Bezpieczeństwo energetyczne: raport NIK w sprawie gazoportu ujawnia bałagan, bomba górnicza i gazowa (PGNiG traci polski rynek).


„…Bardzo dobrze, że najnowszy raport NIK w sprawie gazoportu, przynajmniej w głównej części, jest jawny. Poprzedni został niestety utajniony, ale zwracał uwagę na te same elementy, które potwierdził obecny raport. Mamy więc ogromny bałagan, brak zarządzania, brak organizacji pracy i współpracy wykonawców. Jakość tego dokumentu też jest bardzo dobra, ponieważ pokazuje rzeczywiste problemy i błędy w realizacji projektu. Brakuje mi tylko jednego – analizy ekonomicznej gazoportu, ale akurat tego kontrola NIK nie dotyczyła.

Skutkiem tego raportu jest ciekawa wymiana gróźb i ofert między MSP a głównym wykonawcą terminalu LNG, która pokazuje, że obie strony badają swoje możliwości. Dobrze jednak, że MSP zachowuje spokój, bo minister nie powinien popadać w panikę czy rzucać groźbami. Powinien zachowywać się politycznie. Ale moim zdaniem, bez kolejnego aneksu, czyli kolejnej podwyżki kosztów, gazoport nie będzie gotowy na wybory, na czym zależy rządzącej koalicji. Jednocześnie obserwujemy jak cała inwestycja drożeje nam w oczach.

Dochodzi do tego kontrakt na dostawy LNG z Kataru, który jest bardzo zły dla Polski. Po pierwsze jest bardzo drogi, a jego warunki są gorsze od tych, na podstawie których odbieramy obecnie gaz z Rosji. W kontrakcie katarskim zapisana jest formuła take or pay, ale jest też klauzula przeznaczenia, czyli destination close, której nie ma już w umowie z Rosjanami. Ogranicza ona możliwość dowolnej sprzedaży ładunku LNG bez zgody dostawcy. Natomiast warunki, które ustalono przy renegocjacji kontraktu katarskiego oznaczają, że umówiono się w jaki sposób poradzić sobie z problemem technicznym odbioru LNG, ale warunków dla Polski w żaden sposób nie poprawiono. Udało się jedynie załatwić, że to Qatargas wziął na siebie sprzedaż nieodebranego przez nas LNG. Nie musi tego robić PGNiG. Natomiast jeśli cena uzyskana na rynku będzie niższa od ceny założonej w kontrakcie to PGNiG i tak będzie musiało pokryć różnicę. To nie jest dobre rozwiązanie, bo nie otrzymujemy gazu, a musimy za niego częściowo płacić. Dlatego w mojej opinii zmiany nie zostały korzystnie renegocjowane dla Polski.

Dodatkowo terminal LNG utrudnia integrację z europejskim rynkiem gazu. Gazoport i kontrakt katarski, który będzie obowiązywał przez 20 lat, mogłaby wziąć na braki bardzo duża firma energetyczna, która byłaby w stanie zrekompensować koszty tak drogiego gazu w dużym obrocie tym surowcem. Natomiast dla PGNiG będzie to duże obciążenie, bo firma ma zły kontrakt z Katarem i zły kontrakt z Gazpromem, co daje duże obciążenie. Gdybyśmy otworzyli rynek dostaw gazu i zalałby nas tańszy surowiec, który jest dostępny na giełdach, to w przypadku PGNiG mielibyśmy sytuację niemal analogiczną jak dzisiaj z kopalniami. Dodatkowo, już teraz odbieramy więcej gazu z systemu europejskiego, niż od Gazpromu, co jest niedobrą wiadomością dla PGNiG. Dlatego model litewski, wydaje się być bardziej bezpieczny, gdyż nie obciąża krajowego dystrybutora tak wysokimi kosztami, chociaż ze sprowadzanego przez Kłajpedę LNG muszą, zgodnie z nakazem rządu, korzystać wszystkie litewskie firmy.

Gazoport także nie ma szans, aby stać się centrum dystrybucji gazu w naszej części Europy, gdyż 60 km dalej, w Greifswaldzie wychodzi z morza rurociąg Nord Stream, który oferuje znacznie tańszy surowiec. Dlatego też, kiedy zapadła decyzja o budowie terminalu LNG, z rządowego programu zniknęło północne połączenie polskiego i niemieckiego systemu gazowego. Gdyby zostało ono zrealizowane to gazoport byłby pod wielką presją konkurencyjnego gazu dostarczanego z Niemiec. A LNG jest najdroższym gazem. Nie bez powodu w 2013 r. europejskiej terminale LNG stały niemal puste, a ich potencjał był wykorzystywany w niewiele ponad 20%. Oznacza to, że kierujące się rachunkiem ekonomicznym firmy zminimalizowały dostawy LNG i korzystały jedynie z wielkości, które musiały odebrać, zgodnie z kontraktami.

Ponadto, gazoport jest elementem utrudniającym nam negocjacje gazowe z Gazpromem, ale nie jest elementem najważniejszym. Najważniejsze jest to, że Polska powoli włączana jest do europejskiego rynku i chociaż szkodzi to PGNIG, jest paradoksalnie pomocne w rozmowach z Rosjanami. Wiadomo bowiem, że jeśli odbiorca nie będzie w stanie sprzedać gazu w warunkach rynkowych, po cenie kontraktowej, to strony muszą znaleźć rozwiązanie, a jeśli się to nie uda, sprawa znajdzie swój finał w arbitrażu z duzymi szansami dla PGNiG. Rosjanie to zrozumieli i dlatego pojawiają się sygnały o możliwości porozumienia PGNiG i Gazpromu.” (Andrzej Szczęśniak)

całość tu: www.szczesniak.pl

podobne: Łupią nas na tym gazie niemiłosiernie! Porozumienie PGNiG i Qatargas w sprawie dostaw LNG to żaden sukces! Polski lobbing energetyczny w Brukseli. Wraca sprawa kary finansowej za niewdrożoną dyrektywę o OZE. oraz: Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji.

„Śląsk jest dużym problemem, a działania kolejnych rządów są antywzorem postępowania z sektorem górniczym (…)”.

Wśród głównych założeń planu dla Śląska można wskazać inwestycje w „czyste” technologie węglowe, infrastrukturę i wsparcie młodzieży. Andrzej Szczęśniak przyznał, że górnictwo nie zajmuje w rządowym projekcie kluczowej pozycji.

– Obiektem głównej troski rządu jest infrastruktura, czyli rozwiązania aglomeracyjne i zastąpienie czymś kopalń. To model przesterowania regionu z dużym udziałem przemysłu. Projekt dla Śląska to zbiór odrębnych pomysłów. Nie ma w nim jednak rozwoju ani utrzymania górnictwa na obecnym poziomie – wyjaśniał ekspert.    

Gość Polskiego Radia 24 jest zdania, że nie należy rezygnować z wydobycia węgla w Polsce.

Węgiel jest podstawą taniej rodzimej energii, która zapewnia blisko pół miliona miejsc pracy. Podpisujemy kolejne porozumienie klimatyczne i nie walczymy o wyjątki. Natomiast sektorem górniczym zarządzamy w sposób dramatyczny i anty-wzorcowy. Doprowadzamy firmy do stanu upadłości, a potem rzucamy kilkanaście miliardów złotych na ratunek” (Andrzej Szczęśniak).

źródło: www.szczesniak.pl

podobne: Sektorowi państwowemu grozi efekt domina interwencjonizmu w górnictwie. Przez „flapsy” JSW straciło największego odbiorcę węgla. Michalkiewicz o najkrótszym programie gospodarczym. oraz: Polskie górnictwo węglowe to skansen i elektrownie go nie uratują. Podatek od srebra i miedzi dobija przemysł wydobywczy. Biurokracja największym wrogiem polskiej gospodarki. NIK o marnotrawstwie w Polskim Holdingu Obronnym.

„…encyklika papieska poświęcona zasobom naturalnym może być kolejną okazją do podkreślenia wagi głębokiej reformy polskiego górnictwa, która jest nieunikniona i konieczna. Jej odwlekanie wzmocni tylko negatywne skutki cięć i zmian strukturalnych.

Ocena planu ratowania Kompanii Węglowej na Śląsku jest negatywna. Warto czytać komentarze badającej temat na miejscu Karoliny Bacy-Pogorzelskiej. Reforma jest fragmentaryczna, bo dotyczy tylko jednej ze spółek węglowych. Nie jest stanowcza, bo nie wprowadza rozwiązań zmniejszających koszty pracy obciążające sektor ani ratującej złoża z kopalń, którym grozi likwidacja. Jest to doraźne, kompromisowe rozwiązanie, które zemści się na rządzie w przeddzień wyborów, kiedy może wybuchnąć bomba górnicza, związki wyprowadzą na ulice przeciwników reformy, a Śląsk zapłonie w centrum sporu politycznego…” (Wojciech Jakóbik)

całość tu: wjakobik.com

podobne: Reforma systemu handlu emisjami CO2 to gwóźdź do trumny polskiego przemysłu? Polityka klimatyczna UE to brudna gra o pieniądze. Dlatego polski węgiel leży na hałdach.

„Tegoroczne lato może należeć do związków zawodowych, które licząc na eskalację sporu politycznego, próbują ugrać jak najwięcej dla siebie. Nie chodzi tu tylko o górników, którzy mają argumenty przeciwko programowi rządu dla ich branży. Do szeregu dołączają gazownicy. Politycy także mogą wysunąć swoje pomysły.

O bombie górniczej, która może wybuchnąć tuż przed wyborami już pisałem. Kolejna to bomba gazowa, której wybuch przepowiadają już media. Związkowcy z PGNiG rozpoczęli spór zbiorowy z zarządem grupy kapitałowej, która nie chce podzielić się rosnącymi zyskami ze sprzedaży gazu ziemnego możliwymi dzięki różnicy między ceną taniejącego gazu na światowych rynkach a taryfą. Ich niepokoje mogą się stać pożywką walki politycznej, na której straci główny zainteresowany czyli państwo polskie.

PGNiG wprowadziło niepopularny wśród związkowców program oszczędności oraz rabaty cenowe dla klientów strategicznych. To odpowiedź na liberalizację rynku gazu, która sprawia, że bez podniesienia konkurencyjności firma zniknie. Dopóki ma ona w statusie zapis o zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego pozostaje jedynym narzędziem polskiej polityki gazowej. Jest ono obecnie wykorzystywane intensywnie w toku arbitrażu PGNiG-Gazprom w sprawie ceny surowca, której Rosjanie nie chcą obniżyć pomimo udzielenia zniżek kolejnym klientom, uzasadnionym ze względu na taniejącą ropę naftową, która obniża cenę dostaw długoterminowych indeksowaną do jej wartości…” (Wojciech Jakóbik)

całość tu: wjakobik.com

podobne: PGNiG renegocjuje kontrakt z Gazpromem. Przegrana Rosjan z Czechami w sądzie szansą na korzystny arbitraż dla Polaków. Rosja wzywa UE, by poparła projekt gazociągu Turecki Potok. Polska nie będzie rozbudowywać mocy energetyki węglowej. Nowelizacja ustawy o OZE. oraz: Unia energetyczna: polskie postulaty okrojone do minimum, dekarbonizacja to gwóźdź do trumny polskiego górnictwa (dla kogo pracuje D. Tusk?). Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. Gazprom sam sobie szkodzi. Polskie złoża „gazu zamkniętego”. PGNiG ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu.

„Przez wiele lat mówienie o liberalizacji rynku gazu było „austriackim gadaniem”. Można było czuć się sfrustrowanym, gdy patrzyło się na miejsce na rynku naszego największego dostawcy – Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, którego udział w sprzedaży przez wiele lat wynosił 98% pomimo morza wylewanych słów o uwalnianiu rynku. Trudno było jednak coś zdziałać, dopóki PGNiG dostarczało tańszy gaz dla swoich największych odbiorców, przede wszystkim zakładów chemicznych czy rafinerii.

Gdy po 2008 roku proporcje cen się odwróciły – tryby liberalizacji rynku ruszyły szybciej. Mechanizm niższych cen, poszukiwania oszczędności w najważniejszych kosztach – zadziałał samoczynnie. Ostatnie miesiące dają już wyraźny obraz zachodzących zmian.

PGNiG traci odbiorców i import. To podstawowy poziom dominacji naszego rodzimego monopolisty, gdyż dostawy do Polski były barierą nie do przebicia dla innych, chętnych na dochody z polskiego rynku. Dawno, dawno temu (najstarsi górale nie pamiętają już 2006 roku) PGNiG rzeczywiście miał najlepsze ceny, kupował taniej rosyjski gaz niż Niemcy, a jego klienci mogli cieszyć się stabilnymi i niskimi cenami (niższymi od konkurencji – to najważniejsze!). Później stosunki z dostawcą ze wschodu się zepsuły, ceny importowanego poszybowały pod niebiosa, firma zaczęła tracić, najpierw pieniądze, a teraz odbiorców.

W 2014 roku, szczególnie w drugiej połowie, widać to już wyraźnie w zmniejszającym się udziale PGNiG w imporcie gazu…” (Andrzej Szczęśniak)

całość tu: www.szczesniak.pl

podobne: Liberalizacja rynku gazu nie spowoduje spadku cen dla odbiorców. Rynek energii będzie coraz bardziej regulowany. oraz: Nie ma mowy o „liberalizacji” rynku gazu tam gdzie rządzi monopolista i regulator cen. a także: Trójpak energetyczny i plan „liberalizacji” rynku energii w Polsce. polecam również: Bezpieczeństwo energetyczne: Więcej taniego gazu na rynku, rozbudowa infrastruktury LNG i śledztwo antymonopolowe mogą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu.

Reklamy

Sektorowi państwowemu grozi efekt domina interwencjonizmu w górnictwie. Przez „flapsy” JSW straciło największego odbiorcę węgla. Michalkiewicz o najkrótszym programie gospodarczym.


1. Wojciech Jakóbik: Zanim problemy górnictwa rozleją się na inne sektory

W efekcie złej polityki informacyjnej rządu oraz eskalujących żądań górniczych związkowców doszło do katastrofy jaką były zamieszki pod siedzibą Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Przyjmowane dotąd rozwiązania, jak stworzenie Nowej Kompanii Węglowej, nie dotykają w żaden sposób przywilejów górniczych, a część z nich daje im nowe gwarancje. Takie nieodpowiedzialne działanie sprawia, że w spór włączają się kolejne grupy a z górnictwa węglowego protesty mogą się rozlać na gazowe i naftowe, energetykę i koleje. Rząd ugina się przed szantażem strajkujących, więc można oczekiwać, że znajdą się kolejni chętni do wykorzystania sytuacji. Paradoksalnie więc, dalsze ustępstwa w kwestiach socjalnych mogą sprowokować nowe protesty. Alternatywą jest przecięcie wrzoda i usunięcie przyczyny problemu.

Z raportu Centrum im. Adama Smitha wynika, że część świadczeń i przywilejów górniczych może od górników wykupić państwo uwalniając spółki węglowe od konieczności ponoszenia takich kosztów (np. wartość skumulowana pięcioletnich świadczeń, które byłyby brane pod uwagę). Mogłyby to być np. deputaty węglowe i posiłki profilaktyczne (tzw. flapsy) – świadczenia archaiczne, które nie mają racji bytu w dzisiejszych realiach. Nie chodzi jednak o obniżanie pensji górnikom, a o sprawienie, by dzisiejsze 25 składowych wynagrodzenia uporządkować przy okazji pensji zasadniczej, a świadczenia dodatkowe powinny być powiązane z wynikami spółek węglowych. Nie może bowiem trwać sytuacji, w której przedsiębiorstwa górnicze nie są traktowane w kategoriach biznesowych – czytamy w raporcie.

Górnictwo nie może być obecnie konkurencyjne przy wysokich kosztach pracy i małej efektywności. Rząd odstąpił od postulatu sześciodniowego tygodnia pracy i innych rozwiązań, które miały uczynić pracę pod ziemią bardziej efektywną. Nie zniknęły przywileje górnicze. Jak podaje Dziennik Zachodni czternastki w Kompanii Węglowej to 289 mln złotych wydatków, stały dodatek do pensji to 350 mln złotych. Premie z Karty Górnika są warte 451 mln złotych. Suma wydatków Kompanii Węglowej na przywileje wyniosła 1,7 miliarda złotych czyli prawie tyle, ile wynosi budżet ministerstwa gospodarki odpowiedzialnego za górnictwo.

Pompowanie pieniędzy w dziurawy sektor nie przyniesie efektów. Dopiero po zmniejszeniu przywilejów dofinansowanie dla kopalni pozwoli na inwestycje w złoże i sprzęt, a nie na pokrywanie rosnących zobowiązań. Plan odbierania przywilejów musi być stonowany i długofalowy ale żadna z opcji politycznych nie podnosi dziś jego tematu.

Dlatego związkowcy mogą być coraz częstszymi gośćmi na ulicach polskich miast. W kolejce za górnikami z JSW ustawią się następni. Jeżeli rząd pójdzie na ustępstwa w ich przypadku, o podobne upomną się związkowcy z PGNiG, PKP Cargo i innych spółek. Wtedy nierozwiązane problemy górnictwa rozleją się na inne sektory, a porządek publiczny przywróci policja albo nowy, socjalistyczny rząd, który zamieni Polskę w Grecję. Tragedii z Jastrzębia można było uniknąć ale postęp zniweczył unik rządu przed trudnymi decyzjami. Jeżeli niezdecydowanie rządu wynika z walk frakcyjnych to szansa na śmiały plan jest tym mniejsza.

podobne: POrozumienie „górników” z rządem czyli „wiódł ślepy kulawego” a teraz „pretensje do garbatego że ma dzieci proste”. i to: Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”.

2. Przez strajk w JSW ArcelorMittal zmienia dostawcę węgla (Reuters/Wojciech Jakóbik)

Ze względu na brak dostaw z Jastrzębskiej Spółki Węglowej, w której odbywa się strajk górniczy, największy klient spółki – ArcelorMittal rozpoczął sprowadzanie węgla drogą morską.

W rozmowie z agencją Reuters rzecznik firmy Sylwia Winiarek przyznała, że ceny na rynkach światowych są na tyle niskie, że zatrzymanie dostaw z JSW nie stanowi dla ArcelorMittal dużego problemu.

JSW poinformowało, że brak produkcji wiąże się z dzienną utratą zysków w wysokości 30 mln złotych.

Spisaniem protokołu uzgodnień i rozbieżności zakończyła się ponad piętnastogodzinna runda rozmów między Międzyzwiązkowym Komitetem Protestacyjno-Strajkowym JSW i zarządem spółki z udziałem mediatora. Na podstawie treści tego dokumentu pracownicy JSW zdecydują o kontynuowaniu lub zawieszeniu strajku – informuje NSZZ Solidarność.

Protokół uzgodnień i rozbieżności nie oznacza, że udało się dojść do pełnego porozumienia. Dokument ten trafi teraz do rady nadzorczej, która na jego podstawie podejmie ewentualne decyzje. Strona związkowa przedstawi zapisy protokołu pracownikom kopalń JSW, którzy następnie podejmą decyzję o kontynuowaniu lub zawieszeniu akcji strajkowej.

Po zakończeniu rozmów rzecznik MKPS JSW Piotr Szereda powiedział dziennikarzom, że związki zawodowe,  są gotowe do wielu ustępstw, aby doprowadzić do porozumienia. – Zgodziliśmy się wstępnie na zawieszenie kilku czynników płacowych, aby wyprowadzić firmę z problemów finansowych. Chodzi m.in. dopłatę do chorobowego, dodatek do urlopu, czy wypłatę tzw. „czternastki” w dwóch ratach – mówił Piotr Szereda.

Strajk w kopalniach JSW trwa już dziesiątą dobę. Początkowo protest był prowadzony wyłącznie na powierzchni. 4 lutego akcja strajkowa została zaostrzona. W części kopalń górnicy prowadzą protest pod ziemią – podaje związek zawodowy.

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: „List uradowanego górnika” czyli 250 mln. „POmocy” na „zamknięcie” kopalni. Koszt zaniechania prywatyzacji. Deficyt w kasie miedziaka z Lublina, który błaga o niskie podatki. Bankructwa firm. oraz: PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa.

…tak walczyli o swoje że ucięli gałąź na której siedzieli. Chcieli mieć wszystko a nie będą mieli nic, bo utrata najważniejszego odbiorcy to poważne uszczuplenie wpływów do kasy spółki z tego tytułu. Teraz mogą sobie panowie związkowcy ten węgiel zjeść (zamiast „flapsów”) bo nie mają go komu sprzedać. Komu przysłużyli się strajkujący, skoro zaszkodzili bezpośrednio górnikom i ich miejscom pracy pogarszając już i tak tragiczną finansowo sytuację JSW? Przecież nawet nie sobie? Gdzie mają głowy sami górnicy? Komu potrzebni tacy związkowcy którzy przyspieszają bankructwo „własnego” zakładu pracy? Tymczasem końca protestów nie widać…

07.02.2015 (IAR) – Pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej są niezadowoleni z negocjacji i mówią o eskalacji strajku – pisze „Nasz Dziennik”. Według gazety, pierwsze opinie załóg nie pozostawiły suchej nitki na przedstawionym im protokole z negocjacji między związkami a zarządem spółki. Można spodziewać się zaostrzenia akcji strajkowej.

„To pseudoporozumienie jest nie do przyjęcia. Więcej jest treści w protokołach rozbieżności niż w tych niby-uzgodnieniach, na które zgadza się strona społeczna i zarząd. Załogi po przedstawieniu im tego dokumentu jednoznacznie opowiedziały się za kontynuowaniem strajku i nawet za jego zaostrzeniem i to w stopniu bardzo mocnym” – mówi „Naszemu Dziennikowi” Marek Płocharski ze sztabu protestacyjno-strajkowego w JSW.

Podpisanie protokołu uzgodnień i rozbieżności zakończyło wielodniowe negocjacje w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Mimo podpisania nie udało się zakończyć strajku. Wydobycie w kopalniach JSW jest wstrzymane.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)”Nasz Dziennik”/kry./dabr

podobne: Polskie górnictwo węglowe to skansen i elektrownie go nie uratują. Podatek od srebra i miedzi dobija przemysł wydobywczy. Biurokracja największym wrogiem polskiej gospodarki. NIK o marnotrawstwie w Polskim Holdingu Obronnym.

Kłopoty w jakich znajduje się dziś górnictwo (nie tylko za sprawą przywilejów pracowniczych) można było przewidzieć już lata temu. Niektóre środowiska ostrzegały, napominały i prosiły o rozwiązania rynkowe w poszczególnych sektorach gospodarki znajdujących się pod pieczą państwową, tymczasem przez lata robiono coś zupełnie przeciwnego (nieraz ogromnym kosztem dla podatników w ramach rzecz jasna konstytucyjnego zapisu o gospodarce SPOŁECZNO-rynkowej) i teraz dla niektórych spółek tzw. Skarbu Państwa jest już za późno na w miarę bezbolesne dla pracujących w nich ludzi reform, o których jak słusznie zauważył autor artykułu najważniejsze ośrodki polityczne w Polsce po prostu boją się mówić (rok wyborczy przed nami a niepopularne społecznie decyzje kojarzone są z samobójstwem politycznym). Historia zatoczyła koło… (Odys)

„…Ustrój socjalistyczny w Polsce zawdzięczamy oczywiście Józefowi Stalinowi – ale w konkretnym kształcie pochodzi on od trójki Żydów, jakich Ojciec Narodów tutaj przysłał, żeby tresowali mniej wartościowy naród polski do komunizmu. Chodzi oczywiście o Jakuba Bermana, Romana Zambrowskiego i Hilarego Minca. Dyktatorem gospodarczym był właśnie ten ostatni. Nie tylko zniszczył wielką i drobną własność prywatną (niedawno czytałem folder przedstawiający historię młyna w Bełżycach koło Lublina, który w 1947 roku został skonfiskowany przez państwo, aż dopiero w roku 1989 wnuczka budowniczego i właściciela mogła swój majątek rodzinny o d k u p i ć od reprezentantów organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym – bo tym właśnie była Polska Rzeczpospolita Ludowa), ale miał też swój gospodarczy ideał w postaci planu doprowadzonego do każdego stanowiska pracy….

Za komuny nomenklatura ciągnęła zyski z nadzorowania gospodarki, zarówno sektora państwowego, jak i prywatnego, więc była zainteresowana jak najszerszym zakresem tej kontroli. Kiedy jednak sama się uwłaszczyła, żadnych kontrolerów nad sobą już nie potrzebowała i dlatego razwiedka pozwoliła Mieczysławowi Wilczkowi, pełniącemu w rządzie Mieczysława Rakowskiego funkcję ministra gospodarki, na odejście od gospodarczego ideału Hilarego Minca.

I Mieczysław Wilczek te oczekiwania spełnił, a nawet więcej – bo usunął ograniczenia blokujące swobodny dostęp do rynku nie tylko nomenklaturowcom, ale wszystkim obywatelom, likwidując ustrój socjalistyczny przy pomocy kilku prostych oczywistości, awansowanych do rangi norm prawnych. Najistotniejszym postanowieniem ustawy o działalności gospodarczej był przepis, według którego podmioty gospodarcze mogły „dokonywać czynności oraz działań, które nie są przez prawo zabronione”. To był właśnie ten cios rozcinający socjalistyczny węzeł gordyjski, dzięki czemu tysiące, a nawet setki tysięcy ludzi z dnia na dzień stały się samodzielnymi przedsiębiorcami. Władza zachowała prawo ograniczania dostępu do rynku w 11 przypadkach, z których większość była podyktowana ochroną przed ryzykiem sprowadzenia niebezpieczeństwa powszechnego ( wytwarzanie i obrót materiałami wybuchowymi, amunicją i bronią, produkcja i obrót truciznami), chronienia tradycyjnych monopoli państwowych (produkcja wyrobów tytoniowych i spirytusu), czy wreszcie podyktowanych bezpieczeństwem publicznym (ochrona osób i mienia, usługi detektywistyczne).

Nigdy jednak nie jest tak dobrze, by nie mogło być jeszcze lepiej, przy czym należy zawsze pamiętać, że lepsze jest wrogiem dobrego. Kiedy setki tysięcy ludzi, w dodatku zahartowanych w „szarej strefie” za komuny, uzyskały swobodny dostęp do rynku, uwłaszczona nomenklatura poczuła się zagrożona, a dopuszczeni do zewnętrznych znamion władzy Umiłowani Przywódcy z opozycji demokratycznej zostali pozbawieni oczekiwanych konfitur w postaci łapówek od prywaciarzy. Dlatego przy pozorach wrogości, doszło do cichego porozumienia uwłaszczonej nomenklatury z „legendarnymi”, żeby za jednym zamachem zlikwidować obydwa zagrożenia. Dlatego bez względu na to, jaka ekipa tworzyła akurat rząd, ustawa o działalności gospodarczej była „nowelizowana” nawet kilka razy w ciągu roku. W rezultacie, w roku 1999, koncesje, licencje, zezwolenia i pozwolenia ograniczające dostęp do rynku, zostały przywrócone aż w 202 o b s z a r a c h działalności gospodarczej. W ten oto sposób, w interesie uwłaszczonej nomenklatury oraz biurokracji pochodzącej ze środowisk „legendarnych”, skutecznie zablokowany został narodowy potencjał ekonomiczny, co jest podstawowym źródłem wielu, jeśli nie wszystkich naszych problemów. W tej sytuacji jedyny program wyborczy, to przywrócenie mocy obowiązującej ustawy o działalności gospodarczej w jej pierwotnym brzmieniu z 1 stycznia roku 1990. Historia bowiem zatoczyła koło i znowu znajdujemy się w punkcie wyjścia.”

Stanisław Michalkiewicz (całość tu: Najkrótszy program gospodarczy)

podobne: Stanisław Michalkiewicz: Pogrobowcy Hilarego Minca czyli… Wilczek kontra „prawdziwa prawica”. oraz:  25 lat ustawy Wilczka – ostatniego cudu gospodarczego w XX wieku i to: Piotr Świder: Oda do wolności. Z dedykacją dla poszukiwaczy skarbów wolnego rynku

rys. Paweł Kuczyński

rys. Paweł Kuczyński

POrozumienie „górników” z rządem czyli „wiódł ślepy kulawego” a teraz „pretensje do garbatego że ma dzieci proste”.


Porozumienie w sprawie restrukturyzacji górnictwaEkspert: rząd wycofał się ze wszystkiego.

17.01.2015 (IAR) – Jest porozumienie strony rządowej i górniczych związkowców dotyczące planu naprawczego dla Kompanii Węglowej. Inaczej skonstruowany będzie pakiet kopalń przekazywanych do restrukturyzacji, będą nowe rozwiązania w sprawie osłon i urlopów a także odpraw.

W obecności premier Ewy Kopacz w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach, dokument podpisali pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa Wojciech Kowalczyk oraz przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz. Szczegółów porozumienia przy jego podpisywaniu, nie podano. Jego tekst opublikowała jednak kancelaria premiera. Premier zapowiedziała, że rozmowy z udziałem strony związkowej i samorządowej ws. programu dla całego Śląska, odbędą się na początku marca.

Jak wyjaśnił w TVP Info pełnomocnik rządu ds górnictwa Wojciech Kowalczyk, w porozumieniu zmieniono nieco skład kopalń, które bedą przekazywane do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, wprowadzono urlopy przedemerytalne 3- letnie dla pracowników przeróbki oraz zniesiono 24- miesięczne odprawy dla górników dołowych.

Kopalnie, które będą przekazywane do SRK to: KWK Piekary, Ruch Centrum wyodrębniona z kopalni KWK Bobrek- Centrum, Ruch Makoszowy wyodrębniona z KWK Sośnica-Makoszowy oraz KWK Brzeszcze. Oznacza to podział dwóch kopalń; Bobrek – Centrum i Sośnica -Makoszowy. Jak dodał Kowalczyk, Ruch Sośnica będzie w tzw. nowej Kompanii Węglowej. Natomiast Ruch Bobrek, będzie sprzedany Węglokoksowi.

Dominik Kolorz powiedział dziennikarzom, że ważną rolę w procesie naprawczym odegrają inwestorzy. Nie chciał o nich mówić. Pokreślił, że ruchu Makoszowy oraz kopalnie Piekary i Brzeszcze mają inwestora. Problem jest z Ruchem Centrum w Bytomiu. Plany naprawcze muszą być uzgadniane ze związkami i inwestorzy będą kupować zdrowe części kopalń.

Jak czytamy w porozumieniu, w razie niepowodzenia procesów inwestorskich /…/ , udziela się gwarancji zatrudnienia dla wszystkich pracowników na zasadzie systemu alokacji uzgodnionego pomiędzy SRK S.A. a innymi podmiotami górniczymi w przypadku nieskorzystania z osłon socjalnych.

Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” jest zadowolony , że następuje łączenie kapitałowe górnictwa z energetyką. „To normalne, że ci którzy produkują węgiel są „wsadem” do efektu końcowego, czyli energii. Teraz ten biznes będzie tworzył całość i jedność, i zabezpieczy interesy energetyczne Polski” – konstatował Kolorz.

Premier Ewa Kopacz zapewniła, że polski rząd chce opierać bezpieczeństwo energetyczne na polskim węglu. Podkreśliła, że podpisanie porozumienia było możliwe dzięki wierze obydwu stron w to, iż będzie ono służyło ochronie miejsc pracy i dobrej przyszłości górnictwa. Polska premier nazwała porozumienie trudnym i dodała, że to dopiero początek drogi do przemian w górnictwie.

W porozumieniu zapisano, że strona rządowa biorąc pod uwagę bezpieczeństwo energetyczne kraju, wystąpi do Komisji Europejskiej z wnioskiem o skorzystanie z tzw. Europejskiego Funduszu dla Inwestycji dla sektora górnictwa węgla kamiennego. Wniosek ten, po konsultacjach ze stroną społeczną przygotowany będzie do dnia 28.02.2015 r.

Łzy szczęścia i okrzyki radości- tak na informację o podpisanym z rządem porozumieniu górniczych związków zawodowych zareagowali mieszkańcy Brzeszcz w Małopolsce. To właśnie w tej kopalni górnicy pierwsi rozpoczęli podziemny protest, po informacjach o planach likwidacji czterech należących do Kompanii Węglowej kopalni. Pod ziemią protest prowadziło około 700 osób. Od kilku dni przed bramą kopalni wspierało ich kilkaset osób. Tak było i jest też dziś. „To sukces tych, którzy są pod ziemią”- mówili. Cieszą się, że protestujący wrócą do swoich domów.

Wczoraj nad ranem Sejm uchwalił nowelizację ustawy, która umożliwi realizację rządowego programu naprawy Kompanii Węglowej. Umożliwia przekazanie 4-ch najbardziej zadłużonych zakładów górniczych do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Przewiduje, że ustawa o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego będzie obowiązywała bezterminowo. Jednak dotacja z budżetu państwa na likwidację kopalń w przyszłości, będzie mogła być przekazywana tylko do 2027 roku. Przewiduje możliwość przekazania do Spółki Restrukturyzacji Kopalń nie tylko całych kopalń, ale także ich oddziałów. Zezwala też spółce zbycie przejętej kopalni lub jej części zamiast obowiązkowej likwidacji. Ustawą w przyszłym tygodniu zajmie się Senat.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/esz/nyg

18.01.2015 (IAR) – Mirosław Oczkoś z Szkoły Głównej Handlowej przekonuje, że porozumienie z górnikami oznacza wycofanie się rządu z reform. Ekspert od wizerunku mówił w Polskim Radiu 24, że gabinet Ewy Kopacz może starać się zyskać na ustępstwach, choć według niego wygrana związkowców jest ewidentna. Rząd może mówić, że uratował kopalnie, choć z jego planów nic nie zostało. Dodatkowo premier Kopacz pokazała, że nie ma zaplecza, a jej gabinet jest słaby – dodaje Mirosław Oczkoś.

Ekspert zaznacza, że sam kryzys w górnictwie rozpoczął się od złej komunikacji ze strony rządu, gdy bez wcześniejszych rozmów, zapowiedziano likwidację kopalń.

Zgodnie z zawartym wczoraj wieczorem porozumieniem rządu z górnikami, nie dojdzie do likwidacji przynoszących największe straty kopalń. Wprowadzono też zmiany w pakiecie socjalnym, między innymi 3-letnie urlopy przedemerytalne dla pracowników przeróbki

IAR/Polskie Radio 24/łp/K.P./to/

źródło: stooq.pl

„…Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” jest zadowolony , że następuje łączenie kapitałowe górnictwa z energetyką. „To normalne, że ci którzy produkują węgiel są „wsadem” do efektu końcowego, czyli energii…”… To normalne że konsekwencją tego szaleństwa będą wyższe rachunki za prąd bo elektrownie koszt droższego węgla przerzucą automatycznie na użytkowników energii… Nie muszę też chyba tłumaczyć jak to się przełoży na produkcję WSZYSTKIEGO do czego zużywa się elektryczności… Brawo!

A teraz dwa fragmenty z tekstów na jakie natknąłem się w internecie:

Pisze pierwszy rozczarowany:

„…Poranne moje obawy stały się niestety rzeczywistością. Czy widzieliście Państwo tak samo wyraźnie jak ja twarze Kopacz, Kosiniaka, Karpińskiego podczas podpisywania „porozumienia” z górniczymi zwiazkami? Wypisane było na nich jedno krótkie zdanie – „Okłamaliśmy was bezczelnie,  te papiery to pic i fotomontaż i co nam teraz zrobicie ?”. Nim wyjaśnię na czym opieram moje przypuszczenia jedno jestem winien ludziom, którzy pod ziemią tracili zdrowie i dla nas. Dziękuję górnikom, ich żonom, bliskim, samorządowcom i tym, którzy w odruchu solidarności wsparli śląski protest – rolnikom, naukowcom, energetykom, parlamentarzystom PiS, SP, PR, nauczycielom. I każdemu bez względu na zawód i pozycję kto w jakiejkolwiek formie przeciwstawił się w tych dniach sitwie. Wspólny głos oznacza,że w społeczeństwie usypianym i okłamywanym codziennie przez telewizor tkwią nadal pokłady patriotyzmu i uczciwości. To wielka wartość… Niestety na podziękowanie nie zasługują liderzy związkowi. Ani Piotr Duda ani Kolorz, Ziętek czy Grzesik ani inni. Dlaczego ? Bo trzeba być naiwnym dzieckiem by po upiornej nocy z czwartku na piątek w sejmie uwierzyć w sobotę w „porozumienie” ze stroną rządową.  A ponieważ panowie zawodowi związkowcy dziećmi nie są raczej, to zostają dwa wyjścia. Pierwsze – dali się „ograć” Kopacz-ce i jej lokajom. Uwierzyli,że ich „naciski” zmusiły PO-szustów do ustępstw. Co więcej uwierzyli, że sitwa dotrzyma tego co dziś podpisała. Naiwność to nie przestępstwo, choć gdy szybko okaże się do czego może służyć papier z „porozumienia”, to mało kto na Śląsku będzie jeszcze chciał być związkowcem… Po drugie — wiedzieli, że to całe „porozumienie” to pic, ale podpisali je, idąc na rękę Kopacz-ce i Komorowskiemu ( wybory w maju).z innych niż naiwność powodów. Czy to możliwe by opisywane w internecie „powiązania” liderów związkowych z „kręcącymi w węglu” były prawdą ? Nie wiem więc się nie mądrzę…”

całość tu: niepoprawni.pl 

„To już jest koniec…” pisze autor rozczarowany tym z czego sami górnicy (sic!) są zadowoleni!

„…Łzy szczęścia i okrzyki radości- tak na informację o podpisanym z rządem porozumieniu górniczych związków zawodowych zareagowali mieszkańcy Brzeszcz w Małopolsce…”

Coś niesamowitego że człowiek nie potrafi się cieszyć „szczęściem” tych którzy SAMI są zadowoleni, i dziękują tym którym autor dziękować nie chce 🙂 Ale pocieszę cię drogi autorze, że to nie jest żaden koniec a tylko początek końca. To co się stało, po prostu stać się musiało, a „końcem było od początku” (jak śpiewa poeta). Końcem naiwnej wiary autora i innych zaczadzonych w to, że górnicze „dawać kasę!” jest jakimś „przeciwstawianiem się sitwie”.

„Gratuluję” postawy życzeniowej i robienia z siebie samego idioty (bo inaczej tego nazwać nie można). Pozostało zatem autorowi i całej reszcie „oszukanych” (na własnej naiwności, którą paradoksalnie wytykają innym), mieć pretensje do garbatego że jego dzieci są proste. Nikt was nie okłamał, bo NIKT WAM NIE OBIECYWAŁ NOWEJ POLSKI. Ci ludzie walczyli o michę dla SIEBIE i ją wywalczyli! Nikogo nie oszukali bo tego samego chcieli sami górnicy, w których imieniu porozumienie zostało podpisane i którzy na jego wieść cieszyli się jakby w totka wygrali (wszak taka wygrana nie trafia się każdej grupie zawodowej w Polsce 😀 ).

To że przegrała Polska to już inna bajka, ale że jeden z drugim lubicie bajki to będziecie musieli polubić i tę. Ale nie bójcie się bo ona się niedługo skończy – jeszcze bardziej bolesnym morałem niż obecny. Ekonomia bowiem jest brutalna, bo to wbrew temu co myślą „człowieki sowieckie”, jest to nauka ścisła gdzie jeżeli przychód z rozchodem nie żyją w zgodzie, to po jakimś czasie przychodzi rachunek do zapłacenia 😉 Prawidło że górnictwo jako branża przemysłu MUSI się opłacać albo zdechnie, wróci za jakiś czas jak bumerang waląc w potylicę tych wszystkich „szczęśliwych” dziś ludzi, którzy SWOJE wyszarpali (co z tego że kosztem reszty społeczeństwa skoro NIGDY nie chodziło o Polskę, czy kogokolwiek innego poza lobby górniczym, od dziesiątek lat dotowanym z krwawicy całej reszty Polaków). Jeśli ktoś myśli że wystarczy w burdelu wymienić jedną sitwę na inną (ale o takich samych pomysłach na jego prowadzenie) a burdel magicznie zamieni się w rajski ogród to ma coś ewidentnie z głową…(Odys)

2. Pisze drugi rozczarowany…

„…Czy Polacy już widzą, że protest górników był jedną wielką ściemą? Wykorzystano do niej ludzi ciężko pracujących, którzy narażając życie, strajkowali pod ziemią! Jakie rozmowy, negocjacje z rządem, prowadzili liderzy związkowi? Ustawa o likwidacji kopalń została przepchnięta kolanem w sejmie, pod osłoną nocy. Do złudzenia przypomina nocną zmianę, kiedy z wielkim pośpiechem odwoływano rząd premiera Olszewskiego.

Z rządem dyskutować? O czym?

Jedynym partnerem do rozmów mógłby być teraz Prezydent, bo tylko on jest władny tę ustawę zawetować. Oczywiście, że tego nie zrobi… Zatem i rozmowy byłyby proforma. Nie tylko mnie się wydaje, że górnicy powinni przyjrzeć się związkowcom. Reprezentanci zachowali się jak Bolek. On, dla obrony swojej teczki, pozwolił, aby komuniści doszli do władzy! Czego bronią związkowcy? Swoich stołków, ciepłych posadek, synekur i przywilejów związkowych. Górnicy! Nie oszukujcie się. Wasi działacze nie są już związkowcami. To urzędnicy związkowi. Na kopalniach żerują, bo mają firmy i spółki. Robią interesy na tym, że są blisko koryta. Górnicy! Wiecie, kto decyduje na kopalni? Kto przyjmuje do pracy? Pracodawca? Nieprawda! Związkowcy! Sory, taki mamy kraj. W Polsce ciągle się zapomina, że polityka i stanowiska to służba społeczeństwu…

…Powiedzmy sobie jasno

Związki zawodowe obroniły rząd! Wystraszyły się strajku generalnego. Widać mają za zadanie utrzymywać spokój w społeczeństwie. Ani myślą dbać o to, co mają zapisane w statutach. Przewodniczący NSZZ „S” Piotr Duda uważa, że zakończony podpisaniem porozumienia protest górników to sukces. – To wielka lekcja pokory dla rządu i koalicji. Chcieli nas przedstawić jako związkowe pasibrzuchy. To się nie udało. Dzisiaj są wszyscy razem . Rząd nie miał wyjścia – jak podpisać to porozumienie. Nie wiem, czy Ewa Kopacz się przestraszyła, Do tej sytuacji w ogóle nie powinno dojść. Ktoś musi za to zapłacić, że górnicy siedzieli pod ziemią – tyle dni – ogłasza na antenie TVN24 szef największego związku zawodowego.

Pytanie retoryczne: Piotrze, Ty się dobrze czujesz?

Broniłem ciebie przed atakami przez wiele lat. Udawałem, że nie widzę patologii związkowej: działalności jej liderów uważających się za święte krowy. Teraz mówię dość! Apeluję do ludzi pracy. Powiedzcie: sprawdzam! Nie dajcie sobą kolejny raz manipulować! Wasz lider (bo mój od dzisiaj już nie) na pytanie: czy podpisanie porozumienia z rządem oznacza, że odwołane zostanie pogotowie strajkowe, odpowiedział, że o tym zadecydują szefowie związków. Umówili się na wtorek.

Wszystko w Waszych rękach, bo przyjdą i będą Was pytać o zdanie. – Ostateczna decyzja o tym, czy podpisane porozumienie zostanie zaakceptowane, zależy od górników, którym będzie zaprezentowane. O tym będą decydować górnicy, którzy siedzą pod ziemią. Najważniejsze jest nielikwidowanie kopalń. To zostało osiągnięte. Gdyby nie to – porozumienie nie zostałoby podpisane — stwierdził w rozmowie z TVN 24…

…Musimy zaprotestować i razem wyjść na ulice. Opozycja musi przestać udawać, że chce przejąć władzę! Tyle już razy koalicja rządząca była trzymana za gardło. Za każdym razem wychodziła z opresji cało. Nadszedł czas odważnych decyzji. Naród musi pokazać, że jest suwerenem. Apelujemy kolejny raz, wyjdźcie zza komputerów. Idźmy razem zmieniać Polskę dla naszych dzieci i wnuków. Powiecie, że podpalamy naszą Ojczyznę?

Tak. Teraz już oficjalnie. Bez wahania. Nie ma innego wyjścia.

Czas na Majdan w Warszawie!…

…Czy można wygrać z nimi na ulicy?

Można. Wszystko zależy od charakteru protestu, jego skali i jakości liderów. Panowie z Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski, Polski Razem, Ruchu Narodowego, Kongresu Nowej Prawicy – weźcie dupy w troki, i choć raz udowodnijcie, że zasługujecie na nasze zaufanie! Czas płynie nieubłaganie.”

całość tu: pressmix.eu

„…Udawałem, że nie widzę patologii związkowej: działalności jej liderów uważających się za święte krowy. Teraz mówię dość! Apeluję do ludzi pracy…” ble ble ble…pisze drugi rozczarowany to samo co pierwszy że „wykorzystano” jakichś biednych ludzi, apelując żeby wszyscy połączyli się w imię obalenia sitwy, która właśnie spełniła życzenie swoich bądź co bądź NAJWIERNIEJSZYCH wyborców! Snuje przy tym jakieś fantasmagorie o tym, że w tym proteście chodziło o „coś innego” i że „tylko związkowcy” coś ugrali, zapominając że powszechny entuzjazm udzielił się wszystkim „potrzebującym” zagrożonym likwidacją kopalń… Czemu pisze to co pisze? Nie wiem, bo nie zbadane są dla mnie pomroki naiwności i świadomej(?) głupoty, ja natomiast wiem jedno. Trzeba teraz przełknąć tego udawania wykwit Panie kolego! A z pustego i Salomon nie naleje, a złodziej jest złodziejem niezależnie od tego czy kradnie „zgodnie z prawem” w wydumanym „interesie społecznym”, czy wbrew prawu jak pospolity rzezimieszek. Najgorsze jest to, że większość Polaków nie widzi tego co się dzieje i z czym ma do czynienia, bo część „patriotów” udawała i dalej będzie udawać że problemem nie jest system państwowego „nadzoru” nad gospodarką, a to kto ten nadzór sprawuje i że wystarczy zamienić jednego oszusta na innego pozostawiając mu dalej możliwość „kierowania” a na pewno wszystko się ułoży 🙂

Bierz więc Pan sam swoją dupę w troki! Skoro uważasz że problem jest tylko obecna sitwa a nie 90% wyborców którym od 25 lat pachnie socjalizm (którego uprzywilejowana część właśnie dostała to o co WYRAŹNIE jej chodziło) to nic prostszego – zamiast czekać aż inni wyjdą na ulicę by dać się pałować za „wolę lódu” bier karabin i idź strzelać do tej sitwy jako pierwszy. „Na barykady ludu roboczy, czerwony sztandar do góry wznieś!”… Wola „lódu” jest świętością w demokracji więc jaki problem kiedy „lód” dostał co chciał i jest zadowolony? Czyż nie zasługuje na „mandat społeczny” władza która dogadza swojemu „lódowi”? Uważam że w demokracji to najwyższa forma „dobra” jaką władza może się wykazać 😀 Nooo chyba że chodzi o coś innego, tyle że o co „NA PRAWDĘ” chodzi nie udało mi się niestety wyczytać ani z jednego ani z drugiego artykułu.

Szkoda że tylu wydawałoby się „zorientowanych” dalej nie widzi tego, że przez ostatnie dni promowali „bulszit” jako „patriotyczny zryw”, w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości – od prawdy która jest czerwona jak nos pijaka. Mam nadzieję że po tym dogaworze do jakiego doszło (przy kolejnym w rozpruciu państwowej kasy), część z nich oprzytomnieje i skończy z dogadzaniem swoim niskim pobudkom chęci odwetu na rządzie, nie bacząc na koszty i konsekwencje tego, jakie hasła za tą „sprawiedliwością” idą. Jaka „zdrada”? Jaka to Polska została sprzedana? Trzeba najpierw tę Polskę reprezentować! Górnicy mają swoją Polskę i matkę a zwie się ona kopalnia. Zdrada czego? Chyba tylko oczekiwań szanownych „nierozgarniętych”, którzy pomylili interes lobby zawodowego z interesem narodu.

Górnicy od lat są „oszukiwani” (i to jest prawda) ale na własne życzenie!… Przecież to są najwierniejsi (od lat) wyborcy tych samych ludzi, którzy ich (też od lat) OSZUKUJĄ, i żerują na ich miejscach pracy nie tylko na koszt samych górników ale i reszty społeczeństwa, które musi górniczy skansen sponsorować… To oczywiste że sami górnicy bezpośrednio za ten stan rzeczy nie odpowiadają, ale pośrednio jak najbardziej! Sankcjonując kolejną rozrzutność rządu (do WŁASNEJ MICHY!) stają się mimowolnie cichymi wspólnikami tych samych ludzi na których narzekają i których nazywają złodziejami…. Czyż to nie jest paranoja?

Ja naprawdę tym ludziom współczuję że muszą co jakiś czas walczyć „o swoje”. Nie zgadzam się tylko na tłumaczenie, że oni walczą o całą Polskę, skoro ta Polska za to płaci! Czemu ci ludzie SAMI NIE CHCĄ SOBIE POMÓC, a zamiast tego sankcjonują rząd do tego żeby sięgnął po to czego w budżecie państwa nie ma! Przez co znowu „komuś” będzie musiał zabrać – tak jak zabrał ostatnio jednemu rolnikowi za długi sąsiada (sic!). Przecież to nie są z pozoru dwie różne sprawy, bo one się ekonomicznie łączą. Państwo nie ma już pieniędzy na górnictwo, tak jak nie ma na „darmowe” leczenie (choć ludzie też płacą), i to samo jeśli chodzi o emerytury – wszystko pokrywane Z DŁUGU. Bo państwo czyli podatnicy już jesteśmy zadłużeni po uszy! I kto te wszystkie niedobory pokryje/pokrywa? Oczywiście dalej biedni ludzie w coraz wyższych podatkach, podwyżkach ceny węgla, a co za tym idzie energii która jest przecież NIEODŁĄCZNYM składnikiem ceny WSZYSTKICH TOWARÓW! A to i tak nie starcza więc państwo rabuje ludzi takich jak ten biedny rolnik, żeby mieć na górników, lekarzy, pielęgniarki, wojsko, policję, cały aparat urzędniczy (który między innymi stacjonuje w kopalniach z nadania partyjnego czy związkowego) i polityków którzy biorą kasę z budżetu zamiast sami finansować swoje partie.

Tymczasem górnicy nie domagają się likwidacji tej całej hydry. Nie domagają się UCZCIWEJ (z PUBLICZNEJ licytacji!) prywatyzacji, która z marszu polikwidowałaby zbędne etaty obciążające górnictwo (patrz Silesia czy Bogdanka). Nie krzyczą żeby rząd zaprzestał szkodliwej dla całego górnictwa (nie tylko węgla) polityki fiskalnej i „ekologicznej” (pod dyktat UE), a jedyne co krzyczą to żeby im dać! No i rząd da, tylko zgadnijcie skąd na to weźmie skoro nie ma własnych pieniędzy? 😉 Od rencistów, emerytów, i całej masy biednych ludzi! Bo jak ruszy bogatych to się cały sektor prywatny (który ledwo zipie po całej masie podwyżek podatków i „składek” na ZUS, oskładkowaniu umów zleceń, i innych ukrytych opłatach jakie np. ostatnio na paliwo nałożono) ZAWALI a to przecież stąd idą na to całe państwo pieniądze.

Ja uważam górników za „pasożytów” nie dlatego że zarabiają dużo powyżej krajowej (nie znam się na tej robocie i nie potrafiłbym jej prawidłowo wycenić)… Chodzi mi tylko o to co między wierszami Panowie pisarze przemycają ale boją się powiedzieć wprost. Uważam że nie NIE MOŻNA z tego typu ludzi – roszczeniowców, pandów (Pan da!), i socjaluchów, którzy z własnej woli współpracują z rządem w rozwalaniu „swoich” miejsc pracy, i jeszcze każą reszcie Polaków za to płacić – robić ofiar (czy wręcz bohaterów narodowych) i rozczulać się nad nimi kolejny raz, czy w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać że są biedni czy „niewiedzący”. Bo ta bieda i głupota była już kilkanaście razy w karierze III RP przerabiana. Ile jeszcze czasu ta grupa zawodowa ma zamiar tłumaczyć się niewiedzą i chować za rządowym wyzyskiem? Najwyższa pora mówić więc prostym ludziom (o ile chcą wiedzieć co się dzieje) jaka jest przyczyna ich ciągłych kłopotów. Trzeba im mówić prawdę a nie udawać raz że przed sobą, a dwa przed innymi „wrażliwca”, wprowadzając resztę narodu w błąd i sankcjonując patologię. Trzeba zacząć wyciągać wnioski z tego co dają protesty górników samym górnikom, co z tego ma obywatel i w końcu same państwo. Prawda jest taka że WSZYSCY mają przez takie działanie coraz większe kłopoty finansowe i społeczne. A to dlatego że górnicy nie walczą o to o co powinni. Domagają się kosztownej PRYWATY samemu przy tym gardząc prywatyzacją. Trzeba im zatem mówić bez ogródek, czym są ich „prawa do pracy” przy obecnym systemie „zarządzania” kopalniami, kto za to prawo płaci i dlaczego to prawo jako NIESPRAWIEDLIWE uprzywilejowanie względem reszty społeczeństwa po prostu MUSI zostać zlikwidowane. Nie mogą bowiem współsprawcy wyzysku krzyczeć „łapać złodzieja”… To jakieś kuriozum!

Zrozumcie górnicy kochani (i inni którym tak źle na państwowym) że czas zmienić treść żądań, inaczej najpierw my (podatnicy, klienci, petenci, konsumenci waszej pracy) zginiemy marnie a po nas zginiecie wy! Bo waszego węgla NIKT już nie kupi, gdyż nie będzie nikogo na to stać. Po drodze jednak zostaniecie dodatkowo znienawidzeni przez tę część Polaków, która dziś dogorywa duszona opresyjnym państwem po to żebyście mogli powiększać hałdy węgla którego już teraz zalega 7 milionów ton!

Najbardziej jednak irytuje mnie to że część ludzi uważająca się za „myślących” i „patriotów” (duchowych przewodników i inne „sumienia” lódu) uznaje to BEZPRAWIE za jakąś „rację stanu”, promując tego typu protesty jako „sprawę narodową”. Dla tych fałszywych proroków wystarczy by ktoś się rządowi postawił – w SWOJEJ (co z tego że kosztownej dla reszty) sprawie – by każdą taką „rewolucję” uznać za „zryw patriotyczny”. Ważne że zadyma jest i że „rząd się boi”. Nikomu nie chce przejść przez gardło ten kawałek smutnej prawdy, że oto zebrała się w kupę grupa ludzi by ratować SIEBIE by SOBIE wywalczyć michę mając we du… fakt że to wszystko na koszt innych. Ludzi uczciwych i bezradnych, bo będących w absolutnej mniejszości wobec MASOWEGO bezczelnego populizmu o lewicowych złodziejskich korzeniach. Każdy kto che Polski socjalistycznej jest dla mnie wrogiem reszty narodu a nie ofiarą władzy, która była kolejny raz na tyle głupia że podpiłowała gałąź na której sama siedzi. Dla mnie oni stoją po tej samej stronie co rząd, bo okradają mnie w takim samym stopniu bezczelności.

Kolejna sprawa to naiwność co do tego że opozycja przyjdzie i zrobi porządek, która jest równie nurtująca jak to, że z bandy roszczeniowców robiono przez ostatnie dni bohaterów narodowych. Jak można apelować do „opozycji”, która wspierała protestujących w ich bezczelnych roszczeniach? Przecież to ta sama chwała „racji” co „górnicy” – dać michę a reszta niech na nią płaci.

I jak na Boga z taką opozycją ma maszerować KNP, czy jakiekolwiek inne środowisko wolnościowe, które hołduje absolutnie innym zasadom ekonomii i sprawiedliwości – całkowicie sprzecznym z populistycznymi propozycjami, które tak naprawdę przedłużają co najwyżej agonię tego „państwowego” złodziejstwa jakie się odbywa na Śląsku na koszt podatników (i to od zarania komuny). KNP ma swoje stanowisko w tej sprawie które ma na celu rzeczywiste uzdrowienie rynku górniczego, żeby raz na zawsze zaczął on funkcjonować SAMODZIELNIE jak na rynek przystało i by zaczął w końcu zarabiać na siebie, tak jak potrafią zarabiać w Silesia i innych PRYWATNYCH kopalniach. Jako partia KNP jest bowiem za tym żeby SPRAWIEDLIWIE każdy sam prowadził biznes i nie obarczał kosztami swojej działalności innych. Popieranie zmian które mają na celu konserwowanie starego burdelu – marnotrawstwa i rozdawnictwa pod przykrywką „interesu państwa” – nie jest bowiem w interesie ani środowisk wolnościowych, ani samych górników, ani przede wszystkim w interesie reszty Polaków. Jest to tylko w interesie roszczeniowców „górników”, związkowców, rządu i opozycji, którzy WSZYSCY RAZEM żyją na koszt reszty społeczeństwa. KNP proponuje oddać kopalnie w ręce prywatne (ja bym je nawet oddał „za darmo” tym którzy w nich pracują), by NORMALNI ludzie (którzy nie będą prowadzić biznesu w oparciu o układy z rządem) mogli nimi zarządzać w efektywny sposób. To że jest to możliwe udowadniają inne prywatne kopalnie. Rolą rządu zaś powinno być przede wszystkim niskie opodatkowanie wydobycia, oraz zniesienie wszelkich regulacji prawnych „unijnych” czy rodzimych, które nakładają na produkcję węgla i energii z tego surowca mnóstwo niepotrzebnych „obowiązków” (których wykonywanie obciąża kopalnie finansowo, przez rozrost niepotrzebnej nikomu administracji) i opłat – tylko tym powinno zajmować się państwo a nie dogadzaniem takiej czy innej grupie zawodowej.

Wyjść na ulicę, by dać się wyłapać jak zające? Po to by wszystko zostało po staremu? Żeby reszta „społeczeństwa” miała przez kilka dni rozrywkę w TV, kosztem pałowania albo aresztu kilku uczciwie stawiających sprawę ludzi? Wykluczone! Dopóki ludzie nie zmienią swojego sposobu myślenia na właściwy to ani ja, ani podejrzewam nikt rozsądnie myślący, nie będzie nadstawiał karku za czyjeś interesy, żeby potem „jak się uda” znowu „jakoś to było” – pod rządami dyktatu tłumu. Żeby jacyś jakobini z tego samego złodziejskiego obozu (kierowani tą samą ideą janosikowania) tylko pod inną flagą robili dokładnie to samo co ich poprzednicy albo jeszcze gorzej?

Nie można zejść ze ścieżki logiki i faktów po to żeby zadowolić czy wspierać „bezrozumne masy” jakimś durnym kompromisem, w ich niepohamowanym pędzie po to co im się nie należy bo dzieje się na koszt innych. Niech ci którzy pragną rozliczyć rząd, najpierw sami oczyszczą swój czerwony łeb z socjalistycznego myślenia a potem niech wyczyszczą swoje szeregi z populistów których SAMI WYBRALI by ich reprezentowali przed „drugą stroną” TEGO SAMEGO ZŁODZIEJSTWA.

Nie pójdę na barykady kolejnej „komuny paryskiej” i nie wesprę NIGDY żadnego lobby zawodowo utrzymującego się za moje pieniądze, ukradzione mi przez rząd w podatkach na kolejną kosztowną „pomoc” jakiejś komuny. Czekam aż to wszystko pierdyknie, a walec biedy rozjedzie jednostki niegodne tego żeby nie tylko stawiać krzyżyk na karcie do głosowania, ale żeby nawet ryj otwierać w obłudnym okrzyku „złodzieje”, skoro stanowią tego złodziejstwa element – prawda że na końcu łańcucha pokarmowego, ale jednak go sankcjonując. Czekam aż ta katastrofa która zbliża się nieuchronnie nauczy ludzi (nie wszystkich bo na to nie liczę) – a przynajmniej tę aktywną część która będzie mogła wywrzeć swoim autorytetem wpływ na całą resztę – że prywatne jest lepsze, i że nie można żyć przez całe dekady na koszt innych ludzi współpracując przy tym z aparatem przymusu, który tworzy prawo pod ochronę jakiejś grupy zawodowej.

Ja się z nikim nie mam zamiaru spierać na temat jego mylnych w moim przekonaniu wyobrażeń… Ktoś widzi inną drogę do uzdrowienia sytuacji? A niech sobie nią podąża! Przypominam tylko, żeby się nie dziwić KOLEJNY RAZ, tak jak niektórzy teraz się dziwią, po wypsztykaniu się „górników”, że jednak nie każda droga prowadzi do celu a wręcz przeciwnie 🙂 Gdyby było inaczej to dziś po zawarciu porozumienia bylibyśmy w innej Polsce… I co? Jesteśmy w innej Polsce? Nie sądzę. A skoro tak to NIE KAŻDY SPOSÓB JEST DOBRY…. I ja tylko na to chciałem zwrócić swoją uwagę. Nie życząc nikomu niczego złego poza tym na co SAM jeden z drugim sobie zapracował, bo na to nie mam żadnego wpływu i zabijać się za to nie zamierzam. Jedyne co mogę to dalej zwracać uwagę na to co napisałem wcześniej tyle już razy… „a nie mówiłem” – bez ŻADNEJ SATYSFAKCJI. Kto mnie zdążył poznać ten wie że nie o krasomówstwo i „manie racji” mi chodzi, bo nikomu nie kadzę a już szczególnie nie sobie 🙂

Króciutki cytat na koniec: „Doszło do te­go, że głupim ludziom przyz­na­jemy rac­je, doszło do te­go, że używa­my przysłowia ,,głup­sze­mu ustąp”…. Więc tak nap­rawdę kim my jes­teśmy? Za­miast uświada­miać i­nych, tym sa­mym pot­wier­dza­my ich rac­je, oni wierzą w siebie, a później cze­piamy się, że de­bile chodzą po tym świecie…”

Tym to optymistycznym akcentem pozdrawiam kolegów i koleżanki, zarówno tych dla których Polska to coś więcej jak górnictwo, jak i tych dla których jest inaczej. Wszak zdrowie będzie nam wszystkim za jakiś czas znowu potrzebne, a tak w ogóle to potrzebne jest zawsze, i lepiej nie stać się niepotrzebnie klientem innej państwowej firmy znanej powszechnie jako „służba zdrowia”, która również wg. patriotów „nie musi się opłacać” ani bilansować a potem się dziwią że nie funkcjonuje prawidłowo 😉

…Odys

podobne: Polskie górnictwo węglowe to skansen i elektrownie go nie uratują. Podatek od srebra i miedzi dobija przemysł wydobywczy. Biurokracja największym wrogiem polskiej gospodarki. NIK o marnotrawstwie w Polskim Holdingu Obronnym. oraz: „List uradowanego górnika” czyli 250 mln. „POmocy” na „zamknięcie” kopalni. Koszt zaniechania prywatyzacji. Deficyt w kasie miedziaka z Lublina, który błaga o niskie podatki. Bankructwa firm. i to: Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”. a także: Rząd znowu duje w Dudę… i rabuje obywateli rękami „związkowców” a Piechociński szykuje „wisienkę”  polecam również: Terror związków zawodowych. Wszyscy się boją! oraz: Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność.

rys. Żukow

rys. Żukow

250 mln. „POmocy” na „zamknięcie” kopalni. Koszt zaniechania prywatyzacji. Deficyt w kasie miedziaka z Lublina, który błaga o niskie podatki. Bankructwa firm i żerowiska bezpieki.


1. Piechociński o likwidacja kopalni z budżetuKoszty zaniechania prywatyzacji TOMASZ CUKIERNIK

01.10.2014 (IAR) – To dopuszczalna pomoc publiczna. Tak o środkach z budżetu państwa, które maja być przeznaczone na likwidację kopalni Kazimierz -Juliusz i innych zobowiązań spółki, mówi wicepremier- minister gospodarki Janusz Piechociński z PSL.

Dziś komisja nadzwyczajna do spraw energetyki i surowców energetycznych przyjęła poprawkę do ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw, która umożliwi finansowanie zamknięcia tej kopalni z dotacji budżetowej. Chodzi w sumie o 280 milionów złotych. Członkowie komisji mieli wątpliwości, czy zmiana ta nie jest pomocą publiczną, na którą zgodę musi wyrazić Komisja Europejska.

Janusz Piechociński w rozmowie z IAR przypomniał, że Komisja Europejska w przeszłości dawała już zgodę na pomoc publiczną w podobnych sytuacjach. „Naszym zdaniem to dopuszczalna pomoc publiczna, dlatego że obok samego elementu eksploatacji jest kwestia szkód, rozliczeń z samorządami, ponownego zagospodarowania przestrzeni. To i tak zostaje na garnuszku państwa” – powiedział wicepremier Piechociński. Dodał, że koszty likwidacji kopalni i tak obciążyłyby państwo polskie, bo jest ona częścią państwowego Katowickiego Holdingu Węglowego.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Danuta Zaczek/dabr

podobne: PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa. oraz: Misie na miarę naszych czasów. Pomoc publiczna dla PLL LOT. Pendolino nie mieści się na torach

„W 2013 roku Kompania Węglowa zanotowała stratę na poziomie ponad 675 mln zł, mimo zysku brutto ze sprzedaży na poziomie niemal 1,2 mld zł. Dodać należy, że w latach 2003-2011 Kompania Węglowa otrzymała w ramach pomocy publicznej dotacje w wysokości łącznie ponad 6,3 mld zł. Kluczem do odpowiedzi na pytanie o przyczyny wyniku finansowego spółki za rok 2013, okazuje się być rubryka „Koszty ogólnego zarządu” – pisze w raporcie Warsaw Enterprise Insiture.

Głównym problemem jest rozrost tkanki zarządczo-związkowej, generujący rokrocznie potężne koszty, przewyższające zyski ze sprzedaży produktu. Świadczą o tym wyniki finansowe kopalń sprywatyzowanych. Dla przykładu, w 2013 roku Bogdanka S.A. osiągnęła zysk netto w wysokości ponad 224 mln zł. Dodatkowym zagadnieniem, związanym z kosztem prowadzenia działalności przez Kompanię Węglową jest nadzwyczajna mnogość związków zawodowych działających wewnątrz spółki. Ilość organizacji związkowych w Kompanii Węglowej S.A. wynosi 161, natomiast poziom uzwiązkowienia to 101,86%.

Głównym wnioskiem wysnutym z raportu jest stwierdzenie, że liczne błędy oraz niedoskonałości przekształceń własnościowych przedsiębiorstw państwowych niosą za sobą dwa najistotniejsze rezultaty, które w kombinacji składają się na, często patologiczną, sytuację spółek Skarbu Państwa. Pierwszym z tych rezultatów jest ugruntowanie i zabetonowanie w polskim życiu gospodarczym instytucji skomercjalizowanych przedsiębiorstw państwowych, która to sytuacja, w założeniu, stanowić miała stan pośredni pomiędzy przedsiębiorstwem będącym własnością państwową a przedsiębiorstwem sprywatyzowanym. Zgodnie jednak z obawami proces prywatyzacji wielu przedsiębiorstw państwowych zatrzymał się na etapie ich komercjalizacji i w większości przypadków nie zapowiada się na to, aby w najbliższym czasie zaszła w tym zakresie jakakolwiek zmiana. Drugim rezultatem jest ustanowienie, już na samym początku procesu prywatyzacji, niebywale niskich standardów w zarządzaniu mieniem państwowym, których skutkiem jest traktowanie przedsiębiorstw państwowych (a następnie spółek Skarbu Państwa) jako obfitego źródła majątku, który można z powodzeniem drenować do kieszeni prywatnych.

Według Warsaw Enterprise Institute za uzasadnione można uznać stwierdzenie, wedle którego niedokończony i w dużej mierze wadliwie przeprowadzony proces prywatyzacyjny doprowadził do utrwalenia w polskiej rzeczywistości gospodarczej nierentownych państwowych spółek wspomaganych publicznymi pieniędzmi, pochodzącymi oczywiście z podatków. Oznacza to, że wszyscy Polacy ponoszą koszty związane z nieodpowiedzialnymi, a w wielu przypadkach wręcz patologicznymi praktykami, które, jak się zdaje, stanowią regułę w wielu spółkach Skarbu Państwa. Przykład Kompanii Węglowej doskonale ilustruje mechanizm działania tych molochów – ogromne koszty zarządu i pracownicze czynią ich działalność skrajnie nieopłacalną, nawet pomimo ogromnych dotacji z budżetu.

Nie sposób jest z całą stanowczością oceniać architektów przekształceń własnościowych w Polsce, łatwo bowiem, szafując mocnymi słowami, popaść w ahistoryzm ocen. Nie można jednak nie zauważyć, że istniały alternatywne ścieżki przeprowadzenia tego procesu, a nawet w ramach metod wykorzystanych faktycznie można było uniknąć wielu błędów. Dzisiaj wszyscy podatnicy muszą ponosić koszty zaniechań w tej dziedzinie – podsumowuje WEI.

Źródło: Warsaw Enterprise Institute

polecam również: Tani węgiel solą w oku lobby górniczego. POwszechna zgoda na komunizację (certyfikaty jakości, koncesje) branży i dopłacanie do interesu za pieniądze podatników. oraz: Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”.

Drogi Przyjacielu

Już minęło cztery lata jak opisywałem Tobie moją historię „Uradowanego Górnika” na blogu DwaGrosze, dziękując za tak wspaniałe fanty które mi wówczas zafundowałeś, takie  jak chociażby ten 5 letni urlop górniczy ze wszystkimi przywilejami…No cóż, przy moim hulaszczym trybie życia zabrakło by mi znów pieniędzy lecz oto Twoja obecna partia całkiem niedawno temu znowu wpadała na wspaniały pomysł chyba głównie po to aby mnie nadal wesprzeć. Dziękuję Ci Jurku B z PO, że tak o mnie dbacie! Zafundowali mi jako byłemu pracownikowi cały pakiet akcji JSW.  Emisja po 136 zł za sztukę a ponieważ mój urlop górniczy który mi onegdaj przyznałeś zaliczał się do stażu pracy górniczej to ja też dostałem pełny limit,  nie tak jak ci ze spółek córek JSW. Jak już się orientujesz, u mnie się nic długo nie trzyma więc sprzedałem ten pakiet dość szybko „konikom” z pod kopalni gdyż oni naprawdę wierzyli, że w Polsce można się obłowić nie będąc prezesem. Dziś akcja kosztuje tylko 30 zł za sztukę. Ja ha, ha na tej sprzedaży wydębiłem dużo więcej czyli troszkę kasy (jakieś drobne 36000 zł ).

Rozumiesz teraz dlaczego w tym roku rząd polski dopisał do krajowego PKB dochody z szarej strefy! Rozumiesz także dlaczego pozostałym wydłużono wiek emerytalny. Ktoś przecież musi na mnie zasuwać. Koledzy górnicy z kompani węglowej już strajkują. Nie podoba się im ruski tani węgiel choć chińskie badziewia kupują w sklepach sami. Przy okazji chcą otrzymać mieszkania zakładowe na własność. Już im je obiecano!

Dziwne to jest jak łatwo u nas można dostać kasę. Wystarczy trzy, cztery dni posiedzieć pod ziemią i tym co spłacali za Balcerowicza super wysokie kredyty mieszkaniowe na mieszkania spółdzielcze (oprocentowane 91r -styczeń 50% ; luty 40%) można wytrzeć (czytaj „napluć”) w twarz za ich naiwność. A powinni też zjechać na dół i trzy lub cztery doby tam pospać. Nie musieli by przez to przecież takich kredytów spłacać,  bo po co. Rząd RP jest hojny szczególnie jeżeli chce się przypodobać aby jeszcze troszkę porządzić przed wyborami. Wiem, wiem, Ty też się znowu załapałeś na nową kadencję do UE. I znów takaaaaaa kasa.

Tak naprawdę Jurku B. mamy coś wspólnego. Obaj mamy pieruńskie szczęście żyjąc na konto frajerów którzy nam na to pozwalają. Podobnie jak ci co w tym kraju inkasują zarąbiste odprawy po zejściu ze stolca na piedestałach my tez nie będziemy musieli się już nigdy przemęczać!Dziękuje Ci Jurku ponownie!

Uradowany Górnik

który nigdy nie głosował na Ciebie bo nie jest frajerem.

źródło: dwagrosze.com

rys. Żukow

rys. Żukow

…Ktoś powie „no dobrze, ale przecież prawo na to pozwala więc nie jest to nielegalne a górnicy mają słuszne prawo bronić swoich miejsc pracy”. Tyle że to nie jest żadne wytłumaczenie ani argument dla usankcjonowania jawnego marnotrawstwa i okradania ludzi którzy na to łożą i nawet jak coś „jest w prawie” to bywa skurwysyństwem (pardon my frencz, ale inaczej nazwać tej patologii nie można)… Oprócz tego jak powinno funkcjonować państwo równie ważne (o ile nie najważniejsze!) jest właśnie postawa obywatelska, która w wykonaniu „górników” (głównie ze ZZ) jest patologią o wiele gorszą, bo to właśnie ten rodzaj „obywateli” urządził nam to „państwo prawa” poprzez wybór do organów ustawodawczych Polski ludzi takich samych jak oni – roszczeniowców, janosików pierwszych do dzielenia cudzego dla siebie. Taka jest bowiem właściwa chronologia patologii.

…tymczasem inni płacą na tę „ludzką twarz” rządu przez nos kosztem własnej rentowności. Oczywiście do momentu aż dołączą do tych co zostali już przez „opiekuńczą” władzuchnę do cna wyczyszczeni, więc znikają z rynku nie mogąc liczyć na to, że ich protest w obronie miejsc pracy zostanie uznany przez „umiłowanych przywódców” za „ważny interes społeczny” w ramach walki o „sprawiedliwość społeczną”… Chociaż jestem przekonany że takiemu KGHMowi raczej włos z głowy nie spadnie, bo zbyt wielu polityków ze wszystkich zainteresowanych stron obsadziło w tej spółce swoje rodziny i znajomych…. (Odys)

2. KGHM apeluje do rządu o niższe podatki od wydobycia Euler Hermes: Liczba upadłości wzrosła r/r do 71 we wrześniu.

02.10.2014 (IAR) – KGHM apeluje do polskiego rządu o niższe podatki od wydobycia. Wczoraj w Chile koncern uroczyście uruchomił kopalnie miedzi zbudowaną razem z japońskim inwestorem za 4 miliardy dolarów. Koszty wydobycia surowca w Ameryce Południowej są niższe nawet o 40 procent niż w Polsce.

Prezes Herberth Wirth w wywiadzie udzielonym Informacyjnej Agencji Radiowej apelował do ministra finansów o zmianę zasady naliczania niedawno wprowadzonego dodatkowego podatku od kopalin. „Jest to podatek, który blokuje nowe inwestycje w kraju i ekstremalnie negatywnie wpływa na finanse koncernu. Dzisiaj w Polsce jeden z naszych ważnych oddziałów jest trwale nierentowny i to daje pod rozwagę.” – przekonywał Herberth Wirth.

Tą deficytową kopalnią jest zakład górniczy w Lubinie. KGHM 2 lata temu dodatkowego podatku od kopalin zapłacił ponad 1,5 miliarda złotych. W tym roku danina może wynieść już 2 miliardy.

IAR/ Tomasz Majka, Chile/pbp

podobne: Produkcja miedzi w Europie spada – rośnie w Chinach. „Polska Miedź” potrzebuje 2,5 miliarda złotych kredytu.  oraz: (Nie)odPOwiedzialnośc POlityków która nic ich nie kosztuje.

rys. Żukow

rys. Żukow

Warszawa, 02.10.2014 (ISBnews) – Liczba upadłości firm zarejestrowanych we wrześniu br. wyniosła 71 wobec 66 we wrześniu ub. roku, wynika z danych Euler Hermes Collections na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego.

„Większa jest nie tylko liczba upadłości, ale także ich efekt ekonomiczny. Opublikowane we wrześniu orzeczenia o upadłości dotyczyły firm mających zsumowany ostatni znany obrót na poziomie ok. 1,2 mld zł, a zatrudniały one razem, według ostatnich dostępnych danych, ok. 2,5 tys. osób (obydwie te wartości są znacznie wyższe niż w poprzednim miesiącu)” – czytamy w komunikacie.

Na przestrzeni dziewięciu miesięcy tego roku sądy opublikowały orzeczenia o upadłości 630 przedsiębiorstw działających w Polsce, podczas gdy w tym samym okresie ubiegłego roku było to 713 opublikowanych upadłości. Wrzesień był drugim w tym roku miesiącem (obok maja), gdy liczba upadłości była wyższa niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, podkreśla Euler Hermes.

Liczba upadłości opublikowanych we wrześniu jest wyższa niż przed rokiem z powodu liczniejszych upadłości firm produkcyjnych oraz handlowych, tłumaczy firma.

„Wśród największych upadłości dominują dystrybutorzy hurtowi (m.in. dwie firmy spośród trzech największych pod względem obrotów bankrutów). (…) Upadłości firm produkcyjnych dzielą się po połowie na producentów artykułów konsumpcyjnych (żywność i meble) oraz inwestycyjnych (artykuły budowlane, wyroby maszynowe oraz części motoryzacyjne)” – czytam dalej.

Euler Hermes zwrócił też uwagę na problemy sektora spożywczego – w ostatnim miesiącu upadło łącznie 11 firm (4 producentów i 7 hurtowników).

(ISBnews)

źródło: stooq.pl

To dopiero nie lada wyczyn polityków! Zwiększyć bezrobocie w kraju, w którym powstaje prawie najwięcej miejsc pracy!!! 

+ Cyferki mogą się zmieniać ale to nie znaczy jeszcze, że lepiej zarabiamy. Cyferki mogą rosnąć – a siła nabywcza zarobków spadać. Co oczywiście oznacza, że biedniejemy – mimo, że pensje rosną. I jest to najbardziej popularna sztuczka księgowa polityków, żeby dalej bezkarnie doić społeczeństwo, mamiąc iluzją rosnącej średniej krajowej...” (Podziemna TV: Robią nas w konia: Bilans 7 lat rządów PO i PSL)

podobne: Polska gospodarka: bankructwa firm, eksport, inwestycje zagraniczne. oraz: Czy rząd Donalda Tuska wraz z całą administracją podatkową postawili sobie za cel, by wszyscy przedsiębiorcy albo zbankrutowali, albo wyprowadzili się za granicę? i to: Dla złodziei figa z makiem – MISie mówią dośc!

3. Jak do tego doszło? Całkiem „legalnie” i choć w konspiracji przed to jednak przy wydatnym udziale „demokratycznego” społeczeństwa.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

„…Konstytucja III Rzeczypospolitej była tworzona przez tak zwaną „bandę czworga”, w skład której wchodziły ugrupowania zdecydowanie lewicowe, jak Unia Pracy, dowodzona przez „prawdziwego socjalistę” Ryszarda Bugaja, farbowane na czerwono lisy z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, skupiającego dawnych PRL-owskich nomenklaturowców, Polskie Stronnictwo Ludowe, którego działacze serca mają, jak się należy, po lewej stronie, no i Unia Wolności – wówczas dowodzona przez Leszka Balcerowicza, wprawdzie uchodzącego za „liberała”, ale otoczonego przez socjaldemokratów w rodzaju Jacka Kuronia i Bronisława Geremka. Taki skład redakcji sprawił, że konstytucja z 1997 roku przypomina wielbłąda, który jak wiadomo, jest koniem zaprojektowanym przez komisję. Znakomicie ilustruje to art. 2 konstytucji głoszący, iż „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.” Zawarcie aż tylu sprzeczności w jednym zdaniu to duża sztuka, ale czegóż to się nie robi dla Polski? Według tego artykułu Rzeczpospolita Polska jest państwem demokratycznym, to znaczy takim, w którym kwestie sporne rozstrzyga się przez przyznanie racji arytmetycznej większości oraz takim, w którym rekrutacja aparatu władzy następuje w wyniku powszechnego głosowania. Państwo w którym kwestie sporne rozstrzygane są przez każdorazowe przyznawanie racji arytmetycznej większości, nie może być „państwem prawnym” – bo w państwie prawnym respektowane są zasady prawa wywodzące się z prawa naturalnego – bez względu na to, co na ten temat mniema arytmetyczna większość. A tu jeszcze dochodzi nieszczęsna „sprawiedliwość społeczna”, której „zasady” Rzeczpospolita Polska ma „urzeczywistniać”. Opatrzenie rzeczownika „sprawiedliwość” przymiotnikiem „społeczna” oznacza, że mamy do czynienia z jakimś szczególnym rodzajem sprawiedliwości, różniącym się istotnie od sprawiedliwości zwyczajnej. Sprawiedliwość zwyczajną zdefiniował przed blisko dwoma tysiącami lat rzymski prawnik Ulpian Domicjusz. Twierdził on, że „iustitia est firma et perpetua voluntas suum cuique tribuendi” – co się wykłada, że sprawiedliwość jest to niezłomna i stała wola oddawania każdemu, co mu się należy, co dodatkowo potwierdził w trzech, jako że „omne trinum perfectum”, czyli wszystko co potrójne, jest doskonałe – „zasadach prawa”: honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere (uczciwie żyć, drugiego nie krzywdzić, każdemu należne oddawać). Gdyby zatem sprawiedliwość społeczna była sposobem postępowania zalecanym przez Ulpiana Domicjusza, byłaby po prostu zwyczajną sprawiedliwością i nie byłoby konieczności opatrywania jej zagadkowym przymiotnikiem „społeczna”. Tak jednak nie jest, więc sprawiedliwość społeczna musi różnić się czymś istotnym od sprawiedliwości zwyczajnej – na przykład, żeby nikomu niczego nie oddawać, a jeśli już koniecznie trzeba – to oddawać nie to, co „należne”, ale, dajmy na to, tylko to, co nam zbywa. Krótko mówiąc, przymiotnik „społeczna” sprawia, iż mamy do czynienia z jakimś rodzajem niesprawiedliwości, a skoro tak, to utrzymywanie, jakoby III Rzeczpospolita była „państwem prawnym” jest absolutnie nieuprawnione….” (Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność)

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

…owocem tego „prawa” są właśnie różnego rodzaju żerowiska zwane „spółkami skarbu państwa”, „agencjami”, i innymi organami „pożytku publicznego” (spółki celowe, komunalne) tworzone przez organa władzy dla rzekomego dbania o „interes publiczny” (bądź „społeczny”). W tych tworach siedzi cała masa dobrodziejów, marnotrawiąc to co na funkcjonowanie tego żerowiska zabierane jest obywatelom w ramach podatków, tudzież ze wspólnego (nie mylić z wolnym) rynku na zasadzie monopolu państwa w danej branży (jak np. energetyka, paliwa i cała reszta przedsiębiorstw państwowych, których pokaźną listę można znaleźć na stronie Ministerstwa Skarbu Państwa). Istnienie tego rodzaju UPRZYWILEJOWANYCH „podmiotów gospodarczych” zaburza najważniejszą dla konsumentów zasadę konkurencji, obniża efektywność zarządzania takimi firmami co z kolei przyczynia się do ich niskiej albo wręcz zerowej rentowności, przez co państwo musi do nich dopłacać by w ogóle istniały (kopalnie, LOT, kolej państwowa) obciążając ich istnieniem podatników i tę część rynku która działa poprawnie (jak wspomniany KGHM, który jest zmuszony płacić dodatkowe podatki). Jednocześnie zdrowa część sektora (zwłaszcza prywatnego) nie może liczyć na nikogo innego jak na siebie i w naturalny sposób plajtuje kiedy przestaje przynosić dochód wykrwawiając się na rzecz podmiotów państwowych, które nie obowiązuje rentowność a w razie kłopotów finansowych mogą liczyć na wsparcie państwa (za pieniądze podatników)… (Odys)

…kolejna kwestia to wspomniane Związki Zawodowe…

„…Ustawa z 23 maja 1991 roku o związkach zawodowych na szczęście nie jest powszechnie czytana, bo gdyby była, to mogłoby to ściągnąć na nasz nieszczęśliwy kraj straszliwe paroksyzmy. Oto do utworzenia związku wystarczy 10 osób przy czym można należeć do więcej ni z jednego związku zawodowego, podobnie w przedsiębiorstwie może działać więcej niż jeden związek. Ponieważ osoby funkcyjne maja prawo do płatnych zwolnień od pracy na działalność związkową, można wyobrazić sobie sytuację, że w firmie zatrudniającej 1000 pracowników działa, dajmy na to, 100 związków zawodowych, a każdy jest funkcyjnym – jak nie w jednym, to w drugim związku. W ten sposób można rozłożyć każdą firmę, zwłaszcza konkurencyjną wobec kontrolowanych przez bezpiekę, która przy pomocy swoich konfidentów może założyć tam tyle związków, ile tylko dusza zapragnie. Żeby temu zapobiec, wystarczy tę ustawę uchylić i wprowadzić zasadę, że związki zawodowe maja status stowarzyszeń zwykłych. Ten pomysł był wysuwany jeszcze w początkach lat 90-tych, podobnie jak pomysł, by konstytucyjną normą zakazać uchwalania budżetu z deficytem – ale podobnie, jak niezależna prokuratura w tak zwanej „wolnej Polsce” nie ośmieliła się podważyć decyzji Biura Politycznego KC PZPR w sprawie afery „Żelazo”, tak samo poważni politycy nie ośmielili się podważyć rozwiązań zaaplikowanych naszemu nieszczęśliwemu krajowi przez bezpiekę…” (Kaźmierczak: Terror związków zawodowych. Wszyscy się boją! – Najwyższy Czas! oraz: Grzegorz Braun: „Sierpniowa lekcja” czyli… Polak przed szkodą i po szkodzie socjalistą.)

 …jak to się stało że banda gnuśnych obskurantów bezkarnie i w „majestacie prawa” okupuje i rabuje ponad 30 milionowy naród? Otóż… 

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

„…Przyczyną tego stanu rzeczy jest – jak sądzę, fakt, iż III Rzeczpospolita to inna, elegancka nazwa okupacji Polski przez bezpieczniackie watahy, które rabunkowo eksploatują nie tylko zasoby kraju, ale coraz śmielej i coraz bezczelniej rabują również obywateli. Oczywiście nie bezpośrednio, tylko z zachowaniem pozorów legalności, czyli w tak zwanym „majestacie prawa”.

Stworzeniu takich pozorów służą Umiłowani Przywódcy, z których bezpieczniacy tworzą demokratyczną fasadę, tych wszystkich prezydentów, premierów, ministrów, senatorów, posłów i tak dalej. Ci, w zamian za umożliwienie dojenia Rzeczypospolitej, czyli w zamian za dopuszczenie do rabunku obywateli, wysługują się bezpieczniackim watahom mniej więcej w podobny sposób, pięknie się różniąc jedynie emploi, to znaczy – pozorami moralnego uzasadnienia swojej obecności w szajce zwanej III Rzeczpospolitą. Jedni tłumaczą swoją obecność w bandzie pragnieniem „modernizacji” naszego nieszczęśliwego kraju, a inni – płomienną obroną interesu narodowego. Ale znacznie bliższe prawdy są inwektywy, jakimi wzajemnie się obrzucają. Na przykład Platforma Obywatelska nazywana jest „obozem zdrady i zaprzaństwa”, podczas gdy ona z kolei określa antagonistyczne „Prawo i Sprawiedliwość” mianem „oszołomów”…

…zarówno premier, jak i ministrowie, są tylko posiadaczami zewnętrznych znamion władzy w postaci gabinetów, sekretarek i limuzyn, ale to tylko taka atrapa, rodzaj dekoracji, za zasłoną której nasz nieszczęśliwy kraj okupują bezpieczniackie watahy, wysługujące się państwom poważnym. Te – jak potwierdził to w całej rozciągłości raport NIK – nie są kontrolowane przez żaden konstytucyjny organ, więc robią co chcą…”

punkt ciężkości władzy w naszym nieszczęśliwym kraju znajduje się poza konstytucyjnymi organami państwa, którego funkcjonariusze skaczą z gałęzi na gałąź przed bezpieczniackimi watahami, które wysunęły ich do konstytucyjnych godności w charakterze „zderzaków”, o których wspominał jeszcze gadatliwy Kukuniek…

… wydatki na bezpiekę ujawnione w ustawie budżetowej, to zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo część niewidoczna ukryta jest właśnie w rożnych deficytach wspomnianych spółek. Ponieważ liczba bezpieczniackich watah w ciągu ostatnich 20 lat się zwielokrotniła, podobnie jak agentura i apetyty, to w rezultacie takiego dojenia państwa, polski węgiel, podobnie jak inne produkty, musi być drogi…” (Stanisław Michalkiewicz – Polska bezpieka pasożytuje na spółkach skarbu państwa

…W ten sposób współczesne państwo opiekuńcze, a zwłaszcza – tworząca aparat państwowy pasożytnicza klasa próżniacza, staje się coraz większym problemem dla narodowej gospodarki, rodzajem złośliwego nowotworu, który wysysa z gospodarki wszystkie siły żywotne, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Pół biedy, gdy tylko wysysa, chociaż i to musi doprowadzić do dramatycznych konsekwencji. Gorzej, gdy pasożytnicza klasa próżniacza, która w gruncie rzeczy nie potrafi nic innego, jak tylko wyszukiwać sobie synekury, a więc dobrze płatne posady bez jakiejkolwiek odpowiedzialności, uzurpuje sobie prawo zarządzania narodową gospodarką. Prowadzi to do sytuacji głęboko patologicznej, gdy kto inny podejmuje decyzje, a kto inny ponosi ich ekonomiczne konsekwencje. Skutki nie dają na siebie długo czekać; konieczność korumpowania obywateli ochłapami bogactwa uprzednio im zrabowanego, by w ten sposób zyskiwać popularność i wygrywać kolejne wybory powoduje, że nie tylko zwiększają się rozmiary rabunku obywatelskich dochodów, ale również – dług publiczny, obciążający następne pokolenia…

Dlatego też prawdziwa reforma współczesnych państw powinna zmierzać w kierunku przywrócenia obywatelom władzy nad bogactwem, jakie swoja praca wytwarzają i z jakiej zostali podstępnie wyzuci przez Umiłowanych Przywódców. Trudno oczekiwać, że właśnie oni to zrobią, skoro z tego rabunku przecież żyją, więc obawiam się, że obywatele będą musieli wydrzeć im tę władzę własnymi rękami.” (Stanisław Michalkiewicz: Państwo jako nowotwór złośliwy)

podobne: Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność. i to: Państwo w połączeniu z biznesem: marnotrawstwo, kumoterstwo, rabunek i korupcja na koszt podatników a Polacy podobno nie lubią nepotyzmu. a także: Paweł Rybacki: Moralna i praktyczna wyższość gospodarki wolnorynkowej nad centralnie planowaną lub interwencjonistyczną.

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Falenta oskarża służby specjalne, raport NIKu wskazuje na brak nadzoru. ABW w Kompanii Węglowej. Zmiana prawa pod Nowaka?


1. Falenta oskarża służby specjalneRozenek: rewelacje Falenty niewiarygodne.

25.08.2014 (IAR) – Służby specjalne wiedziały o nagrywaniu rozmów w restauracjach – twierdzi główny podejrzany w „aferze taśmowej” Marek Falenta. Biznesmen powiedział dziennikarzom, że to on poinformował ABW i CBA o podsłuchach. O sprawie informuje tygodnik „Do Rzeczy”.

Falenta twierdzi, że funkcjonariusze ABW otrzymali polecenie nie zajmowania się sprawą, natomiast oficer CBA przekazał stosowny raport do Warszawy. Na korzyść biznesmena mają świadczyć maile zabezpieczone przez śledczych. Jego zdaniem postanowiono zatuszować sprawę, bo dotyczyła najważniejszych polityków Platformy Obywatelskiej. „Do Rzeczy” twierdzi, że wśród nagranych są również Donald Tusk oraz jego syn, a jedna z rozmów miała dotyczyć afery Amber Gold.

Służby specjalne dementują doniesienia Falenty. Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński nazwał wyznania biznesmena „wierutnymi bzdurami”, z kolei ABW „kłamstwem”. Prokuratura w ogóle odmówiła komentarza w tej sprawie.

„Do Rzeczy”IAR/jp/zr

26.08.2014 (IAR) – Andrzej Rozenek uznał za mało prawdopodobne rewelacje Marka Falenty. Tygodnik „Do Rzeczy” ujawnił wczoraj, że Falenta – biznesmen podejrzany w aferze podsłuchowej – miał informować Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralne Biuro Antykorupcyjne o podsłuchiwaniu polityków w warszawskich restauracjach.

Rozenek powiedział w Jedynce, że jest mało prawdopodobne, aby CBA wiedząc o podsłuchach dopuściło do nagrania rozmów swojego szefa, Pawła Wojtunika. Rozenek, poseł Twojego Ruchu, dodał, że jego ugrupowanie czeka na ujawnienie wszystkich taśm z nielegalnych podsłuchów. Jeśli bowiem nie zostaną ujawnione, to, zdaniem posła, będą mogły zostać użyte do szantażowania polityków. Rozenek przypomniał, że ujawnienie nagrań obiecywał premier Donald Tusk.

Poseł oświadczył, że jego ugrupowanie jest za powołaniem kimosji śledczej do zbadania likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Rozenek twierdzi, że Antoni Macierewicz jest „odpowiedzialny za zniszczenie wywiadu i kontrwywiadu wojskowego” i nie może pozostać bezkarny, a prokuratura jest w tej sprawie bezsilna. Rozenek odmówił odpowiedzi na pytanie, czy Twój Ruch, który wnioskował o powołanie komisji, rozmawia na ten temat z Platformą Obywatelską. Dodał, że gdyby komisja została powołana, to jej prace powinny zostać utajnione, aby nie szkodzić służbom specjalnym.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Siekaj/ab

podobne: „Przykra sprawa”, ale nie ma odpowiedzialnych za „teoretyczne państwo”. Drugie dno „NBP gate” czyli, jak nie wiadomo o co chodzi….

2. NIK: zły nadzór nad służbami specjalnymiPiS o raporcie NIK w sprawie służbspecjalnychSLD o raporcie NIK w sprawie służb specjalnych

26.08.2014 (IAR) – Służby specjalne w wielu obszarach nadzorują same siebie. To jeden z wniosków raportu Najwyższej Izby kotroli.

Autorzy raportu stwierdzają, że „obecnie obowiązujące przepisy ograniczają możliwość sprawowania skutecznego nadzoru nad służbami specjalnymi przez Prezesa Rady Ministrów”. Premier pozbawiony jest ważnych instrumentów nadzoru, między innymi pełnej wiedzy na temat procedur, obowiązujących w służbach specjalnych, albo kontroli poprawności działań operacyjno-rozpoznawczych w konkretnych sprawach. Zdaniem autorów raportu, „ustawodawca zobowiązał premiera do nadzoru nad służbami specjalnymi, dając mu ograniczone możliwości zweryfikowania informacji przekazywanych przez służby. Taki stan prawny powoduje, że w wielu obszarach służby specjalne, pozbawione zewnętrznego cywilnego nadzoru, kontrolują same siebie”. Autorzy raportu podkreślają, że przepisy nie pozwalają na weryfikację poleceń, wydawanych szefom służb przez Przewodniczącego Kolegium do spraw Służb Specjalnych. Szczegółowe wyniki kontroli, dotyczącej służb specjalnych, są objęte tajemnicą państwową.

IAR/komunikat/Siekaj/zr

26.08.2014 (IAR) – Prawo i Sprawiedliwość nie jest zaskoczone raportem NIK w sprawie służb specjalnych. Wynika z niego, że obowiązujące przepisy ograniczają możliwość sprawowania nad nimi skutecznego nadzoru. Zdaniem NIK oznacza to, że w wielu obszarach służby kontrolują same siebie.

Mariusz Kamiński z PiS jest zdania, że raport potwierdza dokładnie to o czym PiS mówi od 7 lat:, że premier nie kontroluje służb specjalnych, że nie ma koordynatora, że MSW jest państwem w państwie a szef tego resortu Bartłomiej Sienkiewicz nie radzi sobie z nałożonymi na niego obowiązkami. Raport NIK wszystko to tylko potwierdza – podkreśla Kamiński.

W jego ocenie służby specjalne można dobrze, skutecznie i profesjonalnie kontrolować w ramach obecnego prawa. Jak mówi: pokazały to rządy PiS, kiedy koordynatorem ds. służb był świętej pamięci Zbigniew Wasserman.

Zdaniem Kamińskiego kłopoty premiera ze służbami wynikają z tego, że kompletnie zlekceważył on to, co zrobiło w tym zakresie PiS. Kamiński zarzucił też PO obniżenie rangi parlamentarnej kontroli nad służbami specjalnymi. W jego ocenie premier znalazł się w matni służb, a z każdym rokiem jest tylko gorzej.

IAR/D.Zaczek/magos

26.08.2014 (IAR) – Trzeba zmienić prawo i dać premierowi skuteczne narzędzia sprawowania kontroli nadsłużbami specjalnymi – uważa Dariusz Joński. W ten sposób rzecznik prasowy SLD komentuje raport NIK z którego wynika, że obowiązujące przepisy ograniczają możliwość sprawowania nad nimi skutecznego nadzoru.

Jońskiego dziwi postawa premiera, który najpierw zapowiedział reformę służb a teraz w tej sprawie milczy. Przecież sam powinien zabiegać o to, by mieć instrumenty pozwalające mu wykonywać swoją pracę – podkreśla.

Stanisław Wziątek z SLD, członek sejmowej komisji ds. służb specjalnych mówi wprost: pan premier nie ma serca do służb. Nie ma woli do tego, żeby się nimi zajmować i chyba nie do końca je rozumie. Dlatego -zdaniem Wziątka – znaczną część swoich kompetencji premier przekazuje ministrowi spraw wewnętrznych. W ocenie posła Sojuszu nowe rozwiązania, które są proponowane, chociaż nie ma ich jeszcze formalnie w sejmie, nie dają gwarancji rozwiązania tego problemu.

Zdaniem Wziątka problem rozwiązałoby danie większych kompetencji nadzorczych sejmowej komisji ds. służb specjalnych.

IAR/D.Zaczek/magos

…PIS jak zwykle podszedł do problemu populistycznie a SLD życzeniowo. Przecież to że premier nie kontroluje służb nie musi wcale oznaczać, że „nie ma do nich serca”, czy że jest przez nie „osaczany” (to zależy w jakim sensie 😉 ). Osobiście uważam, że premier po prostu NIE MOŻE służb ani nadzorować ani kontrolować a przyczyną tego są albo same służby i ich wiedza na temat zarówno samego premiera, jak i poszczególnych ministrów którymi Pan Tusk się otoczył i wynikająca z tego REALNA WŁADZA, albo NIE CHCE gdyż zarówno on jak i ludzie którymi się otoczył (lub został otoczony) to po prostu współpracownicy owych służb (być może z nadania zagranicznego).

Największym problemem jest jednak to, o czym często mówi Pan Stanisław Michalkiewicz. Według jego „ulubionej teorii spiskowej” ośrodek sprawowania władzy w Polsce leży bowiem właśnie w samych służbach, a premier, ministrowie (jako „władza wykonawcza”), czy Sejm i Senat (jako „władza ustawodawcza”) to tylko fasada/atrapa dla realnego ośrodka władzy w Polsce, którymi są właśnie służby specjalne (zwłaszcza te rodowodem z komuny). Premier i cała reszta „demokratycznych instytucji” są zatem tylko przyzwoitką dla tych którzy w Polsce sprawują realną władzę, więc naturalną rzeczą jest że owca nie może sprawować nadzoru nad wilkiem. Można się tylko zastanawiać, czy niemoc i bezradność jaką wykazują się premier, czy sejmowa komisja do spraw służb specjalnych są narzucone „siłą” argumentów samych służb (jakiegoś rodzaju szantażem), czy też może wynika ona ze spolegliwości (z uwagi na przezorność/strach przed nieograniczonymi możliwościami owych służb).

Mówienie o tym że Bartłomiej Sienkiewicz (były pułkownik UOP, poza tym znany z doradzania strategicznym spółkom Skarbu Państwa: Orlen, PGE, PSE, Ciech, Pern czy PGNiG) „nie radzi sobie” ze służbami, skoro zarówno on jak i same służby ze względu na swą nietykalność i brak nadzoru mogą robić co im się żywnie podoba (Sienkiewicz naprostował koalicjanta za pomocą podległych sobie służb. Koniec afery podsłuchowej? i to: PWPW pod nadzorem MSW (Sienkiewicz dopiął swego) – inwigilując na potęgę – jest wielką naiwnością (albo głupotą). Służbom właśnie o to chodzi żeby być ponad wszelkim nadzorem a samemu nadzorować i kontrolować każdy organ „władzy państwowej”. Jak pisze słusznie Pan Janecki: Emerytowany pułkownik tajnych służb Bartłomiej Sienkiewicz jako szef MSW to wielkie wzmocnienie tych służb i ryzyko ich wszechwładzy…

…Kiedy ludzie wywodzący się z tajnych służb otrzymują ogromną władzę, nie tylko politykom powinny się zapalać lampki alarmowe. Bo ludzie służb są tak szkoleni i mają takie nawyki, że kiedy dostają większą władzę, to przede wszystkim wzmacniają służby. A te i tak są poddane całkiem iluzorycznej cywilnej kontroli, bo sejmowa komisja ds. służb nie ma realnych możliwości ich kontrolowania, więc wzmocnione stają się jeszcze bardziej państwem w państwie. Tak oczywiście być nie musi, ale w historii jest bardzo mało przypadków, kiedy służby nie korzystają ze stworzonych im możliwości poszerzenia wpływów i zwiększenia siły. Lepiej więc dmuchać na zimne, tym bardziej że u naszego wschodniego sąsiada władzę sprawuje akurat emerytowany pułkownik tajnych służb i łatwo dostrzec, z czym ten jego rodowód się wiąże.

Wzmocnienie tajnych służb, przy pozostawieniu bardzo słabej kontroli nad nimi jest niebezpieczne, bo natychmiast się one autonomizują i zaczynają prowadzić własną politykę. W efekcie nie tylko coraz bardziej wymykają się spod cywilnej kontroli, ale to one stają się rozgrywającym. A mają przecież możliwości zdobywania wiedzy kompromitującej polityków, przez co mogą na nich wpływać, a w skrajnych przypadkach wręcz wydawać im polecenia i zaprzęgać do własnych gier i kombinacji operacyjnych. A to już jest naprawdę niebezpieczne.

Przed Polską trudne czasy, bo kryzys się pogłębia i rośnie fala niezadowolenia. W takich warunkach rządzący mogą mieć pokusę wykorzystania tajnych służb. Do pacyfikowania buntowniczych nastrojów, do kontrolowania buntujących się grup społecznych czy wszelkich przedsięwzięć nieprzychylnych władzy. Stąd już tylko krok do powszechnej inwigilacji, która i teraz jest prowadzona na dużą skalę, Jeśli tajne służby będą się w takiej sytuacji czuły bardzo mocne, mogą się stać najpotężniejszym graczem, realnie zagrażającym demokracji i wolnościom obywatelskim. W historii było wiele takich przypadków. W dodatku, w nieodległej perspektywie mamy kilka kampanii wyborczych, na które wzmocnione służby mogą zechcieć wpływać. Tak oczywiście być nie musi, ale służby mają takie możliwości i jeśli się zbytnio usamodzielnią, mogą z nich skorzystać… (całość tu: wpolityce.pl)

podobne: W krajach NATO brak jednolitego systemu nadzoru nad służbami. Sejm zajmie się projektami ustaw o ABW i AW. oraz: Złodziej złodzieja złodziejem pogania w Ministerstwie Sprawiedliwości i w Agencji Wywiadu. polecam również: Kret kretem, ale tajemnica najważniejsza! i to: Co dwie głowy to nie jedna! czyli jak służba służbę zinwigilowała

3. ABW w Kompanii Węglowej.

26.08.2014 (IAR) – Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Kompanii Węglowej. ABW przeszukała siedzibę spółki oraz biuro jednej z należących do niej kopalń.

Sprawa ma związek z możliwymi nieprawidłowościami w sektorze górniczym, o których Agencja dowiedziała się w tym roku – powiedział rzecznik ABW ppłk Maciej Karczyński. Zgromadzony materiał przekazano do prokuratury, która zdecydowała o wszczęciu śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez Zarząd Kompanii Węglowej S.A. Śledztwo powierzono katowickiej delegaturze Agencji.

ABW ustaliła, że zarząd spółki naraził firmę na wielomilionową szkodę majątkową. Do nieprawidłowości miało dojść przy okazji umowy na sprzedaż gazu niskometanowego przez oddział KWK „Brzeszcze” oraz budowę tam stacji odmetanowania.

Podczas przeszukania funkcjonariusze zabezpieczyli dokumentację mogącą mieć związek z prowadzonym śledztwem.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/kd/magos

podobne: PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa.

4. „Dziennik Gazeta Prawna” – Zmiana prawa pod Nowaka?

27.08.2014 (IAR) – Wszystko wskazuje na to, że były minister transportu Sławomir Nowak uniknie kary za złozenie nieprawdziwych informacji o stanie swojego majatku – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Pomóc mu może projektowana ustawa o oświadczeniach majątkowych, jeśli wejdzie w życie w kształcie proponowanym przez resort Marka Biernackiego. Zgodnie z nią nie będzie stanowiło przestępstwa niewpisanie do deklaracji przedmiotów o wartosci do 20 tysięcy złotych.

Jak przypomina gazeta, dziś ten próg ustalony jest na 10 tysięcy. A biegli wycenili zegarek ministra Nowaka miedzy 11 a 15 tysięcy złotych.

„Jesli zmienione regulacje zaczną obowiązywać, to sądy będą musiały to uwzględnić i zastosować wobec oskarżonego przepis korzystniejszy” – przyznaje Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej.

Więcej na ten temat – w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Dziennik Gazeta Prawna”/kry/dyd

podobne: Człowieki honoru i standardy PO czyli…”Praca za głos” i „tylko jeden zegarek” Nowaka

źródło: stooq.pl

…cytując klasyka „prawo jest dla nas Jajec!” 😉

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa.


09.05. Katowice (PAP) – Koszty Kompanii Węglowej związane chociażby z węglem dla emerytów to szaleństwo – ocenił w piątek prezes Przedsiębiorstwa Górniczego (PG) Silesia Michal Herzman. Podkreślił, że na efektywność prywatnego PG Silesia wpływają m.in. elastyczne płace i wydajność.

Podczas poświęconej górnictwu sesji Europejskiego Kongresu Gospodarczego Herzman został poproszony o diagnozę powodzenia kierowanej przez niego prywatnej spółki. Czeski inwestor kupił dawniej nierentowną i zamkniętą z tego względu kopalnię Silesia od KW w końcu 2010 r. Zainwestował dotąd ok. miliarda złotych – przede wszystkim w sprzęt, nowe technologie i przygotowania do wydobycia. Niedawno uruchomił drugą ścianę wydobywczą. W tym roku zamierza wydobyć 2 mln ton węgla.

Prezes PG Silesia akcentował, że od przeżywających dziś problemy firm wydobywczych, jak Kompania Węglowa, zarządzaną przez niego prywatną spółkę różnią – prócz skali wielkości – m.in. koszty pracy i elastyczny system płac.

„PG Silesia to nie jest modelowa kopalnia. Oczywiście Kompania Węglowa nie sprzedała cztery lata temu swego najlepszego zakładu. To była 100-letnia kopalnia, niedoinwestowana, do zamknięcia. Miała ok. 800 pracowników. Na dziś mamy ok. 1650 pracowników. Daje to średnio ponad 1,1 tys. ton węgla na pracownika. W Kompanii jest ok. 55 tys. pracowników, 35 mln ton węgla – co daje 650 ton węgla na pracownika. To jest jedna różnica” – wymieniał Herzman.

Ocenił, że kluczem w porównaniu spółki z 2-proc. udziałem w polskim rynku węgla, chociażby z Kompanią, jest „brak balastu z historii”. „250 mln zł w Kompanii Węglowej tylko na węgiel dla emerytów – to jest szaleństwo. U nas w Silesii tego nie ma, to jest na poziomie kilku milionów złotych, ale nie 250 mln zł na rok. To największa różnica, że te koszty pracy są u nas bardzo elastyczne. Nasz cel to osiągnąć za dwa-trzy lata poniżej 40 proc. kosztów wydobycia” – zadeklarował prezes Silesii.

Uczestniczy piątkowej debaty w Katowicach powtarzali, że w KW obecne koszty wynagrodzeń przekraczają 60 proc. kosztów wydobycia.

Herzman wskazał też na rolę nowoczesnej organizacji pracy. „U nas nie jest możliwe, by pracownik pracował dwie godziny na ścianie. Jest taka organizacja brygad, żeby kombajn jechał dwadzieścia godzin na dobę – pozostałe to czas na utrzymanie, jakieś poprawy, to jasne” – zaznaczył.

Jako kolejną różnicę wymienił nowoczesne technologie – PG Silesia posiada dwa nowe kombajny ścianowe. Przypomniał jednocześnie że kopalnia ma podobnie trudne jak w wielu zakładach KW warunki geologiczno-górnicze, wysoki stopień zagrożenia metanowego.

Mimo to jej wyniki uznał za bardzo dobre. „W styczniu i lutym br. postęp w ścianie wyniósł 150 metrów – na Śląsku. To, myślę, bardzo dobry wynik. Cztery tygodnie temu uruchomiliśmy drugą ścianę, co znaczy, że w tym roku będziemy już na pełnym wydobyciu” – dodał prezes firmy.

Podkreślił też rolę związków, które – jak zaznaczyłrozumieją znaczenie uratowania przez nowego inwestora kopalni wielu miejsc pracy. „Związki są naszymi partnerami, też mają udziały w spółce. Mamy kłopoty z nimi, ale nie jest to wojna, jak w niektórych innych spółkach. Są partnerami kierownictwa, a nasz priorytet to uratowanie i przyszłość tych miejsc pracy” – zadeklarował Herzman.

„Słyszałem tu różne możliwości, że polski rząd może pomóc Kompanii Węglowej, spółkom węglowym przez odsunięcie wpłat do ZUS, przez łączenie ze spółkami energetycznymi, przez państwowe składy węglowe. Gdybym ja przyszedł do swego właściciela z taką propozycją… Myślę, że to nie jest realne” – ocenił prezes PG Silesia. „Dla nas to, co realne, to efektywność, koszty pracy i koszty wydobycia” – skonkludował.

Kopalnia Silesia znajduje się w Czechowicach-Dziedzicach, ma zasoby szacowane na ponad 500 mln ton węgla. Większościowym właścicielem jest czeski Energetyczny i Przemysłowy Holding (EPH), działający prócz Czech m.in. na Słowacji i w Niemczech. To lider w produkcji ciepła i wicelider w produkcji prądu w Czechach.(PAP)

mtb/ mhr/    …źródło: stooq.pl

…EPH działa w Polsce i potrafi… Dlaczego KW nie potrafi też zostało powiedziane, ale wątpię by władze KW albo politycy wyciągnęli z tego jakikolwiek wniosek, bo inaczej już dawno by to zrobili… Nierentowne kopalnie niedługo same znikną z rynku (po prostu zbankrutują – głównie dzięki własnej rozrzutności podsycanej przez Związki Zawodowe) a na ich miejsce powstaną prywatne – zdolne produkować tańszy węgiel i bez obciążeń dla polskich podatników czy kooperantów (KW ratuje się kosztem kooperantów) – takie są prawa popytu i podaży.

rys. Arkadiusz Gacparski

rys. Arkadiusz Gacparski

…Odys

podobne: Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”.

08.05. Katowice (PAP) – Najwyższa Izba Kontroli przygotowuje całościową kontrolę funkcjonowania górnictwa węgla kamiennego, która pozwoli na ocenę realizacji rządowego programu dla tej branży na lata 2007-2015 – poinformował w Katowicach prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski.

Szef NIK zapowiedział w czwartek, że badanie obejmie najważniejsze aspekty funkcjonowania tego sektora: ekonomiczny, społeczny, a także perspektywy innowacyjnego wykorzystania węgla kamiennego (np. zgazowanie węgla). Uwaga kontrolerów skupi się również na zachowaniu wymogów zrównoważonego rozwoju i ochronie środowiska.

W sposób szczególny kontrolerzy mają przeanalizować sytuację w miejscach, gdzie jak w soczewce skumulowały się skutki długoletniej eksploatacji górniczej i zmian zachodzących w sektorze w ostatnim dziesięcioleciu – np. w Bytomiu.

Jak zapowiada Kwiatkowski, kontrola ma odpowiedzieć, dlaczego eksploatacja podobnych złóż węgla w Czechach może być opłacalna, podczas gdy w Polsce wymaga ciągłej troski i wsparcia ze strony państwa.

Polskie górnictwo boryka się obecnie z problemami. Zdaniem ekspertów ich główną przyczyną jest znaczący spadek cen węgla na świecie; negatywnie na kondycję branży wpłynęła też lekka zima. Na zwałach leży siedem milionów ton niesprzedanego węgla, jego spore zapasy ma też energetyka.

Największa górnicza firma w Europie – Kompania Węglowa – zdecydowała o pierwszym w swojej historii przestoju, który trwał od 28 kwietnia do 5 maja. Według związków zawodowych sytuacja w Kompanii oraz w całym górnictwie jest dramatyczna. Przekonują, że bez działań rządu na Śląsku może grozić likwidacja kilkuset tysięcy miejsc pracy.

B. premier Jerzy Buzek, którego rząd przeprowadził reformę górnictwa, powiedział w czwartek, że nie spodziewa się po kontroli NIK „nadzwyczajnych odkryć”. „Dobrze jednak, że taka kontrola będzie, bo zwłaszcza uregulowanie handlu węglem ma kluczowe znaczenie. Gdyby się okazało, że są tam jakieś nieprawidłowości, to ich wyeliminowanie mogłoby bardzo pomóc w przezwyciężeniu trudności przemysłu węglowego” – mówił.

Jego zdaniem wnioski z kontroli NIK zawsze „pomagają rozwiązać problemy, jeśli są traktowane poważnie”. „Nie należy jednak z góry zakładać, że tam jest coś nieprawidłowego. Najwyższa Izba Kontroli prowadzi kontrole w wielu miejscach w Polsce i to nie jest nic nadzwyczajnego, że proponuje kontrolę w tak specyficznym i ważnym dla nas dziale gospodarki” – zaznaczył.

Według byłego premiera na obecną sytuację branży znaczący wpływ ma sytuacja zewnętrzna. „Górnictwo miało swoje tłuste lata przez 5-7 lat, a więc bardzo długi okres. Potem nastąpił kryzys. Pojawienie się gazu z łupków w Stanach Zjednoczonych spowodowało, że na kontynent europejski zaczął napływać tańszy węgiel amerykański i to skomplikowało sytuację. Zapewne nie byliśmy do niej dobrze przygotowani” – tłumaczył.

Buzek zaznaczył, że nie we wszystkich spółkach węglowych są tak wielkie problemy, jak w Kompanii Węglowej. „Widać różnie sobie z tym problemem radzono i być może były jakieś mankamenty w działaniu kierownictwa Kompanii, ale trzeba to dobrze przeanalizować” – podkreślił.

Przebywający również w tym tygodniu w Katowicach premier Donald Tusk mówił o konieczności promocji i ochrony polskiego węgla jako kluczowego paliwa dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Szef rządu zapowiedział m.in. eliminację nieuczciwego importu węgla, usprawnienie handlu tym surowcem oraz przegląd obciążeń fiskalnych górnictwa i prawa zamówień publicznych. Wskazał też na konieczność poprawy konkurencyjności polskiego węgla. (PAP)

lun/ pad/ jbr/                   …źródło: stooq.pl

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

podobne: Słabe wyniki górnictwa – Zarząd KW wstrzyma wydobycie.

powiązane: Obama będzie walczył z „globciem”…polski węgiel zagrożony.

oraz:  Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?

Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”.


1. Opieka socjalna niszczy branżę węglową

28.04.2014 (IAR) – Premier Donald Tusk w tym tygodniu spotka się z ekspertami w sprawie sytuacji w Kompanii Węglowej. Ci zalecają zmniejszenie obciążeń podatkowych i ograniczenie pomocy socjalnej dla górników.

Ekspert Centrum imienia Adama Smitha, Andrzej Sadowski podkreśla, że polskie górnictwo, pod pewnymi warunkami, może stać się przyszłościową branżą. Niestety , zdaniem eksperta, programy socjalne, które powinny być finansowane z budżetu państwa ukryte są w budżetach spółek węglowych, w tym Kompanii Węglowej. Obciążenia zwiększają cenę węgla, która staje się droższa niż surowiec pochodzący z Czech lub innych części świata.

Andrzej Sadowski wyjaśnia jednak, że branża ta może wykorzystać szansę, jaką stało się zamknięcie kopalń w Niemczech i stać się rentowna. Rząd, zdaniem Andrzeja Sadowskiego z CAS, musi jednak zlikwidować obciążenia socjalne, z którymi borykają się polskie kopalnie, a których nie muszą uwzględniać przedsiębiorstwa za naszą południową granicą.

W miniony weekend nowym prezesem Kompanii Węglowej został Mirosław Taras, w przeszłości szef lubelskiej kopalni „Bogdanka”. Mirosław Taras wprowadził kopalnię na giełdę i uruchomił nowe pola wydobywcze. Teraz jego zadaniem ma być poprawa sytuacji u największego w Unii Europejskiej producenta węgla kamiennego.

Na jutro górnicy z Katowic zapowiedzieli manifestacje uliczne. Górnicy domagają się od rządu między innymi rezygnacji ze zobowiązań klimatycznych, które przyjęła na siebie Polska. Chcą także oparcia polskiej energetyki na węglu krajowego pochodzenia. Ponadto strategia dla polskiego górnictwa obowiązuje tylko do przyszłego roku. Związkowcy podkreślają, że wciąż nie mogą doczekać się rozmów na temat jej kontynuacji.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Karol Tokarczyk / wcześniejsze/nyg

2. Część kopalń trzeba będzie zamknąć

28.04.2014 (IAR) – Politycy i górnicy podkreślają znaczenie węgla dla Polski. Nikt jednak nie potrafi sprawić, żeby wydobycie „czarnego złota” stało się opłacalne w skali kraju. Kompania Węglowa, w opinii eksperta, z którym rozmawiała IAR, jest ofiarą konfrontacji rządu i związków zawodowych.

Tomasz Chmal, który w Instytucie Sobieskiego jest ekspertem od energetyki przyznaje, że Kompania Węglowa znajduje się w najgorszym okresie w swojej historii. Jego zdaniem, firma będzie musiała zrezygnować z części zakładów górniczych, które nie są rentowne i nie mają na to szansy w długim terminie. Rozmówca IAR wskazuje, że nierentowne kopalnie powinny być zamknięte w ciągu kilkunastu lat. Środki na inwestycje powinny być kierowane tam, gdzie będą miały szansę się zwrócić.

Ekspert jest jednak sceptyczny i twierdzi, że w najbliższych miesiącach o zmiany w polskim górnictwie może być trudno. Wszystko przez okres wyborczy, w którym zdecydujemy kto zasiądzie w europarlamencie oraz kto pokieruje samorządami. W przyszłym roku wybierzemy nowy parlament oraz prezydenta.

W opinii rozmówcy Informacyjnej Agencji Radiowej związkowcy i rząd nie powinni dążyć do konfrontacji. Politycy powinni wiedzieć, że bez pracowników nie przeprowadzą restrukturyzacji Kompanii Węglowej. Górnicy powinni zdać sobie sprawę, że nie uda im się uratować wszystkich kopalń.

Eksperci szacują, że zapasy Kompanii Węglowej wynoszą około 5 milionów ton surowca. Z danych ministerstwa gospodarki wynika, że koszt wydobycia jednej tony węgla wyniósł w ubiegłym roku około 300 złotych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Karol Tokarczyk/dj

poprzednio: Zarząd KW wstrzyma wydobycie.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Kompania Węglowa, w opinii eksperta, z którym rozmawiała IAR, jest ofiarą konfrontacji rządu i związków zawodowych… Niestety nie! Kompania Węglowa jest ofiarą współpracy ZZ z rządem, który im ustępował w kolejnych żądaniach przywilejów socjalnych, które doprowadziły do wzrostu kosztów pracy. Poza tym polskie władze od lat współpracują z UE w ramach „walki z globalnym ociepleniem” przy mordowaniu polskiej energetyki, (która jest oparta głównie na węglu) zmuszając ją do importu tańszego surowca zza granicy, o czym więcej tu – Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?

…Odys

…jako dodatkowy komentarz proponuję lekturę artykułu autorstwa Pana Tomasza Cukiernika, bo choć został napisany w 2003 roku, to treści w nim zawarte są jak najbardziej aktualne. Fragmenty:

Cena węgla w Polsce jest ustalana urzędowo. Wygórowana cena urzędowa powoduje, że kupujący węgiel muszą płacić za niego więcej niż wynosi cena na rynku światowym. Ponadto dzięki jej ustanowieniu państwo zlikwidowało konkurencję cenową między kopalniami, co być może choć częściowo uzdrowiłoby sytuację. Obecnie zarządom państwowych kopalń i działającym w nich związkom zawodowym nie zależy na zysku, ponieważ wiedzą, że w razie strat i tak mogą liczyć na dotacje z budżetu państwa…

Rozbudowany państwowy interwencjonizm (ustalanie urzędowej ceny węgla, umarzanie długów kopalniom, bariery celne, kontyngenty, dopłaty do eksportu) oraz utrzymywanie monopoli państwowych powoduje, że i tak już biedny Polak musi płacić za węgiel więcej niż gdyby istniał wolny rynek. W ciągu ostatnich 12 lat zrealizowano pięć planów uzdrowienia branży górniczej. W tym czasie otrzymała ona łącznie około 10 mld dolarów USA wsparcia finansowego od państwa. Mimo to sytuacja tego państwowego przemysłu wydobywczego niewiele się poprawiła, a stary netto górnictwa w latach 1990 – 2000 wyniosły 18 mld zł. Sektor ten otrzymał z budżetu państwa 16,4 mld zł oraz umorzono mu zobowiązania w wysokości 15 mld zł. Każdy pracujący Polak w ciągu 12 lat darował pod przymusem za pośrednictwem skarbu państwa średnio 2400 zł na rzecz górnictwa! Są to środki finansowe bezpowrotnie stracone. Nie jest do tej sumy wliczona różnica w cenie węgla czy energii elektrycznej, za którą każdy Polak musiał zapłacić dodatkowo w porównaniu z niższą ceną, która byłaby, gdyby istniał wolny rynek a nie państwowy skansen. Ponadto wyższe koszty czarny3węgla i energii elektrycznej szkodzą polskiej gospodarce, bo osłabiają konkurencyjność polskich firm na światowych rynkach. Wyższe koszty w którymś ze stadiów procesu produkcji powodują wzrost kosztów w następnych stadiach tego procesu. Osłabia to pozycję konkurencyjną firm realizujących następne stadia przetwórstwa. Dodatkowo podatki z dobrze prosperujących firm, które mogłyby te pieniądze wydać na inwestycje i tworzenie nowych miejsc pracy w branżach z przyszłością, państwo wydaje na dotacje dla górniczych bankrutów, które całą gospodarkę ciągną w dół. Mimo ciągłych państwowych dotacji na koniec 2002 roku długi sektora górniczego wyniosły około 22,5 mld zł, czyli więcej niż przeznacza się rocznie na publiczną służbę zdrowia. Po trzech kwartałach 2002 roku branża odnotowała stratę 145,8 mln zł netto, a wynik ten i tak był możliwy tylko dzięki umorzeniu części długów.

rys. Żukow

rys. Żukow

Jednak są też beneficjanci tego układu – górnicy ze swoimi przywilejami zapisanymi w układzie zbiorowym pracy z 1991 roku: deputaty węglowe (6 lub 8 ton), nagrody jubileuszowe, wyższe niż w kodeksie pracy odprawy emerytalne i dłuższe urlopy wypoczynkowe, nagroda z okazji Dnia Górnika. Ponadto mimo deficytowych wyników kopalń górnicy otrzymują trzynaste i czternaste(!) pensje, co według mnie zakrawa na skandal. Ponad połowa kosztów ponoszonych przez kopalnie to wydatki na pensje dla górników. I to właśnie górnicy zrzeszeni w związkach zawodowych paląc opony przed siedzibami zarządów spółek węglowych w Katowicach i przed ministerstwami w Warszawie nie chcą dopuścić do wprowadzenia wolnego rynku w ich branży. To oznaczałoby bowiem redukcje zatrudnienia, a może nawet szybkie zlikwidowanie całego sektora, który od wielu już lat jest bankrutem, sztucznie utrzymywanym przez dotacje z budżetu państwa. Rządzący powinni dobro całego społeczeństwa przedłożyć ponad dobro górniczych związków zawodowych, a niestety tak nie jest. Nie wspominając o tym, że również w budżecie państwa zostałoby więcej pieniędzy na bardziej przemyślane cele.

Nie można też zapomnieć o nieprawidłowościach i przekrętach w branży górniczej, do których zachęcają interwencjonistyczne przepisy. Głośne były przypadki, gdy kopalnie otrzymywały dotacje eksportowe na węgiel, a następnie surowiec nielegalnie zostawał w kraju. Tutaj sprzedawano go po cenach regulowanych urzędowo, które są wyższe od cen światowych. Fikcyjni eksporterzy zarabiali dwukrotnie; tracili podatnicy….

…Eksport węgla (około 20 % wydobycia) jest dla Polski marnym interesem, do którego trzeba dopłacać (około 40 zł do każdej wyeksportowanej tony). Jednak jest on konieczny ze względu na nadprodukcję węgla (w 2001 roku wydobyto w polskich kopalniach 102,8 mln ton węgla, a zapotrzebowanie Polski wyniosło 79,2 mln ton, w tym czasie na polski rynek trafiło 2 mln ton węgla z importu, głównie z Rosji). Dla gospodarki i podatników lepiej by było, gdyby węgla w ogóle nie eksportowano. Natomiast bez dopłat eksport byłby w ogóle niemożliwy, ponieważ cena na rynku światowym (około 110 zł) jest niższa niż koszty wydobycia w Polsce (około 136 zł) i urzędowo określona cena krajowa (około 140 – 150 zł). Kopalnie sprzedają eksportowy węgiel po cenie poniżej 100 zł za tonę…

Istnienie nieefektywnych, państwowych kopalń oraz naciski silnych związków zawodowych (w polskim przemyśle górniczym działa 12 central związkowych) są kulą u nogi całego społeczeństwa, które przez podatki musi opłacać przynoszącą straty i ciągle zadłużającą się branżę. Jedynym sensownym wyjściem (o którym związkowcy nie chcą nawet słyszeć) byłaby prywatyzacja kopalń, choćby za symboliczną złotówkę. Dzięki temu spadłby z budżetu państwa ciężar dotacji i ciągłego umarzania długów. Jeśli prywatne kopalnie przynosiłyby zysk mogłyby dalej istnieć – dodatkowo płacąc podatki i zatrudniając górników przyczyniałyby się do rozwoju gospodarki, a nie byłyby kulą u jej nogi…

całość tu: tomaszcukiernik.pl

…Związki zawodowe działają na rzecz uprzywilejowania grupy zawodowej którą reprezentują. Przyczyniają się zatem do powstawania innego rodzaju monopolu – pracowniczego, który niczym się nie różni od innych monopoli i jest skrajnie szkodliwy paradoksalnie nie tylko dla konsumentów, ale również dla tej branży na „korzyść” której działa (Kaźmierczak: Terror związków zawodowych. Wszyscy się boją!). Pisze Adam Doboszyński:

„…Obok zmowy wytwórców występuje również czasami zmowa pracowników, której celem jest wymuszenie płac wyższych od „godziwych”. Zmowy tej dopuszczają się przeważnie pracownicy instytucji użyteczności publicznej, jako to wodociągów, gazowni, kolei, elektrowni, drukarń gazetowych itp. Rozumie się samo przez się, że to co powiedziano o zmowie wytwórców między sobą lub z władzą, odnosi się również i do zmowy pracowników. Poziom płac i zarobków musi być w społeczeństwie również zharmonizowany, oczywiście po uwzględnieniu różnic w zdolnościach, przygotowaniu fachowym i wysiłku. Wszelkie uprzywilejowanie pewnej grupy pracowników na niekorzyść innych wykracza również przeciwko zasadom słuszności i wypacza prawidłowe działanie organizmu gospodarczego…” („Gospodarka narodowa”).

…a że ta branża może być opłacalna tego dowodzą przykłady takich kopalni w których nie uprawia się socjalnego samobójstwa, o czym więcej tu: PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo.

…Odys

Kordoniarze - Rafał Zawistowski

Kordoniarze – Rafał Zawistowski

Polska gospodarka: Wskaźnik Dobrobytu, Produkcja Przemysłowa. Słabe wyniki górnictwa – Zarząd KW wstrzyma wydobycie.


1. BIEC: Wskaźnik Dobrobytu wzrósł w kwietniu o 1,2 pkt. mdm

17.04. Warszawa (PAP) – Wskaźnik Dobrobytu, odzwierciedlający ekonomiczną kondycję polskiego społeczeństwa, wzrósł w kwietniu o 1,2 pkt. w porównaniu z ubiegłym miesiącem i był to najwyższy jednorazowy wzrost wskaźnika od ponad 3 lat – podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC).

„Wskaźnik ulega poprawie od maja ub. roku, lecz do tej pory jego wzrosty były raczej umiarkowane. Niska inflacja, wzrost wynagrodzeń oraz poprawa na rynku pracy spowodowały tak znaczną w tym miesiącu poprawę ekonomicznej kondycji Polaków. Najsilniej wzrosły wynagrodzenia. Co prawda w stosunku do ich wartości z poprzedniego miesiąca nieco zmalały, ale lutowe dane o wynagrodzeniach podwyższone były wypłatami z tytułu tzw. trzynastek” – napisano w raporcie.

„W nieco mniejszym stopniu poprawia się sytuacja na rynku pracy, wyrażona zmianami w wielkości zatrudnienia. Od jesieni 2012 roku zatrudnienie ulegało stopniowej redukcji, a pod koniec ub. roku stabilizacji. Dopiero w lutym i marcu br. odnotowano wzrost zatrudnienia w relacji do sytuacji sprzed roku” – dodano.

Analitycy BIEC piszą, że do poprawy wskaźnika przyczyniła się również stabilna i niska inflacja.

„Stopniowa poprawa na rynku pracy, wyższe wynagrodzenia oraz niska inflacja zwiększają siłę nabywczą gospodarstw domowych i ich poczucie dobrobytu. Tym samym zwiększa się rola spożycia indywidualnego we wzroście gospodarczym” – napisano. (PAP)

map/ asa/ je/

podobne: Ożywienie gospodarcze na razie tylko w statystyce… Kiedy Polacy odczują poprawę gospodarczą? polecam również: W tym ubóstwie jest metoda czyli… cynik9 o zaletach bycia niedorozwiniętym (gospodarczo)

2. Produkcja przemysłowa w górę, ale poniżej oczekiwań; słabe wyniki górnictwa

17.04. Warszawa (PAP) – Produkcja przemysłowa rozkręca się coraz bardziej, w marcu w ujęciu rocznym wzrosła o 5,4 proc., było to jednak mniej niż przewidywali analitycy. Bardzo dobrze radzą sobie producenci mebli i farmaceutyków; słabe są m.in. wyniki górnictwa.

Główny Urząd Statystyczny podał w czwartek, że produkcja przemysłowa w ubiegłym miesiącu wzrosła o 5,4 proc. licząc rok do roku, a w porównaniu z lutym wzrosła o 9,4 proc. Po uwzględnieniu czynników sezonowych produkcja wzrosła o 5,7 proc. rdr. W pierwszym kwartale była o 4,8 proc. wyższa niż w tym samym okresie przed rokiem.

Dane dotyczące produkcji przemysłowej są jednym ze wskaźników, dzięki którym można prognozować zmiany PKB. Eksperci spodziewali się, że czwartkowy odczyt potwierdzi, iż nasza gospodarka radzi sobie coraz lepiej. Analitycy przewidywali wzrost o 6,5 proc. rdr. Marcowy wynik jest zatem sporo niższy od przewidywań, ale wciąż najwyższy w tym roku. W lutym dynamika produkcji przemysłowej wynosiła w ujęciu rocznym 5,3 proc, natomiast w styczniu 4,1 proc.

„Marcowe wyniki przemysłu są nieco lepsze od tych, z jakimi mieliśmy do czynienia w lutym, ale wyraźnie gorsze od oczekiwań. Należy liczyć się z tym, że na aktywność przedsiębiorstw wpływa sytuacja na Ukrainie” – ocenił w komentarzu Dyrektor Biura Polskiego Związku Funduszy Pożyczkowych Piotr Rogowiecki.

W porównaniu do ubiegłego roku wzrost odnotowano w 22 spośród 34 działów przemysłu. Największy wzrost, o ponad 33 proc., dotyczy producentów cementu, ceramiki, szkła, wapna i betonu. Ponad 21-procentowy wzrost odnotowali producenci wyrobów farmaceutycznych i mebli, a ponad 18-procentowy wzrost dotyczy maszyn i urządzeń.

Według wstępnych danych produkcja budowlano-montażowa, obejmująca roboty o charakterze inwestycyjnym i remontowym, zrealizowana przez firmy powyżej 9 osób, była w marcu o 17,4 proc. wyższa niż w marcu 2013. Budowlanka radzi sobie znacznie lepiej niż przed rokiem, bo przed 12 miesiącami produkcja ta spadała o 18,5 proc.

Wzrost zrealizowanych robót budowlanych odnotowano we wszystkich działach budownictwa, zarówno w porównaniu z marcem ub. roku, jak i lutym tego roku. W okresie styczeń-marzec tego roku produkcja budowlano-montażowa była o 10,6 proc. wyższa niż w analogicznym okresie ub. roku, kiedy to notowano spadek o 15,1 proc. Zdaniem Rogowieckiego takie wyniki dobrze wróżą odczytom dotyczącym inwestycji.

Największy, 14-proc. spadek rdr w produkcji przemysłowej dotyczy wydobycia węgla kamiennego i brunatnego. Powodów do zadowolenia nie mają też producenci komputerów, wyrobów elektrycznych i optycznych (-11,3 proc.), napojów, (-9,2 proc.) oraz zaopatrujących w energię elektryczną, gaz i gorącą wodę (-7,3 proc.).

„Spada aktywność branży wydobywczej. Jest to o tyle groźne, że górnictwo nadal odgrywa znaczącą rolę na rynku pracy” – podkreślił Rogowiecki.

Zespół analiz banku Pekao ocenił, że z punktu widzenia polityki monetarnej czwartkowe dane stanowią swego rodzaju „neutralizację” środowych optymistycznych danych z rynku pracy i są wsparciem dla tych członków Rady Polityki Pieniężnej, którzy sugerują wydłużanie okresu stabilizacji stóp procentowych.

Informacje o produkcji przemysłowej zbierane są przez GUS z przedsiębiorstw zatrudniających ponad 9 osób.(PAP)

stk/ je/

podobne: Polska gospodarka: bankructwa firm, eksport, inwestycje zagraniczne.

3. Zarząd KW chce na miesiąc wstrzymać pracę części kopalń – związkowcy

17.04. Katowice (PAP) – Zarząd Kompanii Węglowej (KW) przyjął uchwałę wstrzymującą pracę należących do tej spółki kopalń od 28 kwietnia do 5 maja. Według związkowców, w dalszych planach zarządu jest dłuższa, miesięczna przerwa produkcji w niektórych kopalniach KW. Związki protestują.

Uchwalona przez zarząd przerwa w pracy to efekt spadku zapotrzebowania na węgiel. Planowanemu przez zarząd „przestojowi ekonomicznemu” było poświęcone czwartkowe spotkanie zarządu spółki ze związkowcami.

„Zarząd poinformował nas, że zamierza ogłosić przestój ekonomiczny praktycznie we wszystkich jednostkach organizacyjnych od 28 kwietnia do 5 maja włącznie. Centrala KW zaczynałaby przestój już od 22 kwietnia. Ponadto zarząd zamierza też wprowadzić przestój na cały miesiąc – maj lub czerwiec – w kopalniach: Piekary, Brzeszcze, Sośnica-Makoszowy i Pokój” – powiedział dziennikarzom po spotkaniu z zarządem szef górniczej Solidarności Jarosław Grzesik.

Propozycje zarządu spotkały się ze sprzeciwem związkowców. Ich zdaniem postojowe w żaden sposób nie poprawi trudnej sytuacji ekonomicznej spółki. W najbliższą środę w kopalniach zostaną zorganizowane spotkania informacyjne dla górników.

Jak powiedział wiceprzewodniczący górniczej Solidarności Stanisław Kłysz, w czasie postoju pracownicy otrzymaliby ok. 55 proc. dotychczasowych wynagrodzeń. Wynika to z wcześniejszych porozumień między zarządem spółki i stroną społeczną.

Związkowcy obawiają się jednak czegoś gorszego – że miesięczna przerwa to początek likwidacji kopalń. „Konia z rzędem temu, kto później te kopalne uruchomi. We wszystkich występują duże zagrożenia – tąpaniami, zaciskanie wyrobisk. Po miesiącu nikt tam nie uruchomi ściany, nikt nie uruchomi przodka, a zacznie się likwidacja kopalń” – uważa szef górniczej „S”.

Rzecznik KW Zbigniew Madej potwierdził, że zarząd podjął uchwałę, która wstrzymuje produkcję, a jednocześnie ogranicza świadczenie pracy przez pracowników w kilku kopalniach od 28 do 5 maja włącznie. W niektórych kopalniach będzie to częściowe ograniczenie produkcji i częściowe ograniczenie świadczenia pracy – dodał.

„Przyczyną takiej decyzji jest gwałtowny spadek sprzedaży węgla. Zwały zamiast maleć musiałby wzrastać, co jest niedopuszczalne, również ze względów ekonomicznych. Trudno gromadzić produkt, który trudno sprzedać” – powiedział Madej. Dodał, że zwały węgla mogą wkrótce urosnąć do 5 mln ton.

Pytany czy zarząd planuje przerwać w niektórych kopalniach pracę na cały miesiąc, rzecznik odpowiedział, że takiego zapisu nie ma w przyjętej uchwale. „Trudno komentować domniemania czy domysły. Przewidziane są różne rozwiązania, w zależności od sytuacji ekonomicznej, od sytuacji na rynku” – dodał Madej.

Według związkowców, w 10 zakładach należących do spółki postój miałby trwać tydzień, a w czterech kopalniach wydobycie miałoby zostać wstrzymane na cały miesiąc. Od 28 kwietnia do 5 maja postojowe zostałoby wprowadzone w kopalniach Bobrek-Centrum, Bolesław Śmiały, Piast, Ziemowit, Chwałowice, Jankowice, Piekary, Sośnica-Makoszowy, Brzeszcze, Pokój oraz w specjalistycznych jednostkach organizacyjnych.

Drugi etap postoju miałby trwać od 5 do 30 maja lub od 1 do 30 czerwca. W tym okresie kopalnie Piekary, Sośnica-Makoszowy, Brzeszcze i Pokój miałyby całkowicie wstrzymać wydobycie, natomiast kopalnie Knurów-Szczygłowice, Halemba-Wirek, Bielszowice, Marcel i Rydułtowy-Anna miałyby częściowo ograniczyć produkcję z jednoczesnym zwolnieniem części pracowników z obowiązku świadczenia pracy.

W ubiegłym roku KW straciła na sprzedaży węgla ponad miliard zł. Dzięki wdrożeniu programu restrukturyzacji spółka chce do 2020 r. zaoszczędzić ok. 1,2 mld zł. Na trzy lata zamrożone zostaną wypłaty 14. pensji dla administracji, a bezpłatny deputat węglowy dla emerytów będzie mniejszy o jedną tonę na osobę.

Ze względu na niskie ceny węgla w trudnej sytuacji jest także Jastrzębska Spółka Węglowa. Według jej prezesa w tym roku spółka – która poprzedni zakończyła zyskiem netto w wysokości 82 mln zł – musi raczej przygotować się na stratę.

Trzecia górnicza spółka, Katowicki Holding Węglowy, w 2013 r. wypracowała prawie 43 mln zł zysku netto.(PAP)

kon/ mhr/ osz/

podobne: Kompania Węglowa ratuje się kosztem kooperantów. 

W ubiegłym roku KW straciła na sprzedaży węgla ponad miliard zł… Przyczyną wstrzymania wydobycia jest gwałtowny spadek sprzedaży węgla. Zwały zamiast maleć musiałby wzrastać, co jest niedopuszczalne, również ze względów ekonomicznych. Trudno gromadzić produkt, który trudno sprzedać”. Logiczne? Nie dla związkowca! bo ich zdaniem postojowe w żaden sposób nie poprawi trudnej sytuacji ekonomicznej spółki…. 😀

Konia z rzędem temu kto uzasadni produkcję czegoś, co jest nieopłacalne bo nikt tego nie chce kupić. Nie przemawia do wyobraźni rosnąca sterta węgla (który jest droższy od importowanego) i strata finansowa ponad miliard zł! Mało związkowcom 55% uposażenia za brak świadczenia płacy. Górnik jest od kopania a nie bezrobocia! 😀

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że głąby ze związków górniczych SAMI od dłuższego czasu usilnie „pracują” na swoją zgubę. Wywalczyli sobie pracę i przywileje w branży, której opłacalność z uwagi na „politykę klimatyczną” (Polska zapłaci wysoką cenę za pakiet klimatyczny) prowadzoną od dłuższego czasu przez naszych „umiłowanych przywódców” stoi pod dużym znakiem zapytania. Teraz swoimi protestami walczą tak naprawdę o zadłużanie swoich zakładów pracy, które bez odpowiedniej restrukturyzacji i obniżenia kosztów produkcji za jakiś czas po prostu zbankrutują. Tego typu kosmetyczne zabiegi jak zamrożone wypłaty 14. pensji (sic!) na 3 lata (tylko dla administracji), oraz zmniejszenie o połowę bezpłatnego deputatu węglowego dla emerytów w momencie kiedy już od dłuższego czasu jest źle, to jak przysłowiowe „umarłemu kadzidło”.

Problem narastał od lat. Odkąd nasi „umiłowani przywódcy” zdecydowali, że najważniejsze jest „ratowanie klimatu” kosztem polskiej energetyki węglowej (Czy sytuacja na Ukrainie wpłynie na zmianę polityki klimatycznej UE? cynik9 i “globalne ocipienie”)… Co tym czasem robili związkowcy i menadżerowie kopalni? Polecam lekturę: Polska gospodarka, polski (jeszcze) węgiel i autostrady (pod niemiecką lupą).

Polecam również: “Die Zeit”: Polska ma powody, by bronić węgla jako źródła energii i tu: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej?

…Odys

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski