Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE.


1. Koalicja protestujących przeciwko płacy minimalnej w NiemczechOPZZ oburzony działaniami władz w sprawie wynagrodzeń polskich kierowców.

23.01.2015 (IAR) – Coraz liczniejsza jest grupa państw, która protestuje przeciwko podwyższeniu płacy minimalnej w Niemczech. Dziś w Brukseli konsultacje przedstawicieli 10.krajów, w tym Polski, a zapowiadane są kolejne.

Przepisy, które mają objąć także zagranicznych kierowców przejeżdżających przez Niemcy, wywołują niepokój europejskich przewoźników. W Polskę uderzają szczególnie, bo ma ona drugą co do wielkości flotę samochodów ciężarowych w Unii.

Oprócz Polski, zastrzeżenia do niemieckich przepisów ma większość państw z grupy, która weszła do Unii w 2004 roku i później. To właśnie przedstawiciele tych krajów będą dziś ustalać wspólny front i przygotowywać się na kolejne spotkania z Komisją Europejską. Poparcie dla tej 10-tki sygnalizuje także pięć krajów Europy Zachodniej – Hiszpania, Portugalia, Grecja, Irlandia i Wielka Brytania.

Sprzeciw wywołuje nie tylko podwyższenie płacy minimalnej i objęcie przepisami także zagranicznych przewoźników, ale i nowe, biurokratyczne wymogi. Zaalarmowana protestami Komisja Europejska rozpoczęła przeciwko Niemcom postępowanie i sprawdza przepisy pod kątem zgodności z unijnym prawem. Władze w Berlinie dostały nie 70 dni jak to zwykle bywa, a 30 na przysłanie wyjaśnień.

O podjętych działaniach Komisja poinformowała wczoraj Polskę, która z Węgrami jako pierwsza zaprotestowała. Bruksela zapewniła w liście, że niemieckie przepisy zostaną uważnie przeanalizowane. W przyszłym tygodniu na rozmowy do Berlina lecą dwie unijne panie komisarz – do spraw transportu i kwestii socjalnych.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/B.Płomecka,Bruksela/dyd

23.01.2015 (IAR) – Rząd niemiecki bardziej troszczy się o godziwe wynagrodzenia dla naszych pracowników niż władze polskie. Tak działania rządu w sprawie płacy minimalnej obejmującej kierowców komentują przedstawiciele związków zawodowych.

Od 1 stycznia stawka za godzinę, która dotyczy Niemców, ale też obywateli innych państw pracujących w tym kraju ma wynosić co najmniej 8,5 euro za godzinę. Zdaniem przewodniczącego OPZZ Jana Guza, to bardzo dobra wiadomość dla polskich kierowców i dlatego działania rządu w tej sprawie są dla związkowców niezrozumiałe. W rozmowie z IAR Guz zaznaczył, że jeśli Niemiec zarabia 8,5 euro to i Polak powinien zarabiać tyle samo. Dodał, że związki zawodowe są zbulwersowane staraniami polskiego rządu o to, by Polacy zarabiali w Niemczech mniej i jest to nic innego jak tworzenie z naszych rodaków ludzi drugiej kategorii. Według Jana Guza, prawa pracownicze w Europie powinny być jednakowe. Zgadzają się z tym niemieckie związki zawodowe i jak widać niemieckie władze.

Według interpretacji Berlina, nowe niemieckie przepisy mają zastosowanie także dla kierowców z firm transportowych spoza Niemiec. W praktyce, każda firma, której samochód przejeżdżałby tranzytem przez terytorium naszego sąsiada, musiałaby płacić kierowcom stawki obowiązujące w Niemczech.

Przedsiębiorcy zwrócili się o pomoc do pani premier Ewy Kopacz. Jak tłumaczą niemieckie przepisy oznaczają upadłość wielu polskich firm i zwalnianie pracowników.

Oprócz rządu polskiego o przyjrzenie się niemieckim przepisom poprosiły Komisję Europejską także władze Węgier, krajów bałtyckich, Rumunii a także Holandii i Wielkiej Brytanii. Stąd Bruksela zwróciła się do Niemiec o wyjaśnienie przepisów o płacy minimalnej.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR) Elżbieta Łukowska/dyd

podobne: Słabszy niemiecki przemysł. Merkel po raz 7. w Chinach. oraz: „Solidarnośc” i „sprawiedliwośc społeczna” Związkowców

…nie ma to jak piłowanie gałęzi na której się samemu siedzi… Proponuję właścicielom firm przewozowych pozamykać interesy, a związkowcom i kierowcom którzy uznali to bezprawie za świetna okazję do zarobku zapakować się na tiry i jechać do Merkelowej. Niech ich utrzymuje skoro tak im ciasno na polskim rynku pracy.

No niech mi ktoś powie że ci ludzie ze związków dbają o pracowników, skoro firmy w których pracują kierowcy mogą zbankrutować przez jeden głupi a do tego bezczelny przepis obcego państwa, które dyktuje płacę minimalną przedsiębiorcom z innych krajów! Jest to rzecz jasna „sprytny” zabieg mający na celu wykluczyć polskich przewoźników z konkurencji międzynarodowego transportu (zwłaszcza do Rosji, na który Niemcy nabierają coraz większej ochoty), a fala szkodliwej dla polskich pracowników związkokracji dokłada do tego sabotażu swoją czerwoną cegiełkę. Jak nie problemy z Rosją – której embargo przyczyniło się do kłopotów sektora przewoźników, to teraz „sojusznicy” z UE nam się „przysłużyli”…(Odys)

ale to jeszcze nie koniec „partnerskiej” polityki jaką Niemcy (zresztą nie tylko oni) uprawiają w stosunku do Polski na „wspólnym rynku”, ponieważ…

2. Czarne chmury nad polską wieprzowinąOpinie: W kontekście wieprzowiny Rosja nie jest najważniejsza.

21.01.2015 (IAR) – Znoszenie embarga na wieprzowinę tylko dla niektórych krajów to policzek dla polskich producentów – uważa Witold Choiński ze związku „Polskie Mięso”. Rosja zgodziła się na częściowe przyjmowanie wyrobów z Francji. Niebawem zielone światło mają uzyskać kolejni czołowi dostawcy: Niemcy czy Dania. Komisja Europejska zgodziła się bowiem na dwustronne rozmowy państw UE z Rosją w sprawie zniesienia zakazu.

Ekspert zauważa, że taka strategia Brukseli godzi w inne rynki, w tym Polskę. Za rozmowami dwustronnymi skutecznie lobbowali najwięksi eksporterzy. Brak solidarności Unii w tej sprawie embarga pokazuje, że nie można jej oczekiwać w trudnych sytuacjach w przyszłości. Choiński dodaje, że ewentualne rozmowy Polski z Rosją byłyby trudne. Na terenie naszego kraju wykryto bowiem przypadki Afrykańskiego Pomoru Świń. Ognisko tej choroby nie występuje co prawda w stadach trzody chlewnej, ale wśród dzików wykryto już 31 przypadków. W dodatku znajdujemy się w bliskim sąsiedztwie z Litwą, która nie radzi sobie z ASF. Wszystko to dzieje się kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Polską. Sytuację utrudnia również obecna napięta sytuacja polityczna między Polska i Rosją.

Wirus ASF pojawił się w krajach Unii właśnie z Rosji. Według nieoficjalnych danych, jest tam ponad 600 ognisk tej choroby. Pomór, przez teren Białorusi, przedostał się do Polski i Litwy.

Przed wprowadzeniem embarga, polska wieprzowina stanowiła 13 procent eksportowanego surowca z Unii Europejskiej do Unii Euroazjatyckiej. Zakaz sprzedaży obejmuje też rynki: Chin, Japonii i Korei Południowej.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/magos

podobne: Rosja rozszerzy embargo na polską wołowinę, drób i wędliny. Tusk udaje że nie wie o co chodzi i dalej liczy na „solidarność” UE.

23.01.2015 (IAR) – Przyszłość polskich wyrobów mięsnych nie jest w Rosji, a w Chinach – twierdzi w rozmowie z IAR wiceszef Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP Piotr Ziemann. Jak dodaje, do zniesienia są tam podobnego rodzaju bariery.

O tym, że rosyjskie embargo nie musi oznaczać rynkowej stagnacji w handlu mięsem pokazują Niemcy. To oni paradoksalnie czerpią dziś największe korzyści z zakazu – zauważa ekspert. Wszystko dlatego, że obecnie wysyłają tam dziesięć razy więcej produktów niż przed wprowadzeniem blokady przez Moskwę. Dziś inne kraje Unii mogą im tylko pozazdrościć.

Ziemann zauważa, że zapotrzebowanie na kolejnych dostawców w Chinach stale się zwiększa. Wieprzowina jest też tam najchętniej konsumowanym mięsem. To mogłaby być duża szansa także dla polskich producentów i przetwórców. Wówczas nie mielibyśmy do czynienia z regresem cen zbytu surowca. Zapotrzebowanie byłoby na stałym poziomie. Przez obecną sytuację, w ostatnich miesiącach cena zmalała o prawie 40 procent – przypomina.

Rynek Chin jest dla Polski zamknięty z uwagi na występowanie wirusa ASF. Aby usunąć blokadę konieczne jest zaangażowanie najwyższych władz państwowych – mówi Piotr Ziemann. Tego wymaga bowiem tamtejsza kultura negocjacyjna. Sami przedstawiciele branży, związków spożywczych oraz minister rolnictwa to za mało. W mediacjach udział brać muszą dodatkowo: prezydent, premier i szef dyplomacji – uważa ekspert..

Podobnie jak Rosjanie, Chińczycy nie uznają w stosunku do Polski tak zwanej regionalizacji. Embargo nałożone jest więc na cały kraj, a nie obszar na którym faktycznie stwierdzono afrykański pomór świń.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/sk

podobne: Polska gospodarka: rośnie eksport żywności, wieprzowina, delegacja przedsiębiorców i misja gospodarcza z Chin. oraz: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.

3. Komisja ds. przemysłu PE odrzuciła raport ws. rezerwy stabilizacyjnejMastalerek: premier Kopacz powinna była zawetować pakiet klimatyczny.

22.01.2015 (IAR) – Komisja ds. przemysłu, badań i energii Parlamentu Europejskiego odrzuciła raport w sprawie utworzenia rezerwy stabilizacyjnej na europejskim rynku pozwoleń na emisję CO2. To zła wiadomość, bo dokument zawierał rozwiązania korzystne dla Polski.

Rezerwa stabilizacyjna na rynku pozwoleń na emisję doprowadzi do podniesienia cen uprawnień, co ma skłonić przemysł do realizacji unijnych celów energetyczno-klimatycznych. Obecnie trwają rozmowy w Parlamencie dotyczące tego, od kiedy taka rezerwa powinna obowiązywać. Zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej, miałoby to nastąpić w 2021 roku, ale niektórzy europosłowie dążą do szybszego wprowadzenia mechanizmu , co byłoby niekorzystne dla naszego kraju. W raporcie komisji ds. przemysłu udało się co prawda przegłosować późniejszą datę, jak i rozwiązania osłaniające najbardziej energochłonne gałęzie przemysłu, ale cały dokument ostatecznie został odrzucony. „Komisja ds. przemysłu wstrzymuje się od całościowej oceny sytuacji, natomiast poszczególne głosowania cząstkowe są bardzo znaczące jeśli chodzi o efekt końcowy, czyli głosowanie na sesji plenarnej” – tłumaczył szef komisji Jerzy Buzek. Zanim jednak to nastąpi, decyzję w tej sprawie podejmie parlamentarna komisja ds. środowiska, która odgrywa tu główną rolę i która najprawdopodobniej opowie się za przyspieszeniem daty wprowadzenia rezerwy. Głosowanie na sesji plenarnej najpewniej w marcu.

IAR/Magdalena Skajewska/Bruksela/em/

podobne: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli.

23.01.2015 (IAR) – Premier Ewa Kopacz powinna była zawetować pakiet klimatyczny – powiedział rzecznik prasowy PiS Marcin Mastalerek. Gość radiowej Trójki. dodał, że węgiel jest podstawą polskiego przemysłu i gospodarki, dlatego trzeba odrzucić „te wszystkie wymysły o emisjach CO2”.

Rzecznik PiS odniósł się tym samym do październikowego unijnego szczytu klimatycznego w Brukseli. Przywódcy państw i rządów UE uzgodnili wówczas, że do 2030 roku Unia ograniczy emisję CO2 co najmniej o 40 procent.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/PR3/esz/dabr

podobne: Pakiet klimatyczny – sukces Ewy Kopacz? Być może, ale to Polacy słono za jej sukces zapłacą. Cameron nie ma wątpliwości: UE chce ukraść pieniądze ludzi, których reprezentuje. Czy w GB przeleje się czara goryczy?

…co tu dużo mówić. Zarówno w kwestii przewoźników, jak i branży mięsnej a na energetyce węglowej skończywszy Polska przez ostatni rok sporo straciła. Rzecz jasna w to miejsce zyskuje ktoś inny – i to jest dopiero koszt jaki musi ponieść kraj który wyzbywa się możliwości samodzielnego decydowania o własnej gospodarce i polityce zagranicznej. Rzecz jasna na własne życzenie i za podpuszczeniem „krajów trzecich” zwanych poważnymi… (Odys)

4. EBC wydrukuje 60 mld euro miesięcznie. Ekspert o decyzji EBC

22.01.2015 (ISBnews) – Europejski Bank Centralny (EBC) poszerzy skup aktywów do wartości 60 mld euro miesięcznie, poinformował bank w komunikacie. EBC włączy do programu skup obligacji rządów i instytucji europejskich „Rada Prezesów Europejskiego Banku Centralnego ogłosiła dziś poszerzony program skupu aktywów. Mając na celu wypełnienie funkcji stabilizacji cen, w ramach programu EBC będzie, oprócz prowadzonych już programów skupu aktywów sektora prywatnego, nabywać także obligacje rządowe, aby zredukować ryzyko zbyt długo trwającego okresu niskiej inflacji” – czytamy w komunikacie. Łączne miesięcznie kwoty nabycia wynosić będą 60 miliardów euro. Program będzie prowadzony przynajmniej do września 2016 lub do czasu, kiedy Rada Prezesów zaobserwuje trwałą korektę ścieżki inflacyjnej spójnej z celem jakim jest średniookresowa inflacja blisko, lecz poniżej, 2%. (ISBnews)

…Dziś w strefie euro notowana jest deflacja na poziomie 0,2 procent. Według części ekonomistów, spadek cen może być groźny dla perspektyw wzrostu gospodarki.

Nowy program zastąpi również obecnie funkcjonujące programy wsparcia krajów strefy euro, zagrożonych bankructwem, ale skup obligacji Grecji czy Portugalii będzie obostrzony dodatkowymi kryteriami.

Po decyzji, kurs euro spadł wobec głównych walut. Wobec dolara o pół procent. Umocnił się także złoty polski.

EBC poinformował dziś także o utrzymaniu podstawowej stopy procentowej na niezmienionym poziomie 0,05 procent.

IAR/łp/magos

22.01.2015 (IAR) – …Analityk biura maklerskiego TMS, Bartosz Sawicki zwraca uwagę, że program pomoże zwiększyć popyt i zapewnić dostęp do taniego kredytu. Skorzystają na nim między innymi mocno zadłużone Włochy, które będą mogły taniej pożyczać pieniądze. Skup aktywów osłabi też wspólną walutę, a to, według eksperta, przełoży się na większą konkurencyjność produkcji na Starym Kontynencie. Nie znaczy to jednak, że Europa pożegna się z deflacją czyli spadkami cen. Tutaj decydującym czynnikiem, według Bartosza Sawickiego, są taniejące surowce.

Zdaniem rozmówcy IAR program skupu obligacji ogłoszony przez Europejski Bank Centralny Może nieco zaskakiwać. Bartosz Sawicki wskazuje na możliwość uczestnictwa w programie, od połowy roku, greckiego długu. Wcześniej nie brano tego pod uwagę. Drugą ważną sprawą jest podział ryzyka niewypłacalności. 20 procent długu będzie gwarantowane na skalę całej unii walutowej.

Spokojnie, przynajmniej na razie mogą spać ci, którzy zaciągnęli kredyt w szwajcarskiej walucie. Euro traci zarówno do franka, jak i do złotówki. Wzajemny kurs tych ostatnich walut jest stabilny.

EBC zacznie skupować obligacje kraje strefy euro w marcu. Autorzy planu mają nadzieję, że napędzi to ospałą koniunkturę eurolandu, a także doprowadzi do wzrostu inflacji, która była w ostatnich miesiącach niebezpiecznie niska.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Karol Tokarczyk / wcześniejsze/jj

podobne: Grexit i Brexit. Przyszłość Wielkiej Brytanii w UE, Grecji w strefie euro. EBC i luzowanie ilościowe. Fatalne prognozy dla Francji która tonie w długach. Islandia: negocjacje czy pożegnanie z Unią. oraz: „Kiedy rząd boi się ludzi mamy wolność.” (Thomas Jefferson). Eurosceptycyzm w Europie. Biznes ma dość handlowej wojny z Rosją. Włosi przeciwko tyranii EBC. Szwecja na skraju kryzysu rządowego.

…no i proszę jak się boją deflacji… A przecież spadek cen to ewidentna korzyść dla zwykłych ludzi, no i poza tym jest to konsekwencja dobijania gospodarki Europy, którą postanowiono właśnie dobić jeszcze bardziej… I czy przypadkiem nie mówiono już nam że kryzys został zażegnany a z gospodarką Europy wszystko jest w porządku? 🙂

Komentarz cynika9…

„Wiadomo teraz czego się Szwajcarzy obawiali

ECB wyszedł w końcu z programem druku papieru do oporu… Linię oporu wyznaczono daleko,  we wrześniu 2016,  po czym linia oporu będzie najpewniej  przesuwana dalej i dalej.   To jest,  o ile przynajmniej strefa euro nie rozpadnie się wcześniej.

Druk pieniędzy w strefie euro ma postać skupywania obligacji i innych krajowych instrumentów przez krajowe banki centralne,  a więc nie bezpośrednio przez ECB. Ma to nie dopuścić zbyt wcześnie do rozruchów ulicznych pytań Niemców z jakiej paki ich Bundesbank miałby niby skupywać scheiss papiery dłużne południowych bankrutów. Forsy na to nadrukują wystarczająco – €60 miliardów miesięcznie. To razy 18 miesięcy (początek w marcu) daje razem okrągłą sumę €1.1 biliona. Jest to po wyższej stronie przewidywań rynkowych.

Gdyby tak to wszystko rozrzucić z helikoptera raz a dobrze to przynajmniej wszyscy by mogli zaznać błogiego uczucia brodzenia w banknotach €500 po kostki. Tyle rzeczy by to rozwiązało! Wystarczyłoby trochę pozamiatać i już odłożone na emeryturę… 😉  Hipoteka na mieszkanie?  Niepotrzebna,  pozbierać z trawnika.  Nowy samochód?  Idem.  A tak pierwsza do wodopoju będzie jak zwykle banksterka i hedge funds które załadowały się w tańszy dług euro bankrutów przewidując że ECB go w końcu odkupi.   Teraz pozbędą się go po absurdalnie wysokich cenach  otrzymując w zamian „liquidity” do ręki.    Gdzie się podzieje ta liquidity?

Na giełdy by! Europejskie giełdy mogą mieć teraz run porównywalny z giełdami USA w czasie tamtejszego QE.  Startują jednak już z wysokiego poziomu,  nie tak jak za oceanem 4 lata temu.  Nigdy jeszcze jednak poziom giełd nie był tak wysoki aby nie mógł być jeszcze wyższy.  Tym bardziej że po niezłym 2013 zeszły rok w Europie był trochę skromniejszy.  Goniąc uciekające w górę akcje europejski inwestor będzie musiał tylko uważać  żeby nie wyjść na tym jak disneyowski pies Pluto na zakręcie. Pluto goni jak burza, aż się orientuje że w zasadzie stoi w miejscu. Kiedy popatrzy w dół co się dzieje  spada od razu w przepaść bo się nie wyrobił na zakręcie a nie zorientował się że nie ma gruntu pod nogami. Efektu gonienia i stania w miejscu jednocześnie dostarczyć mogą giełdy rosnąc w euro które jednak spada jak cegła w wodzie w stosunku do dolara i CHF.

Na efekt spadania przyjdzie czas później.”

źródło: dwagrosze.com

…póki co rynki finansowe będą dyskontować efekt luzowania, gdyż FED został „godnie” zastąpiony. A gdy już ci co „stoją za wszystkim” wymienią dostateczną ilość nic niewartego papieru (na tzw. górce) na prawdziwą własność to świat nawiedzi prawdziwy kryzys… Kiedy to nastąpi nie warto nawet spekulować, ważne że wiemy już dziś jak to się skończy, bo że się kiedyś skończy jest pewne „jak w banku” 😉 …Odys

Wojny walutowe wkraczają na nowy poziom
TMS Brokers – Biznes 23 Sty 2015, 16:55
Kontynuowana wyprzedaż euro w piątek musi wywoływać uśmiech na twarzy Mario Draghiego. Zapowiedziany wczoraj program skupu aktywów na kwotę co najmniej 1,1 bln euro spełnia swój główny cel. ECB nie ma co liczyć na efekty podobne do tych, jakie przyniosło luzowanie ilościowe Fed. W USA skup obligacji skarbowych miał poprawić warunki finansowania dla przedsiębiorstw poprzez zawężenie spreadów kredytowych, a także podbicie wyceny na rynku akcji. W Europie ten kanał będzie mniej skuteczny dla ożywienia gospodarczego, gdyż przedsiębiorstwa europejskie w mniejszym stopniu polegają na finansowaniu długiem (dominuje kredyt bankowy), a indeksy giełdowe są relatywnie wysoko. Jedyna droga, jaka została Europejskiemu Bankowi Centralnemu, to deprecjacja waluty, by podnieść konkurencyjność europejskiego eksportu i importować inflację.

Jednakże deflacja i gasnący wzrost gospodarczy to nie tylko problemy strefy euro. Dla gospodarek silnie powiązanych handlowo z Eurolandem aprecjacja ich walut względem euro nie będzie łatwo tolerowanym zjawiskiem. Narodowy Bank Szwajcarii wprawdzie poddał obronę minimalnego kursu wymiany euro za franka, ale stara się zatrzymać aprecjację swojej waluty poprzez ujemne stopy procentowe i naszym zdaniem nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Bank centralny Danii dwukrotnie w tym tygodniu obniżył główną stopę procentową do -0,35 proc., by zmniejszyć presję wywieraną na usztywniony kurs EUR/DKK. Następne w kolejności są Riksbank i Norges Bank. Ten pierwszy już w lutym może sprowadzić koszt pieniądza poniżej zera, a nawet pokusić się o własne QE. Norges Bank ma większe pole do działania z główną stopą na 1,25 proc. Rośnie też presja na Radę Polityki Pieniężnej, choć ostatnio przeszkodą dla dalszego luzowania stały się obawy o negatywny wpływ na złotego i niepogorszenie sytuacji kredytobiorców w CHF. Podsumowując, wojny walutowe wkraczają na nowy poziom.

NADCHODZĄCY TYDZIEŃ: NIEZŁOMNY FED

W przyszłym tygodniu posiedzenie FOMC (wt-śr) jest kluczowym wydarzeniem. W komunikacie po zebraniu (brak konferencji prasowej) oczekujemy podtrzymania dotychczasowych założeń polityki pieniężnej Fed, co wesprze nasze przekonanie o starcie podwyżek stóp procentowych w czerwcu. Rynek stopy procentowej pozostaje bardziej gołębi, więc jastrzębi komunikat powinien przełożyć się na wzmocnienie USD. Wśród danych poznamy pierwszy odczyt PKB za IV kwartał (pt), gdzie powinniśmy otrzymać potwierdzenie solidnego ożywienia na poziomie 3,2 proc.

W Europie główną uwagę skupi wynik greckich wyborów parlamentarnych (nd). Wygrana Syrizy (ale bez bezwzględnej większości) będzie odebrana jako neutralna dla sentymentu rynkowego i w niewielkim stopniu negatywne dla euro. Unijna waluta będzie pozostawać jeszcze w szoku po decyzji ECB o QE, a EUR/USD (EURUSD,1.12105 -1.39%, News) pozostaje narażony na upłynnianie krótkich pozycji („kupuj plotki, sprzedawaj fakty” na jastrzębiości FOMC także stanowi ryzyko). Dane z Eurolandu (Ifo, podaż pieniądza, HICP) po uruchomieniu QE tracą na istotności.

Z Wielkiej Brytanii otrzymamy pierwszy szacunek PKB za IV kwartał (wt), jednak przy całym pesymizmie uwzględnionym w wycenie funta, nawet odczyt zgodny z prognozą (2,8 proc. r/r) może wystarczyć, by podbić GBP. Wokół PKB z Kanady za listopad (pt) większe są szanse na negatywne zaskoczenia, a ujemny odczyt (prog. 0,1 proc. m/m) z pewnością pociągnie CAD w dół. Na Antypodach najważniejszą publikacją będzie CPI z Australii za IV kw. (śr) i potwierdzenie słabnącej presji cenowej umocni oczekiwania na cięcie stóp procentowych przez RBA, podtrzymując sprzedaż AUD. Po tym, jak po niespodziewanym cieciu ze strony banku kanady rynek zwiększył oczekiwania na obniżkę stóp procentowych w Nowej Zelandii, bardziej stonowany komentarz z RBNZ powinien wpłynąć na relatywną siłę NZD względem AUD. W Polsce GUS poda ostatnią porcję danych za grudzień (sprzedaż detaliczna, stopa bezrobocia) oraz wstępny szacunek PKB za cały 2014 r. (wszystko we wtorek). Dane o dynamice mogą mieć wpływ na złotego, jeśli wyraźnie będą odbiegać od konsensusu (3,3 proc.). Poza tym klimat wokół złotego jest pozytywny i EUR/PLN (EURPLN, 4.20078 -1.25%, News) powinien osuwać się w stronę testu 4,20.

(Konrad Białas – DM TMS Brokers SA)

podobne: Niemiecka gospodarka zaczęła się kurczyć. W Hiszpanii Ebola zaraziła giełdę. Podatek na tablety we Francji. Włochy: za chlebem. Szczyt UE ws. walki z bezrobociem. cynik9: W Polsce rewolucji raczej nie będzie. MFW obniża prognozę gospodarczą i proponuje więcej długu. Trader21: Świat na głowie. oraz: Globalna gospodarka jedzie na niskim biegu. MFW o świecie i o Polsce. i to: OECD tnie prognozy gospodarcze (dla strefy euro o 1/3). a także: Długi krajów rozwiniętych na historycznym poziomie a G20 wzywa USA do pilnego podniesienia limitu zadłużenia. polecam również: Independent Trader: „Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem.

Michał Dziekan - down down down

Michał Dziekan – down down down

Reklamy

Pakiet klimatyczny – sukces Ewy Kopacz? Być może, ale to Polacy słono za jej sukces zapłacą. Cameron nie ma wątpliwości: UE chce ukraść pieniądze ludzi, których reprezentuje. Czy w GB przeleje się czara goryczy?


1. Po spotkaniu Kopacz -Hollande – MerkelNiemcy: prasa o pakiecie klimatycznym

23.10.2014 (IAR) – Po spotkaniu Ewy Kopacz z prezydentem Francji i kanclerz Niemiec jest zgoda na utrzymanie przez Polskę dotychczasowych obciążeń związanych z redukcją gazów cieplarnianych. W Brukseli trwa unijny szczyt poświęcony nowemu pakietowiklimatycznemu. Wciąż nie wiadomo jednak czy dostaniemy darmowe pozwolenia na emisję zanieczyszczeń po roku 2019.

Podczas rozmowy polsko – francusko – niemieckiej pozostali przywódcy czekali na rozpoczęcie obrad. Premier Ewa Kopacz próbowała przekonać Angelę Merkel i Francois Hollanda do rozwiązań korzystnych dla Polski. Przywódcy Niemiec i Francji – jak wskazują unijni negocjatorzy – przychylnie podeszli do zapisów o utworzeniu nowej rezerwy w wysokości 2 procent całej puli uprawnień dla biednych krajów Unii. Oznacza to, że większy ciężar redukcji spadnie na bogate kraje Wspólnoty.

Nie udało się jeszcze wywalczyć Polsce bezpłatnych certyfikatów dla firm energetycznych, co jest kluczowe jeśli chodzi o wzrost cen energii.

Teraz trwa kolacja, na której przywódcy 28 państw odniosą się do ustaleń Polski Niemiec i Francji.

IAR/ Skajewska& Majka &Naukowicz, Bruksela/mcm/

25.10.2014 (IAR) – Niemcy zapłaciły wysoką cenę za europejskie porozumienie w sprawie pakietu klimatycznego – ocenia „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Zdaniem gazety, koszty kompromisu spadną na niemiecką gospodarkę.

Komentator „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że rząd Angeli Merkel wmanewrował się w Brukseli w trudną sytuację. Wynegocjowane porozumienie nie jest bowiem korzystne dla niemieckich ambitnych celów redukcji CO2. W dodatku zostało okupione dużym kosztem. Jak czytamy, aby przekonać do siebie „hamulcowych” w sprawie ochrony klimatu, jak Polskę czy Czechy, Angela Merkel poszła wobec tych krajów na dalekie ustępstwa. Wkład państw wschodnioeuropejskich w ochronę klimatu znowu został zmniejszony. Ciężar będzie musiała ponieść w większości niemiecka gospodarka.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” nazywa jednak porozumienie z Brukseli „rozsądnym kompromisem”. Gazeta ostrzega też przed zbyt ambitnymi celami klimatycznymi. Unia Europejska sama nie uratuje klimatu na świecie – czytamy we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Wojciech Szymański/Berlin/dabr

źródło: stooq.pl

podobne: UE – Zamrożenie aukcji części pozwoleń na emisję CO2 zatwierdzone i to: „Die Zeit”: Polska ma powody, by bronić węgla jako źródła energii

komentarz autorstwa Pana Andrzeja Szczęśniaka:

„…czy to co uchwalono w Brukseli 23 października to sukces czy porażka Polski, rządu, energetyki, przemysłu?

Sukces.

Na skalę tego, co Pani Premier zapowiedziała, zakreślając minimalistyczne cele do osiągnięcia, obiecując że prąd w polskich domach nie zdrożeje. Coś na podobieństwo słynnej „ciepłej wody w kranach” Premiera Tuska. I rzeczywiście, w negocjacjach osiągnięto przedłużenie okresu bezpłatnych emisji dla energetyki. Więc sukces. Jednak koszty emisji (dzisiaj nieistotne dzięki niskim cenom pozwoleń) to tylko jeden z czynników wzrostu cen energii. Poza tym mamy inne składniki:

  • rosnące (poprzez zwiększenie udziału w miksie energetycznym) koszty energii odnawialnej
  • rosnące podatki energetyczne
  • rosnące koszty efektywności energetycznej
  • nieprzewidywalne (więc mogą pociągnąć ceny w dół, choć dzisiaj wydaje się to karkołomną prognozą) notowania giełdowe

Wzrostu cen energii odbiorca raczej więc nie uniknie.

Porażka.

A. Strategiczna. Polityka energetyczna Unii Europejskiej to odpowiedź na sytuację większości krajów naszego regionu, szczególnie tych wysoko uprzemysłowionych. Sytuację braku praktycznie wszystkich surowców energetycznych. Polska ma sytuację odmienną, mamy w obfitości węgla, elektroenergetyka i ciepłownictwo o niskich kosztach mogłyby być naszym atutem. Polska dysponuje przecież 85 procentami zasobów węgla kamiennego Unii. Dlatego to, co jest korzystne dla gospodarki Francji, Niemiec, czy szczególnie Danii, gdyż minimalizuje się import, zużycie, zwiększa bezpieczeństwo energetyczne, niekoniecznie jest korzystne dla Polski. Co warte zauważenia: z naszej polityki konkurencyjności Polski opartej na taniej sile roboczej i taniej energii – pozostała tania praca, której koszty są coraz niższe na tle Europy, więc można obwołać ogromny sukces, jednak trochę o tym nie wypada głośno mówić. Dawniej tania zaś energia nie jest wiele tańsza niż w Unii. Nie będzie zachętą do rozwoju przemysłu w Polsce, a mogła być, gdyż węgiel daje takie możliwości. Niestety nie w modelu przyjętym przez Unię. Porażką wszystkich rządów jest, że nie potrafiliśmy wywalczyć warunków, uwzględniających nasz potencjał i nasze interesy. Cóż więc się dziwić, że potem trzeba zamykać kopalnie?

B. Przemysłowa. Polityka energetyczna jest częścią polityki przemysłowej Europy, narzędziem re-industrializacji Starego Kontynentu. Dokładnie odwrotnie, niż słyszymy u nas. Z prostego powodu – jako kontynent ubogi w surowce, Europa nie chce rozwijać gałęzi opartych na dużym zużyciu energii, bo ją musi importować. To nie Ameryka, która ma wszystko – węgiel, ropę, gaz. Więc zamiast przemysłów energochłonnych Europa rozwija branże oparte na innowacyjności, czyli własności intelektualnej, patentach, technologiach. Ot, choćby taka energia odnawialna czy nowa gałąź „zielonego przemysłu” służącego ochronie przyrody. Lub europejski przebój – efektywność energetyczna, czyli najwyższa półka technologii od zegarka przez samochody do turbin parowych. Tu Europa jest liderem i na to stawia. Ale nas w tym miejscu nie ma. Niestety.”

źródło: szczesniak.pl

2. Totalna bezmyślność! Ewa Kopacz postanowiła zniszczyć polską gospodarkę! Straty sięgną minimum 265 mld zł!

„Ewa Kopacz podjęła na szczycie UE decyzję, aby zniszczyć polską gospodarkę. Wyrażenie przez nią zgody na nowy pakiet klimatyczny jest równoznaczne z popełnieniem gospodarczego samobójstwa przez nasz kraj. Rządowi propagandyści próbują nam wmówić, że dzięki realizacji nowej polityki w sprawie CO2 w Polsce pracę może zyskać nawet 100 tys. osób. – To prawda. Szkoda tylko, że nikt nie wspomina o tym, że jednocześnie pracę straci 400 tys. osób, a ceny prądu poszybują do góry nawet o kilkaset procent!

Brak veta ze strony Ewy Kopacz na propozycję unijnych biurokratów dotyczącą obniżenie emisji dwutlenku węgla o 40 proc. do 2030 roku oznacza katastrofę dla polskiej gospodarki. Produkcja energii elektrycznej przez dominujące w naszym kraju elektrownie węglowe przestanie się opłacać (poprzez narzucony sztucznie system opłat za pozwolenie na emisję CO2). Budowa nowych elektrowni (atomowych, wiatrowych lub na gaz ziemny) pochłonie dziesiątki miliardów złotych, które przełożą się na wzrost cen prądu zarówno dla przemysłu (co będzie skutkowało obniżeniem konkurencyjności gospodarki oraz inflacją), jak i odbiorców indywidualnych (większe rachunki za prąd = mniej pieniędzy w domowym budżecie). Trzeba będzie zamknąć kilkanaście kopalni węgla (brak zapotrzebowania na węgiel z uwagi na likwidację elektrowni). Istotnie wzrośnie również bezrobocie i bieda. Według wstępnych szacunków z powodu wejścia w życie nowego pakietu klimatycznego, pracę w naszym kraju może stracić nawet 400 tys. osób, które są żywicielami dla 1,5 mln osób. Zgodnie z wyliczeniami Instytutu Kościuszki oraz firmy doradczej Ernst & Young – ograniczenie emisji CO2, jakie zaakceptowała Ewa Kopacz, może obniżyć PKB Polski w latach 2014-2030 średnio nawet o 1 proc. w skali roku! W przeliczeniu na złotówki oznacza to stratę w wysokości minimum 265 miliardów złotych! Podziękujmy Ewie Kopacz za jej idiotyczną i bezmyślną decyzję…”

źródło: niewygodne.info.pl 

podobne: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli. oraz: Ekoniezdary i ekozdrajcy z polskim paszportem. Polska zapłaci wysoką cenę za pakiet klimatyczny

3. Przedsiębiorcy do KE: zniszczycie polski przemysł

„Zniszczycie nas – tymi dramatycznymi słowami zwracają się do Komisji Europejskiej przedstawiciele najważniejszych branż polskiego przemysłu. Według ich informacji, jutro (środa 22.01.) w Brukseli Komitet do spraw Zmian Klimatu przedstawi propozycje kolejnych obostrzeń, związanych z emisją CO2.

Przedsiębiorcy twierdzą, że po akceptacji projektu w Polsce upadnie przemysł cementowy, wapienniczy, metali nieżelaznych, szklarski i papierniczy. Przeniesie się tam, gdzie taniej: na Ukrainę, Białoruś i dalej.

To będzie katastrofa – przewiduje przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, Henryk Kaliś. Na wyprzedzającej brukselskie posiedzenie konferencji prasowej alarmował: w skali kraju stracimy 400 tysięcy miejsc pracy, stabilnych, „ozusowanych”, żyje z nich pośrednio półtora miliona Polaków.

Jan Deja z Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Cementu przekonywał, że katastrofalne zmiany już się dokonują. W cementowni Ożarów jest prawie gotowa, nowa inwestycja i – jak się wyraził – „stoi pod daszkami i czeka na lepsze czasy”. Tymczasem irlandzki inwestor wybudował cementownię na Ukrainie, w Kamieńcu Podolskim, bo tam brukselskie dyrektywy nie sięgają. Profesor Deja zauważył, że jeżeli nasze zakłady upadną, to i tak cement będziemy musieli sprowadzić, zapłacić za transport i przy okazji przewozu wyemitować dodatkowe CO2. Jego zdaniem, sprostanie przewidywanym nowym obostrzeniom obmyślanym w Brukseli, będzie kosztować tylko tę branżę prawie 800 milionów euro. Tyle by musiały cementownie zapłacić na wolnym rynku za uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych. Profesor podkreślił, że za taką kwotę można wybudować nawet 5 zakładów poza obszarem Wspólnoty. Przewiduje, że szybko znajdą się umiejący liczyć chętni…”

całość tu: bankier.pl 

podobne: Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla.

4. Londyn Cameron-Barroso. Cameron bezsilny wobec Unii. Uważa że UE chce mu ukraść pieniądze ludzi, których reprezentuje.

20.10.2014 (IAR) – Brytyjski premier David Cameron i ustępujący szef Komisji Europejskiej, Jose Manuel Barroso posprzeczali się dzisiaj w kwestii Unii Europejskiej. Barroso podkreślał siłę, jaką państwa członkowskie zyskują dzięki Unii. Cameron – konieczność jej reformy, jeśli Wielka Brytania ma w niej pozostać.

Szef Komisji wystąpił z wykładem w Królewskim Instytucie Spraw Międzynarodowych w centrum Londynu. Premier Cameron w zakładach Forda na przedmieściach. Barroso przekonywał, że Unia bynajmniej nie tworzy superpaństwa, jak uważają Brytyjczycy:”Ja też pochodzę z kraju o długiej historii i dumnej tradycji. Większość Europejczyków jest raczej przywiązana do swojej tożsamości narodowej. Ale uważam, że nasza przyszłość to coraz ściślejsza unia narodów Europy, występujących jako suwerenne państwa po to, by wspólnie wzmóc swoją siłę i realizować własny interes” – mówił Barroso. Premier Cameron odpowiedział, że Brytyjczycy chcą renegocjacji warunków członkostwa Unii i referendum, w którym orzekną, czy to wystarczy, czy pora wystąpić.

„A w centrum tych negocjacji trzeba się odnieść do obaw ludzi w związku z imigracją. Dobrze wiem, kto jest moim szefem i przed kim odpowiadam – przed brytyjskim narodem, który nie zgłasza przesadnych żądań, ale chce załatwienia tej sprawy. I ja ją załatwię” – powiedział premier Cameron wyraźniej niż kiedykolwiek dotąd stawiając wszystko na jedną kartę i strasząc Unię brytyjskim referendum.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/mg

26.10.2014 (IAR) – Brytyjska prasa niedzielna donosi o ciosach wobec premiera Davida Camerona w związku z jego polityką wobec Unii Europejskiej. „Sunday Times” twierdzi, że opuszczają go ostatni europejscy sojusznicy, a „Sunday Telegraph”, że zawodzi go nawet własny rząd.

Podczas szczytu Unii Europejskiej w Brukseli kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała „Sunday Timesowi”, że odrzuca brytyjski postulat nałożenia limitów na swobodę przemieszczania się obywateli Unii. Merkel wyjaśniła, że niemiecka gospodarka za bardzo zależy od napływu pracowników z zagranicy. „Sunday Times” konkluduje, że wbiła tym gwóźdź do trumny imigracyjnych obietnic wyborczych Davida Camerona.

„Sunday Telegraph” uważa, że brytyjski premier nie będzie też w stanie dotrzymać słowa w innej sprawie – dopłaty 2 miliardów euro do brytyjskiej składki do budżetu Unii. Jest to wynik lepszy niż zakładano brytyjskich wyników gospodarczych. Cameron uznał, że Komisja Europejska zastawiła na niego pułapkę, bo dowiedział się o tej dopłacie w ostatniej chwili, podczas szczytu Unii w Brukseli. Ale „Sunday Telegraph” twierdzi, że pułapkę na premiera zastawił jego własny rząd. Komisja Europejska uprzedzała Londyn o wysokości wyrównania już 10 dni temu, tylko ministerstwa skarbu zwlekało z powiadomieniem Camerona. „Sunday Telegraph” dodaje, że jeśli premier dotrzyma słowa i nie wypisze czeku 1 grudnia, narazi Wielką Brytanię na ogromne kary umowne – milion 300 tysięcy funtów dziennie.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/to/

podobne: „To be or not to be”. Cameron pod coraz większą presją w kwestii obecności GB w UE. Atmosferę podgrzewa kandydatura Junkera na szefa KE i gadulstwo Sikorskiego.

źródło: stooq.pl

Bry­tyj­ski pre­mier David Ca­me­ron z pasją po­tę­pił Ko­mi­sję Eu­ro­pej­ską za pod­wyż­sze­nie ze­szło­rocz­nej unij­nej skład­ki Wiel­kiej Bry­ta­nii o ponad dwa mi­liar­dy euro. Jest to efekt lep­szych niż za­kła­da­no wy­ni­ków bry­tyj­skiej go­spo­dar­ki.

Pod­czas kon­fe­ren­cji pra­so­wej po szczy­cie David Ca­me­ron bił pię­ścią w mów­ni­cę po­tę­pia­jąc Ko­mi­sję, która przed­sta­wi­ła ten ra­chu­nek bez uprze­dze­nia i kon­sul­ta­cji. Jak mówił: To dwa mi­liar­dy euro i mie­siąc na za­pła­ce­nie. Ogrom­na suma, nie do przy­ję­cia, a to są pie­nią­dze po­dat­ni­ków, ludzi, któ­rzy mi dali po­sa­dę, któ­rych re­pre­zen­tu­ję.

Bry­tyj­ski pre­mier po­wie­dział, że z tego po­wo­du ze­rwał ob­ra­dy szczy­tu na po­ran­nej sesji go­spo­dar­czej i za­żą­dał spe­cjal­ne­go spo­tka­nia mi­ni­strów fi­nan­sów. Jak po­wie­dział, po­par­li go inni pre­mie­rzy, w tym Włoch Mat­teo Renzi, i za­cy­to­wał jego słowa: To nie suma, to śmier­cio­no­ścia broń. Czy oni nie ro­zu­mie­ją, że to dla­te­go lu­dzie w Eu­ro­pie uwa­ża­ją, że Ko­mi­sja skła­da się z tech­no­kra­tów i biu­ro­kra­tów bez serca i duszy?”.

Obec­ni na sali ko­re­spon­den­ci twier­dzą, że jesz­cze nie wi­dzie­li Da­vi­da Ca­me­ro­na tak roz­wście­czo­ne­go. Wśród jego bar­dziej ma­low­ni­czych okre­śleń zna­la­zło się: Nie trze­ba być de­tek­ty­wem, żeby zgad­nąć, że ktoś obe­rwał ga­zrur­ką w sto­ło­wym.

Ro­ko­wa­nia nad mo­dy­fi­ka­cją skła­dek mogą być bar­dzo trud­ne, gdyż 9 kra­jów musi do­pła­cić za ze­szły rok, ale 19 uzy­ska zwrot czę­ści swo­jej skład­ki, w tym Pol­ska – ćwierć mi­liar­da

IAR

źródło: wirtualnapolonia.com

podobne: Bezsensowny, szkodliwy dla rynku pracy i rodzin podatek, który wcale nie pomagał środowisku, już nie istnieje. Australia bez podatku węglowego.

…jak widzimy w UE nie tylko myśli się wspak (brew interesom milionów ludzi zamieszkujących Europę) ale uprawia się zbiorowy gwałt na elementarnych zasadach prawa które nie powinno NIGDY działać wstecz…. Ile jeszcze kosztów i upokorzeń zniesie Wielka Brytania? Czy Cameron może sobie pozwolić na nic nierobienie kiedy uniosceptycy na wyspach rosą w siłę i depczą mu po piętach? (Odys)

  1. Alina said

    „Cała ta unia jest dokładnie taką samą „konstrukcją gospodarczą” jak Amber Gold i wszystkie inne PIRAMIDY FINANSOWE. Nie należy więc się dziwić, że agent Tusk został nagrodzony bogatą posadą. Czym to się różni od nominacji UB-eckich w najbogatszych polskich spółkach państwowych, które przy takich szefach bankrutują?
    Gospodarka prowadzona przez unię jest taka sama, dlatego czeka ją szybki upadek, zgodnie z przepisami, procedurami, uprawnieniami, i za nasze ciężko wypracowane pieniądze.”

  2. Pani Alino nic dodać nic ująć…
    Ja dodam tylko że to co Pani Kopacz na dniach przyklepała jako „sukces” współtworzyły WSZYSTKIE opcje polityczne w Polsce poczynając na ś.p. Lechu Kaczyńskim i obłudnym PISie który w PE „romansował” z interesami niemieckimi na tym polu. Dziś chyba już tylko skończony dureń może myśleć że dowalanie polskiej gospodarce „darmowymi emisjami” (nie ma nic za darmo! bo to wszystko z podatków jest fundowane) opartej w około 90% na energii produkowanej z węgla (o czym wszyscy doskonale wiedzą!) jest dla nas jakimś „sukcesem”. Niesamowita hipokryzja zarówno rządu jak i tzw. „opozycji” (nie wiadomo tylko do czego – co najwyżej partyjnych interesów) zwłaszcza w kontekście bankrutujących (m. in. przez „politykę klimatyczną”) kopalni węgla w Polsce. (Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?).

I jeszcze jeden komentarz na koniec:

„…Tu nie chodzi o walkę z efektem cieplarnianym itp duperele. To typowy keynesizm pod płaszczykiem ekologii. Ta „walka” ma dać tyle miejsc pracy ile się da, a im bardziej bezproduktywne tym lepiej. Już metoda obliczania ile dane państwo emituje CO2 jest tak skonstruowana, by zatrudnić tysiące osób ktore wykażą, że Polska „truje”, a Niemcy są „czyste”. Jako chemik mogę powiedzieć, że jest znacznie prostszy sposób i wykonałbym tę pracę w pojedynke opierając się jedynie na powszechnie dostępnych danych nt. zużycia poszczególnych paliw w danym kraju. Jednak wtedy uzyskamy PRAWIDŁOWE wyniki, a nie zmanipulowane wewnętrznymi przepisami, a to nie na rękę takim „czyściochom” jak Niemcy czy nawet atomowa Francja. I tak UE posadzi na kominach polskich elektrowni i ciepłowni po kilku urzędników by liczyli gazy cieplarniane, a francuskie, włoskie czy niemieckie piecyki gazowe mogą je bezkarnie wypluwać w atmosferę. Nie jest ważne kto i ile emituje, ale kto tę emisję liczy…”

Kolejna kwestia to podstawianie sobie samemu nogi w kontekście potrzeby uniezależnienia się UE od surowców z Rosji! Czy sytuacja na krainie wpłynie na zmianę polityki klimatycznej UE? cynik9 i „globalne ocipienie”... (Odys)

podobne: „Zimne słońce”, handel „pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski oraz: Polska gospodarka, polski (jeszcze) węgiel i autostrady (pod niemiecką lupą). i to: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej?

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Ekoterror kontratakuje: Wzrost stężenia CO2 w atmosferze (nie wiadomo czy przez człowieka). Po „przerwie” wraca strach przed zmianą klimatu, tyle że to równie dobrze może być ochłodzenie. Dziura ozonowa przestała się powiększać.


1. Nauka: Rekordowo szybko wzrasta stężenie CO2 w atmosferzeJarraud o zmianach klimatycznych.

09.09.2014 (IAR) – Stężenie dwutlenku węgla w atmosferze rosło ostatnio rekordowo szybko. Wskazują na to dane opublikowane przez Światową Organizację Meteorologiczną.

W latach 2012-2013 stężenie dwutlenku węgla rosło najszybciej od połowy lat 80. Analiza nie wskazuje, ile gazów cieplarnianych zostało wyemitowanych przez człowieka, pokazuje natomiast jaka ich część pozostała w atmosferze. Obecnie w powietrzu jest o 142 procent więcej CO2 niż w połowie osiemnastego wieku, gdy rozpoczęła się rewolucja przemysłowa.

Sceptycy wskazują na trwającą od 19 lat przerwę w ocieplaniu się atmosfery. Opublikowane w ubiegłym miesiącu w tygodniku „Science” badania wskazują jednak, że nadmiar ciepła pochłaniają ostatnio oceany, głównie Atlantyk, stąd ta przerwa.

„Ale nie ma wątpliwości, że w dłuższym okresie klimat będzie się nadal się nagrzewał”- tłumaczył w komentarzu analityk BBC John Hammond.

Według Światowej Organizacji Meteorologicznej, najnowsze dane o CO2 to kolejny argument, by przyjąć globalny traktat o ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/R. Motriuk/dyd

Analiza nie wskazuje, ile gazów cieplarnianych zostało wyemitowanych przez człowieka… ale według ŚOM to kolejny argument za tym aby to człowiek ograniczał emisję CO2 (pomimo MINIMALNEGO WPŁYWU – „Zimne słońce”, handel „pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski) … Konia z rzędem temu kto nadąży za logiką ideologów 🙂 (Odys)

09.09.2014 (IAR) – Według Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO), świat musi zrobić wszystko, by zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych i powstrzymać zmiany klimatyczne. Szef WMO Michel Jarraud mówił o wnioskach z najnowszego raportu Organizacji, według której stężenie dwutlenku węgla w atmosferze osiągnęło rekordowy poziom.

Tak zwany „Biuletyn o Gazach Cieplarnianych ”wskazuje, że nigdy dotąd, od kiedy rejeetrowano te dane, nie było w powietrzu tak dużo CO2, jak w roku 2013. Ostatnio stężenie tego gazu rosło rekordowo szybko. Skutkiem dużej ilości tego i innych gazów cieplarnianych, takich jak metan, był wzrost efektu ocieplenia klimatu o ponad jedną trzecią od roku 1990. Według autorów raportu, to ma i będzie miało negatywny wpływ na oceany i być może na morską różnorodność biologiczną. „Czas działa na naszą niekorzyść. Potrzebne są zdecydowane działania. Im dłużej będziemy czekać, tym będzie drożej i trudniej” – mówił Michel Jarraud.

Globalne ocieplenie będzie tematem szczytu klimatycznego ONZ, który rozpocznie się pod koniec września w Nowym Jorku.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ R. Motriuk/dw

polecam: Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO? oraz: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli.

źródło: stooq.pl

Przyrost pokrywy lodowej na przestrzeni roku (zdj. NASA)

Przyrost pokrywy lodowej na przestrzeni roku (zdj. NASA)

świat musi zrobić wszystko, by zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych i powstrzymać zmiany klimatyczne…

…ale co takiego świat (człowiek) może zrobić skoro człowiek nie odpowiada i nie kreuje zmian które są NORMALNĄ konsekwencją naturalnych cyklów klimatycznych… Świat (ludzie) dopłaca setki miliardów dolarów rocznie do walki z naturalnym cyklem (Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej?) a efektów innych poza „zarobionymi” na oszustwie eko-ideologami i kłopotami gospodarczymi państw które dokręcają sobie ekologiczną śrubę nie ma. Takie są fakty. Poza tym o jakiej skali ocieplenia mówimy skoro w ostatnim czasie czapa lodowa na biegunie zwiększyła swoją objętość… I czy przypadkiem z ocieplenia klimatu nie płyną dla ludzi naturalne korzyści? Sahara znów się zazieleni czyli… „problem” z CO2 (Odys)

2. Wyznawcy globalnego ocieplenia w potrzasku – ochłodzenie może potrwać nawet 30 lat.

„Mimo braku globalnego ocieplenia, dla większości ludzi na Ziemi jest ono aksjomatem. Wierzą oni na dodatek, że to mityczne ocieplenie jest wynikiem działania człowieka. Kłopot polega na tym, że oficjalnie d 1999 roku żadnego ocieplenia nie ma.

Wielu naukowców zbudowało swoje kariery na szwindlu z globalnym ociepleniem. Pieniądze na „badania” potwierdzające istnienie ocieplenia płynęły przecież szerokim strumieniem, dlatego nawet po Climate Gate, gdzie wyszło jasno, jakiej jakości prace mają dowodzić rzekome ocieplenie, wielu specjalistów niczym lemingi zafiksowali się na udowadnianiu, że to tylko chwilowa przerwa w ociepleniu.

Ta przerwa trwa już ponad dekadę i wiele wskazuje na to, że potrwa jeszcze jakiś czas. Według amerykańskich specjalistów może za to odpowiadać wieloletni cykl w Oceanie Atlantyckim.

Ów cykl miałby trwać minimum 30 lat i w jego wyniku dochodzi do przesunięcia prądów oceanicznych, które sięgają głębiej powodując ochładzanie. Uczeni tylko w ten sposób potrafią obecnie wytłumaczyć dlaczego mimo wzrastającej ilości dwutlenku węgla, średnia temperatura w latach 1998 – 2012 zmieniła się tylko o 0,05 stopnia, podczas gdy w latach 1951 – 2012 średni wzrost wyniósł 0,12 stopnia Celsjusza.

Nie za bardzo wiadomo co dzieje się z naszym klimatem, a modele symulujące zmiany na Ziemi, które opracowali kiedyś specjaliści z ONZ-owskiego IPCC, po prostu ich ośmieszyły. Na ten moment wygląda to tak jakby cała walka z Globalnym Ociepleniem była podszyta nie naukowymi faktami, a ideologią.

Planowano po prostu okraść ludzi wymyślając urojone podatki węglowe, a gdy okazało się, że ocieplenia nie ma bynajmniej nie porzucono tego przestępczego procederu tylko ukuto termin „przerwy” i nadal realizowany jest ten bandycki proceder w zniewolonych społeczeństwach, takich jak polskie.

Wiem, że nic nie wiem – to zdaje się podsumowywać stan ziemskiej wiedzy na temat czynników kształtujących klimat na Ziemi. Nadal jednak wielu naiwnych daje się nabrać wierząc, że coś takiego jak globalne ocieplenie istnieje w rzeczywistości.”

źródło: zmianynaziemi.pl

polecam również: Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla.

3. Polityka czy troska o klimat – piąty nierzetelny raport ONZ w sprawie zmian klimatycznych.

„Jest w najwyższym stopniu prawdopodobne, że działalność człowieka jest w najwyższym stopniu przyczyną ocieplenia klimatu, które obserwujemy od połowy XX wieku” – tak brzmiało jedno ze zdań oenzetowskiego raportu ogłoszonego w ubiegły piątek przez Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC).

Określenie „w najwyższym stopniu prawdopodobna przyczyna”, które znalazło się w raporcie, w żargonie IPCC oznacza prawdopodobieństwo wystąpienia jakiegoś zjawiska w granicach od 95 proc. do 100 proc.

Panel IPCC stwierdził jednocześnie, że większa emisja dwutlenku węgla do atmosfery ma jednak mniejszy wpływ na wzrost temperatury niż pierwotnie sądzono. Napisano, że ryzyko zmian klimatycznych, spowodowanych emisją dwutlenku węgla, jest „prawdopodobne” (tj. w granicach od 66 proc. do 100 proc.) a emisja dwutlenku węgla mogła spowodować podniesienie temperatury o 1,5 stopnia Celsjusza, a nie 2 stopnie jak szacowano w 2007r.

Rupert Darwall, ekspert, który napisał artykuł na temat raportu w „The Wall Street Journal” zauważa, że to „rażąca rozbieżność”. Zastanawia bowiem jak jest możliwe, że panel naukowców stwierdza, iż rzekomy wzrost temperatury od połowy XX wieku jest spowodowany przez emisję gazów cieplarnianychw sytuacji, gdy są mniej pewni, co do wpływu dwutlenku węgla na ocieplenie klimatu?

Zdaniem analityka, autora licznych publikacji na temat rzekomych zmian klimatycznych spowodowanych przez człowieka, wyjaśnienie rażącej rozbieżności jest tylko jedno: raporty IPCC, zwłaszcza podsumowania dla decydentów politycznych, przeznaczone są głównie do „politycznej konsumpcji”.

całość tu: pch24.pl

polecam również: Bezsensowny, szkodliwy dla rynku pracy i rodzin podatek, który wcale nie pomagał środowisku, już nie istnieje. Australia bez podatku węglowego.

globalne ocieplenieWalka „postepowców” z cyklami klimatycznymi które występują na ziemi od wieków, oraz wszelkie ciągoty tego środowiska (nie)naturalnego do konieczności uśredniania i „normalizacji” tego co z NATURY jest zmienne jest z góry skazana na niepowodzenie… I oni doskonale o tym wiedzą. Ci ludzie „tylko” próbują na swojej teorii, którą zarazili sporą część populacji ludzkiej zbić majątek (oczywiście na koszt innych)… To banda oszustów i cynicznych złodziei… Do tego hipokrytów, bo jeżeli tak bardzo wierzą w to, że to człowiek jest sprawcą całego zła ocieplania się klimatu, to powinni już dawno jako pierwsi poświęcić się jako męczennicy i żyć bez prądu nie korzystając z „energochłonnych” osiągnięć cywilizacji. Niech wracają do jaskiń i żyją zgodnie ze swoją ideologią i niech ich Bóg błogosławi. (Odys)

4. Dziura ozonowa przestała się powiększać.

11.09.2014 (IAR) – Dziura ozonowa nad Antarktydą przestała się powiększać – wynika z raportu ONZ. Widać pierwsze oznaki tego, że ważnego dla życia na Ziemi ozonu jest coraz więcej.

Warstwa ozonu w atmosferze jest kluczowa, ludzi chroni na przykład przed wywołującym raka promieniowaniem ultrafioletowym. Ozon niszczyły w przeszłości freony stosowane w dezodorantach, lodówkach czy gaśnicach. Tych substancji już się nie używa i dzięki temu, jak podkreślają naukowcy, antarktyczna dziura ozonowa przestała się powiększać. Szef Programu Środowiskowego ONZ, Achim Steiner podkreśla, że ma to duże znaczenie. „Teraz lepiej rozumiemy jaki jest związek między dziurą ozonową a zmianami klimatycznymi”.

Warstwa ozonowa może się samoistnie odrodzić mniej więcej do połowy wieku, sugerują eksperci ONZ, ale niezależni naukowcy nie są tego całkowicie pewni.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ R. Motriuk

Elektroliza wody: HydroPhi chce w Polsce produkować systemy paliwa wodorowego.


Warszawa, 07.08.2014 (ISBnews) – HydroPhi Technologies Europe chce sfinalizować odwrotne przejęcie notowanej na NewConnect spółki Terra w końcu lata, poinformował agencję ISBnews przyszły prezes nowego podmiotu oraz CEO HydroPhi Technologies Group, Inc. z USA Roger Slotkin. Planuje utworzenie w Polsce zakładu produkującego systemy produkcji paliwa wodorowego na cały świat, ale liczy, że Europa będzie kluczowym rynkiem ze względu na wysokie ceny paliw.

„Naszym celem jest zakończenie transakcji do końca lata. Liczymy, że będziemy już notowani jako HydroPhi Technologies Europe na przełomie sierpnia i września, a działalność operacyjną podejmiemy jesienią. Najwcześniej w 2015 roku możemy dążyć do przeniesienia notowań na rynek główny GPW” – powiedział Slotkin w rozmowie z ISBnews.

„Odwrotne przejęcie jest szybszym procesem niż bezpośrednie wejście na rynek giełdowy. A na czasie nam zależy, ponieważ mamy znaczące plany ekspansji na rynku europejskim. Naszym kluczowym zadaniem jest utworzenie w Polsce zakładu produkującego nasze systemy na cały świat. Polska ma strategiczne położenie, wysoką wykfalifikowaną kadrę, dobry klimat inwestycyjny i oferuje możliwości pozyskiwania kapitału czy to poprzez rynek kapitałowy czy granty” – podreślił Slotkin.

Według jego słów, HydroPlant – technologia spółki – oferuje 20% poprawę efektywności zużycia paliwa i obniżenie emisji spalin aż o 70%. Jest przetestowana w USA, Hiszpanii i Meksyku, jej osiągi udokumentowane i gwarantuje konkretne korzyści finansowe dla operatorów flot. Prezes HydroPhi szacuje, że pełna instalacja systemu kosztuje ok. 15 tys. USD i spłaca się klientowi w okresie do 18 miesięcy.

Liczy on na kontrakty z operatorami autobusów miejskich w dużych miastach Polski i Europy, a także chociażby na firmy zajmujące się gospodarką śmieciami. „Będziemy również celować we właścicieli ciężarówek. Chcemy zaprezentować ponadto naszą technologię producentom autobusów i samochodów dostawczych, ale to już dalsza perspektywa czasowa” – wskazał Slotkin.

Technologia firmy nie jest oparta na ogniwach paliwowych oraz nie jest alternatywą wodorową dla tradycyjnych paliw węglowodorowych. Wykorzystuje zintegrowany system elektrolizy, polegający na wydzieleniu wodoru i tlenu z wody, a następnie doprowadzeniu mieszanki do wlotu powietrza silnika zasilanego paliwami węglowymi takimi jak olej napędowy, benzyna bezołowiowa oraz gaz ziemny. Według informacji spółki HydroPlant pozwala na redukcję zużycia paliwa, kosztów operacyjnych i emisji spalin zarówno silników stosowanych w pojazdach jak i silników stacjonarnych oraz generatorów. Kluczowymi odbiorcami technologii jest sektor samochodów ciężarowych, ciężkich sprzętów, przemysł morski oraz rolnictwo, przemysł wydobywczy.

„Ze względu na te czynniki widzimy ogromny potencjał przed naszą technologią. Dodatkowymi impulsami są rosnące ceny paliwa i zaostrzające się normy środowiskowe, a transport samochodowy to najpopularniejszy środek logistyki w Europie. W efekcie wierzymy, że Europa może być naszym kluczowym rynkiem” – podsumował Slotkin.

Na początku czerwca Slotkin w rozmowie z agencją ISBnews informował o planach założenia spółki zależnej w Polsce i wprowadzenia jej na NewConnect na zasadzie odwróconego przejęcia podmiotu notowanego na tym rynku.

Wcześniej Astoria Capital z grupy WDM podpisała list intencyjny ze HydroPhi Technologies Group, Inc., w którym strony wyraziły chęć zawarcia umowy dotyczącej utworzenia wspólnego przedsięwzięcia (joint-venture) pod nazwą HydroPhi Technologies Europe.

Spółka HydroPhi Technologies Group, Inc. (HPTG), notowana na rynku OTC Markets w USA, specjalizuje się w tworzeniu i rozwijaniu systemów produkcji paliwa wodorowego wykorzystujących elektrolizę wody. Technologia HydroPhi – HydroPlant – nie jest oparta na ogniwach paliwowych oraz nie jest alternatywą wodorową dla tradycyjnych paliw węglowodorowych.

(ISBnews)

podobne: Tesla – brama do nowej motoryzacji? i to: OZE i mikroźródła. Mamy szansę na najnowocześniejszą energetykę rozproszoną. oraz: Ogniwa słoneczne nowej generacji bliżej dzięki badaniom Polki. polecam również: Energetyka jądrowa: Małe reaktory jądrowe (SMR)

Bezsensowny, szkodliwy dla rynku pracy i rodzin podatek, który wcale nie pomagał środowisku, już nie istnieje. Australia bez podatku węglowego.


17.07.2014 (IAR) – W Australii zniesiono podatek węglowy, który miał być narzędziem do walki ze zmianami klimatu. Senat poparł w głosowaniu projekt premiera Tony’ego Abbotta.

Podatek węglowy wprowadził dwa lata temu poprzedni rząd. Argumentowano, że Australia emituje za dużo dwutlenku węgla, co szkodzi klimatowi. Podatek miało płacić ponad trzystu największych emitentów. Ale potem wybory wygrała Koalicja Liberalno-Narodowa. Jednym z haseł kampanii wyborczej było zniesienie podatku; politycy tłumaczyli, że opłaty węglowe są niekorzystne dla gospodarki. Teraz, po głosowaniu w senacie premier Abbott podkreślał: „Bezsensowny, szkodliwy dla rynku pracy i rodzin podatek, który wcale nie pomagał środowisku, już nie istnieje”.

Premier przypuszcza, że teraz o kilka procent spadną ceny gazu i prądu, a każda rodzina oszczędzi kilkaset dolarów rocznie.

Sceptycy mówią zaś, że teraz Australia nie ma wiarygodnej polityki klimatycznej.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Rafał Motriuk/dabr                      …źródło: stooq.pl

podobne: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli. oraz: Australijczycy wybrali wolnościowców! Pierwsze decyzję będą dotyczyć obniżki podatków i cięć w administracji.

…krótko – POZAZDROŚCIĆ Australii mężów stanu typu Tony Abbot.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Coraz bliżej do kopalni węgla w Nowej Rudzie. Walka z emisją CO2 nie musi oznaczać walki z węglem.


02.07.2014 (IAR) – Coraz bliżej do powstania kopalni w Nowej Rudzie. Australijski inwestor, którego w Polsce reprezentuje spółka Coal Holding, wykonał już cztery odwierty badające złoża.

Zgodnie z pierwszymi wynikami, węgla może być więcej niż 120 milionów ton. Spółka do końca roku chce wykonać jeszcze dwa odwierty, jesienią ma natomiast zaprezentować wirtualny model przyszłej kopalni.

Dyrektor generalny spółki Andrzej Zibrow, mówił, że decyzja o rozpoczęciu inwestycji praktycznie już zapadła. „Kopalnia w Nowej Rudzie będzie, jak najbardziej” – zapewniał. Dodał, że w przyszłym roku prawdopodobnie zostanie złożony wniosek do ministerstwa o uzyskanie koncesji na eksploatację.

Węgiel z kilometrowych odwiertów widział wójt gminy Nowa Ruda, Sławomir Karwowski. Podkreśla, że jest to bardzo dobry surowiec – „jest to sam węgiel, nie ma tam jakichś przerostów, które mogłyby sugerować, że tego węgla w węglu jest mało”. „To czysty antracyt” – dodał.

Inwestycja ma pochłonąć co najmniej 100 milionów dolarów. Bezrobocie w powiecie kłodzkim przekracza trzydzieści procent.

IAR/Michał Wyszowski/ Radio Wrocław/lu/nyg                 …źródło: stooq.pl

podobne: PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa.

Jeśli chodzi o redukcję emisji CO2 to nie musi oznaczać odchodzenia od węgla. Nowoczesne technologie sprawiają, że efektywna energetyka węglowa emituje dużo mniej dwutlenku węgla do atmosfery i tak na przykład budowa nowych bloków energetycznych w Opolu albo w innych miejscach, gdzie jest planowana rozbudowa elektrowni węglowych, może sprawić, że Polska będzie emitować mniej – ocenia redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik na antenie Trzeciego Programu Polskiego Radia.

To nie jest takie proste przełożenie, że skoro chcemy redukować emisję dwutlenku węglowa to mamy zamknąć polski węgiel. To jest uproszczenie, które służy przeciwnikom węgla w Europie do manipulowania opinią publiczną w Europie. Węgiel nie jest zły sam w sobie, to od tego jak go wykorzystamy zależeć będzie czy zniszczymy przyrodę – mówi.

– Komuniści prowadzili rabunkową energetykę węglową. To była zła polityka ale nowoczesna polityka planowana przez Polaków zakłada bezpieczne wydobycie węgla, które przyczyni się także do rozwoju naszej gospodarki – kończy rozmówca Polskiego Radia.

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Czysty węgiel to tańsza energia, polecam również: „Die Zeit”: Polska ma powody, by bronić węgla jako źródła energii oraz: Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Nowa polityka klimatyczna USA – zapowiedź


02.06.2014 (IAR) – Prezydent Barack Obama ma dziś przedstawić nową politykę klimatyczną Stanów Zjednoczonych. Jedno z jej głównych założeń to drastyczne zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych.

Pod lupą znajdą się przede wszystkim elektrownie spalające węgiel. To z nich pochodzi około 40 procent CO2 emitowanego w Stanach Zjednoczonych. Ekspert, profesor Michael Oppenheimer z Uniwersytetu Princeton podkreśla w rozmowie z amerykańskim radiem NPR, że po raz pierwszy federalny rząd wprowadza ograniczenia dotyczące istniejących już elektrowni. Jeśli nowe przepisy będą rygorystycznie przestrzegane, to emisję CO2 w Stanach Zjednoczonych da się znacznie zredukować.

Według niepotwierdzonych doniesień, w planach jest zmniejszenie zanieczyszczenia dwutlenkiem węgla o 30 procent do roku 2030.

Sceptycy mówią, że to może doprowadzić do wzrostu cen energii i bezrobocia. Niektórzy uważają też, że wzrost temperatury na Ziemi nie ma nic wspólnego z emitowaniem CO2 przez ludzi.

Zdaniem obserwatorów, prezydent Obama chce przy okazji wywrzeć nacisk na takie kraje jak Chiny czy Indie, które nie chcą redukować swojej emisji.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Rafał Motriuk/dabr    …źródło: stooq.pl

podobne: Obama będzie walczył z „globciem” oraz: Rada energetyczna UE-USA. Wspólne wysiłki ws. bezpieczeństwa energetycznego i… ochrony klimatu. a także: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej? polecam również: „Zimne słońce”, handel „pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski

globalne ocieplenie

Czy sytuacja na Ukrainie wpłynie na zmianę polityki klimatycznej UE? cynik9 i „globalne ocipienie”.


15.04. Warszawa (PAP) – Zmiana sytuacji geopolitycznej w związku z Ukrainą wpłynie na rewizję polityki energetyczno-klimatycznej UE – ocenili we wtorek uczestnicy dyskusji otwierającej konferencję energetyczną Europower w Warszawie. Według nich, jest szansa na obniżenie kosztów tej polityki.

W czasie dyskusji otwierającej konferencję prezes PGE Marek Woszczyk wyraził opinię, że problemem, przed jakim obecnie stanęła UE, jest wyjście z twarzą z wykreowanego przez ostatnie lata kierunku polityki energetyczno-klimatycznej.

Unia chciała wykreować ośrodek postępu na skalę globalną przede wszystkim w dziedzinie odnawialnych źródeł energii (OZE), jednak nie realizowała tego celu w sposób zrównoważony, kładąc zbyt duży nacisk na ochronę klimatu kosztem innych podstawowych celów – oceniał Woszczyk. Ujednolicano reguły funkcjonowania sieci przesyłowych i rynków, a nie harmonizowano wsparcia dla OZE – wskazał.

Zdaniem Woszczyka w związku ze zmianą sytuacji geopolitycznej, Europa staje przed pytaniem, gdzie dalej podążać. Mam nadzieję, że polityka energetyczno-klimatyczna zostanie zracjonalizowana. Wydaje się, że to nieuniknione, a koszty tej polityki mogą być niższe” – mówił prezes PGE. Dodał, że przykład Niemiec pokazuje, iż jest możliwa głęboka rewizja podejścia. Niemiecki rząd ostatnio postanowił ograniczyć subwencje dla OZE.

Na kwestię bezpieczeństwa dostaw zwracał uwagę prezes PGNiG Mariusz Zawisza. Jak mówił, w styczniu pytano, dlaczego tak drogo kupujemy gaz ze Wschodu czy Kataru, a po trzech miesiącach – w obliczu sytuacji na Ukrainie – pyta się, czy mamy ciągłość dostaw i kiedy będzie można sprowadzać LNG. „Nie pytamy już, dlaczego tak drogo, tylko czy mamy bezpieczeństwo” – podkreślił. Komentując pomysł wspólnych zakupów gazu przez Unię, Zawisza ocenił, że stworzenie takiej wielkiej grupy zakupowej da same korzyści. Prezes PGNiG wyraził również opinię, że UE zweryfikuje podejście do polityki energetyczno-klimatycznej, szczególnie w kontekście sytuacji w USA.

Prezes JSW Jarosław Zagórowski mówił z kolei, że nadzieje, iż UE rozwijając nowe technologie energetyczne będzie na nich zarabiać rozmyły się. Unia je rozwinęła, ale zarabiają na nich tylko producenci w Chinach – wskazał. Podkreślił też, że emisje CO2 to problem globalny, a nakładanie z własnej woli przez UE dodatkowych kosztów emisji powoduje przenosiny miejsc pracy w przemyśle do krajów o niższych kosztach. „Nie tylko wyprowadzamy przemysł z UE, ale wręcz go likwidujemy. Sądzę, że społeczeństwo Unii nie da na to dalszego przyzwolenia” – ocenił Zagórowski, przypominając o majowych wyborach europejskich.

Jego zdaniem, dopóki nie wynajdziemy systemu magazynowania energii z OZE, węgiel „może czuć się bezpiecznie”. Dodał, że będzie on stopniowo wypierany w Polsce przez inne źródła, ale to proces naturalny, bo złoża nie są nieskończone i wydobycie w sposób naturalny będzie maleć.

Dyrektor departamentu energetyki MG Tomasz Dąbrowski zwrócił z kolei uwagę, że ukrytym celem pakietu klimatyczno-energetycznego z 2008 r. było wyrównanie konkurencyjności między „nową” a „starą” Unią. Ta pierwsza miała dodatkowo płacić za emisje CO2, by zrównoważyło to droższą energię w tej drugiej. Zdaniem Dąbrowskiego, propozycje klimatyczne na 2030 r. również realizują ten ukryty cel przez brak wiążącego wskaźnika poprawy efektywności energetycznej. Zwrócił uwagę, że Polska poprawia ją bardzo dobrze, natomiast w innych krajach to dodatkowy koszt, którego chcą one uniknąć. „Tak jak my chcemy unikać kosztów CO2” – podkreślił.

Prezes Radwan Investments Dariusz Mioduski wyraził z kolei obawę, że Ukraina zostanie w UE wykorzystana jako pretekst do zwiększenia roli państwa i regulacji w energetyce oraz chronienia wielkich firm pod hasłem bezpieczeństwa energetycznego. Natomiast w USA, zamiast parasola tworzone są warunki dla wszystkich firm aby inwestowały w zmiany, w innowacyjność, zależność energetyczna znika, energia jest tania, a przemysł wraca – mówił.(PAP)

wkr/ mhr/                                                                                          …źródło: stooq.pl

poprzednio: Rada energetyczna UE-USA. Wspólne wysiłki ws. bezpieczeństwa energetycznego i… ochrony klimatu.

…ostatni akapit to jest właśnie to, co UE w rzeczywistości realizuje w ramach tzw. „polityki klimatycznej”. Jest to anty ekonomiczna polityka w najgorszym wydaniu. Niszczenie konkurencyjności narodowych gospodarek europejskich, poprzez tworzenie monopoli korporacyjno-państwowych na globalnym rynku i uzależnienie gospodarek od drogiej „zielonej” energii, która w dodatku nie ma nic wspólnego z poprawą efektywności energetycznej jak słusznie zauważył Pan Tomasz Dąbrowski. Wszystko pod pretekstem walki z globalnym ociepleniem, które nie dość że jest cyklicznym procesem naturalnym, który trwa na planecie od początków jej istnienia, to jest błędnie identyfikowany ze „znaczącym wpływem człowieka” na zwiększanie się ilości gazów cieplarnianych w atmosferze (o czym więcej tu – “Zimne słońce”, handel “pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski)

podobne: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli.

polecam również: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej?

fragment jak zwykle celnego do bólu tekstu cynika9:

Greenpeace jak to Greenpeace. Zawsze mnóstwo dobrych idei. Zawsze wykańczanych jedna po drugiej ideologicznym dogmatyzmem globalnego ocipienia. Greepeace polski doradza ostatnio co robić Europie na smyczy Putina. Smycz tę, zdaniem Greenpeace’u , Europa powinna Putinowi wyrwać i powiesić się na niej sama. Do tego sprowadza się w praktyce globalne ocipienie którego wyznawcy, chcąc narzucić światu pozbycie się paliw kopalnych, napychają jedynie kabzę Goldmanowi handlującemu carbon credits i  skazują jednocześnie własne kraje na słabszy wzrost i  większe bezrobocie.

Na szczęście połowa świata, z Ameryką, Chinami i Indiami włącznie, jeszcze całkowicie nie ocipiała i z paliw kopalnych rezygnować nie zamierza. Oszczędności – tak, nowe technologie – owszem, OZE tu i ówdzie – w porządku. Ale wieszać się dobrowolnie na smyczy? No way.  Inaczej niestety ma się sytuacja w Europie gdzie fanatycy Greenpeace’u dorwali się do kół rządzących w Brukseli i prą w kierunku totalnej euro nirwany.

Greenpeace nie oszczędza nawet Tuska i Kaczyńskiego za „sabotowanie 
polityki UE”, co jest dokładnie tym co powinniśmy zrobić jako myślący naród. Chętnie pospieszylibyśmy tutaj z odsieczą panu premierowi – gdyby tylko oskarżenia o „sabotaż” okazały się  prawdą. Jest bowiem nonsensem aby leżący na własnym węglu kraj dawał sobie narzucić unijne kretynizmy i biadolił później o zależności energetycznej od Putina. Są technologie czystego węgla, które przy pewnym nakładzie sił i środków można by z powodzeniem wykorzystać. Że nie jest to zupełnie zgodne z ortodoksją brukselską to fakt. Ale sens inwestowania polskich funduszy w polski „czysty węgiel” jest o wiele większy niż płacenie Niemcom za polit-poprawne wiatraki czy Francuzom za atom…

całość tekstu (którego lekturę tradycyjnie polecam) tu: dwagrosze.com. Mam jednak odmienne zdanie w kwestii „sabotowania polityki UE” przez Tuska i Kaczyńskiego, bo to oni przede wszystkim zgodzili się na promowanie tego szaleństwa zwanego „polityką klimatyczną” w Polsce kosztem naszej energetyki (głównie węglowej o łupkowej nie wspominając)

rys. Żukow

rys. Żukow

…Odys

 

„Die Zeit”: Polska ma powody, by bronić węgla jako źródła energii


20.03. Berlin (PAP) – Tygodnik „Die Zeit” broni Polski przed niemieckimi krytykami, zarzucającymi jej zacofanie i uleganie lobbystom w sprawach dotyczących polityki klimatycznej UE. Polska ma jednak przekonujące powody, by zachować węgiel jako źródło energii – napisano.

„Niemcy są ekologiczne, Polska jest zacofana – czy taka jest rzeczywiście prawda?” – pyta autor materiału opublikowanego w najnowszym wydaniu hamburskiego tygodnika.

W sporze o reformę unijnego systemu pozwoleń na emisje (ETS) niemieckie spojrzenie było dotychczas „proste i uporządkowane”. Po jednej (niemieckiej) stronie znajdowała się ekologiczna awangarda, cierpiąca wskutek upadku handlu pozwoleniami, co niweczyło realizację ambitnych celów klimatycznych. Po drugiej stronie znajdowali się zacofani mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej, sprzeciwiających się reformie, by chronić swój przemysł węglowy – czytamy w materiale.” podkreśla, że wśród niemieckich ekologów Polska cieszy się opinią „państwa rozbójniczego”, szczególnie od kiedy, jako gospodarz szczytu klimatycznego w Warszawie, zorganizowała równocześnie konferencję lobby węglowego.

Krytycy twierdzą, że Polska broni kopalnych źródeł energii tylko i wyłącznie z niskich pobudek – „ulegając interesom lobbystów i kierując się tradycjonalizmem oraz wykazując brak wyobraźni”. „Oprócz tego istnieją jednak zrozumiałe powody polskiego stanowiska: zachowując swoje rezerwy węgla, Polska unika uzależnienia od rosyjskiego gazu, co stało się obecnie problemem Ukrainy” – wyjaśnia autor.

„Rosja od lat współrządzi Ukrainą, wykorzystując cenę gazu jako instrument nacisku. Czy mamy krytykować Polaków za to, że nie chcą znaleźć się w podobnej sytuacji?” – pyta niemiecki tygodnik.

„Die Zeit” krytykuje postawę Niemców, przekonanych, że „to oni są po dobrej stronie”, nazywając ich stanowisko „dziwnym narcyzmem”. Wytyka Niemcom, że posługując się argumentem, iż są europejskim liderem ochrony środowiska, zabiegają o unijne ulgi dla wybranych gałęzi przemysłu. Rząd niemiecki troszczy się szczególnie o przemysł cementowy, który jest szczególnie energochłonny i w porównaniu z innymi kontynentami zacofany.

Jeżeli Europa chce ustalić wspólną politykę energetyczną, to powinna uzyskać zgodę wszystkich krajów. Taka wspólna polityka będzie zapewne oparta na „najmniejszym wspólnym mianowniku”. Kto dąży do bardziej ambitnych celów, ten powinien uznać uzasadnione interesy partnerów i nie przesadzać z własnymi żądaniami. W polityce ochrony środowiska Niemcy nie są źli, lecz nie są też liderami – ocenia „Die Zeit”.

Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” napisał w zeszłym tygodniu, że premier Donald Tusk, używając nietrafnych argumentów, wykorzystuje kryzys na Ukrainie do przeforsowania zmian w unijnej polityce energetycznej i klimatycznej. Krytycznie o polskim podejściu do ochrony środowiska pisały też inne niemieckie gazety.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)                                            …źródło: stooq.pl

lep/ pad/ woj/

poza tym węgiel wcale nie musi szkodzić środowisku – Czysty węgiel to tańsza energia

podobne: “Zimne słońce”, handel “pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski

polecam również: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej?

oraz: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli.


Warszawa, 22.01.2014 (ISBnews) – Komisja Europejska zaproponowała, aby do 2030 r. wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej obniżyły poziom emisji gazów cieplarnianych o 40% wobec poziomu z 1990 r., a także, aby zwiększyły udział energii ze źródeł odnawialnych (OZE) do 27%, podała Komisja. Takie zalecenia stanowią podstawę nowej polityki unijnej dotyczącej klimatu i energii.

„Działania związane z klimatem są kluczowe dla przyszłości naszej planety, zaś prawdziwie europejska polityka energetyczna jest kluczem do naszej konkurencyjności. Dzisiejszy pakiet udowadnia, że podjęcie obu tych spraw jednocześnie nie jest sprzecznością, lecz działaniem, dzięki któremu te sprawy stanowią wsparcie dla siebie nawzajem” – powiedział przewodniczący KE José Manuel Barroso, cytowany w komunikacie.

(bez ogródek… człowiek który pomimo kompromitacji szaleństwa „walki z globalnym ociepleniem” dalej usilnie twierdzi że trzeba z nim walczyć… człowiek który przeinacza fakty o kosztach redukcji CO2 które podniosły cenę energii w Europie  o 25% w ciągu kilku lat twierdzi że to wszystko jest kluczem do konkurencyjności… taki człowiek jest idiotą… jest czystą kpiną z logiki… sprzecznością i stanowi „wsparcie” dla innych idiotów podobnego sortu – Odys)

Według niego, 40-proc. redukcja gazów cieplarnianych do 2030 r. to najbardziej efektywny pod względem kosztów krok w kierunku gospodarki niskoemisyjnej. Cel w zakresie OZE należy rozumieć jako „ważny sygnał: zapewnić stabilność inwestorom, pobudzać ‚zielone’ miejsca pracy i wspierać bezpieczeństwo dostaw”.

(ten „najbardziej efektywny pod względem kosztów krok” jest ważnym sygnałem dla inwestorów – uciekajcie z Europy bo nie będzie wam się tu opłacało niczego produkować, ponieważ koszt wytworzenia towarów będzie tak wysoki że nikt ich od was nie kupi! – Odys)

Komisja zaproponowała też zmiany w Europejskim Systemie Handlu Emisjami (EST). Roczne ograniczenie (cap) emisji w sektorach objętych ETS ma wzrosnąć do 2,20% po 2020 r. z 1,74%. Z kolei emisje z sektorów nieobjętych ETS mają zostać ograniczone o 30% wobec poziomu z 2005 r.

„Komisja prosi Radę i Parlament Europejski o wyrażenie zgody do końca 2014 r., by UE ogłosiła 40-proc. redukcję na początku 2015 r. w ramach międzynarodowych negocjacji w sprawie nowej globalnej umowy klimatycznej, którą ma zostać zawarta w Paryżu pod koniec 2015 r.” – czytamy też w komunikacie.

Obecnie obowiązujące cele polityki unijnej w tym zakresie to redukcja emisji CO2 o 20% i zwiększenie udziału OZE w bilansie energetycznym do 20% w okresie do 2020 r.

(ISBnews)                                                                           …źródło: stooq.pl

…To zniszczy polski przemysł i bardzo osłabi europejski, alarmuje Jan Deja z Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Cementu. W ocenie profesora upadnie przemysł cementowy, wapienniczy, metali nieżelaznych, szklarski, papierniczy. Przeniesie się tam, gdzie taniej: na Ukrainę, Białoruś i dalej – do Emiratów, frankofońskiej Afryki, na daleki Wschód.

Według eksperta nowe obostrzenia obmyślane w Brukseli będą kosztować tylko polską branżę cementową prawie 800 milionów euro. Tyle musiałyby zapłacić cementownie na wolnym rynku za uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych. Profesor podkreślił, że za taką kwotę można wybudować nawet 5 zakładów poza obszarem Wspólnoty. Przewiduje, że szybko zostaną wybudowane zakłady na Białorusi czy Ukrainie, co oznacza, że przestanie się inwestować we wschodniej Polsce. W rozmowie z IAR profesor Deja podał przykłady konkretnych inwestycji omijających Polskę, choćby tej w Kamieńcu Podolskim, której powstanie wstrzymało bardzo zaawansowane prace w Ożarowie. Profesor zaznaczył, że materiały wyprodukowane za granicą będziemy musieli sprowadzić, płacąc też za transport, podczas którego zostaną wyemitowane kolejne tony CO2.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)A.Kołodziejska/zr            …źródło: stooq.pl

podobne: Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla. i tu: Raport KE: średnia cena gazu w UE kilkukrotnie wyższa niż w USA

…zarobi kto inny… Producenci subsydiowanych (z naszych portfeli) OZE i kraje które nie podstawiają sobie nogi… a my przygotujmy się na wzrost cen energii, powolne zdychanie rodzimego przemysłu i jednoczesny zalew naszego rynku przez tańsze towary z Chin i innych krajów które nie poddały się ekoterrorystom – w czym spora zasługa naszych „mężów stanu” (Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?)

…Odys

Ekoterroryzm - World War Tree

Ekoterroryzm – World War Tree

Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej?


18.12. Sopot (PAP) – Uczestnicy debaty podczas Forum Energetycznego w Sopocie uważają, że podejście do polityki klimatycznej w Europie powinno być zweryfikowane. Według raportu dotyczącego skutków polityki klimatyczno-energetycznej, powoduje ona m.in. spadek PKB i zatrudnienia w UE.

Debata poświęcona gospodarce UE w kontekście polityki klimatycznej odbyła się podczas zakończonego w środę w Sopocie VIII Forum Energetycznego. Partnerem debaty była Polska Agencja Prasowa.

Wiceminister środowiska i pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej Marcin Korolec powiedział, że „podejście do polityki klimatycznej w Europie powinno być zweryfikowane”. Uważa, że polityka klimatyczna nie powinna być oparta o koncepcję kary i koncepcję wyrzeczenia, tylko powinna być polityką rozwoju gospodarczego. „Jeżeli porównamy modele europejski i amerykański, to w USA, dzięki rewolucji łupkowej, następuje dwukrotnie większa redukcja gazów cieplarnianych niż w wyniku polityki klimatycznej w UE” – tłumaczył.

Wiceminister gospodarki Witold Pietrewicz zwrócił uwagę, że „kapitał, który szuka zysku i najefektywniejszych rozwiązań, wyemigruje za ocean, bo tam cena energii nie rośnie i jest stabilna od lat, gdy w Europie systematycznie wzrasta”. Podał, że „już dziś przemysł chemiczny emigruje z Europy do USA”.

Wicepremier Janusz Piechociński podczas inauguracji sopockiego Forum podał, od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc.

Wiceprezes Zarządu Grupy Lotos Marek Sokołowski uważa, że zagrożenie ucieczką przemysłu poza Europę, w której są wysokie ceny energii, jest realne. Ocenił, że „Europa bazuje w dużej mierze na różnego rodzaju regulacjach, karach i dotacjach, gdy Stany Zjednoczone od lat zdecydowały się na biznes”.

Członek Zarządu Lafarge Polska Magdalena Kicińska powiedziała, że „dla przemysłu cementowego redukcja emisji CO2 i polityka klimatyczna jest podstawową sprawą”. Poinformowała, że od 1995 roku firma Lafarge zainwestowała w technologie w Polsce, m.in. w zakresie ochrony środowiska, 2 mld zł. Zaznaczyła, że decyzje o inwestycjach są decyzjami ekonomicznymi i „w momencie, kiedy rentowność jest niska, to firma nie ma wyboru i te decyzje są niekorzystne dla krajów UE”.

Członek Zarządu Arcelor Mittal Polska Surojit Ghosh przyznał, że w Polsce „warunki działania pogarszają się ze względu na politykę UE w zakresie ochrony klimatu”. „Europa odpowiada zaledwie za 11 proc. emisji CO2, natomiast jest liderem we wszystkich dyskusjach dotyczących polityki klimatycznej, wytyczyła sobie bardzo ambitne cele w zakresie polityki klimatycznej z bardzo surowymi normami” – tłumaczył. Ocenił, że „surowa polityka klimatyczna może tylko i wyłącznie ograniczać konkurencyjność”.

Dyrektor ds. finansowych International Paper Aneta Muskała zwróciła uwagę, że „gospodarka powinna być i niskoemisyjna, i konkurencyjna”. Uważa, że „należałoby się zastanowić, jaką strategię sobie wypracować i jak ją realizować, żeby cele ekologiczne racjonalnie osiągnąć”.

Eurodeputowany Konrad Szymański poinformował, że Parlament Europejski jest w trakcie przygotowywania stanowiska w zakresie nowej polityki klimatycznej po 2020 roku. Powiedział, że jedna z propozycji mówi, że UE ma jeden cel w zakresie redukcji emisji CO2 a państwa członkowskie by decydowały, jakie instrumenty są najbardziej efektywne ekonomicznie do osiągnięcia danego poziomu redukcji. Uważa, że jeśli UE „miałaby się uczyć na błędach, to ta propozycja jest najlepsza”. Ocenił, że „obecna polityka trzech celów (redukcja emisji CO2, odnawialne źródła energii i efektywność energetyczna) przyniosła dużo złego”. Podał, że są też propozycje zaostrzenia obowiązującej polityki klimatycznej.

Przewodniczący Komitetu ds. Polityki Klimatyczno-Energetycznej Krajowej Izby Gospodarczej Herbert Gabryś liczy, że UE zdecyduje się na radykalną zmianę polityki klimatycznej. Uważa, że ważne jest, aby cele polityki klimatycznej były zróżnicowane dla poszczególnych krajów UE, w tym dla Polski. Podał, że unijna polityka klimatyczna powoduje spadek PKB w całej UE i tym samym spadek zatrudnienia. „Negatywne skutki polityki klimatycznej dla Polski są szczególnie dotkliwe”– dodał.

Według raportu na temat skutków polityki klimatyczno-energetycznej UE, który został przygotowany w 2013 r. przez spółkę EnergSys na zlecenie KIG, unijna polityka klimatyczna powoduje wzrost kosztów energii dla gospodarstw domowych w UE a tym samym poszerza zakres ubóstwa energetycznego w krajach unijnych. Według dokumentu, polityka nie powoduje zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w skali globalnej, powoduje natomiast wyraźny spadek dobrobytu krajów realizujących tę politykę.

Wyniki analiz wskazują też, że proponowana przez KE strategia rozwoju energetycznego do roku 2050 przedstawia perspektywę spadku zamożności UE i spowolnienia rozwoju gospodarczego.

Unijne porozumienie klimatyczne z 2008 roku nakazuje państwom członkowskim osiągnięcie w 2020 roku trzech celów (3×20), czyli redukcji o 20 proc. emisji CO2, zwiększenia o 20 proc. efektywności energetycznej i 20 proc. udziału energii uzyskanej z odnawialnych źródeł w całej produkcji energii.

Polska Agencja Prasowa była jednym z patronów medialnych trzydniowego VIII Forum Energetycznego w Sopocie. (PAP)

bls/ mki/ jra/         …źródło: stooq.pl

podobne: Raport KE: średnia cena gazu w UE kilkukrotnie wyższa niż w USA

dwa cytaty z artykułu:

…polityka klimatyczna powoduje spadek PKB w całej UE i tym samym spadek zatrudnienia. „Negatywne skutki polityki klimatycznej dla Polski są szczególnie dotkliwe”…

„obecna polityka trzech celów (redukcja emisji CO2, odnawialne źródła energii i efektywność energetyczna) przyniosła dużo złego”. Podał, że są też propozycje zaostrzenia obowiązującej polityki klimatycznej….

i pytanie… Skoro wiemy OD DAWNA jaki skutek przynosi cała ta „walka o klimat” i że PO PIERWSZE jest ona oparta o kłamliwe teorie wpływu człowieka na „globalne ocieplenie”, to czemu tak bezkrytycznie realizujemy każdą szkodliwą dla Polski decyzje UE w tej kwestii. Zwłaszcza że ta chora polityka jest zaostrzana?  Czemu nasi politycy (niezależnie od opcji) od lat działają na szkodę własnego kraju (Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?) wysługując się zielonemu lobby i unijnym złodziejaszkom głosując w polskim parlamencie i na arenie międzynarodowej (Ekoniezdary i ekozdrajcy z polskim paszportem) za propozycjami które dobijają naszą gospodarkę i są bardzo kosztowne dla naszych obywateli? Czemu branża górnicza przy każdej okazji obściskuje się z tymi hipokrytami i słucha z otwarta gębą obietnic ludzi, którzy realizują z pomocą UE zagładę ich miejsc pracy? Czy wśród górników znajdują się sami durnie i pożyteczni idioci? Czemu obywatele naszego kraju ciągle popierają eurokołchoźników spod znaku PO, PIS, SLD, PSL, T(fuj) Ruch, SP i PJNu? Czyżby większość naszych obywateli była masochistami?

…Odys

polecam film… Janusz Korwin-Mikke o „cywilizacji unijnej” i dlaczego jest ona rakiem – w którym jest mowa o tym że ci którzy realizują tę zbrodniczą politykę nie są durniami a cynicznymi szkodnikami (mówię o decydentach).

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla.


07.11.2013 (IAR) – Przy obecnym tempie poszukiwań rozpoznanie polskich złóż gazu łupkowego potrwa nawet do 2037 roku – pisze „Puls Biznesu”. W porównaniu z tempem prac nad eksploatacją łupków w USA jesteśmy daleko w tyle.

Dotychczas w Polsce dokonano 49 odwiertów, ale aby dostatecznie ocenić złoża, potrzeba ich jeszcze 287. Kamlesh Parmar, prezes Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego uważa, że tempo poszukiwań jest niewystarczające. Firmy badające złoża narzekają też na ciągnące się procesy koncesyjne (około 8 miesięcy), różne interpretacje przepisów oraz brak pewności co do kształtu przepisów i podatków w przyszłości.

Uaktywnienie firm poszukujących gazu jest nieprzypadkowe, bo wkrótce projekt nowelizacji prawa geologicznego i górniczego trafi pod obrady rządu. Poszukiwania gazu są bardzo kosztowne. Tylko w ciągu trzech lat pochłonęły one 2 miliardy dolarów. Szacuje się, ze do 2021 roku kwota ta wzrośnie do 14 miliardów.

„Puls Biznesu”/IAR/jp/ab   …źródło: stooq.pl

…hmm tempo niewystarczające… może dlatego że Rosjanie mają koncesje, ale gazu nie szukają. Na dodatek PE utrudnia poszukiwanie i wydobycie. Kolejna kwestia to opieszałość polskiego ustawodawstwa, gdyż prace nad ustawą węglowodorową ciągną się niemiłosiernie! Resort zdecydował się nie tworzyć nowej ustawy od podstaw i zamiast tego przygotowało projekt nowelizacji ustawy Prawo geologiczne i górnicze z dnia 9 czerwca 2011 r. („PGG”) przez ustawę o zmianie ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz niektórych innych ustaw („NPGG”). (Co z gazem łupkowym, czyli ustawa węglowodorowa po roku)

podobne tu: 46 odwiertów – poszukiwania łupków trwają a EIA obniża szacunki zasobów

12.11.2013 (IAR) – Alternatywą dla węgla nie jest droga zielona energia. Tak odpowiada minister środowiska organizacjom ekologicznym, które zorganizowały dziś przed Stadionem Narodowym symboliczne pożegnanie węgla. Aktywiści przemaszerowali przed miejsce gdzie trwa szczyt klimatyczny z taczkami wypełnionymi węglem.

Minister środowiska Marcin Korolec powiedział dziennikarzom, że Polska jest w stanie wspierać „czystą energię”, ale tylko taką która nie zagrozi konkurencyjności naszej gospodarki.” Trzeba poszukiwać nowych technologii,energetycznych ale nie takich , które są drogie i muszą być utrzymywane przez całe społeczeństwo.

Ekolodzy przypominali jednak, że w ciągu ostatnich 8 lat polski rząd przeznaczył 100 miliardów na wsparcie sektora węglowego. Będzie wspierać takie rozwiązanie, które nie tylko sprzyjają redukcji emisji CO2, ale też zapewniają wzrost gospodarczy.” – przekonuje minister środowiska.

Obecnie Polska w niemal 90 procentach wytwarza energię z węgla. Organizacja ekologiczna WWF tłumaczy, że chce przy okazji szczytu uświadomić Polakom i społeczności międzynarodowej, że każdy obywatel ma prawo do czystej energii.

Za hipokryzję ekolodzy uznają też fakt organizacji w tym samym czasie w Warszawie dwóch szczytów: oprócz klimatycznego – Szczytu Węgla i Klimatu organizowanego przez Światowy Związek Węglowy. To wydarzenie jest organizowane w przyszłym tygodniu przez Ministerstwo Gospodarki.

IAR/ Tomasz Majka i wcześn. /magos      …źródło: stooq.pl

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

WWF tłumaczy, że każdy obywatel ma prawo do czystej energii. – Tyle że Polak chce przede wszystkim taniej energii i nie interesuje go co ma do powiedzenia WWF, bo WWF nie płaci za Polaków rachunków za prąd. Poza tym należy już skończyć z tą propagandą o „szkodliwym wpływie człowieka na środowisko” (Zimne słońce) za pomocą której nabija się kabzy oszustom.

Oto krótka wypowiedź z internetu która w kilku zdaniach obnaża kłamstwo ideologii i zwraca uwagę na to, że nie należy mylić dwóch zasadniczych spraw, tj. trucia środowiska z emisją CO2 bo to dość powszechny błąd logiczny. Pisze Wojtek Szeligowski:

CO2 nie jest trucizną. To jest typowe dla tych którzy dają się wciągać w tę bujdę. Sam fakt, że prognozy „zielonych pseudonaukowców” się nie sprawdzają, (przykład choćby z pokrywą lodową, która miała być stopiona, a jest większa o 60%) wystarczy, żeby dać odbój tym złodziejom. UE do teraz wydała na walkę z globalnym ociepleniem ponad 900 miliardów euro. Za te pieniądze pół Afryki można wyżywić i jeszcze starczyłoby żeby zaautostradować całą Europę od Hiszpanii aż po Ural. Ta złodziejska banda liczy na takich jak ty, co to nie mają zielonego pojęcia czym jest atmosfera ziemska i klimat. CO2 stanowi 0, 036% atmosfery ziemskiej, z czego tylko ok. 1% to CO2 produkowane przez człowieka. Trzeba być debilem, żeby uwierzyć, że ma to jakikolwiek wpływ na ocieplenie klimatu. 95v % CO2 produkują oceany i morza. Zależność jest taka, że im klimat się bardziej ociepla oceany emitują CO2 do atmosfery. Jeśli się oziębia absorbują, czyli zależność ta jest dokładnie odwrotna. Poza tym głównym gazem cieplarnianym (95%) to para wodna, a efekt cieplarniany kumuluje się w górnych warstwach atmosfery, a nie na powierzchni. Do czasów boomu ekologicznego w USA czyli mniej więcej do prezydentury Busha, Stany wydawały na ekologię kilkaset milionów dolarów rocznie. Dzisiaj budżet roczny to kilka miliardów dolarów, a zamykane są jeden po drugim parki narodowe, oczywiście z przyczyn finansowych. Niestety ekologiczna mafia jest zbyt silna, żeby zwykli ludzie mogli przerwać tą paranoję. 

Polecam również lekturę artykułu autorstwa Tomasza Teluka spod którego pochodzi komentarz: Szczyt Klimatyczny czyli mitologia globalnego ocieplenia.

Poza tym Polska należy do krajów które z nawiązką wywiązały się z zadania ograniczania emisji CO2 a wszystko kosztem odbiorców energii. My zaciskamy pasa a inne kraje mają za przeproszeniem „we dupie” postanowienia z Kioto i walkę z „globalnym ociepleniem” – to jest dopiero hipokryzja! Niech się WWF weźmie najpierw za największych światowych emitentów CO2 jak Chiny czy USA i tam szuka frajerów.

13.11.2013 (IAR) – Kryta energetyki węglowej i postulaty ekologów wygłaszane podczas szczytu klimatycznego w Warszawie są nierealne – uważa poranny gość Radia Katowice, były premier Józef Oleksy.

Nie mamy realnej alternatywy dla węgla, gdyż nasza energetyka opiera się na tym właśnie surowcu – dodał Oleksy. Na razie nie mamy innego źródła energii – mówił były premier. Elektrownia atomowa, której budowę planuje rząd, będzie dawać tylko 3 procent do bilansu energetycznego, a ma kosztować 50 miliardów złotych. Zdaniem Oleksego, za te pieniądze można zbudować kilka elektrowni konwencjonalnych.

Polityk SLD przypomniał, że energetyka Chin oparta jest na elektrowniach węglowych. A państwo środka nie podpisało porozumień dotyczących redukcji emisji CO2.

IAR/ Łukasz Kwaśny/Józef Wycisk /dw/buch    …źródło: stooq.pl

…Polska węglem stoi i będzie go wydobywać bo nie ma innego wyjścia. A banda oszołomów w zielonych kubrakach jak chce niech nawet nie oddycha żeby ulżyć planecie. Możemy się co najwyżej starać unowocześniać elektrownie węglowe (Czysty węgiel to tańsza energia).

…Odys

Tymczasem pokrywa lodowa na biegunie ma się dobrze (miało jej już dawno nie być) a  problem z CO2 o jakim warto wspomnieć to fakt, że Sahara się zieleni 😉

Przyrost pokrywy lodowej na przestrzeni roku (zdj. NASA)

Przyrost pokrywy lodowej na przestrzeni roku (zdj. NASA)

Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?


fragment artykułu autorstwa Pana Tomasza Cukiernika:

PO i PiS zafundowały nam żenujący spektakl, wzajemnie obrzucając się błotem, kto bardziej przyłożył rękę do zgody na unijny pakiet klimatyczno-energetyczny i tym samym sprowadził na Polskę nadchodzącą katastrofę gospodarczą.

Pod koniec czerwca br., podczas Kongresu PiS, prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział wypowiedzenie unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego i przywrócenie węgla jako podstawowego surowca energetycznego Polski. – Unia Europejska nie powstała po to, aby przeszkadzać krajom, które nadrabiają historyczne zapóźnienia. A ten pakt przeszkadza – powiedział Kaczyński. – To, że jedynym terenem, który ma w UE przywileje, to jest teren byłego NRD, to jest drwina z zasad Unii. My się na to nie zgadzamy – dodał. Czyżby zapomniał, że to właśnie za rządów PiS negocjowano pakiet, a śp. prezydent Lech Kaczyński sam przyznał, że zgodził się na unijną politykę klimatyczną, „z punktu widzenia Polski ryzykowną”?

Kto kłamie?

Podczas konwencji PO premier Tusk przypomniał o podpisie tragicznie zmarłego prezydenta i powiedział, że to ekipa Kaczyńskiego zgodziła się na pakiet klimatyczny w najgroźniejszej dla Polski wersji „hard”. Stwierdził też, że słowa Jarosława Kaczyńskiego to „przekłamywanie rzeczywistości”, i dodał, że Polska podjęła bój o to, żeby zmienić warunki wspomnianego pakietu. Premiera Tuska poparł Leszek Miller, szef SLD. – To Donald Tusk ma rację w sporze dotyczącym pakietu klimatycznego. Pierwsze podpisy ze strony polskiej zostały złożone w tej sprawie za czasów braci Kaczyńskich – powiedział Miller na antenie TVN24. – W grudniu 2008 roku to Donald Tusk podpisywał kolejne zobowiązania, jednak pierwsze podpisy ze strony polskiej zostały złożone [w 2007 roku – T.C.] za czasów braci Kaczyńskich – podkreślił Miller. – To właśnie rząd PiS odpowiada za jego przyjęcie w kształcie niekorzystnym dla Polski. W konkluzjach po spotkaniu Rady ds. Środowiska, w którym uczestniczył polski minister z ramienia ówczesnego rządu, postanowiono, że najwyższe koszty będą ponoszone przez państwa wykorzystujące nośniki energii wytwarzające największą ilość dwutlenku węgla – mówił w marcu br. Tusk. Jak zaznacza KPRM, rządowi udało się uzyskać dla energetyki okres przejściowy, dzięki czemu do 2020 roku elektrownie mogą otrzymywać część pozwoleń emisyjnych za darmo, dzięki czemu polska gospodarka zaoszczędziła 60 mld złotych.

Politycy PiS twierdzą, że prezydent Lech Kaczyński wyraził zgodę na pakiet, ale na innych warunkach, a dopiero premier Tusk w grudniu 2008 roku wynegocjował pakiet w takim kształcie, w jakim teraz jest. – Rozumiem, że Donald Tusk bardzo się wstydzi, że zgodził się na pakt klimatyczny, ale czy musi zrzucać winę na zmarłych? Czy musi wmawiać ludziom winę mojego brata? – odpowiedział Tuskowi Kaczyński. – To jest nieprawda i chcę tutaj powiedzieć: wstyd, panie premierze, trzeba trochę godności! – dodał. Poparł go prof. Jan Szyszko, poseł PiS i były minister środowiska. – Premier albo nie rozumie, co zrobił, przyjmując pakiet klimatyczno-energetyczny, albo nie ma pojęcia, na jakich zasadach ma działać. To ewidentne działanie na szkodę kraju – mówił prof. Szyszko w wywiadzie dla portalu Stefczyk.info. – Dlatego należy wyraźnie powiedzieć, że winę za przyjęcie pakietu klimatycznego ponosi premier Donald Tusk – dodał. Krzysztof Szczerski, poseł PiS i były wiceminister spraw zagranicznych, dowodził z kolei, że gdy porówna się zapisy pakietu klimatyczno-energetycznego z 2007 roku, który do dalszych negocjacji dostał rząd Tuska, był to „pakiet bezpieczny”. Według Szczerskiego, dopiero potem rząd Tuska popełnił „serię błędów”, m.in. zgodził się na zły rok bazowy, doprowadził do klęski konferencji klimatycznej w Poznaniu oraz zgodził się na powołanie w Komisji Europejskiej odrębnego komisarza ds. klimatu. Prof. Szyszko zaznaczył, że premier Tusk zgodził się, aby Komisja Europejska, zdominowana przez Niemcy, Francję oraz Wielką Brytanię, sama renegocjowała ustalenia pakietu, „wprowadzając korzystne dla siebie rozwiązania”…

Na czym polega problem? Chodzi głównie o rok bazowy, od którego liczy się skalę redukcji emisji dwutlenku węgla. W konkluzjach Rady Europejskiej z 2007 roku tym rokiem był 1990, co dla Polski było bardzo korzystne, bo nasz kraj, likwidując ciężki przemysł po 1989 roku, automatycznie doprowadził do znacznej redukcji emisji gazów cieplarnianych. I właśnie na taki zapis zgodził się w marciu 2007 roku prezydent Lech Kaczyński. – Gdyby go pozostawiono [zapis o 1990 roku jako roku bazowym – T.C.], nie byłoby w ogóle kłótni o pakiet! Politycy zapewne byli przekonani, że nie ma się czym przejmować. Problemy zaczęły się w roku 2008, gdy UE jako rok bazowy zaczęła forsować rok 2005 – stwierdził w „Super Expressie” dr Marek Chabior, wiceprezes Stowarzyszenia Klimatologów Polskich. To w 2009 roku Europarlament przyjął skrajnie niekorzystną dla Polski wersję pakietu, w którym rok 2005 przyjęto za początek liczenia redukcji emisji CO2, co było wynikiem ustaleń przyjętych na szczycie Unii w grudniu 2008 roku. Co więcej, od 2008 roku Ministerstwo Środowiska, zamiast przeciwdziałać potencjalnym skutkom wejścia w życie pakietu, bezkrytycznie zaczęło go wdrażać!

Na skutek wdrożenia pakietu już w ciągu najbliższych lat dojdzie do skokowego wzrostu cen energii elektrycznej i ciepła, a co za tym idzie – znacznego obniżenia poziomu życia Polaków. Justyna Woźniak z Instytutu Górnictwa Politechniki Wrocławskiej ocenia, że cena energii elektrycznej z powodu konieczności wykupu pozwoleń na emisję CO2 w przypadku gospodarstw domowych zwiększy się o około 66 procent, a w przypadku przedsiębiorstw – o 36 procent. Polska gospodarka straci też kilkaset tysięcy miejsc pracy, głównie w tzw. branżach energochłonnych. Sam Donald Tusk szacuje koszt wprowadzenia pakietu na 60-80 mld zł…

jak uważa prof. Adam Gierek – potrzeba ograniczania emisji CO2 przestała być tematem wymagającym jakiejkolwiek wiarygodności naukowej. Stała się za to motywem politycznym inspirowanym interesami licznej grupy lobbystów. Jego zdaniem „ratujące klimat” regulacje to nic innego jak ukryty protekcjonizm ze strony niektórych państw Unii. Europa emituje około 10 procent światowego antropogenicznego dwutlenku węgla i wskaźnik ten ciągle maleje w miarę globalnego wzrostu emisji, głównie w krajach BRICS. – Nawet jeśli się przyjmie, że istnieje jakiś wpływ emisji CO2 na klimat, z czym generalnie się nie zgadzam, to 20 procent czy nawet 30 procent ograniczeń od tych 10 procent stanowi minimalny ułamek emisji globalnej, co w skali świata nie może niczego zmienić – pisze Gierek. W grudniu 2012 roku został przyjęty przez ONZ raport Międzynarodowego Panelu ds. Zmian Klimatycznych, który stwierdza, że głównymi czynniki zmian klimatycznych na Ziemi są zmiany promieniowania słonecznego i kosmicznego. Udział dwutlenku węgla w tzw. efekcie cieplarnianym szacuje się na 2-5 procent, z czego na działalność człowieka wypada zaledwie 1,23 procent! Oznacza to, że gdyby przyjąć najbardziej niekorzystne współczynniki, to obniżenie przez UE emisji CO2 o 30 procent oznacza, że działanie to zmniejszy efekt cieplarniany o… 0,001845 procent! Równocześnie zarzynając unijne gospodarki. Z kolei – jak wyliczył jeden z blogerów, zajmujący się tą tematyką – polskie elektrownie węglowe mają 0,00006-procentowy wpływ na ziemski klimat. Nie wspominając o tym, że coraz więcej naukowców jest zdania, iż bardziej od globalnego ocieplenia należy spodziewać się globalnego oziębienia.

Widać celem urzędników z Brukseli jest chyba całkowite zrujnowanie unijnej gospodarki, bo szykują jeszcze większe ograniczenia. Na drugi unijny pakiet energetyczno-klimatyczny składać się będą nowe cele redukcji emisji dwutlenku węgla do 2030 roku, nowe cele odnawialnych źródeł energii czy kompletnie oderwany od rzeczywistości i pozbawiony sensu program CCS (system wyłapywania i podziemnego magazynowania dwutlenku węgla). Plany UE na rok 2050 są jeszcze bardziej katastrofalne. Zdaniem Krajowej Izby Gospodarczej, koszty i skutki wprowadzenia unijnej „Energetycznej mapy drogowej 2050”, nad którą już pracuje Komisja Europejska, spowodują istotne pomniejszenie PKB, utratę rentowności wielu branż gospodarki (energetyka, hutnictwo, górnictwo, przemysł chemiczny, cementowy i wapienniczy, przemysł papierniczy, produkcja wyrobów z drewna i sprzętu AGD) i utratę 800 tysięcy miejsc pracy w Polsce…

całość tu: nczas.com

podobne tu: “Zimne słońce”, handel “pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

….psy się gryzą na podwórzu POszczekując na siebie na wzajem… a tym czasem Polaków czeka katastrofa ekonomiczna i degradacja cywilizacyjna ku uciesze zachodnich krajów, które wiedzą na czym polega „solidarność” interesów poszczególnych gospodarek w Europie – tj. na wyciąganiu dla siebie jak najwięcej kosztem pozostałych członków „wspólnoty”. W swej naiwności (nie używając ostrzejszych słów) ś.p. Lech Kaczyński przedłożył ową „solidarność” nad interes narodowy godząc się na (jak sam stwierdził) ryzykowną z punktu widzenia Polski politykę klimatyczną“. Wiedział doskonale że ryzykuje polską racją stanu a mimo to się zdecydował! I oczywiście można dziś spekulować o tym co by było gdyby Pan Tusk wynegocjował w dalszej fazie procedowania pakietu klimatycznego zapis o „1990 roku jako roku bazowym” ale to w wypadku samego pomysłu wprowadzania w Polsce jakiegoś „pakietu klimatycznego” o celach ewidentnie pauperyzacyjnych dla polskiej energetyki (która w 90%opiera się na węglu – o czym wszyscy DOSKONALE wiedzą) nie ma znaczenia! Jest to zwykłe mydlenie oczu i zrzucanie odpowiedzialności na innych za własne grzechy skrajnej niekompetencji… Nie może być żadnego usprawiedliwienia dla złoczyńcy, który dla zamaskowania swoich „dobrych intencji” przytacza „większe zasługi” innego złoczyńcy. Teraz mamy spektakl z donoszeniem na siebie i pokazywanie paluchem że „ten drugi wybił więcej szyb w oknach ode mnie więc jest gorszy i to jego wina” – toż to hipokryzja! Taka sama jak przy wprowadzaniu Polski do UE i podpisanie przez TEGO SAMEGO Prezydenta „cyrografu z Lizbony”… Żygać się chce… Precz z POPISem bo oba ośrodki zdrady są siebie warte…

…a wracając do problemu czyli do rzekomej „walki z globalnym ociepleniem” pisze lechly:

Pakiet klimatyczny
Odłóżmy na bok banały i herezje wypowiadane na temat globalnego ocieplenia przez niekompetentnych mentorów i przejdźmy do konkretów.
Załóżmy, że w roku 2020 pakiet klimatyczny 3 x 20 zostanie pomyślnie zrealizowany, wobec czego postarajmy sobie odpowiedzieć na proste pytania:
– co my właściwie osiągniemy wydając kilkaset mld euro?
– o ile zmniejszy się nam zawartość CO2 w atmosferze ?
– i jaki to będzie miało wpływ na klimat?
Obecna koncentracja CO2 w powietrzu wynosi około 394 ppm (cząsteczek CO2 w milionie cząsteczek powietrza) i wzrasta w tempie około 2 cząsteczek na rok, co można odczytać np: z krzywej Keelinga.
Stąd, zakładając słuszność hipotezy uznawanej przez IPCC, postarajmy się obliczyć, o ile uda się nam ograniczyć przyrost koncentracji CO2 w powietrzu w wyniku realizacji pakietu klimatycznego.
Posłużmy się tutaj analogią. Jeśli cała antropogeniczna (spowodowana przez człowieka) emisja CO2 powoduje przyrost koncentracji CO2 w powietrzu o około 2 cząsteczki ppm w ciągu roku, to redukcja o 20%, jak zakłada pakiet klimatyczny, tej części emisji CO2, która przypada na UE (11%) pozwoli zmniejszyć przyrost koncentracji CO2 w powietrzu o:
0,2 x 0,11 x 2 = 0,044 cząsteczki CO2 (ppm)
Czy redukcja koncentracji CO2 w atmosferze o 0,044 cząsteczki (ppm) w ciągu roku, może mieć jakikolwiek wpływ na klimat? (czyli obniżenie średniej temperatury atmosfery ziemskiej) Spróbujmy to ocenić również przez analogię. Według IPCC w ciągu 100 lat (1906 – 2005) średnia temperatura atmosfery ziemskiej wzrosła o 0,74 [st.C], a w tym czasie koncentracja CO2 w atmosferze wzrosła o około 110 cząsteczek (ppm)
Stąd proporcjonalnie, pomyślne zrealizowanie pakietu klimatycznego, pozwoli nam w roku 2020 na obniżenie średniej temperatury atmosfery ziemskiej o:
0,044 x 0,74 [st.C] / 110 = 0,0003 [st.C] Są to wielkości niezauważalne i wręcz niemożliwe do zmierzenia, tak, że twierdzenie KE, że pakiet klimatyczny służy ochronie klimatu można włożyć między bajki.
Powyższe obliczenia są porażające. Każdy, kto ma odwagę zaliczyć siebie do gatunku homo sapiens powinien wyciągnąć odpowiednie wnioski i odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy jest jakikolwiek sens wdrażać pakiet klimatyczny w oderwaniu od reszty świata?
Czy przyjmując pakiet klimatyczny nie naruszono prawa? Art.129.k.k.
“Kto będąc upoważnionym do występowania w imieniu RP w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją działa na szkodę RP podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat.”
mgr inż. Lech Łyscarz
mgr inż. Józef Łyscarz

…tymczasem Sahara się zieleni 😉 …Odys

rys. Buch

rys. Buch

Ziemkiewicz dla Fronda.pl o konwencji PIS czyli… Problemy realne, rozwiązania fatalne.


fragment:

Mówię z przykrością, ponieważ sięganie po socjalną demagogię, wygadywanie głupstw o tym jak to aparat państwa, które jest chore po prostu i które wymaga gruntownego odchudzenia i reformy, może odegrać taką rolę jak w Drugiej Rzeczpospolitej, budując COP i Gdynię. To są słowa źle świadczące, mówiąc delikatnie o politykach, którzy je wypowiadają. Myślę, że Jarosław Kaczyński doskonale wie, że nie jest to możliwe, ale ma też przekonanie, że do Polaków tak trzeba mówić, bo jak się powie coś normalnie to nie zrozumieją….

Czemu służyła konwencja Prawa i Sprawiedliwości?

To był element kampanii PiS-u mającej na celu odzyskanie elektoratu, który sam siebie definiuje jako centrowy. Cała ta konwencja krajowa nie była zrobiona pod kątem żelaznego elektoratu pisowskiego tylko pod kątem ludzi, którzy wyobrażają sobie PiS jako partię zafiksowana na pewnych sprawach. Chodziło o to by ich przekonać, że wcale tak nie jest. Dlatego nie było na konwencji wystąpienia Antoniego Macierewicza, który by pokazywał swoją multimedialną prezentację o tym, że tupolew z prezydentem Kaczyńskim na pokładzie rozpadł się 20 metrów nad ziemią i trzy osoby to przeżyły. Dlatego nie było mowy o ściganiu układu postkomunistycznego i w ogóle nie padło określenie WSI. Słowo „Smoleńsk” zostało wypowiedziane chyba raz w zupełnie innym kontekście. To jest swoją drogą zabawne, że wyraźnie pouczeni dziennikarze TVN właśnie tę wypowiedź wmontowali do materiału, chociaż zupełnie była ona marginalna.

Czym przyciągano ten elektorat centrowy?

Dużo mówiono o gospodarce. Ciekawy był panel na ten temat, ale też wyraźnie wciągano program PiS-u w populistyczny przekaz. Czyli mieliśmy powrót przeciwstawienia „Polski solidarnej”, „Polsce liberalnej”, akcentowanie programu narodowego tworzenia miejsc pracy, który jest moim zdaniem stertą głupstw socjalnych….

całośc tu: fronda.pl

podobne: Co „prawdziwa prawica” Kaczyńskiego szykuje dla przedsiębiorców i reszty Polaków

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

…Nareszcie Pan Ziemkiewicz stanął w obronie obywateli i ich własności oraz prawa do konkurowania z niewydolnym monopolem państwowym na gospodarkę… Pomysły PISu to czysta demagogia – kupa „chciejstw” za które „ktoś” przecież musi najpierw zapłacic! W pędzie do koryta PIS stratuje gospodarkę populistycznymi pomysłami.

 No i należy się jeszcze słówko komentarza na temat polskiego węgla który PIS teraz chce populistycznie ratowac (jak zapowiedziano na konwencji) z powodów jakie opisuję tu – Obama będzie walczył z “globciem”…polski węgiel zagrożony …na które to zagrożenie złożyły się m.in. nasza „odbytnośc” w UE (do której sam PIS namawiał) i ustępstwa jakie poczynił Pan Lech Kaczyński w geście „solidarności” wobec Pani Angeli Merkel godząc się na ryzykowną z punktu widzenia Polski politykę klimatyczną negocjowanego jeszcze w 2008 roku tzw. „pakietu klimatycznego”. Hipokryzja do n-tej potęgi! Unia nakłada na wydobycie węgla masę podatków związanych z “emisją CO2″… a pakiet klimatyczny, któremu przecież klaszczą (o zgrozo!) nasze (p)osły siedzące w Brukseli tylko dopełni dzieła – Ekoniezdary i ekozdrajcy z polskim paszportem. Można było tego wszystkiego uniknąc gdyby PIS i reszta „patriotów” nie wepchnęła Polski do UE i gdyby Pan Lech Kaczyński nie przedłożył „solidarności” z UE nad interes narodowy. Dziś mamy do czynienia z konsekwencjami tych „sukcesów” i z hipokryzją ludzi którzy uważają że mają moralne prawo kogokolwiek pouczac o gospodarce.

…Odys

polecam również: Obłudnicy z „pseudoprawicy”.

rys. Arkadiusz Gacparski

rys. Arkadiusz Gacparski

Obama będzie walczył z „globciem”…polski węgiel zagrożony.


1Obama walczy z globalnym ociepleniem

25.06.2013 (IAR) – Barack Obama przedstawił plan walki z globalnym ociepleniem i jego skutkami.

W przemówieniu na waszyngtońskim Uniwersytecie Georgetown Barack Obama oświadczył, że ocieplenie klimatu jest faktem. Dowodem na to są nie tylko badania naukowe, ale również rosnąca liczba klęsk żywiołowych.

„Amerykanie w całym kraju już płaca cenę bierności w formie wyższych składek ubezpieczeniowych, wyższych podatków oraz kosztów odbudowy zniszczeń i pomocy ofiarom klęsk żywiołowych” – dodał.

Obama ostrzegł, że niedługo na walkę z globalnym ociepleniem może być za późno.„Jako prezydent, jako ojciec i jako Amerykanin pragnę oświadczyć, że musimy działać”. Poinformował, że jego rząd wprowadzi federalne ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Zapowiedział też zwiększenie inwestycji w odnawialne źródła energii oraz wprowadzenie programów oszczędzania energii. Republikanie od razu skrytykowali propozycje Obamy twierdząc, że doprowadzą one do likwidacji wielu miejsc pracy.

…Republikanie widzą bowiem co się dzieje w Europie która oszalała na punkcie „eco” płacąc za to spowolnieniem i recesją w gospodarkach które w głównej mierze opierają swoją energetykę o węgiel… m.in. Polska. Więcej o tym megaoszustwie na którym ktoś jednocześnie zarabia w artykule Pana Wiktora Kobylińskiego – Oszustwo globalnego ocieplenia, fragment:

Oszustwem nie jest sam fakt istnienia globalnego ocieplenia. Na oszustwie oparty jest system propagandy, który głosi, jakoby obecne globalne ocieplenie było procesem nietypowym, groźnym dla ludzkości, że jest spowodowane przez dwutlenek węgla (CO2) emitowany przy spalaniu przez ludzi węgla. Oszustwem jest, jakoby w wyniku ocieplenia klimatu podnosił się poziom wody w oceanach – co miałoby skutkować zalewaniem nisko położonych obszarów Ziemi. Oszustwem jest pogląd, że człowiek może, zmniejszając zawartość CO2 w atmosferze, wpłynąć w sposób dający się zmierzyć na globalną zmianę jej temperatury. Ten system oszustwa związany z globalnym ociepleniem sprawia wrażenie, jakby stworzony został z niskich pobudek, aby obciążając niesłusznymi karami konsumentów energetyki konwencjonalnej – tym samym promować w sposób niezgodny z wolnym rynkiem, bezpieczeństwem energetycznym i zasadami ekologii energetykę jądrową. Autor stara się udowodnić, że obecne ocieplenie nie wynika z działań ludzi, ale spowodowane jest zwiększoną obecnie aktywnością Słońca i dotyczy całego Układu Słonecznego. Gdyby teza ta okazała się prawdziwa, wszystkich działań państw i organizacji wykorzystujących propagandę globalnego ocieplenia dla nakładania kar na energetykę konwencjonalną za emisję CO2, rzekomo powodującą to ocieplenie – należałoby zaniechać jako bezzasadnych i bezskutecznych, a niesłusznie pobrane kary trzeba by zwrócić. Nie można negować szkodliwych oddziaływań ludzi na środowisko, ale wytwarzanie CO2 w procesie spalania węgla do tych szkodliwych działań nie należy….

2Rośnie prawdopodobieństwo upadłości firm w sektorze węglowym – raport

25.06. Warszawa (PAP) – Rośnie prawdopodobieństwo upadłości firm w sektorze górnictwa węgla kamiennego – poinformowała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, powołując się na wyniki badań prowadzonych w ramach projektu Instrument Szybkiego Reagowania przez zespół prof. Jerzego Hausnera.

Zgodnie z komunikatem PARP dla pierwszej połowy 2013 r. wskaźnik zagrożenia upadłością dla branży węgla kamiennego i brunatnego wynosi 26,45 proc. i znajduje się w środkowej strefie – ostrzegawczej. Wyższą wartość wskaźnik przyjął w przypadku firm usługowych wspomagających górnictwo i wydobycie (38,59 proc.) oraz w dziale: pozostałe górnictwo i wydobycie (32,51 proc.).

Wyjaśniono, że prognoza jednocześnie wyznacza prawdopodobieństwo zagrożenia upadłością w pierwszym półroczu 2014 roku. Poinformowano, że obliczony w ramach projektu ISR wskaźnik zagrożenia upadłością ma trzy przedziały: 0-20 proc. – poziom niski (akceptowalny), 20-40 proc. – poziom ostrzegawczy oraz powyżej 40 proc. – poziom wysoki.

Według PARP dane dotyczące zagrożenia upadłością w sektorze węgla kamiennego mają istotne znaczenie dla perspektyw rynku pracy. W samym górnictwie węgla kamiennego pracuje bowiem ok. 122 tys. ludzi, a w całym sektorze górniczym co najmniej 140 tys. „Zespół prof. J. Hausnera prognozuje, że kondycja górnictwa węgla kamiennego będzie się pogarszać. Nie musi to oznaczać bankructw wielkich spółek górniczych, ale kłopoty – przynajmniej niektórych z nich – na pewno” – zaznaczono w komunikacie.

W informacji wskazano, że na zwałach kopalnianych są rekordowe ilości węgla – pod koniec marca 2013 r. blisko 8,4 mln ton, wobec 8,1 mln ton na początku roku oraz 3,8 mln ton w marcu 2012 r. Zaznaczono, że w ubiegłym roku wyniki finansowe kopalni węgla kamiennego bardzo się pogorszyły w porównaniu z 2011 r. Zysk netto zmalał z 3 mld zł do 1,7 mld zł.

Spółki węglowe mają też problem z utrzymaniem kosztów. Według danych Ministerstwa Gospodarki koszty ogółem wzrosły w pierwszym kwartale 2013 r. o 9,6 proc., w tym koszty produkcji węgla o 5,3 proc., jednocześnie spadają ceny surowca – średnia cena węgla, w odniesieniu do pierwszego kwartału 2012 r., spadła o 12,3 proc.

Zgodnie z prognozami zespołu Hausnera w III i IV kwartale 2013 spadek produkcji węgla sięgnie 5-10 proc., przy czym wartość ta dotyczy łącznie kopalni węgla kamiennego i brunatnego. Podkreślono, że kopalnie węgla brunatnego są ściśle powiązane z elektrowniami opalanymi tym paliwem i w związku z tym nieco mniej wrażliwe na zmiany koniunktury. Oznacza to, że w kopalniach węgla kamiennego sytuacja może być nawet gorsza.

PARP wskazała w komunikacie, że monitoring zmiany gospodarczej prowadzony jest co kwartał od 2011 roku przez zespół badawczy pod kierownictwem prof. Jerzego Hausnera, w ramach projektu Instrument Szybkiego Reagowania realizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Instrument Szybkiego Reagowania jest współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

źródło – stooq.pl

…to są efekty masy podatków nałożonych na „emisję CO2″… a pakiet klimatyczny, któremu przecież klaszczą (o zgrozo!) nasze (p)osły siedzące w Brukseli tylko dopełni dzieła – Ekoniezdary i ekozdrajcy z polskim paszportem. Więcej o istocie węgla dla naszej gospodarki tu – Czysty węgiel to tańsza energia – Stooq

…Odys

rys.  Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz