że publikacja niemieckiego tygodnika nie zawiera przysłowiowego „ziarnka prawdy”. Wiele wskazuje bowiem na to, że syryjski reżim rzeczywiście próbował, tuż przed wybuchem wojny domowej w kraju, odtworzyć swój dawny program nuklearny, odbudowując go przy pomocy zarówno Iranu, jak i KRL-D. Należy pamiętać, że o ile w trakcie operacji „Orchard” Izraelczycy zrównali z ziemią obiekt w Al-Kibar, zawierający najpewniej reaktor gazowo-grafitowy, o tyle nie zdołali zniszczyć wszystkich prętów paliwowych i części instalacji odpowiedzialnej za „odzyskiwanie” plutonu, które znajdowały się poza zbombardowaną lokalizacją…” (Tomasz Otłowski)

całość tu:  geopolityka.org

podobne: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS. oraz: Wątek Izraela w syryjskim zamieszaniu czyli… „Uderz w Syrię a nożyce się odezwą”

Paweł Kuczyński - Wojna czy pokój.

Paweł Kuczyński – Wojna czy pokój.

Zachód domaga się dyplomatycznego rozwiązania konfliktu ukraińskiego, ale są też głosy o dostawie broni. Władisław Guliewicz: „Szorstka przyjaźń” Polski i Ukrainy


1. Merkel i Hollande w KijowieFrancja: prezydent Hollande i kanclerz Merkel w Moskwie.

05.02.2015 (IAR) – Angela Merkel i Francois Hollande przedstawiają w Kijowie swoje propozycje pokojowe, a także te, które przekazał im Władimir Putin. Poinformował o tym amerykański sekretarz stanu John Kerry, który też przebywa w ukraińskiej stolicy. Obecnie kanclerz Niemiec i prezydent Francji rozmawiają z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką.

Po rozmowach z ukraińskim premierem Arsenijem Jaceniukiem John Kerry podkreślił, że kilka dni temu europejscy politycy otrzymali propozycje rozwiązania konfliktu w Zagłębiu Donieckim od prezydenta Władimira Putina i przygotowali swoją odpowiedź na nie. To właśnie te różne warianty są omawiane w Kijowie.

John Kerry rozmawiał dziś w Kijowie przede wszystkim o wojnie na wschodzie Ukrainy. Oskarżał jednocześnie Rosję o to, że to ona odpowiada za eskalację konfliktu. Tematem poruszonym w czasie spotkań z prezydentem Petrem Poroszenką i premierem Arsenijem Jaceniukiem były także reformy na Ukrainie oraz wsparcie finansowe dla Kijowa. Waszyngton jest gotowy przekazać 16 i pół miliona dolarów na pomoc przesiedleńcom z Zagłębia Donieckiego, a także udzielić gwarancji kredytowych w wysokości miliarda dolarów w przypadku sukcesów w przeprowadzeniu reform. We wrześniu Stany Zjednoczone udzieliły już jednej takiej gwarancji. John Kerry nie wykluczył też, że Ukraina otrzyma pomoc wojskową od Waszyngtonu.

IAR/pogorzelski/kijów/em/

05.02.2015 (IAR) – Prezydent Francois Hollande w towarzystwie niemieckiej kanclerz Angeli Merkel składa dzisiaj /piątek, 06.02./ niespodziewaną wizytę w Moskwie. Jej celem jest omówienie z prezydentem Władimirem Putinem sposobów rozwiązania konfliktu na Ukrainie.

We Francji w komentarzach podkreśla się, że po raz pierwszy, jeszcze przed odlotem do Kijowa, a potem do Moskwy prezydent V Republiki powiedział, iż tocząca się od roku wojna na wschodniej Ukrainie może zamienić się w konflikt totalny. Oznacza to zagrożenie dla całej Europy. Jeszcze w Paryżu Hollande przypominał stanowisko Francji. Wykluczył możliwość udziału jego kraju w działaniach zbrojnych. Zastrzegł, że władze w Paryżu konsekwentnie są przeciwnie przystąpieniu Ukrainy do NATO, do czego – jak zaznaczają media – dążą Amerykanie. Podkreślił też, że konflikt ukraiński należy rozwiązać na drodze pokojowej, a nie przy użyciu czołgów i ciężkiej artylerii. Prezydent Francji położył nacisk na integralność terytorialną państwa ukraińskiego i ostrzegł, że jeśli Putin odrzuci nowe propozycje, to zapewne niektóre państwa zdecydują się na dostawy broni dla armii ukraińskiej. Hollande nie sprecyzował, jakie kraje ma na myśli. Według Le Figaro, z inicjatywą przyjazdu prezydenta Francji i niemieckiej kanclerz do Moskwy wystąpił prezydent Rosji, mający ponoć nowe oferty.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/em/

2. Kerry w Kijowie: trzeba dyplomatycznego rozwiązania konfliktu ukraińskiegoUkraina Kerry w Kijowie wspiera UA krytykuje RU. USA: McCain o Ukrainie.

05.02.2015 (IAR) – Chcemy dyplomatycznego rozwiązania konfliktu na wschodniej Ukrainie. Rosja może mieć inne zdanie, ale liczą się czyny nie słowa- oświadczył w Kijowie amerykański Sekretarz Stanu John Kerry.

Dodał, że „Rosja musi pokazać swoją wolę pokoju w Donbasie, przestać dozbrajać separatystów i usiąść do stołu rokowań”.

BBCNews/IAR/dyd

05.02.2015 (IAR) – Stany Zjednoczone naciskają na wykonanie przez Moskwę wrześniowych porozumień z Mińska. Zadeklarował to amerykański sekretarz stanu John Kerry po rozmowach w Kijowie z prezydentem Petrem Poroszenką.

Ukraiński szef państwa zaznaczył, że sytuacja na wschodzie się pogarsza, wspierani przez Moskwę separatyści zachowują się coraz agresywniej. „Przeprowadzają codziennie barbarzyńskie ataki, które prowadzą do śmierci wielu cywilów” – zaznaczył Petro Poroszenko.

Amerykański sekretarz stanu John Kerry zdecydowanie krytykował Rosję podkreślając, że to ona odpowiada za konflikt na wschodzie. Zaznaczył, że porozumienia mińskie muszą być natychmiast przestrzegane przez separatystów i Moskwę. Naciskają na to, wraz z Ukrainą, międzynarodowi partnerzy USA, w tym Niemcy i Francja. Ma o tym świadczyć także dzisiejszy przyjazd kanclerz Merkel i prezydenta Hollande do Kijowa.

Zawarte w połowie września porozumienia w Mińsku przewidują zawieszenie broni, utworzenie strefy buforowej i wyprowadzenie ciężkiego sprzętu. Ukraina nadal jest gotowa nadać specjalny status Zagłębiu Donieckiemu pod warunkiem przeprowadzenia wyborów zgodnie z ukraińskim prawem.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/mg

05.02.2015 (IAR) – Wpływowy republikański senator John McCain wezwał Baracka Obamę do rozpoczęcia dostaw broni na Ukrainę. McCain zapowiedział przygotowanie ustawy, która zobowiąże prezydenta USA do podjęcia takich kroków.

John McCain wystąpił na konferencji prasowej z grupą senatorów z partii republikańskiej i demokratycznej. Przekonywali oni, że bez większej pomocy Stanów Zjednoczonych Ukraina nie oprze się rosyjskiej agresji. „To jest walka pomiędzy demokracją a autorytarną dyktaturą i powinniśmy się jednoznacznie opowiedzieć” – oświadczył senator Lindsey Graham. W grudniu ubiegłego roku Kongres przyjął ustawę umożliwiającą przekazanie Ukrainie broni za kwotę 300 milionów dolarów. Prezydent USA ma jednak wolną rękę, czy z tych środków skorzystać. Zapowiedziana przez senatora McCaina ustawa zmuszałaby Baracka Obamę do rozpoczęcia dostaw broni dla Ukrainy. By tego nie zrobić, Obama musiałby tę ustawę zawetować, co mogłoby być niewygodne politycznie dla prezydenta.

Informacyjna Agencja Radiowa / IAR / Marek Wałkuski / Waszyngton/em/

źródło: stooq.pl

„…Po rozpadzie Związku Radzieckiego, gdy Ukraina potrzebowała pomocy z polskiej strony, nacjonaliści ukraińscy starali się okazywać Polakom swój szacunek, wkładający przy tym maski światowych demokratów tak, aby przejść demokratyczny „face control” przy wchodzeniu do Europy.
Kijów próbował kontynuować własne życie polityczne, ale w podziemiach nacjonalistycznej podświadomości wciąż pozostawały prastare idee, według których Polska zaliczała się do grona historycznych nieprzyjaciół ukraińskiej niepodległości.

Po pierwsze: zmieniały się poglądy na to, gdzie powinna leżeć wschodnia granica „sobornej Ukrainy”: ktoś mówił, że nad Kubaniem (Pawło Sztepa), ktoś, że na przedgórzach Kaukazu (Mykoła Machnowski), albo nawet u wybrzeża morza Kaspijskiego (Stepan Rudnickij). Jednak nikt nigdy nie miał wątpliwości gdzie powinna leżeć jej zachodnia granica: punktem odniesienia zawsze pozostawał San.

Bez przyłączenia do Ukrainy tych obszarów nie da się zbudować „soborngo mocarstwa ukraińskiego”, a właśnie takie „mocarstwo” jest głównym i ostatecznym celem ukraińskich nacjonalistów, dla osiągnięcia którego i powstał cały ów nacjonalizm ukraiński.

Po drugie: nacjonalizm ten ma retrospektywny charakter. Nie jest on skierowany ku przyszłości, ale w przeszłość. „Złotego wieku” Ukrainy nacjonaliści doszukują się daleko w minionych czasach. Epokę rozkwitu i aktywnego wzrostu polskiej państwowości nacjonaliści ukraińscy postrzegają jako okres upadku państwowości ukraińskiej, której początek widzą z kolei w epoce istnienia Księstwa Halickiego. Dlatego właśnie momenty dziejowe, wspomnienia, które wzbudzają u Polaków wzruszenie – u Ukraińców wywołują smutek. Zachodzi wyraźna sprzeczność zakresów historycznych, do których obydwa narody lubią się odwoływać. Polacy i ukraińscy nacjonaliści szukają dobrych i złych wspomnień w odmiennych epokach i jedyne co ich łączy – to Rosja. Ona jest dla nich jedynym wspólnym „złem”.

Po trzecie: Ukraina rywalizuje z Polską o misję cywilizacyjną oraz o przywództwo regionalne, na których utratę Polska nie może sobie pozwolić, mając więcej praw historycznych, by nazywać się regionalnym liderem, przy całym właściwym sobie mesjanizmem (bez ocenianiu tu, czy jest to właściwe, czy też nie).

Mesjanizm ukraiński jest rzeczą zmyśloną i spekulatywną. Nacjonaliści ukraińscy zawsze o nim marzyli, ale ani razu go nie wykreowali. Największym marzycielem był twórca wojskowej doktryny OUN Mychajło Kołodziński pisząc: „My, budując mocarstwo ukraińskie, musimy przesunąć granicę Europy do Ałtaju i Dżungarii. Właśnie tej przestrzeni brakuje Europie. Powołaniem Ukrainy jest związać te obszary z Europą w politycznym, gospodarczym i kulturalnym sensie…, aby wyraz „na styku dwóch światów” uzyskał realny sens… JakCezar zdobywając Galię otworzył całą Europę dla cywilizacji i kultury łacińskiej, tak i nasze nacjonalistyczne rewolucyjne armie muszą otworzyć dla kultury zachodnioeuropejskiej tereny, rozciągające się na południe i południowy wschód od Ukrainy…” (M. Kołodziński, „Ukraińska doktryna wojskowa”).

Polska miała okresy potęgi i urzeczywistnienia swoich zdolności przywódczych. Nacjonalizm ukraiński niczego podobnego nigdy nie przeżył. Pragnienie ukraińskich nacjonalistów zastąpienia Polski jako regionalnego przywódcy – to marzenie dziecka o zajęciu miejsca osoby dorosłej.
Po czwarte: pojęcia ideologiczne, sformułowane w przeszłości przez działaczy nacjonalizmu ukraińskiego, są apodyktycznie narzucane do realizacji w praktyce, przy całkowitym braku elementarnej elastyczności myślenia. Co napisane przez D. Doncowa albo przez Jurija Łypę – to święte! Dopuszczane są tylko tymczasowe, koniunkturalne poprawki, ale nigdy nie zmieniają się podstawowe zasady ukraińskiego nacjonalizmu.
Jego radykalność nie różni się od radykalności ekstremizmu islamskiego. Oba nurty głoszą fizyczną zagładę oponentów, ślepe kierowanie się literą własnych postulatów, uważają za wrogów tak Rosję, tak i Zachód, ale są tylko igraszką w rękach tego ostatniego.

To wszystko w sumie skazuje Polskę i Ukrainę na „szorstką przyjaźń”. Polskie władze, podtrzymując nacjonalizm ukraiński, starają się przejść po ostrzu brzytwy i nie pokaleczyć się – tzn. wyciągnąć z tej całej sytuacji maksymalną korzyść polityczną, ale w taki sposób, żeby nie spowodowało to żadnego uszczerbku interesów Polski. Dlatego Warszawa znajduje się w permanentnym poszukiwaniu balansu i punktu równowagi, a polscy politycy i dyplomaci używają karkołomnych chwytów…

…Część polityków już teraz nawołuje do przekazania Kijowi sprzętu wojskowego, a nawet wysłania na front polskich żołnierzy. Druga część na wszelkie sposoby protestuje przeciwko temu, wzywa do niemieszania się w konflikt, w którym „Ruscy” i „banderowcy” mordują się nawzajem.

Owa niepewność wywołuje pretensje ze strony ukraińskich nacjonalistów, którzy już otwarcie mówią o zdradzie przez Zachód interesów Ukrainy. Bez wątpienia do listy zdrajców dopiszą też i Polskę.”

całość tu: geopolityka.org

…już to kiedyś pisałem, ale że było to na samym początku konfliktu (więc już jakiś czas temu) to powtórzę przy okazji. Polsce potrzebna jest w miarę niezależna, ale przede wszystkim stabilna Ukraina. Tak było przed przewrotem zwanym „euromajdanem”. Obecna sytuacja nie służy ani nam, ani Europie a już najmniej samej Ukrainie, która może się czuć oszukana tym, że zachód nie wspiera jej tak jak to sobie Ukraińcy myśleli że będzie wyglądało. Bo choć czasem słychać głosy (prowokacyjne względem Rosji) o potrzebie militarnego wsparcia dla Ukrainy, to za chwilę są one gwałtownie uciszane zdecydowanymi wypowiedziami czołowych polityków zachodu o tym że konflikt należy rozwiązać wyłącznie na drodze dyplomatycznej.

Kiedy się to wszystko już skończy (o ile zakończy się na Ukrainie) to jestem ciekaw stosunku Rosji do „nowej” Ukrainy (zwłaszcza jeżeli wschodnie tereny od niej odpadną).

Tymczasem w Polsce tak rusofile jak i ukrofile rajcujący się czy to banderyzmem, czy to panslawizmem (pod rosyjskim powiernictwem) rzucając w siebie na wzajem obelgami nakręcają „problem” ideologiczny, który póki co tkwi wyłącznie w ich głowach, ale nawet na tym etapie brakuje im przede wszystkim obiektywnego spojrzenia na własny „ogonek”, którym się każda ze stron niczym przysłowiowa pliszka chwali… Prawdziwym problemem tymczasem i tragedią są ludzie żyjący na terenach gdzie toczy się wojna, i  gdzie OBIE strony używają ostrej amunicji nie zawsze i tylko w samoobronie. Zwykli szarzy obywatele cierpią za „bójkę” którą tak jak Poroszenko tak i Putin tylko mogą powstrzymać (bez potrzeby oglądania się na zachód) – pytanie czemu tego nie robią a wykorzystują każdą okazję do prowokowania siebie na wzajem… (Odys)

podobne: Skoro „media kłamią” to jaka jest prawda o wojnie na Ukrainie? Konrad Rękas: Po co powstrzymywać Putina? polecam również: Stanisław Michalkiewicz: „Kurde balans, miękną rury” czyli „mocni siłą naszych sojuszników”, „za wolność waszą” idziemy na wojnę. oraz: Murzyn swoje zrobił, murzyn może odejść! Czas na „scenariusz grecki” dla Ukrainy. Co zrobi Putin? i to: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem. a także: Witold Szirin Michałowski: „Skąd się wzięła Ukraina…” Rusi Czerwonej rys historyczny. oraz: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem). i to: Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. „Sueddeutsche Zeitung”: kapitulacja Kijowa. Obserwator OBWE: W Donbasie nie ma już państwa ukraińskiego.

rys. Wojciech Romerowicz

rys. Wojciech Romerowicz

USA krytykuje plan Putina i niemiecka oferta. Komorowski o wsparciu militarnym dla Ukrainy. NATO: Rosja zwiększa swoje siły na Ukrainie. Brzeziński o Rosji. Irak: Ofensywa Kurdów i sukcesy w walce z Państwem Islamskim oraz francuscy żołnierze po stronie „Jihadu”. Rozmowy USA-Kuba


1. ONZ: USA krytykuje plan Putina„Sueddeutsche Zeitung”: niemiecka oferta dla Putina. Polityka ustępstw wobec Rosji może być niebezpieczna

21.01.2015 (IAR) – Ambasador USA przy ONZ nie zostawia suchej nitki na planie pokojowym Władimira Putina. Samantha Power mówiła na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa w Nowym Jorku, że Putin chce Donbas okupować.

„Plan pokojowy Putina trzeba nazwać po imieniu – rosyjskim planem okupacji.” – mówiła Power. Jej zdaniem, rosyjski prezydent chce w ten sposób „zalegitymizować” podległość Moskwie terytoriów na wschodzie Ukrainy, a także stacjonujących tam rosyjskich żołnierzy i sprzętu wojskowego.

Plan Putina, ogłoszony przez rzecznika Kremla w ubiegłym tygodniu, zakładał między innymi wycofanie przez obie strony ciężkiej artylerii do wyznaczonej linii oraz wpłynięcie na separatystów, by działali na rzecz „uniknięcia dalszych ofiar wśród cywilów.” Rosja przesłała te pomysły listownie Ukrainie, jej prezydent odrzucił ten plan.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/AFP./wcześn/to/łp

podobne: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. oraz: Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. „Sueddeutsche Zeitung”: kapitulacja Kijowa. Obserwator OBWE: W Donbasie nie ma już państwa ukraińskiego.

23.01.2015 (IAR) – Niemcy są gotowe do rozmów z Moskwą na temat utworzenie europejsko-rosyjskiej strefy handlowej. Donosi o tym dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Warunkiem jest jednak załagodzenie przez Rosję konfliktu na Ukrainie.

Gazeta przytacza wypowiedź kanclerz Angeli Merkel, która na forum ekonomicznym w Davos miała powiedzieć, że jest gotowa do rozmów na temat strefy handlowej. Zastrzegła jednak, że warunkiem jest opracowanie kompleksowego rozwiązania kryzysu na Ukrainie. W podobnym tonie miał wypowiadać się także niemiecki wicekanclerz Sigmar Gabriel. Jak czytamy, polityk sugerował, że Unia Europejska musi zastanowić się co zaoferować Rosji po zakończeniu wojny i że Moskwie powinno się zaproponować jakieś wyjście. Gabriel także zastrzegał jednak, że Rosja musi przestrzegać porozumienia pokojowego z Mińska.

„Sueddeutsche Zeitung” nazywa stanowisko niemieckich władz dyskretną ofertą złożoną prezydentowi Rosji w sprawie rozwiązania konfliktu na Ukrainie.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) Wojciech Szymański,Berlin/dyd

23.01.2015 (IAR) – Istnieje obawa, że Berlin będzie walczył mocniej o własne interesy, niż o stabilizację – uważa Juliusz Sabak, ekspert serwisu Defence24.pl. Jak donosi niemiecka prasa – politycy tego kraju sugerują, że Unia Europejska powinna zaproponować Rosji dodatkowe korzyści w przypadku zakończenia wojny na wschodzie Ukrainy.

Juliusz Sabak jest wobec nowej koncepcji dość sceptyczny. Niemcy, w jego opinii, zdają się poszukiwać rozwiązania, które bardziej poprawi stosunki niemiecko-rosyjskie niż rosyjsko-unijne, także sytuacja na Ukrainie nie jest tu traktowana najpoważniej. Ekspert uważa, że może to doprowadzić do rozłamu w polityce europejskiej względem Rosji. Już teraz wyraźne są sygnały zarówno z samych Niemiec, gdzie odbywają się protesty o wymowie pacyfistycznej, jak i z Unii Europejskiej, która sama zaczyna czuć ciężar sankcji ekonomicznych.

Niemiecki rząd skłania się obecnie ku ustępstwom wobec Rosji, ale wprowadzenie takiej polityki mogłoby oznaczać niebezpieczny precedens, który – jak uważa Sabak – mógłby stwarzać nowe zagrożenia. Ekspert wyraża obawę o kraje bałtyckie, jak również terytoria, na których znajdują się istotne dla Rosji złoża.

Jak donosi „Sueddeutsche Zeitung”, o gotowości do podjęcia rozmów o utworzeniu z Rosją wspólnej strefy handlu mówiła w Davos Angela Merkel. W podobnym tonie wypowiadał się także wicekanclerz Niemiec.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Przemysław Pawełek/K.P.

podobne: Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. oraz: Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją. i to: Co z paktem Putin-Merkel dotyczącym Ukrainy?  a także: Niemcy i Węgry przeciwne antyrosyjskim sankcjom. Francuski Total prowadzi rozmowy z Łukoilem.

2. Prezydent przeciw rozważaniu bezpośredniego wsparcia militarnego dla Ukrainy.

22.01.2015 (IAR) – Prezydent przeciw rozważeniu ewentualnego bezpośredniego wsparcia polskiego wojska dla Ukrainy. Bronisław Komorowski komentował w rozmowie w TVPInfo słowa byłego opozycjonisty Zbigniewa Bujaka, który uznał, że „byłoby fantastycznie, gdyby polscy żołnierze walczyli w Doniecku”. Do tych słów odniósł się też kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda, który stwierdził, że „to jest bardzo poważna decyzja, trzeba by się nad nią dobrze zastanowić”.

Według Bronisława Komorowskiego, to niepoważna i groźna ocena, szczególnie, że pada z ust pretendenta do roli zwierzchnika sił zbrojnych. Prezydent powiedział, że powadze Polski nie służy opinia kraju, który mógłby w ogóle rozważać scenariusze samodzielnej od Unii Europejskiej i NATO drogi politycznej wobec Ukrainy. Zdaniem prezydenta, Ukrainie służyć może zwartość Unii i NATO we wspieraniu Kijowa w umacnianiu suwerenności. Bronisław Komorowski dodał, że nie sądzi, by ktokolwiek na Ukrainie liczył na wygraną przy użyciu swoich czy obcych żołnierzy z Rosją.

Bronisław Komorowski odniósł się też do oburzenia, jakie w Moskwie wywołały słowa polskiego szefa MSZ. Grzegorz Schetyna zwrócił uwagę na to, że obóz Auschwitz-Birkenau wyzwalali też Ukraińcy walczący w Armii Czerwonej.

Prezydent stwierdził, że należy uszanować, że to Rosjanie stanowili największą grupę wtedy walczącą. Zastrzegł, ze lepiej się skupić na przeżyciu pamięci o likwidacji obozu w Auschwitz i dramatycznym doświadczeniu ludobójstwa. „Nie warto tego plątać w sumie dosyć nie na miejscu, nie w tej chwili istotne spory natury historycznej” – dodał.

IAR/tvpinfo/lp/ab

podobne: Koziej o roli Polski w kryzysie ukraińskim.  oraz: Polski sprzęt dla „szpicy” NATO. Broń dla Ukrainy na własną rękę. Niemcy nie chcą zwiększać wydatków na obronność. Rosja zbuduje własne „Mistrale”. i to: Broń dla Ukrainy może oznaczać eskalację działań: polskie MSW wesprze Ukrainę, MON nie mówi nie.

3. NATO: Rosja zwiększa swoje siły na Ukrainie.  Z.Brzeziński o Rosji.

21.01.2015 (IAR) – Rosja zwiększyła swoje siły na Ukrainie – potwierdza NATO i ponawia apel do Moskwy o wycofanie wojsk.

Szef Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg mówił o zwiększonej liczbie czołgów, artylerii i systemach obrony powietrznej. Nie chciał jednak komentować wypowiedzi ukraińskiego prezydenta i podawać dokładnej liczby wojsk i sprzętu. Petro Poroszenko powiedział dziś w Davos, że na wschodzie Ukrainy rozmieszczonych jest ponad 9 tysięcy rosyjskich żołnierzy, a także ponad 500 rosyjskich czołgów, transporterów opancerzonych i jednostek artylerii. Rosja odrzuciła te oskarżenia. Natomiast Sojusz kolejny raz obwinił Moskwę o łamanie wrześniowego porozumienia z Mińska. Sekretarz generalny NATO podkreślił, że utrzymywanie przedz Rosję wojsk na wschodzie Ukrainy nie przyczynia się do pokojowego rozwiązania konfliktu.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Beata Płomecka/Bruksela/dabr

podobne: Ukraińska armia weszła do Ługańska. Sytuacja z kolumną humanitarną i wojskową (USA nie potwierdzają rosyjskiej agresji). Czechy: ćwiczenia lotnictwa NATO. Irak: pomoc dla Kurdów, Sunnici przeciw dżihadystom, masakra Jazydów. Gaza – jak zakończyć wojnę. oraz: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową.

22.01.2015 (IAR) – Zbigniew Brzeziński apeluje do Stanów Zjednoczonych i NATO o rozlokowanie wojsk na Litwie, Łotwie i w Estonii. Podczas przesłuchania w amerykańskim Senacie wyraził obawę, że Władimir Putin zechce powtórzyć scenariusz krymski w krajach bałtyckich.

Zbigniew Brzeziński uważa, że jeśli Władimir Putin zechce zająć kraje bałtyckie, to nie będą one w stanie przeciwstawić się rosyjskiej agresji. „Jedyny wiarygodny i pokojowy sposób na wzmocnienie regionalnego bezpieczeństwa, to rozlokowanie kontyngentów NATO” – powiedział. Według Zbigniewa Brzezińskiego, wysłanie takich jednostek na Litwę, Łotwę i Estonię nie stanowiłoby zagrożenia dla Rosji, ale sprawiłoby, że w razie inwazji Moskwa ryzykowałaby konfliktem z NATO. Zbigniew Brzeziński zaapelował też o rozlokowanie przez USA i ich sojuszników sprzętu wojskowego w Polsce oraz przekazanie Ukrainie broni defensywnej. „Putin igra z ogniem finansując i zbrojąc lokalną rebelię, a czasami interweniując militarnie bezpośrednio w celu zdestabilizowania Ukrainy ekonomicznie i politycznie, i zniszczenia europejskich aspiracji tego kraju” – powiedział Zbigniew Brzeziński. Zaproponował też dla Ukrainy model fiński, w którym kraj ten pozostanie neutralny militarnie, ale utrzyma związki gospodarcze z Zachodem.

Informacyjna Agencja Radiowa / IAR / Marek Wałkuski / Waszyngton/em/

podobne: Ukraina dąży do NATO, armia nie skorzysta z korytarzy humanitarnych. „Siły pokojowe” OUBZ kontra „siły szybkiego reagowania” NATO. Finowie i Szwedzi w gotowości bojowej, Norwegia i magazyny broni USA. oraz: Przyganiał kocioł garnkowi. USA krytykują tłumienie przez reżimy demokratycznych protestów polecam również: Bębny wojny? Korea Północna testuje rakiety. Manewry lotnicze w Rosji. USA wzmocnią siły lądowe i morskie w krajach na wschodzie NATO. Wywiad USA prognozuje wkroczenie Rosjan na wschodnią Ukrainę i to: Zmiany planów obronnych NATO

4. Irak – nowa ofensywa Kurdów. Sukcesy w walce z Państwem Islamskim. Kerry po spotkaniu ws. walki z Państwem IslamskimByli francuscy żołnierze walczą pod sztandarem Państwa Islamskiego

21.01.2015 (IAR) – Iraccy Kurdowie przypuścili nową ofensywę na północy kraju. Chcą w ten sposób odciąć radykałom z Państwa Islamskiego drogi zaopatrzenia z ich baz w Syrii na tereny w Iraku.

Kurdyjscy żołnierze przegnali w ostatnim czasie radykałów z okolicy tamy w Mosulu. Zaopatruje ona w prąd niemal całą prowincję Anbar czyli tereny w Iraku, gdzie fanatycy z Państwa Islamskiego mają największe wpływy. Teraz ofensywa Kurdów postępuje dalej na południe, by odciąć radykałom drogi transportu zaopatrzenia.

Tymczasem od poniedziałku koalicja pod wodzą Amerykanów dokonała już ponad 20 nalotów na pozycje Państwa Islamskiego. Dotychczasowe bombardowania miały wyraźnie osłabić radykałów, choć generałowie podkreślają, że potrzeba jeszcze wiele czasu, zanim będzie można mówić o sukcesie.

Z kolei ONZ ostro potępiła tzw. sądy koraniczne, które ustanowili islamiści na podbitych terenach. „Mamy wiele informacji o kobietach na których dokonano egzekucji w Mosulu i w innych miastach, po wyrokach tzw. sądów religijnych” – mówi rzeczniczka ONZ-owskiego Biura Praw Człowieka Ravina Shamdasani.

ONZ twierdzi, że na należących do islamistów stronach pojawiły się ostatnio zdjęcia kamienowanych kobiet i krzyżowanych mężczyzn.

Od czasu, gdy niemal rok temu sunniccy rebelianci zaczęli przejmować kolejne tereny w Syrii i w Iraku, pojawiają się doniesienia o dokonywanych przez nich czystkach etnicznych na jazydach, chrześcijanach czy szyitach. Po ustanowieniu kalifatu islamiści wprowadzili własne sądy, walutę i kodeks zachowań. Za jego złamanie grożą surowe kary.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/Al-Jazeera/UN/kry

podobne: Obama upoważnił wojsko do ograniczonych ataków w Iraku. Sukcesy islamistów (widmo nowej interwencji)Pełzająca interwencja w Iraku. oraz: USA odpowiedzialne za sytuację w Iraku i to: Irak: kurdyjscy rebelianci zajęli dwa pola naftowe. polecam również: Wsparcie dla Kurdów w Iraku. Libia prosi o międzynarodową interwencję. a także: Amerykanie dozbrajają Kurdów (wbrew stanowisku Turcji) oraz: Irak: pomoc dla Kurdów, Sunnici przeciw dżihadystom, masakra Jazydów.

22.01.2015 (IAR) – Amerykanie ogłaszają sukcesy w walce z Państwem Islamskim. Źródła dyplomatyczne twierdzą, że do tej pory w Iraku i w Syrii zabito 6 tysięcy radykalnych bojowników i połowę dowództwa fanatycznej organizacji.

Zarówno z Iraku, jak i z Syrii w ostatnich dniach nadchodzą dobre wieści. Od środy Amerykanie i koalicjanci dokonali w sumie 31 nowych nalotów na pozycje radykałów. Dyplomaci twierdzą, że połowa dowództwa Państwa Islamskiego została wybita, a w sumie zginęło już 6 tysięcy bojowników. Irakijczycy poinformowali dzisiaj o zabiciu dowódcy radykałów w prowincji Anbar na zachodzie kraju.

Wczoraj Kurdowie przypuścili nową ofensywę na północy Iraku niedaleko Mosulu. Chodzi o to, by operującym w Iraku islamistom odciąć drogi zaopatrzenia z Syrii. Wcześniej informowano, że fanatyków wygnano z rejonu strategicznej tamy w Mosulu. Eksperci ostrzegają jednak, że Państwo Islamskie łatwo nie daje za wygraną i w każdej chwili może chcieć wrócić na tereny, z których przegnano bojowników.

Amerykański sekretarz stanu John Kerry informował na konferencji w Londynie, że od sierpnia, gdy rozpoczęła się ofensywa przeciwko radykałom, siły koalicyjne dokonały niemal dwóch tysięcy nalotów.

W ubiegłym roku fanatyczni bojownicy, którzy nazwali się Państwem Islamskim, rozpoczęli zajmowanie kolejnych terenów w Iraku i Syrii. W podbitych miejscach ustanowili islamski kalifat i wprowadzili nowe, surowe zasady postępowania. Z Iraku i Syrii systematycznie dochodzą informacje o torturach, masowych egzekucjach czy gwałtach, jakich dopuszczają się radykałowie. ONZ twierdzi nawet, że bojownicy krzyżują i kamienują nieposłusznych sobie ludzi.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/RTR/Al-Arabiya/CNN/em/

podobne: Tomasz Otłowski: Wojna z Kalifatem: aspekty operacyjne. Nieudolność USA (celowa?) i to: Bliski Wschód: Obama upoważnił wojsko do ograniczonych ataków w Iraku. Sukcesy islamistów (widmo nowej interwencji).

22.01.2015 (IAR) – W Londynie zakończyło się spotkanie ministrów spraw zagranicznych 21 państw koalicji walczącej z Państwem Islamskim. Współprzewodniczący obrad, amerykański sekretarz stanu John Kerry dał do zrozumienia, że koalicja 60 państw obecnych na pierwszej takiej naradzie w grudniu w Brukseli ani nie stopniała, ani się nie rozpadła, a dzisiejsze spotkanie miało charakter grupy roboczej.

John Kerry podkreślił, że dzięki wysiłkom irackiej armii, kurdyjskich peszmergów i lotnictwa koalicji udało się zatrzymać dalsze postępy Państwa Islamskiego, które określa arabskim skrótem DAESH (wym. dasz). „Siły lądowe, wsparte przez prawie 2 tysiące uderzeń powietrznych, odbiły z rąk DAESH ponad 700 kilometrów kwadratowych. Trwają szkolenia w Iraku; doradcy koalicyjni intensyfikują swoje wysiłki, aby utworzyć 12 nowych brygad irackich. A tej wiosny rozpoczniemy szkolenie sił syryjskiej opozycji w obozach w Arabii Saudyjskiej, Turcji i Katarze” – powiedział John Kerry. Dodał, że koalicja nie zajmuje się tylko walką z Państwem Islamskim. „Myślimy również, jak pomóc ofiarom DAESH w odbudowie ich życia, kiedy DAESH odejdzie do historii. To ma krytyczne znaczenie” – powiedział amerykański sekretarz stanu i wymienił pomoc w odbudowie administracji i rządów prawa, dostawy wody i energii oraz pomoc humanitarną dla wielu ofiar Państwa Islamskiego, zwłaszcza kobiet i dziewcząt.

Jutro John Kerry podejmie temat walki z dżihadyzmem i radykalizacją na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Davos.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/em/

podobne: Obama przed szkodą i po szkodzie głupi. Znowu będzie wspierał „umiarkowaną opozycję” w Syrii. Zapowiada zniszczenie ISIL ale wojsk nie wyśle, za to wyśle armię do „walki” z Ebolą. Secesyjne plany Teksasu. oraz: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS i to: MaxTV news: Ebola & Khorasan. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla mówi Wojna 20 razy w ONZ. Amerykański generał o szkoleniu „syryjskich rebeliantów”.

22.01.2015 (IAR) – Kilkudziesięciu byłych francuskich żołnierzy walczy pod sztandarem tak zwanego Państwa Islamskiego. Takie informacje przyniosła rozgłośnia RFI.

Wiadomość starał się zbagatelizować minister obrony Jean-Yves Le Drian, który twierdzi, że to marginesowe zjawisko. Tymczasem według informacji zebranych przez media można mówić o kilkudziesięciu osobach, które na terenach zajętych przez tak zwane Państwo Islamskie biorą udział bezpośrednio w walce, zajmują się szkoleniem młodych ochotników przybywających z Francji lub prowadzą instruktaż zastosowania ładunków wybuchowych. W Syrii i w Iraku przebywa ponad tysiąc obywateli francuskich – kobiet i mężczyzn. Ponad połowa z nich walczy z bronią w ręku. Byli francuscy żołnierze, którzy są w oddziałach dżihadystów, albo przeszli na islam, albo wychowali się we Francji w tradycji i kulturze arabsko-muzułmańskiej. Są niezwykle niebezpieczni, gdyż znają tajemnice operacyjne armii francuskiej i jej procedury bojowe. To dotkliwa wiadomość dla znacznej części polityków domagających się wprowadzenia obowiązkowej i powszechnej służby wojskowej, widząc w niej formę wychowania obywatelskiego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/em/

podobne: Dżihadyści śmieją się z USA. Francuscy islamiści biorą udział w egzekucjach.

5. Rozmowy USA-Kuba.

21.01.2015 (IAR) – W Hawanie trwają kubańsko-amerykańskie negocjacje na temat wznowienia stosunków dyplomatycznych pomiędzy oboma krajami. Rozmowy rozpoczęły się od sporu o amerykańską politykę imigracyjna wobec uciekinierów z Kuby.

Przedmiotem sporu podczas rozmów w Hawanie jest zasada zwana „mokra stopa, sucha stopa” pozwalająca na uzyskanie azylu w USA wszystkim Kubańczykom , którzy dotrą na amerykańską ziemię. Kubańskie władze uważają, że zasada ta promuję nielegalną imigrację i zachęca do niebezpiecznych wyprawy przez Cieśninę Florydzką. Przedstawiciele rządu Castro usłyszeli jednak od Amerykanów, że na razie nie ma mowy o zmianie tych przepisów.

Mimo sporu o imigrację rozpoczęte w Hawanie negocjacje mają historyczny wymiar. Są one częścią rozpoczętego przez Baracka Obamę procesu normalizacji stosunków z Kubą. W ubiegłym tygodniu prezydent USA złagodził embargo wobec Kuby i zapowiedział otwarcie ambasady w Hawanie. O tym także amerykańska delegacja rozmawia z kubańskimi władzami.

Informacyjna Agencja Radiowa / IAR / Marek Wałkuski / Waszyngton/łp

Podobne: Putin na Kubie m.in. o wojskowej stacji nasłuchowej.

źródło: stooq.pl

polecam również: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii.

rys. Paweł Kuczyński

rys. Paweł Kuczyński

Porozumienie gazowe podpisane. Pakiet zimowy – przełom dla Europy, kapitulacja Ukrainy.


Porozumienie gazowe podpisane.

31.10.2014 (IAR) – Po siedmiu rundach negocjacji. porozumienie dotyczące dostaw gazu na Ukrainę zostało zawarte. Podpisy pod protokołem w tej sprawie złożyli w Brukseli unijny komisarz ds. energii Gunther Oettinger, rosyjski minister ds. energii Aleksander Nowak, oraz ukraiński minister Jurij Prodan.

W ceremonii uczestniczyli także przewodniczący Komisji Jose Barroso, szefowie Natfohazu i Gazpromu.

Tzw. pakiet zimowy przewiduje, że Ukraina do końca roku zapłaci Gazpromowi ponad 3 miliardy dolarów tytułem zaległych rachunków. Obowiązywać ma wstępna cena: 286,5 dolara za tysiąc metrów sześciennych gazu. Ostateczną kwotę ma określić sąd. „To tymczasowe ustalenia obowiązujące do wyroku sądu arbitrażowego w Sztokholmie w sprawie naszego sporu z Rosją” – powiedział Jurij Prodan. Jeśli chodzi o nowe zamówienia , Kijów do końca marca przyszłego roku będzie płacił za surowiec w formie przedpłat. ” Ukraina ma możliwość zamówić w tym czasie gaz za ustaloną cenę 385 dolarów za tysiąc metrów sześciennych” – powiedział unijny komisarz ds. energii Guenther Oettinger. Do końca tego roku Kijów przewiduje zakup gazu za 1,5 miliarda dolarów. Wszystkie strony rozmów miały zostać zapewnione, że strona ukraińska będzie miała środki do zapłacenia rachunków. Pieniądze mają pochodzić zarówno z krajowej kasy jak i z pakietów pomocowych Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

IAR/Magdalena Skajewska/Bruksela/sk

…Rosji rzecz jasna jest „wsio rawno” kto będzie jej płacił za gaz dla Ukrainy, ale jeżeli ktoś liczy na to że Ukraina, która jest bankrutem i dłużnikiem międzynarodowych instytucji finansowych (m.in. z powodu wyniszczającej i kosztownej wojny na wschodzie) będzie miała jakieś własne środki na zapłacenie swoich zobowiązań to się grubo myli… Za długi Ukrainy zapłaci rzecz jasna ktoś inny – przynajmniej dopóki lichwiarze którzy opłacili zadymę na Ukrainie (a teraz chcą jej „pomóc” udzielając pożyczek) nie zlicytują majątku ukraińskiego na swoich warunkach, bo nie chce mi się wierzyć że UE i MFW będą Ukrainie pomagać za darmo 🙂 Tymczasem pojawiły się już pierwsze głosy sprzeciwu przeciwko tego rodzaju praktykom… (Odys)

Merkel z Fico o gazie.

20.10.2014 (IAR) – Kanclerz Niemiec złożyła krótką wizytę w Bratysławie. Ze słowackimi politykami rozmawiała o bezpieczeństwie energetycznym i o sytuacji na Ukrainie.

Kanclerz Angela Merkel z premierem Robertem Fico rozmawiała o problemie zaopatrzenia w gaz płynący z Rosji. W ostatnich tygodniach Słowacja jest zaniepokojona ograniczonymi o połowę dostawami tego surowca z Rosji a także spłatą długu gazowego Ukrainy wobec Moskwy. O tym zdecydowanie i rezolutnie mówił słowacki premier pod adresem władz w Kijowie. „Nie można zachowywać się tak, że chce się być partnerem Unii Europejskiej i czekać, że to ona wszystko załatwi i zapłaci. Będę zawsze o tym mówić zdecydowanie i otwarcie jako słowacki polityk” – stwierdził premier Fico. Natomiast kanclerz Merkel nie wykluczyła, że państwa unijne mogłyby zapłacić za gaz dostarczany na Ukrainę, by miliardowe zadłużenie zlikwidować.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Paweł Szukała/Praga/

źródło: stooq

„…Komisja Europejska osiągnęła porozumienie, które najprawdopodobniej zapewni bezpieczeństwo dostaw gazu z Rosji dla klientów europejskich. Pozostawia w ręku narzędzia deeskalacji w kontaktach z Rosją. Może nadal udzielić zgody na wyłączenie gazociągu OPAL spod regulacji antymonopolowych, odmrozić rozmowy o South Stream i nadal niepublikować wyników śledztwa przeciwko Gazpromowi.

Czytaj także: 3 narzędzia Putina skuteczniejsze od wojny gazowej

To grunt pod nowe otwarcie, które Komisja Europejska może nazywać „przełomem” ale jest to kapitulacja Ukrainy, którą można nazwać gazową Jałtą, przed którą do tej pory przestrzegałem. Nie daje ono wystarczających gwarancji Kijowowi, który może spodziewać się manipulacji warunkami umów przez Federację Rosyjską. Europejczycy mogą szykować się na spokojną zimę. Ukraina musi nadal liczyć się z możliwością zastosowania przez Rosjan gazowego szantażu, który wraz z innymi czynnikami spoza sektora energetycznego, będą nadal destabilizować kraj, w którym w zeszłym tygodniu odbyły się wybory parlamentarne. Gaz pozostaje bronią w rękach prezydenta Władimira Putina, której ten z pewnością użyje do rozgrywania różnic w obozie reform nad Dnieprem…”

(całość komentarza pod linkiem Pakiet zimowy – przełom dla Europy, kapitulacja Ukrainy)

…Osobiście nie jestem zaskoczony tym, że po politycznej Jałcie zwanej „umową stowarzyszeniową” UE – Ukraina (pisaną ewidentnie pod interes UE – Rosja) w przypadku umowy gazowej UE zachowała się dokładnie tak samo załatwiając w pierwszej kolejności istotne interesy „starej UE” kosztem nowego członka „wspólnoty”, który sam jest sobie winien że odrzucił korzystny kontrakt z Rosją który wynegocjował swojego czasu Janukowycz (Ukraina z tarczą czyli… 260 USD za 1000 m3 bez podpisania Unii Celnej). Ukraińcy muszą po raz drugi przełknąć gorzką pigułkę bycia przedmiotem przetargowym w relacjach UE – Rosja. Sama Rosja może wyjść na tej umowie na zero.  Najwięcej zaś ugrała międzynarodowa lichwa która będzie żyrować porozumienie (za sowitą prowizję) i po części UE która kosztem Ukrainy rozgrywa swoje interesy energetyczne z Rosją… (Odys)

podobne: Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”? KE i Ukraina za tymczasową ceną gazu z Rosji, która za trzy lata może spaść o 28 %. Gaz-System: o zapasach gazu i interkonektorze z Litwą. PGNiG planuje wykonać 40 otworów do końca roku. oraz: Wojna gazowa? Putin grozi ograniczeniem dostaw gazu do Europy w przypadku rewersu na Ukrainę. Rosja może stracić Gazociąg Południowy. a także: Rosyjski budżet może stracić stabilność. Rosja nie będzie utrudniać reeksportu gazu (dostawy do Polski na stabilnym poziomie). Ukraińcy utracili marzenia o UE. Po zmianach rządowych w Szwecji i Polsce milkną dwaj najwięksi krytycy Moskwy.

gazprom, unia europejska, niedźwiedź

Wojciech Jakóbik Blog

Ukraińskie gazociągi Ukraińskie gazociągi

Wczoraj doszło do porozumienia Komisja Europejska-Ukraina-Rosja odnośnie wznowienia dostaw gazu od Gazpromu nad Dniepr od listopada do marca przyszłego roku. Komisja Europejska nazwała je przełomem. Jest ono jednak rozwiązaniem doraźnym, wymagającym uzupełnienia wiosną.

View original post 737 słów więcej

Pakiet klimatyczny – sukces Ewy Kopacz? Być może, ale to Polacy słono za jej sukces zapłacą. Cameron nie ma wątpliwości: UE chce ukraść pieniądze ludzi, których reprezentuje. Czy w GB przeleje się czara goryczy?


1. Po spotkaniu Kopacz -Hollande – MerkelNiemcy: prasa o pakiecie klimatycznym

23.10.2014 (IAR) – Po spotkaniu Ewy Kopacz z prezydentem Francji i kanclerz Niemiec jest zgoda na utrzymanie przez Polskę dotychczasowych obciążeń związanych z redukcją gazów cieplarnianych. W Brukseli trwa unijny szczyt poświęcony nowemu pakietowiklimatycznemu. Wciąż nie wiadomo jednak czy dostaniemy darmowe pozwolenia na emisję zanieczyszczeń po roku 2019.

Podczas rozmowy polsko – francusko – niemieckiej pozostali przywódcy czekali na rozpoczęcie obrad. Premier Ewa Kopacz próbowała przekonać Angelę Merkel i Francois Hollanda do rozwiązań korzystnych dla Polski. Przywódcy Niemiec i Francji – jak wskazują unijni negocjatorzy – przychylnie podeszli do zapisów o utworzeniu nowej rezerwy w wysokości 2 procent całej puli uprawnień dla biednych krajów Unii. Oznacza to, że większy ciężar redukcji spadnie na bogate kraje Wspólnoty.

Nie udało się jeszcze wywalczyć Polsce bezpłatnych certyfikatów dla firm energetycznych, co jest kluczowe jeśli chodzi o wzrost cen energii.

Teraz trwa kolacja, na której przywódcy 28 państw odniosą się do ustaleń Polski Niemiec i Francji.

IAR/ Skajewska& Majka &Naukowicz, Bruksela/mcm/

25.10.2014 (IAR) – Niemcy zapłaciły wysoką cenę za europejskie porozumienie w sprawie pakietu klimatycznego – ocenia „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Zdaniem gazety, koszty kompromisu spadną na niemiecką gospodarkę.

Komentator „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że rząd Angeli Merkel wmanewrował się w Brukseli w trudną sytuację. Wynegocjowane porozumienie nie jest bowiem korzystne dla niemieckich ambitnych celów redukcji CO2. W dodatku zostało okupione dużym kosztem. Jak czytamy, aby przekonać do siebie „hamulcowych” w sprawie ochrony klimatu, jak Polskę czy Czechy, Angela Merkel poszła wobec tych krajów na dalekie ustępstwa. Wkład państw wschodnioeuropejskich w ochronę klimatu znowu został zmniejszony. Ciężar będzie musiała ponieść w większości niemiecka gospodarka.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” nazywa jednak porozumienie z Brukseli „rozsądnym kompromisem”. Gazeta ostrzega też przed zbyt ambitnymi celami klimatycznymi. Unia Europejska sama nie uratuje klimatu na świecie – czytamy we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Wojciech Szymański/Berlin/dabr

źródło: stooq.pl

podobne: UE – Zamrożenie aukcji części pozwoleń na emisję CO2 zatwierdzone i to: „Die Zeit”: Polska ma powody, by bronić węgla jako źródła energii

komentarz autorstwa Pana Andrzeja Szczęśniaka:

„…czy to co uchwalono w Brukseli 23 października to sukces czy porażka Polski, rządu, energetyki, przemysłu?

Sukces.

Na skalę tego, co Pani Premier zapowiedziała, zakreślając minimalistyczne cele do osiągnięcia, obiecując że prąd w polskich domach nie zdrożeje. Coś na podobieństwo słynnej „ciepłej wody w kranach” Premiera Tuska. I rzeczywiście, w negocjacjach osiągnięto przedłużenie okresu bezpłatnych emisji dla energetyki. Więc sukces. Jednak koszty emisji (dzisiaj nieistotne dzięki niskim cenom pozwoleń) to tylko jeden z czynników wzrostu cen energii. Poza tym mamy inne składniki:

  • rosnące (poprzez zwiększenie udziału w miksie energetycznym) koszty energii odnawialnej
  • rosnące podatki energetyczne
  • rosnące koszty efektywności energetycznej
  • nieprzewidywalne (więc mogą pociągnąć ceny w dół, choć dzisiaj wydaje się to karkołomną prognozą) notowania giełdowe

Wzrostu cen energii odbiorca raczej więc nie uniknie.

Porażka.

A. Strategiczna. Polityka energetyczna Unii Europejskiej to odpowiedź na sytuację większości krajów naszego regionu, szczególnie tych wysoko uprzemysłowionych. Sytuację braku praktycznie wszystkich surowców energetycznych. Polska ma sytuację odmienną, mamy w obfitości węgla, elektroenergetyka i ciepłownictwo o niskich kosztach mogłyby być naszym atutem. Polska dysponuje przecież 85 procentami zasobów węgla kamiennego Unii. Dlatego to, co jest korzystne dla gospodarki Francji, Niemiec, czy szczególnie Danii, gdyż minimalizuje się import, zużycie, zwiększa bezpieczeństwo energetyczne, niekoniecznie jest korzystne dla Polski. Co warte zauważenia: z naszej polityki konkurencyjności Polski opartej na taniej sile roboczej i taniej energii – pozostała tania praca, której koszty są coraz niższe na tle Europy, więc można obwołać ogromny sukces, jednak trochę o tym nie wypada głośno mówić. Dawniej tania zaś energia nie jest wiele tańsza niż w Unii. Nie będzie zachętą do rozwoju przemysłu w Polsce, a mogła być, gdyż węgiel daje takie możliwości. Niestety nie w modelu przyjętym przez Unię. Porażką wszystkich rządów jest, że nie potrafiliśmy wywalczyć warunków, uwzględniających nasz potencjał i nasze interesy. Cóż więc się dziwić, że potem trzeba zamykać kopalnie?

B. Przemysłowa. Polityka energetyczna jest częścią polityki przemysłowej Europy, narzędziem re-industrializacji Starego Kontynentu. Dokładnie odwrotnie, niż słyszymy u nas. Z prostego powodu – jako kontynent ubogi w surowce, Europa nie chce rozwijać gałęzi opartych na dużym zużyciu energii, bo ją musi importować. To nie Ameryka, która ma wszystko – węgiel, ropę, gaz. Więc zamiast przemysłów energochłonnych Europa rozwija branże oparte na innowacyjności, czyli własności intelektualnej, patentach, technologiach. Ot, choćby taka energia odnawialna czy nowa gałąź „zielonego przemysłu” służącego ochronie przyrody. Lub europejski przebój – efektywność energetyczna, czyli najwyższa półka technologii od zegarka przez samochody do turbin parowych. Tu Europa jest liderem i na to stawia. Ale nas w tym miejscu nie ma. Niestety.”

źródło: szczesniak.pl

2. Totalna bezmyślność! Ewa Kopacz postanowiła zniszczyć polską gospodarkę! Straty sięgną minimum 265 mld zł!

„Ewa Kopacz podjęła na szczycie UE decyzję, aby zniszczyć polską gospodarkę. Wyrażenie przez nią zgody na nowy pakiet klimatyczny jest równoznaczne z popełnieniem gospodarczego samobójstwa przez nasz kraj. Rządowi propagandyści próbują nam wmówić, że dzięki realizacji nowej polityki w sprawie CO2 w Polsce pracę może zyskać nawet 100 tys. osób. – To prawda. Szkoda tylko, że nikt nie wspomina o tym, że jednocześnie pracę straci 400 tys. osób, a ceny prądu poszybują do góry nawet o kilkaset procent!

Brak veta ze strony Ewy Kopacz na propozycję unijnych biurokratów dotyczącą obniżenie emisji dwutlenku węgla o 40 proc. do 2030 roku oznacza katastrofę dla polskiej gospodarki. Produkcja energii elektrycznej przez dominujące w naszym kraju elektrownie węglowe przestanie się opłacać (poprzez narzucony sztucznie system opłat za pozwolenie na emisję CO2). Budowa nowych elektrowni (atomowych, wiatrowych lub na gaz ziemny) pochłonie dziesiątki miliardów złotych, które przełożą się na wzrost cen prądu zarówno dla przemysłu (co będzie skutkowało obniżeniem konkurencyjności gospodarki oraz inflacją), jak i odbiorców indywidualnych (większe rachunki za prąd = mniej pieniędzy w domowym budżecie). Trzeba będzie zamknąć kilkanaście kopalni węgla (brak zapotrzebowania na węgiel z uwagi na likwidację elektrowni). Istotnie wzrośnie również bezrobocie i bieda. Według wstępnych szacunków z powodu wejścia w życie nowego pakietu klimatycznego, pracę w naszym kraju może stracić nawet 400 tys. osób, które są żywicielami dla 1,5 mln osób. Zgodnie z wyliczeniami Instytutu Kościuszki oraz firmy doradczej Ernst & Young – ograniczenie emisji CO2, jakie zaakceptowała Ewa Kopacz, może obniżyć PKB Polski w latach 2014-2030 średnio nawet o 1 proc. w skali roku! W przeliczeniu na złotówki oznacza to stratę w wysokości minimum 265 miliardów złotych! Podziękujmy Ewie Kopacz za jej idiotyczną i bezmyślną decyzję…”

źródło: niewygodne.info.pl 

podobne: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli. oraz: Ekoniezdary i ekozdrajcy z polskim paszportem. Polska zapłaci wysoką cenę za pakiet klimatyczny

3. Przedsiębiorcy do KE: zniszczycie polski przemysł

„Zniszczycie nas – tymi dramatycznymi słowami zwracają się do Komisji Europejskiej przedstawiciele najważniejszych branż polskiego przemysłu. Według ich informacji, jutro (środa 22.01.) w Brukseli Komitet do spraw Zmian Klimatu przedstawi propozycje kolejnych obostrzeń, związanych z emisją CO2.

Przedsiębiorcy twierdzą, że po akceptacji projektu w Polsce upadnie przemysł cementowy, wapienniczy, metali nieżelaznych, szklarski i papierniczy. Przeniesie się tam, gdzie taniej: na Ukrainę, Białoruś i dalej.

To będzie katastrofa – przewiduje przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, Henryk Kaliś. Na wyprzedzającej brukselskie posiedzenie konferencji prasowej alarmował: w skali kraju stracimy 400 tysięcy miejsc pracy, stabilnych, „ozusowanych”, żyje z nich pośrednio półtora miliona Polaków.

Jan Deja z Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Cementu przekonywał, że katastrofalne zmiany już się dokonują. W cementowni Ożarów jest prawie gotowa, nowa inwestycja i – jak się wyraził – „stoi pod daszkami i czeka na lepsze czasy”. Tymczasem irlandzki inwestor wybudował cementownię na Ukrainie, w Kamieńcu Podolskim, bo tam brukselskie dyrektywy nie sięgają. Profesor Deja zauważył, że jeżeli nasze zakłady upadną, to i tak cement będziemy musieli sprowadzić, zapłacić za transport i przy okazji przewozu wyemitować dodatkowe CO2. Jego zdaniem, sprostanie przewidywanym nowym obostrzeniom obmyślanym w Brukseli, będzie kosztować tylko tę branżę prawie 800 milionów euro. Tyle by musiały cementownie zapłacić na wolnym rynku za uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych. Profesor podkreślił, że za taką kwotę można wybudować nawet 5 zakładów poza obszarem Wspólnoty. Przewiduje, że szybko znajdą się umiejący liczyć chętni…”

całość tu: bankier.pl 

podobne: Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla.

4. Londyn Cameron-Barroso. Cameron bezsilny wobec Unii. Uważa że UE chce mu ukraść pieniądze ludzi, których reprezentuje.

20.10.2014 (IAR) – Brytyjski premier David Cameron i ustępujący szef Komisji Europejskiej, Jose Manuel Barroso posprzeczali się dzisiaj w kwestii Unii Europejskiej. Barroso podkreślał siłę, jaką państwa członkowskie zyskują dzięki Unii. Cameron – konieczność jej reformy, jeśli Wielka Brytania ma w niej pozostać.

Szef Komisji wystąpił z wykładem w Królewskim Instytucie Spraw Międzynarodowych w centrum Londynu. Premier Cameron w zakładach Forda na przedmieściach. Barroso przekonywał, że Unia bynajmniej nie tworzy superpaństwa, jak uważają Brytyjczycy:”Ja też pochodzę z kraju o długiej historii i dumnej tradycji. Większość Europejczyków jest raczej przywiązana do swojej tożsamości narodowej. Ale uważam, że nasza przyszłość to coraz ściślejsza unia narodów Europy, występujących jako suwerenne państwa po to, by wspólnie wzmóc swoją siłę i realizować własny interes” – mówił Barroso. Premier Cameron odpowiedział, że Brytyjczycy chcą renegocjacji warunków członkostwa Unii i referendum, w którym orzekną, czy to wystarczy, czy pora wystąpić.

„A w centrum tych negocjacji trzeba się odnieść do obaw ludzi w związku z imigracją. Dobrze wiem, kto jest moim szefem i przed kim odpowiadam – przed brytyjskim narodem, który nie zgłasza przesadnych żądań, ale chce załatwienia tej sprawy. I ja ją załatwię” – powiedział premier Cameron wyraźniej niż kiedykolwiek dotąd stawiając wszystko na jedną kartę i strasząc Unię brytyjskim referendum.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/mg

26.10.2014 (IAR) – Brytyjska prasa niedzielna donosi o ciosach wobec premiera Davida Camerona w związku z jego polityką wobec Unii Europejskiej. „Sunday Times” twierdzi, że opuszczają go ostatni europejscy sojusznicy, a „Sunday Telegraph”, że zawodzi go nawet własny rząd.

Podczas szczytu Unii Europejskiej w Brukseli kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała „Sunday Timesowi”, że odrzuca brytyjski postulat nałożenia limitów na swobodę przemieszczania się obywateli Unii. Merkel wyjaśniła, że niemiecka gospodarka za bardzo zależy od napływu pracowników z zagranicy. „Sunday Times” konkluduje, że wbiła tym gwóźdź do trumny imigracyjnych obietnic wyborczych Davida Camerona.

„Sunday Telegraph” uważa, że brytyjski premier nie będzie też w stanie dotrzymać słowa w innej sprawie – dopłaty 2 miliardów euro do brytyjskiej składki do budżetu Unii. Jest to wynik lepszy niż zakładano brytyjskich wyników gospodarczych. Cameron uznał, że Komisja Europejska zastawiła na niego pułapkę, bo dowiedział się o tej dopłacie w ostatniej chwili, podczas szczytu Unii w Brukseli. Ale „Sunday Telegraph” twierdzi, że pułapkę na premiera zastawił jego własny rząd. Komisja Europejska uprzedzała Londyn o wysokości wyrównania już 10 dni temu, tylko ministerstwa skarbu zwlekało z powiadomieniem Camerona. „Sunday Telegraph” dodaje, że jeśli premier dotrzyma słowa i nie wypisze czeku 1 grudnia, narazi Wielką Brytanię na ogromne kary umowne – milion 300 tysięcy funtów dziennie.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/to/

podobne: „To be or not to be”. Cameron pod coraz większą presją w kwestii obecności GB w UE. Atmosferę podgrzewa kandydatura Junkera na szefa KE i gadulstwo Sikorskiego.

źródło: stooq.pl

Bry­tyj­ski pre­mier David Ca­me­ron z pasją po­tę­pił Ko­mi­sję Eu­ro­pej­ską za pod­wyż­sze­nie ze­szło­rocz­nej unij­nej skład­ki Wiel­kiej Bry­ta­nii o ponad dwa mi­liar­dy euro. Jest to efekt lep­szych niż za­kła­da­no wy­ni­ków bry­tyj­skiej go­spo­dar­ki.

Pod­czas kon­fe­ren­cji pra­so­wej po szczy­cie David Ca­me­ron bił pię­ścią w mów­ni­cę po­tę­pia­jąc Ko­mi­sję, która przed­sta­wi­ła ten ra­chu­nek bez uprze­dze­nia i kon­sul­ta­cji. Jak mówił: To dwa mi­liar­dy euro i mie­siąc na za­pła­ce­nie. Ogrom­na suma, nie do przy­ję­cia, a to są pie­nią­dze po­dat­ni­ków, ludzi, któ­rzy mi dali po­sa­dę, któ­rych re­pre­zen­tu­ję.

Bry­tyj­ski pre­mier po­wie­dział, że z tego po­wo­du ze­rwał ob­ra­dy szczy­tu na po­ran­nej sesji go­spo­dar­czej i za­żą­dał spe­cjal­ne­go spo­tka­nia mi­ni­strów fi­nan­sów. Jak po­wie­dział, po­par­li go inni pre­mie­rzy, w tym Włoch Mat­teo Renzi, i za­cy­to­wał jego słowa: To nie suma, to śmier­cio­no­ścia broń. Czy oni nie ro­zu­mie­ją, że to dla­te­go lu­dzie w Eu­ro­pie uwa­ża­ją, że Ko­mi­sja skła­da się z tech­no­kra­tów i biu­ro­kra­tów bez serca i duszy?”.

Obec­ni na sali ko­re­spon­den­ci twier­dzą, że jesz­cze nie wi­dzie­li Da­vi­da Ca­me­ro­na tak roz­wście­czo­ne­go. Wśród jego bar­dziej ma­low­ni­czych okre­śleń zna­la­zło się: Nie trze­ba być de­tek­ty­wem, żeby zgad­nąć, że ktoś obe­rwał ga­zrur­ką w sto­ło­wym.

Ro­ko­wa­nia nad mo­dy­fi­ka­cją skła­dek mogą być bar­dzo trud­ne, gdyż 9 kra­jów musi do­pła­cić za ze­szły rok, ale 19 uzy­ska zwrot czę­ści swo­jej skład­ki, w tym Pol­ska – ćwierć mi­liar­da

IAR

źródło: wirtualnapolonia.com

podobne: Bezsensowny, szkodliwy dla rynku pracy i rodzin podatek, który wcale nie pomagał środowisku, już nie istnieje. Australia bez podatku węglowego.

…jak widzimy w UE nie tylko myśli się wspak (brew interesom milionów ludzi zamieszkujących Europę) ale uprawia się zbiorowy gwałt na elementarnych zasadach prawa które nie powinno NIGDY działać wstecz…. Ile jeszcze kosztów i upokorzeń zniesie Wielka Brytania? Czy Cameron może sobie pozwolić na nic nierobienie kiedy uniosceptycy na wyspach rosą w siłę i depczą mu po piętach? (Odys)

  1. Alina said

    „Cała ta unia jest dokładnie taką samą „konstrukcją gospodarczą” jak Amber Gold i wszystkie inne PIRAMIDY FINANSOWE. Nie należy więc się dziwić, że agent Tusk został nagrodzony bogatą posadą. Czym to się różni od nominacji UB-eckich w najbogatszych polskich spółkach państwowych, które przy takich szefach bankrutują?
    Gospodarka prowadzona przez unię jest taka sama, dlatego czeka ją szybki upadek, zgodnie z przepisami, procedurami, uprawnieniami, i za nasze ciężko wypracowane pieniądze.”

  2. Pani Alino nic dodać nic ująć…
    Ja dodam tylko że to co Pani Kopacz na dniach przyklepała jako „sukces” współtworzyły WSZYSTKIE opcje polityczne w Polsce poczynając na ś.p. Lechu Kaczyńskim i obłudnym PISie który w PE „romansował” z interesami niemieckimi na tym polu. Dziś chyba już tylko skończony dureń może myśleć że dowalanie polskiej gospodarce „darmowymi emisjami” (nie ma nic za darmo! bo to wszystko z podatków jest fundowane) opartej w około 90% na energii produkowanej z węgla (o czym wszyscy doskonale wiedzą!) jest dla nas jakimś „sukcesem”. Niesamowita hipokryzja zarówno rządu jak i tzw. „opozycji” (nie wiadomo tylko do czego – co najwyżej partyjnych interesów) zwłaszcza w kontekście bankrutujących (m. in. przez „politykę klimatyczną”) kopalni węgla w Polsce. (Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?).

I jeszcze jeden komentarz na koniec:

„…Tu nie chodzi o walkę z efektem cieplarnianym itp duperele. To typowy keynesizm pod płaszczykiem ekologii. Ta „walka” ma dać tyle miejsc pracy ile się da, a im bardziej bezproduktywne tym lepiej. Już metoda obliczania ile dane państwo emituje CO2 jest tak skonstruowana, by zatrudnić tysiące osób ktore wykażą, że Polska „truje”, a Niemcy są „czyste”. Jako chemik mogę powiedzieć, że jest znacznie prostszy sposób i wykonałbym tę pracę w pojedynke opierając się jedynie na powszechnie dostępnych danych nt. zużycia poszczególnych paliw w danym kraju. Jednak wtedy uzyskamy PRAWIDŁOWE wyniki, a nie zmanipulowane wewnętrznymi przepisami, a to nie na rękę takim „czyściochom” jak Niemcy czy nawet atomowa Francja. I tak UE posadzi na kominach polskich elektrowni i ciepłowni po kilku urzędników by liczyli gazy cieplarniane, a francuskie, włoskie czy niemieckie piecyki gazowe mogą je bezkarnie wypluwać w atmosferę. Nie jest ważne kto i ile emituje, ale kto tę emisję liczy…”

Kolejna kwestia to podstawianie sobie samemu nogi w kontekście potrzeby uniezależnienia się UE od surowców z Rosji! Czy sytuacja na krainie wpłynie na zmianę polityki klimatycznej UE? cynik9 i „globalne ocipienie”... (Odys)

podobne: „Zimne słońce”, handel „pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski oraz: Polska gospodarka, polski (jeszcze) węgiel i autostrady (pod niemiecką lupą). i to: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej?

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Ukraina/UE: Stowarzyszenie po rosyjsku. UE magazynuje gaz (będzie zakaz eksportu). Rosja o gazie i Ukrainie rozmawiać nie chce, grozi embargiem na alkohol i papierosy. Czechy przeciwko sankcjom. Rosja stworzy fundusz antykryzysowy. OECD tnie prognozy gospodarcze (dla strefy euro o 1/3).


1. Ukraina: Fuele o porozumieniu z Unią CelnąPrzełomiec o Ukrainie: spełniają się najgorsze przepowiednieUkraina – UE: Stowarzyszenie w drodze

13.09.2014 (IAR) – Unia Europejska może podjąć rozmowy z Unią Celną w sprawie strefy wolnego handlu. Mówił o tym na konferencji Jałtańskiej Strategii Europejskiej w Kijowie komisarz Unii Europejskiej do spraw rozszerzenia, Stephan Fuele.

Unię Celną tworzy Rosja, Białorus i Kazachstan. Stephan Fuele powiedział, że w stosunkach z Rosją nadszedł czas na rezygnację z pustych haseł i nakreślenie konkretnych koncepcji. Jedną z nich byłaby strefa wolnego handlu. Uważam, że nadszedł czas na podjęcie rozmów na ten temat – powiedział Fuele dodając, że konkretne kroki powinny zostać podjęte nie tylko w dziedzinie handlu, ale też w sprawach bezpieczeństwa i w innych kwestiach.

Rosja chciała, aby do Unii Celnej przystąpiła także Ukraina. Jej mieszkańcy wybrali jednak stowarzyszenie z Unią Europejską. Moskwa uważa, że wejście umowy stowarzyszeniowej w życie niekorzystnie wpłynie na rosyjską gospodarkę. W ciągu najbliższych 15 miesięcy Unia Europejska, Ukraina i Rosja mają kontynuować trójstronne konsultacje na poziomie eksperckim i ministerialnym.

„Ukraińska Prawda”/IAR wcz./Siekaj

15.09.2014 (IAR) – Parlament Europejski i Rada Najwyższa Ukrainy mają jutro ratyfikować umowę stowarzyszeniową Ukrainy z Unią Europejską. Jednak ta najważniejsza część, która miała połączyć Ukrainę ze wspólnotą czyli umowa o wolnym handlu, wejdzie w życie dopiero za rok i trzy miesiące – tłumaczy dziennikarka zajmująca się tematyką wschodnią Maria Przełomiec. Jak wyjaśnia, w momencie, kiedy na Ukrainie toczy się wojna ten czas to cała epoka. Teoretycznie przedstawia się nam to jako posuniecie korzystne dla Ukrainy – tłumaczy. Jednak – jak zaznacza Maria Przełomiec – oznacza to, że rynek ukraiński nie będzie otwarty na produkty z Unii Europejskiej, natomiast wspólnota będzie otwarta na towary z Ukrainy. Jest to propagandowe zwycięstwo Moskwy – dodaje.

Jak mówi dziennikarka, niemieckie media podają, że odłożenie wdrażania umowy o wolnym handlu jest inicjatywą kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Maria Przełomiec wyjaśnia, że kanclerz Merkel zależy na tym, żeby Putin nie naruszył zawieszenia broni i żeby ta wojna nie była wojną otwartą.

Rosja mimo, że nie miała do tego podstaw prawnych, zgłosiła do umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina ponad 2 tys. poprawek. Maria Przełomiec mówi, ze spełniają się najgorsze przepowiednie dotyczące konfliktu na Ukrainie. Zaczynamy być świadkami umów rosyjsko-niemieckich ponad głowami m.in. państw bałtyckich i Polski – dodaje.

Ratyfikacja w Parlamencie Europejskim i w Najwyższej Radzie Ukrainy ma się odbyć równolegle o godz.12.00. Obydwie instytucje połączy telemost dzięki czemu posłowie będą mogli oglądać wzajemne głosowanie na telebimach.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Katarzyna Ingram/magos

15.09.2014 (IAR) – Ukraińsko-unijna umowa stowarzyszeniowa coraz bliżej. Prezydent Petro Poroszenko skierował do parlamentu ustawę o ratyfikacji tego dokumentu. Ma to nastąpić jutro.

Deputowani mają głosować w tym samym czasie, co członkowie Parlamentu Europejskiego. Obydwie izby ma połączyć telemost.

Rezygnacja z podpisania umowy stowarzyszeniowej rok temu była jednym z powodów wybuchu rewolucji godności, w której wyniku Wiktor Janukowycz uciekł z kraju, a prezydentem został Petro Poroszenko.

Teraz jednak władze pod naciskiem Rosji także odkładają częściowo wejście w życie umowy, a konkretnie jej części ekonomicznej. Decyzję ogłoszono w piątek. Wywołała ona mieszane uczucia ekspertów. Z jednej strony, pokazała słabość Kijowa i Brukseli w obliczu wojskowej agresji Moskwy.Strefa wolnego handlu przekreślałaby plany Kremla, aby Ukraina dołączyła do Sojuszu Euroazjatyckiego. Z drugiej strony, Unia Europejska postanowiła, że przedłuży obowiązywanie zerowej stawki ceł na ukraińskie towary, towary z Zachodu nadal będą podlegały ocleniu na Ukrainie. Oznacza to, że miejscowi producenci będą chronieni przed konkurencją z Unii Europejskiej. Krytycy twierdzą, że Ukraińcy nie będą mieli motywacji dla modernizacji swojej produkcji. Poza tym część ekonomiczna porozumienia zawierała zapisy dotyczące adaptacji ukraińskiej gospodarki i prawa do unijnego. Władze zapewniają, że mimo iż nie wejdzie ona w życie, to i tak się tym zajmą.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/em/

podobne: Unia nęci, Rosja straszy. Wojna o Ukrainę.

…Pozostawienie ceł na europejskie towary pozwoli co prawda ochronić ukraiński rynek przed konkurencją towarów z UE (inna sprawa kogo na Ukrainie na takie towary byłoby stać?) ale jednocześnie Ukraina będzie zmuszona zaopatrywać się w towary na innych kierunkach, co wepchnie ją siłą rzeczy w ręce Rosji zwłaszcza po tym w jak opłakanym stanie znajduje się ukraińska gospodarka po wojnie (która ciągle się tli i wymaga nakładów finansowych, oraz różnego rodzaju towarów).

Tymczasem na temat tego co UE odmówiła Ukrainie prowadzone są dyskusje z Unią Celną (której przewodzi Rosja). Nie można tego nazwać inaczej jak Jałtą Ukrainy i jawnym pozostawieniem jej (wbrew wcześniejszym zapowiedziom) w sferze wpływów Rosji. Nawet kwestie bezpieczeństwa po doświadczeniach z Ukrainą będą razem z Rosją wspólnie omawiane… Ciekawe jak się czują ci Ukraińcy którzy zrozumieli jak ich kraj został wykorzystany. Że dalej będzie pełnił rolę bezpańskiego worka kartofli z którego każdy będzie sobie brał ile będzie chciał, i że w zasadniczej kwestii – uwolnienia się od wpływów gospodarczych Rosji – ich „wyzwoliciele” w postaci majdanowych elit ponieśli totalną porażkę… (Odys)

2. Unia magazynuje gazRosja na razie nie będzie rozmawiać o gazie.

13.09.2014 (IAR) – Unia Europejska zmagazynowała rekordowe ilości gazu na wypadek wstrzymania dostaw przez Rosję – pisze „The Independent”. Zdaniem brytyjskiego dziennika, po raz pierwszy w historii, europejskie zbiorniki są prawie pełne i zawierają blisko 80 mld metrów sześciennych gazu.

Unia opracowuje też plany awaryjne. Polegać mają one między innymi na wprowadzeniu zakazu sprzedaży skroplonego gazu ziemnego (LNG) poza Europę oraz na zakazie używania tego gazu w przemyśle.

Europa importuje około jedną trzecią swojego gazu z Rosji, z czego około połowa płynie przez Ukrainę. Ukraina od czerwca wykorzystuje rezerwy, ale – jak podkreśla dziennik – zbliża się zima i zapasy tego surowca są na Ukrainie na wyczerpaniu. Kijów apeluje więc do Polski i Słowacji o zapewnienie dostaw. Z kolei Rosja grozi zmniejszeniem eksportu do Unii Europejskiej jeśli surowiec ten miałby trafić na Ukrainę. Dziennik przypomina, że w środę dostawy rosyjskiego gazu do Polski kraju spadły o 45 procent.

Mimo, że rosyjskie embargo na dostawy gazu do Europy jest nadal uważane za mało prawdopodobne, eksperci zgadzają się, że jest ono prawdopodobne, jeśli sankcje unijne wobec Moskwy będą eskalować.„The Independent” pisze, że wprowadzenie od listopada przez Rosję embarga na gaz byłoby katastrofą dla większości krajów Europy, szczególnie, że metorolodzy zapowiadają mroźną zimę.

„The Independent”/iar/moc/jp

15.09.2014 (IAR) – Rosja nie jest gotowa do rozmów na temat sporu gazowego z Ukrainą. Moskwa nie wyśle w najbliższą sobotę do Berlina swojego przedstawiciela – poinformowały służby prasowe Ministerstwa Energetyki. Już w ubiegłym tygodniu rosyjski resort sygnalizował, że nie dostał zaproszenia do udziału w trójstronnym spotkaniu Rosji, Ukrainy i Komisji Europejskiej.

Rosjanie nie mówią „nie”, ale podnoszą kwestię ustalenia innego terminu. Nie wiadomo, czy rzeczywiście muszą się przygotować do tego spotkania czy jedynie jest to gra „na zwłokę”.Termin rozmów, które miałyby zażegnać kryzys gazowy Moskwy z Kijowem, były już dwukrotnie przekładany. W czerwcu Rosja przerwała dostawy gazu dla Ukrainy. Powodem było niepłacenie przez stronę ukraińską za bieżące dostawy. Obecnie dług szacowany jest na poziomie prawie 5,5 miliarda dolarów. Spór gazowy Moskwy z Kijowem grozi zakłóceniem dostaw błękitnego paliwa do krajów Unii Europejskiej. W kontekście zaostrzającego się napięcia na linii Moskwa-Bruksela, spowodowanego wzajemnymi sankcjami, uregulowanie kryzysu gazowego uznawane jest przez komentatorów za jedno z najważniejszych zadań, jakie stoi przed europejskimi politykami.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Rostów nad Donem/em/

podobne: Rosja przykręca kurek z gazem? Wojciech Jakóbik: divide et impera po rosyjsku. polecam również: Dostawy gazu do Polski zgodne umową i z zapotrzebowaniem. 45% „braki” wynikały z prawa Gazpromu do odmowy realizacji zwiększonego zapotrzebowania. Komu zależało na wywołaniu histerii?

…ciekaw jestem czy ten zakaz sprzedaży będzie dotyczył Ukrainy (Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”?)

Rosjanie nie mówią „nie”… Nie wiadomo, czy rzeczywiście muszą się przygotować do tego spotkania czy jedynie jest to gra „na zwłokę”… rzeczywiście „nie wiadomo” 😀

Proponuję dalej drażnić Rosję sankcjami aż sama zakręci kurek z gazem i wszystkim się wtedy rozjaśni kto u kogo jest na łasce. Nie trzeba się było uzależniać od rosyjskiego gazu. Skoro jednak Europa się uzależniła to nie powinna drażnić Rosji. Kto się dziś dziwi „bezprawiu” z którego Rosja do woli korzysta ten sam sobie winien. Oczywiście najbardziej powinna się martwić Polska którą omija gazociąg północny i inne rury biegnące na południu Europy. Na razie dostajemy sygnały ostrzegawcze żeby nie odsprzedawać rosyjskiego gazu Ukrainie, i kto mądry ten powinien wyciągnąć stosowne wnioski z tego czym grozi dalsze pogrywanie z Rosją. Pora przestać udawać przed sobą, że Rosji nie stać na tak drastyczny ruch jak zakręcenie kurka, bo stać ją na wiele więcej – taki to kraj i taka mentalność, że nie będzie się liczyć z kosztami a raczej liczy na to że zachód poświęci taką Polskę żeby ratować swój tyłek (i jeszcze na tym zarobić!).

Tymczasem nasze zapasy to kropla w morzu potrzeb w porównaniu do tego co zgromadziła sama Ukraina której pomagamy rewersem żeby nie musiała zanadto uszczuplać zgromadzonych rezerw. Za jakiś czas może dojść do sytuacji, że Polska znajdzie się w dużo gorszym położeniu jak Ukraina właśnie. Jeśli bowiem Rosja zacznie ograniczać gaz na innych kierunkach (zachód już się przygotowuje na ten scenariusz gromadząc własne zapasy i przygotowując przepisy ograniczające używanie i handel gazem), to nikt z zachodnich „partnerów” nam go może wtedy nie sprzedać z uwagi na troskę o własny interes… (Odys)

3. Czeski premier przeciwko sankcjom wobec RosjiRosja grozi embargiem na zachodnie alkohole i papierosy.

13.09.2014 (IAR) – Czeski premier nie zmienia stanowiska w sprawie sankcji wobec Rosji. Bohuslav Sobotka uważa, że nie odniosą żadnego skutku.

Premier z każdym dniem coraz ostrzej krytykuje unijne sankcje nałożone na Rosję w związku z kryzysem ukraińskim. Swoje stanowisko przedstawił podczas forum Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej, której jest liderem. Europa- jego zdaniem- powinna zachować jedność i wraz ze Stanami Zjednoczonymi nie może dopuścić do powstania nowej żelaznej kurtyny.

„Eskalacja sankcji gospodarczych nie jest rozwiązaniem. Niewątpliwie pogorszą one sytuację gospodarczą w Rosji. Nie zmienią jednak polityki Moskwy wobec Ukrainy”– podkreślał. Jedynym rozwiązaniem skomplikowanej sytuacji jest- według czeskiego premiera- prawdziwa debata polityczna z udziałem Europy i Rosji, przy udziale Stanów Zjednoczonych. „Wymaga to jednak jedności stanowisk wśród członków Unii Europejskiej”- podkreślił Bohuslav Sobotka.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Paweł Szukała,Praga/dyd

podobne: Niemcy i Węgry przeciwne antyrosyjskim sankcjom. Francuski Total prowadzi rozmowy z Łukoilem. oraz: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE. i to: Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.

…krótko – Wszyscy (kiedy siedzą razem w Brukseli) chętnie nawołują do powstrzymania Rosji „wszelkimi środkami”. Kiedy jednak przyjrzymy się każdemu z „unijnych” krajów z osobna to widać jak na dłoni (a przede wszystkich słychać) że niestety nikt nie chce ponosić kosztów tej „wojny handlowej”. I trudno się temu dziwić. Co innego buńczuczne deklaracje na forum międzynarodowym i poklepywanie się po plecach, mobilizowanie do wbijania szpilek Rosji a co innego stanąć przed swoim narodem i powiedzieć mu że ma zaciskać pasa a całe branże muszą się pogodzić z bankructwem albo w najlepszym wypadku z poważnymi kosztami, co z kolei nie przełoży się przecież na dochody budżetowe poszczególnych gospodarek i tak w wielu przypadkach zadłużonych po uszy i ledwo zipiących pod rządami eurosocjalistów… (Odys)

15.09.2014 (IAR) – Rosyjscy politycy nie chcą zachodnich alkoholi i papierosów. O wprowadzenie embarga na te używki apelują deputowani z Izby Społecznej, odpowiedzialnej za kontakty władz z obywatelami.

Zakaz importu alkoholu i papierosów z krajów Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych miałby wpisywać się w pakiet sankcji odwetowych, przygotowywanych przez rosyjski rząd. Na razie doradcy prezydenta Władimira Putina odgrażają się ograniczeniem importu używanych samochodów i tekstyliów. Część deputowanych Dumy Państwowej proponuje, aby Rosja rozliczała wszystkie zagraniczne transakcje w rublach. Natomiast deputowany Izby Społecznej Władimir Slepak jest zwolennikiem zakazu importu zachodnich alkoholi i papierosów. W jego opinii, przyniesie to Rosji same korzyści. Z jednej strony wzrośnie popyt na rodzime produkty, a z drugiej – ograniczy się obywatelom dostęp do szkodliwych używek.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Maciej Jastrzębski/Rostów nad Donem/dabr

podobne: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców).

4. Rosja planuje utworzenie funduszu antykryzysowego.

15.09.2014 (IAR) – Moskwa broni się przez zachodnimi sankcjami. Rosyjskie ministerstwo finansów zapowiada utworzenie w przyszłym roku funduszu antykryzysowego, dysponującego miliardami dolarów, który miałby pomagać przedsiębiorstwom dotkniętym restrykcjami.

Według ministra finansów Antona Siluanowa, pieniądze na ten cel uzyskano by z nadwyżek budżetowych oraz dzięki zablokowaniu bieżących przelewów z federalnego budżetu do funduszu emerytalnego. Dałoby to oszczędności rzędu 309 miliardów rubli, czyli ponad 8 miliardów dolarów.

Kolejne sankcje nakładane przez Zachód na Moskwę za jej zaangażowanie w konflikt na wschodzie Ukrainy w znaczący sposób utrudniły dostęp największych rosyjskich banków i kluczowych koncernów do zagranicznego kapitału. Część z tych ostatnich, w tym gigant naftowy Rosnieft, zwróciła się do rządu z prośbą o pomoc. Rosnieft ogłosił, że potrzebuje blisko 40 miliardów dolarów.

IAR/bfm.ru/dabr

podobne: Sankcje sankcjami, ale biznes to biznes: ExxonMobil i Rosnieft rozpoczęły wydobycie ropy w rosyjskiej Arktyce (Rosja gotowa poszerzyć współpracę). „Co smuci Polaków, to cieszy Turków”. oraz: Wojciech Jakóbik: Nowe sankcje uderzają w Rosnieft, omijają Gazprom. Rosja się nie obawia i zapowiada odwet, zaczynając od 1. VIII embargiem na polskie warzywa i owoce. Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego. Zachodni biznes w Rosji krytykuje sankcje. i to: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.

5. OECD: w gospodarce będzie słabiej.

15.09.2014 (IAR) – Gospodarka bogatych krajów może rozwijać się słabiej niż przewidywano. Tak uważa Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, która właśnie obniżyła swą prognozę na ten rok.

Obniżka jest spora, dla strefy euro wynosi jedną trzecią. W tym roku – jak przewiduje OECD – gospodarki eurostrefy rozwiną się łącznie o osiem dziesiątych procent. Obniżka – o jedną piątą – dotyczy też USA. Tamtejsza gospodarka ma zanotować wzrost na poziomie 2,1 procent. Najsłabsze perspektywy mają Włochy. Tam gospodarka ma się skurczyć o cztery dziesiąte procent, choć jeszcze w maju prognozowano wyraźny wzrost (0,5 procent). Przyczyny tych słabszych perspektyw to – według OECD – konflikty na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, referendum niepodległościowe w Szkocji i możliwe zacieśnienie polityki monetarnej w USA.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ R. Motriuk/em/

podobne: Independent Trader: Ukraina – globalny aspekt finansowy oraz: Globalna gospodarka. Ekonomiczne konsekwencje po mistrzostwach dla Brazylii. Rozmowy o handlu UE z USA i to: Pęka bańka na chińskim rynku nieruchomości. Włochy w recesji, giełdy w dół, niepokoi Rosja.

źródło: stooq.pl

rys. Grzegorz Radziewicz - Bankrut

rys. Grzegorz Radziewicz – Bankrut

Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce.


1. Walia – co osiągnęła Polska. Zamieszanie ze szpicą. Co ze słynnym „art.5” Traktatu Waszyngtońskiego? Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową

05.09.2014 (IAR) – NATO wyśle więcej wojsk na wschód, w tym do Polski, a następny szczyt Sojuszu zostanie zorganizowany w Warszawie – to najważniejsze polskie osiągnięcia zakończonego właśnie w Walii szczytu przywódców NATO.

Zgodnie z oczekiwaniami, Polska znalazła się wśród krajów, do których NATO wyśle dodatkowe wojska. To reakcja Sojuszu na działania Rosji na Ukrainie. Wiadomo, że wzmocniony zostanie m.in. Wielonarodowy Korpus Północ-Wschód w Szczecinie.

Jak relacjonuje z Newport w Walii specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, wcześniej Polska domagała się utworzenia stałych baz NATO, ale prezydent Bronisław Komorowski mówił po zakończeniu Szczytu, że jest zadowolony z podjętej decyzji. „To jest sprawa zasadniczej wagi dla bezpieczeństwa Polski” – podkreślał prezydent.

Liderzy NATO zdecydowali też o większej liczbie wspólnych ćwiczeń na wschodzie Europy, w tym także w Polsce. Niewykluczone też, że w Polsce będą stacjonować niektóre oddziały tak zwanej szpicy czyli nowych sił szybkiego reagowania, choć decyzje o lokalizacji zapadną za pół roku.

Warszawa będzie także gospodarzem kolejnego szczytu NATO w 2016 roku. „Bo jakby nie było, to będzie szczyt NATO tam, gdzie powstał kiedyś i gdzie został obalony Układ Warszawski” – mówił polski prezydent ogłaszając decyzję o spotkaniu za dwa lata.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Wojciech Cegielski, Newport/dyd

05.09.2014 (IAR) – NATO utworzy tak zwaną szpicę – czyli specjalny oddział szybkiego reagowania. To jedna z najważniejszych decyzji zakończonego właśnie szczytu przywódców Sojuszu w Walii. Towarzyszyło jej jednak spore zamieszanie informacyjne. Brytyjski premier najpierw poinformował, że dowództwo szpicy będzie znajdować się w Polsce. Jednak polskie władze temu zaprzeczyły.

Jak relacjonuje z Newport w Walii specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, szpica ma być odpowiedzią NATO nie tylko na kryzys rosyjsko-ukraiński, ale także na inne zagrożenia. Ma to być licząca 4-5 tysięcy żołnierzy jednostka do zadań specjalnych.

Liderzy NATO zgodzili się na jej powstanie, ale jeszcze w czasie szczytu brytyjski premier David Cameron wprawił wielu liderów w zdumienie. „Mam nadzieję, że zgodzimy się dzisiaj na wielonarodową szpicę, którą będzie można wysłać gdziekolwiek w świat w ciągu 2-5 dni, a jej dowództwo będzie w Polsce” – mówił Cameron.

Gdy brytyjski premier wypowiadał te słowa, kamery pokazały mocno zdziwioną minę polskiego ministra obrony Tomasza Siemoniaka. Krótko później minister napisał, że to nieporozumienie i że dowództwo szpicy będzie znajdować się tam, gdzie będzie taka potrzeba.

Również źródła dyplomatyczne, z którymi rozmawiało Polskie Radio, potwierdziły, że nie podjęto konkretnych decyzji, w jakich krajach stacjonować będą oddziały szpicy. Szczegóły mają ustalić wojskowi stratedzy do lutego przyszłego roku.

Przywódcy NATO zgodzili się też na wysłanie większej liczby żołnierzy do krajów we wschodniej Europie, w tym do Polski. Wiadomo, że dodatkowe wojska przyjadą m.in. do Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód w Szczecinie.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Newport/ab

05.09.2014 (IAR) – Lokalizacja kwatery głównej sił natychmiastowego reagowania w Polsce jest całkowicie naturalna. Tak uważa wiceprzewodnoczący sejmowej komisji obrony Mariusz Antoni Kamiński. Jego zdaniem, jesteśmy nie tylko największym, ale i najlepiej do tego przystosowanym państwem na wschodniej flance NATO.

Ulokowanie w Polsce szpicy sił natychmiastowego reagowania NATO zapowiedział w Newport premier Wielkiej Brytanii David Cameron. „Cieszę się, że sojusznik PiS-u David Cameron proponuje tego typu rozwiązanie, mam nadzieję, że również Sojusznik Donalda Tuska Angela Merkel je poprze” – powiedział poseł PiS. Jego zdaniem, Polska nadal powinna zabiegać o instalację u nas docelowo stałych baz Sojuszu, bo dopiero to zdecydowanie poprawi nasze bezpieczeństwo – zwłaszcza jeżeli będą to bazy amerykańskie.

Powinniśmy też, według PiS, domagać się bardzo szybkiej zmiany planów ewentualnościowych NATO, ponieważ poprzednie plany były tworzone w zupełnie innych warunkach – przed napaścią Rosji na Ukrainę Poseł Kamiński podkreślił, że siły szybkiego regowania NATO wymagają zdecydowanej reformy. Wyraził nadzieję, że będą one bardziej mobilne i bardziej dostosowane do obecnej sytuacji geopolitycznej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/I.Szczęsna/jj

06.09.2014 (IAR) – Wielonarodowy Korpus Północno-Wschodni w Szczecinie podnosi swoją gotowość bojową. Taką decyzję podjęto wczoraj na szczycie NATO w Newport. Prezydent Bronisław Komorowski, odwiedzając dziś szczeciński Korpus NATO, powiedział, że oznacza to krótszy czas reagowania oraz zwiększenia ilości stacjonujących oficerów: „Są to zupełnie nowe zadania związane przede wszystkim z obroną kolektywną: nie z misjami zewnętrznymi, ale z obroną terytoriów krajów członkowskich” – podkreślił prezydent.

Generał broni Bronisław Samol – dodał, że nie oznacza to, by Korpus NATO w Szczecinie był siedzibą dowódca tak zwanej „szpicy”, czyli kilkutysięcznych sił zdolnych do szybkiego reagowania. Stworzenie takiego oddziału jest decyzją polityczną – powiedział dowódca: „To są na razie rozważania. Dziś trudno jest mówić w jakiej formie te zadania mogą być realizowane przez Wielonarodowy Korpus Północno-Wschodni” – powiedział Samol.

Generał Samol potwierdził, że do struktur Korpusu NATO w Szczecinie zostali włączeni żołnierze ze Szwecji. Jest to 14 -ste państwo członkowskie w Wielonarodowym Korpusie Północno-Wschodnim.

Informacyjna Agencja Radiowa/ IAR/ Marta Zabłocka /buch

podobne: Siemoniak: Zachód musi zbudować system reagowania. Jesienią kolejni amerykańscy żołnierze w Polsce oraz: podobne: Gen. Pacek o militarnym wsparciu Ukrainy. Niemiecka gazeta nie chce wojsk NATO na wschodzie.

2.Polska pomoże Ukrainie. Na szczycie NATO bez decyzji ws. Afganistanu. Potocki o koalicji przeciw państwu islamskiemu.
Bartoszewicz: Nie wysyłajmy do Iraku wojskaLondyn: prasa o ISIL po szczycie NATO.

04.09.2014 (IAR) – Polska pomoże finansowo Ukrainie. Warszawa przeznaczy pieniądze na fundusze powiernicze NATO, które mają wspierać bezpieczeństwo Ukrainy. Poinformowały o tym Polskie Radio źródła dyplomatyczne w czasie szczytu NATO w Walii.

Jak relacjonują z Newport specjalni wysłannicy Polskiego Radia Beata Płomecka i Wojciech Cegielski, wsparcie dla Ukrainy jest jednym z głównych tematów szczytu. Kilka miesięcy temu przedstawiciele NATO zapowiedzieli, że Sojusz stworzy cztery nowe fundusze na modernizację ukraińskiej armii. Teraz w Walii Sekretarz Generalny NATO Anders Fogh Rasmussen zadeklarował na ten cel 15 milionów euro z budżetu Sojuszu.

„Chodzi o bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni, logistykę, system dowodzenia i komunikację. Pomożemy także w dojściu do zdrowia żołnierzy rannych w konflikcie” – wyjaśniał Sekretarz Generalny NATO. Rasmussen podkreślił, że kraje członkowskie mogą zadeklarować dołożenie do funduszy swoich własnych pieniędzy.

Źródła dyplomatyczne poinformowały, że Polska i Holandia mają dołożyć się do funduszu związanego z logistyką. Na razie nie wiadomo, ile Warszawa dołoży pieniędzy.

Ukraińskie władze chciały też na szczycie NATO uzyskać deklaracje o możliwości dozbrojenia armii przez Zachód. Sekretarz Generalny NATO powiedział jednak, że Sojusz takiej decyzji nie podejmie. Żaden z krajów członkowskich nie złożył też swojej deklaracji o dozbrojeniu.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/B.Płomecka & W.Cegielski, Newport/dyd

…Abstrahując od tego z jakiej to niby paki mamy znowu komuś dokładać do kasy kiedy to nasza kasa świeci dziurami jak ser szwajcarski, należy sobie powiedzieć że te 15 milionów EUR na jakie ma się zrzucić sojusz to kwota śmieszna i z racji tego domyślam się że nie są to pieniądze na modernizację ukraińskiej armii a prosto łapówka dla ukraińskiej wierchuszki za to by siedziała cicho, kiedy państwa poważne dzielą i rządzą ich kraj. Zawsze to jednak więcej jak 15 mln USD, które jakiś czas temu wzięli nasi umiłowani przywódcy za – jak mówi Pan Michalkiewicz – „stanie na świecy w Kiejkutach” (dzierżawę obiektów i ochronę „tajnego więzienia CIA”)… No ale sprawa Ukrainy jest przecież znacznie poważniejsza więc i kwota łapówki za sprzedanie własnych interesów (dla „wspólnego” dobrze pojętego dobra) jest odpowiednio wyższa. Nie ulega jednak wątpliwości, że to co sprzedały elity Ukrainy (Donbas i Krym) do tego co sprzedały nasze „elity” (usługi ochroniarskie) ma się jak naszyjnik wysadzany diamentami do kawałka bursztynu… Ukraina to strasznie tani kraj 🙂 (Odys)

05.09.2014 (IAR) – W Stanach Zjednoczonych spodziewano sie, że podczas szczytu NATO w Newport , symbolicznie zakończy się operacja państw sojuszniczych w Afganistanie. Wiadomo już, że w tej kwestii nastąpi opóźnienie bo sytuacja w tym kraju jest na tyle skomplikowana, że narosły wątpliwości czy poradzi on sobie w nowej rzeczywistości.

Amerykanie planują do końca 2015 roku, wycofać 10 tysięcy swoich żołnierzy. W kolejnych latach pozostanie ich już tylko tysiąc. Wojskowi mają stanowić ciało doradcze dla afgańskich sił bezpieczeństwa. Nie wiadomo jednak czy te terminy zostaną dotrzymane.

W Afganistanie wciąż nie wybrano następcy prezydenta Hamida Karzaja, stąd dochodzi do opóźnień w podpisaniu ‘’umowy bezpieczeństwa’’ pomiędzy państwami sojuszniczymi, a Kabulem gdzie obecnie panuje duży chaos polityczny.

Na poprzednim szczycie NATO do którego doszło dwa lata temu w Chicago zobowiązano się, że członkowie sojuszu łącznie będą finansowo wspomagać afgańską armię, na kwotę przekroczającą cztery miliardy dolarów rocznie. Te środki przekazywane są na jej szkolenie.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/, Jan Pachlowski /Chicago/ kry/nyg

05.09.2014 (IAR) – Szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry wezwał sojuszników, w tym Polskę, do udziału w walce z dżihadystami w Iraku. Zapowiedział też, że nie dojdzie do operacji lądowej w Iraku.

Deklaracja Kerry’ego praktycznie wyklucza udział Polski – powiedział w Polski Radiu 24 Michał Potocki, publicysta, ekspert ds. europy Wschodniej. Nasi żołnierze nie mają doświadczenia ani odpowiedniego sprzętu do akcji z powietrza – dodał.

Zdaniem Michała Potockiego, jeżeli doszłoby do udziału Polski w koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu, to będzie ona miała wymiar bardziej symboliczny niż realny. Jak podkreślił ekspert, nie przewiduje podobnego scenariusza, jak w przypadku Afganistanu, czy Iraku, do których były wysłane kilkusetosobowe kontyngenty wojskowe.

Zdaniem Michała Potockiego, to nie są czasy, kiedy Polska starała się na siłę udowodnić Stanom Zjednoczonym, że jest zawsze do dyspozycji. Dodatkowo, trzeba pamiętać, że nasz kraj jest w specyficznej sytuacji, związanej z konfliktem na Ukrainie – dodał.

Sekretarz Kerry oprócz Polski wezwał do uczestnictwa w koalicji: Wielką Brytanię, Francję, Niemcy, Włochy, Danię, Turcję, Kanadę i Australię.

Polskie Radio 24/JF/jj

05.09.2014 (IAR) – Polska nie powinna wysyłać wojska do Iraku – uważa politolog Monika Bartoszewicz, specjalistka od islamu z Centrum Myśli JP II. O pomoc w koalicji przeciwko dżihadystom z Państwa Islamskiego poprosił Polskę szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry.

To dziwne, że to wezwanie pojawiło się tak póżno – mówi IAR Monika Bartoszewicz. Politolog przypomina, ze Polska jest jednym z głównych sojuszników USA w Europie. Jej zdaniem, to wezwanie pokazuje na bezsilność Stanów Zjednoczonych wobec Państwa Islamskiego. Oni po prostu nie wiedzą, co trzeba zrobić – dodaje ekspertka.

Jak miałby wygalać udział Polski w koalicji?Amerykanie wysyłają do Iraku 350 specjalistów, to nie są wojskowi – podkreśla Monika Bartoszewicz. Według niej to jasny przykład, jaki charakter miałaby mieć polska misja.

IAR/Grzegorz Maciak/jj

06.09.2014 (IAR) – Omawiając zakończony szczyt NATO w walijskim Newport, brytyjska prasa wymienia plan wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu. Ale na pierwsze strony trafiła zapowiedź walki z islamskim kalifatem w Iraku i Syrii i powołanie „rdzenia koalicji”, złożonego z 10 państw, w tym Polski.

Na razie Amerykanie zwerbowali do tego rdzenia tylko jedno państwo muzułmańskie – Turcję. Ale prezydent Obama zapowiedział szerszy front z udziałem państw arabskich, zwłaszcza sunnickich, pisze „Financial Times”. Dziennik zwraca też uwagę, że brytyjski premier David Cameron złożył jak dotąd najbardziej zdecydowaną deklarację mówiąc, że „konieczne jest zaangażowanie zbrojne”. Dodał jednak natychmiast, że obecnie nie postanowił jeszcze nic w sprawie ewentualnych nalotów na dżihadystów. Prezydent Obama również nie pali się do akcji wojskowej i mówił o „stopniowym wyniszczaniu” kalifatu w Iraku i Syrii. „Daily Telegraph” podkreśla, że premier Cameron zapisał Wielka Brytanię do koalicji na 3 lata, bo takie ramy czasowe nakreślił amerykański sekretarz stanu John Kerry. „Times” zauważa, że na razie mowa jest o walce z kalifatem w Iraku, ale dalszy cel to również jego likwidacja w Syrii, rękami umiarkowanej opozycji syryjskiej i bez wchodzenia w układy z reżimem prezydenta Assada. „Nie jest to jeszcze plan, ale dobrze wiedzieć, że planujemy go zaplanować. To już jakiś plan” – ocenił to dziś feletonista „Daily Telegrapha”.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/jp

podobne: USA odpowiedzialne za sytuację w Iraku. oraz: Walki z islamistami: Syria – 3 miliony uchodźców, Irak – dramat chrześcijan. Stanisław Michalkiewicz: „Pustynna burza”. i to: Przyganiał kocioł garnkowi. USA krytykują tłumienie przez reżimy demokratycznych protestów

3. Będą ćwiczenia USA i NATO na zachodniej UkrainieRosja przeprowadzi „wielkie ćwiczenia” z udziałem wojsk rakietowychRosja tworzy bazę wojskową w Arktyce.

03.09.2014 (IAR) – Wojska amerykańskie i ich sojusznicy z NATO wezmą udział w manewrach na zachodzie Ukrainy w połowie września. Jak informuje Reuters, ćwiczenia pod nazwą „Szybki trójząb” to pierwsze takie przedsięwzięcie od czasu rozpoczęcia przez Rosję ataku na Ukrainę.

Rzecznik sił amerykańskich w Europie generał Gregory Hicks powiedział, że manewry, które odbędą się w Jaworowie przy granicy z Polską, to dowód wsparcia udzielanego przez państwa NATO krajom, które nie sa członkami Sojuszu. W ćwiczeniach ma wziąć udział około 200 amerykańskich żołnierzy, a także 1100 z Ukrainy, Polski oraz Azerbejdżanu, Wielkiej Brytanii, Kanady, Niemiec, Gruzji, Łotwy, Litwy, Mołdawii, Norwegii, Rumunii i Hiszpanii.

Tymczasem ukraiński rząd zatwierdził program współpracy z NATO na ten rok. Był on zmieniany od wiosny w związku z upadkiem reżimu Wiktora Janukowycza i zmianą sytuacji geopolitycznej, w jakiej znalazła się Ukraina. Komunikat służby prasowej rządu mówi o opracowaniu nowych dodatkowych mechanizmów mających na celu zacieśnienie kontaktów Sojuszu z Kijowem. „Oczekuje się, że Ukraina będzie jedynym krajem -partnerem, z którym na rozpoczynającym się jutro szczycie NATO zostanie zorganizowane spotkanie na najwyższym szczeblu w formacie 28+1” – czytamy w komunikacie. Władzom zależy, aby Ukraina, jak najszybciej otrzymała status sojusznika NATO.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Piotr Pogorzelski,Kijów/dyd

03.09.2014 (IAR) – Rosyjska armia przeprowadzi w tym miesiącu na Ałtaju „wielkie ćwiczenia” z udziałem strategicznych sił rakietowych odpowiedzialnych za arsenał dalekiego zasięgu. Rosyjskie ministerstwo obrony informuje, że w ćwiczeniach weźmie udział ponad 4 tysiące rosyjskich żołnierzy i około 400 jednostek taktycznych, w tym lotnictwo.

Jak podaje resort, podczas manewrów będą używane mobilne systemy rakietowe z międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi „Topol”.

mil.ru/IAR/dyd

06.09.2014 (IAR) – Rosja tworzy stałą bazę wojskową w Arktyce. Będzie to stała baza rosyjskiej Floty Północnej na Wyspach Nowosyberyjskich położonych w Oceanie Arktycznym i należących do Jakucji.

Telewizja „Rossija-24” poinformowała, że z portu Siewieromorsk w kierunku Wysp Nowosybirskich wypłynął konwój złożony z fregaty, dwóch okrętów desantowych, tankowca, okrętu ratunkowego i holownika. Konwój ma zawieźć na miejsce, gdzie powstanie rosyjska baza bagaże osobiste oraz sprzęt grupy taktycznej Floty Północnej. W ubiegłym roku na Wyspie Kotielnyj, największej w archipelagu Wysp Nowosyberyjskich odnowione zostało poradzieckie lotnisko wojskowe.

Obserwatorzy zwracają uwagę, że Rosja przywiązuje coraz większą uwagę do terenów Arktyki. Jest to związane z istniejącymi tam bogactwami naturalnymi i nabierającą na znaczeniu Północną Drogą Morską, która łączy Europę z Pacyfikiem.

Na Wyspach Nowosyberyjskich przez 9 miesięcy leży śnieg. Średnia temperatura powietrza wynosi wtedy około minus 30 stopni Celsjusza.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Moskwa/jp

podobne: Ukraina dąży do NATO, armia nie skorzysta z korytarzy humanitarnych. „Siły pokojowe” OUBZ kontra „siły szybkiego reagowania” NATO. Finowie i Szwedzi w gotowości bojowej, Norwegia i magazyny broni USA. oraz: NATO-Rosja: manewry wojskowe i „renesans wrogości” (na pokaz?)

4. Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązujeAmbasador Rosji przy NATO: Moskwa przeanalizuje decyzje szczytu w Walii.

05.09.2014 (IAR) – NATO podtrzymuje umowę z 1997 roku z Rosją, mimo że złamała ona warunki porozumienia – mówi kanclerz Niemiec. Na konferencji prasowej na szczycie NATO w Newport Angela Merkel przyznała, że Moskwa złamała umowę, atakując Ukrainę. Mimo to – według niemieckiej kanclerz – porozumienie z 1997 roku obowiązuje i jest kluczowe dla bezpieczeństwa w Europie.

Zgodnie z umową, w Polsce i krajach bałtyckich nie zostaną utworzone stałe bazy NATO. Część krajów Sojuszu, w tym Polska, domagała się, by zawiesić warunki porozumienia, które zostało złamane przez Kreml.

Angela Merkel dodała, że nowe sankcje UE wobec Rosji mogą zostać zawieszone, jeśli dojdzie do rozejmu na Ukrainie.

IAR/Telegraph//rtrs/dw/dabr

06.09.2014 (IAR) – Rosyjski MSZ zapowiedział, że Moskwa szczegółowo przeanalizuje decyzje podjęte na szczycie NATO.

Ambasador Rosji przy NATO Aleksander Gruszko odnosząc się do jego rezultatów stwierdził, że „Sojusz nie może istnieć bez zewnętrznego zagrożenia” .Jego zdaniem, w Walii kryzys ukraiński został wykorzystany po to, aby stworzyć atmosferę zagrożenia ze Wschodu, a następnie podjąć w związku z tym decyzje, które wzmacniałyby potencjał wojskowy i zmuszały sojuszników USA do przeznaczania dodatkowych środków na budżety obronne. „Ogólnie mówiąc chodzi o obranie kursu na militaryzację Europy”– wyjaśnił.

Ambasador Rosji przy NATO dodał, że taki kurs jest bardzo niebezpieczny, gdyż tworzy w Europie dodatkowe linie podziału i burzy systemy bezpieczeństwa: globalny oraz europejski.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Włodzimierz Pac, Moskwa/dyd

polecam: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról”.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

…z racji tego że nie chce mi się komentować kolejnych rozbieżności na linii „oczekiwania kontra brutalna rzeczywistość” (by kolejny raz udowadniać że „król jest nagi!”), proponuję lekturę krótkiego acz treściwego komentarza autorstwa :

„Dziś podczas szczytowania natowskiego John Kerry, sekretarz stanu USA wziął był i zaapelował do sojuszników, w tym do Polski oczywiście, o budowę koalicji do walki z Państwem Islamskim. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby od razu nie zaznaczył, że nie ma mowy o wysyłaniu żołnierzy w pole, że żadne siły lądowe do walki z kalifatem nie ruszą. To ja się pytam po co tam my? Lotnictwa nie mamy, floty też, to co mamy robić? Wsparcia moralnego udzielać? Czy może – co wydaje się być najbardziej prawdopodobnym – partycypować w kosztach? Mówiąc krótko Amerykanie spieprzyli na Bliskim Wschodzie wszystko co mogli a teraz, kiedy przychodzi do sprzątania bajzlu, ciężar mają ponosić sojusznicy? Ciekawa koncepcja. Można by nad nią przejść do porządku dziennego gdyby nie jedna rzecz – otóż podskórnie czuję, że nasi umiłowani przywódcy pójdą na ten interes…

No właśnie, interes. Na tymże natowskim szczycie w Newport ustalono, że Ukraina dostanie piętnaście milionów euro oraz uznano, że samo NATO broni dostarczać ani sprzedawać nie będzie, ale poszczególne państwa członkowskie mogą się tym zająć wedle własnego uznania. I co? I psinco. Prezydent Bronisław Komorowski już zapowiedział, że Polska sprzedawać broni Kijowowi nie będzie. Dlaczego nie wyjaśnił, ale na myśl przychodzi tylko jedno: pan Prezydent powtórzył tylko decyzję, która zapadła gdzie indziej – pytanie czy w Moskwie czy też może w jakimś europejskim gabinecie, którego lokator chce zgarnąć wszystkie frukta dla siebie wydaje się być nader zasadne. Zresztą bez względu na odpowiedź jasnym jest, że nie jest to działanie wyrażające polską rację stanu a to – nie ma co się krygować i bawić w okrągłe słówka – ociera się o zdradę.

Jest też dobra wiadomość Newport. NATO powołało siły natychmiastowego reagowania czyli jednostki, które mają być gotowe do akcji w parę godzin od ogłoszenia alarmu w jednym z krajów członkowskich sojuszu. „Szpica” – bo tak nazwano te oddziały – ma mieć swoją kwaterę główną w Polsce, co jest jasnym sygnałem dla świata określającym główne zagrożenie. Wiadomość, jak napisałem, jest dobra – ale nie rewelacyjna. Siły i ich kwatera mają powstać, co wcale nie znaczy, że na pewno powstaną. Najpierw trzeba przełamać silny opór Niemiec, które wszelkimi możliwymi sposobami próbują zapobiec rozszerzaniu militarnych struktur Paktu Północnoatlantyckiego na wschód – czemu trudno się dziwić wziąwszy pod uwagę odwieczną wspólnotę interesów na linii Berlin – Moskwa.

Wracając do kuwety – natowski szczyt w Newport to wyłącznie gadanie. Całe tony głęboko słusznych prawd tak podanych, by nic konkretnego nie mogło z nich wyniknąć. Dodatkowo wszystkie one zostały podane już na gotowo, bez dyskusji i propozycji – należałoby się zatem zastanowić gdzie i w jakim towarzystwie zapadły faktyczne ustalenia. Bez tego mamy Saharę – gigantyczną kuwetę z piachem i koci dylemat…”

źródło: blogpublika.com

UE, USA, ukraina-vs-rosja

Koziej o roli Polski w kryzysie ukraińskim. Dlaczego umiarkowane wobec Moskwy Niemcy popierają na stanowisko „prezydenta UE” polityka z Polski (nastawionej do Rosji negatywnie). PIS popiera Tuska.


1. Gen. Koziej: Polska musi mobilizować sojusznikówUE: Tusk pasuje do układanki. 

29.08.2014 (IAR) – Polska musi mobilizować sojuszników do wspierania Ukrainy i powstrzymywania Rosji. Tak przekonuje szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, generał Stanisław Koziej.

Powiedział on w Jedynce, że dobrą okazją do takich działań będą zbliżające się szczyty Unii Europejskiej i NATO. Generał zapowiedział, że na przyszłotygodniowym szczycie NATO Polska będzie chciała doprowadzić do rotacyjnej obecności sił Paktu na jego wschodniej flance, a także do rozlokowania tam wysuniętych dowództw Sojuszu. Polska chce też zwiększenia gotowości bojowej sił NATO, aby mogły one szybko reagować w razie kryzysu. Zdaniem generała Kozieja, byłoby też dobrze, gdyby Polska podniosła sprawę pomocy NATO dla Ukrainy. Szef BBN dodał, że po zakończeniu szczytu w Newport planowane jest posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Nawiązując do informacji o dużych szansach Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, generał Koziej powiedział, że objęcie tego stanowiska przez Polaka otworzyłoby Unię na perspektywę bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej.

Gość Jedynki powiedział, że ostatnie wydarzenia na Ukrainie są kolejnym elementem strategii prezydenta Rosji, Władimira Putina. Generał Koziej przypomniał, że najpierw wysłano rosyjski „biały konwój”, który zdezorganizował ukraińskie natarcie przeciwko separatystom. Następnie pojawiły się informacje o rosyjskich żołnierzach, którzy „przypadkiem” znaleźli się na Ukrainie, a w końcu Rosjanie otwarcie wkroczyli do tego kraju. Zdaniem szefa BBN, Putin oswajał w ten sposób Zachód z obecnością rosyjskich żołnierzy na Ukrainie. Stanisław Koziej dodał, że do Donbasu prawdopodobnie wkroczą w przyszłości tak zwane rosyjskie siły pokojowe, które doprowadzą do faktycznego oderwania tego terytorium od Ukrainy. Szef BBN podkreślił, że Zachód nie powinien dawać się wciągać w grę, jaką jest tworzenie korytarzy humanitarnych na Ukrainie.

Generał Koziej przyznał, że Zachodowi trudno jest podejmować decyzje, gdyż wystarczy sprzeciw jednego kraju, aby je zablokować. Rosja zbliza się jednak do momentu, w którym Zachód będzie musiał nałożyć ostrzejsze sankcje.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Siekaj/zr

podobne: Ukraina dąży do NATO, armia nie skorzysta z korytarzy humanitarnych. „Siły pokojowe” OUBZ kontra „siły szybkiego reagowania” NATO. Finowie i Szwedzi w gotowości bojowej, Norwegia i magazyny broni USA. oraz: Koziej o konflikcie na Ukrainie. Jaceniuk mówi „wojna”, ale Poroszenko o „operacji antyterrorystycznej” i zaznacza że wszystko jest pod kontrolą. Wojsko się wycofuje ale nowy pobór nie pójdzie na front. Zachód nie powstrzyma Rosji. i to: Rosja kończy ćwiczenia wojskowe. Koziej, Pisarski: scenariusze zachowania Rosji wobec Ukrainy. Braun o podżeganiu do wojny – POPIS Kowala.

29.08.2014 (IAR) – Donald Tusk coraz bardziej pasuje do unijnej układanki. Jest jednym z faworytów do objęcia stanowiska szefa Rady Europejskiej.

Jutro na szczycie przywódcy 28 krajów zdecydują, kto zastąpi Hermana Van Rompuy’a. Mają też uzgodnić, kto będzie się zajmował unijną dyplomacją przez najbliższych 5 lat i zastąpi Catherine Ashton.

Donald Tusk ma poparcie kilku przywódców z najważniejszych krajów, w tym kanclerz Niemiec Angeli Merkel, a ostatnio także premiera Wielkiej Brytanii. Jeszcze miesiąc temu David Cameron mocno wspierał szefową duńskiego rządu i to Helle Thorning-Schmidt z europejskiej socjaldemokracji była najpoważniejszą kandydatką. Jednak socjaliści mają dostać stanowisko szefowej unijnej dyplomacji – Catherine Ashton ma zostać zastąpiona przez Włoszkę Federikę Mogherini. Unijna układanka nakazuje więc, by szef Rady Europejskiej był z chadecji i coraz więcej głosów słychać, by pochodził z Europy Środkowo-Wschodniej. To wyklucza duńską premier i wskazuje na Donalda Tuska.

W Brukseli padają też dwa inne nazwiska z tego regionu – byłego premiera Łotwy Valdisa Dombrovskisa i byłego premiera Estonii Andrusa Ansipa. Łotysz nie podoba się jednak Hiszpanom, którzy nie mogą mu zapomnieć poparcia dla separatystycznych dążeń Katalonii, a Estończyk jest najbardziej z tego grona antyrosyjski.

Najbardziej umiarkowany jest polski premier, który miałby być delikatną przeciwwagą dla Federiki Mogherini znanej z prorosyjskich sympatii.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Beata Płomecka/Bruksela/dabr

podobne: Tusk wyśmiany za „brak kompasu” i „ciepłą wodę w kranie”. oraz: STASI, SB i Merkel…”Oscar” za rolę Tuska?

2. Prasa o rozdźwięku między Polska a NiemcamiBrytyjskie media: Tusk na prezydenta Unii.

30.08.2014 (IAR) – O rozdźwiękach w stosunkach między Polską a Niemcami piszą czeskie „Lidove Nowiny”. Według gazety, ich przyczyną jest konflikt ukraiński.

„Lidove Nowiny” zatytułowały swój artykuł „Cierpliwi Niemcy i drapieżni Polacy”. Piszą w nim o „latających iskrach między Berlinem a Warszawą” i przypominają, że jeszcze niedawno stosunki między dwoma stolicami określano jako „ponad standardowe”.

W ostatnich miesiącach kryzys ukraiński wystawił bliskich sobie gospodarczo i politycznie sojuszników na ciężką próbę. „Lidove Nowiny” z całą mocą podkreślają, że Warszawa i Berlin mają całkowicie różne podejście do walk na Ukrainie.

„Jeśli chodzi o Ukrainę, Polacy mają problem praktycznie z każdym państwem unijnym, z wyjątkiem Litwy, Łotwy i Estonii” – twierdzi w artykule Vit Dostal z prestiżowego stowarzyszenia Problemy Międzynarodowe. Jego zdaniem, Polacy z powodów historycznych postrzegają zagrożenie ze Wschodu bardziej intensywnie od Niemców.

„Podobne różnice były widoczne w roku 2008 podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej” – podkreślają „Lidove Nowiny”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Paweł Szukała/Praga/dj

podobne: Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska?

30.08.2014 (IAR) – Przed dzisiejszym szczytem Unii w Brukseli brytyjskie media podkreślają wysokie szanse Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej – najwyższego zgromadzenia decyzyjnego Unii złożonego z szefów rządów jej 28 państw członkowskich. W Wielkiej Brytanii mniej mówi się natomiast o rywalce Tuska, duńskiej premier Helli Thorning-Schmidt.

„Wszyscy wymieniają nazwisko Donalda Tuska, obecnego polskiego premiera…”

„W wyścigu prowadzi polski premier Donald Tusk.”- mówią od rana brytyjscy korespondenci telewizyjni w Brukseli. „Guardian” już na początku tygodnia donosił, że brytyjski premier David Cameron zadzwonił w poniedziałek do Tuska, żeby go namawiać do oficjalnego zgłoszenia swojej kandydatury. Brytyjczycy uważają, że stanowiłby on dobrą przeciwwagę dla federalisty i brukselskiego aparatczyka Jean-Claude’a Junckera, zatwierdzonego na szefa Komisji Europejskiej.

W czwartek konserwatywny „Daily Telegraph” oficjalnie namaścił Tuska chwaląc go w artykule redakcyjnym. Dziennik wyrażał też żal, że nie da się na dzisiejszym szczycie wybrać dwóch Polaków, Tuska i Sikorskiego, którego widzi jako silnego szefa unijnej dyplomacji, następcę słabej Catherine Ashton w kryzysowych czasach.

Dziś na swojej stronie internetowej „Guardian” nadal obstawia Donalda Tuska, choć zauważa, że może mu przeszkadzać nieznajomość francuskiego i słaba znajomość angielskiego.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)Grzegorz Drymer,Londyn/dyd

3. PiS popiera Tuska.

30.08.2014 (IAR) – Jarosław Kaczyński popiera kandydaturę Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej.

Polsce się to należy– powiedział prezes PiS podczas wizyty w Rybniku.

Jego zdaniem najlepiej gdyby Polak został szefem Komisji Europejskiej, ale to stanowisko jest już obsadzone. Polak powinien też zostać szefem Komisji do spraw Energetyki- dodał Jarosław Kaczyńsk.

Wybory przewodniczącego Rady Euriopejskiej dziś wieczorem. Decyzje powinniśmy poznać około godziny 19.00.

IAR/Grzegorz Maciak/tk

podobne: Stanisław Michalkiewicz: „Kurde balans, miękną rury” czyli „mocni siłą naszych sojuszników”, „za wolność waszą” idziemy na wojnę.

„…w roku 2009, w następstwie ratyfikacji traktatu lizbońskiego, III RP zrzekła się suwerenności politycznej również formalnie, na rzecz Unii Europejskiej, której politycznym kierownikiem są Niemcy.

Nawiasem mówiąc, Niemcy, które też traktat lizboński ratyfikowały, zastrzegły sobie polityczną suwerenność uchwalając jeszcze przed ratyfikacją ustawę, według której żadne prawo nie może wejść w życie na terenie RFN bez uprzedniej zgody obydwu izb niemieckiego parlamentu, tj. Bundesratu i Budestagu. Skutkiem tego zastrzeżenia Niemcy mogą forsować jakiejś rozwiązanie prawne, które wejdzie w życie we wszystkich krajach UE, a Niemczech – nie. To znaczy, że tylko Niemcy zachowują w UE suwerenność, jako jej polityczny kierownik.

Warto dodać, że od 1 listopada br. wchodzi w życie nowy sposób głosowania w Radzie Europejskiej – organie ustawodawczym UE, na zasadzie tzw. podwójnej większości, co oznacza, że Polska może zostać przegłosowana, czyli zmuszona do postępowania wcześniej przez nią uznanego za sprzeczne z własnym interesem państwowym. W tej sytuacji o suwerenności politycznej nie ma już nawet co dyskutować, a wszystkim, którzy popierali ratyfikację traktatu lizbońskiego należałoby kupić w prezencie szklany nocnik – żeby zobaczyli, co narobili…” (Stanisław Michalkiewicz)

To że w ostatniej chwili tak gwałtownie wzrosły szanse Tuska na objęcie kluczowego stanowiska w UE tylko z pozoru może wydawać się niespodziewane. Unia (a dokładniej Niemcy) w sytuacji zaostrzenia konfliktu na Ukrainie potrzebuje figurantów, którzy wezmą na siebie ciężar odpowiedzialności za uderzenia w Rosję. „Chętnych” daleko szukać nie musiała… I teraz jakby co winni będą (zresztą jak zwykle) Polacy… Chociaż ostatnie spotkanie w Berlinie pozwala mieć cichą nadzieję na to, że jak przyjdzie do konkretów to Polska nie będzie musiała za nic decydować… i oby tak pozostało 😉 …Odys

rys.Jerzy Wasiukiewicz

rys.Jerzy Wasiukiewicz

Koziej o konflikcie na Ukrainie. Jaceniuk mówi „wojna”, ale Poroszenko o „operacji antyterrorystycznej” i zaznacza że wszystko jest pod kontrolą. Wojsko się wycofuje ale nowy pobór nie pójdzie na front. Zachód nie powstrzyma Rosji.


1. Atak na Nowoazowsk to następstwo ostatnich sukcesów ukraińskiego wojska. Koziej o konflikcie na Ukrainie.  Skrzypczak: opór ukraińskich wojsk potrwa 2-3 dni.

28.08.2014 (IAR) – Południowo-wschodnia część Ukrainy stała się kolejnym obiektem ataku. Według Kijowa w szturmie biorą udział Rosjanie, co potwierdzają natowscy oficerowie, Rosja zaprzecza jednak tym doniesieniom.

W opinii Tomasza Badowskiego, szefa Instytutu Badań nad Stosunkami Międzynarodowymi, mamy do czynienia z regularną wojną pomiędzy oboma państwami, a otwarcie nowego frontu to wejście konfliktu w nową fazę. Jak powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej – atak w rejonie Morza Azowskiego to następstwo wydarzeń w rejonach doniecka i ługańska. Siły ukraińskie zaczęły ostatnio odnosić pewne sukcesy w operacji przeciwko prorosyjskim bojownikom. W opinii Tomasza Badowskiego Rosja postanowiła rozszerzyć front by rozproszyć ukraińskie wojsko i wesprzeć separatystów. W efekcie uniemożliwi to Ukrainie wygranie konfliktu.

Jak uważa ekspert – najkorzystniejszy scenariusz na który może liczyć Ukraina, to powtórzenie wydarzeń z Gruzji. Część terytoriów pozostanie w stanie nieustannego napięcia, być może pod wojskową kuratelą Moskwy, co zablokuje dalszą integrację Ukrainy z zachodem Europy.

Według Tomasza Badowskiego atak może mieć też dodatkowe cele strategiczne, na przykład zdobycie lądowego połączenia z Krymem. Cieśnina Kerczeńska nie pozwala na prowadzenie zaopatrzenia półwyspu w wodę czy artykuły spożywcze, dlatego celem Rosji jest zapewnienie połączenia z Krymem poprzez ląd.

Ukraińskie władze oficjalnie potwierdzają, że separatyści, wspierani przez Rosjan, zdobyli Nowoazowsk. Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy informuje, że Kijów wycofał swoje wojska z tego miasta, wzmacnia teraz obronę pobliskiego półmilionowego Mariupola – ważnego portu nad Morzem Azowskim.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Przemysław Pawełek / gaj

podobne: Koziej, Pisarski: scenariusze zachowania Rosji wobec Ukrainy. 

28.08.2014 (IAR) – Wojna, ale nie klasyczna. Tak szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego ocenia to, co dzieje się na wschodniej Ukrainie. Media donoszą, że kolejne regiony Ukrainy zaatakowane. Kijów wprost nazywa sytuację inwazją – separatyści wspierani przez rosyjskie wojsko dokonują szturmu w rejonie Morza Azowskiego.

Generał Stanisław Koziej mówi, że mamy do czynienia z wojną, ale nie taką, jaka jest opisywana w podręcznikach, czy ujmowana w regulacjach prawa międzynarodowego. Stąd ten cały problem w reagowaniu społeczności międzynarodowej, która kieruje się opisanymi normami prawnymi – ocenia.

Koziej dodaje, że poza tym mamy też do czynienia z wojną informacyjną. Kto przekona opinię publiczą do swoich racji – mówi. W jego ocenie, Ukraina radzi sobie coraz lepiej w tej wojnie informacyjnej.

NATO twierdzi, że na Ukrainie jest co najmniej tysiąc rosyjskich żołnierzy. Takie informacje przekazują mediom oficerowie sojuszu. Podobnie wcześniej twierdziły Kijów i Waszyngton. Moskwa zaprzecza tym doniesieniom. Rosyjski wysłannik przy OBWE Andriej Kelin zapewnia, że żołnierze Federacji Rosyjskiej nie przebywają na terytorium Ukrainy.

Prezydent Ukrainy „w związku z inwazją Rosji” zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa i Obrony. Mają na nim mają zapaść decyzje o dalszych działaniach Kijowa. Petro Poroszenko odwołał też wizytę w Turcji.

IAR/Naukowicz/gaj

podobne: Scenariusz krymski i strach przed rosyjską interwencją (potrzebna pomoc NATO). oraz: Murzyn swoje zrobił, murzyn może odejść! Czas na „scenariusz grecki” dla Ukrainy. Co zrobi Putin?

28.08.2014 (IAR) – Interwencja rosyjskich wojsk zmieniła bieg wojny na wschodzie Ukrainy. Według generała Waldemara Skrzypczaka, wojska rosyjskie uratowały separatystów od klęski i teraz to sytuacja ukraińskich wojsk jest bardzo trudna.

Generał Waldemar Skrzypczak mówił w radiowej Jedynce, że okrążone ukraińskie oddziały są w stanie walczyć nie dłużej niż 2-3 dni. „Są u kresu sił – mają niewiele amunicji, są zmęczone” – ocenia Skrzypczak.

Zdaniem generała, Putin realizuje plan, na który pozwolił mu Zachód swoim zachowaniem, a rosyjska armia nie wejdzie w głąb Ukrainy, raczej postarają się objąć protektoratem jakieś terytorium podobne do Naddniestrza.

Władze w Kijowie alarmują, że południowo-wschodnia część Ukrainy stała się kolejnym obiektem rosyjskiej agresji. Według Kijowa, w szturmie biorą udział Rosjanie, co potwierdzają natowscy oficerowie, Rosja zaprzecza jednak tym doniesieniom.

PR1/IAR/jp/dyd

podobne: Ukraińska armia weszła do Ługańska. Sytuacja z kolumną humanitarną i wojskową (USA nie potwierdzają rosyjskiej agresji). 

2. Poroszenko w czasie RNBiOUkraina wznawia pobór do armii.

28.08.2014 (IAR) – Prezydent Ukrainy twierdzi, że sytuacja w strefie operacji antyterrorystycznej jest trudna, ale pod kontrolą. W związku z rosyjską inwazją na wschodzie kraju Petro Poroszenko zrezygnował z wizyty w Turcji i zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

Otwierając posiedzenie prezydent powiedział, że obecna kontrofensywa separatystów i wojsk rosyjskich, to odpowiedź na sukcesy ukraińskich wojsk w ostatnich dwóch miesiącach. Prezydent zaapelował do Ukraińców, aby nie panikowali, ponieważ sprzyja to wrogowi. „Destabilizacja sytuacji i panika, to taka sama broń naszego wroga, jak czołgi, transportery opancerzone i automaty Kałasznikowa” – podkreślił.

Prezydent Petro Poroszenko powiedział też, że udało się po raz pierwszy przeprowadzić konsultacje obydwu sztabów generalnych – rosyjskiego i ukraińskiego. Rozmawiano, między innymi, o kontroli granicy, niewpuszczaniu na terytorium Ukrainy rosyjskich wojsk, a także o wymianie jeńców.

W ciągu ostatnich dwóch dni Ukraińcy stracili kontrolę nad Nowoazowskiem koło Mariupola oraz Amwrosijiwką pod Donieckiem. Nieoficjalnie mówi się też, że Rosjanie wraz z separatystami zajęli strategicznie ważną wyżynę Sawur Mohyła.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski/Kijów/wk

podobne: Putin zadowolony z planu Poroszenki ale część armii stawia w pełnej gotowości bojowej ze względu na incydenty na granicy. Amerykanie oskarżają Moskwę.

28.08.2014 (IAR) – Ukraina postanowiła wznowić pobór do armii. To jedno z ustaleń, które zapadły podczas zamkniętego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. Pierwsi poborowi trafią do armii jesienią. Władze zapewniają, że nie będą oni służyć na wschodzie kraju, w strefie operacji antyterrorystycznej.

Na razie nie podjęto decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego w obwodach donieckim i ługańskim. Oznaczałoby to bowiem ograniczenia w dostawach broni i pomocy na Ukrainę. Tymczasem w czasie posiedzenia Rady postanowiono zwrócić się do Stanów Zjednoczonych o pomoc, między innymi poprzez nadanie Kijowowi statusu strategicznego sojusznika spoza NATO.

Prezydent Petro Poroszenko poinformował też, że w czwartek udało się przeprowadzić pierwsze konsultacje kierowników sztabów generalnych Rosji i Ukrainy, a w sobotę rozpoczną się rozmowy służb granicznych obydwu państw. Celem Kijowa jest odzyskanie kontroli nad granicą, przez którą obecnie Rosja dostarcza broń i wojskowych.

Najważniejszym punktem posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony było zatwierdzenie nowego planu działań wojennych. Odbyło się to jednak podczas tajnej części spotkania.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski/Kijów/wk

podobne: Ukraina: sukcesy na froncie i częściowa mobilizacja

3. Opinie: zachód nie powstrzyma RosjiKowal krytycznie o działaniach UE w sprawie UkrainyObama: USA nie planują zbrojnej interwencji ws. Ukrainy.

28.08.2014 (IAR) – Zachód, jeśli będzie prowadzić dotychczasową politykę, nie powstrzyma Rosji na Ukrainie. Tak sytuację w Donbasie komentuje Adam Balcer ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.

Dziś premier Ukainy ogłosił o jawnej interwencji wojsk rosyjskich na Ukrainie. Prorosyjskich separatystów wspierają tam regularne oddziały armii rosyjskiej. Ukraińskie wojsko jest w defensywie. Ekspert podkreśla, że chociaż Kreml oficjalnie twierdzi, że na Ukrainie nie ma rosyjkich wojsk, to w ostatnich dniach zachowuje już coraz mniej pozorów – używa na terytorium Ukrainy wszelkiej możliwej broni konwencjonalnej i swoich żołnierzy.

Adam Balcer nie spodziewa się radykalnych kroków ze strony społeczności międzynarodowej, które mogłyby zatrzymać rosyjską inwazję. Na Radzie Bezpieczeństwa ONZ usłyszymy kolejne deklaracje – przewiduje. Jak dodaje, zachód moze się zdecydować na wprowadzanie kolejnych stopniowych sankcji. Ale nie będą to, jego zdaniem, sankcje które mogą poważnie uderzyć w rosyjską gospodarkę.

Zdaniem eksperta, Kreml jest zdeterminowany, aby destabilizować sytuację na Ukrainie. Dlatego, jak zaznacza, Kijów jest praktycznie bezradny. Adam Balcer podkreśla, że Ukraina może wstzrymać akcję militarną na wschodzie kraju i wówczas de facto zgodzi się na istnienie terytorium o statusie mołdawskiego Naddniestrza. Ukraina, jak dodaje, może też nadal prowadzić operację wojskową ze świadomością, że Rosja będzie wspomagać separatystówi i robić wszystko, aby destabilizować sytuację na wschodzie Ukrainy.

Premier Ukrainy chce pilnego zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. W piątek, w sprawie sytuacji na Ukrainie pilne spotkanie zwołuje OBWE .

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/ Paweł Buszko/gaj

podobne: Putin rozgrywa Unię Europejską. Siły Ukraińców słabną, a Rosja będzie podsycać konflikt oraz: Kryzys ukraiński a jedność Europy.

28.08.2014 (IAR) – Unia Europejska w dużej mierze odpowiada za to, co dzieje się na Ukrainie – uważa Paweł Kowal.

Przewodniczący rady krajowe Polski Razem Jarosława Gowina, były europoseł i były wiceminister spraw zagranicznych mówi, że Unia Europejska zbliża się już do takiej sytuacji w które będzie bardzo trudno powiedzieć co powinna jeszcze zrobić. Jego zdaniem Unia nie reaguje na czas, nie przewiduje i w ten sposób ponosi współodpowiedzialność polityczną za to co się dzieje na Ukrainie.

W ocenie Kowala Unia Europejska swoim stosunkiem do Ukrainy nie pomaga temu krajowi. Jego zdaniem prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nie jest traktowany jak członek jednej europejskiej rodziny lecz jako element pośrodku między Unią Europejską a Rosją. Jest poddawany presji z obu stron, a Ukraina nie ma tyle sił, by wytrzymać nawałnice rosyjską jeszcze przez kilka miesięcy.

Kowal jest zdania, że Unia już dawno powinna umożliwić Ukrainie dozbrojenie i przeszkolenie. Podkreśla, że choć nie ma podstaw prawnych, by wysyłać do tego kraju wojsko, ale – jak mówi – U.E. może zrobić wiele innych rzeczy, zarówno na płaszczyźnie gospodarczej jak i dyplomatycznej. Zrobić przynajmniej tyle wokół Ukrainy, co się robi względem Rosji – dodaje.

Mówi, że o konfrontacji U.E. z Rosją nie ma mowy. Jednocześnie zauważa, że ludzie, państwa i przywódcy, którzy boją się konfrontacji, zwykle doprowadzają do jeszcze większej.

IAR/D.Zaczek / gaj

podobne: Porozumienia genewskie sukcesem Rosji i klęską państw zachodnich. Sueddeutsche Zeitung: „Putin maszeruje, Zachód tylko reaguje”.

28.08.2014 (IAR) – Stany Zjednoczone nie planują zbrojnej interwencji w sprawie Ukrainy – mówił Barack Obama. Amerykański prezydent spotkał się z dziennikarzami w Białym Domu, w trakcie odbywającego się w Nowym Jorku nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconego sytuacji w tym kraju.

Obama mówił, że USA wciąż będą mobilizować międzynarodową wspólnotę do wywierania presji na Rosję: „Do wojskowej konfrontacji między USA i Rosją w tym regionie nie dojdzie. Ukraina nie jest członkiem NATO, ale wiele krajów leżących w jej pobliżu już tak. My bardzo poważnie traktujemy artykuł 5 mówiący o obronie przez Sojusz każdego z państw wchodzących w jego skład” – mówił amerykański prezydent. Podkreślił, że dotyczy to zarówno, największych, jak i najmniejszych członków NATO Barack Obama nie wykluczył nałożenia kolejnych sankcji na Rosję. Dodał, że we wrześniu będzie gościł w Waszyngtonie prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/whitehouse.org + wcześniejsze/kry/ab

4. Merkel grozi nowymi sankcjami wobec Rosji„Sueddeutsche Zeitung”: stracony wschód Ukrainy.

28.08.2014 (IAR) – Wobec pogłębiającego się konfliktu na wschodzie Ukrainy kanclerz Niemiec Angela Merkel nie wyklucza zaostrzenia sankcji wobec Rosji. Szefowa niemieckiego rządu powiedziała, że będzie to tematem sobotniego szczytu Unii Europejskiej w Brukseli.

Merkel powiedziała na konferencji prasowej w Berlinie, że docierają do niej informacje o wzmożonej obecności rosyjskich żołnierzy na Ukrainie. Przypomniała, że Unia od początku dawała do zrozumienia, iż przy dalszej eskalacji konfliktu Unia będzie zaostrzać sankcje. „Na szczycie będziemy musieli się zastanowić jak reagujemy” – powiedziała niemiecka kanclerz.

Angela Merkel zastrzegła, że Unia chce dyplomatycznego rozwiązania kryzysu, ale widać wyraźnie, że w ostatnich dniach sytuacja na wschodzie Ukrainy się pogorszyła.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/kawo

podobne: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. oraz: Rosyjska prasa dziękuje za sankcje, które mogą podzielić UE. Merkel będzie mediować „decentralizację” Ukrainy, tymczasem „rebelianci” się przegrupowują. Słowo o ukraińskich oligarchach.

28.08.2014 (IAR) – Ukraińcom nie uda się odzyskać części Donbasu, kontrolowanej przez separatystów – ocenia niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Komentatorka gazety pisze o straconym wschodzie Ukrainy.

Jak czytamy, prezydentowi Ukrainy Petrowi Poroszence nie pozostaje nic innego jak przygotować swoich obywateli na to, że część Donbasu zostanie stracona. Próba odbicia regionu oznaczałaby zbyt duże ofiary i jeszcze bardziej zaostrzyłaby konflikt z Rosją. Z kolei negocjacje z separatystami wcale nie skończyłyby się wprowadzeniem w życie planu pokojowego prezydenta Poroszenki. Co prawda przewiduje on zmianę konstytucji, ochronę języka rosyjskiego i nowe miejsca pracy w regionie. Ale w ten sposób separatyści oddaliby Kijowowi władze nad Donbasem. A na to się nie zanosi – czytamy w „Sueddeutsche Zeitung”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/jj

podobne: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem. oraz: Ukraina: Decentralizacja i specjalny status j. rosyjskiego. Wschodnie republiki zjednoczą się i poproszą o przyłączenie do Rosji. i to: Rosja zajmuje Krym bez walki. Zachód (i NATO) póki co kiwa palcem w bucie. Czy Polskę stać na wojnę z Rosją?

źródło: stooq.pl

by Tom Janssen

by Tom Janssen

Stanisław Michalkiewicz: „Kurde balans, miękną rury” czyli „mocni siłą naszych sojuszników”, „za wolność waszą” idziemy na wojnę.


Zatem podobnie, jak w 1939 roku jesteśmy nie tylko „silni, zwarci, gotowi”, ale w dodatku mocni siłą naszych sojuszników, którzy na pewno nie pozwolą nam zrobić krzywdy, a gdyby nawet – co oczywiście graniczy z niepodobieństwem – jednak pozwolili, to czyż goryczy porażki nie osłodzi nam myśl, że zginęliśmy w słusznej sprawie? Umrzeć przecież i tak każdy musi, więc w takiej sytuacji śmierć w słusznej sprawie jest słodka i zaszczytna, podczas gdy taka, dajmy na to, śmierć z powodu choroby nie ma w sobie żadnego patosu. A nasza sprawa jest słuszna, bo oto tradycyjnie walczymy za wolność „waszą” – jako, że za „naszą” na razie walczyć z naszymi okupantami nie śmiemy, toteż bez przeszkód przygotowują się oni do spacyfikowania w razie potrzeby również i nas.

Kampania ukraińska pokazuje, że wszystko, a w każdym razie – bardzo wiele zależy od terminologii. Wystarczy nazwać kogoś „terrorystą”, a wtedy takiego terrorystę można śmiało terroryzować, bez obawy, że jakaś moralizancka Schwein podniesie pryncypialne zastrzeżenia. „Kiedy Padyszachowi wiozą zboże, kapitan nie troszczy się, jakie wygody mają myszy na statku”, toteż na tym etapie na wszelkie moralne wątpliwości nałożona została surdyna, którą wszyscy respektują tym bardziej, im bardziej są uzależnieni od rządowych subwencji, albo przynajmniej mają nadzieję na ich uzyskanie. Ciekawe, że dopiero teraz, gdy – jak stwierdziła pani Joanna Szczepkowska – „upadł komunizm”, zaczyna sprawdzać się u nas marksistowska formuła, że „byt określa świadomość”. Ładny interes!

Wszystko zatem przed nami tym bardziej, że nawet pan prezydent Komorowski, przemawiając 15 sierpnia przed defiladą naszej niezwyciężonej armii w Warszawie przypomniał, że jeśli chcemy pokoju, powinniśmy szykować się do wojny. W swoim „Dzienniczku” święta Faustyna Kowalska notuje rozmowę z Panem Jezusem, który opowiadał jej, jak postępuje z zatwardziałymi grzesznikami: upominam ich – powiada – głosem sumienia, głosem Kościoła, zsyłam na nich przygody, które mogą doprowadzić człowieka do opamiętania, a kiedy nic nie pomaga, to spełniam wszystkie ich pragnienia. W podobny sposób wypowiadał się grecki filozof Platon: „nieszczęsny! Będziesz miał to, czegoś chciał!”.

Zanim jednak to nastąpi, skoro już wiemy, o co walczymy i za co zginiemy, możemy podjąć próbę rozdarcia zasłony przyszłości. Nie chodzi oczywiście o epatowanie urojonymi zdolnościami profetycznymi, tylko o wskazanie na pewną prawidłowość. Oto większość, a może nawet wszystkie wojny o pokój, jakie najpotężniejszy sojusznik naszych sojuszników stoczył po zakończeniu II wojny światowej, początek swój miały w wiarołomstwie amerykańskich agentów. To znaczy – nie tyle może w wiarołomstwie, tylko raczej we kroczeniu ich na własną drogę.

Na przykład Ho Chi Minh w Wietnamie korzystał z amerykańskiego wsparcia przeciwko Japończykom, a potem został „terrorystą”. Podobnie straszliwy Saddam Husajn, który „póki gonił zające, póki kaczki znosił”, tzn. póki wojował ze znienawidzonym Iranem, korzystał z pomocy USA, gdzie uchodził za tzw. „naszego sukinsyna”, chociaż wcześniej odkrył i rozładował „syjonistyczny spisek” – ale mądrość ówczesnego etapu nakazywała patrzeć na to przez palce. I dopiero gdy wierzgnął przeciwko ościeniowi, został schwytany i powieszony, jako terrorysta. Nie inaczej było ze słynnym Osamą ben Ladenem, który w okresie sowieckiej inwazji Afganistanu rozprowadzał amerykańską forsę dla mudżahedinów, a potem, gdy już Sowieciarze z Afganistanu ustąpili, a wojnę o pokój zaczęły prowadzić USA z sojusznikami, został zabity jako wróg całej miłującej pokój ludzkości.

Nie od rzeczy będzie wspomnieć o Libii, Egipcie, no i oczywiście – Iraku, które wojny o pokój wpędziły w krwawy chaos, w Iraku doprowadzając nawet do utworzenia Kalifatu. Wojska tego Kalifatu mordują tamtejszych chrześcijan, a ponieważ iracka niezwyciężona armia poszła w rozsypkę, Stany Zjednoczone rozpoczęły zbroić Kurdów w nadziej, że uda im się rzucić ich przeciwko armii islamu. To nawet jest możliwe, z tym jednak, że Kurdowie prawdopodobnie będą walczyli o utworzenie niepodległego Kurdystanu, a w tej sytuacji jest prawie pewne, że i oni wkrótce zostaną terrorystami i trzeba będzie toczyć wojnę o pokój również z nimi. I tak – aż do ostatecznego zwycięstwa, które – tak przynajmniej uważał prezydent Jerzy Bush junior – nadejdzie nie wcześniej, aż władzę nad światem obejmie bezcenny Izrael.

Prezydent Bush najwyraźniej nie był w swoim przekonaniu odosobniony, bo podobne nadzieje muszą ożywiać również „judeochrześcijan”, tworzących w naszym nieszczęśliwym kraju ważne ogniwo Stronnictwa Amerykańsko -Żydowskiego, szykującego się właśnie do rozstawienia po kątach tubylczej sceny politycznej. Jeśli tedy wojna o pokój nie wybuchnie do września, to będziemy świadkami ograniczania, wypierania, a nawet likwidacji wpływów Stronnictwa Pruskiego, nie mówiąc o Stronnictwie Ruskim, które – sądząc po buńczucznym przemówieniu pana prezydenta Komorowskiego – jest w trakcie przewerbowywania.

(całość tu: Stanisław Michalkiewicz – Kurde balans)

Zatem chociaż dni Rosji, a zwłaszcza – dni zimnego rosyjskiego czekisty Putina są policzone, to zachowuje się on jak gdyby nigdy nic i w dodatku się odgraża. Ale to strachy na Lachy, bo wiadomo, że „nikt nam nie zrobi nic, bo z nami jest marszałek Śmigły Rydz”. Tedy nasz nieszczęśliwy kraj gotuje się do wojny, a bojowy nastrój udziela się nawet przedstawicielom naszej niezwyciężonej armii w osobie pana generała Romana Polko, który nie tylko niezachwianie wierzy w ostateczne zwycięstwo, ale w dodatku jest przekonany, że nastąpi ono w rezultacie „działań nieregularnych”, czyli partyzantki.

W tej sytuacji prezydent Poroszenko może spokojnie przystąpić do budowania sobie nowej rezydencji; „Kamazy” zwożą bloki marmuru, a kamieniarze wykuwają w sufitach aniołki. Tak w każdym razie opowiada pani Tatiana Czornowoł, była aktywistka Majdanu, informując przy okazji o swojej rezygnacji z kierowania tamtejszym urzędem antykorupcyjnym. Najwyraźniej żałuje, że dała się na to wszystko nabrać, podobnie jak jej mąż, który w dodatku pojechał na wschód gromić separatystów i w tym zamieszaniu zginął. Ale tak to już bywa na tym świecie pełnym złości, że „najtężej biją króle, a najgęściej giną chłopy”. Myślę, że prezydent Poroszenko znajdzie wielu naśladowców, zwłaszcza wśród ukraińskich oligarchów, którzy będą budowali sobie kolejne rezydencje na wyścigi, żeby zdążyć przed ostatecznym zwycięstwem. Ono nadejdzie tak czy owak, bo tak zostało postanowione i każda próba sypania piasku w szprychy spełznie na niczym. Przekonali się o tym uczestnicy ostatniego spotkania w Berlinie, na które nie zaprosili pana ministra Sikorskiego, chociaż w dniach ostatnich został on prawdziwym architektem polityki europejskiej. Najwyraźniej zapomnieli, że bez gospodarza nic załatwić się nie da, więc nic dziwnego, że uczestnicy rozjechali się z tym, z czym przyjechali.

Inna rzecz, że pewne rzeczy dzięki temu zaczęły powoli docierać nawet do statystów najmniej spostrzegawczych. Oto nawet pan poseł Mariusz Błaszczak wreszcie zauważył istnienie strategicznego partnerstwa rosyjsko-niemieckiego, że „wykluczono nas” i „jesteśmy popychadłem”. Ano, takie rzeczy można było zauważyć już wcześniej – że mianowicie „Zachód” wcale nie jest jednolity, że po 1990 roku Niemcy i Francja realizują doktrynę „europeizacji Europy”, to znaczy – wypychania Stanów Zjednoczonych z europejskiej polityki. Z przypadku Niemiec spowodowane jest to pamięcią, iż na skutek wtrącenia się Ameryki do polityki europejskiej Niemcy przegrały dwie wojny, a w przypadku Francji – że USA przyłożyły rękę do demontażu francuskiego imperium kolonialnego, a po drugie – że Ameryka dwukrotnie widziała Francję w sytuacji bez majtek. Takich rzeczy się nie zapomina, a w dodatku Niemcy po roku 1990 powróciły do linii politycznej kanclerza Bismarcka, polegającej na tym, że Niemcy kierują Europą w porozumieniu z Rosją, czego wyrazem jest strategiczne partnerstwo niemiecki-rosyjskie, której jak dotąd wytrzymało wszystkie próby niszczące, zaaplikowane mu przez Stany Zjednoczone przy niejakim udziale amerykańskich dywersantów w Europie Środkowo-Wschodniej, to znaczy – Gruzji, Ukrainy i Polski.

Koncentrując się na wymyślaniu i złorzeczeniu zimnemu ruskiemu czekiście Putinowi, nasi statyści najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, że podjęcie się przez Polskę po raz drugi roli amerykańskiego dywersanta musi wzbudzać już nawet nie irytację, ale prawdziwą wściekłość w Paryżu i Berlinie. Na razie objawia się ona w ostentacyjnym ignorowaniu Polski, ale w razie gdyby prezydent Obama, albo jego następca znowu wpadł na pomysł „resetu” w stosunkach USA z Rosją, może to objawić się w znacznie groźniejszej postaci. Mówiąc wprost, Niemcy mogą dojść do wniosku, że skoro Polska podjęła się roli amerykańskiego dywersanta dwukrotnie, to lepiej nie dopuścić do trzeciego razu. Nie jest to wyłącznie możliwość teoretyczna, na co wskazuje deklaracja Naszej Złotej Pani z Berlina w Rydze, że Niemcy solidaryzują się z republikami bałtyckimi, ale są zdecydowanie przeciwne rozmieszczaniu stałych baz NATO w Europie Środkowej. Nie od rzeczy będzie w tej sytuacji przypomnieć, że niemieckim priorytetem jest utworzenie niezależnych od NATO europejskich sił zbrojnych, co jest pseudonimem wyprowadzenia Bundeswehry spod amerykańskiej kurateli, a więc mieści się nie tylko w ramach doktryny „europeizacji”, ale również wpisuje się w linię polityczną Bismarcka.

(całość tu: Stanisław Michalkiewicz: Kulą się ogony, miękną rury)

polecam również: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE. oraz: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról”. i to: NATO-Rosja: manewry wojskowe i “renesans wrogości” (na pokaz?)

Na Majdanie był Kaczyński i to on i jego ugrupowanie pierwsi zrobili z Polski orędownika sprawy ukraińskiej kosztem polskiej racji stanu… (POżyteczni idioci zwani „prawdziwymi patriotami” chcą niewoli Ukrainy)

Mało tego! Doskonale pamiętam, jak w początkowej fazie zarzewia konfliktu Kaczyński wraz ze swoją „pomarańczową kompaniją” doskonale współpracował na tym polu z Tuskiem. Różnica między obozem „patriotycznym” (PISu) a obozem „zdrady i zaprzaństwa” (PO) polega dziś na tym, że PIS twierdzi iż Tusk jest nieudolny w mobilizowaniu zachodu do krucjaty przeciwko Rosji i że PIS zrobiłby to lepiej… a wszystko to w obliczu JAWNEGO INTRUMENTALNEGO traktowania Polski zarówno przez zachodnich „sojuszników” z tzw Unii (gdzie Niemcy pieką własną pieczeń w cichym porozumieniu z Rosją), jak i z USA – do którego PIS ma wręcz niewolnicze zaufanie, w ramach „stronnictwa USraelskiego”, którego ponad polską racją stanu interesu jest orędownikiem. Robi to po mimo jawnego a czasem ostentacyjnego wręcz kupczenia przez amerykanów Polską, bo tarczy antyrakietowej jak nie było tak nie ma, i baz wojskowych też nie będzie bo większość „sojuszników” z NATO jest przeciwna „drażnieniu Rosji”.

W dobie tych faktów i niedawnego szczytu w Berlinie gdzie Polskę (niby największego orędownika Ukrainy) po prostu upokorzono nawet nie zapraszając do stołu rozmów na WYRAŹNE życzenie Rosji, dziecinne jest wmawianie sobie (chyba że i innym pożytecznym idiotom) przez PISowską wierchuszkę, że gdyby nie Tusk i Komorowski, to Polska mogłaby ugrać cokolwiek w kwestii Ukrainy bez narażania własnego bezpieczeństwa. W tej kwestii zawalił bowiem cały postmagdalenkowski blok polityków z PISem na czele, bo to PIS „zmobilizował” Tuska (uwiązanego na sznurku „stronnictwa pruskiego”) do szaleńczych działań na rzecz poświęcenia polskiej racji stanu dla interesu na w pół UE/niemieckiego na w pół amerykańskiego Majdanu – tj. Ukrainy która też już została sprzedana i podzielona (ponad podziałami).

PIS na równi z Tuskiem i Komorowskim orędują rusofobiczną postawę na zachodzie Europy, podczas gdy Europa wyraźnie ma to gdzieś. Czemu oba ugrupowania nie chcą tego zauważyć i brną w konfliktowanie Polski z Rosją OSAMOTNIENI na arenie międzynarodowej? PIS na równi z Tuskiem i Komorowskim orędują dziś zbrojenie się na potęgę (i na ostatnią chwilę) a przez ostanie 25 lat (w ramach różnych koalicji i rządów) likwidowali wspólnie armię, jej potencjał i system szkoleniowy w ramach tzw. „profesjonalizacji”. PIS na równi z Tuskiem i Komorowskim uważają że należy nasze interesy gospodarcze poświęcić na ołtarzu ukraińskiej „niezależności” w ramach (o zgrozo!) tworu zwanego UE, który z Polski zrobił skansen ekonomiczny i politycznego zombie który na własnym terenie nie może kreować samodzielnej polityki ani w kwestiach gospodarki, ani prawa, ani obyczajowości (to samo czeka Ukrainę). To PIS (bardziej od PO!) drze ryja że trzeba Rosję dalej okładać sankcjami kosztem polskich przedsiębiorców i rolników. Ciekawe co zrobi ta „patriotyczna opozycja” jak Rosja zakręci kurek z gazem, od którego jesteśmy uzależnieni między innymi dzięki PISowskiej polityce słuchania się UE w kwestiach energetycznych (zima za pasem)…

PIS jako opozycja powinien stanowić przeciwwagę dla nieodpowiedzialnej polityki rządu względem Rosji, zwłaszcza że nie jesteśmy w tej kwestii stroną a PRZEDMIOTEM w rozgrywce państw poważnych takich jak UE/Niemcy, Rosja, USA, tymczasem zamiast przeciwwagi PIS zachowuje się jak małpa z brzytwą skacząc, wrzeszcząc i wygrażając Rosji i śmiejąc się z Tuska, że jeszcze nie przekonał zachodu do wojny (SIC!)
Parafrazując słynne zdanie jednego z polityków zachodnich, nie dość że „Polska straciła szansę żeby siedzieć cicho”, to dalej z głupim i nieodpowiedzialnym uporem swoich „elit” politycznych (zarówno z rządu jak i opozycji, które się na tym polu licytują, kto z nich lepiej i głośniej domaga się zbrojnej konfrontacji z Rosją) działa wbrew powszechnej (oczywiście nieoficjalnej) milczącej zgodzie zachodu na to co się dzieje na Ukrainie – tj. w „parapaństwie” którego „nowe” elity wyłonione w ramach „rewolucji” są tyle samo warte i wiarygodne jako partnerzy w handlu i polityce na arenie międzynarodowej jak poprzednia ekipa Janukowycza (a nawet mniej! bo za Janukowycza żadnego zagrożenia wojną nie było!). Działając w interesie tego „parapaństwa” ponad polską racją stanu i sprzyjając zarzewiu konfliktu na większą skalę – właśnie z udziałem Polski (i być może na jej terytorium) – „polscy” politycy zarówno z rządu jak i „opozycji” zasługują na kryminał…

…OdysUSA, Ukraina, Syria, Irak, Iran

„Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją.


1. Ukraina: OBWE twierdzi że konwój opuścił UkrainęRosja wszystkie białe ciężarówki wróciły.

23.08.2014 (IAR) – Według OBWE, wszystkie ciężarówki z rosyjskiego konwoju humanitarnego opuściły Ukrainę. Władze w Kijowie twierdzą, że Rosjanie wywieźli maszyny z dwóch fabryk wojennych, a także ciała zabitych w walkach rosyjskich oficerów.

OBWE poinformowało jedynie, że wszystkie ciężarówki zostały rozładowane na terytoriach kontrolowanych przez separatystów, a następnie wróciły do Rosji.

Według sztabu operacji antyterrorystycznej, pomoc humanitarna od razu pojawiła się na miejscowych bazarach. Cena paczki soli wynosi 10 hrywien, czyli około 2,5 złotego, 4 razy więcej niż zwykle.

Ukraińscy celnicy i funkcjonariusze Służby Granicznej nie mieli możliwości skontrolowania ciężarówek wjeżdżających i wyjeżdżających z Ukrainy, dlatego nie wiadomo, co dokładnie one przewoziły. Centrum operacji antyterrorystycznej twierdzi, że część aut parkowała w okolicach miejscowych kostnic, dlatego mogły one wywieźć ciała zabitych na terytorium Ukrainy Rosjan.

Wcześniej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony poinformowała, że ciężarówki wywożą maszyny z donieckich zakładów Topaz, które produkują systemy radarowe Kolczuga oraz z fabryki amunicji w Ługańsku.

Ukraińskie władze najbardziej obawiały się prowokacji. Konwój mógł zostać zaatakowany, co miało być pretekstem do rosyjskiej interwencji wojskowej. Do tego jednak nie doszło. „Dzięki naszym skoordynowanym wysiłkom udało się uniknąć prowokacji” – powiedział prezydent Petro Poroszenko.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/jj

23.08.2014 (IAR) – Wszystkie rosyjskie ciężarówki białego konwoju, który wjechał wczoraj na terytorium Ukrainy, powróciły do kraju. TIR-ry jechały do rosyjskiej granicy drogą okrężną i były ochraniane przez separatystów.

„Z przejścia granicznego pojazdy jadą na parking w pobliżu miasta Kamiensk-Szachtinskij, gdzie znajdowały się przez cały ubiegły tydzień” – podała reporterka rosyjskiej telewizji Rossija 24. Zaznaczyła, że ciężarówki powracały puste. Ukraińska władze twierdzą natomiast, że ciężarówki wywiozły urządzenia z zakładów wojskowych z Doniecka i Ługańska.

Telewizja poinformowała również, że w Ługańsku otwarto dziś 12 punktów wydawania pomocy. Docelowo ma być ich dwa razy więcej. Standardowo w torbach dla potrzebujących znajduje się po kilogramie soli, cukru, ryżu i parę litrów wody. Pomoc ma trafić również do szpitali i domów starców.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/WłodzimierzPac/Moskwa/ab

podobne: Siemoniak: rosyjski konwój sieje niezgodę. oraz: Rosyjska „pomoc humanitarna” – prowokacja, pijarowa zagrywka czy szczera troska?

2. Spiegel: tarcza antyrakietowa także przeciwko Rosji? Merkel: w Mińsku nie będzie przełomu

24.08.2014 (IAR) – Wschodnie kraje NATO chcą, aby planowana tarcza antyrakietowa w Europie mogła przechwytywać także pociski z Rosji – podaje niemiecki magazyn „Der Spiegel”. Większość krajów Paktu, w tym Niemcy odrzuca jednak tę propozycję.

Z informacji magazynu „Der Spiegel” wynika, że Polska, a także kraje bałtyckie chcą, aby planowana tarcza antyrakietowa chroniła Europę nie tylko przed zagrożeniem z Bliskiego Wschodu, ale też z Rosji. Jak czytamy, pomysł popierają Stany Zjednoczone. Większość krajów Sojuszu jest jednak przeciwnych. Ich zdaniem nie powinno się niepotrzebnie prowokować Moskwy. Dlatego na zbliżającym się szczycie NATO nie odbędzie się dyskusja w tej sprawie. „Der Spiegel” podaje, że krajom ze wschodu udało się jednak przeforsować coś innego. Wzmożone loty rozpoznawcze nad wschodnią granicą Paktu, a także manewry wojskowe w regionie mają być prowadzone dłużej niż zakładano.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/łp

24.08.2014 (IAR) – Kanclerz Niemiec Angela Merkel studzi oczekiwania przed wtorkowym spotkaniem prezydentów Rosji i Ukrainy. Jak powiedziała w wywiadzie dla telewizji ARD, rozmowy w Mińsku raczej nie przyniosą przełomu w sprawie kryzysu na Ukrainie. Zastrzegła jednak, że jeśli chce się znaleźć rozwiązanie, to trzeba ze sobą rozmawiać. Merkel podkreśliła, że w sprawie Ukrainy istnieje tylko rozwiązanie polityczne, a nie militarne. Pytana, czy obawia się rosyjskiej inwazji na Ukrainę, Merkel przyznała, że sytuacja jest bardzo delikatna. Niemiecka kanclerz powiedziała też, że NATO musi być zdolne do szybszego reagowania na ewentualne zagrożenie dla wschodnich krajów Paktu „Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, ale tę zdolność trzeba mieć” – mówiła Merkel dodając, że sprawa będzie omawiana na zbliżającym się szczycie NATO. Niemiecka kanclerz zastrzegła jednak, że nie jest rozważane przyjęcie do NATO Ukrainy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/em/

3. Kuźniar: szczyt NATO będzie początkiem zmiany.

25.08.2014 (IAR) – Szczyt NATO w Newport będzie początkiem zmiany polityki Sojuszu. Taką opinię wyraził w Jedynce doradca prezydenta do spraw międzynarodowych, profesor Roman Kuźniar Powiedział on, że rozpoczynający się 4 września szczyt podejmie decyzję o stopniowym wzmacnianiu infrastruktury NATO na wypadek kryzysu na Wschodzie. Zajmie się też sprawą stacjonowania w Polsce sił Paktu.

Profesor podkreślił, że najważniejsza jest polityczna i infrastrukturalna spójność NATO tak, aby było zdolne do reakcji na kryzys na Wschodzie. Sojusz powinien jednak zmienić dyslokację sił, gdyż nie jest ona przystosowana do obecnej sytuacji. Gość Jedynki wyraził zdziwienie stanowiskiem Niemiec, które sprzeciwiają się takiej zmianie. Podkreślił, że wbrew stanowisku Berlina, nowe rozmieszczenie sił nie będzie sprzeczne z umową, zawartą z Rosją w 1997 roku. Zakłada ona bowiem zmianę dyslokacji sił w wypadku zmiany „środowiska bezpieczeństwa” Sojuszu. Środowisko to zmieniło się po rosyjskiej agresji na Ukrainę, a poza tym Rosja pogwałciła szereg zasad, wymienionych w porozumieniu. sytuacji w dziedzinie bezpieczeństwa. Poza tym Rosja pogwałciła wiele postanowień porozumień, zawartych z Paktem Północnoatlantyckim.

Doradca prezydenta powiedział, że Unia Europejska przywiązuje zbyt małą wagę do konfliktu na Ukrainie. Dodał, że wielu zachodnich polityków nie wyciąga nauki z pierwszej i drugiej wojny światowej, których rocznice teraz obchodzimy. Roman Kuźniar pozytywnie ocenił włączenie się Niemiec w wysiłki, zmierzające do zakończenia konfliktu. Jego zdaniem, Berlin „luzuje” Polskę, która była krytykowana za zaangażowanie w sprawę Ukrainy. Istnieją jednak wątpliwości co do tego, czy zaangażowanie Berlina jest szczere. Niemcy są bowiem gospodarczo powiązane z Rosją i wykazują pewne zrozumienie dla jej polityki w Europie wschodniej. Zdaniem profesora Kuźniara, dobrze się stało, że polski minister spraw zagranicznych nie uczestniczył w niedawnych rozmowach w Berlinie, gdyż zakończyły się one fiaskiem.

Roman Kuźniar powiedział, że trzeba zdecydowanie powstrzymywać agresywne zapędy Rosji. Nie oznacza to jednak, że kraj ten chce wywołać trzecią wojnę światową. Zdaniem Kuźniara, prezydent Rosji Władmir Putin dąży do objęcia swoją władzą ziem, które uważa za rosyjskie. Gość Jedynki podkreślił, że nie można się zgodzić na odbudowę rosyjskiej strefy wpływów. Tylko stanowczością, a nie ustępstwami można osiągnąć zadowalające efekty – powiedział doradca prezydenta.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Siekaj/jj

podobne: Obama złożył deklarację bezpieczeństwa dla Polski. oraz: Zmiany planów obronnych NATO a także: Wstrząsy wtórne „kryzysu ukraińskiego”. Japonia – Chiny – Niemcy – USA – Syria. Niemieckie wsparcie wojskowe dla państw bałtyckich. i to: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? polecam również: Niemcy wydalają przedstawiciela CIA. „Sueddeutsche Zeitung”: cezura w historii stosunków z USA. Snowden pozostaje w Rosji (czy będzie mógł wybrać Niemcy?).

…Niemcy rzeczywiście „luzują Polskę” ale nie w takim sensie w jakim to sobie tłumaczy (dość naiwnie) Pan Kuźniar (a za nim cała reszta „ekspertów” podobnie zdziwionych). Oczywiście można sobie udawać(?) zdziwienie niemieckimi oświadczeniami, tyle że to jest kreowanie fałszywego obrazu naszej sytuacji. Polska jest zwykłym popychadłem albo raczej psem na smyczy za którą trzyma ktoś inny i kiedy trzeba to ją popuszcza (pozwalając ujadać na Rosję) a kiedy trzeba to ściąga (i zwierzę ląduje z powrotem w budzie), żeby Rosji nie irytować.

Takie są konsekwencje oddania Polski pod protekcję Niemiec, którym to „hołdem” popisał się jakiś czas temu ten sam „typ/dyplomata”, którego zabrakło podczas negocjacji w Berlinie, który mimo wzorowego wypełnienia misji ormowca z ramienia UE kiedy trzeba było zagrozić śmiercią „euroMajdanowi” nie zyskał ostatecznie poparcia swoich mocodawców w staraniu się o wcześniej „obiecane” stanowisko pierwszego dyplomaty eurokołchozu. Mowa rzecz jasna o MSZ Radosławie Sikorskim. Panie Sikorski już Pan się nie musi obawiać tego że Niemcy nie przejawiają inicjatywy, bo właśnie ją przejawiają – tyle że nie po naszej myśli a po swojej (kosztem naszych interesów, co było do przewidzenia).

Nie da się nie zauważyć faktu, że od jakiegoś czasu mamy do czynienia z oziębieniem stosunków między Niemcami a USA. Niemcy od dość dawna próbują zrzucić z siebie powojenną amerykańską kuratele i wracają do swoich „starych” (bismarkowych) przyzwyczajeń traktowania najbliższej zagranicy (na wschodzie) jako przedmiotu w polityce zagranicznej, zwłaszcza w stosunkach z Rosją. Stąd nie może dziwić, jawne już niemieckie veto dla obecności jakichkolwiek amerykańskich struktur militarnych w krajach bałtyckich, nawet gdyby miało się to odbywać pod auspicjami NATO, do którego Niemcy przecież należą tak samo jak Polska. Niemcy zaczynają coraz śmielej występować na arenie międzynarodowej jako samodzielna siła polityczna i gospodarcza (przewodząca Europie/UE). Więc jeśli nawet USA (NATO) chciałoby szczerze dołożyć się do bezpieczeństwa krajów bałtyckich (w co osobiście wątpię bo kwestia tarczy antyrakietowej – konkretnie w Polsce – została już dawno pogrzebana i to na wyraźne życzenie USA, które również załatwiało kosztem Polski swoje sprawy z Rosją) to mają związane ręce, gdyż jak można wyraźnie przeczytać w komunikatach prasowych – projekt nie ma poparcia większości w samym sojuszu. Co więcej, można również przeczytać o tym, że sprawa nawet nie będzie poddana pod dyskusję.

Da się tu poznać politykę Niemiec, którą w różnego rodzaju „niepoprawnej politycznie” publicystyce nazywa się projektem „mitteleuropa”. W ramach którego kraje byłego bloku wschodniego (znajdujące się na wschód od niemieckiej granicy) traktowane są we wzajemnych stosunkach Niemcy – Rosja jako kolonie (w kwestiach gospodarczych) i jako przedmiot rozgrywki międzynarodowej (w kwestiach geopolitycznych). „Mitteleuropa” jest swoistym terenem starcia na linii UE/Niemcy – Rosja (do czego należy również dodać USA). Przedmiotowe traktowanie zwłaszcza Polski dało się wyraźnie zauważyć na ostatnim spotkaniu w Berlinie, gdzie Polska jako największy orędownik sprawy ukraińskiej (w ramach antyrosyjskiej polityki w Europie), została z tych rozmów wykluczona. Rosjanie naciskają na Francję i Niemcy, a te z kolei na Ukrainę, by ograniczyć rolę Polski w dyskusji o wydarzeniach na Wschodzie..

Stąd też nie dziwi dość ogólnikowa ale szczera deklaracja Pani Merkel że względem Rosji żadne środki nacisku poza dyplomatycznymi nie są przez Niemcy mile widziane, a kraje bałtyckie muszą szukać swojego bezpieczeństwa w innego rodzaju przedsięwzięciach sojuszniczych…

…Odys

PS. a oto ciekawostka z niemieckiego podwórka, która również daje do myślenia w kwestii poczuwania się Niemców do odpowiedzialności za cudzy interes (chyba że chodzi o strażników innej narodowości, równie nietykalnej 😉 )

24.08.2014 (IAR) – Ostatni żyjący strażnicy z obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau prawdopodobnie nie staną przed sądem. Jak donosi niemiecki magazyn „Der Spiegel”, prokuratura zawiesiła większość postępowań w tej sprawie.

Pod koniec ubiegłego roku niemiecki Urząd Ścigania Zbrodni Nazistowskich przekazał prokuraturom ponad 30 zawiadomień o wciąż żyjących i nieukaranych strażnikach z Auschwitz. Śledczy rozpoczęli postępowania. „Der Spiegel” podaje jednak, że w zdecydowanej większości przypadków nie uda się doprowadzić do procesów. Nie pozwala na to zły stan zdrowia podejrzanych. Kilku z nich zmarło w ostatnich miesiącach. Śledczy prowadzą jeszcze postępowania w ośmiu przypadkach. Ale zdaniem ekspertów tylko dwa mogą zakończyć się przed sądem. Dziennikarze „Spiegla” wyliczyli, że z ponad 6,5 tysiąca strażników z Auschwitz, którzy przeżyli wojnę, niemieckie sądy skazały do tej pory zaledwie 29 osób.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/em/

Niemcy - Rosja - by Tom Janssen

Niemcy – Rosja – by Tom Janssen