Zaplanowane migracje przymusowe, oraz prawomyślność, hipokryzja i głupota bez granic czyli… zmacane na własne życzenie Niemcy „martwią się” o „Państwo Islamskie” nad Wisłą.


„Inwazje barbarzyńców” to wyrażenie, po które chętnie sięgają włoscy i francuscy historycy, by opisać powszechne zjawisko lawinowego przemieszczania się heterogenicznej ludności kontynentu euroazjatyckiego w IV i V w. n.e., które zakończyło się jej osiedleniem na terytoriach w większości przypadków należących do Cesarstwa Rzymskiego, różniących się od obszarów, z których pochodziły owe ludy. Warto nadmienić, że w kulturze niemieckiej dla opisania tego zjawiska migracyjnego stosuje się natomiast bardziej neutralne i łagodne określenie: „wędrówka ludów” (Völkerwanderungen).

Biorąc pod uwagę wolę jednostek migrujących, należy rozróżnić tzw. migrację dobrowolną (gdy jednostka dobrowolnie podejmuje decyzję o przemieszczeniu, dążąc do poprawy własnych warunków ekonomicznych), a także przymusową (jako skutek ograniczeń politycznych lub prześladowań czy też działań wojennych lub katastrof naturalnych).

Czynniki wypychające tzn. skłaniające do emigracji, mogą być zatem różnorodne. Jednym z najważniejszych jest czynnik ekonomiczny, o którym mowa, gdy w miejscu pochodzenia możliwości zatrudnienia są nikłe, a standard życia jest niższy niż w miejscu przeznaczenia. Istnieją również tzw. polityczne czynniki wypychające: wojny, konflikty etniczne, prześladowania itp.

Wśród czynników sprzyjających ruchom migracyjnym należy wymienić czynniki społeczne, bazujące na istnieniu swego rodzaju sieci, która zapewnia wsparcie migrantom niedawno przybyłym do kraju przeznaczenia. Taką siecią stosunków społecznych może być społeczność rodaków, która już wcześniej osiedliła się w danym kraju…

…K. Greenhill wyróżnia trzy odrębne kategorie strategicznie zaplanowanych migracji: wywłaszczające, eksportowe i zmilitaryzowane. „Zaplanowanymi migracjami wywłaszczającymi są te, których głównym celem jest zawłaszczenie terytorium lub własności innej grupy/grup czy też eliminacja grupy/grup stanowiących zagrożenie dla etnopolitycznej i gospodarczej przewagi strony, która zorganizowała migrację (lub migracje); przypadek ten obejmuje zjawiska powszechnie znane jako czystki etniczne. Zaplanowanymi migracjami eksportowymi są migracje organizowane, by umocnić wewnętrzną pozycję polityczną (poprzez wydalenie politycznych dysydentów i innych wewnętrznych przeciwników) czy też usunąć lub zdestabilizować jeden lub więcej rządów zagranicznych. Wreszcie, zaplanowane migracje zmilitaryzowane to takie, które zwykle zostają zastosowane podczas konfliktu zbrojnego, by zyskać przewagę militarną nad przeciwnikiem – poprzez zdezorganizowanie lub zniszczenie jego centrum dowodzenia, infrastruktury logistycznej i zdolności operacyjnych – lub też celem umocnienia własnych struktur bojowych poprzez zdobycie dodatkowego personelu lub zasobów” [6].

Mówiąc o fali nielegalnej imigracji, która wstrząsnęła Europą w 2015 roku, prezydent Czech Milos Zeman posłużył się schematem stworzonym przez byłą asystentkę J. Kerry’ego. „Tak zwany kryzys migracyjny – powiedział M. Zeman podczas swojej oficjalnej wizyty w Pardubicach – jest zorganizowaną inwazją, która ma na celu niszczenie europejskich struktur społecznych, kulturowych, gospodarczych i politycznych. To jest dobrze zorganizowana inwazja, nie spontaniczny ruch. Dojdzie do tego, że czeskie wojsko będzie musiało interweniować, by bronić granic Republiki Czeskiej”.

Jak stwierdziła amerykańska profesor w komentarzu z dnia 11 grudnia 2000 r. dotyczącym wojny w Kosowie: „Zmieniła się sama natura wojny; teraz uchodźcy są narzędziem wojny” (“The nature of war itself has changed; now the refugees are the war”).

„Zaplanowane migracje przymusowe” (coercive engineered migrations) wykorzystują zatem niekonwencjonalną broń, która, podobnie jak inne niekonwencjonalne metody walki (terroryzm, manipulacja medialna, hakerstwo, zakłócenia na rynkach akcyjnych), jest stosowana w prowadzeniu wojny, zwanej przez dwóch znanych chińskich polemologów „wojną bez ograniczeń”. Niezwykle ciekawy i nie bez znaczenia jest fakt, że dwaj polemolodzy porównują George’a Sorosa do Osamy Bin Ladena [7]: o cieszącym się złą sławą „filantropie” wspomniał premier Węgier Viktor Orban w jednym z wywiadów w węgierskim radiu Kossuth Rádió, mówiąc o napływie tzw. uchodźców pochodzących z Afryki i Bliskiego Wschodu do Europy: „Jego nazwisko – stwierdził V. Orban – jest prawdopodobnie najmocniejszym przykładem spośród osób, które popierają wszystko, co zaprzecza tradycyjnemu europejskiemu stylowi życia”, natomiast aktywiści jego organizacji, oferując praktyczną pomoc i wsparcie prawne nielegalnym imigrantom, „niezamierzenie stają się częścią międzynarodowej siatki zajmującej się przemytem ludzi”…” (Claudio Mutti)

całość tu: Migracje

podobne: „Islamizacja Europy” kontra „tchórzliwa brutalność” czyli „Problem, Reaction, Solution!” i jeszcze: Destabilizacja Afryki przyczyną masowego uchodźstwa. UE nie ma polityki imigracyjnej ale chce zmusić do „solidarności” wszystkie kraje. Pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.

„…No i wreszcie zejdźmy na jeszcze niższy poziom tych piekielnych kręgów. Wędrówka ludów, której ofiarą padają najzamożniejsze państwa starej Europy, jest następstwem wypadku przy pracy, to znaczy – przy operacjach pokojowych, misjach stabilizacyjnych i wojnie o pokój i demokrację, jaką Stany Zjednoczone prowadzą tu i tam – przede wszystkim zaś w krajach, które w przeszłości, słusznie, czy niesłusznie, uważane były za zagrożenie dla bezcennego Izraela. Wskutek pogrążenia tych krajów w stanie krwawego chaosu, potencjalne zagrożenie dla Izraela z ich strony zmalało do zera, zaś ubocznym skutkiem tego chaosu jest właśnie wędrówka ludów ze Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej do Europy. Co najmniej 70 procent „uchodźców” stanowią młodzi mężczyźni przed ukończeniem 30 lat – a więc najbardziej zdolni do walki. Ewakuacja setek tysięcy, a może nawet i miliona takich mężczyzn ze Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej do Europy jeszcze bardziej zmniejsza potencjalne zagrożenie dla bezcennego Izraela, ale zwiększa zagrożenie dla Europy. Czy to nie jest przypadkiem amerykańsko-żydowska odpowiedź zarówno na doktrynę „europeizacji Europy”, której wyznawcami po roku 1990 stały się Niemcy i Francja, jak i pogróżki Jakuba Delorsa z roku 1989, kiedy jako ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej odgrażał się, że celem UE jest wypowiedzenie Stanom Zjednoczonym „wojny ekonomicznej?” Czyżby Europa próbowała rozpocząć strategiczne przeciwnatarcie od sprowokowania mężczyzn „o wyglądzie…” – i tak dalej, do wsadzenia niemieckim panienkom rąk pod spódnice? I tego też wykluczyć nie można tym bardziej, że już starożytni Rzymianie, co to każde spostrzeżenie zaraz ubierali w postać pełnej mądrości sentencji, zauważyli, że na świecie dzieją się rzeczy, które nie śniły się filozofom.” (Stanisław Michalkiewicz: Inter pedes puellarum)

podobne: Europa muzułmańska, „Państwo Islamskie” i prawdziwa twarz Islamu: broń w rękach imperialistów, terroryzm, idea rewolucji, czy też religia jak inne?

Kordoniarze - Rafał Zawistowski

Kordoniarze – Rafał Zawistowski

„…Ogromna armada rusza do ziemi obiecanej, do Europy, po swoją ostatnią szansę. Bramy raju – bramy Zachodu zostały dla nich otwarte… Droga wiedzie znad Gangesu w kierunku Sokotry i Suezu i dalej przez Morze Śródziemne do portów Zachodu… Ale Egipt zamyka Kanał Sueski, a salwa z torpedowca zawraca statki z uciekinierami na południe. To długa droga dookoła Afryki. Może pordzewiałe parowce armady zechcą zatrzymać się gdzieś w połowie drogi? Rząd RPA zapowiada, że żaden ciemnoskóry znad Gangesu nie postawi żywy nogi na afrykańskiej ziemi… Mimo to Afrykanerzy w poczuciu przyzwoitości dostarczają statkom paki z żywnością. Te jednak są wyrzucane do morza… Uciekinierzy nie chcą ich, płyną dalej. Nie Afryka jest przecież celem. A Europa? Europa dyskutuje. Media bezrefleksyjnie reagują bezwarunkowym odruchem humanitaryzmu. Pytania, co stanie się z nami, kiedy ten milion wyjdzie na brzeg, zagłuszane są dźwiękami koncertów i krzykiem celebrytów…

W latach siedemdziesiątych francuski pisarz Jean Raspail roztoczył wizję, co mogłoby się stać za trzydzieści lat (Obóz świętych)… Można rzec – wizję nie tyle futurystyczną, co profetyczną – i jakże niepokojącą.

Wtedy – w latach siedemdziesiątych książki nie przyjęto z aplauzem; i nic dziwnego, bo i dzisiaj głosy sprzeciwiające się przyjmowaniu uchodźców są oceniane jako nieprawomyślne, wręcz antyhumanitarne… W książce Raspaila – kiedy armada stała się faktem – to znaczy kiedy dzioby jej pordzewiałych statków zaryły w skały i piaski Lazurowego Wybrzeża, we francuskich nadmorskich kurortach nie pozostał już nikt, nie licząc pewnego profesora, garstki długowłosych dzieci-kwiatów, ortodoksyjnych lewicowców i kilku benedyktyńskich mnichów na granicy demencji… Francuzi po prostu uciekli na północ… Ci sami Francuzi, którzy codziennie przysłuchiwali się wywodom na temat konieczności i obowiązku przyjęcia uciekinierów znad Gangesu. Ci sami, którzy wywieszali transparenty: Wszyscy jesteśmy ludźmi znad Gangesu. I ci sami którzy, potępiali przejawy niechęci wobec każdego, kto mówił inaczej niż głos z telewizyjnych ekranów i codziennych gazet… Zapakowali swoje żony i dzieci do samochodów i w pośpiechu opuścili swoje jasne domy, tłumacząc, że tak trzeba i nie pamiętając, że gdy armada była jeszcze daleko ich dzieci pisały szkolne wtpracowania w rodzaju: Rodzina uciekinierów znad Gangesu prosi o gościnę w moim domu…

Wizja Raspaila sięga dalej – pisarz ujawnia prawdopodobny mechanizm społeczny – ilustruje zjawisko i… straszy.

Może rzeczywiście doczekamy czasów, że będziemy się bać we własnych domach, że przeinterpretujemy pojęcia: odpowiedzialności, miłosierdzia, braterstwa, słabości i siły; nasze rządy staną się bezsilne, a nasze armie nie będą w stanie reagować?

W końcu prognozy demograficzne przywołane przez Raspaila budzą nie tylko niepokój. Siedem miliardów ludzi, w tym tylko siedemset milionów białych, których trzecia cześć – przeważnie ludzi starych będzie zamieszkiwać Europę. I oni mają przeciwstawić się czterystu milionom przybyszów z Bliskiego Wschodu czekających po drugiej stronie Morza Śródziemnego?…” (Roland Maszka)

całość tu: „Prawomyślność i hipokryzja. Czytając Jeana Raspaila”

„…Kontrolowane media zachodnie stawały początkowo na głowie aby tylko nie ujawnić szczegółów. Najpierw chodzić miało tylko o „chuliganów” obmacujących parę dziewczynek tylko w Kolonii. Ani słowa o tym że nie byli to żadni „chuligani” ale Merkel Jugend najnowszej generacji. Podkreślano też że wśród zatrzymanych było aż dwóch Niemców a nawet jeden Amerykanin. Koloru skóry dla pewności nie ujawniono.

Ale potem mleko się rozlało. Zorganizowanych grup Merkel Jugend napastujących kobiety w szeregu miastach nie dało się zamieść pod dywan. Zaczęła w końcu mówić o tym miejscowa telewizja, choć rozdarcie lewackiego serca dalej trudno ukryć. I tak praktyczni Niemcy  chcą zwiększać zatrudnienie w policji na przykład. Bardziej humanitarni od nich Belgowie, których policja dalej nie może złapać sprawców masakry w Paryżu, stawiają przede wszystkim na lekcje wychowania seksualnego w obozach dla uchodzców. No kidding. Oto czego „uchodźcom” głównie potrzeba! Jako podręcznik proponujemy w takim razie Życie seksualne dzikich Malinowskiego, uzupełniony może zajęciami praktycznymi na dworcu w Kölln…

…Media i kosmopolityczna elita dobrze zna olbrzymie ryzyko związane z masową imigracją ale woli tego nie zauważać. Gdy tragedia się wydarzy, jak ostatnio w Paryżu, winny jest zawsze „represyjny klimat” we Francji.

Lewicowe elity sprowadziły na nas wszystkich olbrzymie niebezpieczeństwo wpuszczając zbyt wiele ludzi którzy nie mogą zostać zintegrowani. W odróżnieniu od popularnej opinii, ludzie nie zmieniają się emigrując, zabierają swój kulturalno-religijny bagaż ze sobą.

Współczesne elity utraciły łączność ze swoimi krajami i zostawiły swoje populacje z konsekwencjami narzuconego [przez siebie] multi-kulti i globalizmu…” (cynik9)

całość tu: Merkel Jugend świętuje Nowy Rok na dworcu w Kölln

„…głupek polski, który przyrównał rząd PIS-u do Państwa Islamskiego nawet nie zauważył, że strzelił swojej partii w kolano i przy okazji walnął w pysk całe polskie lewactwo i bojowniczki feminizmu na dodatek! Bo te właśnie środowiska najbardziej zabiegają o przyjęcie do Polski emigrantów islamskich, którzy ponoć uciekają przez Państwem Islamskim. Skoro Państwo Islamskie już mamy nad Wisłą, to jaki uciekinier zechce się tu osiedlić ?

Zapewne z tej przyczyny słowa głupka polskiego o Państwie Islamskim nad Wisłą nie są rozpowszechniane przez media niemieckie, którym zależy na tym, by jak najwięcej islamskich imigrantów upchać w Polsce. Szczególnie teraz – po upojnej nocy sylwestrowej, która dała Niemcom przedsmak kalifatu, który będzie ostatnim akordem polityki multi-kulti Angeli Merkel. Angela oraz inne kobiety ( w tym feministki) mogą jednak liczyć na wiele praw, które im kalifat przyniesie (link).

Na przykładzie Kolonii sami Niemcy zorientowali się, że poruszonej przez Angelę Merkel lawiny nie da się powstrzymać, jak i utworzenia Wielkiego Kalifatu Niemieckiego w samym centrum Europy. Oto w Kolonii hordy arabskich przybyszy dały pokaz „kultury”, która wkrótce zaleje Niemcy mimo prób cenzurowania wiadomości o gwałtach i rabunkach na kobietach, które znalazły się w pobliżu katedry Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny oraz dworca kolejowego. Watahy podpitej hołoty z Południa osaczały niemieckie kobiety molestując je, zdzierając odzienie i rabując. Na 120 zgłoszeń (do tej pory), dwa to gwałty. Inni wyznawcy Proroka bezcześcili w tym czasie średniowieczne sanktuarium, jedne z największych na świecie, załatwiając w jego pobliżu oraz na jego murach swoje potrzeby fizjologiczne. Policja oczywiście nie interweniowała, a niemiecka prasa milczała co dowodzi, że postępowa głupota dotarła do nas z Niemiec.

Mimo to, Niemcy nadal chcieliby nas pouczać o demokracji i o tym, jak walczyć z faszyzmem, ksenofobią oraz brakiem empatii dla zaproszonych przez Angelę Merkel gości. Nie byłem więc zaskoczony, gdy kolejny głupek rodzaju żeńskiego na łamach niemieckiego Newsweeka (ale wydawanego w języku polskim), zaczął nawoływać do cenzurowania informacji o wydarzeniach w Niemczech, gdyż nie tylko w Kolonii doszło do zderzenia postępowej kultury lewackiej z kulturą z Południa. Takie informacje, to byłaby woda na młyn dla całej prawicy, która tylko czeka na takie wiadomości – wyjaśnił głupek polski – zawodowa feministka, wspierająca multi-kulti na łamach polsko-języcznego Newsweeka. Wniosek z tego przekazu jest jeden: Trzeba bez rozgłosu pozwolić wyhasać się zdrowym i młodym wyznawcom Proroka, których przecież zaprosiła do Niemiec sama Angela Merkel ! Natomiast kobietom, które nie zamierzają brać udziału we „współżyciu kultur” (jak to okresliła Merkel) zaleca się chodzić w grupach i na odległość wyciągniętego ramienia od wyznawcy Proroka.

Za to już bez żadnej cenzury opublikowano w pro-niemieckich mediach wiadomość o ucieczce z Polski boksera Salety. Salecie bowiem tak obili mózg, że wybrał wolność w Tajlandii. A więc w kraju, gdzie władzę w 2014 roku przejęła junta wojskowa. Wiadomość o ucieczce Salety paradoksalnie najbardziej zaszkodzi planowi Angeli Merkel umieszczenia w Polsce 7 tysięcy imigrantów z Południa. Kto się bowiem zdecyduje na osiedlenie w kraju, gdzie panuje większy reżim niż w Tajlandii ? Tylko głupek kompletny…” (Kapitan Nemoniepoprawni.pl)

całość tu: Głupek polski po zderzeniu z PIS-em

„…I druga rzecz. Część Niemców nie akceptując medialnej propagandy zaczęła spontanicznie budować – wzorem polskiej prawicy – niezależny od głównego nurtu mediów drugi obieg. Dziś w niemieckim internecie nietrudno znaleźć memy z przekreślonym logiem ARD i ZDF. To wyraz sprzeciwu społeczeństwa. Media grały swoje, a ludzie wokół siebie widzieli co innego.

Niewygodnie dla władzy informacje i opinie zaczęły krążyć zwłaszcza po mediach społecznościowych. Być może nie jest to jeszcze poruszenie na miarę polskiego Trybunału Konstytucyjnego, ale ciosy zaczęły padać. W odpowiedzi rząd Merkel pod pozorem walki z „mową nienawiści” wymusił na Facebooku, Twitterze i Google podpisanie kontrowersyjnego porozumienia. Podejrzane posty mają być usuwane w ciągu 24 godzin, a sama procedura ma ruszyć lada dzień. Łatwo się domyślić, co przede wszystkim będzie usuwane.

Na koniec nie sposób nie postawić pod adresem niemieckich mediów kilku pytań. Jak nazwać solidarne milczenie mainstreamu, kiedy na policję zgłaszały się setki kobiet molestowanych i zgwałconych przez mężczyzn „o wyglądzie wskazującym na pochodzenie z krajów arabskich lub Afryki Północnej”? Co takiego się stało, że te media milczały? Dlaczego milczały tak długo? Dlaczego dopiero masowe pojawienie się pokrzywdzonych kobiet na policji doprowadziło do ujawnienia tych informacji w mediach? Czy spóźniona reakcja mediów wynikała z nacisków władz państwowych, dla których gwałty w Kolonii są ostatnią rzeczą, na którą czekały? Pytania te są istotne, bo w gruncie rzeczy dotyczą powrotu cenzury, a tym samym stanu niemieckiej demokracji…” (Krzysztof Kunertwpolityce.pl)

całość tu: Nokaut dziennikarstwa w Niemczech

„…Ktoś nie poświęcający wiele uwagi otaczającemu go światu, zadowalający się potocznym wyobrażeniem postępu, demokracji i ogólnie pojmowanej „europejskości”, może się zdziwić – no, jak to możliwe? To tysiąc bandziorów szaleje po niemieckich miastach, rozpędzając bez wysiłku zniewieściałą policję, i bezkarnie gwałci oraz rabuje niczym Armia Czerwona po 1945 – i nic o tym nie mówią w telewizji, nie piszą w gazetach? No, przecież to Zachód, przecież wolność słowa, przecież nie ma tam cenzury?!
„Oj, naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle…” – chciałoby się zaśpiewać piosenkę ze starego kabaretu. Nie, media niemieckie wcale nie są wolne, rzetelne ani uczciwe, i co więcej, nie odbiegają pod tym względem od średniej europejskiej. Dla człowieka, który choć trochę interesował się w ostatnich latach sprawami publicznymi, to żadne odkrycie.
Ukrycie głęboko pod suknem takiego niusa, jak sylwestrowe napaści, nie jest żadnym precedensem. A czy zanim załamała się gospodarka Grecji, mógł się przeciętny Europejczyk dowiedzieć z gazet lub telewizji o nadchodzącej katastrofie, choć fachowcy widzieli ją już kilka lat wcześniej? Czy dotarły do niego jakiekolwiek wątpliwości co do wspólnej waluty? Czy jest uczciwie informowany o rzeczywistym wpływie ludzkiej działalności na klimat i o tym, kto i jakie biliony dolarów zarabia na rzekomej walce z ociepleniem? Czy mógł sobie kiedykolwiek na ten temat wyrobić własne zdanie?
Nie, w tych sprawach i w dziesiątku innych obywatel Zachodu poddany był i jest propagandowemu praniu mózgu dokładnie tak samo, jak obywatel PRL – karmiony dzień po dniu obrazami spuszczanej surówki, terkoczących na polach traktorów, kwitnącego dobrobytu i zadowolonych włókniarek (w latach siedemdziesiątych) albo, odwrotnie, wizjami szalejącego na ulicach bandytyzmu, chaosu i nędzy wywołanej ciągłymi strajkami rozwydrzonej „ekstremy Solidarności”, gdy ta sama telewizja urabiała grunt pod stan wojenny.
Rozciągnięcie tej samej medialnej osłony na cios imigracyjnym młotem, którym europejska oligarchia chciała skruszyć państwa narodowe, zwłaszcza w środkowej Europie, było może tym jednym krokiem za daleko. Euro czy klimat nie mogą prostemu obywatelowi dać po mordzie, a „uchodźcy” jak najbardziej, co sprawiło, że teraz nawet najgłupszy przeżuwacz medialnej papki odczuć musiał jakimś dyskomfort. Inna sprawa, czy na długo. Media w Europie pozostają wciąż w pewnych rękach i na pewno włożą wiele wysiłku w odbudowanie instynktów baraniego stada, dyrygowanego sprawnie z gabinetów polityków i szefów ponadnarodowych korporacji…” (Rafał Ziemkiewicz)

całość tu: Wymacane Niemcy, wymacana wolność słowa.

podobne: Śmierć ojczyzny czyli… Francuzi już nie są u siebie. Terroryści “ubogacili kulturowo” Paryż. Rzeź dopiero nastąpi? i to: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym. polecam również: Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki?

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

Destabilizacja Afryki przyczyną masowego uchodźstwa. UE nie ma polityki imigracyjnej ale chce zmusić do „solidarności” wszystkie kraje. Pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.


1. Hiszpania apeluje do UE o walkę z nielegalną imigracjąMasowy napływ imigrantów do Włoch – kraj domaga się pomocy od Unii EuropejskiejUE zwołuje spotkanie ws. imigrantów

20.04.2015 (IAR) – Hiszpania apeluje do Brukseli o skuteczne działania w walce z nielegalną imigracją. Półwysep Iberyjski jest po Włoszech miejscem, do którego przybywa najwięcej imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Zdaniem hiszpańskiego rządu, odpowiedzialność za tych imigrantów powinna wziąć na siebie cała Unia Europejska, a nie tylko jej południowe kraje.

Miejscami najczęściej wybieranymi przez nielegalnych imigrantów są Ceuta i Melilla (czyt. melija) – hiszpańskie miasta na terenie Maroka, a także Andaluzja i Wyspy Kanaryjskie. W tamtejszych Ośrodkach Wsparcia przebywa 3-krotnie więcej osób niż jest tam przewidzianych miejsc. Na Morzu Śródziemnym zakończył się okres sztormów. Hiszpański rząd ostrzega, że dobra pogoda będzie teraz wykorzystywana przez mafie przemycające imigrantów. „Słowa już nie wystarczą, trzeba działać” – powiedział premier Mariano Rajoy. Dodał, że obowiązkiem Europejczyków jest zrobić wszystko, aby na Morzu Śródziemnym nie dochodziło do tragedii.

Ceute i Melillę miał odwiedzić dzisiaj Dimitris Awramopulos – unijny komisarz ds. imigracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa. Jednak po ostatniej katastrofie – utonięcia co najmniej 700 imigrantów – jego wizyta została przełożona.

Informacyjna Agencja Radiowa/Ewa Wysocka-Barcelona/em/

Trzeba to powiedzieć wprost – Włochy mają już dość migrantów z Afryki Północnej. W zeszłym roku do tego kraju poprzez drogę morską mogło przybyć nawet 200 tysięcy uchodźców a tegoroczne wskaźniki wyglądają bardzo niepokojąco.

W ostatnim tygodniu do Włoch przybyło aż 11 tysięcy osób. Kraj ocenia sytuację jako krytyczną i zaczyna sprzeciwiać się masowemu napływowi imigrantów. Niektórzy politycy twierdzą nawet, że w kraju po prostu nie ma już dla nich miejsca a łodzie wypełnione uchodźcami powinno się odsyłać z powrotem do ogarniętej wojną Libii.

Coraz częściej słychać oskarżenia ze strony Włoch, że Europa w ogóle nie reaguje na krytyczną sytuację i nikt nie chce udzielić pomocy temu państwu. Unia Europejska jak dotąd w żaden sposób nie pomogła a w przeszłości wyraziła nawet sprzeciw wobec planów, które zakładały ograniczenie masowej imigracji.

Z obecnych szacunków wynika, że w tym roku będzie jeszcze gorzej – do Włoch może przybyć nawet pół miliona imigrantów. Wygląda więc na to, że pozostają tylko dwa rozwiązania – albo Włosi przestaną przyjmować uchodźców z Afryki, albo Unia Europejska zaproponuje podzielenie się nimi wśród państw europejskich (zmianynaziemi.pl)

19.04.2015 (IAR) – Unia Europejska zwołuje nadzwyczajne spotkanie ministrów spraw zagranicznych i wewnętrznych w związku z tragedią na Morzu Śródziemnym. U wybrzeży Libii zatonął statek z około 700 imigrantami na pokładzie. Szefowa unijnej demokracji Federica Mogherini wezwała europejskie rządy do pomocy uchodźcom z Afryki, którzy próbują przedostać się do Europy w poszukiwaniu lepszych warunków życia. „Musimy wspólnie chronić życie ludzkie, chronić nasze granice i zwalczac nielegalny przemyt imigrantów” – powiedziała.

Francuski prezydent Francois Hollande wezwał do większego nadzoru na morzu, w obliczu – jak powiedział :”prawdopodobnie największej katastrofy w ostatnich latach”. W wywiadzie dla francuskiej telewizji podkreślił, że Unia musi działać w obliczu rosnącej liczby przypadków masowych utonięć imigrantów.

Pewna w tej chwili jest jedynie liczba 28 osób ocalonych. Według jednych źródeł tragedia miała miejsce 60 mil od Libii, według innych tylko 20, czyli jeszcze na libijskich wodach terytorialnych.

Na widok nadpływającej portugalskiej jednostki, pasażerowie kutra zgromadzili się na jednej burcie, w wyniku czego natychmiast wywrócił się on do góry dnem. Na pokładzie było co najmniej 700 osób, może nawet więcej.

W pierwszych komentarzach włoscy politycy winę za tragedię przypisują opieszałości Unii Europejskiej, która lekceważy wciąż problem nielegalnych imigrantów docierających do Włoch, a więc do Europy, droga morską.

W akcji poszukiwawczej uczestniczą włoskie służby przybrzeżne, marynarka wojenna Malty i statki handlowe.

Przez włoską wyspę Lampedusę, dziesiątki tysięcy imigrantów z Afryki próbuje się co roku przedostać do Europy. Najczęściej przemierzają oni morze zatłoczonymi, przestarzałymi statkami, które nie spełniają podstawowych wymagań bezpieczeństwa.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Lehnert/Rzym/afp/nyg

2. Wlk. Bryt.: Farage wini Camerona za tragedię na wodach Libii. Opinie: Borońska-Hryniewiecka o polityce imigracyjnej UEOpinie: Wilk – UE nie ma polityki imigracyjnej.

20.04.2015 (IAR) – Lider antyimigracyjnej brytyjskiej partii UKIP wini premiera Davida Camerona za ostatnią tragedię u wybrzeży Libii. Zdaniem Nigela Farage’a, obecną falę imigracji przez Libię i Morze Śródziemne uruchomiła brytyjsko-francuska pomoc w obaleniu pułkownika Kadafiego.

Nigel Farage wysunął ten zarzut w programie telewizji BBC, sprowokowany pytaniem, czy nawet w obliczu śmierci setek imigrantów nadal obstaje przy zamykaniu granic i sprzeciwia się wspólnej unijnej reakcji na ogólnoeuropejski problem. „To właśnie europejska reakcja stanowi przyczynę tego problemu. To fanatyzm Sarkozy’ego i Camerona doprowadził do bombardowań Kadafiego i całkowitej destabilizacji Libii. I trzeba uczciwie powiedzieć: to my bezpośrednio wywołaliśmy ten problem” – powiedział Farage. Statystyka potwierdza tę opinię o tyle, że w ostatnich latach rządów pułkownika Kadafiego umowa włosko-libijska istotnie ograniczała nielegelne rejsy przez Morze Środziemne.

Brytyjski wicepremier – liberał Nick Clegg – odparł atak Farage’a mówiąc, że nie wstydzi się interwencji przeciwko brutalnemu dyktatorowi. A konserwatywny wiceminister spraw wewnętrznych James Brokenshire uznał, że lider UKIP wykorzystuje tragedię do celów politycznych. Jednak Nigel Farage oświadczył również, że poprze przyjęcie „pewnej liczby uchodźców z Libii, zwłaszcza tamtejszych chrześcijan” dodając, że ich sytuacja stała się niezośna i nie mają się gdzie podziać.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/em/

20.04.2015 (IAR) – W czwartek nadzwyczajny szczyt krajów Unii w sprawie imigracji. Po kolejnej tragedii uciekinierów z Afryki na Morzu Śródziemnym, politycy Wspólnoty będą zastanawiać się co zrobić ze zwiększającą się falą uchodźców z południa.

Unia potrzebuje solidarnej polityki imigracyjnej – podkreśla ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Karolina Borońska-Hryniewiecka. Następuje potrzeba „europeizacji” polityki azylowej, imigracyjnej, bezpieczeństwa – dodaje ekspert.

Jednym z pomysłów na zacieśnianie współpracy mogłoby być obowiązkowe przyjmowanie imigrantów przez kraje UE. Polska na razie nie deklaruje, czy przyjmie uchodźców z Afryki. Karolina Borońska-Hryniewiecka ocenia, że sprawa imigrantów z południa może być elementem transakcji wiązanej – kraje południa Europy mogą powiedzieć „nie” w sprawie przedłużenia sankcji wobec Rosji, jeśli kraje północy nie wykażą dobrej woli w sprawie imigrantów.

We wczorajszej katastrofie na Morzy Śródziemnym mogło zginąć 700 osób, choć według niektórych źródeł, to zbyt niskie szacunki.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Katarzyna Ingram/łp

20.04.2015 (IAR) – Unia Europejska nie ma żadnej polityki imigracyjnej – tak uważa Wojciech Wilk, prezes Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej i były wieloletni pracownik ONZ. Ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej zastanawiają się w Luksemburgu, w jaki sposób poradzić sobie z falą nielegalnych imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Wszystko po kolejnych przypadkach łodzi z migrantami, które toną na Morzu Śródziemnym. Wczoraj u wybrzeży Libii zginęło co najmniej 700 osób.

Wojciech Wilk mówi Polskiemu Radiu, że sytuację mogłaby poprawić wspólna polityka imigracyjna Unii Europejskiej, której w tej chwili nie ma. W ten sposób potencjalni migranci wiedzieliby, czy mają szanse znaleźć schronienie w Europie. „Taką politykę ma Kanada czy Stany Zjednoczone. To są dokumenty, które ułatwiają działalność instytucjom państwowym, a dla osób szukających osiedlenia się, są jasnym kryterium. Unia Europejska nie ma takiej polityki. Pomimo, że kryzys migrantów, przepływających przez Morze Śródziemne trwa 10 lat, taka polityka nie została wypracowana” – mówi ekspert.

Wojciech Wilk podkreśla też, że Unia powinna zaangażować się także w pomoc dla regionów, gdzie toczy się wojna. Jak mówi ekspert, trzeba w zdecydowany sposób walczyć z przemytem ludzi. „Unia Europejska powinna pomóc tym ludziom albo w tych krajach, gdzie toczą się konflikty albo w bezpośrednim sąsiedztwie, tak aby uchodźca z Libii mógł otrzymać pomoc w Tunezji, zamiast podejmować niebezpieczną podróż przez Morze Śródziemne. Transport migrantów jest całkowicie kontrolowany przez organizacje przestępcze lub organizacje, mogące być powiązane z ekstremistami islamskimi z Libii” – wyjaśnia Wojciech Wilk.

W sumie ocenia się, że tylko od początku roku w Morzu Śródziemnym utonęło co najmniej 1600 imigrantów.

Eksperci podkreślają, że wśród migrantów są głównie uchodźcy z Libii i Syrii, gdzie toczą się wojny albo osoby, które chcą uciec przed biedą w krajach afrykańskich.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/wcześn./pbp

3. UE – pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.

15.04.2015 (IAR) – Problematyczne są dla Polski unijne pomysły dotyczące imigracji z Afryki. W przyszłym miesiącu Komisja Europejska przedstawi nową strategię, która ma pomóc Unii w rozwiązaniu palącego problemu. Od kilku lat na stary kontynent próbują się przedostać uchodźcy z afrykańskich państw, wstrząsanych protestami. Narzekają kraje Południa, które nie radzą sobie z falą imigrantów.

O solidarną odpowiedź wszystkich państw i przyjmowanie uchodźców u siebie apeluje Komisja Europejska. „Musimy zrozumieć, że bezprecedensowy napływ uchodźców to nowa sytuacja i musimy się do niej dostosować. Wzywam kraje członkowskie, by wykazały się solidarnością, decydując się na konkretne działania” – mówił w Parlamencie Europejskim komisarz do spraw imigracji Dimitris Awramopoulos.

Czy Bruksela będzie zmuszać unijne kraje do przyjmowania imigrantów? Polska na pewno się nie zgodzi. „Polska uważa, że może to nastąpić za zgodą rządu, a więc nic obowiązkowego, tylko dobrowolnie” – powiedziała europosłanka Barbara Kudrycka.

Pojawił się też pomysł, by liczba przyjętych w danym kraju imigrantów była uzależniona od liczby mieszkańców. To też się Polsce nie podoba. „Nam zależy na tym, aby bardziej brać pod uwagę zakres opieki socjalnej, poziom dochodu narodowego, a nie liczbę ludności, czy liczbę imigrantów” – podkreśliła europosłanka Barbara Kudrycka.

Uzależnienie liczby przyjętych imigrantów od liczby ludności w danym kraju spowodowałoby, że ten ciężar spadłby między innymi na Polskę, która wprawdzie duża, ale biedniejsza jeśli porównać ją z małą Austrią. Co ciekawe podobno to rząd w Wiedniu zaproponował, by brać pod uwagę wielkość, a nie zamożność kraju.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/mg

źródło: stooq.pl

podobne: „Islamizacja Europy” kontra „tchórzliwa brutalność” czyli „Problem, Reaction, Solution!” oraz: Walki z islamistami: Syria – 3 miliony uchodźców, Irak – dramat chrześcijan. Stanisław Michalkiewicz: „Pustynna burza”. i to: W tym ubóstwie jest metoda czyli… cynik9 o zaletach bycia niedorozwiniętym (gospodarczo) a także:  Cameron ostrzega przed ekstremizmem islamskim (będzie interwencja lądowa w Iraku?). Biskup Manchesteru wypomina władzom wojnę w Iraku, która pogorszyła sytuację chrześcijan na Bliskim Wschodzie.

Kordoniarze - Rafał Zawistowski

Kordoniarze – Rafał Zawistowski

„Nie ma ludzi” i Kisiel wbrew Kotarbińskiemu czyli… bardzo konkretne skutki społeczne religii, moralności, cnoty i nacjonalizmu.


„…Parafrazując H. Massisa, który nazwał Anatola France’a „nieludzkim humanitarystą”, moglibyśmy powiedzieć, że pierwszy typ dzisiejszego humanitaryzmu jest nieludzki. Drugi, jako czysto przyrodniczy, należałoby zwać biologicznym, czy animalistycznym.

Te dwa typy humanitaryzmu, z których jeden traci z oczu człowieka, drugi pomija wartości, mówią nam już nieco więcej o tym, dlaczego to, mimo peanów na cześć zwyciężającego humanitaryzmu – brak ludzi.

Jeszcze głębiej, ku najistotniejszym przyczynom poprowadzi nas słownictwo; mam na myśli wyrazy wstydliwe, których się unika. Człowiek partii żachnąć się może, gdy powiem, że słowu moralność przywrócił godność wśród niektórych sfer, uważających się za postępowe, dopiero Marszałek Piłsudski. Tylko człowiek tej odwagi mógł to wbrew opinii zrobić, a dzięki autorytetowi – opornym narzucić. I on jednak odczuwał widać pewne skrępowanie, skoro użył słowa francuskiego, morale. Każdego uderzył chyba fakt, że wielu publicystów powojennych pisze wciąż morale, zamiast moralność, wskazując tym na inicjatora. Dopiero od niedawna pisze się znowu często i po polsku: moralność.

Zjawisko to bynajmniej nie jest odosobnione! Znamienne, że Max Scheler (znów pionier ruchu i człowiek bardzo śmiały) opublikował przed wojną rozprawę: „Rehabilitacja cnoty”; wskazując na wartości związane z pojęciem cnoty u starożytnych i w chrześcijaństwie, kończy wnioskiem, że karykatura, którą z cnoty zrobiło mieszczaństwo, nie powinna nas odstraszać od niej samej, bo cnota sama nie jest nic temu winna i niekoniecznie musi być brzydka – owszem, jest piękna. Niedawne to jeszcze czasy, kiedy wzmianki o moralności w krytykach literackich uchodziły za niezbity dowód braku znawstwa i braku kultury estetycznej.

Wśród ludzi, zaliczających się do nowoczesnych, podobny niesmak albo wręcz podejrzenie o pokątne „grawitowanie” ku partii Narodowo Demokratycznej budzi posługiwanie się słowem „narodowy” i „narodowość”. Najchętniej używa się słowa „nacjonializm”, łącząc go z imperializmem, nietolerancją. Obok zrozumiałej społecznie i politycznie potrzeby podniesienia prestige’u i otoczenia glorią pojęcia państwa, buszowała dziecinna przekorność względem bogoojczyźnianych banałów i „wstydliwość” samego słowa. Stąd to publicyści wmawiali w nas, że tylko nacjonalizm może być imperialistyczny, nie kult państwa, nie bacząc na jaskrawe dowody czegoś wręcz przeciwnego w postaci dwóch największych imperializmów, złączonych właściwie z kultem państwa: w starożytnym Rzymie i nowoczesnych Niemczech.

Przez wstydliwość też uznaje dotąd wielu pisarzy i literatów sam postulat „kultury narodowej” za rodzaj „endeckiego” wymysłu, zagrażającego myśli nowoczesnej. I znów czynią to z pogwałceniem oczywistych prawd – jak gdyby sam postulat kultury narodowej nie był najskuteczniejszym środkiem przeniesienia punktu ciężkości, celu dążeń w te sfery, gdzie uduchawiają się uczucia narodowe, gdzie współzawodnictwo przybiera szlachetniejsze formy i zwycięstwa odnosi się nie szacherką polityczną i przemocą, lecz jedynym rzetelnym sprawdzianem sił – twórczością i zasobami ducha.

Zwracałem kiedyś w rozmowie uwagę jednemu z kolegów Żydów, który interesował się teoriami Freuda, czy nie przychodziło im – znawcom genezy zapomnień i utajonych niechęci do słów – na myśl, dlaczego im to, Żydom, właśnie potrzeba, aby tak przykre zagadnienie jak naród wcale nie istniało? Czy pomoże coś zamykanie oczu na niewątpliwe fakty? Był trochę zaskoczony moją otwartością. Nic dziwnego – nie tylko marzy się u nas o jakimś porozumieniu bez szczerości, która jedynie może być jej fundamentem, ale mimo ogłaszanego w triumfie unicestwienia pruderii, tyle fałszywych wstydów wciąż się kultywuje: Wszak słowa moralność i narodowość z trudnością pokonywują „cenzurę”.

Przy takich „koniunkturach” wychowania jak wyżej omawiany humanitaryzm, przy wstydzie: wartości, moralności, narodowości, więc najistotniejszych czynników, stanowiących osobowość, przy utrwalających ten stan rzeczy awangardzistach sztuki odhumanizowanej, któż by się mógł ludzi spodziewać?

Ubodzy rodzice nie marzą też wcale, by dzieci wyszły „na ludzi” – lecz żeby zostały inteligentami. Twory te, coraz mniej określone, stanowią prawdziwy kłopot dla socjologów, tym bardziej, że gwałtowny przyrost „inteligencji” (klasy) jest odwrotnie proporcjonalny do przyrostu „ludzi”. Nawet tym, którzy uparcie chcą być ludźmi, nie szczęści się, napotykają nieprzezwyciężone przeszkody. Ten bowiem, kto chce przekształcać życie, dzisiejszy człowiek czynu, to nowożytny Don Kiszot, który… sam staje się wiatrakiem. Ledwie zbliży się do góry zadań, już wciąga go w swe tryby młyn diabelski. Rosnące potrzeby społeczeństwa obracają wiatrak jego ramion coraz prędzej, coraz prędzej… Czasami zdaje się już niemożliwością w tym tempie żyć, myśleć, czuć, funkcja wciąga go w siebie, człowiek redukuje się do niej. Pozostaje mu tylko stać, wydawać rozkazy i przekazywać, machać rękami – wiatrak! Wiatrak, czujący, że zapasów ziarna coraz mniej, że nie wystarczy i że diabelskiego wiru nic nie wstrzyma…

…W obliczu dylematów: braku ludzi i uproszczenia „Marchołt” stawia też swój program „życia ułatwionego” – jak mniema jedynie realny: WIDZIEĆ LUDZI.

Paradoksem w tym programie jest jedynie to, że by widzieć ludzi, trzeba wprzód mieć życie duchowe, być człowiekiem, mieć wiarę w ludzi. Widzi sie bowiem ludzi tylko osobą, z pomocą podstawianych elementów własnej duszy.

Realizacja tego programu spowoduje za to niezawodnie mnóstwo uproszczeń niewątpliwych : zredukuje ilość egzaminów, testów, kartotek tajnych i jawnych z personaliami, komedii i szantaży przedwyborczych, komisji kontrolujących, wywiadów dziennikarskich, biur, zawodów na ludziach, więc i rozwodów, krytyk i zawodowych komentatorów poezji, w ogóle wszelkiego drukowanego papieru. Kto ma bowiem dobre oczy, widzi – tak jak Marchołt – bez szkieł lepiej i wie, „co czajki a co orły”…”

całość tu: magazynzapisz.wordpress.com

podobne: „Muza nie żyje”: Kiedy sztuka jest wyrazem wysokiej kultury? „Jezus wyszydzony”: Zmaganie się o duszę tego świata.  polecam również: ks. Adam Martyna: O cnotach kardynalnych

„…religia to pozarozumowe urojenie, wobec czego etyka religijna zbudowana jest na lodzie…”

Ten „lód” dźwiga lud… Bo gdyby nie ten „lód” to lud byłby tylko bryłą lodu. Niestety od kilku lat z powodu topnienia „lodu” obserwujemy zlodowacenie ludu 😉 Więc nie ma co się dziwić że ludzi ubywa. (Odys)

poprzednio: Michalkiewicz o chałturze snobów w imię „pedagogiki wstydu”, Kisiel o poszukiwaniu sensu czyli… Jak opisać drzewo?

podobne: Fizyka kwantowa a wiara. Kisiel: Umysł, rzeczywistość i piękno oraz: „Normalny wariat” i „Żarty na bok” czyli… Gdyby światem rządziły błazny, durnie nie mieliby w nim czego szukać. i to: „Virtus est perfecta ratio” Cyceron… a „Gdy rozum śpi budzą się demony” Goya a także: michalowa pisze: Życie bez wiary czyli… „Śmiem wątpić”. i jeszcze: List Janusza Korwina Mikke do Ateistów czyli… Zgubne społecznie skutki niewiary oraz: Tożsamość narodowa nie jest wrodzona. O patriotyzmie słów kilka.

Caspar David Friedrich - Zimowy pejzaż

Caspar David Friedrich – Zimowy pejzaż

Stefan Kisielewski "Kisiel"

Profesor [Kotarbiński] powiada, że religia to pozarozumowe urojenie, wobec czego etyka religijna zbudowana jest na lodzie. Ale ta etyka jest ważkim FAKTEM SPOŁECZNYM – ów lód okazał się dość mocny i dźwiga na sobie od kilku tysięcy lat, wcale masywną społeczną budowlę. Profesor twierdzi, że Pan Bóg nie wręczył Mojżeszowi na górze Synaj dekalogu, że to jest zmyślone. Ale z tej zmyślonej przyczyny powstały bardzo konkretne skutki społeczne (dowód na pozaracjonalność ludzkiego świata?).

„Tygodnik Powszechny”

View original post