Europa muzułmańska, „Państwo Islamskie” i prawdziwa twarz Islamu: broń w rękach imperialistów, terroryzm, idea rewolucji, czy też religia jak inne?


"Democracy in Fallujah" Franciszek C. Kulon

„Democracy in Fallujah” Franciszek C. Kulon

„…1300 lat temu, obok nowopowstałej Europy chrześcijańskiej, ukształtowała się Europa muzułmańska o mniejszym zasięgu terytorialnym, obejmującym obszar Półwyspu Iberyjskiego. Właśnie tam, na bazie germańskiego (wizygockiego) oraz romańskiego (iberyjsko-łacińskiego) dziedzictwa, dokonano „jedynego poważnego przeszczepu cywilizacji arabsko-muzułmańskiej na grunt europejski” – jak stwierdził arabista Francesco Gabrieli [1]. W rzeczywistości mowa tutaj raczej o przeszczepie kulturowym niż etnicznym, ponieważ, zgodnie ze słowami jednego z hiszpańskich badaczy, „…hiszpańscy muzułmanie, którzy byli potomkami osób nawróconych na religię najeźdźców, byli Hiszpanami czystej krwi; w pozostałych przypadkach, na skutek zawierania licznych związków międzykulturowych, w ich żyłach również przeważała hiszpańska krew” [2].

W muzułmańskiej Hiszpanii małżeństwa mieszane były rzeczywiście częstym zjawiskiem, ponieważ muzułmanie chcieli, by matkami ich dzieci były autochtonki, w szczególności te urodzone w Galicji, ziemi starożytnych osad celtyckich. Jak zauważa jeden z historyków badających dzieje muzułmańskiej Hiszpanii, „w związku z tym, że ich potomkowie nosili wyłącznie imiona męskich przodków, czysta arabska krew, wielokrotnie wymieszana z krwią hiszpańską, uległa rozcieńczeniu w kolejnych pokoleniach; im więcej imion arabskiego pochodzenia nosił człowiek, tym mniej afrykańskiej krwi płynęło w jego żyłach. Błędne jest zatem założenie, że każdy hiszpański muzułmanin był Arabem, a wszyscy chrześcijanie byli Rzymianami czy Gotami i uciekali na północ podczas inwazji – stwierdza; błędne jest przekonanie, że »rekonkwista« była trwającą osiem wieków wojną pomiędzy stroną »rzymsko-gocką« z północy i »arabsko-andaluzyjską« z południa” [3]…

…Emirat Granady (1246–1492), ostatni bastion islamu w zachodniej Europie, upadł po zdobyciu miasta przez Ferdynanda Aragońskiego i Izabelę Kastylijską. Hiszpanie celebrują to wydarzenie jako zakończenie rekonkwisty, inni patrzą na nie z odmiennej perspektywy. Warto tutaj przytoczyć słowa Fryderyka Nietzschego: „Cudowny mauretański świat kultury w Hiszpanii, pokrewniejszy nam w gruncie, bardziej przemawiający do naszego zmysłu i smaku, niż Rzym czy Grecja, został zdeptany – nie mówię czyimi nogami – dlaczego? Ponieważ zawdzięczał swoje powstanie dostojnym, męskim instynktom, ponieważ wciąż jeszcze mówił życiu »tak« rzadkimi i wyrafinowanymi kosztownościami życia mauretańskiego!” [5]. Obecność islamu w Hiszpanii trafnie podsumowuje Sigrid Hunke: „Przykład Hiszpanii pokazuje, że dwieście lat arabskiego panowania wystarczyło, by biedny, zapuszczony i ciemiężony kraj stał się jednym z najważniejszych państw Europy i całego zachodniego świata, a wszystko to dzięki pewnej kulturze, która rozprzestrzeniła się we wszystkich grupach społecznych oraz rozkwitowi nauki i sztuki. Swoją uprzywilejowaną pozycję Hiszpania utrzymała przez pięć wieków aż do momentu, w którym islam został wyparty” [6].

Italia

Zanim Tarik i Musa ibn Nusajr dotarli na Półwysep Iberyjski, to właśnie Italia stała się obiektem zainteresowania Saracenów (którzy w większości byli Berberami), co miało miejsce około połowy VII w., gdy półwysep był politycznie podzielony między Longobardów, Bizantyjczyków oraz Papiestwo…

…Armia islamskiego emiratu, który powstał na terytoriach odpowiadających dzisiejszym prowincjom Bari, Matera oraz Tarent, trzymało w szachu Franków i Bizantyjczyków. Przypadek Bari nie jest jedynym przykładem islamskiego organizmu politycznego, który powstał na Półwyspie Apenińskim – istniały również muzułmańskie państwa w Amantei i nad rzeką Garigliano – jednak bez wątpienia jest to przykład najbardziej istotny. Bari cieszyło się tak wielkim dobrobytem, że do miasta, ożywionego przez intensywny rozkwit gospodarczy, napływali Longobardowie opuszczający ziemie południowej Italii. Jak pisze jeden z historyków, muzułmanie w Bari „nauczyli mieszkańców 24 apulijskich grodów, czym jest tolerancja religijna w czasach pokoju, jak użytkować ziemię, jak czerpać korzyści z wymiany towarów” [7].

Okres obecności islamu na Sycylii był dłuższy i jeszcze bardziej wspaniały. (…) F. Gabrieli ocenia panowanie muzułmańskie na Sycylii jako „pozytywne i korzystne ze względu na ożywienie ubogiej struktury etnicznej bizantyńskiej Sycylii, a przede wszystkim z uwagi na poczynione zmiany w zakresie warunków ekonomicznych i społecznych wyspy, w tym likwidację latyfundiów, promowanie małych gospodarstw wiejskich, rewitalizację sycylijskiego rolnictwa i wzbogacenie go o nowe techniki oraz uprawy” [8]. „Rolnictwo i handel – stwierdza inny badacz – na nowo rozkwitały: coraz liczniejsze były przypadki zmiany wyznania, nie pod przymusem, lecz pod wpływem spontanicznego pragnienia wznieconego przez owych pobożnych ludzi, a także podziwu, jaki budziła wyżej rozwinięta cywilizacja najeźdźców. Odzwierciedlenie dobrobytu i wytworności Orientu, życia kulturalnego Bagdadu, Kordoby czy Kairu, można było odnaleźć również w Palermo” [9]. Spośród zamieszkujących Sycylię autochtonów, Berberów i Persów (z których wielu zajmowało stanowiska wojskowe i urzędnicze) ponad 300 tys. osób było muzułmanami. Palermo, przez podróżników opisywane jako jedno z najpiękniejszych i najlepiej prosperujących miast Śródziemnomorza, wraz ze swoimi trzystoma meczetami – z których największy miał być miejscem spoczynku szczątków doczesnych Arystotelesa – mogłoby konkurować z Kordobą, a nawet z Kairem czy Damaszkiem…

Bałkany

W 1492 r. Granada znalazła się pod panowaniem katolickich królów. W ciągu jednego tylko stulecia, podczas gdy gwiazda islamu gasła na zachodzie Europy, Półksiężyc wschodził na jej wschodzie. Imperium Osmańskie przejęło bałkańskie ziemie, które dawniej należały do Rzymu i Konstantynopola. Dunajski limes, oddzielający niegdyś terytorium Cesarstwa Rzymskiego od przestrzeni, którą zamieszkiwali barbarzyńcy, przez cały XV wiek pełnił rolę linii demarkacyjnej pomiędzy dâr al-islâm a dâr al-kufr. Niedługo później Sulejman Wspaniały – niczym Trajan, który prąc na północ Dunaju, przyłączył Dację do Cesarstwa Rzymskiego – podbił naddunajskie obszary leżące między Belgradem a Budą, poszerzając strefę wpływów Wysokiej Porty o Wołoszczyznę, Mołdawię i Transylwanię. Podobnie jak w czasach panowania rzymskiego, także wówczas na jedno imperium składały się, oprócz obszaru bałkańsko-dunajskiego, Morze Czarne i jego wybrzeża, Armenia, Mezopotamia, Anatolia, Syria, Palestyna, Egipt oraz Afryka Północna aż po granice Maroka.

Nowopowstałe imperium ze stolicą w Europie, którego terytorium rozciągało się na trzech kontynentach, przyjęło do swojej klasy urzędniczej szereg Europejczyków, pochodzących zarówno z Europy wschodniej, jak i zachodniej. Mowa tutaj nie tylko o licznych Włochach, którzy w XVI w. przeszli na islam, jak na przykład: Uluch Ali, z pochodzenia Kalabryjczyk, który w bitwie pod Lepanto jako jedyny z otomańskich admirałów nie uległ chrześcijańskiej flocie; wenecjanka Cecilia Baffo, ukochana małżonka sułtana Selima II;Ludwik Gritti, syn weneckiego doży, który został gubernatorem Węgier; oraz wielu innych bejlerbejów pochodzących z Sardynii, Korsyki, Ligurii oraz Kalabrii, którzy rządzili w Algierze. Mowa również o licznych Włochach, Francuzach, Węgrach, Polakach i Chorwatach, którzy w XVIII i XIX w. przyjmowali islam i powierzali Wielkiej Procie swoją wiedzę naukową, umiejętności wojskowe i administracyjne.

Przełomowe wydarzenia, takie jak zdobycie Konstantynopola przez Osmanów i osiedlenie się dynastii w stolicy Cesarstwa wschodniorzymskiego, wzbudziły w chrześcijańskiej Europie obawy o utratę honorów i władzy, dzięki której władcy osmańscy mieli stać się spadkobiercami cesarstwa…

…Ciekawy i niezwykle wymowny w tym kontekście jest mit o pochodzeniu, który miał dowodzić pokrewieństwa Turków i Rzymian, a tym samym umacniać w świadomości ówczesnych europejczyków przekonanie, że Imperium Osmańskie jest prawowitym spadkobiercą dziedzictwa starożytnego Rzymu. Niektórzy utrzymywali, wychodząc od fonetycznego podobieństwa łączącego Turków i Teukrów [Trojan], że Mehmed był potomkiem Teukrosa, pierwszego króla Troi, a więc mścił się na potomkach Greków za krzywdy wyrządzone Trojanom. Co więcej, we Francji krążyły plotki o pewnym liście, który Mehmed miał wysłać papieżowi Mikołajowi V, by wyrazić w nim swoje zaskoczenie faktem, że Włosi są mu nieprzychylni, podczas gdy, za sprawą Eneasza, wywodzą się z tego samego trojańskiego rodu, co Turcy….

…Obok islamu arabskiego, perskiego, tureckiego, indyjskiego itd., istniał zatem również – choć jedynie tymczasowo i na ograniczonej przestrzeni geograficznej – islam europejski. Dziś należy zadać sobie pytanie, czy taka ewentualność może jeszcze zaistnieć, i jakie warunki musiałyby zostać spełnione, by do tego doszło.

polecam lekturę całości tu: Claudio Mutti: Europa muzułmańska

…”jakie warunki musiałyby zostać spełnione, by do tego doszło.” A cóż to za pytanie? Normalny Europejczyk któremu leży na sercu dom w którym mieszka, rodzima cywilizacja, kultura czy religia zadałby raczej inne – co należałoby zrobić aby do tego NIE doszło. No ale trudno się dziwić takiemu pytaniu ze strony autora, który nie ukrywa w swoim tekście sympatii dla wpływu cywilizacji arabskiej na podbite rejony „starego” kontynentu (podpierając się na dodatek cytatami z Fryderyka Nietzschego 🙂 ). Jakby rozwój i prosperity było na tym świecie domeną wyłącznie arabską.

O ile ciężko jest nie przyznać racji historycznym faktom które przywołuje Pan Mutti, to już wyraźne rozsmakowanie się w dobrodziejstwie z okupacji bądź co bądź NAJEŹDŹCÓW wywołuje u mnie mieszane uczucia. Zwłaszcza w czas nasilającego się obecnie w Europie kryzysu imigracyjnego (zaznaczmy że z państw dla nas Europejczyków mało cywilizowanych) i towarzyszącej mu wojny cywilizacyjnej, oraz terroryzmu, który chociaż nie powinien być utożsamiany z Islamem (tak jak IRA nie jest tożsama z katolicyzmem) to jednak w pewnym wymiarze chętnie się nim posługuje jako celem ideowym. Podobnie mieszane uczucia wywołuje u mnie posługiwanie się terminem „islam europejski”. To tak jakby mówić o arabskim katolicyzmie – rzecz zupełnie nie do pomyślenia w krajach arabskich, pomijając fakt że religia nie ma tożsamości narodowej (bo może być „charakterystyczna” dla różnych narodów, czasem nawet wrogich sobie) czy cywilizacyjnej gdyż jest to indywidualna (bądź zbiorowa) relacja człowieka z Bogiem. Nie wiem czy na całym świecie znajdziemy państwo będące w 100% monolitem pod względem religijnym, etnicznym czy narodowościowym. Cały „myk” porządku polega więc wyłącznie na zdrowych proporcjach „przybyszów” (i ich tradycji) wobec autochtonów wśród których mieszkają, i utrzymaniu tych proporcji w każdym aspekcie życia społecznego, kulturowego i wyznaniowego charakterystycznego tożsamościowo na danym terenie. Mniejszość (nie tylko zresztą imigracyjna) nie ma żadnego prawa narzucać, emancypować się ponad, czy zrównywać, specyficznych dla siebie zachcianek z prawami rodzimej większości. „Gość w dom Bóg w dom” ale kto zakłóca jego mir, i zabiera się (nie pytając domowników o zdanie) za przestawianie mebli, nie szanując praw i przywilejów gospodarza ten zasługuje na co najmniej wyproszenie… (Odys)

podobne: Templariusze. Słudzy Kościoła walczącego a także: Walki z islamistami: Syria – 3 miliony uchodźców, Irak – dramat chrześcijan. Stanisław Michalkiewicz: „Pustynna burza”. i to: Turczyn rośnie w siłę… bez „Unii”

„…Na pytanie, jak wielkim poparciem cieszy się Państwo Islamskie wśród muzułmanów, odpowiedzieć jest ciężko. Różnego rodzaju prezentacje opinii społecznej pokazują, że niskim, ale czy wiarygodnymi są badania prowadzone na będącym w permanentnym stanie wojny terenie Iraku. Tak czy inaczej podstawą legitymizacji dla Abu Bakra Al-Baghdadiego jest islam. Specyficznie pojmowany, o czym świadczyć mogą egzekucje wykonywane nie tylko na szyitach, ale przecież także wśród sunnitów. Autor nie podejmie się jednak odpowiedzi na pytanie czy warunkiem życia pod rządami Państwa Islamskiego jest przede wszystkim akceptacja władzy, czy też może odpowiedzią jest jakaś wersja islamu. Jest na to za wcześnie, a przekaz nie jest jednoznaczny.

Nie istnieje naród w nowoczesnym rozumieniu dla IS. Nowy wymiar fundamentalizmu wykracza poza standardowe ramy, które wyznacza nam błędnie europocentryzm. Jeśli pozwolimy sobie na porównanie formacji Państwa Islamskiego do uznawanego za skrajny w Polsce Ruch Narodowy, to z łatwością zauważymy, że odwołanie RN do religii katolickiej nie jest główną podstawą przynależności czy wartościowania aktywu. Wszak do samego Ruchu Narodowego dołączyły grupy neopogańskie czy agnostyczne. IS to więc kontrrewolucja – „powrót Bourbona” po rewolucyjnym chaosie i erze napoleońskiej. Czy z takim samym losem – pokaże czas. Formalnie „Allah” był przez cały czas obecny na Bliskim Wschodzie zaś realnie, dopiero teraz nie tylko „zszedł na ziemię”, ale też chce ją obejść dookoła.

Największym sukcesem IS, jak do tej pory, jest zyskanie rozgłosu na arenie międzynarodowej. Chaos powstały po wybuchu wojny domowej w Syrii, spowodował rozbicie wielu grup politycznych, które wcześniej stały w awangardzie walki z rządem Baszara al-Asada. Partia BAAS jednakże przetrwała. Ranna, poobijana, krwawiąca, ale cały czas dzierżąca władzę nad państwem i armią. Syryjski prezydent został uznany za obrońcę świeckiego państwa, chrześcijan i ostatni bastion oporu przed powiększeniem amerykańskiej strefy wpływów w wyniku „arabskiej wiosny”. Historycznym osiągnięciem B. al-Asada było uzyskanie wsparcia Iranu i Hezbollahu, do tej pory nie tylko wstrzemięźliwych wobec takich działań, ale przez lata będących przecież konkurencją dla BAAS…

Aby jednak doszło do uznania Państwa Islamskiego za podmiot w stosunkach międzynarodowych – świat musiałby dojść do przekonania, że ani naloty, ani nadzwyczajne środki bezpieczeństwa nie dają efektów. Zamach w Paryżu niekoniecznie jest ostatnim, a poziom zastraszenia europejskich społeczeństw będzie przecież tylko wzrastać. Pytanie czy spowoduje to przekonanie o nieuchronności wojny z Państwem Islamskim, czy może przeciwnie: doprowadzi do postawy kapitulacyjnej, żądającej zaprzestania działań wymierzonych w IS…

Teza, jakoby Państwo Islamskie było tworem samodzielnym, niezależnym zarówno od Stanów Zjednoczonych, jak i tym bardziej od Chin czy Rosji, nie wyklucza możliwości odniesienia korzyści przez któregoś z głównych graczy. Jeżeli za punkt odniesienia uznamy światową hegemonię Stanów Zjednoczonych, a jako projekt konkurencyjny zdefiniujemy poszczególne interesy Rosji i Chin, nakierowanych na walkę z amerykańską dominacją – odpowiedź nasuwa się sama.

Każda rosyjska i chińska strata to ogromny zysk dla USA. Nie należy przeceniać interesów naftowych, bo Amerykanie i tak są posiadaczem ogromnych złóż. Kontrola nad Bliskim Wschodem to raczej klucz do cenowej dyktatury. W każdym razie niekonieczny do utrzymania hegemonii. Basen Morza Śródziemnego bez rosyjskiej bazy to nie tylko jedna Syria, ale też odcięcie od rosyjskiego zainteresowania Egiptu, absolutnie kluczowego dla szlaków handlowych. Przypomnijmy, że to właśnie w Egipcie Władimir Putin rozpoczynał budowę regionalnej koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu…

…Rosyjskie naloty na Państwo Islamskie i ogólna intensyfikacja działań państwa na rzecz obrony status quo w Syrii są oczywiście nieprzypadkowe. Warto przy tym zauważyć, że polityka Moskwy ewoluowała od działań defensywnych, polegających na blokadzie interwencji ONZ do typowo ofensywnych, podobno uwzględniających nawet konieczność operacji lądowej w Syrii. Na kroki inne liczyć jednak nie można, bo o ile rząd syryjski z chęcią pozwoli na kremlowskie wsparcie, o tyle w Iraku jest to praktycznie niemożliwe. Wyraźnie więc widać, że Amerykanom wcale nie zależy na upadku Państwa Islamskiego, inaczej daliby przecież zielone światło rządowi irackiemu do współpracy z Rosją. Co więcej nie są w stanie zaryzykować nawet „drugiego Afganistanu”, co wszakże może się Moskwie przydarzyć jak najbardziej, a doprowadziłoby do szybkiego upadku legitymizacji władzy W. Putina.

Rosja walczy o przetrwanie, o zachowanie własnego wielonarodowego i wieloreligijnego imperium, o utrzymanie i tak już mocno okrojonej strefy wpływów. Nawet, jeśli Waszyngton nie uwzględnia w swoich planach jakiegokolwiek wsparcia dla IS – nie dopuści do niczego, czego kosztem mogłoby być powiększenie rosyjskich terenów oddziaływania.

Wreszcie Rosja walczy też o Europę. Amerykanie doskonale wiedzą, że (zwłaszcza teraz) zniszczenie Państwa Islamskiego wywołałoby na Starym Kontynencie falę entuzjazmu wobec Kremla, a w konsekwencji nie tylko zniesienie sankcji, ale też koniec eksperymentu ukraińskiego i być może powrót do idei Unii Eurazjatyckiej – tej od Władywostoku po Lizbonę. Wówczas Amerykanie mieliby dużo większy problem niż zachwianie systemem sojuszy na Bliskim Wschodzie. Waszyngton dusi się własną produkcją i lobbuje na rzecz Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP). Jedynie Europa jest bowiem rynkiem zdolnym przyjąć wysoko przetworzone produkty „made in USA”. W przeciwnym razie nastąpić może krach systemu dominacji ekonomicznej i politycznej Stanów Zjednoczonych poza Ameryką Północną.” (Tomasz Janowski)

całość tu: „Państwo Islamskie” – czyli o różnicach między tym co formalne, a realne.

podobne: Thierry Meyssan: Geopolityczne podłoże wojen przeciwko Syrii i Państwu Islamskiemu. Straty dżihadystów w Kobane. Tragiczny los porwanych przez Boko Haram. oraz: Leonid Savin: Lobbing, jako najwyższa forma korupcji czyli… Rewolucję raz poproszę!

„…We współczesnym, ponowoczesnym świcie, który rządzi się prawami Realpolitik, radykalny islam to najbardziej dogodny fenomen dla naświetlenia strategii zachodniej ekspansji politycznej na świecie. Jest on łatwy do sterowania, można nim manipulować niezależnie od geograficznej lokalizacji. Uniwersalne oblicze radykalnego islamu czyni go maksymalnie efektywnym orężem geopolitycznym, a jego wykorzystanie w XXI wieku nosi systemowy charakter.

Rękoma radykalnych islamistów rozniecane są krwawe konflikty w różnych częściach świata od lat 1990’ do dziś: w Bośni, w Kosowie, na Północnym Kaukazie, a teraz również na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Radykalni islamiści wszędzie zajmują się kryminalną działalnością: na Kaukazie, na Bałkanach, na Bliskim Wschodzie. Główne sfery ich kryminalnej działalności to ropa naftowa, narkotyki, handel bronią, ludzkimi organami, przemyt, wymuszenia i bandytyzm… 

 …Współczesny radykalny islam w swojej istocie jest nowoczesny – nie wyklucza współpracy z tymi, których deklaratywnie chce unicestwić. Okazuje się, że współczesna ideologia salafizmu i prowadzenia dżihadu to fasada – deklarują jedno a w praktyce czynią co innego. Na przykład w Syrii wojnę Państwa Islamskiego i innych radykalnych organizacji przeciw Baszarowi Asadowi finansuje Zachód. Równocześnie wodzowie salafizmu przeklinają tenże Zachód i wzywają do unicestwienia go. Wystarczy także wspomnieć, że połowa więźniów Guantanamo walczyła w Libii wspólnie z siłami NATO przeciwko Muammarowi Kadafiemu, zaś w Egipcie przeciw Hosniemu Mubarakowi. W Bośni dżihadyści, tak jak i w Kosowie, wspólnie z NATO walczyli przeciwko prawosławnym Serbom.

Współczesna Ukraina pokazała dziwny przykład sojuszu faszystów, społeczności LGBT, radykalnych islamistów i politycznych awanturników. Co może być dla nich wspólnego i co ich jednoczy? Przede wszystkim zaszczepiona siłą rusofobia i – oczywiście – niemałe pieniądze, co bardzo ważne w gwałtownie ubożejącej Ukrainie. Na przestrzeni poradzieckiej dżihad silnie związany jest z rusofobią. Na Bałkanach – z nienawiścią do prawosławnych Serbów. Na Bliskim Wschodzie – do wszelkich odmiennych wyznań religijnych.

Analizując składowe elementy uniwersalnej linii radykalnego islamu można uczynić wywód, że bardzo łatwo nim manipulować. Ten czynnik sprzyjał temu, że zachodnim strategom nie sprawiło specjalnego trudu, aby przystosować i zsyntetyzować radykalny islam w ramach „teorii Haertlandu” z korzyścią dla siebie.”

całość tu: Szota Apchaidze: Radykalny islam – broń w rękach Zachodu

…oj tam oj tam! Islam wcale nie jest aż tak rusofobiczny jakby ktoś sobie mógł pomyśleć (albo dał wmówić). Chodzi tu rzecz jasna o pewną jego część, która jak słusznie zauważył Pan autor jest podatna na sterowanie i zdolna do sojuszy z naturalnym wrogiem jeśli tylko ma w tym interes, ale to tylko interes a nie żadna rusofobia 🙂 Albowiem w innych miejscach i okolicznościach można zaobserwować jak interes dżihadystów „pięknie” współgra z interesem Rosji. Wtedy należałoby pójść za logiką autora i oskarżyć Islam o jakąś inną fobię. Więc stawianie problemu w ten sposób to ślepa uliczka.

Faktem jest, że w zależności od tego jak się przedstawia interes w danym momencie tak wyglądają sympatie i antypatie dżihadystów. Raz są zbieżne z interesem USA, innym zaś razem są zbieżne z interesem Rosji. Obecny zalew Europy przez ludność muzułmańską i towarzyszący temu chaos jest bowiem tak samo na rękę USA jak i Rosji. Dla USA – bo oddala zainteresowanie od tego kraju (czyniąc go gospodarczym „safe haeven”), a dla Rosji – gdyż rozbija jedność Europy pod auspicjami UE (pomijając upośledzenie samego projektu), przez co Rosja może sobie planować kolejne projekty polityczno-gospodarcze bilateralnie, w bezpośrednim i z osobna porozumieniu z Niemcami, Francją, Włochami czy Austrią, jak np. kolejna nitka gazociągu północnego, czy gazociągu południowego, czy obchodzenie po kryjomu embarga które nałożono na Rosję w związku z konfliktem na Ukrainie. Podzielona (choćby za sprawą imigrantów z bliskiego wschodu i Afryki) i zdestabilizowana terroryzmem Europa, to rzecz jasna okazja dla Rosji do podporządkowywania sobie bliskiej zagranicy, tj. krajów byłego bloku sowieckiego, których interesy „stara unia” zajęta swoimi problemami może chętnie przehandlować za rosyjską „głastnost”, i w rewanżu za niepokorność stawania okoniem wobec planów i koncepcji państw starej Unii (głównie Niemiec i Francji).

Druga sprawa to fakt  że Islam chętnie (od lat) konfrontował się z chrześcijaństwem (zwłaszcza katolicyzmem), jako największym zagrożeniem cywilizacyjnym, kulturowym i ideowym dla siebie. Podobnie było w przypadku komunizmu i jego kulturowej nadbudówki – marksizmu. Obecna konfrontacja na miecze świata chrześcijańskiego z muzułmańskim jest więc wymarzoną pożywką i okazją do tego by skorzystał „ktoś” trzeci, czyli właśnie ateistyczna ideologia marksizmu, socjalizmu i komunizmu rodem z Rosji (a nie tylko „zgniłe” USA które oczywiście też zostały marksizmem zarażone). Być może obie siły nie współpracują dosłownie na papierze, ale cel niewątpliwie mają (nie)przypadkowo zbieżny. Do tego grona należy dorzucić zdecydowaną większość „elit” politycznych Europy, które również są skażone marksizmem i zachowują się co najmniej podejrzanie, bezkrytycznie promując multi-kulti i otwartość granic dla przybyszów, w całkowitym oderwaniu od realizmu narażając na szwank bezpieczeństwa narodów którym przewodzą.

Poza tym czy Rosja aby nie stara się budować wokół siebie koalicji państw z udziałem również muzułmańskich? Jak Iran – o który toczona jest nieustanna wojna dyplomatyczna z USA, czy Turcja – próbując ją wyciągnąć z zachodniej strefy wpływów poprzez uwiązanie gospodarcze w różnego rodzaju projekty ( Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii). Swoją drogą Turcja też ma swój udział i interesy w chaosie na bliskim wschodzie oraz w Europie. Dla Turcji B. al-Assad i Kurdowie to zagrożenia, a Państwo Islamskie to aktualnie dostępna odpowiedź na nie. W końcu to też kraj muzułmański, do tego o dużych ambicjach politycznych. Przecież Rosja nie robi tego w celu czysto towarzyskim, tudzież filantropijnym prawda? Czy nie ma i nie walczy (podobnie jak USA) o jak największe wpływy w krajach MUZUŁMAŃSKICH bliskiego wschodu? Czyż nie ruszyła zbrojnie na pomoc Syrii, by podobnie jak USA oficjalnie walczyć z terrorystami? Nie bądźmy aż tak nachalnie ślepi na konszachty Rosji ze światem muzułmańskim (owszem tylko w interesach, ale jednak). Wszak nawet w Afganistanie i Czeczenii znaleźć można przyjazne Rosji środowiska islamskie. To że USA w naturalny sposób „dba” o „swoich” islamistów szczując ich na Rosję, to rzecz normalna w warunkach kiedy oba mocarstwa ścierają się na tym samym terenie o wpływy. Więc tak jak rusofobiczny jest Islam pro amerykański, tak samo „uprzedzony” do USA jest Islam pro rosyjski 🙂 Dziwne pretensje jednej strony wobec drugiej można obecnie określić znanym powiedzeniem „Przyganiał kocioł garnkowi”… (Odys)

podobne: Tomasz Otłowski: Wojna z Kalifatem: aspekty operacyjne. Nieudolność USA (celowa?) i to: Wiodący niemiecki dziennikarz: CIA naciska na media by promowały III wojnę światową

Wprawdzie „cały świat” jest „wstrząśnięty” zamachami w Paryżu, do których zorganizowania przyznało się Państwo Islamskie, a których ofiarą padło już prawie 130 osób, zaś ponad 200 zostało rannych – ale jednocześnie wiele światowych, a nawet nader światowych osobistości starannie unika spostrzeżenia przyczyn, które nie tylko doprowadziły do muzułmańskiego radykalizmu, ale również – do przeniesienia wojny prowadzonej przeciwko Państwu Islamskiemu na teren państw, które wojnę tę próbują prowadzić. Warto tedy przypomnieć, że Państwo Islamskie pojawiło się w efekcie wtrącenia wielu krajów Środkowego i Bliskiego Wschodu w stan krwawego chaosu. Ten chaos wytworzył się w następstwie „operacji pokojowych” i „misji stabilizacyjnych”, oraz „walki o pokój” jakie przed 14 laty rozpoczęły tam Stany Zjednoczone z sojusznikami.

Przedziwnym zbiegiem okoliczności, większość krajów wtrąconych w stan krwawego chaosu była w przeszłości – mniejsza o to, czy słusznie, czy niesłusznie – postrzegana jako potencjalne zagrożenie dla Izraela. Bo na przykład Jordania, gdzie też rządzi tyran, żadnym chaosem ogarnięta nie została – no ale Jordania w 1994 roku podpisała z Izraelem traktat pokojowy. Ten stan krwawego chaosu stanowi z kolei przyczynę i pretekst dla nowej wędrówki ludów, w ramach której młodzi mężczyźni z tych krajów wędrują do Europy. Im więcej młodych, zdolnych do walki mężczyzn wyjedzie z Bliskiego i Środkowego Wschodu do Europy, tym mniejsze będzie potencjalne zagrożenie dla Izraela, chociaż tym większe – dla Europy…

…Warto tedy przypomnieć, że według wszystkich teoretyków wojny, przeniesienie działań wojennych na terytorium wroga jest ważnym, a może nawet najważniejszym czynnikiem sprzyjającym zwycięstwu. To z kolei kosztuje, ale Państwo Islamskie podobno nie cierpi na brak pieniędzy między innymi dzięki sprzedaży ropy naftowej po konkurencyjnych cenach, którą kupuje Izrael…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Ambicjonerzy przebudowują świat

podobne: Syria oskarża Izrael o naloty. Palestyński minister zabity. Protest Izraela przeciwko wszczęciu dochodzenia przez Trybunał Haski ws. ewentualnych zbrodni wojennych. oraz: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna?

„…Mamy ludzi, którzy potrafią zorganizować na pustyni wielkie państwo. Z systemem bankowym i sądowym. Ludzie ci nie mają problemu z wydobywaniem ropy naftowej i jej sprzedażą. Ludzie ci rozbijają się po pustyni nowiutkimi terenowymi Toyotami. Ale to nic w porównaniu z bogactwem sprzętu wojskowego jaki jest w ich dyspozycji. Transportery opancerzone czy karabiny maszynowe. To nie problem. Ponieważ te dzikusy są tak naprawdę bardzo zdolne.

Weźmy np. taki Iran. Wystarczy że zaczniesz handlować z Iranem i już znajdujesz się na czarnych listach wszelkich agencji wywiadowczych świata, które zaczynają śledzić każdy twój ruch. Możesz nawet z trafić do więzienia na dłuższy czas. Szczęśliwie jednak takich problemów nie mają zdolne dzikusy z IS. Ci co z nimi handlują nie trafiają do więzień. Chłopaki z IS potrafiły bowiem zadbać o to by CIA, Mosad czy MI6 nie ingerowały w te sprawy.

Ale to tak naprawdę małe piwko dla tak zdolnych ludzi jakimi są wyrwani z pustynnych lepianek arabscy fanatycy. Budowa własnego państwa na terenach graniczących z uzbrojoną po zęby Arabią Saudyjką. Czy też Turcją z własną silną, zaprawioną w bojach Armią. Albo i Iranem, któremu pacyfizm również jest dość obcy. To była łatwizna. Tacy ludzie potrzebują nowych wyzwań. Ogólnoświatowych! Czemu np. nie podłożyć bomby w jakimś samolocie lecącym z Egiptu? No w sumie można ale też jest łatwe.

Lepiej może zrobić coś bardziej spektakularnego? Na terenie wroga? To jest ciekawsze. Można dostać się na koncert i postrzelać do ludzi.
Jest to jakaś opcja tylko że dość powierzchowna i gwałtowna. Drastyczna choć widowiskowa. Niektórym młodym członkom IS może przypaść do gustu ale starzy wyjadacze wiedzą lepiej. I mieli lepsze plany.

No bo jeśli ktoś się bierze za tak poważne zadanie jak likwidacja chrześcijańskiej kultury, która jak się wydaje dysponuje pod każdym względem lepszymi argumentami (kasa, technika wojskowa itp.) to nie wygra się za pomocą strzelanin z kałacha. Tu potrzebne jest natchnienie samego Allaha! Tu trzeba mieć właściwy plan. Np. Można zacząć od likwidacji ostatnich większych skupisk chrześcijańskich w okolicy. Oraz, co ważniejsze! Od likwidacji islamskich mięczaków, których zbytnio urzekła kultura i tolerancja zgniłego Zachodu…

…Likwidacja nielicznych chrześcijan to jedno. Następnym logicznym etapem powinno być wysłanie misjonarzy by nawracali niewiernych! Ten słuszny plan szczęśliwie znów znalazł uznanie w oczach Allaha. Turcja zorganizowała podróż dla członków nowej krucjaty. Natomiast w samej Europie wielu niewiernych zrozumiało wagę i korzyści jakie niesie plan mędrców IS (z lepianek). Bo przecież np. taka kanclerz Niemiec. Potężna pani Merkel. To nie byle kto. Z jakiegoś kraiku w centrum Europy potrafi wydawać polecenia wszystkim. Czy to główny komisarz czy prezydent UE. Wszyscy tańczą jak ona zagra. Czy to mała Grecja czy wielka Rosja, nawet Putin nie śmie się sprzeciwić gdy Merkel rozdaje karty na Ukrainie…” (smieciu • naszeblogi.pl)

całość tu: Zamachy zorganizowało IS a kto zorganizował IS?

podobne: Kerry na Bliski Wschód. Thierry Meyssan: Przełom w polityce saudyjskiej. Geneza powstawania ISIL („Państwa Islamskiego”) czyli kto wypuścił dżina z butelki. oraz: Arabia Saudyjska: koalicja przeciwko islamistom. Syria uzna naloty za akt agresji. Niemcy i Wlk. Brytania: nie dla nalotów w Syrii i Iraku. Dżihadyści śmieją się z USA. Francuscy islamiści biorą udział w egzekucjach. Nigeria: islamiści z Boko Haram oblegli Maiduguri. Izrael: zbrodnie wojenne w Gazie.

„Ostatnia fala terroru w Paryżu, która kosztowała życie stu kilkudziesięciu przypadkowych ofiar, wstrząsnęła rozmiarem bezsensownego okrucieństwa w środku Europy. O ten dokładnie efekt mogło chodzić sponsorom zamachów, choć można mieć wątpliwości czy byli nimi bezpośredni sprawcy. Innymi słowy, mimo że jest za wcześnie aby wyciągać zbyt daleko idące konkluzje, skoordynowane zamachy islamskich ekstremistów w Paryżu noszą pewne cechy drobiazgowo planowanej prowokacji. Jej pierwszą fazą mógł być celowo stworzony kryzys wokół zalewu „uchodźców syryjskich” który skłóca i osłabia Europę, podsycając jednocześnie psychozę zagrożenia ze strony państwa islamskiego. Fazą  drugą mogła być kulminacja terroru w Paryżu,  przypisywanego już bezpośrednio ISIS. Prawdziwym zagrożeniem dla Europy nie jest jednak państwo islamskie ale anglo-syjonistyczny hegemon który je wykreował i uzbroił. I to on,  a nie ISIS, zaczął terror niesprowokowaną, nielegalną  agresją na suwerenne  państwo  Iraku…

Zamach „false flag” w Paryżu mógłby być próbą ponownego przejęcia inicjatywy i nową okazją do konfrontacji z Rosją. W końcu daje to NATO  wygodny pretekst do interwencji w Syrii, co przy obecności już tam kontyngentu rosyjskiego nie wróżyłoby zapewne niczego dobrego. Za takim motywem przemawiać może przebijający się w komunikatach ton „solidarności” z Francją jako państwem NATO zaatakowanym „nagle” przez terrorystów. Całkiem to podobne do carte blanche jaką naiwna Europa dała GW. Bushowi na fali „solidarności” po zamachach 9/11. Kto wie czy doświadczeni spece nie egzekwują po prostu po raz kolejny sprawdzonego już gdzie indziej scenariusza.

Przestraszone terrorem który zawitał do ich sąsiedztwa masy łatwo jest przekonać że grozi im czarny lud oraz że jedynym ratunkiem jest wojna w celu zapewnienia im bezpieczeństwa. Wtedy ogłosić można stan wyjątkowy, zamknąć granice, odwołać wybory (we Francji w grudniu), wepchać w gardło masom rozmaite „patriot acts” odbierające resztki swobód obywatelskich jakie im pozostały, a po neutralizacji potencjalnego sprzeciwu rozpocząć gdzieś nową burdę skoro hegemon tak nakazał…” (cynik9)

całość tu: Terroryści z paszportami

„…Trwający obecnie proces destabilizacji Bliskiego Wschodu i Afryki napędzany jest agresywną polityką USA, Izraela i państw sojuszniczych.

3) Tzw. Państwo Islamskie, czyli ISIS lub ISIL, jest formacją terrorystyczną dowodzoną między innymi przez wysokiej rangi agentów wywiadu oraz członków organizacji paramilitarnej Blackwaters, utworzoną na mocy porozumienia pomiędzy Izraelem, USA i Arabią Saudyjską, której celem jest obalenie reżimu prezydenta Syrii Bashara al-Assada, stworzenie pretekstu dla interwencji sił NATO w Syrii oraz napędzanie migracji natywnej ludności muzułmańskiej w pożądanych kierunkach – obecnie w kierunku Unii Eurejskiej.

4) Zasadniczym celem tzw. kryzysu uchodźców jest wprowadzenie w państwach europejskich szeroko pojętego chaosu opartego na poczuciu zagrożenia. Następnym krokiem będzie wprowadzenie rządowych rozwiązań zaostrzających środki bezpieczeństwa, kontrolę i monitoring. Ważnym następstwem praktyki migracyjnej jest pozbawienie ludności europejskiej „spójności narodowej i kulturowej” poprzez wykształcenie podatnego na manipulację i kontrolę społeczeństwa multikulturowego egzystującego bez poczucia jedności i woli walki.

5) Istnieje realne zagrożenie, iż wraz z falą uchodźców do Europy mogą przeniknąć bojownicy Państwa Islamskiego, celem realizacji zamierzonego planu destabilizacji krajów europejskich. Należy jednak podkreślić, iż wysokiej rangi bojownicy i przywódcy najprawdopodobniej przerzucani są tajnymi kanałami za porozumieniem wywiadów.

6) Uchodźcy to w dużej mierze osoby uciekające przed realnym zagrożeniem życia ze strony ISIS oraz zachodnich działań militarnych, potrzebujący pilnej pomocy humanitarnej i azylu.

7) Media mainstreamowe otwarcie wspierają politykę imigracyjną, umniejszając jednak wadze konieczności weryfikacji każdego z uchodźców oraz podjęcia odpowiednich środków prewencynych w przypadku naruszenia przez nich prawa. Potężną dezinformacją, jakiej się dopuszczają jest zupełne pomijanie powodów kryzysu imigracyjnego (patrz pkt 2 i 3).

8) Prawicowe media alternatywne również dopuszczają się karygodnych manipulacji i fałszerstw przedstawiając Islam w sposób generujący lęk i podziały. Przyczyniają się w ten sposób do zaostrzania konfliktów na tle religijnym, co w konsekwencji sprzyja ostatecznej agendzie. Również i tutaj powód migracji schodzi na dalszy plan, ustępując pola nienawiści i propagandzie antymuzułmańskiej.

9) Ludność muzułmańska jest manipulowana w równym stopniu co społeczeństwa zachodnie. Począwszy od przywódców ISIS, którzy cytując wersety Koranu mamią i werbują niewyedukowanych bojowników, poprzez charyzmatycznych demagogów pokroju Andżema Czołdary, aż po marionetkowe media, które z drugiej strony zgrabną narracją nagłaśniają straszliwość zbrodni Państwa Islamskiego oraz nieuchronność wprowadzenia Shariatu w państwach europejskich.

10) Prawdopodobnym ostatecznym celem całej agendy jest utworzenie państwa Wielki Izrael na terenach wyludnionych przez działania ISIS, oraz otwarte podporządkowanie multikulturowej i niezdolnej do sprzeciwu Europy.

Mamy zatem do czynienia z bardzo zaawansowaną manipulacją. Kryzys imigracyjny w Europie mógłby być łatwo zażegnany. Problem w tym, że faktyczne rozwiązanie go jest nie na rękę establiszmentowi USA i Europy Zachodniej…”

całość pod linkiem: http://mediumpubliczne.pl/2015/10/anonymous-do-polakow-o-uchodzcach/

podobne: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS. i to MaxTV news: Ebola & Khorasan. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla mówi Wojna 20 razy w ONZ. Amerykański generał o szkoleniu „syryjskich rebeliantów”.

„…Cóż z tego, że muzułmanie powiedzą po raz kolejny: „To nie my”, lub „Islam to pokój”. Cóż z tego, kiedy za każdym razem, przed każdym zamachem, lub po rzezi chrześcijan, które są paradoksalnie mniej słyszalne medialnie, niż zamachy – prezentują postawę obojętności. Hasła, które od nich słyszymy motywuje, nie solidarność i miłość, lecz w niemałej części obawa o to, że gniew się na nich wyleje. Chronią tylko własną skórę. Tylko tyle. Czy ktoś bowiem słyszał o masowo działających muzułmańskich ruchach, które w imię miłości upominaliby swoich? Czy ktoś słyszał, by były aktywne w zapobieganiu terroryzmowi z pobudek religijnych? Zdaje się, że nie. Chlubne wyjątki w postaci polskich Tatarów nie zmienią reguły.

Poszczególni muzułmanie odezwą się znów po kolejnym ataku, bo nienawiści która pęcznieje obok nich, raczej nie zduszą w zarodku. Nie mają takiej woli. Bo albo, gdyby takie środowiska się odezwały, zostałyby zmasakrowane i odzywają się wyłącznie, gdy się o samych siebie boją, albo gorzej: mają wrażenie, iż są za słabi, więc trzeba chrześcijan uspokoić. Nie wiem jak jest, więc nie chcę oskarżać niewinnych, ale logiczne myślenie, które jest u każdego darem od Boga zobowiązuje do wzięcia pod uwagę każdej ewentualności. I bynajmniej nie neguje to miłości oraz dobrego podejścia do każdego bliźniego z muzułmanami włącznie. Nie ma się co oszukiwać, nie ma katolickiego terroryzmu na tle religijnym, czy chrześcijańskim w ogóle, a islamski owszem jest. I możemy się czarować, że nie każdy muzułmanin to terrorysta. Każdy z nich tworzy jednak las w swoim getcie, w którym terroryści mogą się schronić, a do którego policja boi się wjeżdżać...” (Aleksander Szycht)

całość tu: Autodestrukcja chrześcijaństwa na „Deonie”

podobne: Irak: pomoc dla Kurdów, Sunnici przeciw dżihadystom, masakra Jazydów.

Niewtajemniczeni „muzułmanie” wierzą, iż islam faktycznie jest religią pokoju, tolerancji i miłości. Mają oni dobrą wolę, są pobożni, i szczerze wyznają zasady tolerancji i koegzystencji – innymi słowy, wielu z tych, którzy wierzą w pokojowy islam nie jest rozmyślnymi oszustami, a raczej sami są ofiarami islamskiego oszustwa. Ta nieświadoma grupa wiernych stanowi parasol ochronny dla prawdziwych muzułmanów, których celem jest dżihad, czyli święta wojna. W zależności od etapu ekspansji islamu, o czym napiszemy później, prawdziwi islamiści kłamią, twierdząc i wmawiając ludziom zachodu, że islam to pokojowa religia. O takim świadomym kłamstwie naucza sam Mahomet:

„Prorok powiedział „Wojna jest oszustwem”” (Sahih Al-Bujkhari vol 4,bk 52, Hadith 269)
„Apostoł rzekł (…) „kto pozbędzie się dla mnie Ibnula Asharafa?” Mahomet bin Maslama, brat Bani Abdul-Ashal’a powiedział: „Ja się nim zajmę dla ciebie, o Apostole Boży, ja go zabiję”. Apostoł rzekł: „więc zrób tak, jeśli możesz” (…) Powiedział: „O Apostole Boży, będziemy musieli skłamać”. Apostoł odparł: „Powiedzcie co chcecie, macie wolną rękę”” P367, „Sirat Rasul Allah”, Muhammad bin Ishaq, tłum. Alfred Guillaume (773 r. n.e.)

Islam dopuszcza kłamanie – są pewne sytuacje, gdy muzułmanin może kłamać, kiedy jest to akceptowane, a nawet zalecane. Nazywa się to „al-tagyyja”, co oznacza „zapobiegać”. Muzułmanin może więc kłamać, aby zapobiec szkodzie własnej, lub islamu, by ochronić własną religię:

„Prorok rzekł: „Przez Allaha i Jego wolę, jeśli złożę śluby, lecz później znajdę coś lepszego, zrobię to co jest lepsze, i odpokutuje moje śluby” (Sahih Al-Bukhari vol. 7, bk 67, Hadith 427).

Jak widzimy islam daje swoim wyznawcom możliwość kłamania bez zaciągnięcia grzechu. Jeśli zatem w chwili obecnej jestem pokojowym muzułmaninem, bez żadnego problemu natury moralnej czy teologicznej mogę zamienić się, jeśli uznam to za lepsze, w muzułmanina siłą nawracającego niewiernych.

Ezoteryzm islamski – trzy etapy dżihadu

W rzeczywistości każdy prawdziwy muzułmanin jest zobowiązany do prowadzenia świętej wojny przeciwko niewiernym — dżihadu. Istnieją trzy etapy prowadzenia dżihadu, w zależności od statusu muzułmanów w danym społeczeństwie.

Etap pierwszy to „podstępny dżihad”: gdy muzułmanie są w mniejszości w społeczeństwie i nie są w stanie prowadzić fizycznej/militarnej wojny z niewiernymi. To właśnie wtedy mają nakaz kłamać na temat tego czym islam jest, ich obowiązkiem jest głosić pokój oraz tolerancję — „żyj i pozwól żyć innym”. Kluczowym elementem pierwszego etapu dżihadu jest „takijja”, czyli ukrywanie prawdziwych zamiarów islamu, aby chronić wspólnotę muzułmańską. Muzułmanom nie wolno przyjaźnić się z niewiernymi, chyba, że są w mniejszości i czują się zagrożeni przez silnego przeciwnika — wtedy właśnie muzułmanom wolno udawać przyjaźń i są zobowiązani kłamać dla ochrony wspólnoty. Innym elementem pierwszego etapu jest „status ofiary” — muzułmanie stawiają się w roli prześladowanej mniejszości, której należy się ochrona prawna przed „islamofobami”.

Kolejny etap to „defensywny dżihad”. Gdy w społeczności jest wystarczająco dużo muzułmanów oraz zasobów, aby móc chronić muzułmańskie wspólnoty przed atakami, prześladowaniem lub krytyką wtedy muzułmanie są zobowiązani do defensywnego dżihadu, czyli walki z niewierzącymi, którzy są fizycznym lub intelektualnym „zagrożeniem dla islamu”. Przy czym zagrożeniem dla islamu w definicji muzułmanów może być np. mówienie prawdy o islamie, krytyka islamu przez niewiernych czy próby nawrócenia muzułmanów na inną religię. Na tym etapie prowadzenia wojny z niewiernymi muzułmanie mają nakaz aby odpowiedzieć na te rzekome „ataki” fizyczną przemocą i terroryzmem.

Ostatni, trzeci etap to „ofensywny dżihad”. Gdy muzułmanie są w większości, posiadają polityczną władzę w regionie oraz siłę militarną aby podporządkować sobie nie-muzułmańską ludność, zmuszają nie-muzułmanów do płacenia daniny (dżizji). Wolni im wtedy wypędzać nie-muzułmanów z ziem, na których żyli lub po prostu mordować ich i gwałcić ich kobiety, jeśli niewierni nie chcą przyjąć islamu — aby utrzymać w islamskiej nieskazitelności tereny, które są pod ich panowaniem:

„Zwalczajcie tych, którzy nie wierzą w Allacha i w Dzień Ostatni, którzy nie zakazują tego, co zakazał Allah, i jego posłaniec dopóki nie zapłacą dżizji własną ręką w pełnej uległości” (Sura 9:29).

Ostatecznym celem dżihadu jest doprowadzenie islamu do dominacji nad wszystkimi religiami i narodami.

„Będziecie z nimi walczyć, chyba że przyjmą islam” (Sura 48:16)…

…Ponieważ prawdziwa doktryna islamu jest dla chrześcijan nie do zaakceptowania stworzony został system kłamstw, które w oczach nieświadomych społeczeństw cywilizacji łacińskiej mają stworzyć fałszywy obraz islamu jako pokojowej religii po to, aby islam mógł bez przeszkód realizować swoje ukryte cele. System ten bazuje na anulowanych wersetach Koranu, które głoszą idee tolerancji religijnej, pokoju i miłości podczas gdy prawdziwym celem islamu jest podbój chrześcijańskiego świata, aby każdy niewierny wyznał, iż „nie ma boga nad Allaha a Mahomet jest jego prorokiem” – dokładnie tak, jak robił to sam Mahomet:

„Apostoł Allaha rzekł: „Otrzymałem rozkaz od Allaha by walczyć z ludźmi dotąd, aż powiedzą: „Nikt nie może być czczony oprócz Allaha” (Sahih Al-Bukhari Vol 4, Book 52, Hadith 196).”

całość tu: Islam – religia ojca kłamstwa

polecam również ciekawy wykład: „Mahomet był zwiastunem Lutra? Chociaż na pozór taka teza wydaje się przesadnie odważna, to związki protestantyzmu i islamu zauważył już profesor Plinio Correa de Oliveira. Co więcej, brazylijski myśliciel katolicki już wiele lat temu prognozował ekspansję islamu na teren Europy. Zwrócił także uwagę na rewolucyjny charakter islamu.”  Islam – ideologia rewolucji.

podobne: Czekając na barbarzyńców czyli o tym jak góra przyszła do Mahometa po trupach „żartownisiów”. oraz: Wojujący Islam (również pośród uciekinierów z Afryki) i pokojowe przesłanie chrześcijan. Przyjmowanie uchodźców dobrowolne (UE potroi środki na walkę z nielegalną imigracją). Polska znowu oskarżana o kolaborację z nazistami przy holokauście Żydów.

„…Z badań Pew Research Center wynika, iż większość społeczności islamskiej w Stanach Zjednoczonych odrzuca ekstremistyczne metody rozwiązywania konfliktów politycznych i religijnych. Zdaniem 21% badanych muzułmanów ekstremiści cieszą się jednak większym lub mniejszym poparciem współwyznawców i choć istnieją organizacje muzułmańskie zdecydowanie potępiające terroryzm, blisko połowa mahometan uważa, iż ich przywódcy nie robią w tym zakresie wystarczająco dużo

…Niedawno ktoś ze znajomych przesłał mi krążący w sieci elektronicznej tekst. Autor, który dwadzieścia lat spędził rzekomo w Arabii Saudyjskiej, postawił w nim retoryczne pytanie, czy naśladowcy Mahometa mogą być dobrymi Amerykanami bądź Kanadyjczykami. Kwestię rozważył krótko w dziesięciu aspektach: teologicznym, religijnym, biblijnym, geograficznym, społecznym, politycznym, rodzinnym, intelektualnym, filozoficznym i duchowym. Z całkiem logicznie zbudowanego wywodu wynikało, że w żadnym z aspektów nie da się pogodzić wiary opartej o Koran i pięć filarów islamu z wartościami stanowiącymi podstawę cywilizacji amerykańskiej. W samej rzeczy, systemy aksjologiczne generowane przez obie cywilizacje są tak odległe, że nawet zdawałoby się tożsame pojęcia zawierają w sobie coś odmiennego. Chrześcijanina, który otworzy islamską stronę eDialogue (https://edialogue.org), ogarnie zapewne zdumienie, gdy uświadomi sobie, że chodzi wyłącznie o dialog ułatwiający przejście na islam. Gwoli ścisłości należałoby tylko dodać, że środowisk muzułmańskich bynajmniej nie omijają procesy sekularyzacji. Dla części zasiedziałych przybyszów z krajów arabskich islam jest po prostu bardziej tradycją kulturalną niż religią….

…podczas wyborów do rady miejskiej Hamtramck przeprowadzonych 3 listopada b.r. wyznawcy islamu uzyskali większość. (…) Na wideo, do którego portal odsyła, radny Ibrahim Algahim mówi wyraźnie adresując słowa do współwyznawców: Today, we showed the Polish and everybody else that we are united (dziś pokazaliśmy Polakom i wszystkim innym, że jesteśmy zjednoczeni). Zdanie warte refleksji. Dowodzi ono, iż muzułmanie wcale nie muszą sięgać po terroryzm. Drogę do zwycięstwa toruje im polityka chrześcijańskiej większości.

