Producenci papryki liczą straty wywołane embargiem. Rosja może zmienić kierunek tranzytu ropy naftowej wydatnie pomaga jej w tym Ukraina (Naftohaz twierdzi że zapewni dostawy na zachód).


1. Producenci papryki dotknięci embargiem Rosji.

10.08.2014 (IAR) – Producenci papryki dotknięci embargiem Rosji. Po wprowadzeniu restrykcji stawki za to warzywo płacone producentom spadły o połowę – z 3,5 zł do 1,6 zł za kilogram.

Roman Sobczak, prezes grupy producentów Polska Papryka, podkreśla, że eksport papryki na wschód stanowił znaczną część towaru sprzedawanego przez jego firmę. – Co roku wysyłamy do Rosji około 40 procent całej produkcji, z tego, co wiem w innych firmach jest podobnie – powiedział.

Roman Sobczak dodał, że w producentów papryki rosyjskie embargo uderzy bardziej niż w eksporterów jabłek. To rozłoży się na przestrzeni kilku miesięcy, bo zbiory jabłek zaczną się we wrześniu, ponadto te owoce można przechowywać nawet 8-9 miesięcy. – Z papryką jest inaczej, trzeba ją zerwać i sprzedać, nie mamy tyle opakowań, żeby ją składować, jedno duże gospodarstwo zbiera dziennie od 2 do 3 ton papryki – wyliczał w rozmowie z IAR przedsiębiorca.

Rosja 6 sierpnia nałożyła roczne embargo na import produktów rolno-spożywczych z krajów, które objęły ją sankcjami w związku z jej działalnością na Ukrainie. Zakazano importu owoców, warzyw, nabiału, mięsa wieprzowego i wołowego oraz wędlin i ryb z krajów Unii Europejskiej, USA, Kanady, Australii i Norwegii.

Minister rolnictwa Marek Sawicki uważa, że poszkodowanym rolnikom należą się rekompensaty. Będzie rozmawiał o tym we wtorek w Brukseli z unijnym komisarzem do spraw rolnictwa Dacianem Ciolosem.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/wcz./vey/kd /gaj

podobne: Dekret Putina. Rosyjska prasa: sankcje wobec Zachodu szansą na rozwój. Komentarze z zachodu: sankcje uderzą głównie w Rosjan. Rekompensaty dla Polski. oraz: Rosja może zakazać importu z Polski owoców, warzyw i jagód. polecam również: Kłopoty plantatorów owoców i hodowców świń

2. Rosja może zmienić kierunek tranzytu ropy naftowejNaftohaz zapewni dostawy na zachód.

08.08.2014 (IAR) – Rosja może zmienić kierunki przesyłu ropy naftowej w przypadku zamknięcia dla tego tranzytu terytorium Ukrainy. Jednak państwa Unii Europejskiej kupujące rosyjski surowiec, muszą się liczyć z poważnymi zakłóceniami i niedoborami.

Rzecznik Transnefti Igor Demin zapowiedział, że w przypadku wstrzymania przesyłu ropy przez Ukrainę, najbardziej poszkodowane będą Słowacja i Czechy, które otrzymują z tego kierunku 8-9 milionów ton rosyjskiej ropy rocznie, a także Węgry, kupujące 6 milionów ton. 700 tysięcy ton kupuje Bośnia i Hercegowina. Te państwa będą musiały korzystać z innych dróg tranzytu- Węgry- przez chorwacki port Omiśalj, a Czechy- przez włoski Triest. Jednak transport taki będzie o wiele droższy o około 10 dolarów za baryłkę.

„Z punktu widzenia Rosji, sankcje nie uderzą w Transneft, a będą to sankcje przeciwko Węgrom, Czechom i Słowacji”– oświadczył Igor Demin.

Przez Ukrainę płynie rocznie około 14 milionów ton rosyjskiej ropy naftowej. Rosja może skierować surowiec przez port Ust-Ługa nad Bałtykiem lub przez północną nitkę rurociągu „Przyjaźń”, biegnącego przez terytorium Białorusi.

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk nie wykluczył, że sankcje ukraińskie wobec Rosji obejma też wszelkie formy tranzytu, w tym zamknięcie korytarzy powietrznych dla samolotów rosyjskich oraz przepływu surowców rosyjskich, Interfax.ru/

IAR/dyd

komentarz Wojciecha Jakóbika dla Eastbook.eu:

Ukraina zadeklarowała, że jest gotowa wprowadzić sankcje na przepływ wszelkich dóbr z Rosji przez jej terytorium. – Jesteśmy gotowi zablokować tranzyt rosyjskiego gazu do Europy – powiedział premier Arsenij Jaceniuk. We wtorek w tej sprawie będzie głosowała Werchowna Rada.

Rozumiem argumentację prezentowaną przez Ukraińców: jeśli zatrzymamy dostawy gazu do Europy, Bruksela będzie zmuszona działać i w końcu zareaguje realnymi działaniami na wojnę toczoną przez Rosję przeciwko Ukrainie na lewym brzegu Dniepru. Jednakże wszelkie prawidła stosunków międzynarodowych zadają kłam takiej tezie.

O ile Bruksela jeszcze bierze pod uwagę opinie Kremla w jej negocjacjach dotyczących konfliktu ukraińskiego, to wywołanie wojny gazowej przez Ukrainę całkowicie wyłączy ją z wszelkich rozmów z Rosją, o co Moskwa od dawna zabiega. Cała odpowiedzialność za problemy z dostawami gazu spadnie na Kijów. Komisarz ds. energii Gunther Oettinger nie będzie już mógł dłużej występować w roli adwokata Naftogazu i podczas wrześniowych rozmów trójstronnych “odda” gazociągi ukraińskie Rosji… (całość tu: konserwatywnie.wordpress.com)

…Europa oczywiście prędzej poświęci Ukrainę niż pozwoli na eskalację konfliktu na sferę bezpieczeństwa energetycznego UE. Ale też właśnie o to chodzi! Od początku chodzi o zmuszenie Kijowa do federalizacji terytorium i nadania autonomii regionom, która umożliwi polityczne i gospodarcze zacieśnienie relacji tamtejszych lokalnych władców z Rosją. Jest to zresztą plan którego zamysł już wcześniej ustalono między USA, Rosją a samą Ukrainą – Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy.  (a ostatnio mediacji na tym polu podjęły się nawet Niemcy – Merkel będzie mediować „decentralizację” Ukrainy), chodzi tylko o to żeby zmusić całą Europę (dać jej pretekst) do porzucenia „nieubłaganego” stanowiska o niepodzielności Ukrainy. UE nie potrzebna jest Ukraina bez jej najlepiej uprzemysłowionych ziem. W zmianie stosunku zachodu wobec Kijowa pomaga również brak zgody na reformy jakie MFW zaplanował sobie na Ukrainie – Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego.

11.08.2014 (IAR) – Ukraiński właściciel rurociągów Naftohaz oświadczył, że zapewni niezakłócony tranzyt rosyjskiego gazu do Europy. Państwowa spółka gwarantuje, że będzie obsługiwać swoich międzynarodowych klientów, nawet jeśli Kijów wprowadzi sankcje wobec Moskwy. Według Naftohazu, jednym z rozwiązań, które pozwolą na zagwarantowanie dostaw błękitnego paliwa na zachód, jest kupowanie go od Rosji już na granicy ukraińsko-rosyjskiej – podaje agencja Reuters.

W takim wypadku gaz transportowany byłby przez ukraińskie terytorium na rzecz firm zachodnich i to one ponosiłyby opłaty tranzytowe na rzecz Naftohazu. Dotychczas rozliczenia te były prowadzone między Kijowem i Moskwą, a od czasu obalenia promoskiewskich władz w Kijowie, stanowią jedną z wielu osi sporu między Rosją a Ukrainą. Pod koniec lipca szefostwo Naftohazu informowało, że chciałoby zmian w kontrakcie dotyczącym tranzytu, który obowiązuje do 2019 roku.

Od czerwca Rosja w związku ze zobowiązaniami Naftohazu za odebrany i nieopłacony surowiec, wstrzymała sprzedaż paliwa na Ukrainę. Jednocześnie wciąż wysyła gaz na zachód za pośrednictwem ukraińskich gazociągów.

IAR/rt&int/łp/sk

źródło: stooq.pl

podobne: Ukraińcy nie uznają algorytmu obliczania ceny gazu przez Rosjan.

polecam również: Sankcje sankcjami, ale biznes to biznes: ExxonMobil i Rosnieft rozpoczęły wydobycie ropy w rosyjskiej Arktyce (Rosja gotowa poszerzyć współpracę). „Co smuci Polaków, to cieszy Turków”. oraz: Putin zdenerwował się na Ukrainę. South Stream dzieli Europę. i to: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.

Gazprom, gazociąg, Rosja

Reklamy

Polska gospodarka – co się opłaca a co nie.


1. Podczas gdy ktoś inny zarabia rząd chowa głowę w piasek przed ubojem rytualnym

26.06.2014 (IAR) – Nie było politycznych targów ws. ubóju rytualnego. Premier nie kupił naszych głosów – zapewniał w Poranku RDC minister rolnictwa Marek Sawicki odpierając medialne spekulacje na ten temat.

Sejm miał dziś głosować nad wnioskiem o odrzucenie projektu ustawy dopuszczającej ubój rytualny, ale posłowie zajmą się tą sprawą dopiero na następnym posiedzeniu. Zdaniem Sawickiego, łączenie tego z wczorajszym wynikiem głosowania, jest infantylne. „To nie jest sprawa istotna, w obliczu zagrożenia państwa podsłuchami, w obliczu zamachu stanu” – mówił minister.

Sawicki zapewnia, że PSL nie rozmawiał w ostatnim czasie z Platformą na temat projektu ws. ubóju rytualnego. W ciągu czterech ostatnich spotkań koalicyjnych ten temat w ogóle nie był poruszany – mówił. Zdaniem ministra, sprawa powinna mieć charakter rozstrzygnięć prawno – administracyjnych i tym się zajmuje Trybunał Konstytucyjny.

Pod koniec sierpnia Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego wnioskując o sprawdzenie, czy ustawa o ochronie zwierząt, która nie przewiduje uboju rytualnego w Polsce, jest zgodna z konstytucją i Europejską Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Budzący kontrowersje ubój rytualny był w Polsce legalny do końca 2012 r., bo przepisy w jego sprawie zakwestionował Trybunał Konstytucyjny. Rząd próbował go przywrócić, ale w głosowaniu wystapiły podziały w klubie PO.

iar/RdC/nyg

„To nie jest sprawa istotna, w obliczu zagrożenia państwa podsłuchami, w obliczu zamachu stanu” powiedział Sawicki… Minister rolnictwa Sawicki szczery do bólu. Ten człowiek na takim stanowisku to zaiste chichot z rolników (tylko czemu rolnicy głosują na antyrolniczy PSL?)

arys. Andrzej Krauze

arys. Andrzej Krauze

Szczerze to w ogóle nie jestem zdziwiony zachowaniem Pana ministra. Pan Sawicki zajmuje przede wszystkim stanowisko POLITYCZNE i nic dziwnego, że w tej materii wykazuje specyficzną orientację w zakresie gradacji ważności problemów „polskiej racji stanu”. Gdyby ten cały zakaz uderzał go po kieszeni, to orientowałby się inaczej 🙂 Niestety to nie on ani jego koledzy z koalicji obrywają po kieszeni…

Najważniejsze więc to mydlenie ludziom oczu co powinno być dla nich najważniejsze i że powinno to być „aj waj!” nad „polską racją stanu” za którą „każdy roztropny i przyzwoity” powinien uważać złapanie i ukaranie winnych nagrywania kolegów Pana Sawickiego, którzy nie mogą bezkarnie w restauracji robić „dilów” za publiczne pieniądze przy wódeczce i ośmiorniczkach… „Rząd próbował” ale mu nie wyszło więc po co mu w ogóle zawracać głowę skoro ten rząd nic nie może (poza grabieniem własnych obywateli).

podobne: Mariusz Gierej: Rytualny ubój polskiej gospodarki

2. Problem z biokomponentami w paliwie. Taniej je importować

24.06.2014 (IAR) – Biokomponenty do paliw taniej importować z zagranicy, niż przetwarzać własne. Producenci mówią, że do interesu dodatkowo dopłacać nie zamierzają. Rząd zamierza pochylić się nad tym kłopotem. Na razie jednak nie ma na to pomysłu.

Za wykorzystanie rodzimych biokomponentów, polskie rafinerie otrzymują specjalne ulgi do ich produkcji. Mimo to, taniej jest sprowadzić surowiec z Brazylii czy Holandii. Prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, Leszek Wiwała uważa, że taki stan rzeczy może zmienić tylko nowelizacja przepisów. Jako przykład podaje Niemcy, gdzie gorzelnie mają nakaz dzielenia się wyprodukowanym spirytusem z rodzimymi przedsiębiorstwami.

Potrzebę zmian dostrzega też szef resortu rolnictwa, Marek Sawicki. Podkreśla, że dodatkowe reformy mogą znacznie podwyższyć wydajność polskich gorzelni. Istnieje bowiem duża dysproporcja pomiędzy wykorzystaniem polskiego spirytusu w branży spożywczej i przemysłowej.

W przypadku benzyny najczęściej dodawanym biokomponentem jest etanol, a w przypadku olejów napędowych – estry i oleje roślinne.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Michał Fedusio/K.P.

…no i proszę. Kolejny przykład „trafności” odgórnego narzucania standardów (zwanych „normami” w związku ze sraczką walki z CO2) tym razem przy produkcji paliw. Mimo ulg produkcja biokomponentów jest nieopłacalna… Jak zamierza się rozwiązać ten problem? Kolejnym PRZYMUSEM (na pruską modłę 😉 ) – obowiązkiem „dzielenia się” gorzelni swoim produktem z przedsiębiorstwami które zajmują się produkcją biokomponentów… Trzymaj się za kieszeń drogi (bezcenny) podatniku, bo jeżeli rząd „pochyli się” nad tym problemem to wódka zdrożeje. No ale dzięki temu wpływy z akcyzy wzrosną – albo i nie, jak gorzelnie spluną na taką współpracę i zamkną interes, bo czemu to one mają tracić na czyichś głupich pomysłach? Kto będzie pił drogą wódkę kiedy drogi obywatel ledwo wiąże koniec z końcem?

polecam również: W trosce o zdrowie podatnika. „Słodkie bąbelki ze słoną akcyzą”.

3. Fiat rezygnuje na razie z inwestycji w Tychach

Warszawa, 26.06.2014 (ISBnews) – Fiat rezygnuje na razie z wartej ok. 2 mld zł inwestycji w Tychach, poinformowała spółka w piśmie skierowanym do Ministerstwa Gospodarki. Zgodnie z nim, producent samochodów potrzebuje „więcej czasu na przeanalizowanie inwestycji”.

„Otrzymaliśmy pismo od pani Silvii Vernetti odpowiedzialnej za rozwój w grupie Fiat. Poinformowała, że koncern potrzebuje więcej czasu na przeanalizowanie wszystkich inwestycji, w tym w Polsce. Dlatego nie podejmie ostatecznej decyzji o inwestycji do końca czerwca” – powiedziała „Pulsowi Biznesu” zastępca dyrektora departamentu instrumentów wsparcia w Ministerstwie Gospodarki Teresa Korycińska.

Gazeta przypomina, że specjalnie dla Fiata w „ekspresowym tempie” rząd poszerzył Katowicką Specjalną Strefę Ekonomiczną (KSSE) o zakład w Tychach. Chodziło o wdrożenie do produkcji nowego modelu samochodu osobowego z segmentu B, do tej pory niewytwarzanego przez Grupę Fiat. To miała być inwestycja za 2 mld zł, w tym 1,03 mld zł kosztów kwalifikowanych, od których liczy się dopuszczalną pomoc publiczną, 420 nowych miejsc pracy i utrzymanie ponad 3 tys. istniejących.

W dniu, gdy rząd wydał komunikat o poszerzeniu KSSE, zarząd włoskiego koncernu wydał oświadczenie dotyczące inwestycji w Polsce. Wynikało z nich, że jest zbyt wcześnie, by mówić, że jakakolwiek decyzja została podjęta, a w ogłoszonej strategii nie ma informacji o planach dla konkretnych fabryk.

(ISBnews)

polecam również: Z deszczu pod rynnę czyli… jak Polska dorabia Europę

…żeby to wszystko do końca źle nie wyglądało, na koniec coś pozytywnego….

4. DCNS chce budować w Polsce okręty podwodne i nawodne

Warszawa, 26.06.2014 (ISBnews) – DCNS planuje pogłębiać współpracę z polskim przemysłem stoczniowym i deklaruje budowę w stoczni Nauta nie tylko okrętów podwodnych, ale również nawodnych, poinformował agencję ISBnews nowy szef pionu okrętów podwodnych DCNS Olivier Dambricourt. Według niego, w dalszej perspektywie możliwe są inwestycje w kolejne polskie firmy.

„Pierwszą zmianą, jaką wprowadzam to skupienie się na naszych dotychczasowych klientach. Objąłem stanowisko 6 miesięcy temu, ale nasze zespoły pracują od lat, więc na razie skupiam się na podtrzymywaniu kontaktów” – powiedział Dambricourt w rozmowie z ISBnews.

Przedstawiciel DCNS odwiedził już stocznię Nauta oraz przeprowadził rozmowy o dalszej współpracy z funduszem Mars. Jak twierdzi, chciał na własne oczy sprawdzić, jakie panują w niej warunki, poznać osobiście zespoły, z którymi będzie pracować.

„To, co zobaczyłem to zespół ludzi energicznych, zmotywowanych, posiadających faktyczną chęć współpracy, ogromne doświadczenie i spuściznę przemysłową, która stanowi bardzo dobra podstawę do dalszej współpracy. Zwiedziłem też infrastrukturę przemysłową, która jest dobrej jakości i nie będzie wymagała ogromnych inwestycji w celu przeprowadzenia naszych projektów” – poinformował Dambricourt.

Szef pionu okrętów podwodnych DCNS zapewnił, że wraca do centrali z przeświadczeniem, iż budowa okrętów w polskiej stoczni jest jak najbardziej do zrealizowania w dobrych warunkach. Przypomniał, że spółka 5 lat temu rozpoczęła proces transferu technologii do stoczni indyjskiej, a obecnie jest ona całkowicie samodzielna i wkrótce dokona zakończenia budowy pierwszego okrętu podwodnego.

„Jeśli więc taki transfer jest możliwy do Indii, możliwy jest także i w Polsce. Dodatkowo pracujemy także nad włączeniem polskich podmiotów w naszą globalną sieć dostawców. Zaproponowaliśmy m. in. stoczni Nauta współpracę przy budowie okrętów nawodnych” – podkreślił Dambricourt.

Zaznaczył, że propozycja dla stoczni Nauta jest efektem porozumienia z funduszem Mars, ale również wynika z dobrych doświadczeń dotychczasowej współpracy. Możliwe są natomiast inne warianty.

„Jeśli chodzi o zaangażowanie kapitałowe w inną polską stocznię lub inne firmy związane z przemysłem stoczniowym, to jesteśmy otwarci na rozmowy, choć w nieco odleglejszym terminie” – podsumował Dambricourt.

DCNS jest jednym ze światowych liderów na rynku uzbrojenia morskiego i innowatorów w obszarze energetyki. Firma buduje zarówno okręty nawodne, jak i podwodne. W dziedzinie energetyki posiada kompetencje w zakresie atomu oraz morskich źródeł odnawialnych. Koncern DCNS zatrudnia blisko 14000 pracowników, a jego obroty wyniosły w 2013 r. ponad 3 mld euro.

Lesław Kretowicz

(ISBnews)

podobne: Forsal: 10 najgorszych polskich inwestycji ostatnich 10 lat polecam również: Polska gospodarka: innowacyjność z importu, wysokie bezrobocie, chiński biznes zainteresowany polską żywnością.

rys. Zbirek

rys. Zbirek

Preferencje unijne dla żywności z Ukrainy (bez wzajemności). Polskie środowiska producentów spokojne.


28.04. Warszawa (PAP) – Ukraina może już sprzedawać swoje produkty rolne z preferencjami celnymi. Unijne wsparcie z tytułu obniżki i zniesienia ceł ma przynieść ukraińskiej gospodarce 487 mln euro rocznie, z czego 380 mln euro będzie pochodziło z sektora rolnego.

Polscy producenci oceniają, że bezcłowe kontyngenty nie będą miały wpływu na polski rynek żywności.

Rozporządzenie KE obniżające cło na szereg towarów weszło w życie 25 kwietnia br. Jednocześnie zaczęły też obowiązywać unijne kontyngenty taryfowe na towary wrażliwe pochodzące z Ukrainy. W ramach bezcłowych kontyngentów jest m.in. 950 tys. ton pszenicy zwyczajnej (w tym mąka, kasze i granulki), 250 tys. ton jęczmienia (w tym mąka i granulki) oraz 400 tys. ton kukurydzy (w tym mąka, kasze, mączki, granulki i przetworzone ziarno kukurydzy), 40 tys. ton wieprzowiny, 20 tys. ton mrożonych tuszek drobiowych, 16 tys. ton innego mięsa drobiu, 12 tys. ton wołowiny, 3 tys. ton jaj drobiu w skorupkach – poinformowała w poniedziałek Fundacja Programów Pomocy dla Rolnictwa (FAPA).

W sumie z bezpośrednich preferencji skorzysta 82 proc. ukraińskiego eksportu rolnego. Kontyngenty dotyczą całej Unii i obowiązują do 31 października 2014 roku.

Unijne preferencje handlowe obejmują także 83,4 proc. produktów ukraińskiego przetwórstwa spożywczego. Opłaty celne będą mogły być przywrócone, gdyby napływ towarów importowanych z Ukrainy spowodował poważne trudności dla producentów takich towarów na terenie UE.

Ukraina nie jest zobowiązana do redukcji ceł dla Unii na zasadzie wzajemności. Jednak w trakcie obowiązywania preferencji, nie może ona wprowadzić nowych ceł, opłat czy restrykcji ilościowych na towary z UE.

W opinii Wiesława Łopaciuka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, bezcłowe kontyngenty zbóż nie będą miały wpływu na polski handel zbożowy. Jak wyjaśnił, Polska co roku kupuje z Ukrainy niewielkie ilości ziarna, głównie na potrzeby firm z południowo-wschodniej części kraju. Napływ ukraińskiego zboża może jednak spowodować lokalne obniżenie się cen zbóż. Dodał, że ukraińskie ziarno jest na ogół słabej jakości i wykorzystywane jest na pasze.

W 2013 r. Polskie firmy kupiły z Ukrainy 1 tys. ton żyta (15 proc. całego importu), 124,6 tys. ton kukurydzy (ok. 45 proc. importu), 1,5 tys. ton pszenżyta i innych zbóż (16 proc. importu). Pszenica w ogóle nie była importowana.

Zdaniem prezesa Związku „Polskie Mięso” Witolda Choińskiego, bezcłowy kontyngent wieprzowiny, nie jest groźny dla polskich rolników. „Ukraina jest raczej importerem niż eksporterem mięsa” – stwierdził. W 2013 r. Polska sprzedała Ukrainie 19,2 tys. ton wieprzowiny.

„Kontyngent na mięso drobiowe jest na tyle mały, że nie ma to znaczenia dla Polski” – powiedział wiceprezes Krajowej Rady Drobiarskiej Maciej Przyborski. Dodał, że tym bardziej nie będzie zainteresowania zakupem kurczaków mrożonych. Jeżeli zaś chodzi o jaja, to ich cena w Polsce jest na tyle niska, że ich import nie będzie się opłacał.

Decyzja o wprowadzeniu jednostronnych preferencji handlowych dla Ukrainy, które przewidują czasowe ograniczenie lub zniesienie przez UE łącznie ok. 98 proc. ceł na towary z tego kraju, została zatwierdzona w połowie kwietnia przez szefów dyplomacji państw UE w Luksemburgu. Otwarcie unijnego rynku dla Ukrainy jest częścią pakietu wsparcia UE dla tego kraju, o wartości ponad 11 mld euro.

Minister rolnictwa Marek Sawicki poinformował w poniedziałek, że nakazał wzmocnienie kontroli produktów sprowadzanych do Polski z Ukrainy.(PAP)

awy/ je/ mow/           …źródło: stooq.pl

podobne: Towary ukraińskie już bez cła w UE. Będą tańsze od polskich.

polecam również: Z deszczu pod rynnę czyli… jak Polska dorabia Europę

Demagogia społeczna - by Arkadiusz

Demagogia społeczna – by Arkadiusz