Mazowsze ponad stan, komornicy, odprawy w PKP i kosztowne pendolino, drogie drogi i afera więzienna, JSW strajkuje inwestorzy tracą, kryzys demograficzny i emigracja zarobkowa, przedsiębiorczość stabilna ale mniej firm na rynku, ranking wolności gospodarczej, meblarstwo kwitnie czyli…Państwo sobie gospodarka sobie i pomimo państwa.


1. NIK: Mazowsze za dużo wydajeKomornik niesłusznie zabrał pieniądze rodzinie.

28.01.2015 (IAR) – Województwo mazowieckie wydaje więcej niż powinno – ocenili kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli. Według nich, brak wystarczających cięć w wydatkach, a nie „janosikowe” jest głównym powodem problemów finansowych województwa. Kontrola miała związek z kłopotem w regulowaniu należności za tak zwane „janosikowe”.

NIK sprawdził finanse Mazowsza i stwierdził, że zarząd województwa nie mógł przeciwdziałać zmniejszeniu wpływów, które spadły wraz z pogorszeniem koniunktury gospodarczej. Można było jednak rozsądniej wydawać pieniądze, które są.

Z raportu NIK wynika, że w 2013 roku, województwo przekroczyło dopuszczalny próg zadłużenia. W konsekwencji znalazło się na przedostatniej, piętnastej pozycji wśród województw pod względem średnich dochodów w przeliczeniu na mieszkańca.

W zaleceniach NIK proponuje dokonanie przeglądu wydatków w celu stworzenia rezerwy potrzebnej na obsługę zadłużenia oraz realizację projektów ze środków Unii Europejskiej. Zarząd województwa powinien też dostosować planowanie wydatków do realnie oszacowanych dochodów.

Przy okazji NIK zwrócił uwagę na błędną konstrukcję mechanizmu wyrównania finansowego („janosikowego”). Wpłata do budżetu państwa jest ustalana na podstawie dochodów sprzed dwóch lat, co przy spadku dochodów jest dla Mazowsza poważnym problemem.

NIK/IAR/jp/magos

28.01.2015 (IAR) – Kolejny komornik przekracza swoje uprawnienia. Zajął konto matki trójki dzieci, na które wpływa zasiłek z pomocy społecznej. Mieszkająca w Bolesławcu kobieta, wychowująca samotnie trójkę dzieci, ma 13 tysięcy długu za czynsz. Na zajętym koncie miała prawie 2,5 tysiąca złotych z pomocy społecznej. Były to pieniądze na jedzenie dla dzieci i opał. Izabela Folga straciła zasiłki i alimenty za listopad i grudzień. Jak mówi, przetrwała tylko dzięki wsparciu i pożyczkom przyjaciół.

Rzeczniczka izby komorniczej we Wrocławiu Monika Janus mówi, że komornik „nie zajął zasiłków, czy alimentów, do czego nie miał prawa, tylko konto”. 7 stycznia otrzymał od dłużniczki dokumenty, że były tam wyłącznie środki wolne od zajęcia. Dyrektor ośrodka pomocy społecznej w Bolesławcu Tadeusz Kupczak nazywa jednak działalność komornika skandaliczną. Jak mówi, powinien był on wiedzieć, że wychowująca troje dzieci kobieta ma przychody wyłącznie z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, a te nie mogą być zajęte.

Monika Janus z Izby Komorniczej zapewnia, że zgorzelecki komornik niezwłocznie odda niesłusznie zabrane pieniądze.

IAR/Piotr Słowiński / Radio Wrocław/dw/ab

podobne: „Zastaw się a postaw się”: Mazowsze bez dostępu do kont, Słupsk przerywa budowę aquaparku. oraz:  cynik9 o „promocji” Ryanaira na pustych lotniskach w Polsce za „unijną” kasę. i to: Efektywność zarządzania środkami publicznymi… Będzie lepiej bo gorzej już było? a także: Otworzyć ten układ polecam również:  Sprawiedliwość – „Układ zamknięty”? oraz: Cezary Kaźmierczak: „Urzędnicy Tuska gorsi od mafii!”. kataryna: „Minister na baterie” czyli recykling lobbing.

2. Program dobrowolnych odejść w PKP CargoKrakowianie walczą o tanie pociągi

28.01.2015 (IAR) – Firma ogłasza sukces, a związkowcy zapowiadają protesty. PKP Cargo chwalą się programem dobrowolnych odejść. Ma z niego skorzystać 3 tysiące osób. Większość z nich ma nawet dziesięcioletnie gwarancje zatrudnienia.

Pakt gwarancji pracowniczych został wynegocjowany przed wejściem przewoźnika na giełdę. Jednak, jak mówi prezes PKP Cargo Adam Purwin, uczestnicy programu dostaną odprawy za krótszy okres.Osoby, które mają dziesięcioletnią gwarancję pracy, dostaną odprawę równą trzyletniej pensji, a ci pracownicy, którzy otrzymali w 2012 roku czteroletnią gwarancję zatrudnienia, dostaną wypłatę za 14 miesięcy.

Wysokość odpraw nie podoba się związkom zawodowym, działającym na kolei. Szef kolejarskiej Solidarności Henryk Grymel twierdzi, że pracownicy spółki byli zastraszani i zmuszani do wzięcia udziału w programie. Związkowcy twierdzą, że władze firmy groziły zwolnieniem z obowiązku świadczenia pracy i przekazywania jedynie 60 procent pensji. Grymel zaznaczył, że w świetle tych wydarzeń dobrowolność jest fikcją.

Związki zawodowe są w sporze zbiorowym z zarządem PKP Cargo. Dziś kończy się tam referendum strajkowe. Jego wyniki będą znane w przyszłym tygodniu. Związkowcy zapowiadają, że będą protestować przeciwko planom redukcji załogi.

PKP Cargo to największy w Polsce i drugi w Europie kolejowy przewoźnik towarowy. Po redukcji zatrudnienia spółka będzie zatrudniać 23 tysiące osób.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/A. Pszoniak/magos

28.01.2015 (IAR) – Najpierw zebrali sto tysięcy podpisów pod petycją o przywrócenia pociągu „Matejko”. Dziś przyjechali do Warszawy. Od początku roku mieszkańcy Krakowa walczą o przywrócenia tanich połączeń kolejowych z Warszawą. Organizatorzy akcji rozmawiali w tej sprawie z minister Infrastruktury i Rozwoju Marią Wasiak. Gabriela Łazarczyk, która uczestniczyła w negocjacjach, mówi, że padły konkretne obietnice. Maria Wasiak zapowiedziała, że będzie negocjować z PKP Intercity, by przewoźnik wydłużył czas obowiązywania promocyjnych biletów na pociąg Pendolino, które kosztują 49 złotych. Maria Wasiak nie wykluczyła też przywrócenia tanich pociągów. Mogłyby je obsługiwać PKP Intercity.

Jeden z pomysłodawców akcji, Michał Olszewski mówi, że likwidacja tanich połączeń między Krakowem a Warszawą była błędem. Przypomniał on, że kolejarze uzasadniali swoją decyzję stratami, które generuje to połączenie. Olszewski przypomina jednocześnie, że w ciągu miesiąca kursowania Pendolino, pociągi te miały 50 – procentową frekwencję. Zaznaczył też, że wielu ludzi nie będzie stać na kupno biletu za 150 złotych, w związku z tym zaczną korzystać z połączeń drogowych.

W tej chwili jedyny tani pociąg z Krakowa do Warszawy wyjeżdża o godzinie piątej rano, a wraca o godzinie 19.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/A. Pszoniak/magos

podobne: Za szybka i za droga zabawka w rękach polityków (na koszt podatników) czyli… historia Pendolino w Polsce. oraz: Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność. i to: cynik9: Nosił wilk razy kilka czyli… związkowa „przedsiębiorczość” w PKP, oraz „refleksja historyczna” z etyką kolejarską na tle przedwojennej PKP.

3. Kosztowne remonty i utrzymanie dróg. Afera więzienna na A2.

26.01.2015 (IAR) – Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wyda w tym roku ponad 522 miliony złotych na utrzymanie i remonty dopiero zbudowanych dróg szybkiego ruchu. To – jak wylicza ‚Puls Biznesu” – więcej niż jedna trzecia całkowitych kosztów utrzymania wszystkich dróg, jakie leżą w jej gestii.

Według specjalistów, koszty te będą rosły, bo w 2019 roku będzie to już ponad miliard złotych. To rachunki za m.in. odśnieżanie, koszenie traw i czyszczenie znaków drogowych. Wzrost będzie spowodowany tym, że sieć autostrad i dróg ekspresowych będzie rozbudowana.

„Puls Biznesu”/IAR/dyd

28.01.2015 (IAR) – Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi postępowanie sprawdzające w sprawie wykorzystywania niezgodnej z prawem pracy więźniów przez szefa Służby Więziennej.

Newsweek napisał, że generał Jacek Włodarski „załatwił” prywatnej firmie skierowanie więźniów do prac przy budowie autostrady . Miało to uratować firmę kolegi generała Włodarskiego przed wysokimi karami za niedotrzymanie terminów kontraktu.

Przemysław Nowak – rzecznik Prokuratury Okręgowej – poinformował, że postępowanie zostało wdrożone z urzędu. Wyjaśnił, że prokurator w ciągu 30 dni podejmie decyzję, czy wszcząć śledztwo w tej sprawie. Będzie chciał ustalić to, czy zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, a w szczególności, czy funkcjonariusze przekroczyli uprawnienia lub nie dopełnili obowiązków w związku z tę sprawą – podkreślił.

Generał Jacek Włodarski podał się do dymisji. Minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk tłumaczył dziś w radiowej Jedynce, że złożenie dymisji było spowodowane względami osobistymi.

Informacyjna Agencja Radiowa/ IAR / Góra./magos

…że przypomnę pewien fakt z czerwca 2012 roku odnośnie stosowania się do procedur (nie dośc że ułomnych) określających przyznawanie kontraktów na budowę „dróg i autostrad”, fragment:
GDDKiA odmawia ujawnienia nazwisk urzędników, którzy przyznali bez przetargu wart 756 mln zł kontrakt na budowę odcinka C autostrady A2…. (Polskie drogi po „Euro” i Hiszpańskie autostrady za EURo)

podobne: NIK wytyka błędy przy budowie ekranów akustycznych. oraz: NIK oceniła rozstrzyganie przetargów przez GDDKiA

4. Inwestorzy giełdowi piszą list do …górników w JSW.

28.01.2015 (IAR) – Inwestorzy giełdowi piszą list do górników w JSW. Przypominają w nim, że blisko 45% akcji koncernu jest w „prywatnych rękach”. Dodatkowo w ciągu ostatnich 3 lat liczba związków zawodowych w Jastrzębskiej Spółce Węglowej wzrosła o ponad 30 procent.

Akcje na giełdzie JSW tanieją za to o blisko 5 procent. To reakcja inwestorów na strajk w pięciu kopalniach . Związkowcy domagają się wycofania z planu oszczędnościowego. Prezes spółki Jarosław Zagórowski twierdzi, ze strajk jest nielegalny.

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych podkreśla w liście, że nie może być obojętne na sytuację spółki JSW, a w szczególności jej akcjonariuszy. „Fakty są takie, że od momentu giełdowego debiutu Jastrzębskiej Spółki Węglowej w lipcu 2011 roku, wartość spółki bardzo znacząco się obniżyła. Ponieważ jest to spółka oparta na wydobyciu surowca, jej wycena, jak i w szczególności osiągane przez spółkę wyniki finansowe, w dużym stopniu zależą od czynników zewnętrznych, w tym światowych cen węgla. W tym czasie liczba związków zawodowych w Państwa firmie wzrosła z 34 do 50, a stopień uzwiązkowienia sięgnął 125% czyli ci sami pracownicy należą do wielu organizacji”. – czytamy w komunikacie.

Skarb Państwa ma obecnie 56% wszystkich akcji JSW. Doba strajku w JSW oznacza utratę ponad 30 milionów złotych przychodów .

Związkowcy żądają spełnienia pięciu postulatów. Chodzi o rezygnację z planu oszczędnościowego, odstąpienie od planowanego zwolnienia 9-ciu liderów związkowych, odwołanie zarządu, zagwarantowanie pracownikom kopalni Knurów – Szczygłowice takich samych warunków pracy jak pozostałym pracownikom spółki oraz zlikwidowanie spółki-córki Szkolenie i Górnictwo, przez którą na gorszych warunkach są przyjmowani obecnie nowi górnicy.

Decyzję o strajku podjęły górnicze związki zawodowe, na podstawie wyniku referendum w JSW. Dziś akcja koncernu kosztuje niespełna 19 złotych, a w 2011 roku Skarb Państwa sprzedawał jeden udział po…136 złotych.

IAR/Tomasz Majka i wcześn./magos

podobne: „List uradowanego górnika” czyli 250 mln. „POmocy” na „zamknięcie” kopalni. Koszt zaniechania prywatyzacji. Deficyt w kasie miedziaka z Lublina, który błaga o niskie podatki. Bankructwa firm. oraz: PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa.

5. Lewandowski, Jest nas coraz mniej, bo ludzie nie widzą perspektyw„Puls Biznesu” – Firmy mnożą się wolniej.

28.01.2015 (IAR) – Coraz częściej młodzi ludzie nie widzą dla siebie w Polsce perspektyw. Nie mogą się rozwijać, nie mogą znaleźć pracy i rozwijać swoich pasji. To główne przyczyny emigracji – ocenia Paweł Lewandowski, socjolog z Fundacji Republikańskiej. GUS opublikował raport, z którego wynika, że systematycznie ubywa Polaków. W końcu roku 2014 było nas mniej o ponad 12 tysięcy niż w roku 2013.

Na emigrację decydują się głownie młodzi, dobrze wykształceni i przedsiębiorczy Polacy – dodał gość Polskiego Radia 24. Zdaniem Pawła Lewandowskiego, jeszcze parę lat temu były to osoby, które długotrwale nie mogły znajdować pracy licząc, że znajdą pracę na zachodzie. Dzisiaj są to młodzi, bardzo obyci i odważni ludzie, którzy szukają swoich szans rozwoju a nie tylko przetrwania.

Jak podkreśla socjolog, ta tendencja będzie się utrzymywała do chwili, kiedy gospodarka Polska nie stanie się bardziej innowacyjna i przyjazna dla prowadzenia działalności gospodarczej. Problemem jest również brak właściwej polityki prorodzinnej. Zdaniem Pawła Lewandowskiego, nie chodzi o to, żeby komuś coś dawać. Przede wszystkim chodzi o to, żeby nie odbierać. A w tej chwili mamy bardzo wysokie podatki. W dochodach przeciętnego obywatela wydatki na podstawowe dobra, jedzenie i opłaty, stanowią znaczną część. Nie ma pieniędzy na rozwój osobisty czy dziecka. To jest problem systemowy. Wiele rzeczy trzeba w kraju zmienić, żeby to zaczęło działać – dodaje socjolog.

Z prognoz GUS wynika, że jeśli nie wzrośnie przyrost naturalny i nie zmieni sytuacja na rynku pracy, w roku 2035 Polska będzie liczyła zaledwie 36 milionów, a w 2050 tylko 34 miliony obywateli.

Polskie Radio 24/JF/Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

podobne: Polska gospodarka: bankructwa firm, eksport, inwestycje zagraniczne.

28.01.2015 (IAR) – Polacy w ubiegłym roku zarejestrowali 343 tysiące biznesów, czyli mniej niż rok wcześniej, po raz pierwszy od kryzysu w 2008 roku. Tak wynika z analizy Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej. O sprawie pisze „Puls Biznesu”. Liczba nowych firm zmniejszyła się w stosunku do 2013 roku o blisko 10 tysięcy.

Eksperci jednak uspokajają, że nie należy się tym niepokoić. „Mniejsza liczba rejestracji indywidualnych działalności związana jest z poprawą na rynku pracy. Nie należy się martwić minimalnym spadkiem zakładanych firm, bo ciągle rejestruje się w naszym kraju blisko 350 tysięcy rocznie” – mówi gazecie prezes COIG Jarosław Nowrotek.

Najwięcej firm w ubiegłym roku założono w województwie mazowieckim – 34 procent, na kolejnych miejscach są: wielkopolskie – 12 procent i śląskie – 9 procent.

Więcej na ten temat – w „Pulsie Biznesu”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/”Puls Biznesu”/kry/dj

podobne: Niemcy: obcokrajowcy to czysty zysk dla budżetu. Czeka nas kolejna fala emigracji. Przyczyną nie są tylko rządy PO a kapitalizm kompradorski. oraz: Czy liberalizm nas zabije? Nawet gdyby chciał to nie zdąży, bo wcześniej wykończy nas socjalizm czyli… „Polityka społeczna” (dla głupców). i to: W maju upadło 70 firm, a od początku roku 398 oraz: Polska gospodarka: Ubój rytualny znowu legalny. Wyrok TK sukcesem rolników (którzy wiedzą komu zawdzięczają straty). Polska krajem biznesu z przymusu.

6.Polska lepiej w indeksie wolności gospodarczej. Opinie: Dobre dane z polskiej gospodarki.  Stabilna kondycja sektora przedsiębiorstw.

27.01.2015 (IAR) – z 23 na 19 miejsce w Europie awansowała Polska w Indeksie Wolności Gospodarczej Heritage Foundation i „The Wall Street Journal”. W światowym zestawieniu, jesteśmy na 42 miejscu. Rok temu byliśmy na 50. miejscu.

Najwięcej w awansie zawdzięczamy poprawie wskaźnika poziomu korupcji. Ten, traktowany z osobna, plasuje nas na 37 miejscu w świecie. Gorzej wyglądamy jeśli chodzi o cząstkowy wskaźnik wolności działalności gospodarczej. Mierzy on między innymi, ile rodzajów procedur i czasu potrzebnych jest do założenia firmy czy uzyskania koncesji. Tu z 67 punktami jesteśmy na 81 miejscu. Poprawiliśmy się, jeśli chodzi o wydatki rządowe, ale z dużym udziałem finansów publicznych w PKB jesteśmy bliżej końca niż początku stawki – na 137 miejscu.

W rankingu regionalnym od Polski lepiej radzi sobie w indeksie 18 państw. Na ich czele jest Szwajcaria z 80,5 punktu, a zaraz za nią Estonia i Irlandia. Wyprzedza na jeszcze między innymi Wielka Brytania, Litwa, Gruzja, Czechy i Łotwa. Na końcu europejskiego rankingu jest Grecja, Rosja, Białoruś i Ukraina.

W światowym zestawieniu króluje Hong-Kong, Singapur, Nowa Zelandia i Australia. Ostatnia jest Korea Północna i Kuba. Z 42 miejscem, między Bahamami i Urugwajem jesteśmy w grupie państw z gospodarkami „umiarkowanie wolnymi”.

IAR/Łukowska/łp/mitro/

podobne: Raz w górę, raz w dół. Dwa rankingi o „wolności gospodarczej”. Komu wierzyć?

27.01.2015 (IAR) – Zgodne z oczekiwaniami, ale pozytywne – tak ekspert ocenia dane z polskiej gospodarki. Główny Urząd Statystyczny podał wstępnie, że polski PKB w 2014 roku urósł o 3,3 procent. Sprzedaż detaliczna w grudniu była o 1,8 procent wyższa niż przed rokiem.

Główny ekonomista banku Citi Handlowy, Piotr Kalisz podkreśla, że informację z GUS-u są pozytywne. W ostatnim kwartale, wbrew przewidywaniom, wzrost gospodarczy nie wyhamował poniżej 3 procent, lecz pozostał powyżej tego poziomu. Jego składowe czyli konsumpcja i inwestycje pozostają stabilne i w opinii ekonomisty trudno spodziewać się drastycznych zmian.

Według rozmówcy IAR, dane o bezrobociu świadczą o tym, że rynek pracy w Polsce jest mocny. 11,5 procent to więcej o 0,1 punktu procentowego niż w listopadzie, ale zdecydowanie mniej niż przed rokiem. Wtedy wynosiło 13,4 procent. Piotr Kalisz zwraca uwagę, że rynkowi pracy nie zaszkodził ani kryzys w Rosji, ani spowolnienie w krajach starej Unii Europejskiej.

Ekspert wskazuje też na dobre informację na temat sprzedaży. Ta w ujęciu nominalnym była w grudniu większa niż przed rokiem o 1,8 procent. Ekonomista wyjaśnia jednak, że uwzględniając deflację czyli ogólny spadek cen, produkcja była około 4 procent wyższa niż rok wcześniej.

Ekonomiści prognozowali, że sprzedaż detaliczna w grudniu wzrosła w ujęciu rocznym o 1,7 procent, a bez pracy pozostawało 11,6 procent Polaków. Według informacji Ministerstwa Pracy i Polityki społecznej bezrobocie w grudni wyniosła 11,5 procent. Jak podaje GUS bez pracy w Polsce pozostaje ponad 1 milion 820 tysięcy osób.

To już komplet informacji z polskiej gospodarki w grudniu.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Karol Tokarczyk / wcześniejsze/jj

podobne: Dane makro z polskiej gospodarki: PKB i koniunktura w kwietniu oraz: Polska gospodarka: Produkcja przemysłowa w sierpniu dużo gorsza od oczekiwań, eksport będzie rósł (pomaga ruch przygraniczny). Zlikwidujmy opłaty targowe apelują kupcy.

28.01.2015 (IAR) – Względnie dobra koniunktura na rynku krajowym sprawiła, że kondycja sektora przedsiębiorstw w IV kwartale ubiegłego roku była stabilna. Potwierdza to raport opracowany przez Narodowy Bank Polski.

O dobrej kondycji przedsiębiorstw zdecydowała przede wszystkim względnie wysoka rentowność, której sprzyjały niskie ceny surowców. Niekorzystny wpływ na kondycję firm miało natomiast utrzymanie embarga na import żywności przez Rosję, chociaż był on nieco mniejszy niż prognozowano. Niekorzystny wpływ miało też osłabienie koniunktury w krajach strefy euro, zwłaszcza w Niemczech.

Z raportu NBP wynika również, że poprawiają się prognozy przedsiębiorstw dotyczące popytu, zamówień oraz produkcji. Co więcej przedsiębiorstwa oczekują trwałej poprawy koniunktury.

Na bardzo wysokim poziomie utrzymuje się także konkurencyjność cenowa oraz opłacalność eksportu. Mimo to prognozy eksporterów pozwalają spodziewać się w najbliższym czasie dość niskiej dynamiki eksportu. Tylko jednak w niewielkim stopniu może to być skutkiem konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Wyraźnie poprawiły się prognozy dotyczące zatrudnienia. Już od ponad roku więcej firm planuje tworzenie miejsc pracy niż ich likwidację. Wskaźnik zatrudnienia wzrósł o 4 punkty procentowe w ujęciu kwartalnym i o 4,2 punktu procentowego w ujęciu rocznym. Nowe miejsca pracy planują tworzyć zarówno firmy usługowe, jak i przemysł oraz budownictwo. Firmy nie planują natomiast znacznych podwyżek wynagrodzeń w tym kwartale.

Raport NBP wskazuje też na wzrost udziału firm, które nie miały problemów z utrzymaniem płynności.

W sumie kondycja przedsiębiorstw jest dobra i przedsiębiorcy oczekują dalszej poprawy sytuacji.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR) Elżbieta Łukowska/magos

podobne: Wskaźnik ZEW dla polskiej gospodarki w dół. Niższy od oczekiwanego odczyt PP wskazuje na spadek PKB. Polska może pozostać zagłębiem taniej siły roboczej. oraz: Polska gospodarka: bankructwa firm, eksport, inwestycje zagraniczne.

7. Meblarstwo to jeden z największych polskich hitów ekportowych.

28.01.2015 (IAR) – Meblarstwo to jednej z największych polskich hitów eksportowych. Dyrektor Adamowicz Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli Marek Adamowicz podkreśla, żebranża rozwija się bardzo dynamicznie. W ubiegłym roku sprzedaliśmy meble za blisko 34 miliardy złotych, czyli o 14 procent więcej niż rok wcześniej. 90 procent produkcji idzie na eksport.

Jednym z głównych odbiorców naszych mebli są Niemcy, ale rosnące, rozwijające są również inne rynki – na przykład czeski, francuski, angielski.

Polska jest 7 na świecie producentem mebli, a 4 eksporterem.

IAR K.P. /magos

podobne: Tekstylia, meble, motoryzacja – siłą polskiego przemysłu (na rynkach zachodnich). Droga energia realnym zagrożeniem. oraz: „Rzeczpospolita” – Niemcy skarżą się Brukseli na meble z Polski.

źródło: stooq.pl

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Reklamy

Pisarska: rosyjskie embargo wpływa tylko na ułamek eksportu do Rosji. Przewoźnicy o embargu: wielu grozi bankructwo. Moskiewskie media piszą o ewentualnym polskim embargu na rosyjski węgiel.


16.08.2014 (IAR) – Owoce to największa część polskiego eksportu do Federacji Rosyjskiej, Polska może więc dotkliwie odczuć efekty decyzji rosyjskich władz. Jednak problem dotyczy nie tylko jabłek.

Sporą część wymiany handlowej stanowią inne artykuły. Niewiele mniejszy niż owoce odsetek eksportu stanowią w tym roku statki i łodzie, podobnie jest ze sprzętem telekomunikacyjnym. Jak mówi doktor Katarzyna Pisarska, ekonomistka, do wymiany handlowej Polski z Rosją dochodzi w wielu różnych sektorach rynku. Chodzi o meble, okna, różnego typy produkty przetworzone. Wszystkie te artykuły nie cierpią na obecnej sytuacji.

Rosyjskie embargo nie wychodzi obecnie poza rynek rolniczy. Handel w innych sektorach kwitnie w najlepsze, co, jak mówi doktor Pisarska, prowadzi do mało konsekwentnego przekazu w rosyjskich mediach. Jako przykład podaje reklamę polskich okien w rosyjskiej telewizji, którą można było zobaczyć tuż po rozmowie poświęconej właśnie embargu i jego konsekwencjom dla polskiego rynku. Jak podsumowuje ekonomistka – polskie produkty są na rosyjskim rynku obecne i nietrudno je zauważyć.

Embargo na razie nie dotyka innych sektorów eksportu niż rynek żywnościowy. Rosja wprowadziła je, tłumacząc decyzję kwestiami sanitarnymi i jakością dostaw owoców z Europy. W trakcie czwartkowego przemówienia na Krymie Władimir Putin odniósł się do embarga, tłumacząc je jako sposób wsparcia rodzimych producentów, a także otwarcia rosyjskiego rynku na kraje, które chcą współpracować z Rosją.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Przemysław Pawełek/kl

podobne: Dekret Putina. Rosyjska prasa: sankcje wobec Zachodu szansą na rozwój. Komentarze z zachodu: sankcje uderzą głównie w Rosjan. Rekompensaty dla Polski. oraz: Sankcje w praktyce: w Kaliningradzie wstrzymano transport żywności. Drwina z Polskiej dobrej miny do złej gry. Rosyjskie media pytają o wzrost cen żywności, póki co drożeją akcje rosyjskiej spożywki. i to: Producenci papryki liczą straty wywołane embargiem. Rosja może zmienić kierunek tranzytu ropy naftowej

17.08.2014 (IAR) – Nasza sytuacja po wprowadzeniu rosyjskiego embarga jest dramatyczna – mówią przewoźnicy. Decyzja Moskwy postawiła z dnia na dzień tysiące firm przed groźbą bankructwa – mówił w Polskim Radiu RDC prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników i Spedytorów „Podlasie” Waldemar Jaszczur. Dodał, że wielu przewoźników, którzy mieli stałe kontrakty na linii Polska-Rosja lub Europa-Rosja z dnia na dzień zostało bez pracy.

Szef stowarzyszenia przewoźników poinformował, że nawet samochody, które wjechały na teren Federacji Rosyjskiej przed 1 sierpnia, a nie przeszły odprawy celnej, zostały zawrócone.

Waldemar Jaszczur zauważył, że Polska posiada nie tylko największą, ale i najnowocześniejszą bazę transportową w Europie. Jeden ciągnik siodłowy z naczepą to wydatek rzędu pół miliona złotych. „Przewoźnik zaciągnął kredyty, leasingi, które trzeba spłacać” – powiedział gość RDC. Waldemar Jaszczur skarżył się na bierność rządu. Jego zdaniem są możliwości wyjścia z tej trudnej sytuacji, ale nikt nie chce z przewoźnikami rozmawiać. Rozmówca RDC dodał, że transportowcy nie chcą strajkować i są gotowi szukać kompromisu. Dodał jednak, że jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie w krótkim czasie będą musieli upomnieć się o swoje. Nie sprecyzował jaką formę miałby przybrać ich ewentualny protest.

Polska jest liderem drogowych przewozów transportowych w Europie. Flota polskich przewoźników liczy ponad 150 tysięcy aut.

IAR/Tomasz Marciniuk/kawo

16.08.2014 (IAR) – Rosyjskie media zauważyły wypowiedź szefa polskiej dyplomacji, który dał do zrozumienia, że nasz kraj rozważa wprowadzenie kolejnych restrykcji wobec Rosji. Chodzi i ewentualne embargo na dostawy rosyjskiego węgla. Radosław Sikorski miał powiedzieć dziennikarzom w Bydgoszczy, że krok taki jest analizowany.

Dziennik „Kommiersant” pisze, że po tym jak Rosja zamknęła swój rynek dla produktów rolnych z państw, które wcześniej nałożyły na nią sankcję, „Europa może odpowiedzieć analogicznymi działaniami”. Zwraca uwagę, że Polska „zaczęła analizować” wprowadzenie zakazu importu rosyjskiego węgla, który wypiera miejscowych producentów i stanowi już 40 procent rynku.

„Eksperci uważają, że polski rynek dla producentów węgla z Rosji nie jest najważniejszy. Jednak embargo Warszawy może uderzyć w niektóre rosyjskie kompanie aktywnie działające na polskim rynku”– pisze „Kommiersant”.

Gazeta zauważa, że z powodu wprowadzonych sankcji w relacjach między Zachodem i Rosją pojawiło się „bezprecedensowo” dużo kwestii, które mogą być powodem złożenia skarg do Światowej Organizacji Handlu. Jednak powstaje wrażenie, że strony nie śpieszą się tego robić. Nie jest wykluczone, że bardziej doświadczeni niż Rosja członkowie tego organizacji uświadamiają sobie, że należy poszukiwać innych rozwiązań, na przykład, uzgodnień w sprawie wzajemnym cofnięciu sankcji”- czytamy w dzienniku kół rosyjskiego biznesu.

InformacyjnaAgencja Radiowa (IAR)/Włodzimierz Pac,Moskwa/dyd .

podobne: Sankcje wpłyną na gospodarkę i handel. Górnicy chcą składów węgla, konsolidacji branży i embarga na rosyjski węgiel.  oraz: Równi i równiejsi czyli komu sankcje a komu rekompensaty: Exxon i Rosnieft współpracują na Morzu Karskim, USA zwiększają import rosyjskiego węgla,

źródło: stooq.pl

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Energia: Mało używamy drogo zapłacimy. Polska w pułapce „średniego dochodu” ale „The Economist” nas chwali. Michalkiewicz o tym co nas oblazło.


1. Współpraca koncernów energetycznych

26.06.2014 (IAR) – Cztery polskie koncerny energetyczne rozpoczynają współpracę w obszarze badań i innowacji. Są to ENEA, ENERGA, PGE Polska Grupa Energetyczna oraz Tauron Polska Energia.

Prezesi zarządów tych koncernów podpisali list intencyjny w sprawie kooperacji w projektach badawczo-rozwojowych. Projekty mają koncentrować się między innymi na redukcji zanieczyszczeń w procesie wytwarzania energii – informuje Maciej Szczepaniuk – rzecznik prasowy PGE Polska Grupa Energetyczna. Dodaje, że ważne jest również rozwijanie inteligentnych sieci dystrybucyjnych i przesyłowych.

Wspólne prace badawcze mają przyczynić się między innymi do pełniejszego wykorzystania polskiego potencjału naukowego. To zaś wpłynie na rozwój regionalnych ośrodków akademickich a także na rozwój całej gospodarki. Dzięki temu łatwiej będzie pozyskiwać fundusze na innowacyjność z Unii Europejskiej przeznaczone na lata 2014-2020.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) E. Łukowska / gaj

polecam: Naukowcy z AGH opracowują nowatorski materiał z wykorzystaniem grafenu.

2. Ekspert. Tania energia już nie wróci

29.06.2014 (IAR) – Energia elektryczna będzie coraz droższa. Wszystko przez inwestycje w energetyce, które czekają Polskę w najbliższych kilkudziesięciu latach. Według szacunków Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych, cena prądu, która wynosi dziś około 165 złotych za 1 MWh, w 2030 roku może sięgnąć 370 złotych.

Prezes WISE, Maciej Bukowski ostrzega, że czasy taniej energii już nie wrócą. Do tej pory wzrost cen energii wynikał z rosnących wycen surowców, w tym węgla, który jest głównym źródłem energii elektrycznej w Polsce. W przyszłości, jak twierdzi rozmówca IAR, wzrost cen będzie efektem dużych nakładów na inwestycje w energetyce. Po 2030 roku trzeba będzie zastąpić większość działających dziś elektrowni.

Ekspert przewiduje, że w kolejnych latach wśród Polaków zwiększy się popularność odnawialnych źródeł energii. Rząd nie pomaga w ich promocji, ale za około 10 lat własny panel fotowoltaiczny będzie miało wiele gospodarstw. Energia wytwarzana samodzielnie stanie się bowiem tańsza niż ta z sieci.

Eksperci WISE przekonują, że Polska może ograniczyć emisję dwutlenku węgla do atmosfery nawet około 40 procent w stosunku do 1990 roku. Zalecają też jak największe zróżnicowanie źródeł energii.

Raport na temat możliwości polskiej polityki klimatycznej Warszawski Instytut Studiów Ekonomicznych opublikował w minionym tygodniu.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Karol Tokarczyk/dyd

polecam również: Współpraca branży energetycznej, gazowej i telekomów kwestią czasu. Czy grozi nam oligopol? oraz: OZE i mikroźródła. Mamy szansę na najnowocześniejszą energetykę rozproszoną. a także: Tekstylia, meble, motoryzacja – siłą polskiego przemysłu (na rynkach zachodnich). Droga energia realnym zagrożeniem.

…wzrost cen energii nie wynikał z rosnących wycen surowców (bo ciągle można kupić tani surowiec za granicą – nawet o kilkadziesiąt procent!) ale ze wzrostu kosztów wydobycia (bądź przetwarzania) tych surowców i przetwarzania ich na energię przy wydatnie patologicznym systemie dotowania tej gałęzi gospodarki z publicznych pieniędzy… Te koszta nie rosną same z siebie a „ktoś” tym procesem (ludzie chorzy na „globalne ocipienie”) zawiaduje i to na kilka sposobów o czym więcej tu: Gaz łupkowy za 24 lata. Zielona energia za droga. Nie mamy realnej alternatywy dla węgla. i tu: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej? a także tu: MFW: subsydiowanie energii ma bardzo poważne negatywne skutki. Problem w tym, że Polska która węglem stoi przyjęła w kwestii energetyki politykę dyktatu w UE państw które stać na innowacje kosztem węgla. Komu służą polskie elity które pozwalają sobie na ustępstwa względem obcych gospodarek kosztem polskiego konsumenta? Na pewno nie polskiej racji stanu.

Nie zmienia to jednak faktu że branża górnicza w Polsce wymaga brutalnych reform (bo to nie jest tak, że za wszystkim co spotkało polski węgiel stoją „obcy”)… Rząd nie może kupować czasu, musi podjąć trudne, bolesne reformy – o rozwiązywaniu problemów branży górniczej w Polsce mówił Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu BiznesAlert.pl. Jego zdaniem bardzo ważne dla polskiej energetyki jest także ponowne ściągnięcie do kraju „inwestorów łupkowych – Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”.

3. Polska w pułapce średniego dochodu?

28.06.2014 (IAR) – Nie pozwala krajom rozwijającym dogonić rozwiniętych. Eksperci spierają się czy Polsce grozi tak zwana pułapka średniego dochodu. Szukają też rozwiązań, żeby jej uniknąć lub z niej wyjść.

Główny ekonomista BCC, Stanisław Gomułka uważa, że Polska nie znalazła się jeszcze w pułapce średniego dochodu, ale takie niebezpieczeństwo nam grozi. W dalszym ciągu tempo wzrostu gospodarczego Polski jest szybsze niż krajów „starej” Unii Europejskiej. Rozmówca IAR ocenia, że to zagrożenie jest dopiero przez Polską i będzie stanowić realny problem za 10 do 15 lat.

Były minister finansów, Stanisław Kluza wyjaśnia, że to nie brak nowoczesnych technologii, lecz mała liczba urodzin jest jednym z głównych zagrożeń dla wzrostu gospodarczego Polski. W opinii ekonomisty, z którym rozmawiała Informacyjna Agencja Radiowa, pierwsza połowa XXI wieku, ze względu na krytyczny bilans demograficzny może wpędzić Polskę w tak zwaną pułapkę średniego dochodu.

Prezes Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych, Maciej Bukowski zwraca uwagę, że polska gospodarka już może znajdować się w pułapce średniego dochodu. Świadczy o tym między innymi niskie zużycie prądu. Rozmówca IAR przypomina, że w Polsce rozwinięty jest przemysł drzewny czy meblarski. Dużo mniej jest przemysłu maszynowego, który jest bardziej innowacyjny, pociąga za sobą wyższe pensje, ale także wyższe zużycie prądu. W Polsce na jednego mieszkańca zużywa się ponad 3 tysiące 800 kilowatogodzin. W Holandii, podobnie jak w Niemczech jest to ponad 7 tysięcy kilowatogodzin.

Pułapka średniego dochodu ma miejsce, kiedy gospodarka traci możliwość rozwijania się poprzez odtwarzanie rozwiązań. Koszty pracy rosną, wzrost gospodarczy spowalnia, a kraj staje się mniej konkurencyjny. Eksperci są zgodni. Nasza gospodarka z modelu imitacyjnego musi przejść w tak zwany model kreatywny.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Karol Tokarczyk/dj

…Nic więc dziwnego, że pomimo mniejszego zużycia energii przez naszą gospodarkę ceny energii będą rosły… Tylko idiota może się dziwić temu że mu ciężko iść, w sytuacji kiedy sam sobie na plecy zarzucił 100 kilowy worek 🙂 O tym jak „innowacyjną” gospodarką jesteśmy tu: Lubowski: musimy się nauczyć zarabiać na wynalazkach. Cezary Kaźmierczak: Szwindel „Innowacyjność”. i tu: innowacyjność z importu, wysokie bezrobocie. Polska to niestety kraj prefabrykatów – Z deszczu pod rynnę czyli… jak Polska dorabia Europę

Tymczasem lichwiarskie media opiniotwórcze (samozwańczych „ekonomistów” spod znaku pożyczaj na potęgę!) nie opuszcza dobry (wisielczy) humor…

4. „The Economist” pozytywnie o Polsce

28.06.2014 (IAR) – Polska jest w znakomitej formie, rozwija się szybko i powinna być przykładem dla innych krajów Unii Europejskiej. Takiego zdania są analitycy międzynarodowego tygodnika „The Economist”, który w dzisiejszym numerze zamieszcza specjalny raport o naszym kraju.

Od końca komunizmu gospodarka w Polsce rozwinęła się bardziej, niż w jakimkolwiek innym kraju Unii Europejskiej- stwierdza magazyn. Kiedyś uważana za kraj problematyczny, poradziła sobie lepiej niż na przykład Czechy, dzięki terapii szokowej: szybko zniesiono kontrolę cen, otwarto rynki, rozpoczęto prywatyzację. Od 1992 Polska rozwija się bez przerwy; jako jedyne unijne państwo uniknęła recesji w okresie ostatniego kryzysu finansowego. Miała także dobre stosunki z byłymi okupantami: Niemcami i Rosją, skuteczniej niż inni walczyła z korupcją i dość dobrze wykorzystała unijne pieniądze.

Transformacja nigdy się jednak nie kończy- podkreśla tygodnik: trzeba jeszcze zmniejszyć sektor publiczny, inwestować w nowe technologie i zatrzymać w kraju najlepszych ludzi.

Generalnie jednak, gdyby unijni liderzy rządzili swoimi krajami w połowie tak dobrze jak Polska, to w Europie nie byłoby takiego bałaganu jak teraz- konkluduje „The Economist”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/R. Motriuk/dyd

…Lichwiarska międzynarodówka nadaje 🙂 Generalnie stek bzdur i papka ideologiczna bez żadnego powiązania z rzeczywistością, albowiem struktura właścicielska w Polsce przedstawia się głównie (nie licząc szarej strefy) następująco – „Słońce Peru przypala wszystkich prócz kasty urzędników”… Nie daj sobie wmówić że „ONI” są potrzebni.

Czas zacząć nazywać to medium „the socialist” albo „the keynesist” …Socjaliści sobie a ekonomia sobie… Głos ma Pan Stanisław Michalkiewicz:

” …III Rzeczpospolita jest bowiem politycznym eksperymentem polegającym na tym, że bezpieczniackie watahy z komunistycznym rodowodem okupują kraj za parawanem stworzonym ze specjalnie dobieranych arywistów, których znaczna część – jak podejrzewam – to konfidenci tej czy innej watahy, w nagrodę za wierną służbę otrzymujący okruszki ze stołu pańskiego. To jest właśnie układ „okrągłego stołu”, który zaczyna już Polskę dławić, blokując narodowy potencjał ekonomiczny i zmuszając narodowe elity do emigracji. Bo ci arywiści nie są żadną elitą; to tylko brudna piana, szumowina, której udało się wypłynąć na powierzchnię w zamieszaniu wywołanym transformacją ustrojową, przeprowadzoną przez wojskową razwiedkę do spółki z „lewicą laicką”, czyli dawnymi stalinowcami, z „korzeniami” i bez. Podsłuchane dialogi na cztery nogi potwierdzają to w całej rozciągłości: „to widać, słychać i czuć”…” całość tu: michalkiewicz.pl

a więcej i na poważnie tu: Tusk: istotą PO prowadzenie Polaków do zwycięstw… ale raport NIK temu zaprzecza!

…Odys

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Z deszczu pod rynnę czyli… jak Polska dorabia Europę


Z deszczu pod rynnę - Żukow

Z deszczu pod rynnę – Żukow

Po prawie 10 latach od wejścia do Unii okazuje się, że wspólny rynek służy przede wszystkim firmom niemieckim, francuskim czy duńskim. Polskie przedsiębiorstwa, które chcą oferować towary na zachodzie, napotykają szereg barier gorszych niż cła. Ale to tylko jeden z powodów, dla których Polacy zarabiają mało. Poniżej podajemy 10 zasadniczych przyczyn.

W Polsce tworzy się tańsze i mniej stabilne miejsca pracy niż w krajach UE
Polska staje się wielką montownią i centrum usługowym bez rodzimego przemysłu. Najlepiej opłacani specjaliści z działów badań i rozwoju, konstruktorzy, inżynierowie i oczywiście dyrektorzy z centrów korporacyjnych to obcokrajowcy pracujący w siedzibach firm ulokowanych poza granicami Polski. Dlatego średnia wynagrodzeń w tych krajach jest zdecydowanie wyższa niż w Polsce. Polskiemu pracownikowi z centrum dystrybucji towarów płaci się dużo mniej niż zagranicznemu konstruktorowi, który dany produkt stworzył. „W krajach, gdzie dominuje zatrudnienie niewymagające wysokich kwalifikacji, średnie uposażenie jest niższe” – podkreślają analitycy Fundacji Pomyśl o Przyszłości.

(mały błąd i nieznajomośc tematu widzę… za granicą również niewykwalifikowana siła robocza potrafi zarabiac do 4 x więcej w porównaniu z Polską… wiem co mówię 😉 bo stąd się wzięła zarobkowa emigracja i nie tylko fachowcy wyjeżdżają… „średnie” można sobie o kant tyłka potrzec bo nawet ich MINIMUM wystarczy na bezstresowe życie i jeszcze odkładanie… wiem co mówię 😉 …Odys)

W Polsce brakuje globalnych rodzimych firm, wyposażonych w centra badawczo–rozwojowe i oferujących dobrze płatne miejsca pracy
Firma globalna posiada własne zakłady produkcyjne i centra dystrybucyjne w innych państwach. Polska ma niewiele takich przedsiębiorstw. W kryzysie międzynarodowe korporacje na pierwszym miejscu stawiają interesy własnego kraju, np. włoski Fiat przeniósł produkcję z Tych do fabryki we Włoszech.

(prawie się zgadzam… gdyby jednak w Polsce produkcja Fiata była bardziej opłacalna niż we Włoszech to nie zrezygnowaliby tak szybko z polskiego rynku pracy a że różnice były niewielkie to decyzja była oczywista! czy Fiat zamknął pozostałe fabryki w krajach bardziej konkurencyjnych? np w Brazylii? nieeee – „Fiat zainwestuje w Brazylii 7 mld dol.” 😉 )
Kordoniarze - Rafał Zawistowski

Kordoniarze – Rafał Zawistowski

Polskie przedsiębiorstwa nie mogą korzystać z efektu skali
Efekt skali polega na tym, że im więcej się produkuje i sprzedaje, tym cena produktu może być niższa. Dzieje się tak dlatego, że przy większej produkcji i sprzedaży można taniej projektować, kupować surowce, stosować nowsze technologie i oferować niższe ceny.
Wiele międzynarodowych koncernów rozwijało się korzystając z rodzimych rynków, kiedy dostęp do nich był ograniczony dla ich zagranicznych konkurentów. Gdy rynki otwarto, te firmy wykorzystywały efekt skali i rozwijały się szybciej. Dzięki efektowi skali można obniżyć koszty nawet o 20 proc. Przez to polskim firmom trudno jest konkurować z zagranicznymi gigantami.

(zgadzam się w 100%… polski rynek nie był przygotowany na konkurowanie z zachodnim a mimo tego nasze granice otwarto. Polska stała się rynkiem zbytu dla konkurencyjnych towarów zachodnich. na własnej ziemi polskie firmy zostały wykończone przez konkurencję a państwo nie zrobiło nic żeby konkurencyjnośc naszej gospodarki podnieśc a mówię tu o obniżeniu podatków dla polskich firm i prywatyzacji państwowych niewydolnych molochów… o podbijaniu zachodu nawet nie było co marzyc!)

Polska jest zalana towarami z importu, które dają nam zerowy wzrost PKB

Polska wciąż więcej importuje niż eksportuje. Towary z importu zakupione przez polskich konsumentów dają Polsce zerowy wzrost PKB – one wspierają wzrost PKB kraju producenta i tamtejsze miejsca pracy. Towary wyprodukowane przez zagraniczne koncerny w Polsce wpływają na nasz wzrost PKB wtedy, gdy ilość wyprodukowanych w Polsce, a następnie wyeksportowanych za granicę towarów jest większa od ilości towarów sprzedanych na rynku krajowym.To my jako konsumenci decydujemy o tym, który z krajów będzie się rozwijać i stanie się zamożniejszy i w którym będą wyższe płace. Jeśli w Polsce chcemy więcej zarabiać, większą wagę musimy przywiązywać do wydawania naszych pieniędzy. W ten sposób decydujemy o tym, gdzie będą powstawać nowe miejsca pracy i gdzie będą wyższe zarobki. 

(to bzdurne myślenie… nie można wydawac więcej niż się zarabia… a zarabiac można więcej WYŁĄCZNIE w wypadku kiedy więcej pieniędzy pozostaje w kieszeniach podatników… wtedy wyższe teoretycznie płace mogą się przyczynic do wzrostu produkcji rodzimej… ale też tylko wtedy kiedy rodzime produkty będą tańsze od zachodnich… a tylko wtedy będą tańsze kiedy koszt ich wyprodukowania będzie niższy… a będzie niższy kiedy podatki będą mniejsze – takie o kółeczko a wszystko opiera się o PODATKI i tzw. „składki” (ZUS) 😉 ) 

Pensje są wysokie w tych krajach, które więcej eksportują niż importują. W krajach zamożnych przychylniej (przez ulgi podatkowe, łatwiejszy dostęp do terenów pod inwestycje i infrastruktury) traktowane są przedsięwzięcia biznesowe, które przyczyniają się do rozwoju eksportu (biznes pierwotny) w porównaniu z tymi, które zajmują się importem lub dystrybucją produktów (biznes wtórny).

(otóż to!… a co było od zawsze naszym produktem eksportowym? ROLNICTWO! i PRZETWÓRSTWO rolno-spożywcze… które dziś jest traktowane po macoszemu i pomału sobie zdycha, ponieważ dziś nic nie trzeba produkowac bo tzw. „unijne dopłaty” bierze się za „limity” co podnosi koszt tego co się jeszcze opłaca produkowac… poza tym premiuje się nieróbstwo w postaci siania trawy i innych bzdur które z produkcją rolną nie mają wiele wspólnego… rolnicy uzależnili się od dopłat które podnoszą koszt ich własnych produktów!)

Brak firm przemysłowych, które wykorzystałyby polskie patenty

rys.Jerzy Wasiukiewicz

rys.Jerzy Wasiukiewicz

Na uniwersytetach i politechnikach opracowywane są wynalazki, jednak nie ma w Polsce firm, które mogłyby zainwestować w ich produkcję. Dlatego polskie patenty są sprzedawane za granicą. Polscy specjaliści pracują w zagranicznych korporacjach i innowacyjne pomysły zgłaszają do urzędów patentowych w kraju pochodzenia koncernu.
Kraj, za którego opatentowane rozwiązania technologiczne muszą płacić inni, z natury rzeczy oferuje wyższe wynagrodzenia i lepsze miejsca pracy dla naukowców, inżynierów, konstruktorów, specjalistów. Polskie przedsiębiorstwa w zdecydowanej większości nie posiadają własnych centrów badawczo-rozwojowych. A tymi dysponują globalne korporacje. Międzynarodowe koncerny, inwestując w Polsce, wykorzystują przede wszystkim tanią siłę roboczą.

(to jest efekt opisanej powyżej „strategii” jaką przyjął nasz „nierząd” – działanie na szkodę rodzimej produkcji i coraz bardziej uciążliwy fiskalizm – ergo nikt nie ma dostatecznej ilości pieniędzy żeby trzymac wynalazki i naukowców w Polsce)

Zadłużenie Polski
Polska jest zadłużona na blisko 1 bln zł i płaci więcej za odsetki od długu, od krajów ocenianych jako bardziej wiarygodne. Zaciągamy długi w zagranicznych bankach. Pieniądze, które będziemy musieli oddać, wraz z odsetkami, trafią do wspólnot ekonomicznych innych państw.

(skąd się wzięło zadłużenie?… a stąd że „nierząd” wydaje więcej jak dostaje w podatkach… wydaje nieefektywnie marnując miliardy pieniędzy podatników na rozbuchaną administrację i swoje pożal się Boże „programy” jak „Polska w budowie” które tylko kosztują i NIGDY się nie zwrócą generując dodatkowo nowe koszta i zwiększając zadłużenie… dlatego należy wypchnąc tzw. „państwo” całkowicie z gospodarki o czym od lat mówi i pisze Pan Janusz Korwin Mikke z partii KNP)

Polskim firmom blokuje się dostęp do zachodnich rynków

;)

😉

Wolny rynek w Unii Europejskiej to fikcja. W praktyce nie ma granic dla towarów trafiających z krajów starej Unii na rynki państw, które do Wspólnoty dołączyły niedawno. Jeśli przedsiębiorstwa z krajów nowej Unii, także z Polski, chcą zaistnieć na rynkach niemieckich, belgijskich czy francuskich, napotykają na szereg barier.
„Bariery te bywają dotkliwsze niż cła na poziomie 20 proc. – podają eksperci Fundacji Pomyśl o Przyszłości. – Rodzime firmy niemieckie czy francuskie są tak okopane na swoich terytoriach, że nowym trudno cokolwiek uszczknąć z rynku”. O jakie bariery chodzi? Umowy na wyłączność, normy wewnętrzne dopasowane do rodzimych produktów, kosztowne certyfikaty, ubezpieczenia, systemy rabatów i bonusów.
Zdarza się, że wykorzystywany jest czarny PR w stosunku do producentów z Europy Wschodniej, w tym media. Ma to prowadzić do zdyskredytowania wizerunku niechcianych tam konkurentów w oczach potencjalnych klientów. „Polskie firmy ponoszą więc koszty sprzedaży nawet o 30 proc. wyższe w porównaniu z firmami krajów starej UE. Także z tego powodu nie starcza środków na wyższe płace dla pracowników w Polsce, którzy te produkty wytwarzają” – podkreślają ekonomiści fundacji.
Kiedy duńska sieć supermarketów Netto (popularna także w Niemczech, np. w Berlinie) usiłowała wprowadzić do swojej oferty polskie produkty spożywcze, spotkała się z protestem duńskich klientów, do których dołączyła minister rolnictwa Danii Miette Gierskov: „Netto będzie kupować polskie produkty. Hm. To oznacza więcej pestycydów, gorsze traktowanie zwierząt i niższe płace. Wybór należy do was” – oceniła. W odpowiedzi szef sieci Netto stwierdził, że klienci chcą duńskich produktów i to oni decydują.
Polskie produkty mają gorszy wizerunek niż np. niemieckie, dlatego trudniej do nich przekonać zagranicznych konsumentów. Francuz jest gotowy zapłacić więcej za produkt ze znaczkiem „Made in France”, niż za identyczny produkt „Made in Poland”. A jeżeli producent więcej otrzymuje za swoje produkty, może więcej zapłacić także swoim pracownikom.

(dlatego Janusz Korwin Mikke słusznie mówi, że tzw. „wspólny rynek” to fikcja… taka sama jak przed wstąpieniem Polski do UE… Wtedy przynajmniej mieliśmy cła na zachodnie produkty i polski producent mógł konkurowac – wystarczyłaby jakaś umowa handlowa (jaką mają liczne kraje w Europie nienależące do UE) a my dalej moglibyśmy elastycznie kontrolowac to co do nas się wysyła i bronic się zanim nie uroślibyśmy w siłę na tyle dużą żeby móc otworzyc granice – należy natychmiast opuścic ten tzw. „wspólny rynek” i zacząc egzekwowac zasadę wzajemności, czyli my ustępujemy ale i wy ustępujecie i niech rynek decyduje a nie rządy)

Wspólny rynek UE służy Niemcom czy Francji bardziej niż Polsce
Na likwidacji granic skorzystały przede wszystkim koncerny bogatych krajów starej UE, które wykorzystały już zdobytą pozycję i przewagę ekonomiczną, efekt skali i brak barier, zalewając towarmi kraje nowej Unii.
Prowadzi to do upadku rodzimych firm, które nie są w stanie konkurować z europejskimi gigantami. Skutkiem jest brak miejsc pracy dla młodych i wyjazdy do krajów zamożniejszych. Ci młodzi wpływają na wzrost PKB tamtych krajów, a nie Polski.

(oczywiście! była o tym mowa wcześniej… efekt „skali” czyli siły rodzimej produkcji wzgledem zagrannicznej, do tego zdolnośc do konkurowania, no i zamożnośc społeczeństwa – Polska nie była gotowa na to żeby wpuszczac zagraniczne firmy z ich produktami… trzeba było najpierw rozwijac własną produkcję!)

Dumping cenowy zachodnich koncernów
Zdarza się, że zachodnie koncerny, wchodząc na nowe rynki, nawet przez 10 lat sprzedają swoje produkty poniżej kosztów. Wszystko po to, by zlikwidować lokalną konkurencję, podbić rynek w danym kraju. Mogą sobie na to pozwolić, bo dysponują większym zgromadzonym kapitałem niż firmy polskie.

(otóż to! przed wejściem do UE mieliśmy barierę celną i mogliśmy się bronic… dziś dupa blada – możemy tylko podnosic koszty własnej produkcji bo UE narzuca nam politykę fiskalną)
rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Niska siła nabywcza Polaków
PKB w Polsce jest niski. Mało zarabiamy, więc mniej konsumujemy, często szukając tańszych towarów z importu. To nie pozwala się rozwijać uczciwym polskim producentom, którzy gwarantują dobre miejsca pracy.

(pisałem o tym wyżej… 100% zgody… przyczyną nadmierny fiskalizm i rozrzutne „państwo”)

Krzysztof Świątek – „Dlaczego zarabiamy cztery razy mniej niż średnia UE”

*
Korzystałem z opracowania „Dlaczego w Polsce zarabiamy 4 razy mniej…” Fundacji Pomyśl o Przyszłości.

polecam również: Mit “unijnej pomocy” oficjalnie obalony.

więcej o bilansie naszej (od)bytności w „eurokołchozie” tu – “Jakże do syta tym się najeść Co końcem było od początku?” i tu: Sadowski: Dotacje tworzą dług, a nie dobrobyt