Po zamachach

Nie trzeba być marksizującym lewakiem, by rozumieć, że kluczem do ekspansji islamu jest chęć zmiany na lepsze warunków życia wielu muzułmanów, ale też uznanie czynników ekonomicznych za pierwszą przyczynę dzisiejszego kryzysu w niczym nie zmienia faktu, że to lewacki fanatyzm i utopia multikulturowości sprawiły, iż terroryzm rozprzestrzenia się dziś bez większych przeszkód. Można być otwartym na inną kulturę i tolerować religię łączącą innych, jeśli ich odmienność nie podważa fundamentów naszej egzystencji i systemu wyznawanych wartości. Żywe w licznych odłamach islamu przekonanie, że w imię Allaha należy prowadzić świętą wojnę, niweczy na dobrą sprawę wszelkie wysiłki na rzecz pokojowego rozwiązania kryzysu. Toteż największym według mnie problemem dnia dzisiejszego jest zaślepienie władz Unii Europejskiej i środowisk, które nie chcą dostrzec, iż „pokojowo” nastawiona muzułmańska większość nie odcina się od radykalnych imamów i nie robi nic, by falę terroryzmu powstrzymać.

Nowo wybrane polskie władze stają dziś przed alternatywą. Albo będą respektować niefortunne zobowiązania rządu Ewy Kopacz w sprawie przyjęcia „uchodźców”, albo też pokierują się względami bezpieczeństwa narodowego i gruntownie zrewidują wcześniejsze zobowiązania. Ostatnie wypowiedzi Witolda Waszczykowskiego, Konrada Szymańskiego i Antoniego Macierewicza zdają się świadczyć, że bardziej prawdopodobne i godne poparcia jest to drugie. Stanowisko takie nie musi oczywiście oznaczać całkowitego wykluczenia muzułmanów z grupy imigrantów, na których przyjęcie Polska będzie kiedyś gotowa. Priorytetem powinien tu być po prostu interes narodowy, a więc sprawy tak oczywiste, jak choćby sprowadzenie w pierwszej kolejności repatriantów zza wschodniej granicy i chrześcijan z Bliskiego Wschodu. Warto przy tym zdać sobie sprawę z jednego. Jeśli kiedyś dojdzie do całkowicie bezpiecznego przyjęcia pewnej liczby uchodźców, o tym, jak ostatecznie ułożą się stosunki z nowo przybyłymi, nie będzie decydować żadna partia polityczna, lecz polscy obywatele – katoliccy sąsiedzi przybyszów.(Tadeusz Witkowski)

całość tu: ISLAM ODSŁANIA TWARZ

podobne: Śmierć ojczyzny czyli… Francuzi już nie są u siebie. Terroryści “ubogacili kulturowo” Paryż. Rzeź dopiero nastąpi? oraz:  „Islamizacja Europy” kontra „tchórzliwa brutalność” czyli „Problem, Reaction, Solution!”  i to: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym.

Uporządkujmy doznania (jak mawia klasyk)…Bo znajomość ideologii to jedno (wiedza taka jak inne) ale prawidłowe reagowanie na nią to drugie i znacznie ważniejsze.

Jest jakaś banda drapichrustów nazywająca się „Państwem Islamskim”, która nie spadła z księżyca i choć posługuje się Islamem (Jihad), to widać ewidentnie że działa pod czyimś (również zachodnim) dość zamożnym i wpływowym auspicjum, bo ani broń, ani sprzęt wojskowy nie rosną na pustyni gdzie „raptem” się pokazali radykałowie. I istnieje terroryzm (który istniał od zawsze – co nie znaczy że mamy się z tym pogodzić i traktować jako stan pewnej „normy”) więc może najwyższy czas zastanowić się nad tym skąd i DLACZEGO się wziął. Co jest jego główną siłą napędową? Czym się kierują ludzie gotowi ponieść śmierć w imię wywołania w innych strachu? Czy naprawdę o to im chodzi? „Głupie” ISIS postanowiło raptem zdenerwować wszystkich wokół żeby co? Żeby ściągnąć na siebie armie całego świata zachodu? Skąd się w ogóle bierze pomysł prowadzenia w ten sposób wojen. Polecam materiał, który można skonkludować – WSZYSTKIE rządy które prowadzą wojny są zainteresowane istnieniem tego zjawiska (każdy oczywiście we własnym interesie)… (Odys)

Trader21 – Drugie dno ataków terrorystycznych

Franciszek Kulon - Biznes

Franciszek Kulon – Biznes

„Media głównego nurtu skupiają się na samych atakach, co my w zasadzie pominęliśmy. Skupiliśmy się natomiast na grupach interesu stojących za ISIS. Dużo uwagi poświęciliśmy formowaniu się grupy oraz kwestii jej finansowania. Bez poparcia potężnych grup interesu organizacja, o której jeszcze dwa lata temu nikt nie słyszał nagle stała się najpotężniejszą grupą terrorystyczną na świecie.

Tego typu organizacje nie biorą się znikąd. Są one wyłącznie narzędziem umożliwiającym realizacje konkretnych celów. Nie jest to zresztą jakiś ewenement. Ataki terrorystyczne w 90% przypadków mają za zadanie wprowadzenie społeczeństwa w fazę strachu aby zyskać społeczne poparcie dla realizacji wyznaczonych działań.

Aby ułatwić zrozumienie obecnej schematu odnieśliśmy się do podobnych ataków w przeszłości jak chociażby operacja Gladio czy ataki w Moskwie organizowane przez FSB, służące za uzasadnienie dla inwazji w Czeczenii.” 

…Twory takie jak „Państwo Islamskie” można (by było) w miarę szybko i skutecznie niszczyć nie koniecznie wysyłając wojsko (od czego rządy mają służby specjalne?) bo wiadomo gdzie się znajduje fizycznie i terytorialnie. Celowo napisałem niszczyć a nie zniszczyć, bo ZAWSZE takie grupy będą powstawały jeśli „ktoś” wpływowy i bogaty postanowi w ten sposób prowadzić politykę  – i to jest główny problem, bo jak pokazuje praktyka (a raczej jej brak) nie po to one powstają by zostać zniszczone od razu, ale dopiero po tym jak spełnią swoją misję (w myśl hasła: „stwórz problemy a potem zaproponuj ich rozwiązanie” o czym więcej tu: 10 chwytów ciemnych typów…). Jest to „nowy” wymiar terroryzmu na znacznie wyższym (zbrodniczo) poziomie od tego, do jakiego świat zdążył się przyzwyczaić. Jego źródłem nie jest fanatyzm religijny czy ideowy jakiejś bandy brodatych ekstremistów (jest to najwyżej pretekst i narzędzie), ale POLITYCZNY CEL państw prowadzących politykę imperialną (ekspansjonistyczną), by sankcjonować w ten sposób swoje działania poza granicami, dla własnych zbrodniczych celów.

Z terroryzmem jako takim natomiast nie da się wygrać militarnie. Jest to bowiem idea i taktyka prowadzenia działań (odwetowych, wyzwoleńczych, prowokacji), a więc sposób realizacji pewnej polityki czy misji. Więc bez ustalenia PRAWDZIWEGO źródła danej „akcji terrorystycznej” i jego likwidacji nie da się terroryzmu pokonać (tudzież osłabić). Z pewnością nie zmniejszy go ani nie zlikwiduje jakaś akcja militarna, a już na pewno nie „prewencyjne” i na ślepo przeprowadzone czystki wśród muzułmanów żyjących w Europie (czy gdziekolwiek indziej), albo masakra imigrantów. To nam nie zapewni ani pokoju ani bezpieczeństwa. Raczej wywoła ogólnoświatowy problem z „Islamem” tam gdzie go jeszcze nie ma, napędzając terroryzm – który jeśli go potraktować jako ideologię „mścicieli” (nawet religijnych), można określić jako odwet za ingerencję zachodu w krajach muzułmańskich. Wystarczy więc skończyć z destabilizacją i niszczeniem krajów bliskiego wschodu poprzez mieszanie się w ich wewnętrzne sprawy, za pomocą okupacji w ramach „interwencji zbrojnych”. Terroryzm powstały na gruncie radykalizmu należałoby niszczyć:

Raz – uderzając w sposób stanowczy w konkretnych sprawców chaosu i terroru, za pomocą służb specjalnych – fizycznie eliminując przywódców danego ruchu. Nie dając się opanować histerii jaka nas zalewa z nachalnej i prostackiej propagandy nawołującej do wojny nie wiadomo w zasadzie z kim. Efektem tego typu propagandy będzie bowiem tylko wzrost napięcia, strachu i niepewności, a w końcu wybuch niekontrolowanej agresji wśród spokojnych dotychczas ludzi. Myślę że nie na tym powinno teraz zależeć lokalnym rządom i środowiskom nacjonalistycznym.

Dwa – powinno się dążyć do unormowania i uporządkowaniu spraw związanych z falą imigracji, bez rozszerzania skali problemu na „rodzimych” muzułmanów którzy w Europie żyją od lat niemal całkowicie zasymilowani a Islam wyznający od święta, bardziej jako pewną kulturową tradycję niż religię z jej nakazami (zwłaszcza tymi o „nawracaniu niewiernych siłą”). Powinno się w pierwszej kolejności uszczelnić granice, a następnie odsiać ziarna od plew, tj. deportować zdecydowaną większość czyli tzw. imigrantów zarobkowych tam skąd przybyli.

Trzy – należałoby zmusić rządy żeby zaprzestały wysyłać ekspedycje wojskowe w ramach misji destabilizacyjnych do krajów muzułmańskich, bo to jest właśnie główna przyczyna (a przynajmniej pretekst) eksodusu ludności z tych krajów oraz w ogóle terroryzmu (jako ruchu oporu, walki z najeźdźcą z zachodu – krzyżowcami).

Owszem należy informować obywateli o tym czym jest Islam, i jakie potencjalne niebezpieczeństwa z tej ideologii wynikają. Każdy obywatel powinien być czujny i krytyczny, ale też i obiektywny wobec wszelkich przejawów wrogiej aktywności obcych kulturowo środowisk i jednostek. Władze zaś nie powinny takich świadomych obywateli traktować jak ksenofobów czy rasistów strasząc konsekwencjami za naruszenie pseudo „tolerancji” czy „równości”. Tymczasem można odnieść wrażanie że rządy niektórych krajów urządziły swoim obywatelom istny kołchoz, po to by mniejszości żyły kosztem praw i wolności rodowitych obywateli. To jest niedopuszczalna sytuacja i bezprawne wręcz zachwianie proporcji między prawem autochtonów do czucia się panem we własnym domu, a obowiązkiem przybyszów do zachowywania się jak gość. Co innego jest jednak mówić o wersach z Koranu i informować ludzi o tym czym jest ta religia dla fanatyków pokroju Państwo Islamskie (które jeśli rzeczywiście jest instrumentem w czyichś rękach, to i jego Islam jest używany instrumentalnie), a co innego jest skazywać na wygnanie lub śmierć (ad hoc za grzechy fanatycznej póki co mniejszości) tych muzułmanów, którzy żyją pokojowo w Europie od lat niemal zasymilowani z naszym stylem życia, a muzułmanami są wyłącznie od święta.

Jeśli ktoś twierdzi że już jesteśmy w fazie wojny to ja się pytam czemu w takim razie muzułmanie mieszkający w Europie nie przyłączają się masowo do przybywających właśnie do Europy swoich „braci w wierze” skoro jest to podobno ewidentny najazd Islamu. Czemu nie reagują masowo na hasło dżihadu (to chyba do czegoś zobowiązuje – chyba że nie więc skąd ta histeria) i nie walczą z nami na ulicach. Ktoś powie że jest ich przecież za mało żeby nam wypowiedzieć oficjalnie wojnę, więc po prostu czekają. No i właśnie! Dochodzimy moim zdaniem do głównego problemu, którym nie jest siła Islamu (czy w Europie czy na świecie) a nasza (cywilizacji białego człowieka) słabość!

Cztery – może powinniśmy zrobić coś, żeby to nas było więcej i żebyśmy mieli we własnym kraju coś więcej do powiedzenia jak „równość”, „tolerancja” i „prawa mniejszości” które to hasła stały się celem samym w sobie dla elit politycznych krajów tzw. Europy zachodniej. Polityka przywracania prawidłowych proporcji nie musi wcale polegać na masowej deportacji czy rzezi niewiniątek. Wystarczy postawić tamę imigracji i mieć oko na panoszące się w Europie ośrodki tych muzułmanów które pokrzykują o prawie szariatu i innych wynalazkach. Wystarczy ukrócić stanowczo ich zapędy – kto świruje tego w kaftan i odesłać. Wzrost siły mniejszości etnicznych to rzeczywiście zjawisko niebezpieczne, ale wystarczy nie pomagać temu procesowi a mniejszość zacznie w końcu funkcjonować jak mniejszość. Jednocześnie nie wolno dać się podpuszczać aktom terroru, ani poddawać fali strachu czy chęci odwetu. Incydentalne wzajemne akty agresji mogą się bowiem zamienić w trudną do opanowania falę prześladowań, by na końcu doprowadzić do powszechnej i totalnej wojny muzułmanów z europejczykami. Należy zadbać przede wszystkim o wzrost własnej siły narodowej, kulturowej i religijnej. Bo Islam (zwłaszcza jego radykalne odłamy) zawsze się z nami (zachodem) konfrontował, tylko że my do tej pory potrafiliśmy go ujarzmić i pokonać. Uważam że główny problem jaki mamy w Europie to zwijanie się narodów, cywilizacji (łacińskiej) oraz brak odwagi do obrony tego świata i tradycji (również religijnej) w naszych krajach i społecznościach… (Odys)

„…Cywilizacja jest czymś większym niż tylko zbiorem zasad. Jest — przede wszystkim — naszą wspólną sprawą. (…) Pamiętaliśmy o tym podczas zimnej wojny, chcąc uwolnić narody tłamszone przez Związek Sowiecki i broniąc naszej wolności i demokracji przed zagrożeniem ze strony ateistycznego, komunistycznego totalitaryzmu.

Z tamtych wielkich idei pozostały dziś jedynie okruchy. (…) Bardziej cenimy sobie nasze przestrzenie bezpieczeństwa niż naszą umiejętność wygrywania sporów. Postmodernistyczne idee, mówiące nam, że prawda jest względna, a moralność jest społecznym konstruktem, ograniczają naszą zdolność do powiedzenia w przekonujący sposób, że to my mamy rację i że to nasza sprawa jest słuszna. I że to nasza cywilizacja jest lepsza, uczciwsza i sprawiedliwsza niż cokolwiek stworzonego przez samowzmacniającą się brutalność dżihadystów albo przez urażoną pompatyczność Rosji lub Chin”.

Utopia relatywizmu powoduje rozmycie podstawowych pojęć, w tym również pojęć przyjaciela i wroga. Widać to wyraźnie, gdy obserwujemy, jak dyżurni intelektualiści wiją się przed telewizyjnymi kamerami po paryskich zamachach, próbując brutalnym i krwawym faktom przeciwstawić opowiadaną od lat mrzonkę o możliwym szczęściu całej ludzkości. Co za naiwność. Cała ludzkość nigdy nie będzie szczęśliwa, nigdy nie będzie żyła w pokoju, raj na ziemi nie jest i nigdy nie będzie możliwy, a skażona natura ludzka sprawia, że ludzie zawsze będą wyrzynać się nawzajem. Owszem, chrześcijaństwo uczy, aby miłować nieprzyjaciół swoich, ale zanim zacznie się ich miłować, trzeba najpierw umieć odróżnić ich od przyjaciół. A tymczasem w Europie słowo „wróg” już dawno trafiło do indeksu słów zakazanych, podobnie jak inne słowo, „grzech”, którego wypowiedzenie w debacie publicznej automatycznie sprawia, że trafiasz do szufladki z napisem „prawicowy oszołom”…” (Przemysław Piętak)

całość tu: Wszystko co najważniejsze – Trzy kolory czerwony

Krótko – to nie siła i agresja przeciwnika jest problemem (bo tak już jest z przeciwnikiem) a nasza słabość. Histeryczny hejt wobec tego co obce tego trendu nie odwróci, a tylko nakręci spiralę strachu i nienawiści aż dojdzie do konfrontacji na której jak zwykle wygra/zarobi „ktoś” trzeci. Powinniśmy się skupić na rozwoju (i obronie) naszej cywilizacji, zamiast w głupi i bezproduktywny sposób (tracąc siły i środki a zyskując wrogość) ingerować w obce światy, siejąc zamęt i wojnę w dalekich krajach, a potem się dziwić exodusowi tamtejszej ludności na nasze tereny. Co innego działanie w samoobronie, ale tu też zamiast pyskówki i rasizmu najlepsze byłoby po prostu działanie zgodnie z mechanizmem prostego i uczciwego prawa, a mianowicie – drogi gościu muzułmańskiego wyznania! Albo będziesz się zachowywał jak gość albo wy…jedź tam skąd przyjechałeś. Tyle że do tego rodzaju racjonalnej polityki trzeba odpowiednich u władzy ludzi, tymczasem sami sobie zaciskamy pętle na szyję wybierając niekompetentnych (żeby nie powiedzieć psychopatów)…(Odys)

podobne: USA – Rosja – Syria – Izrael – Palestyna. oraz: Destabilizacja Afryki przyczyną masowego uchodźstwa. UE nie ma polityki imigracyjnej ale chce zmusić do „solidarności” wszystkie kraje. Pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.

„…Benedykt XVI odpowiadając na pytanie Seewalda o powody umocnienia się pozycji islamu na całym świecie sformułował następującą diagnozę. Wyznawcy islamu widząc kryzys moralny Zachodu, jego głębokie sprzeczności i wewnętrzną bezradność myślą: kraje zachodnie nie mogą już głosić swego przesłania moralnego; religia chrześcijańska spasowała – właściwie już nie istnieje; chrześcijanie nie mają już żadnej etyki, ani wiary; nasza tożsamość jest czymś lepszym, nasza religia utrzymuje swój status; mamy przesłanie moralne, którego niezłomnie się trzymamy od czasów Proroka, i powiemy światu, jak można żyć. Słowem, odkąd islam zaczął uważać się za religię bardziej żywotną od chrześcijaństwa i za religię przyszłości, u muzułmanów pojawiło się nowe poczucie dumy, która jest źródłem ich siły. Chrześcijanie będą się musieli z tą siłą islamu zmierzyć – ostrzegał Papież.

Dialog z islamem, wskazywał Benedykt XVI, jest trudny, gdyż wobec braku jednoczącej instancji, musi się odbywać zawsze z jego konkretnymi odłamami. „Nikt nie może wypowiadać się w imieniu całego islamu – nie ma czegoś takiego jak wspólnie uregulowana przez wszystkie odłamy ortodoksja” – tłumaczył Papież. Oprócz głównego podziału na sunnitów i szyitów, islam ukazuje różnorakie warianty, wśród których jest niestety – islam ekstremistyczny, terrorystyczny.

W książce „Wiara. Prawda. Tolerancja. Chrześcijaństwo a religie świata” kardynał Joseph Ratzinger ostrzegał, że również religie, którym nie można odmówić wielkości moralnej i dążenia do prawdy, mogą na niektórych odcinkach „zachorować”. Według Papieża islamowi grozi niebezpieczeństwo utraty równowagi, stwarzanie okazji do przemocy oraz zgody na to, by religia przeszła na poziom zachowań czysto zewnętrznych i rytualnych. Benedykt XVI zastanawiał się też nad przyczynami „erupcji” islamu we współczesnym świecie i udzielił odpowiedzi niejako antycypującej swój ratyzboński wykład. Czy przypadkiem nie mamy tu bowiem do czynienia z patologicznym usamodzielnieniem się uczuć? Ich hipertrofią kosztem rozumu? A przecież rozum i wiara powinny się wzajemnie umacniać, ponieważ „rozum oczyszcza i porządkuje religię, a objawienie i wiara wyzwalają cały potencjał rozumu” (zob. „Wiara i rozum odrzucają przemoc i totalitaryzm”, przemówienie podczas spotkania z przedstawicielami wspólnoty muzułmańskiej, 19.03.2009 r.). Prawdziwa religia musi zatem wyrzec się wszelkich form przemocy, zarówno ze względu na zasady wiary, jak i prawego rozumu.

Potępiamy religijny fundamentalizm, który inspiruje terroryzm, ale na antyreligijny fanatyzm często jesteśmy obojętni. Tymczasem, chrześcijanie, o co apelował Benedykt XVI, wszelkim formom wrogości wobec religii ograniczającym ich publiczną rolę w życiu obywatelskim i politycznym, powinni się przeciwstawiać (zob. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 2011 r., 8). Nie możemy pozwolić, aby w imię źle rozumianej tolerancji religia chrześcijańska była ograniczana do sfery prywatnej i wykluczana ze sfery publicznej, która rzekomo powinna stać się sferą neutralną światopoglądowo (wyrazem takiej postawy są słowa Ewy Kopacz z 23.06.2008 r. o zostawianiu własnych przekonań „w przedpokoju urzędu, który obejmujemy”). Byłby to zamach na prawo do wolności religijnej. Promowanie przez rządzących indyferentyzmu religijnego lub ateizmu praktycznego pozbawia obywateli siły moralnej i duchowej (zob. Caritas in veritate, 29), a bez niej wobec erupcji islamu będziemy bezbronni.” (Agnieszka Kanclerska • wpolityce.pl)

całość tu: Benedykta XVI głos rozsądku o islamie

„…Każdy rząd ma obowiązek obrony swoich obywateli. I to jest najważniejsza sprawa. Mam nadzieję, że rząd Beaty Szydło wywiąże się z tego zadania. Kwoty przyjęcia pierwszych uchodźców zostały już ustalone przez rząd Ewy Kopacz. Teraz trzeba pogłówkować nad tym, w jaki sposób anulować te zobowiązania.

Zapewnienia, że każdego przybysza z Bliskiego Wschodu będzie się drobiazgowo prześwietlać, mogą dziś uspokoić chyba tylko ociężałego umysłowo. Francuskie służby uważane są za jedne z najskuteczniejszych w Europie i jakoś nie mogły zapobiec tragedii.

Ręce opadają, gdy słyszy się ten sam co zawsze jazgot przywódców UE. Jakiej trzeba hekatomby, aby ludzie pokroju Martina Schulza przejrzeli na oczy. Wypowiedzi takie, że uchodźcy uciekają właśnie przed takimi terrorystami, jak ci sprawcy zamachów paryskich i konstatacja, że kto oskarża uchodźców, czyni z ofiar sprawców, budzą zdumienie. Przy zwłokach jednego z zamachowców znaleziono paszport syryjski i dokument, że wszedł do Europy przez Grecję z falą emigrantów. Ile razy trzeba powtarzać, że nie sposób jest wyłowić z tak olbrzymiej masy emigrantów ludzi opętanych terroryzmem. Wiadomo, że nie każdy uchodźca to morderca. Są wśród nich uczciwi, spokojni ludzie, szukający schronienia przed falą przemocy. Niestety w takich sytuacjach odium spada na każdego z nich. Nie czujemy się bezpiecznie w ich obecności. A winą za to nie można obarczać Europejczyków, ale terrorystów, którzy niepostrzeżenie wślizgują się w grupy swoich rodaków…” (Iwona Galińska)

całość tu: Kukułcze jajo podrzucone przez rząd PO

„W sprawie tzw. imigrantów rzecz wygląda prosto – mamy prawo domagać się od nowego rządu uwzględnienia głosu Polaków i zdecydowanego sprzeciwu wobec dyktatu Berlina.
Bełkotliwe wypowiedzi polityków PiS są kompromitujące i świadczą, że wcześniejsze deklaracje należy traktować jako tanią demagogię.
Wyjątkowo fałszywie brzmią zapowiedzi „dokładnego sprawdzania” imigrantów przez służby III RP. Mowa o tych samych służbach, które dopuściły do zamachu smoleńskiego, które współpracowały z kremlowskimi bandytami i od ponad ćwierćwiecza wystawiają Polskę na pośmiewisko. Dziś – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki służby te miałyby chronić Polaków.
Ponieważ partia pana Kaczyńskiego stanowi integralną część systemu III RP, nie będę zaskoczony, jeśli bez szemrania przyjmie dyktat Merkel w sprawie „relokacji imigrantów”. Mam tylko słabą nadzieję, że mimo przemilczenia takiej decyzji przez „wolne media”, wyborcy dostrzegą rzeczywistą postawę polityków PiS.” (Aleksander Ścios)

„…Warto przy okazji tematu przypomnieć fakt, że Prawo i Sprawiedliwość ratyfikowało Traktat Lizboński, który to ma kontrowersyjne zapisy: „art.78 TFUE: W przypadku gdy jedno lub więcej Państw Członkowskich znajdzie się w nadzwyczajnej sytuacji charakteryzującej się nagłym napływem obywateli państw trzecich, Rada, na wniosek Komisji, może przyjąć środki tymczasowe na korzyść zainteresowanego Państwa lub Państw Członkowskich„, „art 79.1 TFUE: Unia rozwija wspólną politykę imigracyjną mającą na celu zapewnienie, na każdym etapie, skutecznego zarządzania przepływami migracyjnymi” oraz art. 80 TFUE „polityki Unii dotyczące kontroli granicznej, azylu i imigracji oraz ich wprowadzanie w życie podlegają zasadzie solidarności i sprawiedliwego podziału odpowiedzialności między państwami członkowskimi, a akty Unii przyjęte w tej dziedzinie zawierają odpowiednie środki w celu zastosowania tej zasady”.

Chrześcijańskie miłosierdzie nakazuje pomagać, dlatego chcę pomóc mojemu narodowi, poprzez poparcie wyeliminowania do zera ryzyka masakr na wzór tej z piątkowego Paryża.

Warto przywołać w pamięci to, że była Premier poparła przydział kwot pomimo tego, że: Unia nie ma prawa do podejmowania decyzji o kwotach imigrantów przydzielanych do poszczególnych państw (parlament węgierski niedługo będzie się mógł sądzić z UE, więc może poruszy ten temat), gdyż jest zobowiązana do respektowania zapisów Konwencji Genewskiej, która to mówi, że uchodźcą jest się w pierwszym bezpiecznym państwie, do którego się „uszło” przed zagrożeniami ze swojego kraju. Imigrantem staje się człowiek, który z tego pierwszego państwa migruje do kolejnego w poszukiwaniu warunków lepszego życia.

Na pewno nie mamy się co dziwić, że interes narodowy jest obecnie mniej ważny niż postanowienia UE, skoro ratyfikowany został Traktat Lizboński…” (Martyna Lichacz)

całość tu: MEMENTO MORI EUROPO.

Franciszek C. Kulon - Co jeszcze zepsuć

Franciszek C. Kulon – Co jeszcze zepsuć

Jest czas egipskich plag.
Wojen fałszywych flag.
Sankcja i komitywa.
Wrogowie skryci w tle,
a cele nie są te,
gdzie wojna się rozgrywa.

Są boje niewidoczne.
Projekty tajne, mroczne,
a śmierć wciąż zbiera żniwa.
Są kłamstwa w polityce.
Rozerwane granice.
Uchodźców wciąż przybywa.

Jest czas bitew medialnych.
Prawdziwych – nierealnych.
Jest wielkie mózgów pranie.
Zamachy i uniki.
Iskrzą biegunów styki.
Króluje zakłamanie.

Są bitwy gabinetów.
Tajemnic i sekretów
na wielu szczytach świata.
Świat. Rosja. Ameryka.
Zapalnik, który tyka.
Jest wina. Jest zapłata.

Jaką to drogą pójdzie,
gdy zagubieni ludzie,
pozmieniali słowa
sprzeciwu i pacierza?
Dokąd to wszystko zmierza?
Przed jutrem się nie schowasz!

Marek Gajowniczek: „Przed jutrem się nie schowasz!”

Reklamy

Prawdziwy sens konfliktów zbrojnych czyli… kto kontroluje dług ten kontroluje wszystko.


„Ten krótki film pokazuje prawdziwą funkcję sektora bankowego – tworzenie wiecznego długu. Pozwoli Wam on zrozumieć, że to bankierzy tworzą dług, jednocześnie się na nim bogacąc. Gdy system upada a długi nie mogą być dłużej obsługiwane, rządy spłacają długi bankierów z publicznych pieniędzy. Cel jest jeden – zrobić z nas wszystkich niewolników długu.”

Podstawa bankowości – kreowanie permanentnego długu.

..film to co prawda fikcja literacka, ale przemyca pewne oczywiste prawdy i mechanizmy które mają miejsce w rzeczywistości. Należy jednak zwrócić uwagę i umiejętnie filtrować tego typu przekazy, by nie dać się z kolei wmanewrować w inną koleinę na którą zwraca uwagę jeden z komentatorów na blogu „tradera21″… (Odys)

Pisze „Bagracz” /2015-06-08 21:58:48

„To truizm, żeby mieć kontrolę, trzeba zadbać o stabilne środowisko. Bo tylko w takim środowisku, przy odpowiedniej koncentracji władzy, można zachować kontrolę.
Jeśli rzeczy zaczynają się dziać zbyt gwałtownie i zbyt silnie, zaczynają wymykać się spod kontroli. Czyli z definicji, kontrolę się traci.
Obecna sytuacja w żadnym razie nie wskazuje na to, że środowisko jest stabilne. Błąd czy utrata kontroli? Bardzo wątpię by było to, jak twierdzą niektórzy, zaplanowane.
Absolutnie nic na to nie wskazuje. Nie widać nic co mogłby poprawić stabilność systemu oprócz dalszego zwiększania opresyjności. Co doprowadzić musi do jeszcze większej niestabilności w dłuzszym terminie.
Ja nie mam żadnego zaufania do masmediów. Szczgólnie amerykańskich. To nie jest uprzedzenie, tylko logika.
Nie wydaje mi się by w takim filmie sprzedawano kuchenne tajemnice. Nie widziałem całości, ale nie pasują mi te kwestie z dialogów.
Obecnie dużo łatwiej wykreować niespłacalny dług za pomocą demokracji i socjalu niż wojen. I taniej. Po co zatem te bajania o lekkiej broni i Chinach?
Chiny i Rosja budują obecnie własny system rozliczeń. W założeniu poza kontrolą USA. Głównie z powodu nachalnej i bezczelnej kontroli oraz gróźb ze strony USA. Jeśli ktoś myśli, że totalna kontrola da mu przewagę bez żadnych konsekwencji, w postaci prób uniknięcia tej kontroli, tym silniejszych im więkza kontrola, to oczywiscie jest w błędzie.”

jako uzupełnienie – Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów?

…Polecam lekturę jak zwykle ciekawej dyskusji i innych komentarzy pod zadanym tematem na blogu „tradera21” tu: Prawdziwy sens konfliktów zbrojnych. Jeśli ktoś ma ochotę na podobną lekturę to polecam poniższe linki bo temat ciągle aktualny (a wręcz nabierający rozpędu): „Ostatnia chudoba”, czyli przyczyna, przebieg i skutki kryzysu dla realnej gospodarki i obywateli. i to: MFW: deficyty i długi krajów rozwiniętych. Portugalskie rodziny coraz bardziej zadłużone a w Grecji strajk generalny. a także: Janecki: Donald Tusk odwraca bieg rzeki i z deficytu robi nadwyżkę. Tymczasem wskaźniki gospodarcze w dół a zadłużenie bije kolejne rekordy. oraz: Samorządowe „inwestycje” to wzrost zadłużenia i podwyżki opłat. Rentowność długu i rosnąca obsługa kosztów. Państwo broni się przed zwrotem zagrabionego mienia i zmianami w ordynacji podatkowej, obniżka podatków nie tak szybko i jeszcze: Independent Trader: “Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem.

Franciszek C. Kulon - Co jeszcze zepsuć

Franciszek C. Kulon – Co jeszcze zepsuć

Dzień sądu do Deus Vult i Empatii


„Jeśli umrę na cóż słowa?
Taka już jest wola Boża
Że skończywszy tutaj drogę
W nowym miejscu kładziesz nogę
I na próżno jęki, płacze
Bóg wybaczył, też wybaczę”

Grzegorz Janik „Deus Vult”

…………………………………………………

„Ostatnią drogą” tłum cię odprowadza.
„Ku wiecznej pamięci” piszą się peany.
Lecz ty już wiesz jak puste to gesty
i ile warte ordery złej sławy.

Wszak nawet ciebie „sędzio praworządny”
dopadła chwila z życia zdać meldunek.
Powiedz co sercem twoim tak kołacze?
Czy sprawiedliwym nazwiesz zeń rachunek?

Czym się wykażesz przed władzy zwierzchnikiem
gdy krzywdy ludzkiej pełne masz kieszenie?
Którym zapisem z kodeksu wiecznego
usprawiedliwisz nieludzkie sumienie?

Już nie zagłuszysz ofiar twych wołania
co skargę słuszną Bogu przedłożyły.
Za brak empatii sędzio zły i gnuśny
zapłatą ci będzie zimna czerń mogiły.

Dzień sądu – Odys. kwiecień 2015 (do Johnny Cash – The Man Comes Around)

podobne: Johnny Cash: „Wszystko zgodnie z księgą”… W słowach proroka słychać krzyk Boga. oraz: List od Ojca  a także: „Słuchaj kowalu niebios”… Akt pokory. i jeszcze: Boski Zew polecam również: Wszystko na swoim miejscu.

Franciszek Kulon - Złamany młotek

Franciszek Kulon – Złamany młotek

 

innerspaceworker BLOG

Empatia

Śmierci żniwo nadeszło,
Znika zieleń i woda,
Słońce w dymie odeszło,
Wszędzie jest niepogoda…

Giną drzewa w milczeniu,
Zwierzę cicho umiera…
A my stoimy w cieniu
I nas bawi to nieraz…

Zatruwamy swe życie,
Wiernie śmierci oddani…
Zdobywamy w zachwycie
Co nie warte nic a nic…

I jest tylko cierpieniem
Obraz taki w mych oczach…
Jestem także Istnieniem
Więc ich ból śnię po nocach…

Kiedy rano się budzi
Świat do życia na nowo,
Nie ma w nim wcale ludzi,
Bo zgubione jest Słowo.

Tylko w tłumie, bez celu
Poruszają się cienie,
Jest tu ludzi tak wielu,
– Ani jedno sumienie…

View original post

Myśleć na sposób Boży czyli… Ks. Jacek Gniadek o paradoksach w religii i ekonomii.


„…Paradoksy nie występują tylko w religii i aforystyce. Kiedyś dawno temu Arystoteles na polu ekonomii sformułował słynny paradoks wody i diamentu. Paradoks ten został rozwiązany ostatecznie dopiero w XIX w. przez austriackiego ekonomistę Carla Mengera (†1921), twórcę austriackiej szkoły w ekonomii i ujęty w formie subiektywistycznej teorii wartości. Wcześniej jako pierwszy odpowiedź na postawione pytanie znalazł św. Bernardyn ze Sienny (†1444), ale przez kilka wieków o nim zapomniano. 

Emil Sax (†1927), uczeń Mengera, spopularyzował teorię subiektywnej wartości i rozpowszechniał ją na różne sposoby. Widział w niej nawet element prawa naturalnego, które opisuje uniwersalne prawidłowości dotyczących ludzkiego działania: „Jabłko spada z drzewa i gwiazdy poruszają się według jednego i tego samego prawa – prawa grawitacji. Działalność gospodarcza, zarówno Robinsona Crusoe, jak i imperium liczącego miliony osób, podążają za jednym i tym samym prawem – prawem wartości subiektywnej”

Okazuje się, że wartość rzeczy na rynku jest względna. Rzeczy same w sobie nie mają wartości. Cena wody i diamentu zmienia się w zależności od kontekstu. Woda na pustyni będzie droższa od diamentu. Ale tylko dla kogoś, kto w rzeczywistości na tej pustyni przebywa, posiada ten diament, jest spragniony i jest ktoś, kto jest gotów wymienić ten diament za wodę. Wartość rzeczy jest subiektywna. To człowiek nadajemy wartość rzeczom. Rzeczy same w sobie są neutralne i nie posiadają wartości. To działająca jednostka nadaje im wartość, która zależy od celu, który chce ona osiągnąć. Użyteczność rzeczy w tym świecie zależy od celu. Mając konkretny cel, człowiek organizuje środki, aby go osiągnąć. 

Pojecie zysku 

W podobny sposób patrzymy na krzyż. Dwie belki skrzyżowane pod kątem prostym same w sobie nie mają wartości. Jeżeli naszym celem jest życie doczesne, to krzyż jest dla nas tylko głupstwem (por. 1 Kor 1,18) i skandalem. Dla człowieka niewierzącego krzyż jest tylko historycznym narzędziem kary, na którym Rzymianie krzyżowali  przestępców. Ale jeżeli naszym celem jest życie wieczne, to z perspektywy krzyża wszystko nabiera nowego wymiaru. To, co dla niewierzącego jest stratą, dla człowieka wierzącego jest zyskiem. 

W podobny sposób św. Paweł patrzy na śmierci. Dla przeciętnego człowieka jest ona końcem życia i wielkim dramatem. W liście do Filipian św. Paweł napisał: „Dla mnie bowiem żyć  – to Chrystus, a umrzeć  – to zysk” (Flp 1,21). Podobnie jak Jezus, również Apostoł Narodów sięga do języka ekonomii, aby przy pomocy pojęcia „zysku” i „straty” wyrazić tajemnicę śmierci i nadać jej nową wartość. Św. Paweł na własną biologiczną śmierć patrzy z dystansu. Głęboka wiara sprawia, że jest on wolnym człowiekiem. Nie boi się śmierci. Tak może uczynić tylko ktoś, kto oświecony światłem wiary zrozumiał logikę Bożej ekonomii zbawienia. 

Ludwig von Mises (†1973), austriacki ekonomista i filozof twierdzi, że działanie jest zawsze nakierowane na zastąpienie sytuacji mniej korzystnej bardziej korzystną. To, co przynosi mniej korzyści, jest porzucone na korzyść tego, co podoba się bardziej. Zysk ten jest czysto subiektywny i stanowi psychologiczny fenomen, który nie może być zmierzony w obiektywny sposób przez zewnętrznego obserwatora zawieranej na rynku transakcji. 

Tak na pojęcie zysku patrzy ekonomista. Tak patrzy również człowiek wiary. Śmierć przynosi mu korzyść. Pojęcia „zysk” i „strata” nie są tylko kategoriami rynkowymi, ale należą do ludzkiego działania w ogólności. Każde ludzkie działanie ma na celu osiągnięcie zysku i dlatego trudno wyobrazić sobie sytuację, w której ludzie mogliby funkcjonować na innych zasadach. 

Własna skala wartości 

Mises twierdzi, że człowiek w działaniu kieruje się własną skalą wartości przy podejmowaniu decyzji, na podstawie której zaspokaja najpierw potrzebę o najwyższej wartości. Życie ludzkie składa się z nieprzerwanego ciągu powiązanych ze sobą zdarzeń. Każdy człowiek wybiera środki, które z jego punktu widzenia najlepiej służą osiągnięciu wybranego przez niego celu w nieznanej i niepewnej przeszłości. Konieczność wyboru pomiędzy celami wymaga od człowieka ułożenia tych celów według własnej skali wartości. Sugeruje to, że człowiek ocenia koszty i korzyści poszczególnych swoich czynów. 

Tak działa nie tylko człowiek w sferze ekonomicznej, ale również człowiek wiary. Ocenia koszty i korzyści poszczególnych swoich wyborów. W ten sam sposób musi rozwiązać paradoks krzyża. Człowiek wiary w czymś, co według świata jest stratą, musi  dostrzec zysk. Musi zaprzeć się samego siebie i zbudować skalę wartości inną od tej, jaką narzuca mu świat. Musi znaleźć rację, dla których śmierć i krzyż są zyskiem, a nie zaprzeczeniem życia. 

Pozorny paradoks dzisiejszej ewangelii wyjaśnia się podwójnym sensem rzeczownika „życie”. Jest on użyty na określenie życia doczesnego oraz życia wiecznego. Tylko człowiek wiary jest w stanie dostrzec nadprzyrodzony wymiar ludzkiego życia, które nigdy się nie kończy. Ten, kto chce zatrzymać swoje życie dla siebie samego, kto chce zachować swoje życie doczesne „dla siebie”, traci życie wieczne. Ten, kto oddaje swoje życie w ręce Boga, „traci je”, zyskując tym samym życie wieczne. 

W drugim czytania św. Paweł w liście do Rzymian zachęca nas do ciągłej przemiany: „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu” (Rz 12,2). Apostoł narodów mobilizuje nas do ciągłego budowania naszej skali wartości, według której będziemy w stanie dokonać właściwych wyborów w świecie zgodnie z Bożą wolą. Wymaga co ciągłego definiowania na nowo celu naszego życia. Każdy dzień przynosi nowe doświadczenia i wyzwania. Każdego dnia zdobywany nowe informacje.  Już prorok Izajasz wskazywał na rozdźwięk między sposobem myślenia człowieka i planami Boga (por. Iz 55,8n). Aby odkryć prawdziwe drogi Boga, potrzebne jest nawrócenia (por. Iz 55,7). 

Myśleć na sposób Boży 

Od dwóch tysięcy lat Kościół przypomina ustawicznie tajemnicę Boga, który umiera, aby zbawić świat. Św. Piotr, który usiłował odwieść Jezusa od realizacji tego zbawczego planu, został ostro skarcony. Jezus nazwał go szatanem i zawadą,  który nie myśli na sposób Boży, lecz myśli w ludzkich kategoriach. 

„Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je”. Te słowa Jezusa nabierają w blasku krzyża nowego sensu. To, co dla jednych jest stratą, dla drugich jest zyskiem. Czy takie działanie jest racjonalne? 

Austriacki ekonomista pokazuje, że człowiek podejmuje decyzje na podstawie wyznawanych przez siebie subiektywnych wartości. Z punktu widzenia jednostki decyzje te są zawsze racjonalne, gdyż stanowią odzwierciedlenie jej najlepszego interesu, choć z innego punktu widzenia mogą wydawać się nieracjonalne, nierozsądne i krótkowzroczne. 

Wychodzi na to, że nie tylko w ekonomii, ale także w Ewangelii nie ma żadnego paradoksu.”

źródło: jacekgniadek.com

podobne: Ks. Jacek Gniadek: Nieustanna walka z pierwotną rzadkością i pokusami szatana… czyli „Nie samym chlebem…” (Jak zbudować własną skalę wartości?) oraz: Szara strefa w polskiej gospodarce. Ks. Jacek Gniadek: Czy praca na czarno jest grzechem? czyli… „nielegalna” praca w odpowiedzi na „legalny” rabunek. i to: Kościół katolicki a wolny rynek. Wysokie podatki to grzech. a także: Prof. Witold Kwaśnicki: Ci wstrętni (neo)liberałowie. A przecież „kapitalizm oznacza własność” polecam również: „Szatanem nie jest kapitał. Szatanem jest Goldman i rząd.” czyli krytyka „Evangelii Gaudium”

…Nie ma paradoksu tam gdzie występuje prawidłowa gradacja wartości… a prawidłową wyznaczył Jezus Chrystus, który udowodnił że życie nie jest najwyższą wartością. Między innymi dlatego, potrzebna jest również reorientacja środowisk mieniących się prawicowymi czy katolickimi w kwestii kary śmierci, która moim zdaniem powinna zostać przywrócona gdyż jest zgodna z chrześcijańskim poczuciem sprawiedliwości i wartościowania wobec niej życia ludzkiego (Michalkiewicz: Papież Franciszek a kara śmierci.) i wcale nie dlatego że ktoś dopuszcza aborcję, eutanazję czy in-vitro które są chorą parodią „humanitaryzmu” i tzw. „praw człowieka”… Odys

Krzyż - Franciszek Kulon

Krzyż – Franciszek Kulon

„Islamizacja Europy” kontra „tchórzliwa brutalność” czyli „Problem, Reaction, Solution!”


„Socjalizm – jak zauważył Stefan Kisielewski – specjalizuje się w rozwiązywaniu problemów, które sam stworzył. Dziś podobne problemy ma Europa, która przez dekady, w imię źle pojętej idei otwartości oraz demokratyzacji, stawiała na wielokulturowość, tolerując lub ostentacyjnie wspierając różne, budzące wątpliwości, zjawiska o charakterze społecznym, kulturowym, czy religijnym…

Na postępującą islamizację cywilizacji europejskiej oraz niebezpieczeństwa z tym związane zwracano uwagę, w szczególności w kręgach konserwatywnych, już wiele lat temu. W gąszczu poglądów, zachęcających do większej otwartości, trudno było jednak ostatnio przebić się opiniom, które podważały zasadność dążenia do ściślejszych związków ze strukturami unijnej Europy przez państwa takie, jak Turcja – kraj, którego tylko 3% powierzchni znajduje się w granicach geograficznych naszego kontynentu, a która pozostaje w islamskim kręgu kulturowym, różniącym się dobitnie mentalnością od Europy. Oznacza to, że jej potencjalne przyjęcie do Unii Europejskiej byłoby poważnym błędem.

Kolejnym aspektem jest to, że społeczeństwom zachodniej Europy, które pozostają w kontrze do kultury chrześcijańskiej, która przecież winna być trwałym fundamentem cywilizacji europejskiej, będzie niezwykle trudno się oprzeć postępującej islamizacji. Dodatkowo, swobodny przepływ ludzi między Turcją a graniczącymi z nią państwami Bliskiego Wschodu, takimi jak Iran, Irak i Syria – mógłby ułatwić islamskim terrorystom łatwe przedostawanie się do zachodniej Europy.

Zwracanie jednak uwagi na zjawiska i konsekwencje, związane z ruchami migracyjnymi ludności oraz zbyt duża otwartość Europy na islamizację nie oznacza automatycznie braku tolerancji czy poszanowania dla wyznawców tej religii. Należy tu też podkreślić, że Europa jest jednak zupełnie innym zjawiskiem kulturowym, posiada zupełnie inną historię i tradycje, a jej podstawę stanowią dobrodziejstwa filozofii greckiej, prawa rzymskiego i religii chrześcijańskiej. Gdy więc dziś, przez Europę przetacza się fala oburzenia, zgorzknienia, rozczarowania, trosk i niepokojów, będących konsekwencją ostatnich zamachów we Francji, to trzeba postawić pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy?

Odpowiedzią niech będzie nie tylko rozkład wartości i postępująca sekularyzacja, lecz również polityka – ta bieżąca i strategiczna, błędne podejście do wielokulturowości, udowadnianie na siłę wszem i wobec, że jest się nowoczesnym i tolerancyjnym… Warto jednak też zauważyć, że islamiści mogą być zdeterminowani o tyle, że wspólnota europejska, uwiedziona poczuciem amerykańskiej misji zbawiania świata, daje się wciągać w procesy demokratyzacji, zaprowadzania ładu i porządku na modłę zachodnią w państwach Bliskiego Wschodu i wszędzie tam, gdzie islam jest religią panującą i dominującym stylem życia. Trudno więc się dziwić, że wyznawcy Allacha bronią się przed ekspansją obcych sobie wzorców kulturowych, a jednocześnie, tam gdzie mogą, rozpychają się łokciami instalując własne wzorce. Zresztą sami zachodni Europejczycy również też tendencję do pouczania Rosjan, Ukraińców, obywateli pozostałych byłych republik radzieckich, państw azjatyckich i ogólnie wszystkich tych społeczeństw, które żyją i żyć chcą według własnych zasad i wyznawanych przez siebie wartości, starają się pouczać, w jaki sposób należy funkcjonować. Następstwem tej sytuacji jest wzrost napięć i postępująca agresja oraz antyzachodnie krucjaty islamu.

Nie oznacza to wcale, że Europa i kraje cywilizacji zachodniej mają obowiązek zaprzestania umacniania w świecie własnej pozycji, tak kulturowej, jak i ekonomicznej czy militarnej. Należy jednak to robić mądrze, z poszanowaniem praw i obyczajów innych kultur, z większym wyczuciem wobec lokalnych różnic. Natomiast trudno się dziwić konsekwencjom polityki wewnętrznej państw takich, jak Francja, które stawiają na wszelką inność, że oczekują, iż te „inności” nie obrócą się przeciwko nim, iż będzie bardziej europejsko skoro przez dziesięciolecia obstawały za „kulturowym miszmaszem”, poplątaniem z przemieszaniem wartości, pojęć, podejść…

Światowy terroryzm stanowi istotne zagrożenie dla cywilizowanych społeczeństw, lecz, niestety, nie pozostają one bez winy. Musi spotkać się obecnie ze zdecydowanym potępieniem, lecz również z redefinicją polityki wewnętrznej. Mordowanie w imię Allacha jest tak samo odrażające, jak zabijanie w imię chrześcijańskiego Boga. Czy Bóg rzeczywiście chciałby, aby dla niego i w jego imieniu zabijać z zimną krwią kogokolwiek i gdziekolwiek, w szczególności zaś niewinne istoty ludzkie?

Dziś przed Europą stoją poważne wyzwania. Będzie musiała ona, o ile chce oprzeć się kryzysom wynikającym z postępującej islamizacji, porzucić ścieżki wielokulturowości. Europa bowiem jeśli nie będzie zachodnia,  łacińska, wolna – straci rację bytu…” (dr Rafał Zgorzelski)

źródło: geopolityka.org

„…Nad tym wszystkim gęganie komentatorów „w dymach tej wojny usiłujących wędzić swoje ideowe półgęski”, by użyć niezrównanej frazy dawno zapomnianego komucha. A w tle, czy może u korzeni, wielka międzynarodowa polityka i gra tajnych służb.

To, co być może najciekawsze i najbardziej brzemienne w skutki, a o czym najmniej można powiedzieć. Jest stuprocentowo skuteczny sposób, by małe zamieszanie, incydent czy bójkę przekształcić w wielkie zamieszki, w których pójdzie z dymem cała dzielnica i padną liczne ofiary. Policja musi być jednocześnie brutalna i tchórzliwa. Jeśli jest tylko brutalna – to zamieszki stłumi w zarodku. Jeśli jest tylko tchórzliwa, to rozrabiacze szybko się nasycą zwycięstwem. Ale jeśli, na przykład, rozjuszy tłum katując jakąś grupkę przypadkowych ofiar, a potem sromotnie pierzchnie przed lepiej wyposażoną odsieczą – to tego się już łatwo nie zgasi.

Zachowanie Zachodu wobec islamistów jest podobną mieszanką prowokowania i tchórzostwa. Z jednej strony – na znak solidarności z ofiarami europejskie media przedrukowują ich plugawe (i co tu dużo gadać – żenujące w swym chamstwie) „satyry”, co każdy najłagodniejszy nawet wyznawca proroka musi uznać za policzek. Z drugiej – Europa łasi się do islamu z tą samą oślizłą gorliwością z jaką przed prawie wiekiem starała się „ułagodzić” (appeasement) nazizm, w imię „nie urażania imigrantów” zakazuje noworocznych szopek i noszenia krzyży, a nawet, jak ostatnio w pewnej szkole w Szwecji, flag narodowych. Na krótko przed tragedią w Paryżu sąd tamtejszy uznał za karalną „mowę nienawiści” porównywanie imigracji islamskiej z najazdem, a dosłownie w przeddzień przeszły ulicami Niemiec i kilku innych krajów pochody „pożytecznych idiotów” sprzeciwiających się „islamofobii”. Nic zresztą nowego – symbolem europejskiego „impossybilizmu” jest francuska ustawa o zakazie noszenia w miejscach publicznych religijnych nakryć głowy. Ustawa uchwalona dla demonstracyjnego prężenia mięśni przez „laickie państwo” i w imię zdrowego rozsądku martwa, bo policja i sądy boją się ją egzekwować, by nie sprowokować zamieszek.

Państwo nie może zrobić nic głupszego, niż uchwalić represyjne prawo i pokazać, że jest za słabe, by je egzekwować. To się po prostu musi źle skończyć, i każdy, kto miał odrobinę zdrowego rozsądku i uniknął zaczadzenia lewackim ideolo widział to jasno już wiele lat temu. Skromnie nie wspomnę o swoich opowiadaniach i powieściach sprzed lat dwudziestu, których szczęśliwych posiadaczy upraszam o przestawianie teraz  z półki „science fiction” na półkę „literatura współczesna” – ale proszę sobie zadać trud przeczytania choćby ostatnich, bezsilnych apeli do rozsądku śp. Oriany Fallaci. Nie można ich było unieważnić epitetem „prawicowa dziennikarka”, bo nic Fallaci z jakkolwiek rozumiana prawicą nie łączyło, fanatyczką religijną też nie była – a mimo wszystkie jej oczywiste perswazje kompletnie zignorowano.

Dlaczego? Jak zwykle, odpowiedź zawiera się w jednym słowie: „ideolo”. Sprowadzanie i uprzywilejowywanie w krajach Zachodu mniejszości etnicznych i religijnych było częścią kolejnego wielkiego projektu kretynów z lewicy. Projektu „społeczeństwa wielokulturowego”. A w perspektywie bliższej niż „historyczna przemiana” miało być po prostu jednym z młotów, którym wnuki Marksa i Gramsciego zamierzały skruszyć klasowe, patriarchalne społeczeństwa Zachodu, by wyrównać plac budowy pod „nowy wspaniały świat”. Po raz kolejny ich mania niszczenia tego, co jako tako działało, w imię utopijnych fantazmatów kończy się rozpierduchą, ruiną i krwią. Widać „biały człowiek” by użyć tej znienawidzonej przez lewicę frazy jest nieuleczalnym idiotą, którego nic nie nauczy rozumu, i nic dziwnego, że cywilizacje niegdyś pełne kompleksów wobec europejskiej, dziś uznają za swój obowiązek zadać nam cios łaski.

Gdzie narasta napięcie, tym bardziej, im gorliwiej zachowuje się pozory, że „dobrze jest, psiakrew, a kto mówi że nie, to go w mordę!” (jak proroczo puentował swą wizje upadku Europy stary Witkacy) tam ktoś prędzej czy później rzuci iskrę na prochy. W świetle agencyjnych doniesień trudno dywagować, czy ta iskra powstała sama z siebie, czy też egzekutorów do bankrutującego szmatławca (miesiąc temu „satyryczna” gazeta ogłosiła apel do wiernych czytelników, by ratowali ją dobrowolnymi wpłatami) posłał któryś z wielkich macherów światowej polityki…” (Rafał Ziemkiewicz)

całość tu:  fakty.interia.pl

…i komentarz  piotruchg -09.01 (13:04)

„…Problem, Reaction, Solution!.. Braciszkowie moi mili!

Tylko głupcy nie widzą, że cała sekwencja od długiego już czasu, układa się w logiczny ciąg wydarzeń, a każdy ruch na krwawej szachownicy historii jest w lodowaty wręcz sposób zaplanowany, przemyślany i bezwzględnie wcielony w życie. Problem, Reaction, Solution! Każdy spektakl realizowany według powyższego scenariusza wystawia się przy zapchanej do pełna widowni, a Lud Prosty zawsze reaguje tak, jak Wielki Reżyser przewidział. Niczym w tanim sitcomie….. teraz płaczemy, teraz krzyczymy, teraz jesteśmy oburzeni i wściekli, by na koniec okazać niewysłowioną radość, że mityczny Wielki Brat po raz kolejny załatwił Złego na cacy. Lud znów naładowany pozytywnymi emocjami, może wrócić do codziennego życia w chlewikach, ryjąc w pocie czoła by wykarmić swoich właścicieli…… I tak do następnego razu! Zastanawiające jest przy tym to, że nie czują nigdy, że po każdym takim spektaklu ktoś, znów o milimetr mocniej zaciska im na szyi obrożę i podciąga popręg. Chyba to nawet lubią i czasem trudno się dziwić, że chlewik swój ukochali i nie wyobrażają sobie życia poza nim? Bo czyż nie jest pięknie nie musieć myśleć , nie musieć walczyć, ani wybierać? Czyż nie jest komfortowo, otrzymywać w pakietach poglądy wprost z migającego niebieskiego ekranu? Tuczyć się śmieciowym żarciem i popijać przerobioną wodą z g….a? Wiedzieć kiedy spać, żreć, kopulować i defekować i kogo nienawidzić? Przecież to jest marzenie większości, ideał egzystencji, raj na ziemi…. Zna tę zasadę nasz Wielki Brat. On zawsze wie, kiedy przychodzi czas, by wieże zburzyć……. I zdaje się być niezwyciężony i nieomylny, bo w ciemności jest zanurzony, a śladów zostawia po sobie niewiele…… To jednak się zmienia. My Cisi, ale uważni patrzymy i coraz więcej rozumiemy. Wielki Brat nas za to nie lubi i przyjdzie taki czas, że Wielki Brat będzie chciał nas się pozbyć, bo Wielki Brat wie, że Cisi są najbardziej niebezpieczni. Czy będziemy do tego czasu gotowi? Musimy! Nie możemy przecież zostawić tego bajzlu tym, którzy nadejdą po nas! Mamy przed nimi wielką odpowiedzialność…”

Noam Chomski pisał swojego czasu: STWÓRZ PROBLEMY, PO CZYM ZAPROPONUJ ROZWIĄZANIE

Ta metoda jest również nazywana „problem – reakcja – rozwiązanie”. Tworzy problem, „sytuację”, mającą na celu wywołanie reakcji u odbiorców, którzy będą się domagali podjęcia pewnych kroków zapobiegawczych. Na przykład: pozwól na rozprzestrzenienie się przemocy, lub zaaranżuj krwawe ataki tak, aby społeczeństwo przyjęło zaostrzenie norm prawnych i przepisów za cenę własnej wolności. Lub: wykreuj kryzys ekonomiczny aby usprawiedliwić radykalne cięcia praw społeczeństwa i demontaż świadczeń społecznych. 

…i ciężko dziś nie pokusić się o komentarz że za całą tą PLANOWĄ głupotą stoi coś więcej jak tylko głupota. Zwrócić należy uwagę na żydowskie pochodzenie ofiar zamachu we Francji, pochowanych z pompą na wzgórzu oliwnym w Izraelu. Dlaczego m. in. na to? Bo Izrael ciągle szuka pretekstu do ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej. Chętnie widziałby więc po swojej stronie cały „cywilizowany świat”, który ze strachu przed Islamem, kojarzonym dziś przez sporą część tzw. „opinii publicznej” a głównie przez zdezorientowanych zwykłych ludzi, którzy nie wiedzą o co w tym wszystkim chodzi z terroryzmem (nie wnikając w przyczynę tego stanu rzeczy), przymknie oko na ludobójstwo jakiego dopuszczają się Żydzi na Palestyńczykach i być może zmarginalizuje ich prawo do życia w spokoju i PO SWOJEMU, jak i prawo do zajmowania terenów na które ostrzy sobie zęby Izrael. Prowokacje pajaców z pseudo rozrywkowego – bluźnierczego pisemka „Charlie coś tam”, pomogły więc pokazać światu „prawdziwą twarz Islamu”.

Nie da się więc nie pomyśleć o tym że „ktoś” wykorzystał wojowniczość Islamu po to, żeby raz – zantagonizować oba światy (muzułmański z chrześcijańskim – oba wrogie Judaizmowi), a dwa – żeby dać sobie powód pod postacią jak najbardziej rzeczywistej, ale jednak „fałszywej flagi” by społeczność międzynarodowa zgodziła się ostatecznie na zaprowadzenie przez poszczególne rządy większego zamordyzmu w swoich krajach, doprowadzając do zwarcia szeregów przez siły dążące do coraz większej kontroli internetu, jak i ograniczenia wolności słowa, która choć została „zaatakowana przez Islam” to być może oberwie właśnie od „swoich” – czyż to nie największy paradoks? 😉

…Odys

poprzednio: Czekając na barbarzyńców czyli o tym jak góra przyszła do Mahometa po trupach „żartownisiów”.

polecam również: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym.

"Democracy in Fallujah" Franciszek C. Kulon

„Democracy in Fallujah” Franciszek C. Kulon

MaxTV news: Ebola & Khorasan. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla mówi Wojna 20 razy w ONZ. Amerykański generał o szkoleniu „syryjskich rebeliantów”.


1.  Wojna z wojną Obamy – Max Kolonko Mówi Jak Jest

2. Allen: szkoelnie syryjskich rebeliantów potrwa lata.

02.10.2014 (IAR) – Szkolenie syryjskich bojowników do walki z Państwem Islamskim może potrwać lata – mówi emerytowany generał amerykański John Allen. Kongres Stanów Zjednoczonych zatwierdził projekt szkolenia i wyposażenia syryjskich oddziałów rebelianckich, co ma być częścią międzynarodowego planu walki z dżihadystami z Państwa Islamskiego. John Allen powiedział w wywiadzie dla CNN, że treningi rebeliantów już trwają. Tworzone są specjalne obozy szkoleniowe. John Allen dodał, że koalicja przeciw Państwu Islamskiemu przyciąga wiele krajów, które – mimo różnych uwarunkowań – mają podobny pogląd na konieczność zatrzymania dżihadystów. Amerykański generał dodał, że Waszyngton nie rozważa dwustronnej koalicji z Iranem. „Iran ma tu swoją rolę do odegrania. Jeśli będzie ona pozytywna, zachęcamy do tego Teheran” – powiedział.

W ostatnich miesiącach fanatycy z Państwa Islamskiego przejęli kontrolę nad ogromnymi terenami w Syrii i w Iraku i ogłosili tam powstanie kalifatu. Na zajętych obszarach dżihadyści dopuszczają się okrutnych zbrodni na ludności chrześcijańskiej, jazydach i szyitach. W ostatnich tygodniach światem kilkakrotnie wstrząsnęły opublikowane przez bojowników Państwa Islamskiego nagrania z egzekucji zakładników, między innymi amerykańskiego dziennikarza Jamesa Foley’a.

Stany Zjednoczone oraz kraje arabskie przeprowadziły dotąd niemal 300 nalotów na pozycje islamistów zarówno w Syrii jak i w Iraku. Do operacji włączyła się Wielka Brytania, której lotnictwo zbombardowało wczoraj pozycje dżihadystów w Iraku.

SamaaTV &AFPang/IAR/dw/łp

źródło: stooq.pl

podobne: Arabia Saudyjska: koalicja przeciwko islamistom. Syria uzna naloty za akt agresji. Niemcy i Wlk. Brytania: nie dla nalotów w Syrii i Iraku. Dżihadyści śmieją się z USA. Francuscy islamiści biorą udział w egzekucjach. Nigeria: islamiści z Boko Haram oblegli Maiduguri. Izrael: zbrodnie wojenne w Gazie.

Khorasan” to nowe słowo klucz (wymyślone przez administrację lewaka Obamy – Andrew C. McCarthy: The Khorasan Group Does Not Exist: How We’re Being Had Again By the Obama Administration) dla zmiękczenia „światowej opinii publicznej” by nawoływała państwa zachodu do kolejnej interwencji „koalicji” na bliskim wschodzie tj w Syrii na którą administracja Obamy poluje od zeszłego roku w ramach „arabskiej wiosny ludów”. Putin sprzeciwił się USA i pokrzyżował amerykanom plany interwencji w tym kraju (przy użyciu floty czarnomorskiej – W większej skali czyli… O co tak naprawdę chodzi w ukraińskiej tragedii) i za to USA zdestabilizowało Ukrainę by Putin miał co robić w Europie i nie miał siły interweniować wobec kolejnego podejścia USA do obalenia Assada.

„Khorasan” to nic innego jak „false flag” które ma przesłonić winę USA za stworzenie przez nich prawdziwego zagrożenia w postaci ISIL. Tymczasem Kongres USA zezwolił administracji Obamy na szkolenie kolejnej „umiarkowanej syryjskiej opozycji” więc za jakiś czas opinia publiczna będzie trąbić o kolejnych ekstremistach działających na terenie Bliskiego Wschodu jak tylko ZNOWU „umiarkowana opozycja” postanowi działać na własną rękę uzbrojona i wyszkolona za pieniądze amerykańskich podatników…

Strategię jaką posługuje się amerykański „establishment” opisał swojego czasu lingwista Noam Chomski: „10 strategii manipulacji”… Dwa pierwsze punkty brzmią:

1 – ODWRÓĆ UWAGĘ

Kluczowym elementem kontroli społeczeństwa jest strategia polegająca na odwróceniu uwagi publicznej od istotnych spraw i zmian dokonywanych przez polityczne i ekonomiczne elity, poprzez technikę ciągłego rozpraszania uwagi i nagromadzenia nieistotnych informacji. Strategia odwrócenia uwagi jest również niezbędna aby zapobiec zainteresowaniu społeczeństwa podstawową wiedzą z zakresu nauki, ekonomii, psychologii, neurobiologii i cybernetyki. „Opinia publiczna odwrócona od realnych problemów społecznych, zniewolona przez nieważne sprawy. Spraw, by społeczeństwo było zajęte, zajęte, zajęte, bez czasu na myślenie, wciąż na roli ze zwierzętami (cyt. tłum. za „Silent Weapons for Quiet Wars”).

2 – STWÓRZ PROBLEMY, PO CZYM ZAPROPONUJ ROZWIĄZANIE

Ta metoda jest również nazywana „problem – reakcja – rozwiązanie”. Tworzy problem, „sytuację”, mającą na celu wywołanie reakcji u odbiorców, którzy będą się domagali podjęcia pewnych kroków zapobiegawczych. Na przykład: pozwól na rozprzestrzenienie się przemocy, lub zaaranżuj krwawe ataki tak, aby społeczeństwo przyjęło zaostrzenie norm prawnych i przepisów za cenę własnej wolności. Lub: wykreuj kryzys ekonomiczny aby usprawiedliwić radykalne cięcia praw społeczeństwa i demontaż świadczeń społecznych.

całość tu: 10 chwytów ciemnych typów…

polecam również: Obama przed szkodą i po szkodzie głupi. Znowu będzie wspierał „umiarkowaną opozycję” w Syrii. Zapowiada zniszczenie ISIL ale wojsk nie wyśle, za to wyśle armię do „walki” z Ebolą. Secesyjne plany Teksasu. oraz: Walki z islamistami: Syria – 3 miliony uchodźców, Irak – dramat chrześcijan. Stanisław Michalkiewicz: „Pustynna burza”

Franciszek Kulon - Biznes

Franciszek Kulon – Biznes

Kolejny dowód na kłamstwo katyńskie. Alianci ukrywali prawdę żeby zadowolić Stalina.


08.01.2014 (IAR) – Relacja podpułkownika Johna Van Vlieta (czyt wan wlita) z 10 maja 1945 roku to kolejny dowód, że zachodni alianci przez kilka lat ukrywali swoją wiedzę o zbrodni katyńskiej.

Amerykańska historyk Krystyna Piórkowska zaprezentowała pierwsze zeznania amerykańskiego oficera, który jako jeniec był świadkiem ekshumacji w lesie katyńskim prowadzonych przez Niemców w maju 1943 roku. Van Vliet informował swoich przełożonych o sowieckiej zbrodni. Wówczas te informacje utajniono.

Krystyna Piórkowska wyjaśnia, że wyjątkowość pierwszych relacji van Vlieta polega na tym, że została złożona tuż odzyskaniu przez niego wolności. Ważne jest to – podkreśla badaczka – że amerykańskie służby nie miały wpływu na treść relacji oficera, a jego późniejsze zaznania nie były już tak „czyste.

Zarówno ten dokument jak i wcześniej odnalezione potwierdzają fakt, że zarówno Amerykanie jak i Anglicy wiedzieli co stało się w Katyniu i kto stoi z zamordowaniem Polaków. Zdaniem sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Krzysztofa Kunerta, znaleziska Krystyny Piórkowskiej maja niezwykłe znaczenie. Jego zdaniem, przybliżają nas do odpowiedzi na pytania: „komu najbardziej zależało na ukrywaniu wszelkich tego typu informacji i dokumentów? Z jakich powodów najwyższe władze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii uznały natychmiast po ujawnieniu zbrodni katyńskiej przez Niemców, że to jest rzecz, którą należy natychmiast sklasyfikować jako top secret?”.

Zaprezentowany dokument – wyjaśnia doktor Sławomir Dębski dyrektor dyrektor Centrum Polsko Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia – ukazuje dlaczego Amerykanie i Brytyjczycy podczas procesu norymberskiego nie zgodzili się z sowiecką wersją zbrodni katyńskiej. Jak tłumaczy, nie było zgody na wersję, że to Niemcy zamordowali Polaków, ponieważ Amerykanie znali już relacje Van Vlieta.

Z kolei minister kultury Bogdan Zdrojewski podkreślał, że dla Polski szczególnie wstrząsający jest fakt zatajania przez naszych sojuszników prawdy o zbrodni katyńskiej. Zapewnił też, że ministerstwo zrobi wszystko, by walczyć z kłamstwem katyńskim. Jak zapewniał: „w sprawie zbrodni ludobójstwa kompromisy w zakresie prawdy są niedopuszczalne”. Minister dodał, że sprawa zbrodni katyńskiej będzie zamknięta dopiero wówczas, gdy wszystkie informacje o zamordowaniu przez NKWD polskich obywateli, ujrzą światło dzienne.

Z rozkazu Stalina w 1940 roku funkcjonariusz NKWD rozstrzelali ponad 22 tysiące polskich jeńców, którzy trafili do sowieckiej niewoli po agresji Armii Czerwonej na Polskę we wrześniu 1939 roku. Do 1990 roku władze Związku Radzieckiego utrzymywały, że zbrodni dokonali Niemcy. (Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)Witold Banach/dyd,  źródło: stooq.pl)

Rodziny katyńskie zbulwersowane nowym dokumentem katyńskim

Katyń„…Teresa Dangel, córka pułkownika Konstantego Druckiego podkreśla, że ten dokument nie jest dla niej zaskoczeniem, ale mimo to budzi złe emocje. Jak mówi, rodziny katyńskie wiedziały jak „ohydnie” postępowali amerykanie, ale po prezentacji dokumentu oburzenie wzrasta.

Jolanta Szczypińska, córka porucznika Piotra Ogińskiego, nie może zrozumieć dlaczego alianci kłamali w sprawie zbrodni katyńskiej. Jak mówi, jest jej przykro, że tyle lat Amerykanie i Anglicy nie przyznawali się, że wiedzą kto dokonał zbrodni. Jolanta Szczypińska chciałaby usłyszeć słowa wyjaśnienia dlaczego tak się stało.

Maria Fournier – Buńda, córka majora Borysa Fournier, uważa, że Amerykanie powinni wykonać jakieś gesty wobec Polaków. powinni przeprosić, publicznie wytłumaczyć nie tylko ten fakt ale i wiele innych rzeczy, które były nie w porządku wobec Polaków….”

…czasem bywa tak że żywy dowód zdrady której się domyślamy przez wiele lat jest bardziej szokujący od samego zdradzieckiego aktu. Przypadek Katynia i tego co zrobili (a raczej czego nie zrobili) nasi „sojusznicy” z wiedzą o tej zbrodni powinien nas natchnąć do przemyśleń w kwestii bezgranicznego poświęcania własnego narodu dla dobra „społeczności międzynarodowej” tudzież opierania bezpieczeństwa narodowego o obcą siłę, czy wysługiwania się „sojusznikom” w ich prywatnych wojenkach.

…Odys

polecam lekturę: Katyń przeszkadzał koalicji zachodu z ZSRR oraz: Poncjusz Piłat mieszka w Strasburgu czyli… Jałta nie pierwsza i nie ostatnia.

Katyn - 1940, CCCP - Franciszek C. Kulon

Katyn – 1940, CCCP – Franciszek C. Kulon

Polacy pamiętają o „Wszystkich Świętych”.


01.11.2013 (IAR) – Obchodzimy dziś uroczystość Wszystkich Świętych. To nie tylko kanonizowani i błogosławieni, ale także święci bezimienni, którym tego dnia wierni w sposób szczególny oddają cześć. Kościół najpierw czcił Maryję Matkę Jezusa, później męczenników i świętego Michała Archanioła. Teolodzy podkreślają, że przez hołd dla świętych pomnażamy cześć samego Boga.

Sąd ostateczny I - Mariusz Lewandowski

Sąd ostateczny I – Mariusz Lewandowski

Choć uroczystość Wszystkich Świętych zasadniczo różni się w swej wymowie od Dnia Zadusznego, to w Polsce zgodnie z tradycją odwiedzamy dziś cmentarze. Polacy zapalają znicze na grobach swych bliskich, a także na mogiłach poległych za ojczyznę, na grobach artystów i ludzi zasłużonych dla naszego kraju. Na nekropoliach w całej Polsce odbywają się kwesty na ratowanie najcenniejszych nagrobków.

Znicze zapłonęły dziś przy grobie pierwszych polskich władców – Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Ich prochy spoczywają się w Złotej Kaplicy w Archikatedrze w Poznaniu. Na codzień kaplica jest zamknięta. Proboszcz ksiądz Ireneusz Szwarc wyjątkowo postanowił ją jednak dziś otworzyć jedynie na kilkanaście minut – tak, aby wierni mogli zapalić znicze i odmówić krótką modlitwę.

Od dziś do końca listopada można zwiedzać kryptę w podziemiach Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze. To jedyny miesiąc w roku, kiedy siedemnastowieczna krypta jest dostępna dla zwiedzających. Znajduje się w niej 36 wykutych w skale nisz grobowych, w których spoczywają mnisi paulińscy, a także zasłużone osobistości świeckie. Od 1968 roku mnisi grzebani są poza sanktuarium.

Franciszek C. Kulon

Franciszek C. Kulon

Na Cmentarzu przy ulicy Lipowej w Lublinie jak co roku odbyła się procesja ekumeniczna. Jak powiedział metropolita lubelski ksiądz arcybiskup Stanisław Budzik, to piękny symbol Lublina, miasta wielokulturowego, że na jednym cmentarzu są groby wyznawców różnych wyznań chrześcijańskich. Podkreślił, że wszystkich uczestników procesji łączy wiara w Chrystusa Zmartwychwstałwgo.

Jedna z najsłynniejszych polskich nekropolii to zakopiański cmentarz na Pęksowym Brzyzku. Na początku był to zwykły wiejski cmentarz, gdzie chowano górali z Zakopanego, potem tu swoje miejsce spoczynku znajdowali wielcy Polacy związani z Tatrami. Starosta tatrzański Andrzej Gąsienica-Makowski przypomina, że 1 listopada to dla górali wyjątkowy dzień. – Powracamy do chwil spędzonych z tymi, którzy odeszli „za grań”, pytomy pieknie najwyższego Gazdę o to, coby dał im niebo – dodał Andrzej Gąsienica-Makowski. Na zabytkowym cmentarzu jest około 250-ciu grobów.Spoczywają tam znani Polacy, między innymi Tytus Chałubiński, Stanisław Witkiewicz, Kazimierz Przerwa-Tetmajer i Kornel Makuszyński. Są i zasłużeni ratownicy TOPR, jak Klimek Bachleda, czy ci, którzy zginęli w Tatrach śpiesząc z pomocą innym.

W dzień Wszystkich Świętych środowisko górskie wspomina także zmarłych himalaistów, którzy na zawsze pozostali w górach. Ten rok jest szczególnie tragiczny dla polskiego himalaizmu. Na zboczach Broad Peak zginęli Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Ostatnim szczytem Artura Hajzera był Gaszerbrum I.

Znicze zapłonęły także w portach morskich na nabrzeżu, w sąsiedztwie kutrów i falochronów płoną znicze. Mają upamiętnić tych, którzy zginęli na morzu. Znicze płoną na całym polskim Wybrzeżu od Świnoujścia aż po Hel.

Most Bożego Milosierdzia nad Góra Tabor - Grzegorz Bialik

Most Bożego Milosierdzia nad Góra Tabor – Grzegorz Bialik

Polacy pamiętają też o rodakach, spoczywających na cmentarzach na Kresach. 40 tysięcy zniczy zapłonęło na polskich nekropoliach we Lwowie. Na Cmentarzu Łyczakowski i Orląt Lwowskich rozpoczęła się 10. akcja „Światełko pamięci”. Biorą w niej udział Polacy mieszkający we Lwowie, harcerze, młodzież z Polski. Przy okazji akcji zapalania zniczy, jej uczestnicy składają wieńce na grobach najznakomitszych polskich naukowców, ludzi kultury, na grobach powstańców styczniowych oraz obrońców Lwowa z 1918 roku.

Na Cmentarzu Orląt Lwowskich odprawiona została msza w intencji Polaków, poległych w obronie Lwowa w 1918 roku. W nabożeństwie wzięło udział ponad tysiąc osób. Cmentarz Orląt jest autonomiczną częścią Cmentarza Łyczakowskiego. Spoczywa tam blisko 3 tysiące bohaterów broniących Lwowa przed oddziałami wojsk ukraińskich w 1918 roku. Symbolem obrońców jest Jurek Bitschan, który nie miał nawet 14. lat kiedy zginął od dwóch eksplodujących, ukraińskich pocisków.

IAR/dw/jp      …źródło: stooq.pl

podobne: Śmierc i zmartwychwstanie Jezusa to hymn o miłości

…Pamiętajmy że dzień Wszystkich Świętych to nie tylko tradycja obyczajowa czy kulturowa, ale przede wszystkim katolicki obowiązek modlitwy za dusze czyśćcowe, aby każdy kto wierzy mógł uprosić Boga o łaskę dla swoich bliskich którzy zmarli, a tym samym zaskarbił łaskę dla samego siebie dzięki wstawiennictwu tych którzy cieszą się przywilejem oglądania Bożej chwały w niebie.

Witold Pruszkowski - Zaduszki

Witold Pruszkowski – Zaduszki

…Odys

„Trybunał praw człowieka”… czy może mordercy?


10.07.2013 (IAR) – Brytyjski premier David Cameron i jego ministrowie są oburzeni decyzją Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie wyroków dożywotniego więzienia. Wielka Izba Trybunału orzekła wczoraj, że sędziowie na Wyspach łamią prawa i godność człowieka, wydając wyroki dożywocia bez możliwości skrócenia kary.

Premier Cameron powiedział, że jest głęboko zawiedziony tą decyzją. To samo powtórzyła minister spraw wewnętrznych Theresa May, która w poniedziałek wspominała o konieczności dogłębnej rewizji stosunków Londynu z Trybunałem w Strasburgu. Minister sprawiedliwości Chris Grayling poszedł dalej. Jak powiedział, to orzeczenie tylko wzmocniło jego wcześniejsze przekonanie o potrzebie ograniczenia roli Trybunału. Minister Grayling dodał, że „autorzy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przewracają się w grobie”, na takie wypaczenie ich intencji, aby chronić Europejczyków przed bezprawiem totalitaryzmów.

Są jednak i głosy przeciwne. Przewodnicząca Komitetu Praw Człowieka Izby Adwokackiej Kirsty Brimelow przypomniała, że jeszcze do 2003 roku w Anglii obowiązywał przegląd wyroków dożywocia po 25 latach.

Londyn ma teraz pół roku na uwzględnienie orzeczenia Trybunału Praw Człowieka. Dotyczy ono wprost skargi trzech wielokrotnych morderców, a pośrednio 46 dalszych przestępców skazanych na takie bezapelacyjne wyroki dożywocia za najcięższe zbrodnie.

źródło: Brytyjski rząd oburzony decyzją Trybunału Praw Człowieka

…”Trybunał praw człowieka” orzekł że mordercom też należy się jakieś prawo i to nawet tym wielokrotnym, którzy zdążyli już udowodnić kilka razy w jak głębokim poważaniu mają ludzkie życie. Nie wiem jak państwu ale dla mnie to co zrobili „sędziowie” wygląda jak zbiorowy gwałt na Temidzie… Dano wyraźny sygnał przestępcom, że nie muszą się niczego bać i mogą nas gwałcić, rabować i mordować absolutnie bezkarnie bo na straży ich praw stoi „trybunał” w Strasburgu. Spadajcie „sędziowie” ze swoim prawem do dżungli bo tylko tam to wasze „prawo” pasuje. Sądzę że Brytyjczycy to ludzie na tyle cywilizowani i rozsądni że zastosują się raczej do powiedzonka Stanisława Leca: „Pra­wo pięści to również po­kazy­wanie figi” i tego się trzymajmy bo to kolejny niebezpieczny precedens, który z obroną „praw człowieka” nie wiele ma wspólnego

…Odys

Pani sprawiedliwości - Franciszek C. Kulon

Pani sprawiedliwości – Franciszek C. Kulon

Jacek Kaczmarski: „Katyń” do obrazu Franciszka C. Kulona


Ciśnie się do światła niby warstwy skóry
Tłok patrzących twarzy spod ruszonej darni.
Spoglądają jedna zza drugiej – do góry –
Ale nie ma ruin. To nie gród wymarły.

Raz odkryte – krzyczą zatęchłymi usty,
Lecą sobie przez ręce wypróchniał w środku
W rów, co nigdy więcej nie będzie już pusty –
Ale nie ma krzyży. To nie groby przodków.

Sprzączki i guziki z orzełkiem ze rdzy,
Po miskach czerepów – robaków gonitwy,
Zgniłe zdjęcia, pamiątki, mapy miast i wsi –
Ale nie ma broni. To nie pole bitwy.

Może wszyscy byli na to samo chorzy?
Te same nad karkiem okrągłe urazy
Przez które do ziemi dar odpłynął boży –
Ale nie ma znaków, że to grób zarazy.

Jeszcze rosną drzewa, które to widziały,
Jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi.
Niebo zna język, w którym komendy padały,
Nim padły wystrzały, którymi wciąż brzmi.

Ale to świadkowie żywi – więc stronniczy.
Zresztą, by ich słuchać – trzeba wejść do zony.
Na milczenie tych świadków może pan ich liczyć –
Pan powietrza i ziemi i drzew uwięzionych.

Oto świat bez śmierci. Świat śmierci bez mordu,
Świat mordu bez rozkazu, rozkazu bez głosu.
Świat głosu bez ciała i ciała bez Boga,
Świat Boga bez imienia, imienia – bez losu.

Jest tylko jedna taka świata strona,
Gdzie coś, co nie istnieje – wciąż o pomstę woła.
Gdzie już śmiechem nawet mogiła nie czczona,
Dół nieominięty – dla orła sokoła…

„O pewnym brzasku w katyńskim lasku
Strzelali do nas Sowieci…”

Jacek Kaczmarski – Katyń
29.8.1985

poprzednio: “Elekcja” do obrazu Jana Matejki

Katyn - 1940, CCCP - Franciszek C. Kulon

Katyn – 1940, CCCP – Franciszek C. Kulon

W rocznicę ujawnienia zbrodni katyńskiej.


11 kwietnia 1943 r. radio niemieckie podało informację o odkryciu w Katyniu zbiorowych grobów polskich oficerów. Decyzję o ich rozstrzelaniu wraz z innymi jeńcami polskimi podjęło Biuro Polityczne KC WKP(b) 5 marca 1940 r. W sumie w wyniku tej decyzji zgładzono około 22 tys. obywateli polskich.

Katyń - Mord polskich żółnierzy wiosną 1940Po agresji Związku Sowieckiego na Polskę dokonanej 17 września 1939 r. w niewoli sowieckiej znalazło się 240-250 tys. polskich jeńców, w tym ponad 10 tys. oficerów.

Szef NKWD Ławrientij Beria już 19 września 1939 r. powołał Zarząd do Spraw Jeńców Wojennych i Internowanych przy NKWD oraz nakazał utworzenie sieci obozów. Na początku października 1939 r. zaczęto zwalniać część jeńców-szeregowców. W tym samym czasie podjęto decyzję o utworzeniu obozów oficerskich w Starobielsku i Kozielsku oraz obozu w Ostaszkowie, przeznaczonego dla funkcjonariuszy policji, KOP i więziennictwa.

Pod koniec lutego 1940 r. we wspomnianych obozach więziono 6192 policjantów i funkcjonariuszy wyżej wymienionych służb oraz 8376 oficerów. Wśród uwięzionych znajdowała się duża grupa oficerów rezerwy, powołanych do wojska w chwili wybuchu wojny. Większość z nich reprezentowała polską inteligencję – lekarze, prawnicy, nauczyciele szkolni i akademiccy, inżynierowie, literaci, dziennikarze, działacze polityczni, urzędnicy państwowi i samorządowi, ziemianie. Obok nich w obozach znaleźli się również kapelani katoliccy, prawosławni, protestanccy oraz wyznania mojżeszowego.

5 marca 1940 r. Biuro Polityczne KC WKP(b) podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej. Pod uchwałą znalazły się aprobujące podpisy Stalina – sekretarza generalnego WKP(b), Klimenta Woroszyłowa – marszałka Związku Sowieckiego i komisarza obrony, Wiaczesława Mołotowa – przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych i komisarza spraw zagranicznych i Anastasa Mikojana – wiceprzewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych i komisarza handlu zagranicznego, a także ręczna notatka: „Kalinin – za, Kaganowicz – za”. (Michaił Kalinin – przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRS – teoretycznie głowa państwa sowieckiego; Łazar Kaganowicz – wiceprzewodniczący Rady Komisarzy Ludowych i komisarz transportu i przemysłu naftowego).

Podstawą powyższej decyzji było ściśle tajne pismo, które w marcu 1940 r. skierował do Stalina ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria.

Szef NKWD pisał w nim m.in.: „W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej znajduje się duża liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków nacjonalistycznych, kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i in. Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego„.

W dalszej części sporządzonej notatki Beria stwierdzał: „Będący jeńcami wojennymi, oficerowie i policjanci, przebywający w obozach, usiłują kontynuować działalność kontrrewolucyjną, prowadzą agitację antysowiecką. Wszyscy czekają tylko na wyjście na wolność, aby móc aktywnie włączyć się do walki przeciw władzy sowieckiej. Organy NKWD w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi wykryły szereg kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych. We wszystkich tych kontrrewolucyjnych organizacjach przywódczą rolę odgrywali byli oficerowie armii polskiej, byli policjanci i żandarmi”.

3 kwietnia 1940 r. NKWD rozpoczęło likwidację obozu w Kozielsku, a dwa dni później obozów w Starobielsku i Ostaszkowie. Z Kozielska 4404 jeńców przewieziono do Katynia i zamordowano strzałami w tył głowy.„…

…”Przez całe lata propaganda sowiecka i peerelowska twierdziły, że sprawcami zbrodni katyńskiej byli hitlerowcy. Do 1956 r. władze PRL mówiły o „perfidnej niemieckiej prowokacji w Katyniu”. Potem samo słowo Katyń zniknęło całkowicie – przez lata cenzura wykreślała je z każdej publikacji

Związek Sowiecki do zbrodni katyńskiej przyznał się dopiero 13 kwietnia 1990 r. Wówczas to w komunikacie rządowej agencji TASS oficjalnie potwierdzono, że polscy jeńcy wojenni zostali rozstrzelani wiosną 1940 r. przez NKWD. Jako winnych wskazano wówczas komisarza NKWD Ławrientija Berię i jego zastępcę Wsiewołoda Mierkułowa. Strona sowiecka wyraziła głębokie ubolewanie w związku z tragedią katyńską, nazywając ją „jedną z cięższych zbrodni stalinizmu

więcej: 70. rocznica ujawnienia zbrodni katyńskiej – Stooq.

„…Głównym celem Niemiec w czasie II wojny światowej było ujarzmienie, eksploatacja i skolonizowanie ziem polskich oraz biologiczne wyniszczenie narodu polskiego. Był to Generalny Plan Wschód. Skutkiem tego były masowe deportacje rozpoczęte już w listopadzie 1939r. Nalezy podkreślić, że przeprowadzano je w bardzo okrutny sposób – przesiedlani mogli zabrać ze sobą tylko bagaż ręczny, a przewożeni byli w brudnych bydlęcych wagonach. W czasie postoi wiele osób umierało z zimna i głodu zwłaszcza starcy, kobiety i dzieci. Ok. 2,5 miliona Polaków objęły łączne wysiedlenia i rugi. Warto zwrócić uwagę na sytuację Żydów, których z ok. 3,5 mln 2,7-2,8 mln uległo zagładzie w obozach koncentracyjnych, gettach i obozach pracy. Odmiennie wyglądała sytuacja Polaków w strefie radzieckiej. Jej głównym celem było wcielenie do swego obszaru okupowanych ziem II Rzeczypospolitej oraz wyeliminowanie najważniejszych elit politycznych i intelektualnych kraju. Następnie zwykłe masy społeczne miały zostać wynarodowione i zamienione w „homo sovieticus”. Jedną z najbardziej skutecznych metod osiągnięcia tego celu były masowe deportacje ludności polskiej. Ludność tą możemy podzielić na pięć zasadniczych grup.
1) Jeńcy – oficerowie i żołnierze
2) Osoby aresztowane i skazane wyrokami
3) Osoby wywiezione w trybie administracyjnym
4) Ochotnicy wyjeżdżający do pracy
5) Ewakuowane dzieci z kolonii letnich i osoby aresztowane oraz ludność uciekająca przed wojskami faszystowskich Niemiec

KatyńOficerowie i żołnierze polscy natychmiast po wywiezieniu ich na Wschód zostawali przekazani w ręce NKWD, które dokonywało ich indywidualnych aresztowań. Na ok. 200 000 szacuje się liczbę aresztowanych , skazywanych na śmierć lub na pobyt w łagrach. Poza tym aż 210 000 ludzi zostało przymusowo wcielonych do Armii Czerwonej. Akcja aresztowań, deportacji i wywózek otrzymała oficjalna nazwę „oczyszczania zaplecza” i kierowana była przez zastępcę Berii- Ludowego Komisarza Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR. Warto zwrócić uwagę na cztery najważniejsze deportacje. Pierwsza z nich odbyła się 10.II.1940r. i obejmowała przede wszystkim osadników rolnych z rodzinami i niższych urzędników państwowych (220 000 osób). Druga deportacja dotyczyła rodzin aresztowanych i deportowanych- głównie kobiety i dzieci. Miała miejsce 13.IV.1940r. Łącznie wywieziono około 320 000 osób. Trzeciej deportacji poddano około 240 000 osób- uchodźców wojennych z zachodnich i centralnych województw Polski. Deportacji dokonano na przełomie VI i VII.1940r .Ostatnia wielka wywózka odbyła się w czerwcu 1940r. i objęła ok.300 000 osób głównie resztę ocalałych uchodźców z zachodniej i centralnej Polski oraz wykwalifikowanych robotników, rzemieślników, inteligencję zawodową i kolejarzy. Stalin kładł nacisk przede wszystkim na aktywną narodowo i kulturalnie elitę intelektualną naszego kraju. W wyniku tego Polska została pozbawiona ludzi uświadomionych społecznie i politycznie. Podsumowując liczbę osób poddanych różnym formom eksterminacji można dziś oszacować, iż kresy wschodzie straciły w okresie 20 miesięcy rządów NKWD 1mln 700 tys. obywateli. Aż 60% wśród deportowanych stanowili Polacy reszta to Ukraińcy, Białorusini i Żydzi…” (Darek Matecki • prawicowyinternet.pl)

całość tu: Zbrodnia Katyńska

…Konsekwencją tej strasznej zbrodni popełnionej przez sowietów na „duszy” narodu polskiego była ułatwiona w dalszych latach wojennych a zwłaszcza powojennych sowietyzacja Polski, która pozbawiona swoich przywódców nie potrafiła już stawić silnego i zorganizowanego oporu przeciw brutalnie zaprowadzanej ideologii komunistycznej. Polska na długie lata dostała się w niewolę a jej nowe „elity” PRLowskie bez przeszkód i z bezwzględnością godną swoich moskiewskich mocodawców, likwidowały pozostałe źródła oporu mordując resztki polskich patriotów rękami innych „polaków”. Wszystko po to aby móc bez przeszkód wprowadzić w życie ideologię komunistyczną  „powszechnej szczęśliwości ludu pracującego miast i wsi”,  której straszliwe efekty odczuwamy po dziś dzień…(Odys)

podobne: Katyń przeszkadzał koalicji zachodu z ZSRR

oraz: Kolejny dowód na kłamstwo katyńskie. Alianci ukrywali prawdę żeby zadowolić Stalina.

Katyn - 1940, CCCP - Franciszek C. Kulon

Katyn – 1940, CCCP – Franciszek C. Kulon