„Dowód na istnienie Boga” czyli… (nie)znane lekarstwo i super jedzenie prosto z ula (polskiego rzecz jasna)


 

fotografia Jagody L. „Obietnice wiosny

„Mówią, że w pszczole Boskiego jest ducha iskierka” (Ks. Jan Dzierżoń)

„…Urodzony 16 stycznia 1811 r. w polskiej rodzinie w Łowkowicach koło Kluczborka, ukończył studia teologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim i przyjął święcenia kapłańskie. Pracował w parafii Karłowice, w powiecie brzeskim. Wrócił do Łowkowic, gdzie do końca życia mieszkał i uprawiał pszczelarstwo.
W Łowkowicach zastał hodowlę pszczół opartą na tradycyjnych metodach, w starych ulach słomianych i pniowych. Wprowadził do uli drewniane listewki (snozy), co ożywiło produkcję miodu. Pszczoły ciągnęły od nich pojedyncze plastry, które po odcięciu od bocznych ścianek można było wyjąć, jak w dzisiejszych ulach ramkowych. Wybudował nowoczesny ul skrzynkowy.
Światowy rozgłos przyniosła mu ogłoszona w 1845 r. teoria dzieworództwa pszczół. Odkrycie spotkało się z niedowierzaniem. Zostało potwierdzone na kongresie przyrodników dopiero pół wieku później! Upowszechniał racjonalną gospodarkę pszczelą i hodowlę pszczół, przynoszącą człowiekowi wiele korzyści. Na pszczelarstwie opiera się apiterapia, dla której miód jest lekiem samym w sobie…” 

„…Podczas liturgii światła Triduum Paschalnego ksiądz modli się:

„W tę noc pełną łaski, przyjmij, Ojcze święty, wieczorną ofiarę uwielbienia, którą Ci składa Kościół święty, uroczyście ofiarując przez ręce swoich sług tę świecę, owoc pracy pszczelego roju. Znamy już wymowę tej woskowej kolumny, którą na chwałę Boga zapalił jasny płomień. Chociaż dzieli się on użyczając światła, nie doznaje jednak uszczerbku, żywi się bowiem strugami wosku, który dla utworzenia tej cennej pochodni wydała pracowita pszczoła. O, zaiste błogosławiona noc, w której się łączy niebo z ziemią, sprawy boskie ze sprawami ludzkimi. Prosimy Cię, przeto, Panie, niech ta świeca poświęcona na chwałę Twojego imienia nieustannie płonie, aby rozproszyć mrok tej nocy. Przyjęta przez Ciebie, jako woń przyjemna, niechaj się złączy ze światłami nieba. Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie słońce nie znające zachodu: Jezus Chrystus, Twój Syn Zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim światłem i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków.”

Jaime Sanjuan – Nieodparty

A przecież każdy produkt pszczoły jest na wagę złota. Leczenie przy ich pomocy nazwane jest apiterapią.
miód – znajduje zastosowanie w leczeniu chorób układu krążenia, układu oddechowego, układu pokarmowego, układu moczowego, skóry i błon śluzowych, hemoroidów oraz schorzeń ginekologicznych;
propolis – znajduje zastosowanie w leczeniu czyraków i odleżyn, chorób alergicznych i reumatycznych, uszu, oczu oraz układu krążenia;
pyłek kwiatowy i pierzga – znajdują zastosowanie w leczeniu chorób żołądka, jelit, wątroby, prostaty, układu krwiotwórczego oraz schorzeń psychicznych;
mleczko pszczele – znajduje zastosowanie w leczeniu chorób układu krążenia, układu pokarmowego, skóry, błon śluzowych, oczu, zaburzeń przemiany materii, chorób narządu ruchu i wieku starczego;
jad pszczeli (tzw. apitoksynoterapia) – znajduje zastosowanie w leczeniu chorób reumatycznych, alergicznych i blizn pooperacyjnych

…Tymczasem sytuacja na polach i w sadach staje się dramatyczna – wyginęła jedna trzecia owadów zapylających na świecie
Kto ma pszczoły, ten ma miód. Ale gdy pszczół ubywa, brak miodu staje się jednym z najmniejszych problemów. Sęk w tym, że od zapylania zależy los trzech czwartych roślin jadalnych na świecie. A pszczoły są ich głównymi zapylaczami.
Zaczęło się od Ameryki Północnej, gdzie w latach 2006 – 2007 wyginęła jedna trzecia pszczół. Potem padło na Chiny, gdzie straty sięgnęły gdzieniegdzie 100 proc. populacji. Od tej chwili w Chinach hoduje się pszczoły w olbrzymich, sztucznie oświetlonych hangarach; przetwarzają one wyłącznie silnie słodzone soki owocowe z olbrzymich koryt. Preparat tak uzyskany Chińczycy sprzedają jako miód.
W 2008 roku kryzys dotarł do Europy. Na wiosnę tego roku alarm wszczęli Brytyjczycy, którym w ulach w ciągu dwóch lat ubyło 15 proc. owadów.
Apokalipsa pszczół dotarła i do nas. Winne są rośliny GMO i pestycydy…

…Pierwsza afera z chińskim miodem wzbogaconym o szkodliwy dla człowieka chloramfenikol ( jest jednym z najbardziej toksycznych antybiotyków, powodujących uszkodzenia szpiku kostnego, anemię, zanik białych ciałek krwi i granulocytów) wybuchła w 2004 roku. Od tamtej pory co pewien czas pojawiały się informacje o zaaresztowaniu kolejnej partii trefnego chińskiego miodu. Zdarzały się też akcje zatrzymania skażonego pestycydami miodu z Ukrainy, ale zdaniem pszczelarzy w rzeczywistości pochodził on z Chin, a Ukraina była tylko przystankiem na drodze do Polski i innych krajów Unii. Te doniesienia nie przełożyły się jednak na spadek importu. Przeciwnie, w ostatnim roku wartość importowanego do Polski miodu z Państwa Środka wzrosła o prawie 200 %, do 6,4 mln euro.
Ponieważ wpadka z chloramfenikolem była głośna, klienci nie znajdą w sklepie miodu z napisem „made in China”. Miody z importu sprzedawane są jako mieszanki miodów z różnych krajów. Najczęściej można przeczytać informację „mieszanka miodów wyprodukowanych w UE i krajach spoza UE”
Natomiast Unia Europejska zakazała sprowadzania miodu indyjskiego do Europy, w związku z wykryciem obecności ołowiu w jednym z transportów.
Kraje Unii Europejskiej były drugim po Stanach Zjednoczonych odbiorcą indyjskiego miodu.
Unijny zakaz dotknął boleśnie producentów z Indii, którzy sprzedawali do Europy miód o wartości sięgającej 8 milionów dolarów rocznie. Była to jedna czwarta indyjskiej produkcji miodu.
Według indyjskich ekspertów, ślady ołowiu mogły znaleźć się w produkowanym w Indiach miodzie, w wyniku stosowania preparatów zapobiegających rozwojowi bakterii w ulach.
Część ekspertów twierdzi jednak, że sytuacja powstała w wyniku sprowadzania do Indii taniego miodu z Chin, który mógł zawierać ślady ołowiu. Miód taki po przetworzeniu w Indiach był eksportowany do Europy

…Obyśmy nie byli ostatnim pokoleniem, które widziało pasiekę brzęczącą pszczelimi rojami pracowicie znoszącymi do uli pyłek zbierany z łąk i pól.” (niepoprawni.pl – pracowite pszczoły biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły)

podobne: Jeśli wyginą pszczoły, człowiekowi zostaną cztery lata istnienia

Zwróćcie zatem uwagę na to jaki i od kogo miód kupujecie, zwłaszcza na te oznaczone jako wyprodukowane „poza UE„, bo cóż to dla nas za informacja, skoro podaje się ją w tak bezczelnie zakamuflowany sposób. Nawet jeśli nie macie bezpośredniego dostępu do „swojskiego” źródła, to taką okazję do zakupu wartościowych (i po konkurencyjnych cenach) produktów pszczelich (wszelkiego rodzaju) daje dziś internet… Choćby tu: Gospodarstwo Pasieczne Socha.

„…oglądałem film w tv o pszczołach i pszczelarstwie w Polsce i na świecie. Była relacja z zawodów pszczelarskich, w których udział brali pszczelarze z Europy , również z Anglii. I dziennikarka robiła z Anglikami wywiad. Opowiadali, że celem ich wizyty jest badanie jakie metody i sposoby chowu pszczół są w Polsce i ile w Polsce i krajach sąsiednich jest uli pszczelich i barci. Bo w Polsce pszczoły są hodowane bez pestycydów i herbicydów a w Anglii nie. Anglicy liczą ile jest u nas barci i uli…” (Geolog 25 października 2016)

Niestety tendencja polityczna jest taka żeby wchodzić w różnego rodzaju umowy międzynarodowe ułatwiające i rzekomo uwalniające handel, ale tylnym wejściem cierpliwie i systematycznie sprowadzane są realne zagrożenia dla tego co jest najcenniejsze w polskiej ziemi i rolnictwie, a więc także w pszczelarstwie. Jeśli bowiem wejdą do powszechnego użytku uprawy genetycznie modyfikowane, a chemia stanie się niezbędnym elementem rolnictwa, to polskie pszczoły a co za tym idzie pszczelarzy i konsumentów spotka ten sam los co wspomnianych wyżej społeczności, o czym więcej tu: Wspólny mianownik CETA, GMO, i Zbioru Zastrzeżonego IPN czyli o kosztach wojny między korporacjami jakie ponoszą społeczeństwa państw niepoważnych. O zgodzie między socjalistami. Jaką Polskę zostawimy przyszłym pokoleniom? oraz tu: Co przyniesie TTIP? Umowa handlowa UE z USA to nowe ACTA? Trwają masowe protesty. KE: zielone światło dla 19 GMO. i tu: PO cichu (1 „Ruch”em) wprowadzono przepisy o stosowaniu GMO w Polsce (UE zostawiła państwom wolną rękę). Nowy Program Rozwoju Obszarów Wiejskich okiem eksperta

Jaime Sanjuan – Cierpliwość

Temu właśnie jeśli nie bezpośrednio to pośrednio „służą” (choć się o tym oficjalnie nie mówi, bo i po co) scentralizowane ośrodki decyzyjne o statusie „prawa międzynarodowego” takie jak CETA i TTIP. Wiele wskazuje na to że nie chodzi wcale o „wolny rynek”, ale o rynek wspólny czyli REGULOWANY. Skutkiem bowiem tego rodzaju umów jest budowanie i powiększanie przewagi konkurencyjnej wielkich koncernów rolnych, przemysłowych i farmaceutycznych nad indywidualną działalnością ludzi niezrzeszonych lub zrzeszonych w małych lokalnych grupach producenckich (UE w poszukiwaniu budżetu na 2015 rabuje polską wieś. Na celowniku grupy producenckie, branża mleczarska i małe gospodarstwa), co w konsekwencji doprowadzi do wyciśnięcia takich podmiotów z rynku jako niekonkurencyjnych cenowo wobec masowej, prowadzonej na skalę światową produkcji. Po co i dla kogo uprawiać czy hodować cokolwiek wartościowego, skoro każdy woli pójść do sklepu wielkopowierzchniowego po „dobry bo tani” produkt? W ten sposób dochodzi z jednej strony do postępującej monopolizacji, a z drugiej do nieopłacalności produkcji opartej o pracochłonne i czasochłonne naturalne metody. Nikt się nie zastanawia nad tym jakie przełożenie na jakość produktu (zwłaszcza żywności) ma jego promocyjna cena, bo po pierwsze nie ma na to czasu po ciężkiej pracy, a po drugie nie każdemu po opłaceniu rachunków, składek i podatków zostaje w portfelu wystarczająco żeby kupić wartościowy produkt. W ten sposób po wielkim i pożytecznym dziele pozostaną za jakiś czas jakieś hobbystyczno/folklorystyczne resztki, czekające już tylko na ustawową likwidację, albo zakaz hodowli/uprawy w wyniku np. naruszenia czyjegoś prawa patentowego, albo w wyniku wytrucia wszystkich pszczół które zastąpi się sztucznymi (Więcej niż miód. Trwają prace nad sztuczną pszczołą) od których będzie się płacić stosowny podatek… a jak nie to zapylajta se sami (Chiny: Sadownicy ręcznie zapylają drzewa)

Na koniec przekaz prof. Ryszarda Czarneckiego – eksperta od pszczół, ale przede wszystkim praktyka apiterapii: Skarbnica Zdrowia – Pyłek kwiatowy (Sądecki Bartnik). Zachęcam do zapoznania się z tą wiedzą… (Odys)

…wywiad Tadeusza Rolnika – propagatora i przetwórcy zdrowej żywności dla „Polska Akademia Zdrowia”: Wszystko o pszczołach i produktach z pasieki

…oraz krótki przegląd rodzajów miodu i mieszanin miodowo ziołowych, z wyjaśnieniem dlaczego polskie oznacza dobre: Miód, pyłek pszczeli, ZiołowaApteka odc.3 Złote lekarstwo prosto z ula

 

Reklamy

Zamiast „jednolitego podatku” centralna baza (PO)rachunków oraz „obywatelska emerytura” czyli… szukanie pokrycia dla rekordowego deficytu kosztem obywateli. Ostrowice jako przykład (nie)”zrównoważonego rozwoju” w skali mikro.


rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Wygląda na to, że ominą nas dobrodziejstwa jednolitego podatku. Głównym powodem rezygnacji z tego projektu jest jego wpływ na drobnych przedsiębiorców, którzy płaciliby niemal dwukrotnie wyższą stawkę niż obecnie. Projekt poległ w dużej mierze ze względu na to, że był tym czym miał nie być. Założenia mówiły o uproszczeniu podatku dla osób fizycznych by wszystkie daniny złączyć w jedną. Po drodze powstał dziwny kompromis mający spełniać założenia sprawiedliwości społecznej, który gwałtownie skomplikował cały projekt. Efektem był chaos i kolejne niedotrzymane terminy. Grabarzem projektu okazał się kalendarz. Mamy 21 grudnia, a projektu nie dało się już skończyć by obowiązywał od 2017 roku. Na szczęście w budżecie nie zapisano dodatkowych wpływów, które miały pochodzić z tej unifikacji.

Rekordowy deficyt w 2017 roku

Na rok 2017 zapowiadany jest w Polsce niemal 60 miliardowy deficyt budżetowy. To najwyższa wartość jaka kiedykolwiek trafiła do ustawy budżetowej. Wartość ta ma jeden podstawowy negatywny skutek. Będziemy się musieli najprawdopodobniej silnie zadłużyć za granicą. Pomysł przeniesienia zadłużenia wewnątrz kraju poprzez nakłonienie obywateli do reinwestowania środków z programu 500+ w obligacje okazał się niemal zupełnym fiaskiem. Analitycy zwracają uwagę, że silne uzależnienie od kredytowania z zewnątrz może powodować jego mniejszą stabilność. W efekcie jeżeli inwestorzy będą tracić zaufanie koszty kredytu mogą istotnie wzrosnąć co dalej pogłębi deficyt i osłabi złotego(internetowykantor.pl – Bez ważnej zmiany w podatkach. Rekordowy deficyt)

podobne:  „New Deal” po polsku czyli „jednolity podatek” dla przedsiębiorców. „Dobra zmiana” czy wielki kryzys? Nie – dla socjalizmu z ludzką twarzą. oraz: Trader21: Obligacje rządowe gwarantem straty. Inflacja i dewaluacja jako narzędzie walki z długiem. W czyich rękach spoczywa polski dług, i czy krach finansów publicznych zakończy się eutanazją?

„…Jeżeli więc mimo rządów pobożnego PiS-u piekło zagrozi Polakom to przynajmniej nie w 2017.  PiS-owi nie uda się tym docisnąć  podatkowo samo zatrudnionych tak aby wyzwolić ich spod  nieznośnej perspektywy płacenia mniej niż etatowcy.

Skorygowanie tej kapitalistycznej anomalii  wprowadzonej  jeszcze przez komunistów Millera w 2004 – umożliwienie samo zatrudnionym płacenia stawki liniowej 19% PIT-u – było punktem honoru PiS-u. Od lat była to furtka do obejścia podatkowego piekła normalnego PIT-u i ZUS-u razem,  jednego z najwyższych takich obciążeń w Europie.  PiS zdeterminowany był furtkę tę zamknąć i owinąć ją do tego drutem kolczastym.

Łączenie wszystkiego w jeden wysoki podatek „jednolity” miało pomóc Janosikowi Morawieckiemu w jego planach „odpowiedzialnego rozwoju” i „mobilizacji” kapitału polskiego.  Od dawna twierdziliśmy że  o ile dobra zmiana  jakimś cudem zmobilizuje tym polski kapitał to tylko do ucieczki zagranicę.  Wolnego kapitału polskiego od tego z pewnością nie przybędzie lecz przeciwnie, będzie go mniej.

Tym bardziej że dobra zmiana wyrzuca do kratki ściekowej nawet ten kapitał którego nie ma i który musi pożyczać  na swoje rozdawnictwo 500+.  Nic dziwnego że na rok 2017 zapowiadany jest w Polsce prawie 60 miliardowy deficyt budżetowy.  W międzyczasie Janosik Morawiecki wymyśla nowe metody finansowego terroru.  Jego najnowszym pomysłem jest projekt ustawy o centralnej bazie rachunków  Jak widać socjaliści PiS-u tak nawykli do „centralizmu demokratycznego” za komunizmu że w głowie im się nie mieści aby cokolwiek mogło nie być „centralne”.  Potrzebna jak psu piąta noga ustawa przewiduje nowy centralny urząd,  najpewniej z paroma setkami centralnych biurw,  śledzący centralnie  wszelkie możliwe miejsca w których ludzie pochować jeszcze mogli jakąś wartość.  Centralnym zadaniem urzędu będzie centralne informowanie o tym innych urzędów centralnych(cynik9 – Dobra zmiana bierze się za bitcoiny)

podobne: Rabunek na zlecenie czyli… oZUSowanie umów cywilno-prawnych oraz: Premier: pełne oskładkowanie wszystkich umów byłoby ze stratą dla ludzi

…Pani minister Rafalska w kwestii rozdawnictwa 500+ niedawno stwierdziła co następuje:

“Każda dyskusja na temat wprowadzenia programu zaczynała się od zarzutu, że rodziny na pewno zmarnotrawią pieniądze, wydadzą na alkohol. Dziś wiemy, że to problem marginalny. Średnio zmiana pieniędzy na inne świadczenia, bony, usługi dotyczy miesięcznie 600 rodzin. Przy skali programu to margines – wyjaśniała Rafalska. – To dowód, że rodziny same najlepiej wiedzą na co wydawać te pieniądze – mówiła minister.”

Mając więc dowód na to że rodziny same najlepiej wiedzą jak wydawać swoje pieniądze, Pani minister chwali program rządowy który sprowadza się do zabierania owych pieniędzy tymże rodzinom pod przymusem w ramach tzw. „pomocy rodzinie”… Prawda że logiczne? Oczywiście że nie, bo tu chodzi o inną „logikę”:

„…Tylko w ten sposób może potem błaznować w roli św. Mikołaja i rozdawać je intelektualnej elicie narodu. Tylka ta elita, dziwnym zbiegiem okoliczności, sama wie najlepiej  na co je wydać i pomocy Rafalskiej przy tym jakoś nie potrzebuje.  Wystarczy że troszczy się ona o kasę. Trochę wprawdzie gorzej u tej elity z wiedzą jak tę kasę samemu zarobić ale od czego w końcu elity mają  PiS i jego czerwoną ministrę?” (cynik9 – Na co wydać swoje pieniądze)

podobne: PIS lepszy od POprzedników… w zadłużaniu Polaków. O jakim „zwrocie z inwestycji” mówią piewcy programu „500+”? Niesprawiedliwość redystrybucji i społeczna funkcja własności prywatnej.

Mamy zatem czarno na białym przyznanie się polityków do uprawiania bezczelnego procederu przekupywania podatników za ich pieniądze. I chociaż nie będzie tego procederu (póki co) ułatwiał „jednolity podatek”, to kierunek uzależnienia obywatela od  „redystrybucji” zostanie utrzymany w inny sposób – w ramach tzw. „uszczelniania” obecnie obowiązującego systemu podatkowego… (Odys)

„…Od 1 stycznia 2017 r. mali oraz średni przedsiębiorcy będą podlegali obowiązkowi składania comiesięcznego pliku JPK_VAT (ewidencja zakupu i sprzedaży VAT). Pierwsze sprawozdania ww. przedsiębiorcy będą musieli złożyć do 25 lutego 2017 r. Obecnie JPK przesyłają już duże firmy.

Zaliczenie do określonej grupy przedsiębiorców zależy od liczby zatrudnianych osób oraz od wielkości obrotów firmy.

Rozszerzenie katalogu podmiotów, które mają obowiązek raportowania, ma za zadanie pozyskanie bieżącej informacji o transakcjach podlegających opodatkowaniu VAT. Umożliwi to szybką i skuteczną identyfikację wyłudzeń oraz unikania opodatkowania…” (inforfk.plNowy obowiązek dla małych i średnich przedsiębiorców)

…natomiast pod pretekstem „procesu elektronizacji i usprawnienia obrotu gospodarczego, a także upowszechnienia płatności bezgotówkowych” i „prac nad systemem fiskalizacji online”, zaplanowano że…

„…kasy fiskalne od stycznia 2018 roku będą podłączone online i będą automatycznie przesyłać dane o sprzedaży do centralnego repozytorium prowadzonego przez MF. Jednocześnie, kasy poza wydawaniem papierowych paragonów klientom będą wysyłać elektroniczne paragony zainteresowanym użytkownikom, którzy wyrażą na to zgodę i zarejestrują się. Pośredniczyć w tym będzie przygotowywana przez KIGEiT platforma dystrybucji paragonów elektronicznych z kas fiskalnych bezpośrednio do konsumentów. System ten ma gwarantować pełną anonimowość przesyłanych danych. Najprostszą formą będzie przekazanie paragonu elektronicznego na pocztę e-mail lub sms, czy też do aplikacji mobilnych” – wyjaśniono…

Ministerstwo uzasadnia wprowadzenie obowiązkowych e-paragonów ograniczeniem szarej strefy. Według resortu „wyniki analizy ekonometrycznej wskazują, że przyrost liczby aktywnych kas fiskalnych w relacji do liczby aktywnych przedsiębiorstw w Polsce o 0,1 prowadzi średnio do spadku udziału szarej strefy w PKB o 0,33 pkt. proc.” MR powołuje się też na doświadczenia innych państw, takich jak Węgry, Bułgaria, Chorwacja, Słowenia czy Gruzja – gdzie wprowadzenie systemu rejestrowania sprzedaży za pomocą kas fiskalnych poprawiło wpływy z VAT. Resort rozwoju liczy także na „zwiększenie akceptacji płatności bezgotówkowych oraz zapewnienie konsumentom dostępu do paragonów elektronicznych w jednym miejscu”. (PAP) mick/ je/ (stooq.pl – MR: podpisano porozumienie ws. utworzenia platformy e-paragonów)

„…od przyszłego roku wszystkie firmy mają przesyłać co miesiąc do policji skarbowej wszystkie faktury, stany magazynowe nawet wyciąg z konta.
Totalna kontrola wszystkich, zapewne już na poziomie ogólnopolskiej bazy danych za pomocą algorytmów, które mają wyłapać podejrzane rzeczy.
Do wytypowanych nieszczęśników zapuka policja skarbowa, które może wlezć wszędzie nawet do miejsc niepowiązanych z prowadzoną działalnością, zażądać dowolnych dokumentów również niepowiązanych z prowadzoną działalnością, wejść oczywiście bez uprzedzenia jak dotychczas.
Jeśli “gestapo” uzna że jakaś faktura jest lipna wg ich kryteriów można iść na 25 lat do więzienia, do dyspozycji mają też konfiskate rozszerzoną, czyli trzeba udowodnić im pochodzenie majątku, który posiadamy nawet i 20 lat, pod groźbą jego odebrania.

Na dodatek, jeśli komuś nie do śmiechu, ministerstwo finansów, które tak dzielnie walczy z hazardem, że od lipca będzie nakazywało blokować tysiące domen rozmaitych kasyn online, samo staje się takowym organizując loterie paragonową, ciekawe czy zablokują sami siebie.” (Szelo)

Mamy więc do czynienia z konkretnym krokiem w kierunku upieczenia jeszcze jednego półgęska umożliwiającego nadzór nad obywatelem i jego własnością tj. ze stopniowym eliminowaniem gotówki, w walce z którą najciekawszy przypadek wydarzył się w Indiach… (Odys)

„…Banknoty o nominałach 500 i 1000 rupii, stanowiące 86% gotówki będącej w obiegu, z dnia na dzień przestały być w Indiach legalnym środkiem płatniczym. Premier Narendra Modi ogłosił swoją decyzję 8 listopada, kiedy cały świat emocjonował się wyborami w USA. Szef rządu Indii stwierdził, że przyczyną zmian jest „walka z unikaniem opodatkowania oraz szarą strefą”

…Na stronie Ministerstwa Rozwoju można znaleźć dokument dotyczący „zwiększania obrotu bezgotówkowego”. Zgodnie z jego założeniami, udział gotówki w transakcjach na obszarze Polski, ma spaść w ciągu 5 lat z 21,5% do 15%. W tym celu rozważane jest m.in. obniżenie limitu transakcji gotówkowych.

Jeden ze sposobów na przekonanie Polaków do obrotu bezgotówkowego, zakłada wprowadzenie specjalnych ulg podatkowych. W przypadku transakcji elektronicznych, stawki podatku VAT miałyby zostać obniżone o 1 punkt procentowy, do 22% i 7%…

…Wszystko odbywa się pod pięknie brzmiącymi przykrywkami, ale prawdziwym motywem jest możliwość grabienia ludzi na skalę większą niż kiedykolwiek w historii.

Ogromna liczba krajów boryka się dziś z problemem zadłużenia. Wycofanie gotówki byłoby dla polityków wymarzonym rozwiązaniem. Społeczeństwo bezgotówkowe umożliwia wprowadzenie negatywnych stóp procentowych. Obywatele byliby zmuszeni do płacenia za trzymanie pieniędzy w bankach, a zadłużenie zostałoby zredukowane. Z kolei rządy mogłyby zapożyczać się po zerowym koszcie. Co stałoby zatem na przeszkodzie, aby politycy mogli dalej zadłużać obywateli i sponsorować za to coraz bardziej absurdalne wydatki? Można jedynie domyślać się, jakie obietnice wyborcze pojawiłyby się w programach poszczególnych partii.

Czego możemy spodziewać się obecnie? Z pewnością walka z gotówką zmobilizuje przezorną część społeczeństwa do ucieczki w metale szlachetne. Potwierdzają to wydarzenia w Indiach.

Warto zaznaczyć, że sposób wprowadzenia zmian w Indiach nie wyglądał rozsądnie z punktu widzenia elit, gdyż wywołał wściekłość ludzi. Można zatem zakładać, że był to eksperyment – co stanie się, jeśli w jednym momencie zdelegalizujemy większość banknotów. Nie zmienia to faktu, że większość zmian mających na celu walkę z gotówką, to mniej odczuwalne działania (wycofanie pojedynczego nominału, obniżenie limitu transakcji gotówkowych). Ich wychwycenie wymaga od społeczeństwa większej czujności. To tzw. powolne gotowanie żaby – jeśli walka z gotówką będzie prowadzona etapowo, to ludzie nie zauważą zmian.

Jeśli w przyszłości dojdzie do wycofania gotówki, będzie to prawdopodobnie połączone z wprowadzeniem bezwarunkowego dochodu gwarantowanego. Zostanie on ustawiony na takim poziomie, aby zapewnić najbiedniejszym minimum potrzebne do przeżycia, a jednocześnie pozbawić masy motywacji do wyjścia na ulicę.” (Zespół Independent Trader – Walka z gotówką przybiera na sile)

podobne: „Dziennik Gazeta Prawna”: NBP eliminuje obrót gotówką. „Puls Biznesu”: Podatkowe pole minowe oraz: Cynik9: Szaleństwo dobermanów czyli… Wielki Brat chodzi po suficie

Cytowany wyżej cynik9 założył że wraz z rezygnacją rządu z „jednolitego podatku”, nie dojdzie do „oskładkowania” ostatniej już grupy pracowników zwolnionej w Polsce z ZUSowskiego haraczu. Niestety rząd wcale z tego pomysłu nie zrezygnował, i już niedługo wszyscy pracownicy będą „sprawiedliwie” (bo po równo) okradani… (Odys)

Umowy o dzieło to ostatnia z form zatrudnienia, przy których nie trzeba płacić składek ZUS. Ale już niedługo. Rząd, który dokonał przeglądu systemu ubezpieczeń społecznych, wprost zaleca w nim rozważenie „rozszerzenia katalogu tytułów podlegania ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym” o osoby wykonujące pracę na podstawie tego rodzaju umowy.

Przegląd jest już oficjalnym dokumentem przyjętym przez Radę Ministrów i niebawem zajmie się nim Sejm. Można się więc wkrótce spodziewać szczegółowych propozycji w tej sprawie. Ozusowanie umów o dzieło byłoby próbą załatania dziury w systemie. Do 2015 r. z tej formy korzystało rocznie około 200 tys. pracujących – takich, dla których była to jedyna podstawa zatrudnienia. Można zakładać, że w 2016 r. popularność dzieła jeszcze wzrosła po tym, jak składkami na ubezpieczenie społeczne obłożono wszystkie umowy-zlecenia (wcześniej to one były podstawowym typem tzw. umowy śmieciowej; w 2015 r. na ich podstawie pracowało ponad milion osób)…” (Czytaj więcej tu: praca.interia.pl – PiS łata dziury w systemie. Oskładkuje umowy o dzieło)

To oczywiście w żaden sposób nie naprawi niewydolnego systemu „ubezpieczeń społecznych”. Dlatego też rząd szykuje kolejną jego reformę. Cytuję:

„…Zapewne zdajecie sobie sprawę, że nie chodzi o to żeby emerytury były wyższe. Istnieje na przykład koncepcja, że aby dostać emeryturę trzeba będzie przepracować 15 lat. Jak ktoś przepracuje mniej, mimo, że ZUS będzie podprowadzał swoją cześć, to dostanie emeryturę w wysokość 0 złotych (słownie: zero złotych). Pieniędzy oczywiście nie odzyska tez w inny sposób. Mówiąc wprost – Państwo ukradnie mu w majestacie prawa całkiem sporo pieniędzy. A… jest też szansa, że to ile wpłacamy do najukochańszej instytucji Polaków też nie ma znaczenia, bo wszyscy dostaniemy tyle samo. Czyli tyle żeby w miarę szybko umrzeć i nie obciążać systemu…” (DWS24.pl13 lutego 2017 roku)

Więc jak ktoś myślał że pomysł obcinania emerytur dotknie tylko UBeków, to ma teraz dowód na zwodniczość tego rodzaju autosugestii. Ja lojalnie ostrzegałem że precedens z UBeckimi emeryturami to tylko rozgrzewka przed nabraniem prędkości w mieleniu przez wielkie koło „sprawiedliwości społecznej” własności ludzi którzy niczym sobie na tego rodzaju „Prawo i Sprawiedliwość” nie zasłużyli.

Wychodzi więc na to że PIS jako naturalnie socjalistyczny projekt/partia nie tylko kontynuuje reformy zapoczątkowane przez takich samych ideologicznie poprzedników (Tusk znowu obiecuje (grozi) że da (zabierze). Michalkiewicz: „Źle było, źle będzie…”), ale wykazuje się na dodatek dużo bardziej bezwzględną kreatywnością  wymyślając coraz to nowe i perfidne w swej naturze sposoby rabunku… „Domiar podatkowy”, „solidarność podatkowa”, czy kolejna „reforma emerytalna” nie są bowiem żadną nowością, ale zdecydowanie się na ich wdrożenie jak również stworzenie narzędzi w postaci „centralnej bazy rachunków”, „e-paragonu” i „oskładkowanie” ostatniej już formy zatrudnienia, z całą pewnością ułatwi PISowi sięgnięcie głębiej do kieszeni Polaków. „Damy radę!” nabiera całkiem realnych kształtów…(Odys)

podobne: Pod przykrywką wygłupu Sikorskiego fala rabunku przetoczyła się przez sejm: uwolnienie kominówek, rząd kładzie łapę na depozytach, centralna baza „haków” skarbówki, zamiast śmieciowych umów o pracę będzie śmieciowa emerytura. Do diabła z taką opozycją! Dratewka potrzebny od zaraz oraz: Do dziurawego wora FUS (dzięki oskładkowaniu „śmieciówek”) trafi 650 milionów złotych. i to: Budżet państwa na kończący się 2015 rok okazał się być prawdziwą ruiną… ale czy PIS będzie nas kosztował mniej? Oczywiście że nie – zamach na umowy cywilnoprawne i to: Papierowe rozliczanie komuny jako ekwiwalent sprawiedliwości czyli… zamiast osądzenia zbrodni prawo do rabunku UBeków na podreperowanie ZUSu.

„…„sprawiedliwość społeczna”, to elegancka nazwa rozmaitych łajdactw, przeważnie – rabunku maskowanego pozorami legalności. Gdybym z pistoletem w ręku zgłosił się do bogatszego ode mnie i pod groźbą użycia broni zażądał od niego natychmiastowego podzielenia się ze mną majątkiem, to każdy sąd uznałby to za rabunek. Jeśli jednak wynajmę sobie posła i ministra, opłacając ich walutą głosów wyborczych, to ten sam czyn zostanie uznany za realizację „sprawiedliwości społecznej”. A przecież istota czynu pozostaje taka sama. Niestety nie rozumie tego nawet papież Franciszek, który niedawno pochwalił komunistów, że myślą według zasad nauki Chrystusowej. Jest to oczywista nieprawda, bo Chrystus mówił: „daj!”, podczas gdy komuniści mówią: „bierz!” Ale żeby dać, to najpierw trzeba mieć, a zatem warunkiem sine qua non praktykowania chrześcijańskiego przykazania miłości bliźniego, jest własność prywatna. Tymczasem podstawowym punktem programu komunistycznego jest właśnie likwidacja własności prywatnej, zatem między chrześcijaństwem a komunizmem istnieje sprzeczność nie do pokonania…” (Stanisław Michalkiewicz – Hołota panoszy się w Sejmie)

podobne: Przerośnięte państwo gwarancją problemów jego obywateli. O demokracji, państwie „opiekuńczym” i długu „publicznym” czyli przejadaniu przyszłości na własne życzenie. oraz: O tym jak państwo „opiekuńcze” zamiast pomagać jednostkom zubaża całe społeczeństwo i to: Seks, pieniądze i władza czyli… Niemcy w buduarze Goeringa. Lewy stosunek do Kościoła, wolności i własności źródłem syfilisu moralnego socjalistów. Rewolucja bolszewicka trwa.

Jeśli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić do czego tego rodzaju polityka potrafi doprowadzić, albo uważa że to jakaś wirtualna rzeczywistość i że nie ma żadnego związku między deficytem/długiem a polityką fiskalną oraz własnością, to polecam jeszcze jedną lekturę… (Odys)

„…decyzją rządu B. Szydło w Ostrowicach wprowadzono pod koniec 2016 zarząd komisaryczny. Ma to być przygotowaniem do rozparcelowania gminy między bardziej poczytalnych sąsiadów…

…Samorząd gminy, jak małpa z brzytwą, pożyczał zresztą chaotycznie nie tylko na infrastrukturę.  Raz były to szkoły, innym razem prąd do latarni. Wreszcie w ramach kolejnej reorganizacji postanowił sięgnąć po najnowsze zdobycze finansowej inżynierii, co gminę  ostatecznie pogrążyło. Pozbył się mianowicie swojego majątku związanego z wodociągami po to aby go z powrotem zaleasować. Potem, w sytuacji podbramkowej, gmina w panice ratowała sytuację bieżącą odkupując ten majątek za znacznie większą kwotę. Ktoś sprytny się obłowił, gmina zaś pozostała z workiem.

Uwagę przyciągają 3 miliony złotych które gmina wydaje rocznie na obsługę długów. Na długu 35M oznacza to zwrot bliski 10%, który w obecnych warunkach niskich stóp procentowych jest prawdziwym klejnotem. Wkłada go do swojej kieszeni prawdopodobnie przedsiębiorczy finansista gminy, parabank z którym samorząd robił interesy. Przewija się w papierach skupująca długi spółka z Łodzi  której burmistrz genialnym posunięciem sprzedał część długów gminy. Pewnie myślał że nie musi ich dłużej spłacać…

Jest w tej historii coś niepokojącego, i nie jest tym bynajmniej bankructwo. Bywają sytuacje nieprzewidziane, są popełniane błędy i owszem, od czasu do czasu ktoś bankrutuje. Świat się na tym nie kończy. Tym niepokojącym czynnikiem jest natomiast chocholizm niewielkiej społeczności niezdolnej do samodzielnego rządzenia się,  połączony z  porażającą bezmyślnością jej wybranych decydentów. Gdyby mieszkańcom gminy socjalizm nie przerwał witalnego nerwu łączącego portfel z mózgiem i sami musieliby płacić za swoje wodociągi czy kanalizację to wnet by odkryli że cudów nie ma i że ich na to nie stać. Znaleźli by rozwiązania alternatywne, lepsze  i przede wszystkim mieszczące się w budżecie. Ale nie, mimo sygnałów zbliżającej się katastrofy i ratowania się ryzykownymi pożyczkami zarząd gminy parł z programem daleko przekraczającym jej finansowe możliwości. Zamiast wdepnąć na hamulec uciekał się do coraz bardziej ryzykownych gimnastyk finansowych, robiąc biznes z parabankami. Nikomu jakoś te partnerskie związki lisa z drobiem nie wydały się podejrzane. Nikomu nie zaświeciła się czerwona lampka ostrzegawcza. I wiadomo dlaczego – bo to nie ich pieniądze,  tylko pożyczone(cynik9 – Polski Detroit)

podobne: gigantomania chorobą samorządów. oraz: Samorządowe „inwestycje” to wzrost zadłużenia i podwyżki opłat. Rentowność długu i rosnąca obsługa kosztów. Państwo broni się przed zwrotem zagrabionego mienia i zmianami w ordynacji podatkowej, obniżka podatków nie tak szybko (fiskus łupi rodzinę). Innowacje obce sektorowi MSP. „Polska Miedź” rabowana podatkiem od wydobycia. oraz: Państwo w połączeniu z biznesem: marnotrawstwo, kumoterstwo, rabunek i korupcja na koszt podatników a Polacy podobno nie lubią nepotyzmu i to: Hulaj dusza piekła nie ma! Umorzenie dochodzenia nie musi być uzasadnione. Samorządy domagają się ograniczenia dostępu do informacji publicznej. Za błędy urzędnika płaci ubezpieczyciel. a także: „Zastaw się a postaw się”: Mazowsze bez dostępu do kont, Słupsk przerywa budowę aquaparku. polecam również: Konsekwencje zadłużania – Rząd sięga po kolejne rezerwy

Adam Wycichowski niewolnik - emerytury gwiezdne

Adam Wycichowski niewolnik – emerytury gwiezdne

Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii.


1. Rosja sprzedaje Indiom broń i reaktory atomowe. Czy porozumienia z Chinami i z Turcją, zdezorganizują NATO? Nowa doktryna wojenna.

11.12.2014 (IAR) – Rosja i Indie podpisały kilkadziesiąt umów, wartych miliardy dolarów. Tak o wizycie Władimira Putina w Delhi informują rosyjskie media. Dziennikarze podkreślają, że Indie są dla Rosji jednym z kluczowych partnerów gospodarczych w Azji.

Już na początku rosyjsko-indyjskiego szczytu premier Narendra Modi zapewnił Włdimira Putina, że Rosja pozostanie głównym dostawcą uzbrojenia dla indyjskiej armii. „Doceniamy przyjaźń i zaufanie indyjskich partnerów” – oświadczył gospodarz Kremla. Z podpisanych w Delhi umów wynika, że Rosja w ciągu 20 lat wybuduje w Indiach 12 reaktorów jądrowych. Moskwa chwali się, że odpowiadać one będą najostrzejszym kryteriom bezpieczeństwa. Oprócz tego koncern Rosnieft przez 10 lat będzie sprzedawał ropę indyjskim odbiorcom. Oba kraje podejmą też współpracę w przemyśle kosmicznym. Część komentatorów krytycznie oceniła obecność w delegacji Władimira Putina przedstawiciela władz anektowanego Krymu. O przylocie Siergieja Aksjonowa nie było powiadomione indyjskie MSZ. Według komentatorów, rosyjska delegacja postawiła władze Indii w niezręcznej sytuacji przed planowaną na styczeń wizytą Baracka Obamy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

podobne: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.

„Reakcje Rosji wobec wojny ekonomicznej, jaką wypowiedziały jej państwa członkowskie NATO, przypominają klasyczną wojnę. Moskwa uległa jednostronnym sankcjom, by lepiej wciągnąć przeciwnika na wybrany przez nią teren i jednocześnie, by zabezpieczyć sobie przyszłość. Zawarła porozumienia z Chinami i z Turcją, by zdezorganizować NATO. Tak, jak w wypadku wojen z Francją lub z Niemcami, początkowe porażki mogą jej zagwarantować ostateczne zwycięstwo…

…1 grudnia W. Putin również udał się do Ankary. Oddzielając kwestie ekonomiczne od politycznych, przestawił długo przygotowywaną propozycję: bezprecedensowy sojusz ekonomiczny między obydwoma narodami. Dobrze rozumiejąc, że ta nieoczekiwana propozycja była jedynym wyjściem wobec Waszyngtonu, prezydent R. T. Erdogan podpisywał wszystkie, przygotowane przez Rosjan, dokumenty. Zgadzał się na wzmocnienie czarnomorskiego gazociągu, łączącego jego kraj z Rosją; zakup po dobrej cenie rosyjskiego gazu i nawet cywilnych reaktorów jądrowych dla zasilania swojego przemysłu, dostarczanie Rosji produktów rolniczych, mimo istnienia embarga ze strony wszystkich pozostałych krajów atlantyckich itp.

Dla NATO, turecki program zamienił się w koszmar.

W. Putin z pewnością nie zmienił zdania na temat R. T. Erdogana, który w kręgach rosyjskich uważany jest za „podrzędnego kryminalistę”, który dołączył do Braci Muzułmańskich, zaś do władzy został wyniesiony dzięki CIA i który zachowuje się dziś, jak prawdziwy szef mafii. Jednak rosyjski prezydent nawykł do oligarchów czy przywódców krajów Środkowej Azji, którzy są niewiele lepsi. Sam przecież wspiął się na Kreml w otoczeniu Borysa Jelcyna i Borysa Bierezowskiego.

Ze swej strony R. T. Erdogan wie, że swoją władzę zawdzięcza NATO i że dziś wystawia się mu rachunek. Odstępstwa przychodzą mu bez trudności: jest sojusznikiem politycznym Waszyngtonu i gospodarczym Moskwy. Wie, że nigdy żadne państwo nie wyszło z Sojuszu, ale wyobraża sobie, że w tej podwójnej grze utrzyma się przy władzy.

Spójrzmy teraz na strategię W. Putina….

…Pierwszą odpowiedzią W. Putina było podpisanie największego w historii kontraktu z chińskimi partnerami, zwracając przyszłość swego w kierunku Dalekiego Wschodu. Następnie wykorzystał Turcję przeciwko NATO, by obejść zachodnie „sankcje” handlowe. Czy to z Chinami, czy to z Turcją, Rosja sprzedaje swoją energię za lokalną walutę lub w wymianie barterowej, ale nigdy za dolary.

Rosyjscy eksperci szacują, że Waszyngton będzie interweniować, jeśli kurs ropy utrzyma się przez ponad 6 miesięcy poniżej 60 USD za baryłkę. Dwa miesiące temu, zarządzająca rosyjskim bankiem centralnym Elwira S. Nabiulina, potwierdziła przed Dumą, że jest przygotowana na taki scenariusz, a rezerwy w podległej jej instytucji są wystarczające.

Choć na razie Rosja mocno odczuwa natowski atak ekonomiczny, sytuacja może się w konsekwencji, odwrócić za 6 miesięcy. By utrzymać swoje panowanie nad światem, Waszyngton byłby zmuszony interweniować w celu podwyższenia cen ropy. W międzyczasie ta wojna zablokuje Unię Europejską i NATO, podczas gdy Rosja przekieruje swoją gospodarkę w stronę chińskiego sojusznika. Ostatecznie Rosja działa tu tak, jak działała zawsze. Niegdyś, stosowała „taktykę spalonej ziemi”, kiedy Francja Napoleona lub hitlerowskie Niemcy ją zajmowały. Niszczyła swoje własne bogactwa na obszarach zajmowanych przez nieprzyjacielskie armie i nieustannie wycofywała się daleko na wschód, by następnie wrócić i wymieść wyczerpanych zbyt głęboką penetracją zaborców.”

całość tu: geopolitics.org.pl

podobne: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról”. oraz:  Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin. i to: Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy. a także: Jak nie kijem go to marchewką. Ropa w zamian za zniesienie sankcji czyli… Iran po stronie zachodu. Syria: w Kobani znowu walki, Amerykanie dozbrajają Kurdów (wbrew stanowisku Turcji). polecam również: Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin.

26.12.2014 (IAR) – Zwiększenie zdolności bojowej NATO oraz destabilizacja sytuacji w kraju. To najważniejsze zagrożenia według uaktualnionej, rosyjskiej doktryny wojennej. Dokument podpisał prezydent kraju, Władimir Putin.

NATO wymienione jest w rozdziale traktującym o największych zagrożeniach zewnętrznych. Jak czytamy, chodzi o „rozszerzanie siłowego potencjału Sojuszu Północnoatlantyckiego”, a także „przybliżenie wojennej infrastruktury państw – członków NATO do granic Federacji Rosyjskiej” oraz „dalszego rozszerzenia bloku”.

Zagrożenie destabilizacją sytuacji w kraju, między innymi przez terrorystów, jest z kolei zawarte w doktrynie jako najważniejsze niebezpieczeństwo, grożące Rosji „od wewnątrz”.

IAR/kremlin.ru/jj

podobne: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową.

2. Le Monde uważa, że Putin przegrał wojnę ekonomicznąRosyjski RTS od swojego dołka w zaledwie 3 dni zyskał 32%!

17.12.2014 (IAR) – Putin przegrał wojnę gospodarczą – pisze francuski popołudniowy dziennik Le Monde. Gazeta jest zdania, że sytuacja, w jakiej znalazł się rubel, może niepokoić giełdy na całym świecie.

Spadek wartości rubla i oscylowanie ceny ropy naftowej za baryłkę w pobliżu 60 dolarów to – zdaniem dziennika Le Monde – główne przyczyny porażki polityki prowadzonej przez prezydenta Rosji. Dziennik pisze o obawach Rosjan, wykupujących dewizy, byle by tylko uciec od niepewnej waluty rosyjskiej, która straciła połowę ze swojej wartości. To „uderzenie ekonomicznego tsunami” odczuły także giełdy zachodnie, na przykład w Paryżu, której notowania wirują, bo do kryzysu rosyjskiego dokładają się jeszcze grecki i notowania na rynku paliw. Tymczasem o ile Angela Merkel i prezydent Francois Hollande wyciągają pomocną dłoń do Putina, co skwapliwie zauważyły media nad Sekwaną, o tyle Kongres amerykański zaostrza ton wobec Kremla. Niedawno w wywiadzie dla francuskiej stacji telewizyjnej France 24 minister spraw zagranicznych Rosji Sergiej Ławrow tłumaczył, że rusofobia Kongresu jest wynikiem tego, iż 80% kongresmenów nie wychyliło nosa poza Stany Zjednoczone.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/em/

podobne: Rosjanie poczuli międzynarodową izolację, ale są gotowi na wyrzeczenia. Niezależny Portal Finansowy: Co się dzieje z cenami ropy? oraz: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś. i to: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE.

To z czym mieliśmy do czynienia w tym tygodniu, to był być może największy zwrot wydarzeń i powrót byków w historii rynków kapitałowych. Rosyjski RTS od swojego dołka w zaledwie 3 dni zyskał 32%!

Na wykresie powstał najdłuższy, tygodniowy, dolny cień w historii ludzkości – prawdopodobnie jeszcze nigdy żaden rynek nie zawrócił z tak wielką siłą w przeciągu zaledwie jednego tygodnia.

Ktoś stracił, a ktoś zarobił obrzydliwie wielkie pieniądze. Pojawienie się tak agresywnego popytu nie może jednak dziwić analityków fundamentalnych, bowiem indeks rosyjski jest najtańszy na świecie pod każdym względem. Na uwagę zasługuje szczególnie Schiller P/E (tzw. CAPE) który wynosi w tej chwili zaledwie 5,2 w porównaniu z 28 dla USA i 13 dla Polski. Zwykłe C/Z kształtuje się na poziomie 7, natomiast C/WK równe jest 0,8 przy stopie dywidendy 5%.

(Albert Rokicki – Longterm.pl)

podobne: Obama złożył deklarację bezpieczeństwa dla Polski.Tymczasem Rosja dostaje po kieszeni a Europa (wschodnia) rykoszetem.

3. Miliony z Waszyngtonu na wzmocnienie EuropyObama ogłosił wznowienie stosunków dyplomatycznych z Kubą. Dalsze sankcje wobec Krymu.

13.12.2014 (IAR) – 175 milionów dolarów z USA dla Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii do września 2017 roku na wzmocnienie ich zdolności obronnych. W ramach nowego budżetu obronnego Stanów Zjednoczonych, kraje bałtyckie oraz Ukraina mają dostać wsparcie w szkoleniu i wyposażeniu swoich armii. W osobnym pakiecie Ukraina, tym razem w zestawieniu z Mołdawią i Gruzją ma korzystać z funduszu w wysokości 57 milionów dolarów, dzięki któremu USA chcą wzmocnić swoje relacje wojskowe z tymi krajami.

Dodatkowe 635 milionów dolarów ma pójść na inne programy wojskowe w Europie, w ramach ogłoszonego w czerwcu w Warszawie przez Baracka Obamę European Reassurance Initiative czyli wzmocnienia Europy w obliczu napiętych stosunków z Rosją.

IAR/defensenews.com/łp/ab

podobne: Wstrząsy wtórne „kryzysu ukraińskiego”. Japonia – Chiny – Niemcy – USA – Syria. Niemieckie wsparcie wojskowe dla państw bałtyckich. oraz: Siemoniak o szpicy NATO. Niemcy dostarczą żołnierzy do obrony Polski. Co dała Polsce misja w Afganistanie?

17.12.2014 (IAR) – Historyczny zwrot w relacjach amerykański-kubańskich. Prezydent Barack Obama ogłosił wznowienie stosunków dyplomatycznych z Kubą oraz złagodzenie embarga handlowego.

Prezydent Barack Obama w telewizyjnym wystąpieniu poinformował, że polecił sekretarzowi stanu natychmiastowe rozpoczęcie rozmów na temat wznowienia stosunków dyplomatycznych z Kuba. W najbliższych miesiącach, Waszyngton zamierza otworzyć ambasadę w Hawanie.

„Ostatnich 50 lat pokazało, że polityka izolacji jest nieskuteczna. Czas na nowe podejście” – mówił amerykański prezydent.

Barack Obama ogłosił też złagodzenie embarga handlowego wobec Kuby. Rząd USA rozszerzy grupę osób mogących podróżować na Kubę i zezwoli na posługiwanie się tam amerykańskimi kartami kredytowymi. Osoby wracające z Kuby będą mogły przywieźć produkty o wartości do 400 dolarów.

„Nie spodziewam się, że zmiany na Kubie nastąpią w jeden dzień. Jestem jednak przekonany, że polityka zaangażowania będzie lepiej służyć naszym wartościom i skuteczniej pomoże kubańczykom się zmienić wchodząc w XXI wiek” – dodał Barack Obama.

Decyzję Baracka Obamy ostro krytykują republikanie. Senator Marco Rubio powiedział, że prezydent USA jest nie tylko naiwny ale również, że jego decyzje są szkodliwe dla kraju.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Wałkuski, PR Waszyngton/dj

podobne: Bezpośrednie starcie w Strefie Gazy. Kwestia Irańskiego atomu. Merkel łagodzi napięcie z Waszyngtonem (CIA przeniesie się do Warszawy?). Putin na Kubie m.in. o wojskowej stacji nasłuchowej. oraz: Obama przed szkodą i po szkodzie głupi. Znowu będzie wspierał „umiarkowaną opozycję” w Syrii. Zapowiada zniszczenie ISIL ale wojsk nie wyśle, za to wyśle armię do „walki” z Ebolą. Secesyjne plany Teksasu.

19.12.2014 (IAR) – Stany Zjednoczone zakażą eksportu towarów, technologii i usług na Krym. Zapowiedział to Barack Obama, wzywając Rosję, by zakończyła okupację półwyspu. Prezydent USA upoważnił też departament skarbu, by nałożył sankcje na osoby i firmy, działające na Krymie. Obama oświadczył, że ma to zapewnić przejrzystość amerykańskim przedsiębiorstwom, które mają interesy w tym regionie świata. Zapewnił też, ze Stany Zjednoczone nie zaakceptują rosyjskiej okupacji Krymu.

Wczoraj sankcje wobec Krymu zaostrzyła Unia Europejska. Zostanie wprowadzony zakaz działalności europejskich firm turystycznych na półwyspie. Jest również zakaz kupowania i finansowania firm na półwyspie przez Europejczyków. To ma utrudnić Rosjanom plany odbudowania Krymu. Wspólnota wprowadziła również zakaz sprzedaży technologii wykorzystywanych przy wydobyciu ropy i gazu. To także ma uderzyć w Rosję, która chce mieć dostęp do złóż ropy naftowej na Morzu Czarnym, ale potrzebuje do tego europejskich, nowoczesnych technologii.

Daily Mail&rtr/IAR/dw/to/

podobne: 113% frekwencji czyli unijne absurdy wybrane oraz źle wydane pieniądze. Bankrutujący „raj” Szwecji kontra raj podatkowy na Krymie. oraz: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. i to: USA nakładają sankcje na Węgry za wspieranie Rosji!

4. Czeczeńskie bataliony wspierają Ukraińców i separatystówTurczynow nie wyklucza stanu wojennego. Wzmocnienia zdolności obronnych kraju

12.12.2014 (IAR) – Zbrojne grupy Czeczenów po obu stronach rosyjsko-ukraińskiego konfliktu.

Po stronie separatystów walczy między innymi batalion „Smierć” złożony z Czeczenów – żołnierzy lub oficerów armii rosyjskiej i służb specjalnych. Na kurtkach i czapkach mają naszywki w kolorach flagi czeczeńskiej – zielono-biało-czerwonej. Są to tak zwani „Kadyrowcy”. Nazwa pochodzi od popieranego przez Moskwę prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa.

Po stronie ukraińskiej walczą żołnierze czeczeńskiego batalionu im. Dżochara Dudajewa. Dowódca oddziału, Isa Munajew twierdzi, że w ten sposób spłaca dług, ponieważ :”kiedy nam było ciężko i bardzo potrzebowaliśmy pomocy, bratni naród Ukrainy udzielił wsparcia mojemu narodowi, mojej ojczyźnie, Czeczeńskiej Republice Iczkerii”.

Isa Munajew widzi wiele wspólnego miedzy obecną sytuacją w Ukrainie i tym co działo się w Czeczenii w 1994 roku. Przekonuje, że wówczas jego naród też myślał, że nic złego się nie wydarzy. Jednak życie pokazało, że Moskwa sama się nie zatrzyma. Dlatego należy połączyć wysiłki i walczyć aż do zwycięstwa.

Czeczeński dowódca jednoznacznie ocenia działania „kadyrowców’. Jego zdaniem są to zdrajcy ojczyzny. Przestrzega również Rosjan, że „jeśli nie wyzbędą się choroby pod nazwą „rusizm” i Władimira Putina to zapłacą bardzo wysoką cenę.

Na początku grudnia, na kilka godzin przed orędziem prezydenta Rosji Putina, w Groznem doszło do ataku. Grupa uzbrojonych mężczyzn porwała kilka taksówek na przedmieściach, zabiła trzech policjantów drogówki i zajęła budynek Domu Prasy w centrum stolicy. Eksperci ds. Kaukazu ostrzegają, że to może oznaczać wznowienie konfliktu w Republice Czeczeńskiej. Do tej pory udawało się Rosji gasić ten konflikt poprzez znaczące dotacje i nadanie wielu uprawnień prorosyjskiemu prezydentowi Ramzanowi Kadyrowowi.

IAR/Radio Swoboda/iwa/zr

podobne: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach. i to: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem.

26.12.2014 (IAR) – Sekretarz Ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa dopuszcza możliwość wprowadzenia stanu wojennego, jeśli nie uda się rozwiązać konfliktu w Zagłębiu Donieckim drogą pokojową.

Aleksander Turczynow powiedział to w wywiadzie dla telewizji Kanał 5. Sekretarz Rady zastrzegł, że prezydent ma pełną świadomość sytuacji w kraju i nie będzie podejmował pochopnych decyzji. Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba – nie zawaha się skorzystać ze swych uprawnień. „Gdy dojdzie do wniosku, że nie ma innego wyjścia – wprowadzi stan wojenny, a Rada Bezpieczeństwa przygotuje stosowny dokument.” – oświadczył Aleksander Turczynow.

Dodał, że najważniejszym zadaniem jego kraju jest obecnie stworzenie silnej, dobrze wyszkolonej i wyposażonej armii. „Musimy sobie jasno powiedzieć, że walczymy nie ze zbrojnymi grupami separatystów, lecz z Rosją. Prowadzone są wprawdzie rozmowy o wycofaniu rosyjskich wojsk z terytorium Ukrainy, lecz Kreml liczy się tak naprawdę tylko z silnymi – podkreślił polityk.

IAR/Interfax Ukraina/Kanał5/zr

29.12.2014 (IAR) – Zaplanowane w budżecie Ukrainy na rok 2015 zwiększenie wydatków na siły zbrojne ma się przyczynić do wzmocnienia zdolności obronnych kraju. Premier Arsenij Jaceniuk wielokrotnie informował społeczeństwo, iż w okresie rządów Wiktora Janukowycza ukraińska armia została rozkradziona.

Walerij jest żołnierzem kontraktowym. Został skierowany do działań w ramach operacji antyterrorystycznej przez swoje wojskowe dowództwo. Szczerze opowiada, iż kontraktowi żołnierze są źle wyposażeni, a dowództwo specjalnie się tym nie przejmuje: „Wszystkich ich interesują pieniądze, a nie to jak ich podwładni będą ubrani, czy będą się mogli gdzieś ogrzać, czy będą mieli co jeść. Dla nich ważniejsze jest nabijanie kabzy, aniżeli zapewnienie swoim żołnierzom tego, co jest potrzebne”. Walerij nie ma także wątpliwości, że powstające od lata tego roku bataliony ochotnicze są w lepszej sytuacji. Jego zdaniem jest znacznie lepiej być ochotnikiem, aniżeli służyć w armii kontraktowej. „Wolontariusze, którzy rzeczywiście służą narodowi ukraińskiemu i ukraińskiemu państwu zapewniają im właściwie wszystko”. Podobne opinie usłyszeć można i od innych żołnierzy. Dlatego miejscowi komentatorzy są zdania, iż Ukrainie potrzebne są oprócz pieniędzy na siły zbrojne, także głębokie reformy w armii.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Krzysztof Renik, Zaporoże/mg

podobne: Koziej o konflikcie na Ukrainie. Jaceniuk mówi „wojna”, ale Poroszenko o „operacji antyterrorystycznej” i zaznacza że wszystko jest pod kontrolą. Wojsko się wycofuje ale nowy pobór nie pójdzie na front. Zachód nie powstrzyma Rosji. oraz: Ukraina: 200 ofiar kotła pod Iłowajskiem (ochotnicy oskarżają dowództwo ukraińskiej armii). Putin i Poroszenko zadowoleni z rozejmu. Kijów nie cofnie procesów autonomizacji Donbasu. Kolej na Naddniestrze? i to: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię.

 polecam również: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i złotem) a także: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. Sondaż o wojnie – Ławrow: Ukraina przygotowuje się do ataku.

źródło stooq.pl

Paweł Kuczyński - Dyktator

Paweł Kuczyński – Dyktator

Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról”.


Agresja Anglosasów wobec Rosji przyjmuje formę wojny finansowej i gospodarczej. Licząc się z ewentualnością wojny, Rosja przekierowuje sektor rolniczy na tory autarkii i zawiązuje nowe sojusze. Po utworzeniu Kalifatu w regionie Lewantu, Waszyngton odsłoni kolejną kartę we wrześniu, w Petersburgu. A wówczas zdolność Rosji do zachowania stabilności wewnątrz kraju zadecyduje o dalszym biegu wydarzeń.

Ofensywa prowadzona przez Anglosasów (Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Izrael) w celu zdominowania świata biegnie dwutorowo. Atakując jednocześnie Irak, Syrię, Liban i Palestynę, imperialiści realizują plan utworzenia „Wielkiego Bliskiego Wschodu”, a poprzez kryzys skoncentrowany na Ukrainie, pracują nad odizolowaniem Rosji od Unii Europejskiej.

Wydaje się, jakby w tym wyścigu Waszyngton chciał uczynić z dolara jednolitą walutę na rynku gazu – źródła energii XXI w. – w taki sam sposób, w jaki narzucił go na rynku ropy naftowej [1].

Zachodnie media praktycznie nie pokazują wojny na Donbasie, a społeczeństwa europejskie nie wiedzą ani o rozmiarach walk, jakie się tam toczą, ani o obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych, ani też o liczbie ofiar wśród cywilów i o fali uchodźców. Zachodnie media z opóźnieniem donoszą o wydarzeniach z Maghrebu i Lewantu, przedstawiając je bądź jako rezultat domniemanej „wiosny arabskiej” (tj. w praktyce, przejęcia władzy przez Bractwo Muzułmańskie), bądź też jako destrukcyjny efekt istnienia cywilizacji, z natury swej, pełnej przemocy. Z takiego przekazu płynie prosty wniosek: bardziej niż kiedykolwiek wcześniej Arabowie potrzebują naszej pomocy, niezdolni do życia w pokoju bez obecności zachodnich kolonizatorów.

Rosja jest dzisiaj główną potęgą zdolną objąć przywództwo nad Ruchem Oporu wobec imperializmu anglosaskiego. Ma do swojej dyspozycji trzy narzędzia: BRICS – sojusz gospodarczych rywali, którzy nie potrafią rosnąć w siłę inaczej niż w ramach współpracy, Szanghajską Organizację Współpracy – strategiczny sojusz z Chinami dla stabilizacji Azji Środkowej, i w końcu Organizację Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym – sojusz wojskowy wiążący niektóre państwa byłego ZSRR.

Podczas szczytu w Fortalezie (Brazylia), między 14 a 16 lipca, kraje BRICS uczyniły krok do przodu, zapowiadając utworzenie Funduszu Rezerw Walutowych (bazującego na chińskim juanie) i Banku BRICS, jako alternatyw dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, innymi słowy – dla systemu dolarowego [2].

Jeszcze nim owa zapowiedź wybrzmiała, Anglosasi przygotowali na nią stosowną odpowiedź, przekształcając sieć Al-Kaidy w Kalifat, który będzie potrzebny do wywołania zamieszek wśród muzułmańskich społeczności w Rosji i Chinach [3]. Nie zaprzestali ofensywy w Syrii, rozciągając ją na Irak i Liban. Nie udało im się za to wypędzić części Palestyńczyków w stronę Egiptu, czym chcieli zaprowadzić w regionie jeszcze większy chaos. Od Iranu trzymają się na razie z daleka, dając prezydentowi Hasanowi Rouhaniemu szansę osłabienia antyimperialistycznego nurtu chomeinistów.

Dwa dni po zapowiedzi krajów BRICS, Stany Zjednoczone obarczyły Rosję odpowiedzialnością za katastrofę lotu MH17 linii lotniczych Malaysia Airlines nad Donbasem, w wyniku której zginęło 298 osób. W oparciu o to arbitralne oskarżenie Waszyngton zmusił Zachód do wypowiedzenia Rosji wojny gospodarczej.

Przyjąwszy na siebie rolę trybunału, Rada Unii Europejskiej przeprowadziła nad Rosją sąd, pozbawiając ją możliwości obrony i zawyrokowała o jej winie, nie dając przy tym najmniejszego dowodu. Następnie obwieściła nowe „sankcje” wymierzone tym razem w sektor finansowy.

Mając świadomość, że europejscy rządzący nie kierują się interesami własnych społeczeństw, a interesami Anglosasów, Rosja postanowiła utrzymać emocje na wodzy i nakazała sobie nie wstępować w wojnę z Ukrainą. Udziela powstańcom pomocy zbrojnej i wywiadowczej, przyjęła już pół miliona uciekinierów, ale powstrzymuje się przed wysłaniem na Ukrainę wojsk, co oznaczałoby wciągnięcie jej w spiralę wojny. Prawdopodobnie nie zdecyduje się na interwencję nim większość Ukraińców nie powstanie przeciwko prezydentowi Petrowi Poroszence, ryzykując tym samym wkroczenie do kraju dopiero po upadku Donieckiej Republiki Ludowej.

Postawiona wobec wojny gospodarczej Moskwa chwyciła się podobnych środków, ale uderzyła w sektor rolniczy, a nie finansowy. Na taki wybór wpłynęły dwa czynniki: po pierwsze, na krótką metę, pozostałe kraje BRICS mogą osłabić skutki tzw. „sankcji” a w perspektywie krótko- i średnioterminowej, Rosja przygotowuje się do możliwej wojny i zamierza przekierować cały sektor rolniczy na tory autarkii.

Ponadto, Anglosasi zaplanowali też obezwładnienie Rosji od wewnątrz. Wpierw, uaktywniając, za pośrednictwem Islamskiego Państwa (IP), grupy terrorystyczne działające pośród rosyjskiej społeczności muzułmańskiej, a następnie, szykując medialną kontestację podczas wyborów municypalnych przewidzianych na 14 września. Znaczne sumy pieniędzy zostały już doręczone wszystkim kandydatom opozycji w trzydziestu rosyjskich miastach, a do Petersburga ściąga co najmniej 50 tys. ukraińskich wichrzycieli, których trudno będzie odróżnić od uchodźców, zbiegłych ze wschodnich ziem Ukrainy. Większość z nich ma podwójne obywatelstwo. Chodzi oczywiście o wywołanie w różnych regionach Rosji manifestacji, na wzór tych, do jakich doszło w Moskwie po wyborach w 2011 r., a w dalszej kolejności, o rozpętanie kolorowej rewolucji, na którą część funkcjonariuszy i klasy rządzącej patrzy przychylnym okiem.

Aby swój zamysł zrealizować, Waszyngton mianował nowym ambasadorem w Rosji Johna Teffta, który przygotowywał już wcześniej grunt pod Rewolucję Róż w Gruzji, a także niedawny zamach stanu na Ukrainie.

Istotną rzeczą dla prezydenta Władimira Putina będzie nabranie pewności, że może zaufać Premierowi Dmitrijowi Miedwiediewowi, z pomocą którego Waszyngton miał nadzieję pozbawić go władzy.

Narendra Modi

Wobec nadchodzącego niebezpieczeństwa, Moskwa miała przekonać Pekin do tego, by w zamian za akceptację przez Rosję członkostwa Iranu, także Indie (oraz Mongolia i Pakistan) mogły przystąpić do Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW). O tej decyzji opinia publiczna dowie się najpewniej podczas szczytu w Duszanbe, który ma się odbyć 12 i 13 września. Ta akcesja miałaby położyć kres konfliktowi, który od wieków dzieli Indie i Chiny, i zachęcić je do nawiązania współpracy militarnej. Taki przełom zakończyłby też miodowe miesiące między Nowym Delhi i Waszyngtonem, który myślał oddalić Indie od Rosji, zwłaszcza poprzez danie im dostępu do technologii atomowej. Przystąpienie Indii w charakterze członka SOWu to także sprawdzian, na ile wiarygodny jest ich Premier Narendra Modi, na którym ciąży podejrzenie wspierania pogromów ludności muzułmańskiej, do których doszło w 2002 r. w stanie Gudźaratu, którego był wtenczas gubernatorem.

Ajatollaha Alego Chomeiniego

Natomiast akcesja Iranu, która w oczach Waszyngtonu przedstawia się jako prowokacja, wniosłaby do SOWu dokładną wiedzę o ruchach dżihadystów i o sposobach ich kontrowania. Zmniejszyłaby też inklinacje Iranu do wchodzenia w pertraktacje z „Wielkim Szatanem”, które doprowadziły do wyboru na urząd prezydenta szejka H. Rouhaniego. W końcu, byłaby również sprawdzianem, jak silny jest autorytet Najwyższego Przywódcy Rewolucji Islamskiej, ajatollaha Alego Chomeiniego.

Planowane rozszerzenie SOWu oznacza de facto początek wielkiej zamiany ról między Wschodem i Zachodem [4]. Pozostaje tylko zabezpieczyć cały proces militarnie. To zadanie należy do Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) z naczelną rolą Rosji, lecz bez udziału Chin. W odróżnieniu od NATO, OUBZ przedstawia sobą klasyczny sojusz, zgodny z Kartą Narodów Zjednoczonych, gdyż każdy członek może w dowolnym momencie go opuścić. Korzystając właśnie z owej zasady dobrowolności, Waszyngton próbował, w ciągu ostatnich miesięcy, przekupić paru jej członków, w tym Armenię. Jednak, chaos na Ukrainie otrzeźwił tych, którzy marzyli o „protekcji” Białego Domu.

W nadchodzących tygodniach napięcie powinno więc rosnąć.

MaskiTłumaczenie: Justyna Jarmułowicz

Tekst pochodzi z portalu Voltairenet.org.

źródło: Geopolityka.org

podobne: W większej skali czyli… O co tak naprawdę chodzi w ukraińskiej tragedii

oraz: Ukraina – globalny aspekt finansowy

BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.


1. Wojciech Jakóbik: szczyt BRICS w Brazylii

(RADIO WOLNA EUROPA/PRIME)

Dziś rozpoczyna się trzydniowy szczyt krajów BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA) w stolicy Brazylii. Strony omówią pogłębienie współpracy, szczególnie w sektorze energetycznym, powołanie wspólnego banku inwestycyjnego oraz sytuację na Ukrainie, w Syrii i Iraku. Wstępny kapitał banku nazywanego już Nowym Bankiem Inwestycyjnym ma wynieść 50 mld dolarów. To m.in. z niego będą pochodziły środki na wielkie przedsięwzięcia infrastrukturalne jak chińsko-rosyjski gazociąg Siła Syberii. Siedziba instytucji najprawdopodobniej zostanie osadzona w Szanghaju. Kraje BRICS mają także podjąć środki zaradcze przeciwko sankcjom Zachodu wobec obywateli Rosji, o co apelował prezydent Władimir Putin. Kraje BRICS mają także poprzeć działania Federacji Rosyjskiej na Ukrainie. Putin mówi także o braku wydajności jednobiegunowego porządku międzynarodowego. BRICS mają przedstawić alternatywny, bardziej zdemokratyzowany porządek.

2. Nowy bank państw BRICS.

16.07.2014 (IAR) – Pięć dużych państw należących do tak zwanej grupy BRICS założyło nowy bank i specjalny fundusz rezerwowy. Ma to pomóc w rozwoju tych krajów i częściowo uniezależnić je od innych międzynarodowych instytucji finansowych.

Państwa BRICS to Brazylia, Chiny, Indie, Rosja i RPA. Ich wspólny bank ma mieć do dyspozycji sto miliardów dolarów, nowy fundusz – tyle samo. Plany ogłosiła prezydent Brazylii, Dilma Rousseff podczas szczytu w brazylijskim mieście Fortaleza.

Według obserwatorów jest to próba uniezależnienia się od międzynarodowych finansów. Państwa BRICS skarżyły się na to, że mają zbyt ograniczone prawa głosu w dużych instytucjach finansowych. „To tak, jakby te kraje mówiły – jeśli nie dacie nam większej kontroli nad tym, co dzieje się w Banku Światowym i Międzynarodowym Funduszu Walutowym, to my pójdziemy własną drogą” – wyjaśnia BBC ekonomista Jim O’Neill.

Siedzibą banku będzie Szanghaj. Pierwszy prezes ma pochodzić z Indii.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/R. Motriuk/wk

3. Bałkany stawiają na współpracę gospodarczą.

15.07.2014 (IAR) – Integracja gospodarcza zamiast wojen. Państwa Bałkanów Zachodnich chcą się integrować, by być silniejszymi partnerami w relacjach z Unią Europejską. W Cavtacie niedaleko Dubrownika trwa szczyt gospodarczy państw regionu „Summit 100. Gościem spotkania jest kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Jednym z ważnych tematów szczytu jest energetyka. Aleksandar Arabadżić z Towarzystwa Polsko-Chorwackiego mówi, że w tej kwestii trwa gra między Zachodem a Rosją. Jak mówi Arabadżić, teraz wszystko zależy od tego, z kim będą chciały współpracować państwa Bałkanów. – Czy wybiorą drogę środka, czy staną po stronie Zachodu, czy na co dużo wskazuje będą jednak dalej współpracować z Rosją – mówi.

W szczycie „Summit 100” uczestniczą przedstawiciele świata polityki i biznesu z Chorwacji, Słowenii, Serbii, Czarno Góry, Bośni i Hercegowiny, Macedonii oraz Albanii.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Katarzyna Ingram/kl         …źródło: stooq.pl

…dużo się pozmieniało od jesieni zeszłego roku Szczyt (hipokryzji) w Petersburgu czyli… „G20″

podobne: Polityka międzynarodowa. Rosja – Ukraina – Serbia – Unia Europejska. oraz: Putin na Kubie. i to: Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.

Historyczny ruch ECB. Ujemne stopy procentowe pomagają zadłużonym na hipotekach. Kondycja gospodarki Australii. Zatrudnienie w USA. Globalna prognoza ekonomiczna.


Ujemne stopy procentowe w Eurolandzie pomogą zadłużonym na mieszkania nad Wisłą. I to bez względu na to, czy spłacają kredyty w euro, franku czy w złotym. Już dziś każdy z nich ma ratę o grosze lub nawet złote niższą niż jeszcze na początku tygodnia.

Bezprecedensowa decyzja Europejskiego Banku Centralnego o obniżeniu depozytowej stopy procentowej do -0,1 proc. oraz głównej stopy procentowej z 0,25 proc. do 0,1 proc. już przełożyła się na spadek EUROIBOR-u. Stawka ta poza marżą decyduje o oprocentowaniu kredytów w euro, a w Polsce spłaca je 113,2 tys. klientów zadłużonych na mieszkania, nie licząc całej rzeszy przedsiębiorców. Gdy w czwartek EURIBOR 3 M wynosił 0,3 proc. w piątek spadł do 0,292 proc. i będzie się obniżać dalej. Ale to nie topniejący EUROIBOR będzie głównym powodem obniżki kosztów obsługi kredytu. Największym prezentem zarówno dla spłacających kredyty w euro jak i we franku będzie umocnienie złotego (PLN_I74.0546 +0.19%News).

Sprzyjała temu różnica między stopami procentowymi w strefie euro – główna stopa 0,1 proc., w Polsce -2,5 proc. Na dodatek wzmocnieniu złotego pomaga też tempo rozwoju naszej gospodarki, gdy nad Wisłą możemy po I kwartale chwalić się 3,4 proc. wzrostu PKB, najlepszym wynikiem od I kw. 2012 r. to w Eurolandzie EBC już koryguje prognozę tegorocznego wzrostu z 1 do 0,7 proc.

Nic dziwnego, że w takich warunkach euro osiągnęło najniższe notowania od 13 miesięcy, dzisiejszy średni kurs euro w NBP – to 4,1211 zł. Utrzymanie się takiego stanu, ewentualnie spadek poniżej 4,1 zł to dobre wieści dla spłacających kredyty w euro. Średnia notowań z minionych 12 miesięcy przekracza bowiem 4,2 zł. Tymczasem dla klienta, który pożyczył w połowie 2010 r. w euro 300 tys. zł, z marżą 2,8 proc. rata wynosi dziś ok. 330 euro, co oznacza, że euro kupione o 10 gr. taniej daje 33 zł oszczędności na miesięcznej racie.

Również dobrze nie zachowuje się CHF, ale i tak jest nieźle. Frank zbliżył się do niskich notowań ze stycznia tego roku, kiedy to kosztował 3,36 zł. Obecnie w NBP jest po 3,385 zł o 5 groszy drożej niż w czwartek, ale i o 5 gr. mniej niż w środę. Pamiętający franka po 2 zł, nie wzdychają jeszcze z zachwytu, jednak po uwzględnieniu średniej notowań z ostatnich 12 miesięcy – 3,427 zł z pewnością zauważą różnicę. Rata 300 tys. zł kredytu we franku zaciągniętego w połowie 2008 r., apogeum popularności, to dziś 488 franków, co oznacza, że każde 5 gr. na franku mniej pozwoli zapłacić ratę niższą o 24 zł. Mowa tu o oszczędnościach 580,5 tys. gospodarstw domowych, bo tyle według Komisji Nadzoru Finansowego spłacanych było kredytów we franku na koniec 2012 r.

Przy niskim oprocentowaniu kredytów walutowych to właśnie cena euro czy franka ma decydujący wpływ na wysokość raty. I wszelkie wahania przypadające na czas spłaty raty, przekładają się na nią od razu. W przeciwieństwie do aktualizacji stawki WIBOR, EUROIBOR, czy LIBOR, na którą zazwyczaj trzeba czekać kilka miesięcy. Banki zmieniają jej poziom przeważnie na koniec lub na początek kwartału kalendarzowego, albo co trzy miesiące licząc od momentu podpisania umowy kredytowej. I to czasami pod warunkiem, że zmiana osiągnęła pewien minimalny pułap.

Co do zaangażowania klientów indywidualnych w kredyty walutowe, to 2012 r. zarówno jeśli chodzi o euro jak i franka sytuacja szczególnie się nie zmieniła, bo banki właściwie zaprzestały udzielania kredytów w walutach obcych. W 2013 r. w wartości nowej sprzedaży kredyty walutowe nie przekroczyły 1 proc. Na dodatek zgodnie ze zmienioną Rekomendacją S, od lipca banki będą miały już całkowity zakaz pożyczania w innej walucie niż dochody klienta.

Na nowej sytuacji uda się też skorzystać obsługującym złotowe kredyty mieszkaniowe. Ich suma jest obecnie największa. Na koniec kwietnia zadłużenie w PLN na mieszkania wyniosło 174,3 mld, podczas gdy w CHF 135,4 mld zł, w EUR 30,9 mld zł, a w pozostałych walutach 2,5 mld zł.

Różnica stóp procentowych pomiędzy Polską a eurolandem będzie wywierała presję na Radę Polityki Pieniężnej i skłaniała ją do dalszych cięć i tak niskiego oprocentowania. Delikatne sygnały takiej ewentualności już ze strony RPP się pojawiły, choć jej przewodniczący i prezes NBP – Marek Belka, zastrzegł, że nie należy jego słów traktować jako zapowiedzi obniżek. Decydujące znaczenie dla dalszych ruchów RPP będzie miała publikowana w lipcu prognoza inflacji oraz wzrostu gospodarczego. Ale inwestorzy prognozujący wysokość 3-miesięcznej stawki WIBOR już są przekonani, że spadnie ona w najbliższych miesiącach do 2,5- 2,55 proc. z obecnych 2,7 proc. WIBOR na działania EBC zareagował zresztą od razu, po tym jak w czwartek wynosił 2,7 proc. w piątek było to 2,69 proc. Im większe będzie prawdopodobieństwo spadku stóp procentowych tym szybciej zobaczymy to w wysokości WIBOR-u, który to zawsze z w yprzedzeniem reaguje na działania RPP.

Co oznacza przewidywany przez inwestorów WIBOR 3M na poziomie 2,5 proc.? Przy 30-letnim kredycie w wysokości 300 tys. zł i marży 1,7 proc. rata spadnie z 1503 zł do 1467 zł. Zmiana nie jest spektakularna, ale zawsze to w kieszeni kilkadziesiąt złotych więcej niż mniej.

(Halina Kochalska – Open Finance)                       …źródło: stooq.pl

70. rocznica lądowania aliantów w Normandii to tzw. D-Day. W kontekście wydarzeń tego tygodnia nazwa ta nabiera nowego znaczenia, ze względu na działania EBC. Wydarzeniem mijającego tygodnia, które również przejdzie do historii była bowiem czwartkowa obniżka stóp procentowych oraz konferencja prasowa Mario Draghiego. Stąd nazwę D-Day można rozwinąć do Draghi-Day.(…)

Niemiecki wzrost cen spowolnił do najniższego tempa od ponad 4 lat i wyniósł w maju 0,6 proc r/r. (HICP). Zharmonizowana inflacja w całej strefie euro również wyhamowała bardziej niż spodziewali się tego ekonomiści i ukształtowała się na poziomie zaledwie 0,5 proc. w ujęciu rocznym. Te kolejne dezinflacyjne odczyty skłoniły Europejski Bank Centralny do działania. Właśnie decyzja EBC w sprawie stóp procentowych, a także późniejsza konferencja prasowa z udziałem Mario Draghiego były bez wątpienia wydarzeniami, które wstrząsnęły w tym tygodniu rynkami. Europejskie władze monetarne zdecydowały się powziąć wiele kroków luzujących politykę monetarną. Pierwszym z nich jest obniżka stóp, podstawowej do 0,15 proc. i depozytowej do -0,1 proc. Drugi to wsparcie płynności w sektorze bankowym operacjami ukierunkowanymi LTRO, o wartości 400 mld euro. Nastąpiło również odejście od sterylizacji programu SMP. Co więcej, Mario Draghi dobitnie zaznaczył także, że w przyszłości (i to raczej niedalekiej) możliwe jest przeprowadzenie skupu aktywów. Wydaje się jednak, że wprowadzenie LTRO odkłada możliwość szybkiego wdrożenia QE. Uzasadnieniem dla modyfikacji kształtu polityki są zrewidowane prognozy dynamiki PKB i cen. W 2014 roku tempo wzrostu ma wynieść zaledwie 1,0 proc., a dynamika HICP ukształtować się na poziomie 0,7 proc. r/r. Projekcje z marca zakładały, że wskaźniki przybiorą wartości odpowiednio 1,2 i 1,0 proc. Bardzo ważne jest również to, że w dół zrewidowano inflacyjną prognozę na 2016 rok. Wynosi ona teraz 1,5 proc. wobec marcowych założeń na poziomie 1,7 proc.

USA: ZATRUDNIENIE POWYŻEJ SZCZYTU Z 2008 ROKU

Stopa bezrobocia w maju utrzymała się na prawie 6-letnim minimum, czyli poziomie 6,3 proc. W sektorze pozarolniczym przybyło 217 tys. nowych miejsc pracy. Pozwoliło to na wyjście całkowitego zatrudnienia ponad poziom z początku 2008 roku. Odbudowa rynku pracy trwała zdecydowanie najdłużej w historii powojennych recesji w USA. Stało się tak pomimo, że na słabszy od poprzedniego odczyt wskazywały m.in. wzrost czterotygodniowej średniej liczby wniosków o zasiłek z 312 do 322 tysięcy oraz szczegóły indeksu ISM dla usług. Takie ryzyko dodatkowo wzrosło po niższej od konsensusu wartości indeksu ADP. Co ciekawe payrolle były rewidowane w górę w 19 z ostatnich 20 miesięcy. Pomimo to kwietniowy odczyt został zrewidowany w dół o 6 tys., a więc dopiero po raz drugi w ciągu ponad półtorej roku.

AUSTRALIA: GOSPODARKA W DOBRE FORMIE

We wtorek RBA zdecydował o pozostawieniu głównej stopy procentowej na niezmienionym poziomie 2,5 proc. Jest to już 10 miesiąc z rzędu utrzymywania rekordowo niskiego kosztu pieniądza. Głównym celem obniżki sprzed niemal roku było wywołanie wzrostu konsumpcji a także przeniesienie inwestycji z sektora górniczego do pozostałych. Okazuje się, że operacja ta przebiega bardzo sprawnie. Firmy planują przeznaczyć na CAPEX 137,1 miliardów dolarów australijskich w latach 2014-2015. Prezes RBA powiedział także, że widać stopniową poprawę na rynku pracy, jednak potrzeba jeszcze trochę czasu zanim bezrobocie ustabilizuje się na niskim poziomie.

O dobrej sytuacji w australijskiej gospodarce może świadczyć wycofanie się banku JPMorgan z prognozy zakładającej obniżkę stóp procentowych w sierpniu tego roku. W I kwartale 2014 odnotowała ona najszybsze tempo wzrostu od 2 lat. Bardzo ważny jest także fakt, że inflacja znajduje się pod kontrolą. Wzrost PKB w I kwartale wyniósł 3,2 proc w ujęciu rocznym, a także 1,1 proc. k/k. Głównymi składowymi, które wpłynęły na tak dobry odczyt były: eksport (wzrost o 4,8 proc. k/k), który odpowiedzialny był za 1,1 pkt. proc. przyrostu PKB oraz inwestycje mieszkaniowe (wzrost 4,7 proc. k/k), które dodały 0,2 pkt. proc. do rozwoju gospodarczego.

Dolar australijski jest w tym roku najsilniejszą walutą z grona G10. Zyskał on zarówno wobec dolara, jak i euro około 5 proc. AUD może skorzystać na bezprecedensowej decyzji ECB o obniżeniu stóp centowych, w tym depozytowej do poziomu ujemnego oraz wprowadzenia LTRO. Duży wpływ na to mają rozbieżne drogi zarówno, gospodarek Australii i strefy euro, a także ich banków centralnych. Polityka RBA zmierza w kierunku normalizacji, a ECB wprowadza niekonwencjonalne metody luzowania. Australijska inflacja jest pod kontrolą, natomiast strefa euro zmaga się z postępującą dezinflacją. W końcu, wzrost gospodarczy kraju kangurów jest najwyższy od 2 lat, a gospodarka strefy euro rozwija się w tempie dalekim od zadowalającego. Co ciekawe dolar australijski zyskuje pomimo spadku cen rudy żelaza, czyli głównego eksportowego surowca tego kraju.

(Błażej Kiermasz – DM TMS Brokers SA)                       …źródło: stooq.pl

podobne: Kondycja globalnej gospodarki nadal krucha… Spadek wskaźnika zatrudnienia w USA. oraz: EMS zgodny z konstytucją. Niemcy będą ratować zadłużoną Europę! polecam również: Malutka Belgia ratuje obligacje USA oraz: Szef KE powołał grupę ekspertów ds. uwspólnotowienia długu eurolandu

Punkty niestabilne politycznie, wrażliwe gospodarczo ale i te o wysokim poziomie zaufania – które kraje mogą wspierać lub opóźniać światowy wzrost?”

Euler Hermes przedstawia informację o kierunkach (i zagrożeniach dla) światowego wzrostu gospodarczego, sporządzoną na bazie swojego ostatniego, majowego Przeglądu Ekonomicznego. Zwracamy uwagę na umieszczenie Francji i Niemiec – głównych partnerów gospodarczych Polski wśród rynków obecnie ekonomicznie „wrażliwych”. Prezentujemy także możliwe scenariusze wpływu konfliktu na wschodzie Europy na tempo rozwoju gospodarczego Polski (mniejszy efekt) i strefy euro (większy – co pośrednio uderzyć może w polskich eksporterów).

– Zgodnie z ostatnią globalną prognozą ekonomiczną firmy Euler Hermes, gospodarki najbardziej rozwiniętych krajów nabierają tempa, oczekujemy w 2014 roku wzrostu ich wzrostu o +2,0%, najwyższego od 2010 roku

– Z drugiej strony – pomimo ożywienia wzrostu światowego PKB (+2,9% w 2014 roku) jego tempo pozostanie powolne (poniżej 3% trzeci roku z rzędu) i przeważy ryzyko wystąpienia spadku.

Wielka Brytania (PKB +2,4%) i członkowie strefy euro (+1,0%) kontynuują wzrost, podczas gdy Stany Zjednoczone (+2,8%) jak na razie pozostawały nieco w tyle z powodu wyjątkowo ostrej zimy. Abekonomia jest wciąż źródłem stałego wzrostu w Japonii (+1,2%), chociaż potrzeba większych zmian aby go utrzymać. Gospodarki rozwijające się pozostają głównymi motorami globalnego wzrostu (+4,3% w 2014 roku), ale związane z nimi oczekiwania uległy obniżeniu po gwałtownej rewizji perspektyw wzrostu w Rosji, jak również z powodu spodziewanego spowolnienia wzrostu w Brazylii, w RPA i w Turcji.

DROGA NAPRZÓD – KTO JEST NIESTABILNY, A KTO WRAŻLIWY?

Nowy globalny raport ekonomiczny Euler Hermes zidentyfikował na światowej mapie lokalizację punktów niestabilnych, wrażliwych gospodarczo i o wysokim poziomie zaufania, które razem prawdopodobnie wpłyną na globalną wymianę handlową w perspektywie krótkoterminowej:

Punkty niestabilne w zakresie polityki: Rosja i Ukraina oraz w mniejszym zakresie Turcja pozostają niestabilnymi punktami w zakresie polityki ze względu na ryzyko geopolityczne obciążające ich gospodarkę i potencjalnie występujące negatywne skutki uboczne.

Bez odnoszenia się do możliwego scenariusza rozwoju sytuacji w sferze politycznej pokusić się można o rozważenie kierunku rozwoju sytuacji na wschodzie Europy w sferze gospodarczej. W chwili obecnej sankcje mają przede wszystkim wymiar polityczny (pomijając oczywiście bariery w imporcie mięsa) i spodziewać się można, iż scenariusz utrzymania się takiej sytuacji ma 80% szans na realizację. Tylko 20% szans na realizację przyznać można scenariuszowi eskalacji w kontekście wymiany handlowej wschód-zachód (co zmniejszyłoby wymianę handlową strefy euro z Rosja o połowę). Ale nie tylko wymiana handlowa jest na szali – na sytuację wpływ mają również przepływy inwestycji (istotnych np. w Holandii), ceny energii, zdolność firm rosyjskich do regulowania swoich zobowiązań (z tytułu importu z UE) oraz ekspozycja (zaangażowanie) kapitałowa banków europejskich w Rosji (istotna np. dla banków austriackich). Skutki odczułaby również Rosja – m.in. poprzez dalsze przyspieszenie odpływu kapitału ze spodziewanych obecnie 120 mld USD w skali rocznej do 200 mld USD a przede wszystkim osunięciem się w recesję (ze spodziewanego obecnie wzrostu PKB +0,7% do spadku o -2,5% na skutek załamania się eksportu o 20% i importu o 15%).

W chwili obecnej – przy zakładanym bazowym scenariuszu rozwoju sytuacji, bez mnożenia dalszych przeszkód w wymianie handlowej polski wzrost PKB będzie zmniejszony o ok. 0,1%, podobnie jak w całej strefie euro. Gdyby sankcje jednak zostały zaostrzone zarówno polski wzrost PKB jak i w strefie euro ucierpiałyby o ok. 0,9% w skali rocznej. W efekcie w Polsce nadal mielibyśmy wzrost gospodarczy na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego lub nawet lepszym, natomiast w krajach strefy euro w przypadku eskalacji konfliktu handlowego z Rosja wzrost gospodarczy byłby zbliżony do zera…co w konsekwencji pośrednio uderzyłoby w dalszej kolejności w popyt na polskie towary, w 75% kierowane przecież na rynek strefy euro.

Punkty wrażliwe w zakresie gospodarki: Brazylia, RPA i w mniejszym zakresie Indie są punktami wrażliwymi w zakresie gospodarki, ponieważ muszą dostosować się do świata, w którym rynki rozwijające się nie są już z definicji „pupilkami” inwestorów. W tej grupie znajduje się również Francja, która musi ponownie przeanalizować swój model biznesowy, oraz Niemcy, które stykają się z wyzwaniem dominujących nacisków deflacyjnych w strefie euro, jak również z silnym kursem euro.

Punkty o wysokim poziomie zaufania: USA i Wielka Brytania są punktami o wysokim poziomie zaufania, ponieważ wzrost uzyskał siłę pociągową. Europa Południowa wykazuje oznaki poprawy perspektyw ekonomicznych i odzyskuje zaufanie po kilku latach bolesnych dostosowań i trudności gospodarczych. Chiny są również członkiem tej grupy, pomimo wyzwań dotyczących zmiany modelu biznesowego, ponieważ występują pozytywne oznaki pomyślnej transformacji.

Różne losy gospodarek rozwijających się: ‚Wrażliwa 10’ przekształciła się w ‚Ulegającą poprawie czwórkę’, ‚Niestabilną piątkę’ i Argentynę

Jak podkreślaliśmy pod koniec zeszłego roku, zdolność gospodarek rozwijających się do przetrwania trudności w dużym stopniu zależy od ich podstaw finansowych. Władze krajowe muszą być wyczulone i elastyczne w zakresie tworzenia polityki kompensującej. Na początku 2014 roku firma Euler Hermes sklasyfikowała kraje rozwijające się według dwóch kryteriów:

– ich wrażliwość w odniesieniu do programu łagodzenia polityki pieniężnej USA, oraz

– ich zależność od eksportu do Chin, tj. spowolnienia wzrostu PKB w Chinach i transformacji ich modelu ekonomicznego.

Powstała w ten sposób lista 10 najbardziej wrażliwych krajów w perspektywie krótkoterminowej, ‚Wrażliwe 10’, obejmuje Argentynę, Brazylię, Chile, Kolumbię, Indie, Indonezję, Meksyk, Filipiny, RPA i Turcję.

Od tej pory jakość polityki gospodarczej i wrażliwość władz na program łagodzenia polityki pieniężnej i podnoszenie ryzyka geopolitycznego w ostatnich miesiącach wykazuje, że niektóre kraje są lepiej przygotowane na burze niż inne. Powstała grupa państw ‚Ulegających poprawie 4’ (Chile, Kolumbia, Meksyk i Filipiny), grupa państw ‚Niestabilnych 5’ (Brazylia, Indie, Indonezja, RPA i Turcja) oraz osobno Argentyna.

PUNKTY NIESTABILNE POLITYCZNIE

Ukraina i Rosja: Krajowy kryzys polityczny nasilił się prowadząc do poważnego konfliktu pomiędzy Ukrainą i Rosją po tym, jak Rosja zaanektowała Krym, co odbiło się na gospodarce obu krajów, ale do tej pory nie wpłynęło znacząco na Europę. Oczekuje się, że wzrost rosyjskiego PKB zwolni do 0,7%, a na Ukrainie w 2014 roku najprawdopodobniej wystąpi głęboka recesja (-3%). Przeważa znaczne ryzyko spadku.

Turcja: Produkcja w 2013 roku okazała się odporna na zawirowania polityczne i niepokoje na globalnych rynkach finansowych. Popyt krajowy był jedyną siłą napędową wzrostu, przy wzroście konsumpcji prywatnej o 4,6%, konsumpcji publicznej o 5,9% i inwestycji o 4,3%. W 2014 roku oczekuje się, że popyt krajowy będzie umiarkowany w wyniku zacieśniania polityki monetarnej i deprecjacji liry tureckiej (TRY). W rezultacie oczekuje się, że w 2014 roku wzrost PKB ulegnie spowolnieniu do 3%.

PUNKTY WRAŻLIWE W ZAKRESIE GOSPODARKI

Francja i Niemcy: Po tym, jak Francja nie spełniła swojego wstępnego celu w zakresie deficytu fiskalnego na poziomie -3% PKB w 2013 roku, nowy premier Francji zapowiedział wiele reform w 2014 roku mających na celu wspieranie konkurencyjności gospodarki oraz siły nabywczej gospodarstw domowych. Jest mało prawdopodobne, aby te środki doprowadziły do szybkiego obniżenia deficytu fiskalnego (prognozy Euler Hermes: -3,9% w 2014 roku i -3,3% w 2015 roku), ale będą wspierać inne kraje strefy euro za pośrednictwem podwyższenia importu. W przeciwieństwie do Francji, model gospodarczy Niemiec obejmuje dobrze rozwijający się i napędzany eksportem przemysł, czego dowodem jest duża nadwyżka na rachunku bieżącym. Jednak ostatni wskaźnik PMI w zakresie danych dotyczących zamówień eksportowych i dane Bundesbanku wskazują na możliwy spadek tempa rozwoju. Niemiecki sektor eksportowy stoi w obliczu wiatru wiejącego w twarz zarówno ze strefy euro (presja deflacyjna), jak i z zagranicy (odnowiona konkurencja ze strony Japonii i USA, których główne sektory eksportowe nakładają się z niemieckimi).

Brazylia: Wcześniejsze doświadczenia wykazują, że organizowanie dużych imprez sportowych nie zawsze wywiera pozytywny wpływ na gospodarkę kraju gospodarza. Nawet, jeżeli Brazylia mogłaby być wyjątkiem, ponieważ jest -gospodarzem trzech mega-wydarzeń sportowych z rzędu, firma Euler Hermes oczekuje, że będzie to miało niewielki wpływ na wzrost w horyzoncie krótkoterminowym i średnioterminowym. Spowolnienie brazylijskiej gospodarki jest głównie spowodowane słabością strukturalną, której nie mogą poprawić wydarzenia sportowe. Chociaż popyt krajowy zyskał w ostatnich latach na połączeniu polityki fiskalnej pobudzającej popyt, na niskim bezrobociu, wzroście płac realnych i masywnym napływie kapitału zagranicznego, inwestycje pozostały na niskim poziomie. Obecnie występuje brak dopasowania pomiędzy dynamicznym popytem krajowym i słabą podażą krajową. Potrzebne są głębokie reformy strukturalne, aby poradzić sobie z brakiem konkurencyjności lokalnego przemysłu, brakami infrastrukturalnymi i ubogim środowiskiem gospodarczym. Oczekuje się, że wzrost pozostanie na niskim poziomie wynoszącym 2,0% w 2014 roku oraz 2,5% w 2015 roku, dużo poniżej wynoszącego 5% rocznego wzrostu sprzed kryzysu.

Indie: Gospodarka hinduska w ciągu ostatnich dwóch lat osiągnęła gorsze wyniki od spodziewanych ze wzrostem PKB na poziomie średnio poniżej +5% w porównaniu z potencjałem wzrostu na poziomie +7%. Ekspansja produkcji została stłumiona słabym popytem krajowym. Wysoka inflacja nadal osłabia siłę nabywczą, ograniczając wzrost konsumpcji prywatnej. Inwestycje uległy spowolnieniu, ze względu na restrykcyjne warunki finansowe i ograniczenie popytu. Eksport netto obniżył się w wyniku podwyższenia importu z powodu wysokich cen surowców (ropa naftowa i złoto stanowią odpowiednio 34% i 8% importu) oraz słabszych od oczekiwanych wyników gospodarczych głównych partnerów Indii, czyli USA i Chin. Od połowy 2013 roku Indie są obserwowane w ramach radaru rynku finansowego i inwestora ze względu na pogarszające się perspektywy gospodarcze oraz wysoki deficyt fiskalny i na rachunkach bieżących. Należy dalej stawiać czoło słabości strukturalnej, ale niektóre kroki we właściwym kierunku zostały już podjęte. Stabilność finansowa (a zatem redukcja w zakresie napływu kapitałów krótkoterminowych) jest jednym z kluczowych priorytetów nowego prezesa Banku Centralnego, Rajana, a obecny rząd zapoczątkował reformy mające na celu zachęcenie inwestorów zagranicznych do inwestowania w kluczowe sektory.

Republika Południowej Afryki: Wzrost PKB pozostanie na przeciętnym poziomie: +2,8% w 2014 roku i +3,5% w 2015 roku, z ryzykiem spadku. Polityka monetarna pozostanie restrykcyjna, aby chronić randa i rezerwy międzynarodowe, ceny złota są niskie, a napięte stosunki pracy ograniczają produkcję w niektórych kluczowych sektorach, szczególnie w zakresie wydobycia platyny. Brak elastyczności strukturalnej pozostaje źródłem problemów, obejmując wysoki stopień bezrobocia, dużą nierówność przychodów, niski poziom dostarczania usług, trudne relacje przemysłowe oraz deficyty fiskalne i na rachunkach bieżących.

PUNKTY O WYSOKIM POZIOMIE ZAUFANIA

Stany Zjednoczone: Na większości obszaru USA wystąpiła rekordowo zimna i śnieżna zima, co spowodowało duże spowolnienie gospodarcze. PKB wzrósł zaledwie o 0,1% w stosunku rocznym za I kwartał 2014 roku. Jednak trudna zima również przygotowała scenę do odbudowania aktywności gospodarczej wiosną, co pomoże zwiększyć PKB w II kwartale i prawdopodobnie popchnie wzrost PKB za cały 2014 rok do poziomu 2,8% – wciąż poniżej trendu światowego, ale lepiej niż 1,9% w 2013 roku. Produkcja wydaje się gotowa do znacznego ożywienia, ponieważ koszty zatrudnienia nadal spadają; zatrudnienie w produkcji wzrastało w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy. Bank Rezerwy Federalnej prawdopodobnie całkowicie zakończy swój program łagodzenia polityki pieniężnej do końca 2014 roku, ale pozostaje wysoce przystosowawczy ze względu na znaczne ilości nadmiaru rezerw płynnych, które mogą zostać wykorzystane w gospodarce.

Chiny: Wzrost chińskiego PKB okazał się w 2013 roku wytrzymały, rosnąc na podobnym poziomie jak w poprzedzającym roku (+7,7%). W 2014 roku przewiduje się niewielki spadek do poziomu +7,5%, co jest związane z trwającą transformacją gospodarczą mającą na celu uzyskanie wzrostu PKB w wyniku popytu krajowego. Przekształcenie rozpoczęło się i pozytywne oznaki już są widoczne. Po pierwsze, rząd przeszedł z podejścia skoncentrowanego ściśle na bieżącym wzroście do bardziej zrównoważonego, mając jednocześnie na celu tworzenie miejsc pracy, stabilność cen i wzrost gospodarczy. Po drugie – wzrost rynku konsumenckiego posiadającego silne podstawy jest faktem. Po trzecie – zachodzi normalizacja warunków finansowych (oddala się groźba bańki kredytowej), po ulepszeniu jakości kredytów oraz redukcji finansowania pozabankowego i pozabilansowego. Kontynuacja wsparcia konsumpcji krajowej przez pożyczki bankowe i tworzenie miejsc pracy oraz dalsze inwestycje w wiedzę i branże o wysokiej wartości dodanej mogą przyspieszyć wzrost długoterminowy.

Europa Południowa i Wielka Brytania: Po kilku latach bolesnych zmian oraz głębokiego kryzysu finansowego i państwowego kraje Europe Południowej w końcu powracają na ścieżkę wzrostu, głównie dzięki poprawie w zakresie eksportu w wyniku korzyści uzyskanych z konkurencyjności. W połączeniu z trwającymi zmianami fiskalnymi, reformami strukturalnymi i dzięki zmniejszeniu apetytu inwestorów na rynki rozwijające się, został uzyskany masowy powrót zaufania, a zatem wzrost wpływów do portfela i zagranicznych inwestycji bezpośrednich. Jednak nie można wykluczyć krótkoterminowej zmienności, ponieważ pozostaje znaczna wrażliwość gospodarki. Bezrobocie pozostaje na bardzo wysokim poziomie, sektor bankowy wciąż czyści bilans, a długotrwała niska inflacja może zaszkodzić ożywieniu. W Wielkiej Brytanii popyt krajowy pozostaje głównym motorem wzrostu PKB (+2,4%) ze względu na coraz bardziej przyjazne środowisko dla biznesu.

Rada Współpracy Państw Zatoki [Gulf Cooperation Council] (GCC): Kraje GCC posiadają ponad 29% globalnych rezerw ropy naftowej i ponad 23% rezerw gazu. Produkcja sektora węglowodorów była kluczowym czynnikiem wzrostu od 2011 roku do chwili obecnej, gdy standardowe ceny ropy naftowej wyniosły 100 USD za baryłkę lub jeszcze więcej. Przy łącznej populacji na poziomie 49 milionów osób przychody z eksportu ropy naftowej wciąż przyczyniały się do tworzenia silnych rezerw walutowych i akumulacji aktywów finansowych w funduszach państwowych (ich szacowana kwota wynosi 2.250 mld USD). Tego typu rezerwy umożliwiają krajom GCC zwiększenie popytu krajowego za pośrednictwem wydatków państwowych na projekty infrastrukturalne i na cele społeczne. Można więc oczekiwać, że handel z krajami GCC będzie dalej prężenie się rozwijał, szczególnie biorąc pod uwagę poprawę klimatu biznesowego w ciągu ostatnich lat. Wzrost PKB w krajach GCC prawdopodobnie ulegnie podwyższeniu do poziomu lub powyżej poziomu średniej dla regionu (+3,6% w 2014 roku).

(Euler Hermes)                                       …źródło: stooq.pl

podobne: Ekonomiczna prognoza na rok 2014 czyli… pożyjemy zobaczymy. oraz: MFW prognoza dla Polski i światowej gospodarki – będzie słabo. polecam również: Independent Trader: „Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem.

Światowa gospodarka

Cytat

fot. Leszek Bujnowski

fot. Leszek Bujnowski

„Świat jest jak wielki most: przejdź go, ale nie buduj na nim domu.

Ten, kto ma nadzieję na jedną godzinę, będzie miał nadzieję na całą wieczność.

Świat jest tylko na jedną godzinę – spędź ją szlachetnie i pobożnie.

Reszta jest nie do poznania.” 

 

napis widnieje na bramie miasta „widma” Fatehpur Sikri w Indiach

podobne: Którą drogę wybrać?

Świat jest jak wielki most… do fotografii Leszka Bujnowskiego

Polska gospodarka: wskaźnik PMI powyżej 50 pkt… Światowa gospodarka na granicy ożywienia.


1. Wskaźnik PMI dla Polski w VII wzrósł do 51,1 pkt. z 49,3 pkt. w VI – HSBC

01.08. Warszawa (PAP) – Wskaźnik PMI dla Polski w lipcu 2013 roku wzrósł do 51,1 pkt. z 49,3 pkt. w czerwcu – podał HSBC w czwartkowym komunikacie.

W lipcu wskaźnik PMI wzrósł trzeci miesiąc z rzędu.

„Najnowszy odczyt wskazał na ogólną poprawę warunków w sektorze przemysłowym, kończąc okres spadków rozpoczęty w kwietniu 2012 roku. Ponadto wskaźnik PMI osiągnął najwyższą wartość od stycznia 2012 roku i większą niż średnia z badań długoterminowych, która wynosi 49,9. Wzrost wskaźnika miesiąc do miesiąca był drugim największym od czterdziestu czterech miesięcy” – napisano w komunikacie.

Agata Urbańska, ekonomista HSBC ds. Europy Środkowo-Wschodniej uważa, że lipcowy wskaźnik może świadczyć o tym, że polska gospodarka najgorsze ma już za sobą.

„Badanie PMI, podobnie jak inne dane z polskiej gospodarki, wskazuje na dno spowolnienia w pierwszej połowie 2013 roku. Najważniejszym pytaniem pozostaje teraz tempo ożywienia w kolejnych kwartałach. Pozostajemy ostrożni w naszych szacunkach. Ostrożni też wydają się być producenci w badaniu PMI. Indeks zatrudnienia utrzymał się w lipcu poniżej granicy 50 punktów, wskazując na kontynuację redukcji zatrudnienia przez przedsiębiorców. Firmy po raz pierwszy od stycznia 2012 roku zwiększyły zakupy nadkładów środków produkcji, ale zapasy nakładów i wyrobów gotowych ciągle spadały w lipcu, chociaż w wolniejszym tempie” – uważa ekonomistka.

„Wraz z lepszymi od oczekiwań danymi o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w czerwcu, odczyt ten wspiera decyzję RPP z początku lipca o zakończeniu cyklu obniżek stóp procentowych” – dodała.

Z badania wynika, że liczba nowych zamówień wzrosła drugi miesiąc z rzędu i to w najszybszym tempie od sierpnia 2011 roku.

Ponadto najnowsze dane wskazały, że wzrost liczby nowych zamówień był wspierany zarówno popytem krajowym, jak i eksportowym. Liczba nowych zamówień eksportowych również wzrosła drugi miesiąc z rzędu i to w najszybszym tempie od stycznia 2012 roku.

„W lipcu wznowiony wzrost liczby nowych zamówień pozytywnie wpłynął na wielkość produkcji, kończąc tym samym czternastomiesięczny okres spadków. W lipcu po raz pierwszy od stycznia 2012 roku firmy zwiększyły także aktywność zakupową. Niemniej jednak wielkość zaległości produkcyjnych ponownie zmalała, a w sektorze ponownie zarejestrowano wolne moce przerobowe” – podał HSBC.

Dodatkowo z badania wynika, że w lipcu polscy producenci ponownie zredukowali poziom zatrudnienia, co jest zgodne z trendem za ostatnie jedenaście miesięcy. Niemniej jednak tempo spadku liczby miejsc pracy w sektorze przemysłowym pozostało niewielkie.

„W lipcu średnie koszty produkcji wzrosły po raz pierwszy od siedmiu miesięcy. Wśród surowców, których ceny wzrosły, najczęściej wymieniano produkty ropopochodne oraz papiernicze. Ogólne tempo inflacji było jednak niewielkie, znacznie słabsze niż średnia z badań długoterminowych” – napisali autorzy badania.

„W lipcu polscy producenci ponownie musieli stawić czoła dużej presji konkurencyjnej, co znalazło odzwierciedlenie w dalszym spadku średnich cen pobieranych za wyroby gotowe. Ceny wyrobów gotowych spadają nieprzerwanie od grudnia 2012 roku, jednak najnowszy spadek był najsłabszy w tym okresie spadków” – dodali.(PAP)

2. Polski przemysł w najlepszej formie od 1,5 roku

Pierwszy raz od marca 2012 r. wskaźnik PMI, obrazujący aktywność polskiego przemysłu, przekroczył barierę 50 pkt, oddzielającą spowolnienie od ożywienia w sektorze. W lipcu miał 51,1 pkt, najwięcej od stycznia 2012 r. Widać tu dużą zbieżność w tendencjami gospodarczymi na Starym Kontynencie. W przypadku analogicznego wskaźnika dla strefy euro mieliśmy w lipcu odczyt na poziomie 50,3 pkt, a w samych Niemczech 50,7 pkt. We wszystkich tych przypadkach dane cieszą, ale też nie można pomijać faktu, że skala ożywienia w przemyśle jest wciąż jeszcze bardzo ograniczona, a kluczowe wyzwania na przyszłość leżą raczej w sferze zachowań konsumentów, oddziałujących na stan sektora usług, a w mniejszym stopniu są uzależnione od kondycji przemysłu. Równocześnie lipcowe dane stanowią ostateczny zwrot w myśleniu o kondycji gospodarek w Europie. Podstawowym pytaniem się to o skalę i tempo ożywienia koniunktury, a nie to, czy ono nastąpi i kiedy. Takie postawienie sprawy zwiększa prawdopodobieństwo, że cykl obniżek stóp procentowych w naszym kraju zakończył się, trudno też raczej liczyć na tego rodzaju decyzję ze strony Europejskiego Banku Centralnego. W tym kontekście na pewno istotne będą komentarze po dzisiejszym posiedzeniu tego gremium.

W innych częściach świata powodów do takiego zadowolenia nie było. Wskaźniki PMI blado wypadały w Indiach (spadek do 50,1 pkt), Chinach (regres do 47,7 pkt), Australii (zniżka do 42 pkt), Rosji (ruch w dół do 49,2 pkt). czy Turcji (osłabienie do 49,8 pkt). To wszystko potwierdza, że w skali świata problem z ożywieniem koniunktury trwa.

odbicie zdechłego kota

odbicie zdechłego kota

…wszystko balansuje na granicy ożywienia, stagnacji i recesji… najbliższe pół roku może pokazać czy mamy do czynienia z trwałą tendencją wzrostową i powrotem do rozwoju, czy jest to może efekt korekty w trendzie spadkowym… Zdechły kot zrzucony z dachu też potrafi się na chwilę odbić 😉 …Czas pokaże.

…Odys

Liberalizm – to działa! Czyli „Europa kładzie się do trumny”


W 1979 roku władze indyjskiego stanu Haryana zdecydowały się na odważny krok. Podzielono dystrykt Faridabad na dwie części. W pierwszej wokół miasta Faridabad władzę utrzymał rząd. Obszar ten miał dobrą infrastrukturę między innymi połączenie kolejowe ze stolicą New Delhi oraz żyzną ziemię. Natomiast druga część, Gurgaon została wydzielona z nieużytków i kamienistej ziemi. Nie było tam żadnej infrastruktury, żadnych połączeń kolejowych. Zdecydowano, że na obszarze Gurgaon zapanuje pełny wolny rynek właściwie bez żadnego wpływu władz. Przesłanie Gurgaonu było proste: niech wolny rynek robi swoje. Można więc uznać, że Gurgaon stał się wyspą wolności. W 1979 roku nie było tam prawie nic. Gurgaon szybko wyprzedził regiony zarządzane przez państwo w tym Faridabad , a dziś to jedno z najlepiej rozwijających się miast w Indiach.

Gurgaon rozwijał się poza mackami zarządzanego przez nieefektywne władze jednego z najbardziej skorumpowanych krajów świata. Dziś z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że pojedynek pomiędzy wyspą wolnego rynku, a państwem został jak zwykle przez państwo całkowicie przegrany. W mieście opartym właściwie całkowicie na prywatnym biznesie znajduje się dziś 26 galerii handlowych, pięciogwiazdkowe hotele, siedem pól golfowych, dwa stadiony, najlepsze szkoły, luksusowe sklepy Chanel i Louis Vuitton, salony Mercedesa i BMW, oraz siedziby wielu międzynarodowych korporacji takich jak Airtel, American Express, EXL, IBM, Microsoft, Sapient, DLF, Maruti Suzuki, Hero Honda, Infosys, Ericsson, Oracle, Bank of America, American Airlines, The Coca-Cola Company, Nokia, Motorola itd. Nie ma problemu z mieszkaniami gdyż apartamentowce wyrastają jak grzyby po deszczu.

W Gurgaon nie doświadczysz usług które zwykle dostarcza tak zwana władza. Brak publicznego transportu, publicznych chodników, dróg. Mimo tego do miasta ciągną tłumy (ma już 1.5 miliona mieszkańców) ponieważ Gurgaon znajduje się już na trzecim miejscu w Indiach z najwyższymi zarobkami oraz jako najlepsze miejsce do życia w tym kraju. Jak to możliwe?

Z uwagi na brak państwa z jego „publicznymi usługami” do gry wkroczył prywatny sektor świadczący swoje usługi. Setki prywatnych autobusów oraz taksówek które można zamawiać przez Internet, zamiast miejskich przystanków na parkingach znajdują się monitory na których możemy znaleźć listę oczekujących samochodów z zapisanymi na nie pasażerami. Poczta używa tylko prywatnych kurierów, 12 000 prywatnych ochroniarzy pełni rolę prywatnej policji zapewniając bezpieczeństwo oraz nawet kierując ruchem ulicznym. Mieszkańcy mogą korzystać z siedmiu najwyższej klasy prywatnych szpitali z prywatnymi karetkami.

Generalnie w Gurgaonie znajdują się oazy które są właściwie małymi prawie samowystarczalnymi miastami zarządzanymi przez prywatny sektor w których standard życia jest wysoki. Jednak poza oazami infrastruktura jest bardzo słaba. Jak zwykle znowu jest to wina państwa które zobowiązało się do budowy publicznych dróg łączących poszczególne „oazy wolności”. Tak się oczywiście nie stało. Warto więc również ten obszar oddać prywatnemu sektorowi poprzez całkowitą prywatyzację dróg łączących „oazy wolności”. Istnieje problem z dostawami elektryczności jednak Gurgaon to jedyne miasto w Indiach w którym elektryczność dociera do wszystkich mieszkańców. Gurgaon walczy jednak z przerwami w dostawach prądu, prywatny sektor zapewnił zabezpieczenie w postaci dieslowskich generatorów prądu które mogą zapewnić elektryczność nawet do pięciu dni. Generalnie przyjdzie czas na budowę prywatnej elektrowni w Gurgaonie gdyż wydaje się, że jest to jedyne sensowne rozwiązanie.

Poniżej przedstawienie skutków odejścia od socjalizmu i wprowadzenia wolnorynkowych rozwiązań w Chinach oraz Indiach. Po wprowadzeniu reform (pionowa linia) widać po prostu skok PKB:

 Przykład Gurgaonu pokazuje dobitnie i to jeszcze z nawiązką, że realizacja wolnościowych postulatów daje kopa nawet na bezludziu pełnym kamieni (bo takim był Gurgaon). Europa cofa się w rozwoju i jeśli Polska nie wprowadzi wolnorynkowych rozwiązań zawsze będziemy skansenem upadającej Unii Europejskiej, skazani na jakieś żałosne dotacje. Czas się przebudzić, bo wybory za pasem. Staram się na tym blogu przekonywać, ale to nie dochodzi do przeciętnego socjalistycznego eurosowiety. Czy mam paść na kolana i błagać? A może po prostu wydzielcie w dowolnym miejscu w Polsce obszar wielkości Warszawy, najlepiej dziki i niezaludniony. Bez „opieki państwa” i oderwany od UE, a po kilku latach będą tam wyrastać wieżowce wysokości jednego kilometra, a jak dobrze pójdzie to nawet dwóch. Co wam szkodzi? Takie wydzielenie wyspy wolności nie będzie podatnika kosztować ani grosza. Ja chce żyć, a nie tak jak socjalna Europa myśleć tylko o emeryturze, rencie praktycznie kładąc się już do trumny. Czy jedynym marzeniem Europejczyka to dzisiaj tylko zobaczenie świetlistego tunelu i spotkanie z Panem? Eurokomuno pozwól żyć… 

źródło: moraine.salon24.pl

Wiezień wolności - Mariusz Lewandowski

Wiezień wolności – Mariusz Lewandowski

…Jednak ludzie w Polsce są tak przyzwyczajeni a wręcz wrośnięci w ideę „sprawiedliwego” socjalizmu – Dlaczego w Polsce jest jak jest?… że przeprowadzenie zmiany w myśleniu przeciętnego Polaka jest niemal niewykonalne! “18.03.2013 (IAR) – Chcemy, by to rząd zapewniał nam pracę, darmową opiekę zdrowotną, naukę i dostęp do przedszkoli. To wnioski z badań przeprowadzonych dla Akademii Leona Koźmińskiego. Ich wyniki publikuje “Rzeczpospolita”. (więcej tu: Dwa badania… jeden wniosek – “Dupa blada”)… Do tego dochodzi skompromitowana przez „łżelibrerałów” idea liberalizmu gospodarczego – Nikt wam tyle nie da co socjalista naobiecuje a łżeliberał ściąga spodnie. Dziś ci kłamcy pomału przyznają się do tego że wcale nie wprowadzali liberalizmu a byli po prostu socjalistami, ale jest to głos tak cichy i tak rzadko publikowany, że większośc obywateli dalej nie zdaje sobie z tego pojęcia, że zostali okłamani. Należy zatem w kółko i każdemu z osobna, gdzie się da, tłumaczyc rzeczywistośc i zmuszac do refleksji. Ludzie którym otworzono oczy powinni poczuwac się do obowiązku i dalej tą wiedzę przekazywac. Wolnościowcy muszą(!) edukowac ludzi i przekonywac ich to tego, że tylko oni sami mają prawo i możliwośc zapewnienia sobie i swoim rodzinom dobrobytu… Edukujmy i módlmy się, żeby ludzie zechcieli słuchac i czytac. Żeby przestali myślec jak niewolnicy a zaczeli myślec jak ludzie wolni! – bo takimi stworzył ich Bóg… Przestańmy się bac własnych możliwości.

…Odys

podobne: Oda do wolności. Z dedykacją dla poszukiwaczy skarbów wolnego rynku

polecam również: Prof. Witold Kwaśnicki: Ci wstrętni (neo)liberałowie. A przecież “kapitalizm oznacza własność” i to: Godfrey Bloom: Nie mamy prawdziwego kapitalizmu, to jest kapitalizm kumoterski

Globalna gospodarka wciąż na rozdrożach


Majowa koniunktura w przemyśle na świecie pozostawiała wiele do życzenia. Odczyty wskaźników PMI w takich krajach, jak Chiny, Indie, czy Turcja wypadły bardzo słabo. Chiński przemysł zaczął wykazywać oznaki spowolnienia, o czym informuje odczyt PMI na poziomie 49,2 pkt. W Indiach przemysł stanął w miejscu, podobnie było w Rosji. W obu tych państwach PMI wyniosły minimalnie więcej niż 50 pkt. W Turcji doszło do zniżki wskaźnika do 51,1 pkt. W Polsce doszło co prawda do poprawy aktywności przemysłu, ale nie wydostał się on wciąż ze strefy wyraźnego spowolnienia. PMI miał w maju 48 pkt wobec 46,9 pkt miesiąc wcześniej. Podobnie zachowały się wskaźniki koniunktury w strefie euro. To potwierdza duży wpływ stanu tamtejszej gospodarki na zjawiska ekonomiczne w naszym kraju.

Dla rynków finansowych dużo większe znaczenie zdają się mieć jednak czynniki o charakterze rynkowym, a nie fundamentalnym. Niepokój na giełdach wzmaga zwyżka rentowności obligacji. Zachowanie tego rynku w odbiorze inwestorów jest odzwierciedleniem postrzegania przyszłej polityki banków centralnych. Przekonanie o długim czasie jej luzowania windowała w ostatnich tygodniach ceny akcji, a teraz strach przed zacieśnieniem ciąży notowaniom.

Ruch w dół zarówno cen akcji, jak obligacji, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich dniach, podkopuje wiarę w teorię o nieuchronności wzrostów na giełdach w efekcie wycofywania kapitałów z nisko-rentownych obligacji i przeznaczaniu ich na zakup relatywnie tanich akcji. Niemniej jednak giełdy wypadają w ostatnim czasie lepiej niż rynek długu.

RYNKI NIERUCHOMOŚCI

Ceny nowych mieszkań w Chinach rosły w maju najmocniej od grudnia, czyli od momentu kiedy zakończyły się trwające do tego czasu zniżki. Zwyżka sięgnęła 6,9% w skali roku. Cena ukształtowała się na poziomie 1659 USD za m2. W ujęciu miesięcznym wzrost wyniósł 0,8% i była to 12. kolejna zwyżka. Te dane obejmują 100 miast. Natomiast w 10 największych miastach ruch w górę cen był jeszcze większy i wyniósł 9,7%. Rosnące ceny nie są jednak traktowane jako korzystna oznaka, ale dodatkowe wyzwanie gospodarcze. Nadmierny wzrost przy dużej skali migracji ze wsi do miast stanowi społeczny i w związku z tym władze są skłonne jemu przeciwdziałać. To zaś dodatkowo utrudniałoby przyspieszenie wzrostu koniunktury w Chinach.

W maju ceny luksusowych mieszkań w Londynie wzrosły o 7,2% w skali roku, najmniej od grudnia 2009 r. Widać, że zwyżka o blisko 19% w ciągu ostatnich 2 lat powoduje mniejsze zainteresowanie kupujących.

(Home Broker)

za pomocą Globalna gospodarka wciąż na rozdrożach – Stooq.

quantitative easing – „luzowanie ilościowe”