Międzymoże, czyli o wpuszczaniu Polski w kanał casus belli przez gigantomaniaków którzy nie panują nad własnym państwem.


…Wszyscy pamiętamy czym się skończyła budowa grupy heksagonale, z udziałem państw położonych nad Bałtykiem i Adriatykiem. Teraz zaś budujemy Trójmorze. Nie dość, że Bałtyk i Adriatyk to jeszcze Morze Czarne. W skład tego porozumienia wchodzą, jak zwykle w tych rejonach mali, słabi, nie rozumiejący się wzajemnie i mający sprzeczne interesy partnerzy. Żeby te żywiołki jakoś połączyć w jedną całość i nadać im rzeczywisty pęd, potrzebne jest zasilanie i cel. O tym skąd się weźmie zasilanie, kiedy w Niemczech jest kryzys, mogę sobie wyobrazić, ale cel wydaje mi się ważniejszy, bo z zasadzie powinienem napisać – wróg, a nie cel. Kto będzie tym wrogiem?…

Cała ta strefa ma służyć komunikacji pomiędzy północą a południem, wschodem a zachodem, ma służyć do handlu i za jej przyczyną mieszkańcy Trójmorza powinni się znacznie wzbogacić. Jeśli tak ma być to chyba warto by policzyć porty, które znajdują się na brzegach trzech mórz, a także zorientować się co się w tych portach ładuje, co się wyładowuje oraz kto jest rzeczywistym zarządcą tych miejsc

…Ja jestem za, ale się zastanawiam, czy ci wszyscy optymiści wiedzą na co się porywają? Komunikacja i handel w strefach łączących trzy morza, według tego czego uczy nas historia, nie może służyć jakimś Słoweniom i Estoniom. Ma służyć imperiom, albowiem one, wokół swoich doktryn mogą zgromadzić odpowiednie środki na obronę pozycji, którą zajmują. Jeśli zaś ktoś się tym planom przeciwstawia ginie… 

uruchomienie jakiejkolwiek komunikacji wodnej w Europie środkowej to jest sprawa najwyższej wagi i każdy, kto się za nią zabierze, musi się liczyć z najgorszym; w przypadku zaangażowanych polityków jest to śmierć w zamachu jawnym lub upozorowanym na wypadek samochodowy. Przez lata całe, mimo istnienia planów, nie można było w Polsce przekopać kanału śląskiego łączącego Wisłę z Odrą. To samo jest z regulacją górnych odcinków Wisły. O przekopaniu mierzi Wiślanej nie ma co gadać…

…Czym byłby ten port w Elblągu, gdyby powstał? No, po takiej pobieżnej ocenie mapy wychodzi na to, że byłby to port uniezależniający Białoruś od Rosji. Jeśli powstałaby ta sieć dróg, o której mówimy od dłuższego czasu, te wszystkie Via Karpatie i Via Baltiki, a do tego jeszcze pełnomorski port w Elblągu to znaczyłoby tle, że Białoruś jest na stałe przyspawana do Polski, a odspawana od Rosji. PiS planuje zrealizować większość inwestycji, o których tu mówimy, to się cały czas przewija w różnych doniesieniach zza kulis…

To jest piękna wizja, ale to jest casus belli, w większym jeszcze wymiarze niż niemiecka kolej do Bagdadu przed I wojną światową. Powód jest prosty – uruchomienie wielkich dróg wodnych to zwiększenie liczby wielkich portów w regionie, którymi ktoś musi zarządzać. Porty zaś śródlądowe to ośrodki kumulacji kapitału, a więc także władzy. Kto będzie miał więcej tych portów, ten będzie miał więcej władzy.

Czy politycy PiS zdają sobie z tego sprawę? Jeśli tak, dobrze byłoby dowiedzieć się jak zamierzają ochronić swoje projekty i siebie samych? Za pomocą komanda straceńców ze Słowenii? Żartuję oczywiście. Pytanie jest proste – kto asekuruje ten projekt finansowo i militarnie, to znaczy kto będzie czerpał zeń lwią część zysków? Ja tego nie wiem, a nie chcę już wymieniać Londynu, bo samemu mi się chce śmiać, jak tak piszę. Jeśli to jest projekt wymyślony przez lokalnych polityków, którzy teraz nerwowo rozglądają się za forsą na jego realizację to nadaje się on – przepraszam za wyrażenie – do potłuczenia o du..ę

…Niemcy za nic nie zgodzą się na jakieś Trójmorze i kopanie kanałów, które podłączają niemieckie rzeki do rzek polskich. Rosja zaś za nic nie zgodzi się na przekopanie mierzei i uruchomienie portu w Elblągu, bo będzie to oznaczało oderwanie Białorusi od Rosji. No więc teraz wychodzi na to, że projekt Trójmorza to pogrzeb UE. I jeszcze raz – kto to finansuje i czy traktuje on poważnie kraje takie jak Słowenia, Estonia, Słowacja, Węgry, Chorwacja….a jeśli nie traktuje poważnie, to jakie są jego rzeczywiste zamiary?…” (coryllus, całość tu: Koncentracja jako zasada czyli Trójmorze w ogniu)

Port uniezależniający Białoruś od Rosji? W jakim sensie skoro sami od rosyjskiego gazu zależni jesteśmy, co sezon modląc się żeby nam kurka nie zakręcili (o rurze pod Bałtykiem ciągnionej nie wspomnę). To brzmi jak naprawdę kiepski (a wręcz ponury) żart… i będzie bardziej bolało jak Możejki.

Docelowo porty wszystkich „lokalnych” mórz mające prowadzić do/przez Polskę? Zacny plan, tylko po co nam to na obecnym etapie wewnętrznego i międzynarodowego chaosu i najważniejsze – kto za to zapłaci? Wszystko to ma wymiar równie skuteczny jak piramida w Gizie która dziś stanowi o „potędze gospodarczej” Egiptu (dopóki turyści z całego świata są gotowi płacić za oglądanie tego czegoś).

To jest jakieś horrendum ten pęd za „potęgą” na papierze, budowaną koniecznie w oparciu o koalicje podobnych do Polski bankrutów, które najpierw z własnej woli pozwoliły się wydoić przez projekt „mitteleuropa” i dalej na to pozwalają, a jednocześnie udają że będą bronić swojej tożsamości zabierając się do tego od d… strony przez tworzenie projektów bez pokrycia w ramach antyUnii jednocześnie w niej pozostając (pod protektoratem Niemiec).

Jakby bez tego całego dyplomatycznego lania wody ani państwo ani naród nie mógł normalnie U SIEBIE i o własnych siłach funkcjonować. A to takie proste przecież. Wystarczyłoby zrezygnować z wyzysku fiskalnego wobec obywateli pozwalając im się bogacić, a nie wypychać ich za granicę by budowali obce imperia. Przed tym „dobrobytem” i „opieką państwa” które kosztują coraz więcej spierniczyło (i ciągle spiernicza) z naszego kraju miliony rodaków, dzięki czemu starcy którzy tu zostali umrą jak nie z głodu i chorób to z nędzy, bo z jednej strony nie będzie miał kto na nich robić, a z drugiej ich „składki” na tzw. emeryturę i „darmowa służba zdrowia” zostaną pożarte przez 500+ i inne socjalistyczno partyjniackie projekty/obłędy. Ty Polaku zęby w stół i ciesz się że będziemy mieli „trójmorze”.

Ktoś powie – przecież jesteśmy suwerennym państwem bo mamy „dobrą zmianę” i „narodowy rząd” u władzy który się kulom nie kłania, więc nareszcie możemy robić co chcemy. Takiemu komuś polecam lekturę tego – W czyich rękach spoczywa polski dług.

Tylko dureń zaczyna odbudowę domu od położenia dachu (i to wirtualnego) na zgniłych i podziurawionych ścianach, którego fundamenty właśnie zapadają się w bagno. Dureń albo asocjalista… od moża do moża. (pisownia celowa… Odys)

„…żeby być w polityce międzynarodowej partnerem, rząd musi panować przynajmniej nad własnym państwem. W przypadku Polski tak nie jest, a ponieważ każdy to widzi, Polska jest rozgrywana na zasadzie divide et impera. Ale nie na tym polega specyfika Volkslisty rosyjskiej. Ta specyfika polega na rosyjskich oczekiwaniach wobec Polski – że mianowicie zaakceptuje ona bez zastrzeżeń status „bliskiej zagranicy”. To bywa rozmaicie nazywane w zależności od sezonu; raz to jest „słowiańszczyzna”, innym razem – „bratnia wspólnota socjalistyczna”, a teraz nawet jako „obrona cywilizacji” – ale za każdym razem, od XVIII wieku, chodzi o to samo. Różnica jest taka, że Rosja raz przyciska nas do swego serduszka mocniej, a innym razem – słabiej. Jak przyciska nas mocno, to nie możemy nawet złapać oddechu, a jak słabiej, to niektórym nawet wydaje się, że są wolni. Ryzyko polega na tym, że nigdy nie wiemy, jak to będzie, bo też nie od nas to będzie zależało, tylko od tego, kto akurat stanie na czele Rosji. Tłumaczyłem to w roku 1996 delegacji Dumy rosyjskiej, która akurat bawiła w Warszawie. Jeden z deputowanych był ciekaw, dlaczego Polska chce przyłączyć się do NATO. Powiedziałem, że – po pierwsze – tylko NATO przewiduje obecność amerykańskiego wojska na terenie Niemiec. Dopóki to wojsko tam jest, to mamy coś w rodzaju gwarancji, że Niemcy nie zrobią niczego okropnego. Jeśli pewnego dnia amerykańskie wojsko z Niemiec zniknie, to być może Niemcy i wtedy nie zrobią niczego okropnego, ale już żadnej gwarancji nie będziemy mieli. Po drugie – chcielibyśmy zachować niepodległość i albo nam się to uda, albo nie. Może bowiem nam się to nie udać, bo coś okropnego zrobi Rosja. To nie musi być zaraz tragedia, chociaż oczywiście wolelibyśmy utrzymać niepodległość. Gdyby – powiedziałem – w Rosji panowała rynkowa gospodarka i liberalne prawo, gdyby Rosja nie próbowała przerabiać nas ani na „ludzi sowieckich”, ani na jakichś „Słowian”, gdyby na czele Rosji stał ktoś taki, jak Sergiusz Witte, albo Piotr Stołypin, to jakoś byśmy to wytrzymali. Gdyby jednak na czele Rosji znowu stanął ktoś taki, jak Józef Stalin, to – powiedziałem – wy sami najlepiej wiecie, że trzeba uciekać od was jak najdalej. Więc na wszelki wypadek chcemy przyłączyć się do NATO, żeby w razie czego mieć gdzie uciekać.

Jak z tego wynika, za przynależnością do NATO , czyli za Volkslistą amerykańską, przemawiają pewne argumenty, które byłyby jeszcze mocniejsze, gdyby Polska mogła uzyskiwać korzyści z przynależności do Paktu, do którego wnosi ważny aport. Przyczyny niemożności uzyskiwania tych korzyści leżą po stronie polskiej, a nie po stronie NATO i te przyczyny Polska powinna wyeliminować. W przeciwnym razie państwo nasze będzie wodzone za nos już nawet nie przez Niemcy, ale nawet przez Ukrainę, która znakomicie opanowała sztukę obcinania kuponów od prezentowania się w charakterze państwa specjalnej troski, no a przede wszystkim woli namawiać się z Niemcami, niż z rządem w Warszawie który nie wiadomo, czy panuje nawet nad swoimi sekretarkami. Jest to szczególnie ważne teraz, kiedy Niemcy wykorzystują pretekst Brexitu, by przywracać w Unii pruską dyscyplinę, a zapowiedzi tworzenia unijnych sił szybkiego reagowania i marynarki wojennej z rozbudowanymi dowództwami oraz „międzynarodowej” straży granicznej budzą podejrzenia, że USA próbując skaptować Niemcy do antyrosyjskiej krucjaty, mogą pozwolić na budowę europejskich sił zbrojnych niezależnych od NATO, czyli na uwolnienie Bundeswehry spod amerykańskiej kurateli. L’appetit vient en mangeant, co się wykłada, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc nie jest wykluczone, że Niemcy spróbują załatwić jeszcze jedną sprawę, a mianowicie – amerykańską zgodę na rewizję postanowień konferencji w Poczdamie odnośnie „ziem utraconych”…” (Stanisław Michalkiewicz, całość tu: Slalom między Volkslistami)

podobne: Niech w końcu Niemcy wystękają dlaczego nie chcą twardej infrastruktury NATO w Polsce. Czy Obama i Putin uzgodnią nowy reset? oraz: „W przedszkolu naszym nie jest źle” czyli… o jedynie słusznej misji publicznej PISu w „narodowych” mediach i w gospodarce (by znowu było jak za Gierka) i to: To nie sanacja, to katastrofa! Coryllus o ekipie Piłsudskiego (na podstawie wspomnień Ks. Mariana Tokarzewskiego i Edwarda Woyniłłowicza). Nie możemy pozostawać przy kulcie bałwanów, którzy zaprowadzali w Polsce „wice komunizm”. Do czego nam edukacja historyczna? a także: Michalkiewicz i Braun: Quo vadis Polsko? Sny o potędze RP kontra przekleństwo georealizmu. „Stary Nowy Porządek” czyli Zdrada w Monachium.

Karl Schuller - Auf falschem Kurs (Na falszywym kursie, Kladderadatsch, Berlin, lipiec 1939)

Karl Schuller – Auf falschem Kurs (Na falszywym kursie, Kladderadatsch, Berlin, lipiec 1939)

Reklamy

Tania ropa: dla jednych szansa dla innych kłopot, petrolandy walczą o przetrwanie. Nord Stream 2 kontra dywersyfikacja, który projekt upadnie? Połączenie elektroenergetyczne z Litwą rozpoczyna pracę. Bezpieczeństwo energetyczne Polski w kontekście unijnej polityki klimatycznej.


petrodolar (dolar, ropa)

*

„…kraje Zatoki Perskiej nie zmniejszają eksportu ropy. Liderem strategii walki o rynek jest największy eksporter kartelu OPEC, czyli Arabia Saudyjska…

Pozwala to Saudyjczykom na dalszą walkę o rynek przy użyciu niskiej ceny z rywalami jak USA i Rosja. Obawiają się oni, że obniżenie eksportu zwiększyłoby rentowność wydobycia w Ameryce Północnej i utrudniło wojnę cenową. Ponadto, zmniejszenie presji na rynek stworzyłoby lukę, którą szybko mógłby wypełnić Iran, z którego USA i Unia Europejska zniosły sankcje, co umożliwiło jego powrót do eksportu surowca na Zachód. Rijad ma również wątpliwości, czy ograniczenie wydobycia przy znacznej nadpodaży na rynku miałoby w ogóle wpływ na cenę surowca.

Za ograniczeniami opowiadają się najbardziej dotknięte obniżką cen kraje OPEC na czele z Wenezuelą, która wezwała do zwołania kryzysowego spotkania karteli….

„…Rosja jest przeciwnikiem cięć wydobycia, bo nie wierzy w ich skuteczny wpływ na ceny ropy. Sieczin wskazywał także, że nagła zmiana pracy może zaszkodzić infrastrukturze wydobywczej w jego kraju.

Przeciwko cięciom opowiada się także Iran, któremu zależy na szybkim odzyskaniu udziałów na rynku europejskim, z którego wypchnęły go sankcje ONZ. Obecnie zostały one zniesione, a Teheran planuje podbój rynku. Zainteresowanie jego surowcem sygnalizowali nie tylko importerzy z Europy Zachodniej, ale także polski PKN Orlen, szukający nowych możliwości dywersyfikacji dostaw.

Porozumienie w sprawie cięć uprawdopodobniają z kolei problemy budżetowe spowodowane taniejącą ropą naftową. Kraje uzależnione od jej eksportu zużywają rezerwy walutowe, wprowadzają cięcia wydatków i sprzedają obligacje. Rozważają także różne formy prywatyzacji.

Na Zachodzie kolejne firmy naftowe notują straty, nie wyłączając gigantów, jak BP i Exxon Mobil. Agencja Standard & Poor’s obniżyła ratingi kredytowe dla Chevrona, Exxon Mobil, Continental Resoruces, Southwestern Energy i Hess. Spadł także rating europejskiego Shella. Nie ma to jednak wpływu na budżety krajów zachodnich, które nie są uzależnione od sprzedaży ropy naftowej.

Na podobną niezależność liczy Iran. To petrostate planuje zdywersyfikować gospodarkę poprzez inwestycje w eksport innych towarów. – Oczywiście spadek cen ropy to dla nas presja, ale poza tym postrzegamy go jako szansę – powiedział prezydent Hassan Rouhani w państwowej telewizji. Gotowość do podobnej przemiany deklaruje Arabia Saudyjska, która w budżecie na 2016 rok wprowadziła istotne cięcia ograniczające subsydia dla obywateli opłacane petrodolarami…

…Rosjanie planowali budżet na 2016 rok uzależniony od średniej ceny baryłki na poziomie 50 dolarów. Tymczasem w styczniu jej wartość spadła na chwilę poniżej 30 dolarów i oscyluje wokół tego poziomu. To zagrożenie dla wydatków państwa, jednak w celu utrzymania stabilności politycznej, która dla reżimu Władimira Putina jest najważniejsza, Rosjanie nie zdecydują się na reformy strukturalne. Będą dalej zużywać rezerwy walutowe i pozbywać się sreber rodowych, czyli akcji najważniejszych spółek. Te trafią i tak w ręce wybranych ludzi z otoczenia grupy trzymającej władzę…”

podobne: Rosjanie poczuli międzynarodową izolację, ale są gotowi na wyrzeczenia. Niezależny Portal Finansowy: Co się dzieje z cenami ropy? oraz: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna? i to: Jak nie kijem go to marchewką. Ropa w zamian za zniesienie sankcji czyli… Iran po stronie zachodu.  

„…Prywatyzacja rosyjskiej własności państwowej będzie się odbywać w trudnych warunkach, w obecnej sytuacji fiskalnej. Nie może być odkładana – powiedział minister rozwoju ekonomicznego Aleksiej Uljukajew.

W latach 2014-2015 rynek zaczął tracić, a obecnie czekamy na poprawę sytuacji. Wiemy już, że czas na działanie i nie ma na co czekać. Sytuacja fiskalna jest krytyczna. Nie należy spodziewać się szybkiej poprawy. To zmusza nas do przeprowadzenia jak najbardziej efektywnych transakcji na wyjątkowo nieprzyjaznym rynku – przyznał minister.

W tym kontekście Uljukajew przedstawił optymistyczną puentę. Jego zdaniem udane prywatyzacje z lat 2011-2013 dają nadzieję na powodzenie w 2016 roku.” 

podobne: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze!

„…Gazeta Kommiersant dotarła do szacunków makroekonomicznych rosyjskiego ministerstwa finansów, z których wynika, że plan kryzysowy w budżecie na 2016 rok jest możliwy do utrzymania przy średniej cenie ropy naftowej na poziomie 40 dolarów. Jeżeli średnia cena surowca spadnie średnio do 25 dolarów za mieszankę rosyjską Urals, budżetu nie uda się domknąć, a państwo zbankrutuje…

Zdaniem gazety dotąd nie ma planów budżetowych na ewentualność obniżki średniej ceny Urals do 25 dolarów za baryłkę. Przy takiej cenie deficyt ma znacznie przekroczyć poziom 5,1 procent PKB i wynieść według Kommiersanta 6-7 procent. Wymuszałoby to dalsze cięcia i obniżkę świadczeń dla obywateli Rosji. To z kolei oznaczałoby kolejne uderzenie w wzrost gospodarczy kraju, większy wzrost inflacji, spadek inwestycji i zysków z handlu.

W ramach walki z kryzysem rząd zamierza skorzystać z rezerw. Przy cenie 40 dolarów za baryłkę z Funduszu Bogactwa Narodowego, w którym obecnie znajduje się 3,7 bln rubli, w 2016 roku ma zniknąć 2,1 bln. Prywatyzacja ma zapewnić 873 mld rubli. Przy cenie 25 dolarów za baryłkę deficytu budżetowego nie uda się pokryć z rezerw rządu. Wtedy konieczne będą dodatkowe środki. Z tego właśnie względu rząd rozważa podwyżkę podatku od wydobycia ropy w 2017 roku…”

podobne: Rezolucje, obniżanie rankingów, i nadpodaż surowca (na polityczne zamówienie?) czyli „Wojny Finansowe” na przykładzie Rosji. a także: Skutki łupkowej rewolucji za oceanem. Tani gaz przypłynie z USA a Rosja dostanie po łapach

„…Ze względu na niską rentowność, rosyjskie firmy wydobycie na istniejących odwiertach, ale nie podejmują nowych. – Nowe projekty, które mogłyby przynieść zysk za 10, 15 lat, zostały praktycznie zamrożone. – Z tego względu istnieje ryzyko szybkiego zczerpania eksploatowanych już złóż. Zużycie ich bez szans na zastąpienie wydobycia nowymi odwiertami to tykająca bomba – ocenia Michaił Krutuchin, analityk Moscow Carnegie Center. – Początek szybkiego spadku wydobycia może się zacząć na koniec 2016 roku lub na początku 2017 roku. Z prognoz firm naftowych wynika, że spadnie ono z 534 mln ton w 2015 roku do 297 mln w 2035 roku.

Ten proces pogłębiają sankcje USA i Unii Europejskiej odcinające spółki od finansowania oraz technologii. Problemem może być jednak także kryzys budżetowy. Według różnych szacunków Rosjanom wystarczy rezerw na finansowanie budżetu do 2017 roku.

Podobnie jest z Arabią Saudyjską. Receptą na wypełnianie luki dochodów z ropy naftowej jest zużywanie rezerw budżetowych.Ropa naftowa zapewnia około 70 procent dochodów Królestwa. Ma ono jednak jeszcze 630 mld dolarów rezerw finansowych, które wydają w tempie 5-6 mld miesięcznie – podaje New York Times. Wprowadziło także cięcia subsydiów dla obywateli, m.in. w postaci podwyżki dotowanych cen benzyny. Rozważana jest również prywatyzacja części aktywów, w tym perły w koronie, czyli Saudi Aramco.

Chociaż życie z oszczędności pozwala Saudyjczykom na dalszą walkę o rynek ropy z konkurencją z USA i Rosji, to zagraża stabilności gospodarczej kraju. W kuluarach Światowego Forum Ekonomicznego w Davos krążyła plotka o tym, że Rijad może uwolnić kurs riala w stosunku do dolara. Oto jak kryzys cen ropy zamienia się w kryzys budżetowy, a ten w kryzys gospodarczy. W BiznesAlert.pl pisaliśmy o ryzyku efektu domina na rynku walut krajów Zatoki Perskiej. Uelastycznienie kursu wprowadziły już Kazachstan i Azerbejdżan. Ten drugi kraj stanął przed widmem bankructwa.

Jeżeli w 2017 roku rozpoczną się kryzysy budżetowe krajów naftowych, w tym tych z Bliskiego Wschodu, możliwe są wojny, po które sięgają reżimy w ostateczności, gdy chcą skonsolidować społeczeństwo wokół przywódcy. Mogą wybrać izolację i poszukiwania nowego socjalistycznego modelu niezależnego od czynników zewnętrznych. Możliwe też jednak, że po raz kolejny, jak bywało w przeszłości, zwrócą się o pomoc do Zachodu. Wtedy okaże się gdzie leży zapomniany środek ciężkości światowej gospodarki.

Przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego odwiedzą Azerbejdżan, by omówić warunki możliwej pożyczki na 4 mld dolarów. Ma ona wykluczyć ryzyko bankructwa tego kraju w wyniku spadku cen ropy naftowej.

Spadek cen ropy naftowej uderzył w wartość walut krajów naftowych. MFW i BŚ szacują, że z tego względu w Ameryce Południowej możliwa jest największa recesja od lat. Zwrócenie się o pomoc do MFW rozważa nawet komunistyczna Wenezuela.

…Bank Światowy przewiduje, że w tym roku średnia cena baryłki wyniesie 37 dolarów, co będzie miało długofalowe konsekwencje. Ostrzegł, że spowolnienie gospodarcze w Chinach i innych gospodarkach potrzebujących ropy, może się pogłębić, co dodatkowo zwiększy presję na spadek cen.

Jeżeli podsumować perspektywy rozwoju gospodarczego na świecie, to nie można liczyć na rozwijające się kraje uzależnione od ropy, ani na Chiny, które są jej głównym kupcem. Motorem rozwoju gospodarczego będą te państwa, które zyskują na taniej ropie naftowej i inwestują w innowacje. Koniunktura może zatem wrócić do Europy i Stanów Zjednoczonych, pod warunkiem, że okres taniej ropy zostanie wykorzystany do wsparcia rozwoju przemysłu oraz nowych technologii…”

podobne: Andrzej Szczęśniak: Jak powstały petrodolary. oraz: Sankcje sankcjami, ale biznes to biznes: ExxonMobil i Rosnieft rozpoczęły wydobycie ropy w rosyjskiej Arktyce (Rosja gotowa poszerzyć współpracę). „Co smuci Polaków, to cieszy Turków”.

**

Co do samej Rosji, to na jej problemy z ropą zaczyna się nakładać niepewna dla rosyjskiego gazu sytuacja na rynku europejskim… (Odys)

„…Komisja prowadzi śledztwo antymonopolowe przeciwko Gazpromowi, w toku którego wysunęła już oskarżenie o nadużycia na rynku Europy Środkowo-Wschodniej, także polskim, gdzie Rosjanie są dominującym dostawcą. Bruksela oceniła, że koncern wprowadzał nieuczciwe ceny, blokował wolny przepływ gazu między rynkami i uzyskiwał nieuprawniony wpływ na lokalną infrastrukturę. Rosjanie odrzucają te oskarżenia i prowadzą dialog, w którym pragną przekonać Komisję do swoich racji.

Z informacji FAZ wynika, że Komisja Europejska zamierza pozyskać wszelkie dostępne informacje na temat relacji europejskich spółek z Gazpromem i poddać je rygorystycznej ocenie. Ma chodzić o kontrakty dłuższe niż na rok i opiewające na wolumen większy, niż 40 procent zapotrzebowania danego kraju. Według niemieckiej gazety projekt Nord Stream 2 spełnia to kryterium. FAZ przypomina, że KE chce być informowana o zapisach umów na dostawy gazu jeszcze przed ich podpisaniem. Ocenia, że przeciwko powyższym rozwiązaniom prawdopodobnie będą występować Niemcy. Popierają je Polska i inne kraje w dużym stopniu polegające na dostawach rosyjskiego gazu…”

podobne: Więcej taniego gazu na rynku, rozbudowa infrastruktury LNG i śledztwo antymonopolowe mogą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu. oraz: Energetyczne szachy: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności. i to: Gaz łupkowy: BNK Petroleum kończy prace poszukiwawcze, San Leon kontynuuje. Gazprom chce zwiększyć udziały w europejskim rynku. KE zawiesza śledztwo przeciwko tej firmie. Exxon Mobil kończy wiercenia w Rosji. Shell i Total zostają. Chińczycy wzmacniają współpracę z Rosjanami.

„…Ukraina domaga się nie tylko rewizji projektu gazociągu Nord Stream 2 w zgodzie z prawem unijnym, ale zablokowania go w ogóle. Premier Słowacji ocenił, że projekt jest wymierzony przeciwko Ukrainie i polityce dywersyfikacji źródeł dostaw prowadzonej przez Unię Europejską. – Jesteśmy z Ukrainą na jednym szlaki i będziemy kontynuować wspólną walkę z tym projektem – zadeklarował Lajczak.

Michaił Korczemkin z East European Gas Analysis twierdzi, że Nord Stream 2 upadnie, ale bez względu na działania Ukrainy. – Po pierwsze, Gazporm nie ma pieniędzy, firma przynosi straty – mówi ekspert cytowany przez Gazeta.ru. – Po drugie, Bruksela będzie opóźniać pozwolenia na budowę lub ostatecznie odmówi ich wydania…”

podobne: Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”? KE i Ukraina za tymczasową ceną gazu z Rosji, która za trzy lata może spaść o 28 %. Gaz-System: o zapasach gazu i interkonektorze z Litwą. PGNiG planuje wykonać 40 otworów do końca roku. oraz: Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce

„…rząd w Kopenhadze domaga się debaty na temat geopolitycznych skutków zgody na budowę nowego gazociągu z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. W ten sposób Duńczycy wpisują się w apel państw Europy Środkowo-Wschodniej o to, aby zablokować projekt, bo godzi on w cele polityczne Unii Energetycznej.

Mondag Morgen podaje, że minister energetyki Danii Lars Christian Lilleholt podkreślił, że chociaż w 2009 roku jego kraj udzielił zgody na budowę pierwszego Nord Stream, który przecina jego wyłączną strefę ekonomiczną, to obecnie należy wziąć pod uwagę konsekwencje geopolityczne zgody na kolejne nitki. – To sprawa, którą musimy zaadresować w Unii Europejskiej.

Jak pisze duńska gazeta, zgoda na Nord Stream 2 oznaczałaby, że „kanclerz Niemiec Angela Merkel, całkiem paradoksalnie wzmocni pozycję rosyjskiego prezydenta Władimira Putina w Europie”, a zależność Danii od rosyjskiego gazu wzrośnie

…Dunka Margrethe Vestager, jako komisarz ds. konkurencji prowadzi śledztwo antymonopolowe przeciwko rosyjskiemu koncernowi. Być może na oziębłe stanowisko Kopenhagi ma wpływ fakt, że 22 marca 2015 roku Moskwa zagroziła wycelowaniem w duńską stolicę głowic jądrowych, jeśli Dania włączy się w program tarczy antyrakietowej NATO. Dania jest także rywalem Rosji w podboju złóż węglowodorów w Arktyce. Mimo to Gazprom zadeklarował, że w 2017 roku złoży pismo o zgodę na budowę odcinka nowej magistrali w pobliżu Bornholmu. Ma to zrobić z załącznikiem w postaci EIA, czyli Rosjanie liczą na to, że za rok będą już mieli porozumienie z Duńczykami.

Podobne obawy co Duńczycy, mają także Szwedzi. Gazeta Svenska Dagbladet alarmuje nie tylko o ryzyku środowiskowym, ale także o rosnących wpływach Rosji na Bałtyku – Nord Stream 2 to rosnące znaczenie Rosji na Morzu Bałtyckim. Eksport gazu i ropy to istotne elementy dla gospodarki tego kraju. Oznaczać to może, że w niedalekiej przyszłości wzrośnie aktywność Rosji na tym akwenie w tym także w pobliżu Gotlandii, w sąsiedztwie której ma przebiegać Nord Stream 2…”

„…Dla Niemiec, które mają w pełni zdywersyfikowany rynek tego surowca zwiększenie dostaw z Gazpromu – a tym samym zwiększenie (czasowego) uzależnienia od firmy rosyjskiej nie jest problemem. Niemcy mają jedną z najlepiej rozwiniętych giełd gazu w Europie, doskonałą infrastrukturę przesyłową, mix energetyczny ze zbilansowanym udziałem gazu i kontrakty, które pozwalają na dowolny zakup w niemal dowolnym miejscu na świecie. Mają więc już wszystko to, co Polska dopiero próbuje zbudować. NS2 to dla nich tylko jeszcze jeden dostawca, z którego w razie lepszej oferty zawsze można zrezygnować. W takiej sytuacji są także Brytyjczycy, którzy dzięki rozwiniętemu rynkowi posiadają dostęp do surowca z całego świata. Z ich punktu widzenia Nord Stream 2 nie jest narzędziem represji, ale ciekawą opcją na tanie dostawy z Rosji.

Dla Polski i innych krajów, które walczą przeciw NS2 gazociąg ten to barykada dla rozwoju rynku gazu Europy Środkowej i Wschodniej. Europejski rynek dostanie bowiem dostęp do dużych ilości taniego surowca, ale nie do nowych źródeł dostaw. To przesądzi o utrzymaniu, na lata, dominującej pozycji Gazpromu w naszej części Europy, a zatem ugruntuje przewagę Rosjan w negocjacjach cenowych.

Największym oparciem dla polskich negocjatorów jest więc argument o konieczności kontynuacji polityki dywersyfikacji potwierdzonej w Strategii Bezpieczeństwa Energetycznego Europy i koncepcji Unii Energetycznej. Komisja pracuje nad pakietem rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo dostaw do krajów Unii Europejskiej, w tym Polski. Ma odnieść się do naszego postulatu wspólnych zakupów gazu, przedstawić plan rozwoju sektora LNG i poprawy mechanizmów solidarnościowych w sytuacji zagrożenia dostaw do poszczególnych krajów.

Jeśli uzyskamy pełną zdolność do dowolnych zakupów gazu, to pojawią się też tańsze kontroferty Gazpromu, który nie pozwoli na utratę rynku Europy Środkowej…”

podobne: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie. i to: Luka w prawie dotycząca spółek poszukujących surowców. Niemcy sprzedadzą Rosjanom koncesje i zbiorniki gazu.

***

„…Krytycy projektu budowy połączenia gazowego z Norwegii do Polski przekonują, że wystarczającym źródłem dywersyfikacji dostaw gazu do naszego kraju jest terminal LNG w Świnoujściu. Prezes PGNiG Piotr Woźniak tłumaczy jaką zmianę jakościową wprowadziłyby dostawy gazociągowe norweskiego surowca.

– Gaz skroplony możemy sprowadzać z całego świata: z Norwegii, także z Ameryki, Kataru, Australii itd. Natomiast rurociągiem możemy sprowadzać gaz tylko z Rosji lub z Norwegii. Z Rosji gaz już sprowadzamy rurociągiem, zaś z kierunku północnego, czyli z Norwegii, jeszcze nie – przypomina w rozmowie z Gazetą Wyborczą. – I chcemy to zmienić, aby Polska korzystała efektywnie ze wszystkich możliwych źródeł i sposobów zaopatrzenia krajowego rynku gazowego.

Konkurencja różnych dostawców i kierunków dostaw przyczyni się w perspektywie 2022 r., kiedy kończy się kontrakt jamalski, do zwiększenia nie tylko konkurencyjności, ale także bezpieczeństwa polskiego rynku – ocenia prezes polskiej spółki gazowej…”

podobne: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej. oraz: Koniec dyktatu Gazpromu w Europie, czy zastąpi go Rosnieft? (komentarz Szczęśniaka). W Polsce wygaszanie projektu łupkowego.

„…Do końca 2014 roku rosyjski Gazprom posiadał monopol na dostawy gazu dla Litwy. W 2015 roku rozpoczął pracę pływający obiekt do regazyfikacji (FSRU) zwany także gazoportem. To statek z instalacjami pozwalającymi na odbiór gazu skroplonego i jego transport na ląd. Stacjonuje w Kłajpedzie i szczyci się symbolicznym mianem „Niepodległość”.

W tym roku FSRU ma odebrać około 12 ładunków z LNG. Litewski Litgas odbierze 4 z nich, bo zakontraktował od Statoila 540 mln m3 gazu ziemnego rocznie przez pięć lat. Lietuvos Duju Tekimas podpisał krótkoterminową umowę z Norwegami i będzie kontynuował rozmowy z rosyjskim Gazpromem. Kontrakt pozwala na odbiór około 300 mln m3 przez sześć miesięcy tego roku.

– Udział Gazpromu na litewskim rynku będzie w przyszłości zależał od oferty cenowej i warunków komercyjnych – powiedział Masiulis agencji Reuters.

Ze względu na zmiany na bałtyckim rynku gazu rosyjski Gazprom zapowiada uelastycznienie oferty. Zamierza sprzedawać więcej gazu na aukcjach, poza kontraktami długoterminowymi. Rozważa również rewizję formuły cenowej, która pozwoliłaby na zmniejszenie zależności ceny dostaw od wartości baryłki ropy naftowej…”

podobne: Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji. oraz: Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.

„…Po tym, jak testy zakończyły się sukcesem, połaczenie elektroenergetyczne LitPol Link rozpoczyna pracę. Pozwala ono na przepływ energii elektrycznej między Polską, a Litwą i jest elementem infrastruktury łączącej system elektroenergetyczny państw bałtyckich z pozostałymi systemami Unii Europejskiej…” 

podobne: Litwa: Zarzuty pod adresem Akcji Wyborczej Polaków. Gaz-System i litewski Amber Grid budują interkonektor. Litwa uniezależnia się od Gazpromu. Ukraina: Dowody na udział w walkach rosyjskich żołnierzy. Poroszenko rozwiąże parlament?

źródło Wojciech Jakóbik. Całość pod linkami:

1. Upadek państw naftowych? W lutym odbędzie się szczyt OPEC na temat kryzysu cen ropy)

2. Tania ropa grozi zmierzchem wydobycia na Morzu Północnym. Rosyjski minister: Sytuacja fiskalna w Rosji jest krytyczna.

3. FAZ: Wgląd Brukseli do kontraktów gazowych obejmie też Nord Stream 2. Państwa naftowe wybierają reformy albo zużywanie rezerw.

4. Nowy kryzys urodzi się z ropy, ale będzie szansą dla Polski i Zachodu.

5. Nord Stream 2 to dla Polski barykada blokująca dywersyfikację.

6. Nord Stream 2 to recepta na katastrofę. Przy średniej cenie 25 dolarów za baryłkę upadnie budżet Rosji.

7. Norweski gaz detronizuje Gazprom na Litwie. Iran sprzeda w Europie do 300 tysięcy baryłek dziennie.

8.Dania apeluje o debatę w UE na temat Nord Stream 2. Arabia Saudyjska traci rynki ropy. Długofalowo może zyskać Polskę i dywersyfikację

„…Polska posiada kilka narzędzi antykryzysowych na wypadek wybuchu konfliktu gazowego i możliwości zakłócenia dostaw realizowanych z terytorium Białorusi i Ukrainy. Przede wszystkim w magazynach gazowych co roku przechowywane jest do 2,7 mld m3 gazu (Mogilno, Wierzchowice, Daszewo, Bonikowo, Kosakowo, Swarzów, Brzeźnica, Strachocina, Husów). Mogłyby one wraz z dostawami z Zachodu stabilizować niedobór surowca w razie gdyby wstrzymano dostawy od strony ukraińskiej (2,65 mld m3 jest presyłane przez Drozdowicze). Jeżeli natomiast konflikt gazowy objąłby również Gazociąg Jamalski biegnący przez obszar białoruski można byłoby skorzystać z tzw. fizycznego rewersu tej rury. Innymi słowy odwrócono by ciąg dostaw, z tym że w takim trybie przepustowość wynosiłaby około 5,5 mld m3. Wraz z dużym wydobyciem krajowym narzędzia antykryzysowe dają więc Polsce teoretycznie duży zapas komfortu.

Niestety w ubiegłym roku spółka Gaz System poinformowała, że dostawy gazu od strony Niemiec do Polski mogą być zagrożone w momencie wystąpienia przerw w imporcie surowca rosyjskiego. Niemieckie prawodawstwo dało bowiem pierwszeństwo działaniom służącym napełnianiu gazem lokalnych magazynów (w większości kontrolowanych przez Gazprom na mocy wymiany aktywów tego koncernu ze spółką BASF). Dopiero w drugiej kolejności realizowany będzie przesył do krajów ościennych. Sprawa ta jest obecnie dyskutowana w Polsce.

Rewolucją w zakresie bezpieczeństwa dostaw gazu do Polski jest bliskie już oddanie do komercyjnego użytku terminala LNG w Świnoujściu. Jego zdolności regazyfikacyjne będą wynosić 5 mld m3 gazu. Jednak żadna tego typu infrastruktura na świecie nie wykorzystuje więcej niż 20-30% swoich mocy (wynika to z faktu niskiego zakontraktowania tego typu instalacji). Nadużyciem jest więc twierdzenie, że zapewni on 1/3 potrzebnego Polsce gazu. Poza tym zastosowana w nim technologia powoduje, że przekształcenie skroplonego surowca w stan gazowy wymaga podgrzewania palnikami SCV, które zużywają w procesie spalania jego część – dostarczany wolumen jest więc uszczuplany…

…Ilość powstającej w Polsce infrastruktury robi wrażenie. Na szczególną uwagę zasługują jednak projekty regionalne. W ramach powstającego Korytarza Północ-Południe planuje się połączenie terminala LNG w Świnoujściu z krajami środkowoeuropejskimi i Chorwacją, gdzie ma powstać gazoport Adria na wyspie Krk. Ta sieć to kluczowa inwestycja nie tylko w kontekście bezpieczeństwa gazowego Europy Centralnej, ale także optymalizacji finansowej świnoujskiego obiektu. W ramach przyjętej strategii do 2020 r. mają powstać interkonektory: polsko-czeski i polsko-słowacki. Na ten sam rok planowane jest także połączenie Polska-Litwa, które zintegruje kraje bałtyckie z UE. Będzie ono mieć duże znaczenie także w kontekście działającego w litewskiej Kłajpedzie pływającego terminala LNG typu FSRU. Ostatnią planowaną inwestycją, w sprawie której dopiero rozpoczęto rozmowy, będzie rozbudowa mocy przesyłowych na granicy polsko-ukraińskiej. Jej głównym przeznaczeniem będzie prawdopodobnie dostarczanie gazu z Zachodu nad Dniepr…” (Arkadiusz Stanisławowski)

podobne: Łupią nas na tym gazie niemiłosiernie! Porozumienie PGNiG i Qatargas w sprawie dostaw LNG to żaden sukces! Polski lobbing energetyczny w Brukseli. Wraca sprawa kary finansowej za niewdrożoną dyrektywę o OZE. i jeszcze: Rozmowy z USA i Kanadą ws. dostaw LNG. Terminal w Świnoujściu ukończony w 87 procentach. Odwierty poziome w łupkach w 2015 r., po zebraniu danych (czy wydobycie się opłaci?) polecam również: Azoty nie chcą rosyjskiego gazu… PGNiG w kłopotach i będzie negocjował z Gazpromem  i to: Unia energetyczna: polskie postulaty okrojone do minimum, dekarbonizacja to gwóźdź do trumny polskiego górnictwa (dla kogo pracuje D. Tusk?). Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. Gazprom sam sobie szkodzi. Polskie złoża „gazu zamkniętego”. PGNiG ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu

całość tu: Bezpieczeństwo dostaw gazu i ropy do Polski

„…Nieuchronna wydaje się konieczność zamykania nierentownych kopalń. Ich transfer do spółek energetycznych (jak miało to miejsce w przypadku Grupy Tauron i kopalni Brzeszcze) tylko krótkookresowo może „pomóc” ukryć problemy branży górniczej. Docelowo firmy elektroenergetyczne poddane presji unijnej polityki klimatycznej potrzebują pieniędzy na inwestycje, a nie wydawania ich na nieuzasadnione ekonomicznie „ratowanie górnictwa”.
Wydaje się, że rząd nie będzie skory do, wcześniej zapowiadanego, zanegowania unijnego pakietu klimatycznego. W związku z tym zostanie zmuszony do dołożenia wszelkich starań by wypełnić wymóg udziału OZE w krajowym miksie energetycznym.
Obecnie z przyczyn technologicznych oraz związanych z bezpieczeństwem energetycznym (minimalizowanie importu) wdrażanie w Polsce „zielonej rewolucji” na wzór niemieckiej Energiewende jest niemożliwe (chodzi o absolutną dominację OZE w miksie)…” (Arkadiusz Stanisławowski)

całość tu: Bezpieczeństwo energetyczne Polski w kontekście unijnej polityki klimatycznej

podobne: Bezpieczeństwo energetyczne: raport NIK w sprawie gazoportu ujawnia bałagan, bomba górnicza i gazowa (PGNiG traci polski rynek). oraz: Sektorowi państwowemu grozi efekt domina interwencjonizmu w górnictwie. Przez „flapsy” JSW straciło największego odbiorcę węgla. Michalkiewicz o najkrótszym programie gospodarczym. i to: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli. a także: Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje i jeszcze: Ameryka otwiera zawory z ropą. Nord Stream 2 podzielił Europę. Reforma górnictwa to kontynuacja polityki poprzedniego rządu. Lokalne źródła energii (OZE). Znaczny spadek cen ropy na świecie (czemu nie w Polsce?)

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie.


rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

„Norwegia – z resztą nie po raz pierwszy – wygłasza ważną deklarację. Norweski minister ds. ropy naftowej Tord Lien przekonuje, że jego kraj może stać się głównym dostawcą gazu ziemnego do Europy. Oczekuje jednak konkretnych deklaracji zapotrzebowania, które zabezpieczą inwestycje niezbędne do realizacji tego celu. To okazja, aby Polska ustawiła się w kolejce.

…Ceny dostaw od norweskiego Statoila mogą być konkurencyjne do rosyjskich, a co ważniejsze, kontrakty mogą być bardziej elastyczne, niż skostniała umowa z Gazpromem uwzględniającą niekorzystną dla Polaków klauzulę take or pay. Źródło norweskie może dać konkurencyjne dostawy LNG na rzecz zapełnienia terminala w Świnoujściu surowcem, co będzie konieczne dla utrzymania jego rentowności, jeżeli Warszawa nie zechce sięgnąć po subsydia.

W tym kontekście deklaracje przedstawicieli rządu o całkowitej rezygnacji z dostaw gazu z Rosji w długim terminie brzmią bardziej realnie. Celem nie jest rezygnacja z dostaw rosyjskich sama w sobie. Mogą się one odbywać, pod warunkiem, że przestaną być narzędziem nacisku politycznego i problemów dla polskiego sektora gazowego. Na przełomie wieku mieliśmy już szansę na skorzystanie z norweskiej alternatywy, ale ze względu na kryterium najniższej ceny, wybraliśmy wzrost dostaw od Gazpromu. To była krótkowzroczność. Krach cen ropy naftowej pokazał, że LNG może być konkurencyjne w stosunku do dostaw z Rosji. Niewykluczone, że jest tak obecnie nawet w przypadku odsądzanego od czci kontraktu katarskiego. Kryzys na Ukrainie pokazał po raz kolejny, że cena nie jest najważniejsza.

Norwedzy znów kładą ofertę na stole. Czy Polska z niej skorzysta?” (Wojciech Jakóbik)

całość tu: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski?

podobne: PGNiG renegocjuje kontrakt z Gazpromem. Przegrana Rosjan z Czechami w sądzie szansą na korzystny arbitraż dla Polaków. Rosja wzywa UE, by poparła projekt gazociągu Turecki Potok. Polska nie będzie rozbudowywać mocy energetyki węglowej. a także: Łupią nas na tym gazie niemiłosiernie! Porozumienie PGNiG i Qatargas w sprawie dostaw LNG to żaden sukces! Polski lobbing energetyczny w Brukseli. Wraca sprawa kary finansowej za niewdrożoną dyrektywę o OZE. i jeszcze: Rozmowy z USA i Kanadą ws. dostaw LNG. Terminal w Świnoujściu ukończony w 87 procentach. Odwierty poziome w łupkach w 2015 r., po zebraniu danych (czy wydobycie się opłaci?) i to: Więcej taniego gazu na rynku, rozbudowa infrastruktury LNG i śledztwo antymonopolowe mogą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu. polecam również: Azoty nie chcą rosyjskiego gazu… PGNiG w kłopotach i będzie negocjował z Gazpromem oraz: Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje 

Kraje Europy Środkowo-Wschodniej chcą zablokować rozbudowę bałtyckiej magistrali. Niemcy narażają się na krytykę, ze względu na wsparcie ich firm dla projektu Nord Stream 2. Czy Komisja zdoła zatrzymać inwestycję? – Zastanawia się Frankfurter Allgemeine Zeitung.

– Nord Stream był zawsze tematem politycznym. Przede wszystkim Polacy postrzegali go, jako próbę wzmocnienia kontroli nad dostawami gazu do Europy przez Rosję, przy jednoczesnym uderzeniu w kraje tranzytowe jak Polska czy Ukraina – pisze dziennikarz niemieckiej gazety. Przypomina, że polskie władze porównały Nord Stream do Paktu Ribbentrop-Mołotow z 1939 roku, który umożliwił podział wpływów w regionie między hitlerowskie Niemcy, a Związek Sowiecki.

– Polski rząd przechodzi do ofensywy. Wraz ze Słowakami przekazał list Komisji Europejskiej, w którym wzywa do zablokowania projektu. Oprócz nich sygnatariuszami są kraje bałtyckie, Rumunia i Węgry. Bułgarzy i Czesi nie przyjęli propozycji przyłączenia się do listu – pisze FAZ.

Autorzy listu oskarżają Berlin o przedkładanie własnych interesów ekonomicznych ponad wspólnotowe i zgodę na zwiększenie zależności od rosyjskiego gazu wbrew planom Komisji Europejskiej, która planuje coś przeciwnego. Niemcy przekonują, że projekt ma charakter czysto komercyjny. Mimo to, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. Unii Energetycznej Marosz Szefczovicz przekonuje, że wątpliwe są korzyści ekonomiczne z projektu, bo istnieją już szlaki dostaw, którymi można byłoby słać więcej gazu, a istniejące dwie nitki Nord Stream nie są wykorzystywane w pełni.

– Nord Stream 2 jest poza jurysdykcją Komisji Europejskiej – przekonuje FAZ. Komisja może jednak wymagać od autorów projektu ścisłego przestrzegania prawa unijnego dotyczącego konkurencji na rynku gazu. – Przy budowie pierwszych d1)wóch nitek Nord Stream 1 o powodzeniu projektu prawdopodobnie zadecydowała zgoda Komisji na zwolnienie jego odnóg – OPAL i Gazelle – z regulacji trzeciego pakietu energetycznego (Rosjanie mają 50 procent ich mocy na wyłączność) – pisze dziennik. Południowy projekt rosyjski South Stream upadł, bo nie dostał podobnych wyłączeń.

Na szczycie Unii Europejskiej w grudniu nie dojdzie do pogrzebania Nord Stream 2. Prawdopodobnie temat nie znajdzie się na agendzie. Kryzys migracyjny, zagrożenie terrorystyczne i groźba wyjścia Brytyjczyków z Unii to dużo ważniejsze sprawy – kwituje dziennikarz niemieckiej gazety. (Frankfurter Allgemeine Zeitung/Wojciech Jakóbik)

całość tu: Kryzys migracyjny, terroryzm i Brexit przykryją temat Nord Stream 2. Dwa bloki państw spierają się przed szczytem OPEC

podobne: Koniec dyktatu Gazpromu w Europie, czy zastąpi go Rosnieft? (komentarz Szczęśniaka). W Polsce wygaszanie projektu łupkowego. oraz: Unia energetyczna: polskie postulaty okrojone do minimum i to: Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej. polecam również: Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. i jeszcze: (NIE)Bezpieczeństwo energetyczne. W planach mniejsza zależność od dostaw surowca z Rosji. Steinmeier przeciwko wspólnym zakupom gazu.

„…Nord Stream to połączenie gazowe między Rosją, a Niemcami, pociągnięte po dnie Morza Bałtyckiego. Pozwala omijać tradycyjne kraje tranzytowe, jak Ukraina. Może także posłużyć do zmarginalizowania znaczenia Gazociągu Jamalskiego ciągnącego się przez Polskę. Z tego powodu Warszawa, wraz z krajami Europy Środkowo-Wschodniej domaga się od Komisji Europejskiej pełnego przestrzegania prawa unijnego w zakresie inwestycji Nord Stream 2, czyli rozbudowy istniejącej magistrali o trzecią i czwartą nitkę. Nie chce dopuścić, aby projekt uzyskał podobne przywileje jak pierwsze dwie nitki. Przedtem Polska musi stoczyć inną batalię, o której pisze Rzeczpospolita.

– Skarga dotyczy sposobu ułożenia rurociągu na dnie Bałtyku. Zarząd Morskich Portów w Szczecinie i Świnoujściu domaga się, by na skrzyżowaniu rurociągu z północnym szlakiem żeglugowym rurociąg był bardziej zagłębiony, co umożliwi poruszanie się statków o większym zanurzeniu – podaje Zbigniew Miklewicz, prezes ZMPSiŚ cytowany przez dziennik. Pierwsza rozprawa ma odbyć się 17 grudnia. Według Rzeczpospolitej Rosjanie liczą na szybkie zwycięstwo w sądzie, które umożliwi budowę trzeciej i czwartej nitki magistrali w ramach projektu Nord Stream 2.

Rzeczpospolita podaje, że ze względu na położenie dwóch pierwszych nitek Nord Stream, do Świnoujścia nie będą mogły w przyszłości wpływać jednostki o zanurzeniu większym, niż 13,5 m. Tymczasem port planuje inwestycje w terminal kontenerowy i terminal ładunków masowych, który ma pozwolić na przyjmowanie takich statków.

Źródło dziennika związane ze śledztwem przekonuje, że Polakom chodzi o działanie na zwłokę, w celu opóźnienia budowy Nord Stream 2. Cztery nitki gazociągu miałyby jeszcze bardziej utrudnić pracę.

Strategia Warszawy polega na tym, by uprzedzić wyrok hamburskiego sądu, poprzez wymuszenie na Niemcach realizacji deklaracji uzyskanej przez Donalda Tuska od Angeli Merkel. Decyzja polityczna Berlina miałaby zablokować spodziewany, niekorzystny werdykt Hamburga. Problem polega jednak na tym, że uzyskane przez Tuska ustępstwa to deklaracja polityczna, bez pokrycia w zobowiązaniach formalnych

…Od tego, czy Polacy zdołają wyegzekwować polityczną deklarację od Merkel będzie zależało, czy uda nam się opóźnić realizację projektu Nord Stream 2, oraz czy gazociąg nie będzie blokował rozwoju portów. Dostosowanie gazociągu do wymagań postawionych przez Polaków może potrwać. Wtedy Warszawa zyska czas na walkę legalistyczną o to, by Nord Stream 2 został ograniczony gorsetem prawnym Unii Europejskiej na tyle, że inwestycja stanie się nieopłacalna albo niegroźna z polskiego punktu widzenia. Polska i pozostałe kraje Grupy Wyszehradzkiej oraz Rumunia wymogły na obecnym przewodniczącym Rady Europejskiej – co ciekawe, jest nim ten sam Donald Tusk, o którym mowa wyżej – aby temat Nord Stream 2 znalazł się na agendzie posiedzenia Rady zaplanowanego na 17-18 grudnia, czyli dzień rozprawy w Hamburgu i ten następujący po nim. Temat może jednak zginąć w tłumie istotnych zagadnień jak terroryzm, walka z Państwem Islamskim, kryzys migracyjny, czy zaostrzenie sytuacji na Ukrainie. Faktem jest, że Nord Stream 2 powstanie, niezależnie od interpretacji stanu prawnego, którą wybierze Warszawa. Kluczem jest uzyskanie koncesji w zamian za zaprzestanie jego torpedowania. W tym kontekście eskalowanie żądań o argumenty z zakresu żeglugi morskiej może być pożyteczne o tyle, o ile nie zostanie zdyskredytowane zręcznymi argumentami Niemców.

Sąd w Hamburgu może nie mieć wrażliwości, którą wykazał niemiecki czynnik polityczny, decydując się na ustępstwo wobec polskiego ministerstwa infrastruktury. Tamtejszą wokandę może jednak wyprzedzić zapowiadany ukłon Berlina w stronę Warszawy. Ile warte jest słowo kanclerz Angeli Merkel? Czy deklaracja uzyskana przez premiera Donalda Tuska, będzie mogła dziś posłużyć rządowi Beaty Szydło do włożenia kija w szprychy projektu rozbudowy Gazociągu Północnego? Mogło być to jedynie ustępstwo deklaratywne i taktyczne, za którym niekoniecznie pójdą faktyczne działania. Jeśli sąd hamburski wyda wyrok niekorzystny dla Polaków, nie będzie podstaw do kwestionowania istniejących i planowanych nitek gazociągu. Ostatnia szarża na Nord Stream zakończy się wtedy przeszarżowaniem. Polacy mają jeszcze 10 dni do rozprawy w Hamburgu. Czas na odpowiedź z Niemiec.”  (Wojciech Jakóbik)

całość tu: Ostatnia szarża na Nord Stream, czyli ile warte jest słowo Merkel?

podobne: raport NIK w sprawie gazoportu ujawnia bałagan, bomba górnicza i gazowa (PGNiG traci polski rynek). i to: Luka w prawie dotycząca spółek poszukujących surowców. Niemcy sprzedadzą Rosjanom koncesje i zbiorniki gazu. a także: Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji.

UE - USA

„…PiS stara się wmówić Polakom, że „strategiczny sojusz” z USA jest czymś materialnie i formalnie innym, niż platformowa „podległość wasalna Niemcom”. Podległość, to podległość, w sumie żadna różnica. Przede wszystkim jednak do znudzenia trzeba powtarzać, że „sojusz z Polską” nie jest żadną alternatywną – ani dla Polski, ani dla Stanów. Mówiąc prościej – Niemcy skolonizowały gospodarczo Polskę za wiedzą i zgodą, jeśli nie na polecenie Amerykanów, i realizują zadania namiestnicze w Europie właśnie z ramienia Waszyngtonu. Dlatego właśnie nie ma żadnej istotnej różnicy między polityką zagraniczną realizowaną przez PiS i przez PO.

Między innymi dlatego czystym pozoranctwem jest czynienie z kwestii polityki zagranicznej (zwłaszcza na jej odcinku niemieckim) jakiegoś zasadniczego elementu spornego, odróżniającego obecny rząd od poprzedniego. Podległość wobec Niemiec nie wynika z woli tego, czy innego rządu, tylko jest konsekwencją polityki gospodarczej ostatniego ćwierćwiecza (przy czym – co również z pewnym rozbawieniem konstatuję – stwierdzenie oczywistego faktu, że Polska jest jedynie częścią gospodarki niemieckiej – jest dla niektórych polemistów tak drażniące, że aż uznają je za afirmację tego, skądinąd niewesołego, stanu rzeczy).

Werwolfu nie ma i nie będzie

Żadne działania ani deklaracje strony niemieckiej nie mogą zostać na poważnie uznane za zakwestionowanie obowiązującej linii „partnership in leadership” dla relacji amerykańsko-niemieckich. Ani absencja Bundeswehry w Iraku, ani niemiecki udział w North Streamie nie kwestionują bowiem, ani nie osłabiają w niczym globalnej amerykańskiej hegemonii, mieszcząc się widocznie w przyznanej Berlinowi sferze autonomii, lub stanowiąc element PR-owskiej zasłony, czy też realizacji innych zadań zlecanych, czy akceptowanych przez Waszyngton. Rola „dobrego policjanta”, jaką Niemcy starają się niekiedy odgrywać zwłaszcza w stosunkach z Rosją również nie może dziwić. Skoro bowiem wciąż Zachód i Wschód nie znajdują się w stanie jawnej wojny – to jedyną formą podtrzymywania nawet napiętych stosunków jest technika balansu, zacinania i popuszczania, w której zadaniem niektórych podmiotów jest właśnie utrzymywanie pewnych niezatykanych do ostatniej chwili kanałów kontaktów i współpracy. Nie jest to jednak objaw samodzielności i niezależności – tylko zadania do wykonania, potwierdzające tylko zasadniczą zależność od czynnika wyższego.

Oczywiście, w Niemczech (podobnie jak i w innych krajach Zachodu) istnieją grupki i ośrodki zainteresowane wyzwoleniem spod amerykańskiej dominacji, są to jednak środowiska nie mające bezpośredniego przełożenia na politykę państwa (czy to o genezie lewackiej, liberalno-inteligenckiej, czy narodowej i narodowo-konserwatywnej). I co do zasady trudno uznać je za jakieś szczególnie wrogie, czy niebezpieczne dla Polski. Zagrożenia dla naszego kraju i narodu, dla ich bezpieczeństwa i przetrwania wynikają bowiem z dalszego utrzymywania się globalnej hegemonii USA, a nie próbami, czy koncepcjami jej przełamania. „Wojna z terroryzmem”, eksport ideologii demoliberalnej i światowego „wolnego rynku” korporacyjno-spekulacyjnego, wreszcie eskalacja już trwających konfliktów do pełnowymiarowej wojny światowej – wszystko to są skutki dążeń do utrwalenia światowego ładu jednobiegunowego i realne zagrożenia dla Polski i Polaków. Faktyczna zależność III RP od Niemiec pod względem kapitałowym, a zatem i politycznym – z całą swą fatalnością i uciążliwością – również jest elementem tego samego porządku międzynarodowego i nie zostanie zniesiona bez jego obalenia, a przynajmniej poważnego osłabienia.

Prawdziwa alternatywa

Mrzonkami są wizje skutecznego wyzwalania się od Niemiec bez kwestionowania podstaw, także organizacyjnych amerykańskiej hegemonii w naszej części świata, tj. przynależności Polski do NATO i Unii Europejskiej w jej obecnym kształcie. Jeszcze większą naiwnością lub bezczelnym kłamstwem jest udawanie, że III RP jest, czy mogłaby być dla USA „partnerem”, czyli wasalem o znaczeniu choćby porównywalnym z Niemcami. Przeciwnie, nie mając nad Wisłą żadnych istotnych interesów gospodarczych Amerykanie wprost widzą w nas wasala drugiej kategorii, zadaniowanego właściwie tylko czasem na odcinku wschodnim w formie nagonki. Oczywiście, „patrioci” odpowiedzą na to zapewne, że jednak spróbują, tzn. tak wzmocnią Polskę bilionem na inwestycje, że odzyska ona swoją gospodarkę, wzmocni swoją pozycję także/przede wszystkim wobec Niemiec i z takim wianem będzie już pełnoprawnym „strategicznym sojusznikiem USA”. I znowuż jednak – odzyskania gospodarki nie da się przeprowadzić żadnymi, choćby najsympatyczniejszymi ruchami fiskalnymi wobec sieci hipermarketów, tylko poprzez opuszczenie UE i nacjonalizację, zwłaszcza sektora bankowego, czyli działania, na które żadna establishmentowa siła polityczna, choćby nie wiadomo jak „patriotyczna” się nie zdobędzie – także dlatego, że Amerykanie nie mają powodów, by na takie eksperymenty pozwalać. Polska musiałaby więc najpierw/równolegle wydobyć się spod zależności od Waszyngtonu, lokując gdzieś w ramach alternatywnego ładu wielobiegunowego, z jego formami organizacji bezpieczeństwa zbiorowego i współpracy gospodarczej. Gdyby zaś to nastąpiło – to problem zostawania „równorzędnym sojusznikiem Ameryki” na wzór niemiecki – też już by przecież przestał istnieć, bo zamiana taka straciłaby sens i rację bytu…(Konrad Rękas)

całość tu: Między Ameryką a Niemcami – dylematy geopolityki polskiej

podobne: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? a także: Większe wpływy Rosji na Ukrainie dzięki Niemcom i Francji. Sikorski: UE odeszła od wspólnej polityki zagranicznej. Duda o bezpieczeństwie a Niemcy o niebezpieczeństwie polskiej racji stanu (Polska strefą buforową). OAS i NATO dwóch prędkości. i to: Rola Polski w strategii USA (miejsce w szeregu). Jak z przedmiotu stać się podmiotem polityki międzynarodowej. (Nie)aktualność idei jagiellońskiej. oraz: Niech w końcu Niemcy wystękają dlaczego nie chcą twardej infrastruktury NATO w Polsce

Miejsce Polski w świecie stale się obniża. Nie chodzi przy tym o tak oczywisty geopolityczny regres, jak ten z pozycji europejskiego mocarstwa, którą osiągnęliśmy w czasach słabości Niemiec i Rosji, do całkowitego zaniku państwa po rozbiorach. Nie chodzi też o widoczne na mapach kurczenie się kraju od czasów jagiellońskich po współczesne. Degradacja postępuje także w ostatnich dziesięcioleciach i jest nadzwyczaj stabilnym procesem.

Pozycja Polski w świecie systematycznie spada, w ostatnim czterdziestoleciu obniżyła się o przeszło siedem miejsc. Nic nie zatrzymało tego spadku, ani westernizacja Edwarda Gierka, ani sowietyzacja Wojciecha Jaruzelskiego, ani Okrągły Stół Czesława Kiszczaka czy Plan Leszka Balcerowicza, ani wejście do NATO i Unii Europejskiej, ani napływ unijnych funduszy, ani prywatyzacja, ani zamykanie czy otwieranie rynków oraz granic. Nic.

Nie jest mi znany żaden plan, który by ten problem miał rozwiązywać, zresztą nie jest mi też znany żaden planista, który by tu problem w ogóle dostrzegał.

Liczby i rzeczywistość

Co ten dryf oznacza? Arytmetycznie tylko tyle, że pod badanymi względami wyprzedza nas coraz więcej państw. A jakie to względy? Takie, jakie klasyfikuje GUS: powierzchnia, ludność, produkcja energii elektrycznej, import, eksport, PKB ogółem, PKB na mieszkańca, zbiory: pszenicy, żyta, jęczmienia, ziemniaków, buraków cukrowych; pozyskanie drewna, pogłowie: bydła, trzody chlewnej; produkcja: mięsa z uboju, mleka krowiego, jaj kurzych; połowy morskie i słodkowodne, produkcja: surowców energetycznych, węgla kamiennego, węgla brunatnego, cukru surowego, cementu, stali surowej, miedzi rafinowanej.

Może są to anachroniczne miary kondycji państwa? Możliwe. Może są niekompletne? Też możliwe. Ale właśnie taki zestaw ustala przez ostatnie kilkadziesiąt lat GUS. Rezygnacja z którejkolwiek miary lub dodanie nowej – tworzyłyby czyjś autorski zestaw, już niepodparty autorytetem polskiej statystyki publicznej. No to skoro nie da się podważyć danych, może dałoby się je zlekceważyć? Wszak jeśli przyjąć, że węgiel jest nienowoczesny, a cukier niezdrowy, to można by się spadkiem ich produkcji cieszyć zamiast martwić. Ano można, tylko… czemu ludzie uciekają od nas, a nie do nas?

Demografia jest nieubłagana. Nawet gdyby z bilansu ludności nie skreślać jeszcze tych milionów Polaków, którzy właśnie się urządzają w Niemczech, Anglii oraz innych krajach świata, nawet gdyby Polki zaczęły teraz masowo rodzić, a ich dzieci, gdy dorosną, szukałyby sobie miejsca w kraju, to i tak należy się wkrótce liczyć z kilkunastoprocentowym ubytkiem ludności. Mogłoby to jeszcze pogłębić dotychczasową tendencję, która już była wyraźnie schyłkowa…

…Zmiana pozycji Polski nie oznacza degradacji absolutnej, lecz tylko – względem innych państw, które nas stopniowo wyprzedzają. Nie musi to znaczyć, że jest nam gorzej w ogóle, ale że gorzej niż innym, którzy stają się od nas silniejsi i są w stanie coraz bardziej nas sobie podporządkowywać. Tylko tyle…

…Szkoda teraz czasu na wyliczanie zbędnych czy nawet szkodliwych instytucji państwa, absurdalnych inwestycji, które lepiej by od razu zburzyć zamiast utrzymywać, dysfunkcyjnych praw, przepisów, które dawno utraciły sens. Trzeba to będzie ogarniać i zmieniać, ale ze świadomością, że teraz, na tym fundamencie, można tylko zmniejszać ich szkodliwość, nic więcej. A niektóre doraźnie sensowne reformy mogą nawet w efekcie naszą przyszłość pogorszyć…

Musimy dobrze uczyć i wychowywać wszystkie nasze dzieci oraz całą młodzież, lecz stopniowo wyłaniać spośród nich i kształtować dla dobra ich oraz nas wszystkich – przyszłe elity, które by się czuły odpowiedzialne za państwo i za społeczeństwo, i chciały im służyć…

Niestety, już samo zaistnienie zasobu rzetelnej wiedzy, pozwalającego na ocenę różnych projektów, zmniejsza komfort sprawowania władzy przez polityków oraz urzędników, gdyż w nieunikniony sposób ogranicza ich swobodę i różne doraźne korzyści. Może za to podnosić tej władzy jakość. Prawdę mówiąc, nawet trudno sobie wyobrazić inny sposób na jej podniesienie. Tu interes partii oraz biurokracji, ich wygoda i beztroska – muszą zejść na dalszy plan…

…Odbudowa elit wydaje się dziełem trudnym, ale wykonalnym. Może to trochę przypominać rekonstrukcję wymarłego gatunku, co już nam się zresztą udawało – z żubrem czy tarpanem. Czemu by miało teraz nie wyjść z pisarzami, humanistami, inżynierami, menadżerami?…

Trzeba uczyć dbałości o substancję biologiczną – i ludzi, i przyrodę. Uczyć myśleć o gospodarce jako służebnej dla ludzi, a nie odwrotnie. I oczywiście, zawsze, uczyć o służebności prawdziwych elit. Bo inaczej są pasożytami.

Uczyć trzeba historii Polski w narracji własnej, a nie cudzej. (…) Trzeba rozwijać własną humanistykę i w ogóle kulturę, nie tylko importować czy naśladować obcą. A nade wszystko pielęgnować język i kulturę słowa. To, co robi dziś z polszczyzną (i polskością) wiele, zapewne większość mediów, instytucji kultury, uczelni – jest nie tylko nieakceptowalne, ale też niewybaczalne…

…Tak jak istnieje dzisiaj Małopolska czy Wielkopolska, może istnieć jutro Całopolska, czy nawet po staremu Polska, może zachować kompanię honorową i fotel w zgromadzeniu ONZ. I nawet prawo do tabliczek z nazwami ulic w swojej gwarze. Czemu nie? To jednak może już nie być państwo, lecz raczej jakiś tubylczy samorząd. Niewykluczone, że w tym kierunku powoli zmierza charakter naszej autonomii w ramach europejskiego bytu politycznego, autonomii, której ograniczenia przyjmujemy dziś względnie dobrowolnie, a w każdym razie bez większego sprzeciwu. Niektórzy uważają to zresztą za najlepszą możliwą dla nas przyszłość i nawet śmiało o tym mówią…

Potencjał umysłowy Polski zdaje się maleć jeszcze szybciej niż ten ludnościowy. Jednym z najdobitniejszych tego przejawów jest samozadowolenie elit, upojonych własnymi komplementami, opromienionych samouwielbieniem, poczuciem potęgi, przyznających sobie za to coraz liczniejsze ordery, nagrody, tytuły honorowe, których liczba rośnie chyba jeszcze szybciej i optymistyczniej od wskaźników skolaryzacji, europeizacji, cywilizacji, uzasadniając tym samym wiarę w opiekuńczą, niewidzialną rękę dziejów, która zawsze sprawi, że świat zadba o nas lepiej niż my sami… To raczej nie sprzyja budowaniu planów. (…)(Marek Chlebuś)

całość tu:  Rejs

podobne: Raz w górę, raz w dół. Dwa rankingi o „wolności gospodarczej”. Komu wierzyć? a także: Mazowsze ponad stan, komornicy, odprawy w PKP i kosztowne pendolino, drogie drogi i afera więzienna, JSW strajkuje inwestorzy tracą, kryzys demograficzny i emigracja zarobkowa, przedsiębiorczość stabilna ale mniej firm na rynku, ranking wolności gospodarczej, meblarstwo kwitnie czyli…Państwo sobie gospodarka sobie i pomimo państwa. oraz: Rzeczpospolita niskich płac, zawyżonych średnich i odwróconego VATu. Projekt dot. podniesienia kwoty wolnej od podatku odrzucony, ale 95 mln zł na nagrody w urzędach jest. i to: Energia: Mało używamy drogo zapłacimy. Polska w pułapce „średniego dochodu” ale „The Economist” nas chwali. Michalkiewicz o tym co nas oblazło. polecam również: Czy liberalizm nas zabije? Nawet gdyby chciał to nie zdąży, bo wcześniej wykończy nas socjalizm czyli… „Polityka społeczna” (dla głupców). i jeszcze: Utrata suwerenności czyli… Polska krajem neokolonialnym. Samoobrona rodzinna (Panel dyskusyjny XII Kongresu Konserwatywnego). Poszukiwany autorytet do walki z totalitaryzmem socjaldemokracji. oraz: Socjalistyczni sabotażyści polskiej gospodarki „wypychają” Polaków do Niemiec na roboty. i to: Cukiernik o tym, że moglibyśmy być dwa razy bogatsi od Niemców i dlaczego nie jesteśmy.

Na koniec materiał: Jacek Bartosiak szczegółowo o nowej roli Polski w kontekście chińskiej koncepcji „nowego szlaku jedwabnego”.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Polityka energetyczna Węgier solą w oku „Wielkiemu Bratu” z zachodu.


Dla Węgier gaz ziemny jest ważnym surowcem importowanym z Rosji, zapewniającym prawie 40% energii (dla porównania w Polsce – 13%). Problemem jest przesył całości dostaw gazu przez Ukrainę. Związki gospodarcze między Węgrami i Rosją są mocne – Moskwa to drugi największy partner handlowy Budapesztu.

Początkowo priorytetem dla Węgrów było rurociąg Nabucco, w którym uczestniczył węgierski MOL. Jednak już w styczniu 2008 r. premier Ferenc Gyurcsany, w rozmowie z W. Putinem,  stwierdził, że „Nabucco to dawne marzenie i stary plan. A my nie chcemy marzeń, my potrzebujemy projektów. Jesteście szybsi niż Nabucco”.

(…)

Dzięki temu Wegry zdołają utrzymać niskie ceny energii, co jest istotne przy niskiej sile nabywczej społeczeństwa i konieczne jest dla zachowania konkurencyjności węgierskiego przemysłu. Kluczową zaletą kontraktu jest długoterminowe finansowanie przez Rosjan kwotą 10 miliardów Euro na znacznie korzystniejszych warunkach niż rynkowe.

(…)

„Nie prowadzimy polityki pro-rosyjskiej, ale politykę pro-węgierską”. Dla Węgier liczyły się przede wszystkim interesy – zmniejszenie zależności od zewnętrznych źródeł energii dzięki elektrowni jądrowej oraz dywersyfikacja dróg dostaw gazu przez South Stream.

Próbując ratować projekt przed blokadą Brukseli, Węgierski parlament  uchwalił w listopadzie 2014 r. ustawę, wyjmującą przedsięwzięcie spod jurysdykcji  Unii. Premier Orban powoływał się na fakt, że „Niemcy zbudowali Nord Stream, co sprawia, że mogą ominąć Ukrainę jako źródło potencjalnego zagrożenia. Nie chcemy większych korzyści niż te, których pragną Niemcy”.

Jednak siła głosu tych krajów ma w Brukseli różną moc. Komisja Europejska wezwała Budapeszt do złożenia wyjaśnień. Péter Szijjártó, minister spraw zagranicznych i handlu, odpowiedział wówczas zdecydowanie, że „Unia nie powinna nam mówić, jaką mamy prowadzić politykę energetyczną”. Przypomniał, że polityka energetyczna należy do kompetencji państw członkowskich, a nie Komisji.

Po upadku projektu premier Wiktor Orban oskarżył Brukselę o ciągłe blokowanie rurociągu i porównał starania Węgier o energetyczną samodzielność w Unii do walki węgierskiego Dawida z Goliatem Zachodu.”

całość tu: Węgierski Dawid przeciw Goliatowi

podobne: USA nakładają sankcje na Węgry za wspieranie Rosji! oraz: Widziałem męża stanu. Orban krytykuje politykę imigracyjną UE i broni prawa do debaty nad karą śmierci. Węgry zmniejszają deficyt, zadłużenie publiczne i podatki. i to: Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu. Szczęśniak o unii energii i rosyjskim kurku. Gazociąg Nabucco a także: Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy.

PGNiG renegocjuje kontrakt z Gazpromem. Przegrana Rosjan z Czechami w sądzie szansą na korzystny arbitraż dla Polaków. Rosja wzywa UE, by poparła projekt gazociągu Turecki Potok. Polska nie będzie rozbudowywać mocy energetyki węglowej. Nowelizacja ustawy o OZE.


1. Budzanowski: wniosek o arbitraż z Gazpromem słuszny. Liga/Wojciech Jakóbik: Gazprom przegrywa w sądzie. Szansa dla Polaków.

14.05. Warszawa (PAP) – Skierowanie przez PGNiG wniosku do arbitrażu przeciwko Gazpromowi w sprawie cen gazu z kontraktu jamalskiego to słuszna decyzja i poprawia naszą pozycję negocjacyjną – uważa b. minister skarbu Mikołaj Budzanowski.

PGNiG poinformowało w komunikacie, że skierowało do Gazpromu wezwanie przed Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie. „Przedmiotem sporu jest zmiana warunków cenowych kontraktu długoterminowego na zakup gazu ziemnego z września 1996 r.” – podała spółka.

PGNiG od listopada ub. roku prowadziło renegocjacje umowy z Gazpromem w ramach tzw. okna negocjacyjnego. Jego termin został uzgodniony dwa lata temu, kiedy to PGNiG i Gazprom podpisały aneks do kontraktu jamalskiego. Okno otwarte było przez pół roku. W ub. tygodniu prezes PGNiG Mariusz Zawisza poinformował, że spółka – zgodnie z kontraktem – uzyskała „zdolność arbitrażową”.

Przez pół roku polska spółka próbowała przekonać rosyjskiego dostawcę do zmiany niekorzystnych dla siebie zapisów kontraktu. Chodziło przede wszystkim o cenę; Polska płaci za rosyjski gaz więcej, niż inni europejscy odbiorcy.

„To jedyna słuszna decyzja w tej sytuacji. Pozornie, +dobrze+ dziś brzmiąca propozycja Gazpromu, może okazać się tylko i wyłącznie zachętą do szybkiego zakończenia negocjacji. Po kilku miesiącach okazałoby się, że płacimy więcej, niż nasi zachodni sąsiedzi. Sprzyja nam postępowanie antymonopolowe Komisji Europejskiej, więc tym bardziej trzeba wykorzystać procedurę arbitrażową w Sztokholmie do uzyskania ceny rynkowej w kontrakcie gazowym” – powiedział PAP w czwartek b. minister skarbu Mikołaj Budzanowski

Jego zdaniem, cena gazu dla Polski po skierowaniu do arbitrażu w Sztokholmie będzie korzystniejsza, niż oferta leżąca dzisiaj na stole.

„Jesteśmy w lepszej sytuacji negocjacyjnej i należy tę sytuację optymalnie wykorzystać, nawet kosztem przedłużenia o kolejny rok negocjacji z Gazpromem” – powiedział.

Analityk rynku gazu, mec. Tomasz Chmal w rozmowie z PAP również przyznaje, że decyzja o skierowaniu sprawy przed sztokholmski arbitraż jest słuszna i – jak dodaje – dziwiłby się gdyby polska spółka jej nie podjęła.

„To nie jest odosobniony przypadek, wiele firm występuje z wnioskami do trybunałów arbitrażowych, jest to zupełnie naturalne z punktu widzenia uczestników rynku gazu; jeśli rozmowy nie przynoszą skutku, to wtedy idzie się krok dalej. To jest właściwy i cywilizowany sposób załatwiania takich spraw” – powiedział PAP.

Dodał, że na rynku europejskim „jest nastrój, by ceny obniżać i zmieniać formuły cenowe, również te uzależniające ceny gazu od ceny ropy i produktów ropopochodnych”.

„Nie dziwi mnie, że PGNiG idzie tym tropem. Dziwiłbym się gdyby tak nie postąpił, bo straciłby okazję, do korzystnego dla siebie rozstrzygnięcia” – podkreślił.

Chmal zauważył, że 90 proc. spraw, które trafia przed arbitraż udaje się w jego trakcie załatwić polubownie. Tak właśnie stało się w 2012 r., kiedy to polska spółka złożyła przed Trybunałem Arbitrażowym w Sztokholmie pozew przeciwko Gazprom Export. Wtedy również chodziło o zmianę warunków cenowych. Gdy Gazprom się na to zgodził, PGNiG wycofało pozew.

Piotr Kasprzak z Hermes Energy Group uważa, że arbitrażu nie można było uniknąć.

„Ze strategicznego punktu widzenia, w obliczu widma kar finansowych ze strony Komisji Europejskiej nałożonych na Gazprom jako rezultat postępowania antymonopolowego, a także z powodu niskich cen ropy naftowej było raczej pewne, że nie będzie chęci porozumienia ze strony rosyjskiej w przewidzianym w kontrakcie okienku negocjacyjnym” – powiedział PAP Kasprzak.

Jego zdaniem, z uwagi na obecne zawirowania polityczne i gospodarcze „nie należy się jednak spodziewać łatwej przeprawy w procedurze arbitrażu.

„Obydwie strony będą za wszelką ceną dążyły do przekonania sądu o swoich racjach. A to z kolei wydłuży czas procedowania trybunału” – dodał.

Jego zdaniem, jest to negatywny sygnał dla odbiorców PGNiG, bo w czasie oddala możliwość obniżek cen gazu. (PAP)

drag/ par/

Czeska firma RWE Transgaz uzyskała w sądzie arbitrażowym zgodę na zmniejszenie wolumenu objętego klauzulą take or pay (TOP) czyli wymogiem obowiązkowego zakupu w umowie z rosyjskim Gazpromem.

Wiedeński sąd arbitrażowy uznał, że Czesi mogą zmniejszyć wolumen objęty TOP bez kar finansowych. Gazprom domagał się kary w wysokości 500 mln dolarów.

TOP to narzędzie ograniczania dywersyfikacji zakupów przez klientów Gazpromu. Są oni zmuszani do zakupu określonego wolumenu nawet jeżeli go nie potrzebują, co utrudnia poszukiwania nowych dostawców.

Precedensowa decyzja wiedeńskiego arbitrażu to pozytywny sygnał dla polskiego PGNiG, które wczoraj ogłosiło, że skieruje sprawę negocjacji cenowych z Gazpromem do sądu. W toku postępowania może domagać się także zmian w TOP.

źródło: wjakobik.com

…ostatnim razem zbyt wcześnie i pochopnie Polska zrezygnowała z arbitrażu (o czym więcej tu: Nowa umowa gazowa – sukces czy porażka?). Co prawda wynegocjowaną polubownie obniżkę uznano za sukces, ale była to cena ciągle daleko wyższa od średniej europejskiej, a poza tym w umowie zawarto wiele niekorzystnych dla nas zapisów. Czy tym razem uda się utargować więcej to czas pokaże. (Odys)

podobne: Koniec dyktatu Gazpromu w Europie, czy zastąpi go Rosnieft? (komentarz Szczęśniaka). W Polsce wygaszanie projektu łupkowego. oraz: Bezpieczeństwo energetyczne: Więcej taniego gazu na rynku, rozbudowa infrastruktury LNG i śledztwo antymonopolowe mogą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu.

2. Rosja wzywa UE, by poparła projekt gazociągu Turecki Potok.

15.05. Moskwa (PAP/AP,TASS) – Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow wezwał w piątek Unię Europejską, by poparła pomysł gazociągu Turecki Potok przez Morze Czarne, który miałby dostarczać rosyjski gaz do Europy Południowej i Środkowej.

Zdaniem szefa dyplomacji Rosji gazociąg ten przyniesie Unii „stabilność energetyczną”. Jeśli UE chce bezpieczeństwa energetycznego, to „Bruksela musi przyczynić się do realizacji tej idei” – powiedział Ławrow w Belgradzie.

Dodał, że Rosja odczuwa zainteresowanie tym projektem ze strony Grecji, Macedonii, Serbii, Węgier „i innych krajów regionu”.

Szef MSZ Serbii Ivica Daczić powiedział po rozmowach z rosyjskim ministrem, że Serbia jest zainteresowana projektem gazociągu. „Możemy w obecnym momencie wyrazić gotowość do udziału w tym projekcie, bo potrzebujemy niezawodnego zaopatrzenia w gaz” – powiedział Daczić, cytowany przez rosyjską agencję TASS.

„Irytuje nas ta sytuacja, że jeśli chodzi o Nord Stream, to robić można wszystko, a jednocześnie kiedy mowa o projekcie na południe, to nie można zrobić nic, choć to ten sam gaz z Rosji. Mamy takie same prawa, jak mieszkańcy północnej części Europy” – mówił szef MSZ Serbii.

Turecki Potok (Turkish Stream) ma zastąpić magistralę South Stream, od budowy której rosyjski koncern Gazprom odstąpił po zablokowaniu projektu przez Komisję Europejską. W grudniu 2014 roku Gazprom ogłosił, że zamiast South Streamu do Bułgarii zostanie ułożona przez Morze Czarne do Turcji, a następnie do jej granicy z Grecją magistrala o takiej samej mocy przesyłowej, tj. 63 mld m sześc. rocznie.

Docelowo Turkish Stream ma się składać z czterech nitek o przepustowości po 15,75 mld metrów rocznie. 47 mld m sześc. surowca Gazprom chce dostarczać do projektowanego hubu gazowego na granicy Turcji i Grecji.

Gazprom zapowiedział, że pierwsza nitka magistrali zostanie oddana do użytku w grudniu 2016 roku. Gaz z tej nitki będzie w całości przeznaczony na rynek Turcji. Punkt odbioru surowca dla ewentualnych kontrahentów z krajów UE, tzw. hub, ma powstać na granicy turecko-greckiej koło miejscowości Epsila. (PAP)

awl/ mc/arch.

podobne: Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy. oraz: Wojna gazowa? Putin grozi ograniczeniem dostaw gazu do Europy w przypadku rewersu na Ukrainę. Rosja może stracić Gazociąg Południowy.

3. Pietrewicz: Polska nie będzie rozbudowywać mocy energetyki węglowejNowelizacja ustawy o OZE: m.in. przedziały taryf dla prosumentów.

13.05. Gdańsk (PAP) – Nie wycofujemy się z węgla, ale też nie będziemy rozbudowywać mocy w energetyce opartej na węglu – powiedział w Gdańsku wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz. Jako kluczowe zadanie wymienił potrzebę modernizacji energetyki węglowej w kierunku mniej emisyjnej.

Pietrewicz powiedział w środę w Gdańsku podczas Ogólnopolskiego Szczytu Energetycznego, że w perspektywie długofalowej „przyrost polskiej energii będzie pochodził z innych surowców niż węgiel kamienny”. „Ale to nie oznacza, że będziemy zamykali elektrownie węglowe” – podkreślił. Jak zaznaczył, „zostały poniesione nakłady inwestycyjne, odtwarzamy dużą część bloków i nie ma powodu, żeby były zamykane”.

Wiceminister gospodarki zaznaczył, że energetyka węglowa „to już w jakiejś mierze przeszłość, przynajmniej w ramach tej polityki energetyczno-klimatycznej UE, którą Polska traktuje jako kierunek nieodwracalny”. Zauważa natomiast potrzebę modernizacji energetyki węglowej, która zmieniłaby ten sektor na mniej emisyjny. „Wezwanie do czystych technologii węglowych jest punktem wyjścia do zmian polskiej energetyki” – wyjaśnił.

Jak mówił, „mimo że +Polska węglem stoi+, to niewiele w tym zakresie zmieniliśmy; te nowe wysokosprawne bloki węglowe o sprawności 46 proc. to nie są polskie technologie, tylko japońskie”. Wyraził nadzieję, że „wielkie projekty naukowe i badawcze pozwolą na przejście na wyższy poziom sprawności, efektywności energetycznej”. Jak wyjaśnił, chodzi m.in. o technologie pozwalające na lepsze zagospodarowanie metanu, którego obecnie odzyskuje się kilkanaście procent.

Nie ukrywa, że „nadzieje pokładane są w efektywności energetycznej, a więc mniejszym, lepszym wykorzystaniu surowców w produkcji oraz w wykorzystaniu energii w gospodarce”. Poinformował, że w zakresie technologii pozwalających na większą racjonalność prowadzone są prace nad wdrażaniem inteligentnych sieci energetycznych i liczników oraz wykorzystaniem nowych generacji paliw. Jak mówił, „stan zastany to jest 85-procentowy udział węgla w wytwarzaniu w polskiej energetyce, co przekłada się na 156 terawatogodzin energii”.

Ocenił, że „Unia Europejska +idzie jak walec+ w kierunku zaostrzania norm, w kierunku podnoszenia cen uprawnień do emisji CO2, a to oznacza podnoszenie kosztów dla naszej energetyki opartej na paliwach stałych i będzie wpływało na jej konkurencyjność”. Jak argumentował, „im wyższe ceny energii () tym większy napływ energii z importu, która będzie +podminowywała+ pozycję polskiej energetyki”. Podał, że już obecnie importujemy dwie terawatogodziny energii, co oznacza milion ton węgla kamiennego, które nie zostały przez polską energetykę zużyte.

Uczestniczący w dyskusji doradca zarządu PwC, b. wicepremier Janusz Steinhoff zauważył, że o tym, jaki docelowo będzie miks energetyczny w Polsce „zdecyduje tempo i konsekwencja wdrażania elementów polityki klimatycznej w UE”. „Jeśli koszty emisji CO2 będą na poziomie 40 euro za tonę, to grozi nam podwojenie cen energii, a produkcja energii elektrycznej z paliw stałych nie będzie opłacalna” – tłumaczył. Podał, że Polska emituje teraz średnio na jedną megawatogodzinę ok. jednej tony CO2. Ocenił, że „jedyną drogą redukcji emisji, bez eliminacji węgla, jest modernizacja, podwyższenie sprawności elektrowni”.

Uważa, że „Polska jest w sytuacji wyjątkowo trudnej”. Przestrzegł, że „jeżeli UE będzie z taką konsekwencją jak dotychczas próbowała redukować emisje, to jedynym tego skutkiem – jego zdaniem – będzie alokacja emisji do krajów pozaeuropejskich, z równoczesną alokacją miejsc pracy, części przemysłu i tym samym części PKB”.

W rozpoczętym w środę w Gdańsku dwudniowym III Ogólnopolskim Szczycie Energetycznym uczestniczy kilkaset osób – m.in. przedstawiciele największych firm energetycznych i instytucji finansowych.(PAP)

bls/ mhr/

podobne: Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO? oraz: Reforma systemu handlu emisjami CO2 to gwóźdź do trumny polskiego przemysłu? Polityka klimatyczna UE to brudna gra o pieniądze. Dlatego polski węgiel leży na hałdach. i to: Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE.

15.05. Warszawa (PAP/PAP Legislacja) – Zapisy projektu nowelizacji ustawy o OZE mają m.in. pozwolić na kontrolę energetyki prosumenckiej i wprowadzają przedziały taryf gwarantowanych dla niektórych mikroinstalacji OZE – wynika z projektu Ministerstwa Gospodarki.

Jak powiedział w piątek wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz, proponowane zmiany są „dobre dla rynku, jego uczestników i dla regulatora, bowiem ograniczają obszar niepewności”.

Jego zdaniem większość proponowanych zmian ma charakter jedynie porządkujący. „Nie wprowadzamy żadnych elementów, które jakościowo zmieniałyby rynek OZE” – zapewniał.

Prace nad nowelizacją przyjętej przez Sejm 20 lutego br. ustawy o OZE resort gospodarki zapowiedział już tydzień po podpisaniu jej przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Ustawa o OZE jest kluczowa z punktu widzenia rozwoju rynku odnawialnych źródeł energii w Polsce. Jej najważniejsze zapisy dotyczą wprowadzenia nowego systemu wsparcia tego rodzaju energetyki. Chodzi przede wszystkim o aukcje OZE i system taryf gwarantowanych dla mikroinstalacji.

Nowelizowane są zapisy dotyczące wysokości taryf gwarantowanych dla prosumentów, czyli jednoczesnych producentów i konsumentów energii pochodzącej z niewielkich źródeł odnawialnych.

Ustawa wprowadziła obowiązek zakupu energii od mikroproducenta po stałej – przez 15 lat – cenie. To rodzaj wsparcia, dzięki któremu w Polsce ma się rozwijać rynek OZE w tym tych najmniejszych, prosumenckich.

Jak napisał resort w uzasadnieniu do nowelizacji, wsparcie dla prosumentów „nie może być nadmierne i prowadzić do zbyt dużych korzyści, gdyż w takim przypadku nie będzie zgodne z przepisami Unii Europejskiej”.

„Jeśli Komisja Europejska stwierdzi, że pomoc była udzielona nielegalnie, może nakazać zwrot otrzymanego wsparcia, co miałoby bardzo negatywne skutki dla wszystkich beneficjentów” – zauważyło MG.

Jedną z zasadniczych zmian zaproponowanych w projekcie nowelizacji jest wprowadzenie przedziału taryf gwarantowanych dla niektórych technologii OZE, szczególnie dla fotowoltaiki. Np. właściciel instalacji 3 kW (dla domu jednorodzinnego) może otrzymać taryfę gwarantowaną w wysokości od 64 gr/kWh do 75 gr/kWh.

W przypadku instalacji większej – od 3 do 10 kWh – stawka gwarantowana wynosi od 0,49 do 0,65 zł za 1 kWh.

Jeśli właściciel mikroinstalacji chciałby wsparcia wyższego niż minimalne – bo przy niższej taryfie nie zwróci mu się inwestycja w panel słoneczny – musi to uzasadnić, wyliczając na podstawie specjalnego algorytmu i pod groźbą kary podpisać oświadczenie, że taka stawka jest konieczna.

Czy jest to zgodne z prawdą, sprawdzą pracownicy Urzędu Regulacji Energetyki. Resort chce, by mieli oni prawo do kontroli dokumentacji, ale także budynków i pomieszczeń należących do prosumentów. Jak mówił w piątek dyrektor departamentu energii odnawialnej w MG Janusz Pilitowski, kontrole URE będą przeprowadzane „jedynie w uzasadnionych przypadkach” i będą miały charakter „wybiórczy”. Jak dodał, w proponowanych rozwiązaniach chodzi o to, by publiczne pieniądze na wsparcie dla mikroproducentów energii były wydawane zgodnie z zasadami pomocy publicznej.

Nowe uregulowania wynikające z projektu nowelizacji mają też pomóc w rejestracji i inwentaryzacji mikroinstalacji na rynku. Urząd Regulacji Energetyki zostanie zobowiązany do podawania liczby tych urządzeń, by wiedzieć, kiedy granice przyłączenia (300 MW instalacji do 3 kW i 500 MW instalacji do 10 kW) zostały osiągnięte. Kolejny zapis wskazuje, ile maksymalnie energii elektrycznej sprzedawca zobowiązany (operator sieci dystrybucyjnych) odkupi od mikroinstalacji w ciągu roku.

W projekcie nowelizacji zmieniła się również stawka netto opłaty OZE, którą ponoszą odbiorcy energii elektrycznej. W 2016 r. opłata ta miała wynieść 2,51 zł za 1 MWh, resort proponuje, by było to 4,01 zł za 1 MWh.

OZE to jeden z priorytetów polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej. Jej głównym celem jest m.in. 20-proc. udział źródeł odnawialnych w finalnym zużyciu energii. Dla Polski ten cel jest nieco niższy – średnio 15,5 proc. Obecnie w naszym kraju ze źródeł odnawialnych pochodzi 14 proc. energii. Jednak źródła OZE – choć systematycznie tanieją – cały czas są droższe od konwencjonalnych, i aby się rozwijały, trzeba je wspierać, czyli dotować.

Ustawa m.in. kompleksowo reguluje te kwestie. Jedną z najbardziej kontrowersyjnych jest wsparcie dla tzw. prosumentów – jednoczesnych konsumentów i producentów energii w małych instalacjach, np. z paneli fotowoltaicznych czy wiatraków.(PAP)

drag/ gł/ mhr/

podobne: OZE i mikroźródła. Mamy szansę na najnowocześniejszą energetykę rozproszoną. i to: Transformacja polskiej energetyki da bezpieczeństwo bez wzrostu cen. „Puls Biznesu”: Rząd chce rozdać węgiel bogatym. oraz: Nie będziemy mogli wytwarzać energii w domach czyli… nie dla psa kiełbasa a także: Ogniwa słoneczne nowej generacji bliżej dzięki badaniom Polki.

źródło: stooq.pl

fot. Shutterstock

fot. Shutterstock

Ukraina: Osiągnięto porozumienie w sprawie rosyjskiego gazu. Putin: rosną rezerwy walutowe i bezrobocie. Wojciech Jakóbik: Chiński Plan Marshalla? Rosja zamierza skorzystać. Iran (i nie tylko) członkiem AIIB.


1. Ukraina: Osiągnięto porozumienie w sprawie rosyjskiego gazu.

02.04.2015 (IAR) – 248 dolarów za tysiąc metrów sześciennych – tyle będzie płacić Ukraina za rosyjski gaz w II kwartale. Ukraińskie Ministerstwo energetyki twierdzi, że w nocy udało się osiągnąć porozumienie z Moskwą w tej sprawie.

Oznacza to, że Ukraińcom w czasie rozmów udało się osiągnąć taką cenę o jaką zabiegali.

„To zwycięstwo podejścia ekonomicznego w stosunkach Naftohazu i Gazpromu nad politycznym” – podkreślił ukraiński minister energetyki Wołodymyr Demczyszyn. Dodał przy tym, że cena jest niższa od tej, którą oferują firmy z Unii Europejskiej, od których Ukraina kupuje ostatnio większość gazu.

Można zatem oczekiwać, że Kijów wznowi w najbliższym czasie import paliwa z Rosji, który był wstrzymany wczoraj. Ukraińcy mają już teraz zamiar rozpocząć wypełnianie podziemnych zbiorników gazu tak, aby były one gotowe na następną zimę.

Zawarte w nocy umowa dotyczy tylko II kwartału. W połowie tego miesiąca w Berlinie mają odbyć się kolejne rosyjsko-ukraińskie rozmowy, tym razem, z udziałem przedstawicieli Unii Europejskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski, PR Kijów/dj

podobne: Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce a także: Zmiana frontu na Ukrainie. Umowa stowarzyszeniowa z UE oddala się. Gazprom odroczył płatności i zredukował zadłużenie Naftohazu. i to: Producenci papryki liczą straty wywołane embargiem. Rosja może zmienić kierunek tranzytu ropy naftowej wydatnie pomaga jej w tym Ukraina (Naftohaz twierdzi że zapewni dostawy na zachód). oraz: Unia energetyczna: polskie postulaty okrojone do minimum, dekarbonizacja to gwóźdź do trumny polskiego górnictwa (dla kogo pracuje D. Tusk?). Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. Gazprom sam sobie szkodzi. Polskie złoża „gazu zamkniętego”. PGNiG ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu.

2. Putin: rosną rezerwy i bezrobocie

02.04.2015 (IAR) – W Rosji wzrasta bezrobocie – poinformował Władimir Putin na spotkaniu z rządem. Według gospodarza Kremla, ministrowie muszą zwrócić baczną uwagę na zwiększającą się liczbę osób pozostających bez pracy, a także na pojawiające się coraz częściej opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń.

Według danych, które przedstawił rosyjski prezydent wzrost bezrobocia jest minimalny w porównaniu do ubiegłego roku. Jednak najbardziej niepokoi Władimira Putina to, że spora grupa Rosjan, ze względu na trudną sytuację ich firm pracuje mniej niż 5 dni w tygodniu, w tym część z nich znajduje się w okresie wypowiedzenia.

Tymczasem optymistyczne dane na temat sytuacji finansowej Rosji opublikował Bank Centralny. Z danych, które znalazły się na oficjalnych stronach internetowych tej instytucji wynika, że w ostatnich dniach marca zwiększyły się aż o 8 miliardów dolarów walutowe rezerwy Federacji Rosyjskiej. Obecnie Moskwa ma do dyspozycji prawie 361 miliardów dolarów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Mokswa/mcm/

podobne: Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów? Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes, kredyt z MFW to pomoc czy drenaż? Kijów walczy o reformy energetyczne (bez Kołomojskiego). oraz: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś.

3. Chiński Plan Marshalla? Rosja zamierza skorzystać. Iran członkiem Azjatyckiego BankuRun na bank AIIB

fragment:

Z inicjatywy chińskiej powstaje Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) z planowaną siedzibą w Szanghaju. Do udziału zgłosiły się Wielka Brytania, Niemcy, Korea Południowa, Izrael, Tajwan i Australia. To cios dla dyplomacji amerykańskiej, która do końca broniła przed powstaniem konkurencji Bank Światowy, na który ma wpływ. Była sekretarz stanu USA Madeleine Albright przyznała w rozmowie z The Washington Times – „Zawiedliśmy” – mówi o działaniach Baracka Obamy i jego ekipy.

AIIB ma zacząć pracę do końca roku. Chiny przeznaczyły 50 mld dolarów na jego kapitalizację. Drugie tyle mają zapewnić pozostałe kraje fundujące instytucję. Amerykanie ostrzegają, że nowy bank zepsuje sektor bankowy zaniżając standardy na korzyść swoich członków biorących pożyczki na projekty infrastrukturalne. Waszyngton nie będzie miał jednak wpływu na działanie organizacji.

Najbardziej zainteresowana będzie Rosja, która w dobie sankcji zachodnich została odcięta od zachodniego kapitału co zablokowało jej kluczowe inwestycje w sektorze energetycznym jak nowe gazociągi do Europy i Chin, projekty LNG, wydobycie węglowodorów na Zachodniej Syberii i poszukiwania w Arktyce. Zarówno Pekin jako inicjator AIIB, jak i Moskwa, jako główny potrzebujący wysyłają do siebie sygnały o woli współpracy w tym zakresie. To z pożyczek nowego banku mogą zostać sfinansowane gazociągi Ałtaj i Siła Syberii dające Rosjanom niezależność od rynku europejskiego lub Turkish Stream mający flankować go od południa. Chińczycy zaangażowali też kapitał w projekt Jamał LNG, który również boryka się z problemami związanymi z sankcjami. Rosyjskie niespenetrowane złoża stojące odłogiem po wycofaniu się Exxon Mobil i Shell także czekają na inwestora. Rosja może zatem skorzystać na inicjatywie Państwa Środka mającej podważyć bankowy wymiar Pax Americana ustalony po Zimnej Wojnie. Dlatego Moskwa już zgłosiła akces do AIIB.

Inicjatywa Pekinu to jednak dużo więcej. Chińczycy zaproponowali Rosji i Mongolii stworzenie pasa ekonomicznego Jedwabny Szlak. Miałaby to być sieć kolejowo-drogowa łącząca Azję z Europą. Byłaby to platforma dalszej ekspansji chińskiego kapitału do Afryki i Europy. Skorzystałyby na niej państwa pragnące ograniczyć wpływy USA w tych regionach…”

całość tu: konserwatywnie.wordpress.com

08.04.2015 (IAR) – Iran będzie udziałowcem Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, który powstał z inicjatywy Chin. Na członkostwo Teheranu zgodziły się kraje, które już teraz mają status założycieli. Prócz Chin są to m.in. Wielka Brytania, Francja i Niemcy.

Termin aplikowania do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych minął 31 marca. Do tego czasu chęć członkostwa w nowej instytucji finansowej zadeklarowało ponad 50 państw, w tym Polska. Jak podała Agencja Prasowa Xinhua, kraje założycielskie podjęły decyzję o przyjęciu do grona udziałowców Iranu. Wciąż nie ma decyzji w sprawie ponad 20 państw, w tym także i Polski. Jak informowano wcześniej, ostateczna lista krajów, którym nadany zostanie status państw założycielskich, ma być ogłoszona w Pekinie 15 kwietnia.

Azjatycki Banki Inwestycji Infrastrukturalnych uznawany jest za konkurencyjną instytucję finansową do Banku Światowego, czy też Azjatyckiego Banku Rozwoju. Pomysł utworzenia nowego międzynarodowego banku krytykują Stany Zjednoczone.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) Tomasz Sajewicz / Pekin /jj

źródło: stooq.pl

„…Zanosi się na to że jak tak dalej pójdzie to jedynym sojusznikiem amerykańskiego hegemona w Europie zostanie  jego polski dywersant na Ukrainie. Reszta Europy, mimo wymuszonego pro-forma poparcia dla anty-rosyjskich „sankcji”, przesuwa się dyskretnie w kierunku rozluźnienia amerykańskiego gorsetu i decydowania samemu o własnym losie.

Okazję po temu stworzyło utworzenie pod przewodnictwem Chin Asian Infrastructure Investment Bank (AIIB) jesienią zeszłego roku w Pekinie. Konkurująca z kontrolowanym przez hegemona World Bankiem organizacja jest solą w oku amerykańskich planistów i nie bez przyczyny – neutralizuje ich wysiłki zachowania światowej hegemonii dolara i NWO. Nie bez powodu sekretarz skarbu USA Jacob Lew żalił się Kongresowi w ostatnim tygodniu, „Niepokojem napełnia nas, jak zwykle, – czy [AIIB] przestrzegał będzie wysokich standardów jakie wypracowały [inne] międzynarodowe instytucje finansowe…” .

Yep,  wysokie standardy amerykańskie w bankowości  są powszechnie znane…   Zamiast truć o nich i o niepokoju Lew powinien raczej powiedzieć jak jest naprawdę – że administracja Obamy robi po prostu w portki, widząc wczorajszych sojuszników masowo wchodzących do łóżka z Chinami.

Pierwszymi w kolejce byli niespodziewanie Brytyjczycy…”

całość tu: dwagrosze.com

podobne: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna? i to: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról”. a także: Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin. polecam również: Brzeziński zaleca ściślejszą współpracę USA – Chiny. Amerykanie przypomnieli sobie że Rosja naruszyła traktat rozbrojeniowy. Sankcje kontra sankcje (Polska też ucierpi). i jeszcze: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii.

Chiny-Rosja współpraca

Z Putinem źle (bez Putina gorzej?) Rozmowy pokojowe ws. Górnego Karabachu. Ofiary wojny w Syrii. Ukraina prosi ONZ o siły pokojowe, manifestacja Donieck to Ukraina. Grupa Wyszehradzka o Ukrainie.


1. Opinie: Zniknięcie Putina, może to celowy polityczny zabiegPutin ucina spekulacjeRosyjskie służby: zabójstwo Niemcowa miało zdyskredytować władze.

13.03.2015 (IAR) – Może to być celowy polityczny zabieg Putina, albo kolejna operacja plastyczna rosyjskiego prezydenta – tak kilkudniowe zniknięcie Władimira Putina komentuje Maria Przełomiec – dziennikarka, specjalistka od spraw wschodnich. Jak zaznacza, zniknięcie na jakiś czas ze sceny, to zabieg znany z historii autorytarnych rządów w Rosji. Jak podkreśla Władimir Putin mógł pójść wzorem Iwana Groźnego, który też zniknął na pewien czas, po to by po jakimś czasie się pojawić i sprawdzić kto ze świty jest lojalny i zewrzeć szyki. Dziennikarka podejrzewa, że Władimir Putin może wystąpić publicznie z odświeżonym wizerunkiem na przykład w rocznicę przyłączenia Krymu do Rosji. Zdaniem Marii Przełomiec, niewykluczone jest również, że Putin poświęcił kilka dni na przeprowadzenie kolejnej operacji plastycznej.

Gra polityczna ze zniknięciem Putina, zdaniem Marii Przełomiec, może być również skierowana wobec zachodu, po to by ocieplić wizerunek prezydenta Rosji. Niebezpieczne będzie, jak podkreśla, jeśli po zjawieniu się Putina wielu na zachodzie odetchnie z ulgą i zacznie się zastanawiać, czy naciski na Rosję nie są zbyt intensywne, bo zamiast Putina mógł przyjść ktoś gorszy. Dziennikarka zaznacza, że dywagacje o chorobie, bądź zniknięciu prezydenta Rosji zawsze budzą pytania o to jak naprawdę wygląda władza na Kremlu. Jak dodaje, pytanie brzmi czy Putin działa autonomicznie, czy też że, co bardziej prawdopodobne, za Putinem stoją rosyjskie służby specjalne i rządzi tak naprawdę klika, a niejedna osoba.

Od kilku dni nie milkły spekulacje na temat stanu zdrowia Władimira Putina. Gospodarz Kremla od 5 marca nie był widziany publicznie. Część komentatorów twierdzi, że rosyjski przywódca jest chory, a inni zastanawiają się czy wewnątrz obozu rządzącego nie toczy się walka o jego odsunięcie od władzy. Służby prasowe Kremla poinformowały, że dziś Putin miał rozmawiać z przewodniczącym Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej. Zdjęcia z tego wydarzenia, do którego miało dojść w podmoskiewskiej rezydencji prezydenta, pokazała państwowa telewizja.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/ Paweł Buszko /buch

13.03.2015 (IAR) – Prezydent Rosji ucina spekulacje co do swojego stanu zdrowia i zapowiada w najbliższych dniach spotkania. Dziś miał rozmawiać z przewodniczącym Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej. Służby prasowe Kremla poinformowały też o planowanej na 16 marca rozmowie Putina z prezydentem Kirgistanu, Almazbekiem Atambajewem. Mają się spotkać w Petersburgu.

Od kilku dni nie milkną w Rosji spekulacje na temat stanu zdrowia Władimira Putina. Gospodarz Kremla od 5 marca nie był widziany publicznie. Część komentatorów twierdzi, że rosyjski przywódca jest chory, a inni zastanawiają się czy wewnątrz obozu rządzącego nie toczy się walka o jego odsunięcie od władzy.

Tymczasem były doradca Putina, a obecnie jego zagorzały przeciwnik Andriej Iłłarionow jest przekonany, że w Moskwie zawiązany został „spisek generałów”, którzy chcą odsunąć obecnego prezydenta od władzy. Były urzędnik sugeruje, że obóz Putina, określany jako „partia krwi i mamony” przegrał wewnętrzną batalię ze zwolennikami partii „wielkiej krwi”. Tym samym daje do zrozumienia, że generałowie występujący przeciwko Putinowi dążą do rozpętania krwawego konfliktu.

IAR/wcześniej/ria/łp/sk

…tzw. „zachodnia opinia publiczna” do tego stopnia zdurniała od tej rusofobii, że uzależniła się od tego że zawsze musi być jakiś diabeł którym można by straszyć demoludy zachodu. Nie jest w stanie przeżyć ani jednego dnia bez człowieka którego cały cywilizowany świat musi się bać lub nienawidzić. Wystarczyło że ich „pupil” na chwilę schował się przed kamerami a już równowaga ideologii opartej o wieczne wojowanie (do którego ciągle potrzeba jakiegoś groźnego luda) by móc zadymić postępujący kryzys gospodarczy nie miała na czym się oprzeć. Bo wszystkie te żałosne spekulacje snute na poczet przyszłych wydarzeń, bez wcześniejszego potwierdzenia czegokolwiek na temat stanu fizycznego, tudzież miejsca przebywania Władimira Władimirowicza są po prostu żałosne i świadczą wyłącznie o tym że tzw. „zachód” nie potrafi żyć swoim życiem, a sporą część swojego istnienia uzależnia od tego co powie lub zrobi „zimny czekista”. Czy to nie smutna konstatacja?

Syndrom zbitego psa, tudzież psychozy maniakalno depresyjnej jaka udzieliła się mediom, politykom, i tzw. ekspertom doprowadził ich do takiego stanu napięcia, że uknuto już kilka teorii na to co się stało z wrogiem publicznym numer 1… Jakim więc rozczarowaniem musiał okazać się fakt że Putin jednak żyje i ma się dobrze i że do żadnych „dramatycznych wydarzeń” nie dojdzie. Co interesujące niektórzy nawet przyszli po rozum do głowy i zaczęli się zastanawiać nad zgubnymi skutkami bezkrólewia w Rosji… Koniec końców wyszło na to że chociaż z Putinem źle, to bez Putina jeszcze gorzej 😀 Swoją drogą mógłby Putin znikać częściej. Ten bezdech na którym świat musiał przez ostatnie dni żyć mógł się znacznie przyczynić do spadku emisji CO2 😉 (Odys)

podobne: Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli.

13.03.2015 (IAR) – Zabójstwo Borysa Niemcowa miało zdyskredytować rosyjskie władze. Według agencji Interfax, taką wersję prowadzący śledztwo przyjął za priorytetową. Opozycyjny polityk został zastrzelony w centrum Moskwy wieczorem 27 lutego.

Informatorzy agencji Interfax przekonują, że organizatorom zabójstwa chodziło o destabilizację sytuacji w Rosji. Wskazują przy tym, że ślady prowadzą do zagranicznych zleceniodawców. W związku z tą sprawą zatrzymano pięciu domniemanych zabójców, z których jeden – Zaur Dadajew początkowo przyznał się do winy. Jednak kilka dni temu odwołał zeznania twierdząc, że on i inni podejrzani byli torturowani. „Nowaja Gazieta” sugeruje, że w zatrzymaniu podejrzanych nie wszystko jest jasne i oczywiste. Według dziennika, wpadli oni przypadkowo, w trakcie operacji antynarkotykowej. Gazeta zauważa również, że zatrzymanych było więcej niż pięciu i nie wiadomo co stało się z pozostałymi.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mcm/

podobne: Rosja: 9 maja w Moskwie bez Merkel i Camerona. Oskarżeni w sprawie Niemcowa zmieniają zeznania. Szczyt UE bez sankcji ale z rezolucją w sprawie Rosji (żądanie zwrotu polskiego Tupolewa). Ukraina: kredyt z MFW, Czy UE grozi fala uchodźców z Ukrainy?

2. W Mińsku rozmowy pokojowe ws. Górnego Karabachu.

13.03.2015 (IAR) – W Mińsku odbyły się rozmowy w sprawie uregulowania sytuacji w Górskim Karabachu. To kolejne konsultacje w ramach Mińskiej Grupy OBWE . W trwającym ponad 20 lat konflikcie między Armenią a Azerbejdżanem zginęło około 30- tysięcy osób.

Andrzej Kasprzyk – specjalny wysłannik szefa OBWE, który uczestniczył w spotkaniu i jest obserwatorem przestrzegania rozejmu w Górskim Karabachu powiedział Polskiemu Radiu, że w ostatnim czasie dochodziło tam częściej do wymiany ognia. „W zeszłym roku zginęło 60 osób po obu stronach konfliktu . To bardzo wysoka cyfra, gdyż w poprzednim roku było 14 ofiar. I w tym roku zaczęło się też niedobrze. Oceniam, że zginęło już 21 osób. Tak więc kraje Grupy Mińskiej muszą robić wszystko co możliwe, żeby doprowadzić do przerwania tej spirali” – mówi Kasprzyk.

Minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej zaproponował przeprowadzenie w Mińsku konferencji pokojowej w sprawie Górskiego Karabachu.

Mińska Grupa OBWE, która zajmuje się rozwiązaniem konfliktu liczy 9 państw, a współprzewodniczącymi są przedstawiciele USA, Rosji i Francji.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/mcm/

podobne: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. oraz: Rosja kończy ćwiczenia wojskowe. Koziej, Pisarski: scenariusze zachowania Rosji wobec Ukrainy. Braun o podżeganiu do wojny – POPIS Kowala.

3. Syria – świat nie chce zakończenia wojny.

13.03.2015 (IAR) – Ostre słowa pod adresem wspólnoty międzynarodowej w sprawie wojny domowej w Syrii. Koalicja ponad 100 organizacji pomocowej twierdzi, że światowym mocarstwom nie zależy na zakończeniu krwawego konfliktu. Na kilka dni przed czwartą rocznicą syryjskiej wojny koalicja opublikowała raport z ktorego wynika, że sytuacja w Syrii dramatycznie się pogarsza, a światu brakuje dobrej woli, by doprowadzić do zakończenia wojny.

Raport zatytułowany „Upadająca Syria” przynosi dramatyczne dane. W ciągu ostatniego roku w Syrii zginęło 76 tysięcy osób, a natychmiastowej pomocy potrzebuje niemal 5 milionów osób. Tymczasem pomoc humanitarna dla mieszkańców terenów ogarniętych wojną systematycznie zmniejsza się.

Autorzy raportu twierdzą, że winę za taki stan rzeczy ponoszą przede wszystkim światowe mocarstwa skupione w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, które nie chcą zaangażować się w rozwiązanie konfliktu. „Rezolucje Rady Bezpieczeństwa nie przyniosły ani ochrony ani pomocy ludziom w Syrii” – podkreśla Daniel Gorevan z brytyjskiej organizacji Oxfam.

Przedstawiciele ONZ także krytykują światowe mocarstwa za brak dobrej woli. Rzecznik Sekretarza Generalnego Narodów Zjednoczonych Stephane Dujarrić ponownie zaapelował o skuteczne działania świata. „Zakończenie konfliktu to nasz obowiązek, jeśli chcemy ugasić ogień ekstremizmu, przetaczającego się przez region” – mówił Dujarrić.

W niedzielę minie czwarta rocznica rozpoczęcia protestów, które doprowadziły do wojny domowej w Syrii. Od tego czasu w Syrii zginęło co najmniej 220 tysięcy osób. Połowa mieszkańców całego kraju uciekła ze swoich domów, z czego ponad 4 miliony osób wyjechały z Syrii do sąsiednich krajów lub do Europy. Straty materialne szacuje się na 220 miliardów dolarów, a bez pracy pozostaje ponad połowa mieszkańców.

Konflikt doprowadził też do powstania radykalnych islamskich grup, które zajęły tereny w Syrii i utworzyły kalifat Państwa Islamskiego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/BBC/UN/Al-Jazeera/jp

podobne: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS. oraz: Thierry Meyssan: Geopolityczne podłoże wojen przeciwko Syrii i Państwu Islamskiemu. Straty dżihadystów w Kobane. Tragiczny los porwanych przez Boko Haram. i to: Wątek Izraela w syryjskim zamieszaniu czyli… „Uderz w Syrię a nożyce się odezwą”

4. Ukraina prosi ONZ o siły pokojoweManifestacja Donieck to UkrainaGrupa Wyszehradzka o Ukrainie.

13.03.2015 (IAR) – Ukraina prosi ONZ o przysłanie sił pokojowych do Zagłębia Donieckiego. Odpowiednie „wstępne pismo” zostało skierowane przez władze w Kijowie do Organizacji.

Dokument ma charakter wstępny, ponieważ na wprowadzenie sił pokojowych musi się zgodzić parlament (Rada Najwyższa). Dopiero potem do ONZ trafi ostateczna prośba. Ukraińcy nie chcą, aby w operacji uczestniczyli Rosjanie jako agresor, dlatego wątpliwe jest, aby Moskwa mająca prawo weto w Radzie Bezpieczeństwa zgodziła się na wysłanie misji.

Mimo obowiązującego już niemal miesiąc zawieszenia broni na wschodzie wciąż padają strzały. W ciągu minionej doby w 58 atakach separatystów 2 wojskowych zostało rannych. Sztab poinformował też, że według wywiadu 80 – 85% bojówkarzy stanowią rosyjscy najemnicy. Służba Bezpieczeństwa twierdzi, że Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji wysyłała do ukraińskich urzędników państwowych mejle z wirusami pozwalającymi na dostęp do dysków twardych komputerów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/mcm/

podobne: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową. i to: Ukraina dąży do NATO, armia nie skorzysta z korytarzy humanitarnych. „Siły pokojowe” OUBZ kontra „siły szybkiego reagowania” NATO. Finowie i Szwedzi w gotowości bojowej, Norwegia i magazyny broni USA. oraz: Ukraina – Rosja, wzajemne oskarżenia. Separatyści oddają czarne skrzynki. UE: zamiast sankcji wobec Rosji, „misja cywilna” na Ukrainę.

13.03.2015 (IAR) – „Donieck to Ukraina” – pod takim hasłem odbyła się w Kijowie kilkusetosobowa manifestacja. Wzięli w niej udział głównie mieszkańcy Zagłębia Donieckiego, którzy musieli uciec ze wschodu po tym, jak opanowali go wspierani przez Moskwę bojówkarze.

Manifestacja odbyła się równo rok po tym, jak w czasie patriotycznej demonstracji w Doniecku został zabity przez prorosyjskich dresiarzy miejscowy aktywista Dmytro Czerniawski. Jego matka podkreślała, że dla całej ich rodziny Zagłębie Donieckie było i będzie częścią Ukrainy. „Mam nadzieję, że pokonamy to zło, które napadło na nasz kraj i wszystko będzie dobrze.” – zaznaczyła.

Motyw powrotu Zagłębia Donieckiego pod kontrolę Kijowa pojawiał się właściwie w każdym przemówieniu w czasie demonstracji. „Donieck to Ukraina niezależnie od tego, że nasz dom jest teraz okupowany i nie możemy tam wrócić. Ale jestem pewna, że niedługo nam się to uda.” – podkreślała organizatorka manifestacji Diana Berg.

Rok temu w Zagłębiu Donieckim odbywały się prorosyjskie manifestacje. Później pojawiły się oddziały bojówkarzy, coraz lepiej uzbrojone – według Kijowa i Zachodu dzięki pomocy Rosji. Ogłoszono powstanie samozwańczych republik: donieckiej i ługańskiej. Zajmują one odpowiednie 1/3 i 1/5 obwodów donieckiego i ługańskiego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/mg

podobne: Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. i to: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem). oraz: Poroszenko i Putin dogadali rozejm i wstępne warunki porozumienia. Federalizacja Ukrainy, autonomia dla Doniecka i Ługańska, wymiana jeńców. Mimo porozumienia UE nakłada sankcje a Rosja zapowiada odpowiedź.

13.03.2015 (IAR) – Unijne sankcje na Rosję powinny być utrzymane – tak uważają ministrowie spraw zagranicznych Grupy Wyszehradzkiej. Szefowie dyplomacji Polski, Czech, Węgier i Słowacji rozmawiali w Szczyrbskim Plesie na Słowacji o sytuacji na wschodzie a także o bezpieczeństwie energetycznym Europy Środkowej. W spotkaniu wzięli też udział ministrowie z krajów bałtyckich i nordyckich.

Ministrowie uważają, że nie ma powodów, by zdejmować nałożone przez Brukselę sankcje na Moskwę. Równocześnie jednak przyznali, że sytuacja w Zagłębiu Donieckim nieco się poprawiła. „Nie jest idealnie, ale jest lepiej niż przed porozumieniem w Mińsku. Zawieszenie broni jest kruche, są przypadki łamania go, ale zarówno liczba incydentów jak i rannych jest znacznie mniejsza niż poprzednio” – argumentował gospodarz spotkania w Szczyrbskim Plesie, słowacki minister Miroslaw Lajczak.

Ministrowie rozmawiali też o stacjonowaniu wojsk amerykańskich w krajach na wschodzie NATO. „Obecność amerykańskiej armii, regularne ćwiczenia Amerykanów i naszych żołnierzy, zwiększenie misji patrolowych, to wszystko jest niezwykle istotne” – mówił minister spraw zagranicznych Łotwy Edgards Rinkevicz.

Polski minister Grzegorz Schetyna mówił, że politycy rozmawiali też o interkonektorach gazowych czyli połączeniach, które mają sprawić, że kraje Europy Środkowej będą w mniejszym stopniu zależne od Rosji.

Wnioski ze spotkania ministrowie przekażą w najbliższy poniedziałek podczas spotkania szefów dyplomacji krajów Unii Europejskiej w Brukseli.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/MSZ/RTR/

podobne: Grupa Wyszehradzka apeluje do Kongresu o przyspieszenie eksportu gazu.

źródło: stooq.pl

Paweł Kuczyński - Naboje

Paweł Kuczyński – Naboje

Dostawy gazu do Polski zgodne umową i z zapotrzebowaniem. 45% „braki” wynikały z prawa Gazpromu do odmowy realizacji zwiększonego zapotrzebowania. Komu zależało na wywołaniu histerii?


1. Opinie: Gazowy problem Polski.

12.09.2014 (IAR) – „Zmniejszenie dostaw gazu do Polski jest działaniem politycznym. Musimy pamiętać, że w kontrakcie między PGNiG a Gazpromem jest zapis o zakazie reeksportu” – powiedział Paweł Poprawa z Instytutu Studiów Energetycznych.

„Tego gazu, który kupujemy od Rosji, nie możemy sprzedawać Ukrainie” – wyjaśnił gość Polskiego Radia 24 i dodał, że możemy natomiast sprzedawać gaz, który pochodzi z Niemiec, Moraw, czy naszego własnego wydobycia.

Zdaniem Pawła Poprawy, Rosjanie nie mogą nam zarzucić, że sprzedajemy Ukrainie gaz nielegalnie. Zarzut byłby możliwy tylko wówczas gdybyśmy sprzedawali go więcej niż produkujemy i importujemy z zachodu. „Wtedy byłoby ewidentne, że sprzedajemy gaz rosyjski” – dodał ekspert.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo poinformowało wczoraj, że dostawy gazu były mniejsze od zamówienia. Rosjanie przekonują, że dostarczają gaz zgodnie z kontraktem – zaznaczył Paweł Poprawa z Instytutu Studiów Energetycznych.

Strona rosyjska twierdzi, że mają w kontrakcie zapisany pewien poziom minimum, który muszą realizować, oraz pewien podwyższony poziom, który mogą na żądanie zrealizować, ale nie muszą.

Jak przyznaje Paweł Poprawa, odwrotnie interpretuje kontrakt strona Polska, która twierdzi, że ma minimalny poziom i ma prawo obligatoryjnie zmusić Rosjan do podwyższenia poziomu.

„W kontrakt nie mamy wglądu, ponieważ nie jest publiczny i tylko prawnicy obu stron wiedzą, która ma silne karty w ręce” – podkreśla ekspert z Instytutu Studiów Energetycznych.

Zdaniem Pawła Poprawy, błędem naszego kontraktu jest również fakt, że Polska nie pobiera opłat tranzytowych za gaz dostarczany do Europy. Żeby renegocjować umowę, trzeba byłoby zerwać dotychczasowe umowy. „Na to sama Polska nie bardzo może sobie pozwolić” – dodał ekspert.

Jego zdaniem, ważne jest, aby doprowadzić do ustaleń na poziomie Unii Europejskiej, co byłoby dla Polski bardzo korzystne.

„Europa, będąc fundamentalnym płatnikiem rosyjskiego budżetu, ma zdecydowanie silniejszą pozycję negocjacyjną” – dodał gość Polskiego Radia 24.

IAR/PR24/JF/dj

podobne: Dzięki POPISowi Polska od dekady przepłaca za gaz dostarczany przez Gazprom! Nowa umowa gazowa – sukces czy porażka? oraz:  PGNIG o EuroPolGaz-ie. Prezes NIK chce odtajnienia raportu na temat umów gazowych i to: Deficyt dostaw gazu od Gazpromu wzrósł do 45%. Gazprom twierdzi że napełnia magazyny. Opinie: Zmniejszenie dostaw gazu do Polski to gra polityczna Rosjan (na której Polska może zaoszczędzić). Ukraina: Problemy w energetyce.

2. Rząd: Dostawy gazu przebiegają bez zakłóceń, bezpieczeństwo wzrośnie w 2015 r.

Warszawa, 12.07.2014 (ISBnews) – Dostawy gazu do polskich odbiorców realizowane są bez zakłóceń, a ilość gazu jest zabezpieczona na wyższym poziomie niż wynika z bieżącego zapotrzebowania. Zarówno wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński, minister skarbu Włodzimierz Karpiński, jak i Centrum Informacyjne Rządu (CIR) zapewniają, że bezpieczeństwo energetyczne nie jest zagrożone. Poziom bezpieczeństwa jeszcze wzrośnie po zakończeniu realizowanych obecnie inwestycji energetycznych.

„Polscy odbiorcy otrzymują gaz bez zakłóceń. Nasz system przesyłowy jest w pełni zbilansowany. To możliwe dzięki wielkim inwestycjom energetycznym, które zrealizowaliśmy w ostatnich latach” – powiedział Karpiński w oświadczeniu przesłanym agencji ISBnews.

„Nie ma zagrożeń dla systemu gazowego Polski. System przesyłowy jest w pełni zbilansowany, a dostawy gazu do odbiorców w Polsce realizowane są zgodnie z zapotrzebowaniem klientów” – powiedział Piechociński, cytowany w komunikacie resortu gospodarki.

„Dostawy gazu są realizowane bez przerw. System przesyłowy i dystrybucyjny funkcjonują normalnie. Polscy odbiorcy otrzymują gaz bez zakłóceń. W Polsce ilość gazu jest zabezpieczona na wyższym poziomie niż wynika z bieżącego zapotrzebowania” – czytamy w komunikacie CIR.

Według CIR, obecnie Polska zużywa dziennie ok. 28 mln m3 gazu. Do Polski wpływa teraz ok. 30 mln m3 gazu na dobę (w tym 20 mln m3 z kierunku wschodniego).

PGNiG podało wczoraj, że dostawy gazu ziemnego w ramach kontraktu jamalskiego na połączeniach międzysystemowych w Drozdowiczach (Ukraina), Kondratkach (Białoruś) i Wysokoje (Białoruś) nadal nie są realizowane zgodnie ze składanymi przez spółkę nominacjami – w środę deficyt dostaw wyniósł ok. 45 %. W poprzednich kilku dniach spółka odnotowała spadek dostaw o 20-24% w stosunku do zamówień.

CIR tłumaczy, że 45% jest jedynie dobową różnicą między ilością zwiększonego zamówienia PGNiG od ilości dostarczonej. Brakujące czasowo ilości surowca były uzupełniane z innych kierunków, podkreślono.

„Obecnie w pełni wykorzystywana jest przepustowość na punkcie wejścia w Lasowie na granicy polsko-niemieckiej, w Cieszynie na granicy polsko-czeskiej oraz w ramach wirtualnego rewersu na gazociągu jamalskim (w Punkcie Wzajemnego Połączenia: Lwówek, Włocławek) na poziomie około 90 proc. Przez te połączenia transportowany jest do Polski gaz z kierunku zachodniego i południowego” – czytamy w komunikacie CIR.

Z kolei Piechociński poinformował, że strona rosyjska zapewniła, iż od piątku dostawy będą zgodne z zamówionym harmonogramem.

Bezpieczeństwo dostaw zapewnia Polsce także ich dywersyfikacja.

Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) zwraca uwagę, że dziś z kierunku zachodniego i południowego możemy sprowadzić do Polski 7,5 mld m3, czyli blisko 50% ilości zużywanego w kraju surowca. To oznacza, że gaz z kierunku innego niż wschodni może stanowić niemal 75% naszego całkowitego importu.

„To ogromna zmiana na korzyść naszego bezpieczeństwa energetycznego. W 2007 r. dostawy gazu do Polski z kierunku innego niż wschodni były możliwe tylko przez połączenie z Niemcami w Lasowie, przez które mogło płynąć maksymalnie do 1 mld m3 gazu rocznie. Dywersyfikację kierunków dostaw gazu umożliwiły inwestycje poczynione w ostatnich latach – rozbudowa intekonektora w Lasowie w 2012 r., oddanie do użytku interkonektora w Cieszynie w 2011 r. oraz uruchomienie fizycznego rewersu na gazociągu jamalskim w kwietniu 2014 r.” – stwierdził Karpiński.

Od 2007 r. powstało w Polsce ponad 1200 km gazociągów wysokiego ciśnienia, a w planach jest rozbudowa kolejnych linii. Dzięki inwestycjom zrealizowanym w latach 2007-2014 w Polsce przybyło 1,2 tys. km gazociągów przesyłowych. Dla porównania w latach 2004-2006 powstało ich jedynie 75 km, podkreśla MSP.

W 2014 r. został uruchomiony fizyczny rewers na gazociągu jamalskim, czyli techniczna możliwość odbioru gazu płynącego z Niemiec do Polski. Dzięki niemu od naszych zachodnich sąsiadów możemy sprowadzać 5,5 mld m3 gazu rocznie.

„Wzrosła też pojemność magazynów gazu ziemnego – na koniec tego roku sięgnie 2,9 mld m3. W 2006 r. wynosiła natomiast 1,7 mld m3. Aktualny stan napełnienia magazynów wynosi ok 2, 6 mld m3 i jest najwyższy w historii” – poinformował resort skarbu.

MSP podkreśla też, że w Świnoujściu dobiega końca budowa terminalu LNG. Zapewni on ok. 30% krajowego zapotrzebowania na gaz (5 mld m3 przy ok. 16 mld m3 rocznego zużycia), a po rozbudowie około 50% (7,5 mld m3).

„Po uruchomieniu terminalu Polska będzie miała możliwość pokrycia potrzeb importowych w całości z innych kierunków niż wschodni. Inwestycja jest zaawansowana w ponad 90%, w 2015 r. inwestycja będzie gotowa do odbioru gazu” – konkluduje resort skarbu.

Gaz-System realizuje obecnie program budowy ponad 1000 km gazociągów przesyłowych (najważniejsze z nich powstaną w północno-zachodniej i środkowej Polsce ). Jego zakończenie planowane jest w 2015 r. Celem jest umożliwienie przesyłu gazu z terminalu LNG oraz powstających interkonektorów (połączeń gazowych Polska – Litwa, Polska – Czechy, Polska – Słowacja).

(ISBnews)

CIR tłumaczy, że 45% jest jedynie dobową różnicą między ilością zwiększonego zamówienia PGNiG od ilości dostarczonej. Brakujące czasowo ilości surowca były uzupełniane z innych kierunków, podkreślono….

Należy w związku z tym postawić sobie pytanie – Komu zależało na tym żeby wywołać histerię i wzbudzić u Polaków poczucie zagrożenia „kryzysem energetycznym”, skoro tak naprawdę w tym niedoborze nie było żadnego zagrożenia dla Polski bo dotyczył on NADWYŻKI. Gazprom po prostu skorzystał z zapisu w umowie (podpisanej przecież w pełni świadomie przez stronę polską!) o możliwości odmowy realizacji ZWIĘKSZONEGO zapotrzebowania. Rosja wywąchała że nasze większe niż zazwyczaj potrzeby, są związane z chęcią sprzedaży nadwyżki gazu Ukrainie (o czym zresztą sami głośno trąbiliśmy) i po prostu zrealizowała swoje prawo zgodnie z kolejną – idiotyczną, ale jednak! – klauzulą zakazu reeksportu rosyjskiego gazu (na co również się zgodziliśmy!). Nie dość że sami na siebie wzięliśmy dziwne zobowiązania, to teraz robimy z siebie kretynów i mamy pretensje o to, że Rosja wykorzystuje te kretyńskie zapisy przeciwko nam a raczej przeciwko temu że próbujemy pomóc Ukrainie…

Kolejna sprawa to opowiadanie (z rozmysłem czy z głupoty? – nie wiem) bredni o bezpieczeństwie w ramach „dywersyfikacji” dostaw gazu poprzez kierunki południowe i  zachodnie (z Niemiec). O czym my mówimy skoro tu ciągle chodzi o ROSYJSKI gaz, tylko płynący z innych kierunków! Co nam da nawet setka innych rur skoro źródło jest jedno i to samo? Co to za bezpieczeństwo skoro Rosja może równie łatwo zmniejszyć dostawy państwom znajdującym się na tych kierunkach? Wtedy to my będziemy w roli Ukrainy na takiej zasadzie że owe państwa z powodu niedoboru nie będą w stanie nam nic sprzedać. Co z tego że zamiast prawą ręką będę sobie podbierał z koszyka lewą, skoro ktoś może mi po prostu ten koszyk w każdej chwili zabrać? 🙂 Poleganie na tego typu zależnościach i udawanie że jesteśmy bezpieczni jest zwykłym mydleniem oczu i durną propagandą. O dywersyfikacji możemy mówić wyłącznie w przypadku dostępu do innych ŹRÓDEŁ jak Rosja.

…Odys

podobne: Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji. oraz: Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”? KE i Ukraina za tymczasową ceną gazu z Rosji, która za trzy lata może spaść o 28 %. Gaz-System: o zapasach gazu i interkonektorze z Litwą. PGNiG planuje wykonać 40 otworów do końca roku. i to: (NIE)Bezpieczeństwo energetyczne. W planach mniejsza zależność od dostaw surowca z Rosji. Steinmeier przeciwko wspólnym zakupom gazu. a także: Ruska rura i awantura…a gdzie agentura? polecam również: KE będzie negocjować z Rosją w sprawie South Streamu. Rura ominie Ukrainę. i to: Rozmowy z USA i Kanadą ws. dostaw LNG. Terminal w Świnoujściu ukończony w 87 procentach. Odwierty poziome w łupkach w 2015 r., po zebraniu danych (czy wydobycie się opłaci?)

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Litwa: Zarzuty pod adresem Akcji Wyborczej Polaków. Gaz-System i litewski Amber Grid budują interkonektor. Litwa uniezależnia się od Gazpromu. Ukraina: Dowody na udział w walkach rosyjskich żołnierzy. Poroszenko rozwiąże parlament?


1. Premier Litwy: działania AWPL niezrozumiałeGaz-System i litewski Amber Grid złożyli wniosek o dofinansowanie interkonektoraLitwa uniezależnia się od Gazpromu.

21.08.2014 (IAR) – Zarzuty pod adresem Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Zdaniem premiera Algirdasa Butkewicziusa, AWPL dąży do wywołania chaosu w państwie.

Partia oświadczyła, że zamierza ponownie zaproponować na stanowisko ministra energetyki Litwy Jarosława Niewierowicza. Premier skomentował te propozycję jako niepoważną. ”To nie jest przedszkole.”- oświadczył Butkewiczius w wywiadzie dla Litewskiego Radia.

Po tym, gdy minister energetyki Jarosław Niewierowicz, pod presją AWPL, zatwierdził na stanowisku wiceministra Renatę Cytacką, premier wystąpił z wnioskiem o jego dymisję. Prezydent ten wniosek podpisała. Spowodowało to napięcia w koalicji rzadzącej.

W poniedziałek, na posiedzeniu Rady politycznej, ma zapaść decyzja, czy Akcja Wyborcza Polaków pozostanie w ekipie rządzącej.

Podczas ostatnich wyborów Akcja Wyborcza Polaków na Litwie po raz pierwszy w historii niepodległej Litwy, weszła do koalicji. W gabinecie Algirdasa Butkewicziusa miała swego ministra energetyki, pięciu wiceministrów w różnych resortach i stanowisko wiceprzewodniczącego Sejmu.

/IAR/ Renata Widtmann, Wilno/kawo/dyd

podobne: Badania opinii publicznej na Litwie: co czwarty (27%) respondent uznał Polskę za „wrogie państwo”.

Warszawa, 21.08.2014 (ISBnews) – Gaz-System wspólnie z litewskim operatorem AB Amber Grid złożyli wnioski do Agencji Wykonawczej ds. Innowacyjności i Sieci (INEA) w sprawie współfinansowania projektu Gazowego Interkonektora Polska-Litwa (GIPL), korzystając z instrumentu finansowego Connecting Europe Facility (CEF), poinformował prezes Gaz-Systemu Jan Chadam.

Pierwszy wniosek dotyczy wsparcia finansowego UE dla prac planistycznych i projektowych dla połączenia międzysystemowego, drugi dotyczy wsparcia na etapie jego budowy.

„Gaz-System S.A. wspólnie z litewskim partnerem zabiega o pozyskanie dofinansowania dla projektu polsko-litewskiego gazowego połączenia międzysystemowego , aby wzmocnić integrację i poszerzyć możliwości zakupu gazu dla uczestników rynku gazu na Litwie i w całym regionie bałtyckim. Projekt ma na celu wzmocnienie bezpieczeństwa dostaw oraz zapewnienie swobody wyboru kierunku dostaw dla państw regionu Morza Bałtyckiego” – powiedział Chadam, cytowany w komunikacie.

Podkreślił, że przyznanie dofinansowania dla tego projektu pomoże w realizacji strategicznych celów polityki energetycznej Unii Europejskiej, w tym integracji odizolowanych rynków gazu krajów bałtyckich z unijnym rynkiem gazu.

Zgodnie z przepisami regulującymi możliwości aplikowania i korzystania z dofinansowania z instrumentu finansowego CEF, maksymalne dofinansowanie dla prac planistycznych i projektowych może wynosić do 50%. Natomiast dla prac budowalnych operatorzy mogą uzyskać dofinansowanie maksymalnie do 75% kosztów kwalifikowanych.

„Przewidywane koszty budowy projektu wyniosą 558 mln euro, z czego 422 mln euro poniosłaby strona polska, a 136 mln euro strona litewska” – czytamy dalej.

11 sierpnia 2014 r. europejska Agencja ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki (ACER) wydała decyzje o transgranicznej alokacji kosztów dla projektu GIPl pomiędzy Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię. Na podstawie decyzji ACER Gaz-System i Amber Grid, jako promotorzy projektu GIPL, mogą ubiegać się o dofinansowanie z CEF, wyjaśnia spółka.

W październiku 2013 r. Komisja Europejska przyznała projektowi Gazowego Interkonektora Polska-Litwa status projektu o znaczeniu wspólnotowym.

Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System S.A. jest spółką strategiczną dla polskiej gospodarki, odpowiedzialną za przesył gazu ziemnego oraz zarządzanie najważniejszymi gazociągami w Polsce.

Amber Grid AB pełni funkcje operatora system przesyłowego na terytorium Litwy. 96,58 akcji AB Amber Grid jest w posiadaniu UAB EPSO-G (kontrolowanego przez Ministerstwo Energetyki Republiki Litewskiej).

(ISBnews)

…wszystko pięknie ładnie, tyle że w prawdziwym bezpieczeństwie energetycznym chodzi (przynajmniej wg. mnie) o niezależne od Rosji źródło surowca. W sytuacji gdzie większość gazu w Europie jest rosyjskiego pochodzenia mówienie o jakimś strategicznym bezpieczeństwie przy tej inwestycji jest mrzonką. Nie mówię że tego rodzaju inwestycja nie  jest konieczna, ale wmawianie sobie że w ten sposób kraje bałtyckie będą w jakiś sposób bardziej bezpieczne jest na wyrost. Owszem będą połączone z systemem europejskim, ale to niczego nie zmienia dopóki Europa większość gazu bierze od Rosji. Nie rozumiem też czemu zdecydowaną większość kosztów tej inwestycji ma ponieść Polska….

21.08.2014 (IAR) – Litwa porozumiała się z norweskim Statoilem w sprawie dostaw gazu za pośrednictwem nowo wybudowanego terminalu LNG. Odbiór surowca ma się rozpocząć w grudniu tego roku. Komercyjna działalność terminalu ma oficjalnie rozpocząć się od 1 stycznia 2015 roku.

Zgodnie z pięcioletnią umową, Wilno będzie odbierać rocznie 540 milionów metrów sześciennych gazu -czyli około 940 tysięcy m3 LNG. Obsługujący terminal gazowy Litgas – spółka należąca do w większości państwowego koncernu energetycznego Lietuvos Energija, poinformowała, że wartość kontraktu wynosi ponad 900 mln euro. Każdego roku do Kłajpedy, gdzie znajduje się terminal LNG, ma zawijać 6-7 gazowców należących do Statoilu.

O kontrakt z Litwinami walczyło 9 koncernów, które przedstawiły w sumie 16 ofert. Ligas informuje, że norweska propozycja była najbardziej opłacalna ekonomicznie.

Litewski terminal w Kłajpedzie ma zamiar zarabiać nie tylko na obiorze gazu, ale też na jego przeładunku na mniejsze jednostki. Będzie to – według Litgasu – pierwsza tego typu działalność na Bałtyku. Polska buduje swój własny terminal, który pierwotnie miał ruszyć w tym roku. Teraz obowiązuje termin przyszłoroczny.

IAR/litgas/łp

…właśnie tego rodzaju inwestycje w komplecie z korzystną umową na dostawy gazu (o ile rzeczywiście oferta jest konkurencyjna) z innych od rosyjskich źródeł można nazwać dywersyfikacją i kierunkiem na uniezależnienie się od rosyjskiego surowca i związanych z tym politycznych problemów…

podobne: Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu.  oraz: Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.  polecam również: (NIE)Bezpieczeństwo energetyczne. W planach mniejsza zależność od dostaw surowca z Rosji. Steinmeier przeciwko wspólnym zakupom gazu. i to: Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji.

2. Ukraina: Dowody udziału rosyjskich żołnierzy na WschodziePrezydent Ukrainy podpisze dekret o rozwiązaniu parlamentu?

21.08.2014 (IAR) – Ukraińcy żołnierze przejęli pod Ługańskiem 2 wozy opancerzone należące do rosyjskiej armii. W jednym z nich znajdują się kolejne dowody na bezpośredni udział Rosjan po stronie terrorystów.

Obydwa należą do dywizji desantowo – szturmowej z Pskowa. Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrij Łysenko poinformował, że w jednym z nich znaleziono interesujące dokumenty, począwszy od praw jazdy aż do wojskowych. Znaleziono także osobisty tablet dowódcy plutonu. Załoga uciekła z wozu.

Jak informuje obecny na miejscu ukraiński dziennikarz Roman Boczkała, na co najmniej jednym z wozów jest taktyczny znak, przewrócony trójkąt, taki sam, jak ten którymi oznaczone były maszyny wojskowe przy granicy z Ukrainą, które udało się sfotografować jeszcze 15 sierpnia. Wtedy Moskwa zapewniła, że są to zwykłe oddziały przygraniczne i nikt granicy nie przekraczał.

Informacje o obecności rosyjskich komandosów przekazała także inna dziennikarka Mychajlyna Skoryk. Walczą oni w Iłowajsku pod Donieckiem.

W samej stolicy obwodu oraz w Ługańsku trwają walki. W tym ostatnim nie ma wody i prądu, nie działają telefony stacjonarne i komórkowe. Trochę lepsza sytuacja jest w Doniecku. W pobliskiej Makijiwce separatyści ostrzelali więzienie. Zginęło 4 skazanych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/moc

…nie chce mi się wierzyć w to że rosyjscy komandosi pozostawili tak po prostu cały sprzęt wraz z dokumentami i nośnikami informacji na pastwę Ukraińców… Brzmi to równie wiarygodnie jak niedawna informacja o samoostrzelaniu się separatystów zamkniętych w oblężeniu Doniecka przez ukraińską armię… Albo ktoś tu zmyśla, albo Rosjanie to durnie i tchórze – a jeżeli tak to nie mamy się czego bać ze strony „niezwyciężonej” rosyjskiej armii która dała się podejść niedozbrojonym ukraińskim siłom zbrojnym 😉 Zważywszy na to ile już według różnych doniesień prasowych wjechało na wschodnią Ukrainę rosyjskiego sprzętu i ludzi, trzeba się zastanowić nad tym gdzie ta cała siła się schowała i czemu zachowuje się jak banda amatorów.

podobne: Ostrzał cywilów na Ukrainie bez konsekwencji prawnych. Putin rozgrywa Unię Europejską. Siły Ukraińców słabną, a Rosja będzie podsycać konflikt. Gen. Pacek o militarnym wsparciu Ukrainy. Niemiecka gazeta nie chce wojsk NATO na wschodzie. polecam również: Scenariusz krymski i strach przed rosyjską interwencją (potrzebna pomoc NATO). W Ługańsku ostrzał rakietowy i zestrzelenie myśliwca. Prawy Sektor grozi marszem na Kijów.

21.08.2014 (IAR) – Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko potwierdził, że podpisze w przyszłym tygodniu dekret o rozwiązaniu Rady Najwyższej i przeprowadzeniu przedterminowych wyborów. Niewykluczone, że zrobi to w niedzielę 24 sierpnia, w Dniu Niepodległości.

Tego dnia mija bowiem miesiąc odkąd w Radzie Najwyższej nie ma koalicji rządzącej, a nowa nie została powołana. Dlatego, jak zauważył Petro Poroszenko, pojawią się konstytucyjne podstawy do rozwiązania parlamentu. Prezydent powiedział, że -jak tego wymaga prawo- przeprowadzi konsultacje z klubami parlamentarnymi. Dodał jednak, że będzie kierował się przede wszystkim wolą narodu, a –jak pokazują sondaże- 80% Ukraińców chce przedterminowych wyborów do Rady Najwyższej.

Władze liczą na to, że do nowego parlamentu nie wejdą najbardziej prorosyjskie siły, jak komuniści, czy Partia Regionów, które są odpowiedzialne -między innymi- za zaostrzanie konfliktu na Majdanie. Politycy tych ugrupowań i sponsorujący ich oligarchowie tworzą jednak już nowe projekty, które mają przejąć elektorat. Według mediów, były szef Administracji Prezydenta Wiktora Janukowycza Serhij Liowoczkin wspiera partię Nowa Ukraina. Finansuje także działająca od lat populistyczną Partię Radykalną Ołeha Liaszki.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/łp

podobne: Ukraina: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. Za miesiąc koniec działań wojennych? i to: Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego. oraz: Tomasz Cukiernik: Wojna domowa na Ukrainie (czy opłacona?) Maria Pyż: Zbyt wiele niewiadomych… polecam również: „Czy Europie grozi wiosna ludów?” Sytuacja na Ukrainie z ustawą „o bratniej pomocy” w tle.

źródło: stooq.pl

Echa rosyjskiego embarga: UE „gromadzi dane”, Polska czeka na łaskę, Mołdawia sama sobie pomaga. W Portugalii cięcia budżetowe, Francja w stagnacji. Zagraniczne firmy będą mogły mieć udziały w ukraińskich gazociągach.


1. Eksperci państw członkowskich o rosyjskim embarguPolska żywność a embargo rosyjskieMołdawia: ulgi dla sadowników po rosyjskim embargu.

13.08.2014 (IAR) – Dziś (14.08., początek o g.9.30) kolejne rozmowy o rosyjskim embargu. Eksperci ds. rolnictwa państw członkowskich spotkają się w Brukseli, by omówić wpływ sankcji Moskwy na unijny rynek, a także możliwości wsparcia poszkodowanych rolników.

Komisja Europejska jest w trakcie gromadzenia danych na temat potencjalnych skutków rosyjskiego embarga. Wiele krajów – jak chociażby Polska – swoje wyliczenia już przedstawiło, ale – zdaniem Brukseli – to za mało, by uzyskać pełny obraz sytuacji na rynku. „Jest dla nas jasne, że potrzebujemy więcej danych ze strony krajów członkowskich i to jest jedna z kwestii, którą się dziś zajmiemy” – powiedział rzecznik Komisji ds. rolnictwa Roger Waite. Po dzisiejszym spotkaniu nie należy się spodziewać żadnych konkretnych decyzji. Unijni eksperci co najwyżej określą, które produkty wymagają natychmiastowych działań. W tym tygodniu Komisja zapowiedziała już nadzwyczajne środki wsparcia dla producentów brzoskwiń i nektarynek z czterech krajów Wspólnoty. Uznała, że rosyjskie restrykcje jeszcze bardziej skomplikowały sytuację w sektorze, który już wcześniej zmagał się z poważnymi problemami. Nieoficjalnie w Brukseli można usłyszeć, że następni w kolejce mają być producenci ogórków. Decyzje w sprawie tzw. produktów wrażliwych mają zapaść w ciągu kilku dni.

Informacyjna Agencja Radiowa/Magdalena Skajewska/Bruksela/em/

podobne: Równi i równiejsi czyli komu sankcje a komu rekompensaty.

13.08.2014 (IAR) – W związku z rosyjskim embargiem polski przemysł spożywczy ma spory problem z nadwyżkami w produkcji między innymi jabłek, papryki, sałaty czy mleka. Większość to produkty szybko psujące się. W ciągu niespełna dwóch, trzech tygodni będą nadawały się jedynie do utylizacji – ostrzegał w Polskim Radiu 24 Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

To oznacza duże straty nie tylko dla polskich producentów. Dziś nie ma skutecznych mechanizmów, na szybkie poradzenie sobie z problemem. Unia nie jest przygotowana ani na skup interwencyjny ani na ewentualną utylizację – stwierdził Andrzej Gantner. Polskie banki żywnosci nie cierpią dzisiaj na nadmiar żywności, raczej jej potrzebują. Zwróciły się do Polskiej Federacji Producentów Żywności, żeby producenci przekazywali swoje nadwyżki. Brakuje jednak systemu finansowania skupu nadwyżek owoców i warzyw jak i odkupienia produktów od przetwórców. Nie ma pieniędzy ani na zakup interwencyjny ani na ewentualną utylizację informuje Andrzej Gantner.

Producenci branży spożywczej oczekują, żeby znalazły się pieniądze na zakupy interwencyjne, co pozwoliłoby na przekazanie żywnosci potrzebującym. Jeśli te pieniądze nie pojawiają się w systemie, produkty są marnowane. Według danych ONZ na świecie co pięć minut umiera dziecko z głodu dodaje Andrzej Gantner.

Zamknięcie wschodniego rynku już spowodowało spadek cen. Obniżki doprowadzić mogą do praktycznego załamania rynku. Bez skupu interwencyjnego straty mogą być znacznie większe, niż gdyby zakupu dokonano teraz. Niestety producenci nie mają wakacji a urzędnicy tak.

Unia europejska decyzję odnośnie pomocy dla rolników ma podjąć dopiero we wrześniu. Zdaniem Andrzeja Gantnera straci na tym cała gospodarka Unii Europejskiej, a produkcja rolnicza przestanie być rentowna.

PR24/Jacek Frentzel/jp

podobne: Producenci papryki liczą straty wywołane embargiem. oraz: Sankcje w praktyce: w Kaliningradzie wstrzymano transport żywności. Drwina z Polskiej dobrej miny do złej gry.

…nie wiem czemu akurat podatnik i konsument ma zawsze płacić za błędy i fantazję polityków chcących się przypodobać jakiejś grupie interesów… Dopłacanie komukolwiek żeby mógł swój biznes prowadzić to paranoja. Żal mi oczywiście tych wszystkich zmarnowanych produktów, ale jest to tylko kolejny przykład na to że w życiu nie ma NICZEGO za darmo, ani żywności, ani autostrad, ani podręczników ani innych usług czy towarów z których ktokolwiek korzysta… Nie życzę sobie żeby ktoś marnował pieniądze podatników na sztuczne utrzymywanie cen, bo jako konsument mam prawo kupować taniej a nie dopłacać do tego co ktoś inny zje „za darmo”. Jak ktoś woli zutylizować (wyrzucić) niż rzeczywiście oddać tę żywność potrzebującym, to już jego sprawa…

To nieprawda że nie ma skutecznych mechanizmów na poradzenie sobie ze skutkami rosyjskiego embarga. Państwo dysponuje wieloma uprawnieniami, które mogą ulżyć przedsiębiorcom stratnym na jego nierozważnej polityce. Bardzo podoba mi się rozwiązanie władz Mołdawii w tej kwestii, gdzie rekompensaty zajmują niewielki procent realnej pomocy a uruchomione zostaną inne jej formy.

13.08.2014 (IAR) – Mołdawscy sadownicy otrzymają częściowe rekompensaty za niesprzedane do Rosji owoce. Będą także mogli skorzystać z ulg przy spłacaniu kredytów oraz okresowych zwolnień podatkowych. Rząd w Kiszyniowie przyjął pakiet decyzji, których celem jest wsparcie sadowników odczuwających skutki rosyjskiego embarga na owoce.

Mołdawski premier Iure Leanca poinformował dzisiaj w specjalnym przemówieniu transmitowanym przez telewizję publiczną, iż sadownicy otrzymają wsparcie w wysokości 2 leji mołdawskich – równowartość ponad 40 groszy – za każdy kilogram niesprzedanych owoców do Rosji. Rząd zdecydował się wesprzeć wszystkich producentów owoców poszkodowanych rosyjskim embargiem. Sadownicy zostaną także zwolnieni na okres najbliższych trzech miesięcy z płacenia podatków. Kredyty zaciągnięte przez sadowników zostaną zrestrukturyzowane tak, by nie doprowadzić kredytobiorców do bankructwa. Władze zdecydowały także o modernizacji i rozbudowie zakładów przechowujących owoce. Wielu mołdawskich sadowników uważa, iż rosyjskie embargo to skutek polityki władz w Kiszyniowie dążących do zbliżenia z UE. „Po co mamy iść w stronę Europy, skoro naszym rynkiem zbytu jest Rosja. Cała Europa walczy o rosyjski rynek, a my sami wkładamy sobie kij w szprychy. To znaczy nie my, tylko nasz rząd, bo nas nikt nie pyta” – twierdzi mieszkanka północnej Mołdawii. Według komentatorów, tego typu wypowiedzi powinny być dla władz w Kiszyniowie ostrzeżeniem przed listopadowymi wyborami w Mołdawii.

Krzysztof Renik, Kiszyniów, Polskie Radio/em//Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

…podoba mi się też świadomość Mołdawian co do kwestii odpowiedzialności za problemy gospodarcze obywateli. Politycy w całej Europie to banda hipokrytów z gębami wypchanymi frazesami, którzy nie dość że sprowadzili na swoich obywateli realne i konkretne kłopoty bytowe, to nic tym poświęceniem nie osiągnęli w sprawie kryzysu ukraińskiego… Rosja wygrywa na całej linii.

2. Portugalskie cięcia znów niekonstytucyjneFrancja – gospodarka w stagnacji

14.08.2014 (IAR) – Cięcia antykryzysowe w Portugalii po raz kolejny mogą zostać zakwestionowane. Dziś (14.08.) na temat oszczędnościowych posunięć wypowie się Trybunał Konstytucyjny w Lizbonie.

Sędziowie mają między innymi ogłosić, czy zgodne z ustawą zasadniczą są przyjęte przez parlament cięcia płac w budżetówce, wahające się od 3,5 do 10 procent. Mają dotyczyć osób zarabiających powyżej 1,5 tysięcy euro miesięcznie.

Zgodnie z zapewnieniami rządu ma to być posunięcie tymczasowe, trwające maksymalnie 4 lata, czyli do czasu uregulowania sytuacji finansowej państwa. Sędziowie także przyjrzeli się planom obniżenia państwowych emerytur powyżej tysiąca euro. To kolejna próba obciążenia emerytów, ponieważ wcześniejsza została uznana za niekonstytucyjną.

Kontrowersyjne oszczędności zaproponowane przez centroprawicowy rząd zostały przyjęte przez parlament, jednak prezydent Anibal Cavaco Silva odmówił ich podpisania dopóki na ich temat nie wypowie się Trybunał Konstytucyjny. Jeśli władze po raz kolejny dostaną od sędziów czerwoną kartkę, znów staną przed poważnym problemem. Restrykcyjne cięcia budżetowe są bowiem niezbędne dla obniżenia deficytu budżetowego do poziomu 4 procent wymaganego przez międzynarodowych wierzycieli Portugalii.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Adriana Bąkowska, Lizbona/dj

podobne: Portugalscy emeryci znów odczuli cięcia budżetowe.

14.08.2014 (IAR) – Francuska gospodarka od dwóch kwartałów jest w stanie stagnacji. Jak poinformował narodowy urząd statystyczny INSEE, wzrost gospodarczy w drugim kwartale wyniósł zero, tak jak w pierwszym kwartale.

Po ogłoszeniu tych danych minister finansów Michel Sapin zrewidował prognozę wzrostu gospodarczego na ten rok z jednego do pół procent. Deficyt budżetowy będzie natomiast wyższy niż zakładano i wyniesie 4, a nie 3.8 procent PKB.

Minister Sapin napisał w dzienniku „Le Monde”, że „wzrost załamał się w Europie i we Francji”. Wyraził jednak nadzieję, że w przyszłym roku wzrost gospodarczy we Francji przekroczy jeden procent. Analitycy obawiają się, że złe wyniki gospodarcze tego kraju zaszkodzą całej strefie euro.

IAR/franceinfo/Internet/Siekaj/nyg

podobne: Francuscy pracodawcy chcą reform. 47 proc. mieszkańców Francji korzysta z jakiejś formy zasiłków.

3. Ukraina: parlament o gazociągach

14.08.2014 (IAR) – Zagraniczne firmy będą mogły mieć udziały w ukraińskich gazociągach. Parlament w Kijowie uchwalił ustawę w tej sprawie.

Przewiduje ona, że udziały w gazociągach i podziemnych zbiornikach gazu będą mogły obejmować spółki joint-venture z udziałem kapitału z Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Ukraina utrzyma jednak 51 procent udziałów w tych spółkach.

IAR’Ukraińska Prawda”/Internet/Siekaj/nyg

podobne:  Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego.

źródło: stooq.pl

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Wojciech Jakóbik: Nowe sankcje uderzają w Rosnieft, omijają Gazprom. Rosja się nie obawia i zapowiada odwet, zaczynając od 1. VIII embargiem na polskie warzywa i owoce. Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego. Zachodni biznes w Rosji krytykuje sankcje.


1. Wojciech Jakóbik: Nowe sankcje uderzają w Rosnieft. Omijają Gazprom (fragment).

…Pomimo faktu, że niemiecki eksport do Rosji spadł w pierwszych czterech miesiącach 2014 roku o 14 procent, Niemcy zdecydowali się na ostre kroki wobec Rosji. Miało tu zapewne znaczenie silne oddziaływanie zestrzelenia samolotu cywilnego MH17 przez bojowników rosyjskich i presja społeczeństwa obywatelskiego na rządy europejskie. Mimo to, część analityków ostrzega, że sankcje uderzą w interesy firm z różnych sektorów jak francuski Renault czy austriacki bank Reiffeisen. Mogą zagrozić wzrostowi Produktu Krajowego Brutto w strefie euro. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzega przed efektem rozlewania się ewentualnej wojny gospodarczej w Europie na inne regiony świata.

Wcześniejsza tura zachodnich sankcji zablokowała Rosnieftowi dostęp do średnio- i długoterminowych pożyczek. Związała także ręce części banków rosyjskich, które finansowały projekty infrastrukturalne tej firmy oraz Novateku. W ten sposób zostało zagrożone finansowanie nowych przedsięwzięć Rosjan we Wschodniej Syberii, na czele z gazoportem Rosnieftu na Sachalinie oraz w zachodniej Rosji – gazoport Novateku Jamał LNG. Amerykański rząd nie zdecydował się póki co na zakaz współpracy Exxona z Rosnieftem, który może wydać Departament Skarbu. Tymczasem Rosnieft informuje, że „wraz z zachodnimi partnerami” pracuje nad działaniami na rzecz uchronienia spółki przed negatywnym wpływem sankcji zachodnich. Chodzi o norweski Statoil i amerykański Exxon Mobil, których władze opowiadają się za utrzymaniem normalnych relacji z rosyjskim sektorem energetycznym. Nowe sankcje zakazują eksportu technologii niezbędnych do wspólnych projektów firm zachodnich z Rosjanami w Arktyce i na Wschodniej Syberii. Zablokują zatem rozwój wydobycia ropy naftowej w tamtym obszarze, a tym samym plany Moskwy zmierzające do utrzymania jego poziomu, a razem z nim dochodów ze sprzedaży czarnego surowca. W ten sposób sankcje zachodnie uderzają w długoterminowe finansowanie budżetu Rosji. Rosjanie nie odczują ich dzisiaj ale jeśli nie zmienią kursu na Ukrainie, za kilka lat zacznie im brakować pieniędzy. Jak podaje Wirtualny Nowy Przemysł – nawet kilkumiesięczne sankcje, mogą spowodować, że za trzy lata wydobycie ropy w Rosji spadnie o co najmniej 26 mln ton w skali roku (około 5 proc.). Zaledwie w zeszłym tygodniu dyrektor Rosnieftu Igor Sieczyn odwiedził Murmańsk, gdzie ma powstać baza dla projektów arktycznych tej firmy na Morzu Karskim, gdzie będzie działał z Exxonem, Statoilem i włoskim Eni. Chodzi o potencjalne zagłębie łupkowej rewolucji w Rosji – pole ropy łupkowej Bażenow szacowane przez Wood Mackenzie na 2 bln baryłek ropy naftowej. Rosnieft szacuje, że mógłby stamtąd wydobyć do 22 mld baryłek. Na szelfie posiada 46 koncesji poszukiwawczo-wydobywczych. Tamtejsze zasoby są szacowane na 42 mld ton ekwiwalentu ropy naftowej. Na razie obawy o swoje interesy wprost wyartykułowało BP, które zanotowało w tym roku zyski głównie dzięki 20 procentom udziałów w Rosniefcie, które przyniosły prawie mld dolarów zysku w tym kwartale, dwa razy więcej niż w poprzednim. Pozycję firmy podkopią także problemy z projektami zagranicznymi w Zatoce Meksykańskiej i Wenezueli, którym również zagrażają sankcje.

Niezależny od polityki restrykcji wobec Rosji wyrok Stałego Sądu Arbitrażowego w Hadze narzucił na państwo rosyjskie odszkodowanie dla akcjonariuszy w wysokości 50 mld dolarów za nacjonalizację aktywów Jukosu w 2003 roku związaną z operacją Kremla przeciwko Michaiłowi Chodorkowskiemu, szefowi tej firmy. Rosja zamierza odwołać się od wyroku, pomimo faktu, że Haga uznała, że decyzja Moskwy o nacjonalizacji spółki Chodorkowskiego kosztowała akcjonariuszy 114 mld dolarów. Jeżeli Rosjanom nie uda się zmienić decyzji sądu ale nie zapłacą oni odszkodowania, zagrożone będą zagraniczne aktywa Rosnieftu, który przejął większość posiadłości Jukosu. BP przyznaje, że taki scenariusz jest możliwy. Jest to jednak wątek poboczny w stosunku do polityki sankcji zachodnich.

Chociaż wyniki kwartalne Rosnieftu są dobre, to za każdym razem, gdy Zachód wprowadzał nowe sankcje, akcje firmy na rosyjskich giełdach mocno traciły. Należy szacować, że takie koszty prezydent Rosji Władimir Putin wpisał w ryzyko związane z przeprowadzeniem operacji ukraińskiej, mającej na celu delegitymizację Kijowa i przeobrażenie Ukrainy w państwo upadłe. Czy jednak rosyjski przywódca jest gotowy na zablokowanie rozwoju swojego sektora węglowodorowego, który jest głównym źródłem dochodów Moskwy? Wiadomo już, że Gazprombank przygotowuje się na problemy w Europie. Jego przedstawiciele udali się do Korei, by szukać inwestorów. UE wprowadziło zakaz skupywania długu lub udziałów banków, w których Rosja posiada 50 procent lub więcej akcji, a więc także skarbnicy Gazpromu. Sankcje zostały wprowadzone na rok. Po sześciu miesiącach obowiązywania ma dojść do rewizji skutków ich wprowadzenia. Zachodni sojusznicy nie zdecydowali się na sankcje wobec spółki Aleksieja Millera – Gazpromu. Ciężar odpowiedzialności spadałby tutaj głównie na Europę, która jest zależna od importu rosyjskiego surowca, a jej zachodnia część zyskuje na współpracy z gazowym gigantem.

Ponadto, sankcje wobec Gazpromu wprowadzone teraz skomplikowałyby walkę Komisji Europejskiej o ustabilizowanie sytuacji w ukraińskim sektorze gazowym. Komisarz ds. energii UE Gunther Oettinger kursuje do Moskwy, aby skłonić Rosjan do powrotu do stołu negocjacji w formacie KE-Ukraina-Rosja, które zostały przerwane po wprowadzeniu przedpłat na dostawy gazu od Gazpromu nad Dniepr. W kwietniu 2014 roku Rosja podniosła cenę surowca dla Ukrainy z $268,5 do $485,5 za 1000 m3. 16 czerwca Gazprom wprowadził przedpłaty za dostawy. Ukraińcy nie mają pieniędzy na ich opłacenie, więc od tego czasu nie importują gazu z Rosji… 

…Tymczasem Sekretariat Wspólnoty Energetycznej do której należy Ukraina zalecił Kijowowi zbadanie zapisów kontraktu Naftogaz-Gazprom. Zdaniem Sekretariatu paragrafy dotyczące take or pay i zakazu reeksportu surowca mogą być niezgodne z zasadami Wspólnoty, która promuje unijne acquis communautaire dla energetyki w Unii Europejskiej oraz krajach stowarzyszonych z nią, jak Ukraina, Mołdawia czy kraje bałkańskie. Do 1 września Kijów ma przedstawić informacje na temat działań jakie zamierza podjąć w celu usunięcia niezgodności w umowie gazowej. W razie braku reakcji Sekretariat może ukarać Ukraińców. Kijów zgłasza zastrzeżenia także do umowy na tranzyt gazu. Chce ją dostosować do norm Wspólnoty Europejskiej AGSI+, które sama przyjęła w tym roku.

Kijów liczy na wyrok sądu arbitrażowego w Sztokholmie w sprawie ceny gazu od Gazpromu latem 2015 roku. Wstępne wyniki mają zostać ogłoszone zimą. Ukraińcy nie uznają algorytmu obliczania ceny gazu przez Rosjan. Ich zdaniem cena jest polityczna i nie ma związku z sytuacją na rynku gazu. Gazprom również skierował do Sztokholmu swoje skargi przeciwko Ukraińcom, którzy zalegają z zapłatą za odebrane dostawy gazu (szacowane dotąd na 5 mld dolarów) oraz nieodebrane a zakontraktowane w ramach klauzuli take or pay (nawet 11 mld dolarów). Ukraińcy domagają się zaś 6 mld dolarów „nadpłaty” za dostawy od 2010 roku do teraz. Sztokholm zdecydował, że skargi obu stron połączy w jedną sprawę. Są one ze sobą w naturalny sposób powiązane. Należy jednak oczekiwać, że Kijów nie uzyska tak daleko idącego wyroku sądu, jakiego mógłby oczekiwać w osobnym postępowaniu. Ukraina nadal jest dłużnikiem Gazpromu. Agencja Fitch utrzymała negatywną ocenę dla tej firmy w krótkim terminie ale długoterminowo przyznała mu ocenę AAA, co potwierdza, że Gazprom pozostanie kluczowym dostawcą gazu do Europy, bez względu na sytuację nad Dnieprem.

Tymczasem reforma sektora gazowego nad Dnieprem stanęła. Po podwyższeniu taryf dla przemysłu i gospodarstw domowych rząd Arsenija Jaceniuka nie przyjął niezbędnych ustaw regulujących funkcjonowanie sektora. Wprowadził możliwość ręcznego sterowania nim poprzez prawo do ogłoszenia gazowego „stanu wojennego” i na tym poprzestał. Cały program reform na Ukrainie jest zagrożony przez tarcia w koalicji Euromajdanu. Spór toczy się na linii Batkiwszczyna Jaceniuka i Swoboda (Narodowcy Oleha Tiahnyboka) versus obóz prezydencki Petra Poroszenki oraz UDAR Witalija Kliczki. Tymczasem bez parasola politycznego nie będzie możliwe zabezpieczenie pożądanych zmian w sektorze gazowym na czele z rozdziałem właścicielskim Naftogazu oraz nowych pożyczek z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i innych źródeł, które pierwotnie miały finansować reformy, a obecnie istnieje ryzyko, że zostaną wchłonięte przez budżet bez oczekiwanych skutków dla sektora. Szefowa MFW Christine Lagarde wystosowała już apel o przyspieszenie reform w ukraińskim sektorze gazowym. Ostrzegła ukraińskich polityków przed populizmem na potrzeby nowych wyborów parlamentarnych.

W tej trudnej sytuacji europejskie sankcje omijają Gazprom, aby umożliwić dalszą rozmowę z Rosjanami na temat Ukrainy. Do wiosny Kijowowi wystarczy własnych zapasów gazu a niedobory pokryje import z kierunku zachodniego. Potem musi dojść do porozumienia z Rosjanami. Ominięcie Gazpromu jest na rękę europejskiemu biznesowi, dużo bardziej zależnemu od tej firmy niż od Rosnieftu, w którego uderzyły sankcje. Długofalowo Rosjanie planują uniezależnić się od podobnych narzędzi wpływu Zachodu poprzez wspólną z krajami grupy BRICS inwestycję w Nowy Bank Rozwoju. W swoich celach ma on wpisane między innymi „zapewnienie płynności krajom członkowskim w wypadku kryzysu balansu płatności”.

Moskwa zapowiedziała wprowadzenie własnych sankcji ale tylko wobec państw europejskich, które ratyfikują opisywane ustalenia ambasadorów Unii Europejskiej. Prezydent Władimir Putin, w odpowiedzi na pokaz zachodniej współpracy mówi: Sprawdzam! Okazją do takiego testu będzie na przykład budowa gazociągu South Stream, którą wbrew Brukseli nadal wspiera część państw europejskich. Tutaj jednak „pierwszym wśród równych” będzie Państwo Środka, nie imperium Putina…

polecam lekturę całości tu:  konserwatywnie.wordpress.com …podobne: Ukraina: Wojna destabilizuje sytuację gospodarczą. Nowe sankcje USA i UE wobec Rosji

2. Rosja zastanawia się nad zachodnimi sankcjami.

30.07.2014 (IAR) – Rosyjscy politycy dość ostrożnie komentują nowe pakiety zachodnich sankcji. Przy tym rosyjskie służby nadzoru fitosanitarnego już przygotowują decyzje o ograniczeniach w handlu z krajami Unii Europejskiej. Natomiast analitycy finansowi ostrzegają przed dalszym pogarszaniem się stosunków Moskwy z Brukselą i Waszyngtonem.

Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin uznał amerykańskie sankcje za przejaw nieuczciwej konkurencji. W jego opinii, Waszyngton nakłada restrykcje na niektóre gałęzie rosyjskiej gospodarki, w tym na przemysł okrętowy ponieważ stanowi on zagrożenie dla „wrogów Rosji”.

Szefowie największych koncernów paliwowych, w tym Igor Sieczyn kierujący „Rosnieftem”, zapowiedzieli, że ich firmy są przygotowane na negatywne skutki zachodnich sankcji. Choć nikt w Rosji nie mówi tego wprost, to Moskwa może odpowiedzieć na unijne i amerykańskie restrykcje ograniczeniami importu produktów spożywczych. Chodzi miedzy innymi o unijne, w tym polskie owoce i warzywa oraz amerykańskie mięso. Deputowani Dumy Państwowej życzą sobie również zbadania, czy hamburgery sprzedawane w sieciach fast-foodów odpowiadają rosyjskim normom.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/K.P.

3. Rosyjskie MSZ: sankcje, to bezmyślność.

30.07.2014 (IAR) – „Atak pakietowy” – tak nazywa zachodnie sankcje „Kommiersant”. Rosyjski dziennik podkreśla, że Unia Europejska zdecydowała się na bardzo poważne działania wobec Rosji.

Gazeta ujawnia, że w Moskwie panuje nerwowe oczekiwanie na konkrety. „Kommiersant” twierdzi, że rosyjskie władze liczą na brak porozumienia wśród unijnych liderów, co do najbardziej dotkliwych sankcji. „Dzięki temu udałoby się znacznie złagodzić negatywne skutki” – stwierdza gazeta. Według dziennika – Moskwa liczy na wsparcie tych krajów Unii Europejskiej, które najbardziej mogą ucierpieć w wyniku restrykcji. -„Rozmowy z Rosją językiem sankcji, to bezmyślność” – tak skomentował decyzję Brukseli wiceminister spraw zagranicznych Grigorij Karasin.

Dyplomata cytowany przez „Kommiersanta” uznał, że dzięki zachodnim sankcjom Rosja pozbiera się i będzie miała efektywniejszą gospodarkę oraz pozbawione iluzji, zdrowe społeczeństwo. „Niezawisimaja Gazieta” – twierdzi, że -„Zachód jest gotowy stracić 90 miliardów dolarów, dla ukarania Moskwy”. Natomiast ekspert „Moskiewskiego Komsomolca” sugeruje, że zachodnie sankcje, to blef zastosowany, aby zyskać na czasie.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/łp

podobne: UE/USA – Rosja, wojna na sankcje. oraz: Rosja dostaje po kieszeni a Europa (wschodnia) rykoszetem.

4. Rosyjskie MSZ: Rosja poradzi sobie z sankcjami, a UE nie.

30.07.2014 (IAR) – Unijne sankcje wobec Rosji spowodują wzrost cen na europejskim rynku energetycznym. Takie oświadczenie opublikowało rosyjskie MSZ. Moskwa wyraża ubolewanie z powodu działań Unii Europejskiej i twierdzi, że są one sprowokowane przez USA.

Rosyjska dyplomacja zarzuca Unii Europejskiej brak samodzielności i przymykanie oczu na tragedię mieszkańców Donbasu. „Wstyd nam za Unię, która po długich poszukiwaniach wspólnego głosu przemówiła głosem Waszyngtonu” – można przeczytać w oświadczeniu rosyjskiego MSZ. Resort wyraża również zdziwienie, że Bruksela zdecydowała się ponosić straty dla osiągnięcia wątpliwych celów. Moskwa twierdzi, że unijne sankcje dotkną kraje Wspólnoty w stopniu nie mniejszym jak Rosję. „Z zapałem wprowadzając sankcje Unia Europejska na własne życzenie wprowadza bariery w tak kluczowej sferze jak energetyka. To nieprzemyślany i nieodpowiedzialny krok, który doprowadzi do wzrostu cen na europejskim rynku energetycznym” – głosi oświadczenie rosyjskiej dyplomacji.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

5. Rosja wprowadziła zakaz importu owoców i warzyw z Polski od 1 sierpnia.

Warszawa, 30.07.2014 (ISBnews) – Federalny Nadzór Weterynaryjny i Fitosanitarny (Rosselkhoznadzor) Rosji wprowadzi od 1 sierpnia zakaz importu owoców i warzyw z Polski, poinformował przedstawiciel służby prasowej Rosselkhoznadzoru Aleksiej Aleksiejenko.

„Podjęliśmy decyzję o wprowadzeniu ograniczeń dotyczących wwozu do Federacji Rosyjskiej wszystkich warzyw i owoców z Polski. Są one związane z wielokrotnymi naruszeniami certyfikacji” – powiedział Aleksiejenko, cytowany przez RIA Novosti.

Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński podał wczoraj, powołując się na bieżące statystyki celne Ministerstwa Finansów, że w I półr. br. odnotowaliśmy spadek eksportu w tym kierunku o ok. 7,7% r/r do ok. 5 mld USD. Eksport produkcji roślinnej zmniejszył się o 17,6%.

Polskie ministerstwo rolnictwa do tej pory nie dostało z Moskwy żadnej informacji w tej sprawie, jak podkreśla radio RMF FM.

Wczoraj minister rolnictwa Marek Sawicki ogłosił apel do dziennikarzy, w którym napisał, iż ma wrażenie, „że od kilku miesięcy media w Polsce ciągle nawołują Rosję do wprowadzenia embarga na polską żywność”.

Podkreślał, że na ponad 50 tysięcy przesyłek rocznie było tylko kilkanaście, co do których były jakieś uwagi. Od dwóch miesięcy nie ma żadnych zastrzeżeń. „Na taką skale eksportu jest to margines, który zdarza się w każdej wymianie towarowej. Handel odbywa się normalnie, nie ma zatem powodów do wywoływania paniki czy niepokoju wśród eksporterów. Apeluję o odpowiedzialne traktowanie całej sprawy” – napisał minister.

(ISBnews)

podobne: Smród podrzuconej przez UE świni unosi się nad Ukrainą i Polską. Racja stanu sprzedana za obce interesy a także: Rosja może zakazać importu z Polski owoców, warzyw i jagód i to: Rosja rozszerzy embargo na polską wołowinę, drób i wędliny.

6. Zachodni biznes w Rosji krytykuje sankcje.

30.07.2014 (IAR) – Zachodni biznes działający w Rosji krytykuje sankcje. Stowarzyszenie Europejskiego Biznesu z siedzibą w Moskwie w wydanym dziś oświadczeniu stwierdziło, że restrykcje wobec Rosji nie tylko uderzą w jej gospodarkę, ale także podetną wzrost w Unii Europejskiej i na Ukrainie. Stowarzyszenie dodało, że „głęboko żałuje” podjętej przez Unię Europejską decyzji.

Do stowarzyszenia należy kilkaset europejskich firm, wśród nich takie jak obecne również w Polsce francuski Danone czy niemiecki Axel Springer. Z polskich firm na liście udostępnionej na stronie stowarzyszenia jest między innymi Work Service.

IAR/aebrus.ru/łp

źródło: stooq.pl

podobne: Independent Trader: Ukraina – globalny aspekt finansowy

Paweł Kuczyński - Egzekucja ekonomiczna

Paweł Kuczyński – Egzekucja ekonomiczna

(NIE)Bezpieczeństwo energetyczne. W planach mniejsza zależność od dostaw surowca z Rosji. Steinmeier przeciwko wspólnym zakupom gazu.


28.05. Bruksela (PAP) – Gdyby tej zimy nastąpiły zakłócenia dostaw rosyjskiego gazu do UE przez Ukrainę, stanowiłoby to istotne wyzwanie zwłaszcza dla Bułgarii, Rumunii, Węgier i Grecji. W razie przerwania dostaw z Rosji zimą także Polska byłaby narażona na zakłócenia – podaje KE.

Komisja Europejska przeanalizowała stan bezpieczeństwa energetycznego UE w kontekście wydarzeń na Ukrainie. Prezydent Rosji Władimir Putin ostrzegał europejskich przywódców w kwietniu, że narastający dług Ukrainy za gaz może w ostateczności spowodować zakłócenia w tranzycie surowca do UE.

„Rozwój rynków i infrastruktury gazowej (interkonektory, zwrotny przepływ i magazyny) poprawiają odporność (na kryzysy), ale krótkotrwałe zakłócenia zimą dostaw tranzytem przez Ukrainę stwarzają istotne wyzwanie, zwłaszcza dla Bułgarii, Rumunii, Węgier i Grecji” – czytamy w opublikowanej w środę analizie. Dlatego KE ma zaproponować, by kraje UE przeprowadziły tzw. stress testy swoich systemów energetycznych w świetle ryzyka przerwania dostaw zimą, zwiększyły zapasy gazu, rozwinęły infrastrukturę kryzysową i zredukowały popyt na energię w bardzo krótkim terminie.

KE zaznaczyła, powołując się na przewidywania europejskiej sieci operatorów systemów przesyłowych gazu (ENTSO-G), że w razie przerwania wszystkich dostaw z Rosji zimą (od października do marca), dodatkowo także Polska, Czechy, Słowacja, Chorwacja i Słowenia, a także trzy kraje bałtyckie (Litwa, Łotwa i Estonia) są narażone na zakłócenia.

Mimo że zgodnie z unijnymi przepisami kraje UE powinny utrzymywać 30-dniowe zapasy gazu, to średnio w UE utrzymywane są rezerwy kilkunastodniowe.

KE wskazuje, że poza zapasami gazu i intekonektorami odporność systemów gazowych poprawiają też terminale LNG, elastyczność systemów przesyłowych i sposób zarządzania nimi. Komisja zaleca też dalsze inwestycje w „fizyczne rewersy”, czyli gazociągi pozwalające na zwrotny przepływ gazu.

Jak zauważono w raporcie, rosnąca zależność UE od importu gazu stanowi wyzwanie i zwiększa ryzyko dla bezpieczeństwa dostaw, które potencjalnie może być złagodzone poprzez transparentny i połączony rynek. „UE importuje ponad 60 proc. (konsumowanego) gazu, a jedna trzecia tego importu pochodzi z krajów spoza europejskiego obszaru gospodarczego. Kraje bałtyckie, Finlandia, Słowacja i Bułgaria są zależne od jednego dostawcy dla całego importu gazu. Czechy i Austria także mają bardzo skoncentrowane dostawy gazu z importu” – wskazuje KE.

„Elastyczność dostaw w krótkim terminie i dostępność alternatywnych zewnętrznych źródeł zależy od konkurencji na światowych rynkach, zwłaszcza na (rynku gazu skroplonego) LNG i od stopnia, w jakim takie źródła są już zarezerwowane przez długoterminowe kontrakty albo inne zobowiązania (np. umowy międzyrządowe). W UE długoterminowe kontrakty na gaz przesyłany gazociągami pokrywają ok. 17-30 proc. popytu, prawie całość (kontraktów długoterminowych pochodzi) z Rosji” – wskazuje KE. Rosja stosuje wieloletnie kontrakty, w których cenę gazu uzależnia od ceny ropy, co usztywnia rynek.

Jeśli chodzi o ropę, KE doszła do wniosku, że ryzyko zakłócenia dostaw jest łagodzone płynnym rynkiem globalnym i regulowanymi zapasami, ale napięta równowaga między popytem i podażą, koncentracja dostawców i duża zależność od importu „może prowadzić do szoków cenowych ze znaczącymi konsekwencjami gospodarczymi w razie zakłócenia dostaw”.

Unijne przepisy wymagają utrzymywania przez kraje UE minimum 90-dniowych zapasów ropy.

Odnosząc się do energii elektrycznej, analitycy Komisji podkreślili coraz bardziej zróżnicowany miks energetyczny i wysoką niezawodność systemu, zwrócili jednak uwagę na potrzebę bardziej zintegrowanej infrastruktury. Jeśli zaś chodzi o energię odnawialną zauważyli, że to własne, a więc najbardziej niezależne źródło z największą różnorodnością paliw, niemniej występują obawy co do zmiennej natury wiatru i energii słonecznej, co stanowi wyzwanie w zakresie niezawodności i wymaga dostosowania sieci elektroenergetycznej.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)

jzi/ mhr/ gma/

28.05. Bruksela (PAP) – W czasie kryzysu między Rosją i Ukrainą kwestia zmniejszenia zależności od dostaw energii przesunęła się wyżej na unijnej liście priorytetów – powiedział komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger. Zapowiedział stress testy i odniósł się do unii energetycznej.

W środę Komisja Europejska zaproponowała strategię wzmocnienia bezpieczeństwa dostaw energii do UE w kontekście wydarzeń na Ukrainie i ryzyka zakłóceń w dostawach rosyjskiego gazu przesyłanego do UE tranzytem przez terytorium Ukrainy.

„W czasie kryzysu pomiędzy Federacją Rosyjską i Ukrainą (…) kwestia energii i bezpieczeństwa dostaw energii jest na unijnej agendzie. Kwestia zależności od dostaw energii przesunęła się wyżej na agendzie i jest obawą wszystkich” – powiedział Oettinger.

„Europa jest największym importerem energii z krajów trzecich: 88 proc. naszej ropy, 66 proc. naszego gazu i 42 proc. naszych paliw stałych jest importowane do UE z krajów trzecich” – wymienił. UE płaci codziennie za import energii ok. 1 mld euro dziennie.

Komisarz zauważył, że od kilku lat UE stosuje politykę dywersyfikacji w sektorze gazu. Ocenił, że sytuacja UE jest lepsza niż w czasie kryzysu gazowego w 2006 r. i 2009 r., kiedy zostały przerwane dostawy rosyjskiego gazu przez terytorium Ukrainy. Choć największym dostawcą gazu do UE jest rosyjski Gazprom, UE ma też gaz z Norwegii i Algierii oraz gaz LNG transportowany statkami do terminali w Europie – wskazał Oettinger.

„Jednak mamy zróżnicowaną sytuację w UE, mamy cztery kraje, które nie importują gazu z Gazpromu: Irlandię, Wielką Brytanię, Portugalię i Hiszpanię; 18 krajów importuje gaz z Rosji, ale nie tylko (…) Sześć krajów w UE importuje 100 proc. gazu z Gazpromu: Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa, Bułgaria i Słowacja” – wymienił.

Na wrzesień zapowiedział propozycję dotyczącą efektywności energetycznej; jego zdaniem odpowiedni byłby wiążący cel w tym zakresie. Przed końcem roku KE ma też dokonać przeglądu przepisów o bezpieczeństwie dostaw energii; określają one m.in. 30-dniowy poziom zapasów gazu. Możliwa jest też nowa regulacja dotycząca wczesnego zaangażowania KE w negocjacje gazowych umów międzyrządowych.

KE proponuje też w swojej strategii ukończenie wewnętrznego rynku energii, dywersyfikację dostaw energii, wzmocnienie mechanizmu reagowania kryzysowego i solidarności w UE, zwiększenie produkcji własnej energii oraz „poprawę koordynacji krajowych polityk energetycznych i mówienie jednym głosem w zewnętrznej polityce energetycznej”.

Oettinger zapowiedział też, że w nadchodzących miesiącach KE chce – wraz z krajami UE i europejskim sektorem gazowym – przeprowadzić stress testy, czyli ocenić wytrzymałość krajowych systemów energetycznych na wypadek zakłóceń dostaw energii nadchodzącej zimy. „Chcemy sprawdzić zapasy gazu, jakie mamy w tej chwili, włącznie z tymi na Ukrainie (), chcemy spojrzeć na zwrotny przepływ gazu m.in. ze Słowacji na Ukrainę. Chcemy upewnić się, że terminale LNG mogą być rozwinięte w najbliższych miesiącach i latach” – wymienił komisarz.

Odnosząc się do sporu ukraińsko-rosyjskiego o zawyżoną cenę za gaz i zadłużenie Kijowa z tytułu dostaw gazu, powiedział, że strony mają odpowiedzieć na jego propozycję rozwiązania konfliktu do wieczora. Podkreślił, że oczekuje, że rosyjscy partnerzy zaproponują Ukrainie „uczciwe, uzasadnione rynkowe ceny, które mogą być podstawą negocjacji”. Powiedział, że KE ma pogląd na to, jaka byłaby to cena, ale jak zastrzegł, bez wstępnej, częściowej spłaty zadłużenia Ukraina będzie w trudnej sytuacji i „razem musimy uniknąć eskalacji działań dotyczących wymogów przedpłat (stawianych przez Rosję) czy braku dostaw lub dostaw tranzytem tylko do UE”.

Dodał, że okres letni musi być wykorzystany na zapełnienie przed zimą magazynów gazu w krajach UE i na Ukrainie.

Oettinger podał, że pięć z sześciu punktów zawartych w propozycji unii energetycznej premiera Donalda Tuska jest częścią „europeizacji polityki energetycznej” i prac KE. Jak dodał, szósty punkt, dotyczący utworzenia agencji zakupów gazu, „jest na razie wciąż analizowany”. „Analizujemy to pod kątem prawa konkurencji, przepisów rynku wewnętrznego i prawa własności” – wymienił. Zapowiedział kompleksową odpowiedź do szczytu UE pod koniec czerwca.

Zdaniem Oettingera najlepiej jednak, by optymalna rynkowa cena gazu była osiągnięta poprzez ukończenie budowy wewnętrznego rynku energii, wówczas taka agencja nie byłaby potrzebna. „Ukończenie wewnętrznego rynku i budowa gazowej infrastruktury, łączenie krajów członkowskich, terminali (LNG), gazociągów tak, że dostawy (gazu) mogą być rozsyłane po Unii, pozwoli uzyskać sprawiedliwą cenę, na której zależy premierowi Tuskowi” – podsumował Oettinger.

Komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski podkreślił, że w środowej propozycji KE „można wyraźnie wyczytać postulaty polskiej strony”. Jego zdaniem punktem, który wyraźnie nawiązuje do polskich propozycji jest punkt dotyczący mówienia jednym głosem na arenie międzynarodowej. „Zmierzanie do tego, aby to była gra zespołowa w obliczu przede wszystkim tych decydujących dostawców ze wschodu, z przywołaniem agencji Euratom, agencji wspólnych zakupów uranu dla UE” – powiedział Lewandowski.

Minister ds. europejskich Piotr Serafin powiedział w środę dziennikarzom, że z polskiej perspektywy komunikat Komisji to „zamknięcie ważnego etapu przekłuwania idei unii energetycznej w język praktycznych kroków, które powinny być podejmowane na poziomie europejskim”. „Od dzisiaj możemy już mówić nie tyle o propozycji polskiej, co komunikacie Komisji Europejskiej, o propozycji Komisji Europejskiej, która w dużym stopniu, myślę, że w ponad 90 proc., odzwierciedla to, co postulowała Polska przez ostatnie dwa miesiące” – powiedział.

Jak dodał, unia energetyczna jest projektem na lata. „Widzimy, w jaki sposób zmienił się klimat w Europie dla dyskusji o bezpieczeństwie energetycznym. Pewnie efekty polskiego pomysłu unii energetycznej są widoczne już dzisiaj. W najbliższych tygodniach i miesiącach powinny zostać podjęte prace przygotowujące Europę na ewentualny kryzys gazowy. Również do końca roku, tam gdzie są potrzebne zmiany prawa europejskiego, KE powinna zostać zachęcona do przedstawienia zmian prawnych” – powiedział.

Na początku kwietnia polski premier zaproponował sześć filarów europejskiej unii energetycznej. Wśród elementów projektu unii energetycznej Tusk wymieniał: wspólne negocjacje gazowe całej UE, inwestycje w infrastrukturę energetyczną, szczególnie gazową, lepsze wykorzystywanie własnych, europejskich źródeł energii (jak węgiel czy gaz łupkowy), wyraźne wzmocnienie mechanizmu solidarności na wypadek embarga na dostawy energii oraz „intensywne otwarcie na innych dostawców energii” niż Rosja i Gazprom.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)

jzi/ awi/ luo/ amac/ mow/

28.05. Berlin (PAP) – Szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier powiedział w środę w Berlinie, że polityka energetyczna jest polityką zagraniczną i bezpieczeństwa. Sytuacja na Ukrainie potwierdza tę ocenę, przyjmowaną dotąd przez wielu z niedowierzaniem – stwierdził minister.

Steinmeier podkreślił, że żaden kraj UE nie powinien być zależny od jednego eksportera energii. Europa musi zdywersyfikować źródła energii, budując sieć rurociągów i tworząc terminale gazu płynnego – wyjaśnił niemiecki polityk.

Steinmeier uczestniczył w konferencji dotyczącej bezpieczeństwa energetycznego, zorganizowanej przez redakcję „Frankfurter Allgemeine Zeitung” oraz Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa.

Unia energetyczna nie może jednak oznaczać powrotu do gospodarki państwowej i do tworzenia przez kraje kupujące gaz karteli – zastrzegł Steinmeier. „Im większa zależność poszczególnych krajów UE (od dostaw energii – PAP), tym większa jest wśród nich nerwowość” – powiedział szef niemieckiej dyplomacji cytowany przez agencję dpa.

Jego zdaniem w dziedzinie zaopatrzenia w energię niemożliwe są szybkie zmiany. „Do rewolucji dochodzi rzadko, szczególnie w polityce energetycznej” – zauważył. (PAP)

lep/ akl/ ro/

źródło: stooq.pl

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

podobne: Posłowie PE podzieleni ws. polskiej koncepcji unii energetycznej.

polecam również: Gazprom i CNPC podpisały kontrakt na dostawę gazu z Rosji do Chin.

oraz: Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji.

USA – gaz łupkowy a środowisko. Rosja – Gazociąg Południowy. Finlandia, Estonia – dwa nowe gazoporty nad Bałtykiem.


1. Pensylwania: brak długofalowych skutków wydobywania gazu z łupków

25.05. Warszawa (PAP) – Wyniki wieloletnich badań dowodzą, że intensywne wydobycie gazu z łupków nie ma mierzalnych negatywnych skutków na środowisko oraz bezpieczeństwo i zdrowie ludzi – powiedział PAP Scott R. Perry – wiceszef departamentu ochrony środowiska stanu Pensylwania.

Leżąca na północnym wschodzie USA Pennsylvania jest od kilku lat areną niezwykle intensywnego wydobycia gazu z łupków Marcellus Shale. Ta leżąca w czterech stanach formacja jest uważana za największy basen gazu niekonwencjonalnego w całych Stanach Zjednoczonych. Produkcja surowca z Marcellus Shale szybko rośnie, ale i tak ocenia się, że formacja zawiera jeszcze 2,5 bln m sześc. gazu.

Wiercenia za gazem z łupków zaczęły się w Pennsylvanii pod koniec 2004 r., ale tak na prawdę nabrały tempa w 2009 r., do dziś w stanie wykonano prawie 7 tys. 900 odwiertów i szczelinowań – powiedział Perry, który kieruje biurem ds. wydobycia ropy i gazu w stanowym departamencie ochrony środowiska. Ocenił też, że można jeszcze wywiercić „dziesiątki tysięcy” kolejnych otworów. Przypomniał, że ropę i gaz wydobywa się w Pennsylvanni od 1859 r., więc zgromadzono bardzo wiele danych na temat działalności wydobywczej i jej potencjalnych skutków.

„Nasze badania obejmujące jakość wody i powietrza wykazały brak długoterminowego wpływu wydobycia gazu i ropy na środowisko” – podkreślił Perry. „Co więcej, wydobycie gazu z łupków znacząco poprawiło jakość powietrza w stanie, spadła emisja CO2, pyłów, tlenków azotu i innych szkodliwych związków, w tym ozonu. To jest związane z przestawianiem się sektora energetycznego z węgla i ropy na gaz. To znacząca korzyść” – ocenił.

Perry dodał, że działalność wydobywcza ma jednak wpływ na środowisko, ale tymi ryzykami można skutecznie zarządzać. „To nie są w ogóle problemy środowiskowe, tylko techniczne, inżynierskie. Zadaniem każdej służby ochrony środowiska jest zidentyfikować potencjalne zagrożenia i stworzyć takie regulacje, żeby ich albo uniknąć w ogóle albo złagodzić, by nie kumulowały się w czasie” – powiedział.

Zdaniem Perry’ego, postęp w technologii wierceń i szczelinowania, obserwowany w ostatnich latach jest bardzo duży, a dodatkowo władze – korzystając z doświadczeń – cały czas ulepszają regulacje.

„Ulepszyliśmy przede wszystkim przepisy dotyczące szczelności odwiertów, techniki cementowania otworów, tak aby odwiert był bardziej wytrzymały. Radykalnie zwiększyliśmy, praktycznie trzykrotnie, liczbę inspektorów, czyli naszą obecność na miejscu prac. Zaczęliśmy wymagać od operatorów planów działań awaryjnych, które muszą opracować i co więcej – przedstawić – miejscowym służbom ratowniczym. Tam musi być jasno napisane, co kto ma robić, jeżeli coś pójdzie źle” – wyjaśnił Perry.

Wicesekretarz zauważył, że badania różnego rodzaju emisji do atmosfery z miejsc prac wiertniczych niczego nie wykazały. „Emisja jest na tyle niska, że nie byliśmy w stanie odróżnić próbek pobranych po stronie zawietrznej i nawietrznej” – podkreślił.

Perry wskazał też na pewną sprzyjającą okoliczność – wydobywany w Pensylwanii gaz nie zawiera trującego siarkowodoru. „Mieliśmy do czynienia z awarią, gdy z otworu w sposób niekontrolowany wydobywał się gaz i badania powietrza też nic nie wykazały. Gdyby gaz zawierał siarkowodór, plany awaryjne musiałyby być inne i reakcja na wypływ gazu też byłaby całkiem inna” – zaznaczył.

Ostatnim obszarem, nad którym pracuje stanowa służba ochrony środowiska jest zarządzanie i udostępnianie informacją i doświadczeń z wydobycia. „Chcemy udostępnić w usystematyzowanej formie wszystkie informacje jakie dotychczas zebraliśmy” – powiedział Perry, dodając, że wymaga to olbrzymiego nakładu pracy. Jednak wszyscy przecież mają prawo dostępu do tych danych – dodał.

„To w ogóle najważniejsza sprawa, nawet nie po to, żeby być przejrzystym dla opinii publicznej, ale również dla naszego sprawnego działania, żeby najbardziej efektywnie wykonywać nasze zadania jako służby ochrony środowiska” – ocenił wicesekretarz.

Gaz z łupków wydobywa się metodą szczelinowania hydraulicznego, polegającą na wtłoczeniu do otworu płynu pod bardzo wysokim ciśnieniem. Płyn kruszy skałę na poziomym odcinku odwiertu i uwalnia gaz. Metoda ma licznych przeciwników, którzy twierdzą m.in., że płyn do szczelinowania może zatruć zasoby wody pitnej, a gaz ucieka przez nieszczelny otwór, potęgując efekt cieplarniany. Szczelinowanie w kilku miejscach USA zostało zakazane przez lokalne władze. Domniemanym negatywnym skutkom wydobycia gazu niekonwencjonalnego poświęcony był głośny film „Gasland”.(PAP)

wkr/ drag/                      …źródło: stooq.pl

podobne: Szczelinowanie hydrauliczne nie takie straszne jak je malują, polecam również: Instytucje UE mogą utrudnić poszukiwania gazu łupkowego.

2. Putin: możemy zmienić trasę Gazociągu Południowego

24.05.2014 (IAR) – Rosja może zmienić trasę budowy Gazociągu Południowego. Zapowiedział to w trakcie Petersburskiego Forum Gospodarczego prezydent Władimir Putin. Gospodarz Kremla stwierdził, że będzie to odpowiedź jego kraju na kolejne nieprzyjazne ruchy ze strony państw Unii Europejskiej.

W opinii Władimira Putina – Unia Europejska wciąż stwarza jakieś problemy, w związku z budową gazociągu biegnącego po dnie Morza Czarnego. –„Ciągle wkładają nam kije w szprychy więc rozważymy inne wariant” – dodał prezydent Rosji. W opinii Putina, Bruksela działa na szkodę własnych interesów, ponieważ w przypadku zmiany rosyjskich planów Gazociąg Południowy zostanie wybudowany na terytoriach państw niewchodzących w skład Unii Europejskiej. -„Bruksela dostanie więc jeszcze jeden kraj tranzytowy” – dodał gospodarz Kremla. W ten sposób Władimir Putin odniósł się do niestabilnej sytuacji z dostawami gazu, przez terytorium Ukrainy.

Prezydent Rosji skomentował też zapowiedzi nałożenia na Moskwę kolejnych europejskich i amerykańskich sankcji. W jego opinii we współczesnym świecie nie ma możliwości izolowania, na światowych rynkach takiego kraju jak Rosja. Zauważył przy tym, że z powodu sankcji ucierpi każda ze stron konfliktu.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/magos       źródło: stooq.pl

podobne: UE zaostrza stanowisko w sprawie South Streamu

3. Finlandia, Estonia: dwa nowe gazoporty nad Bałtykiem

24.05.2014 (IAR) – Nad Bałtykiem powstaną nowe terminale do przeładunku płynnego gazu ziemnego – LNG. Jak doniosły fińskie media powołując się na informacje Ministerstwa Gospodarki nowe gazoporty zostaną zbudowane nad Zatoką Fińską. Po stronie estońskiej w miejscowości Paldiski a w Finlandii w Inga (czyt. Ingo) ok 50 km na południowy zachod od Helsinek.

Gazoporty będzie łączyć podmorski Balticconnector czyli rurociąg długości 75 km, którym będzie można transportować w dowolną stronę 2 mld metrów sześciennych gazu roczne. W ten sposób powstanie kompleks gazowy zabezpieczający potrzeby Estonii na błękitne paliwo i zwiększający możliwości importowe Finlandii. Koszty budowy gazociągu oblicza się na 110 mln euro a obu terminali, mimo że estoński będzie mniejszy, po 500 mln euro. Finansowanie inwestycji zapewnią wkłady firm paliwowych, estońskiej Alexela i fińskiej Gasum, fundusze państwowe oraz pomoc unijna.

Dzisiejszy komunikat fiński świadczy, że zakończył sie długotrwały spór pomiędzy Helsinkami i Tallinem, na którym brzegu ma powstać nowy gazoport. Rozwiązaniem kompromisowym okazała się zgoda na jego podział i budowę bo obu stronach Zatoki Fińskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/Michał Haykowski, Sztokholm/moc  

źródło: stooq.pl

podobne: Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu. Szczęśniak o unii energii i rosyjskim kurku. Gazociąg Nabucco

Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu. Szczęśniak o unii energii i rosyjskim kurku. Gazociąg Nabucco


08.05.2014 (IAR) – Spółka Litewski Gaz (Lietuvos dujos) porozumiała się z rosyjskim Gazpromem w sprawie zmniejszenia ceny gazu ziemnego. Rząd w Wilnie w oficjalnym komunikacie informuje, że umowa jest długoterminowa i będzie obowiązywać do końca 2015 roku.

Na razie nie wiadomo, o ile konkretnie zmniejszy się cena. Według nieoficjalnych żródeł, będzie o 24 procent niższa niż obecnie. W marcu Litwa za 1000 metrów sześciennych gazu płaciła 370 dolarów.

Litwa od kilku lat domagała się od Gazpromu obniżki cen gazu, za który płaciła znacznie więcej niż Łotwa i Estonia. Analitycy przypuszczają, że niższe ceny gazu z Rosji udało jej się wynegocjować dzięki planom dywersyfikacji źródeł dostawców gazu.

Obecnie Litwa buduje terminal gazu skroplonego, w którym odbywać się będzie zamiana skroplonego gazu LNG na postać gazową. Projekt jest finansowany ze środków Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Terminal ma zacząć funkcjonować jeszcze w tym roku.

/IAR/ Renata Widtmann, Wilno/em/                                …źródło: stooq.pl

podobne: Wicepremier Rosji zapowiada zawarcie kontraktu gazowego z Chinami.

polecam również: Dzięki POPISowi Polska od dekady przepłaca za gaz dostarczany przez Gazprom!

O unii energii: Wspólne zakupy są niemożliwe

Do­nald Tusk stara się na­mó­wić Unię Eu­ro­pej­ską na wspól­ne za­ku­py gazu. Jed­nak zda­niem eks­per­ta rynku ener­ge­tycz­ne­go, An­drze­ja Szczę­śnia­ka, część państw, która ma dobre sto­sun­ki z Rosją, nigdy nie zgo­dzą się na plan pre­mie­ra.

An­drzej Szczę­śniak eks­pert rynku ener­ge­tycz­ne­go:

Wspól­ne za­ku­py są nie­moż­li­we. Te pań­stwa, które mają w miarę dobre kon­tak­ty z Rosją, na to się nie zgo­dzą. W szcze­gól­no­ści Niem­cy, bo uwa­ża­ją dobre re­la­cje z Ro­sja­na­mi za swoją prze­wa­gę kon­ku­ren­cyj­ną. Ten ele­ment unii ener­ge­tycz­nej od po­cząt­ku był nie­re­al­ny, ale teraz, po roz­mo­wach An­ge­li Mer­kel z Ba­rac­kiem Obamą, widać to już bar­dzo wy­raź­nie.

Po­nad­to stwo­rze­nie ta­kie­go mo­no­po­lu za­ku­po­we­go, jaki po­stu­lu­je się w kon­cep­cji unii ener­ge­tycz­nej, by­ło­by wbrew za­sa­dom wol­ne­go rynku, które wciąż obo­wią­zu­ją w UE. Część po­zo­sta­łych po­stu­lo­wa­nych roz­wią­zań już funk­cjo­nu­je. Tak jest choć­by z roz­po­rzą­dze­niem SOS z 2010 r., które mówi o bu­do­wie ga­zo­cią­gów gwa­ran­tu­ją­cych bez­pie­czeń­stwo do­staw su­row­ca w razie na­głe­go wy­stą­pie­nia bra­ków tego pa­li­wa.

Je­dy­na rzecz, na jaką zgo­dzą się unij­ne kraje, to two­rze­nie wspól­ne­go rynku gazu, przed czym zresz­tą Pol­ska sku­tecz­nie do­tych­czas się bro­ni­ła w oba­wie o kon­dy­cję PGNiG, które ta­kie­go uwol­nie­nia mo­gło­by nie prze­trwać.

źródło: szczesniak.pl (autor pisze też o możliwości zakręcenia kurka z gazem przez Rosję)

podobne: Rosja straci na podwyżce cen gazu dla Ukrainy ale zwiększa eksport do Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Projekt gazociągu Nabucco może powrócić

08.05.2014 (IAR) – Władze w Baku chcą dalszego rozszerzania współpracy energetycznej z Europą. Ministerstwo Energetyki Azerbejdżanu zapewnia, że projekt gazociągu Nabucco do Europy Centralnej może być w przyszłości zrealizowany.

Azerbejdżan jest szczególnie aktywny na arenie międzynarodowej – przewodniczy w tym półroczu Komitetowi Ministrów Rady Europy.

Azerska ropa i gaz będą odgrywać coraz ważniejszą rolę w dostarczaniu energii dla Europy. Zdaniem wiceministra energetyki Azerbejżanu Natiga Abbasowa, ostatnio dokonany wybór przesyłania gazu ze złoża Shah Deniz II w kierunku Włoch i budowa gazociągu Trans-Adriatyckiego nie przekreśla planów budowy gazociągu Nabucco do Europy Centralnej. Według Abbasowa, nic nie stoi na przeszkodzie, aby projekt ten był kontynuowany i połączył także złoża gazu w Turkmenistanie.

Podobnie uważa wiceprzewodniczący azerbejdżańskiego koncernu naftowego SOCAR Vitaliy Baylarbayov. Jego zdaniem, obecnie sprawą kluczową jest, by gaz dotarł do Włoch, skąd może popłynąć dalej. Następnym etapem – jak twierdzi – może być Nabucco. Baylarbayov zapewnia, że jego firma jest też w pełni przygotowana do przedłużenia naftowego rurociągu Odessa-Brody w kierunku Płocka i Gdańska. Wyraził zdziwienie, że Polska mimo unijnych dotacji nie podjęła realizacji projektu.

Azerbejdżan produkuje rocznie 37 milionów ton ropy i blisko 28 miliardów metrów sześciennych gazu. Rezerwy gazu oceniane są na 2,6 biliona m3.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Andrzej Geber/Strasburg/em/  źródło: stooq.pl

podobne: Francuski koncern GDF Suez przystąpił do projektu gazociągu Nabucco

Gazociag Jamal2 zablokuje konkurentów Gazpromu

Gazociag Jamal2 zablokuje konkurentów Gazpromu

Gaz łupkowy pomoże UE uniezależnić się od Rosji. UE zaostrza stanowisko w sprawie South Streamu


06.05. Londyn (PAP) – Przyspieszenie prac nad rozpoczęciem wydobycia gazu łupkowego pomogłoby krajom członkowskim Unii Europejskiej uniezależnić się od dostaw tego surowca z Rosji – powiedział brytyjski wiceminister ds. energii Michael Fallon cytowany przez agencję Reuters.

„Jest cały szereg krajów w Europie uzależnionych od dostaw gazu z Rosji. Musimy starać się zmniejszyć stopień tego uzależnienia, poprawić wzajemne połączenia systemów przesyłowych oraz wspierać bardziej zróżnicowane źródła dostaw gazu i szerzej wspierać lokalne źródła energii, w tym przede wszystkim gaz łupkowy” – powiedział Fallon agencji Reuters.

Wiceminister ds. energii stwierdził, że w ciągu pięciu najbliższych lat Wielka Brytania powinna przejść do komercyjnej produkcji gazu łupkowego. Dodał przy tym, że coraz więcej znaczących graczy wyraża zainteresowanie inwestowaniem w brytyjskie złoża łupkowe. Wymienił w tym gronie spółki takie, jak Total, Centrica czy GDF Suez. Firmy te już zaangażowały się w poszukiwania gazu łupkowego poprzez zakup udziałów w koncesjach.

W tym roku rząd brytyjski przeprowadzi także rundę licencyjną na koncesje lądowe, które obejmować będą także złoża niekonwencjonalne. Dotąd bowiem liczba wykonanych odwiertów poszukiwawczych nie przekroczyła dziesięciu, a szczelinowanie hydrauliczne wykonano tylko raz i to już trzy lata temu. Towarzyszące mu wstrząsy sejsmiczne doprowadziły do półtorarocznego moratorium na szczelinowanie hydrauliczne, które zniesione zostało w grudniu 2012 roku.

Rząd postanowił jednak zaostrzyć wymogi dotyczące poszukiwań gazu łupkowego z wykorzystaniem kontrowersyjnej technologii. Konieczne jest m.in. ubieganie się o każdorazowe pozwolenie na wykonanie szczelinowania, co z kolei wymaga przeprowadzania konsultacji społecznych. Oprócz tego spółki muszą na bieżąco monitorować aktywność sejsmiczną podczas wykonywania odwiertów, by móc w każdej chwili przerwać wiercenia.

W efekcie tych zmian żadna ze spółek nie zdecydował się dotychczas na wykonanie szczelinowania hydraulicznego. Na drugą połowę roku takie próby zapowiada spółka Cuadrilla Resources. W tej chwili prowadzi ona konsultacje z mieszkańcami trzech lokalizacji, gdzie planuje szukać gazu przy wykorzystaniu szczelinowania.

Wielka Brytania nie odczuwa znacząco bezpośrednio wpływu kryzysu ukraińskiego na swoją energetykę. Tylko około 1 proc. gazu trafiającego na brytyjski rynek pochodzi bowiem z Rosji. Niepokój towarzyszący konfliktowi przekłada się jednak na niestabilność rynkową, co wpływa negatywnie na ceny ropy, od których często uzależnione są także ceny w kontraktach na dostawy gazu. (PAP)

mas/ mhr/                               źródło: stooq.pl

podobne: Cameron: Gaz łupkowy pomoże uniezależnić UE od rosyjskiego gazu.

polecam również: Rosja straci na podwyżce cen gazu dla Ukrainy ale zwiększa eksport do Niemiec i Wielkiej Brytanii. oraz: Wlk. Brytania rewiduje umowę energetyczną z Rosją.

06.05. Bruksela (PAP) – Negocjacje KE z Rosją ws. gazociągu South Stream nie idą tak intensywnie i szybko, jak miałoby to miejsce, gdyby ogólna sytuacja polityczna była inna – przyznała we wtorek rzeczniczka unijnego komisarza UE ds. energii Guenthera Oettingera, Sabine Berger.

Oettinger przyznał w wywiadzie dla wtorkowego „Financial Timesa”, że z powodu agresywnej polityki Rosji wobec Ukrainy Unia Europejska zaostrza stanowisko w sprawie gazociągu South Stream.

„Oczywiście musimy wziąć pod uwagę ogólną polityczną sytuację, to jest to, do czego nawiązał komisarz w wywiadzie” – powiedziała we wtorek polskim dziennikarzom Berger. „Nasze stanowisko w sprawie South Streamu jest całkiem jasne, South Stream nie jest dla nas priorytetem, bo naszym priorytetem jest sięgać po nowych dostawców. Z tego względu rozwijany jest południowy korytarz (dostaw gazu), ponieważ pozwoli on otrzymywać gaz z Azerbejdżanu od końca 2019 roku” – dodała.

Podkreśliła, że rolą Komisji Europejskiej jest zapewnienie, by unijne prawo było respektowane (chodzi o niezgodne z prawem UE, zdaniem KE, zapisy umów międzyrządowych z Rosją ws. budowy South Streamu). „Nie blokujemy South Streamu, wciąż jest prowadzona techniczna wymiana (z Rosją) na poziomie grupy roboczej” – zapewniła, ale jak zauważyła, obecnie nie są prowadzone polityczne negocjacje z Rosją w tej sprawie, „ponieważ oczywiście musimy brać pod uwagę ogólną polityczną sytuację”.

Umowy międzyrządowe dotyczące gazociągu South Stream podpisało z Rosją sześć krajów Unii: Bułgaria, Węgry, Słowenia, Grecja, Chorwacja i Austria. W grudniu ub.r. Komisja zaleciła renegocjację tych porozumień, bo są one sprzeczne z trzecim pakietem energetycznym UE. Umowy te – w opinii KE – dają nadmierne prawa Gazpromowi, jak np. zarządzanie gazociągiem, wyłączny do niego dostęp, ustalanie taryf przesyłowych. Do rozmów z rosyjskim rządem ws. zmiany umów w imieniu tych sześciu krajów UE została upoważniona KE.

Budowa gazociągu South Stream, który ma przebiegać po dnie Morza Czarnego i dostarczać gaz do Europy Środkowej i Południowej, ma się rozpocząć w czerwcu. Rosja nie chce, by wobec tego gazociągu (a także innych gazociągów) stosowany był liberalizujący unijny rynek trzeci pakiet energetyczny. Zakłada on oddzielenie sprzedaży gazu od przesyłu, uzgadnianie taryf przesyłowych przez niezależnego operatora oraz zapewnienie dostępu większej liczbie dostawców do infrastruktury przesyłowej.

Na mocy tych przepisów Gazprom musiałby zapewnić innym dostawcom dostęp do South Streamu, a jego własne dostawy przez ten rurociąg mogłyby zostać ograniczone nawet do 50 proc. Jednak w określonych okolicznościach trzeci pakiet przewiduje możliwość wyjątków od pewnych wymogów; takie specjalne traktowanie przyznano czasowo Opalowi, lądowej odnodze Gazociągu Północnego, przebiegającego z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.

„Ostatnio w związku z wydarzeniami na Ukrainie jesteśmy ostrożniejsi, jeśli chodzi o rosyjskie rurociągi, niż jeszcze rok temu. Ostatnio robienie wyjątków nie jest na mojej liście priorytetów, jeśli chodzi o Gazprom” – powiedział we wtorkowym wywiadzie dla „FT” Oettinger.

Berger podkreśliła, że Gazprom nie zwrócił się dotąd o zastosowanie wyjątku wobec South Streamu, ale – jak przyznała, powołując się na wypowiedź Oettingera – w tym momencie nie jest to priorytetem komisarza.

Ponadto poinformowała, że do połowy lipca został ponownie przedłużony termin wydania decyzji, w efekcie której Gazpromowi mogłaby przypaść pełna przepustowości gazociągu Opal.

„Komisja (Europejska) uzgodniła z niemiecką federalną agencją ds. sieci przesyłowych (Bundesnetzagentur – BNetzA) ponowne przedłużenie terminu wydania decyzji w sprawie Opalu. Powodem tego przedłużenia jest fakt, że aspekty techniczne wymagają dalszej uwagi” – powiedziała Berger. Zaznaczyła, że trudno wskazać dokładny termin decyzji przed szczegółowym przeanalizowaniem sytuacji.

W ubiegłym tygodniu Rosja złożyła skargę do Światowej Organizacji Handlu na UE w związku z trzecim pakietem energetycznym.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)                                            …źródło: stooq.pl

jzi/ je/ gma/

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

podobne: Energetyczne szachy: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności.

oraz: Powstanie grupa robocza UE – Rosja ds. South Streamu

polecam również: KE będzie negocjować z Rosją w sprawie South Streamu. Rura ominie Ukrainę.