Zamiast „jednolitego podatku” centralna baza (PO)rachunków oraz „obywatelska emerytura” czyli… szukanie pokrycia dla rekordowego deficytu kosztem obywateli. Ostrowice jako przykład (nie)”zrównoważonego rozwoju” w skali mikro.


rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Wygląda na to, że ominą nas dobrodziejstwa jednolitego podatku. Głównym powodem rezygnacji z tego projektu jest jego wpływ na drobnych przedsiębiorców, którzy płaciliby niemal dwukrotnie wyższą stawkę niż obecnie. Projekt poległ w dużej mierze ze względu na to, że był tym czym miał nie być. Założenia mówiły o uproszczeniu podatku dla osób fizycznych by wszystkie daniny złączyć w jedną. Po drodze powstał dziwny kompromis mający spełniać założenia sprawiedliwości społecznej, który gwałtownie skomplikował cały projekt. Efektem był chaos i kolejne niedotrzymane terminy. Grabarzem projektu okazał się kalendarz. Mamy 21 grudnia, a projektu nie dało się już skończyć by obowiązywał od 2017 roku. Na szczęście w budżecie nie zapisano dodatkowych wpływów, które miały pochodzić z tej unifikacji.

Rekordowy deficyt w 2017 roku

Na rok 2017 zapowiadany jest w Polsce niemal 60 miliardowy deficyt budżetowy. To najwyższa wartość jaka kiedykolwiek trafiła do ustawy budżetowej. Wartość ta ma jeden podstawowy negatywny skutek. Będziemy się musieli najprawdopodobniej silnie zadłużyć za granicą. Pomysł przeniesienia zadłużenia wewnątrz kraju poprzez nakłonienie obywateli do reinwestowania środków z programu 500+ w obligacje okazał się niemal zupełnym fiaskiem. Analitycy zwracają uwagę, że silne uzależnienie od kredytowania z zewnątrz może powodować jego mniejszą stabilność. W efekcie jeżeli inwestorzy będą tracić zaufanie koszty kredytu mogą istotnie wzrosnąć co dalej pogłębi deficyt i osłabi złotego(internetowykantor.pl – Bez ważnej zmiany w podatkach. Rekordowy deficyt)

podobne:  „New Deal” po polsku czyli „jednolity podatek” dla przedsiębiorców. „Dobra zmiana” czy wielki kryzys? Nie – dla socjalizmu z ludzką twarzą. oraz: Trader21: Obligacje rządowe gwarantem straty. Inflacja i dewaluacja jako narzędzie walki z długiem. W czyich rękach spoczywa polski dług, i czy krach finansów publicznych zakończy się eutanazją?

„…Jeżeli więc mimo rządów pobożnego PiS-u piekło zagrozi Polakom to przynajmniej nie w 2017.  PiS-owi nie uda się tym docisnąć  podatkowo samo zatrudnionych tak aby wyzwolić ich spod  nieznośnej perspektywy płacenia mniej niż etatowcy.

Skorygowanie tej kapitalistycznej anomalii  wprowadzonej  jeszcze przez komunistów Millera w 2004 – umożliwienie samo zatrudnionym płacenia stawki liniowej 19% PIT-u – było punktem honoru PiS-u. Od lat była to furtka do obejścia podatkowego piekła normalnego PIT-u i ZUS-u razem,  jednego z najwyższych takich obciążeń w Europie.  PiS zdeterminowany był furtkę tę zamknąć i owinąć ją do tego drutem kolczastym.

Łączenie wszystkiego w jeden wysoki podatek „jednolity” miało pomóc Janosikowi Morawieckiemu w jego planach „odpowiedzialnego rozwoju” i „mobilizacji” kapitału polskiego.  Od dawna twierdziliśmy że  o ile dobra zmiana  jakimś cudem zmobilizuje tym polski kapitał to tylko do ucieczki zagranicę.  Wolnego kapitału polskiego od tego z pewnością nie przybędzie lecz przeciwnie, będzie go mniej.

Tym bardziej że dobra zmiana wyrzuca do kratki ściekowej nawet ten kapitał którego nie ma i który musi pożyczać  na swoje rozdawnictwo 500+.  Nic dziwnego że na rok 2017 zapowiadany jest w Polsce prawie 60 miliardowy deficyt budżetowy.  W międzyczasie Janosik Morawiecki wymyśla nowe metody finansowego terroru.  Jego najnowszym pomysłem jest projekt ustawy o centralnej bazie rachunków  Jak widać socjaliści PiS-u tak nawykli do „centralizmu demokratycznego” za komunizmu że w głowie im się nie mieści aby cokolwiek mogło nie być „centralne”.  Potrzebna jak psu piąta noga ustawa przewiduje nowy centralny urząd,  najpewniej z paroma setkami centralnych biurw,  śledzący centralnie  wszelkie możliwe miejsca w których ludzie pochować jeszcze mogli jakąś wartość.  Centralnym zadaniem urzędu będzie centralne informowanie o tym innych urzędów centralnych(cynik9 – Dobra zmiana bierze się za bitcoiny)

podobne: Rabunek na zlecenie czyli… oZUSowanie umów cywilno-prawnych oraz: Premier: pełne oskładkowanie wszystkich umów byłoby ze stratą dla ludzi

…Pani minister Rafalska w kwestii rozdawnictwa 500+ niedawno stwierdziła co następuje:

“Każda dyskusja na temat wprowadzenia programu zaczynała się od zarzutu, że rodziny na pewno zmarnotrawią pieniądze, wydadzą na alkohol. Dziś wiemy, że to problem marginalny. Średnio zmiana pieniędzy na inne świadczenia, bony, usługi dotyczy miesięcznie 600 rodzin. Przy skali programu to margines – wyjaśniała Rafalska. – To dowód, że rodziny same najlepiej wiedzą na co wydawać te pieniądze – mówiła minister.”

Mając więc dowód na to że rodziny same najlepiej wiedzą jak wydawać swoje pieniądze, Pani minister chwali program rządowy który sprowadza się do zabierania owych pieniędzy tymże rodzinom pod przymusem w ramach tzw. „pomocy rodzinie”… Prawda że logiczne? Oczywiście że nie, bo tu chodzi o inną „logikę”:

„…Tylko w ten sposób może potem błaznować w roli św. Mikołaja i rozdawać je intelektualnej elicie narodu. Tylka ta elita, dziwnym zbiegiem okoliczności, sama wie najlepiej  na co je wydać i pomocy Rafalskiej przy tym jakoś nie potrzebuje.  Wystarczy że troszczy się ona o kasę. Trochę wprawdzie gorzej u tej elity z wiedzą jak tę kasę samemu zarobić ale od czego w końcu elity mają  PiS i jego czerwoną ministrę?” (cynik9 – Na co wydać swoje pieniądze)

podobne: PIS lepszy od POprzedników… w zadłużaniu Polaków. O jakim „zwrocie z inwestycji” mówią piewcy programu „500+”? Niesprawiedliwość redystrybucji i społeczna funkcja własności prywatnej.

Mamy zatem czarno na białym przyznanie się polityków do uprawiania bezczelnego procederu przekupywania podatników za ich pieniądze. I chociaż nie będzie tego procederu (póki co) ułatwiał „jednolity podatek”, to kierunek uzależnienia obywatela od  „redystrybucji” zostanie utrzymany w inny sposób – w ramach tzw. „uszczelniania” obecnie obowiązującego systemu podatkowego… (Odys)

„…Od 1 stycznia 2017 r. mali oraz średni przedsiębiorcy będą podlegali obowiązkowi składania comiesięcznego pliku JPK_VAT (ewidencja zakupu i sprzedaży VAT). Pierwsze sprawozdania ww. przedsiębiorcy będą musieli złożyć do 25 lutego 2017 r. Obecnie JPK przesyłają już duże firmy.

Zaliczenie do określonej grupy przedsiębiorców zależy od liczby zatrudnianych osób oraz od wielkości obrotów firmy.

Rozszerzenie katalogu podmiotów, które mają obowiązek raportowania, ma za zadanie pozyskanie bieżącej informacji o transakcjach podlegających opodatkowaniu VAT. Umożliwi to szybką i skuteczną identyfikację wyłudzeń oraz unikania opodatkowania…” (inforfk.plNowy obowiązek dla małych i średnich przedsiębiorców)

…natomiast pod pretekstem „procesu elektronizacji i usprawnienia obrotu gospodarczego, a także upowszechnienia płatności bezgotówkowych” i „prac nad systemem fiskalizacji online”, zaplanowano że…

„…kasy fiskalne od stycznia 2018 roku będą podłączone online i będą automatycznie przesyłać dane o sprzedaży do centralnego repozytorium prowadzonego przez MF. Jednocześnie, kasy poza wydawaniem papierowych paragonów klientom będą wysyłać elektroniczne paragony zainteresowanym użytkownikom, którzy wyrażą na to zgodę i zarejestrują się. Pośredniczyć w tym będzie przygotowywana przez KIGEiT platforma dystrybucji paragonów elektronicznych z kas fiskalnych bezpośrednio do konsumentów. System ten ma gwarantować pełną anonimowość przesyłanych danych. Najprostszą formą będzie przekazanie paragonu elektronicznego na pocztę e-mail lub sms, czy też do aplikacji mobilnych” – wyjaśniono…

Ministerstwo uzasadnia wprowadzenie obowiązkowych e-paragonów ograniczeniem szarej strefy. Według resortu „wyniki analizy ekonometrycznej wskazują, że przyrost liczby aktywnych kas fiskalnych w relacji do liczby aktywnych przedsiębiorstw w Polsce o 0,1 prowadzi średnio do spadku udziału szarej strefy w PKB o 0,33 pkt. proc.” MR powołuje się też na doświadczenia innych państw, takich jak Węgry, Bułgaria, Chorwacja, Słowenia czy Gruzja – gdzie wprowadzenie systemu rejestrowania sprzedaży za pomocą kas fiskalnych poprawiło wpływy z VAT. Resort rozwoju liczy także na „zwiększenie akceptacji płatności bezgotówkowych oraz zapewnienie konsumentom dostępu do paragonów elektronicznych w jednym miejscu”. (PAP) mick/ je/ (stooq.pl – MR: podpisano porozumienie ws. utworzenia platformy e-paragonów)

„…od przyszłego roku wszystkie firmy mają przesyłać co miesiąc do policji skarbowej wszystkie faktury, stany magazynowe nawet wyciąg z konta.
Totalna kontrola wszystkich, zapewne już na poziomie ogólnopolskiej bazy danych za pomocą algorytmów, które mają wyłapać podejrzane rzeczy.
Do wytypowanych nieszczęśników zapuka policja skarbowa, które może wlezć wszędzie nawet do miejsc niepowiązanych z prowadzoną działalnością, zażądać dowolnych dokumentów również niepowiązanych z prowadzoną działalnością, wejść oczywiście bez uprzedzenia jak dotychczas.
Jeśli “gestapo” uzna że jakaś faktura jest lipna wg ich kryteriów można iść na 25 lat do więzienia, do dyspozycji mają też konfiskate rozszerzoną, czyli trzeba udowodnić im pochodzenie majątku, który posiadamy nawet i 20 lat, pod groźbą jego odebrania.

Na dodatek, jeśli komuś nie do śmiechu, ministerstwo finansów, które tak dzielnie walczy z hazardem, że od lipca będzie nakazywało blokować tysiące domen rozmaitych kasyn online, samo staje się takowym organizując loterie paragonową, ciekawe czy zablokują sami siebie.” (Szelo)

Mamy więc do czynienia z konkretnym krokiem w kierunku upieczenia jeszcze jednego półgęska umożliwiającego nadzór nad obywatelem i jego własnością tj. ze stopniowym eliminowaniem gotówki, w walce z którą najciekawszy przypadek wydarzył się w Indiach… (Odys)

„…Banknoty o nominałach 500 i 1000 rupii, stanowiące 86% gotówki będącej w obiegu, z dnia na dzień przestały być w Indiach legalnym środkiem płatniczym. Premier Narendra Modi ogłosił swoją decyzję 8 listopada, kiedy cały świat emocjonował się wyborami w USA. Szef rządu Indii stwierdził, że przyczyną zmian jest „walka z unikaniem opodatkowania oraz szarą strefą”

…Na stronie Ministerstwa Rozwoju można znaleźć dokument dotyczący „zwiększania obrotu bezgotówkowego”. Zgodnie z jego założeniami, udział gotówki w transakcjach na obszarze Polski, ma spaść w ciągu 5 lat z 21,5% do 15%. W tym celu rozważane jest m.in. obniżenie limitu transakcji gotówkowych.

Jeden ze sposobów na przekonanie Polaków do obrotu bezgotówkowego, zakłada wprowadzenie specjalnych ulg podatkowych. W przypadku transakcji elektronicznych, stawki podatku VAT miałyby zostać obniżone o 1 punkt procentowy, do 22% i 7%…

…Wszystko odbywa się pod pięknie brzmiącymi przykrywkami, ale prawdziwym motywem jest możliwość grabienia ludzi na skalę większą niż kiedykolwiek w historii.

Ogromna liczba krajów boryka się dziś z problemem zadłużenia. Wycofanie gotówki byłoby dla polityków wymarzonym rozwiązaniem. Społeczeństwo bezgotówkowe umożliwia wprowadzenie negatywnych stóp procentowych. Obywatele byliby zmuszeni do płacenia za trzymanie pieniędzy w bankach, a zadłużenie zostałoby zredukowane. Z kolei rządy mogłyby zapożyczać się po zerowym koszcie. Co stałoby zatem na przeszkodzie, aby politycy mogli dalej zadłużać obywateli i sponsorować za to coraz bardziej absurdalne wydatki? Można jedynie domyślać się, jakie obietnice wyborcze pojawiłyby się w programach poszczególnych partii.

Czego możemy spodziewać się obecnie? Z pewnością walka z gotówką zmobilizuje przezorną część społeczeństwa do ucieczki w metale szlachetne. Potwierdzają to wydarzenia w Indiach.

Warto zaznaczyć, że sposób wprowadzenia zmian w Indiach nie wyglądał rozsądnie z punktu widzenia elit, gdyż wywołał wściekłość ludzi. Można zatem zakładać, że był to eksperyment – co stanie się, jeśli w jednym momencie zdelegalizujemy większość banknotów. Nie zmienia to faktu, że większość zmian mających na celu walkę z gotówką, to mniej odczuwalne działania (wycofanie pojedynczego nominału, obniżenie limitu transakcji gotówkowych). Ich wychwycenie wymaga od społeczeństwa większej czujności. To tzw. powolne gotowanie żaby – jeśli walka z gotówką będzie prowadzona etapowo, to ludzie nie zauważą zmian.

Jeśli w przyszłości dojdzie do wycofania gotówki, będzie to prawdopodobnie połączone z wprowadzeniem bezwarunkowego dochodu gwarantowanego. Zostanie on ustawiony na takim poziomie, aby zapewnić najbiedniejszym minimum potrzebne do przeżycia, a jednocześnie pozbawić masy motywacji do wyjścia na ulicę.” (Zespół Independent Trader – Walka z gotówką przybiera na sile)

podobne: „Dziennik Gazeta Prawna”: NBP eliminuje obrót gotówką. „Puls Biznesu”: Podatkowe pole minowe oraz: Cynik9: Szaleństwo dobermanów czyli… Wielki Brat chodzi po suficie

Cytowany wyżej cynik9 założył że wraz z rezygnacją rządu z „jednolitego podatku”, nie dojdzie do „oskładkowania” ostatniej już grupy pracowników zwolnionej w Polsce z ZUSowskiego haraczu. Niestety rząd wcale z tego pomysłu nie zrezygnował, i już niedługo wszyscy pracownicy będą „sprawiedliwie” (bo po równo) okradani… (Odys)

Umowy o dzieło to ostatnia z form zatrudnienia, przy których nie trzeba płacić składek ZUS. Ale już niedługo. Rząd, który dokonał przeglądu systemu ubezpieczeń społecznych, wprost zaleca w nim rozważenie „rozszerzenia katalogu tytułów podlegania ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym” o osoby wykonujące pracę na podstawie tego rodzaju umowy.

Przegląd jest już oficjalnym dokumentem przyjętym przez Radę Ministrów i niebawem zajmie się nim Sejm. Można się więc wkrótce spodziewać szczegółowych propozycji w tej sprawie. Ozusowanie umów o dzieło byłoby próbą załatania dziury w systemie. Do 2015 r. z tej formy korzystało rocznie około 200 tys. pracujących – takich, dla których była to jedyna podstawa zatrudnienia. Można zakładać, że w 2016 r. popularność dzieła jeszcze wzrosła po tym, jak składkami na ubezpieczenie społeczne obłożono wszystkie umowy-zlecenia (wcześniej to one były podstawowym typem tzw. umowy śmieciowej; w 2015 r. na ich podstawie pracowało ponad milion osób)…” (Czytaj więcej tu: praca.interia.pl – PiS łata dziury w systemie. Oskładkuje umowy o dzieło)

To oczywiście w żaden sposób nie naprawi niewydolnego systemu „ubezpieczeń społecznych”. Dlatego też rząd szykuje kolejną jego reformę. Cytuję:

„…Zapewne zdajecie sobie sprawę, że nie chodzi o to żeby emerytury były wyższe. Istnieje na przykład koncepcja, że aby dostać emeryturę trzeba będzie przepracować 15 lat. Jak ktoś przepracuje mniej, mimo, że ZUS będzie podprowadzał swoją cześć, to dostanie emeryturę w wysokość 0 złotych (słownie: zero złotych). Pieniędzy oczywiście nie odzyska tez w inny sposób. Mówiąc wprost – Państwo ukradnie mu w majestacie prawa całkiem sporo pieniędzy. A… jest też szansa, że to ile wpłacamy do najukochańszej instytucji Polaków też nie ma znaczenia, bo wszyscy dostaniemy tyle samo. Czyli tyle żeby w miarę szybko umrzeć i nie obciążać systemu…” (DWS24.pl13 lutego 2017 roku)

Więc jak ktoś myślał że pomysł obcinania emerytur dotknie tylko UBeków, to ma teraz dowód na zwodniczość tego rodzaju autosugestii. Ja lojalnie ostrzegałem że precedens z UBeckimi emeryturami to tylko rozgrzewka przed nabraniem prędkości w mieleniu przez wielkie koło „sprawiedliwości społecznej” własności ludzi którzy niczym sobie na tego rodzaju „Prawo i Sprawiedliwość” nie zasłużyli.

Wychodzi więc na to że PIS jako naturalnie socjalistyczny projekt/partia nie tylko kontynuuje reformy zapoczątkowane przez takich samych ideologicznie poprzedników (Tusk znowu obiecuje (grozi) że da (zabierze). Michalkiewicz: „Źle było, źle będzie…”), ale wykazuje się na dodatek dużo bardziej bezwzględną kreatywnością  wymyślając coraz to nowe i perfidne w swej naturze sposoby rabunku… „Domiar podatkowy”, „solidarność podatkowa”, czy kolejna „reforma emerytalna” nie są bowiem żadną nowością, ale zdecydowanie się na ich wdrożenie jak również stworzenie narzędzi w postaci „centralnej bazy rachunków”, „e-paragonu” i „oskładkowanie” ostatniej już formy zatrudnienia, z całą pewnością ułatwi PISowi sięgnięcie głębiej do kieszeni Polaków. „Damy radę!” nabiera całkiem realnych kształtów…(Odys)

podobne: Pod przykrywką wygłupu Sikorskiego fala rabunku przetoczyła się przez sejm: uwolnienie kominówek, rząd kładzie łapę na depozytach, centralna baza „haków” skarbówki, zamiast śmieciowych umów o pracę będzie śmieciowa emerytura. Do diabła z taką opozycją! Dratewka potrzebny od zaraz oraz: Do dziurawego wora FUS (dzięki oskładkowaniu „śmieciówek”) trafi 650 milionów złotych. i to: Budżet państwa na kończący się 2015 rok okazał się być prawdziwą ruiną… ale czy PIS będzie nas kosztował mniej? Oczywiście że nie – zamach na umowy cywilnoprawne i to: Papierowe rozliczanie komuny jako ekwiwalent sprawiedliwości czyli… zamiast osądzenia zbrodni prawo do rabunku UBeków na podreperowanie ZUSu.

„…„sprawiedliwość społeczna”, to elegancka nazwa rozmaitych łajdactw, przeważnie – rabunku maskowanego pozorami legalności. Gdybym z pistoletem w ręku zgłosił się do bogatszego ode mnie i pod groźbą użycia broni zażądał od niego natychmiastowego podzielenia się ze mną majątkiem, to każdy sąd uznałby to za rabunek. Jeśli jednak wynajmę sobie posła i ministra, opłacając ich walutą głosów wyborczych, to ten sam czyn zostanie uznany za realizację „sprawiedliwości społecznej”. A przecież istota czynu pozostaje taka sama. Niestety nie rozumie tego nawet papież Franciszek, który niedawno pochwalił komunistów, że myślą według zasad nauki Chrystusowej. Jest to oczywista nieprawda, bo Chrystus mówił: „daj!”, podczas gdy komuniści mówią: „bierz!” Ale żeby dać, to najpierw trzeba mieć, a zatem warunkiem sine qua non praktykowania chrześcijańskiego przykazania miłości bliźniego, jest własność prywatna. Tymczasem podstawowym punktem programu komunistycznego jest właśnie likwidacja własności prywatnej, zatem między chrześcijaństwem a komunizmem istnieje sprzeczność nie do pokonania…” (Stanisław Michalkiewicz – Hołota panoszy się w Sejmie)

podobne: Przerośnięte państwo gwarancją problemów jego obywateli. O demokracji, państwie „opiekuńczym” i długu „publicznym” czyli przejadaniu przyszłości na własne życzenie. oraz: O tym jak państwo „opiekuńcze” zamiast pomagać jednostkom zubaża całe społeczeństwo i to: Seks, pieniądze i władza czyli… Niemcy w buduarze Goeringa. Lewy stosunek do Kościoła, wolności i własności źródłem syfilisu moralnego socjalistów. Rewolucja bolszewicka trwa.

Jeśli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić do czego tego rodzaju polityka potrafi doprowadzić, albo uważa że to jakaś wirtualna rzeczywistość i że nie ma żadnego związku między deficytem/długiem a polityką fiskalną oraz własnością, to polecam jeszcze jedną lekturę… (Odys)

„…decyzją rządu B. Szydło w Ostrowicach wprowadzono pod koniec 2016 zarząd komisaryczny. Ma to być przygotowaniem do rozparcelowania gminy między bardziej poczytalnych sąsiadów…

…Samorząd gminy, jak małpa z brzytwą, pożyczał zresztą chaotycznie nie tylko na infrastrukturę.  Raz były to szkoły, innym razem prąd do latarni. Wreszcie w ramach kolejnej reorganizacji postanowił sięgnąć po najnowsze zdobycze finansowej inżynierii, co gminę  ostatecznie pogrążyło. Pozbył się mianowicie swojego majątku związanego z wodociągami po to aby go z powrotem zaleasować. Potem, w sytuacji podbramkowej, gmina w panice ratowała sytuację bieżącą odkupując ten majątek za znacznie większą kwotę. Ktoś sprytny się obłowił, gmina zaś pozostała z workiem.

Uwagę przyciągają 3 miliony złotych które gmina wydaje rocznie na obsługę długów. Na długu 35M oznacza to zwrot bliski 10%, który w obecnych warunkach niskich stóp procentowych jest prawdziwym klejnotem. Wkłada go do swojej kieszeni prawdopodobnie przedsiębiorczy finansista gminy, parabank z którym samorząd robił interesy. Przewija się w papierach skupująca długi spółka z Łodzi  której burmistrz genialnym posunięciem sprzedał część długów gminy. Pewnie myślał że nie musi ich dłużej spłacać…

Jest w tej historii coś niepokojącego, i nie jest tym bynajmniej bankructwo. Bywają sytuacje nieprzewidziane, są popełniane błędy i owszem, od czasu do czasu ktoś bankrutuje. Świat się na tym nie kończy. Tym niepokojącym czynnikiem jest natomiast chocholizm niewielkiej społeczności niezdolnej do samodzielnego rządzenia się,  połączony z  porażającą bezmyślnością jej wybranych decydentów. Gdyby mieszkańcom gminy socjalizm nie przerwał witalnego nerwu łączącego portfel z mózgiem i sami musieliby płacić za swoje wodociągi czy kanalizację to wnet by odkryli że cudów nie ma i że ich na to nie stać. Znaleźli by rozwiązania alternatywne, lepsze  i przede wszystkim mieszczące się w budżecie. Ale nie, mimo sygnałów zbliżającej się katastrofy i ratowania się ryzykownymi pożyczkami zarząd gminy parł z programem daleko przekraczającym jej finansowe możliwości. Zamiast wdepnąć na hamulec uciekał się do coraz bardziej ryzykownych gimnastyk finansowych, robiąc biznes z parabankami. Nikomu jakoś te partnerskie związki lisa z drobiem nie wydały się podejrzane. Nikomu nie zaświeciła się czerwona lampka ostrzegawcza. I wiadomo dlaczego – bo to nie ich pieniądze,  tylko pożyczone(cynik9 – Polski Detroit)

podobne: gigantomania chorobą samorządów. oraz: Samorządowe „inwestycje” to wzrost zadłużenia i podwyżki opłat. Rentowność długu i rosnąca obsługa kosztów. Państwo broni się przed zwrotem zagrabionego mienia i zmianami w ordynacji podatkowej, obniżka podatków nie tak szybko (fiskus łupi rodzinę). Innowacje obce sektorowi MSP. „Polska Miedź” rabowana podatkiem od wydobycia. oraz: Państwo w połączeniu z biznesem: marnotrawstwo, kumoterstwo, rabunek i korupcja na koszt podatników a Polacy podobno nie lubią nepotyzmu i to: Hulaj dusza piekła nie ma! Umorzenie dochodzenia nie musi być uzasadnione. Samorządy domagają się ograniczenia dostępu do informacji publicznej. Za błędy urzędnika płaci ubezpieczyciel. a także: „Zastaw się a postaw się”: Mazowsze bez dostępu do kont, Słupsk przerywa budowę aquaparku. polecam również: Konsekwencje zadłużania – Rząd sięga po kolejne rezerwy

Adam Wycichowski niewolnik - emerytury gwiezdne

Adam Wycichowski niewolnik – emerytury gwiezdne

Papierowe rozliczanie komuny jako ekwiwalent sprawiedliwości czyli… zamiast osądzenia zbrodni prawo do rabunku UBeków na podreperowanie ZUSu.


Adam Wycichowski niewolnik - men in black

Adam Wycichowski niewolnik – men in black

„IPN przedstawił listę aktów oskarżenia, które prokuratorzy Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu skierowali w sprawie przestępstw i zbrodni popełnionych w czasie stanu wojennego. Łącznie skierowano 81 aktów oskarżenia przeciwko 136 osobom.

„Wielu z nich sądy jednak nie skazały, uznając, że część przestępstw jest przedawnionych, a niektórych sprawców objęła amnestia. Jeszcze inni – już nie żyją, a wielu przez lata skutecznie torpedowało próby wymierzenia im sprawiedliwości, choćby dostarczając zwolnienia lekarskie i nie stawiając się na rozprawy” – pisze IPN.

„Jerzy H. (…) działając wspólnie z dwoma oficerami SB znęcał się fizycznie i moralnie nad zatrzymanymi członkami Związku Zawodowego „Solidarność” w ten sposób, że bił ich pięściami i kopał po całym ciele, wykręcał ręce do tyłu, dusił zakładając na twarz maskę przeciwgazową z zablokowanym dopływem powietrza, porażał prądem elektrycznym, bił pałka milicyjną po rękach i stopach, groził pozbawieniem życia oraz znieważał słowami powszechnie uznanymi za obelżywe” – sąd pierwszej instancji uznał Jerzego H. winnym i skazał na 2 lata więzienia. Sąd Najwyższy podtrzymał wyrok w mocy.

„Jan D., Julian K., Mirosław T., Henryk N. (…) będąc funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa (…) w ramach postępowań karnych prowadzonych przeciwko członkom NSZZ Solidarność znęcali się psychicznie i fizycznie nad zatrzymanymi w ten sposób, że w trkacie wielogodzinnych przesłuchań znieważali ich słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe, demonstrując broń palną grozili pozbawieniem życia, zadawali uderzenia pięściami, pałką milicyjną oraz kopali po całym ciele, przykuwali kajdankami za ręce i nogi do kaloryfera oraz zmuszali do stania bez odzieży w otwartym oknie przy kilkustopniowym mrozie” – sąd w stosunku do Jana D. i Henryka N. zawiesił warunkowo wymierzone kary, a Mirosława T. i Juliana K. skazał na rok i 8 miesięcy więzienia.

„Roman S. (…) będąc funkcjonariuszem Komendy Miejskiej MO w Toruniu (…) zadał zatrzymanemu Cezaremu M. i Mariuszowi G. kilkanaście uderzeń pałką milicyjną po nogach i plecach” – sąd umorzył postępowanie przeciwko Romanowi S. na podstawie przepisów o amnestii z 1989 r.

Setka oskarżonych przez Komisję uniknęła kary.

Nienależyte ukaranie winnych zbrodni popełnionych w stanie wojennym owocuje teraz mówieniem o „pewnej kulturze” tamtych wydarzeń oraz poczuciem bezkarności i dobrze pełnionego obowiązku wśród osób, które w mniejszym lub większym stopniu tych zbrodni się dopuszczały.”

(ipn.gov.pl, telewizjarepublika.pl – IPN rozlicza zbrodnie stanu wojennego. Szczegóły śledztw mrożą krew w żyłach!)

podobne: Stan wojenny był tragedią dla Polski, ale niektóre środowiska dalej robią sobie żarty gloryfikując komunistów. a także: „Układ zamknięty” znów dał głos – „rzeźnik z Trójmiasta” niewinny i jeszcze: 13 grudnia – Uśmiercona nadzieja bez winy, kary a więc i bez przebaczenia polecam również: Umarł obywatel Jaruzelski czyli… Trzy niezależne komentarze o „kondukcie przebierańców” (i coś od siebie) i to: Śledztwo w sprawie „śmierci nieustalonych osób” czyli… Prokuratura zabrania prof. Szwagrzykowi ekshumacji ofiar zbrodni komunistycznych (uwaga!) na wniosek samego IPN. oraz: Wspólny mianownik CETA, GMO, i Zbioru Zastrzeżonego IPN czyli o kosztach wojny między korporacjami jakie ponoszą społeczeństwa państw niepoważnych. O zgodzie między socjalistami. Jaką Polskę zostawimy przyszłym pokoleniom?

„…zdemaskowano Kiszczaka. Okazało się, że był to donosiciel i zdrajca, który szpiegował polskich żołnierzy w Londynie i pisał na nich różne brzydkie rzeczy. W portalu niezależna są nawet zdjęcia tych donosów i każdy może się przekonać, jak piękny, dojrzały i wrobiony charakter pisma miał ś.p Kiszczak. Lektura tych donosów doprowadza do białej gorączki komentujących, którzy, reagując niczym psy Pawłowa, piszą wyłącznie o tym czy Kiszczak był czy nie był człowiekiem honoru. To jest reakcja, którą zawsze łatwo wywołać i nie sądzę, by ktokolwiek, kiedykolwiek oszczędził nam tego wstydu. Nie to jest jednak najlepsze – oto w tekście opublikowanym przez niezależną pojawia się zdanie: Portal niezalezna.pl dotarł do kopii raportów Kiszczaka. Zawarta jest w nim sugestia, że zdobycie tych kwitów dokonało się przy nieprawdopodobnym wysiłku dziennikarzy, co nie jest prawdą, bo oni je po prostu dostali od Sławomira Cenckiewicza. Nie wiem po co więc pisać – dotarł i mijać się z prawdą, podkreślać własną zasługę, której nie ma, skoro można napisać – otrzymaliśmy od…i pozostać uczciwym…

Wszyscy wiemy, że jak ktoś mówi o swojej szaleńczej miłości do Polski, albo wyciąga patriotyczne gadżety i wkłada je sobie na łeb, na rękaw czy w spodnie, to na 99,9 procent jest oszustem. Ta jedna dziesiąta procenta zaś to grupka frajerów. Jeśli zaś idzie o skalę nieprawdziwych emocji zawierającą się w wartościach od 1 do 10 osiąga ów człowiek wynik 12, 5.

Mam nadzieję, że wszyscy to rozumieją. Jeśli ktoś ma wątpliwości niech sobie przypomni na czym polega dziennikarstwo śledcze w praktyce. Polega ono na tym, że dziennikarze realizują polecenia tajniaków, od których dostają kwity i zdjęcia kompromitujące tego czy innego polityka. Można kompromitować martwych polityków – wtedy mamy do czynienia z dziennikarstwem śledczym tanim, albo żywych i wtedy mówimy o dziennikarstwie śledczym ekskluzywnym. Na takie właśnie wody chce się puścić Pacewicz, ale na razie ma 122, 5 tysiąca. W sam raz tyle, żeby przekupić Czuchnowskiego. Mówi nam pan Piotr, że na utrzymanie portalu OKO press potrzeba miesięcznie około 150 tysięcy…To jest poważna kwota i za pomocą jednej, dwukolorowej szmatki nie uda się jej zebrać. To jest jasne. Są jednak sposoby, które mogą pomóc w zebraniu takich pieniędzy. One już były wykorzystane z bardzo dobrym skutkiem, w czasach kiedy Piotr Pacewicz nosił swoją strajkową opaskę. Trzeba sobie, mianowicie, wpiąć w klapę maleńki wizerunek Matki Bożej, może być częstochowska, opcjonalnie Ostrobramska lub Kodeńska i latać z tym wszędzie, a także pokazywać się w telewizji i w nagraniach na YT. Sukces pewny. Zanim ludziska się zorientują, że coś jest nie tak, zdąży się uzbierać nowy zbiór zastrzeżony w IPN, no i forsa rzecz jasna. A potem znów będzie kogo demaskować. Okaże się – po latach – że ten Pacewicz to on wcale nie z miłości do Matki Przenajświętszej nosił jej wizerunek w klapie…że on chciał tylko te parę groszy uzbierać na swój portal OKO presss…Co za historia…całe szczęście, żeśmy go zdemaskowali i można wreszcie odetchnąć….Tak to szło, idzie i będzie szło nadal…Nie ma odwrotu. Nie ma siły, by ten obłęd zatrzymać. Nie ma też dobrej pointy…po prostu, na koniec, jak zwykle pozdrawiam wszystkich mocno i serdecznie.” (coryllus – Piotrek Pacewicz wpadł czyli dziennikarstwo śledcze)

podobne: Amber Gold czy OLT Expres? Taśmy Prawdy, Zastrzeżony IPN, Komorowski i Aneks do Raportu o WSI, TeWu i Teczki , Traktat Lizboński, katastrofa smoleńska i inne newerendingstory z których NIKT nie wyciąga wniosków (ani odpowiedzialności). Kryzys przywództwa i ruch oporu przeciwko niemu. oraz: Kiszczak czyli sprawiedliwości stało się na złość. Polską manipuluje (z telewizora) i rządzi postsowiecka żulia i to: Państwo prawa: Podjęcie procesu Kiszczaka ws. stanu wojennego. Akt oskarżenia ws. zabójstwa gen. Papały trafi do sądu. Nie będzie śledztwa w sprawie tzw. spisku generałów. Umorzenie śledztwa ws. nieprawidłowości raportu z WSI a także: Smołyń… czyli o sojuszach politycznych budowanych na „autorytecie” tzw. „ludzi kultury”. Jaką propagandą będą żyć Polacy po Wajdzie?

Andrzej Krauze - Zwycięstwo

Andrzej Krauze – Zwycięstwo

Ważne żeby się „pięknie różnić” poglądem na socjalizm z ludzką twarzą. Który z jednej strony reprezentuje legenda Kiszczaka z ekipą „ludzi honoru” (od mokrej roboty) a z drugiej legenda Gierka z ekipą „dobrej zmiany” (od ciężkiej roboty).
Mało kto kojarzy że druga ekipa bez zbrodni popełnionej przez tą pierwszą (co ustalono wspólnie w Magdalence) nie przetrwałaby na „rynku” ze swoją polityką społeczną. No i mamy kolejną odsłonę spektaklu. „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. A że przy okazji ktoś oficjalnie i te parę groszy przytuli z dobrowolnej zbiórki to tylko utwierdzi zbiegowisko że widowisko jest AŁtentyczne. Zanim się zorientują że im obie grupy teatralne w tym czasie płaszcze w szatni przetrzepują będzie za późno. Bo to zawsze lepiej dla władzy rzucić pomiędzy ludzi jakąś niedogryzioną kość i patrzeć z bezpiecznej odległości jak się poszczególne gangi zabijają o pierwszeństwo, niż dać się złapać przez wściekły tłum na tym że się go łupie.
Sztuka pod tytułem „Bolek” już się przejadła, przez chwilę grany był Kiszczak, a ostatnio modni są UBecy (a w zasadzie ich emerytury). Za jakiś czas wyciągną innego bankruta albo trupa, i będą pomimo dzierżącej w rękach władzy absolutnej równie stanowczo jak dotychczas, ubolewać nad bezprawiem i niesprawiedliwością (oczywiście poprzedniego systemu) przy akompaniamencie skrywanego za wysokim kołnierzem chichotu tej dziś już tzw. „opozycji”. Jak śpiewał poeta:

„…nie pażywiosz lecz wiesz że Stalin był zły
i można już wszystko dziś zwalić na niego
A gdy dusza zatęskni do straconych dni
możesz o suchym pysku słuchać Wysockiego…”

Co się przy tym nieświadomi niczego wyborcy jednej i drugiej „strony” popodniecają to ich. Ważne żeby nikt się nie zorientował że popełnianie prawdziwych zbrodni na tym narodzie tak naprawdę niczym poważnym nie grozi, bo nie będzie innego finału dla „bijącego serca partii” jak kolejne nieudolne i od d… strony „rozliczanie”, w dodatku po raz kolejny na papierze (Co to jest „majątek państwa” i na co idzie siła polskich rodzin? O podatkach, składkach i reformach kosztem zdrowia i emerytury (nie tylko ubeckiej). Dygresja o żelazie czyli Polska drugą Japonią). Liczy się spektakl i wywarcie jak największego wrażenia na widzu/uczestniku, do czego służy m.in. „pion śledczy” IPNu i tzw. „dziennikarstwo śledcze” któremu jak widać zawsze ktoś coś doniesie. Dlatego tzw. „opozycja” czyli Zielone Ludziki z poprzedniego systemu będą sobie maszerować po ulicach, z kwikiem że się ich krzywdzi ujawniając wiedzę którą każdy zainteresowany posiada od dawna, a druga strona będzie udawać że to najkrwawsza z komun podnosi łeb, podczas gdy sama będzie realizować punkt po punkcie swój manifest polegający na doprowadzeniu programu partii do każdego stanowiska pracy – żeby złupić ciężko pracującego Polaka tak jak to swojego czasu robiła „prawdziwa” komuna, po drodze każąc mu robić różne rzeczy których normalny człowiek nigdy by nie zrobił gdyby nie zmuszono go do tego „prawem”, jak np. przymusowe szczepienia i obowiązek posyłania dzieci do pralni umysłów zwanej „szkołą publiczną” żeby jak to powiedziała Pani minister od „edukacji” „dzieci z systemu nie wyciekały”, o płaceniu coraz wyższych podatków i składek na ZUS nie wspominając. Przy okazji zamiast rozliczyć tę „prawdziwą komunę” za zbrodnie obrabuje się pozostałych przy życiu UBeków żeby ze wspomnianego „Zakładu Ubezpieczeń Społecznych” za dużo nie wyciekało, czemu każdy „prawdziwy patriota” jeszcze przyklaśnie choć sam nie zobaczy z tego ani teraz ani kiedy sam przejdzie na tzw. emeryturę (o ile dożyje) złotówki. Bo tu nie chodzi o sprawiedliwość, ale o to z czego wygadał się Pan Błaszczak (cytuję): „Świadczenia funkcjonariuszy SB będą takie jak ich ofiar. To jest właśnie zasada sprawiedliwości społecznej.” A kto tego jeszcze nie zrozumiał tłumaczę – wszystkim po równo czyli g…. bo tym się właśnie różni tzw. „sprawiedliwość społeczna” od „zwykłej” sprawiedliwości. Ktoś kiedyś powiedział że nie można zgwałcić prostytutki i było wiele poczciwego oburzenia wokół tego stwierdzenia że nie można. Tymczasem dziś okazuje się że można obrabować bandytę i że jest to jak najbardziej sprawiedliwe i moralne.

Dziś zatem (w kolejną rocznicę 13 grudnia pamiętnego roku) znowu nie będzie „Teleranka” i to wcale nie dlatego że jest wtorek. Będzie za to „Wilk i Zając” czyli i straszno i śmieszno. Śmieszno dla tego o czym był łaskaw trafnie napisać coryllus tu: „Czy jutro będzie teleranek?, a straszno dlatego że „prawa strona” która stoi tam gdzie stoi (a nie tam gdzie mówi że stoi) będzie z zimną satysfakcją spijać śmietankę swoich nieudolnych rządów, które od roku polegają na prowokacji cymbałów z komunistycznym rodowodem do jałowych kwików i marszów. Po to żeby biedni ludzie, w większości wyborcy „dobrej zmiany” (bo inni się nie liczą – takie są niestety realia wynikające ze statystki chodzących na wybory) nie widzieli jak ich Pan Morawiecki wpycha coraz bezczelniej w maszynkę (nie)zrównoważonego (niedo)rozwoju. Może przy okazji manifestacji puszczą komuś nerwy i padnie jakiś trup? Wtedy znowu będzie można przez kolejne miesiące zająć się czymś innym. Któż to wie. Bo nie o to chodzi by złapać króliczka… ale żeby owce nie zorientowały się że są strzyżone.

Nu pogodi! w nowej odsłonie – Ну, постривай! – 3 серія(Odys)

podobne: Były eSBek chce odtajnić swoje akta. Ma dość wybiórczej „sprawiedliwości społecznej” gdzie za PRL karane są płotki oraz: IV RP kontra III RP czyli lekcja z demokracji. Sprawa Sumlińskiego, niekompetencja w MON i uchwała sejmu ważniejsza od Konstytucji. Czy Duda złożył Rzeplińskiemu propozycję nie do odrzucenia? Na czym polega postkomunizm i czy socjalista może być dobrym patriotą? i to:  Nihil novi Winiarskiego o Komorowskim (na procesie Sumlińskiego) przemilczane przez „media”. Wiemy że żyjemy w Stajni Augiasza ale PIS jej nie posprząta. polecam również:: Niezdrowe podniety nad szafami z trupami (z wykorzystaniem ofiary „Żołnierzy Wyklętych”) nie naprawią spuścizny Magdalenki i OS. PIS cierpi na KOD Bolka. Optymizm nie zastąpi nam Polski. i jeszcze: Lech, czarownica i stara szafa. Afera z „Bolkiem” jest dla głupich, ważni są INNI. Festiwal hipokryzji, teorie spiskowe i brak konkretów  oraz: Od kłamstwa do przemocy czyli skutki nierozliczenia rewolucji – rehabilitacja komunistów a także: 33 proc. Polaków uważa, że po 1989 r. trzeba było rozliczyć PRL. Wśród zwolenników „porozumienia” wyborcy PISu. polecam również: Prawo Bastiata i sprawiedliwość jako warunek pojednania (na podstawie lustracji w Niemczech). Tania łaska zamiast rozliczenia, Belka w oku PIS i frazesy o „dobrej zmianie” (Oficer „bezpieki” dostał ważne stanowisko w MSZ!) i jeszcze: Sumliński i patologie III RP. Sprawa ks. Popiełuszki sprawdzianem chęci rozliczenia PIS z PRL. Klątwa FOZZ i kompromisu z komuną

rys. Rafał Zawistowski

rys. Rafał Zawistowski

Co to jest „majątek państwa” i na co idzie siła polskich rodzin? O podatkach, składkach i reformach kosztem zdrowia i emerytury (nie tylko ubeckiej) w ramach inżynierii społecznej zwanej „opieką państwa”.


W październiku ub.r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy o PIT wskazujący wysokość kwoty wolnej od podatku, „w zakresie, w jakim nie przewiduje mechanizmu korygowania kwoty zmniejszającej podatek, gwarantującego co najmniej minimum egzystencji, jest niezgodny z art. 2 i art. 84 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”. TK w sentencji wskazał ponadto, że przepis w zakresie wskazanym w orzeczeniu traci moc obowiązującą z dniem 30 listopada 2016 r…

…ostatnia waloryzacja kwoty wolnej miała miejsce w 2006 r. Tymczasem w prawie podatkowym i innych ustawach przyjmuje się, że jeżeli wskaźnik inflacji rośnie, to wdrażany jest mechanizm waloryzacji.

„Praktycznie rzecz biorąc w ciągu tych 10 lat ceny wzrosły o prawie 18 proc. Mamy więc do czynienia z istniejącą od wielu lat tzw. zimną progresją w PIT. Ponieważ zarówno kwota wolna od opodatkowania, jak i koszty uzyskania przychodów dla pracowników uzyskujących dochody z pracy najemnej w tym czasie nie uległy zmianie, stąd jakakolwiek podwyżka wynagrodzenia, albo podjęcie dodatkowego zatrudnienia może powodować wzrost opodatkowania” – wyjaśniła.

Podkreśliła, że podatnicy liczyli, iż ustawodawca przychyli się zarówno do wyroku TK, jak i obietnic przedwyborczych PiS i zwiększy kwotę wolną…” (całość tu: Eksperci: kwotę wolną od podatku trzeba zwiększyć)

podobne: Moralne i ekonomiczne konsekwencje głupoty czyli… „Dobrobyt” płacy minimalnej, średniej krajowej, bezwarunkowego dochodu gwarantowanego i programów socjalnych. Skąd się bierze bogactwo? PIS gwarantuje bankom niezatapialność (za oszczędności Polaków).

…jeśli podatnicy naprawdę liczyli na spełnienie owej obietnicy to się przeliczyli. Dla mnie osobiście było wiadome od początku z uwagi na kosztowny program socjalny tej partii który został potwierdzony rekordowo wysokim deficytem finansów publicznych (gwarantowany kredytem zaciągniętym u międzynarodowej lichwy), że nie da się jednocześnie mieć ciastka i zjeść ciastka. Rozczarowani powinni wiedzieć że z pustego i Salomon nie naleje. Skończyło się na tym, że posłowie PIS latają jak ze sraczką żeby wybrnąć z tego przed czym postawił ich wyrok TK… (Odys)

„…posłowie Prawa i Sprawiedliwości wnieśli do laski marszałkowskiej projekt zmian w ustawach o podatku dochodowym od osób prywatnych, a także w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych. Projekt ten przewiduje, że kwota wolna od podatku, pozostanie na niezmienionym poziomie czyli 3 091 zł.
W uzasadnieniu projektu czytamy: „W celu zapewnienia podatnikom konstytucyjnej zasady pewności prawa, a w szczególności zagwarantowania prawa do uwzględnienia kwoty wolnej od podatku zachodzi pilna potrzeba podjęcia inicjatywy ustawodawczej określającej zasady jego obliczania w roku 2016”.
Jak twierdzą posłowie, propozycja zachowania obecnej wysokości kwoty wolnej od podatku, jest związana z tym, że w przyszłym roku nie ma szans by podnieść jej wysokość. Według posłów kwota wolna od podatku zostanie podniesiona w przyszłym roku, gdy zostanie wprowadzona reforma podatkowa.
Przypomnijmy, że w czasie ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej i kampanii do Parlamentu, przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości obiecywali, że kwota wolna od podatku zostanie zwiększona do 8 000 zł.” (Onet)

…wicie rozumicie chodzi o to żebyście nie żyli w niepewności (śmierć i podatki 😉 ) i wiedzieli że jednak coś tam kiedyś dostaniecie… może już w przyszłym roku jak się uda. A uda się jeśli do końca tego roku budżetowego państwo zgarnie z podatków akurat tyle, żeby w przyszłym mieć odpowiednie rezerwy. Chyba że się nie uda, ale do tego czasu wyczyści się TK żeby na drugi raz nie stresował polityków „dobrej zmiany” która od roku pełni funkcję jedynie słusznej wyroczni. Dlatego też wie najlepiej komu w pierwszej kolejności należy się przywilej korzystania z owoców ludzkiej pracy. O czym świadczą słowa Pana Morawieckiego, który stwierdził, że dla osób „lepiej zarabiających” w ogóle nie powinno być kwoty wolnej od podatku. To jest dopiero „odwaga” powiedzieć ludziom że nie dostaną swoich pieniędzy bo za dużo zarabiają (czy ktoś im każe?). To z pewnością zmotywuje cały naród do tego żeby ciężej i dłużej pracować na „diety” i ciężki kawałek chleba jakim jest posłowanie, senatorowanie, i ministrowanie naszym „nieszczęśliwym krajem”. Nie dziwmy się więc że tym nieszczęśnikom przysługuje dziesięciokrotnie wyższa kwota wolna od podatku, bo jak powiedział Pan Morawiecki: „Posłowie wykonują bardzo ciężką pracę i od 20 lat nie mieli regulacji wolnej od podatku. Doceńmy ciężką pracę polityków”… (Odys)

Miało być 8 tys. zwolnienia dla wszystkich. Jest 6,6 tys. zł zwolnienia dla najbiedniejszych (słusznie) i figa z makiem dla całej reszty plus grabież najbogatszych. Przy czym „bogaty” to taki co zarabia jakieś 1300 Euro na rękę. Ciekawe co emigranci sądzą o takim poziomie „bogactwa” w Polsce.

Jakby tego było mało, poseł zarabiający 9,9 tys. zł + 2,5 tys. diety + 12 tys. na prowadzenie biura – ma kwotę wolną ustaloną na poziomie 27 tys. złotych

PiS nie wyciągnął żadnych wniosków z arogancji swoich poprzedników. I jak tak dalej pójdzie to nawet słabość opozycji im nie pomoże. Bo oprócz tej opozycji forsowanej przez media, są jeszcze ugrupowania wolnorynkowe, nie sięgające bez przerwy do kieszeni obywateli i rozumiejący, że ludziom przede wszystkim trzeba jak najwięcej pieniędzy zostawić. Bo to są, do cholery, ich pieniądze!” (zelaznalogika – Kwota wolna przelała czarę – Żółta kartka dla PiS)

Ostatecznie skończyło się kompromisowo i dotychczasową kwotę wolną od podatku podwojono… ale w taki sposób żeby nie stracić wianuszka i jeszcze dogodzić komu trzeba 🙂 (Odys)

„…kwota wolna od podatku zostanie podniesiona. Dla wszystkich. Oczywiście jeśli zarabiają mniej niż 11 tys. złotych rocznie. Dla ludzi zarabiających pomiędzy 11 tys., a 85 tys. – czyli dla ok. 95% narodu – pozostałaby bez zmian, a dla tych którzy zarabiają więcej byłaby mniejsza, aż do całkowitego zniknięcia. Myślę, że Zandberg po tej zmianie powinien Morawieckiemu wręczyć honorową legitymację swojej partyjki. A ja w imieniu uciskanej większości napiszę: Mati, idź być banksterem-socjalistą gdzie indziej!

Żeby było jeszcze śmieszniej 30 tys. mieszkańców Warszawy zapłaci podatek od tego, że Hanka umorzyła im mandat za brak biletu lub cześć opłat za czynsz. Ministerstwo Finansów uznało, że „Dłużnik zaoszczędził na wydatku, który musiałby zostać przez niego poniesiony, gdyby nie został mu umorzony dług”, więc otrzymają z ratusza PIT-8C. Kaczafi, ogarnij trochę Matiego, bo skończycie jak AWS…” (DWS24.pl 28 listopada 2016 roku)

podobne: Rząd poprawia sobie finanse i zwiększa fiskalizm bez mówienia o wzroście podatków

…tymczasem czekają nas innego rodzaju podwyżki…

„…I to kilkanaście procent od razu. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przy współpracy z mniej znanymi posłami PiS przygotował podatkową rewolucję. Zamiast PIT, ZUS, składki zdrowotnej i innych miałby być jeden podatek w wysokości 25% pensji. Money.pl wylicza, że pracownik zarabiający netto 3 tys. złotych zarobiłby 3750 zł., a koszt dla pracodawcy nie zmieniłby się. Miałby tez zniknąć CIT, a VAT miałby jedna stawkę w wysokości 16,25%. Pysznie. Tylko, zastanawiam się czy gdybyśmy wszyscy dostali podwyżki nie poszłyby za tym podwyżki towarów i usług.

Aczkolwiek znając Morawieckiego może tę reformę zastosować wyłącznie dla bezrobotnych.

Od 1 stycznia w życie wchodzi nowe prawo wodne. Przy okazji powołano spółkę Wody Polskie, która będzie pilnowała żeby nikt nie ukradł jezior i rzek. Oczywiście nie będą tego robić za darmo. Aby więc sfinansować istnienie tej niezbędnej dla losów wszechświata instytucji wymyślono „podatek podwodny”. W skrócie chodzi o to, że właściciel będzie musiał zapłacić za każdy metr „działki”, który znajduje się pod wodą… Jaśniej? Proszę! Podatek będą płacić np. właściciele mazurskich portów. Co oczywiście spowoduje podniesienie opłat portowych. I w końcu na Mazury przestaną przyjeżdżać biedne-biedaki, których nie stać na wyjazdy na all exclusive i bez sensu pływają zakłócając spokój rybom.

Telewizja Republika z dumą doniosła, że „kwota wolna od podatku będzie podwyższona”. Nie pamiętam gdzie czytałem, że wszystkie media kłamią, a my wybieramy jedynie w które kłamstwo wierzymy.

Oczywiście prezydent podpisał przyjętą ustawę. Wygląda więc na to, że śmiechy z Komorowskiego, który zawetował kilka ustaw były przedwczesne.

Przy okazji Ministerstwo Finansów bierze się za blogerów. Koszty prowadzenia bloga nie są już kosztami prowadzenia działalności gospodarczej. Szałamacha wydał opinię, że są, ale Szałamachy już nie, a wraz z nim przepadła interpretacja. Prawie się cieszę, że zrobiłem sobie z tego tutaj źródła dochodu.

I zastanawiam się co jeszcze da się opodatkować.

Bo, że można zabronić zarabiać pokazuje pomysł Ministerstwa Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej, które ma znakomity pomysł. Otóż emeryci mają mieć ograniczone możliwości zarabiania. Do 70% średniej krajowej, potem obcinamy lub zawieszamy emeryturę. Cóż… Obywatelko Rafalski, emerytura tych ludzi to nie jest jałmużna, tylko ułamek tego co przez lata pracy ludzie sobie na nią zapracowali. I należy się tak samo jak stryczek UBkom, flaszka Kwachowi czy honorowe członkowstwo w Partii Razem Morawieckiemu. A to co będą w stanie zarobić ponad to na co odkładali przez kilkadziesiąt lat pracy gówno was interesuje. Bo i tak większość „składek” gdzieś wyparuje…” (DWS24.pl 29 listopada 2016 roku)

podobne: „New Deal” po polsku czyli „jednolity podatek” dla przedsiębiorców. „Dobra zmiana” czy wielki kryzys? Nie – dla socjalizmu z ludzką twarzą. oraz: Zamiast emerytury czeka nas los Boxera z „Folwarku zwierzęcego”

Jakiś czas temu Pan Wicepremier Morawiecki stwierdził w TVP Info: „Panuje taki mit, że mamy bardzo wysokie podatki. To nieprawda. Nie mamy bardzo wysokich podatków. Podatki i daniny są niskie. Nie powielajmy takich nieprawdziwych schematów, że podatki są wysokie. Wtedy utrwalamy w ludziach takie przekonanie, że państwo jest złe i tylko ściąga haracz”. Wystarczy zatem nie mówić o tym że coś się pali a nic nie spłonie. Prawda że logiczne? Wszak nie mówi się w domu wisielca o sznurze. 

To pewnie w ramach tych niskich podatków kolejnym pomysłem rządu po bankowym, od supermarketów, utrzymaniu wysokiego VATu, podwyżce na ZUS i zdrowotne, będzie nowa akcyza za sprowadzane z zagranicy samochody (będą 32 stawki zamiast obecnych 2). Zaś dla wszystkich dumnych posiadaczy tego dobra luksusowego przygotowano wyższe ubezpieczenie OC (niektóre nawet o 100%). Dziwnie teraz brzmią te wszystkie przechwałki polityków, wtórujących im dziennikarzy oraz „niezależnych” publicystów, którzy usprawiedliwiali program „500+” m.in. tym, że wielu biednych będzie w końcu stać na pierwszy w życiu samochód. Nie wspominając o tym jak się ma kupowanie używanych samochodów do nowych dzieci które miały się z tego programu urodzić. Jeśli rzeczywiście taki był obieg tego pieniądza, to ci którzy „zainwestowali” w mobilność nieźle się przejechali, bo nie dość że zwrócą wszystko swoim „dobrodziejom”, to zostaną z kosztami utrzymania „złomu” na kolejne lata. No ale może rząd i na to wymyśli jakiś program wsparcia, np. dopłata do fiata.

Teraz przynajmniej wiadomo dlaczego volkswagen dał się namówić na postawienie w Polsce swojej fabryki (za co jeszcze dostał pomoc publiczną od „naszego” państwa). Chyba że chodzi o to jak wynika z przecieków że na wspomniany program pińcetplus już w grudniu może zabraknąć pół miliarda złotych. W takim wypadku zgadzam się z oberpremierem Morawieckim że mamy w Polsce za niskie podatki, i że głupio to wygląda na tle Europy (gdzie podobno podatki są wyższe). Powinniśmy zatem dogonić choćby w tym wymiarze tę tzw. Europę. Może wtedy młodzi Polacy przestaną takim strumieniem wyciekać za granicę by dorabiać obce gospodarki (i fiskusa) skoro u nas będą mieli zachód, czyli jak twierdzą niektórzy „odpowiedzialną politykę fiskalną” oraz bogaty socjal – bo podobno za tym właśnie a nie za żadną pracą młodzi Polacy wyjeżdżają za granicę. Chociaż ja myślę że jest dokładnie na odwrót, i dlatego też rośnie liczba polskich przedsiębiorców którzy uciekają z rejestracją firm by płacić niższe podatki za granicą (na złość Kaczyńskiemu i rządowi)… Kto wierzy w propagandę że uciekają po to żeby płacić wyższe zasługuje co najwyżej na uśmiech politowania. (Odys)

„…W większości społeczeństw Zachodu zawdzięcza ona swój status i zamożność własnej pracy. Właśnie dlatego zalicza się do niej indywidualnych przedsiębiorców czy osoby pracujące umysłowo. Ze słów Morawieckiego wynika jednak, że nowa klasa średnia będzie czerpać swój status i zamożność z… woli państwa. Inaczej nie można zrozumieć jego deklaracji, że mają tworzyć ją rodziny korzystające z programów 500+ lub Mieszkanie+ (głównie zatem wielodzietne, bo to one przede wszystkim kwalifikują się do programu mieszkaniowego i to one najbardziej korzystają z 500 zł na dziecko).
By realizować tak kosztowne transfery socjalne, trzeba mieć pieniądze. Przedstawiciele rządu zapewniają, że kształt reformy podatkowej dopiero się uciera, ale przecieki wskazują, że budowę nowej klasy średniej sfinansować mieliby ci, którzy do niej należą dziś. PiS zamierza więc sięgnąć głębiej do kieszeni dobrze zarabiających przedsiębiorców, menedżerów i ludzi wolnych zawodów, którzy prowadzą działalność gospodarczą. Mówiący o konieczności budowy polskiego kapitału rząd sygnalizuje zatem plan reformy podatkowej, na której najwięcej stracą właśnie ci, którzy dotychczas budowali polski kapitalizm – mali i średni przedsiębiorcy. Trudno w tej sprawie nie dopatrzeć się celów politycznych. Możliwe, że liderzy PiS uznali, że dotychczasowa klasa średnia nie nadaje się na polityczne zaplecze partii rządzącej. Pracując na swoim, jest niezależna. Nie to, co nowa klasa średnia, której dobrobyt uzależniony będzie od pieniędzy państwa…” (Michał Szułdrzyński, http://www.rp.pl Reforma systemu podatkowego: Klasa średnia z łaski PiS) 

podobne: „Teraz K…. My!” czyli… O wchodzeniu w koleiny wyżłobione przez poprzednie rządy. Czy Polak już zawsze będzie partyzantem we własnym państwie? Nie bójmy się myśleć o tym Jakich reform Polska potrzebuje. Wyborczy pluralizm w „nowych” mediach.

„…PiS pozostaje przy rządzie już ponad rok. W tym czasie zainicjowało program rozdawnictwa, który – być może – pozwoli mu na wykorzystanie procedur demokratycznych dla utrzymania uchwyconych pozycji. Utrzymująca się w znacznej części opinii publicznej nostalgia za Gierkiem i darmochami sprawia, że te rachuby wcale nie muszą być iluzoryczne. Sprzyjać temu będzie również ujawnianie udziału polityków Platformy Obywatelskiej w rozmaitych aferach. Wydaje się jednak, że nasi sojusznicy, z Naszym Najważniejszym Sojusznikiem na czele, nie są zainteresowani w zlikwidowaniu kohabitacji szlachetności z łajdactwem i dlatego rząd w dalszym ciągu będzie musiał rywalizować o względy Naszego Najważniejszego Sojusznika ze starymi kiejkutami. W rezultacie, przy utrzymaniu procedur demokratycznych, odblokowanie narodowego potencjału gospodarczego, zablokowanego przez trzy czynniki: kapitalizm kompradorski, postępującą biurokratyzację państwa i niemiecki projekt „Mitteleuropa” z 1915 roku, wydaje się absolutnie niemożliwe. Dlatego rząd, nawet gdyby nie realizował ideału prezesa Kaczyńskiego w postaci przedwojennej sanacji, będzie skazany na utrzymywanie się przy uchwyconych przyczółkach za cenę coraz głębszego zadłużania państwa – co wydaje mi się nawet wykalkulowane przez prezesa Kaczyńskiego, który – jak przypuszczam – też pragnie, by naród tęsknił za nim co najmniej tak samo, jak za Gierkiem. Oczywiście możliwe jest też i to, że wszystko i to już niedługo, rozstrzygnie się w całkiem innych kategoriach, bo przecież zagrożona jest demokracja, a tej – jak wiadomo – trzeba bronić do upadłego tym bardziej, że skoro nawet my, biedni felietoniści, przejrzeliśmy – jak się wydaje – życiową intrygę prezesa, to i stare kiejkuty też. Z pewnością zyskają błogosławieństwo Naszych Sojuszników, a być może również Naszego Najważniejszego Sojusznika dla ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej, przy której swoją pieczeń zamierzają przecież upiec Żydzi…(Stanisław Michalkiewicz – Nie wiem, nie pamiętam, czyli dobra zmiana)

podobne: „W przedszkolu naszym nie jest źle” czyli… o jedynie słusznej misji publicznej PISu w „narodowych” mediach i w gospodarce (by znowu było jak za Gierka)

Do Izraela też udał się ostatnio polski rząd na tzw. „konsultacje”, czego owocem jest porozumienie w sprawie respektowania praw emerytalnych naszych „starszych braci w wierze”, którzy wyemigrowali swojego czasu z naszego „nieszczęśliwego kraju”. Ciekaw jednak jestem czy najnowsze dziecko populizmu „sprawiedliwości społecznej” czyli tzw. ustawa zwana „dezubekizacyjną” zawiera nazwiska również tych spośród emigrantów, którzy swojego czasu przysłużyli się reżimowi komunistycznemu w okradaniu i mordowaniu Polaków, i czy ich emerytura również zostanie stosownie do zajmowanych w byłym aparacie bezpieki stanowisk obniżona… (Odys)

„…oficjalnie nic nie wiemy o treści i przebiegu rozmowy pana prezydenta Andrzeja Dudy z przedstawicielami żydowskich organizacji przemysłu holokaustu w konsulacie RP w Nowym Jorku. Jeśli chodzi o tę rozmowę, to wiadomości o niej pochodzą z wypowiedzi szefa żydowskiej Ligi Antydefamacyjnej Abrahama Foxmana dla jednej z nowojorskich gazet, że pan prezydent obiecał wzmóc walkę z antysemityzmem w Polsce i nawet zapowiedział jakąś „legislację”, a poza tym – że rozmawiano też o roszczeniach majątkowych, jakie żydowskie organizacje wiadomego przemysłu wysuwają pod adresem Polski. Toteż bez zaskoczenia przyjęliśmy meldunek złożony przez panią premier Beatę Szydło izraelskiemu premieru Beniaminu Netanjahu o wzmożeniu walki z antysemityzmem. Warto zwrócić uwagę, że o tym, co jest, a co nie jest antysemityzmem, nie decyduje rząd polski, tylko izraelski, w porozumieniu z żydowskimi organizacjami wiadomego przemysłu, co oznacza, że pani premier zobowiązała się prześladować obywateli polskich wskazanych albo przez rząd izraelski, albo przez organizacje wiadomego przemysłu, albo wreszcie – przez pozostających na ich usługach przedstawicieli piątej kolumny w kraju, zgrupowanych w tak zwanych „organizacjach pozarządowych”. To też wygląda mi na symptom końca świata, dla niepoznaki zakamuflowanego określeniem „dobra zmiana”.” (Stanisław Michalkiewicz – Zwiastuny końca świata)

podobne: Michalkiewicz wyprorokował: Emerytury dla ocalałych z Holocaustu czyli… Przełom i wyłom w polskiej kasie „Zespołu HEART”. oraz:  Stanisław Michalkiewicz o POPISowej „służbie Polsce” za 54 „partyjne” miliony (i zegarek) a wszystko na poczet 60 mld dolarów jakie „sprawiedliwi wśród narodów świata” według Schetyny są winni Żydom. oraz: Grzegorz Braun o obradach Knesetu w Polsce, oraz o „patriotycznej prawicy” i „niezależnych dziennikarzach”

Odnośnie samego pomysłu dobrania się do tzw. „emerytur ubeckich” (ciekawe nazewnictwo ale przyznaje że adekwatne do tzw. „sprawiedliwości społecznej”), to tak to już jest że łatwiej jednemu złodziejowi okraść drugiego jak wytoczyć właściwym osobom uczciwy proces i skazać za konkretne czyny nakładając w konsekwencji sprawiedliwe kary na pachołków Kremla. Jaki problem skoro „wiadomo” że nimi byli i na poczet tego dokonywali przestępstw, na co jak mniemam znalazły się przez ten rok „dobrej zmiany” w przepastnych archiwach IPNu (i w innych szafach Kiszczaka) stosowne dowody. Wszak inaczej nikt by się na taką akcję nie odważył, bo co by powiedziała międzynarodowa demokratyczna opinia publiczna. Karą zaś powinno być wysokie odszkodowanie, które potrącano by od owych „ubeckich” emerytur. Na tyle wysokie żeby pozostało im w portfelach tzw. minimum egzystencjalne. Kwoty w ten sposób uzyskane powinny zaś trafiać bezpośrednio do poszkodowanych przez tych funkcjonariuszy osób.

Tymczasem zrobiono inaczej i teraz niech nas ręka Boga broni przed tymi umysłami, bo kiedy zabraknie na „zwykłe” emerytury dla nie ubeków to z całą pewnością ci „patrioci” wymyślą inny równie ważny „społecznie” powód i ukują w swoich miedzianych czołach równie przejrzystą kategorię prawną. Chyba że z nami postąpią „uczciwie” i kiedy już nie da się pożyczyć ani wydrukować i nie będzie więcej ubeków do wycyckania, po prostu obciążą każdego obywatela legalnym podatkiem („narodowym” rzecz jasna). Dobrze jeśli się to skończy masowym wytrzeźwieniem, żeby każdy zobaczył że socjalizm nie jest jednak za darmo i że jego „ludzka twarz” w niczym tak naprawdę ludzkiej nie przypomina. Obawiam się jednak że wyhodowani na „publicznym” groszu wyznawcy „dobrej zmiany” pójdą za innymi głosami (tak jak kiedyś za nieboszczką partią chodzili jej wyznawcy), i po raz kolejny uwierzą tym którzy potrafią gadać o tym jak to było dobrze za komuny. W ten sposób nastąpi rehabilitacja tych którym dziś z ludzką twarzą „dobra zmiana” dobiera się do d. od tej właśnie strony.

Jest jeszcze jedna pułapka w takim sposobie „załatwienia sprawy” jaki proponuje PIS… (Odys)

„…o sprawie przynależności do PZPR bardzo mądrze wypowiedział się pan Leszek Żebrowski, który zwrócił w czasie jednego ze swoich wykładów na to, że czym innym było „zapisanie się do partii” przez zwykłego inżyniera, który otrzymał propozycję awansu np. na kierownika zakładu lub wydziału i zależało mu na tym z przyczyn zawodowych a do partii należał jako „bierny”: chodził na zebrania i podpisywał listę obecności i nic poza tym. Ale kim innym byli etatowi pracownicy PZPR oraz wszyscy, którzy pracowali w systemie propagandy i kształcenia: funkcjonariusze partii i np. naukowcy w naukach humanistycznych. Ci byli odpowiedzialni za organizowanie systemu eksploatacji Polski i ucisku obywateli – w imieniu obcego państwa.
To jest ciekawa sprawa o tyle, że wielu prawdziwych „czerwonych książąt” PRL NIE MUSIAŁO należeć do PZPR, bo się załapywało na wszystkie przywileje z uwagi na pozycję swoich rodziców. Jak np. Adam Michnik czy śp. reżyser Żuławski, syn ambasadora PRL w Paryżu po roku 1945. I teraz wychodzi na to, że jakiś szeregowy członek partii – to „straszna świnia” a te wszystkie stalinięta – z komunizmem „nie miały nic wspólnego”.
To jest mentalna pułapka. Zwłaszcza w roku 1948 ludzie z PPS mieli problem, bo ich zwyczajnie „połączyli” z PPR i tysiące porządnych ludzi bez swojej zgody – zostało „członkami PZPR” i teraz ciąży na nich tak jakby hańba.” (PINK PANTHER)

…Może więc dojść do sytuacji że „sprawiedliwość” (będąca w tym wypadku prawdziwie ślepą i prymitywną chęcią odwetu) dopadnie Bogu ducha winnego człowieka który tylko należał do PZPR w sposób jaki opisuje to Pink Panter, a ominie prawdziwie zbrodniczy komunistyczny aktyw – tak jak to się dzieje do tej pory w aspekcie odpowiedzialności karnej za „pracę” na rzecz komunistów.

Mamy więc do czynienia z czysto polityczną zagrywką, której rachunek przedstawia się następująco. Inwestujemy w rozhuśtywanie emocji nadając całej sprawie wymiar ekonomicznej niesprawiedliwości, i odsuwając na dalszy plan prawdziwe przewinienia za które UBecy powinni zostać już dawno rozliczeni i skazani. Przy okazji antagonizujemy kułaków/badylarzy, tj. ludzi którzy chcą spokojnie pracować dla „wyzyskiwaczy” i dla siebie (czyli tzw. klasę średnią) z PanDami/roszczeniowcami. Śmietankę spija rząd – dosypując trochę kasy do zbankrutowanego ZUSu, oraz korporacje które na coraz bardziej uwiązanym publicznymi daninami potencjale ekonomicznym Polaków dzieli i rządzi bezkonkurencyjnie. Divide et impera w „dobrym” bolszewickim wydaniu.

Problem polega również na tym, że choć ludzie widzą po części że coś jest nie tak (w końcu ceny i opłaty nie rosną bez przyczyny) to nie potrafią prawidłowo wskazać źródła problemu. Winnych szukają przede wszystkim za kulisami „wielkiej polityki”, i nie chcą widzieć/uwierzyć w to co mają przecież przed oczami i co leży w zasięgu ich wzroku (dość spojrzeć na paragon ze sklepu, lub kwitek z wypłaty gdzie jak wół sterczy „co kto z czego ma, i co tracone jest”).

Władza uruchamia więc swoją propagandę i robi wszystko żeby utrzymać swoich wiernych poddanych w mniemaniu, że jakby co to winna naszej gospodarczej sytuacji jest Rosja, Unia Europejska, Niemcy… albo lokalna „opozycja” (która już o niczym nie decyduje). Nie neguję tego że wspomniane państwa i twory polityczne mają ambicję wpływać i wykorzystywać to co się w Polsce dzieje na własną korzyść, ale nie należy zapominać o tym że korporacje korporacjami, sąsiedzi sąsiadami, opozycja opozycją, ale łapę za takim czy innym prawem podnosi w POLSKIM Sejmie, Senacie i rządzie ten kto akurat sprawuje władzę, a egzekwuje je armia urzędników pełniąca swoją „służbę” z nadania owej władzy. Są to przecież znani z imienia i nazwiska wyborcom konkretni ludzie (często ich znajomi lub rodzina). To przecież nie korporacje tworzą prawo w Polsce i nie one posadziły tych wszystkich ludzi na te stanowiska nadając stosowne upoważnienia i pieczątki. To nie korporacje pobierają podatki i składki, które łącznie stanowią około 80% dochodu przeciętnego Polaka. To nie one przychodzą w imieniu urzędów skarbowych i kontroli państwowych by nałożyć domiar i zlikwidować taką czy inną działalność. Nawet jeśli obcy mają ambicje wpływać na polskie władze, to jednak nikt inny jak polska administracja ostatecznie podejmuje bądź nie stosowne decyzje, i to ona podpisuje się pod lewym prawem i jego egzekucją… (Odys)

„Z dużym zaciekawieniem śledziłem rozmowę pomiędzy absolwentką politologii, zadeklarowaną socjaldemokratką oraz sympatykiem Kongresu Nowej Prawicy. Oczywiście, na FaceBook`u. A o co poszło? O państwo opiekuńcze.

Absolwentka ta zasugerowała, że w Polsce nadszedł czas na to, żeby do władzy doszła partia, która będzie prowadziła politykę opiekuńczą, na wzór państw skandynawskich. Niestety, bidulka nie mogła uwierzyć w to, że w Polsce już mamy do czynienia z taką działalnością państwa, wiec postanowiła stwierdzić, że jej dyskutant nie ma racji, bo to ona skończyła politologię, co potwierdziła jej koleżanka, (która dołączyła się do rozmowy tylko w tym celu), a nie on, ergo, ona musi mówić prawdę, po czy zakończyła rozmowę.

Bidulka nie mogła być w większym błędzie. W Polsce faktycznie, jak sugerował sympatyk KNP, mamy do czynienia z państwem opiekuńczym. Ponieważ istota państwa opiekuńczego nie polega wcale na tym, że państwo pomaga biedniejszym, mniej radzącym sobie obywatelom. O nie! Polega ona raczej na tym, że państwo STARA się pomagać tym ludziom. Jak? A zabiera pieniądze bogatszym, żeby dać tym biedniejszym, przy okazji zabierając część na utrzymanie urzędników, którzy mają „rozdawać” ten łup. A więc podstawą państwa opiekuńczego jest rzesza urzędników, którzy próbują zajmować się wszystkimi aspektami życia; od pomocy biednym, przez edukację, aż do służby zdrowia. Od wszystkiego ma być urzędnik, żeby przypadkiem Kowalski nie mógł czegoś sam załatwić np. państwo polskie tak opiekuję się Polakami, że Ci, aby sprzedawać alkohol lub wyrąbać drzewo w ogródku potrzebują do tego urzędnika z jego świstkiem. Nawet rodzice nie są tak opiekuńczy!

Czekajcie! Coś tu nie gra.

Skoro w Polsce jest państwo opiekuńcze, to dlaczego nie jest tak fajnie, jak w Szwecji i nie mamy pieniędzy np. żeby utrzymywać tysiące muzułmanów, którzy w wolnym czasie gwałciliby Polki?

Czy ja coś nie ściemniam?

Różnica między Polską, a Szwecją polega na tym, że ta druga wprowadziła standardy opiekuńcze, gdy jej obywatele się trochę dorobili. Dzięki temu mogli utrzymywać urzędników i jeszcze zostało, żeby rozdać tym mniej zamożnym.

W Polsce standardy opiekuńcze tj. armia urzędników, zostały wprowadzone ( i dalej są wprowadzane (sic!)), gdy nie było z czego okradać Polaków. W wyniku tego pieniądze szły głównie na utrzymanie urzędników, którzy uważali, że zasługują na więcej i dodatkowo kradli jak i kradną dalej. W efekcie nie ma co rozdawać biednym.

No ale cóż, chcieliście państwa opiekuńczego, to się opiekujcie urzędasami i nie płaczcie, bo to dopiero początek – jeszcze państwo nie opiekuje się wszystkimi, o czym Kowalski może pomyśleć!” (Adrian Stencel • parezja.pl – Chciałeś państwa opiekuńczego, … to się teraz opiekuj urzędasami!)

…tak się robi politykę. Jak to powiedział towarzysz Winnicki?

  • „…Obserwowane trudności na rynku pasz i energii, postuluje się rozwiązywać w najbliższej przyszłości przez działania nieinwestycyjne i niskonakładowe. Tak więc pierwszą decyzją będzie wstrzymanie produkcji mięsa na okres trzech lat, co spowoduje oszczędności na paszach, zwłaszcza tych importowanych. Z drugiej zaś strony spowoduje wyraźny, bo o siedem koma trzy procenta wzrost płac realnych. Dziękuję bardzo…
  • …Panie, jak to jest możliwe, że pan tu mówi jedno, a tam drugie? [pyta towarzysza jeden z lokatorów, na co Winnicki odpowiada]
  • To jest bardzo proste. Ja to panu zaraz wytłumaczę proszę pana. Ja to państwu zaraz wytłumaczę. Więc po pierwsze, państwo są ludźmi inteligentnymi i dlatego ja z państwem mogę mówić wprost. Mogę pewne rzeczy nazywać po imieniu. Tak proszę państwa, po imieniu. Czy pan sobie na przykład zdaje sprawę, kto ogląda telewizję? Proszę pana myśmy robili badania. Wie pan co się okazało? Okazało się, że sześćdziesiąt procent ludzi nie rozumie dziennika. W związku z tym do tych ludzi trzeba mówić inaczej, trzeba mówić w ten sposób, żeby oni to zrozumieli. Trzeba pewne rzeczy nie ukrywam tego, nawet zawoalować. A poza tym ludzie nie myślą. Ludzie nie myślą. Im się wydaje, że tylko oni oglądają telewizję. Proszę pana, przecież my jesteśmy doskonale obserwowani. Nie tylko przez przyjaciół, przez wrogów też. Na przykład tacy Amerykanie jak się dowiedzą, że my mamy trudności z produkcją mięsa to wie pan co się dzieje? Proszę pana, na całym świecie ceny mięsa idą tak w górę. I my za to mięso potem też musimy płacić takie ceny. A jeżeli my te trudności przedstawimy jako przemyślane działanie, to wtedy to w nikim nie wzbudza podejrzenia.
  • Ryszard Dąb-Rozwadowski: No, może poza naszymi obywatelami.
  • Jan Winnicki: Panie profesorze, nasi obywatele i tak w to nie uwierzą.”

…i niektórzy rzeczywiście nie wierzą. Nawet jak się im rzuca na stół analogie do tych samych inżynierii społeczno gospodarczych które się za komuny działy, i których konsekwencje co roku „świętują” 13 grudnia (o innych krwawych dniach nie wspominając), to jakby głową o ścianę tłukł. Zero refleksji. Nie trafia do wyobraźni nawet tak prosta zasada jak „nie kradnij”. Nie widzą nic złego w zabieraniu jednym ludziom ich dochodu i dawaniu go tym którzy go nie wypracowali. Poprzednią ekipę która robiła do dziś nazywają złodziejami, ale w tym że dziś ich pupile na których sami głosowali robią to samo nie widzą nic złego. Bo „nasi” to „patrioci” – koniec kropka…  (Odys)

„…osoby czyniące magiczne rozróżnienie pomiędzy rabunkiem a „podatkami” albo pomiędzy rabunkiem a „wywłaszczeniem państwowym” (…) uznają, że o ile pojedyncza osoba (obywatel) nie ma prawa ukraść czy odebrać siłą własności innej osoby, o tyle państwo takie prawo posiada, o ile nazwie je właśnie „podatkiem”, „nacjonalizacją” etc. Odrzucam jednak taki rodzaj rozumowania, który pomija substancjalną i logiczna tożsamość rabunku publicznego i rabunku indywidualnego, oraz opiera się na twierdzeniu, że grupa lub kolektyw może nabyć pewne prawa, których nie może samodzielnie posiadać żadna jednostka należąca do tej grupy. Pozostaje mi poczekać na logiczne uzasadnienie dla takich rozróżnień.

Na gruncie rozważań praktycznych zaprezentowane przeze mnie powyżej rozumowanie rodzi pewne ważkie i problematyczne konsekwencje dla rozważań nad odszkodowaniami dla ofiar państwa, które utraciły na jego rzecz swoje majątki, oraz podatników, którzy przez lata lub dekady byli pozbawiani części swych dochodów. Jeśli bowiem należy im się nie tylko zwrot utraconej własności lub jej pieniężnej równowartości, ale także wszystkich dochodów, jakie tak zrabowana przez państwo własność przyniosła, to wielkość roszczeń poszkodowanych – i tak niemałą – rośnie do gargantuicznych rozmiarów. Prawdopodobnie z przyczyn praktycznej niemożliwości spłaty takich długów, ofiary państwa i tak nigdy nie odzyskałyby 100% należnych im na tej podstawie odszkodowań.
Jednakże celem tych krótkich rozważań nie była próba opracowania programu demontażu państwa i sposobu rozdysponowania jego majątku oraz zadośćuczynienia jego ofiarom, lecz jedynie wykazanie, że coś takiego, jak „dochody własne” państwa, są w istocie fikcją i także pochodzą z podatków, czy innego rodzaju rabunku…”

całość tu: Rozważania o podatkach i pewnej kosiarce do trawy

podobne: Najwyższy Czas!: „Słońce Peru przypala wszystkich prócz kasty urzędników”… Nie daj sobie wmówić że „ONI” są potrzebni. oraz: „Dziel i rządź!” – nagrody urzędników. i to: cynik9: Przybliżanie socjalizmu. Teoria skubanych i skubiących w demokracji a także: Przerośnięte państwo gwarancją problemów jego obywateli. O demokracji, państwie „opiekuńczym” i długu „publicznym” czyli przejadaniu przyszłości na własne życzenie

W ten sposób przy „poparciu społeczeństwa” które sobie tę administrację wybiera (Demokracja… czyli Dyktatura Durni), powstają kolejne etatystyczne rozwiązania i inżynierie społeczne rodzimych „dobrodziejów”, które wymagają coraz wyższych podatków, składek i opłat. A kiedy po jakimś czasie wyborcy nabierają podejrzeń że się ich oszukuje i wyzyskuje, to władza wymyśla i serwuje z wielkim medialnym szumem reformy i plany, które wyciszają raz na jakiś czas pomruki „niezadowolenia społecznego” nabrzmiałe w wyniku poprzednich równie gównianych etatystycznych rozwiązań, głównie w kwestiach tzw. „ubezpieczeń społecznych” (zdrowia i emerytur) które są „zwykłymi” podatkami… (Odys)

„…właśnie pani premier Beata Szydło ogłosiła zamiar przeprowadzenia kolejnej reformy ochrony zdrowia. Kolejnej – bo akurat ten sektor jest nieustannie reformowany. Kiedyś, za barbarzyńskich czasów, jak ktoś był chory, to szedł do doktora, a ten – kasował honorarium i albo pacjenta wyleczył, albo nie, co jeszcze w starożytności pozwoliło na sformułowanie opinii, że lekarze są najszczęśliwszą grupą zawodową na świecie, bo ich sukcesy opromienia słońce, a ich porażki skrywa ziemia. Przez co najmniej 30 stuleci jakoś to funkcjonowało, aż wreszcie nadszedł czas reformowania. Zaczęło się od tego, że pacjentów zaczęło leczyć „państwo”, rabując pod tym pretekstem obywatelom pieniądze. Tak było za pierwszej komuny, ale okresie naszej sławnej transformacji ustrojowej nadszedł czas reformowania. Pierwsza reforma została przeprowadzona w roku 1997, za rządów charyzmatycznego premiera Buzka. Polegała ona na tym, że państwo postanowiło leczyć pacjentów za pośrednictwem 16 terytorialnych Kas Chorych i 17-tej – mundurowej. One dysponowały pieniędzmi uprzednio zrabowanymi podatnikom pod pretekstem, że państwo będzie ich leczyć, no i oczywiście same też się z tych pieniędzy utrzymywały. Rząd charyzmatycznego premiera Buzka zadbał o to, by wynagrodzeni posadami w Kasach Chorych członkowie zaplecza politycznego AW”S” i Unii Wolności, nie mogli być z tych posad usunięci nawet po zmianie rządu. Tej reformie przyświecało hasło, by „pieniądze szły za pacjentem” – no i szły, tylko niestety w takiej odległości, że nie tylko wzrokowy, ale wszelki kontakt między tymi pieniędzmi i pacjentami został zerwany. Ale bo też reforma nie była przeprowadzona w interesie pacjentów, tylko po to, by zaplecze partii politycznych mogło doić Rzeczpospolitą. Identyczna intencja przyświecała kolejnemu rządowi utworzonemu w roku 2001 przez Leszka Millera. Nie mogąc powyrzucać z posad w Kasach Chorych członków zaplecza politycznego wrogich partii, nie miał innego wyjścia, jak dokonać kolejnej reformy. Zlikwidował tedy Kasy Chorych, a na ich miejsce powołał Narodowy Fundusz Zdrowia z 16 oddziałami terenowymi, w których posady dostali odpowiedni ludzie. I tak było aż do dzisiaj, ale dzisiaj służyć pacjentom na dobrych, państwowych posadach najwyraźniej zapragnęli nowi ludzie, toteż tylko patrzeć, jak sektorem ochrony zdrowia wstrząśnie kolejna reforma. Narodowy Fundusz Zdrowia zostanie zlikwidowany, a pieniądze – te same, co to miały „iść za pacjentem” – zostaną „poprzez budżet” przekazane „do określonych placówek zdrowotnych” w województwach, gdzie odpowiednie posady zajmą odpowiedni ludzie, to znaczy tacy, którym dobro pacjenta leży na sercu. Wszystko to ma się dokonać już w przyszłym roku…” (Stanisław Michalkiewicz – W perspektywie kosmicznej)

podobne: Efekt „państwa opiekuńczego” – rządowe dofinansowanie do grzechu. NFZ należy leczyć wolnym rynkiem a bezpłodność naprotechnologią. „Kult Świętego Spokoju” i „Kara śmierci za niezaradność” (o aborcji). oraz: Chora „służba zdrowia”. Radomskie szpitale toną w długach ale główny problem władzuchny to prof. Chazan. Komentarz Michalkiewicza i Ziemkiewicza. Prawdziwe oblicze „in vitro”

„…Cóż to jest takiego – te „ubezpieczenia społeczne”? Jest to rodzaj hazardu. Obywatele zakładają się z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, że będą żyli długo, podczas gdy Zakład Ubezpieczeń Społecznych zakłada się z nimi, że będą żyli krótko. Jeśli obywatele żyją długo, no to wygrali – a ściślej – wydaje im się, że wygrali. Jeśli żyją krótko – to wygrał Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Warto zwrócić uwagę, że ZUS jest agendą państwową, więc tak naprawdę, to państwo jest zainteresowane tym, żeby obywatele żyli jak najkrócej. A nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że państwo, posługujące się zbrojnymi bandami, nazywanymi „tajnymi służbami”, których członkowie, w poczuciu całkowitej bezkarności, jako że wcześniej zapewnili sobie posłuszeństwo swoich konfidentów, pieczołowicie poumieszczanych w organach władzy i administracji, w organach ścigania i niezawisłych sądach, którzy w dodatku doskonale wiedzą, że swoją pozycję zawodową, społeczną i materialną zawdzięczają przetrwaniu bezpieczniackiego fundamentu, na którym cała ta konstrukcja się opiera, gotowi są na wszystko – że to państwo ma bardzo wiele instrumentów, by ten efekt osiągnąć, oczywiście bez informowania o tym samych zainteresowanych – bo i po co? „Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy!” – śpiewał Wojciech Młynarski. Skandaliczne w tym wszystkim nie jest to, że przedmiotem hazardu jest życie, ale to, że ludzie do takiego hazardu są zmuszani. A są zmuszani, bo w przeciwnym razie żaden przytomny człowiek takiej umowy by nie zawarł. Bo taka umowa zawierałaby po stronie obywatela zobowiązanie, że będzie przez co najmniej 35 lat przekazywał ubezpieczalni około 50 procent swojego dochodu, w zamian za co ubezpieczalnia obieca mu, że „ kiedyś coś ci damy”. „Kiedyś” – bo Sejm może zawsze zmienić wiek uprawniający do nabycia uprawnień emerytalnych i właśnie to zrobił oraz „coś” – bo podobnie może zmienić sposób naliczania świadczenia. Któż może wiedzieć, co będzie za 35, czy 40 lat? Krzysztof Dzierżawski opowiadał kiedyś historię swego dziadka, który – jak poddany austriacki – zaczął wpłacać składki emerytalne w Galicji, w zamian za co C-K Monarchia obiecywała mu kiedyś tam emeryturę. Ale w 1918 roku C-K Monarchia się rozpadła i dziadek zaczął płacić składki emerytalne Rzeczypospolitej Polskiej, która… – i tak dalej. Niestety w 1939 roku Adolf Hitler „napadł” na Polskę, podczas gdy Józef Stalin tylko do niej „wkroczył”, w następstwie czego dziadek stał się mieszkańcem Generalnego Gubernatorstwa, które pobierało od niego składkę emerytalną, w zamian za co… – i tak dalej – o ile oczywiście by dożył wymaganego wieku. Ale Hitler wojnę przegrał, w następstwie czego dziadek, nie ruszając się z miejsca, został obywatelem kolejnego państwa w postaci Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej – i dopiero ona, pobrawszy uprzednio wiele składek, wreszcie wypłaciła mu emeryturę – oczywiście całkiem inną niż ta, obiecywana przez C-K Monarchię. Obecnie Polska Rzeczpospolita Ludowa została zastąpiona przez III Rzeczpospolitą, która też sprawia wrażenie organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym, więc w zmuszaniu przez nią swoich obywateli do hazardowania się w sprawie swego własnego życia nie ma niczego osobliwego.

I wydaje się, że właśnie ta okoliczność legła u podstaw przywiązania do „kompromisu” – jakie dało o sobie znać 6 października. Rzecz w tym, że ten „kompromis” jest jednym z elementów podstawy kalkulacji finansowej, na jakiej cały system ubezpieczeń społecznych się opiera. Dramatyzmu całej sytuacji dodaje okoliczność, że poprzedni rząd ukradł 130 miliardów złotych z Otwartych Funduszy Emerytalnych, żeby sztucznie rozciągając w czasie bankructwo systemu ubezpieczeniowego, ukryć ten fakt przed obywatelami, no a teraz szykuje się „przejęcie” reszty, jaka jeszcze została, więc nic dziwnego, że w tej sytuacji każda zmiana pociągająca za sobą ubezpieczeniowe konsekwencje, może okazać się katastrofalna w następstwach. Zwrócił na to uwagę jeszcze w latach 90-tych francuski profesor chorób płucnych Lucjan Israel, wyjaśniając, że wydatki ubezpieczalni na opiekę nad człowiekiem w ostatnich 6 miesiącach jego życia, są wyższe, niż wydatki na tego samego człowieka przez cały wcześniejszy okres jego życia. Nic zatem dziwnego, że w ciągu tych ostatnich 6 miesięcy ubezpieczalnię tak boli, że już nie może tego wytrzymać – wskutek czego we wszystkich krajach, w których system ubezpieczeniowy zbliża się do bankructwa, nasila się aprobowana przez rządy propaganda eutanazji…” (Stanisław Michalkiewicz – Zakład Ubezpieczeń Społecznych)

ZUS jest agendą państwową i jest zainteresowany, byśmy żyli krótko! – Stanisław Michalkiewicz, fragment spotkania „Jakich reform Polska potrzebuje?” w Chrzanowie, 01.10.2016 r.

podobne: Znowu Ukradli Składki. Plan Morawieckiego podstawą III rozbioru OFE, czyli o tym jak PIS dokończy „reformę emerytalną” zaPOczątkowaną przez Rostowskiego (dla ratowania piramidy finansowej i POdreperowania budżetu)

„…polska rodzina jest albo słaba, albo nie ma jej w ogóle. Polską rodzinę i jej majątek, a także możliwość kooperacji z innymi rodzinami zniszczyli socjaliści, wprowadzając na miejsce zdrowej społecznej tkanki porozumienia rodzin o charakterze wybiórczym. To znaczy oni swoje porozumienia i kontakty zostawili, a całą, trwającą od setek lat strukturę unieważnili.

…wiele rodzin zaadaptowało dla swoich potrzeb hierarchie państwowe i nieźle się tam urządziło. To prawda, ale podstawą owej potęgi nie był już majątek, wiara i mariaże, ale udział w grupowych rozstrzeliwaniach, denuncjacjach i śledztwach połączonych z torturami. To spoiwo scementowało wiele rodzin mieszkających w Polsce tak mocno, że do dziś, po śmierci ich ojców założycieli, więzi te są nie do rozerwania. Dowodem na to jest choćby film o Brystygierowej, który ma za zadanie stworzyć jej legendę i zbudować jakąś tam podstawę do bezpiecznej egzystencji, potomków nie tylko jej, ale także wszystkich innych z jej pokolenia i resortu.

Ta czarna siła ma swoje emanacje na niższych piętrach hierarchii i my dobrze wiemy o co chodzi. Po wojnie, to nie państwo było silne rodzinami, która rozpoznawały się i potrafiły zorganizować, ale odwrotnie, rodzina stawała się silna, bo jej członkowie robili kariery w strukturach państwa. Dlaczego sąsiedzi są ważni? Bo wujek Bolek jest milicjantem w Warszawie. No, a inni sąsiedzi też są ważni, bo ciocia Jadzia jest skarbnikiem w gminie, a jej syn poszedł na księdza. Ktoś zaś ma księdza w rodzie, tego bida nie ubodzie, jak się mawiało w naszych okolicach. Kariery w hierarchii Kościoła były równie ważne, choć inaczej niż kariery państwowe. Ktoś powie, że nie było innego wyjścia. To prawda, ale nie jest to żadne usprawiedliwienie. Państwo bowiem powojenne było jedynie protektoratem, a także powstało dzięki temu, że udało się mu zniszczyć naturalną strukturę społeczną kraju. I jeszcze raz powtórzmy – winą za to obarczyć należy socjalistów. Dlaczego ich? Ponieważ oglądając świat przez pożyczone, różowe okulary, realizowali nie swój program dewastując wszystko wokoło i przyczyniając się w ten sposób do uzależnienia dużych grup ludzi od sił obcych. Robotnik nie wyzwoli się z przymusu pracy dzięki socjalistom, on może co najwyżej stać się targetem sprzedażowym dla konsorcjów, które muszą zapewnić sobie płynność na rynku akcji dystrybuując różne produkty wśród mas. Pieniądze, które się robotnikowi powierza w ramach polepszania jego losu, nie są jego własnością, ale są mu jedynie powierzane na bardzo konkretny cel. W czasach dzikiego kapitalizmu rodziny robotnicze wynagradzane były w naszych okolicach srebrem. Dziś dostają papier, którego starcza w sam raz na zakupy w Biedronce. Na wszystkie inne dobra, przyziemne w istocie, które nazywane są przez socjalistów luksusowymi, musi pożyczać w banku stając się tym samym własnością tego banku. Tak to wygląda. Socjaliści uwielbiali posługiwać się takimi metaforami – robotnik jest niewolnikiem kapitalisty, chłop zaś pana feudalnego. No tak, ale nawet jeśli w to uwierzymy, okaże się, że wtedy przynajmniej ludzie ci znali swojego pana i wiedzieli na co go stać. Dziś nie mają pojęcia kto nim jest. I nie dowiedzą się tego nigdy…” (coryllus – Siła polskich rodzin)

podobne: Polityka prorodzinna okiem libertarianina, czyli „Bez retuszu” 5.07.2015. NIK „w Polsce polityka prorodzinna praktycznie nie istnieje” a także: Wspólny mianownik CETA, GMO, i Zbioru Zastrzeżonego IPN czyli o kosztach wojny między korporacjami jakie ponoszą społeczeństwa państw niepoważnych. O zgodzie między socjalistami. Jaką Polskę zostawimy przyszłym pokoleniom? oraz: Utrata suwerenności czyli… Polska krajem neokolonialnym. Samoobrona rodzinna (Panel dyskusyjny XII Kongresu Konserwatywnego). Poszukiwany autorytet do walki z totalitaryzmem socjaldemokracji i to: W kolejną rocznicę „odzyskania niepodległości” kilka słów o jej dysponentach na zlecenie rewolucji czyli psuciu młodzieży na koszt jej rodziców.

„…W 1992 roku Janusz Korwin-Mikke zaproponował z mównicy sejmowej, aby wprowadzić do konstytucji zakaz uchwalania budżetu z deficytem. Niestety, pomysł polityka został przez pozostałych posłów wyśmiany, a dzisiaj przychodzi nam zmagać się z konsekwencjami ich decyzji. Dzięki deficytowi (czyli wydawaniu większej ilości pieniędzy, niż udało się zebrać w podatkach), rząd może finansować dodatkowe programy socjalne, zatrudniać kolejnych urzędników czy zwiększyć skalę inwestycji strukturalnych. Wszystko ma jednak swoją cenę. Oprócz oczywistych następstw, czyli zwracania pożyczkodawcom kwoty większej niż wartość pożyczki – w postaci odsetek od obligacji, uzależnienie państwa od zewnętrznego finansowania ma szereg konsekwencji politycznych...” (o czym więcej tu: Trader21: Obligacje rządowe gwarantem straty. Inflacja i dewaluacja jako narzędzie walki z długiem. W czyich rękach spoczywa polski dług, i czy krach finansów publicznych zakończy się eutanazją?)

„…„Będziesz pożyczał innym narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał. Będziesz panował nad innymi narodami, a one nad tobą nie zapanują”. Szkoda, że nie pamięta o tym Balcerowicz prezesa Jarosława Kaczyńskiego w osobie pana wicepremiera Mateusza Morawieckiego („nasz Balcerowicz jest lepszy!”), który cały swój zbawienny plan renacjonalizacji gospodarki zgodny z programem przedwojennej sanacji, zamierza oprzeć na pieniądzach pożyczonych, podobnie jak w swoim czasie uczynił to Edward Gierek, za którym do dzisiaj wzdychają nieutulone w żalu szerokie masy. Jak powiedziała czarownica wbijana na pal – miłe złego początki – ale co z tego, kiedy koniec zawsze żałosny, o czym Edward Gierek mógł osobiście przekonać się już po kilku latach to znaczy – w roku 1976, kiedy przyszło do spłacania długów i zbuntowanemu ludowi trzeba było aplikować „ścieżki zdrowia”. Mniejsza zresztą z tymi wspominkami, bo chodzi przecież o populismus, od którego wszystko się zaczęło…” (Stanisław Michalkiewicz – Dodatnie plusy populismusa)

„…po raz kolejny okazuje się, że jak to w swoim czasie ujmowali klasycy poprzedniego reżimu: „są takie granice, których przekraczać nie wolno” i generalnie „nie ma odwrotu od socjalizmu”. W tym duchu wypowiadają się niestety autorzy wiodących projektów, mających składać się na całokształt „dobrej zmiany”, pan minister od rolnictwa zatroskany perspektywą „powrotu obszarników”, pani minister edukacji zaniepokojona „wyciekaniem dzieci z systemu” (poprzez szkolnictwo domowe), czy pan wicepremier-minister-od-już-prawie-wszystkiego, Morawiecki-junior, który opowiada o elektrycznych samochodach niczym Baryka-senior o szklanych domach.

Wiara, rodzina i własność Polaków pod rządami PiS pozostają więc bezpieczne, ale przecież tylko w „rozsądnych” granicach. Granice rozsądku przekraczałoby bowiem traktowanie tych wartości jako pryncypialnych i nienaruszalnych, bo wszak pryncypialne znaczenia mają nadal zasady „centralizmu demokratycznego”, „demokratyzmu socjalistycznego” (w nowym opakowaniu retorycznym) i jeszcze na dokładkę „zrównoważonego”, pardon, „odpowiedzialnego rozwoju”. To są niestety frazesy wywodzące się bynajmniej nie z XX-wiecznych tradycji sowieckiego i post-sowieckiego zniewolenia, ale znacznie głębiej zakorzenione w tym, co na Żoliborzu do dziś traktuje się z szacunkiem i z powaga wymawia, a mianowicie w „postępowych tradycjach inteligencji polskiej”. A do tradycji tych należało wszak periodyczne składanie sprawy polskiej na ołtarzu światowej rewolucji, co się do dziś przykrywa lelewelowskim frazesem: „Za wolność waszą i naszą”, nieodłącznie sprzężone z liczeniem na interwencję „aliantów zachodnich”.

Realny sens i skutek takich rachub najlepiej chyba podsumował Bolesław Prus, który wprowadzając na karty „Lalki” starego subiekta Rzeckiego kazał mu niezłomnie wierzyć, że „przecież Napoleon nas nie opuści”. Ironia Prusa nie została najwyraźniej doceniona przez kolejne pokolenia, skoro dziś cała formacja geostrategów o horyzontach starego Rzeckiego wytycza po raz kolejny kierunki naszej polityki zagranicznej. Zadedykujmy im konkluzję tego wątku w „Lalce”: „I cóż się stało?… Świat nie poprawił się, Napoleonidzi wyginęli, a właścicielem sklepu został Szlangbaum”…” (Grzegorz Braun: Patriotyczne samozaoranie)

Wszak czy to Niemiec czy to Żyd
czy “Unia” czy też “finansjera”
nie znać tej prawdy dziś to wstyd
więc tylko głupi się zapiera
– Państwo swój procent zawsze ma
od konsumenta… tfu!… frajera!

…Zapamiętajmy więc dobrze tę gorzką prawdę Pana Morawieckiego że „Posłowie wykonują bardzo ciężką pracę i od 20 lat nie mieli regulacji wolnej od podatku. Doceńmy ciężką pracę polityków”… a że ta praca związana jest z rabunkiem rodaków na niewyobrażalną skalę, w imię lokalnych polityczno-partyjnych interesów wysługujących się na dodatek obcym kolonizatorom (i lichwiarskiej międzynarodówce), to już całkiem inna historia… (Odys)

Adam Wycichowski niewolnik - obieg zamknięty

Adam Wycichowski niewolnik – obieg zamknięty

Trader21: Obligacje rządowe gwarantem straty. Inflacja i dewaluacja jako narzędzie walki z długiem. W czyich rękach spoczywa polski dług, i czy krach finansów publicznych zakończy się eutanazją?


Adam Wycichowski (niewolnik) - jak w banku

Adam Wycichowski (niewolnik) – jak w banku

„…Aby nie dopuścić do bankructw poszczególnych krajów banki centralne zaczęły skupować dług, windując ceny obligacji, tym samym sztucznie zaniżać wysokość wypłacanych odsetek. Kilkanaście miesięcy temu po raz pierwszy w historii rentowność obligacji rządowych spadła poniżej zera. W przypadku Japonii dotyczy to nawet papierów wartościowych z 30-letnim okresem zapadalności. Przez wiele dekad uznawano, że taka sytuacja nigdy nie będzie mieć miejsca, tymczasem dzisiaj obligacje gwarantujące stratę są już jednym z elementów świata finansów

…Warto uświadomić sobie, co tak naprawdę oznacza negatywne oprocentowanie obligacji. Jeśli rentowność obligacji wynosi – 1%, to pożyczając np. 100 tys. złotych, rząd musi oddać jedynie 99 tys. złotych. Nawet nie uwzględniając inflacji, inwestor nabywa obligacje gwarantujące stratę. Jest to oczywiście chora sytuacja, jednak część inwestorów utrzymuje swoją aktywność na rynku. Dzieje się tak, ponieważ mają oni nadzieję, że rentowność obligacji nadal będzie spadać, a więc rosnąć będą ich ceny. Jeśli inwestycji dokonuje się nie z powodu atrakcyjnej wyceny, ale tylko po to, by odsprzedać drożej kolejnemu głupiemu, to mamy niezbity dowód na obecność bańki spekulacyjnej. Tak było w 2001 roku, kiedy ludzie rzucali się na akcje firm technologicznych nieprzedstawiających żadnej wartości, zakładając, że zdążą je sprzedać, zanim dojdzie do spadków. Podobnie określić można sytuację na rynku chińskim z 2015 roku, kiedy na giełdzie pojawiło się mnóstwo nowych inwestorów, skuszonych wzrostem cen akcji, a nie ich rzeczywistą wartością.

Duży wpływ na obecną sytuację mają działania banków centralnych, które stały się największymi kupcami obligacji. Doprowadza to do nieprawdopodobnych absurdów…

…Znaczna część inwestorów, którzy chcą obronić się przed inflacją, przenosi swój kapitał na rynek akcji. W efekcie po raz kolejny usłyszeliśmy o rekordach notowanych przez amerykańskie indeksy, co ma być dowodem na znakomitą kondycję gospodarki

…Jedną z ofiar negatywnie oprocentowanych obligacji staną się fundusze emerytalne, które nie będą w stanie wypracować zysków dla swoich klientów. Jako że są one zwolnione z podatku, ustawodawcy najprawdopodobniej zmuszą je do okazania wdzięczności i zainwestowania np. 50% kapitału w „bezpieczne” obligacje. W drugiej kolejności rząd wywrze wpływ również na indywidualne konta emerytalne. Ostatecznie dojdzie do sytuacji, w której emerytom nie pozostanie nic innego, jak tylko zwrócić się po pomoc bezpośrednio do państwa. Będzie to dalszy ciąg trwającego od wielu dekad procesu, polegającego na uzależnianiu obywateli od woli polityków. Jego odzwierciedleniem jest poziom wydatków publicznych, które stale rosną w stosunku do PKB

…Negatywne oprocentowanie jest kolejnym dowodem na to, że polityka banków centralnych nie przynosi pozytywnych efektów. Nigdy w historii dodruk pieniądza nie okazał się skuteczny i tym razem również nie będzie wyjątku – gospodarki po prostu nie da się uzdrowić w ten sposób. Zapewne już wkrótce będziemy mieć do czynienia ze stagflacją. Oznacza to zerowy wzrost gospodarczy wynikający z ogromnego ciężaru długu, a także przyspieszającą inflację, której kontrolowanie stanie się dla rządów niewykonalne…” (Zespół Independent Trader)

całość tu: Obligacje rządowe gwarantem straty

podobne: Independent Trader: Malutka Belgia ratuje obligacje USA czyli… jak zjeść ciastko i mieć ciastko. oraz: Gaszenie pożaru benzyną czyli… Fed rozhuśtał gospodarkę, ale jej nie naprawił i to: Poradnik kryzysowy: co zrobić w trudnych czasach?

„…Obecny system, w którym drukuje się walutę opartą na długu, doszedł do końca swojej drogi. Bez konkretnych zmian nie da się go dłużej utrzymać. Przyrost waluty i jeszcze szybszy wzrost zadłużenia spowodowały, że suma zobowiązań Amerykanów jest około 5 razy większa, niż ilość dolarów w obiegu. Tak duża dysproporcja powoduje, że nawet jeśli FED dodrukuje duże ilości pieniędzy, to i tak dług będzie większy niż ilość waluty. Wynika to bezpośrednio z rezerwy cząstkowej, ponieważ każdy kolejny dolar tworzony jest wraz z należnością w stosunku do systemu bankowego. To właśnie z powodu tego mechanizmu bankierzy centralni zawodzą w rozkręceniu wysokiej inflacji, a waluta zamiast szybko się dewaluować, utrzymuje względną siłę nabywczą.

Rozwiązaniem tego problemu, zgodnie z pierwszym pomysłem Bernanke, jest rozdanie ludziom dużej ilości pieniędzy. Aby móc wdrożyć taki plan w życie, trzeba by przeprowadzić daleko idące zmiany prawne. Przede wszystkim rząd musiałby odzyskać władzę nad pieniądzem w taki sposób, aby móc go drukować bez długu, przy eliminacji pośredników (czyli banków komercyjnych – tzw. primary dealers – oraz banku centralnego, u którego rząd zaciąga zobowiązanie pod wykreowaną walutę)…

…Rząd, gdy dysponuje nieograniczoną podażą waluty, może nakręcić inflację i skutecznie dewaluować długi. Aby przeprowadzić całą akcję, nie są konieczne żadne zmiany prawne czy zgoda społeczeństwa. Wystarczy rozkręcić rządowe rozdawnictwo, czy to z pomocą głębokich inwestycji infrastrukturalnych, czy powszechnych programów socjalnych.

Słabo wyedukowane ekonomicznie społeczeństwo, co najwyżej przyklaśnie politykom i stanie się świadkiem rządowego rozdawnictwa. Zanim ukażą się wszystkie konsekwencje, program zostanie zakończony, a założona dewaluacja waluty zostanie osiągnięta. Na programie nie ucierpi zaufanie do sektora bankowego, ponieważ ten nie będzie uczestniczył w tym procederze. Obejdzie się również bez kaskady bankructw banków, a więc i bail-inów  czy bail-outów. Dewaluacji zostanie poddana każda forma pieniądza, tak elektronicznego, jak i papierowego, dzięki czemu dalej będzie można wykonywać kolejne posunięcia, w celu zupełnego wyeliminowania gotówki z obiegu…

…Po osiągnięciu wyznaczonych celów, bankierzy centralni zrzucą winę za wysoką inflację na nieodpowiedzialne działania polityków i umocnią tym samym swoją pozycję, jako stabilizatora systemu monetarnego. Długi zostaną zdewaluowane i uda się uniknąć spektakularnych bankructw dużych korporacji czy banków inwestycyjnych (ich bankructwo mogłoby zagrozić stabilności finansowej całego świata). Najważniejsze trendy w dzisiejszej bankowości (z rozrośniętym sektorem finansowym) czy dążeniem do eliminacji gotówki, zostaną utrzymane. Winą za trudną sytuację zostanie obarczona aktualnie rządząca ekipa, która zostanie sprawnie podmieniona na kolejną. Ben Bernanke lobbuje obecnie w Japonii za dokładnie takim rozwiązaniem. To właśnie Japonia ma stać się polem doświadczalnym, na którym mogłoby zostać wdrożone nowe rozwiązanie monetarne, zanim zostanie ono wprowadzone na całym świecie.” (Zespół Independent Trader)

całość tu: Kolejne szaleństwa Bena Bernanke

podobne: Independent Trader: „Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem. oraz: Fed zmniejsza skup aktywów. Kolejne bankructwo Argentyny. System bankowy w Europie powoli się rozpada więc wymyśla kolejne złodziejstwo (na własną zgubę?) i to: „Ostatnia chudoba”, czyli przyczyna, przebieg i skutki kryzysu dla realnej gospodarki i obywateli.

 W 1992 roku Janusz Korwin-Mikke zaproponował z mównicy sejmowej, aby wprowadzić do konstytucji zakaz uchwalania budżetu z deficytem. Niestety, pomysł polityka został przez pozostałych posłów wyśmiany, a dzisiaj przychodzi nam zmagać się z konsekwencjami ich decyzji. Dzięki deficytowi (czyli wydawaniu większej ilości pieniędzy, niż udało się zebrać w podatkach), rząd może finansować dodatkowe programy socjalne, zatrudniać kolejnych urzędników czy zwiększyć skalę inwestycji strukturalnych. Wszystko ma jednak swoją cenę. Oprócz oczywistych następstw, czyli zwracania pożyczkodawcom kwoty większej niż wartość pożyczki – w postaci odsetek od obligacji, uzależnienie państwa od zewnętrznego finansowania ma szereg konsekwencji politycznych…

…Oficjalny dług publiczny wynosi obecnie 899 mld PLN i stanowi to 51,3% w stosunku do PKB kraju. Zadłużenie denominowane w walutach obcych to – w przeliczeniu na PLN – kwota o wartości 291 mld.

Oprócz oficjalnej wysokości długu publicznego istnieje jeszcze realne zadłużenie państwa. Szacuje się, że jego wysokość przekracza ponad 1 bln PLN, ale na potwierdzenie tej liczby nie mamy żadnych konkretnych danych. Problem polega na tym, że zobowiązania zostały ukryte w spółkach skarbu państwa lub instytucjach użyteczności publicznej (na poziomie centralnym i regionalnym). Wykorzystywane są do tego takie jednostki jak Krajowy Fundusz Drogowy (który uprzednio wyłączono z podmiotów wliczanych do bilansu długu). Z kolei urzędnicy miejscy korzystają z np. spółek świadczących usługi komunikacji miejskiej, do których przerzuca się część zobowiązań miast.

Oprócz długu jawnego – czyli oficjalnego – Polska posiada również dług ukryty. Chodzi przede wszystkim o sumę różnego rodzaju świadczeń socjalnych, czyli umów państwa z obywatelem, na wypłacenie mu pieniędzy w dłuższym okresie czasu. Najważniejsze w tej kategorii są zobowiązania ZUS–u, które opiewają na kwotę znacznie przekraczającą 3 bln PLN. Środki te nie są jednak uwzględniane, ponieważ sama wypłata jest uzależniona od decyzji polityków i nie posiada konkretnego terminu zapadalności. W tej sytuacji najbardziej spodziewany bieg wydarzeń przedstawia się następująco: gdy państwo popadnie w problemy finansowe, znaczna część zobowiązań ukrytych zostanie anulowana, najprawdopodobniej poprzez silną dewaluację złotówki…

…Skoro kapitał zagraniczny posiada w Polsce około 60% udziałów (w sektorze bankowym i pozabankowym), to tak naprawdę większość z 350 mld PLN długu w rękach rezydentów znajduje się nadal w posiadaniu podmiotów z kapitałem zagranicznym. Zobowiązania polskiego rządu, z puli oficjalnego długu, to łącznie około 700 mld PLN, które znajdują się w rękach zagranicznych. Podsumowując – prawie 80% obligacji skarbowych jest w posiadaniu obcego kapitału!

…Znaczna część długu publicznego jest w posiadaniu instytucji z USA. Stamtąd też pochodzą najważniejsze agencje ratingowe. Płynność finansowa Polski jest zatem uzależniona od Zachodu. Gdyby polski rząd zaczął prowadzić politykę zagraniczną niezgodną z wytycznymi Waszyngtonu czy Brukseli, zostalibyśmy zapewne zaatakowani bronią ekonomiczną. Atak zostałby przeprowadzony w bardzo prosty sposób: najpierw zrzucono by na rynek część polskich obligacji (wyraźnie obniżając ich cenę, ale podnosząc tym samym ich rentowność). Agencje ratingowe szybko obniżyłyby wówczas oceny stabilności polskiej gospodarki, przez co nasiliłyby odpływ kapitału z Polski. W konsekwencji wszelki opór na Wiejskiej zostałby szybko złamany poprzez wyższe koszty obsługi długu publicznego i trudności w znalezieniu kupców na nowe emisje obligacji.

Podsumowanie

Konsekwencje odrzucenia postulatu Korwin–Mikkego o zakazie ustalania budżetu z deficytem, stają się coraz bardziej widoczne. Polska jest praktycznie w 100% zależna od zewnętrznych ośrodków decyzyjnych i kaprysów rynków kapitałowych. Jeśli nie rozwiążemy problemu z przyszłym finansowaniem państwa, to nie mamy szans na żadne suwerenne posunięcia, czy to w polityce gospodarczej, czy zagranicznej.

Nawet jeśli polski rząd będzie wykonywał polecenia z zagranicy co do joty, to kryzysu na rynku długu nie da się uniknąć, a coraz wyższe koszty finansowania państwa (przez ograniczony dostęp do rynków długu) dodatkowo obciążą społeczeństwo. I gdyby nawet rząd zdecydował się na inflacyjne wyjście z długów (co uderzy najmocniej w klasę średnią posiadającą oszczędności), to późniejsza podwyżka stóp procentowych, wprowadzona przez Radę Polityki Pieniężnej w celu opanowania sytuacji, jest nieunikniona. Posunięcie takie bezpośrednio uderzy w osoby obciążone wysokimi kredytami…” (Zespół Independent Trader)

całość tu: W czyich rękach spoczywa polski dług?

podobne: Prawdziwy sens konfliktów zbrojnych czyli… kto kontroluje dług ten kontroluje wszystko. a także: Czy grecka tragedia przyniesie opamiętanie reszcie eurosocjalizmu? Polska idzie śladami bankruta czyli Michalkiewicza o „frumentacjach” słów kilka. i to: Przerośnięte państwo gwarancją problemów jego obywateli. O demokracji, państwie „opiekuńczym” i długu „publicznym” czyli przejadaniu przyszłości na własne życzenie.

„…W oczekiwaniu na ten moment nie mogę powstrzymać uczucia żalu, że w 1990 roku nie udało nam się (nam, to znaczy – Unii Polityki Realnej) przekonać opinii publicznej do pomysłu utworzenia Funduszu Emerytalnego z 30 procent akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw państwowych. Wielokrotnie prezentowaliśmy ten pomysł nawet za pośrednictwem telewizji, ale zdecydowana większość opinii publicznej nie uwierzyła nam, tylko nadymanym zarozumialcom w rodzaju pana Andrzeja Celińskiego, który nawet i dzisiaj demonstruje zadowolenie ze swego rozumu, Oni o żadnym „Funduszu Emerytalnym” nie chcieli nawet słyszeć, bo w przeciwnym razie ich protektorowie z wywiadu wojskowego nie tylko przestaliby ich nadymać, ale jeszcze przełożyli przez kolano i przypomnieli, skąd wyrastają im nogi. Warto dodać, że i pan prezes Jarosław Kaczyński też nie chciał słyszeć o żadnym „Funduszu Emerytalnym”. W rezultacie „prywatyzowane” przedsiębiorstwa państwowe zostały z błogosławieństwem soldateski viribus unitis rozkradzione i obecnie Funduszu Emerytalnego nie ma już z czego stworzyć.

Tymczasem bankructwo systemu wisi nad nami i coś trzeba z tym zrobić. Sprawy zaszły tak daleko, że nie ma już rozwiązań dobrych; są już tylko same złe. To, które poniżej przedstawię, też jest złe. Ono ma tylko taką zaletę, że inne są od niego jeszcze gorsze. Pomysł polega na zlikwidowaniu przymusu ubezpieczeń społecznych. One byłyby nadal możliwe, ale wyłącznie jako dobrowolne. Gdyby tak zatem od 1 stycznia 2018 roku znieść przymus ubezpieczeń społecznych, to z tą chwilą ustałby dopływ tzw. „składek” do systemu, bo przecież żaden normalny człowiek nie zrobiłby tego głupstwa. Tymczasem państwo ma zobowiązania, które zaciągnęło wcześniej i z których musi się wywiązać. Nie ma zatem innego wyjścia, jak tego samego dnia ustanowić podatek celowy na emerytury i renty. W pierwszych latach byłby on tej samej, a w porywach nawet większej wysokości co „składka” emerytalna, ale w miarę upływu czasu ta wysokość by się zmniejszała, aż wreszcie po 40 latach można by ten zupełnie już symboliczny podatek zlikwidować. Wadą tego rozwiązania jest to, że dwa pokolenia (pokolenie, to 25-30 lat) obywateli zostałoby obciążonych nieekwiwalentnym świadczeniem – zwłaszcza pokolenie pierwsze, bo drugie już nieznacznie. Bez żadnej swojej winy, bo grzech zaniechania popełniło pokolenie poprzednie – dzisiaj pławiące się w rozmaitych „legendach”. Jeśli jednak tego nie zrobimy, to nie dwa – ale wszystkie następne pokolenia będą obciążone świadczeniem rosnącym – bez względu na jego formalną podstawę. Oczywiście do momentu dopóki się nie zbuntują, nie poślą tych starców-wampirów do wszystkich diabłów – wśród nich również rozwydrzone damy, które dzisiaj tak pilnują swoich „wagin” i „macic”, żeby potem wyciągać proszalną rękę do cudzych dzieci. – aż wreszcie w katolickim społeczeństwie pojawi się masowe poparcie dla legalizacji eutanazji.” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Dwie wiadomości

ZUS jest agendą państwową, i jest zainteresowany, byśmy żyli krótko! – Stanisław Michalkiewicz

Rząd nie ma już nic do sprzedania, więc musi nas zadłużać u lichwiarzy – Stanisław Michalkiewicz

Mamy narzędzie, które już raz użyliśmy, by odblokować potencjał gospodarczy – Stanisław Michalkiewicz

podobne:  Znowu Ukradli Składki. Plan Morawieckiego podstawą III rozbioru OFE, czyli o tym jak PIS dokończy „reformę emerytalną” zaPOczątkowaną przez Rostowskiego (dla ratowania piramidy finansowej i POdreperowania budżetu). oraz: Znikające miliardy z kont emerytalnych, tymczasem ZUS będzie potrzebował coraz więcej „składek”.  i to: Obrońcy etatyzmu i sentymentaliści rodem z PRL kamienują „złodziejski kapitalizm” czyli… dlaczego niewolnicy nie zasługują na wczasy?

Olivier Bonhomme

Olivier Bonhomme

Znowu Ukradli Składki. Plan Morawieckiego podstawą III rozbioru OFE, czyli o tym jak PIS dokończy „reformę emerytalną” zaPOczątkowaną przez Rostowskiego (dla ratowania piramidy finansowej i POdreperowania budżetu).


„…W poniedziałek, 4 lipca br. przed sesją odbyła się konferencja prasowa wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego oraz prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju Pawła Borysa, na której został przedstawiony plan wykorzystania środków z OFE.

W jaki sposób zostaną wykorzystane środki OFE?

Minister Morawiecki stwierdził, że OFE nie zostaną znacjonalizowane, ale środki w nich zgromadzone zostaną wykorzystane w inny sposób, gdyż ten system się nie sprawdził. Zdaniem ministra środki się marnują i nie dają korzyści gospodarce, ani nie zwiększają oszczędności emerytalnych. Rząd planuje oddać te środki Polakom, ale nie przedstawiono konkretów, w jaki sposób to się stanie. Do tej pory Powszechne Towarzystwa Emerytalne, zarządzające OFE, zarobiły około 20 mld zł i taki stan rzeczy nie może być utrzymany. Środki z OFE zostaną przekazane do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Oprócz oszczędności w FRD, na emeryturę będzie też można oszczędzać w ramach Pracowniczych Programów Kapitałowych (PPK) – planowane są zachęty podatkowe oszczędzania w ten sposób. Trwają już prace nad tym, w jaki sposób „transakcja” przeniesienie środków z OFE do FRD zostanie przeprowadzona i jak będzie wyglądał przebudowany II filar emerytalny. Jedno jest pewne, OFE jakie znamy zakończą swój dotychczasowy byt.

Jak transakcja będzie wyglądać w praktyce?

35 mld zł płynnych aktywów innych niż polskie akcje zostanie przeniesione do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Pozostałe 103 mld zł aktywów w postaci polskich akcji zostanie przydzielone do III filara na konto Otwarte Fundusze Inwestycyjne Polskich Akcji w ramach IKE. To wszystko są na razie założenia prace trwają.

Jaki jest cel i oczekiwane efekty demontażu OFE?

Celem zmian w OFE i całego planu wzmacniana oszczędności jest zwiększenie oszczędności Polaków i zmniejszenia luki zastąpienia, czyli różnicy pomiędzy ostatnią pensją, a pierwszą emeryturą. Dodatkowo, rząd chce zmienić strukturę zadłużenia naszego kraju tak, abyśmy byli mniej zależni od inwestorów zagranicznych, zwłaszcza kapitału portfelowego.” 

źródło: OFE są kaput! Oto jak będzie wyglądała przebudowa II filara emerytalnego

Zobacz obraz na Twitterze

Rząd chyba wymyślił, jak dopiąć budżet w 2018 r. – 25% środków z OFE trafi nie do III filara ale do FRD.

Pierwsza reakcja giełdy na publikację planu była jednoznacznie negatywna. Prawie 2% spadki sprawiły, że byliśmy najsłabszym indeksem na świecie. W trakcie konferencji na wszelki wypadek GPW nie uruchomiła notowań.

9.06 i na wszelki wypadek notowań GPW nie ma :). Przypadek?!

Polski system emerytalny idzie w kierunku amerykańskiego

Według zapewnień rządu, środki z OFE mają trafić na indywidualne konta emerytalne i tam być zarządzane przez wiele instytucji finansowych. Przyszły emeryt sam będzie mógł decydować jaką strategię inwestycyjną wykorzysta. Idea zbliżona do amerykańskich kont emerytalnych 401K. OFE zmienią się w fundusze inwestycyjne, które będą konkurować o nasze pieniądze różnymi produktami i strategiami inwestycyjnymi. Idea słuszna, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.”

źródło: Pieniądze z OFE mają być lepiej wykorzystane, ale podreperują też budżet na 2018 rok

„…System ubezpieczeń społecznych, z którym mamy do czynienia w Polsce, przedstawiany jest w mediach jako system kapitałowy. Jest to, oczywiście, nieprawda. Obowiązuje u nas system redystrybucji, który polega na tym, że z naszej składki opłaca się emerytury innych osób. Mimo, iż jesteśmy informowani o tym, ile wpłaciliśmy do tej pory na emeryturę i ile w przyszłości może wynieść nasze świadczenie, to jego wysokość zależy wyłącznie od kaprysu rządu. Jeśli politycy stwierdzą, że nie da się już dłużej utrzymywać wypłat na obecnym poziomie, nikogo nie będzie obchodziła wysokość składek opłacanych przez nas w ciągu całego życia.

Jak długo dodatni przyrost naturalny zapewniał, że większa ilość uczestników wpłacała pieniądze, a mniejsza  je „wypłacała”, tak długo system działał poprawnie. Niestety nastąpiła sytuacja, w której społeczeństwo ma ograniczone możliwości rozwoju, co w konsekwencji sprawia, że zaczyna się kurczyć. Tymczasem, by schemat Ponziego (znany nam pod nazwą piramidy finansowej) mógł przetrwać, wymaga nieustannego zwiększania ilości uczestników. Wraz ze spadkiem stosunku wpłacających do otrzymujących, skończyły się również nadwyżki w systemie emerytalnym. Państwo, gwarant stabilności, aby podtrzymać miraż rozwoju i dobrobytu, zaczęło dopłacać do świadczeń. Trzeba przy tym podkreślić, że skala dopłat zwiększa się każdego roku. Wyżej opisana sytuacja obrazuje jasno, że socjalistyczny system finansowy, w którym żyjemy, nie może przetrwać na dłuższą metę. Rozdawnictwo skończy się wraz z cudzymi pieniędzmi, a ZUS jest tego najlepszym przykładem.

W końcu trzeba będzie powrócić do realiów, a te nie napawają optymizmem. Przy obecnym poziomie demografii (który wynosi 1,3), emerytur, jakie znamy, wkrótce nie będzie. Zastępowalność pokoleń wymaga wskaźnika dzietności przynajmniej na poziomie 2,1. Jesteśmy zatem bardzo daleko nawet od wymaganego minimum, nie mówiąc już o zakresie pozwalającym na rozwój społeczeństwa. Wg prognoz, program 500+, po początkowym krótkim boomie, podniesie dzietność w okolice 1,5. Rząd zatem będzie musiał uciec się do innych metod, by zapewnić utrzymanie osobom, które nie będą mogły już pracować.

Najprostszym sposobem na rozwiązanie tej problemowej sytuacji, jest obarczenie dzieci opieką nad własnymi rodzicami. Coś, co kiedyś było oczywistością, dzisiaj coraz trudniej jest przełknąć. Sprzeciw ze strony dzieci ma oczywiście swoje merytoryczne uzasadnienie. Państwo, które przez lata zabierało rodzicom ich pieniądze, w zamian za obietnicę zapewnienia im bytu na starość, teraz próbuje zrzucić odpowiedzialność finansową na dzieci. Dochodzi nawet do takich absurdów, jak alimenty na rodzica, którego dziecko nigdy nie widziało. Problem nabiera coraz bardziej na znaczeniu, ponieważ rośnie obecnie pokolenie, w którym przeważają jedynacy. W tych okolicznościach oburzające jest wymaganie od dziecka, by utrzymywało dwoje rodziców, gdy samo obłożone będzie niemałą ilością podatków. System emerytalny, jakim go znamy, już upada, a ulegnie radykalnej zmianie, gdy skończy się możliwość rolowania długu publicznego przez państwo Polskie…

…Przy obecnym poziomie emerytur nie da się utrzymać piramidy finansowej, jaką jest ZUS. Redukcja wypłat i – docelowo – wyrównanie świadczenia dla każdego, bez znaczenia na ilość przepracowanych lat czy wysokość składek, jest praktycznie pewna. Wicepremier Morawiecki wstępnie sugeruje poziom 800 PLN. Żaden z obywateli dobrowolnie nie zgodzi się na tak radykalną zmianę. Aby przeprowadzić tę reformę, potrzebny będzie odpowiednio duży kryzys, który zmusi rząd do działania. Kryzys finansowy już mamy. Mimo, iż nie jest on jeszcze dla przeciętnego obywatela widoczny, wszystko ulegnie zmianie wraz z nasileniem się problemów w sektorze finansowym. Ostatecznie dopiero bankructwo Polski zmotywuje rządzących do zmian, a społeczeństwo do ich akceptacji.

…nim przejdziemy do nowego systemu emerytalnego, po drodze napotkać możemy jeszcze kilka innych przystanków.

Po zajęciu obligacji, a potem akcji z OFE, przyjdzie czas na III filar i inne programy pomocowe. Ratowanie systemu pieniędzmi należącymi do emerytów jest standardem na Zachodzie, a rozwiązania takie niedługo pojawią się także u nas. W Japonii, gdy rząd dostaje zlecenie, aby ratować kurs obligacji amerykańskich, nakazuje funduszom emerytalnym zwiększyć na nie ekspozycje. Natomiast w USA, pojawiły się konta oszczędnościowe przeznaczone dla przyszłych emerytów, które inwestują wyłącznie w dług rządowy.

Rozwiązania tego typu będą łatwe do uzasadnienia, zwłaszcza gdy dojdzie do krachu na światowych giełdach. Polska gospodarka oczywiście dostanie rykoszetem, a fatalne wyniki funduszy emerytalnych to problem, na którym rząd będzie mógł zarobić dodatkowe pieniądze. Oczywiście o nacjonalizacji w tym przypadku nie może być mowy. Są to przecież środki ulokowane w prywatnych funduszach. Zamiast tego, dostaną one ultimatum, by przekierować strumień pieniędzy w obligacje skarbowe.

Kolejnym łatwym celem mogą stać się poliso-lokaty czy odwrócona hipoteka. Powszechnie znane są już przekręty, jakich dopuściły się firmy zarządzające owymi funduszami. Możemy wymienić cały katalog: od klauzul zakazanych (umożliwiających konfiskatę większości kapitału w przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy), po zwykłe oszustwa, na przyszłych bankructwach kończąc. Jest to świetne pole do uwłaszczenia państwa na bazie zagrożonego majątku obywateli, który przejmą fundusze za cichym przyzwoleniem KNF-u.

Propozycje oszczędzania indywidualnego

W okresie naszej starości będziemy dysponować większym kapitałem, jeśli sami zgromadzimy oszczędności, zamiast przekazywać środki do wyspecjalizowanych funduszy. Problem nie polega na samych stopach zwrotu, tylko na przechowaniu oszczędności. Trzymanie pieniędzy na kontach czy lokatach w bankach, przy dzisiejszym stanie rynków kapitałowych, jest skrajnie niebezpieczne. Posiadanie samych walut jest również obarczone sporym ryzykiem, spowodowanym między innymi przez decyzję rządów, dług publiczny i inflację…

W obecnych uwarunkowaniach poleganie na państwie polskim w temacie przyszłej emerytury to samobójstwo. Mamy przed sobą gwarantowane, skrajne uszczuplenie wypłat (oczywiście, jeśli w ogóle system emerytalny przetrwa). Praktycznie każda forma, jaką wybierzemy na przechowanie naszych oszczędności może zostać zajęta, znacjonalizowana, czy po prostu skradziona. Problem dotyczący naszej finansowej egzystencji w wieku emerytalnym jest bardzo trudny, ale niezwykle ważny. Nie należy więc przechodzić koło niego nonszalancko czy obojętnie. Najlepszym sposobem, jaki mogę polecić drogim czytelnikom, jest dywersyfikacja. Oszczędności należy zdywersyfikować nie tylko pomiędzy aktywami, ale również jurysdykcjami, unikając przy tym funduszy, których przywileje powiązane są z państwowymi gwarancjami. Niezastąpiona byłaby w tej kwestii kilkuosobowa firma, która generowałaby stały dochód.

Najstarszym i moim zdaniem najlepszym sposobem na zapewnienie sobie bytu na starość (o którym nie wspomniałem jeszcze w tym artykule) są oczywiście dzieci. Nasze potomstwo, jeśli tylko zostanie dobrze wychowane, może pomóc swoim rodzicom przeżyć ostatnie lata swojego życia w przyzwoitych warunkach.” (Zespół Independent Trader)

całość tu: Oszczędzać na emeryturę samemu czy zdać się na ZUS?

Jak to leciało? Zmuś OFE które sam powołałeś w ramach „reformy emerytalnej” do inwestowania oszczędności Polaków na giełdzie (i w państwowy dług), potem wywołaj nieodpowiedzialną polityką finansową państwa deficyt finansów podważając zaufanie do obligacji państwowych i spadki na giełdzie, a na koniec powtarzaj obywatelom że ich oszczędności w OFE nie są bezpieczne i topnieją z powodu „chciwości” OFE (które pobierają opłaty w wysokości zgodnej z prawem ustanowionym przez państwo) i giełdowych zawirowań… Wyjątkowa obłuda. Jestem ciekaw czy któryś (i ilu) z obecnie zatroskanych o emerytury Polaków piewców „planu Morawieckiego” protestował i głosował przeciw powołaniu OFE do życia. Ciekawe co wtedy myślał i mówił o OFE Pan Kaczyński… (Odys)

podobne: O waryja(n)tach OFErmy i oszczędzaniu na emeryturę oraz: Szewczak: Do OFE przypisano nas bez pytania. To jedno z największych oszustw III RP… Jeśli tak to jak nazwać ZUS? Michalkiewicz podaje rozwiązanie i to: Znikające miliardy z kont emerytalnych, tymczasem ZUS będzie potrzebował coraz więcej „składek” a także: III filar na emeryturę albo dom. Trader 21: Własna firma czy inwestycja w mieszkanie? polecam również: cynik9: OFE – ubój rytualny dojnej krowy czyli dyskusja nie na temat i jeszcze: „W majestacie prawa” i „Koń by się uśmiał, czyli drugi rozbiór OFE w Sejmie” oraz: OFE destabilizują finanse publiczne… w takim razie jak nazwac to co robi ZUS

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Szewczak: Do OFE przypisano nas bez pytania. To jedno z największych oszustw III RP… Jeśli tak to jak nazwać ZUS? Michalkiewicz podaje rozwiązanie.


Źródło: Do OFE przypisano nas bez pytania. To jedno z największych oszustw III RP

A jak nas „zapisywano” do ZUS to ktoś się pytał? Czy ZUS jest „bardziej dobrowolny” od OFE? 🙂 Czy porównując skalę marnotrawstwa „składek” w ZUS do OFE ktoś może z czystym sumieniem powiedzieć że ZUS jest mniejszą patologią? Na jakiej więc podstawie to OFE jest „jednym z największych” oszustw a ZUS wymaga tylko reformy? Bo jeśli OFE destabilizują finanse publiczne… to jak nazwać to co robi ZUS?

Przepraszam bardzo, ale rozpatrywanie patologii OFE które z księżyca nie spadło (ktoś to przecież rozmyślnie tak skonstruował a rząd i sejm solidarnościowy to zaklepał nieprawdaż?), bez analogii do jeszcze bardziej patologicznego komunistycznego mechanizmu klasycznej piramidy finansowej jaką jest ZUS jest najdelikatniej rzecz ujmując nieuczciwe. Problemem nie jest bowiem jakieś tam OFE, które na dobrą sprawę w porównaniu do ZUS „kradło” proporcjonalnie jakieś grosze (nie to nie jest usprawiedliwianie!). Problemem jest sama idea że oto „państwo” może sobie za pośrednictwem jakiejś instytucji co miesiąc (przez kilkadziesiąt lat!) zabierać nam (pod przymusem!) z wypłaty niemałe pieniądze, a potem może nam pokazać przysłowiową figę, proponując ochłapy z tego co rzekomo człowiek z takim mozołem przez całe życie zawodowe „odkładał”, na rzekomo „indywidualne subkonto emerytalne”. Nie ważne czy te „oszczędności” trzymane są w ZUS czy w OFE, bo chodzi o to że ich właściciel (który te środki wypracował) raz że nie ma do nich dostępu, a dwa – i tak na końcu to państwo decyduje kiedy, komu, ile, i za co (nie)wypłaci. Zmieniając sobie przy tym kiedy mu wygodnie reguły gry w trakcie jej trwania, i to w obu modelach „oszczędzania”, bo obie te instytucje (z co za tym idzie prawo według którego funkcjonują) stworzyło i zmienia co jakiś czas państwo, i to w sposób coraz bardziej niekorzystny dla prawowitych właścicieli tych pieniędzy.

Tyle się mówi negatywnie o składkach i prowizjach do OFE, ale czy ktoś pamięta jakie konsekwencje dla wysokości emerytury miała zmiana w sposobie jej naliczania jaką wprowadzono jakiś czas temu dla środków „odkładanych” na podobne „subkonto” w ZUS? Albo co to znaczy że wiek emerytalny był podnoszony (i to nie jest ostatni raz – zapewniam)? Ktoś wie dlaczego w tym czasie OFE było „zmuszane” USTAWOWO dokapitalizować polską giełdę i ładować się w polski dług (obligacje)? Kto na tym korzystał głównie? Czy aby nie państwo i państwowe spółki notowane na giełdzie? To OFE pisało ustawę o OFE czy w końcu kto? No i kto odpowiada za dziurę w FUS z którego jest (nie)dofinansowany ZUS? Ktoś wie skąd się wzięła? I gdzie są pieniądze ludzi którzy nawet nie zdążyli wziąć pierwszej emerytury bo umarli zanim dożyli „odpowiedniego” wieku?

W związku z powyższym wmawianie ludziom że OFE jest złe bez pokazania jeszcze gorszej prawdy o ZUS to hipokryzja. To ideę OFE trzeba zreformować a ZUS zamknąć. Trzeba odciąć od składek ludzi którzy do systemu się nie dokładają, albo czerpią niewspółmierne do „odłożonych” pieniędzy korzyści. Nie trzeba żadnych nowych paśników dla urzędasów w postaci „ministerstw” które to „uporządkują”. Na co komu twór pod nazwą „Skarb Narodowy Polaków”? Szumna nazwa, ale dla których konkretnie Polaków ma być ten cały „skarb”, poza rzecz jasna tymi którzy będą w nim zasiadać i brać wysokie pensje za przelewanie z pustego w próżne? Komu to potrzebne Panie Szewczak (czy w waszych SKOKach też tworzycie zbędne i nikomu niepotrzebne etaty? Nie sądzę) bo na pewno nie „składkowiczom”, gdyż jest to dla nich kolejny koszt jako podatników którzy na te urzędy łożą.

Niech państwo przestanie zabierać obywatelom ich pieniądze pod pretekstem „zabezpieczenia” starości bo widać gołym okiem że się z tego nie wywiązuje i nie wywiąże. A będzie niestety jeszcze gorzej, bo społeczeństwo się starzeje, co oznacza że biorących ze wspólnego wora będzie więcej niż do niego wkładających a już mamy deficyt! To z czego państwo myśli finansować nawet te ochłapy które już nalicza? Gdzie są pieniądze ludzi którzy tyle lat „odkładali” a nawet nie zdążyli ich powąchać bo nie dożyli do emerytury! To ZUS jest tu największą patologią a nie OFE, więc to ZUS powinno się zlikwidować a OFE co najwyżej zreformować, bo idea osobistego i SAMODZIELNEGO oszczędzania jest bardzo dobra.

Niech konta indywidualne będą rzeczywiście kontami indywidualnymi i PRYWATNYMI. Jeśli państwo (rządzący) nie ufa swoim obywatelom, i nie wierzy w ich zmysł myślenia/oszczędzania na przyszłość, to przecież wystarczy że ustanowi obowiązek takiego oszczędzania (ale samodzielnego), oraz nienaruszalności takich samodzielnych składek do określonego wieku albo kwoty. Tymczasem niech przestanie kłaść na nasze dochody swoją chciwą łapę bo to nie są państwowe pieniądze (wbrew temu co bezczelnie stwierdził Sąd Najwyższy) tylko nasze – obywateli i pora droga władzo (teraźniejsza i przyszła) przestać Polaków podstępem ograbiać. Czemu „składki” takiego emeryta który umiera przedwcześnie nie trafiają w całości do dzieci albo innych spadkobierców? Czemu ten cały ZUS jest tak skonstruowany że te pieniądze „gdzieś” znikają? (Znikające miliardy z kont emerytalnych, tymczasem ZUS będzie potrzebował coraz więcej „składek”.) Czy to nie jest najbardziej ordynarna z kradzieży? Czy naprawdę to OFE jest największą patologią? Niech państwo skończy z przywilejami na które cała ciężko pracująca reszta musi się składać. Wtedy nie będzie problemu z tym że ktoś chce krócej pracować. Ile odłożyłeś tyle dostaniesz – to jest JEDYNE uczciwe podejście do sprawy.

Jeżeli ktoś uważa że idea oszczędzania na własny rachunek jaką pierwotnie miały być OFE jest zła (z pominięciem tego co ROZMYŚLNIE obywatelom sprezentowano jest to słuszna idea – każdy SAM na SIEBIE), to znaczy że KAŻDA idea oszczędzania na własny rachunek jest zła. Wtedy należałoby zlikwidować wszystkie banki i instytucje w których ludzie DOBROWOLNIE oszczędzają (właśnie dlatego że robią to na własny rachunek). Jeżeli OFE są złe „z zasady” to ZUS tym bardziej – z racji skali marnotrawstwa, prawdziwie niewolniczego przymusu, nieuczciwych zasad w postaci uprzywilejowania i wypłacania emerytur tym którzy się nie dokładają, na koszt tych którzy „odkładają” (czego przypomnę w OFE nie ma).

Reasumując. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego uzasadniający obrabowanie przez rząd jednej szulerni (OFE) na korzyść innej i do tego jeszcze gorszej (ZUS), jest jak dla mnie usankcjonowaniem kradzieży zuchwałej. Pieniądze te powinny bowiem zostać zwrócone ich właścicielom, czyli obywatelom którym zostały pod przymusem zabrane. Tymczasem zostały przeznaczone (bez naszej zgody) na oczywiste zmarnowanie (chwilowe obniżenie długu), i od tej pory nikt nam tych ekstra środków w ramach ZUSu NIGDY nie wypłaci.

PS… Dla uzupełnienia polecam dwie wypowiedzi Pana Stanisława Michalkiewicza, który w kilkanaście minut w prosty sposób mówi o tym jaka przyszłość nas czeka jeśli system nie zostanie natychmiast zreformowany, a sprawa nie zostanie obywatelom uczciwie przedstawiona – Postulat utworzenia funduszu emerytalnego nie został zrealizowany!  i o tym ile nas kosztuje utrzymanie ludzi którzy prowadzą nas ku katastrofie, czyli jak to Nasi „dobrodzieje” wyślizgali nas z władzy nad naszym bogactwem… Odys

Na koniec dwa ulubione cytaty z Bastiata (co z tego że już były skoro pasują jak ulał… znowu):

„Gdy grabież staje się sposobem życia dla grupy ludzi, na przestrzeni czasu stworzą oni dla siebie system prawny, który usprawiedliwi ich działania i kodeks moralny, który będzie go gloryfikował”…

„Gdyby wszystkie konsekwencje jakiegoś działania dotykały jego sprawcy, uczylibyśmy się znacznie szybciej. Zdarza się, że nasze działanie nam przynosi dobre, widoczne skutki, a komuś innemu złe, niewidoczne – a to sprawia, że jeszcze trudniej nam je dostrzec. Musimy wówczas czekać, aż zareagują ci, którzy ponoszą owe złe konsekwencje naszego czynu. Czasem czekać trzeba bardzo długo, przez co panowanie błędu trwa dłużej. Człowiek dokonuje czynu, który przynosi mu dobre konsekwencje równe 10 i złe konsekwencje równe 15, które rozdzielane są na trzydziestu innych ludzi, w taki sposób, że na każdego z nich przypada tylko ½. W sumie mamy stratę, więc koniecznie musi pojawić się reakcja. Jednak na reakcję będziemy czekać tym dłużej, im na większą ilość społeczeństwa rozłoży się zło, podczas gdy dobro, będzie skoncentrowane w jednym punkcie.”

podobne: RPO skarży ustawę o OFE do Trybunału Konstytucyjnego. Eksperci nie wierzą, że TK cofnie reformę OFE. oraz: Grzegorz Sowa o swoim pojedynku z ZUS-em: Będę walczył! i to: W OFE zyski i dywersyfikacja ryzyka. W ZUSie gnijące dokumenty i topniejące emerytury. a także: Do dziurawego wora FUS (dzięki oskładkowaniu „śmieciówek”) trafi 650 milionów złotych. polecam również: O waryja(n)tach OFErmy i oszczędzaniu na emeryturę. i jeszcze:  ZUS vs. OFE czyli kto kłamie i dlaczego. a także: Rostowski znowu w „akcji”, czyli OFErmy rozPOznanie bojem i reakcje rynku akcji oraz: „Raport o sytuacji ZUS”. Piramida finansowa bankrutuje.

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Znikające miliardy z kont emerytalnych, tymczasem ZUS będzie potrzebował coraz więcej „składek”.


„Rząd straszy nas kolejnymi podwyżkami składek ZUS.

Powodem są, jak zawsze, pustki w kasie ZUS. A pustki są, ponieważ grube miliardy złotych znikają w tajemniczych okolicznościach….

…Chodzi o środki zgromadzone na kontach emerytalnych osób, które były rencistami. W sytuacji, gdy osoby takie pobierają rentę, ich środki emerytalne, podobnie jak środki emerytalne wszystkich innych osób, gromadzone są na ich kontach emerytalnych. W momencie jednak gdy rencista umiera, środki te, zgodnie z prawem, powinny zostać przeksięgowane na fundusz rentowy. W ten sposób, fundusz rentowy powinien być zasilany każdego roku dodatkowym strumieniem kilku miliardów złotych pochodzących ze składek emerytalnych zmarłych rencistów.

Tak powinno się to odbywać zgodnie z polskimi przepisami. A jak odbywa się w rzeczywistości?

Na koniec 2010 r. na kontach zmarłych rencistów znajdowało się aż 8,4 mld zł. Obecnie ci renciści już nie żyją, więc zniknęły ich konta emerytalne. Jednak pieniądze z tych kont nie zostały przeksięgowane, jak wymaga tego prawo, na fundusz rentowy. Gdzie zatem są te pieniądze?

Ekonomista i były wiceminister finansów, Cezary Mech, badający sprawozdania finansowe ZUS, twierdzi, że pieniądze te „wyparowały”. Nie ma ich ani tam, gdzie były poprzednio, ani tam gdzie powinny były się znaleźć po śmierci rencistów. Kilka miliardów złotych po prostu zniknęło, rozpływając się w „rządowej przestrzeni”.

(…)

Jak wskazuje Cezary Mech, rząd skonstruował prawdziwe finansowe perpetuum mobile. Należy bowiem pamiętać, iż niedawno rząd podwyższył również wiek emerytalny. Wyższy wiek emerytalny oznacza jeszcze większą ilość rencistów. To z kolei rodzi dwa skutki. Po pierwsze – większa ilość rencistów to wyższe zasoby środków emerytalnych zgromadzonych na ich kontach po śmierci, a co za tym idzie, jeszcze wyższe kwoty znikające w czeluściach systemu. Po drugie zaś – więcej rent do wypłacenia przekłada się na jeszcze wyższy deficyt funduszu rentowego, i co za tym idzie, powodować będzie zwiększoną presję na kolejne podwyżki składki rentowej w przyszłości.”

zus.pox.pl  całość tuZniknęło 8 mld zł z kont emerytalnych w ZUS

„…Obecnie na jednego emeryta przypada pięć osób w wieku produkcyjnym (w wieku 15-64 lata), a mimo to ZUS już ma poważne problemy ze ściągnięciem odpowiedniej kwoty pieniędzy ze składek na wypłatę bieżących emerytur. W tym roku zabraknie na ten cel rekordowej kwoty 52,4 mld zł. Deficyt ten pokrywany jest z dotacji i bezzwrotnych pożyczek przekazywanych przez rząd (pieniądze podatników) do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), który jest finansowym zapleczem ZUS-u. Niestety tak wysokie dotacje powodują paraliż wydatków państwa w innych dziedzinach, takich jak służba zdrowia czy obronność. Co gorsze – z roku na rok deficyt ZUS będzie drastycznie wzrastał. Według szacunków samego ZUS-u w ciągu najbliższych 5 lat wszystkie składki pobierane od pracowników i przedsiębiorców będą na tyle niskie, że z budżetu państwa trzeba będzie zabrać na poczet wypłaty bieżących emerytur gigantyczną kwotę 356,5 mld zł.

Gigantyczny deficyt ZUS to najprostsza droga do bankructwa całego kraju. Eksperci z Ośrodka Badań nad Migracjami są zgodni – aby do tego nie doszło wiek emerytalny trzeba będzie nadal stopniowo przesuwać. W 2050 r. powinien on wynosić minimum 73 lata, a w 2060 już 76 lat. Powód? – We wspomnianym 2060 r. na jednego emeryta w naszym kraju będą przypadały mniej niż dwie osoby w wieku produkcyjnym (przypominam, że obecnie na jednego emeryta przypada pięciu pracujących i już są problemy). Niestety podniesienie wieku emerytalnego to tylko jeden z warunków utrzymania całego systemu przy życiu. Kolejnym będzie obniżenie wysokości wypłacanych emerytur do poziomu głodowego (co już się dzieje) oraz zdecydowane poluźnienie polityki imigracyjnej, tak oby obcokrajowcy chętniej osiedlali się w naszym kraju. Zdaniem Pawła Kaczmarczyka z Ośrodka Badań nad Migracjami, aby skutecznie zatrzymać spadającą liczbę ludności Polski, nasz kraj będzie musiał stać się „krajem wielokulturowym, krajem masowej migracji”…

wpis z dnia 17/07/2015  źródło: niewygodne.info.pl

podobne: Złodzieje Ukradli Składki: Zniknęło 8 mld zł z kont emerytalnych w ZUS oraz: Sprawdź komu powierzasz pieniądze a dla dobra ZUSu żyj krótko i nie wydawaj za dużo, czyli jak Pilon „pomógł” Piratowi. TFI – Teraz Chiny? a także: Znowu trzeba „odkładać” więcej. ZUS i składka zdrowotna w górę. i to: „Raport o sytuacji ZUS”. Piramida finansowa bankrutuje. polecam również: Stanisław Tymiński: Polski Frankenstein… i co dalej z tą Polską? Jak to co! Walka ze swobodą gospodarczą, nowy podatek na paliwa i „składka” ZUS do góry. i jeszcze:  Do dziurawego wora FUS (dzięki oskładkowaniu „śmieciówek”) trafi 650 milionów złotych.Niewygodne info - ZUS, składki, emeryturaNiewygodne info - ZUS, składki, fiskalizm, podatki, Tusk

Niewygodne info - ZUS, składki, miejsca pracy, Kidawa-Błońska

„Depresja gangstera” (Bronisława K.) i sraczka legislacyjna „platformy” czyli… narobić POd publiczkę i uciec zanim przyjdą lePSI.


„…Sparaliżować działania Prezydenta A.Dudy, sparaliżować państwo polskie – oto co realizuje Bronisław Maria Komorowski od 24 maja i w co angażuje się rząd Ewy Kopacz. Dowody na to sypią się jak z rękawa.

Np. rząd zaraz po wyborach prezydenckich przepchnął przez Sejm i Senat ustawę o TK, włącznie z wstawką o „odwołaniu Prezydenta RP na podstawie nieustalonych przesłanek” i Bronisław Maria w podskokach ją podpisze. A żeby było weselej to podpisze 5 lub 6 sierpnia, w ostatniej chwili przed zaprzysiężeniem A.Dudy żeby mu zostawić swoich trybunalskich „kąstytócjonalistów”.

Np. pełną parą idą również prace w kierunku zostawienia A.Dudzie „komorowskiego” genproka i wszystko zależy od tempa kreatywności premiery Kopacz.

Jednocześnie w Pałacu odbywa się intensywny szaber. Wyprowadzający się prezydęt wyprowadzając umowy śmieciowe swych doradców intensywnie wyprowadza fundusz Kancelarii Prezydenta RP.

Andrzejowi Dudzie ma zostać w PO-komorowskim spadku pusta kasa, „komorowski” orszak doradców i innych pijawek. Jak ich nie chce mieć kabli – niech im płaci odprawy, a że Komorowski swemu bizantyjskiemu orszakowi nie szczędził grosza to wypłacenie mu odpraw pozostawi w kasie nowego prezydenta przysłowiowy ch…, d…. i kamieni kupę…

(…) Gangsterską politykę Komorowskiego na ten moment koronuje jednak skok na akta Biura Bezpieczeństwa Narodowego, które 24 maja w tajemnicy „wyprowadziły się” w nieznanym kierunku z jego siedziby.

Kto może stać za tą inicjatywą ? Krasnoludki może ? Albo ministra Piotrowska ? Tylko Komorowski Bronisław Maria ! Plus jego WSI-oki ! Tylko on ma interes by schować gdzie słońce nie dochodzi dowody swych konszachtów z FSB i innymi organami Federacji Rosyjskiej z czasów swej prezydentury gdy leżał plackiem przed Kremlem, a szogun Koziej latał do Moskwy i podpisywał bumagi o „współpracy” z Rosją w dziedzinie obrony narodowej RP. Tylko Komorowski ma interes zatrzeć te ślady bo gdy dostaną się w „niepowołane ręce” nowego prezydenta to Komorowskiego czeka proces za zdradę stanu.

(…)Wśród wyprowadzonych z BBN papierów może być również aneks do raportu o WSI…

Jaki obrazek się wyłania ? Prezydent Duda będzie rządził w Pałacu i pozornie, Pałacem i w rzeczywistości będzie rządził Komorowski ze swymi WSI-okami !

Tak to sobie wykoncypował „zestresowany” i w „depresji” po wyborczej porażce Bronisław Maria. (…)”

contessa • niepoprawni.pl (całość tu: Bronisław K.– wczoraj prezydent, dziś polityczny gangster)

podobne: Komentarze POwyborcze… „Ostatnia niedziela” (grana na dudach). Przegrana Komorowskiego to przegrana wielu mend z układu. oraz: Wybory nabierają rumieńców. Kontrkandydaci podsumowują kadencję prezydenta. Grzegorz Braun w Tok FM o Komorowskim, antypolskiej propagandzie (z ust dyrektora FBI) i o stanie państwa. i to: Co kryje tajny aneks Macierewicza? Raport z likwidacji WSI oraz ANEKS do raportu a Bronisław Komorowski. Sprawa Mazura umorzona? a także: „Ktoś” chciał zniesławić całą branże SKOKów a wygląda na to że nie Bierecki tylko Platforma i kumple z WSI oberwą rykoszetem za Wołomiński skok na kasę.

…osobiście nigdy nie dałem się nabrać na wizerunek Pana Komorowskiego jako przaśnego safanduły, w którego kreacji wydatnie pomagały wszystkie media (od publicznych po rzecz jasna „niepokorne”) do przesytu podniecając się wpadkami słownymi i różnymi wstydliwymi obyczajowo epizodami kładącymi się cieniem na kurtuazji eks prezydenta RP. Tzn. może nie tyle że nie dałem się nabrać (bo przecież widzę te wszystkie jego wpadki) ale nie pozwoliłem żeby to safandulstwo przesłoniło mi główny problem. Zawsze uważałem Komorowskiego za niebezpiecznego człowieka. I to tym bardziej jeżeli był (prawdopodobnie) tylko narzędziem do sprawowania władzy przez mądrzejszych i jeszcze bardziej niebezpiecznych od siebie, bo tacy ludzie przez swoją służalczość i permanentną gotowość do oddawania przysług czystemu złu są gorsi od skur…. którym się wysługują. Niebezpieczeństwo polega na możliwości kreowania u sporej liczby przeciętnych wyborców fałszywego wizerunku takich ludzi, przez co cieszą się oni opinią „swojaków”, „miłych” i „ciepłych” do tego stopnia, że mogą sięgnąć po najwyższą władzę państwową. (Odys)

Najbardziej niebezpieczną cechą prezydenta Bronisława Komorowskiego jest jego pozorna niezdarność. Mało kto bowiem podejrzewa, że safandułowaty „wujek Bronek” ściska pod pazuchą nóż, by skierować go w dogodnym momencie przeciwko dotychczasowym politycznym współtowarzyszom.

Najważniejsze lata kariery Bronisława Komorowskiego – w sensie formacyjnym – przypadły na okres premierostwa Tadeusza Mazowieckiego. To wówczas, z nieoczywistych do dzisiaj przyczyn, ów zapiekły krytyk Okrągłego Stołu stał się nagle piewcą formującego się nowego ładu. Otrzymawszy stanowisko wiceszefa w Ministerstwie Obrony zaczął powoli zanurzać się w niebezpiecznych relacjach z pokomunistycznym wywiadem wojskowym (WSI). Obecnie to on jest jedynym politykiem na ważnym stanowisku, który maluje trawę na zielono, zapewniając przy każdej okazji, że słabe i rozbite państwo, jakim jest III RP, to nasz największy sukces.(…)

(…)Obudował się kordonem polityków związanych z Unią Wolności (Mazowiecki, Wujec, Lityński) oraz z postkomunistyczną lewicą (Tomasz Nałęcz, nominacja Marka Belki na szefa NBP). Wysłał tym samym wyraźny sygnał, że to on jest najbardziej eksponowanym obecnie strażnikiem „świętego ognia Okrągłego Stołu”. Wiele o jego funkcji mówią również relacje z byłymi oficerami komunistycznego wojska czy funkcjonariuszami WSI – postsowieckiej służby, którą bronił jako jedyny w PO opowiadając się przeciwko jej rozwiązaniu. Blisko mu jest do żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego czy ludzi związanych ze stowarzyszeniem Sowa (zrzesza ono m.in. byłych funkcjonariuszy rzeczonego WSI) rządzonego przez szefa pokomunistycznego kontrwywiadu wojskowego, gen. Marka Dukaczewskiego.

Zaplecze, któremu patronuje prezydent Komorowski, to więc nierzadko żołnierze wywiadu szkoleni przez GRU, albo ludzie pokroju prof. Romana Kuźniara – zarejestrowany niegdyś jako kontakt operacyjny SB i słynący z zapiekłej niechęci do transatlantyzmu. Całość przykryto barwną czapą eks-unitów wesoło patronujących tworowi nazwanemu przez nich samych „najlepszą Polską od czasów jagiellońskich”.(…)”

całość tu: pch24.pl a jeszcze więcej tu: Wojciech Sumliński – Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego

…a teraz o zapleczu politycznym Pana Komorowskiego które również ciężko pracuje na „odchodne” by wykorzystać swoje jak i prezydenta „ostatki”…

„…Niby to przypadkiem kamera uchwyciła, jak pani premier wita się z nowym ministrem zdrowia, profesorem Zembalą. „W imię Boże, zaczynajmy!” – powiedział pan minister do pani premier. „W imię Boże!” – zgodziła się pani premier i przybiła mu wobec milionów widzów piątkę.

Cóż to nowy-stary rząd tak „w imię Boże” zaczyna? Drażnieniem biskupów obietnicą refundowania in vitro, na której spełnienie i tak nie ma kasy? Wprowadzaniem pod pozorem „leczenia niepłodności” prawa do adopcji dla par homo (tak, zostało to sprytnie zawarte w ustawie, którą koalicja niebawem przegłosuje – odsyłam do analizy instytutu „Ordo Iuris”)? Przepychanie „związków partnerskich” albo  jakiejś kolejnej lewackiej „konwencji” pod pozorem chronienia Polski przed przemocą, ubóstwem i wszystkimi siedmioma plagami unijnymi?

(…) Rzecz wydaje się samobójcza, bo przecież jedyną emocją, która ożywia zwolenników PO, jest dziś emocja – taka zresztą typowo „murzyńska”, kolonialna – wrogości do Kościoła i religijności. Bo marzące o awansie na „europejczyków” tutejsze białe czarnuchy odruchowo uznają w nich istotę polskości, tego dławiącego ich „obciachu”, który chcieliby z siebie zmyć i wyrwać. Wystarczy poczytać tak modne ostatnio listy otwarte lemingów do Partii albo ich internetowe fora czy profile. Nie ma tam deklaracji „popieram PO, bo jest dobra” – wyłącznie „zagłosuję na PO, bo Duda chodzi do Kościoła, bo nienawidzę Rydzyka, bo jak wygra PiS to każe wszystkim biegać na pielgrzymki i będzie wsadzać do więzienia za seks”. Kiedy leming chce krótko zdefiniować wrogów albo naubliżać im, używa przymiotnika „katolicki”. Nawet Muzeum Powstania Warszawskiego (i same Powstanie) złe jest dlatego, że „katolickie”.

(…)Lenin powiadał, że aby być dobrym bolszewikiem, trzeba sobie uświadomić, na jak bezgraniczną pogardę zasługuje istota ludzka. Platformę Obywatelską w kształcie obecnym, czyli ten „miastowy peezeel”, w jaki „inicjatywę trzech tenorów” przekształcił Tusk, też cechuje bezbrzeżna pogarda dla wyborców. Trzeba naprawdę gardzić ludźmi, by wierzyć, że można ich kupić tak tanio. Że się powie „szacun” i już będą głosy młodzieży. Że się powie „w imię Boże” i już katolików się ma w kieszeni. Że po ośmiu latach wypychania całego pokolenia na śmieciowe umowy i śmieciowe dyplomy obieca się jakąś tam ustawę, program, dopłaty do miejsc pracy, i ciemny lud to kupi i będzie zachwycony. A jak się doda jeszcze kolejne nowe otwarcie, kolejną rewolucję legislacyjną i kolejne „nowe twarze”, to już w ogóle…” (Rafał Ziemkiewicz)

całość na fakty.interia.pl

„…Jeśli ktoś z państwa, zamiast czuć wdzięczność dla władzy za okazywaną przez nią od kilku tygodni na każdym kroku łaskawość, zapyta, czy i skąd władza na to wszystko weźmie, to ja mogę wyjaśnić. Weźmie z tych pieniędzy, których nie ma na realizację populistycznych obiecanek Andrzeja Dudy i PiS. Bo tym się różnią realne obietnice od populistycznych, że te drugie składają populiści, a te pierwsze partia odpowiedzialna. No bo przecież „jesteśmy przede wszystkim odpowiedzialną partią” – mówi w cytowanym wywiadzie pani premier. Może to różnica jedyna, ale wystarczająca. Przynajmniej dla lemingów.

Ale jeśli komuś nie wystarcza, to ja chętnie wyjaśnię, dlaczego obietnice Dudy i Szydło mogą, jak wrzeszczą autorytety establishmentowych mediów, zrujnować budżet, a obietnice PO i PSL (emerytury poniżej sześćdziesiątki, przypomnijmy twórczy wkład tej drugiej partii) nie mogą zrujnować budżetu. Sprawa jest bardzo prosta: otóż Duda i Szydło są niebezpieczni, bo oni swoje obietnice naprawdę zamierzają realizować. A rządzące peezele, wszyscy wiedzą, obiecują tylko dla picu.

Ustawa o otwarciu bramek przeprocedowana została z tak rażącymi naruszeniami prawa, że oczywiście Trybunał Konstytucyjny uzna ją za nieważną, mimo ustawowego skoku na tenże Trybunał, jaki właśnie peezele wykonały (nawet „Wyborcza” tak to nazwała – skokiem na Trybunał, oczywiście drobnym druczkiem na 10 stronie).

Powstanie pewien zamęt ze zrodzonymi przez pic-ustawę skutkami finansowymi, bo Kulczyk et consortes będą się domagać tych 50 milionów za wstrzymanie poboru myta, ale to już będzie problem następnej ekipy rządzącej, i pani Kopacz się martwić nie musi.

Ustawę o in vitro przepchnięto pomimo negatywnych opinii Biura Analiz Sejmowych, licznych autorytetów prawniczych i nawet samego Sądu Najwyższego, więc ją też uzna Trybunał za niekonstytucyjną, ale ten bubel prawny nie jest po to, żeby funkcjonował, tylko żeby – znowu – wygenerować niusa. Jak się przy okazji zdąży przed wyrokiem Trybunału przepompować trochę kasy z NFZ do zaprzyjaźnionych prywatnych klinik dłubiących w gonadach i szkle, które miały na pisanie tego prawa decydujący wpływ, to oczywiście też fajnie – a generalnie, niech się martwi następna władza.

Projekt emerytur po czterdziestu latach stażu też wbudowany ma taki sprytny zapis, że w praktyce dotyczyć one będą tylko rolników, a innym te czterdzieści lat i tak wypadnie około 66. roku życia.

Horyzont pani Kopacz i pana Piechocińskiego zamyka się dziś bowiem w tym, żeby z jednej strony przez cztery miesiące zmobilizować maksimum frajerów, którzy pozwolą im nie wypaść z Sejmu, a z drugiej maksymalnie się jeszcze przez te miesiące pozostające do nieuchronnego odstawienia od koryta nafutrować. Dlatego wszelkie pozory przyzwoitości i skrupuły idą w kąt.

PSL bez żenady kładzie łapę na grafenie, mianując szefem Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych kolesia zamiast specjalistę, który wygrał konkurs, PO pcha lobbystom ustawy dające im wielomilionowe zyski (na przykład na rynku lichwiarskich pożyczek). Wyrwać co się da, naobiecywać i narozdawać w imieniu następców, i chodu w krzaki – to znaczy, jeśli wszystko dobrze pójdzie, w ławy sejmowej opozycji, dającej immunitety i wygodną trybunę do pryncypialnego krytykowania PiS-u i Kukiza za nieodpowiedzialność i łamanie dyscypliny budżetowej. Zresztą, nawet gdyby tych immunitetów zabrakło, nie będzie najgorzej, bo udało się w porę zmienić procedurę karna tak, aby nawet ewidentnym aferzystom wszystko się upiekło.

I – tego jednego zdania zabrakło mi w wywiadzie pani premier – co nam zrobicie?!” (Rafał Ziemkiewicz)

całość na fakty.interia.pl

„…jesteśmy przed wyborami, na co wskazuje wejście naszego nieszczęśliwego kraju w etap rozdawania. Właśnie rząd postanowił dać rodzicom, którym urodzi się dziecko, tysiąc złotych „becikowego”. Wprawdzie jakaś Schwein już obliczyła, że w związku z tym będzie musiał obrabować tych rodziców na sumę 1400 złotych w postaci różnych podatków i opłat, ale teraz jesteśmy na etapie rozdawania, zaś etap rabowania nastanie dopiero po wyborach. Jakby tego było mało, Sejm – wychodząc naprzeciw niecierpliwemu oczekiwaniu Salonu – uchwalił ustawę o zapładnianiu w szklance. Będzie można zapłodnić 6 jajeczek, a zarodki, jakie się z nich wylęgną, nie będą niszczone, tylko zamrażane na lat 20, a potem – ano, potem kto tam będzie o nich pamiętał? Z tej okazji telewizje pokazały dzieci, które urodziły się z zapłodnienia „pozaustrojowego” – że wszystko jest z nimi w jak najlepszym porządku. To było wiadome od początku, podobnie jak i to, że forsowanie tej ustawy nie wynika ze współczucia dla niepłodnych matek, tylko, że celem tych regulacji jest zmuszenie Kościoła katolickiego, do pogodzenia się z tą formą aborcji.

Przy okazji debaty nad tą ustawą biłgorajski filozof, który, mówiąc nawiasem, postanowił nie golić brody, dopóki Andrzej Duda i Paweł Kukiz będą mieli wpływ na politykę, stwierdził, że zarodek nie jest człowiekiem. Ale jaki mamy dowód, że zarodek, kiedy już wyrośnie z niego, dajmy na to, biłgorajski filozof, staje się człowiekiem? Takiego dowodu nie ma, a nie da się ukryć, że takie wyrośnięte zarodki sprawiają znacznie więcej kłopotów, niż zarodki niewyrośnięte. Z tego powodu trzeba będzie chyba uchwalić kolejna ustawę – mianowicie ustawę o warunkach dopuszczalności aborcji opóźnionej, dzięki której można by zalegalizować robienie porządku z takimi zarodkami wyrośniętymi, wśród których znajdują się też zarodki przerośnięte, jak np. pan Ryszard Kalisz. Ale to są postulaty de lege ferenda, którymi zajmie się, być może, kolejny rząd, jaki wyłoni się z powyborczej siuchty, a na razie mamy etap rozdawania.

Otóż Sejm uchwalił też ustawę o ochronie polskiej ziemi, którą poparły wszystkie kluby parlamentarne, by w ten sposób przynajmniej częściowo opóźnić skutki ratyfikowania traktatów unijnych, które od 1 maja 2016 roku przewidują zniesienie ograniczeń w obrocie gruntami. Chodzi o umożliwienie PSL-owi zaprezentowania się przed wyborami w roli obrońcy polskiej ziemi no i oczywiście – o ograniczenie uprawnień właścicielskich na rzecz urzędników państwowych i samorządowych, którzy już tam potrafią tę żyłę złota po swojemu wyeksploatować. Podobnym celom służy ustawa o Radzie Dialogu Społecznego, która ma zastąpić Komisję Trójstronną. Ta ustawa wychodzi naprzeciw ambicjom działaczy związkowych i związków pracodawców, tworząc z Rady coś w rodzaju „rządziku”. Ten „rządzik” prochu, ma się rozumieć, nie wymyśli, ale na forum Rady można będzie pozałatwiać rozmaite siuchty, no i ukręcić lody bez ryzyka podsłuchów – bo ze względu na protekcję samego prezydenta, Rada pewnie będzie objęta sławną ochrona kontrwywiadowczą…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Nadszedł czas rozdawania Komentarz • tygodnik „Goniec” (Toronto) • 28 czerwca 2015

…i tak dla przypomnienia jak wygląda „dogadzanie” które politycy obiecują swoim wyborcom – Podziemna TV Robią nas w konia: Co ukrywa Donald T. i Jarosław K. – POPiS obłudy.

Czego się po „platformie” można spodziewać to już czas pokazał i nie ma tu żadnych wątpliwości. Jednak na okoliczność „zmian” należy mieć świadomość tego co może zrobić PIS (jak i ciasteczkowy „ruch społeczny” który kuma się ze związkami zawodowymi), bo to nic innego jak socjalbanda w dodatku podpuszczona z gwałtownie reaktywowanego w Polsce stronnictwa amerykańskiego (do którego nawet w ostatnich dniach niemiaszki dołączyły bo zaczęły chwalić PIS – znać doszło do poważnych ustaleń wśród „krajów poważnych” co do Polski i jej tubylczego narodu). Duda był pierwszą nogą zwiastującą „zmiany” a drugą będzie PIS. Tym samym powiedzonko o mądry Polaku PO szkodzie można między bajki włożyć…

Socjalizmus pełną gębą się szykuje. Wyjdzie Szydło z wora (polecam, wygooglować tę Panią co ma do powiedzenia w kwestiach gospodarczych) na konwencji programowej, gdzie „narodowy program zatrudnienia” i nowinki podatkowe z nadania vaciaka Modzelewskiego (pisowskiego eksperta o którym też warto poczytać co za człowiek i że Balcerowicz to przy nim pikuś) to będzie tylko przygrywka. Bo niczego innego jak złodziejstwa na masową już skalę i to najbardziej bezczelnego bo odbywającego się pod płaszczykiem „patriotyzmu” (z ramienia posiadającego monopol na patriotyzm PISu) nie można się spodziewać po partii, która widzi piramidę w (nie)sławnym Amber Gold, ale wszelkimi możliwymi środkami uzasadnia istnienie innego osZUStwa i będzie go bronić do samego końca (swojego lub naszych pieniędzy). Nie można się spodziewać niczego dobrego po partii która w prywatnej własności węszy patologię największą (oczywiście nie tam gdzie uwłaszczyli się dawni aparatczycy z PC, AWSu czy teraz PIS przeflancowani wcześniej z PZPR).

Czas rzecz jasna pokarze na ile groźby Dudy czy PISu (zwane dla niepoznaki „obietnicami”) zostaną spełnione, ale podobno aparat skarbowy ma dostać broń gładkolufową. To się bardzo pokrywa z obietnicami partii która za sztandarowy problem państwa uważa „nieszczelność systemu podatkowego”. Tym sposobem PIS będzie miał do dyspozycji całą armię uzbrojonych urzędasów by „zadbać o nasze dobro” (rzecz jasna zabezpieczając je dla siebie).

Nie jest ŻADNĄ alternatywą czy „ruchem oporu” partia, która stanowi „prawą” nogę tego samego opasłego cielska łżeideologii zwanej „sprawiedliwością społeczną” czyli socjalizmu. PIS to ta sama idea rabunku obywateli jak ta hołota którą posługuje się obecna władza. To tylko dzięki temu że media i „ałtorytety” kreują tę partię w umysłach Polaków jako „naturalnych” wrogów PO, ludzie myślą że wystarczy zamienić te dwa ugrupowania miejscami a wszystko się zmieni. Otóż nic się nie zmieni! Zmienią się tylko ryje przy korycie a koryto (główny problem) pozostanie nietknięte. Co prawda pustoszeje ono w zastraszającym tempie, ale o to żeby nie wyschło do dna dbają takie instytucje jak UE i MFW z którego pełnymi garściami nasz (nie)rząd i opozycja czerpią pełnymi garściami (i na kredyt) – bo po to nas do tych „klubów” zapisały. Mało kto niestety kojarzy ten oczywisty i wynikający z prostego czytania ze zrozumieniem programów „gospodarczych” obu partii fakt, że między PISem a PO nie ma żadnej istotnej różnicy, poza (rzecz oczywista!) miejscem przy korycie.

Tymczasem jedni i drudzy bronią uparcie piramid finansowych takich jak ZUS czy KRUS i stawiają na coraz wyższe „oskładkowanie” dochodów z pracy by lepić dziury w obu systemach, i by móc zakładać kolejne urzędy dające „pracę” całej masie działaczy partyjnych niższego szczebla. Jedni i drudzy pospołu upaństwowili gospodarkę (w ramach Spółek SP) by móc obsadzić te synekury całymi klanami polityków i pociotków polityków. Polakom zaś zamiast zamiast uwłaszczenia zafundowali „tani kredyt” i „dopłaty” do konsumpcji (różne kosztowne programy pomocowe i „socjalne”) z pieniędzy wcześniej zabranych pod postacią podatków sektorowi prywatnemu. To oni pozadłużali nas za „fundusze unijne” i to oni wepchali nas do eurosojuza. To oni swoją pazernością w imię „państwa opiekuńczego” wydrenowali z nas biliony złotych żeby zatrzymać stan posiadania w postaci bankrutujących kopalń, hut, stoczni i innego przemysłu które obsiedli ich znajomi, rodziny, kochanki i kochankowie. To co rentowne sprzedali a pieniądze przejedli, ale resztę zatrzymali dla siebie i doją Polaków co jakiś czas na rzecz „ratowania” polskiego stanu posiadania, który jest tak samo polski jak nasze „składki” w ZUS.

Ten system zwany sprawiedliwością społeczną to jeden wielki kołchoz na którego straży stoi teraz PO, której idea co prawda pomału dogasa ale za chwilę nastąpi zmiana warty by wszystko zostało po staremu, bo po nich tej stajni pilnował będzie PIS. Partia jeszcze bardziej etatystyczna i socjalistyczna jak PO, która chodzi od czasu Magdalenki na takim samym sznurku „zobowiązań” co PO chodź nie na tym samym – właśnie po to żeby ludzie myśleli że mają do czynienia z dwoma niezależnymi tworami, podczas gdy one w rzeczywistości żyją od 25 lat (nawet po rozpadzie AWSu) w korzystnej (dla siebie) symbiozie.

Zastępowanie jednego socjalizmu innym (nie wiadomo czy nie gorszym) NICZEGO nie zmieni. Nic nikomu nie da „walec PISowski” który ma wymieść PO, skoro złodziejski system zostanie utrzymany a tylko nazwiska przy korycie się zmienią. Ba! Moim zdaniem obecny system, który kosztuje nas podatników coraz więcej będzie umacniany(!) – aż osiągnie najwyższe komusze stadium centralnego sterowania gospodarką i obywatelem pod butem urzędnika. Kto czytał propozycje PIS zawarte w programie zwanym szumnie „Narodowym Programem Zatrudnienia” (Ziemkiewicz dla Fronda.pl o konwencji PIS) ten wie co mam na myśli.

I choć szkoda mi tego państwa, ziemi i ludzi dla kolejnej bandy szakali (do której zaliczam również ciasteczkowe schetyniątka i dudkiewiczątka), to jednak nikt naszych obywateli nie zmuszał do tego (i nie zmusza) żeby w swej naiwności trwali przy kolejnych odsłonach „starego i dobrego” socjalizmu. „ludzie ludziom zgotowali ten los” i wszystko zostanie po staremu a nawet lepiej bo już po JOWialnemu na własne i donośne życzenie narodu (ustami „mendiów”, które usilnie promują ten „NEP”). Najważniejsze że demokracja ocaleje, bo jest ona „największą zdobyczą cywilizacyjną” naszego „młodego” państwa. I oto wszyscy jak jeden mąż poczujemy się w końcu wolni, tylko dlatego że zamiast PO będzie nas rabował PIS. Nadejdzie w końcu tak długo wyczekiwana przez niektórych IV RP z całym „dobrodziejstwem” inwentarza (nie obrażając „inwentarza”) z niestety przykrymi konsekwencjami dla nielicznych myślących po wolnościowemu i rzeczywiście patriotycznych czy prawicowych obywateli, którzy są niestety w mniejszości brzydzących się socjalizmem i tzw. „państwem opiekuńczym” (bo UMIEJĄ LICZYĆ i wiedzą jak są na poczet tych patologii okradani i dlaczego PIS niczym się w tej kwestii nie różni od PO).

Oczywiście na koniec tradycyjnie zaznaczam że wolałbym się mylić i chętnie odszczekam swoje czarnowidztwo jeśli nowe rządy okażą się „oświecone” i pro obywatelskie. (Odys)

podobne: „Oczy są ślepe, gdy rozum zajęty jest czymś innym” czyli… salon i Komorowski w strachu, wyścig populizmu wyborczego z użyciem mitu JOWów, a wszystko i tak zostanie po staremu! oraz: Andrzej Talarek: „Obiecywacze, czyli szopki przedświąteczne” i maraton populizmu. i jeszcze: Nikt wam tyle nie da co socjalista naobiecuje a łżeliberał ściąga spodnie. a także: „Dzień w skrócie” 8 czerwca 2015 roku. Występują: PO które z pomocą hejterów chce walczyć z mową nienawiści i odzyskać internet, Komorowski z „depresją”, POśpiech z 10 ustaw’kami gospodarczymi i in. i to: Fenomen POpulizmu czyli… „NYT” o rosnących notowaniach Kaczyńskiego

rys. Buch

rys. Buch

Szwedzkich emerytów czeka ciężki los, za to w Wlk. Brytanii dostaną swoje pieniądze.


1. Szwecja: ciężki los emerytów.

13.04.2015 (IAR) – W Szwecji rośnie ubóstwo wśród emerytów. Główna przyczyna tego zjawiska to fakt, że w szwedzkim społeczeństwie jest coraz większy odsetek imigrantów. A jeśli ktoś zamieszkał w Skandynawii w dojrzałym wieku, to przeważnie nie zdążył zapracować na wysoką emeryturę.

Prognozy szwedzkiego odpowiednika naszego ZUS-u mówią, w ciągu czterech lat liczba osób z najniższymi emeryturami wzrośnie o 20 procent.

Jak żali się szwedzkiemu radiu publicznemu pochodząca z Bałkanów 81-letnia Lenka Delipara, gdy zapłaci czynsz, z jej 5-tysięcznej emerytury zostaje niewiele. Wystarcza na jedzenie, ale na lekarstwa – już nie zawsze. O wyjściu do teatru czy kawiarni można tylko pomarzyć. 5 tysięcy koron to ponad 2150 złotych, co polskiemu emerytowi może się wydać sumą godną pozazdroszczenia, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że koszty utrzymania w Szwecji są o wiele wyższe niż w naszym kraju.

Władze przewidują, że w najbliższym czasie sytuacja nie zmieni się na korzyść, bowiem do Szwecji wciąż napływają nowi imigranci.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/sverigesradio.pl/dabr

…kolejna porażka i konsekwencja „państwa opiekuńczego”, które na naszych oczach bankrutuje. Bankrutujący „raj” Szwecji.

podobne: Inny „najlepszy minister finansów w UE” przyznaje: Szwecja w recesji. Socjalizm sucks!

2. Tomasz Cukiernik: Oddadzą pieniądze emerytom!

W przeciwieństwie do polskich emerytów, których dekadami wpłacane przymusowo pieniądze na system emerytalny, nie są ich, lecz państwa, emeryci w Wielkiej Brytanii będą mogli wypłacić całość jednorazowo i zrobić z tymi pieniędzmi co im się podoba.

To jedna z największych rewolucji w finansach osobistych w Wielkiej Brytanii od dekad. Jak informuje „The Guardian”, każdy Brytyjczyk mający 55 lat lub więcej od 6 kwietnia br. może wypłacić sobie gotówką całe zebrane na emeryturę oszczędności i zrobić z nimi co tylko mu się podoba. Brytyjscy emeryci mogą wypłacić wszystko jednorazowo i na przykład zainwestować w biznes lub w fundusz inwestycyjny, kupić dom na wynajem lub wpłacić do banku czy wypłacać sobie po części, a także otrzymywać te pieniądze w rocznych ratach.

Haczyk polega na tym, że jeśli tych pieniędzy jest zbyt dużo, to powstanie konieczność zapłacenia sporego podatku dochodowego (wolne od podatku jest 25 procent zgromadzonego kapitału). Brytyjski Departament Skarbu już wyliczył, że z tego tytułu w ciągu 5 lat może liczyć na dodatkowe 4 mld GBP wpływów podatkowych.

Jak to jednak bywa w państwie opiekuńczym, brytyjski Departament Pracy i Emerytur przeszkolił ponad 300 pracowników, którzy będą doradzać emerytom, co najlepiej powinni zrobić z własnymi pieniędzmi.

Problem z Polską jest nie tylko taki, że politycy nigdy nie zgodziliby się na podobny krok, ale przede wszystkim te pieniądze nie istnieją, bo ZUS jest bankrutem i nawet na bieżąco nie jest w stanie wypłacać emerytur z bieżących składek (musi otrzymywać co roku kilkudziesięciomiliardową dotację z budżetu) – dlatego takiego rozwiązania nie można wprowadzić.

Źródło: nczas.com

podobne: Grexit i Brexit. Przyszłość Wielkiej Brytanii w UE, Grecji w strefie euro. EBC i luzowanie ilościowe. Fatalne prognozy dla Francji która tonie w długach. Islandia: negocjacje czy pożegnanie z Unią. oraz: Rewolucyjne nastroje w Eurokołchozie: Strajk paraliżuje Belgię, Hiszpanie nie mają z czego oszczędzać, fala głodu w Wlk. Brytanii, Grecja ciągle na finansowej kroplówce, w Szwecji będą nowe wybory (rośnie poparcie nacjonalistów).

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

III filar na emeryturę albo dom. Trader 21: Własna firma czy inwestycja w mieszkanie? cynik9: REITs niebagatelne zalety inwestowania w nieruchomości.


1. Dziennik Gazeta Prawna – Emeryturą albo dom.

23.03.2015 (IAR) – Komisja Nadzoru Finansowego proponuje, by oszczędności emerytalne z III filaru mogły służyć sfinansowaniu inwestycji mieszkaniowych. O sprawie pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Pomysł przedstawił na spotkaniu u prezydenta szef KNF Andrzej Jakubiak. Pieniądze przeznaczone na emeryturę mogłyby stać się częścią wkładu własnego przy kredycie hipotecznym.

Dziś III filar nie cieszy się popularnością. Środki tam gromadzone można wykorzystać dopiero po osiągnięciu określonego wieku. Pomysł KNF miałby podnieść atrakcyjność indywidualnego oszczędzania na emeryturę.

Na Indywidualnych Kontach Emerytalnych Polacy zgromadzili 4,7 mld złotych, a w Pracowniczych Programach Emerytalnych – ponad 10 mld.

Więcej w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

IAR/DGP/łp

podobne: O waryja(n)tach OFErmy i oszczędzaniu na emeryturę. i to: Fundusze: zamknięte kontra otwarte oraz: TFI – jak znaleźć perełki? a także: Sprawdź komu powierzasz pieniądze a dla dobra ZUSu żyj krótko i nie wydawaj za dużo, czyli jak Pilon „pomógł” Piratowi. TFI – Teraz Chiny?

2. Trader 21: Własna firma czy inwestycja w mieszkanie ?

„…Ostatni artykuł dla osób z mniejszym portfelem „Inwestycje dla mniej zamożnych” napisałem już ponad 10 miesięcy temu.

Dziś spróbuję się trochę zrehabilitować analizując case Tomka:

„W tym roku skończyłem 28 lat. Od początku miałem świadomość, będę zdany tylko na siebie i nie mogę liczyć na pomoc rodziny więc roztropnie wybrałem kierunek kształcenia, dzięki czemu pracę podjąłem już na studiach.

Po studiach kilkakrotnie zmieniałem miejsce zamieszkania kuszony lepszymi warunkami zatrudnienia. W tej chwili żyję we Wrocławiu gdzie branża IT jest szczególnie dynamiczna. W zeszłym roku rzuciłem pracę na etacie i założyłem działalność, która dziś przynosi mi zadowalający dochód. Przez cały okres zatrudnienia obwąchiwałem się z GPW, mozolnie gromadziłem oszczędności a pod wpływem Twojego bloga również trochę metali.”

Teraz do rzeczy:

Własna firma.

Środki ulokowane w rozwój osobisty, którego ewidentnym przykładem jest własna firma są absolutnie jedną z najlepszych inwestycji. Żadne aktywa finansowe, złoto, fantastyczne akcje czy BTC nie mają w długim terminie najmniejszych szans pobicia zwrotów, jakie może nam zapewnić inwestycja we własną firmę. Gdybym wiele lat temu nie zaryzykował i „nie poszedł na swoje” pewnie do dziś harowałbym na etacie, zamiast cieszyć się wolnością finansową.

Własna firma to przede wszystkim prawdziwa szkoła życia. Musimy być ekspertami od produktu, sprzedaży, marketingu czy finansów. Żadne studia (włączając w to MBA) nie nauczą nas tyle o prowadzeniu własnej firmy. Jednocześnie nic nie cieszy tak bardzo jak rosnące zyski, zatrudnienie czy rosnące znaczenie naszej firmy na rynku.

Co więcej, jeżeli zapytać rentierów, w jaki sposób zbudowali swój kapitał, to okaże się, że w 7 na 10 przypadków była to własna firma.

Własna firma to także dwie strony medalu. Po pierwszym roku upada 75 %  nowo powstałych firm. Statystyki są niestety wypaczone dotacjami z UE. Najważniejszy jest jednak fakt, że zaledwie 10% firm jest w stanie przetrwać i z sukcesem prosperować dłużej niż przez 5 lat. Jeżeli dojdziecie do tego etapu to możecie być z siebie dumni. 

Czynniki, które należy wziąć pod uwagę podczas zakładania własnej firmy przedstawię w osobnym artykule.

Kupno czy wynajem mieszkania.

Cytat Tomasza: „Przede wszystkim biję się z myślami na temat zakupu mieszkania na kredyt. Wiadomo, każdy potrzebuje gdzieś mieszkać. Obecny koszt najmu mieszkania zapewne pokryłby ratę kredytu, co wydaje się być opcją mimo wszystko rozsądniejszą. 

Ryzyko ewentualnego wzrostu stóp może dałoby się jakoś zhedge’ować lokując odpowiednio miesięczne nadwyżki finansowe? Przeciw przemawia, że dzisiaj zlecenia są a jutro może ich nie być i nadwyżki tym samym też nie będzie. Poza tym nieruchomości we Wrocławiu wydają mi się być ciągle drogie. Chociaż demografia miasta jest jedną z najlepszych w Polsce więc może taka cena jest uzasadniona?

W tej chwili pewnie celowałbym w kawalerkę lub małe M-2 żeby możliwie jak najszybciej spłacić kredyt, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie mieszkania w tym przez całe życie. Docelowo chcę dom ;-)”

Wysokość raty kredytowej w porównaniu do czynszu najemnego jest czynnikiem, który najczęściej bierzemy pod uwagę w rozważaniach czy kupić mieszkanie, czy je wynająć. Jest to niestety duży błąd. Wysokość raty kredytowej jest w głównej mierze zależna od wysokości stóp procentowych, które obecnie mamy najniższe w historii.

Stopy procentowe w Polsce

Powyżej zamieściłem przebieg wysokości stóp za ostatnie 15 lat. Czemu tak długi okres? Otóż kredyt przeważnie bierzemy na 25 – 30 lat. Warto chociażby zaznajomić się z wysokością stóp procentowych, z jakimi mieliśmy do czynienia w przeszłości. Polityka zerowych stóp procentowych wprowadzona na całym świecie być może będzie funkcjonować jeszcze przez rok, dwa czy 4 lata. Jest jednak mało prawdopodobne aby została utrzymana przez dłuższy okres.

Obecna wysokość stóp procentowych to 1,65% + 2% marża banku. Odsetki od kredytu hipotecznego wynoszą zatem 3,65% w stosunku rocznym. Przy kredycie rzędu 200 tys. zł zaciągniętym na 30 lat płacimy 915 zł raty miesięcznej.

Jeżeli stopy procentowe wzrosną do poziomu z 2005 czy 2008 roku, to wysokość naszej raty wzrośnie do 1460 zł. To jest wzrost o 60%. Czynników przemawiających przeciwko zakupowi mieszkania przy obecnych cenach jest w mojej ocenie więcej. Szczegółowo omówię je wkrótce przy okazji corocznej analizy rynku nieruchomości.

Wynajem mieszkania czy domu to nic złego. Sam obecnie w Hiszpanii wynajmuję dom, mimo iż mógłbym go bez większych problemów kupić. Czemu to robię? Otóż roczny czynsz najemny pomniejszony o koszty stałe, które ponosi właściciel nieruchomości są ciągle niższe, niż roczna utrata wartości wynajmowanego domu.

Mimo iż dzisiejsza wartość domu jest już 40% niższa niż 5 lat temu gdy go budowano, to i tak potencjał do spadków jest nadal znaczny, zwłaszcza że podobnie jak w Polsce mamy stopy procentowe na nienaturalnie niskich poziomach, a współczynnik określający wartość nieruchomości do rocznego kosztu najmu jest na ekstremalnie wysokich poziomach. Gdy kupowałem moje pierwsze mieszkanie w Warszawie na początku 2004 roku cena mieszkania równała się 10-12 letnim czynszom najemnym. Jak jest dziś, możecie sami sprawdzić.

Kupując nieruchomość czasami odkładamy czynniki ekonomiczne na bok. Chcemy mieć własny kąt i tyle. Nie chcemy wkładać pieniędzy w urządzanie nie swojego mieszkania i pytać właściciela czy możemy coś przerobić i w jaki sposób. Jest to absolutnie zrozumiałe.

Decydując się jednak na zakup nieruchomości, która w znacznej części będzie pochodzić z kredytu mierzmy siły na zamiary. Nie kupujmy czegoś na co nas zwyczajnie nie stać. Odłóżmy także trochę kapitału na wypadek skokowego wzrostu rat kredytowych, jak pół roku temu w Rosji czy obecnie na Ukrainie. Oszczędności pokrywające równowartość rocznych rat powinny zapewnić nam spokojny sen….

…Nim przejdę do szczegółów, chciałbym pogratulować Tomkowi zdroworozsądkowego podejścia. Ma bowiem odłożone prawie 70 tys. zł i dopiero zastanawia się czy kupić mieszkanie. Jeżeli już to małe aby „szybko spłacić kredyt”. Niestety, ale takie podejście jest dzisiaj rzadkością. Najczęściej wyznacznikiem tego na jak dużą nieruchomość nas stać jest to, jaki kredyt możemy dostać . Takie podejście jest zazwyczaj tragiczne w skutkach…”

całość tu: independenttrader.pl

3. cynik9: REITs niebagatelne zalety inwestowania w nieruchomości.

„Inwestowanie w nieruchomości ma swoje niepodważalne zalety. Przede wszystkim jest to aktywo materialne z którym wiąże się poważny wkład pracy i energii aby do niego dojść. Ceny nieruchomości, jak wszystkiego innego, mogą się wahać  i pozostawać nawet pod presją długo.  Rzadko jednak spadną do zera,   jak obligacje bankrutującego rządu czy jak akcje bankrutującej kompanii. Nawet jak dom zostanie zniszczony działka pod nim zachowa swoją wartość. W tym sensie nieruchomości podobne są nieco do złota. Rządy mogą naprodukować dowolną ilość papierowych obietnic z powietrza, i twierdzić że są one coś warte. Ani jednak złota ani nieruchomości dekretem rządowym po koszcie zero wyprodukować się nie da.

W porównaniu do złota szeroka klasa nieruchomości ma też szereg specyficznych zalet. Historycznie na przykład nieruchomości są lepszym hedgem antyinflacyjnym niż złoto. Generują też inwestorowi strumień gotówki, szczególnie istotny dla wielu w dzisiejszym dysfunkcjonalnym świecie zerowych stóp procentowych,  nic nie płacących depozytów i  negatywnych rentowności długu. Niebagatelną zaletą  nieruchomości trzymanych bezpośrednio jest też naszym zdaniem ich mała płynność, utrudniająca działanie w impulsie chwili, często pod wpływem nerwów czy strachu. Stąd bardziej niż gdzie indziej naturalna tendencja do „przesiedzenia” rynkowych turbulencji i ultymatywnie do „wyjścia na swoje” w dłuższym terminie. Nie bez kozery w wielu krajach większość tych którzy inwestując zgromadzili jakiś majątek zawdzięcza go głównie  nieruchomościom.

Problemem z nieruchomościami, oprócz podstawowego –  że skazane są na podatkową łaskę i niełaskę lokalnego reżimu,   jest dla początkującego inwestora także wielkość wymaganego wkładu. Nie każdego stać na kawalerkę na wynajem czy na 500 ha ziemi rolnej, bez wątpienia jednej z najlepszych inwestycji w Polsce ostatniego ćwierćwiecza. A co gdy szanse widzimy w obiektach z jeszcze wyższej półki, jak na przykład centra handlowe czy szpitale?

Rozwiązaniem w takich przypadkach są wehikuły inwestowania zbiorowego w nieruchomości   – REITs (real estate investment trusts).

(…)Inwestor kupuje udział w REIT tak jak by kupował zwykłą akcję, dorzucając swoją cegiełkę do majątku trustu. W tej funkcji występuje więc jako trustor. Majątek ten trzymany jest następnie przez kompanię pełniącą rolę trustee i inwestowany łącznie w specyficzną klasę nieruchomości w imieniu i dla benefisu inwestorów. Wyznaczony w tym celu jest profesjonalny manager trustu który realizuje jego politykę. Agregacja środków w truście pozwala na szeroki wachlarz inwestycyjnych możliwości i wysoką specjalizację. Obie te rzeczy są często poza zasięgiem indywidualnego inwestora…”

całość tu: dwagrosze.com

podobne: Eksperci: inwestycje w ziemię dobrą lokatą, ale długoterminową oraz: Oszczędzanie alternatywne: Co wybrać? Lokaty czy obligacje skarbowe? i to: Ostrożnie z odwróconą hipoteką. polecam również: „W krainie deszczowców”: Irlandzkie wychodzenie z recesji. Akcja kredytowa w toku. Cynik9: „bail-in” i jeszcze: Inwestycje bezpieczne zdaniem mas oraz zdaniem analityków – DwaGrosze

rys. Grzegorz Radziewicz

rys. Grzegorz Radziewicz

Czy liberalizm nas zabije? Nawet gdyby chciał to nie zdąży, bo wcześniej wykończy nas socjalizm czyli… „Polityka społeczna” (dla głupców).


„Polityka społeczna, głupcze!”…???

A to nie macie ludzie już dość pchania łap przez tę „politykę” do rodziny? Jak ja bym chciał żeby państwo się właśnie wycofało! (niestety jest dokładnie na odwrót). A co ja tu czytam na „wolnościowym” (takie odnosiłem dotychczas wrażenie) portalu? Artykuł jakiegoś marksisty a w nim kwiatuszek jaki:

„…Bezpośredni wpływ państwa na zarobki jest ograniczony. Obniżanie składek i stawek podatków nakładanych na pracę spowodowałoby, że tylko część z tych środków trafiłaby do kieszeni pracownika, a część do pracodawcy (ponieważ pracodawca nie byłby zmotywowany do transferu korzyści ze zmniejszonych danin do zatrudnionego – wolałby zachować całość dla siebie…”

Koszty pracy

Koszty pracy

…lewicowy bełkot bez logicznego poparcia (bo takiego być rzecz jasna nie może), stawiający taką oto tezę że winny wszystkiemu jest ten kto DAJE PRACĘ (sic!) a nie ten kto nakłada na tę pracę podatki i „składki” (zarówno na przedsiębiorcę jak i na pracownika). Autor snuje w czerwonej malignie jakieś wyssane z palca „podejrzenia” względem przedsiębiorców (którzy według niego tylko czekają żeby okraść pracownika), podczas gdy każdy z nas ma przykład NAOCZNY (bądź ze słyszenia), ile nasi rodacy zarabiają u tych „krwiopijców” na zachodzie i że jest to CZTERY RAZY WIĘCEJ jak w Polsce. No popatrz Pan! Mają z czego rabować a nie rabują swoich pracowników. No durnie! Może autor powinien tam pojechać i przypomnieć tym kapitalistycznym świniom że powinni swoich pracowników bardziej rabować bo mu „teoria” nie sztymuje 🙂

Polecam zatem sprawdzić dlaczego tam można a u nas nie można (i jaki to ma związek m.in. z kwotą wolną od podatku, oraz z wielością miejsc pracy których ani państwo nie tworzy ani z nieba nie spadły) i tylko proszę bez konkluzji typu „bo płaca minimalna jest wysoka” bo na płacenie wysokiej płacy minimalnej trzeba mieć najpierw „skądś” pieniądze… Po prostu rzygać się chce, kiedy się czyta tego typu manipulacje… WSTYD!

Polecam więc na odtrutkę wykład Pana Skiby, który tłumaczy używając logiki i prawidłowego poglądu na przyczonowo-skutkową politykę „prorodzinną” jaką uprawia państwo, pewne oczywiste FAKTY! – do czego prowadzi „państwowa opieka” w rodzinie… Czy dzisiaj istnieje prawdziwa rodzina?

Otóż niebezpieczeństwa jakie przyczyniają się do jej rozkładu, to przede wszystkim fałszywie pojmowana i wpajana przez zwodnicze lewicowe ideologie „równość” jako „sprawiedliwość społeczna”. Jest też o redystrybucji dóbr przez państwo, rabunkowej polityce fiskalnej, które są zamachem na własność prywatną (Pod przykrywką wygłupu Sikorskiego fala rabunku przetoczyła się przez sejm…), co doprowadza do zubożenia rodziny i deprecjonuje powinność (zdolność) władzy rodzicielskiej do zapewniania bytu rodzinie, oraz podważa jej autorytet, który jest zastępowany przez „państwo opiekuńcze” w ramach tzw. „pomocy społecznej” i „ubezpieczenia społecznego” („gwarantowanego” przez państwo, które w zamian za nikłą szansę „emerytury” gdzieś w przyszłości, już dziś REALNIE pozbawia rodzinę kapitału). Które to państwo rości sobie również prawo do własności nad dziećmi, poprzez coraz wcześniejszy przymus edukacji, gdzie dziecku wpajane są „wartości” deprecjonujące władzę rodzicielską, a utrwala się w nim przekonanie że tylko państwo stać na opiekę i wychowanie, oraz że tylko państwo stoi na straży praw dziecka, nie ucząc go jednak obowiązków wobec rodziców i narodu a tylko wobec państwa i jego „prawa”. Słusznie pisał swojego czasu Pan Adam Doboszyński w swojej książce: „Gospodarka Narodowa”:

„…Zdrowe społeczeństwo opiera się na pracy i na rodzinie. Lecz najbardziej zwarta rodzina rozprzęga się szybko, o ile nie ma wsparcia we własności. Dopiero własność daje rodzinie możliwość trwania, pozwala jej wykształcić się w silną komórkę społeczną i nawiązać ciągłość tradycji rodzinnej. Rodzina nie może być przejściowym zrzeszeniem kilku osób, które żyją razem póki rodzice nie wymrą, a dzieci nie dorosną. Musi ona stanowić czynnik ciągły, musi liczyć swój wiek nie na lata, lecz na generacje. Ta ciągłość tradycji rodzinnej, której podstawowym warunkiem jest własność przekazywana sobie kolejno przez pokolenia, daje człowiekowi to poczucie godności osobistej i wrośnięcia w swój naród i w swą ziemię, które upodabnia chłopa do księcia, a którego brak czyni z miejskiego proletariusza ludzki atom zawieszony w próżni, poza ludzkością i jej historią. Rodzina i własność stanowią więc pojęcia nierozdzielne. Dopiero gdy uwłaszczymy każdą rodzinę, możemy zrealizować sprawiedliwy ustrój społeczny…” (inną kwestią jak podaje dalej autor jest zapanowanie nad potencjałem władzy jaką daje własność – tu potrzebne jest wychowanie ludzi w poczuciu dostrzeżenia wartości i poszanowania innego człowieka – w skrócie, bez etyki w biznesie każda własność i każda taka rodzina może stać się potencjalnym zagrożeniem dla reszty społeczeństwa, co jednak skutecznie zahamowane być może w warunkach WOLNEJ konkurencji)…

rys. Arkadiusz Gacparski

rys. Arkadiusz Gacparski

Jawnych kłamstw, przeinaczeń i odwróconej logiki przyczynowo-skutkowej jest w tym artykule na który się wczoraj nadziałem wiele. W najbliższym (bądź w dłuższym) czasie punkt po punkcie przełożę te czerwone wywody na język logiki, która została w nim w sposób chytry i perfidny odwrócona (będę dopisywał akapity w miarę chcenia i natchnienia, bo przyznam się szczerze że czasem nie chce mi się kolejny raz pisać tego samego, a kto wie czego szukać i chce się dowiedzieć więcej na temat „zbawczej roli państwa” w życiu obywateli, może znaleźć setki innych i lepszych od mojego tekstów obalających ten marksistowski bełkot). Bo każdy kto wie (szkoda że większość nie zdaje sobie z tego nawet sprawy!) ile i w jakiej formie zabiera mu państwo pieniędzy, ten wie „przy okazji” doskonale jak bardzo przyczynia się ono do zubożenia obywatela w tym kraju. O ironio najwięcej właśnie zubaża tego biednego którym się rzekomo „opiekuje” (i to „za darmo” 🙂 ).

Nie jest bowiem tak jak się sugeruje w artykule że państwo „…formę „maksimum” przyjmuje tylko w sferze fiskalizmu…” – to kłamstwo. NAJGORSZY rabunek jakim się państwo wykazuje dotyczy właśnie sfery pozafiskalnej. Chodzi rzecz jasna o tzw. „ubezpieczenie społeczne”, „zdrowotne” i inne „fundusze” które nazywa się mylnie „składkami”, dzięki którym rabowane są nie tylko pieniądze (co do których państwo orzekło poprzez wyrok Sądu Najwyższego że nie są nasze!), by obiecać „coś” w przyszłości (która z każdym podniesieniem wieku emerytalnego się oddala, niektórzy jej po prostu nie dożyją a ich pieniądze znikną w państwowym brzuchu – cynik9 i „Liczenie na ZUS”), ale rabowane jest poczucie solidarności pokoleniowej w rodzinie. Bo oskładkowanie pracy uczy PRZEDE WSZYSTKIM właśnie EGOIZMU i liczenia na drapane od państwa, rugując ze świadomości potrzebę życia i myślenia o przyszłości tu i teraz.

Człowiek który ma coś obiecane od państwa „na starość” (jak dożyje 🙂 )mało przykłada wagę do tego, żeby kwitła w rodzinie prawdziwa solidarność międzypokoleniowa, bo jego „rodziną” i „wspólnikiem” jest państwo, któremu oddawał przez całe zawodowe życie swój majątek, więc to państwo jest jego opiekunem i „rodziną” na starość zamiast dzieci, które w „rewanżu” (konsekwencji!) nie muszą się martwić czy obchodzić rodziców skoro rodzic ma „emeryturę”. Co innego gdyby rodzic zamiast emerytury miał oszczędności (nieprawdaż?) wtedy nawet najgorszy prymityw będzie się rodzicem opiekował by coś po nim odziedziczyć. Niestety tak w większości przypadków NIE BĘDZIE! bo „dziedziczy” państwo, które temu człowiekowi wszystko zabrało! (dlatego m.in. „państwo opiekuńcze” postanowiło jeszcze bardziej ulżyć w życiu emeryta zezwalając na wprowadzenie kolejnej bankowej usługi zwaną „odwróconą hipoteką” by ludzie starsi nie musieli żyć z głodowych emerytur i by wyprzedali się do cna zanim umrą).

To co w większości zostało opisane w tym artykule to nie są skutki „liberalizmu” czy „kapitalizmu” w gospodarce, ale właśnie socjalizmu i etatyzmu państwowego. Już dziś realizują się (wbrew temu co autor napisał) KONSEKWENCJE tego bezhołowia i „wiary” w „misję społeczną” państwa, które ZAWSZE dba wyłącznie o siebie – aparat, i o „swoich” – czyli wybrańców którzy z nim współpracują w rabunku pozostałej reszty. Nie dlatego że nie realizuje swoich zadań (które na siebie wzięło i za które każe sobie słono płacić) jak trzeba, ale właśnie DLATEGO że je na siebie wzięło (kasując z góry stosowną opłatę) w zamian za nic nie warte „gwarancje”, które co jakiś czas zmienia. Pozbawiając tym samym rodzinę jednym ruchem długopisu pod taką czy inną ustawą JUŻ DZIŚ władztwa nad jej majątkiem, i prawa rodziców do bycia jedynym autorytetem i źródłem dobrobytu dla swoich dzieci. Konsekwencje możemy gołym okiem obserwować… Rodzina jest rabowana (i zadłużana na koszt tej „opieki”) jednym ciągiem na kilka pokoleń naprzód!

Największą głupotą w tym artykule jest stawianie sprawy z niską dzietnością w takiej oto zależności, że żeby zapewnić sobie przyszłość wystarczy urodzić dużo dzieci (niech sobie autor na Afrykę spojrzy!)… Niestety zależność jest taka, że nie wystarczy „mieć” dzieci. Trzeba jeszcze myśleć (zawczasu!) o tym za co je wychować, nakarmić, ubrać, znaleźć CZAS dla nich, żeby się nie chowały samopas. Na to wszystko trzeba mieć środki tu i teraz (a nie „na przyszłość”), żeby móc te dzieci odpowiedzialnie i po swojemu wychować. A nie oddawać je na wychowanie państwu i to coraz wcześniej. To tu i teraz potrzebne są rodzicom środki, by mogli wychowywać swoje pociechy w miłości i odpowiedzialności za przyszłość. Za przyszłość swoją i rodziców, którzy na to właśnie pracują żeby miał ich kto na starość obchodzić tak jak oni obchodzą swoje dzieci kiedy są bezbronne i niezaradne. Dzieci nie są państwową własnością, rodzice nie troszczą się o nie w celu wyhodowania parobków/podatników/dłużników i wyznawców państwowego „lewa”, ale DLA SIEBIE jako pociechę i opiekę na starość. Państwo socjalistyczne swoją pseudo „opieką” tę możliwość rodzicom odbiera a dzieci od małego uczy egoizmu!

Katastrofa demograficzna jest skutkiem socjalizmu a nie liberalizmu (chyba że ktoś ma na myśli „liberalizm” obyczajowy, ale to się nazywa wtedy libertynizm). W państwach zachodnich widać to najlepiej ale już w innym wymiarze. Bo tam biedy (jeszcze) nie ma, ale przyczyną niskiej dzietności jest z kolei „kultura” hedonizmu i chęć czerpania przyjemności z życia (czyli libertynizm właśnie) a nie stan zamożności (który jest tylko środkiem), bo gdyby było inaczej, to Polacy którzy wyjechali na zachód nie mnożyliby się w takim tempie a uprawialiby ten sam „styl życia” jak autochtoni. Część oczywiście już zasymilowała się z tym „stylem zachodnim”, ale zdecydowana większość ciągle jednak wie po co żyje i realizuje się w „konserwatywnym stylu” – rodzicielstwa. Trzeba więc pamiętać o tym, że kapitał to TYLKO środek a jak jest wykorzystywany to zależy od charakteru człowieka. Zgniły zachód wykorzystuje go do korzystania z życia nie licząc się z przyszłością, zaś Polacy jeszcze wiedzą czym jest rodzina i dzieci, więc wykorzystują ten sam kapitał po to żeby się realizować w tradycji jaką nasiąkli i zabrali ze sobą z Polski.

Polaków są na zachodzie MILIONY! Wystarczy więc (tylko!) przywrócić normalne warunki gospodarcze w Polsce by zła sytuacja demograficzna zniknęła w jednej chwili, za sprawą powrotu tych milionów naszych rodaków wraz z dziećmi pod polską strzechę… Jednak bez likwidacji „państwa opiekuńczego”, które dziś przeciętnego Polaka kosztuje około 80% jego dochodów (w postaci różnych podatków, „składek”, opłat i nie licząc innego rodzaju sposobów na wyciskanie podatników, jak np. „ratowanie” takich czy innych państwowych firm które przynoszą tylko straty, gdzie pousadzali się mężowie, żony, kochanki, córki, synowie, pociotki i przyjaciele królika) nikt do Polski nie będzie chciał wracać by tu wydawać i inwestować swoje ciężko zarobione na zachodzie pieniądze, żeby dorabiać obcych sobie ludzi… Tymczasem Polacy od 25 lat wybierają do władzy etatystów i populistów, którzy ciągle chcą się nimi „opiekować”, i są bombardowani podobnymi do gniota który pozwoliłem sobie skomentować ideami rodem z marksizmu leninizmu. Mamy więc to co mamy jako KONSEKWENCJĘ głupoty, więc nie dziwmy się że młodzi emigrują za chlebem pozostawiając swoich rodziców na pastwę „państwa opiekuńczego”.

Konkludując zatem w nawiązaniu do prowokacyjnego tytułu: „Czemuś głupi? Boś biedny! Czemuś biedny? Boś głupi!”. Jak ktoś nie lubi czytać to niech sobie posłucha tego: Dlaczego w Polsce nie ma pracy? i tego: Dlaczego niższe podatki oznaczają większe zarobki

…Odys

Polecam lekturę: Tax Care: polska rodzina w szponach fiskusa. Struktura daniny oddawanej państwu.  oraz: Stanisław Michalkiewicz: Państwo jako nowotwór złośliwy i to: Socjalizm po polsku. Ministerstwo daje i zabiera… biednym. Wzrost wydatków budżetowych na KRRiT oraz inne urzędy i kancelarie. Na wcześniaków pieniędzy nie ma (przestępcza działalność NFZ?) polecam również: Nikt wam tyle nie da co socjalista naobiecuje a łżeliberał ściąga spodnie.

rys. Gatis Sluka

rys. Gatis Sluka

Wirtualna Polonia

Liberalizm nas zabije

 +

.
+

Demografowie biją na alarm – do 2050 roku populacja naszego kraju zmniejszy się o przeszło 4,5 miliona osób. Równocześnie wśród Polaków szerzy się ideologia, która zakłada całkowite wycofanie się państwa z prowadzenia polityki społecznej. W czasie, gdy walka o naród oznacza przede wszystkim walkę o dzietność polskich matek, o niedopuszczenie do demograficznej i ekonomicznej katastrofy, jak wirus rozprzestrzenia się liberalne zaczadzenie.

Na rodziny ani złotówki!

View original post 2 537 słów więcej

Pod przykrywką wygłupu Sikorskiego fala rabunku przetoczyła się przez sejm: uwolnienie kominówek, rząd kładzie łapę na depozytach, centralna baza „haków” skarbówki, zamiast śmieciowych umów o pracę będzie śmieciowa emerytura. Do diabła z taką opozycją! Dratewka potrzebny od zaraz.


1. „Dziennik Gazeta Prawna” – Cicha likwidacja kominowki.

21.10.2014 (IAR) – Menedżerowie spółek Skarbu Państwa zarobią więcej. Jednocześnie ich uposażenia będą jawne – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”.

Ministerstwo Skarbu Państwa po cichu likwiduje kominówki. Resort przygotował założenia do nowej ustawy o nadzorze i uprawnieniach. Zmiany mają objąć członków zarządów i rad nadzorczych spółek z ponad 50-procentowym udziałem państwa.

Projekt jest rewolucyjny – ocenia „Dziennik Gazeta Prawna”. W założeniach nie będzie ograniczeń w wysokości zarobków. Według obecnej ustawy, dziś menedżer w takiej spółce może zarobić maksymalnie 24 tysiące złotych miesięcznie. Ten przepis jest jednak często obchodzony, gdyż stosowane są umowy cywilnoprawne.

Lista firm objętych przepisami zostanie opublikowana w osobnym rozporządzeniu. Prawdopodobnie również menedżerowie będą zatrudniani na umowę o pracę, ale decyzji w tej sprawie jeszcze nie podjęto. MSP skierowało projekt do Rządowego Centrum Legislacji. Ograniczona ma zostać także wysokość odpraw. Według założeń, mają one przysługiwać tym, którzy przejdą na emeryturę, rentę lub ich miejsce pracy zostanie zlikwidowane. Jawna ma być również informacja o zarobkach członków rad nadzorczych i zarządów. Wszystkie dane mają znaleźć się w Biuletynie Informacji Publicznej.

Resort skarbu chce również, aby prezesi, wiceprezesi i członkowie zarządów spółek obowiązkowo składali oświadczenia majątkowe.

Więcej – w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/”Dziennik Gazeta Prawna”/kd/wk

….czemu nie!… stać „nas” w myśl zasady „rząd wyżywi się sam”. (Odys)

podobne: Ministerstwo daje i zabiera… biednym. Wzrost wydatków budżetowych na KRRiT oraz inne urzędy i kancelarie. Na wcześniaków pieniędzy nie ma (przestępcza działalność NFZ?) oraz: Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność. i to: Okazja czyni złodzieja, ale „Pacta sunt servanda” czyli… NCS ma zapłacić Kaplerowi ponad pół miliona zł a także: Stanisław Michalkiewicz o POPISowej „służbie Polsce” za 54 „partyjne” miliony (i zegarek) a wszystko na poczet 60 mld dolarów jakie „sprawiedliwi wśród narodów świata” według Schetyny są winni Żydom.

2. „Nasz Dziennik” Starcie o depozyty„Dziennik Gazeta Prawna” – Fiskus zarobi na nauce i zdrowiu.

22.10.2014 (IAR) – W drugiej fazie konsolidacji finansów publicznych, fiskus odbierze bankom komercyjnym prawie 5 miliardów złotych depozytów od instytucji publicznych. Banki chcą zachować przynajmniej depozyty sądowe- pisze „Nasz Dziennik”.

Jak czytamy w środowym wydaniu gazety, na ostatnim posiedzeniu Sejm znowelizował ustawę o finansach publicznych. Rozszerza ona krąg publicznych instytucji, które mają obowiązek lokowania wolnych środków jako depozytu u ministra finansów. Do tej pory pieniądze te były deponowane w bankach komercyjnych.

Główną osią sporu w tej sprawie są depozyty sądowe, z których, po nowelizacji ustawy, będzie mógł czasowo korzystać minister finansów. Środki będą musiały być zwrócone na każde żądanie sądu.

Według Rządowego Centrum Legislacji przesunięcie tych pieniędzy na rachunek ministra finansów w Banku Gospodarstwa Krajowego jest naruszeniem prawa własności. Zastrzeżenia ma też Związek Banków Polskich. Nowelizacja ustawy będzie rozpatrywana na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Senatu.

Więcej – w „Naszym Dzienniku”

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Nasz Dziennik/md/nyg

20.11.2014 (IAR) – Ministerstwo finansów przechwyci wolne środki kilkuset jednostek sektora finansów publicznych. Będą musiały przenieść swoje rachunki bankowe do BGK i tylko tam deponować pieniądze – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”.

Nowe przepisy obejmą od nowego roku między innymi samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej, Polską Akademię Nauk, państwowe instytucje kultury i gospodarki budzetowej a także wojewódzkie fundusze ochrony środowiska. Łącznie do 341 podmiotów.

Minister finansów chce w ten sposób podreperować budżet państwa.

Zmiany najbardziej niepokoją dyrektorów szpitali. Podkreślają, że wolne środki są efektem ich racjonalnego gospodarowania funduszami z NFZ. To właśnie te środki często ratują placówki medyczne przed utratą płynności finansowej. Kierujący szpitalami podkreślają, że te środki są niezbędne do bieżącego funkcjonowania placówek. Znakiem zapytania jest to czy BGK zaoferuje korzystne warunki oprocentowania, co banki komercyjne, w których wiele instytucji do tej pory prowadziło rachunki.

Szacunkowa wartość depozytów, która trafi do BGK wynosi 4,7 miliarda złotych. Dzięki tej operacji dług skarbu państwa ma się obniżyć o 3 miliardy złotych, zaś dług publiczny zmniejszy się o 0,2 procenta w relacji do PKB.

Więcej -w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/”Dziennik Gazeta Prawna”/kd /nyg

…krucho z kasą a po uwolnieniu kominówek każdy grosz na wagę złota… (Odys)

podobne: UE – Za kłopoty banków zapłacą ich udziałowcy i wierzyciele (oraz podatnicy i depozytariusze)

3. „Puls Biznesu” Kij i marchewką dla podatników.

22.10.2014 (IAR) – Kij i marchewka dla podatników. Dobrzy zostaną nagrodzeni, ale ci, którzy są na bakier z fiskusem, mogą wpaść w kłopoty. Wszystko za sprawą listy wiarygodności podatników, którą chce stworzyć resort finansów. Pisze o tym „Puls Biznesu”.

Chodzi o realizację pomysłu wprowadzenia tak zwanego autoryzowanego podatnika. Taki status będzie uprawniał na przykład do szybszych zwrotów VAT-u. Pierwotnie miały go uzyskać tylko osoby, które najrzetelniej odprowadzają podatki. Ministerstwo zmieniło jednak zdanie i zamiast wskazywać, kto jest autoryzowanym podatnikiem, dokona oceny wszystkich pod kątem wiarygodności. Pełna lista ma być objęta tajemnicą skarbową.

Eksperci nie są entuzjastami tej koncepcji. Jeden z nich, cytowany przez „Puls Biznesu” wskazuje, że„segmentacja” podatników doprowadzi do utworzenia centralnej bazy „haków” na nich.

Więcej – w „Pulsie Biznesu”.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/md/nyg

źródło: stooq.pl

podobne: Przywileje emerytalne rolników i górników oraz delegacje prokuratorów kosztują, więc rząd przyjął założenia do noweli ustawy o VAT.

…ten projekt nie tylko doprowadzi do gromadzenia podejrzanej wiedzy w rękach skarbówki, ale doprowadzi również do odwlekania terminu zwrotów z podatku w sposób uznaniowy przez urzędników… Kto „grzeczny” (albo „swój”) ten zwrot dostanie na wczoraj a kto nie ten sobie poczeka aż zbankrutuje i nie trzeba mu będzie niczego oddawać. (Odys)

4. Rafał Ziemkiewicz: Do diabła z taką opozycją!

„Najważniejsza wiadomość z wczorajszego dnia i z mijającego tygodnia przykryta została newsami o tragedii w Katowicach i rzekomym sukcesie „na maksa” na unijnym szczycie (każdy szczyt jest zawsze ogłaszany sukcesem, dopiero potem okazuje się, że nie bardzo). Tymczasem powinno się krzyczeć: Po raz kolejny władza obrabowała najbiedniejszych Polaków, żeby załatać dziurę w kasie!

Dokonał tego w majestacie prawa Sejm RP, i to głosami przedziwnej, niespotykanej koalicji PO z PSL, SLD, PiS i różnymi resztówkami. Wszyscy byli za, poza dosłownie kilkoma Don Kiszotami wolnego rynku.

Rabunku oczywiście nikt nie nazywa rabunkiem, tylko „ozusowaniem” i wielkim dobrodziejstwem. W ogóle powinni Polacy skakać z radości do powały, bo państwo ludowe zagwarantowało im, że nie będą żyć w nędzy bez emerytur. To znaczy, nędzy pewnie się nie da uniknąć, ale jakieś tam emerytury, kiedyś – jakie i kiedy, to się zobaczy – na pewno dostaną. Jeśli oczywiście kto dożyje.

W imię tego nie wiadomo czego i nie wiadomo kiedy zabierze się ludziom konkretne pieniądze już teraz. Pieniądze dla najbiedniejszych znaczące. Bo na umowach zleceniach, zwanych śmieciowymi, pracują zasadniczo dwie grupy społeczne – najbiedniejsi, najbardziej bezradni, oraz najbogatsi i najcwańsi.

Pisał o tym swego czasu „Dziennik Gazeta Prawna”, który ustalił, że „śmieciówki”, w potocznym dyskursie kojarzone z najprostszymi i najtańszymi pracami, są także powszechnie stosowanym sposobem obchodzenia ogłoszonych przez Tuska w imię pijaru restrykcji w powiększaniu państwowej i samorządowej biurokracji. Po prostu, zamiast na etaty, Partia zatrudnia kolejnych kolesiów kolesiów na zlecenia, i fertig. I w ten sposób, szacował „DGP”, obok armii 500 tysięcy budżetowych pasożytów na etatach pojawiła się druga 500-tysięczna armia pasożytów w statystykach oficjalnie nie ujawnianych.

I tutaj nie mówimy o „śmieciówkach” na poziomie 400 – 800 złotych, ale o sumach wielotysięcznych.

(patrz „umowy menadżerskie” o których mowa wyżej – Odys)

Dlatego fundując Polakom dobrodziejstwo „ozusowania” rządzący zadbali o tzw. sprawiedliwość społeczną i przyjęli zasadę, że składka odliczana od „śmieciówki” będzie składką kwotowo zawsze taką samą, naliczoną od płacy minimalnej.

Kasjerce, wysiadującej w przysłowiowych pieluchach w markecie od kilkuset marnych złociszów zabierze się, powiedzmy, sześć dych – i kolesiowi, któremu koleś z ministerstwa zlecił „usługę konsultingową” od tych kilku marnych (wedle kryteriów pp. Kalisza czy Kamińskiego) tysięcy też się potrąci sześćdziesiąt złotych. Ja wiem, że będzie to dla krewnych i znajomych bolesne, ale władza na pewno zdąży do czasu wejścia ustawy w życie wymyślić dla nich jakieś rekompensaty.

Dopiero co przemknęła przez media wiadomość, że na sejmowej komisji okazało się, iż deficyt ZUS jest de facto o 45 miliardów peelenów większy niż się podaje. Rabunek „śmieciówek”, z którego władza spodziewa się zyskać jakieś 300 – 400 milionów, wiele więc nie pomoże. Zresztą wpływy będą mniejsze, bo część ludzi przejdzie do szarej strefy, a część straci nawet i tę marną robotę, którą ma, i pojedzie na służących do reichu (przypadkiem wejście w życie „ozusowania” zbiega się z datą końca restrykcji w podejmowaniu pracy przez Polaków w Niemczech oraz w kupowaniu polskiej ziemi i nieruchomości przez Niemców). Ale widać w tym akcie skalę desperacji w wyduszaniu z poddanych III RP ostatniego grosza.

Można zajmować się różnymi aspektami tej sprawy, każdy oburzający, ale ja podniosę jeden: tej zdumiewającej zgodności, z jaką niby to nie zgadzający się z Platformą w żadnej sprawie PiS rabunek ten poparł.

Tam, gdzie mowa o pryncypiach, o sprawach ogólnych, o wartościach, tradycji, tam PiS będzie szaty rwał, kładł się Rejtanem, serce krwawił, duszę krwawił, stawiał sprawy pryncypialnie na ostrzu noża. Ale jak przychodzi do interesów, do konkretów ważnych dla przeciętnego Polaka – dudy w miech (bez żadnych aluzji do nazwisk).

(a jakże! Rząd duje w Dudę – Odys)

Podobną głupotą wykazała się już partia Kaczyńskiego podczas głosowania nad zakazem w Polsce uboju rytualnego. Szwindel ten, polegający na przesunięciu w imię rzekomych racji moralnych milionów za eksport na Bliski Wschód z kieszeni rolników polskich do kieszeni rolników niemieckich…”

całość tu: fakty.interia.pl

podobne: Stanisław Michalkiewicz: Pogrobowcy Hilarego Minca czyli… Wilczek kontra „prawdziwa prawica”. oraz: Co „prawdziwa prawica” Kaczyńskiego szykuje dla przedsiębiorców i reszty Polaków i to: Rabunek na zlecenie czyli… oZUSowanie umów cywilno-prawnych.

rys.Andrzej Krauze

rys.Andrzej Krauze

…nie pierwszy to raz tzw. „opozycja” współpracuje z (nie)rządem podczas POspolitego rabowania Polakom owoców ich pracy, żeby zapchać jakąś dziurę za którą sama (wraz z rządem) od lat odpowiada, gdyż współtworzy ten system „sprawiedliwego rabunku” zwanego „solidarnością POkoleniową”. Dość wspomnieć ostatni zamach na OFE (również gorąco popierany przez PIS), które zawsze były solą w oku dla socjalbandy spod znaku „prawa i sprawiedliwości” (czyt. populizmu i socjalizmu), gdyż dla tej partii jedynym „sprawiedliwym” systemem emerytalnym jest od zawsze BANKRUT biorący kolejne kredyty pod wypłaty tego co wcześniej ludziom tak ochoczo zabierał jako „składkę” (SIC!) pod ciągle wydłużaną („wiekiem emerytalnym”) przyszłość, ale który póki co wypłaca największą kasę również tej części popłuczyn dawnego systemu, które zdołały schronić się w tzw. „opozycji” a które z racji uprawianych zawodów nie oddały do niego ani złotówki i które to popłuczyny stanowią „sól ziemi czarnej” wspomnianej partii. W PISie roi się bowiem od nie byle jakich „elelmentów” które czerwone książeczki zamieniły na opozycyjną działalność kiedy było już jasne że to się opłaci (nazwiska takie jak Kryże czy Kaczmarek to tylko wierzchołek góry lodowej)…

W przeciwieństwie do zaskoczonych współpracą „śmiertelnych wrogów” w ramach tzw. POPISu, ja kolejnym współdziałaniem okrągłostołowców zaskoczony nie jestem… Jako że za chwilę oba „skonfliktowane” obozy zamienią się miejscem przy korycie i to PIS będzie odpowiadał za dziurawy FUS to i wykorzystał sytuację. Oba bloki są bowiem częścią jednej i tej samej konstrukcji jak dwa stojące naprzeciw siebie filary na których spoczywa butwiejący dach socjalizmu i populizmu dogadanego przez głównodowodzących owych „wrogich” sobie stronnictw 25 lat temu w Magdalence i pod wspomnianym już okrągłym meblem

Czekam cierpliwie na bankructwo ZUS i lawinę niezadowolonych z tego faktu pozbawionych (pomimo „składkowania”) środków do życia mas ludzkich, która zmiecie całą tą złodziejską hołotę niczym nurt rzeki Alfejos (lub Penejos) które popłynęły przez stajnie Augiasza…(Odys)

podobne: Stanisław Michalkiewicz o POPISowej „służbie Polsce” za 54 „partyjne” miliony (i zegarek) a wszystko na poczet 60 mld dolarów jakie „sprawiedliwi wśród narodów świata” według Schetyny są winni Żydom. oraz: POPIS w natarciu! czyli…”Krynica mądrości” Tusk i „karny podatek” Kaczyński

„W poszukiwaniu Szewczyka Dratewki… Braciszkowie moi mili! Każdy jeden w królestwie naszym, któremu oczy bielmem nie zarosły widzi, że bestia żarłoczna po grodach i siołach grasuje, pożerając wszystko i wszystkich, opamiętania żadnego przy tym nie mając. Wieść gminna niesie, że owa bestia wielu łajdaków i zbójców sobie przysposobiła do krwawej roboty, dając w zamian udział w dzieleniu zdobyczy. Pazerność kreatury jest tak ogromna, że i dziewicy ze świecą szukać, że i starsze baby na pożarcie poszły, a Lud Prosty mawia, że tu i ówdzie nawet młodych chłopców poprzebieranych nowocześnie w sukienki trzeba było na zaspokojenie bestii oddać…….. Tak więc strach i poruta ogromna bo znikąd ratunku i pomocy, jeno już tylko modlitwa się ostała. Tedy napisać mi wypada, że w tej chwili ostatecznej Lud Prosty już nie o rycerzów w zbrojach srebrzystych na koniach białych się modli, a o zwykłego Szewczyka Dratewkę, który by barana umiał sprawić sprytnie, skórę niczym kiszkę trutką jadowitą napeklować, a następnie odważnie bestii pod pysk podłożyć, tak by zeżreć chciała……. Cóż jednak z modlitwy jak Królewny żadnej już nie ma, którą jako wynagrodzenie dla odważnego Szewczyka można by przysposobić, bo takiego co by Królewny nie chciał to na całym świecie ponoć nie znajdziesz ….. Ech zginąć nam zatem przyjdzie z nadzieją, że gnaty nasze twarde mocne i kołkiem w gardle bestii staną……..ech bo czyż można wierzyć, że zdąży na czas jakiś błędny rycerz, a niechby i Don Korwin i łeb przy samej d…… bestii ciachnie????……. Czasu coraz mniej….. bestia znów wyszła na żer….” piotruchg 

Robią nas w konia: oZUSowanie umów zleceń – masakra śmieciowych partii i mediów.

rys. Andrzej Mleczko

rys. Andrzej Mleczko

Ostrożnie z odwróconą hipoteką.


Za i przeciw ustawie o odwróconym kredycie hipotecznym.

12.09.2014 (IAR) – Partie są podzielone w sprawie uchwalonej przez Sejm ustawie o odwróconym kredycie hipotecznym.

„Ustawa o odwróconym kredycie hipotecznym, którą uchwalił Sejm, to produkt dobry i bezpieczny” – ocenia SLD.

„To półprodukt, który zabezpiecza przede wszystkim interesy banków” – uważa PiS.

„Wprost przeciwnie, tu banki będą ponosić największe ryzyko” – ripostuje Platforma Obywatelska.

Odwrócony kredyt hipoteczny będzie nową usługą bankową skierowaną głównie do ludzi starszych, ale nie tylko, którzy potrzebują dodatkowych środków na różne życiowe wydatki. Ustawa przewiduje, że bank będzie wypłacał kredytobiorcy przez określony czas lub jednorazowo pewna kwotę, a umowa będzie zabezpieczona hipoteką. Spadkobiercy będą mieli możliwość spłaty zaciągniętego kredytu i zachowania nieruchomości. Będą też mogli przenieść prawo własności na bank i uczestniczyć w rozliczeniu umowy kredytowej.

Anna Bańkowska z SLD z radością przyjęła ustawę, ponieważ – jej zdaniem – zabezpieczy interesy ludzi w trudnej sytuacji życiowej, którzy do tej pory mogli korzystać wyłącznie z renty dożywotniej, tracąc przy okazji prawo własności mieszkania. Posłanka Sojuszu powiedziała, że wreszcie pod nadzorem państwa i Komisji Nadzoru Finansowego stworzono regulacje prawne, które będą dawały możliwość zaciągnięcia kredytu przez właściciela nieruchomości w zamian za comiesięczne świadczenie dodatkowe.

Zdaniem Gabrieli Masłowskiej, która reprezentowała PiS w pracach nad projektem, uchwalona ustawa nie zabezpiecza w dostatecznym stopniu interesu przyszłych kredytobiorców. Podkreślała, że jej klub miał nadzieję, iż propozycja rządowa będzie przygotowana kompleksowo, z dużą starannością i troską o słabszą stronę, którą są klienci banków. To często – jak dodała – ludzie w podeszłym wieku zaniedbani przez rodzinę.

„Niestety otrzymaliśmy projekt, który może tylko ich problemy potęgować” – mówiła posłanka PiS.

Krystyna Skowrońska z PO, przewodnicząca komisji finansów publicznych powiedziała IAR, że ustawa jest tak skonstruowana, by dobrze chronić klientów.

„To po stronie banku pozostawiono wszystkie ryzyka” – dodała posłanka PO.

Ustawę o odwróconym kredycie hipotecznym poparli posłowie PO, PSL, SLD i Twojego Ruchu. Przeciw głosował cały klub PiS oraz cześć klubu Sprawiedliwa Polska. Regulację musi jeszcze rozpatrzyć Senat.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/D.Zaczek/dj

Eksperci – Ostrożnie z odwróconą hipoteką.

15.09.2014 (IAR) – Podjąć decyzję teraz czy poczekać na nowe przepisy? Instytucje finansowe oferują klientom usługę odwróconej hipoteki, ale obecne regulację nie pozwalają na odpowiednią ochronę korzystających z tego rozwiązania.

Główny ekonomista BPS TFI, Krzysztof Wołowicz przyznaje, że odwrócone hipoteka może być dobrym sposobem na zdobycie dodatkowych środków na emeryturze. Ekspert zastrzega jednak, że wokół tego rozwiązania wciąż jest wiele niewiadomych. Rozmówca Informacyjnej Agencji Radiowej uważa, że warto poświęcić trochę czasu, żeby zobaczyć jak nowe przepis będą działać w praktyce.

Analityk Home Brokera, Marcin Krasoń podkreśla, że starsi ludzie mogą skorzystać z innych sposobów na zdobycie nowych pieniędzy. Ekspert w rozmowie z IAR wyjaśnia, że własną nieruchomość można sprzedać i wynająć później drugie mieszkanie, lub za otrzymane pieniądze kupić inne mieszkanie, mniejsze lub w gorszej lokalizacji. Z nadwyżki finansowej można korzystać na emeryturze. Te dwa rozwiązania, powinny być bardziej opłacalne niż skorzystanie z odwróconej hipoteki.

W minionym tygodniu posłowie przegłosowali ustawę o odwróconym kredycie hipotecznym. Przepisy dają nakładają na instytucje finansowe obowiązki informacyjne. Klientom dają możliwość odstąpienia od umowy w ciągu 30 dni bez podawania przyczyny.

Informacyjna Agencja Radiowe /IAR/ Karol Tokarczyk/kry

źródło: stooq.pl

…żadne obostrzenia prawne nie zastąpią zdrowego rozsądku i samodzielnej troski o własne interesy… Należy się wystrzegać różnego rodzaju „dobrodziejów” za cudze, którzy obiecują nam złote góry i „profesjonalną obsługę” w zamian za podpisanie stosownego zobowiązania… Mieszkanie to dziś spory majątek i uważam podobnie jak Pan Krasoń, że mądremu nic nie stoi na przeszkodzie sprzedać własne mieszkanie po korzystnej cenie by potem za te pieniądze wynająć coś skromnego a za resztę dożywać spokojnej starości. Odwrócona hipoteka to ciągle gra hazardowa o to czy wycena mieszkania będzie uczciwa i co z całą resztą kapitału kiedy nie zdąży się przejeść wartości takiego mieszkania (podobna sytuacja do „odkładania” przez całe życie na ZUS a w ostateczności szczątkowego odzyskania tego kapitału na emeryturze). Może się wszak okazać że nie dość że pozostaniemy biedni to i na dodatek bezdomni. Wszak nie po to wymyślono tę usługę żeby bank nie miał na niej zarobić a skoro tak to ktoś musi jednak ponieść koszty zarobku banku 🙂 – tak było, jest i będzie zawsze, bo nie ma niczego za darmo!

…Odys

polecam również: Tusk ściga „Superwizjer” za „Amber Gold”. Polska rajem dla oszustów. oraz: Sprawdź komu powierzasz pieniądze a dla dobra ZUSu żyj krótko i nie wydawaj za dużo, czyli jak Pilon „pomógł” Piratowi. TFI – Teraz Chiny?

rys. Grzegorz Radziewicz

rys. Grzegorz Radziewicz

Rabunek OFE nie pomógł, zadłużenie sektora finansów publ. wzrosło. Nierząd podniesie rządowi PKB. Na wojnie polsko-ruskiej zarobi Białoruś.


1. TOMASZ CUKIERNIK: Rabunek OFE niewiele dał. MF: Zadłużenie sektora finansów publ. wzrosło o 1,5% kw/kw w II kw.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, mimo zrabowania z OFE ponad 150 mld zł, w przyszłym roku budżet państwa będzie musiał dopłacić do świadczeń społecznych rekordową kwotę 83 mld zł, czyli prawie 30 procent wszystkich wydatków.

W przyszłym roku dopłata z budżetu do świadczeń społecznych wzrośnie z 30 do 42 mld zł. Do tego dochodzi jeszcze m.in. 5,5 mld zł nieoprocentowanej pożyczki, 17 mld zł dopłaty do KRUS oraz kolejne 15 mld zł na emerytury mundurowych – wylicza „Rz”.

Tymczasem ZUS wesoło trwoni pieniądze przyszłych emerytów. Jak podaje „Fakt”, w hotelu Termy w Nałęczowie bawili się wszyscy najważniejsi urzędnicy z lubelskiego oddziału ZUS, a także m.in. Elżbieta Łopacińska, obecna wiceszefowa ZUS. Jak pisze gazeta, „zabawa była wyjątkowo huczna – żarty, dzikie tańce, lał się mocny alkohol”, a dla kuracjuszy zabrakło miejsca.

źródło: nczas.com

podobne: W OFE zyski i dywersyfikacja ryzyka. W ZUSie gnijące dokumenty i topniejące emerytury. oraz: „Raport o sytuacji ZUS”. Piramida finansowa bankrutuje. i to: „Rzeczpospolita” – KRUS dla każdego. „Puls Biznesu” – Zagadkowa dziura w emeryturach.

…mimo zagrabienia ogromnych pieniędzy jakie ludzie oddali na przechowanie Skarbowi Państwa (w postaci zakupu Skarbowych Papierów Wartościowych w ramach OFE) zadłużenie sektora finansów publicznych w tym sektorze wzrosło do czego przyznaje się samo Ministerstwo Finansów…

Warszawa, 12.09.2014 (ISBnews) – Zadłużenie sektora finansów publicznych po konsolidacji (tj. po wyeliminowaniu przepływów finansowych pomiędzy podmiotami należącymi do tego sektora) wyniosło na koniec II kw. 2014 roku 793,57 mld zł, czyli było o 1,5% wyższe niż kwartał wcześniej, ale o 10,1% niższe niż na koniec 2013 r., podało Ministerstwo Finansów.

„Zmiana PDP w II kwartale 2014 r. wynikała ze:

– wzrostu zadłużenia podsektora rządowego o 12.561,6 mln zł, w tym zadłużenia Skarbu Państwa (SP) o 12.459,0 mln zł,

– spadku zadłużenia podsektora samorządowego o 1.105,6 mln zł, w tym jednostek samorządu terytorialnego o 1.222,4 mln zł,

– wzrostu zadłużenia podsektora ubezpieczeń społecznych o 5,0 mln zł” – czytamy w komunikacie.

W całym I półroczu 2014 r. państwowy dług publiczny spadł o 88,73 mld zł.

„Spadek ten był głównie spowodowany umorzeniem w lutym 2014 r. skarbowych papierów wartościowych (SPW) w efekcie reformy systemu emerytalnego, co skutkowało jednorazowym obniżeniem PDP o 130.187,6 mln zł. Po wyłączeniu efektu umorzenia SPW, ale bez uwzględnienia jego wpływu na koszty obsługi długu, PDP wzrósłby o 41.460,1 mln zł” – napisano także.

W komunikacie podano, że dług sektora instytucji rządowych i samorządowych (EDP) stanowiący jeden z elementów kryterium fiskalnego z Maastricht, wyniósł 830,2 mld zł, co oznacza wzrost o 1,4% kw/kw i spadek o 11,2% od początku roku.

„Podobnie jak w przypadku PDP, spadek długu EDP w I półroczu 2014 r. wynikał głównie ze spadku zadłużenia Skarbu Państwa” – podkreślono.

Ministerstwo podało także, że dług podsektora rządowego stanowił 91,6% całości państwowego długu publicznego, z tego na Skarb Państwa przypadło 91,3%. Z 8,4% przypadających na podsektor samorządowy, 8,0% stanowiło zadłużenie jednostek samorządu terytorialnego i ich związków.

„W latach 2001-2014 zaznacza się tendencja spadkowa udziału długu podsektora ubezpieczeń społecznych w PDP. Udział podsektora rządowego w PDP wzrósł w II kwartale 2014 r. z 91,3% do 91,6%” – czytamy też w komunikacie.

(ISBnews)

podobne: FOR: dług publiczny to 250 proc. PKB; licznik długu znów na billboardach oraz: Janecki: Donald Tusk odwraca bieg rzeki i z deficytu robi nadwyżkę. Tymczasem wskaźniki gospodarcze w dół a zadłużenie bije kolejne rekordy.

2. „Dziennik Gazeta Prawna” – Gospodarka nierządem stoi.

09.09.2014 (IAR) – 16 miliardów złotych – tyle co roku warte są polska prostytucja, przemyt, handel oraz produkcja narkotyków – czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Jak pisze gazeta, GUS kończy prace nad wliczaniem czarnej strefy gospodarki do PKB. Efekty zobaczymy 23 września. Wtedy urząd zaprezentuje ostateczne i oficjalne wyniki. Ale pierwsze obliczenia są juz dostępne.

„Wstępne opracowania pokazały, że wzrost PKB z tytułu uwzględnienia działalności nielegalnej w rachunkach narodowych nie przekroczy 1 proc.” – twierdzi Witold Marek Woźniak, dyrektor departamentu informacji GUS.

Przeliczając to na konkretne kwoty, oznacza to – czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej” – że nielegalna działalność nad Wisłą przynosi średnio każdego roku około 16 miliardów złotych. Bo szacowana wielkość produktu krajowego brutto na ten rok to ponad 1,69 bln zł.

Ekonomiści zwracają uwagę – pisze „Dziennik Gazeta Prawna” – że zwiększenie PKB o dochody z nierządu czy handlu i produkcji narkotyków to dobra wiadomość dla rządu, który zamierza zmniejszyć deficyt finansów publicznych poniżej 3 procent PKB w przyszłym roku.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Dziennik Gazeta Prawna”/kry/K.P.

podobne: Od września polski PKB będzie wyższy – GUS wliczy dochody nielegalne do PKB. oraz: Walka naszych służb z przestępczością gospodarczą i zorganizowaną to jedna wielka ściema.

Nierząd i (nie)rząd

Nierząd i (nie)rząd

…Uśmiałem się po pachy… Państwo „prawa” 😀

Po pierwsze – Kiedy mówimy o tego rodzaju „branży” jak prostytucja, przemyt i handel narkotykami to mówimy o działalności przestępczej. W takim wypadku państwo które stara się uzyskać dla siebie jakąś korzyść z procederów PRZESTĘPCZYCH czyli z CZARNEGO RYNKU należy traktować jak zwykłego alfonsa, albo „capo di tutti capi”. Takie państwo powinno samo siebie zaaresztować a nie wliczać działalność przestępczą SZKODLIWĄ DLA OBYWATELI (z której korzyści czerpią WYŁĄCZNIE przestępcy) do PKB. Toż to jakiś obłęd! 😮 😉

„Szara strefa (ang. grey market) – finansowy obszar zdrowej gospodarki państwa, którego dochody osiągane z działalności niezakazanej przez prawo, są ukrywane w całości lub w części przed organami administracji państwowej, podatkowej, celnej itp. Jest nielegalnym obrotem legalnymi towarami i usługami. Nie należy jej mylić z czarnym rynkiem, który obejmuje nielegalne towary i usługi…” (za Wikipedią)

Po drugie – jak może jakikolwiek „ekonomista” twierdzić że dochody z nierządu albo z innej działalności przestępczej w jakikolwiek sposób podnoszą państwowe PKB, skoro państwo wydaje ogromne pieniądze żeby z tą przestępczością walczyć  – z jakim skutkiem to inna historia, ale przecież obie strony rachunku wzajemnie się wykluczają, bo zysk przestępców to strata państwa. I od kiedy to jakikolwiek dochód z działalności przestępczej traktuje się jako element gospodarki „legalistycznego” tworu jakim jest państwo, albo jako czynnik realnie obniżający deficyt finansów skoro z działalności przestępczej państwo nie dostaje ANI GROSZA. Czy to jest gdzieś zaksięgowane? Czy od kontraktów na zabójstwo odprowadzane są składki? Czy diler narkotyków płaci składkę na ubezpieczenie zdrowotne? 😀

Nic więc dziwnego że normalny biznes nie chce się dzielić z JAWNYM przestępcą swoimi UCZCIWIE zarobionymi pieniędzmi i ucieka w szarą strefę. Dlaczego bowiem ludzie normalnie zarabiający na chleb zamiast pracować na utrzymanie siebie i swojej rodziny mają płacić na mafię zwaną rządem? Tzw. szara strefa to NORMALNA gospodarka, która po prostu na siebie zarabia i nie daje się okradać przestępcom w majestacie tzw. „prawa”. Niech więc się (nie)rząd dogaduje z ludźmi na swoim poziomie a uczciwych obywateli zostawi w spokoju a to że chce czerpać korzyści z przestępczości (tej samej na której zwalczanie zabiera ludziom w podatkach pieniądze) powinno obywatelom dać do myślenia, żeby w ogóle na tę mafię nie płacić ani złotówki.

Tymczasem nieodpowiedzialna działalność naszego państwa doprowadziła do tego, że na legalnym biznesie zarabia ktoś inny…

3. Białoruś zarabia na sankcjach UE i Rosji.

10.09.2014 (IAR) – Europa i Rosja nakładają na siebie kolejne sankcje, a Białoruś tymczasem czerpie z tego korzyści. Miński portal internetowy „Nawiny” pisze, że w ubiegłym miesiącu, po wprowadzeniu przez Moskwę restrykcji na produkty rolne z Zachodu, białoruski eksport do Rosji wzrósł o ponad 7 procent i to dopiero początek.

Białoruś w sierpniu o ponad połowę zwiększyła eksport serów i innych produktów mlecznych, a także kiełbas. 99 procent produkcji trafiło do Rosji. Mińsk zamierza jeszcze bardziej zwiększyć eksport w tamtym kierunku dzięki zakupowi surowców za granicą.

Alaksiej Bahdanau z Ministerstwa Rolnictwa powiedział, że już zostały przeprowadzone rozmowy z partnerami z Polski, Litwy i Łotwy. Polskie firmy najbardziej interesują się możliwościami przerobu jabłek na Białorusi. W ubiegłym roku, Rosja importowała z Polski ponad 700 tysięcy ton polskich jabłek. Teraz, Białoruś zapowiedziała, że do końca tego roku będzie mogła przerobić na soki 60 tysięcy tych owoców, czyli niemal 10 procent tego, co nasz kraj sprzedawał w Rosji.

Białorusini zaproponowali stronie polskiej nie tylko przerób surowca, ale i włożenie pieniędzy w modernizację miejscowych fabryk. To pozwoli jeszcze bardziej podnieść jakość białoruskiej produkcji do europejskiego poziomu, w efekcie czego Białorusinom łatwiej będzie eksportować swoje produkty.

„Dzięki temu skorzystają również konsumenci na Białorusi” – podkreśla portal internetowy „Nawiny”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/dj

podobne: Smród podrzuconej przez UE świni unosi się nad Ukrainą i Polską. Racja stanu sprzedana za obce interesy. i to: Rozmowy o tranzycie polskich towarów przez Białoruś. Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać. Spadają wpływy z akcyzy na alkohol. Rząd oszczędził na ulgach.

źródło: stooq.pl

rys. Żukow

rys. Żukow

RPO skarży ustawę o OFE do Trybunału Konstytucyjnego. Eksperci nie wierzą, że TK cofnie reformę OFE.


RPO skarży ustawę o OFE do Trybunału Konstytucyjnego. Eksperci nie wierzą, że TK cofnie reformę OFEKomentarz. OFE kluczowe dla budżetu.

29.08.2014 (IAR) – Rzecznik Praw Obywatelskich skarży ustawę o OFE do Trybunału Konstytucyjnego. Profesor Irena Lipowicz kwestionuje zasadę wprowadzenia zmian. W jej ocenie naruszała ona zaufanie obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Ustawa zakładała przekazanie znacznej części środków z OFE do ZUS. Obywatele, którzy chcieli pozostać w OFE, musieli do końca lipca wyrazić specjalne oświadczenie woli, inaczej środki przechodziły do ZUS.

Profesor Irena Lipowicz podkreśla, że obywatele mieli bardzo ograniczony czas na decyzję, gdzie mają być ulokowane ich wkłady na emeryturę. Ponadto musieli deklarować się ponownie w sprawie, w której już raz ostatecznie zdecydowali, wybierając OFE. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich – państwo, zmuszając do takiego wyboru Polaków podważyło ich zaufanie do systemu prawnego i wystawiło na szwank poczucie bezpieczeństwa oraz lojalności państwa wobec obywateli.

Profesor Irena Lipowicz przyznała, że nad wnioskiem do Trybunału jej biuro pracowało bardzo długo, ponieważ dotyczył niezwykle trudnej materii. Wyjaśnia, że jej wystąpienie do TK nie obejmuje bardzo ważnej kwestii – charakteru własności środków na kontach w OFE, co również było przedmiotem kierowanych do niej skarg obywateli. Jak wyjaśnia – eksperci jej biura uznali ostatecznie ze są to środki publiczne i państwo mogło nimi rozporządzić w sytuacji problemów systemu emerytalnego, ale powinno było to zrobić w inny sposób, nie naruszający norm konstytucyjnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich ma nadzieję, że jej wniosek zostanie rozpatrzony jak najszybciej, być może wraz z wnioskiem prezydenta, który także zaskarżył przepisy o OFE do Trybunału, zgłaszając nieco inne zastrzeżenia niż RPO.

IAR/ Bożena Falkowska/gaj

podobne: Złodzieje Ukradli Składki: Zniknęło 8 mld zł z kont emerytalnych w ZUS oraz: cynik9: „Jak zostać starym i biednym” czyli… idea reformy emerytalnej kontra wykonanie. i to: Marginalizacja OFE doprowadzi do ich stopniowej likwidacji. Czy Trybunał Konstytucyjny zareaguje? polecam również: UWAGA! – Sąd Najwyższy: Polacy nie są właścicielami składek ZUS!

29.08.2014 (IAR) – Rzecznik Praw Obywatelskich skarży ustawę o OFE do Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem eksperci nie pozostawiają złudzeń. Trzęsienia ziemi nie będzie, bo żadna skarga reformy już nie cofnie. To dlatego, że Rzecznik Praw Obywatelskich kwestionuje przede wszystkim zasadę wprowadzonych zmian. Tymczasem fundament ustawy to zupełnie coś innego – przekonuje Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

„Trybunał powinien rozpatrzyć przede wszystkim kwestie przymusu przynależności do ZUS-u i OFE skoro konstytucja daje nam prawo do zabezpieczenia emerytalnego, ale nic nie mówi o przymusowej należności do systemu. Więc tu jest fundamentalna kwestia do rozstrzygnięcia ale tej się skwapliwie unika” – powiedział IAR Andrzej Sadowski.

Tymczasem profesor Leokadia Oręziak, przygotowująca opinie w sprawie ustawy dotyczącej OFE przekonuje, że otwarte fundusze zasługują na całkowitą likwidację. 11 miliardów to jest kolejne obciążenie naszego kraju i będziemy na tym wszyscy cierpieć. Mamy inne ważne potrzeby a OFE nie rozwiązuje ani problemów demograficznych ani nie zapewnia emerytur. Po co więc je utrzymywać ? – pyta Leokadia Oręziak i dodaje, że nie rozumie jak Rzecznik Praw Obywatelskich może wpierać coś, co rujnuje interes wszystkich polaków. Warto jednak zwrócić uwagę, że profesor Irenie Lipowicz nie podoba się, to, że Polacy którzy chcieli pozostać w otwartych funduszach musieli napisać specjalne oświadczenie w przeciwnym razie ich środki przechodziły do ZUS.

W dodatku mieli mało czasu. I to dokładnie zawiera skarga kasacyjna. Rzecznik Praw Obywatelskich ma nadzieję, że jej wniosek zostanie rozpatrzony jak najszybciej, być może wraz z wnioskiem prezydenta, który także zaskarżył przepisy o OFE do Trybunału, zgłaszając nieco inne zastrzeżenia niż RPO. Chodzi m.in o zakaz inwestowania OFE w papiery wartościowe emitowane przez Skarb Państwa, czy zakaz reklamy OFE i kary za jej naruszenie.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Ksenia Maćczak /jj

podobne: cynik9: Wybór wolny a właściwy… troska Rzepy o OFE nie zna granic oraz: ZUS vs. OFE czyli kto kłamie i dlaczego. a także: Dobrowolnośc OFE? A czemu nie ZUSu? i to: Reforma emerytalna: OFE, ZUS, IKZE. Zakaz inwestowania OFE w obligacje – groźny polecam również: Czy rząd chce obrzydzić ludziom OFE? Szkodliwe kierunki zmian.

29.08.2014 (IAR) – Rzecznik Prawo Obywatelskich kieruje reformę OFE do Trybunału Konstytucyjnego. W ocenie Rzecznika zmiana naruszała zaufanie obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista banku Millenium przypomina, że zmiany w Otwartych Funduszach Emerytalnych od samego początku budziły kontrowersje, zarówno co do szczegółów, jak i generalnej zasady. Jeżeli sędziowie podważą całą ideę reformy, zdaniem eksperta, będzie to miało wpływ zarówno na dług publiczny jak i na budżet. Roczne oszczędności z tytułu reformy szacowane było na 8 – 9 miliardów złotych Niekonstytucyjność technicznych rozwiązań, bez zakwestionowania reformy, w opinii ekonomisty, może wpłynąć na zasady działania i politykę OFE, ale nie będzie miało większego wpływu dla budżetu.

Ustawa zakładała przekazanie znacznej części środków z OFE do ZUS. Obywatele, którzy chcieli pozostać w OFE musieli do końca lipca wyrazić specjalne oświadczenie woli, inaczej środki przechodziły do ZUS.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Karol Tokarczyk / wcześniejsze/jj

źródło: stooq.pl

podobne: „W majestacie prawa” i „Koń by się uśmiał, czyli drugi rozbiór OFE w Sejmie”. oraz: OFE destabilizują finanse publiczne… w takim razie jak nazwac to co robi ZUS i to: Rybinski: Prawdziwe przyczyny i mechanizm demontażu OFE – Najwyższy Czas! a także: Rostowski znowu w „akcji”, czyli OFErmy rozPOznanie bojem i reakcje rynku akcji

na koniec: Umiesz liczyć, licz na siebie czyli… cynik9 i „Liczenie na ZUS” i to: „Raport o sytuacji ZUS”. Piramida finansowa bankrutuje. oraz: W OFE zyski i dywersyfikacja ryzyka. W ZUSie gnijące dokumenty i topniejące emerytury. a także: Brac przykład: Norweski „OFE” potrafi!

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski