Ameryka otwiera zawory z ropą. Nord Stream 2 podzielił Europę. Reforma górnictwa to kontynuacja polityki poprzedniego rządu. Lokalne źródła energii (OZE). Znaczny spadek cen ropy na świecie (czemu nie w Polsce?)


„…W Kongresie USA uchylono po ponad 40 latach zakaz eksportu ropy. Został on wprowadzony po embargu OPEC, w roku 1975 przez administrację Geralda Forda, jako zabezpieczenie amerykańskich zasobów dla krajowego rynku.

Był to efekt ponad dwóch lat starań amerykańskiego przemysłu naftowego, gdy poruszano wszelkie możliwe mechanizmy władzy i opinii publicznej dla zniesienia zakazu. W amerykańskim stylu ubito interes poprzez powiązanie ustawy (tzw „omnibus”) z innymi regulacjami w ustawie budżetowej, przez co także zwiększono wsparcie rządu federalnego dla energii odnawialnej. Ulgi podatkowe dla tej energii zostały przedłużone. Przełamano w ten sposób opór Białego Domu, który zapowiedział, że zawetuje tę ustawę. Jednak w pakiecie z energią odnawialną prezydent ją podpisze.

Inicjator tej ustawy Joe Barton powiedział:

„Mamy najlepsze technologie, najlepszą ropę i za pewien czas przegonimy rosyjską ropą, przegonimy Saudyjczyków, Iran”.
„Jest wiele krajów, które chcą kupić ropę bardziej od Ameryki niż Rosji czy krajów OPEC.”
.
„We have the best technology, the best oil and over time we will drive out Russian oil we will drive out Saudi, Iranian”
„There are lots of countries that would rather get oil from the United States than Russia and many OPEC countries,”

Rzeczywiście, Amerykanie mają daleko posunięte plany związania ze sobą sojuszników, którzy zamiast rosyjskiej ropy, kupowaliby amerykańską. Są one bowiem, jak argumentują zwolennicy usunięcia zakazu „szantażowane przez Rosję dostawami ropy i muszą się podporządkować rosyjskiej polityce w zamian za ropę”.

całość tu: Ameryka otwiera zawory z ropą

podobne: : Rozmowy z USA i Kanadą ws. dostaw LNG. Terminal w Świnoujściu ukończony w 87 procentach. Odwierty poziome w łupkach w 2015 r., po zebraniu danych (czy wydobycie się opłaci?) i to: Więcej taniego gazu na rynku, rozbudowa infrastruktury LNG i śledztwo antymonopolowe mogą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu. polecam również: Azoty nie chcą rosyjskiego gazu… PGNiG w kłopotach i będzie negocjował z Gazpromem oraz: Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje a także: Skutki łupkowej rewolucji za oceanem. Tani gaz przypłynie z USA a Rosja dostanie po łapach

„…Komisja Europejska ustaliła, że jeśli Nord Stream 2 zostanie zbudowany, zależność od jednego dostawcy wzrośnie i skoncentruje 80 procent dostaw rosyjskiego gazu w jednym szlaku. Prowadziłoby to do dominacji Gazpromu na niemieckim rynku, poprzez wzrost udziałów do ponad 60 procent – przypomniał Tusk. Komisja dotąd nie podjęła decyzji w sprawie zgodności projektu z trzecim pakietem energetycznym.

Projektu broniły Niemcy. – To przede wszystkim propozycja biznesowa, dla której teraz musimy w sposób oczywisty stworzyć niezbędne ramy prawne – powiedziała Angela Merkel po szczycie. Do krytyki Nord Stream 2 przyłączyły się na szczycie południowe kraje, które straciły potencjalne zyski w związku z porzuceniem przez Gazprom projektu budowy magistrali południowej South Stream. Chodzi o Bułgarię, Węgry i Włochy.

– Dla Włoch, ale także Bułgarii i innych krajów, było bardzo ważne wyjaśnienie, dlaczego South Stream nie był możliwy do realizacji, a Nord Stream 2 jest – powiedział Tusk.

Włoski premier Matteo Renzi powiedział, że Europa musi mieć odwagę, by zablokować Nord Stream 2. Przyznał, że próbował opóźnić przyjęcie decyzji o przedłużeniu sankcji wobec Rosji właśnie dlatego, by temat rozbudowy gazociągu nie został pominięty na Radzie Europejskiej. – Niemcy i Holendrzy powiedzieli, że to tylko kwestia biznesowa, ale z naszego punktu widzenia w rozbudowie jest ważna polityczna wartość – powiedział.

Premier Węgier Wiktor Orban podkreślił, że omawiany na szczycie projekt miałby oddziaływanie strategiczne. Jeżeli powstanie, pozwoli Rosji na omijanie Ukrainy i utratę przez nią 2 miliardów dolarów rocznie zysków z tranzytu. Podkreślił, że pozwoliłby także na odcinanie dostaw gazu dla krajów zza dawnej Żelaznej Kurtyny.

…Czechy, Słowacja, Polska i Węgry apelowały o zapis o konkretnych celach: dywersyfikacja źródeł dostaw, zmniejszenie zależności od jednego dostawcy i zapewnienie nieprzerwanych dostaw. O ile to wyliczenie konkretyzowało oczekiwania wobec nowych projektów, to pod hasłem Unii Energetycznej można zmieścić wiele pojęć, z postulatem zmniejszania emisji CO2 poprzez większe zużycie gazu włącznie. Taka interpretacja wręcz faworyzowałaby Nord Stream 2.

…Polskie porty w Szczecinie i Świnoujściu zapowiadają odwołanie od decyzji sądu w Hamburgu w sprawie dwóch pierwszych nitek Nord Stream. Zaskarżyły projekt za blokowanie potencjalnego rozwoju żeglugi, ze względu na wkopanie ich zbyt płytko. Pomimo politycznej deklaracji Merkel, o gotowości do przebudowy gazociągu, nie doszło do tego. Sąd uznał, że nie ma podstaw do kwestionowania Nord Stream. Jeżeli wyższa instancja nie pomoże, porty mają skierować sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu, co grozi długotrwałą i niedającą dużych nadziei walką prawną. Jest to jednak sposób na zwiększenie nacisku na Niemcy.

…Jeżeli kanclerz Niemiec nie przestanie udawać, że jest to projekt czysto biznesowy, scenariusz pisany w Moskwie może się spełnić. Ta inwestycja to uderzenie w unijne regulacje, priorytety i politykę energetyczną Wspólnoty. Jej dalsza obrona przez Niemcy będzie dalej osłabiać, i tak nadwątloną, jedność Unii Europejskiej. Problem polega jednak na tym, że Merkel słabnie w kraju i nie może ryzykować zaogniania relacji z głównymi lobbies, na czele z przemysłowym, który wspiera Nord Stream 2, jeżeli chce chronić swą sztandarową inicjatywę, czyli politykę otwarcia na migrantów. Izolowanie Niemców w Unii Europejskiej może także wzmocnić tendencje do unilateralnej polityki w relacjach z Rosją, a zatem przynieść w sprawie gazociągu efekty odwrotne od oczekiwanych. Razem z Niemcami zmagać się z polityką energetyczną Rosji jest źle, ale bez nich jeszcze gorzej. Taktyka rosyjska polegająca na zastosowaniu rzymskiej maksymy: divide et impera – sprawdza się po raz kolejny.”

całość tu: Nord Stream 2 podzielił Europę

„…Nord Stream 2 nie jest formą dywersyfikacji szlaków dostaw gazu do Unii Europejskiej. Projekt ma na celu coś dokładnie przeciwnego. Ma skoncentrować więcej gazociągów w istniejącym korytarzu eksportowym do Niemiec – pisze Korczemkin.

– W ostatnich 15 latach Rosja wybudowała dwa gazociągi eksportowe (Jamał-Europa i Nord Stream), zdolne do transportu 85 mld m3 gazu ziemnego rocznie do Niemiec. Nord Stream 2 doda kolejne 55 mld m3 rocznie. Po jego uruchomieniu ponad 90 procent eksportu gazu z Rosji do Unii Europejskiej będzie docierać przez Niemcy – wylicza.

– Ostatniej zimy Moskwie nie spodobały się rewersowe dostawy gazu z UE na Ukrainę, więc Gazprom „ukarał” Europę poprzez zmniejszenie dostaw na Zachód. Proszę wyobrazić sobie, co może się stać, jeśli Nord Stream 2 będzie już działał, a niemiecki sąd wyda wyrok na korzyść byłych udziałowców Jukosu, albo niemiecka kanclerz zrobi coś, co nie spodoba się na Kremlu? – ostrzega autor komentarza…”

źródło: Nord Stream 2 nie da większego bezpieczeństwa dostaw gazu do Europy. Rosja zmieni system podatkowy, by wesprzeć wydobycie ropy

podobne: Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji. oraz: Putin zdenerwował się na Ukrainę. South Stream dzieli Europę.

„…Czas na blokowanie Nord Stream był przed i w trakcie budowy pierwszych dwóch nitek. Polska zadowoliła się wtedy słowem danym przez Niemcy. Precedens Nord Stream jednak już się pojawił, a trzecia i czwarta linia być może powstaną. Odpowiedzią ma być terminal LNG. Daje nam dostęp do światowego rynku, elastycznych umów i pozwala projektować współpracę regionalną przy wykorzystaniu obiektu, na przykład przy wykorzystaniu mechanizmu wspólnych zakupów. O ile połączenia gazociągowe z krajami Unii Europejskiej są w pierwszym rzędzie alternatywą z punktu widzenia ceny, to terminal w Świnoujściu jest jedynym w pełni niezależnym od innych państw źródłem dostaw surowca, a więc jest kluczowy dla bezpieczeństwa energetycznego. Z tego powodu najważniejszym polem bitwy o bezpieczeństwo gazowe Polski pozostaje nasze podwórko. W 2022 roku kończy się obecna umowa gazowa i wtedy może dojść do poważnej zmiany w relacjach gazowych naszego kraju z Rosją. Obecny rząd RP zapowiada wręcz stopniową rezygnację z rosyjskiego surowca na korzyść LNG. Do tego czasu terminal w Świnoujściu musi być rentowny i gotowy do rozwoju importu gazu skroplonego. Polska potrzebuje decyzji odnośnie umocowania obiektu w gospodarce, efektywnego wykorzystania dostępnej tam przepustowości, współpracy z kupcami gazu w regionie oraz dostawcami z całego świata. Warunki rynkowe sprzyjają renegocjacji kontraktów z rosyjskim Gazpromem i katarskim Qatargas. Możliwe jest także pozyskanie nowych dostawców. Przykładem mogą być Statoil lub Cheniere Energy. Pierwszy oferuje elastyczne umowy spotowe. Drugi proponuje swoim klientom umowy długoterminowe uniezależnione od wartości ropy naftowej (jak kontrakt z Gazpromem), zależne od cen Henry Hub – giełdy gazu w USA, gdzie ceny sięgają 11-letniego minimum.”

całość tu: Walka z Nord Stream 2 nie zastąpi konsekwentnej polityki gazowej

…dwie uwagi. Należy pamiętać o tym że ceny LNG na rynkach światowych to jedno a ceny w kontraktach jakie Polska podpisała (póki co z Katarem) lub podpisze z potencjalnymi sprzedawcami tego paliwa to drugie, bo one niestety znacznie odbiegają od cen spotowych na naszą niestety niekorzyść. Dodając do tego kolejne nitki gazociągu północnego, które mają być poprowadzone po dnie Bałtyku w taki sposób że uniemożliwią w przyszłości wpływanie do portu większych jednostek transportowych LNG, należy się liczyć z brakiem obniżenia cen transportu gazu do Świnoujścia w przyszłości. Reasumując – ciężko jest negocjować niższe ceny z Gazpromem skoro nie będziemy mogli kupić go taniej na innych rynkach. Tymczasem polskiej gospodarki nie stać na gwałtowne odcięcie od źródła tańszego gazu, chyba że rzeczywiście uwolniony specjalnie dla sojuszników z Europy amerykański gaz, będzie nam sprzedawany po wyjątkowo niskiej cenie która zrekompensuje koszt jego przetransportowania z USA (czy Kanady) do Europy… (Odys)

podobne: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie. oraz: raport NIK w sprawie gazoportu ujawnia bałagan, bomba górnicza i gazowa (PGNiG traci polski rynek). i to: Luka w prawie dotycząca spółek poszukujących surowców. Niemcy sprzedadzą Rosjanom koncesje i zbiorniki gazu. a także: Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji. polecam również: Łupią nas na tym gazie niemiłosiernie! Porozumienie PGNiG i Qatargas w sprawie dostaw LNG to żaden sukces! Polski lobbing energetyczny w Brukseli. Wraca sprawa kary finansowej za niewdrożoną dyrektywę o OZE. i jeszcze:  Rosja może zmienić kierunek tranzytu ropy naftowej wydatnie pomaga jej w tym Ukraina (Naftohaz twierdzi że zapewni dostawy na zachód).

„…Z danych Agencji Rozwoju Przemysłu wynika, że po trzech kwartałach 2015 r. sektor górnictwa węgla kamiennego zanotował stratę blisko 1, 7 miliarda złotych. W ubiegłym roku kopalnie straciły ponad 2,2 mld złotych. Podczas sejmowego wystąpienia wiceminister energii, Grzegorz Tobiszowski podkreślił, że ustawa nie zakłada zamykania kopalń. Polityk podkreślił, że nie ma mowy o wygaszaniu kopalń tylko o wyciszaniu ich części. Tobiszowski wyjaśnił, że to pierwsze polega na zamykaniu, a drugie na ograniczaniu działalności niektórych jednostek związanych z poszczególnymi kopalniami. Wiceminister Tobiszowski dodał, że regulacja ma odciążyć finansowo kopalnie. Te części kopalń, które nie są związane z wydobyciem węgla i przynoszą straty mogłyby być przekazane do SRK, odciążając finansowo zakłady…”

całość tu: Reforma górnictwa to kontynuacja polityki poprzedniego rządu.

podobne: Rząd planuje zamknięcie 4-5 kopalń kosztem do 2 mld zł. Tomasz Cukiernik: Prywatyzować a nie likwidować! a także: Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO? oraz: Reforma systemu handlu emisjami CO2 to gwóźdź do trumny polskiego przemysłu? Polityka klimatyczna UE to brudna gra o pieniądze. Dlatego polski węgiel leży na hałdach. i to: Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE. polecam również: Polityka energetyczna Polski.

„…wokół OZE powstało wiele mitów. Zwolennicy naciągają możliwości, a przeciwnicy je nie doceniają.  Aby dowiedzieć się jak jest naprawdę należy poznać podstawy co wiąże się z większą dawką teorii. Biomasa i fotowoltaika jako najbardziej opłacalne zasługują na odrębne wpisy więc w poniższym tekście zostaną potraktowane po macoszemu.

Wiatr. Moc wiatraka zależy od powierzchni zataczanej przez łopaty, gęstości powietrza oraz prędkości wiatru podniesionej do trzeciej potęgi. Pierwszy parametr podobnie jak sprawność urządzenia zależy od konstrukcji wiatraka, a drugi zmienia się nieznacznie. Pozostaje trzeci, kluczowy dla tego źródła energii. Moc wiatraka najczęściej podaje się dla wiatru wiejącego z prędkością 12 m/s (silny, głośno szumiący). Ale nawet w dobrym miejscu średnia prędkość wiatru na wysokości dostępnej dla przydomowych elektrowni nie przekracza 6 m/s (umiarkowany wiatr rozwijający flagi). Ponieważ moc jaką może dostarczyć wiatrak zależy od szybkości wiatru podniesionej do 3-ej potęgi 2x szybszy wiatr niesie 8x większą moc.

Jeżeli przykładowo kupimy wiatrak o mocy 8 kW (przy 12 m/s) to po zamontowaniu obok w/w domu najczęściej będziemy mieli 8x mniej czyli 1 kW. Rzadziej będzie  wiało 5 m/s i 7 m/s, 4 m/s i 8 m/s itd. Wykres prędkości wiatru jest zbliżony do krzywej dzwonowej i im dalej od średniej tym rzadsze zjawisko, brak wiatru jest równie mało prawdopodobny jak potężna wichura. 6 m/s dotyczy miejsca o dobrych parametrach czyli na wybrzeżu lub na Mazurach, nie zasłoniętego przez drzewa lub budynki oraz na wzniesieniu.

W gęsto zabudowanym terenie o słabej wietrzności można spodziewać się średniej w okolicy 3 m/s (lekki wiatr poruszający liście) co oznacza 1/64 mocy nominalnej. 8kW wiatrak przy 3 m/s może dać zaledwie 1/8 kW. W praktyce z 1 kW mocy zainstalowanej przydomowa elektrownia wiatrowa może wytworzyć od 100 kWh do 1000 kWh rocznie. Ponieważ cena energii waha się w granicach 30-60 gr/kWh w/w elektrownie zaoszczędzą od 30-300 zł w przeliczeniu na gaz lub prąd w II-ej taryfie do 60-600 zł w przeliczeniu na prąd całodobowy. Po szybkim przeglądzie cenników wychodzi mi, że minimalna cena 1 kW mocy (przy 12 m/s) wynosi ok. 2 tys zł przez co inwestycja w ten rodzaj energii bez uprzedniego pomiaru szybkości wiatru może okazać się bardzo nietrafiona. W gęsto zabudowanym terenie wiatrak będzie się amortyzował kilkadziesiąt lat! Osobom chcącym zgłębić temat polecam wpis Jak oszacować uzysk energii  na blogu solaris18  traktującym o OZE. Warto też przeczytać komentarze bo jest w nich wiele cennych wskazówek.

Uważam, że przydomowe wiatraki mają sens jedynie tam gdzie nie ma dostępu do sieci i gdzie służą do wspomagania PV. Wyjątkiem są małe i tanie konstrukcje które będą traktowane jako hobby, a nie inwestycja sensu stricte. Ale w tym wypadku polecałbym raczej budowę, więc napiszę parę słów o różnych konstrukcjach. Najpopularniejsze są wiatraki o poziomej osi obrotu wśród których królują o profilu „lotniczym”. Mają one wiele zalet jak bardzo wysoka sprawność przy względnie małej materiałochłonności. Największą wadą jest bardzo duża wrażliwość na zakłócenia przepływu powietrza więc w terenie zabudowanym mogą działać dużo gorzej. Na dodatek są dosyć hałaśliwe, a ich amatorska budowa jest bardzo trudna. Wiatraki wielo łopatowe zwane amerykańskimi mają  mniejszą sprawność ale za to są proste w budowie.
Osobną kategorię wiatraków stanowią te o pionowej osi obrotu. Ich największą zaletą jest całkowita niezależność od kierunku wiatru, a konstrukcja o profilu „lotniczym” typu Darrieusa ma wysoką sprawność. Niestety ten wiatrak ma problemy z samodzielnym startem. Z tego powodu często stosuje się  hybrydę z  innym typem o pionowej osi – wiatrakiem Savoniusa. Ma on niską sprawność i dużą materiałochłonność ale za to całą masę zalet. Przede wszystkim pracuje bezszelestnie, możemy usłyszeć co najwyżej pracujący generator i łożyska. Potrafi wykorzystać wiatr bez względu na to jak bardzo jest zawirowany. Na dodatek ten typ łatwo poddaje się „obróbce estetycznej”, widziałem zdjęcia naprawdę bardzo ładnych Savoniusów. Dla majsterkowiczów największą zaletą będzie łatwa budowa. Wystarczy jakaś wolnoobrotowa prądnica i dwie przecięte beczki (w tym wypadku trudno mówić o estetyce, ale na bezludziu…).  Nie trzeba budować masztu, bo jak wspomniałem wykorzysta każdy podmuch wiatru a  niższą sprawność związaną z pracą tuż przy ziemi można nadrobić większą powierzchnią.

Osoby które zdecydują się na zakup wiatraka powinny zwrócić szczególną uwagę na następujące parametry:

  • Moc zainstalowana określa maksymalną moc elektryczną jaką da się uzyskać z elektrowni. Większa szybkość wiatru nie powoduje jej dalszego przyrostu.
  • Moc nominalna. Najlepiej jak jest określona dla 12 m/s bo większość producentów tak właśnie podaje. Jeżeli odnosi się do innych prędkości wiatru inne modele należy porownywać dla podanej prędkości lub znaleźć w charakterystyce moc dla 12 m/s
  • Startowa prędkość wiatru określa kiedy nasz wiatrak zacznie produkować prąd. Ma ona szczególne znacznie tam gdzie słabo wieje. Jeżeli np. średnia prędkość wiatru jest równa startowej to przez około pół roku wiatrak będzie
    stał nieruchomo.

Przy okazji obalę mity dotyczące wykorzystania mocy zainstalowanej. W Polsce dla zawodowych elektrowni wiatrowych wynosi ok. 25% co wielu interpretuje jako „nie produkują prądu przez 3/4 roku”. Każdy kto przeczytał tekst już wie, że to nieprawda: wiatrak pracuje większą część roku ale z różną mocą. Kolejny mówi, że „w Polsce wiatraki wykorzystują 25% mocy bo za słabo wieje”. Wystarczy pomyśleć co by się stało gdyby wszystkie zainstalowane wiatraki miały identyczną konstrukcję i 2x mniejsze generatory? Takie elektrownie osiągnęłyby max moc przy ok. 10 m/s, przy czym do tej prędkości dawałyby dokładnie tyle samo energii co wcześniej. Przy 11 m/s wyprodukują ok. 75% energii w
porownaniu z poprzednią prądnicą, a powyżej 12 m/s generowałyby 2x mniej prądu. Jak wiadomo im silniejszy wiatr tym rzadziej występuje więc w przybliżeniu ta zmiana dałaby 2x lepsze wykorzystanie mocy, a produkcja prądu  zmniejszyłaby się nieznacznie. Jak widać ten współczynnik zależy głównie od przyjętych rozwiązań konstrukcyjnych.

Słońce. Najważniejszym parametrem określającym wydajność kolektorów jest współczynnik emisji e. Określa on ilość energii wyemitowanej w postaci promieniowania podczerwonego w porównaniu do ciała doskonale czarnego o tej samej temperaturze. Dla większości kolektorów wynosi od 0.05 do 0.1. Drugim parametrem jest współczynnik przenikania ciepła kolektora U który dla próżniowych (rurowych) ma pomijalną wartość. Jednak tym co określa osiągi kolektorów słonecznych nie są w/w współczynniki ale warunki pracy. Poza oczywistymi jak ustawienie względem Słońca szczególnie ważna jest temperatura…” 

o pozostałych źródłach energii odnawialnej tu: Lokalne źródła energii (na co można liczyć i w jakim stopniu)

podobne: Transformacja polskiej energetyki da bezpieczeństwo bez wzrostu cen. „Puls Biznesu”: Rząd chce rozdać węgiel bogatym. oraz: OZE i mikroźródła. Mamy szansę na najnowocześniejszą energetykę rozproszoną. i to: Nie będziemy mogli wytwarzać energii w domach czyli… nie dla psa kiełbasa a także: Polska nie będzie rozbudowywać mocy energetyki węglowej. Nowelizacja ustawy o OZE. i jeszcze: Nauka: Ogniwa słoneczne nowej generacji bliżej dzięki badaniom Polki.

„…Jeszcze do 2009 r. akcyza i opłata paliwowa wynosiły w sumie niecałe 1,15 zł/litr. Teraz jest to ponad 1,45 zł/litr. Biorąc pod uwagę, że ta różnica jest jeszcze powiększana przez podatek VAT, dodatkowe obciążenia fiskalne w detalu są o prawie 40 gr wyższe niż w poprzedniej dekadzie.

Inaczej natomiast wygląda sytuacja z popularną bezołowiówką. Przez ostatni miesiąc cena PB 95 na rynku ARA kształtuje się w przedziale 1,03-1,20 zł/litr. Są to podobne wartości, które były obserwowane od lutego do marca 2009 oraz w pierwszych dwóch miesiącach 2007 r. Wtedy na polskim rynku hurtowym cena PB 95 bez obciążeń fiskalnych wynosiła ok. 1,35 zł. Teraz natomiast jest to ok. 1,65 zł. Te 30 gr różnicy netto oznacza prawie 40 gr wyższą cenę brutto przy dystrybutorze, niż wynikałoby to z normalnej zależności ceny hurtowej od globalnych uwarunkowań rynkowych.

PB 95 za darmo, a my płacimy 3 zł/litr

Biorąc pod uwagę, że hurtowa cena ON wraz opłatą paliwową i akcyzą kształtuje się na poziomie 3,05 zł netto, można oczekiwać, że niedługo większość kierowców powinna płacić za diesla w okolicach 3,9-4 zł z podatkiem VAT. Znacznie trudniej będzie znaleźć benzynę bezołowiową poniżej granicy czterech złotych, gdyż jej hurtowa cena wynosi około 3,3 zł, mimo że przy obecnej sytuacji na światowym rynku paliw nie powinna przekraczać 3 zł.

Na koniec należy jeszcze zauważyć jedną ciekawą zależność. Biorąc pod uwagę, że obecna różnica pomiędzy ceną PB 95 w krajowym hurcie i na rynku ARA wynosi 60 gr za litr, to nawet gdyby benzyna na świecie była za darmo, to i tak płacilibyśmy ok. 3 zł za litr.

Wynika to z prostej kalkulacji. Zakładamy, że cena gotowego paliwa bezołowiowego ARA 95 na świecie wynosi zero. Dodajemy do tego obecną różnicę między polskim hurtem i ARA 95 w wysokości 60 gr. Dalej dokładamy stałą akcyzę w wysokości 1,54 zł oraz opłatę paliwową w kwocie 13 gr. Dostajemy więc 2,27 zł. Do tego dochodzi średnia marża detaliczna w wysokości 16 gr (dane POPiHN za 2014 r.). Tym sposobem cena netto PB 95 to około 2,43 zł/litr. Na koniec należy oczywiście dodać 23 proc. podatku VAT. W rezultacie dostajemy finalną kwotę w okolicach 3 zł/litr. (Marcin Lipka, analityk Cinkciarz.pl)

całość tu: Nawet gdyby benzyna na świecie była za darmo, to Polacy płaciliby 3 zł/litr

podobne: Energia: Mało używamy drogo zapłacimy. Polska w pułapce „średniego dochodu” ale „The Economist” nas chwali. Michalkiewicz o tym co nas oblazło. oraz: Stanisław Tymiński: Polski Frankenstein… i co dalej z tą Polską? Jak to co! Walka ze swobodą gospodarczą, nowy podatek na paliwa i „składka” ZUS do góry. i to: Zdrożeją pozwolenia na emisję CO2, w górę pójdzie opłata paliwowa…

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Reklamy

POrozumienie „górników” z rządem czyli „wiódł ślepy kulawego” a teraz „pretensje do garbatego że ma dzieci proste”.


Porozumienie w sprawie restrukturyzacji górnictwaEkspert: rząd wycofał się ze wszystkiego.

17.01.2015 (IAR) – Jest porozumienie strony rządowej i górniczych związkowców dotyczące planu naprawczego dla Kompanii Węglowej. Inaczej skonstruowany będzie pakiet kopalń przekazywanych do restrukturyzacji, będą nowe rozwiązania w sprawie osłon i urlopów a także odpraw.

W obecności premier Ewy Kopacz w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach, dokument podpisali pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa Wojciech Kowalczyk oraz przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz. Szczegółów porozumienia przy jego podpisywaniu, nie podano. Jego tekst opublikowała jednak kancelaria premiera. Premier zapowiedziała, że rozmowy z udziałem strony związkowej i samorządowej ws. programu dla całego Śląska, odbędą się na początku marca.

Jak wyjaśnił w TVP Info pełnomocnik rządu ds górnictwa Wojciech Kowalczyk, w porozumieniu zmieniono nieco skład kopalń, które bedą przekazywane do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, wprowadzono urlopy przedemerytalne 3- letnie dla pracowników przeróbki oraz zniesiono 24- miesięczne odprawy dla górników dołowych.

Kopalnie, które będą przekazywane do SRK to: KWK Piekary, Ruch Centrum wyodrębniona z kopalni KWK Bobrek- Centrum, Ruch Makoszowy wyodrębniona z KWK Sośnica-Makoszowy oraz KWK Brzeszcze. Oznacza to podział dwóch kopalń; Bobrek – Centrum i Sośnica -Makoszowy. Jak dodał Kowalczyk, Ruch Sośnica będzie w tzw. nowej Kompanii Węglowej. Natomiast Ruch Bobrek, będzie sprzedany Węglokoksowi.

Dominik Kolorz powiedział dziennikarzom, że ważną rolę w procesie naprawczym odegrają inwestorzy. Nie chciał o nich mówić. Pokreślił, że ruchu Makoszowy oraz kopalnie Piekary i Brzeszcze mają inwestora. Problem jest z Ruchem Centrum w Bytomiu. Plany naprawcze muszą być uzgadniane ze związkami i inwestorzy będą kupować zdrowe części kopalń.

Jak czytamy w porozumieniu, w razie niepowodzenia procesów inwestorskich /…/ , udziela się gwarancji zatrudnienia dla wszystkich pracowników na zasadzie systemu alokacji uzgodnionego pomiędzy SRK S.A. a innymi podmiotami górniczymi w przypadku nieskorzystania z osłon socjalnych.

Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” jest zadowolony , że następuje łączenie kapitałowe górnictwa z energetyką. „To normalne, że ci którzy produkują węgiel są „wsadem” do efektu końcowego, czyli energii. Teraz ten biznes będzie tworzył całość i jedność, i zabezpieczy interesy energetyczne Polski” – konstatował Kolorz.

Premier Ewa Kopacz zapewniła, że polski rząd chce opierać bezpieczeństwo energetyczne na polskim węglu. Podkreśliła, że podpisanie porozumienia było możliwe dzięki wierze obydwu stron w to, iż będzie ono służyło ochronie miejsc pracy i dobrej przyszłości górnictwa. Polska premier nazwała porozumienie trudnym i dodała, że to dopiero początek drogi do przemian w górnictwie.

W porozumieniu zapisano, że strona rządowa biorąc pod uwagę bezpieczeństwo energetyczne kraju, wystąpi do Komisji Europejskiej z wnioskiem o skorzystanie z tzw. Europejskiego Funduszu dla Inwestycji dla sektora górnictwa węgla kamiennego. Wniosek ten, po konsultacjach ze stroną społeczną przygotowany będzie do dnia 28.02.2015 r.

Łzy szczęścia i okrzyki radości- tak na informację o podpisanym z rządem porozumieniu górniczych związków zawodowych zareagowali mieszkańcy Brzeszcz w Małopolsce. To właśnie w tej kopalni górnicy pierwsi rozpoczęli podziemny protest, po informacjach o planach likwidacji czterech należących do Kompanii Węglowej kopalni. Pod ziemią protest prowadziło około 700 osób. Od kilku dni przed bramą kopalni wspierało ich kilkaset osób. Tak było i jest też dziś. „To sukces tych, którzy są pod ziemią”- mówili. Cieszą się, że protestujący wrócą do swoich domów.

Wczoraj nad ranem Sejm uchwalił nowelizację ustawy, która umożliwi realizację rządowego programu naprawy Kompanii Węglowej. Umożliwia przekazanie 4-ch najbardziej zadłużonych zakładów górniczych do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Przewiduje, że ustawa o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego będzie obowiązywała bezterminowo. Jednak dotacja z budżetu państwa na likwidację kopalń w przyszłości, będzie mogła być przekazywana tylko do 2027 roku. Przewiduje możliwość przekazania do Spółki Restrukturyzacji Kopalń nie tylko całych kopalń, ale także ich oddziałów. Zezwala też spółce zbycie przejętej kopalni lub jej części zamiast obowiązkowej likwidacji. Ustawą w przyszłym tygodniu zajmie się Senat.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/esz/nyg

18.01.2015 (IAR) – Mirosław Oczkoś z Szkoły Głównej Handlowej przekonuje, że porozumienie z górnikami oznacza wycofanie się rządu z reform. Ekspert od wizerunku mówił w Polskim Radiu 24, że gabinet Ewy Kopacz może starać się zyskać na ustępstwach, choć według niego wygrana związkowców jest ewidentna. Rząd może mówić, że uratował kopalnie, choć z jego planów nic nie zostało. Dodatkowo premier Kopacz pokazała, że nie ma zaplecza, a jej gabinet jest słaby – dodaje Mirosław Oczkoś.

Ekspert zaznacza, że sam kryzys w górnictwie rozpoczął się od złej komunikacji ze strony rządu, gdy bez wcześniejszych rozmów, zapowiedziano likwidację kopalń.

Zgodnie z zawartym wczoraj wieczorem porozumieniem rządu z górnikami, nie dojdzie do likwidacji przynoszących największe straty kopalń. Wprowadzono też zmiany w pakiecie socjalnym, między innymi 3-letnie urlopy przedemerytalne dla pracowników przeróbki

IAR/Polskie Radio 24/łp/K.P./to/

źródło: stooq.pl

„…Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” jest zadowolony , że następuje łączenie kapitałowe górnictwa z energetyką. „To normalne, że ci którzy produkują węgiel są „wsadem” do efektu końcowego, czyli energii…”… To normalne że konsekwencją tego szaleństwa będą wyższe rachunki za prąd bo elektrownie koszt droższego węgla przerzucą automatycznie na użytkowników energii… Nie muszę też chyba tłumaczyć jak to się przełoży na produkcję WSZYSTKIEGO do czego zużywa się elektryczności… Brawo!

A teraz dwa fragmenty z tekstów na jakie natknąłem się w internecie:

Pisze pierwszy rozczarowany:

„…Poranne moje obawy stały się niestety rzeczywistością. Czy widzieliście Państwo tak samo wyraźnie jak ja twarze Kopacz, Kosiniaka, Karpińskiego podczas podpisywania „porozumienia” z górniczymi zwiazkami? Wypisane było na nich jedno krótkie zdanie – „Okłamaliśmy was bezczelnie,  te papiery to pic i fotomontaż i co nam teraz zrobicie ?”. Nim wyjaśnię na czym opieram moje przypuszczenia jedno jestem winien ludziom, którzy pod ziemią tracili zdrowie i dla nas. Dziękuję górnikom, ich żonom, bliskim, samorządowcom i tym, którzy w odruchu solidarności wsparli śląski protest – rolnikom, naukowcom, energetykom, parlamentarzystom PiS, SP, PR, nauczycielom. I każdemu bez względu na zawód i pozycję kto w jakiejkolwiek formie przeciwstawił się w tych dniach sitwie. Wspólny głos oznacza,że w społeczeństwie usypianym i okłamywanym codziennie przez telewizor tkwią nadal pokłady patriotyzmu i uczciwości. To wielka wartość… Niestety na podziękowanie nie zasługują liderzy związkowi. Ani Piotr Duda ani Kolorz, Ziętek czy Grzesik ani inni. Dlaczego ? Bo trzeba być naiwnym dzieckiem by po upiornej nocy z czwartku na piątek w sejmie uwierzyć w sobotę w „porozumienie” ze stroną rządową.  A ponieważ panowie zawodowi związkowcy dziećmi nie są raczej, to zostają dwa wyjścia. Pierwsze – dali się „ograć” Kopacz-ce i jej lokajom. Uwierzyli,że ich „naciski” zmusiły PO-szustów do ustępstw. Co więcej uwierzyli, że sitwa dotrzyma tego co dziś podpisała. Naiwność to nie przestępstwo, choć gdy szybko okaże się do czego może służyć papier z „porozumienia”, to mało kto na Śląsku będzie jeszcze chciał być związkowcem… Po drugie — wiedzieli, że to całe „porozumienie” to pic, ale podpisali je, idąc na rękę Kopacz-ce i Komorowskiemu ( wybory w maju).z innych niż naiwność powodów. Czy to możliwe by opisywane w internecie „powiązania” liderów związkowych z „kręcącymi w węglu” były prawdą ? Nie wiem więc się nie mądrzę…”

całość tu: niepoprawni.pl 

„To już jest koniec…” pisze autor rozczarowany tym z czego sami górnicy (sic!) są zadowoleni!

„…Łzy szczęścia i okrzyki radości- tak na informację o podpisanym z rządem porozumieniu górniczych związków zawodowych zareagowali mieszkańcy Brzeszcz w Małopolsce…”

Coś niesamowitego że człowiek nie potrafi się cieszyć „szczęściem” tych którzy SAMI są zadowoleni, i dziękują tym którym autor dziękować nie chce 🙂 Ale pocieszę cię drogi autorze, że to nie jest żaden koniec a tylko początek końca. To co się stało, po prostu stać się musiało, a „końcem było od początku” (jak śpiewa poeta). Końcem naiwnej wiary autora i innych zaczadzonych w to, że górnicze „dawać kasę!” jest jakimś „przeciwstawianiem się sitwie”.

„Gratuluję” postawy życzeniowej i robienia z siebie samego idioty (bo inaczej tego nazwać nie można). Pozostało zatem autorowi i całej reszcie „oszukanych” (na własnej naiwności, którą paradoksalnie wytykają innym), mieć pretensje do garbatego że jego dzieci są proste. Nikt was nie okłamał, bo NIKT WAM NIE OBIECYWAŁ NOWEJ POLSKI. Ci ludzie walczyli o michę dla SIEBIE i ją wywalczyli! Nikogo nie oszukali bo tego samego chcieli sami górnicy, w których imieniu porozumienie zostało podpisane i którzy na jego wieść cieszyli się jakby w totka wygrali (wszak taka wygrana nie trafia się każdej grupie zawodowej w Polsce 😀 ).

To że przegrała Polska to już inna bajka, ale że jeden z drugim lubicie bajki to będziecie musieli polubić i tę. Ale nie bójcie się bo ona się niedługo skończy – jeszcze bardziej bolesnym morałem niż obecny. Ekonomia bowiem jest brutalna, bo to wbrew temu co myślą „człowieki sowieckie”, jest to nauka ścisła gdzie jeżeli przychód z rozchodem nie żyją w zgodzie, to po jakimś czasie przychodzi rachunek do zapłacenia 😉 Prawidło że górnictwo jako branża przemysłu MUSI się opłacać albo zdechnie, wróci za jakiś czas jak bumerang waląc w potylicę tych wszystkich „szczęśliwych” dziś ludzi, którzy SWOJE wyszarpali (co z tego że kosztem reszty społeczeństwa skoro NIGDY nie chodziło o Polskę, czy kogokolwiek innego poza lobby górniczym, od dziesiątek lat dotowanym z krwawicy całej reszty Polaków). Jeśli ktoś myśli że wystarczy w burdelu wymienić jedną sitwę na inną (ale o takich samych pomysłach na jego prowadzenie) a burdel magicznie zamieni się w rajski ogród to ma coś ewidentnie z głową…(Odys)

2. Pisze drugi rozczarowany…

„…Czy Polacy już widzą, że protest górników był jedną wielką ściemą? Wykorzystano do niej ludzi ciężko pracujących, którzy narażając życie, strajkowali pod ziemią! Jakie rozmowy, negocjacje z rządem, prowadzili liderzy związkowi? Ustawa o likwidacji kopalń została przepchnięta kolanem w sejmie, pod osłoną nocy. Do złudzenia przypomina nocną zmianę, kiedy z wielkim pośpiechem odwoływano rząd premiera Olszewskiego.

Z rządem dyskutować? O czym?

Jedynym partnerem do rozmów mógłby być teraz Prezydent, bo tylko on jest władny tę ustawę zawetować. Oczywiście, że tego nie zrobi… Zatem i rozmowy byłyby proforma. Nie tylko mnie się wydaje, że górnicy powinni przyjrzeć się związkowcom. Reprezentanci zachowali się jak Bolek. On, dla obrony swojej teczki, pozwolił, aby komuniści doszli do władzy! Czego bronią związkowcy? Swoich stołków, ciepłych posadek, synekur i przywilejów związkowych. Górnicy! Nie oszukujcie się. Wasi działacze nie są już związkowcami. To urzędnicy związkowi. Na kopalniach żerują, bo mają firmy i spółki. Robią interesy na tym, że są blisko koryta. Górnicy! Wiecie, kto decyduje na kopalni? Kto przyjmuje do pracy? Pracodawca? Nieprawda! Związkowcy! Sory, taki mamy kraj. W Polsce ciągle się zapomina, że polityka i stanowiska to służba społeczeństwu…

…Powiedzmy sobie jasno

Związki zawodowe obroniły rząd! Wystraszyły się strajku generalnego. Widać mają za zadanie utrzymywać spokój w społeczeństwie. Ani myślą dbać o to, co mają zapisane w statutach. Przewodniczący NSZZ „S” Piotr Duda uważa, że zakończony podpisaniem porozumienia protest górników to sukces. – To wielka lekcja pokory dla rządu i koalicji. Chcieli nas przedstawić jako związkowe pasibrzuchy. To się nie udało. Dzisiaj są wszyscy razem . Rząd nie miał wyjścia – jak podpisać to porozumienie. Nie wiem, czy Ewa Kopacz się przestraszyła, Do tej sytuacji w ogóle nie powinno dojść. Ktoś musi za to zapłacić, że górnicy siedzieli pod ziemią – tyle dni – ogłasza na antenie TVN24 szef największego związku zawodowego.

Pytanie retoryczne: Piotrze, Ty się dobrze czujesz?

Broniłem ciebie przed atakami przez wiele lat. Udawałem, że nie widzę patologii związkowej: działalności jej liderów uważających się za święte krowy. Teraz mówię dość! Apeluję do ludzi pracy. Powiedzcie: sprawdzam! Nie dajcie sobą kolejny raz manipulować! Wasz lider (bo mój od dzisiaj już nie) na pytanie: czy podpisanie porozumienia z rządem oznacza, że odwołane zostanie pogotowie strajkowe, odpowiedział, że o tym zadecydują szefowie związków. Umówili się na wtorek.

Wszystko w Waszych rękach, bo przyjdą i będą Was pytać o zdanie. – Ostateczna decyzja o tym, czy podpisane porozumienie zostanie zaakceptowane, zależy od górników, którym będzie zaprezentowane. O tym będą decydować górnicy, którzy siedzą pod ziemią. Najważniejsze jest nielikwidowanie kopalń. To zostało osiągnięte. Gdyby nie to – porozumienie nie zostałoby podpisane — stwierdził w rozmowie z TVN 24…

…Musimy zaprotestować i razem wyjść na ulice. Opozycja musi przestać udawać, że chce przejąć władzę! Tyle już razy koalicja rządząca była trzymana za gardło. Za każdym razem wychodziła z opresji cało. Nadszedł czas odważnych decyzji. Naród musi pokazać, że jest suwerenem. Apelujemy kolejny raz, wyjdźcie zza komputerów. Idźmy razem zmieniać Polskę dla naszych dzieci i wnuków. Powiecie, że podpalamy naszą Ojczyznę?

Tak. Teraz już oficjalnie. Bez wahania. Nie ma innego wyjścia.

Czas na Majdan w Warszawie!…

…Czy można wygrać z nimi na ulicy?

Można. Wszystko zależy od charakteru protestu, jego skali i jakości liderów. Panowie z Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski, Polski Razem, Ruchu Narodowego, Kongresu Nowej Prawicy – weźcie dupy w troki, i choć raz udowodnijcie, że zasługujecie na nasze zaufanie! Czas płynie nieubłaganie.”

całość tu: pressmix.eu

„…Udawałem, że nie widzę patologii związkowej: działalności jej liderów uważających się za święte krowy. Teraz mówię dość! Apeluję do ludzi pracy…” ble ble ble…pisze drugi rozczarowany to samo co pierwszy że „wykorzystano” jakichś biednych ludzi, apelując żeby wszyscy połączyli się w imię obalenia sitwy, która właśnie spełniła życzenie swoich bądź co bądź NAJWIERNIEJSZYCH wyborców! Snuje przy tym jakieś fantasmagorie o tym, że w tym proteście chodziło o „coś innego” i że „tylko związkowcy” coś ugrali, zapominając że powszechny entuzjazm udzielił się wszystkim „potrzebującym” zagrożonym likwidacją kopalń… Czemu pisze to co pisze? Nie wiem, bo nie zbadane są dla mnie pomroki naiwności i świadomej(?) głupoty, ja natomiast wiem jedno. Trzeba teraz przełknąć tego udawania wykwit Panie kolego! A z pustego i Salomon nie naleje, a złodziej jest złodziejem niezależnie od tego czy kradnie „zgodnie z prawem” w wydumanym „interesie społecznym”, czy wbrew prawu jak pospolity rzezimieszek. Najgorsze jest to, że większość Polaków nie widzi tego co się dzieje i z czym ma do czynienia, bo część „patriotów” udawała i dalej będzie udawać że problemem nie jest system państwowego „nadzoru” nad gospodarką, a to kto ten nadzór sprawuje i że wystarczy zamienić jednego oszusta na innego pozostawiając mu dalej możliwość „kierowania” a na pewno wszystko się ułoży 🙂

Bierz więc Pan sam swoją dupę w troki! Skoro uważasz że problem jest tylko obecna sitwa a nie 90% wyborców którym od 25 lat pachnie socjalizm (którego uprzywilejowana część właśnie dostała to o co WYRAŹNIE jej chodziło) to nic prostszego – zamiast czekać aż inni wyjdą na ulicę by dać się pałować za „wolę lódu” bier karabin i idź strzelać do tej sitwy jako pierwszy. „Na barykady ludu roboczy, czerwony sztandar do góry wznieś!”… Wola „lódu” jest świętością w demokracji więc jaki problem kiedy „lód” dostał co chciał i jest zadowolony? Czyż nie zasługuje na „mandat społeczny” władza która dogadza swojemu „lódowi”? Uważam że w demokracji to najwyższa forma „dobra” jaką władza może się wykazać 😀 Nooo chyba że chodzi o coś innego, tyle że o co „NA PRAWDĘ” chodzi nie udało mi się niestety wyczytać ani z jednego ani z drugiego artykułu.

Szkoda że tylu wydawałoby się „zorientowanych” dalej nie widzi tego, że przez ostatnie dni promowali „bulszit” jako „patriotyczny zryw”, w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości – od prawdy która jest czerwona jak nos pijaka. Mam nadzieję że po tym dogaworze do jakiego doszło (przy kolejnym w rozpruciu państwowej kasy), część z nich oprzytomnieje i skończy z dogadzaniem swoim niskim pobudkom chęci odwetu na rządzie, nie bacząc na koszty i konsekwencje tego, jakie hasła za tą „sprawiedliwością” idą. Jaka „zdrada”? Jaka to Polska została sprzedana? Trzeba najpierw tę Polskę reprezentować! Górnicy mają swoją Polskę i matkę a zwie się ona kopalnia. Zdrada czego? Chyba tylko oczekiwań szanownych „nierozgarniętych”, którzy pomylili interes lobby zawodowego z interesem narodu.

Górnicy od lat są „oszukiwani” (i to jest prawda) ale na własne życzenie!… Przecież to są najwierniejsi (od lat) wyborcy tych samych ludzi, którzy ich (też od lat) OSZUKUJĄ, i żerują na ich miejscach pracy nie tylko na koszt samych górników ale i reszty społeczeństwa, które musi górniczy skansen sponsorować… To oczywiste że sami górnicy bezpośrednio za ten stan rzeczy nie odpowiadają, ale pośrednio jak najbardziej! Sankcjonując kolejną rozrzutność rządu (do WŁASNEJ MICHY!) stają się mimowolnie cichymi wspólnikami tych samych ludzi na których narzekają i których nazywają złodziejami…. Czyż to nie jest paranoja?

Ja naprawdę tym ludziom współczuję że muszą co jakiś czas walczyć „o swoje”. Nie zgadzam się tylko na tłumaczenie, że oni walczą o całą Polskę, skoro ta Polska za to płaci! Czemu ci ludzie SAMI NIE CHCĄ SOBIE POMÓC, a zamiast tego sankcjonują rząd do tego żeby sięgnął po to czego w budżecie państwa nie ma! Przez co znowu „komuś” będzie musiał zabrać – tak jak zabrał ostatnio jednemu rolnikowi za długi sąsiada (sic!). Przecież to nie są z pozoru dwie różne sprawy, bo one się ekonomicznie łączą. Państwo nie ma już pieniędzy na górnictwo, tak jak nie ma na „darmowe” leczenie (choć ludzie też płacą), i to samo jeśli chodzi o emerytury – wszystko pokrywane Z DŁUGU. Bo państwo czyli podatnicy już jesteśmy zadłużeni po uszy! I kto te wszystkie niedobory pokryje/pokrywa? Oczywiście dalej biedni ludzie w coraz wyższych podatkach, podwyżkach ceny węgla, a co za tym idzie energii która jest przecież NIEODŁĄCZNYM składnikiem ceny WSZYSTKICH TOWARÓW! A to i tak nie starcza więc państwo rabuje ludzi takich jak ten biedny rolnik, żeby mieć na górników, lekarzy, pielęgniarki, wojsko, policję, cały aparat urzędniczy (który między innymi stacjonuje w kopalniach z nadania partyjnego czy związkowego) i polityków którzy biorą kasę z budżetu zamiast sami finansować swoje partie.

Tymczasem górnicy nie domagają się likwidacji tej całej hydry. Nie domagają się UCZCIWEJ (z PUBLICZNEJ licytacji!) prywatyzacji, która z marszu polikwidowałaby zbędne etaty obciążające górnictwo (patrz Silesia czy Bogdanka). Nie krzyczą żeby rząd zaprzestał szkodliwej dla całego górnictwa (nie tylko węgla) polityki fiskalnej i „ekologicznej” (pod dyktat UE), a jedyne co krzyczą to żeby im dać! No i rząd da, tylko zgadnijcie skąd na to weźmie skoro nie ma własnych pieniędzy? 😉 Od rencistów, emerytów, i całej masy biednych ludzi! Bo jak ruszy bogatych to się cały sektor prywatny (który ledwo zipie po całej masie podwyżek podatków i „składek” na ZUS, oskładkowaniu umów zleceń, i innych ukrytych opłatach jakie np. ostatnio na paliwo nałożono) ZAWALI a to przecież stąd idą na to całe państwo pieniądze.

Ja uważam górników za „pasożytów” nie dlatego że zarabiają dużo powyżej krajowej (nie znam się na tej robocie i nie potrafiłbym jej prawidłowo wycenić)… Chodzi mi tylko o to co między wierszami Panowie pisarze przemycają ale boją się powiedzieć wprost. Uważam że nie NIE MOŻNA z tego typu ludzi – roszczeniowców, pandów (Pan da!), i socjaluchów, którzy z własnej woli współpracują z rządem w rozwalaniu „swoich” miejsc pracy, i jeszcze każą reszcie Polaków za to płacić – robić ofiar (czy wręcz bohaterów narodowych) i rozczulać się nad nimi kolejny raz, czy w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać że są biedni czy „niewiedzący”. Bo ta bieda i głupota była już kilkanaście razy w karierze III RP przerabiana. Ile jeszcze czasu ta grupa zawodowa ma zamiar tłumaczyć się niewiedzą i chować za rządowym wyzyskiem? Najwyższa pora mówić więc prostym ludziom (o ile chcą wiedzieć co się dzieje) jaka jest przyczyna ich ciągłych kłopotów. Trzeba im mówić prawdę a nie udawać raz że przed sobą, a dwa przed innymi „wrażliwca”, wprowadzając resztę narodu w błąd i sankcjonując patologię. Trzeba zacząć wyciągać wnioski z tego co dają protesty górników samym górnikom, co z tego ma obywatel i w końcu same państwo. Prawda jest taka że WSZYSCY mają przez takie działanie coraz większe kłopoty finansowe i społeczne. A to dlatego że górnicy nie walczą o to o co powinni. Domagają się kosztownej PRYWATY samemu przy tym gardząc prywatyzacją. Trzeba im zatem mówić bez ogródek, czym są ich „prawa do pracy” przy obecnym systemie „zarządzania” kopalniami, kto za to prawo płaci i dlaczego to prawo jako NIESPRAWIEDLIWE uprzywilejowanie względem reszty społeczeństwa po prostu MUSI zostać zlikwidowane. Nie mogą bowiem współsprawcy wyzysku krzyczeć „łapać złodzieja”… To jakieś kuriozum!

Zrozumcie górnicy kochani (i inni którym tak źle na państwowym) że czas zmienić treść żądań, inaczej najpierw my (podatnicy, klienci, petenci, konsumenci waszej pracy) zginiemy marnie a po nas zginiecie wy! Bo waszego węgla NIKT już nie kupi, gdyż nie będzie nikogo na to stać. Po drodze jednak zostaniecie dodatkowo znienawidzeni przez tę część Polaków, która dziś dogorywa duszona opresyjnym państwem po to żebyście mogli powiększać hałdy węgla którego już teraz zalega 7 milionów ton!

Najbardziej jednak irytuje mnie to że część ludzi uważająca się za „myślących” i „patriotów” (duchowych przewodników i inne „sumienia” lódu) uznaje to BEZPRAWIE za jakąś „rację stanu”, promując tego typu protesty jako „sprawę narodową”. Dla tych fałszywych proroków wystarczy by ktoś się rządowi postawił – w SWOJEJ (co z tego że kosztownej dla reszty) sprawie – by każdą taką „rewolucję” uznać za „zryw patriotyczny”. Ważne że zadyma jest i że „rząd się boi”. Nikomu nie chce przejść przez gardło ten kawałek smutnej prawdy, że oto zebrała się w kupę grupa ludzi by ratować SIEBIE by SOBIE wywalczyć michę mając we du… fakt że to wszystko na koszt innych. Ludzi uczciwych i bezradnych, bo będących w absolutnej mniejszości wobec MASOWEGO bezczelnego populizmu o lewicowych złodziejskich korzeniach. Każdy kto che Polski socjalistycznej jest dla mnie wrogiem reszty narodu a nie ofiarą władzy, która była kolejny raz na tyle głupia że podpiłowała gałąź na której sama siedzi. Dla mnie oni stoją po tej samej stronie co rząd, bo okradają mnie w takim samym stopniu bezczelności.

Kolejna sprawa to naiwność co do tego że opozycja przyjdzie i zrobi porządek, która jest równie nurtująca jak to, że z bandy roszczeniowców robiono przez ostatnie dni bohaterów narodowych. Jak można apelować do „opozycji”, która wspierała protestujących w ich bezczelnych roszczeniach? Przecież to ta sama chwała „racji” co „górnicy” – dać michę a reszta niech na nią płaci.

I jak na Boga z taką opozycją ma maszerować KNP, czy jakiekolwiek inne środowisko wolnościowe, które hołduje absolutnie innym zasadom ekonomii i sprawiedliwości – całkowicie sprzecznym z populistycznymi propozycjami, które tak naprawdę przedłużają co najwyżej agonię tego „państwowego” złodziejstwa jakie się odbywa na Śląsku na koszt podatników (i to od zarania komuny). KNP ma swoje stanowisko w tej sprawie które ma na celu rzeczywiste uzdrowienie rynku górniczego, żeby raz na zawsze zaczął on funkcjonować SAMODZIELNIE jak na rynek przystało i by zaczął w końcu zarabiać na siebie, tak jak potrafią zarabiać w Silesia i innych PRYWATNYCH kopalniach. Jako partia KNP jest bowiem za tym żeby SPRAWIEDLIWIE każdy sam prowadził biznes i nie obarczał kosztami swojej działalności innych. Popieranie zmian które mają na celu konserwowanie starego burdelu – marnotrawstwa i rozdawnictwa pod przykrywką „interesu państwa” – nie jest bowiem w interesie ani środowisk wolnościowych, ani samych górników, ani przede wszystkim w interesie reszty Polaków. Jest to tylko w interesie roszczeniowców „górników”, związkowców, rządu i opozycji, którzy WSZYSCY RAZEM żyją na koszt reszty społeczeństwa. KNP proponuje oddać kopalnie w ręce prywatne (ja bym je nawet oddał „za darmo” tym którzy w nich pracują), by NORMALNI ludzie (którzy nie będą prowadzić biznesu w oparciu o układy z rządem) mogli nimi zarządzać w efektywny sposób. To że jest to możliwe udowadniają inne prywatne kopalnie. Rolą rządu zaś powinno być przede wszystkim niskie opodatkowanie wydobycia, oraz zniesienie wszelkich regulacji prawnych „unijnych” czy rodzimych, które nakładają na produkcję węgla i energii z tego surowca mnóstwo niepotrzebnych „obowiązków” (których wykonywanie obciąża kopalnie finansowo, przez rozrost niepotrzebnej nikomu administracji) i opłat – tylko tym powinno zajmować się państwo a nie dogadzaniem takiej czy innej grupie zawodowej.

Wyjść na ulicę, by dać się wyłapać jak zające? Po to by wszystko zostało po staremu? Żeby reszta „społeczeństwa” miała przez kilka dni rozrywkę w TV, kosztem pałowania albo aresztu kilku uczciwie stawiających sprawę ludzi? Wykluczone! Dopóki ludzie nie zmienią swojego sposobu myślenia na właściwy to ani ja, ani podejrzewam nikt rozsądnie myślący, nie będzie nadstawiał karku za czyjeś interesy, żeby potem „jak się uda” znowu „jakoś to było” – pod rządami dyktatu tłumu. Żeby jacyś jakobini z tego samego złodziejskiego obozu (kierowani tą samą ideą janosikowania) tylko pod inną flagą robili dokładnie to samo co ich poprzednicy albo jeszcze gorzej?

Nie można zejść ze ścieżki logiki i faktów po to żeby zadowolić czy wspierać „bezrozumne masy” jakimś durnym kompromisem, w ich niepohamowanym pędzie po to co im się nie należy bo dzieje się na koszt innych. Niech ci którzy pragną rozliczyć rząd, najpierw sami oczyszczą swój czerwony łeb z socjalistycznego myślenia a potem niech wyczyszczą swoje szeregi z populistów których SAMI WYBRALI by ich reprezentowali przed „drugą stroną” TEGO SAMEGO ZŁODZIEJSTWA.

Nie pójdę na barykady kolejnej „komuny paryskiej” i nie wesprę NIGDY żadnego lobby zawodowo utrzymującego się za moje pieniądze, ukradzione mi przez rząd w podatkach na kolejną kosztowną „pomoc” jakiejś komuny. Czekam aż to wszystko pierdyknie, a walec biedy rozjedzie jednostki niegodne tego żeby nie tylko stawiać krzyżyk na karcie do głosowania, ale żeby nawet ryj otwierać w obłudnym okrzyku „złodzieje”, skoro stanowią tego złodziejstwa element – prawda że na końcu łańcucha pokarmowego, ale jednak go sankcjonując. Czekam aż ta katastrofa która zbliża się nieuchronnie nauczy ludzi (nie wszystkich bo na to nie liczę) – a przynajmniej tę aktywną część która będzie mogła wywrzeć swoim autorytetem wpływ na całą resztę – że prywatne jest lepsze, i że nie można żyć przez całe dekady na koszt innych ludzi współpracując przy tym z aparatem przymusu, który tworzy prawo pod ochronę jakiejś grupy zawodowej.

Ja się z nikim nie mam zamiaru spierać na temat jego mylnych w moim przekonaniu wyobrażeń… Ktoś widzi inną drogę do uzdrowienia sytuacji? A niech sobie nią podąża! Przypominam tylko, żeby się nie dziwić KOLEJNY RAZ, tak jak niektórzy teraz się dziwią, po wypsztykaniu się „górników”, że jednak nie każda droga prowadzi do celu a wręcz przeciwnie 🙂 Gdyby było inaczej to dziś po zawarciu porozumienia bylibyśmy w innej Polsce… I co? Jesteśmy w innej Polsce? Nie sądzę. A skoro tak to NIE KAŻDY SPOSÓB JEST DOBRY…. I ja tylko na to chciałem zwrócić swoją uwagę. Nie życząc nikomu niczego złego poza tym na co SAM jeden z drugim sobie zapracował, bo na to nie mam żadnego wpływu i zabijać się za to nie zamierzam. Jedyne co mogę to dalej zwracać uwagę na to co napisałem wcześniej tyle już razy… „a nie mówiłem” – bez ŻADNEJ SATYSFAKCJI. Kto mnie zdążył poznać ten wie że nie o krasomówstwo i „manie racji” mi chodzi, bo nikomu nie kadzę a już szczególnie nie sobie 🙂

Króciutki cytat na koniec: „Doszło do te­go, że głupim ludziom przyz­na­jemy rac­je, doszło do te­go, że używa­my przysłowia ,,głup­sze­mu ustąp”…. Więc tak nap­rawdę kim my jes­teśmy? Za­miast uświada­miać i­nych, tym sa­mym pot­wier­dza­my ich rac­je, oni wierzą w siebie, a później cze­piamy się, że de­bile chodzą po tym świecie…”

Tym to optymistycznym akcentem pozdrawiam kolegów i koleżanki, zarówno tych dla których Polska to coś więcej jak górnictwo, jak i tych dla których jest inaczej. Wszak zdrowie będzie nam wszystkim za jakiś czas znowu potrzebne, a tak w ogóle to potrzebne jest zawsze, i lepiej nie stać się niepotrzebnie klientem innej państwowej firmy znanej powszechnie jako „służba zdrowia”, która również wg. patriotów „nie musi się opłacać” ani bilansować a potem się dziwią że nie funkcjonuje prawidłowo 😉

…Odys

podobne: Polskie górnictwo węglowe to skansen i elektrownie go nie uratują. Podatek od srebra i miedzi dobija przemysł wydobywczy. Biurokracja największym wrogiem polskiej gospodarki. NIK o marnotrawstwie w Polskim Holdingu Obronnym. oraz: „List uradowanego górnika” czyli 250 mln. „POmocy” na „zamknięcie” kopalni. Koszt zaniechania prywatyzacji. Deficyt w kasie miedziaka z Lublina, który błaga o niskie podatki. Bankructwa firm. i to: Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”. a także: Rząd znowu duje w Dudę… i rabuje obywateli rękami „związkowców” a Piechociński szykuje „wisienkę”  polecam również: Terror związków zawodowych. Wszyscy się boją! oraz: Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność.

rys. Żukow

rys. Żukow

Rząd planuje zamknięcie 4-5 kopalń kosztem do 2 mld zł. Tomasz Cukiernik: Prywatyzować a nie likwidować!


Rząd planuje zamknięcie 4-5 kopalń kosztem do 2 mld zł. Tomasz Cukiernik: Prywatyzować a nie likwidować!

Warszawa, 05.01.2015 (ISBnews) – Rząd przygotowuje program restrukturyzacji górnictwa celem uratowania branży, która w pierwszych trzech kwartałach 2014 r. miała ponad 0,5 mld zł straty. Cztery-pięć kopalń ma zostać zlikwidowanych, a produkcja w nich wygaszona, wynika z informacji „Dziennika Gazety Prawnej”. Podobna liczba zakładów ma zostać przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) w celu przekształcenia w rentowne zakłady.

W całej branży działa obecnie około 30 kopalń, z czego 14 w Kompanii Węglowej, największej firmie z branży, która ma też największe problemy. Związana z programem redukcja zatrudnienia w branży ma wynieść od 4 do 5 tys. osób. Obecnie pracuje 100 tys. górników.

„By zmniejszyć koszty społeczne programu, rząd szykuje osłony socjalne. Podobnie jak w przypadku największej restrukturyzacji, którą branża przeszła za rządów Jerzego Buzka, ma zostać uruchomiony system dobrowolnych odejść. Zakłada on wielomiesięczne odprawy dla górników, którzy zrezygnują z pracy. W czasach Buzka maksymalna wysokość odpraw mogła sięgać nawet 24 pensji” – czytamy w „DGP”.

Według dziennika, koszt programu w żadnym z wariantów nie przekracza 2 mld zł (w optymistycznym wariancie może to być kilkaset milionów). Poniesie go prawdopodobnie budżet, gdyż Kompania Węglowa nie ma pieniędzy.

(ISBnews)

komentarz Tomasza Cukiernika:

„…Jeszcze w 1990 roku w Polsce wydobywano 148 mln ton węgla kamiennego, w 2013 roku było to już tylko 76 mln ton. Wydobycie i sprzedaż węgla z państwowych kopalni cały czas spada, a do każdej tony węgla aktualnie podatnicy dokładają prawie 33 zł.

─ Polskie górnictwo musi być konkurencyjne i nowoczesne, bo inaczej za parę lat w ogóle go nie będzie – uważa Wojciech Kowalczyk, pełnomocnik rządu do spraw restrukturyzacji górnictwa. Ameryki nie odkrył, jednak nawet nie zająknął się, że jedynym rozwiązaniem i to bezbolesnym dla podatnika jest całkowita prywatyzacja branży, choćby za symboliczną złotówkę.

Daria Kulczycka, dyrektor departamentu Energii i Zmian Klimatu w Konfederacji Lewiatan, uważa, że zamykanie kopalń to jedyne wyjście z sytuacji, gdyż inne działania będą niekorzystne dla polskiego budżetu. Oczywiście myli się, bo znacznie lepszym rozwiązaniem jest oddanie kopalni w ręce prywatne. To też nie obciąża podatników.

Kolejne państwowe restrukturyzacje państwowych spółek węglowych nic nie dały i ta też nie pomoże. Okazuje się, że mimo niskich cen węgla obecne w Polsce prywatne kopalnie, jak „Bogdanka” czy będące w rękach zagranicznych inwestorów (np. kopalnia „Silesia”, której właścicielami jest czeska firm prywatna) jakoś dają sobie radę i nie trzeba do nich dopłacać.

Czy lepsze jest zamknięcie kopalni, czy oddanie prywatnemu inwestorowi za złotówkę? Jeśli prywatny właściciel w warunkach rynkowego działania dojdzie do wniosku, że dalsze funkcjonowanie kopalni jest nierentowne, to wtedy będzie można ją zamknąć. A urzędnicy nie dają na to szans. Czy oni wiedzą lepiej od rynku, że wydobycie jest nieopłacalne?

Głównym problemem jest państwowa własność kopalni i wtrącanie się państwa do branży. Polskiemu górnictwu potrzebne jest nie zamykanie kopalni, tylko prywatyzacja, deregulacja, skończenie z unijną polityką klimatyczną, zmniejszenie obciążeń podatkowych, likwidacja przywilejów związkowych i otwarcie nowych złóż.

źródło: nczas.com

Gomułka: Rząd nie zdał egzaminu Zabrakło działań w sektorze węglowo-energetycznym – mówi Stanisław Gomułka, ekonomista.

podobne: Polskie górnictwo węglowe to skansen i elektrownie go nie uratują. Podatek od srebra i miedzi dobija przemysł wydobywczy. Biurokracja największym wrogiem polskiej gospodarki. NIK o marnotrawstwie w Polskim Holdingu Obronnym. oraz: „List uradowanego górnika” czyli 250 mln. „POmocy” na „zamknięcie” kopalni. Koszt zaniechania prywatyzacji. Deficyt w kasie miedziaka z Lublina, który błaga o niskie podatki. Bankructwa firm. i to: Przywileje emerytalne rolników i górników oraz delegacje prokuratorów kosztują, więc rząd przyjął założenia do noweli ustawy o VAT. a także: PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa. polecam również: Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”. i to: Transformacja polskiej energetyki da bezpieczeństwo bez wzrostu cen. „Puls Biznesu”: Rząd chce rozdać węgiel bogatym. oraz: Słabe wyniki górnictwa – Zarząd KW wstrzyma wydobycie.

Polska gospodarka: Sankcje wpłyną na gospodarkę i handel. Górnicy chcą składów węgla, konsolidacji branży i embarga na rosyjski węgiel. Nowa fala emigracji zarobkowej do Wlk. Brytanii.


1. Sankcje wpłyną na gospodarkę i handel.

14.08.2014 (IAR) – W trzecim kwartale możemy zauważyć negatywny wpływ sankcji nałożonych na siebie przez Federację Rosyjską i świat zachodni. Już teraz ich skutki widać w bilansie płatniczym Polski.

Główny ekonomista BPS TFI, Krzysztof Wołowicz podkreśla, że restrykcje na linii Unia Europejska – Rosja przełożą się na wzrost gospodarczy nad Wisłą. Najbardziej będzie to widoczne w danych za trzeci kwartał, ale skala negatywnego wpływu jest trudna do oszacowania. Według rozmówcy IAR w zależności od rodzaju sankcji ich wpływ na polski PKB może wynieść od 0,2 do nawet 1,5 procent PKB.

Ekonomista zaznacza, że handlowy konflikt odbija się już na bilansie płatniczym, które opublikował wczoraj Narodowy Bank Polski. Sankcje w najbliższych miesiącach negatywnie wpłyną na polski eksport, ale w długim terminie przedsiębiorcy znad Wisły powinni znaleźć nowe rynki zbytu.

Czerwcowe saldo na rachunku bieżącym było ujemne i wyniosło 391 milionów euro. Bank centralny w opracowaniu wskazuje, że niższa dynamika eksportu wynika ze spadku obrotów w handlu z Ukrainą i Rosją.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Karol Tokarczyk/jp

podobne: Echa rosyjskiego embarga: UE „gromadzi dane”, Polska czeka na łaskę oraz: Dekret Putina. i to: Sankcje kontra sankcje (Polska też ucierpi).

2. Górnicy chcą składów węglaPiechociński niechętny konsolidacji sektora górniczegoPiechociński przeciw embargu na rosyjski węgiel.

14.08.2014 (IAR) – Górnicy chcą utworzenia państwowych składów węgla. Szef górniczej „Solidarności” Jarosław Grzesik powiedział w Jedynce, że spółka taka powinna zacząć działać w przyszłym roku, po zakończeniu sezonu grzewczego.

Zdaniem związkowca, powołanie państwowych składów węgla byłoby jednym z działań, mających poprawić położenie górnictwa. Związki chcą zmienić sytuację, w której dochodzi do bratobójczej konkurencji między spółkami węglowymi. Proponują też konsolidację podmiotów, dostarczających węgiel do elektrowni. Grzesik dodał, że spółki górnicze powinny się znaleźć na rządowej liście spółek strategicznych.

Szef górniczej „Solidarności” powiedział, że wczorajsze spotkanie związkowców z premierem Donaldem Tuskiem było „małym kroczkiem do przodu”. Spotkanie zaczęło się nie najlepiej, gdyż przedstawiono niezbyt dobre, zdaniem Grzesika, pomysły restrukturyzacji branży węglowej. Związkowcom udało się jednak przekonać przedstawicieli rządu do innych rozwiązań – mówił. Postanowiono powołać grupę roboczą, która dopracuje plan konsolidacji sektora węglowego.

Szef „Solidarności” wyraził nadzieję, że w górnictwie nie dojdzie do zwolnień grupowych. Dodał, że przedstawiciele rządu i spółek węglowych zadeklarowali, że nie chcą likwidować zakładów górniczych, co stwarza nadzieje na zachowanie miejsc pracy. Aczkolwiek podkreślał, że w niektórych zakładach górniczych sa osoby chętne, które skorzystałyby z pakietów dobrololnych odejść, jesli byłaby mowa o jakichkolwiek redukcjach zatrudnienia. „Myslę , że jakaś niewielka korekta mogłaby tutaj nastąpić” – powiedział.

Jarosław Grzesik powiedział, że rosyjski węgiel jest sprzedawany Polsce w nieuczciwy sposób. Miesza się bowiem różne gatunki węgla, przez co spada jego wartość. Grzesik podkreślił, że rosyjski węgiel jest sprowadzany, mimo rosyjskiej postawy, która – jak mówił – oznacza łamanie zasad wolnego handlu.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Siekaj/nyg

14.08.2014 (IAR) – Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński nie jest zwolennikiem konsolidacji sektora górniczego.

Tymczasem związkowcy opowiadają się za łączeniem spółek węglowych dostarczających surowiec energetyce a w dalszej kolejności za konsolidacją z sektorem energetycznym.

Wczoraj o sprawie ze związkowcami rozmawiał premier Tusk. Janusz Piechociński stwierdził dziś w Trójce, że konsolidacja nie jest dobrym rozwiązaniem: „Nie jest drogą, jeśli sumuje się obecne koszty i obecną niewydolność, w związku z tym i pod ziemią, i nad ziemią w każdej kopalni jest potrzebny dzisiaj olbrzymi wysiłek, z prostego powodu, widać wyraźnie, że ceny węgla w Europie ustabilizowały się na stosunkowo niskim poziomie” – ocenił minister gospodarki.

Janusz Piechociński powiedział, że obecnie straty polskiego sektora węglowego wynoszą kilkaset milionów złotych. Wicepremier i lider PSL mówił, że w związku z tym muszą nastąpić zwolnienia. „Przy spadku wydobycia, bo natrafiamy na barierę popytu, naturalnym jest, że musi nastąpić także racjonalizacja na poziomie zatrudnienia w pierwszej kolejności nad ziemią, a nie pod ziemią” – mówił Janusz Piechociński.

Pod koniec lipca Ministerstwo Gospodarki poinformowało, że w tylko ciągu pierwszych 5 miesięcy tego roku na hałdach pozostawało 8 milionów ton niesprzedanego węgla, a branża odnotowała 631 milionów złotych straty. I to w sytuacji, gdy kopalnie zmniejszają wydobycie Do końca maja górnicy uzyskali 29 mln ton surowca, czyli o 6 procent mniej niż w tym samym okresie w zeszłym roku. Dodatkowo w ciągu pierwszych pięciu miesięcy Polacy sprowadzili prawie 5 milionów ton węgla z czego 68% z Rosji.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Trójka/kd/sk

15.08.2014 (IAR) – Janusz Piechociński zdecydowanie przeciw pomysłowi embarga na węgiel z Rosji. Jego zdaniem, podjęcie takiej decyzji w końcowym efekcie uderzyłoby w polską gospodarkę.

Wicepremier w rozmowie z IAR stwierdził, że zamiast nakręcać spiralę sankcji, powinniśmy skupić się na usprawnieniu i modernizacji krajowego wydobycia oraz promocji polskiego węgla. Ocenił, że jest on doskonałej jakości.

„Kontynuowanie wymiany ciosów wojny handlowej nie będzie miało racjonalnego końca. Rozprzestrzeni się na inne produkty, bez dostaw których ze Wschodu możemy mieć potężny problem”, powiedział minister gospodarki.

Według agencji Reuters, szef dyplomacji Radosław Sikorski – pytany podczas wczorajszej konferencji prasowej w Bydgoszczy o ewentualne embargo na rosyjski węgiel – powiedział, że Polska rozważa taki krok, ale odmówił podania szczegółów.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)A.Kołodziejska / gaj

…Piechociński mówi jak jest a związkowcy to niestety jedna z przyczyn upadku polskiego górnictwa o czym więcej tu – Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”. i tu: PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa. Same pomysły dotyczące embarga na tańszy surowiec dzięki któremu Polacy mogą taniej ogrzać się w zimę i mniej płacić za prąd czy towary wyprodukowane dzięki tańszej energii jest raz że skrajnym egoizmem i nie ma nic wspólnego z ideologią związkową „dbania o dobro ludzi” a po drugie jest skrajnie nieodpowiedzialnym dolewaniem oliwy do ognia w już i tak mocno napiętych stosunkach między Rosją a Polską.

3. „Financial Times” o nowej fali polskiej imigracji.

14.08.2014 (IAR) – Londyński „Financial Times” donosi o ponownym wzroście liczby Polaków przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu pracy. Wczoraj podano, że w ciągu roku bezrobocie na Wyspach spadło z ośmiu do niecałych 6,5%, ale różne źródła podkreślały potem, że nowe miejsca pracy i tak obsadzają przede wszystkim imigranci ze wschodu Unii Europejskiej.

„Financial Times” pisze, że wbrew obawom wyrażanym w styczniu, kiedy na rynku pracy zdjęto restrykcje z Rumunów i Bułgarów, przyjechało ich nie tak znów wiele. W sumie na Wyspach pracuje ich 150 tysięcy – tylko o 9% więcej niż w 1 kwartale. Tymczasem w tym samym okresie – od kwietnia do czerwca – liczba pracowników z poprzedniej grupy państw akcesyjnych wzrosła do 860 tysięcy. „Financial Times” oblicza, że w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku jest to przyrost o ponad jedna czwartą. W tej grupie są Litwini, Łotysze, Słowacy, ale przede wszystkim Polacy. Już wczoraj w telewizji BBC jeden z ekspertów komentował te liczby jako „nową, nieoczekiwaną falę imigracji z Polski”.

„Financial Times” cytuje rzecznika antyimigracyjnej partii UKIP, że obietnice rządu, iż weźmie się za imigrację okazują się bez pokrycia. Ale dziennik powołuje się też na opinię organizacji Migration Matters, że ta imigracja nie odbiera miejsc pracy Brytyjczykom, tylko obsadza nowe stanowiska i dzięki temu pomaga gospodarce wyjść z recesji.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/nyg

podobne: 10 lat Polski w UE: nowa polska emigracja. oraz: Socjalistyczni sabotażyści polskiej gospodarki „wypychają” Polaków do Niemiec na roboty

źródło: stooq.pl

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Bezsensowny, szkodliwy dla rynku pracy i rodzin podatek, który wcale nie pomagał środowisku, już nie istnieje. Australia bez podatku węglowego.


17.07.2014 (IAR) – W Australii zniesiono podatek węglowy, który miał być narzędziem do walki ze zmianami klimatu. Senat poparł w głosowaniu projekt premiera Tony’ego Abbotta.

Podatek węglowy wprowadził dwa lata temu poprzedni rząd. Argumentowano, że Australia emituje za dużo dwutlenku węgla, co szkodzi klimatowi. Podatek miało płacić ponad trzystu największych emitentów. Ale potem wybory wygrała Koalicja Liberalno-Narodowa. Jednym z haseł kampanii wyborczej było zniesienie podatku; politycy tłumaczyli, że opłaty węglowe są niekorzystne dla gospodarki. Teraz, po głosowaniu w senacie premier Abbott podkreślał: „Bezsensowny, szkodliwy dla rynku pracy i rodzin podatek, który wcale nie pomagał środowisku, już nie istnieje”.

Premier przypuszcza, że teraz o kilka procent spadną ceny gazu i prądu, a każda rodzina oszczędzi kilkaset dolarów rocznie.

Sceptycy mówią zaś, że teraz Australia nie ma wiarygodnej polityki klimatycznej.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Rafał Motriuk/dabr                      …źródło: stooq.pl

podobne: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli. oraz: Australijczycy wybrali wolnościowców! Pierwsze decyzję będą dotyczyć obniżki podatków i cięć w administracji.

…krótko – POZAZDROŚCIĆ Australii mężów stanu typu Tony Abbot.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Wojciech Jakóbik: Na problemy z Rosją zgazowanie węgla.


Dzięki pracom prowadzonym przez Australijczyków Polska może w przyszłości realizować swoje zapotrzebowanie na gaz ziemny przy wykorzystaniu zasobów węgla. Wtedy czarna owca energetyki stanie się ponownie błogosławieństwem dla naszej gospodarki.

Australijskie Linc Energy, które w 2011 roku uzyskało koncesje na wydobycie węgla na Górnym Śląsku, informuje, że otrzymało wstępną zgodę polskiego ministerstwa środowiska na demonstracyjne podziemne zgazowanie węgla w okolicach Krakowa. Z koncesji w posiadaniu firmy w przyszłości mogłoby pochodzić nawet 10 mld m3 gazu pochodzącego ze zgazowania węgla rocznie. Firma szacuje, że ze złóż węgla w jej dyspozycji można zgazować do 800 mld m3 gazu ziemnego.

Po nabyciu w 2014 roku koncesji Polanka Wielkie Drogi o złożach szacowanych na 1,2 mld ton i Kobior szacowanej na 2,8 mld ton, firma ocenia swoje portfolio w Polsce na około 4 mld ton węgla. Linc Energy zamierza teraz sprowadzić część sprzętu z Australii i rozpocząć ocenę oddziaływania swoich prac na polskie środowisko naturalne. Jej przedstawiciele przekonują, że dzięki zgazowaniu węgla Polska mogłaby uniezależnić się od importu gazu ziemnego z Rosji. Spółka prowadzi działalność w Azji i Australii. Oprócz zgazowywania węgla, skrapla ten surowiec i gaz ziemny.

Zgazowanie węgla to także szansa dla polskiej nauki. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie dzięki dofinansowaniu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju prowadzi od 2010 roku projekt „Opracowanie technologii zgazowania węgla dla wysoko efektywnej produkcji paliw i energii”. – W skład Konsorcjum wchodzą ponadto: Główny Instytut Górnictwa w Katowicach, Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu i Politechnika Śląska w Gliwicach (partnerzy naukowi) oraz Katowicki Holding Węglowy S.A., KGHM Polska Miedź S.A., Tauron Polska Energia S.A., Południowy Koncern Energetyczny S.A., Południowy Koncern Węglowy S.A. i ZAK S.A. (partnerzy przemysłowi). Całkowity budżet Projektu obejmuje dofinansowanie z NCBiR (80 mln zł) oraz wkład własny partnerów przemysłowych, wynoszący ok. 9,8 mln zł – informuje prestiżowa uczelnia.

Czytaj także: Unia Energetyczna i inne postulaty premiera

Jeżeli Australijczycy rzeczywiście zapewnią Polsce 10 mld m3 gazu ziemnego rocznie, to ten wolumen mógłby teoretycznie zastąpić import surowca z Rosji, od której sprowadzamy nieco więcej. Nagłe pojawienie się takiej ilości gazu na rynku zachwiałoby jednak kruchym systemem umów gazowych obsługiwanych przez PGNiG. Oklauzulowane kontrakty z Gazpromem i Qatargasem narzucają na polską spółkę obowiązek kupna określonej części zapisanego w umowie wolumenu bez względu na okoliczności. Bez zmiany tych kontraktów gaz z węgla od Australijczyków dodatkowo podważyłby zatem pozycję PGNiG. To kolejny na długiej liście argument za renegocjacją umów gazowych przez Polski rząd. Po łupkowej rewolucji na horyzoncie pojawia się szansa na nową rewolucję węglową. Ją także możemy zaprzepaścić

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: „Puls Biznesu” – Gaz z węgla, kłopoty z głowy oraz: Coraz bliżej do kopalni węgla w Nowej Rudzie. Walka z emisją CO2 nie musi oznaczać walki z węglem.

Węgiel nie jest dobry ani zły. To paliwo, które można wykorzystać na różne sposoby

Węgiel nie jest dobry ani zły. To paliwo, które można wykorzystać na różne sposoby

PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa.


09.05. Katowice (PAP) – Koszty Kompanii Węglowej związane chociażby z węglem dla emerytów to szaleństwo – ocenił w piątek prezes Przedsiębiorstwa Górniczego (PG) Silesia Michal Herzman. Podkreślił, że na efektywność prywatnego PG Silesia wpływają m.in. elastyczne płace i wydajność.

Podczas poświęconej górnictwu sesji Europejskiego Kongresu Gospodarczego Herzman został poproszony o diagnozę powodzenia kierowanej przez niego prywatnej spółki. Czeski inwestor kupił dawniej nierentowną i zamkniętą z tego względu kopalnię Silesia od KW w końcu 2010 r. Zainwestował dotąd ok. miliarda złotych – przede wszystkim w sprzęt, nowe technologie i przygotowania do wydobycia. Niedawno uruchomił drugą ścianę wydobywczą. W tym roku zamierza wydobyć 2 mln ton węgla.

Prezes PG Silesia akcentował, że od przeżywających dziś problemy firm wydobywczych, jak Kompania Węglowa, zarządzaną przez niego prywatną spółkę różnią – prócz skali wielkości – m.in. koszty pracy i elastyczny system płac.

„PG Silesia to nie jest modelowa kopalnia. Oczywiście Kompania Węglowa nie sprzedała cztery lata temu swego najlepszego zakładu. To była 100-letnia kopalnia, niedoinwestowana, do zamknięcia. Miała ok. 800 pracowników. Na dziś mamy ok. 1650 pracowników. Daje to średnio ponad 1,1 tys. ton węgla na pracownika. W Kompanii jest ok. 55 tys. pracowników, 35 mln ton węgla – co daje 650 ton węgla na pracownika. To jest jedna różnica” – wymieniał Herzman.

Ocenił, że kluczem w porównaniu spółki z 2-proc. udziałem w polskim rynku węgla, chociażby z Kompanią, jest „brak balastu z historii”. „250 mln zł w Kompanii Węglowej tylko na węgiel dla emerytów – to jest szaleństwo. U nas w Silesii tego nie ma, to jest na poziomie kilku milionów złotych, ale nie 250 mln zł na rok. To największa różnica, że te koszty pracy są u nas bardzo elastyczne. Nasz cel to osiągnąć za dwa-trzy lata poniżej 40 proc. kosztów wydobycia” – zadeklarował prezes Silesii.

Uczestniczy piątkowej debaty w Katowicach powtarzali, że w KW obecne koszty wynagrodzeń przekraczają 60 proc. kosztów wydobycia.

Herzman wskazał też na rolę nowoczesnej organizacji pracy. „U nas nie jest możliwe, by pracownik pracował dwie godziny na ścianie. Jest taka organizacja brygad, żeby kombajn jechał dwadzieścia godzin na dobę – pozostałe to czas na utrzymanie, jakieś poprawy, to jasne” – zaznaczył.

Jako kolejną różnicę wymienił nowoczesne technologie – PG Silesia posiada dwa nowe kombajny ścianowe. Przypomniał jednocześnie że kopalnia ma podobnie trudne jak w wielu zakładach KW warunki geologiczno-górnicze, wysoki stopień zagrożenia metanowego.

Mimo to jej wyniki uznał za bardzo dobre. „W styczniu i lutym br. postęp w ścianie wyniósł 150 metrów – na Śląsku. To, myślę, bardzo dobry wynik. Cztery tygodnie temu uruchomiliśmy drugą ścianę, co znaczy, że w tym roku będziemy już na pełnym wydobyciu” – dodał prezes firmy.

Podkreślił też rolę związków, które – jak zaznaczyłrozumieją znaczenie uratowania przez nowego inwestora kopalni wielu miejsc pracy. „Związki są naszymi partnerami, też mają udziały w spółce. Mamy kłopoty z nimi, ale nie jest to wojna, jak w niektórych innych spółkach. Są partnerami kierownictwa, a nasz priorytet to uratowanie i przyszłość tych miejsc pracy” – zadeklarował Herzman.

„Słyszałem tu różne możliwości, że polski rząd może pomóc Kompanii Węglowej, spółkom węglowym przez odsunięcie wpłat do ZUS, przez łączenie ze spółkami energetycznymi, przez państwowe składy węglowe. Gdybym ja przyszedł do swego właściciela z taką propozycją… Myślę, że to nie jest realne” – ocenił prezes PG Silesia. „Dla nas to, co realne, to efektywność, koszty pracy i koszty wydobycia” – skonkludował.

Kopalnia Silesia znajduje się w Czechowicach-Dziedzicach, ma zasoby szacowane na ponad 500 mln ton węgla. Większościowym właścicielem jest czeski Energetyczny i Przemysłowy Holding (EPH), działający prócz Czech m.in. na Słowacji i w Niemczech. To lider w produkcji ciepła i wicelider w produkcji prądu w Czechach.(PAP)

mtb/ mhr/    …źródło: stooq.pl

…EPH działa w Polsce i potrafi… Dlaczego KW nie potrafi też zostało powiedziane, ale wątpię by władze KW albo politycy wyciągnęli z tego jakikolwiek wniosek, bo inaczej już dawno by to zrobili… Nierentowne kopalnie niedługo same znikną z rynku (po prostu zbankrutują – głównie dzięki własnej rozrzutności podsycanej przez Związki Zawodowe) a na ich miejsce powstaną prywatne – zdolne produkować tańszy węgiel i bez obciążeń dla polskich podatników czy kooperantów (KW ratuje się kosztem kooperantów) – takie są prawa popytu i podaży.

rys. Arkadiusz Gacparski

rys. Arkadiusz Gacparski

…Odys

podobne: Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”.

08.05. Katowice (PAP) – Najwyższa Izba Kontroli przygotowuje całościową kontrolę funkcjonowania górnictwa węgla kamiennego, która pozwoli na ocenę realizacji rządowego programu dla tej branży na lata 2007-2015 – poinformował w Katowicach prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski.

Szef NIK zapowiedział w czwartek, że badanie obejmie najważniejsze aspekty funkcjonowania tego sektora: ekonomiczny, społeczny, a także perspektywy innowacyjnego wykorzystania węgla kamiennego (np. zgazowanie węgla). Uwaga kontrolerów skupi się również na zachowaniu wymogów zrównoważonego rozwoju i ochronie środowiska.

W sposób szczególny kontrolerzy mają przeanalizować sytuację w miejscach, gdzie jak w soczewce skumulowały się skutki długoletniej eksploatacji górniczej i zmian zachodzących w sektorze w ostatnim dziesięcioleciu – np. w Bytomiu.

Jak zapowiada Kwiatkowski, kontrola ma odpowiedzieć, dlaczego eksploatacja podobnych złóż węgla w Czechach może być opłacalna, podczas gdy w Polsce wymaga ciągłej troski i wsparcia ze strony państwa.

Polskie górnictwo boryka się obecnie z problemami. Zdaniem ekspertów ich główną przyczyną jest znaczący spadek cen węgla na świecie; negatywnie na kondycję branży wpłynęła też lekka zima. Na zwałach leży siedem milionów ton niesprzedanego węgla, jego spore zapasy ma też energetyka.

Największa górnicza firma w Europie – Kompania Węglowa – zdecydowała o pierwszym w swojej historii przestoju, który trwał od 28 kwietnia do 5 maja. Według związków zawodowych sytuacja w Kompanii oraz w całym górnictwie jest dramatyczna. Przekonują, że bez działań rządu na Śląsku może grozić likwidacja kilkuset tysięcy miejsc pracy.

B. premier Jerzy Buzek, którego rząd przeprowadził reformę górnictwa, powiedział w czwartek, że nie spodziewa się po kontroli NIK „nadzwyczajnych odkryć”. „Dobrze jednak, że taka kontrola będzie, bo zwłaszcza uregulowanie handlu węglem ma kluczowe znaczenie. Gdyby się okazało, że są tam jakieś nieprawidłowości, to ich wyeliminowanie mogłoby bardzo pomóc w przezwyciężeniu trudności przemysłu węglowego” – mówił.

Jego zdaniem wnioski z kontroli NIK zawsze „pomagają rozwiązać problemy, jeśli są traktowane poważnie”. „Nie należy jednak z góry zakładać, że tam jest coś nieprawidłowego. Najwyższa Izba Kontroli prowadzi kontrole w wielu miejscach w Polsce i to nie jest nic nadzwyczajnego, że proponuje kontrolę w tak specyficznym i ważnym dla nas dziale gospodarki” – zaznaczył.

Według byłego premiera na obecną sytuację branży znaczący wpływ ma sytuacja zewnętrzna. „Górnictwo miało swoje tłuste lata przez 5-7 lat, a więc bardzo długi okres. Potem nastąpił kryzys. Pojawienie się gazu z łupków w Stanach Zjednoczonych spowodowało, że na kontynent europejski zaczął napływać tańszy węgiel amerykański i to skomplikowało sytuację. Zapewne nie byliśmy do niej dobrze przygotowani” – tłumaczył.

Buzek zaznaczył, że nie we wszystkich spółkach węglowych są tak wielkie problemy, jak w Kompanii Węglowej. „Widać różnie sobie z tym problemem radzono i być może były jakieś mankamenty w działaniu kierownictwa Kompanii, ale trzeba to dobrze przeanalizować” – podkreślił.

Przebywający również w tym tygodniu w Katowicach premier Donald Tusk mówił o konieczności promocji i ochrony polskiego węgla jako kluczowego paliwa dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Szef rządu zapowiedział m.in. eliminację nieuczciwego importu węgla, usprawnienie handlu tym surowcem oraz przegląd obciążeń fiskalnych górnictwa i prawa zamówień publicznych. Wskazał też na konieczność poprawy konkurencyjności polskiego węgla. (PAP)

lun/ pad/ jbr/                   …źródło: stooq.pl

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

podobne: Słabe wyniki górnictwa – Zarząd KW wstrzyma wydobycie.

powiązane: Obama będzie walczył z „globciem”…polski węgiel zagrożony.

oraz:  Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?

„Puls Biznesu” – Gaz z węgla, kłopoty z głowy


12.03.2014 (IAR) – Dobre wieści dla tych, którzy widzą dla Polski szansę w rozwoju czystych technologii węglowych. Australijski lider w badaniach nad podziemnym zgazowaniem węgla przekonuje, że ta technologia da Polsce niezależność energetyczną – czytamy w „Pulsie Biznesu”.

Firma Linc Energy dostała kolejną koncesję rozpoznawczą. Jeszcze w tym miesiącu rozpocznie pierwszą w Polsce próbę przeprowadzenia PZW w czynnej kopalni, należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego. Skala projektu ma być na tyle duża, że w razie powodzenia, będzie mogła być wykorzystana w przemyśle.

Jak głosi komunikat Linc Energy, firma posiada w polskim portfolio łączne aktywa o szacunkowym potencjale 4 miliardów ton węgla. Przekształcenie takiej ilości węgla w gaz pozwoliłoby zaspokoić 20-35 procent zapotrzebowania całej Polski w najbliższych dekadach. Polska mogłaby w efekcie stać się niezależna energetycznie – czytamy.

Linc Energy zapewnia, że ma poparcie polskiego rządu. Jak pisze „Puls Biznesu” politycy i eksperci widzą szansę w tym, aby polska gospodarka, oparta na węglu, wyspecjalizowała się w takich technologiach i zarabiała na ich eksporcie. Gaz z węgla pozwoliłby również na zmniejszenie uzależnienia Polski od gazu z Rosji.

Więcej – w „Pulsie Biznesu”.

IAR/”Puls Biznesu”/mag/jj                                                            …źródło: stooq.pl

poprzednio: Metan z pokładów węgla. Marzeniem jest skokowy wzrost jego zagospodarowania.

podobne: Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla.

problemem oczywiście pozostaje psychiczna choroba na jaką cierpi UE przez co węgiel traktowany jest w energetyce jako zło wcielone – KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli.

Pytanie czemu my – Polska – jako kraj nie mamy prawa prowadzić własnej polityki w zakresie energetyki i musimy podporządkowywać się obcym interesom które szkodzą naszej gospodarce?

…Odys

rys. Bartosz Pawłowski

rys. Bartosz Pawłowski

Metan z pokładów węgla. Marzeniem jest skokowy wzrost jego zagospodarowania.


09.10. Katowice (PAP) – Niespełna trzecia część metanu, jaki wydziela się przy eksploatacji węgla, jest ujmowana w specjalne instalacje. Z tego ponad 60 proc. służy do produkcji ciepła, prądu i chłodu. Nadzór górniczy prognozuje, że ilość wykorzystanego w ten sposób gazu będzie rosnąć.

„Marzeniem jest skokowy wzrost zagospodarowania metanu, natomiast, gdy popatrzymy na historię i realia, widać, że będziemy raczej stopniowo dochodzić do satysfakcjonującego poziomu. Dziś efektywność wykorzystania metanu ujętego do systemów odmetanowania to ponad 60 proc. Stosunkowo łatwo i szybko jesteśmy w stanie zbliżyć się do poziomu 80-90 proc.” – powiedział w środę PAP prezes Wyższego Urzędu Górniczego Piotr Litwa.

Szef nadzoru górniczego wskazał na duże różnice w poziomie gospodarczego wykorzystania metanu między poszczególnymi spółkami węglowymi – najwięcej gazu wykorzystuje Jastrzębska Spółka Węglowa, natomiast Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy dopiero w ostatnich latach zintensyfikowały prace w tej dziedzinie, instalując kolejne silniki zasilane metanem.

Eksperci WUG wskazują, że kopalnie powinny inwestować w zwiększenie efektywności odmetanowania. Chodzi o to, by więcej gazu ujmować w instalacje i wykorzystywać energetycznie. Tym samym poprawi się bezpieczeństwo pracy oraz zmniejszy się ilość gazu, który wraz z kopalnianym powietrzem trafia do atmosfery drogą wentylacyjną. Naukowcy badają obecnie także jak odzyskać metan z powietrza wentylacyjnego.

W ubiegłym roku przy eksploatacji węgla wydzieliło się 828,2 mln m sześc., czyli 10,5 m sześc. w przeliczeniu na każdą tonę wydobytego węgla. W instalacje odmetanowania ujęto 266,7 mln m sześc. gazu, czyli niespełna trzecią część. Z tego do produkcji prądu, ciepła i chłodu do klimatyzacji kopalń wykorzystano 178,6 mln m sześc. gazu, czyli ok. dwie trzecie całości ujętego metanu. To nieco więcej niż w poprzednich latach, ale i tak znacznie poniżej możliwości.

Litwa podkreślił, że metan, w przeszłości traktowany jako odpad, jest – podobnie jak węgiel kamienny – kopaliną, której pozyskiwanie ma znaczący wymiar ekonomiczny i ekologiczny – energetyczne wykorzystanie gazu zmniejsza koszty energii, a redukcja jego emisji do atmosfery dobrze wpływa na klimat. Naukowcy wyliczyli, że z punktu widzenia efektu cieplarnianego metan jest 21-krotnie bardziej szkodliwy od dwutlenku węgla.

W ocenie prezesa WUG, energetyczne wykorzystanie metanu na szerszą niż dotąd skalę byłoby również widoczne w krajowym bilansie gazowym. Polska zużywa rocznie ok. 14-15 mld m sześc. gazu, z czego ok. 4,5 mld m sześc. z własnych zasobów. „Gdyby blisko 1 mld m sześc. metanu ze złóż węgla kamiennego było wykorzystane w stu procentach, mielibyśmy efekt gospodarczy w wymiarze nie tylko lokalnym, ale całego kraju” – wskazał Litwa.

W ubiegłym roku trzy czwarte polskiego wydobycia węgla pochodziło z pokładów metanowych. W 16 na 31 kopalń obowiązuje czwarta, najwyższa kategoria zagrożenia metanowego. Zaledwie w pięciu kopalniach eksploatowane są pokłady niemetanowe, a pięć innych zaliczono do najniższej kategorii zagrożenia. Tylko w dwóch kopalniach: Krupiński oraz Knurów-Szczygłowice udało się ująć ponad połowę wydzielającego się metanu. Najwięcej gazu ujęto w ubiegłym roku w kopalniach Pniówek, Brzeszcze i Knurów-Szczygłowice.

Nadzór górniczy namawia kopalnie, by nie tylko ujmowały więcej gazu wydzielającego się przy wydobyciu, ale także rozpoczęły tzw. odmetanowanie przedeksploatacyjne, czyli jeszcze przez rozpoczęciem wydobycia. Zmniejszyłoby to zagrożenie dla górników. Obecnie przygotowywany jest projekt badawczy w tym zakresie – w kopalni Mysłowice-Wesoła. Inny projekt badawczy dotyczy natomiast możliwości odzyskiwania metanu, który w niewielkich stężeniach znajduje się w powietrzu wentylacyjnym.

W ubiegłym roku w polskim górnictwie nie było tragicznych wypadków spowodowanych zapaleniem lub wybuchem metanu, jednak w ciągu ostatnich 10 lat z powodu zapalenia i wybuchów metanu w polskich kopalniach zginęło 62 górników; kolejnych 73 doznało ciężkich, a 80 – lżejszych obrażeń. (PAP)

mab/ mki/ jbr/

 źródło: stooq.pl  podobne tu: Metan z pokładów węgla…

Metan - Elektrociepłownia

Dobre bo polskie. Serbia zainteresowana polską technologią górniczą


11.09. Katowice (PAP) – Serbia jest zainteresowana polskimi technologiami eksploatacji głębinowej węgla – poinformował w środę w Katowicach sekretarz stanu w Ministerstwie Energetyki, Rozwoju i Ochrony Środowiska Republiki Serbii Dejan Popović.

„Rozglądaliśmy za doświadczeniem z innych krajów i doszliśmy do wniosku, że polska technologia daje najlepsze wyniki” – oświadczył wiceminister podczas briefingu z udziałem wojewody śląskiego Zygmunta Łukaszczyka.

Delegacja z Serbii uczestniczyła w Katowicach w trwających od wtorku Międzynarodowych Targach Górnictwa, Przemysłu Energetycznego i Hutniczego „Katowice 2013”. To jedno z największych w Europie spotkań przedstawicieli branży górniczej.

Spotkanie delegacji serbskiej z wojewodą było poświęcone m.in. prezentacji planów remontu kopalni Resavica i dwóch innych kopalń wchodzących w skład kompanii Resavica oraz projektowi otwarcia nowej kopalni zlokalizowanej w pobliżu termoelektrowni Drmno.

Wojewoda Łukaszczyk poinformował, że rozmawiał z misją gospodarczo-rządową Serbii o możliwości współpracy z polskimi firmami okołogórniczymi.

„Rozmawialiśmy z panem ministrem na temat możliwości zaangażowania się polskich firm w modernizację kopalń głębinowych w Serbii, jak również rozpoczęciem prac nad pomocą, współpracą w zakresie budowy nowych pól eksploatacyjnych w Serbii” – powiedział.

„Naszym zadaniem jest również tworzyć warunki promocji naszych produktów maszyn i urządzeń, rozwiązań technicznych dla innych państw, innych gospodarek” – dodał. Jak poinformował, planowana jest misja polskich firm do Serbii, ma się odbyć w listopadzie.

Wiceminister Popović powiedział, że jego kraj jest najbardziej zainteresowany polskimi technologiami eksploatacji głębinowej węgla. „Jeśli chodzi o ceny, to jesteśmy u progu tej współpracy, ale mamy nadzieję, że jesteście konkurencyjni” – powiedział.

Zaznaczył, że w Serbii potrzebne są nowe technologie w już istniejących zakładach, planowane jest też otwarcie nowych kopalń. Dodał, że oba kraje nawiązały już współpracę naukową.

„Interesuje nas kompletny transfer technologii – górnicy z Polski będą musieli uczyć naszych górników jak wydobywać węgiel” – powiedział Dejan Popović. Zwrócił też uwagę na to, że serbska energetyka, podobnie jak polska, bazuje na węglu.(PAP)

lun/ drag/

źródło: stooq.pl

Podobne: Czysty węgiel to tańsza energia i “Zimne słońce”, handel “pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski

 

Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?


fragment artykułu autorstwa Pana Tomasza Cukiernika:

PO i PiS zafundowały nam żenujący spektakl, wzajemnie obrzucając się błotem, kto bardziej przyłożył rękę do zgody na unijny pakiet klimatyczno-energetyczny i tym samym sprowadził na Polskę nadchodzącą katastrofę gospodarczą.

Pod koniec czerwca br., podczas Kongresu PiS, prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział wypowiedzenie unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego i przywrócenie węgla jako podstawowego surowca energetycznego Polski. – Unia Europejska nie powstała po to, aby przeszkadzać krajom, które nadrabiają historyczne zapóźnienia. A ten pakt przeszkadza – powiedział Kaczyński. – To, że jedynym terenem, który ma w UE przywileje, to jest teren byłego NRD, to jest drwina z zasad Unii. My się na to nie zgadzamy – dodał. Czyżby zapomniał, że to właśnie za rządów PiS negocjowano pakiet, a śp. prezydent Lech Kaczyński sam przyznał, że zgodził się na unijną politykę klimatyczną, „z punktu widzenia Polski ryzykowną”?

Kto kłamie?

Podczas konwencji PO premier Tusk przypomniał o podpisie tragicznie zmarłego prezydenta i powiedział, że to ekipa Kaczyńskiego zgodziła się na pakiet klimatyczny w najgroźniejszej dla Polski wersji „hard”. Stwierdził też, że słowa Jarosława Kaczyńskiego to „przekłamywanie rzeczywistości”, i dodał, że Polska podjęła bój o to, żeby zmienić warunki wspomnianego pakietu. Premiera Tuska poparł Leszek Miller, szef SLD. – To Donald Tusk ma rację w sporze dotyczącym pakietu klimatycznego. Pierwsze podpisy ze strony polskiej zostały złożone w tej sprawie za czasów braci Kaczyńskich – powiedział Miller na antenie TVN24. – W grudniu 2008 roku to Donald Tusk podpisywał kolejne zobowiązania, jednak pierwsze podpisy ze strony polskiej zostały złożone [w 2007 roku – T.C.] za czasów braci Kaczyńskich – podkreślił Miller. – To właśnie rząd PiS odpowiada za jego przyjęcie w kształcie niekorzystnym dla Polski. W konkluzjach po spotkaniu Rady ds. Środowiska, w którym uczestniczył polski minister z ramienia ówczesnego rządu, postanowiono, że najwyższe koszty będą ponoszone przez państwa wykorzystujące nośniki energii wytwarzające największą ilość dwutlenku węgla – mówił w marcu br. Tusk. Jak zaznacza KPRM, rządowi udało się uzyskać dla energetyki okres przejściowy, dzięki czemu do 2020 roku elektrownie mogą otrzymywać część pozwoleń emisyjnych za darmo, dzięki czemu polska gospodarka zaoszczędziła 60 mld złotych.

Politycy PiS twierdzą, że prezydent Lech Kaczyński wyraził zgodę na pakiet, ale na innych warunkach, a dopiero premier Tusk w grudniu 2008 roku wynegocjował pakiet w takim kształcie, w jakim teraz jest. – Rozumiem, że Donald Tusk bardzo się wstydzi, że zgodził się na pakt klimatyczny, ale czy musi zrzucać winę na zmarłych? Czy musi wmawiać ludziom winę mojego brata? – odpowiedział Tuskowi Kaczyński. – To jest nieprawda i chcę tutaj powiedzieć: wstyd, panie premierze, trzeba trochę godności! – dodał. Poparł go prof. Jan Szyszko, poseł PiS i były minister środowiska. – Premier albo nie rozumie, co zrobił, przyjmując pakiet klimatyczno-energetyczny, albo nie ma pojęcia, na jakich zasadach ma działać. To ewidentne działanie na szkodę kraju – mówił prof. Szyszko w wywiadzie dla portalu Stefczyk.info. – Dlatego należy wyraźnie powiedzieć, że winę za przyjęcie pakietu klimatycznego ponosi premier Donald Tusk – dodał. Krzysztof Szczerski, poseł PiS i były wiceminister spraw zagranicznych, dowodził z kolei, że gdy porówna się zapisy pakietu klimatyczno-energetycznego z 2007 roku, który do dalszych negocjacji dostał rząd Tuska, był to „pakiet bezpieczny”. Według Szczerskiego, dopiero potem rząd Tuska popełnił „serię błędów”, m.in. zgodził się na zły rok bazowy, doprowadził do klęski konferencji klimatycznej w Poznaniu oraz zgodził się na powołanie w Komisji Europejskiej odrębnego komisarza ds. klimatu. Prof. Szyszko zaznaczył, że premier Tusk zgodził się, aby Komisja Europejska, zdominowana przez Niemcy, Francję oraz Wielką Brytanię, sama renegocjowała ustalenia pakietu, „wprowadzając korzystne dla siebie rozwiązania”…

Na czym polega problem? Chodzi głównie o rok bazowy, od którego liczy się skalę redukcji emisji dwutlenku węgla. W konkluzjach Rady Europejskiej z 2007 roku tym rokiem był 1990, co dla Polski było bardzo korzystne, bo nasz kraj, likwidując ciężki przemysł po 1989 roku, automatycznie doprowadził do znacznej redukcji emisji gazów cieplarnianych. I właśnie na taki zapis zgodził się w marciu 2007 roku prezydent Lech Kaczyński. – Gdyby go pozostawiono [zapis o 1990 roku jako roku bazowym – T.C.], nie byłoby w ogóle kłótni o pakiet! Politycy zapewne byli przekonani, że nie ma się czym przejmować. Problemy zaczęły się w roku 2008, gdy UE jako rok bazowy zaczęła forsować rok 2005 – stwierdził w „Super Expressie” dr Marek Chabior, wiceprezes Stowarzyszenia Klimatologów Polskich. To w 2009 roku Europarlament przyjął skrajnie niekorzystną dla Polski wersję pakietu, w którym rok 2005 przyjęto za początek liczenia redukcji emisji CO2, co było wynikiem ustaleń przyjętych na szczycie Unii w grudniu 2008 roku. Co więcej, od 2008 roku Ministerstwo Środowiska, zamiast przeciwdziałać potencjalnym skutkom wejścia w życie pakietu, bezkrytycznie zaczęło go wdrażać!

Na skutek wdrożenia pakietu już w ciągu najbliższych lat dojdzie do skokowego wzrostu cen energii elektrycznej i ciepła, a co za tym idzie – znacznego obniżenia poziomu życia Polaków. Justyna Woźniak z Instytutu Górnictwa Politechniki Wrocławskiej ocenia, że cena energii elektrycznej z powodu konieczności wykupu pozwoleń na emisję CO2 w przypadku gospodarstw domowych zwiększy się o około 66 procent, a w przypadku przedsiębiorstw – o 36 procent. Polska gospodarka straci też kilkaset tysięcy miejsc pracy, głównie w tzw. branżach energochłonnych. Sam Donald Tusk szacuje koszt wprowadzenia pakietu na 60-80 mld zł…

jak uważa prof. Adam Gierek – potrzeba ograniczania emisji CO2 przestała być tematem wymagającym jakiejkolwiek wiarygodności naukowej. Stała się za to motywem politycznym inspirowanym interesami licznej grupy lobbystów. Jego zdaniem „ratujące klimat” regulacje to nic innego jak ukryty protekcjonizm ze strony niektórych państw Unii. Europa emituje około 10 procent światowego antropogenicznego dwutlenku węgla i wskaźnik ten ciągle maleje w miarę globalnego wzrostu emisji, głównie w krajach BRICS. – Nawet jeśli się przyjmie, że istnieje jakiś wpływ emisji CO2 na klimat, z czym generalnie się nie zgadzam, to 20 procent czy nawet 30 procent ograniczeń od tych 10 procent stanowi minimalny ułamek emisji globalnej, co w skali świata nie może niczego zmienić – pisze Gierek. W grudniu 2012 roku został przyjęty przez ONZ raport Międzynarodowego Panelu ds. Zmian Klimatycznych, który stwierdza, że głównymi czynniki zmian klimatycznych na Ziemi są zmiany promieniowania słonecznego i kosmicznego. Udział dwutlenku węgla w tzw. efekcie cieplarnianym szacuje się na 2-5 procent, z czego na działalność człowieka wypada zaledwie 1,23 procent! Oznacza to, że gdyby przyjąć najbardziej niekorzystne współczynniki, to obniżenie przez UE emisji CO2 o 30 procent oznacza, że działanie to zmniejszy efekt cieplarniany o… 0,001845 procent! Równocześnie zarzynając unijne gospodarki. Z kolei – jak wyliczył jeden z blogerów, zajmujący się tą tematyką – polskie elektrownie węglowe mają 0,00006-procentowy wpływ na ziemski klimat. Nie wspominając o tym, że coraz więcej naukowców jest zdania, iż bardziej od globalnego ocieplenia należy spodziewać się globalnego oziębienia.

Widać celem urzędników z Brukseli jest chyba całkowite zrujnowanie unijnej gospodarki, bo szykują jeszcze większe ograniczenia. Na drugi unijny pakiet energetyczno-klimatyczny składać się będą nowe cele redukcji emisji dwutlenku węgla do 2030 roku, nowe cele odnawialnych źródeł energii czy kompletnie oderwany od rzeczywistości i pozbawiony sensu program CCS (system wyłapywania i podziemnego magazynowania dwutlenku węgla). Plany UE na rok 2050 są jeszcze bardziej katastrofalne. Zdaniem Krajowej Izby Gospodarczej, koszty i skutki wprowadzenia unijnej „Energetycznej mapy drogowej 2050”, nad którą już pracuje Komisja Europejska, spowodują istotne pomniejszenie PKB, utratę rentowności wielu branż gospodarki (energetyka, hutnictwo, górnictwo, przemysł chemiczny, cementowy i wapienniczy, przemysł papierniczy, produkcja wyrobów z drewna i sprzętu AGD) i utratę 800 tysięcy miejsc pracy w Polsce…

całość tu: nczas.com

podobne tu: “Zimne słońce”, handel “pozwoleniami na emisję CO2″ i jego ekonomiczne konsekwencje dla Polski

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

….psy się gryzą na podwórzu POszczekując na siebie na wzajem… a tym czasem Polaków czeka katastrofa ekonomiczna i degradacja cywilizacyjna ku uciesze zachodnich krajów, które wiedzą na czym polega „solidarność” interesów poszczególnych gospodarek w Europie – tj. na wyciąganiu dla siebie jak najwięcej kosztem pozostałych członków „wspólnoty”. W swej naiwności (nie używając ostrzejszych słów) ś.p. Lech Kaczyński przedłożył ową „solidarność” nad interes narodowy godząc się na (jak sam stwierdził) ryzykowną z punktu widzenia Polski politykę klimatyczną“. Wiedział doskonale że ryzykuje polską racją stanu a mimo to się zdecydował! I oczywiście można dziś spekulować o tym co by było gdyby Pan Tusk wynegocjował w dalszej fazie procedowania pakietu klimatycznego zapis o „1990 roku jako roku bazowym” ale to w wypadku samego pomysłu wprowadzania w Polsce jakiegoś „pakietu klimatycznego” o celach ewidentnie pauperyzacyjnych dla polskiej energetyki (która w 90%opiera się na węglu – o czym wszyscy DOSKONALE wiedzą) nie ma znaczenia! Jest to zwykłe mydlenie oczu i zrzucanie odpowiedzialności na innych za własne grzechy skrajnej niekompetencji… Nie może być żadnego usprawiedliwienia dla złoczyńcy, który dla zamaskowania swoich „dobrych intencji” przytacza „większe zasługi” innego złoczyńcy. Teraz mamy spektakl z donoszeniem na siebie i pokazywanie paluchem że „ten drugi wybił więcej szyb w oknach ode mnie więc jest gorszy i to jego wina” – toż to hipokryzja! Taka sama jak przy wprowadzaniu Polski do UE i podpisanie przez TEGO SAMEGO Prezydenta „cyrografu z Lizbony”… Żygać się chce… Precz z POPISem bo oba ośrodki zdrady są siebie warte…

…a wracając do problemu czyli do rzekomej „walki z globalnym ociepleniem” pisze lechly:

Pakiet klimatyczny
Odłóżmy na bok banały i herezje wypowiadane na temat globalnego ocieplenia przez niekompetentnych mentorów i przejdźmy do konkretów.
Załóżmy, że w roku 2020 pakiet klimatyczny 3 x 20 zostanie pomyślnie zrealizowany, wobec czego postarajmy sobie odpowiedzieć na proste pytania:
– co my właściwie osiągniemy wydając kilkaset mld euro?
– o ile zmniejszy się nam zawartość CO2 w atmosferze ?
– i jaki to będzie miało wpływ na klimat?
Obecna koncentracja CO2 w powietrzu wynosi około 394 ppm (cząsteczek CO2 w milionie cząsteczek powietrza) i wzrasta w tempie około 2 cząsteczek na rok, co można odczytać np: z krzywej Keelinga.
Stąd, zakładając słuszność hipotezy uznawanej przez IPCC, postarajmy się obliczyć, o ile uda się nam ograniczyć przyrost koncentracji CO2 w powietrzu w wyniku realizacji pakietu klimatycznego.
Posłużmy się tutaj analogią. Jeśli cała antropogeniczna (spowodowana przez człowieka) emisja CO2 powoduje przyrost koncentracji CO2 w powietrzu o około 2 cząsteczki ppm w ciągu roku, to redukcja o 20%, jak zakłada pakiet klimatyczny, tej części emisji CO2, która przypada na UE (11%) pozwoli zmniejszyć przyrost koncentracji CO2 w powietrzu o:
0,2 x 0,11 x 2 = 0,044 cząsteczki CO2 (ppm)
Czy redukcja koncentracji CO2 w atmosferze o 0,044 cząsteczki (ppm) w ciągu roku, może mieć jakikolwiek wpływ na klimat? (czyli obniżenie średniej temperatury atmosfery ziemskiej) Spróbujmy to ocenić również przez analogię. Według IPCC w ciągu 100 lat (1906 – 2005) średnia temperatura atmosfery ziemskiej wzrosła o 0,74 [st.C], a w tym czasie koncentracja CO2 w atmosferze wzrosła o około 110 cząsteczek (ppm)
Stąd proporcjonalnie, pomyślne zrealizowanie pakietu klimatycznego, pozwoli nam w roku 2020 na obniżenie średniej temperatury atmosfery ziemskiej o:
0,044 x 0,74 [st.C] / 110 = 0,0003 [st.C] Są to wielkości niezauważalne i wręcz niemożliwe do zmierzenia, tak, że twierdzenie KE, że pakiet klimatyczny służy ochronie klimatu można włożyć między bajki.
Powyższe obliczenia są porażające. Każdy, kto ma odwagę zaliczyć siebie do gatunku homo sapiens powinien wyciągnąć odpowiednie wnioski i odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy jest jakikolwiek sens wdrażać pakiet klimatyczny w oderwaniu od reszty świata?
Czy przyjmując pakiet klimatyczny nie naruszono prawa? Art.129.k.k.
“Kto będąc upoważnionym do występowania w imieniu RP w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją działa na szkodę RP podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat.”
mgr inż. Lech Łyscarz
mgr inż. Józef Łyscarz

…tymczasem Sahara się zieleni 😉 …Odys

rys. Buch

rys. Buch

Obama będzie walczył z „globciem”…polski węgiel zagrożony.


1Obama walczy z globalnym ociepleniem

25.06.2013 (IAR) – Barack Obama przedstawił plan walki z globalnym ociepleniem i jego skutkami.

W przemówieniu na waszyngtońskim Uniwersytecie Georgetown Barack Obama oświadczył, że ocieplenie klimatu jest faktem. Dowodem na to są nie tylko badania naukowe, ale również rosnąca liczba klęsk żywiołowych.

„Amerykanie w całym kraju już płaca cenę bierności w formie wyższych składek ubezpieczeniowych, wyższych podatków oraz kosztów odbudowy zniszczeń i pomocy ofiarom klęsk żywiołowych” – dodał.

Obama ostrzegł, że niedługo na walkę z globalnym ociepleniem może być za późno.„Jako prezydent, jako ojciec i jako Amerykanin pragnę oświadczyć, że musimy działać”. Poinformował, że jego rząd wprowadzi federalne ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Zapowiedział też zwiększenie inwestycji w odnawialne źródła energii oraz wprowadzenie programów oszczędzania energii. Republikanie od razu skrytykowali propozycje Obamy twierdząc, że doprowadzą one do likwidacji wielu miejsc pracy.

…Republikanie widzą bowiem co się dzieje w Europie która oszalała na punkcie „eco” płacąc za to spowolnieniem i recesją w gospodarkach które w głównej mierze opierają swoją energetykę o węgiel… m.in. Polska. Więcej o tym megaoszustwie na którym ktoś jednocześnie zarabia w artykule Pana Wiktora Kobylińskiego – Oszustwo globalnego ocieplenia, fragment:

Oszustwem nie jest sam fakt istnienia globalnego ocieplenia. Na oszustwie oparty jest system propagandy, który głosi, jakoby obecne globalne ocieplenie było procesem nietypowym, groźnym dla ludzkości, że jest spowodowane przez dwutlenek węgla (CO2) emitowany przy spalaniu przez ludzi węgla. Oszustwem jest, jakoby w wyniku ocieplenia klimatu podnosił się poziom wody w oceanach – co miałoby skutkować zalewaniem nisko położonych obszarów Ziemi. Oszustwem jest pogląd, że człowiek może, zmniejszając zawartość CO2 w atmosferze, wpłynąć w sposób dający się zmierzyć na globalną zmianę jej temperatury. Ten system oszustwa związany z globalnym ociepleniem sprawia wrażenie, jakby stworzony został z niskich pobudek, aby obciążając niesłusznymi karami konsumentów energetyki konwencjonalnej – tym samym promować w sposób niezgodny z wolnym rynkiem, bezpieczeństwem energetycznym i zasadami ekologii energetykę jądrową. Autor stara się udowodnić, że obecne ocieplenie nie wynika z działań ludzi, ale spowodowane jest zwiększoną obecnie aktywnością Słońca i dotyczy całego Układu Słonecznego. Gdyby teza ta okazała się prawdziwa, wszystkich działań państw i organizacji wykorzystujących propagandę globalnego ocieplenia dla nakładania kar na energetykę konwencjonalną za emisję CO2, rzekomo powodującą to ocieplenie – należałoby zaniechać jako bezzasadnych i bezskutecznych, a niesłusznie pobrane kary trzeba by zwrócić. Nie można negować szkodliwych oddziaływań ludzi na środowisko, ale wytwarzanie CO2 w procesie spalania węgla do tych szkodliwych działań nie należy….

2Rośnie prawdopodobieństwo upadłości firm w sektorze węglowym – raport

25.06. Warszawa (PAP) – Rośnie prawdopodobieństwo upadłości firm w sektorze górnictwa węgla kamiennego – poinformowała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, powołując się na wyniki badań prowadzonych w ramach projektu Instrument Szybkiego Reagowania przez zespół prof. Jerzego Hausnera.

Zgodnie z komunikatem PARP dla pierwszej połowy 2013 r. wskaźnik zagrożenia upadłością dla branży węgla kamiennego i brunatnego wynosi 26,45 proc. i znajduje się w środkowej strefie – ostrzegawczej. Wyższą wartość wskaźnik przyjął w przypadku firm usługowych wspomagających górnictwo i wydobycie (38,59 proc.) oraz w dziale: pozostałe górnictwo i wydobycie (32,51 proc.).

Wyjaśniono, że prognoza jednocześnie wyznacza prawdopodobieństwo zagrożenia upadłością w pierwszym półroczu 2014 roku. Poinformowano, że obliczony w ramach projektu ISR wskaźnik zagrożenia upadłością ma trzy przedziały: 0-20 proc. – poziom niski (akceptowalny), 20-40 proc. – poziom ostrzegawczy oraz powyżej 40 proc. – poziom wysoki.

Według PARP dane dotyczące zagrożenia upadłością w sektorze węgla kamiennego mają istotne znaczenie dla perspektyw rynku pracy. W samym górnictwie węgla kamiennego pracuje bowiem ok. 122 tys. ludzi, a w całym sektorze górniczym co najmniej 140 tys. „Zespół prof. J. Hausnera prognozuje, że kondycja górnictwa węgla kamiennego będzie się pogarszać. Nie musi to oznaczać bankructw wielkich spółek górniczych, ale kłopoty – przynajmniej niektórych z nich – na pewno” – zaznaczono w komunikacie.

W informacji wskazano, że na zwałach kopalnianych są rekordowe ilości węgla – pod koniec marca 2013 r. blisko 8,4 mln ton, wobec 8,1 mln ton na początku roku oraz 3,8 mln ton w marcu 2012 r. Zaznaczono, że w ubiegłym roku wyniki finansowe kopalni węgla kamiennego bardzo się pogorszyły w porównaniu z 2011 r. Zysk netto zmalał z 3 mld zł do 1,7 mld zł.

Spółki węglowe mają też problem z utrzymaniem kosztów. Według danych Ministerstwa Gospodarki koszty ogółem wzrosły w pierwszym kwartale 2013 r. o 9,6 proc., w tym koszty produkcji węgla o 5,3 proc., jednocześnie spadają ceny surowca – średnia cena węgla, w odniesieniu do pierwszego kwartału 2012 r., spadła o 12,3 proc.

Zgodnie z prognozami zespołu Hausnera w III i IV kwartale 2013 spadek produkcji węgla sięgnie 5-10 proc., przy czym wartość ta dotyczy łącznie kopalni węgla kamiennego i brunatnego. Podkreślono, że kopalnie węgla brunatnego są ściśle powiązane z elektrowniami opalanymi tym paliwem i w związku z tym nieco mniej wrażliwe na zmiany koniunktury. Oznacza to, że w kopalniach węgla kamiennego sytuacja może być nawet gorsza.

PARP wskazała w komunikacie, że monitoring zmiany gospodarczej prowadzony jest co kwartał od 2011 roku przez zespół badawczy pod kierownictwem prof. Jerzego Hausnera, w ramach projektu Instrument Szybkiego Reagowania realizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Instrument Szybkiego Reagowania jest współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

źródło – stooq.pl

…to są efekty masy podatków nałożonych na „emisję CO2″… a pakiet klimatyczny, któremu przecież klaszczą (o zgrozo!) nasze (p)osły siedzące w Brukseli tylko dopełni dzieła – Ekoniezdary i ekozdrajcy z polskim paszportem. Więcej o istocie węgla dla naszej gospodarki tu – Czysty węgiel to tańsza energia – Stooq

…Odys

rys.  Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz