Kropla amerykańskiego LNG w morzu potrzeb bezpieczeństwa Polski czyli… ile i kogo kosztuje propaganda o „niezależności energetycznej od Rosji”?


„…Oczywiście od przybytku głowa nie boli i gaz dla Polski z dwóch źródeł lepszy jest niż z jednego, a z trzech lepszy niż z dwóch. Port gazowy w Świnoujściu jest istotny niekoniecznie tym że pozwoli uniezależnić się od Gazpromu ile przede wszystkim tym że wymusi na negocjatorach nowego kontraktu z Rosjanami lepsze warunki. Dotychczasowy kontrakt jest podobno skrajnie dla Polski niekorzystny bo płacone ceny należą do najwyższych na świecie. Tak być może, nie sprawdzaliśmy. Jednak media huczące o „niezależności energetycznej od Rosji” nie huczą jakoś o tym jak to Gazprom wykorzystywał swój monopol zmuszając polskich negocjatorów pod groźbą pistoletu do podpisania niekorzystnej umowy. Ani też organa kontrolne nie pogoniły nigdy niefortunnych negocjatorów i nie badały czy czasem nie okazano im nadmiernej wdzięczności w jakiś sposób.

Jaką zatem gwarancję mamy że coś się zmieniło i że amerykański gaz, wolny od podtekstu politycznego, tym razem wynegocjowano układem dla Polski korzystnym? „W Sieci” żadnych gwarancji nie potrzebuje bo samo wie najlepiej. Po raz pierwszy amerykański gaz zaczął być konkurencyjny – pieje z zadowoleniem, nie podając jednak dla pewności źródeł. Dalsza lektura ujawnia że jedynym źródłem jest chyba tylko fobia antyrosyjska duetu Karnowski & Karnowski, bo artykuł sam stwierdza że cyt. spółka [Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo – przyp. cynik9] nie ujawniła wtedy i – jak zapowiedziała – nie ujawni ceny, jaką zapłaciła za amerykański gaz. Jej przedstawiciele zapewniali jedynie, że jest ona korzystna. Również wicepremier, minister finansów Mateusz Morawiecki ocenił, że gaz ze Stanów Zjednoczonych jest wynegocjowany po bardzo dobrych cenach.

No więc znowu mamy rządowe dzięcioły rozsiewające propagandę o „bardzo dobrych” cenach, tak dobrych że dla dobra ogółu lepiej ich plebsowi nie ujawniać. Nie chce nam się szukać wypowiedzi wicepremiera Pawlaka z okresu kiedy to on dzielnie negocjował umowę z Gazpromem ale chętnie się założymy że też mówił o dobrych cenach, może nawet o bardzo dobrych. Co więc od tego czasu się zmieniło? Hmm, zmieniły się dwie rzeczy. Raz, zmienił się przede wszystkim hegemon i zakres swobody jaki pozostawia wasalom. Dwa, za Pawlaka nikt przynajmniej nie bredził bez żadnych podstaw o „konkurencyjności” rosyjskiego gazu.

Niestety, szansa jest dobra że „pierwszy amerykański statek z LNG” nie jest niczym więcej niż propagandową ściemą jednostkowej transakcji do której „traderzy w londyńskim biurze wychwycili możliwość i do niej doprowadzili”. Wiemy więc przynajmniej na jakiej podstawie gaz znalazł się w Świnoujściu. Nie mamy oczywiście nic ani przeciwko temu ani nawet przeciwko całej flotylli amerykańskich statków dostarczających do Świnoujścia regularnie amerykański gaz przez cały rok. Pod jednym wszakże warunkiem – że gaz będzie tańszy od rosyjskiego. Wymaga to jednak nie „traderów w Londynie” – co zakrawa na kpinę – ale poważnych międzyrządowych negocjacji i negocjatorów mających na względzie w pierwszym rzędzie dobro swojego kraju.

Problem z tym jest taki że wg naszej ograniczonej wiedzy tańszy gaz z USA do Polski jest ekonomicznie mało prawdopodobny. Oczywiście czasowo, dla propagandowego efektu, ktoś może kogoś podpłacić, na przykład “traderów w Londynie”, i przywieźć ładunek gazu za pół darmo, o reszcie kosztów wygodnie zapominając. „Pierwszy amerykański statek LNG ” w Świnoujściu może w tym kontekście pełnić ważną rolę miotły pod drzwiami zbliżających się negocjacji z Gazpromem nt nowego układu.

To jest, o ile przynajmniej nikt nie weźmie na poważnie rzekomej “konkurencyjności”. Faktem jest bowiem że gaz płynący z odkręconego kurka na gazpromowej rurze w normalnych warunkach powinien być w Polsce sporo tańszy niż gaz z dalekiej Ameryki, naprzód pracowicie skraplany($), potem przewożony przez pół świata($) i na koniec rozprężany. Nie wątpimy także że po wyciśnięciu z Gazpromu świetnej, długoterminowej umowy dla Polski w 2018 negocjatorzy polscy nie omieszkają wynegocjować podobnie korzystnego dla kraju układu z hegemonem amerykańskim. W razie czego także przy pomocy innej miotły pod drzwiami, w charakterze której chętnie wystąpi tym razem Gazprom…” (cynik9 – Negocjowanie taniego gazu)

podobne: Bezpieczeństwo energetyczne: raport NIK w sprawie gazoportu ujawnia bałagan, bomba górnicza i gazowa (PGNiG traci polski rynek) oraz: Geopolityczne następstwa rewolucji łupkowej w USA. Gaz łupkowy w Polsce jest ale trzeba być cierpliwym. Australijczycy zwiększają szacunki dla złoża węgla w Polsce. Gaz z węgla o połowę tańszy od rosyjskiego?  i to: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie a także: Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji. polecam również: Dostawy gazu do Polski zgodne umową i z zapotrzebowaniem. 45% „braki” wynikały z prawa Gazpromu do odmowy realizacji zwiększonego zapotrzebowania. Komu zależało na wywołaniu histerii? oraz: Raport KE: średnia cena gazu w UE kilkukrotnie wyższa niż w USA i jeszcze: Dzięki POPISowi Polska od dekady przepłaca za gaz dostarczany przez Gazprom! Nowa umowa gazowa – sukces czy porażka?

W ogóle ta cała polityka (w zasadzie propaganda) orientowania się na USA jakoby alternatywy wobec Rosji jest bardzo dyskusyjna i cienkimi nićmi szyta zważywszy np. na tego rodzaju informacje:

„…Jak donosi USA Today, kandydat prezydenta Trumpa na nowego szefa Federalnego Biura Śledczego (FBI) może mieć związki z rosyjskimi Rosnieftem i Gazpromem.

Christopher Wray to absolwent Uniwersytetu Yale i wieloletni federalny prokurator oraz urzędnik Departamentu Stanu. Jednocześnie jednak założył firmę King & Spalding, która reprezentuje Rosnieft i Gazprom, czyli największe spółki energetyczne w Rosji.

Według byłego agenta MI^ Christophera Steela Rosnieft miał oferować poprzez doradcę z czasów kampanii prezydenckiej, Cartera Page’a, 19 procent udziałów w spółce w zamian za zniesienie sankcji wobec Rosji, które zostały wprowadzone po nielegalnej aneksji Krymu i agresji na wschodzie Ukrainy.

USA Today przypomina też, że Rosnieft był zaangażowany w szereg projektów wydobywczych, z których Exxon Mobil musiał wycofać się wraz z wprowadzeniem sankcji i według informacji tej amerykańskiej spółki stracił na tym miliard dolarów. Tymczasem były szef Exxona jest obecnie sekretarzem stanu USA w administracji Trumpa. Chodzi o Rexa Tillersona…” (Wojciech JakóbikUSA Today: Kandydat na szefa FBI powiązany z Gazpromem i Rosnieftem)

W marcu tego roku (2017) media donosiły że Władimir Putin spotkał się z nowym szefem amerykańskiego giganta naftowego ExxonMobil Darrenem Woodsem, po tym jak jego poprzednik (wspomniany Tillerson) został szefem dyplomacji w rządzie Donalda Trumpa. To oczywiście może nic nie znaczyć i nie mieć żadnego wpływu na naszą próbę wybicia się na niezależność od Rosji pod skrzydła USA, ale ja w to absolutnie nie wierzę. Cała historia bicia piany nad amerykańskim tankowcem w polskim gazoporcie przypomina kwiatek do przysłowiowego kożucha, tudzież listek figowy próbujący ukryć nagą prawdę („business as usual”) o której więcej tu: O realnych ośrodkach władzy czyli… sKisłe łupki i inne polskie zasoby energetyczne w kleszczach niemieckiej polityki klimatycznej i rosyjskiej strefy wpływów. Światełko w tunelu dla węgla. Saudyjska i Irańska alternatywa dla ropy i na co od wielu lat zwracam uwagę po szybkim wygaszeniu przez amerykanów projektu łupkowego w Polsce, wcześniej przez nich samych rozbuchanego (Polskie łupki to blef? As w rękawie u Amerykanów. Jak zagra Rosja?)… I to jest wersja „optymistyczna”, bo jest jeszcze inna o której tu: Historia handlu wymiennego między wschodem i zachodem czyli rewolucja w zamian za zasoby naturalne. Ukraina (Ługańsk, Donieck, Baku, Batumi, ropa, Stalin, strajki u Rotszyldów) Rosja. Jak to mówią „nihil novi sub sole„, i w tym wypadku liczy się wyłącznie to czy polski rząd wykorzysta ową propagandę do tego żeby Polacy przynajmniej za ten gaz mniej płacili… (Odys)

rys. Adam Wycichowski (niewolnik)

Reklamy

Tania ropa: dla jednych szansa dla innych kłopot, petrolandy walczą o przetrwanie. Nord Stream 2 kontra dywersyfikacja, który projekt upadnie? Połączenie elektroenergetyczne z Litwą rozpoczyna pracę. Bezpieczeństwo energetyczne Polski w kontekście unijnej polityki klimatycznej.


petrodolar (dolar, ropa)

*

„…kraje Zatoki Perskiej nie zmniejszają eksportu ropy. Liderem strategii walki o rynek jest największy eksporter kartelu OPEC, czyli Arabia Saudyjska…

Pozwala to Saudyjczykom na dalszą walkę o rynek przy użyciu niskiej ceny z rywalami jak USA i Rosja. Obawiają się oni, że obniżenie eksportu zwiększyłoby rentowność wydobycia w Ameryce Północnej i utrudniło wojnę cenową. Ponadto, zmniejszenie presji na rynek stworzyłoby lukę, którą szybko mógłby wypełnić Iran, z którego USA i Unia Europejska zniosły sankcje, co umożliwiło jego powrót do eksportu surowca na Zachód. Rijad ma również wątpliwości, czy ograniczenie wydobycia przy znacznej nadpodaży na rynku miałoby w ogóle wpływ na cenę surowca.

Za ograniczeniami opowiadają się najbardziej dotknięte obniżką cen kraje OPEC na czele z Wenezuelą, która wezwała do zwołania kryzysowego spotkania karteli….

„…Rosja jest przeciwnikiem cięć wydobycia, bo nie wierzy w ich skuteczny wpływ na ceny ropy. Sieczin wskazywał także, że nagła zmiana pracy może zaszkodzić infrastrukturze wydobywczej w jego kraju.

Przeciwko cięciom opowiada się także Iran, któremu zależy na szybkim odzyskaniu udziałów na rynku europejskim, z którego wypchnęły go sankcje ONZ. Obecnie zostały one zniesione, a Teheran planuje podbój rynku. Zainteresowanie jego surowcem sygnalizowali nie tylko importerzy z Europy Zachodniej, ale także polski PKN Orlen, szukający nowych możliwości dywersyfikacji dostaw.

Porozumienie w sprawie cięć uprawdopodobniają z kolei problemy budżetowe spowodowane taniejącą ropą naftową. Kraje uzależnione od jej eksportu zużywają rezerwy walutowe, wprowadzają cięcia wydatków i sprzedają obligacje. Rozważają także różne formy prywatyzacji.

Na Zachodzie kolejne firmy naftowe notują straty, nie wyłączając gigantów, jak BP i Exxon Mobil. Agencja Standard & Poor’s obniżyła ratingi kredytowe dla Chevrona, Exxon Mobil, Continental Resoruces, Southwestern Energy i Hess. Spadł także rating europejskiego Shella. Nie ma to jednak wpływu na budżety krajów zachodnich, które nie są uzależnione od sprzedaży ropy naftowej.

Na podobną niezależność liczy Iran. To petrostate planuje zdywersyfikować gospodarkę poprzez inwestycje w eksport innych towarów. – Oczywiście spadek cen ropy to dla nas presja, ale poza tym postrzegamy go jako szansę – powiedział prezydent Hassan Rouhani w państwowej telewizji. Gotowość do podobnej przemiany deklaruje Arabia Saudyjska, która w budżecie na 2016 rok wprowadziła istotne cięcia ograniczające subsydia dla obywateli opłacane petrodolarami…

…Rosjanie planowali budżet na 2016 rok uzależniony od średniej ceny baryłki na poziomie 50 dolarów. Tymczasem w styczniu jej wartość spadła na chwilę poniżej 30 dolarów i oscyluje wokół tego poziomu. To zagrożenie dla wydatków państwa, jednak w celu utrzymania stabilności politycznej, która dla reżimu Władimira Putina jest najważniejsza, Rosjanie nie zdecydują się na reformy strukturalne. Będą dalej zużywać rezerwy walutowe i pozbywać się sreber rodowych, czyli akcji najważniejszych spółek. Te trafią i tak w ręce wybranych ludzi z otoczenia grupy trzymającej władzę…”

podobne: Rosjanie poczuli międzynarodową izolację, ale są gotowi na wyrzeczenia. Niezależny Portal Finansowy: Co się dzieje z cenami ropy? oraz: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna? i to: Jak nie kijem go to marchewką. Ropa w zamian za zniesienie sankcji czyli… Iran po stronie zachodu.  

„…Prywatyzacja rosyjskiej własności państwowej będzie się odbywać w trudnych warunkach, w obecnej sytuacji fiskalnej. Nie może być odkładana – powiedział minister rozwoju ekonomicznego Aleksiej Uljukajew.

W latach 2014-2015 rynek zaczął tracić, a obecnie czekamy na poprawę sytuacji. Wiemy już, że czas na działanie i nie ma na co czekać. Sytuacja fiskalna jest krytyczna. Nie należy spodziewać się szybkiej poprawy. To zmusza nas do przeprowadzenia jak najbardziej efektywnych transakcji na wyjątkowo nieprzyjaznym rynku – przyznał minister.

W tym kontekście Uljukajew przedstawił optymistyczną puentę. Jego zdaniem udane prywatyzacje z lat 2011-2013 dają nadzieję na powodzenie w 2016 roku.” 

podobne: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze!

„…Gazeta Kommiersant dotarła do szacunków makroekonomicznych rosyjskiego ministerstwa finansów, z których wynika, że plan kryzysowy w budżecie na 2016 rok jest możliwy do utrzymania przy średniej cenie ropy naftowej na poziomie 40 dolarów. Jeżeli średnia cena surowca spadnie średnio do 25 dolarów za mieszankę rosyjską Urals, budżetu nie uda się domknąć, a państwo zbankrutuje…

Zdaniem gazety dotąd nie ma planów budżetowych na ewentualność obniżki średniej ceny Urals do 25 dolarów za baryłkę. Przy takiej cenie deficyt ma znacznie przekroczyć poziom 5,1 procent PKB i wynieść według Kommiersanta 6-7 procent. Wymuszałoby to dalsze cięcia i obniżkę świadczeń dla obywateli Rosji. To z kolei oznaczałoby kolejne uderzenie w wzrost gospodarczy kraju, większy wzrost inflacji, spadek inwestycji i zysków z handlu.

W ramach walki z kryzysem rząd zamierza skorzystać z rezerw. Przy cenie 40 dolarów za baryłkę z Funduszu Bogactwa Narodowego, w którym obecnie znajduje się 3,7 bln rubli, w 2016 roku ma zniknąć 2,1 bln. Prywatyzacja ma zapewnić 873 mld rubli. Przy cenie 25 dolarów za baryłkę deficytu budżetowego nie uda się pokryć z rezerw rządu. Wtedy konieczne będą dodatkowe środki. Z tego właśnie względu rząd rozważa podwyżkę podatku od wydobycia ropy w 2017 roku…”

podobne: Rezolucje, obniżanie rankingów, i nadpodaż surowca (na polityczne zamówienie?) czyli „Wojny Finansowe” na przykładzie Rosji. a także: Skutki łupkowej rewolucji za oceanem. Tani gaz przypłynie z USA a Rosja dostanie po łapach

„…Ze względu na niską rentowność, rosyjskie firmy wydobycie na istniejących odwiertach, ale nie podejmują nowych. – Nowe projekty, które mogłyby przynieść zysk za 10, 15 lat, zostały praktycznie zamrożone. – Z tego względu istnieje ryzyko szybkiego zczerpania eksploatowanych już złóż. Zużycie ich bez szans na zastąpienie wydobycia nowymi odwiertami to tykająca bomba – ocenia Michaił Krutuchin, analityk Moscow Carnegie Center. – Początek szybkiego spadku wydobycia może się zacząć na koniec 2016 roku lub na początku 2017 roku. Z prognoz firm naftowych wynika, że spadnie ono z 534 mln ton w 2015 roku do 297 mln w 2035 roku.

Ten proces pogłębiają sankcje USA i Unii Europejskiej odcinające spółki od finansowania oraz technologii. Problemem może być jednak także kryzys budżetowy. Według różnych szacunków Rosjanom wystarczy rezerw na finansowanie budżetu do 2017 roku.

Podobnie jest z Arabią Saudyjską. Receptą na wypełnianie luki dochodów z ropy naftowej jest zużywanie rezerw budżetowych.Ropa naftowa zapewnia około 70 procent dochodów Królestwa. Ma ono jednak jeszcze 630 mld dolarów rezerw finansowych, które wydają w tempie 5-6 mld miesięcznie – podaje New York Times. Wprowadziło także cięcia subsydiów dla obywateli, m.in. w postaci podwyżki dotowanych cen benzyny. Rozważana jest również prywatyzacja części aktywów, w tym perły w koronie, czyli Saudi Aramco.

Chociaż życie z oszczędności pozwala Saudyjczykom na dalszą walkę o rynek ropy z konkurencją z USA i Rosji, to zagraża stabilności gospodarczej kraju. W kuluarach Światowego Forum Ekonomicznego w Davos krążyła plotka o tym, że Rijad może uwolnić kurs riala w stosunku do dolara. Oto jak kryzys cen ropy zamienia się w kryzys budżetowy, a ten w kryzys gospodarczy. W BiznesAlert.pl pisaliśmy o ryzyku efektu domina na rynku walut krajów Zatoki Perskiej. Uelastycznienie kursu wprowadziły już Kazachstan i Azerbejdżan. Ten drugi kraj stanął przed widmem bankructwa.

Jeżeli w 2017 roku rozpoczną się kryzysy budżetowe krajów naftowych, w tym tych z Bliskiego Wschodu, możliwe są wojny, po które sięgają reżimy w ostateczności, gdy chcą skonsolidować społeczeństwo wokół przywódcy. Mogą wybrać izolację i poszukiwania nowego socjalistycznego modelu niezależnego od czynników zewnętrznych. Możliwe też jednak, że po raz kolejny, jak bywało w przeszłości, zwrócą się o pomoc do Zachodu. Wtedy okaże się gdzie leży zapomniany środek ciężkości światowej gospodarki.

Przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego odwiedzą Azerbejdżan, by omówić warunki możliwej pożyczki na 4 mld dolarów. Ma ona wykluczyć ryzyko bankructwa tego kraju w wyniku spadku cen ropy naftowej.

Spadek cen ropy naftowej uderzył w wartość walut krajów naftowych. MFW i BŚ szacują, że z tego względu w Ameryce Południowej możliwa jest największa recesja od lat. Zwrócenie się o pomoc do MFW rozważa nawet komunistyczna Wenezuela.

…Bank Światowy przewiduje, że w tym roku średnia cena baryłki wyniesie 37 dolarów, co będzie miało długofalowe konsekwencje. Ostrzegł, że spowolnienie gospodarcze w Chinach i innych gospodarkach potrzebujących ropy, może się pogłębić, co dodatkowo zwiększy presję na spadek cen.

Jeżeli podsumować perspektywy rozwoju gospodarczego na świecie, to nie można liczyć na rozwijające się kraje uzależnione od ropy, ani na Chiny, które są jej głównym kupcem. Motorem rozwoju gospodarczego będą te państwa, które zyskują na taniej ropie naftowej i inwestują w innowacje. Koniunktura może zatem wrócić do Europy i Stanów Zjednoczonych, pod warunkiem, że okres taniej ropy zostanie wykorzystany do wsparcia rozwoju przemysłu oraz nowych technologii…”

podobne: Andrzej Szczęśniak: Jak powstały petrodolary. oraz: Sankcje sankcjami, ale biznes to biznes: ExxonMobil i Rosnieft rozpoczęły wydobycie ropy w rosyjskiej Arktyce (Rosja gotowa poszerzyć współpracę). „Co smuci Polaków, to cieszy Turków”.

**

Co do samej Rosji, to na jej problemy z ropą zaczyna się nakładać niepewna dla rosyjskiego gazu sytuacja na rynku europejskim… (Odys)

„…Komisja prowadzi śledztwo antymonopolowe przeciwko Gazpromowi, w toku którego wysunęła już oskarżenie o nadużycia na rynku Europy Środkowo-Wschodniej, także polskim, gdzie Rosjanie są dominującym dostawcą. Bruksela oceniła, że koncern wprowadzał nieuczciwe ceny, blokował wolny przepływ gazu między rynkami i uzyskiwał nieuprawniony wpływ na lokalną infrastrukturę. Rosjanie odrzucają te oskarżenia i prowadzą dialog, w którym pragną przekonać Komisję do swoich racji.

Z informacji FAZ wynika, że Komisja Europejska zamierza pozyskać wszelkie dostępne informacje na temat relacji europejskich spółek z Gazpromem i poddać je rygorystycznej ocenie. Ma chodzić o kontrakty dłuższe niż na rok i opiewające na wolumen większy, niż 40 procent zapotrzebowania danego kraju. Według niemieckiej gazety projekt Nord Stream 2 spełnia to kryterium. FAZ przypomina, że KE chce być informowana o zapisach umów na dostawy gazu jeszcze przed ich podpisaniem. Ocenia, że przeciwko powyższym rozwiązaniom prawdopodobnie będą występować Niemcy. Popierają je Polska i inne kraje w dużym stopniu polegające na dostawach rosyjskiego gazu…”

podobne: Więcej taniego gazu na rynku, rozbudowa infrastruktury LNG i śledztwo antymonopolowe mogą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu. oraz: Energetyczne szachy: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności. i to: Gaz łupkowy: BNK Petroleum kończy prace poszukiwawcze, San Leon kontynuuje. Gazprom chce zwiększyć udziały w europejskim rynku. KE zawiesza śledztwo przeciwko tej firmie. Exxon Mobil kończy wiercenia w Rosji. Shell i Total zostają. Chińczycy wzmacniają współpracę z Rosjanami.

„…Ukraina domaga się nie tylko rewizji projektu gazociągu Nord Stream 2 w zgodzie z prawem unijnym, ale zablokowania go w ogóle. Premier Słowacji ocenił, że projekt jest wymierzony przeciwko Ukrainie i polityce dywersyfikacji źródeł dostaw prowadzonej przez Unię Europejską. – Jesteśmy z Ukrainą na jednym szlaki i będziemy kontynuować wspólną walkę z tym projektem – zadeklarował Lajczak.

Michaił Korczemkin z East European Gas Analysis twierdzi, że Nord Stream 2 upadnie, ale bez względu na działania Ukrainy. – Po pierwsze, Gazporm nie ma pieniędzy, firma przynosi straty – mówi ekspert cytowany przez Gazeta.ru. – Po drugie, Bruksela będzie opóźniać pozwolenia na budowę lub ostatecznie odmówi ich wydania…”

podobne: Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”? KE i Ukraina za tymczasową ceną gazu z Rosji, która za trzy lata może spaść o 28 %. Gaz-System: o zapasach gazu i interkonektorze z Litwą. PGNiG planuje wykonać 40 otworów do końca roku. oraz: Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce

„…rząd w Kopenhadze domaga się debaty na temat geopolitycznych skutków zgody na budowę nowego gazociągu z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. W ten sposób Duńczycy wpisują się w apel państw Europy Środkowo-Wschodniej o to, aby zablokować projekt, bo godzi on w cele polityczne Unii Energetycznej.

Mondag Morgen podaje, że minister energetyki Danii Lars Christian Lilleholt podkreślił, że chociaż w 2009 roku jego kraj udzielił zgody na budowę pierwszego Nord Stream, który przecina jego wyłączną strefę ekonomiczną, to obecnie należy wziąć pod uwagę konsekwencje geopolityczne zgody na kolejne nitki. – To sprawa, którą musimy zaadresować w Unii Europejskiej.

Jak pisze duńska gazeta, zgoda na Nord Stream 2 oznaczałaby, że „kanclerz Niemiec Angela Merkel, całkiem paradoksalnie wzmocni pozycję rosyjskiego prezydenta Władimira Putina w Europie”, a zależność Danii od rosyjskiego gazu wzrośnie

…Dunka Margrethe Vestager, jako komisarz ds. konkurencji prowadzi śledztwo antymonopolowe przeciwko rosyjskiemu koncernowi. Być może na oziębłe stanowisko Kopenhagi ma wpływ fakt, że 22 marca 2015 roku Moskwa zagroziła wycelowaniem w duńską stolicę głowic jądrowych, jeśli Dania włączy się w program tarczy antyrakietowej NATO. Dania jest także rywalem Rosji w podboju złóż węglowodorów w Arktyce. Mimo to Gazprom zadeklarował, że w 2017 roku złoży pismo o zgodę na budowę odcinka nowej magistrali w pobliżu Bornholmu. Ma to zrobić z załącznikiem w postaci EIA, czyli Rosjanie liczą na to, że za rok będą już mieli porozumienie z Duńczykami.

Podobne obawy co Duńczycy, mają także Szwedzi. Gazeta Svenska Dagbladet alarmuje nie tylko o ryzyku środowiskowym, ale także o rosnących wpływach Rosji na Bałtyku – Nord Stream 2 to rosnące znaczenie Rosji na Morzu Bałtyckim. Eksport gazu i ropy to istotne elementy dla gospodarki tego kraju. Oznaczać to może, że w niedalekiej przyszłości wzrośnie aktywność Rosji na tym akwenie w tym także w pobliżu Gotlandii, w sąsiedztwie której ma przebiegać Nord Stream 2…”

„…Dla Niemiec, które mają w pełni zdywersyfikowany rynek tego surowca zwiększenie dostaw z Gazpromu – a tym samym zwiększenie (czasowego) uzależnienia od firmy rosyjskiej nie jest problemem. Niemcy mają jedną z najlepiej rozwiniętych giełd gazu w Europie, doskonałą infrastrukturę przesyłową, mix energetyczny ze zbilansowanym udziałem gazu i kontrakty, które pozwalają na dowolny zakup w niemal dowolnym miejscu na świecie. Mają więc już wszystko to, co Polska dopiero próbuje zbudować. NS2 to dla nich tylko jeszcze jeden dostawca, z którego w razie lepszej oferty zawsze można zrezygnować. W takiej sytuacji są także Brytyjczycy, którzy dzięki rozwiniętemu rynkowi posiadają dostęp do surowca z całego świata. Z ich punktu widzenia Nord Stream 2 nie jest narzędziem represji, ale ciekawą opcją na tanie dostawy z Rosji.

Dla Polski i innych krajów, które walczą przeciw NS2 gazociąg ten to barykada dla rozwoju rynku gazu Europy Środkowej i Wschodniej. Europejski rynek dostanie bowiem dostęp do dużych ilości taniego surowca, ale nie do nowych źródeł dostaw. To przesądzi o utrzymaniu, na lata, dominującej pozycji Gazpromu w naszej części Europy, a zatem ugruntuje przewagę Rosjan w negocjacjach cenowych.

Największym oparciem dla polskich negocjatorów jest więc argument o konieczności kontynuacji polityki dywersyfikacji potwierdzonej w Strategii Bezpieczeństwa Energetycznego Europy i koncepcji Unii Energetycznej. Komisja pracuje nad pakietem rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo dostaw do krajów Unii Europejskiej, w tym Polski. Ma odnieść się do naszego postulatu wspólnych zakupów gazu, przedstawić plan rozwoju sektora LNG i poprawy mechanizmów solidarnościowych w sytuacji zagrożenia dostaw do poszczególnych krajów.

Jeśli uzyskamy pełną zdolność do dowolnych zakupów gazu, to pojawią się też tańsze kontroferty Gazpromu, który nie pozwoli na utratę rynku Europy Środkowej…”

podobne: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie. i to: Luka w prawie dotycząca spółek poszukujących surowców. Niemcy sprzedadzą Rosjanom koncesje i zbiorniki gazu.

***

„…Krytycy projektu budowy połączenia gazowego z Norwegii do Polski przekonują, że wystarczającym źródłem dywersyfikacji dostaw gazu do naszego kraju jest terminal LNG w Świnoujściu. Prezes PGNiG Piotr Woźniak tłumaczy jaką zmianę jakościową wprowadziłyby dostawy gazociągowe norweskiego surowca.

– Gaz skroplony możemy sprowadzać z całego świata: z Norwegii, także z Ameryki, Kataru, Australii itd. Natomiast rurociągiem możemy sprowadzać gaz tylko z Rosji lub z Norwegii. Z Rosji gaz już sprowadzamy rurociągiem, zaś z kierunku północnego, czyli z Norwegii, jeszcze nie – przypomina w rozmowie z Gazetą Wyborczą. – I chcemy to zmienić, aby Polska korzystała efektywnie ze wszystkich możliwych źródeł i sposobów zaopatrzenia krajowego rynku gazowego.

Konkurencja różnych dostawców i kierunków dostaw przyczyni się w perspektywie 2022 r., kiedy kończy się kontrakt jamalski, do zwiększenia nie tylko konkurencyjności, ale także bezpieczeństwa polskiego rynku – ocenia prezes polskiej spółki gazowej…”

podobne: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej. oraz: Koniec dyktatu Gazpromu w Europie, czy zastąpi go Rosnieft? (komentarz Szczęśniaka). W Polsce wygaszanie projektu łupkowego.

„…Do końca 2014 roku rosyjski Gazprom posiadał monopol na dostawy gazu dla Litwy. W 2015 roku rozpoczął pracę pływający obiekt do regazyfikacji (FSRU) zwany także gazoportem. To statek z instalacjami pozwalającymi na odbiór gazu skroplonego i jego transport na ląd. Stacjonuje w Kłajpedzie i szczyci się symbolicznym mianem „Niepodległość”.

W tym roku FSRU ma odebrać około 12 ładunków z LNG. Litewski Litgas odbierze 4 z nich, bo zakontraktował od Statoila 540 mln m3 gazu ziemnego rocznie przez pięć lat. Lietuvos Duju Tekimas podpisał krótkoterminową umowę z Norwegami i będzie kontynuował rozmowy z rosyjskim Gazpromem. Kontrakt pozwala na odbiór około 300 mln m3 przez sześć miesięcy tego roku.

– Udział Gazpromu na litewskim rynku będzie w przyszłości zależał od oferty cenowej i warunków komercyjnych – powiedział Masiulis agencji Reuters.

Ze względu na zmiany na bałtyckim rynku gazu rosyjski Gazprom zapowiada uelastycznienie oferty. Zamierza sprzedawać więcej gazu na aukcjach, poza kontraktami długoterminowymi. Rozważa również rewizję formuły cenowej, która pozwoliłaby na zmniejszenie zależności ceny dostaw od wartości baryłki ropy naftowej…”

podobne: Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji. oraz: Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.

„…Po tym, jak testy zakończyły się sukcesem, połaczenie elektroenergetyczne LitPol Link rozpoczyna pracę. Pozwala ono na przepływ energii elektrycznej między Polską, a Litwą i jest elementem infrastruktury łączącej system elektroenergetyczny państw bałtyckich z pozostałymi systemami Unii Europejskiej…” 

podobne: Litwa: Zarzuty pod adresem Akcji Wyborczej Polaków. Gaz-System i litewski Amber Grid budują interkonektor. Litwa uniezależnia się od Gazpromu. Ukraina: Dowody na udział w walkach rosyjskich żołnierzy. Poroszenko rozwiąże parlament?

źródło Wojciech Jakóbik. Całość pod linkami:

1. Upadek państw naftowych? W lutym odbędzie się szczyt OPEC na temat kryzysu cen ropy)

2. Tania ropa grozi zmierzchem wydobycia na Morzu Północnym. Rosyjski minister: Sytuacja fiskalna w Rosji jest krytyczna.

3. FAZ: Wgląd Brukseli do kontraktów gazowych obejmie też Nord Stream 2. Państwa naftowe wybierają reformy albo zużywanie rezerw.

4. Nowy kryzys urodzi się z ropy, ale będzie szansą dla Polski i Zachodu.

5. Nord Stream 2 to dla Polski barykada blokująca dywersyfikację.

6. Nord Stream 2 to recepta na katastrofę. Przy średniej cenie 25 dolarów za baryłkę upadnie budżet Rosji.

7. Norweski gaz detronizuje Gazprom na Litwie. Iran sprzeda w Europie do 300 tysięcy baryłek dziennie.

8.Dania apeluje o debatę w UE na temat Nord Stream 2. Arabia Saudyjska traci rynki ropy. Długofalowo może zyskać Polskę i dywersyfikację

„…Polska posiada kilka narzędzi antykryzysowych na wypadek wybuchu konfliktu gazowego i możliwości zakłócenia dostaw realizowanych z terytorium Białorusi i Ukrainy. Przede wszystkim w magazynach gazowych co roku przechowywane jest do 2,7 mld m3 gazu (Mogilno, Wierzchowice, Daszewo, Bonikowo, Kosakowo, Swarzów, Brzeźnica, Strachocina, Husów). Mogłyby one wraz z dostawami z Zachodu stabilizować niedobór surowca w razie gdyby wstrzymano dostawy od strony ukraińskiej (2,65 mld m3 jest presyłane przez Drozdowicze). Jeżeli natomiast konflikt gazowy objąłby również Gazociąg Jamalski biegnący przez obszar białoruski można byłoby skorzystać z tzw. fizycznego rewersu tej rury. Innymi słowy odwrócono by ciąg dostaw, z tym że w takim trybie przepustowość wynosiłaby około 5,5 mld m3. Wraz z dużym wydobyciem krajowym narzędzia antykryzysowe dają więc Polsce teoretycznie duży zapas komfortu.

Niestety w ubiegłym roku spółka Gaz System poinformowała, że dostawy gazu od strony Niemiec do Polski mogą być zagrożone w momencie wystąpienia przerw w imporcie surowca rosyjskiego. Niemieckie prawodawstwo dało bowiem pierwszeństwo działaniom służącym napełnianiu gazem lokalnych magazynów (w większości kontrolowanych przez Gazprom na mocy wymiany aktywów tego koncernu ze spółką BASF). Dopiero w drugiej kolejności realizowany będzie przesył do krajów ościennych. Sprawa ta jest obecnie dyskutowana w Polsce.

Rewolucją w zakresie bezpieczeństwa dostaw gazu do Polski jest bliskie już oddanie do komercyjnego użytku terminala LNG w Świnoujściu. Jego zdolności regazyfikacyjne będą wynosić 5 mld m3 gazu. Jednak żadna tego typu infrastruktura na świecie nie wykorzystuje więcej niż 20-30% swoich mocy (wynika to z faktu niskiego zakontraktowania tego typu instalacji). Nadużyciem jest więc twierdzenie, że zapewni on 1/3 potrzebnego Polsce gazu. Poza tym zastosowana w nim technologia powoduje, że przekształcenie skroplonego surowca w stan gazowy wymaga podgrzewania palnikami SCV, które zużywają w procesie spalania jego część – dostarczany wolumen jest więc uszczuplany…

…Ilość powstającej w Polsce infrastruktury robi wrażenie. Na szczególną uwagę zasługują jednak projekty regionalne. W ramach powstającego Korytarza Północ-Południe planuje się połączenie terminala LNG w Świnoujściu z krajami środkowoeuropejskimi i Chorwacją, gdzie ma powstać gazoport Adria na wyspie Krk. Ta sieć to kluczowa inwestycja nie tylko w kontekście bezpieczeństwa gazowego Europy Centralnej, ale także optymalizacji finansowej świnoujskiego obiektu. W ramach przyjętej strategii do 2020 r. mają powstać interkonektory: polsko-czeski i polsko-słowacki. Na ten sam rok planowane jest także połączenie Polska-Litwa, które zintegruje kraje bałtyckie z UE. Będzie ono mieć duże znaczenie także w kontekście działającego w litewskiej Kłajpedzie pływającego terminala LNG typu FSRU. Ostatnią planowaną inwestycją, w sprawie której dopiero rozpoczęto rozmowy, będzie rozbudowa mocy przesyłowych na granicy polsko-ukraińskiej. Jej głównym przeznaczeniem będzie prawdopodobnie dostarczanie gazu z Zachodu nad Dniepr…” (Arkadiusz Stanisławowski)

podobne: Łupią nas na tym gazie niemiłosiernie! Porozumienie PGNiG i Qatargas w sprawie dostaw LNG to żaden sukces! Polski lobbing energetyczny w Brukseli. Wraca sprawa kary finansowej za niewdrożoną dyrektywę o OZE. i jeszcze: Rozmowy z USA i Kanadą ws. dostaw LNG. Terminal w Świnoujściu ukończony w 87 procentach. Odwierty poziome w łupkach w 2015 r., po zebraniu danych (czy wydobycie się opłaci?) polecam również: Azoty nie chcą rosyjskiego gazu… PGNiG w kłopotach i będzie negocjował z Gazpromem  i to: Unia energetyczna: polskie postulaty okrojone do minimum, dekarbonizacja to gwóźdź do trumny polskiego górnictwa (dla kogo pracuje D. Tusk?). Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. Gazprom sam sobie szkodzi. Polskie złoża „gazu zamkniętego”. PGNiG ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu

całość tu: Bezpieczeństwo dostaw gazu i ropy do Polski

„…Nieuchronna wydaje się konieczność zamykania nierentownych kopalń. Ich transfer do spółek energetycznych (jak miało to miejsce w przypadku Grupy Tauron i kopalni Brzeszcze) tylko krótkookresowo może „pomóc” ukryć problemy branży górniczej. Docelowo firmy elektroenergetyczne poddane presji unijnej polityki klimatycznej potrzebują pieniędzy na inwestycje, a nie wydawania ich na nieuzasadnione ekonomicznie „ratowanie górnictwa”.
Wydaje się, że rząd nie będzie skory do, wcześniej zapowiadanego, zanegowania unijnego pakietu klimatycznego. W związku z tym zostanie zmuszony do dołożenia wszelkich starań by wypełnić wymóg udziału OZE w krajowym miksie energetycznym.
Obecnie z przyczyn technologicznych oraz związanych z bezpieczeństwem energetycznym (minimalizowanie importu) wdrażanie w Polsce „zielonej rewolucji” na wzór niemieckiej Energiewende jest niemożliwe (chodzi o absolutną dominację OZE w miksie)…” (Arkadiusz Stanisławowski)

całość tu: Bezpieczeństwo energetyczne Polski w kontekście unijnej polityki klimatycznej

podobne: Bezpieczeństwo energetyczne: raport NIK w sprawie gazoportu ujawnia bałagan, bomba górnicza i gazowa (PGNiG traci polski rynek). oraz: Sektorowi państwowemu grozi efekt domina interwencjonizmu w górnictwie. Przez „flapsy” JSW straciło największego odbiorcę węgla. Michalkiewicz o najkrótszym programie gospodarczym. i to: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli. a także: Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje i jeszcze: Ameryka otwiera zawory z ropą. Nord Stream 2 podzielił Europę. Reforma górnictwa to kontynuacja polityki poprzedniego rządu. Lokalne źródła energii (OZE). Znaczny spadek cen ropy na świecie (czemu nie w Polsce?)

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

BRICS i VII szczyt w Ufie: Nowy bank ma pomóc zreformować światowe rynki finansowe. Czy BRICS stanie się formą organizacyjną dla cywilizacji przyszłości? Wojciech Jakóbik o hołdzie chińskim.


Rosja – Nowy bank BRICS ma pomóc zreformować światowe rynki finansowe.

PAP – 9 Lip 2015, 16:10, Ufa (PAP/Reuters/EFE) – Powołany w Ufie, podczas szczytu państw BRICS, Nowy Bank Rozwoju (New Development Bank – NDB) ma pomóc zreformować strukturę światowych rynków finansowych – powiedział w czwartek prezes NDB Kundapur Vaman Kamath.

Bank, którego wyjściowy kapitał wynosi 50 mld dol. ma pozyskiwać pieniądze zarówno na lokalnych rynkach państw BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki), jak i na rynkach twardych walut, a w ciągu kilku lat jego zasoby mają zostać zwiększone do 100 mld dol.

67-letni Kamath, były menedżer największego prywatnego banku Indii ICICI, został mianowany szefem NDB w maju tego roku.

Kamath wyjaśnił, że bank postara się jak najszybciej pozyskać noty agencji ratingowych, bez których nie może rozpocząć akcji kredytowej.

Nowy szef NDB wyjaśnił też, że jego bank nie powinien być postrzegany jako pożyczkodawca dla państw i firm, na których dotkliwie odbiły się zagraniczne sankcje.

Tym niemniej rosyjski minister finansów Anton Siłuanow powiedział dziennikarzom, że o fundusze NDB będzie się ubiegał rosyjski gigant naftowy Rosnieft. To jedna z firm, która ma kłopoty z dostępem do finansowania na międzynarodowych rynkach, ze względu na sankcje nałożone przez Zachód na Rosję z powodu jej zaangażowania w kryzys ukraiński.

Kamath wyjaśnił w czwartek, że wysokość kredytu, jakiego będzie mógł udzielić jego bank „będzie zależeć od struktury pożyczki oraz tego, jakie są potrzeby finansowe kraju, który o nią zabiega”.

Również w czwartek prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że kraje BRICS są zaniepokojone zmiennością na rynkach długów publicznych pewnych państw. „Wszystkie te strukturalne nierównowagi wpływają bezpośrednio na dynamikę wzrostu naszych gospodarek” – dodał.

Państwa BRICS, których ludność stanowi ok. 40 proc. populacji świata, wspólnie zapewniają niemal 1/5 światowego wzrostu gospodarczego.

Powołanie NDB oraz utworzenie wspólnych rezerw walutowych o łącznej wartości 100 miliardów dolarów ma pomóc w przebudowie międzynarodowego systemu finansowego, zdominowanego przez kraje Zachodu i takie instytucje jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy.

Bank ma rozpocząć działalność w przyszłym roku i nie jest wykluczone, że w przyszłości mogą do niego dołączyć inne państwa o rozwijających się gospodarkach, takie jak Turcja, Meksyk, Indonezja i Nigeria. (PAP)

fit/ ro/

podobne: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.

„…Efektem szczytu było podpisanie szeregu dokumentów: deklaracji BRICS, planu działania, raportu Rady Biznesu BRICS, deklaracji IV forum związków zawodowych BRICS, memorandum dotyczącego stworzenia strony internetowej, umowy o współpracy w sferze kultury, memorandum o kooperacji banków z państw członkowskich z nowym Bankiem Rozwoju BRICS, a wreszcie strategii partnerstwa ekonomicznego BRICS [1].

Długotrwałe efekty spotkania w stolicy Baszkirii będą stawały się coraz bardziej widoczne w najbliższych miesiącach. Już teraz można jednak odnotować pewne istotne elementy obecne w sferze geoekonomicznej, geopolitycznej i ideologicznej:

a) sfera geoekonomiczna

Przesłanką tożsamości grupy jest jej samoidentyfikacja. Według pierwszej wspólnej strategii partnerstwa ekonomicznego „BRICS jest platformą dialogu i współpracy między państwami członkowskimi (Brazylia, Rosja, Indie Chiny i RPA), które łącznie odpowiadają za 30% globalnego obszaru ziemi, 43% światowej populacji i 21% światowego PKB, 17,3% globalnego handlu towarami, 12,7% globalnych usług handlowych i 45% światowej produkcji rolniczej. Ta platforma ma na celu promowanie pokoju, bezpieczeństwa, dobrobytu i rozwoju w wielobiegunowym, połączonym i zglobalizowanym świecie. Kraje BRICS łączą przedstawicieli Azji, Afryki, Europy i Ameryki Łacińskiej, co daje ich współpracy szczególnie wartościowy i znaczące wymiar transkontynentalny” [2].

Czynnikiem wspomnianego zwrotu jest przede wszystkim rozpoczęcie działalności dwóch instytucji gospodarczych: Nowego Banku Rozwoju i Funduszu Rezerw Walutowych. Idea pojawiła się na czwartym szczycie w Delhi w 2012 r., dwa lata później w brazylijskiej Fortalezie podpisano dokumenty, a w Ufie pierwsze spotkanie zarządu uznano za akt rozpoczęcia działalności.

Nowy Bank Rozwoju (New Development Bank) [3], będzie gotowy do operacyjnej działalność w kwietniu 2016 r. Jego celem jest głównie finansowanie inwestycji infrastrukturalnych w państwach założycielskich. Początkowo każde z państw bloku w ciągu 7 lat wpłaci kapitał zakładowy banku – po 2 mld USD gotówki i po 8 mld USD gwarancji kredytowych. 50 mld USD kapitału zakładowego nowego banku ma być docelowo podwojone dzięki wkładom innych państw. Nowy Bank Rozwoju został założony nie tylko dla państw BRICS, ale także dla innych, które wchodzą w skład Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jednak udziały państw BRICS w kapitale banku nie mogą spaść poniżej 55%. Obawy o zdominowaniu go przez Chiny ostudziło rozwiązane wedle którego pierwszego prezesa banku wyznaczą Indie (z czteroma wiceprezesami z pozostałych państw), następnych – Brazylia, Rosja i RPA, a więc dopiero po 20 latach działalności banku na jego czele stanie przedstawiciel Chin [4].

Drugą instytucją gospodarczą BRICS jest Fundusz Rezerw Walutowych (Contingent reserve arrangement). Rosja, Brazylia i Indie wpłacą po 18 mld USD do puli walut rezerwowych BRICS, Chiny – 41 mld USD, RPA – 5 mld USD. Wkład do puli rezerwowej nie wymaga fizycznej struktury do swojego funkcjonowania, a więc jest stosunkowo łatwy. Bank centralny każdego kraju będzie utrzymywać rezerwy funduszu w ramach własnych rezerw. Tylko w chwilach kryzysu, w jednej z gospodarek krajów członkowskich będzie uruchamiany fundusz interwencyjny.

(…)

Często podnoszona w analizach BRICS idea dedolaryzacji, wciąż znajduje się w fazie początkowej. Pomysł wykorzystania walut narodowych we wzajemnych rozliczeniach pojawił się już na pierwszym szczycie w Jekaterynburgu w 2009 roku. Deklaracja z Ufy wskazuje na wolę poszerzania użycia walut narodowych wewnątrz BRICS. Działalność Nowego Banku jest jednak zaplanowana w dolarach amerykańskich. Tymczasem zachodnie sankcje wzmagają niecierpliwość Moskwy, stąd dyrektor drugiego największego banku Rosji VTB, Andriej Kostin uważa, że kraje BRICS z pewnością zaczną używać walut narodowych we wzajemnych rozliczeniach dość szybko, co ma obejmować około 40–50% tego rodzaju rozliczeń [6]. Chociaż ich udział wzrósł o 25% w BRICS i 35% w SzOW w ostatnich latach, to lwią część tych płatności stanowi rosyjsko-chińska wymiana handlowa oraz pomiędzy Chinami a Brazylią. W tym aspekcie nie można wykluczyć zastosowania doktryny chińskiej polityki zagranicznej sformułowanej przez Deng Xiaopinga, a zwłaszcza idei ukrywania własnych możliwości; oczekiwania na swój czas oraz braku otwartego żądania przywództwa. Dedolaryzacja przecież i tak nieubłaganie postępuje (zob. rys. 2).

b) w sferze ideologicznej

Przez ideologię trzeba rozumieć system wartości i norm, które stanowią konkretyzację przyjętego światopoglądu i podstawę społeczno-politycznej aktywności BRICS. Szczyt ujawnił postęp także w tej sferze. Ład międzynarodowy ma tworzyć warunki dla demokratycznych i sprawiedliwych relacji, co w praktyce oznacza demonopolizację przywilejów Zachodu. Po pierwsze, każdy z członków BRICS chce prowadzić samodzielną linię polityczną na arenie światowej; po drugie, wszyscy chcą reformy światowego systemu finansowego, w pierwszej kolejności Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Po trzecie, scala ich dążenie do wzmocnienia roli ONZ i prymatu prawa w stosunkach międzynarodowych. Po czwarte wreszcie chodzi o przyspieszenie rozwoju gospodarczego dzięki wysokiemu współczynnikowi komplementarności gospodarek. W ciągu ostatnich 6 lat łączna wielkość wymiany handlowej między krajami grupy BRICS wzrosła niemal dwukrotnie.

(…)

…prezydent Xi Jinping zachęcał do budowy wszechstronnego partnerstwa pomiędzy azjatyckimi potęgami w ramach BRICS. W tym kontekście podnoszono rolę Azjatyckiego Banku Infrastruktury i Inwestycji (AIIB), w którym Indie są drugim akcjonariuszem po Chinach (a Rosja trzecim), Banku Rozwoju BRICS, Funduszu Jedwabnego Szlaku z kapitałem 40 mld USD oraz korytarza gospodarczego Bangladesz-Chiny-Indie-Birma. Jego elementem ma być również indyjski projekt „Wschód”, który obejmuje budowę połączenia z krajami Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN). Czwarte spotkanie liderów Indii i Chin od szczytu w Fortalezie, pokazuje wolę znoszenia sprzeczności w imię wspólnych korzyści [13]. W tym samym kontekście należy odnotować spotkanie premiera Indii z przywódcą Pakistanu, Nawazem Sharifem w kuluarach szczytu BRICS. Spotkanie liderów dwóch państw posiadających broń atomową i jeszcze do niedawna grożących sobie całkowitym zniszczeniem to kolejny dowód implementacji nowego paradygmatu stosunków międzynarodowych [14]. Dzięki zgodzie Pekinu i Moskwy oba państwa otworzyły procedurę przyjęcia do SzOW, pierwszy raz od początku istnienia organizacji w 2001 roku, przekształcając ją w nową wielką ósemkę.

(…)

Uchwalono także wzrost statusu Białorusi do rangi obserwatora, a Armenia wraz z wrogim jej dotąd Azerbejdżanem, stały się partnerami dialogu. Ten status uzyskały także azjatyckie państwa: Kambodża i Nepal. Podkreślano wolę innych państw dołączenia jako obserwatorzy i partnerów dialogu. Pozytywnie odnoszono się do aspiracji Iranu. Warunkiem jego przyjęcia jest koniec sankcji uchwalonych w ramach ONZ. Dołączenie Teheranu byłoby niewątpliwie przełomowym momentem dla ukształtowania układu sił na Bliskim Wschodzie i – zważywszy na wciąż nie wykluczoną interwencję militarną USA – gwoździem do trumny świata jednobiegunowego. (…)

* * *

(…) BRICS staje się formą organizacyjną dla cywilizacji przyszłości, a mechaniczne poszukiwanie podobieństw z przeszłymi formami traci z oczu proces przechodzenia cywilizacji na nowy poziom, gdy partykularyzm neoliberalizmu podtrzymuje już tylko goła siła schodzącego ze sceny hegemona. O ile SzOW jest regionalną organizacją międzyrządową, o tyle BRICS spełnia rolę strategicznego koordynatora aktywności dotyczącej najważniejszych problemów rozwoju ludzkości w sferze polityki, gospodarki i spraw humanitarnych. Dlatego rację ma brytyjski „The Guardian” każąc zapomnieć o szczytach G-7 i strefy euro, na rzecz analizy spotkania nowych potęg w Ufie, którego spoiwem jest nowa oś supermocarstw, Rosji i Chin…” (Gracjan Cimek)

całość tu: BRICS – VII szczyt w Ufie i odnaleziony kierunek dla cywilizacji

podobne: Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin. oraz: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról”.

„…Pomoc finansowa krajów BRICS na czele z Chinami byłaby ważnym wsparciem dla zagrożonych sankcjami projektów azjatyckich rosyjskich firm energetycznych jak Rosnieft, który ze względu na obostrzenia musiał zamrozić program inwestycyjny na ten rok.

Minister finansów Rosji Anton Siluanow wspomniał także o innej możliwości uniezależnienia rosyjskiej gospodarki od Zachodu. Liczy na to, że na szczycie BRICS dojdzie do podpisania umowy o wykorzystaniu narodowych walut przy transakcjach między Rosją a Chinami. Byłoby to uderzenie w dolara amerykańskiego, który dotąd służył do rozliczeń przy sprzedaży gazu od Gazpromu i ropy od Rosnieftu.

Wkład Chin w Nowy Bank rozwoju ma wynosić 40 mld dolarów ze 100 mld planowanych jako kapitał zakładowy. Kraje członkowskie mają początkowo wpłacić po 2 mld dolarów wkładu a docelowo każdy z nich pokryć 20 procent planowanego kapitału. Widać, że Chińczycy wychodzą przed szereg, jako kraj o największym potencjale inwestycyjnym. Nie wiadomo jednak czy kraje BRICS zdołają uzbierać planowaną kwotę. Nowy Bank Rozwoju może być jednak jednym z pasów transmisyjnych juanów dla Rosji, a razem z nimi wpływów politycznych Pekinu na Kremlu. Być może Chińczycy zgodzą się dofinansować rosyjskie gazociągi, a Rosja zmniejszy za kilka-, kilkanaście lat od sprzedaży surowców w Europie, ale skutkiem będzie pogłębiająca się zależność od rosnącego rywala geopolitycznego, czyli Chin.

Z kolei w chińską inicjatywę AIIB zaangażowało się do tej pory 57 państw. To zagrożenie dla pozycji Banku Światowego. Chiński plan Marshalla może nabrać realnych kształtów w obliczu problemów gospodarczych w Europie, spowodowanych kryzysem strefy euro. Kraje takie jak Grecja mogą skusić się na alternatywną ofertę z Chin, jeżeli Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Unia Europejska i inne instytucje będą stawiać zbyt wyśrubowane warunki pożyczek. Ateny zostały zaproszone przez Rosję do członkostwa w BRICS. W Ufie mogą pojawić się kolejne gesty…” (Wojciech Jakóbik)

całość tu: wjakobik.com

więcej tu: EBI ma 2 mld złotych na inwestycje PGE. Kreml chce, by bank BRICS dofinansował Rosnieft

podobne: Ukraina: Osiągnięto porozumienie w sprawie rosyjskiego gazu. Putin: rosną rezerwy walutowe i bezrobocie. Wojciech Jakóbik: Chiński Plan Marshalla? Rosja zamierza skorzystać. Iran (i nie tylko) członkiem AIIB. oraz: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii. a także: Gazprom i CNPC podpisały kontrakt na dostawę gazu z Rosji do Chin. Komentarze. polecam również: Cień chińskiego smoka nad Rosją

Chiny Rosja

Czy grecka tragedia przyniesie opamiętanie reszcie eurosocjalizmu? Polska idzie śladami bankruta czyli Michalkiewicza o „frumentacjach” słów kilka.


„Bankructwo Grecji ma wiele stron. Główną jest oczywiście sam kolaps greckiego socjalizmu który  w  spektakularny sposób dochodzi do ściany.  Wg danych Brookings Institute, na 3.8 miliona pracujących Greków w 2013  przypadał mniej więcej jeden milion osób które albo wisiały na rządowych fuchach albo pobierały rządowe emerytury.   I to całkiem  zdrowe emerytury…   Emerytura  55-letniego emerytowanego oficera policji  była na przykład rzędu €1650,  wobec €1200 netto dla wykładowcy uniwersyteckiego. Ciekawe czy to odbiega tak znacznie od realiów  polskich emerytur mundurowych i uposażeń uniwersyteckich… Tego typu patologie  socjalizmu mogą być przedłużane i sztukowane rozmaitymi bailoutami,  pożyczkami  i czym tam jeszcze, ale  w nieskończoność trwać nie mogą.  A ponieważ socjalizm nigdy się sam nie zreformuje  jedyną opcją jest dojście do ściany i rozbicie się o nią.   Cudza kasa na całe szczęście kiedyś się kończy  i  następuje twarde lądowanie  do życia  na koszt własny.

(…)

Jeśli Tsipras by się ugiął pod wywieraną na niego presją  to zdradziłby swoich wyborców i swoją własną partię która by szybko pokazała mu drzwi. Jeśli by się nie ugiął to doprowadziłby do bankructwa kraju, i drzwi by mu pokazali  wspomniani wyżej rozgoryczeni emeryci i sektor publiczny pozostawiony bez środków do życia. W obu przypadkach polityk bez odpowiedniego mandatu ochronnego byłby skończony.

Tsipras jednak  intrygę przejrzał  i ją  rozbroił.  Niespodziewanie ogłosił referendum na temat przyjęcia lub odrzucenia dyktatu „trojki”,   które właśnie taki mandat ochronny mu zapewni niezależnie od wyniku…  

(…)

Ale dlaczego hegemonowi tak miałoby zależeć na usunięciu Tsiprasa? Z kilku powodów z których głównym jest prawdopodobnie polityka gazowa i wojna hegemona i jego satelitów z Rosją. Wiedzą oni dobrze że Europa potrzebuje gazu rosyjskiego z odnogi południowej. Nie ma dla tego praktycznie alternatywy, włączając w to nawet alternatywne dostawy LNG, i nawet hegemon to z ociąganiem przyznaje. Odnoga południowa przejąć ma od 2019 transporty obecnie idące przez Ukrainę.

Europejscy wasale piętrząc na polecenie hegemona trudności na drodze rurociągu South Stream mającemu początkowo wylądować w Bułgarii i iść dalej przez Rumunię spowodowali anulowanie jego budowy. Rosja nie traciła czasu ogłaszając że gas dostarczony będzie teraz rurą Turk Stream, innym rurociągiem pod Morzem Czarnym i lądującym w Turcji. Walka obecnie idzie o to jaką drogą tranzytową zostanie on dostarczony dalej.

Najlogiczniejszą opcją jest „Balkan Stream”, trajektoria gazociągu przez Grecję, Macedonię i Serbię na Węgry. Z krajów tych Grecja pod Tsiprasem i Węgry pod Orbanem prowadzą relatywnie niezależną politykę zagraniczną  i nie dają się zdominować hegemonowi jak reszta EU,  a Serbia i Macedonia nie są w ogóle członkami EU.  Dochody z tranzytu gazu wzmocniłyby pozycję tych krajów, sympatyzujących z wizją multipolarną świata. Nitka Balkan Stream umożliwiłaby też partycypującym w niej krajom podpięcie się pod chińską inicjatywę „Silk Road”, handlową magistralę łączącą Chiny poprzez Rosję  z Europą, która jest największym importerem dóbr chińskich i zarazem wielkim eksporterem do Chin.

(…)

Balkan Stream byłby specjalnie atrakcyjny dla Grecji. Nie bez powodu Tsipras jeździł dogadywać się z Putinem, przewidując że intratny deal z Gazpromem, a kto wie czy i nie cenne pożyczki mu towarzyszące, będą stanowiły dla Grecji istotny czynnik w przechodzeniu przez turbulencje suwerennego bankructwa.” (cynik9)

całość tu: Referendum greckie – mistrzowski ruch Tsipras ominął pułapkę

podobne: „W krainie deszczowców”: Irlandzkie wychodzenie z recesji. Akcja kredytowa w toku. Cynik9: „bail-in” oraz: Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy. i to: Niemiecka gospodarka zaczęła się kurczyć. W Hiszpanii Ebola zaraziła giełdę. Podatek na tablety we Francji. Włochy: za chlebem. Szczyt UE ws. walki z bezrobociem. cynik9: W Polsce rewolucji raczej nie będzie. MFW obniża prognozę gospodarczą i proponuje więcej długu. Trader21: Świat na głowie.

„Dzisiejsza sytuacja Grecji jest bardzo poważnym strategicznym ostrzeżeniem dla Polski, bo jeżeli przyjrzymy się greckiej drodze do Europy, do tej wspólnoty różnych krajów, bogatszych i mniej bogatych, to dzisiaj widać, że ta droga nie była dobra. I prowadziła ona przez ogromne, według mnie, niepotrzebne zadłużenie, czasami gdzieś po drodze rozkradzione. To zadłużenie spowodowało, że w czasie światowego kryzysu finansowego, zadany był cios przede wszystkim w społeczeństwo. To jest droga wielu krajów peryferyjnych Europy. Grecja była przyjęta w 1981 roku, a Polska w 2004, czyli dwadzieścia kilka lat później, ale my niestety idziemy tą samą drogą. Tutaj jest poważne ostrzeżenie, żebyśmy nadmiernie nie uzależniali się od pożyczek, od pieniędzy Zachodu, które w czasie sytuacji kryzysowej, tak jak to było w latach 2007-2008, uderzają. Ci, którzy są zadłużeni mają potworne kłopoty. To jest bardzo poważne ostrzeżenie, co do strategicznej drogi rozwoju, którą Polska powinna iść. To po pierwsze.

Drugie poważne ostrzeżenie jest związane z ostatnią fazą kryzysu. Jeśli przyglądniemy się dokładniej warunkom, które ta trójka bogatych krajów stawia Grecji, to nasuwa się pytanie, o co w tej ostatniej fazie kryzysu chodzi i przed czym Grecy się bronią. To jest, przede wszystkim, liberalizacja i otwarcie wszystkich rynków. Czyli wejście wielkich firm z najbogatszych państw zachodnich na te rynki oraz ich przejęcie. A drugie żądanie to wyprzedaż wszystkich aktywów, które Grecja ma, czyli własności przemysłowej, infrastruktury, a także ziemi, wysp, które są w Grecji bardzo atrakcyjnym towarem. Są to dwie rzeczy, będące strategicznymi elementami stosunków między krajami bogatymi, między Zachodem, a krajami, które są dzisiaj peryferiami Europy, i które mają wspólne problemy…” (An­drzej Szczę­śniak)

całość tu: Polska Grecja dwa bratanki…

Owszem, teraz Grecy się bronią przed możliwością utraty kontroli nad własnym państwem, ale pamiętajmy o tym w jaki sposób doszło do tej sytuacji, i to nie tylko w Grecji bo problem długu dotyczy zdecydowanej większości krajów UE. Fakty są takie że nie ma obecnie kraju na Zachodzie, który realizując tzw. „cele społeczne” nie zadłużałby się z tej okazji. Gospodarki tych krajów nie są w stanie zarobić na potrzeby wynikające z realizacji wiekopomnych zdobyczy socjalnych, ale wcale nie myślą skończyć z rozdawnictwem. Pierworodny błąd jest w tym, że nie ma tu absolutnie żadnego namysłu w postaci mechanizmu obronnego – kagańca prawnego ZABRANIAJĄCEGO wydawania więcej niż otrzymuje się w podatkach. Jak to w ogóle możliwe, żeby pozwalać sobie na uchwalanie budżetów z deficytem? Skoro współczesne państwa mogą się bezkarnie zadłużać co roku bardziej, to jest tylko kwestią czasu kiedy wszystkie po kolei zbankrutują. Grecja jest tu tylko „pionierem” jako najbardziej doświadczona w bankrutowaniu, bo przez połowę swojego dotychczasowego niepodległego bytu była niewypłacalna (o czym wszyscy wiedzą bo nie jest to wiedza tajemna)… Odys

podobne: Eurokołchoz: Grecja prosi o pożyczkę, ale stawia warunki, KE z nadzieją na kompromis, Niemcy mówią NIE. Trader21 o greckiej tragedii. W Hiszpanii Banki Żywności dla biednych. Finansowe kłopoty Włochów. oraz: Rewolucyjne nastroje w Eurokołchozie: Strajk paraliżuje Belgię, Hiszpanie nie mają z czego oszczędzać, fala głodu w Wlk. Brytanii, Grecja ciągle na finansowej kroplówce, w Szwecji będą nowe wybory (rośnie poparcie nacjonalistów). i to: Cisza przed burzą. Toksyczne aktywa w systemach bankowych Polski i Hiszpanii. Przestajemy płacić kredyty mieszkaniowe. „Troika” wróciła do Hiszpanii.

„…jeżeli bankructwo i powrót do waluty narodowej okażą sie lekarstwem skutecznym i po chwilowym załamaniu Grecja zacznie szybko odzyskiwać siły, wiara w skuteczność wspólnoty w jej obecnym kształcie zostanie podważona, a wraz z nią ucierpi też pozycja eurokracjizaczyna swój wpis Rafał Ziemkiewicz.

Podobnie (do Grecji – red.) patronowała Unia równie nieodpowiedzialnemu zadłużaniu Węgier przez Gyurcsany’ego i Polski przez Tuska. Ich nigdy nikt, tak jak dawnych przywódców greckich, nie nazwał w europejskich elitach „populistami”. Przeciwnie, byli dobrzy i popierani, bo zadłużając swoje narody, nakręcali zyski korporacjom i rządom głównych unijnych graczy – kontynuuje dziennikarz i przechodni do sedna.

W wypadku PO – robią to dalej. Jedną gębą bezczelnie oskarżając o populizm Dudę, PiS i Kukiza oraz strasząc, że zrobią oni w Polsce „drugą Grecję”, drugą gębą zapowia władza PO-PSL rozdawanie milionów i miliardów, bezwstydnie wykorzystując możliwości dalszego zadłużania kraju dzięki zdjęciu z nas unijnej procedury nadmiernego deficytu. I znowu, po raz kolejny wykorzystuje PO pojawiające się możliwości zaciągania pożyczek na wspieranie konsumpcji, a nie prorozwojowych czy proinnowacyjnych inwestycji.

Jest w tym cyniczna, bezczelna logika. Ta ekipa nie walczy już o władzę, walczy by być możliwie silną opozycją. Rozdając pieniądze emerytom, urzędnikom i właścicielom bramek na autostradach, rzucając je na różne „programy”, niby to dla Śląska albo dla młodych, świadomie działa na rzecz bankructwa, z góry oskarżając o jego spowodowanie tych, którzy cały ten gnój, jakiego PO z PSL narobiły przez prawie dziewięć lat, odziedziczą na jesieni.

Na koniec dziennikarz zamieszcza swoiste „rozwiązanie” całej tej fatalnej sytuacji. 

Jeśli Polska stanie się „drugą Grecją”, to na pewno nie będzie winą Dudy, Szydło ani nikogo innego, tylko przede wszystkim Tuska. To jego za skrajną nieodpowiedzialność w rządzeniu państwem należy powiesić na warszawskiej kolumnie Zygmunta – i wcale nie za szyję – czytamy.”

parezja.pl  źródło: Ziemkiewicz: Tuska należy powiesić na kolumnie Zygmunta

…no cóż. Nie da się nie dostrzec tego na co zwraca uwagę Pan Ziemkiewicz, ale jednocześnie zdumiewa mnie jego ograniczona do 8 lat rządów PO-PSL i wybiórcza pamięć w kwestii odpowiedzialności za stan polskiego państwa. Tak jakby PIS nie miał udziału w wepchnięciu nas do eurokołchozu, namawiając Polaków do głosowania w referendum akcesyjnym na tak i sankcjonując zapisanie nas do niewoli babilońskiej podpisem ś.p. Lecha Kaczyńskiego pod traktatem lizbońskim. Jakby środowisko tworzące dziś projekt pod nazwą PIS w ogóle nie procedowało prawa w Polsce (i nie uczestniczyło w magdalenkowym szwindlu) najpierw jako PC, a potem w ramach AWSu i nie miało udziału w dziurach budżetowych i w utrwalaniu ucisku fiskalnego (do dziś ekspertem PISu jest Pan Modzelewski – główny konstruktor VATowskiego wyzysku) czy uzasadnianiu piramidy fiskalnej zwanej ZUSem i całym etatystycznym marnotrawstwie. Tak jakby PIS nie uczestniczył w socjalistycznym szaleństwie wydawania publicznych pieniędzy (również na poziomie samorządów), łącznie z sięganiem po tzw. „środki unijne”, licytując się w tej kwestii z PO na ilość wyżebranej kasy idącej w parze z zadłużeniem.

Już dawno bowiem osiągnęliśmy w Polsce moment, gdzie zarówno lewica jak i prawica chcą być prawicą i deklarują że są obywatelskie, tudzież wolnościowe a nawet wolnorynkowe – patrzące jak tu ulżyć podatnikom, ale robiące faktycznie coś zupełnie przeciwnego. Tymczasem zarówno „prawica” jak i lewica są… lewicą i głosują za zwiększeniem socjalizmu, (bo tak są zaprogramowane: Nikt wam tyle nie da co socjalista naobiecuje a łżeliberał ściąga spodnie) ponosząc tym samym solidarną odpowiedzialność za zadłużanie Polaków (i ta współpraca nie dotyczy tylko ostatnich 8 lat! na co sam Pan Ziemkiewicz kiedyś zwracał uwagę: „Państwowe, czyli nie nasze”, ale „patrioci” mówią NIE dla wolnego rynku w Polsce. To mamy ten wolny rynek czy nie?). Nie żebym nie rozróżniał i nie stopniował „zasług” jednych i drugich, bo tę różnicę „kto bardziej popsuł” oczywiście dostrzegam, ale jak już ostrzegałem tu: „Depresja gangstera” (Bronisława K.) i sraczka legislacyjna „platformy” czyli… narobić POd publiczkę i uciec zanim przyjdą lePSI i tu: Nowy program PIS – populismus über alles PIS wcale nie będzie lepszy w tej kwestii od PO.

„…warto odnotować deklarację pani premierzycy Ewy Kopacz o prawdziwych przyczynach bankructwa Grecji. Pani premierzyca zwróciła uwagę pani Beacie Szydło, że Grecja zbankrutowała nie dlatego iż przyjęła euro, jako swoją walutę, tylko dlatego, że żyła ponad stan. Warto tedy zwrócić uwagę, że zadłużenie Grecji wynosi około 320 mld euro. Aktualny dług publiczny Polski szacowany jest – bo pan minister Rostowski podczas swego urzędowania trzykrotnie zmienił sposób liczenia długu publicznego, w związku z tym szacunki wahają się od biliona 100 mld złotych do 3 bilionów 700 miliardów, przy czym ta druga kwota wydaje się bliższa prawdy. Aktualny kurs euro w stosunku do złotego wynosi 4,1, a to oznacza, że zadłużenie Grecji odpowiada wysokości długu publicznego Polski i to w wersji najłagodniejszej – to znaczy 1312 miliardów złotych. Jeśli w dodatku przypomnimy, że przez ostatnie 8 lat nasi okupanci trzymali przy rządzie Platformę Obywatelską, to napuszone uwagi rozmaitych tamtejszych Zasrancen („mann kann singen, mann kann tanzen, aber nicht mit den Zasrancen”) budzą już tylko irytację…” (Stanisław Michalkiewicz)

Podziemna TV: Robią nas w konia: POPiS Kopacz i Szydło o bankrutującej Grecji #120

…apropos Grecji…

„…Naprawdę fascynują mnie przyczyny dlaczego państwo, które płaci m.in. za mycie rąk – 420 euro miesięcznie, 870 euro miesięcznie dla pracowników administracji – za wysyłanie faksów, korzystanie z darmowej stołówki (aby zwiększyć w niej ruch) – 120 euro miesięcznie padło na pysk. Już te 3 czynności powodują, że moja pensja wygląda śmiesznie. I wszyscy się na to zrzucamy. Cieszycie się?…” (dws24.pl 1 lipca 2015 roku)

Grecy nie tylko są tępymi leniami łasymi na cudze pieniądze, ale że „ktoś” jednocześnie wykorzystał tę sytuację by (prawdopodobnie) zrobić z tego kraju żebraka pod przyszły wykup masy upadłościowej (to oczywiście w ostateczności, bo póki co najważniejszy jest projekt euro) jest tylko konsekwencją pierwszego faktu… Prawdopodobieństwo wystąpienia drugiej możliwości w niczym nie usprawiedliwia pierwotnego źródła problemu i FAKTU że grecki dług został „wypracowany” przez samych Greków, bo nikt im na siłę pożyczek ani „ratunku” nie wciskał. Mogli już dawno temu zatkać sobie pazerną gębę i ogłosić UCZCIWE bankructwo odmawiając „pomocy” i wreszcie zacząć się dorabiać za swoje. Nikt Grekom nie broni zachować się jak swojego czasu Islandia – goniąc z kraju kijami tak swoje „elity” (które w końcu realizowały wyłącznie wolę ludu 🙂 „nie chcemy oszczędzać”) jak i międzynarodowych lichwiarzy.

Tymczasem Grecy wybrali sobie do władzy po raz kolejny populistów socjalistów, którzy uważają że będą dyktować warunki bezczelnie wyłudzając kolejną transzę cudzych pieniędzy (bo doskonale wiedzą że ten kolaps będzie miał inne negatywne skutki dla innych gospodarek przez ekspozycje ich banków na grecki dług), po które łatwo się sięga zwłaszcza kiedy ktoś skwapliwie je daje 🙂 W jakim celu to już jak wspomniałem inna zupełnie historia, ale to w niczym nie usprawiedliwia marnotrawstwa i głupoty samych Greków. Jeśli ktoś uważa za uczciwe „pomaganie” tego typu gospodarkom, które żyją ponad stan wydając więcej jak są w stanie sami zapracować to ja nie mam pytań a proponuję wyciągnąć z własnego konta ile się da i wysłać to Grekom w ramach solidarności 🙂 z ich „biedą”.

Dlaczego grecki rząd i politycy zamiast obniżać wydatki publiczne zwiększali je nie mając na ten cel uczciwie zarobionych środków we własnym budżecie pozostaje oczywistym skutkiem populizmu partii socjalistycznych które zafundowały Grekom różnego rodzaju bzdurne przywileje pracownicze (wręcz legendarne w swoim absurdzie!) i dodatki do pensji windując w górę wydatki państwa nie mając na ten cel pokrycia w dochodach z własnej gospodarki. Chodzi tu głównie o wydatki pracownicze sektora publicznego który rozrósł się do niemal 1/3 całego rynku pracy w Grecji co oznacza że co trzeci Grek nie produkuje niczego i nie wzbogaca budżetu ale na nim żeruje, tj. na tych którzy stanowią pierwotne źródło dochodu państwa. To są oczywiste fakty (obok rzecz jasna innych wydatków podobnych skutkiem do naszych rodzimych „programów rozwojowych” – będących inwestycyjnymi piramidami) których efektem był coraz większy deficyt sektora finansów publicznych.

Ten sam schemat marnotrawstwa (głównie na kredyt) został powielony również w Irlandii, Portugalii, Hiszpanii czy Włoszech (które są następne w kolejce do spektakularnego bankructwa) czyli pozostałych krajów z niesławnej grupy „świnek” (PIIGS). Mówienie o wypracowaniu w ostatnim czasie przez Grecję jakiejś „nadwyżki budżetowej” kiedy kraj jest zadłużony po uszy i co miesiąc żebrze u obcych o pieniądze na bieżące wydatki (nawet po kolosalnych cięciach emerytur – które mimo owych cięć dalej wyglądają o niebo lepiej jak w kilku innych krajach UE) jest nie tyle bredzeniem a zwykłym zakłamywaniem rzeczywistości – Grecja nie ma wystarczająco dużo własnych pieniędzy by pokryć wszystkie swoje wydatki… Długi z powietrza się nie wzięły 🙂

Odpowiedź na pytanie dlaczego Grecja jest po raz kolejny „zmuszana” do sięgnięcia po pomoc jest oczywista (już od co najmniej 2010r.) – chodzi rzecz jasna o to żeby Grecja spłacała swoich wierzycieli którzy sfinansowali pożyczki dla tego kraju, poprzez załadowanie się w jego śmieciowe obligacje (chodzi tu głównie o banki niemieckie, ale też innych krajów UE), bo kiedy największe banki w Europie przestaną być spłacane to dopiero zacznie się dym i już nie tylko Grecja ale cały projekt eurozony i UE stanie się niestabilny, co z kolei pociągnie za sobą kłopoty w gospodarkach które w Europie mają swój rynek zbytu. Grecja to problem globalny (dlatego sprawą zajął się MFW – ekspozytura gospodarki USA na świat) tylko nikt nie chce się do tego przyznać. Więc czy Grecja chce czy nie to „musi” być ratowana przynajmniej do momentu aż banksterka wymyśli jakiś inny myk by szatańskie koło długu kręciło się dalej (i tu jestem bardzo ciekaw co takiego wymyśli) bez większej szkody dla tych którzy na tym interesie zarabiają najwięcej, by mogli żerować bez końca na NIESTETY głupocie ludzkiej. Bo to ona jest przyczyną całej tej „tragedii” – jak świat światem nikt bowiem nikogo nie zmusza do tego by żył i konsumował ponad stan i wydawał pieniądze których nie ma – a od tego się właśnie wszystko zaczęło.

„Od roku 2010 znaczna większość greckich długów zmieniła właściciela – przeszła bowiem z instytucji i banków komercyjnych i prywatnych do instytucji i banków publicznych. Całkowite zadłużenie Grecji wynosiło w maju br. aż ponad 323 miliardy euro (ok. 176 proc. PKB tego kraju). Z tego jedynie ok. 80 mld euro pochodziło z finansowych rynków. Znaczna większość tej sumy (ok. 63 mld euro) to tzw. papiery wartościowe wyemitowane w samej Grecji. Właścicielami tej części greckiego długu są więc sami Grecy, ich fundusze inwestycyjne i banki.

Największa część całego greckiego długu to tzw. programy ratunkowe UE i MFW, w ramach których w latach 2010-2014 trafiło do Grecji w sumie aż ok. 240 mld euro. Tych pożyczek udzielały państwa strefy euro (prawie 53 mld euro), Europejski Fundusz Stabilności Finansowej (EFSF) oraz MFW. Prawie 31 mld euro greckiego długu należy jeszcze do MFW. Niemcy przekazały Atenom ponad 15 mld euro, Francja ok. 11 mld euro a Włochy ok. 10 mld euro. O przyszłych spłatach tych pożyczek Grecy mogą rozmawiać z każdym z tych państw oddzielnie, ponieważ opierają się one na umowach dwustronnych.

Najwięcej pożyczył Grecji EFSF – aż 141 mld euro. Największe udziały w tym funduszu mają Niemcy (29 proc.), Francja (21 proc.) i Włochy (19 proc.). Są to kredyty długoletnie. Ich okres spłaty przypada na lata 2041-2053. Według wyliczeń brytyjskiego Open Europe, aż ok. 60 proc. całego długu Grecji należy do państw waluty euro, niecałe 10 proc. do MFW, ponad 6 proc. do Europejskiego Banku Centralnego (jednak ten udział wzrósł znacznie wiosną br. w związku z ciągłym zasilaniem greckich banków przez EBC), 3 proc. do banków greckich, a już tylko nieco ponad 1 proc. do banków zagranicznych (a jeszcze w roku 2010 posiadały one w sumie blisko 2/3 całego długu Grecji!)…” (całość tu: Ile na bankructwie Grecji straciliby Niemcy? Struktura długów rozrzutnych południowców)

Pozostaje pytanie. Skoro Grecy chcą naprawdę zrzucić jarzmo międzynarodowej finansjery, to czemu ciągle negocjują z MFW jakieś „warunki” a nie zrobią tego co zrobiła Islandia czy chociażby Węgry (które są na dobrej drodze do niezależności od zagranicznych „inwestorów”) 😉 Ile jeszcze razy ten kraj ma zamiar „nabierać się” na pomoc i wierzyć w kredyt bez pokrycia w realnej sile własnej gospodarki. Ile jeszcze razy ta patologia musi zbankrutować żeby ludzie przestali żyć na koszt innych?

Dług publiczny jako proc. PKB w UE (2012)„Życie na kredyt, czyli zjadanie przyszłości, to metoda, którą się obecnie stosuje, żeby sprzeczności [dużo korzyści i żadnych podatków] ze sobą pogodzić. Próbuje się osiągnąć niewielkie korzyści bieżące, ryzykując wielkie straty w przyszłości. Taki sposób postępowania przybliża widmo bankructwa, które kładzie kres kredytom.” (F. Bastiat)

Jak ktoś nie potrafił przewidzieć skutków leczenia alkoholika dostarczaniem mu jeszcze większej ilości wódy to już jego problem ale nie nasz. Interesuje mnie tylko czy inni (i w jakim stopniu) pojmują czym jest życie ponad stan i na kredyt. Reszta to NATURALNY i POTRZEBNY rezultat marnotrawstwa – bankructwo. Jeśli choć 1 na 10 to pojmie to warto o tym mówić (do znudzenia).

Jak najbardziej zgadzam się z diagnozą (sam o tym od dawna doskonale wiem) Ziemkiewicza że „oni” boją się nie kryzysu a efektu domina pt. „wychodzimy”, i tego że Grecja może sobie poza strefą EURo w końcu poradzić (po pierwszym szoku który musi nastąpić – finanse publiczne przestaną istnieć) a Grecy nauczą się w końcu żyć NORMALNIE, tj. na swój koszt a nie na kroplówce na którą cała reszta eurozony (i nie tylko bo i kraje spoza strefy finansowały po części programy pomocowe) płaci i „pożycza” kosztem własnych obywateli nie pytając ich nawet o zdanie. Solidarność z lamerami żeby dalej mogli dostawać rozbuchany socjal to czyste złodziejstwo. Czas ponieść konsekwencje swojej nieodpowiedzialności. Jestem jednak przekonany że eurokołchoźnicy będą szukać pretekstu żeby Grecję zatrzymać za wszelką cenę w tym chorym systemie. (Odys)

„…Za czasów Juliusza Cezara, na podstawie lex Clodia, wprowadzone zostało rozdawnictwo zboża, co pochłaniało około 20 procent wydatków państwowych, a ponadto skłaniało ludność wiejską do przeprowadzki do miast, gdzie mogłaby żyć na koszt państwa, a ściślej – na koszt prowincji, które musiały te wszystkie dobrodziejstwa sfinansować. Doprowadzało to do niewyobrażalnego zdzierstwa prowincji, bo dodatkowo magistraci rzymscy, którzy musieli sfinansować igrzyska i inne imprezy podczas swego urzędowania, ubiegali się potem o stanowiska namiestników prowincji, by odkuć się finansowo. Próby ograniczenia skali frumentacji nie przyniosły rezultatów, bo cesarze mieli wprawdzie władzę, ale byli też zakładnikami ludu rzymskiego, od którego nastrojów zależała nie tylko łatwość rządzenia, ale często i sama władza, toteż frumentacje stały się w Rzymie zjawiskiem trwałym, rodzajem naturalnych praw człowieka.

Od tamtych czasów nic się nie zmieniło i prawo do życia na cudzy koszt, zostało uznane za jedno z podstawowych praw człowieka, pod nazwą „prawa do godnego życia”. Może tylko zyskało bardziej skomplikowane i patetyczne uzasadnienie, bo w czasach starożytnych wiadomo było, że frumentacje, to forma przekupstwa i na przykład Senat pokonał Gajusza Grakcha jego własną bronią, podstawiając mu jako rywala demagoga w osobie Marka Liwiusza Druzusa. Druzus po prosu Grakcha przelicytowywał i kiedy ten na przykład proponował przydziały ziemi obciążonej nieznacznymi podatkami, to Druzus oferował ją za darmo. W rezultacie lud się od Grakcha odwrócił, jego kandydatura na trybuna przepadła, a w dwa lata później zginął na skutek wszczętych przeciw niemu rozruchów. Coś podobnego widzimy i teraz, kiedy przed wyborami nadszedł czas rozdawnictwa i ugrupowania parlamentarne prześcigają się w hojności by zyskać poparcie obywateli, którzy potem, kiedy etap rozdawnictwa zostanie zastąpiony przez etap rabowania, zostaną pozbawieni wszystkich korzyści i to z nawiązką. Dopiero na tym tle możemy lepiej zrozumieć spostrzeżenie Franciszka ks. de La Rochefoucauld, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemie drugiego potopu, że przekonał się o bezskuteczności pierwszego…

…Obecnie nakazem chwili jest odblokowanie narodowego potencjału gospodarczego. Bez tego nic się nie uda. W tym celu wystarczyłoby przywrócić moc obowiązującą ustawy o działalności gospodarczej z brzmieniu z 1 stycznia 1989 roku i uchylić wszystkie akty prawne, sprzeczne z tamtą regulacją. Konsekwencją uchylenia aktów prawnych sprzecznych z ustawą o działalności gospodarczej, byłaby konieczność zlikwidowania znacznej liczby urzędów i instytucji, których racją istnienia jest blokowanie narodowego potencjału gospodarczego i produkowanie uzasadnień tego procederu. Dlatego też obawiam się, że odblokowanie narodowego potencjału gospodarczego nie nastąpi, bo ścisłe kierownictwo zwycięskiej partii nie odważy się działać na szkodę własnego zaplecza politycznego, którego jest przecież zakładnikiem…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Frumentacje Felieton    tygodnik „Najwyższy Czas!”    3 lipca 2015

na koniec jeszcze jeden fragment (uważam że całkiem obiektywnego) komentarza Rafała Ziemkiewicza:

„… wszelkie rozmowy o greckiej winie, o rozrzutności i lenistwie mieszkańców tego kraju oraz populizmie jego rządów trzeba zaczynać od tego, że praprzyczyną problemu jest ideologiczny upór, aby siłami dyrektyw, dekretów i zarządzeń poskromić naturę, bo paru euromędrków wymyśliło argument, że jak się politycznie narzuci zróżnicowanym gospodarkom jedną wspólną walutę, to zmusi je ona do przyśpieszonej unifikacji. Klasyczne postawienie wozu przed koniem.

Nie ma sensu wdawać się teraz w rozsądzanie wywołanych kryzysem kłótni. Może mi Państwo wierzyć lub nie, ale obie strony mają rację. Niemieckie banki powiadają – przecież pożyczyliśmy wam pieniądze, nasze, dobre pieniądze, musicie je oddać! Grecy na to – już wam, lichwiarze, spłaciliśmy odsetek trzy razy tyle, ile pożyczyliśmy, i ciągle jesteśmy w długach! Oczywiście, banki mogą na to powiedzieć, że odsetki były w umowie, i widziały gały co brały – ale ci, co brali, brali przecież wiedząc, że niebawem ich kadencja się skończy, a potem to się będą martwić inni. Ale „korupcja, nepotyzm i polityczny klientyzm”, który jako przyczynę katastrofy greckiego państwa gromi dziś Zachód, rozwinąć się mógł właśnie dzięki temu, że grandziarze mieli nieograniczony, polityczny kredyt w Brukseli i Berlinie. Bankierzy też rozumują, jak politycy, w kategoriach swojej kadencji i własnego zysku z „opcji menadżerskiej”,  zależnego od tego, jak bardzo uda im się w tym czasie podbić kurs akcji. Nie wiedzieli, że Grecja padnie? Wiedzieli, że padnie kiedyś, a do tego czasu wyciągnie się z niej odsetek aż miło – więc naciskali jak mogli europolityków, żeby ci jak mogli popierali rządzących tą europrowincją grandziarzy, by przypadkiem ich jakiś patriotyczni i odpowiedzialni politycy nie odsunęli od władzy. Trudno nie dodać – dokładnie tak samo, jak to było z Polską i Tuskiem, Węgrami i Gyurcsanym i paroma innymi peryferyjnymi krajami Unii oraz ich „proeuropejskimi” przywódcami.

Niemieccy podatnicy mówią: nie będziemy finansować greckiego socjalu! Mają rację? Mają. Grecy na to: nie finansujecie naszego socjalu, tylko swoje banki! Też mają rację, pod hasłem „pomoc dla Grecji” kryje się pomoc w spłacaniu odsetek, a nie stawianiu greckiej gospodarki na nogi. Prawdą jest, że greckie rządy oszukiwały kredytodawców, fałszując statystyki i prognozy rozwoju, i prawdą jest, że dokładnie to samo robiły rządy państw-liderów strefy euro i europejski bank centralny, i banki komercyjne. Wszyscy się nawzajem oszukiwali, wszyscy doskonale wiedzieli, że są oszukiwani, ale mimo że wiedzieli, dawali się oszukiwać, bo chcieli wierzyć, no, może nie że wspólnie tworzona nierzeczywistość jest wieczna, ale że jeszcze jakiś przyzwoity czas wytrzyma.

Niestety, jako się rzekło – okazało się nagle…”

Czytaj więcej na fakty.interia.pl

polecam również: POPIS w natarciu! czyli…”Krynica mądrości” Tusk i „karny podatek” Kaczyński i to: Stanisław Michalkiewicz: Państwo jako nowotwór złośliwy a także: Równi i równiejsi: KE łagodnie wobec (nie)dyscypliny budżetowej Belgii, Włoch i Francji, ale na Polskę nakłada karę. Socjalizm po polsku: Polskie firmy w szponach legislacyjnej burzy. Komu i dlaczego przeszkadzają stare auta? i jeszcze: „Za PISu było lepiej” czyli… komentarz do grafiki „niewygodne statystyki” oraz: Pod przykrywką wygłupu Sikorskiego fala rabunku przetoczyła się przez sejm: uwolnienie kominówek, rząd kładzie łapę na depozytach, centralna baza „haków” skarbówki, zamiast śmieciowych umów o pracę będzie śmieciowa emerytura. Do diabła z taką opozycją! Dratewka potrzebny od zaraz.

Grecja, eurokołchoz, dług, Syzyf

PGNiG renegocjuje kontrakt z Gazpromem. Przegrana Rosjan z Czechami w sądzie szansą na korzystny arbitraż dla Polaków. Rosja wzywa UE, by poparła projekt gazociągu Turecki Potok. Polska nie będzie rozbudowywać mocy energetyki węglowej. Nowelizacja ustawy o OZE.


1. Budzanowski: wniosek o arbitraż z Gazpromem słuszny. Liga/Wojciech Jakóbik: Gazprom przegrywa w sądzie. Szansa dla Polaków.

14.05. Warszawa (PAP) – Skierowanie przez PGNiG wniosku do arbitrażu przeciwko Gazpromowi w sprawie cen gazu z kontraktu jamalskiego to słuszna decyzja i poprawia naszą pozycję negocjacyjną – uważa b. minister skarbu Mikołaj Budzanowski.

PGNiG poinformowało w komunikacie, że skierowało do Gazpromu wezwanie przed Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie. „Przedmiotem sporu jest zmiana warunków cenowych kontraktu długoterminowego na zakup gazu ziemnego z września 1996 r.” – podała spółka.

PGNiG od listopada ub. roku prowadziło renegocjacje umowy z Gazpromem w ramach tzw. okna negocjacyjnego. Jego termin został uzgodniony dwa lata temu, kiedy to PGNiG i Gazprom podpisały aneks do kontraktu jamalskiego. Okno otwarte było przez pół roku. W ub. tygodniu prezes PGNiG Mariusz Zawisza poinformował, że spółka – zgodnie z kontraktem – uzyskała „zdolność arbitrażową”.

Przez pół roku polska spółka próbowała przekonać rosyjskiego dostawcę do zmiany niekorzystnych dla siebie zapisów kontraktu. Chodziło przede wszystkim o cenę; Polska płaci za rosyjski gaz więcej, niż inni europejscy odbiorcy.

„To jedyna słuszna decyzja w tej sytuacji. Pozornie, +dobrze+ dziś brzmiąca propozycja Gazpromu, może okazać się tylko i wyłącznie zachętą do szybkiego zakończenia negocjacji. Po kilku miesiącach okazałoby się, że płacimy więcej, niż nasi zachodni sąsiedzi. Sprzyja nam postępowanie antymonopolowe Komisji Europejskiej, więc tym bardziej trzeba wykorzystać procedurę arbitrażową w Sztokholmie do uzyskania ceny rynkowej w kontrakcie gazowym” – powiedział PAP w czwartek b. minister skarbu Mikołaj Budzanowski

Jego zdaniem, cena gazu dla Polski po skierowaniu do arbitrażu w Sztokholmie będzie korzystniejsza, niż oferta leżąca dzisiaj na stole.

„Jesteśmy w lepszej sytuacji negocjacyjnej i należy tę sytuację optymalnie wykorzystać, nawet kosztem przedłużenia o kolejny rok negocjacji z Gazpromem” – powiedział.

Analityk rynku gazu, mec. Tomasz Chmal w rozmowie z PAP również przyznaje, że decyzja o skierowaniu sprawy przed sztokholmski arbitraż jest słuszna i – jak dodaje – dziwiłby się gdyby polska spółka jej nie podjęła.

„To nie jest odosobniony przypadek, wiele firm występuje z wnioskami do trybunałów arbitrażowych, jest to zupełnie naturalne z punktu widzenia uczestników rynku gazu; jeśli rozmowy nie przynoszą skutku, to wtedy idzie się krok dalej. To jest właściwy i cywilizowany sposób załatwiania takich spraw” – powiedział PAP.

Dodał, że na rynku europejskim „jest nastrój, by ceny obniżać i zmieniać formuły cenowe, również te uzależniające ceny gazu od ceny ropy i produktów ropopochodnych”.

„Nie dziwi mnie, że PGNiG idzie tym tropem. Dziwiłbym się gdyby tak nie postąpił, bo straciłby okazję, do korzystnego dla siebie rozstrzygnięcia” – podkreślił.

Chmal zauważył, że 90 proc. spraw, które trafia przed arbitraż udaje się w jego trakcie załatwić polubownie. Tak właśnie stało się w 2012 r., kiedy to polska spółka złożyła przed Trybunałem Arbitrażowym w Sztokholmie pozew przeciwko Gazprom Export. Wtedy również chodziło o zmianę warunków cenowych. Gdy Gazprom się na to zgodził, PGNiG wycofało pozew.

Piotr Kasprzak z Hermes Energy Group uważa, że arbitrażu nie można było uniknąć.

„Ze strategicznego punktu widzenia, w obliczu widma kar finansowych ze strony Komisji Europejskiej nałożonych na Gazprom jako rezultat postępowania antymonopolowego, a także z powodu niskich cen ropy naftowej było raczej pewne, że nie będzie chęci porozumienia ze strony rosyjskiej w przewidzianym w kontrakcie okienku negocjacyjnym” – powiedział PAP Kasprzak.

Jego zdaniem, z uwagi na obecne zawirowania polityczne i gospodarcze „nie należy się jednak spodziewać łatwej przeprawy w procedurze arbitrażu.

„Obydwie strony będą za wszelką ceną dążyły do przekonania sądu o swoich racjach. A to z kolei wydłuży czas procedowania trybunału” – dodał.

Jego zdaniem, jest to negatywny sygnał dla odbiorców PGNiG, bo w czasie oddala możliwość obniżek cen gazu. (PAP)

drag/ par/

Czeska firma RWE Transgaz uzyskała w sądzie arbitrażowym zgodę na zmniejszenie wolumenu objętego klauzulą take or pay (TOP) czyli wymogiem obowiązkowego zakupu w umowie z rosyjskim Gazpromem.

Wiedeński sąd arbitrażowy uznał, że Czesi mogą zmniejszyć wolumen objęty TOP bez kar finansowych. Gazprom domagał się kary w wysokości 500 mln dolarów.

TOP to narzędzie ograniczania dywersyfikacji zakupów przez klientów Gazpromu. Są oni zmuszani do zakupu określonego wolumenu nawet jeżeli go nie potrzebują, co utrudnia poszukiwania nowych dostawców.

Precedensowa decyzja wiedeńskiego arbitrażu to pozytywny sygnał dla polskiego PGNiG, które wczoraj ogłosiło, że skieruje sprawę negocjacji cenowych z Gazpromem do sądu. W toku postępowania może domagać się także zmian w TOP.

źródło: wjakobik.com

…ostatnim razem zbyt wcześnie i pochopnie Polska zrezygnowała z arbitrażu (o czym więcej tu: Nowa umowa gazowa – sukces czy porażka?). Co prawda wynegocjowaną polubownie obniżkę uznano za sukces, ale była to cena ciągle daleko wyższa od średniej europejskiej, a poza tym w umowie zawarto wiele niekorzystnych dla nas zapisów. Czy tym razem uda się utargować więcej to czas pokaże. (Odys)

podobne: Koniec dyktatu Gazpromu w Europie, czy zastąpi go Rosnieft? (komentarz Szczęśniaka). W Polsce wygaszanie projektu łupkowego. oraz: Bezpieczeństwo energetyczne: Więcej taniego gazu na rynku, rozbudowa infrastruktury LNG i śledztwo antymonopolowe mogą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu.

2. Rosja wzywa UE, by poparła projekt gazociągu Turecki Potok.

15.05. Moskwa (PAP/AP,TASS) – Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow wezwał w piątek Unię Europejską, by poparła pomysł gazociągu Turecki Potok przez Morze Czarne, który miałby dostarczać rosyjski gaz do Europy Południowej i Środkowej.

Zdaniem szefa dyplomacji Rosji gazociąg ten przyniesie Unii „stabilność energetyczną”. Jeśli UE chce bezpieczeństwa energetycznego, to „Bruksela musi przyczynić się do realizacji tej idei” – powiedział Ławrow w Belgradzie.

Dodał, że Rosja odczuwa zainteresowanie tym projektem ze strony Grecji, Macedonii, Serbii, Węgier „i innych krajów regionu”.

Szef MSZ Serbii Ivica Daczić powiedział po rozmowach z rosyjskim ministrem, że Serbia jest zainteresowana projektem gazociągu. „Możemy w obecnym momencie wyrazić gotowość do udziału w tym projekcie, bo potrzebujemy niezawodnego zaopatrzenia w gaz” – powiedział Daczić, cytowany przez rosyjską agencję TASS.

„Irytuje nas ta sytuacja, że jeśli chodzi o Nord Stream, to robić można wszystko, a jednocześnie kiedy mowa o projekcie na południe, to nie można zrobić nic, choć to ten sam gaz z Rosji. Mamy takie same prawa, jak mieszkańcy północnej części Europy” – mówił szef MSZ Serbii.

Turecki Potok (Turkish Stream) ma zastąpić magistralę South Stream, od budowy której rosyjski koncern Gazprom odstąpił po zablokowaniu projektu przez Komisję Europejską. W grudniu 2014 roku Gazprom ogłosił, że zamiast South Streamu do Bułgarii zostanie ułożona przez Morze Czarne do Turcji, a następnie do jej granicy z Grecją magistrala o takiej samej mocy przesyłowej, tj. 63 mld m sześc. rocznie.

Docelowo Turkish Stream ma się składać z czterech nitek o przepustowości po 15,75 mld metrów rocznie. 47 mld m sześc. surowca Gazprom chce dostarczać do projektowanego hubu gazowego na granicy Turcji i Grecji.

Gazprom zapowiedział, że pierwsza nitka magistrali zostanie oddana do użytku w grudniu 2016 roku. Gaz z tej nitki będzie w całości przeznaczony na rynek Turcji. Punkt odbioru surowca dla ewentualnych kontrahentów z krajów UE, tzw. hub, ma powstać na granicy turecko-greckiej koło miejscowości Epsila. (PAP)

awl/ mc/arch.

podobne: Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy. oraz: Wojna gazowa? Putin grozi ograniczeniem dostaw gazu do Europy w przypadku rewersu na Ukrainę. Rosja może stracić Gazociąg Południowy.

3. Pietrewicz: Polska nie będzie rozbudowywać mocy energetyki węglowejNowelizacja ustawy o OZE: m.in. przedziały taryf dla prosumentów.

13.05. Gdańsk (PAP) – Nie wycofujemy się z węgla, ale też nie będziemy rozbudowywać mocy w energetyce opartej na węglu – powiedział w Gdańsku wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz. Jako kluczowe zadanie wymienił potrzebę modernizacji energetyki węglowej w kierunku mniej emisyjnej.

Pietrewicz powiedział w środę w Gdańsku podczas Ogólnopolskiego Szczytu Energetycznego, że w perspektywie długofalowej „przyrost polskiej energii będzie pochodził z innych surowców niż węgiel kamienny”. „Ale to nie oznacza, że będziemy zamykali elektrownie węglowe” – podkreślił. Jak zaznaczył, „zostały poniesione nakłady inwestycyjne, odtwarzamy dużą część bloków i nie ma powodu, żeby były zamykane”.

Wiceminister gospodarki zaznaczył, że energetyka węglowa „to już w jakiejś mierze przeszłość, przynajmniej w ramach tej polityki energetyczno-klimatycznej UE, którą Polska traktuje jako kierunek nieodwracalny”. Zauważa natomiast potrzebę modernizacji energetyki węglowej, która zmieniłaby ten sektor na mniej emisyjny. „Wezwanie do czystych technologii węglowych jest punktem wyjścia do zmian polskiej energetyki” – wyjaśnił.

Jak mówił, „mimo że +Polska węglem stoi+, to niewiele w tym zakresie zmieniliśmy; te nowe wysokosprawne bloki węglowe o sprawności 46 proc. to nie są polskie technologie, tylko japońskie”. Wyraził nadzieję, że „wielkie projekty naukowe i badawcze pozwolą na przejście na wyższy poziom sprawności, efektywności energetycznej”. Jak wyjaśnił, chodzi m.in. o technologie pozwalające na lepsze zagospodarowanie metanu, którego obecnie odzyskuje się kilkanaście procent.

Nie ukrywa, że „nadzieje pokładane są w efektywności energetycznej, a więc mniejszym, lepszym wykorzystaniu surowców w produkcji oraz w wykorzystaniu energii w gospodarce”. Poinformował, że w zakresie technologii pozwalających na większą racjonalność prowadzone są prace nad wdrażaniem inteligentnych sieci energetycznych i liczników oraz wykorzystaniem nowych generacji paliw. Jak mówił, „stan zastany to jest 85-procentowy udział węgla w wytwarzaniu w polskiej energetyce, co przekłada się na 156 terawatogodzin energii”.

Ocenił, że „Unia Europejska +idzie jak walec+ w kierunku zaostrzania norm, w kierunku podnoszenia cen uprawnień do emisji CO2, a to oznacza podnoszenie kosztów dla naszej energetyki opartej na paliwach stałych i będzie wpływało na jej konkurencyjność”. Jak argumentował, „im wyższe ceny energii () tym większy napływ energii z importu, która będzie +podminowywała+ pozycję polskiej energetyki”. Podał, że już obecnie importujemy dwie terawatogodziny energii, co oznacza milion ton węgla kamiennego, które nie zostały przez polską energetykę zużyte.

Uczestniczący w dyskusji doradca zarządu PwC, b. wicepremier Janusz Steinhoff zauważył, że o tym, jaki docelowo będzie miks energetyczny w Polsce „zdecyduje tempo i konsekwencja wdrażania elementów polityki klimatycznej w UE”. „Jeśli koszty emisji CO2 będą na poziomie 40 euro za tonę, to grozi nam podwojenie cen energii, a produkcja energii elektrycznej z paliw stałych nie będzie opłacalna” – tłumaczył. Podał, że Polska emituje teraz średnio na jedną megawatogodzinę ok. jednej tony CO2. Ocenił, że „jedyną drogą redukcji emisji, bez eliminacji węgla, jest modernizacja, podwyższenie sprawności elektrowni”.

Uważa, że „Polska jest w sytuacji wyjątkowo trudnej”. Przestrzegł, że „jeżeli UE będzie z taką konsekwencją jak dotychczas próbowała redukować emisje, to jedynym tego skutkiem – jego zdaniem – będzie alokacja emisji do krajów pozaeuropejskich, z równoczesną alokacją miejsc pracy, części przemysłu i tym samym części PKB”.

W rozpoczętym w środę w Gdańsku dwudniowym III Ogólnopolskim Szczycie Energetycznym uczestniczy kilkaset osób – m.in. przedstawiciele największych firm energetycznych i instytucji finansowych.(PAP)

bls/ mhr/

podobne: Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO? oraz: Reforma systemu handlu emisjami CO2 to gwóźdź do trumny polskiego przemysłu? Polityka klimatyczna UE to brudna gra o pieniądze. Dlatego polski węgiel leży na hałdach. i to: Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE.

15.05. Warszawa (PAP/PAP Legislacja) – Zapisy projektu nowelizacji ustawy o OZE mają m.in. pozwolić na kontrolę energetyki prosumenckiej i wprowadzają przedziały taryf gwarantowanych dla niektórych mikroinstalacji OZE – wynika z projektu Ministerstwa Gospodarki.

Jak powiedział w piątek wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz, proponowane zmiany są „dobre dla rynku, jego uczestników i dla regulatora, bowiem ograniczają obszar niepewności”.

Jego zdaniem większość proponowanych zmian ma charakter jedynie porządkujący. „Nie wprowadzamy żadnych elementów, które jakościowo zmieniałyby rynek OZE” – zapewniał.

Prace nad nowelizacją przyjętej przez Sejm 20 lutego br. ustawy o OZE resort gospodarki zapowiedział już tydzień po podpisaniu jej przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Ustawa o OZE jest kluczowa z punktu widzenia rozwoju rynku odnawialnych źródeł energii w Polsce. Jej najważniejsze zapisy dotyczą wprowadzenia nowego systemu wsparcia tego rodzaju energetyki. Chodzi przede wszystkim o aukcje OZE i system taryf gwarantowanych dla mikroinstalacji.

Nowelizowane są zapisy dotyczące wysokości taryf gwarantowanych dla prosumentów, czyli jednoczesnych producentów i konsumentów energii pochodzącej z niewielkich źródeł odnawialnych.

Ustawa wprowadziła obowiązek zakupu energii od mikroproducenta po stałej – przez 15 lat – cenie. To rodzaj wsparcia, dzięki któremu w Polsce ma się rozwijać rynek OZE w tym tych najmniejszych, prosumenckich.

Jak napisał resort w uzasadnieniu do nowelizacji, wsparcie dla prosumentów „nie może być nadmierne i prowadzić do zbyt dużych korzyści, gdyż w takim przypadku nie będzie zgodne z przepisami Unii Europejskiej”.

„Jeśli Komisja Europejska stwierdzi, że pomoc była udzielona nielegalnie, może nakazać zwrot otrzymanego wsparcia, co miałoby bardzo negatywne skutki dla wszystkich beneficjentów” – zauważyło MG.

Jedną z zasadniczych zmian zaproponowanych w projekcie nowelizacji jest wprowadzenie przedziału taryf gwarantowanych dla niektórych technologii OZE, szczególnie dla fotowoltaiki. Np. właściciel instalacji 3 kW (dla domu jednorodzinnego) może otrzymać taryfę gwarantowaną w wysokości od 64 gr/kWh do 75 gr/kWh.

W przypadku instalacji większej – od 3 do 10 kWh – stawka gwarantowana wynosi od 0,49 do 0,65 zł za 1 kWh.

Jeśli właściciel mikroinstalacji chciałby wsparcia wyższego niż minimalne – bo przy niższej taryfie nie zwróci mu się inwestycja w panel słoneczny – musi to uzasadnić, wyliczając na podstawie specjalnego algorytmu i pod groźbą kary podpisać oświadczenie, że taka stawka jest konieczna.

Czy jest to zgodne z prawdą, sprawdzą pracownicy Urzędu Regulacji Energetyki. Resort chce, by mieli oni prawo do kontroli dokumentacji, ale także budynków i pomieszczeń należących do prosumentów. Jak mówił w piątek dyrektor departamentu energii odnawialnej w MG Janusz Pilitowski, kontrole URE będą przeprowadzane „jedynie w uzasadnionych przypadkach” i będą miały charakter „wybiórczy”. Jak dodał, w proponowanych rozwiązaniach chodzi o to, by publiczne pieniądze na wsparcie dla mikroproducentów energii były wydawane zgodnie z zasadami pomocy publicznej.

Nowe uregulowania wynikające z projektu nowelizacji mają też pomóc w rejestracji i inwentaryzacji mikroinstalacji na rynku. Urząd Regulacji Energetyki zostanie zobowiązany do podawania liczby tych urządzeń, by wiedzieć, kiedy granice przyłączenia (300 MW instalacji do 3 kW i 500 MW instalacji do 10 kW) zostały osiągnięte. Kolejny zapis wskazuje, ile maksymalnie energii elektrycznej sprzedawca zobowiązany (operator sieci dystrybucyjnych) odkupi od mikroinstalacji w ciągu roku.

W projekcie nowelizacji zmieniła się również stawka netto opłaty OZE, którą ponoszą odbiorcy energii elektrycznej. W 2016 r. opłata ta miała wynieść 2,51 zł za 1 MWh, resort proponuje, by było to 4,01 zł za 1 MWh.

OZE to jeden z priorytetów polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej. Jej głównym celem jest m.in. 20-proc. udział źródeł odnawialnych w finalnym zużyciu energii. Dla Polski ten cel jest nieco niższy – średnio 15,5 proc. Obecnie w naszym kraju ze źródeł odnawialnych pochodzi 14 proc. energii. Jednak źródła OZE – choć systematycznie tanieją – cały czas są droższe od konwencjonalnych, i aby się rozwijały, trzeba je wspierać, czyli dotować.

Ustawa m.in. kompleksowo reguluje te kwestie. Jedną z najbardziej kontrowersyjnych jest wsparcie dla tzw. prosumentów – jednoczesnych konsumentów i producentów energii w małych instalacjach, np. z paneli fotowoltaicznych czy wiatraków.(PAP)

drag/ gł/ mhr/

podobne: OZE i mikroźródła. Mamy szansę na najnowocześniejszą energetykę rozproszoną. i to: Transformacja polskiej energetyki da bezpieczeństwo bez wzrostu cen. „Puls Biznesu”: Rząd chce rozdać węgiel bogatym. oraz: Nie będziemy mogli wytwarzać energii w domach czyli… nie dla psa kiełbasa a także: Ogniwa słoneczne nowej generacji bliżej dzięki badaniom Polki.

źródło: stooq.pl

fot. Shutterstock

fot. Shutterstock

Bezpieczeństwo energetyczne: Więcej taniego gazu na rynku, rozbudowa infrastruktury LNG i śledztwo antymonopolowe mogą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu.


„…Przez spadek światowych cen LNG Unia Europejska ma przygotować nową strategię budowy terminali na gaz skroplony. Plan ma zostać ogłoszony w lipcu tego roku. W tej sferze Bruksela ma współpracować z USA i Kanadą. Ten proces będzie postępował bez względu na przyszłość negocjacji Transatlantyckiego Partnerstwa Handlowo-Inwestycyjnego, które mogłoby go przyspieszyć, ale nie jest niezbędne. W Kongresie trwa lobbing za szeregiem ustaw o liberalizacji eksportu węglowodorów amerykańskich, w tym najciekawszej, LNG for NATO Act. Kanada, która również może eksportować LNG do Europy nie ma tu żadnych ograniczeń. Do listy mogą dołączyć Australia i eksporterzy z Afryki.

Chociaż obecnie utrzymujący się niski poziom ceny ropy naftowej może nie przetrwać 2015 roku, to nie jest już głównym czynnikiem decydującym o spadku cen LNG. Kluczowa jest rosnąca podaż gazu i spadek zapotrzebowania w niektórych częściach globu. Są to wspaniałe warunki do rewizji portfela umów przez klientów europejskich, którzy nie koniecznie kupią więcej, ale na pewno mądrzej, zmniejszając zależność od głównego dostawcy. Komisja Europejska pragnie, aby kraje Unii dotarły do co najmniej trzech różnych źródeł dostaw.

Śledztwo antymonopolowe może doprowadzić do rewizji istniejących umów gazowych. Może zmniejszyć widełki lub zlikwidować klauzulę obowiązkowego minimum zakupu take or pay. Niezależnie od tego nowe umowy gazowe (polska wygasa w 2022 roku) będą najprawdopodobniej podporządkowane standardom, które ma zamiar wyznaczyć Bruksela. Dzięki temu skończy się nadpodaż surowca na polskim rynku spowodowana właśnie przekontraktowaniem PGNiG, które musi kupować określoną ilość gazu z Rosji, choć go nie potrzebuje lub chciałoby zmienić klienta. Wtedy będą możliwe większe zakupy przez terminal w Świnoujściu, co przełoży się na zwiększenie rentowności tego obiektu…” (Wojciech Jakóbik)

polecam lekturę całości

podobne: Józefa Sokołowska: Co wiemy o zasobności polskich łupków. Szczęśniak: zmiany w Polskim LNG to próba przyspieszenia otwarcia gazoportu. oraz: Łupią nas na tym gazie niemiłosiernie! Porozumienie PGNiG i Qatargas w sprawie dostaw LNG to żaden sukces! Polski lobbing energetyczny w Brukseli. Wraca sprawa kary finansowej za niewdrożoną dyrektywę o OZE. i to: Rozmowy z USA i Kanadą ws. dostaw LNG. Terminal w Świnoujściu ukończony w 87 procentach. Odwierty poziome w łupkach w 2015 r., po zebraniu danych (czy wydobycie się opłaci?) a także: Drogi Katar (znaczy się gaz) jeszcze nie przypłynie. Terminal LNG najwcześniej gotowy pod koniec roku polecam również: Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji.

USA, gaz, LNG

Wojciech Jakóbik Blog

Corpus Christi LNG Corpus Christi LNG

Chociaż gaz skroplony dopiero za jakiś czas trafi do Europy to rynek zaczął sprzyjać temu procesowi.

View original post 723 słowa więcej

Koniec dyktatu Gazpromu w Europie, czy zastąpi go Rosnieft? (komentarz Szczęśniaka). W Polsce wygaszanie projektu łupkowego.


1. Eksperci o zarzutach dla GazpromuRosja chce ugody z UE. Czy Rosnieft wyręczy Gazprom na unijnym rynku? 

22.04.2015 (IAR) – Kończy się dyktat rosyjskiego koncernu w Europie, Gazprom czeka dotkliwa kara finansowa. Tak zgodnie mówią analitycy energetyczni, z którymi rozmawiała Informacyjna Agencja Radiowa. Komisja potwierdziła, że firma ta nieuczciwie zawyżała ceny za gaz w Europie Środkowo-Wschodniej. Łamał też unijne zasady zakazując krajom reeksportu surowca kupionego w Rosji.

Wojciech Jakóbik analityk energetyczny przyznaje, że Polska może zyskać na tej decyzji, choć nie od razu. Gazprom musi uwzględnić europejskie prawo antymonopolowe. Ten proces będzie trwał, ale jedno jest pewne, że czasy dzikiej działalności rosyjskiego koncernu w naszej części świata kończą się – przekonywał.

Jeśli zarzuty dotyczące monopolistycznych praktyk potwierdzą się Gazpromowi grozi kara w wysokości 10 procent rocznych przychodów, czyli kilkanaście miliardów dolarów.

Doktor Piotr Wawrzyk, europeista z Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę, że wyrok jest efektem postępowania, które rozpoczęło się jeszcze przed pogorszeniem wzajemnych relacji Unii Europejskiej z Rosją. Politolog przekonuje, że Moskwa decyzję Komisji będzie tłumaczyła kolejną ” walką polityczną”.

Z kolei Aleksandra Gawlikowska-Fyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych uważa, że rosyjski gigant nie jest skory do kompromisu. Ekspert przekonywała w rozmowie z IAR, że Bruksela sięgnęła po bardzo mocne argumenty wobec Gazpromu.” Wspólne reguły konkurencji są najsilniejszym instrumentem jakim dysponuje Komisja Europejska.” – zauważa.

Jest już odpowiedź strony rosyjskiej. Gazprom uznaje za bezpodstawne zarzuty Komisji Europejskiej dotyczące nadużywania przez firmę dominującej pozycji na unijnym rynku gazu w Europie Środkowej i Wschodniej. Koncern w wydanym oświadczeniu stwierdza, że przyjęte przez Komisję Europejską oświadczenie jest „jednym z etapów prowadzonych badań antymonopolowych i nie oznacza uznania Gazpromu za winnego naruszenia antymonopolowego prawa Wspólnoty”. Z kolei szef szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow podczas spotkania z mediami. „Wszystkie kontrakty Gazpromu z partnerami zostały podpisane w całkowitej zgodzie z obowiązującym w danym momencie prawem”- oświadczył Ławrow.

Informacyjna Agencja Radiowa/ T. Majka & P.Pawełek/K.P.

podobne: Gaz łupkowy: BNK Petroleum kończy prace poszukiwawcze, San Leon kontynuuje. Gazprom chce zwiększyć udziały w europejskim rynku. KE zawiesza śledztwo przeciwko tej firmie. Exxon Mobil kończy wiercenia w Rosji. Shell i Total zostają. Chińczycy wzmacniają współpracę z Rosjanami.

„…W rozmowie z portalem EurActic.com ambasador Rosji przy Unii Europejskiej Władimir Czyżow ocenił, że śledztwo antymonopolowe Komisji Europejskiej przeciwko Gazpromowi to „od początku sprawa polityczna”.

Rosjanin uznaje, że Komisja nie może wprowadzić retroaktywnie zasad trzeciego pakietu energetycznego z 2009 roku na zasady współpracy gazowej z Rosją implementowane na mocy Porozumienia o Partnerstwie i Współpracy z 1997 roku. – Artykuł 34 Porozumienia mówi o tym, że obie strony muszą powstrzymać się przed działaniami które pogorszyłyby działalność biznesową w stosunku do stanu sprzed ich podjęcia – wskazuje Czyżow.

– Cała sprawa została zainicjowana nie przez jakieś ekonomiczne byty, nie przez firmy energetyczne w UE które teoretycznie mogłyby zgłosić swoje zastrzeżenia do kontraktów ale zrobił to rząd państwa członkowskiego zaangażowanego wówczas w arbitraż z Gazpromem – dodał rosyjski polityk, przyznając, że chodzi o Litwę. – To była Litwa, sprawa była publiczna i w tym kontekście Wilno przedstawiło kilka zdecydowanych stanowisk w których chwaliło się sukcesem uruchomienia śledztwa. To pozostawia wrażenie, że sprawa jest polityczna od samego początku – twierdzi Czyżow.

Zdaniem Rosjanina Porozumienie o Partnerstwie i Współpracy dopuszcza rozwiązanie podobnych sporów poza śledztwem. To kolejny już sygnał z Kremla, że Rosja chce ugody z Komisją Europejską.

– Zarzuty Komisji są procedowane. Nie znamy zakończenia procedury – przyznaje.

W odpowiedzi na pytanie dziennikarza o możliwość uruchomienia importu LNG z USA do Europy jako alternatywy dla dostaw rosyjskich polityk śmieje się i przekonuje, że „w możliwej do przewidzenia przyszłości ani Rosja nie zamierza uruchomić wydobycia gazu łupkowego ani USA nie planują otwierać swojego rynku gazu niekonwencjonalnego na Europę”. (EurActiv.com / Wojciech Jakóbik)

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

„…Trzeci pakiet energetyczny Unii Europejskiej zakłada rozdział właścicielski wydobycia, transportu i dystrybucji surowców. Bruksela zastrzega sobie prawo do rezerwowania wyjątków spod tej regulacji. Taki wyjątek otrzymała odnoga Nord Stream w Niemczech o nazwie OPAL. Gazprom ma wyłączność na 50 procent przepustowości tego gazociągu ale starania o uzyskanie pełnej mocy dla siebie spełzły na niczym. Rosnieft gaz mógłby wykorzystać pozostałe 50 procent bez łamania unijnego prawa. Wejście nowej spółki do eksportu gazociągami mogłoby zatem posłużyć Rosji do uratowania udziałów na europejskim rynku, którego podejście do Gazpromu zapewne zmienią wyniki śledztwa antymonopolowego Komisji, którego zarzuty uwzględniają m.in. bezprawny wpływ na infrastrukturę europejską i blokowanie wolnego przepływu gazu. Jeżeli Komisja zakaże Gazpromowi tego typu praktyk, być może będzie w stanie je kontynuować kongolmerat firm rosyjskich. Wspominałem o takiej możliwości na antenie Studio Wschód w TVP Info…” (Wojciech Jakóbik)

całość tu: konserwatywnie.wordpress.com

An­drzej Szczę­śniak: Gazprom – EU, kto gra w antymonopol.

„Przeanalizujmy tę sprawę od strony dominujących graczy oraz zidentyfikujmy ich interesy i działania. Jednym słowem – kto co gra w antymonopolowe karty.

1. Amerykanie. Zza oceanu płynie mocny sygnał do osłabiania, a nawet zrywania kontaktów z Rosją. Prezydent Obama będąc w Brukseli obiecywał, że Ameryka da cały potrzebny gaz Europie. Specjalny pełnomocnik ds. energetycznych – Carlos Pascual – 3 kwietnia 2014 r. w Atlantic Council stawiał zadania dla Europy w związku z kryzysem ukraińskim. Mówił: „jest kilka spraw, które Europa będzie musiała zrobić, o których rozmawialiśmy. Jedną to sprawienie, by działał rynek. Z jednej strony komisarz ds. konkurencji prowadzi sprawę nadużywania pozycji rynkowej przez Gazprom. Jest ważne, żeby prowadzić tę sprawę w przyszłości”. Dalsze zadania to otwarcie rurociągów dla Ukrainy….

…5. Rosjanie. Cały czas wysyłający sygnały o chęci polubownego rozwiązania konfliktu, jednak twardzi w negocjacjach i nie godzący się na ogólne obniżenie wszystkim cen do poziomu niemieckich, proponując raczej wszystkim podniesienie poziomu cen do najwyższych cen kontraktowych. Wiele rund negocjacyjnych, do ostatniej chwili rozmowy o gotowości do ustaleń – minister Nowak na kilka dni przed decyzją był w Berlinie, umawiał się na rozmowy. Z drugiej strony, po zablokowaniu przez Brukselę rurociągu South Stream, Gazprom zaczął gwałtownie zmieniać swoją strategię, wycofując się z inwestycji w Unii, zapowiadając strategiczny zwrot do Azji, a nawet możliwość „strategicznej pauzy” w dostawach gazu do Europy, jeśli ta sobie go nie życzy. Prezes Miller dał to twardo do zrozumienia w dyskusjach Klubu Wałdajskiego.

6. Komisja. Niepewna, bez mocnych kart, raczej wpychana w konflikt niż przekonana do swoich racji. Działając pod presją Litwy i Polski, wspieranych zza oceanu, bardzo długo rozgrywała tę kartę. Od spektakularnych najść na europejskie biura partnerów Gazpromu we wrześniu 2011 r. aż rok trzeba było czekać na oficjalne wszczęcie sprawy. Z gotowym materiałem w ręku negocjowano z Rosjanami, żeby zmienić strukturę kontraktów i cen dla odbiorców europejskich. Karty były jednak za słabe na taki kopernikański przewrót, wypracowana latami równowaga interesów zapisana w dzisiejszych kontraktach oparła się rewolucyjnym propozycjom Komisji. Nie przeszła również propozycja obniżenia cen dla krajów środkowo-wschodniej Europy. Przed 2014 r. Komisja wahała się nawet, czy nie umorzyć postępowania, a w czasie kryzysu ukraińskiego na żądanie prezydenta Barroso odłożono sprawę, by nie zadrażniać i tak już bardzo napiętych stosunków z Rosją. W bieżącym roku Komisja zdecydowała się na ten krok, świadoma, że stosunki się pogorszą. Dla równowagi zrobiono to w tydzień po ogłoszeniu sprawy przeciwko amerykańskiemu potentatowi internetowemu Google.”

całość tu: szczesniak.pl

podobne: Energetyczne szachy: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności. oraz: Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej. i to: Polska rozmawia z Katarem o obniżce cen gazu. USA coraz bardziej otwarte na eksport gazu. Rewers na gazociągu jamalskim.

2. „Puls Biznesu” Koniec marzeń o łupkach?

28.04.2015 (IAR) – Poszukiwania gazu łupkowego w Polsce nie przyniosły dotychczas obiecujących rezultatów. Nastroje w branży są fatalne. Czy to już koniec marzeń o „polskich łupkach”? – zastanawia się Puls Biznesu.

Jak czytamy we wtorkowym wydaniu dziennika, gwoździem do trumny dla polskich przedsiębiorstw mogą być odpisy od zysków. Firmy będą musiały skonfrontować się z tym, że żaden z odwiertów nie przyniósł na razie wystarczających przepływów gazu, które dawałyby nadzieję na opłacalność wydobycia. A skoro odwierty są nieudane, to ich wartość jest zerowa. Trzeba będzie to uwzględnić w raportach dla akcjonariuszy. Z perspektywą odpisów będą się musiały zmierzyć państwowe spółki giełdowe, przodujące w liczbie odwiertów. Niewykluczone, że odpisy skłonią PGNiG i Orlen do ogłoszenia „końca łupków w Polsce”.

Drugim powodem upadku branży mogą być przekształcenia w Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego, reprezentującej interesy firm poszukujących węglowodorów. W 2013 organizacja miała 14 członków, a dziś – ledwie 10. To problem, bo OPPW, jako organizacja pracodawców, musi mieć minimum 10 członków. Inaczej po trzech miesiącach zostanie wykreślona z rejestrów sądowych. Tymczasem, wciąż jest w niej amerykański Chevron, który podjął już decyzję o wycofaniu się z Europy Środkowej.

Trzecią okazją do zgaszenia światła w branży łupkowej mogą być decyzje Ministra Środowiska, które rozpatruje wnioski o przedłużenie terminu wykonania obowiązków koncesyjnych. Więcej – w „Pulsie Biznesu”.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Puls Biznesu/md/Siekaj

podobne: Polskie łupki to blef? As w rękawie u Amerykanów. Jak zagra Rosja?

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Ukraina: Osiągnięto porozumienie w sprawie rosyjskiego gazu. Putin: rosną rezerwy walutowe i bezrobocie. Wojciech Jakóbik: Chiński Plan Marshalla? Rosja zamierza skorzystać. Iran (i nie tylko) członkiem AIIB.


1. Ukraina: Osiągnięto porozumienie w sprawie rosyjskiego gazu.

02.04.2015 (IAR) – 248 dolarów za tysiąc metrów sześciennych – tyle będzie płacić Ukraina za rosyjski gaz w II kwartale. Ukraińskie Ministerstwo energetyki twierdzi, że w nocy udało się osiągnąć porozumienie z Moskwą w tej sprawie.

Oznacza to, że Ukraińcom w czasie rozmów udało się osiągnąć taką cenę o jaką zabiegali.

„To zwycięstwo podejścia ekonomicznego w stosunkach Naftohazu i Gazpromu nad politycznym” – podkreślił ukraiński minister energetyki Wołodymyr Demczyszyn. Dodał przy tym, że cena jest niższa od tej, którą oferują firmy z Unii Europejskiej, od których Ukraina kupuje ostatnio większość gazu.

Można zatem oczekiwać, że Kijów wznowi w najbliższym czasie import paliwa z Rosji, który był wstrzymany wczoraj. Ukraińcy mają już teraz zamiar rozpocząć wypełnianie podziemnych zbiorników gazu tak, aby były one gotowe na następną zimę.

Zawarte w nocy umowa dotyczy tylko II kwartału. W połowie tego miesiąca w Berlinie mają odbyć się kolejne rosyjsko-ukraińskie rozmowy, tym razem, z udziałem przedstawicieli Unii Europejskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski, PR Kijów/dj

podobne: Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce a także: Zmiana frontu na Ukrainie. Umowa stowarzyszeniowa z UE oddala się. Gazprom odroczył płatności i zredukował zadłużenie Naftohazu. i to: Producenci papryki liczą straty wywołane embargiem. Rosja może zmienić kierunek tranzytu ropy naftowej wydatnie pomaga jej w tym Ukraina (Naftohaz twierdzi że zapewni dostawy na zachód). oraz: Unia energetyczna: polskie postulaty okrojone do minimum, dekarbonizacja to gwóźdź do trumny polskiego górnictwa (dla kogo pracuje D. Tusk?). Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. Gazprom sam sobie szkodzi. Polskie złoża „gazu zamkniętego”. PGNiG ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu.

2. Putin: rosną rezerwy i bezrobocie

02.04.2015 (IAR) – W Rosji wzrasta bezrobocie – poinformował Władimir Putin na spotkaniu z rządem. Według gospodarza Kremla, ministrowie muszą zwrócić baczną uwagę na zwiększającą się liczbę osób pozostających bez pracy, a także na pojawiające się coraz częściej opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń.

Według danych, które przedstawił rosyjski prezydent wzrost bezrobocia jest minimalny w porównaniu do ubiegłego roku. Jednak najbardziej niepokoi Władimira Putina to, że spora grupa Rosjan, ze względu na trudną sytuację ich firm pracuje mniej niż 5 dni w tygodniu, w tym część z nich znajduje się w okresie wypowiedzenia.

Tymczasem optymistyczne dane na temat sytuacji finansowej Rosji opublikował Bank Centralny. Z danych, które znalazły się na oficjalnych stronach internetowych tej instytucji wynika, że w ostatnich dniach marca zwiększyły się aż o 8 miliardów dolarów walutowe rezerwy Federacji Rosyjskiej. Obecnie Moskwa ma do dyspozycji prawie 361 miliardów dolarów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Mokswa/mcm/

podobne: Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów? Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes, kredyt z MFW to pomoc czy drenaż? Kijów walczy o reformy energetyczne (bez Kołomojskiego). oraz: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś.

3. Chiński Plan Marshalla? Rosja zamierza skorzystać. Iran członkiem Azjatyckiego BankuRun na bank AIIB

fragment:

Z inicjatywy chińskiej powstaje Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) z planowaną siedzibą w Szanghaju. Do udziału zgłosiły się Wielka Brytania, Niemcy, Korea Południowa, Izrael, Tajwan i Australia. To cios dla dyplomacji amerykańskiej, która do końca broniła przed powstaniem konkurencji Bank Światowy, na który ma wpływ. Była sekretarz stanu USA Madeleine Albright przyznała w rozmowie z The Washington Times – „Zawiedliśmy” – mówi o działaniach Baracka Obamy i jego ekipy.

AIIB ma zacząć pracę do końca roku. Chiny przeznaczyły 50 mld dolarów na jego kapitalizację. Drugie tyle mają zapewnić pozostałe kraje fundujące instytucję. Amerykanie ostrzegają, że nowy bank zepsuje sektor bankowy zaniżając standardy na korzyść swoich członków biorących pożyczki na projekty infrastrukturalne. Waszyngton nie będzie miał jednak wpływu na działanie organizacji.

Najbardziej zainteresowana będzie Rosja, która w dobie sankcji zachodnich została odcięta od zachodniego kapitału co zablokowało jej kluczowe inwestycje w sektorze energetycznym jak nowe gazociągi do Europy i Chin, projekty LNG, wydobycie węglowodorów na Zachodniej Syberii i poszukiwania w Arktyce. Zarówno Pekin jako inicjator AIIB, jak i Moskwa, jako główny potrzebujący wysyłają do siebie sygnały o woli współpracy w tym zakresie. To z pożyczek nowego banku mogą zostać sfinansowane gazociągi Ałtaj i Siła Syberii dające Rosjanom niezależność od rynku europejskiego lub Turkish Stream mający flankować go od południa. Chińczycy zaangażowali też kapitał w projekt Jamał LNG, który również boryka się z problemami związanymi z sankcjami. Rosyjskie niespenetrowane złoża stojące odłogiem po wycofaniu się Exxon Mobil i Shell także czekają na inwestora. Rosja może zatem skorzystać na inicjatywie Państwa Środka mającej podważyć bankowy wymiar Pax Americana ustalony po Zimnej Wojnie. Dlatego Moskwa już zgłosiła akces do AIIB.

Inicjatywa Pekinu to jednak dużo więcej. Chińczycy zaproponowali Rosji i Mongolii stworzenie pasa ekonomicznego Jedwabny Szlak. Miałaby to być sieć kolejowo-drogowa łącząca Azję z Europą. Byłaby to platforma dalszej ekspansji chińskiego kapitału do Afryki i Europy. Skorzystałyby na niej państwa pragnące ograniczyć wpływy USA w tych regionach…”

całość tu: konserwatywnie.wordpress.com

08.04.2015 (IAR) – Iran będzie udziałowcem Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, który powstał z inicjatywy Chin. Na członkostwo Teheranu zgodziły się kraje, które już teraz mają status założycieli. Prócz Chin są to m.in. Wielka Brytania, Francja i Niemcy.

Termin aplikowania do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych minął 31 marca. Do tego czasu chęć członkostwa w nowej instytucji finansowej zadeklarowało ponad 50 państw, w tym Polska. Jak podała Agencja Prasowa Xinhua, kraje założycielskie podjęły decyzję o przyjęciu do grona udziałowców Iranu. Wciąż nie ma decyzji w sprawie ponad 20 państw, w tym także i Polski. Jak informowano wcześniej, ostateczna lista krajów, którym nadany zostanie status państw założycielskich, ma być ogłoszona w Pekinie 15 kwietnia.

Azjatycki Banki Inwestycji Infrastrukturalnych uznawany jest za konkurencyjną instytucję finansową do Banku Światowego, czy też Azjatyckiego Banku Rozwoju. Pomysł utworzenia nowego międzynarodowego banku krytykują Stany Zjednoczone.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) Tomasz Sajewicz / Pekin /jj

źródło: stooq.pl

„…Zanosi się na to że jak tak dalej pójdzie to jedynym sojusznikiem amerykańskiego hegemona w Europie zostanie  jego polski dywersant na Ukrainie. Reszta Europy, mimo wymuszonego pro-forma poparcia dla anty-rosyjskich „sankcji”, przesuwa się dyskretnie w kierunku rozluźnienia amerykańskiego gorsetu i decydowania samemu o własnym losie.

Okazję po temu stworzyło utworzenie pod przewodnictwem Chin Asian Infrastructure Investment Bank (AIIB) jesienią zeszłego roku w Pekinie. Konkurująca z kontrolowanym przez hegemona World Bankiem organizacja jest solą w oku amerykańskich planistów i nie bez przyczyny – neutralizuje ich wysiłki zachowania światowej hegemonii dolara i NWO. Nie bez powodu sekretarz skarbu USA Jacob Lew żalił się Kongresowi w ostatnim tygodniu, „Niepokojem napełnia nas, jak zwykle, – czy [AIIB] przestrzegał będzie wysokich standardów jakie wypracowały [inne] międzynarodowe instytucje finansowe…” .

Yep,  wysokie standardy amerykańskie w bankowości  są powszechnie znane…   Zamiast truć o nich i o niepokoju Lew powinien raczej powiedzieć jak jest naprawdę – że administracja Obamy robi po prostu w portki, widząc wczorajszych sojuszników masowo wchodzących do łóżka z Chinami.

Pierwszymi w kolejce byli niespodziewanie Brytyjczycy…”

całość tu: dwagrosze.com

podobne: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna? i to: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról”. a także: Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin. polecam również: Brzeziński zaleca ściślejszą współpracę USA – Chiny. Amerykanie przypomnieli sobie że Rosja naruszyła traktat rozbrojeniowy. Sankcje kontra sankcje (Polska też ucierpi). i jeszcze: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii.

Chiny-Rosja współpraca

Unia energetyczna: polskie postulaty okrojone do minimum, dekarbonizacja to gwóźdź do trumny polskiego górnictwa (dla kogo pracuje D. Tusk?). Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. Gazprom sam sobie szkodzi. Polskie złoża „gazu zamkniętego”. PGNiG ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu.


1. Szczyt UE – zgoda na unię energetycznąUE – będzie unia energetycznaPolskie postulaty okrojone do minimumDekarbonizacja niszcząca dla Polski i Śląska.

19.03.2015 (IAR) – Unijni przywódcy poparli utworzenie unii energetycznej, co zaproponowała Komisja Europejska. Plan ma zagwarantować Europie bezpieczeństwo energetyczne.

Zielone światło oznacza, że Bruksela może rozpocząć prace nad konkretnymi przepisami. Najbardziej sporną kwestią była większa przejrzystość umów na dostawy gazu, zarówno tych międzyrządowych, jak i komercyjnych. Komisja chce mieć prawo do ich sprawdzania pod kątem zgodności z unijnym prawem jeszcze przed podpisaniem. To ma pozwolić na wykrycie ewentualnych pułapek, czy niedozwolonych klauzul i wzmocnić pozycję przetargową Unii w negocjacjach z Rosją.

Europejscy przywódcy poparli większą przejrzystość, choć złagodzili nieco zapisy we wnioskach ze szczytu. Mimo to szef Rady Europejskiej Donald Tusk jest zadowolony z decyzji. „Dostawcy surowców energetycznych nie będą mogli nadużywać pozycji na rynku, łamać unijnego prawa i ograniczać bezpieczeństwa energetycznego” – powiedział Donald Tusk.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/B.Płomecka/Bruksela/mg

20.03.2015 (IAR) – Jest zielone światło dla stworzenia unii energetycznej. Na pomysł zgodzili się szefowie krajów Unii Europejskiej podczas pierwszego dnia szczytu w Brukseli. Chodzi o gwarancję bezpieczeństwa energetycznego w Europie i większą niezależność, gdy chodzi o surowce takie jak gaz.

Unijni liderzy zgodzili się, by Komisja Europejska rozpoczęła prace nad konkretnymi rozwiązaniami. Wiadomo, że Komisja będzie teraz miała prawo wglądu w umowy zawierane zarówno przez poszczególne państwa jak i firmy prywatne. Jeśli znajdzie niedozwolone klauzule lub zapisy zagrażające bezpieczeństwu energetycznemu Wspólnoty, będzie mogła daną inwestycję zablokować.

„Kontrakty gazowe powinny mieć charakter biznesowy, a nie być bronią polityczną” – argumentował w Brukseli przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. „Unia energetyczna ma dla nas ogromne znaczenie. Trzeba zerwać z totalną zależnością energetyczną” – dodawał szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

Nie wiadomo na razie, kiedy Komisja Europejska przygotuje konkretne rozwiązania prawne.

Rozwiązanie przyjęte przez unijnych przywódców jest uboższe od pierwotnej wersji, proponowanej przez ówczesnego polskiego premiera Donalda Tuska. W dokumencie nie ma już bowiem mowy o proponowanych wcześniej wspólnych zakupach gazu.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Bruksela/kry

podobne: Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce oraz: UE: Porozumienie ws. budżetu na 2015 rok. Juncker za unią energetyczną. Transatlantycki wymiar unijnej energetyki. Hiszpania: dziurawe autostrady.

Im mocniej zagłębimy się w konkluzje czwartkowego (19 marca) szczytu UE tym bardziej wizja Unii Energetycznej zaprezentowanej przez Donalda Tuska rozjeżdża się z rzeczywistością, na którą składa się słynny wspólnotowy kompromis, który osiągnięto wczoraj w Brukseli.

Przygotowując się do napisania komentarza na temat tego co pozostanie z polskiej idei Unii Energetycznej po czwartkowym szczycie UE nie miałem złudzeń, że będzie to tylko szyld. Świadczył o tym już spis propozycji przygotowanych przez Komisję Europejską, na które polski rząd zareagował wypuszczeniem infografiki sugerującej, że zgodziła się ona na pierwotny postulat Donalda Tuska tj. wspólne zakupy gazu. Na pierwszy rzut oka faktycznie tak było, z jedną niewielką różnicą – brukselscy urzędnicy rekomendowali by szczytna inicjatywa funkcjonowała na zasadzie dobrowolności zaangażowanych w nią krajów. W takiej konfiguracji trudno sobie wyobrazić, by preferowani klienci Gazpromu postanowili wspomóc w procesie negocjacyjnym swoich unijnych partnerów, których z Rosjanami łączą nienajlepsze relacje.

Z podobnym rozwiązaniem mamy do czynienia w kontekście postulatu kontrolowania przez Komisję Europejską umów gazowych jakie kraje członkowskie zawierają ze stroną rosyjską. W konkluzjach szczytu zaakcentowano, że kontrakty powinny być bardziej przejrzyste, zgodne z unijnych prawem, ale należy zagwarantować ich poufność (powołano się na tajemnicę handlową). Jak więc widać kontrola brukselskich urzędników będzie miała bardzo relatywny charakter

Im bardziej zagłębiamy się w konkluzje szczytu UE tym bardziej wizja Unii Energetycznej Tuska rozjeżdża się z rzeczywistością, na którą składa się słynny wspólnotowy kompromis. Zabrakło w nim miejsca na mechanizm pomocowy dla państw zagrożonych wrogimi działaniami ze strony Gazpromu. Zamiast proponowanej przez byłego polskiego premiera rehabilitacji węgla mamy natomiast postulat dekarbonizacji. Stanowi on de facto komplementarny element „sukcesu” Ewy Kopacz, która na szczycie klimatycznym UE zgodziła się na 40% redukcję emisji CO2 do 2030 r. (względem 1990 r.) co bez względu na wywalczone ulgi oznacza w przyszłości rezygnację przez Polskę z energetyki opartej na węglu. Rada Europejska odwołała się zresztą wprost do tego wydarzenia, w dokumencie prezentującym wynegocjowane podczas szczytu UE ramy Unii Energetycznej stwierdza się, że będzie ona budowana w oparciu o przyszłościową politykę klimatyczną. Unia ma zamiar stawiać na odnawialne źródła energii i niskoemisyjność (obie kwestie są dla Warszawy drażliwe).

„Ramy” to swoją drogą słowo, które robi od wczoraj istną furorę. Część komentatorów podkreśla bowiem, że o istocie projektu zainicjowanego przez Donalda Tuska zdecydują kolejne negocjacje i proces legislacyjny. Skoro jednak fundamenty są dla Polski niekorzystne to czy ostateczne rozwiązania prawne rodzące się w oparciu o nie będą zgodne z interesem naszego kraju? Aktualne sukcesy negocjacyjne rządu tj. zachowanie nazwy „Unia Energetyczna” dla projektu, który z zamysłu węglowo-łupkowego wyewoluował w stronę dekarbonizacyjno-klimatycznego nie napawają optymizmem. Nie zmieniają tego faktu pozytywne postulaty takie jak: ścisłe przestrzeganie unijnego prawodawstwa (trzeci pakiet energetyczny) czy kwestia dywersyfikacja źródeł energii.

źródło: defence24.pl

…co tu dodawać. Ciśnie się na usta taka oto smutna konstatacja, że oto „nowy” Donald Tusk – jako prezydent UE spuścił w kiblu projekt Donalda Tuska byłego premiera RP, sprzedając przy tym polski interes narodowy jakim jest górnictwo węgla kamiennego brukselskiemu szemranemu interesowi zwanemu paradoksalnie „unią energetyczną” który na podstawie powyższego komentarza można nazwać wprost – bezpieczeństwem energetycznym Rosji w UE za pośrednictwem (rzecz jasna) Niemiec 😉 które NIGDY nie pozbędą się swojej wiodącej roli (i wymiernych korzyści) w pośredniczeniu handlem rosyjskim gazem – o czym więcej tu: Rosja straci na podwyżce cen gazu dla Ukrainy ale zwiększa eksport do Niemiec i Wielkiej Brytanii.  i tu: uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec)… (Odys)

Tajemnica umów gazowych to punkt sporny w negocjacjach w ramach Unii Europejskiej odnośnie uniezależnienia od dostaw z Rosji – donosi Reuters. W centrum sporu, na obu jego biegunach są Polska i Niemcy.

Polacy chcą większej przejrzystości kontraktów gazowych, bo tracą na politycznej cenie oferowanej im przez Gazprom. Niemcy, jako największy klient rosyjskiej firmy w Europie, otrzymują dużo bardziej atrakcyjną ofertę i nie chcą wprowadzać regulacji, które zaszkodziłyby tym relacjom.

Źródło Reutersa przyznaje, że choć początkowo była mowa o transparencji umów międzyrządowych, to Polacy forsują także nowe rozwiązania dla umów między firmami, które zdaniem Niemców są objęte tajemnicą handlową i Komisja Europejska nie powinna w nie ingerować…” (całość tu: konserwatywnie.wordpress.com)

O zapomnianym już sukcesie Kopaczowej tu: Pakiet klimatyczny – sukces Ewy Kopacz? Być może, ale to Polacy słono za jej sukces zapłacą. Cameron nie ma wątpliwości: UE chce ukraść pieniądze ludzi, których reprezentuje. Czy w GB przeleje się czara goryczy?

podobne: Energetyczne szachy: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności oraz: Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji. a także: Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”? KE i Ukraina za tymczasową ceną gazu z Rosji, która za trzy lata może spaść o 28 %. Gaz-System: o zapasach gazu i interkonektorze z Litwą. PGNiG planuje wykonać 40 otworów do końca roku. i to: (NIE)Bezpieczeństwo energetyczne. W planach mniejsza zależność od dostaw surowca z Rosji. Steinmeier przeciwko wspólnym zakupom gazu. i jeszcze: Gazprom chce zwiększyć udziały w europejskim rynku.

„…Chciałbym zapytać, jak to się stało, że pani premier, pan były premier (…) i że pan prezydent na takie a nie inne rozwiązania się zgodzili. Na rozwiązania, które na przyszłość są niszczące dla polskiego Śląska, są sprzeczne z polskim interesem narodowym, bo nasza gospodarka jest oparta na węglu – zaakcentował Duda.

Jak dzisiaj w takim razie premier Kopacz chce uzyskać jakąkolwiek pomoc publiczną na restrukturyzację polskiego przemysłu wydobywczego, skoro sama się zgodziła wczoraj na przyjęcie w konkluzjach Rady stwierdzenia, które jednoznacznie wskazuje na konieczność nie restrukturyzacji, a likwidacji polskiego przemysłu wydobycia węgla kamiennego? – pytał kandydat PiS.

Duda zaznaczył, że w tym kontekście o stanowisku polskiego rządu w tej sprawie powinny były wiedzieć śląskie samorządy. Wskazał, że zabierając głos w dyskusji nt. unii energetycznej na poprzednim posiedzeniu Parlamentu Europejskiego, m.in. akcentował konieczność zachowania zasady niezależności technologicznej państw UE, zapewnienia państwom prawa rozwoju, a także zabezpieczenia ich interesów opartych o rodzime zasoby.

Poseł PiS Krzysztof Szczerski ocenił w piątek na konferencji prasowej, że premier Ewa Kopacz i Donald Tusk na szczycie unijnym „podpisali wyrok śmierci na polskie górnictwo”.

Dekarbonizacja oznacza dużo więcej, niż pakiet klimatyczny, dużo więcej niż redukcja CO2, bo oznacza eliminację węgla z gospodarki i energetyki europejskiej, oznacza, że Polska będzie musiała przestawić swoją energetykę opartą obecnie na węglu na odnawialne źródła energii, lub na inny rodzaj energii. To jest zamach na polski Śląsk – podkreślił poseł PiS.

Jak zauważył, do tej pory Polska dwukrotnie nie wyrażała zgody, aby w konkluzjach Rady Europejskiej znalazło się słowo „dekarbonizacja”. – To szokująca zmiana stanowiska (rządu), do tej pory słowo dekarbonizacja było przez Polskę eliminowane ze słownictwa europejskiego – ocenił Szczerski.

Jego zdaniem, polskie górnictwo, energetyka i polski Śląsk „tracą na obecności Tuska w Brukseli, podporządkowaniu Tuska interesom silniejszych państw europejskich”…”

źródło: fakty.interia.pl

podobne: Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO? oraz: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli. i to: Nowe propozycje w sprawie CO2 niekorzystne dla Polski.

…i tu krótkie pytanie. Czy Pan Donald Tusk pracuje tylko nad likwidacją polskiego węgla, czy też może ryje jak kret pod Śląskiem by ludzie go zamieszkujący zbuntowali się przeciwko Polsce i zapragnęli protektoratu Niemiec? Tu polecam komentarz Pana Michalkiewicza z którym warto się zapoznać – To Niemcy mogą prowokować niepokoje na Śląsku! (Odys)

„…Dziś siedzimy w kieszeni Niemców, które są gwarantem naszego istnienia. A Polska od czasów prezydenta Kaczyńskiego pełni rolę dywersanta USA. Niemcy mogą zrezygnować z dominacji w tej części Europy, ale za coś. Moim zdaniem za zgodę USA na rewizję granic i korektę tzw. ziem utraconych. Na reszcie obszaru zostanie nam Judeopolonia – klarował Michalkiewicz. Nie pozostawiał złudzeń – w Judeopolonii główną rolę grać będą Żydzi. – To po załatwieniu roszczeń majątkowych szacowanych na 65 mld dolarów. Środowiska z takimi pieniędzmi zdobędą dominującą pozycję ekonomiczną, społeczną i polityczną. Nasz bunt będzie darem niebios dla Niemców, bo zaczną mówić o wybuchu antysemityzmu. Jak wybuchnie bunt na Śląsku, to ktoś powie, czy aby słusznie przyznaliśmy Śląsk Polsce, że to było błędem – tłumaczył Michalkiewicz…” Cały tekst: gazeta.pl

2. UE – zamieszanie wokół narady w sprawie Grecji – protest małych krajówDuet Niemcy i Francja znowu mocny.

19.03.2015 (IAR) – Zamieszanie wokół narady w sprawie Grecji. Protest małych krajów przeciwko faworyzowaniu dużych. W takiej atmosferze rozpoczął się unijny szczyt w Brukseli.

Belgia, Holandia i Luksemburg skrytykowały pomysł szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, by organizować naradę w wąskim gronie na temat pomocy finansowej dla Grecji. Zaplanowana została ona dziś wieczorem, na marginesie szczytu. Miał w niej wziął udział premier Grecji, a także przewodniczący Rady, szef Europejskiego Banku Centralnego, szef eurogrupy, oraz przywódcy Francji i Niemiec. Współpracownicy Donalda Tuska tłumaczyli, że nie chciał on organizować osobnego szczytu eurogrupy, bo przerodziłby się on w krytykę Grecji. Zdecydował więc, że wątpliwości co do ewentualnej, wcześniej wypłaty części pożyczki zostaną omówione w węższym gronie.

A tymczasem spotkanie największych rozzłościło małe kraje. „Jestem rozgniewany. To jest błąd w metodzie. Belgia nie dała mandatu ani Francji, ani Niemcom, żeby negocjowały w ich imieniu” – powiedział premier Belgii Charles Michel. Do jego protestu przyłączyły się Holandia, oraz Luksemburg i jeszcze przed rozpoczęciem szczytu zażądały spotkania z przewodniczącym Rady Europejskiej. Jeden z unijnych urzędników poinformował, że Donald Tusk miał obiecać, że na nocnej naradzie w sprawie Grecji nie zapadną żadne decyzje. Dość nieoczekiwanie szef Rady, otwierając unijny szczyt, poruszył ten temat. Zadeklarował, że jeśli będzie wola, to zorganizuje osobny szczyt eurogrupy poświęcony pomocy finansowej dla Grecji. Okazało się jednak, że nie było chętnych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/B.Płomecka/Bruksela/mg

20.03.2015 (IAR) – Duet Niemcy i Francja znowu nadał ton pracom w Unii. Tym razem przywódcy obu krajów zostali poproszeni o pomoc, choć nie wszystkim się to spodobało. Najpierw Angela Merkel i Francois Hollande przygotowali na szczyt kompromisowe rozwiązanie w sprawie przyszłości unijnych sankcji wobec Rosji. Później jako jedyni spośród liderów 28 krajów uczestniczyli w spotkaniu dotyczącym pomocy finansowej dla Grecji.

Niemcy i Francja od dawna dyktują swoje stanowisko w Unii Europejskiej co wzbudzało opory zwłaszcza mniejszych krajów. Ale na tym szczycie Paryż i Berlin oficjalnie pospieszyli z pomocą, bo poprosił ich o to szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

Angela Merkel i Francois Hollande przygotowali kompromisowe rozwiązanie w sprawie sankcji gospodarczych wobec Rosji, a ich propozycja została zaakceptowana. Ale zawrzało, kiedy okazało się, że szef Rady Europejskiej zaprosił duet Merkel-Hollande na spotkanie w wąskim gronie poświęcone pomocy dla Grecji, w którym uczestniczył też premier tego kraju i przedstawiciele unijnych instytucji. Małe kraje zaprotestowały.

„Jestem rozgniewany. Francja i Niemcy nie dostały mandatu, by negocjować w imieniu Belgii”- skomentował premier Belgii Charles Michel. Kraje Beneluksu zażądały wyjaśnień, a szef Rady Europejskiej musiał tłumaczyć. „To spotkanie odbyło się na prośbę premiera Tsiprasa” – mówił Donald Tusk. Zapewniał też, że żadne decyzje nie zostaną podjęte w wąskim gronie, najpierw zostaną skonsultowane ze strefą euro.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/kry

podobne: Eurokołchoz: Islandia nie chce do UE. Wyjście Grecji ze strefy euro byłoby katastrofą (dla UE). Francja i zaostrzenie przepisów z Schengen (terroryzm tylko pretekstem?) oraz: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję. i to: Tomasz Gabiś: Europejska unia walutowa jako system socjalistycznej redystrybucji kosztem Niemców…(?)

…kolejny przykład na to o czym pisałem wcześniej… Pan Tusk to prezydent do specjalnych poruczeń na specjalne zamówienie 😉 (Tusk będzie zabiegał o (niemiecki?) kompromis ws. Ukrainy. Niemcy i Rosja zadowolone z wyboru. „Le Monde” o niemieckich sympatiach Tuska. Krajowe konsekwencje „ucieczki do raju”. oraz: Koziej o roli Polski w kryzysie ukraińskim. Dlaczego umiarkowane wobec Moskwy Niemcy popierają na stanowisko „prezydenta UE” polityka z Polski (nastawionej do Rosji negatywnie). PIS popiera Tuska.)

fragment wystąpienia Ryszarda Legutko (Parlament Europejski, Strasburg z 7 października 2015 r)

„…Prezydencie Hollande, Kanclerz Merkel, chciałbym zakończyć następującą supliką, że tak powiem. Wzywam was do większej wrażliwości na rzeczywistość . Im wyżej wznosi się europejska pycha, tym więcej ludzi jest pozostawionych w tyle, nie słuchanych, wypchniętych poza terytorium poważania. To trwa już wystarczająco długo i nie może trwać wiecznie. Polityka europejska potrzebuje mniej samo-uwielbienia, czego obfitą próbkę mieliście dzisiaj, ale potrzebuje więcej świeżego powietrza, przejrzystości i sprawiedliwości.W przeciwnym razie na UE będzie się spoglądać z coraz większą niechęcią i pogardą, jeśli nie wręcz wrogością. A tego nie chcemy, prawda?”

całość tu: Ryszard Legutko wygarnia Angeli Merkel

3. Gazprom sam zapędził się w finansowy kozi róg.

19.03.2015 (IAR) – Nawet 6 miliardów dolarów kosztowała Rosję nieudana próba powstrzymania rewersu gazu dla Ukrainy. Jak wyliczyli eksperci agencji Interfax, tyle Gazprom stracił w związku z ograniczeniami dostaw błękitnego paliwa dla odbiorców w Unii Europejskiej i na Dalekim Wschodzie.

Jak tłumaczy rosyjska agencja, każde ograniczenie dostaw poniżej zamawianej ilości oznacza, że odbiorca ma prawo domagać się kar umownych. Najczęściej zamieniane są one na różnego rodzaju zniżki, ale i tak w konsekwencji Gazprom dostaje mniej pieniędzy niż powinien. Eksperci Interfaksu zauważają, że straty rosyjskiego koncernu w związku z próbami przerwania rewersu gazu dla Ukrainy i tak znacznie przewyższają ukraiński dług. Agencja dodaje także, że unijny rynek gazu doskonale poradził sobie z ograniczeniami, jakie wprowadził Gazprom. System podziemnych magazynów zabezpieczył zarówno potrzeby Unii Europejskiej, jak i dostawy dla Ukrainy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

podobne: Wojna gazowa? Putin grozi ograniczeniem dostaw gazu do Europy w przypadku rewersu na Ukrainę. Rosja może stracić Gazociąg Południowy. oraz: Porozumienie gazowe podpisane. Pakiet zimowy – przełom dla Europy, kapitulacja Ukrainy i to: Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”? KE i Ukraina za tymczasową ceną gazu z Rosji, która za trzy lata może spaść o 28 %

4. W Polsce można wydobyć ponad 153 mld metrów sześciennych gazu zamkniętegoPGNiG ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu Wierzchowice.

17.03.2015 (IAR) – W Polsce można wydobyć ponad 153 miliardy metrów sześciennych gazu uwięzionego w piaskowcach – tzw. gazu zamkniętego. Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy oszacował złoża tego gazu na terenie Polski.

Z przedstawionego przez Instytut raportu wynika, że zasoby tego gazu w trzech badanych strefach mieszczą się w granicach od 1 biliona 528 miliardów do prawie 2 bilionów metrów sześciennych. Według szacunków 10 proc. z tego da się wydobyć. To sporo – mówi prof. Grzegorz Pieńkowski z Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego. „Przypominam, że te klasyczne złoża, które w tej chwili posiadamy to jest 134 miliardy metrów sześciennych, jest to podwojenie naszej bazy” – mówi profesor.

Geolodzy zwracają uwagę, że chodzi im o zasoby występujące na głębokości od 4,5 do 6 km. Według raportu w kwestii wydobycia najbardziej perspektywiczne są trzy strefy: poznańsko-kaliska, wielkopolsko-śląska i zachodnia część basenu bałtyckiego.

Gaz wydobywany z piaskowców nie różni się niczym w od gazu ze złóż klasycznych, a jego głównym składnikiem jest metan. Technologia wydobycia jest podobna do tej używanej przy wydobyciu łupków i odbywa się metodą szczelinową. Jak zaznacza Grzegorz Pieńkowski, szczelinowanie skał piaskowych jest łatwiejsze niż skał łupkowych. I dodaje, że gaz zamknięty jest już eksploatowany przy okazji wydobycia złóż konwencjonalnych.

Gaz zamknięty (tight gas) to jeden z trzech rodzajów węglowodorów niekonwencjonalnych. Do tej grupy należą także gaz ziemny w pokładach węgla oraz gaz ziemny i ropa naftowa w łupkach. Geolodzy studzą jednak optymizm i podkreślają, że dane z raportu to szacunkowe liczby.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Katarzyna Ingram/pbp

podobne: Nowela ustawy o inwestycjach w zakresie terminalu LNG. Nowe złoże gazu w Polsce. oraz: Gaz łupkowy. PGNiG wciąż szacuje złoża. Umowa o współpracy z Chevronem. i to: Łupią nas na tym gazie niemiłosiernie! Porozumienie PGNiG i Qatargas w sprawie dostaw LNG to żaden sukces! Polski lobbing energetyczny w Brukseli. Wraca sprawa kary finansowej za niewdrożoną dyrektywę o OZE.

Warszawa, 18.03.2015 (ISBnews) – Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu Wierzchowice k. Milicza (woj. dolnośląskie), poinformowało Ministerstwo Gospodarki. Projekt uzyskał dofinansowanie unijne w wysokości 491,18 mln zł.

„Rozbudowa magazynu gazu w Wierzchowicach jest bardzo ważna dla poprawy bezpieczeństwa energetycznego Polski. Cieszę się również, że udało nam się ją wesprzeć środkami europejskimi” – powiedziała wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik, cytowana w komunikacie.

Zwróciła uwagę, że projekt został wsparty dofinansowaniem w ramach Działania 10.1 Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

„Jego beneficjentem jest Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA, a obejmował rozbudowę podziemnego magazynu gazu o 625 mln m3, tj. od obecnej pojemności 575 mln m3 do 1 200 mln m3. Projekt uzyskał dofinansowanie w wysokości 491,18 mln zł” – dodała.

Realizacja projektu umożliwiła powiększenie pojemności czynnej podziemnych magazynów gazu w Polsce w związku ze wzrostowymi tendencjami zapotrzebowania na gaz.

„Pozwoliła również na podniesienie poziomu bezpieczeństwa energetycznego, gwarantującego nieprzerwane dostawy niezależnie od technicznych, klimatycznych i politycznych zdarzeń” – podkreśliła Antoniszyn-Klik.

W ramach projektu zrealizowany został także montaż urządzeń niezbędnych do obsługi napowierzchniowej i podziemnej części PMG Wierzchowice. Zasadniczą część inwestycji stanowią obiekty technologiczne służące do zatłaczania i odbioru gazu ziemnego, urządzenia technologiczne do oczyszczania, osuszania oraz pomiaru ilości gazu zatłaczanego i odbieranego z podziemnego magazynu gazu.

Głównymi beneficjentami wybudowanej infrastruktury są podmioty zewnętrzne prowadzące działalność w zakresie przesyłania i dystrybucji gazu oraz podmioty korzystające z usług jego magazynowania, podsumowano w komunikacie.

(ISBnews)

podobne: Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje oraz: Deficyt dostaw gazu od Gazpromu wzrósł do 45%. Gazprom twierdzi że napełnia magazyny. Opinie: Zmniejszenie dostaw gazu do Polski to gra polityczna Rosjan (na której Polska może zaoszczędzić). Ukraina: Problemy w energetyce. i to: Luka w prawie dotycząca spółek poszukujących surowców. Niemcy sprzedadzą Rosjanom koncesje i zbiorniki gazu.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji.


1. Po rozwodzie Litwy z Gazpromem czas na PolskęMinistertswo Skarbu chciało utajnić raport NIK o gazoporcie.

Litwa unie­za­leż­nia się od Gaz­pro­mu. Je­że­li Pol­ska też tego chce, mu­si­my do­koń­czyć ga­zo­port po­mi­mo pro­ble­mów tej in­we­sty­cji.

Litwa może nie prze­dłu­żyć obo­wią­zy­wa­nia dłu­go­ter­mi­no­wej umowy na do­sta­wy gazu z ro­syj­skim Gaz­pro­mem – in­for­mu­je firma Lie­tu­vos Ener­gi­ja. Oce­nia, że re­zy­gna­cja z kon­trak­tu jest moż­li­wa dzię­ki otwar­ciu rynku gazu w Li­twie na nowe do­sta­wy, na przy­kład za po­mo­cą otwar­te­go w tym roku ga­zo­por­tu w Kłaj­pe­dzie.

Nie je­ste­śmy już nie­wol­ni­ka­mi Gaz­pro­mu jeśli cho­dzi o nowe kon­trak­ty i wybór cen – po­wie­dział Da­lius Mi­siu­nas, dy­rek­tow wy­ko­aw­czy Lie­tu­vos Ener­gi­ja. Spół­ka po­sia­da więk­szo­ścio­we udzia­ły w Lie­tu­vos Duju Tie­ki­mas (daw­niej Lie­tu­vos Dujos), która ma pod­pi­sa­ny 10-let­ni kon­trakt na do­sta­wy od Gaz­pro­mu.

Inna spół­ka-cór­ka Lie­tu­vos Ener­gi­ja – Lit­gas – pod­pi­sa­ła z nor­we­skim Sta­to­ilem umowę na do­sta­wy 0,5 mld m3 LNG rocz­nie. Ma także pod­pi­sa­ne me­mo­ran­da o do­sta­wach gazu skro­plo­ne­go z ame­ry­kań­ski­mi Texas LNG oraz Che­nie­re Ener­gy. Mi­siu­nas sza­cu­je, że z tego wzglę­du Li­twi­ni kupią w tym roku o po­ło­wę mniej gazu z Rosji niż w po­przed­nim roku. Dodał, że Litwa bę­dzie mogła w przy­szło­ści spro­wa­dzać gaz z Pol­ski dzię­ki pla­no­wa­ne­mu na 2019 rok po­łą­cze­niu ga­zo­wym Pol­ska-Li­twa.

Dla­te­go nie wolno po­rzu­cać pol­skie­go pro­jek­tu ga­zo­por­tu, nawet jeśli na­po­ty­ka on na pro­ble­my. Cho­ciaż wybór zwią­za­ne­go z Gaz­pro­mem Sa­ipe­mu na wy­ko­naw­cę obiek­tu nie był jak dziś się oka­zu­je naj­szczę­śliw­szy, to ga­zo­port musi po­wstać.

Ra­port Naj­wyż­szej Izby Kon­tro­li na temat pol­skie­go ga­zo­por­tu po­ka­zu­je pa­to­lo­gię w re­la­cjach wy­ko­naw­cy wło­skie­go z pol­skim in­we­sto­rem. Sa­ipem pró­bo­wał szan­ta­żo­wać Po­la­ków, któ­rzy szli na ustęp­stwa, aby ura­to­wać bu­do­wę. Trwa także seria ata­ków me­dial­nych na in­we­sty­cję, która rów­nież może mieć źró­dło za gra­ni­cą.

Wojciech Jakóbik źródło: wiadomosci.onet.pl

podobne: Gaz-System i litewski Amber Grid budują interkonektor. Litwa uniezależnia się od Gazpromu. oraz: Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu. Szczęśniak o unii energii i rosyjskim kurku. Gazociąg Nabucco i to: USA – gaz łupkowy a środowisko. Rosja – Gazociąg Południowy. Finlandia, Estonia – dwa nowe gazoporty nad Bałtykiem.

02.03.2015 (IAR) – Ministerstwo Skarbu chciało utajnić raport NIK o gazoporcie. Rzeczniczka resortu Agnieszka Jabłońska-Twaróg w rozmowie z IAR wyjaśniła, że to ze względu na toczące się kolejne negocjacje finansowe z wykonawcą terminalu.

Opóźnienia w budowie wytyka dziś Najwyższa Izba Kontroli. Gazoport w Świnoujściu nie został oddany do użytku ani do końca czerwca ubiegłego roku, jak początkowo zakładano, ani do końca 2014 roku, co zapisano w aneksie do umowy.

Agnieszka Jabłońska-Twaróg mówi IAR, że do tej pory wykonano 96 procent prac. Przyznaje, że ” na ostatniej prostej” firma Saipem chce dodatkowej zapłaty za budowany terminal. „Włosi żądają pieniędzy za- według nich- wykonanie dodatkowej pracy. Polskie LNG nie uznaje tych roszczeń. Budowa jest kontynuowana, jednak upublicznianie szczegółów sporu osłabia pozycję negocjacyjną polskiego inwestora. „Dlatego minister skarbu chciał, by do czasu zakończenia negocjacji raport został utajniony” – podkreśla Agnieszka Jabłońska-Twaróg.

W raporcie NIK wskazuje, że z zobowiązań nie wywiązały się spółki GAZ-SYSTEM oraz PLNG, odpowiedzialne za realizację inwestycji. Kontrolerzy skrytykowali też urzędników ministerialnych za niewystarczający nadzór nad budową terminalu LNG. Agnieszka Jabłońska-Twaróg wskazuje jednak, że raport dotyczy przeszłości. Rzeczniczka zwraca uwagę, że nie ma już obawy, iż Polska w związku z opóźnieniami na budowie będzie musiała płacić kary za nieodebrany gaz z Kataru.

PGNIG podpisał kilka miesięcy temu aneks do umowy z QatarGAS, który zakłada, że pierwsze statki z LNG dotrą do Polski w przyszłym roku. Decyzję o budowie terminalu w Świnoujściu rząd podjął w 2006 roku, jednak do 2009 roku nie rozpoczęto przygotowywania niezbędnych przepisów. W raporcie wskazano, że to była to jedna z wielu przyczyn, które doprowadziły do opóźnień w budowie gazoportu.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Tomasz Majka/dyd

podobne: Audyt w sprawie gazoportu: Inwestycja nie powstanie na czas. oraz: Drogi Katar (znaczy się gaz) jeszcze nie przypłynie. Terminal LNG najwcześniej gotowy pod koniec roku i to: Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje a także: Od oszołoma do szpiega czyli „mądrości etapu” bezradnych propagandystów. Konrad Rękas: Szpiegomania (z bezpieczeństwem energetycznym w tle)

„…Oni podpisali takie niekorzystne umowy, co pozwala Włochom się bezkarnie opóźniać — mówił w 2013 r. Andrzej Parafianowicz, ówczesny prezes  PGNiG, o losach gazportu w Świnoujściu, podczas słynnej kolacji na podsłuchu. „Oni” to poprzednie władze: zarówno Polskiego LNG (PLNG), zarządzającej wartym 2,4 mld zł projektem, jak i ministrowie nadzorujący kontrakt.

„Włosi” to zaś menedżerowie Saipemu, spółki kontrolowanej przez największy włoski, państwowy koncern ENI. Saipem, wykonawca terminalu, od kwartałów gra na tę samą nutę: informuje o kolejnych problemach z dotrzymaniem terminów oddania gazoportu. W opublikowanym właśnie raporcie NIK całe odium w kwestii Świnoujścia spada na stronę polską.

Co na to Włosi? Podkręcają ton: nie chcą słyszeć o karach umownych, a termin oddania gotowego w około 97 proc. projektu uzależniają od jednego — wyższego wynagrodzenia…” całość tu: Nie zapłacimy więcej za terminal 

polecam równieżWojna informacyjna przeciwko gazoportowi

…Warto też pamiętać o tym że jakiś czas temu włoska grupa energetyczna „Eni” (właściciel „Saipem”) nosił się z zamiarem wystawienia spółki na sprzedaż i że poważne starania o jej zakup czynili Rosjanie a dokładnie „Rosnieft”, którego głównym akcjonariuszem jest rząd Federacji Rosyjskiej:

„…Współpraca Saipem, firmy budującej świnoujski gazoport z Rosjanami trwa już od lat. Saipem realizował dla Rosjan budowę gazociągów i magazynów gazu zarówno w Rosji, jak całej Europie. Spekulacje co do przejęcia pakietu większościowego włoskiej firmy przez Rosjan, pojawiają się od dłuższego czasu. Podobnie jak sugestie, że opóźnienia w budowie terminalu to efekt właśnie powiązań tych spółek. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała sprawdzać, czy jest zagrożenie dla polskich interesów…” (całość tu: Rosjanie szukają dojścia do naszego gazoportu…)

Jak się te starania zakończyły już nie pamiętam, ale zdaje się że z dilu nic nie wyszło, niemniej jednak sam fakt że Rosjanie są żywo zainteresowani uzależnieniem energetycznym Polski od swojego gazu daje pole do fantazjowania w jakim celu czyniono owe starania o przejęcie kontroli na spółką budującą terminal LNG w Świnoujściu…(Odys)

„…Opóźnienie sięgają już dwóch lat – mówił przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak o raporcie NIK o budowie gazoportu w Świnoujściu. 

Według Błaszczaka to „konkretne zagrożenie bezpieczeństwa naszego kraju”. – Obecnie stabilność energetyczna to ważny element bezpieczeństwa – przypominał. Poseł poinformował, że w tej sprawie napisał list do premier Ewy Kopacz, aby wyciągnęła konsekwencję wobec ministra skarbu, który nie wypełnia swoich obowiązków. – Tak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli – argumentował.

Były wiceminister gospodarki Piotr Naimski poinformował, że obecnie prokuratura prowadzi śledztwo ws. niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku z przekroczeniem terminów realizacji inwestycji gazoportu w Świnoujściu. – Miejmy nadzieję, że śledztwo zakończy się aktem oskarżenia – mówił. – Pan minister bagatelizuje ukończenie budowy gazoportu. To jest absolutna beztroska. Jest to bezhołowie w rządzie i resortach odpowiedzialnych za tę inwestycję – ocenił Naimski.”

Autor: JW
Źródło: telewizjarepubika.pl , niezalezna.pl

podobne: Od oszołoma do szpiega czyli „mądrości etapu” bezradnych propagandystów. Konrad Rękas: Szpiegomania (z bezpieczeństwem energetycznym w tle). oraz: Antyłupkowa koalicja? Rosjanie mają koncesje, ale gazu nie szukają. Ukraina chce zmniejszyć swą zależność od Rosji. PE utrudnia poszukiwanie i wydobycie

2. Polska zwraca uwagę na bariery na unijnym rynku. Czarne chmury nad przewoźnikamiUnia wyprzedziła Rosję w dostawach gazu do Polski.

02.03.2015 (IAR) – W Unii Europejskiej jest coraz więcej barier na rynku wewnętrznym. Na ten problem zwracał uwagę wiceminister gospodarki Andrzej Dycha podczas spotkania ministrów w Brukseli. Jako przykład podał on nowy sposób stosowania przepisów dotyczących płacy minimalnej przez władze niemieckie. Chodzi o ustawę, zgodnie z którą zagraniczni przewoźnicy, przejeżdżający przez Niemcy, powinni otrzymywać co najmniej 8,5 euro za godzinę pracy.

Jak mówił po zakończeniu rozmów Dycha, polski punkt widzenia poparli w poniedziałek także ministrowie z Czech, Słowacji, Węgier i Litwy.

„Myślę, że jest duże zrozumienie i poparcie dla tego, żeby w Unii Europejskiej zachować główne pryncypia regulujące rynek wewnętrzny, że cztery swobody (przepływu osób, kapitału, towarów i usług – przyp. MS) to jest platforma, która służy rozwojowi gospodarczemu w Europie i kierując się krótkodystansowym interesem politycznym nie należy tego dorobku zaprzepaszczać” – powiedział Dycha.

Na razie niemieckie przepisy o płacy minimalnej są zawieszone. Do jutra Berlin ma przedstawić Komisji Europejskiej wyjaśnienia w sprawie ich stosowania. Wcześniej obawy związane ze skutkami jakie mogą one mieć na krajowych przewoźników zgłosiło 13 krajów – w tym Polska.

IAR/Magdalena Skajewska/Bruksela/mcm/

06.03.2015 (IAR) – Stosowanie przepisów o płacy minimalnej wobec kierowców przez Niemcy, Francję, a najprawdopodobniej i Włochy może być gwoździem do trumny branży – alarmują polscy przewoźnicy.

Właściciel firmy transportowej spod Siedlec Waldemar Jaszczur powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że wkrótce sektor, w którym jesteśmy europejskim liderem może bardzo szybko się skurczyć. To oznacza sprzedaż samochodów i redukcje etatów.

Zdaniem Waldemara Jaszczura, polski rząd zbyt szybko odtrąbił sukces po rozmowach polskich i niemieckich ministrów pracy oraz infrastruktury. Zauważył, że nawet zawieszenie przepisów o płacy minimalnej wobec kierowców jadących przez Niemcy tranzytem nie jest rozwiązaniem. Zauważył, że tylko co piąty polski tir przejeżdża przez Niemcy tranzytem. „Cały czas polscy przewoźnicy bazowali na ładunkach do Niemiec i z Niemiec” – podkreślił rozmówca IAR. Tymczasem na ten temat przedstawiciele polskiego rządu – zdaniem Waldemara Jaszczura – w ogóle nie rozmawiali ze swoimi niemieckimi odpowiednikami.

Według nowych przepisów o płacy minimalnej, polscy przewoźnicy są zobowiązani płacić 8,5 euro za godzinę kierowcom, którzy jeżdżą do Niemiec oraz 9,6 euro tym, którzy jeżdżą do Francji. Tymczasem średnia stawka godzinowa dla polskich kierowców wynosi 12 złotych. Przewoźnicy narzekają również, że nowe regulację narzucają sporządzanie szczegółowych informacji o godzinie wjazdu, wyjazdu i przebiegu pracy na terenie Niemiec czy Francji, w dodatku w tamtych językach.

Polska jest liderem drogowych przewozów towarowych w Europie. Flota naszych przewoźników liczy ponad 150 tysięcy aut.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Tomasz Marciniuk/dyd

podobne: Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE.  oraz: „Wspólna Polityka Rolna” kosztem polskiego przemysłu rolno-spożywczego. i to: Tomasz Gabiś: Europejska unia walutowa jako system socjalistycznej redystrybucji kosztem Niemców…(?)

02.03.2015 (IAR) – W lutym sprowadziliśmy więcej gazu z Zachodu i Południa niż z kontraktu jamalskiego – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Jak wynika z danych spółki Gaz System, w pierwszych dwóch miesiącach tego roku było 29 dni, gdy do naszych gazociągów mniej gazu trafiało z kontraktu jamalskiego niż z umów z firmami z państw Unii Europejskiej. W lutym było tak niemal codziennie.

„Dziennik Gazeta Prawna” podkreśla, że celowo pisze o zawartych umowach, a nie surowcu, bo spora część tego gazu to gaz rosyjski odbierany przez rewers wirtualny na gazociągu jamalskim. Czyli nasze firmy kupują go taniej od pośredników w Niemczech, ale odbierają w Polsce.

Więcej szczegółów – w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Dziennik Gazeta Prawna”/kry/dabr

polecam również: Polska rozmawia z Katarem o obniżce cen gazu. USA coraz bardziej otwarte na eksport gazu. Rewers na gazociągu jamalskim.

Energetyczne uzależnienie Polski od Niemiec to wielki krok w stronę hegemonii Berlina i przekształcenia Europy Środkowej w niemiecką strefę wpływów.

Na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza, polityka zagraniczna Niemiec sprowadza się w istocie do żmudnej realizacji jednego naczelnego celu: wyjścia z izolacji, w której kraj znalazł się w wyniku Drugiej Wojny Światowej, a następnie uzyskania w Europie pozycji niekwestionowanego lidera. Z punktu widzenia Niemiec, optymalną dla ich interesu narodowego jest sytuacja, w której żadna kluczowa decyzja na kontynencie, nie może być podjęta bez konsultacji z Berlinem. I trzeba powiedzieć, iż w realizacji tej strategii Angela Merkel okazuje się graczem na miarę swoich wielkich poprzedników: Bismarcka i Stresemanna. A ponieważ w dzisiejszych czasach, pozycja geopolityczna w prostej linii zależy od posiadanych wpływów geoekonomicznych, kluczowym instrumentem realizacji strategii „wielkiego powrotu” Niemiec jest gospodarka, w tym zwłaszcza krytycznie ważna dla funkcjonowania współczesnych państw energetyka. Dyplomatyczne wyrafinowanie i polityczny spryt niemieckiej kanclerz budzą tym większy podziw, iż cel ten osiąga z użyciem cudzych kart: do podporządkowania Polski i innych sąsiadów służy jej bowiem rosyjski gaz.

Media, z nieskrywanym entuzjazmem donoszą, iż w styczniu – lutym bieżącego roku, Polska kupiła od „zachodnich partnerów” (za tym eufemizmem skrywa się po prostu RFN) więcej gazu niż od Rosji. Co ważne, informacja ta podawana jest w kontekście wywołanej ukraińskim kryzysem medialnej nagonki na Rosję, co pozwala przedstawić jej znaczenie w zmanipulowanym świetle: pozbawienie Polski dostępu do ważnego partnera i zwiększenie zależności od i tak już silnego patrona przedstawiane jest jako sukces i powód do dumy. To, co nie udało się ani Prusakom z Imperium Niemieckiego, ani nazistom Hitlera, okazuje się w zasięgu ręki pierwszej kobiety na stanowisku kanclerza: kraje Europy Środkowej jeden po drugim przekształcają się w niemieckie protektoraty, i co najbardziej zaskakujące, robią to z własnej woli i z entuzjazmem.

Niemiecka strategia energetycznego podporządkowania Europy Środkowej zakłada realizację dwu równoległych celów: Z jednej strony należy odciąć Rosję od możliwości samodzielnego bezpośredniego zawierania kontraktów z partnerami z regionu, przekierowując potok surowca na Niemcy, co uczyni ich niezbędnym pośrednikiem w handlu rosyjskim gazem w regionie. W dużym skrócie chodzi o to, aby żadne państwo wchodzące w skład niemieckiej strefy wpływów nie było w stanie kupić od Rosji surowca bez zgody Berlina, a także o to, aby Rosja nie mogła go sprzedać. Drugim celem jest sparaliżowanie posiadanych przez państwa regionu własnych możliwości produkcji energii i stymulowanie tym samym popytu na „niemiecki” (a w istocie rosyjski sprzedawany przez Niemcy) gaz, co na wiele lat zapewni niemieckim firmom kolosalne zyski a rządowi w Berlinie spokój na Wschodzie i posłuszeństwo regionalnych wasali.

Do realizacji pierwszego celu służy Niemcom przekierowanie coraz większych ilości rosyjskiego gazu na swoje terytorium, przy pomocy Gazociągu Północnego oraz zawartych na preferencyjnych warunkach kontraktów na dostawy innymi rurociągami. W pierwszym wypadku, Niemcy przepompowują gaz z powrotem na Wschód czyli dokonują fizycznego rewersu, w przypadku drugim ma miejsce rewers wirtualny, a więc Polska kupuje formalnie niemiecki gaz bezpośrednio z rosyjskiej rury na swojej wschodniej granicy. W tym kontekście, ważnym instrumentem jest także ograniczanie możliwości negocjacyjnych Rosji w kształtowaniu umów z partnerami: służą temu zapisy Trzeciego Pakietu Energetycznego UE, zgodnie z którym Gazprom i inne rosyjskie podmioty nie mogą zawierać umów bezpośrednio z odbiorcami: ich działalność podlega kontroli Komisji Europejskiej, co w praktyce oznacza po prostu kuratelę Berlina.

Realizacja celu drugiego odbywa się z użyciem całej palety politycznych, gospodarczych i prawnych nacisków, zarówno bezpośrednio z Berlina, jak i z użyciem „wspólnotowych” instytucji w ramach UE. Zarówno przed przystąpieniem Polski i innych krajów regionu, jak i po, nakładane są na nie zobowiązania, których rezultatem jest pozbawienie samodzielności energetycznej, takie jak na przykład: zamknięcie istniejących kopalń, elektrowni atomowych (Litwa, Bułgaria), torpedowanie wydobycia własnych surowców, arbitralnie zaniżone kwoty na emisję CO2, wyśrubowane normy ekologiczne. I choć przestrzeganie tych zobowiązań jest w oczywisty sposób sprzeczne z interesem narodowym, ich łamanie skutkuje nie tylko werbalną krytyką Polski, ale także wymiernymi karami finansowymi.

Lukrowane komentarze o „przełomie” nie osłodzą gorzkiego faktu, iż niemiecki rewers stanowi dla Polski nie tylko ekonomiczny kaganiec i polityczny bat, ale jest także źródłem ogromnych zysków dla niemieckich koncernów. Jest oczywiste, iż Berlin stosuje obecnie taktykę oswajania rynku: dostarcza surowiec taniej niż Rosja, aby doprowadzić do zerwania przez Polskę długoterminowych kontraktów z Gazpromem, co pozwoli w przyszłości dyktować wschodnim sąsiadom dowolną cenę. W tym kontekście należy także rozpatrywać kwestię sankcji (a być może także i całego konfliktu na Ukrainie), które izolując Europę Środkową od Rosji, zdają kraje regionu na łaskę i niełaskę Berlina.

Wychodzi więc na to, iż nie pierwszy raz w swojej historii, Warszawa sama, do tego z uśmiechem wiąże pętlę na której zawiśnie nie tylko dobrobyt kraju, ale także i jego suwerenność. Decyzja o jej zaciśnięciu lub poluzowaniu leżeć będzie bowiem w gestii Berlina.”

źródło: sputniknews.com 

…”biedna” Rosja… Tak bardzo zagrożona przez Niemcy że „musi” im sprzedawać swój gaz (rurociągiem północnym do którego Niemcy też pewnie Rosję zmusiły 😀 ) taniej niż Polsce z którą zapewne również „wbrew sobie” podpisuje niekorzystne (dla Polski) kontrakty, przez co Polska (no jaka ona głupia!) woli kupować ten sam gaz (co za bezczelność) od Niemiec… Nie wiem czy śmiać się z tych żali czy też może płakać 🙂

A na poważnie to nic nie stoi na przeszkodzie żeby Rosja sprzedawała Polsce swój gaz (bez pośrednictwa Niemiec) taniej niż Polska płaci za jego rewers, który jak słusznie w tekście jest napisane nie jest żadnym „unijnym gazem” a rosyjskim 🙂 Tymczasem Rosja przez traktowanie Polski z góry sama ją wpycha w zależność od „unijnego” gazu, (zmuszając do udziału w pakietach energetycznych i unii energetycznej) który sama wysyła Gazociągiem Północnym, i wylewanie krokodylich łez nad podmiotowością energetyczną Polski jest w świetle tych faktów co najmniej hipokryzją…

„…Z jednej strony mamy konflikt na Ukrainie i nakładamy na Rosję kolejne sankcje, a z drugiej niemiecki koncern sprzedaje rosyjskiej spółce prawo do eksploatacji złóż ropy naftowej i gazu na terenie Europy Zachodniej. Niemiecka prasa pisze, że tego typu fuzje w obecnej sytuacji są nieco “nieetyczne”. – I jak to wszystko zrozumieć? – zastanawia się Tomasz Kwaśniewski.

– Wystarczy spojrzeć na negocjacje dotyczące na przykład unii energetycznej – mówi Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny biznesalert.pl.

Tłumaczy, że w tym przypadku wyraźnie widać, że Niemcy są największym hamulcem w zakresie uniezależnienia się od Gazpromu. Dlaczego? Niemcom opłaca się współpraca z Rosjanami w sektorze gazowym bez konsultacji ze Wspólnotą. Sami są na tyle silnym graczem, że mogą wynegocjować dużo lepsze warunki niż w przypadku współpracy z innymi krajami europejskimi.

– Tak samo jest w każdym innym sektorze. Niemcy mają apetyt na biznes w relacjach  z Rosjanami – mówi Wojciech Jakóbik…” (całość tu: konserwatywnie.wordpress.com)

…jednym słowem Polska jako narzędzie „unijnej” (niemieckiej) polityki znajduje się między młotem a kowadłem, więc skoro tak, to powinniśmy się kierować wyłącznie własnym interesem i wybierać tylko taki rodzaj współpracy która będzie nas kosztować jak najmniej suwerenności (o ile można dziś w ogóle mówić o czymś takim), albo która będzie nas mniej kosztować… (Odys)

podobne: Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji.

3. Grupa Azoty ponownie rozważa budowę elektrowni opalanej gazem z węgla.

Warszawa, 26.02.2015 (ISBnews) – Grupa Azoty powraca do projektu budowy zeroemisyjnej elektrowni opalanej gazem z węgla, podała „Rzeczpospolita”.

Jak informuje dziennik, realizacji projektu wartego co najmniej 1 mld euro szczególnie zależy stronie rządowej, której liczy na zwiększenie popytu na węgiel i pomoc dla pogrążonych w kłopotach polskich kopalni.

„Grupa Azoty przyznaje, że wraca do projektu po niemal pięciu latach od jego zawieszenia. Nowa elektrownia opalana gazem z węgla może powstać w zakładach azotowych w Kędzierzynie-Koźlu” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Według dziennika, ma ona wytwarzać nie tylko energię, ale również surowiec służący do produkcji nawozów. Jej elementem ma być instalacja do wychwytywania i składowania CO2, dzięki czemu nie będzie emitować zanieczyszczeń do atmosfery. Spółka liczy, że na jej budowę pozyska pieniądze z funduszy unijnych.

„Trwają analizy, by ewentualnie skorygować parametry przedsięwzięcia w taki sposób, aby było ono nie tylko innowacyjne, zaawansowane technologicznie i dające dobre efekty ekologiczne, ale i efektywne biznesowo” – powiedział rzecznik prasowy Grupy Azoty Grzegorz Kulik, cytowany przez dziennik. Zastrzegł jednocześnie, że żadne decyzje korporacyjne dotyczące realizacji tego projektu jeszcze nie zapadły.

Grupa Azoty jest jedną z największych firm w europejskiej branży chemicznej, obecna jest w sektorze tworzyw konstrukcyjnych, nawozów azotowych i wieloskładnikowych, a także alkoholi OXO i plastyfikatorów. Jednostką dominującą są Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach notowane na GPW od 2008 r.

(ISBnews)

podobne: GIG: podziemne zgazowanie może pomóc w lepszym wykorzystaniu węgla oraz: Wojciech Jakóbik: Na problemy z Rosją zgazowanie węgla. i to: Linc Energy rozpoczyna prace nad podziemnym zgazowaniem węgla. Sigma3 szacuje komercyjny przepływ gazu w odwiercie San Leon. a także: Azoty nie chcą rosyjskiego gazu… PGNiG w kłopotach i będzie negocjował z Gazpromem

4.Rosja przygotowuje odpowiedź na kolejne sankcjeSchetyna: kolejne unijne sankcje możliwe wobec Rosji. Rosja: dostawcy nie wrócą na rynek.

25.02.2015 (IAR) – Rosja przygotowuje odpowiedź na kolejne sankcje Zachodu. Mówił o tym w rozmowie z agencją Interfax szef departamentu współpracy gospodarczej rosyjskiego MSZ. Jewgienij Stanisławow wyjaśnił, że chodzi o reakcję na ewentualne odłączenie Rosji od międzynarodowego systemu bankowego SWIFT.

Moskwa zwraca uwagę, że odcięcie jej od tegoż systemu przerwie nie tylko płatności na rzecz Rosji, ale również przelewy rosyjskich należności do innych krajów. -„Chociaż ostatnio brakuje rozsądku, to w tym przypadku powinien on jednak zwyciężyć” – stwierdza szef departamentu współpracy gospodarczej rosyjskiego MSZ. Stanisławow dodaje, że odcięcie Rosji od systemu SWIFT nikomu nie przyniesie korzyści. Wcześniej premier Dmitrij Miedwiediew zapowiedział, że drastyczne sankcje bankowe wobec Rosji spowodują reakcję, jak się wyraził „bez ograniczeń”.

SWIFT to Stowarzyszenie na rzecz Światowej Międzybankowej Telekomunikacji Finansowej, skupiające 8332 instytucje finansowe z 208 krajów. Organizacja ta ma swoją siedzibę w Belgii i obsługuje transakcje finansowe między: bankami, giełdami, domami maklerskimi i instytucjami finansowymi.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/to/

27.02.2015 (IAR) – Większość dostawców, którzy sprzedawali żywność do Rosji, nie wróci na tamtejszy rynek po zniesieniu obecnego embarga. Szef rosyjskiego nadzoru fitosanitarnego, Siergiej Dankwert zapowiedział, że po ewentualnym zniesieniu embarga nadzór sprawdzi producentów żywności, którzy sprzedawali ją do Rosji. Potrwa to jakiś czas po czym, zdaniem Dankwerta, na rosyjski rynek zostanie dopuszczonych 20-30 procent producentów, obecnych na nim przed nałożeniem embarga.

Rosja ogłosiła zakaz importu żywności z państw Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii i Norwegii 7 sierpnia ubiegłego roku. Powodem były sankcje, nałożone na Rosję po zajęciu Krymu i inwazji Donbasu. Embargo ma obowiązywać przez rok, ale może być skrócone lub przedłużone.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Interfax”/Internet/Siekaj/dyd

06.03.2015 (IAR) – Kolejne unijne sankcje wobec Rosji są możliwe. Tak twierdzi Grzegorz Schetyna. Minister spraw zagranicznych zaznacza, że wszystko zależy od tego, czy porozumienie z Mińska w sprawie Ukrainy zostanie dotrzymane. Rano w w Warszawie Grzegorz Schetyna rozmawiał z szefem brytyjskiej dyplomacji Philipem Hammondem.

Polski minister spraw zagranicznych na konferencji prasowej po spotkaniu tłumaczył, co się musi wydarzyć, żeby UE zdecydowała się na wprowadzenie kolejnych sankcji.” Jeżeli zostanie złamane porozumienie z Mińska, jeżeli dojdzie do takich sytuacji, że np. zostanie zaatakowany Mariupol, przekroczona zostanie granica ukraińsko-rosyjska, zaczną się poszerzać wpływy separatystów” – wyliczał minister.

Grzegorz Schetyna zastrzegł, że ostatecznością jest propozycja, która pojawiła się w USA, by wykluczyć Rosję z systemu SWIFT pośredniczącego w transakcjach międzybankowych. „SWIFT, to jest, jeżeli chodzi o sankcje, broń atomowa, wszyscy o tym wiemy. To broń obosieczna i uderzy w nas wszystkich. Wcześniej jest wiele innych rodzajów sankcji, które można zastosować.” – deklaruje Schetyna.

Zdaniem ekspertów, odłączenie Rosji od systemu SWIFT, który zapewnia bezpieczne przekazywanie informacji o rozliczeniach finansowych, oznaczałoby pogrążenie się rosyjskiego systemu finansowego w chaosie. Jednak z kłopotami mogłyby liczyć się w pierwszej kolejności zachodnie banki działające w Rosji.

Z kolei szef brytyjskiej dyplomacji Philip Hammond podkreślał, że Unia Europejska pozostanie zjednoczona jeśli chodzi o kwestię sankcji wobec Rosji w związku z agresją na Ukrainę

IAR/ Tomasz Majka/jj

podobne: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców). oraz: Pisarska: rosyjskie embargo wpływa tylko na ułamek eksportu do Rosji. Przewoźnicy o embargu: wielu grozi bankructwo. Moskiewskie media piszą o ewentualnym polskim embargu na rosyjski węgiel. a także: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze! i to: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE.

…czy dostawcy wrócą czy nie wrócą do handlu z Rosją to już raczej prywatna sprawa dostawców i ich skłonności do ryzyka. Faktem jest że Rosja to kraj o podwyższonym stopniu ryzyka jeśli chodzi o wymianę handlową. To że jest to atrakcyjny rynek zbytu może nie być w najbliższym czasie okolicznością łagodzącą w kontekście nałożenia embarga o charakterze stricte politycznym (oczywiście z wzajemnością w postaci sankcji ze strony UE). Rzecz jasna Rosja ma prawo dobierać sobie takich partnerów handlowych jakich uważa (nawet wbrew własnemu embargu 🙂 ) w imię zasady „dziel i rządź”… (Odys)

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce


1. Gazprom grozi Ukrainie ponowny odcięciem gazuKE o dostawach gazu przez RosjęOpinie: Szczęśniak – konflikt gazowy to efekt uboczny walk o Donbas

24.02.2015 (IAR) – Gazprom może w ciągu dwóch dni odciąć dostawy gazu dla Ukrainy. Z oficjalnego komunikatu wynika, że koncern do dziś nie otrzymał od ukraińskich kontrahentów przedpłaty na dostawy surowca.

Rosja, w ubiegłym roku zgodziła się dostarczać Ukrainie gaz po obniżonej cenie. W zamian zażądała spłaty zadłużenia i wnoszenia przedpłat na poczet przyszłych dostaw. Według Gazpromu, z opłaconego przez Kijów paliwa zostało do wysłania jeszcze 219 milionów metrów sześciennych. Tymczasem ukraiński koncern Naftohaz przekonuje, że strona rosyjska dostarczyła mniej gazu niż przewiduje umowa. Rosja i Ukraina od ponad roku nie mogą porozumieć się w kwestii dostaw gazu. Kijów twierdzi, że Gazprom domaga się wygórowanych cen. Natomiast Moskwa twierdzi, że Ukraina jest niesolidnym klientem. W ocenie ukraińskiego kontrahenta, strona rosyjska naruszyła ubiegłoroczny, trójstronny protokół podpisany przez ministrów energetyki Ukrainy i Rosji oraz unijnego Komisarza ds. energii.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mcm/

24.02.2015 (IAR) – Komisja Europejska oczekuje, że nie będzie zakłóceń w dostawach gazu przez Gazprom.

Prezes rosyjskiego koncernu Aleksiej Miller ostrzegł dziś, że w ciągu dwóch dni może dojść do wstrzymania dostaw gazu na Ukrainę, gdyż Kijów nie dokonał przedpłaty za surowiec. Jak dodał Miller, „stworzy to poważne ryzyko dla tranzytu gazu do Europy”.

„Komisja Europejska oczekuje pełnej realizacji pakietu zimowego (porozumienia w sprawie dostaw gazu w okresie zimowym) zarówno przez Rosję jak i Ukrainę. Według naszych obecnych informacji przepływ gazu do Europy jest normalny i liczymy, że dostawy nie zostaną zaburzone przez sytuację na Wschodniej Ukrainie” – powiedziała rzeczniczka Komisji ds. energii Anna Kaisa Itkonen.

Rzeczniczka dodała, że Komisja przygląda się także „poważnym zarzutom” przedstawionym przez ukraińską firmę Naftohaz dotyczącym niewywiązywania się przez Gazprom z podjętych zobowiązań oraz bezpośredniego dostarczania gazu przez rosyjski koncern na tereny Donbasu. „Obecnie sprawdzamy te informacje, potrzebujemy więcej danych zanim przedstawimy własna ocenę tej sytuacji. Jest to jednak niełatwe ze względu na naturę zarzutów oraz to, że domniemane dostawy gazu miały nastąpić na terenach znajdujących się poza kontrolą ukraińskiego rządu” – powiedziała Itkonen.

Pod koniec października, przy mediacji Komisji Europejskiej, Ukraina i Rosja zawarły porozumienie w sprawie dostaw gazu. Ustalono wtedy warunki dostaw w okresie zimowym oraz wstępną cenę surowca.

IAR/Magdalena Skajewska/Bruksela/mcm/

24.02.2015 (IAR) – Konflikt dotyczący rosyjsko-ukraińskich rozliczeń za gaz, związany jest z walką o Donbas – mówi Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw. Gazprom grozi odcięciem dostaw, jeśli aktualna przedpłata nie zostanie uregulowana, tymczasem strona ukraińska twierdzi że otrzymuje mniej paliwa niż przewiduje umowa.

W opinii Andrzeja Szczęśniaka trzeba zadać pytanie, czy zawarte pomiędzy Ukrainą, Rosją i Unią Europejską porozumienie, według którego strona ukraińska miałaby płacić przedpłaty za gaz, w obecnych warunkach dalej obowiązuje. Sprawę komplikuje dodatkowo konflikt militarny. Po ostatnich walkach na Donbas przestał płynąć gaz, więc Rosja postanowiła dostarczać go samodzielnie, co doprowadziło do konfliktu rozliczeniowego – mówi ekspert.

Przerwanie dostaw gazu na Ukrainę to według Szczęśniaka ryzyko przerwania dostaw na teren Europy, jeśli Ukraina uszczuplałaby dostawy paliwa dla państw Unii Europejskiej. W opinii eksperta jest to jednak mało prawdopodobny scenariusz – pierwszym poszkodowanym byłaby wtedy właśnie Ukraina.

Jeżeli jednak Ukraina zapłaci za marcowe dostawy, to na pewno cała Europa odetchnie z ulgą – mówi Szczęśniak: Wspólnota, choć nie wprost, ale gwarantowała w porozumieniu trójstronnym wsparcie Ukrainy w płatnościach za gaz. Ekspert wątpi, by Unia Europejska się z tego nie wywiązała.

Do sprawy odniosła się też Komisja Europejska, informując że przygląda się zarzutom ukraińskiego Naftohazu i wyrażając oczekiwanie, że dostawy gazu do Europy, nie zostaną zakłócone.

IAR/P.Pawełek/sk

podobne: Porozumienie gazowe podpisane. Pakiet zimowy – przełom dla Europy, kapitulacja Ukrainy. a także: Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”? KE i Ukraina za tymczasową ceną gazu z Rosji, która za trzy lata może spaść o 28 %. Gaz-System: o zapasach gazu i interkonektorze z Litwą. PGNiG planuje wykonać 40 otworów do końca roku. oraz:  Rosja przykręca kurek z gazem? Wojciech Jakóbik: divide et impera po rosyjsku.

…Według mnie problem polega na tym, że Rosja najprawdopodobniej do rozliczeń za gaz z Ukrainą przyjęła takie założenie, że Donbas jest częścią Ukrainy, więc każdy metr gazu dostarczony do Donbasu (nawet jeśli gaz nie płynie dalej na zachód) uszczupla niejako całą pulę za jaką płaci Ukraina. Albo jest tak że to właśnie Ukraina nie traktuje gazu dostarczanego do Donbasu jako pełnoprawnej części umowy, gdyż Donbas znajduje się poza kontrolą Kijowa. (Odys)

2. „Sueddeutsche Zeitung”: UE chce złamać energetyczną potęgę MoskwyKE: Unia Energetyczna pozwoli na opracowanie nowych regulacji ws. dostaw gazuJest projekt unii energetycznej, ale nie tak ambitnyOpinie: Nierada: Unia energetyczna korzystna dla mniejszych państw Unii.

24.02.2015 (IAR) – Komisja Europejska chce wzmocnić pozycję krajów Wspólnoty w negocjacjach gazowych z Rosją. Donosi o tym niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung”, opisując szczegóły planowanej unii energetycznej w Europie.

Jak czytamy, kraje Unii Europejskiej mają zjednoczyć swoje siły, aby móc przeciwstawić się Rosji na rynku energetycznym. Państwa członkowskie mają też stać się bardziej niezależne od rosyjskich dostaw. W tym celu Komisja Europejska chce wziąć na siebie koordynację polityki energetycznej w Europie. Gazeta podaje, że jednym z kluczowych założeń planu jest zniesienie granic pomiędzy rynkami energii w 28 krajach członkowskich.

Wiceszef Komisji Marosz Szefczovicz, cytowany przez „Sueddeutsche Zeitung” ocenił, że to najambitniejszy projekt od czasu utworzenia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali.

Plan zakłada też, że kraje członkowskie będą musiały przedstawić Komisji Europejskiej umowy na dostawy, które zamierzają podpisać z Rosją. Plan przewiduje także możliwość dobrowolnych wspólnych zakupów gazu.

Szczegóły projektu mają zostać przedstawione jutro.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Wojciech Szymański/Berlin/magos

Warszawa, 25.02.2015 (ISBnews) – Efektami powołania Unii Energetycznej w Unii Europejskiej będzie m.in. przygotowanie przez Komisję Europejską (KE) nowego pakietu regulacji ws. dywersyfikacji i odporności na zakłócenia dostaw gazu na lata 2015-2016, opracowanie strategii dla LNG oraz pomoc krajom członkowskim w dostępie do alternatywnych dostawców gazu, podała KE.

„UE musi zdywersyfikować dostawy gazy, by uczynić je bardziej elastycznymi wobec zakłóceń dostaw. Komisja zaproponuje pakiet elastyczności i dywersyfikacji dla gazu na lata 2015-2016 poprzez rewizję dotychczasowych regulacji. Komisja przygotuje wszechstronną strategię dla LNG i jego przechowywania. Komisja będzie pracować z krajami członkowskimi w celu rozwinięcia dostępu do alternatywnych dostawców, włączając Południowy Korytarz Gazowy, basen Morza Śródziemnego i Algierię, w celu zmniejszenia zależności od indywidualnych dostawców” – czytamy w ramowej strategii Unii Energetycznej.

KE podkreśla, że UE importuje 53% swojej energii za ok. 400 mld euro, a 6 państw członkowskich jest w całości zależnych od jednego zewnętrznego dostawcy gazu.

(ISBnews)

25.02.2015 (IAR) – Kontrakty energetyczne w Unii mają być pod lupą Brukseli, ale nie będzie obowiązkowych, wspólnych zakupów gazu. Komisja Europejska przedstawiła propozycję unii energetycznej, która ma zmniejszyć zależność gazową Europy od Rosji.

Kilka polskich postulatów zostało uwzględnionych, ale nie wszystkie. Część zapisów zostało złagodzonych pod wpływem presji z kilku stolic. Szczegóły przedstawił wiceszef Komisji Europejskiej, odpowiedzialny za unię energetyczną Marosz Szefczovicz i podkreślał: „To bez wątpienia najambitniejszy projekt w dziedzinie energii od czasu utworzenia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali”, czyli od lat 50., i to prawda. Ale jeśli spojrzeć, jakie były oczekiwania, to projekt unii energetycznej aż tak ambitny nie jest. Nie będzie mianowicie oowiązkowych, wspólnych zakupów gazu, co proponował swego czasu Donald Tusk i co popierała Polska. Zapisano jedynie możliwości dobrowolnych, wspólnych zakupów na przykład w regionie, w sytuacji zagrożenia czy uzależnienia od jednego dostawcy. Jest natomiast w projekcie nowość – to obowiązek przysyłania do Brukseli kontraktów jeszcze przed ich podpisaniem. Dotyczy to zarówno umów międzyrządowych, jak i komercyjnych. O takie zapisy miał zabiegać szef Rady Europejskiej Donald Tusk i takie zapisy są po myśli Polski. To ma wzmocnić pozycję przetargową Unii w negocjacjach z Rosją. „Bez odpowiedniej przejrzystości trudno jest Europie negocjować z silnymi dostawcami, którzy mają wszystkie niezbędne informacje na temat naszych firm czy krajów członkowskich” – dodał wiceprzewodniczący Komisji.

Większa przejrzystość kontraktów gazowych pozwoli Komisji Europejskiej na wykrycie ewentualnych pułapek czy niedozwolonych klauzul, które Moskwa wymusza na państwach członkowskich, na przykład zakazując odsprzedaży gazu Ukrainie. To także ma położyć kres tajnym porozumieniom, które Rosja zawiera z wybranymi krajami i oferuje im niższe ceny gazu. Inne pomysły Brukseli zawarte w unii energetycznej to obowiązek tworzenia regionalnych planów antykryzysowych. Obecnie są one dobrowolne i nikt ich nie przygotowuje. Komisja chce też poprawić infrastrukturę i zachęca unijne kraje do budowy terminali LNG oraz łączników, które pozwolą zróżnicować źródła energii.

Teraz propozycją Komisji zajmą się kraje członkowskie i Parlament Europejski. Ostateczny kształt unii energetycznej będzie zależał od wyniku tych prac i negocjacji.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/em/

…Zdaniem Pawła Nierady perspektywa scentralizowania zakupów gazowych może być przyszłością. Na razie trzeba stworzyć infrastrukturę gazową w całej Unii. „Dziś nie ma odpowiedniej infrastruktury, która pozwoliłaby na zakup i dystrybucję gazu do różnych krajów od dostawcy, którego oferta jest najbardziej korzystna. Jak powstanie taka infrastruktura, kraje unijne będą mogły myśleć o wspólnych zakupach w ramach na przykład spółdzielni” – uważa Nierada.

Do wspólnoty energetycznej kraje Unii Europejskiej mogą dochodzić metodami rynkowymi – podkreślił gość Polskiego Radia 24.

Zdaniem Pawła Nierady, przede wszystkim trzeba stworzyć wspólny rynek, który pozwoli na przemieszczanie różnych ilości gazu, czy innych surowców energetycznych między poszczególnymi członkami Unii Europejskiej. W wypadku zakręcenia przykładowego kurka gazowego z kierunku rosyjskiego, taka sytuacja nie postawi poszczególnych krajów pod ścianą – dodał gość Polskiego Radia 24.

Projekt zakłada też obowiązkowe przesyłanie do Brukseli kontraktów gazowych przed ich podpisaniem. Komisji Europejskiej chodzi o wykrycie i wyeliminowanie ewentualnych pułapek czy niedozwolonych klauzul oraz tajnych porozumień godzących w mniejsze i słabsze państwa członkowskie Unii

IAR/Polskie Radio 24/JF/sk

podobne: Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji. oraz: Wojna gazowa? Putin grozi ograniczeniem dostaw gazu do Europy w przypadku rewersu na Ukrainę. Rosja może stracić Gazociąg Południowy. i to: Energetyczne szachy: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności.

polecam również: Czy Unia Energetyczna rzeczywiście pomoże Polsce w rozmowach gazowych z Gazpromem

3. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce.

25.02.2015 (IAR) – Prywatna spółka znalazła gaz w województwie Wielkopolskim. Surowiec nie pochodzi z ” łupków” lecz z konwencjonalnych pokładów. San Leon Energy poinformowało w komunikacie, że osiągnęło „bardzo pozytywne” rezultaty testów odwiertu Rawicz-12. Spółka liczy, że będzie możliwość komercyjnego wydobycia. Po południu akcje San Leon Energy notowane na londyńskiej giełdzie drożały o 45 procent.

Firma informuje, że pierwszy gaz pojawił się 5 lutego. Testowe wydobycie ma się zakończyć do końca miesiąca.

W Polsce rocznie wydobywa się ponad 4 miliardy metrów sześciennych błękitnego paliwa. Według Państwowego Instytutu Geologicznego na obszarze kraju znajduje się około 145 miliardów metrów sześciennych gazu w udokumentowanych złożach konwencjonalnych.

IAR/ Tomasz Majka/sk

podobne: Gaz łupkowy: BNK Petroleum kończy prace poszukiwawcze, San Leon kontynuuje. Gazprom chce zwiększyć udziały w europejskim rynku. KE zawiesza śledztwo przeciwko tej firmie. Exxon Mobil kończy wiercenia w Rosji. Shell i Total zostają. Chińczycy wzmacniają współpracę z Rosjanami.

źródło: stooq.pl

podobne: Szwecja: Rosja nie jest już partnerem UE. Turcja upomina się o krymskich Tatarów. Rosja straci na podwyżce cen gazu dla Ukrainy ale zwiększa eksport do Niemiec i Wielkiej Brytanii. polecam również: Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy.


1. Rosja może zrezygnować z Gazociągu PołudniowegoRosja nie zamknęła budowy Gazociągu Południowego?

26.11.2014 (IAR) – Rosja nie będzie budować Gazociągu Południowego, jeśli Europa go nie chce. Takie wnioski można wyciągnąć z wypowiedzi rosyjskiego ministra rozwoju gospodarczego Aleksieja Ulukajewa. Szef resortu cytowany przez agencję Ria Novosti stwierdził, że –„skoro w Unii Europejskiej nie ma zapotrzebowania na obniżenie ryzyka dostaw gazu, to Rosja nie będzie budować Gazociągu Południowego”.

Aleksiej Ulukajew przypomniał, że gazociąg ma przebiegać po dnie Morza Czarnego i połączyć Rosję z krajami południowej Europy, między innymi z: Bułgarią, Węgrami, Serbią, Grecją i Włochami. -„Przedsięwzięcie zostało tak pomyślane, aby zminimalizować tranzytowe ryzyko dostaw gazy, dla unijnych odbiorców” – tłumaczy rosyjski minister. Dodaje też, że jeśli nikt nie jest zainteresowany poprawą bezpieczeństwa dostaw, to Rosja nie będzie budować nowej rury. W jego opinii, Unia Europejska blokując budowę Gazociągu Południowego bierze na siebie odpowiedzialność za ewentualne problemy z dostawami gazu. Ulukajew zapewnił również, że budowa magistrali gazowej do Chin nie ma żadnego związku ze zobowiązaniami wobec Unii Europejskiej. -„Nam gazu starczy dla Wschodu i dla Zachodu” – oświadczył rosyjski minister.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Rostów nad Donem/mg 

08.12.2014 (IAR) – Rosja nie wstrzymała całkowicie budowy Gazociągu Południowego. Według dziennika „Wiedomosti”, do tej pory rosyjskie władze nie podjęły rozmów o zerwaniu międzypaństwowych umów w tej sprawie. Gazeta zauważa, że na razie wstrzymane zostały jedynie prace statku, który miał kłaść rury na dnie Morza Czarnego.

Rosyjski dziennik informuje, że Ministerstwo Energetyki odmówiło komentarza w tej sprawie. Nie chciał rozmawiać na ten temat rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, a także przedstawiciele państw uczestniczących w projekcie: Bułgarii, Serbii, Austrii i Węgier. Na razie pismo o wstrzymaniu prac dostała tylko firma odpowiedzialna za położenie rur na dnie Morza Czarnego.

Konsorcjum South Stream Transport, odpowiedzialne za realizację całości projektu twierdzi, że o wstrzymaniu budowy mogą zdecydować tylko czterej akcjonariusze, to jest koncerny energetyczne z: Rosji, Włoch, Niemiec i Francji.

O wstrzymaniu budowy Gazociągu Południowego poinformował 1 grudnia prezydent Władimir Putin. Rurociąg miał po dnie Morza Czarnego połączyć Rosję z Bułgarią, a dalej z Serbią, Węgrami i Austrią.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) Maciej Jastrzębski,Moskwa/dyd

podobne: Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej. oraz: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.

2. Opinie: Szczęśniak – Rosja otwiera nowy etap negocjacji energetycznychChmal – UE pozwala Rosji rozdawać karty w kwestiach infrastruktury energetycznej.

02.12.2014 (IAR) – To nie koniec South Stream, a nowy etap negocjacji – ocenia Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw. Prezydent Rosji ogłosił rezygnację z budowy gazociągu, wobec którego Komisja Europejska zajęła – według Putina -„niekonstruktywne stanowisko”. Zamiast południowej nitki ma powstać połączenie z Grecją przez Turcję.

Projekt South Stream nie jest jeszcze zakończony, to nowa tura negocjacji po naciskach Brukseli – uważa Andrzej Szczęśniak: Rosjanie znaleźli nowego sojusznika i otwierają sobie drogę do renegocjacji projektu. Anulowanie projektu jest nie wszystkim na rękę i unijne państwa, które mogą stracić na anulowaniu South Stream, będą w opinii Szczęśniaka starały się ten projekt odblokować.

Władimir Putin oświadczył również, że Rosja jest gotowa wybudować dodatkową nitkę gazociągu dla Turcji, która mogłaby się łączyć z przekaźnikiem gazowym dla dostaw do innych odbiorców na granicy z Grecją.

Andrzej Szczęśniak jest zdania, że dla Europy korzystniejszym rozwiązaniem byłby jednak South Stream: łączyłby Unię Europejską bezpośrednio z dostawcą, bez zbędnego w jego opinii pośrednika. To projekt prostszy i bardziej dochodowy, co pewnie spowoduje, że zostanie on wznowiony. Ekspert prognozuje, że projekt gazociągu południowego powinien wbrew problemom zostać zrealizowany w najbliższym czasie.

Deklaracje Władimira Putina i szefa Gazpromu Aleksieja Millera padły w trakcie wizyty rosyjskiej delegacji w Ankarze, gdzie zostały podpisane między innymi dokumenty o współpracy w dziedzinie energetyki.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Przemysław Pawełek/dabr

02.12.2014 (IAR) – Unijna polityka energetyczna jest w defensywie w stosunku do działań Rosji – uważa Tomasz Chmal. W ten sposób ekspert Instytutu Sobieskiego komentuje deklarację prezydenta Władimira Putina, dotyczącą rezygnacji z budowy blokowanego przez Komisję Europejską Gazociągu Południowego. Zamiast South Stream ma powstać połączenie z Grecją przez Turcję.

Jak mówi Tomaaz Chmal, o nowej koncepcji tranzytu gazu na południu Europy zdecydowało kilka powodów: problemy finansowe Rosji uważnie liczącej wydatki, stanowisko Bułgarii, ale także pozycja Unii Europejskiej w negocjacjach energetycznych. Nowy projekt pokazuje, że to Rosja rozdaje w Europie karty w grze o energetyczną infastrukturę i to ona decyduje, którędy będą przechodzić gazociągi, a unijna polityka jest jedynie reakcją na to, co robią Rosjanie – uważa ekspert.

Rezygnacja z projektu South Stream nie odbije się mocniej na państwach Europy Zachodniej, do których paliwo dociera innymi kanałami tranzytowymi. Południe odczuje jednak tę decyzję dotkliwie, zwłaszcza Bułgaria, Węgry i Austria – uważa Tomasz Chmal. To państwa dość mocno uzależnione od dostaw gazu przez Ukrainę, więc będą pewnie podejmować na unijnej arenie działania w tej sprawie.

Jak mówi ekspert Instytutu Sobieskiego – podjęcie inicjatywy dotyczącej zaopatrzenia południa Europy w gaz będzie trudnym zadaniem na początku kadencji nowych komisarzy i przewodniczącego Rady Europejskiej. Tomasz Chmal przypomina w tym kontekście zaniechany projekt Nabucco, który jego zdaniem być może warto by razem z Turcją reaktywować.

Deklaracje Władimira Putina i szefa Gazpromu Aleksieja Millera padły w trakcie wizyty rosyjskiej delegacji w Ankarze, gdzie zostały podpisane między innymi dokumenty o współpracy Rosji i Turcji w dziedzinie energetyki.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Przemysław Pawełek/dabr

źródło: stooq.pl

Podobne: Putin zdenerwował się na Ukrainę. South Stream dzieli Europę. oraz: Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu. Szczęśniak o unii energii i rosyjskim kurku. Gazociąg Nabucco

„…Turcja jest i tak drugim, po Niemczech, największym klientem Gazpromu, dużo większym niż Bułgaria, Węgry i Austria razem wzięte. Dodatkowo Rosja w dużym kontrakcie towarzyszącym rozbuduje turecką energetykę nuklearną.

turkstream źródło: Der Spiegel

Zapomnij więc o nieszczęśliwym Nabucco, od długiego już czasu w stanie śmierci klinicznej,  i zapomnij teraz o jego zawetowanym przez USA konkurencie South Stream. Pogrążonej w politycznym paraliżu Europie zostaną w perspektywie dwa węzły gazowe – jeden niemiecki na końcu Nord Streamu oraz drugi turecki. W obu nadal ten sam gaz rosyjski dla tej samej Europy. Tyle że zamiast zależności od Rosji brukselskie półgłówki będą teraz zależeć i od Rosji i od Turcji razem,  oraz same martwić się będą musiały o dalszą dystrybucję.

Gazociąg do Turcji pozbawi kraje bałkańskie i centralnej Europy nie tylko łatwego dostępu do gazu ale także tysięcy jobs (głównie w Bułgarii)  oraz intratnych opłat tranzytowych. Wszystko to, zamiast do EU, popłynie teraz do Turcji. Z alternatywną drogą gotową tranzyt rosyjskiego gazu do Europy centralnej przez rozpadający się ukraiński bantustan długo nie potrwa.

Ameryka ze swoimi europejskimi wasalami wyciągnęła Ukrainę z orbity wpływów rosyjskich.  Rosja odpowiedziała na to wyciągając Turcję z orbity zachodu. Kto wygra na tym a kto przegra stanie się już wkrótce jasne nawet dla najbardziej zakutych głów w Brukseli. Ekonomicznie biorąc Ukraina jest beznadziejną czarną dziurą, w którą EU będzie musiała pompować tony kapitału długo po tym kiedy amerykańscy mąciciele się z niej w końcu wyniosą…” (całość tudwagrosze.com)

…tymczasem równolegle do „fiaska” projektu gazociągu południowego odgrzewana jest inna opcja tranzytu rosyjskich surowców (być może przez Polskę)…

3. Będzie Jamałgate bis?

Punkty wejścia do polskiego systemu gazowego, Gaz-System

„…Jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu, w rozmowie z magazynem wydawanym przez Gazprom dyrektor jego spółki-córki Gazprom Transgaz Białoruś odpowiedzialnego za białoruskie gazociągi przyznał, że rozważa budowę drugiej nitki Gazociągu Jamał-Europa.

Władimir Majorow ocenia, że wykorzystanie istniejącej infrastruktury Gazociągu Jamalskiego jest bliskie granic możliwości. W zeszłym roku przez rurę przepompowano 34,7 mld m3. – Obecnie Jamał-Europa pracuje przy wykorzystaniu swojej maksymalnej przepustowości – ocenia przedstawiciel białoruskiego Gazpromu należącego w stu procentach do spółki-matki – Gazpromu Aleksieja Millera z Rosji.

Przyznał, że rozbudowa Gazociągu Jamalskiego będzie zależała od zapotrzebowania na gaz wśród europejskich konsumentów i będzie się musiała wiązać z modernizacją systemu przesyłu gazu na Białorusi. Za pomocą tamtejszego GTS gaz trafia do odbiorców w Obwodzie Kaliningrdzkim, na Ukrainie i w Polsce.

Majorow nie precyzuje jakim szlakiem miałaby zostać poprowadzona nowa nitka rury. Polacy otrzymali w 2013 roku propozycję budowy jej według koncepcji pieremyczki, czyli od granicy białoruskiej przez Polskę do Słowacji. Byłby to sposób na pominięcie Ukrainy w tranzycie surowca na terytorium słowackie.

Po podpisaniu memorandum o porozumieniu nie nastąpiły dalsze działania w tej sprawie a w Polsce wybuchła z tego powodu afera Jamałgate…”

całość tu: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Ruska rura i awantura…a gdzie agentura? i to: “Wiedomosti”: Falstart Gazpromu w Polsce a także: Czar Acronu… Azoty i „Kwas”

…krótko… chcą Rosjanie rurociągu to niech złożą dobrą ofertę. Jest to niewątpliwie okazja do renegocjowania warunków umowy gazowej na linii Polska Rosja. Dogadywać się byle nie pod stołem a jawnie, zwłaszcza że alternatywne źródła energii zdają się wysychać… (Odys)

4. „Puls Biznesu”: firmy tracą wiarę w gaz łupkowy.

26.11.2014 (IAR) – Zachodnie firmy tracą wiarę w sukces poszukiwań w Polsce gazu łupkowego – czytamy w „Pulsie Biznesu”.

W ciągu sześciu lat wykonano w naszym kraju 66 odwiertów poszukiwawczych, z czego udany jest w zasadzie jeden, w Lewinie na Pomorzu. „Firma San Leon uzyskała tam wyniki dające nadzieję na 200 – 400 tysięcy stóp sześciennych gazu rocznie”. Jednak firma dopiero w przyszłym roku weźmie się za kluczowe zabiegi poszukiwawcze: wiercenie poziome i szczelinowanie hydrauliczne. Czekała bowiem na wyniki prac innych firm, prowadzonych w okolicy, a te nie są zachęcające. Rezultaty badań złoża Lublewo były tak słabe, że prowadząca je firma sprzedała koncesje i zamknęła działalność w Polsce. Kilka tygodni temu zakończono prace na złożu Gapowo, ale ciągle nie ma ich oficjalnego rezultatu. „Gdyby wyniki były zachęcające, już dawno odtrąbiliby sukces” – powiedział menadżer jednej z firm poszukiwawczych. „Puls Biznesu” pisze, że inwestorzy coraz chętniej zerkają na Wielką Brytanię, gdzie są złoża gazu łupkowego, a podejście rządu do poszukiwań jest coraz przychylniejsze.

„Puls Biznesu” 26 11 Siekaj/jj

podobne: Porażka zwolenników gazu łupkowego. PE za pełną oceną środowiskową poszukiwań polecam również: Gaz łupkowy pomoże UE uniezależnić się od Rosji. UE zaostrza stanowisko w sprawie South Streamu i to: Rozmowy z USA i Kanadą ws. dostaw LNG. Terminal w Świnoujściu ukończony w 87 procentach. Odwierty poziome w łupkach w 2015 r., po zebraniu danych (czy wydobycie się opłaci?) oraz: KE wydała zalecenia ws. wydobycia gazu łupkowego. Tymczasem dane zebrane z odwiertu Lublewo LEP-1 potwierdzają oczekiwania 3Legs Resources. i to: 46 odwiertów – poszukiwania łupków trwają a EIA obniża szacunki zasobów a także: Polskie łupki to blef? As w rękawie u Amerykanów. Jak zagra Rosja?  polecam również: Czy sytuacja na Ukrainie wpłynie na zmianę polityki klimatycznej UE? cynik9 i „globalne ocipienie”.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Porozumienie gazowe podpisane. Pakiet zimowy – przełom dla Europy, kapitulacja Ukrainy.


Porozumienie gazowe podpisane.

31.10.2014 (IAR) – Po siedmiu rundach negocjacji. porozumienie dotyczące dostaw gazu na Ukrainę zostało zawarte. Podpisy pod protokołem w tej sprawie złożyli w Brukseli unijny komisarz ds. energii Gunther Oettinger, rosyjski minister ds. energii Aleksander Nowak, oraz ukraiński minister Jurij Prodan.

W ceremonii uczestniczyli także przewodniczący Komisji Jose Barroso, szefowie Natfohazu i Gazpromu.

Tzw. pakiet zimowy przewiduje, że Ukraina do końca roku zapłaci Gazpromowi ponad 3 miliardy dolarów tytułem zaległych rachunków. Obowiązywać ma wstępna cena: 286,5 dolara za tysiąc metrów sześciennych gazu. Ostateczną kwotę ma określić sąd. „To tymczasowe ustalenia obowiązujące do wyroku sądu arbitrażowego w Sztokholmie w sprawie naszego sporu z Rosją” – powiedział Jurij Prodan. Jeśli chodzi o nowe zamówienia , Kijów do końca marca przyszłego roku będzie płacił za surowiec w formie przedpłat. ” Ukraina ma możliwość zamówić w tym czasie gaz za ustaloną cenę 385 dolarów za tysiąc metrów sześciennych” – powiedział unijny komisarz ds. energii Guenther Oettinger. Do końca tego roku Kijów przewiduje zakup gazu za 1,5 miliarda dolarów. Wszystkie strony rozmów miały zostać zapewnione, że strona ukraińska będzie miała środki do zapłacenia rachunków. Pieniądze mają pochodzić zarówno z krajowej kasy jak i z pakietów pomocowych Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

IAR/Magdalena Skajewska/Bruksela/sk

…Rosji rzecz jasna jest „wsio rawno” kto będzie jej płacił za gaz dla Ukrainy, ale jeżeli ktoś liczy na to że Ukraina, która jest bankrutem i dłużnikiem międzynarodowych instytucji finansowych (m.in. z powodu wyniszczającej i kosztownej wojny na wschodzie) będzie miała jakieś własne środki na zapłacenie swoich zobowiązań to się grubo myli… Za długi Ukrainy zapłaci rzecz jasna ktoś inny – przynajmniej dopóki lichwiarze którzy opłacili zadymę na Ukrainie (a teraz chcą jej „pomóc” udzielając pożyczek) nie zlicytują majątku ukraińskiego na swoich warunkach, bo nie chce mi się wierzyć że UE i MFW będą Ukrainie pomagać za darmo 🙂 Tymczasem pojawiły się już pierwsze głosy sprzeciwu przeciwko tego rodzaju praktykom… (Odys)

Merkel z Fico o gazie.

20.10.2014 (IAR) – Kanclerz Niemiec złożyła krótką wizytę w Bratysławie. Ze słowackimi politykami rozmawiała o bezpieczeństwie energetycznym i o sytuacji na Ukrainie.

Kanclerz Angela Merkel z premierem Robertem Fico rozmawiała o problemie zaopatrzenia w gaz płynący z Rosji. W ostatnich tygodniach Słowacja jest zaniepokojona ograniczonymi o połowę dostawami tego surowca z Rosji a także spłatą długu gazowego Ukrainy wobec Moskwy. O tym zdecydowanie i rezolutnie mówił słowacki premier pod adresem władz w Kijowie. „Nie można zachowywać się tak, że chce się być partnerem Unii Europejskiej i czekać, że to ona wszystko załatwi i zapłaci. Będę zawsze o tym mówić zdecydowanie i otwarcie jako słowacki polityk” – stwierdził premier Fico. Natomiast kanclerz Merkel nie wykluczyła, że państwa unijne mogłyby zapłacić za gaz dostarczany na Ukrainę, by miliardowe zadłużenie zlikwidować.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Paweł Szukała/Praga/

źródło: stooq

„…Komisja Europejska osiągnęła porozumienie, które najprawdopodobniej zapewni bezpieczeństwo dostaw gazu z Rosji dla klientów europejskich. Pozostawia w ręku narzędzia deeskalacji w kontaktach z Rosją. Może nadal udzielić zgody na wyłączenie gazociągu OPAL spod regulacji antymonopolowych, odmrozić rozmowy o South Stream i nadal niepublikować wyników śledztwa przeciwko Gazpromowi.

Czytaj także: 3 narzędzia Putina skuteczniejsze od wojny gazowej

To grunt pod nowe otwarcie, które Komisja Europejska może nazywać „przełomem” ale jest to kapitulacja Ukrainy, którą można nazwać gazową Jałtą, przed którą do tej pory przestrzegałem. Nie daje ono wystarczających gwarancji Kijowowi, który może spodziewać się manipulacji warunkami umów przez Federację Rosyjską. Europejczycy mogą szykować się na spokojną zimę. Ukraina musi nadal liczyć się z możliwością zastosowania przez Rosjan gazowego szantażu, który wraz z innymi czynnikami spoza sektora energetycznego, będą nadal destabilizować kraj, w którym w zeszłym tygodniu odbyły się wybory parlamentarne. Gaz pozostaje bronią w rękach prezydenta Władimira Putina, której ten z pewnością użyje do rozgrywania różnic w obozie reform nad Dnieprem…”

(całość komentarza pod linkiem Pakiet zimowy – przełom dla Europy, kapitulacja Ukrainy)

…Osobiście nie jestem zaskoczony tym, że po politycznej Jałcie zwanej „umową stowarzyszeniową” UE – Ukraina (pisaną ewidentnie pod interes UE – Rosja) w przypadku umowy gazowej UE zachowała się dokładnie tak samo załatwiając w pierwszej kolejności istotne interesy „starej UE” kosztem nowego członka „wspólnoty”, który sam jest sobie winien że odrzucił korzystny kontrakt z Rosją który wynegocjował swojego czasu Janukowycz (Ukraina z tarczą czyli… 260 USD za 1000 m3 bez podpisania Unii Celnej). Ukraińcy muszą po raz drugi przełknąć gorzką pigułkę bycia przedmiotem przetargowym w relacjach UE – Rosja. Sama Rosja może wyjść na tej umowie na zero.  Najwięcej zaś ugrała międzynarodowa lichwa która będzie żyrować porozumienie (za sowitą prowizję) i po części UE która kosztem Ukrainy rozgrywa swoje interesy energetyczne z Rosją… (Odys)

podobne: Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”? KE i Ukraina za tymczasową ceną gazu z Rosji, która za trzy lata może spaść o 28 %. Gaz-System: o zapasach gazu i interkonektorze z Litwą. PGNiG planuje wykonać 40 otworów do końca roku. oraz: Wojna gazowa? Putin grozi ograniczeniem dostaw gazu do Europy w przypadku rewersu na Ukrainę. Rosja może stracić Gazociąg Południowy. a także: Rosyjski budżet może stracić stabilność. Rosja nie będzie utrudniać reeksportu gazu (dostawy do Polski na stabilnym poziomie). Ukraińcy utracili marzenia o UE. Po zmianach rządowych w Szwecji i Polsce milkną dwaj najwięksi krytycy Moskwy.

gazprom, unia europejska, niedźwiedź

Wojciech Jakóbik Blog

Ukraińskie gazociągi Ukraińskie gazociągi

Wczoraj doszło do porozumienia Komisja Europejska-Ukraina-Rosja odnośnie wznowienia dostaw gazu od Gazpromu nad Dniepr od listopada do marca przyszłego roku. Komisja Europejska nazwała je przełomem. Jest ono jednak rozwiązaniem doraźnym, wymagającym uzupełnienia wiosną.

View original post 737 słów więcej

Gaz łupkowy: BNK Petroleum kończy prace poszukiwawcze, San Leon kontynuuje. Gazprom chce zwiększyć udziały w europejskim rynku. KE zawiesza śledztwo przeciwko tej firmie. Exxon Mobil kończy wiercenia w Rosji. Shell i Total zostają. Chińczycy wzmacniają współpracę z Rosjanami.


1. San Leon: Przepływ na odwiercie Lublewo 10 razy większy niż na odwiercie LewinoBNK Petroleum kończy prace poszukiwawcze w Tczewie.

Warszawa, 22.09.2014 (ISBnews) – San Leon Energy podał, że zanotował przepływ gazu płynnego w odwiercie Lublewo LEP-1ST1H ponad 10 razy większy niż w odwiercie Lewino-1G2, wynika z komunikatu.

„Chociaż jest to rozczarowujące, że komercyjność odwiertów łupkowych wciąż musi udowodniona, spółka zwraca uwagę, że wskaźnik gazu płynnego w odwiercie Lublewo LEP-1ST1H wydaje się być ponad 10 razy większy niż w odwiercie Lewino-1G2. Od zakończeniu testowania Lewino-1G2 w styczniu 2014 roku w San Leon uwierzył, że jego wskaźnik płynnego gazu był na pożądanym poziomie, zapewniając potencjał sprzedaży gazu. San Leon nadal wierzy w potencjał swojej koncesji Gdańsk W” – czytamy w komunikacie.

Pod koniec sierpnia San Leon podał, że planuje przeprowadzić w tym roku jeszcze kilka odwiertów – m.in. w Rawiczu we współpracy z Palomar oraz dwa w obszarze Karpat i jeden w Basenie Permskim. Jednocześnie zrezygnował z 9 posiadanych w Polsce koncesji (stanowiących 14% obszaru całości polskich koncesji spółki).

W połowie 2013 r. San Leon przejął 100% udziałów Talisman Polska z aktywami wartymi ok. 10 mln USD, a także udziały w 3 koncesjach poszukiwawczych gazu łupkowego: Gdańsk W, Szczawno i Braniewo S.

(ISBnews)

Jak poinformował serwis gazlupkowy.pl, BNK Petroleum postanowił zakończyć prace poszukiwawcze na koncesji Starogard S-1, ze względu na to że ilość gazu po pracach wiertniczych nie daje szans na komercyjne wydobycie. Jak napisał serwis, na odwiercie nie zdecydowano się na wykonanie szczelinowania hydraulicznego, i aktualnie firma jest trakcie likwidacji odwiertu zlokalizowanego w miejscowości Stanisławie w gminie Tczew.

podobne: Linc Energy rozpoczyna prace nad podziemnym zgazowaniem węgla. Sigma3 szacuje komercyjny przepływ gazu w odwiercie San Leon. oraz: BNK: dobre wyniki wiercenia w poszukiwaniu gazu łupkowego

2. Gazprom chce zwiększyć udziały w europejskim rynku. UE i postępowanie antymonopolowe ws. Gazpromu (KE zaprzecza zawieszeniu śledztwa).

Podczas forum biznesowego w Soczi dyrektor Gazpromu Aleksiej Miller zapowiedział, że udział jego firmy w europejskim rynku będzie z dużą dozą prawdopodobieństwa rósł. Udział ten wzrósł w ciągu ostatnich czterech lat o 17 procent. W tym roku ma przekroczyć 64 procent rynku. Miller przyznał również, że europejski rynek gazu ziemnego w Europie nadal pozostaje priorytetem dla jego firmy. – Rynek europejski to dla nas numer jeden, a my jesteśmy jego dostawcą numer jeden – zadeklarował Rosjanin. Nasza analiza: Gazpromu zwrot do Azji. Potencjał współpracy gazowej Chin z Rosją

(THE MOSCOW TIMES)

UE zawiesiła postępowanie antymonopolowe ws. Gazpromu

Jak poinformował pb.pl, unijny regulator zawiesił postępowanie antymonopolowe wobec Gazpromu, zastrzegając jednocześnie, że nie zostało ono jeszcze zakończone. Powodem zawieszenia postępowania ma być kryzys na Ukrainie. Pb.pl. przypomina, że postępowanie antymonopolowe przeciwko rosyjskiemu koncernowi rozpoczęło się we wrześniu 2012 roku. Gazprom próbował zawrzeć ugodę, nie zgadzając się jednak na zmianę sposobu ustalania cen we Europie wschodniej, co jest głównym powodem postępowania. Decyzja o ewentualnym zawarciu ugody, ukaraniu Gazprom lub umorzeniu postępowania zostanie podjęta przez nową komisarz UE ds. konkurencji, Margrethe Vestager, która w listopadzie zastąpi na tym stanowisku Joaquina Almunię – czytamy w pb.pl. Nasza analiza: Polska powinna walczyć o komisarza ds. konkurencji

(PULS BIZNESU/CIRE)

KE zaprzecza…

22.09.2014 (IAR) – Komisja Europejska kontynuuje postępowanie wobec Gazpromu. Bruksela zaprzeczyła informacjom, jakoby śledztwo zostało zawieszone. Przerwane zostały jedynie rozmowy z rosyjskim koncernem będące częścią postępowania. Powodem był kryzys na Ukrainie. „W pewnym momencie rozmowy z Gazpromem – mające na celu uzgodnienie zobowiązań, jakie koncern miałby podjąć, by odpowiedzieć na zastrzeżenia Komisji – zostały zawieszone. Nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów” – powiedział rzecznik Komisji Antoine Colombani, komentując ostatnie wypowiedzi unijnego komisarza ds. konkurencji Joaquina Almunii na ten temat. „Nie oznacza to jednak, że śledztwo Komisji (wobec Gazpromu) zostało przerwane. Jest ono cały czas kontynuowane” – podkreślił Colombani.

Unijne postępowanie ma na celu sprawdzenie, czy Gazprom nie zakłóca konkurencji na rynkach w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, naruszając tym samym unijne przepisy antymonopolowe. Chodzi m.in. o utrudnianie dywersyfikacji dostaw gazu oraz narzucanie odbiorcom nieuczciwych cen.

IAR/MS/Bruksela/em/

komentarz:

„…Komisja Europejska pokazuje swą decyzją, że Gazprom jest nietykalny w Europie. To idealny grunt pod zgniły kompromis, czyli gazową Jałtę, o której piszemy od miesięcy. Należy się zatem spodziewać, że Ukraina zostanie zmuszona do daleko idących ustępstw na rzecz Rosji w zamian za kruchą stabilizację sytuacji na froncie. Być może dojdzie do belarusyzacji tamtejszego sektora gazowego. Ruchy te będą prawdopodobnie skoordynowane z propagandą „walki o pokój” znaną z historii relacji z Rosją sowiecką. Na Kremlu, w mediach rosyjskich i niektórych zachodnich, a nawet wśród uczestników Marszu Pokoju w Moskwie pojawia się slogan o partii wojny. Działa ona następująco: każdy kto popiera zdecydowaną politykę wobec Rosji, ten dąży do wojny w Europie. Przeciwko tak postawionej sprawie nie da się walczyć skutecznie. Stąd kapitulacja retoryczna w przemowach prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki. Bodaj pierwszy użył tego sformułowania 4 września 2014 roku minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w odniesieniu do amerykańskich polityków, którzy popierają „partię wojny” na Ukrainie. Teraz powtarza się ono w kręgach opiniotwórczych na całym świecie. Pacyfistycznie nastawiona Europa czekała na taki wytrych.

Okazją do zatwierdzenia gazowej Jałty na Ukrainie będą trójstronne rozmowy KE-Ukraina-Rosja zapowiedziane na 26 września. W czarny poniedziałek 22 września Bruksela wysłała Rosji jasny sygnał, że jest miejsce na takie porozumienie…” (Wojciech Jakóbik)

całość tu: konserwatywnie.wordpress.com

…UE w sprawie Ukrainy gra OD DAWNA na dwa fronty (KE będzie negocjować z Rosją w sprawie South Streamu. Rura ominie Ukrainę.) i wykorzystuje kryzys ukraiński by załatwić żywotne dla siebie interesy z Rosją kosztem nowego „członka” gorszej kategorii (co pokazała podczas negocjacji „umowy stowarzyszeniowej” – Ukraina/UE: Stowarzyszenie po rosyjsku). UE robi Ukrainie to samo co wcześniej w sprawie Polski i „rury północnej”, gdzie Niemcy za pośrednictwem UE indywidualnie dla siebie uzyskały korzystne zapisy w umowach gazowych z Rosją (Gazpromem). To jak UE plącze się w zeznaniach w sprawie realnych postępów w śledztwie antymonopolowym prowadzonym przeciwko Gazpromowi (akurat teraz gdy powinna być stanowcza zgodnie ze swoją oficjalnie „antyrosyjską” retoryką) również nie jest przypadkiem… Budziet dogawor 😉 (był czas przywyknąć a kto myśli że UE jest po to żeby załatwiać czyjeś narodowe interesy poza Niemcami ten sam sobie winien)… Odys

podobne: Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”? KE i Ukraina za tymczasową ceną gazu z Rosji, która za trzy lata może spaść o 28 % podobne: Energetyczne szachy: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności.

3. Exxon Mobil kończy wiercenia w Rosji. Shell i Total zostają

(REUTERS/AP/RIGZONE/EXXON MOBIL/TERESA WÓJCIK/THE MOSCOW TIMES/WOJCIECH JAKÓBIK)

Exxon Mobil zapowiedział w ostatni piątek, że zatrzymuje wiercenia w rosyjskiej Arktyce zgodnie z amerykańskimi sankcjami, które wprowadzają zakaz współpracy z rosyjskim sektorem naftowym.  Ostatnie, zaostrzone sankcje ogłoszone przez Waszyngton 12 września dają czas firmom naftowym na zatrzymanie współpracy z Rosją do 26 września. Departament Skarbu USA dał koncernowi Exxon Mobil dodatkowy, krótki termin ponad te 14 dni na wygaszenie działalności platformy wiertniczej i na bezpiecznie, odpowiedzialnie zlikwidowanie wszystkich operacji oraz wycofanie pracowników z Rosji. Rzecznik Exxon Mobil Richard  Keil  powiedział agencji Reuters, że po tym dodatkowym terminie Exxon rezygnuje z koncesji i żadne dalsze prace nie będą wykonywane. W lipcu Exxon rozpoczął przenoszenie platformy West Alpha z Norwegii na wody rosyjskiej Arktyki. Amerykańska firma spodziewała się odkrycia wielkich zasobów ropy na Morzu Karskim. W tym celu podpisała w 2011 r. umowę poszukiwawczą z rosyjskim koncernem Rosnieft. Sankcje USA mają na celu uniemożliwienie przyszłej produkcji ropy z nowych złóż. Sankcje obejmują m. in. zakaz stosowania w Rosji wszystkich technologii dla sektora energetycznego umożliwiających poszukiwania i wydobycie ropy ze złóż głębinowych, arktycznych oraz niekonwencjonalnych.  Rosja jest jednym z największych na świecie producentów ropy i największym jej dostawcą do Europy, ale jej złoża się wyczerpują i rosyjskie  koncerny muszą poszukiwać oraz zagospodarowywać nowe zasoby, aby utrzymać wysoką pozycję na rynku światowym. W piątek przedstawiciel rządu rosyjskiego powiedział Reuterowi, że Exxon Mobil kontynuuje wiercenia poszukiwawcze na Morzu Karskim. Odmówił podania szczegółów. Jednakże potem źródło z Exxon Mobil poinformowało Reutersa, że prace wstrzymał, a na platformie nie ma już personelu amerykańskiego. Mimo to akcje koncernu w piątek po południu zyskały 0,7 proc. na nowojorskiej giełdzie. Odmienną decyzję podjęły europejskie Total i Shell. Firmy zdecydowały, że zostają na rosyjskich koncesjach a ich strategia wobec tego kraju pozostaje niezmienna. Shell współpracuje z Rosnieftem przy projekcie terminala LNG Sachalin 2. Współpracuje także z Gazpromem – w sektorze gazowym nieobjętym sankcjami. Total ma joint venture z Łukoilem oraz bierze udział w projekcie Jamał LNG z chińskim CNPC i rosyjskim Novatekiem. Nasza analiza: Bruksela broni nietykalności Gazpromu w Europie

podobne: Równi i równiejsi czyli komu sankcje a komu rekompensaty: Exxon i Rosnieft współpracują na Morzu Karskim, USA zwiększają import rosyjskiego węgla, Rosja kupuje statki na zachodzie. oraz: Niemcy i Węgry przeciwne antyrosyjskim sankcjom. Francuski Total prowadzi rozmowy z Łukoilem. 

…Mówi się że „lepiej późno niż wcale”, tyle że jest to ciągle markowanie uderzenia w Rosję, bo sankcje nie dotykają w czasie rzeczywistym tego wydobycia które obecnie przynosi Rosji zysk. To co mają zamiar zablokować USA to na dzień dzisiejszy „tylko” pieśń przyszłości (poza tym za kilka miesięcy wszystko może wrócić na stare tory jak już Ukraina wygaśnie). No i nie należy zapominać o tym, że tego rodzaju ruch może mieć również związek z próbą zablokowania konkurencyjnego dla amerykańskiego gazu z łupków dość pokaźnego źródła surowca z Rosji 😉 którym jednak żywo są zainteresowane europejskie firmy bo zapotrzebowanie na rosyjski gaz ciągle w Europie rośnie… Odys

4. Chińczycy wzmacniają współpracę z Rosjanami. Uratują Jamał LNG

(ITAR-TASS/AFP/RIA NOVOSTI/TERESA WÓJCIK/RIA NOVOSTI/WOJCIECH JAKÓBIK)

Ponad 30 wspólnych projektów energetycznych o wartości ponad 100 mld dol. będą negocjować przedstawiciele Rosji i Chin – zapowiedziano na Międzynarodowym Forum Inwestycyjnym w Soczi 2014. Dwustronny międzyrządowy komitet inwestycyjny powołany przez Moskwę i Pekin w celu wynegocjowania i realizacji tych projektów po raz pierwszy spotkał się w ubiegłym tygodniu w Pekinie pod wspólnym przewodnictwem rosyjskiego wicepremiera Igora Szuwałowa i wiceprezesa rady państwowej ChRL Zhang Ghaoliego. Inauguracyjne spotkanie odbyło się na początku ubiegłego tygodnia w Pekinie. Chińczycy zamierzają dodatkowo wesprzeć projekt Jamał LNG, który boryka się z problemami finansowymi oraz sprzętowymi po odcięciu go od zachodniego kapitału w ramach sankcji za inwazję rosyjską na Ukrainie. Nasza analiza: Gazprom na łasce Chińczyków

źródło: konserwatywnie.wordpress.com i stooq.pl

podobne: Kto mieczem wojuje… Pekin skorzysta gospodarczo na kłopotach Moskwy. oraz: Gazprom i CNPC podpisały kontrakt na dostawę gazu z Rosji do Chin i to: Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Skoro „media kłamią” to jaka jest prawda o wojnie na Ukrainie? Konrad Rękas: Po co powstrzymywać Putina?


fragment:

„…„bo przecież Rosja wszczęła wojnę”. Ha, oczywiście, że nie wszczęła, co jednak też dla ludzi nie jest oczywiste, skoro słyszą to zewsząd. Ba, media posługują się nawet nie manipulacją, tylko jawnym kłamstwem, opartym na niechęci zwykłego człowieka do weryfikowania źródeł, słabej znajomości rosyjskiej mowy, zwykłym brakiem zainteresowania pogłębiania tematu i setce innych błahych, a wynikających z natury ludzkiej powodów. Przykłady pierwsze z brzegu: „wszyscy” wiedzą, że separatyści to terroryści, ale jednocześnie ich wcale nie ma, bo to przebrani żołnierze rosyjscy. A skąd to wiadomo? No bo stwierdził tak Kijów („dowodem” tym zajmiemy się niżej), a ponadto „przyznali sami Rosjanie/separatyści”. Jak to? Ano tak to, na potwierdzenie idzie materiał z wywiadu jednego z donbaskich przywódców, który mówi, że owszem, walczą po stronie republik ludowych także obywatele Rosji, z czego wielu po przeszkoleniu wojskowym. Jak to brzmi w telewizji III RP? „Separatyści potwierdzili, że walczą po ich stronie regularne, wyszkolone jednostki armii rosyjskiej”. Czy to to samo? Nie, ale jak brzmi!

Kolejny przykład: media III RP, przekazując newsy z Ukrainy i Noworosji, posługują się charakterystycznym schematem: junta w Kijowie podaje przykładowo, że Rosjanie zjadają pieczone ukraińskie dzieci pod spirytus. Dziennikarz wie, że treścią tej informacji jest, że rząd Ukrainy coś twierdzi. Propagandysta natomiast od razu robi nagłówek „Pijani Rosjanie pożerają dzieci”. Tak było np. z którymś tam kolejnym humbugiem Arsenija Jaceniuka o zakręcaniu gazu na zimę. Niedawno podobny los spotkał dość oczywiste sformułowanie Władimira Putina, że gdyby naprawdę Rosja interweniowała na Ukrainie – to najdalej za dwa tygodnie jej wojska byłyby w Kijowie. Co zabawne, nawet „Gazeta Wyborcza” w pierwszej wersji cytowała te słowa dosłownie. Minęło parę godzin i już dowiedzieliśmy się, że W. Putin GROZI, że za dwa tygodnie będzie w Kijowie. Level absurdu – hard!

Mamy tu zresztą do czynienia z połączeniem obu elementów – zwykłego fałszowania treści jakiejś wypowiedzi i zestawiania go z sensacyjną w treści deklaracją ukraińską. Przecież od lutego było ich setki, jeśli nie tysiące – zapowiedzi sankcji, wojen, wspaniałych zwycięstw, na przemian z opowieściami o przerażających klęskach, przy czym uczestnikami jednych i drugich miały być znikające bez śladu całe wielotysięczne kolumny wojsk rosyjskich. Zastanówmy się chwilę – nie tylko z filmów o Jamesie Bondzie, ale także z jawnych deklaracji Waszyngtonu dowiadywaliśmy się, że zachodnia technologia wojskowa i kosmiczna pozwala dostrzec co W. Putin ma napisane na gumce od majtek. A tymczasem do dziś nie pokazano nam nawet nie tysięcy, ale choćby jednego rosyjskiego czołgu strzelającego, czy choćby stojącego po ukraińskiej stronie granicy!

Następna manipulacja przekazem, już nie tylko na poziomie języka – ale w dodatku w oparciu o nieznajomość tak rosyjskiego, jak matematyki, zapewne tak u nadających, jak i odbierających przekaz. W podobno „Polskim” Radiu można było usłyszeć, że „strona rosyjska potwierdziła fakt zmniejszenia dostaw gazu do Polski. Tymczasem w oryginale komunikat GAZPROMU brzmiał tak: „Сообщения информационных агентств о снижении поставок в адрес польской PGNiG некорректны. В настоящее время в Польшу поставляется точно такой же объем газа, как и в предыдущие дни – 23 млн кубометров в сутки”. Mój rosyjski jest marny, ale nie sądziłem, że aż tak źle rozumiem ten piękny język. „Niekorektny” znaczy, że wszystko się zgadza, tak? – kpiłem w komentarzu i chyba nie ja jeden, skoro po paru dniach dyżurni analitycy zaczęli tłumaczyć się „sprzecznymi sygnałami strony rosyjskiej”, co po ludzku oznacza przyznanie się do kłamstwa.

Zabawne, że tzw. zwykli ludzie, gadający o głównym spośród niedawnych zimnowojennych newsów – dzielili się na tych kiwających głowami „no, doigrali(-śmy) się!, nie trzeba było wku…ać Putina” i tych głowami kręcących „pewnie Ukraińcy po drodze ukradli, na zimę”. Tymczasem obie te grupy i miały trochę racji, i w sumie bardziej jej nie miały – bo po prostu okazało się, że PGNiG już oficjalnie jako „potrzeby gazowe Polski” podaje tzw. rewers gazu, czyli mówiąc po ludzku – próby łamania umowy gazowej przez przesyłanie większych ilości surowca na Ukrainę. (Już tylko dla podkreślenia efektu komicznego dodajmy, że zdaniem PGNiG i dziennikarzy, skoro (w ich wersji) 8 września dostawy były mniejsze o 20%, a w 9 września – o 24%, to należy te dwie liczy do siebie dodać i to daje razem „zmniejszenie o blisko 45 proc”. Cholera, nie dość, że źle mnie uczyli rosyjskiego, to matematyki też jakiejś innej!).

Tak więc, jak to się dzieje od dłuższego czasu – mówią „potrzeby i interesy Polski”, a mają na myśli tylko interesy kijowskiej junty i jej zagranicznego zaplecza, co przynajmniej przez jakiś odsetek rzekomo bezrozumnych odbiorców zostało trafnie wyłapane, choć przecież nadawcy uznawali, że i języki obce, i elementarna logika, i nawet podstawowa matematyka są przecież ogółowi obce.

Prawdy uznane, a wygodne

Konstatacja ta nie jest jednak daleko od prawdy. Dostrzegający bowiem skalę i prymitywizm manipulacji są niestety wciąż o mniejszości. Niby Polak wie, że wszyscy kłamią, a media w szczególności. Jednak nachalny przekaz przesącza się – bo przecież taki nie wierzący Gazecie Wyborczej i TVN rodak nie zobaczył/przeczytał danego newsa w tych akurat „przekaziorach”, tylko w cytujących je Onecie i WP, co od razu mocno poprawiło przezroczystość i neutralność przekazu. Dalej Polak wybiera te informacje, które bardziej mu pasują do już posiadanej wizji świata. Skoro jest podejrzliwy – no to wie, że „Ruskie za tym wszystkim stoją” i nie ma co go przekonywać, że nie. Można natomiast i należy dodawać, że jeśli nawet – to w jeszcze większym stopniu „stoją za tym” Amerykanie, Niemcy i inni, posługujący się na dodatek Polakami, o czym może świadczyć choćby obecność najemników tych narodowości walczących po stronie kijowskiej, obsługujących dostarczany z Zachodu specjalistyczny sprzęt wojskowy i opłacanych ze środków niby to „pomocy humanitarnej” dla Ukrainy. Polak jednocześnie dowiadywał się przecież, że czołgi w ukraińskich magazynach nie jeżdżą, bo śrubki z nich pokradli, a więc tym łatwiej dotrze do niego fakt zachodniego, w tym i polskiego, bezpośredniego zaangażowania w przerwaną właśnie wojnę.

Śledząc dalej trudności dyskusji ze szwagrem, panią z magla i prezenterem Kraśką – zasadniczym problemem logiczno-językowym w rozmowach Polaków jest ich rozumienie pojęć „odpowiedzialność” i „wina” jako stuprocentowych i zupełnych synonimów, a ponadto nadawanie im jednoznacznie moralnego i emocjonalnego wydźwięku. Można więc w nieskończoność pytać: kto ponosi odpowiedzialność za ofiary na Majdanie? Czyją winą jest śmierć ludzi w Kijowie, wysyłanych kolejno pod ogień strzelającego nie wiadomo skąd snajpera? Czy istnieje związek między cofnięciem przez kadłubową Radę Najwyższą Ukrainy ustawy językowej gwarantującej prawa mniejszości oraz wejściem banderowców do rządu A. Jaceniuka, a wysuniętym w Donbasie żądaniem jej przywrócenia, a następnie autonomii? A czy próby atakowania domagających się autonomii miały wpływ na ogłoszenie niepodległości republik ludowych? Pytać można i pytać i choć cząstkowo niekiedy padną odpowiedzi poprawne – to niezmienna pozostaje teza podstawowa, że „zawsze winna jest Rosja!”. A mimo to pytać trzeba – bo pytania nawet irytujące rozmówcę ostatecznie mogą zasiać wątpliwość, w dodatku wyciągając z zakutych łbów prawdziwe informacje, które gdzieś tam przecież czasem trafiają, tylko są wypierane i tłumione…”

całość tu: geopolityka.org

Sianie wątpliwości to nieodłączny atrybut każdej propagandy, podobnie jak ustwaianie drugiej strony przez domaganie się fizycznych dowodów (najlepiej przyzania się do winy) że coś miało miejsce bo inaczej nie miało miejsca. I z tym drugim przypadkiem mamy do czynienia w powyższym fragmencie.

Ja nie wiem czy dla Donbasu walczą Rosjanie czy rosyjscy ukraińcy potrafiący po zaledwie „przeszkoleniu wojskowym” samodzielnie obsłużyć setki ciężkiego sprzętu, i skutecznie prowadzić szeroko zakrojone operacje wojskowe. Mam uwierzyć że Donieck i Ługańsk to takie zagłebie geniuszów wojskowych cywilów (rezerwistów) posiadających wrodzone predyspozycje do skutecznego prowadzenia wojny, i to dzięki nim (bez niczyjej pomocy) zdołano najpierw powstrzymać a potem zamknąć w tzw. „kotłach” całe zgrupowania ukraińskiej armii dowodzone przez zawodowych wojskowych.

Jeśli ktoś potrzebuje zdjęcia czołgu z tablicą rejestracyjną zaczynającą się od „RU” a najlepiej oficjalnej deklaracji jakiegoś generała wygłoszonej do kamery, że oddziały walczące o „niepodległość” Donbasu to rosyjska armia bo inaczej nie jest w stanie wyciągnąć wniosków którym zaprzecza powyższy artykuł, ten jest albo idiotą albo próbuje zrobić z innych idiotę. To oczywiste że uzyskanie tego rodzaju dowodu jest z góry skazane na niepowodzenie, i dlatego budowanie retoryki na tym że bez takiego dowodu nie można wyciagnąć wniosków z tego co się rzeczywiscie dzieje na wschodzie Ukrainy jest oczywistą manipulacją na potrzeby rosyjskiej propagandy.

Skuteczne odparcie przez jakieś „zbuntowane” republiki ofensywy armii ukraińskiej i wykonanie dodatkowo skutecznego kontrataku z zajęciem dalszych terenów nie mogło się odbyć bez wsparcia siły zewnętrznej. Proszę sobie wyobrazić że jakieś pospolite ruszenie zbuntowanych ślązaków którym zamarzyła się autonomia pokonuje polską armię mając do dyspozycji siły i środki zgromadzone na terenie którym dysponuje. Możliwe? Pewnie tak, ale nie bez odpowiedniego wsparcia w sprzęcie i ludziach z zewnątrz.

Pominę milczeniem rzekomą przyczynę tego buntu w postaci uchylenia jakiejś „ustawy językowej” i niezadowolenie z „banderowskich” korzeni nowych władz. Jesli ktoś uważa że to był rzeczywisty powód wszczęścia zbrojnego oporu na taką skalę to niech sobie uważa… (Odys)

podobne: Dostawy gazu do Polski zgodne umową i z zapotrzebowaniem. 45% „braki” wynikały z prawa Gazpromu do odmowy realizacji zwiększonego zapotrzebowania. Komu zależało na wywołaniu histerii? oraz: Kto wynajął śmierć na Majdanie? Zimny czekista Putin, czy dobry Wuj Sam? i to: cynik9: Kulminacja cyklu wojny w 2014. Czego szuka stary podżegacz na Ukrainie. a także: Przyganiał kocioł garnkowi. USA krytykują tłumienie przez reżimy demokratycznych protestów polecam również: Stanisław Michalkiewicz: „Kurde balans, miękną rury” czyli „mocni siłą naszych sojuszników”, „za wolność waszą” idziemy na wojnę. oraz: Urzędowe „autorytety”, czyli o agentach kłamstwa dzięki którym „łatwiej umrzec niż myślec”. i to: Tomasz Cukiernik: Wojna domowa na Ukrainie (czy opłacona?) Maria Pyż: Zbyt wiele niewiadomych

rys. Grzegorz Radziewicz

rys. Grzegorz Radziewicz