UE – spory zwolenników i przeciwników sankcji wobec Rosji. Wojna handlowa Rosji i Kazachstanu. Łukaszenka: Białoruś nigdy nie będzie częścią Rosji. Białoruscy i rosyjscy żołnierze ćwiczą blisko polskiej granicy. Rosja sprzedała rakiety S-400 Chinom i znosi embargo dla Iranu. Izrael protestuje przeciwko polityce Rosji, testuje „Procę Dawida” i krytykuje umowę z Iranem.


1. UE – spory zwolenników i przeciwników sankcji wobec RosjiRosja i Kazachstan na wojennej ścieżce.

13.04.2015 (IAR) – Krytyczne uwagi, a nawet i obraźliwe komentarze. Nie ustają spory i tarcia między zwolennikami i przeciwnikami przedłużania unijnych sankcji wobec Rosji. Do ostatecznej decyzji Wspólnoty w tej sprawie pozostały 2 miesiące.

Politycy z kilku unijnych krajów coraz częściej i głośniej krytykują sankcje nałożone na Rosję. Ostatnio zrobił to premier Grecji podczas wizyty w Moskwie. „Znane jest stanowisko greckiego rządu – sankcje szkodliwe, to droga donikąd” – powiedział Aleksis Tsipras. Na greckiego premiera posypała się krytyka między innymi ze strony przywódców krajów bałtyckich. Prezydent Estonii w wywiadzie dla jednego z brytyjskich dzienników poszedł jeszcze dalej i nazwał sympatyków Rosji w Unii Europejskiej pożytecznymi idiotami. Ale przedłużenie sankcji wobec Moskwy, które wygasają w lipcu, stoi pod znakiem zapytania. „Kiedy szefowie państw i rządów spotkają się w czerwcu i w tym czasie nie dojdzie do eskalacji konfliktu na Ukrainie, wtedy będzie duża presja ze strony kilku krajów, by te sankcje znieść” – skomentował w rozmowie z Polskim Radiem ekspert brukselskiego Centrum Studiów nad Polityką Europejską Karel Lannoo. W tej grupie oprócz Grecji są Austria, Cypr, Węgry, Włochy i Słowacja. W obozie gołębi była też Hiszpania, choć nie wiadomo czy w nim pozostanie. Hiszpański minister spraw zagranicznych skrytykował ostatnio premiera Grecji za jego wypowiedzi dotyczące sankcji. Wystarczy jednak sprzeciw jednego, unijnego kraju, by restrykcje nie zostały przedłużone.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/sk

podobne: UE podzielona w sprawie sankcji (Rosja znosi embargo dla „swoich”). Co z wieprzowiną z Białorusi? Przeceniana rola Rosji w polskim handlu. oraz: Unia energetyczna: polskie postulaty okrojone do minimum, dekarbonizacja to gwóźdź do trumny polskiego górnictwa (dla kogo pracuje D. Tusk?). Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. Gazprom sam sobie szkodzi. Polskie złoża „gazu zamkniętego”. PGNiG ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu.

13.04.2015 (IAR) – Rosja i Kazachstan idą na wojnę handlową. Według dziennika „Kommiersant”, sprawa jest poważna, bowiem z kazachstańskich sklepów znikają niemal wszystkie rosyjskie produkty spożywcze.

Między Rosją a Kazachstanem i Białorusią nie ma granic. Te trzy kraje stworzyły, na wzór Unii Europejskiej, Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą, której początkiem była Unia Celna. Tymczasem wraz ze słabnącym rublem władze w Astanie postanowiły odciąć się od rosyjskiego rynku. Najpierw zostało wprowadzone embargo na tanie produkty ropopochodne. Kazachstan pod tym względem jest samowystarczalny i jeszcze sporo zarabia na eksporcie surowców energetycznych. W ostatnich dniach okazało się, że kazachstańskim urzędnikom nie smakują rosyjskie: mleko, sery, masło i mięso. Moskwa nie pozostała dłużna i wysłała na „front” swoje służby sanitarne, które już znalazły różnego rodzaju naruszenia norm w sprowadzanych z Kazachstanu: nabiale, warzywach i owocach. Podobne wojny handlowe Rosja toczyła, kilka lat wcześniej, z Białorusią. Jednak w opinii ekspertów, dziś sytuacja jest znacznie trudniejsza dla Moskwy, która prawie rok temu odcięła się od najpotrzebniejszych towarów z krajów Unii Europejskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/dw

podobne: Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. oraz: Sankcje Moskwy irytują Białoruś.

2. Łukaszenka: Białoruś nigdy nie będzie częścią RosjiBiałoruscy i rosyjscy żołnierze ćwiczą blisko polskiej granicy.

02.04.2015 (IAR) – Białoruś nigdy nie stanie się częścią Rosji – oświadczył prezydent Aleksander Łukaszenka. Fragmenty jego wywiadu dla agencji prasowej Bloomberg opublikowała białoruska „Biełta”.

Prezydent Łukaszenka powiedział, że w Rosji jest wielu polityków myślących w sposób imperialny i widzących Białoruś w składzie ich państwa. „Nasza odpowiedź jest stanowcza: Nie będziemy północno-zachodnim regionem Rosji”. Według białoruskiego przywódcy jego krajowi nie grożą również konflikty z wielkim sąsiadem.

Aleksander Łukaszenka przyznał, że ze strony Kremla były sugestie przyłączenia Białorusi. Mińsk odpowiadał jednak zdecydowanie „Byliśmy, jesteśmy i pozostaniemy suwerennym państwem”. Prezydent deklaruje, że w razie potrzeby Białorusini będą bronić swojego kraju. „Będziemy walczyć z Europejczykami, Amerykanami, Rosjanami – z każdym, kto chciałby zawłaszczyć ten kawałek ziemi na którym powinni żyć Białorusini” – zapowiedział Łukaszenka. Jego zdaniem prezydent Władimir Putin nie dąży do odtworzenia imperium. Rosjanie jednak mają taką mentalność, że jeśli ktoś będzie ich drażnił – mogą podjąć przeciw niemu adekwatne działania – przestrzega polityk.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/zr

15.04.2015 (IAR) – Rosyjskie wojska ćwiczą na Białorusi. Na poligonie pod Brześciem, a więc niedaleko polskiej granicy, zakończył się drugi etap rosyjsko-białoruskich manewrów wojsk desantowych.

Rosyjscy spadochroniarze z Pskowa wraz z białoruskimi skoczkami trenowali walkę z grupami dywersyjnymi i zwiadowczymi przeciwnika. Manewry mają służyć zacieśnieniu współpracy między siłami zbrojnymi Rosji i Białorusi.

Mińska agencja prasowa „Biełta” – powołując się na źródła wojskowe – podała, że w ćwiczeniach, które potrwają do jutra, weźmie udział ponad 400 żołnierzy i 50 jednostek sprzętu bojowego.

Wcześniej media informowały, że na Białoruś przybył nowy rosyjski samolot szkolno-bojowy Jak-130. W sumie Rosja ma dostarczyć Białorusi 4 takie maszyny, na których białoruscy lotnicy szkolić się będą do latania na najnowszych rosyjskich samolotach bojowych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/moc

podobne: Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. oraz: Rosja sprzedaje Iskandery, ćwiczenia przy granicy z Estonią. i to: Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin.

3. Izrael testuje Procę Dawida. Izrael krytykuje umowę z Iranem. Netanjahu rozmawiał z Putinem.

01.04.2015 (IAR) – Izrael testuje nową tarczę antyrakietową. Miejscowe Ministerstwo Obrony podało, że instalacja pod nazwą Proca Dawida pomyślnie przeszła sprawdzian, co może oznaczać, że będzie gotowa do działania w przyszłym roku. Izraelskie media nie wykluczają, że może to być odpowiedź na ewentualną umowę nuklearną świata z Iranem. Izraelskie władze twierdzą bowiem, że jeśli porozumienie zostanie podpisane, to Teheran będzie mógł bez przeszkód wyprodukować broń jądrową.

Jak relacjonuje z Jerozolimy wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, Proca Dawida, nazywana też po hebrajsku Magiczną Różdżką, ma być trzecim spośród nowoczesnych systemów antyrakietowych Izraela. Pierwszy, czyli Żelazna Kopuła, sprawdził się w czasie ubiegłorocznej wojny w Strefie Gazy, kiedy to udało się przechwycić większość rakiet, wystrzelonych przez Hamas z Gazy. O ile jednak Kopuła jest systemem bliskiego zasięgu, to Proca Dawida będzie mogła strącić pociski nawet z odległości 200 kilometrów. Media spekulują, że nowy system ma być przede wszystkim ochroną przed ewentualnymi atakami z Iranu.

Według izraelskiego Ministerstwa Obrony, testy Procy Dawida przeprowadzono w ubiegłym tygodniu oraz we wtorek i zakończyły się one sukcesem. Szczegóły nie są jednak podawane do publicznej wiadomości, choć resort umieścił na stronie internetowej krótki film z testów.

Proca Dawida to wspólny projekt izraelskich i amerykańskich firm zbrojeniowych. W marcu Izrael poprosił Stany Zjednoczone o ponad 300 milionów dolarów na dofinansowanie projektu.

Teraz nową tarczę antyrakietową czekają jeszcze ostateczne testy. Jeśli się powiodą, Proca Dawida będzie mogła zostać uruchomiona.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Jerozolima/em/

03.04.2015 (IAR) – Izraelski rząd stanowczo sprzeciwia się umowie nuklearnej zIranem – oświadczył premier Izraela Benjamin Netanjahu. Po tym jak społeczność międzynarodowa podpisała wczoraj wstępne porozumienie z Teheranem, izraelski premier w trybie pilnym zwołał posiedzenie rządu. Netanjahu jest najbardziej zagorzałym przeciwnikiem porozumienia atomowego.

Po posiedzeniu rządu Benjamin Netanjahu powtórzył, że porozumienie zawarte w Lozannie zagraża bezpieczeństwu Izraela i całego Bliskiego Wschodu. Izraelski premier podkreślił, że porozumienie nie spowoduje zamknięcia ani jednego ośrodka atomowego i nie zniszczy ani jednej wirówki. Zamiast tego daje Iranowi międzynarodową legitymację do prowadzenia dalszych prac, a zniesienie sankcji pozwoli rozwijać program atomowy.

Benjamin Netanjahu podkreślił, że Iran otwarcie domaga się wymazania Izraela z mapy świata i dlatego Izrael w żadnym wypadku nie zaakceptuje porozumienia z Lozanny. Netanjahu zażądał, by świat zawarł nową, lepszą umowę, która skutecznie uniemożliwi Teheranowi rozwijanie programu atomowego i zmusi do uznania istnienia Izraela.

Jeszcze w nocy izraelski premier rozmawiał telefonicznie z amerykańskim prezydentem Barackiem Obamą.

Jak relacjonuje z Jerozolimy wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, izraelska prasa różni się w komentarzach po wczorajszej umowie w Szwajcarii. Część ekspertów popiera premiera Netanjahu. Jednak niektórzy eksperci twierdzą, że władze Izraela niepotrzebnie straszą i że zgoda Iranu na międzynarodowe inspekcje skutecznie powstrzyma Teheran przed dalszymi pracami nuklearnymi.

Zgodnie z umową zawartą w Lozannie, Iran zmniejszy o 70 procent liczbę wirówek i nie będzie wzbogacał uranu powyżej 3,67 procent przez co najmniej 15 lat. Nie będzie też budował nowych ośrodków nuklearnych. Teheran nie będzie też przetrzymywał materiałów, z których można skonstruować bombę i zezwoli na międzynarodowe kontrole.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Jerozolima/mcm/

14.04.2015 (IAR) – Izrael jest głęboko zaniepokojony zniesieniem przez Rosję embarga na dostawy systemów antyrakietowych dla Iranu. Premier Izraela Benjamin Netanjahu poinformował o tym w rozmowie telefonicznej rosyjskiego prezydenta Władimira Putina.

Wczoraj rosyjski prezydent podpisał dekret, który umożliwia sprzedaż do Iranu systemów rakiet ziemia-powietrze S-300. Transakcja została wstrzymana pięć lat temu po wprowadzeniu przez ONZ sankcji wobec Teheranu. Embargo zostało zdjęte w kilkanaście dni po podpisaniu przez Iran wstępnej umowy nuklearnej ze społecznością międzynarodową.

Izraelski rząd jest najbardziej zagorzałym krytykiem umowy z Lozanny. Premier Benjamin Netanjahu powiedział rosyjskiemu prezydentowi, że władze w Jerozolimie są głęboko zaniepokojone decyzją Moskwy. Podkreślił, że sprzedaż zaawansowanej broni tylko zachęci Iran do jeszcze większej agresji w regionie i przyczyni się do dalszego spadku bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.

Wcześniej władze w Jerozolimie zapowiadały, że nie będą bezczynne wobec umowy z Lozanny, choć nie precyzowały, co to zapowiedź miałaby oznaczać. Wojskowi informowali w ostatnich dniach o pomyślnych testach nowej tarczy antyrakietowej średniego zasięgu, nazywanej Procą Dawida.

Porozumienie z Lozanny ma na razie charakter polityczny. W ostatnich dniach pojawiły się wątpliwości, czy uda się podpisać ostateczną umowę. Irańskie władze zapowiedziały, że jej warunkiem jest bowiem natychmiastowej zniesienie wszystkich sankcji. Społeczność międzynarodowa tymczasem chce stopniowego znoszenia restrykcji.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/Haaretz/GPO/wcześn./mcm/

podobne: Rosyjskie wojska na Ukrainie i Krymie. Ukraina się zbroi, kraje NATO i wydatki wojskowe. Wyciek tajnych dokumentów ws Iranu, negocjacje programu nuklearnego (Obama krytykuje nerwową reakcja Izraela). Irak – kolejna ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu. oraz: Izrael – Pomyślna próba antyrakiety Strzała 3 i to: Kryzys ukraiński: rozmowy w Moskwie, konwencja w Monachium, w środę Mińsk (reaktywacja), zaniżona liczba ofiar wojny. Bliski Wschód: sukcesy w walce z islamistami, Iran sceptyczny ws umowy nuklearnej, program atomowy Syrii.

4. Rosja pierwszy raz sprzedała rakiety S-400.

14.04.2015 (IAR) – Moskwa pierwszy raz zdecydowała się sprzedać systemy rakietowe S-400. Jak informują rosyjskie media, cztery dywizjony tych nowoczesnych rakiet trafią do Chin.

Do tej pory chińska armia kupowała starsze systemy typu S-300. Najnowsze modele S-400 „Tryumf” pozostawały na wyposażeniu rosyjskich wojsk. Według rosyjskich ekspertów, znaczna część produkcji wciąż będzie trafiać na rodzimy rynek. Sprzedając systemy rakietowe do Chin, Moskwa zapewnia, że robi to wyłącznie ze względu na strategiczną współpracę z Pekinem. Przy okazji rosyjskie media przypominają, że prezydent Władimir Putin zniósł embargo na dostawy rakiet S-300 dla Iranu. Wkrótce ma zostać zrealizowany kontrakt na kwotę około 800 milionów dolarów. Rosjanie pod względem sprzedaży broni plasują się na drugim miejscu, po Stanach Zjednoczonych. Jednak różnica między tymi krajami jest ogromna. W ubiegłym roku USA sprzedały broń za prawie 24 miliardy dolarów. Natomiast Rosja za 10 miliardów dolarów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/ dw

podobne: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna?

źródło: stooq.pl

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Reklamy

UE podzielona w sprawie sankcji (Rosja znosi embargo dla „swoich”). Co z wieprzowiną z Białorusi? Przeceniana rola Rosji w polskim handlu.


1. Rosja premiuje swoich stronnikow z UEDzień przed szczytem UE podzielona, ale z nadziejami na uzgodnienia.

17.03.2015 (IAR) – Rosja wznowi handel spożywczy z: Grecją, Cyprem i Węgrami. Oświadczenie takie przekazał agencji Interfax szef Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Siergiej Dankwert. W ten sposób Moskwa premiuje te trzy kraje Unii Europejskiej za to, że sprzeciwiają się utrzymywaniu antyrosyjskich sankcji.

Rosja wprowadziła embargo spożywcze dla wszystkich krajów Unii Europejskiej w sierpniu ubiegłego roku. Decyzja taka była odpowiedzią Moskwy na unijne sankcje, ogłoszone w związku z rosyjską aneksją Krymu. Obecnie Rosja rozważa częściowe cofnięcie embarga i jak zapowiada Rossielchoznadzor, w pierwszej kolejności na rosyjski rynek wrócą produkty z: Grecji, Cypru i Węgier. W ten sposób Moskwa zamierza premiować te państwa, które opowiadają się za zniesieniem antyrosyjskich sankcji. Rosyjscy politycy od dawna liczą na stworzenie wewnątrz Unii Europejskiej silnej grupy tak zwanych „przyjaciół Rosji”. Obecnie, rosyjskie media zaliczają do niej: Grecję, Cypr, Węgry, Hiszpanię i Włochy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mg

podobne: Rosja rozszerzy embargo na polską wołowinę, drób i wędliny. Tusk udaje że nie wie o co chodzi i dalej liczy na „solidarność” UE. oraz: USA nakładają sankcje na Węgry za wspieranie Rosji! i to: Niemcy i Węgry przeciwne antyrosyjskim sankcjom. Francuski Total prowadzi rozmowy z Łukoilem.

18.03.2015 (IAR) – Dzień przed szczytem unijna jedność w sprawie Rosji w rozsypce, ale z nadziejami na wspólne uzgodnienia. Jutro w Brukseli rozpoczyna się dwudniowe spotkanie z udziałem europejskich przywódców. Jednym z głównych tematów jest sytuacja na Ukrainie i relacje z Moskwą, w tym przyszłość unijnych sankcji.

Zdania we Wspólnocie wciąż podzielone. Kraje bałtyckie, Polska, Wielka Brytania i Szwecja chętnie już na tym szczycie zdecydowałyby o przedłużeniu do końca roku sankcji gospodarczych, które wygasają w lipcu. Po drugiej stronie są Grecja, Cypr, Austria, Węgry, oraz Hiszpania, które uważają, że restrykcje są szkodliwe, Unia powinna je znieść i rozpocząć rozmowy z Rosją. Za tymi krajami, w drugim szeregu są sprzyjające im Czechy i Słowacja. Finlandia się waha, czasem jest w obozie jastrzębi, a czasem wspólnie z gołębiami. Wreszcie są państwa takie jak Dania, Holandia, Belgia, czy Irlandia – bez determinacji i wizji w sprawie sankcji.

Różne są też w Unii Europejskiej stanowiska w sprawie rozmów z Władimirem Putinem. Wiktor Orban przyjmował go w Budapeszcie, a wcześniej rosyjski prezydent gościł w Wiedniu. W Moskwie z kolei był premier Włoch, prezydent Cypru, a teraz leci premier Grecji. To złamanie unijnej solidarności – tak komentowały kraje, które uważają, że trzeba wywierać presję na Rosję, by wypełniła wszystkie postanowienia zawieszenia broni z Mińska i nie można wyłącznie dbać o narodowe interesy.

Co do przyszłości sankcji, to trwają zabiegi, by europejscy przywódcy zaakceptowali rekomendację przywódców Niemiec i Francji, że zniesienie sankcji jest możliwe tylko wtedy, gdy zawieszenie broni będzie w pełni przestrzegane. W praktyce oznaczałoby to przedłużenie restrykcji do grudnia, bo porozumienie z Mińska przewiduje oddanie Ukrainie kontroli nad granicą do końca roku.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/dw

podobne: „Jedność zachodu”. Dywagacje nad „sankcjami” i brak reakcji KE na austriacki transport wieprzowiny do Rosji. oraz: Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.

2. Białoruś i Rosja uregulowały sprawę dostaw wieprzowinyZPP: Rosyjskie embargo nie takie straszne.

17.03.2015 (IAR) – Białoruś w najbliższym czasie zamierza wznowić dostawy mięsa wieprzowego na rosyjski rynek. Ministrowie rolnictwa obu krajów na rozmowach w Mińsku osiągnęli w tej sprawie porozumienie. Poinformował o tym Leonid Zając, minister rolnictwa Białorusi.

Rosyjscy specjaliści przyjadą na Białoruś w celu przeprowadzenia inspekcji miejscowych przedsiębiorstw mięsnych. Minister rolnictwa Rosji Nikołaj Fiodorow powiedział, że odpowiednie decyzje zostaną podjęte w najbliższych dniach.

W roku ubiegłym Rosja zakazała importu produktów żywnościowych z ponad 20 białoruskich przedsiębiorstw. Powodem było wykrycie w białoruskich wędlinach genomu afrykańskiego pomoru świń, antybiotyków oraz niepożądanych mikrobów.

Białoruś w tym roku zamierza dostarczyć do Rosji ponad 3 miliony 920 tysięcy ton produktów mlecznych i 390 tysięcy ton mięsa wieprzowego, wołowego i drobiowego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/mg

…Białoruś jest wykorzystywana przez polskich eksporterów jako miejsce „uszlachetnienia” wieprzowiny w celu dotarcia na rynek rosyjski 😉 Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś.

podobne: Rozmowy o tranzycie polskich towarów przez Białoruś. Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać. Spadają wpływy z akcyzy na alkohol. Rząd oszczędził na ulgach. oraz: Rosyjskie embargo wciąż szkodzi polskiej żywności. Nowe otwarcie w polsko-białoruskich stosunkach gospodarczych. We Włoszech marnotrawienie kapitału ludzkiego i kryzys moralny.

17.03.2015 (IAR) – Rosyjskie embargo to problem poszczególnych firm, a nie całego polskiego biznesu – przekonuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Dodaje, że wschodni rynek od dawna nie jest dla nas najważniejszy. Jeszcze przed wprowadzeniem obostrzeń eksportowych, więcej interesów robiliśmy z Czechami czy Włochami.

Prezes ZPP Cezary Kaźmierczak zauważa, że rola Rosji w polskim handlu jest przeceniana. Potwierdzać to mają statystyki. W ubiegłym roku handel z Rosją stanowił jedynie 4,3 procent wartości całego eksportu i wynosił niecałe 7 miliardów euro. Handel żywnością stanowił zaś jedną piątą tej kwoty. Z powodu obostrzeń najmocniej cierpią sadownicy oraz producenci serów.

Kaźmierczak dodaje, że embargo, oprócz strat, przynosi też korzyści. Rozwój zagranicznej współpracy firm powoduje ich większą stabilizację. Wiele przedsiębiorstw rynek rosyjski chce zastąpić chińskim. Według wyliczeń związku w Chinach jest około 300 milionów potencjalnych nabywców polskich produktów – 10 razy więcej niż w Rosji. To rozwijający się rynek, którego społeczeństwo stale się bogaci i dba o jakość spożywanych produktów – kończy Kaźmierczak.

W ubiegłym roku największym importerem z Polski były Niemcy. Wysłaliśmy tam towary na ponad 42 miliardy euro. To prawie 6 razy więcej niż wartość handlu z Rosją.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/gaj

podobne: Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE. oraz: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców). i to: Polska gospodarka: Zgubne skutki skupu wieprzowiny. Polskie jabłka omijają embargo. Pozytywny dla gospodarki raport NBP. Emigranci przesyłają do Polski coraz mniej pieniędzy. Nowe propozycje w sprawie CO2 niekorzystne dla Polski.

źródło: stooq.pl

Jeszcze niedawno sam byłem przekonany że tracąc rosyjski rynek zbytu mocno obrywamy po uszach. Niestety (a może stety w świetle tego że Rosja się przed nami zamyka) okazuje się że poza pewnymi wyjątkami Rosja nie jest dla Polski aż tak konieczna do przetrwania, więc skoro już taki stan rzeczy istnieje to nie ma się o co zabijać – przynajmniej dopóki sytuacja nie wróci do normy.

Nie chodzi rzecz jasna o to że Rosja nie mogłaby być dla nas ważnym partnerem (to chcę jasno podkreślić), ale o to że w obecnej rzeczywistości po prostu nim nie jest (dla nas – to podkreślam, bo z Niemcami np. jest już inaczej) i tak naprawdę nie zajmuje w naszym bilansie handlowym aż takiej pozycji żeby po niej płakać. Owszem pewne towary z Polski znajdują tam swoich odbiorców (zwłaszcza żywność), ale patrząc na to ile tych towarów wysyłamy to nie ma się o co zabijać, zwłaszcza że Putin CELOWO wpuszcza do siebie inne kraje stosując w sposób wybiórczy wobec Polski embargo („dziel i rządź”).

Nie ma więc innego wyjścia jak wykorzystać tę trudną sytuację i przeorientować eksport rozglądając się za innymi rynkami – zwłaszcza w Chinach. Rosja traktuje kontakty handlowe jako element polityki więc jak nie to nie, skoro sama nie chce z Polską handlować to my tego nie przeskoczymy… Mimo wszystko szkoda tego cośmy stracili w Rosji (najbardziej szkoda mi rolników), ale niestety Rosja to od jakiegoś czasu strefa wysokiego ryzyka biznesowego. Putin się o to postarał po części SAM, a poniekąd na nasze życzenie bo do tej pory uważam że nie powinniśmy się byli angażować w Majdan, ale skoro już jesteśmy zaangażowani to nie ma się co czarować i usprawiedliwiać PRZESADZONEJ reakcji Rosji na nasz „wkład” w ukraińską rewolucję… (Odys)

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Polska gospodarka: Embargo nie zatrzymuje polskich owoców i warzyw (Rosja wylicza nam straty). Polski system podatkowy nieprzyjazny, państwo przegrywa z oszustami, tragiczna polityka surowcowa. Banki chcą by rząd dopłacał do ich zysków (KNF: to odsuwanie problemów w czasie), pieniądze ze SKOKów poza Kasą (będzie komisja śledcza?).


1. Embargo nie zatrzymuje polskich owoców i warzyw? Rosja wylicza ile stracili na sankcjach polscy rolnicy.

11.03.2015 (IAR) – 2,5 tysiąca ton owoców i warzyw wysłaliśmy do Rosji po wprowadzeniu embarga. Dane opublikowała holenderska agencja analityczna FVF. O wiele więcej trafia na tamtejszy rynek nieoficjalnie. Polskie produkty widnieją w dokumentach jako argentyńskie czy bałkańskie.

Obostrzenia nie zatrzymały ogólnego wzrostu dynamiki eksportu naszych produktów – informuje Bożena Nosecka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Więcej wysyłamy do Kazachstanu oraz na Białoruś. Ten ostatni kraj stał się największym odbiorcą polskich jabłek. Warto zaznaczyć że oba państwa są związane z Rosją unią celną.

O obecności naszych produktów w Rosji świadczyć może też mała wysyłka owoców i warzyw do nowo pozyskanych kontrahentów – dodaje Nosecka. W drugiej połowie ubiegłego roku więcej wysyłano jedynie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Egiptu. Handlowego ożywienia nie odnotowano w kontaktach z innymi krajami Bliskiego Wschodu, Afryką północną czy Indiami.

Rosyjskie embargo obejmuje owoce i warzywa z całej Unii Europejskiej. Dotyczy to również mrożonek.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/magos

podobne: KE ogłosiła wsparcie dla rolników (będzie płacić za marnotrawstwo). Eksperci o eksporcie polskich owoców do USA. Reeksport polskiej żywności do Rosji. Białoruś zniosła zakaz importu bydła. oraz: Polska gospodarka: Zgubne skutki skupu wieprzowiny. Polskie jabłka omijają embargo. i to: Pisarska: rosyjskie embargo wpływa tylko na ułamek eksportu do Rosji. Przewoźnicy o embargu: wielu grozi bankructwo. Moskiewskie media piszą o ewentualnym polskim embargu na rosyjski węgiel. a także: Polska gospodarka: rośnie eksport żywności, wieprzowina, delegacja przedsiębiorców i misja gospodarcza z Chin.

11.03.2015 (IAR) – Rosyjskie służby wyliczają ile stracili polscy rolnicy w związku z embargiem na produkty spożywcze. Według Rosyjskiej Agencji Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego, władze Polski znacznie zaniżają ogólną kwotę strat.

Szef Rossielhoznadzoru Siergiej Dankwert twierdzi, że może chodzić nawet o 800 miliardów dolarów. Tymczasem, jak podkreśla agencja Interfax – wiceszef polskiego rządu Janusz Piechociński wskazał znacznie mniejsza kwotę, około 500 milionów dolarów. W opinii Dankwerta, kwota wskazana przez stronę polską może dotyczyć tylko strat poniesionych w związku z rosyjskim embargiem na jabłka i nie uwzględnia ona innych produktów objętych sankcjami odwetowymi. Szef Rossielhoznadzoru przypomniał, że do wprowadzenia embarga na produkty spożywcze, Polska eksportowała do Rosji: wieprzowinę, wołowinę, produkty mleczne, w tym sery oraz szeroki asortyment owoców i warzyw. Nie wiadomo dlaczego Siergiej Dankwert zainteresował się stratami poniesionymi przez polskich rolników.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/moc

…jak to nie wiadomo 🙂 Oczywiście że wiadomo. Odbiorców (opiniotwórców) tego typu informacji jest w Polsce całe mnóstwo. Rosja gra na zbuntowanie polskiego społeczeństwa przeciwko polskim władzom. Celuje tego typu informacjami w porządek publiczny (póki co bezskutecznie – nie licząc całej masy niepochlebnych komentarzy w tej kwestii jakie się przewijają w internecie). Jest to element wojny informacyjnej – Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu. (Odys)

podobne: Rosyjskie embargo wciąż szkodzi polskiej żywności. Nowe otwarcie w polsko-białoruskich stosunkach gospodarczych. We Włoszech marnotrawienie kapitału ludzkiego i kryzys moralny. oraz: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców). i to: Rosja rozszerzy embargo na polską wołowinę, drób i wędliny. Tusk udaje że nie wie o co chodzi i dalej liczy na „solidarność” UE. a także: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś. polecam również: Jak nie ASF to „pałeczki”. Rosja zabroniła importu produktów polskiej Mlekovity.

2. FOR chce pomóc rządowi ws. Ordynacji Podatkowej„Puls Biznesu” Państwo przegrywa z oszustamiHausner i Steinhoff: Polska nie ma polityki surowcowej.

11.03.2015 (IAR) – Polski system podatkowy należy do najgorszych w Unii Europejskiej – alarmuje Forum Obywatelskiego Rozwoju. Fundacja powołuje się na badania Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju, który uznał niedawno, że 86 państw na świecie ma system podatkowy bardziej przyjazny dla przedsiębiorców.

Profesor Leszek Balcerowicz z FOR podkreśla, że okres czterech do pięciu lat, jaki według rządu jest potrzebny na znowelizowanie ordynacji podatkowej, to zdecydowanie za dużo. Dlatego do końca roku FOR chce przedstawić gotowy tekst ordynacji podatkowej.

Leszek Balcerowicz dodaje, że fundacja zamierza też proponować zmiany w innych ustawach regulujących prawo podatkowe. Chodzi między innymi o usuwanie przepisów, które są niejasne i utrudniają życie podatnikom oraz urzędnikom, a są wykorzystywane przez oszustów.

FOR uruchomił stronę internetową http://www.lepszepodatki.pl, gdzie można zgłaszać uwagi i propozycje dotyczące prawa podatkowego.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Arkadiusz Augustyniak/buch

podobne: Komorowski zalecił stosowanie korzystnej dla obywateli wykładni przepisów podatkowych. Skarbówka ma jednak inne plany. i to: Rząd poprawia sobie finanse i zwiększa fiskalizm bez mówienia o wzroście podatków a także: Tax Care: polska rodzina w szponach fiskusa. Struktura daniny oddawanej państwu. polecam również: Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Czy podatki dają pracę? (czy może odbierają)

12.03.2015 (IAR) – Rozwiązanie, które miało zdusić przestępców paliwowych nie działa, a nawet im pomaga. O sprawie pisze „Puls Biznesu”.

Jak czytamy w gazecie, chodzi o tak zwaną solidarną odpowiedzialność. W 2013 roku fiskus zyskał możliwość domagania się zapłaty zaległości podatkowych sprzedawcy paliw od ich nabywcy. Równocześnie dał sprzedawcom możliwość składania kaucji gwarancyjnych, wykluczających odpowiedzialność nabywcy. Firmy deponujące takie kaucje trafiają na listę publikowaną na stronie internetowej Ministerstwa Finansów.

Według informacji gazety, resort jednak nie korzysta z przepisów mających pociągać do odpowiedzialności kupujących od nieuczciwych. Spółki podejrzewane o przestępstwa za to korzystają z możliwości wpłacenia kaucji w wysokości od 200 tysięcy złotych do 3 milionów złotych. Dzięki temu zyskują wiarygodność w oczach kontrahentów.

Więcej – w „Pulsie Biznesu”. Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Puls Biznesu”/vey/sk

…O tym że ten poroniony i bezczelny wręcz pomysł „solidarności podatkowej” i odpowiedzialności sprzedawców przesuniętej na nabywców, będzie wspierał raczej mafie i oszustów niż odniesie zbawienne dla budżetu państwa skutki mówiłem od samego początku (Solidarni z mafią, czyli zaległym VATem w przedsiebiorcę). Ktoś niestety nie pomyślał nad tym jak bardzo pomaga przestępcom (chyba że właśnie o to chodziło, czego nie wykluczam) i mamy oto kolejny bubel prawny będący niedźwiedzią przysługą dla państwa które samo sobie podstawiło nogę (nie wspominając o pokrzywdzonych podatnikach/konsumentach i sprzedawcach)… (Odys)

podobne: Nabywca odpowie za długi podatkowe sprzedawcy, czyli kolejna odsłona „solidarności społecznej”. oraz:  Rzeczpospolita niskich płac, zawyżonych średnich i odwróconego VATu. Projekt dot. podniesienia kwoty wolnej od podatku odrzucony, ale 95 mln zł na nagrody w urzędach jest.

10.03.2015 (IAR) – Polska nie ma polityki surowcowej – wynika z raportu Fundacji Gospodarki i Administracji Publicznej. Dziś został on przedstawiony na konferencji prasowej w Warszawie Profesor Jerzy Hausner tłumaczył, że Polska „przespała kilkanaście lat boomu surowcowego”. Konsekwencją zaniedbań, wyjaśniał ekonomista, jest kryzys w sektorze górnictwa węgla kamiennego, który jest nie tylko następstwem spadku cen tego surowca, ale i efektem nieprzeprowadzenia zmian kiedy była dobra koniunktura.

Profesor Hausner ostrzegał, że konsekwencje zaniedbań w sferze polityki surowcowej stawiają Polskę w bardzo niekorzystnej sytuacji. Jego zdaniem, nasza baza wytwórcza pozbawiona dostępu do surowców mineralnych może stopniowo stać się niekonkurencyjna. Poza tym, znacznie zmniejszają się możliwości wprowadzania najnowocześniejszych technologii, które wymagają dostępu do surowców „krytycznych”, co w jego opinii, może doprowadzić do osłabienia bezpieczeństwa gospodarczego Polski.

Z kolei doktor Janusz Steinhoff tłumaczył, że musi powstać dokument, który będzie łączył politykę surowcową z polityką energetyczną. Wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka wyjaśniał również, że należy ustabilizować prawo związane z pozyskiwaniem surowców. Jego zdaniem, zmienność prawa geologicznego i górniczego jest nadmierna i nie sprzyja inwestycjom. Zarazem ten problem nie dotyczy tylko Polski, ale całej Unii Europejskiej, dlatego potrzebny jest „kodeks górniczo-geologiczny”, który nie będzie zbyt często nowelizowany.

Janusz Steinhoff dodał, że jednym z elementów rozwoju górnictwa pozyskującego surowce mineralne jest odpowiedzialna polityka fiskalna. Jak tłumaczył musi być wyważona, przewidywalna i długofalowa, tak by zachęcała firmy do poszukiwań i wydobywania surowców mineralnych.

Janusz Steinhoff podkreślał, że wobec dość skromnych, europejskich zasobów minerałów, takich jak: cyna, rudy żelaza, wanat, tytan, platyna, molibden, czy kobalt należy w jeszcze większym stopniu zwrócić uwagę na recykling jako źródło pozyskiwania surowców.

Informacyjna Agencja Radiowa IAR Witold Banach/K.P.

…otóż Polska prowadzi „politykę surowcową”. Problem w tym że polega ona na kładzeniu rządowej łapy na wszystkim co się rusza w ramach polityki fiskalnej i monopolizacji podmiotów działających na rynku, urządzając za pomocą stanowionego przez siebie „prawa” żerowiska polityczne zwane „spółkami skarbu państwa”. Efektem tej polityki są niewydolne i dogorywające molochy które nie potrafią konkurować (jak to się stało z węglem) na tak na rynku krajowym z podmiotami zagranicznymi, jak i na wspólnym rynku, albo wręcz bankrutują, lub w najbliższej przyszłości przestaną konkurować (co może spotkać KGHM) jeśli państwo będzie dalej postępować z gospodarką jak do tej pory – tj. eksploatując spółki wydobywcze i przemysł ciężki na poczet nienażartego lewiatana – piłując gałąź na której siedzi cała ta „administracja państwowa” która tylko żre… Propozycje Pana Hausnera żeby jeszcze bardziej regulować i na domiar łączyć poszczególne branże w jeszcze większe molochy można skwitować powiedzeniem „czemuś biedny? boś głupi!”… (Odys)

podobne: Polskie górnictwo węglowe to skansen i elektrownie go nie uratują. Podatek od srebra i miedzi dobija przemysł wydobywczy. Biurokracja największym wrogiem polskiej gospodarki. NIK o marnotrawstwie w Polskim Holdingu Obronnym. a także: Epilog „afery Wprost” dot. złóż miedzi „sprzedanych” Kanadyjskiej firmie. MCC zrzekła się trzech koncesji w Polsce i wycofała wnioski o trzy kolejne (koniec wielomiliardowej inwestycji). oraz: Luka w prawie dotycząca spółek poszukujących surowców. Niemcy sprzedadzą Rosjanom koncesje i zbiorniki gazu. i to: Polska podbija kosmos. Kosmiczne złoża metali pod Myszkowem.

3. Szef KNF: W propozycjach banków dot. kredytów hipot. są dwa poważne mankamentyOpinie: ZPP Pawlak o bankach i frankowiczachBury: SKOK-ami powinna sie zająć prokuraturaPO i PiS o komisji śledczej w sprawie SKOK-ów.

Warszawa, 11.03.2015 (ISBnews) – Proponowane przez banki rozwiązania dotyczące kredytów hipotecznych odsuwają tylko w czasie problem spłaty kredytów dla klientów i nie usuwają głównym źródeł ryzyka, ocenia przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego

„Są dwa poważne mankamenty tej propozycji: pierwszy to to, że zakłada ona silne współfinansowanie z sektora publicznego i to w obydwu funduszach. W jednym 1/3 środków pochodziłoby z banków, 1/3 z banku centralnego i 1/3 z BFG. Druga to przeniesienie ryzyka z banków na budżet i klientów. W modelu z funduszem restrukturyzacji to daje roczny okres wytchnienia. Gdy po roku klient wraca do tego kredytu, to wychodzi na to, że stan zadłużenia będzie większy i miesięczna rata będzie wyższa” – powiedział Jakubiak podczas Forum Bankowego.

„Wychodzi nam na to, że budżet będzie dużym partycypantem. To jest na pewno propozycja dobra, jeśli chodzi o umacnianie bezpieczeństwa sektora, ale dla klienta przynosi ulgę w okresie rocznym. Ale nie mnie decydować, czy właściwe władze są na to gotowe” – dodał.

Zaprezentowane dziś przez Związek Banków Polskich (ZBP) rozwiązania zostały wypracowane w ramach grupy roboczej (ZBP, przedstawiciele 11 banków (90% portfela kredytów w CHF),przy wsparciu firmy EY i kancelarii White&Case.

Obejmują one powstanie Sektorowego Funduszu Stabilizacyjnego, którego celem jest ustabilizowanie spłat rat kredytu w przypadku przekroczenia stresowych poziomów kursu walutowego poprzez dopłatę do rat kredytu, przy spełnianiu określonych warunków (m.in. regularna obsługa, zobowiązanie się do przewalutowania kredytu przy określonym kursie).

Prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz podkreślał, że banki proponują, aby rozszczepić strumień środków do BFG tak, aby część środków została przeznaczona na to, by podnosić jego zdolność interwencyjną, a część proponujemy skierować do Funduszu Stabilizacyjnego. ZBP nie oczekuje, że te środki trafią do banków, zaznaczył.

Pietraszkiewicz podał też, że na początku tego roku banki przekazały do BFG 2,17 mld zł.

Proponowane rozwiązanie obejmuje także utworzenie Funduszu Wsparcia i Restrukturyzacji Kredytów Hipotecznych zarówno walutowych, jak i złotowych dla osób, które znajdą się w trudnej sytuacji (np. utrata pracy, choroba, sytuacja nadzwyczajna).

Banki chcą, aby dodatkowe rozwiązania były gotowe 31 maja 2015 r.

11.03.2015 (IAR) – Banki zawiodły swoich klientów oferując im produkty, które nie były dostosowane do ich możliwości. Tak uważa główny ekonomista Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Mariusz Pawlak. Jak powiedział IAR, gdyby była równowaga stron i kredytobiorca walczyłby o swoje prawa, to w większości przypadków by wygrał. Tymczasem mamy do czynienia z tym, że wszystkie instytucje, które powinny chronić konsumenta, łącznie z NBP, tak naprawdę stoją po stronie sektora bankowego – ocenia Mariusz Pawlak. Dodał, że sektor ten jest zamożny, ma odpowiedni potencjał, by się bronić i tak naprawdę to my ratujemy instytucje bankowe a nie przedsiębiorców czy konsumentów.

Tymczasem banki zaproponowały dziś powołanie dwóch funduszy, które miałyby pomóc nie tylko zadłużonym hipotecznie we frankach, ale także w złotówkach. Jednym z nich byłby Fundusz Restrukturyzacji Kredytów Hipotecznych. Pomagałby osobom, które w wyniku niekorzystnego zdarzenia losowego utraciły zdolność do samodzielnej, okresowej obsługi kredytu.

Drugi to Sektorowy Fundusz Stabilizacyjny. Wspierałby kredytobiorców poprzez dopłatę do rat w sytuacji dużego umocnienia franka. Wsparcie miałoby być udzielone osobom gotowym zadeklarować chęć przewalutowania na warunkach uzgodnionych z bankiem.

Jak powiedział prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz, szczegóły tych propozycji mają być dopracowane do końca maja tego roku.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) Elżbieta Łukowska i wcześn./K.P.

…ja widzę „wspólną odpowiedzialność” inaczej. Niech się martwią ci którzy zadecydowali o podjęciu ryzyka kredytowego czyli klient który kredyt wziął i bank który mu go udzielił. Nie życzę sobie i uważam to za skrajną bezczelność żeby ktokolwiek spoza tego układu/umowy (podpisywanej przez obie strony bez nijakiego przymusu) dopłacał bankom do ich zysków – bo tak to właśnie wygląda. Za pazerność banków i nieodpowiedzialność kredytobiorców nikt nie powinien być obciążany. Sektor publiczny nie jest od tego żeby dorabiać czyjeś nietrafione inwestycje i prywatną konsumpcję. Są dużo pilniejsze wydatki na które brakuje w kasie państwa pieniędzy (pomimo wysokich podatków), z których rząd nie potrafi się wywiązać (albo ledwo się wywiązuje) więc „ruki pa szwam” i od pieniędzy podatników wara… Nie podzielam więc całkowicie opinii Pana Pawlaka, zwłaszcza w kwestii „nierówności” relacji bank-kredytobiorca. Klient zawsze ma możliwość nie podpisywać umowy jeżeli nie wie co podpisuje, i nikt go do tego nie zmusza żeby chodzić po bankach i pożyczać pieniądze na tak okrutnych warunkach wiążąc sobie pętlę na szyję na czasem nawet 30 lat. Każdy by chciał dostać pieniądze „za darmo” z powietrza a potem żeby ktoś inny dopłacał do jego luksusu…  (Odys)

podobne: Frankowicze pozywają banki i chcą się na nich odegrać. Banki pracują nad pomocą. i to: Narodowy Bank Szwajcarii uwolnił Franka. NBP robi dobrą minę do złej gry. Ratunkiem dla frankowiczów może być sąd, albo upadłość. Komentarz Tradera21 (o potencjalnym dodruku przez ECB) oraz: Cisza przed burzą. Toksyczne aktywa w systemach bankowych Polski i Hiszpanii. Przestajemy płacić kredyty mieszkaniowe. „Troika” wróciła do Hiszpanii.

polecam dyskusję w tym temacie – TAK czy NIE – Robert Gwiazdowski vs Wincenty Elsner

10.03.2015 (IAR) – Polskie Stronnictwo Ludowe zdziwione utajnieniem posiedzenia sejmowej komisji finansów w sprawie SKOK-ów. Zdaniem przewodniczącego klubu PSL Jana Burego, w pierwszej kolejności komisja powinna obradować w trybie jawnym, otwartym dla mediów. Tym bardziej, że – jak mówi Bury – informacje, które szef KNF i minister finansów przedstawią podczas jej posiedzenia, mogą okazać się początkiem lawiny.

Z listu, który przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego napisał do premier Ewy Kopacz, a do którego dotarła IAR wynika, że wart ponad 77 milionów złotych majątek Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, który mógłby posłużyć do ich ratowania, wyprowadzono poza strukturę Kas. Zdaniem Burego, jeśli w tej sprawie zostało złamane prawo, to powinna się nią zająć prokuratura.

O sprawie napisała dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” oraz najnowsze „Wprost”. W obu publikacjach można przeczytać, że majątek wart kilkadziesiąt milionów złotych, zamiast posłużyć do ratowania SKOK-ów, wpłynął do spółki senatora PiS-u Grzegorza Biereckiego, byłego nadzorcy systemu kas oszczędnościowo- kredytowych.

Przewodnicząca komisja finansów publicznych Krystyna Skowrońska poinformowała, że komisja zajmie się SKOK-ami 18 marca.

IAR/D.Zaczek/jj

12.03.2015 (IAR) – Bliżej niż dalej. Tak szanse na powołanie komisji śledczej w sprawie SKOK-ów, ocenia szef Klubu Parlamentarnego PO Rafał Grupiński. Na złodzieju czapka gore – odpowiada Mariusz Błaszczak z PiS.

Rafał Grupiński poinformował, że decyzja w sprawie wniosku o powołanie komisji śledczej, zapadnie po zaplanowanym na 18 marca niejawnym posiedzeniu komisji finansów, która ma zapoznać się ze sprawozdaniem Komisji Nadzoru Finansowego.

Według Rafała Grupińskiego komisja śledcza – gdyby powstała – powinna zająć się zbadaniem sposobu wyprowadzania ze SKOK-ów oszczędności milionów Polaków, głównie dla „zaplecza politycznego jednej z partii”.

„Niejawne posiedzenie, jego wyniki, będzie jednym z elementów, które będziemy brali pod uwagę przy podejmowaniu decyzji” – dodał Rafał Grupiński. Wyjaśnił, że cały raport KNF jest niejawny i dlatego także posiedzenie komisji finansów publicznych musi odbyć się w trybie niejawnym. Zdaniem Rafała Grupińskiego komisja śledcza w sprawie SKOK-ów byłaby bardziej uzasadniona społecznie niż komisja badająca treść podsłuchanych rozmów polityków.

„Ja osobiście przykładałbym większą wagę do wyjaśnienia tego jak działały SKOK-i, dlaczego tak wiele środków kierowały na wspieranie jednego środowiska politycznego niż na kwestię, czy dwóch panów podsłuchiwało trzech innych panów” – powiedział poseł PO.

Według szefa Klubu Parlamentarnego PiS Mariusza Błaszczaka, Platforma atakuje opozycję dla potrzeb kampanii wyborczej. „Nie rozliczyli afery hazardowej, stoczniowej, Amber Gold, afery informatycznej, ostatnio taśm prawdy – dlatego atakują – powiedział Mariusz Błaszczak. Dodał, że koalicja PO-PSL może wszystko i jak będzie chciała to przegłosuje nawet, że żyjemy nie na Ziemi tylko na Marsie, a prezydent Komorowski z całą pewnością podpisze taką uchwałę koalicji.

Według ustaleń Komisji Nadzoru Finansowego twórca SKOK-ó i senator PiS Grzegorz Bierecki wyprowadził kilkadziesiąt milionów złotych do spółki, której jest właścicielem. PiS zawiesił senatora w prawach członka klubu. Senator zarzucił mediom kłamstwa, politykom PO prowadzenie brudnej kampanii a wszystkim osobom i instytucjom powielającym „skandaliczne oszczerstwa” zagroził konsekwencjacmi prawnymi.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/I.Szczęsna/nyg

podobne: SKOK na Wołomin! W bankach wyłudzenia, ale bankowcy patrzą w przyszłość z optymizmem.

źródło: stooq.pl

O sprawie Pana Biereckiego tak pisze Witold Gadowski:

„…Od samego początku Bierecki był cierniem w doskonale zbudowanym systemie negowania wszystkiego co polskie. Twórca ruchu SKOK śmiał rzucić wyzwanie układowi zbudowanemu przy „okrągłym stole”. Wszak finanse miały pozostać jedynie w rękach biznesu wywodzącego się z byłej PZPR i służb specjalnych PRL – u.

Nie po to utrącono wszelkie próby ratowania polskich zakładów pracy, nie po to zrobiono wszystko, aby byłym właścicielom nie zwrócić ich mienia, aby teraz jakiś Bierecki udowadniał, ze drobny polski kapitał może skutecznie działać na rynku. Ba, z roku na rok, może stawać się coraz poważniejszym konkurentem koncernów, którym dywanem ścieliły się dotąd polityczne elity Trzeciej RP.

Drugim śmiertelnym grzechem Biereckiego są jego polityczne poglądy. Nie klęknął na kolanko przed dzisiejsza władzą. Ze sporym sukcesem rozpoczął budowanie grupy medialnej, która zaczęła wydawać jeden z najpopularniejszych w dzisiejszej Polsce tygodników opinii, zbudowała liczący się portal opinii, zaczęła przygotowywać nowe inicjatywy.

O nie! nie dość, że SKOK – i skutecznie zaczęły konkurować na rynku z zagranicznymi bankami, to jeszcze zaczęły wspomagać odbudowę niezależnego dziennikarstwa!

Przecież to mogło doprowadzić do odrodzenia się w naszym kraju niezależnej opinii publicznej, do racjonalnej dyskusji, po której wielu obywateli zaczęłoby niezależnie – a więc według obecnej władzy – nieodpowiedzialnie głosować.
Taka zuchwałość nie mogła pozostać nieukarana!

Zjednoczony chór medialnej orkiestry z Czerskiej i Wiertniczej właśnie przystąpił do działania. Jego celem nie jest żadna tam prawda – ta zresztą w dzisiejszym salonie madialno – politycznym, nie ma najmniejszego znaczenia, celem jest Bierecki.

Trzeba mu zabrać społeczne zaufanie i reputację.

Zjednoczony chór już – na rozkaz – zakrzyknął: Bierecki, to malwersant. I nieważne, że nikt nie postawił mu zarzutów, że wszystkie oczerniające go „fakty i argumenty” są jedynie propagandową wydmuszką, chodzi o to, aby ludzie skojarzyli jego nazwisko z aferą. Potem może sobie szukać sprawiedliwości w sądzie. Kto się tym będzie przejmował…”

całość tu: januszszewczak.wordpress.com

…i wszystko to być może. Ja chcę tylko wiedzieć czy te 77 milionów zostało rzeczywiście wyprowadzone z Kasy SKOK, a jeżeli tak to czy zrobiono to legalnie czy też może nielegalnie. Osobiście nie mam wątpliwości co do tego że spółdzielczość bankowa (i nie tylko) to właściwa forma zarządzania polskim majątkiem narodowym. Oby tylko była ona wolna od różnego rodzaju malwersantów i złodziei. SKOKi mają prawo istnieć i konkurować na równych prawach z zagranicznymi bankami komercyjnymi. Życzę sobie i klientom SKOKów żeby Pan Bierecki okazał się niewinny tego o co się go oskarża… (Odys)

podobne: Tusk ściga „Superwizjer” za „Amber Gold”. Polska rajem dla oszustów.

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Polska gospodarka: Zgubne skutki skupu wieprzowiny. Polskie jabłka omijają embargo. Pozytywny dla gospodarki raport NBP. Emigranci przesyłają do Polski coraz mniej pieniędzy. Nowe propozycje w sprawie CO2 niekorzystne dla Polski.


1. Rolnicy: brak korzyści z dopłat do przechowalnictwaPolskie jabłka omijają embargo.

08.03.2015 (IAR) – Rosyjskie embargo na świeże jabłka z Polski udało się ominąć koncentratowi, którego eksport wzrósł … stukrotnie – pisze „Puls Biznesu”.

Jak czytamy w gazecie, według danych Eurostatu tylko w październiku i listopadzie eksport koncentratu wzrósł ze stu ton w 2013 roku do 10 tysięcy ton rok później. Z kolei dane Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej pokazują, że od czasu ogłoszenia embarga, czyli od sierpnia, do grudnia 2014 roku sprzedaliśmy Rosjanom blisko 12 tysięcy ton za 45 milionów złotych. Polski koncentrat robi karierę dzięki niskiej cenie, która jest efektem właśnie rosyjskiego embarga i nadpodaży surowca.

Więcej szczegółów na ten temat – w „Pulsie Biznesu”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Puls Biznesu”/kry/ab

podobne: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze! oraz: Rosyjskie embargo wciąż szkodzi polskiej żywności. Nowe otwarcie w polsko-białoruskich stosunkach gospodarczych. We Włoszech marnotrawienie kapitału ludzkiego i kryzys moralny.

09.03.2015 (IAR) – Dziś weszły w życie przepisy umożliwiające dopłaty do prywatnego przechowalnictwa wieprzowiny. Ma to być jeden z elementów wsparcia dla producentów, którzy od roku borykają się ze spadkiem cen mięsa.

Sami producenci trzody chlewnej są jednak sceptyczni. Jak mówi Informacyjnej Agencji Radiowej prezes Podlaskiego Zrzeszenia Producentów Trzody Chlewnej Janusz Lech rolnicy w praktyce nie odczują tego wsparcia. „Nie posiadamy chłodni, nie jesteśmy właścicielami czy współwłaścicielami takowych przechowalni więc na pewno nie skorzystamy z tych środków” – podkreśla podsiedlecki producent.

Wprowadzenie dopłat do przechowalnictwa miało spowodować zmniejszenie ilości wieprzowiny na rynku i podnieść cenę żywca. „W rzeczywistości jest odwrotnie” – ocenia Janusz Lech. Zdaniem prezesa Podlaskiego Zrzeszenia Producentów Trzody Chlewnej od dwóch tygodni ceny znów spadają zbliżając się do minimalnego poziomu z końca stycznia czy początku lutego.

Dopłaty do przechowalnictwa prywatnego zatwierdziła Komisja Europejska. Mają one wynosić od 210 do 305 euro za tonę.

IAR/Tomasz Marciniuk/sk

…Pora zrozumieć drodzy rolnicy że podnoszenie kosztów (a tym jest właśnie wszelkiego rodzaju interwencjonizm) wytwarzania czy sprzedaży czegokolwiek, na koniec ZAWSZE uderza rykoszetem w samych wytwórców. Jedynym rozwiązaniem niskiej ceny skupu jest obniżenie podaży mięsa w sposób naturalny czyli zmniejszenie produkcji. Gdyby nikt tego rynku nie regulował odbywałoby się to w sposób naturalny poprzez bankructwo najmniej wydajnych producentów, ale reszta producentów byłaby na rynku bezpieczna, tymczasem zagrożona jest cała rodzima branża. Nie wspominając rzecz jasna o „paradoksalnie” wysokiej cenie mięsa tuż po zakupieniu go od rolnika. To jest właśnie efekt (jakichkolwiek) „dopłat” (nie tylko z okazji magazynowania mięsa). Do tego dochodzi rzecz jasna brak konkurencji na rynku pośredników i przetwórców, którzy dyktują rolnikom ceny skupu – MOGĄ, bo nie mają KONKURENCJI. Rolnicy mogliby sami się zrzeszać i zakładać takie grupy, ale niestety tego nie robią. Jedyne co mogą teraz zrobić to likwidować hodowlę.

Inny efekt „dopłat” to rzecz jasna ograbianie pod ich pretekstem podatników (konsumentów). W konsekwencji prowadzi to do osłabienia ich siły nabywczej (zmniejszenie popytu – również na mięso) i w ten sposób dochodzi do kumulacji negatywnych dla opłacalności jakiegokolwiek biznesu (poza rzecz jasna systemem „usług” zajmujących się redystrybucją zagrabionego 🙂 ) zjawisk.

Jest jeszcze kwestia co zrobić ze zmagazynowanym mięsem za które podatnicy ZAPŁACILI. Spalić? Wyrzucić? Zjeść? Kwestia moralności tego typu przedsięwzięć jak „interwencjonizm” jest tym samym jasna (a raczej ciemna) jak… (nie powiem co). Jakim prawem ktokolwiek opiera swój biznes o to że państwo (za pieniądze zrabowane podatnikom) gwarantuje komuś odbiór towaru niezależnie od tego czy ktoś go potrzebuje czy nie. Każdy by tak chciał! Tymczasem swoje dostają tylko jakieś uprzywilejowane grupy, ba! nawet nie dostają bo obrywają po d…. Efekt? Zmarnowane pieniądze i zmarnowana żywność… (Odys)

podobne: PAN: przepisy i system dopłat nie sprzyjają rolnictwu ekologicznemu. oraz: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś. i to: Majtki w dół czyli… 6 mitów na temat dotacji z Unii. Cukiernik: Prawda i fałsz o dotacjach z UE* a także: KE ogłosiła wsparcie dla rolników (będzie płacić za marnotrawstwo)

2. Pozytywny dla gospodarki raport NBPEmigranci przesyłają do Polski coraz mniej pieniędzy.

09.03.2015 (IAR) – Gospodarka rozwija się stabilnie, a deflacja nie jest zagrożeniem – wynika z najnowszego raportu Narodowego Banku Polskiego. Eksperci banku centralnego prognozują, że deflację, czyli spadek ogólnego poziomu cen, będziemy jeszcze obserwowali w trzecim kwartale tego roku.

Główny ekonomista banku Pekao SA Marcin Mrowiec zgadza się, że deflacja utrzyma się przynajmniej do sierpnia. To dlatego, że rok temu właśnie w tym miesiącu ceny zaczęły spadać w związku z rosyjskim embargiem na polską żywność. Ekspert podkreśla jednak, że obserwowana deflacja nie zagraża polskiej gospodarce, bo Polacy nie wstrzymują się z zakupami w oczekiwaniu na niższe ceny.

Z raportu NBP wynika, że w ciągu najbliższych trzech lat polska gospodarka powinna się rozwijać w tempie ponad 3 procent rocznie. Marcin Mrowiec uważa, że jest szansa na szybszy rozwój między innymi za sprawą poprawy sytuacji na rynku pracy. Według eksperta w nadchodzących latach będzie rosło zatrudnienie oraz wynagrodzenia, które są w Polsce niższe niż w gospodarkach zachodnich.

Projekcja inflacji i PKB jest przygotowywana przez ekspertów NBP co cztery miesiące i jest jednym z najważniejszych opracowań branych pod uwagę podczas podejmowania decyzji o wysokości stóp procentowych.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Arkadiusz Augustyniak/magos

podobne: Polska gospodarka: Produkcja przemysłowa w sierpniu dużo gorsza od oczekiwań, eksport będzie rósł (pomaga ruch przygraniczny). Zlikwidujmy opłaty targowe apelują kupcy. oraz: Polska gospodarka – Optymistyczne prognozy NBP. i to: Polska gospodarka – co się opłaca a co nie. a także: Rzeczpospolita niskich płac, zawyżonych średnich i odwróconego VATu. Projekt dot. podniesienia kwoty wolnej od podatku odrzucony, ale 95 mln zł na nagrody w urzędach jest.

06.03.2015 (IAR) – Rokrocznie wysyłają do Polski równowartość ponad 20 miliardów złotych. Ale znaczenie tych pieniędzy dla gospodarki wciąż maleje. Napływający kapitał nie rekompensuje strat demograficznych.

Przepływy pieniężne emigrantów do Polski zbadała organizacja Pracodawców RP. Ekspert organizacji, Damian Olko, podkreśla, że znaczenie transferów pieniężnych do Polski z roku na rok spada. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej transfery z zagranicy stanowiły nawet około 2,5 procent polskiego PKB czyli około 29 miliardów złotych rocznie. Pieniądze te pobudziły w kraju konsumpcję oraz zakupy nieruchomości.

Rozmówca IAR podkreśla, że Polacy, którzy w ostatnich latach wyjechali za granicę są coraz mniej związani ze swoim rodzinnym domem. Czasem sprowadzają oni całe rodziny. Ekspert twierdzi, że zmniejszenie napływu pieniędzy od emigrantów w relacji do PKB nie jest najważniejszym problemem dla polskiej gospodarki. Jest nim pogarszająca się demografia. Bez odwrócenia tej tendencji, zdaniem Damiana Olko, zwiększa się ryzyko tego, że Polska przestanie doganiać kraje rozwinięte pod względem zamożności.

W ciągu 10 ostatnich lat emigranci przesłali do Polski około 234 miliardy złotych. W pierwszych latach po wejściu do wspólnoty, zdaniem eksperta, pieniądze te „nakręciły” polską gospodarkę.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Polskie Radio/dyd

podobne: Mazowsze ponad stan, komornicy, odprawy w PKP i kosztowne pendolino, drogie drogi i afera więzienna, JSW strajkuje inwestorzy tracą, kryzys demograficzny i emigracja zarobkowa, przedsiębiorczość stabilna ale mniej firm na rynku, ranking wolności gospodarczej, meblarstwo kwitnie czyli…Państwo sobie gospodarka sobie i pomimo państwa. oraz: Niemcy: obcokrajowcy to czysty zysk dla budżetu. Czeka nas kolejna fala emigracji. Przyczyną nie są tylko rządy PO a kapitalizm kompradorski.

3. UE – nowa propozycja w sprawie CO2, Polska niezadowolona.

06.03.2015 (IAR) – Jest nowa, unijna propozycja w sprawie uprawnień do emisji dwutlenku węgla, ale nie zadowoliła ona Polski. Chodzi o zmniejszenie liczby darmowych pozwoleń i tym samym podniesienie ich ceny, czyli o utworzenie tak zwanej rezerwy stabilizacyjnej.

Polska od początku była przeciwna tym pomysłom. Argumentowała, że obciążą one przemysł dodatkowymi kosztami. Warszawie nie udało się jednak zablokować utworzenia rezerwy i teraz walczy o to, by weszła ona w życie jak najpóźniej. Komisja Europejska zaproponowała, by nastąpiło to w 2021 roku, część europosłów chce, by rezerwa powstała 3 lata wcześniej. Teraz Łotwa, kierująca pracami Unii, zaproponowała 2019 rok. Minister środowiska Maciej Grabowski odrzucił w Brukseli tę propozycję. Dla Polski oznacza ona bowiem jedynie kosmetyczne zmiany.

Według doniesień unijnych dyplomatów, pomysł nie spodobał się też siedmiu krajom, które wraz z Polską zaprotestowały przeciwko szybkiemu zmniejszeniu darmowych uprawnień do emisji CO2. To Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Litwa, Rumunia i Węgry. Ministrowie środowiska tych państw potwierdzili, że spójność koalicji jest niezagrożona.

Po drugiej stronie są Niemcy, Wielka Brytanii, Szwecja, Dania i Holandia, które chcą, by rezerwa weszła w życie z przyspieszeniem. Ostateczny kształt przepisów będzie zależał od wyniku negocjacji przedstawicieli państw członkowskich z Parlamentem Europejskim.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/mcm/

podobne: Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. i to: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli. a także: Pakiet klimatyczny – sukces Ewy Kopacz? Być może, ale to Polacy słono za jej sukces zapłacą. Cameron nie ma wątpliwości: UE chce ukraść pieniądze ludzi, których reprezentuje. Czy w GB przeleje się czara goryczy?

źródło: stooq.pl

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE.


1. Koalicja protestujących przeciwko płacy minimalnej w NiemczechOPZZ oburzony działaniami władz w sprawie wynagrodzeń polskich kierowców.

23.01.2015 (IAR) – Coraz liczniejsza jest grupa państw, która protestuje przeciwko podwyższeniu płacy minimalnej w Niemczech. Dziś w Brukseli konsultacje przedstawicieli 10.krajów, w tym Polski, a zapowiadane są kolejne.

Przepisy, które mają objąć także zagranicznych kierowców przejeżdżających przez Niemcy, wywołują niepokój europejskich przewoźników. W Polskę uderzają szczególnie, bo ma ona drugą co do wielkości flotę samochodów ciężarowych w Unii.

Oprócz Polski, zastrzeżenia do niemieckich przepisów ma większość państw z grupy, która weszła do Unii w 2004 roku i później. To właśnie przedstawiciele tych krajów będą dziś ustalać wspólny front i przygotowywać się na kolejne spotkania z Komisją Europejską. Poparcie dla tej 10-tki sygnalizuje także pięć krajów Europy Zachodniej – Hiszpania, Portugalia, Grecja, Irlandia i Wielka Brytania.

Sprzeciw wywołuje nie tylko podwyższenie płacy minimalnej i objęcie przepisami także zagranicznych przewoźników, ale i nowe, biurokratyczne wymogi. Zaalarmowana protestami Komisja Europejska rozpoczęła przeciwko Niemcom postępowanie i sprawdza przepisy pod kątem zgodności z unijnym prawem. Władze w Berlinie dostały nie 70 dni jak to zwykle bywa, a 30 na przysłanie wyjaśnień.

O podjętych działaniach Komisja poinformowała wczoraj Polskę, która z Węgrami jako pierwsza zaprotestowała. Bruksela zapewniła w liście, że niemieckie przepisy zostaną uważnie przeanalizowane. W przyszłym tygodniu na rozmowy do Berlina lecą dwie unijne panie komisarz – do spraw transportu i kwestii socjalnych.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/B.Płomecka,Bruksela/dyd

23.01.2015 (IAR) – Rząd niemiecki bardziej troszczy się o godziwe wynagrodzenia dla naszych pracowników niż władze polskie. Tak działania rządu w sprawie płacy minimalnej obejmującej kierowców komentują przedstawiciele związków zawodowych.

Od 1 stycznia stawka za godzinę, która dotyczy Niemców, ale też obywateli innych państw pracujących w tym kraju ma wynosić co najmniej 8,5 euro za godzinę. Zdaniem przewodniczącego OPZZ Jana Guza, to bardzo dobra wiadomość dla polskich kierowców i dlatego działania rządu w tej sprawie są dla związkowców niezrozumiałe. W rozmowie z IAR Guz zaznaczył, że jeśli Niemiec zarabia 8,5 euro to i Polak powinien zarabiać tyle samo. Dodał, że związki zawodowe są zbulwersowane staraniami polskiego rządu o to, by Polacy zarabiali w Niemczech mniej i jest to nic innego jak tworzenie z naszych rodaków ludzi drugiej kategorii. Według Jana Guza, prawa pracownicze w Europie powinny być jednakowe. Zgadzają się z tym niemieckie związki zawodowe i jak widać niemieckie władze.

Według interpretacji Berlina, nowe niemieckie przepisy mają zastosowanie także dla kierowców z firm transportowych spoza Niemiec. W praktyce, każda firma, której samochód przejeżdżałby tranzytem przez terytorium naszego sąsiada, musiałaby płacić kierowcom stawki obowiązujące w Niemczech.

Przedsiębiorcy zwrócili się o pomoc do pani premier Ewy Kopacz. Jak tłumaczą niemieckie przepisy oznaczają upadłość wielu polskich firm i zwalnianie pracowników.

Oprócz rządu polskiego o przyjrzenie się niemieckim przepisom poprosiły Komisję Europejską także władze Węgier, krajów bałtyckich, Rumunii a także Holandii i Wielkiej Brytanii. Stąd Bruksela zwróciła się do Niemiec o wyjaśnienie przepisów o płacy minimalnej.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR) Elżbieta Łukowska/dyd

podobne: Słabszy niemiecki przemysł. Merkel po raz 7. w Chinach. oraz: „Solidarnośc” i „sprawiedliwośc społeczna” Związkowców

…nie ma to jak piłowanie gałęzi na której się samemu siedzi… Proponuję właścicielom firm przewozowych pozamykać interesy, a związkowcom i kierowcom którzy uznali to bezprawie za świetna okazję do zarobku zapakować się na tiry i jechać do Merkelowej. Niech ich utrzymuje skoro tak im ciasno na polskim rynku pracy.

No niech mi ktoś powie że ci ludzie ze związków dbają o pracowników, skoro firmy w których pracują kierowcy mogą zbankrutować przez jeden głupi a do tego bezczelny przepis obcego państwa, które dyktuje płacę minimalną przedsiębiorcom z innych krajów! Jest to rzecz jasna „sprytny” zabieg mający na celu wykluczyć polskich przewoźników z konkurencji międzynarodowego transportu (zwłaszcza do Rosji, na który Niemcy nabierają coraz większej ochoty), a fala szkodliwej dla polskich pracowników związkokracji dokłada do tego sabotażu swoją czerwoną cegiełkę. Jak nie problemy z Rosją – której embargo przyczyniło się do kłopotów sektora przewoźników, to teraz „sojusznicy” z UE nam się „przysłużyli”…(Odys)

ale to jeszcze nie koniec „partnerskiej” polityki jaką Niemcy (zresztą nie tylko oni) uprawiają w stosunku do Polski na „wspólnym rynku”, ponieważ…

2. Czarne chmury nad polską wieprzowinąOpinie: W kontekście wieprzowiny Rosja nie jest najważniejsza.

21.01.2015 (IAR) – Znoszenie embarga na wieprzowinę tylko dla niektórych krajów to policzek dla polskich producentów – uważa Witold Choiński ze związku „Polskie Mięso”. Rosja zgodziła się na częściowe przyjmowanie wyrobów z Francji. Niebawem zielone światło mają uzyskać kolejni czołowi dostawcy: Niemcy czy Dania. Komisja Europejska zgodziła się bowiem na dwustronne rozmowy państw UE z Rosją w sprawie zniesienia zakazu.

Ekspert zauważa, że taka strategia Brukseli godzi w inne rynki, w tym Polskę. Za rozmowami dwustronnymi skutecznie lobbowali najwięksi eksporterzy. Brak solidarności Unii w tej sprawie embarga pokazuje, że nie można jej oczekiwać w trudnych sytuacjach w przyszłości. Choiński dodaje, że ewentualne rozmowy Polski z Rosją byłyby trudne. Na terenie naszego kraju wykryto bowiem przypadki Afrykańskiego Pomoru Świń. Ognisko tej choroby nie występuje co prawda w stadach trzody chlewnej, ale wśród dzików wykryto już 31 przypadków. W dodatku znajdujemy się w bliskim sąsiedztwie z Litwą, która nie radzi sobie z ASF. Wszystko to dzieje się kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Polską. Sytuację utrudnia również obecna napięta sytuacja polityczna między Polska i Rosją.

Wirus ASF pojawił się w krajach Unii właśnie z Rosji. Według nieoficjalnych danych, jest tam ponad 600 ognisk tej choroby. Pomór, przez teren Białorusi, przedostał się do Polski i Litwy.

Przed wprowadzeniem embarga, polska wieprzowina stanowiła 13 procent eksportowanego surowca z Unii Europejskiej do Unii Euroazjatyckiej. Zakaz sprzedaży obejmuje też rynki: Chin, Japonii i Korei Południowej.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/magos

podobne: Rosja rozszerzy embargo na polską wołowinę, drób i wędliny. Tusk udaje że nie wie o co chodzi i dalej liczy na „solidarność” UE.

23.01.2015 (IAR) – Przyszłość polskich wyrobów mięsnych nie jest w Rosji, a w Chinach – twierdzi w rozmowie z IAR wiceszef Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP Piotr Ziemann. Jak dodaje, do zniesienia są tam podobnego rodzaju bariery.

O tym, że rosyjskie embargo nie musi oznaczać rynkowej stagnacji w handlu mięsem pokazują Niemcy. To oni paradoksalnie czerpią dziś największe korzyści z zakazu – zauważa ekspert. Wszystko dlatego, że obecnie wysyłają tam dziesięć razy więcej produktów niż przed wprowadzeniem blokady przez Moskwę. Dziś inne kraje Unii mogą im tylko pozazdrościć.

Ziemann zauważa, że zapotrzebowanie na kolejnych dostawców w Chinach stale się zwiększa. Wieprzowina jest też tam najchętniej konsumowanym mięsem. To mogłaby być duża szansa także dla polskich producentów i przetwórców. Wówczas nie mielibyśmy do czynienia z regresem cen zbytu surowca. Zapotrzebowanie byłoby na stałym poziomie. Przez obecną sytuację, w ostatnich miesiącach cena zmalała o prawie 40 procent – przypomina.

Rynek Chin jest dla Polski zamknięty z uwagi na występowanie wirusa ASF. Aby usunąć blokadę konieczne jest zaangażowanie najwyższych władz państwowych – mówi Piotr Ziemann. Tego wymaga bowiem tamtejsza kultura negocjacyjna. Sami przedstawiciele branży, związków spożywczych oraz minister rolnictwa to za mało. W mediacjach udział brać muszą dodatkowo: prezydent, premier i szef dyplomacji – uważa ekspert..

Podobnie jak Rosjanie, Chińczycy nie uznają w stosunku do Polski tak zwanej regionalizacji. Embargo nałożone jest więc na cały kraj, a nie obszar na którym faktycznie stwierdzono afrykański pomór świń.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/sk

podobne: Polska gospodarka: rośnie eksport żywności, wieprzowina, delegacja przedsiębiorców i misja gospodarcza z Chin. oraz: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.

3. Komisja ds. przemysłu PE odrzuciła raport ws. rezerwy stabilizacyjnejMastalerek: premier Kopacz powinna była zawetować pakiet klimatyczny.

22.01.2015 (IAR) – Komisja ds. przemysłu, badań i energii Parlamentu Europejskiego odrzuciła raport w sprawie utworzenia rezerwy stabilizacyjnej na europejskim rynku pozwoleń na emisję CO2. To zła wiadomość, bo dokument zawierał rozwiązania korzystne dla Polski.

Rezerwa stabilizacyjna na rynku pozwoleń na emisję doprowadzi do podniesienia cen uprawnień, co ma skłonić przemysł do realizacji unijnych celów energetyczno-klimatycznych. Obecnie trwają rozmowy w Parlamencie dotyczące tego, od kiedy taka rezerwa powinna obowiązywać. Zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej, miałoby to nastąpić w 2021 roku, ale niektórzy europosłowie dążą do szybszego wprowadzenia mechanizmu , co byłoby niekorzystne dla naszego kraju. W raporcie komisji ds. przemysłu udało się co prawda przegłosować późniejszą datę, jak i rozwiązania osłaniające najbardziej energochłonne gałęzie przemysłu, ale cały dokument ostatecznie został odrzucony. „Komisja ds. przemysłu wstrzymuje się od całościowej oceny sytuacji, natomiast poszczególne głosowania cząstkowe są bardzo znaczące jeśli chodzi o efekt końcowy, czyli głosowanie na sesji plenarnej” – tłumaczył szef komisji Jerzy Buzek. Zanim jednak to nastąpi, decyzję w tej sprawie podejmie parlamentarna komisja ds. środowiska, która odgrywa tu główną rolę i która najprawdopodobniej opowie się za przyspieszeniem daty wprowadzenia rezerwy. Głosowanie na sesji plenarnej najpewniej w marcu.

IAR/Magdalena Skajewska/Bruksela/em/

podobne: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli.

23.01.2015 (IAR) – Premier Ewa Kopacz powinna była zawetować pakiet klimatyczny – powiedział rzecznik prasowy PiS Marcin Mastalerek. Gość radiowej Trójki. dodał, że węgiel jest podstawą polskiego przemysłu i gospodarki, dlatego trzeba odrzucić „te wszystkie wymysły o emisjach CO2”.

Rzecznik PiS odniósł się tym samym do październikowego unijnego szczytu klimatycznego w Brukseli. Przywódcy państw i rządów UE uzgodnili wówczas, że do 2030 roku Unia ograniczy emisję CO2 co najmniej o 40 procent.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/PR3/esz/dabr

podobne: Pakiet klimatyczny – sukces Ewy Kopacz? Być może, ale to Polacy słono za jej sukces zapłacą. Cameron nie ma wątpliwości: UE chce ukraść pieniądze ludzi, których reprezentuje. Czy w GB przeleje się czara goryczy?

…co tu dużo mówić. Zarówno w kwestii przewoźników, jak i branży mięsnej a na energetyce węglowej skończywszy Polska przez ostatni rok sporo straciła. Rzecz jasna w to miejsce zyskuje ktoś inny – i to jest dopiero koszt jaki musi ponieść kraj który wyzbywa się możliwości samodzielnego decydowania o własnej gospodarce i polityce zagranicznej. Rzecz jasna na własne życzenie i za podpuszczeniem „krajów trzecich” zwanych poważnymi… (Odys)

4. EBC wydrukuje 60 mld euro miesięcznie. Ekspert o decyzji EBC

22.01.2015 (ISBnews) – Europejski Bank Centralny (EBC) poszerzy skup aktywów do wartości 60 mld euro miesięcznie, poinformował bank w komunikacie. EBC włączy do programu skup obligacji rządów i instytucji europejskich „Rada Prezesów Europejskiego Banku Centralnego ogłosiła dziś poszerzony program skupu aktywów. Mając na celu wypełnienie funkcji stabilizacji cen, w ramach programu EBC będzie, oprócz prowadzonych już programów skupu aktywów sektora prywatnego, nabywać także obligacje rządowe, aby zredukować ryzyko zbyt długo trwającego okresu niskiej inflacji” – czytamy w komunikacie. Łączne miesięcznie kwoty nabycia wynosić będą 60 miliardów euro. Program będzie prowadzony przynajmniej do września 2016 lub do czasu, kiedy Rada Prezesów zaobserwuje trwałą korektę ścieżki inflacyjnej spójnej z celem jakim jest średniookresowa inflacja blisko, lecz poniżej, 2%. (ISBnews)

…Dziś w strefie euro notowana jest deflacja na poziomie 0,2 procent. Według części ekonomistów, spadek cen może być groźny dla perspektyw wzrostu gospodarki.

Nowy program zastąpi również obecnie funkcjonujące programy wsparcia krajów strefy euro, zagrożonych bankructwem, ale skup obligacji Grecji czy Portugalii będzie obostrzony dodatkowymi kryteriami.

Po decyzji, kurs euro spadł wobec głównych walut. Wobec dolara o pół procent. Umocnił się także złoty polski.

EBC poinformował dziś także o utrzymaniu podstawowej stopy procentowej na niezmienionym poziomie 0,05 procent.

IAR/łp/magos

22.01.2015 (IAR) – …Analityk biura maklerskiego TMS, Bartosz Sawicki zwraca uwagę, że program pomoże zwiększyć popyt i zapewnić dostęp do taniego kredytu. Skorzystają na nim między innymi mocno zadłużone Włochy, które będą mogły taniej pożyczać pieniądze. Skup aktywów osłabi też wspólną walutę, a to, według eksperta, przełoży się na większą konkurencyjność produkcji na Starym Kontynencie. Nie znaczy to jednak, że Europa pożegna się z deflacją czyli spadkami cen. Tutaj decydującym czynnikiem, według Bartosza Sawickiego, są taniejące surowce.

Zdaniem rozmówcy IAR program skupu obligacji ogłoszony przez Europejski Bank Centralny Może nieco zaskakiwać. Bartosz Sawicki wskazuje na możliwość uczestnictwa w programie, od połowy roku, greckiego długu. Wcześniej nie brano tego pod uwagę. Drugą ważną sprawą jest podział ryzyka niewypłacalności. 20 procent długu będzie gwarantowane na skalę całej unii walutowej.

Spokojnie, przynajmniej na razie mogą spać ci, którzy zaciągnęli kredyt w szwajcarskiej walucie. Euro traci zarówno do franka, jak i do złotówki. Wzajemny kurs tych ostatnich walut jest stabilny.

EBC zacznie skupować obligacje kraje strefy euro w marcu. Autorzy planu mają nadzieję, że napędzi to ospałą koniunkturę eurolandu, a także doprowadzi do wzrostu inflacji, która była w ostatnich miesiącach niebezpiecznie niska.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Karol Tokarczyk / wcześniejsze/jj

podobne: Grexit i Brexit. Przyszłość Wielkiej Brytanii w UE, Grecji w strefie euro. EBC i luzowanie ilościowe. Fatalne prognozy dla Francji która tonie w długach. Islandia: negocjacje czy pożegnanie z Unią. oraz: „Kiedy rząd boi się ludzi mamy wolność.” (Thomas Jefferson). Eurosceptycyzm w Europie. Biznes ma dość handlowej wojny z Rosją. Włosi przeciwko tyranii EBC. Szwecja na skraju kryzysu rządowego.

…no i proszę jak się boją deflacji… A przecież spadek cen to ewidentna korzyść dla zwykłych ludzi, no i poza tym jest to konsekwencja dobijania gospodarki Europy, którą postanowiono właśnie dobić jeszcze bardziej… I czy przypadkiem nie mówiono już nam że kryzys został zażegnany a z gospodarką Europy wszystko jest w porządku? 🙂

Komentarz cynika9…

„Wiadomo teraz czego się Szwajcarzy obawiali

ECB wyszedł w końcu z programem druku papieru do oporu… Linię oporu wyznaczono daleko,  we wrześniu 2016,  po czym linia oporu będzie najpewniej  przesuwana dalej i dalej.   To jest,  o ile przynajmniej strefa euro nie rozpadnie się wcześniej.

Druk pieniędzy w strefie euro ma postać skupywania obligacji i innych krajowych instrumentów przez krajowe banki centralne,  a więc nie bezpośrednio przez ECB. Ma to nie dopuścić zbyt wcześnie do rozruchów ulicznych pytań Niemców z jakiej paki ich Bundesbank miałby niby skupywać scheiss papiery dłużne południowych bankrutów. Forsy na to nadrukują wystarczająco – €60 miliardów miesięcznie. To razy 18 miesięcy (początek w marcu) daje razem okrągłą sumę €1.1 biliona. Jest to po wyższej stronie przewidywań rynkowych.

Gdyby tak to wszystko rozrzucić z helikoptera raz a dobrze to przynajmniej wszyscy by mogli zaznać błogiego uczucia brodzenia w banknotach €500 po kostki. Tyle rzeczy by to rozwiązało! Wystarczyłoby trochę pozamiatać i już odłożone na emeryturę… 😉  Hipoteka na mieszkanie?  Niepotrzebna,  pozbierać z trawnika.  Nowy samochód?  Idem.  A tak pierwsza do wodopoju będzie jak zwykle banksterka i hedge funds które załadowały się w tańszy dług euro bankrutów przewidując że ECB go w końcu odkupi.   Teraz pozbędą się go po absurdalnie wysokich cenach  otrzymując w zamian „liquidity” do ręki.    Gdzie się podzieje ta liquidity?

Na giełdy by! Europejskie giełdy mogą mieć teraz run porównywalny z giełdami USA w czasie tamtejszego QE.  Startują jednak już z wysokiego poziomu,  nie tak jak za oceanem 4 lata temu.  Nigdy jeszcze jednak poziom giełd nie był tak wysoki aby nie mógł być jeszcze wyższy.  Tym bardziej że po niezłym 2013 zeszły rok w Europie był trochę skromniejszy.  Goniąc uciekające w górę akcje europejski inwestor będzie musiał tylko uważać  żeby nie wyjść na tym jak disneyowski pies Pluto na zakręcie. Pluto goni jak burza, aż się orientuje że w zasadzie stoi w miejscu. Kiedy popatrzy w dół co się dzieje  spada od razu w przepaść bo się nie wyrobił na zakręcie a nie zorientował się że nie ma gruntu pod nogami. Efektu gonienia i stania w miejscu jednocześnie dostarczyć mogą giełdy rosnąc w euro które jednak spada jak cegła w wodzie w stosunku do dolara i CHF.

Na efekt spadania przyjdzie czas później.”

źródło: dwagrosze.com

…póki co rynki finansowe będą dyskontować efekt luzowania, gdyż FED został „godnie” zastąpiony. A gdy już ci co „stoją za wszystkim” wymienią dostateczną ilość nic niewartego papieru (na tzw. górce) na prawdziwą własność to świat nawiedzi prawdziwy kryzys… Kiedy to nastąpi nie warto nawet spekulować, ważne że wiemy już dziś jak to się skończy, bo że się kiedyś skończy jest pewne „jak w banku” 😉 …Odys

Wojny walutowe wkraczają na nowy poziom
TMS Brokers – Biznes 23 Sty 2015, 16:55
Kontynuowana wyprzedaż euro w piątek musi wywoływać uśmiech na twarzy Mario Draghiego. Zapowiedziany wczoraj program skupu aktywów na kwotę co najmniej 1,1 bln euro spełnia swój główny cel. ECB nie ma co liczyć na efekty podobne do tych, jakie przyniosło luzowanie ilościowe Fed. W USA skup obligacji skarbowych miał poprawić warunki finansowania dla przedsiębiorstw poprzez zawężenie spreadów kredytowych, a także podbicie wyceny na rynku akcji. W Europie ten kanał będzie mniej skuteczny dla ożywienia gospodarczego, gdyż przedsiębiorstwa europejskie w mniejszym stopniu polegają na finansowaniu długiem (dominuje kredyt bankowy), a indeksy giełdowe są relatywnie wysoko. Jedyna droga, jaka została Europejskiemu Bankowi Centralnemu, to deprecjacja waluty, by podnieść konkurencyjność europejskiego eksportu i importować inflację.

Jednakże deflacja i gasnący wzrost gospodarczy to nie tylko problemy strefy euro. Dla gospodarek silnie powiązanych handlowo z Eurolandem aprecjacja ich walut względem euro nie będzie łatwo tolerowanym zjawiskiem. Narodowy Bank Szwajcarii wprawdzie poddał obronę minimalnego kursu wymiany euro za franka, ale stara się zatrzymać aprecjację swojej waluty poprzez ujemne stopy procentowe i naszym zdaniem nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Bank centralny Danii dwukrotnie w tym tygodniu obniżył główną stopę procentową do -0,35 proc., by zmniejszyć presję wywieraną na usztywniony kurs EUR/DKK. Następne w kolejności są Riksbank i Norges Bank. Ten pierwszy już w lutym może sprowadzić koszt pieniądza poniżej zera, a nawet pokusić się o własne QE. Norges Bank ma większe pole do działania z główną stopą na 1,25 proc. Rośnie też presja na Radę Polityki Pieniężnej, choć ostatnio przeszkodą dla dalszego luzowania stały się obawy o negatywny wpływ na złotego i niepogorszenie sytuacji kredytobiorców w CHF. Podsumowując, wojny walutowe wkraczają na nowy poziom.

NADCHODZĄCY TYDZIEŃ: NIEZŁOMNY FED

W przyszłym tygodniu posiedzenie FOMC (wt-śr) jest kluczowym wydarzeniem. W komunikacie po zebraniu (brak konferencji prasowej) oczekujemy podtrzymania dotychczasowych założeń polityki pieniężnej Fed, co wesprze nasze przekonanie o starcie podwyżek stóp procentowych w czerwcu. Rynek stopy procentowej pozostaje bardziej gołębi, więc jastrzębi komunikat powinien przełożyć się na wzmocnienie USD. Wśród danych poznamy pierwszy odczyt PKB za IV kwartał (pt), gdzie powinniśmy otrzymać potwierdzenie solidnego ożywienia na poziomie 3,2 proc.

W Europie główną uwagę skupi wynik greckich wyborów parlamentarnych (nd). Wygrana Syrizy (ale bez bezwzględnej większości) będzie odebrana jako neutralna dla sentymentu rynkowego i w niewielkim stopniu negatywne dla euro. Unijna waluta będzie pozostawać jeszcze w szoku po decyzji ECB o QE, a EUR/USD (EURUSD,1.12105 -1.39%, News) pozostaje narażony na upłynnianie krótkich pozycji („kupuj plotki, sprzedawaj fakty” na jastrzębiości FOMC także stanowi ryzyko). Dane z Eurolandu (Ifo, podaż pieniądza, HICP) po uruchomieniu QE tracą na istotności.

Z Wielkiej Brytanii otrzymamy pierwszy szacunek PKB za IV kwartał (wt), jednak przy całym pesymizmie uwzględnionym w wycenie funta, nawet odczyt zgodny z prognozą (2,8 proc. r/r) może wystarczyć, by podbić GBP. Wokół PKB z Kanady za listopad (pt) większe są szanse na negatywne zaskoczenia, a ujemny odczyt (prog. 0,1 proc. m/m) z pewnością pociągnie CAD w dół. Na Antypodach najważniejszą publikacją będzie CPI z Australii za IV kw. (śr) i potwierdzenie słabnącej presji cenowej umocni oczekiwania na cięcie stóp procentowych przez RBA, podtrzymując sprzedaż AUD. Po tym, jak po niespodziewanym cieciu ze strony banku kanady rynek zwiększył oczekiwania na obniżkę stóp procentowych w Nowej Zelandii, bardziej stonowany komentarz z RBNZ powinien wpłynąć na relatywną siłę NZD względem AUD. W Polsce GUS poda ostatnią porcję danych za grudzień (sprzedaż detaliczna, stopa bezrobocia) oraz wstępny szacunek PKB za cały 2014 r. (wszystko we wtorek). Dane o dynamice mogą mieć wpływ na złotego, jeśli wyraźnie będą odbiegać od konsensusu (3,3 proc.). Poza tym klimat wokół złotego jest pozytywny i EUR/PLN (EURPLN, 4.20078 -1.25%, News) powinien osuwać się w stronę testu 4,20.

(Konrad Białas – DM TMS Brokers SA)

podobne: Niemiecka gospodarka zaczęła się kurczyć. W Hiszpanii Ebola zaraziła giełdę. Podatek na tablety we Francji. Włochy: za chlebem. Szczyt UE ws. walki z bezrobociem. cynik9: W Polsce rewolucji raczej nie będzie. MFW obniża prognozę gospodarczą i proponuje więcej długu. Trader21: Świat na głowie. oraz: Globalna gospodarka jedzie na niskim biegu. MFW o świecie i o Polsce. i to: OECD tnie prognozy gospodarcze (dla strefy euro o 1/3). a także: Długi krajów rozwiniętych na historycznym poziomie a G20 wzywa USA do pilnego podniesienia limitu zadłużenia. polecam również: Independent Trader: „Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem.

Michał Dziekan - down down down

Michał Dziekan – down down down

Rezolucje, obniżanie rankingów, i nadpodaż surowca (na polityczne zamówienie?) czyli „Wojny Finansowe” na przykładzie Rosji.


1. PE chce uderzyć w Rosatom. Mogherini chce resetu w relacjach z Rosją.

(EurActiv/Interfax/Wojciech Jakóbik)

„Minister gospodarki Rosji Aleksiej Uljukajew ocenił, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że aktywa jego kraju zostaną uznane za śmieciowe. Agencja S&P zapowiedziała prezentację danych na temat rosyjskiej gospodarki na połowę stycznia. Fitch obniżył już ocenę 13 największych rosyjskich firm z BBB do BBB- z perspektywą negatywną. Wśród nich zalazły się Gazprom, Gazprom Nieft i Łukoil. Zmienił także perspektywę Novateku i Tatnieftu ze stabilnej na negatywną.

Wall Street Journal otrzymał przeciek z wewnętrznych rozmów w Unii Europejskiej na temat możliwości zdjęcia sankcji z Rosji w celu ochrony jej gospodarki. Przywódcy europejscy mieliby się zgodzić na zniesienie obostrzeń pod warunkiem, ze Rosja zatrzyma przemoc w Donbasie. Dziennik miał dotrzeć do nieoficjalnego dokumentu na ten temat.

Pierwotne warunki wycofania sankcji uwzględniały wycofanie wojsk rosyjskich z Ukrainy. Rosja nie spełniła tego warunku a nawet nie wprost przyznaje, że przeniosła część arsenału nuklearnego na Krym.

Zdaniem byłego ministra finansów Rosji Aleksieja Kudrina, który angażuje się obecnie w obronę praw obywatelskich Rosjan, warunkiem zdjęcia sankcji byłoby uznanie aneksji Krymu przez Rosję, a do tego szybko nie dojdzie. Dlatego zdaniem Kudrina sankcje zostaną utrzymane jeszcze przez długi czas.

W obiegu medialnym pojawiła się jednak propozycja Wysokiej Przedstawiciel ds. Zagranicznych i Bezpieczeństwa UE Federici Mogherini. Została wysłana do przywódców państw członkowskich. Ma zakładać podział sankcji na dwa pakiety. Pierwszy ma być powiązany z aneksją Krymu a drugi z „destabilizacją wschodniej Ukrainy”. Oznaczałoby to, że po zatrzymaniu ataku najemników rosyjskich w Donbasie część obostrzeń mogłaby zostać zdjęta. Paczka dotycząca Krymu miałaby dotyczyć tylko zakazu wizowego dla oficjeli krymskich, samozwańczych władz oraz zakazu inwestycji UE na półwyspie. W zamian Mogherini chciałaby domagać się od Rosjan wznowienia spotkań na szczeblu politycznym w sprawie Państwa Islamskiego, Libii, planu pokojowego dla Bliskiego Wschodu, rozmów atomowych z Iranem i Koreą Północną. Miałoby także dojść do wznowienia współpracy UE i Rosji w sektorze energetycznym.

Spekulacjom WSJ daje odpór przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, który zapewniał 13 stycznia w Parlamencie Europejskim, że decyzja odnośnie dalszych sankcji wobec Rosji zostanie podjęta dopiero w marcu, kiedy wygaśnie część obostrzeń przyjętych do tej pory. Wtedy też ma odbyć się oficjalna dyskusja na ten temat. Decydować mają liderzy UE, a nie ministrowie spraw zagranicznych.

Jutro 15 stycznia Parlament Europejski będzie głosował nad rezolucją potępiającą Rosję za „agresywną i ekspansyjną politykę” oraz wzywającą do przyjęcia nowych sankcji dopóki Rosjanie nie zaczną przestrzegać zawieszenia broni w Donbasie. Europosłowie stwierdzają w dokumencie, że Rosja zagraża integralności terytorialnej Ukrainy i stanowi potencjalne zagrożenie dla Unii Europejskiej. Mimo ostrego języka, jak podaje portal EurActiv.com frakcja Zielonych wywalczyła wykluczenie zapisu o wsparciu UE dla akcesji Ukrainy do NATO.

Nowe sankcje proponowane przez parlamentarzystów miałyby dotyczyć sektora atomowego i uderzyłyby w interesy Rosatomu budującego nowe reaktory w krajach europejskich. Miałyby także uwzględniać dalsze obostrzenia dla dostępu rosyjskich banków i firm do zachodniego kapitału.

Deputowani mają także z zadowoleniem przyjąć decyzję Rosji o wycofaniu z projektu gazociągu South Stream, który miałby posłużyć do wykluczenia Ukrainy z tranzytu gazu do Europy.

Głosowanie nad rezolucją odbędzie się jutro, 15 stycznia, w godzinach popołudniowych. Dyskusja Rady Ministrów Spraw Zagranicznych UE ma odbyć się w poniedziałek 19 stycznia.

Tłem ostatnich rozmów Ukraina-Rosja-Francja-Niemcy było wznowienie walk na wschodzie Ukrainy, które zniweczyło szanse na porozumienie. W ataku artyleryjskim ze strony rosyjskich najemników zginęło 12 cywili wysadzonych pociskiem razem z autobusem w którym się znajdowali. Unia Europejska i USA potępiły atak. Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała do śledztwa mającego wskazać sprawców.”

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać polecam również: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”

2. Wojciech Jakóbik i Teoria spiskowa nt. spadku cen ropy. Jest dokładnie tak, jak za czasów ZSRR. Wywiad dla Onetu.

Z Wojciechem Jakóbikiem, ekspertem Instytutu Jagiellońskiego i redaktorem naczelnym portalu Biznesalert.pl, rozmawia Przemysław Henzel.

Przemysław Henzel: W ostatnim czasie światowe rynki notują największe spadki cen ropy od dobrych kilku lat. Co doprowadziło do tak ostrej zniżki? Czy kilka miesięcy temu coś wskazywało na spadki cen, które obserwujemy dziś?

Wojciech Jakóbik: Obniżka wynika z przerostu podaży nad popytem na ropę naftową na globalnych rynkach. Rewolucja łupkowa w Ameryce Północnej strąciła z pantałyku tradycyjnych dostawców z Bliskiego Wschodu i szerzej, państw zrzeszonych w OPEC. Ten proces był widoczny od dłuższego czasu, ale jego najważniejszy efekt widzimy właśnie teraz. To dla państw kartelu naftowego może nie jest zaskoczeniem, ale na pewno jest ciosem, bo sprawia, że tracą udziały na rynku. Arabia Saudyjska, która jest mniej zależna od handlu ropą, wybiera walkę o klienta niską ceną. Wenezuela i Iran, będące klasycznymi „petrostate”, są zagrożone bankructwem.

A co z rewolucją łupkową w USA? Amerykańska rewolucja łupkowa zaczęła się przecież stosunkowo niedawno; czy może to oznaczać, że czekają nas jeszcze większe spadki cen ropy w najbliższych tygodniach?

Amerykańska rewolucja zainicjowała nadpodaż w ten sposób, że USA miały więcej węglowodorów u siebie, a zatem zaczęły mniej sprowadzać z innych krajów, przez co więcej surowca zostało na rynku. Następną fazą będzie spodziewana liberalizacja eksportu ropy naftowej i gazu z USA, która sprawi, że nadwyżki surowca z Ameryki trafią do klientów w Azji i Europie. Wtedy efekt taniejącej ropy zostanie spotęgowany. Zapowiedzią tej fali było poluzowanie zakazu eksportu przez Baracka Obamę na kondensat ropy naftowej dla kilku firm. Rynek zareagował błyskawicznie spadkiem cen. Nadzieją na tanie surowce jest dlatego Transatlantyckie Partnerstwo Handlowo-Inwestycyjne (TTIP) negocjowane przez USA i UE. Zawiera rozdział poświęcony energetyce i uwzględnia pełną liberalizację eksportu.

Jakie mogą być polityczne konsekwencje spadków cen ropy na świecie? Spadki cen ropy oznaczają zapewne spore kłopoty dla państw uzależnionych od wpływów z eksportu ropy takich jak Rosja czy państwa zrzeszone w OPEC.

Ostatnie niepokoje społeczne w Wenezueli, kraju zmarłego Hugo Chaveza, były spowodowane głównie krachem systemu socjalnego zasilanego petrodolarami. To nowe realia, w których przetrwa silniejszy. Z kolei, w Iranie taniejąca ropa dodaje wiatru w skrzydła stronnictwu prezydenta Hassana Rouhaniego, który apeluje o reformy i otwarcie na Zachód.

Wobec kryzysu solidarności w OPEC zaczyna się klasyczna walka rynkowa, w której wygrają najsilniejsi, najsprytniejsi i najbardziej bezwzględni. „Petrostate” odpokutują wieloletni brak reform. Zwykli Rosjanie będą głodować, ale dzięki rezerwom największe firmy i system oligarchiczny przetrwają na kroplówce. Specyfika społeczna tego kraju nie daje dużych szans na niepokoje, jak w Wenezueli, lub szans na zwycięstwo zwolenników reform jak w Iranie. Rosjanie są niechętni protestom, szanują swą władzę jako coś świętego, nawet jeżeli skazuje ich ona na cierpienie. To orientalny pierwiastek rosyjskiej mentalności, który blokuje przemiany. Jak długo trwały i jak liczne były protesty spowodowane wyrokiem dla braci Nawalnych?

Jeśli chodzi o Rosję, nie brakuje opinii, że do spadku cen ropy nie doprowadziły czynniki rynkowe, lecz spisek, w którym miałyby jakoby uczestniczyć Stany Zjednoczone oraz państwa OPEC. Jakie jest Pańskie zdanie na ten temat? Dlaczego ta „teoria spiskowa” tak dobrze przyjęła się właśnie w Rosji?

Kreml wspaniale wykorzystuje retorykę „oblężonej twierdzy”. Pod tym względem jest dokładnie tak jak za najlepszych czasów ZSRR, gdy problemy gospodarcze tłumaczono Reaganowską „stonką”. Być może Amerykanie umówili się na coś z Arabią Saudyjską. Spotkania oficjeli rzeczywiście się odbywały. Należy jednak pamiętać, że na rynku ropy dla Arabów to właśnie oni tworzący nową konkurencję, to oni, dzięki swojej ropie łupkowej, są głównym zagrożeniem, a nie Rosja. Proste tłumaczenia nie bronią się wobec drobiazgowej analizy współzależności, za to trafiają na podatny grunt w społeczeństwie rosyjskim, dzięki kremlowskim mediom…”

całość pod linkiem w podtytule… źródło: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Skutki łupkowej rewolucji za oceanem. Tani gaz przypłynie z USA a Rosja dostanie po łapach oraz: Andrzej Szczęśniak: Jak powstały petrodolary. i to: Szczesniak o polityce energetycznej czyli „nowy projekt” w którym wszystko zostaje po staremu przez co w nowym roku będzie drożej. Amerykanie częściowo znoszą zakaz eksportu ropy.  a także: Rosjanie poczuli międzynarodową izolację, ale są gotowi na wyrzeczenia. Niezależny Portal Finansowy: Co się dzieje z cenami ropy?

…Poniekąd w kontrze (dla tezy że „to tylko gra rynkowa”) poniekąd jako uzupełnienie (o „papierowy” oręż) kolejny ciekawy artykuł Tradera21… Z przestrogą, że kto wchodzi w drogę USA ten ma się czego bać…

3. Trader21: Wojny finansowe.

„…Wzrost gospodarczy w Rosji w latach 2010 – 2013 oscylował pomiędzy 4-5% rocznie, co jest bardzo dobrym wynikiem. W ciągu jednak ostatnich 2 lat spadł w okolice 1%.

Bezrobocie w Rosji wynosi obecnie 5,2%, dług publiczny w relacji do PKB zaledwie 13%. Co ważne, po 6-ciu miesiącach spadków cen ropy oraz sankcji gospodarczych deficyt budżetowy wyniósł zaledwie 0,5%, co jest wynikiem praktycznie nieosiągalnym w UE. Najsłabszym punktem jest nadmierne uzależnienie gospodarki od cen surowców (głównie ropy). Generalnie sytuacja gospodarcza Rosji jest niezła.

Gdy rozpoczynała się wojna finansowa z Rosją rezerwy walutowe kraju przekraczały 500 mld USD. Na fali wyprzedaży rubla bank centralny próbował interweniować. Kilkakrotnie wyprzedawano dolary, aby skupić za nie ruble. Mimo iż bank centralny w ciągu roku pozbył się 1/6 swoich rezerw, to kurs dolara wzrósł z 36 do 58 rubli obecnie. Generalnie w obecnych realiach wszelkie działania banku centralnego przeciwko zmasowanym atakom spekulacyjnym są bezcelowe. Siła globalnych instytucji finansowych jest bowiem zdecydowanie większa od możliwości pojedynczego banku centralnego.

Poza znacznymi rezerwami dolarów Rosja posiada szóste największe rezerwy złota na świecie wynoszące 1100 ton. Pod względem wielkości rezerw złota do wielkości gospodarki wynik ten plasuje Rosję bardzo wysoko pod względem oparcia waluty na złocie i co ważne, rosyjskie złoto znajduje się w Rosji.

Mamy zatem relatywnie dobre dane gospodarcze, stabilne fundamenty oraz trwałą nadwyżkę w handlu zagranicznym, a mimo to kurs waluty się załamuje. Jak to się dzieje?

Schemat ataku walutowego od kilku lat jest taki sam i składa się z kilku faz:

1. W pierwszej kolejności globalne instytucje finansowe kontrolowane przez USA zajmują krótkie pozycje na walucie kraju będącego celem ataku. Dla dużych inwestorów jest to sygnał, że coś się będzie działo. Lepiej poinformowani (commercials) zapewne coś wiedzą, a skoro zazwyczaj mają rację, to może warto skopiować ich ruchy.
Tym sposobem wywołuje się na rynkach walutowych samonapędzającą się presję na daną walutę.

2. Gdy już jesteśmy przygotowani aby zarobić na ataku parę groszy służalcze media zaczynają nagonkę na gospodarkę danego kraju. Zważywszy, że 6 największych koncernów medialnych kontroluje około 1500 stacji telewizyjnych akcja nie jest zbyt trudna do przeprowadzenia.

3. W tym momencie zaczyna się bardzo poważny odpływ kapitału z danego kraju. Inwestorzy sprzedają akcje zaniżając ich ceny. Pozbywają się obligacji windując ich rentowność. Krajową walutę natychmiast zamieniają na waluty uznane jako oazy bezpieczeństwa CHF, USD zaniżając tym samym kurs lokalnej waluty.

4. Gdy sytuacja nabiera tempa do akcji włączają się agencje ratingowe straszące groźbą bankructwa kraju i zazwyczaj obniżają rating zarówno największych korporacji, jak i kraju do poziomu śmieciowego.

5. W przypadku Rosji dodatkowo zastosowano także atak na cenę ropy, gdyż znaczna część zarówno gospodarki, jak i budżetu bazuje na dochodach ze sprzedaży ropy. Rosyjski gaz także jest wyceniany w oparciu o ceny ropy.

6. Poza psychozą na rynkach finansowych wywołaną obawą o ekonomiczną przyszłość kraju dołożono także aspekt niepewności związany ze zbrojnym konfliktem wiszącym w powietrzu.

Doprowadziło to do sytuacji, w której kurs rubla zaledwie w ciągu 3,5 miesiąca spadł  50 % z 36,6 do 73,2 RUB / USD. Na początku grudnia drastycznie podniesiono stopy procentowe z 10,5% do 17%, co na chwile wyhamowało spadki.

Wielu inwestorów o mocnych nerwach dostrzegło okazję. Mamy bowiem walutę, która straciła 50% swojej wartości i jest pewna szansa, że za jakiś czas odrobi część strat. Nawet jeżeli kurs rubla się nie zmieni, to krótkoterminowe odsetki od obligacji płacące 17% są dość kuszące. Dla mnie jednak ryzyko jest zbyt duże.

Kurs rubla

Czy obecnie mamy już koniec spadków rubla?…”

źródło: independenttrader.pl 

całość pod linkiem w podtytule. Jak zwykle polecam lekturę dyskusji i komentarzy pod artykułem…

podobne: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze! oraz: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii. i to: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś.

sankcje

Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze!


1. Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski.

05.01.2015 (IAR) – Rosyjska służba sanitarna w pierwszych dniach nowego roku nie przepuściła ponad 200 ton owoców i warzyw. Produkty zostały zwrócone na Białoruś, przez którą jechały tranzytem.

„Rossielchoznadzor”poinformował, że na drodze Mińsk-Moskwa zatrzymano ponad 90 ton polskich i mołdawskich jabłek „przewożonych z naruszeniem ustalonych zasad tranzytu”. Z kolei ponad 70 ton owoców i warzyw było wiezionych „z niewiarygodnymi dokumentami wydanymi przez Republikę Białoruś”. Oprócz tego około 20 ton jabłek z Serbii nie posiadało niezbędnych oznaczeń fitosanitarnych inspektorów z Białorusi.

Wcześniej 2 stycznia inspektorzy „Rossielchoznadzoru” zakazali przewozu do Kazachstanu 19 ton polskich jabłek oraz nie przepuścili do tego kraju 45 ton ukraińskiego masła śmietankowego.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Włodzimierz Pac,Moskwa/dyd

podobne: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś. oraz: Rosyjskie embargo wciąż szkodzi polskiej żywności. Nowe otwarcie w polsko-białoruskich stosunkach gospodarczych. We Włoszech marnotrawienie kapitału ludzkiego i kryzys moralny. i to: Sankcje w praktyce: w Kaliningradzie wstrzymano transport żywności. Drwina z Polskiej dobrej miny do złej gry. Rosyjskie media pytają o wzrost cen żywności, póki co drożeją akcje rosyjskiej spożywki. a także: Rozmowy o tranzycie polskich towarów przez Białoruś. Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać

2. An­drzej Szczę­śniak: Sankcje – bardziej cierpi Europa niż RosjaPolityka przeciwko gospodarce.

„…Sankcje były skuteczne w krótkim terminie – bo zadziałały na Moskwę szokowo i spowodowały kryzys finansowy – ale w dłuższej perspektywie nie przyniosą efektów – twierdzi ekspert ds. energetyki Andrzej Szczęśniak. – Bardziej zadziałają na Europę i to ona będzie ponosiła koszty tych sankcji. Już ponosi koszty osłabienia rubla, bo eksport do Rosji zmniejszył się i firmy nie mają zamówień – ocenił.

Jak dodał, trzeba pamiętać o tym, że Rosja ma ciągle ok. 400 mld dol. rezerw walutowych. – Amerykańskie sankcje nałożone wspólnie z Europą nie poradziły już sobie z Iranem. To mała gospodarka w porównaniu z rosyjską, dlatego nie wydaje się, że w tym przypadku to zadziała – z uwagi na wielkość gospodarki, ale także powiązania nie tylko z Zachodem, ale również Azją – dodał.

Szczęśniak podkreślił, że sankcje nie przestraszyły Putina i raczej wywołały efekt integracji niż dezintegracji. – Notowania Putina wzrosły. To też wzmocniło takie procesy jak na przykład nacjonalizacja biznesu, czyli wycofywanie z rajów podatkowych kapitału rosyjskiego, co było zawsze bolączką Rosji – zaznaczył. PAP 31.12.2014″

………………………………………

rys. Gatis Sluka

rys. Gatis Sluka

„Polska w swoich stosunkach z Rosją jest dramatycznie rozdarta między gospodarką a polityką. Bliskość geograficzna, kulturowa, dawne związki sprzed 1989 roku, powiązania energetyczne, na których można budować… To wszystko dla polskiej polityki nie jest atutem, a wręcz przeciwnie – balastem.

Jeśli przyjrzeć się stosunkom państw europejskich z Rosją, to Litwa, Polska i państwa bałtyckie są twardymi jastrzębiami, pomimo silnych związków ekonomicznych z Rosją. Szczególnie karkołomna politykę prowadzi Litwa, mająca ogromny udział obrotów handlowych z Rosją w swoim PKB (32%). Jednocześnie prezydent Litwy określa swego sąsiada jako „państwo terrorystyczne„. Wysokie wskaźniki wymiany gospodarczej z Rosją mają również i Estonia (14%) i Łotwa (10%).

Polska to 5% wymiany handlowej do PKB, jednak znacznie większy wolumen niż kraje bałtyckie ze względu na wielkość gospodarki. Politycznie zaś stanowimy czołówkę wśród państw o polityce skierowanej przeciwko Rosji. Nic więc dziwnego, że Litwa i Polska – poniosły największe straty z powodu rosyjskich kontr-sankcji. Takie połączenie jest niszczące dla interesów gospodarczych.

Inne kraje dawnych „demoludów” – jak Bułgaria, Węgry czy Czechy – są bardziej gołębiami niż jastrzębiami, czasami próbując to wygrać politycznie i gospodarczo (przodują Węgry, także Słowacja i Czechy, Bułgaria jest za słaba politycznie, by cokolwiek wygrać wbrew Waszyngtonowi i Brukseli).

Jakie są przyczyny naszego rozdarcia? Z pewnością zależność od politycznych potęg, centralnych punktów dzisiejszego systemu politycznego. Dla każdej centrali związki peryferiów z innymi ośrodkami są kłopotliwe. Kraje graniczne mogą rozgrywać swoje położenie geograficzne dla budowania własnej pozycji, wzmacniania się gospodarczo i politycznie.

Dlatego centrale dążą do zerwania lub przynajmniej zminimalizowania takich związków, szczególnie strategicznie ważnych, jak choćby energia. Problem w tym, że niszczenie takich naturalnych (bliskość geograficzna i kulturowa, powiązania gospodarcze i społeczne) współzależności jest niszczące dla kraju. Osłabia go gospodarczo i politycznie, pozbawia rynków zbytku i alternatywy wobec oferty centrali, która ekonomicznie bywa mało atrakcyjna (patrz gazoport i gaz katarski). Przykładem ekspresowego zrywania takich więzi i katastrofalnych skutków dla gospodarki i społeczeństwa jest dzisiaj Ukraina. Jednak żeby walczyć o swoje interesy z centralą, trzeba mieć odwagę Viktora Orbana.”

źródło: szczesniak.pl

podobne: Independent Trader: Ukraina – globalny aspekt finansowy oraz: Smród podrzuconej przez UE świni unosi się nad Ukrainą i Polską i to: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą” a także:  USA nakładają sankcje na Węgry za wspieranie Rosji! polecam również: Niemcy i Węgry przeciwne antyrosyjskim sankcjom. Francuski Total prowadzi rozmowy z Łukoilem. oraz: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu. i to: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról” a także: Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu. Szczęśniak o unii energii i rosyjskim kurku. Gazociąg Nabucco oraz: Sankcje sankcjami, ale biznes to biznes: ExxonMobil i Rosnieft rozpoczęły wydobycie ropy w rosyjskiej Arktyce (Rosja gotowa poszerzyć współpracę). „Co smuci Polaków, to cieszy Turków”.

3. Putin ograł zachodnich inwestorów jak małe dzieciCzyli jak dzięki amerykanom Putin skupuje akcje i złoto za grosze!

Przed kryzysem na Ukrainie duża część akcji rosyjskich spółek energetycznych należała do amerykańskich i europejskich inwestorów. Prawie połowa zysku z koncernów naftowych i gazowych trafiało do zachodnich akcjonariuszy. Zamiast zasilać budżet rosyjskiego skarbu państwa zyski wypływały za granicę.

Ze względu na sytuację na Krymie, rubel zaczął gwałtownie spadać, rosyjski bank Bank Centralny nie reagował. Pojawiały się pogłoski, że Rosja nie posiada wystarczających pieniędzy w celu wsparcia kursu rubla. 

Po oświadczeniu Władimira Putina, że będzie chronić rosyjską ludność na Ukrainie doprowadziły do dramatycznego spadku wartości akcji rosyjskich spółek energetycznych. Zachodni inwestorzy w panice nagle zaczęli sprzedawać akcje na giełdzie bojąc się całkowitej utraty ich wartości.

Putin tylko się uśmiechał na konferencjach prasowych i czekał na odpowiedni moment przez tydzień. Gdy uznał że cena akcji jest wystarczjąca niska nakazał natychmiastowego zakupu aktywów, które były w rękach Amerykanów i Europejczyków! Gdy inwestorzy zachodni zorientowali się w czym rzecz było już za późno. Akcje były w rękach rosyjskich!

Rosja skupiła w swych rekach prawie 100% aktywów tych firm, kosztem zaledwie 20 mld $.
Teraz większość zysków z ropy i gazu pozostanie w Rosji.

Rosja odkupiła za grosze swoje zapasy ropy i gazu warte miliardy dolarów. Takiej niezwykłej operacji nie widziano od czasu ustanowienia rynku akcji. 

(„to był być może największy zwrot wydarzeń i powrót byków w historii rynków kapitałowych. Rosyjski RTS od swojego dołka w zaledwie 3 dni zyskał 32%!” stooq.pl)

Jak cena ropy na rynkach światowych była dwa razy wyższa zysk dla rosji z eksploatacji złóż wynosił około 50 procent. Jak cena spadła o połowę co miało zabić rosyjską gospodarkę bo tak twierdzili zachodni „eksperci”, Rosja ma już prawie 100% zysku dla siebie!
Spadek cen na światowych rynkach ropy i gazu przełożył się na wzrost udziału rosyjskiego skarbu państwa w zyskach!

Putin ograł zachodnich inwestorów jak małe dzieci. Wytrawny gracz potrafi zarobić zawsze niezależnie czy akcje spadają czy rosną!

Chiny wsparły rubla dopiero jak Putin zdążył zrobić porządek z zachodnimi inwestorami!

Wypowiedzi tzw. ekspertów w naszych mediach na temat kondycji rosujskiej gospodarki mówiąc delikatnie „mijają się z prawdą”.

Spadek cen ropy na świecie o np. 50% nie oznacza dla Rosji straty 50%. Mają bowiem większy pakiet akcji niż wcześniej.

Ceny nośników energii unormują się wcześniej czy póżniej ale zachodni inwestorzy już póki co nie zarobią na rosyjskim gazie i ropie. Inwestorzy z Azji są zainteresowani wypełnić lukę po zachodnich akcjonariuszach. Putin po tych doświadczeniach robi to z rozwagą wbrew naszym mediom którzy twierdzą że Chiny i inni już przejmują Rosję. Jak na razie to Putin przejął akcje firm zachodnich ale o tym cisza!

Tego nie przeczytasz w „poważnych” polskich portalach gospodarczych, finansowych, analiz giełdowych.

Bardzo niewiele osób rozumie, co Putin robi w tej chwili .  I prawie nikt nie rozumie, co chce robić w przyszłości podał globalresearch.ca
Nie ważne jak może się to wydawać dziwne, ale teraz, Putin że sprzedaży rosyjskiej ropy i gazu skupuje złoto. Putin nie krzyczy o tym na całym świecie. I oczywiście, że wciąż akceptuje dolary jako pośredni środek płatniczy.  Ale od razu wymienia te wszystkie dolary uzyskane ze sprzedaży ropy naftowej i gazu na fizyczne złoto!

Aby to zrozumieć, wystarczy spojrzeć na dynamikę wzrostu rezerwy złota Rosji i porównać te dane z obrotów dewizowych z Rosji, pochodzących ze sprzedaży ropy naftowej i gazu w tym samym okresie. W trzecim kwartale tego roku, Rosja kupiła ogromną ilość złota w ilości 55 ton.  To więcej niż wszystkich banki centralne wszystkich krajów świata, w połączeniu  (według oficjalnych danych)! W sumie, banki centralne wszystkich krajów świata zakupiły w trzecim kwartale 2014 93 ton metali szlachetnych. Z 93 ton złota zakupów przez banki centralne na całym świecie w tym okresie, 55 ton należy do Rosji.

Fed i EFS sztucznie zaniża cenę złota żeby wzmocnić dolara poprzez manipulacje na rynku.
Korzysta z tego Putin kupująć masowo złoto po zaniżonych cenach tak jak to zrobił wcześniej z akcjami!

Cytat o Putinie za globalresearch.ca

„Oskarżenia Zachodu wobec Putina tradycyjnie opierają się na fakcie, że pracował w KGB. W związku z tym jest on osobą okrutną i niemoralną. Putin obwinia się za wszystko. Ale nikt nie oskarżył Putina o brak inteligencji. Zdolność Putina dla szybkiego analitycznego myślenia i podejmowania jasnych i wyważonych decyzji politycznych i gospodarczych. Często zachodnie media porównują tę umiejętności ze zdolnościami arcymistrza w szachach”.

Opracował Gregory Gorenzay za wirtualnapolonia.com

podobne: Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli. oraz: Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin. i to: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę.  polecam również: Obama złożył deklarację bezpieczeństwa dla Polski.Tymczasem Rosja dostaje po kieszeni a Europa (wschodnia) rykoszetem. a także: Rosjanie poczuli międzynarodową izolację, ale są gotowi na wyrzeczenia. Niezależny Portal Finansowy: Co się dzieje z cenami ropy?

Gatis Sluka - Witajcie w Rosji

Gatis Sluka – Witajcie w Rosji

Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii.


1. Rosja sprzedaje Indiom broń i reaktory atomowe. Czy porozumienia z Chinami i z Turcją, zdezorganizują NATO? Nowa doktryna wojenna.

11.12.2014 (IAR) – Rosja i Indie podpisały kilkadziesiąt umów, wartych miliardy dolarów. Tak o wizycie Władimira Putina w Delhi informują rosyjskie media. Dziennikarze podkreślają, że Indie są dla Rosji jednym z kluczowych partnerów gospodarczych w Azji.

Już na początku rosyjsko-indyjskiego szczytu premier Narendra Modi zapewnił Włdimira Putina, że Rosja pozostanie głównym dostawcą uzbrojenia dla indyjskiej armii. „Doceniamy przyjaźń i zaufanie indyjskich partnerów” – oświadczył gospodarz Kremla. Z podpisanych w Delhi umów wynika, że Rosja w ciągu 20 lat wybuduje w Indiach 12 reaktorów jądrowych. Moskwa chwali się, że odpowiadać one będą najostrzejszym kryteriom bezpieczeństwa. Oprócz tego koncern Rosnieft przez 10 lat będzie sprzedawał ropę indyjskim odbiorcom. Oba kraje podejmą też współpracę w przemyśle kosmicznym. Część komentatorów krytycznie oceniła obecność w delegacji Władimira Putina przedstawiciela władz anektowanego Krymu. O przylocie Siergieja Aksjonowa nie było powiadomione indyjskie MSZ. Według komentatorów, rosyjska delegacja postawiła władze Indii w niezręcznej sytuacji przed planowaną na styczeń wizytą Baracka Obamy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

podobne: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.

„Reakcje Rosji wobec wojny ekonomicznej, jaką wypowiedziały jej państwa członkowskie NATO, przypominają klasyczną wojnę. Moskwa uległa jednostronnym sankcjom, by lepiej wciągnąć przeciwnika na wybrany przez nią teren i jednocześnie, by zabezpieczyć sobie przyszłość. Zawarła porozumienia z Chinami i z Turcją, by zdezorganizować NATO. Tak, jak w wypadku wojen z Francją lub z Niemcami, początkowe porażki mogą jej zagwarantować ostateczne zwycięstwo…

…1 grudnia W. Putin również udał się do Ankary. Oddzielając kwestie ekonomiczne od politycznych, przestawił długo przygotowywaną propozycję: bezprecedensowy sojusz ekonomiczny między obydwoma narodami. Dobrze rozumiejąc, że ta nieoczekiwana propozycja była jedynym wyjściem wobec Waszyngtonu, prezydent R. T. Erdogan podpisywał wszystkie, przygotowane przez Rosjan, dokumenty. Zgadzał się na wzmocnienie czarnomorskiego gazociągu, łączącego jego kraj z Rosją; zakup po dobrej cenie rosyjskiego gazu i nawet cywilnych reaktorów jądrowych dla zasilania swojego przemysłu, dostarczanie Rosji produktów rolniczych, mimo istnienia embarga ze strony wszystkich pozostałych krajów atlantyckich itp.

Dla NATO, turecki program zamienił się w koszmar.

W. Putin z pewnością nie zmienił zdania na temat R. T. Erdogana, który w kręgach rosyjskich uważany jest za „podrzędnego kryminalistę”, który dołączył do Braci Muzułmańskich, zaś do władzy został wyniesiony dzięki CIA i który zachowuje się dziś, jak prawdziwy szef mafii. Jednak rosyjski prezydent nawykł do oligarchów czy przywódców krajów Środkowej Azji, którzy są niewiele lepsi. Sam przecież wspiął się na Kreml w otoczeniu Borysa Jelcyna i Borysa Bierezowskiego.

Ze swej strony R. T. Erdogan wie, że swoją władzę zawdzięcza NATO i że dziś wystawia się mu rachunek. Odstępstwa przychodzą mu bez trudności: jest sojusznikiem politycznym Waszyngtonu i gospodarczym Moskwy. Wie, że nigdy żadne państwo nie wyszło z Sojuszu, ale wyobraża sobie, że w tej podwójnej grze utrzyma się przy władzy.

Spójrzmy teraz na strategię W. Putina….

…Pierwszą odpowiedzią W. Putina było podpisanie największego w historii kontraktu z chińskimi partnerami, zwracając przyszłość swego w kierunku Dalekiego Wschodu. Następnie wykorzystał Turcję przeciwko NATO, by obejść zachodnie „sankcje” handlowe. Czy to z Chinami, czy to z Turcją, Rosja sprzedaje swoją energię za lokalną walutę lub w wymianie barterowej, ale nigdy za dolary.

Rosyjscy eksperci szacują, że Waszyngton będzie interweniować, jeśli kurs ropy utrzyma się przez ponad 6 miesięcy poniżej 60 USD za baryłkę. Dwa miesiące temu, zarządzająca rosyjskim bankiem centralnym Elwira S. Nabiulina, potwierdziła przed Dumą, że jest przygotowana na taki scenariusz, a rezerwy w podległej jej instytucji są wystarczające.

Choć na razie Rosja mocno odczuwa natowski atak ekonomiczny, sytuacja może się w konsekwencji, odwrócić za 6 miesięcy. By utrzymać swoje panowanie nad światem, Waszyngton byłby zmuszony interweniować w celu podwyższenia cen ropy. W międzyczasie ta wojna zablokuje Unię Europejską i NATO, podczas gdy Rosja przekieruje swoją gospodarkę w stronę chińskiego sojusznika. Ostatecznie Rosja działa tu tak, jak działała zawsze. Niegdyś, stosowała „taktykę spalonej ziemi”, kiedy Francja Napoleona lub hitlerowskie Niemcy ją zajmowały. Niszczyła swoje własne bogactwa na obszarach zajmowanych przez nieprzyjacielskie armie i nieustannie wycofywała się daleko na wschód, by następnie wrócić i wymieść wyczerpanych zbyt głęboką penetracją zaborców.”

całość tu: geopolitics.org.pl

podobne: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról”. oraz:  Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin. i to: Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy. a także: Jak nie kijem go to marchewką. Ropa w zamian za zniesienie sankcji czyli… Iran po stronie zachodu. Syria: w Kobani znowu walki, Amerykanie dozbrajają Kurdów (wbrew stanowisku Turcji). polecam również: Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin.

26.12.2014 (IAR) – Zwiększenie zdolności bojowej NATO oraz destabilizacja sytuacji w kraju. To najważniejsze zagrożenia według uaktualnionej, rosyjskiej doktryny wojennej. Dokument podpisał prezydent kraju, Władimir Putin.

NATO wymienione jest w rozdziale traktującym o największych zagrożeniach zewnętrznych. Jak czytamy, chodzi o „rozszerzanie siłowego potencjału Sojuszu Północnoatlantyckiego”, a także „przybliżenie wojennej infrastruktury państw – członków NATO do granic Federacji Rosyjskiej” oraz „dalszego rozszerzenia bloku”.

Zagrożenie destabilizacją sytuacji w kraju, między innymi przez terrorystów, jest z kolei zawarte w doktrynie jako najważniejsze niebezpieczeństwo, grożące Rosji „od wewnątrz”.

IAR/kremlin.ru/jj

podobne: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową.

2. Le Monde uważa, że Putin przegrał wojnę ekonomicznąRosyjski RTS od swojego dołka w zaledwie 3 dni zyskał 32%!

17.12.2014 (IAR) – Putin przegrał wojnę gospodarczą – pisze francuski popołudniowy dziennik Le Monde. Gazeta jest zdania, że sytuacja, w jakiej znalazł się rubel, może niepokoić giełdy na całym świecie.

Spadek wartości rubla i oscylowanie ceny ropy naftowej za baryłkę w pobliżu 60 dolarów to – zdaniem dziennika Le Monde – główne przyczyny porażki polityki prowadzonej przez prezydenta Rosji. Dziennik pisze o obawach Rosjan, wykupujących dewizy, byle by tylko uciec od niepewnej waluty rosyjskiej, która straciła połowę ze swojej wartości. To „uderzenie ekonomicznego tsunami” odczuły także giełdy zachodnie, na przykład w Paryżu, której notowania wirują, bo do kryzysu rosyjskiego dokładają się jeszcze grecki i notowania na rynku paliw. Tymczasem o ile Angela Merkel i prezydent Francois Hollande wyciągają pomocną dłoń do Putina, co skwapliwie zauważyły media nad Sekwaną, o tyle Kongres amerykański zaostrza ton wobec Kremla. Niedawno w wywiadzie dla francuskiej stacji telewizyjnej France 24 minister spraw zagranicznych Rosji Sergiej Ławrow tłumaczył, że rusofobia Kongresu jest wynikiem tego, iż 80% kongresmenów nie wychyliło nosa poza Stany Zjednoczone.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/em/

podobne: Rosjanie poczuli międzynarodową izolację, ale są gotowi na wyrzeczenia. Niezależny Portal Finansowy: Co się dzieje z cenami ropy? oraz: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś. i to: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE.

To z czym mieliśmy do czynienia w tym tygodniu, to był być może największy zwrot wydarzeń i powrót byków w historii rynków kapitałowych. Rosyjski RTS od swojego dołka w zaledwie 3 dni zyskał 32%!

Na wykresie powstał najdłuższy, tygodniowy, dolny cień w historii ludzkości – prawdopodobnie jeszcze nigdy żaden rynek nie zawrócił z tak wielką siłą w przeciągu zaledwie jednego tygodnia.

Ktoś stracił, a ktoś zarobił obrzydliwie wielkie pieniądze. Pojawienie się tak agresywnego popytu nie może jednak dziwić analityków fundamentalnych, bowiem indeks rosyjski jest najtańszy na świecie pod każdym względem. Na uwagę zasługuje szczególnie Schiller P/E (tzw. CAPE) który wynosi w tej chwili zaledwie 5,2 w porównaniu z 28 dla USA i 13 dla Polski. Zwykłe C/Z kształtuje się na poziomie 7, natomiast C/WK równe jest 0,8 przy stopie dywidendy 5%.

(Albert Rokicki – Longterm.pl)

podobne: Obama złożył deklarację bezpieczeństwa dla Polski.Tymczasem Rosja dostaje po kieszeni a Europa (wschodnia) rykoszetem.

3. Miliony z Waszyngtonu na wzmocnienie EuropyObama ogłosił wznowienie stosunków dyplomatycznych z Kubą. Dalsze sankcje wobec Krymu.

13.12.2014 (IAR) – 175 milionów dolarów z USA dla Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii do września 2017 roku na wzmocnienie ich zdolności obronnych. W ramach nowego budżetu obronnego Stanów Zjednoczonych, kraje bałtyckie oraz Ukraina mają dostać wsparcie w szkoleniu i wyposażeniu swoich armii. W osobnym pakiecie Ukraina, tym razem w zestawieniu z Mołdawią i Gruzją ma korzystać z funduszu w wysokości 57 milionów dolarów, dzięki któremu USA chcą wzmocnić swoje relacje wojskowe z tymi krajami.

Dodatkowe 635 milionów dolarów ma pójść na inne programy wojskowe w Europie, w ramach ogłoszonego w czerwcu w Warszawie przez Baracka Obamę European Reassurance Initiative czyli wzmocnienia Europy w obliczu napiętych stosunków z Rosją.

IAR/defensenews.com/łp/ab

podobne: Wstrząsy wtórne „kryzysu ukraińskiego”. Japonia – Chiny – Niemcy – USA – Syria. Niemieckie wsparcie wojskowe dla państw bałtyckich. oraz: Siemoniak o szpicy NATO. Niemcy dostarczą żołnierzy do obrony Polski. Co dała Polsce misja w Afganistanie?

17.12.2014 (IAR) – Historyczny zwrot w relacjach amerykański-kubańskich. Prezydent Barack Obama ogłosił wznowienie stosunków dyplomatycznych z Kubą oraz złagodzenie embarga handlowego.

Prezydent Barack Obama w telewizyjnym wystąpieniu poinformował, że polecił sekretarzowi stanu natychmiastowe rozpoczęcie rozmów na temat wznowienia stosunków dyplomatycznych z Kuba. W najbliższych miesiącach, Waszyngton zamierza otworzyć ambasadę w Hawanie.

„Ostatnich 50 lat pokazało, że polityka izolacji jest nieskuteczna. Czas na nowe podejście” – mówił amerykański prezydent.

Barack Obama ogłosił też złagodzenie embarga handlowego wobec Kuby. Rząd USA rozszerzy grupę osób mogących podróżować na Kubę i zezwoli na posługiwanie się tam amerykańskimi kartami kredytowymi. Osoby wracające z Kuby będą mogły przywieźć produkty o wartości do 400 dolarów.

„Nie spodziewam się, że zmiany na Kubie nastąpią w jeden dzień. Jestem jednak przekonany, że polityka zaangażowania będzie lepiej służyć naszym wartościom i skuteczniej pomoże kubańczykom się zmienić wchodząc w XXI wiek” – dodał Barack Obama.

Decyzję Baracka Obamy ostro krytykują republikanie. Senator Marco Rubio powiedział, że prezydent USA jest nie tylko naiwny ale również, że jego decyzje są szkodliwe dla kraju.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Wałkuski, PR Waszyngton/dj

podobne: Bezpośrednie starcie w Strefie Gazy. Kwestia Irańskiego atomu. Merkel łagodzi napięcie z Waszyngtonem (CIA przeniesie się do Warszawy?). Putin na Kubie m.in. o wojskowej stacji nasłuchowej. oraz: Obama przed szkodą i po szkodzie głupi. Znowu będzie wspierał „umiarkowaną opozycję” w Syrii. Zapowiada zniszczenie ISIL ale wojsk nie wyśle, za to wyśle armię do „walki” z Ebolą. Secesyjne plany Teksasu.

19.12.2014 (IAR) – Stany Zjednoczone zakażą eksportu towarów, technologii i usług na Krym. Zapowiedział to Barack Obama, wzywając Rosję, by zakończyła okupację półwyspu. Prezydent USA upoważnił też departament skarbu, by nałożył sankcje na osoby i firmy, działające na Krymie. Obama oświadczył, że ma to zapewnić przejrzystość amerykańskim przedsiębiorstwom, które mają interesy w tym regionie świata. Zapewnił też, ze Stany Zjednoczone nie zaakceptują rosyjskiej okupacji Krymu.

Wczoraj sankcje wobec Krymu zaostrzyła Unia Europejska. Zostanie wprowadzony zakaz działalności europejskich firm turystycznych na półwyspie. Jest również zakaz kupowania i finansowania firm na półwyspie przez Europejczyków. To ma utrudnić Rosjanom plany odbudowania Krymu. Wspólnota wprowadziła również zakaz sprzedaży technologii wykorzystywanych przy wydobyciu ropy i gazu. To także ma uderzyć w Rosję, która chce mieć dostęp do złóż ropy naftowej na Morzu Czarnym, ale potrzebuje do tego europejskich, nowoczesnych technologii.

Daily Mail&rtr/IAR/dw/to/

podobne: 113% frekwencji czyli unijne absurdy wybrane oraz źle wydane pieniądze. Bankrutujący „raj” Szwecji kontra raj podatkowy na Krymie. oraz: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. i to: USA nakładają sankcje na Węgry za wspieranie Rosji!

4. Czeczeńskie bataliony wspierają Ukraińców i separatystówTurczynow nie wyklucza stanu wojennego. Wzmocnienia zdolności obronnych kraju

12.12.2014 (IAR) – Zbrojne grupy Czeczenów po obu stronach rosyjsko-ukraińskiego konfliktu.

Po stronie separatystów walczy między innymi batalion „Smierć” złożony z Czeczenów – żołnierzy lub oficerów armii rosyjskiej i służb specjalnych. Na kurtkach i czapkach mają naszywki w kolorach flagi czeczeńskiej – zielono-biało-czerwonej. Są to tak zwani „Kadyrowcy”. Nazwa pochodzi od popieranego przez Moskwę prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa.

Po stronie ukraińskiej walczą żołnierze czeczeńskiego batalionu im. Dżochara Dudajewa. Dowódca oddziału, Isa Munajew twierdzi, że w ten sposób spłaca dług, ponieważ :”kiedy nam było ciężko i bardzo potrzebowaliśmy pomocy, bratni naród Ukrainy udzielił wsparcia mojemu narodowi, mojej ojczyźnie, Czeczeńskiej Republice Iczkerii”.

Isa Munajew widzi wiele wspólnego miedzy obecną sytuacją w Ukrainie i tym co działo się w Czeczenii w 1994 roku. Przekonuje, że wówczas jego naród też myślał, że nic złego się nie wydarzy. Jednak życie pokazało, że Moskwa sama się nie zatrzyma. Dlatego należy połączyć wysiłki i walczyć aż do zwycięstwa.

Czeczeński dowódca jednoznacznie ocenia działania „kadyrowców’. Jego zdaniem są to zdrajcy ojczyzny. Przestrzega również Rosjan, że „jeśli nie wyzbędą się choroby pod nazwą „rusizm” i Władimira Putina to zapłacą bardzo wysoką cenę.

Na początku grudnia, na kilka godzin przed orędziem prezydenta Rosji Putina, w Groznem doszło do ataku. Grupa uzbrojonych mężczyzn porwała kilka taksówek na przedmieściach, zabiła trzech policjantów drogówki i zajęła budynek Domu Prasy w centrum stolicy. Eksperci ds. Kaukazu ostrzegają, że to może oznaczać wznowienie konfliktu w Republice Czeczeńskiej. Do tej pory udawało się Rosji gasić ten konflikt poprzez znaczące dotacje i nadanie wielu uprawnień prorosyjskiemu prezydentowi Ramzanowi Kadyrowowi.

IAR/Radio Swoboda/iwa/zr

podobne: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach. i to: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem.

26.12.2014 (IAR) – Sekretarz Ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa dopuszcza możliwość wprowadzenia stanu wojennego, jeśli nie uda się rozwiązać konfliktu w Zagłębiu Donieckim drogą pokojową.

Aleksander Turczynow powiedział to w wywiadzie dla telewizji Kanał 5. Sekretarz Rady zastrzegł, że prezydent ma pełną świadomość sytuacji w kraju i nie będzie podejmował pochopnych decyzji. Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba – nie zawaha się skorzystać ze swych uprawnień. „Gdy dojdzie do wniosku, że nie ma innego wyjścia – wprowadzi stan wojenny, a Rada Bezpieczeństwa przygotuje stosowny dokument.” – oświadczył Aleksander Turczynow.

Dodał, że najważniejszym zadaniem jego kraju jest obecnie stworzenie silnej, dobrze wyszkolonej i wyposażonej armii. „Musimy sobie jasno powiedzieć, że walczymy nie ze zbrojnymi grupami separatystów, lecz z Rosją. Prowadzone są wprawdzie rozmowy o wycofaniu rosyjskich wojsk z terytorium Ukrainy, lecz Kreml liczy się tak naprawdę tylko z silnymi – podkreślił polityk.

IAR/Interfax Ukraina/Kanał5/zr

29.12.2014 (IAR) – Zaplanowane w budżecie Ukrainy na rok 2015 zwiększenie wydatków na siły zbrojne ma się przyczynić do wzmocnienia zdolności obronnych kraju. Premier Arsenij Jaceniuk wielokrotnie informował społeczeństwo, iż w okresie rządów Wiktora Janukowycza ukraińska armia została rozkradziona.

Walerij jest żołnierzem kontraktowym. Został skierowany do działań w ramach operacji antyterrorystycznej przez swoje wojskowe dowództwo. Szczerze opowiada, iż kontraktowi żołnierze są źle wyposażeni, a dowództwo specjalnie się tym nie przejmuje: „Wszystkich ich interesują pieniądze, a nie to jak ich podwładni będą ubrani, czy będą się mogli gdzieś ogrzać, czy będą mieli co jeść. Dla nich ważniejsze jest nabijanie kabzy, aniżeli zapewnienie swoim żołnierzom tego, co jest potrzebne”. Walerij nie ma także wątpliwości, że powstające od lata tego roku bataliony ochotnicze są w lepszej sytuacji. Jego zdaniem jest znacznie lepiej być ochotnikiem, aniżeli służyć w armii kontraktowej. „Wolontariusze, którzy rzeczywiście służą narodowi ukraińskiemu i ukraińskiemu państwu zapewniają im właściwie wszystko”. Podobne opinie usłyszeć można i od innych żołnierzy. Dlatego miejscowi komentatorzy są zdania, iż Ukrainie potrzebne są oprócz pieniędzy na siły zbrojne, także głębokie reformy w armii.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Krzysztof Renik, Zaporoże/mg

podobne: Koziej o konflikcie na Ukrainie. Jaceniuk mówi „wojna”, ale Poroszenko o „operacji antyterrorystycznej” i zaznacza że wszystko jest pod kontrolą. Wojsko się wycofuje ale nowy pobór nie pójdzie na front. Zachód nie powstrzyma Rosji. oraz: Ukraina: 200 ofiar kotła pod Iłowajskiem (ochotnicy oskarżają dowództwo ukraińskiej armii). Putin i Poroszenko zadowoleni z rozejmu. Kijów nie cofnie procesów autonomizacji Donbasu. Kolej na Naddniestrze? i to: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię.

 polecam również: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i złotem) a także: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. Sondaż o wojnie – Ławrow: Ukraina przygotowuje się do ataku.

źródło stooq.pl

Paweł Kuczyński - Dyktator

Paweł Kuczyński – Dyktator

Kolejny etap wojny Czechów z polską żywnością? Producenci obawiają się strat. Minister rolnictwa namawia do składania pozwów. Czesi: wszystkich traktujemy tak samo a dokument na jaki powołują się media to falsyfikat.


Gantner: to kolejny etap wojny z polska żywnością w Czechach.

08.12.2014 (IAR) – Polscy producenci zapowiadają protest przeciwko polityce czeskich władz, wymierzonych w naszą żywność.

Informacyjna Agencja Radiowa dotarła do specjalnej instrukcji, która nakazuje szczególnie dokładną kontrolę polskich artykułów spożywczych. Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności powiedział IAR, że między Polską a Czechami toczy się wojna handlowa. Jego zdaniem, działania rządu w Pradze mają na celu kwestionowanie jakości polskich produktów spożywczych. Przybierają one różne formy. W ciągu ostatnich dwóch lat były to raczej działania wizerunkowe, które nie przyniosły rezultatu. Dlatego – jak mówił Andrzej Gantner – Czesi od roku pracowali nad innym ograniczeniem, zgodnie z którym producenci mają obowiązek podawać cenę produktu na 2 – 3 dni przed jego wprowadzeniem do kraju. Jeśli Czesi uznają, ze cana jest zbyt niska, traktują produkt jako niebezpieczny lub sfałszowany i poddają go szczegółowym kontrolom.

Andrzej Gantner mówił, że te przepisy są ewidentnie skierowane przeciwko polskim eksporterom. Jego zdaniem, jest to sprzeczne z unijną zasadą wolnego rynku. Dlatego polscy producenci żywności zapowiadają protest do polskich i czeskich władz, Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego.

Nakaz wydał dyrektor Departamentu Kontroli Laboratoryjnej i Certyfikatów Państwowej Inspekcji Rolnej i Żywności, Jindřich Pokora. O szczególnym znaczeniu instrukcji świadczy to, że nadano jej specjalny kod. W tekście kilkakrotnie podkreśla się tłustym drukiem konieczność kontroli wyłącznie polskich wyrobów i surowców. Wymienia się polskie warzywa i owoce, ze szczególnym uwzględnieniem jabłek, mięso, wyroby wędliniarskie, mleko, wszelkiego rodzaju sery, a także ryby oraz przetwory rybne. Instrukcja nie obejmuje żywności z innych państw unijnych.

Postępowanie czeskiej inspekcji musi budzić zdziwienie, ponieważ wykracza poza wszelkie procedury określone przez Unię Europejską, zaakceptowane wcześniej przez rząd Republiki Czeskiej.

Tekst instrukcji otrzymały wszystkie terenowe placówki kontrolujące żywność w całych Czechach.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Paweł Szukała/Praga/E. Poźniak/dw/dabr

Producenci żywności o czeskich utrudnieniachOpinie: Polscy producenci żywności obawiają się kolejnych strat.

08.12.2014 (IAR) – Polscy producenci żywności chcą wyjaśniania czeskiego nakazu kontroli polskich produktów spożywczych. W przypadku potwierdzenia doniesień domagają się dyplomatycznej interwencji w Brukseli.(…)

Dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, Andrzej Gantner zastrzega, że instrukcja nakazująca kontrolę tylko polskich produktów, jeśli jest prawdziwa, oznacza duże straty dla polskiej gospodarki. Dla importerów polskich produktów, dalsze sprowadzanie polskiego jedzenia oznacza kontrole.

Rozmówca Informacyjnej Agencji Radiowej uważa, że w sprawę powinien zaangażować się rząd, który powinien potwierdzić lub zdementować nakaz szczegółowej kontroli polskich artykułów. Oficjalne potwierdzenie tej informacji, w opinii Andrzeja Gantnera, może być podstawą do dalszych działań polskiej strony. Chodzi o zgłoszenie sprawy Komisji Europejskiej, która może zażądać wycofania tej instrukcji.

Polska jest drugim po Niemczech eksporterem żywności do Czech. Praga to czwarty partner handlowy Polski. Według danych GUS, obroty handlowe w ubiegłym roku wzrosły wyniosły 15 miliardów 300 milinów euro.

Eksport Polski do Czech wyniósł w ubiegłym roku około 9 miliardów 600 milionów euro. Prawie 13 procent to artykuły rolno-spożywcze.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Karol Tokarczyk/wcześn./dj

08.12.2014 (IAR) – Polscy producenci żywności obawiają się kolejnych strat. Wszystko w związku doniesieniami, że Czesi nakazali dokładną kontrolę wyrobów z naszego kraju.

Prezes Sądeckiej Grupy Producentów Owoców i Warzyw” OLSAD”, Adam Maciuszek, mówi, że niepokojące sygnały docierały już wcześniej. „Były takie ciche zmowy ze strony czeskich sieci handlowych, że bardzo niemile są widziane polskie produkty” – podkreśla. To kolejny cios, który uderzy w polskich producentów żywności, bo zmniejszy się liczba rynków zbytu, co finalnie odbije się na cenach dodaje Adam Maciuszek .(…)

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Monika Chrobak/tk

Piechociński: Od dawna iskrzyło z CzechamiMinister rolnictwa namawia do składania pozwów.

08.12.2014 (IAR) – Kolejne starcie o naszą żywność, tym razem z Czechami. Informacyjna Agencja Radiowa dotarła do czeskiej instrukcji, która nakazuje szczegółową kontrolę polskich artykułów spożywczych.

Wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński poproszony o komentarz odpowiada, że „od dawna iskrzyło z Czechami”. Przypomina, że ma to podłoże polityczne.

„Jeden z ważnych czeskich polityków postanowił, że wyprze świetnej jakości polską żywność z tamtejszego rynku. Podjęliśmy w tej sprawie stosowne działania” – podkreślił minister gospodarki.

Postępowanie czeskiej inspekcji musi budzi zdziwienie, ponieważ wykracza poza wszelkie procedury określone przez Unię Europejską, zaakceptowane wcześniej przez rząd Republiki Czeskiej.

Tekst instrukcji otrzymały wszystkie terenowe placówki kontrolujące żywność w całych Czechach.

Polscy producenci zapowiadają protest przeciwko polityce czeskich władz, wymierzonej w naszą żywność.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/K.P. i wcześn./dj

08.12.2014 (IAR) – Nie tylko rząd, ale również podmioty prywatne mogą walczyć o dobre imię polskich produktów spożywczych w Czechach. Jak dowiedziała się Informacyjna Agencja Radiowa, tamtejsze służby kontrolujące żywność dostały specjalną instrukcję nakazującą zwrócenie szczególnej uwagi na produkty z Polski.

Minister rolnictwa Marek Sawicki w rozmowie z IAR namawia organizacje producentów żywności do walki o swoje prawa w Czechach. Zdaniem ministra, związki przetwórców i producentów, w przypadkach nieuczciwego pomawiania polskich produktów, mogą wytaczać procesy sądowe. Marek Sawicki ocenia, że jest szansa na ich wygranie, a to mogłoby powstrzymać stronę czeską przed oczernianiem polskiej żywności.

Postępowanie czeskiej inspekcji musi budzić zdziwienie, ponieważ wykracza poza wszelkie procedury określone przez Unię Europejską, zaakceptowane wcześniej przez rząd Republiki Czeskiej.

Tekst instrukcji otrzymały wszystkie terenowe placówki kontrolujące żywność w całych Czechach.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Karol Tokarczyk/dabr

Czechy: pierwsze reakcje na instrukcję kontrolne.

08.12.2014 (IAR) – Są już pierwsze czeskie reakcje na doniesienie Informacyjnej Agencji Radiowej o szczegółowych kontrolach polskiej żywności.

Dziś rano korespondent IAR poinformował o istnieniu specjalnej instrukcji Departamentu Kontroli Laboratoryjnej i Certyfikatów czeskiej Inspekcji Rolnej i Żywności.

Pierwszy zareagował szef resortu rolnictwa Marian Jurečka. Nie z robił tego oficjalnie, lecz na twitterze. Napisał jedynie, że „Chcę jasno oświadczyć, że organy naszego dozoru stosują jedną miarę wobec wszystkich! Nie jest prawdą, że poświęcamy więcej uwagi na towary z Polski“. Minister zapewnił jednocześnie, że skontaktuje się telefonicznie z szefem polskiego resortu rolnictwa. Dyrektywy i procedury unijne nie przewidują wybiórczych kontroli żywności. Ponadto na jednym z portali internetowych wypowiedział się rzecznik czeskiej Inspekcji Rolnej i Żywności Pavel Kopřiva. Stwierdził, że „dokument może być wyjęty z kontekstu, a jeśli istnieje to tylko jego falzsyfikat“. Dodał również, że nie wie jakim dokumentem Informacyjna Agencja Radiowa dysponuje.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Paweł Szukała/Praga/mcm/

…niska cena jako podstawa do uznania polskiej żywności za „sfałszowaną” i „niebezpieczną”? To brzmi jak jakiś czeski film 🙂 Chodzi rzecz jasna o konkurencyjność polskiej żywności z którą czescy producenci nie radzą sobie na własnym rynku (zresztą nie tylko oni – Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś).

Uważam że czeskie władze mają prawo chronić rodzimych producentów, ale nie w taki sposób w jaki to zrobili. Mało mnie interesuje że UE zabrania tego typu praktyk (to oczywiście fakt prawny i Polska może dochodzić swoich racji na arenie UE), a chodzi tylko o to że są one po prostu nieuczciwe i dalece szkodliwe dla reputacji polskiej żywności na arenie międzynarodowej. Mogliby się bronić bardziej subtelnie, (bez uciekania się do „ruskich” wymówek „troski o zdrowie obywateli”), np. pomagając swoim producentom w taki sposób by ich żywność była równie tania i dobra przez co tak samo „niebezpieczna” jak polska 😉 – nie musieliby wtedy uciekać się do pomówień i podważania w sposób kłamliwy jej jakości. Za rozpowszechnianie tego rodzaju propagandy, polskim producentom należy się odszkodowanie – bagatelizować tej sprawy nie można, chyba że Czesi wycofają się ze swojej praktyki… Tak czy siak kolejny raz wyszło szydło z worka jak (nie)sprawdza się tzw. wspólny rynek.

…Odys

podobne: „Wspólna Polityka Rolna” kosztem polskiego przemysłu rolno-spożywczego. oraz: UE w poszukiwaniu budżetu na 2015 rabuje polską wieś. Na celowniku grupy producenckie, branża mleczarska i małe gospodarstwa.

rys. Hajnos

rys. Hajnos

Rosjanie poczuli międzynarodową izolację, ale są gotowi na wyrzeczenia. Niezależny Portal Finansowy: Co się dzieje z cenami ropy?


Rosjanie poczuli międzynarodową izolację.

08.12.2014 (IAR) – Niemal połowa Rosjan odczuła międzynarodową izolację. Wskazują na to badania przeprowadzone przez Centrum Analityczne Jurija Lewady. Przy tym znaczna część obywateli Federacji Rosyjskiej wyraża zaniepokojenie zachodnimi sankcjami.

Z sondażu wynika, że 47 procent Rosjan odczuwa izolację, a 45 procent nie. Już wcześniejsze badania opinii publicznej wykazały, że ponad 80 procent respondentów zauważa pogorszenie się poziomu życia. Jednak tylko 16 procent doświadczyło tego na własnym przykładzie. W opinii Rosjan wpływ na ich obecną sytuację, oprócz zachodnich sankcji mają: spadek cen ropy, przecena rubla i ukraiński kryzys. Przy tym większość uczestników różnych sondaży twierdzi, że jest gotowa na wyrzeczenia i traktuje taką sytuacje jako przejściową. „Rosja nie dała się nigdy rzucić na kolana, to i teraz przetrwa trudne czasy” – twierdzą przeciętni mieszkańcy Moskwy.

W ubiegłym tygodniu Wszechrosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej opublikowało wyniki sondażu, z którego wynika że aż87 procent Rosjan popiera politykę Władimira Putina.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mcm/

…należy tu sobie przypomnieć że sankcje to broń obosieczna. Kto dłużej wytrzyma tę wojnę? Zahartowane w biedzie społeczeństwo Rosji czy Zachodu? Uważam że rozruchy w Belgii to tylko przedsmak tego co czeka Europę kiedy będzie musiała zacisnąć pasa nie tylko z racji utraty rynku zbytu dla wielkiego biznesu, ale przede wszystkim ze względu na ogromne długi, które uniemożliwią na dłuższą metę utrzymanie zachodniego socjalu na obecnym poziomie – tu też przewaga leży po stronie Rosji która takiego socjalu nie uprawia, a Rosjanie przywykli do radzenia sobie z życiem bez pomocy państwa. Musiałaby tu nastąpić poważna katastrofa gospodarcza żeby Rosjanie masowo wyszli na ulicę (do czego niewątpliwie dążą Stany Zjednoczone – Jacek Bartosiak o „prawdziwej geografii świata” i roli Polski jako drzwiach do panowania nad eurazją, oraz „teoria spiskowa” Piotra Siarki. Kto kogo, kiedy i dlaczego może im się (nie)udać czyli „Bitwa gigantów”)…. (Odys)

podobne: Rosyjska prasa dziękuje za sankcje, które mogą podzielić UE. i to: „Kiedy rząd boi się ludzi mamy wolność.” (Thomas Jefferson). Eurosceptycyzm w Europie. Biznes ma dość handlowej wojny z Rosją. Włosi przeciwko tyranii EBC. Szwecja na skraju kryzysu rządowego.

Trader21: Co się dzieje z cenami ropy?

„W ciągu ostatnich 6-ciu miesięcy cena ropy naftowej spadła ze 115 USD do 70 USD za baryłkę. 40% spadek, to nie mała korekta, ale bardzo poważny krach i co ważne, nic na razie nie wskazuje, by spadek ceny miał się zatrzymać.

Oficjalnych wyjaśnień takiego zjawiska jest kilka. Jedną z nich jest spowolnienie gospodarcze, ale z nim z kolei mamy do czynienia od kilku lat, a mimo to cena ropy w latach 2010 – 2014 utrzymywała się na średnim poziomie 105 USD. Kolejnym, już bardziej sensownym  powodem jest wznowienie produkcji w Libii, która po zniszczeniach wojennych zaczyna odbudowywać się, jako znaczący producent ropy.

Następnym powodem jest znaczny wzrost produkcji ropy w USA, z tzw. łupków. W ciągu ostatnich 3 lata Stany Zjednoczone zwiększyły bowiem wydobycie z 5,5 do 8,8 mln baryłek dziennie, stając się jednocześnie największym producentem ropy. Skokowy wzrost produkcji nie nastąpił, jednak w ciągu ostatnich 6 miesięcy, ale ostatnich 3 lat.

Moim zdaniem, najważniejszą przyczyną niskich cen ropy jest finansowa wojna USA – Rosja, w której głównym narzędziem jest Arabia Saudyjska. Arabia jest drugim największym producentem ropy na świecie, jest także najważniejszym członkiem OPEC (organizacji odpowiedzialnej za 40% światowej produkcji). Co jednak najbardziej istotne Arabia Saudyjska przez lata pełniła rolę tzw. Swing Producer’a odpowiedzialnego za stabilizację cen. Gdy tylko cena ropy spadała poniżej określonych poziomów, kraj ten ograniczał wydobycie. Zmniejszenie podaży wywoływało wzrost ceny do określonych pułapów. Proces ten, oczywiście działał w obie strony. Dzięki temu możliwe było utrzymanie w miarę stabilnych cen.

Rola Arabii Saudyjskiej, jako „swing producera”, funkcjonowała od lat pomagając w ustabilizowaniu cen. W ostatnim roku, jednak mimo ponownego uruchomienia produkcji w Libii, czy Iraku oraz mimo protestów pozostałych członków OPEC, Arabia postanowiła nie zmniejszać wydobycia, co z kolei przełożyło się na niższe ceny ropy.

Wiele wskazuje na to, że spadek cen, z którym mamy do czynienia od 6 miesięcy jest bronią skierowaną przeciwko niepokornej Rosji. Ostatecznie w przeszłości USA wraz z Arabią wykorzystało możliwość manipulowania cenami ropy, aby doprowadzić do rozpadu Związku Radzieckiego. W 1985 roku Saudowie zwiększyli produkcję ropy z 2 do 10 mln baryłek dziennie, czym doprowadzili do spadku ceny z 32 do 10 USD za baryłkę. Zważywszy, że podstawą budżetu ZSRR były dochody z ropy, w krótkim czasie doprowadziło to do zapaści gospodarczej i ostatecznie do rozpadu kraju.

Arabia Saudyjska nie reagując na spadek cen zapewne liczy także na pozbycie się konkurencji w postaci łupków z USA, których wydobycie przy cenie utrzymującej się na poziomie 70 USD staje się nierentowne.

Nim jednak wysuniemy jakieś daleko idące wnioski, co do przyszłości cen ropy przyjrzyjmy się jej trochę bliżej.

Otóż, ropa jest surowcem o największej ilości zastosowań. Wykorzystuje się ją do produkcji ponad 20 tys. grup produktów. W wielu przypadkach dla ropy nie ma substytutu. Obecnie, blisko 95% sektora transportowego na świecie bazuje właśnie na produktach pozyskiwanych z ropy naftowej.

Zastosowanie dla ropy

Produkcję energii, czy transport docelowo można przestawić na tańszy gaz, ale jest to jednak proces wymagający 2-3 dekad. Podobnie wygląda sytuacja w sektorach chemicznych. Obecnie mamy, co prawda, do czynienia  z procesem odchodzenia od droższej, brudnej ropy na rzecz tańszego i czystego gazu, ale w przypadku transportu nie jest to proces, który można przeprowadzić w krótkim czasie…”

 

…reszta artykułu jest jeszcze bardziej interesująca, gdyż zawiera kawałek historii branży wydobywczej. Jest między innymi o branży łupkowej, której działalność w relacji do taniejącej ropy przestaje być opłacalna. Autor zwraca też słuszną uwagę na to, że nie tylko Rosja opiera finansowanie swojego państwa o opłacalność wydobycia ropy naftowej. Wielu innym krajom na świecie, jest również nie w smak wojna cenowa jaką wydały kraje OPEC (na polityczne zlecenie USA) Rosji. Sam kartel jako producent również jest ofiarą tej zmowy (w jaki sposób kompensuje sobie pewną część strat to można przeczytać w artykule Tradera21).

Obecnie zyskują rzecz jasna importerzy surowca (najwięcej Chiny), którzy nie muszą już za niego tyle płacić, a co za tym idzie oszczędzają również konsumenci w krajach importerów. Oszczędności nie są jednak tak znaczące jak sam spadek cen giełdowych surowca, co możemy obserwować po znikomym spadku cen paliw na stacjach benzynowych – tu winę ponosi monopolizacja branży, jak również tendencja do długoterminowego wiązania się odbiorców z producentami poprzez podpisywanie kontraktów gdzie cena jest wpisana na stałe. Jeżeli jednak obecny spadek cen się pogłębi lub będzie się długo utrzymywał, to firmy wydobywcze przestaną zarabiać. Grozi to siłą rzeczy spadkiem wydobycia a co za tym idzie odbiciem w drugą stronę, tj. gwałtownym wzrostem cen surowca. Grozi to również powstaniem konkurencji dla OPEC, tym razem pod przewodnictwem Rosji. Polecam zatem dalszą lekturę tu: independenttrader.pl  (Odys)

podobne: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. a także: Wood Mackenzie: na wydobycie czeka 1,4 bln baryłek ekwiwalentu ropy i to: Gaz łupkowy: BNK Petroleum kończy prace poszukiwawcze, San Leon kontynuuje. Gazprom chce zwiększyć udziały w europejskim rynku. KE zawiesza śledztwo przeciwko tej firmie. Exxon Mobil kończy wiercenia w Rosji. Shell i Total zostają. Chińczycy wzmacniają współpracę z Rosjanami. i to: Polskie łupki to blef? As w rękawie u Amerykanów. Jak zagra Rosja? i to: Skutki łupkowej rewolucji za oceanem. Tani gaz przypłynie z USA a Rosja dostanie po łapach oraz: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna?

polecam również: Jak nie kijem go to marchewką. Ropa w zamian za zniesienie sankcji czyli… Iran po stronie zachodu. oraz: Gazprom i CNPC podpisały kontrakt na dostawę gazu z Rosji do Chin. Komentarze.

OPEC, ropa, Gaudi Arabien, Arabia Saudyjska

Rosyjskie embargo wciąż szkodzi polskiej żywności. Nowe otwarcie w polsko-białoruskich stosunkach gospodarczych. We Włoszech marnotrawienie kapitału ludzkiego i kryzys moralny.


1. Rosyjskie embargo wciąż szkodzi polskiej żywności.

05.12.2014 (IAR) – Nie ma realnej poprawy w eksporcie polskiego jedzenia. Przedstawiciele producentów żywności utrzymują, że rosyjskie embargo negatywnie wpływa na ich sektor. Minister rolnictwa Marek Sawicki powiedział dziś w sejmie, że mimo rosyjskiego embarga wartość eksportu powinna zostać utrzymana.

Dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, Andrzej Gantner podkreśla, że tylko część wytwórców odnajduje się w nowej rzeczywistości. Są to głównie najwięksi producenci i przetwórcy, którzy szybko potrafili przenieść produkcje na rynki, na których są już obecni. Część mniejszych producentów poniosła straty. Próbowali oni sprzedać swoje towary na wspólnym europejskim rynku, podobnie jak przedsiębiorstwa z innych krajów. To doprowadziło do spadku cen i zmniejszyło opłacalność.

Szef Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej, Mirosław Maliszewski podkreśla, że zdobycie nowych rynków jest bardzo trudne. Zagraniczne rynki takie jak chiński, japoński, indyjski i koreański są chronione surowymi przepisami sanitarnymi. Nawet jeżeli udaje się wejść na nowy rynek, to polscy producenci muszą walczyć z zagranicznymi konkurentami niższymi, często dumpingowymi, cenami.

W ubiegłym sezonie do Rosji sadownicy sprzedali około miliona ton jabłek. Według ich szacunków, ujęciu rocznym ceny jabłek spadły ponad 40 procent. Udział Rosji w polskim eksporcie w ubiegłym roku wyniósł około 6,5 procent.

W odwecie na europejskie sankcje po agresji rosyjskiej na Ukrainę, Rosja wprowadziła embargo między innymi na polskie produkty rolne, a także na naszą wieprzowinę. Ostatnio podobne obostrzenia zastosowała wobec Białorusi i Stanów Zjednoczonych.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Karol Tokarczyk / wcześniejsze/magos

podobne: Sankcje wpłyną na gospodarkę i handel. Górnicy chcą składów węgla, konsolidacji branży i embarga na rosyjski węgiel. Nowa fala emigracji zarobkowej do Wlk. Brytanii. oraz: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.

2. Nowe otwarcie w polsko-białoruskich stosunkach gospodarczychBiałoruś i Polska aktywizują współpracę.

02.12.2014 (IAR) – Nowe otwarcie w polsko-białoruskich stosunkach gospodarczych. Wczoraj i dziś w Warszawie przebywała duża grupa biznesmenów i przedstawicieli rządu Białorusi, z wicepremierem Michaiłem Russyjem na czele. Brali oni udział między innymi w polsko-białoruskim forum inwestycyjnym, które odbyło się w resorcie gospodarki.

Obie strony zwracały uwagę, że mamy coraz większą wymianę handlową, ale wyniki mogłyby być zdecydowanie lepsze.

Wicepremier-minister gospodarki Janusz Piechociński podkreślił, że Mińsk to dla nas bardzo ważny partner gospodarczy. Przypomniał, że wspieramy ten kraj w jego drodze do WTO. Chwalił też białoruską gospodarkę, że w czasach niepewności dobrze sobie radzi.

Wicepremier Białorusi Michaił Russyj zaznaczył, że jest bardzo dużo możliwości współpracy między naszymi krajami. Jak przykłady wymienił transport i logistykę. „Chodzi na przykład o przesył towarów do Chin. Otwarcie mówimy, że jesteśmy zainteresowani dostępem do portów morskich – w tym do Gdańska, ważne są jednak warunki” – podkreślił białoruski wicepremier.

W trakcie forum podpisano porozumienie o współpracy między Polską Agencją Inwestycji i Informacji Zagranicznych oraz Narodową Agencją Inwestycji i Prywatyzacji (NAIP) Białorusi; umowę o współpracy pomiędzy Centrum Kształcenia Ustawicznego i Zawodowego w Poznaniu a Krajowym Instytutem Kształcenia Zawodowego; a także porozumienie o współpracy między Polskim Komitetem Normalizacyjnym i Państwowym Komitetem do spraw Normalizacji Republiki Białorusi.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/K.P./dabr

03.12.2014 (IAR) – W tym roku nastąpił znaczny rozwój dwustronnej współpracy między Polską i Białorusią. Poinformował o tym na konferencji prasowej w Mińsku Aleksander Hurjanau – wiceminister spraw zagranicznych Białorusi.

Hurjanau powiedział, od wiosny tego roku wznowiły współpracę wszystkie międzyrządowe i międzyresortowe organy. Ponownie zebrały się na przykład międzyrządowa komisja do spraw współpracy handlowej i gospodarczej oraz dwustronna komisja koordynacyjna do spraw współpracy transgranicznej.

Według ocen mińskich mediów, wartość tegorocznej polsko-białoruskiej wymiany gospodarczej przekroczy 3 miliardy dolarów, czyli znów może być rekordowa. W ciągu ostatnich 5 lat poziom polskich inwestycji na Białorusi zwiększył się 6-krotnie – do 178 milionów dolarów w roku ubiegłym.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/em/

podobne: Na wojnie polsko-ruskiej zarobi Białoruś. oraz: Rozmowy o tranzycie polskich towarów przez Białoruś. Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać.

3. Włochy: cyniczne wyczekiwanie.

05.12.2014 (IAR) – Surowa ocena Włochów przez ekspertów z Instytutu Studiów Społecznych CENSIS. Określili oni postawę Włochów w dobie kryzysu gospodarczego jako „cyniczne wyczekiwanie”. Skutkiem jest marnotrawienie kapitału ludzkiego i kryzys moralny.

Instytut po raz 48 opublikował raport przedstawiający diagnozę społeczną Półwyspu Apenińskiego.

I w tym rokuj CENSIS nie obchodzi się z Włochami łagodnie. Według jego oceny są wystraszeni i cyniczni, a w związku z tym marnują to, co mają najcenniejszego: kapitał ludzki. Chodzi o osiem milionów osób, które nie pracują, nie szukają pracy i nawet się nie uczą. Konsekwencją tej postawy, nazwanej „cynicznym wyczekiwaniem”, jest brak inwestycji i konsumpcji. Każdy myśli wyłącznie o sobie. Rośnie liczba rodzin, które nie wydają na nic, pogłębiają się nierówności, zagrożona jest więź społeczna i dotychczasowa równowaga, co widać na przykładzie wrogiego stosunku do imigrantów. Włosi pokładają nadzieję w pieniądzach, trzymając je w gotówce w domu lub na kontach bankowych. 45 procent przekonanych jest bowiem, że może być jeszcze gorzej, a dalsze 36 procent postępuje tak „na wszelki wypadek”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Lehnert/Rzym/mcm/

podobne: Niemiecka gospodarka zaczęła się kurczyć. W Hiszpanii Ebola zaraziła giełdę. Podatek na tablety we Francji. Włochy: za chlebem. Szczyt UE ws. walki z bezrobociem. cynik9: W Polsce rewolucji raczej nie będzie. MFW obniża prognozę gospodarczą i proponuje więcej długu. Trader21: Świat na głowie. oraz: „Kiedy rząd boi się ludzi mamy wolność.” (Thomas Jefferson). Eurosceptycyzm w Europie. Biznes ma dość handlowej wojny z Rosją. Włosi przeciwko tyranii EBC. Szwecja na skraju kryzysu rządowego. i to: Bezrobotni z Włoch wyjeżdżają za chlebem.

źródło: stooq.pl

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

„Kiedy rząd boi się ludzi mamy wolność.” (Thomas Jefferson). Eurosceptycyzm w Europie. Biznes ma dość handlowej wojny z Rosją. Włosi przeciwko tyranii EBC. Szwecja na skraju kryzysu rządowego.


„Wygląda na to, że po Niemcach kolejny europejski kraj zamierza wejść na ścieżkę wojenną z Europejskim Bankiem Centralym.  W ekstremalnie zadłużonych Włoszech rozpoczęło się właśnie zbieranie głosów za przeprowadzeniem referendum, w którym obywatele mieliby się opowiedzieć za porzuceniem wspólnej waluty oraz powrotem do lira.

Inicjatorem referendum jest Beppe Grillo lider eurosceptycznej partii Five Star Movement, drugiej siły politycznej we Włoszech. Beppe zamierza zorganizować referendum podobne do przeprowadzonego w 1997 roku, kiedy to Włosi zgodzili się na wprowadzenie euro. Nieoficjalnie mówi się, że inicjatywa ma poparcie 2/3 parlamentu.  Poparciem parlamentu raczej bym się nie ekscytował, bowiem gdy przyjdzie do głosowania siły stojące za euro zrobią wszystko, aby do referendum w ogóle nie dopuścić lub je zmarginalizować.

Na razie, póki co trwa zbieranie głosów i, co ważne inicjatywa ma spore poparcie wśród społeczeństwa. Odnośnie obecnej sytuacji gospodarczej Grillo nie przebiera w słowach. 

„Opuścimy strefę euro niszcząc system bankowy stworzony przez szumowiny. Umieramy jako kraj. Potrzebujemy planu B dla Europy, która przeobraziła się w koszmar. Stworzymy go i wdrożymy w życie. Naszym wrogiem nie jest Rosja, czy ISIS. Jest nim Europejski Bank Centralny.

Wyjście Włoch ze strefy euro zakończy wywłaszczanie z narodowej suwerenności w całej Europie. Suwerenność należy do ludzi, nie do EBC, Trojki (MFW, Komicja Europejska i EBC), czy Niemieckiego Banku Centralnego. Narodowe waluty muszą wrócić pod kontrolę rządów. Nie powinny one być kontrolowane przez banki komercyjne.

Nie pozwolimy na niszczenie naszej gospodarki, ani aby włoscy robotnicy stali się niewolnikami europejskich banków. Euro niszczy włoską gospodarkę. Od 1997 roku włoska produkcja skurczyła się o 25%. Setki włoskich firm zostało sprzedanych zagranicznym koncernom.”

Od rozpisania referendum do ewentualnego powrotu do lira jeszcze daleka droga, ale to co się dzieje we Włoszech doskonale obrazuje nastroje w Hiszpanii, Portugalii, Grecji czy Francji. W każdym z tych krajów coraz większe poparcie zyskują partie eurosceptyczne.

We Francji Marie Le Pen właśnie zażądała sprowadzenia do kraju całego francuskiego złota. Poza tym całe środowisko francuskie zbulwersowane jest naciskami Brukseli oraz  Waszyngtonu nakazującymi wstrzymanie wydania Rosji drugiego okrętu typu Mistral. W całej sprawie nie chodzi wyłącznie o ewentualne kary, jakie Francja musiałaby zapłacić tytułem odszkodowań. Prawdziwą ceną byłoby zniszczeje francuskiego sektora zbrojeniowego stanowiącego znaczną część gospodarki. Jaki kraj związałby się kontraktami z krajem, który bez specjalnego wyjaśnienia nie wywiązuje się z umowy?

O karze, jaką nałożono na bank BMP Paribas oraz tajemniczej śmierci Prezesa Total opowiadającego się za odejściem od dolara także nie zapomniano. Nowo mianowany prezes koncernu petrochemicznego Total zaczyna wypowiadać się w równie ostrych słowach przeciwko systemowi  petrodolarowi, co jego zmarły poprzednik.

Nawet w przypadku Niemiec, które utrzymują spójność Europy oraz strefy euro coraz więcej na znaczeniu zyskują partie eurosceptyczne. Tendencja ta narosła po wprowadzeniu sankcji przeciwko Rosji. Niemcy są największym globalnym eksporterem i na sankcjach gospodarczych kraj ten traci ogromne kwoty.

Wielki biznes nie jest zainteresowany utrudnieniami w handlu, zwłaszcza że 300 tys. miejsc pracy uzależnionych jest od współpracy handlowej z Rosją. W zeszłym tygodniu Henrich Weiss Prezes Rady Nadzorczej SMS, firmy telekomunikacyjnej zatrudniającej 13 tys. pracowników zerwał sojusz z Angelą Merkel i jej CDU otwarcie popierając eurosceptyczną partię AFD opowiadającą się za odłączeniem się od Brukseli i przede wszystkich zakończeniem wojny na sankcje narzuconej przez USA.

Nie jest to odosobniony przypadek. W zeszłym miesiącu z Premierem Miedwiediewem spotkała się delegacja prezesów niemieckich firm m.in. BASF, Bayer, EON oraz wielu innych. Głównym tematem rozmów było zakończenie sankcji.

W obecnej sytuacji albo niemieckie władze zaczną dogadywać się z wielkim biznesem i skończą wojnę na sankcje wymuszoną przez USA albo po kolejnych wyborach władzę przejmą ugrupowania antyeuropejskie.

Generalnie mamy do czynienia z powolnym rozpadem UE. Im bardziej władze UE próbują wdrażać rozwiązania sprzeczne z interesami obywateli, tym silniejszy rodzi się opór w poszczególnych krajach.

Gdyby w referendum we Włoszech obywatele opowiedzieli się za powrotem do lira, politycy zrobiliby co w ich stanie, aby odwlec zmiany w czasie.  Otwarcie jednak należy powiedzieć, że gdyby Włochy porzuciły euro natychmiast stałyby się celem ataku finansowego. Doszłoby do skokowej dewaluacji lira, inflacja osiągnęłaby wynik dwucyfrowy a gospodarka skurczyłaby się o kilka, kilkanaście procent w ciągu pierwszego roku. Po okresie problemów i resecie ogromnych długów, kraj ten wróciłby na ścieżkę zdrowego wzrostu gospodarczego.

Patrząc z szerszej perspektywy, wyjcie choćby jednego kraju ze strefy euro doprowadziłoby do reakcji łańcuchowej, definitywnego końca euro i być może UE w obecnej formie. Tzw. twardy trzon Unii, czyli Niemcy, Austria, Holandia, Luxemburg oraz Finlandia najprawdopodobniej utworzyłyby pewien blok silnych krajów posługujących się wspólną walutą.

W mojej ocenie, wszystkim krajom strefy euro takie rozwiązanie wyszłoby na dobre. Im większe uprawniania, szczególnie monetarne zyskuje EBC, tym z większym marnotrawstwem kapitału mamy do czynienia. Nie bez przyczyny najbogatsze kraje w Europie, czyli Szwajcaria oraz Norwegia pozostają poza UE czy strefą euro. Krajem małym można w miarę efektywnie zarządzać zgodnie z potrzebami społeczeństwa. Im większy kraj, tym większa siła rządu przekładającego interes korporacji nad interes jednostki.

Kluczowe dla najbliższej przyszłości okaże się referendum w Szwajcarii. Sondaże jednoznacznie wskazują, że wynik referendum będzie negatywny. Osobiście, mam jednak nadzieję, że zwycięży szwajcarski pragmatyzm i ostatecznie kraj Helwetów zapoczątkuje odwrót od papierowych walut niszczonych zgodnie z wolą polityczną.

„Kiedy rząd boi się ludzi mamy wolność. Gdy ludzie boją się rządu mamy tyranię” – Thomas Jefferson

Trader21

źródło: independenttrader.pl

podobne: Eurosceptycyzm rośnie w siłę. W. Brytania (UKIP), Francja (FN; UMP), Dania i Szwecja (nie chcą EURo), Nowa Prawica w Polsce. oraz: Ruch „5-ciu gwiazdek” na scenie politycznej Włoch… i to: EBC rzuca koło ratunkowe. W UE strach przed eurosceptykami, ale Le Pen i Korwin-Mikke nie będą razem. a także: Niemiecka gospodarka zaczęła się kurczyć. W Hiszpanii Ebola zaraziła giełdę. Podatek na tablety we Francji. Włochy: za chlebem. Szczyt UE ws. walki z bezrobociem. cynik9: W Polsce rewolucji raczej nie będzie. MFW obniża prognozę gospodarczą i proponuje więcej długu. Trader21: Świat na głowie.

Szwecja na skraju kryzysu rządowego.

02.12.2014 (IAR) – Szwecji grozi upadek rządu. Opozycyjna, populistyczna partia Szwedzkich Demokratów zapowiedziała odrzucenie na jutrzejszym posiedzeniu parlamentu rządowego projektu budżetu. Jeśli tak się stanie, to upadnie mniejszościowy, czerwono-zielony rząd.

Jutro na tym samym posiedzeniu parlamentu liberalno-konserwatywna opozycyjna koalicja czterech partii, zwana aliansem, ma zaprezentować własną wersję budżetu. Koalicja ta rządziła w Szwecji przez minionych osiem lat i utraciła władzę po wrześniowych wyborach. Niespodziewanie okazało się jednocześnie, że dotychczas marginesowa, ultraprawicowa i populistyczna partia Szwedzcy Demokraci otrzymała spore poparcie, stając się trzecią siłą polityczna w kraju. Nie przyjęta do aliansu z racji antyimigranckich, a nawet neonazistowskich poglądów części jej członków pozostała osamotnionym ugrupowaniem, mogącym jednak odgrywać rolę języczka u wagi podczas parlamentarnych głosowań.

Tak się właśnie obecnie dzieje. Szwedzcy Demokraci zapewniają, że poprą budżet aliansu, jeśli nie będzie on proimigrancki. W przeciwnym razie też go odrzuci.

Socjaldemokratyczny premier Stefan Loefven późnym popołudniem wezwał partie aliansu do rozpoczęcia natychmiastowych rokowań, by odsunąć groźbę kryzysu rządowego i sukcesu ultraprawicy. Premier oświadczył, że Szwecja znalazła się w najtrudniejszej politycznie sytuacji w swej całej powojennej historii.

Jeśli negocjacje nie dadzą efektu, niewykluczone, że jutro rząd Loefvena poda się do dymisji.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Michał Haykowski/Sztokholm/dabr

źródło: stooq.pl

…oczywiście dla pismaków każda partia która chce NORMALNOŚCI jest populistyczna. Populistyczne nie są tylko te gnioty polityczne które swoimi NIEREALNYMI pomysłami na gospodarkę doprowadziły poszczególne kraje Europy do rachitycznego „wzrostu” gospodarczego (w rzeczywistości do REALNEJ recesji), ogromnego zadłużenia, nałożyły na Europę horrendalne koszta walki z emisją CO2, doprowadziły do kilkudziesięciu procent bezrobocia wśród młodych ludzi w takich krajach jak Włochy, Hiszpania, Portugalia (a już niedługo inne kraje)  i do kilku innych jeszcze pomniejszych skutków jak chociażby ucieczkę kapitału za granicę przed złodziejskim opodatkowaniem (Francja – 75% podatek dla najbogatszych)… te partie i środowiska lewicowe które do tego doprowadziły (i ciągle im mało!) nie są rzecz jasna populistyczne, a są nimi według pismaków te które się temu sprzeciwiają… Boże widzisz i nie grzmisz.

Nazywanie neonazistami ugrupowania które chce normalizacji polityki imigracyjnej (zakończenia morderczego dla szwedzkiej gospodarki rozdawnictwa dla przyjezdnych – Bankrutujący „raj” Szwecji) jest kłamstwem daleko wykraczającym poza uczciwość, nawet wobec nieznajomości przez pismaków i polityków znaczenia takiego pojęcia jak populizm. Do wiadomości nieuków nacjonalizm to nie jest neonazizm i tak samo nie jest nim polityka antyimigracyjna oparta o likwidację socjalu dla przyjezdnych.

…Odys

Eurokajdany

Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś.


1. Rublowi dużo ropy nie służy.

27.11.2014 (IAR) – Rekordowo niski kurs rubla. Rosyjska waluta zanurkowała po informacji, że kraje kartelu naftowego nie ograniczą produkcji. Rubel zaraz po tej decyzji rozpoczął ostry spadek. Dolar kosztuje już w Moskwie blisko 49 rubli, a euro blisko 61 rubli. Rosyjska waluta jeszcze nie była tak tania w stosunku do amerykańskiej waluty, rekord z 7 listopada został przekroczony o 2 kopiejki. Zarówno do dolara jak i euro rubel stracił dziś 3,6 procent.

Dziś kraje OPEC zdecydowały utrzymać na dotychczasowym poziomie produkcję ropy, której cena jest najniższa od 4 lat i wynosi ponad 70 dolarów. Na inną decyzję liczyła nie zrzeszona w organizacji Rosja, w którą mocno uderzają spadające ceny.

Dla Moskwy dopiero poziom 100 dolarów za produkowaną w Rosji ropę Ural jest wystarczający dla stabilizacji budżetu.

IAR/rts/łp

Ropa jest więc tańsza o jedną trzecią w porównaniu z pierwszą połową roku. Tak niskich cen nie było od ponad czterech lat.

Według obserwatorów, tania ostatnio ropa to także wynik stosunkowo słabego rozwoju gospodarczego w wielu krajach, a więc mniejszego zapotrzebowania na energię. Inną przyczyną jest wzrost produkcji tego surowca w USA. Tania ropa może zaszkodzić budżetom Libii, Iranu czy ArabiiSaudyjskiej oraz Rosji.

W Rosji po decyzji OPEC do rekordowo niskiego poziomu wobec amerykańskiego dolara, spadła wartość rubla. Na taniej ropie skorzystają europejscy importerzy; zdaniem optymistycznych obserwatorów, niskie ceny na stacjach benzynowych będą trafionym prezentem na Boże Narodzenie.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ R. Motriuk/nyg

…Szkoda że tak znaczny spadek cen ropy na światowych rynkach nie przekłada się na równie spektakularny spadek cen na stacjach benzynowych.

Nie mam wątpliwości że OPEC dokonało tej decyzji pod naciskiem USA dla ich celów politycznych względem Rosji. Trzeba pamiętać o tym że wraz z taniejącą ropą spada również cena rosyjskiego gazu w tych kontraktach, w których powiązano ceny obu surowców. Trzeba sobie postawić pytanie jak długo wytrzyma rosyjska gospodarka wobec tak drastycznego spadku obrotów głównego jej motoru…

„…Tania ropa i zmniejszenie zapotrzebowania na gaz uderzają w interesy Rosnieftu i Gazpromu. Pierwsza z firm będzie musiała zatrzymać część projektów naftowych, z których najważniejszy to Bażenow, łupkowe zagłębie Rosji. Co za tym idzie w dłuższej perspektywie będzie musiał spaść eksport ropy naftowej z tego kraju. Gazprom będzie musiał zmienić ceny w kontraktach dla klientów europejskich i być może zrezygnować z formuły cenowej uzależnionej od indeksu ceny ropy naftowej, która dłużej nie będzie już dla niego korzystna. Chociaż przedstawiciele Rosnieftu przekonują, że powyższe zmiany są okresowe a łupkowa rewolucja w USA niebawem zwolni, co pozwoli cenie ropy wrócić do wyższych poziomów, to otwarte pozostaje pytanie o wytrzymałość rosyjskiej gospodarki na obecną presję taniego surowca. Rosyjskie giełdy odpowiadają znacznymi spadkami wartości akcji spółek energetycznych. Jak długo wytrzyma Kreml?

Jeżeli połączyć naftową presję cenową z utrzymującymi się sankcjami gospodarczymi Unii Europejskiej i USA w odpowiedzi na agresję na Ukrainie, które odcinają Rosjan od zachodniego kapitału, można uznać, że gospodarka rosyjska stoi przed widmem nowego kryzysu. Będzie on miał konsekwencje dla polityki zagranicznej tego kraju, który wybierze trudne reformy i otwarcie na Zachód, których konsekwencją musiałoby być wycofanie z Ukrainy, albo zamknięcie państwa i żywienie Rosjan igrzyskami zamiast chlebem. Byłby to podatny grunt dla ideologów, którzy mogliby skierować Moskwę na trajektoria wojny z Zachodem. Chociaż dla Rosji byłoby to samobójstwo, to jeśli szukać analogii w danych gospodarczych, nie byłby to precedens w historii świata.”

(całość tu: konserwatywnie.wordpress.com)

polecam również: „Chcesz miec pokój? Gotuj się do wojny!”, czyli – Na co gotuje się Rosja? i to: Rosyjski budżet może stracić stabilność.  oraz: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna?

2. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie chcą narzekać

24.11.2014 (IAR) – Rosjan czekają wyrzeczenia i oszczędności. „Trzeba będzie zacisnąć pasa” – oświadczył szef rosyjskiego resortu gospodarki Anton Siłuanow. Wcześniej minister poinformował, że rosyjski budżet z powodu zachodnich sankcji otrzyma o 40 miliardów dolarów mniej. Natomiast spadek wartości rubla i cen surowców energetycznych przyniesie stratę około 140 miliardów dolarów.

Rosyjski minister zapowiedział, że w związku ze spadkiem dochodów należy oczekiwać spadku wynagrodzeń. W ocenie Antona Siłuanowa, przy wysokich cenach ropy rubel był nienaturalnie silny, a budżet Rosji zasobny. „Teraz wszystko wraca na swoje miejsce” – stwierdził szef rosyjskiego resortu gospodarki. Poinformował również, że rząd już pracuje nad programem oszczędnościowym. Siłuanow zauważył, że najważniejsze dla rosyjskiej gospodarki jest przyciągnięcie zagranicznego kapitału. Według jego słów, obecnie z Rosji odpływa wraz z inwestorami około 130 miliardów dolarów rocznie. Dziś także Bank Centralny poinformował, że szacowane przychody rosyjskich banków będą niższe o 10 procent w stosunku do ubiegłorocznych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

28.11.2014 (IAR) – Rosjanie niechętnie mówią o dotykającym ich kryzysie. Z sondaży wynika, że pogorszenie się sytuacji gospodarczej zauważa aż 80 procent badanych. Jednak w rozmowach z zagranicznymi dziennikarzami, przeciętni Rosjanie twierdzą, że nic się nie dzieje.

Sondaż przeprowadzony przez Centrum Analityczne Jurija Lewady wskazuje, że Rosjanie dostrzegają wyraźny wzrost cen i pogorszenie się warunków życia. Jako przyczyny wskazują: spadek cen ropy, zachodnie sankcje i wydatki na utrzymanie anektowanego Krymu. Najmniej odczuwają pogorszenie się warunków życia mieszkańcy Moskwy i jeszcze kilku innych dużych miast. W mniejszych miejscowościach widać już braki na sklepowych półkach, a także słychać narzekania na coraz wyższe ceny. Tak między innymi jest w Rostowie nad Donem. Jednak mieszkańcy nie chcą głośno mówić o swoich problemach, a tym bardziej w obecności zagranicznych dziennikarzy. „Sytuacja jest normalna, w sklepach wszystko jest, żeby tylko pieniędzy było więcej, bo pensje i emerytury są niskie. Żaden kryzys do nas nie dotarł, codziennie mam siatki pełne zakupów, a w sklepach już zaczęły się noworoczne akcje zniżkowe” – opowiadają mieszkanki Rostowa. Jeśli dokładniej wczytać się w wyniki sondażu przeprowadzonego przez Centrum Lewady, to można zauważyć że co prawda 80 procent Rosjan dostrzega pogorszenie się sytuacji gospodarczej, ale tylko 16 procent odczuło z tego powodu problemy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Rostów nad Donem/mcm/

podobne: Rosja dostaje po kieszeni a Europa (wschodnia) rykoszetem. oraz: Rosyjskie media pytają o wzrost cen żywności, póki co drożeją akcje rosyjskiej spożywki. i to: Rosja stworzy fundusz antykryzysowy a także: Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać polecam również: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”

3. Bunt mieszkańców ŁugańskaRosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy.

27.11.2014 (IAR) – Mieszkańcy opanowanego przez separatystów Ługańska domagają się poprawy warunków życia. W domach znajdujących się na osiedlu Jubilejne, gdzie mieszka około 8 tysięcy ludzi, nie ma światła, wody ani ogrzewania. Podobna sytuacja jest w miejscowej szkole, przedszkolu i szpitalu.

W obliczu nadchodzących mrozów społeczność osiedla wyszła na ulicę. Mieszkańcy zastrzegali, że nie buntują się przeciw nowym władzom, ale chcą pomocy. ” My poparliśmy te wszystkie zmiany i popieramy nadal, ale tak nie może być” – podkreślali.

Do protestujących przyjechał przedstawiciel separatystów i zapewnił, że centrala ŁNR (Ługańskiej Republiki Ludowej) „podejmuje wszelkie konieczne kroki, by rozwiązać zaistniały problem, ale jest to bardzo trudne”.

Informacje o kolejnych protestach w Donbasie pojawiają się coraz częściej. Sytuacja gospodarcza regionu dotkniętego wojną pogorszyła się w ostatnim czasie, gdy Kijów wstrzymał finansowanie między innymi wypłacanych tam emerytur.

IAR/INFO Lugansk/iwa/łp

podobne: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa.

27.11.2014 (IAR) – Rosjanie są gotowi pomagać ukraińskim uchodźcom. W Rostowie nad Donem nie są to tylko gołosłowne deklaracje na potrzeby sondaży opinii publicznej. Od kilku miesięcy właśnie w tym rejonie najczęściej szukają schronienia uciekinierzy z Ługańska i Doniecka.

Część uchodźców przyjeżdża do Rostowa na kilka dni. Robią zakupy i wracają. Inni próbują znaleźć w Rosji pracę i przetrwać nadchodzącą zimę. „Będziemy pomagać tyle, ile trzeba” – mówią mieszkańcy Rostowa. „U siebie w warsztacie zatrudniłem dziś Ukraińca” – chwali się rostowski rzemieślnik. O uciekinierów z separatystycznych regionów Ukrainy dbają także władze obwodowe. Przygotowano dla nich miejsca noclegowe w akademikach, sanatoriach i pensjonatach. Jeśli ktoś liczy na ciepłą odzież, to ją dostanie. Rosyjskie Ministerstwo do Spraw Sytuacji Nadzwyczajnych zamierza wkrótce wysłać do Ługańska i Doniecka kolejne konwoje z pomocą humanitarną.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Rostów nad Donem/em/

podobne: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach. i to: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem. a także: Rosyjska „pomoc humanitarna” – prowokacja, pijarowa zagrywka czy szczera troska? polecam również: Uchodźcy z Ukrainy dostaną pracę w Rosji

4. Łukaszenka ostrzega MoskwęBiałoruś liczy straty z powodu rosyjskiego embarga.

27.11.2014 (IAR) – Prezydent Białorusi ostrzega Moskwę, że będzie zmuszony zareagować jeśli nie ulegnie poprawie handel między obu krajami. To efekt rosyjskiego embarga nałożonego na dużą część białoruskich przedsiębiorstw eksportujących wędliny, drób i nabiał.

Prezydent Aleksander Łukaszenka powiedział, że zachowanie władz rosyjskich nie tyle go zadziwia, co przygnębia. „Jeżeli w najbliższym czasie nie zostanie znormalizowany handel między obu krajami, to my będziemy zmuszeni reagować.” – stwierdził białoruski przywódca.

Rosja w ostatnich dniach zakazała importu produktów z około 20 białoruskich masarni, mleczarni i zakładów drobiarskich. Powodem ma być większe niż przewidują normy ilości antybiotyków i bakterii w białoruskich produktach oraz wykrycie genomu afrykańskiego pomoru świń w niektórych wędlinach.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/mg

01.12.2014 (IAR) – Białoruś liczy straty z powodu rosyjskiego embarga. Według miejscowego Ministerstwa Rolnictwa, jeśli sytuacja się nie zmieni, już niedługo w masarniach i mleczarniach mogą one wynieść około 100 milionów dolarów.

Rosja pod koniec listopada wprowadziła zakaz importu produkcji z ponad 15 białoruskich zakładów mięsnych, drobiarskich i mleczarskich. Oficjalnie – z powodu naruszenia rosyjskich norm sanitarnych. Miejscowi eksperci jednak są zdania, że Moskwa chce zablokować reeksport przez Białoruś produktów z państw zachodnich objętych rosyjskim embargiem.

„Białoruś znalazła się między młotem i kowadłem w wojnie na sankcje między Rosją i Zachodem” – podkreśliła mińska telewizja STV.

Na straty narażone zostały również białoruskie firmy przewozowe. Rosja poddała totalnej kontroli ciężarówki wjeżdżające na jej terytorium. Dzieje się tak, chociaż oba kraje należą do wspólnej Unii Celnej i żadna kontrola granicznej nie powinna być prowadzona. Kontrole są tak surowe, że zawracane są nawet ciężarówki jadące tranzytem.

Według telewizji STV, w rosyjskiej Buriacji nawet zawrócono transport polskich jabłek, wiezionych kilka tysięcy kilometrów, a które miały trafić do Mongolii. Białoruscy przewoźnicy twierdzą, że z powodu takich działań Rosji tylko do końca roku stracą około 50 milionów dolarów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/dj

podobne: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.  oraz:  Przewoźnicy o embargu: wielu grozi bankructwo. Moskiewskie media piszą o ewentualnym polskim embargu na rosyjski węgiel.

źródło: stooq.pl

rys. Paweł Kuczyński

rys. Paweł Kuczyński

UE w poszukiwaniu budżetu na 2015 rabuje polską wieś. Na celowniku grupy producenckie, branża mleczarska i małe gospodarstwa.


1. UE – w poszukiwaniu budżetu na 2015.

18.11.2014 (IAR) – Unia Europejska stoi w obliczu kryzysu budżetowego. Dotychczasowe negocjacje w sprawie wydatków na przyszły rok nie przyniosły rezultaty. Komisja Europejska ma w najbliższych dniach przygotować nowy projekt budżetu. Rozpoczyna się więc wyścig z czasem. Chodzi o to, by uniknąć problemów z tak zwanym budżetem prowizorycznym od stycznia.

Tradycyjnie już Parlament Europejski chce zwiększyć wydatki w unijnej kasie, a kraje członkowskie chcą je ograniczyć. I tak jak w poprzednich latach, nowy budżet jest zakładnikiem poprzedniego. Europosłowie chcą najpierw załatania tegorocznej dziury budżetowej zanim dadzą światło dla wydatków na 2015 rok. Unijne rządy tymczasem nie zgadzają się na zwiększenie swoich składek do budżetu i uważają, że trzeba szukać oszczędności. „Mamy nadzieję, że znajdziemy rozwiązanie, które zadowoli wszystkich” – powiedział rzecznik Komisji Jakub Adamowicz.

Kompromis powinien być osiągnięty do końca grudnia. W przeciwnym razie, od nowego roku Unia Europejska będzie miała budżet prowizoryczny. Co miesiąc będą ustalane sztywne wydatki, których nie będzie można przekroczyć. A to oznacza problemy dla odbiorców unijnych funduszy, realizujących duże projekty. W budżecie może bowiem zabraknąć pieniędzy, jeśli przyślą do Brukseli wysokie rachunki domagając się zwrotu z unijnej kasy.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/mcm/

podobne: Zrzutka na dziurę w unijnej kasie. Nowelizacja budżetu na 2013. oraz:  UE: Porozumienie ws. budżetu na 2015 rok. Juncker za unią energetyczną. Transatlantycki wymiar unijnej energetyki. Hiszpania: dziurawe autostrady

…szukanie oszczędności odbije się oczywiście czkawką dla polskich rolników…

2. Polscy rolnicy stracą pieniądze z UE. Komisja Europejska zgłasza poprawki do PROWPolska pominięta przy rekompensatach z UE za mleko.

14.11.2014 (IAR) – Polscy rolnicy stracą unijne pieniądze? Chodzi o ponad 77 milionów euro. Komisja Europejska ma zastrzeżenia do 25 procent funduszy wypłaconych grupom producenckim w 2013 roku.

Polska w ubiegłym roku była największym beneficjentem unijnych funduszy dla grup producentów. Przydzielono jej z unijnej kasy ponad 300 milionów euro, co stanowiło prawie 90 procent wydatków. Unijni kontrolerzy mają jednak zastrzeżenia do sposobu przydzielania środków grupom, które powstawały bez odpowiedniej weryfikacji. Polska została poproszona o przedstawienie planu naprawy błędów, kontroli grup producenckich oraz odzyskania niesłusznie przyznanych funduszy. W związku z brakiem odpowiedniej analizy problemów i działań Bruksela już we wrześniu przedstawiła propozycję zawieszenia 25 procent przyszłych wydatków. Negocjacje w tej sprawie są kontynuowane

Informacyjna Agencja Radiowa/Magdalena Skajewska/Bruksela/em/

podobne: „Wspólna Polityka Rolna” kosztem polskiego przemysłu rolno-spożywczego. oraz: Mariusz Gierej: Rytualny ubój polskiej gospodarki

15.11.2014 (IAR) – Komisja Europejska chce poprawek w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020. Do polskiej wersji projektu zgłosiła ich ponad 230.

Program ma być jednak zatwierdzony jeszcze w listopadzie.

Najważniejszą zmianą proponowaną przez Komisję jest zwiększenie powierzchni małego gospodarstwa mogącego skorzystać z pomocy. „Reguluje to współczynnik SO czyli jego wielkość ekonomiczna” – wyjaśnia minister rolnictwa, Marek Sawicki. KE chce, by wsparciem były objęte gospodarstwa o wielkości co najmniej 10 tysięcy SO. Oznacza to obowiązek uzyskania rocznego przychodu wynoszącego minimum 10 tysięcy euro. W praktyce dotyczy to obszarów o powierzchni co najmniej 10 hektarów. Wsparcie ma wynieść 60 tysięcy złotych.

Jak przekonuje Sawicki, warto ubiegać się o środki wspólnie z sąsiadami. Takie działanie zwiększa szansę zakupu maszyn rolniczych czy urządzeń do przetwórstwa rolnego.” Dodatkowo, istnieją plany rozporządzeń, które mają faworyzować tego typu inicjatywy” – kończy Sawicki.

Na realizację PROW w latach 2014-2020 przeznaczonych będzie 13,5 miliarda euro. Większość tej kwoty to środki unijne.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/dyd

polecam również: Z deszczu pod rynnę czyli… jak Polska dorabia Europę oraz: Mit “unijnej pomocy” oficjalnie obalony. Nie idźmy tą drogą! i to: PAN: przepisy i system dopłat nie sprzyjają rolnictwu ekologicznemu.

20.11.2014 (IAR) – Polska pominięta przy wypłacie unijnych rekompensat za mleko w związku z rosyjskim embargiem. Komisja Europejska przyznała odszkodowania krajom bałtyckim, rozmawia także z Finlandią. Polska, choć zabiegała o pomoc, raczej nie ma na nią szans.

28 milionów euro – tyle pieniędzy z unijnego budżetu otrzymają producenci mleka z trzech krajów bałtyckich. „Rynki mleczne na Łotwie, Litwie i w Estonii najbardziej ucierpiały w wyniku rosyjskiego embarga” – tłumaczył decyzję komisarz do spraw rolnictwa Phil Hogan. Z danych Komisji wynika, że również w Finlandii nastąpił znaczny spadek cen. Dlatego i rząd w Helsinkach może liczyć na unijne wsparcie, a rozmowy w tej sprawie są właśnie prowadzone.

Straty w Polsce, choć duże – jak powiedział Polskiemu Radiu jeden z urzędników – to są mniejsze w porównaniu z krajami bałtyckimi, czy Finlandią. Takie jest oficjalne stanowisko Komisji i trudno z nim polemizować, ale dochodzą jeszcze nieoficjalne komentarze niektórych urzędników – to kara za aferę z zawyżonymi wnioskami dotyczącymi rekompensat dla producentów owoców i warzyw.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/mcm/

…a jeszcze nie tak dawno Sawicki mówił o łagodnym potraktowaniu producentów mleka. Wyszło jak zwykle.

podobne: Eurokołchoz kosztuje: Kwoty na mleko przekroczone (zapłacimy ok. 195 mln zł). Czynsze mogą wzrosnąć. 620 mln EUR na pensje dla EUrzędników

źródło stooq.pl

polecam również: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.

Paweł Kuczyński - eurokołchoz

Paweł Kuczyński – eurokołchoz

Atak euro i polosocjalizmu. Przedsiębiorcy protestowali przeciwko polityce rządu. Będzie wspólny protest przewoźników i sadowników?


W jednym dniu usłyszeliśmy dwie złe wiadomości mówiące o kolejnych szaleństwach eurosocjalistów i socjalistów rodzimych. Przedsiębiorcy mają dość regulacji i zdzierstwa podatkowego i protestują.

W ramach ekoterrorystycznego szału Unii Europejskiej od nowego roku ceny paliwa dla statków na Morzu Bałtyckim mogą wzrosnąć o 40 procent. To wynik tego, że w życie wchodzi unijna dyrektywa, która ogranicza zawartość siarki w paliwach używanych przez statki na Bałtyku i Morzu Północnym do 0,1 procenta.

Z kolei Sejm uchwalił ustawę, która wprowadza nową koncesję – na obrót węglem z zagranicy. Ustawa utrudnia też import węgla do Polski przez wprowadzenie systemu zabezpieczeń majątkowych, jakie mają składać importerzy. Ponadto ustawa zwiększa o 40 etatów ilość urzędasów w Urzędzie Regulacji Energetyki, na co podatnicy wydadzą 4 mln zł rocznie. Za uchwaleniem nowelizacji głosowało 435 posłów. Tylko dwaj posłowie zagłosowali inaczej. Przeciw była Anna Grodzka z Partii Zielonych, a Przemysław Wipler, poseł KNP, wstrzymał się od głosu.

W kogo uderzają euro- i polosocjaliści? Bezpośrednio w przedsiębiorców, którym utrudnia się prowadzenie działalności gospodarczej i podnosi jej koszty, a pośrednio w konsumentów, którzy pozostają na samym końcu gospodarczego łańcucha pokarmowego i za to wszystko będą musieli ostatecznie zapłacić z własnej kieszeni. Szacuje się, że w rezultacie droższego paliwa dla statków dojdzie do kilkunastoprocentowej podwyżki cen frachtu i biletów na promy. Natomiast utrudnienie importu węgla to uderzenie w sektor energetyczny, któremu trudniej będzie kupić tańszy węgiel z zagranicy i w efekcie więcej za prąd zapłacą i Polacy prywatnie, i polskie firmy.

W tej sytuacji nie ma się co dziwić, że przedsiębiorcy mają dość i około 200 właścicieli małych i średnich firm protestowało przed Sejmem przeciwko antyrynkowej polityce rządu PO-PSL. Jak poinformowało Polskie Radio, przedsiębiorcy żądali wprowadzenia ułatwień w funkcjonowaniu małych i średnich przedsiębiorstw, w tym m.in. zmiany sposobu rozliczania faktur i podniesienia kwoty wolnej od podatku, zmian w zasadach opłacania ZUS-u, ograniczenia uprawnień urzędników skarbowych, którzy dostają premie za wystawianie mandatów oraz uproszczenia przepisów.”

Tomasz Cukiernik za nczas.com

podobne: Tani węgiel solą w oku lobby górniczego. POwszechna zgoda na komunizację (certyfikaty jakości, koncesje) branży i dopłacanie do interesu za pieniądze podatników. oraz: „List uradowanego górnika” czyli 250 mln. „POmocy” na „zamknięcie” kopalni. Deficyt w kasie miedziaka z Lublina, który błaga o niskie podatki. Bankructwa firm. i to: Pakiet klimatyczny – sukces Ewy Kopacz? Być może, ale to Polacy słono za jej sukces zapłacą. Cameron nie ma wątpliwości: UE chce ukraść pieniądze ludzi, których reprezentuje. Czy w GB przeleje się czara goryczy? polecam również: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli.

Przedsiębiorcy protestowali przeciwko polityce rząduBędzie wspólny protest przewoźników i sadowników?

07.11.2014 (IAR) -Przedsiębiorcy protestowali przeciwko polityce rządu. Przed Sejmem około stu właścicieli małych i średnich firm domagało się zmiany polityki rządu wobec tego typu firm.

Protestujący w trakcie manifestacji podpalili kukły premier Ewy Kopacz oraz ministra finansów.

Piotr Surmacki organizator protestu wyjaśniał, że przedsiębiorcy oczekują od rządu wprowadzenia ułatwień w funkcjonowaniu małych i średnich przedsiębiorstw i przedstawił kilka postulatów. Właściciele firm domagają się między innymi zmiany sposobu rozliczania faktur i podniesienia kwoty wolnej od podatku – mówili, że w Polsce jest ona najniższa – 3 tysiące złotych w Anglii 10 tysięcy funtów. Przedsiębiorcy domagają się również zmian w zasadach opłacania ZUS-u, oraz ograniczenia uprawnień urzędników skarbowych, którzy mają premie za wystawianie mandatów właścicielom firm.

Dominik Chernik podkreślał, że przedsiębiorcy chcą też, by Urzędy Skarbowe mogły sprawdzać ich dokumenty za krótszy niż do tej pory okres. Obecnie urzędnicy mogą kontrolować dokumenty za okres pięciu lat i dowolnie interpretować przepisy, tymczasem właściciele firm chcą, by ten okres skrócić do roku. Ponadto oczekują też uproszczenia przepisów dotyczących działalności.

Właściciele firm skarżyli się także na to, że są traktowani jak złodzieje i potencjalni oszuści, że nie są szanowani choć stwarzają aż 80 procent miejsc pracy w Polsce.

Przedsiębiorcy podkreślali, że górnictwo to tylko 3 procent polskiego PKB, a małe i średnie firmy to 67. Dlatego pytają „dlaczego rząd godzi się na dokładanie pieniędzy do kopalń, a przedsiębiorcom rzuca kłody pod nogi?”.

Przedsiębiorcy złożyli też w kancelarii Sejmu petycję ze swoimi postulatami.

Informacyjna Agencja Radiowa IAR Witold Banach/sk

podobne: Przedsiębiorcy walczą o skażony alkohol. Wiceminister popełnił przestępstwo? oraz: Kosztowna głupota. Nacjonalizacja rynku podręczników doprowadzi do bankructwa wielu przedsiębiorców, a dzieci stracą możliwość nauki z lepszych książek. i to: „Dziennik GP” – Firmy uderzone VAT-em. Ożywienie w gospodarce dusi przedsiębiorczość? a także: Dobrobyt pracownika jest ściśle związany z sukcesem przedsiębiorcy pracodawcy. polecam również: Czy rząd Donalda Tuska wraz z całą administracją podatkową postawili sobie za cel, by wszyscy przedsiębiorcy albo zbankrutowali, albo wyprowadzili się za granicę? i to: Co „prawdziwa prawica” Kaczyńskiego szykuje dla przedsiębiorców i reszty Polaków oraz: Marcin Nowacki o dokręcaniu śruby polskim przedsiębiorcom. a także: Rostowski vs. gospodarka…10 POtężnych ciosów dla przedsiębiorców polecam również: Dla złodziei figa z makiem – MISie mówią dośc!

10.11.2014 (IAR) – Przewoźnicy liczą milionowe straty i tracą cierpliwość. Od kilku miesięcy, po wprowadzeniu rosyjskiego embarga na unijne produkty, nasza sytuacja stale się pogarsza, a rząd nie reaguje – alarmują transportowcy i nie wykluczają wspólnych protestów z sadownikami.

Prezes Ogólnokrajowego Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych i Spedytorów „Podlasie” Waldemar Jaszczur powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że decyzja o dołączeniu do protestów może zapaść jeszcze w tym tygodniu.

Waldemar Jaszczur zwrócił uwagę, że problemy przewoźników mogą przełożyć się wkrótce na rynek pracy. „Tysiące kierowców, spedytorów i dyspozytorów, ludzi bezpośrednio i pośrednio związanych z naszą branżą tracą miejsca pracy” – alarmował rozmówca IAR. Podkreślił, że we wszystkich firmach tendencja jest taka, aby redukować zatrudnienie i sprzedawać zalegające na parkingach pojazdy, które generują koszty i od których przewoźnicy muszą płacić podatki.

Z niepokojem sytuację obserwują mieszkańcy regionów, w których szczególnie dużo jest firm transportowych. Do takich należy powiat łukowski na Lubelszczyźnie – przyznaje starosta Janusz Kozioł. Zwrócił uwagę, że tylko w gminie Trzebieszów funkcjonuje kilkadziesiąt firm, z których każda posiada kilkanaście lub kilkadziesiąt samochodów ciężarowych.

Polska jest liderem drogowych przewozów transportowych w Europie. Flota polskich przewoźników liczy ponad 150 tysięcy aut.

IAR/Tomasz Marciniuk/buch

źródło: stooq.pl

podobne: Pisarska: rosyjskie embargo wpływa tylko na ułamek eksportu do Rosji. Przewoźnicy o embargu: wielu grozi bankructwo. Moskiewskie media piszą o ewentualnym polskim embargu na rosyjski węgiel. oraz: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.

zamiast komentarza cytat:

…Oto właściciele ziemscy – na czym im zależy? By ziemia była płodna, a pogoda sprzyjająca. Ale co z tego wynika? Że zboża będzie pod dostatkiem, a cena się obniży, a więc zyskają na tym ci, którzy nie mieli majątku. Oto producenci – o czym nieustannie myślą? Aby udoskonalać swoją pracę, zwiększać moc maszyn, zdobywać surowce na jak najlepszych warunkach. A do czego to wszystko prowadzi? Do obfitości i niskiej ceny produktów, to znaczy, że wszystkie wysiłki podejmowane przez producenta, który się tego nawet nie domyśla, przekształcają się w zysk konsumenta, którym także ty jesteś. To samo dotyczy wszystkich zawodów. Co więcej, także kapitaliści podlegają temu prawu. Oni są bardzo zajęci zarabianiem pieniędzy, oszczędzaniem, czerpaniem korzyści z tego wszystkiego, co robią. To bardzo dobrze, ale im większy sukces odnoszą, tym bardziej przyczyniają się do zwiększania kapitałów i siłą rzeczy do obniżania procentu. A kto czerpie korzyść z obniżania procentu? Czyż najpierw nie pożyczkobiorcy, a w końcu konsumenci produktów, które są wytwarzane dzięki kapitałom? Nie ma zatem wątpliwości, że końcowy rezultat wysiłków każdej klasy to dobro wspólne wszystkich klas….” (Frédéric Bastiat)

Frederic Bastiat socjalizm