Większe wpływy Rosji na Ukrainie dzięki Niemcom i Francji. Sikorski: UE odeszła od wspólnej polityki zagranicznej. Duda o bezpieczeństwie a Niemcy o niebezpieczeństwie polskiej racji stanu (Polska strefą buforową). OAS i NATO dwóch prędkości.


1. „FAZ”: Merkel i Hollande naciskali na władze Ukrainy w sprawie konstytucji

PAP – Świat, 17 Sie 2015, 10:18 Berlin (PAP) – Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze w poniedziałek o irytacji wśród ukraińskich polityków spowodowanej naciskami przywódców Niemiec i Francji na parlament w Kijowie w celu zmiany ustawy o decentralizacji władzy zgodnie z sugestiami Rosji.

Wiceprzewodnicząca ukraińskiego parlamentu Oksana Syroid zarzuciła kanclerz Angeli Merkel i prezydentowi Francois Hollande’owi, że 14 lipca, bezpośrednio przed pierwszym głosowaniem nad projektem ustawy o zmianach w konstytucji przewidujących decentralizację władzy w państwie, naciskali w rozmowie telefonicznej na szefa parlamentu Wołodymyra Hrojsmana, domagając się wprowadzenia zmian służących wyłącznie rosyjskim interesom.

Syroid powiedziała „FAZ”, że zmiany zostały rzeczywiście wprowadzone i zaakceptowane przez Radę Najwyższą Ukrainy. „Nasi sojusznicy narzucili nam te rozwiązania” – zaznaczyła ukraińska parlamentarzystka z proeuropejskiego klubu Samopomoc.

Wprowadzona zmiana, określana przez Syroid mianem konia trojańskiego, stanowi, że „kształt lokalnego samorządu w określonych rejonach obwodów donieckiego i ługańskiego ustalony zostanie w odrębnej ustawie”.

Jak twierdzi posłanka, projekt „odrębnej ustawy” już istnieje i daje Moskwie wszystko, co chciała: samorząd dla obszarów opanowanych przez separatystów wraz z własną milicją oraz uprzywilejowanymi relacjami z Rosją. „Kto przyznaje separatystom samorząd i zbrojną władzę zanim Rosja wycofa swoje oddziały, ten utrwala na zawsze wpływy Moskwy we wschodniej Ukrainie” – wyjaśnia Syroid. „Konstytucja staje się tym samym bronią Rosji” – dodaje. Jej zdaniem postępowanie Berlina i Paryża jest złamaniem prawa Ukraińców do samostanowienia.

Autor materiału w „FAZ” Konrad Schuller przyznaje, że rozmowa Merkel i Hollande’a z Hrojsmanem na dzień przed zmianą projektu ustawy rzeczywiście się odbyła. Oboje „wyrazili satysfakcję z powodu włączenia fragmentów zgodnych z porozumieniem z Mińska” – czytamy na stronie internetowej biura prasowego niemieckiego rządu.

„FAZ” zwraca uwagę na obawy ukraińskich polityków przed „cichym porozumieniem” z Rosją osłabionego licznymi kryzysami Zachodu. „Wsparcie dla Ukrainy zostanie ograniczone, roszczenie Moskwy do hegemonii po cichu zostanie uznane, a w zamian prezydent (Władimir) Putin pomoże w rozwiązaniu konfliktów w Syrii, Iranie i Korei Północnej” – opisuje Schuller obawy Ukraińców. „FAZ” ostrzega, że postawa Zachodu może doprowadzić do rozbicia proeuropejskich sił w ukraińskim parlamencie.

Parlament Ukrainy wstępnie zaakceptował w połowie lipca prezydencki projekt zmian w konstytucji, który przewiduje szeroką decentralizację władzy w państwie. Posłowie zgodzili się w głosowaniu na skierowanie projektu do Trybunału Konstytucyjnego.

Wcześniej część deputowanych wyrażała obawy związane ze znajdującym się w dokumencie zapisem o „statusie samorządów” na opanowanych przez prorosyjskich separatystów obszarach Donbasu i mówiła, że na przyjęcie prezydenckiego projektu zmian w konstytucji naciskają zachodni partnerzy Ukrainy. Podczas głosowania w parlamencie obecna była m.in. wysoka rangą przedstawicielka amerykańskiego Departamentu Stanu Victoria Nuland. (PAP)

lep/ mmp/ ap/ (za stooq.pl)

„…stabilny kraj został zamieniony w pokryty gruzami bantustan ogarnięty wojną domową. Na zmianach Ukraina wyszła jak Zabłocki na mydle, co nie dziwi, gdyż były one inspirowane z zewnątrz, a pomoc Zachodu we „wprowadzaniu demokracji” faktycznie okazała się podaniem tego państwa na tacy Kremlowi.

I choćby dlatego świat o Ukrainie zapomina, nie przejmuje się wojną domową. Temat nie jest trendy medialnie i politycznie, tym bardziej, że cel — dezintegracja terytorialna i polityczna — został osiągnięty. Więc jeszcze nie tak dawne sążniste reportaże telewizyjne z pola walki zostały zastąpione przez krótkie relacje o tym, że znów ktoś kogoś ostrzelał, znowu zrujnowane zostało jakieś miasteczko czy wieś.

Wojna, jej wywołanie, nigdy nie bierze się z przypadku. Zawsze jest jakiś cel. Biznesowy, czyli zarobienie na konflikcie poprzez sprzedaż uzbrojenia. Oraz polityczny, czyli zastąpienie starego układu nowym, bardziej spolegliwym, pozwalającym rozgrywać dane państwo we własnej polityce zagranicznej, także tej gospodarczej. W tym świetle rewelacje „Frankfurter Allgemeine Zeitung” z 17 sierpnia o tym, że Niemcy i Francja doprowadziły niedawno do przegłosowania przez parlament w Kijowie zmian w konstytucji, przewidujących decentralizację władzy w państwie, zgodnie z interesem Rosji nie są żadnym zaskoczeniem. Z publikacji wiadomo więc np., że w lipcu, bezpośrednio przed pierwszym głosowaniem w tej sprawie, Merkel i Hollande naciskali w rozmowie telefonicznej na szefa parlamentu Wołodymyra Hrojsmana, domagając się wprowadzenia zmian służących wyłącznie Kremlowi. Żądanie to zostało oczywiście zaakceptowane.

Wiceprzewodnicząca parlamentu w Kijowie Oksana Syroid potwierdziła w rozmowie z „FAZ”, że postępowanie Niemiec i Francji jest złamaniem prawa Ukraińców do samostanowienia, a przyjęte pod naciskiem rozwiązania określiła mianem „konia trojańskiego”. W sumie słusznie, gdyż Putin dostał wszystko, co chciał. Zmiany stanowią, że kształt lokalnego samorządu w określonych rejonach obwodów donieckiego i ługańskiego ma zostać ustalony w odrębnej ustawie, już zresztą powstałej. „Kto przyznaje separatystom samorząd i zbrojną władzę, zanim Rosja wycofa swoje oddziały, ten utrwala na zawsze wpływy Moskwy we wschodniej Ukrainie. Konstytucja staje się tym samym bronią Rosji” — kwituje Syroid.

Na tym wszystkim, rzecz oczywista, najgorzej wyszli zwykli Ukraińcy, którzy zostali potraktowani jak mięso armatnie w prorosyjskiej politycznej grze mocarstw zachodnich i Stanów Zjednoczonych. Wmówiono im, jaki to Janukowycz zły, że jak przyjdzie nowa władza, to się polepszy. A zamiast polepszenia zostali mieszkańcami kondominium francusko-niemieckiego z dyskretnym acz silnym poparciem Waszyngtonu, bo przecież nieprzypadkowo podczas głosowania ustawy w parlamencie była w nim obecna wysoka rangą przedstawicielka amerykańskiego Departamentu Stanu Victoria Nuland.

Tak więc i wilk syty i owca cała. Wsparcie dla Ukrainy zostanie ograniczone, roszczenie Moskwy do hegemonii po cichu uznane, a w zamian prezydent Putin pomoże w rozwiązaniu konfliktów w Syrii, Iranie i Korei Północnej. I Ameryka też jest zadowolona, bo uczyniła z Ukrainy pole konfliktu z Rosją daleko poza własnymi granicami.

tekst opublikowany na portalu stefczyk.info Julia M. Jaskólska • jakuccy.pl  źródło: Koń trojański 

podobne: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem).

…Cały ten „spontaniczny przewrót” od początku pachniał ustawką Rosja-USA-UE (Niemcy, Francja) i zdradą Ukraińców przez ich własne elity. Można na ten temat znaleźć sporo opinii w internecie (osobiście już w kwietniu zeszłego roku zwracałem na to uwagę – Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy. NATO i „Trójkąt Weimarski” o wsparciu dla Ukrainy i Europy Wschodniej). Rozumiem że część społeczeństwa Ukrainy mogła nie mieć tej wiedzy, ale żeby tzw. elity były tym zaskoczone to świadczy wyłącznie o nich, zwłaszcza że same brały udział w procedowaniu i głosowaniu tego co im podyktowano, a o co teraz mają żal (nie wiadomo do kogo). Niestety wszystko to było do przewidzenia już od pierwszych głosów zachodu popierających federalizację Ukrainy.

Biedni Ukraińcy będą się musieli niestety przeprosić z „bratnim” narodem Rosyjskim. Na przyszłość powinni jednak uważać na co i komu pozwalają urządzać we własnym kraju „rewolucję”, nie zważając na własny interes i sens tego rodzaju przedsięwzięć. Tyle krwi przelanej i zaognionych relacji z sąsiadem tylko po to by pozostać krajem zrujnowanym, okrojonym terytorialnie i ostatecznie sprzedanym temu od kogo się uciekało. Ciekawi mnie teraz czy ktoś na Ukrainie nie będzie chciał wyciągnąć z tego konsekwencji wobec władz które do tego upokorzenia dopuściły… Czy będzie drugi Majdan?… (Odys)

podobne: Co z paktem Putin-Merkel dotyczącym Ukrainy? oraz: Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. „Sueddeutsche Zeitung”: kapitulacja Kijowa. Obserwator OBWE: W Donbasie nie ma już państwa ukraińskiego. o jeszcze: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję. i to: Merkel będzie mediować „decentralizację” a także: Porozumienia genewskie sukcesem Rosji i klęską państw zachodnich. Sueddeutsche Zeitung: „Putin maszeruje, Zachód tylko reaguje”.

2. Sikorski w „FT”: UE odeszła od wspólnej polityki zagranicznej

PAP – Świat 17 Sie 2015, 9:50 Londyn (PAP/Media) – Były szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski skrytykował w poniedziałek na łamach „Financial Times” największe państwa Unii Europejskiej za lekceważenie założeń traktatu z Lizbony i prowadzenie samodzielnej polityki zagranicznej.

Sikorski przypomniał, że sześć lat temu w życie weszły zapisy traktatu z Lizbony, który powołał m.in. stanowisko wysokiego przedstawiciela UE ds. polityki zagranicznej bezpieczeństwa, a także urząd przewodniczącego Rady Europejskiej. Dzięki temu UE miała mówić na zewnątrz jednym głosem, a nie być reprezentowana przez największe państwa takie jak Niemcy i Francja.

„+Dwuznaczność+ nie jest tym pojęciem, którego oczekiwaliśmy w odniesieniu do europejskiej polityki zagranicznej w sześć lat od wejścia w życie traktatu z Lizbony. W czasach, kiedy pakt był negocjowany, słusznie zakładaliśmy, że w porównaniu z innymi potęgami świata wszystkie państwa Europy są małe i mogą stanowić realną siłę, tylko działając razem” – zwraca uwagę Sikorski.

Według niego wspólna polityka zagraniczna UE odniosła pewne sukcesy, ratując m.in. Gruzję przed utratą suwerenności w wyniku inwazji wojsk rosyjskich. Jednak od tego czasu doszło do zmian i powrotu do sytuacji, kiedy pierwsze skrzypce w europejskiej polityce odgrywają znowu Niemcy i Francja.

„Czy to w przypadku Syrii, czy konfliktu izraelsko-palestyńskiego, Libii czy uchodźców państwa członkowskie są bardziej widoczne niż sama UE, mimo podejmowanych prób przez szefową unijnej dyplomacji Federicę Mogherini” – zwraca uwagę Sikorski. „W sprawie Ukrainy UE nie ma nawet przy stole rozmów. W zamian za to Niemcy i Francja, które nawet nie graniczą z tym państwem, wzięły na siebie sprawę rosyjskiej agresji, osiągając zaledwie częściowy sukces” – dodał.

Źródła takiego stanu rzeczy Sikorski doszukuje się w kryzysie finansowym, który podkopał siłę UE i pokazał, że najważniejsze decyzje podejmują najbogatsi. Zdaniem byłego szefa polskiej dyplomacji szczególnie wyraźnie ilustruje to konflikt na wschodzie Ukrainy i nieprzestrzeganie porozumień z Mińska.

„Przywódcy Rosji, Chin i USA będą słuchać tylko największych państw Europy, ale nie będą skłonni do działania zgodnie z tym, co im się zakomunikuje. Jeżeli będą chcieli skontaktować się z +Europą+, nie będą nadal pewni jaki numer (telefonu) powinni wybrać” – ocenia Sikorski.

Podsumowując były szef polskiego MSZ podkreśla, że na takiej polityce traci nie tylko UE, ale także Niemcy i Francja, ponieważ w przypadku fiaska ich działań, to właśnie Berlin i Paryż będą obwiniane za porażkę. Apeluje jednocześnie o powrót do wspólnej polityki UE, przypominając, że tylko działając razem, Europa ma szansę na osiągnięcie swoich celów. (PAP)

lm/ ap/ bk/ (za stooq.pl)

…no to ja tylko przypomnę Panu Sikorskiemu że to właśnie on apelował swojego czasu do Niemiec o większą aktywność (obawiając się bezczynności tego kraju na arenie międzynarodowej) i że to on był pierwszym który swojego czasu groził Ukrainie również w interesie Niemiec i Francji. Być może Pan Sikorski miał na myśli dobro wszystkich wokół, ale za swoją naiwność i służalczość to już niestety niech ma pretensję wyłącznie do siebie, bo tylko idiota może być zaskoczony tym że oba kraje pilnują przede wszystkim swoich interesów frymarcząc interesem pozostałych państw UE. Kolejny raz Pan Sikorski dowodzi smutnej prawdy że milczenie jest złotem, choć zasadniczo racji mu odmówić nie można a co najwyżej realizmu 🙂

I niech się Pan Sikorski tak nie martwi tym że Chiny, USA czy Rosja nie będą wiedziały do kogo w Europie dzwonić za interesami. Wszystkie trzy świnki wiedzą doskonale z kim warto rozmawiać (a na kogo czasu nie warto marnować) bo w Europie wilkiem są Niemcy, bo UE to są właśnie NIEMCY 🙂 (Odys)

Dlaczego należy zmienić władzę w Polsce? – Stanisław Michalkiewicz ukazuje program dla Polski

podobne: UE nie ma oferty dla wschodnich sąsiadów. oraz: Szczyt w Mińsku a stosunki Rosyjsko-Ukraińskie. Kryzys ukraiński a jedność Europy. a także: Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. i to: Reanimacja greckiego trupa (w interesie NATO na koszt Europy). Świetlana przyszłość UE kosztem suwerenności członków. Michalkiewicz o paroksyzmach demokracji.

3. Duda: obecność NATO w Polsce powinna być bardziej namacalna i faktyczna.

PAP – Kraj, 15 Sie 2015, 11:28, Warszawa (PAP/PAP Media) – „Cel jest jeden, bardzo prosty – wzmocnienie bezpieczeństwa Polski, wzmocnienie gwarancji bezpieczeństwa dla Europy Środkowo-Wschodniej w tej sytuacji, jaka jest. Myślę, że każdy już dzisiaj widzi, że ta obecność NATO tutaj w Europie Środkowo-Wschodniej, w Polsce powinna być bardziej namacalna, powinna być faktyczna” – mówił prezydent.

„Dzisiaj rzeczywiste istnienie wschodniej flanki Sojuszu – a ja uważam, że my jesteśmy tą wschodnią flanką Sojuszu (…) – musi oznaczać także faktyczną obecność wojsk NATO na naszym terenie” – zaznaczył prezydent. „Myślę tutaj o twardej, czy tak zwanej krytycznej (…) infrastrukturze NATO – myślę tutaj o bazach, choćby polsko-amerykańskich czy innych bazach wojsk NATO” – wyjaśnił. Dodał, że chciałby, aby w tym procesie uczestniczyli polscy żołnierze. „Uważam to także za element budowy silnej polskiej armii. My naszą armię musimy wzmacniać, bo poza gwarancjami sojuszniczymi, przede wszystkim powinniśmy liczyć na siebie” – powiedział Andrzej Duda.

Zwierzchnik Sił Zbrojnych przypomniał, że jeszcze jako prezydent elekt odbył szereg spotkań m.in. z premierem Kanady oraz szefem NATO, na których podkreślał, jak widzi rozwój Sojuszu Północnoatlantyckiego i jaki stawia przed nim cel. „Negocjacje już się dla mnie rozpoczęły. Mam nadzieję, że spotkamy się z przychylnością partnerów – będę je kontynuował, bo przede mną cały szereg ważnych spotkań” – stwierdził Andrzej Duda.

Prezydent zapytany o reakcję na postulaty „drugiej strony” odpowiedział, że odbiera ją jako dobrą. „Dlatego, że nie spotkałem się ze zdecydowanym sprzeciwem, w związku z czym uważam, że temat jest otwarty i temat jest do dyskusji” – powiedział. „Jaki będzie zakres tej obecności (wojsk NATO w Europie Środkowo-Wschodniej-PAP), to oczywiście jest do ustalenia, to jest do wynegocjowania, ale chciałbym, żeby do czasu szczytu NATO w Warszawie za rok, te sprawy były przeprowadzone i stąd taka duża też spodziewana i planowana intensywność moich działań w tej sferze międzynarodowej” – podsumował prezydent.

Prezydent w „Sygnałach dnia” odniósł się także do kontrowersji wokół przetargu na zakup śmigłowców od Airbusa. „Mam takie same wątpliwości, jak podnosi wielu Polaków, jakie podnosiło także wielu polskich polityków” – powiedział. Podkreślił, że „to jest bardzo ważna przede wszystkim polska sprawa, wspólna sprawa, bo to są ogromne pieniądze podatników, które mają zostać wydane na unowocześnienie i dozbrojenie polskiej armii”.

W celu wyjaśnienia spraw związanych z przetargiem, prezydent zadeklarował chęć rozmowy z ministrem obrony narodowej Tomaszem Siemoniakiem. „Ustaliliśmy wstępnie z panem ministrem, że zaproszę pana ministra do siebie w przyszłym tygodniu po to, żeby właśnie porozmawiać m.in. na ten temat” – powiedział Andrzej Duda.

„Ale ja chciałbym z panem ministrem też szerzej rozmawiać, na temat właśnie całego tego wielkiego programu dozbrojenia polskiej armii, w jaki sposób będziemy to realizować” – podkreślił. Zdaniem zwierzchnika Sił Zbrojnych polską armię należy wyposażać w sprzęt możliwie najnowocześniejszy. „To są duże pieniądze, ale trzeba je wydać dobrze i to jest wielkie zadanie i to jest także wielka odpowiedzialność polityków przed społeczeństwem i przed polskim wojskiem, bo ono musi być bezpieczne, ono musi być dobrze wyposażone, musi być silne. Silna armia to podstawa; taka armia, żeby nikomu nie przyszło nawet do głowy podnieść na nas rękę. To jest najistotniejsze w tej chwili” – zaznaczył prezydent.

Andrzej Duda podkreślił, że „przyszłość polskiego przemysłu zbrojeniowego powinna być wielkim elementem przyszłości polskiej gospodarki”. „My mamy bardzo dobre tradycje, jeżeli chodzi o przemysł zbrojeniowy, i to nie jest tak, że my powinniśmy kupować broń wszędzie na świecie” – powiedział. Według prezydenta ważne jest, „żeby pieniądze zarabiali nasi rodacy, polscy pracownicy, tak, żeby one trafiały do polskiego budżetu”. (PAP)

amt/ mww/ je/ (za stooq.pl)

podobne: Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce. oraz: Polski przemysł zbrojeniowy traktowany po macoszemu (Świdnik odpada z przetargu). Amerykanie i Francuzi uzbroją polską armię (MON wybrał „Patrioty” i „Caracale” – opinie podzielone). MON weryfikuje akty prawne („Si vis pacem, para bellum”).

„…„Sueddeutsche Zeitung” stwierdziła, że Andrzej Duda, domagając się rozlokowania w Polsce większych sił NATO, narusza kompromis osiągnięty podczas szczytu NATO w Newport, co grozi, jak twierdzi SZ, konfliktem nie tyle z Rosją co wewnątrz Sojuszu. Słowa dziennikarza niemieckiej gazety, skądinąd znanego z tego, iż nieraz wypowiadał się w duchu otwarcie prorosyjskim i bywa częstym gościem telewizji Russia Today, natychmiast podchwyciły polskie media. Niektóre cytowały tekst z „Sueddeutsche Zeitung” wyłącznie w ramach szukania sensacyjnego tytułu, inne – niestety – w ramach już rozpoczynającej się walki politycznej w Polsce. W sprawie głos zabrał jednak minister obrony Tomasz Siemoniak, który stwierdził, iż nie należy dać się „rozgrywać niemieckiej gazecie”. Można byłoby zastanawiać się nad tym skąd biorą się polskie kompleksy, które powodują, iż jeden tekst w niemieckiej gazecie jest cytowany przez niemal wszystkie portale i co kieruje ludźmi, którzy gotowi są w oparciu o taki artykuł rozpoczynać kolejną odsłonę polsko – polskiej wojny. Należałoby z drugiej strony docenić postawę ministra obrony, który swym wpisem na twitterze zapobiegł eskalacji konfliktu w tej sprawie i stanął po stronie Prezydenta wywodzącego się z zupełnie innego obozu politycznego…

…Nie należy mieć więc złudzeń. Dialog Zachodu z Rosją nie tylko będzie prowadzony, ale już trwa. I nie chodzi wcale o rozmowy nt. Ukrainy. W tle bowiem rodzi się nowy układ sił. Zmierzcha ten, który powstał w wyniku zakończenia Zimnej Wojny, który był wszakże bardziej pochodną czy też echem konfrontacji Zachodu z komunizmem, niż nowym systemem jako takim. Pierwsze skądinąd oznaki, iż ów ład jest etapem przejściowym było widać już kilka lat po naszym wejściu do NATO.

Celem Rosji niewątpliwie jest zastąpienie obecnej architektury bezpieczeństwa układem bezpieczeństwa zbiorowego, czy też – mówiąc nieco prościej – koncertem mocarstw. Zapewne Moskwa nie osiągnie w pełni zakładanych celów, ale nie można też mieć złudzeń, że Zachód układając się z Moskwą nie uzna przynajmniej części jej aspiracji. Zbyt wiele łączy bowiem Zachód z Rosją… 

…W Europie głównym graczem stają się Niemcy – tradycyjnie zbyt słabe by samodzielnie odpowiadać za kontynent i za silne, by być tylko jednym z państw UE i NATO. Wydaje się skądinąd, iż polityka Berlina i Waszyngtonu jest na tyle skoordynowana, że – w ramach pewnych ograniczeń – Biały Dom powierza jednak Urzędowi Kanclerskiemu prowadzenie polityki europejskiej wobec Rosji. To zaś oznacza, iż Moskwa będzie odgrywać poważną rolę w Europie Środkowo – Wschodniej. Im więcej bowiem Rosji w Europie, tym niejako równolegle ważniejszy w Europie jest Berlin. Polska zaś, domagając się potwierdzenia gwarancji bezpieczeństwa, narusza tworzący się układ sił…

…Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na pewien paradoks, którym jest to, iż w naszej debacie publicznej cały czas mowa jest o „europejskiej perspektywie” dla Kijowa i Mińska, a na Zachodzie w tym samym czasie dyskutuje się o czymś zgoła przeciwnym – bliższym jeśli już to raczej duchowi Monachium, niż jakiejkolwiek idealistycznej wizji poszerzania euroatlantyckiej strefy bezpieczeństwa i dobrobytu. Trudno doprawdy o bardziej wyrazisty dowód z jednej strony twardej gry Zachodu, a z drugiej naszej naiwności. Skoro jednak tak, to warto rozważyć, czy Polska powinna grać o ową europejską perspektywę, czy też może traktować to jedynie jako kartę przetargową, by potem uzyskać – w zamian za nasze ustępstwa – finlandyzację Ukrainy i Białorusi. Nie musielibyśmy przy tym wcale mówić Ukraińcom, w ślad za marszałkiem Piłsudskim, że „bardzo przepraszam (y), nie tak miało być”, gdyż Ukraińcy lepiej niż my rozumieją, że Warszawa, poza słowami, niewiele oferuje. Ukraińcy rozumieją też, że jeśli realną alternatywą dla finlandyzacji nie jest wcale integracja z Zachodem, a moskiewski dyktat to, godząc się na ów neutralny status, wygrywają. Pamiętajmy, że wygrywamy również i my. Pytaniem na inny tekst jest, czy ktoś będzie nas pytał o zgodę i czy mamy z czego, poza deklaracjami, które w polityce są nic nie warte, ustępować…

…Tak jak utrzymanie statusu Polski jako członka drugiej kategorii NATO oznacza koniec naszych ambicji w polityce wschodniej tak i – analogicznie – uznanie Białorusi i Ukrainy nie za strefę buforową, a za sferę wpływów Rosji automatycznie oznacza, iż Polska staje się strefą buforową, terytorium o które toczy się gra… 

…Na dziś wszystkie scenariusze, poza tym najbardziej dla nas optymistycznym, są nadal realne. O ile oczywiście polscy politycy, b. ministrowie, analitycy i media czy to z bojaźni, czy dla doraźnych korzyści nie będą godzić się na rozwiązania dla nas niekorzystne na etapie, gdy te są jeszcze tylko balonami próbnymi. Konieczne jest też zrozumienie przez wspomnianych wyżej polityków i analityków faktu, iż na Zachodzie mamy do czynienia co prawda z sojusznikami, ale są to sojusznicy, z którymi w pewnych sprawach mamy sprzeczne interesy…” (Witold Jurasz)

polecam lekturę całości tuNATO dwóch prędkości

„…podjęta 4 czerwca 1992 roku próba ujawnienia agentury, czyli jurgieltników w strukturach państwa polskiego, została zablokowana przez obydwie strony umowy „okrągłego stołu”: RAZWIEDUPR i wyselekcjonowaną przezeń „stronę społeczną”, której soldateska powierzyła w naszym nieszczęśliwym kraju piastowanie zewnętrznych znamion władzy… 

…W rezultacie rządów jurgieltniczych Polska nie uzyskuje nawet tych korzyści, jakie mogłaby uzyskać w związku z przynależnością do NATO i słusznie w wywiadzie dla „Financial Times” prezydent Andrzej Duda zwrócił uwagę, iż w NATO Polska traktowana jest jako „strefa buforowa”. Wynika to ze sformułowanej jeszcze w latach 60-tych przez ówczesnego sekretarz obrony Roberta McNamarę doktryny „elastycznego reagowania”: taktownie nawzajem oszczędzamy własne terytoria, więc haratamy się na przedpolach. Znaczy – w strefach buforowych. Dla obszaru przeznaczonego na „strefę buforową” żaden cymes to nie jest, nawet jeśli amerykańska, czy kanadyjska drużyna uświetni defiladę naszej niezwyciężonej armii. Nie zmienia tej sytuacji „rotacyjna obecność” sojuszniczej kompanii, czy nawet batalionu na terenie Polski, bo nawet gdyby ta obecność nie była „rotacyjna”, to i tak nie wiemy przecież, co te sojusznicze wojska zrobią. Wiemy tylko, czego na pewno nie zrobią; na pewno nie będą słuchały rozkazów rządu polskiego, tylko rozkazów własnych rządów i jeśli na przykład w chwili zagrożenia rozkażą one im się wycofać, to na pewno zrobią to z wielką skwapliwością. Dlatego też Polska nie powinna nasładzać się ani żadnymi „rotacyjnymi obecnościami” ani nawet obietnicami rozlokowania na naszym terytorium baz NATO. Trzeba bowiem pamiętać, że w podpisanym w Moskwie 12 września 1992 roku traktacie „2 plus 4” sygnatariusze zobowiązali się do nieprzesuwania baz ani ciężkiej broni NATO na wschód od dawnej granicy niemiecko-niemieckiej. Traktat ten otworzył drogę do zjednoczenia Niemiec, a i Polska nie powinna go podważać, bo Niemcy zobowiązały się do uznania tego traktatu za traktat pokojowy z Polską – do którego odwoływały się postanowienia konferencji czterech mocarstw w Poczdamie w roku 1945. Wreszcie Niemcy nie życzą sobie żadnych baz na terenie Polski, również z uwagi na strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie. A ponieważ na takie bazy musiałoby wyrazić zgodę całe NATO, to nie ma co na to liczyć.

Dlatego jeśli USA znowu powierzyły Polsce niebezpieczną rolę amerykańskiego dywersanta na Europę Wschodnią, to w rezultacie podjęcia się tej roli Polska stała się państwem frontowym. Oczekiwalibyśmy zatem od Stanów Zjednoczonych – po pierwsze – solennej obietnicy, że już nigdy, pod żadnym pozorem USA nie będą na Polskę naciskały w sprawie realizacji żydowskich roszczeń majątkowych, a po drugie – że Polska zostanie przez USA potraktowana tak samo, jak inne państwo frontowe, to znaczy – Izrael. Oczekiwalibyśmy takiego samego finansowego wsparcia ze strony USA, jakie corocznie uzyskuje Izrael oraz podobnych udogodnień wojskowych. Nie po to, by instalować na polskim terytorium jakieś „bazy NATO”, nad którymi musiałaby wiecować np. Hiszpania, czy Grecja, tylko żeby wzmocnić i zmodernizować polską armię, która wprawdzie stanowi element sił sojuszniczych na wschodnim skraju obszaru obrony NATO, ale przecież musiałaby słuchać rozkazów rządu polskiego, jaki by on tam nie był.” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Zamiast „strefy buforowej”

Stanisław Michalkiewicz o nowym prezydencie Andrzeju Dudzie

…cały wpis można podsumować znanym cytatem: „…a na końcu i tak wygrywają Niemcy” 😉

podobne: Poważne państwa nie mają w polityce zagranicznej ani stałych sojuszników, ani też stałych wrogów, tylko niezmienne interesy. Odzyskać MSZ. oraz: Ośrodek Analiz Strategicznych: Potencjał militarny Białorusi. i jeszcze: UE wycofuje się z polityki wschodniej. Partnerstwo strategiczne Litwy i Polski podupadło. polecam również: Putin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród (tymczasem Ukraina ponownie prosi o siły pokojowe). Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię). i to: Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy. NATO i „Trójkąt Weimarski” o wsparciu dla Ukrainy i Europy Wschodniej. a także: Jacek Bartosiak i geopolityka: Rosja uwiązana na Ukrainie czeka na propozycję USA w sprawie „rozbioru” Polski by w zamian pomóc poskromić Chiny. Potencjał Polski w konflikcie z interesem Niemiec (o „jedwabny szlak”). Rola prezydenta RP

USA, Rosja, Unia Europejska

Reklamy

Prawy Sektor chce referendum ws. wotum nieufności dla władz. Przemytnicy z Zakarpacia powoływani do wojska. Krucha równowaga pomiędzy klanami oligarchiczno-mafijnymi na Ukrainie.


Ukraina – Prawy Sektor chce referendum ws. wotum nieufności dla władz. Przemytnicy z Zakarpacia powoływani do wojska.

PAP – Świat, 21 Lip 2015, 22:10, Kijów (PAP) – Ok. 3 tys. osób uczestniczyło w poniedziałek wieczorem w wiecu na Majdanie Niepodległości w Kijowie; wiec zwołała nacjonalistyczna organizacja Prawy Sektor (PS) pod hasłem „Precz z władzą zdrajców”. PS chce referendum ws. wotum nieufności wobec władz.

Przywódca PS Dmytro Jarosz zapowiedział powołanie na Ukrainie lokalnych sztabów, które zajmą się przygotowaniem referendum w sprawie wotum nieufności wobec rządzących w Kijowie. Tego dnia w ukraińskiej stolicy odbył się także zjazd Prawego Sektora. Postanowiono, że organizacja nie weźmie udziału w zaplanowanych na październik wyborach samorządowych.

„Referendum powinno dotyczyć takich kwestii, jak wotum nieufności wobec władz. Chcemy, by wojna, którą Rosja prowadzi przeciwko Ukrainie, została nazwana wojną, a nie operacją antyterrorystyczną. Domagamy się również całkowitej blokady okupowanych terytoriów i prosimy społeczeństwo o poparcie legalizacji ochotniczych batalionów” – mówił Jarosz do zgromadzonych w Kijowie ludzi.

Początkowo zapowiadano, że głównym hasłem wiecu będzie dymisja prezydenta Petra Poroszenki, który zdaniem PS nie realizuje haseł z protestów antyrządowych z zimy przełomu lat 2013 i 2014, które doprowadziły do obalenia ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza.

Poroszenkę ostrzeżono jedynie, by nie zarządzał państwem tak, jak należącą do niego korporacją „Roshen”, i kierował się interesami społeczeństwa, a nie oligarchów. Jarosz zapewnił, że w związku z sytuacją w kraju, który walczy z separatystami na wschodzie, nikomu nie uda się sprowokować PS do działań, które mogłyby naruszyć spokój.

Prawy Sektor zwołał wiec w Kijowie po wydarzeniach w Mukaczewie w obwodzie zakarpackim na zachodzie kraju, gdzie bojownicy PS uczestniczyli 11 lipca w strzelaninie z ludźmi obwinianego o kierowanie mafią papierosową parlamentarzysty Mychajła Łania i z milicją. Najprawdopodobniej poszło o podział rynku przemytu papierosów, choć Prawy Sektor twierdzi, że chciał zniszczyć przemytniczy biznes Łania.

W wyniku strzelaniny zginęły co najmniej dwie osoby. Niektóre doniesienia mówią też o czterech ofiarach śmiertelnych. Kilkanaście osób, w większości milicjantów, zostało rannych.

Po wydarzeniach w Mukaczewie prezydent Poroszenko wymienił władze obwodu zakarpackiego, zwalniając ze stanowisk szefa administracji obwodowej oraz miejscowych komendantów milicji i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Na czele władz obwodowych stanął Hennadij Moskal, który dotychczas był szefem obwodu ługańskiego i walczył z przemytem płynącym z obszarów kontrolowanych przez Ukrainę na tereny znajdujące się pod kontrolą prorosyjskich separatystów.

Prawy Sektor uważa, że władze wykorzystują strzelaninę w Mukaczewie, by zlikwidować ochotnicze jednostki, walczące z separatystami w Donbasie. Organizacja ma tam dwa swoje bataliony.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ mmp/ kar/

PAP – Świat 23 Lip 2015, 11:37 , Kijów (PAP) – W obwodzie zakarpackim na zachodniej Ukrainie, gdzie 11 lipca doszło do strzelaniny na tle konfliktu o podział rynku przemytu papierosów, trwa wielka mobilizacja do wojska. Szczególnym zainteresowaniem armii cieszą się przemytnicy.

Wezwania wręczane są nawet na punktach kontrolnych drogówki. W Mukaczewie, gdzie rozegrały się wydarzenia z udziałem uzbrojonych nacjonalistów z Prawego Sektora, miejscowej mafii papierosowej i milicji, w środę wezwania do wojska otrzymało prawie 90 mężczyzn – podały w czwartek media, powołując się na lokalną delegaturę MSW.

Nowy szef władz obwodowych Zakarpacia Hennadij Moskal uprzedził wcześniej, że zaproszenia do wojskowych komend uzupełnień otrzymają przede wszystkim ci, którzy pojawiają się publicznie z bronią, noszą wojskowe ubrania i mają zasłonięte maskami twarze. Do wojska pójdą także mężczyźni przyłapani na przemycie.

„Nie pozwolę na okazywanie +bohaterstwa+ poprzez walkę z miejscową ludnością, bezkarne chodzenie z bronią i straszenie ludzi. Kategorycznie powiedziałem, że jeśli zobaczycie kogoś w masce, to natychmiast ciągnijcie go do komendy uzupełnień” – mówił Moskal w niedawnym wywiadzie dla jednej z gazet.

W czwartek przedstawiciele armii czekali na mężczyzn w wieku poborowym na kontrolnych punktach milicji drogowej w Mukaczewie i w miejscowości Nyżni Worota. „Postanowiliśmy wesprzeć mobilizację do sił zbrojnych Ukrainy. Tylko pierwszego dnia mężczyznom, którzy podlegają mobilizacji, wręczono 88 wezwań do armii. Sądzę, że w wyniku naszych działań liczba ochotników wzrośnie” – zapowiedział komendant obwodowego MSW Serhij Kniaziew.

Wpływowy zakarpacki polityk, deputowany do ukraińskiego parlamentu i szef kancelarii b. prezydenta Wiktora Juszczenki Wiktor Bałoha zaalarmował tymczasem, że mobilizacja wykorzystywana jest w tym regionie w celach politycznych. Oświadczył, że gdy po mianowaniu Moskala na szefa administracji obwodu z pracy zwolnili się naczelnicy administracji rejonowych (powiatowych), po kilku dniach zaczęli oni otrzymywać wezwania do wojska. Wezwania dostali także deputowani lokalnych rad z partii Bałohy, Jedno Centrum – mówił ten polityk.

„Stalin odsyłał niepokornych do obozów koncentracyjnych, Breżniew do szpitali psychiatrycznych, Janukowycz do więzienia, a demokratyczne władze Ukrainy odsyłają ich do ATO (strefa operacji antyterrorystycznej przeciwko prorosyjskim separatystom). Wojna przestała być środkiem obrony suwerenności i jedności terytorialnej, lecz przekształciła się w instrument walki politycznej” – powiedział Bałoha. Wyraził przypuszczenie, że mobilizacja może być także wykorzystana dla walki z przeciwnikami politycznymi przed zaplanowanymi na październik wyborami samorządowymi.

Pierwsza fala tegorocznej mobilizacji na Ukrainie rozpoczęła się w styczniu i trwała 90 dni. Według ministerstwa obrony w 2015 r. poborem może zostać objętych ponad 100 tysięcy ludzi. Duża część będzie pełniła służbę na linii podziału między ukraińskimi siłami rządowymi a prorosyjskimi separatystami w Donbasie na wschodzie kraju.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ awl/ kar/ (za stooq.pl)

podobne: Ukraina: broń dla armii, Poroszenko zapowiada demobilizację. oraz: Jaceniuk mówi „wojna”, ale Poroszenko o „operacji antyterrorystycznej” i zaznacza że wszystko jest pod kontrolą. Wojsko się wycofuje ale nowy pobór nie pójdzie na front.

„…Na niezbyt licznym wiecu na Majdanie 21 lipca wódz „prawoseków” Dmytro Jarosz ogłosił, że domagał się będzie odsunięcia od władzy P. Poroszenki w drodze… referendum. Zabrzmiało to żałośnie w momencie, gdy jego podkomendni z Zakarpacia tropieni byli w karpackich górach przez wojska rządowe niczym zwierzyna łowna.

Można jednak zakładać, że na tym konfrontacja pomiędzy „Prawym Sektorem” a ekipą Poroszenki nie zakończy się. Ten spór w majdanowej rodzinie był nieunikniony i musi zmierzać do jakiegoś przesilenia. Przypadkowa w sumie potyczka bojówki „prawoseków” z milicją w Mukaczewie 11 lipca tylko przyśpieszyła jego eskalację. Konflikt dojrzewał jednak od dłuższego czasu. Jego istota polega na tym, że P. Poroszenko na tyle opanował już sytuację polityczną w kraju, podporządkował sobie służby siłowe, że nie potrzebuje więcej pomocy ze strony kłopotliwych, bądź co bądź, sojuszników. Watahy „Prawego Sektora” były dobre, gdy szturmowały kordony „berkutowców” Wiktora Janukowycza na Majdanie i gdy pacyfikowały cywilną ludność Południowego-Wschodu w pierwszej fazie słabych jeszcze rządów majdanowych oligarchów.

Teraz jednak sojusz z jawnymi neonazistami to dla P. Poroszenki, kreującego się na „demokratycznego, europejskiego przywódcę”, pewien dyskomfort, wręcz zbędny balast. Z drugiej strony bojówkarze „Prawego Sektora”, którzy już posmakowali nieco władzy i pełni bezkarności, nie zamierzają dobrowolnie zejść ze sceny. W tym układzie możliwe są jeszcze doraźne zawieszenia broni i przejściowe sojusze, ale na dłuższą metę jedna ze stron musi wyeliminować drugą.

Na ten moment na pewno silniejszą pozycję ma ekipa P. Poroszenki, która cieszy się też poparciem ambasadora USA Geoffreya Pyatta (co w obecnych ukraińskich realiach jest czynnikiem decydującym), ale nie na tyle silną, żeby pozwolić sobie na zbrojną, krwawą rozprawę z „Prawym Sektorem”. A inną drogą niż przez „noc długich noży” ugrupowania tego nie da się poskromić. Zbyt duży arsenał broni palnej zgromadziło w swoich rękach. Do tego D. Jarosz, zdając sobie sprawę ze swojej słabości, zaczął czynić przyjazne gesty pod adresem… powstańców Donbasu, których dotąd zaciekle zwalczał. Już w pierwszych godzinach po starciu z milicją w Mukaczewie wycofał z frontu w Donbasie swoje jednostki. Zaczął przebąkiwać także o zmianie orientacji geopolitycznej. – Prawy Sektor nie występował i nie występuje o wejście Ukrainy do Unii Europejskiej. Uważamy, że Ukraina powinna być podmiotem, a nie przedmiotem geopolityki. Opowiadamy się za pozablokowym statusem kraju. Tak jak górnicy Donbasu jesteśmy przeciwko temu, żeby na Ukrainie były bazy NATO, a więc jesteśmy przeciwko członkostwu Ukrainy w NATO. Rozmawiamy zarówno z ludźmi, którzy są za UE, jak i z tymi, którzy są za sojuszem z Rosją – powiedział na antenie stacji telewizyjnej „Ukraina”. Dodał także, że „Prawy Sektor” nie pójdzie już z bronią w ręku na Donbas. Wyraźnie więc zaszachował P. Poroszenkę możliwością taktycznego sojuszu z Donieckiem we wspólnym marszu na Kijów, do czego już od dawna przedstawicieli tzw. ochotniczych batalionów próbowali przekonywać liderzy antyoligarchicznego powstania na Wschodzie.

Zakarpacie beczką prochu

Jednak niezależnie od tego, jak potoczy się konfrontacja pomiędzy P. Poroszenką a D. Jaroszem w skali całej Ukrainy, uruchomiony starciem w Mukaczewie mechanizm może doprowadzić na Zakarpaciu do dalszych ruchów tektonicznych. I to już niekoniecznie z udziałem „Prawego Sektora”, przynajmniej nie w głównej roli. Rzecz w tym, że region ten znajduje się w epicentrum zainteresowań różnych, skonfliktowanych ze sobą grup interesów – poczynając od sąsiednich państw (głównie Węgier), poprzez ruchy polityczne, klany oligarchów, aż po silne organizacje przestępcze. Zresztą te ostatnie i klany oligarchów to często jedno i to samo. Równowaga społeczno-polityczna na tym terytorium była bardzo krucha.

Przypomnijmy, że awantura w Mukaczewie zaczęła się najprawdopodobniej od sporu „prawoseków” z ludźmi lokalnego oligarchy Mychajły Łanji o kontrolę nad szlakami kontrabandy do i z Unii Europejskiej. Dopiero przybycie na odsiecz gangsterom miejscowych milicjantów i zastrzelenie dwóch z nich przez neonazistów przekształciło te mafijne porachunki w konflikt militarno-polityczny. W wyniku starć zbrojnych doszło z kolei do ruchów, które zakłóciły kruchą równowagę pomiędzy klanami oligarchiczno-mafijnymi. Przede wszystkim Petro Poroszenko dla uporządkowania sytuacji mianował gubernatorem regionu Gienadija Moskala, dotąd gubernatora przyfrontowego obwodu ługańskiego (tej części, która pozostaje pod kontrolą Kijowa), znanego z twardej ręki wobec miejscowej ludności i konfliktów na tle kontrabandy ze stacjonującymi tam tzw. ochotniczymi batalionami, m.in. z osławioną licznymi zbrodniami wojennymi kompanią MSW „Tornado”.

Jeśli G. Moskal spróbuje przenieść te metody rządzenia na Zakarpacie, może spowodować wybuch niezadowolenia ludności, która w znacznej mierze żyje z kontrabandy. Wystarczy wspomnieć, że ponoć transport jednej ciężarówki z papierosami do Włoch przynosi czysty zysk w wysokości blisko pół miliona euro…”

całość tu: Jacek C. Kamiński: Widmo zbrojnego konfliktu u granic RP?

podobne: Prawy Sektor grozi marszem na Kijów. oraz: Ukraina: 200 ofiar kotła pod Iłowajskiem (ochotnicy oskarżają dowództwo ukraińskiej armii). Putin i Poroszenko zadowoleni z rozejmu. Kijów nie cofnie procesów autonomizacji Donbasu. Kolej na Naddniestrze? i to: Ukraina: coraz mniej Ukrainy w Donbasie, zmiany na scenie politycznej, czystki we władzach i wojna oligarchów (Poroszenko umacnia swoje wpływy?) USA: rezolucja w sprawie broni dla Ukrainy. a także: Ukraiński batalion samowolnie opuścił front i jeszcze: Skoro „media kłamią” to jaka jest prawda o wojnie na Ukrainie? Konrad Rękas: Po co powstrzymywać Putina?

Pisałem to jakiś czas temu więc tylko powtórzę… Poroszenko ma ambicję na samodzielne rządy i dlatego konsekwentnie instaluje w terenie swoich ludzi. Wykruszanie się wpływów niedawnych prowodyrów/bohaterów Majdanu będzie się pogłębiać na jego korzyść. Do pełni szczęścia (i władzy) brakuje mu już tylko wiernej armii by móc okiełznać bądź spacyfikować ewentualnych pretendentów pokroju Kołomojskiego i ich prywatne gwardie, oraz dla podporządkowania sobie nacjonalistów (głównie z Prawego Sektora), którzy mają swoje ambicje. I to jak widać całkiem interesujące skoro romansują z buntowszczikami z Donbasu. Ciekawe co na to Putin 😉 Czyżby podejrzenia co do tego, że ten cały Prawy Sektor to rosyjska prowokacja by mieć powód do wkroczenia na Donbas dla obrony przed „odradzającym się na Ukrainie nazizmem” miała okazać się prawdą? (Odys)

Ukraina (krew)

Ukraina na skraju bankructwa (z długiem u Rosji). UE wycofuje się z polityki wschodniej. Partnerstwo strategiczne Litwy i Polski podupadło. Polscy i ukraińscy żołnierze w mołdawsko-rumuńskim batalionie sił pokojowych. „Der Spiegel”: Rosja nie planuje nowej ofensywy we wschodniej Ukrainie.


1. Ukraina – Rząd otrzymał prawo wstrzymywania spłaty zadłużeniaPutin: Rosja mogłaby już zażądać od Ukrainy spłaty długu. Miedwiediew: zajmiemy twardą postawę w razie niewypłacalności Ukrainy

19.05. Kijów (PAP) – Ukraiński parlament przyjął we wtorek ustawę, dającą rządowi prawo do wstrzymywania spłaty zadłużenia zagranicznego, zaciągniętego u kredytodawców komercyjnych. W uzasadnieniu wyjaśniono, że celem tych działań jest obrona interesów narodowych.

Rząd wniósł projekt ustawy do Rady Najwyższej we wtorek, prosząc deputowanych, by go poparli w związku z trudną sytuacją gospodarczą oraz – jak to ujęto – dla obrony państwa przed „atakami nieżyczliwych kredytodawców”. Rada Ministrów zapewniła jednak, że prawo ogłoszenia moratorium na spłatę zadłużenia nie będzie miało wpływu na zobowiązania kredytowe Ukrainy.

„Jest to bardzo trudny dokument, który albo da szansę porozumienia się z kredytodawcami, albo otworzy możliwość ogłoszenia bankructwa technicznego” – oświadczył Jurij Łucenko, szef frakcji prezydenckiego Bloku Petra Poroszenki.

Premier Arsenij Jaceniuk, prosząc posłów o poparcie rządowego projektu ustawy, oświadczył, że w ciągu najbliższych czterech lat Ukraina powinna zwrócić 30 mld dolarów zadłużenia zagranicznego i spłacić 17 mln dolarów pożyczek wewnętrznych, na co obecnie nie ma pieniędzy.

Jaceniuk zapewnił, że decyzja parlamentu, zezwalająca na ogłoszenie moratorium na spłatę zadłużenia, „jest prawem”, z którego rząd może skorzystać lub nie. Wyjaśnił też, że Ukraina chce zwrócić długi, jednak – jak podkreślił – „na warunkach, które proponuje ukraiński rząd i państwo”.

Szef rządu wyjaśnił, że jego kraj znajduje się obecnie w bardzo trudnej sytuacji gospodarczej, wynikającej z utraty zaanektowanego przez Rosję Krymu oraz z konfliktu z separatystami we wschodnich obwodach. Zaznaczył, że zadaniem parlamentu jest odciążenie gospodarki i przyszłych pokoleń od zadłużenia w wysokości 40 mld dolarów, zaciągniętego przez ekipę obalonego w ubiegłym roku prezydenta Wiktora Janukowycza. Premier podkreślił, że obecnie Ukraina winna jest swym partnerom ogółem 70 mld dolarów.

W ubiegłym tygodniu Jaceniuk oświadczył, że zagraniczni kredytodawcy muszą się zgodzić na „uzasadniony” układ zaoferowany przez władze Ukrainy w rozmowach na temat restrukturyzacji około 23 mld dolarów zadłużenia kraju.

Stanowisko to przekazał, gdy grupa największych posiadaczy ukraińskich obligacji ponownie zgłosiła obiekcje do jakiegokolwiek umorzenia kapitałowej części długu, a resort finansów Ukrainy zarzucił kredytodawcom, że nie chcą negocjować w dobrej wierze.

Przemawiając wówczas w parlamencie, Jaceniuk oświadczył, że posiadacze obligacji powinni wziąć pod uwagę fatalny stan ukraińskich finansów.

„Kraj jest w stanie wojny. Straciliśmy 20 proc. naszej gospodarki. Zwróciliśmy się do kredytodawców, przedstawiając im jasne stanowisko w kwestii procedury i warunków restrukturyzacji” – mówił premier. „Prosimy, apelujemy i nalegamy, żeby zewnętrzni kredytodawcy wzięli pod uwagę obecną sytuację i przyjęli propozycję ukraińską, która jest uzasadniona i która jest sposobem na przyjście Ukrainie z pomocą” – dodał.

Propozycja przedstawiona przez władze w Kijowie zakłada m.in. wydłużenie okresu zapadalności obligacji i redukcję części kapitałowej zadłużenia.

W zeszłym tygodniu komitet kredytodawców, w skład którego wchodzi firma inwestycyjna Franklin Templeton i który reprezentuje inwestorów posiadających ukraińskie obligacje wartości ok. 10 miliardów dolarów poinformował, że przedłożył nowe, szczegółowe propozycje dotyczące restrukturyzacji, ale plan ten w dalszym ciągu wyklucza redukcję kapitałową.

Ukraina ma niewiele czasu na porozumienie się z kredytodawcami, ponieważ Międzynarodowy Fundusz Walutowy chce, by porozumienie w sprawie restrukturyzacji zadłużenia zostało zawarte zanim zakończy się najnowszy przegląd programu ratunkowego dla Ukrainy wartego 17,5 mld USD; kierownictwo MFW ma się nim zająć w czerwcu. Od wyników przeglądu zależy wypłacenie Ukrainie drugiej transzy wysokości ok. 2,5 mld USD. Pieniądze te są Ukrainie pilnie potrzebne.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP) jjk/ agy/ kar/

20.05. Moskwa (PAP) – Rosja mogłaby już żądać od Ukrainy przedterminowego uregulowania jej zadłużenia, ale nie czyni tego ze względu na prośbę Kijowa i Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) – powiedział w środę prezydent Władimir Putin.

Jak wyjaśnił Putin na spotkaniu z członkami rosyjskiego rządu, Rosja zainwestowała część swoich rezerw w państwowe obligacje ukraińskie. „Mamy prawo już dawno żądać przedterminowej spłaty tych środków, ze względu na to, że według warunków naszego porozumienia w przypadku, gdy łączny poziom długu publicznego Ukrainy przewyższy 60 procent PKB, to pojawia się prawo do przedterminowej spłaty (zadłużenia)” – powiedział.

Dodał, że „zgodnie z prośbą ukraińskich partnerów oraz MFW” Rosja nie korzysta z tego prawa. „Nie chcemy pogłębiać i tak już trudnej sytuacji gospodarczej naszych partnerów i sąsiadów” – oznajmił.

Polecił, by sytuacją, jaka powstała w związku z długiem Kijowa, zajął się premier Dmitrij Miedwiediew. Konsultacje na ten temat ma prowadzić minister finansów Rosji Anton Siłuanow. „Słyszymy oświadczenia osób oficjalnych o tym, że rozpatrywana jest możliwość nieoddawania kredytów wziętych przez poprzednie władze (Ukrainy). Chcemy poznać zamiary naszych partnerów” – powiedział Putin.

Zadłużenie Ukrainy, o którym mówił prezydent Rosji, to 3 mld dolarów, które Moskwa w grudniu 2013 roku, tj. jeszcze przed odsunięciem od władzy poprzedniego prezydenta Wiktora Janukowycza w lutym 2014 roku, zainwestowała w ukraińskie obligacje państwowe. Pożyczkę tę Kijów dostał na spłatę długów za gaz kupiony w Rosji.

Putin skomentował także decyzję parlamentu Ukrainy, który przyjął we wtorek ustawę dającą rządowi prawo do wstrzymywania spłaty zadłużenia zagranicznego zaciągniętego u kredytodawców komercyjnych. Zdaniem Putina władze w Kijowie wykazały się „niskim poziomem profesjonalizmu, ogłaszając faktycznie nadchodzące bankructwo”.

Miedwiediew ze swej strony podkreślił, że Moskwę niepokoi nie tylko sprawa długu państwowego, ale także długu komercyjnego, tj. zaciągniętego przez stronę ukraińską w rosyjskich bankach. Wysokość tego zadłużenia premier Rosji oszacował na 25 mld dolarów.(…)

(PAP) mal/ awl/ mmp/ mc/

23.05. Moskwa (PAP/Reuters,TASS,Interfax-Ukraina) – Rosja zajmie twarde stanowisko w przypadku, gdy Ukraina zadecyduje o niespłacaniu długów zaciągniętych przez jej poprzednie władze – oświadczył premier Dmitrij Miedwiediew w wywiadzie wyemitowanym w sobotę w telewizji państwowej.

„Jeśli formułować to w ten sposób, to byłaby to niewątpliwie niewypłacalność Ukrainy. W tym przypadku zajęlibyśmy tak twarde stanowisko, jak to tylko możliwe, i bronilibyśmy naszych interesów narodowych” – powiedział Miedwiediew w programie informacyjnym „Wiesti” w państwowej telewizji Rossija.

Miedwiediew skomentował decyzję parlamentu Ukrainy, który przyjął we wtorek ustawę dającą rządowi prawo do wstrzymywania spłaty zadłużenia zagranicznego zaciągniętego u kredytodawców komercyjnych. Ocenił, że w odniesieniu do Rosji te długi „nie są całkiem komercyjne”, bowiem „były zaciągane w naszych bankach, w tym tych z udziałem państwa”. Te długi „nie są nam obojętne, będziemy je egzekwować” – dodał.

Dodał także, że samo podjęcie przez Radę Najwyższą takiej decyzji, nawet jeśli nie będzie realizowane w praktyce, może być uważane za podstawę do zażądania przedterminowej spłaty kredytów.(…)

 (PAP) awl/ woj/ arch.

podobne: Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów? Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes, kredyt z MFW to pomoc czy drenaż? Kijów walczy o reformy energetyczne (bez Kołomojskiego). oraz: Ukraina: USA dadzą kolejne dolary, kredyty z Niemiec, pomoc finansowa MFW, obywatele o korupcji. i to: Rok po wyborze Poroszenki Ukraina pogrążona w chaosie. Robert Potocki: PostMajdanowa (de)oligarchizacja i Samobójcze prawo serii.

2. Ekspertka PISM o Partnerstwie Wschodnim i „szczycie minimum” w RydzeAmbasador UE w Rosji: partnerstwo strategiczne Litwy i Polski podupadło.

20.05. Warszawa (PAP) – Nadchodzący szczyt Partnerstwa Wschodniego zapoczątkuje dłuższy trend powolnego wycofywania się UE ze Wschodu, bo kraje „28” są coraz mniej zainteresowane integracją tego regionu z Unią. Będzie to szczyt minimum – mówi PAP ekspertka PISM Elżbieta Kaca.

Analityczka przekonuje jednak, że nie oznacza to fiaska tej zapoczątkowanej w 2009 roku z inicjatywy Polski i Szwecji polityki UE wobec wschodnich sąsiadów: Ukrainy, Gruzji, Mołdawii, Armenii, Azerbejdżanu i Białorusi, lecz jedynie jej osłabienie.

Czwartkowo-piątkowe spotkanie w Rydze odbędzie się w cieniu kryzysu imigracyjnego na południu UE i dyskusji o kwotach odnośnie do przyjmowania uchodźców. Do priorytetów szefowej unijnej dyplomacji Federiki Mogherini nie należy PW, lecz walka z przemytnikami ludzi oraz angażowanie się w relacje UE z Rosją – uważa Kaca.

„Będzie to szczyt minimum. Właściwie chodzi o to, żeby Unia nie wycofała się z tego, co już zostało zrobione i podtrzymała dotychczasowe zobowiązania, głównie w kwestiach kontynuowania liberalizacji procesu wizowego i wdrażania umów o pogłębionych strefach wolnego handlu oraz finansowych” – wyjaśnia ekspertka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jej zdaniem nie ma szans na to, by w deklaracji końcowej pojawiły się zapisy dotyczące perspektywy członkostwa w Unii dla krajów PW. „Zgodnie z przeciekami zapisy są mocno osłabione, bo państwa członkowskie obawiają się antagonizowania Rosji poprzez przedstawienie ambitnej polityki Partnerstwa Wschodniego” – mówi Kaca.

Jak wyjaśnia, w ocenie wielu państw, zwłaszcza na południu UE, sugerowanie perspektywy członkostwa przez ostatnie kilka lat sprawiło, że wzrosły społeczne oczekiwania krajów Partnerstwa Wschodniego. Tymczasem „Unia nie mogła realnie zaproponować takiej możliwości” – mówi.

Przedstawiciele tych państw członkowskich UE winą za kryzys ukraiński obarczają właśnie PW. „Uważają, że teraz absolutnie nie możemy kontynuować polityki obietnic. Ich zdaniem należy jak najbardziej realnie przedstawić krajom PW sytuację i sprowadzić Partnerstwo do klasycznej polityki zagranicznej, a nie polityki pseudorozszerzeniowej. W kontekście kryzysu ukraińskiego deklaracja będzie oddawała taki sposób myślenia” – tłumaczy ekspertka.

Jak dodaje, krążą pogłoski, że UE wycofa się z wprowadzonej w 2011 roku tzw. zasady more for more, polegającej na tym, że kraje najlepiej wywiązujące się z reform mogą liczyć na większe środki finansowe. Jednak ekspertka tłumaczy, że zasada ta jest już wdrożona na siedem lat i będzie obowiązywała do 2020 roku, kiedy kończy się obecna perspektywa budżetowa UE. Może być po prostu w mniejszym stopniu stosowana względem niektórych krajów.

Rezygnując z more for more, Unii może chodzić o wysłanie sygnału, że PW jest wyłącznie gospodarczą inicjatywą, bez charakteru politycznego, oraz o „wycofanie się z dowartościowywania najlepszych krajów”. „Dałoby im to do zrozumienia, że nie powinny spodziewać się, iż za wielkimi osiągnięciami będą szły większe obietnice i środki” – mówi.

„Najpewniej chodzi o to, że Polska i kraje, które walczą o PW, postulowały znaczne zwiększenie pieniędzy dla państw, które wdrażają handlową część umowy stowarzyszeniowej. Komisja Europejska chce się bronić przed takimi rozwiązaniami, likwidując more for more” – uważa Kaca.

Zdaniem ekspertki PISM na szczycie w Rydze „nie należy spodziewać się rewolucji ani konkretnych zmian jeśli chodzi o PW”. Powodem jest m.in. prowadzony obecnie przegląd polityki sąsiedztwa. Do końca czerwca potrwają publiczne konsultacje, których rezultaty zostaną ogłoszone jesienią i dopiero wtedy zostaną podjęte decyzje na temat ewentualnych zmian. „Nie należy wiązać z tym jednak wielkich nadziei. Nie ma konstruktywnych pomysłów, by coś zmieniać” – zastrzega.

Szczyt w Rydze „pokaże trend osłabienia zainteresowania Unii pogłębioną integracją regionu wschodniego z UE; w ciągu najbliższych kilku lat będziemy świadkami dłuższego trendu polegającego na powolnym politycznym wycofywaniu się UE ze Wschodu” – ocenia ekspertka. „Będzie chodziło jedynie o promowanie pogłębionej integracji gospodarczej” – dodaje.

Kaca przewiduje, że UE będzie podtrzymywać współpracę z krajami PW na poziomie technicznym, a stosunki z tymi państwami będą przypominały relacje Unii z Turcją, z tą różnicą, że Ankara otrzymała perspektywę członkostwa. „Turcy wdrażali warunki, ale teraz wszystko się rozbija o kwestie polityczne” – przypomina analityczka. Gdy kraje PW osiągną reżim bezwizowy, na co w najbliższych latach szanse mają Gruzja i Ukraina, i z czego od roku korzystają obywatele Mołdawii, oraz gdy będą już w pełni obowiązywały umowy o wolnym handlu, nadejdzie okres zniechęcenia Unią, co obserwujemy w Turcji.

Zdaniem ekspertki UE stawiała krajom PW zbyt duże wymagania, oferując im w zamian relatywnie niewielkie zyski, w dodatku głównie długoterminowe. „A te kraje potrzebują konkretnych zachęt” – przekonuje.

„Poza ruchem bezwizowym w PW nie ma rozwiązań typu win-win” – ocenia Kaca. Choć Unia domaga się od krajów PW kompleksowych reform, np. administracji publicznej, całego sektora energii czy transportu, bądź utworzenia systemu niezawisłego sądownictwa, to niedostatecznie monitoruje wdrażanie tych zmian. „UE naciska na zmianę prawa i powoływanie nowych instytucji, ale kompletnie nie monitoruje wdrażania tych reform, wręcz nie chce patrzeć, jak są one wprowadzane w życie. Po sześciu latach funkcjonowania PW efekt jest taki, że mamy większość rezultatów na papierze, a realnie niewiele się zmienia” – mówi Kaca.

„Trzeba skończyć z tą iluzją” – podkreśla. Ekspertka proponuje zmniejszenie pieniędzy wydawanych za pomocą wsparcia budżetowego i przerzucenie się na granty, przetargi dla biznesu, NGOsów, konkretne projekty infrastrukturalne, czy też zwiększenie środków dla małych i średnich przedsiębiorstw, których funkcjonowanie w krajach oligarchicznych jest utrudnione.

Julia Potocka (PAP) jhp/ ap/

Robert Potocki: Partnerstwo (bez) złudzeń: przypadek Ukrainy, fragment:

„…Ukraina i Gruzja oczekiwały dwóch zasadniczych deklaracji: (1) potwierdzenia perspektywy przyszłego członkowstwa w UE i uznania całego dotychczasowego procesu tranzycji systemowej obu wspomnianych państw oraz (2) określenia daty i zasad wprowadzenia ruchu bezwizowego [1]. O ile w przypadku Kijowa kunktatorstwo to jest w pełni zrozumiałe, gdyż władze państwowe od czasu EuroRewolucji ciągle w sposób „niemrawy” wprowadzają reformy, zaś „dylemat niepewności” sprawia, że należy liczyć się z określonymi napięciami społecznymi, czy też napływem uchodźców w przypadku eskalacji wojny noworosyjskiej, o tyle w przypadku Tbilisi musi to już budzić wątpliwości, gdyż z jednej strony Gruzja może – pomimo zamrożenia konfliktów w Osetii Południowej i Abchazji – uchodzić za pioniera okcydentalizacji przestrzeni poradzieckiej, a z drugiej – brak większego zaangażowania Brukseli w regionie Morza Czarnego zmusza władze państwowe w Tbilisi do balansowania między euratlantyzmem a eurazjatyzmem [2].

(…)Ostatecznie też w deklaracji końcowej zapowiedziano liberalizację ruchu granicznego dla krajów Partnerstwa Wschodniego, choć bez skonkretyzowania terminów, co można uznać za porażkę dyplomatyczną prezydenta Petra Poroszenki, który liczył na dyplomatyczny sukces w obliczu pogarszającej się kondycji finansowej kraju [4]. Równie niejednoznacznie brzmiały zapewnienia o uznaniu „aspiracji europejskich”, zwłaszcza, że powyższa deklaracja nie musi oznaczać poparcia dla procesu akcesji w sytuacji, gdy zasadniczym celem Unii Europejskiej nie jest zjednoczenie Starego Kontynentu. Także stwierdzenie przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska:„nikt nie obiecywał, że Partnerstwo Wschodnie będzie automatyczną drogą do członkostwa [Unii Europejskiej]” nie skłania do nadmiernego optymizmu w tym wymiarze.(…)

Od momentu powstania zasadniczym celem istnienia Partnerstwa Wschodniego było zacieśnienie relacji bilateralnych z krajami, które znajdują się na peryferiach Unii Europejskiej w celu stworzenia w obrębie jej „bliskiej zagranicy” strefy bezpieczeństwa i stabilności społeczno-politycznej. Teoretycznie pozwalało to na wypracowanie nowych form współpracy i kooperacji na szczeblu regionalnym, ze szczególnym uwzględnieniem umów stowarzyszeniowych oraz tworzeniem pogłębionych i kompleksowych stref wolnego handlu. Nie bez znaczenia był również fakt, że wypracowanie wspomnianych instrumentów oddziaływania politycznego poprzedzał proces dostosowawczy poszczególnych krajów do wymogów i standardów unijnych. Najskuteczniejszą formułą zewnętrznego inspirowania procesów tranzycji była oczywiście perspektywa członkostwa, która jednak w przypadku Partnerstwa Wschodniego została odłożona ad Kalendas Graecas…”

polecam lekturę całości tu: geopolityka.org

podobne: Świat. Korea Północna: przełom w programie rakietowym? USA: 500 milionów dla syryjskiej opozycji. Ukraina, Mołdawia, Gruzja podpisują umowy z UE oraz: Eurokołchoz: UE nie ma oferty dla wschodnich sąsiadów. Za unijne fundusze płacimy dwa razy. Kwoty mleczne uwolnione (rolnicy boją się o spadek cen). i to: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem).

20.05. Wilno (PAP) – Litewskie partnerstwo strategiczne z Polską podupadło – ocenił ambasador UE w Moskwie Vygaudas Uszackas, b. szef MSZ Litwy. W wywiadzie dla prywatnej telewizji litewskiej wyraził nadzieję, że przywódcy Litwy dołożą starań, by odbudować relacje z Polską.

„Z żalem przyznaję, że deklarowane partnerstwo strategiczne z Polską o ile nie poniosło fiaska, to znacznie podupadło” – powiedział Uszackas litewskiej telewizji Lietuvos Ryto.

Jego zdaniem „należy koniecznie usunąć zadrażnienia, które nagromadziły się w wyniku naszej bezczynności i braku woli politycznej”. „Jak długo można rozmawiać o zalegalizowaniu pisowni polskich nazwisk ? Sądzę, że musimy się wywiązać z naszych zobowiązań” – wskazał Uszackas.

Ambasador ocenił, że należy aktywizować współpracę polityczną, kulturalną i gospodarczą. „Prokremlowscy politolodzy rosyjscy w rozmowach ze mną czasami żartują, że Litwini nie potrafią ułożyć sobie relacji z Polską i w ten sposób służą nie swoim, a czyimś interesom” – powiedział ambasador UE.

„Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że Polska jest naszym partnerem strategicznym bez względu na to, czy tak ją określamy, czy nie” – kontynuował Uszackas. Przypomniał, że Polska „jest najbliższą sąsiadką Litwy z czterdziestomilionowym rynkiem konsumentów i największym w Europie Wschodniej państwem członkowskim NATO, z którym łączą nas relacje historyczne”.

Ambasador przyznał, że w historii narodów polskiego i litewskiego są bolesne karty. Jednocześnie podkreślił, że „po tym, gdy wstąpiliśmy do UE i NATO, gdy stoją przed nami wspólne wyzwania, którym musimy podołać, jednym z najważniejszych zadań polityki zagranicznej jest odbudowa i normalizacja relacji polsko-litewskich”.

Z Wilna Aleksandra Akińczo (PAP) aki/ awl/ ala/

podobne: Litwa: Zarzuty pod adresem Akcji Wyborczej Polaków. Gaz-System i litewski Amber Grid budują interkonektor. Litwa uniezależnia się od Gazpromu. Ukraina: Dowody na udział w walkach rosyjskich żołnierzy. Poroszenko rozwiąże parlament? oraz: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona. „Świdnik” centrum produkcji śmigłowca AW149 na cały świat. i to: Kowalski: obecne władze w Kijowie są wrogie wobec Polaków. Poroszenko podpisał ustawę uznającą prawny status bojowników o wolność, w tym członków UPA (nazizm i komunizm na cenzurowanym). IPN-y Polski i Ukrainy powołają platformę dialogu historycznego.

3. Powstanie mołdawsko-rumuński batalion sił pokojowych.

22.05. Kiszyniów (PAP/Interfax-Ukraina) – Ministrowie obrony Rumunii i Mołdawii uzgodnili w Bukareszcie, że oba kraje w najbliższym czasie utworzą wspólny batalion sił pokojowych. Opowiedziano się też za włączeniem w skład batalionu żołnierzy z Polski i Ukrainy – podał w piątek resort obrony Mołdawii.

„W działaniu batalionu planuje się wykorzystanie znacznego doświadczenia rumuńskich żołnierzy, nabytego przez nich w trakcie wypełniania misji pokojowych i ćwiczeń międzynarodowych” – czytamy w oświadczeniu mołdawskiego ministerstwa obrony po spotkaniu szefa tego resortu Viorela Cibotaru z rumuńskim ministrem obrony narodowej Mirceą Dusą.

„Mołdawia traktuje Rumunię jako swego strategicznego partnera w wojskowo-politycznym dialogu. Chcemy i gotowi jesteśmy zabezpieczyć ciągłość tego procesu, aby nasza armia była profesjonalna i aktywna” – napisano w oświadczeniu. W rumuńskich uczelniach wojskowych podnosi kwalifikacje wielu oficerów mołdawskich.

Według komunikatu ostatnie spotkanie ministrów obrony Mołdawii i Rumunii stanowiło „nowy etap w umacnianiu wojskowo-politycznych więzi między Mołdawią a Rumunią i stało się płaszczyzną dyskusji i wymiany opinii o stanie i perspektywach dwustronnej współpracy”.

W Rumunii przeprowadzono niedawno ćwiczenia z udziałem pododdziałów sił zbrojnych gospodarzy, żołnierzy z Wielkiej Brytanii, USA i Mołdawii. Kolejne ćwiczenia w tym kraju mają odbyć się w czerwcu. (PAP)

jo/ ap/

podobne: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową.

4. „Der Spiegel”: Rosja nie planuje nowej ofensywy we wschodniej Ukrainie.

24.05.2015, Berlin (PAP) – Zdaniem tygodnika „Der Spiegel” Rosja nie planuje – wbrew temu, co twierdzą władze w Kijowie – nowej ofensywy w Donbasie, lecz wręcz przeciwnie – szuka wyjścia z konfliktu o Ukrainę. Podczas niedawnych rozmów USA-Rosja nie było mowy o Krymie.

Wieloletni korespondent „Spiegla” w Moskwie Christian Neef w materiale w najnowszym wydaniu tygodnika zwraca uwagę na ostatnie wypowiedzi prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, w których jest mowa o przygotowywaniu przez Kreml ofensywy przeciwko Ukrainie. Autor zauważa, że pretekstem do „wojowniczych wypowiedzi” Poroszenki było zatrzymanie dwóch żołnierzy rosyjskich oddziałów specjalnych, pojmanych przez siły rządowe na wschodzie kraju.

„To, że rosyjskie kierownictwo wysyła bojowników na Ukrainę i kłamie (zaprzeczając), od dawna wiadomo” – czytamy w „Spieglu”. Nie usprawiedliwia to jednak – zdaniem Neefa – mówienia o rosyjskiej „ofensywie”. Jak twierdzi niemiecki dziennikarz, jest wręcz przeciwnie – „Moskwa idzie na ustępstwa”.

Na potwierdzenie tej tezy Neef przytacza wypowiedz szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa, który powiedział, że tereny opanowane przez separatystów mają pozostać częścią Ukrainy i że należy wspierać Poroszenkę. „Der Spiegel” dodaje, że Rosja oficjalnie pożegnała się z projektem „Noworosji”, co związane jest z „upadkiem ekonomicznym” Rosji. „Dlaczego Kreml miałby inwestować w Ukrainę jeszcze więcej krwi i pieniędzy?” – pyta Neef.

„Wojenna retoryka” jest natomiast – zdaniem „Spiegla” – w interesie Poroszenki. „Kraj znajduje się w obliczu bankructwa, a dług zagraniczny wzrósł do 40 mld dolarów (…)” – pisze Neef. W tej sytuacji „wojenna melodia” jest pożądana – nie tylko, aby podsycać patriotyczne nastroje, lecz także, aby ostrzec Zachód (przed zbliżeniem z Rosją).

„Der Spiegel” zwraca uwagę, że Waszyngton podjął na nowo dialog z Moskwą, gdyż jest zainteresowany kooperacją z Rosją w sprawie Syrii. Amerykanie mają ponadto przedstawić propozycję dotyczącą Ukrainy wschodniej. W czasie niedawnej wizyty sekretarza stanu USA Johna Kerry’ego w Moskwie ani razu nie padło słowo „Krym” – czytamy w „Spieglu”. (PAP)

lep/ mc/

podobne: Ukraina: protesty górnicze, walka oligarchów, uchwała dotycząca wojny, pomoc humanitarna z USA (dla Donbasu). Rosja: Putin tłumaczy politykę. Scenariusz inkorporacji Ukrainy przez Rosję i raport Niemcowa. oraz: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję. i to: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. Sondaż o wojnie – Ławrow: Ukraina przygotowuje się do ataku.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Rok po wyborze Poroszenki Ukraina pogrążona w chaosie. Robert Potocki: PostMajdanowa (de)oligarchizacja i Samobójcze prawo serii.


Rok po wyborze Poroszenki Ukraina pogrążona w chaosie.

18.05. Nowy Jork (PAP/Media) – Rok po wyborze na urząd prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki i pół roku po wyłonieniu nowego ukraińskiego rządu kraj ten pozostaje pogrążony w politycznym i gospodarczym chaosie – pisze w poniedziałek „New York Times”.

Jak podkreśla amerykański dziennik, Ukraina stoi obecnie u progu bankructwa, a fala tajemniczych zabójstw oraz samobójstw polityków i dziennikarzy powiązanych z poprzednim reżimem zasiała strach w stolicy kraju. Ponadto na złą sytuację w kraju wpływa ciągła groźba wojny z Rosją oraz pęknięcia w proeuropejskiej koalicji, mającej większość w ukraińskim parlamencie.

„Ukraiński rząd jest tak słaby i kruchy, że nie jest w stanie przeprowadzić zmian niezbędnych do zbudowania jednolitego i niezależnego państwa” – powiedział cytowany w artykule Bruce P. Jackson, szef amerykańskiej organizacji Project on Transitional Democracies (Projekt dla Demokracji Okresu Przejściowego).

Zdaniem „NYT” oprócz mającej ogromne problemy ukraińskiej gospodarki oraz przedłużających się negocjacji z europejskimi wierzycielami, największym rozczarowaniem dla jeszcze rok temu protestujących na kijowskim Majdanie Ukraińców jest niewywiązanie się proeuropejskiego rządu i prezydenta z obietnicy położenia kresu wszechobecnej korupcji.

Pomimo powołania w ostatnim czasie Biura Antykorupcyjnego rząd premiera Arsenija Jaceniuka został posądzony o nierzetelność i brak konsekwencji w działaniu, o czym mają świadczyć choćby procesy byłych urzędników i dyrektorów przedsiębiorstw państwowych za rządów obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza, które utknęły w martwym punkcie.

„Największym problemem w kraju jest to, że nie mamy realnie funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości, nie mamy niezależnych sędziów, a wielu z obecnych to ludzie jeszcze z czasów Janukowycza. Taka sama sytuacja dotyczy prokuratorów” – uważa Jehor Sobolew, jeden z organizatorów zeszłorocznych protestów, a obecnie deputowany i przewodniczący komisji ds. walki z korupcją w Radzie Najwyższej Ukrainy.

Jak dodał, bardzo dużym problemem jest także to, że prezydent Poroszenko nie jest gotowy do rozprawienia się z tym chorym systemem.

Były ambasador USA w Moskwie, a obecnie profesor Uniwersytetu Stanforda Michael A. McFaul podkreśla, że ogólnego rozczarowania i frustracji należało się na Ukrainie spodziewać. Jak zaznaczył, zawsze w ocenie społeczeństwa to rząd będzie ponosił odpowiedzialność za zbyt wolne tempo przemian. Jednak – jak ocenił – patrząc na liczbę reform zapoczątkowanych w ostatnich 12 miesiącach przez rząd w Kijowie, można być pełnym nadziei na przyszłość, choć spraw do załatwienia pozostało bardzo wiele.

Dziennik podkreśla też, że sprawą nadrzędną dla ukraińskiego rządu jest wciąż konflikt na wschodzie Ukrainy i strach przed kolejną inwazją sił prorosyjskich, która według Kijowa może nastąpić w każdej chwili. Jednak zdaniem niektórych analityków takie prawdopodobieństwo jest obecnie niewielkie.

„Rosja po prostu oczekuje na kolejne wewnętrzne problemy Ukrainy, które odciągają ją od spraw na wschodzie kraju” – twierdzi Aleksander Baunow z centrum Carnegie w Moskwie. Jego zdaniem Putin będzie czekał, aż Ukraina sama stanie się na tyle słaba, aby móc to wykorzystać w nieodległej przyszłości. (PAP)

agy/ kar/

podobne: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem).  oraz: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. Sondaż o wojnie – Ławrow: Ukraina przygotowuje się do ataku.

1. Deoligarchizacja….

„Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w wywiadzie, dla stacji telewizyjnej ICTV, udzielonym 28 marca 2015 roku stwierdził, że: „Podczas, gdy władze [państwowe] usiłują zaprowadzić w kraju porządek, oligarchowie usiłują wprowadzić […] chaos”. W tej sytuacji, w związku z wdrażanym obecnie programem antykorupcyjnym, którego wprowadzenia domagały się USA, kraje UE oraz międzynarodowe instytucje finansowe zapowiedział on walkę ze wszelkimi przejawami atamańszczyzny oraz deoligarchizację sfery publicznej [1]. Państwa zachodnie, w celu uwiarygodnienia Ukrainy – oprócz legitymizacji wyborczej – postulowały zwiększenie przejrzystości i transparentności struktur i procesów decyzyjnych, tak aby przyznane fundusze pożyczkowe zostały przeznaczone na określone programy modernizacyjne i pomocowe, nie zaś zawłaszczone przez określone „grupy trzymające władzę” [2].

W działania te wpisują się także zapowiedzi likwidacji „prywatnych formacji zbrojnych”, które uczestniczyły w stabilizowaniu (ugruntowaniu) władzy w regionach południowo-wschodnich lub są zaangażowane w wojnę noworosyjską. Pierwsze posunięcia prowadzą zatem do likwidacji samodzielności jednostek militarnych Prawego Sektora – zaproponowano im dość prosty wybór: (1) wchłonięcie przez siły zbrojne na zasadzie autonomii lub też (2) likwidację formacji i wstąpienie ochotników do armii, w drodze indywidualnego kontraktu [3]. Wzmiankowane wysiłki zmierzają zatem nie tylko do okcydentalizacji przestrzeni społecznej, lecz są także zapowiedzią ograniczenia władzy politycznej poszczególnych „książątek” na kresach oraz zmiany jakościowej (pokoleniowej) w elicie państwowej. Jeśli nie kryją się za tym jakieś bliżej nieokreślone interesy „reżimu Poroszenki”, to jest to przede wszystkim zapowiedź gruntownej przebudowy ukraińskiej sfery publicznej na miarę aktu niepodległości, Pomarańczowej Rewolucji czy EuroRewolucji. Czy oznacza to jednak kres paradygmatu postkomunistycznego? Co zatem będzie dalej z republiką oligarchiczną?

Wszystko zaczęło się w tym momencie, gdy podczas posiedzenia parlamentarnej komisji ds. prywatyzacji 14 marca Ihor Kołomojskiwyjawił, iż za pośrednictwem Wiktora Pińczuka przekazał ówczesnemu prezydentowi Ukrainy Łeonidowi Kuczmie 110 mln USD, w miesięcznych transzach po 5 mln USD, w zamian za możliwość zarządzania kompanią Ukrnafta [4]. Zięć byłej głowy państwa nie pozostał zresztą dłużny i odpłacił pięknym, za nadobne – i oskarżył go o zlecenie zamachu na adwokata Serhija Karpienki w 2003 roku, po tym, jak wspomniany prawnik odmówił mu pomocy w przejęciu zakładów Dnieprospecstal [5]. W obu wspomnianych sprawach organa ścigania przystąpiły do czynności sprawdzających. MSW wszczęło zresztą już postępowanie wyjaśniające w sprawie dość tajemniczej śmierci na froncie noworosyjskim byłego śledczego Prokuratury Generalnej Ihora Szołodki, który w 2005 roku prowadził już dochodzenie przeciwko I. Kołomojskiemu [6].

„Ukraińska władza – mówił Dmitrij Kulikowzawsze miała charakter oligarchiczny. Natomiast prezydent albo zajmował się uzgadnianiem interesów, albo jak [Wiktor] Janukowycz sam faktycznie był jednym z oligarchów, którzy próbowali podporządkować sobie pozostałych. Specyfika […] sytuacji polega na tym, że [Ihor] Kołomojski jako jeden z najważniejszych inwestorów Majdanu, otrzymując w rezultacie tej rewolucji władzę, postarał się odsunąć resztę. Dlatego obecnie widzimy pewien skonsolidowany oligarchiczny front, składający się z byłych towarzyszy Kołomojskiego, nastawionych przeciwko niemu. Czyli powstał taki oligarchiczny konsensus. W tym sensie Kołomojski obecnie zastępuje Janukowycza, przeciwko któremu wcześniej łączono siły.” [7].

Samo spotkanie I. Kołomojskiego z parlamentarzystami było już wydarzeniem bez precedensu, zwłaszcza, że komisja na swe zamknięte posiedzenie zaprosiła tak wpływowego oligarchę, bez mała „niekoronowanego władcę księstwa dniepropietrowskiego”, który wzmocnił swą pozycję ekonomiczną i polityczną opowiadając się zawczasu po stronie rewolucjonistów z EuroMajdanu oraz sponsorując działalność Prawego Sektora [8]. Paradoks w tym przypadku polega jednak na tym, że Rewolucja Godności była w swej istocie „rozpaczliwym wołaniem” o deoligarchizację przestrzeni publicznej, z drugiej zaś strony władze porewolucyjne oparły się, w czasie Ruskiej Wiosny, właśnie na oligarchacie, który w znacznym stopniu przyczynił się do stabilizowania i legitymizowania „nowego reżimu”, jak i uspokojenia społecznego w zdecydowanej większości południowo-wschodnich regionach kraju (poza Donbasem) [9]. Nie ulega także wątpliwości, iż przetrwanie Ukrainy zależy przede wszystkim od stabilności wewnętrznej (nawet za cenę utraty pewnych terytoriów) – czyli od powodzenia i konsekwencji wprowadzenia reform, które zapewnią zrównoważony rozwój gospodarczy i społeczny…”

polecam lekturę całości tu: geopolityka.org

podobne: Ukraina: protesty górnicze, walka oligarchów, uchwała dotycząca wojny, pomoc humanitarna z USA (dla Donbasu). Rosja: Putin tłumaczy politykę. Scenariusz inkorporacji Ukrainy przez Rosję oraz: Ukraina: coraz mniej Ukrainy w Donbasie, zmiany na scenie politycznej, czystki we władzach i wojna oligarchów (Poroszenko umacnia swoje wpływy?) USA: rezolucja w sprawie broni dla Ukrainy. i to: Rosyjska prasa dziękuje za sankcje, które mogą podzielić UE. Merkel będzie mediować „decentralizację” Ukrainy, tymczasem „rebelianci” się przegrupowują. Słowo o ukraińskich oligarchach.

2. Samobójcze prawo serii…

„Ukraińscy politycy obalanych rządów, trawieni wyrzutami sumienia, cierpiący na głęboką depresję lub w poczuciu lojalności wobec swoich przekonań i akcie heroicznego poświęcenia, by uchronić swoich bliskich przed zemstą bezwzględnych przeciwników, targają się na swoje życie. Łączy ich jednak jedno: wiedza, która mogłaby zagrozić innym wpływowym i czynnym uczestnikom ukraińskiej polityki.

Każdy głupiec potrafi popełnić morderstwo, ale trzeba być artystą, by popełnić naturalną śmierć. (Aleksander Ścios)

W I półroczu 2015 roku, na wyraźne żądanie pożyczkodawców (głównie Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Stanów Zjednoczonych) – wzorując się na reformach z lat 2004–2013 prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego (szefa Międzynarodowej Rady Konsultacyjnej ds. Reform w Kijowie) Ukraina rozpoczęła bezprecedensową, w swej historii, kampanię antykorupcyjną i demonopolizacyjną. Jej zasadniczymi przesłankami, oprócz potrzeby wzmocnienia ratingu i wizerunku międzynarodowego, są konieczność ukrócenia „szarej strefy” – także tej politycznej – zapewnienie transparentności systemu finansowego oraz wzmocnienie reżimu podatkowego. Także bez wypracowania dodatkowych źródeł dochodów, w tym z nieuniknionej – jak się zdaje – prywatyzacji całych sektorów gospodarki oraz zasobów ziemi, budżet państwowy – będący już w zasadzie na przysłowiowym „garnuszku Zachodu” może nie udźwignąć swych zobowiązań międzynarodowych, jak i obciążeń społecznych. Kwestia fiskalna stała się ponadto pretekstem do ukrócenia nieograniczonych dotąd rządów oligarchicznych (?) oraz osłabienia przeciwników politycznych kręgów niegdysiejszej „partii władzy”. Działania rządu Arsenija Jaceniuka, którego w międzyczasie pomówiono także o czerpanie prywatnych korzyści z zajmowanego stanowiska, mają również podtekst medialny, gdyż niewątpliwie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom społecznym, jak i donatorów zagranicznych. Sprawą priorytetową jest ponadto kwestia wiarygodności (i przyszłość) władz państwowych wyłonionych w wyborach 2014 roku.

Dla parlamentarzystów z Bloku Opozycyjnego (lider Jurij Bojko), złożonego głównie z dawnych członków Partii Regionów jest to jednak wyraźny sygnał odczytywany w kategoriach „politycznego odwetu” wobec polityków i funkcjonariuszy publicznych reprezentujących, obalony przez EuroRewolucję, „reżim Janukowycza”. Wspomniane ugrupowanie jest przez publicystów, komentatorów i polityków traktowane jako przysłowiowy „polityczny skansen”. Opowiada się ono bowiem za pozablokowym i wielowektorowym statusem Ukrainy, co naraża je na zarzuty o nieoficjalne sprzyjanie Rosji – za głoszenie haseł neutralności „okraszonych ruskim sosem”. „Opozycja –odnotowuje Piotr Pogorzelski – jest wystraszona. Po tym, jak prezydent [Petro Poroszenko] usunął ze stanowiska prokuratora generalnego Witalija Jaremę, za którego wszyscy przedstawiciele poprzedniego reżimu mogli spać spokojnie (także odpowiedzialni za krew na [Euro]Majdanie), jego następca Wiktor Szokin wziął się do pracy. Od 10 lutego regionałowie się pochowali […]. Nie wiadomo, jaki jest cel długoterminowy nowego prokuratora, ale krótkoterminowy to wsadzić kilka osób: sędziów, polityków Partii Regionów, aby pokazać, że nowe elity polityczne działają. Nie wszyscy chcieli czekać, aż ręce organów ścigania ich dosięgną. Przez Ukrainę przetoczyła się fala samobójstw urzędników z Partii Regionów. Wśród samobójców byli ludzie mający krew na rekach, przestępcy i osoby dokonujące machlojek politycznych” [1].(…)

(…)Wszystko wygląda zatem na to, że po zakończeniu EuroMajdanu śmierć zbiera obfite żniwo, choć niekoniecznie mogą istnieć związki przyczyno-skutkowe między wszystkimi przypadkami.

Media wspomnianą „przypadłość polityczną” wiązały przede wszystkim z zarzutami korupcyjnymi lub przypadkami nadużywania prawa przez „osoby zaufania publicznego”. Inną okolicznością są nie do końca jasne powiązania ofiar z holdingiem System Capital Management należącym do Rinata Achmetowa lub „rodziną” Wiktora Janukowycza seniora. W powyższy schemat wpisują się także morderstwa na O. Kałasznikowie – który, jak się mniema, mógł posiadać cenne informacje na temat finansowania tituszek, AntyMajdanu, czy też Ruskiej Wiosny, zaś O. Buzina – był w końcu redaktorem naczelnym dziennika „Siegodnia” należącego do imperium tego pierwszego oligarchy i dysponować określoną „wiedzą tajemną” na temat korupcji politycznej i finansowania separatystów noworosyjskich [9].

Samobójstwa, podobnie jak i skrytobójstwa – ukazały nie tylko poziom debaty politycznej na Ukrainie – lecz i wywołały ogromny szok społeczny. a równocześnie rezonans międzynarodowy. Potwierdzają przede wszystkim narrację nie tylko o komercjalizacji, lecz i niezwykłej brutalizacji tamtejszej sfery publicznej [10]. Media głównego nurtu (prorządowe) oskarżają rosyjskie służby specjalne o próbę destabilizacji kraju i podważenie zaufania obywateli do „reżimu Poroszenki”. Kolejna interpretacja wskazuje z kolei, iż „rodzina” W. Janukowycza „ucisza” poszczególnych polityków i „zaprzyjaźnionych” dziennikarzy, którzy mają coś do powiedzenia na temat kleptokracji poprzednich rządów [11]. Natomiast media rosyjskie nie mają już żadnych wątpliwości, iż wspomnianych zbrodni dokonali „naziści”, reprezentujący „juntę neobanderowską” z siedzibą w Kijowie, zwłaszcza, że do niektórych mordów przyznała się „Ukraińska Powstańcza Armia”.

Czy oznacza to, że władze państwowe w Kijowie powołały do istnienia „szwadrony śmierci”, które likwidują przeciwników nowego porządku? A może jest akcja bliżej nieokreślonej grupy ukraińskich nacjonalistów, pragnących wywołać „rewolucję narodową”? Najprawdopodobniejsza jest jednak ta wersja, iż za pomocą służb specjalnych zarówno Ukraina, jak i Rosja eliminują swoich przeciwników politycznych lub niebezpiecznych świadków.(…)

(…) procesowi tranzycji republiki oligarchicznej towarzyszy powstanie odpowiednich instytucji antykorupcyjnych, z którymi społeczeństwo obywatelskie wiąże ogromne nadzieje, gdyż nadal panuje powszechne przekonanie o kryminalizacji struktur państwowych oraz mafijnych powiązaniach między jego aparatem i funkcjonariuszami, politykami i wielkim biznesem. Nie można zatem wykluczyć i tej wersji, iż jest to także kolejna odsłona „wojny gangów” pomiędzy państwem a oligarchatem i poszczególnymi „baronami” między sobą – gdy w grę wchodzi podejrzanie długa lista potencjalnych świadków w procesach karnych. Ponieważ w grę wchodzą ogromne fundusze i wpływy polityczne oraz poczynione już określone inwestycje w polityków, wspomniana pandemia zapewne szybko się nie zakończy, zwłaszcza, że – z powodu słabości państwa – prokuratura, sądy i aparat ścigania są nadal dysfunkcyjne i podatne na wszelkie „sugestie” donatorów.”

całość tu: geopolityka.org

podobne: Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów? Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes, kredyt z MFW to pomoc czy drenaż? Kijów walczy o reformy energetyczne (bez Kołomojskiego). oraz: Ukraina: Kredyt z MFW w zamian za podwyżkę cen gazu dla ludności. i to: Kosmici wylądowali na Ukrainie! Kukła Poroszenko nadał obywatelstwo trzem innym kukłom żeby mogły zostać ministrami w nowym rządzie. polecam również: Wojciech Jakóbik: Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego. i jeszcze: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach.

Ukraina (krew)

Ukraina: protesty górnicze, walka oligarchów, uchwała dotycząca wojny, pomoc humanitarna z USA (dla Donbasu). Rosja: Putin tłumaczy politykę. Scenariusz inkorporacji Ukrainy przez Rosję i raport Niemcowa.


1. Ukraina Deputowany mówi o szantażu Achmetowa.

24.04.2015 (IAR) – Ukraiński deputowany Mustafa Najem twierdzi, że oligarcha Rinat Achmetow szantażuje władze w Kijowie wykorzystując do tego demonstracje górników ze swojego koncernu DTEK. Firma przekonuje, że te oskarżenia nie są zgodne z prawdą.

Od kilku dni niezadowoleni z polityki rządu pracownicy kopalni należących do koncernu DTEK protestują w Kijowie. Dołączają do nich także inni demonstranci, według mediów, opłacani przez związany z Rinatem Achmetowem Blok Opozycyjny, czyli dawną Partię Regionów.

Deputowany Bloku Petra Poroszenki i były dziennikarz śledczy Mustafa Najem twierdzi, że dotarł do wewnętrznego dokumentu koncernu DTEK, z którego wynika, że głównym celem tych działań jest zatrzymanie reformy rynku energetycznego i zachowanie dla firmy Rinata Achmetowa pozycji monopolisty w dostawach węgla dla elektrowni. Dodatkowe dochody ze sprzedaży tego surowca, dotowanego przez państwo, mają być przeznaczone na pokrycie kredytów.

DTEK twierdzi, że dokument nie jest prawdziwy, a informacja jest elementem walki „gospodarczo – politycznej” z koncernem.

Ukraińskie władze od pewnego czasu prowadzą walkę z oligarchami. Swoje wpływy stracił już Dmytro Firtasz. Rządzący starają się także ograniczyć ambicje Ihora Kołomojskiego, który został usunięty ze stanowiska gubernatora obwodu dniepropietrowskiego, a władze próbują odzyskać kontrolę nad zarządzanymi przez jego ludzi państwowymi koncernami.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/mg

podobne: Ukraina: coraz mniej Ukrainy w Donbasie, zmiany na scenie politycznej, czystki we władzach i wojna oligarchów (Poroszenko umacnia swoje wpływy?) USA: rezolucja w sprawie broni dla Ukrainy.

2. Ukraina: Rada Najwyższa przyjmuje uchwałę dotyczącą wojny. USA oferują dodatkową pomoc Ukrainie

21.04.2015 (IAR) – Ukraińska Rada Najwyższa przyjęła uchwałę „O odsieczy zbrojnej agresji Federacji Rosyjskiej i pokonaniu jej następstw”. Ma ona stać się podstawą do ewentualnego wysunięcia roszczeń prawnych wobec Moskwy.

Deputowani uznali, że agresja rozpoczęła się 20 lutego zeszłego roku, czyli w momencie rozpoczęcia rosyjskiej aneksji Krymu. W tekście dokładnie opisano jej przebieg, a także rozwój sytuacji w Zagłębiu Donieckim. Podkreślono, że w kwietniu zeszłego roku „kontrolowane, kierowane i finansowane przez służby specjalne Federacji Rosyjskiej grupy bandytów” ogłosiły utworzenie samozwańczych republik. W uchwale zaznaczono, jakie straty materialne i osobowe, także wśród cywilów, poniosła Ukraina. Deputowani wymienili umowy i zobowiązania międzynarodowe, które łamie Rosja. Apelują jednocześnie do Moskwy o wycofanie wojsk i niewspieranie bojówkarzy.

Parlamentarzyści twierdzą, że przyjęty dokument może stać się podstawą do międzynarodowych pozwów Kijowa przeciwko Moskwie, między innymi do Międzynarodowego Trybunału Karnego. Ani Ukraina, ani Rosja nie ratyfikowały jednak Statutu Rzymskiego, na którego podstawie prowadzone są sprawy w tej instytucji. Kijów uznaje tylko niektóre jego akty.

Pod koniec stycznia Rada Najwyższa przyjęła uchwałę uznającą Rosję za agresora. Dzisiejsza uchwała jest jej kontynuacją i precyzuje następstwa działań Moskwy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/em/

21.04.2015 (IAR) – Stany Zjednoczone przekażą Ukrainie dodatkowe środki w wysokości blisko 18 milionów dolarów. Pieniądze mają zostać przeznaczone na pomoc humanitarną dla dotkniętego działaniami wojennymi Donbasu. O decyzji amerykańskich władz poinformował wiceprezydent Joe Biden ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenkę.

Politycy rozmawiali o obecnej sytuacji na wschodzie Ukrainy, a także omówili podejmowane przez rząd w Kijowie reformy. Jak czytamy w wydanym przez Biały Dom komunikacie, Joe Biden z zadowoleniem przyjął nominację nowego szefa Biura Antykorupcyjnego na Ukrainie. Zachęcał także Poroszenkę do kolejnych reform systemu prawnego, w tym reformy sądownictwa i wprowadzenia ustaw antymonopolowych.

Pierwszym szefem ukraińskiego Biura Antykorupcyjnego został Artem Sytnyk. Biuro ma walczyć z korupcją na najwyższych szczeblach władzy.

iar/rtrs + wcześniejsze/kry

podobne: Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów? Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes, kredyt z MFW to pomoc czy drenaż? Kijów walczy o reformy energetyczne (bez Kołomojskiego). oraz: Ukraina: USA dadzą kolejne dolary, kredyty z Niemiec, pomoc finansowa MFW, obywatele o korupcji. i to: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. Sondaż o wojnie – Ławrow: Ukraina przygotowuje się do ataku.

3. Putin w filmie „Prezydent” tłumaczy politykęRostisław Iszczenko: Scenariusz inkorporacji Ukrainy przez Rosję. Raport Niemcowa.

26.04.2015 (IAR) – Rosja zrobi wszystko w obronie swoich interesów – to słowa prezydenta Władimira Putina. Padają one w filmie poświęconym 15. rocznicy jego rządów. Film zatytułowany „Prezydent” pokazano na kanale telewizyjnym „Rossija-1”. Pierwsi mogli go zobaczyć mieszkańcy Dalekiego Wschodu Rosji. W europejskiej części kraju na ekranach pojawi się wieczorem /g.20.30 czasu obowiązującego w Polsce/.

Putin powiedział w filmie, że celem zachodnich sankcji wobec Moskwy jest próba powstrzymywania Rosji. „Ta polityka jest znana od stuleci, niczego nowego w niej nie ma” – dodał rosyjski przywódca. Stwierdził, że przyłączenie Krymu do Rosji było – jak się wyraził – „historyczną sprawiedliwością” i niczego nie żałuje. Putin przyznał, że sam swego czasu wierzył, iż po rozpadzie Związku Radzieckiego i upadku ideologicznych przeszkód Moskwie uda się ułożyć dobre relacje z Zachodem. Jednak – jego zdaniem – sytuacja się nie zmieniła, gdyż są jeszcze geopolityczne interesy. Zaznaczył, że partnerzy na Zachodzie powinni byli zrozumieć, iż takie państwo jak Rosja musi mieć własne geopolityczne interesy, których konsekwentnie broni. Podkreślił też, że należy dbać o wzajemny szacunek i szukać rozwiązań możliwych do zaakceptowania przez obie strony.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Moskwa/em/

podobne: Ukraina: broń dla armii, Poroszenko zapowiada demobilizację. Film o Putinie (jak Krym uratował) z antypolską i antyzachodnią propagandą w tle. Siły separatystów (w ich szeregach Niemcy). USA zmieniają taktykę wobec Syrii (negocjacje z Assadem).

Strategiczny plan Putina

Zbliżający się do zakończenia proces tworzenia regularnej armii Noworosji i likwidacja atamańszczyzny, a także stopniowe budowanie mniej więcej wydolnej regionalnej struktury władzy postawiły na nowo pytanie o dalszy los donieckiej i ługańskiej republik ludowych. Właśnie w tym momencie zaktywizowali się zwolennicy sekty wyznającej tezę, że Władimir Putin „spławił” Noworosję. Trzeba całą duszą nienawidzić W. Putina, żeby przyznawany nawet przez największych panikarzy proces przekształcania się pospolitego ruszenia w armię traktować jako „spławienie” Noworosji. Gdyby była taka wola ze strony W. Putina, Noworosji już dawno by nie było. W kwietniu-maju 2014 roku, nawet w sierpniu, można było spokojnie powiedzieć: „Tak, Krym uratowaliśmy, ale na resztę sił nie starczyło”. Na fali patriotycznego uniesienia, w związku z przywróceniem Krymu, społeczeństwo spokojnie przełknęłoby odmowę wsparcia Noworosji. I żaden pułkownik rezerwy FSB, choćby był on Eugeniuszem Sabaudzkim, lordem Marlborough, Napoleonem Bonaparte iAleksandrem Suworowem w jednej osobie, z dwudziestoma kolegami nie byłby w stanie zatrzymać armii (nawet takiej jak ukraińska) bez rosyjskiej pomocy.

Tymi, których zamierza się „spławić”, armii się nie tworzy. To jednak nie znaczy, że w kwestii noworosyjskiej nieobecne są ukryte intencje, że przyszłość tego tworu politycznego jest już świetlana. (…)

Rosji potrzebna jest cała Ukraina

Już w 2004 roku było oczywiste, że Moskwa walczy o całą Ukrainę. W innym przypadku Noworosja mogłaby pojawić się już w okresie pierwszego (juszczenkowskiego) przewrotu. W 2004 roku, w przeciwieństwie do  charkowskiego bałaganu w 2014 roku, w pełni udanie odbył się siewierodoniecki zjazd deputowanych wszystkich szczebli. Znalezienie jakiegoś „wodza” i wykreowanie go przez rosyjskie media nie byłoby wówczas problemem. Reszta to kwestia techniczna. Tym bardziej, że wtedy jeszcze nie hulały po kraju zbrojne bandy neonazistów, władza w Kijowie nie mogła zostać zalegalizowana bez „trzeciej tury” wyborów, a argumentów siłowych przeciwko południowemu-wschodowi stolica i Ukraina Zachodnia nie miały.

Sytuacja w 2004 roku zasadniczo różniła się od sytuacji w roku 2014 tylko jednym: możliwość walki środkami politycznymi jeszcze nie została przekreślona i odsunięcie Wiktora Juszczenki wraz z jego reżimem możliwe było drogą pokojową, w rezultacie wyborów, co nastąpiło później. Zatem nie było konieczności tworzenia na wschodzie wojennej bazy oporu wobec Kijowa. Żądza politycznego rewanżu u Wiktora Janukowycza i kompanii, jego wymuszona orientacja na prorosyjski elektorat, jedyny zdolny przywrócić go do władzy, okazały się wystarczające.

Rywalizując z UE w kwestii traktatu stowarzyszeniowego, Moskwa walczyła o całą Ukrainę. Inaczej nie byłoby sensu wywierać twardej presji ekonomicznej na Kijów, demonstrując mu już w sierpniu 2013 roku co wydarzy się po podpisaniu traktatu o stowarzyszeniu z UE. Przecież rozpad Ukrainy i nieuchronne katastrofalne skutki ekonomiczne (W. Janukowycz nie Arsenij Jaceniuk, jemu Zachód nie dałby nawet tego co daje A. Jaceniukowi) były gwarantowane. Tym bardziej, że właśnie miasta ukraińskiego południowego-wschodu, ściśle związane z miejscowym przemysłem, pierwsze odczułyby opłakane rezultaty i tak nienawistnego im traktatu o stowarzyszeniu.  

Także po lutowym przewrocie 2014 roku Moskwa kontynuowała i kontynuuje walką o całą Ukrainę. Krym trzeba było zająć nie dlatego, że miejscowi Rosjanie są bardziej „ruscy” od tych w Doniecku czy Charkowie. Nie dlatego też, że Krym powstał. Powstał Charków, a krymscy liderzy, charakteryzujący się wyjątkowym serwilizmem w odniesieniu do Kijowa, gotowi byli bezwarunkowo poddać półwysep juncie. Jednak na Krymie stacjonowała Rosyjska Flota i banderowcy jechali tu nie po to, żeby zabić prorosyjskich aktywistów, lecz aby sprowokować flotę do oddania strzałów. Wówczas główny cel – wciągnięcie Rosji w konflikt zbrojny na Ukrainie – zostałby osiągnięty. Oto dlaczego Krymowi trzeba było naprędce nadać status rosyjskiego terytorium. Teraz już to „kijowska junta”, jeśli spróbuje przebić się przez Przesmyk Perekopski, stanie się agresorem, wkraczającym na rosyjską ziemię. USA i UE mogą nie uznać przyłączenia Krymu do Rosji de iure, ale de facto jest to już rosyjska ziemia i z tym wszyscy muszą się liczyć.  

W ogóle, wszelkie działania Rosji w czasie narastającego przez ostatnie 10 lat ukraińskiego kryzysu świadczą o zamiarze Moskwy włączenia Ukrainy w swój eurazjatycki projekt nie częściowo, lecz w całości. Do przewrotu w 2014 roku rzecz szła o to, aby Ukraina stała się jedną z ważniejszych części składowych Unii Celnej, a więc i Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. To znaczy, że Rosja liczyła na ustanowienie i umocnienie w Kijowie przyjaznej ekipy politycznej, która rozpoczęłaby politykę wzajemnie korzystnej współpracy ekonomicznej. Nie przewidywano bezpośredniego podporządkowania politycznego Kijowa, tak jak nie przewiduje się politycznego podporządkowania Mińska czy Astany.(…) 

(…) Ukraina nie może wejść w skład euroazjatyckich projektów integracyjnych w charakterze samodzielnego państwa, ponieważ tego państwa już nie ma, a na jego odbudowę trzeba byłoby przeznaczyć zbyt wiele czasu, sił i środków. To znaczy, że zostaje jej jedyny wariant – integracja z euroazjatycką przestrzenią jako część Rosji. 

(…) Ukraina swoje możliwości samodzielnego rozwoju państwowego wyczerpała. Własnym siłami z tego chaosu, w jaki wciągnęły kraj jego władze już się nie wydostanie. 

Co więcej, każdy zachowany kawałek samodzielnej Ukrainy będzie wrogi wobec Ruskiego Świata i będzie stwarzał problemy Rosji, Unii Europejskiej i rosyjsko-europejskiej współpracy. Wroga u bram pozostawiać nie należy. Dlatego Rosja nie ma alternatywy dla wariantu włączenia ukraińskiego terytorium i pozostałej tam ludności w skład własnego państwa. Przy tym niewykluczone, że jakieś pograniczne, zachodnie terytoria mogą zostać przyłączone do terytoriów europejskich sąsiadów (żeby się zbyt nie oburzali), ale możliwe, że na tym etapie rosyjskie kierownictwo rozpatruje rozbiór Ukrainy jako niepożądany.

Oświadczenia Kremla o przywiązaniu do idei pozablokowej i federacyjnej Ukrainy (w starych granicach, ale bez Krymu) jawią się jako danina na rzecz dyplomatycznych konwencji, a nie realny plan. Kto jest w stanie zmusić do życia w jednym państwie ludność Donbasu i Galicjan, którzy wywołali wojnę domową przeciw Donbasowi? Żeby kraj znów nie został pogrążony w krwawej wojnie domowej, należałoby w nim utrzymywać korpus ekspedycyjny rozdzielający zwaśnione strony. W istocie, aby zachować Ukrainę, należałoby ją okupować.

(…) Od chwili obalenia „patriotów” statystyczny Galicjanin pogodzi się z tym, że Ukraińcy sami sobą rządzić nie są w stanie. Niech więc rządzi ktoś z zewnątrz. Ponieważ Zachód okazał się niezdolny do wzięcia na siebie odpowiedzialności za Ukrainę, zostaje tylko Rosja. (…)

Czasowy projekt?

(…) Myślę, że właśnie tymczasowością, nawet krótkoterminowością projektu Noworosja objaśnić można fakt, że za wyjątkiem struktur niezbędnych dla prowadzenia efektywnych działań wojennych pozostałych organów państwa jakoś stworzyć „nie udaje się”. (…) Po co tworzyć struktury państwowe, skoro wkrótce przyjdzie je demontować? Po co kompletować kadry kierownicze Noworosji spośród kompetentnych i ambitnych specjalistów, skoro nie przewidziano dłuższej egzystencji Noworosji? Potrzebni są ludzie, którzy pokornie odejdą w stosownym czasie i nie zaczną walczyć o zachowanie noworosyjskiej quasi-panstwowości, wkładając starszym towarzyszom kij między szprychy.

Jaka jest rola obecnej Noworosji?

Po pierwsze, jak już powiedzieliśmy, organizuje ona ośrodek sprzeciwu wobec „junty” na ukraińskim terytorium. Po drugie, formuje armię wyzwoleńczą, zdolną przeprowadzić pochód na Kijów jak tylko „junta” zacznie się sypać, co niebawem nastąpi. Po trzecie, ktoś powinien złożyć wniosek o wstąpienie w skład Rosji w imieniu całej Ukrainy. Przecież nie obwodami będą ją przyjmować…

Zatem wyzwolenie Ukrainy od nazizmu przeprowadzą formalnie ukraińskie wojska. Armia Noworosji to taka sama strona wojny domowej, jak i armia Kijowa. Czyli nie ma mowy o zewnętrznym wtargnięciu, a o wewnętrznej walce. Zwycięzca w wojnie domowej legitymizuje się już przez sam fakt zwycięstwa. Dodatkowa legitymizacja nie jest mu już potrzebna. Nowy ukraiński rząd ma prawo do każdego zewnątrzpolitycznego wyboru. Przy tym decyzję o ustanowieniu jedności państwowej Ukrainy i Rosji można będzie przedstawić jako wymuszoną, spowodowaną stanem katastrofy humanitarnej, w jaką pogrążył Ukrainę nazistowski reżim i z której nie da się wyjść o własnych siłach.(…) 

Istnieją więc podstawy, aby sądzić, że Noworosja to projekt doraźny, obliczony na czas wojny domowej i powołany dla zapewnienia militarnego zwycięstwa i prawno-międzynarodowych podstaw dla likwidacji neonazistowskiego państwa kijowskiego, bez formalnego wikłania Rosji w ten proces. (…)” (Tłum. Jacek C. Kamiński)

polecam lekturę całości tu: geopolityka.org

„(…)12 maja opozycyjnie nastawiona Republikańska Partia Rosji – Partia Wolności Narodowej (Parnas) publicznie zaprezentowała w Moskwie raport Putin. Wojna w materiałach Borysa Niemcowa (Moskwa 2015) [5] będący próbą odpowiedzi na pytanie o stopień zaangażowania Federacji Rosyjskiej w konflikt na wschodzie Ukrainy (wojnę noworosyjską). Sam pomysł narodził się w umyśle Borysa Niemcowa pod koniec 2014 roku, który chciał się w ten sposób odnieść do oficjalnej retoryki Kremla.(…)

Wspomniany dokument zaczyna się od postawienia zasadniczego pytania: W jakim celu Władimir Putin prowadzi wojnę na Ukrainie?

Nie trzeba być zbytnim geniuszem, aby zauważyć, iż tego rodzaju sformułowanie niesie w sobie duży ładunek emocjonalny, zaś dalsza narracja ma charakter wartościujący. „Od jesieni 2011 roku notowania społeczne Władimira Putina zaczęły znacząco maleć. W przededniu wyborów prezydenckich pojawił się [zatem] scenariusz, która dopuszczał ewentualność porażki wyborczej w I turze. Taka opcja zawierała w sobie znaczne ryzyko osłabienia [osobistej] pozycji Putina i zakwestionowania legitymizmu jego władzy. (…)

W tej sytuacji W. Putin, aby poprawić swój medialny wizerunek odwołał się do nacjonalizmu wielkoruskiego i niczym „złodziej”, korzystający z niemocy sąsiada zawładnął fragmentem jego gospodarstwa (Krym), zaś w innej części wywołał „burdę rodzinną” (Donbas). Autorzy raportu sugerują następnie, iż wojna noworosyjska miała dwie podstawowe przyczyny. Po pierwsze – chodziło o stworzenie parapaństwa, które mogłoby z czasem zostać inkorporowane w skład Rosji (lub stać się buforem w przypadku porzucenia przez Ukrainę polityki wielowektorowości). Po drugie – chodziło o wypracowanie dogodnej (kosztem sąsiada) pozycji negocjacyjnej z Zachodem, w przypadku, gdyby ten zareagował na aneksję Krymu (uznanie zdobyczy, w zamian za „wygaszenie” konfliktu donbaskiego).

Aby to odpowiednio „rozegrać” reżim autorytarny zdecydował się na rozpoczęcie bezprecedensowej kampanii propagandowej oraz wojny informacyjnej, w której główną narrację sprowadzono do konieczności obrony rzekomo prześladowanej ludności rusofońskiej przed „neonazistowską juntą”, uosabianą przede wszystkim przez narodowych radykałów z Prawego Sektora. Równocześnie rozpoczęto kampanię nienawiści wobec wszystkich wpływowych krytyków wspomnianej interpretacji. Przykładem domniemanych czystek etnicznych był zatem przypadek „ukrzyżowanego chłopca ze Słowiańska”, kiedy to rosyjski Kanał I wyemitował opowieść anonimowej kobiety o rzekomym przybiciu nastoletniego dziecka przez żołnierzy ukraińskich do tablicy ogłoszeń. Cała historia, koniec końców, okazała się nieudolną mistyfikacją, zaś domniemany świadek został rozpoznany na kolejnych materiałach filmowych jako telewizyjna „turystka Putina” [7].

(…) Autorzy ponadto wspominają, iż Rosja tym samym złamała trzy porozumienia międzynarodowe: (1) Memorandum Budapesztańskie z 5 XII 1994 roku, (2) Układ o przyjaźni, współpracy i przyjaźni z Ukrainą z 21 V 1997 roku oraz (3) Układ o granicy państwowej z 28 I 2003 roku.

Kontynuatorzy pracy B. Niemcowa nie pozostawiają także złudzeń co do obecności żołnierzy armii rosyjskiej na terenie wschodniej Ukrainy, zwłaszcza, że to im przypisuje się główną rolę w powstrzymaniu ofensywy sił rządowych w sierpniu 2014 roku oraz powstrzymanie upadku fantazmatu noworosyjskiego [10]. Jako dowód przytaczają fakt wzięcia do niewoli 10 żołnierzy 331. Pułku z 98. Gwardyjskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej (informacja o jeńcu Sergieju Kozłowie) oraz przytaczają relację kombatanta z 5. Samodzielnej Brygady Pancernej (Dorżi Batomunkujew). Autorzy raportu nie ukrywają także faktu, iż na początku lutego zgłosili się do polityka krewni poległych w Donbasie – głównie pod Iłowajskiem i Debalcewem. W tej pierwszej bitwie ponoć poległo ok. 150 ludzi. Według ich relacji „ochotnicy” zwalniali się czasowo z wojska, aby w ten sposób zamaskować ich obecność na terytorium Ukrainy. Gwarantowano im odpowiednie uposażenie i odpowiednią rekompensatę rodzinom w przypadku ich śmierci – 2 mln rubli (ponad 40 tys. USD). Jednakże do skrytobójstwie B. Niemcowa, zastraszeni krewni, zrezygnowali ze swych roszczeń [11].

„Sukcesy militarne separatystów we wschodniej Ukrainie wynikają ze stałej obecności elementów armii rosyjskiej. Jednak znacząca rolę w siłach zbrojnych Zjednoczonych Republikach Ludowych odgrywają także tzw. ochotnicy ciągle przybywający z Rosji w rejon konfliktu wojennego” – piszą autorzy raportu

(…)Współtwórca raportu, ekonomista Siergiej Aleksaszenko ocenia, że co najmniej 53 mld rubli z budżetu federalnego zostało przeznaczonych na podtrzymanie konflikt na Ukrainie w przeciągu pierwszych dziesięciu miesięcy trwania wojny noworosyjskiej. 21 mld rubli przeznaczono zatem na wysłanie 6 tys. kontraktorów do Donbasu. 25 mld rubli wydano na wsparcie 30 tys. separatystów, zaś 7 mld rubli – na wozy bojowe, broń lekką i naprawę uszkodzonego sprzętu. Kolejne 88 mld rubli Kreml wydał na utrzymanie uciekinierów z rejonów ogarniętych wojną. Raport mówi też o gigantycznych kosztach aneksji Krymu (2,75 bln rubli). Równie bardzo poważne są konsekwencje wojny dla zwykłych Rosjan. Nałożone przez kraje UE i USA sankcje i kontrsankcje wprowadzone przez Moskwę sprawiły, że obywatele stracili, według eksperta, blisko 2,75 bln rubli. W sumie koszta zaangażowania rosyjskiego na Ukrainie ocenia się na 57 mld USD, czyli więcej niż wydano na przygotowanie do zimowych igrzysk w Soczi, najdroższej w historii olimpiady [17].
* * *
Śmierć czołowego rosyjskiego okcydentalisty władze państwowe pozwoliła organom bezpieczeństwa, pod pretekstem prowadzonego dochodzenia, na przejęcie materiałów roboczych wspomnianego raportu oraz zarekwirowanie twardych dysków ze stosownymi danymi i informacjami. Nie powstrzymało to jednak jego współpracowników przez zaniechaniem pracy i w końcu opublikowaniem wyników dochodzenia w formie elektronicznej, czy też drukowanej…” 

całość tu: geopolityka.org

podobne: Niemcow zginął za pomoc USA?

polecam również: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem. oraz: Putin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród (tymczasem Ukraina ponownie prosi o siły pokojowe). Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię). i to: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję.

Ukraina - UE - USA - Rosja

Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów? Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes, kredyt z MFW to pomoc czy drenaż? Kijów walczy o reformy energetyczne (bez Kołomojskiego).


1. Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie.

16 grudnia 2014 r. rubel wpadł w konwulsje i zanotował niespotykanie głęboki spadek wartości, a dzień ten szybko nazwano „czarnym wtorkiem”. Nastąpiło to tuż po tym, jak centralny bank Rosji podjął całkowicie zaskakującą dla rynku decyzję o podwyższeniu stóp procentowych aż do 17 pkt proc. Na przekór panicznym, płynącym z wielu stron nawoływaniom o interwencję, szefowa banku centralnego uznała, że tym razem nie będzie walczyć z rynkiem. – Spekulantom należy się zimny prysznic – miała wtedy powiedzieć. Dziś Elwira Nabiullina, bo o niej mowa, triumfuje – wszystko wskazuje na to, że groźba katastrofy gospodarczej Rosji została zażegnana, a rubel mozolnie, ale konsekwentnie umacnia się w stosunku do dolara.

Obecnie za dolara płaci się ok. 57,5 rubla, co oznacza, że od „czarnego wtorku” rubel umocnił się o niemal jedną piątą. To najlepszy wynik wśród walut gospodarek rozwijających się.

Nie oznacza to jednak, że Rosja kryzys ma już za sobą, wręcz przeciwnie. Gospodarka tego kraju szybko zmierza w stronę głębokiej recesji, inflacja szaleje, wpływy budżetowe z powodu taniej ropy są tak mizerne, że Kreml musiał zarządzić drastyczne cięcia wydatków, a sektor bankowy chwieje się w posadach. Ale grożący Rosji jeszcze w grudniu krach gospodarczy, porównywalny do załamania z 1998 r. najprawdopodobniej został zażegnany.

Po zaskakującej podwyżce w połowie grudnia, Nabiullina w nowym roku podjęła kolejne, także nieoczekiwane przez rynek zmiany wysokości stóp procentowych. W styczniu nagle obcięła je do 15 proc., a w marcu do 14 proc. To pokazało, że szefowa banku centralnego nie poddaje się presji rynku, lecz odgrywa na nim kluczową rolę i trzeba się z nią liczyć.

Gdy pod koniec roku doradcy Putina mocno naciskali na wprowadzenie kontroli przepływu kapitału, Nabiullina nie tylko ostro się temu przeciwstawiła, ale także przeforsowała wcześniejsze, niż planowano uwolnienie kursu rubla.

To był przełomowy moment, ponieważ przekonała wówczas Putina do zastosowania rynkowego rozwiązania problemu, który zagrażał całemu systemowi bankowemu Rosji – ocenił szef rosyjskiego oddziału banku UBS Rair Simonyan, cytowany przez Bloomberga.

Warto pamiętać, że gdy szefowa banku centralnego podejmowała te wszystkie decyzje, były one niezwykle ryzykowne, ponieważ sytuacja gospodarcza w Rosji była wtedy bardzo dynamiczna i nieprzewidywalna, a groźba gwałtownych wydarzeń o skali porównywalnej z „czarnym wtorkiem” wisiała niemal cały czas.

Kilka dni temu minister finansów Anton Siłuanow stwierdził, że najgorsze Rosja ma już za sobą. Wprawdzie w ostatnich miesiącach tego typu deklaracje rosyjskich decydentów, będące próbami zaczarowania rzeczywistości, były dla nich raczej ośmieszające, tym razem nie sposób się nie zgodzić z ministrem.

Po zwycięskiej grudniowej konfrontacji, Elwira Nabiullina już nie musi rzucać na rynek miliardów dolarów z rezerw, by ratować rubla, rosyjska waluta radzi sobie już sama. Teraz szefowa banku centralnego może skoncentrować się na działaniach zmierzających do ożywienia strupieszałej gospodarki. Jej największym problemem jest utrzymanie przy życiu banków, które nie tylko zostały w dużej mierze odcięte od kapitału, ale także zmagają się z lawinowo rosnącą liczbą złych kredytów…”

całość tu: biztok.pl

podobne: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś. oraz: Rezolucje, obniżanie rankingów, i nadpodaż surowca (na polityczne zamówienie?) czyli „Wojny Finansowe” na przykładzie Rosji.

…być może właśnie w celu ratowania sektora bankowego Putin zdecydował się na dość ryzykowny ale bardzo śmiały a może nawet zbawienny (jeśli w odpowiedni sposób pokierowany) dla rosyjskiej gospodarki krok…

2. Trader21: Czy Putin znacjonalizował Bank Centralny Rosji?

„Kilka dni temu w mediach na moment pojawiła się informacja, iż Putin znacjonalizował Bank Centralny Rosji. Takie wydarzenie miałoby ogromne znacznie na gruncie politycznym gdyż oznaczałoby wyłom w zarządzanym przez rodzinę Rotschildów globalnym systemie monetarnym?

Najwidoczniej słowa „Dajcie mi kontrolę nad pieniądzem, a nie będzie mnie interesować kto stanowi prawo” wydają się przechodzić do lamusa.” (źródło informacji i komentarz w postaci materiału filmowego tu: independenttrader.pl)

…Putin może się cieszyć z suwerenności tylko wtedy kiedy użyje waluty (z głową!) raz – do rozwoju gospodarki Rosji, by była ona na tyle silna żeby mogła z kolei wspierać rubla w jego suwerennym umacnianiu się (wzroście „wartości” względem obcych walut), a dwa – nie zacznie się zwiększanie ilości nowych rubli w obiegu. W przeciwnym wypadku obywatele Rosji będą mieli przekichane. Najważniejsze jest bowiem JAK i do czego Putin wykorzysta suwerenność rubla. Jeśli nakupuje za nowy dodruk broni i innych niekonsumpcyjnych „dóbr”, to ja dziękuję za taką „suwerenną politykę” 🙂 Stalin już kiedyś przerabiał gospodarkę Rosji na tory „rozwoju” (przemysłu zbrojeniowego) i wiadomo jak to się skończyło. Gdyby jednak ktoś nie wiedział, to polecam obejrzeć G. Brauna „Transformacja”.

Ogłosić suwerenność banku centralnego a wykorzystać tę suwerenność z korzyścią dla własnego kraju to dwie różne kwestie. Wykładnią jest ZAWSZE bogacenie się narodu (nie wspominając o równym dostępie obywateli do rynku – w tym przedsiębiorczości, jak i o innych swobodach obywatelskich), wzrost gospodarczy a przez to wzrost prestiżu takiego państwa (narodu) a w związku z tym również jego waluty na arenie międzynarodowej. Sama nacjonalizacja banku jeszcze wiosny nie czyni. Dopiero konkretna polityka monetarna wskaże w jakim kierunku idzie Rosja ze swoją walutą. I to dopiero będzie informacja warta uwagi oraz dalszego śledzenia ze względu na skutki. Równie ważna (o ile nie ważniejsza) będzie też reakcja banksterki na ten ruch, bo dopiero „jakaś” reakcja będzie oznaczała że coś rzeczywiście ważnego zaszło. Wiele psów zrywało się już z łańcucha tylko po to żeby zdechnąć z głodu. Pożywiom uwidzim.

krótki tekst autorstwa Pana Michalkiewicza o tym jak „to” (system pieniądza „uznaniowego”) działa…

„…o ile dawny dziedzic był rzeczywiście właścicielem ziemi, a więc realnie istniejącej wartości, to bank jest pośrednikiem w dystrybucji pieniądza fiducjarnego, kreowanego przez banki emisyjne dosłownie z niczego. Banki emisyjne produkują z niczego walutę, którą obywatele muszą posługiwać się pod rygorem odpowiedzialności sądowej na zasadzie wydawanych przez rządy przepisów o prawnym środku płatniczym. Warto zwrócić uwagę, że rządy przeważnie są właścicielami banków emisyjnych, z którymi wchodzą w rodzaj przestępczej zmowy na szkodę własnych obywateli. Fiducjarny pieniądz produkowany przez bank emisyjny i rozprowadzany przez banki komercyjne, które w banku emisyjnym „pożyczają”, jest wprawdzie fikcyjny, ale już ludzka praca, za te pieniądze kupowana, jest już prawdziwa, podobnie jak naprawdę dokonuje się przechwytywanie własności. Wygląda na to, że pańszczyźniany ucisk na naszych oczach się odradza, przybierając tylko bardziej zakamuflowane, bardziej skomplikowane formy i doprowadzając państwo do degeneracji. Przybiera ono postać organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym, której funkcjonariusze w osobach Umiłowanych Przywódców, skaczą z gałęzi na gałąź przed finansowymi grandziarzami…” http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3352

podobne: „Ostatnia chudoba”, czyli przyczyna, przebieg i skutki kryzysu dla realnej gospodarki i obywateli.

…Więc wszystko zależy od tego, do czego władza używa narzędzia jakim jest pieniądz. Nie wystarczy że bank centralny jest „suwerenny”. Pańszczyzna nie istnieje tylko wtedy kiedy wyzyskuje obcy, istnieje również wtedy kiedy wyzyskuje „swój”. Jeśli ktoś patrzy tylko na to kto kradnie, zaś samą „zasadę” uznaje za konieczną czy dobrą to jego „wszystko jest w porządku” należy tłumaczyć wedle powiedzonka – „jak w ruskim czołgu” 😉

Bogactwo bierze się z PRACY (najlepiej nisko opodatkowanej) a nie z pieniądza czy „suwerenności” jakiegoś emitenta papierków. Historia globu jest przebogata durniami którzy udowodnili na organizmie własnych krajów co się dzieje z „wartością” pieniądza (i gospodarką) kiedy go gwałtownie przybywa (bez pokrycia w pracy i realnym dobru). Pieniądz jest jak układ krwionośny który zapewnia/ułatwia płynność wymiany handlowej (dostarcza dobra w odpowiednie dla nich miejsca – tak jak krew roznosi tlen). Jego psucie/rozrzedzanie najpierw doprowadza do osłabienia sprawności całego gospodarczego organizmu („kapitał” zaczyna wypierać/zastępować pracę ludzi kreatywnych, przemieszczając zysk nieuczciwie w kierunku tych którzy nie wnoszą do gospodarki nic poza spekulacją), po czym dochodzi do martwicy poszczególnych jego członków (całych gałęzi/branży które z racji nieuczciwego transferu zysku z pracy nie potrafią już na siebie zarabiać, bądź im się to nie opłaca) a w konsekwencji do paraliżu całego ekosystemu gospodarki. Sam pieniądz bez sprawnej i prężnie działającej gospodarki nie znaczy nic – nikogo nie nakarmi, nie dostarczy energii, nie zaspokoi żadnej potrzeby. Gdyby pieniądz i jego „niezależność” była dobrem samym w sobie (które nie wymaga pokrycia w innym dobru) to już dziś mielibyśmy raj na ziemi, (tyle tego „dobra” krąży po świecie) i jedynym problemem byłaby dostępność celulozy do „drukarek” (obecnie liczba zer w komputerach 🙂 ) „by żyło się lepiej”. Tymczasem dzieje się inaczej a nadprodukcja pieniądza która się czasem „przypadkiem” zdarza, służy wyłącznie obrabowaniu ludzi którzy coś wartościowego posiadają (nawet jeśli to jest „bezwartościowe” złoto 🙂 ) przez tych którzy ten pieniądz kreują. Kryzysy finansowe to przywilej tej bandy lichwiarzy niezależnie od ich „niezależności”. Ten system (w obecnym wydaniu) to wąż który pomału bo pomału ale jednak zjada swój ogon (dzięki pazerności rządów i banksterki).

PS. Na koniec chcę zaznaczyć że to co napisałem to tylko opis tego jak działają banki i czym jest pieniądz. Nie jest to krytyka tego co rzekomo zrobił Putin z bankiem centralnym Rosji. Gdyż samo zagadnienie o którym traktuje informacja nie jest ani złe ani dobre (to zależy również dla kogo), i dopiero przyszłość pokaże w jaki sposób Rosja wykorzysta odzyskanie banku centralnego i czy będzie to dobre czy może złe… (Odys)

podobne: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze! i to: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.

3. Dave Hodges: Putin pionkiem Rothschildów.

„…W mediach alternatywnych Putin jest otaczany swego rodzaju kultem. Dla nich jest osobą, która przeciwstawia się finansowej międzynarodówce, posyłając ją do piekła. Według tych pełnych dobrych intencji, ale błądzących analityków Putinowi powiodło się tam, gdzie inni polegli (np. JFK, Hussein). Romantyczny wizerunek rycerskiego Putina jeżdżącego po świecie i ratującego go przed międzynarodową lichwą – nic nie jest bardziej dalekie od prawdy. Czy Putin zdaje sobie z tego sprawę czy nie, podąża za wytycznymi dużych chłopców z BRM i wszystko przebiega zgodnie z ich planami.

Artykuł wskazuje, iż na pierwszy rzut oka Putin przeciwstawia się międzynarodowej bankowości, jednakże w rzeczywistości, na głębszym poziomie, pozostaje on pod jej kontrolą.

Punkt początkowy

Wielu z alternatywnych mediów popełnia błąd twierdząc, że banksterzy tworzą jeden, skonsolidowany podmiot w zupełności dążący do jednego, czyli stworzenia pojedynczego systemu gospodarczego, który kontroluje planetę poprzez zarządzanie długiem. Ogólnie jest to prawda. Jednak międzynarodowa bankowość jest podzielona i gdy cele nie są spełniane, widzimy powstające podziały – to właśnie dzieje się obecnie.

Zanim zaczniemy analizować w jaki sposób Putin jest przesuwany po światowej szachownicy, zerkniemy pokrótce jak zorganizowana jest finansowa międzynarodówka.

Poziom pierwszy: Bank Rozrachunków Międzynarodowych

Międzynarodowy banking ma trzy główne poziomy. Dyrektorzy generalni tej wielkiej ekonomicznej sieci, z Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei, siedzą u szczytu stołu. BRM zarządza światową ekonomią poprzez manipulowanie kursami wymiany walut (np. Międzynarodowy Fundusz Walutowy), ustalając oprocentowanie kredytów, wybierając czy poszczególnym krajom ma być „lepiej” czy „gorzej”, itd. Misją BRM jest prowadzenie banków centralnych z całego świata w kierunku Nowego Porządku Światowego, któremu również przewodzi.

Można powiedzieć, że zarówno znane jak i nieznane siły władają planetą.

Poziom drugi: banki centralne

Drugi poziom władzy składa się z banków centralnych, w tym Rezerwy Federalnej, która jest niewybieralną kliką prywatnych bankierów, którzy wydarli Kongresowi kontrolę finansową i kontrolują pieniądze narodu. I tak jest w każdym państwie. Oczywistym jest, że jeśli dany podmiot kontroluje pieniądze narodu, to równocześnie kontroluje tych, którzy używają pieniędzy, a to poprzez ustanowienie zniewalającego, drapieżnego systemu długu. Nauczyłeś się tej zasady już jako nastolatek, gdy rodzice mówili Ci: „Dopóki będziesz mieszkał w tym domu, będziesz robił to co mówimy.” Kompetencje budżetowe określają kto kontroluje zachowanie. Banki centralne z całego świata otrzymują rozkazy z Banku Rozrachunków Międzynarodowych, ponieważ monetyzacja waluty fiducjarnej, którą kontroluje każdy bank centralny, jest determinowana przez BRM.

Zupełnie zgodne z prawdą jest więc stwierdzenie, że banki centralne są rządcami narodów i reprezentują średni szczebel zarządzania w hierarchii.

Poziom trzeci: narodowe sektory bankowe

Trzecim poziomem tego przeklętego systemu są finansowe instytucje narodowe [Narodowe – w znaczeniu takim, iż mają swoją siedzibę na terytorium danego państwa – Minutus]. W naszym przypadku to np. Goldman Sachs, inne pomniejsze biura maklerskie Wall Street, jak również megabanki (np. Bank of America, Chase, Wells Fargo, etc.). Plany opracowywane przez BRM są realizowane przez te instytucje.

Domy inwestycyjne dzień po dniu wykonują zarządzenia z góry, czyli z BRM.

No i mamy wszystkich pozostałych, którzy są baranami, które nic niewiedzą o tym jak to wszystko funkcjonuje. Nie wstrzymuj oddechu po nagłym oświeceniu. Większość z nas ma zbyt wyprane mózgi przez system, aby osiągnąć ten poziom świadomości.

Plan zbudowania Nowego Porządku Światowego

Od roku 1944, kiedy w Bretton Woods ustanowiono dolara światową walutą rezerwową, Stany Zjednoczone Ameryki stały się policjantem świata, w rezultacie czego Amerykanie cieszyli się ekonomiczną dominacją, ponieważ w celu zakupienia energii reszta świata musi za nią zapłacić dolarami kupionymi od Rezerwy Federalnej. Po tym jak świat odszedł od standardu złota na rzecz waluty fiducjarnej, USA jest jedynym krajem posiadającym wypłacalną walutę i nasz standard życia jest tego odzwierciedleniem.

Amerykanom pozwolono cieszyć się tym najbardziej korzystnym statusem, ponieważ stało się to naszym zadaniem, w imieniu BRM, skonsolidować koalicję banków centralnych w celu wtłoczenia do tego systemu narodów, które tego nie chcą. Kiedy jakiś kraj, jak np. Libia lub Irak, próbuje opierać się tej polityce banków centralnych wciągania go w niewolę długu, jego przywódcy są mordowani, a jego obywatele stają się niewolnikami zakontraktowanego długu. W rezultacie tego USA prowadzą niekończące się wojny, mają ogromny dług i reputację „Wielkiego Szatana”.

Praktycznie wszystkie kraje na świecie uległy tej tyrani, z wyjątkiem Rosji i Chin. W mniejszym stopniu także Indie stały się problematyczne dla BRM, odkąd dołączyły do Rosji i Chin, używając waluty narodowej i/lub złota do prowadzenia handlu między sobą, odrzucając „wymaganego” dolara.

Jeśli BRM zamierza zrealizować swoje marzenie o Nowym Porządku Świata, gospodarki Rosji, Chin i USA muszą zostać zniszczone. Kiedy świat zostanie zrujnowany, z chaosu wyłoni się porządek. Putin jest główną siłą napędową w tym procesie…”

całość tej interesującej pod linkiem: ussus.wordpress.com

…o tym że Putin puszcza oko do idei „nowego porządku świata” można było wyczytać pomiędzy wierszami słynnego już przemówienia na Konferencji Wałdajskiej w Soczi, gdzie sens jego ambicji i planów można streścić w następujących słowach:

„…Rosja nie zamierza blokować tych,którzy wciąż próbują skonstruować nowy porządek świata (NWO)  ani tych prób udaremniać. New World Order, może powstawać o ile nie będzie rzutować na kluczowe interesyRosji. Rosja wolałaby stać z boku i przyglądać się przyjmując na swą głowę tyle guzów ile można wytrzymać. Ale ci, którzy usiłują wciągnąć Rosje w ten proces lekceważąc przy tym jej interesy, mogą poznać na czym polega prawdziwe znaczenie słowa ból.” i dalej:

„Jest jeszcze szansa skonstruowania nowego porządku świata,który pozwoli uniknąć wojny światowej. Ten nowy porządek świata z konieczności musi obejmować Stany Zjednoczone- ale musi ich dotyczyć na takich samych zasadach jak wszystkich innych: przy pełnym przestrzeganiu prawa międzynarodowego i umów międzynarodowych; powstrzymaniu się od wszystkich działań jednostronnych; przy pełnym poszanowaniu suwerenności innych narodów…” (całość tu: Putin. Zabawa skończona, odłóżcie zabawki)

…słowem NWO tak – Rosja nie będzie go blokować(!) ale na zasadach uwzględniających jej interes. Jakiś czas temu Trader21 zwrócił uwagę na to że:

„…Mamy zatem kulminację kilku zjawisk:

– bezprecedensowa koncentracja majątku w rękach 1% populacji powiązanej z sektorem finansowym

–  narastające nierówności zbliżone do poziomu grożącego wybuchem rewolucji społecznej w dobie łatwiejszej wymiany informacji

– banki centralne są technicznymi bankrutami

– znaczna część sektora finansowego jest technicznym bankrutem utrzymywanym przy życiu ogromną ilością środków płatniczych prosto z banków centralnych

– system ostatecznie zawali pod ciężarem niespłacalnych długów

W takiej sytuacji zastanawiam się czy elita finansowa nie uznała, że w obecnych okolicznościach bezpieczniej będzie oddać tymczasowo kontrolę nad podażą pieniądza z powrotem w ręce rządów i bezpiecznie pozostać w cieniu. Po krótkotrwałym zamieszaniu spowodowanym resetem długów można by przywrócić stabilizację monetarną, dzięki której bez większych problemów 1% społeczeństwa zachowa majątek na niezmienionym poziomie. Przy okazji całe niezadowolenie społeczne można by skierować w innym kierunku jak najdalej od winnych obecnej sytuacji…” (Independent Trader: „Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem)

…w świetle tego co napisał Dave Hodges powyższe kwestie zdają się raczej zazębiać i uzupełniać niż kłócić ze sobą, pomimo pozornej sprzeczności interesów Rosji i zachodu. Putin (tj. Rosja) jest tu jakby nie patrzeć pewnym elementem szerszego planu. Pomimo tego że może rzeczywiście Rosja gra na niezależność (i być może dostała na to zezwolenie), to ta „niezależność” mieści się tak czy siak w ramach „nowego światowego porządku” (nowego rozdania) w którym Putin stara się wywalczyć dla Rosji dogodną pozycję. Na ile niezależną (i czy jest to w ogóle możliwe) czas pokaże… (Odys)

podobne: Z Putinem źle (bez Putina gorzej?) Rozmowy pokojowe ws. Górnego Karabachu. Ofiary wojny w Syrii. Ukraina prosi ONZ o siły pokojowe, manifestacja Donieck to Ukraina. Grupa Wyszehradzka o Ukrainie.  a także: Jacek Bartosiak o „prawdziwej geografii świata” i roli Polski jako drzwiach do panowania nad eurazją, oraz „teoria spiskowa” Piotra Siarki. Kto kogo, kiedy i dlaczego może im się (nie)udać czyli „Bitwa gigantów”. i jeszcze: W rocznicę obchodów wyzwolenia Auschwitz (bez Pileckiego). Mosze Kan­tor: „Putin jest wiel­kim przy­ja­cie­lem śro­do­wisk ży­dow­skich”. Czy żydom grozi exodus? Brytyjski historyk ostro o bierności Zachodu wobec zagłady.

4. Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes. Aleksandr Zapolskis: Kredyt od MFW dla Ukrainy – jak zamaskować jej niewypłacalność? 

29.03.2015 (IAR) – W przyfrontowym Mariupolu na Ukrainie pogarsza się sytuacja gospodarcza. Małe i średnie przedsiębiorstwa zawiesiły swoją działalność bądź też w ogóle ją zakończyły.

Działacz społeczny Maksym Borodin podkreśla, że wielu z jego kolegów z Mariupola, którzy mieli swoje firmy, wyjechało z miasta obawiając się kolejnego szturmu i wybuchu prawdziwej wojny w ich mieście.

Wadym Iljew, który kieruje jednym z mariupolskich centrów handlowych, powiedział Polskiemu Radiu, że wielu najemców rezygnuje z pomieszczeń. Klientów brak. „Ludzie są w depresji. Nie kupują, bo ich to nie interesuje” – zaznacza.

W mieście jest wiele zamkniętych sklepów, ogłoszeń o sprzedaży biznesu i wynajmie pomieszczeń.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Mariupol/Kijów/em/

podobne:  Ukraina: Wojna destabilizuje sytuację gospodarczą.

„W 2015 roku Ukraina powinna zapłacić zagranicznym wierzycielom 11 mld USD, w roku 2016 – 5 mld USD, w 2017 – kolejne 8 mld USD. W ten sposób, za trzy lata Kijów będzie musiał znaleźć 24 mld USD! Międzynarodowy Fundusz Walutowy w połowie marca wypłacił jeszcze Ukrainie 5 mld USD. Według dyrektor zarządzającej Funduszem Christine Lagarde, to dopiero pierwsza transza nowego programu „międzynarodowej pomocy gospodarczej” w wysokości 17 mld USD, w przeliczeniu na rok 2018 włącznie. Czy to dużo, czy mało i czy to pomoże Ukrainie?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, konieczne jest przeanalizowanie aktualnego stanu finansów tego kraju, w tym – obecnego stanu jego zewnętrznego i wewnętrznego zadłużenia.

W sumie Ukraina posiada ok. 76 mld USD długu, z czego około 34 mld USD to pożyczki od zagranicznych państw, jak również pożyczki otrzymane od podmiotów prywatnych w ramach gwarancji państwowych. W 2015 r., Ukraina powinna spłacić zagranicznym wierzycielom około 11 mld USD, w 2016 r. – 5 mld USD, a w 2017 r. – kolejne 8 miliardów W ten sposób, za trzy lata Kijów będzie musiał znaleźć 24 mld USD! Pozostaje oczywistym, że wspomniane wcześniej 17 mld USD do tego celu nie wystarczy. Nie jest też tajemnicą, że obecny rząd ukraiński odkłada problem zadłużenia na „wieczne jutro”, mając nadzieję na znalezienie rozwiązania w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Jednak ta nadzieja jest dość iluzoryczna. Przyjęty przez państwo budżet na 2015 rok jest uderzający. Jest w nim kwota przeznaczona na wydatki, ale nie ma żadnego planu zdobycia dochodów. Budżet sporządzony został bazując na kursie o wartości 17 UAH za 1 USD, choć dziś faktycznie kurs osiągnął poziom 22 UAH. Oznacza to, że oficjalnie założony deficyt budżetowy z 3,7% PKB zwiększy się do 4,3%. Ukraińskie Ministerstwo Finansów szacuje całkowite PKB Ukrainy w 2015 roku na 1,72 bln UAH lub 83 mld USD (po przeliczeniu według kursu w wysokości 21 UAH za 1 USD). Dlatego też, w celu sfinansowania wszystkich planowanych wydatków w bieżącym roku, Ukraina potrzebuje co najmniej 3,56 mld USD. Oczywiście pod warunkiem, że chociaż część budżetu zostanie zrealizowana zgodnie z planem. W świetle tego, co dzieje się obecnie na Ukrainie, pogorszenia jej sytuacji gospodarczej oraz całkowitego zaprzestania produkcji, możliwość realizacji budżetu według wcześniejszych planów już teraz budzi bardzo poważne wątpliwości(…)

(…)Gorzką ironią jest fakt, że Zachód pomaga Ukrainie tylko w słowach, w publicznych wystąpieniach przed kamerami telewizyjnymi. W rzeczywistości Ukraina robi wszystko wyłącznie na własny koszt. W 2014 roku Zachód „dał” Ukrainie 9 mld USD, a „wziął” ponad 14 mld USD. W 2015 roku obiecują przekazać Ukrainie 10 mld USD, ale tylko na podstawowe zobowiązania Ukraina musi zwrócić co najmniej 11 mld USD. Czyli zewnętrzni wierzyciele właściwie natychmiast odbierają wszelką pomoc, którą uroczyście wręczają. A co z kosztami? Zgodnie z wytycznymi MFW planuje się je obcinać. Bez względu na dalsze uchybienia wobec zobowiązań społecznych, takich jak wypłaty emerytur, zasiłków i dotacji.

Potrzebne pieniądze planuje się uzyskać poprzez masową wyprzedaż resztek własności państwowej. W bieżącym roku Ministerstwo Polityki Rolnej i Żywności Ukrainy planuje prywatyzację 254 przedsiębiorstw państwowych do niego należących. Następne 158 przedsiębiorstw zostanie zrestrukturyzowanych, a później także wystawionych na sprzedaż. To w sumie ¾ państwowych aktywów rolnych na Ukrainie.

Tak właśnie wygląda pomoc finansowa otrzymywana przez Ukrainę. Bardziej przypomina ona zwykły rabunek. Wydaje się, że do kraju spływają miliardy, ale poza zwiększeniem kwoty długu do niczego więcej nie prowadzą. Chociaż nie – pozwalają one ukraińskiemu rządowi nadal prowadzić wojnę domową przeciwko własnemu narodowi. Pozwalają także inwestorom zagranicznym jeszcze trochę obrabować kraj. Tylko trochę. Według statystyk, ostatnia pożyczka z MFW stanowi 24% kwoty kredytu Ukrainy. Czyli Ukraina otrzymała 10 mld USD, a następnie musi je zwrócić w 2015 r. Ukraina powinna dostać od MFW te 10 mld euro i dodatkowo około 2,5 mld USD…”

całość tu: geopolityka.org

podobne: Szczyt UE głównie o Ukrainie, ale też o Grecji (której grozi niewypłacalność) i terroryzmie (gromadzenie danych, kontrola graniczna). Kredyt z MFW dla Ukrainy. oraz: Independent Trader: Ukraina – globalny aspekt finansowy i to: Podczas gdy Ukrainę czeka ciężka droga „vulture funds” robią interes życia. a także: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem).   oraz: Ukraina: Kredyt z MFW w zamian za podwyżkę cen gazu dla ludności.

5. Wojciech Jakóbik: Kijów walczy o reformy energetyczne. 

„…Unia Europejska wspiera refomry na Ukrainie udzielając jej kolejnych pożyczek i wsparcia doradczego. Przyjęła nową pomoc finansową w wysokości 1,8 mld euro do końca tego roku. Dodatkowo Międzynarodowy Fundusz Walutowy ma przekazać 17,5 mld dolarów pożyczki w ciągu 10 lat.

Warunkiem kontynuacji współpracy są postępy w reformach na Ukrainie, z których istotne miejsce zajmują te poświęcone sektorowi energetycznemu.

Chociaż sytuacja nad Dnieprem jest napięta, utrudnia ją dodatkowo spór oligarchów o reformy energetyczne. Przeciwko sobie stanęli prezydent Petro Poroszenko i postrzegany jako najsilniejszy z możnych Ukraińców Igor Kołomojski. Obecnie wygląda na to, że inicjatywę przejmuje ten pierwszy. Generalnie Kijów próbuje wpisać spór interesów poszczególnych grup w ramy instytucjonalne i prawne. To próba cywilizowania istniejących tarć.

Kołomojski uznał, że jego wtargnięcie do biur Ukrnafty i Ukrtransnafty było zagraniem mającym zapewnić mu zainteresowanie medialne. Przez obserwatorów ukraińskiej sceny politycznej zostało jednak odebrane jako rozpaczliwa próba utrzymania wpływu na koncerny, które na mocy reform energetycznych Unii Europejskiej mają działać w sposób przejrzysty i pod pełną kontrolą państwa. Do tej pory oligarcha był nieoficjalnym decydentem w firmie. Choć Kołomojski broni się, twierdząc, że Poroszenko w rzeczywistości zastępuje jego ludzi swoimi, to rząd Arsenija Jaceniuka informuje, że do zarządu firmy mają wejść obcokrajowcy, gwarantujący bezstronność. Świadczyłoby to o rzeczywistej woli zmian we władzy lub o nadchodzącym konflikcie prezydent-rząd o interesy Kołomojskiego, znanego z dużego wpływu na partię premiera Front Narodowy. Kołomojski zrezygnował także z funkcji gubernatora obwodu dniepropietrowskiego.

– Państwo odzyskuje kontrolę nad sektorem – deklaruje premier Arsenij Jaceniuk. Jego słowa wzmacnia zatrzymanie dwóch wysokich urzędników państwowych, którzy w zamian za część zysków mieli przyznać prawo rosyjskim Sojuzowi i Łukoilowi na  Tymczasem Igor Kołomojski zapowiada, że być może zwróci się do sądu arbitrażowego w Londynie przeciwko Naftogazowi, aby uzyskać zwrot pieniędzy za nieopłacone dostawy gazu na przestrzeni lat szacowane na 10,5 mld m3. Naftogaz jest głównym udziałowcem Ukrnafty, drugim jest Kołomojski. Oligarcha tłumaczy zadłużeniem Naftogazu niemożność wypłaty dywidend i podatków przez Ukrnaftę. Nie wiadomo, czy jest to tłumaczenie wiarygodne…”

całość tu: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Ukraina: zmiany na scenie politycznej i wojna oligarchów (Poroszenko umacnia swoje wpływy?) oraz: Wojciech Jakóbik: Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego. polecam również: Ukraina: USA dadzą kolejne dolary, kredyty z Niemiec, pomoc finansowa MFW, obywatele o korupcji. i to: Kosmici wylądowali na Ukrainie! Kukła Poroszenko nadał obywatelstwo trzem innym kukłom żeby mogły zostać ministrami w nowym rządzie. a także: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. i jeszcze: Zagraniczne firmy będą mogły mieć udziały w ukraińskich gazociągach.

 Banksterzy, bail-out

Ukraina: coraz mniej Ukrainy w Donbasie, zmiany na scenie politycznej, czystki we władzach i wojna oligarchów (Poroszenko umacnia swoje wpływy?) USA: rezolucja w sprawie broni dla Ukrainy.


1. Ukraina: Władze nic nie robią na wschodzieZmiany na scenie politycznej.

21.03.2015 (IAR) – Zdaniem działaczy pozarządowych ze wschodu Ukrainy, władze robią zbyt mało, aby przekonać tamtejszych mieszkańców do życia na Ukrainie. Nawet na terenach pozostających pod kontrolą Kijowa nadal mieszka wielu zwolenników separatyzmu.

Wołodymyr Berezin z gazety „Prowincja” z Konstantynówki powiedział Polskiemu Radiu, że ci, którzy popierają separatystów, to najczęściej ludzie rozczarowani sytuacją gospodarczą w niepodległej Ukrainie. W czasach radzieckich w mieście działało 29 fabryk, 25 z nich jest całkowicie zniszczonych. „Ludzie winią za to niepodległość” – podkreśla dziennikarz.

Obecnie, sytuacja gospodarcza się pogarsza, a władze dotąd nie przeprowadziły obiecanych reform. Niechęć do Ukrainy przenoszona jest z rodziców na dzieci.

Nauczycielka ukraińskiego z Kramatorska Oksana Prosełkowa podkreśla, że wśród jej kolegów z miejscowych szkół też są zwolennicy separatystów, którzy otwarcie popierali „rosyjską wiosnę” rok temu. Obecnie wciąż pracują jako nauczyciele.

„Przeprowadzono z nimi rozmowy wyjaśniające, ale na tym się skończyło. Nie sądzę, aby zmienili swoje poglądy” – podkreśla rozmówczyni Polskiego Radia.

Nie są wprowadzane także specjalne programy dla wyzwolonych terytoriów Zagłębia Donieckiego, które mogłyby nauczyć młodzież patriotyzmu.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski/Konstantynówka/Kramatorsk/Kijów/dj

podobne: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem). oraz: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. i to: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem.

24.03.2015 (IAR) – Zmiany na ukraińskiej scenie politycznej. Według sondażu Centrum Razumkowa, znacznie straciły popularność ugrupowania będące u władzy.

Jeszcze w październiku zeszłego roku na Front Ludowy premiera Arsenija Jaceniuka głosował co piąty Ukrainiec, teraz ugrupowanie nie wchodzi nawet do parlamentu, ponieważ nie przekracza 5-procentowego progu wyborczego. Podobnie obecne teraz w Radzie Najwyższej: populistyczna Partia Radykalna i Ojczyzna Julii Tymoszenko. Poparcie dla Bloku Petra Poroszenko spadło z 22 do 14%. Oznacza to, że problemy ekonomiczne Ukraińcy kojarzą przede wszystkim z działalnością rządu, a nie prezydenta. Niewielki spadek poparcia zanotowała wchodząca do koalicji Samopomoc (z 11 do 9%). Z sondażu wynika też, że badanym nie podoba się też działalność opozycji – Blok Opozycyjny popiera 7%, w październiku zagłosowało na niego 9,3% wyborców.

Istnieje także duża grupa osób niezdecydowanych. Co czwarty w ogóle nie poszedłby głosować, a prawie 18% badanych nie było w stanie odpowiedzieć na pytanie, kogo by poparło.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/dw

podobne:  Kosmici wylądowali na Ukrainie! Kukła Poroszenko nadał obywatelstwo trzem innym kukłom żeby mogły zostać ministrami w nowym rządzie. oraz: Ukraina: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. Za miesiąc koniec działań wojennych? a także: Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego i to: Poroszenko rozwiąże parlament?

2. Poroszenko: nie będzie kieszonkowych armiiOpinie: Na ukrainie trwają walki między grupami oligarchówPatowa sytuacja w Konflikcie Kołomojskiego z Poroszenką. Poroszenko dymisjonuje KołomojskiegoZatrzymania na posiedzeniu rządu.

23.03.2015 (IAR) – Ukraiński prezydent zapowiada, że w jego kraju nie będzie prywatnych armii. W ten sposób Petro Poroszenko odniósł się do konfliktu z oligarchą i gubernatorem obwodu dniepropietrowskiego Ihorem Kołomojskim.

Ihor Kołomojski jest osobą, dzięki której udało się uratować obwód dniepropietrowski przed separatyzmem. Pierwszy zaangażował się w tworzenie batalionów ochotniczych. Teraz jednak wykorzystał je, gdy rozpoczął się konflikt z państwem o kontrolę nad UkrNaftą, państwowym przedsiębiorstwem, z którego czerpał zyski oligarcha. Władze chcą, aby zyski z powrotem trafiły do budżetu.

Mężczyźni bez znaków rozpoznawczych zajęli siedzibę tej firmy w Kijowie. Prezydent nakazał, aby ich usunąć i zapewnił, że takie historie nie powinny się powtarzać, bataliony będą podporządkowane władzom wojskowym, a „żaden gubernator nie będzie miał swoich kieszonkowych sił zbrojnych”.

Przed rewolucją godności, którą Ihor Kołomojski popierał, biznesmen miał dość złą reputację osoby, która działa na granicy prawa, często prowadząc wrogie przejęcia, choć w przeciwieństwie do oligarchów z Zagłębia Donieckiego nie jest on oskarżany o powiązania ze światem przestępczym.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Piotr Pogorzelski,Kijów/dyd

24.03.2015 (IAR) – Na Ukrainie trwają zmagania między oligarchami. Tak konflikt na linii Petro Poroszenko- Ihor Kołomojski komentuje ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Zdaniem Jewgena Worobjowa, grupy ukraińskich oligarchów próbują na nowo podzielić wpływy związane z sektorem energetycznym. Jak zaznacza, ukraińskie zmiany prawne dotyczące firm energetycznych są potrzebne, aby zatrzymać wypływanie państwowych pieniędzy. Jednak jak dodaje, ostatnie wydarzenia mogą wskazywać, że chodzi tu tylko o zastąpienie Kołomojskiego innymi oligarchami, a nie stworzenie systemu przejrzystego zarządzania państwowymi aktywami.

Jewgen Worobiow wyjaśnia, że na Ukrainie trwają spekulacje dotyczące tego, którzy z oligarchów mogą chcieć zabrać część tortu należącą do Ihora Kołomojskiego. Jak wskazuje, może to być na przykład oligarcha z rosyjskim paszportem Konstantyn Hryhoryszyn, albo grupa Ihora Jeremiejewa – deputowanego do Rady, który próbuje konkurować z Kołomojskim.

Ihor Kołomojski jest osobą, dzięki której udało się uratować obwód dniepropietrowski przed separatyzmem. Pierwszy zaangażował się w tworzenie batalionów ochotniczych. Teraz jednak wykorzystał je, gdy rozpoczął się konflikt z państwem o kontrolę nad UkrNaftą, państwowym przedsiębiorstwem, z którego czerpał zyski. Władze chcą, aby pieniądze trafiły do budżetu.

W zeszłym tygodniu mężczyźni bez znaków rozpoznawczych zajęli siedzibę tej firmy w Kijowie. Prezydent nakazał, aby ich usunąć i zapewnił, że takie historie nie powinny się powtarzać, bataliony będą podporządkowane władzom wojskowym, a „żaden gubernator nie będzie miał swoich kieszonkowych sił zbrojnych”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/ Paweł Buszko /K.P.

24.03.2015 (IAR) – Ukraińska władza chce ograniczyć wpływy Kołomojskiego; sytuacja jest patowa. Tak Rafał Sadowski z Ośrodka Studiów Wschodnich komentuje ukraiński konflikt na linii prezydent – gubernator Dniepropietrowska. Ukraiński oligarcha nie godząc się na ograniczenie jego wpływów w państwowych spółkach sektora energetycznego demonstracyjnie wysłał do ich siedzib podległe mu uzbrojone bojówki.

Rafał Sadowski podkreśla, że chociaż Kołomojski zasłużył się dla Ukrainy walcząc z separatyzmem, to z drugiej strony posiada dość niejasne biznesy na styku spółek państwowych. Obecnie, zdaniem Rafała Sadowskiego, władze będącej w złej sytuacji ekonomicznej Ukrainy, próbują ograniczyć tego typu precedery zmniejszające wpływy do kasy państwowej. Jak zaznacza, do uporządkowania niejasnych interesów nakłania Ukrainę także zachód, który jako jeden z warunków finansowego wsparcia stawia przejrzystość w ukraińskich państwowych spółkach.

Ekspert podkreśla, że na razie sytuacja jest patowa, bowiem żadna ze stron – ani oligarcha, ani prezydent Poroszenko – nie idą na otwarty konflikt. Jak wyjaśnia – ani Poroszenko nie zdymisjonował Kołomojskiego ze stanowiska gubernatora, ani Kołomojski w swoich wypowiedziach nie atakuje bezpośrednio Poroszenki.

Rafał Sadowski zaznacza, że gdyby konflikt się zaostrzył, miałoby to dla Ukrainy fatalne skutki. Przyniosłoby to, jak dodaje, destabilizację sytuacji społecznej i politycznej; spraliżowałoby też prace parlamentu, który powinien zająć się wdrażaniem reform. Rafał Sadowski podkreśla, że czarny scenariusz nie jest wcale wykluczony. Gdyby się zdarzył, to jak dodaje, Rosjanie nie musieliby wszczynać kolejnej ofensywy przecwiko Ukrainie, bo Ukraińcy sami by się wykończyli…

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/ Paweł Buszko /K.P.

25.03.2015 (IAR) – W nocy prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podpisał wniosek o dymisję gubernatora obwodu dniepropietrowskiego Ihora Kołomojskiego. Rezygnację złożył on sam – powodem był konflikt biznesmena z władzami o kontrolę nad państwowymi przedsiębiorstwami.

Na nagraniu, które wyemitowało Radio Swoboda, prezydent podkreślił zasługi gubernatora w stabilizacji sytuacji we wschodniej Ukrainie. Dodał przy tym, że obwód dniepropietrowski jest strategicznie ważny w kontekście wojny w Donbasie i musi pozostać „bastionem” Ukrainy na wschodzie kraju. „Musimy zapewnić pokój, stabilność i spokój. Zrobiliśmy dużo dla tego, aby Ukraina była zjednoczona, bezpieczna; aby bezpieczeństwo Ukrainy nie było kwestionowane” – powiedział Poroszenko.

Decyzja prezydenta wywołała burzę wśród opinii publicznej. Związany z Kołomojskim deputowany do Rady Najwyższej Witalij Kuprij stwierdził, że teraz prezydent bierze na siebie pełną odpowiedzialność za sytuację w Dniepropietrowsku. Kuprij na kilka godzin przed dymisją Kołomojskiego, złożył wniosek o usunięcie go z szeregów Bloku Petra Poroszenki.

Były dziennikarz, a obecnie deputowany prezydenckiej frakcji Serhij Łeszczenko uważa, że: „Była to najtrudniejsza, ale słuszna decyzja Poroszenki w polityce kadrowej”. Podobnego zdania jest politolog Taras Berezowec. Według niego, może to być przełomowy moment w karierze Poroszenki.

Kołomojski był gubernatorem obwodu dniepropietrowskiego od 2 marca 2014 roku. Dzięki jego wsparciu udało się uratować Dniepropietrowsk przed separatyzmem. Jako pierwszy zaczął wspierać powołanie batalionów ochotniczych. Później jednak władze, szukające w związku z trudną sytuacją ekonomiczną nowych źródeł dochodów, postanowiły pozbawić Kołomojskiego kontroli, a zatem także zysków z formalnie państwowego przedsiębiorstwa UkrNafta.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Paweł Pieniążek & wcześn./jj

„…Niejasny pozostaje los ropy naftowej wypompowanej na życzenie oligarchy z ukraińskich rurociągów, rzekomo w ochronie przed zajęciem jej przez bojowników rosyjskich z Donbasu.

Były już gubernator zapewnia, że przechowuje ropę w bezpiecznych magazynach ale Kijów obawia się, że mogło dojść do jej nielegalnej sprzedaży za pośrednictwem rafinerii w dyspozycji oligarchy. Ze względu na silne wpływy w rządzie, Kołomojski nie został w tej sprawie pociągnięty do odpowiedzialności. Domaga się za to opłat za przechowywanie ropy w swoich magazynach.

Audyt zarządzony przez Kijów ma wyjaśnić także tę kwestię. Kołomojskiemu udało się jednak zablokować inicjatywę natychmiastowej kontroli rządowej. Zamiast niej ma zostać ogłoszony przetarg na firmę audytową. W ten sposób oligarcha zyskał czas.

Sytuacja Kijowa jest o tyle trudna, że oddziały paramilitarne w dyspozycji Ihora Kołomojskiego chroniły Odessę i Dniepropietrowsk przed rosyjską dywersją. Po dymisji ta ochrona ma zostać ściągnięta. Sygnały o opuszczeniu ulic Odessy przez ludzi Kołomojskiego pojawiły się jeszcze we wtorek, kiedy pomimo sygnałów o kompromisie słanych przez jego kanały informacyjne (pierwszy i drugi) prezydent Petro Poroszenko zagroził aresztem bojówkom oligarchy, które nie zrezygnują z blokowania biur Ukrtransnafty i Ukrnafty.

Prezydent Ukrainy podpisał przyjęty przez parlament akt prawny, który zdejmuje nieformalny wpływ Ihora Kołomojskiego na sektor naftowy. Dzięki temu będzie możliwe wdrożenie reform zgodnych z unijnym prawem antymonopolowym. To jeden z warunków podtrzymania pomocy finansowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego…”

całość tu: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Słowo o ukraińskich oligarchach. oraz: Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego.

…Wygląda na to że Poroszenko ma ambicję na samodzielne rządy i chce mieć do tego w terenie swoich ludzi. Wykruszanie się wpływów niedawnych prowodyrów Majdanu będzie się pogłębiać (na jego korzyść) i być może Ukraina doczeka się nowego dyktatora 🙂 Do pełni szczęścia (i władzy) brakuje mu już tylko wiernej armii dla okiełznania ewentualnych pretendentów spośród baronów pokroju Kołomojskiego (wraz z ich prywatnymi gwardiami) oraz dla podporządkowania sobie nacjonalistów (głównie z Prawego Sektora)… (Odys)

25.03.2015 (IAR) – Szef ukraińskiej Służby do Spraw Sytuacji Nadzwyczajnych i jego zastępca aresztowani przed posiedzeniem rządu. Serhij Boczkowski i Wasyl Stojecki mieli dopuścić się korupcji.

Urzędnikom odczytano zarzuty, założono kajdanki i wyprowadzono ich z sali posiedzeń. Zostali oni zwolnieni ze swoich stanowisk, a kierownicy lokalnych ośrodków zostali odsunięci od wykonywania obowiązków służbowych.

Według ministra spraw wewnętrznych Arsena Awakowa, chodzi o ustawianie przetargów na dostarczanie paliwa, które trafiało do ratowników po zawyżonych cenach poprzez firmę pośrednika. W Służbie do Spraw Sytuacji Nadzwyczajnych miała zostać przy tym zbudowana piramida korupcyjna. Każdy z obwodów zbierał odpowiednią sumę z łapówek, która była przekazywana do kierownictwa w stolicy.

To pierwsze tak głośne zatrzymanie za czasów nowych władz. Szef MSW zapowiada, że w najbliższym czasie przedstawi publicznie „szokujące” materiały dowodowe.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /jj

3. Broń dla Ukrainy.

24.03.2015 (IAR) – Amerykańska Izba Reprezentantów przyjęła rezolucję wzywającą Baracka Obamę do rozpoczęcia dostaw broni dla Ukrainy. Uchwalony przez niższą izbę dokument nie jest jednak wiążący dla prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Rezolucja przeszła w Izbie Reprezentantów przytłaczająca większością głosów 348 do 48. Wynik głosowania świadczy o ponadpartyjnym poparciu propozycji dostaw broni dla Ukrainy w amerykańskim parlamencie. W dokumencie znalazło się wezwanie by prezydent Barack Obama przestał zwlekać z decyzją w tej sprawie.

Według Kongresmanów, dostawy broni ze Stanów Zjednoczonych wzmocnią zdolności Ukrainy do obrony suwerennego terytorium przed „nie sprowokowaną i trwająca agresją ze strony Federacji Rosyjskiej”.

Barack Obama jak na razie popiera się presji ze strony Kongresu, wielu ekspertów a nawet członków własnej administracji. Amerykański prezydent obawia się, że dostawy broni dla Ukrainy spowodują zaostrzenie konfliktu. Jak dotąd Obama podjął decyzję o przekazaniu rządowi w Kijowie pojazdów wojskowych Humvee, dronów wywiadowczych, radarów, systemów łączności, noktowizorów, materacy oraz koców. Prezydent USA nie wykluczył, ze w przypadku niedotrzymania porozumienia z Mińska może zmienić decyzję w sprawie dostaw broni.

Informacyjna Agencja radiowa / IAR / Marek Wałkuski / Waszyngton/magos

źródło: stooq.pl

podobne: Zachód domaga się dyplomatycznego rozwiązania konfliktu ukraińskiego, ale są też głosy o dostawie broni oraz: Broń dla Ukrainy może oznaczać eskalację działań

Ukraina (krew)

Putin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród (tymczasem Ukraina ponownie prosi o siły pokojowe). Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię).


1. Ukraina – Rada prosi o siły pokojowePutin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naródPutin nawiązuje do niemieckiej polityki sprzed wybuchu II wojny.

17.03.2015 (IAR) – Ukraińska Rada Najwyższa poprosiła ONZ i Unię Europejską o wprowadzenie sił pokojowych do Zagłębia Donieckiego. Parlament przyjął także dwie istotne ustawy dotyczące wschodu Ukrainy.

Apel parlamentu jest skierowany do Rady Bezpieczeństwa ONZ, unijnego prezydenta oraz Rady Unii Europejskiej. Deputowani przekonują, że pozwoli to na poprawę sytuacji na wschodzie Ukrainy i powrót do normalnego życia mieszkańców części Zagłębia Donieckiego. Wcześniej władze wielokrotnie podkreślały, że w operacji pokojowej nie mogą uczestniczyć Rosjanie, jako agresor, dlatego wątpliwe jest, aby Moskwa mająca prawo weto w Radzie Bezpieczeństwa zgodziła się na wysłanie misji.

Rada Najwyższa uznała także tereny będące pod kontrolą separatystów za okupowane. Wprowadziła przy tym zmiany do ustawy o specjalnym statusie niektórych rejonów obwodów donieckiego i ługańskiego, które bojówkarze zajęli do połowy września. Przewiduje on nadanie szerokich praw miejscowym władzom. Zgodnie z wprowadzonymi zmianami, ustawa wejdzie w życie tylko po przeprowadzonych zgodnie z ukraińskim prawem wyborach lokalnych. Ich przebieg powinni kontrolować zagraniczni obserwatorzy. W czasie kampanii wyborczej, wszyscy uczestnicy mają mieć dostęp do mediów i w związku z tym ma być wznowione nadawanie ukraińskiej telewizji i radia na terytoriach okupowanych.

Przyjęcie ustawy o specjalnym statusie oraz przeprowadzenie wyborów, to warunki zawarte w podpisanym ponad miesiąc temu mińskim porozumieniu pokojowym.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/moc

podobne: Z Putinem źle (bez Putina gorzej?) Rozmowy pokojowe ws. Górnego Karabachu. Ofiary wojny w Syrii. Ukraina prosi ONZ o siły pokojowe, manifestacja Donieck to Ukraina. Grupa Wyszehradzka o Ukrainie. oraz: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. i to: Rozejm działa, ale UE/USA i tak wprowadzają sankcje. Rosja rozważy embargo na używane samochody, tekstylia i produkty naftowe. Jałta Ukrainy: umowa stowarzyszeniowa z UE na rosyjskich warunkach (odroczona), decentralizacja kraju i autonomia regionów (przyklepane). Poroszenko zabiega o specjalny status Ukrainy w NATO.

18.03.2015 (IAR) – Rosja zrobi wszystko, aby przywrócić normalne stosunki z Ukrainą. Deklaracje taką złożył Władimir Putin w trakcie koncertu z okazji pierwszej rocznicy aneksji Krymu. Rosyjski przywódca ze sceny ustawionej obok murów Kremla zapewniał, że wciąż uważa Rosjan i Ukraińców za jeden naród.

Na koncert przyszło ponad 100 tysięcy zwolenników Władimira Putina. Większość z nich została autobusami przywieziona z różnych regionów Rosji. Pytani o rosyjską agresję na Ukrainę odpowiadali, że żadnej aneksji nie było, ponieważ Krymianie sami, w demokratycznym referendum zdecydowali o przyłączeniu się do Federacji. „Krym wszedł w skład Rosji i my jako aktywni obywatele mamy obowiązek wspierać ten proces, a nie siedzieć w domu” – mówili młodzi Rosjanie. W tym samym tonie do zgromadzonych na Wasiljewskim Spusku obok murów Kremla przemawiał Władimir Putin. Prezydent Rosji zapewnił, że aneksja nie została dokonana z chęci posiadania nowych ziem, ale ze względu na duchowe i historyczne związki półwyspu z rosyjską państwowością.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

podobne: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem. oraz: Ukraina dąży do NATO, armia nie skorzysta z korytarzy humanitarnych. „Siły pokojowe” OUBZ kontra „siły szybkiego reagowania” NATO. Finowie i Szwedzi w gotowości bojowej, Norwegia i magazyny broni USA.

18.03.2015 (IAR) – Putin nawiązuje do niemieckiej polityki sprzed wybuchu II wojny – uważa historyk, profesor Andrzej Paczkowski. Dziś, w pierwszą rocznicę podpisania traktatu o przyjęciu Krymu i Sewastopola do Federacji Rosyjskiej po południu w Moskwie i innych miastach zaplanowano uroczyste koncerty połączone z wiecami. W stolicy Rosji występ zapowiedziały gwiazdy rosyjskiej estrady, w tym ulubieni artyści prezydenta Władimira Putina, który prawdopodobnie będzie uczestniczył w tym wydarzeniu.

Profesor Andrzej Paczkowski w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową przypomina, że Krym został zajęty przez Rosję na podobnych zasadach jak przed II wojną Czechosłowacja przez Niemcy. Historyk wyjaśnia, że Hitler zajął część terytorium naszych południowych sąsiadów wykorzystując to, że mieszkało tam wielu Niemców. Naukowiec podkreśla, że w przypadku Krymu zadziałały podobne mechanizmy jak w 1938 roku i wyjaśnia, że Putin wykorzystał fakt, że poza granicami Rosji, ale przy tych granicach mieszka wielu Rosjan. W dodatku, zdaniem profesora, Putin ma dobre hasło: „przyłączamy naszych odłączonych braci, wracają do macierzy”.

16 marca 2014 roku w referendum na Krymie blisko 97 procent głosujących opowiedziało się za wejściem półwyspu w skład Rosji. 18 marca, mimo protestów ze strony Ukrainy i państw zachodnich, Putin podpisał traktat o przyjęciu Krymu i Sewastopola w skład Federacji Rosyjskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa IAR Witold Banach/sk

podobne: Niemcy: „powrót” Krymu do Rosji nie jest sprzeczny z prawem (wiceszef CSU). Prasa zaostrza ton wobec Rosji i krytykuje zachowawczą postawę UE.

…osobliwe to braterstwo Rosji z Ukrainą. Krym zajęty, Donbas prawie cały wzięty, „separatyści” prą pod Mariopol a Putin coś bredzi o wspólnocie narodów? Propaganda rodem z ZSRRu, który tak samo w ramach II Wojny światowej „wyzwalał bratnie narody” na Bałkanach, w Europie środkowej i wschodniej oraz w rejonie Bałtyku. Konia z rzędem temu kto tę logikę potrafi uzasadnić inaczej jak „prawem silniejszego”. Można ją co najwyżej skwitować myślą Szyszkownika Kilkujadka: „Ja wiem, polokoktowcy nas nie kochają. Ale my ich będziemy tak długo kochać, aż oni nas wreszcie pokochają.” 

Analogicznie do argumentów Putina – ze względu na duchowe i historyczne związki z polską państwowością – Polska powinna upomnieć się u swoich słabszych sąsiadów o Lwów i Wilno (nie wspominając o innych terenach dawnej Rzeczypospolitej, które zamieszkuje mniejszość narodowości polskiej). Mimo tego Polska nikogo nie napadła. Wypada więc zgodzić się z tezą Pana Paczkowskiego że Putin naśladuje w swojej retoryce (w ramach „dobrosąsiedzkiej” we własnym mniemaniu polityki) hitlerowskie Niemcy. Rzecz jasna winą o możliwość głoszenia tego typu bredni należy również obciążyć tzw. „zachód”, który wcześniej stworzył precedens Kosowa po rozwaleniu Jugosławii. Mówię tu rzecz jasna o terenach innych jak Krym, którego secesja wyróżnia się pewną wyjątkowością, gdyż ten rejon cieszył się (prawda że w ramach Ukrainy) dość istotną autonomią. Ciężko jest więc jego secesję podciągnąć pod zabór, z drugiej jednak strony zmiana jego zwierzchności państwowej nie należała do całkowicie naturalnych procesów („zielone ludziki” jako forma „argumentu” to nie jest normalna procedura)… (Odys)

2. Norweski wywiad: Rosja bardziej aktywna, ale nie bezpośredniego zagrożeniaRosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin

17.03.2015 (IAR) – Rosyjskie siły zbrojne w Arktyce zostały poważnie rozbudowane, ale nie zagrażają Norwegii. Tak ocenił szef norweskiej Służby Wywiadu Wojskowego – ET, generał Kjell Grandhagen.

W jego opinii rozpoczynające się, niezapowiadane manewry rosyjskiej Floty Północnej, wystawiającej 41 okrętów nawodnych i 15 podwodnych, sto samolotów i śmigłowców oraz 38 tysięcy żołnierzy, nie stanowią dla Norwegii bezpośredniego zagrożenia.

Wywiad norweski obserwuje wzrost rosyjskiego potencjału w Arktyce, i ocenia możliwości wybuchu w tym rejonie konfliktu zbrojnego. Jednak zdaniem Norwegów, priorytetowym obecnie obszarem rosyjskiego zaangażowania wojskowego jest i długo pozostanie Ukraina.

Konflikt ukraiński udowodnił, zdaniem Grandhagena, że w wyniku przebudowy rosyjskich wojsk niepomiernie wzrosła ich umiejętności szybkiego reagowania na zmiany sytuacji. Rosja chce możliwie szybko rozstrzygać konflikty na swojaą korzyść, zanim przeciwnik zbierze siły i zmobilizuje poparcie sojuszników.

Poważnym natomiast i aktualnym zagrożeniem dla Norwegii jest trwająca już wojna w przestrzeni cyfrowej. Działania rosyjskie mogą się w niej splatać z atakami terrorystycznymi zupełnie innych sił. Grandhagen nie podał jednak żadnych przykładów podobnych incydentów.

Zaniepokojenie rosyjskimi manewrami w Arktyce wyraził natomiast szwedzki minister obrony Peter Hultqvist, który odwoływał się do solidarności krajów nordyckich oraz państw Unii Europejskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Michał Haykowski, Sztokholm/jj

podobne: Rosja chce współpracować z USA w zwalczaniu terroryzmu. Manewry i rozbudowa infrastruktury wojskowej na Arktyce. oraz: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową.

18.03.2015 (IAR) – Niemal we wszystkich regionach Rosji trwają manewry wojskowe. Rosyjscy żołnierze ćwiczą na poligonach od Kaliningradu do Sachalina. Na rozkaz prezydenta Władimira Putina resort obrony sprawdza gotowość bojową różnych formacji.

Na Bałtyku celność strzałów ćwiczą rosyjskie okręty. Na Krymie obrona wybrzeża próbuje zgrać działania lotnictwa i marynarki. Natomiast na Dalekim Wschodzie bojowe zadania wypełniają wojska zmotoryzowane. Nawet na pustkowia Arktyki Moskwa wysłała swoich komandosów. -„We własnym kraju mamy prawo sami decydować, jak będziemy szkolić armię” – odpowiadają przedstawiciele Ministerstwa Obrony Rosji na krytyczne uwagi ze strony sąsiednich państw.

Tymczasem antykremlowska opozycja ostrzega, że tego typu prężenie muskułów może źle się skończyć dla Moskwy. Według danych rosyjskiego resortu obrony, w ciągu roku ma zostać zorganizowanych około 3,5 tysiąca różnego rodzaju ćwiczeń.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/dw

…oczywiście że Rosja ma prawo ćwiczyć się w czym chce i jak chce… Takie samo prawo ma jednak Polska i każdy jeden kraj w rejonie (również do zbrojenia się i to bez zwracania uwagi na protesty Kremla)…

podobne: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową.

3. MSZ zaniepokojone rosyjskimi manewrami. Duda: potrzebujemy twardej infrastruktury NATOPrezydent – NATO powinno zmienić swoją strategię.

17.03.2015 (IAR) – MSZ zaniepokojone manewrami rosyjskiej armii w pobliżu naszej granicy oraz pogranicza ukraińskiego. Od kilku dni armia Federacji Rosyjskiej prowadzi zakrojone na olbrzymią skalę ćwiczenia.

W ramach manewrów w Kaliningradzie zostaną rozmieszczone rakiety typu Iskander-M. Z kolei na Krym polecą strategiczne bombowce Tu-22M3.

Pytany o komentarz do rosyjskich manewrów rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski powiedział, że budzi to zrozumiałe zaniepokojenie nie tylko Polski, ale całej międzynarodowej społeczności. Przypomniał, że podpisane niedawno drugie porozumienie w Mińsku sugerowałoby raczej, iż Rosja zmniejszy aktywność wojskową w regionie.

Z doniesień rosyjskich mediów wynika, że żołnierze ćwiczą nie tylko na Krymie, ale także na terenach spornych w Abchazji i Osetii Południowej.

Ćwiczebne alarmy ogłoszono dla niemal wszystkich zgrupowań w okręgach: Południowym, Północnym i Zachodnim. Do programu manewrów włączona została także Flota Bałtycka.

Na razie nie wiadomo jak długo potrwa sprawdzian gotowości bojowej rosyjskiej armii.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/A.Drążkiewicz/wcześniejsze/ gaj

17.03.2015 (IAR) – Silna, profesjonalna armia i twarda infrastruktura NATO w naszym kraju – to zdaniem kandydata PiS na prezydenta Andrzeja Dudy powinna być polska odpowiedź na działania Rosji. Dziś tamtejszy resort obrony zapowiedział przegrupowanie wojsk, w ramach którego do sąsiadującego z Polską i Litwą Obwodu Kaliningradzkiego zostaną przerzucone systemy rakietowe Iskander-M, a także myśliwce i bombowce.

Andrzej Duda powiedział, że Polska powinna zabiegać, aby w naszym kraju powstała twarda infrastruktura NATO, w tym NATO-wskie, najlepiej polsko-amerykańskie bazy wojskowe. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości dodał, że powinniśmy też konsekwentnie realizować program odbudowy polskiej armii.

Zdaniem kandydata na prezydenta, Polska powinna prowadzić swoją politykę obronną nie oglądając się na Rosję. „I tak, jeżeli my wykonamy jakikolwiek krok, oni podniosą krzyk. Mam nadzieję, że NATO okaże się wystarczająco twarde zwłaszcza wobec postawy Rosji, którą prezentuje na Ukrainie, żeby zrealizować to, do czego sojusz został powołany, czyli gwarantowania bezpieczeństwa” – powiedział Andrzej Duda.

Zdaniem Andrzeja Dudy najważniejsze jest, abyśmy obecnie wzmacniali nasz potencjał obronny właśnie w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Tomasz Marciniuk/Siedlce/dabr

podobne: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona. „Świdnik” centrum produkcji śmigłowca AW149 na cały świat.

18.03.2015 (IAR) – NATO powinno zmienić swoją koncepcję strategiczną w odpowiedzi na nową doktrynę wojenną Rosji – uważa prezydent. Bronisław Komorowski oświadczył po dzisiejszym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, że byłaby to najlepsza reakcja, jaką świat zachodni może podjąć wobec zmiany rosyjskiej polityki, którą obserwujemy od czasu kryzysu na Ukrainie.

Zdaniem prezydenta, w omawianej przez członków RBN doktrynie wojennej Rosji jest wiele niejednoznacznych sformułowań. „Budzi to zrozumiały niepokój zarówno Polski, jaki i całej Europy” – podkreślił Bronisław Komorowski. Szczególnie niebezpieczne są zapisy dające możliwość interwencji w obronie rosyjskich obywateli. Prezydent przypomniał, że chociażby w krajach bałtyckich jest wiele osób, które mają podwójne obywatelstwo, w tym rosyjskie.

Równie niepokojącym zapisem – zdaniem prezydenta Komorowskiego – jest sformułowanie mówiące o prawie do interwencji w państwie, które prowadzi politykę niezgodną z rosyjskimi interesami.

W czasie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego omówiono też kwestię wielkich manewrów wojskowych, które od kilku dni trwają w Rosji. Jednym z elementów tych ćwiczeń ma być rozmieszczenie rakiet typu Iskander w Kaliningradzie, tuż obok granicy z Polską.

Prezydencki minister Stanisław Koziej uważa, że to gra informacyjna Moskwy, która ma szantażować i zastraszać sąsiadów. Jego zdaniem „Rosja podbija bębenek i nas straszy”. Natomiast naszą reakcja powinno być stonowane i spokojne działanie na rzecz własnego bezpieczeństwa oraz wspieranie bezpieczeństwa całego Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Minister Koziej przypomniał, ze Iskandery to mobilne wyrzutnie, które łatwo i szybko można „przerzucić” na czas ćwiczeń z jednego regionu Rosji do drugiego.

Zwrócił również uwagę, że armia Federacji Rosyjskiej liczy 800 tysięcy żołnierzy. „Manewry z udziałem kilkudziesięciu tysięcy wojskowych przy takiej armii to nic nadzwyczajnego” – podkreślił szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Informacyjna Agencja Radiow(IAR)/A.Drążkiewicz&M.Pieśniewski/wcześniejsze/dyd

podobne: Polska: ćwiczenia z udziałem „Patriotów”, manewry w rejonie Bałtyku, program Wisła (przeciwrakietowy parasol za kilka lat). Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. Miller o armii europejskiej. Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. Irak: armia odbija Tikrit oraz: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii. i to: Zmiany planów obronnych NATO. UE nie broni polskich interesów. Rosja oddaje Ukrainie jej żołnierzy. Przygotowania do szturmu Doniecka? Rosja: manewry wojskowe przy granicy. Gaza – sytuacja.

4.W Polskim Radiu o roli Niemiec w polityce wschodniej UniiNiemcy: dodatkowe miliardy na armię.

17.03.2015 (IAR) – Konflikt na Ukrainie zmienił politykę Niemiec wobec Rosji – uważają uczestnicy debaty „Niemcy patrzą na wschód” która odbyła się w Polskim Radiu. Jej gośćmi specjalnymi byli Stefan Meister, wybitny niemiecki politolog, szef programów Europy Wschodniej w Niemieckim Towarzystwie Polityki Zagranicznej oraz Irene Hahn Fuhr dyrektorka Fundacji im. Heinricha Bölla w Warszawie.

Meister podkreślił, że niemiecka polityka wobec Rosji obecnie znajduje się w stanie rekonfiguracji: „Aneksja Krymu przez Rosję i zestrzelenie malezyjskiego samolotu pasażerskiego zmieniło podejście Niemiec do Rosji. To zakwestionowało cały porządek w Europie. Nasza polityka nie była w stanie znaleźć odpowiedzi na takie działania Rosji i musieliśmy zmienić nasz punkt widzenia” – mówił Meister.

Według byłego europosła Pawła Zalewskiego polityka zbliżenia Niemiec do Rosji, którą kraj ten prowadził od czasu zjednoczenia okazała się fiaskiem.

Komentatorzy podkreślali jednak, że mimo to Niemcy wciąż odgrywają kluczową rolę w polityce wschodniej Unii. Ich zdaniem istotnym partnerem Niemiec w kształtowaniu stanowiska wobec Rosji powinna być też Polska.

II Debatę Międzynarodową Polskiego Radia zorganizowała Naczelna Redakcja Międzynarodowa Polskiego Radia i Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Adrian Bąk/kry/pbp

podobne: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? oraz: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją.

18.03.2015 (IAR) – Z powodu napiętej sytuacji na świecie Niemcy będą przeznaczać więcej pieniędzy na armię. Jak donosi niemiecka prasa, już w przyszłym roku Bundeswehra dostanie dodatkowo ponad miliard euro.

Budżet armii będzie wzrastał także w następnych latach. Docelowo w 2019 roku ma wynieść 35 miliardów euro. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” podaje, że środki mają zostać przeznaczone na zakup nowoczesnej broni, a także pokrycie kosztów zwiększone zaangażowania w działania NATO. Chodzi m.in o utworzenie sił szybkiego reagowania. Niemiecka Bundeswehra ma stanowić ich rdzeń.

Minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble mówił niedawno, że w obliczu licznych kryzysów i niestabilności na świecie w najbliższych latach trzeba będzie zwiększyć wydatki na obronność. Niestety świat stał się niepewny – mówił niemiecki minister.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/jj

…no i proszę, nawet Niemcy zapowiedziały zmianę dotychczasowej taktyki. Wszak wcześniej nie było mowy o żadnym zwiększaniu wydatków na wojsko (Polski sprzęt dla „szpicy” NATO. Broń dla Ukrainy na własną rękę. Niemcy nie chcą zwiększać wydatków na obronność. Rosja zbuduje własne „Mistrale”.)

podobne: Niemcy reaktywują batalion pancerny, dostawa Leopardów do Polski bez zmian. Polska powinna mieć broń ofensywną. MON ogłasza „Czas ochotników”. Ochroniarze wesprą wojsko. oraz: Siemoniak o szpicy NATO. Niemcy dostarczą żołnierzy do obrony Polski. Co dała Polsce misja w Afganistanie? i to: Rosyjskie wojska na Ukrainie i Krymie. Ukraina się zbroi, kraje NATO i wydatki wojskowe. Wyciek tajnych dokumentów ws Iranu, negocjacje programu nuklearnego (Obama krytykuje nerwową reakcja Izraela). Irak – kolejna ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu.

źródło: stooq.pl

Plakat z okresu wojny polsko - bolszewickiej

Plakat z okresu wojny polsko – bolszewickiej

Rosja: 9 maja w Moskwie bez Merkel i Camerona. Oskarżeni w sprawie Niemcowa zmieniają zeznania. Szczyt UE bez sankcji ale z rezolucją w sprawie Rosji (żądanie zwrotu polskiego Tupolewa). Ukraina: kredyt z MFW, Czy UE grozi fala uchodźców z Ukrainy?


1. Niemcy: Merkel nie jedzie do Moskwy. Rosyjscy śledczy chcą odciąć opinię publiczną od sprawy NiemcowaSzczyt UE bez sankcji, ale o propagandzie i energetyce. Parlament Europejski ostro krytykuje Rosję.

11.03.2015 (IAR) – Niemiecka kanclerz nie weźmie udziału w obchodach 9 maja w Moskwie. Jak informuje urząd kanclerski w Berlinie, Angela Merkel odrzuciła zaproszenie prezydenta Rosji Władimira Putina na obchody 70. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej.

Według urzędu kanclerskiego, biorąc pod uwagę sytuację na Ukrainie jest niemożliwe, aby Angela Merkel wzięła udział w tradycyjnej paradzie wojskowej na Placu Czerwonym. Pani kanclerz ma jednak pojechać do Rosji dzień później, 10 maja, aby złożyć wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza.

IAR/N-TVSiekaj/dabr

podobne: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? oraz: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją. i to: Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce.

11.03.2015 (IAR) – Rosyjscy prokuratorzy chcą odciąć opinię publiczną od śledztwa w sprawie śmierci Borysa Niemcowa. Do takich wniosków doszła dziennikarka „Moskiewskiego Komsomolca” Ewa Makarewicz.

W jej opinii śledczy nie chcą, aby ktokolwiek kontaktował się z osobami podejrzanymi o zabójstwo opozycyjnego polityka. Makarewicz i kremlowski obrońca praw człowieka Andriej Babuszkin spotkali się z trzema domniemanymi zabójcami Niemcowa. Usłyszeli od nich, że byli bici i zastraszani, a zeznania składali pod presją. Główny podejrzany Zaur Dadajew wycofał wcześniejsze przyznanie się do winy informując, że złożył je, aby ratować swojego kolegę przed torturami.

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej uznał wizytę obrońców praw człowieka w moskiewskim areszcie za próbę wpływania na niezależne śledztwo. Tymczasem, niektóre rosyjskie media, w tym „Nowaja Gazieta” sugerują, że istnieje alternatywna wersja śledztwa, wskazująca na osoby z otoczenia przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/zr

podobne: Rosja: pogrzeb Niemcowa to pogrzeb epoki, tymczasem główny świadek zabójstwa opuścił Rosję. Michalkiewicz o męczeństwie za demokrację.

12.03.2015 (IAR) – Parlament Europejski jest głęboko zaniepokojony stanem rosyjskiej demokracji. W przyjętej rezolucji eurodeputowani domagają się niezależnego śledztwa w sprawie zabójstwa Borysa Niemcowa. Apelują też do władz Rosji o zwrot Polsce wraku prezydenckiego samolotu, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się pod Smoleńskiem.

W przygotowanej przez największe frakcje polityczne wspólnej rezolucji podkreślono, że zabójstwo Borysa Niemcowa jest najbardziej znaczącym morderstwem politycznym w najnowszej historii Rosji. Wpisuje się w szereg zabójstw dokonanych w tym kraju z pobudek politycznych. Europosłowie domagają się przeprowadzenia niezależnego śledztwa pod nadzorem międzynarodowych organizacji. Za zaistniałą sytuację obciążają rosyjskie władze, podsycające atmosferę nienawiści wobec opozycji i społeczeństwa obywatelskiego.

Parlament wezwał także przywódców Federacji Rosyjskiej do zaprzestania „haniebnej propagandy i wojny informacyjnej wobec swoich sąsiadów i własnego narodu”. Posłowie zaapelowali do Rady o opracowanie jednolitej polityki wobec Rosji, zobowiązującej państwa członkowskie Unii do prezentowania wspólnego stanowiska.

Zwracają się też z apelem do władz rosyjskich o natychmiastowe zwrócenie Polsce wraku TU154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Propozycja podjęcia niezależnego międzynarodowego dochodzenia w sprawie katastrofy została odrzucona.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Andrzej Geber/Strasburg/dw

podobne: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” i to: Kolejna rocznica „katastrofy w Smoleńsku” – zimna wojna trwa

12.03.2015 (IAR) – Unijny szczyt raczej bez uzgodnień dotyczących sankcji wobec Rosji. Wiele wskazuje na to, że europejscy przywódcy w przyszłym tygodniu nie podejmą decyzji w tej sprawie. Tak przyznają w rozmowie z Polskim Radiem unijni dyplomaci. Pozostałe tematy szczytu to walka z rosyjską propagandą i unia energetyczna. Zapisano je w projekcie wniosków na szczyt, który widziało Polskie Radio.

Dwudniowy szczyt rozpoczyna się w przyszły czwartek i do tego czasu jeszcze wiele może się zmienić. Jednak w nieoficjalnych rozmowach można usłyszeć, że nie ma nastroju na zaostrzanie sankcji wobec Rosji, zwłaszcza tych gospodarczych. Pytanie co z obecnymi restrykcjami, które wygasają pod koniec lipca. Jeden z unijnych dyplomatów powiedział Polskiemu Radiu, że pojawił się pomysł, by już teraz przedłużyć je do grudnia. Na razie jednak ta propozycja nie uzyskała aprobaty. Europejscy liderzy na szczycie będą rozmawiać też o sposobach walki z rosyjską propagandą. Mają zlecić Komisji Europejskiej, by do czerwca opracowała strategię w tej sprawie. Kolejny temat to unia energetyczna. Do projektu wniosków na szczyt gabinet szefa Rady Europejskiej wpisał tezy Komisji Europejskiej. Nie ma więc mowy o wspólnych, obowiązkowych zakupach gazu w Unii, czyli propozycji, którą Donald Tusk, jeszcze jako premier, usilnie forsował. Nie było jednak na to zgody w Unii Europejskiej. Zapisano natomiast możliwość dobrowolnych zakupów. Jest też nacisk na większą przejrzystość kontraktów gazowych, które unijne kraje podpisują z dostawcami spoza Wspólnoty. Ostateczny kształt unii energetycznej będzie zależał od wyników negocjacji państw członkowskich z Parlamentem Europejskim.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/sk

podobne: Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce oraz: Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu. i to: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję.

2. Piechociński: grozi nam katastrofa humanitarna? Ukraina z pomocą MFW i reformami.

10.03.2015 (IAR) – Jeśli nie nastanie trwały pokój na Ukrainie, może dojść do katastrofy humanitarnej – mówi wicepremier Janusz Piechociński. Jak powiedział w radiowej Jedynce, taki właśnie był przekaz jego ubiegłotygodniowej wypowiedzi dla agencji Reutera. Wywiad wzbudził duże emocje, cytowano zwłaszcza słowa Janusza Piechocińskiego o napływie fali uchodźców z Ukrainy.

Minister gospodarki powiedział w Polskim Radiu, że część jego wypowiedzi została wyrwana z kontekstu. Jak wyjaśnił, chciał przekazać, że Europa powinna przygotować siły i środki na każdy scenariusz rozwoju sytuacji na Ukrainie. Zdaniem Piechocińskiego, powinniśmy mieć na uwadze problemy Turcji, do której napływają uciekinierzy z ogarniętej wojną Syrii i być gotowi na ewentualne przyjęcie uchodźców z Ukrainy. Wicepremier dodał, że konflikt w Donbasie już teraz ma duży wpływ na europejską gospodarkę, załamuje się popyt, spadają ceny walut.

Szacuje się, że w całym obszarze towarów objętych embargiem Polska tylko w ciągu roku nie sprzedała do Rosji produktów za 500 milionów dolarów.

PR1/IAR/dw/zr

podobne: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach. oraz: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców). i to: Heglowska rzeczywistość: Polska przeżywa złoty wiek a Polacy lubią demokrację i są skłonni ponieść gospodarcze straty dla Ukraińców.

12.03.2015 (IAR) – 40 mld dolarów, czyli równowartość 32 procent PKB z 2014 roku, może wynieść skumulowany deficyt Ukrainy do 2018 roku. Takie oceny przedstawił w raporcie Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który rozpoczyna program pomocowy dla Kijowa.

Tymczasem, ukraińska minister finansów Natalia Jaresko poinformowała, że pierwsza transza pieniędzy od MFW może pojawić się na ukraińskich rachunkach dziś lub jutro. Z 5 mld dolarów, 2,2 mld pójdą na wsparcie banku centralnego, a reszta – do budżetu. W maju-czerwcu dojdzie do przeglądu uzgodnionych między MFW i Kijowem działań. Do końca obecnego półrocza powinna być wypłacona kolejna, również warta 5 mld USD transza pożyczki.

Natalia Jaresko ogłosiła też, że do końca roku Kijów zamierza uruchomić program prywatyzacji, obejmującej dużą część gospodarki. Jego szczegóły mają być znane w kwietniu. Dotyczyć będzie wielu z 3300 państwowych przedsiębiorstw.

Minister odniosła się też do planów restrukturyzacji ukraińskiego zadłużenia. Według niej, porozumienie z wierzycielami może zostać osiągnięte w ciągu 2 miesięcy.

MFW zamierza wesprzeć reformy na Ukrainie pożyczkami na sumę 17,5 mld dolarów. W sumie pakiet międzynarodowej pomocy dla Kijowa ma mieć wartość 40 mld dolarów, z czego część to dopiero zakładane umorzenia długu zagranicznego. MFW podkreśla, że zmiany na Ukrainie są niezbędne, ale też nie są przesądzone z uwagi na istnienie potężnych grup interesów.

IAR/MFW/hromadskie/łp/dj

podobne: Szczyt UE głównie o Ukrainie, ale też o Grecji (której grozi niewypłacalność) i terroryzmie (gromadzenie danych, kontrola graniczna). Kredyt z MFW dla Ukrainy. oraz: Ukraina: USA dadzą kolejne dolary, kredyty z Niemiec, pomoc finansowa MFW, obywatele o korupcji. i to: Ukraina: Kredyt z MFW w zamian za podwyżkę cen gazu dla ludności. a także: Ukraina: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. Za miesiąc koniec działań wojennych? polecam również: Podczas gdy Ukrainę czeka ciężka droga „vulture funds” robią interes życia. oraz: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem)

źródło: stooq.pl

peregovory Rosja, Unia Europejska

Polska: ćwiczenia z udziałem „Patriotów”, manewry w rejonie Bałtyku, program Wisła (przeciwrakietowy parasol za kilka lat). Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. Miller o armii europejskiej. Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. Irak: armia odbija Tikrit


1. Pod koniec marca polsko-amerykańskie ćwiczenia z udziałem „Patriotów”USA zaczynają przysyłać żołnierzy na manewry w rejonie Bałtyku.

06.03.2015 (IAR) – Pod koniec marca odbędą się wspólne, polsko-amerykańskie ćwiczenia wojskowe w zakresie obrony przeciwlotniczej. Zostanie w nich wykorzystany słynny amerykański system rakietowy „Patriot”.

Jak powiedział IAR komandor Janusz Walczak z Ministerstwa Obrony Narodowej, będą to duże i bardzo ważne manewry o charakterze szkoleniowym, realizowane w ramach operacji wzmacniania wschodniej flanki NATO. Weźmie w nich udział 100 amerykańskich żołnierzy i ponad 30 pojazdów.

Janusz Walczak przypomniał, że ćwiczenia z udziałem amerykańskich żołnierzy odbywają się od dłuższego czasu, ale te, zaplanowane na koniec marca będą wyjątkowe. To właśnie ze względu na wykorzystanie systemu „Patriot”, które są bronią – jak to określił rozmówca IAR- „wyższego poziomu” niż piechota czy spadochroniarze.

Janusz Walczak nie zdradził jednak, na którym poligonie odbędą się te ćwiczenia. Wiadomo jedynie, że potrwają one od kilku do kilkunastu dni.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/md/dyd

09.03.2015 (IAR) – Do krajów bałtyckich zaczynają przybywać pierwsi z trzech tysięcy amerykańskich żołnierzy, którzy mają uczestniczyć w międzynarodowych manewrach – podał Pentagon. W ćwiczeniach w ramach wielkiej operacji „Atlantic Resolve” wezmą udział wojska NATO, w tym oddziały z Polski. Jednym z celów manewrów jest pokazanie Litwie, Łotwie i Estonii, że w razie nieprzyjaznych działań ze strony Rosji nie będą osamotnione.

W ćwiczeniach z polską armią, które odbędą się w naszym kraju po koniec marca, weźmie udział stu amerykańskich żołnierzy. Ich głównym celem będzie przećwiczenie obrony przeciwlotniczej. Będzie to także okazja do przetestowania systemu Patriot. Z tego systemu obrony powietrznej korzysta kilkanaście armii świata. To najbardziej znany system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Podzespoły do niego produkuje bydgoska firma Teldat.

IAR/AFP/wcześn./dabr

podobne: Wlk. Bryt. krytykuje UE za wejście na Ukrainę ale żołnierzy wyśle. Rosyjskie bombowce koło Kornwalii, brak gotowości obronnej. Co z porozumieniem z Mińska? Był plan rosyjskiej agresji na Ukrainę? Rosja sprzedaje Iskandery, ćwiczenia przy granicy z Estonią. Litwa: wraca powszechny pobór do wojska. oraz: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową. i to: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona. „Świdnik” centrum produkcji śmigłowca AW149 na cały świat.

2. Przeciwrakietowy parasol dopiero za kilka latW kwietniu decyzja w sprawie programu Wisła.

09.03.2015 (IAR) – Przeciwrakietowy parasol zostanie rozłożony nad Polską dopiero za kilka lat. To deklaracja szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego generała Stanisława Kozieja.

Wojskowy zaznaczał na antenie RDC, że w tym roku mają ruszyć prace nad budową powietrznego systemu zabezpieczenia naszego kraju.

Szef BBN uprzedzał jednak, że na jego pełne działanie będzie trzeba poczekać. To jest priorytet modernizacji naszych sił zbrojnych, powinniśmy mieć swoją obronę przeciwrakietową, miejmy nadzieję, że w tym roku zostaną rozstrzygnięte decyzje realizacyjne i od przyszłego roku zacznie się budowa – powiedział generał Stanisław Koziej.

Budowa obrony przeciwrakietowej jest jednym z elementów dokumentu w sprawie strategicznego wzmocnienia systemu bezpieczeństwa Polski w związku z konfliktem rosyjsko-ukraińskim. Na którym Rosja bardzo traci – ocenia generał Koziej. Jego zdaniem, Rosja znajduje się w krytycznym momencie, a doprowadziła do niego sama zarówno poprzez działania zewnętrzne, jak i wewnętrzne.

Według danych ONZ od rozpoczęcia walk na wschodzie Ukrainy – czyli od połowy kwietnia zeszłego roku – zginęło blisko 6 tysięcy osób, a prawie 15 tysięcy zostało rannych.

IAR/rdc/kd/sk

podobne: „Biała księga” czy biała gorączka? czyli „niebezpieczeństwo narodowe” okiem eksperta. oraz: Modernizacja polskiej armii. Zakup pocisków JASSM (Eksperci podzieleni), PGZ będzie budować polską(?) wersję tarczy (anty)rakietowej „Narew”. Za tydzień umowa na dywizjon rakietowy dla marynarzy. i to: Mesko liderem w realizowaniu programów rakietowych dla wojska. I ty może zostać komandosem.

10.03.2015 (IAR) – Za kilka tygodni będzie wiadomo, na jakie systemy przeciwrakietowe stawia wojsko. Wiceszef resortu obrony Czesław Mroczek, który odpowiada za modernizację armii poinformował, że do końca kwietnia będą gotowe referencje do przetargu o kryptonimie „Wisła”. To w ramach tego programu wojsko chce kupić zestawy przeciwlotnicze i przeciwrakietowej średniego zasięgu.

Pod koniec kwietnia MON – po wielu miesiącach analiz – ogłosi referencje w programie, w którym stronami są dwa podmioty: amerykański Raytheon (czyt. rejtion) oraz połączone siły z Francji w postaci kosorcjum MBDA i Thales.

Z kolei za kilka miesięcy resort obrony poinformuje, jakie podmioty mogą dostarczyć zestawy do programu „Nawer”, czyli rakiet krótkiego zasięgu. Razem z „Wisłą” system ten ma w przyszłości stworzyć „parasol” ochronny nad Polską.

Przyspieszenia nabiera też jeden z programów dla marynarki wojennej. Chodzi o dostawę okrętów ochrony wybrzeża i jednostek patrolowych. Resort zdecydował, że okręty zbuduje polski przemysł stoczniowy. Za kilka dni zostanie w tej sprawie ogłoszona formalna decyzja.

Wiceszef MON pytany o przetarg na dostawę śmigłowców powiedział, że w tej chwili trwa w ministerstwie gospodarki ocena ofert złożonych pod koniec grudnia ubiegłego roku do Inspektoratu Ubzrojenia MON.

Po zakończeniu tego procesu ministerstwo obrony poinformuje, który z trzech oferentów spełnia wymogi przetargowe. Wojsko chce kupić 70 śmigłowców wielozadaniowych.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Agnieszka Drążkiewicz/dj

podobne: MON chce kupić okręty podwodne bez rakiet manewrujących, eksperci są krytyczni oraz: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona. „Świdnik” centrum produkcji śmigłowca AW149 na cały świat. i to: Niemcy reaktywują batalion pancerny, dostawa Leopardów do Polski bez zmian. Polska powinna mieć broń ofensywną. MON ogłasza „Czas ochotników”. Ochroniarze wesprą wojsko.

3. Rosja zaniepokojona polskimi planami zbrojeniowymićwiczenia pod StawropolemMoskwa grozi rozmieszczeniem broni nuklearnej na KrymieWypowiedzenie przez Rosję traktatu o siłach konwencjonalnychFrancuska prasa o nowej „zimnej wojnie”

10.03.2015 (IAR) – Rosyjska armia rozpoczęła ćwiczenia w rejonie Stawropola na południu kraju.

Według ministerstwa obrony, w manewrach uczestniczy około 500 żołnierzy i sto sztuk sprzętu bojowego. To między innymi samobieżne haubice „Msta”, systemy rakietowe „Tornado G” i działa samobieżne „Chosta”. W programie ćwiczeń są przemarsze, zajmowanie stanowisk ogniowych, ich maskowanie, a także rozpoznawanie i niszczenie celów w odległości od półtora do 20 kilometrów. Artylerzyści mają się posługiwać satelitarnym systemem nawigacyjnym „Grot”.

IAR/RIA „Nowosti”/Internet/Siekaj/sk

podobne: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową.

11.03.2015 (IAR) – Rosja ma prawo rozmieścić broń nuklearną na Krymie – oświadczył szef wydziału kontroli zbrojeń w rosyjskim MSZ Michaił Uljanow. Zaznaczył, że nie wie, czy takie uzbrojenie znajduje się na anektowanym półwyspie.

Kilka miesięcy temu amerykańscy kongresmeni oskarżyli Rosję o przerzucanie na Krym samolotów i kompleksów rakietowych zdolnych do przenoszenia głowic jądrowych. W odpowiedzi na te zarzuty, szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow stwierdził, że jego kraj w każdej chwili może rozmieścić na półwyspie broń nuklearną. Dziś powtórzył tę groźbę szef wydziału kontroli zbrojeń w rosyjskim MSZ Michaił Uljanow, oświadczając, że Rosja ma prawo rozmieścić głowice na Krymie, bo jest on częścią jej terytorium.

Wczoraj Moskwa wycofała się z traktatu dotyczącego kontroli zbrojeń w Europie, zapowiadając, że już do niego nie wróci. Niezależni komentatorzy twierdzą, że Rosja przygotowuje się do nowej zimnej wojny i wbrew wcześniejszym zapowiedziom zamierza wziąć udział w wyścigu zbrojeń.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/ dw

11.03.2015 (IAR) – Rosja straszy zbrojeniami, ale nie mamy się czego obawiać – uważa Łukasz Polinceusz z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. Moskwa zdecydowała się wycofać z prac grupy konsultacyjnej do spraw Traktatu o Konwencjonalnych Siłach Zbrojnych w Europie Deklaracje, komentowane już jako próba straszenia, mają wymiar bardziej propagandowy, niż realny – uważa ekspert. Traktat jest faktycznie martwy od 2007 roku, kiedy Rosja się z niego wycofała. Obecnie potwierdzono tylko że Moskwa nie chce uczestniczyć w pracach nad dokumentem, co właściwie nic nie zmienia.

Zdaniem eksperta Kreml daje w ten sposób do zrozumienia że będzie w sferze zbrojeniowej szedł własną drogą. Nie mamy jednak podstaw do obaw o nasze bezpieczeństwo. Rosja nie ma środków na rozbudowę sił zbrojnych, więc będzie stawiał raczej na jakość niż ilość, choć wciąż dysponuje większym potencjałem niż Polska, czy cała Europa Środkowo-Wschodnia.

O wycofaniu się z grupy konsultacyjnej do spraw Traktatu o Konwencjonalnych Siłach Zbrojnych w Europie poinformował rosyjski MSZ. W piśmie wyrażone jest ubolewanie, że doprowadziły do tego państwa NATO, omijające od czasu rozszerzenia Sojuszu postanowienia Traktatu.

Informacyjna Agencja Radiowa/P.Pawełek/zr

podobne: Odwołano rozmowy pokojowe ws. konfliktu w Zagłębiu Donieckim. Putin nie przejmuje się sankcjami. Rosja wzmocni swoje wojska na strategicznych odcinkach. oraz: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. i to: Brzeziński zaleca ściślejszą współpracę USA – Chiny. Amerykanie przypomnieli sobie że Rosja naruszyła traktat rozbrojeniowy. Sankcje kontra sankcje (Polska też ucierpi).

12.03.2015 (IAR) – Rosja zaniepokojona planami zbrojeniowymi Polski. Jak wyjaśnia agencja Interfax, chodzi o okręty podwodne wyposażone w rakiety Tomahawk, które chce kupić polska armia. „To jednoznacznie antyrosyjski akt” – twierdzi były naczelnik departamentu współpracy międzynarodowej Ministerstwa Obrony Leonid Iwaszow.

W jego ocenie, Rosja musi odpowiedzieć zdecydowanym ruchem na plany Warszawy. Wojskowy ekspert sugeruje zwiększenie na Bałtyku liczby rosyjskich kompleksów przystosowanych do zwalczania celów podwodnych. „W Polsce muszą zrozumieć, że podejmowanie przez Warszawę antyrosyjskich kroków nie pozostanie bez odpowiedzi” – cytuje Leonida Iwaszowa agencja Interfax. Ekspert dodaje, że Moskwa powinna bez skrupułów rozmieszczać w obwodzie Kaliningradzkim systemy rakietowe Iskander – M. Sugeruje też, że antyrosyjskie działania Warszawy, a do takich zalicza plany zakupu rakiet Tomahawk, są podejmowane w ścisłej współpracy z Waszyngtonem.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Maciej Jastrzębski/Moskwa/dabr

…a Rosja musi zrozumieć że Polska ma prawo reagować na to co Rosja wyrabia po sąsiedzku i ma prawo dbać o własne bezpieczeństwo przed agresywnym i silniejszym sąsiadem. Zakup uzbrojenia to nie są działania wojenne. Poza tym Rosja już rozmieściła swoje Iskandery niedaleko polskich granic więc… zachowajmy właściwe proporcje kto tu komu zagraża i dlaczego straszy… (Odys)

podobne: „Chcesz miec pokój? Gotuj się do wojny!”, czyli – Na co gotuje się Rosja? oraz: Romuald Szeremietiew: Wiarygodność obrony

12.03.2015 (IAR) – Zdaniem francuskiej prasy, polityka Kremla powoduje, że wraca atmosfera z okresu zimnej wojny. Szczególny niepokój wywołuje to w środkowo-wschodniej części Europy – stwierdzają media nad Sekwaną.

Lewicowy dziennik „Liberation” cytuje wypowiedź jednego z ojców niepodległości Litwy Vytautasa Landsbergisa, który oskarżył prezydenta Rosji Władimira Putina o realizację łatwego do rozszyfrowania programu odbudowy imperium radzieckiego. Jego zdaniem, świat zachodniej demokracji nie był w stanie albo nie chciał zorientować się w zmianach, jakie w ciągu piętnastu lat rządzenia wprowadzał w swojej polityce reżim Putina. Kreml chce odzyskać kontrolę nad byłymi republikami radzieckimi i dawnymi satelitami – stwierdza „Liberation”.

„Le Monde” przypomina, że to niemal rok temu referendum na Krymie, nieuznane przez społeczność międzynarodową, dało Rosji pozorne prawo do zagarnięcia tej części Ukrainy. Europa patrzyła na to bezradna – Rosjanie bili brawo. Od tego czasu granice w Europie wciąż się w tym rejonie zmieniają.

„Le Figaro” cytuje Victorię Nuland, zastępczynię amerykańskiego sekretarza stanu odpowiedzialną za sprawy europejskie. Mówi ona, że na Krymie rządzi terror będący efektem konfliktu sfabrykowanego przez Kreml i podsycanego rosyjskimi czołgami i artylerią.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Marek Brzeziński/Paryż/dabr

podobne: NATO-Rosja: manewry wojskowe i „renesans wrogości” (na pokaz?)

4. Michta: Putin nie jest teraz zainteresowany wjechaniem czołgami do PolskiMiller: armia europejska jest pomysłem niewykonalnym.

10.03.2015 (IAR) – Profesor Andrew Michta konsultant rządu Stanów Zjednoczonych uważa, że Putin nie jest teraz zainteresowany wjechaniem czołgami do Polski lub któregoś z krajów bałtyckich. Zdaniem analityka może jednak chcieć wywołać kryzys w którymś z państw na wschodniej flance NATO i przetestować Sojusz Północnoatlantycki – na Łotwie lub w Estonii-.

Profesor był gościem dyskusji na temat bezpieczeństwa Polski zorganizowanej przez Instytut Wolności.

Jego zdaniem zachowanie prezydenta Rosji to jego konsekwentna polityka rozszerzania dawnej sfery rosyjskiej i NATO musi być gotowe na szybką i zdecydowaną odpowiedź. Władimir Putin może zająć Łotwę i Estonię, a gdy władze tych krajów zwrócą się o pomoc do NATO będzie patrzył jak szybko Sojusz zareaguje – dodaje Andrew Michta. Według niego gdyby odpowiedź się przedłużała, była by to klęska zachodu, na którą nie można sobie w ogóle pozwolić.

NATO musi być silne wojskowo i politycznie – wtórował mu wicepremier Tomasz Siemoniak, drugi z uczestników dyskusji. Jego zdaniem nie należy budować nowej europejskiej armii, ale wzmacniać Sojusz Północnoatlantycki tak, aby jego szef mógł szybko zdecydować o ruchach wojsk.

Nasz minister obrony narodowej skrytykował inicjatywę powołania armii Unii Europejskiej. „Mozolnie i z kłopotami reformujemy grupy bojowe UE i zabiegamy o kompetencje Agencji Obrony UE, a chcemy budować armię?”- dziwi się. Nie umiemy postawić altanki, a chcemy budować pałac – podsumowuje ten projekt.

Mówiąc o obronie Polski w kontekście współpracy z NATO wicepremier Tomasz Siemoniak zaznaczył, że głównym zadaniem jest wspieranie planu tak zwanej szpicy, sił szybkiego reagowania, które miałyby być gotowe do akcji w ciągu 48 godzin-.

Polska jest też zdeterminowana, aby wzmacniać wschodnią flankę NATO. Czyli zabiegać o ciągłą, rotacyjną obecność żołnierzy NATO w Polsce i wspierać Korpus Północno-Wschodni w Szczecinie.

Krzysztof Szczerski poseł PiS – trzeci uczestnik spotkania- podkreślił, ze to, co dziś jest szczególnie go niepokoi w kontekście sytuacji na Ukrainie to brak woli politycznej po stronie zachodu do zdecydowanych działań wobec Władimira Putnia. Przecież to nie tak, że Putni jest genialnym strategiem, on po prostu wykorzystuje to niezdecydowanie – uważa Krzysztof Sczerski.

Wszyscy uczestnicy dyskusji zgodzili się, że w Polakom potrzeba jest lepsza informacja o naszym zabezpieczeniu militarnym i ochronie przed Rosją.

To była już druga taka debata przygotowana przez Instytut Wolności poświęcona bezpieczeństwu Polski i sytuacji na Ukrainie.

IAR/ Grzegorz Maciak /pbp

podobne: Porozumienie w sprawie konwoju. Scenariusz krymski i strach przed rosyjską interwencją (potrzebna pomoc NATO). W Ługańsku ostrzał rakietowy i zestrzelenie myśliwca. Prawy Sektor grozi marszem na Kijów. oraz: Rosja kończy ćwiczenia wojskowe. Koziej, Pisarski: scenariusze zachowania Rosji wobec Ukrainy. Braun o podżeganiu do wojny – POPIS Kowala. a także: Ostrzał cywilów na Ukrainie bez konsekwencji prawnych. Putin rozgrywa Unię Europejską. Siły Ukraińców słabną, a Rosja będzie podsycać konflikt. Gen. Pacek o militarnym wsparciu Ukrainy. Niemiecka gazeta nie chce wojsk NATO na wschodzie.

11.03.2015 (IAR) – Armia europejska jest pomysłem niewykonalnym – uważa gość radiowej Jedynki Leszek Miller. Do koncepcji utworzenia unijnej armii wrócił obecny szef Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera.

Szef SLD Leszek Miller mówił, że w Unii Europejskiej brakuje wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. W takiej sytuacji nie można mówić o wspólnej armii – ocenił.

Jak podkreślił, armia musi być podporządkowana wyraźnemu dysponentowi politycznemu. Gdyby nawet została utworzona, pewnie nigdy nie byłaby użyta. Każda bowiem decyzja o jej użyciu wymagałaby zgody 28 państw europejskich – dodaje szef SLD.

Komentując pomysł szefa Komisji Europejskiej, Leszek Miller wspomniał o ważnym aspekcie całej sprawy – relacjom między Unią Europejską a NATO. Czy oznaczałoby to, że NATO jest zwolnione z części swoich zobowiązań dotyczących europejskiego terenu działań? – zastanawiał się polityk.

Według Leszka Millera, nie można też przeceniać zagrożenia ze strony Rosji w sytuacji, gdy Polska ma gwarancje bezpieczeństwa ze strony NATO. „Polska jest bezpieczna, każde państwo NATO jest bezpieczne” – mówił szef SLD.

Wczoraj Moskwa ogłosiła, że nie będzie uczestniczyć w pracach grupy konsultacyjnej do spraw Traktatu o Konwencjonalnych Siłach Zbrojnych w Europie. W 2007 roku Rosja oficjalnie zawiesiła swoje udział w Traktacie, ale jej przedstawiciele uczestniczyli w opracowywaniu nowych sposobów kontroli zbrojeń na Starym Kontynencie.

Zawarty w 1990 roku Traktat o Konwencjonalnych Siłach Zbrojnych przewidywał ograniczenie liczby posiadanych przez jego sygnatariuszy różnych rodzajów broni. Między innymi czołgów, samolotów i śmigłowców uderzeniowych.

Informacyjna Agencja Radiowa/esz

podobne: Stanisław Michalkiewicz: „Kurde balans, miękną rury” czyli „mocni siłą naszych sojuszników”, „za wolność waszą” idziemy na wojnę. i to: Tusk będzie zabiegał o (niemiecki?) kompromis ws. Ukrainy. Niemcy i Rosja zadowolone z wyboru. „Le Monde” o niemieckich sympatiach Tuska. Krajowe konsekwencje „ucieczki do raju”. oraz: Test Mistrali – czy Francja ominie sankcje? Słowacja nie chce baz NATO u siebie. Ukraina: rosyjski konwój, OBWE informuje o naruszaniu rozejmu. Broń dla Ukrainy może oznaczać eskalację działań: polskie MSW wesprze Ukrainę, MON nie mówi nie. a także: Zmiany planów obronnych NATO. UE nie broni polskich interesów.

5 Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicyPodziękowania za pomoc USA.

10.03.2015 (IAR) – Prezydent Ukrainy poinformował, że od rozpoczęcia operacji antyterrorystycznej w kwietniu zeszłego roku zginęło na froncie 1549 żołnierzy. Petro Poroszenko powiedział, że obecnie najważniejsze zadanie to budowa linii obrony na wschodzie.

W wywiadzie dla pierwszego kanału ukraińskiej telewizji państwowej prezydent dał do zrozumienia, że między terytoriami okupowanymi przez separatystów i pozostającymi pod kontrolą Kijowa musi powstać prawdziwa granica. Mają na niej być 3 linie fortyfikacji i doskonale wyposażone posterunki przypominające przejścia graniczne. Wojsko będzie tylko bronić granicy, a nie sprawdzać dokumenty. Służba Bezpieczeństwa będzie walczyć z korupcją i dbać o to, aby z okupowanych terytoriów nie wywożono materiałów wybuchowych używanych do zamachów terrorystycznych.

Szef państwa twierdzi też, że Ukraina wycofała ciężki sprzęt wojskowy ze strefy buforowej. Tymczasem jeszcze wczoraj sztab informował, że na niektórych odcinkach artyleria pozostanie, bo separatyści także nie wszędzie ją wycofali. Petro Poroszenko powiedział, że ostrzały artyleryjskie zdarzają się tylko w okolicach Awdijiwki i Piasków. To niewielki odcinek liczącego 485 kilometrów frontu.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/zr

podobne: Ukraina: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. Za miesiąc koniec działań wojennych? i to: Koziej o konflikcie na Ukrainie. Jaceniuk mówi „wojna”, ale Poroszenko o „operacji antyterrorystycznej” i zaznacza że wszystko jest pod kontrolą. Wojsko się wycofuje ale nowy pobór nie pójdzie na front. Zachód nie powstrzyma Rosji. a także: Kryzys ukraiński: rozmowy w Moskwie, konwencja w Monachium, w środę Mińsk (reaktywacja), zaniżona liczba ofiar wojny. Bliski Wschód: sukcesy w walce z islamistami, Iran sceptyczny ws umowy nuklearnej, program atomowy Syrii. polecam również: Ukraina: 200 ofiar kotła pod Iłowajskiem (ochotnicy oskarżają dowództwo ukraińskiej armii). Putin i Poroszenko zadowoleni z rozejmu. Kijów nie cofnie procesów autonomizacji Donbasu. Kolej na Naddniestrze?

11.03.2015 (IAR) – Prezydent Petro Poroszenko podziękował Stanom Zjednoczonym za udzielenie pomocy wojskowej. Waszyngton przekaże nieuzbrojone drony, pojazdy Humvee, a także systemy łączności i radary.

Ogólna wartość sprzętu wyniesie 75 milionów dolarów. Amerykanie przekażą niewielkie, zdalnie sterowane samoloty systemu Raven, które umożliwiają obserwację pozycji wroga, a także 230 pojazdów Humvee, w tym 30 z dodatkowym opancerzeniem. Pomoc wojskowa Stanów Zjednoczonych obejmie także systemy łączności i radary. O decyzji Waszyngtonu poinformował w rozmowie z Petrem Poroszenką wiceprezydent Joe Biden. Politycy rozmawiali także o dalszych sankcjach w stosunku do Rosji i zwiększeniu liczebności misji OBWE na wschodzie Ukrainy.

Kijów od dawna domaga się dostaw broni od Zachodu. Ukraińcy liczą przede wszystkim na urządzenia pomagające w prowadzeniu działań wojennych nocą. Chodzi także o nowoczesne technologie, które mogłyby być wykorzystane w ukraińskich zakładach zbrojeniowych.

Na wschodzie Ukrainy wciąż panuje napięta sytuacja, a wojsko jest regularnie ostrzeliwane. Separatyści nadal wykorzystują artylerię mimo że zabraniają tego porozumienia mińskie z połowy lutego. Bojówkarze ostrzelali dziś (w środę) misję Czerwonego Krzyża. Ogółem w ciągu dnia zanotowano 24 ataki.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/zr

polecam również: Szef MON na Ukrainie o współpracy wojska i przemysłu obronnego… Wkrótce zawarcie umów na niszczyciele i patrolowiec. podobne: Polski sprzęt dla „szpicy” NATO. Broń dla Ukrainy na własną rękę. Niemcy nie chcą zwiększać wydatków na obronność. Rosja zbuduje własne „Mistrale”. oraz: Zachód domaga się dyplomatycznego rozwiązania konfliktu ukraińskiego, ale są też głosy o dostawie broni. Władisław Guliewicz: „Szorstka przyjaźń” Polski i Ukrainy

6. Irak: armia odbija Tikrit.

11.03.2015 (IAR) – Iracka armia jest coraz bliżej odbicia Tikritu z rąk Państwa Islamskiego. Władze w Bagdadzie informują, że wojsko okrążyło już miasto i zdobywa jego kolejne dzielnice. Tikrit to miejsce urodzin Saddama Husajna i jedno z największych miast w Iraku, znajdujących się pod kontrolą fanatyków.

Iracka armia okrążyła miasto i zdobyła już większą część północno-wschodnich dzielnic. Żołnierze mieli zatknąć iracką flagę na budynku miejscowego szpitala. W pozostałych częściach Tikritu kontrolę wciąż sprawuje Państwo Islamskie. Wiele miejsc zostało przez nich zaminowanych, a iraccy generałowie informują, że żołnierzom udało się już rozbroić niemal 400 pocisków.

Operacja odbicia Tikritu to największa tego typu akcja wojskowa w Iraku przeciwko radykalnym islamistom. Bierze w niej udział 30 tysięcy żołnierzy, wspomaganych przez szyickie bojówki. W ofensywnie uczestniczą także żołnierze elitarnej irańskiej Gwardii Republikańskiej.

Tikrit znalazł się w rękach islamistów w czerwcu ubiegłego roku. Na kwiecień lub maj planowana jest ofensywa na milionowe miasto Mosul, największe pozostające pod kontrolą Państwa Islamskiego.

W ubiegłym roku radykałowie zaczęli zajmować tereny w Syrii i w Iraku. Na podbitych ziemiach utworzyli islamski kalifat. W ostatnich tygodniach irackiej armii, wspomaganej przez naloty pod dowództwem Amerykanów, udaje się odzyskiwać część terenów. Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych twierdzą, że wczoraj udało się odciąć islamistom jedną z najważniejszych dróg zaopatrzenia z Syrii do Iraku.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Wojciech Cegielski/rtrs/al-Jazeera/al-Arabiya/BBC/dabr

źródło: stooq.pl

podobne: Rosyjskie wojska na Ukrainie i Krymie. Ukraina się zbroi, kraje NATO i wydatki wojskowe. Wyciek tajnych dokumentów ws Iranu, negocjacje programu nuklearnego (Obama krytykuje nerwową reakcja Izraela). Irak – kolejna ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu.

Paweł Kuczyński - Wojna

Paweł Kuczyński – Wojna

Rosyjskie wojska na Ukrainie i Krymie. Ukraina się zbroi, kraje NATO i wydatki wojskowe. Wyciek tajnych dokumentów ws Iranu, negocjacje programu nuklearnego (Obama krytykuje nerwową reakcja Izraela). Irak – kolejna ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu.


1. Dżemilew: na Krymie 40 tysięcy rosyjskich żołnierzyUSA: 12 tysięcy rosyjskich żołnierzy na Ukrainie

26.02.2015 (IAR) – Postępuje rosyjska militaryzacja Krymu. Według długoletniego przewodniczącego Medżlisu – parlamentu Tatarów krymskich Mustafy Dżemilewa, Rosja koncentruje na półwyspie przy granicy z Ukraina kolejnych żołnierzy. W rozmowie z ukraińskim kanałem 5, Dżemilew mówił, że rosyjskie wojsko pracuje też przy odbudowie poradzieckiej infrastruktury, w tym kompleksu rakietowego koło Jałty.

„Tam jest minimum 40 tysięcy żołnierzy, na granicy jest ich coraz więcej, w Dżankoj stacjonuje 60 samolotów bojowych, skierowanych w stronę Ukrainy.” – mówił Dżemilew.

Mustafa Dżemilew po zajęciu Krymu przez Rosję, otrzymał od władz okupacyjnych zakaz przyjazdu na półwysep. Jest ukraińskim politykiem, deputowanym do Rady Najwyższej Ukrainy.

IAR/5 канал/łp

03.03.2015 (IAR) – Na Ukrainie jest około 12 tysięcy rosyjskich żołnierzy – tak twierdzi dowódca sił amerykańskich w Europie, generał Ben Hodges.

Generał powołuje się na szacunki amerykańskiej armii. Ben Hodges powiedział w Berlinie, że wśrod rosyjskich żołnierzy, wspierających separatystów na wschodzie Ukrainy, są doradcy wojskowi, operatorzy sprzętu, a także żołnierze walczący na froncie. Dalszych 29 tysięcy żołnierzy stacjonuje na zaanektowanym przez Rosję Krymie, a 50 tysięcy zostało rozlokowanych po rosyjskiej stronie granicy z Ukrainą. Zdaniem generała Hodgesa, mają oni wesprzeć separatystów, gdyby ci zaczęli przegrywać z ukraińską armią.

Rosja wielokrotnie zaprzeczała, aby na Ukrainie byli jej żołnierze.

Przywódcy Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, a także przewodniczący Rady Europejskiej zagrozili dziś zaostrzeniem sankcji nałożonych na Rosję, gdyby doszło do eskalacji konfliktu. Podkreślili też, że zawieszenie ognia w Donbasie powinno być utrzymane, a z linii frontu trzeba wycofać ciężką broń.

IAR/rtrs/wcześn./Siekaj/dabr

podobne: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. oraz: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii. i to: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową.

2. Kijów otrzyma broń śmiercionośną – Rada Bezpieczeństwa NarodowegoKraje NATO tną wydatki na wojsko.

27.02.2015 (IAR) – Kijów kupi broń śmiercionośną – poinformowała o tym Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Na razie jednak Ukraińcy nie chcą zdradzić szczegółów. Kontrakty na dostawy broni Kijów miał podpisać z zagranicznymi firmami.

Kilka dni temu ukraińska delegacja przebywała w Emiratach Arabskich na targach broni. Nie wiadomo, czy to tam doszło do zawiązania kontraktów. Ale, jak twierdzi wiceszef ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ołeh Hładkowskij, takie umowy – zarówno o sprzedaży, ale też kupnie śmiercionośnej broni zostały ostatnio podpisane. Jak zaznaczył Ołeh Hładkowskij, umowy opiewają na setki milionów dolarów, ale zanim nie dojdzie do faktycznej realizacji transakcji – nie chciałby szerzej o tym mówić. Jak dodał – kontrakty lepiej zostawić na razie w tajemnicy, bo Ukraina obawia się, że Kreml może użyć swoich wpływów, aby zablokować zakup broni.

Władze Ukrainy już od długiego czasu apelują do krajów Zachodu o pomoc wojskową – zarówno w postaci broni śmiercionośnej, jak i nieśmiercionośnej nowoczesnej techniki wojskowej. I chociaż w Stanach Zjednoczonych trwają dyskusje nad wojskową pomocą dla Ukrainy, to na razie żaden kraj nie zadeklarował, że może dostarczyć uzbrojenie.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/ Paweł Buszko, Kijów/em/

podobne: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową. i to: Zachód domaga się dyplomatycznego rozwiązania konfliktu ukraińskiego, ale są też głosy o dostawie broni. Władisław Guliewicz: „Szorstka przyjaźń” Polski i Ukrainy

26.02.2015 (IAR) – Mimo zagrożenia na Wschodzie i oficjalnych deklaracji, część krajów NATO tnie wydatki na obronność. Brytyjski think-tank European Leadership Network przyjrzał się budżetom państw Sojuszu.

W 2015 roku spośród 14 krajów NATO, którymi zajęli się się analitycy, jedynie Estonia wyda na obronność zalecane 2 procent PKB. Sześć krajów – Wielka Brytania, Niemcy, Kanada, Włochy, Węgry i Bułgaria ograniczy swoje budżety obronne. Spośród największych krajów członkowskich, Francja utrzyma dotychczasowy poziom wydatków na wojsko.

Analitycy wskazali też na Polskę, która jest bliska osiągnięcia poziomu 2 procent PKB wydatków na obronność. Do celu ma dojść w przyszłym roku.

European Leadership Network podkreśla, że zapowiedzi krajów NATO o wzmocnieniu Sojuszu mijają się z ich działaniami. Instytut dodaje, że „za fasadą jedności NATO, poszczególne kraje inaczej postrzegają zagrożenia i odzwierciedlają je w różnych podejściach do wydatków obronnych”.

IAR/europeanleadershipnetwork.org/łp

podobne: Wlk. Bryt. krytykuje UE za wejście na Ukrainę ale żołnierzy wyśle. Rosyjskie bombowce koło Kornwalii, brak gotowości obronnej. Co z porozumieniem z Mińska? Był plan rosyjskiej agresji na Ukrainę? Rosja sprzedaje Iskandery, ćwiczenia przy granicy z Estonią. Litwa: wraca powszechny pobór do wojska.  oraz: Niemcy reaktywują batalion pancerny, dostawa Leopardów do Polski nadal aktualna. MON ogłasza „Czas ochotników”.

3. Izrael – wyciek tajnych dokumentów ws IranuIran: postępy w rozmowach nuklearnychObama krytykuje przemówienie premiera Izraela

24.02.2015 (IAR) – Premier Izraela i Mossad poważnie różnili się co do oceny irańskiego programu nuklearnego – wynika z tajnych dokumentów, jakie wyciekły w ostatnich godzinach do mediów. Informacje te publikują Al-Jazeera oraz „The Guardian”.

We wrześniu 2012 roku premier Izraela Benjamin Netanjahu ostrzegał na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, że Iran jest w stanie w ciągu roku wyprodukować bombę atomową. Przywódcom państw zebranym w Nowym Jorku pokazywał przy tym przyniesiony przez siebie wykres z narysowaną bombą. „To jest bomba, a to zapalnik. Ta bomba musi zostać wypełniona wzbogaconym uranem. Iran musi przejść w tym celu trzy etapy. Zakończyli już pierwszy i są w środku drugiego. Do wiosny, może lata, zakończą drugi etap i przejdą do ostatniego. A stąd już tylko kilka miesięcy, może tygodni do posiadania wystarczającej ilości wzbogaconego uranu do produkcji pierwszej bomby” – mówił Netanjahu.

Jednak jak wynika z tajnych dokumentów, które opublikowały Al-Jazeera i „The Guardian”, zaledwie miesiąc po wystapieniu izraelskiego premiera, Mossad napisał w wewnętrznych dokumentach, że Iran ma wprawdzie pewną ilość nisko wzbogaconego uranu, ale nie jest gotowy do wzbogacenia go. Byłby to kolejny przypadek, kiedy Mossad różni się w ocenie sytuacji od premiera Netanjahu, który wielokrotnie nawoływał, by świat nie podpisywał umowy nuklearnej z Iranem.

Do wycieku dokumentów dochodzi, gdy negocjacje świata z Teheranem zbliżają się do końca, a w marcu ma zostać podpisane porozumienie w tej sprawie. Wspólnota międzynarodowa chce, by Iran zrezygnował ze wzbogacania uranu, procesu, który może służyć do produkcji bomby atomowej. Teheran domaga się w zamian zniesienia dotkliwych sankcji.

Gigantyczny przeciek ujawnia też m.in. dokumenty, z których wynika, że CIA próbowała nawiązać kontakty z uznawanym za ugrupowanie terrorystyczne palestyńskim Hamasem a Republika Południowej Afryki miała pomagać Zachodowi w szpiegowaniu Iranu oraz Korei Północnej. Wyciek tajnych brytyjskich i izraelskich dokumentów do mediów może być największą tego typu sprawą od czasu afery Wikileaks.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/Al-Jazeera/Guardian/wcześn./mcm/

…”przeciek” najprawdopodobniej nastąpił po to, by zmiękczyć argumenty Izraela w oczach światowej opinii publicznej na chwilę przed kolejną rundą rozmów na temat irańskiego programu nuklearnego. Izrael domaga się bowiem twardej i zdecydowanej reakcji „świata zachodniego” wobec Iranu w tej kwestii, reagując histerycznie na wszelkie przejawy łagodzenia sankcji jakie dotykają z powodu tego programu Teheran. USA stoją zaś na z goła odmiennym stanowisku, i chcą koniecznie wciągnąć Iran w strefę swoich wpływów. Oczywiście nie po to by zrobić Iran swoim sojusznikiem (tutaj Izrael ma monopol) czy by go „ucywilizować”, ale głównie po to by oderwać go od Rosji…(Odys)

03.03.2015 (IAR) – Jest postęp w rozmowach nuklearnych z Iranem. Tak twierdzą zaangażowani w rozmowy europejscy dyplomaci. W Genewie trwa kolejna runda negocjacji na temat irańskiego programu atomowego.

Wszystko to dzieje się w czasie, gdy premier Izraela w kontrowersyjnym wystąpieniu w amerykańskim Kongresie ostrzegał, że ewentualna umowa świata z Teheranem otworzy drogę do wyprodukowania bomby atomowej przez Iran.

O szczegółach rozmów nuklearnych wiadomo niewiele. W mediach pojawiła się jedynie informacja, że Iran nie zgadza się na proponowane przez Amerykanów zamrożenie działalności nuklearnych na najbliższych 10 lat. Równocześnie jednak irański minister spraw zagranicznych Mohammad Zarif, który rozmawia w Genewie z amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerrym twierdzi, że negocjacje posuwają się naprzód.

O postępach mówią także europejscy dyplomaci. „Rozmowy posuwają się do przodu. Powiedziałbym nawet, że w ciągu 10 lat nie było takiego postępu, jak w ciągu ostatniego roku” – mówił w Genewie niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier. „Jesteśmy zaangażowani w wypracowanie ostatecznego porozumienia. Pragnę też podkreślić, że ewentualna umowa zostanie osiągnięta dopiero wtedy, gdy będziemy mieli pewność, że irański program ma charakter całkowicie pokojowy” – wtórowała szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini.

Świat domaga się od Iranu zmniejszenia aktywności w ośrodkach jądrowych tak, aby Teheran nie mógł wyprodukować broni atomowej. Z kolei Iran chce w zamian zniesienia dotkliwych sankcji. Termin na zawarcie politycznego porozumienia mija 31 marca.

Izraelski premier Benjamin Netanjahu ostrzegał w amerykańskim Kongresie przed zawarciem porozumienia z Iranem. W odpowiedzi, rzeczniczka irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych oceniła, że przemówienie izraelskiego premiera było „nudne i monotonne”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Wojciech Cegielski/BBC/rtrs/eurovision/IRNA/dabr

03.03.2015 (IAR) – Premier Izraela w sprawie irańskiego programu nuklearnego nie zaproponował żadnej realnej alternatywy dla obecnie prowadzonych działań. Tak do wystąpienia Benjamina Netanjahu w Kongresie odniósł się Barack Obama.

Prezydent USA podkreślił, że wciąż w prowadzonych negocjacjach nie osiągnięto porozumienia i zastrzegł, by oceniać ugodę dopiero po jej zawarciu. Obama zapewnił, że zgodzi się tylko na porozumienie pozbawiające Iran możliwości posiadania broni nuklearnej i dodał, że jeśli strony się dogadają, będzie to prawdopodobnie najlepszy sposób na rozbrojenie Iranu.

Podczas przemówienia w Kongresie izraelski premier wzywał do zaostrzenia kursu wobec Iranu. Przekonywał, że negocjowane z Teheranem porozumienie otworzy Iranowi drogę do wyprodukowania bomby atomowej.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/wcz./vey/sk

podobne: Kryzys ukraiński: rozmowy w Moskwie, konwencja w Monachium, w środę Mińsk (reaktywacja), zaniżona liczba ofiar wojny. Bliski Wschód: sukcesy w walce z islamistami, Iran sceptyczny ws umowy nuklearnej, program atomowy Syrii.

4. Irak – ofensywa na Tikrit.

03.03.2015 (IAR) – 20 tysięcy irackich żołnierzy próbuje odbić miasto Tikrit z rąk bojowników Państwa Islamskiego. To największa tego typu ofensywa od czasu, gdy islamiści pojawili się w Iraku. Tamtejsze władze informują o postępach i zapewniają, że radykałowie zostaną wygnani z rodzinnego miasta Saddama Husajna.

Ofensywa na Tikrit rozpoczęła się w niedzielę. Iraccy generałowie twierdzą, że wojsku udało się już odbić z rąk islamistów wioski okalające miasto. Wstęp do samego Tikritu nie będzie jednak łatwy, bo fanatycy mieli zaminować drogi dojazdowe.

Wiadomo, że Irakijczykom w operacji pomagają żołnierze elitarnej irańskiej Gwardii Republikańskiej, a wśród dowódców akcji jest irański generał Kasem Solejmani. Rządzony przez szyitów Iran jest największym sprzymierzeńcem Iraku w regionie. W operacji nie uczestniczą jednak amerykańskie samoloty, które bombardują pozycje Państwa Islamskiego w innych rejonach Iraku oraz w Syrii.

Od kilkunastu tygodni z Iraku a także ze Stanów Zjednoczonych nadchodzą informacje o postępach w walce z islamistami. Amerykanie twierdzą, że w nalotach zginęła już połowa dowódców radykałów. Zapowiedzieli też, że w kwietniu lub w maju rozpocznie się ofensywa na milionowe miasto Mosul. To największe miasto w Iraku pozostające pod kontrolą Państwa Islamskiego.

Od niemal roku fanatycy zajmują kolejne tereny w Iraku i w Syrii i ustanowili tak kalifat czyli państwo oparte na radykalnej wersji islamu. Na zajętych terenach dokonują brutalnych ezgekucji, a z ich rąk zginęły już setki miejscowych szyitów i sunnitów, ale także kilku zagranicznych dziennikarzy i pracowników organizacji humanitarnych.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Wojciech Cegielski/BBC/RTR/Al-Jazeera/dyd

podobne: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS. i to: Walki z islamistami: Syria – 3 miliony uchodźców, Irak – dramat chrześcijan. Stanisław Michalkiewicz: „Pustynna burza”.

polecam również: USA krytykuje plan Putina i niemiecka oferta. Komorowski o wsparciu militarnym dla Ukrainy. NATO: Rosja zwiększa swoje siły na Ukrainie. Brzeziński o Rosji. Irak: Ofensywa Kurdów i sukcesy w walce z Państwem Islamskim oraz francuscy żołnierze po stronie „Jihadu”. Rozmowy USA-Kuba i to: Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce.

Paweł Kuczyński

Paweł Kuczyński

Wlk. Bryt. krytykuje UE za wejście na Ukrainę ale żołnierzy wyśle. Rosyjskie bombowce koło Kornwalii, brak gotowości obronnej. Co z porozumieniem z Mińska? Był plan rosyjskiej agresji na Ukrainę? Rosja sprzedaje Iskandery, ćwiczenia przy granicy z Estonią. Litwa: wraca powszechny pobór do wojska.


1. Rosyjskie bombowce koło KornwaliiWlk. Bryt.: Brak gotowości obronnejWlk. Bryt.: Unia weszła na Ukrainę „jak lunatyk”W. Bryt. wyśle żołnierzy na Ukrainę.

19.02.2015 (IAR) – Ministerstwo obrony w Londynie poinformowało o przechwyceniu dwóch rosyjskich bombowców strategicznych Tu-95 „Niedźwiedź” u południowo-zachodnich wybrzeży Anglii. Myśliwce Typhoon królewskich sił powietrznych RAF wystartowały wczoraj wieczorem, kiedy Rosjanie zbliżyli się do wybrzeży Kornwalii. Była to już kolejna taka prowokacja.

W styczniu również dwa „Niedźwiedzie” znalazły się nad Kanałem La Manche na południe od Bornemouth, co spowodowało wezwanie rosyjskiego ambasadora do MSZ w Londynie. Dzisiejsze wydania „Timesa” i „Daily Telegrapha” przynoszą wypowiedźż brytyjskiego ministra obrony, że takie loty nie mają precedensu od czasu zakończenia Zimnej Wojny. Minister Michael Fallon, który rozmawiał w nocy z dziennikarzami obu gazet na pokładzie samolotu, w drodze do Sierra Leone, powiedział, że jego zdaniem nie jest to jednak nowa Zimna Wojna: „Kiedy czołgi przekraczają granicę Ukrainy, kiedy porwany zostaje estoński strażnik graniczny, kiedy nad Kanałem La Manche latają samoloty, a po Morzu Północnym pływają okręty podwodne – to wygląda na jej podgrzewanie.”

Brytyjski minister obrony dodał, że widzi „bliskie i realne niebezpieczeństwo” powtórzenia przez Rosję scenariusza ukraińskiego na Litwie, Łotwie i w Estonii. „Niepokoi mnie Putin. Niepokoi mnie jego presja na państwa bałtyckie, to, jak wypróbowuje NATO” – cytują ministra Fallona „Times” i „Daily Telegraph”.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/mcm/

20.02.2015 (IAR) – Brytyjscy wojskowi biją na alarm w sprawie braku gotowości kraju na wypadek konfliktu z Rosją. W środę wykryto dwa rosyjskie bombowce strategiczne u wybrzeży południowej Anglii, ale premier David Cameron zbagatelizował to mówiąc: „Podejrzewam, że Rosjanie chcieli nam tym dać jakiś sygnał, ale nie sądzę, aby to zasługiwało na reakcję”.

Były szef sztabu brytyjskiego lotnictwa Michael Graydon powiedział dziś jednak radiu BBC: „Premier ma absolutnie rację – to jest sygnał. To prowokacja. Gdybyśmy byli silniejsi, bardziej zdecydowani, Rosjanie mniej by się do tego palili”. Premier Cameron uspokajał, że Wielka Brytania dysponuje nowoczesnym lotnictwem zdolnym odstraszyć Rosjan. Generał Graydon podkreślał jednak: „Zostało nam obecnie 7 dywizjonów myśliwskich, a wkrótce może ich być sześć. Siły RAF zmniejszyły się o połowę od 2010 roku”. Generał Graydon dodał, że w momencie rozpadu ZSRR brytyjskie lotnictwo dysponowało 16 dywizjonami myśliwców. Od tego czasu spadła też liczba okrętów Marynarki Królewskiej – z 50 do 19, a liczebność armii ze 150 do 102 tysięcy, z dalszą redukcją planowaną na ten rok. Były szef sztabu generalnego Lord Richard Dannatt pisze w opublikowanym dziś liście do „Timesa”: „Inni europejscy członkowie NATO oczekują od Wielkiej Brytanii roli przywódczej. Chodzi nie tylko o naszą obronę, lecz o obronę całej Europy”.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/em/

20.02.2015 (IAR) – Brytyjska Izba Lordów gani rząd w Londynie i całą unijną dyplomację w związku z konfliktem ukraińskim. Komisja Izby Lordów do spraw Unii Europejskiej uznała, że Unia weszła na Ukrainę „jak lunatyk”, proponując jej układ stowarzyszeniowy i wykazując „katastrofalne niezrozumienie nastrojów w przededniu kryzysu”.

Komisja podkreśla, że Londyn, jako jeden z czterech sygnatariuszy Memorandum Budapeszteńskiego, nie wywiązał się z gwarancji zachowania całości terytorialnej Ukrainy w zamian za wyrzeczenie się przez nią poradzieckiej broni atomowej. Całe zachodnie podejście do Rosji opierało się na błędnym założeniu, że zmierza ona ku demokracji – uważa Komisja Izby Lordów. A wynikiem tego błędu było kompletne nieprzygotowanie na agresywną postawę Kremla, aneksję Krymu i obecny konflikt na wschodzie Ukrainy. Stąd mocne słowo „lunatyk” w raporcie Komisji.

Były brytyjski ambasador w Moskwie, Sir Andrew Wood powiedział jednak BBC, że również Rosja porusza się w tym konflikcie po omacku. „Rosja jest w stanie – by tak rzec – „zamrożonej anarchii”. To nie jest w pełni państwo. Rosjanie zaczęli awanturę na Ukrainie, ale nie wiedzą, jak ją skończyć”. Ambasador Wood zgodził się z oceną Komisji Izby Lordów, że sytuacja jest groźna, a brytyjskiemu MSZ i całej unijnej dyplomacji potrzebny jest pilny zastrzyk wiedzy i ekspertyzy na temat Rosji.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/em/

24.02.2015 (IAR) – Wielka Brytania wyśle na Ukrainę personel wojskowy, który pomoże szkolić tamtejszą armię. Zapowiedział to brytyjski premier David Cameron dodając, że nastąpi to już w marcu.

Cameron oświadczył w jednej z komisji parlamentarnych, że jeśli nie uda się zatrzymać Rosji na Ukrainie, to może dojść do destabilizacji sytuacji w Mołdawii i krajach bałtyckich. Dodał, że Brytyjczycy będą szkolić ukraińską piechotę, aby podnieść jej wartość bojową. Będą też prowadzić inne szkolenia, od rozpoznania taktycznego przez logistykę po pomoc medyczną.

Według strony internetowej dziennika „Guardian”, misja szkoleniowa miałaby liczyć 75 żołnierzy.

Reuters 24 02 17.36/”Guardian”/Internet/Siekaj/ab/Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

podobne: USA krytykuje plan Putina i niemiecka oferta. Komorowski o wsparciu militarnym dla Ukrainy. NATO: Rosja zwiększa swoje siły na Ukrainie. Brzeziński o Rosji. Irak: Ofensywa Kurdów i sukcesy w walce z Państwem Islamskim oraz francuscy żołnierze po stronie „Jihadu”. Rozmowy USA-Kuba i to: Co powstrzyma Putina? Wlk. Brytania rewiduje umowę energetyczną z Rosją. oraz: Ukraińskie wojsko zacieśnia okrążenie wokół Doniecka. Separatyści proponują zawieszenie broni. Rosja przekazała Ukrainie 5 oficerów i negocjuje „pomoc humanitarną”. Merkel, Obama i Cameron ostrzegają przed prowokacją.

2. Apel szefów dyplomacji Ukrainy, Rosji, Francji i Niemiec o przestrzeganie porozumień z Mińska.

24.02.2015 (IAR) – Szefowie dyplomacji Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji zaapelowali o przestrzeganie porozumienia z Mińska. Tematem ich rozmów w Paryżu była też ewentualna misja obserwatorów OBWE na Ukrainie. Spotkanie odbyło się z inicjatywy francuskiego ministra spraw zagranicznych Laurenta Fabiusa.

Nie doszło do konsensusu politycznego w sprawie potępienia ofensywy prorosyjskich separatystów na Debalcewe. Natomiast czterej ministrowie byli zgodni co do tego, że strony konfliktu powinny bezwarunkowo i całkowicie dostosować się do przyjętych w Mińsku zobowiązań. Przede wszystkim chodzi o wycofanie broni ciężkiej ze strefy buforowej, oddzielającej pas okupowany przez separatystów od ziem kontrolowanych przez władze w Kijowie, i o natychmiastowe zaprzestanie walk. Komentatorzy podkreślają, że ten drugi punkt jest naruszany przez oddziały prorosyjskich bojowników, którzy szturmują strategiczny port Mariupol położony nad Morzem Azowskim. To ważne miejsce dla Rosji. Pozwoli jej na utworzenie połączenia lądowego z anektowanym Krymem. Według francuskich mediów, większość mieszkańców półwyspu w rok po aneksji jest zadowolona ze zmiany narodowości, mimo że nie mogą płacić kartami bankowymi, nie ma zagranicznych inwestycji i dochodzi do masowych zwolnień. Przeciwnicy są w różny sposób prześladowani.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/em/

podobne: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję.

3. Nowaja Gazieta: był plan rosyjskiej agresji na UkrainęRosja chce sprzedawać Iskandery. Ćwiczenia przy granicy z Estonią.

24.02.2015 (IAR) – Rok temu w Rosji rozważano możliwość aneksji południowo-wschodnich regionów Ukrainy. Artykuł na ten temat opublikowała na swoich stronach internetowych „Nowaja Gazieta”. Redakcja powołuje się na dokument, który w okresie od 4 do 12 lutego 2014 roku miał trafić na Kreml. Dziennik domniemuje, że autorem notatki mógł być oligarcha Konstantin Małofiejew – jeden z rosyjskich biznesmenów wspierających finansowo krymskich i donieckich separatystów.

Tajemniczy dokument zawiera siedem punktów, koncentrujących się na sytuacji społeczno-politycznej Ukrainy i ewentualnych działaniach Rosji. W punkcie pierwszym zwrócono uwagę na polityczne i moralne „bankructwo prezydenta Janukowycza i jego rządzącej rodziny” podkreślając, że Unia Europejska chce to wykorzystać, aby „połknąć” Ukrainę. Dalej autor pyta, czy Rosja jest gotowa wziąć udział w takiej intrydze. W drugim punkcie znalazła się sugestia dla władz Rosji, aby włączyły się w międzynarodową intrygę, zapobiegając „utracie terytorialnej integralności” Ukrainy, a jednocześnie zabezpieczając rosyjskie interesy w tym kraju. W punkcie trzecim wspomniano o integracji Krymu i obwodów południowo-wschodniej Ukrainy z Rosją. Mechanizm aneksji miałby odpowiadać międzynarodowym, a szczególnie unijnym normom. W kolejnych punktach autor zaznacza, że Rosja musiałaby stworzyć odpowiednią otoczkę polityczno-prawną – tak, aby „uprawomocnić ten proces i moralnie uzasadnić”. Dodaje też, że Rosja powinna zaaranżować na Ukrainie akcję na rzecz federalizacji, wykorzystując do celów propagandowych ukraińskie media. Podsumowując treść dokumentu „Nowaja Gazieta” stwierdza, że rekomendacje autorów, dotyczące przejęcia przez Rosję części terytorium Ukrainy, zostały zrealizowane w praktyce.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

podobne: Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. „Sueddeutsche Zeitung”: kapitulacja Kijowa. Obserwator OBWE: W Donbasie nie ma już państwa ukraińskiego. oraz: Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy. NATO i „Trójkąt Weimarski” o wsparciu dla Ukrainy i Europy Wschodniej.

24.02.2015 (IAR) – Rosja chce sprzedawać zagranicznym kontrahentom systemy rakietowe typu „Iskander”. Informację taką miał przekazać agencji Interfax wiceszef agencji odpowiedzialnej za eksport broni. Igor Sewastianow wyjaśnił, że chodzi o systemy typu „Iskander – E”.

Wiceszef Rosoboroneksportu nie ujawnił, kto jest potencjalnym kontrahentem. Rosyjskie media przypominają, że kilka lat temu mocno zaawansowane rozmowy na ten temat były prowadzone z władzami Syrii. Jednak pod silną międzynarodową presją Moskwa musiała przerwać negocjacje. Jeśli tym razem dojdzie do podpisania umowy, będzie to pierwszy przypadek sprzedaży tego typu rakiet zagranicznym partnerom.

„Iskander” to lądowy pocisk balistyczny krótkiego zasięgu na mobilnej platformie. Służy do rażenia strategicznych obiektów przeciwnika, głównie lotnisk, węzłów łączności i stanowisk dowodzenia. Rosja nigdy nie potwierdziła, ale też nie wykluczyła, że „Iskander” może przenosić oprócz głowic konwencjonalnych również głowice jądrowe. Na wyposażeniu rosyjskich sił zbrojnych są systemy typu „Iskander – M”, których zasięg wynosi 500 km. Natomiast wersja eksportowa „Iskander – E” nie przekracza zasięgiem 250 km.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

25.02.2015 (IAR) – Ćwiczenia rosyjskich wojsk powietrzno-desantowych przy granicy z Estonią i Łotwą. Uczestniczy w nich prawie dwa tysiące żołnierzy.

Jak poinformowała rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa obrony Irina Krugłowa, ćwiczenia w rejonie Pskowa potrwają do soboty. W ich trakcie zostanie przeprowadzony desant półtora tysiąca spadochroniarzy. Mają oni między innymi zająć i zniszczyć lotnisko, należące do fikcyjnego wroga.

Estonia, która obchodziła wczoraj dzień niepodległości, zorganizowała w Narwie przy granicy z Rosją defiladę, w której uczestniczyły amerykańskie pojazdy wojskowe. Litwa z kolei zapowiedziała częściowe przywrócenie poboru do wojska. Zastępca naczelnego dowódcy sił NATO w Europie, generał Adrian Bradshaw, powiedział w ubiegłym tygodniu, że Rosja może podjąć próbę zajęcia terytorium któregoś z państw Sojuszu.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) AFP ang. 25 02 14.29/Interfax/Internet/Siekaj/dyd

podobne: Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce.

4. Na Litwie znów powszechny pobór do wojska.

24.02.2015 (IAR) – Na Litwie znów powszechny pobór do wojska. Prezydent Dalia Grybauskaite oświadczyła, że w obliczu rosyjskiej agresji pobór rozpocznie się od jesieni.

„Na okres 5 lat musimy koniecznie przywrócić zasadniczą służbę wojskową.” – powiedziała prezydent na konferencji prasowej. W trybie pilnym w Wilnie została zwołana Państwowa Rada Obrony. Planuje się, że corocznie na okres 9 miesięcy mundur założy 3,5 tysiąca młodych ludzi. Te plany musi jeszcze potwierdzić litewski Sejm. Obowiązkowy pobór do wojska na Litwie został zlikwidowany w 2008 roku.

Minister obrony Juozas Olekas zaznaczył, że co roku liczebność sił zbrojnych będzie się zwiększała o 450 żołnierzy. Obecnie siły zbrojne w tym kraju liczą 8 tysięcy żołnierzy zawodowych, około 4,5 tysiąca ochotników i ponad 2 tysiące personelu cywilnego. Niedawno wojsko wyposażono w dodatkowy sprzęt przeciwlotniczy i przeciwpancerny. Rozważana jest możliwość nabycia haubic i transporterów opancerzonych.

W tym roku budżet ministerstwa obrony kraju wynosi 425 milionów euro, czyli 1,11 setnych procent Produktu Krajowego Brutto.

IAR/ Renata Widtmann, Wilno/zr

podobne: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową.

źródło: stooq.pl

Wojna, profity

Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu.


Kowal: w wojnie hybrydowej rację ma ten, kto narzuci narrację. Rosyjska propaganda specjalnie dla PolakówSputnik wylądował w Polsce.

20.02.2015 (IAR) – W wojnie hybrydowej chodzi o narzucenie własnej narracji – mówi Paweł Kowal, były wiceminister spraw zagranicznych. W Polsce rusza właśnie rosyjska agencja informacyjna i radio „Sputnik”, które przekazują punkt widzenia Kremla.

W wojnie hybrydowej chodzi o to, kto lepiej opowie jej historię – mówi Paweł Kowal. Chodzi o dotarcie ze swoją historią nie do analityków, a do elit, czy ludzi sztuki i kultury, których łatwiej przekonać do prostszej interpretacji faktów. Rosjanie wygrywają w tym starciu, a Zachód – w opinii byłego wiceministra – nie ma pomysłu na odpowiedź, dla której dobrym wzorem mogłaby być Wolna Europa, czyli jasne wyrażanie stanowiska bez zakłamywania rzeczywistości.

Równocześnie z ekspansją rosyjskich mediów w Polsce, polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowało w tym roku o nieprzyznaniu dotacji anglojęzycznemu kwartalnikowi New Eastern Europe, przekazującemu polski głos poza granice kraju. Kwestia dofinansowania periodyku poruszającego tematykę Europy Wschodniej powinna jeszcze zostać przedyskutowana – mówi Kowal. W jego opinii to jedyne polskie pismo, które nie tylko dociera do tysięcy odbiorców na całym świecie, ale trafia też w kluczowe miejsca, gdzie kształtowana jest polityka wschodnia.

Kwartalnik New Eastern Europe był dotąd wydawany przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego z Wrocławia.

Agencja „Sputnik” to część koncernu „Rossija Siewodnia”, powołanego na mocy dekretu prezydenta Putina w celu prezentowania światowej opinii publicznej rosyjskiego punktu widzenia.

IAR/P.Pawełek/ab

20.02.2015 (IAR) – Rosja uruchomiła portal informacyjny w języku polskim. Koncern medialny „Rossija Siewodnia” reklamuje też program radiowy, który retransmituje warszawska rozgłośnia „Radio Hobby”.

W 2013 r. prezydent Władimir Putin połączył kilka najważniejszych, rosyjskich spółek medialnych w jeden koncern. Pod wspólnym zarządem i kontrolą Kremla znalazły się między innymi: agencja Ria Novosti, telewizja Russia Today i rozgłośnia Głos Rosji. Nowopowstałą firmę nazwano „Rossija Siewodnia”. Jak wynika z prezydenckich dekretów, głównym zadaniem koncernu medialnego jest prezentowanie światowej opinii publicznej rosyjskiego punktu widzenia. Jak twierdzą niezależni komentatorzy, to nic innego jak – rozpowszechnianie kremlowskiej propagandy w różnych krajach. Do tej pory rolę taką odgrywały telewizja „Russia Today” i radio „Głos Rosji”. Niedawno, w ramach koncernu „Rossija Siewodnia” stworzono specjalną agencję multimedialną o nazwie „Sputnik”, która tworzy serwisy informacyjne i publicystyczne w kilkunastu językach. Od dziś także w języku polskim. Szefowa „Sputnika” i zarazem „Russia Today” Margarita Simonian, kilka miesięcy temu na stronach niezależnego radia „Echo Moskwy” dała do zrozumienia, że obecnie na świecie trwa wojna informacyjna i ona w tej wojnie będzie walczyć po stronie Kremla.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mcm/

20.02.2015 (IAR) – Rosyjska tuba propagandowa już w Polsce. Portal informacyjny Sputnik uruchomił swoją polską wersję. Zaczął od artykułu w rocznicę ukraińskiego Majdanu „Majdan 2014 oczami ‚Berkutu” i cytatów z wypowiedzi pacyfikujących Kijów milicjantów „Nie sądzę, że zdradziłem Ukrainę. Teraz w rzeczywistości jest to faszystowskie państwo”.

Portal Sputnik należy do potężnego rosyjskiego koncernu. W jego posiadaniu są też agencja informacyjna Ria Novosti oraz Russia Today – telewizja informacyjna o globalnym zasięgu nazywana przez krytyków ‚tubą propagandową’ Kremla. Portal ma strony w kilku językach – między innymi angielskim, chińskim, tureckim i francuskim.

Polskie służby wstrzemięźliwie komentują pojawienie się Sputnika. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pytana, czy portal jest obiektem zainteresowania służb, przekazała jedynie że o swoich działaniach informować nie może.

Bardziej otwarcie o sprawie mówi szef sejmowej komisji do spraw służb specjalnych Marek Biernacki. Zapewnia, że zjawisko to jest wnikliwie monitorowane.

Polityk PO nie ma wątpliwości, że Rosjanie wkładają wiele wysiłku w szerzenie stosownych dla nich treści.

Inny poseł speckomisji Stanisław Wziątek z SLD jest przekonany, że jeśli zostanie przekroczony próg bezpieczeństwa to nasze służby będą reagowały.

Z kolei wiceszef PiS Adam Lipiński uważa, że od lat w Polsce istnieje rosyjska agentura. Jego zdaniem, do tej pory nie zostały ujawnione całe struktury KGB. Zwraca też uwagę, że Polska jako sąsiad Rosji i Ukrainy jest w szczególnej sytuacji ,dlatego powinniśmy być na te kwestie wyczuleni.

Polityk PiS twierdzi też, że przy całej tej sytuacji słaba jest polska propaganda. „Jak ja się dowiaduję, że w Polsce się uruchamia rosyjskie rozgłośnie radiowe, które propagują imperialny punkt widzenia Moskwy, to musimy na to reagować” – dodaje.

Dobrej myśli jest szef MON. Ocenia, że w Polsce będzie trudno stosować rosyjską propagandę. Wicepremier Tomasz Siemoniak dodał, że w Unii Europejskiej trwają prace nad uruchomieniem telewizji rosyjskojęzycznej. „Zachód musi myśleć także, jak w długim okresie działać”- uważa wicepremier. Tomasz Siemoniak zwrócił uwagę, że Władimir Putin ma stale w Rosji olbrzymie poparcie społeczeństwa. Uzupełnił, że należy podjąć działania, które pomogą Rosjanom przekazać też rzetelną wiedzę z Unii.

Przypomniał, że o problemie tak zwanej wojny informacyjnej rozmawiano dwa dni temu na Łotwie, w trakcie nieformalnej narady szefów obrony państw Unii Europejskiej.

Z kolei szef MSZ Grzegorz Schetyna ocenił, że rosyjska propaganda jest wyzwaniem dla naszej polityki. Zapewnił, że tematem są zainteresowane nasze władze a sprawa była omawiana na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Minister podkreślił, że walka z rosyjską propagandą jest także zagadnieniem dla polskiej klasy politycznej, która powinna mieć jednoznaczny wspólny pogląd na relacje polsko-rosyjskie.

Zdaniem szefa dyplomacji, należy też przyglądać się partii „Zmiana”, której współzałożycielem jest były działacz Samoobrony, nie ukrywający swoich rosyjskich sympatii Mateusz Piskorski. „Trzeba się temu bardzo bacznie przyglądać, kto finansuje takie przedsięwzięcia i na czyją rzecz będą takie projekty pracować” – podkreślił Schetyna.

Rosja od kilku stuleci szuka w Polsce zwolenników swojej polityki – tak uruchomienie polskiego Sputnika komentuje prof. Tomasz Nałęcz. Historyk przypomina, że już w XVII wieku carska propaganda działała wśród Polaków, więc obecne zabiegi agitacyjne to nic nowego w polityce Kremla.

Prof. Tomasz Nałęcz uważa, że jest to próba budowania własnego obozu zwolenników. To jeszcze od carów funkcjonowało, że zanim uruchomiono inne środki, budowano obóz poparcia – dodaje historyk.

Według niego, wraz z upływem stuleci zmieniły się tylko narzędzia propagandowe, natomiast cel nie.

Od dzisiaj działa też polskojęzyczne internetowe Radio Sputnik. Dotychczas nadawało ono w internecie i za pośrednictwem lokalnej rozgłośni Radio Hobby w podwarszawskim Legionowie jako radio „Głos Rosji”.

„Sputnik obliczony jest na audytorium zainteresowane zestawianiem wielu alternatywnych punktów widzenia. Jest nowoczesnym środkiem masowego przekazu, który różni się od innym mass mediów przede wszystkim wyborem tematów, ich ujęciem, rozumieniem świata” – skomentowała pracę serwisów informacyjnych Sputnik redaktor naczelna Margarita Simonjan.

IAR/wcześniej/łp/K.P.

podobne: Ministrowie Obrony UE o wojnie informacyjnej i hybrydowej.

Rząd chce blokować wrogie inwestycje.

24.02.2015 (IAR) – Rząd chce blokować wrogie inwestycje – przyznaje minister skarbu. Włodzimierz Karpiński mówił w radiowej Jedynce, że w niektórych przypadkach sprzedaż naszych firm obcemu podmiotowi będzie wymagała zgody ministra.

Gość Jedynki doprecyzował, że ograniczenia mają dotyczyć firm z branży zbrojeniowej, energetycznej, chemicznej i przemysłu wydobywczego. Obecnie rząd prowadzi konsultację nad projektem ustawy. Włodzimierz Karpiński mówił, że w ostatnich latach okazywało się, że inwestor z zagranicy nie zawsze miał interesy zbieżne z polityką naszego państwa. Minister dodał, że te przepisy nie są wymierzone w żadne państwo, nie mają „imiennego adresata”.

W czerwcu ubiegłego roku kontrolowany przez Rosjan koncern Acron zwiększył udział w Grupie Azoty. Poprzednio próbował przejąć zakłady azotowe w Tarnowie. W odpowiedzi te ostatnie, aby bronić się przed wrogim przejęciem, połączyły się z zakładami w Puławach.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Jedynka/to/magos

…chcecie bezpieczeństwa? Wycofajcie wszystkie strategiczne dla państwa spółki z giełdy… Bez tego ruchu całe to gadanie o bezpieczeństwie to tylko puste słowa. To samo dotyczy kwestii dobierania ludzi do zarządów w tych spółkach. Nie można tego pozostawiać dla widzi mi się tzw. „akcjonariatu” czy innych kolegialnych tworów. Należałoby jednak na początek wyjaśnić społeczeństwu (bo to ono będzie te firmy utrzymywać) co to znaczy spółka o strategicznym znaczeniu i dlaczego akurat ta a nie inna spółka kwalifikuje się do tego miana. Kolejna kwestia to transparentność gospodarowania tym narodowym majątkiem, zarówno w kwestii doboru urzędników jak i efektywności ich pracy. Utajnione powinny być tylko informacje dotyczące procesów technologicznych i innego rodzaju wiedza natury naukowej. O ochronie kontrwywiadowczej tego rodzaju podmiotów nawet nie ma co wspominać bo to oczywista oczywistość. Cała zaś koncepcja nie powinna jednak mieć charakteru monopolizacji rynku pod podmioty państwowe. Powinny istnieć na rynku firmy konkurencyjne do państwowych, żeby państwowy moloch nie skostniał a ciągle pracował nad usprawnieniem własnej działalności… (Odys)

podobne: Czar Acronu… Azoty i „Kwas”. oraz: Antyłupkowa koalicja? Rosjanie mają koncesje, ale gazu nie szukają. Ukraina chce zmniejszyć swą zależność od Rosji. PE utrudnia poszukiwanie i wydobycie polecam również: Polskie łupki to blef? As w rękawie u Amerykanów. Jak zagra Rosja? i to: Luka w prawie dotycząca spółek poszukujących surowców. Niemcy sprzedadzą Rosjanom koncesje i zbiorniki gazu. a także: Ruska rura i awantura…a gdzie agentura?

źródło: stooq.pl

W ostatnim czasie dochodzi do głosu (w Polsce i za granicą wśród Polonii) wiele środowisk, portali internetowych, blogów a w sieci krążą setki tysięcy komentarzy, które deklarują się jako polonijne, patriotyczne, itp. – ogólnie nacechowane (jak o sobie mówią) troską o „polską rację stanu”. I bardzo dobrze że są i że powstają tego typu media i ośrodki opiniotwórcze a ludzie wymieniają się informacjami. Im więcej źródeł niezależnej od „nurtu korytowego” myśli w przestrzeni publicznej tym lepiej. Lepiej dla MOŻLIWOŚCI zweryfikowania czy skonfrontowania własnych poglądów i informacji z innymi ludźmi. Ale!

Niestety część z tych kreujących się na obiektywne mediów, myśli politycznych i inicjatyw, obok deklarowanego patriotyzmu i troski o Polskę (mniemam że szczerej), przemyca w swoich deklaracjach, komentarzach, publikacjach (mniej lub bardziej zaangażowanych emocjonalnie) „dziwne”, bo obce i „paradoksalnie” wręcz niebezpieczne dla polskiej racji stanu argumenty i myśli. Opierają one bowiem swoją argumentację często wręcz o OBCY interes realizujący się (na naszych oczach) w oparciu o militarne i paramilitarne działania zagrażające państwowości naszych sąsiadów. Zwracając na to uwagę nie mam na celu ślepej obrony „sojuszy” w jakich obecnie Polska funkcjonuje (oby Bóg miłosierny chronił nas od fałszywych przyjaciół, którzy gotowi są nas sprzedać za miskę zupy), ale chodzi mi o zwrócenie uwagi na uciekanie się – w związku z patologiami jakie trawią instytucje w których Polska musi funkcjonować – pod skrzydła innego zła (innej patologii). Opiniotwórcy o których mowa wyglądają bowiem w swojej retoryce jakby szukali dla Polski po prostu innego „protektoratu”, rozczarowani obecnym stanem elit państwa polskiego i traktowaniem go instrumentalnie w ramach obecnych „sojuszy” w których tkwimy czy nam się to podoba czy nie głównie za sprawą WŁASNEJ słabości.

Nie jest najgorsze to że rosyjska propaganda (bo o niej mówię) robi pranie mózgu gdzieś jakiejś Polonii za granicą. Może być ona bowiem co najwyżej wykorzystana do siania fermentu w krajach które zamieszkuje (szkoda tylko że rękami Polaków!). Ośrodki polonijne nie mają też (może to nieładnie zabrzmi, ale takie są fakty) aż takiego przebicia (posłuchu) u obywateli zamieszkujących Polskę, żeby móc kształtować większość opinii publicznej w kraju, ale jednak często uzupełnia ona agresywną rosyjską (o charakterze antypolskim, czego zdają się jej apologeci nie dostrzegać) propagandę legitymizując ją niejako (być może nieświadomie), przez co trafia ona na podatny grunt bezpośrednio pod strzechy zadeklarowanych patriotów zamieszkujących Polskę właśnie. Proszę tylko dobrze zrozumieć. Ja nie wytykam nikomu tego że czuje się patriotą. Problem w tym, że nie bardzo rozumiem jak pogodzić ten patriotyzm ze ślepotą na jawnie antypolską retorykę Rosji. Rozumiem rozczarowanie obecną władzą w Polsce tych środowisk, ale nie można w związku z tym upatrywać nadziei na jej „nawrócenie” w OBCEJ i WROGIEJ sile jaką jest Putinowska Rosja.

Niestety takich opinii, gdzie antypolską retorykę pomija się milczeniem, jest pośród drugo (czy trzecio) obiegowej „opinii publicznej” (zwłaszcza w „internetach”) coraz więcej. Charakteryzuje się ona przede wszystkim niemal skrajną nienawiścią i brakiem zaufania do Ukraińców (ostatnio również Litwinów) oraz polskiego rządu. Nie powiem żeby ten „brak zaufania” nie jest był bezzasadny bo jest (tak w jednym jak i w drugim wypadku) ale nie dajmy się zaślepić i popchnąć w stronę skonfliktowania z Ukraińcami i Litwinami ku uciesze Rosji. Tymczasem Putin wspierający zadymę na Ukrainie (przyczyniający się do rozpadu tego państwa), i ten sam Putin który karci Polskę embargiem (traktujący nas z góry przy każdej okazji) jest postrzegany przez tę część opinii o jakiej wspomniałem, jako obrońca pomordowanych przez UPA na Wołyniu Polaków. Niektórzy wprost sugerują, że powinien też on zrobić porządek również w naszym kraju. Czy ci „Polacy” nie widzą zagrożenia jakie niosą za sobą rosyjskie prowokacje coraz śmielej i coraz częściej wymierzone bezpośrednio w Polskę?

Z jednej strony Rosja walcząc o prawa mniejszości na Ukrainie stawia się jako wzór walki o prawa innych mniejszości (również polskiej – tak że niektóre środowiska wprost nawiązują do tego co powstało w Donbasie jako „godny naśladowania przykład”). Z drugiej zaś sączy kłamliwą i nachalną propagandę próbując przedstawić nasz kraj jako zarzewie przyszłej wojny, przedstawiając Polskę jako prowodyra jakiejś „faszystowskiej koalicji”. Przecież Putin nie jest tak durny żeby nie wiedzieć że Polska jest tylko popychadłem i narzędziem (podobnie jak Ukraina) innej imperialnej polityki którą on uważa za zagrożenie. Czemu więc swojej agresji i złości nie kieruje wobec tego kto za sznurki pociąga, a robi z Polski jakiegoś czarnego luda? Czemu to właśnie nam „grozi” i nakłada embargo, niewspółmiernie do zagrożenia jakie rzekomo Rosji stwarzamy, choć nie mamy jako kraj środków żeby Rosji w jakikolwiek sposób zagrozić. Czemu nie dostrzega się tej dziwnej dysproporcji między histeryczną wręcz reakcją Rosji a faktycznym stanem zagrożenia dla jej bezpieczeństwa ze strony Polski.

Kolejna kwestia to używanie jako argumentu w polemice nad tym co się obecnie dzieje na Ukrainie, zbrodni jakiej doznaliśmy swojego czasu od Ukraińców, i dziwnie łatwe przedkładanie tej sprawy nad podobną jaką były zbrodnie których doznaliśmy od ZSRR. Ciągłe epatowanie zbrodniami banderowców i atakowanie tą wiedzą (w sposób agresywny) dyskutantów w kontekście tego co się dzieje w Donbasie jest dla mnie niezrozumiałą próbą odwrócenia sensu i proporcji tego z czym mamy tam obecnie do czynienia. Owszem, trzeba Polakom o zbrodniach banderowców przypominać, ale co to ma wspólnego z tym że Putin kawałkuje sobie na naszych oczach Ukrainę? Jakim prawem pamięć o zbrodniach OUN UPA popełnionych na Polakach jest przez Rosję używana w kontekście secesji terenów należących do Ukrainy? Zachwycanie się i kolportowanie cynicznych gestów Putina jako samozwańczego „obrońcy” polskich interesów (prawdy historycznej?! sic!) w kwestii Wołyńskiej zbrodni jest totalną pomyłką. Rosja ma tu g… do gadania. Niech się rozliczy najpierw ze zbrodni ZSRR (i ich sługusów w PRLu), którego historią Putin tak się chlubi i którego to mitu broni opowiadając m.in. bajkę o „wyzwoleniu przez armię czerwoną obozu w Auschwitz🙂 Jeśli Rosja chce zbliżenia z Polską na tym polu, to niech otworzy komunistyczne archiwa i niech odda „Tutkę” rozbitą pod Smoleńskiem, a potem może lać swoje krokodyle łzy nad naszą krzywdą doznaną od innych sąsiadów.

Jak można w związku z powyższym debatować nad propozycjami Putina dotyczącymi „rozbioru Ukrainy”? Czemu ma służyć roztaczanie jakiejś iluzji o „wspólnocie słowian”, i dumnym udziale Polski w konglomeracie „słowiańszczyzny” gdzie gołym okiem widać, że docelowo tylko Rosja ma w nim mieć autonomię a resztę czeka wasalizacja i mają się temu podporządkować „bratnie kraje” inaczej grozi im amputacja terenów – żywym przykładem była Gruzja, Mołdawia a teraz Ukraina. jeżeli tak ma wyglądać braterstwo słowian to ja nie mam pytań. Rozumiem chęć i potrzebę życia w zgodzie z Rosją i pochwalam utrzymywanie z nią kontaktów handlowych, ale snucie wizji o innego rodzaju zacieśnianiu z nią stosunków, w przekonaniu o tym że będziemy traktowani jak partnerzy jest mrzonką, i człowiek który używa rozumu po tym co obserwuje nie może wyciągać innych wniosków (chyba że jest idiotą). Brak rozliczeń Ukraińców w kwestii zbrodni wołyńskiej nie powinien być argumentem dla niezdrowej prorosyjskiej „sympatii”, czy punktem wyjścia dla uzasadnienia „secesji” Donbasu.

Zastanawia mnie też towarzysząca czasami tej retoryce tęsknota za kolektywizmem i wrogość względem indywidualizmu, który przecież jest Polakom rozkochanym w wolności dużo bliższy i bardziej naturalny jak wszelkiego rodzaju „zbiorowe odpowiedzialności” i „komuny”. Kolejna kwestia to pogardliwa retoryka na temat wiary i Kościoła Katolickiego, i w ogóle religii jako „ogłupiającej ideologii”, przy jednoczesnym pozytywnym stosunku a wręcz tęsknocie za parapogaństwem prasłowiańskich wierzeń. W drugą zaś stronę zachłystywanie się „Putinem konserwatystą”, zatroskanym o moralność Rosjan a nawet świata (w ramach walki z pedalstwem, czy innymi pod publiczkę rozliczeniami z lewicowym aktywem ala „Pussy Riot”). Często przedstawia się Putina jako wiernego sługę Kościoła Prawosławnego, ale nie wspomina się o tym na jakiej zasadzie ten układ działa i kto tu jest de facto na czyich usługach i kto kogo żyruje.

Te wszystkie rzeczy o których napisałem, tj. fałszywa i wcale nie patriotyczna retoryka z podprogowym przekazem – „Putin lepszy od Ukrainy” (itp.) mniej lub bardziej zakamuflowana, dzieje się codziennie na różnego rodzaju portalach internetowych i forach na naszych oczach. Choć sam uważam się za rusofila (darzę sympatią rosyjską kulturę i sztukę oraz wszystko co pozytywnie rozwija umysł), to jednak nie potrafię zrozumieć tej dalekiej od normalnej fascynacji Rosją. W natłoku opinii i komentarzy ciężko jest (zwłaszcza kiedy brakuje im precyzji) rozpoznać granicę, za którą zaczyna się rusofilstwo daleko wykraczające poza zwykłą sympatię, ocierające się o wiernopoddańcze wręcz snucie o Putinie „zbawcy Polski” (przepraszam Wielkiej Lechii oczywiście 🙂 ). Apeluję więc o zwracanie uwagi na to z czym się zgadzamy i co popieramy. Apeluję o krytyczne podejście do wszelkiego rodzaju niesprawdzonych (i nieweryfikowalnych) informacji, kolportowanych wprost z rosyjskich źródeł masowego przekazu, mających wartość i wagę „opowiadań z mchu i paproci”.

Ostatnio modne stały się „doniesienia medialne” na temat udziału „polskich najemników”, czy nawet wprost żołnierzy polskich sił zbrojnych w wojnie o Donbas (zarówno po jednej jak i po drugiej stronie konfliktu). Tego rodzaju wrzutki nie mają na celu „dochodzenia prawdy”. Chodzi wyłącznie o zdyskredytowanie naszego państwa zarówno w oczach światowej opinii publicznej jak i w oczach samych obywateli. Chodzi o przedstawienie nas jako warchoła który nie dbając o bezpieczeństwo własnych obywateli ani pokoju w Europie dolewa oliwy do ognia konfliktu, który może dotknąć przez to samą Polskę. Panuje przez to przekonanie że to nie putinowska Rosja stanowi zagrożenie dla pokoju ale Polska, co jest oczywistym przekłamaniem faktów i wynikających z nich konsekwencji. I ten pogląd/przekonanie cieszy się (niestety!) nawet wśród Polaków niezdrową fascynacją. Tezy te są powielane i przekazywane dalej opinii publicznej poprzez różnego rodzaju „dziwne” portale i strony internetowe ewidentnie zadaniowane na wywołanie wspomnianego efektu. Rozpowszechnianie tego typu informacji przez samych Polaków jest więc nie tylko głupotą, ale stanowi zagrożenie dla wizerunku i bezpieczeństwa Polski – czyli między innymi również dla tych obywateli którzy dali się złapać na wspomnianą narrację.

Jest różnica między epatowaniem i promowaniem polskiej racji stanu, a przedstawianie jej w oparciu o interesy „krajów trzecich”. Zwłaszcza takich jak Rosja Putina, który rozgrywa tak Polskę jak i Ukrainę cynicznie i po swojemu dla własnych celów. Z całą pewnością nie robi tego dla dogodzenia wizji „polskiej racji stanu” snutej przez rozczarowaną obecnymi władzami grupki obywateli „prawdziwych patriotów” słowiańsko solidarnych z „braćmi Rosjanami”. Głupi ten kto wierzy w tę propagandę kiedy trwa embargo na polskie towary, a wpuszczane są do Rosji niemieckie, francuskie, austriackie (i Bóg jeden wie jakie jeszcze) na pohybel Polsce, a w obwodzie Kaliningradzkim sterczą wycelowane w Polskę Iskandery… Chodzi więc o zachowanie autonomii i dystansu wobec obcej propagandy w budowaniu dyskursu nad polską racją stanu. Trzeba umieć oddzielić część dość trafnych uwag na temat UE czy NATO od podsuwanych równocześnie argumentów na usprawiedliwianie tego co się dzieje na wschodzie Ukrainy, nie wspominając o wprost (czy okrężnie) szkodliwych dla Polski „niusach”. Nie szukajmy ratunku dla siebie i Polski u Putina, bo to nie jest żaden „przyjaciel Polaków” (o czym więcej tu:  Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli.)…(Odys)

polecam wykład dr Rafała Brzeskiego: Agresywny wirtual Kremla

podobne: Wiodący niemiecki dziennikarz: CIA naciska na media by promowały III wojnę światową i to: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” a także: „Chcesz miec pokój? Gotuj się do wojny!”, czyli – Na co gotuje się Rosja? oraz: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? polecam również: Od oszołoma do szpiega czyli „mądrości etapu” bezradnych propagandystów. Konrad Rękas: Szpiegomania (z bezpieczeństwem energetycznym w tle).

Ruski Agent

MON o korpusie szeregowych zawodowych. Wzrosną wydatki na zbrojenia. Ministrowie Obrony UE o wojnie informacyjnej i hybrydowej.


1. MON otwarty na dyskusję o korpusie szeregowych zawodowychBłaszczak: zbrojenia są korzystne dla gospodarki.

13.02.2015 (IAR) – Resort obrony otwarty na dyskusję o korpusie szeregowych zawodowych. O tej grupie żołnierzy zrobiło się głośno, gdy część z nich wysłała list otwarty do posłów i mediów. Domagają się w nim między innymi wydłużenia służby.

Wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak zapewnia, że jest gotowy do dyskusji o zwiększeniu liczby etatów w korpusie podoficerskim. Wtedy będą mogli do niego awansować szeregowi.

Minister poinformował, że pracuje nad tym departament kadr. Jednak generalna zasada, że trzon armii to młodzi ludzie między 20 a 35 rokiem życia, nie będzie zmieniona. Szef MON tłumaczy, że można zwiększyć liczbę etatów w korpusie podoficerskim, bo to pozwoli zatrzymać w wojsku najzdolniejszych. Nie można jednak dopuścić, by armia zestarzała się razem ze swoimi szeregowymi – podkreślił wicepremier.

Minister obrony przypomniał też, że szeregowi od pierwszego dnia służby wiedzą, co ich czeka przez 12 lat. To maksymalny czas, jaki żołnierz może służyć w tym korpusie.

Wojskowi wiedzą też od razu, co mogą zrobić, żeby dostać się do korpusu podoficerów – dodaje Jacek Matuszak z MON. Po 6-7 latach służby są wzywani przez swoich dowódców, którzy ich informują, że awans będzie możliwy w przypadku bardzo dobrej opinii, po zdaniu matury i kursie językowym.

Argumentacja resortu obrony po części trafia do Jarosława Rybaka, niezależnego publicysty wojskowego. Dziennikarz zwraca jednak uwagę, że ścieżka awansu, o której mówią przedstawiciele MON, nie jest do końca jasna i klarowna.

Jako przykład podaje rozmowy, które przeprowadził w wielu jednostach, między innymi w brygadzie w Świętoszowie. Zarówno żołnierze, jak i dowódcy mówili, że awans dostaje często nie doświadczony szeregowy po kilku zagranicznych misjach, lecz osoba o małym doświadczeniu. „Szeregowi muszą mieć jasne i czyste zasady awansu” – podkreślił Jarosław Rybak.

Kierownictwo resortu obrony zapewnia, że monitoruje sprawę szeregowych i ewentualnego problemu ich masowych odejść. Za kilka lat z mundurami może się pożegnać kilkutysięczna grupa żołnierzy. To ci, którzy podpisali kontrakty tuż po utworzeniu korpusu, czyli w latach 2004-2005.

W korpusie służy ponad 40 tysięcy żołnierzy. Środowisko od pewnego czasu coraz głośniej mówi, że chce dłuższej służby: nie dwunastu a piętnastu lat.

MON obecnie nie planuje wydłużania służby szeregowych. Trwają jedynie prace nad „udrożnieniem” ścieżki awansu na wyższe stopnie wojskowe.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Agnieszka Drążkiewicz/zr

…użyteczność szeregowych zawodowych powinna się sprowadzać wyłącznie do stanu ich sprawności fizycznej i umiejętności ogólnowojskowych, nie wspominając o wiedzy specjalistycznej wymaganej do obsługi broni i sprzętu wojskowego. Na pewno o przydatności dla wojska nie powinien decydować wiek czy „brak możliwość awansu”. Oczywiście dla najlepszych szeregowców awans ZAWSZE powinien być otwarty, ale nie można „udrożnieniem drogi awansu” do kadry podoficerskiej łatać złych rozwiązań na poziomie korpusu szeregowców, którzy przecież mają stanowić trzon armii. To przecież szeregowcy są docelowo tą siłą żywą która ma decydować o bojowości armii. Przecież to ci żołnierze są przeznaczeni do fizycznej walki z wrogiem, więc ich służba powinna trwać jak najdłużej i chodzi tylko o to żeby nabywali doświadczenie i czuli się w tej służbie spełnieni (a sami spełniali stawiane im wymagania), aby w razie czego śmiało stawali w obronie niepodległości Polski.

Przecież wiek 35 lat to niepotrzebna i absurdalna granica dla sprawności czy umiejętności dojrzałego mężczyzny, który dba o swoją sprawność (o ile dba) i którego stopień wyszkolenia, oraz umiejętności w obchodzeniu się ze sprzętem specjalistycznym z wiekiem mogą TYLKO wzrastać. Dlatego też nie jestem naiwny żeby nie domyślać się w czym jest problem, a o czym ani mundurowi, ani „cywilna kontrola nad armią” z MONu nie chcą głośno powiedzieć. Są to rzecz jasna pieniądze. Prawda jest taka, że obecnie Polski nie stać na zagospodarowanie tych wszystkich żołnierzy, tak jak nie stać żeby po „przepracowaniu” 15 lat wypłacać wszystkim „pechowcom” emeryturę – to oczywiste. Ale skoro tak, to może nie powinno się aż tak reklamować tego korpusu jako „stabilnego miejsca pracy” (bo w dobie wielkiego bezrobocia nic dziwnego że ludzie walą do armii drzwiami i oknami), ani roztaczać przed potencjalnymi kandydatami na żołnierzy wydumanych wizji kawalerskiej kariery. Po pierwsze – nie ma tylu etatów podoficerskich ani oficerskich w Wojsku Polskim żeby każdemu z szeregowców zagwarantować karierę dłuższą niż „obiecane” 12 lat. Po drugie – Polski nie stać na zwiększanie w związku z korpusem szeregowych stanu osobowego pozostałych korpusów żeby wchłonąć tylu potencjalnych kandydatów. Polska nie potrzebuje aż tylu podoficerów, oficerów i generałów zwłaszcza kiedy szeregowców jest jak na lekarstwo. W obecnym systemie korpus szeregowców zawsze będzie „pokrzywdzony” i warto o tym mówić młodym ludziom wprost, jeszcze na etapie kwalifikacji do służby. Trzeba ich informować o tym, że świetlana przyszłość w wojsku czeka tylko na wybrańców, a po drugie wojsko nie jest od tego żeby „dawać pracę”. To ciężka i często niewdzięczna służba, w której nie powinny mieć miejsca jakieś „socjalne” pretensje o to że armia nie zatrudnia na stałe. Takich ludzi z roszczeniowym podejściem do profesji żołnierza wojsko nie powinno w ogóle „zatrudniać”.

Niestety armia to kosztowna sprawa, więc może zamiast utrzymywać rozdętą administrację i „fikcyjny” (bo mało liczny) korpus szeregowców lepiej wrócić do szkolenia rezerw na ogólnopolską skalę, by KAŻDY dorosły mężczyzna w Polsce umiał się posługiwać bronią i sprzętem, a wiedzę tę nabywał od utrzymywanej w rozsądnej ilości zawodowej kadry żołnierzy specjalistów na etacie (służących jak najdłużej!), w ramach krótkotrwałych ale na wielką skalę prowadzonych ćwiczeń wojskowych. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można by było przeznaczyć na dobrze płatne etaty dla specjalistów, oraz przede wszystkim na działalność naukową, rozwój myśli technicznej i zbrojenia w najnowocześniejszą broń oraz sprzęt.

Tymczasem „tak krawiec kraje jak mu materiału staje” i trudno mieć do państwa pretensje że „broni się” przed nadmiernymi kosztami. Może nie musiałoby się bronić i stać by je było na obecnych szeregowców a i na jeszcze więcej, gdyby gospodarka kręciła się na tyle sprawnie że wpływy z podatków byłyby dużo wyższe a tym samym armia byłaby finansowana jak należy. Jednak to jest zupełnie inna historia na którą zwracałem uwagę tu – Romuald Szeremietiew: Czy będziemy solidarni w obronie?

…Odys

podobne: Romuald Szeremietiew: Czy będziemy solidarni w obronie? oraz: 800 milionów co roku więcej na wojsko, gen. Polko: kuleje dowodzenie i obrona. Michalkiewicz o defiladzie „ku pokrzepieniu serc”

17.02.2015 (IAR) – PiS popiera zwiększenie wydatków na polską armię.

Rząd zajmuje się dziś projektem, który zakłada że wydatki na obronność wzrosną z 1,95 PKB do 2 procent PKB.

Szef Klubu Parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak podkreślił, że wojsko powinno być silne i wyposażone w nowoczesną broń, a obrona kosztuje.

„Problem polega na tym, że przez te ponad siedem lat rząd koalicji PO-PSL niewiele w tej sprawie robił” – zauważył.

Mariusz Błaszczak podkreślił, że broń powinna być produkowana w Polsce bo zbrojenia w sensie produkcji broni i nowoczesnych technologii są korzystne dla gospodarki, dlatego, że one nakręcają koniunkturę.

Wiceprezes Mariusz Kamiński dodał, że rząd może liczyć w tym zakresie na wsparcie PiS.

„Uważamy, że jest to ważny priorytet w związku z sytuacją zagraniczną i na pewno będziemy wspierali działania, których celem jest wzmocnienie naszej armii” – powiedział.

PiS proponował zwiększenie wydatków na wojsko do 2 procent PKB już od tego roku i złożył projekt w tej sprawie latem roku ubiegłego.

Wiceprzewodniczący komisji obrony z PiS przekonywał wówczas, że kwotę około 800 milionów złotych bez problemu można uzyskać z cięć w administacji rządowej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/I.Szczęsna/tk

podobne: Armia Krajowa powraca. Będzie więcej wojsk na wschodzie Polski. Modernizacja armii zgodnie z planem oraz: Konsolidacja polskiej zbrojeniówki. Zacieśnienie współpracy wojskowej USA – Polska.

…popieram postulat odchudzenia administracji rządowej (a nawet i samorządowej) na poczet armii…

2. Siemoniak: będzie mowa o wojnie informacyjnej i hybrydowej. Fińsko-szwedzkie porozumienie wojskowe.

18.02.2015 (IAR) – Konflikt na Ukrainie, wojna hybrydowa oraz wojna informacyjna. To główne zagadnienia, jakie po południu omówią szefowie obrony państw Unii Europejskiej w Rydze. W nieformalnej naradzie ministrów, weźmie też udział polski wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak.

Minister tuż przed wylotem na Łotwę powiedział, że problem wojny informacyjnej jest w naszym kraju bardzo świeży. Rano odbyło się w tej sprawie spotkanie prezydenta Bronisława Komorowskiego z członkami Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Siemoniak powiedział, że poinformował na nim zgromadzonych, że NATO od kilku lat uznaje sprawy strategicznej komunikacji – elementu wojny informacyjnej – za bardzo istotne. Dodał, że na Łotwie powstało specjalne centrum poświęcone temu zagadnieniu. Szef polskiego MON zwrócił też uwagę, że kilka dni temu premier Łotwy zwracała uwagę na przejawy działań hybrydowych wobec jej kraju. Dlatego szczególny wymiar mają kwestie wojny hybrydowej, które będą dziś omawiane – ocenił Siemoniak.

Natowscy analitycy już w ubiegłym roku informowali, że republiki bałtyckie mogą być narażone na działania hybrydowe ze strony Rosji. W tym kontekście uczestnicy nieformalnej narady w Rydze omówią też rozejm, jaki ukraiński rząd zawarł ze stroną prorosyjskich separatystów tydzień temu w Mińsku.

Minister Tomasz Siemoniak przewiduje również, że sprawy wspólnej polityki obronnej Unii Europejskiej będą ważnym punktem spotkania na Łotwie. Podkreślił, że szczególnie istotne dla Polski jest rozwijanie wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony. Zauważył, że był to jeden z priorytetów polskiej prezydencji we Wspólnocie. Szef MON-u dodał, że chce, by unijne grupy bojowe i inne instrumenty wspólnotowego reagowania kryzysowego były skuteczne.

Ministrowie obrony krajów Unii, omówią również przygotowania do czerwcowego szczytu Rady Europejskiej. W rozmowach biorą też udział sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg oraz szefowa unijnej dyplomacji, Federica Mogherini.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Agnieszka Drążkiewicz/Ryga/vey/nyg

podobne: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona. „Świdnik” centrum produkcji śmigłowca AW149 na cały świat. i to: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową.

18.02.2015 (IAR) – Szwecja i Finlandia zawarły porozumienie o stałej współpracy wojskowej. Szwedzkie media nazywają porozumienie „historycznym”. Komentatorzy przypominają, że jest to realizacja koncepcji powstałej jeszcze przed II wojną światową.

Fiński minister obrony Carl Haglund, który podpisał dokument wraz ze szwedzkim ministrem Peterem Hultqvistem, porównał je do przedślubnych zaręczyn.

W opiniach obserwatorów w obu krajach, w dalszej perspektywie współpraca taka może zaowocować nawet paktem obronnym Północnej Europy.

Wśród konkretnych przedsięwzięć na niedaleką przyszłość wymienia się utworzenie na Bałtyku szwedzko-fińskich morskich sił zadaniowych czy zwiększenie tzw. interoperacyjności lotnictw obu krajów, by mogły korzystać ze wspólnych baz i przeprowadzać wspólne operacje. Przewiduje się też wystawienie fińsko-szwedzkiej brygady sił lądowych. Ustalono już, że wspólnym językiem współpracujących struktur wojskowych będzie angielski. Natomiast najpilniejszym krokiem w ramach realizacji porozumienia jest budowa bezpiecznego systemu łączności między Helsinkami a Sztokholmem.

W mediach obu krajów pojawiają się pytania, jak na takie plany zareaguje Rosja Władimira Putina? Odpowiedź ministra Haglunda brzmi: To jest ich problem; my mamy jedynie plany obronne.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Michał Haykowski, Sztokholm/em/

podobne: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową.

źródło: stooq.pl

WARSZAWA: Zobacz wielką wojskową paradę

Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego (3 maja) Autor: JK Źródło: Super Express Agencja foto: EAST NEWS, Super Express

Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową.


1. Generał Koziej: Debalcewe „niedomówione” w MińskuUkraina: Ofiary mimo zawieszenia broni. Separatyści grożąSeparatyści chcą dyktować Ukrainie międzynarodowe sojusze.

16.02.2015 (IAR) – Prezydencki doradca Stanisław Koziej ocenia, że Debalcewe w Donbasie, gdzie toczą się walki, jest „pułapką” w mińskim rozejmie. Generał Koziej mówił w radiowej Jedynce, że w białoruskiej stolicy nie doprecyzowano, gdzie ma być linia przerwania ognia. Dodał, że nie ma co liczyć na dobrą wolę oddziałów wspieranych przez Rosję, które po swojemu interpretują porozumienie z Mińska.

Według Stanisława Kozieja rozejm jest zwycięstwem Moskwy również z innej przyczyny. Na stronę ukraińską nałożono szereg zobowiązań z ustalonymi terminami ich realizacji. Dotrzymanie tych terminów będzie, zdaniem eksperta, bardzo trudne.

Prezydencki doradca dodaje, że jest duże prawdopodobieństwo niepowodzenia porozumień z Mińska, tak jak się to stało z wcześniejszymi ustaleniami w sprawie Donbasu.

Według Kijowa separatyści nie przestrzegają zawieszenia broni. Od czasu jego ogłoszenia w nocy z soboty na niedzielę ukraińskie siły były atakowane 112 razy – podało dziś ukraińskie wojsko. Najsilniej atakowane jest miasto Debalcewe – ważny węzeł kolejowy i drogowy. .

IAR/Jedynka/łp/zr

16.02.2015 (IAR) – Prorosyjscy separatyści wznowili rano ostrzał Debalcewa. Napięta sytuacja pozostaje pod Mariupolem. Według nieoficjalnych informacji, w pierwszym dniu obowiązywania zawieszenia broni zginęło co najmniej 20 ukraińskich żołnierzy.

Szef donieckiej milicji Wiaczesław Abroskin poinformował, że separatyści ostrzelali rano budynki mieszkalne i komendę milicji w Debalcewie. Według portalu Lewy Brzeg, powołującego się na jednego z żołnierzy, tylko wczoraj w tym mieście zginęło co najmniej 15 Ukraińców. Z kolei Dmytro Czałow – rzecznik wojsk ukraińskich w Mariupolu, poinformował, że wczoraj na tamtejszym polu walki zginęło 5 żołnierzy. Sztab twierdzi, że Ukraińcy nie atakują pierwsi, a jedynie odpowiadają na ogień przeciwnika.

Ekspert wojskowy Dmytro Tymczuk podkreśla, że separatyści wzmocnili swoje pozycje w Gorłówce koło Debalcewa. Tam przybyło 900 bojówkarzy wraz z ciężkim sprzętem. Na miejsce przyjechało 25 czołgów, 32 samochody pancerne, a także moździerze i haubice.

Zgodnie z zeszłotygodniowymi porozumieniami mińskimi, od nocy z soboty na niedzielę w Zagłębiu Donieckim ma obowiązywać zawieszenie broni.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/em/

16.02.2015 (IAR) – Prorosyjscy separatyści grożą dalszą ofensywą, jeżeli zawieszenie broni nie będzie przestrzegane. Strona ukraińska twierdzi tymczasem, że to jej wojska są regularnie atakowane w co najmniej dwóch miejscach w Zagłębiu Donieckim.

Lider donieckich bojówkarzy Ołeksandr Zacharczenko powiedział, że dojdzie do pacyfikacji Debalcewa, jeśli wojska ukraińskie nie poddadzą się. Ukraińcy przyznają, że są tam w trudnej sytuacji, ich pozycje są otoczone i regularnie ostrzeliwane. Bojówkarze proponują im, by się poddali, jednak nie ma na to zgody. Separatyści twierdzą, że w okolicach Debalcewa nie obowiązuje zawieszenie broni, ponieważ nie jest to front, a wewnętrzne terytorium ich samozwańczej republiki, gdyż miasto jest przez nich całkowicie otoczone. Ukraińcy tłumaczą z kolei, że Debalcewe nie jest otoczone, a dotyczy to jedynie pojedynczych posterunków.

Bojówkarze grożą też, że jeżeli wojsk ukraińskie nie będą przestrzegać zawieszenia broni, zajmą Mariupol. Także pod tym miastem wczoraj toczyły się zacięte walki. Zginęło co najmniej dwóch żołnierzy z pułku Donbas.

Ogółem wczoraj Ukraińcy byli ostrzeliwani w Zagłębiu Donieckim 60 razy. Kijów twierdzi, że jego żołnierze tylko odpowiadają ogniem na prowokacje separatystów. Wątpliwe jest zatem, aby dziś rozpoczęło się wycofywanie ciężkiego sprzętu wojskowego. Porozumienia mińskie przewidywały, że dojdzie do tego, jeżeli co najmniej przez jeden dzień będzie przestrzegane zawieszenie broni.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/jj

16.02.2015 (IAR) – Prorosyjscy separatyści są oburzeni procesem zbliżenia Ukrainy z NATO. Zagrozili nawet zerwaniem mińskich porozumień, jeśli Kijów nie zadeklaruje, że nie będzie wiązał się z żadnym sojuszem wojskowym.

Oprócz tego separatyści chcą podjąć z władzami Ukrainy negocjacje w sprawach, których nie reguluje dokument podpisany w Mińsku. „W pierwszej kolejności chodzi o odwołanie politycznych i wojskowych decyzji, związanych z prowadzoną operacją antyterrorystyczną” – cytuje przedstawiciela separatystów agencja Interfax. Denis Puszlin dodaje, że „dopóki funkcjonują przestępcze rozkazy, które doprowadziły do śmierci tysięcy ludzi, prawdziwy rozejm nie będzie możliwy”. Wyjaśnił też, że samozwańcze republiki: doniecka i ługańska będą zabiegać o to, żeby Ukraina nie związała się z żadnym blokiem wojskowym. Separatysta zagroził natychmiastowym zerwaniem mińskich porozumień w przypadku, gdy kijowskie władze będą czynić starania na rzecz zbliżenia z NATO, które nazwał „antyrosyjskim sojuszem”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

…niesamowite. Jaki trzeba mieć tupet żeby po rozpętaniu wojny domowej na terenie bądź co bądź własnego państwa (Ługańsk i Donieck oraz tereny przyległe to przecież tereny Ukrainy a ludzie tam mieszkający i walczący z tzw. „juntą kijowską” mają się za Ukraińców) przy pomocy obcych wojsk i sprzętu, po zajęciu kolejnych jego terenów żądać żeby to państwo się nie broniło i jeszcze wyznaczać mu kierunki polityki zagranicznej… Czego chce ta cała „republika ludowa”? Swobód dla obywateli i poszanowania ich praw czy zaboru/rozbioru Ukrainy przez sąsiadującą Rosję? Separatyści powoli i coraz śmielej zdejmują maskę za którą tak skrzętnie kryli prorosyjską politykę zaborczą… Tak jak ludzie tam mieszkający nierzadko rosyjskiego pochodzenia zasługują na poszanowanie ich odmienności kulturowej czy sympatii politycznych, tak nijak nie da się wytłumaczyć ich dążenia to rozbioru państwa które zamieszkują… Separatyści po prostu bredzą jeżeli uważają że mają do tego jakiekolwiek prawo poza prawem najeźdźcy do robienia na podbitym terenie wszystkiego co się tylko podoba…

Można tylko współczuć CAŁEJ Ukrainie że ma takich „wodzów” jak Poroszenko i Jaceniuk, którzy nieprzygotowani do wojny ani do obrony stanu posiadania dali się sprowokować kolejny raz do „kontrofensywy”, która zamieniła się w sromotną klęskę walnie przyczyniając się do utraty na rzecz separatystów kolejnych terenów w okolicach Debalcewa i Mariupola… Tu chciałbym wrócić do początków: Murzyn swoje zrobił, murzyn może odejść! Czas na „scenariusz grecki” dla Ukrainy. Co zrobi Putin? bo choć wiele się od tamtego czasu zmieniło, to jednak wszystko zostało po staremu. Tak jak zachód mógł zmusić Poroszenkę do niepodejmowania nieprzygotowanej kontrofensywy na Donbas, tak Putin mógł się powstrzymać od poszerzania stanu posiadania o kolejne tereny należące do Ukrainy pokazując że chce tylko spokoju dla Donbasu. Parafrazując pewną słynną wypowiedź francuskiego polityka – Putin stracił okazję żeby pokazać jak bardzo „kocha” „bratni naród ukraiński” 😉 (Odys)

podobne: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję. oraz: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu

2. Łotwa: UE powinna wesprzeć Ukrainę uzbrojeniem. Wykup ziemi przy granicy z RosjąEstonia: bezpieczeństwo granicy z Rosją

16.02.2015 (IAR) – Łotwa powinna zachęcać europejskich partnerów do przekazywania Ukrainie uzbrojenia. Takiego zdania jest marszałek łotewskiego parlamentu Inara Murniece. Łotewska polityk jednoznacznie opowiedziała się za takim rozwiązaniem po powrocie z Kijowa.

Inara Murniece jest przekonana, że Ukrainie potrzebne jest dozbrojenie, by mogła ona skutecznie odstaszać potencjalnych agresorów. Jednocześnie przewodnicząca łotewskiego parlamentu podkreśliła, że chodzi o broń defensywną, która będzie służyć obronie kraju, a nie atakowaniu kogokolwiek. Oceniając stanowisko państw bałtyckich wobec wojny na Ukrainie Murniece mówiła Polskiemu Radiu: „Jestem przekonana, że kraje bałtyckie, a także Polska, doskonale zdają sobie sprawę z priorytetu, jakim jest bezpieczeństwo. Nasze kraje dostrzegły potrzebę priorytetowego traktowania bezpieczeństwa znacznie wcześniej niż inne państwa UE”. Łotewska polityk wykluczyła jednocześnie dostawy broni na Ukrainę z Łotwy ze względu na niewielkie rezerwy uzbrojenia, będące w gestii sił zbrojnych tego kraju. Zapowiedziała, że będzie apelować do silniejszych krajów członkowskich Unii Europejskiej, by wsparły Ukrainę dostawami uzbrojenia. Łotwa w tym półroczu przewodniczy pracom Unii Europejskiej.

Krzysztof Renik, Ryga, Polskie Radio/em//Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

podobne: Zachód domaga się dyplomatycznego rozwiązania konfliktu ukraińskiego, ale są też głosy o dostawie broni. Władisław Guliewicz: „Szorstka przyjaźń” Polski i Ukrainy

…nooo! Popieramy zbrojenia Ukrainy ale niech ktoś inny to zrobi 🙂 Nie trzeba tego nawet komentować…

15.02.2015 (IAR) – Władze łotewskie przystępują do wykupu ziemi przy granicy z Rosją z rąk prywatnych właścicieli. To kolejny – po Estonii – kraj bałtycki, który chce stworzyć na granicy z Rosją kilkunastometrowy pas ziemi państwowej. Zostaną tam zainstalowane urządzenia elektroniczne i kamery zwiększające kontrolę nad granicą.

Służby bezpieczeństwa Łotwy przygotowują obecnie ewidencję osób, do których należy ziemia znajdująca się w bezpośrednim sąsiedztwie granicy. Przygotowanie takiej ewidencji ma być zakończone do lipca tego roku. Władze przewidują, iż na wykupienie ziemi trzeba będzie przeznaczyć ponad 76 tysięcy euro. Natomiast koszt infrastruktury elektronicznej, która zostanie założona na granicy wyniesie ponad 14 milionów euro.

Do tej pory w wielu miejscach na granicy łotewsko-rosyjskiej brakowało jakichkolwiek urządzeń monitorujących, a niektóre jej odcinki były trudne do patrolowania ze względu na błotnisty i podmokły teren. Według łotewskiej służby granicznej właśnie tam dochodziło najczęściej do nielegalnego przekraczania granicy.

Komentatorzy w krajach bałtyckich przyznają, iż bodźcem do uszczelnienia granicy z Rosją we wszystkich tych państwach stały się wydarzenia na Ukrainie oraz rosyjska agresja na Donbas.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Krzysztof Renik, Ryga/mg

14.02.2015 (IAR) – Władze Estonii przystępują do realizacji programu wykupu z rąk prywatnych właścicieli ziemi przy granicy z Federacją Rosyjską. Celem programu, wdrażanego między innymi przez straż graniczną Estonii, jest wzmocnienie bezpieczeństwa na granicy estońsko-rosyjskiej.

Władze chcą zakończyć program wykupu ziemi przy granicy z Rosją do końca 2015 roku. Przeprowadzono już rozmowy niemal z setką właścicieli ziem leżących w bezpośrednim sąsiedztwie granicy. Zdecydowana większość z nich wyraziła zrozumienie dla inicjatywy władz i zgodziła się na sprzedaż państwu swej własności. Wykup ziem przygranicznych z rąk prywatnych właścicieli jest częścią rządowego programu wzmocnienia bezpieczeństwa na granicy estońsko-rosyjskiej. W jego ramach instalowane są po stronie estońskiej nowoczesne urzadzenia monitorujące granicę. W Narwie – jednym z miast na granicy z Rosją – modernizowane jest przejście graniczne. Wzmocnienie bezpieczeństwa na granicy z północno-wschodnim sąsiadem stało się w Estonii gorącym tematem politycznym po ubiegłorocznym porwaniu w pasie granicznym pracownika estońskiej służby bezpieczeństwa przez agentów rosyjskich. Władze Estonii powołały wówczas specjalne jednostki straży granicznej.

Krzysztof Renik, Narwa, Polskie Radio/em//Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

podobne: Wstrząsy wtórne „kryzysu ukraińskiego”. Japonia – Chiny – Niemcy – USA – Syria. Niemieckie wsparcie wojskowe dla państw bałtyckich. oraz: USA krytykuje plan Putina i niemiecka oferta. Komorowski o wsparciu militarnym dla Ukrainy. NATO: Rosja zwiększa swoje siły na Ukrainie. Brzeziński o Rosji. i to: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona

3. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową.

14.02.2015 (IAR) – Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową. Zaplanowano wspólne ćwiczenia, zarówno wojsk lądowych – na największym poligonie północnej Europy w fińskim Rovajärvi, jak i lotnictwa – z użyciem myśliwców wielozadaniowych Gripen na Morzu Bałtyckim.

Jak pisze fińska gazeta „Helsingin Sanomat”, na poligonie szwedzcy i fińscy żołnierze mają ćwiczyć wykonywanie zadań operacyjnych i taktycznych w skomplikowanych warunkach technicznych, meteorologicznych i bojowych. Wiosenne ćwiczenia lotnicze nad Bałtykiem odbędą się z inicjatywy Stanów Zjednoczonych. Oprócz szwedzkich Gripenów, wezmą w nich udział amerykańskie samoloty F16 i fińskie F18. Według zapowiedzi dowództwa szwedzkich wojsk powietrznych, ćwiczenia będą obejmowały zarówno działania defensywne, jak i ofensywne.

Jak piszą skandynawskie media, poziom bezpieczeństwa w rejonie Morza Bałtyckiego obniżył się zdecydowanie w efekcie militarnych działań Rosji. W ostatnich miesiącach rosyjskie samoloty bojowe wielokrotnie dokonywały prowokacyjnych przelotów nad Bałtykiem, a okręty podwodne kilkakrotnie wpływały na obce wody.

Ani Szwecja ani Finlandia nie należą do NATO. Finlandia jest bezpośrednim sąsiadem Federacji Rosyjskiej. Długość wspólnej granicy wynosi 1340 kilometrów.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/hs.fi/aftonladet.se/dabr

podobne: Siemoniak: Zachód musi zbudować system reagowania. Jesienią kolejni amerykańscy żołnierze w Polsce oraz: Ukraina dąży do NATO, armia nie skorzysta z korytarzy humanitarnych. „Siły pokojowe” OUBZ kontra „siły szybkiego reagowania” NATO. Finowie i Szwedzi w gotowości bojowej, Norwegia i magazyny broni USA. i to: Perspektywa fińsko – szwedzkiego sojuszu obronnego. Rosja domaga się od Francji okrętów albo zwrotu pieniędzy.

rys. Gatis Sluka

rys. Gatis Sluka