Od wielkości do śmieszności czyli… różnica między powagą Wielkiej Brytanii a Polski w UE. Czym jest londyńskie „City”, Europa dwóch prędkości i „Exchange Stabilization Fund”. Gdy światem rządzą banksterzy i gangsterzy


Michał Dziekan – Źle dla ciebie dobrze dla nas

„…Exchange Stabilization Fund to dowód, że w rozwiniętym kraju zwykli obywatele mogą być bardzo daleko od pełnej wiedzy na temat systemu. ESF jest podmiotem anonimowym, który nie jest poddawany żadnej kontroli, co umożliwia mu prowadzenie działalności, która w normalnych warunkach spotkałaby się z oporem Kongresu USA. Całkowita niezależność ESF pokazuje, że obywatele USA mają niewielki wpływ na to, co dzieje się w ich kraju. Mogą oczywiście wybrać prezydenta, podczas gdy banki dyktują, kto ma zostać sekretarzem skarbu…

…Najwięcej informacji dotyczących wysiłków propagandowych ESF/CIA pochodzi z lat 70-tych. W 1973 roku The Washington Star opisał relacje łączące CIA z dziennikarzami. Szczegółowe informacje na ten temat pochodziły od dyrektora agencji – Williama Colby’ego.

Kongres zareagował powołaniem dwóch komisji w tej sprawie. Jak stwierdzono w raporcie jednej z nich, relacje łączące media z CIA były tak zróżnicowane, że oddzielenie ich od siebie było niemożliwe.

Przechodząc do konkretów, komisja poinformowała, że CIA korzystało w tamtym okresie z usług ponad 700 nauczycieli akademickich oraz absolwentów, którzy okazjonalnie pisali książki bądź tworzyli inne materiały używane następnie do siania propagandy.

Należy pamiętać, że były to kompletnie inne czasy, książki miały znacznie większą siłę rażenia. Szef CIA ds. tajnych operacji stwierdził w notatce, że „książki różnią się od innych sposobów propagandy. Pojedyncza książka jest w stanie znacząco zmienić spojrzenie czytelnika na określone kwestie. Nie da się tego porównać z innym medium”.

Powiązania agencji z mediami i środowiskiem akademickim wywołały oczywiście oburzenie opinii publicznej. W połowie lat 70-tych dyrektor CIA oświadczył, że jakiekolwiek kontakty z dziennikarzami zostały natychmiast zakończone. Dziwnym trafem w tym samym czasie lista płac nie będącego pod niczyją kontrolą ESF wzrosła z 300 do 500 osób. Dziennikarze oraz wykładowcy przeskoczyli zatem z jednej listy płac na drugą, znajdując się od tej pory poza zasięgiem Kongresu.

Propaganda w praktyce

Burza wokół propagandowej sieci CIA rozpętała się w latach 70-tych, jednak wówczas było już za późno. Wszystko, co najważniejsze, miało miejsce dekadę wcześniej.  

W latach 60-tych podstawy ekonomii został wywrócone do góry nogami. Klasyczna szkoła została zastąpiona keynesizmem. Zgodnie z ekonomią klasyczną deficyt budżetowy musi prowadzić do szkodliwej inflacji. Do początku lat 60-tych była to oczywistość. Zdziwienie wywoływały osoby domagające się od państwa wyższych wydatków. Dlaczego? Ponieważ deficyt musiał prowadzić do inflacji, a ta z kolei do zubożenia zwykłych obywateli.

Jednocześnie taki sposób myślenia stanowił zagrożenie dla ESF. Postanowiono zatem skorzystać z sieci propagandy, aby ustalić nowe zasady ekonomii. Od tej pory deficyt nie oznaczał już inflacji, lecz permanentny rozwój gospodarczy – o recesji nie mogło być mowy.

To w tamtym okresie stworzono mit niebezpiecznej deflacji. W wydaniu New York Times z 11 września 1962 roku pojawiła się wypowiedź Pera Jacobssona, dyrektora MFW, który przekonywał, że należy mniej martwić się odpływem złota z USA, a bardziej groźbą globalnej deflacji.

Propaganda uderzyła z ogromną siłą. MFW przekonywał, że od teraz należy podchodzić do deflacji z tak wielką ostrożnością, z jaką wcześniej traktowano inflację. Z perspektywy czasu widać, jak istotny był to moment. Nie da się zaprzeczyć, że plan przyniósł efekt. Ostatecznie dziś większość osób uważa, że deflacja jest bardziej niebezpieczna od inflacji.

Zmiana myślenia umożliwiła dalsze ratowanie dolara. Pod koniec lat 60-tych do pomocy zaangażowano Japonię, która zaczęła skupować ogromne ilości amerykańskich obligacji. Inni „sojusznicy” nabywali amerykańską broń. USA za jednym razem wzmacniały rangę waluty oraz zdobywały coraz większą przewagę w branży militarnej.

Na początku lat 80-tych propaganda stała się jeszcze bardziej agresywna. Zaczęto wmawiać społeczeństwu, że nie ma żadnego powiązania między deficytem a inflacją. Stany Zjednoczone poszły w kierunku gigantycznych deficytów, natomiast inflacja była niższa niż w latach 70-tych. W ten sposób „udowodniono” brak powiązania miedzy deficytem a inflacją. Dolar zaczął się umacniać, a zyski ESF rosły.

Jak to możliwe, że dolar był drukowany w tak dużych ilościach, a inflacja nie występowała? Oczywiście taka była specyfika systemu petrodolara, dzięki któremu Amerykanie nabywali dobra niemal za darmo

…Stosunkowo często wspominamy o ESF w odniesieniu do interwencji na rynkach finansowych. W naszej opinii informacje zawarte w artykule jednoznacznie pokazują, że zasięg oddziaływania funduszu jest ogromny. Trudno przypuszczać, aby ESF omijał rynki finansowe, których kondycja jest niezwykle istotna dla systemu.

Przez wszystkie lata istnienia ESF dolar był niszczony. Obecnie amerykańska gospodarka jest w dramatycznej kondycji, rośnie odsetek osób które potrzebują wsparcia socjalnego, natomiast rola dolara z roku na rok jest coraz mniejsza. Cudów nie będzie – dolar utraci ostatecznie status waluty rezerwowej. Pytanie brzmi: ile informacji na temat działań ESF wyjdzie na jaw?

Naszym zdaniem niewiele. Niezależnie od pogarszającej się sytuacji zwykłych mieszkańców USA, kraj ten będzie obecny przy tworzeniu fundamentów pod nowy system. Może się zatem okazać, że osoby, które do tej pory umożliwiały istnienie i działalność ESF, już wkrótce będą współodpowiedzialne za kreowanie nowego systemu opartego na SDR-ach.” (Zespół Independent Trader – Czym naprawdę jest Exchange Stabilization Fund?)

podobne: Od standardu złota do pieniądza fiducjarnego. Realny stan gospodarki USA, Teksas żąda od FEDu zwrotu złota, o cynicznych Grekach i ekspansji Chin. Czy świat finansów (a za nim cywilizacji zachodu) chyli się ku upadkowi? Polska na jedwabnym szlaku  oraz:  Independent Trader: Malutka Belgia ratuje obligacje USA czyli… jak zjeść ciastko i mieć ciastko a także: Prawdziwy sens konfliktów zbrojnych czyli… kto kontroluje dług ten kontroluje wszystko polecam również:  Przerośnięte państwo gwarancją problemów jego obywateli. O demokracji, państwie „opiekuńczym” i długu „publicznym” czyli przejadaniu przyszłości na własne życzenie i jeszcze:  Długi krajów rozwiniętych na historycznym poziomie a G20 wzywa USA do pilnego podniesienia limitu zadłużenia.

„Jeżeli to prawda… że świat dzieli się na banksterów i gangsterów to nasza sytuacja wygląda tak: nie istnieją realnie państwa demokratyczne. Istnieją tylko dekoracje zarządzane przez banki, które to dekoracje – parlamenty, rządy, narody, związki wyznaniowe, służą temu by banki mogły generować zyski. Pytanie więc czy kapitał ma narodowość jest z założenia głupie. Nie ma jej, a jeśli już się przy tym upieracie, to z pewnością nie jest to narodowość polska. Nie istnieją polskie banki, obojętnie jakimi byśmy się złudzeniami nie karmili. System tego nie zaplanował i już, jeśli zaś istnieją to niebawem istnieć przestaną, ich aktywa zaś zostaną przejęte. Prawdopodobnie bezszelestnie. I nikt tego nawet nie zauważy. Stwarzanie złudzeń dotyczących siły finansowej rodzimych banków, jeśli istnieje, musi się więc wiązać z jakimiś planami na przyszłość. Jakimi? Zapewne dotyczącymi konfliktu pomiędzy lokalnymi „niezależnymi” potencjami, który to konflikt stanie się kolejnym sposobem na powiększenie zysku banków.

 Jeśli nie istnieją państwa demokratyczne to znaczy, że nie istnieje polityka zagraniczna rządów. Jest ona fikcją. Ministrowie spraw zagranicznych zaś są powoływani po to, by przekazywać do lokalnych oddziałów Banku Rezerw Federalnych polecenia i sugestie…

Rządy jednak istnieją. Po co? Po to by prowadzić politykę wewnętrzną, czyli tresować poddanych, lub jak wolicie obywateli. Innej funkcji nie mają i mieć nie mogą. Służą także do prowokowania sytuacji generujących zyski i obsługi lokalnych instytucji finansowych. Jaki jest plan? Tego nie wiem. Mówią jednak, że zbliża się wojna z Iranem. Iran zaś to jedno z państw gangsterów, czyli takich państw, w których nie rządzą mafie międzynarodowe, ale lokalne. Inne tego typu państwa to Rosja, Chiny i Izrael. I fakt, że jedne z nich są zorganizowane w sposób demokratyczny a inne w sposób zamordystyczny nie ma żadnego znaczenia. Państwa gangsterskie mogą walczyć lub współpracować z banksterami. Jak rozwija się sytuacja zależy zawsze od bangsterów i od tego co rozumieją oni akurat pod pojęciem zysku. Tak więc wojna z Iranem może być wojną o ropę, ale nie musi…

Putin pozwoli na wojnę z Iranem, wytarguje Kaukaz i pacyfikację Polski oraz zaprowadzenie tu rządów swojej mafii. Pieniądze zmienią właściciela i wszyscy będą szczęśliwi. Na jakiś dość długi czas oczywiście. Do następnej katastrofy i następnego przetasowania. Europa popatrzy na nas ze smutkiem, ale też z radością, że tak małym kosztem udało jej się zażegnać kryzys. Będzie dobrze. W Iranie zatriumfuje demokracja, tak jak już zatriumfowała w Afryce północnej. Napisali ostatnio – naprawdę – że cała ta rewolucja zaczęła się od jakiegoś tunezyjskiego sklepikarza. Tak po prostu. Granice wstydu zostały więc przekroczone po raz kolejny.

Warto się zastanowić czy wobec dominującej roli banków przyjedzie taki moment, że państwa narodowe zostaną zlikwidowane. Moim zdaniem nie. Bo przynoszą one zbyt duże zyski. Nie zostaną zlikwidowane także państwa gangsterskie. Są bardzo potrzebne. Jeśli jakiegoś zabraknie, bo zawali się wskutek łapczywości lokalnych kacyków, stworzy się nowe. Banksterzy są poza tym jak wampiry – nie mogą wyjść na światło dzienne, bo zginą. Muszą żyć w ukryciu. Ujawnienie się zaprzeczy istocie ich obecności na Ziemi. Muszą mieć więc jakieś przekonujące dekoracje…” (coryllus – Jeżeli to prawda)

podobne: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról” oraz: Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów? Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes, kredyt z MFW to pomoc czy drenaż? Kijów walczy o reformy energetyczne (bez Kołomojskiego) i to: Independent Trader: „Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem a także: BRICS i VII szczyt w Ufie: Nowy bank ma pomóc zreformować światowe rynki finansowe. Czy BRICS stanie się formą organizacyjną dla cywilizacji przyszłości? Wojciech Jakóbik o hołdzie chińskim polecam również: Bankierzy mówią co myślą… Ile to jeszcze potrwa?

Jakiś czas temu doszło jednak do ujawnienia (się) tego co powinno być ukryte, a więc do potwierdzenia fasadowości instytucji zwanej „demokratycznym państwem”… Jak śpiewa poeta „poczuli siłę i czas”, więc nie muszą się dłużej ukrywać. Zwłaszcza że niewielu dostrzegło i zrozumiało wyjątkowość tej informacji…(Odys)

Zdaniem Barniera porozumienie w sprawie dostępu londyńskiego City do wspólnego rynku może być niezbędne, aby uniknąć utraty stabilności finansowej w Europie.

Brytyjskie dziennik „Guardian” napisał, że Barnier miał powiedzieć na zamkniętym spotkaniu z europosłami, że „musimy wykonać bardzo konkretną pracę w tym obszarze”. „Aby uniknąć niestabilności finansowej, (…) będzie musiała zostać nawiązana specyficzna, szczególna relacja” – miał powiedzieć były unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego. Dzienniki powołuje się na wewnętrzną notatkę z tego spotkania i pisze, że to zapowiedź specjalnej umowy regulującej pozycje Londynu jako jednego z centrów finansowych dla Europy i rozliczeń we wspólnej walucie, euro. Zdaniem „Guardiana” to także zapowiedź odejścia Brukseli od „twardego Brexitu”...” (źródło rp.pl: Unia musi dogadać się z londyńskim City)

„…W związku z tym potrzebne są dwa traktaty negocjacyjne dotyczące Brexitu, jeden dla Korony, a drugi dla City. To jest z mojego punktu widzenia informacja wręcz fantastyczna. Podał ją wczoraj Puls Biznesu, ale póki co nikt z tak zwanych publicystów się nawet na ten temat nie zająknął. To co wymsknęło się panu Michelowi Barnierowi, zostało natychmiast zdementowane, jako błąd w tłumaczeniu czy inna jakaś bzdura. Nie pamiętam już kto powiedział, że nie wierzy w wiadomości nie zdementowane, ale nie jest to w tym momencie istotne – zdementowali znaczy prawda. Drugi raz nie zdementują, bo się ośmieszą już całkiem…

City nie jest Anglią, a królowa nie ma tam nic do powiedzenia, kiedy przekracza granicę tego dziwnego obszaru staje się po prostu Elżbietą Windsor i ma słuchać co jej bankierzy mówią. I jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie posłuchała. Cóż więc teraz? Jasne jest, że Brexit będzie przebiegał dwoma torami – jawnym i tajnym, od czasu do czasu słyszeć będziemy tylko jakieś dziwne dźwięki dochodzące z zaplecza. Może się także okazać, że City nigdy nie wyjdzie z UE i będzie po prostu finansowym łącznikiem pomiędzy wyautowaną Koroną, a interiorem finansowym Unii do niedawna zwanym kontynentem. Co z nami wobec tego? To zależy co postanowią ci ludzie których teraz City straszy i jakimi metodami zaczną obniżać koszty. Mam nadzieję, że nie będą potrafili ich obniżyć i strach przed Arabami zwycięży w ich sercach strach przed City. Wtedy jest szansa, że nic nam się nie stanie, a tamci przyślą tu parę drobnych, żebyśmy popatrzyli jak wzrasta potęga gospodarcza naszego kraju i żeby każdy miał już nie 500+ ale wręcz 1000+ na dziecko. Jeśli UE przestraszy się bardziej City, może się okazać, że najpierw rozprawi się z Arabami, a potem za pośrednictwem pana Putina z nami, bo za bardzo fikamy i domagamy się zbyt wiele, zamiast iść do roboty na szwalnię i czekać na deputat szarego mydła, jak to bywało dawnymi laty.

Jakby tego było mało wicekról Ameryki Donald Trump zapowiedział, że nie przyjedzie do Davos, a więc cały ten lewacki burdel zaczyna mieć się z pyszna i szuka tak zwanych nowych dróg rozwoju. Skoro nie będzie Trumpa, na miejscu ma się pojawić prezydent Chin. Ciekawe co na to powiedzą zwolennicy jedwabnego szlaku i „zbliżenia” z Chinami. Wybuchną entuzjazmem czy nie? Chiny miałby dać nowe gwarancje temu, co przed chwilą nazwałem lewackim burdelem i wyasygnować świeżą kasę na zasiłki dla Arabów, żeby ci podpuszczeni przez City nie poucinali głów unijnym urzędnikom i nie latali z tymi czerepami po ulicach miast. Ciekawe czy coś od tych Chińczyków wydębią, czy przyjedzie ten prezydent i wyjedzie wzruszywszy ramionami, bo okaże się, jak już nie raz bywało, że izolacja jest dla Chin lepszym wyjściem niż angażowanie się w niepewne interesy z obyczajowymi i finansowymi aferzystami…” (coryllus – Czy City wyjdzie z Unii?)

Opisana przez coryllusa wizja wpisuje się dość „dobrze” w ambicje londyńskiego City, które streszczają się w następującej kwestii: „…Brexit wzmocni pozycję City jako jedynej stolicy finansów konkurencyjnej wobec Nowego Jorku” (całość: Część przedstawicieli City za Brexitem)

podobne: Rosja uwiązana na Ukrainie czeka na propozycję USA w sprawie „rozbioru” Polski by w zamian pomóc poskromić Chiny. Potencjał Polski w konflikcie z interesem Niemiec (o „jedwabny szlak”). Rola prezydenta RP (a propos debaty). oraz: Wspólny mianownik CETA, GMO, i Zbioru Zastrzeżonego IPN czyli o kosztach wojny między korporacjami jakie ponoszą społeczeństwa państw niepoważnych. O zgodzie między socjalistami. Jaką Polskę zostawimy przyszłym pokoleniom? i to: Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin polecam również:  Bankierzy mówią co myślą… Ile to jeszcze potrwa?

Adam Wycichowski niewolnik – pierwsza gwiazdka

„Przewodniczący Komisji Europejskiej Jan Klaudiusz Juncker, ten sam, który w trybie ekspresowym wyznaczył na 21 grudnia ubiegłego roku posiedzenie Komisji Europejskiej poświęcone ostatecznemu rozwiązaniu kwestii polskiej – tym razem, podczas kolejnej Konferencji Monachijskiej, wygłosił opinię, że wypracowanie nowego modelu stosunków między Unią Europejską a Wielką Brytanią zajmie „więcej niż 24 miesiące”. Skąd przewodniczący Juncker może wiedzieć takie rzeczy, skoro negocjacje UE z Wielką Brytanią jeszcze się nie zaczęły – tajemnica to wielka. Jesteśmy skazani na domysły, ale skoro już jesteśmy skazani, to nie żałujmy sobie i domyślajmy się…

…mamy dwie możliwości: albo obydwie instytucje wynegocjowane porozumienie zatwierdzą, albo nie. Powiedzmy jednak, że zatwierdziły. Wtedy zainteresowane państwo opuszcza szczęśliwą rodzinę unijną na warunkach wynegocjowanych i zatwierdzonych. No dobrze – ale co dzieje się w przypadku, gdy albo negocjacje nie doprowadzą do porozumienia, albo nawet doprowadzą, ale nie zostanie ono zatwierdzone? Wtedy zainteresowane państwo też może opuścić Unię Europejską, ale dopiero po 2 latach. 2 latach – czyli 24 miesiącach, o których z obfitości serca wspomniały usta Jana Klaudiusza Junckera! Po cóż Unii Europejskiej te 24 miesiące? Wyjaśnić to można odwołując się do innej instytucji traktatu lizbońskiego, mianowicie tzw. „klauzuli solidarności”. Stanowi ona, że w razie pojawienia się zagrożenia demokracji w jakimś kraju członkowskim, Unia Europejska, na prośbę państwa zagrożonego, może udzielić mu „bratniej pomocy” w celu usunięcia zagrożeń dla demokracji. A skąd wiadomo, że zagrożenia dla demokracji się pojawiły? No cóż; czyż potrzeba lepszego dowodu na zaistnienie tych zagrożeń, jak ów wniosek o wystąpienie z Unii? Nie potrzeba – a 24 miesiące chyba wystarczą, by te zagrożenia usunąć. A skąd będziemy mieli pewność, że zostały one usunięte? Stąd, że rząd ustanowiony w następstwie „bratniej pomocy” natychmiast wniosek o wystąpienie z Unii wycofa. Ciekawe, czy Jan Klaudiusz Juncker, wspominając o czasie nawet dłuższym niż 24 miesiące, miał na myśli właśnie tę mitręgę, czy też ta freudowska pomyłka przytrafiła mu się bez żadnej konkretnej intencji?” (Stanisław Michalkiewicz – Domyślajmy się!)

„…z ulgą i nadzieją witamy plany Angeli Merkel Europy dwóch prędkości. Mogą być śmiało nawet trzy, albo i więcej. Naturalnie pod warunkiem że J. Kaczyński nie zwariuje w międzyczasie i nie będzie starał się kraju zakwalifikować na pasmo najszybszego ruchu…

…Umiarkowana prędkość w dobrym kierunku jest lepsza niż ekspresowe pogłębianie euro integracji w złym, na co nalega Frau Merkel.

Jej celem, jak się zdaje, jest ekspresowe sprowadzenie reszty Afryki i Bliskiego Wschodu do serca Europy, zanim śpiące społeczeństwo niemieckie ocknie się aby bronić swojej tożsamości. Na czas tej turbo integracji Niemiec z islamem ich sąsiedzi zrobią dobrze jeśli zwolnią i odgrodzą się nawet od powstającego kalifatu płotem, jak Orban. Zbyt szybka integracja nie wyjdzie nikomu na zdrowie. Wręcz przeciwnie, rozsadzić może kohezję społeczną i doprowadzić do przyspieszonego rozkładu Niemiec z ich własnej i nieprzymuszonej woli. Ten rodzaj odwróconego Drang nach Osten, jak kto woli, leży w interesie ich sąsiadów. Nie bardzo więc wiemy czemu J. Kaczyński się tym martwi choć jednocześnie słusznie wskazuje palcem na Merkel jako na sprawczynię katastrofy i na role w tym jej piona w Brukseli Tuska, bezkrytycznie wentylującego niemieckie groźby pod adresem innych o astronomicznych karach za każdego nie przyjętego „uchodźcę”.

Interesujący jest timing tego pędu Angeli ku większej integracji. Wygląda to na reakcję euro establishmentu na Brexit, decyzję mających dość integracji Brytyjczyków i ich pragnienie aby się właśnie od kontynentu odintegrować. Czemu służyć ma przeciwstawienie się temu narzuconą przez Niemcy przyspieszoną integracją? Temu oczywiście aby stworzyć fakty dokonane przez co gotowość innych do próbowania kolejnego exitu z euro raju odpowiednio osłabnie. Wątpimy jednak czy strategia ta odniesie sukces.” (cynik9Europa dwóch prędkości)

„…Zaczęliście od powiedzenia nam, że musimy zapłacić rachunek, całe 52 miliardy funtów – kwota wyraźnie wzięta z powietrza, faktycznie forma żądania okupu. Moglibyście zauważyć, że włożyliśmy netto ponad 200 miliardów funtów w ten projekt, jesteśmy w istocie udziałowcami tego budynku i całej reszty majątku, i naprawdę to wy powinniście złożyć nam ofertę nie do odrzucenia, byśmy wyszli. A jak zawsze uroczy pan Verhofstadt, główny negocjator Parlamentu, w swojej rezolucji, nad którą mamy głosować później, mówi nam, że nie wolno nam omawiać potencjalnych umów handlowych z nikim innym na świecie, dopóki nie opuścimy Unii Europejskiej. Nie ma to żadnych zupełnie podstaw w prawie traktatowym i jest to tak, jakby powiedzieć, że nie możesz zaaranżować sobie mieszkania, na czas gdy wyjdziesz z więzienia…

…I oczywiście pan Tusk, którego nie ma dziś z nami – podejrzewam, że nadal płacze, wyglądał na dosyć załzawionego, nieprawdaż, po tym jak ambasador brytyjski doręczył list w zeszłym tygodniu – mówi nam w swoim memorandum, że wszelkie przyszłe umowy handlowe muszą zapewnić, że UK nie może mieć przewagi konkurencyjnej. To wszystko jest niemożliwe, a dokładacie do tego hipokryzję, że z jednej strony mówicie, że UE będzie negocjować jako jedność, a klauzula 22 dokumentu Tuska mówi, że w istocie Gibraltar, że Hiszpanie mogą mieć całkowite weto wobec całej umowy, jeśli nie będą usatysfakcjonowani suwerennością Gibraltaru. My wierzymy w narodowe samostanowienie – waszym celem i ambicją jest zniszczenie demokracji państwa narodowego. Gibraltar jest zdecydowanie rzeczą nie do przyjęcia na obecnych warunkach.

Okazaliście tymi żądaniami, że jesteście mściwi, paskudni. Mogę jedynie powiedzieć: dzięki Bogu, że wychodzimy. Zachowujecie się jak mafia. Myślicie, że jesteśmy zakładnikiem. Nie jesteśmy, wolno nam odejść…

…daje się nam żądanie okupu. Ale co musi być bardzo trudne dla was wszystkich do pojęcia, to że istnieje większy świat, tam na zewnątrz, niż Unia Europejska. 85 procent światowej gospodarki jest poza Unią Europejską. I jeśli chcecie nie mieć żadnej umowy, jeśli chcecie zmusić nas do odejścia od stołu, to nie my na tym ucierpimy. Wiecie, my nie musimy kupować niemieckich samochodów, nie musimy pić francuskiego wina, nie musimy jeść belgijskiej czekolady. Jest wielu innych ludzi, którzy nam to dostarczą. Powrót do taryf narazi miejsca pracy setek tysięcy ludzi żyjących w Unii Europejskiej, a jednak co mówicie, to że chcecie przedłożyć interesy Unii Europejskiej ponad interesy waszych obywateli i waszych firm. I jeśli będziecie dalej iść tą drogą, to nie tylko Zjednoczone Królestwo uruchomi artykuł 50, będzie jeszcze wiele kolejnych.” (karasekUS, Nigel Farage: UE jak mafia… niech będzie gangsterzy)

podobne: Unia doigrała się Brexitu. Eurosceptycy tryumfują, skowyt histerii wśród euroentuzjastów (od lewa do PISu). Wielka Brytania przed historyczną szansą, a co z Polską? Czekam na Polexit oraz: „Kiedy rząd boi się ludzi mamy wolność.” (Thomas Jefferson). Eurosceptycyzm w Europie. Biznes ma dość handlowej wojny z Rosją. Włosi przeciwko tyranii EBC. Szwecja na skraju kryzysu rządowego

W przeciwieństwie do państw takich jak Polska (a w zasadzie ich elit politycznych) wiecznie do czegoś aspirujących, zatroskanych o swój wizerunek „zagranico”, państwa poważne (a do takich należy Wielka Brytania) mają to do siebie że potrafią uzasadnić swoje racje, nawet jeśli argumenty na owe racje wydają się nieco „przestarzałe”. Demonstrując tym samym wyższość i przywiązanie do własnego porządku i dorobku prawno cywilizacyjnego… (Odys)

„…w portalu Obserwator finansowy ukazał się tekst Jacka Ramotowskiego zatytułowany Wielkie banki przygotowują się do brexitu. I w tym tekście znajduje się taki oto fragment:

Na wniosek Giny Miller brytyjski Sąd Najwyższy orzekł w listopadzie, że rząd nie może złożyć notyfikacji zamiaru opuszczenia Unii bez zgody parlamentu. Rząd odpowiednią ustawę przedstawił, ale nie zawiera ona szczegółów. Domaga się upoważnienia go do uruchomienia art. 50 Traktatu Lizbońskiego i podjęcia negocjacji zgodnie z tzw. klauzulą Henryka VIII z 1539 roku. Klauzula ta pozwala na zmianę, a nawet uchylenie ustawy bez zgody parlamentu.

Można uchylić ustawę bez zgody parlamentu, bo są odpowiednie narzędzia prawne w tradycji legislacyjnej na Wyspie. Tylko kto o tym decyduje? Wczoraj myśleliśmy, że król. A jeśli tak, to sądziłem, że będą z tym brexitem czekać, aż pani Ela odłoży łyżkę i na tronie zasiędzie Harry czy może te drugi, bardziej piegowaty. Dziś z rana okazało się, że w takich sprawach decyduje tajna rada, a skład tajnej rady możecie sobie znaleźć w sieci, bo nie jest on znowu aż tak tajny. No, ale jak napisałem na początku nie będzie trzeba sięgać po klauzule z roku 1539, bo już jest po sprawie, brexit rozpocznie się przed końcem marca.

Widzimy na tym przykładzie jak poważna jest tradycja polityczna Wielkiej Brytanii i jak serio traktuje się tam decyzje. Oczywiście, ktoś powie, że od dawna wiadomo było, że wyjdą potrzebowali tylko uzasadnienia. No, ale potrafią to uzasadnienie znaleźć i za jego pomocą przymusić Izbę Lordów to uległości. To jest właśnie poważna polityka.

Popatrzmy teraz jak poważna polityka wygląda u nas. Poważną polityką są w Polsce kwestie dotyczące 500+ i strajku nauczycieli o 10 procentową podwyżkę, poważną polityką jest nieudany skok na stanowisko szefa PE, a także powracające stale gawędy o tym czy uzbroić Polaków czy też może pozostawić ich bez broni, a za to zorganizować obronę terytorialną. Za poważną wewnętrzną politykę w Polsce uchodzi medialna propaganda najgorszego gatunku, taka jaką zaprezentował w najnowszej, jeszcze nie wydrukowanej Gazecie Polskiej Tomasz Sakiewicz. Na okładce widzimy tramwaj z czasów okupacji, z którego wychyla się Angela Merkel, a na pierwszym planie stoi Donald Tusk w mundurze esesmana. Proszę bardzo https://twitter.com/GPtygodnik/status/841348170584076289

W środku jak widzicie mamy tradycyjną, znaną nam z tygodników wydawanych za Gierka, mapkę przedstawiającą potencjał wojenny krajów Europy, z tym, że odwrotnie niż wtedy zagrożeniem nie jest zachód a Rosja. Mamy więc tu połączenie dwóch poetyk. Nachalnej propagandy i pseudonaukowej strategii. Każdy oczywiście, kto to skrytykuje zostanie z miejsca nazwany ruskim agentem. Bo ten manewr także jest wpisany w mechanizm działań poważnej polityki wewnętrznej w Polsce. Jeśli do tego dodamy to, co powiedziała pani Fotyga niedawno, w związku ze sprawą uzbrojenia Polaków, to mamy komplet. Powiedziała – przypomnę tylko – że w Polsce, odwrotnie niż w USA nie ma tradycji noszenia broni. Gadałem o tym wczoraj z Jackiem i on powiedział w pewnym momencie, że w Polsce jest za to tradycja noszenia ołowianych kul w potylicy. Ja zaś pomyślałem, że to dobry bon mot, bo on opisuje czynną nad Wisłą i wiecznie żywą tradycję potyliczną. Mamy nawet taki prawicowy portal – Wpotylicę. Prowadzą go bracia Karnowscy…” (coryllus – O tradycji politycznej i tradycji potylicznej)

podobne: O heretyckiej (rewolucyjnej, imperialnej) i Bożej tradycji w armii oraz ich wpływie na polską prawicę. „Rozbite oddziały” Kaczmarskiego oraz: Międzymoże, czyli o wpuszczaniu Polski w kanał casus belli przez gigantomaniaków którzy nie panują nad własnym państwem.

„…ma się w Rzymie odbyć uroczysty „szczyt” Unii Europejskiej, na którym delegacja polska ma znowu pokazać europejsom” nie tylko, jakie z nich palanty, ale stanąć na nieubłaganym gruncie europejskiej jedności, a także – jedności euroatlantyckiej. W związku ze szczytem pani premier Szydło żałośliwym tonem wygłosiła specjalne orędzie do narodu, informując, co i jak. Ten żałośliwy ton wynika, jak przypuszczam, z trudności położenia w jakim znalazła się nie tylko ona, ale całe PiS wobec swoich wyznawców. Z jednej strony pan prezes Kaczyński chciałbym im zaimponować przedstawieniem, jak to pod jego przywództwem Polska „wstaje z kolan” i tak dalej, ale z drugiej strony targa nim jaskółczy niepokój, że jak tylko spróbuje wstać, to nie dostanie forsy, od której nasi Umiłowani Przywódcy uzależnili nie tylko Polskę, ale i samych siebie. Przed taką możliwością ostrzegł panią premier Szydło francuski prezydent Hollande, zauważając, że „wy macie zasady, a my – subwencje”. Wprawdzie pani premier skwitowała to lekceważącą uwagą, że prezydent Hollande ma zaledwie 4 procent poparcia, ale procenty to jedna rzecz, a forsa, to rzecz druga. Ale cóż; wobec wyznawców trzeba trzymać fason („on tu jeden trzyma fason ponad Żydów podłą zgrają i on jeden nie jest mason, chociaż – czego nie gadają?” – powiada poeta), więc pani premier zapowiedziała, że jeśli polskie żądania nie zostaną w Rzymie spełnione, to Polska nie podpisze końcowej deklaracji. Nie wiem czemu, ale przypomina mi to scenę spotkania meksykańskiej cesarzowej Charlotty z cesarzem Napoleonem III. Charlotta chciała namówić Napoleona na interwencję w Meksyku, gdzie powstańcy oprymowali jej męża, cesarza Maksymiliana. Napoleon wykręcał się jak tylko mógł, więc Charlotta użyła ostatecznego w jej mniemaniu argumentu, oświadczając, że jeśli nie będzie interwencji, to oboje z mężem abdykują. – Ależ abdykujcie jak najprędzej! – wyrwało się wtedy Napoleonowi, na co Charlotta najpierw dostała spazmów, potem zaczęła wyrzucać francuskiemu cesarzowi jego niskie pochodzenia, aż wreszcie zwariowała. Takie rzeczy pokazują, że w polityce światowej sprawy tragiczne sąsiadują z komicznymi…” (Stanisław Michalkiewicz – Czyżby znowu moralne zwycięstwo?)

podobne: Dwie prawdy zamiast polityki oraz: „Szklany nocnik dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego” za „Traktat Lizboński i nadmuchiwanie Niemiec” i to: Pułapka fałszywych narracji, układów, histerii, i prowokacji czyli… jak się (nie)zaKODować we własną propagandę. Hipolit Korwin-Milewski o różnicy między mężem stanu a populistą a także: Michalkiewicz i Braun: Quo vadis Polsko? Sny o potędze RP kontra przekleństwo georealizmu. „Stary Nowy Porządek” czyli Zdrada w Monachium

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Reklamy

Gazeta Wyborcza i kult tolerancji dla pedofilii czyli… kogo ochrania i kto zarabia na Lex Trynkiewicz. O grzebaniu w psyche i „świat na opak”


Gustave Dore – The Inferno, Canto 18. Ah! how they made them bound at the first stripe! Panderers and seducers – marching in opposite directions, whipped by demons

„…Justyna Kopińska, autorka cyklu reportaży o degeneratach i przestępcach. Jej postawa i dzieło mają zaktywizować różne dzielne dziewczyny, które marzą wieczorami, o tym, by poznać kogoś interesującego, kto we właściwy sposób będzie stymulował ich emocje. Na przykład za Mariusza Trynkiewicza, albo innego jakiegoś przestępce, co zakopywał swoje ofiary w lasku za stodołą. Dziewczyny te pragną z całej duszy przeżyć coś niezwykłego, co odmieni ich życie, jeśli nie na zawsze, to na pewno na jakiś dłuższy czas. Proza pani Kopińskiej ma jeszcze jeden cel, ona służyć temu, by zrównać hierarchie patologiczne z hierarchiami kościelnymi. To trzeba powiedzieć wprost, bo pani Kopińska mówi o tym wprost w różnych telewizyjnych programach. Gdyby nie było Kościoła nie byłoby patologii i morderców. Taki jest przekaz. Ktoś może się teraz zastanawiać co w takim razie ma być, skoro rodzina jest niedobra, wspólnoty religijne są niedobre, co pozostaje? Życie grupowe, a ponieważ to nie może się toczyć bezproduktywnie, coś się zaraz do zrobienia dla naszych dzielnych dziewczyn znajdzie. Ja wiem, że już zaczynam przynudzać, ale nie ma innego wyjścia, trzeba to powtarzać ile można, bo w pewnym momencie zabronią. Osoby takie, jak ta Kopińska, Szczuka i cała reszta tych istot służą temu jedynie by przygotować grunt na nastanie piekła na ziemi. Podobnie jak sto lat temu grunt taki przygotowywały wariatki-socjalistki, walcząc o lepsze jutro dla prostego ludu. To są rzeczy, których nie da się niestety wytłumaczyć inaczej jak siłą, stąd też jak mniemam organizacje reakcyjne były nieraz tak bardzo brutalne. To zostało w pewnym momencie zauważone i dokonano sprytnej podmiany prawdziwych organizacji reakcyjnych na fikcyjne, takie jak na przykład Zakon Rycerzy Kolumba, albo ONR. To są organizacje założone i prowadzone przez duchowych spadkobierców Egona Olsena, a służą one temu jedynie, by nasze dzielne dziewczyny miały dobre tło do występów…” (coryllus – Nasze dzielne dziewczyny?)

podobne: Czy feministka i wiewiórka to „istota czująca”? O roli kobiety według lumpenproletariatu i o podejrzanym zapachu z ekologicznej i patriotycznej d…ziupli

a oto przykład takiego występu

„….wywiad z żoną Trynkiewicza, pedofila i mordercy, który ma na sumieniu życie niewinnych dzieci. Pani ta wzięła z tym Trynkiewiczem ślub w więzieniu i teraz pisze do niego listy, a także promuje go gdzie może. No i środowiska postępowe z Gazetą Wyborczą na czele, bo autorka jest dziennikarką tam zatrudnioną, promują tę jej postawę…

„…najchętniej krzyczałabym o naszej miłości, gdybym tylko miała dużo pieniędzy i nie bała się, że stracę pracę. Ale muszę być odpowiedzialna, bo przecież utrzymuje siebie, Kasię i Mariusza. W Gostyninie podopieczni dostają tylko podstawowe wyżywienie, a mój mąż lubi sobie podjeść. Wysyłam mu różne serki, wędliny oraz nikoretki, bo nadal rzuca palenie. Jestem dumna z bycia panią Trynkiewicz. […]

      Jak wreszcie będzie wolny, to pojedziemy w podróż poślubną do tego lasu w Piotrkowie Trybunalskim, który Mariusz tak kocha. To ten sam las, w którym Mariusz spalił ciała dzieci, ale Mariusz ma wiele innych wspomnień związanych z tym miejscem. Tam dorastał, jeździł na pierwszym rowerku, spacerował. Jako dziecko bardzo lubił spokój, który daje natura. Kochał zdjęcia, fotografował las o różnych porach dnia. Dlatego to miejsce kojarzy mi się z takim małym Mariuszkiem, jeszcze zanim został skrzywdzony. Nie zdajesz sobie sprawy, jaki ból czuje człowiek, gdy usłyszy wyrok śmierci. Wiem, że później Mariusz uniknął tej kary. Ale przez kilka miesięcy musiał żyć ze świadomością, że zostanie zabity, to okropna krzywda, której już mu nikt nie wynagrodzi. […]

      Mariusz nie jest psychopatą, ludzie nie biorą pod uwagę, że po pierwsze te zabójstwa były dawno, a po drugie, nie wiadomo, kim obecnie byłyby te dzieci. Może by wyrosły na zabójców lub złodziei. Kto włóczy się samotnie przy rzece w wieku kilkunastu lat? To jest dopiero brak odpowiedzialności! […] To była ich decyzja, że nie żyją”.

