Ameryka otwiera zawory z ropą. Nord Stream 2 podzielił Europę. Reforma górnictwa to kontynuacja polityki poprzedniego rządu. Lokalne źródła energii (OZE). Znaczny spadek cen ropy na świecie (czemu nie w Polsce?)


„…W Kongresie USA uchylono po ponad 40 latach zakaz eksportu ropy. Został on wprowadzony po embargu OPEC, w roku 1975 przez administrację Geralda Forda, jako zabezpieczenie amerykańskich zasobów dla krajowego rynku.

Był to efekt ponad dwóch lat starań amerykańskiego przemysłu naftowego, gdy poruszano wszelkie możliwe mechanizmy władzy i opinii publicznej dla zniesienia zakazu. W amerykańskim stylu ubito interes poprzez powiązanie ustawy (tzw „omnibus”) z innymi regulacjami w ustawie budżetowej, przez co także zwiększono wsparcie rządu federalnego dla energii odnawialnej. Ulgi podatkowe dla tej energii zostały przedłużone. Przełamano w ten sposób opór Białego Domu, który zapowiedział, że zawetuje tę ustawę. Jednak w pakiecie z energią odnawialną prezydent ją podpisze.

Inicjator tej ustawy Joe Barton powiedział:

„Mamy najlepsze technologie, najlepszą ropę i za pewien czas przegonimy rosyjską ropą, przegonimy Saudyjczyków, Iran”.
„Jest wiele krajów, które chcą kupić ropę bardziej od Ameryki niż Rosji czy krajów OPEC.”
.
„We have the best technology, the best oil and over time we will drive out Russian oil we will drive out Saudi, Iranian”
„There are lots of countries that would rather get oil from the United States than Russia and many OPEC countries,”

Rzeczywiście, Amerykanie mają daleko posunięte plany związania ze sobą sojuszników, którzy zamiast rosyjskiej ropy, kupowaliby amerykańską. Są one bowiem, jak argumentują zwolennicy usunięcia zakazu „szantażowane przez Rosję dostawami ropy i muszą się podporządkować rosyjskiej polityce w zamian za ropę”.

całość tu: Ameryka otwiera zawory z ropą

podobne: : Rozmowy z USA i Kanadą ws. dostaw LNG. Terminal w Świnoujściu ukończony w 87 procentach. Odwierty poziome w łupkach w 2015 r., po zebraniu danych (czy wydobycie się opłaci?) i to: Więcej taniego gazu na rynku, rozbudowa infrastruktury LNG i śledztwo antymonopolowe mogą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu. polecam również: Azoty nie chcą rosyjskiego gazu… PGNiG w kłopotach i będzie negocjował z Gazpromem oraz: Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje a także: Skutki łupkowej rewolucji za oceanem. Tani gaz przypłynie z USA a Rosja dostanie po łapach

„…Komisja Europejska ustaliła, że jeśli Nord Stream 2 zostanie zbudowany, zależność od jednego dostawcy wzrośnie i skoncentruje 80 procent dostaw rosyjskiego gazu w jednym szlaku. Prowadziłoby to do dominacji Gazpromu na niemieckim rynku, poprzez wzrost udziałów do ponad 60 procent – przypomniał Tusk. Komisja dotąd nie podjęła decyzji w sprawie zgodności projektu z trzecim pakietem energetycznym.

Projektu broniły Niemcy. – To przede wszystkim propozycja biznesowa, dla której teraz musimy w sposób oczywisty stworzyć niezbędne ramy prawne – powiedziała Angela Merkel po szczycie. Do krytyki Nord Stream 2 przyłączyły się na szczycie południowe kraje, które straciły potencjalne zyski w związku z porzuceniem przez Gazprom projektu budowy magistrali południowej South Stream. Chodzi o Bułgarię, Węgry i Włochy.

– Dla Włoch, ale także Bułgarii i innych krajów, było bardzo ważne wyjaśnienie, dlaczego South Stream nie był możliwy do realizacji, a Nord Stream 2 jest – powiedział Tusk.

Włoski premier Matteo Renzi powiedział, że Europa musi mieć odwagę, by zablokować Nord Stream 2. Przyznał, że próbował opóźnić przyjęcie decyzji o przedłużeniu sankcji wobec Rosji właśnie dlatego, by temat rozbudowy gazociągu nie został pominięty na Radzie Europejskiej. – Niemcy i Holendrzy powiedzieli, że to tylko kwestia biznesowa, ale z naszego punktu widzenia w rozbudowie jest ważna polityczna wartość – powiedział.

Premier Węgier Wiktor Orban podkreślił, że omawiany na szczycie projekt miałby oddziaływanie strategiczne. Jeżeli powstanie, pozwoli Rosji na omijanie Ukrainy i utratę przez nią 2 miliardów dolarów rocznie zysków z tranzytu. Podkreślił, że pozwoliłby także na odcinanie dostaw gazu dla krajów zza dawnej Żelaznej Kurtyny.

…Czechy, Słowacja, Polska i Węgry apelowały o zapis o konkretnych celach: dywersyfikacja źródeł dostaw, zmniejszenie zależności od jednego dostawcy i zapewnienie nieprzerwanych dostaw. O ile to wyliczenie konkretyzowało oczekiwania wobec nowych projektów, to pod hasłem Unii Energetycznej można zmieścić wiele pojęć, z postulatem zmniejszania emisji CO2 poprzez większe zużycie gazu włącznie. Taka interpretacja wręcz faworyzowałaby Nord Stream 2.

…Polskie porty w Szczecinie i Świnoujściu zapowiadają odwołanie od decyzji sądu w Hamburgu w sprawie dwóch pierwszych nitek Nord Stream. Zaskarżyły projekt za blokowanie potencjalnego rozwoju żeglugi, ze względu na wkopanie ich zbyt płytko. Pomimo politycznej deklaracji Merkel, o gotowości do przebudowy gazociągu, nie doszło do tego. Sąd uznał, że nie ma podstaw do kwestionowania Nord Stream. Jeżeli wyższa instancja nie pomoże, porty mają skierować sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu, co grozi długotrwałą i niedającą dużych nadziei walką prawną. Jest to jednak sposób na zwiększenie nacisku na Niemcy.

…Jeżeli kanclerz Niemiec nie przestanie udawać, że jest to projekt czysto biznesowy, scenariusz pisany w Moskwie może się spełnić. Ta inwestycja to uderzenie w unijne regulacje, priorytety i politykę energetyczną Wspólnoty. Jej dalsza obrona przez Niemcy będzie dalej osłabiać, i tak nadwątloną, jedność Unii Europejskiej. Problem polega jednak na tym, że Merkel słabnie w kraju i nie może ryzykować zaogniania relacji z głównymi lobbies, na czele z przemysłowym, który wspiera Nord Stream 2, jeżeli chce chronić swą sztandarową inicjatywę, czyli politykę otwarcia na migrantów. Izolowanie Niemców w Unii Europejskiej może także wzmocnić tendencje do unilateralnej polityki w relacjach z Rosją, a zatem przynieść w sprawie gazociągu efekty odwrotne od oczekiwanych. Razem z Niemcami zmagać się z polityką energetyczną Rosji jest źle, ale bez nich jeszcze gorzej. Taktyka rosyjska polegająca na zastosowaniu rzymskiej maksymy: divide et impera – sprawdza się po raz kolejny.”

całość tu: Nord Stream 2 podzielił Europę

„…Nord Stream 2 nie jest formą dywersyfikacji szlaków dostaw gazu do Unii Europejskiej. Projekt ma na celu coś dokładnie przeciwnego. Ma skoncentrować więcej gazociągów w istniejącym korytarzu eksportowym do Niemiec – pisze Korczemkin.

– W ostatnich 15 latach Rosja wybudowała dwa gazociągi eksportowe (Jamał-Europa i Nord Stream), zdolne do transportu 85 mld m3 gazu ziemnego rocznie do Niemiec. Nord Stream 2 doda kolejne 55 mld m3 rocznie. Po jego uruchomieniu ponad 90 procent eksportu gazu z Rosji do Unii Europejskiej będzie docierać przez Niemcy – wylicza.

– Ostatniej zimy Moskwie nie spodobały się rewersowe dostawy gazu z UE na Ukrainę, więc Gazprom „ukarał” Europę poprzez zmniejszenie dostaw na Zachód. Proszę wyobrazić sobie, co może się stać, jeśli Nord Stream 2 będzie już działał, a niemiecki sąd wyda wyrok na korzyść byłych udziałowców Jukosu, albo niemiecka kanclerz zrobi coś, co nie spodoba się na Kremlu? – ostrzega autor komentarza…”

źródło: Nord Stream 2 nie da większego bezpieczeństwa dostaw gazu do Europy. Rosja zmieni system podatkowy, by wesprzeć wydobycie ropy

podobne: Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji. oraz: Putin zdenerwował się na Ukrainę. South Stream dzieli Europę.

„…Czas na blokowanie Nord Stream był przed i w trakcie budowy pierwszych dwóch nitek. Polska zadowoliła się wtedy słowem danym przez Niemcy. Precedens Nord Stream jednak już się pojawił, a trzecia i czwarta linia być może powstaną. Odpowiedzią ma być terminal LNG. Daje nam dostęp do światowego rynku, elastycznych umów i pozwala projektować współpracę regionalną przy wykorzystaniu obiektu, na przykład przy wykorzystaniu mechanizmu wspólnych zakupów. O ile połączenia gazociągowe z krajami Unii Europejskiej są w pierwszym rzędzie alternatywą z punktu widzenia ceny, to terminal w Świnoujściu jest jedynym w pełni niezależnym od innych państw źródłem dostaw surowca, a więc jest kluczowy dla bezpieczeństwa energetycznego. Z tego powodu najważniejszym polem bitwy o bezpieczeństwo gazowe Polski pozostaje nasze podwórko. W 2022 roku kończy się obecna umowa gazowa i wtedy może dojść do poważnej zmiany w relacjach gazowych naszego kraju z Rosją. Obecny rząd RP zapowiada wręcz stopniową rezygnację z rosyjskiego surowca na korzyść LNG. Do tego czasu terminal w Świnoujściu musi być rentowny i gotowy do rozwoju importu gazu skroplonego. Polska potrzebuje decyzji odnośnie umocowania obiektu w gospodarce, efektywnego wykorzystania dostępnej tam przepustowości, współpracy z kupcami gazu w regionie oraz dostawcami z całego świata. Warunki rynkowe sprzyjają renegocjacji kontraktów z rosyjskim Gazpromem i katarskim Qatargas. Możliwe jest także pozyskanie nowych dostawców. Przykładem mogą być Statoil lub Cheniere Energy. Pierwszy oferuje elastyczne umowy spotowe. Drugi proponuje swoim klientom umowy długoterminowe uniezależnione od wartości ropy naftowej (jak kontrakt z Gazpromem), zależne od cen Henry Hub – giełdy gazu w USA, gdzie ceny sięgają 11-letniego minimum.”

całość tu: Walka z Nord Stream 2 nie zastąpi konsekwentnej polityki gazowej

…dwie uwagi. Należy pamiętać o tym że ceny LNG na rynkach światowych to jedno a ceny w kontraktach jakie Polska podpisała (póki co z Katarem) lub podpisze z potencjalnymi sprzedawcami tego paliwa to drugie, bo one niestety znacznie odbiegają od cen spotowych na naszą niestety niekorzyść. Dodając do tego kolejne nitki gazociągu północnego, które mają być poprowadzone po dnie Bałtyku w taki sposób że uniemożliwią w przyszłości wpływanie do portu większych jednostek transportowych LNG, należy się liczyć z brakiem obniżenia cen transportu gazu do Świnoujścia w przyszłości. Reasumując – ciężko jest negocjować niższe ceny z Gazpromem skoro nie będziemy mogli kupić go taniej na innych rynkach. Tymczasem polskiej gospodarki nie stać na gwałtowne odcięcie od źródła tańszego gazu, chyba że rzeczywiście uwolniony specjalnie dla sojuszników z Europy amerykański gaz, będzie nam sprzedawany po wyjątkowo niskiej cenie która zrekompensuje koszt jego przetransportowania z USA (czy Kanady) do Europy… (Odys)

podobne: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie. oraz: raport NIK w sprawie gazoportu ujawnia bałagan, bomba górnicza i gazowa (PGNiG traci polski rynek). i to: Luka w prawie dotycząca spółek poszukujących surowców. Niemcy sprzedadzą Rosjanom koncesje i zbiorniki gazu. a także: Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji. polecam również: Łupią nas na tym gazie niemiłosiernie! Porozumienie PGNiG i Qatargas w sprawie dostaw LNG to żaden sukces! Polski lobbing energetyczny w Brukseli. Wraca sprawa kary finansowej za niewdrożoną dyrektywę o OZE. i jeszcze:  Rosja może zmienić kierunek tranzytu ropy naftowej wydatnie pomaga jej w tym Ukraina (Naftohaz twierdzi że zapewni dostawy na zachód).

„…Z danych Agencji Rozwoju Przemysłu wynika, że po trzech kwartałach 2015 r. sektor górnictwa węgla kamiennego zanotował stratę blisko 1, 7 miliarda złotych. W ubiegłym roku kopalnie straciły ponad 2,2 mld złotych. Podczas sejmowego wystąpienia wiceminister energii, Grzegorz Tobiszowski podkreślił, że ustawa nie zakłada zamykania kopalń. Polityk podkreślił, że nie ma mowy o wygaszaniu kopalń tylko o wyciszaniu ich części. Tobiszowski wyjaśnił, że to pierwsze polega na zamykaniu, a drugie na ograniczaniu działalności niektórych jednostek związanych z poszczególnymi kopalniami. Wiceminister Tobiszowski dodał, że regulacja ma odciążyć finansowo kopalnie. Te części kopalń, które nie są związane z wydobyciem węgla i przynoszą straty mogłyby być przekazane do SRK, odciążając finansowo zakłady…”

całość tu: Reforma górnictwa to kontynuacja polityki poprzedniego rządu.

podobne: Rząd planuje zamknięcie 4-5 kopalń kosztem do 2 mld zł. Tomasz Cukiernik: Prywatyzować a nie likwidować! a także: Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO? oraz: Reforma systemu handlu emisjami CO2 to gwóźdź do trumny polskiego przemysłu? Polityka klimatyczna UE to brudna gra o pieniądze. Dlatego polski węgiel leży na hałdach. i to: Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE. polecam również: Polityka energetyczna Polski.

„…wokół OZE powstało wiele mitów. Zwolennicy naciągają możliwości, a przeciwnicy je nie doceniają.  Aby dowiedzieć się jak jest naprawdę należy poznać podstawy co wiąże się z większą dawką teorii. Biomasa i fotowoltaika jako najbardziej opłacalne zasługują na odrębne wpisy więc w poniższym tekście zostaną potraktowane po macoszemu.

Wiatr. Moc wiatraka zależy od powierzchni zataczanej przez łopaty, gęstości powietrza oraz prędkości wiatru podniesionej do trzeciej potęgi. Pierwszy parametr podobnie jak sprawność urządzenia zależy od konstrukcji wiatraka, a drugi zmienia się nieznacznie. Pozostaje trzeci, kluczowy dla tego źródła energii. Moc wiatraka najczęściej podaje się dla wiatru wiejącego z prędkością 12 m/s (silny, głośno szumiący). Ale nawet w dobrym miejscu średnia prędkość wiatru na wysokości dostępnej dla przydomowych elektrowni nie przekracza 6 m/s (umiarkowany wiatr rozwijający flagi). Ponieważ moc jaką może dostarczyć wiatrak zależy od szybkości wiatru podniesionej do 3-ej potęgi 2x szybszy wiatr niesie 8x większą moc.

Jeżeli przykładowo kupimy wiatrak o mocy 8 kW (przy 12 m/s) to po zamontowaniu obok w/w domu najczęściej będziemy mieli 8x mniej czyli 1 kW. Rzadziej będzie  wiało 5 m/s i 7 m/s, 4 m/s i 8 m/s itd. Wykres prędkości wiatru jest zbliżony do krzywej dzwonowej i im dalej od średniej tym rzadsze zjawisko, brak wiatru jest równie mało prawdopodobny jak potężna wichura. 6 m/s dotyczy miejsca o dobrych parametrach czyli na wybrzeżu lub na Mazurach, nie zasłoniętego przez drzewa lub budynki oraz na wzniesieniu.

W gęsto zabudowanym terenie o słabej wietrzności można spodziewać się średniej w okolicy 3 m/s (lekki wiatr poruszający liście) co oznacza 1/64 mocy nominalnej. 8kW wiatrak przy 3 m/s może dać zaledwie 1/8 kW. W praktyce z 1 kW mocy zainstalowanej przydomowa elektrownia wiatrowa może wytworzyć od 100 kWh do 1000 kWh rocznie. Ponieważ cena energii waha się w granicach 30-60 gr/kWh w/w elektrownie zaoszczędzą od 30-300 zł w przeliczeniu na gaz lub prąd w II-ej taryfie do 60-600 zł w przeliczeniu na prąd całodobowy. Po szybkim przeglądzie cenników wychodzi mi, że minimalna cena 1 kW mocy (przy 12 m/s) wynosi ok. 2 tys zł przez co inwestycja w ten rodzaj energii bez uprzedniego pomiaru szybkości wiatru może okazać się bardzo nietrafiona. W gęsto zabudowanym terenie wiatrak będzie się amortyzował kilkadziesiąt lat! Osobom chcącym zgłębić temat polecam wpis Jak oszacować uzysk energii  na blogu solaris18  traktującym o OZE. Warto też przeczytać komentarze bo jest w nich wiele cennych wskazówek.

Uważam, że przydomowe wiatraki mają sens jedynie tam gdzie nie ma dostępu do sieci i gdzie służą do wspomagania PV. Wyjątkiem są małe i tanie konstrukcje które będą traktowane jako hobby, a nie inwestycja sensu stricte. Ale w tym wypadku polecałbym raczej budowę, więc napiszę parę słów o różnych konstrukcjach. Najpopularniejsze są wiatraki o poziomej osi obrotu wśród których królują o profilu „lotniczym”. Mają one wiele zalet jak bardzo wysoka sprawność przy względnie małej materiałochłonności. Największą wadą jest bardzo duża wrażliwość na zakłócenia przepływu powietrza więc w terenie zabudowanym mogą działać dużo gorzej. Na dodatek są dosyć hałaśliwe, a ich amatorska budowa jest bardzo trudna. Wiatraki wielo łopatowe zwane amerykańskimi mają  mniejszą sprawność ale za to są proste w budowie.
Osobną kategorię wiatraków stanowią te o pionowej osi obrotu. Ich największą zaletą jest całkowita niezależność od kierunku wiatru, a konstrukcja o profilu „lotniczym” typu Darrieusa ma wysoką sprawność. Niestety ten wiatrak ma problemy z samodzielnym startem. Z tego powodu często stosuje się  hybrydę z  innym typem o pionowej osi – wiatrakiem Savoniusa. Ma on niską sprawność i dużą materiałochłonność ale za to całą masę zalet. Przede wszystkim pracuje bezszelestnie, możemy usłyszeć co najwyżej pracujący generator i łożyska. Potrafi wykorzystać wiatr bez względu na to jak bardzo jest zawirowany. Na dodatek ten typ łatwo poddaje się „obróbce estetycznej”, widziałem zdjęcia naprawdę bardzo ładnych Savoniusów. Dla majsterkowiczów największą zaletą będzie łatwa budowa. Wystarczy jakaś wolnoobrotowa prądnica i dwie przecięte beczki (w tym wypadku trudno mówić o estetyce, ale na bezludziu…).  Nie trzeba budować masztu, bo jak wspomniałem wykorzysta każdy podmuch wiatru a  niższą sprawność związaną z pracą tuż przy ziemi można nadrobić większą powierzchnią.

Osoby które zdecydują się na zakup wiatraka powinny zwrócić szczególną uwagę na następujące parametry:

  • Moc zainstalowana określa maksymalną moc elektryczną jaką da się uzyskać z elektrowni. Większa szybkość wiatru nie powoduje jej dalszego przyrostu.
  • Moc nominalna. Najlepiej jak jest określona dla 12 m/s bo większość producentów tak właśnie podaje. Jeżeli odnosi się do innych prędkości wiatru inne modele należy porownywać dla podanej prędkości lub znaleźć w charakterystyce moc dla 12 m/s
  • Startowa prędkość wiatru określa kiedy nasz wiatrak zacznie produkować prąd. Ma ona szczególne znacznie tam gdzie słabo wieje. Jeżeli np. średnia prędkość wiatru jest równa startowej to przez około pół roku wiatrak będzie
    stał nieruchomo.

Przy okazji obalę mity dotyczące wykorzystania mocy zainstalowanej. W Polsce dla zawodowych elektrowni wiatrowych wynosi ok. 25% co wielu interpretuje jako „nie produkują prądu przez 3/4 roku”. Każdy kto przeczytał tekst już wie, że to nieprawda: wiatrak pracuje większą część roku ale z różną mocą. Kolejny mówi, że „w Polsce wiatraki wykorzystują 25% mocy bo za słabo wieje”. Wystarczy pomyśleć co by się stało gdyby wszystkie zainstalowane wiatraki miały identyczną konstrukcję i 2x mniejsze generatory? Takie elektrownie osiągnęłyby max moc przy ok. 10 m/s, przy czym do tej prędkości dawałyby dokładnie tyle samo energii co wcześniej. Przy 11 m/s wyprodukują ok. 75% energii w
porownaniu z poprzednią prądnicą, a powyżej 12 m/s generowałyby 2x mniej prądu. Jak wiadomo im silniejszy wiatr tym rzadziej występuje więc w przybliżeniu ta zmiana dałaby 2x lepsze wykorzystanie mocy, a produkcja prądu  zmniejszyłaby się nieznacznie. Jak widać ten współczynnik zależy głównie od przyjętych rozwiązań konstrukcyjnych.

Słońce. Najważniejszym parametrem określającym wydajność kolektorów jest współczynnik emisji e. Określa on ilość energii wyemitowanej w postaci promieniowania podczerwonego w porównaniu do ciała doskonale czarnego o tej samej temperaturze. Dla większości kolektorów wynosi od 0.05 do 0.1. Drugim parametrem jest współczynnik przenikania ciepła kolektora U który dla próżniowych (rurowych) ma pomijalną wartość. Jednak tym co określa osiągi kolektorów słonecznych nie są w/w współczynniki ale warunki pracy. Poza oczywistymi jak ustawienie względem Słońca szczególnie ważna jest temperatura…” 

o pozostałych źródłach energii odnawialnej tu: Lokalne źródła energii (na co można liczyć i w jakim stopniu)

podobne: Transformacja polskiej energetyki da bezpieczeństwo bez wzrostu cen. „Puls Biznesu”: Rząd chce rozdać węgiel bogatym. oraz: OZE i mikroźródła. Mamy szansę na najnowocześniejszą energetykę rozproszoną. i to: Nie będziemy mogli wytwarzać energii w domach czyli… nie dla psa kiełbasa a także: Polska nie będzie rozbudowywać mocy energetyki węglowej. Nowelizacja ustawy o OZE. i jeszcze: Nauka: Ogniwa słoneczne nowej generacji bliżej dzięki badaniom Polki.

„…Jeszcze do 2009 r. akcyza i opłata paliwowa wynosiły w sumie niecałe 1,15 zł/litr. Teraz jest to ponad 1,45 zł/litr. Biorąc pod uwagę, że ta różnica jest jeszcze powiększana przez podatek VAT, dodatkowe obciążenia fiskalne w detalu są o prawie 40 gr wyższe niż w poprzedniej dekadzie.

Inaczej natomiast wygląda sytuacja z popularną bezołowiówką. Przez ostatni miesiąc cena PB 95 na rynku ARA kształtuje się w przedziale 1,03-1,20 zł/litr. Są to podobne wartości, które były obserwowane od lutego do marca 2009 oraz w pierwszych dwóch miesiącach 2007 r. Wtedy na polskim rynku hurtowym cena PB 95 bez obciążeń fiskalnych wynosiła ok. 1,35 zł. Teraz natomiast jest to ok. 1,65 zł. Te 30 gr różnicy netto oznacza prawie 40 gr wyższą cenę brutto przy dystrybutorze, niż wynikałoby to z normalnej zależności ceny hurtowej od globalnych uwarunkowań rynkowych.

PB 95 za darmo, a my płacimy 3 zł/litr

Biorąc pod uwagę, że hurtowa cena ON wraz opłatą paliwową i akcyzą kształtuje się na poziomie 3,05 zł netto, można oczekiwać, że niedługo większość kierowców powinna płacić za diesla w okolicach 3,9-4 zł z podatkiem VAT. Znacznie trudniej będzie znaleźć benzynę bezołowiową poniżej granicy czterech złotych, gdyż jej hurtowa cena wynosi około 3,3 zł, mimo że przy obecnej sytuacji na światowym rynku paliw nie powinna przekraczać 3 zł.

Na koniec należy jeszcze zauważyć jedną ciekawą zależność. Biorąc pod uwagę, że obecna różnica pomiędzy ceną PB 95 w krajowym hurcie i na rynku ARA wynosi 60 gr za litr, to nawet gdyby benzyna na świecie była za darmo, to i tak płacilibyśmy ok. 3 zł za litr.

Wynika to z prostej kalkulacji. Zakładamy, że cena gotowego paliwa bezołowiowego ARA 95 na świecie wynosi zero. Dodajemy do tego obecną różnicę między polskim hurtem i ARA 95 w wysokości 60 gr. Dalej dokładamy stałą akcyzę w wysokości 1,54 zł oraz opłatę paliwową w kwocie 13 gr. Dostajemy więc 2,27 zł. Do tego dochodzi średnia marża detaliczna w wysokości 16 gr (dane POPiHN za 2014 r.). Tym sposobem cena netto PB 95 to około 2,43 zł/litr. Na koniec należy oczywiście dodać 23 proc. podatku VAT. W rezultacie dostajemy finalną kwotę w okolicach 3 zł/litr. (Marcin Lipka, analityk Cinkciarz.pl)

całość tu: Nawet gdyby benzyna na świecie była za darmo, to Polacy płaciliby 3 zł/litr

podobne: Energia: Mało używamy drogo zapłacimy. Polska w pułapce „średniego dochodu” ale „The Economist” nas chwali. Michalkiewicz o tym co nas oblazło. oraz: Stanisław Tymiński: Polski Frankenstein… i co dalej z tą Polską? Jak to co! Walka ze swobodą gospodarczą, nowy podatek na paliwa i „składka” ZUS do góry. i to: Zdrożeją pozwolenia na emisję CO2, w górę pójdzie opłata paliwowa…

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Reklamy

Szczesniak o polityce energetycznej czyli „nowy projekt” w którym wszystko zostaje po staremu przez co w nowym roku będzie drożej. Amerykanie częściowo znoszą zakaz eksportu ropy.


1. Polityka energetyczna – nowy projekt.

„Państwo powinno mieć klarownie ustalone kierunki rozwoju, wiedzieć, dokąd zmierza, jakimi środkami ma zamiar osiągnąć ten cel, jak długo będzie to trwało. I oczywiście realizować te plany. To dość oczywiste, szczególnie gdy dotyczy strategicznej dziedziny, jaką jest energia. To przecież fundament rozwoju kraju, podstawa struktury i rozwoju gospodarki, a więc i dobrobytu mieszkańców. Polscy politycy wciąż powtarzali, że to już „koniec taniej energii”, wspierani są przez tych, którzy mówią bez ustanku „energia musi kosztować”. Jednak w tak podziwianym przez nich amerykańskim fenomenie gazu łupkowego – okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Tania energia i proszę – mamy inwestycje, produkcję przemysłową, dobrze płatne miejsca pracy.

Z tych zaoceanicznych sukcesów nasi rządzący pobrali tylko jedną lekcję, że ten tani amerykański gaz musimy (z naciskiem na słowo „musimy”) kupić. I to niezależnie od faktu, że po przebyciu oceanu nie będzie już tak tanio, wręcz przeciwnie – będzie bardzo drogo. Nie odrobili natomiast lekcji, że tania energia napędza gospodarkę. Taką potęgę jak amerykańska, ale również startującego do światowego poziomu chińskiego smoka, który dla szybkiego rozwoju musiał (z naciskiem na słowo „musiał”) mieć tanią energię. I ma ją – głównie z węgla, który u nas powoli dogorywa swego żywota, choć jesteśmy monopolistą węgla kamiennego w Unii (85% zasobów).

Widać to niestety po nowej Polityce Energetycznej Polski, której projekt pokazano publicznie 14 sierpnia. Okres wakacyjny, więc żeby za długo nie deliberować, ograniczono termin konsultacji do 1 września. Na dodatek Polityka obejmuje okres prawie 40 lat, gdyż obecne planowanie ma być do 2050 roku. Polityka na 40 lat i 2 tygodnie na dyskusję!

Planowanie na tak długi okres jest zajęciem bardzo przyjemnym. Większość z nas, ludzi w sile wieku – tego czasu nie dożyje, więc trudno będzie zweryfikować prognozy i słuszność przyjętej polityki.

Ale już dzisiaj widać, że sama istota tej strategii jest błędna. Bo choć dokument deklaruje jako cel główny „tworzenie warunków do stałego i zrównoważonego rozwoju gospodarki narodowej”, nie ma jednak nadziei, żeby nas do tego przybliżał. Jak ma bowiem to zapewnić, skoro zamiast obniżaniem jej kosztów, więc wykorzystywaniem najtańszych źródeł energii (czyli węgla), zajmuje się po pierwsze bezpieczeństwem (wiadomo „musi kosztować”), po drugie efektywnością energetyczną (wiadomo – koszty) i po trzecie – środowiskiem (też – koszty).

Więc jaki rozwój gospodarki, gdy po drodze same koszty?”

źródło: szczesniak.pl  poprzednio: Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje

polecam również: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej? oraz: Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla.

…i ktoś te koszty będzie musiał ponieść…

2. Nasze rachunki za prąd i gaz w tym roku.

01.01.2015 (IAR) – W nowym roku wzrosną nasze rachunki za energię elektryczną, natomiast za gaz będą mniej więcej takie same jak w 2014 roku.

I w jednym i w drugim przypadku najbardziej rosną opłaty za dystrybucję. Ma to związek z niezbędnymi inwestycjami w energetyce – tłumaczy rzeczniczka Urzędu Regulacji Energetyki Agnieszka Głośniewska. Wyjaśnia, że w przypadku energii elektrycznej średnie podwyżki wyniosą od 1 do 2 złotych miesięcznie. Zaznacza, że jeśli chodzi o gaz – to ceny samego surowca spadły, natomiast obniżki „skonsumują” wyższe opłaty dystrybucyjne.

Taryfy na energię elektryczną i gaz dla gospodarstw domowych obowiązują do końca 2015 roku.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/K.P./dabr

źródło: stooq.pl

podobne: Energia: Mało używamy drogo zapłacimy. Polska w pułapce „średniego dochodu” ale „The Economist” nas chwali. Michalkiewicz o tym co nas oblazło.

3. Amerykanie idą na wojnę. Koniec monopolu OPEC?

„…Jak donosi „Daily Telegraph”, Amerykanie częściowo znoszą zakaz eksportu surowca wydobywanego w ich kraju. To oznacza, że załamać może się monopol krajów zrzeszonych w OPEC.

Jak przypomina brytyjska gazeta, decyzja o na razie częściowym, a w przyszłości być może całkowitym zakazie sprzedaży ropy poza USA jest bezprecedensowa. Prawo amerykańskie zabrania eksportu od 40 lat – powód to zachowanie bezpieczeństwa energetycznego. Po wtorkowej decyzji Departamentu Handlu, na razie sprzedawać surowiec może tylko część firm. Nie ujawniono ile ich jest dokładnie.

Już jednak część ekspertów wyliczyło, że eksport z USA w połowie 2015 roku sięgnąć może nawet 0,5 mln baryłek dziennie – to 2,5 raza więcej niż obcnie. „Daily Telegraph” zwraca uwagę, że sama decyzja oraz szacunki City Group sprawiły, że ropa gwałtownie potaniała aż o 2 proc.

I jest to dopiero zapowiedź kolejnych obniżek, a nawet wojny cenowej. Zwiększony eksport sprawi, że niskie ceny surowca mogą się jeszcze długo utrzymać. Przypomnijmy, że OPEC w ostatnim czasie już kilka razy informował, o braku powodów do zmniejszenia wydobycia. Eksperci zwracali uwagę, że w ten sposób chce doprowadzić do wyeliminowania z rynku amerykańskiej ropy z łupków, która jest droższa w wydobyciu od tej z Kataru czy Arabii Saudyjskiej.

Amerykanie, zdaniem „Daily Telegraph” podjęli rękawicę. I choć w ostatnich latach zdarzały się częściowe zwolnienia z zakazu eksportu, to tym razem gazeta prognozuje, że może dojść do całkowitego zdjęcia embargo. Dzięki temu USA dołączą do największych eksporterów strategicznego surowca.”

źródło: biztok.pl

podobne: Skutki łupkowej rewolucji za oceanem. Tani gaz przypłynie z USA a Rosja dostanie po łapach i to: Grupa Wyszehradzka apeluje do Kongresu o przyspieszenie eksportu gazu.

USA, gaz, LNG

Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje


„…Strategicznym zadaniem na rzecz bezpieczeństwa energetycznego jest uruchomienie wydobycia surowców energetycznych z krajowych złóż niekonwencjonalnych, rozwój infrastruktury sieciowej i wytwórczej w oparciu o paliwa węglowe, jądrowe i gazowe oraz zapewnienie zróżnicowanego dostępu do źródeł i dróg dostaw surowców energetycznych – podsumowują autorzy Strategii. – Kluczowa jest liberalizacja rynków energii oraz tworzenie warunków dla realizacji inwestycji w sektorze energetycznym. Istotnym elementem polityki państwa będzie zapewnienie stabilności dostaw oraz integracja systemów energetycznych z państwami członkowskimi UE.

Budowa bezpieczeństwa energetycznego ma odbywać się w ramach jednego z „podsystemów gospodarczych”.

Do priorytetów przygotowawczych określających kierunki rozwoju i doskonalenia bezpieczeństwa energetycznego Polski Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP zalicza (w nawiasach mój komentarz):

  1. uruchomienie przemysłowego wydobycia gazu ziemnego ze złóż niekonwencjonalnych, w tym opracowanie technologii wydobywczej dostosowanej do specyfiki krajowych złóż tego surowca (chodzi o gaz łupkowy, którego wydobycie przemysłowe miało ruszyć w 2015 roku ale niestety tak nie będzie),
  2. rozbudowę sieci przesyłowych i magazynów do przesyłu dodatkowych ilości gazu ziemnego do odbiorców krajowych i zagranicznych (zwiększenie mocy magazynów, która obecnie wynosi 2,6 mld m3 czyli 1/5 zapotrzebowania wynoszącego ok. 15 mld m3 rocznie),
  3. budowę regionalnego centrum dystrybucyjno-magazynowego gazu ziemnego na terytorium Polski.
  4. rozbudowę terminala LNG o kolejne możliwości regazyfikacyjne (Belweder postuluje budowę trzeciego zbiornika zwiększającego przepustowość obiektu z 5 do 7,5 mld m3 rocznie, przewidzianą jako opcję),
  5. rozbudowę istniejących i nowych połączeń gazowych w ramach Grupy Wyszehradzkiej w celu budowy regionalnego rynku gazu.
  6. Kontynuację prac na rzecz zróżnicowania źródeł dostaw ropy naftowej, w tym komercyjnej realizacji projektu dotyczącego importu surowca z rejonu Morza Kaspijskiego (chodzi szczególnie o ropociąg Odessa-Brody Gdańsk, Belweder próbuje wskrzesić ten przekreślony politycznie projekt),
  7. wsparcie dla uruchomienia przemysłowego wydobycia ropy naftowej ze złóż niekonwencjonalnych w Polsce (po gazie łupkowym Strategia wspomina o ropie łupkowej, która często towarzyszy złożom gazu niekonwencjonalnego).
  8. modernizację systemu magazynowania, przesyłu i dystrybucji ropy naftowej i paliw w kraju
  9. planowane polepszenie parametrów terminalu naftowego (jak w przypadku gazoportu, zwiększenie mocy).

Zdaniem autorów dokumentu „istotna jest przebudowa sektora wytwarzania energii elektrycznej, z uwzględnieniem priorytetu, jakim jest wykorzystanie krajowych złóż nośników energii pierwotnej (węgiel kamienny, brunatny i gaz,w tym ze złóż niekonwencjonalnych) oraz energetyki jądrowej. W tym celu koniecznym jest zapewnienie wsparcia państwa dla długoterminowych, kapitałochłonnych inwestycji w nowe moce w elektroenergetyce”.

Jest to deklaracja poparcia dla inwestycji w energetykę konwencjonalną oraz utrzymania dofinansowania do inwestycji jak Elektrownia Opole. Priorytetem ma być wykorzystanie dominujących w Polsce złóż a nie np. transformacja energetyczna jak Energiewende w Niemczech.

– Bezpieczeństwo państwa wymaga międzyresortowej koordynacji, z uwzględnieniem podziału kompetencji w Radzie Ministrów w zakresie polityki energetycznej oraz zapewnienia wpływu państwa na jej realizację przez przedsiębiorstwa energetyczne, co umożliwi szybką i skuteczną reakcję w przypadku pojawienia się zagrożeń na rynkach energetycznych – czytamy w dokumencie. Jest to apel o skoordynowanie pracy ministerstw współodpowiedzialnych za energetykę, między którymi rozrzucono określone kompetencje w sektorze: ministerstwa gospodarki, środowiska, skarbu, finansów i spraw zagranicznych. Fundamentem koordynacji mógłby być pełnomocnik rządu do spraw energetyki a, według mnie, najlepiej ministerstwo energetyki, być może utworzone na bazie ministerstwa gospodarki. – Za realizację są odpowiedzialni ministrowie, urzędy centralne, wojewodowie, samorząd i inne podmioty zależnie od zagadnienia – jest napisane dalej. Jeżeli odpowiedzialność za wdrożenie strategii będzie rozproszona, to skutki będą tak opłakane jak reformy polskiej energetyki będące obiektem sporów międzyresortowych na czele z prawem geologicznym i górniczym dla sektora łupkowego.

– Konieczne jest zachowanie przez państwo kontroli nad kluczową infrastrukturą sektora paliwowo-energetycznego oraz rozszerzenie nadzoru i kontroli nad bogactwem zasobów geologicznych państwa – piszą twórcy Strategii. To sprzeciw wobec prywatyzacji strategicznych spółek energetycznych jak brany pod uwagę w tym zakresie Lotos.

Belweder opowiada się za obroną energetyki konwencjonalnej, własności państwa w sektorze i ambitnego, choć drogiego programu dywersyfikacyjnego. Strategia przypomina o tym, że bezpieczeństwo energetyczne kosztuje a jego realizacja wymaga zdecydowanych, trudnych posunięć. Jest podstawą do obrony takiej linii we wszelkich dyskusjach na temat polskiej energetyki.

Treści nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej „będą rozwijane w Polityczno-Strategicznej Dyrektywie Obronnej Rzeczypospolitej Polskiej oraz Strategii Rozwoju Systemu Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej, realizującej długo- i średniookresową strategię rozwoju kraju”. Czas pokaże, jak przebiegnie realizacja postulatów Strategii.”

(Wojciech Jakóbik – całość na stronie autora artykułu)

z kwietnia zeszłego roku…

…Dziś już wiemy że z tych wszystkich planów „niezależności energetycznej” ostał się tylko gazoport w Świnoujściu. Bo na inne albo nie ma pieniędzy, albo inwestorzy machnęli ręką. Albo UE nam „pomogła” (“Zimne słońce”, handel “pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski). Łupki szlag trafił po tym jak kolejne znaczące firmy zaczęły wycofywać się z przedsięwzięcia właśnie na rzecz Rosji! (Polskie łupki to blef? As w rękawie u Amerykanów. Jak zagra Rosja?). Swoje 3 grosze dorzuciła też UE za sprawą Komisji środowiska PE, która przyjęła w lipcu tego roku niekorzystne zapisy dotyczące gazu łupkowego (Po węglu “Komisja środowiska PE” uderza w niekonwencjonalne źródła energii. Polskie łupki poważnie zagrożone). Sama zaś sprawa gazoportu chociaż jest kontynuowana, to i tu można już było przeczytać niepokojące opinie o tym, że gaz sprowadzany do Świnoujścia (który głównie będzie pochodził z Kataru) będzie prawdopodobnie sporo droższy niż gaz z Rosji:

…Według Andrzeja Szczęśniaka, gaz z Kataru, oparty na formule japońskiej, będzie absolutnie niekonkurencyjny. Z tego powodu terminal LNG w Świnoujściu wpłynie negatywnie na kondycję krajowego monopolisty gazowego PGNiG. – Gazoport stanie się przysłowiowym kamieniem u szyi PGNiG, który będzie go ciągnął na dno. (…) My będziemy mieli drogi gaz z Kataru, a nasi konkurenci tani surowiec z Rosji – ocenia ekspert… (Polska: gaz z Kataru i droga dywersyfikacja)

Przyszłość jak zwykle wszystko zweryfikuje. Obyśmy nie musieli wracać na kolanach w objęcia „Wielkiego Brata” ze wschodu. (całość tu: Czar Acronu… Azoty i „Kwas”)

🙂 no i przyszłość pokazuje że nic się nie zmieniło K

…ciężko się odnieść rzeczowo do tego co ciągle istnieje wyłącznie w sferze planów i życzeń jakie zapisano sobie w dokumencie zwanym „Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP”  (dziwne byłoby gdyby Panowie stratedzy nie zakładali sobie szczytnych celów 🙂 ), ale zważywszy na dotychczasowe decyzje w zakresie bezpieczeństwa energetycznego jakie były udziałem dotychczasowych działań polskich decydentów, ośmielam się głęboko powątpiewać nie tyle w potrzebę większości tego co zaplanowano, co obawiam się efektów rzeczywistych działań na tym polu tj. tragicznych dla kieszeni Polaków skutków (Energia: Mało używamy drogo zapłacimy. Polska w pułapce „średniego dochodu” ale „The Economist” nas chwali. Michalkiewicz o tym co nas oblazło), jakie może za sobą pociągnąć centralne sterowanie całym tym procesem przez administrację państwową (na dodatek pod dyktando UE – Po węglu “Komisja środowiska PE” uderza w niekonwencjonalne źródła energii. Polskie łupki poważnie zagrożone), która przez lata nie potrafiła niczego pożytecznego na tym polu dla Polaków ani „wybudować”, ani wytargować (w umowach międzynarodowych). Nie wspominając już nawet o konkretnej pomocy, czy choćby stworzeniu dogodnych warunków inwestycyjnych dla rozwoju sektora prywatnego na polu energetyki, albo przynajmniej nie przeszkadzaniu prywatnym małym i średnim inwestorom (Nie będziemy mogli wytwarzać energii w domach czyli… nie dla psa kiełbasa), których jest jak na lekarstwo gdyż monopol państwowy ma tu miażdżącą przewagę… Poza tym Polska jako jeden z trybików UE, od jakiegoś czasu można powiedzieć że nie prowadzi ŻADNEJ niezależnej polityki energetycznej i na domiar złego jest na tym polu traktowana instrumentalnie przez państwa które REALNIE zawiadują UE (z niekorzyścią dla Polski). Plan energetyczny dla Europy już dawno został wytyczony  – Liberalizacja rynku gazu nie spowoduje spadku cen dla odbiorców. Rynek energii będzie coraz bardziej regulowany, co na nasze podwórko przekłada się w następujący sposób – Nie ma mowy o „liberalizacji” rynku gazu tam gdzie rządzi monopolista i regulator cen. Więc nie ma się co przejmować tym co napisano w dokumencie o liberalizacji (patrz wytłuszczenie na początku cytowanego fragmentu) bo to nam nie grozi 🙂 Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik zewnętrzny w postaci kupczenia Polską przez USA – Polskie łupki to blef? As w rękawie u Amerykanów. Jak zagra Rosja?

Kiedy słyszę hasło „państwowa strategia energetyczna” mam niestety takie oto skojarzenia:

1. dobijanie rodzimej energetyki węglowej: raz – poprzez taniec pod muzyczkę „walki z globalnym ociepleniem” (sztandarowy od lat projekt UE – niezwykle kosztowny – Pakiet klimatyczny – sukces Ewy Kopacz? Być może, ale to Polacy słono za jej sukces zapłacą), dwa przez komunizację sektora węglowego w Polsce („List uradowanego górnika” czyli 250 mln. „POmocy” na „zamknięcie” kopalni. Deficyt w kasie miedziaka z Lublina, który błaga o niskie podatki. Bankructwa firm), trzy – rabunkową politykę fiskalną na tym polu (słynny podatek od wydobycia – IS: Finalne prace nad gazem łupkowym będą prowadzić tylko rodzime firmy);

2. obrzydzanie inwestorom (głównie prywatnym firmom również zagranicznym) poszukiwania gazu łupkowego w Polsce m.in. przez nadmierny fiskalizm i biurokratyczne obowiązki na tym polu – Dopiero za 7 lat oszacujemy ilość gazu łupkowego, tymczasem dyskusja o podatkach już dziś odstrasza inwestorów.);

3. katastrofalna polityka w zakresie dywersyfikacji źródeł gazu i ropy (zarzucanie przez polskie władze takich projektów jak np. umowa z Norwegią), oraz nieudolne prowadzenie strategicznych inwestycji na tym polu (Audyt w sprawie gazoportu: Inwestycja nie powstanie na czas.)

4. związana z powyższym katastrofalna w skutkach polityka relacji zagranicznych z Rosją – od której surowców wciąż jesteśmy istotnie zależni co przekłada się na niekorzystne kontrakty gazowe na kierunku wschodnim (Dzięki POPISowi Polska od dekady przepłaca za gaz dostarczany przez Gazprom! Nowa umowa gazowa – sukces czy porażka?), w wyniku czego dochodzi do kosztownych umów w ramach tzw. „dywersyfikacji” (Drogi Katar (znaczy się gaz) jeszcze nie przypłynie. Terminal LNG najwcześniej gotowy pod koniec roku)

i 5. znikome czyt. dalekie od potrzeb w zakresie bezpieczeństwa energetycznego (Deficyt energii elektrycznej może wzrosnąć w Polsce do 1100 MW w 2017 r.) dokonania na polu inwestycji infrastrukturalnych w energetyce przez podmioty krajowe – w większości państwowe spółki energetyczne i wydobywcze (PGE, PGNiG, KGHM, Tauron i Enea zaprzestały współpracy dot. gazu łupkowego a komercyjne wydobycie nie rozpocznie się w tym roku.)

Wiem że znowu uprawiam malkontenctwo, ale w świetle dotychczasowej historii „rozwoju” naszej energetyki zarówno w kontekście polityki wewnętrznej jak i zagranicznej moje marudzenie jest uzasadnione… Podzielam zatem pogląd autora komentarza którego fragment pozwoliłem sobie przedrukować, że „czas pokaże jak przebiegnie realizacja postulatów Strategii”.

…Odys

podobne: Transformacja polskiej energetyki da bezpieczeństwo bez wzrostu cen. „Puls Biznesu”: Rząd chce rozdać węgiel bogatym oraz: Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla. i to: Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?

Prąd - Mirosław Andrzejewski (Zbirek)

Prąd – Mirosław Andrzejewski (Zbirek)

Wojciech Jakóbik Blog

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RPWczoraj prezydent RP przedstawił Strategię Bezpieczeństwa Narodowego RP. Jest to dokument zastępujący wcześniejszą strategię z 2007. Uwzględnia nowe realia geopolityczne, szczególnie widoczne na przykładzie kryzysu ukraińskiego. Ważnym elementem strategii jest bezpieczeństwo energetyczne.

View original post 1 217 słów więcej

Linc Energy rozpoczyna prace nad podziemnym zgazowaniem węgla. Sigma3 szacuje komercyjny przepływ gazu w odwiercie San Leon.


1. Linc Energy rozpoczyna prace nad podziemnym zgazowaniem węgla pod Krakowem.

Warszawa, 16.07.2014 (ISBnews) – Linc Energy otrzymało zezwolenie Ministerstwa Gospodarki na realizację projektu podziemnego zgazowania węgla kamiennego (UCG) w okolicach Krakowa i przystępuje do uruchomienia prac nad tym projektem, poinformował prezes i dyrektor zarządzający spółki Peter Bond.

„Cieszymy się, że nasza ciężka praca i inwestycje zaczynają przybliżać nas do projektu UCG działającego w Polsce. Przystępując do wstępnych testów naszego wypróbowanego i opatentowanego procesu UCG, wierzę, że UCG zacznie zmieniać obecną sytuację energetyczną Europy dzięki możliwości uzyskiwania samowystarczalności gazowej na tych rynkach, które są obecnie uzależnione od importowanego gazu” – powiedział Bond, cytowany w komunikacie.

„Przecież, kiedy Linc Energy osiągnie komercyjną skalę działalności swojego projektu UCG w Polsce, samo Linc Energy będzie mogło dostarczać 10 mld m3 gazu rocznie przez ponad 80 lat” – dodał prezes.

Spółka podała, że planuje przenieść do Polski część swojego sprzętu wykorzystywanego obecnie w Australii. Dostawy mają rozpocząć się w IV kw. 2014 r.

Linc Energy Ltd, z siedzibą w Australii, zajmuje się wydobyciem ropy i gazu ze złóż konwencjonalnych (w USA) i niekonwencjonalnych, wykorzystuje też technologię UCG w Uzbekistanie. Spółka jest notowana na giełdach SGX W Singapurze i OTCQX w USA.

(ISBnews) podobne: Wojciech Jakóbik: Na problemy z Rosją zgazowanie węgla. 

2. Sigma3 szacuje komercyjny przepływ gazu w odwiercie San Leon na max. 11,3 m3/d.

Warszawa, 16.07.2014 (ISBnews) – Sigma Cubed Inc. (Sigma3) oszacowała, że San Leon może uzyskać komercyjny przepływ gazu łupkowego w odwiercie Lewino-1G2 na poziomie 200-400 tys. stóp sześc. (scf), tj. 5,66-11,33 m3, dziennie, podała Sigma.

„Z prognozami rzędu 200-400 tys. scf/ dziennie, San Leon Energy określiło ten projekt jako dotychczas najbardziej udane szczelinowanie pionowe” – czytamy w komunikacie.

Firma Sigma3 przeprowadziła analizy w ramach zespołu kierowanego przez United Oilfield Services (UOS).

Pod koniec stycznia br. San Leon Energy Plc informował, że zakończył testy odwiertu Lewino-1G2 na koncesji Gdańsk-W i osiągnął wyniki, które pozwalają na rozpoczęcie odwiertu poziomego i wielostopniowej frakcji „w najbliższej przyszłości”.

W połowie 2013 r. San Leon przejął 100% udziałów Talisman Polska z aktywami wartymi ok. 10 mln USD, a także udziały w 3 koncesjach poszukiwawczych gazu łupkowego: Gdańsk W, Szczawno i Braniewo S.

(ISBnews)   podobne: San Leon rezygnuje z Turcji na rzecz polskiego gazu z łupków. Total z Polski wychodzi.

rys. Bartosz Pawłowski

rys. Bartosz Pawłowski

Wojciech Jakóbik: Na problemy z Rosją zgazowanie węgla.


Dzięki pracom prowadzonym przez Australijczyków Polska może w przyszłości realizować swoje zapotrzebowanie na gaz ziemny przy wykorzystaniu zasobów węgla. Wtedy czarna owca energetyki stanie się ponownie błogosławieństwem dla naszej gospodarki.

Australijskie Linc Energy, które w 2011 roku uzyskało koncesje na wydobycie węgla na Górnym Śląsku, informuje, że otrzymało wstępną zgodę polskiego ministerstwa środowiska na demonstracyjne podziemne zgazowanie węgla w okolicach Krakowa. Z koncesji w posiadaniu firmy w przyszłości mogłoby pochodzić nawet 10 mld m3 gazu pochodzącego ze zgazowania węgla rocznie. Firma szacuje, że ze złóż węgla w jej dyspozycji można zgazować do 800 mld m3 gazu ziemnego.

Po nabyciu w 2014 roku koncesji Polanka Wielkie Drogi o złożach szacowanych na 1,2 mld ton i Kobior szacowanej na 2,8 mld ton, firma ocenia swoje portfolio w Polsce na około 4 mld ton węgla. Linc Energy zamierza teraz sprowadzić część sprzętu z Australii i rozpocząć ocenę oddziaływania swoich prac na polskie środowisko naturalne. Jej przedstawiciele przekonują, że dzięki zgazowaniu węgla Polska mogłaby uniezależnić się od importu gazu ziemnego z Rosji. Spółka prowadzi działalność w Azji i Australii. Oprócz zgazowywania węgla, skrapla ten surowiec i gaz ziemny.

Zgazowanie węgla to także szansa dla polskiej nauki. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie dzięki dofinansowaniu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju prowadzi od 2010 roku projekt „Opracowanie technologii zgazowania węgla dla wysoko efektywnej produkcji paliw i energii”. – W skład Konsorcjum wchodzą ponadto: Główny Instytut Górnictwa w Katowicach, Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu i Politechnika Śląska w Gliwicach (partnerzy naukowi) oraz Katowicki Holding Węglowy S.A., KGHM Polska Miedź S.A., Tauron Polska Energia S.A., Południowy Koncern Energetyczny S.A., Południowy Koncern Węglowy S.A. i ZAK S.A. (partnerzy przemysłowi). Całkowity budżet Projektu obejmuje dofinansowanie z NCBiR (80 mln zł) oraz wkład własny partnerów przemysłowych, wynoszący ok. 9,8 mln zł – informuje prestiżowa uczelnia.

Czytaj także: Unia Energetyczna i inne postulaty premiera

Jeżeli Australijczycy rzeczywiście zapewnią Polsce 10 mld m3 gazu ziemnego rocznie, to ten wolumen mógłby teoretycznie zastąpić import surowca z Rosji, od której sprowadzamy nieco więcej. Nagłe pojawienie się takiej ilości gazu na rynku zachwiałoby jednak kruchym systemem umów gazowych obsługiwanych przez PGNiG. Oklauzulowane kontrakty z Gazpromem i Qatargasem narzucają na polską spółkę obowiązek kupna określonej części zapisanego w umowie wolumenu bez względu na okoliczności. Bez zmiany tych kontraktów gaz z węgla od Australijczyków dodatkowo podważyłby zatem pozycję PGNiG. To kolejny na długiej liście argument za renegocjacją umów gazowych przez Polski rząd. Po łupkowej rewolucji na horyzoncie pojawia się szansa na nową rewolucję węglową. Ją także możemy zaprzepaścić

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: „Puls Biznesu” – Gaz z węgla, kłopoty z głowy oraz: Coraz bliżej do kopalni węgla w Nowej Rudzie. Walka z emisją CO2 nie musi oznaczać walki z węglem.

Węgiel nie jest dobry ani zły. To paliwo, które można wykorzystać na różne sposoby

Węgiel nie jest dobry ani zły. To paliwo, które można wykorzystać na różne sposoby

Coraz bliżej do kopalni węgla w Nowej Rudzie. Walka z emisją CO2 nie musi oznaczać walki z węglem.


02.07.2014 (IAR) – Coraz bliżej do powstania kopalni w Nowej Rudzie. Australijski inwestor, którego w Polsce reprezentuje spółka Coal Holding, wykonał już cztery odwierty badające złoża.

Zgodnie z pierwszymi wynikami, węgla może być więcej niż 120 milionów ton. Spółka do końca roku chce wykonać jeszcze dwa odwierty, jesienią ma natomiast zaprezentować wirtualny model przyszłej kopalni.

Dyrektor generalny spółki Andrzej Zibrow, mówił, że decyzja o rozpoczęciu inwestycji praktycznie już zapadła. „Kopalnia w Nowej Rudzie będzie, jak najbardziej” – zapewniał. Dodał, że w przyszłym roku prawdopodobnie zostanie złożony wniosek do ministerstwa o uzyskanie koncesji na eksploatację.

Węgiel z kilometrowych odwiertów widział wójt gminy Nowa Ruda, Sławomir Karwowski. Podkreśla, że jest to bardzo dobry surowiec – „jest to sam węgiel, nie ma tam jakichś przerostów, które mogłyby sugerować, że tego węgla w węglu jest mało”. „To czysty antracyt” – dodał.

Inwestycja ma pochłonąć co najmniej 100 milionów dolarów. Bezrobocie w powiecie kłodzkim przekracza trzydzieści procent.

IAR/Michał Wyszowski/ Radio Wrocław/lu/nyg                 …źródło: stooq.pl

podobne: PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa.

Jeśli chodzi o redukcję emisji CO2 to nie musi oznaczać odchodzenia od węgla. Nowoczesne technologie sprawiają, że efektywna energetyka węglowa emituje dużo mniej dwutlenku węgla do atmosfery i tak na przykład budowa nowych bloków energetycznych w Opolu albo w innych miejscach, gdzie jest planowana rozbudowa elektrowni węglowych, może sprawić, że Polska będzie emitować mniej – ocenia redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik na antenie Trzeciego Programu Polskiego Radia.

To nie jest takie proste przełożenie, że skoro chcemy redukować emisję dwutlenku węglowa to mamy zamknąć polski węgiel. To jest uproszczenie, które służy przeciwnikom węgla w Europie do manipulowania opinią publiczną w Europie. Węgiel nie jest zły sam w sobie, to od tego jak go wykorzystamy zależeć będzie czy zniszczymy przyrodę – mówi.

– Komuniści prowadzili rabunkową energetykę węglową. To była zła polityka ale nowoczesna polityka planowana przez Polaków zakłada bezpieczne wydobycie węgla, które przyczyni się także do rozwoju naszej gospodarki – kończy rozmówca Polskiego Radia.

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Czysty węgiel to tańsza energia, polecam również: „Die Zeit”: Polska ma powody, by bronić węgla jako źródła energii oraz: Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Nowa polityka klimatyczna USA – zapowiedź


02.06.2014 (IAR) – Prezydent Barack Obama ma dziś przedstawić nową politykę klimatyczną Stanów Zjednoczonych. Jedno z jej głównych założeń to drastyczne zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych.

Pod lupą znajdą się przede wszystkim elektrownie spalające węgiel. To z nich pochodzi około 40 procent CO2 emitowanego w Stanach Zjednoczonych. Ekspert, profesor Michael Oppenheimer z Uniwersytetu Princeton podkreśla w rozmowie z amerykańskim radiem NPR, że po raz pierwszy federalny rząd wprowadza ograniczenia dotyczące istniejących już elektrowni. Jeśli nowe przepisy będą rygorystycznie przestrzegane, to emisję CO2 w Stanach Zjednoczonych da się znacznie zredukować.

Według niepotwierdzonych doniesień, w planach jest zmniejszenie zanieczyszczenia dwutlenkiem węgla o 30 procent do roku 2030.

Sceptycy mówią, że to może doprowadzić do wzrostu cen energii i bezrobocia. Niektórzy uważają też, że wzrost temperatury na Ziemi nie ma nic wspólnego z emitowaniem CO2 przez ludzi.

Zdaniem obserwatorów, prezydent Obama chce przy okazji wywrzeć nacisk na takie kraje jak Chiny czy Indie, które nie chcą redukować swojej emisji.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Rafał Motriuk/dabr    …źródło: stooq.pl

podobne: Obama będzie walczył z „globciem” oraz: Rada energetyczna UE-USA. Wspólne wysiłki ws. bezpieczeństwa energetycznego i… ochrony klimatu. a także: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej? polecam również: „Zimne słońce”, handel „pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski

globalne ocieplenie

Posłowie PE podzieleni ws. polskiej koncepcji unii energetycznej.


18.05. Warszawa (PAP) – Większa niezależność od Rosji i bezpieczeństwo energetyczne, a z drugiej strony oportunizm i wspieranie węgla – to skrajne opinie europosłów o polskiej koncepcji utworzenia w UE unii energetycznej.

Lider Frakcji Socjalistów i Demokratów w PE Hannes Swoboda podkreśla, że pomysł premiera Donalda Tuska nie jest nowy. „Zaproponował go wcześniej (były przewodniczący Komisji Europejskiej) Jacques Delors i w przeszłości wspierałem jego ideę unii energetycznej. Korzyścią z niej byłaby oczywiście większa niezależność od Rosji i innych krajów, ale także niższe ceny, dzięki wspólnym zakupom gazu i gazociągom” – powiedział PAP.

Dodał, że Unia Europejska musi inwestować również w rozwój alternatywnych źródeł energii, która pozwolą na tworzenie nowych miejsc pracy. „Unia energetyczna prawdopodobnie mogłaby przykładowo zapobiec sytuacji, w której w trakcie ukraińskiego kryzysu premier Węgier Viktor Orban podpisuje porozumienie dotyczące energetyki jądrowej z prezydentem Rosji Władimirem Putinem” – zaznaczył.

Europoseł Herbert Reul z Europejskiej Partii Ludowej, lider delegacji CDU/CSU w Parlamencie Europejskim podkreśla, że premier Tusk ma całkowitą rację, iż w kwestii energetyki Unia Europejska musi mówić jednym głosem i działać wspólnie.

„Państwa UE są znacznie uzależnione od importu energii z krajów trzecich. Jeśli połączymy nasze wspólne interesy, zyskamy więcej. Możemy również dzięki temu zwiększyć bezpieczeństwo dostaw. Poza tym wszystkie państwa UE muszą szukać większej niezależności od importu energii w lepszym wykorzystaniu zasobów znajdujących się na ich własnym terytorium oraz zwiększając efektywność energetyczną (…). W kwestii odnawialnych źródeł energii musimy szybko osiągnąć system ich wsparcia na poziomie europejskim, ponieważ krajowe systemy wsparcia są nieefektywne i drogie” – powiedział PAP.

Lider Zielonych w PE Claude Turmes uważa tymczasem, że propozycja Tuska jest „czystą hipokryzją”. „Żaden rząd nie walczy z postępem w polityce energetycznej i klimatycznej Unii Europejskiej tak aktywnie jak rząd Tuska. Koncepcja unii energetycznej jest czysto oportunistyczna, bo instrumentalizuje ukraińsko-rosyjski konflikt, żeby obronić coś, czego obronić się nie da – więcej węgla” – powiedział PAP.

Jak dodał, w Polsce jest bardzo silne lobby wspierające węgiel i gaz łupkowy. „Dlaczego Tusk i Kaczyński blokują energię wiatrową w Polsce? Polska i przede wszystkim jej porty, jak Gdańsk i Gdynia, zyskają na zintegrowanym systemie energii elektrycznej na Bałtyku na bazie energii wiatrowej i wodnej” – podkreślił.

Europoseł Konrad Szymański z Grupy Europejskich Konserwatorów i Reformatorów podkreśla, że rozmawiać o kwestiach energetycznych zawsze warto, ale w projekcie unii energetycznej brakuje konkretów i odniesienia do przyszłego pakietu klimatycznego UE. „Problemem unii energetycznej jest to, że jest to projekt bardzo ogólny. Zawarte są w nim elementy, które już zostały załatwione w Unii Europejskiej. Niektóre propozycje są mgliście zarysowane, jak na przykład gaz łupkowy czy węgiel. Jeśli ktoś chce obronić węgiel, to powinien bardziej przyłożyć się do negocjacji klimatycznych, a nie przedstawiać uogólnione plany” – zaznaczył.

Szymański nie wierzy też w stworzenie jednej europejskiej agencji służącej zakupom gazu. „Zaproponowanie dzisiaj dziesiątkom firm, że zamykamy rynek i monopolizujemy obrót gazem poprzez agencję czy giełdę, jest oderwane od realiów europejskich” – zaznaczył.

Na początku kwietnia premier Donald Tusk zaproponował sześć filarów europejskiej unii energetycznej i zapowiedział ofensywę dyplomatyczną w tej sprawie. Wśród elementów projektu unii premier wymienia: wspólne negocjacje gazowe całej UE, inwestycje w infrastrukturę energetyczną, szczególnie gazową, lepsze wykorzystywanie własnych, europejskich źródeł energii (jak węgiel czy gaz łupkowy), wyraźne wzmocnienie mechanizmu solidarności na wypadek embarga na dostawy energii oraz „intensywne otwarcie na innych dostawców energii” niż Rosja i Gazprom.

W czwartek dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” napisał, że komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger odrzuca polski pomysł unii energetycznej. „Nie zgodzę się na wyznaczoną politycznie jednolitą cenę” – powiedział Oettinger w wywiadzie, o którym „FAZ” informował na swojej stronie internetowej. Z wyjaśnień KE wynika jednak, że Oettinger w dużej mierze zgadza się z pomysłem, choć nie w całości.

Komisja Europejska na czerwcowym szczycie UE ma przedstawić kompleksowy plan zmniejszenia uzależnienia energetycznego Europy od Rosji; polska koncepcja unii energetycznej ma być punktem wyjścia i przedmiotem dyskusji w całej Unii.

Łukasz Osiński (PAP)                                             …źródło: stooq.pl

luo/ drag/ gma/

podobne: „Die Zeit”: Polska ma powody, by bronić węgla jako źródła energii

polecam również: Liberalizacja rynku gazu nie spowoduje spadku cen dla odbiorców. Rynek energii będzie coraz bardziej regulowany.

…jako komentarz fragment artykułu autorstwa Wojciecha Jakóbika:

Rzecznik prasowy Komisarza ds. energii Gunthera Oettingera zdementował już informacje jakoby sprzeciwiał się on pomysłowi Unii Energetycznej. Taki wniosek można wyciągnąć z tytułu wywiadu, którego komisarz udzielił Frankfurter Allgemeine Zeitung, cytowanego przez Polską Agencję Prasową. Sprzeciwia się on wspólnym zakupom i cenie gazu dla Europy. Burza w szklance wody szybko się skończyła, ale można z niej wyciągnąć ważne wnioski.

Powołanie instytucji służącej wspólnym zakupom gazu i ustalenie wspólnej ceny dla europejskich klientów były najmniej realnymi pomysłami ze zbioru przedstawionego przez premiera RP Donalda Tuska. Opór komisarza Oettingera wobec nich można uzasadnić na kilka sposobów. Po pierwsze, Komisja Europejska próbuje depolitycyzować sektor energetyczny. Widać to na przykładzie śledztwa antymonopolowego przeciwko Gazpromowi, które pierwotnie miało zakończyć się wiosną, ale nadal trwa, bo Komisja nie chce zostać posądzona przez Rosjan o upolitycznianie procesu. Dlatego Oettinger przekonuje, że gaz to zwykły towar. Po drugie, wspólne zakupy i cena gazu uderzyłyby w interesy największych kupców – Niemców i Włochów, którzy w relacjach bilateralnych z Gazpromem mogą ugrać więcej. Na stanowisko Brukseli rzutują także daleko idące powiązania europejskiego biznesu z Rosją, na czele z relacjami polityków oraz biznesmenów z Gazpromem. Europejczycy nie mogą sobie pozwolić na sankcje przeciwko tej firmie i objęcie jej szefa zakazem wizowym jak zrobili to w przypadku dyrektora Rosnieftu mniej zależni od rosyjskich firm Amerykanie. W Europie biznes sam zabiega o dobre relacje z Rosją, pomimo aneksji Krymu działalności rosyjskich służb specjalnych we wschodniej Ukrainie. Potwierdzałyby to informacje anonimowego źródła Wiedomosti, które informuje, że firmy energetyczne z Niemiec, Włoch i Francji doprowadziły do usunięcia dyrektora Gazpromu Aleksieja Millera z nowej listy oficjeli rosyjskich objętych sankcjami. To one realizują prawdziwą politykę zagraniczną państw Unii Europejskiej i upolityczniają gaz ziemny. Dlatego premier RP słusznie, na przekór unijnemu komisarzowi, przekonuje, że gaz nie jest towarem i może być bronią energetyczną. Powtórzył to dzisiaj podczas konferencji GLOBSEC w Bratysławie. Mówił też o braku spójnego stanowiska na ten temat w Europie. Potwierdził wprost, że nawet w ramach Grupy Wyszehradzkiej, która powinna być fundamentem integracji energetycznej naszego regionu panują odmienne zdania na temat podejścia do Rosji.(…)

(…)Zwiększenie dofinansowania unijnego dla projektów infrastrukturalnych do 75 procent to z kolei najbardziej realny punkt Unii Energetycznej. Polska dyplomacja powinna go forsować w pierwszej kolejności. Kiedy powstanie zsieciowana infrastruktura, Rosjanie będą mogli ją zablokować bez porozumienia z Unią Europejską jedynie za pomocą zamachu terrorystycznego. W ramach porozumienia z Europą będą mogli wywalczyć wyłączenia spod regulacji antymonopolowych dla swoich gazociągów, co sprawi, że nawet zsieciowana infrastruktura pozostanie pod przemożnym wpływem Gazpromu.

Skoro już wiadomo, że gaz nadal nie jest zwykłym towarem a relacje biznesowe z Rosją to tak naprawdę polityka, Europa powinna w odpowiedzi na ten stan faktyczny dalej tworzyć wspólną politykę w tym zakresie. Unikanie upolitycznienia śledztwa antymonopolowego i trzeciego pakietu energetycznego jest bezcelowe. To broń energetyczna Europy, z której powinna ona skorzystać, gdy Rosja używa swojej broni (gazowej) przeciwko Ukrainie. Stanowisko Europy będzie kluczowe dla przyszłości tego kraju, który 25 maja może polec w walce o przeprowadzenie ważnych wyborów prezydenckich a 3 czerwca może stracić dostęp do rosyjskiego gazu, jeżeli nie spłaci długu wobec Gazpromu…

całość tu: konserwatywnie.wordpress.com

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

poprzednio: Szczęśniak o unii energii

podobne: Czy sytuacja na Ukrainie wpłynie na zmianę polityki klimatycznej UE? cynik9 i „globalne ocipienie”.

polecam również: Niemcy i Węgry przeciwne antyrosyjskim sankcjom. Francuski Total prowadzi rozmowy z Łukoilem.

oraz: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności.

Eurosceptycyzm rośnie w siłę. W. Brytania (UKIP), Francja (FN; UMP), Dania i Szwecja (nie chcą EURo), Nowa Prawica w Polsce.


1. UKIP – partia, która chce oderwać W. Brytanię od Unii Europejskiej

04.04. Warszawa (PAP) – Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) to formacja populistyczna, słynąca głównie z walki z imigrantami z Europy Wschodniej i zabiegów o oderwanie W. Brytanii od UE. Na fali niechęci do UE ostatnio popiera też prezydenta Rosji Władimira Putina.

Nigel Farage, lider UKIP i europoseł, sprowadza mglisty raczej program swej partii do dwóch postulatów: Wielka Brytania powinna wziąć „elegancki rozwód z UE” oraz „skończyć z masową, niekontrolowaną imigracją”. Niechęć do Unii to znak firmowy tej partii i oś jej programu, w którym jest on warunkiem koniecznym realizacji wszelkich innych postulatów.

Założona w 1993 roku partia Farage’a sama określa się jako „demokratyczna i libertariańska”, ale mało co przyciąga tak wielką uwagę w jej programie jak poglądy UKIP na UE oraz imigrantów, zwłaszcza z Europy Wschodniej. „Krytycy uważają, że hasła tej partii to po prostu populistycznie pomyślana lista życzeń” dość radykalnego elektoratu – pisze BBC. Kosztów realizacji listy nie skalkulowano.

UKIP to właściwie folwark jednego polityka, czyli Farage’a, który słynie z zamierzonej niepoprawności politycznej i impertynencji. W PE zwracając się do przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana van Rompuya powiedział: „ma pan charyzmę mokrego mopa”. Arogancja to niemal narzędzie marketingowe Farage’a; w rosyjskiej telewizji informacyjnej dla zagranicy RT przepowiedział upadek UE, a o jej przywódcach powiedział: „To bardzo źli i niebezpieczni ludzie. To najgorsi ludzie jakich widziano w Europie do 1945 roku”.

UKIP ma 11 posłów w Parlamencie Europejskim (na 73 miejsca, jakie w PE ma Wielka Brytania), trzech członków Izby Lordów i ani jednego miejsca w Izbie Gmin. Ta marginalna niegdyś partia osiągnęła jednak najszybszy sukces w powojennej polityce Zjednoczonego Królestwa. Z pariasa przerodziła się w ugrupowanie, które zmusza konserwatywnego premiera Davida Camerona do zmiany retoryki wobec UE, Polaków w Wielkiej Brytanii i planowania referendum w sprawie przynależności Zjednoczonego Królestwa do Unii – zwracają uwagę „Guardian” i „Economist”.

„Financial Times” napisał nawet, że rok 2014 będzie rokiem Nigela Farage’a, który zdobył w sondażach popularności drugie miejsce po Cameronie.

W polskich mediach Farage zasłynął z wypowiedzi dla radia RMF FM: „Ja nie chcę być w Unii z Polską”. Lider UKIP nie chce też wolnego ruchu obywateli UE, a na Wyspach – Polaków, którzy zabierają Brytyjczykom miejsca pracy i obciążają system opieki socjalnej, a co gorsza niszczą samą tkankę społeczną, tworząc niezżyte z sobą wspólnoty, w których niewiele osób mówi po angielsku – powiedział Farage w rozmowie z BBC.

Nie chce też „dyskryminacji Brytyjczyków w miejscach pracy”. W rozmowie z BBC powiedział: „Spotkałem 16-letnią dziewczynę w Peterborough, która chciała dostać pracę w pakowni i powiedziano, że jej nie przyjmą, bo nie zna polskiego. No przepraszam, ale tak po prostu być nie może” – oburzał się Farage.

W wystąpieniu w PE podkreślił: „wystarczy być z Europy Wschodniej”, aby móc już rywalizować z Brytyjczykami o pracę, opiekę społeczną i mieszkania socjalne.

I choć – jak pisze Economist – UKIP nienawidzi Unii, nie ma sensownego programu gospodarczego i składa obietnice bez pokrycia, to w styczniowym sondażu zdobył najwięcej głosów poparcia – 27 proc. I tak partia eurofobów stała się faworytem europejskich wyborów parlamentarnych.

Farage proponuje, by po „rozwodzie z UE” zastąpić wspólny rynek umowami handlowymi z Europą, a dla Wielkiej Brytanii zachować taką pozycję, jaką w relacjach z UE zachowała Szwajcaria – wyjaśnia BBC. Wyjście z UE rozwiąże większość problemów Brytyjczyków, a zwłaszcza kwestię napływu imigrantów z innych państw Unii – pisze BBC, starając się naświetlić program partii przed majowymi wyborami do PE.

Główny komentator polityki zagranicznej „Financial Times” Gideon Rachman nazywa to mrzonkami i próbą odwrócenia procesów globalizacji, która skazana jest na niepowodzenie.

Ksenofobia i niechęć do imigrantów zyskuje Farage’owi coraz większe poparcie ludzi młodych. Według badania brytyjskiego instytutu Demos młodzi ludzie w wieku 16-20 dwa razy częściej popierają UKIP ze względu na jego nieimigrancką politykę niż ludzie po pięćdziesiątce – pisze „Economist”.

UKIP tak bardzo słynie z krytyki UE, że jego przywódca stał się maskotką tuby propagandowej Kremla, czyli telewizji RT. Jego złośliwości pod adresem Unii pasują do linii programowej tej stacji, toteż jest on tam częstym gościem – napisał „Guardian”. Teraz, gdy rośnie napięcie między Londynem a Moskwą, comiesięcznym występom Farage’a w RT zaczęto się bardziej przyglądać – dodaje brytyjski dziennik. Zwłaszcza odkąd podczas debaty z wicepremierem i liderem Liberalnych Demokratów Nickiem Cleggiem, Farage powiedział, że prezydent Władimir Putin jest tym politykiem, którego najbardziej podziwia.

Nie wiadomo, jak na wyniku UKIP w wyborach europejskich zaważy opinia Farage’a, który w radio powiedział: „UE sprowokowała Putina i szczerze mówiąc sądzę, że kwestii Ukrainy Unia ma krew na rękach”. Jak komentuje Reuters, UKIP jest „partią protestu” a zwolennicy takich populistycznych ugrupowań rzadko interesują się polityką zagraniczną.

Kryzys ukraiński urozmaicił w ogóle wystąpienia Farage’a, który do haseł antyimigracyjnych dołączył obronę polityki Rosji: „czy nam się to podoba, czy nie, wielu dawnych satelitów Związku Radzieckiego czuje się blisko związanych z Rosją i postrzega Putina jako silnego przywódcę (…). Nic dziwnego, że Putin czuje się zagrożony ekspansją UE na wschód; ma teraz u swego progu imperium, ingerujące w sprawy krajów, w których mieszka wiele osób mówiących po rosyjsku i posiadających rosyjskie paszporty” – napisał szef UKIP na łamach dziennika „Express”.

Jak komentuje „Guardian” – nic dziwnego, że „wspólna niechęć (Putina i Farage’a) do UE uczyniła z Farage’a pożądanego gościa RT”.

Marta Fita-Czuchnowska (PAP)                                           

podobne: W. Brytania – Sukces eurosceptyków w wyborach lokalnych a Szwedzi nie chcą euro.

…jak widać Pan Farage ma „(nie)złą” prasę 🙂 Gorycz i niechęć z jaką się o tym charyzmatycznym (a nie aroganckim) polityku rozpisują media kontrastuje dość groteskowo z faktami jakie często można usłyszeć podczas wystąpień tego polityka w PE i na Wyspach. W dobie internetu każdy dziś może obejrzeć i wysłuchać jak i o czym dyskutuje ze swoimi oponentami Nigel Farage. W moim mniemaniu są to treści bardzo konkretne, oparte o fakty i liczby, stojące zawsze na wysokim poziomie intelektualnym (mała próbka – Nigel Farage: Zamknięci w gospodarczym więzieniu). Problemem mediów, komentatorów, eurodeputowanych oraz kolegów po fachu z konkurencyjnych partii jest to, że lider UKIPu jest zdecydowanym eurosceptykiem, na tyle przekonującym że pociąga za sobą tłumy nie tylko we własnym kraju, ale jest również inspiracją dla innych eurosceptycznych ruchów w całej Europie. I nie zmieni tego faktu ani nieuczciwe przyprawianie mu mordy ksenofoba, ani przypinanie mu łatki rusofila bo wyrwane z kontekstu wypowiedzi to za mało żeby ktokolwiek uwierzył w tego rodzaju manipulacje… Mamy XXI wiek szanowni Państwo i każdy może sobie zweryfikować kalumnie „Guardiana”, „BBC”, „Financial Times”, „Economist” czy innego „czerwonego” medium. Swoją drogą to zaskakujące że polityk broniący prawa swoich krajanów do pracy i piętnujący socjalne marnotrawstwo jest uznawany za wroga Brytyjczyków 😀 – kompletny odlot, ale frustracja nie jest dobrym doradcą przy ocenie kogokolwiek.

Jak pisał Adam Asnyk: Daremne żale – próżny trud, Bezsilne złorzeczenia! Przeżytych kształtów żaden cud Nie wróci do istnienia. Świat wam nie odda, idąc wstecz, Zniknionych mar szeregu – Nie zdoła ogień ani miecz Powstrzymać myśli w biegu. Trzeba z żywymi naprzód iść, Po życie sięgać nowe… A nie w uwiędłych laurów liść Z uporem stroić głowę. Wy nie cofniecie życia fal! Nic skargi nie pomogą – Bezsilne gniewy, próżny żal! Świat pójdzie swoją drogą.

2. Francuzi są zniechęceni Unią – chcą Nowej Europy

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

25.04.2014 (IAR) – Francuzi są zniechęceni Unią Europejską w obecnym kształcie i chcą zmian. Takie są wyniki sondażu przeprowadzonego dla tygodnika Valeurs Actuelles w związku ze zbliżającymi się wyborami europejskimi.

Dla ponad połowy ankietowanych przynależność Francji do Unii jest kiepskim rozwiązaniem. Tym samym Francuzi stali się drugimi co do liczebności na naszym kontynencie eurosceptykami po Brytyjczykach. Według komentatorów w wyborach europejskich duże szanse mają kandydaci Frontu Narodowego i opozycyjnej prawicy z UMP, ale słowa krytyczne pod adresem Brukseli, przede wszystkim za prowadzoną przez nią politykę zaciskania pasa, sypią się z prawa i z lewa – także z grona rządzącej Partii Socjalistycznej jak i ekologów. Francuzom bardzo się nie podobają cięcia w budżecie zapowiedziane przez obecnego premiera Manuela Vallsa, któremu chodzi o obniżenie deficytu poniżej progu 3 procent wymaganego od państw członkowskich strefy euro. Wielu ankietowanych twierdzi, że Unia rozczarowała nawet najbardziej zagorzałych zwolenników wspólnej Europy wśród Francuzów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/mcm/

podobne: czym by była Europa bez „normalnej inaczej” Francji?

3. Duńczycy i Szwedzi nie chcą euro

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

26.04.2014 (IAR) – Dwie trzecie Duńczyków chce, by ich narodową walutą nadal była korona. Gdyby dziś w Danii odbyło się referendum w sprawie przyjęcia euro, to 65 procent mieszkańców zagłosowałoby przeciwko, a 24 procent – za. Pozostałe 11 procent nie ma zdania na ten temat. Taki jest wynik najnowszego sondażu opinii publicznej. Zapytano ponad 2 tysiące osób.

W Szwecji niechęć wobec europejskiej waluty jest jeszcze większa. Z ostatniego sondażu sprzed niespełna pół roku wynika, że jej wprowadzeniu jest przeciwnych 78 procent Szwedów.

IASR/svt.se/dabr/Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

podobne: Szwecja w recesji. Socjalizm sucks!

4. Korwin-Mikke: trzeba zniszczyć UE, bo zniszczy nas

Kongres Nowej Prawicy

Kongres Nowej Prawicy

25.04. Katowice (PAP) – Trzeba zniszczyć Unię Europejską od środka, bo inaczej Unia zniszczy nas – przekonywał w piątek lider Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke. Jego zdaniem, zniszczenie UE jest też w interesie Śląska, skąd kandyduje do PE.

Korwin-Mikke jest „jedynką” śląskiej listy swego ugrupowania do PE. Jak ocenił podczas konferencji prasowej w Katowicach, w tym regionie jest najwięcej wyborców i partie wystawiają tam najcenniejszych ludzi.

Akurat tak się przypadkiem składa, że w interesie Śląska jest zniszczenie Unii Europejskiej – i po to idziemy do Unii. Ale to jest nasz program, przypadkiem zgodny z interesem Śląska. Gdybym kandydował z Warmii i Mazur, mówiłbym to samo” – zadeklarował Korwin-Mikke.

Pytany o postulowany przez premiera projekt europejskiej unii energetycznej Korwin-Mikke odparł, że Donald Tusk ma różne pomysły przed wyborami, „podobnie jak wielu ludzi”.

„My nie mamy pomysłów na wspólny rynek energii, bo wiadomo, że jak jest kucharek sześć, to nie ma co jeść. Jak coś się zrobi kolektywnie, to na pewno nie będzie działało, zwłaszcza jak robi to Unia Europejska, czyli banda złodziei. To trzeba powiedzieć jasno – widać, ile ukradli na pakiecie klimatycznym, ile ukradli na aferze +świńska grypa+. To jest banda złodziei, która teraz rabuje Śląsk” – uznał polityk.

Jak przekonywał, niektórzy mówią, że „pojedzie się do Parlamentu Europejskiego i będzie się błagało komisarzy o zlitowanie nad Śląskiem”. „Odpowiedź brzmi: ci ludzie nie po to przez 30 lat robili krecią robotę. Ich celem jest zniszczenie energetyki światowej, zahamowanie rozwoju gospodarczego – a w szczególności nie lubią energetyki węglowej” – wyjaśnił Korwin-Mikke.

„Oni nie ustąpią. Jeżeli nie zniszczymy Unii Europejskiej, jeżeli tych ludzi nie zdemaskujemy, to nie będzie litości – oni zniszczą nas. Nie ma co liczyć, że Komisja Europejska czy że Rada Unii Europejskiej poluzują Śląskowi czy komukolwiek” – przestrzegał lider Nowej Prawicy.

Zadeklarował, że w PE europosłowie Nowej Prawicy będą działali podobnie jak brytyjscy eurosceptyczni deputowani Godfrey Bloom czy Nigel Farage. „Będziemy obśmiewali to wszystko, wymyślali, (…) przy czym teraz będzie nas więcej” – zapowiedział Korwin-Mikke.

Przytoczył też słowa b. unijnego komisarza ds. rozszerzenia Guentera Verheugena, że w całej Europie narastają ruchy prawicowe, które chcą zniszczyć 60 lat dorobku wspólnotowego. „To jest to, co chcemy zrobić. Zniszczyć 60 lat tych kłamstw, tej czerwonej mgły, tej trucizny, które sączą w uszy nasze i naszych dzieci, ucząc że chłopcy nie powinni być agresywni, że chłopcy powinni uczyć się homoseksualizmu” – podkreślił polityk.

Według wcześniejszych informacji Komitet Wyborczy Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego zamierza walczyć o głosy w wyborach do PE poprzez kampanię w internecie i spotkania w terenie. Sam Korwin-Mikke deklarował, że jego komitet liczy na 8 proc. głosów. Komentując w piątek wylosowanie numeru 7 dla list Nowej Prawicy powiedział, że ma nadzieję, iż oznacza to wynik 14 proc. (PAP)

mtb/ laz/ jbr/

podobne: CBOS: spory wzrost poparcia dla Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego, polecam również: CBOS: słabnie społeczne poparcie dla członkostwa Polski w UE

…JKM wie co mówi… Kopalnie węgla właśnie zdychają dzięki nieudolnej polityce POPISu w kwestii ochrony polskiej energetyki węglowej, bo dla naszych „umiłowanych przywódców” ważniejsza była walka z „globalnym ocipieniem” pod dyktando Brukseli – Słabe wyniki górnictwa – Zarząd KW wstrzyma wydobycie.

Skąd taki napływ euroceptycyzmu w całej Europie? Ponieważ Pod rządami socjalistów aż 84 miliony obywateli UE żyje poniżej progu ubóstwa. Holendrzy też już mają dość: Geert Wilders apeluje o wyjście Holandii z UE i strefy euro.

…OdysEurokołchoz

Czy sytuacja na Ukrainie wpłynie na zmianę polityki klimatycznej UE? cynik9 i „globalne ocipienie”.


15.04. Warszawa (PAP) – Zmiana sytuacji geopolitycznej w związku z Ukrainą wpłynie na rewizję polityki energetyczno-klimatycznej UE – ocenili we wtorek uczestnicy dyskusji otwierającej konferencję energetyczną Europower w Warszawie. Według nich, jest szansa na obniżenie kosztów tej polityki.

W czasie dyskusji otwierającej konferencję prezes PGE Marek Woszczyk wyraził opinię, że problemem, przed jakim obecnie stanęła UE, jest wyjście z twarzą z wykreowanego przez ostatnie lata kierunku polityki energetyczno-klimatycznej.

Unia chciała wykreować ośrodek postępu na skalę globalną przede wszystkim w dziedzinie odnawialnych źródeł energii (OZE), jednak nie realizowała tego celu w sposób zrównoważony, kładąc zbyt duży nacisk na ochronę klimatu kosztem innych podstawowych celów – oceniał Woszczyk. Ujednolicano reguły funkcjonowania sieci przesyłowych i rynków, a nie harmonizowano wsparcia dla OZE – wskazał.

Zdaniem Woszczyka w związku ze zmianą sytuacji geopolitycznej, Europa staje przed pytaniem, gdzie dalej podążać. Mam nadzieję, że polityka energetyczno-klimatyczna zostanie zracjonalizowana. Wydaje się, że to nieuniknione, a koszty tej polityki mogą być niższe” – mówił prezes PGE. Dodał, że przykład Niemiec pokazuje, iż jest możliwa głęboka rewizja podejścia. Niemiecki rząd ostatnio postanowił ograniczyć subwencje dla OZE.

Na kwestię bezpieczeństwa dostaw zwracał uwagę prezes PGNiG Mariusz Zawisza. Jak mówił, w styczniu pytano, dlaczego tak drogo kupujemy gaz ze Wschodu czy Kataru, a po trzech miesiącach – w obliczu sytuacji na Ukrainie – pyta się, czy mamy ciągłość dostaw i kiedy będzie można sprowadzać LNG. „Nie pytamy już, dlaczego tak drogo, tylko czy mamy bezpieczeństwo” – podkreślił. Komentując pomysł wspólnych zakupów gazu przez Unię, Zawisza ocenił, że stworzenie takiej wielkiej grupy zakupowej da same korzyści. Prezes PGNiG wyraził również opinię, że UE zweryfikuje podejście do polityki energetyczno-klimatycznej, szczególnie w kontekście sytuacji w USA.

Prezes JSW Jarosław Zagórowski mówił z kolei, że nadzieje, iż UE rozwijając nowe technologie energetyczne będzie na nich zarabiać rozmyły się. Unia je rozwinęła, ale zarabiają na nich tylko producenci w Chinach – wskazał. Podkreślił też, że emisje CO2 to problem globalny, a nakładanie z własnej woli przez UE dodatkowych kosztów emisji powoduje przenosiny miejsc pracy w przemyśle do krajów o niższych kosztach. „Nie tylko wyprowadzamy przemysł z UE, ale wręcz go likwidujemy. Sądzę, że społeczeństwo Unii nie da na to dalszego przyzwolenia” – ocenił Zagórowski, przypominając o majowych wyborach europejskich.

Jego zdaniem, dopóki nie wynajdziemy systemu magazynowania energii z OZE, węgiel „może czuć się bezpiecznie”. Dodał, że będzie on stopniowo wypierany w Polsce przez inne źródła, ale to proces naturalny, bo złoża nie są nieskończone i wydobycie w sposób naturalny będzie maleć.

Dyrektor departamentu energetyki MG Tomasz Dąbrowski zwrócił z kolei uwagę, że ukrytym celem pakietu klimatyczno-energetycznego z 2008 r. było wyrównanie konkurencyjności między „nową” a „starą” Unią. Ta pierwsza miała dodatkowo płacić za emisje CO2, by zrównoważyło to droższą energię w tej drugiej. Zdaniem Dąbrowskiego, propozycje klimatyczne na 2030 r. również realizują ten ukryty cel przez brak wiążącego wskaźnika poprawy efektywności energetycznej. Zwrócił uwagę, że Polska poprawia ją bardzo dobrze, natomiast w innych krajach to dodatkowy koszt, którego chcą one uniknąć. „Tak jak my chcemy unikać kosztów CO2” – podkreślił.

Prezes Radwan Investments Dariusz Mioduski wyraził z kolei obawę, że Ukraina zostanie w UE wykorzystana jako pretekst do zwiększenia roli państwa i regulacji w energetyce oraz chronienia wielkich firm pod hasłem bezpieczeństwa energetycznego. Natomiast w USA, zamiast parasola tworzone są warunki dla wszystkich firm aby inwestowały w zmiany, w innowacyjność, zależność energetyczna znika, energia jest tania, a przemysł wraca – mówił.(PAP)

wkr/ mhr/                                                                                          …źródło: stooq.pl

poprzednio: Rada energetyczna UE-USA. Wspólne wysiłki ws. bezpieczeństwa energetycznego i… ochrony klimatu.

…ostatni akapit to jest właśnie to, co UE w rzeczywistości realizuje w ramach tzw. „polityki klimatycznej”. Jest to anty ekonomiczna polityka w najgorszym wydaniu. Niszczenie konkurencyjności narodowych gospodarek europejskich, poprzez tworzenie monopoli korporacyjno-państwowych na globalnym rynku i uzależnienie gospodarek od drogiej „zielonej” energii, która w dodatku nie ma nic wspólnego z poprawą efektywności energetycznej jak słusznie zauważył Pan Tomasz Dąbrowski. Wszystko pod pretekstem walki z globalnym ociepleniem, które nie dość że jest cyklicznym procesem naturalnym, który trwa na planecie od początków jej istnienia, to jest błędnie identyfikowany ze „znaczącym wpływem człowieka” na zwiększanie się ilości gazów cieplarnianych w atmosferze (o czym więcej tu – “Zimne słońce”, handel “pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski)

podobne: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli.

polecam również: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej?

fragment jak zwykle celnego do bólu tekstu cynika9:

Greenpeace jak to Greenpeace. Zawsze mnóstwo dobrych idei. Zawsze wykańczanych jedna po drugiej ideologicznym dogmatyzmem globalnego ocipienia. Greepeace polski doradza ostatnio co robić Europie na smyczy Putina. Smycz tę, zdaniem Greenpeace’u , Europa powinna Putinowi wyrwać i powiesić się na niej sama. Do tego sprowadza się w praktyce globalne ocipienie którego wyznawcy, chcąc narzucić światu pozbycie się paliw kopalnych, napychają jedynie kabzę Goldmanowi handlującemu carbon credits i  skazują jednocześnie własne kraje na słabszy wzrost i  większe bezrobocie.

Na szczęście połowa świata, z Ameryką, Chinami i Indiami włącznie, jeszcze całkowicie nie ocipiała i z paliw kopalnych rezygnować nie zamierza. Oszczędności – tak, nowe technologie – owszem, OZE tu i ówdzie – w porządku. Ale wieszać się dobrowolnie na smyczy? No way.  Inaczej niestety ma się sytuacja w Europie gdzie fanatycy Greenpeace’u dorwali się do kół rządzących w Brukseli i prą w kierunku totalnej euro nirwany.

Greenpeace nie oszczędza nawet Tuska i Kaczyńskiego za „sabotowanie 
polityki UE”, co jest dokładnie tym co powinniśmy zrobić jako myślący naród. Chętnie pospieszylibyśmy tutaj z odsieczą panu premierowi – gdyby tylko oskarżenia o „sabotaż” okazały się  prawdą. Jest bowiem nonsensem aby leżący na własnym węglu kraj dawał sobie narzucić unijne kretynizmy i biadolił później o zależności energetycznej od Putina. Są technologie czystego węgla, które przy pewnym nakładzie sił i środków można by z powodzeniem wykorzystać. Że nie jest to zupełnie zgodne z ortodoksją brukselską to fakt. Ale sens inwestowania polskich funduszy w polski „czysty węgiel” jest o wiele większy niż płacenie Niemcom za polit-poprawne wiatraki czy Francuzom za atom…

całość tekstu (którego lekturę tradycyjnie polecam) tu: dwagrosze.com. Mam jednak odmienne zdanie w kwestii „sabotowania polityki UE” przez Tuska i Kaczyńskiego, bo to oni przede wszystkim zgodzili się na promowanie tego szaleństwa zwanego „polityką klimatyczną” w Polsce kosztem naszej energetyki (głównie węglowej o łupkowej nie wspominając)

rys. Żukow

rys. Żukow

…Odys

 

GIG: podziemne zgazowanie może pomóc w lepszym wykorzystaniu węgla


02.04. Katowice (PAP) – Znana od lat technologia podziemnego zgazowania węgla, po dopracowaniu w polskich warunkach, nie spowoduje rewolucji w kopalniach, ale może umożliwić lepsze wykorzystanie polskiego węgla – uważa dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa (GIG) prof. Józef Dubiński.

Ekspert zastrzega jednocześnie, że na dopracowanie technologii, która będzie w pełni bezpieczna, opłacalna i możliwa do zastosowania na przemysłową skalę – potrzeba jeszcze czasu.

Prof. Dubiński uczestniczył w zorganizowanej w środę przez Katowicki Holding Węglowy (KHW) konferencji poświęconej m.in. trwającej od kilku dni próbie podziemnego zgazowania węgla w katowickiej kopalni Wieczorek. To pierwszy taki eksperyment w czynnej kopalni w Polsce.

Pilotażowa instalacja została tam zbudowana przez GIG i KHW. Podczas eksperymentu naukowcy chcą m.in. sprawdzić oddziaływanie procesu na otoczenie; próba ma również pokazać, że zgazowaniem da się sterować i można je na dowolnym etapie zatrzymać.

Podziemne zgazowanie węgla polega na doprowadzeniu do zapalonego złoża węgla tzw. czynnika zgazowującego (powietrza, tlenu lub pary wodnej) i odbiorze wytworzonego gazu na powierzchni.

Najważniejsze jest umiejętne sterowanie podawaniem czynnika zgazowującego tak, aby uzyskać temperaturę umożliwiającą wytwarzanie gazów o określonym składzie. Uzyskiwany gaz można użyć do wytwarzania ciepła i elektryczności w energetyce; może zastąpić gaz ziemny w chemii, można go także użyć do wytwarzania paliw płynnych.

Pilotażowa instalacja w Wieczorku składa się z dwóch głównych części. Pierwsza, podziemna, zlokalizowana jest 400 m pod powierzchnią, a jej najważniejszym elementem jest georeaktor zgazowania. W drugiej części, na powierzchni, znajdują się elementy zasilania georeaktora oraz odbioru, oczyszczania i utylizacji gazu. Łączące obie części przewody mają ok. 2 km długości. Pod ziemią georeaktor od najbliższych wyrobisk dzieli ok. 50 metrów skały.

Jak relacjonował w środę prof. Dubiński, po pierwszym rozpaleniu złoża i uzyskaniu gazu o czystym składzie, eksperyment trzeba było przerwać. Odprowadzające gaz przewody zaczęły się zatykać. Po rozwiązaniu tego problemu i przeczyszczeniu rur próba ma być kontynuowana.

Według prof. Dubińskiego sytuacja obrazuje problemy, z jakimi muszą zmierzyć się naukowcy, zanim rozwijana od dziesiątków lat na świecie technologia podziemnego zgazowania będzie możliwa do przemysłowego wykorzystania w polskich warunkach.

„Ta technologia przeżywa dziś swój renesans. Świat zajmuje się tym, szczególnie te kraje, które posiadają niedostępne zasoby węgla. Polska ma takie zasoby, więc nie możemy stać na uboczu” – mówił w środę dziennikarzom Dubiński.

„Jeśli ta technologia stanie się już dojrzała, będzie może lepiej wykorzystywać polski węgiel. Chociaż na pewno nie zgazujemy wszystkich resztek, których w naszych kopalniach jest sporo, to szansa dla Polski, byśmy nie odstawali od trendu światowego, mieli swoje poglądy, jak to się robi, co można uzyskać” – dodał naukowiec.

Jak zaznaczył, podziemnie zgazowanie węgla nie spowoduje nagłej rewolucji i zamykania w najbliższych latach tradycyjnych kopalni. „My chcemy dobrać się do węgla szczególnie na większych głębokościach, gdzie warunki – wstrząsy, przede wszystkim temperatura – nie pozwolą, by górnik mógł tam pracować” – podkreślił prof. Dubiński.

„Trzeba też obalić mit, że każda resztka, których w Polsce zostawiano sporo – z różnych względów – da się zgazować. To przedsięwzięcie pokazuje, że szczególnie w czynnej kopalni trzeba dużo zabezpieczeń, dużo środków, choć sam proces ma być ekonomiczny” – wyjaśnił dyrektor GIG

Prof. Dubiński oszacował, że po dopracowaniu technologii, jej zastosowanie nie powinno być szczególnie drogie. Obecny projekt kosztuje ok. 30 mln zł. Koszt instalacji przemysłowej mógłby sięgnąć ok. 50 mln zł, a na dużą skalę do 100 mln zł – to porównywalna kwota z kosztem nowoczesnego kompleksu ścianowego do tradycyjnego wydobycia.(PAP)

mtb/ kon/ je/                                                      …źródło: stooq.pl

poprzednio: “Puls Biznesu” – Gaz z węgla, kłopoty z głowy

polecam również: “Die Zeit”: Polska ma powody, by bronić węgla jako źródła energii

Metan - Elektrociepłownia

Co może dać Polsce współpraca z RPA – m.in. „czysty” węgiel.


14.03. Warszawa (PAP) – Przerabianie węgla na paliwa ciekłe, chemię, a także jego gazyfikacja – tego Polska może się uczyć od RPA. Kraj ten – obok Chin – jest światowym potentatem w tej dziedzinie. W piątek w Warszawie odbyły się rozmowy w sprawie gospodarczej współpracy Polska-RPA.

Okazją była wizyta wiceprezydenta Republiki Południowej Afryki Kgalema Motlanthe, który przyjechał do naszego kraju wraz z grupą około 50 przedsiębiorców.

Polska i RPA to kraje tradycyjnie górnicze, których przemysł korzysta z energii pochodzącej z węgla. W Polsce ponad 90 proc. energii pochodzi z tego surowca; w Republice Południowej Afryki jest to 77 proc.

Nasz kraj, który będzie musiał spełniać coraz bardziej wyśrubowane normy redukcji emisji gazów cieplarniach, jest zainteresowany dobrze rozwiniętymi w RPA technikami gazyfikacji węgla i wytwarzania z niego paliw.

„Oni są liderami światowymi, jeśli chodzi o przerabianie węgla na paliwa i na chemię” – mówiła dziennikarzom na marginesie polsko-południowoafrykańskiego forum biznesowego wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik.

Zgodnie z danymi Międzynarodowej Agencji Energetycznej, RPA jest jedynym państwem na świecie, w którym funkcjonuje komercyjna (a nie pilotażowa) produkcja paliw z węgla oraz produkcja chemikaliów z węgla. 35 proc. konsumpcji paliw ciekłych w RPA pochodzi z rafinerii CLT Secunda, która zajmuje się właśnie takim przerobem.

„My kupujemy od nich te nowe technologie, z kolei oni będą od nas kupować wszystko, co wiąże się z bezpieczeństwem kopalń” – kreśliła możliwości współpracy wiceminister gospodarki.

Poza systemami ratownictwa podziemnego RPA interesuje się też naszymi technikami dot. badań geologicznych. Dla Afrykańczyków mogą być również cenne nasze doświadczenia dot. wydobycia gazu z łupków. Południowa Afryka dopiero zaczyna badać swój potencjał w tej kwestii.

Minister środowiska Maciej Grabowski, który na forum występował w zastępstwie wicepremiera Janusza Piechocińskiego, wskazywał na podobieństwa między naszymi krajami. Przypominał, że zarówno w Polsce, jak i w RPA ważne jest wydobycie węgla w energetyce, a potencjał do zwiększenia kontaktów gospodarczych – jego zdaniem – daje rozwój zielonych technologii.

Wiceprezydent RPA zachęcał do inwestycji w jego kraju. Jak podkreślał, średni wzrost gospodarczy w Afryce w ciągu najbliższych lat ma wynieść ponad 6 proc. „Na naszym kontynencie jest niezliczona ilość możliwości” – mówił Motlanthe.

Przedstawiciele rządu RPA podkreślali, że ich kraj jest bramą do południowej Afryki. „Nasze porty i lotniska mówią same za siebie” – przekonywał szef południowoafrykańskiej izby przemysłowo handlowej (NAFCOC) Lawrence Bhekinkosi Mavundla.

Zwrócił uwagę, że nasze wzajemne obroty handlowe w 2006 r. wynosiły 2,6 mld dol., tymczasem w 2012 r. było to już 6,3 mld dol. „W ciągu ostatnich pięciu lat eksport z Polski do RPA prawie się podwoił” – wtórowała mu wiceminister handlu i przemysłu RPA Thandi Tobias-Pokolo.

Z danych naszego resortu gospodarki wynika, że tylko w 2013 r. wzrost naszego eksportu do RPA sięgnął 21 proc. W styczniu tego roku sprzedaliśmy o 55 proc. więcej towarów niż przed 12 miesiącami.

Antoniszyn-Klik przypomniała podczas forum, że zdecydowana większość naszego handlu odbywa się z krajami UE, ale Polska podejmuje starania, by bardziej zdywersyfikować nasz eksport, a współpraca z RPA może temu służyć. „Wierzymy, że nasze gospodarki się uzupełniają” – mówiła do przedsiębiorców.

W ramach kilkudniowej misji biznesowej w Polsce południowoafrykańscy przedsiębiorcy przyglądali się działającym u nas firmom m.in.: Solaris Bus&Coach, Centurylink Technology, General Motors, Farmur, Kopex oraz Izodom 2000. Przedsiębiorcy odwiedzili również Katowicką Specjalną Strefę Ekonomiczną oraz Łódzką Agencję Rozwoju Regionalnego. (PAP)

stk/ je/ gma/                                                                      …źródło: stooq.pl

poprzednio: “Puls Biznesu” – Gaz z węgla, kłopoty z głowy 

podobne: Dobre bo polskie. Serbia zainteresowana polską technologią górniczą

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Chiny stawiają na gaz łupkowy; mogą być zainteresowane Polską


01.03. Warszawa (PAP) – Chińczycy prowadzą intensywne poszukiwania gazu łupkowego w swoim kraju. Złoża są szacowane na biliony metrów sześciennych. Powodzenie krajowych projektów może ich skłonić do zaangażowania się w poszukiwania za granicą, w tym w Polsce.

Jak mówi ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Artur Gradziuk, Chiny pokładają duże nadzieje w wydobyciu gazu łupkowego, biorąc pod uwagę, że szacowane zasoby tego surowca są największe na świecie (według danych chińskich 134 bln metrów sześc., z czego 25 bln m sześc. nadaje się do wydobycia; według danych amerykańskich – 34 bln m sześc.).

„Świadczy o tym ogłoszona w październiku chińska strategia rozwoju branży gazu łupkowego. Zakłada ona, że wydobycie w 2015 r. wyniesie 6,5 mld m sześc. (…). Strategia zakłada też silne wsparcie państwa, m.in. uznanie wydobycia gazu łupkowego za jeden z krajowych strategicznych nowych przemysłów, subsydia dla firm wydobywających gaz, wsparcie finansowe oferowane przez rządy poszczególnych prowincji, zwolnienia podatkowe czy też bezcłowy import sprzętu do wydobycia gazu” – mówi PAP.

Jego zdaniem trudno jednak oczekiwać, aby Chiny (podobnie jak Stany Zjednoczone) szybko stały się eksporterem netto gazu. „Konsumpcja gazu w Chinach szybko rośnie – wyniosła ok. 170 mld m sześc. w 2013 r. – z czego ponad 30 proc. pochodzi z importu. Aby Chiny stały się samowystarczalne jeśli chodzi o gaz, produkcja (gazu łupkowego – PAP) musiałaby wzrosnąć do 50-60 mld m sześc. rocznie, co trudno będzie osiągnąć w najbliższych kilku latach” – podkreśla Gradziuk.

Ekspert wskazuje, że firmy chińskie są zainteresowane branżą łupkową także poza granicami kraju – angażują się one w projekty łupkowe w Stanach Zjednoczonych, ale ich głównym motywem jest zdobycie doświadczenia. Jest ono potrzebne do rozwijania chińskiej branży łupkowej. „Powodzenie krajowych projektów może je skłonić do poszukiwania i zaangażowania się w projekty za granicą, w tym w Polsce. Dlatego na obecnym etapie współpraca polsko-chińska może raczej koncentrować się na wymianie doświadczeń” – mówi. Jak dotąd w poszukiwania gazu w Polsce zaangażowały się firmy z kapitałem m.in. brytyjskim, amerykańskim i kanadyjskim.

Analitycy PISM uważają, że chińska strategia może być dla Polski interesującym przypadkiem, ponieważ oba kraje łączą pewne podobieństwa: potencjalnie ogromne rezerwy gazu łupkowego, ambitne strategie rozwoju oraz potrzeba współpracy z zagranicznymi partnerami w celu pozyskania technologii (np. w zakresie gospodarki wodnej). Dzielenie się doświadczeniem związanym z technologiami poszukiwania gazu łupkowego może być cenne dla obu krajów, dlatego branża gazu łupkowego powinna być obszarem bliższej współpracy między Polską i Chinami.

„Rewolucja łupkowa” w Chinach ma dopiero nastąpić. PISM podkreśla jednak, że przed krajem stoi wiele wyzwań, które mogą to utrudnić. Złoża gazu łupkowego znajdują się w trudnym terenie, a najbogatsze z nich leżą na głębokości ponad 6 km. Oznacza to, że ani technologii, ani doświadczeń innych krajów nie można w Chinach zastosować bezpośrednio, a wydobycie będzie wymagać specjalistycznego sprzętu, innowacji technologicznych, przeszkolonych pracowników, a także większych nakładów.

Instytut wskazuje też na to, że złoża położone są głównie w rejonach wiejskich, z dala od dużych ośrodków przemysłowych; brak odpowiedniej infrastruktury (dróg, kolei, sieci energetycznych, gazociągów) może utrudnić przesył i magazynowanie gazu. Dodatkowo złoża gazu łupkowego znajdują się w prowincjach, gdzie brakuje wody (Sinkiang, Mongolia Wewnętrzna), trzeba ją więc transportować z innych części kraju. Wszystkie te czynniki powodują, że rozwój branży łupkowej będzie wymagał ogromnych inwestycji, ale także szybkiego zdobycia technologii i doświadczenia – uważają eksperci.

Chiny są największym konsumentem energii na świecie. Prognozy amerykańskiej Energy Information Administration mówią o tym, że w 2030 r. popyt na energię w Państwie Środka będzie dwa razy wyższy, niż w USA. Węgiel pokrywa obecnie 70 proc. zapotrzebowania energetycznego kraju, oraz w 80 proc. jest źródłem energii elektrycznej. Popyt na węgiel stale rośnie i w tym tempie – według prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej – w 2035 r. Chiny będą odpowiadały za 45-50 proc. światowego zapotrzebowania na ten surowiec.

Chiny też importują coraz więcej ropy naftowej; obecnie sprowadzają jej więcej niż USA. Chińczycy bogacą się i coraz więcej mieszkańców kraju chce mieć samochód – według prognoz w 2035 roku w Chinach będzie 350 mln aut, w porównaniu do 150 mln obecnie. Odpowiada to wzrostowi importu z ok. 6 mln baryłek dziennie obecnie do ponad 12 mln baryłek dziennie w 2035 roku. Rośnie również popyt na gaz – według szacunków do 2018 roku zapotrzebowanie na ten surowiec podwoi się do 300 mld metrów sześciennych rocznie, a do 2035 r. wzrośnie do ponad 500 mld m sześc. rocznie.

Łukasz Osiński (PAP)

luo/ je/                                                                       …źródło: stooq.pl

Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla.


07.11.2013 (IAR) – Przy obecnym tempie poszukiwań rozpoznanie polskich złóż gazu łupkowego potrwa nawet do 2037 roku – pisze „Puls Biznesu”. W porównaniu z tempem prac nad eksploatacją łupków w USA jesteśmy daleko w tyle.

Dotychczas w Polsce dokonano 49 odwiertów, ale aby dostatecznie ocenić złoża, potrzeba ich jeszcze 287. Kamlesh Parmar, prezes Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego uważa, że tempo poszukiwań jest niewystarczające. Firmy badające złoża narzekają też na ciągnące się procesy koncesyjne (około 8 miesięcy), różne interpretacje przepisów oraz brak pewności co do kształtu przepisów i podatków w przyszłości.

Uaktywnienie firm poszukujących gazu jest nieprzypadkowe, bo wkrótce projekt nowelizacji prawa geologicznego i górniczego trafi pod obrady rządu. Poszukiwania gazu są bardzo kosztowne. Tylko w ciągu trzech lat pochłonęły one 2 miliardy dolarów. Szacuje się, ze do 2021 roku kwota ta wzrośnie do 14 miliardów.

„Puls Biznesu”/IAR/jp/ab   …źródło: stooq.pl

…hmm tempo niewystarczające… może dlatego że Rosjanie mają koncesje, ale gazu nie szukają. Na dodatek PE utrudnia poszukiwanie i wydobycie. Kolejna kwestia to opieszałość polskiego ustawodawstwa, gdyż prace nad ustawą węglowodorową ciągną się niemiłosiernie! Resort zdecydował się nie tworzyć nowej ustawy od podstaw i zamiast tego przygotowało projekt nowelizacji ustawy Prawo geologiczne i górnicze z dnia 9 czerwca 2011 r. („PGG”) przez ustawę o zmianie ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz niektórych innych ustaw („NPGG”). (Co z gazem łupkowym, czyli ustawa węglowodorowa po roku)

podobne tu: 46 odwiertów – poszukiwania łupków trwają a EIA obniża szacunki zasobów

12.11.2013 (IAR) – Alternatywą dla węgla nie jest droga zielona energia. Tak odpowiada minister środowiska organizacjom ekologicznym, które zorganizowały dziś przed Stadionem Narodowym symboliczne pożegnanie węgla. Aktywiści przemaszerowali przed miejsce gdzie trwa szczyt klimatyczny z taczkami wypełnionymi węglem.

Minister środowiska Marcin Korolec powiedział dziennikarzom, że Polska jest w stanie wspierać „czystą energię”, ale tylko taką która nie zagrozi konkurencyjności naszej gospodarki.” Trzeba poszukiwać nowych technologii,energetycznych ale nie takich , które są drogie i muszą być utrzymywane przez całe społeczeństwo.

Ekolodzy przypominali jednak, że w ciągu ostatnich 8 lat polski rząd przeznaczył 100 miliardów na wsparcie sektora węglowego. Będzie wspierać takie rozwiązanie, które nie tylko sprzyjają redukcji emisji CO2, ale też zapewniają wzrost gospodarczy.” – przekonuje minister środowiska.

Obecnie Polska w niemal 90 procentach wytwarza energię z węgla. Organizacja ekologiczna WWF tłumaczy, że chce przy okazji szczytu uświadomić Polakom i społeczności międzynarodowej, że każdy obywatel ma prawo do czystej energii.

Za hipokryzję ekolodzy uznają też fakt organizacji w tym samym czasie w Warszawie dwóch szczytów: oprócz klimatycznego – Szczytu Węgla i Klimatu organizowanego przez Światowy Związek Węglowy. To wydarzenie jest organizowane w przyszłym tygodniu przez Ministerstwo Gospodarki.

IAR/ Tomasz Majka i wcześn. /magos      …źródło: stooq.pl

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

WWF tłumaczy, że każdy obywatel ma prawo do czystej energii. – Tyle że Polak chce przede wszystkim taniej energii i nie interesuje go co ma do powiedzenia WWF, bo WWF nie płaci za Polaków rachunków za prąd. Poza tym należy już skończyć z tą propagandą o „szkodliwym wpływie człowieka na środowisko” (Zimne słońce) za pomocą której nabija się kabzy oszustom.

Oto krótka wypowiedź z internetu która w kilku zdaniach obnaża kłamstwo ideologii i zwraca uwagę na to, że nie należy mylić dwóch zasadniczych spraw, tj. trucia środowiska z emisją CO2 bo to dość powszechny błąd logiczny. Pisze Wojtek Szeligowski:

CO2 nie jest trucizną. To jest typowe dla tych którzy dają się wciągać w tę bujdę. Sam fakt, że prognozy „zielonych pseudonaukowców” się nie sprawdzają, (przykład choćby z pokrywą lodową, która miała być stopiona, a jest większa o 60%) wystarczy, żeby dać odbój tym złodziejom. UE do teraz wydała na walkę z globalnym ociepleniem ponad 900 miliardów euro. Za te pieniądze pół Afryki można wyżywić i jeszcze starczyłoby żeby zaautostradować całą Europę od Hiszpanii aż po Ural. Ta złodziejska banda liczy na takich jak ty, co to nie mają zielonego pojęcia czym jest atmosfera ziemska i klimat. CO2 stanowi 0, 036% atmosfery ziemskiej, z czego tylko ok. 1% to CO2 produkowane przez człowieka. Trzeba być debilem, żeby uwierzyć, że ma to jakikolwiek wpływ na ocieplenie klimatu. 95v % CO2 produkują oceany i morza. Zależność jest taka, że im klimat się bardziej ociepla oceany emitują CO2 do atmosfery. Jeśli się oziębia absorbują, czyli zależność ta jest dokładnie odwrotna. Poza tym głównym gazem cieplarnianym (95%) to para wodna, a efekt cieplarniany kumuluje się w górnych warstwach atmosfery, a nie na powierzchni. Do czasów boomu ekologicznego w USA czyli mniej więcej do prezydentury Busha, Stany wydawały na ekologię kilkaset milionów dolarów rocznie. Dzisiaj budżet roczny to kilka miliardów dolarów, a zamykane są jeden po drugim parki narodowe, oczywiście z przyczyn finansowych. Niestety ekologiczna mafia jest zbyt silna, żeby zwykli ludzie mogli przerwać tą paranoję. 

Polecam również lekturę artykułu autorstwa Tomasza Teluka spod którego pochodzi komentarz: Szczyt Klimatyczny czyli mitologia globalnego ocieplenia.

Poza tym Polska należy do krajów które z nawiązką wywiązały się z zadania ograniczania emisji CO2 a wszystko kosztem odbiorców energii. My zaciskamy pasa a inne kraje mają za przeproszeniem „we dupie” postanowienia z Kioto i walkę z „globalnym ociepleniem” – to jest dopiero hipokryzja! Niech się WWF weźmie najpierw za największych światowych emitentów CO2 jak Chiny czy USA i tam szuka frajerów.

13.11.2013 (IAR) – Kryta energetyki węglowej i postulaty ekologów wygłaszane podczas szczytu klimatycznego w Warszawie są nierealne – uważa poranny gość Radia Katowice, były premier Józef Oleksy.

Nie mamy realnej alternatywy dla węgla, gdyż nasza energetyka opiera się na tym właśnie surowcu – dodał Oleksy. Na razie nie mamy innego źródła energii – mówił były premier. Elektrownia atomowa, której budowę planuje rząd, będzie dawać tylko 3 procent do bilansu energetycznego, a ma kosztować 50 miliardów złotych. Zdaniem Oleksego, za te pieniądze można zbudować kilka elektrowni konwencjonalnych.

Polityk SLD przypomniał, że energetyka Chin oparta jest na elektrowniach węglowych. A państwo środka nie podpisało porozumień dotyczących redukcji emisji CO2.

IAR/ Łukasz Kwaśny/Józef Wycisk /dw/buch    …źródło: stooq.pl

…Polska węglem stoi i będzie go wydobywać bo nie ma innego wyjścia. A banda oszołomów w zielonych kubrakach jak chce niech nawet nie oddycha żeby ulżyć planecie. Możemy się co najwyżej starać unowocześniać elektrownie węglowe (Czysty węgiel to tańsza energia).

…Odys

Tymczasem pokrywa lodowa na biegunie ma się dobrze (miało jej już dawno nie być) a  problem z CO2 o jakim warto wspomnieć to fakt, że Sahara się zieleni 😉

Przyrost pokrywy lodowej na przestrzeni roku (zdj. NASA)

Przyrost pokrywy lodowej na przestrzeni roku (zdj. NASA)

Ziemkiewicz dla Fronda.pl o konwencji PIS czyli… Problemy realne, rozwiązania fatalne.


fragment:

Mówię z przykrością, ponieważ sięganie po socjalną demagogię, wygadywanie głupstw o tym jak to aparat państwa, które jest chore po prostu i które wymaga gruntownego odchudzenia i reformy, może odegrać taką rolę jak w Drugiej Rzeczpospolitej, budując COP i Gdynię. To są słowa źle świadczące, mówiąc delikatnie o politykach, którzy je wypowiadają. Myślę, że Jarosław Kaczyński doskonale wie, że nie jest to możliwe, ale ma też przekonanie, że do Polaków tak trzeba mówić, bo jak się powie coś normalnie to nie zrozumieją….

Czemu służyła konwencja Prawa i Sprawiedliwości?

To był element kampanii PiS-u mającej na celu odzyskanie elektoratu, który sam siebie definiuje jako centrowy. Cała ta konwencja krajowa nie była zrobiona pod kątem żelaznego elektoratu pisowskiego tylko pod kątem ludzi, którzy wyobrażają sobie PiS jako partię zafiksowana na pewnych sprawach. Chodziło o to by ich przekonać, że wcale tak nie jest. Dlatego nie było na konwencji wystąpienia Antoniego Macierewicza, który by pokazywał swoją multimedialną prezentację o tym, że tupolew z prezydentem Kaczyńskim na pokładzie rozpadł się 20 metrów nad ziemią i trzy osoby to przeżyły. Dlatego nie było mowy o ściganiu układu postkomunistycznego i w ogóle nie padło określenie WSI. Słowo „Smoleńsk” zostało wypowiedziane chyba raz w zupełnie innym kontekście. To jest swoją drogą zabawne, że wyraźnie pouczeni dziennikarze TVN właśnie tę wypowiedź wmontowali do materiału, chociaż zupełnie była ona marginalna.

Czym przyciągano ten elektorat centrowy?

Dużo mówiono o gospodarce. Ciekawy był panel na ten temat, ale też wyraźnie wciągano program PiS-u w populistyczny przekaz. Czyli mieliśmy powrót przeciwstawienia „Polski solidarnej”, „Polsce liberalnej”, akcentowanie programu narodowego tworzenia miejsc pracy, który jest moim zdaniem stertą głupstw socjalnych….

całośc tu: fronda.pl

podobne: Co „prawdziwa prawica” Kaczyńskiego szykuje dla przedsiębiorców i reszty Polaków

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

…Nareszcie Pan Ziemkiewicz stanął w obronie obywateli i ich własności oraz prawa do konkurowania z niewydolnym monopolem państwowym na gospodarkę… Pomysły PISu to czysta demagogia – kupa „chciejstw” za które „ktoś” przecież musi najpierw zapłacic! W pędzie do koryta PIS stratuje gospodarkę populistycznymi pomysłami.

 No i należy się jeszcze słówko komentarza na temat polskiego węgla który PIS teraz chce populistycznie ratowac (jak zapowiedziano na konwencji) z powodów jakie opisuję tu – Obama będzie walczył z “globciem”…polski węgiel zagrożony …na które to zagrożenie złożyły się m.in. nasza „odbytnośc” w UE (do której sam PIS namawiał) i ustępstwa jakie poczynił Pan Lech Kaczyński w geście „solidarności” wobec Pani Angeli Merkel godząc się na ryzykowną z punktu widzenia Polski politykę klimatyczną negocjowanego jeszcze w 2008 roku tzw. „pakietu klimatycznego”. Hipokryzja do n-tej potęgi! Unia nakłada na wydobycie węgla masę podatków związanych z “emisją CO2″… a pakiet klimatyczny, któremu przecież klaszczą (o zgrozo!) nasze (p)osły siedzące w Brukseli tylko dopełni dzieła – Ekoniezdary i ekozdrajcy z polskim paszportem. Można było tego wszystkiego uniknąc gdyby PIS i reszta „patriotów” nie wepchnęła Polski do UE i gdyby Pan Lech Kaczyński nie przedłożył „solidarności” z UE nad interes narodowy. Dziś mamy do czynienia z konsekwencjami tych „sukcesów” i z hipokryzją ludzi którzy uważają że mają moralne prawo kogokolwiek pouczac o gospodarce.

…Odys

polecam również: Obłudnicy z „pseudoprawicy”.

rys. Arkadiusz Gacparski

rys. Arkadiusz Gacparski