T. Arabski zeznaje w procesie gen. Bielawnego. Kolejna odsłona „taśm Wprost”. PiS chce nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w związku z doniesieniami nt. Sienkiewicza. CBA: doniesienia ws. Wojtunika niedorzeczne, sprawiają wrażenie manipulacji.


T. Arabski zeznaje w procesie gen. Bielawnego.

19.05. Warszawa (PAP) – B. szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Tomasz Arabski zeznaje we wtorek jako świadek w procesie b. wiceszefa BOR gen. Pawła Bielawnego, oskarżonego przez prokuraturę o nieprawidłowości przy ochronie wizyt VIP-ów w Smoleńsku w 2010 r.

Arabski, obecnie ambasador w Hiszpanii, miał zeznawać w tej sprawie przed Sądem Okręgowym w Warszawie w kwietniu, ale stawiennictwo uniemożliwił mu wtedy strajk na lotniskach. Wchodząc na salę, Arabski nie chciał się wypowiadać dla mediów.

Zaczynając zeznania, Arabski powiedział, że jako szef KPRM nadzorował przygotowania do podróży zagranicznych premiera. Dodał, że w ich ramach nie kontaktował się z BOR i nie miał wiedzy, kto w BOR organizuje ochronę podczas wizyt VIP-ów.

Jest on jednym z pięciorga urzędników KPRM i ambasady RP w Moskwie, oskarżonych w prywatnym akcie oskarżenia przez 11 członków rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej o niedopełnienie obowiązków przy organizacji lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. Oskarżyciele prywatni (bliscy m.in. Anny Walentynowicz, Janusza Kochanowskiego, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna) wnieśli akt oskarżenia po tym, gdy w ub.roku Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła śledztwo ws. organizacji lotów do Smoleńska.

Prokuratura oceniła, że choć były nieprawidłowości przy organizacji lotów, to nie wystarczają one do postawienia zarzutów. W śledztwie stwierdzono „poważne naruszenie” przepisów, m.in. Instrukcji HEAD z 2009 r. przez urzędników KPRM ws. dysponowania wojskowym specjalnym transportem lotniczym. Prokuratura ustaliła, że Arabski scedował na inne osoby z KPRM nałożone na niego obowiązki w tym zakresie.

Zdaniem prokuratury nieprawidłowości nie miały „bezpośredniego związku z przygotowaniem wizyt z 7 i 10 kwietnia 2010 r., natomiast dotyczyły szeregu czynności podejmowanych w okresie poprzedzającym katastrofę”. Polegały one m.in. na: niewywiązywaniu się z obowiązku ustalania limitów dysponowania wojskowym transportem lotniczym na potrzeby osób uprawnionych, nierzetelnego prowadzenia ewidencji czy bezpodstawnej odmowy skorzystania z wojskowego specjalnego transportu lotniczego przez podmiot do tego uprawniony.

W procesie, trwającym od ub.r., Bielawny nie przyznaje się do zarzutów, za które grozi do pięciu lat więzienia. Podstawą oskarżenia były opinie dwóch biegłych, według których m.in. sposób organizacji i realizacji działań ochronnych był niezgodny z zasadami BOR. Według nich Bielawny odpowiada m.in. za „świadome odstąpienie” od rozpoznania przez BOR lotniska w Smoleńsku; nieobecność BOR na nim oraz niesprawdzenie tras przejazdu prezydenta.

Sąd ma w czerwcu przesłuchać niejawnie autorów ekspertyz. W 2012 r. pojawiły się głosy, iż jeden z ekspertów, b. oficer BOR Jarosław Kaczyński jest w konflikcie prawnym z dawnym pracodawcą. Prokuratura zapewniała wtedy, że nie ma on „sformalizowanego sporu z BOR”, a śledczy dołożyli „wszelkich starań celem oceny bezstronności obu biegłych”.(PAP)

sta/ itm/

podobne: Dogmat nieomylności i jego konsekwencje dla prawdomówności oraz: Stanisław Michalkiewicz o przepychankach trzech stronnictw i wznowieniu śledztwa w sprawie zaniedbań w przygotowaniu podróży prezydenta Lecha Kaczyńskiego (z tajemniczą śmiercią świadka w tle). Lista śmierci by Krysztopa.

PiS chce nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w związku z doniesieniami nt. Sienkiewicza.

18.05. Warszawa (PAP) – Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak poinformował, że złożył do marszałka Sejmu wniosek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w związku z doniesieniami nt. Bartłomieja Sienkiewicza. Radosław Sikorski zapewnił, że Prezydium Sejmu zajmie się wnioskiem PiS 26 maja.

Powodem wniosku PiS jest publikacja tygodnika „Do Rzeczy”. W poniedziałek pismo opublikowało fragmenty rozmowy, która miała zostać podsłuchana 5 czerwca 2014 roku w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Według tygodnika podczas spotkania ówczesnej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem miała paść sugestia, że to Bartłomiej Sienkiewicz zlecił policjantom spalenie budki przed rosyjską ambasadą. „Widzisz, ale facet nauczył ich (Sienkiewicz – PAP), że on dzwoni i on im rozkazuje. i tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką… wiesz z takiego…” – cytuje fragment wypowiedzi przypisanej Wojtunikowi przez „Do Rzeczy”.

„Pismo KP PiS ws. rewelacji red. Cezarego ‚Trotyla’ Gmyza zostanie rozpatrzone na najbliższym posiedzeniu Prezydium Sejmu t.j. 26 maja” – napisał Sikorski na Twitterze.

Potrzeby zwoływania dodatkowego posiedzenia Sejmu nie widzi PO. „To jest jakiś absurd, bzdura. Nie mamy pojęcia, o czym w ogóle rozmawiamy – czy o taśmach, czy o wyssanych z palca stenogramach. To nie jest żaden konkretny materiał do dyskusji” – powiedział PAP Mariusz Witczak (PO). Jak ocenił, publikacja „Do Rzeczy” to „wrzutka w kampanii wyborczej, w której odgrzewa się stary, nieświeży już kotlet”.

Z kolei SLD chce wyjaśnień od prokuratora generalnego i szefa CBA. Sprawą ma się zająć komisja ds. służb specjalnych, we wtorek chce uzyskać informacje od szefa ABW o tym, za tydzień od prokuratora generalnego i szefa CBA.

Błaszczak powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej w Sejmie, że wyjaśnienia ws. podpalenia budki strażniczej przy ambasadzie rosyjskiej powinna przedstawić premier Ewa Kopacz i szef CBA. Zapowiedział też, że zwróci się o wznowienie śledztwa w tej sprawie.

Chodzi o incydent, do którego doszło podczas zorganizowanego w Warszawie przez środowiska narodowe 11 listopada 2013 r. Marszu Niepodległości. Podpalona została wówczas budka wartownicza przy ambasadzie rosyjskiej, śmietnikowa altana i m.in. instalacja „Tęcza” na pl. Zbawiciela. Zatrzymano wtedy ponad 70 osób. Po 11 listopada za „absolutnie skandaliczne” wydarzenia pod ambasadą rosyjską przeprosił prezydent Bronisław Komorowski, a głębokie ubolewanie w związku z incydentami wyraziło MSZ. Śledztwo ws. spalenia budki zostało ostatecznie umorzone z powodu niewykrycia sprawców.

„W związku z dzisiejszymi publikacjami tygodnika +Do Rzeczy+, w którym zaprezentowano dowody, uprawdopodabniające podejrzenie, że policjanci na polecenie ówczesnego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza mogli dokonać nielegalnej prowokacji politycznej wobec obywateli, niezbędne jest zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu” – czytamy we wniosku klubu PiS.

We wniosku podkreślono, że treść publikacji „pozwala postawić tezę, że o bezprawnych działaniach wiedzieli inni funkcjonariusze państwowi, w tym obecny szef CBA Paweł Wojtunik”.

„Opinia publiczna musi uzyskać jak najszybsze wyjaśnienie w tej sprawie. Obywatele nie mogą pozostać w przekonaniu, że władza dla własnej korzyści politycznej stosuje wobec nich prowokacje” – czytamy we wniosku klubu PiS.

Błaszczak ocenił, że jeżeli doniesienia medialne są prawdziwe, to mamy dowód, że w imię walki politycznej Sienkiewicz doprowadził do „prowokacji politycznej, która skutkowała negatywnie w relacjach międzynarodowych naszego kraju”.

Szef klubu PiS zapowiedział też, że zwróci się do prokuratura generalnego, aby wznowiono śledztwo ws. podpalenia budki strażniczej przy ambasadzie rosyjskiej. „Śledztwo zostało umorzone, (ale) pojawiły się nowe okoliczności w tej sprawie, a więc prokuratura powinna śledztwo podjąć na nowo” – przekonywał Błaszczak.

Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński oświadczył w poniedziałek, że sugestia, jakoby szef CBA powiedział, iż policja na zlecenie Sienkiewicza miała podpalić budkę przy rosyjskiej ambasadzie, jest „niedorzecznością i sprawia wrażenie celowej manipulacji”. „Bzdurą i absurdem” informację tę nazwał Sienkiewicz. „Mam nadzieję, że to się okaże jakimś kompletnym nieporozumieniem. Aż mi się nie chce wierzyć, że szef służby opowiada takie androny” – powiedział b. szef MSW.

W związku z publikacją „Do Rzeczy” Ruch Narodowy poinformował PAP, że w imieniu stowarzyszenia „Marsz Niepodległości” zawiadomił warszawską prokuraturę okręgową o możliwości popełnienia przestępstwa przez Sienkiewicza. (PAP)

mkr/ mrr/ kos/ ajg/ as/

CBA: doniesienia ws. Wojtunika niedorzeczne, sprawiają wrażenie manipulacji.

18.05. Warszawa (PAP) – Sugestia, że szef CBA powiedział, iż policja na zlecenie ówczesnego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza miała podpalić budkę przy rosyjskiej ambasadzie, jest niedorzecznością i sprawia wrażenie celowej manipulacji – oświadczył rzecznik CBA. Bzdurą i absurdem informację tę nazwał Sienkiewicz.

W poniedziałek tygodnik „Do Rzeczy” opublikował fragmenty rozmowy, która miała zostać podsłuchana 5 czerwca 2014 roku w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Według tygodnika podczas rozmowy ówczesnej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem miała paść sugestia, że Sienkiewicz zlecił policjantom spalenie budki przed rosyjską ambasadą. „Widzisz, ale facet nauczył ich (Sienkiewicz – PAP), że on dzwoni i on im rozkazuje. i tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką… wiesz z takiego…” – cytuje fragment wypowiedzi przypisanej Wojtunikowi przez „Do Rzeczy”.

„Stanowczo oświadczam, że sugerowanie, jakoby szef CBA Paweł Wojtunik powiedział, że policja na zlecenie ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza miała podpalić budkę przy ambasadzie, jest niedorzecznością, nadużyciem, nieprawdziwym twierdzeniem i sprawia wrażenie celowej manipulacji. Nieprzypadkowy jest też według mnie termin ukazania się tego artykułu. Odczytuję go jako próbę uwikłania CBA w bieżące wydarzenia polityczne. Stanowczo oświadczam, że Paweł Wojtunik nigdy nie twierdził, by ktokolwiek, a tym bardziej urzędujący minister, wydawał polecenia celowego podpalenia budki” – powiedział w poniedziałek PAP Jacek Dobrzyński.

Sienkiewicz w poniedziałek w Radiu ZET określił tę informację jako „bzdurę i absurd”. Według niego to „kolejna historia z taśmami nie wiadomo skąd wziętymi, których głównym oskarżeniem jest to, że niemal wręcz własnoręcznie spaliłem budkę pod ambasadą rosyjską. Szkoda, że nie ma infografiki, jak tam osobiście z hubką i krzesiwem idę, no ale to już jest taki poziom absurdu, że wolałabym tego nie komentować. Niedługo się dowiem, że czarną wołgą porywam dzieci, albo wywołałem wojnę rosyjsko-ukraińską. Jest pewien poziom absurdu, w którym można brać udział, i taki, w którym nie. Ja wolałbym w tym absurdzie nie brać udziału” – zastrzegł Sienkiewicz.

„Ja nie mam nic więcej do powiedzenia, oprócz tego, że to jest bzdura i absurd, i mam nadzieję, że to się okaże jakimś kompletnym nieporozumieniem. Aż mi się nie chce wierzyć, że szef służby opowiada takie androny” – dodał.

(…)

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Przemysław Nowak powiedział PAP, że wpłynęło zawiadomienie, o którym mowa, o „sprawstwie kierowniczym” podpalenia budki oraz nadużycia uprawnień. Dodał, że będzie prowadzone postępowanie sprawdzające (które poprzedza decyzję, czy wszcząć śledztwo, czy odmówić tego). „Będziemy weryfikować, czy tego rodzaju rozmowa się odbyła i czy miała taki przebieg” – dodał prokurator.

Poseł SLD Stanisław Wziątek ocenił, że informacje medialne na temat rozmowy Wojtunik-Bieńkowska mogą być kolejnym elementem gry wyborczej, dlatego – przekonywał – trzeba dokładnie wyjaśnić wszystkie aspekty sprawy. „We wtorek na wyjazdowym posiedzeniu komisji ds. służb specjalnych chcemy uzyskać informacje od szefa ABW o tym, na ile służby wewnętrzne państwa mają rozpoznany problem. W kolejną środę na posiedzenie komisji zostanie zaproszony prokurator generalny i szef CBA. Poprosimy prokuratora generalnego o informacje odnośnie przebiegu wyjaśniania wszystkich aspektów dotyczących afery taśmowej, a od szefa CBA (oczekujemy) ewentualnego potwierdzenia nieprawidłowości, które pojawiły się w rozmowie” – poinformował Wziątek.

Szef SLD Leszek Miller powiedział, że w rozmowie Bieńkowska-Wojtunik pojawiają się wątki, które świadczą o niegospodarności i szastaniu publicznymi pieniędzmi. „Dlatego klub SLD zwróci się do premier Ewy Kopacz, aby jak najszybciej Sejm mógł uzyskać wszechstronną informację na temat firm doradczych, które wykonują usługi dla spółek skarbu państwa, w tym tych najbardziej istotnych, jak PZU czy KGHM” – poinformował.

„Wystąpimy do +Do Rzeczy+ o udostępnienie nagrania” – powiedziała PAP prok. Renata Mazur, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, która prowadzi śledztwo ws. nielegalnego podsłuchiwania i nagrywania rozmów m.in. polityków w dwóch stołecznych restauracjach. „My tą rozmową nie dysponujemy; nie wiemy, co ma tygodnik; nas interesuje nagranie” – dodała.

Po południu Mazur poinformowała, że dziennikarz Cezary Gmyz stawił się w poniedziałek w PO Warszawa-Praga i wydał na żądanie prokuratora nośnik z nagraniem; został też przesłuchany w charakterze świadka. „Nagranie to będzie obecnie przedmiotem analizy ze strony prokuratora i biegłych. Na razie nie wiemy, co na nim jest, czy rzeczywiście przedstawia rozmowę między Elżbietą Bieńkowską a Pawłem Wojtunikiem i czy oddaje rzeczywisty przebieg tej rozmowy” – dodała prok. Mazur.

Ujawniła ona też, że w obecnej sytuacji Bieńkowska i Wojtunik zostaną ponownie przesłuchani w tym śledztwie i zapytani, czy chcą ścigania podsłuchujących. „Do tej pory gdy byli oni przesłuchiwani i nie wyrażali woli ścigania” – powiedziała.

Prokuratura na Pradze prowadzi śledztwo ws. podsłuchiwania od lipca 2013 r. w dwóch restauracjach kilkudziesięciu osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych. Część nielegalnie podsłuchanych rozmów została opisana w tygodniku „Wprost”. Prokuratura w czerwcu 2014 r. postawiła zarzuty biznesmenom Markowi Falencie i Krzysztofowi Rybce oraz Łukaszowi N. i Konradowi L. – pracownikom restauracji, w których dokonywano podsłuchów. Falenta nie przyznał się do tych zarzutów i zapewniał, że jest niewinny.

Z kolei w październiku 2014 r. prokurator generalny Andrzej Seremet mówił PAP, że prokuratura nie zajmuje się wątkiem rozmowy Bieńkowskiej z Wojtunikiem „z tego powodu, że prokuratura uzyskała oświadczenie obu tych osób, iż nie składają wniosku o ściganie, a tylko to mogłoby otwierać drogę do badania tej kwestii”.(PAP)

pru/ sta/ wkt/ amt/ wni/ mrr/ itm/ malk/

…No to teraz prokuratura będzie musiała zająć się wątkiem Bieńkowskiej i Wojtunika. Nie dziwię się też czemu żadne z „pokrzywdzonych” nie życzyło sobie ścigania sprawców nagrania. (Odys)

podobne: Służby specjalne i dane Polaków. Pieniądze na walkę z rosyjską propagandą. Czy „taśmy Wprost” wypłyną raz jeszcze? Wyciek stenogramów (smoleńskich) pokazuje słabość państwa. Niemcki wywiad ma informacje o zamachu w Smoleńsku? Rosja odrzuca oskarżenia o zestrzelenie Boeinga. Podejrzany o morderstwo Litwinienki chce zeznawać. Niemcow zginął za pomoc USA? oraz: Utopione w Wiśle POdsłuchy dojrzały do wypłynięcia (dzięki Schetynie?). PIS domaga się komisji śledczej, PO kontratakuje SKOKiem. Czy sądy czeka ręczne sterowanie? Ustawa reprywatyzacyjna gorsza od dekretu Bieruta.

Reklamy

Państwo prawa: Podjęcie procesu Kiszczaka ws. stanu wojennego. Akt oskarżenia ws. zabójstwa gen. Papały trafi do sądu. Nie będzie śledztwa w sprawie tzw. spisku generałów. Umorzenie śledztwa ws. nieprawidłowości raportu z WSI.


1. Podjęcie procesu Kiszczaka ws. stanu wojennego – prawomocne.

05.05. Warszawa (PAP) – Prawomocna jest już decyzja Sądu Apelacyjnego w Warszawie o podjęciu procesu odwoławczego b. szefa MSW Czesława Kiszczaka ws. stanu wojennego. We wtorek SA oddalił zażalenie obrony Kiszczaka na wznowienie sprawy zawieszonej w 2013 r. z powodu jego złego zdrowia.

Prokurator IPN Bogusław Czerwiński liczy, że teraz SA bezzwłocznie wyznaczy termin procesu odwoławczego Kiszczaka. IPN będzie wnosił o utrzymanie wyroku skazującego sądu I instancji. Obrońca, który wnosi do SA o uniewinnienie, mówi o pozbawieniu Kiszczaka prawa do obrony.

„Wszystko wskazuje, że termin rozprawy będzie wyznaczony na 15 czerwca” – powiedział PAP sędzia Jerzy Leder, rzecznik SA ds. karnych. „To pierwszy wolny termin” – dodał.

2 kwietnia br. SA „odwiesił” proces odwoławczy 89-letniego Kiszczaka, skazanego nieprawomocnie na 2 lata więzienia w zawieszeniu w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w 1981 r. SA wydał wtedy takie postanowienie w związku z najnowszą opinią lekarzy, którzy uznali, że stan zdrowia psychicznego podsądnego „znacznie utrudnia” jego uczestnictwo w czynnościach procesowych. Proces podjęto, bo biegli nie uznali, że stan zdrowia podsądnego to uniemożliwia, lecz tylko utrudnia, a pod pewnymi warunkami proces jest możliwy.

O podjęcie sprawy wnosił prok. Czerwiński. Obrońca Kiszczaka mec. Grzegorz Majewski złożył zażalenie na tę decyzję, bo jego zdaniem zdrowie Kiszczaka uniemożliwia proces apelacyjny.

Troje sędziów SA uznało, że zażalenie jest niezasadne. Jak mówił w jawnym uzasadnieniu postanowienia sędzia SA Marek Motuk, według biegłych zaburzenia u Kiszczaka procesów poznawczych są na średnim poziomie; rozumie on też przekazy werbalne. Według SA umożliwia to stanięcie oskarżonego przed sądem II instancji.

Obrona powoływała się w zażaleniu m.in. na to, że jeden z psychiatrów uznał, iż Kiszczak nie jest zdolny do udziału w rozprawie, a SA odmówił przesłuchania tego biegłego. Sędzia Motuk powiedział, że obrona odwoływała się do stwierdzenia wyjętego z kontekstu, bo kompleksowa opinia całego zespołu biegłych pozwala na sądzenie Kiszczaka.

Samo posiedzenie w sprawie było niejawne, bo dotyczyło danych wrażliwych o zdrowiu.

Prok. Czerwiński wyraził satysfakcję z decyzji SA. Podkreślił, że pion śledczy IPN nie godził się z zawieszeniem tej sprawy.

„Decyzja SA oznacza pozbawienie mojego klienta prawa do obrony” – skomentował dla PAP mec. Majewski. Podkreślił, że będzie to dla niego argument do wystąpienia o złożenie przez uprawnione podmioty kasacji do Sądu Najwyższego, po ewentualnym utrzymaniu wyroku skazującego przez SA (obronie nie przysługuje kasacja od wyroku w zawieszeniu; może ją zaś złożyć RPO, minister sprawiedliwości czy prokurator generalny).

Ocenił, że Kiszczak nie będzie w stanie powiedzieć w SA jednego słowa. „Nawet ze mną nie mógł ostatnio rozmawiać” – oświadczył adwokat. Nie zgodził się ze słowami sędziego co do wyrwania z kontekstu fragmentu opinii biegłych. „Ją trzeba podzielić na dwie części” – dodał, podtrzymując, że SA powinien przesłuchać psychiatrę.

Mec. Majewski podkreślił, że to SA zdecyduje, jak zrealizować wniosek biegłych, by na sali sądu była cisza i spokój, czego nie może zakłócać „ani szept rozmów, ani szum kamer”. Dodał zarazem, że chciałby aby proces był jawny dla mediów.

W 2012 r. Kiszczak został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2 lata więzienia w zawieszeniu za udział w grupie przestępczej przygotowującej stan wojenny.

W 2013 r. SA zawiesił badanie jego apelacji z uwagi na złe zdrowie Kiszczaka. Mec. Majewski mówił wiele razy, że od 20 lat badania pokazują zaawansowanie chorób Kiszczaka. Według obrony nasiliły się objawy neurologiczne wraz z utratą słuchu; jest też podejrzenie choroby Alzheimera. Sam Kiszczak mówił kilka lat temu sądowi, że „nie wie, co się dzieje na sali”.

W lipcu 2014 r. SA, na wniosek IPN, zlecił ponowne badania lekarskie b. szefa MSW. IPN domagał się badań m.in. po tym, jak prasa pokazała, że Kiszczak uczestniczył w maju w uroczystościach pogrzebowych gen. Wojciecha Jaruzelskiego. W październiku ub.r. Kiszczak odmówił stawienia się na badania; twierdził, że zdrowie nie pozwala mu pojechać do Gdańska.

W grudniu ub.r. policja wykonała decyzję SA o doprowadzeniu Kiszczaka na badania do Gdańska, których unikał. B. szefa MSW zabrała z jego warszawskiego mieszkania karetka w asyście policji.

W 2007 r. pion śledczy IPN oskarżył dziewięć osób – członków władz przygotowujących stan wojenny oraz Rady Państwa PRL, która formalnie w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. wprowadziła stan wojenny i wydała odpowiednie dekrety (do czego nie miała prawa podczas trwającej sesji Sejmu).

Proces ruszył w 2008 r.; kilku podsądnych zmarło; sprawy innych wyłączano wobec ich złego zdrowia. W 2011 r. sąd zawiesił sprawę 90-letniego wówczas Jaruzelskiego z powodu złego stanu zdrowia. Był on oskarżony o kierowanie tą grupą przestępczą oraz o podżeganie członków Rady Państwa do przekroczenia ich uprawnień.

W 2012 r. SO orzekł, że stan wojenny nielegalnie wprowadziła tajna grupa przestępcza o charakterze zbrojnym pod wodzą gen. Jaruzelskiego w celu likwidacji NSZZ „Solidarność”, zachowania ustroju komunistycznego oraz osobistych pozycji we władzach PRL. Kiszczaka skazano na 2 lata więzienia w zawieszeniu za udział w grupie przestępczej przygotowującej stan wojenny. Od takiego zarzutu uniewinniono b. I sekretarza KC PZPR Stanisława Kanię, bo – jak uznał sąd – „opowiadał się za politycznym rozwiązaniem sytuacji”. W 2013 r. SA prawomocnie oddalił apelację IPN od uniewinnienia Kani (wtedy badanie apelacji Kiszczaka zawieszono z powodu jego zdrowia).

W 1992 r. Sejm uchwalił, że stan wojenny był nielegalny. W 1996 r. Sejm, głosami ówczesnej koalicji SLD-PSL, nie zgodził się, by Jaruzelski, Kiszczak i inni sprawcy stanu wojennego odpowiadali przed Trybunałem Stanu. W 2011 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że dekrety o stanie wojennym przyjęto niezgodnie nawet z prawem PRL.

W 2013 r. SA prawomocnie utrzymał decyzję SO o zawieszeniu – z powodu złego stanu zdrowia – innego procesu Kiszczaka, oskarżonego o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników kopalni „Wujek” w 1981 r. SO, po zapoznaniu się z opinią psychologa i psychiatrów, uznał że uszkodzenia jego systemu nerwowego są „trwałe i postępujące”. Według biegłych Kiszczak nie rozumie pytań i nie może udzielać precyzyjnych odpowiedzi.

W poniedziałek oskarżająca Kiszczaka katowicka prokuratura podała, że wysłała do SO w Warszawie wniosek o podjęcie także i tego procesu. Powołano się na najnowszą opinię o zdrowiu Kiszczaka, przeprowadzoną w związku z procesem ws. stanu wojennego. Prok. Czerwiński ocenia, że nowa opinia „może otwierać drogę sądowi także i w tym procesie”. Mec. Majewski zapowiada, że zwróci się do SO o przesłuchanie autorów opinii.

Rzeczniczka SO poinformowała PAP, że w najbliższych dniach zostanie wyznaczony termin rozpoznania wniosku prokuratury. (PAP)

sta/ pz/

podobne: „Der Spiegel” – amerykański i brytyjski wywiad mają dostęp do danych Deutsche Telekom. Bronisław Komorowski zostanie przesłuchany ws. Wojciecha Sumlińskiego. Sprawa Kiszczaka musi poczekać. Śledztwo ws. Belki i Sienkiewicza umorzone. oraz: „Układ zamknięty” znów dał głos – „rzeźnik z Trójmiasta” niewinny.

2. Akt oskarżenia ws. zabójstwa gen. Papały w połowie maja ma trafić do sądu.

09.05. Łódź (PAP) – W połowie maja do warszawskiego sądu powinien trafić akt oskarżenia ws. zabójstwa 17 lat temu b. szefa policji gen. Marka Papały. Jedynym podejrzanym o zbrodnię jest 40-letni Igor M. ps. Patyk, wówczas członek gangu złodziei samochodów. Grozi mu dożywocie.

Nagranie wideo:

http://serwiswideo.pap.pl/wideo/Prokuratura-ma-dowody-na-to-dlaczego-to-samochod-gen-Papaly-usilowa no-ukrasc.mp4

Według łódzkiej prokuratury gen. Papała zginął w wyniku napadu rabunkowego i był przypadkową ofiarą złodziei samochodów, którzy chcieli ukraść akurat jego auto. Śledczy utrzymują natomiast, że nie ma dowodów, aby było to zabójstwo na zlecenie, ani żeby w ogóle w tej sprawie było zlecenie zabójstwa gen. Papały.

Prowadzone od ponad pięciu lat przez łódzką prokuraturę apelacyjną (trwające w sumie 17 lat) śledztwo ws. zabójstwa gen. Marka Papały przedłużone jest do końca maja i w połowie tego miesiąca prawdopodobnie zostanie zamknięte. Śledczy w ostatnim czasie przesłuchali w Wielkiej Brytanii świadka, którego szukali od ponad dwóch lat – deklarował on, że złoży zeznania, ale nie przyjedzie do Polski. Jego zeznania miały służyć weryfikacji wyjaśnień jednego z podejrzanych.

„Świadek ten został przesłuchany, a jego zeznania były o tyle istotne, że umożliwiły nam dotarcie do kolejnego świadka, którego również przesłuchaliśmy” – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi i jeden z prowadzących śledztwo prok. Jarosław Szubert. Według prokuratury były to jedne z ostatnich dowodów zebranych w śledztwie. „Jesteśmy w trakcie pisania decyzji końcowej w tej sprawie. Prawdopodobnie będzie ona gotowa w połowie maja” – dodał Szubert.

Według łódzkiej prokuratury do zabójstwa b. szefa policji doszło w 1998 r. w wyniku napadu rabunkowego z użyciem broni palnej, a sprawcy zamierzali ukraść jego samochód Daewoo Espero. Podczas napadu Igor M. miał oddać do Papały śmiertelny strzał. Zdaniem śledczych były szef policji był przypadkową ofiarą złodziei samochodów, którzy prawdopodobnie nie wiedzieli, że auto należało do niego.

Według Szuberta prokuratura ma dowody, które wyjaśniają dlaczego złodzieje chcieli ukraść auto należące właśnie do b. szefa policji, dlaczego akurat ten samochód i w tym czasie był im potrzebny.

„Zgromadziliśmy materiał dowodowy, który zawiera odpowiedź na pytanie, z jakich powodów tego dnia, ten samochód te osoby usiłowały ukraść. W tym zakresie informacji znajduje się też odpowiedź na pytanie, z jakich powodów usiłowano dokonać kradzieży tego samochodu grożąc użyciem broni palnej” – powiedział w rozmowie z PAP Szubert. Zaznaczył jednocześnie, że prokuratura na tym etapie postępowania nie ujawnia tych informacji, bo najpierw musi się z nimi zapoznać sąd.

Z ustaleń śledztwa wynika jednak, że „Patyk” – jeszcze przed zabójstwem – w co najmniej dwóch przypadkach kradzieży luksusowych aut także posługiwał się bronią, żeby zastraszyć kierowców.

Igor M., który w chwili zdarzenia miał 24 lata, jest obecnie jedynym podejrzanym o zabójstwo b. szefa policji. Rok temu prokuratura – po uzyskaniu nowych dowodów – zmieniła zarzut wobec drugiego z zamieszanych w tę sprawę – 37-letniego obecnie Mariusza M. (w chwili zabójstwa miał 21 lat).

On także – według śledczych – był na miejscu zbrodni i brał udział w próbie kradzieży auta. Obecnie ma zarzut usiłowania rozboju na szkodę gen. Papały, ale nie jest już podejrzany o udział w zabójstwie. „Patykowi” grozi dożywocie, a Mariuszowi M. – do 15 lat więzienia. Obaj nie przyznają się do winy.

Oprócz nich w śledztwie podejrzani są jeszcze trzej członkowie gangu złodziei samochodów: Tomasz W. oraz bracia Robert i Dariusz J., którym zarzuca się kradzieże aut. Braciom J. również grożą kary do 15 lat więzienia, a Tomaszowi W. do 12 lat pozbawienia wolności.

Kamil Szubański (PAP)

szu/ bk/

Pobranie jest możliwe po podaniu loginu i hasła:

użytkownik: wideo01 hasło: OZsV2TzG%!if

Pliki wideo można przejrzeć i pobrać (w formacie mp4) korzystając z adresu: http://www.pap.pl/wideo

podobne: Sprzymierzeńcem zbrodni (gen. Papały) jest czas, czyli… „Ciepło, ciepło…” (Stanisław Michalkiewicz)

3. Prokuratura odmówiła podjęcia śledztwa w sprawie tzw. spisku generałów.

08.05. Warszawa (PAP) – Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła podjęcia śledztwa w sprawie tzw. spisku generałów – poinformował w piątek PAP rzecznik prokuratury Przemysław Nowak. Odmówiono postępowania, ponieważ takiego czynu nie popełniono – zaznaczył.

Pod koniec lutego „Gazeta Wyborcza” napisała, że MSW rozważało, czy „afera podsłuchowa” nie była „spiskiem generałów” – działaniami byłych i obecnych szefów służb wymierzonymi w ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. „GW” pisała, że dochodzeniem zajmowała się wydzielona latem 2014 r. grupa policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji oraz oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

W sprawie „spisku generałów” MSW, policja i SKW zaprzeczyły, aby podejmowały takie działania. Także ówczesny minister Sienkiewicz zaprzeczył, jakoby wiedział o działaniu grupy w MSW.

Prokuratura zajęła się sprawą sprawdzając, czy można podjąć śledztwo. W czwartek zdecydowano o jego niepodejmowaniu – poinformował w piątek PAP Nowak.

Rzecznik wyjaśnił, że w ramach postępowania w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych KGP oraz Służby Kontrwywiadu Wojskowego poprzez inwigilację bezpośrednią oraz kontrolę operacyjną Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, rzecznika CBA i byłych szefów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Biura Ochrony Rządu i SKW stwierdzono, że takiego czynu nie popełniono.

Prokurator przypomniał, że w gazecie wskazano, że to z inicjatywy byłego ministra Bartłomieja Sienkiewicza powołana została specjalna grupa złożona z funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych KGP oraz SKW, której celem miało być ustalenie, czy za nielegalnymi nagraniami w warszawskich restauracjach stoi szef CBA oraz byli szefowie ABW, SKW oraz BOR.

Według gazety wobec tych osób stosowano pracę operacyjną, w tym bezpośrednią inwigilację, a zgoda na kontrolę operacyjną miała być uzyskiwana bez zachowania obowiązujących przepisów, np. wskazując ich numery telefonów, jako numery osób nieznanych.

Prokuratura wystąpiła do redakcji o materiały, na podstawie których napisano artykuł, ale redakcja ich nie ujawniła, zasłaniając się tajemnicą dziennikarską – poinformował PAP rzecznik. Prokuratura zwróciła się z pytaniami w tej sprawie do Komendy Głównej Policji i Służby Kontrwywiadu Wojskowego, BOR, ABW, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Prokuratury Generalnej, Naczelnej Prokuratury Wojskowej, Komendy Stołecznej Policji i resortu spraw wewnętrznych.

Rzecznik prokuratury zaznaczył, że odpowiedzi tych instytucji są niejawne, ale ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika, aby został popełniony taki czyn, polegający na podejmowaniu czynności operacyjno-rozpoznawczych wobec szefa CBA, rzecznika Biura i byłych szefów trzech innych służb przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych KGP i SKW.

W tzw. aferze podsłuchowej praska prokuratura okręgowa prowadzi śledztwo dotyczące podsłuchiwania od lipca 2013 r. w dwóch stołecznych restauracjach w sumie kilkudziesięciu osób, w tym polityków i biznesmenów. Zarzuty współudziału w nieuprawnionym zakładaniu i posługiwaniu się urządzeniem nagrywającym oraz ujawnieniu utrwalonych rozmów innym osobom przedstawiono dwóm biznesmenom: Markowi Falencie i Krzysztofowi R. oraz dwóm pracownikom restauracji, gdzie dokonano podsłuchów – Łukaszowi N. i Konradowi L. Za taki czyn grozi do 2 lat więzienia. Część podsłuchanych w warszawskich restauracjach rozmów prowadzonych przez polityków i biznesmenów została opisana w 2014 r. w tygodniku „Wprost”.(PAP)

ago/ jbr/

podobne: Utopione w Wiśle POdsłuchy dojrzały do wypłynięcia (dzięki Schetynie?). PIS domaga się komisji śledczej, PO kontratakuje SKOKiem. Czy sądy czeka ręczne sterowanie? Ustawa reprywatyzacyjna gorsza od dekretu Bieruta. oraz: Państwo prawa: PKW łamanie przepisów, sfałszowany protokół wyborczy. Epilog „afery podsłuchowej”. Mariusz Kamiński przed sądem. Sprawa Ziętary: śledztwo w sprawie nacisków na świadków, Gawronik na wolności. Prawo o zawiązkach zawodowych do zmiany. i jeszcze: Sienkiewicz naprostował koalicjanta za pomocą podległych sobie służb. Koniec afery podsłuchowej?

4. W dodatku prokuratura umorzyła śledztwo ws. nieprawidłowości przy tworzeniu raportu z weryfikacji WSI przez Antoniego Macierewicza. Zdaje się że już po raz drugi.

podobne: Co kryje tajny aneks Macierewicza? Raport z likwidacji WSI oraz ANEKS do raportu a Bronisław Komorowski. Sprawa Mazura umorzona? a także: Leszek Szymowski: Komisją śledczą w Macierewicza. Jak to było z WSI? oraz: Taśmociąg Platformy „wprost” POd cenzurą i czas rozliczeń za „katastrofę smoleńską” czyli… „WSI wraca tylnymi drzwiami” dzięki (anty)Tuskowej reformie służb specjalnych.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Stanisław Michalkiewicz o przepychankach trzech stronnictw i wznowieniu śledztwa w sprawie zaniedbań w przygotowaniu podróży prezydenta Lecha Kaczyńskiego (z tajemniczą śmiercią świadka w tle). Lista śmierci by Krysztopa.


Stanisław Michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz

„…W rezultacie, za parawanem oficjalnych instytucji, rzeczywistą władzę w naszym nieszczęśliwym kraju sprawują bezpieczniackie watahy, skupione w trzech głównych stronnictwach: Ruskim, Pruskim i Amerykańsko-Izraelskim. Ponieważ na skutek resetu w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, do jakiego 17 września 2009 roku został przez izraelskiego premiera Szymona Peresa przekonany amerykański prezydent Barack Husejn Obama, Stronnictwo Amerykańsko-Izraelskie ograniczyło swoją aktywność do wywierania na Polskę nacisku w sprawie realizacji żydowskich roszczeń majątkowych, Stronnictwo Ruskie i Stronnictwo Pruskie wykorzystało tę sytuację do pogłębienia zależności Polski od strategicznych partnerów. W stosunkach wewnętrznych przełożyło się to na eliminowanie w naszym nieszczęśliwym kraju wpływów agentury amerykańsko-izraelskiej wśród Umiłowanych Przywódców.

Pozostaje zagadką, do jakiego stopnia elementem tej operacji pozostaje katastrofa smoleńska z 10 kwietnia 2010 roku; czy mianowicie była ona następstwem sabotażu przeprowadzonego przez soldateskę zagrożoną możliwością wykorzystania informacji zawartych w „Aneksie” do „Raportu o rozwiązaniu WSI” w prezydenckiej kampanii wyborczej, czy też sama katastrofa była skutkiem zaniedbań, jakich dopuścili się urzędnicy państwowi odpowiedzialni za przygotowanie zagranicznych wizyt prezydenta państwa, a w szczególności – minister spraw zagranicznych i szef Kancelarii Premiera. Śledztwo w sprawie zaniedbań w przygotowaniu podróży prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Katynia zostało przez prokuraturę umorzone dwukrotnie; pierwszy raz w czerwcu 2012 roku i ostatecznie we wrześniu 2013 roku.

Teraz niezawisły sąd w osobie pana sędziego Wojciecha Łączewskiego nakazał tamte decyzje niezależnej prokuratury uchylić a śledztwo wznowić. Przy tej okazji wydało się, że uzasadniając swoje decyzje o umorzeniu śledztwa, niezależna prokuratura nie dokonała żadnej oceny zebranych dowodów. Wydaje mi się, że doskonale rozumiem przyczynę tej powściągliwości. Podejrzewam bowiem, że obydwie te decyzje prokuratura podjęła na polecenie funkcjonariuszy nadzorującej ją akurat bezpieczniackiej watahy – a o tym nie wypadało przecież nikogo informować.

Warto bowiem zwrócić uwagę zarówno na momenty, w których niezależna prokuratura postanawia o umorzeniu śledztwa w tej sprawie, jak również na moment, w którym niezawisły sąd postanawia o uchyleniu tamtych decyzji i poleceniu wznowienia śledztwa. Otóż roku 2012 stanowi apogeum podporządkowywania Polski strategicznym partnerom. Jak bowiem pamiętamy, w rok po sławnym „resecie” prezydenta Obamy w stosunkach z Rosją, w listopadzie 2010 roku na szczycie NATO w Lizbonie zostało proklamowane strategiczne partnerstwo NATO-Rosja, w którym musiał wziąć udział również nasz nieszczęśliwy kraj. Nasz nieszczęśliwy kraj znalazł się po niemieckiej stronie linii Ribbentrop-Mołotow, więc właśnie dlatego pan minister Sikorski, pragnąc wkraść się w łaski Naszej Złotej Pani z Berlina w nadziei, iż w rewanżu wystruga go ona na ministra spraw zagranicznych Unii Europejskiej, kiedy tylko podobna do konia angielska komunistka Katarzyna Ashton zakończy swoją kadencję, 13 maja 2012 roku dokonał w Berlinie „hołdu pruskiego” oświadczając, że „bardziej niż niemieckiej potęgi obawia się braku aktywności ze strony Niemiec”, a kilka miesięcy wcześniej, w listopadzie 2011 r. zadeklarował pragnienie przekształcenia Unii Europejskiej w federację, co oznaczałoby formalną rezygnację Polski z niepodległości.

W zasadzie zatem Umiłowani Przywódcy, z polecenia nadzorujących ich bezpieczniackich watah poddawali Polskę Niemcom, ale nie obyło się bez koncesji również dla drugiego strategicznego partnera – Rosji. Zaraz po deklaracji prezydenta Obamy z 17 września 2009 roku rozpoczęła się w stosunkach polsko-rosyjskich „dyplomacja ikonowa”, zakończona podpisaniem w sierpniu 2012 roku na Zamku Królewskim w Warszawie przez Jego Świątobliwość Patriarchę Moskwy i Wszechrusi Cyryla oraz Jego Ekscelencji abpa Józefa Michalika, Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski porozumienia o pojednaniu narodów polskiego i rosyjskiego. Zwracałem wówczas uwagę, że pojednanie jest aktem dwustronnym; nie wystarczy, że Polacy pojednają się z Rosjanami – jeszcze Rosjanie muszą pojednać się z Polakami, a nie trzeba specjalnie znać Rosjan, by wiedzieć, że pojednają się z nami tylko na swoich warunkach, a konkretnie – na jednym – że mianowicie Polacy pogodzą się ze statusem „bliskiej zagranicy”. Nic zatem dziwnego, że w tak sprzyjających okolicznościach przyrody „policmajster powinność swej służby zrozumiał” i śledztwa w sprawie przygotowań podróży prezydenta Kaczyńskiego poumarzał.

Drugie umorzenie nastąpiło jednak w momencie zakończenia dotychczasowego etapu, a przed rozpoczęciem kolejnego. Właśnie we wrześniu 2013 roku prezydent Obama, na skutek upokorzenia, jakiego za sprawą zimnego rosyjskiego czekisty Putina doznał w Syrii, postanowił zresetować swój poprzedni reset w stosunkach z Rosją z roku 2009 i zapalił zielone światło dla dokonania politycznego przewrotu na Ukrainie. Zresetowanie poprzedniego resetu oznaczało nie tylko ponowne przedstawienie Polsce oferty podjęcia się ryzykownej roli amerykańskiego dywersanta w Europie Wschodniej ale również – gwałtowną reaktywację Stronnictwa Amerykańsko-Izraelskiego, które gwoli odzyskania swoich wpływów w naszym nieszczęśliwym kraju, musiało podjąć walkę z panoszącym się Stronnictwem Pruskim i Stronnictwem Ruskim. Stąd zarówno kampania walki z „ruskimi agentami”, upatrywanymi zwłaszcza wśród potencjalnej politycznej konkurencji uczestników Stronnictwa Amerykańsko-Izraelskiego, jak i przedsięwzięcia natury organizacyjnej – między innymi w postaci postanowienia pana sędziego Wojciecha Łączewskiego, który – co do tego jestem absssolutnie pewien – swoja decyzję podjął całkowicie niezawiśle, ale – jak widzimy – w całkowitej zgodności z mądrością aktualnego etapu.” (żródło: Stanisław Michalkiewicz)

podobne: W krajach NATO brak jednolitego systemu nadzoru nad służbami. Sejm zajmie się projektami ustaw o ABW i AW. oraz: Niemcy: kontrwywiad ostrzega przed rosyjskimi szpiegami. Służby zacieśniają współpracę z USA

…no i niemal natychmiast po sądowym nakazie wszczęcia kolejny raz śledztwa w sprawie zaniedbań w przygotowaniu podróży prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Katynia, mamy do czynienia z kolejną tajemniczą śmiercią świadka…

„Nasz Dziennik” ujawnia: Major Marek K., oficer Biura Ochrony Rządu, został znaleziony martwy w swoim domu w podwarszawskich Ząbkach. W 2010 roku brał udział w przygotowaniu wizyt prezydenta i premiera 7 i 10 kwietnia 2010 r. w Katyniu. W tej sprawie zeznawał w prokuraturze.  

Marek K. był szefem wydziału, który zabezpieczał wizyty najważniejszych osób w państwie. Nadzorował też sprawy związane z nadzorem technicznym tzw. VIP-ów w czasie, gdy podsłuchiwano polityków.

W nocy z poniedziałku na wtorek rodzina odnalazła martwego funkcjonariusza w jego domu z rozciętym łukiem brwiowym. Jak podkreśla policja, rana ta nie mogła być przyczyną śmierci. Major nie miał skłonności depresyjnych.

Na początku sierpnia br. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uchylił decyzję Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, która umorzyła śledztwo w sprawie organizacji lotów prezydenta i premiera do Smoleńska w 2010 r. Prokuratura musi wznowić tzw. cywilny wątek śledztwa smoleńskiego.

Więcej na ten temat w jutrzejszym „Naszym Dzienniku”.

źródło: wirtualnapolonia.com

podobne: Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie śmierci generała Sławomira Petelickiego

…Nie ma przypadków są tylko znaki i wygląda na to że walka między „bezpieczniackimi watachy” się zaostrza. Jedne (z nadania USraelskiego) chcą przywrócić do życia kwestię katastrofy Smoleńskiej (i pomóc rusofobicznemu PISowi w zmasakrowaniu PO w przyszłych wyborach) a drugie (z nadania ruskiego) najwyraźniej zacierają ślady (być może) odpowiedzialności obecnych władz za zaniedbania (a może i za coś więcej) przy przygotowaniach wizyty ś.p. Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Polecam lekturę o przetasowaniach na światowej bezpieczniackiej arenie, gdzie moim zdaniem jedną z aren jest również Polska: Niemcy wydalają przedstawiciela CIA. „Sueddeutsche Zeitung”: cezura w historii stosunków z USA. Snowden pozostaje w Rosji (czy będzie mógł wybrać Niemcy?).  (Odys)

podobne: Psy się gryzą na podwórzu a kruk krukowi oka nie wykole… co Polakom po Smoleńsku? oraz: Dwie prawdy zamiast polityki i to: Kolejna rocznica „katastrofy w Smoleńsku” – zimna wojna trwa

Ile to już ofiar pośród osób związanych ze Smoleńskiem zebrał seryjny samobójca?

Profesor Stefan Grocholewski – ekspert od odczytywania nośników cyfrowych, wykrył manipulacje w nagraniach czarnych skrzynek z CASY. Zmarł 31.03.2010 r.

Grzegorz Michniewicz – dyrektor generalny Kancelarii Donalda Tuska.Powiesił się 23 grudnia 2009 roku na kablu od odkurzacza, w dniu, w którym z remontu w Samarze wrócił samolot TU-154, który potem rozsypał się w drobny mak na Siewiernym.

Krzysztof Knyż, operator „Faktów”,10 kwietnia 2010 był w Smoleńsku. Zmarł w Moskwie 2 czerwca 2010r. Śmierć całkowicie przemilczana.

Profesor Marek Dulinicz, szef grupy archeologicznej,zginął 6 czerwca 2010 w wypadku samochodowym, w trakcie oczekiwania na wyjazd do Smoleńska.

Doktor Eugeniusz Wróbel, wykładowca na Politechnice Śląskiej, specjalista od komputerowych systemów sterowania samolotem, poddawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to TU-154 o nr 101. Zabity za pomocą piły mechanicznej 16.10.2010 r, przez swego syna, który zdołał usunąć ślady krwi, zawieźć pocięte zwłoki do jeziora, wrócić i zapomnieć wszystko. Złego stanu swego „chorego psychicznie” syna przez ponad 20 lat nie zauważyła matka, która jest psychiatrą.

Dariusz Szpineta – zawodowy pilot i instruktor pilotażu, ekspert i prezes spółki lotniczej, został znaleziony martwy w łazience ośrodka wczasowego w Indiach. Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, kwestionując oficjalne ustalenia.

Generał Sławomir Petelicki, były dowódca jednostki „Grom”. Znaleziony martwy 16 czerwca 2012 roku. Ostro krytykował ustalenia Komisji Badania Wypadków Lotniczych i opieszałość polskiego rządu przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy w Smoleńsku. Zmarł na skutek ran postrzałowych.

chor. Remigiusz Muś – technik pokładowy JAK-40, który wylądował w Smoleńsku tuż przed katastrofą rządowego TU-154 z prezydentem na pokładzie

Jerzy Urbanowicz -był m.in pracownikiem kontrwywiadu, gdzie zajmował się kryptografią i teleinformatyką. W 2012 r. został sekretarzem komitetu organizacyjnego konferencji poświęconej badaniom katastrofy polskiego Tu-154M w Smoleńsku metodami nauk ścisłych. Był też m.in członkiem Rady Naukowej Instytutu Polska Racja Stanu im. Lecha Kaczyńskiego. Urbanowicz był również współautorem raportu, mówiącego że PKW korzysta z rosyjskich serwerów, a co za tym idzie, że służby rosyjskie mogą wpływać na wyniki wyborów w Polsce. Naukowiec chorował na serce, zmarł dzień po ujawnieniu raportu.

(wyboru ofiar pod kątem ich związku ze Smoleńskiem, dokonałem na podstawie list z Niepoprawnych.pl i Parezja.pl)

I zapewne inni, których nie odnalazłem lub, których śmierć nie została odnotowana w mediach

Czy przed wyborami zdążą wybić wszystkich? Jak to celnie zauważył na Twitterze Robert Kuciński, wybić pewnie nie, ale zastraszyć na pewno” (: Czy przed wyborami seryjny samobójca zdąży dopaść wszystkich świadków w śledztwie smoleńskim? [lista])

podobne: Telefony w sprawie Smoleńska

Czarna Maska - Master of puppets

Czarna Maska – Master of puppets

„Przykra sprawa”, ale nie ma odpowiedzialnych za „teoretyczne państwo”. Drugie dno „NBP gate” czyli, jak nie wiadomo o co chodzi….


1. Sienkiewicz o nieistniejącym państwie

16.06.2014 (IAR) – Prezes NBP i szef MSW – o słabości państwa i wielkim biznesie. W jednym z opublikowanych przez tygodnik „Wprost” fragmentów rozmowy między Markiem Belką a Bartłomiejem Sienkiewiczem pojawia się kwestia przetargu banku na produkcję monet groszowych.

Prezes Belka mówi, że bank chciał zrezygnować z monet. Ostatecznie, zamiar się nie udał.

„Tutaj Jacek (Rostowski) zachował się po prostu jak c… No i tam uległ jakimś tam tego i zaczął walkę” – mówi Belka. Przy okazji odkrywa stosunki panujące na styku biznesu i państwa.

„Żeśmy stwierdzili, dlaczego by nie urynkowić tego procesu, czyli zapytanie ofertowe żeśmy wysłali do trzech mennic, w tym polskiej” – mówi Marek Belka.

„Trzymajcie kciuki, aby ta była najtańsza” – mówi Sienkiewicz o firmie należącej do jednego z najbogatszych Polaków, Zbigniewa Jakubasa.

Marek Belka tłumaczy, że „tylko problem jest taki, że jak wygrają, no to będą bardzo drodzy, a jak przegrają, to będą bardzo tani”.

„A my nie chcemy, żeby oni przegrali, ale żeby byli bardzo tani. No i jesteśmy w związku z tym w d…” – mówi Belka. Według niego to określenie pasuje do negocjacji z biznesmenem, który „już uważa, żeśmy go okradli”.

Sienkiewicz radzi, żeby wpłynąć na biznesmena: „To może trzeba mu powiedzieć, jak można go bardziej okraść. Może zrozumie”. Według Belki, biznesmen to rozumie, ale „on jest przyzwyczajony do tego, że jak ma partnera państwowego, to znaczy że ma c… przed sobą, a on sam gra twardych ludzi”.

„Jemu wszystko wolno, a państwowemu nic nie wolno” – tłumaczy Marek Belka.

Szef MSW wskazuje na problemy z działaniem państwa w takich sytuacjach. Według ministra spraw wewnętrznych, szwankuje współpraca między poszczególnymi instytucjami państwowymi.

„Moje pierwsze doświadczenie jest banalne. Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje, dlatego że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością. Tam, gdzie państwo działa jako całość, ma zdumiewającą skuteczność. Tylko jakoś nikt nie chce korzystać z tej…” – tłumaczy Sienkiewicz.

Jednocześnie wskazuje, że pracuje w MSW nad współpracą między kilkoma instytucjami policyjnymi i skarbowymi.

„To będzie bardzo przyzwoite narzędzie także do naszych gier z takimi tłustymi misiami, którzy uważali, że są kompletnie bezkarni” – mówi Sienkiewicz.

Pełna rozmowa – dostępna w nowym wydaniu „Wprost”.

IAR/Wprost/łp/dj

2. Belka o Amber Gold

16.06.2014 (IAR) – W jednym z fragmentów rozmowy między Markiem Belką a Bartłomiejem Sienkiewiczem pojawia się sprawa piramidy finansowej. Minister Sienkiewicz komentuje sposób, w jaki z aferą korupcyjną poradził sobie rząd Hiszpanii. Belka zastanawia się, w jaki sposób podobna sytuacja wyglądałaby w Polsce.

„Chociaż była podobna. Tylko, jak to zawsze mówią, jaki kraj, taki terroryzm, więc jaki kraj, takie awantury. Młody Tusk się okazuje jest zatrudniony w firmie, k…, nie wiadomo jakiej” – mówi Belka w kontekście pracy syna premiera dla związane z Amber Gold upadłej już linii lotniczej OLT.

Marek Belka deklaruje, że kilka miesięcy przed upadkiem Amber Gold informował premiera o sprawie: „Zadzwoniłem do Donalda i powiedziałem mu, że sprawa Amber Gold jest dość poważna, że jest to piramida finansowa, ale poważniejsza ze względu na to, że oni są właścicielami tego szybko rozwijającego się OLT Express”.

Marek Belka dodaje, że w sprawie OLT chodziło o również o interes lokalnych lotnisk. Bartłomiej Sienkiewicz przyznaje w tym wątku, że prywatne linie są opłacane, by korzystać z peryferyjnych portów lotniczych.

„Dlatego my ich dotujemy pod stołem, żeby w ogóle był jakiś ruch lotniczy” – mówi minister.

IAR/Wprost/łp/dj

3. Sienkiewicz o BOR i PIR, Belka o BGŻ

16.06.2014 (IAR) – W jednym z opublikowanych przez tygodnik „Wprost” fragmentów rozmowy między Markiem Belką a Bartłomiejem Sienkiewiczem pojawia się kwestia Biura Ochrony Rządu i sztandarowej inwestycji rządu.

Prezes Belka mówi, że Polskie Inwestycje Rozwojowe mogłyby przejąć potencjalnie wystawiony na sprzedaż (lipiec 2013) przez zagranicznych inwestorów BGŻ. Wcześniej, prezes NBP podkreślał, że większość naszego rynku bankowego opanowana jest przez kapitał zagraniczny.

„Polska nie może pozwolić, żeby kawał polskiego państwa, bo BGŻ to nie jest tylko kawał systemu finansowego, to kawał państwa, żeby po prostu poszedł w ręce jakiegoś, znów nie wiadomo, inwestora” – mówi Belka.

Według prezesa NBP dla Polskich Inwestycji Rozwojowych byłby to osiągalny zakup. Sienkiewicz jednak rozwiewa nadzieje: „Polskie Inwestycje Rozwojowe są, niestety, jak to się górnolotnie nazywa i bardzo eufemistycznie… Ich po prostu nie ma”.

„To ch.., d.. i kamieni kupa” – rymuje Sienkiewicz.

Panowie rozmawiają też o Biurze Ochrony Rządu. Sienkiewicz tłumaczy, że to instytucja niereformowana od lat, a pracujący w niej ludzie są pod parasolem ochronnym najważniejszych osób w państwie. Jednocześnie jednoznacznie wskazuje, że BOR jest nie do ruszenia w związku z wiedzą, jaką posiadają jego funkcjonariusze: „Nie bardzo mogę sobie pozwolić na głębokie reformy w służbie, od której dyskrecji zależy wiele, he, he, istotnych decyzji w tym kraju na kwartał przed wyborami, bo to jest samobójstwo, he, he”.

Więcej – w tygodniku „Wprost”.  IAR/”Wprost”/łp/dj

4. Maliszewski: to jest mała afera, do wygaszeniaTusk nie ugasił pożaru

16.06.2014 (IAR) – To jest raczej mała afera, do wygaszenia. W ten sposób sprawę podsłuchów, na kilka godzin przed konferencją prasową premiera, komentuje politolog Norbert Maliszewski.

Ekspert spodziewa się, że premier Tusk spróbuje odwrócić uwagę opinii publicznej od tematu nagranych rozmów. Skupi się raczej na kwestiach bezpieczeństwa państwa. Na pewno też negatywnie wypowie się o uczestnikach nagrań ujawnionych przez tygodnik „Wprost”, być może Bartłomiej Sienkiewicz zostanie odsunięty z funkcji ministra spraw wewnętrznych Norbert Maliszewski powiedział, że ze względu na to, iż nie wiemy, kto jest autorem tych nagrań, trudno wskazać osobę czy instytucję, która na ich ujawnieniu zyskała. Z pewnością o pewnym triumfie może tu mówić opozycja. Jednak z pewnością nie ma ona nic wspólnego z ujawnieniem treści rozmów, bo jej bardziej odpowiadałby termin przed wyborami.

Premier do tej pory nie skomentował sprawy. W sobotę zapewnił jedynie, że sprawy nie lekceważy. Na Twitterze napisał, że „sprawa jest przykra” i zapowiedział, że dzisiaj o 15:00 odniesie się publicznie do sprawy na konferencji prasowej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Kamil Szwarbuła/dyd

16.06.2014 (IAR) – …Zdaniem eksperta nadal mamy dość spore pole do spekulacji. Nie wiadomo kto nagrywał, czy i kto pojawi się w nowych taśmach. Chociaż premier starał się bagatelizować sprawę, Polacy nie będą się czuli bardziej bezpiecznie.

Norberta Maliszewskiego trochę zdziwiło to, że minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz nie poniósł odpowiedzialności politycznej za to co mówił. Premier nawet wyznaczył go do wyjaśnienia okoliczności powstania tych nagrań i znalezienia odpowiedzialne za to osoby. Zdaniem Maliszewskiego Sienkiewicz powinien być w jakiś sposób odsunięty od tej sprawy, szczególnie że w kancelarii premiera jest zaufany człowiek Tuska – Jacek Cichocki – jako były szef MSW znający się na sprawie.

Nie dziwi natomiast zupełne odsunięcie Sławomira Nowaka. Zdaniem politologa polityczny czyściec byłego ministra transportu z pewnością wydłużył się teraz o kolejne kilka lat.

Zdaniem Norberta Maliszewskiego posunięcia Donalda Tuska pozwolą mu zareagować w przyszłości, kiedy być może pojawią się kolejne nagrania z podsłuchów. W razie czego minister Sienkiewicz i tak może stracić stanowisko i stać się kozłem ofiarnym. Jeżeli natomiast nic więcej się nie wydarzy, to będziemy mieć do czynienia z rozwadnianiem sytuacji.

W najbliższym czasie największym beneficjentem obecnego zawirowania politycznego będzie opozycja. Szczególnie, że zdaniem politologa będziemy mieć tutaj do czynienia z serialem, który będzie mieć wiele odcinków. I to jest właśnie wina Donalda Tuska, który dzisiaj nie zakończył fabuły.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Kamil Szwarbuła/pbp

5. Eksperci zaskoczeni brakiem dymisji ministra Sienkiewicza

16.06.2014 (IAR) – Eksperci są zaskoczeni brakiem dymisji Bartłomieja Sienkiewicza. Po ujawnieniu afery taśmowej premier nie odwołał ministra spraw wewnętrznych. Skrytykował język ujawnionych rozmów i polityków, którzy w rządzie już nie są. Oszczędny był natomiast w ocenie szefa Narodowego Banku Centralnego, choć podkreślił, że w jego rozmowie z Bartłomiejem Sienkiewiczem nie widzi nic niezgodnego z prawem.

Socjolog, profesor Henryk Domański podczas debaty w radiowej Jedynce, wyraził zdziwienie decyzją premiera, ponieważ spodziewał się, że Donald Tusk będzie się liczył z opinią publiczną, która oczekiwała tej dymisji.

Z kolei socjolog, profesor Radosław Markowski uważa, że najważniejszą kwestią, która obciąża ministra Sienkiewicza w tej sprawie jest pytanie: kto nagrał rozmowy polityków i jak do tego mogło dojść. Właśnie zdaniem naukowca minister Sienkiewicz powinien stracić stanowisko nie za to o czym rozmawiał z prezesa NBP lecz za to, że jako minister spraw wewnętrznych dopuścił do powstania tych nagrań.

Natomiast politolog, doktor Rafał Chwedoruk uważa, że premier wręcz bał się odwołać Bartłomieja Sienkiewicza. Zdaniem eksperta minister Sienkiewicz ma bardzo mocna pozycję i nie da się go w łatwy sposób „wystawić za drzwi”. To uważa politolog pociągnęłoby za sobą poważne zmiany w rządzącej ekipie, a na „to premier Tusk jest za słaby”.

Ponadto, zdaniem doktora Chwedoruka, taśmy ujawniły wiele słabych elementów naszego państwa, a także pokazały, że politycy i urzędnicy czują się dość bezkarnie.

Choć afera taśmowa jest głośno komentowana i budzi duże społeczne emocje to profesor Henryk Domański uważa, że ta sprawa nie zaszkodzi Platformie Obywatelskiej. Zdaniem naukowca po pierwsze ponieważ takie afery w Polsce spowszedniały, po drugie zbyt mało przekonująca jest opozycja. Zdaniem profesora, mimo tej afery elektorat PO nie zmieni preferencji i nie zagłosuje na PiS.

Zdaniem profesora Markowskiego, skutki afery podsłuchowej będą rozłożone w czasie, a sytuację mogłaby poprawić rzetelna rozmowa polityków wszystkich partii, którzy wspólnie zgodzą się, że „coś z podsłuchami trzeba zrobić bo one nie służą niczemu dobremu”.

Tygodnik „Wprost” o aferze podsłuchowej napisał w sobotę na stronie internetowej. Redakcja stopniowo publikowała też nagrania rozmów między szefem NBP a ministrem spraw wewnętrznych, oraz między byłym ministrem transportu Sławomirem Nowakiem a byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. W tej ostatniej Nowak próbował przekonać Parafianowicza, by wykorzystał swoje wpływy i zablokował kontrolę skarbową majątku jego żony. Parafianowicz zgodził się na to i zapowiedział interwencję.

PR1/ Informacyjna Agencja Radiowa IAR Witold Banach/pbp

6. Kamiński: Belka i Sienkiewicz – Trybunał Stanu, Nowak – prokuratura

16.06.2014 (IAR) – Marek Belka i Bartłomiej Sienkiewicz mogą stanąć przed Trybunałem Stanu. Tak treść nagrań ujawnionych przez „Wprost” ocenia były szef CBA Mariusz Kamiński. Wiceprezes PiS-u był gościem radiowej Jedynki.

Według Kamińskiego, z nagrań upublicznionych przez „Wprost” wynika, że minister spraw wewnętrznych oraz prezes NBP omawiali sposób obejścia zapisów w konstytucji. Prawo polskie zabrania finansowania deficytu budżetowego ze środków NBP, a panowie rozmawiali o tym w jaki sposób Bank Centralny może wykupić obligacje państwowe, czyli de facto zmniejszyć dług publiczny.

Mariusz Kamiński przypomniał, że w rozmowie wielokrotnie padło stwierdzenie o konieczności takich działań, które pozwolą Platformie Obywatelskiej wygrać kolejne wybory. Były szef CBA nie ma też wątpliwości, że Bartłomiej Sienkiewicz występuje w tej rozmowie jako emisariusz Donalda Tuska i w jego imieniu prowadzi negocjacje z Markiem Belką.

Mariusz Kamiński odniósł się też do nagrania rozmowy Sławomira Nowaka z wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. Polityk PiS-u zwrócił uwagę na obietnice składane przez wiceministra pomocy w powstrzymaniu działań kontroli skarbowej wobec żony Nowaka. Zdaniem byłego szefa CBA sprawą tą powinna natychmiast zająć się prokuratura.

Pytany o zachowanie premiera w tej sprawie, Mariusz Kamiński prognozuje, że szef rządu będzie starał się rozmywać sprawę.

PR1/IAR/jp/nyg

PS… Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeszukała kilka miejsc, by znaleźć materiały, które mogą być dowodem w sprawie nagrań ujawnionych przez Wprost. – Działania trwają od soboty, są już pierwsze ich efekty – poinformował IAR rzecznik ABW Maciej Karczyński. Ustalono bowiem osoby – wraz z ich adresami – które mogą mieć związek z nagraniami. Przeszukania są prowadzone pod kątem zabezpieczenia ewentualnego materiału dowodowego…

Ktoś podrzucił kolejną świnię ABW? Czy można tę służbę oskarżać że nie upilnowała przed bezprawnym nagrywaniem decydentów na ważnych stanowiskach (w tym własnego ministra)? A może to ona sama sprokurowała i wywołała skandal żeby się pozbyć Sienkiewicza? Może to konkurencyjna firma (tzw. „soldateska” z WSI) odpowiada za kompromitację ABW? Dużo pytań a co wiemy na pewno?

…kluczowe jak dla mnie stwierdzenie to niestety fakt, że takie afery w Polsce spowszedniały a ich wygaszenie odbywa się w sposób „naturalny” (co słusznie zauważył Kamiński), jak na bantustan przystało. No bo za co tu wieszać? Za knajpiany język? Albo załatwianie „ważnych interesów państwa” w jakiejś Bogu ducha winnej restauracji? Że ktoś nagrał całą tę dyskusję a potem puścił to w obieg?  (jakby to był pierwszy przeciek). Za szopki w TV z odpytywaniem po kilku dniach „głównych zainteresowanych”, którzy zdążyli się dobrze do swych ról przez weekend przygotować? (po co głupi Kraśko odpytuje na temat podsłuchów jakiegoś restauratora?) Kto i po co się oburza na FAKT, że nasze państwo to „ch.., d.. i kamieni kupa”? Gratuluję zapłonu 😀 (słodkich snów książęta! już po aferze i możecie spać dalej!). Obrażać się na prawdę o „teoretycznym państwie” nie ma sensu. Jedyny sens z tej całej afery to fakt ujawnienia prac nad ustawką prawną pod ratowanie państwa przez NBP za pomocą skupu obligacji…

…Jak donosi Wprost w lipcu 2013 r. Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz spotkał się w restauracji z Markiem Belką. Sienkiewicz zarysował Belce scenariusz załamania finansowego Państwa do 2015 r. (kliknij tutaj). Jako lekarstwo rozmówcy rozważali niestandardowe działanie – skup przez NBP polskich obligacji skarbowych

…W sierpniu 2013 r. Ministerstwo Finansów ujawniło projekt założeń do zmiany ustawy o NBP (kliknij tutaj). W projekcie znajduje się niepozorne zdanie: „Proponuje się stworzenie możliwości sprzedaży i kupna dłużnych papierów wartościowych przez NBP także poza operacjami rynku otwartego.” Zdanie to ma charakter rewolucyjny. To postulat umożliwienia bankowi centralnemu nabywania polskich obligacji skarbowych w celu emisji złotego i zapewnienia płynności rynkowi polskich papierów skarbowych na wzór operacji luzowania ilościowego Rezerwy Federalnej w Stanach Zjednoczonych

…Związek Banków Polskich uznał (kliknij tutaj), że „proponowane zmiany […] powinny mieć charakter umożliwienie działań niestandardowych podejmowanych przez Narodowy Bank Polski w nadzwyczajnej sytuacji budżetowej”. ZBP zaproponował ograniczenie takiej możliwości do 2-4 lat od wejścia w życie nowelizacji. To sensacyjne stanowisko. Wynika z niego, że w ZBP nie wyklucza załamania budżetowego w latach 2015-2019. Potwierdza to realność krytycznego scenariusza omawianego na spotkaniu Sienkiewicza i Belki w lipcu 2013 r. Wygląda na to, że rząd wie. NBP wie. Bankowcy wiedzą. Tylko nas „zapomniano” poinformować o możliwym głębokim kryzysie w roku wyborów prezydenckich i parlamentarnych” (całość tu: Patriotyczna gra Belki)

Desperacja z jaką strona rządowa zwraca się po cichu do Marka Belki, żeby ustalić kwestię o której mowa to prawdziwy powód do zagrania larum. I nie mam tu na myśli samego dogadywania zmian ustawowych w niecny sposób i „przysługi za przysługę” (pozbycie się Rostowskiego i obsadzenie MF kimś innym) a sam pomysł skupowania długu, ułatwiającego dalsze zadłużanie państwa na koszt podatników. Świadczy to dobitnie o ostatnich podrygach całego systemu wydatków publicznych państwa. Dlaczego tę kwestię rozpatruje się po kryjomu skoro jest to taki dobry pomysł i idzie o „ratowanie państwa”? 😉 Dlaczego wszyscy komentatorzy bagatelizują ten wątek, traktując go jako poboczny (w mediach krzyczy się tylko o pierdołach które wymieniłem wcześniej). Czemu nikt nie kojarzy tej księgowej sztuczki z tym co robi np. amerykański FED? (a za jego pośrednictwem taka np. Belgia 🙂 – Malutka Belgia ratuje obligacje USA). Pan Urbaś pyta czemu nie możemy sami skupować swojego długu i dorabiamy innych – a ja się pytam jakim prawem państwo w ogóle się (NAS!) zadłuża.

Fajne państwo już upadło, tylko my jeszcze o tym nie wiemy… To o czym pisze Pan Urbaś czyni wielce prawdopodobną jedną z teorii – ujawnienie całej afery ma na celu doprowadzenie do wcześniejszych wyborów i oddania steru bankrutującego państwa tzw. „opozycji”, zanim opinia publiczna się domyśli o co tak naprawdę chodzi. Zmiana prowadzącego (PIS za PO) magdalekowego układu który betonuje większość polskiej sceny politycznej zanim się on rozleci jest bardzo PO na rękę. PIS i tak wygra przyszłe wybory więc lepiej je urządzić teraz póki elektorat całkiem się od PO nie odwrócił. Wcześniejsze wybory uprzedzą również wzrost popularności prawdziwej opozycji do tego co się od 25 lat w Polsce dzieje czyli KNP, które dziś ma zaledwie 7% poparcia, ale do wyborów mogłoby na fali niezadowolenia przejąć większość elektoratu obu skompromitowanych partii i je wygrać. Jest to bowiem jedyna partia która zaczyna się masowo kojarzyć wyborcom jako anty systemowa. Od lat bowiem środowisko skupione wokół Pana Korwin-Mikke ostrzega przed tym co nas być może już w niedalekiej przyszłości czeka – przed spektakularnym bankructwem.  Na takich ludzi u sterów państwa PO ani PIS nie mogą sobie pozwolić. Do czego zresztą przyznał się osobiście Pan Tusk „ex cathedra” ogłaszając że jako szef rządu i Platformy ma za zadanie nie dopuścić do zwycięstwa eurosceptyków (chodziło o wybory do PE) bo to jest naprawdę poważne zagrożenie.

 …Czas oczywiście zweryfikuje wszystkie teorie…. Sprawa ma tyle wątków (a i zdaje się pokrywać swoim rozmachem aferę Kwaśniewskich oraz uchwalenie przez Sejm wypłat z ZUSu dla „weteranów holokaustu„), że naprawdę można się zastanawiać nad tym czemu ktoś ją właśnie teraz odpalił. Taśmy „Wprost” (autor póki co nieznany 😉 ) to sprawa rozwojowa i na dzień dzisiejszy nie wiadomo gdzie nas ta królicza nora doprowadzi i czy nie na manowce. Póki co nikt nie stracił, więc może chodziło tylko o to żeby nas pomału przyzwyczajać do kolejnych rewelacji jakie zostaną ujawnione.

…Odys

Podziemna TV Robią nas w konia: Afera taśmowa a rzeczywistość – wojna gangów III RP

podobne: Hulaj dusza piekła nie ma! Umorzenie dochodzenia nie musi być uzasadnione. Samorządy domagają się ograniczenia dostępu do informacji publicznej. Za błędy urzędnika płaci ubezpieczyciel.

rys. - Jerzy Wasiukiewicz

rys. – Jerzy Wasiukiewicz

BOR (BOR) – odprawa (odprawa) ale „takie jest prawo”


15.05.2013 (IAR) – Były szef Biura Ochrony Rządu dwa razy wziął odprawę, przechodząc na emeryturę. Prawo na to pozwala. O sprawie pisze „Rzeczpospolita”.

Jerzy Matusik odszedł ze służby w BOR w marcu tego roku, kiedy zmienił się szef Biura. Otrzymał między innymi sześciomiesięczną odprawę i równowartość rocznego wynagrodzenia, jakie otrzymywał na tym stanowisku, czyli ok. 150 tysięcy złotych. Pieniądze wypłacono.

Sęk w tym, że pięć lat wcześniej – w lutym 2007 roku – Matusik już odchodził na emeryturę i wtedy również na mocy tego samego przepisu otrzymał roczne uposażenie z tytułu zwolnienia. Otrzymywał pensję z BOR, ale nie pracował. Po dziesięciu miesiącach przebywania w rezerwie kadrowej Matusik wrócił do czynnej służby. Na wiceszefa formacji ściągnął go generał Marian Janicki – ówczesny dowódca Biura Ochrony Rządu.

W związku z cofnięciem decyzji o zwolnieniu wypłacona należność została zwrócona. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że Matusik nie zwrócił całej kwoty. Oddał pieniądze jedynie za dwa ostatnie miesiące, bo wtedy już z powrotem pracował w Biurze.

Sytuacja powtórzyła się w tym roku, w marcu. Po odejściu generała Janickiego rezygnację ze stanowiska złożył także Matusik. I znowu otrzymał równowartość rocznej pensji. Stanie się emerytem w maju 2014 r.

Jerzy Matusik nie ukrywa, że czuje się w tej sytuacji niekomfortowo. – Takie jest prawo, choć może budzić niesmak – mówi „Rzeczpospolitej”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/”Rzeczpospolita”/kl/dyd

za pomocą „Rzeczpospolita” Hojne BOR płaci podwójnie – Stooq.

polecam również: Co dwie głowy to nie jedna! czyli jak służba służbę zinwigilowała…  oraz: Handlarz bronią jeździł po świecie, a faktury za hotele, czartery i restauracje wysyłał Polskiemu Holdingowi Obronnemu  podobne: Zapadł wyrok w głośnej sprawie handlu bronią przez osoby z WSI a także: Korupcja w MSZ, GUS, MSWiA, KGP. 20 zarzutów o zmowę przetargową.

…od razu przypomniał mi się fragment z „Alternatywy 4” kiedy „budowlańcy” którzy spartaczyli mieszkanie przychodzą do właściciela i zaczyna się dialog:

Profesjonaliści:

Dobry.
Życzy pan sobie przesunąć rurkę w kuchni teraz, czy może kiedy indziej?
Jaką rurkę?
Pozwól pan. (Wchodzą do kuchni.) Widzi pan tę kuchenkę?
No.
Ona stoi daleko od ściany, a powinna stać w rogu, nie?
Powinna, oczywiście.
No właśnie, ale nie da się jej przesunąć, bo tu jest rura od ciepłej wody. No wie pan, gdyby on szła o tędy, no to wtedy tak. No ale za godzinę wszystko może być w porządku i będzie kosztowało złoty sześćdziesiąt.
A nie dałoby się za złotówki?
Można. Będzie to szeset.
Aha. No dobrze, a powiedzcie mi panowie, skąd wyście wiedzieli o tej rurze w moim mieszkaniu?
Ha, bo myśmy ten dom budowali.
No to nie mogliście od razu tej rurki dać tam przy ścianie?
A nie, nie, nie. Myśmy go budowali według planu. A na planie te rurki to szły właśnie o tak… tak… i tak.
O, albo patrz pan na tę ścianę. Zobacz pan, o… krzywa? Krzywa.
Hmmm… krzywa.
No, ale tak było na planie.
Patrz pan tu, chodź no pan. Spójrz pan.
No… są drzwi od pokoju pięć centymetrów nad podłogą?
Heniek turla kawałek rurki pod drzwiami. Ta po chwili wraca.
Hmmm… o! Wróciła.
He, he. Panie podłoga zwichrowana. No a w łazience ten… kran za krótki?
Tak.
I woda nie leje się do wanny…
Ona leci za wannę.
No widzi pan, przecież my wszystko wiemy no.
Ale dzisiaj robimy tylko rurki. No to jak, robimy od razu?
No chyba tak. Aha panowie, chwileczkę. A może by tak od razu i tę rurę też coś…?
No a co pan sobie życzy? Wyżej, niżej? Może tak, co?
Bo ja wiem, może…a ile to będzie kosztować?
No… ta rura to… to dubeltowo.

…no i dubeltowo było z BORem – „bo tak było na planie” 😉

…Odys