…co by się stało, gdyby jakiś ksiądz katolicki oskarżony o pedofilię opublikował podobne wyznania w piśmie „Gość niedzielny” i zadeklarował to co ta nieszczęsna wariatka na końcu, że przecież nic się nie stało, bo te dzieci są same sobie winne, po co przychodziło na plebanię. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku biskupa Wesołowskiego, dziś już zmarłego, który próbował się bronić tym, że te nieszczęsne istoty same przychodziły i się do niego łasiły, a on ulegał pokusie. Wycie jakie rozległo się wtedy w całym internecie było nie do opisania. Biskup Wesołowski już dziś nie żyje i piekło jest spokojniejsze. No, ale pan Trynkiewicz żyje, ma się dobrze i właśnie planuje dziecko ze swoją żoną. Jedynym zaś sensem tekstu jaki napisała o nim dziennikarka Kosińska jest wzbudzenie współczucia wśród czytelników. Tylko to. Oni mają nienawidzić siostry Bernadetty i litować się nad Trynkiewiczem (…), albowiem odbiorca tego rodzaju treści nie jest wymagający, a tekst zrobi w jego umyśle jeszcze większe spustoszenia i skłoni go, jak to czasem mawiają w programach reklamujących książki, do myślenia

…Ja zaś mam pytanie takie – czy z rodzicami zamordowanych przez Trynkiewicza dzieci rozmawiał ktoś z Gazety Wyborczej i czy ktoś zapytał tych ludzi jak się czują, kiedy widzą takie książki, jak ta Kopińskiej, kiedy słyszą o nich, że są nagradzane? Czy oni sami nie wpadli kiedyś na pomysł, by załatwić tego Trynkiewicza i uwolnić od niego świat, a jeśli wpadli, to czy ktoś im wytłumaczył, że nie mogą tego zrobić, albowiem pan Trynkiewicz, seryjny morderca, gwałciciel dzieci, jest z socjologicznego punktu widzenia niezbędny w Polsce. Jest bowiem punktem odniesienia dla wielu rozważań, które „skłaniają ludzi do myślenia” i otwierają różne dyskusje na potrzebne i ważne tematy. Gdyby nie było pana Trynkiewicza, gdyby dosięgła go zemsta sprawiedliwa i okrutna, cóż poczęliby dziennikarze Gazety Wyborczej? Wokół czyich czynów budowali by swoje pozytywnie wibrujące narracje? Gazety Wyborczej nikt nie oskarży o to, że promuje postawy patologiczne i przyczynia się w ten sposób do wzrostu tolerancji dla zła. Oni to przecież publikują w imię wolności i w imię prawdy…” (coryllus – Na pohybel samotnym mścicielom)

podobne: Pedofilia w Kościele. Ideologiczny raport Komitetu ONZ. Bezpardonowy atak marksizmu

„W tej sprawie narzucają mi się dwa spostrzeżenia. Pierwsze to takie, że kiedy się spojrzy na dzisiejsze zdjęcie Trynkiewicza z więzienia: bezzębnego menela z mętnym wzrokiem, to widać, że te słodkie opisy słodkiej miłości i oczekiwania „jej konsumpcji” dokonywane przez laureatkę  m.in nagrody im. Kapuścińskiego i nagrody im. T.Torańskiej to produkt, mający „dźgnąć w oko znienawidzonych katoli”,żeby ujrzeli w całej krasie – swoją bezsilność. Jej teksty są tylko i wyłącznie prowokacją.

Druga sprawa to rola Gazety Wyborczej w kampanii PRO-pedofilskiej, jaka jest od dekad prowadzona w USA i krajach europejskich z  dyskretną życzliwością miejscowych władz.

W internecie jest lista organizacji lansujących zalegalizowanie pedofilii to znaczy zalegalizowanie seksu dorosłych mężczyzn z chłopcami w wieku od 12 lat. To się zaczęło już w latach 80-tych i na początku lat 90-tych  a nasiliło około roku 2006.

Na liście tych organizacji – legalnie rejestrowanych w sądach krajowych znajdują się m.in;

– NAMBLA -The North American Man /Boy Love Association, zarejestrowana w New Yorku i działająca w NY i w Kalifornii. Celem jest „zaprzestanie opresji wobec mężczyzn  i nieletnich chłopców, który WYBRALI  wspólnie ten rodzaj relacji”. W latach 80-tych organizacja miała 300 członków i była wspierana m.in przez Allana Ginsberga.

Na wiki jest lista tych organizacji wg krajów. Prym wiodą Niemcy, gdzie w różnym czasie działało lub działa obecnie łącznie 15 organizacji o charakterze stowarzyszeń czy fundacji lub „grup badawczych” promujących legalizację pedofilii, Belgia ma 5 organizacji a Holandia 4 ale za to jedna z nich – Vereniging MARTIJN, jest określana jako „najważniejsza organizacja pedofilska w Europie” a losy jej rejestracji wskazują na jakieś naciski na miejscowy wymiar sprawiedliwości, aby mimo wielkich oporów społecznych – takim organizacjom „ułatwiać życie”. Okazuje się, że grupa została zarejestrowana w 1982 r. a dopiero w 2012 r. jakiś sąd holenderski dopatrzył się jakiś nieprawidłowości co do zgodności statutu organizacji z przepisami i 27 lipca 2012 uznał organizację za nielegalną i nakazał natychmiastowe zaprzestanie działalności. Ale już w kwietniu 2014 r. sąd wyższej instancji uchylił wyrok sądu niższej instancji uzasadniając, że „klub nie dopuszcza się przestępstw i ma prawo korzystać z wolności zrzeszania się”. Dopiero Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu wyższej instancji. Ciekawe jest to, że nawet opublikowanie przez tę organizację na swojej stronie internetowej w roku 2007 pewnej ilości zdjęć księżniczki Amalii  of Orange wówczas lat 4 , córki ówczesnego następcy tronu Wilhelma Alexandra nie spowodowało jej delegalizacji natychmiastowej. Książę „poszedł do sądu’ i zażądał usunięcia zdjęć i odszkodowania w wysokości 50.000 euro a sąd się przychylił, ale karę ustalił na poziomie 5000 euro „jeżeli w przyszłości takie zdjęcia się ukażą”. Tyle mógł przyszły Król Niderlandów.

W Norwegii  są dwie organizacje: Norwegian Peadophile Group i „Amnesty for Child Sexuality”. W Szwajcarii jedna o nazwie Schweizerische Arbeitsgemeinschaft Pädophile.

Ponadto tego rodzaju organizacje działały lub działają po wyrokach w utajeniu w takich krajach jak: Austrialia -2, Kanada -2, Dania i Francja po jednej. Wszystkie walczą o „wolność dla pornografii dziecięcej”.
Zwracam uwagę, że granice Polski są otwarte a dzieci giną. W Polsce. Trynkiewicz ma troskliwą opiekę w więzieniu i ochronę „przed prawdziwymi zbrodniarzami’ i już szykuje się do „skonsumowania małżeństwa”.
Nie wierzę, że ta akcja gazowni jest „wyrwana z kontekstu”. Gazownia chce się wykazać i musi się wykazać. Jak zwykle te działania mają charakter długofalowy. Ta kobieta, która wspomaga bestię : mordercę i pedofila jest wpuszczana do Łazienek Królewskich jako „gość honorowy’, któremu wręczano (również Dariuszowi Rosiakowi) nagrodę im Kapuścińskiego. Na uroczystości w Łazienkach Królewskich był ówczesny wiceminister kultury Jacek Kurski. Na afterparty w Centrum Artystyczym Fabryka Trzciny w 2015 r. zrobił sobie z nią zdjęcie m.in pan Henryk Sawka.  Tak to wygląda. Kara śmierci i powszechny dostęp do broni to minimalny postulat wobec bezkarnego promowania bezkarności pedofilii przez tzw. elity kulturalne i polityczne „tenkraju”.” (pink panther 7 marca 2017)

..i nie tylko w naszym kraju, ale przede wszystkim w tzw. krajach „rozwiniętych”, często stawianych wyżej w hierarchii dorobku kulturowego i porządku prawnego od naszego „ciemnogrodu” i „zaścianka”, jak lubi Polskę przedstawiać „zagranico” środowisko skupione wokół Gazety Wyborczej, oraz inne podobne jej ośrodki opiniotwórcze…(Odys)

„Jak podaje na stronie portalu niemieckiego fakty24.pl reżyser Smarzowski, ulubieniec „patriotycznych mediów” miał powiedzieć, że :”.. że robiąc „Księdza”, chciał zwrócić uwagę na pedofilię w Kościele. – Kościół nie rozliczył się z pedofilią w swoich szeregach i to jest temat, który mnie uwiera. I że kompletnie nie zajmuje się ofiarami, co jest po prostu podłe. Wkurza mnie to…”.
Pan Smarzowski jest, jak zwykle tutejsza prowincjonalna nadwiślańska atrapa elit twórczych- mocno spóźniony, albowiem kiedy on się biedził nad 17 minutami o „księdzu”, to w 2016 r. były prawdziwe „żniwa policyjne” w zakresie likwidacji tzw. kółek pedofilskich w różnych krajach.
Po kolei: – Norwegia: aresztowanie 51 mężczyzn w ramach operacji „Dark Room’ oskarżonych o uczestniczenie w wielu różnorakich „kółkach pedofilskich” i zabezpieczenie 150.000 giga bajtów materiałów dotyczących pedofilli, wiadomość z 16 listopada 2016
– Europol wydał oświadczenie, że w ramach Operacji Rescue zostało aresztowanych 184 członków pedofilskiego kółka (raczej masowej organizacji, bo podejrzanych „członków internetowych” naliczono 70.000 !!! (słownie: siedemdziesiąt tysięcy) , w tym 5 Amerykanów i „uratowano 230 dzieci” w wieku lat 7-14. Europol podał, że podobne działania wykonują policje UK i Austrialii. Wśród 13 krajów, skąd mieli pochodzić pedofile – Polska NIE została wymieniona.
Dla odmiany dziennik The Telegraph z 3 października 2016 r. podał, że właśnie ujawniane są nazwiska wysokiej rangi policjantów brytyjskich, którzy opóźniali i utrudniali śledztwo przeciwko prominentnych polityków brytyjskich podejrzanych na okoliczność wykorzystywania seksualnego małych chłopców – i mordowania ich. Wiadomość pod tytułem „Review of VIP peadophile ring investigation could name individual police officers”.
Znaleziono też „paedophile ring” w Kościele Anglikańskim w Newcastle – wiadomość z 20 lipca 2016 r.
W The Guardian z 29 maja 2015 r. jest artykuł Symona Hilla pt. :”Protestans can no longer dismiss abuse as „Catholic problem”. ( Protestanci nie mogą już odsuwać wykorzystywania jako „problemu katolickiego”) I podaje na początek info o przeprosinach Kościoła Metodystów w Wielkiej Brytanii 1885 ofiar molestowania seksualnego. Wg docenta wiki kościół metodystów ma zaledwie wg różnych szacunków 200-500 tysięcy wiernych i 1500-200 pastorów. The Telegraph podał 22 października 2015 r., że prominentny biskup Kościoła Anglikańskiego niejaki reverend George Bell, Bishop of Chichester – wg zeznań osób podających się za ofiary molestowania – „aktywny przez 30 lat”. Inny biskup anglikański z diecezji Lewes poszedł siedzieć za molestowanie 19 chłopaczków. 11 września 2015 r. BBC News podał, że zostało aresztowanych i skazanych 7 członków „kółka pedofilskiego” w Wielkiej a jednym z ich pomysłów było zamówienie sobie od kobiet „urodzenia dziecka do adopcji” w celach wykorzystania go seksualnie. Policja była wstrząśnięta a BBC zdjęcia tych panów ujawniło.
Jak państwo wiedzą, żadna z tych informacji (wybrane tylko wysokonakładowe, wiarygodne pisma) nie została podana w Polsce. W Polsce reżyser Smarzowski kręci „prawdę czasu, prawdę ekranu” jak sowiecka propaganda o „polskich panach zaprzęgających chłopa do pługa” i „psujących dziewki”. (pink panther 22 marca 2017)

podobne: Wlk. Brytania: W reakcji na skandal ze zniknięciem akt świadczących o pedofilii wśród wysoko postawionych polityków aresztowano ponad 650 osób. Co począć z 10 tysiącami pedofilów?

„…e-maile Podesta-Clinton ujawnione przez WikiLeaks wskazują także na szereg niewymownie odrażających praktyk, jakich dopuszczali się Clintonowie i ludzie z ich najbliższego otoczenia. Chodzi m.in. o uczestnictwo w rytuałach satanistycznych organizowanych przez satanistyczną „artystkę” Marinę Abramovic. Chodzi wreszcie o powiązanie Clintonów i ich otoczenia z pedofilią. Istnieje między innymi ścisły związek Clintonów między innymi z miliarderem, szefem funduszy hedgingowych (skazanym za pedofilię) Jeffreyem Epsteinem, w którego rezydencji na Manhattanie i prywatnej nieruchomości na Karaibach odbywały się przestępcze praktyki z udziałem demokratycznych polityków, celebrytów. Bill i Hillary Clintonowie wielokrotnie odwiedzili „Sex Slave Island” pozostającą poza jurysdykcją władz. Więziono tam dzieci i nastolatki wykorzystywane seksualnie.

Śledztwo w sprawie kongresmena Anthony’ego Weinera i najnowsze rewelacje pochodzące z jego komputera wskazują, że na najwyższych szczeblach władzy w Waszyngtonie od wielu lat panuje przyzwolenie na seksualne wykorzystywanie dzieci przez polityków i ich wpływowych przyjaciół…” (więcej tu: Rokosz i Elekcja, Hitchcock i histeria, Trump(y) i trąf(y) czyli rozgrywanie tłumu w służbie demokracji)

„…Nikt nie podaje statystyk, ile dzieci i młodych dziewczyn ginie na drogach Pomorza Zachodniego i terenów przylegających do niemieckiej granicy ale warto pamiętać, że prowadzenie burdeli w Niemczech jest zwyczajną działalnością gospodarczą a w przeciwieństwie do placów budów – nie są to „biznesy” szczególnie kontrolowane „na okoliczność” przetrzymywania osób bez dokumentów. O dzieciach nie wspomnę, bo jest jeszcze „wątek organów’. Tyle lat działa już organizacja ITAKA i ci ludzie, którzy tam są to prawie święci, ale co oni mogą. Ciekawe, że żaden rząd po 1989 r. zupełnie nie analizował statystyk zaginięć dzieci i młodzieży – w tym kontekście. Znowu odwracają głowę od problemu a cały ten „satanizm -okultyzm” stojący za organizacjami pedofilskimi – panoszy się już wszędzie. Papierkiem lakmusowym są „listy poparcia dla Polańskiego”, który w USA jest zwyczajnie ścigany listem gończym.
Do dzieci zaginionych dodajmy polskie dzieci odbierane polskim rodzinom w takich krajach jak Niemcy, Norwegia czy Holandia, gdzie pedofile działają „tylko trochę w konspiracji”.
To wszystko zresztą pokazuje, jaką gangreną jest środowisko tzw. wymiaru sprawiedliwości, gdzie tajemnicze „ktosie” potrafią doprowadzić do tego, aby Trynkiewicz „żył jak król” a z drugiej strony 21-letni chłopak usiłujący pomagać matce wdowie w utrzymaniu 4 dzieci i kradnący wiadro węgla na torach (wraz z innymi, ale on dał się złapać) – chory na cukrzycę – nie otrzymuje w więzieniu elementarnej pomocy lekarskiej i zabrania się rodzinie podania mu lekarstw, w wyniku czego on UMIERA. Skazali go na rok czy dwa bezwzględnego więzienia. Polska to straszny i odrażający kraj. Wystarczy tylko lekko poskrobać te wszystkie „gale, żurnale, biennale, bale” tzw. elit. A tam widać potworną gębę bezzębnego Trynkiewicza.” (pink panther 7 marca 2017)

podobne: Palikot, czyli od „obrońcy krzyża” do…pedofila? oraz: W Kościele nie ma miejsca dla pedofilów. Ścigany za pedofilię Polański bezkarny i to: Lepkowski o pedofilii wśród Rabinów  oraz: O dzieciach krzywdzonych w imię POstępu i tolerancji i jeszcze: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. PIS odrzucił projekt ustawy o ochronie życia. Nieubłagany palec postępu wskazał na bezkarność (w drodze do deprawacji)

„…Ktoś gdzieś powiedział, że my nie powinniśmy mieć pretensji do Kopińskiej o to, że ona oddaje głos żonie Trynkiewicza bez słowa komentarza, dlatego że na tym właśnie polega idealny reportaż – na tym, że między obrazem, a widzem nie ma jakiegokolwiek pośrednika, dzięki czemu my sami możemy najlepiej ocenić to co zobaczyliśmy, obiektywnie, a przez to prawdziwie. I ja oczywiście byłbym skłonny przyjąć tę perspektywę, gdyby nie dwie rzeczy. Po pierwsze, w książce, o której od paru dni rozmawiamy, reportaż o zakochanej w masowym mordercy kobiecie nie jest jedyny. Tam jest znacznie więcej i to nie mniej poruszających historii, z tym że z tego co zdążyłem zauważyć, jedynie ta dziwna kobieta może tu gadać do woli, bez ryzyka, że ktoś jej przerwie, lub choćby rzuci krótkim komentarzem, a zatem trudno się opędzić od wrażenia, że ta historia miała nas raczej zauroczyć, niż nami wstrząsnąć. W końcu, jeśli wolno mi powtórzyć swoją refleksję w odpowiedzi na jeden z komentarzy, czyż nie ma w tym swego rodzaju prawdy, że po cholerę się te dzieci tam kręciły, zamiast siedzieć w domu, pomagać mamie i odrabiać lekcje?
No i tu pojawia się kolejna kwestia. Oto w dalszej części książki Kopińskiej znajdujemy podwójny reportaż o piekle, jakie będącym pod ich opieką dzieciom zgotowały prowadzące ośrodek dla patologicznej młodzieży siostry zakonne, na czele z niesławną siostrą Bernadetą. I tam już jest zupełnie inaczej. Przede wszystkim tytuł: „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie”. Proszę zwrócić uwagę, że Kopińska nie zastanawia się, czy Bóg wybaczy Trynkiewiczowi. Gdy chodzi o Trynkiewicza, ona oddaje głos zakochanej w nim kobiecie, która go zna i zaświadcza o jego wrażliwości, inteligencji, wewnętrznym cieple i cudownym spojrzeniu, a wszystko pod tytułem „Spokojny sen Anny”. No a skoro nie istnieje dylemat odnośnie tego, jak Bóg oceni dzieło Trynkiewicza, można też spokojnie odłożyć na bok ewentualną kwestię odpowiedzialności dzieci, jakim przyszło trafić pod karzącą rękę siostry Bernadety za to, że przez swoje lenistwo, złe zachowanie, czy zwykłą głupotę, zamiast się grzecznie prowadzić w domu czy w szkole, zgotowały sobie swój okrutny los. W reportażu na temat owego zdziczenia Kościoła Katolickiego, Kopińska ani jednym słowem nie sprowokowała nas do zadania sobie pytania: „A czy te dzieci przypadkiem nie są same sobie winne, że te siostry je skazały na takie cierpienia? Przecież jest mnóstwo dzieci, które żyją w biedzie, mają rodziców pijaków, a nie trafiają do ośrodków prowadzonych przez siostry zakonne”.
Nie. W ośrodku w Zabrzu w ogóle nie zadaje się pytań. Tam są wyłącznie historie, jakie Kopińskiej opowiedzieli pensjonariusze ośrodka, a owe historie są takie, że od nich lepszą być może – choćby przez to, że prawdziwą – mogłyby opowiedzieć jedynie zgwałcone i zamordowane przez Trynkiewicza dzieci. No ale nie opowiedzą, bo nie żyją, no a to co ewentualnie mieliby do powiedzenia ich rodzice, którzy z całą pewnością mogą wciąż żyć i mają swoje przemyślenia, Kopińskiej już nie interesuje…” (toyah – Czy Bóg wybaczy destabilizowanie umysłów?)

W związku z tym że zło nie przebiera w środkach, a ci którzy je popełniają podlegają na dodatek ochronie prawnej, zastanawiam się czy nas powinna w ogóle obchodzić motywacja zbrodniarzy i degeneratów, oraz to co mają na swój temat do powiedzenia. Albo co mają do powiedzenia na ich temat różni nawiedzeni ludzie? Komu i do czego poza rozbudzaniem emocji i zaspokojenia niezdrowej fascynacji jest to potrzebne? Miejmy świadomość że tego rodzaju reportaże, wywiady, książki, pisane w dodatku w taki sposób na jaki zwracają uwagę toyah i coryllus nie służą żadnej prawdzie. Jest to cyniczna i bezczelna próba (czy udana czy nie to już od przytomności odbiorców zależy) oswajania ludzi z patologią, i urabianie pod tolerancję dla zwyrodnień. Dlatego zastanawiam się czy pisanie czegokolwiek na ten temat, poza zwróceniem uwagi na cynizm i manipulację „promotorów” tych historii ma jakikolwiek sens. Czy w dzisiejszym świecie da się z podobnych historii wyciągnąć coś więcej jak „kontrowersyjny” temat do dyskusji? Czy opisywanie „przygód” ewidentnie chorych, ale działających z premedytacją ludzi, i babranie się w obleśnych szczegółach z ich życia jest w stanie powstrzymać mechanizm samej patologii? Czy jest w stanie „obudzić sumienia” (zwłaszcza tam gdzie go nie ma), jeśli nie idzie za tym zdecydowana i jednoznaczna reakcja PAŃSTWA, które jako jedyne dysponując legalnym mechanizmem przemocy, tj. ścigania i karania nie radzi sobie z „postępem”… No bo jak to się stało że wybudowano taki Gostynin? Co to w ogóle jest? Dlaczego tego rodzaju ośrodki wczasowe powstają z publicznych pieniędzy, i dlaczego zamiast pełnić rolę kary za zbrodnię, być postrachem-ostrzeżeniem dla innych potencjalnych zwyrodnialców, ewentualnie resocjalizować przez dokuczliwość odosobnienia, organizują kryminalistom beztroskie życie na koszt podatnika, urządzają „śluby”, oraz umożliwiają zrobienie kariery. To jest dopiero temat do dyskusji, a nie jakieś jałowe dywagacje nad „pięknem” relacji między kryminalistą i wariatką.

Mamamadzi, Trynkiewicz i kto tam jeszcze był przed nimi (a i po nich przyjdą kolejni) tak się wbił w masową „kulturę”, że jedyne co z tym można dziś zrobić to nie podejmować tematu. Dla mnie osobiście nie ma o czym dyskutować. Choć za każdym razem kusi żeby coś powiedzieć, szuka się w głowie argumentów by wytłumaczyć że tak nie można, albo chociaż krzyknąć „ludzie co wy wyrabiacie!”, to trzymam się obranej już jakiś czas temu innej taktyki. Kiedy ktoś przy mnie zaczyna rozmowę na podobny temat po prostu wychodzę, zwracając uwagę rozmówcom że ludzie normalni nie rozmawiają o g… i nie puszczają bąków w żadnym towarzystwie (nie tylko przy jedzeniu).

Najbardziej zaś powinno nas interesować, jakim cudem tego rodzaju historie stały się interesującymi publicznie tematami do dyskusji, a ich „bohaterowie” to celebryci budzący niezdrową sensację i fascynację publiki, oraz wyzwanie dla różnych wolnomyślicieli czarodziejów. Czemu historie kryminalistów nie kończą się za murami więzienia? Moim zdaniem współodpowiedzialni za ten stan rzeczy są rządni sławy i pieniędzy absolwenci studiów z tzw. psychologii i socjologii, oraz szerzona przez nich fascynacja i moda na grzebanie w cudzych głowach, sercach i duszach w poszukiwaniu jak najciekawszych przypadków, dzięki którym można stać się osobą znaną i uznaną jako „specjalista”, a „nauka” zyskuje możnych sponsorów i może się dalej rozwijać. Wygląda na to że pewna część ludzi kończących tego rodzaju szkoły, mogłaby spokojnie konkurować pod względem braku empatii i parcia na szkło z żoną Trynkiewicza, którą również zafascynował i wprawił w dumę „wyjątkowy” człowiek. Mamy do czynienia z mechanizmem wyprania i wypierania z ludzkich mózgów poczucia elementarnych zasad przyzwoitości, co w konsekwencji doprowadziło do zatarcia poczucia rzeczywistości – patologia przestała być tak oczywista jak była przed „diagnozą”. Wmawia się nam, że wspomniane branże to „nauka” i „dorobek intelektualny”, tymczasem to właśnie dzięki temu „dorobkowi” psychopaci i degeneraci zyskali miano „osobowości”, czego efektem jest zaistnienie tych ludzi jako bohaterów nie tylko w mediach, które są tu „tylko” bezmyślnym rezonatorem prymitywnej sensacji dzięki której jakiś naukowiec robi karierę, ale fascynują w niezdrowy sposób zwykłych ludzi…

I to jest ta prawda na której żerują tacy pisarze jak Kopińska, która chce oprócz tego zarobić na ludzkiej krzywdzie… (Odys)

„…jeśli idzie o wszystkich psy-, z którymi mam do czynienia, radzę sobie zupełnie dobrze. Gorzej jest, kiedy oglądam ich w telewizji, albo czytam to co mają do powiedzenia w gazetach. I nawet nie muszę wracać wspomnieniami do zmarłego już Andrzeja Samsona, ani do wszystkich bardzo elokwentnych jego oklaskiwaczy, żeby przedstawić swoją tu tezę. Nie muszę, dlatego że mam bardzo silne przekonanie, że w ciągu ostatnich lat nie było w naszej przestrzeni publicznej takiego wysypu pustego, niczym nie podpartego mądrzenia się, jak w przypadku właśnie psychologów. I również, w ciągu całej tej naszej najnowszej historii, nie udało mi się zauważyć grupy zawodowej, która miałaby tak nieprawdopodobne, a jednocześnie niczym nieusprawiedliwione parcie na ekran. Każdego dnia możemy oglądać co raz to innych socjologów, politologów, prawników, czy nawet jakichś trzeciorzędnych artystów. I każdego dnia możemy być świadkami pustki wręcz nieporównywalnej z niczym innym. Z jednym wyjątkiem. Zawsze jest szansa, że w tym całym tłumie zaplączą się jacyś psycholodzy i dopiero oni nas porażą.
Dowiadujemy się na przykład, że gdzieś w Niemczech, czy w Finlandii jakiś szaleniec zastrzelił 10 osób. Natychmiast pojawia się jakaś mądra pani psycholog, którą media poproszą, żeby nam opowiedziała, co to się stało w głowie tego nieszczęśnika. I oczywiście natychmiast usłyszymy odpowiednią diagnozę. Gdzieś ktoś zakatował na śmierć swoje dziecko. Natychmiast przed kamerą siada jakaś kolejna wystrojona pani i przedstawia analizę i duszy tego dziecka i duszy tych dziwnych rodziców. Co tam mordercy i sadyści! Spali się ludziom dom, a już mamy kolejnego psychologa, który nam opowie, co czują ludzie, którzy stracili dom. Okaże się, że gdzieś jakiś bank naciągnął kolejną rodzinę. Proszę bardzo – już mamy kolejkę psychologów chcących wyrazić opinie na temat stanu psychicznego owej rodziny. Przecież to jest zupełnie tak samo, jakby do telewizji zaprosili jakiegoś lokalnego kardiologa, pokazali mu moje zdjęcie i zapytali mnie, jak on by mi pomógł. Ja wiem, że przede wszystkim żaden porządny kardiolog nie przyszedłby do telewizyjnego studia, żeby stawiać diagnozy ludziom, których nawet nie widział na oczy. Ale jest przecież oczywiste, że nawet gdyby został jakoś w to wmanewrowany i otrzymał tego typu pytanie, to by się z całą pewnością popukał w czoło. Dlaczego? Bo jest lekarzem a nie czarownikiem. Tymczasem telewizyjne studia w ostatnich latach aż gotują się od najróżniejszych psychologów, często – jeśli wnioskować po wyglądzie – ledwo co po studiach, którzy mądrzą się na każdy możliwy temat, a biedni ludzie kiwają z podziwem głowami, że jacy to niektórzy potrafią być mądrzy…” (toyah – Puk, puk. Przyszliśmy po twoją duszę (repryza)

„…W opisach takich przypadków zawsze nachodzi człowieka wielka pokusa psychologizowania. Wyjaśniania tej ohydy poprzez Freuda, albo coś innego, jakieś kompleksy Edypa czy inne historie. Wynika to wprost z natury mediów, które chcą nam przez to powiedzieć: sprawdźcie sami, czy wy nie macie w głowie tego samego, co ten bydlak…

…No i wynajduje prawo, na którego końcu znajduje się dziwny fotel z kablami ustawiony w wykafelkowanym pokoju. Nic innego nie może zrobić. No i jeszcze poza dozbrojeniem funkcjonariuszy policji i rozdaniem broni obywatelom.
Ponieważ jak to już kiedyś ustaliliśmy, na świecie toczy się walka dobra ze złem, a temu drugiemu chodzi o to jedynie by płynęła krew niewinnych, owe środki zaradcze wywołują natychmiastową krytykę w innych państwach i innych systemach. Pomijam wszystkie inne poza tym jednym, dotyczącym bezpieczeństwa osobistego ludzi. Pojawiają się nowe koncepcje, nowe pomysły na to jak chronić życie niewinnych, a najważniejszy z nich jest taki, by tych niewinnych pozbawić całkowicie możliwości obrony. Mamy więc w jednym miejscu kradzież czasu, a w drugim kradzież godności, co oczywiście nazywane jest inaczej. W tym drugim systemie, właściwie z miejsca, wartości nabiera życie zbrodniarza. No, bo coś jednak musi mieć wagę, skoro odbiera się ją życiu niewinnych. No i mamy tego Breivika, który w USA, zostałby na miejscu położony trupem, albo w niedługim czasie skazany na krzesło elektryczne. Kraj zaś pogrążyłby się w żałobie po śmierci niewinnych ofiar, potem by z niej wyszedł i pozostał w stanie oczekiwania na wyczyn kolejnego zbrodniarza. Breivik jest jednak ciągle żywy i udziela ponoć nawet wywiadów w mediach. Ma się dobrze i oczy mu błyszczą, nie to co przerażonemu psychologowi Samsonowi, kiedy go pokazywali jak siedzi na sali sądowej. Od razu było widać, że w tym więzieniu nikt nie miał dla niego litości. Z Breivikiem jest inaczej. On ma się dobrze i system go chroni…” (coryllus – Świat na opak)

podobne: Durne lex – sed lex czyli… Prawa człowieka kontra Trynkiewiczowa rzeczywistość. oraz: Homoseksualizm przegłosowany, czyli jak nauka z demokracją przegrała i to: Raport Regnerusa. Charakterystyka dorosłych dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne a także: Międzynarodowy „Dzień Walki z Homofobią”, czyli kto komu na łeb wchodzi polecam również: „Konwencja CAHVIO” i „Monaliza” czyli zamiast mniej to więcej przemocy w i na rodzinie  i jeszcze: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym.

Michał Dziekan – Terapeuta białych kołnierzyków

(nie) pierwszy raz… „Pragnienie”


W Południe - Michał Dziekan

W Południe – Michał Dziekan

Rozrzucone głodną ręką
rumiane ziarna gęsiego lęku
dojrzały kiełkując sterczącymi włoskami
Pora na żniwo…

Staję naprzeciw dolin i pagórków
Twoich potrzeb – napawam się nimi
Ciągle nienawykłe do Ciebie dłonie drżą
gdy pośpiesznie zakasują rękawy sukienki

Nie mamy zbyt wiele czasu
lecz wystarczająco ciasno
Więc koszę chciwie ile się da
zanim nadejdzie mokre zmęczenie

Gasząc nie pierwsze… i nie ostatnie (pragnienie)

Pragnienie – Odys, kwiecień 2015

(do Jessie Ware – Desire)

podobne: Egzorcyzmowany „Głód”. oraz: „(okno na świat)”… „Natura w objęciach” i to: „(nie)ma” a także: „*** zastygłam”… „Jak anioł” polecam również: Roz…głośni i jeszcze: W oczekiwaniu na ***

Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE.


1. Koalicja protestujących przeciwko płacy minimalnej w NiemczechOPZZ oburzony działaniami władz w sprawie wynagrodzeń polskich kierowców.

23.01.2015 (IAR) – Coraz liczniejsza jest grupa państw, która protestuje przeciwko podwyższeniu płacy minimalnej w Niemczech. Dziś w Brukseli konsultacje przedstawicieli 10.krajów, w tym Polski, a zapowiadane są kolejne.

Przepisy, które mają objąć także zagranicznych kierowców przejeżdżających przez Niemcy, wywołują niepokój europejskich przewoźników. W Polskę uderzają szczególnie, bo ma ona drugą co do wielkości flotę samochodów ciężarowych w Unii.

Oprócz Polski, zastrzeżenia do niemieckich przepisów ma większość państw z grupy, która weszła do Unii w 2004 roku i później. To właśnie przedstawiciele tych krajów będą dziś ustalać wspólny front i przygotowywać się na kolejne spotkania z Komisją Europejską. Poparcie dla tej 10-tki sygnalizuje także pięć krajów Europy Zachodniej – Hiszpania, Portugalia, Grecja, Irlandia i Wielka Brytania.

Sprzeciw wywołuje nie tylko podwyższenie płacy minimalnej i objęcie przepisami także zagranicznych przewoźników, ale i nowe, biurokratyczne wymogi. Zaalarmowana protestami Komisja Europejska rozpoczęła przeciwko Niemcom postępowanie i sprawdza przepisy pod kątem zgodności z unijnym prawem. Władze w Berlinie dostały nie 70 dni jak to zwykle bywa, a 30 na przysłanie wyjaśnień.

O podjętych działaniach Komisja poinformowała wczoraj Polskę, która z Węgrami jako pierwsza zaprotestowała. Bruksela zapewniła w liście, że niemieckie przepisy zostaną uważnie przeanalizowane. W przyszłym tygodniu na rozmowy do Berlina lecą dwie unijne panie komisarz – do spraw transportu i kwestii socjalnych.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/B.Płomecka,Bruksela/dyd

23.01.2015 (IAR) – Rząd niemiecki bardziej troszczy się o godziwe wynagrodzenia dla naszych pracowników niż władze polskie. Tak działania rządu w sprawie płacy minimalnej obejmującej kierowców komentują przedstawiciele związków zawodowych.

Od 1 stycznia stawka za godzinę, która dotyczy Niemców, ale też obywateli innych państw pracujących w tym kraju ma wynosić co najmniej 8,5 euro za godzinę. Zdaniem przewodniczącego OPZZ Jana Guza, to bardzo dobra wiadomość dla polskich kierowców i dlatego działania rządu w tej sprawie są dla związkowców niezrozumiałe. W rozmowie z IAR Guz zaznaczył, że jeśli Niemiec zarabia 8,5 euro to i Polak powinien zarabiać tyle samo. Dodał, że związki zawodowe są zbulwersowane staraniami polskiego rządu o to, by Polacy zarabiali w Niemczech mniej i jest to nic innego jak tworzenie z naszych rodaków ludzi drugiej kategorii. Według Jana Guza, prawa pracownicze w Europie powinny być jednakowe. Zgadzają się z tym niemieckie związki zawodowe i jak widać niemieckie władze.

Według interpretacji Berlina, nowe niemieckie przepisy mają zastosowanie także dla kierowców z firm transportowych spoza Niemiec. W praktyce, każda firma, której samochód przejeżdżałby tranzytem przez terytorium naszego sąsiada, musiałaby płacić kierowcom stawki obowiązujące w Niemczech.

Przedsiębiorcy zwrócili się o pomoc do pani premier Ewy Kopacz. Jak tłumaczą niemieckie przepisy oznaczają upadłość wielu polskich firm i zwalnianie pracowników.

Oprócz rządu polskiego o przyjrzenie się niemieckim przepisom poprosiły Komisję Europejską także władze Węgier, krajów bałtyckich, Rumunii a także Holandii i Wielkiej Brytanii. Stąd Bruksela zwróciła się do Niemiec o wyjaśnienie przepisów o płacy minimalnej.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR) Elżbieta Łukowska/dyd

podobne: Słabszy niemiecki przemysł. Merkel po raz 7. w Chinach. oraz: „Solidarnośc” i „sprawiedliwośc społeczna” Związkowców

…nie ma to jak piłowanie gałęzi na której się samemu siedzi… Proponuję właścicielom firm przewozowych pozamykać interesy, a związkowcom i kierowcom którzy uznali to bezprawie za świetna okazję do zarobku zapakować się na tiry i jechać do Merkelowej. Niech ich utrzymuje skoro tak im ciasno na polskim rynku pracy.

No niech mi ktoś powie że ci ludzie ze związków dbają o pracowników, skoro firmy w których pracują kierowcy mogą zbankrutować przez jeden głupi a do tego bezczelny przepis obcego państwa, które dyktuje płacę minimalną przedsiębiorcom z innych krajów! Jest to rzecz jasna „sprytny” zabieg mający na celu wykluczyć polskich przewoźników z konkurencji międzynarodowego transportu (zwłaszcza do Rosji, na który Niemcy nabierają coraz większej ochoty), a fala szkodliwej dla polskich pracowników związkokracji dokłada do tego sabotażu swoją czerwoną cegiełkę. Jak nie problemy z Rosją – której embargo przyczyniło się do kłopotów sektora przewoźników, to teraz „sojusznicy” z UE nam się „przysłużyli”…(Odys)

ale to jeszcze nie koniec „partnerskiej” polityki jaką Niemcy (zresztą nie tylko oni) uprawiają w stosunku do Polski na „wspólnym rynku”, ponieważ…

2. Czarne chmury nad polską wieprzowinąOpinie: W kontekście wieprzowiny Rosja nie jest najważniejsza.

21.01.2015 (IAR) – Znoszenie embarga na wieprzowinę tylko dla niektórych krajów to policzek dla polskich producentów – uważa Witold Choiński ze związku „Polskie Mięso”. Rosja zgodziła się na częściowe przyjmowanie wyrobów z Francji. Niebawem zielone światło mają uzyskać kolejni czołowi dostawcy: Niemcy czy Dania. Komisja Europejska zgodziła się bowiem na dwustronne rozmowy państw UE z Rosją w sprawie zniesienia zakazu.

Ekspert zauważa, że taka strategia Brukseli godzi w inne rynki, w tym Polskę. Za rozmowami dwustronnymi skutecznie lobbowali najwięksi eksporterzy. Brak solidarności Unii w tej sprawie embarga pokazuje, że nie można jej oczekiwać w trudnych sytuacjach w przyszłości. Choiński dodaje, że ewentualne rozmowy Polski z Rosją byłyby trudne. Na terenie naszego kraju wykryto bowiem przypadki Afrykańskiego Pomoru Świń. Ognisko tej choroby nie występuje co prawda w stadach trzody chlewnej, ale wśród dzików wykryto już 31 przypadków. W dodatku znajdujemy się w bliskim sąsiedztwie z Litwą, która nie radzi sobie z ASF. Wszystko to dzieje się kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Polską. Sytuację utrudnia również obecna napięta sytuacja polityczna między Polska i Rosją.

Wirus ASF pojawił się w krajach Unii właśnie z Rosji. Według nieoficjalnych danych, jest tam ponad 600 ognisk tej choroby. Pomór, przez teren Białorusi, przedostał się do Polski i Litwy.

Przed wprowadzeniem embarga, polska wieprzowina stanowiła 13 procent eksportowanego surowca z Unii Europejskiej do Unii Euroazjatyckiej. Zakaz sprzedaży obejmuje też rynki: Chin, Japonii i Korei Południowej.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/magos

podobne: Rosja rozszerzy embargo na polską wołowinę, drób i wędliny. Tusk udaje że nie wie o co chodzi i dalej liczy na „solidarność” UE.

23.01.2015 (IAR) – Przyszłość polskich wyrobów mięsnych nie jest w Rosji, a w Chinach – twierdzi w rozmowie z IAR wiceszef Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP Piotr Ziemann. Jak dodaje, do zniesienia są tam podobnego rodzaju bariery.

O tym, że rosyjskie embargo nie musi oznaczać rynkowej stagnacji w handlu mięsem pokazują Niemcy. To oni paradoksalnie czerpią dziś największe korzyści z zakazu – zauważa ekspert. Wszystko dlatego, że obecnie wysyłają tam dziesięć razy więcej produktów niż przed wprowadzeniem blokady przez Moskwę. Dziś inne kraje Unii mogą im tylko pozazdrościć.

Ziemann zauważa, że zapotrzebowanie na kolejnych dostawców w Chinach stale się zwiększa. Wieprzowina jest też tam najchętniej konsumowanym mięsem. To mogłaby być duża szansa także dla polskich producentów i przetwórców. Wówczas nie mielibyśmy do czynienia z regresem cen zbytu surowca. Zapotrzebowanie byłoby na stałym poziomie. Przez obecną sytuację, w ostatnich miesiącach cena zmalała o prawie 40 procent – przypomina.

Rynek Chin jest dla Polski zamknięty z uwagi na występowanie wirusa ASF. Aby usunąć blokadę konieczne jest zaangażowanie najwyższych władz państwowych – mówi Piotr Ziemann. Tego wymaga bowiem tamtejsza kultura negocjacyjna. Sami przedstawiciele branży, związków spożywczych oraz minister rolnictwa to za mało. W mediacjach udział brać muszą dodatkowo: prezydent, premier i szef dyplomacji – uważa ekspert..

Podobnie jak Rosjanie, Chińczycy nie uznają w stosunku do Polski tak zwanej regionalizacji. Embargo nałożone jest więc na cały kraj, a nie obszar na którym faktycznie stwierdzono afrykański pomór świń.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/sk

podobne: Polska gospodarka: rośnie eksport żywności, wieprzowina, delegacja przedsiębiorców i misja gospodarcza z Chin. oraz: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.

3. Komisja ds. przemysłu PE odrzuciła raport ws. rezerwy stabilizacyjnejMastalerek: premier Kopacz powinna była zawetować pakiet klimatyczny.

22.01.2015 (IAR) – Komisja ds. przemysłu, badań i energii Parlamentu Europejskiego odrzuciła raport w sprawie utworzenia rezerwy stabilizacyjnej na europejskim rynku pozwoleń na emisję CO2. To zła wiadomość, bo dokument zawierał rozwiązania korzystne dla Polski.

Rezerwa stabilizacyjna na rynku pozwoleń na emisję doprowadzi do podniesienia cen uprawnień, co ma skłonić przemysł do realizacji unijnych celów energetyczno-klimatycznych. Obecnie trwają rozmowy w Parlamencie dotyczące tego, od kiedy taka rezerwa powinna obowiązywać. Zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej, miałoby to nastąpić w 2021 roku, ale niektórzy europosłowie dążą do szybszego wprowadzenia mechanizmu , co byłoby niekorzystne dla naszego kraju. W raporcie komisji ds. przemysłu udało się co prawda przegłosować późniejszą datę, jak i rozwiązania osłaniające najbardziej energochłonne gałęzie przemysłu, ale cały dokument ostatecznie został odrzucony. „Komisja ds. przemysłu wstrzymuje się od całościowej oceny sytuacji, natomiast poszczególne głosowania cząstkowe są bardzo znaczące jeśli chodzi o efekt końcowy, czyli głosowanie na sesji plenarnej” – tłumaczył szef komisji Jerzy Buzek. Zanim jednak to nastąpi, decyzję w tej sprawie podejmie parlamentarna komisja ds. środowiska, która odgrywa tu główną rolę i która najprawdopodobniej opowie się za przyspieszeniem daty wprowadzenia rezerwy. Głosowanie na sesji plenarnej najpewniej w marcu.

IAR/Magdalena Skajewska/Bruksela/em/

podobne: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli.

23.01.2015 (IAR) – Premier Ewa Kopacz powinna była zawetować pakiet klimatyczny – powiedział rzecznik prasowy PiS Marcin Mastalerek. Gość radiowej Trójki. dodał, że węgiel jest podstawą polskiego przemysłu i gospodarki, dlatego trzeba odrzucić „te wszystkie wymysły o emisjach CO2”.

Rzecznik PiS odniósł się tym samym do październikowego unijnego szczytu klimatycznego w Brukseli. Przywódcy państw i rządów UE uzgodnili wówczas, że do 2030 roku Unia ograniczy emisję CO2 co najmniej o 40 procent.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/PR3/esz/dabr

podobne: Pakiet klimatyczny – sukces Ewy Kopacz? Być może, ale to Polacy słono za jej sukces zapłacą. Cameron nie ma wątpliwości: UE chce ukraść pieniądze ludzi, których reprezentuje. Czy w GB przeleje się czara goryczy?

…co tu dużo mówić. Zarówno w kwestii przewoźników, jak i branży mięsnej a na energetyce węglowej skończywszy Polska przez ostatni rok sporo straciła. Rzecz jasna w to miejsce zyskuje ktoś inny – i to jest dopiero koszt jaki musi ponieść kraj który wyzbywa się możliwości samodzielnego decydowania o własnej gospodarce i polityce zagranicznej. Rzecz jasna na własne życzenie i za podpuszczeniem „krajów trzecich” zwanych poważnymi… (Odys)

4. EBC wydrukuje 60 mld euro miesięcznie. Ekspert o decyzji EBC

22.01.2015 (ISBnews) – Europejski Bank Centralny (EBC) poszerzy skup aktywów do wartości 60 mld euro miesięcznie, poinformował bank w komunikacie. EBC włączy do programu skup obligacji rządów i instytucji europejskich „Rada Prezesów Europejskiego Banku Centralnego ogłosiła dziś poszerzony program skupu aktywów. Mając na celu wypełnienie funkcji stabilizacji cen, w ramach programu EBC będzie, oprócz prowadzonych już programów skupu aktywów sektora prywatnego, nabywać także obligacje rządowe, aby zredukować ryzyko zbyt długo trwającego okresu niskiej inflacji” – czytamy w komunikacie. Łączne miesięcznie kwoty nabycia wynosić będą 60 miliardów euro. Program będzie prowadzony przynajmniej do września 2016 lub do czasu, kiedy Rada Prezesów zaobserwuje trwałą korektę ścieżki inflacyjnej spójnej z celem jakim jest średniookresowa inflacja blisko, lecz poniżej, 2%. (ISBnews)

…Dziś w strefie euro notowana jest deflacja na poziomie 0,2 procent. Według części ekonomistów, spadek cen może być groźny dla perspektyw wzrostu gospodarki.

Nowy program zastąpi również obecnie funkcjonujące programy wsparcia krajów strefy euro, zagrożonych bankructwem, ale skup obligacji Grecji czy Portugalii będzie obostrzony dodatkowymi kryteriami.

Po decyzji, kurs euro spadł wobec głównych walut. Wobec dolara o pół procent. Umocnił się także złoty polski.

EBC poinformował dziś także o utrzymaniu podstawowej stopy procentowej na niezmienionym poziomie 0,05 procent.

IAR/łp/magos

22.01.2015 (IAR) – …Analityk biura maklerskiego TMS, Bartosz Sawicki zwraca uwagę, że program pomoże zwiększyć popyt i zapewnić dostęp do taniego kredytu. Skorzystają na nim między innymi mocno zadłużone Włochy, które będą mogły taniej pożyczać pieniądze. Skup aktywów osłabi też wspólną walutę, a to, według eksperta, przełoży się na większą konkurencyjność produkcji na Starym Kontynencie. Nie znaczy to jednak, że Europa pożegna się z deflacją czyli spadkami cen. Tutaj decydującym czynnikiem, według Bartosza Sawickiego, są taniejące surowce.

Zdaniem rozmówcy IAR program skupu obligacji ogłoszony przez Europejski Bank Centralny Może nieco zaskakiwać. Bartosz Sawicki wskazuje na możliwość uczestnictwa w programie, od połowy roku, greckiego długu. Wcześniej nie brano tego pod uwagę. Drugą ważną sprawą jest podział ryzyka niewypłacalności. 20 procent długu będzie gwarantowane na skalę całej unii walutowej.

Spokojnie, przynajmniej na razie mogą spać ci, którzy zaciągnęli kredyt w szwajcarskiej walucie. Euro traci zarówno do franka, jak i do złotówki. Wzajemny kurs tych ostatnich walut jest stabilny.

EBC zacznie skupować obligacje kraje strefy euro w marcu. Autorzy planu mają nadzieję, że napędzi to ospałą koniunkturę eurolandu, a także doprowadzi do wzrostu inflacji, która była w ostatnich miesiącach niebezpiecznie niska.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Karol Tokarczyk / wcześniejsze/jj

podobne: Grexit i Brexit. Przyszłość Wielkiej Brytanii w UE, Grecji w strefie euro. EBC i luzowanie ilościowe. Fatalne prognozy dla Francji która tonie w długach. Islandia: negocjacje czy pożegnanie z Unią. oraz: „Kiedy rząd boi się ludzi mamy wolność.” (Thomas Jefferson). Eurosceptycyzm w Europie. Biznes ma dość handlowej wojny z Rosją. Włosi przeciwko tyranii EBC. Szwecja na skraju kryzysu rządowego.

…no i proszę jak się boją deflacji… A przecież spadek cen to ewidentna korzyść dla zwykłych ludzi, no i poza tym jest to konsekwencja dobijania gospodarki Europy, którą postanowiono właśnie dobić jeszcze bardziej… I czy przypadkiem nie mówiono już nam że kryzys został zażegnany a z gospodarką Europy wszystko jest w porządku? 🙂

Komentarz cynika9…

„Wiadomo teraz czego się Szwajcarzy obawiali

ECB wyszedł w końcu z programem druku papieru do oporu… Linię oporu wyznaczono daleko,  we wrześniu 2016,  po czym linia oporu będzie najpewniej  przesuwana dalej i dalej.   To jest,  o ile przynajmniej strefa euro nie rozpadnie się wcześniej.

Druk pieniędzy w strefie euro ma postać skupywania obligacji i innych krajowych instrumentów przez krajowe banki centralne,  a więc nie bezpośrednio przez ECB. Ma to nie dopuścić zbyt wcześnie do rozruchów ulicznych pytań Niemców z jakiej paki ich Bundesbank miałby niby skupywać scheiss papiery dłużne południowych bankrutów. Forsy na to nadrukują wystarczająco – €60 miliardów miesięcznie. To razy 18 miesięcy (początek w marcu) daje razem okrągłą sumę €1.1 biliona. Jest to po wyższej stronie przewidywań rynkowych.

Gdyby tak to wszystko rozrzucić z helikoptera raz a dobrze to przynajmniej wszyscy by mogli zaznać błogiego uczucia brodzenia w banknotach €500 po kostki. Tyle rzeczy by to rozwiązało! Wystarczyłoby trochę pozamiatać i już odłożone na emeryturę… 😉  Hipoteka na mieszkanie?  Niepotrzebna,  pozbierać z trawnika.  Nowy samochód?  Idem.  A tak pierwsza do wodopoju będzie jak zwykle banksterka i hedge funds które załadowały się w tańszy dług euro bankrutów przewidując że ECB go w końcu odkupi.   Teraz pozbędą się go po absurdalnie wysokich cenach  otrzymując w zamian „liquidity” do ręki.    Gdzie się podzieje ta liquidity?

Na giełdy by! Europejskie giełdy mogą mieć teraz run porównywalny z giełdami USA w czasie tamtejszego QE.  Startują jednak już z wysokiego poziomu,  nie tak jak za oceanem 4 lata temu.  Nigdy jeszcze jednak poziom giełd nie był tak wysoki aby nie mógł być jeszcze wyższy.  Tym bardziej że po niezłym 2013 zeszły rok w Europie był trochę skromniejszy.  Goniąc uciekające w górę akcje europejski inwestor będzie musiał tylko uważać  żeby nie wyjść na tym jak disneyowski pies Pluto na zakręcie. Pluto goni jak burza, aż się orientuje że w zasadzie stoi w miejscu. Kiedy popatrzy w dół co się dzieje  spada od razu w przepaść bo się nie wyrobił na zakręcie a nie zorientował się że nie ma gruntu pod nogami. Efektu gonienia i stania w miejscu jednocześnie dostarczyć mogą giełdy rosnąc w euro które jednak spada jak cegła w wodzie w stosunku do dolara i CHF.

Na efekt spadania przyjdzie czas później.”

źródło: dwagrosze.com

…póki co rynki finansowe będą dyskontować efekt luzowania, gdyż FED został „godnie” zastąpiony. A gdy już ci co „stoją za wszystkim” wymienią dostateczną ilość nic niewartego papieru (na tzw. górce) na prawdziwą własność to świat nawiedzi prawdziwy kryzys… Kiedy to nastąpi nie warto nawet spekulować, ważne że wiemy już dziś jak to się skończy, bo że się kiedyś skończy jest pewne „jak w banku” 😉 …Odys

Wojny walutowe wkraczają na nowy poziom
TMS Brokers – Biznes 23 Sty 2015, 16:55
Kontynuowana wyprzedaż euro w piątek musi wywoływać uśmiech na twarzy Mario Draghiego. Zapowiedziany wczoraj program skupu aktywów na kwotę co najmniej 1,1 bln euro spełnia swój główny cel. ECB nie ma co liczyć na efekty podobne do tych, jakie przyniosło luzowanie ilościowe Fed. W USA skup obligacji skarbowych miał poprawić warunki finansowania dla przedsiębiorstw poprzez zawężenie spreadów kredytowych, a także podbicie wyceny na rynku akcji. W Europie ten kanał będzie mniej skuteczny dla ożywienia gospodarczego, gdyż przedsiębiorstwa europejskie w mniejszym stopniu polegają na finansowaniu długiem (dominuje kredyt bankowy), a indeksy giełdowe są relatywnie wysoko. Jedyna droga, jaka została Europejskiemu Bankowi Centralnemu, to deprecjacja waluty, by podnieść konkurencyjność europejskiego eksportu i importować inflację.

Jednakże deflacja i gasnący wzrost gospodarczy to nie tylko problemy strefy euro. Dla gospodarek silnie powiązanych handlowo z Eurolandem aprecjacja ich walut względem euro nie będzie łatwo tolerowanym zjawiskiem. Narodowy Bank Szwajcarii wprawdzie poddał obronę minimalnego kursu wymiany euro za franka, ale stara się zatrzymać aprecjację swojej waluty poprzez ujemne stopy procentowe i naszym zdaniem nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Bank centralny Danii dwukrotnie w tym tygodniu obniżył główną stopę procentową do -0,35 proc., by zmniejszyć presję wywieraną na usztywniony kurs EUR/DKK. Następne w kolejności są Riksbank i Norges Bank. Ten pierwszy już w lutym może sprowadzić koszt pieniądza poniżej zera, a nawet pokusić się o własne QE. Norges Bank ma większe pole do działania z główną stopą na 1,25 proc. Rośnie też presja na Radę Polityki Pieniężnej, choć ostatnio przeszkodą dla dalszego luzowania stały się obawy o negatywny wpływ na złotego i niepogorszenie sytuacji kredytobiorców w CHF. Podsumowując, wojny walutowe wkraczają na nowy poziom.

NADCHODZĄCY TYDZIEŃ: NIEZŁOMNY FED

W przyszłym tygodniu posiedzenie FOMC (wt-śr) jest kluczowym wydarzeniem. W komunikacie po zebraniu (brak konferencji prasowej) oczekujemy podtrzymania dotychczasowych założeń polityki pieniężnej Fed, co wesprze nasze przekonanie o starcie podwyżek stóp procentowych w czerwcu. Rynek stopy procentowej pozostaje bardziej gołębi, więc jastrzębi komunikat powinien przełożyć się na wzmocnienie USD. Wśród danych poznamy pierwszy odczyt PKB za IV kwartał (pt), gdzie powinniśmy otrzymać potwierdzenie solidnego ożywienia na poziomie 3,2 proc.

W Europie główną uwagę skupi wynik greckich wyborów parlamentarnych (nd). Wygrana Syrizy (ale bez bezwzględnej większości) będzie odebrana jako neutralna dla sentymentu rynkowego i w niewielkim stopniu negatywne dla euro. Unijna waluta będzie pozostawać jeszcze w szoku po decyzji ECB o QE, a EUR/USD (EURUSD,1.12105 -1.39%, News) pozostaje narażony na upłynnianie krótkich pozycji („kupuj plotki, sprzedawaj fakty” na jastrzębiości FOMC także stanowi ryzyko). Dane z Eurolandu (Ifo, podaż pieniądza, HICP) po uruchomieniu QE tracą na istotności.

Z Wielkiej Brytanii otrzymamy pierwszy szacunek PKB za IV kwartał (wt), jednak przy całym pesymizmie uwzględnionym w wycenie funta, nawet odczyt zgodny z prognozą (2,8 proc. r/r) może wystarczyć, by podbić GBP. Wokół PKB z Kanady za listopad (pt) większe są szanse na negatywne zaskoczenia, a ujemny odczyt (prog. 0,1 proc. m/m) z pewnością pociągnie CAD w dół. Na Antypodach najważniejszą publikacją będzie CPI z Australii za IV kw. (śr) i potwierdzenie słabnącej presji cenowej umocni oczekiwania na cięcie stóp procentowych przez RBA, podtrzymując sprzedaż AUD. Po tym, jak po niespodziewanym cieciu ze strony banku kanady rynek zwiększył oczekiwania na obniżkę stóp procentowych w Nowej Zelandii, bardziej stonowany komentarz z RBNZ powinien wpłynąć na relatywną siłę NZD względem AUD. W Polsce GUS poda ostatnią porcję danych za grudzień (sprzedaż detaliczna, stopa bezrobocia) oraz wstępny szacunek PKB za cały 2014 r. (wszystko we wtorek). Dane o dynamice mogą mieć wpływ na złotego, jeśli wyraźnie będą odbiegać od konsensusu (3,3 proc.). Poza tym klimat wokół złotego jest pozytywny i EUR/PLN (EURPLN, 4.20078 -1.25%, News) powinien osuwać się w stronę testu 4,20.

(Konrad Białas – DM TMS Brokers SA)

podobne: Niemiecka gospodarka zaczęła się kurczyć. W Hiszpanii Ebola zaraziła giełdę. Podatek na tablety we Francji. Włochy: za chlebem. Szczyt UE ws. walki z bezrobociem. cynik9: W Polsce rewolucji raczej nie będzie. MFW obniża prognozę gospodarczą i proponuje więcej długu. Trader21: Świat na głowie. oraz: Globalna gospodarka jedzie na niskim biegu. MFW o świecie i o Polsce. i to: OECD tnie prognozy gospodarcze (dla strefy euro o 1/3). a także: Długi krajów rozwiniętych na historycznym poziomie a G20 wzywa USA do pilnego podniesienia limitu zadłużenia. polecam również: Independent Trader: „Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem.

Michał Dziekan - down down down

Michał Dziekan – down down down

Nauka: Odkryto gen odpowiedzialny za cykle zasypiania i budzenia się.


14.08.2014 (IAR) – Naukowcy zidentyfikowali główny gen odpowiedzialny za cykle zasypiania i budzenia się. Może to pomóc w wynalezieniu sposobu na szybkie kontrolowanie , kiedy nasz organizm powinien wejść w stadium uśpienia, a kiedy pownniśmy się obudzić.

Odkrycie roli genu, nazwanego Lhx1 pozwoli pomóc tym, którzy pracują na nocne zmiany i turystom zmagającym się ze zmęczeniem po długiej podróży samolotem. Poza tym na odkryciu mogliby skorzystać wszyscy mający problemy z bezsennością. – Część schorzeń układu nerwowego powodowana jest zaburzeniami snu. Jeżeli udałoby się przywrócić normalny cykl snu, byłoby to połową sukcesu w walce z bezsennością i zmęczeniem – powiedział prof. Panda z Salk Institute w Stanach Zjednoczonych, ośrodka który prowadzi badania nad genem.

Jet Lag to syndrom nagłej zmiany strefy czasowej. Gdy z Warszawy przelecimy do Nowego Jorku, to nasz organizm musi być aktywny jeszcze kilka godzin, bo zmrok zapadnie dużo później, niż tam skąd przylecieliśmy. Dlatego czesto z jet lagiem zmagają się turyści, odbywający długie podróże samolotem. Charakteryzuje się on zaburzeniami snu i koncentracji prowadzącymi do krańcowego zmęczenia.

IAR/The Financial Express/ada/nyg

źródło: stooq.pl

podobne: Odkrycie polskich naukowców: Białko z ludzkich włosów pomoże w leczeniu czerniaka. oraz: Unikalna metoda leczenia raka trzustki została wynaleziona przez 17-letnią Joannę Jurek.

…Śniło mi się że śnię a to wszystko przez bezsenność… i kiedy przyszła pora żeby wreszcie zasnąć, to okazało się że właśnie się obudziłem 🙂

Przez całą noc - Michał Dziekan

Przez całą noc – Michał Dziekan

Niezależny Portal Finansowy: Inwestycje dla mniej zamożnych


fragment:

Negatywne stopy procentowe utrzymywane od 2009 roku są prawdziwą zmorą klasy oszczędzającej. Osoby, które co miesiąc mają pewne nadwyżki dawniej po prostu mogły wpłacić je na lokatę i bez ryzyka zainkasować 3% zysk powyżej inflacji.

Obecnie utrzymanie wartości nabywczej pieniędzy graniczy z cudem, co ma m.in. zachęcić jak najwięcej osób do zabawy w inwestorów. Niestety, dla co najmniej 80% osób kończy się to utratą znacznej części kapitału. Przyczyn takiego stanu jest wiele. Począwszy od zwykłego lenistwa i oporu przez edukacją finansową kończąc na życzeniowym myśleniu w stylu, że nasz „doradca finansowy” wie lepiej w co zainwestować. Pytanie, dla kogo lepiej pozostawiam bez odpowiedzi.

Jeżeli ktoś bez wiedzy finansowej przeszedł przez wszystkie artykuły i komentarze, co podobno zajmuje ok 10 – 12 godzin, to zna stan obecnej sytuacji gospodarczej i wie czemu trzymam się z dala od akcji czy obligacji. Co nam po akcjach, które wypłacą 5 % dywidendy jeżeli ich cena spadnie o 30%?

Moim zdaniem dla osób bez kapitału początkowego mających do dyspozycji 300 – 500 zł / m-c najbardziej odpowiednie będzie fizyczne srebro pod warunkiem, że poznają w pełni specyfikę metalu.

Jeżeli dla niektórych osób srebro jest zbyt zmienne to zalecałbym skupić się na złocie. Są oczywiście osoby, które podzielają poglądy niektórych komentujących, iż cena złota będzie spadać do 300 USD i wolą trzymać się z dala od metali.

W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie lokata bankowa najlepiej w jednym z banków opisywanych na blogu jako w miarę bezpieczne. Środki w banku lub po prostu w gotówce trzymamy do czasu aż dojdzie i zakończy się bessa na rynkach akcji. Przy odpowiednio niskich wycenach oraz ekstremalnej przewadze pesymizmu do akcji zakup ETF’u naśladującego rynek dużych stabilnych spółek może być optymalnym rozwiązaniem.

Najważniejsze to jednak dobra edukacja, rozsądek i świadomość, że by odnieść sukces w inwestycjach należy postępować odwrotnie niż robią to masy i doradzają medialni eksperci.

Trader21

…całość artykułu w którym autor opisuje pokrótce kilka najpopularniejszych (najbardziej znanych) sposobów pomnażania kapitału, wraz z jego subiektywną oceną „warto/nie warto” pod linkiem independenttrader.pl

poprzednio: Eksperci: inwestycje w ziemię dobrą lokatą, ale długoterminową  podobne: Independent Trader: Bail in – uporządkowana likwidacja banków. Czy Twoje pieniądze są bezpieczne w bankach w Polsce? Jak zabezpieczyć kapitał przed oczekiwanym krachem na rynkach finansowych.

Michał Dziekan - Pieniądze

Michał Dziekan – Pieniądze

„Dekadencki Rzym” kontra „ZARADNI MĘŻCZYŹNI I PIĘKNE KOBIETY”


Zacznę od cytatu z Oscara Wilde’a, który co prawda żył w innej epoce ale to co napisał  jest ponadczasowe: Dzisiejsza moralność polega na przystosowaniu się do przeciętnego poziomu swojej epoki. […] najwyższą niemoralnością dla człowieka kulturalnego jest przystosowanie się do przeciętnego poziomu swej epoki.

Kiedyś było tak…

„My, niewiasty Wielkiego Rzymu, uważając, iż nam się prawa pewne, a to w szczególności zdrowotne, równe z męskimi należą, wnosimy do prześwietnego Senatu, by ustanowić raczył obowiązki kawalerów, mężów, wdowców i rozwodników względem panien i pań jako przymus nieodwołalny we wszystkich punktach pomienionych niżej:
1. Aby każda panna nie później niż w dwunastym roku życia swego ostała męża, bo tej pory ochota już przychodzi rzecz czynić.
2. Aby każda, co nie dostała, czynić mogła wedle swej woli z każdym, który jej przypadnie do gustu.
3. Aby każda młodziczka, której kandydata na małżonka wyszukano, mogła z nim próbować całe pół roku przed zamierzonym ślubem, bo bez próby nic nie wiadomo i później mnożą się rozwody, które obyczajność powszechną psują jako zaraza.
4. Aby młodych niewiast starym chłopom nie dawano, bo z tego zawżdy więcej smrodu bywa niźli pociechy.
5. Aby wdowy jeno młodego mogły poślubiać, bo im się coś należy jako zadośćuczynienie, których to młodych miejski urząd wyszuka, żeby w gotowości byli każdego roku.
6. Aby mężczyzna nie upijał się nim uczyni, gdyż pijany czyni źle i krótko.
7. Aby niewiasty chrome, szpetne, nosate i dziobate, stare i bywalsze swego czasu dużo — też miały chłopa, który jak nie chce, to go władza miejska przymusi.
8. Aby się mężczyźni chorobą lub niemocą inną nie wymawiali od czynienia, tylko wzór z niewiast brali, boć to przecie każda niewiasta doleży chłopu kiedy chce, i choćby była chora, sprawę zdrowo czyni.
9. Aby miłujący niewiastę nie kończył na jednym razie czynienia, tylko ze sześć razy co najmniej czynił w ciągu doby, o tej porze, którą niewiasta zapoda mu.
10. Aby ten, który w podróż wyjeżdża, lub uprawiać wojenne rzemiosło, zmiennika ostawił na czas swej nieobecności, którego niewiasta sama wskaże, jakby się sprzeciwiał temu (jeden czy drugi), to go kijem sękatym w pęp!”. 

😀 ”Petycja szlachetnych Rzymianek do prześwietnego Senatu Imperium” autorstwa Sulpicjusza Classicusa (bohater powieści Waldemara Łysiaka „Ostatnia Kohorta”)

Thomas Couture – Dekadenccy Rzymianie

dziś jest tak….

„Bogaci mężczyźni i atrakcyjne kobiety potrzebują siebie nawzajem. Piękna kobieta lepiej zrozumie ambitnego, dążącego do celu mężczyznę. Bogaty mężczyzna bardziej doceni urodziwą niewiastą. Choć to rzeczy oczywiste, niewiele jest miejsc, które tym dwóm grupom szczęśliwców pozwalają się spotkać. Szukam Milionera wypełnia tę lukę i konsekwentnie buduje społeczność milionerów i księżniczek. Jeśli jesteś zaradny lub dbasz o duszę, umysł i ciało, przyłącz się do nas….

Naukowcy twierdzą, że kobieta podświadomie szuka mężczyzny zdolnego zapewnić przetrwanie i prawidłowy rozwój jej potomstwu. Kiedyś, w jaskini, kobieta szukała mężczyzny zdolnego zapewnić jej miejsce przy ognisku i ochronić przed zapędami innych samców. We współczesnym świecie, kobieta grawituje w stronę mężczyzn bogatych i zaradnych. Chce mieć zamożnego męża, kochanka, narzeczonego lub po prostu przyjaciela. Z kolei bogaty mąż, milioner, ambitny mężczyzna, podświadomie szuka kobiety zdolnej urodzić i wychować zdrowe i dorodne potomstwo – kobiety atrakcyjnej, seksownej, wysportowanej, zgrabnej i zadbanej – a także stosunkowo młodej. Kto krytykuje taki stan rzeczy, nie rozumie praw biologii…”

kto krytykuje ten nie rozumie praw biologii bla bla bla… Bo człowiek to tylko kawał mięcha i tak jak inne ssaki ma prawo ulegać (niczym bezrozumne bydle) prawom natury dla własnego „dobra i szczęścia”:) Fakt! Są takie „egzemplarze”. Tylko po co do nich kierować ten pseudo „ludzki” bełkot i udawać że chodzi o coś wznioślejszego i zacniejszego? Na jaką cholerę zwierzętom DZIESIĘĆ „PRZYKAZAŃ” MILIONERÓW I KSIĘŻNICZEK (?)

1. Ufaj mądrości, że rożne są imiona i rodzaje miłości.
2. Masz prawo ułożyć życie na nowo.
3. Wiek to stan umysłu, nie zaś statystyki z twojej metryki.
4. Pamiętaj człeku, nie istnieje zbyt duża różnica wieku.
5. Zamożność sprzyja miłości a miłość zamożności.
6. Jest prawem natury, że kobietę pociąga zaradny i pełen kultury.
7. Jest prawem biologii, że mężczyznę pociąga mądra co ma piękne nogi.
8. Niech obcego nie interesuje, kto kogo utrzymuje.
9. Kochaj samego siebie, by ktoś mógł kochać ciebie.
10. Najlepszy twój czas… jest właśnie… teraz!

…gdyż ponieważ SZUKAM BOGATEGO, NAJLEPIEJ MILIONERA! I wszystko jasne  😀 😀 (źródła nie podam bo nie będę tego chłamu reklamował)

Pragnienie konsumpcji - Michele del Campo

Pragnienie konsumpcji – Michele del Campo

Co różni obie że się tak wyrażę sytuacje ponad to że pierwszy opis to fikcja literacka?

Otóż pierwszy „obyczaj” odbywał się (w zamierzchłej starożytności) w całkowitej konspiracji przed światem zewnętrznym. Miał on swój jednoznaczny negatywny (etycznie) wydźwięk którego nikt nie ubierał w przyzwoitość czy „naturalne prawo do”, poza garstką zwyrodnialców – których jak historia uczy nie brakowało wśród najwyżej postawionych i sytuowanych Rzymian – i znał swoje miejsce. Wszyscy o tych praktykach co prawda wiedzieli (również dzięki podobnej twórczości jakiej próbkę zacytowałem), ale nikt się tą wiedzą nie afiszował – obowiązywała pewna kultura intymności a dekadencja dotyczyła ścisłego kręgu tzw. „wyższych sfer” co oczywiście stanowiło pożywkę dla różnej maści sprośnych rymokletów, że o klasykach rzymskiej twórczości lirycznej nie wspomnę 🙂 (polecam Owidiusza „Sztuka kochania”)

Drugie „coś” to fragment charakterystycznej dla „naszych czasów” PUBLICZNEJ „oferty handlowej” (?) którą w skrócie należy nazwać – umową kupna sprzedaży, gdyż klu całego „biznesu” to (cytuję) „Szukam Milionera” 😀 Jak można przeczytać oferta (najzupełniej poważna!) została ubrana w szereg (najzupełniej poważnych!) „naukowych teorii” i haseł kluczy takich jak: „naturalne prawo do szczęścia”, „miłości” itp. mniej lub bardziej górnolotne „motywy” a wszystko w konkretnym celu osiągnięcia przez „odważne” kobiety – ZAMOŻNOŚCI a przez „poważnych” panów – URODZIWEJ NIEWIASTY co „wspólnie i w porozumieniu” ma stanowić materiał na „i żyli długo i szczęśliwie” 😀

Pierwsza „sytuacja” to żart, druga już tym żartem nie jest. Pierwsza kpi z tego co jest oczywiście niemoralne, druga z tego co niemoralne próbuje zrobić „naturalną normę”. Gdyby nie te pieniądze to może dałbym się nabrać (e! raczej nie 😉 ) na myśl przewodnią tej „coś tam coś tam” a tak to powiem tyle, że „stare dobre” kurestwo (choć uprawiane w podziemiu i powszechnie potępiane) zawsze będzie uczciwsze od wszelkiego rodzaju pseudo… no właśnie… nie wiadomo czego 🙂 tzn. w sumie wiadomo – ZAKAMUFLOWANEGO SUTENERSTWA, pośrednictwa w handlu żywym towarem noszącego znamiona gówna zawiniętego w kolorowe „pozłotko”.

Na koniec tekst na jaki kiedyś natknąłem się w internecie, który doskonale nadaje się na buldożer do zgarnięcia tego typu budowli z piasku jak powyższa oferta kierowana do „zaradnych mężczyzn” i „pięknych kobiet” zwanych nie wiadomo czemu „księżniczkami” (gdyż księżniczki z racji swojego majątkowego statusu nie potrzebowały bogatego męża, ale tu widocznie chodzi o innego rodzaju „wyjątkowość” – nie mylić ze szlachetnością 😉 ). Proszę zwrócić szczególną uwagę na niekompatybilność przymiotników jakie zastosowano w owych zwrotach bo na tym będzie się opierał ów tekst – zaradność kontra „piękno”.

„Co należy zrobić, by poślubić bogatego faceta?” Tak zatytułowała post młoda i ładna dziewczyna na pewnym znanym amerykańskim forum.

Łowca Głów - Michał Dziekan

Łowca Głów – Michał Dziekan

Chcę coś napisać i będę szczera. W tym roku kończę 25 lat. Jestem bardzo ładna, mam styl i dobry smak. Chciałabym poślubić faceta, z pensją 500 000 dolarów rocznie lub powyżej. Możesz powiedzieć, że jestem chciwa, ale milion w Nowym Jorku jest traktowany jako pensja klasy średniej. Moje wymagania nie są wysokie. Czy jest ktoś na tym forum, kto ma dochód  w wysokości 500 000 dolarów? Czy jesteście wszyscy zajęci? Chciałam zapytać: Co należy zrobić, aby poślubić tak bogatą osobę jak Ty Wśród tych, z którymi „randkowałam” najbogatszy miał 250 000 dolarów. I wydaje mi się, że to jest górna granica. Jeżeli ktoś chce się przenieść na zachód, gdzie koszty są wyższe, taki dochód ( 250 000 dolarów) nie wystarczy.

Jestem tu, aby zadać kilka pytań: 1. Gdzie spędzają czas bogaci kawalerowie? ( Pod postem proszę o adresy i nazwy barów, restauracji, siłowni. 2. Jaką grupą wiekową powinnam się kierować 3. Dlaczego większość żon bogatych facetów jest średnio wyglądająca? Spotkałam kilka dziewcząt, które nie mają wyglądu i nie są interesujące, ale są w stanie wyjść za bogatych facetów. 4. Jak decydujesz, która może być Twoją żoną, a która tylko dziewczyną ( mój obecny cel – to wyjść za mąż)

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, odpowiedział pewien Prezes 🙂 …

Arthur Hacker - Kuszenie Sir Percivala

Arthur Hacker – Kuszenie Sir Percivala

„Przeczytałem Twój post z wielkim zainteresowaniem. Mogę zgadnąć, że jest wiele dziewczyn, które mają podobne pytania do Twoich. Proszę pozwól mi przeanalizować Twoją sytuację – jako profesjonalny inwestor. Mój roczny dochód wynosi ponad 500 000 dolarów, co oznacza, że spełniam Twoje wymagania. Mam nadzieję, że nie tracę tutaj czasu. Z punktu widzenia osoby, biznesu, jest to zła decyzja, aby się z tobą ożenić. Odpowiedź jest bardzo prosta, więc pozwól mi wyjaśnić. Szczegóły odłóżmy na bok. To, co próbujesz zrobić to wymiana piękna i pieniędzy. Osoba „A” zapewnia piękno, osoba „B” płaci za nią. Istnieje jednak śmiertelny problem. Twoje piękno zniknie, wyblaknie, a moje pieniądze nie znikną bez powodu. Faktem jest, że mój dochód może wzrosnąć z roku na rok, a Ty nie możesz być ładniejsza z roku na roku.

Z punktu widzenia ekonomii, ja jestem aktywem, Ty amortyzacją. To nie jest normalna amortyzacja, ale gwałtowna amortyzacja. Jeśli to jest Twój jedyny atut, za 10 lat Twoja wartość będzie znacznie gorsza. Na Wall Street używamy terminu jak „ pozycja handlowa”. Randki z Tobą to też pozycja handlowa. Jeżeli wartość transakcji spadła, będziemy go chcieli sprzedać, zachowanie ich nie jest dobrym pomysłem na dłuższą metę. Podobnie jest z małżeństwem, którego pragniesz. To może być okrutne co powiem, ale dokonując mądrzejszej decyzji – wszelkie aktywa o dużej amortyzacji będą sprzedawane lub „wynajmowane”. Każdy z dochodem większym niż 500 000 dolarów rocznie – nie jest głupcem. Możemy jedynie „randkować” z Tobą, ale żaden się z Tobą nie ożeni. Radziłbym Ci zapomnieć wszystkich wskazówek „jak poślubić bogatego faceta”. A tak przy okazji, może warto pomyśleć, jak samemu stać się bogatym człowiekiem z takim dochodem. To ma większe powodzenie niż znalezienie bogatego głupca. Mam nadzieję, że ta odpowiedź Ci pomoże.

…i mniejsza o to czy ta anegdota jest prawdziwa czy zmyślona, ponieważ logika z jaką zaradność góruje nad „pięknem” (ograniczającym się wyłącznie do urody) jest miażdżąca, nie tylko w sferze handlowej ale również (a może nawet przede wszystkim) moralnej…Odys

podobne: Jacek Kaczmarski: “Metamorfozy sentymentalne” do obrazu Rene Magritte’a “Kochankowie” polecam również: “Ludzie świadomi swojej godności wiedzą, że nagość nie jest na sprzedaż, ani na pokaz.”

Carlos Barahona Possolo - Hecate i jej Psy

Carlos Barahona Possolo – Hecate i jej Psy

Złodziej złodzieja złodziejem pogania w Ministerstwie Sprawiedliwości i w Agencji Wywiadu.


20.03. Warszawa (PAP) – Sprawa związana z nieprawidłowościami finansowymi w Agencji Wywiadu podważa zaufanie do tej służby, ale pośrednio do innych działających w kraju służb – oceniają posłowie sejmowej speckomisji. W czwartek komisja spotkała się z szefem AW gen. Maciejem Hunią.

W czwartek „Gazeta Wyborcza” opisała, jak defraudowano pieniądze z funduszu operacyjnego Agencji Wywiadu. Jedna ze spraw prowadzonych przez prokuraturę, a opisanych przez „GW”, dotyczyła defraudacji ponad 2 mln zł z kasy Agencji, druga sprawy sięgającej 1994 r. i ówczesnego UOP, i gry na giełdzie pieniędzmi z funduszu operacyjnego, która przyniosła straty – miało chodzić o 8,7 mln zł.

Nowy przewodniczący komisji ds. służb specjalnych Zbigniew Sosnowski (PSL) poinformował, że szef AW przedstawił w czwartek komisji informację o sytuacji w Agencji. „Wyjaśnił, że wszystkie informacje do artykułu pozyskane zostały z prokuratury, z zebranego materiału dowodowego w jawnej części, a więc nie złamano żadnych przepisów w tej sprawie” – powiedział PAP Sosnowski.

„Z informacji generała wynika, że kontrole były prowadzone, natomiast kasjer tak umiejętnie działał, że zdołał zawsze przed kontrolą tak przygotować kasę, że wszystko wydawało się w porządku” – relacjonował poseł.

„Komisja z ubolewaniem przyjęła, że do takich opisanych w artykule sytuacji dochodzi, bo to trochę podważa zaufanie do służby” – podkreślił Sosnowski. „Wierzymy głęboko, że taka sytuacja już się nie powtórzy” – dodał.

Stanisław Wziątek (SLD) powiedział PAP, że komisja uzyskała od gen. Huni bardziej rozszerzoną i bardziej precyzyjną informację na ten temat niż ujawniona w artykule. W ocenie Wziątka to, że takie sytuacje w AW miały miejsce, podważa wiarygodność służby. „A tak naprawdę podważa wiarygodność służb w ogóle i trzeba zrobić wszystko, żeby ten autorytet odbudować sprawnością działania” – powiedział.

W ocenie Marka Opioły (PiS) sprawa opisana w „GW” pokazuje, że w Agencji Wywiadu tak naprawdę nie było nadzoru nad funduszem operacyjnym. „To nie jest pierwsza sprawa w Agencji Wywiadu; w 2010 r. była podobna, choć nie o takiej skali. Sprawa również dotyczyła wydatkowania funduszu operacyjnego” – powiedział PAP poseł PiS.

„Widać, że Agencja Wywiadu w tej materii nie wprowadziła żadnych procedur, bo nie doszłoby do takiego stanu, który mamy dzisiaj, czyli zaginięcia ogromnej ilości pieniędzy” – ocenił.

Opiołę zbulwersowało również to, że komisja nie została o sprawie wcześniej poinformowana. „My o tym wszystkim dowiedzieliśmy się z mediów i to dla nas bardzo skandaliczna sytuacja” – powiedział.

„To podważa nasze – komisji ds. służb, jako organu kontroli – zaufanie do Agencji Wywiadu. O takich rzeczach – jeżeli wydarzyły się w poprzednim roku – powinniśmy być poinformowani w dokumentach, które komisja otrzymuje, pilnuje, kontroluje i sprawdza” – mówił Opioła. „A tak nie było” – dodał.

Po posiedzeniu komisji szef AW nie chciał wypowiedzieć się dla PAP i skomentować artykułu.

Według „GW” do wykrycia jednej z opisanych defraudacji doszło w 2012 r. Urzędniczka z biura finansów AW odkryła wówczas, że zamiast banknotów w kasie Agencji znajdują się pocięte kawałki papieru. Zaalarmowany szef AW powiadomił policję, a kasjer Agencji Andrzej M. został zatrzymany. Chodziło o defraudację ponad 2 mln zł.

Druga sprawa sięga 1994 r., kiedy grupa naczelników UOP wyciągnęła z kasy 8 mln 700 tys. zł. „Mieli zagrać na giełdzie, szybko zarobić i pieniądze zwrócić. Nie udało się (…)” – pisze „GW”.

Według dziennika kolejny wątek dotyczy b. oficera Dariusza S., który w latach 2002-12 pobrał z kasy AW w dolarach równowartość 1,5 mln zł. Pieniądze te miały pochodzić od CIA.

Pod koniec ub. roku do sądu trafił akt oskarżenia wobec dwóch mężczyzn, ktorym zarzucono przywłaszczenie w latach 2003-2012 ok. 1,5 mln zł na szkodę Agencji Wywiadu; grozi im do 10 lat więzienia. Według prokuratury okręgowej w Warszawie, Andrzejowi M. – ówczesnemu funkcjonariuszowi publicznemu – postawiono cztery zarzuty: korupcyjnego przekroczenia uprawnień oraz przywłaszczenia na szkodę AW od 2003 r. do 2012 r. pieniędzy w łącznej kwocie 1,5 mln zł. Dariusz S. usłyszał cztery zarzuty przywłaszczenia w tym samym okresie tych pieniędzy. Pieniądze miały być wyprowadzane w kilku transzach, z przerwami. (PAP) ago/ itm/ woj/  (źródło: stooq.pl )

podobne: Handlarz bronią jeździł po świecie, a faktury za hotele, czartery i restauracje wysyłał Polskiemu Holdingowi Obronnemu polecam również: Buldogi na dywanie czyli… walka służb o ochłapy władzy (i pieniędzy)

Co tu dużo gadać… kradli i kraść będą bo MOGĄ. Bo nikt ich nie trzyma za mordę, bo nikt takiego prawa nie ma, bo wszyscy mają coś za uszami. Czasem wpadnie jeden z drugim za zbytnią pazerność, to się takiego przy milczącym zezwoleniu wyższych rangą skazuje jako kozła i życie toczy się dalej. Na ich miejsce przychodzą inni a interes się kręci… Chciałbym tylko zwrócić uwagę na kilka słów, stwierdzeń kluczy którymi się pierze mózgi opinii publicznej… które właśnie leżą u podstawy jednego kluczowego aspektu wielokrotnie powtarzającej się patologii – BEZKARNOŚCI… (Odys)

„Komisja z ubolewaniem przyjęła, że do takich opisanych w artykule sytuacji dochodzi, bo to trochę podważa zaufanie do służby” – podkreślił Sosnowski. „Wierzymy głęboko, że taka sytuacja już się nie powtórzy” – dodał… 

…sprawa opisana w „GW” pokazuje, że w Agencji Wywiadu tak naprawdę nie było nadzoru nad funduszem operacyjnym. „To nie jest pierwsza sprawa w Agencji Wywiadu; w 2010 r. była podobna, choć nie o takiej skali. Sprawa również dotyczyła wydatkowania funduszu operacyjnego”… 

…”Widać, że Agencja Wywiadu w tej materii nie wprowadziła żadnych procedur, bo nie doszłoby do takiego stanu, który mamy dzisiaj, czyli zaginięcia ogromnej ilości pieniędzy”…  

…”To podważa nasze – komisji ds. służb, jako organu kontroli – zaufanie do Agencji Wywiadu. O takich rzeczach – jeżeli wydarzyły się w poprzednim roku – powinniśmy być poinformowani w dokumentach, które komisja otrzymuje, pilnuje, kontroluje i sprawdza”

…to nie pierwsza sprawa (nie no – serio? 🙂 ) nie wdrożono procedur (a czemu? przecież to trzeba zapisać w ustawie!), nie ma nadzoru (a czemu nie ma?! kto za to odpowiada?), powinniśmy być poinformowani (to sami złodzieje mieli się wam zameldować czy jak? 🙂 ), ubolewanie (o łaskawcy!), trochę podważa zaufanie (naprawdę „trochę”? 😀 ),  i jako podsumowanie wierzymy głęboko, że taka sytuacja już się nie powtórzy.

Michał Dziekan - Strata Agencji

Michał Dziekan – Strata Agencji

Krótko: BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA! No ale jak skorumpowani i nieudolni politycy mają rozliczać albo stawiać do konta kogoś kto wie o ich ciemnych interesach wszystko? Nie da się!

21.03. Warszawa (PAP) – CBA zawiadomiło prokuratora generalnego o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z udzielaniem zamówień publicznych przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Dotyczy dwóch osób, które nie pracują już w ministerstwie – dyrektora departamentu i naczelnika.

Łączna wartość nieprawidłowo udzielonych zamówień przekroczyła 100 mln zł – powiedział w piątek PAP rzecznik prasowy CBA Jacek Dobrzyński.

Zawiadomienie dotyczy osoby, która pełniła funkcję dyrektora departamentu informatyki i jednego z pracowników resortu – powiedział Dobrzyński. Chodzi o zarzut przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego – dodał. Za taki czyn grozi do 3 lat więzienia.

Rzeczniczka prasowa ministerstwa sprawiedliwości Patrycja Loose powiedziała PAP, że zawiadomienie dotyczy byłych pracowników. „Ani dyrektor, ani pracownik departamentu od dawna nie pracują już w ministerstwie. Nie pracowali już, gdy ministrem został obecny szef resortu Marek Biernacki” – zaznaczyła.

Biernacki powiedział w piątek dziennikarzom w Sejmie, że zawiadomienie jest najprawdopodobniej efektem kontroli zamówień z wolnej ręki w MS, o którą poprosił CBA po tym, jak objął resort. „Było wiele przetargów z wolnej ręki. To mnie zdziwiło, bo to jest grosz publiczny. Więc chciałem, żeby to zweryfikowała instytucja do tego upoważniona – CBA” – powiedział.

Rzecznik prasowy Prokuratora Generalnego Mateusz Martyniuk poinformował PAP, że zawiadomienie trafiło w piątek do prokuratury i dotyczy lat 2009-12. „Prokuratura Generalna otrzymała zawiadomienie szefa CBA. Jest to zawiadomienie dotyczące niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez b. dyrektora departamentu informatyzacji i rejestrów sądowych oraz naczelnika wydziału w tym departamencie, w związku z przygotowywaniem zakupów oprogramowania informatycznego” – powiedział PAP Martyniuk.

Pytany, czy chodziło o korupcję, odpowiedział, że CBA w zawiadomieniu „nie wskazuje na zaistnienie przestępstwa o charakterze korupcyjnym”. „Prokuratura Generalna obecnie bardzo wnikliwie analizuje to zawiadomienie. W najbliższych dniach prokurator generalny wskaże jednostkę, która będzie wyjaśniać tę sprawę i prowadzić postępowanie” – powiedział PAP prok. Martyniuk.

Rzecznik CBA powiedział PAP, że „zawiadomienie to realizacja tego, co szef CBA Paweł Wojtunik zapowiadał w związku z infoaferą – że będziemy się przyglądać również innym resortom i instytucjom”. Wyjaśnił jednak, że nie ma ono bezpośredniego związku ze sprawą Centrum Projektów Informatycznych MSWiA.

Zawiadomienie skierowano po kontroli CBA w Ministerstwie Sprawiedliwości, która objęła lata 2007-13. Biuro zaczęło kontrolę przed rokiem – w marcu 2013 i prowadziło ją do października. Zawiadomienie dotyczy zamówień publicznych udzielanych w latach 2009-12.

„Sprawdzaliśmy decyzje dotyczące udzielania zamówień publicznych oraz rozporządzania mieniem, w związku z wydawaniem środków na zakup usług i sprzętu teleinformatycznego, w tym projektu Centrum Świadczenia Usług Rejestrowych w Ministerstwie Sprawiedliwości” – powiedział PAP Dobrzyński.

Zaznaczył, że Biernacki zapoznał się z protokołem pokontrolnym CBA. „Podpisał go szybko i bez zastrzeżeń, zresztą dobrze współpracowało się nam z ministerstwem w czasie samej kontroli” – podkreślił rzecznik Biura.

Rzeczniczka MS przypomniała, że to szefowie resortu występowali o kontrolę CBA po wykryciu w ramach wewnętrznych procedur możliwych nieprawidłowości przy przetargach informatycznych. „To ministrowie sprawiedliwości występowali o kontrolę CBA – zarówno minister Jarosław Gowin, jak i Marek Biernacki – której efektem jest piątkowe zawiadomienie do prokuratury. Od początku kontroli ministerstwo współpracowało z Biurem, teraz czekamy na efekty pracy i decyzje prokuratury w tej sprawie” – powiedziała PAP Loose.

Z kolei Gowin w piątek powiedział, że działania CBA zostały podjęte z jego inicjatywy. „Konsekwencją tego audytu była moja decyzja o zwolnieniu całego kierownictwa departamentu informatyzacji oraz złożenie do CBA zawiadomienia po możliwości popełnienia przestępstwa. Jak widać moje podejrzenia, niestety, nie były bezpodstawne” – zaznaczył.

Były minister dodał, że nieprawidłowości, do których miało dojść, obejmują lata 2009-2012. „Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że doszło do nich w poprzedniej kadencji, a ja ukróciłem te praktyki” – zaznaczył.

Pod koniec 2012 r. resort sprawiedliwości, po przeprowadzeniu wewnętrznego audytu, poinformował CBA o swoich wątpliwościach dotyczących m.in. zakupu w trybie niekonkurencyjnym sprzętu komputerowego oraz oprogramowania. W marcu 2013 r. CBA rozpoczęło kontrolę w MS na jego wniosek. Resort chciał zbadać, czy nie doszło do naruszenia interesu Skarbu Państwa w procedurze udzielania zamówień publicznych.

W tej sprawie z zawiadomienia ministerstwa w lipcu 2013 r. prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie przestępstwa przy przetargu na budowę systemu usług elektronicznych dla resortu. Śledztwo objęło okres od sierpnia 2011 do czerwca 2012 r. Szkoda, która miała powstać w wyniku tamtego przestępstwa, to 26 mln zł.

Piątkowe zawiadomienie, to nowa sprawa, niewynikająca bezpośrednio z tamtego zawiadomienia – zaznaczył Dobrzyński.

Według piątkowej „Rzeczpospolitej” chodzi o dyrektora Jarosława P., który nie pracuje już w resorcie, a w zawiadomieniu do wszczętego w lipcu śledztwa był też wskazany, jako odpowiedzialny za rozpisanie tamtego przetargu.

„Rzeczpospolita” podała, że sprawa dotyczy czterech przypadków zamówień z wolnej ręki. Chodzi m.in. o przetarg za 33 mln zł w ciągu trzech lat, na system informatyczny Sawa – ułatwiający obsługę dokumentów i informacji w sądach powszechnych oraz wart 136 mln zł projekt Centrum Świadczenia Usług Rejestrowych – tworzenie informatycznych rejestrów sądowych i udostępnianie danych firmom i obywatelom.

„Rz” podała, że zamówienie na system Sawa dostała sopocka spółka Krajowej Rady Komorniczej – Currenda. Resort uzasadniał, że wybrano go, bo 84 proc. sądów miało już program tej firmy, ale bez należących do firmy kodów źródłowych. Umowę z sopocką spółką rozwiązano w 2013 r. – podała gazeta.

Oprócz resortu sprawiedliwości CBA prowadzi też kontrole w czterech innych resortach – nauki, kultury, spraw zagranicznych i sportu. W tym ostatnim sprawą zajmuje się już prokuratura, w resorcie nauki kontrola zakończyła się i trwają czynności pokontrolne, a w dwu pozostałych termin zakończenie kontroli to maj.

CBA to służba specjalna, która od 2006 r. zajmuje się ściganiem przestępczości łapówkowej, sprawdzaniem oświadczeń majątkowych oraz przestrzeganiem zakazu łączenia funkcji publicznych z działalnością gospodarczą. Sprawdza m.in. procedury prywatyzacyjne i komercjalizacyjne, a także związane ze wspieraniem finansowym przedsiębiorstw, udzielaniem zamówień publicznych, przydzielaniem koncesji, zezwoleń i zwolnień podatkowych. (PAP) ago/ krz/ mja/ bno/ jbr/   (źródło: stooq.pl)

podobne: Korupcja w MSZ, GUS, MSWiA, KGP. 20 zarzutów o zmowę przetargową.

…Szkoda że przy każdej tego typu aferze nasz “nieszczęśliwy naród tubylczy” nie potrafi wyciągnąć tego jednego oczywistego wniosku który pozwoliłby na  praktyczne rozwiązanie problemu raz na zawsze. Ten wniosek to prosta prawda, że “okazja czyni złodzieja” i żeby złodziejstwo wyeliminować nie można w nieskończoność szukać “uczciwych” polityków, tylko należy ich całkowicie odciąć od publicznych pieniędzy likwidując koryto… (Odys)

Polecam również: O korupcji i jej “zwalczaniu”

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Janusz Szpotański: „Gnomiada” do grafiki Michała Dziekana


Wprowadzenie

Gnomiada to, podobnie jak zamieszczona dalej Bania w Paryżu, utwór niedokończony, pisany mniej więcej w tym samym czasie, co i ona. Oba te poematy zarzuciłem, ponieważ akurat nastąpiły tzw. wydarzenia radomskie, które zainspirowały mnie do stworzenia dłuższego utworu pt. Towarzysz Szmaciak. Treść Gnomiady miała być następująca:

Znajdujący się w odstawce Gnom, wstrząśnięty wypaczeniami ustroju jakich dopuścił się jego następca, lekkomyślny Sztygar, postanawia dokonać coup d’état, czyli tzw. kudety. W tym celu wzywa do Konstancina, będącego miejscem jego wygnania, dawnych współpracowników, aby odbyć z nimi naradę. Oczekuje na ich przybycie. Nagle zjawiają się nieproszeni goście. Gnom wdaje się z nimi w dysputę na temat gnuśności i niegodziwości klasy robotniczej. Rozliczne przywary proletariatu, z których najgroźniejsza jest „pazerność na mięso”, mogą doprowadzić do zguby PRL. Wreszcie nadjeżdżają spiskowcy. Rozpoczyna się narada, która szybko przemienia się w kłótnię o to, kto najbardziej zawinił w grudniu 1970 roku. Gdy już ma dojść do mordobicia, przybywa posłaniec z wieścią o nowych rozruchach. „Kudeta” staje się więc nieaktualna i rozwścieczony Gnom przepędza gości, przeklinając w długiej tyradzie „niewdzięczny naród polski”.

Wstęp

O czym tu dumać na warszawskim bruku,

jak żuk po uszy siedząc w muchotłuku

(patrz: Dostojewski, Biesy, rozdział czwarty)?

Jakiż tu temat jest dumania warty,

gdy wokół nuda, nędza i głupota,

w których masz reszty dokonać żywota?

 

Już po raz drugi wchodzę w ten kołowrót

zim i odwilży, napraw i wypaczeń,

znów długie listy pisują Gęgacze,

Czerwoni strasznie srożą się na powrót,

gdy o milimetr choć masz dłuższy jęzor,

zaraz go chlasta nożycami cenzor,

w parnym powietrzu jakiś łomot wisi,

coraz głośniejsi znów się stają Cisi

i będą wsadzać synów pokolenia

do miejsc nie tylko znanych im z imienia.

 

Może przeżycie jest to nadzwyczajne,

gdy po raz pierwszy wpadniesz w beczkę z łajnem.

Wyszedłszy, będziesz wspominał przez lata,

jakie tam były fetory, miazmata…

Lecz tak wciąż siedzieć w niej po dziurki w nosie —

to by świętemu nawet sprzykrzyło się.

 

O czym tu dumać? Przed wiekiem w Paryżu

wieszcz nasz pod wpływem psychicznego niżu

uciekał myślą w krainę dzieciństwa.

Ty w swym dzieciństwie same widzisz świństwa —

mordy, grabieże, pożogi i dymy,

to Oświęcimia, to znowu Kołymy.

Jak grób masowy obrzydliwym zielskiem

porasta twoje dzieciństwo anielskie.

 

A młodość twoja? Nie górna i chmurna,

lecz przede wszystkim ponura i durna.

Jeszcze cię teraz chwytają wymioty,

gdy ZMP-owskie wspominasz bełkoty.

Wysoko świeci stalinowskie słonko,

wciąż na trybunę straszne typy włażą,

z owadzim okiem i pryszczatą twarzą,

krzyczą, byś walczył z kułakiem i stonką.

Wtem cię za serce straszna chwyta trwoga,

bo wiesz, że wyraz twarzy masz nieszczery,

że pod tą maską klasowego wroga

ktoś wnet rozpozna i skopią ci nery.

Więc patrzysz trwożnie, czy czujny towarzysz

nie obserwuje bacznie twojej twarzy.

 

O czym tu dumać? Czy o dawnym lęku,

dawnej głupocie, dzikiej nudzie biura,

gdy ci na głowę snu spadała chmura?

Ach, te dumania są całkiem bez wdzięku!

A może sławny wspominać Październik,

gdy nas skołował chytry stary piernik,

i jak byliśmy wtedy zachwyceni,

że się coś w Polsce na lepsze odmieni?

 

O, jakże szybko nastrój prysnął wzniosły!

Albowiem w kraju tym zaczarowanym,

gdzie — jak w złej bajce — ludźmi rządzą osły,

jakież tu mogą być właściwie zmiany?

Tu tylko szpiclom coraz większe uszy

rosną, milicji — coraz dłuższe pałki,

i coraz bardziej pustka rośnie w duszy,

i coraz bardziej mózg się staje miałki.

Tu tylko może prosperować gnida,

cwaniak i kurwa, łotr i donosiciel —

niewielki wybór, jak sami widzicie,

choć niejednemu kuszącym się wyda.

Ach, prawda, można być Gęgaczem jeszcze,

lecz ja w tym gronie nie bardzo się mieszczę.

 

Gdybym był Gęgacz, Gęgacz, jak się patrzy,

z małpią zręcznością wdrapałbym się na krzyż,

ale pluszowy, bo to ważne przecie

wisieć na krzyżu, który cię nie gniecie.

Z krzyża okrzyki rzucałbym rozpaczy,

tak jak to bywa w zwyczaju Gęgaczy.

Niestety nie mam tych zdolności wcale!

Może winne tu moje nadpsute morale,

może w mózgu mam inne niż Gęgacze zwoje —

nie, ja nie będę gęgał! Dziękuję, postoję!

 

O, ty mój wieku męski — wieku klęski! Bo czym

właściwie jestem? Jakimś soc-Villonem,

który miewa pomysły całkiem poronione,

podejrzanym facetem, co ku zgubie kroczy.

Wychlana wóda zżera mi wątrobę,

białe myszki niedługo mi przelecą drogę,

lecz nim z ulgą westchniecie, że mnie wreszcie nie ma,

zafunduję wam nowy o Gnomie poemat!

 

Gnom — to jest właśnie temat moich dumań godny!

Gnom tupiący nogami, to znowu pogodny,

Gnom liczący wytrwale komy i procenty,

Gnom swą misją dziejową ogromnie przejęty,

Gnom — gospodarz wspaniały, Gnom — narodu ociec,

Gnom — mąż stanu, Gnom — mędrzec, trudno zresztą dociec

ogromu zasług tego niezwykłego męża,

którego nawet czasu ząb nie nadweręża!

 

Spójrz na władców dzisiejszych. Cóż to za miernoty!

W powieści łotrzykowskiej każdy ma prototyp.

Wszystko to typy wzięte z komedii dell’arte:

 

bufon, szarlatan, nędznik — poezji nie warte!

Ale gdybyś zapragnął w symbolu genialnym

zawrzeć naszego państwa absurd monstrualny

z jego przytłaczającym jednostkę ogromem,

to czym by musiał symbol ten być? Tylko Gnomem!

 

Lecz dosyć wstępu! Niech opowieść płynie.

Sierpień, ciepły poranek, willa w Konstancinie…

całość tu: literat.ug.edu.pl

Przysięga - Michał Dziekan

Przysięga – Michał Dziekan

 

cynik9: „Czy Europie grozi wiosna ludów?” Sytuacja na Ukrainie z ustawą „o bratniej pomocy” w tle.


„Wybuch protestów na kijowskim Majdanie i okresowo w innych miastach Ukrainy był nieoczekiwany zarówno dla władz, jak i dla opozycji. Najbardziej charakterystyczną cechą kilkutygodniowych demonstracji była ich obywatelskość i apolityczność, a w konsekwencji dystansowanie się od opozycji politycznej. Batkiwszczyna, UDAR i Swoboda do końca nie były w stanie przejąć pełnej kontroli nad protestami, co wynikało z jednej strony z dużego stopnia nieufności protestujących do polityków opozycji, z drugiej zaś – sporów o strategię działania i rywalizacji między tymi trzema partiami. W rezultacie ruch obywatelski zachował niezależność od ugrupowań politycznych….”

Polecam lekturę całości pod linkami z Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia:

1. Co Majdan mówi o Ukrainie? Diagnoza i perspektywy ukraińskiej polityki 

2.Eskalacja sytuacji w Kijowie

…Jest to bowiem wersja wydarzeń o której nie usłyszycie z ust żadnego telewizyjnego „eksperta”. Warto poszerzać horyzonty, ale jednocześnie nie wierzyć ślepo we wszystko… Dyplomaci to w końcu też są tylko ludzie do tego zawsze komuś podlegli. Swoją drogą te informacje i konkluzje na podstawie nich formułowane tłumaczą dość sporo w kwestii neutralności w zachowaniu np Pana Donalda Tuska który wyraźnie hamuje się w jednoznacznym nazywaniu tego co się na Ukrainie dzieje.

Wściekły motłoch (Wieczorne wiadomości) - Michał Dziekan

Wściekły motłoch (Wieczorne wiadomości) – Michał Dziekan

Problem w tym, że nikt tak naprawdę nie wie co się tam dzieje. Media sieją unijną propagandę więc ich zdanie całkowicie pomijam jako kłamliwe. Trzeba by było tam być osobiście i z pierwszej ręki porozmawiać z ludźmi… Nie wiadomo kto się zbuntował i komu to na rękę. Dlatego jako państwo nie powinniśmy się mieszać – zwłaszcza że żadna organizacja ani reprezentanci tego tłumu nie zwróciła się o protektorat Polski. Według tego raportu jest to ruch całkowicie oddolny i spontaniczny anty systemowy i nie do końca prounijny (ale być może sponsorowany przez prounijne siły zewnętrzne w części tzw. „opozycji” która jest właśnie prounijna – do czego się skłaniam po kilku innych informacjach – cynik9: Czego szuka stary podżegacz na Ukrainie.).

Jak można przeczytać w raporcie, trzej główni opozycjoniści nie mają na tę rewolucję wpływu i są traktowani przez część zbuntowanych nieufnie (Ihor Zahrebelny: Co się dzieje na Ukrainie? Krótki raport dla zachodnich towarzyszy) co potwierdzałoby teorię że stoi za tym ktoś trzeci, albo mamy do czynienia ze spontanicznym wybuchem agresji ludzi zdesperowanych oligarchicznym systemem sprawowania władzy i gospodarki na Ukrainie, jednocześnie nie dającym mandatu „kawiorowej opozycji”, która jest skłonna negocjować z Janukowyczem co raczej nie urządza nikogo innego na Majdanie poza tą opozycją. Jeden wielki chaos! Wiec osobiście uważam że jest wewnętrzna sprawa Ukrainy i jak ludzie będą chcieli obalić Janukowycza to to zrobią (nie wiadomo co w zamian) a jak nie dadzą rady to znaczy że większości pasuje tak jak jest.

fragmenty art. cynika9 …korupcja pod ostrzałem:

Rewolucja na Ukrainie powoduje że wiele demokratycznie wybranych rządów w Europie musi doznawać chłodu w kręgosłupie…

Co będzie gdy i u nich zdesperowana ulica w końcu upomni się o swoje? Co na przykład gdy zamiast Budapesztu w Warszawie ktoś urządzi tam Kijów? Czy jak Berkut, zbrojne hufce ZOMO znowu staną w obronie rządzących? Czy znowu, jak za Breżniewa, dojść może do bratniej pomocy krajów ościennych? Bo czy przypadkiem nie po to była przepchana tylnymi drzwiami przez PO ustawa 1066 o obecności sił obcych na ziemi polskiej przy wspólnym zwalczaniu zagrożeń o której media oficjalne milczą jak zaklęte?

Rządzące w Europie kamaryle mają czego bronić przed ludem. Weźmy takiego europosła Schultza na przykład. Przewodniczący europarlamentu, zawsze gotowy do walki o sprawiedliwość społeczną i o wyższe podatki dla innych, sam swojej wolnej od podatku pensji  €213’000 rocznie będzie z pewnością bronił do ostatniej kropli krwi. Tyle jest pewne. Wyśle w razie czego pomoc bratnią wszędzie tam gdzie będzie trzeba. I nie będzie wyjątkiem. W EU jest tych wyjątków 785, w tym z samej Polski ponad 50. Nowy kontyngent wyjątków wybierze się wzajemnie w maju, w szopce kolejnych „eurowyborów”….

Nic dziwnego że masy w całej Europie dojone są niemiłosiernie przez mafie wszelkiego rodzaju, od mafii Schultza i jego kamaryli poczynając a na mafii Janukowicza i jego oligarchów kończąc. Tak samo Schultzowi jak i ukraińskiemu oligarsze wolno więcej, tak samo obaj stoją ponad prawem. Odurzona demokracją ulica jest w zasadzie pokojowa. Chce spokoju, daje się doić i przyzwala na korupcję na górze, byle by tylko sama czuła że też idzie do przodu a dozowany przez władzę halucynogen w postaci socjału jakoś działa. Toleruje więc klaunów w telewizji a interesuje się bardziej własnym smartfonem czy plazmą.

Ale pewna linia w piasku jest i może zostać kiedyś przekroczona. To najpewniej stało się właśnie na Ukrainie. Korupcja władzy na szczycie przekroczyła dopuszczalny pułap arogancji. Finansowo kraj doszedł do ściany, na dalsze przekupywanie mas socjałem aby siedziały cicho nie ma kasy. Wtedy z pokojowej ulicy robi się szybko Kijów.

Ukraina dostarcza cennego ostrzeżenia jak rzeczy mogą potoczyć się gdzie indziej. Bezcenny jest widok demokratycznie wybranej władzy zwiewającej przed wkurzonym ludem który ją podobno wybrał. Jak jest to możliwe aby przedstawiciel ludu musiał przed tym samym ludem salwować się ucieczką? Despota, satrapa, król, cesarz, dyktator – wszystko okay,  ale demokratycznie wybrany urzednik??

Ujawnia to fasadowość „demokracji” i jej rzekomego „mandatu społecznego”. Wychodzi na jaw w czystej formie jej korupcyjny charakter jako przykrywki dla interesów poszczególnych mafii. Wyciskana jak cytryna klasa średnia, odwieczną rzeczy koleją, budzi się w końcu z letargu, powstaje i mówi basta….

całość (jak i ciekawa dyskusja pod artykułem) tu: dwagrosze.com

…co do głosowania nad ustawą o „bratniej pomocy” to chciałbym tylko wiedzieć, gdzie w tym czasie był  J. Kaczyński i 15 innych posłów PiS gdy przegłosowywano tę ustawę, bo na sali ich nie było.

rys. Żukow

rys. Żukow

…i powtórzę kolejny raz jedno słowo klucz, zwłaszcza wobec tak celnej konkluzji cynika9 na temat demokracji – socjalizm! Analogia do pewnego kraju nad Wisłą aż nazbyt widoczna. Ta ZARAZA ma bowiem międzynarodowe („proletariusze wszystkich krajów…”) pole rażenia i nie uznaje jak widać żadnych granic. Ani państwowych ani rozsądku… A winna rozpełznięcia się tej choroby na cały świat jest DEMOKRACJA – ustrój w którym większość ludzi (która jest głupia) decyduje o tym co mają robić politycy jeśli chcą się utrzymać przy władzy – i ONI to robią! Dają głupim ludziom to czego wydaje im się że chcą. Dają im  – kosztem tego co najważniejsze WOLNOŚCI – „sprawiedliwość społeczną” i subsydiowaną „równość” (dla wybrańców) w ramach tzw. „państwa opiekuńczego” (dla elit z demokratycznego nadania), czyli utopię – w swej patologii jednak bardzo realną, która  kosztuje obywateli i BANKRUTUJE ich wspólne dobro czyli państwo, rozsadzając to na czym wyrosły takie potęgi gospodarcze jak USA czyli własność prywatną, zdrową konkurencję i wolny rynek…. Róża Luksemburg pisała „Nie ma socjalizmu bez demokracji. Podobnie jak nie ma demokracji bez socjalizmu.” – miała całkowitą rację, więc chyba wszyscy którym zależy na powrocie do normalności wiedzą z czym mamy do czynienia i co trzeba robić żeby to szaleństwo żywcem nas nie pogrzebało.

…Odys

Polecam również: POżyteczni idioci zwani “prawdziwymi patriotami” chcą niewoli Ukrainy, oraz jak to się zaczęło: Zmiana frontu na Ukrainie. Umowa stowarzyszeniowa z UE oddala się. Gazprom odroczył płatności i zredukował zadłużenie Naftohazu.

Świety gniew - Grzegorz Kmin

Świety gniew – Grzegorz Kmin

„Dziennik Gazeta Prawna”: NBP eliminuje obrót gotówką. „Puls Biznesu”: Podatkowe pole minowe


08.01.2014 (IAR) – Narodowy Bank Polski chce uderzyć w szarą strefę. Proponuje aby nawet małe transakcje między firmami rozliczano tylko elektronicznie – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Dziś gotówkowo można rozliczać transakcje firm do równowartości 15 tysięcy euro. Jak czytamy w gazecie, NBP chce obniżyć ten limit do 1 tysiąca euro. Postuluje też między innymi, by w formie bezgotówkowej regulowane były należności o charakterze publicznoprawnym. Chce również wprowadzenia limitu ograniczającego możliwość rozliczeń gotówką między osobami fizycznymi.

To propozycje zawarte w Programie Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego na lata 2014-2020. Został on przyjęty przez działającą przy NBP Radę do spraw Systemu Płatniczego.

New piece for Wall Street Journal - Michał Dziekan

New piece for Wall Street Journal – Michał Dziekan

Resort finansów, odnosząc się do tych propozycji podkreśla, że dokument rady nie jest wiążący dla administracji publicznej. Zaznacza przy tym, że „widzi jednak potrzebę realizacji działań zapisanych w rekomendacjach, mających na celu zrównoważony i dynamiczny rozwój obrotu bezgotówkowego”. (klasyczne „jestem za a nawet przeciw” 😉 _ Odys)

Więcej w „Dzienniku Gazecie Prawnej”. 

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Dziennik Gazeta Prawna”/vey/ab

08.01.2014 (IAR) – Mateusz Szczurek, choć zapowiedział stworzenie kodeksu praw podatników, kontynuuje dzieło poprzedniego ministra finansów. Jutro jego resort przedstawi rządowi założenia nowelizacji ordynacji podatkowej – pisze „Puls Biznesu”.

Jak czytamy w gazecie, w projekcie ma się znaleźć groźna klauzula do walki z unikaniem opodatkowania. Ostrzeżenie resortu finansów jest jednoznaczne: kto układa swoje biznesy i zawiera transakcje w sposób mający na celu uniknięcie podatków lub zapłacenie niższych, musi liczyć się z interwencją fiskusa.

Monika Marta Dziedzic – partner w firmie doradczej Michalik, Dłuska, Dziedzic i Partnerzy – zwraca uwagę, że jeśli resort finansów uważa legalne optymalizacje za naganne, to powinien je zmienić lub renegocjować umowy. Nie powinien jednak karać podatników za działania mieszczące się w granicach prawa.

Poproszeni przez „Puls Biznesu” o komentarz przedsiębiorcy, mówią, że nie bulwersuje ich poszukiwanie niższych podatków. Podkreślają, że jest to reakcja na traktowanie biznesu w Polsce.

Roman Kluska, twórca Optimusa, powiedział, że gdy płacił wielomilionowe podatki, to czuł się dumnym patriotą. Dziś – zdaniem przedsiębiorcy – jest dylemat etyczny, czy płacić, skoro „rząd za nasze pieniądze stawia przed przedsiębiorcami coraz to nowe bariery”.

Więcej w „Pulsie Biznesu”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Puls Biznesu”/vey/ab

podobne tu: Państwo jako nowotwór złośliwy…

i tu: Oblicze globalizacji: Europejski systemem “wspólnej likwidacji banków”.

oraz: Cynik9: Szaleństwo dobermanów czyli… Wielki Brat chodzi po suficie

Zamordyzmu „polskich” władz ciąg dalszy…

…więc tak… To prawda że tworzymy nieudolne, często sprzeczne ze sobą przepisy które ludzie przedsiębiorczy wykorzystują na swoją korzyść, ale za to że to robią dobierzemy im się do skóry… Szczurek znajdzie wejście do każdej komory aby tylko nażreć się do syta. Ten szkodnik sam nie jest w stanie niczego nazbierać więc buszuje po spiżarniach ludzi przedsiębiorczych. Musi kraść bo inaczej szczurkowy miot zdechnie z głodu (a gęb do wykarmienia jest sporo i ciągle przybywa).

…Odys

Gustave Dore - Narada szczurów

Gustave Dore – Narada szczurów

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz