Państwo prawa: Podjęcie procesu Kiszczaka ws. stanu wojennego. Akt oskarżenia ws. zabójstwa gen. Papały trafi do sądu. Nie będzie śledztwa w sprawie tzw. spisku generałów. Umorzenie śledztwa ws. nieprawidłowości raportu z WSI.


1. Podjęcie procesu Kiszczaka ws. stanu wojennego – prawomocne.

05.05. Warszawa (PAP) – Prawomocna jest już decyzja Sądu Apelacyjnego w Warszawie o podjęciu procesu odwoławczego b. szefa MSW Czesława Kiszczaka ws. stanu wojennego. We wtorek SA oddalił zażalenie obrony Kiszczaka na wznowienie sprawy zawieszonej w 2013 r. z powodu jego złego zdrowia.

Prokurator IPN Bogusław Czerwiński liczy, że teraz SA bezzwłocznie wyznaczy termin procesu odwoławczego Kiszczaka. IPN będzie wnosił o utrzymanie wyroku skazującego sądu I instancji. Obrońca, który wnosi do SA o uniewinnienie, mówi o pozbawieniu Kiszczaka prawa do obrony.

„Wszystko wskazuje, że termin rozprawy będzie wyznaczony na 15 czerwca” – powiedział PAP sędzia Jerzy Leder, rzecznik SA ds. karnych. „To pierwszy wolny termin” – dodał.

2 kwietnia br. SA „odwiesił” proces odwoławczy 89-letniego Kiszczaka, skazanego nieprawomocnie na 2 lata więzienia w zawieszeniu w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w 1981 r. SA wydał wtedy takie postanowienie w związku z najnowszą opinią lekarzy, którzy uznali, że stan zdrowia psychicznego podsądnego „znacznie utrudnia” jego uczestnictwo w czynnościach procesowych. Proces podjęto, bo biegli nie uznali, że stan zdrowia podsądnego to uniemożliwia, lecz tylko utrudnia, a pod pewnymi warunkami proces jest możliwy.

O podjęcie sprawy wnosił prok. Czerwiński. Obrońca Kiszczaka mec. Grzegorz Majewski złożył zażalenie na tę decyzję, bo jego zdaniem zdrowie Kiszczaka uniemożliwia proces apelacyjny.

Troje sędziów SA uznało, że zażalenie jest niezasadne. Jak mówił w jawnym uzasadnieniu postanowienia sędzia SA Marek Motuk, według biegłych zaburzenia u Kiszczaka procesów poznawczych są na średnim poziomie; rozumie on też przekazy werbalne. Według SA umożliwia to stanięcie oskarżonego przed sądem II instancji.

Obrona powoływała się w zażaleniu m.in. na to, że jeden z psychiatrów uznał, iż Kiszczak nie jest zdolny do udziału w rozprawie, a SA odmówił przesłuchania tego biegłego. Sędzia Motuk powiedział, że obrona odwoływała się do stwierdzenia wyjętego z kontekstu, bo kompleksowa opinia całego zespołu biegłych pozwala na sądzenie Kiszczaka.

Samo posiedzenie w sprawie było niejawne, bo dotyczyło danych wrażliwych o zdrowiu.

Prok. Czerwiński wyraził satysfakcję z decyzji SA. Podkreślił, że pion śledczy IPN nie godził się z zawieszeniem tej sprawy.

„Decyzja SA oznacza pozbawienie mojego klienta prawa do obrony” – skomentował dla PAP mec. Majewski. Podkreślił, że będzie to dla niego argument do wystąpienia o złożenie przez uprawnione podmioty kasacji do Sądu Najwyższego, po ewentualnym utrzymaniu wyroku skazującego przez SA (obronie nie przysługuje kasacja od wyroku w zawieszeniu; może ją zaś złożyć RPO, minister sprawiedliwości czy prokurator generalny).

Ocenił, że Kiszczak nie będzie w stanie powiedzieć w SA jednego słowa. „Nawet ze mną nie mógł ostatnio rozmawiać” – oświadczył adwokat. Nie zgodził się ze słowami sędziego co do wyrwania z kontekstu fragmentu opinii biegłych. „Ją trzeba podzielić na dwie części” – dodał, podtrzymując, że SA powinien przesłuchać psychiatrę.

Mec. Majewski podkreślił, że to SA zdecyduje, jak zrealizować wniosek biegłych, by na sali sądu była cisza i spokój, czego nie może zakłócać „ani szept rozmów, ani szum kamer”. Dodał zarazem, że chciałby aby proces był jawny dla mediów.

W 2012 r. Kiszczak został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2 lata więzienia w zawieszeniu za udział w grupie przestępczej przygotowującej stan wojenny.

W 2013 r. SA zawiesił badanie jego apelacji z uwagi na złe zdrowie Kiszczaka. Mec. Majewski mówił wiele razy, że od 20 lat badania pokazują zaawansowanie chorób Kiszczaka. Według obrony nasiliły się objawy neurologiczne wraz z utratą słuchu; jest też podejrzenie choroby Alzheimera. Sam Kiszczak mówił kilka lat temu sądowi, że „nie wie, co się dzieje na sali”.

W lipcu 2014 r. SA, na wniosek IPN, zlecił ponowne badania lekarskie b. szefa MSW. IPN domagał się badań m.in. po tym, jak prasa pokazała, że Kiszczak uczestniczył w maju w uroczystościach pogrzebowych gen. Wojciecha Jaruzelskiego. W październiku ub.r. Kiszczak odmówił stawienia się na badania; twierdził, że zdrowie nie pozwala mu pojechać do Gdańska.

W grudniu ub.r. policja wykonała decyzję SA o doprowadzeniu Kiszczaka na badania do Gdańska, których unikał. B. szefa MSW zabrała z jego warszawskiego mieszkania karetka w asyście policji.

W 2007 r. pion śledczy IPN oskarżył dziewięć osób – członków władz przygotowujących stan wojenny oraz Rady Państwa PRL, która formalnie w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. wprowadziła stan wojenny i wydała odpowiednie dekrety (do czego nie miała prawa podczas trwającej sesji Sejmu).

Proces ruszył w 2008 r.; kilku podsądnych zmarło; sprawy innych wyłączano wobec ich złego zdrowia. W 2011 r. sąd zawiesił sprawę 90-letniego wówczas Jaruzelskiego z powodu złego stanu zdrowia. Był on oskarżony o kierowanie tą grupą przestępczą oraz o podżeganie członków Rady Państwa do przekroczenia ich uprawnień.

W 2012 r. SO orzekł, że stan wojenny nielegalnie wprowadziła tajna grupa przestępcza o charakterze zbrojnym pod wodzą gen. Jaruzelskiego w celu likwidacji NSZZ „Solidarność”, zachowania ustroju komunistycznego oraz osobistych pozycji we władzach PRL. Kiszczaka skazano na 2 lata więzienia w zawieszeniu za udział w grupie przestępczej przygotowującej stan wojenny. Od takiego zarzutu uniewinniono b. I sekretarza KC PZPR Stanisława Kanię, bo – jak uznał sąd – „opowiadał się za politycznym rozwiązaniem sytuacji”. W 2013 r. SA prawomocnie oddalił apelację IPN od uniewinnienia Kani (wtedy badanie apelacji Kiszczaka zawieszono z powodu jego zdrowia).

W 1992 r. Sejm uchwalił, że stan wojenny był nielegalny. W 1996 r. Sejm, głosami ówczesnej koalicji SLD-PSL, nie zgodził się, by Jaruzelski, Kiszczak i inni sprawcy stanu wojennego odpowiadali przed Trybunałem Stanu. W 2011 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że dekrety o stanie wojennym przyjęto niezgodnie nawet z prawem PRL.

W 2013 r. SA prawomocnie utrzymał decyzję SO o zawieszeniu – z powodu złego stanu zdrowia – innego procesu Kiszczaka, oskarżonego o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników kopalni „Wujek” w 1981 r. SO, po zapoznaniu się z opinią psychologa i psychiatrów, uznał że uszkodzenia jego systemu nerwowego są „trwałe i postępujące”. Według biegłych Kiszczak nie rozumie pytań i nie może udzielać precyzyjnych odpowiedzi.

W poniedziałek oskarżająca Kiszczaka katowicka prokuratura podała, że wysłała do SO w Warszawie wniosek o podjęcie także i tego procesu. Powołano się na najnowszą opinię o zdrowiu Kiszczaka, przeprowadzoną w związku z procesem ws. stanu wojennego. Prok. Czerwiński ocenia, że nowa opinia „może otwierać drogę sądowi także i w tym procesie”. Mec. Majewski zapowiada, że zwróci się do SO o przesłuchanie autorów opinii.

Rzeczniczka SO poinformowała PAP, że w najbliższych dniach zostanie wyznaczony termin rozpoznania wniosku prokuratury. (PAP)

sta/ pz/

podobne: „Der Spiegel” – amerykański i brytyjski wywiad mają dostęp do danych Deutsche Telekom. Bronisław Komorowski zostanie przesłuchany ws. Wojciecha Sumlińskiego. Sprawa Kiszczaka musi poczekać. Śledztwo ws. Belki i Sienkiewicza umorzone. oraz: „Układ zamknięty” znów dał głos – „rzeźnik z Trójmiasta” niewinny.

2. Akt oskarżenia ws. zabójstwa gen. Papały w połowie maja ma trafić do sądu.

09.05. Łódź (PAP) – W połowie maja do warszawskiego sądu powinien trafić akt oskarżenia ws. zabójstwa 17 lat temu b. szefa policji gen. Marka Papały. Jedynym podejrzanym o zbrodnię jest 40-letni Igor M. ps. Patyk, wówczas członek gangu złodziei samochodów. Grozi mu dożywocie.

Nagranie wideo:

http://serwiswideo.pap.pl/wideo/Prokuratura-ma-dowody-na-to-dlaczego-to-samochod-gen-Papaly-usilowa no-ukrasc.mp4

Według łódzkiej prokuratury gen. Papała zginął w wyniku napadu rabunkowego i był przypadkową ofiarą złodziei samochodów, którzy chcieli ukraść akurat jego auto. Śledczy utrzymują natomiast, że nie ma dowodów, aby było to zabójstwo na zlecenie, ani żeby w ogóle w tej sprawie było zlecenie zabójstwa gen. Papały.

Prowadzone od ponad pięciu lat przez łódzką prokuraturę apelacyjną (trwające w sumie 17 lat) śledztwo ws. zabójstwa gen. Marka Papały przedłużone jest do końca maja i w połowie tego miesiąca prawdopodobnie zostanie zamknięte. Śledczy w ostatnim czasie przesłuchali w Wielkiej Brytanii świadka, którego szukali od ponad dwóch lat – deklarował on, że złoży zeznania, ale nie przyjedzie do Polski. Jego zeznania miały służyć weryfikacji wyjaśnień jednego z podejrzanych.

„Świadek ten został przesłuchany, a jego zeznania były o tyle istotne, że umożliwiły nam dotarcie do kolejnego świadka, którego również przesłuchaliśmy” – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi i jeden z prowadzących śledztwo prok. Jarosław Szubert. Według prokuratury były to jedne z ostatnich dowodów zebranych w śledztwie. „Jesteśmy w trakcie pisania decyzji końcowej w tej sprawie. Prawdopodobnie będzie ona gotowa w połowie maja” – dodał Szubert.

Według łódzkiej prokuratury do zabójstwa b. szefa policji doszło w 1998 r. w wyniku napadu rabunkowego z użyciem broni palnej, a sprawcy zamierzali ukraść jego samochód Daewoo Espero. Podczas napadu Igor M. miał oddać do Papały śmiertelny strzał. Zdaniem śledczych były szef policji był przypadkową ofiarą złodziei samochodów, którzy prawdopodobnie nie wiedzieli, że auto należało do niego.

Według Szuberta prokuratura ma dowody, które wyjaśniają dlaczego złodzieje chcieli ukraść auto należące właśnie do b. szefa policji, dlaczego akurat ten samochód i w tym czasie był im potrzebny.

„Zgromadziliśmy materiał dowodowy, który zawiera odpowiedź na pytanie, z jakich powodów tego dnia, ten samochód te osoby usiłowały ukraść. W tym zakresie informacji znajduje się też odpowiedź na pytanie, z jakich powodów usiłowano dokonać kradzieży tego samochodu grożąc użyciem broni palnej” – powiedział w rozmowie z PAP Szubert. Zaznaczył jednocześnie, że prokuratura na tym etapie postępowania nie ujawnia tych informacji, bo najpierw musi się z nimi zapoznać sąd.

Z ustaleń śledztwa wynika jednak, że „Patyk” – jeszcze przed zabójstwem – w co najmniej dwóch przypadkach kradzieży luksusowych aut także posługiwał się bronią, żeby zastraszyć kierowców.

Igor M., który w chwili zdarzenia miał 24 lata, jest obecnie jedynym podejrzanym o zabójstwo b. szefa policji. Rok temu prokuratura – po uzyskaniu nowych dowodów – zmieniła zarzut wobec drugiego z zamieszanych w tę sprawę – 37-letniego obecnie Mariusza M. (w chwili zabójstwa miał 21 lat).

On także – według śledczych – był na miejscu zbrodni i brał udział w próbie kradzieży auta. Obecnie ma zarzut usiłowania rozboju na szkodę gen. Papały, ale nie jest już podejrzany o udział w zabójstwie. „Patykowi” grozi dożywocie, a Mariuszowi M. – do 15 lat więzienia. Obaj nie przyznają się do winy.

Oprócz nich w śledztwie podejrzani są jeszcze trzej członkowie gangu złodziei samochodów: Tomasz W. oraz bracia Robert i Dariusz J., którym zarzuca się kradzieże aut. Braciom J. również grożą kary do 15 lat więzienia, a Tomaszowi W. do 12 lat pozbawienia wolności.

Kamil Szubański (PAP)

szu/ bk/

Pobranie jest możliwe po podaniu loginu i hasła:

użytkownik: wideo01 hasło: OZsV2TzG%!if

Pliki wideo można przejrzeć i pobrać (w formacie mp4) korzystając z adresu: http://www.pap.pl/wideo

podobne: Sprzymierzeńcem zbrodni (gen. Papały) jest czas, czyli… „Ciepło, ciepło…” (Stanisław Michalkiewicz)

3. Prokuratura odmówiła podjęcia śledztwa w sprawie tzw. spisku generałów.

08.05. Warszawa (PAP) – Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła podjęcia śledztwa w sprawie tzw. spisku generałów – poinformował w piątek PAP rzecznik prokuratury Przemysław Nowak. Odmówiono postępowania, ponieważ takiego czynu nie popełniono – zaznaczył.

Pod koniec lutego „Gazeta Wyborcza” napisała, że MSW rozważało, czy „afera podsłuchowa” nie była „spiskiem generałów” – działaniami byłych i obecnych szefów służb wymierzonymi w ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. „GW” pisała, że dochodzeniem zajmowała się wydzielona latem 2014 r. grupa policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji oraz oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

W sprawie „spisku generałów” MSW, policja i SKW zaprzeczyły, aby podejmowały takie działania. Także ówczesny minister Sienkiewicz zaprzeczył, jakoby wiedział o działaniu grupy w MSW.

Prokuratura zajęła się sprawą sprawdzając, czy można podjąć śledztwo. W czwartek zdecydowano o jego niepodejmowaniu – poinformował w piątek PAP Nowak.

Rzecznik wyjaśnił, że w ramach postępowania w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych KGP oraz Służby Kontrwywiadu Wojskowego poprzez inwigilację bezpośrednią oraz kontrolę operacyjną Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, rzecznika CBA i byłych szefów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Biura Ochrony Rządu i SKW stwierdzono, że takiego czynu nie popełniono.

Prokurator przypomniał, że w gazecie wskazano, że to z inicjatywy byłego ministra Bartłomieja Sienkiewicza powołana została specjalna grupa złożona z funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych KGP oraz SKW, której celem miało być ustalenie, czy za nielegalnymi nagraniami w warszawskich restauracjach stoi szef CBA oraz byli szefowie ABW, SKW oraz BOR.

Według gazety wobec tych osób stosowano pracę operacyjną, w tym bezpośrednią inwigilację, a zgoda na kontrolę operacyjną miała być uzyskiwana bez zachowania obowiązujących przepisów, np. wskazując ich numery telefonów, jako numery osób nieznanych.

Prokuratura wystąpiła do redakcji o materiały, na podstawie których napisano artykuł, ale redakcja ich nie ujawniła, zasłaniając się tajemnicą dziennikarską – poinformował PAP rzecznik. Prokuratura zwróciła się z pytaniami w tej sprawie do Komendy Głównej Policji i Służby Kontrwywiadu Wojskowego, BOR, ABW, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Prokuratury Generalnej, Naczelnej Prokuratury Wojskowej, Komendy Stołecznej Policji i resortu spraw wewnętrznych.

Rzecznik prokuratury zaznaczył, że odpowiedzi tych instytucji są niejawne, ale ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika, aby został popełniony taki czyn, polegający na podejmowaniu czynności operacyjno-rozpoznawczych wobec szefa CBA, rzecznika Biura i byłych szefów trzech innych służb przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych KGP i SKW.

W tzw. aferze podsłuchowej praska prokuratura okręgowa prowadzi śledztwo dotyczące podsłuchiwania od lipca 2013 r. w dwóch stołecznych restauracjach w sumie kilkudziesięciu osób, w tym polityków i biznesmenów. Zarzuty współudziału w nieuprawnionym zakładaniu i posługiwaniu się urządzeniem nagrywającym oraz ujawnieniu utrwalonych rozmów innym osobom przedstawiono dwóm biznesmenom: Markowi Falencie i Krzysztofowi R. oraz dwóm pracownikom restauracji, gdzie dokonano podsłuchów – Łukaszowi N. i Konradowi L. Za taki czyn grozi do 2 lat więzienia. Część podsłuchanych w warszawskich restauracjach rozmów prowadzonych przez polityków i biznesmenów została opisana w 2014 r. w tygodniku „Wprost”.(PAP)

ago/ jbr/

podobne: Utopione w Wiśle POdsłuchy dojrzały do wypłynięcia (dzięki Schetynie?). PIS domaga się komisji śledczej, PO kontratakuje SKOKiem. Czy sądy czeka ręczne sterowanie? Ustawa reprywatyzacyjna gorsza od dekretu Bieruta. oraz: Państwo prawa: PKW łamanie przepisów, sfałszowany protokół wyborczy. Epilog „afery podsłuchowej”. Mariusz Kamiński przed sądem. Sprawa Ziętary: śledztwo w sprawie nacisków na świadków, Gawronik na wolności. Prawo o zawiązkach zawodowych do zmiany. i jeszcze: Sienkiewicz naprostował koalicjanta za pomocą podległych sobie służb. Koniec afery podsłuchowej?

4. W dodatku prokuratura umorzyła śledztwo ws. nieprawidłowości przy tworzeniu raportu z weryfikacji WSI przez Antoniego Macierewicza. Zdaje się że już po raz drugi.

podobne: Co kryje tajny aneks Macierewicza? Raport z likwidacji WSI oraz ANEKS do raportu a Bronisław Komorowski. Sprawa Mazura umorzona? a także: Leszek Szymowski: Komisją śledczą w Macierewicza. Jak to było z WSI? oraz: Taśmociąg Platformy „wprost” POd cenzurą i czas rozliczeń za „katastrofę smoleńską” czyli… „WSI wraca tylnymi drzwiami” dzięki (anty)Tuskowej reformie służb specjalnych.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

Test Mistrali – czy Francja ominie sankcje? Słowacja nie chce baz NATO u siebie. Ukraina: rosyjski konwój, OBWE informuje o naruszaniu rozejmu. Broń dla Ukrainy może oznaczać eskalację działań: polskie MSW wesprze Ukrainę, MON nie mówi nie.


1. Francuzi omijają sankcje na Rosję

13.09.2014 (IAR) – Europa i Stany Zjednoczone nakładają na Rosję kolejne sankcje, ale Francuzom to nie przeszkadza w realizacji kontraktu na Mistrale. Z portu St Nazaire wypłynął w morze pierwszy zamówiony przez rosyjską marynarkę statek Władywostok. Na pokładzie jest 200 rosyjskich marynarzy.

Co prawda jest to jedynie próbny rejs, to jednak bez wątpienia Francuzi nie zawiesili współpracy wojskowej z Rosją. Mimo wcześniejszych zapowiedzi kontrakt na dostawę dwóch statków desantowych klasy Mistral nie został zawieszony. Rosyjscy marynarze przez kilka najbliższych dni będą testować „Władywostok”. Co będzie dalej – nie wiadomo. Oficjalnie przedstawiciele francuskich władz nie chcą wprost przyznać, że mają zamiar wywiązać się z kontraktu. Przed szczytem w Newport padły zapewnienia, że statki nie zostaną przekazane Rosjanom w związku z sytuacją na Ukrainie. Wcześniej Francuzi rozważali zablokowanie przekazania tylko drugiego statku.

Według kontraktu do końca tego roku statek „Władywostok” zostanie przekazany marynarce rosyjskiej. Kolejny „Sewastopol” w przyszłym roku. Kontrakt francusko-rosyjski został podpisany w 2011 roku.

Okręty tego typu pozwalają na przeprowadzenie duzej akcji desantowej. Na pokładzie mogą przenosić do 450 żołnierzy, do 70 wozów bojowych i 16 śmigłowców. Okręty mogą przenosić też barki desantowe lub poduszkowce, a na pokładzie jest lądowisko dla 8 śmigłowców. Każdy statek ma też swój szpital polowy.

RIA/IAR/jp

podobne: Wizyta Obamy w Europie: Niemiecka prasa o Obamie. Krytyka Francji za Mistrale. Obama ostrzega Putina a rosyjskie media kpią z Obamy. W USA kontrowersje wokół jeńca.

2. Słowacja nie chce baz NATO u siebie.

13.09.2014 (IAR) – Premier Słowacji rozważa rozpisanie referendum w sprawie bazy NATO. Robert Fico powiedział to w obszernym wywiadzie dla tygodnika „Nowy czas”.

Bazy NATO na Słowacji mogłyby powstać jedynie gdyby doszło do nacisków na słowacki rząd ze strony Zachodu – powiedział Robert Fico. Jednocześnie premier zagroził, że gdyby do nich doszło jest gotów odejść z polityki.

W wywiadzie dla tygodnika „Nowy czas” Fico podkreślił, że „to bardzo źle jeśli ktoś chce wciągnąć tak mały kraj jak Słowacja w duże geopolityczne pojedynki”. Według Roberta Fico fakt, że Słowacja jest członkiem NATO nie oznacza, że musi mieć na swoim terytorium bazy z obcymi wojskami. Słowacki rząd nie rozważa takiej możliwości. Uważa, że NATO powinny wystarczyć magazyny logistyczne w pobliżu Popradu.

Jednocześnie szef słowackiego rządu poparł umowę stowarzyszeniową Ukrainy z Unią Europejską. Ostatnie sankcje wobec Rosji uznał za „bezmyślne”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Paweł Szukała/Praga/jp

podobne:  Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce.

3. Rosyjski konwój opuścił Ukrainę. Ławrow: ukraińskie ugrupowania zbrojne chcą zerwać rozejmUkraina: sytuacja na froncieOstrzelane OBWE.

13.09.2014 (IAR) – Rosyjski konwój humanitarny opuścił Ukrainę. Ponad 200 samochodów w ciągu doby pokonało trasę od rosyjskiej granicy do Ługańska na Ukrainie i z powrotem. Samochody przekroczyły ukraińską granicę bez zgody władz w Kijowie.

Białe ciężarówki przewiozły 2 tysiące ton żywności i lekarstw. Jak poinformowały rosyjskie agencje konwój pilotowali prorosyjscy separatyści, czuwając nad jego bezpieczeństwem. Wszystkie produkty zostały wyładowane w Ługańsku i kolumna aut wróciła do Rosji. Za przygotowanie pomocy humanitarnej i jej dostarczenie mieszkańcom Donbasu odpowiedzialne było rosyjskie ministerstwo do spraw nadzwyczajnych sytuacji. To już drugi rosyjski konwój, który wjechał na Ukrainę bez zgody tamtejszych władz.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/jp

podobne: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją.

13.09.2014 (IAR) – Rozejm w Donbasie może zostać zerwany. Takie obawy wyraził w programie rosyjskiej Telewizji „Centrum” szef dyplomacji Siergiej Ławrow. Dyplomata stwierdził, że zainteresowane w zerwaniu zawieszenia broni są uzbrojone grupy, niekontrolowane przez Kijów i związanych z ukraińskimi oligarchami.

W opinii Ławrowa, rozejm wciąż obowiązuje, choć zdarzają się incydenty.

„Od czasu, do czasu słychać strzały z obu stron, ale proces ustanowienia długoterminowego pokoju na razie nie został zerwany” – twierdzi rosyjski minister. Szef rosyjskiego MSZ dodał, że są ludzie którym zależy na zerwaniu tego procesu i powrocie do wojennego scenariusz. Według Siergieja Ławrowa, chodzi przede wszystkim o uzbrojone formacje, opłacane przez oligarchów.

W tym samym programie rosyjskiej Telewizji „Centrum”, szef dyplomacji odniósł się także do holenderskiego raportu w sprawie przyczyn katastrofy malezyjskiego samolotu. Jego zdaniem, ton raportu, :”nie zważając na szum wokół tej sprawy, był jakiś taki spokojny”. „Mam nadzieję, że poznamy prawdę, a Rosja będzie przypominać o tym”– stwierdził Ławrow.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Maciej Jastrzębski,Moskwa/dyd

podobne: Słowo o ukraińskich oligarchach. i to: Gdzie są czarne skrzynki i dlaczego cywilny samolot leciał nad terenem działań zbrojnych? Amerykanie i OBWE włączają się w śledztwo na Ukrainie. Na co liczy Izrael wkraczając zbrojnie do Strefy Gazy?

15.09.2014 (IAR) – W ciągu weekendu separatyści 40 razy ostrzeliwali pozycje ukraińskiej armii – donoszą ukraińskie media. Najbardziej zaciekłe walki toczą się o lotnisko w Doniecku, które jest jedynym miejscem w tym mieście wciąż kontrolowanym przez Ukraińców.

W czasie walk o port lotniczy zginęło co najmniej trzech ukraińskich żołnierzy, kilku zostało rannych. Terroryści szturmują też miejscowości Karliwka i Pieski. Jeśli padnie ta ostatnia, to załamie się cała linia ukraińskiej obrony.

Strzały słychać także w okolicach Ługańska, Debalcewa i Popasnej. Ostrzeliwane są nie tylko pozycje ukraińskiej armii, ale także budynki mieszkalne. Jak informuje ekspert wojskowy Dmytro Tymczuk, napięta sytuacja jest też w rejonie Mariupola.

Według niego, w całym Zagłębiu Donieckim zdarzają się przypadki potyczek, w tym z użyciem artylerii, między grupami separatystów, samymi bojówkarzami i rosyjskim wojskiem. Prawdopodobnie przyczyną jest niski stopień samoorganizacji oddziałów i kłopoty z komunikacją między nimi.

Formalnie od 10 dni na wschodzie Ukrainy obowiązuje zawieszenie broni.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Piotr Pogorzelski/Kijów/dabr

podobne: Rozejm działa, ale UE/USA i tak wprowadzają sankcje.

15.09.2014 (IAR) – Obserwatorzy OBWE w Zagłębiu Donieckim dwukrotnie znaleźli się w miejscu, w którym dochodziło do ostrzału moździerzowego. Nie wiadomo, kto dopuścił się ataków i czy byli oni ich celem. Do ataków doszło wczoraj, ale przedstawiciele OBWE poinformowali o tym dopiero dziś.

Sześciu obserwatorów patrolowało specjalnie oznakowanymi białymi samochodami okolice miejscowości Kirowske, 80 kilometrów od Doniecka. W pewnym momencie doszło do ostrzału. Nie wiadomo, czy auto było celem. Wokół niego eksplodowało co najmniej 19 pocisków. Nikt z obserwatorów nie został ranny. Na jednym z samochodów widać liczne ślady po odłamkach.

Do podobnego incydentu doszło w Doniecku. Obserwatorzy znaleźli się w okolicach jednego z bazarów na przedmieściach, gdzie akurat doszło do ataku moździerzowego. Koło nich eksplodowało co najmniej 5 pocisków. Przedstawiciele OBWE natychmiast opuścili okolice.

Misja nie ma zamiaru jednak wyjeżdżać z Doniecka. Nadal będzie kontrolować przestrzeganie zawieszenia broni, które zostało ogłoszone 5 września. Obserwatorzy zajmują się też sytuacją na granicy rosyjsko-ukraińskiej. W najbliższym czasie misja ma otrzymać samoloty bezzałogowe.

IAR/pogorzelski/kijów/em/

3. Broń dla Ukrainy może oznaczać eskalację działańMSW wesprze UkrainęSiemoniak: nie dozbrajamy Ukrainy, ale nie mamy nic przeciwko.

15.09.2014 (IAR) – Ukraina oczekuje do Unii Europejskiej i NATO pomocy w doposażeniu armii.

Trzeba rozważyć jakie cele ma Polska i z jakimi konsekwencjami powinna się liczyć w wypadku dostawy broni dla ukraińskiej armii – powiedział doktor Andrzej Szeptycki, politolog z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem gościa Polskiego Radia 24, decydując się na czynną pomoc, trzeba pamiętać o bezpieczeństwie Polski, prestiżu międzynarodowym oraz aspektach ekonomicznych.

Jak podkreślił doktor Szeptycki, „dostarczanie broni Ukrainie, o ile nie będzie miało charakteru symbolicznego zaowocuje ze strony rosyjskiej zwiększonym zaangażowaniem i eskalacją działań”.

Zdaniem Janusza Onyszkiewicz, byłego ministra obrony narodowej, armia ukraińska ma broń, choć nie wiadomo w jakim stanie. „Na Ukrainie jest dużo broni, będącej pozostałością po czasach radzieckich. Ta broń jest „zapuszczona” ponieważ nie była konserwowana. Z 10 czołgów, choć częściowo rozgrabionych, jeden można złożyć – podkreślił.

Jak zauważył Onyszkiewicz, armia ukraińska została w sposób całkowicie świadomy osłabiona.

Istotne znaczenie ma pomoc dowódcza i szkoleniowa – powiedział Artur Kacprzyk, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Chodzi o reformę systemu dowodzenia i systemu komunikacji. Zdaniem Kacprzyka, dostawy broni wspomogą Ukraińców i wzmocnią ich w stosunku do Rosjan, ale same w sobie niczego nie rozwiążą.

Zdaniem doktora Szeptyckiego, pomoc dla Ukrainy powinna uwzględniać zarówno uzupełnienie niektórych elementów uzbrojenia, pomoc w zaopatrzeniu medycznym oraz dostarczeniu ciepłej odzieży przed nadchodzącą zimą. Trzeba również pamiętać o pomocy doradczej i szkoleniach specjalistycznych dla dowódców i żołnierzy obsługujących specjalistyczny sprzęt wojskowy – podkreślili zgodnie goście debaty Polskiego Radia 24.

Polskie Radio 24/JF/Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

15.09.2014 (IAR) – Polski sprzęt policyjny trafi na Ukrainę. Kijów dostanie go bezpłatnie, pokryjemy nawet koszty transportu – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Polskie MSW przekaże sprzęt nieodpłatnie ukraińskiemu resortowi spraw wewnętrznych. Nie ujawnia jednak jaki o jakie wyposażenie policyjne chodzi. Gazeta zauważa, że na podstawie umowy, której projekt powstał już w resorcie, można przekazać także broń.

Wyłącznym użytkownikiem mają być służby podległe tamtejszemu resortowi spraw wewnętrznych. Wśród nich jest Gwardia Narodowa, która bierze udział w walce z terroryzmem i obronie granic.

Dziennik dodaje, że analogiczną umowę MSW ma zamiar podpisać z Mołdawią.

Więcej szczegółów – w „Rzeczpospolitej”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Rzeczpospolita”/kry

15.09.2014 (IAR) – Polska nie dozbraja Ukrainy, ale minister obrony nie widziałby w tym nic złego. Tomasz Siemoniak mówił w radiowej Jedynce, że niebawem będzie między innymi o tym, rozmawiał ze swoim ukraińskim odpowiednikiem.

O tym, że NATO sprzedaje Ukrainie broń poinformował wczoraj jej minister obrony Walerij Heletej. Minister Siemoniak mówił, że dotyczy to jednego kraju Sojuszu, i nie jest nim Polska. Dodał jednak, że w dozbrajaniu Ukrainy nie ma niczego złego, a Polska jest na to otwarta. Między innymi o tej sprawie Siemoniak ma rozmawiać z Heletejem, który za kilkanaście dni przyjedzie do Polski.

Tomasz Siemoniak zapewniał też, że na ostatnim szczycie NATO w Newport nie podjęto żadnych decyzji w sprawie dozbrajania Ukrainy. Sekretarz generalny Sojuszu dał jednak wolną rękę państwom członkowskim w sprawie dwustronnych uzgodnień w tej sprawie z Ukrainą. Minister Siemoniak dodał, że ewentualna sprzedaż broni musiałaby być poprzedzona sprawdzeniem czy jest to możliwe i czy oczekiwania Kijowa pokrywają się z naszymi możliwościami.

Wcześniej o dostarczaniu przez Polskę Ukrainie mówił doradca prezydenta Poroszenki, Jurij Łucenko. Później wycofał się z tych słów.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Jedynka/to/nyg

polecam również: Szef MON na Ukrainie o współpracy wojska i przemysłu obronnego… Wkrótce zawarcie umów na niszczyciele i patrolowiec. podobne: Polski sprzęt dla „szpicy” NATO. Broń dla Ukrainy na własną rękę. Niemcy nie chcą zwiększać wydatków na obronność. Rosja zbuduje własne „Mistrale”.  oraz: Ukraina: 200 ofiar kotła pod Iłowajskiem (ochotnicy oskarżają dowództwo ukraińskiej armii). Putin i Poroszenko zadowoleni z rozejmu. Kijów nie cofnie procesów autonomizacji Donbasu. Kolej na Naddniestrze? i to: Ukraina: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. Za miesiąc koniec działań wojennych? a także: Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy. NATO i „Trójkąt Weimarski” o wsparciu dla Ukrainy i Europy Wschodniej. podobne: Ostrzał cywilów na Ukrainie bez konsekwencji prawnych. Putin rozgrywa Unię Europejską. Siły Ukraińców słabną, a Rosja będzie podsycać konflikt. Gen. Pacek o militarnym wsparciu Ukrainy. Niemiecka gazeta nie chce wojsk NATO na wschodzie.

źródło: stooq.pl

rys. Paweł Kuczyński

rys. Paweł Kuczyński

Taśmociąg Platformy „wprost” POd cenzurą i czas rozliczeń za „katastrofę smoleńską” czyli… „WSI wraca tylnymi drzwiami” dzięki (anty)Tuskowej reformie służb specjalnych.


1. „Wprost” – Taśmociąg Platformy.

01.09.2014 (IAR) – „Wprost” publikuje najnowsze ustalenia w sprawie afery podsłuchowej. Politycy PO obawiają się, że wyciekną kolejne nagrania polityków. W warszawskich restauracjach zarejestrowano co najmniej kilkanaście spotkań, poza tymi, które wcześniej opisywał tygodnik.

Nagrani mają być ministrowie, lobbyści, biznesmeni i posłowie. Okazuje się, że czołowi politycy rządu wiedzieli o aferze jeszcze kilka dni przed publikacją. Pierwszy tekst w związku ze sprawą ukazał się 16 czerwca, a już w czwartek 12 czerwca premier Donald Tusk powiedział Januszowi Piechocińskiemu, że wkrótce wyjdą na jaw nagrania obciążające polityków. O taśmach wiedzieli także prezes PKN Orlen i wiceminister skarbu Rafał Baniak, którzy zaczęli dzwonić do kelnera Łukasza N., podejrzanego o nielegalne podsłuchiwanie.

„Wprost” twierdzi, że w szeregach PO znów rośnie zaniepokojenie związane ze sprawą taśm. Jeden z PR-owców rządu i Platformy mówi, że restauracje, w których nagrano polityków, były bardzo popularne wśród przedstawicieli partii i członków gabinetu Donalda Tuska. Informator tygodnika mówi, że w jednej z knajp odbyło się nieformalna narada kierownictwa jednego z regionów PO. „Cała polityczna kuchnia. Wycinanie przeciwników, załatwianie posad w spółkach Skarbu Państwa dla stronników, facet [kierownik regionu PO] chodzi od dwóch miesięcy jakby dostał obuchem w głowę” – mówi PR-owiec rządu. Jak dodaje, największe pretensje wśród polityków PO są do Sławomira Nowaka i wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej. To oni byli najsilniej zakolegowani z kelnerem Łukaszem N.

Okazuje się również, że ktoś, podszywając się pod redaktora naczelnego „Wprost” Sylwestra Latkowskeigo , wysłał 11 lipca e-maila do podejrzanego w aferze biznesmena Marka Falenty. Tygodnik zawiadomił o tej sprawie prokuraturę.

Więcej – w tygodniku „Wprost”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/”Wprost”/kd/dyd

podobne: „Przykra sprawa”, ale nie ma odpowiedzialnych za „teoretyczne państwo”. Drugie dno „NBP gate” czyli, jak nie wiadomo o co chodzi….

…długo już zwlekają z opublikowaniem nowych rewelacji (temat zniknął z czołówek serwisów informacyjnych równie tajemniczo jak sprawa zestrzelenia malezyjskiego samolotu nad wschodnią Ukrainą 😉 )… Można zatem mieć pewne podejrzenia, że to co nam do tej pory (z łaski swojej) „Wprost” zaserwował, to była tylko przystawka a ten kto miał się przestraszyć zrozumiał że lepiej jest nie publikować całej reszty (nic nikomu po asie w rękawie jeżeli musi się nim dzielić) Haki… haki… haki… Widać wyraźnie że negocjacje żeby coś upublicznić, ale tak żeby niczego nie ujawniać i nie nadepnąć na odcisk komu nie trzeba, trwają 😉

Najbardziej śmieszy mnie robienie z „Wprost” ostoi wolności słowa w Polsce, czy też szeryfa stojącego na straży prawdy. Wymowne milczenie gazety, które nastąpiło po pierwszych jaskółkach obnażania patologii, świadczy raczej o ambiwalentnym do niej stosunku (Kto kontroluje sytuację?). Co było przeznaczone dla uszu gawiedzi – tego gawiedź już się dowiedziała a „co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie”. „Wprost” doskonale wie (bo umie liczyć), że „nie należy wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka” 😉 Wie również kiedy można być „pożytecznie” gadatliwym a kiedy należy milczeć. Przypomina mi to zachowanie Gazety Wyborczej i rolę jaką to medium odegrało w legendarnej „aferze Rywina” 🙂

2. „Nasz Dziennik” Ryzykanci z kancelarii premiera.

04.09.2014 (IAR) – Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście zdecydował o ponownym wszczęciu śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej – pisze „Nasz Dziennik”. Z pisemnego uzasadnienia decyzji sądu wynika, że do lotów do Smoleńska nie powinno w ogóle dojść ze względu na skalę zaniedbań przy ich organizacji.

Jak czytamy, według sędziego Wojciecha Łączewskiego w kilku przypadkach doszło do „niedopełnienia obowiązków” przez urzędników, zwłaszcza z kancelarii premiera, „co skutkowało działaniem na szkodę interesu publicznego, a mianowicie niezapewnieniem Prezydentowi RP oraz Premierowi RP należytego bezpieczeństwa”.

Tym samym, zdaniem sędziego, „powinno zostać rozważone postawienie zarzutów poszczególnym urzędnikom kancelarii premiera”, a także niektórym świadkom. Według Wojciecha Łączewskiego mogło bowiem dojść do przestępstwa urzędniczego.

Jak pisze „Nasz Dziennik”, sąd zdecydowanie odrzuca argumentację prokuratury, że stwierdzone przez nią nieprawidłowości przy organizacji obu lotów popełnione przez urzędników nie mogą mieć charakteru przestępstwa.

Sąd wylicza sześć naruszeń, które miały wpływ na bezpieczeństwo lotu i tym samym powinny podlegać ocenie odpowiedzialności karnej – chodzi m.in. o „niepoczynienie ustaleń co do statusu lotniska” w Smoleńsku czy niejasności w sprawie statusu lotu i wizyty Prezydenta RP.

Jak czytamy, niewykluczone są przesłuchania uzupełniające świadków, które miałyby wyjaśnić sprzeczności.

Więcej – w „Naszym Dzienniku”.

IAR/”Nasz Dziennik”/mag/dj

podobne: Stanisław Michalkiewicz o przepychankach trzech stronnictw i wznowieniu śledztwa w sprawie zaniedbań w przygotowaniu podróży prezydenta Lecha Kaczyńskiego (z tajemniczą śmiercią świadka w tle). Lista śmierci by Krysztopa.

źródło: stooq.pl

Z jednej strony mamy zatem do czynienia z próbą neutralizacji „obozu Tuska”, poprzez uderzenie w jego klikę „aferą podsłuchową” – oczywiście w sposób cywilizowany bo „wspólny trud to wspólne dzieło – partykularyzmom basta” jak śpiewa poeta, gdyż idea „Platformy Obywatelskiej” ma ciągle wysokie poparcie społeczne i zbyt wielu ludzi się w nią zaangażowało żeby „projekt” mógł sobie tak po prostu upaść w niesławie. Zrobi się czystki i PO będzie jak nowa i gotowa do „wrogiego” przejęcia 😀 Tę koncepcję wspiera użycie „niezależnej prokuratury” (i sądu) dla wskrzeszenia problemu odpowiedzialności za „katastrofę smoleńską” co jest na rękę PISowi, który uparł się że to Putin zestrzelił „Tutkę” a Tusk za brak rzetelnego śledztwa został oskarżony niemal o współudział (co jest moim zdaniem nadużyciem, bo on się po prostu przestraszył tego co zrobiono, ale nie sądzę żeby maczał w tym paluchy). W związku z tym PIS jest idealnym narzędziem uderzenia w Tuska i jego dwór. Zdeterminowanym do tego stopnia, że nie bierze pod uwagę żadnej innej hipotezy przyczyn „katastrofy”, jak chociażby tej o możliwości zorganizowania jej przez klikę z WSI z zemsty/strachu przed wiedzą zapisaną w aneksie do raportu z jej likwidacji, którą to wiedzą dysponował śp. Lech Kaczyński. Z drugiej strony – poprzez powołanie komisji śledczej d.s. likwidacji WSI – mamy próbę uderzenia w PIS, gdzie moim zdaniem nie chodzi o konkretne konsekwencje (wsadzenie za kraty Macierewicza czy Kaczyńskiego) a raczej o wywołanie spektaklu i kompromitację PISu przed wyborami (dlaczego nic więcej z tego nie będzie pisze Leszek Szymowski: Komisją śledczą w Macierewicza. Jak to było z WSI?).

Na kompromitacji POPISu w nowym rozdaniu (wyborczym) najwięcej zyskałoby SLD które zamierza wchłonąć Tfuj Ruch (którego formuła powoli dogasa), zajmując być może nawet drugie miejsce (sondaże od kilku tygodni są dla tej partii baaardzo łaskawe) a po solidnym uderzeniu w POPIS może się nawet wysunąć na pierwsze, zgarniając cały lewy elektorat i sporą część PO. SLD może bowiem stworzyć koalicję z każdym o ile będzie to PO bez „nieudolnego” Tuska 🙂 albo PIS bez „złowrogiego” Macierewicza z przebierającym nogami do koryta rządu Kaczyńskim, który też może z każdym (byle Tuska i jego najwierniejszych nie musiał oglądać). Szykuje się poważne trzęsienie ziemi na polskiej scenie politycznej (zwłaszcza w PO) i zmiany w które zaangażowane są obie (po rozpadzie AWS – trzy 😀 ) strony a każda z nich dąży w międzyczasie do osłabienia przeciwnika i skompromitowania go w oczach wyborców, tyle że najwięcej oczek na kostce ma do wyrzucenia SLD. Jak to możliwe? Otóż obie sprawy łączy jeden wspólny („Solidarny” 😉 ) czynnik. Moim zdaniem jest to zakulisowy politycznie i biznesowo układ rodowodem z PRL.

Walka buldogów pod dywanem o władzę i pieniądze trwa a że szykują się rodakom poważne wydatki na okoliczność „przygotowań do wojny” (by zachować POkój) to i walka o to kto będzie dzielił kasę zaostrza apetyty i ambicje. Jej emanacją jest widoczna dla nas scena polityczna, gdzie czas mija od jednej afery do drugiej a politycy niczym marionetki podskakują na sznureczkach za które pociąga ktoś zupełnie inny (Judejczykowie, durnie, zdrajcy, legaci, watahy, notariusze – Stanisław Michalkiewicz o atrapie państwa). Czy jest zatem tak jak pisze Wojciech Wybranowski, że „WSI wraca tylnymi drzwiami!” do wielkiej polityki?

„…Dla Platformy utworzenie komisji śledczej ds sposobu weryfikacji WSI może być, jak deklarował w słynnej taśmowej rozmowie minister Sikorski szansą by „zaje…ć PiS”. Dla dogorywającego Twojego Ruchu, wijącej się już w agonii partii politycznego nieudacznika Janusza Palikota to ostatnia szansa na zaistnienie na scenie politycznej.

Trzeba jednak pamiętać, że choć formalnie wniosek o powołanie komisji śledczej ws weryfikacji WSI został przypisany partii Palikota, jednak w rzeczywistości jest ona wynikiem lobbingu właśnie środowiska dawnej WSI. Więzi WSI z partią Palikota są silne. Przypomnę tylko, że w kręgu doradców, współpracowników i sympatyków polityka z Biłgoraja są m.in. Krzysztof Polkowski, szkolony przez GRU dawny oficer WSI, płk Krzysztof Surdyk, były szef Zarządu Wywiadu Wojskowego WSI i płk Artur Bednarski. Tajemnicą poliszynela są też dobre kontakty Janusza Palikota z byłym szefem WSI Markiem Dukaczewskim.

Jak jednak wspomniałem, gra WSI nie toczy się tylko o to by „zaje…ć PiS” i dokonać pomsty na Macierewiczu. Cel, dla ludzi WSI, jest znacznie poważniejszy, wspomniał o nim na początku roku bloger Aleksander Ścios. Od wielu miesięcy w środowisku prezydenta Bronisława Komorowskiego, znanego z dobrych kontaktów z negatywnie zweryfikowanymi oficerami WSI mówi się o nowelizacji ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego. Nowela miałaby zawierać zapisy, które pozwalałyby na ponowną weryfikację negatywnie zweryfikowanych wcześniej funkcjonariuszy WSI i ich powrót do służby, na przykład takiego Dukaczewskiego. Podważanie wiarygodności prac zespołu osób weryfikujących WSI, osób, które przyczyniły się do demontażu tej jakże szkodliwej służby będzie kolejnym krokiem do reaktywacji WSI.” (całość tu: blogpublika.com)

Wracam zatem do pytań postawionych – to już będzie niemal 3 miesiące temu – samemu sobie…  Czy ktoś (i kto) podrzucił świnię ABW (a może tylko Sienkiewiczowi)? Czy za aferą taśmową stoi konkurencyjna wobec cywilnych służb „firma” tj. była „soldateska” z WSI? Przypominam, że nie jest to pierwsza afera mająca skompromitować ABW i wymuszająca dyskusję na temat konieczności jej zreformowania. Była jeszcze kwestia „Amber Gold” a potem znacznie poważniejsza kompromitacja przy tzw. „memorandum gazowym” (Wstrząsy wtórne PO „memorandum gazowym”, czyli…), po której już na poważnie podjęto konkretne działanie nad reformą służb specjalnych w Polsce. Głównie dotyczyć ona miała zmian w zakresie podporządkowania organom władzy (w kierunku upolitycznienia), scentralizowania „dowodzenia” i zrzucenia cywilnej kontroli, ale jednocześnie uszczuplenia kompetencji…

„…Podczas sejmowego wystąpienia minister Sienkiewicz podkreślił, że zakres obowiązków ABW musi zostać ograniczony do przeciwdziałania zagrożeniom bezpieczeństwa państwa w różnych jego aspektach, wyłączając sprawy o charakterze typowo kryminalnym. Uprawnienia śledcze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zostaną ograniczone do ściśle określonego katalogu przestępstw, zgodnie z wytycznymi Trybunału Konstytucyjnego. Wzrośnie natomiast rola ABW w zakresie przeciwdziałania terroryzmowi, łącznie z prowadzeniem ewidencji zagrożeń o charakterze terrorystycznym. Ponadto, wzmocniony zostanie pion informacyjny Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w celu umożliwienia wczesnego rozpoznawania zagrożeń. Do zadań ABW będzie należało również prowadzenie radiokontrwywiadu i kontrwywiadu elektronicznego, także wobec zagrożeń których źródło znajduje się poza terytorium RP. 

Podporządkowanie ABW ministrowi spraw wewnętrznych ma na celu skupienie w ręku MSW wszystkich służb, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wewnętrzne państwa. W założeniu ma to pozwolić na usprawnienie współdziałania Agencji z Policją i Strażą Graniczną. Minister Sienkiewicz wspomniał także, że podporządkowanie ABW ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych pozwoli na dokonywanie szybkich przesunięć w obszernym budżecie MSW na korzyść Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w wypadku zaistnienia takiej potrzeby.

Znacznie mniej spektakularne zmiany planowane są w odniesieniu do Agencji Wywiadu. Agencja Wywiadu pozostanie, jak to miało miejsce dotychczas pod nadzorem Premiera. Wynika to z faktu wykonywania przez tę służbę zadań dla różnych instytucji państwowych w sprawach ochrony bezpieczeństwa zewnętrznego Rzeczypospolitej Polskiej. Przewiduje się również uzupełnienie zadań AW o możliwość realizacji czynności operacyjno-rozpoznawczych na terenie kraju także za pośrednictwem Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

W ramach reformy planuje się także stworzenie nowego mechanizmu koordynacji służb specjalnych, opartego o Stały Komitet Prezesa Rady Ministrów do spraw służb specjalnych. Zgodnie z projektem nowej ustawy, przewiduje się natomiast likwidację Kolegium do Spraw Służb Specjalnych oraz urzędu ministra – koordynatora służb specjalnych. Rozszerzeniu ulegną natomiast uprawnienia Prezydenta RP odnośnie uzyskiwania informacji od służb specjalnych, z wyłączeniem źródeł informacji oraz metod pracy operacyjnej

…Antoni Macierewicz z PiS opowiedział się zdecydowanie przeciwko planowanym zmianom, zwłaszcza w zakresie podporządkowania ABW ministrowi spraw wewnętrznych. Jego zdaniem to powrót do wzorców sowieckich…”

źródło: defence24.pl

…ABW stanie się zatem „policją inwigilacyjną” zajmującą się głównie zbieraniem i gromadzeniem informacji, skupioną pod jednym politycznym dowództwem i z możliwościami samodzielnego i nieskrępowanego dysponowania środkami publicznymi a wszystko pod płaszczykiem walki z zagrożeniem terrorystycznym (mała próbka to sprawa Brunona K. niedoszłego „zamachowca”). Może pora jeszcze raz zmienić nazwę tej formacji i wrócić do tradycji Urzędu Bezpieczeństwa? Z kolei Agencja Wywiadu będzie mogła działać na terenie Polski za pośrednictwem SKW. Największą wiedzę na temat służb i tego co robią będzie miał (rzecz jasna!) Prezydent RP 🙂 Jak pisze Aleksander Ścios o reformie:

„…Jej sens staje się zrozumiały dopiero wówczas, gdy skutki zmian ocenimy z perspektywy ośrodka belwederskiego i zamysłu stworzenia reżimu prezydenckiego. To Bronisław Komorowski i skupione wokół niego środowisko „wojskówki” będzie głównym beneficjentem projektu przebudowy służb.

Gdy na początku stycznia 2011 roku „Gazeta Polska” twierdziła, iż jedną z pierwszych decyzji Komorowskiego było zlecenie przygotowania zmian systemowych w zakresie kontroli nad służbami – informacja ta spotkała się z dementi rzeczniczki prasowej BBN. Tymczasem treść dokumentów Biura oraz wypowiedzi członków rządu świadczą, że właśnie tam opracowano szczegółową koncepcję, której wykonaniem ma zająć się ekipa Donalda Tuska…”

„Gdyby planowaną obecnie reformę służb oceniać na podstawie niektórych komentarzy, mogłoby się okazać, że mamy do czynienia z pierwszym w historii III RP przypadkiem, gdy ośrodek rządowy dobrowolnie ogranicza swoje wpływy na formacje specjalne i pozbawia partię rządzącą jej „zbrojnego ramienia”. Większość obserwatorów jest bowiem zdania, że decydentami reformy są ludzie z ekipy Tuska.

Wówczas jednak trzeba zmierzyć się z pytaniami: dlaczego reżim PO-PSL miałby dążyć do ograniczenia uprawnień ABW i wzmacniania kompetencji służb wojskowych? Jaki cel miałaby reforma degradująca służbę podległą premierowi i tworząca nową, potężną formację (z połączenia Agencji Wywiadu ze Służbą Wywiadu Wojskowego) podporządkowaną słabemu szefowi MON? Dlaczego Tusk miałby rezygnować z nadzoru nad ABW i powierzyć Agencję ministrowi spraw wewnętrznych? Jaki interes miałaby grupa rządząca oddając swoje uprawnienia na rzecz „niezależnego zespołu” (powoływanego przez Sejm na sześcioletnią kadencję), który kontrolowałby operacje służb specjalnych?

Pytania można mnożyć, a jest ich tym więcej, że przez ostatnie pięć lat byliśmy świadkami procesu głębokiej „bondaryzacji” służb i ciągłego poszerzania uprawnienia Agencji. Decyzje legislacyjne podejmowane przez reżim w sprawach bezpieczeństwa zmierzały zawsze do skupienia władzy w rękach Krzysztofa Bondaryka i uczynienia z ABW „zbrojnego ramienia” partii rządzącej. To on i kierowana przezeń formacja mieli być gwarantem trwałości triumwiratu służb, biznesu i polityki i chronić interesy układu rządzącego.

Co zatem sprawiło, że Tusk przyjmuje nagłą dymisję Bondaryka, chce zdegradowania największej służby specjalnej i w najtrudniejszym okresie przedwyborczym pozbywa się narzędzi, dzięki którym mógłby odbudować swoją pozycję i kontrolować procesy społeczno-gospodarcze?…” (całość tu: Aleksander Ścios: ANTYTUSKOWA REFORMA SŁUŻB)

Wszystko zgodnie z planem (Krajowe konsekwencje „ucieczki do raju”). Nie rozumiem tylko „przytakiwania” Sienkiewicza dla tej reformy („podkreślił, że zakres obowiązków ABW musi zostać ograniczony”). Dlaczego przyłożył on rękę do marginalizowania służb którymi sam „dowodzi” i z których się wywodzi? Czyżby był on człowiekiem WSI z misją specjalną „uwalenia konkurencji”? W takim wypadku „taśmy Wprost” na temat Sienkiewicza pozwalają przypuszczać że za „aferą podsłuchową” równie dobrze może stać właśnie ktoś z ABW, kto chce ratować te służby przed reformą tj. okrajaniem z kompetencji i jej marginalizowaniem (Sejm zajmie się projektami ustaw o ABW i AW). Bez względu na to faktem jest dziwna bezradność Tuska wobec osoby Sienkiewicza i niemożność wysadzenia z siodła MSW Pana eks-pułkownika UOP. Jego rola pozostaje zatem niejednoznaczna a wpływy dalej silne – Sienkiewicz naprostował koalicjanta za pomocą podległych sobie służb. Koniec afery podsłuchowej?.

Rozwalanie Tuskowej ekipy na poważnie dopiero się zacznie i nie przypadkiem czekano z tym na jego ucieczkę do Brukseli, bo może się on jeszcze w przyszłości przydać. Potrzeba tylko żeby ludziom z pamięci wywietrzała jego „zielona wyspa” i afery które były udziałem jego ekipy, co zostało przetestowane na Buzku, który też swojego czasu „zreformował” kraj, narobił dziur w budżecie po czym uciekł do Brukseli by po latach wrócić na stare śmieci ciesząc się opinią poważanego i kompetentnego męża stanu 🙂 Czas leczy rany i nie może przecież Tusk odpowiadać za niekompetencje ludzi którymi go otoczono. Murzyn swoje zrobił, murzyn może odejść. Poza tym jak nadejdzie katastrofa ekonomiczna w Polsce to lepiej żeby jej sprawca nie znajdował się zbyt blisko mściwych rąk obywateli. Owoce jego rządów zerwie (a raczej spadną one na łeb) ktoś inny i lepiej żeby to ktoś inny oberwał PO głowie…

Tymczasem samo państwo przechodzi na naszych oczach metamorfozę i przygotowuje się na ciężkie czasy (policyjne), albowiem ciężkie jest życie elit w państwie skorumpowanym, żerującym na obywatelu by zapewnić mu szczęście (czy tego sobie życzy czy nie)…

“To samo państwo, które ogłasza odpowiedzialność za ich życie i obiecuje im żywot w szczęśliwości, w rzeczywistości ponosi odpowiedzialność za urządzenie im z tego życia piekła. Istotnie, przywódcy państwa socjalistycznego przeżywają dylemat. Każdego dnia zachęcają ludzi do wiary, że socjalizm jest systemem doskonałym, którego złego skutki mogą być jedynie efektem działania złych ludzi. Jeśli to prawda, kim więc mogą być ci źli ludzie, jeżeli nie samymi rządzącymi, którzy nie tylko czynią życie innych piekłem, lecz wypaczają rzekomo doskonały system do takiej postaci?
Skutkuje to tym, że przywódcy państwa socjalistycznego muszą żyć w obawie przed innymi ludźmi. Zgodnie z logiką ich działania i ich nauczaniem, kipiące oburzenie ludzi winno wzbierać i zdławić ich w orgii krwawej zemsty. Rządzący to przeczuwają, nawet jeśli nie przyznają się do tego otwarcie. Dlatego też ich największą troską jest trzymanie obywateli pod butem.
W rezultacie twierdzeniem prawdziwym, choć niewystarczającym, jest to, że socjalizm oznacza brak wolności prasy i wolności wypowiedzi. Z pewnością w socjalizmie brakuje tych swobód.“… (Reisman: Dlaczego nazizm był socjalizmem oraz dlaczego socjalizm jest totalitaryzmem)

o czym więcej tu: Grzegorz Braun: „Sierpniowa lekcja” czyli… Polak przed szkodą i po szkodzie socjalistą.

…Odys

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

PWPW pod nadzorem MSW (Sienkiewicz dopiął swego). Życie po życiu Prokom Investments


30.06.2014 (IAR) – Władze Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych zmienione pod dyktando MSW. Jak donosi portal tvn24.pl, nowym prezesem spółki został Marek Siwiec – dotychczasowy przewodniczący Rady Nadzorczej spółki, a w przeszłości oficer UOP.

Według TVN24, jest to realizacja scenariusza, o którym minister Bartłomiej Sienkiewicz mówił w podsłuchanej rozmowie z Markiem Belką. Zapis rozmowy z lipca zeszłego roku upublicznił dwa tygodnie temu tygodnik „Wprost”, rozpoczynając tak zwaną aferę podsłuchową.

Zmiana prezesa Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych to nie jedyna roszada we władzach firmy. Jak podaje tvn24.pl, wiceprezesem został Rafał Magryś, który jeszcze trzy tygodnie temu był zastępcą Sienkiewicza. Obejmie on jednak swoje stanowisko dopiero po upływie roku od odejścia z MSW lub po orzeczeniu specjalnej komisji – powołanej przez premiera – która może ten okres skrócić. Taki wymóg nakłada na niego tak zwana ustawa antykorupcyjna.

Podczas rozmowy z Markiem Belką, minister Sienkiewicz tłumaczył potrzebę przejęcia kontroli nad spółką przez MSW. Chodziło mu przede wszystkim o nadzór nad drukiem dokumentów takich jak prawa jazdy, dowody osobiste i paszporty. W tamtym czasie pracowano nad rozporządzeniem premiera przenoszącym PWPW pod nadzór ministra spraw wewnętrznych. Sprawa utknęła w konsultacjach międzyresortowych, więc w lutym minister skarby Franciszek Karpiński podpisał akt notarialny, w którym przekazał nadzór właścicielski szefowi MSW.

IAR/tvn24.pl/jp/dabr                   …źródło: stooq.pl

podobne: „Przykra sprawa”, ale nie ma odpowiedzialnych za „teoretyczne państwo”. Drugie dno „NBP gate” czyli, jak nie wiadomo o co chodzi….

30.06.2014 (IAR) – Puls Biznesu pisze o dawnych interesach eksmiliardera Ryszarda Krauzego. Kojarzony z nim przez lata Prokom Investments sprzedaje swój majątek. Tymczasem, jak przypomina gazeta, firma od kilku lat winna jest 70 mln złotych upadłej Telewizji Familijnej. Dług wynika z prawomocnego wyroku sądu z 2010 roku, nakazującego Prokomowi zapłatę na rzecz spółki pieniędzy za nieobjęcie w 2002 roku obligacji stacji. Do dziś syndykowi Telewizji Familijnej udało się odzyskać 1 mln z całej kwoty. Na razie komornik nie ma co robić, bo Sąd Okręgowy w Gdańsku zawiesił egzekucję na majątku Prokomu w innej sprawie i nie spieszy się z rozpatrzeniem wniosku o uchylenie tej decyzji.

Syndyk ostrzega też Prokom przed planowaną przez niego sprzedażą majątku, bo ogranicza ona możliwość egzekucji długu. Wiceprezes Prokomu Marcin Dukaczewski zapewnia jednak, że spółka ma dobre argumenty, by wygrać spór o wierzytelność.

Więcej w Pulsie Biznesu.                      …źródło: stooq.pl

IAR/PB/łp/pbp

polecam: Prokom/Asseco synonimem afery? ZUS znowu musi wyjaśnić sprawę przetargu na system informatyczny.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

„Przykra sprawa”, ale nie ma odpowiedzialnych za „teoretyczne państwo”. Drugie dno „NBP gate” czyli, jak nie wiadomo o co chodzi….


1. Sienkiewicz o nieistniejącym państwie

16.06.2014 (IAR) – Prezes NBP i szef MSW – o słabości państwa i wielkim biznesie. W jednym z opublikowanych przez tygodnik „Wprost” fragmentów rozmowy między Markiem Belką a Bartłomiejem Sienkiewiczem pojawia się kwestia przetargu banku na produkcję monet groszowych.

Prezes Belka mówi, że bank chciał zrezygnować z monet. Ostatecznie, zamiar się nie udał.

„Tutaj Jacek (Rostowski) zachował się po prostu jak c… No i tam uległ jakimś tam tego i zaczął walkę” – mówi Belka. Przy okazji odkrywa stosunki panujące na styku biznesu i państwa.

„Żeśmy stwierdzili, dlaczego by nie urynkowić tego procesu, czyli zapytanie ofertowe żeśmy wysłali do trzech mennic, w tym polskiej” – mówi Marek Belka.

„Trzymajcie kciuki, aby ta była najtańsza” – mówi Sienkiewicz o firmie należącej do jednego z najbogatszych Polaków, Zbigniewa Jakubasa.

Marek Belka tłumaczy, że „tylko problem jest taki, że jak wygrają, no to będą bardzo drodzy, a jak przegrają, to będą bardzo tani”.

„A my nie chcemy, żeby oni przegrali, ale żeby byli bardzo tani. No i jesteśmy w związku z tym w d…” – mówi Belka. Według niego to określenie pasuje do negocjacji z biznesmenem, który „już uważa, żeśmy go okradli”.

Sienkiewicz radzi, żeby wpłynąć na biznesmena: „To może trzeba mu powiedzieć, jak można go bardziej okraść. Może zrozumie”. Według Belki, biznesmen to rozumie, ale „on jest przyzwyczajony do tego, że jak ma partnera państwowego, to znaczy że ma c… przed sobą, a on sam gra twardych ludzi”.

„Jemu wszystko wolno, a państwowemu nic nie wolno” – tłumaczy Marek Belka.

Szef MSW wskazuje na problemy z działaniem państwa w takich sytuacjach. Według ministra spraw wewnętrznych, szwankuje współpraca między poszczególnymi instytucjami państwowymi.

„Moje pierwsze doświadczenie jest banalne. Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje, dlatego że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością. Tam, gdzie państwo działa jako całość, ma zdumiewającą skuteczność. Tylko jakoś nikt nie chce korzystać z tej…” – tłumaczy Sienkiewicz.

Jednocześnie wskazuje, że pracuje w MSW nad współpracą między kilkoma instytucjami policyjnymi i skarbowymi.

„To będzie bardzo przyzwoite narzędzie także do naszych gier z takimi tłustymi misiami, którzy uważali, że są kompletnie bezkarni” – mówi Sienkiewicz.

Pełna rozmowa – dostępna w nowym wydaniu „Wprost”.

IAR/Wprost/łp/dj

2. Belka o Amber Gold

16.06.2014 (IAR) – W jednym z fragmentów rozmowy między Markiem Belką a Bartłomiejem Sienkiewiczem pojawia się sprawa piramidy finansowej. Minister Sienkiewicz komentuje sposób, w jaki z aferą korupcyjną poradził sobie rząd Hiszpanii. Belka zastanawia się, w jaki sposób podobna sytuacja wyglądałaby w Polsce.

„Chociaż była podobna. Tylko, jak to zawsze mówią, jaki kraj, taki terroryzm, więc jaki kraj, takie awantury. Młody Tusk się okazuje jest zatrudniony w firmie, k…, nie wiadomo jakiej” – mówi Belka w kontekście pracy syna premiera dla związane z Amber Gold upadłej już linii lotniczej OLT.

Marek Belka deklaruje, że kilka miesięcy przed upadkiem Amber Gold informował premiera o sprawie: „Zadzwoniłem do Donalda i powiedziałem mu, że sprawa Amber Gold jest dość poważna, że jest to piramida finansowa, ale poważniejsza ze względu na to, że oni są właścicielami tego szybko rozwijającego się OLT Express”.

Marek Belka dodaje, że w sprawie OLT chodziło o również o interes lokalnych lotnisk. Bartłomiej Sienkiewicz przyznaje w tym wątku, że prywatne linie są opłacane, by korzystać z peryferyjnych portów lotniczych.

„Dlatego my ich dotujemy pod stołem, żeby w ogóle był jakiś ruch lotniczy” – mówi minister.

IAR/Wprost/łp/dj

3. Sienkiewicz o BOR i PIR, Belka o BGŻ

16.06.2014 (IAR) – W jednym z opublikowanych przez tygodnik „Wprost” fragmentów rozmowy między Markiem Belką a Bartłomiejem Sienkiewiczem pojawia się kwestia Biura Ochrony Rządu i sztandarowej inwestycji rządu.

Prezes Belka mówi, że Polskie Inwestycje Rozwojowe mogłyby przejąć potencjalnie wystawiony na sprzedaż (lipiec 2013) przez zagranicznych inwestorów BGŻ. Wcześniej, prezes NBP podkreślał, że większość naszego rynku bankowego opanowana jest przez kapitał zagraniczny.

„Polska nie może pozwolić, żeby kawał polskiego państwa, bo BGŻ to nie jest tylko kawał systemu finansowego, to kawał państwa, żeby po prostu poszedł w ręce jakiegoś, znów nie wiadomo, inwestora” – mówi Belka.

Według prezesa NBP dla Polskich Inwestycji Rozwojowych byłby to osiągalny zakup. Sienkiewicz jednak rozwiewa nadzieje: „Polskie Inwestycje Rozwojowe są, niestety, jak to się górnolotnie nazywa i bardzo eufemistycznie… Ich po prostu nie ma”.

„To ch.., d.. i kamieni kupa” – rymuje Sienkiewicz.

Panowie rozmawiają też o Biurze Ochrony Rządu. Sienkiewicz tłumaczy, że to instytucja niereformowana od lat, a pracujący w niej ludzie są pod parasolem ochronnym najważniejszych osób w państwie. Jednocześnie jednoznacznie wskazuje, że BOR jest nie do ruszenia w związku z wiedzą, jaką posiadają jego funkcjonariusze: „Nie bardzo mogę sobie pozwolić na głębokie reformy w służbie, od której dyskrecji zależy wiele, he, he, istotnych decyzji w tym kraju na kwartał przed wyborami, bo to jest samobójstwo, he, he”.

Więcej – w tygodniku „Wprost”.  IAR/”Wprost”/łp/dj

4. Maliszewski: to jest mała afera, do wygaszeniaTusk nie ugasił pożaru

16.06.2014 (IAR) – To jest raczej mała afera, do wygaszenia. W ten sposób sprawę podsłuchów, na kilka godzin przed konferencją prasową premiera, komentuje politolog Norbert Maliszewski.

Ekspert spodziewa się, że premier Tusk spróbuje odwrócić uwagę opinii publicznej od tematu nagranych rozmów. Skupi się raczej na kwestiach bezpieczeństwa państwa. Na pewno też negatywnie wypowie się o uczestnikach nagrań ujawnionych przez tygodnik „Wprost”, być może Bartłomiej Sienkiewicz zostanie odsunięty z funkcji ministra spraw wewnętrznych Norbert Maliszewski powiedział, że ze względu na to, iż nie wiemy, kto jest autorem tych nagrań, trudno wskazać osobę czy instytucję, która na ich ujawnieniu zyskała. Z pewnością o pewnym triumfie może tu mówić opozycja. Jednak z pewnością nie ma ona nic wspólnego z ujawnieniem treści rozmów, bo jej bardziej odpowiadałby termin przed wyborami.

Premier do tej pory nie skomentował sprawy. W sobotę zapewnił jedynie, że sprawy nie lekceważy. Na Twitterze napisał, że „sprawa jest przykra” i zapowiedział, że dzisiaj o 15:00 odniesie się publicznie do sprawy na konferencji prasowej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Kamil Szwarbuła/dyd

16.06.2014 (IAR) – …Zdaniem eksperta nadal mamy dość spore pole do spekulacji. Nie wiadomo kto nagrywał, czy i kto pojawi się w nowych taśmach. Chociaż premier starał się bagatelizować sprawę, Polacy nie będą się czuli bardziej bezpiecznie.

Norberta Maliszewskiego trochę zdziwiło to, że minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz nie poniósł odpowiedzialności politycznej za to co mówił. Premier nawet wyznaczył go do wyjaśnienia okoliczności powstania tych nagrań i znalezienia odpowiedzialne za to osoby. Zdaniem Maliszewskiego Sienkiewicz powinien być w jakiś sposób odsunięty od tej sprawy, szczególnie że w kancelarii premiera jest zaufany człowiek Tuska – Jacek Cichocki – jako były szef MSW znający się na sprawie.

Nie dziwi natomiast zupełne odsunięcie Sławomira Nowaka. Zdaniem politologa polityczny czyściec byłego ministra transportu z pewnością wydłużył się teraz o kolejne kilka lat.

Zdaniem Norberta Maliszewskiego posunięcia Donalda Tuska pozwolą mu zareagować w przyszłości, kiedy być może pojawią się kolejne nagrania z podsłuchów. W razie czego minister Sienkiewicz i tak może stracić stanowisko i stać się kozłem ofiarnym. Jeżeli natomiast nic więcej się nie wydarzy, to będziemy mieć do czynienia z rozwadnianiem sytuacji.

W najbliższym czasie największym beneficjentem obecnego zawirowania politycznego będzie opozycja. Szczególnie, że zdaniem politologa będziemy mieć tutaj do czynienia z serialem, który będzie mieć wiele odcinków. I to jest właśnie wina Donalda Tuska, który dzisiaj nie zakończył fabuły.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Kamil Szwarbuła/pbp

5. Eksperci zaskoczeni brakiem dymisji ministra Sienkiewicza

16.06.2014 (IAR) – Eksperci są zaskoczeni brakiem dymisji Bartłomieja Sienkiewicza. Po ujawnieniu afery taśmowej premier nie odwołał ministra spraw wewnętrznych. Skrytykował język ujawnionych rozmów i polityków, którzy w rządzie już nie są. Oszczędny był natomiast w ocenie szefa Narodowego Banku Centralnego, choć podkreślił, że w jego rozmowie z Bartłomiejem Sienkiewiczem nie widzi nic niezgodnego z prawem.

Socjolog, profesor Henryk Domański podczas debaty w radiowej Jedynce, wyraził zdziwienie decyzją premiera, ponieważ spodziewał się, że Donald Tusk będzie się liczył z opinią publiczną, która oczekiwała tej dymisji.

Z kolei socjolog, profesor Radosław Markowski uważa, że najważniejszą kwestią, która obciąża ministra Sienkiewicza w tej sprawie jest pytanie: kto nagrał rozmowy polityków i jak do tego mogło dojść. Właśnie zdaniem naukowca minister Sienkiewicz powinien stracić stanowisko nie za to o czym rozmawiał z prezesa NBP lecz za to, że jako minister spraw wewnętrznych dopuścił do powstania tych nagrań.

Natomiast politolog, doktor Rafał Chwedoruk uważa, że premier wręcz bał się odwołać Bartłomieja Sienkiewicza. Zdaniem eksperta minister Sienkiewicz ma bardzo mocna pozycję i nie da się go w łatwy sposób „wystawić za drzwi”. To uważa politolog pociągnęłoby za sobą poważne zmiany w rządzącej ekipie, a na „to premier Tusk jest za słaby”.

Ponadto, zdaniem doktora Chwedoruka, taśmy ujawniły wiele słabych elementów naszego państwa, a także pokazały, że politycy i urzędnicy czują się dość bezkarnie.

Choć afera taśmowa jest głośno komentowana i budzi duże społeczne emocje to profesor Henryk Domański uważa, że ta sprawa nie zaszkodzi Platformie Obywatelskiej. Zdaniem naukowca po pierwsze ponieważ takie afery w Polsce spowszedniały, po drugie zbyt mało przekonująca jest opozycja. Zdaniem profesora, mimo tej afery elektorat PO nie zmieni preferencji i nie zagłosuje na PiS.

Zdaniem profesora Markowskiego, skutki afery podsłuchowej będą rozłożone w czasie, a sytuację mogłaby poprawić rzetelna rozmowa polityków wszystkich partii, którzy wspólnie zgodzą się, że „coś z podsłuchami trzeba zrobić bo one nie służą niczemu dobremu”.

Tygodnik „Wprost” o aferze podsłuchowej napisał w sobotę na stronie internetowej. Redakcja stopniowo publikowała też nagrania rozmów między szefem NBP a ministrem spraw wewnętrznych, oraz między byłym ministrem transportu Sławomirem Nowakiem a byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. W tej ostatniej Nowak próbował przekonać Parafianowicza, by wykorzystał swoje wpływy i zablokował kontrolę skarbową majątku jego żony. Parafianowicz zgodził się na to i zapowiedział interwencję.

PR1/ Informacyjna Agencja Radiowa IAR Witold Banach/pbp

6. Kamiński: Belka i Sienkiewicz – Trybunał Stanu, Nowak – prokuratura

16.06.2014 (IAR) – Marek Belka i Bartłomiej Sienkiewicz mogą stanąć przed Trybunałem Stanu. Tak treść nagrań ujawnionych przez „Wprost” ocenia były szef CBA Mariusz Kamiński. Wiceprezes PiS-u był gościem radiowej Jedynki.

Według Kamińskiego, z nagrań upublicznionych przez „Wprost” wynika, że minister spraw wewnętrznych oraz prezes NBP omawiali sposób obejścia zapisów w konstytucji. Prawo polskie zabrania finansowania deficytu budżetowego ze środków NBP, a panowie rozmawiali o tym w jaki sposób Bank Centralny może wykupić obligacje państwowe, czyli de facto zmniejszyć dług publiczny.

Mariusz Kamiński przypomniał, że w rozmowie wielokrotnie padło stwierdzenie o konieczności takich działań, które pozwolą Platformie Obywatelskiej wygrać kolejne wybory. Były szef CBA nie ma też wątpliwości, że Bartłomiej Sienkiewicz występuje w tej rozmowie jako emisariusz Donalda Tuska i w jego imieniu prowadzi negocjacje z Markiem Belką.

Mariusz Kamiński odniósł się też do nagrania rozmowy Sławomira Nowaka z wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. Polityk PiS-u zwrócił uwagę na obietnice składane przez wiceministra pomocy w powstrzymaniu działań kontroli skarbowej wobec żony Nowaka. Zdaniem byłego szefa CBA sprawą tą powinna natychmiast zająć się prokuratura.

Pytany o zachowanie premiera w tej sprawie, Mariusz Kamiński prognozuje, że szef rządu będzie starał się rozmywać sprawę.

PR1/IAR/jp/nyg

PS… Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeszukała kilka miejsc, by znaleźć materiały, które mogą być dowodem w sprawie nagrań ujawnionych przez Wprost. – Działania trwają od soboty, są już pierwsze ich efekty – poinformował IAR rzecznik ABW Maciej Karczyński. Ustalono bowiem osoby – wraz z ich adresami – które mogą mieć związek z nagraniami. Przeszukania są prowadzone pod kątem zabezpieczenia ewentualnego materiału dowodowego…

Ktoś podrzucił kolejną świnię ABW? Czy można tę służbę oskarżać że nie upilnowała przed bezprawnym nagrywaniem decydentów na ważnych stanowiskach (w tym własnego ministra)? A może to ona sama sprokurowała i wywołała skandal żeby się pozbyć Sienkiewicza? Może to konkurencyjna firma (tzw. „soldateska” z WSI) odpowiada za kompromitację ABW? Dużo pytań a co wiemy na pewno?

…kluczowe jak dla mnie stwierdzenie to niestety fakt, że takie afery w Polsce spowszedniały a ich wygaszenie odbywa się w sposób „naturalny” (co słusznie zauważył Kamiński), jak na bantustan przystało. No bo za co tu wieszać? Za knajpiany język? Albo załatwianie „ważnych interesów państwa” w jakiejś Bogu ducha winnej restauracji? Że ktoś nagrał całą tę dyskusję a potem puścił to w obieg?  (jakby to był pierwszy przeciek). Za szopki w TV z odpytywaniem po kilku dniach „głównych zainteresowanych”, którzy zdążyli się dobrze do swych ról przez weekend przygotować? (po co głupi Kraśko odpytuje na temat podsłuchów jakiegoś restauratora?) Kto i po co się oburza na FAKT, że nasze państwo to „ch.., d.. i kamieni kupa”? Gratuluję zapłonu 😀 (słodkich snów książęta! już po aferze i możecie spać dalej!). Obrażać się na prawdę o „teoretycznym państwie” nie ma sensu. Jedyny sens z tej całej afery to fakt ujawnienia prac nad ustawką prawną pod ratowanie państwa przez NBP za pomocą skupu obligacji…

…Jak donosi Wprost w lipcu 2013 r. Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz spotkał się w restauracji z Markiem Belką. Sienkiewicz zarysował Belce scenariusz załamania finansowego Państwa do 2015 r. (kliknij tutaj). Jako lekarstwo rozmówcy rozważali niestandardowe działanie – skup przez NBP polskich obligacji skarbowych

…W sierpniu 2013 r. Ministerstwo Finansów ujawniło projekt założeń do zmiany ustawy o NBP (kliknij tutaj). W projekcie znajduje się niepozorne zdanie: „Proponuje się stworzenie możliwości sprzedaży i kupna dłużnych papierów wartościowych przez NBP także poza operacjami rynku otwartego.” Zdanie to ma charakter rewolucyjny. To postulat umożliwienia bankowi centralnemu nabywania polskich obligacji skarbowych w celu emisji złotego i zapewnienia płynności rynkowi polskich papierów skarbowych na wzór operacji luzowania ilościowego Rezerwy Federalnej w Stanach Zjednoczonych

…Związek Banków Polskich uznał (kliknij tutaj), że „proponowane zmiany […] powinny mieć charakter umożliwienie działań niestandardowych podejmowanych przez Narodowy Bank Polski w nadzwyczajnej sytuacji budżetowej”. ZBP zaproponował ograniczenie takiej możliwości do 2-4 lat od wejścia w życie nowelizacji. To sensacyjne stanowisko. Wynika z niego, że w ZBP nie wyklucza załamania budżetowego w latach 2015-2019. Potwierdza to realność krytycznego scenariusza omawianego na spotkaniu Sienkiewicza i Belki w lipcu 2013 r. Wygląda na to, że rząd wie. NBP wie. Bankowcy wiedzą. Tylko nas „zapomniano” poinformować o możliwym głębokim kryzysie w roku wyborów prezydenckich i parlamentarnych” (całość tu: Patriotyczna gra Belki)

Desperacja z jaką strona rządowa zwraca się po cichu do Marka Belki, żeby ustalić kwestię o której mowa to prawdziwy powód do zagrania larum. I nie mam tu na myśli samego dogadywania zmian ustawowych w niecny sposób i „przysługi za przysługę” (pozbycie się Rostowskiego i obsadzenie MF kimś innym) a sam pomysł skupowania długu, ułatwiającego dalsze zadłużanie państwa na koszt podatników. Świadczy to dobitnie o ostatnich podrygach całego systemu wydatków publicznych państwa. Dlaczego tę kwestię rozpatruje się po kryjomu skoro jest to taki dobry pomysł i idzie o „ratowanie państwa”? 😉 Dlaczego wszyscy komentatorzy bagatelizują ten wątek, traktując go jako poboczny (w mediach krzyczy się tylko o pierdołach które wymieniłem wcześniej). Czemu nikt nie kojarzy tej księgowej sztuczki z tym co robi np. amerykański FED? (a za jego pośrednictwem taka np. Belgia 🙂 – Malutka Belgia ratuje obligacje USA). Pan Urbaś pyta czemu nie możemy sami skupować swojego długu i dorabiamy innych – a ja się pytam jakim prawem państwo w ogóle się (NAS!) zadłuża.

Fajne państwo już upadło, tylko my jeszcze o tym nie wiemy… To o czym pisze Pan Urbaś czyni wielce prawdopodobną jedną z teorii – ujawnienie całej afery ma na celu doprowadzenie do wcześniejszych wyborów i oddania steru bankrutującego państwa tzw. „opozycji”, zanim opinia publiczna się domyśli o co tak naprawdę chodzi. Zmiana prowadzącego (PIS za PO) magdalekowego układu który betonuje większość polskiej sceny politycznej zanim się on rozleci jest bardzo PO na rękę. PIS i tak wygra przyszłe wybory więc lepiej je urządzić teraz póki elektorat całkiem się od PO nie odwrócił. Wcześniejsze wybory uprzedzą również wzrost popularności prawdziwej opozycji do tego co się od 25 lat w Polsce dzieje czyli KNP, które dziś ma zaledwie 7% poparcia, ale do wyborów mogłoby na fali niezadowolenia przejąć większość elektoratu obu skompromitowanych partii i je wygrać. Jest to bowiem jedyna partia która zaczyna się masowo kojarzyć wyborcom jako anty systemowa. Od lat bowiem środowisko skupione wokół Pana Korwin-Mikke ostrzega przed tym co nas być może już w niedalekiej przyszłości czeka – przed spektakularnym bankructwem.  Na takich ludzi u sterów państwa PO ani PIS nie mogą sobie pozwolić. Do czego zresztą przyznał się osobiście Pan Tusk „ex cathedra” ogłaszając że jako szef rządu i Platformy ma za zadanie nie dopuścić do zwycięstwa eurosceptyków (chodziło o wybory do PE) bo to jest naprawdę poważne zagrożenie.

 …Czas oczywiście zweryfikuje wszystkie teorie…. Sprawa ma tyle wątków (a i zdaje się pokrywać swoim rozmachem aferę Kwaśniewskich oraz uchwalenie przez Sejm wypłat z ZUSu dla „weteranów holokaustu„), że naprawdę można się zastanawiać nad tym czemu ktoś ją właśnie teraz odpalił. Taśmy „Wprost” (autor póki co nieznany 😉 ) to sprawa rozwojowa i na dzień dzisiejszy nie wiadomo gdzie nas ta królicza nora doprowadzi i czy nie na manowce. Póki co nikt nie stracił, więc może chodziło tylko o to żeby nas pomału przyzwyczajać do kolejnych rewelacji jakie zostaną ujawnione.

…Odys

Podziemna TV Robią nas w konia: Afera taśmowa a rzeczywistość – wojna gangów III RP

podobne: Hulaj dusza piekła nie ma! Umorzenie dochodzenia nie musi być uzasadnione. Samorządy domagają się ograniczenia dostępu do informacji publicznej. Za błędy urzędnika płaci ubezpieczyciel.

rys. - Jerzy Wasiukiewicz

rys. – Jerzy Wasiukiewicz

W krajach NATO brak jednolitego systemu nadzoru nad służbami. Sejm zajmie się projektami ustaw o ABW i AW.


1. W krajach NATO brak jednolitego systemu nadzoru nad służbami

04.05. Warszawa (PAP/PAP Legislacja) – Rząd proponuje, by Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego podporządkować ministrowi spraw wewnętrznych, a Agencję Wywiadu pozostawić pod bezpośrednim nadzorem premiera. Tymczasem w krajach NATO system nadzoru nad służbami specjalnymi wygląda różnie – inny jest w Niemczech, inny w Wielkiej Brytanii, a jeszcze inny w Stanach Zjednoczonych.

Na najbliższym posiedzeniu Sejm zajmie się rządowymi projektami ustaw o Agencji Wywiadu i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Pozostawiają one bezpośredni nadzór premiera nad AW, natomiast ABW podporządkują szefowi MSW oraz ograniczają kompetencje tej agencji. Jest to częściowy powrót do rozwiązań z lat 1990-96, gdy ówczesny Urząd Ochrony Państwa (zastąpiony w 2002 roku przez ABW i AW) podlegał bezpośrednio ministrowi spraw wewnętrznych.

W innych krajach NATO nie ma jednolitego systemu nadzoru politycznego nad służbami specjalnymi i kontroli ich działalności. Jeszcze inaczej ten system wygląda w Szwecji, która nie należy do NATO. Najbardziej podobny do wprowadzanego w Polsce model obowiązuje w Niemczech.

Ze względów historycznych, wynikających z tragicznych doświadczeń w czasach III Rzeszy, gdy policja polityczna Gestapo zdobyła niemal nieograniczoną władzę, Niemcy traktują służby specjalne z pewną nieufnością i starają się maksymalnie ograniczyć ich działalność.

Istniejące obecnie trzy główne służby to Urząd Ochrony Konstytucji (BfV), wywiad zagraniczny BND oraz kontrwywiad wojskowy MAD. Głównym instrumentem kontroli nad służbami jest Parlamentarne Gremium Kontrolne (PKG) Bundestagu, składające się z czterech deputowanych. Na wniosek tej komisji przedstawiciele rządu, a także szefowie służb zobowiązani są do informowania o swoich działaniach. W związku z ujawnionym przez Edwarda Snowdena skandalem z działaniami amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), przedstawiciele rządu i służb byli wielokrotnie wzywani przez PKG i przepytywani na okoliczność współpracy niemieckich służb z ich amerykańskimi odpowiednikami.

W ramach PKG działa ponadto czteroosobowy zespół (G10), który ma prawo do niezapowiedzianych inspekcji w biurach służb oraz wglądu do akt. Zespół decyduje też – na wniosek służ – o założeniu podsłuchu i innych działaniach operacyjnych.

Ze strony rządu nadzór ogólny nad służbami sprawuje szef urzędu kanclerskiego – obecnie polityk CDU Peter Altmaier. Kontrolę służbową sprawują oczywiście też poszczególne resorty – MSW w przypadku Urzędu Ochrony Konstytucji i BND, oraz MON w przypadku MAD.

Eksperci i media krytykują system kontroli służb jako nieskuteczny. Członkowie Parlamentarnego Gremium Kontrolnego (PKG) zobowiązani są do zachowania tajemnicy, nawet wobec ich partii politycznych, co oznacza, że wyniki ich działalności kontrolnej pozostają niedostępne dla opinii publicznej. Członkowie PKG publicznie skarżą się, że przy obecnych środkach personalnych i finansowych nie są w stanie skutecznie kontrolować pracy służb dysponujących ogromnymi środkami materialnymi i zatrudniającymi tysiące osób.

Jak wykazał skandal z NSA, w przypadku działalności służb zagranicznych na terenie Niemiec, niemieckie instytucje kontrolne są niemal całkowicie bezradne.

W skład brytyjskich służb wywiadowczych wchodzi wywiad (MI6), kontrwywiad (MI5) oraz ośrodek elektronicznej inwigilacji (GCHQ). Na mocy ustawy z 1994 r. nadzór nad ich polityką, administracją i wydatkami sprawuje parlamentarna komisja ds. wywiadu tzw. ISC.

Członków ISC (Intelligence and Security Committee) wyznacza parlament, ale o składzie faktycznie decyduje premier, ponieważ to on aprobuje kandydatury w porozumieniu z liderem opozycji. Członkowie Komisji mają dostęp do tajnych dokumentów, ale obowiązuje ich ustawa o tajemnicy państwowej i służbowej.

Komisja może wzywać na przesłuchania szefów poszczególnych służb wywiadowczych i inne osoby, przygotowuje doroczny tajny raport. Obecnie liczy 9. członków łącznie z przewodniczącym – byłym ministrem spraw zagranicznych Malcolmem Rifkindem.

Kolejna ustawa z 2013 r. – efekt rewelacji Edwarda Snowdena, który ujawnił GCHQ obchodziła brytyjskie prawo z pomocą realizowanego przez Agencję Narodowego Bezpieczeństwa USA programu Prism, by tą drogą uzyskać dostęp do treści prywatnej komunikacji – zwiększyła uprawnienia ISC.

Komisja może nadzorować także działalność operacyjną tajnych służb i szeroko rozumianą aktywność wywiadowczą agend rządowych w zakresie wywiadu i bezpieczeństwa.

Oprócz trzech służb wywiadowczych ISG nadzoruje również wywiadowcze aspekty pracy biura gabinetowego rządu (Cabinet Office), w tym Kolegium Połączonych Wywiadów tzw. JIC, wywiad wojskowy oraz biuro ds. bezpieczeństwa i zwalczania terroryzmu w MSW.

W skład amerykańskiego wywiadu wchodzi kilkanaście odrębnych agencji, w tym najbardziej znane jak Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) oraz Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Zgodnie z konstytucją USA szefowie agencji są wybierani przez prezydenta USA, ale muszą być zatwierdzeni przez Senat. Władza wykonawcza, a dokładnie Rada Bezpieczeństwa Narodowego, w której zasiada prezydent, wiceprezydent oraz sekretarz stanu i obrony, wyznacza wytyczne dla krajowego i zagranicznego wywiadu oraz kontrwywiadu. CIA zapewnia na swej stronie, że nie prowadzi polityki, a tajne działania prowadzi pod kierownictwem prezydenta.

Kontrolę nad agencjami wywiadu sprawują zarówno władza wykonawcza jak i Kongres. Aż do lat 70. wywiad traktowano był jako domena władzy wykonawczej; potrzeba ścisłej kontroli przez Kongres pojawiła się dopiero serii aferach związanych z ujawnieniem inwigilacji obywateli, którzy protestowali przeciwko wojnie w Wietnamie. W efekcie w Białym Domu powołano Radę Kontroli Wywiadu, a w obu izbach Kongresu powstały specjalne komisje ds. wywiadu. Członkowie wywiadu są regularnie przesłuchiwani zarówno przez te jak i inne komisje (np. wydatków rządowych, bezpieczeństwa wewnętrznego oraz spraw zagranicznych). Te przesłuchania są na ogół otwarte; są zamknięte, jeśli przekazywane są tajne informacje.

Władza kontrola Kongresu nad służbami wywiadu wynika głównie z prawa parlamentu do powoływania agencji (oraz ich rozwiązywania lub reorganizacji) oraz zatwierdzania ich działalności oraz budżetów w corocznych raportach. Określając budżet agencji, Kongres może wskazywać cele, na które środki mają być wydane.

Ustawa o kontroli wywiadu z 1980 r. nakłada na organy wykonawcze obowiązek pełnego i na bieżąco informowania Kongresu i działalności wywiadowczej. Eksperci wskazują jednak na istnienie różnice opinii, co do zakresu władzy Kongresu. Istnieje też wiele sporów w sprawie zakresu dostępu parlamentarzystów do informacji dotyczących działalności wywiadu.

Ostatnim głośnym przykładem takiego sporu jest spór między senacka komisją ds. wywiadu a CIA ws. odtajnienia raportu Senatu o tajnym programie tzw. wzmocnionych technik przesłuchań, takich jak podtapianie, który CIA prowadziła po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r. Szefowa senackiej komisji wywiadu Dianne Feinstein oskarżyła CIA o bezprawne przeszukiwanie komputerów, z których komisja korzystała pracując nad tym raportem. Dyrektor CIA John Brennan odrzucił te oskarżenia, ale sprawą zajął się inspektor generalny CIA oraz resort sprawiedliwości. O ewentualnej dymisji dyrektora CIA może zdecydować prezydent USA.

Z kolei w nienależącej do NATO, ale będącej członkiem Unii Europejskiej Szwecji służby specjalne Saepo, od szwedzkiego saekerhetspolisen (dosłownie policja bezpieczeństwa), podlegają organowi nadzorującemu policję o nazwie Rikspolistyrelsen (odpowiednik polskiej Komendy Głównej Policji). Natomiast szwedzka policja podlega ministrowi sprawiedliwości.

Służby Saepo zostały utworzone w 1989 roku z poprzedniej formacji o podobnych zadaniach. Szwedzkie służby specjalne formalnie podlegają policji, ale mają własnego dyrektora generalnego oraz inną niż policja strukturę regionalną, co ma podkreślać ich odrębność. W ramach reformy, która ma wejść w życie 1 stycznia 2015, Saepo zostanie wyłączone z pionu policyjnego i stanie się niezależną organizacją. Przejrzystość działań szefa służb specjalnych ma gwarantować rada doradcza. Jej członkowie będą powoływani przez rząd na wniosek partii zasiadających w parlamencie.

Koszty organizacyjnego uniezależnienia Saepo od szwedzkiej policji oszacowano na 10 mln koron (1,1 mln euro). (PAP)

spy-vs-spy

spy-vs-spy

pś/ lep/ asw/ icz/ zys/ mhr/

Informacja z serwisu PAP Legislacja

podobne: CIA kłamała w sprawie tajnych więzień. Tortury nie dostarczały danych wywiadowczych.

polecam również: Wstrząsy wtórne afery podsłuchowej NSA. Czy globalna sieć się podzieli?

 

…Przy okazji warto wspomnieć o czymś, o czym spora część ludzi wie (a przynajmniej się domyśla), ale większość ciągle nie zdaje sobie sprawy…

…Co prawda, pomiędzy Facebookiem a CIA nie ma zależności finansowych, takich jak między In-Q-Telem a Google’em, jednak prywatną firmę i rządową agencję łączy osoba Howarda E. Coksa. Zajmuje on strategicznie ważną pozycję, ponieważ CIA jest żywotnie zainteresowana danymi użytkowników Facebooka i wcale się z tym nie kryje. W prospekcie In-Q-Tela czytamy: „Nadzór nad mediami społecznościowymi staje się dla rządów coraz bardziej istotnym sposobem śledzenia kiełkujących ruchów politycznych”.

Innymi słowy, zachodnie rządy nie chcą dać się zaskoczyć facebookowej rewolucji, jak północnoafrykańscy dyktatorzy podczas Arabskiej Wiosny. Portale społecznościowe odegrały w niej równie istotną rolę jak w antykapitalistycznym ruchu Occupy. By móc efektywnie śledzić poczynania ruchów takich jak Occupy, potrzeba jednak czegoś jeszcze – oprogramowania mogącego łączyć i wizualizować cenne informacje z ogromnych strumieni danych pochodzących na przykład z Facebooka. Na tym polu CIA również podjęła już strategiczną inwestycję: oprogramowanie tego rodzaju dostarcza Palantir Technologies – kolejna firma na finansowej kroplówce In-Q-Tela. Możliwości programu Palantir można obejrzeć w klipie marketingowym na stronie firmy: na przykładzie fikcyjnej epidemii wywołanej przez zakażoną partię mięsa pokazano tam, jak narzędzie łączy i selekcjonuje potężne zbiory danych, takich jak listy przewozowe, listy odbiorców, numery kart kredytowych oraz kartoteki przychodni. W ten sposób można błyskawicznie prześledzić kierunek rozprzestrzeniania się choroby, znaleźć jej źródło i powstrzymać dalsze infekcje. Nic w tym złego, dopóki nie uświadomimy sobie, że zamiast epidemii w ten sam sposób można obserwować i tłumić w zarodku niewygodne ruchy polityczne.

Zobacz więcej: chip.pl

2. Sejm zajmie się projektami ustaw o ABW i AW

04.05. Warszawa (PAP/PAP Legislacja) – Sejm na najbliższym posiedzeniu zajmie się projektami osobnych ustaw o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz o Agencji Wywiadu przedłożonymi przez rząd. ABW i AW działają obecnie na podstawie wspólnej ustawy z 2002 r. Sejm ma się zebrać 7 maja.

Zmiany to element szerszej reformy służb specjalnych zapowiedzianej przez premiera Donalda Tuska po aferze Amber Gold z 2012 r., gdy okazało się, że nie było właściwej koordynacji działań służb i organów państwa.

Główną zmianą – oprócz rozdzielenia ustaw – ma być odmienne podporządkowanie tych służb, obecnie podległych premierowi. AW ma pozostać w jego nadzorze, zaś ABW ma przejść pod nadzór MSW. Po zmianach pod nadzorem premiera pozostanie, oprócz AW, też CBA. Zostanie też wzmocniona pozycja szefa MON wobec służb kontrwywiadu (SKW) i wywiadu wojskowego (SWW).

Zgodnie rządowymi projektami podział kompetencji między służbami ma być precyzyjny – ABW ma stać się służbą bardziej analityczną niż prowadzącą postępowania i ma się specjalizować we wczesnym rozpoznawaniu zagrożeń, przeciwdziałaniu terroryzmowi, ochronie informacji niejawnych i w kontrwywiadzie. ABW będzie zajmować się nadal przestępstwami przeciw interesom ekonomicznym państwa – ale tylko zagrażającymi uszczerbkiem Skarbu Państwa od 16 mln zł.

ABW będzie służbą zajmującą się zagrożeniami godzącymi w niepodległość, suwerenność, międzynarodową pozycję i nienaruszalność terytorium państwa. Odpowiadać będzie m.in. za zwalczanie szpiegostwa, kontrwywiad elektroniczny i radiokontrwywiad.

To w kompetencjach ABW będzie przeciwdziałanie zagrożeniom wynikającym z „propagowania totalitarnego ustroju państwa, nawoływania do obalenia przemocą demokratycznego ustroju państwa, a także stosowania przemocy lub groźby bezprawnej, publicznego znieważania lub nawoływania do nienawiści z powodu różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość”.

ABW chronić będzie też przed zagrożeniami o charakterze terrorystycznym oraz związanymi z obrotem z zagranicą bez zezwolenia towarami, technologiami i usługami.

Przestępstwami gospodarczymi mniejszej skali, sprawami narkotykowymi i przestępczością zorganizowaną zajmie się policja. Sprawy korupcyjne z ABW trafią do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które ma się stać wiodącą służbą odpowiedzialną za ściganie najpoważniejszych, zagrażających państwu przestępstw korupcyjnych. Po zmianach proponowanych przez rząd ABW ma prowadzić mniej niż połowę z obecnych ok. 200 śledztw rocznie.

Zgodnie z rządową propozycją ma powstać wewnątrzrządowy komitet ds. bezpieczeństwa państwa złożony z przedstawicieli resortów nadzorujących służby i bezpośrednio zainteresowanych wynikami ich pracy. Rząd chce zlikwidować Kolegium ds. Służb Specjalnych, w którym, oprócz ministrów, obecnie zasiadają też przedstawiciele prezydenta i szef sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Projekt zakłada też zniesienie funkcji ministra-koordynatora służb specjalnych, która nie była obsadzona od początku rządów PO-PSL.

Duża część przepisów w projektach pochodzi z obecnych uregulowań; nowością jest m.in. zapis, że kontrolę operacyjną, czyli inwigilację podejrzewanych o przestępstwa wobec obywatela RP, zarządza sąd na wniosek szefa ABW po uzyskaniu zgody Prokuratora Generalnego, a w pozostałych przypadkach – szef ABW. Wprowadzono też maksymalny okres takiej kontroli – nie dłużej niż 12 miesięcy. W obu agencjach mają działać pełnomocnicy ds. kontroli przetwarzania danych osobowych – tak jak już jest w CBA.

Projekty precyzują, że dziennikarze – których nie wolno służbom werbować do tajnej współpracy – nie muszą być osobami zatrudnionymi jedynie na umowę o pracę, ale też na umowę o dzieło lub zlecenie. Do katalogu zawodów wykluczających werbunek dodano też radców prawnych.

Zadania Agencji Wywiadu w zasadzie nie zmieniają się; projekt porządkuje przepisy jej dotyczące. Nowością jest np. umożliwienie, w ramach wykonywania zadań AW na obszarze Polski, realizacji czynności operacyjno-rozpoznawczych także za pośrednictwem SKW, a nie tylko ABW – jak obecnie.

Zgodnie z projektami w razie rezygnacji szefów służb lub ich zastępców nie będzie już potrzebna opinia sejmowej speckomisji.

Oprócz projektów ustaw o ABW i AW w osobnym uregulowaniu rząd chce utworzyć Komisję Kontroli Służb Specjalnych, zapewniająca cywilną kontrolę bieżącej pracy służb.(PAP)

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

ago/ pś/ jbr/

Informacja z serwisu PAP Legislacja

polecam również: Buldogi na dywanie czyli… walka służb o ochłapy władzy (i pieniędzy)

smaczek… Rząd chce zlikwidować Kolegium ds. Służb Specjalnych, w którym, oprócz ministrów, obecnie zasiadają też przedstawiciele prezydenta i szef sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Projekt zakłada też zniesienie funkcji ministra-koordynatora służb specjalnych, która nie była obsadzona od początku rządów PO-PSL… Ależ owszem! Była obsadzona! Tyle że nie całkiem legalnie (i jakby okrężną drogą 🙂 )

…”Z nieznanych powodów – można tylko domniemywać, jakich – Donald Tusk nie znajdował czasu na wykonywanie swoich obowiązków wynikających z ustaw o służbach. Zapewne dlatego, naruszając te ustawy w styczniu 2008 r. do wykonywania zadań przynależnych tylko premierowi powołał Jacka Cichockiego (bardzo ciekawa i do dzisiaj publicznie niewyjaśniona jest jego rola w sprawie tzw. afery hazardowej i wycieku o tajnych działaniach CBA po przekazaniu ich premierowi Tuskowi) mianując go na sekretarza stanu w KPRM i sekretarza kolegium ds. służb specjalnych. Z informacji medialnych wynika, że Donald Tusk upoważnił Cichockiego do zapoznawania się z informacjami niejawnymi służb oraz do ich zadaniowania i koordynowania. Tymczasem funkcje sekretarza stanu w KPRM i sekretarza kolegium ds.służb specjalnych nie dawały Cichockiemu takich samodzielnych uprawnień. 
Taka sytuacja, kiedy to Jacek Cichocki, nie dysponując uprawnieniami koordynatora służb specjalnych, realizował uprawnienia przynależne premierowi rządu, trwała ponad trzy lata. Zdziwienie musi budzic fakt, że szefowie służb godzili się na to i wykonywali polecenia tegoż sekretarza stanu i przekazywali mu informacje do których dostępu mógł nie miec prawa”… (całość tu: pressmix.eu) …ale to tak na marginesie.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Wracając do sedna… Wygląda na to że rząd chce sobie załatwić bardziej intymne warunki do załatwiania „swoich spraw” (jak choćby: 15 milionów za tajne więzienia CIA w Polsce. albo to:  Nieprawidłowości przy inwigilacji, jak również: Złodziej złodzieja złodziejem pogania w Ministerstwie Sprawiedliwości i w Agencji Wywiadu. albo: Walka naszych służb z przestępczością gospodarczą i zorganizowaną to jedna wielka ściema.) zmniejszając grono cywilnych oczu patrzących na ręce służbom specjalnym w Polsce. Z drugiej jednak strony w osobnym uregulowaniu rząd chce utworzyć Komisję Kontroli Służb Specjalnych, zapewniająca cywilną kontrolę bieżącej pracy służb. Po co likwidować jedno by tworzyć w innym trybie to samo? Dowiemy się jak poznamy szczegóły zapisów owej „osobnej regulacji”, łącznie w wymogami personalnymi wobec osób jakie będą zasiadać w owej Komisji Kontroli. 😉

Co do pauperyzacji ABW na rzecz innych służb (bo o to tu głównie chodzi) to została ona zapowiedziana głównie z powodu zamieszania z tzw. „memorandum gazowym” a nie z powodu „Amber Gold” o czym więcej tu: Wstrząsy wtórne PO „memorandum gazowym”, czyli… Przysłowie mówi, że jak ktoś chce psa uderzyć to kij zawsze znajdzie 😉

polecam również: „Tusku kur…. zrób coś!” czyli… służby spuszczone ze smyczy i walka z „mową nienawiści”

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

…Odys

Kret kretem, ale tajemnica najważniejsza!


rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Jakiś czas temu popełniłem wpis – Na Kremlu ogłoszono: FSB i SKW będą współpracowac. Dużo czasu nie minęło a mamy już pierwsze efekty tej współpracy, które to efekty będą miały nieprzyjemne konsekwencje dla pewnego dziennikarza, albowiem:

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego skierowała do prokuratury sprawę opublikowanego w tygodniu „Sieci” artykułu. Witold Gadowski opisywał w nim niezwykle niepokojącą sytuację, w której polskie służby nie zatrzymały szpiega rozpracowującego środowisko polskich nacjonalistów.

W tekście „Szpieg, kret i podwójny krawiec…” Gadowski pisał o rosyjskich agentach inwigilujących polskie organizacje narodowościowe III RP. Jednym z jego „bohaterów” był Aleksander Samożniew, który w Polsce podawał się za rosyjskiego dziennikarza. Choć mężczyzna został rozpracowany przez polskie służby, które ustaliły, że jest agentem werbującym dla rosyjskiego wywiadu, nie złapano go, pozwalając mu uciec z kraju.

Gadowski przypomniał również książkę Siergieja Trietiakowa, który pisał o jednym z polskich dyplomatów, jako o współpracowniku rosyjskiego wywiadu. „Profesor” miał również zostać zdekonspirowany, a dowody jego zdrady miały trafić do Agencji Wywiadu. Gadowski pisał jednak, że mężczyzna nigdy nie został złapany, mógł swobodnie działać do przejścia na rządową emeryturę. Gadowski wskazuje, że „Profesor” musiał korzystać z osłony kreta, którzy działał w kierownictwie polskich służb. Zdaniem dziennikarza ten sam kret mógł potem ochraniać Samożniewa oraz mieć na koncie więcej zdrad. Do dziś jednak nie udało się ustalić, czy zdrajca działa w polskich służbach, ani kim jest.

Sprawą artykułu w „Sieci” zainteresował się poseł PiS Marek Opioła. W związku z publikacją skierował do premiera Donalda Tuska interpelację. Pytał w niej m.in.:

Kiedy Agencja Wywiadu otrzymała od służb amerykańskich informacje o osobie wymienionej w artykule jako ˝Profesor˝ i jej powiązaniach z sowieckim/rosyjskim wywiadem?

Czy prezes Rady Ministrów został poinformowany o podejrzeniach w sprawie ˝Profesora˝?

Jakie zostały podjęte działania w celu wyjaśnienia informacji uzyskanych od służb sojuszniczych? Która służba specjalna prowadziła te działania?

Czy ˝Profesor˝ posiada poświadczenie bezpieczeństwa osobowego? Jeśli tak, to do jakiej klauzuli?

Czy we wcześniejszych latach było wobec niego prowadzone postępowanie sprawdzające w ramach procedury poświadczenia bezpieczeństwa osobowego? Która służba specjalna je prowadziła? Jaka była data wydania kolejnych poświadczeń?

Czy zidentyfikowano jakiekolwiek osoby pracujące na rzecz ˝Profesora˝ czy też z góry przyjęto wygodną hipotezę, iż działał on sam?

Czy osoby, od których ˝Profesor˝ uzyskiwał wrażliwe dane, dalej pracują w służbach oraz w administracji państwowej?

Czy obecne kontakty ˝Profesora˝ są w dalszym ciągu monitorowane przez służby kontrwywiadowcze?

Czy rosyjski szpieg/szpiedzy, na których istnienie w strukturze ABW wskazuje ww. tygodnik, został zidentyfikowany?

Czy po ucieczce osoby opisanej w artykule jako Samożniew w UOP/ABW prowadzono działania wyjaśniające, których celem była weryfikacja tezy o przecieku?

Czy osoba, która mogła być źródłem przecieku (de facto dokonała zdrady państwa), nie została zidentyfikowana i kontrwywiad nie prowadził działań poszukiwawczych aż do skutku?

Czy osoba, która mogła być źródłem przecieku, została zwolniona ze służby czy też toleruje się jej obecność, aby skandal z ich ujawnieniem nie ukazał Polski w negatywnych świetle w oczach sojuszników?

Czy uwzględniono, że osoba w polskich służbach, która ostrzegła Samożniewa, mogła budować siatkę swoich współpracowników wewnątrz polskich służb specjalnych? Czy taką hipotezę postawiono? Jak ją zweryfikowano?

Na te pytania na początku maja odpowiedział w imieniu Prezesa Rady Ministrów szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz. Pismo ministra jest zaskakująco krótkie.

Informuję, że w związku z opublikowaniem w tygodniku ˝W sieci˝ artykułu Witolda Gadowskiego pt. ˝Szpieg, ‚kret’ i ‚Podwójny Krawiec’…˝ p.o. szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego powołał zespół dla wyjaśnienia okoliczności ujawnienia przedmiotowej informacji. W toku prac zespół ustalił, iż treści zawarte we wspomnianym wyżej artykule stanowiły informacje niejawne. W związku z powyższym ABW skierowała do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 265 § 1 K.k. (mowa w nim o karach za ujawnienie tajemnicy państwowej – red.)

– czytamy

Pismo szefa MSW oznacza, że dziennikarzem, który napisał, że w polskich służbach może działać kret, obecnie zajmie się być może prokuratura. ABW doniosła bowiem na Witolda Gadowskiego.Jeśli w tej sprawie zostanie wszczęte śledztwo on oraz jego informatorzy mogą mieć kłopoty.

Pytaniem otwartym pozostaje, czy donos na dziennikarza jest jedyną reakcją ABW i MSW w tej sprawie. Czy minister Sienkiewicz oraz szef ABW pokusili się o to, by sprawdzić czy w polskich służbach kryje się kret, zdrajca, szpieg rosyjski? Czy ta sprawa w ogóle ich zainteresowała? Pismo, jakie szef MSW przesłał w tej sprawie do Sejmu, nie rozwiewa wątpliwości.

Z zainteresowaniem patrzymy również na wydarzenia dotyczące SKW, które opisał w zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa poseł Tomasz Kaczmarek. Z jego informacji wynika, że szef wojskowego kontrwywiadu Janusz Nosek przekazał osobom nieuprawnionym tajne dane, zawierające informacje o żołnierzach, operacjach oraz współpracownikach wojskowych służb. Kiedy tą sprawą zajmie się Bartłomiej Sienkiewicz nadzorujący w imieniu premiera wojskowe służby?

źródło: wpolityce.pl

podobne: Handlarz bronią jeździł po świecie, a faktury za hotele, czartery i restauracje wysyłał Polskiemu Holdingowi Obronnemu

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

… jak widać na przykładzie, każda „brudna łapa” mieszająca we współpracy pomiędzy „polskimi” a rosyjskimi  służbami wywiadowczymi zostanie ucięta… Ponieważ priorytetem jest aby walka z „odradzającym się faszyzmem” była objęta ścisłą tajemnicą za której ujawnienie grozi kara z art. 265 § 1 K.k.  Komuś we „władzach” najwyraźniej priorytety się poprzestawiały, ale tak już jest w socjalizmie że służby specjalne służą przede wszystkim ochronie nieudolnej władzy przed narodem. I dlatego na pierwszym miejscu jest ściganie za naruszanie przez obywateli procedur jakie stoją na straży bezkarności władzy.

…Odys

polecam również: Złodziej złodzieja złodziejem pogania w Ministerstwie Sprawiedliwości i w Agencji Wywiadu. i to: CIA kłamała w sprawie tajnych więzień. Tortury nie dostarczały danych wywiadowczych.

Incydent z Baumanem (przyczyna przebieg i skutki), czyli dyzonans POznawczy „polskich” władz.


Słówko wstępu kim jest Pan Bauman…

Jak pisze o nim Wikipedia jest on „polskim socjologiem, filozofem i eseistą”,  „jeden z twórców koncepcji postmodernizmu – ponowoczesności, płynnej nowoczesności, późnej nowoczesności.”. Dalej mamy dośc oględnie napisaną karierę polityczną i naukową tego Pana, która o ile nie jest niezgodna z prawdą to jednak dla człowieka znającego jego dossier  z kilku innych źródeł (bardziej profesjonalnych i szczegółowych) budzi ona pewien niedosyt, albowiem – tu głos ma Pan Tadeusz Płużański:

„W marcu 1968 r. polscy komuniści o innych komunistach rozpowszechniali ulotki: „Bauman z Brusem i Baczką ta podstępna szajka pastwiła się nad Polską jak czerezwyczajka”. Zygmunt Bauman, Włodzimierz Brus i Bronisław Baczko – marksistowscy ortodoksyjni intelektualiści i walczący ideologowie stalinizmu – zostali potem rewizjonistami, czyli naprawiaczami komunizmu. Uznawani za ofiary wydarzeń marcowych, po 1968 r. wyjechali z PRL i nagle zostali wielce szanowanymi na świecie naukowcami. Najbardziej „zasłużony” z nich jest właśnie Bauman, bo to nie tylko ideolog zbrodniczego systemu. To także praktyk, pracownik aparatu czerwonego terroru. Karierę zaczynał w 1944 r. w… moskiewskiej milicji, potem był oficerem polityczno-wychowawczym LWP, czyli nie zwykłym żołnierzem, ale gościem, który żołnierzy indoktrynował w duchu stalinowskim. Gdy ci byli oporni, spotykały ich szykany.

Komunistyczny politruk Bauman przyjechał do Polski razem z Armią Czerwoną i NKWD, żeby instalować u nas nową władzę, czyli sowiecką okupację. Na tym jego kariera w zbrodniczym aparacie się nie skończyła. Jako funkcjonariusz okrytego wyjątkowo złą sławą Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego pacyfikował antykomunistyczne podziemie – żołnierzy wyklętych. Za walkę z „bandami” dostał medal. Jakby tej krwawej drogi było mało, to jeszcze jako agent „Semjon” przez lata współpracował ze stworzoną przez Sowietów jeszcze bardziej zbrodniczą Informacją Wojskową (kontrwywiad WP, późniejsze WSW, a następnie WSI).

podobne: Kołakowski z pistoletem, Kuroń lżący Tatarkiewicza… a ty goń bolszewika!

Przyczyna incydentu jest zatem jednoznaczna! Oto przy zgodzie władz uczelni i na zaproszenie samorządu lokalnego (z Panem Dudkiewiczem na czele) udziela się na polskiej uczelni głosu człowiekowi, który nigdy nie przeprosił (nie mówiąc o rozliczeniu przed wymiarem sprawiedliwości) za to kim był i co robił w Polsce . Mało tego! Ten człowiek dalej bezczelnie  utrzymuje że „zwalczał terroryzm” (jak stwierdził na łamach „Guardian”) chociaż wie czym był zbrodniczy komunizm któremu służył i czego w jego imię dokonywano na polskiej ziemi. Ten Pan uważa że było zasadne przykładac rękę do ścigania czy mordowania polskich patriotów którzy walczyli z sowieckim okupantem, ponieważ to ten okupant był władzą a ci których zwalczał to byli „terroryści”:

Leopold Okulicki – dowódca AK, komendant Sił Zbrojnych w Kraju; generał

Jan Stanisław Jankowski – wicepremier, Delegat Rządu na Kraj; inż. chemik

Adam Bień – pierwszy zastępca Delegata Rządu RP na Kraj; prawnik

Stanisław Jasiukowicz – zastępca Delegata Rządu RP na Kraj; dr. ekonomii

Kazimierz Pużak – przewodniczący RJN; prawnik

Kazimierz Bagiński – wiceprzewodniczący RJN; filolog

Aleksander Zwierzyński – wiceprzewodniczący RJN; dziennikarz

Eugeniusz Czarnowski – członek RJN i AK; ekonomista

Józef Chaciński – członek RJN; prawnik

Stanisław Mierzwa – członek RJN; prawnik

Zbigniew Stypułkowski – członek RJN; prawnik

Franciszek Urbański – członek RJN; urzędnik

Stanisław Michałowski – członek RJN; prawnik

Kazimierz Kobylański – członek RJN; inżynier

Józef Steller – wiceminister Departamentu Informacji Delegatury RP, pedagog

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Mając na uwadze te niezaprzeczalne fakty z życia i „dokonań” Pana Baumana, „polskie” władze i instytucje naukowe „wychowane” podobno na tradycji solidarnościowej (która z komuną walczyła) honorują jego osobę zezwalając na wykład na polskiej uczelni! Doskonale wiedzieli kogo zapraszają i jakie mogą byc tego konsekwencje (mówię tu o niezadowoleniu środowisk patriotycznych) ale mimo to a może właśnie dlatego zdecydowali się na organizację całego przedsięwzięcia…

Dlaczego sugeruję premedytację? Ano dlatego, że odpowiednio wcześnie zdecydowano się „zatrudnic” do zabezpieczenia wydarzenia tzw. antyterrorystów czyli formację uzbrojoną i przeznaczoną do bardzo konkretnych działań w sytuacji konkretnych zagrożeń (terroryzmu i zagrożenia bezpieczeństwa publicznego), które przecież ani przed prelekcją ani w jej trakcie nie miały miejsca! Tak jak nigdy wcześniej w podobnych wypadkach (prelekcjach, wiecach) nie miały miejsca żadne pobicia czy inne zagrożenia naruszenia czyjejkolwiek nietykalności cielesnej, nie wspominając o „bezpieczeństwie publicznym”. Okrzyki, skandowanie czy buczenie to nie są okoliczności uzasadniające interwencję brygady antyterrorystycznej. Chyba że chodzi wyłącznie o efekt psychologiczny wywołania wrażenia na świadkach i opinii publicznej (co właściwie miało miejsce), że oto groźni faszyści (tu też ukłon w stronę „znajomości” tematu przez politruków medialnych – co to jest faszyzm) i bandyci zostali powstrzymani przez władze w niecnym zamiarze dokonania linczu czy też może samosądu na Baumanie, którymi to insynuacjami posługują się spolegliwe media „nurtu korytowego”… Jeżeli zatem ktoś koniecznie szuka paranoi, histerii, prowokacji i metod totalitarnych, to niech poszuka ich u ludzi którzy to wszystko zaaranżowali. Narażając jednocześnie na szwank bezpieczeństwo publiczne, bo należy sobie jasno powiedziec, że antyterroryści zostali wykorzystani niezgodnie z ich przeznaczeniem. Od pilnowania porządku są służby porządkowe a nie antyterroryści którzy mogliby w tym czasie byc potrzebni zupełnie gdzie indziej. Nie muszę chyba przypominac że ludzie którzy np wzywają karetkę pogotowia do „byle” przypadku ponoszą swojej niefrasobliwości konsekwencje, ponieważ karetka to środek ostateczny, który nie może byc wykorzystywany do innych celów jak ratunkowe. Czy w związku z tym za takie wykorzystywanie służb antyterrorystycznych do durnych prowokacji na polityczne zamówienie nie należałoby kogoś pociagnąc do odpowiedzialności?

Skutki incydentu były do przewidzenia, więc suche informacje na ten temat, poniżej…

1. Premier rozmawiał z szefem MSW o incydencie na wykładzie Baumana

24.06. Warszawa (PAP) – Premier Donald Tusk spotkał się w poniedziałek z ministrem spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem; rozmowa dotyczyła incydentu w trakcie sobotniego wykładu prof. Zygmunta Baumana, który odbył się na Uniwersytecie Wrocławskim.

Z kolei minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka wystosowała list do Baumana. „To, co wydarzyło się w sobotę we Wrocławiu, jest pogwałceniem zarówno akademickiej tradycji, jak i akademickiej godności, to przekracza jakiekolwiek standardy uniwersyteckie. Nie ma i nie będzie w Polsce zgody na podobne zachowania” – podkreśliła Kudrycka.

Przypomniała, że w marcu spotkała się z rektorami wyższych uczelni, aby zastanowić się nad granicami wolności i autonomii akademickiej. „Zdecydowaliśmy wspólnie o zorganizowaniu w Krakowie Kongresu Kultury Akademickiej, podczas którego będziemy debatować nad tym, czym dziś jest uniwersytet i jego etos, co zrobić, by nie malał prestiż polskich wyższych uczelni i wykładowców, jak dbać o najwyższe akademickie standardy. Sobotnie zajścia przynoszą ujmę polskim uczelniom i czeka nas poważna dyskusja na ten temat – napisała Kudrycka.

W sobotę rozpoczęcie wykładu filozofa zakłóciła grupa kilkudziesięciu narodowców, którzy po przywitaniu Baumana przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza zaczęli buczeć, gwizdać i krzyczeć: „Precz z komuną”, „Dutkiewicz, kogo zapraszasz”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. („Norymberga dla komuny” – Odys)

Po kwadransie policja, na prośbę organizatorów wykładu, usunęła narodowców. Wszystkim z 15 zatrzymanych osób przedstawiono zarzuty zakłócenia spokoju i porządku. Grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywna do 5 tys. zł.

2. Premier rozmawiał z szefem MSW o incydencie na wykładzie Baumana (update2)

24.06. Elbląg (PAP) – Instytucje państwowe, w tym MSW, będą się starały twardo egzekwować prawo wobec takich zorganizowanych grup, jak ta narodowców, która w sobotę zakłóciła wykład prof. Zygmunta Baumana – zapowiedział premier Donald Tusk. Szef rządu rozmawiał o tym incydencie z szefem MSW.

Premier – który rozmawiał z dziennikarzami podczas poniedziałkowej wizyty w Elblągu – podkreślił, że potrzebna jest współpraca samorządów i prokuratury, by do tego typu wydarzeń nie dochodziło.

„Jest najwyższy czas na poważną refleksję, jeśli chodzi o sędziów w Polsce; nie można udawać, jak niektórzy w Polsce, że jak ktoś niesie symbol swastyki, używa wulgarnych, brutalnych słów wobec polskich uczonych, że to jest lekkie wykroczenie albo że właściwie nie ma o czym mówić” – mówił premier.

„Dlatego będziemy starali się wraz z MSW, ale także z innymi instytucjami państwa niezwykle twardo egzekwować prawo szczególnie wobec tak zorganizowanych grup, bo dzisiaj one mogą się wydawać jeszcze mało groźne, chociaż ja uważam, że to jest wstęp do poważnego nieszczęścia” – podkreślił szef rządu.

Dodał, że „jeśli ludzie w Polsce nie będą mogli ze sobą rozmawiać tylko dlatego, że ktoś ma inne poglądy i przyjdzie im krzyczeć, a później bić, to wtedy jest naprawdę poważny problem”.

„Dla mnie nie ma żadnego znaczenia, kto ma jakie poglądy. Jeśli będą chcieli narodowcy rozmawiać na uczelni o swoich prawach, o swoich poglądach, to nikt nie ma prawa zakłócać spotkania. Jeśli homoseksualiści będą chcieli (…) rozmawiać o swoich problemach, to można nie zgadzać się z nimi, ale nie można ryczeć, zakłócać takiego spotkania czy ubliżać komukolwiek” – dodał premier.

Podkreślił, że „każdy ma prawo do wygłaszania swoich poglądów, szczególnie na terenie uczelni, bo uczelnia jest po to, by ludzie mogli spokojnie rozmawiać”. „Nikomu tego prawa nie można zabierać czy to jest homoseksualista, lewicowiec, nacjonalista, centrowiec” – powiedział Tusk.

Z kolei Sienkiewicz powiedział w TVN24, że wybiera się na rozmowę z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem, by „uregulować zdolność wspólnego zwalczania” nacjonalistycznych ekstremizmów. Dodał, że trudno je zwalczać, gdy np. prokurator z Białegostoku uznaje swastykę za „znak pokoju”.

Minister podkreślił, że problem takich ruchów narasta, choć z drugiej strony – mówił – „nie popadajmy w histerię, że Polska jest na krawędzi faszyzmu”. Jednocześnie przyznał, że „prymitywizm, ksenofobię i rasizm nazywa się patriotyzmem; to nie ma nic wspólnego z Polską”. „To nie są żadni patrioci” – podkreślił. „To rodzaj bandytyzmu, który trzeba zwalczać, bo oni raz krzyczą, a drugi raz biją” – powiedział o zakłócających wykład Baumana. Zdaniem ministra oni „używają Polski, a tak naprawdę ją kompromitują”.

Zdaniem szefa MSW policja jest ostatnim elementem łańcucha w zwalczaniu tych zjawisk, którym na samym początku powinny przeciwdziałać inne instytucje i społeczności lokalne. Zwrócił uwagę, że we Wrocławiu zapleczem tych środowisk są piłkarscy kibole Śląska. „Miasto ma wpływ na politykę klubu i może wymuszać pewne zachowania, np. odbieranie wejściówek” – oświadczył Sienkiewicz. Doradził prezydentowi Wrocławia „właściwą współpracę” z wojewodą w całej sprawie…

…należałoby również uwypuklic jeden z akcentów hipokryzji jaka się przejawia w tej histerycznej potrzebie zwalczania „faszyzmu” i „antysemityzmu” o jakim wypowiada się Pan Sienkiewicz… Tu cytat z portalu salon.24 – pisze „zuberegg:

…Gdyby nie komunistyczne, antysemickie czystki trwałby on (Bauman) w pzpr do samego końca…Zresztą mamy tu podwójną ironię…Żyd, komunista w antysemickiej formacji tępiący Polską niepodległość. To zresztą kolejny przykład hipokryzji, zakłamania „rozumnych”. Bronią oni komunistów przed rozliczeniem za ich czyny, a zbudowana przez nich formacja jest jedyną JAWNIE ANTYSEMICKĄ formacją zbudowaną w Polsce z jaką współcześnie mieliśmy kontakt. Formacja ta dokonała czystek antysemickich we wszystkich organizacjach państwa. Nie było drugiej takiej w historii Polski.

W dzisiejszej Polsce „rozumni” bronią członków tej partii przed rozliczeniami….Pamiętajmy o tym gdy kolejny raz ktoś z „rozumnych” będzie płakać nad „antysemityzmem” naszym kraju. Nigdzie nie było tylu antysemitów co w pzprze. Więc to środowisko należy w pierwszej kolejności prześwietlić chcąc być poważnie traktowanym w walce z antysemityzmem. 

…na koniec cytat: Przybywa ludzi, którzy mają poczucie, że są gorsi od innych. A upokarzani są gniewni i szukają środków, by gniew ten wyładować – Zygmunt Bauman… Na uczelni wrocławskiej „polskie” władze „naukowe” i samorządowe upokorzyły i zbrukały pamięc po pomordowanych Polakach a zatem zgodnie ze słowami samego Pana Baumana gniewni z tego powodu ludzie za pomocą gromkiego głosu wyładowali swój gniew.  Należy tylko ubolewac nad tym że to właśnie NOP a nie „zwykli” obywatele (przede wszystkim studenci) miał na tyle odwagi żeby głośno wyrazic sprzeciw przeciwko temu skandalowi jakim było honorowanie UBeka i NKWDzisty na polskiej uczelni.

źródło: stooq, Super Ekspress,  salon24

…Odys

rys. Wojciech Romerowicz

rys. Wojciech Romerowicz

Co takiego czczą „farbowane lisy” 4 czerwca i dlaczego „Nocną zmianę”


Polska szkoła jazdy – Farbowanym lisom - Jerzy Duda Gracz

Polska szkoła jazdy – Farbowanym lisom – Jerzy Duda Gracz

4 czerwca cały postkomunistyczny establishment święci obalenie rządu Jana Olszewskiego. To jest ten tryumf, który czci cały Układ! „Nocna zmiana” – oto główny sens tego wydarzenia.

Dlatego należy pamiętać zawsze, ale co roku przypominać ze szczególnym naciskiem właśnie 4 czerwca, że pierwszą przyczyną ataku na rząd była podjęta przez Lecha Wałęsę podczas wizyty w Moskwie próba oddania pod kontrolę Rosji terenów byłych baz sowieckich w Polsce. Rząd Olszewskiego wiedział dlaczego Wałęsa zdradza polską rację stanu, bo od marca 1992 r. znał treść notatki podpisanej przez szefa Kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa, że służby rosyjskie są w „posiadaniu materiałów świadczących o fakcie współpracy Lecha Wałęsy z b. SB, MSW i PRL”.

Ujawnienie przez rząd Jana Olszewskiego, że Lech Wałęsa był w latach siedemdziesiątych konfidentem tajnej policji komunistycznej oraz, że w jego Kancelarii oraz w sejmie i senacie roi się od byłych agentów, było już tylko przyspieszeniem wykonania wyroku na polskiej demokracji!

Pamiętajmy – gdy właściciele III RP czczą 4 czerwca, to chodzi im o złamanie woli wyborców w 1989 r. oraz zamordowanie w 1992 r. pierwszego rządu wybranego w wyniku demokratycznych wyborów. Komorowski, Tusk, Jaruzelski, Kiszczak, Mazowiecki, Michnik i wszyscy przeciwnicy wolności dla Polaków i suwerenności dla Polski, czczą samych siebie i własną władzę nad narodem, któremu odebrano świadomość wydziedziczenia z patriotyzmu. Czczą system ustanowiony przy Okrągłym Stole dla obrony interesów „zaufanych ludzi KGB” i ich agentów uplasowanych w Solidarności. Czczą dokonaną 4 czerwca 1992 r. zdradę wolności i demokracji.

za pomocą Wyszkowski: Co nomenklatura III RP świętuje 4 czerwca? – Najwyższy Czas!.

… „Nocna zmiana” to moim zdaniem najczarniejszy dzień w historii powojennej Polski. Tego dnia władzę w Polsce po cichu przejęła „stara-nowa” władza związana ze służbami specjalnymi PRLu… Polecam wszystkim rodakom którzy chcieliby zrozumiec dlaczego w Polsce ciągle dzieje się tyle niesprawiedliwości a życ coraz ciężej, obejrzenie filmu o tym tytule na „you tubie”. Wobec zdawkowej informacji o tym wydarzeniu w mediach publicznych i tzw. komercyjnych, wobec fałszowania historii na ten temat przez różnego rodzaju „autorytety na zamówienie”, a wkrótce „programowo” poprzez okrojone lekcje historii dla dzieci w szkołach – musicie sami szukac stosownej wiedzy. Popatrzcie sobie na te twarze Tuska, Niesiołowskiego, Pawlaka, Kuronia, i innych „bohaterów” solidarności a w szczególności Wałęsy wobec groźby ogłoszenia nazwisk współpracowników i agentów starego reżimu. Zwróccie uwagę na strach jaki z tych twarzy wyziera i pośpiech w jakim uchwalono obalenie rządu Olszewskiego… Zwróccie szczególną uwagę na treśc oświadczenia Wałęsy, które miało się „profilaktycznie” ukazac w mediach w którym prawdopodobnie przygotował się na obecnośc swojego nazwiska wśród innych „towarzyszących”, a które w ostatniej chwili zdjęto… Obejrzyjcie sobie ludzie ten film i zobaczcie ilu z tych ludzi rządzi dziś Polską, a tak naprawdę nigdy nie przestało rządzic od pamiętnej nocy!… Zróbcie sobie rachunek sumienia i wróccie do korzeni… Korwin Mikke pogrzebany politycznie po „Nocnej zmianie” wciąż może rządzic naszym państwem… Pomóżmy mu i pomóżmy sobie…

Z dzisiejszej perspektywy wiemy wiecej o tamtych pamietnych wydarzeniach, bedaych cezura dla zorientowania sie oszukiwanych przez strony umowy magdalenkowej Pokakow myslacych podobnie jak Pani Joanna Szczepkowska ze komunizm skonczyl sie 4 czerwca 1989 roku. Chyle gleboko czolo przed Panem Januszem za smiala i niespodziewana probe przeprowadzenia lustracji. Uwazam ze proba ta byla bardzo udana, poniewaz ujawnila nam wszystkim, ze okragly stol byl wielkim oszustwem Polakow, w ktorym brali udzial wszyscy osobnicy bioracy udzial w Magdalence. Ze od 1989 roku zgodnie z umowa w Magdalence funkcjonowala zasada obowiazujaca nadal „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych”. Wszystkie rzady od 1989 roku az do dzisiaj tej zasady przestrzegaja. Klasycznym przykladem tej zasady bylo zablokowanie lustracji przez prezydenta Lecha Kaczynskiego.(…)

Janusz Korwin Mikke wracajac do tamych dni wspomina o bardzo waznym szczegole. Mianowicie wspomina powolujac sie na owczesnego szefa UOP, Piotra Naimskiego, ze rzad powaznie pracowal nad uchwala lustracyjna, wzorujac sie na czeskich i niemieckich rozwiazaniach, slusznie uwazajac ze skopiowac te rozwiazania mozna bylo w ciagu jednego dnia. Jest to raczej kolejny doiwod na to, ze rzad Jana Olszewskiego nie pracowal nad lustracja i nie mial jej zamiaru przeprowadzac. Obalenie rzadu Jana Olszewskiego nie ma tutaj znaczenia i wobec lustracji byla to sprawa drugo czy trzeciorzedna. Klotnia w rodzinie magdalenkowej o to, czy maja powstac polsko-rosyjskie spolki j.v. na terenie poradzieckich baz wojskowych, byla sprawa do rozwiazania i wymagalo czasu by strony umowy magdalenkowej dogadaly sie miedzy soba. Dzisiejsze tlumaczenie pana Naimnskiego jest po prostu smieszne, kiedy mowi ze spolki polsko-rosyjskie  moglyby stanowic baze dla dzialalnosci szpiegowskich KGB. Skoro wtedy bylo wiadomo ze spolki te mialyby sie zajmowac dzialalnoscia szpiegowska, to lepiej jest dla wywiadu wiedziec o zlokalizowanym przeciwniku i kontrolowac go, niz skupiac wysilki na wykrywaniu agentow KGB. I Pan Naimski rowniez nie zauwaza slonia w menazerii, ze sposrod poslow i senatorow oraz czlonkow rzadu bylo o wiele wiecej grozniejszych agentow KGB, oraz innych wywiadow. Lustracja by wyeliminowala z zycia publicznego znaczna ich czesc.

Zgadzam sie tez z Korwin-Mikke co do oceny Pana Macierewicza. Musial byc on w takim samym stopniu pewny dla ukladu jak Krzysztof Kozlowski. Inaczej by uklad magdalenkowy sie na niego nie zgodzil. Bedac w tym czasie jeszcze w Polsce nie przypominam sobie, by Macierewicza prasa atakowala  gdy byl ministrem MSW za rzadu Olszewskiego, az do czasu 4 czerwca, kiedy to w amoku alkoholowym Jacek Kuron oswiadczyl, ze Macierewicz ma oczy chore z nienawisci. Tak czy inaczej, min Macierewicz spelnial w rzadzie Olszewskiego takie samo stanowisko jak Kozlowski w rzadzie Mazowieckiego.

Korwin Mikke pisze ze Macierewicz nie przeprowadzil lustracji. Ujawnil tylko tych agentow, ktorzy juz nie pracowali. Czyli tych, ktorzy zakonczyli wspolprace z SB. Nie ujawnil natomiast tych osob, ktore pracowaly nadal dla UOP. Czyli ze rzucil nam ochlap w osobach Wieslawa Chrzanowskiego i Lecha Walesy, ktorzy z punktu widzenia tworcow Magdalenki byli tylko pionkami. Natomast nie ujawnil nikogo, kto dalej kontynuowal dzialalnosc w UOP, a ci agenci byli bardziej grozni od juz nieczynnych, poniewaz to oni podejmowali kluczowe decyzje. Przypominam chociazby sprawe Skubiszewskiego.

A ucwala lustracyjna go do tego zobowiazywala. Macierewicz nie mogl tez ujawnic agentow WSI, poniewaz uklad magdalenkowy wylaczyl ich spod jakiejkolwiek kontroli. Dzis punkt ciezkosci wladzy, jak tez od 1989 roku, jest wlasnie w WSI i u gen. Kiszczaka. To wlasnie dzieki temu tkwimy dalej w PRL i pod butem Moskwy, ktora pokazala po katastrofie smolenskiej, gdzie znajduje sie centrum decyzyjne rzadow w Polsce….

całośc tu: slepamanka.salon24.pl: Albo lustracja, albo VI rozbior-widziane z USA

Sprawa Skubiszewskiego… Pisze „Chicagowianka”:

Polacy ZAWDZIĘCZAJĄ Margaret Thatcher jej uczciwe WSTAWENICTWO w polskim
interesie o czym NIKT nie pisze i NIE mówi, gdyż obecni „dziennikarze” nie znają faktów historycznych !!!!

Przed samym ZJEDNOCZENIEM niemiec na końcu 1990 roku doszło do 4-ch spotkań
na szczycie nazywanym „4 + 2” czyli 4-ch mocarstw okupujacych niemców: tzn. ZSRR, USA, Wielka Brytania, Francja + NRD i RFN, podczas których omówiono oraz ustalono WARUNKI na których „mocarstwa” dopuszczają zjednoczenie się Niemiec. 

Jednym z warunków było to że Niemcy MUSIELI przedstawić PROJEKT nowej konstytucji dla zjednoczonego państwa niemieckiego.

W tym nowym PROJEKCIE nowej konstytucji dla zjednoczonych niemiec znalazł się REWIZJONISTYCZNY anty-polski zapis paragrafu nr 116, który z punktu mprawnego NIE UZNAJE obecnej granicy polsko-niemieckiej.

Treśc tego aparagrafu ustala, że osoby urodzone po DACIE 8 maja 1945 roku ale w  granicach III Rzeszy niemieckiej z dnia 3 stycznia 1933 roku jak chcą to też mogą się uznawać za NIEMCÓW. Jest to RÓWNOZNACZNE z NIE uznaniem zachodniej granicy polsko-niemieckiej na rzece Nysie Łużuckiej i rzece Odrze.

Na baize tego „nowego prawa” z konstytucji niemieckiej paragrafu 116 wynika ni mniej ni wiecej to, że każdy polski obywatel, który mieszka na obecnym terytorium Polski w graniacach obecnego Panstwa Polskiego, które do 1939 roku było w posiadaniu III Rzeszy i jak dzisiaj taki polski obywatel czuje się mimo wszystko NIEMCEM to może wypełnić aplikację o przyznanie jemu też NIEMIECKIEGO obywatelstwa, złożyc tą aplikacje w Berlinie i otrzyma też obywatelstwo NIEMIECKIE mieszkając faktycznie na terenie Panstawa Polskiego.

Własnie temu zapisowi paragrafu nr 116 PRZECIWATAWIŁA się Margaret Thatcher
ówczesna premier Wielkiej Brytanii.

Proszę się zastanowić jak by zareagowała Rosja, co by się działo, gdyby w polskiej Konstytucji zrobiono ZAPIS w postaci paragrafu, który by mówił, że OBECNIE osoby urodzone na obecnym terytorium Białurusi, Rosji czy Ukrainy, które BYŁY terytoriami II RP z granicami np. do 31 grudnia 1938 roku mieszkajace tam obecnie by mogły stara się o przyznanie im POLSKIEGO obywatelstwa w Warszawie, gdzie by im przyznawano polskie obywatelstwo !

To by było prawie jednoznaczne z NIE UZNAWANIEM przez Panstwo Polskie obecnej granicy Polski z Białorusią, Rosją i Ukrainą, a zrabowane ziemie polskie przez Stalina uznawane OFICJALNIE jako polskie przez rzad Polski w Warszawie !!!!

To znaczy jak by był konkretnie taki zapis w polskiej Konstytucji, który by mówił: „że kazdy obywatel, kto zamieszkuje na terenach II Rzeczpospolitej Polskiej w granicach z przed daty 31 grudnia 1938, ale urodzil sie po 8 maja 1945 roku i jesli ta osoba czuje sie Polakiem to może też siebie uwazac za OBYWATELA POLSKIEGO i złożyć aplikacje o przyznanie Polskiego Obywatelstwa”.

Temu zapisowi Pragrafowi 116 „nowej niemieckiej konstytucji” zdecydowanie  PRZECIWSTAWIŁA się właśnie premier Wielkiej Brytani tzn. Maragaret Toucher na
spotkaniu mocarstw światowych 4+2. Wtedy to Rosja i USA zaproponowały  DEMOKRATYCZNE głosowanie” 4-ch mocarstw

ZA takim tekstem paragrafu 116 głoswały rządy: USA, Rosji i Francji !!!

Maragaret Toucher i Wielka Brytanie były PRZECIWKO temu zapisowi paragrafu 116 „niemieckiej nowej konstytutcji” i on dalej JEST w niemieckiej konstytucji, co jest NIE UZNAWANIEM granicy polsko-niemieckiej na rzece Odrze i Nysie łużyckiej przez panswo niemieckie !!!!

Margaret Toucher i rząd Wielkiej Brytanii uzasadniali, że NIE MOŻE być takiego prawa, które mówi, że ktoś MOŻE byc automatycznie obywatelem panstwa INNEGO w ktorym sie nie urodzil, bo to by bylo NIE UZNANIEM OBECNEJ granicy obecnej Polski przez Niemcy.

Wtedy to Rosja i USA zaproponowały, aby dwa jeszcze parlamenty NRD i NRF zobowiązały się do zawarcia DODATKOWEGO układu z Polska, gdzie dwa parlamenty potwierdziły, że uznają tą obecną granice państwową pomiędzy Polska i Niemcami.

Przedstawiciele tych dwóch parlametów państw niemieckich, które już NIE istnieją podpisały kontrakt z Polska 14 listopada 1990 roku, który faktycznie w obecnych warunkach z punktu widzenia prawa NIE jest ważny, bo NRD i RFN już nie istnieją, a to nowe państwo niemieckie NIE musi uznawac co tam sobie podpisywały NIE istniejące parlamenty byłych NRD i RFN !!!

Niemcy uznali granice ustalone po drugiej wojnie światowej, ale do tego układu-zapisu JEDNAK DOŁĄCZONO załącznik stanowiący integralną część Traktatu tzw. listu-porozumienia ministra ówczesnego polskiego MSZ-u Krzysztofa Skubiszewskiego i ministra Hansa Dietricha Genschera.

Punkt 5 listu mówi co następuje:

“Obie Strony oświadczają zgodnie: niniejszy Traktat NIE zajmuje się sprawą obywatelstwa i sprawami majątkowymi”.

W chwili OBECNEJ tzn. od końca lat 1990-ch rzady Polski i Niemiec RÓŻNIĄ się w INTERPRETACJI co owe zdanie OZNACZA.

Strona polska uważa, że sprawy majątkowe zostały zamknięte układem poczdamskim.

Niemcy stwierdzają, iż powyższy zapis jest równoznaczny z UZNANIEM przez Polskę,
że sprawa ROZCZEŃ do niemieckich majątków pozostawionych w obecnych granicach
Polski jest OTWARTA i wymaga uregulowania odrębnym układem lub traktatem.

„Gdyby sprawa była zamknięta, takie zdanie nie znalazło by się w liście” – OŚWIADCZAJĄ dzisiaj Niemcy.

Dlaczego Krzystof Skubiszewski zgodził się na SZKODLIWĄ i nie kożystną dla Polski treści punktu 5 listu-porozumienia Skubiszewski-Gensher ?

W latach 2000-ch WYSZŁO na JAW że Krzysztof Skubiszewski ówczesny Minister polskiego MSZ-u został ZASZANTAŻOWANY przez służby specjalne niemiec, że oni POSIADAJĄ wszystkie informacje jego AGENTURALNEJ działności z SB z PRL-u, gdy działał na szkode wielu prominentów życia politycznego w ówczesnej Polsce oraz na rzecz sowieckiego KGB. 

Już w połowie lat 1990-tych było wiadomo, że w czasie PRL-u niemieckie i rosyjskie służby specjalne miały PŁATNYCH agentów w MSW, SB … itd., którzy na bieżąco KOPIOWALI akta w MSW i je przekazywali do Niemiec i Rosji. 

To znaczy te papiery, które są teraz w IPN i te które potem zostały wykradzione przez postkomunistów w czasie tzw. „transformacji ustrojowej” które też dotyczyły agenturalnej działności Boniego, Tuska („Oscar„?), Komorowskiego, Leszka Millera, Wałęsy, Kwaśniewskiego, Kuronia, Michnika …. i wielu innych post-komunistów płatnych AGENTÓW, którzy byli i są dalej na piedestałach władzy centralnej w obecnej gówniano-mafijnej III RP do dzisiaj.

Własnie pod tym SZANTAŻEM niemców K. Skubiszewski i inni szantażowani płatni  AGENCI z Polski będacy na najwyższych stanowickach państwoej administracji III RP podpisywał niemcom WSZYSTKIE dokumenty NA SZKODĘ Polaków bez podskakiwania i bez gadania … obawiajac się, że ruscy lub niemcy ujawnia ich zdradzieckie działania na oczywistą SZKODĘ polskich obywateli.

Własnie dlatego wszystkich agentów NALEŻY ujawnic zablokować i bez skrupułow odsunąć od władzy w Polsce, aby oni nie mogli być dalej decydentami dla Polski po pod NACISKIEM szantażu niemców, rosjan czy kogokolwiek NIE MOGLI podpisywać rzeczy z autentyczną SZKODĄ dla Polaków i Polski.

Na czym polegał SZANATAŻ Skubiszewskiego – wyjaśnienie:
Żyd z polskim obywatelstwem Skubiszewski Krzysztof (vel Szymon Schimel) był ministrem w okresie 13-IX-1989 do 25-X-1993 roku, tzn. w okresie zjednoczenia się Niemiec. W tym to czasie dokonano cały szereg SZKODLIWYCH , NIE kożystnych dla Polski zapisów prawnych przy udziale USA, ZSRR, Francji i Anglii, tylko dlatego że jakoś SZNTAŻOWANY minister kapuś żydo-komunistyczny ówczesnego MSZ-u czy inny musiał by ULEGŁY obawiając się utraty stołka oraz pieniędzy, więc taki flksdojcz zawsze się „nie dopatrzył” całego szerogu zapisów bardzo SZKODLIWYCH dla Polaków, które zostały  „uzgodnione” miedzy za-żydzonym rzadem III RP i rządem niemieckim, który SZANTAŻOWAŁ żydo-komucha kapusia UB-ka Krzysztofa Skubiszewskiego (vel Szymon Schimel) że ujawni jego agenturalnośc z KGB i NRD-wskim wyawiadem STASI działajacych na szkodę Narodu Polskiego i instytucji Panstwa Polskiego w czasach PRLu.

Bezpaństwowiec Radek Sikorski, obecny minister MSZ-u, który uciekł z Polski do Anglii i na WŁASNE życzenie zrzekł się polskiego obywatelstwa w 1981 roku NICZYM się nie różni od żyda Krzysztofa Skubiszewskiego, który działał na SZKODĘ Polaków !!!”

…jest to komentarz spod artykułu: Orkowski: Czym Żelazna Dama zasłużyła sobie na uznanie? Zachowałem oryginalną pisownię i mam nadzieję że autorka się nie pogniewa

…4 czerwca „jelity” świętują zatem zbiegowisko dwóch zdarzeń. Starej („magdalenkowej”) i nowej („możełowej”) świeckiej tradycji którą powołano dnia 2 maja tego roku akcją „orzeł może”. Świętowanie 2 maja odbyło się dokładnie tak jak na to zasługiwało… z MOŻE “orłem”…i MOŻE flagą wśród MORZA głupoty.

…”Kampania zakończy się 4 czerwca, w rocznicę pierwszych częściowo wolnych wyborów z 1989 r. – toastem za wolność. Przez cały ten okres organizatorzy chcą rozprawiać się ze “stereotypem Polaka-ponuraka”. Na potrzeby kampanii stworzono specjalne logo – na czerwonym tle biały orzeł, który jedno skrzydło składa w charakterystyczny znak OK oraz hasło – “Polaku nie bądź ponury. Rozwiń skrzydła! Dziób do góry!”. Organizatorami pochodu były radiowa “Trójka” i “Gazeta Wyborcza”. Akcję wspiera wielu artystów, m.in.: Wojciech Pszoniak, Marek Kondrat, Zbigniew Zamachowski, Urszula Dudziak, Magda Umer, Maja Ostaszewska, Jan Englert.“… stooq

“Toast za wolnośc” który 4 czerwca zwieńczy “dzieło” nawiązujący do “częściowo wolnych wyborów z 1989r.” będzie zatem wystarczająco wymownym akcentem, dopełniającym tę całą farsę rechotem obecnie “rzondzoncego” postokrągłostołowego układu. Kojarzy mi się on z wygłaszaniem toastu za wolnośc zwaną w swoim czasie “waszą i naszą” i trafnie  nawiązuje do historycznego znaczenia dnia 2 maja o jakim wspominałem jak i 4 czerwca który był dniem „wielkich zmian” (z perspektywy czasu można powiedziec że „wielkiej farsy”) po to żeby wszystko zostało po staremu.

rys.  Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

…Odys

Podobne: Ściana płaczu i ściana hańby… (na tle Magdalenki)

oraz: Stanisław Michalkiewicz: „Rocznica podróbki” czyli… POd „okrągłym stołem”.