USA: szkolenie syryjskich rebeliantów. Belgowie w szeregach Państwa Islamskiego. NATO i Ukraina o broni atomowej na Krymie. Putin popiera porozumienie z Mińska (rozmowy z USA o Syrii). Polsko-Niemiecka brygada zalążkiem armii europejskiej do obrony Bałtów. UE: rezolucja ws. Rosji (apel o zwrot wraku TU-154).


1. USA: w Jordanii ruszyło szkolenie umiarkowanych syryjskich rebeliantówWywiad: 70 proc. Belgów, którzy wyjechali do Syrii, dołączyło do IS.

07.05. Waszyngton (PAP/AP, Reuters) – Amerykański minister obrony Ashton Carter poinformował w czwartek, że w Jordanii ruszyło szkolenie syryjskich rebeliantów, co ma być elementem szerszego programu mającego na celu przygotowanie sił zdolnych do walki z ekstremistami z Państwa Islamskiego (IS).

Jordania ma być pierwszym z czterech miejsc szkoleniowych. Dołączyć mają Arabia Saudyjska, Katar i Turcja.

„Możemy ogłosić, że rozpoczęło się szkolenie bojowe dla grupy wielkości kompanii” – oświadczył Carter na konferencji prasowej. „Ten program jest kluczową częścią naszych wysiłków wymierzonych w IS. Oczekujemy, że druga grupa będzie mogła rozpocząć szkolenie w przyszłym tygodniu” – dodał.

Według przedstawicieli jordańskiego rządu program ruszył kilka dni temu.

Carter powiedział, że szkolenie rozpoczęło ok. 90 rebeliantów.

Z najnowszych danych Pentagonu wynika, że do udziału w szkoleniu zgłosiło się ponad 3750 syryjskich bojowników, a ok. 400 przeszło wstępną selekcję. Według agencji Associated Press w szkolenie ma być zaangażowanych w sumie ok. 450 wojskowych całej koalicji, w tym ok. 350 Amerykanów.

Przedstawiciele strony amerykańskiej poinformowali anonimowo, że syryjskich rebeliantów przez kilka miesięcy lustrowano, aby upewnić się, że odsiano wrogich bojowników czy ekstremistów.

Według agencji Reutera plany USA przewidują docelowo wyszkolenie i uzbrojenie ponad 15 tys. ludzi, co jest uważane za test strategii prezydenta USA Baracka Obamy dla Syrii, krytykowanej przez przeciwników za zbyt ograniczony charakter.

Cytowani przez tę agencję przedstawiciele administracji Obamy twierdzą, że celem programu jest jedynie osłabienie Państwa Islamskiego, ponieważ USA nie są w stanie wojny z Syrii. Natomiast krytycy obawiają się, że przeszkoleni syryjscy bojownicy mogą ostatecznie nawiązać kontakty z siłami lojalnymi wobec prezydenta Baszara el-Asada.

Właśnie od pokojowych protestów przeciwko reżimowi Asada rozpoczęła się w marcu 2011 roku wojna w Syrii. Z czasem między sobą o wpływy zaczęły walczyć zbrojnie różne organizacje rebelianckie; uaktywniły się również siły ekstremistyczne.

Szacuje się, że wojna w Syrii pochłonęła życie ponad 220 tys. ludzi.(PAP)

jhp/ ksaj/arch.

15.05. Bruksela (PAP) – 70 proc. Belgów, którzy wyjechali do Syrii, przyłączyło się tam do Państwa Islamskiego (IS). Według najnowszych danych, które ujawnił szef belgijskiego wywiadu, z kraju wyjechały 263 osoby, aby walczyć po stronie terrorystów w Syrii.

„Szacujemy, że 70 proc. Belgów, którzy są w Syrii, przyłączyło się do Państwa Islamskiego. Belgowie są wszędzie, gdzie aktywne jest IS” – przyznał szef służb bezpieczeństwa (Staatsveiligheid) Jaak Raes, cytowany w piątek przez dziennik „L’Echo”.

Słowa, które szybko obiegły belgijskie media, padły 4 maja na seminarium w Federalnym Urzędzie Ochrony Konstytucji w Berlinie. Dopiero teraz jednak nagranie z tego spotkania zostało ujawnione przez dziennikarzy.

Raes mówił na nim m.in., że zrekrutowani w Belgii bojownicy Państwa Islamskiego są lepiej zorganizowani i przeszkoleni, niż wcześniej sądzono. Przyznał, że służbom jest trudno śledzić wszystkich, którzy chcą się przyłączyć do terrorystów.

Według podanych przez niego danych z 263 obywateli Belgii, którzy wyjechali walczyć do Syrii, 56 zginęło, a 122 wróciło do kraju. Szef belgijskiego wywiadu ostrzegał, że część z bojowników, którzy wrócili z Syrii, stworzyła sieć, która może zajmować się szkoleniem i rekrutowaniem osób do komórek terrorystycznych przez lata.

Belgia ma najwyższy odsetek bojowników IS na osobę w UE. Dla porównania, z sześciokrotnie ludniejszej Wielkiej Brytanii do Syrii wyjechało ok. 700 osób.

Raes jako powód wskazał działalność belgijskiej islamistycznej grupy Sharia4Belgium, która zajmowała się rekrutowaniem bojowników do Syrii. Komórka ta została rozbita przez służby, a jej liderzy skazani w tym roku na wieloletnie więzienia. Ugrupowanie złożone z młodych salafitów było aktywne od 2010 roku i działało w wielu belgijskich miastach, a w szczególności w Antwerpii i regionie Brukseli. Sharia4Belgium dążyła do obalenia państwa belgijskiego i zastąpienia go państwem islamskim.(PAP)

stk/ ksaj/ kar/

podobne: MaxTV news: Ebola & Khorasan. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla mówi Wojna 20 razy w ONZ. Amerykański generał o szkoleniu „syryjskich rebeliantów”. i to: Ukraina: broń dla armii, Poroszenko zapowiada demobilizację. Film o Putinie (jak Krym uratował) z antypolską i antyzachodnią propagandą w tle. Siły separatystów (w ich szeregach Niemcy). USA zmieniają taktykę wobec Syrii (negocjacje z Assadem). oraz: USA krytykuje plan Putina i niemiecka oferta. Komorowski o wsparciu militarnym dla Ukrainy. NATO: Rosja zwiększa swoje siły na Ukrainie. Brzeziński o Rosji. Irak: Ofensywa Kurdów i sukcesy w walce z Państwem Islamskim oraz francuscy żołnierze po stronie „Jihadu”. Rozmowy USA-Kuba a także: Arabia Saudyjska: koalicja przeciwko islamistom. Syria uzna naloty za akt agresji. Niemcy i Wlk. Brytania: nie dla nalotów w Syrii i Iraku. Dżihadyści śmieją się z USA. Francuscy islamiści biorą udział w egzekucjach. Nigeria: islamiści z Boko Haram oblegli Maiduguri. Izrael: zbrodnie wojenne w Gazie. polecam również:  i to: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS.

2. NATO i Ukraina obawiają się rozmieszczenia broni atomowej na Krymie„Die Welt”: Niemcy i Polacy powinni stworzyć brygadę do obrony BałtówGauck: należy z większą powagą traktować obawy Polaków i Bałtów.

13.05. Antalya (PAP/Reuters,AFP,EFE,AP) – Szefowie MSZ państw NATO i Ukrainy wyrazili w środę we wspólnym oświadczeniu „głębokie zaniepokojenie” rosyjskimi deklaracjami na temat ewentualnego rozmieszczenia w przyszłości broni nuklearnej na Półwyspie Krymskim, zaanektowanym w ub. r. przez Rosję.

„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni oświadczeniami rosyjskiego kierownictwa w związku z ewentualnym stacjonowaniem broni nuklearnej i systemów przenoszenia (tej broni) na Krymie” – brzmi wspólne oświadczenie ministrów spraw zagranicznych 28 państw NATO i Ukrainy, wydane po spotkaniu w Antalyi na południu Turcji. W ich ocenie „byłoby to destabilizujące”.

„Potępiamy wzmocnienie na dużą skalę (sił) militarnych Rosji, które obecnie ma miejsce na Krymie”, terytorium Ukrainy, które w marcu 2014 r. zostało przyłączone do Rosji – napisano w oświadczeniu. NATO po raz kolejny potępiło „nielegalną i bezprawną aneksję Krymu” przez Rosję, której – jak podkreślono – Sojusz „nie uznaje i nie uzna”.

Wyrażono również zaniepokojenie „wysiłkami Rosji i jej potwierdzonymi planami wzrostu (obecności) wojskowej w rejonie Morza Czarnego, co mogłoby wpływać na stabilność w regionie”.

W marcu szef wydziału kontroli zbrojeń w rosyjskim MSZ Michaił Uljanow oświadczył, że Rosja ma prawo rozmieścić broń nuklearną na Półwyspie Krymskim. Zastrzegł jednocześnie, że nie wie nic o takich planach.

We wspólnym oświadczeniu szefowie MSZ państw Sojuszu Północnoatlantyckiego wezwali również Rosję do powstrzymania się od „ciągłego i rozmyślnego destabilizowania wschodniej Ukrainy”.

Szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry podkreślił, że zarówno „Rosja, jak i prorosyjscy separatyści muszą działać na rzecz przestrzegania porozumienia z Mińska”. „Naprawdę mamy nadzieję, że prezydent (Rosji Władimir) Putin, Rosja i separatyści spotkają się z ukraińskim rządem, ażeby w pełni wprowadzić w życie rozejm i poczynić postęp” w rozwiązaniu konfliktu – powiedział Kerry.

Sekretarz stanu USA zrelacjonował w środę sojusznikom z NATO swe wtorkowe spotkania w rosyjskim kurorcie Soczi z prezydentem Putinem i szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem. Oba spotkania trwały po cztery godziny. Agencja AFP zwraca uwagę, że strona amerykańska oceniła je jako „szczere i produktywne”; są one – jak pisze dalej AFP – interpretowane jako pierwsze oznaki odwilży między Moskwą a Waszyngtonem, których relacje zdecydowanie pogorszyły się wraz z wybuchem konfliktu na Ukrainie.

Szef belgijskiej dyplomacji Didier Reynders mówił w Antalyi o „konieczności podjęcia dialogu z Rosją”, przy czym zwrócił uwagę, że „trzeba pamiętać o rozbieżnościach między słowami a czynami”.

Ukraiński minister Pawło Klimkin zrelacjonował przedstawicielom 28 państw NATO obecną sytuację na wschodzie Ukrainy, gdzie zawarty „rozejm jest wciąż kruchy” – poinformował sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Klimkin podkreślił, że „rozmieszczenie broni atomowej na Krymie oznaczałoby pogwałcenie międzynarodowych zobowiązań Rosji”, „wielu układów, w tym układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT)”.

Szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier ocenił, że „pozostało jeszcze wiele przeszkód”, by wprowadzić rozejm.

Z kolei premier Turcji Ahmet Davutoglu skrytykował Rosję za „nielegalną aneksję” Krymu, co – jak zauważa AFP – nie zdarza się często.

Rosja zaanektowała należący do Ukrainy Półwysep Krymski w wyniku referendum uznanego za nielegalne przez Kijów i wspólnotę międzynarodową.

Ministrowie spraw zagranicznych NATO będą do czwartku w Antalyi rozmawiać na temat sytuacji na Ukrainie, a także wojny domowej w Libii i zagrożeniu, jakie dla granic Turcji stanowi dżihadystyczna organizacja zbrojna Państwo Islamskie.(PAP)

cyk/ kar/

podobne: Polska: ćwiczenia z udziałem „Patriotów”, manewry w rejonie Bałtyku, program Wisła (przeciwrakietowy parasol za kilka lat). Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. Miller o armii europejskiej. Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. Irak: armia odbija Tikrit oraz: Rosyjskie wojska na Ukrainie i Krymie. Ukraina się zbroi, kraje NATO i wydatki wojskowe. Wyciek tajnych dokumentów ws Iranu, negocjacje programu nuklearnego (Obama krytykuje nerwową reakcja Izraela). Irak – kolejna ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu.

16.05. Berlin (PAP) – Niemiecki dziennik „Die Welt” pisze w sobotę, że wobec zagrożenia ze strony Rosji Niemcy i Polacy powinni utworzyć wspólną brygadę bojową, która mogłaby w razie potrzeby bronić państw bałtyckich, a w przyszłości stać się zalążkiem armii europejskiej.

„Dla Litwinów, Łotyszy i Estończyków jest oczywiste, że ambicje (prezydenta Rosji) Władimira Putina, obliczone na wejście do annałów historii świata, nie zostały jeszcze całkiem zaspokojone, chociaż nie przetrawił on do końca Krymu” – pisze autor komentarza Jacqes Schuster.

Prezydent Rosji – podkreśla publicysta – realizuje misję, której celem jest „odbudowa obłożnie chorego imperium i doprowadzenia go do nowej wielkości”.

Zdaniem Schustera niedawne deklaracje solidarności NATO, w tym zapowiedź powołania wojsk szybkiego reagowania, tzw. szpicy, cieszą Bałtów, jednak nie są w stanie ich całkiem uspokoić.

Komentator przypomina o tragicznych doświadczeniach historycznych Bałtów i Polaków, i stwierdza, że te narody mają pełne prawo do odczuwania lęku przed Rosją i do jedynie ograniczonego zaufania do zachodnich sojuszników.

Politycznym celem Litwy, Łotwy i Estonii jest – zdaniem Schustera – uzyskanie statusu na wzór Berlina Zachodniego z czasów zimnej wojny. Komentator przypomina, że 10 tys. żołnierzy alianckich stacjonujących w Berlinie zachodnim nie byłoby w stanie nawet przez dwa dni stawiać oporu przed pół milionem żołnierzy ZSRR rozlokowanych w NRD. Pomimo tego, wolność zachodniej części miasta była zapewniona do końca, ponieważ ani Stalin, ani Chruszczow, ani Breżniew nie wiedzieli, jak zareagują Stany Zjednoczone, gdy pierwszy amerykański żołnierz zginie od sowieckiej kuli – czytamy w „Die Welt”.

Schuster pisze, że na Kremlu coraz silniejsza staje się frakcja, która uważa, że Zachód jest obecnie słaby i należy to wykorzystać. „Brygada NATO w krajach bałtyckich mogłaby uzmysłowić Putinowi, że Europa i USA, pomimo – jak zauważa komentator – obecnej anemii, zrobią wszystko, by chronić wolność wschodnich sojuszników”.

„Berlin powinien zaproponować Warszawie stworzenie niemiecko-polskiej brygady i rozlokowanie jej we wschodniej Polsce” – pisze Schuster. Jego zdaniem jednostka powinna liczyć 2,5 tys. niemieckich i 2,5 tys. polskich żołnierzy i być wyposażona w ciężki sprzęt, pozwalający jej na obronę sojuszników w razie potrzeby. Brygada mogłaby stanowić „zalążek armii europejskiej” pod egidą NATO. W przypadku powodzenia tego projektu mogłyby do niego dołączyć z czasem inne kraje. Polsko-niemiecka brygada mogłaby też stacjonować, gdyby zaszła taka potrzeba, w krajach bałtyckich.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)

lep/ cyk/ drag/

18.05. Berlin (PAP) – Prezydent Niemiec Joachim Gauck zaapelował w poniedziałek do swoich rodaków i innych krajów UE, aby z większą niż dotąd powagą traktowały obawy krajów Europy Środkowo-Wschodniej związane z kryzysem na Ukrainie i polityką Rosji.

Kraje te „oceniają zagrożenia inaczej niż my” – powiedział Gauck po spotkaniu w poniedziałek w Berlinie z prezydentem Estonii Toomasem Hendrikiem Ilvesem. „Niemcy stoją po stronie Estonii” – zapewnił prezydent Niemiec.

Gauck ostrzegł, że koncentrowanie się wyłącznie na relacjach z Rosją, bez wysłuchania opinii Polaków i Bałtów, byłoby dużym błędem. Jak zaznaczył, nie widzi obecnie w niemieckiej polityce tendencji do pomijania krajów z Europy Środkowej i Wschodniej. Niemniej, jak dodał, należy wschodnioeuropejskich partnerów „dopuszczać stale do głosu”.

Prezydent Niemiec wyraził pełne poparcie dla polityki rządu kanclerz Angeli Merkel wobec Ukrainy. „Mamy mocne argumenty przemawiające za naszą powściągliwą postawą” – powiedział Gauck.

Berlin popiera sankcje wobec Rosji, lecz równocześnie zabiega o podtrzymanie dialogu z Moskwą. Niemcy wraz z Francją doprowadziły do podpisania w połowie lutego porozumienia z Mińska, przewidującego m.in. zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy, wycofanie ciężkiej broni i wymianę jeńców.

Z kolei Ilves podziękował Niemcom za wsparcie. „Estonia nie jest co prawda bezpośrednio zagrożona przez Rosję, jednak polityka Moskwy doprowadziła do zniszczenia zaufania (w relacjach z Rosją)” – oświadczył.

Prezydent Estonii w niedzielnym wywiadzie dla agencji dpa ocenił, że w wyniku konfliktu na Ukrainie rozpadł się ustanowiony po wojnie ład pokojowy. Ilves ostrzegł przed próbami przejścia przez niektóre kraje UE do porządku dziennego nad kryzysem i jego skutkami. Jego zdaniem zawieszenie broni na Ukrainie nie jest przestrzegane. (PAP)

lep/ agy/ mc/

podobne: Putin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród (tymczasem Ukraina ponownie prosi o siły pokojowe). Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię). a także: Wstrząsy wtórne „kryzysu ukraińskiego”. Japonia – Chiny – Niemcy – USA – Syria. Niemieckie wsparcie wojskowe dla państw bałtyckich. i to: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona. „Świdnik” centrum produkcji śmigłowca AW149 na cały świat. oraz: Plany utworzenia wspólnej polsko-ukraińsko-litewskiej brygady.

3. Nuland: Putin zapewnił, że popiera porozumienie pokojowe na UkrainieNuland rozmawia w Moskwie o Ukrainie i o stosunkach USA-Rosja. Nuland w Moskwie: Rosja musi wstrzymać dostawy broni dla separatystówWiceszef NATO: jeśli umowa z Mińska zawiedzie Rosję czeka głębsza izolacja.

16.05. Kijów (PAP) – Asystent sekretarza stanu USA ds. Europy Victoria Nuland oświadczyła w sobotę w Kijowie, że prezydent Rosji Władimir Putin zapewnił jej zwierzchnika Johna Kerry’ego, iż jest zwolennikiem pokojowego rozwiązania konfliktu na wschodniej Ukrainie.

Przedstawicielka Departamentu Stanu poinformowała również, że Waszyngton gotów jest do głębszego zaangażowania w realizację porozumień z Mińska, których celem jest uregulowanie sytuacji w Donbasie. Ukraińskie siły rządowe od ponad roku walczą tam z prorosyjskimi separatystami.

„W Soczi Putin zapewnił sekretarza stanu Kerry’ego, że chce wypełnienia porozumień mińskich. Najważniejsze teraz, by były to nie tylko słowa, lecz i czyny” – powiedziała Nuland na konferencji prasowej.

Kerry i Putin spotkali się w miniony wtorek w Soczi. Amerykański polityk rozmawiał tam także z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Nuland wyjaśniała wcześniej, że przyjechała do Kijowa, m.in. po to, by zapoznać stronę ukraińską z wynikami tych rozmów.

„Naszym głównym przesłaniem było przekazanie, że USA gotowe są do głębszego zaangażowania na rzecz wypełnienia wszystkich punktów mińskich porozumień, dotyczących bezpieczeństwa, kwestii politycznych i spraw związanych z pomocą humanitarną” – zadeklarowała Nuland.

Zawarte w lutym w Mińsku porozumienia przewidywały, że na wschodniej Ukrainie dojdzie do zawieszenia broni i utworzenia strefy buforowej między stronami konfliktu. W dalszej kolejności odbyć się miały wybory samorządowe, a do końca roku Ukraina miała odzyskać kontrolę nad tą częścią granicy z Rosją, którą obecnie kontrolują separatyści.

Nuland podkreśliła, że wybory w Donbasie powinny odbywać się w zgodzie z prawem ukraińskim i standardami demokratycznymi.

„Zastanawialiśmy się, jak można wykorzystać grupę roboczą ds. politycznych (na rozmowy w Mińsku), by zapewnić, że podczas przygotowań do wyborów spełniane będą standardy OBWE, by były one wolne i demokratyczne, zgodne z konstytucją Ukrainy oraz standardami międzynarodowymi” – powiedziała przedstawicielka USA.

Podczas swej trzydniowej wizyty w Kijowie Nuland spotkała się m.in. z prezydentem Petrem Poroszenką, premierem Arsenijem Jaceniukiem, przewodniczącym parlamentu Wołodymyrem Hrojsmanem, opozycją i wysłannikami OBWE, którzy obserwują konflikt w Donbasie.

„Odlatuję z Kijowa z uczuciem optymizmu, gdyż widzę, że ciężko pracujecie w tym trudnym czasie i nie zważając na bolesne reformy działacie na rzecz utworzenia nowej, demokratycznej, europejskiej Ukrainy” – oświadczyła przedstawicielka Departamentu Stanu.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ awl/ ro/

18.05. Moskwa (PAP) – Sytuacja na wschodzie Ukrainy i problemy stosunków dwustronnych są głównymi tematami rozmów prowadzonych w poniedziałek w Moskwie przez asystent sekretarza stanu USA ds. Europy Victorię Nuland. Przebywa ona w stolicy Rosji od niedzieli.

Na oddzielne konsultacje polityczne do Moskwy przyleciał też specjalny wysłannik USA do Syrii Daniel Rubinstein. Powołując się na Ambasadę Stanów Zjednoczonych w Federacji Rosyjskiej, agencja TASS podała, że jego celem jest „głębsze, bardziej szczegółowe przedyskutowanie” sposobów uregulowania konfliktu w Syrii.

Odnosząc się do przyjazdu dwóch wysłanników Waszyngtonu do Moskwy, sekretarz prasowy prezydenta FR Dmitrij Pieskow przypomniał, że podczas zeszłotygodniowego spotkania Władimira Putina z amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerrym w Soczi „mówiono o konieczności intensywniejszego dialogu (między dwoma krajami), wymiany poglądów na różnych szczeblach w roboczym trybie”.

Przed wizytą w MSZ FR, gdzie podjęli ją rosyjscy wiceministrowie spraw zagranicznych Siergiej Riabkow i Grigorij Karasin, Nuland spotkała się z przedstawicielką społeczeństwa obywatelskiego w Rosji – legendarną obrończynią praw człowieka, szefową Moskiewskiej Grupy Helsińskiej (MGH) Ludmiłą Aleksiejewą.

Szczegóły rozmów Nuland z Riabkowem i Karasinem nie są na razie znane. Wiadomo natomiast, że z Aleksiejewą rozmawiała ona o sytuacji z prawami człowieka w Rosji, w tym o obowiązującej w tym kraju „ustawie o zagranicznych agentach” i rozpatrywanej w Dumie Państwowej „ustawie o niechcianych gościach”.

Ten pierwszy akt prawny nakłada na organizacje pozarządowe (NGO) otrzymujące środki finansowe z zagranicy obowiązek występowania do Ministerstwa Sprawiedliwości FR o wpisanie do rejestru „zagranicznych agentów”. Drugi, który w piątek przeszedł drugie z trzech czytań w izbie niższej parlamentu Rosji, pozwoli w postępowaniu pozasądowym – przez Prokuraturę Generalną na podstawie wniosku Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) uzgodnionego z MSZ – uznać zagraniczne i międzynarodowe organizacje za niepożądane na terytorium Federacji Rosyjskiej.

„Mówiłam, że dla środowisk broniących praw człowieka +ustawa o zagranicznych agentach+ ma destrukcyjne znaczenie, a także o tym, że druga ustawa, nad którą obecnie pracuje Duma, stanowi próbę zburzenia społeczeństwa obywatelskiego w Rosji” – poinformowała szefowa MGH.

Według Aleksiejewej USA są zaniepokojone sytuacją z prawami człowieka i rosnącym antyamerykanizmem w Rosji. „Nuland bardzo rozsądnie powiedziała, że byłaby rada w czymś pomóc, jednak obawia się, by nie wyszło odwrotnie, by nie zaszkodziło” – powiedziała.

Jest to już druga w ciągu tygodnia wizyta Nuland w Rosji. We wtorek towarzyszyła ona Kerry’emu w podróży do Soczi, gdzie ten został przyjęty przez Putina i konferował z ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem.

Od czwartku do soboty Nuland przebywała w Kijowie. Spotkała się tam z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką, premierem Arsenijem Jaceniukiem, przewodniczącym parlamentu Wołodymyrem Hrojsmanem, reprezentantami opozycji i wysłannikami OBWE, którzy obserwują konflikt w Donbasie na wschodzie kraju.

Przed odlotem ze stolicy Ukrainy przedstawicielka władz USA oświadczyła, że Waszyngton gotów jest do głębszego zaangażowania w realizację porozumień z Mińska, których celem jest uregulowanie konfliktu w Donbasie.

Zawarte 12 lutego w Mińsku porozumienia przewidują rozejm na wschodzie Ukrainy, wycofanie ciężkiego uzbrojenia i utworzenie strefy buforowej między stronami konfliktu, przeprowadzenie wyborów samorządowych, ogłoszenie amnestii dla uczestników walk i uchylenie przez Kijów blokady gospodarczej Donbasu. Do końca roku Ukraina powinna odzyskać kontrolę nad tą częścią granicy z Rosją, którą obecnie kontrolują separatyści.

Porozumienia z Mińska – wynegocjowane przy pośrednictwie prezydentów Rosji i Ukrainy, a także prezydenta Francji Francois Hollande’a i kanclerz Niemiec Angeli Merkel – zakładają też przeprowadzenie reformy konstytucyjnej na Ukrainie.

Cytowany przez dziennik „Kommiersant” profesor Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie Aleksandr Domrin ocenia, że przed Nuland „postawiono zadanie przekazania Moskwie, że wizyty Kerry’ego w Soczi nie należy interpretować jako gotowości prezydenta Baracka Obamy do rezygnacji z wywierania presji na Kreml i złagodzenia stanowiska w sprawie Ukrainy w imię zbliżenia z Rosją”.

Z kolei politolog Dmitrij Trenin, którego opinię przytacza dziennik „Wiedomosti”, ocenił, że „administrację Obamy interesują Iran i Syria, dlatego będzie ona próbować pozyskać poparcie Kremla”. „Jednocześnie Waszyngton i Moskwa postarają się ustabilizować sytuację na Ukrainie, gdyż żadna ze stron nie jest zainteresowana jej eskalacją” – oświadczył politolog.

Trenin przewiduje, że „ponieważ strony mają różne poglądy na zażegnanie tego konfliktu, to prawdopodobnie spotkają się gdzieś po środku”. „Konflikt zostanie zamrożony, rozpocznie się powolny proces uregulowania – grupy kontaktowe, spotkania na szczeblu technicznym. Bez poważnego postępu, ale z gwarancją niewznawiania wojny” – oznajmił politolog, dodając, że USA będą musiały w tym celu wywrzeć poważny wpływ na swoich ukraińskich sojuszników.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ ap/

18.05. Moskwa (PAP) – Dostawy broni dla wszystkich stron konfliktu na Ukrainie powinny być wstrzymane – oświadczyła w poniedziałek w Moskwie asystent sekretarza stanu USA ds. Europy Victoria Nuland. Podkreśliła, że dotyczy to też broni, którą Rosja dostarcza separatystom.

Nuland powiedziała to na konferencji prasowej po rozmowach z rosyjskimi wiceministrami spraw zagranicznych: Siergiejem Riabkowem i Grigorijem Karasinem. Ich głównymi tematami były sytuacja na wschodzie Ukrainy i problemy stosunków dwustronnych. Przedstawicielka władz USA przebywała w Moskwie od niedzieli.

„USA konsekwentnie stoją na stanowisku, że wszystkie strony tego konfliktu powinny całkowicie wycofać broń. Powinny też wstrzymać dostawy broni, w tym tej, którą strona rosyjska dostarcza separatystom na wschodzie Ukrainy. Z naszych danych wynika, że dotąd to nie nastąpiło” – oznajmiła Nuland.

Wysłanniczka Waszyngtonu przekazała, że podczas zeszłotygodniowych rozmów szefa dyplomacji amerykańskiej Johna Kerry’ego z ministrem spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiejem Ławrowem w Soczi stronie rosyjskiej zakomunikowano, że wspieranie przez Rosję separatystów będzie traktowane jako łamanie porozumień mińskich, których celem jest uregulowanie konfliktu w Donbasie.

Oznajmiła również, że w czasie niedawnej wizyty w Kijowie uzyskała zapewnienie, że władze Ukrainy nie mają zamiaru wznawiać działań zbrojnych na wschodzie kraju, co – jak podkreśliła – również byłoby naruszeniem porozumień z Mińska.

„Rozmawiałam i z premierem (Arsenijem Jaceniukiem), i z prezydentem Ukrainy (Petrem Poroszenką). Z ich strony nie ma żadnego zamiaru podjęcia jakichkolwiek działań zbrojnych” – oświadczyła asystent sekretarza stanu USA.

Nuland oznajmiła także, iż Stany Zjednoczone, choć oficjalnie nie uczestniczą w procesie mińskim, to jednak będą zachęcać wszystkie strony do bezpośredniego dialogu.

„Chcemy, aby wszystkie strony były obecne w roboczych podgrupach, by wszystkie cztery strony również uczestniczyły w pracach grupy kontaktowej. Chcemy także, by Rosja, Ukraina i OBWE zaczęły wcielać w życie wszystkie aspekty porozumień mińskich – gospodarcze, polityczne i humanitarne” – powiedziała. „Będziemy nakłaniać wszystkie strony do udziału w tym bezpośrednim dialogu” – dodała.

„Mamy nadzieję na postęp we wszystkich czterech roboczych podgrupach w ramach grupy kontaktowej. Utrzymujemy ścisły kontakt z naszymi ukraińskimi kolegami, omawiamy ze stroną rosyjską problemy uregulowania na Ukrainie, popieramy główną rolę w tym uregulowaniu formatu normandzkiego i OBWE” – oświadczyła.

Nuland poinformowała też, że szczególną uwagę w rozmowach z Riabkowem i Karasinem poświęcono temu, jak „USA mogą wesprzeć pokojowe uregulowanie na Ukrainie, wesprzeć strony rozmów – Ukrainę, Rosję i OBWE”.

Jest to już druga w ciągu tygodnia wizyta Nuland w Rosji. We wtorek towarzyszyła ona Kerry’emu w podróży do Soczi, gdzie ten został przyjęty przez Putina i konferował z ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem.

Od czwartku do soboty Nuland przebywała w Kijowie. Spotkała się tam z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką, premierem Arsenijem Jaceniukiem, przewodniczącym parlamentu Wołodymyrem Hrojsmanem, reprezentantami opozycji i wysłannikami OBWE, którzy obserwują konflikt w Donbasie na wschodzie kraju.

Przed odlotem ze stolicy Ukrainy przedstawicielka władz USA oświadczyła, że Waszyngton jest gotów do głębszego zaangażowania w realizację porozumień z Mińska.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ mmp/ mc/

18.05. Budapeszt (PAP/Reuters) – Jeżeli porozumienie z Mińska, przewidujące m.in. zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy zawiedzie, to Rosja musi liczyć się z pogłębieniem izolacji i sankcji – oświadczył w poniedziałek w Budapeszcie zastępca sekretarza generalnego NATO Alexander Vershbow.

W ocenie Vershbowa nadal nie jest jasne, czy pomimo zapewnień Rosja jest gotowa do podjęcia działań, mających na celu realizację uzgodnionego trzy miesiące temu w stolicy Białorusi porozumienia w sprawie uregulowania konfliktu w Donbasie.

„Rosja próbuje udawać, że nie jest stroną konfliktu i że to Ukraina powinna bezpośrednio porozumieć się z separatystami” – powiedział wiceszef NATO.

Ukraińskie siły rządowe poinformowały w poniedziałek o zatrzymaniu dwóch żołnierzy z oddziałów specjalnych Rosji, walczących w szeregach prorosyjskich separatystów na wschodzie kraju.

Porozumienie z Mińska zawarte zostało w połowie lutego w obecności kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Francois Hollande’a. Przewiduje rozejm, wycofanie ciężkiego uzbrojenia, odzyskanie przez władze Ukrainy kontroli nad granicą z Rosją, pomoc humanitarną dla ludności, wymianę jeńców a także przeprowadzenie zgodnie z prawem ukraińskim wyborów na terenach będących obecnie pod kontrolą prorosyjskich separatystów. Kijów zobowiązał się do zapewnienia Donbasowi większej autonomii. (PAP)

agy/ ap/arch.

podobne: Wlk. Bryt. krytykuje UE za wejście na Ukrainę ale żołnierzy wyśle. Rosyjskie bombowce koło Kornwalii, brak gotowości obronnej. Co z porozumieniem z Mińska? Był plan rosyjskiej agresji na Ukrainę? Rosja sprzedaje Iskandery, ćwiczenia przy granicy z Estonią. Litwa: wraca powszechny pobór do wojska. oraz: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową. a także: Rosja chce współpracować z USA w zwalczaniu terroryzmu. Manewry i rozbudowa infrastruktury wojskowej na Arktyce.

4. Komisja PE poparła apel o zwrot wraku Tu-154 w rezolucji nt. Rosji.

11.05. Bruksela (PAP) – W obliczu zaangażowania Rosji w konflikt na Ukrainie UE nie może rozważać powrotu do normalnych relacji z Moskwą – oceniła komisja spraw zagranicznych europarlamentu w przyjętej w poniedziałek rezolucji. Poparła też apel do Rosji o zwrot Polsce wraku Tu-154.

W rezolucji, która w czerwcu ma trafić pod głosowanie całego Parlamentu Europejskiego, wymieniono warunki, od których – zdaniem europosłów – UE powinna uzależnić współpracę z Moskwą. Pierwszym z tych warunków jest uszanowanie przez Rosję integralności terytorium Ukrainy, obejmującego również Krym, oraz pełne wdrożenie porozumienia z Mińska w sprawie rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy.

Podkreślono, że dialog z Rosją nie może toczyć się kosztem europejskich wartości, standardów i zobowiązań, wynikających z prawa międzynarodowego. Europosłowie zaapelowali też do UE o zadeklarowanie, jakie konkretne działania wobec Rosji podejmie, jeśli nadal nie będzie ona respektować swoich zobowiązań.

PE „podkreśla, że bezpośrednie i pośrednie zaangażowanie Rosji w konflikt zbrojny na Ukrainie i nielegalna aneksja Krymu, jak również pogwałcenie integralności terytorialnej Gruzji, naciski gospodarcze i polityczna destabilizacja jej europejskich sąsiadów stanowią umyślne pogwałcenie zasad demokratycznych, podstawowych wartości i prawa międzynarodowego. W tym kontekście UE nie może rozważać powrotu do normalnych relacji z Rosją” – oceniono w dokumencie.

Dodano, że UE musi kontynuować „krytyczną redefinicję” swych relacji z Moskwą, co powinno obejmować przygotowanie „planu awaryjnego”, który wykorzystując unijną „soft power”, będzie mieć na celu przeciwdziałanie agresywnej polityce rosyjskiej.

Inicjatorem rezolucji był litewski europoseł z centroprawicy Gabrielius Landsbergis. „Wysyłamy bardzo jasny sygnał dla Rosji: UE powinna spojrzeć na relacje z tym krajem z innej perspektywy” – oświadczył litewski eurodeputowany.

Do projektu jego autorstwa komisja PE przyjęła poprawkę zawierającą apel do Rosji o pełną współpracę w sprawie śledztwa dotyczącego zestrzelenia malezyjskiego samolotu pasażerskiego nad wschodnią Ukrainą w lipcu ub. roku oraz podtrzymującą apel o „natychmiastowy zwrot wraku i wszystkich czarnych skrzynek polskiego samolotu rządowego, który rozbił się koło Smoleńska” 10 kwietnia 2010 r. Do rezolucji wpisano też apel do instytucji UE, aby poruszały sprawę wraku Tu-154 we wszystkich bilateralnych kontaktach z władzami rosyjskimi.

Według źródeł w europarlamencie kompromisową wersję poprawki, którą zgłosiła grupa europosłów PiS, poparli także eurodeputowani Platformy Obywatelskiej. Pierwotna wersja poprawki, zgłoszona przez grupę eurodeputowanych PiS, zawierała jeszcze apel o przeprowadzenie niezależnego międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, jednak ten fragment został wykreślony w trakcie negocjacji między grupami politycznymi.

Jeśli rezolucja w wersji przyjętej przez komisję zostanie poparta przez cały Parlament Europejski, będzie to drugi dokument, w którym europosłowie upomną się o wrak Tu-154.

Po raz pierwszy Parlament Europejski odniósł się do tej sprawy w przyjętej w marcu rezolucji dotyczącej zabójstwa jednego z liderów rosyjskiej opozycji Borysa Niemcowa i stanu demokracji w Rosji. W preambule tejże rezolucji przypomniano, że pomimo licznych wezwań władze rosyjskie odmawiają zwrócenia Polsce wraku i czarnych skrzynek samolotu rządowego Tu-154.

Eurodeputowany PO Jacek Saryusz-Wolski ocenił w poniedziałek, że przyjęcie przez komisję PE rezolucji na temat stanu stosunków z UE-Rosja to sygnał, że Unia zaczyna lepiej rozumieć politykę Moskwy. „Od samego początku UE błędnie interpretowała intencje Putina. Byliśmy naiwni, a oczekiwania wobec Rosji braliśmy za rzeczywistość. Zachód nie słuchał uwag Europy Środkowej” – oświadczył Saryusz-Wolski, cytowany w komunikacie Europejskiej Partii Ludowej. „Czas perswazji i wahań minął, nadeszła pora na konkretne i stanowcze działania, wzmocnioną solidarność oraz politykę bezpieczeństwa i obrony” – dodał.

Z Brukseli Anna Widzyk (PAP)

awi/ mc/ malk/

podobne: Rosja: 9 maja w Moskwie bez Merkel i Camerona. Oskarżeni w sprawie Niemcowa zmieniają zeznania. Szczyt UE bez sankcji ale z rezolucją w sprawie Rosji (żądanie zwrotu polskiego Tupolewa). Ukraina: kredyt z MFW, Czy UE grozi fala uchodźców z Ukrainy?

źródło: stooq.pl

USA, Ukraina, Syria, Irak, Iran

Reklamy

UE – spory zwolenników i przeciwników sankcji wobec Rosji. Wojna handlowa Rosji i Kazachstanu. Łukaszenka: Białoruś nigdy nie będzie częścią Rosji. Białoruscy i rosyjscy żołnierze ćwiczą blisko polskiej granicy. Rosja sprzedała rakiety S-400 Chinom i znosi embargo dla Iranu. Izrael protestuje przeciwko polityce Rosji, testuje „Procę Dawida” i krytykuje umowę z Iranem.


1. UE – spory zwolenników i przeciwników sankcji wobec RosjiRosja i Kazachstan na wojennej ścieżce.

13.04.2015 (IAR) – Krytyczne uwagi, a nawet i obraźliwe komentarze. Nie ustają spory i tarcia między zwolennikami i przeciwnikami przedłużania unijnych sankcji wobec Rosji. Do ostatecznej decyzji Wspólnoty w tej sprawie pozostały 2 miesiące.

Politycy z kilku unijnych krajów coraz częściej i głośniej krytykują sankcje nałożone na Rosję. Ostatnio zrobił to premier Grecji podczas wizyty w Moskwie. „Znane jest stanowisko greckiego rządu – sankcje szkodliwe, to droga donikąd” – powiedział Aleksis Tsipras. Na greckiego premiera posypała się krytyka między innymi ze strony przywódców krajów bałtyckich. Prezydent Estonii w wywiadzie dla jednego z brytyjskich dzienników poszedł jeszcze dalej i nazwał sympatyków Rosji w Unii Europejskiej pożytecznymi idiotami. Ale przedłużenie sankcji wobec Moskwy, które wygasają w lipcu, stoi pod znakiem zapytania. „Kiedy szefowie państw i rządów spotkają się w czerwcu i w tym czasie nie dojdzie do eskalacji konfliktu na Ukrainie, wtedy będzie duża presja ze strony kilku krajów, by te sankcje znieść” – skomentował w rozmowie z Polskim Radiem ekspert brukselskiego Centrum Studiów nad Polityką Europejską Karel Lannoo. W tej grupie oprócz Grecji są Austria, Cypr, Węgry, Włochy i Słowacja. W obozie gołębi była też Hiszpania, choć nie wiadomo czy w nim pozostanie. Hiszpański minister spraw zagranicznych skrytykował ostatnio premiera Grecji za jego wypowiedzi dotyczące sankcji. Wystarczy jednak sprzeciw jednego, unijnego kraju, by restrykcje nie zostały przedłużone.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/sk

podobne: UE podzielona w sprawie sankcji (Rosja znosi embargo dla „swoich”). Co z wieprzowiną z Białorusi? Przeceniana rola Rosji w polskim handlu. oraz: Unia energetyczna: polskie postulaty okrojone do minimum, dekarbonizacja to gwóźdź do trumny polskiego górnictwa (dla kogo pracuje D. Tusk?). Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. Gazprom sam sobie szkodzi. Polskie złoża „gazu zamkniętego”. PGNiG ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu.

13.04.2015 (IAR) – Rosja i Kazachstan idą na wojnę handlową. Według dziennika „Kommiersant”, sprawa jest poważna, bowiem z kazachstańskich sklepów znikają niemal wszystkie rosyjskie produkty spożywcze.

Między Rosją a Kazachstanem i Białorusią nie ma granic. Te trzy kraje stworzyły, na wzór Unii Europejskiej, Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą, której początkiem była Unia Celna. Tymczasem wraz ze słabnącym rublem władze w Astanie postanowiły odciąć się od rosyjskiego rynku. Najpierw zostało wprowadzone embargo na tanie produkty ropopochodne. Kazachstan pod tym względem jest samowystarczalny i jeszcze sporo zarabia na eksporcie surowców energetycznych. W ostatnich dniach okazało się, że kazachstańskim urzędnikom nie smakują rosyjskie: mleko, sery, masło i mięso. Moskwa nie pozostała dłużna i wysłała na „front” swoje służby sanitarne, które już znalazły różnego rodzaju naruszenia norm w sprowadzanych z Kazachstanu: nabiale, warzywach i owocach. Podobne wojny handlowe Rosja toczyła, kilka lat wcześniej, z Białorusią. Jednak w opinii ekspertów, dziś sytuacja jest znacznie trudniejsza dla Moskwy, która prawie rok temu odcięła się od najpotrzebniejszych towarów z krajów Unii Europejskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/dw

podobne: Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. oraz: Sankcje Moskwy irytują Białoruś.

2. Łukaszenka: Białoruś nigdy nie będzie częścią RosjiBiałoruscy i rosyjscy żołnierze ćwiczą blisko polskiej granicy.

02.04.2015 (IAR) – Białoruś nigdy nie stanie się częścią Rosji – oświadczył prezydent Aleksander Łukaszenka. Fragmenty jego wywiadu dla agencji prasowej Bloomberg opublikowała białoruska „Biełta”.

Prezydent Łukaszenka powiedział, że w Rosji jest wielu polityków myślących w sposób imperialny i widzących Białoruś w składzie ich państwa. „Nasza odpowiedź jest stanowcza: Nie będziemy północno-zachodnim regionem Rosji”. Według białoruskiego przywódcy jego krajowi nie grożą również konflikty z wielkim sąsiadem.

Aleksander Łukaszenka przyznał, że ze strony Kremla były sugestie przyłączenia Białorusi. Mińsk odpowiadał jednak zdecydowanie „Byliśmy, jesteśmy i pozostaniemy suwerennym państwem”. Prezydent deklaruje, że w razie potrzeby Białorusini będą bronić swojego kraju. „Będziemy walczyć z Europejczykami, Amerykanami, Rosjanami – z każdym, kto chciałby zawłaszczyć ten kawałek ziemi na którym powinni żyć Białorusini” – zapowiedział Łukaszenka. Jego zdaniem prezydent Władimir Putin nie dąży do odtworzenia imperium. Rosjanie jednak mają taką mentalność, że jeśli ktoś będzie ich drażnił – mogą podjąć przeciw niemu adekwatne działania – przestrzega polityk.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/zr

15.04.2015 (IAR) – Rosyjskie wojska ćwiczą na Białorusi. Na poligonie pod Brześciem, a więc niedaleko polskiej granicy, zakończył się drugi etap rosyjsko-białoruskich manewrów wojsk desantowych.

Rosyjscy spadochroniarze z Pskowa wraz z białoruskimi skoczkami trenowali walkę z grupami dywersyjnymi i zwiadowczymi przeciwnika. Manewry mają służyć zacieśnieniu współpracy między siłami zbrojnymi Rosji i Białorusi.

Mińska agencja prasowa „Biełta” – powołując się na źródła wojskowe – podała, że w ćwiczeniach, które potrwają do jutra, weźmie udział ponad 400 żołnierzy i 50 jednostek sprzętu bojowego.

Wcześniej media informowały, że na Białoruś przybył nowy rosyjski samolot szkolno-bojowy Jak-130. W sumie Rosja ma dostarczyć Białorusi 4 takie maszyny, na których białoruscy lotnicy szkolić się będą do latania na najnowszych rosyjskich samolotach bojowych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/moc

podobne: Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. oraz: Rosja sprzedaje Iskandery, ćwiczenia przy granicy z Estonią. i to: Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin.

3. Izrael testuje Procę Dawida. Izrael krytykuje umowę z Iranem. Netanjahu rozmawiał z Putinem.

01.04.2015 (IAR) – Izrael testuje nową tarczę antyrakietową. Miejscowe Ministerstwo Obrony podało, że instalacja pod nazwą Proca Dawida pomyślnie przeszła sprawdzian, co może oznaczać, że będzie gotowa do działania w przyszłym roku. Izraelskie media nie wykluczają, że może to być odpowiedź na ewentualną umowę nuklearną świata z Iranem. Izraelskie władze twierdzą bowiem, że jeśli porozumienie zostanie podpisane, to Teheran będzie mógł bez przeszkód wyprodukować broń jądrową.

Jak relacjonuje z Jerozolimy wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, Proca Dawida, nazywana też po hebrajsku Magiczną Różdżką, ma być trzecim spośród nowoczesnych systemów antyrakietowych Izraela. Pierwszy, czyli Żelazna Kopuła, sprawdził się w czasie ubiegłorocznej wojny w Strefie Gazy, kiedy to udało się przechwycić większość rakiet, wystrzelonych przez Hamas z Gazy. O ile jednak Kopuła jest systemem bliskiego zasięgu, to Proca Dawida będzie mogła strącić pociski nawet z odległości 200 kilometrów. Media spekulują, że nowy system ma być przede wszystkim ochroną przed ewentualnymi atakami z Iranu.

Według izraelskiego Ministerstwa Obrony, testy Procy Dawida przeprowadzono w ubiegłym tygodniu oraz we wtorek i zakończyły się one sukcesem. Szczegóły nie są jednak podawane do publicznej wiadomości, choć resort umieścił na stronie internetowej krótki film z testów.

Proca Dawida to wspólny projekt izraelskich i amerykańskich firm zbrojeniowych. W marcu Izrael poprosił Stany Zjednoczone o ponad 300 milionów dolarów na dofinansowanie projektu.

Teraz nową tarczę antyrakietową czekają jeszcze ostateczne testy. Jeśli się powiodą, Proca Dawida będzie mogła zostać uruchomiona.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Jerozolima/em/

03.04.2015 (IAR) – Izraelski rząd stanowczo sprzeciwia się umowie nuklearnej zIranem – oświadczył premier Izraela Benjamin Netanjahu. Po tym jak społeczność międzynarodowa podpisała wczoraj wstępne porozumienie z Teheranem, izraelski premier w trybie pilnym zwołał posiedzenie rządu. Netanjahu jest najbardziej zagorzałym przeciwnikiem porozumienia atomowego.

Po posiedzeniu rządu Benjamin Netanjahu powtórzył, że porozumienie zawarte w Lozannie zagraża bezpieczeństwu Izraela i całego Bliskiego Wschodu. Izraelski premier podkreślił, że porozumienie nie spowoduje zamknięcia ani jednego ośrodka atomowego i nie zniszczy ani jednej wirówki. Zamiast tego daje Iranowi międzynarodową legitymację do prowadzenia dalszych prac, a zniesienie sankcji pozwoli rozwijać program atomowy.

Benjamin Netanjahu podkreślił, że Iran otwarcie domaga się wymazania Izraela z mapy świata i dlatego Izrael w żadnym wypadku nie zaakceptuje porozumienia z Lozanny. Netanjahu zażądał, by świat zawarł nową, lepszą umowę, która skutecznie uniemożliwi Teheranowi rozwijanie programu atomowego i zmusi do uznania istnienia Izraela.

Jeszcze w nocy izraelski premier rozmawiał telefonicznie z amerykańskim prezydentem Barackiem Obamą.

Jak relacjonuje z Jerozolimy wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, izraelska prasa różni się w komentarzach po wczorajszej umowie w Szwajcarii. Część ekspertów popiera premiera Netanjahu. Jednak niektórzy eksperci twierdzą, że władze Izraela niepotrzebnie straszą i że zgoda Iranu na międzynarodowe inspekcje skutecznie powstrzyma Teheran przed dalszymi pracami nuklearnymi.

Zgodnie z umową zawartą w Lozannie, Iran zmniejszy o 70 procent liczbę wirówek i nie będzie wzbogacał uranu powyżej 3,67 procent przez co najmniej 15 lat. Nie będzie też budował nowych ośrodków nuklearnych. Teheran nie będzie też przetrzymywał materiałów, z których można skonstruować bombę i zezwoli na międzynarodowe kontrole.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Jerozolima/mcm/

14.04.2015 (IAR) – Izrael jest głęboko zaniepokojony zniesieniem przez Rosję embarga na dostawy systemów antyrakietowych dla Iranu. Premier Izraela Benjamin Netanjahu poinformował o tym w rozmowie telefonicznej rosyjskiego prezydenta Władimira Putina.

Wczoraj rosyjski prezydent podpisał dekret, który umożliwia sprzedaż do Iranu systemów rakiet ziemia-powietrze S-300. Transakcja została wstrzymana pięć lat temu po wprowadzeniu przez ONZ sankcji wobec Teheranu. Embargo zostało zdjęte w kilkanaście dni po podpisaniu przez Iran wstępnej umowy nuklearnej ze społecznością międzynarodową.

Izraelski rząd jest najbardziej zagorzałym krytykiem umowy z Lozanny. Premier Benjamin Netanjahu powiedział rosyjskiemu prezydentowi, że władze w Jerozolimie są głęboko zaniepokojone decyzją Moskwy. Podkreślił, że sprzedaż zaawansowanej broni tylko zachęci Iran do jeszcze większej agresji w regionie i przyczyni się do dalszego spadku bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.

Wcześniej władze w Jerozolimie zapowiadały, że nie będą bezczynne wobec umowy z Lozanny, choć nie precyzowały, co to zapowiedź miałaby oznaczać. Wojskowi informowali w ostatnich dniach o pomyślnych testach nowej tarczy antyrakietowej średniego zasięgu, nazywanej Procą Dawida.

Porozumienie z Lozanny ma na razie charakter polityczny. W ostatnich dniach pojawiły się wątpliwości, czy uda się podpisać ostateczną umowę. Irańskie władze zapowiedziały, że jej warunkiem jest bowiem natychmiastowej zniesienie wszystkich sankcji. Społeczność międzynarodowa tymczasem chce stopniowego znoszenia restrykcji.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/Haaretz/GPO/wcześn./mcm/

podobne: Rosyjskie wojska na Ukrainie i Krymie. Ukraina się zbroi, kraje NATO i wydatki wojskowe. Wyciek tajnych dokumentów ws Iranu, negocjacje programu nuklearnego (Obama krytykuje nerwową reakcja Izraela). Irak – kolejna ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu. oraz: Izrael – Pomyślna próba antyrakiety Strzała 3 i to: Kryzys ukraiński: rozmowy w Moskwie, konwencja w Monachium, w środę Mińsk (reaktywacja), zaniżona liczba ofiar wojny. Bliski Wschód: sukcesy w walce z islamistami, Iran sceptyczny ws umowy nuklearnej, program atomowy Syrii.

4. Rosja pierwszy raz sprzedała rakiety S-400.

14.04.2015 (IAR) – Moskwa pierwszy raz zdecydowała się sprzedać systemy rakietowe S-400. Jak informują rosyjskie media, cztery dywizjony tych nowoczesnych rakiet trafią do Chin.

Do tej pory chińska armia kupowała starsze systemy typu S-300. Najnowsze modele S-400 „Tryumf” pozostawały na wyposażeniu rosyjskich wojsk. Według rosyjskich ekspertów, znaczna część produkcji wciąż będzie trafiać na rodzimy rynek. Sprzedając systemy rakietowe do Chin, Moskwa zapewnia, że robi to wyłącznie ze względu na strategiczną współpracę z Pekinem. Przy okazji rosyjskie media przypominają, że prezydent Władimir Putin zniósł embargo na dostawy rakiet S-300 dla Iranu. Wkrótce ma zostać zrealizowany kontrakt na kwotę około 800 milionów dolarów. Rosjanie pod względem sprzedaży broni plasują się na drugim miejscu, po Stanach Zjednoczonych. Jednak różnica między tymi krajami jest ogromna. W ubiegłym roku USA sprzedały broń za prawie 24 miliardy dolarów. Natomiast Rosja za 10 miliardów dolarów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/ dw

podobne: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna?

źródło: stooq.pl

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

UE podzielona w sprawie sankcji (Rosja znosi embargo dla „swoich”). Co z wieprzowiną z Białorusi? Przeceniana rola Rosji w polskim handlu.


1. Rosja premiuje swoich stronnikow z UEDzień przed szczytem UE podzielona, ale z nadziejami na uzgodnienia.

17.03.2015 (IAR) – Rosja wznowi handel spożywczy z: Grecją, Cyprem i Węgrami. Oświadczenie takie przekazał agencji Interfax szef Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Siergiej Dankwert. W ten sposób Moskwa premiuje te trzy kraje Unii Europejskiej za to, że sprzeciwiają się utrzymywaniu antyrosyjskich sankcji.

Rosja wprowadziła embargo spożywcze dla wszystkich krajów Unii Europejskiej w sierpniu ubiegłego roku. Decyzja taka była odpowiedzią Moskwy na unijne sankcje, ogłoszone w związku z rosyjską aneksją Krymu. Obecnie Rosja rozważa częściowe cofnięcie embarga i jak zapowiada Rossielchoznadzor, w pierwszej kolejności na rosyjski rynek wrócą produkty z: Grecji, Cypru i Węgier. W ten sposób Moskwa zamierza premiować te państwa, które opowiadają się za zniesieniem antyrosyjskich sankcji. Rosyjscy politycy od dawna liczą na stworzenie wewnątrz Unii Europejskiej silnej grupy tak zwanych „przyjaciół Rosji”. Obecnie, rosyjskie media zaliczają do niej: Grecję, Cypr, Węgry, Hiszpanię i Włochy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mg

podobne: Rosja rozszerzy embargo na polską wołowinę, drób i wędliny. Tusk udaje że nie wie o co chodzi i dalej liczy na „solidarność” UE. oraz: USA nakładają sankcje na Węgry za wspieranie Rosji! i to: Niemcy i Węgry przeciwne antyrosyjskim sankcjom. Francuski Total prowadzi rozmowy z Łukoilem.

18.03.2015 (IAR) – Dzień przed szczytem unijna jedność w sprawie Rosji w rozsypce, ale z nadziejami na wspólne uzgodnienia. Jutro w Brukseli rozpoczyna się dwudniowe spotkanie z udziałem europejskich przywódców. Jednym z głównych tematów jest sytuacja na Ukrainie i relacje z Moskwą, w tym przyszłość unijnych sankcji.

Zdania we Wspólnocie wciąż podzielone. Kraje bałtyckie, Polska, Wielka Brytania i Szwecja chętnie już na tym szczycie zdecydowałyby o przedłużeniu do końca roku sankcji gospodarczych, które wygasają w lipcu. Po drugiej stronie są Grecja, Cypr, Austria, Węgry, oraz Hiszpania, które uważają, że restrykcje są szkodliwe, Unia powinna je znieść i rozpocząć rozmowy z Rosją. Za tymi krajami, w drugim szeregu są sprzyjające im Czechy i Słowacja. Finlandia się waha, czasem jest w obozie jastrzębi, a czasem wspólnie z gołębiami. Wreszcie są państwa takie jak Dania, Holandia, Belgia, czy Irlandia – bez determinacji i wizji w sprawie sankcji.

Różne są też w Unii Europejskiej stanowiska w sprawie rozmów z Władimirem Putinem. Wiktor Orban przyjmował go w Budapeszcie, a wcześniej rosyjski prezydent gościł w Wiedniu. W Moskwie z kolei był premier Włoch, prezydent Cypru, a teraz leci premier Grecji. To złamanie unijnej solidarności – tak komentowały kraje, które uważają, że trzeba wywierać presję na Rosję, by wypełniła wszystkie postanowienia zawieszenia broni z Mińska i nie można wyłącznie dbać o narodowe interesy.

Co do przyszłości sankcji, to trwają zabiegi, by europejscy przywódcy zaakceptowali rekomendację przywódców Niemiec i Francji, że zniesienie sankcji jest możliwe tylko wtedy, gdy zawieszenie broni będzie w pełni przestrzegane. W praktyce oznaczałoby to przedłużenie restrykcji do grudnia, bo porozumienie z Mińska przewiduje oddanie Ukrainie kontroli nad granicą do końca roku.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/dw

podobne: „Jedność zachodu”. Dywagacje nad „sankcjami” i brak reakcji KE na austriacki transport wieprzowiny do Rosji. oraz: Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.

2. Białoruś i Rosja uregulowały sprawę dostaw wieprzowinyZPP: Rosyjskie embargo nie takie straszne.

17.03.2015 (IAR) – Białoruś w najbliższym czasie zamierza wznowić dostawy mięsa wieprzowego na rosyjski rynek. Ministrowie rolnictwa obu krajów na rozmowach w Mińsku osiągnęli w tej sprawie porozumienie. Poinformował o tym Leonid Zając, minister rolnictwa Białorusi.

Rosyjscy specjaliści przyjadą na Białoruś w celu przeprowadzenia inspekcji miejscowych przedsiębiorstw mięsnych. Minister rolnictwa Rosji Nikołaj Fiodorow powiedział, że odpowiednie decyzje zostaną podjęte w najbliższych dniach.

W roku ubiegłym Rosja zakazała importu produktów żywnościowych z ponad 20 białoruskich przedsiębiorstw. Powodem było wykrycie w białoruskich wędlinach genomu afrykańskiego pomoru świń, antybiotyków oraz niepożądanych mikrobów.

Białoruś w tym roku zamierza dostarczyć do Rosji ponad 3 miliony 920 tysięcy ton produktów mlecznych i 390 tysięcy ton mięsa wieprzowego, wołowego i drobiowego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/mg

…Białoruś jest wykorzystywana przez polskich eksporterów jako miejsce „uszlachetnienia” wieprzowiny w celu dotarcia na rynek rosyjski 😉 Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś.

podobne: Rozmowy o tranzycie polskich towarów przez Białoruś. Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać. Spadają wpływy z akcyzy na alkohol. Rząd oszczędził na ulgach. oraz: Rosyjskie embargo wciąż szkodzi polskiej żywności. Nowe otwarcie w polsko-białoruskich stosunkach gospodarczych. We Włoszech marnotrawienie kapitału ludzkiego i kryzys moralny.

17.03.2015 (IAR) – Rosyjskie embargo to problem poszczególnych firm, a nie całego polskiego biznesu – przekonuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Dodaje, że wschodni rynek od dawna nie jest dla nas najważniejszy. Jeszcze przed wprowadzeniem obostrzeń eksportowych, więcej interesów robiliśmy z Czechami czy Włochami.

Prezes ZPP Cezary Kaźmierczak zauważa, że rola Rosji w polskim handlu jest przeceniana. Potwierdzać to mają statystyki. W ubiegłym roku handel z Rosją stanowił jedynie 4,3 procent wartości całego eksportu i wynosił niecałe 7 miliardów euro. Handel żywnością stanowił zaś jedną piątą tej kwoty. Z powodu obostrzeń najmocniej cierpią sadownicy oraz producenci serów.

Kaźmierczak dodaje, że embargo, oprócz strat, przynosi też korzyści. Rozwój zagranicznej współpracy firm powoduje ich większą stabilizację. Wiele przedsiębiorstw rynek rosyjski chce zastąpić chińskim. Według wyliczeń związku w Chinach jest około 300 milionów potencjalnych nabywców polskich produktów – 10 razy więcej niż w Rosji. To rozwijający się rynek, którego społeczeństwo stale się bogaci i dba o jakość spożywanych produktów – kończy Kaźmierczak.

W ubiegłym roku największym importerem z Polski były Niemcy. Wysłaliśmy tam towary na ponad 42 miliardy euro. To prawie 6 razy więcej niż wartość handlu z Rosją.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/gaj

podobne: Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE. oraz: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców). i to: Polska gospodarka: Zgubne skutki skupu wieprzowiny. Polskie jabłka omijają embargo. Pozytywny dla gospodarki raport NBP. Emigranci przesyłają do Polski coraz mniej pieniędzy. Nowe propozycje w sprawie CO2 niekorzystne dla Polski.

źródło: stooq.pl

Jeszcze niedawno sam byłem przekonany że tracąc rosyjski rynek zbytu mocno obrywamy po uszach. Niestety (a może stety w świetle tego że Rosja się przed nami zamyka) okazuje się że poza pewnymi wyjątkami Rosja nie jest dla Polski aż tak konieczna do przetrwania, więc skoro już taki stan rzeczy istnieje to nie ma się o co zabijać – przynajmniej dopóki sytuacja nie wróci do normy.

Nie chodzi rzecz jasna o to że Rosja nie mogłaby być dla nas ważnym partnerem (to chcę jasno podkreślić), ale o to że w obecnej rzeczywistości po prostu nim nie jest (dla nas – to podkreślam, bo z Niemcami np. jest już inaczej) i tak naprawdę nie zajmuje w naszym bilansie handlowym aż takiej pozycji żeby po niej płakać. Owszem pewne towary z Polski znajdują tam swoich odbiorców (zwłaszcza żywność), ale patrząc na to ile tych towarów wysyłamy to nie ma się o co zabijać, zwłaszcza że Putin CELOWO wpuszcza do siebie inne kraje stosując w sposób wybiórczy wobec Polski embargo („dziel i rządź”).

Nie ma więc innego wyjścia jak wykorzystać tę trudną sytuację i przeorientować eksport rozglądając się za innymi rynkami – zwłaszcza w Chinach. Rosja traktuje kontakty handlowe jako element polityki więc jak nie to nie, skoro sama nie chce z Polską handlować to my tego nie przeskoczymy… Mimo wszystko szkoda tego cośmy stracili w Rosji (najbardziej szkoda mi rolników), ale niestety Rosja to od jakiegoś czasu strefa wysokiego ryzyka biznesowego. Putin się o to postarał po części SAM, a poniekąd na nasze życzenie bo do tej pory uważam że nie powinniśmy się byli angażować w Majdan, ale skoro już jesteśmy zaangażowani to nie ma się co czarować i usprawiedliwiać PRZESADZONEJ reakcji Rosji na nasz „wkład” w ukraińską rewolucję… (Odys)

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Rosja: 9 maja w Moskwie bez Merkel i Camerona. Oskarżeni w sprawie Niemcowa zmieniają zeznania. Szczyt UE bez sankcji ale z rezolucją w sprawie Rosji (żądanie zwrotu polskiego Tupolewa). Ukraina: kredyt z MFW, Czy UE grozi fala uchodźców z Ukrainy?


1. Niemcy: Merkel nie jedzie do Moskwy. Rosyjscy śledczy chcą odciąć opinię publiczną od sprawy NiemcowaSzczyt UE bez sankcji, ale o propagandzie i energetyce. Parlament Europejski ostro krytykuje Rosję.

11.03.2015 (IAR) – Niemiecka kanclerz nie weźmie udziału w obchodach 9 maja w Moskwie. Jak informuje urząd kanclerski w Berlinie, Angela Merkel odrzuciła zaproszenie prezydenta Rosji Władimira Putina na obchody 70. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej.

Według urzędu kanclerskiego, biorąc pod uwagę sytuację na Ukrainie jest niemożliwe, aby Angela Merkel wzięła udział w tradycyjnej paradzie wojskowej na Placu Czerwonym. Pani kanclerz ma jednak pojechać do Rosji dzień później, 10 maja, aby złożyć wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza.

IAR/N-TVSiekaj/dabr

podobne: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? oraz: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją. i to: Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce.

11.03.2015 (IAR) – Rosyjscy prokuratorzy chcą odciąć opinię publiczną od śledztwa w sprawie śmierci Borysa Niemcowa. Do takich wniosków doszła dziennikarka „Moskiewskiego Komsomolca” Ewa Makarewicz.

W jej opinii śledczy nie chcą, aby ktokolwiek kontaktował się z osobami podejrzanymi o zabójstwo opozycyjnego polityka. Makarewicz i kremlowski obrońca praw człowieka Andriej Babuszkin spotkali się z trzema domniemanymi zabójcami Niemcowa. Usłyszeli od nich, że byli bici i zastraszani, a zeznania składali pod presją. Główny podejrzany Zaur Dadajew wycofał wcześniejsze przyznanie się do winy informując, że złożył je, aby ratować swojego kolegę przed torturami.

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej uznał wizytę obrońców praw człowieka w moskiewskim areszcie za próbę wpływania na niezależne śledztwo. Tymczasem, niektóre rosyjskie media, w tym „Nowaja Gazieta” sugerują, że istnieje alternatywna wersja śledztwa, wskazująca na osoby z otoczenia przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/zr

podobne: Rosja: pogrzeb Niemcowa to pogrzeb epoki, tymczasem główny świadek zabójstwa opuścił Rosję. Michalkiewicz o męczeństwie za demokrację.

12.03.2015 (IAR) – Parlament Europejski jest głęboko zaniepokojony stanem rosyjskiej demokracji. W przyjętej rezolucji eurodeputowani domagają się niezależnego śledztwa w sprawie zabójstwa Borysa Niemcowa. Apelują też do władz Rosji o zwrot Polsce wraku prezydenckiego samolotu, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się pod Smoleńskiem.

W przygotowanej przez największe frakcje polityczne wspólnej rezolucji podkreślono, że zabójstwo Borysa Niemcowa jest najbardziej znaczącym morderstwem politycznym w najnowszej historii Rosji. Wpisuje się w szereg zabójstw dokonanych w tym kraju z pobudek politycznych. Europosłowie domagają się przeprowadzenia niezależnego śledztwa pod nadzorem międzynarodowych organizacji. Za zaistniałą sytuację obciążają rosyjskie władze, podsycające atmosferę nienawiści wobec opozycji i społeczeństwa obywatelskiego.

Parlament wezwał także przywódców Federacji Rosyjskiej do zaprzestania „haniebnej propagandy i wojny informacyjnej wobec swoich sąsiadów i własnego narodu”. Posłowie zaapelowali do Rady o opracowanie jednolitej polityki wobec Rosji, zobowiązującej państwa członkowskie Unii do prezentowania wspólnego stanowiska.

Zwracają się też z apelem do władz rosyjskich o natychmiastowe zwrócenie Polsce wraku TU154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Propozycja podjęcia niezależnego międzynarodowego dochodzenia w sprawie katastrofy została odrzucona.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Andrzej Geber/Strasburg/dw

podobne: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” i to: Kolejna rocznica „katastrofy w Smoleńsku” – zimna wojna trwa

12.03.2015 (IAR) – Unijny szczyt raczej bez uzgodnień dotyczących sankcji wobec Rosji. Wiele wskazuje na to, że europejscy przywódcy w przyszłym tygodniu nie podejmą decyzji w tej sprawie. Tak przyznają w rozmowie z Polskim Radiem unijni dyplomaci. Pozostałe tematy szczytu to walka z rosyjską propagandą i unia energetyczna. Zapisano je w projekcie wniosków na szczyt, który widziało Polskie Radio.

Dwudniowy szczyt rozpoczyna się w przyszły czwartek i do tego czasu jeszcze wiele może się zmienić. Jednak w nieoficjalnych rozmowach można usłyszeć, że nie ma nastroju na zaostrzanie sankcji wobec Rosji, zwłaszcza tych gospodarczych. Pytanie co z obecnymi restrykcjami, które wygasają pod koniec lipca. Jeden z unijnych dyplomatów powiedział Polskiemu Radiu, że pojawił się pomysł, by już teraz przedłużyć je do grudnia. Na razie jednak ta propozycja nie uzyskała aprobaty. Europejscy liderzy na szczycie będą rozmawiać też o sposobach walki z rosyjską propagandą. Mają zlecić Komisji Europejskiej, by do czerwca opracowała strategię w tej sprawie. Kolejny temat to unia energetyczna. Do projektu wniosków na szczyt gabinet szefa Rady Europejskiej wpisał tezy Komisji Europejskiej. Nie ma więc mowy o wspólnych, obowiązkowych zakupach gazu w Unii, czyli propozycji, którą Donald Tusk, jeszcze jako premier, usilnie forsował. Nie było jednak na to zgody w Unii Europejskiej. Zapisano natomiast możliwość dobrowolnych zakupów. Jest też nacisk na większą przejrzystość kontraktów gazowych, które unijne kraje podpisują z dostawcami spoza Wspólnoty. Ostateczny kształt unii energetycznej będzie zależał od wyników negocjacji państw członkowskich z Parlamentem Europejskim.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/sk

podobne: Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce oraz: Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu. i to: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję.

2. Piechociński: grozi nam katastrofa humanitarna? Ukraina z pomocą MFW i reformami.

10.03.2015 (IAR) – Jeśli nie nastanie trwały pokój na Ukrainie, może dojść do katastrofy humanitarnej – mówi wicepremier Janusz Piechociński. Jak powiedział w radiowej Jedynce, taki właśnie był przekaz jego ubiegłotygodniowej wypowiedzi dla agencji Reutera. Wywiad wzbudził duże emocje, cytowano zwłaszcza słowa Janusza Piechocińskiego o napływie fali uchodźców z Ukrainy.

Minister gospodarki powiedział w Polskim Radiu, że część jego wypowiedzi została wyrwana z kontekstu. Jak wyjaśnił, chciał przekazać, że Europa powinna przygotować siły i środki na każdy scenariusz rozwoju sytuacji na Ukrainie. Zdaniem Piechocińskiego, powinniśmy mieć na uwadze problemy Turcji, do której napływają uciekinierzy z ogarniętej wojną Syrii i być gotowi na ewentualne przyjęcie uchodźców z Ukrainy. Wicepremier dodał, że konflikt w Donbasie już teraz ma duży wpływ na europejską gospodarkę, załamuje się popyt, spadają ceny walut.

Szacuje się, że w całym obszarze towarów objętych embargiem Polska tylko w ciągu roku nie sprzedała do Rosji produktów za 500 milionów dolarów.

PR1/IAR/dw/zr

podobne: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach. oraz: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców). i to: Heglowska rzeczywistość: Polska przeżywa złoty wiek a Polacy lubią demokrację i są skłonni ponieść gospodarcze straty dla Ukraińców.

12.03.2015 (IAR) – 40 mld dolarów, czyli równowartość 32 procent PKB z 2014 roku, może wynieść skumulowany deficyt Ukrainy do 2018 roku. Takie oceny przedstawił w raporcie Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który rozpoczyna program pomocowy dla Kijowa.

Tymczasem, ukraińska minister finansów Natalia Jaresko poinformowała, że pierwsza transza pieniędzy od MFW może pojawić się na ukraińskich rachunkach dziś lub jutro. Z 5 mld dolarów, 2,2 mld pójdą na wsparcie banku centralnego, a reszta – do budżetu. W maju-czerwcu dojdzie do przeglądu uzgodnionych między MFW i Kijowem działań. Do końca obecnego półrocza powinna być wypłacona kolejna, również warta 5 mld USD transza pożyczki.

Natalia Jaresko ogłosiła też, że do końca roku Kijów zamierza uruchomić program prywatyzacji, obejmującej dużą część gospodarki. Jego szczegóły mają być znane w kwietniu. Dotyczyć będzie wielu z 3300 państwowych przedsiębiorstw.

Minister odniosła się też do planów restrukturyzacji ukraińskiego zadłużenia. Według niej, porozumienie z wierzycielami może zostać osiągnięte w ciągu 2 miesięcy.

MFW zamierza wesprzeć reformy na Ukrainie pożyczkami na sumę 17,5 mld dolarów. W sumie pakiet międzynarodowej pomocy dla Kijowa ma mieć wartość 40 mld dolarów, z czego część to dopiero zakładane umorzenia długu zagranicznego. MFW podkreśla, że zmiany na Ukrainie są niezbędne, ale też nie są przesądzone z uwagi na istnienie potężnych grup interesów.

IAR/MFW/hromadskie/łp/dj

podobne: Szczyt UE głównie o Ukrainie, ale też o Grecji (której grozi niewypłacalność) i terroryzmie (gromadzenie danych, kontrola graniczna). Kredyt z MFW dla Ukrainy. oraz: Ukraina: USA dadzą kolejne dolary, kredyty z Niemiec, pomoc finansowa MFW, obywatele o korupcji. i to: Ukraina: Kredyt z MFW w zamian za podwyżkę cen gazu dla ludności. a także: Ukraina: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. Za miesiąc koniec działań wojennych? polecam również: Podczas gdy Ukrainę czeka ciężka droga „vulture funds” robią interes życia. oraz: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem)

źródło: stooq.pl

peregovory Rosja, Unia Europejska

Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji.


1. Po rozwodzie Litwy z Gazpromem czas na PolskęMinistertswo Skarbu chciało utajnić raport NIK o gazoporcie.

Litwa unie­za­leż­nia się od Gaz­pro­mu. Je­że­li Pol­ska też tego chce, mu­si­my do­koń­czyć ga­zo­port po­mi­mo pro­ble­mów tej in­we­sty­cji.

Litwa może nie prze­dłu­żyć obo­wią­zy­wa­nia dłu­go­ter­mi­no­wej umowy na do­sta­wy gazu z ro­syj­skim Gaz­pro­mem – in­for­mu­je firma Lie­tu­vos Ener­gi­ja. Oce­nia, że re­zy­gna­cja z kon­trak­tu jest moż­li­wa dzię­ki otwar­ciu rynku gazu w Li­twie na nowe do­sta­wy, na przy­kład za po­mo­cą otwar­te­go w tym roku ga­zo­por­tu w Kłaj­pe­dzie.

Nie je­ste­śmy już nie­wol­ni­ka­mi Gaz­pro­mu jeśli cho­dzi o nowe kon­trak­ty i wybór cen – po­wie­dział Da­lius Mi­siu­nas, dy­rek­tow wy­ko­aw­czy Lie­tu­vos Ener­gi­ja. Spół­ka po­sia­da więk­szo­ścio­we udzia­ły w Lie­tu­vos Duju Tie­ki­mas (daw­niej Lie­tu­vos Dujos), która ma pod­pi­sa­ny 10-let­ni kon­trakt na do­sta­wy od Gaz­pro­mu.

Inna spół­ka-cór­ka Lie­tu­vos Ener­gi­ja – Lit­gas – pod­pi­sa­ła z nor­we­skim Sta­to­ilem umowę na do­sta­wy 0,5 mld m3 LNG rocz­nie. Ma także pod­pi­sa­ne me­mo­ran­da o do­sta­wach gazu skro­plo­ne­go z ame­ry­kań­ski­mi Texas LNG oraz Che­nie­re Ener­gy. Mi­siu­nas sza­cu­je, że z tego wzglę­du Li­twi­ni kupią w tym roku o po­ło­wę mniej gazu z Rosji niż w po­przed­nim roku. Dodał, że Litwa bę­dzie mogła w przy­szło­ści spro­wa­dzać gaz z Pol­ski dzię­ki pla­no­wa­ne­mu na 2019 rok po­łą­cze­niu ga­zo­wym Pol­ska-Li­twa.

Dla­te­go nie wolno po­rzu­cać pol­skie­go pro­jek­tu ga­zo­por­tu, nawet jeśli na­po­ty­ka on na pro­ble­my. Cho­ciaż wybór zwią­za­ne­go z Gaz­pro­mem Sa­ipe­mu na wy­ko­naw­cę obiek­tu nie był jak dziś się oka­zu­je naj­szczę­śliw­szy, to ga­zo­port musi po­wstać.

Ra­port Naj­wyż­szej Izby Kon­tro­li na temat pol­skie­go ga­zo­por­tu po­ka­zu­je pa­to­lo­gię w re­la­cjach wy­ko­naw­cy wło­skie­go z pol­skim in­we­sto­rem. Sa­ipem pró­bo­wał szan­ta­żo­wać Po­la­ków, któ­rzy szli na ustęp­stwa, aby ura­to­wać bu­do­wę. Trwa także seria ata­ków me­dial­nych na in­we­sty­cję, która rów­nież może mieć źró­dło za gra­ni­cą.

Wojciech Jakóbik źródło: wiadomosci.onet.pl

podobne: Gaz-System i litewski Amber Grid budują interkonektor. Litwa uniezależnia się od Gazpromu. oraz: Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu. Szczęśniak o unii energii i rosyjskim kurku. Gazociąg Nabucco i to: USA – gaz łupkowy a środowisko. Rosja – Gazociąg Południowy. Finlandia, Estonia – dwa nowe gazoporty nad Bałtykiem.

02.03.2015 (IAR) – Ministerstwo Skarbu chciało utajnić raport NIK o gazoporcie. Rzeczniczka resortu Agnieszka Jabłońska-Twaróg w rozmowie z IAR wyjaśniła, że to ze względu na toczące się kolejne negocjacje finansowe z wykonawcą terminalu.

Opóźnienia w budowie wytyka dziś Najwyższa Izba Kontroli. Gazoport w Świnoujściu nie został oddany do użytku ani do końca czerwca ubiegłego roku, jak początkowo zakładano, ani do końca 2014 roku, co zapisano w aneksie do umowy.

Agnieszka Jabłońska-Twaróg mówi IAR, że do tej pory wykonano 96 procent prac. Przyznaje, że ” na ostatniej prostej” firma Saipem chce dodatkowej zapłaty za budowany terminal. „Włosi żądają pieniędzy za- według nich- wykonanie dodatkowej pracy. Polskie LNG nie uznaje tych roszczeń. Budowa jest kontynuowana, jednak upublicznianie szczegółów sporu osłabia pozycję negocjacyjną polskiego inwestora. „Dlatego minister skarbu chciał, by do czasu zakończenia negocjacji raport został utajniony” – podkreśla Agnieszka Jabłońska-Twaróg.

W raporcie NIK wskazuje, że z zobowiązań nie wywiązały się spółki GAZ-SYSTEM oraz PLNG, odpowiedzialne za realizację inwestycji. Kontrolerzy skrytykowali też urzędników ministerialnych za niewystarczający nadzór nad budową terminalu LNG. Agnieszka Jabłońska-Twaróg wskazuje jednak, że raport dotyczy przeszłości. Rzeczniczka zwraca uwagę, że nie ma już obawy, iż Polska w związku z opóźnieniami na budowie będzie musiała płacić kary za nieodebrany gaz z Kataru.

PGNIG podpisał kilka miesięcy temu aneks do umowy z QatarGAS, który zakłada, że pierwsze statki z LNG dotrą do Polski w przyszłym roku. Decyzję o budowie terminalu w Świnoujściu rząd podjął w 2006 roku, jednak do 2009 roku nie rozpoczęto przygotowywania niezbędnych przepisów. W raporcie wskazano, że to była to jedna z wielu przyczyn, które doprowadziły do opóźnień w budowie gazoportu.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Tomasz Majka/dyd

podobne: Audyt w sprawie gazoportu: Inwestycja nie powstanie na czas. oraz: Drogi Katar (znaczy się gaz) jeszcze nie przypłynie. Terminal LNG najwcześniej gotowy pod koniec roku i to: Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje a także: Od oszołoma do szpiega czyli „mądrości etapu” bezradnych propagandystów. Konrad Rękas: Szpiegomania (z bezpieczeństwem energetycznym w tle)

„…Oni podpisali takie niekorzystne umowy, co pozwala Włochom się bezkarnie opóźniać — mówił w 2013 r. Andrzej Parafianowicz, ówczesny prezes  PGNiG, o losach gazportu w Świnoujściu, podczas słynnej kolacji na podsłuchu. „Oni” to poprzednie władze: zarówno Polskiego LNG (PLNG), zarządzającej wartym 2,4 mld zł projektem, jak i ministrowie nadzorujący kontrakt.

„Włosi” to zaś menedżerowie Saipemu, spółki kontrolowanej przez największy włoski, państwowy koncern ENI. Saipem, wykonawca terminalu, od kwartałów gra na tę samą nutę: informuje o kolejnych problemach z dotrzymaniem terminów oddania gazoportu. W opublikowanym właśnie raporcie NIK całe odium w kwestii Świnoujścia spada na stronę polską.

Co na to Włosi? Podkręcają ton: nie chcą słyszeć o karach umownych, a termin oddania gotowego w około 97 proc. projektu uzależniają od jednego — wyższego wynagrodzenia…” całość tu: Nie zapłacimy więcej za terminal 

polecam równieżWojna informacyjna przeciwko gazoportowi

…Warto też pamiętać o tym że jakiś czas temu włoska grupa energetyczna „Eni” (właściciel „Saipem”) nosił się z zamiarem wystawienia spółki na sprzedaż i że poważne starania o jej zakup czynili Rosjanie a dokładnie „Rosnieft”, którego głównym akcjonariuszem jest rząd Federacji Rosyjskiej:

„…Współpraca Saipem, firmy budującej świnoujski gazoport z Rosjanami trwa już od lat. Saipem realizował dla Rosjan budowę gazociągów i magazynów gazu zarówno w Rosji, jak całej Europie. Spekulacje co do przejęcia pakietu większościowego włoskiej firmy przez Rosjan, pojawiają się od dłuższego czasu. Podobnie jak sugestie, że opóźnienia w budowie terminalu to efekt właśnie powiązań tych spółek. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała sprawdzać, czy jest zagrożenie dla polskich interesów…” (całość tu: Rosjanie szukają dojścia do naszego gazoportu…)

Jak się te starania zakończyły już nie pamiętam, ale zdaje się że z dilu nic nie wyszło, niemniej jednak sam fakt że Rosjanie są żywo zainteresowani uzależnieniem energetycznym Polski od swojego gazu daje pole do fantazjowania w jakim celu czyniono owe starania o przejęcie kontroli na spółką budującą terminal LNG w Świnoujściu…(Odys)

„…Opóźnienie sięgają już dwóch lat – mówił przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak o raporcie NIK o budowie gazoportu w Świnoujściu. 

Według Błaszczaka to „konkretne zagrożenie bezpieczeństwa naszego kraju”. – Obecnie stabilność energetyczna to ważny element bezpieczeństwa – przypominał. Poseł poinformował, że w tej sprawie napisał list do premier Ewy Kopacz, aby wyciągnęła konsekwencję wobec ministra skarbu, który nie wypełnia swoich obowiązków. – Tak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli – argumentował.

Były wiceminister gospodarki Piotr Naimski poinformował, że obecnie prokuratura prowadzi śledztwo ws. niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku z przekroczeniem terminów realizacji inwestycji gazoportu w Świnoujściu. – Miejmy nadzieję, że śledztwo zakończy się aktem oskarżenia – mówił. – Pan minister bagatelizuje ukończenie budowy gazoportu. To jest absolutna beztroska. Jest to bezhołowie w rządzie i resortach odpowiedzialnych za tę inwestycję – ocenił Naimski.”

Autor: JW
Źródło: telewizjarepubika.pl , niezalezna.pl

podobne: Od oszołoma do szpiega czyli „mądrości etapu” bezradnych propagandystów. Konrad Rękas: Szpiegomania (z bezpieczeństwem energetycznym w tle). oraz: Antyłupkowa koalicja? Rosjanie mają koncesje, ale gazu nie szukają. Ukraina chce zmniejszyć swą zależność od Rosji. PE utrudnia poszukiwanie i wydobycie

2. Polska zwraca uwagę na bariery na unijnym rynku. Czarne chmury nad przewoźnikamiUnia wyprzedziła Rosję w dostawach gazu do Polski.

02.03.2015 (IAR) – W Unii Europejskiej jest coraz więcej barier na rynku wewnętrznym. Na ten problem zwracał uwagę wiceminister gospodarki Andrzej Dycha podczas spotkania ministrów w Brukseli. Jako przykład podał on nowy sposób stosowania przepisów dotyczących płacy minimalnej przez władze niemieckie. Chodzi o ustawę, zgodnie z którą zagraniczni przewoźnicy, przejeżdżający przez Niemcy, powinni otrzymywać co najmniej 8,5 euro za godzinę pracy.

Jak mówił po zakończeniu rozmów Dycha, polski punkt widzenia poparli w poniedziałek także ministrowie z Czech, Słowacji, Węgier i Litwy.

„Myślę, że jest duże zrozumienie i poparcie dla tego, żeby w Unii Europejskiej zachować główne pryncypia regulujące rynek wewnętrzny, że cztery swobody (przepływu osób, kapitału, towarów i usług – przyp. MS) to jest platforma, która służy rozwojowi gospodarczemu w Europie i kierując się krótkodystansowym interesem politycznym nie należy tego dorobku zaprzepaszczać” – powiedział Dycha.

Na razie niemieckie przepisy o płacy minimalnej są zawieszone. Do jutra Berlin ma przedstawić Komisji Europejskiej wyjaśnienia w sprawie ich stosowania. Wcześniej obawy związane ze skutkami jakie mogą one mieć na krajowych przewoźników zgłosiło 13 krajów – w tym Polska.

IAR/Magdalena Skajewska/Bruksela/mcm/

06.03.2015 (IAR) – Stosowanie przepisów o płacy minimalnej wobec kierowców przez Niemcy, Francję, a najprawdopodobniej i Włochy może być gwoździem do trumny branży – alarmują polscy przewoźnicy.

Właściciel firmy transportowej spod Siedlec Waldemar Jaszczur powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że wkrótce sektor, w którym jesteśmy europejskim liderem może bardzo szybko się skurczyć. To oznacza sprzedaż samochodów i redukcje etatów.

Zdaniem Waldemara Jaszczura, polski rząd zbyt szybko odtrąbił sukces po rozmowach polskich i niemieckich ministrów pracy oraz infrastruktury. Zauważył, że nawet zawieszenie przepisów o płacy minimalnej wobec kierowców jadących przez Niemcy tranzytem nie jest rozwiązaniem. Zauważył, że tylko co piąty polski tir przejeżdża przez Niemcy tranzytem. „Cały czas polscy przewoźnicy bazowali na ładunkach do Niemiec i z Niemiec” – podkreślił rozmówca IAR. Tymczasem na ten temat przedstawiciele polskiego rządu – zdaniem Waldemara Jaszczura – w ogóle nie rozmawiali ze swoimi niemieckimi odpowiednikami.

Według nowych przepisów o płacy minimalnej, polscy przewoźnicy są zobowiązani płacić 8,5 euro za godzinę kierowcom, którzy jeżdżą do Niemiec oraz 9,6 euro tym, którzy jeżdżą do Francji. Tymczasem średnia stawka godzinowa dla polskich kierowców wynosi 12 złotych. Przewoźnicy narzekają również, że nowe regulację narzucają sporządzanie szczegółowych informacji o godzinie wjazdu, wyjazdu i przebiegu pracy na terenie Niemiec czy Francji, w dodatku w tamtych językach.

Polska jest liderem drogowych przewozów towarowych w Europie. Flota naszych przewoźników liczy ponad 150 tysięcy aut.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Tomasz Marciniuk/dyd

podobne: Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE.  oraz: „Wspólna Polityka Rolna” kosztem polskiego przemysłu rolno-spożywczego. i to: Tomasz Gabiś: Europejska unia walutowa jako system socjalistycznej redystrybucji kosztem Niemców…(?)

02.03.2015 (IAR) – W lutym sprowadziliśmy więcej gazu z Zachodu i Południa niż z kontraktu jamalskiego – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Jak wynika z danych spółki Gaz System, w pierwszych dwóch miesiącach tego roku było 29 dni, gdy do naszych gazociągów mniej gazu trafiało z kontraktu jamalskiego niż z umów z firmami z państw Unii Europejskiej. W lutym było tak niemal codziennie.

„Dziennik Gazeta Prawna” podkreśla, że celowo pisze o zawartych umowach, a nie surowcu, bo spora część tego gazu to gaz rosyjski odbierany przez rewers wirtualny na gazociągu jamalskim. Czyli nasze firmy kupują go taniej od pośredników w Niemczech, ale odbierają w Polsce.

Więcej szczegółów – w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Dziennik Gazeta Prawna”/kry/dabr

polecam również: Polska rozmawia z Katarem o obniżce cen gazu. USA coraz bardziej otwarte na eksport gazu. Rewers na gazociągu jamalskim.

Energetyczne uzależnienie Polski od Niemiec to wielki krok w stronę hegemonii Berlina i przekształcenia Europy Środkowej w niemiecką strefę wpływów.

Na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza, polityka zagraniczna Niemiec sprowadza się w istocie do żmudnej realizacji jednego naczelnego celu: wyjścia z izolacji, w której kraj znalazł się w wyniku Drugiej Wojny Światowej, a następnie uzyskania w Europie pozycji niekwestionowanego lidera. Z punktu widzenia Niemiec, optymalną dla ich interesu narodowego jest sytuacja, w której żadna kluczowa decyzja na kontynencie, nie może być podjęta bez konsultacji z Berlinem. I trzeba powiedzieć, iż w realizacji tej strategii Angela Merkel okazuje się graczem na miarę swoich wielkich poprzedników: Bismarcka i Stresemanna. A ponieważ w dzisiejszych czasach, pozycja geopolityczna w prostej linii zależy od posiadanych wpływów geoekonomicznych, kluczowym instrumentem realizacji strategii „wielkiego powrotu” Niemiec jest gospodarka, w tym zwłaszcza krytycznie ważna dla funkcjonowania współczesnych państw energetyka. Dyplomatyczne wyrafinowanie i polityczny spryt niemieckiej kanclerz budzą tym większy podziw, iż cel ten osiąga z użyciem cudzych kart: do podporządkowania Polski i innych sąsiadów służy jej bowiem rosyjski gaz.

Media, z nieskrywanym entuzjazmem donoszą, iż w styczniu – lutym bieżącego roku, Polska kupiła od „zachodnich partnerów” (za tym eufemizmem skrywa się po prostu RFN) więcej gazu niż od Rosji. Co ważne, informacja ta podawana jest w kontekście wywołanej ukraińskim kryzysem medialnej nagonki na Rosję, co pozwala przedstawić jej znaczenie w zmanipulowanym świetle: pozbawienie Polski dostępu do ważnego partnera i zwiększenie zależności od i tak już silnego patrona przedstawiane jest jako sukces i powód do dumy. To, co nie udało się ani Prusakom z Imperium Niemieckiego, ani nazistom Hitlera, okazuje się w zasięgu ręki pierwszej kobiety na stanowisku kanclerza: kraje Europy Środkowej jeden po drugim przekształcają się w niemieckie protektoraty, i co najbardziej zaskakujące, robią to z własnej woli i z entuzjazmem.

Niemiecka strategia energetycznego podporządkowania Europy Środkowej zakłada realizację dwu równoległych celów: Z jednej strony należy odciąć Rosję od możliwości samodzielnego bezpośredniego zawierania kontraktów z partnerami z regionu, przekierowując potok surowca na Niemcy, co uczyni ich niezbędnym pośrednikiem w handlu rosyjskim gazem w regionie. W dużym skrócie chodzi o to, aby żadne państwo wchodzące w skład niemieckiej strefy wpływów nie było w stanie kupić od Rosji surowca bez zgody Berlina, a także o to, aby Rosja nie mogła go sprzedać. Drugim celem jest sparaliżowanie posiadanych przez państwa regionu własnych możliwości produkcji energii i stymulowanie tym samym popytu na „niemiecki” (a w istocie rosyjski sprzedawany przez Niemcy) gaz, co na wiele lat zapewni niemieckim firmom kolosalne zyski a rządowi w Berlinie spokój na Wschodzie i posłuszeństwo regionalnych wasali.

Do realizacji pierwszego celu służy Niemcom przekierowanie coraz większych ilości rosyjskiego gazu na swoje terytorium, przy pomocy Gazociągu Północnego oraz zawartych na preferencyjnych warunkach kontraktów na dostawy innymi rurociągami. W pierwszym wypadku, Niemcy przepompowują gaz z powrotem na Wschód czyli dokonują fizycznego rewersu, w przypadku drugim ma miejsce rewers wirtualny, a więc Polska kupuje formalnie niemiecki gaz bezpośrednio z rosyjskiej rury na swojej wschodniej granicy. W tym kontekście, ważnym instrumentem jest także ograniczanie możliwości negocjacyjnych Rosji w kształtowaniu umów z partnerami: służą temu zapisy Trzeciego Pakietu Energetycznego UE, zgodnie z którym Gazprom i inne rosyjskie podmioty nie mogą zawierać umów bezpośrednio z odbiorcami: ich działalność podlega kontroli Komisji Europejskiej, co w praktyce oznacza po prostu kuratelę Berlina.

Realizacja celu drugiego odbywa się z użyciem całej palety politycznych, gospodarczych i prawnych nacisków, zarówno bezpośrednio z Berlina, jak i z użyciem „wspólnotowych” instytucji w ramach UE. Zarówno przed przystąpieniem Polski i innych krajów regionu, jak i po, nakładane są na nie zobowiązania, których rezultatem jest pozbawienie samodzielności energetycznej, takie jak na przykład: zamknięcie istniejących kopalń, elektrowni atomowych (Litwa, Bułgaria), torpedowanie wydobycia własnych surowców, arbitralnie zaniżone kwoty na emisję CO2, wyśrubowane normy ekologiczne. I choć przestrzeganie tych zobowiązań jest w oczywisty sposób sprzeczne z interesem narodowym, ich łamanie skutkuje nie tylko werbalną krytyką Polski, ale także wymiernymi karami finansowymi.

Lukrowane komentarze o „przełomie” nie osłodzą gorzkiego faktu, iż niemiecki rewers stanowi dla Polski nie tylko ekonomiczny kaganiec i polityczny bat, ale jest także źródłem ogromnych zysków dla niemieckich koncernów. Jest oczywiste, iż Berlin stosuje obecnie taktykę oswajania rynku: dostarcza surowiec taniej niż Rosja, aby doprowadzić do zerwania przez Polskę długoterminowych kontraktów z Gazpromem, co pozwoli w przyszłości dyktować wschodnim sąsiadom dowolną cenę. W tym kontekście należy także rozpatrywać kwestię sankcji (a być może także i całego konfliktu na Ukrainie), które izolując Europę Środkową od Rosji, zdają kraje regionu na łaskę i niełaskę Berlina.

Wychodzi więc na to, iż nie pierwszy raz w swojej historii, Warszawa sama, do tego z uśmiechem wiąże pętlę na której zawiśnie nie tylko dobrobyt kraju, ale także i jego suwerenność. Decyzja o jej zaciśnięciu lub poluzowaniu leżeć będzie bowiem w gestii Berlina.”

źródło: sputniknews.com 

…”biedna” Rosja… Tak bardzo zagrożona przez Niemcy że „musi” im sprzedawać swój gaz (rurociągiem północnym do którego Niemcy też pewnie Rosję zmusiły 😀 ) taniej niż Polsce z którą zapewne również „wbrew sobie” podpisuje niekorzystne (dla Polski) kontrakty, przez co Polska (no jaka ona głupia!) woli kupować ten sam gaz (co za bezczelność) od Niemiec… Nie wiem czy śmiać się z tych żali czy też może płakać 🙂

A na poważnie to nic nie stoi na przeszkodzie żeby Rosja sprzedawała Polsce swój gaz (bez pośrednictwa Niemiec) taniej niż Polska płaci za jego rewers, który jak słusznie w tekście jest napisane nie jest żadnym „unijnym gazem” a rosyjskim 🙂 Tymczasem Rosja przez traktowanie Polski z góry sama ją wpycha w zależność od „unijnego” gazu, (zmuszając do udziału w pakietach energetycznych i unii energetycznej) który sama wysyła Gazociągiem Północnym, i wylewanie krokodylich łez nad podmiotowością energetyczną Polski jest w świetle tych faktów co najmniej hipokryzją…

„…Z jednej strony mamy konflikt na Ukrainie i nakładamy na Rosję kolejne sankcje, a z drugiej niemiecki koncern sprzedaje rosyjskiej spółce prawo do eksploatacji złóż ropy naftowej i gazu na terenie Europy Zachodniej. Niemiecka prasa pisze, że tego typu fuzje w obecnej sytuacji są nieco “nieetyczne”. – I jak to wszystko zrozumieć? – zastanawia się Tomasz Kwaśniewski.

– Wystarczy spojrzeć na negocjacje dotyczące na przykład unii energetycznej – mówi Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny biznesalert.pl.

Tłumaczy, że w tym przypadku wyraźnie widać, że Niemcy są największym hamulcem w zakresie uniezależnienia się od Gazpromu. Dlaczego? Niemcom opłaca się współpraca z Rosjanami w sektorze gazowym bez konsultacji ze Wspólnotą. Sami są na tyle silnym graczem, że mogą wynegocjować dużo lepsze warunki niż w przypadku współpracy z innymi krajami europejskimi.

– Tak samo jest w każdym innym sektorze. Niemcy mają apetyt na biznes w relacjach  z Rosjanami – mówi Wojciech Jakóbik…” (całość tu: konserwatywnie.wordpress.com)

…jednym słowem Polska jako narzędzie „unijnej” (niemieckiej) polityki znajduje się między młotem a kowadłem, więc skoro tak, to powinniśmy się kierować wyłącznie własnym interesem i wybierać tylko taki rodzaj współpracy która będzie nas kosztować jak najmniej suwerenności (o ile można dziś w ogóle mówić o czymś takim), albo która będzie nas mniej kosztować… (Odys)

podobne: Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji.

3. Grupa Azoty ponownie rozważa budowę elektrowni opalanej gazem z węgla.

Warszawa, 26.02.2015 (ISBnews) – Grupa Azoty powraca do projektu budowy zeroemisyjnej elektrowni opalanej gazem z węgla, podała „Rzeczpospolita”.

Jak informuje dziennik, realizacji projektu wartego co najmniej 1 mld euro szczególnie zależy stronie rządowej, której liczy na zwiększenie popytu na węgiel i pomoc dla pogrążonych w kłopotach polskich kopalni.

„Grupa Azoty przyznaje, że wraca do projektu po niemal pięciu latach od jego zawieszenia. Nowa elektrownia opalana gazem z węgla może powstać w zakładach azotowych w Kędzierzynie-Koźlu” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Według dziennika, ma ona wytwarzać nie tylko energię, ale również surowiec służący do produkcji nawozów. Jej elementem ma być instalacja do wychwytywania i składowania CO2, dzięki czemu nie będzie emitować zanieczyszczeń do atmosfery. Spółka liczy, że na jej budowę pozyska pieniądze z funduszy unijnych.

„Trwają analizy, by ewentualnie skorygować parametry przedsięwzięcia w taki sposób, aby było ono nie tylko innowacyjne, zaawansowane technologicznie i dające dobre efekty ekologiczne, ale i efektywne biznesowo” – powiedział rzecznik prasowy Grupy Azoty Grzegorz Kulik, cytowany przez dziennik. Zastrzegł jednocześnie, że żadne decyzje korporacyjne dotyczące realizacji tego projektu jeszcze nie zapadły.

Grupa Azoty jest jedną z największych firm w europejskiej branży chemicznej, obecna jest w sektorze tworzyw konstrukcyjnych, nawozów azotowych i wieloskładnikowych, a także alkoholi OXO i plastyfikatorów. Jednostką dominującą są Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach notowane na GPW od 2008 r.

(ISBnews)

podobne: GIG: podziemne zgazowanie może pomóc w lepszym wykorzystaniu węgla oraz: Wojciech Jakóbik: Na problemy z Rosją zgazowanie węgla. i to: Linc Energy rozpoczyna prace nad podziemnym zgazowaniem węgla. Sigma3 szacuje komercyjny przepływ gazu w odwiercie San Leon. a także: Azoty nie chcą rosyjskiego gazu… PGNiG w kłopotach i będzie negocjował z Gazpromem

4.Rosja przygotowuje odpowiedź na kolejne sankcjeSchetyna: kolejne unijne sankcje możliwe wobec Rosji. Rosja: dostawcy nie wrócą na rynek.

25.02.2015 (IAR) – Rosja przygotowuje odpowiedź na kolejne sankcje Zachodu. Mówił o tym w rozmowie z agencją Interfax szef departamentu współpracy gospodarczej rosyjskiego MSZ. Jewgienij Stanisławow wyjaśnił, że chodzi o reakcję na ewentualne odłączenie Rosji od międzynarodowego systemu bankowego SWIFT.

Moskwa zwraca uwagę, że odcięcie jej od tegoż systemu przerwie nie tylko płatności na rzecz Rosji, ale również przelewy rosyjskich należności do innych krajów. -„Chociaż ostatnio brakuje rozsądku, to w tym przypadku powinien on jednak zwyciężyć” – stwierdza szef departamentu współpracy gospodarczej rosyjskiego MSZ. Stanisławow dodaje, że odcięcie Rosji od systemu SWIFT nikomu nie przyniesie korzyści. Wcześniej premier Dmitrij Miedwiediew zapowiedział, że drastyczne sankcje bankowe wobec Rosji spowodują reakcję, jak się wyraził „bez ograniczeń”.

SWIFT to Stowarzyszenie na rzecz Światowej Międzybankowej Telekomunikacji Finansowej, skupiające 8332 instytucje finansowe z 208 krajów. Organizacja ta ma swoją siedzibę w Belgii i obsługuje transakcje finansowe między: bankami, giełdami, domami maklerskimi i instytucjami finansowymi.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/to/

27.02.2015 (IAR) – Większość dostawców, którzy sprzedawali żywność do Rosji, nie wróci na tamtejszy rynek po zniesieniu obecnego embarga. Szef rosyjskiego nadzoru fitosanitarnego, Siergiej Dankwert zapowiedział, że po ewentualnym zniesieniu embarga nadzór sprawdzi producentów żywności, którzy sprzedawali ją do Rosji. Potrwa to jakiś czas po czym, zdaniem Dankwerta, na rosyjski rynek zostanie dopuszczonych 20-30 procent producentów, obecnych na nim przed nałożeniem embarga.

Rosja ogłosiła zakaz importu żywności z państw Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii i Norwegii 7 sierpnia ubiegłego roku. Powodem były sankcje, nałożone na Rosję po zajęciu Krymu i inwazji Donbasu. Embargo ma obowiązywać przez rok, ale może być skrócone lub przedłużone.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Interfax”/Internet/Siekaj/dyd

06.03.2015 (IAR) – Kolejne unijne sankcje wobec Rosji są możliwe. Tak twierdzi Grzegorz Schetyna. Minister spraw zagranicznych zaznacza, że wszystko zależy od tego, czy porozumienie z Mińska w sprawie Ukrainy zostanie dotrzymane. Rano w w Warszawie Grzegorz Schetyna rozmawiał z szefem brytyjskiej dyplomacji Philipem Hammondem.

Polski minister spraw zagranicznych na konferencji prasowej po spotkaniu tłumaczył, co się musi wydarzyć, żeby UE zdecydowała się na wprowadzenie kolejnych sankcji.” Jeżeli zostanie złamane porozumienie z Mińska, jeżeli dojdzie do takich sytuacji, że np. zostanie zaatakowany Mariupol, przekroczona zostanie granica ukraińsko-rosyjska, zaczną się poszerzać wpływy separatystów” – wyliczał minister.

Grzegorz Schetyna zastrzegł, że ostatecznością jest propozycja, która pojawiła się w USA, by wykluczyć Rosję z systemu SWIFT pośredniczącego w transakcjach międzybankowych. „SWIFT, to jest, jeżeli chodzi o sankcje, broń atomowa, wszyscy o tym wiemy. To broń obosieczna i uderzy w nas wszystkich. Wcześniej jest wiele innych rodzajów sankcji, które można zastosować.” – deklaruje Schetyna.

Zdaniem ekspertów, odłączenie Rosji od systemu SWIFT, który zapewnia bezpieczne przekazywanie informacji o rozliczeniach finansowych, oznaczałoby pogrążenie się rosyjskiego systemu finansowego w chaosie. Jednak z kłopotami mogłyby liczyć się w pierwszej kolejności zachodnie banki działające w Rosji.

Z kolei szef brytyjskiej dyplomacji Philip Hammond podkreślał, że Unia Europejska pozostanie zjednoczona jeśli chodzi o kwestię sankcji wobec Rosji w związku z agresją na Ukrainę

IAR/ Tomasz Majka/jj

podobne: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców). oraz: Pisarska: rosyjskie embargo wpływa tylko na ułamek eksportu do Rosji. Przewoźnicy o embargu: wielu grozi bankructwo. Moskiewskie media piszą o ewentualnym polskim embargu na rosyjski węgiel. a także: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze! i to: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE.

…czy dostawcy wrócą czy nie wrócą do handlu z Rosją to już raczej prywatna sprawa dostawców i ich skłonności do ryzyka. Faktem jest że Rosja to kraj o podwyższonym stopniu ryzyka jeśli chodzi o wymianę handlową. To że jest to atrakcyjny rynek zbytu może nie być w najbliższym czasie okolicznością łagodzącą w kontekście nałożenia embarga o charakterze stricte politycznym (oczywiście z wzajemnością w postaci sankcji ze strony UE). Rzecz jasna Rosja ma prawo dobierać sobie takich partnerów handlowych jakich uważa (nawet wbrew własnemu embargu 🙂 ) w imię zasady „dziel i rządź”… (Odys)

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Odwołano rozmowy pokojowe ws. konfliktu w Zagłębiu Donieckim. Putin nie przejmuje się sankcjami. Rosja wzmocni swoje wojska na strategicznych odcinkach.


1. Odwołano rozmowy pokojowe ws. konfliktu w Zagłębiu Donieckim.

30.01.2015 (IAR) – W Mińsku odwołano rozmowy pokojowe dotyczące konfliktu w Zagłębiu Donieckim. Przywódcy ukraińskich separatystów winią za to Kijów. Twierdzą, że unika on dialogu.

Przedstawiciel samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Denis Puszylin zagroził przed odlotem do Moskwy, że separatyści gotowi są kontynuować ofensywę i przejąć kontrolę nad dwoma wschodnimi regionami Ukrainy, jeśli strona rządowa wznowi działania wojenne.

W planowanych w Mińsku rozmowach pokojowych miały wziąć udział byli przedstawiciele Ukrainy, Rosji, separatystów i OBWE. Jeszcze wczoraj prezydent Petro Poroszenko apelował o jak najszybsze zorganizowanie negocjacji. Podkreślał, że porozumienia podpisane we wrześniu w Mińsku są podstawą procesu pokojowego w Zagłębiu Donieckim.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/wcześn./dailymail.co.uk/esz/magos

podobne: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. oraz: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. Sondaż o wojnie – Ławrow: Ukraina przygotowuje się do ataku. i to: Rozejm działa, ale UE/USA i tak wprowadzają sankcje. Rosja rozważy embargo na używane samochody, tekstylia i produkty naftowe. Jałta Ukrainy: umowa stowarzyszeniowa z UE na rosyjskich warunkach (odroczona), decentralizacja kraju i autonomia regionów (przyklepane). Poroszenko zabiega o specjalny status Ukrainy w NATO.

2. Putin nie przejmuje sie sankcjami.

30.01.2015 (IAR) – Putin jest zakładnikiem swojego planu i kolejne sankcje nie zmienią jego zachowania. Takiego zdania jest prezes Fundacji Współpracy Polsko – Ukraińskiej PAUCI Jan Piekło.

W czwartek Unia Europejska decydowała o zaostrzeniu sankcji dyplomatycznych wobec Rosji.

Zdaniem rozmówcy IAR, można odnieść wrażenie, że Putin nie przejmuje się sankcjami. „To się wiąże chyba też z tym, że on miał inne oczekiwania” – mówi Jan Piekło. „Jak zaczynał historię z Ukrainą i doszło do aneksji Krymu, to myślał, że wszystko pójdzie jak z płatka i cała wschodnia Ukraina i korytarz lądowy, że to wszystko będzie załatwione w ciągu paru tygodni i nie będzie problemu” – dodaje. Jak mówi ekspert, okazało się, że problem jest, bo Ukraina zaczęła walczyć.

Unia Europejska podjęła decyzję o zaostrzeniu sankcji jednogłośnie mimo, że przed spotkaniem istniały obawy, czy Grecja nie skorzysta z prawa weta. Jan Piekło podkreśla, że nowy grecki rząd jest zdecydowanie prorosyjski.

Jak wyjaśnia rozmówca IAR, Aleksander Dugin, wspierający Putina zna polityków z nowego greckiego rządu. „Putin odniósł pewien sukces. Prawie udało mu się wyszarpać jedno państwo więcej, które będzie głosować w różnych trudnych dla niego sytuacjach niekoniecznie tak, jakby Polska, kraje bałtyckie czy Wielka Brytania chciały” – mówi ekspert.

Jak mówiła w czwartek szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini sankcje mają wymusić na Rosji zmianę postępowania. Lista unijnych sankcji ma być przygotowana do 9 lutego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Katarzyna Ingram/mitro/

podobne: Dekret Putina. Rosyjska prasa: sankcje wobec Zachodu szansą na rozwój. Komentarze z zachodu: sankcje uderzą głównie w Rosjan. Rekompensaty dla Polski. oraz: Rosja kończy ćwiczenia wojskowe. Koziej, Pisarski: scenariusze zachowania Rosji wobec Ukrainy. Braun o podżeganiu do wojny – POPIS Kowala. i to: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców). a także: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii.

3. Rosja wzmocni swoje wojska na strategicznych odcinkach.

30.01.2015 (IAR) – Rosja wzmocni swoje oddziały na odcinkach o strategicznym znaczeniu. Taki komunikat przekazał Minister Obrony Siergiej Szojgu, nie wskazując, o które zgrupowania wojskowe chodzi. Według agencji Interfax, resort tłumaczy swoje działania nową „sytuacją wojskowo – polityczną wokół Rosji”.

Pod koniec ubiegłego roku Władimir Putin ogłosił nową doktrynę obronna Rosji. Wynika z niej, że głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Federacji są systemy antyrakietowe USA i obecność wojsk NATO w pobliżu rosyjskich granic. Biorąc pod uwagę ten dokument należy przyjąć, że w najbliższym czasie rosyjskie Ministerstwo Obrony wzmocni swoje wojska rakietowo – kosmiczne, a także zgrupowania operujące na granicach z państwami członkowskimi NATO oraz z Ukrainą i Gruzją.

Zgodnie z zaleceniami resortu obrony, zmieniono plany budowy obiektów wojskowych i wymiany uzbrojenia.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/ab

podobne: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową. oraz: Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce.

źródło: stooq.pl

Rezolucje, obniżanie rankingów, i nadpodaż surowca (na polityczne zamówienie?) czyli „Wojny Finansowe” na przykładzie Rosji.


1. PE chce uderzyć w Rosatom. Mogherini chce resetu w relacjach z Rosją.

(EurActiv/Interfax/Wojciech Jakóbik)

„Minister gospodarki Rosji Aleksiej Uljukajew ocenił, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że aktywa jego kraju zostaną uznane za śmieciowe. Agencja S&P zapowiedziała prezentację danych na temat rosyjskiej gospodarki na połowę stycznia. Fitch obniżył już ocenę 13 największych rosyjskich firm z BBB do BBB- z perspektywą negatywną. Wśród nich zalazły się Gazprom, Gazprom Nieft i Łukoil. Zmienił także perspektywę Novateku i Tatnieftu ze stabilnej na negatywną.

Wall Street Journal otrzymał przeciek z wewnętrznych rozmów w Unii Europejskiej na temat możliwości zdjęcia sankcji z Rosji w celu ochrony jej gospodarki. Przywódcy europejscy mieliby się zgodzić na zniesienie obostrzeń pod warunkiem, ze Rosja zatrzyma przemoc w Donbasie. Dziennik miał dotrzeć do nieoficjalnego dokumentu na ten temat.

Pierwotne warunki wycofania sankcji uwzględniały wycofanie wojsk rosyjskich z Ukrainy. Rosja nie spełniła tego warunku a nawet nie wprost przyznaje, że przeniosła część arsenału nuklearnego na Krym.

Zdaniem byłego ministra finansów Rosji Aleksieja Kudrina, który angażuje się obecnie w obronę praw obywatelskich Rosjan, warunkiem zdjęcia sankcji byłoby uznanie aneksji Krymu przez Rosję, a do tego szybko nie dojdzie. Dlatego zdaniem Kudrina sankcje zostaną utrzymane jeszcze przez długi czas.

W obiegu medialnym pojawiła się jednak propozycja Wysokiej Przedstawiciel ds. Zagranicznych i Bezpieczeństwa UE Federici Mogherini. Została wysłana do przywódców państw członkowskich. Ma zakładać podział sankcji na dwa pakiety. Pierwszy ma być powiązany z aneksją Krymu a drugi z „destabilizacją wschodniej Ukrainy”. Oznaczałoby to, że po zatrzymaniu ataku najemników rosyjskich w Donbasie część obostrzeń mogłaby zostać zdjęta. Paczka dotycząca Krymu miałaby dotyczyć tylko zakazu wizowego dla oficjeli krymskich, samozwańczych władz oraz zakazu inwestycji UE na półwyspie. W zamian Mogherini chciałaby domagać się od Rosjan wznowienia spotkań na szczeblu politycznym w sprawie Państwa Islamskiego, Libii, planu pokojowego dla Bliskiego Wschodu, rozmów atomowych z Iranem i Koreą Północną. Miałoby także dojść do wznowienia współpracy UE i Rosji w sektorze energetycznym.

Spekulacjom WSJ daje odpór przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, który zapewniał 13 stycznia w Parlamencie Europejskim, że decyzja odnośnie dalszych sankcji wobec Rosji zostanie podjęta dopiero w marcu, kiedy wygaśnie część obostrzeń przyjętych do tej pory. Wtedy też ma odbyć się oficjalna dyskusja na ten temat. Decydować mają liderzy UE, a nie ministrowie spraw zagranicznych.

Jutro 15 stycznia Parlament Europejski będzie głosował nad rezolucją potępiającą Rosję za „agresywną i ekspansyjną politykę” oraz wzywającą do przyjęcia nowych sankcji dopóki Rosjanie nie zaczną przestrzegać zawieszenia broni w Donbasie. Europosłowie stwierdzają w dokumencie, że Rosja zagraża integralności terytorialnej Ukrainy i stanowi potencjalne zagrożenie dla Unii Europejskiej. Mimo ostrego języka, jak podaje portal EurActiv.com frakcja Zielonych wywalczyła wykluczenie zapisu o wsparciu UE dla akcesji Ukrainy do NATO.

Nowe sankcje proponowane przez parlamentarzystów miałyby dotyczyć sektora atomowego i uderzyłyby w interesy Rosatomu budującego nowe reaktory w krajach europejskich. Miałyby także uwzględniać dalsze obostrzenia dla dostępu rosyjskich banków i firm do zachodniego kapitału.

Deputowani mają także z zadowoleniem przyjąć decyzję Rosji o wycofaniu z projektu gazociągu South Stream, który miałby posłużyć do wykluczenia Ukrainy z tranzytu gazu do Europy.

Głosowanie nad rezolucją odbędzie się jutro, 15 stycznia, w godzinach popołudniowych. Dyskusja Rady Ministrów Spraw Zagranicznych UE ma odbyć się w poniedziałek 19 stycznia.

Tłem ostatnich rozmów Ukraina-Rosja-Francja-Niemcy było wznowienie walk na wschodzie Ukrainy, które zniweczyło szanse na porozumienie. W ataku artyleryjskim ze strony rosyjskich najemników zginęło 12 cywili wysadzonych pociskiem razem z autobusem w którym się znajdowali. Unia Europejska i USA potępiły atak. Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała do śledztwa mającego wskazać sprawców.”

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać polecam również: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”

2. Wojciech Jakóbik i Teoria spiskowa nt. spadku cen ropy. Jest dokładnie tak, jak za czasów ZSRR. Wywiad dla Onetu.

Z Wojciechem Jakóbikiem, ekspertem Instytutu Jagiellońskiego i redaktorem naczelnym portalu Biznesalert.pl, rozmawia Przemysław Henzel.

Przemysław Henzel: W ostatnim czasie światowe rynki notują największe spadki cen ropy od dobrych kilku lat. Co doprowadziło do tak ostrej zniżki? Czy kilka miesięcy temu coś wskazywało na spadki cen, które obserwujemy dziś?

Wojciech Jakóbik: Obniżka wynika z przerostu podaży nad popytem na ropę naftową na globalnych rynkach. Rewolucja łupkowa w Ameryce Północnej strąciła z pantałyku tradycyjnych dostawców z Bliskiego Wschodu i szerzej, państw zrzeszonych w OPEC. Ten proces był widoczny od dłuższego czasu, ale jego najważniejszy efekt widzimy właśnie teraz. To dla państw kartelu naftowego może nie jest zaskoczeniem, ale na pewno jest ciosem, bo sprawia, że tracą udziały na rynku. Arabia Saudyjska, która jest mniej zależna od handlu ropą, wybiera walkę o klienta niską ceną. Wenezuela i Iran, będące klasycznymi „petrostate”, są zagrożone bankructwem.

A co z rewolucją łupkową w USA? Amerykańska rewolucja łupkowa zaczęła się przecież stosunkowo niedawno; czy może to oznaczać, że czekają nas jeszcze większe spadki cen ropy w najbliższych tygodniach?

Amerykańska rewolucja zainicjowała nadpodaż w ten sposób, że USA miały więcej węglowodorów u siebie, a zatem zaczęły mniej sprowadzać z innych krajów, przez co więcej surowca zostało na rynku. Następną fazą będzie spodziewana liberalizacja eksportu ropy naftowej i gazu z USA, która sprawi, że nadwyżki surowca z Ameryki trafią do klientów w Azji i Europie. Wtedy efekt taniejącej ropy zostanie spotęgowany. Zapowiedzią tej fali było poluzowanie zakazu eksportu przez Baracka Obamę na kondensat ropy naftowej dla kilku firm. Rynek zareagował błyskawicznie spadkiem cen. Nadzieją na tanie surowce jest dlatego Transatlantyckie Partnerstwo Handlowo-Inwestycyjne (TTIP) negocjowane przez USA i UE. Zawiera rozdział poświęcony energetyce i uwzględnia pełną liberalizację eksportu.

Jakie mogą być polityczne konsekwencje spadków cen ropy na świecie? Spadki cen ropy oznaczają zapewne spore kłopoty dla państw uzależnionych od wpływów z eksportu ropy takich jak Rosja czy państwa zrzeszone w OPEC.

Ostatnie niepokoje społeczne w Wenezueli, kraju zmarłego Hugo Chaveza, były spowodowane głównie krachem systemu socjalnego zasilanego petrodolarami. To nowe realia, w których przetrwa silniejszy. Z kolei, w Iranie taniejąca ropa dodaje wiatru w skrzydła stronnictwu prezydenta Hassana Rouhaniego, który apeluje o reformy i otwarcie na Zachód.

Wobec kryzysu solidarności w OPEC zaczyna się klasyczna walka rynkowa, w której wygrają najsilniejsi, najsprytniejsi i najbardziej bezwzględni. „Petrostate” odpokutują wieloletni brak reform. Zwykli Rosjanie będą głodować, ale dzięki rezerwom największe firmy i system oligarchiczny przetrwają na kroplówce. Specyfika społeczna tego kraju nie daje dużych szans na niepokoje, jak w Wenezueli, lub szans na zwycięstwo zwolenników reform jak w Iranie. Rosjanie są niechętni protestom, szanują swą władzę jako coś świętego, nawet jeżeli skazuje ich ona na cierpienie. To orientalny pierwiastek rosyjskiej mentalności, który blokuje przemiany. Jak długo trwały i jak liczne były protesty spowodowane wyrokiem dla braci Nawalnych?

Jeśli chodzi o Rosję, nie brakuje opinii, że do spadku cen ropy nie doprowadziły czynniki rynkowe, lecz spisek, w którym miałyby jakoby uczestniczyć Stany Zjednoczone oraz państwa OPEC. Jakie jest Pańskie zdanie na ten temat? Dlaczego ta „teoria spiskowa” tak dobrze przyjęła się właśnie w Rosji?

Kreml wspaniale wykorzystuje retorykę „oblężonej twierdzy”. Pod tym względem jest dokładnie tak jak za najlepszych czasów ZSRR, gdy problemy gospodarcze tłumaczono Reaganowską „stonką”. Być może Amerykanie umówili się na coś z Arabią Saudyjską. Spotkania oficjeli rzeczywiście się odbywały. Należy jednak pamiętać, że na rynku ropy dla Arabów to właśnie oni tworzący nową konkurencję, to oni, dzięki swojej ropie łupkowej, są głównym zagrożeniem, a nie Rosja. Proste tłumaczenia nie bronią się wobec drobiazgowej analizy współzależności, za to trafiają na podatny grunt w społeczeństwie rosyjskim, dzięki kremlowskim mediom…”

całość pod linkiem w podtytule… źródło: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Skutki łupkowej rewolucji za oceanem. Tani gaz przypłynie z USA a Rosja dostanie po łapach oraz: Andrzej Szczęśniak: Jak powstały petrodolary. i to: Szczesniak o polityce energetycznej czyli „nowy projekt” w którym wszystko zostaje po staremu przez co w nowym roku będzie drożej. Amerykanie częściowo znoszą zakaz eksportu ropy.  a także: Rosjanie poczuli międzynarodową izolację, ale są gotowi na wyrzeczenia. Niezależny Portal Finansowy: Co się dzieje z cenami ropy?

…Poniekąd w kontrze (dla tezy że „to tylko gra rynkowa”) poniekąd jako uzupełnienie (o „papierowy” oręż) kolejny ciekawy artykuł Tradera21… Z przestrogą, że kto wchodzi w drogę USA ten ma się czego bać…

3. Trader21: Wojny finansowe.

„…Wzrost gospodarczy w Rosji w latach 2010 – 2013 oscylował pomiędzy 4-5% rocznie, co jest bardzo dobrym wynikiem. W ciągu jednak ostatnich 2 lat spadł w okolice 1%.

Bezrobocie w Rosji wynosi obecnie 5,2%, dług publiczny w relacji do PKB zaledwie 13%. Co ważne, po 6-ciu miesiącach spadków cen ropy oraz sankcji gospodarczych deficyt budżetowy wyniósł zaledwie 0,5%, co jest wynikiem praktycznie nieosiągalnym w UE. Najsłabszym punktem jest nadmierne uzależnienie gospodarki od cen surowców (głównie ropy). Generalnie sytuacja gospodarcza Rosji jest niezła.

Gdy rozpoczynała się wojna finansowa z Rosją rezerwy walutowe kraju przekraczały 500 mld USD. Na fali wyprzedaży rubla bank centralny próbował interweniować. Kilkakrotnie wyprzedawano dolary, aby skupić za nie ruble. Mimo iż bank centralny w ciągu roku pozbył się 1/6 swoich rezerw, to kurs dolara wzrósł z 36 do 58 rubli obecnie. Generalnie w obecnych realiach wszelkie działania banku centralnego przeciwko zmasowanym atakom spekulacyjnym są bezcelowe. Siła globalnych instytucji finansowych jest bowiem zdecydowanie większa od możliwości pojedynczego banku centralnego.

Poza znacznymi rezerwami dolarów Rosja posiada szóste największe rezerwy złota na świecie wynoszące 1100 ton. Pod względem wielkości rezerw złota do wielkości gospodarki wynik ten plasuje Rosję bardzo wysoko pod względem oparcia waluty na złocie i co ważne, rosyjskie złoto znajduje się w Rosji.

Mamy zatem relatywnie dobre dane gospodarcze, stabilne fundamenty oraz trwałą nadwyżkę w handlu zagranicznym, a mimo to kurs waluty się załamuje. Jak to się dzieje?

Schemat ataku walutowego od kilku lat jest taki sam i składa się z kilku faz:

1. W pierwszej kolejności globalne instytucje finansowe kontrolowane przez USA zajmują krótkie pozycje na walucie kraju będącego celem ataku. Dla dużych inwestorów jest to sygnał, że coś się będzie działo. Lepiej poinformowani (commercials) zapewne coś wiedzą, a skoro zazwyczaj mają rację, to może warto skopiować ich ruchy.
Tym sposobem wywołuje się na rynkach walutowych samonapędzającą się presję na daną walutę.

2. Gdy już jesteśmy przygotowani aby zarobić na ataku parę groszy służalcze media zaczynają nagonkę na gospodarkę danego kraju. Zważywszy, że 6 największych koncernów medialnych kontroluje około 1500 stacji telewizyjnych akcja nie jest zbyt trudna do przeprowadzenia.

3. W tym momencie zaczyna się bardzo poważny odpływ kapitału z danego kraju. Inwestorzy sprzedają akcje zaniżając ich ceny. Pozbywają się obligacji windując ich rentowność. Krajową walutę natychmiast zamieniają na waluty uznane jako oazy bezpieczeństwa CHF, USD zaniżając tym samym kurs lokalnej waluty.

4. Gdy sytuacja nabiera tempa do akcji włączają się agencje ratingowe straszące groźbą bankructwa kraju i zazwyczaj obniżają rating zarówno największych korporacji, jak i kraju do poziomu śmieciowego.

5. W przypadku Rosji dodatkowo zastosowano także atak na cenę ropy, gdyż znaczna część zarówno gospodarki, jak i budżetu bazuje na dochodach ze sprzedaży ropy. Rosyjski gaz także jest wyceniany w oparciu o ceny ropy.

6. Poza psychozą na rynkach finansowych wywołaną obawą o ekonomiczną przyszłość kraju dołożono także aspekt niepewności związany ze zbrojnym konfliktem wiszącym w powietrzu.

Doprowadziło to do sytuacji, w której kurs rubla zaledwie w ciągu 3,5 miesiąca spadł  50 % z 36,6 do 73,2 RUB / USD. Na początku grudnia drastycznie podniesiono stopy procentowe z 10,5% do 17%, co na chwile wyhamowało spadki.

Wielu inwestorów o mocnych nerwach dostrzegło okazję. Mamy bowiem walutę, która straciła 50% swojej wartości i jest pewna szansa, że za jakiś czas odrobi część strat. Nawet jeżeli kurs rubla się nie zmieni, to krótkoterminowe odsetki od obligacji płacące 17% są dość kuszące. Dla mnie jednak ryzyko jest zbyt duże.

Kurs rubla

Czy obecnie mamy już koniec spadków rubla?…”

źródło: independenttrader.pl 

całość pod linkiem w podtytule. Jak zwykle polecam lekturę dyskusji i komentarzy pod artykułem…

podobne: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze! oraz: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii. i to: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś.

sankcje

Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii.


1. Rosja sprzedaje Indiom broń i reaktory atomowe. Czy porozumienia z Chinami i z Turcją, zdezorganizują NATO? Nowa doktryna wojenna.

11.12.2014 (IAR) – Rosja i Indie podpisały kilkadziesiąt umów, wartych miliardy dolarów. Tak o wizycie Władimira Putina w Delhi informują rosyjskie media. Dziennikarze podkreślają, że Indie są dla Rosji jednym z kluczowych partnerów gospodarczych w Azji.

Już na początku rosyjsko-indyjskiego szczytu premier Narendra Modi zapewnił Włdimira Putina, że Rosja pozostanie głównym dostawcą uzbrojenia dla indyjskiej armii. „Doceniamy przyjaźń i zaufanie indyjskich partnerów” – oświadczył gospodarz Kremla. Z podpisanych w Delhi umów wynika, że Rosja w ciągu 20 lat wybuduje w Indiach 12 reaktorów jądrowych. Moskwa chwali się, że odpowiadać one będą najostrzejszym kryteriom bezpieczeństwa. Oprócz tego koncern Rosnieft przez 10 lat będzie sprzedawał ropę indyjskim odbiorcom. Oba kraje podejmą też współpracę w przemyśle kosmicznym. Część komentatorów krytycznie oceniła obecność w delegacji Władimira Putina przedstawiciela władz anektowanego Krymu. O przylocie Siergieja Aksjonowa nie było powiadomione indyjskie MSZ. Według komentatorów, rosyjska delegacja postawiła władze Indii w niezręcznej sytuacji przed planowaną na styczeń wizytą Baracka Obamy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

podobne: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.

„Reakcje Rosji wobec wojny ekonomicznej, jaką wypowiedziały jej państwa członkowskie NATO, przypominają klasyczną wojnę. Moskwa uległa jednostronnym sankcjom, by lepiej wciągnąć przeciwnika na wybrany przez nią teren i jednocześnie, by zabezpieczyć sobie przyszłość. Zawarła porozumienia z Chinami i z Turcją, by zdezorganizować NATO. Tak, jak w wypadku wojen z Francją lub z Niemcami, początkowe porażki mogą jej zagwarantować ostateczne zwycięstwo…

…1 grudnia W. Putin również udał się do Ankary. Oddzielając kwestie ekonomiczne od politycznych, przestawił długo przygotowywaną propozycję: bezprecedensowy sojusz ekonomiczny między obydwoma narodami. Dobrze rozumiejąc, że ta nieoczekiwana propozycja była jedynym wyjściem wobec Waszyngtonu, prezydent R. T. Erdogan podpisywał wszystkie, przygotowane przez Rosjan, dokumenty. Zgadzał się na wzmocnienie czarnomorskiego gazociągu, łączącego jego kraj z Rosją; zakup po dobrej cenie rosyjskiego gazu i nawet cywilnych reaktorów jądrowych dla zasilania swojego przemysłu, dostarczanie Rosji produktów rolniczych, mimo istnienia embarga ze strony wszystkich pozostałych krajów atlantyckich itp.

Dla NATO, turecki program zamienił się w koszmar.

W. Putin z pewnością nie zmienił zdania na temat R. T. Erdogana, który w kręgach rosyjskich uważany jest za „podrzędnego kryminalistę”, który dołączył do Braci Muzułmańskich, zaś do władzy został wyniesiony dzięki CIA i który zachowuje się dziś, jak prawdziwy szef mafii. Jednak rosyjski prezydent nawykł do oligarchów czy przywódców krajów Środkowej Azji, którzy są niewiele lepsi. Sam przecież wspiął się na Kreml w otoczeniu Borysa Jelcyna i Borysa Bierezowskiego.

Ze swej strony R. T. Erdogan wie, że swoją władzę zawdzięcza NATO i że dziś wystawia się mu rachunek. Odstępstwa przychodzą mu bez trudności: jest sojusznikiem politycznym Waszyngtonu i gospodarczym Moskwy. Wie, że nigdy żadne państwo nie wyszło z Sojuszu, ale wyobraża sobie, że w tej podwójnej grze utrzyma się przy władzy.

Spójrzmy teraz na strategię W. Putina….

…Pierwszą odpowiedzią W. Putina było podpisanie największego w historii kontraktu z chińskimi partnerami, zwracając przyszłość swego w kierunku Dalekiego Wschodu. Następnie wykorzystał Turcję przeciwko NATO, by obejść zachodnie „sankcje” handlowe. Czy to z Chinami, czy to z Turcją, Rosja sprzedaje swoją energię za lokalną walutę lub w wymianie barterowej, ale nigdy za dolary.

Rosyjscy eksperci szacują, że Waszyngton będzie interweniować, jeśli kurs ropy utrzyma się przez ponad 6 miesięcy poniżej 60 USD za baryłkę. Dwa miesiące temu, zarządzająca rosyjskim bankiem centralnym Elwira S. Nabiulina, potwierdziła przed Dumą, że jest przygotowana na taki scenariusz, a rezerwy w podległej jej instytucji są wystarczające.

Choć na razie Rosja mocno odczuwa natowski atak ekonomiczny, sytuacja może się w konsekwencji, odwrócić za 6 miesięcy. By utrzymać swoje panowanie nad światem, Waszyngton byłby zmuszony interweniować w celu podwyższenia cen ropy. W międzyczasie ta wojna zablokuje Unię Europejską i NATO, podczas gdy Rosja przekieruje swoją gospodarkę w stronę chińskiego sojusznika. Ostatecznie Rosja działa tu tak, jak działała zawsze. Niegdyś, stosowała „taktykę spalonej ziemi”, kiedy Francja Napoleona lub hitlerowskie Niemcy ją zajmowały. Niszczyła swoje własne bogactwa na obszarach zajmowanych przez nieprzyjacielskie armie i nieustannie wycofywała się daleko na wschód, by następnie wrócić i wymieść wyczerpanych zbyt głęboką penetracją zaborców.”

całość tu: geopolitics.org.pl

podobne: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról”. oraz:  Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin. i to: Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy. a także: Jak nie kijem go to marchewką. Ropa w zamian za zniesienie sankcji czyli… Iran po stronie zachodu. Syria: w Kobani znowu walki, Amerykanie dozbrajają Kurdów (wbrew stanowisku Turcji). polecam również: Chiny Rosja i i Iran uderzają w dolara. Złote ambicje Chin.

26.12.2014 (IAR) – Zwiększenie zdolności bojowej NATO oraz destabilizacja sytuacji w kraju. To najważniejsze zagrożenia według uaktualnionej, rosyjskiej doktryny wojennej. Dokument podpisał prezydent kraju, Władimir Putin.

NATO wymienione jest w rozdziale traktującym o największych zagrożeniach zewnętrznych. Jak czytamy, chodzi o „rozszerzanie siłowego potencjału Sojuszu Północnoatlantyckiego”, a także „przybliżenie wojennej infrastruktury państw – członków NATO do granic Federacji Rosyjskiej” oraz „dalszego rozszerzenia bloku”.

Zagrożenie destabilizacją sytuacji w kraju, między innymi przez terrorystów, jest z kolei zawarte w doktrynie jako najważniejsze niebezpieczeństwo, grożące Rosji „od wewnątrz”.

IAR/kremlin.ru/jj

podobne: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową.

2. Le Monde uważa, że Putin przegrał wojnę ekonomicznąRosyjski RTS od swojego dołka w zaledwie 3 dni zyskał 32%!

17.12.2014 (IAR) – Putin przegrał wojnę gospodarczą – pisze francuski popołudniowy dziennik Le Monde. Gazeta jest zdania, że sytuacja, w jakiej znalazł się rubel, może niepokoić giełdy na całym świecie.

Spadek wartości rubla i oscylowanie ceny ropy naftowej za baryłkę w pobliżu 60 dolarów to – zdaniem dziennika Le Monde – główne przyczyny porażki polityki prowadzonej przez prezydenta Rosji. Dziennik pisze o obawach Rosjan, wykupujących dewizy, byle by tylko uciec od niepewnej waluty rosyjskiej, która straciła połowę ze swojej wartości. To „uderzenie ekonomicznego tsunami” odczuły także giełdy zachodnie, na przykład w Paryżu, której notowania wirują, bo do kryzysu rosyjskiego dokładają się jeszcze grecki i notowania na rynku paliw. Tymczasem o ile Angela Merkel i prezydent Francois Hollande wyciągają pomocną dłoń do Putina, co skwapliwie zauważyły media nad Sekwaną, o tyle Kongres amerykański zaostrza ton wobec Kremla. Niedawno w wywiadzie dla francuskiej stacji telewizyjnej France 24 minister spraw zagranicznych Rosji Sergiej Ławrow tłumaczył, że rusofobia Kongresu jest wynikiem tego, iż 80% kongresmenów nie wychyliło nosa poza Stany Zjednoczone.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/em/

podobne: Rosjanie poczuli międzynarodową izolację, ale są gotowi na wyrzeczenia. Niezależny Portal Finansowy: Co się dzieje z cenami ropy? oraz: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś. i to: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE.

To z czym mieliśmy do czynienia w tym tygodniu, to był być może największy zwrot wydarzeń i powrót byków w historii rynków kapitałowych. Rosyjski RTS od swojego dołka w zaledwie 3 dni zyskał 32%!

Na wykresie powstał najdłuższy, tygodniowy, dolny cień w historii ludzkości – prawdopodobnie jeszcze nigdy żaden rynek nie zawrócił z tak wielką siłą w przeciągu zaledwie jednego tygodnia.

Ktoś stracił, a ktoś zarobił obrzydliwie wielkie pieniądze. Pojawienie się tak agresywnego popytu nie może jednak dziwić analityków fundamentalnych, bowiem indeks rosyjski jest najtańszy na świecie pod każdym względem. Na uwagę zasługuje szczególnie Schiller P/E (tzw. CAPE) który wynosi w tej chwili zaledwie 5,2 w porównaniu z 28 dla USA i 13 dla Polski. Zwykłe C/Z kształtuje się na poziomie 7, natomiast C/WK równe jest 0,8 przy stopie dywidendy 5%.

(Albert Rokicki – Longterm.pl)

podobne: Obama złożył deklarację bezpieczeństwa dla Polski.Tymczasem Rosja dostaje po kieszeni a Europa (wschodnia) rykoszetem.

3. Miliony z Waszyngtonu na wzmocnienie EuropyObama ogłosił wznowienie stosunków dyplomatycznych z Kubą. Dalsze sankcje wobec Krymu.

13.12.2014 (IAR) – 175 milionów dolarów z USA dla Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii do września 2017 roku na wzmocnienie ich zdolności obronnych. W ramach nowego budżetu obronnego Stanów Zjednoczonych, kraje bałtyckie oraz Ukraina mają dostać wsparcie w szkoleniu i wyposażeniu swoich armii. W osobnym pakiecie Ukraina, tym razem w zestawieniu z Mołdawią i Gruzją ma korzystać z funduszu w wysokości 57 milionów dolarów, dzięki któremu USA chcą wzmocnić swoje relacje wojskowe z tymi krajami.

Dodatkowe 635 milionów dolarów ma pójść na inne programy wojskowe w Europie, w ramach ogłoszonego w czerwcu w Warszawie przez Baracka Obamę European Reassurance Initiative czyli wzmocnienia Europy w obliczu napiętych stosunków z Rosją.

IAR/defensenews.com/łp/ab

podobne: Wstrząsy wtórne „kryzysu ukraińskiego”. Japonia – Chiny – Niemcy – USA – Syria. Niemieckie wsparcie wojskowe dla państw bałtyckich. oraz: Siemoniak o szpicy NATO. Niemcy dostarczą żołnierzy do obrony Polski. Co dała Polsce misja w Afganistanie?

17.12.2014 (IAR) – Historyczny zwrot w relacjach amerykański-kubańskich. Prezydent Barack Obama ogłosił wznowienie stosunków dyplomatycznych z Kubą oraz złagodzenie embarga handlowego.

Prezydent Barack Obama w telewizyjnym wystąpieniu poinformował, że polecił sekretarzowi stanu natychmiastowe rozpoczęcie rozmów na temat wznowienia stosunków dyplomatycznych z Kuba. W najbliższych miesiącach, Waszyngton zamierza otworzyć ambasadę w Hawanie.

„Ostatnich 50 lat pokazało, że polityka izolacji jest nieskuteczna. Czas na nowe podejście” – mówił amerykański prezydent.

Barack Obama ogłosił też złagodzenie embarga handlowego wobec Kuby. Rząd USA rozszerzy grupę osób mogących podróżować na Kubę i zezwoli na posługiwanie się tam amerykańskimi kartami kredytowymi. Osoby wracające z Kuby będą mogły przywieźć produkty o wartości do 400 dolarów.

„Nie spodziewam się, że zmiany na Kubie nastąpią w jeden dzień. Jestem jednak przekonany, że polityka zaangażowania będzie lepiej służyć naszym wartościom i skuteczniej pomoże kubańczykom się zmienić wchodząc w XXI wiek” – dodał Barack Obama.

Decyzję Baracka Obamy ostro krytykują republikanie. Senator Marco Rubio powiedział, że prezydent USA jest nie tylko naiwny ale również, że jego decyzje są szkodliwe dla kraju.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Wałkuski, PR Waszyngton/dj

podobne: Bezpośrednie starcie w Strefie Gazy. Kwestia Irańskiego atomu. Merkel łagodzi napięcie z Waszyngtonem (CIA przeniesie się do Warszawy?). Putin na Kubie m.in. o wojskowej stacji nasłuchowej. oraz: Obama przed szkodą i po szkodzie głupi. Znowu będzie wspierał „umiarkowaną opozycję” w Syrii. Zapowiada zniszczenie ISIL ale wojsk nie wyśle, za to wyśle armię do „walki” z Ebolą. Secesyjne plany Teksasu.

19.12.2014 (IAR) – Stany Zjednoczone zakażą eksportu towarów, technologii i usług na Krym. Zapowiedział to Barack Obama, wzywając Rosję, by zakończyła okupację półwyspu. Prezydent USA upoważnił też departament skarbu, by nałożył sankcje na osoby i firmy, działające na Krymie. Obama oświadczył, że ma to zapewnić przejrzystość amerykańskim przedsiębiorstwom, które mają interesy w tym regionie świata. Zapewnił też, ze Stany Zjednoczone nie zaakceptują rosyjskiej okupacji Krymu.

Wczoraj sankcje wobec Krymu zaostrzyła Unia Europejska. Zostanie wprowadzony zakaz działalności europejskich firm turystycznych na półwyspie. Jest również zakaz kupowania i finansowania firm na półwyspie przez Europejczyków. To ma utrudnić Rosjanom plany odbudowania Krymu. Wspólnota wprowadziła również zakaz sprzedaży technologii wykorzystywanych przy wydobyciu ropy i gazu. To także ma uderzyć w Rosję, która chce mieć dostęp do złóż ropy naftowej na Morzu Czarnym, ale potrzebuje do tego europejskich, nowoczesnych technologii.

Daily Mail&rtr/IAR/dw/to/

podobne: 113% frekwencji czyli unijne absurdy wybrane oraz źle wydane pieniądze. Bankrutujący „raj” Szwecji kontra raj podatkowy na Krymie. oraz: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. i to: USA nakładają sankcje na Węgry za wspieranie Rosji!

4. Czeczeńskie bataliony wspierają Ukraińców i separatystówTurczynow nie wyklucza stanu wojennego. Wzmocnienia zdolności obronnych kraju

12.12.2014 (IAR) – Zbrojne grupy Czeczenów po obu stronach rosyjsko-ukraińskiego konfliktu.

Po stronie separatystów walczy między innymi batalion „Smierć” złożony z Czeczenów – żołnierzy lub oficerów armii rosyjskiej i służb specjalnych. Na kurtkach i czapkach mają naszywki w kolorach flagi czeczeńskiej – zielono-biało-czerwonej. Są to tak zwani „Kadyrowcy”. Nazwa pochodzi od popieranego przez Moskwę prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa.

Po stronie ukraińskiej walczą żołnierze czeczeńskiego batalionu im. Dżochara Dudajewa. Dowódca oddziału, Isa Munajew twierdzi, że w ten sposób spłaca dług, ponieważ :”kiedy nam było ciężko i bardzo potrzebowaliśmy pomocy, bratni naród Ukrainy udzielił wsparcia mojemu narodowi, mojej ojczyźnie, Czeczeńskiej Republice Iczkerii”.

Isa Munajew widzi wiele wspólnego miedzy obecną sytuacją w Ukrainie i tym co działo się w Czeczenii w 1994 roku. Przekonuje, że wówczas jego naród też myślał, że nic złego się nie wydarzy. Jednak życie pokazało, że Moskwa sama się nie zatrzyma. Dlatego należy połączyć wysiłki i walczyć aż do zwycięstwa.

Czeczeński dowódca jednoznacznie ocenia działania „kadyrowców’. Jego zdaniem są to zdrajcy ojczyzny. Przestrzega również Rosjan, że „jeśli nie wyzbędą się choroby pod nazwą „rusizm” i Władimira Putina to zapłacą bardzo wysoką cenę.

Na początku grudnia, na kilka godzin przed orędziem prezydenta Rosji Putina, w Groznem doszło do ataku. Grupa uzbrojonych mężczyzn porwała kilka taksówek na przedmieściach, zabiła trzech policjantów drogówki i zajęła budynek Domu Prasy w centrum stolicy. Eksperci ds. Kaukazu ostrzegają, że to może oznaczać wznowienie konfliktu w Republice Czeczeńskiej. Do tej pory udawało się Rosji gasić ten konflikt poprzez znaczące dotacje i nadanie wielu uprawnień prorosyjskiemu prezydentowi Ramzanowi Kadyrowowi.

IAR/Radio Swoboda/iwa/zr

podobne: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach. i to: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem.

26.12.2014 (IAR) – Sekretarz Ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa dopuszcza możliwość wprowadzenia stanu wojennego, jeśli nie uda się rozwiązać konfliktu w Zagłębiu Donieckim drogą pokojową.

Aleksander Turczynow powiedział to w wywiadzie dla telewizji Kanał 5. Sekretarz Rady zastrzegł, że prezydent ma pełną świadomość sytuacji w kraju i nie będzie podejmował pochopnych decyzji. Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba – nie zawaha się skorzystać ze swych uprawnień. „Gdy dojdzie do wniosku, że nie ma innego wyjścia – wprowadzi stan wojenny, a Rada Bezpieczeństwa przygotuje stosowny dokument.” – oświadczył Aleksander Turczynow.

Dodał, że najważniejszym zadaniem jego kraju jest obecnie stworzenie silnej, dobrze wyszkolonej i wyposażonej armii. „Musimy sobie jasno powiedzieć, że walczymy nie ze zbrojnymi grupami separatystów, lecz z Rosją. Prowadzone są wprawdzie rozmowy o wycofaniu rosyjskich wojsk z terytorium Ukrainy, lecz Kreml liczy się tak naprawdę tylko z silnymi – podkreślił polityk.

IAR/Interfax Ukraina/Kanał5/zr

29.12.2014 (IAR) – Zaplanowane w budżecie Ukrainy na rok 2015 zwiększenie wydatków na siły zbrojne ma się przyczynić do wzmocnienia zdolności obronnych kraju. Premier Arsenij Jaceniuk wielokrotnie informował społeczeństwo, iż w okresie rządów Wiktora Janukowycza ukraińska armia została rozkradziona.

Walerij jest żołnierzem kontraktowym. Został skierowany do działań w ramach operacji antyterrorystycznej przez swoje wojskowe dowództwo. Szczerze opowiada, iż kontraktowi żołnierze są źle wyposażeni, a dowództwo specjalnie się tym nie przejmuje: „Wszystkich ich interesują pieniądze, a nie to jak ich podwładni będą ubrani, czy będą się mogli gdzieś ogrzać, czy będą mieli co jeść. Dla nich ważniejsze jest nabijanie kabzy, aniżeli zapewnienie swoim żołnierzom tego, co jest potrzebne”. Walerij nie ma także wątpliwości, że powstające od lata tego roku bataliony ochotnicze są w lepszej sytuacji. Jego zdaniem jest znacznie lepiej być ochotnikiem, aniżeli służyć w armii kontraktowej. „Wolontariusze, którzy rzeczywiście służą narodowi ukraińskiemu i ukraińskiemu państwu zapewniają im właściwie wszystko”. Podobne opinie usłyszeć można i od innych żołnierzy. Dlatego miejscowi komentatorzy są zdania, iż Ukrainie potrzebne są oprócz pieniędzy na siły zbrojne, także głębokie reformy w armii.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Krzysztof Renik, Zaporoże/mg

podobne: Koziej o konflikcie na Ukrainie. Jaceniuk mówi „wojna”, ale Poroszenko o „operacji antyterrorystycznej” i zaznacza że wszystko jest pod kontrolą. Wojsko się wycofuje ale nowy pobór nie pójdzie na front. Zachód nie powstrzyma Rosji. oraz: Ukraina: 200 ofiar kotła pod Iłowajskiem (ochotnicy oskarżają dowództwo ukraińskiej armii). Putin i Poroszenko zadowoleni z rozejmu. Kijów nie cofnie procesów autonomizacji Donbasu. Kolej na Naddniestrze? i to: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię.

 polecam również: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i złotem) a także: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. Sondaż o wojnie – Ławrow: Ukraina przygotowuje się do ataku.

źródło stooq.pl

Paweł Kuczyński - Dyktator

Paweł Kuczyński – Dyktator

USA nakładają sankcje na Węgry za wspieranie Rosji!


No i wyszło szydło z worka 🙂 USraelitom puszczają nerwy… A miało być tak pięknie! A na poważnie to kończy się pewna epoka, bo Ameryka traci w tym momencie „moralny” mandat przewodnictwa „światu zachodu”.

Miała być zjednoczona pod atomowym berłem USrańców Europa – zwartym kordonem w równym szyku maszerująca na Putina pod dyktando marszruty wybijanej bezpiecznie zza oceanu a tu tymczasem klops! Nikt nie chce „pięknie i zaszczytnie” umierać za Krym i Donbas. Nikt (o dziwo) nie podziela „amerykańskiej” wizji kolejnej niszczycielskiej dla Europy wojny, która już dwie na własnym terenie przeżyła. Wściekli się Obamag(n)oje bo Węgrzy chcą NORMALNIE żyć z sąsiadami i mają czelność mieć normalne relacje z Rosją…

„Wuj Sam” został przyłapany in flagranti w całej okazałości (tj. bez spodni) na ewidentnej próbie gwałtu na suwerennym państwie i w końcu mogą go sobie teraz wszyscy (dorośli 😉 ) obejrzeć bez retuszu, takim jaki został stworzony a raczej zoperowany po rytuałach (nie)wiadomego pochodzenia 😉 którym został poddany przez „starszych i mądrzejszych”. Efektem tej operacji jest pospolity „Niger” (po naszemu czarnuch) wysługujący się kapitałowi o „mięsistym nosie”, latający w jego imieniu po osiedlu z wywieszonym jęzorem i pałą w ręku w poszukiwaniu łatwego łupu.

Wolność, demokracja, partnerstwo i poszanowanie suwerenności innych państw – to teraz tylko puste slogany już jawnie wyrzucone do śmietnika przez tych którzy jeszcze wczoraj mienili się obrońcą „zachodnich wartości”…

Jestem realistą i wiem doskonale że tu chodzi o mocarstwowe interesy Amerykanów. Nie ma jednak i nie może być zgody ani usprawiedliwienia dla sposobów jakimi ci „miłośnicy wolności” próbują narzucać swoje „racje” innym. Nie może być przyzwolenia czy pochwał na zakłamanie tego państwa (a ściślej elit które nim rządzą) i wprowadzanie w życie jego wizji „partnerstwa” przez traktowanie w sposób bezczelny nie tylko własnych obywateli (których za pomocą „Rezerwy Federalnej” okradają bez opamiętania Stulecie zniewolenia: Historia Rezerwy Federalnej – część 2) zmuszając ich do finansowania kolejnych punktów zapalnych wojny światowej w różnych częściach globu (jak finansowanie „arabskiej wiosny ludów” której owoc – „Państwo Islamskie” szaleje teraz na bliskim wschodzie siejąc terror śmierć i zniszczenie), ale również „partnerów” i „sojuszników” z Europy, których ci „miłujący wolność” (w specyficzny sposób) ludzie są w stanie bez mrugnięcia okiem poświęcić na ołtarzu swoich chorych mocarstwowych ambicji. I choć pewnie niektórzy będą zachwyceni siłą i stanowczością Amerykanów w poskramianiu „niepokornych” Węgrów, to ja widzę tutaj pierwszą oznakę głębokiego kryzysu idei jaką Amerykanie do tej pory wycierali sobie gębę szerząc swój (nie)ład po świecie. Bo skoro USA musi się dziś uciekać do groźby by suwerenne narody SOJUSZNICZE „przekonać” do swoich racji, to znaczy że są bankrutami nie tylko w sensie dosłownym, tj. ekonomicznym ale przede wszystkim moralnym…

Niech nas Bóg broni przed takim sojusznikiem i zacznijmy w końcu bronić się sami! Nie popełniając tych samych od wieków błędów. Pchając się na afisz światowej polityki w której jesteśmy tylko przedmiotem i klientem. Narzędziem które kto mocniejszy może sobie wziąć, użyć, zużyć i wyrzucić jak nikomu niepotrzebny śmieć. Czas skończyć z wysługiwaniem się obcym interesom na koszt własnego bezpieczeństwa i narodowej dumy… Co nie oznacza że zaraz mamy jako naród ucinać wszelkie kontakty z USA, albo paść z płaczem w objęcia Rosji. Co to to nie! Czas po prostu oczyścić własny dom ze sługusów obcych interesów (tylko tyle i aż tyle).

Precz z komuną i układem postokrągłostołowym udającymi pod kamery przed ogłupionym narodem że się nienawidzą, ale wiecznie dogadującymi za naszymi plecami by kupczyć naszą suwerennością i własnością – naszym życiem! dla swoich politycznych ambicji bycia podnóżkiem i klakierem na dworach silniejszych czy to USA, czy to Rosji, czy UE/Niemiec… Stanisław Michalkiewicz: „Kurde balans, miękną rury” czyli „mocni siłą naszych sojuszników”, „za wolność waszą” idziemy na wojnę.

Niech żyją wolne i suwerenne narody… Brawo Węgrzy… Ameryko jakże nisko upadłaś.

…Odys

podobne: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska?USA, Ukraina, Syria, Irak, Iran

Wirtualna Polonia

Stany Zjednoczone zakazały wjazdu na swoje terytorium wysokim rangą urzędnikom Węgier – tę sensacyjną informację podaje Deutsche Welle, powołując się na szefa ambasady USA w Budapeszcie André Goodfrienda. To wydarzenie bez precedensu – po raz pierwszy Amerykanie uderzają politycznymi sankcjami w kraj Unii Europejskiej.

Orban_Obama

View original post 144 słowa więcej

Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.


1.„Puls Biznesu” Polski ziemniak w odwrocieRadom: finansowy dramat sadowników. Pomoc dla producentów porzeczek i wiśniProducenci trzody piszą list do premier

08.10.2014 (IAR) – Rolnicy załamują ręce – ceny ziemniaków są dramatycznie niskie, a konsumpcja tych warzyw od wielu lat spada. W dodatku polskie kartofle przegrywają konkurencję z tymi z zachodu Europy. Pisze o tym „Puls Biznesu”.

We wrześniu kilogram ziemniaków kosztował w skupie 37 groszy, w porównaniu z 82 groszami w 2013 roku. Według Wiesława Dzwonkowskiego z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, ceny są tak niskie, bo wielu sezonowych rolników zdecydowało się uprawiać w tym roku kartofle ze względu na dobrą cenę z roku poprzedniego.

Z kolei w Europie Zachodniej mamy do czynienia z nadwyżkami ziemniaków, których część prawdopodobnie trafi do Polski. Sytuację pogarsza fakt, że nasze kartofle nie są konkurencyjne cenowo wobec tych pochodzących z Zachodu.

Zdaniem Wiesława Dzwonowskiego, przyczyną tych wszystkich negatywnych zjawisk jest niezorganizowany rynek – brakuje silnej organizacji zrzeszającej producentów, polscy rolnicy mają też problemy z dostarczaniem większej ilości wystandaryzowanego towaru i konkretnych odmian.

Więcej – w „Pulsie Biznesu”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Puls Biznesu/md/dabr

13.10.2014 (IAR) – Rosyjskie embargo i zbyt niskie ceny skupu owoców pogłębiły kłopoty polskich rolników. Wiele gospodarstw sadowniczych stanęło przed widmem bankructwa. W tak trudnej sytuacji unijne wsparcie finansowe jest niewystarczające.

Równie źle nie było od kilkunastu lat. Cena za kilogram jabłek przemysłowych to 10 groszy, deserowych – pół złotego. Sytuacja jest dramatyczna, a jak mówi prezes Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej, poseł PSL Mirosław Maliszewski, na unijną pomoc na razie nie ma co liczyć.

Po pierwsze – proponowane rekompensaty były zbyt niskie, a po drugie – ich wypłata miałaby nastąpić za późno. Zdaniem Maliszewskiego, oznacza to, że polscy rolnicy są dyskryminowani, a unijna solidarność istnieje tylko w teorii.

Sadownicy, którzy rocznie sprzedawali do Rosji około 900 tysięcy ton jabłek, próbowali znaleźć nowe rynki zbytu. Niestety, żaden inny nie jest w stanie przyjąć takiej ilości polskich owoców.

O sukcesie będzie można będzie można mówić,jeśli uda się sprzedać albo zagospodarować chociaż połowę tego, co dotąd wysyłano na Wschód.

utro rano sadownicy zablokują drogę krajową numer 50. Będą częstować kierowców sokiem i jabłkami. Protest ma zwrócić uwagę na trudną sytuację, w której znalazło się polskie rolnictwo.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Anna Orzeł/hk/dabr

podobne: KE ogłosiła wsparcie dla rolników (będzie płacić za marnotrawstwo). Eksperci o eksporcie polskich owoców do USA. Reeksport polskiej żywności do Rosji. Białoruś zniosła zakaz importu bydła.

14.10.2014 (IAR) – Do 15 października producenci czarnych porzeczek i wiśni mogą wnioskować o pomoc finansową. Wsparcie zostało uruchomione z powodu załamania cen skupu tych owoców.

Dokumenty należy składać do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Wysokość wsparcia wynosi 410 złotych za jeden hektar upraw i będzie wypłacana w formie pomocy de minimis. Oznacza to, że łączna wartość wsparcia nie może przekroczyć w ciągu trzech ostatnich lat równowartości 15 tysięcy euro.

IAR/ARiMR/łp/dabr

podobne: Rosja może zakazać importu z Polski owoców, warzyw i jagód oraz: Kłopoty plantatorów owoców i hodowców świń (Ukraina znów zamyka granicę dla polskiej wieprzowiny). KE uznała pomoc publiczną dla LOTu za legalną. Koniec z najniższą ceną (w przetargach i płacach).

13.10.2014 (IAR) – Rolnicy i producenci z branży mięsnej piszą list do Ewy Kopacz. W tym tygodniu na biurku premier ma się znaleźć apel o skuteczną walkę z afrykańskim pomorem świń.

W liście do którego dotarła Informacyjna Agencja Radiowa znajduje się prośba o utworzenie specjalnego sztabu kryzysowego, na którego czele miałaby stanąć Ewa Kopacz.

Witold Choiński szef związku Polskiego Mięso przekonuje w rozmowie IAR, że minęło już 7 miesięcy od wystąpienia pierwszych przypadków afrykańskiego pomoru świń u dzików i nadal nie udało się ograniczyć częstotliwości występowania choroby.

Ekspert tłumaczy, że potrzebna jest jedna osoba, która będzie miała kompetencje ministra rolnictwa, środowiska czy administracji i dzięki temu szybciej można będzie sobie poradzić z chorobą.

Witold Choiński podkreśla, że przez ogniska choroby traci cała branża nie mogąc eksportować mięsa do wielu krajów. Dlatego zdaniem sygnatariuszy listu potrzeba jest specjalna ustawa o bioasekuracji.” Dzięki niej będzie można zlikwidować małe gospodarstwa na ternie zagrożonym pomorem świń i wypłacić rekompensaty za nie hodowanie trzody na przykład przez następne trzy lata. ” – proponuje związek Polskie Mięso.

We wrześniu Agencja Rynku Rolnego zakończyła wypłatę rekompensat dla hodowców trzody z tytułu strat poniesionych w wyniku pojawienia się w naszym kraju choroby afrykańskiego pomoru świń u dzików. Łącznie Agencja wypłaciła producentom całą przyznaną przez Komisję Europejską kwotę wsparcia w wysokości prawie 7 milionów złotych.

Związek Polskie Mięso szacuje jednak, że przez ogniska choroby i zamknięcie rynków eksportowych producenci tracą dziennie nawet 3 miliony złotych. W liście do premier rolnicy piszą, że w dłuższej perspektywie brak skutecznej walki z afrykańskim pomorem świń może oznaczać utratę inwentarza wartego nawet 20 miliardów złotych.

IAR/ Tomasz Majka/mitro/

Podobne: Świńskiego baletu ciąg dalszy. Austriackie mięso wjeżdża do Rosji. „Szybka” pomoc dla Polski. Wszyscy udają że to przez ASF. oraz: Chiny wstrzymały import polskiej wieprzowiny.

2. Sawicki: Polska chce dodatkowego wsparcia dla rynku mleka w związku z embargiem. Ponad połowa wniosków o rekompensaty zostanie wycofanaJarubas: UE nie radzi sobie z embargiem.

13.10.2014 (IAR) – Polska chce podniesienia cen interwencyjnych na rynku mleka i dopłat do eksportu w związku z rosyjskim embargiem. Wniosek w tej sprawie przedstawił dziś minister Marek Sawicki podczas spotkania szefów resortów rolnictwa Unii w Luksemburgu. W przyszłym tygodniu tematem mogą się zająć też unijni eksperci ds. rolnych.

Największy problem mają w tym zakresie kraje bałtyckie, które są najbardziej uzależnione od eksportu produktów mleczarskich do Rosji. Jak powiedział jednak minister Sawicki, polscy producenci także potrzebują pomocy. „Bałtowie chcą dodatkowych dopłat do produkcji mleka, bo tam ceny spady poniżej cen interwencyjnych, my wsparliśmy Bałtów, jednocześnie informując o tym, że na polskim rynku mleczarskim też mamy do czynienia z dużym spadkiem cen i polski wniosek w tej sprawie był rozpatrywany w zakresie zmian cen interwencyjnych w tym sektorze oraz ewentualnie dopłat do eksportu” – powiedział Marek Sawicki.

Minister zwrócił jednocześnie uwagę, że kraje członkowskie są bardzo podzielone co do konieczności podejmowania dodatkowych działań w związku z embargiem. „Odchodzący komisarz jasnych propozycji nie składa. Wśród państw członkowskich jest kilka państw liderów: Polska, Francja, Niemcy, kraje bałtyckie, Hiszpania, ale porozumienia między nami nie ma i stąd problem, co może być lub nie podjęte w tych sprawach” – dodał minister.

Według danych Komisji Europejskiej, na Litwie, Łotwie i w Estonii ceny mleka, m.in. z powodu rosyjskiego embarga, spadły o 20-25 procent. To właśnie te państwa oraz Finlandia tradycyjnie eksportują ponad 15% swoich produktów mlecznych do Rosji. W innych krajach, które nie są tak uzależnione od rynku rosyjskiego, odnotowywano znacznie mniejszy spadek cen lub nawet niewielki ich wzrost.

IAR/Magdalena Skajewska/Luksemburg/em/

podobne: Jak nie ASF to „pałeczki”. Rosja zabroniła importu produktów polskiej Mlekovity.

W innych krajach, które nie są tak uzależnione od rynku rosyjskiego, odnotowywano znacznie mniejszy spadek cen lub nawet niewielki ich wzrost… wniosek prosty – Rosja kompensuje sobie embargo jakie nałożyła na kraje „bliskiej zagranicy” importem z innych krajów UE, ergo „solidarności” i skoordynowania działań UE na tym polu jak nie było tak nie będzie! Czemu zresztą trudno się dziwić a można się dziwić wyłącznie tym krajom, które pozwoliły wepchnąć się jak dzieci w hucpę własnym kosztem. Mało tego! Warto wspomnieć że niektóre kraje (i znowu na pierwszym miejscu Polska) oberwą za „nadprodukcję mleka” – Eurokołchoz kosztuje: Kwoty na mleko przekroczone (zapłacimy ok. 195 mln zł). Czynsze mogą wzrosnąć. 620 mln EUR na pensje dla EUrzędników (Odys)

07.10.2014 (IAR) – Większość wniosków polskich rolników o unijne rekompensaty, które zostały złożone w ramach pierwszego pakietu unijnego wsparcia zostanie wycofana. Tak uważa minister rolnictwa Marek Sawicki. Minister wziął dziś udział w Europejskim Kongresie Rolników 2014 w Brukseli.

Pod koniec sierpnia Komisja Europejska przeznaczyła 125 milionów euro na wsparcie dla rolników dotkniętych przez rosyjskie embargo. Program został jednak zawieszony ze względu na zbyt duże zapotrzebowanie na pomoc, głównie z Polski. Warszawa obecnie prowadzi kontrolę wniosków.

Zdaniem ministra Sawickiego większość rolników, która początkowo zwróciła się o pomoc, teraz się z tego wycofuje ze względu na niskie stawki wycofania produktów z rynku, zaproponowane przez Brukselę. „Z pewnością będzie to więcej niż połowa tych, którzy zgłosili się wstępnie, bo rolnicy byli przekonani, że stawki wycofania będą przynajmniej stawkami pokrywającymi koszty produkcji, a te stawki są zdecydowanie poniżej” – powiedział dziennikarzom Sawicki.

Według ministra Sawickiego zasady udzielania pomocy zaproponowanej przez Komisję Europejską są niesprawiedliwe. Jak tłumaczy minister, chodzi przede wszystkim o podział rolników na zrzeszonych i niezrzeszonych. Ci, którzy należą do organizacji producenckich mogą bowiem liczyć na wyższą pomoc. „Gdyby wycofanie produktów z rynku było rekompensowane tak jak dla organizacji to z pewnością tych wycofań byłoby zdecydowanie więcej, ale jeśli rolnicy dowiedzieli się, że za wycofanie papryki czy pomidorów dostaną 7 – 8 eurocentów to jest to zbyt cenna praca za takie marne pieniądze” – dodał minister.

Na razie Polska skontrolowała 80 procent złożonych w wniosków o rekompensaty. Kontrola ma zostać zakończona do 15 października. Następnie informacja w tej sprawie zostanie przesłana do Komisji Europejskiej. Tymczasem w przyszły poniedziałek,podczas spotkania w Luksemburgu, unijni ministrowie rolnictwa rozmawiać będą ponownie o rosyjskim embargu oraz jego skutkach na unijny rynek.

IAR/Magdalena Skajewska.Bruksela/mcm/

podobne:  Równi i równiejsi czyli komu sankcje a komu rekompensaty

14.10.2014 (IAR) – Unia Europejska nie radzi sobie z rosyjskim embargiem – uważa wiceprezes PSL. Adam Jarubas krytykował w radiowej Jedynce utylizowanie niesprzedanej żywności.

W opinii marszałka województwa świętokrzyskiego, mechanizm radzenia sobie z kryzysem po ogłoszeniu restrykcji przez Rosję jest nie do przyjęcia. Adam Jarubas ocenia, że pomysł niszczenia żywności jest trudny psychologicznie dla rolników. Lepiej byłoby skierować ją do krajów potrzebujących.

Gość Jedynki uważa, że polscy rolnicy powinni jednoczyć się w grupy producenckie, bo w ten sposób lepiej wykorzystają unijną pomoc dla objętych embargiem. Marszałek Jarubas podkreślił, że Unia bardziej premiuje grupy niż rolników indywidualnych. Ponadto, dzięki jednoczeniu się większa część dochodów będzie w rękach rolników.

Dziś Związek Sadowników RP zapowiada protest przeciwko niskim cenom owoców w skupie i pogłębiającym się kryzysie na rynku. Protest ma odbyć się w Mszczonowie niedaleko Warszawy

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/PR1/to/dabr

…jak to było za komuny? Nie ma to jak w kolektywach! Inaczej paszoł won kułaku! 🙂 Kiedy pcha się łapy w rynek i „reguluje” się go setkami przepisów to nic dziwnego że w wypadku pewnych nieprzewidzianych okoliczności (choć w tym wypadku uważam że problemy były całkowicie przewidywalne) rynek nie jest w stanie sobie z nimi poradzić, gdyż masa przepisów uniemożliwia niestandardowe posunięcia mało tego przewidując za takie posunięcia kary finansowe. Po drugie, w takim systemie (centralnego sterowania i rozdawnictwa publicznego grosza) koszty owych kłopotów rozlewają się w sposób niekontrolowany i całkowicie nienaturalny na inne podmioty, poszerzając promień rażenia i czyniąc niezdolną do walki z kryzysem całą branżę a za nimi inne pokrewne. Zamiast naturalnego bankructwa kilku firm (najmniej nieporadnych), kłopoty są „sprawiedliwie” rozdzielane niemal na wszystkich przez co obserwujemy nienaturalne kłopoty całej branży. Pomijam tu milczeniem złodziejską tendencję do „ratowania” czyjegokolwiek biznesu z pieniędzy podatników – każdy by tak chciał! Paweł Rybacki: Moralna i praktyczna wyższość gospodarki wolnorynkowej nad centralnie planowaną lub interwencjonistyczną.

Co do polskich grup producenckich i sabotowania ich przez unijnych polityków to polecam lekturę: „Wspólna Polityka Rolna” kosztem polskiego przemysłu rolno-spożywczego. gdyż nie jest to do końca wina UE, w każdym bądź razie „ktoś” jej pomógł. Co w skrócie wyglądało tak, że skoro wsparcie przysługuje niemal wyłącznie grupom producenckim, to wystarczy wprowadzić przepisy utrudniające ich powstawanie (przyczyniając się jednocześnie do zabezpieczenia pewnym podmiotom monopolu na rynku) a już ewentualne wsparcie będzie dotyczyło tylko wybrańców (nie ma głowy nie ma bólu 😉 ) – tak działa Unia Europejska i po to została stworzona żeby zniszczyć konkurencję… (Odys)

3. Spadają ceny żywności.

13.10.2014 (IAR) – Dobre informacje dla konsumentów, złe dla rolników i hodowców. Zapowiada się dalszy spadek cen detalicznych żywności. Tak ocena w swoim najnowszym raporcie Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Analitycy twierdzą, że dzieje się tak za sprawą dobrych zbiorów roślin oraz większą podaż produktów zwierzęcych. Na spadające ceny ma jednak także wpływ rosyjskie embargo na produkty spożywcze z Polski. Eksperci Instytutu ostrzegają, że zapowiada to trudny rok nie tylko dla producentów rolnych, ale również dla przetwórców. Obecnie ceny żywności spadają najmocniej od 11 lat.

Polacy przeznaczają na żywność około jednej czwartej swoich budżetów domowych, podczas gdy Czesi – 17 procent a Brytyjczycy – 11 procent.

IAR/ Tomasz Majka i wcześn.mitro/

podobne: Preferencje unijne dla żywności z Ukrainy (bez wzajemności). Polskie środowiska producentów spokojne.

Pytanie za milion gdzie i komu te ceny spadają!… Kto odczuł realnie że płaci mniej za żywność ręka do góry… Z pewnością drastycznie spadły ceny skupu hurtowego surowca (niektórych nawet o kilkadziesiąt procent jak skarżą się rolnicy), ale czy przełożyło się to w jakiś sposób na cenę poszczególnych produktów przetworzonych w sklepach? Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć każdy jeden konsument. Ja osobiście śmiem w to wątpić zwłaszcza że na polskim rynku żądzą wielkie koncerny spożywcze które zbytnio ze sobą nie konkurują bo podzieliły między siebie rynek i cieszą się monopolem. Osobiście doskonale wiem ile płaciłem za żywność kilka miesięcy temu a ile płacę obecnie i nikt mi nie wmówi że płacę mniej 🙂 takie są fakty… (Odys)

4. Rosja uderza w polskich eksporterówPrzewoźnicy oburzeni rosyjskimi ograniczeniami.

10.10.2014 (IAR) – Moskwa wprowadziła embargo na reeksport polskiej produkcji roślinnej. Decyzja Federalnej Agencji Nadzoru Weterynaryjno i Fitosanitarnego obowiązuje już od 6 października, ale dopiero dziś poinformowały o niej rosyjskie media.

Rosyjscy inspektorzy oskarżyli Polskę, że pod przykrywką reeksportu wysyła do Rosji swoje towary objęte embargiem. Rzecznika Rossielhoznadzoru Julia Trofimowa tłumaczy, że chodzi o towary, które były wyprodukowane w innych krajach i przeładowywane w Polsce, przed dalszą drogą do Rosji. Urzędniczka twierdzi, że ujawniono przypadki, że pod przykrywką takich właśnie towarów, polscy eksporterzy wysyłali do Rosji rodzimą produkcję.

Zakaz reeksportu z Polski dotyczy całej produkcji roślinnej, a także nasion. Tego typu zakaz najbardziej uderza w polskich przewoźników oraz węzły przeładunkowe. Zgodnie z decyzją Rossielhoznadzoru, teraz owoce, warzywa i nasiona, które jadą do Rosji nie mogą być przewożone przez terytorium naszego kraju.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mcm/

10.10.2014 (IAR) – Polscy przewoźnicy oburzeni nowymi, rosyjskimi ograniczeniami. Służby sanitarne Federacji wprowadziły embargo na reeksport żywności z Polski. Chodzi o warzywa i owoce, które były tylko transportowane przez nasz kraj.

Rosjanie twierdzą, że dochodziło do fałszowania dokumentów i na teren Federacji trafiały polskie wyroby, które już wcześniej zostały objęte embargiem. Ta decyzja to cios w polskie firmy transportowe. Prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowy Jan Buczek nie kryje oburzenia. Jego zdaniem jesteśmy świadkami brutalnego przejmowania rynku. Zaznaczył on, że rosyjskie firmy transportowe mają o wiele gorszą markę, niż polskie. Chodzi przede wszystkim o ubogie kontakty handlowe. Tracą na tym przede wszystkim polscy transportowcy, którzy przez wiele lat tworzyli sieć handlową.

Nowy zakaz obowiązuje od szóstego października, ale rosyjskie służby prasowe dopiero dziś poinformowały o jego wprowadzeniu. Jan Buczek uważa, że sprawą powinien się zająć polski rząd. Prezes podkreślił, że transportowcy nie mają kontaktów z rosyjskimi służbami, odpowiedzialnymi za wprowadzenie ograniczeń. Proszą więc ministra spraw zagranicznych oraz premier Ewę Kopacz o pomoc.

Buczek zaznaczył, że w tej chwili trudno oszacować straty spowodowane rosyjskim embargiem. Od kilku tygodni trwają rozmowy między przewoźnikami, a urzędnikami w sprawie ewentualnych rekompensat. Nie ma jednak żadnych ustaleń w tej sprawie.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/A. Pszoniak / gaj

podobne: Przewoźnicy o embargu: wielu grozi bankructwo. oraz: Produkcja przemysłowa w sierpniu dużo gorsza od oczekiwań, eksport będzie rósł (pomaga ruch przygraniczny)

5. Rosyjski rynek zalewają białoruskie towary.

13.10.2014 (IAR) – Białoruskie towary zaczynają dominować na rosyjskim rynku spożywczym. Tak wynika z analizy przeprowadzonej przez dziennik „Moskiewski Komsomolec”. Stołeczna gazeta żartuje, że „białoruski zając napadł na rosyjski rynek”. Dowcip odnosi się do niedawnej wypowiedzi białoruskiego ministra rolnictwa Leonida Zajaca, który zapewnił, że jego kraj jest w stanie zapełnić pułki sklepowe w Rosji, białoruskimi towarami.

„Moskiewski Komsomolec” zwraca jednak uwagę, że dostarczane towary nie są od początku do końca wytwarzane na Białorusi. To reeksport z Polski, Litwy i Łotwy, a także innych krajów Unii Europejskiej objętych spożywczymi sankcjami. Dziennik dodaje, że na razie nikt białoruskich producentów za to nie ściga, ponieważ zapewniają oni, iż towary te są „głęboko przetworzone”.

Jednocześnie rosyjski minister rolnictwa Nikołaj Fiodorow zapewnia, że ograniczenia w handlu z krajami Unii Europejskiej są mało odczuwalne dla konsumentów i wpłyną korzystnie na rozwój rodzimej produkcji. „Komsomolec” docina ministrowi, że zapewne nie odczuwa ani wzrostu cen, ani braku towarów bowiem na co dzień jada -„kaszę gryczaną i swój ulubiony chleb z mlekiem”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/ab

podobne: Rozmowy o tranzycie polskich towarów przez Białoruś. Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać. oraz: Dekret Putina. Rosyjska prasa: sankcje wobec Zachodu szansą na rozwój. Komentarze z zachodu: sankcje uderzą głównie w Rosjan. Rekompensaty dla Polski.

źródło: stooq.pl

…nie ma już chyba nikogo kto bagatelizowałby realne problemy polskiego rolnictwa (które jeszcze rok temu kwitło i wywoływało zazdrość w zachodniej Europie) a przy okazji również innych branż… Kto by wtedy pomyślał że Majdan w Kijowie odbije się aż taką czkawką w Polsce i że sama Ukraina z którą się solidaryzujemy będzie nas okładać – Ukraina też nie chce polskiego mięsa, woli kupować od Rosjan. Polska branża traci około 50 milionów złotych dziennie).

Ci którzy od początku bagatelizowali rosyjskie embargo twierdząc że jest to znikoma część naszej produkcji najwyraźniej zapomnieli że w systemie naczyń połączonych jakim jest „wspólny rynek” efekt wahań równowagi jest zawsze podwójny, bo to co z jednego naczynia ubywa musi się skumulować w innym miejscu. Efektem tego że nie możemy eksportować swoich towarów do Rosji jest sytuacja, w której nie mamy gdzie sprzedać nadwyżki co wywołało lawinowy wręcz spadek cen żywności (przynajmniej cen hurtowych w skupach) której rynek nie ma siły wchłonąć. Na kierunkach eksportowych nasze towary również są zagrożone, bo na zachodzie sytuacja przedstawia się podobnie. Nawet jeśli zachodni sąsiedzi nie obrywają tak jak my, to i tak zabezpieczają się interweniując na rynku rodzimych producentów przez co polskie towary nie mają szansy konkurować z zachodnimi. Jak można przeczytać w niektórych wypadkach efektem tego jest wręcz wypieranie przez tanią (bo dofinansowaną) zachodnią żywność rodzimej produkcji na rynku polskim. Do tego dochodzi polityka równych i równiejszych w UE, która albo wybiórczo traktuje pomaganie dotkniętych embargiem rosyjskim, albo przeciąga procedury, albo wręcz odmawia pomocy za to chętnie szermuje nowymi sankcjami. Za taką „solidarność” płaci w pierwszej kolejności Polska (zresztą na własne życzenie). KE zawiesza wsparcie dla dotkniętych embargiem Rosji. Sawicki: wina leży po stronie UE. Protest sadowników. Polska żywność popłynie do Azji. Unijne sankcje wchodzą od jutra, Rosja odpowie. oraz: Echa rosyjskiego embarga: UE „gromadzi dane”, Polska czeka na łaskę, Mołdawia sama sobie pomaga. W Portugalii cięcia budżetowe, Francja w stagnacji. Zagraniczne firmy będą mogły mieć udziały w ukraińskich gazociągach. Efekt tego jest taki, że: Po pierwsze – proponowane rekompensaty były zbyt niskie, a po drugie – ich wypłata miałaby nastąpić za późno. Zdaniem Maliszewskiego, oznacza to, że polscy rolnicy są dyskryminowani, a unijna solidarność istnieje tylko w teorii. – nic dodać nic ująć. „Jedność zachodu”. Dywagacje nad „sankcjami” i brak reakcji KE na austriacki transport wieprzowiny do Rosji.

Jakiś czas temu napisałem przypuszczenie że solą w oku naszych „partnerów” z zachodu jest polskie rolnictwo (które pomimo rzucania przez UE kłód pod nogi jakoś się trzymało i konkurowało z zachodnim) aż tu nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wykwitł Majdan a zaraz po nim zdechły DWA dziki na enigmatyczną chorobę zwaną ASF (która na dobrą sprawę ludziom nie szkodzi). Podczas gdy Rosja ostentacyjnie zablokowała import mięsa wieprzowego z Polski (nakładając embargo na cały teren a nie tylko ten gdzie wystąpiły ogniska ASF), Unia Europejska wykazała się opieszałością i nieproporcjonalnie mniejszym zdecydowaniem zarówno wobec politycznej zagrywki Rosji, jak i w udzielaniu Polsce wsparcia, w porównaniu np. do tego jakiego udzieliła wcześniej innym krajom podczas słynnej epidemii choroby wściekłych krów. Tym to sposobem otworzyły się perspektywy przed innymi krajami na rynku rosyjskim (Putin wyraźnie dawał to do zrozumienia, że będzie wpuszczał wszystko co nie pochodzi z Polski) i nie tylko a przez nieodpowiedzialne zachowanie naszych „elit” najbardziej oberwali polscy producenci żywności i rolnicy. Putin nam nie darował paradowania na euromajdanie i „przewodnictwa” hucpie, która go tyle kosztowała. I to wszystko po to żeby naszym kosztem zarobił ktoś inny! Bo podczas kiedy nasi „umiłowani przywódcy” prześcigali się w wymyślaniu Rosji a tzw. „opozycja” wręcz czynnie uczestniczyła w euroMajdanie, największe kraje zachodu Europy nie wychylały się. Kiedy przyszedł czas działania w solidarności, one wyraźnie dały do zrozumienia że się dystansują od Ukrainy i nie będą Putina karać sankcjami. Po czym kiedy okazało się że to Polska przyjmuje większość putinowskiego gniewu na siebie, nasi „sojusznicy” z zachodu gremialnie przystali na pomysł (m.in. naszych „umiłowanych przywódców”) by wypowiedzieć Rosji wojnę handlową, równocześnie dogadując się z nią za naszymi plecami w kwestii wieprzowiny (ASF. Dwa martwe dziki mogą rozłożyć polskich hodowców trzody i producentów wędlin. UE (nie)solidarna) i jeden Bóg wie w jakich jeszcze kwestiach…

Drodzy rolnicy! Waszym problemem nie jest brak interwencji państwa na rynku (państwo ciągle wam wypłaca jakieś odszkodowania nie wspominając o dopłatach i skupach interwencyjnych), gdyż akcja z jaką dziś przychodzi wam się zmierzyć jest tak skoordynowana, że nie da się wam wszystkim pomóc (nie ma na to pieniędzy nie tylko przez górników, którzy chcą kopać węgiel którego też nikt kupić nie chce, przez co zachowują się jak pies ogrodnika – Sankcje wpłyną na gospodarkę i handel. Górnicy chcą składów węgla, konsolidacji branży i embarga na rosyjski węgiel. Nowa fala emigracji zarobkowej do Wlk. Brytanii.). Główną przyczyną waszej niedoli jest nieudolna i szkodliwa (nie tylko dla was ale i dla nas jako obywateli – konsumentów) polityka zagraniczna rządu i opozycji. Nie wspominając o tym że przeciętnego Polaka nie stać w większości na wasze produkty, których cenę windują dopłaty i inne marnotrawstwo pieniędzy podatników wcześniej wyciśniętych z podatnika przez fiskusa. Być może Polak chętnie kupiłby wasze produkty ale jest za biedny (stąd tak wiele waszych produktów dobrej jakości znajduje odbiorców dopiero za granicą). Można udawać że jest inaczej, ale takie są fakty. Tu nigdy nie chodziło o DWA (sic!) – czy ile ich tam do tej pory zdechło – trupy dzików chorych na ASF (który nawiasem mówiąc nie jest dla ludzi szkodliwy), – Rosja rozszerzy embargo na polską wołowinę, drób i wędliny. Tusk udaje że nie wie o co chodzi i dalej liczy na “solidarność” UE. ale o wspieranie przez nasz kraj rewolty na Ukrainie. Rozszerzenie przez Rosję sankcji na kolejne branże rolne z których polski rolnik i producent słynie nie tylko w Europie ale i na świecie nie było przypadkowe. Tak jak dalej uważam że nie jest przypadkiem (nie)”solidarna” polityka UE wobec naszego kraju czyli Rytualny ubój polskiej gospodarki. Polecam również: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE. oraz: Kowal zawinił cygana POwiesili. Za rosyjskie embargo na polską wieprzowinę winny… Kalemba.

…Odys

rys. Żukow

rys. Żukow

Test Mistrali – czy Francja ominie sankcje? Słowacja nie chce baz NATO u siebie. Ukraina: rosyjski konwój, OBWE informuje o naruszaniu rozejmu. Broń dla Ukrainy może oznaczać eskalację działań: polskie MSW wesprze Ukrainę, MON nie mówi nie.


1. Francuzi omijają sankcje na Rosję

13.09.2014 (IAR) – Europa i Stany Zjednoczone nakładają na Rosję kolejne sankcje, ale Francuzom to nie przeszkadza w realizacji kontraktu na Mistrale. Z portu St Nazaire wypłynął w morze pierwszy zamówiony przez rosyjską marynarkę statek Władywostok. Na pokładzie jest 200 rosyjskich marynarzy.

Co prawda jest to jedynie próbny rejs, to jednak bez wątpienia Francuzi nie zawiesili współpracy wojskowej z Rosją. Mimo wcześniejszych zapowiedzi kontrakt na dostawę dwóch statków desantowych klasy Mistral nie został zawieszony. Rosyjscy marynarze przez kilka najbliższych dni będą testować „Władywostok”. Co będzie dalej – nie wiadomo. Oficjalnie przedstawiciele francuskich władz nie chcą wprost przyznać, że mają zamiar wywiązać się z kontraktu. Przed szczytem w Newport padły zapewnienia, że statki nie zostaną przekazane Rosjanom w związku z sytuacją na Ukrainie. Wcześniej Francuzi rozważali zablokowanie przekazania tylko drugiego statku.

Według kontraktu do końca tego roku statek „Władywostok” zostanie przekazany marynarce rosyjskiej. Kolejny „Sewastopol” w przyszłym roku. Kontrakt francusko-rosyjski został podpisany w 2011 roku.

Okręty tego typu pozwalają na przeprowadzenie duzej akcji desantowej. Na pokładzie mogą przenosić do 450 żołnierzy, do 70 wozów bojowych i 16 śmigłowców. Okręty mogą przenosić też barki desantowe lub poduszkowce, a na pokładzie jest lądowisko dla 8 śmigłowców. Każdy statek ma też swój szpital polowy.

RIA/IAR/jp

podobne: Wizyta Obamy w Europie: Niemiecka prasa o Obamie. Krytyka Francji za Mistrale. Obama ostrzega Putina a rosyjskie media kpią z Obamy. W USA kontrowersje wokół jeńca.

2. Słowacja nie chce baz NATO u siebie.

13.09.2014 (IAR) – Premier Słowacji rozważa rozpisanie referendum w sprawie bazy NATO. Robert Fico powiedział to w obszernym wywiadzie dla tygodnika „Nowy czas”.

Bazy NATO na Słowacji mogłyby powstać jedynie gdyby doszło do nacisków na słowacki rząd ze strony Zachodu – powiedział Robert Fico. Jednocześnie premier zagroził, że gdyby do nich doszło jest gotów odejść z polityki.

W wywiadzie dla tygodnika „Nowy czas” Fico podkreślił, że „to bardzo źle jeśli ktoś chce wciągnąć tak mały kraj jak Słowacja w duże geopolityczne pojedynki”. Według Roberta Fico fakt, że Słowacja jest członkiem NATO nie oznacza, że musi mieć na swoim terytorium bazy z obcymi wojskami. Słowacki rząd nie rozważa takiej możliwości. Uważa, że NATO powinny wystarczyć magazyny logistyczne w pobliżu Popradu.

Jednocześnie szef słowackiego rządu poparł umowę stowarzyszeniową Ukrainy z Unią Europejską. Ostatnie sankcje wobec Rosji uznał za „bezmyślne”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Paweł Szukała/Praga/jp

podobne:  Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce.

3. Rosyjski konwój opuścił Ukrainę. Ławrow: ukraińskie ugrupowania zbrojne chcą zerwać rozejmUkraina: sytuacja na froncieOstrzelane OBWE.

13.09.2014 (IAR) – Rosyjski konwój humanitarny opuścił Ukrainę. Ponad 200 samochodów w ciągu doby pokonało trasę od rosyjskiej granicy do Ługańska na Ukrainie i z powrotem. Samochody przekroczyły ukraińską granicę bez zgody władz w Kijowie.

Białe ciężarówki przewiozły 2 tysiące ton żywności i lekarstw. Jak poinformowały rosyjskie agencje konwój pilotowali prorosyjscy separatyści, czuwając nad jego bezpieczeństwem. Wszystkie produkty zostały wyładowane w Ługańsku i kolumna aut wróciła do Rosji. Za przygotowanie pomocy humanitarnej i jej dostarczenie mieszkańcom Donbasu odpowiedzialne było rosyjskie ministerstwo do spraw nadzwyczajnych sytuacji. To już drugi rosyjski konwój, który wjechał na Ukrainę bez zgody tamtejszych władz.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/jp

podobne: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją.

13.09.2014 (IAR) – Rozejm w Donbasie może zostać zerwany. Takie obawy wyraził w programie rosyjskiej Telewizji „Centrum” szef dyplomacji Siergiej Ławrow. Dyplomata stwierdził, że zainteresowane w zerwaniu zawieszenia broni są uzbrojone grupy, niekontrolowane przez Kijów i związanych z ukraińskimi oligarchami.

W opinii Ławrowa, rozejm wciąż obowiązuje, choć zdarzają się incydenty.

„Od czasu, do czasu słychać strzały z obu stron, ale proces ustanowienia długoterminowego pokoju na razie nie został zerwany” – twierdzi rosyjski minister. Szef rosyjskiego MSZ dodał, że są ludzie którym zależy na zerwaniu tego procesu i powrocie do wojennego scenariusz. Według Siergieja Ławrowa, chodzi przede wszystkim o uzbrojone formacje, opłacane przez oligarchów.

W tym samym programie rosyjskiej Telewizji „Centrum”, szef dyplomacji odniósł się także do holenderskiego raportu w sprawie przyczyn katastrofy malezyjskiego samolotu. Jego zdaniem, ton raportu, :”nie zważając na szum wokół tej sprawy, był jakiś taki spokojny”. „Mam nadzieję, że poznamy prawdę, a Rosja będzie przypominać o tym”– stwierdził Ławrow.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Maciej Jastrzębski,Moskwa/dyd

podobne: Słowo o ukraińskich oligarchach. i to: Gdzie są czarne skrzynki i dlaczego cywilny samolot leciał nad terenem działań zbrojnych? Amerykanie i OBWE włączają się w śledztwo na Ukrainie. Na co liczy Izrael wkraczając zbrojnie do Strefy Gazy?

15.09.2014 (IAR) – W ciągu weekendu separatyści 40 razy ostrzeliwali pozycje ukraińskiej armii – donoszą ukraińskie media. Najbardziej zaciekłe walki toczą się o lotnisko w Doniecku, które jest jedynym miejscem w tym mieście wciąż kontrolowanym przez Ukraińców.

W czasie walk o port lotniczy zginęło co najmniej trzech ukraińskich żołnierzy, kilku zostało rannych. Terroryści szturmują też miejscowości Karliwka i Pieski. Jeśli padnie ta ostatnia, to załamie się cała linia ukraińskiej obrony.

Strzały słychać także w okolicach Ługańska, Debalcewa i Popasnej. Ostrzeliwane są nie tylko pozycje ukraińskiej armii, ale także budynki mieszkalne. Jak informuje ekspert wojskowy Dmytro Tymczuk, napięta sytuacja jest też w rejonie Mariupola.

Według niego, w całym Zagłębiu Donieckim zdarzają się przypadki potyczek, w tym z użyciem artylerii, między grupami separatystów, samymi bojówkarzami i rosyjskim wojskiem. Prawdopodobnie przyczyną jest niski stopień samoorganizacji oddziałów i kłopoty z komunikacją między nimi.

Formalnie od 10 dni na wschodzie Ukrainy obowiązuje zawieszenie broni.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Piotr Pogorzelski/Kijów/dabr

podobne: Rozejm działa, ale UE/USA i tak wprowadzają sankcje.

15.09.2014 (IAR) – Obserwatorzy OBWE w Zagłębiu Donieckim dwukrotnie znaleźli się w miejscu, w którym dochodziło do ostrzału moździerzowego. Nie wiadomo, kto dopuścił się ataków i czy byli oni ich celem. Do ataków doszło wczoraj, ale przedstawiciele OBWE poinformowali o tym dopiero dziś.

Sześciu obserwatorów patrolowało specjalnie oznakowanymi białymi samochodami okolice miejscowości Kirowske, 80 kilometrów od Doniecka. W pewnym momencie doszło do ostrzału. Nie wiadomo, czy auto było celem. Wokół niego eksplodowało co najmniej 19 pocisków. Nikt z obserwatorów nie został ranny. Na jednym z samochodów widać liczne ślady po odłamkach.

Do podobnego incydentu doszło w Doniecku. Obserwatorzy znaleźli się w okolicach jednego z bazarów na przedmieściach, gdzie akurat doszło do ataku moździerzowego. Koło nich eksplodowało co najmniej 5 pocisków. Przedstawiciele OBWE natychmiast opuścili okolice.

Misja nie ma zamiaru jednak wyjeżdżać z Doniecka. Nadal będzie kontrolować przestrzeganie zawieszenia broni, które zostało ogłoszone 5 września. Obserwatorzy zajmują się też sytuacją na granicy rosyjsko-ukraińskiej. W najbliższym czasie misja ma otrzymać samoloty bezzałogowe.

IAR/pogorzelski/kijów/em/

3. Broń dla Ukrainy może oznaczać eskalację działańMSW wesprze UkrainęSiemoniak: nie dozbrajamy Ukrainy, ale nie mamy nic przeciwko.

15.09.2014 (IAR) – Ukraina oczekuje do Unii Europejskiej i NATO pomocy w doposażeniu armii.

Trzeba rozważyć jakie cele ma Polska i z jakimi konsekwencjami powinna się liczyć w wypadku dostawy broni dla ukraińskiej armii – powiedział doktor Andrzej Szeptycki, politolog z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem gościa Polskiego Radia 24, decydując się na czynną pomoc, trzeba pamiętać o bezpieczeństwie Polski, prestiżu międzynarodowym oraz aspektach ekonomicznych.

Jak podkreślił doktor Szeptycki, „dostarczanie broni Ukrainie, o ile nie będzie miało charakteru symbolicznego zaowocuje ze strony rosyjskiej zwiększonym zaangażowaniem i eskalacją działań”.

Zdaniem Janusza Onyszkiewicz, byłego ministra obrony narodowej, armia ukraińska ma broń, choć nie wiadomo w jakim stanie. „Na Ukrainie jest dużo broni, będącej pozostałością po czasach radzieckich. Ta broń jest „zapuszczona” ponieważ nie była konserwowana. Z 10 czołgów, choć częściowo rozgrabionych, jeden można złożyć – podkreślił.

Jak zauważył Onyszkiewicz, armia ukraińska została w sposób całkowicie świadomy osłabiona.

Istotne znaczenie ma pomoc dowódcza i szkoleniowa – powiedział Artur Kacprzyk, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Chodzi o reformę systemu dowodzenia i systemu komunikacji. Zdaniem Kacprzyka, dostawy broni wspomogą Ukraińców i wzmocnią ich w stosunku do Rosjan, ale same w sobie niczego nie rozwiążą.

Zdaniem doktora Szeptyckiego, pomoc dla Ukrainy powinna uwzględniać zarówno uzupełnienie niektórych elementów uzbrojenia, pomoc w zaopatrzeniu medycznym oraz dostarczeniu ciepłej odzieży przed nadchodzącą zimą. Trzeba również pamiętać o pomocy doradczej i szkoleniach specjalistycznych dla dowódców i żołnierzy obsługujących specjalistyczny sprzęt wojskowy – podkreślili zgodnie goście debaty Polskiego Radia 24.

Polskie Radio 24/JF/Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

15.09.2014 (IAR) – Polski sprzęt policyjny trafi na Ukrainę. Kijów dostanie go bezpłatnie, pokryjemy nawet koszty transportu – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Polskie MSW przekaże sprzęt nieodpłatnie ukraińskiemu resortowi spraw wewnętrznych. Nie ujawnia jednak jaki o jakie wyposażenie policyjne chodzi. Gazeta zauważa, że na podstawie umowy, której projekt powstał już w resorcie, można przekazać także broń.

Wyłącznym użytkownikiem mają być służby podległe tamtejszemu resortowi spraw wewnętrznych. Wśród nich jest Gwardia Narodowa, która bierze udział w walce z terroryzmem i obronie granic.

Dziennik dodaje, że analogiczną umowę MSW ma zamiar podpisać z Mołdawią.

Więcej szczegółów – w „Rzeczpospolitej”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Rzeczpospolita”/kry

15.09.2014 (IAR) – Polska nie dozbraja Ukrainy, ale minister obrony nie widziałby w tym nic złego. Tomasz Siemoniak mówił w radiowej Jedynce, że niebawem będzie między innymi o tym, rozmawiał ze swoim ukraińskim odpowiednikiem.

O tym, że NATO sprzedaje Ukrainie broń poinformował wczoraj jej minister obrony Walerij Heletej. Minister Siemoniak mówił, że dotyczy to jednego kraju Sojuszu, i nie jest nim Polska. Dodał jednak, że w dozbrajaniu Ukrainy nie ma niczego złego, a Polska jest na to otwarta. Między innymi o tej sprawie Siemoniak ma rozmawiać z Heletejem, który za kilkanaście dni przyjedzie do Polski.

Tomasz Siemoniak zapewniał też, że na ostatnim szczycie NATO w Newport nie podjęto żadnych decyzji w sprawie dozbrajania Ukrainy. Sekretarz generalny Sojuszu dał jednak wolną rękę państwom członkowskim w sprawie dwustronnych uzgodnień w tej sprawie z Ukrainą. Minister Siemoniak dodał, że ewentualna sprzedaż broni musiałaby być poprzedzona sprawdzeniem czy jest to możliwe i czy oczekiwania Kijowa pokrywają się z naszymi możliwościami.

Wcześniej o dostarczaniu przez Polskę Ukrainie mówił doradca prezydenta Poroszenki, Jurij Łucenko. Później wycofał się z tych słów.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Jedynka/to/nyg

polecam również: Szef MON na Ukrainie o współpracy wojska i przemysłu obronnego… Wkrótce zawarcie umów na niszczyciele i patrolowiec. podobne: Polski sprzęt dla „szpicy” NATO. Broń dla Ukrainy na własną rękę. Niemcy nie chcą zwiększać wydatków na obronność. Rosja zbuduje własne „Mistrale”.  oraz: Ukraina: 200 ofiar kotła pod Iłowajskiem (ochotnicy oskarżają dowództwo ukraińskiej armii). Putin i Poroszenko zadowoleni z rozejmu. Kijów nie cofnie procesów autonomizacji Donbasu. Kolej na Naddniestrze? i to: Ukraina: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. Za miesiąc koniec działań wojennych? a także: Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy. NATO i „Trójkąt Weimarski” o wsparciu dla Ukrainy i Europy Wschodniej. podobne: Ostrzał cywilów na Ukrainie bez konsekwencji prawnych. Putin rozgrywa Unię Europejską. Siły Ukraińców słabną, a Rosja będzie podsycać konflikt. Gen. Pacek o militarnym wsparciu Ukrainy. Niemiecka gazeta nie chce wojsk NATO na wschodzie.

źródło: stooq.pl

rys. Paweł Kuczyński

rys. Paweł Kuczyński

Ukraina/UE: Stowarzyszenie po rosyjsku. UE magazynuje gaz (będzie zakaz eksportu). Rosja o gazie i Ukrainie rozmawiać nie chce, grozi embargiem na alkohol i papierosy. Czechy przeciwko sankcjom. Rosja stworzy fundusz antykryzysowy. OECD tnie prognozy gospodarcze (dla strefy euro o 1/3).


1. Ukraina: Fuele o porozumieniu z Unią CelnąPrzełomiec o Ukrainie: spełniają się najgorsze przepowiednieUkraina – UE: Stowarzyszenie w drodze

13.09.2014 (IAR) – Unia Europejska może podjąć rozmowy z Unią Celną w sprawie strefy wolnego handlu. Mówił o tym na konferencji Jałtańskiej Strategii Europejskiej w Kijowie komisarz Unii Europejskiej do spraw rozszerzenia, Stephan Fuele.

Unię Celną tworzy Rosja, Białorus i Kazachstan. Stephan Fuele powiedział, że w stosunkach z Rosją nadszedł czas na rezygnację z pustych haseł i nakreślenie konkretnych koncepcji. Jedną z nich byłaby strefa wolnego handlu. Uważam, że nadszedł czas na podjęcie rozmów na ten temat – powiedział Fuele dodając, że konkretne kroki powinny zostać podjęte nie tylko w dziedzinie handlu, ale też w sprawach bezpieczeństwa i w innych kwestiach.

Rosja chciała, aby do Unii Celnej przystąpiła także Ukraina. Jej mieszkańcy wybrali jednak stowarzyszenie z Unią Europejską. Moskwa uważa, że wejście umowy stowarzyszeniowej w życie niekorzystnie wpłynie na rosyjską gospodarkę. W ciągu najbliższych 15 miesięcy Unia Europejska, Ukraina i Rosja mają kontynuować trójstronne konsultacje na poziomie eksperckim i ministerialnym.

„Ukraińska Prawda”/IAR wcz./Siekaj

15.09.2014 (IAR) – Parlament Europejski i Rada Najwyższa Ukrainy mają jutro ratyfikować umowę stowarzyszeniową Ukrainy z Unią Europejską. Jednak ta najważniejsza część, która miała połączyć Ukrainę ze wspólnotą czyli umowa o wolnym handlu, wejdzie w życie dopiero za rok i trzy miesiące – tłumaczy dziennikarka zajmująca się tematyką wschodnią Maria Przełomiec. Jak wyjaśnia, w momencie, kiedy na Ukrainie toczy się wojna ten czas to cała epoka. Teoretycznie przedstawia się nam to jako posuniecie korzystne dla Ukrainy – tłumaczy. Jednak – jak zaznacza Maria Przełomiec – oznacza to, że rynek ukraiński nie będzie otwarty na produkty z Unii Europejskiej, natomiast wspólnota będzie otwarta na towary z Ukrainy. Jest to propagandowe zwycięstwo Moskwy – dodaje.

Jak mówi dziennikarka, niemieckie media podają, że odłożenie wdrażania umowy o wolnym handlu jest inicjatywą kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Maria Przełomiec wyjaśnia, że kanclerz Merkel zależy na tym, żeby Putin nie naruszył zawieszenia broni i żeby ta wojna nie była wojną otwartą.

Rosja mimo, że nie miała do tego podstaw prawnych, zgłosiła do umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina ponad 2 tys. poprawek. Maria Przełomiec mówi, ze spełniają się najgorsze przepowiednie dotyczące konfliktu na Ukrainie. Zaczynamy być świadkami umów rosyjsko-niemieckich ponad głowami m.in. państw bałtyckich i Polski – dodaje.

Ratyfikacja w Parlamencie Europejskim i w Najwyższej Radzie Ukrainy ma się odbyć równolegle o godz.12.00. Obydwie instytucje połączy telemost dzięki czemu posłowie będą mogli oglądać wzajemne głosowanie na telebimach.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Katarzyna Ingram/magos

15.09.2014 (IAR) – Ukraińsko-unijna umowa stowarzyszeniowa coraz bliżej. Prezydent Petro Poroszenko skierował do parlamentu ustawę o ratyfikacji tego dokumentu. Ma to nastąpić jutro.

Deputowani mają głosować w tym samym czasie, co członkowie Parlamentu Europejskiego. Obydwie izby ma połączyć telemost.

Rezygnacja z podpisania umowy stowarzyszeniowej rok temu była jednym z powodów wybuchu rewolucji godności, w której wyniku Wiktor Janukowycz uciekł z kraju, a prezydentem został Petro Poroszenko.

Teraz jednak władze pod naciskiem Rosji także odkładają częściowo wejście w życie umowy, a konkretnie jej części ekonomicznej. Decyzję ogłoszono w piątek. Wywołała ona mieszane uczucia ekspertów. Z jednej strony, pokazała słabość Kijowa i Brukseli w obliczu wojskowej agresji Moskwy.Strefa wolnego handlu przekreślałaby plany Kremla, aby Ukraina dołączyła do Sojuszu Euroazjatyckiego. Z drugiej strony, Unia Europejska postanowiła, że przedłuży obowiązywanie zerowej stawki ceł na ukraińskie towary, towary z Zachodu nadal będą podlegały ocleniu na Ukrainie. Oznacza to, że miejscowi producenci będą chronieni przed konkurencją z Unii Europejskiej. Krytycy twierdzą, że Ukraińcy nie będą mieli motywacji dla modernizacji swojej produkcji. Poza tym część ekonomiczna porozumienia zawierała zapisy dotyczące adaptacji ukraińskiej gospodarki i prawa do unijnego. Władze zapewniają, że mimo iż nie wejdzie ona w życie, to i tak się tym zajmą.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/em/

podobne: Unia nęci, Rosja straszy. Wojna o Ukrainę.

…Pozostawienie ceł na europejskie towary pozwoli co prawda ochronić ukraiński rynek przed konkurencją towarów z UE (inna sprawa kogo na Ukrainie na takie towary byłoby stać?) ale jednocześnie Ukraina będzie zmuszona zaopatrywać się w towary na innych kierunkach, co wepchnie ją siłą rzeczy w ręce Rosji zwłaszcza po tym w jak opłakanym stanie znajduje się ukraińska gospodarka po wojnie (która ciągle się tli i wymaga nakładów finansowych, oraz różnego rodzaju towarów).

Tymczasem na temat tego co UE odmówiła Ukrainie prowadzone są dyskusje z Unią Celną (której przewodzi Rosja). Nie można tego nazwać inaczej jak Jałtą Ukrainy i jawnym pozostawieniem jej (wbrew wcześniejszym zapowiedziom) w sferze wpływów Rosji. Nawet kwestie bezpieczeństwa po doświadczeniach z Ukrainą będą razem z Rosją wspólnie omawiane… Ciekawe jak się czują ci Ukraińcy którzy zrozumieli jak ich kraj został wykorzystany. Że dalej będzie pełnił rolę bezpańskiego worka kartofli z którego każdy będzie sobie brał ile będzie chciał, i że w zasadniczej kwestii – uwolnienia się od wpływów gospodarczych Rosji – ich „wyzwoliciele” w postaci majdanowych elit ponieśli totalną porażkę… (Odys)

2. Unia magazynuje gazRosja na razie nie będzie rozmawiać o gazie.

13.09.2014 (IAR) – Unia Europejska zmagazynowała rekordowe ilości gazu na wypadek wstrzymania dostaw przez Rosję – pisze „The Independent”. Zdaniem brytyjskiego dziennika, po raz pierwszy w historii, europejskie zbiorniki są prawie pełne i zawierają blisko 80 mld metrów sześciennych gazu.

Unia opracowuje też plany awaryjne. Polegać mają one między innymi na wprowadzeniu zakazu sprzedaży skroplonego gazu ziemnego (LNG) poza Europę oraz na zakazie używania tego gazu w przemyśle.

Europa importuje około jedną trzecią swojego gazu z Rosji, z czego około połowa płynie przez Ukrainę. Ukraina od czerwca wykorzystuje rezerwy, ale – jak podkreśla dziennik – zbliża się zima i zapasy tego surowca są na Ukrainie na wyczerpaniu. Kijów apeluje więc do Polski i Słowacji o zapewnienie dostaw. Z kolei Rosja grozi zmniejszeniem eksportu do Unii Europejskiej jeśli surowiec ten miałby trafić na Ukrainę. Dziennik przypomina, że w środę dostawy rosyjskiego gazu do Polski kraju spadły o 45 procent.

Mimo, że rosyjskie embargo na dostawy gazu do Europy jest nadal uważane za mało prawdopodobne, eksperci zgadzają się, że jest ono prawdopodobne, jeśli sankcje unijne wobec Moskwy będą eskalować.„The Independent” pisze, że wprowadzenie od listopada przez Rosję embarga na gaz byłoby katastrofą dla większości krajów Europy, szczególnie, że metorolodzy zapowiadają mroźną zimę.

„The Independent”/iar/moc/jp

15.09.2014 (IAR) – Rosja nie jest gotowa do rozmów na temat sporu gazowego z Ukrainą. Moskwa nie wyśle w najbliższą sobotę do Berlina swojego przedstawiciela – poinformowały służby prasowe Ministerstwa Energetyki. Już w ubiegłym tygodniu rosyjski resort sygnalizował, że nie dostał zaproszenia do udziału w trójstronnym spotkaniu Rosji, Ukrainy i Komisji Europejskiej.

Rosjanie nie mówią „nie”, ale podnoszą kwestię ustalenia innego terminu. Nie wiadomo, czy rzeczywiście muszą się przygotować do tego spotkania czy jedynie jest to gra „na zwłokę”.Termin rozmów, które miałyby zażegnać kryzys gazowy Moskwy z Kijowem, były już dwukrotnie przekładany. W czerwcu Rosja przerwała dostawy gazu dla Ukrainy. Powodem było niepłacenie przez stronę ukraińską za bieżące dostawy. Obecnie dług szacowany jest na poziomie prawie 5,5 miliarda dolarów. Spór gazowy Moskwy z Kijowem grozi zakłóceniem dostaw błękitnego paliwa do krajów Unii Europejskiej. W kontekście zaostrzającego się napięcia na linii Moskwa-Bruksela, spowodowanego wzajemnymi sankcjami, uregulowanie kryzysu gazowego uznawane jest przez komentatorów za jedno z najważniejszych zadań, jakie stoi przed europejskimi politykami.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Rostów nad Donem/em/

podobne: Rosja przykręca kurek z gazem? Wojciech Jakóbik: divide et impera po rosyjsku. polecam również: Dostawy gazu do Polski zgodne umową i z zapotrzebowaniem. 45% „braki” wynikały z prawa Gazpromu do odmowy realizacji zwiększonego zapotrzebowania. Komu zależało na wywołaniu histerii?

…ciekaw jestem czy ten zakaz sprzedaży będzie dotyczył Ukrainy (Spór gazowy groźny dla Europy, czy dojdzie do „gazowej Jałty”?)

Rosjanie nie mówią „nie”… Nie wiadomo, czy rzeczywiście muszą się przygotować do tego spotkania czy jedynie jest to gra „na zwłokę”… rzeczywiście „nie wiadomo” 😀

Proponuję dalej drażnić Rosję sankcjami aż sama zakręci kurek z gazem i wszystkim się wtedy rozjaśni kto u kogo jest na łasce. Nie trzeba się było uzależniać od rosyjskiego gazu. Skoro jednak Europa się uzależniła to nie powinna drażnić Rosji. Kto się dziś dziwi „bezprawiu” z którego Rosja do woli korzysta ten sam sobie winien. Oczywiście najbardziej powinna się martwić Polska którą omija gazociąg północny i inne rury biegnące na południu Europy. Na razie dostajemy sygnały ostrzegawcze żeby nie odsprzedawać rosyjskiego gazu Ukrainie, i kto mądry ten powinien wyciągnąć stosowne wnioski z tego czym grozi dalsze pogrywanie z Rosją. Pora przestać udawać przed sobą, że Rosji nie stać na tak drastyczny ruch jak zakręcenie kurka, bo stać ją na wiele więcej – taki to kraj i taka mentalność, że nie będzie się liczyć z kosztami a raczej liczy na to że zachód poświęci taką Polskę żeby ratować swój tyłek (i jeszcze na tym zarobić!).

Tymczasem nasze zapasy to kropla w morzu potrzeb w porównaniu do tego co zgromadziła sama Ukraina której pomagamy rewersem żeby nie musiała zanadto uszczuplać zgromadzonych rezerw. Za jakiś czas może dojść do sytuacji, że Polska znajdzie się w dużo gorszym położeniu jak Ukraina właśnie. Jeśli bowiem Rosja zacznie ograniczać gaz na innych kierunkach (zachód już się przygotowuje na ten scenariusz gromadząc własne zapasy i przygotowując przepisy ograniczające używanie i handel gazem), to nikt z zachodnich „partnerów” nam go może wtedy nie sprzedać z uwagi na troskę o własny interes… (Odys)

3. Czeski premier przeciwko sankcjom wobec RosjiRosja grozi embargiem na zachodnie alkohole i papierosy.

13.09.2014 (IAR) – Czeski premier nie zmienia stanowiska w sprawie sankcji wobec Rosji. Bohuslav Sobotka uważa, że nie odniosą żadnego skutku.

Premier z każdym dniem coraz ostrzej krytykuje unijne sankcje nałożone na Rosję w związku z kryzysem ukraińskim. Swoje stanowisko przedstawił podczas forum Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej, której jest liderem. Europa- jego zdaniem- powinna zachować jedność i wraz ze Stanami Zjednoczonymi nie może dopuścić do powstania nowej żelaznej kurtyny.

„Eskalacja sankcji gospodarczych nie jest rozwiązaniem. Niewątpliwie pogorszą one sytuację gospodarczą w Rosji. Nie zmienią jednak polityki Moskwy wobec Ukrainy”– podkreślał. Jedynym rozwiązaniem skomplikowanej sytuacji jest- według czeskiego premiera- prawdziwa debata polityczna z udziałem Europy i Rosji, przy udziale Stanów Zjednoczonych. „Wymaga to jednak jedności stanowisk wśród członków Unii Europejskiej”- podkreślił Bohuslav Sobotka.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Paweł Szukała,Praga/dyd

podobne: Niemcy i Węgry przeciwne antyrosyjskim sankcjom. Francuski Total prowadzi rozmowy z Łukoilem. oraz: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE. i to: Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.

…krótko – Wszyscy (kiedy siedzą razem w Brukseli) chętnie nawołują do powstrzymania Rosji „wszelkimi środkami”. Kiedy jednak przyjrzymy się każdemu z „unijnych” krajów z osobna to widać jak na dłoni (a przede wszystkich słychać) że niestety nikt nie chce ponosić kosztów tej „wojny handlowej”. I trudno się temu dziwić. Co innego buńczuczne deklaracje na forum międzynarodowym i poklepywanie się po plecach, mobilizowanie do wbijania szpilek Rosji a co innego stanąć przed swoim narodem i powiedzieć mu że ma zaciskać pasa a całe branże muszą się pogodzić z bankructwem albo w najlepszym wypadku z poważnymi kosztami, co z kolei nie przełoży się przecież na dochody budżetowe poszczególnych gospodarek i tak w wielu przypadkach zadłużonych po uszy i ledwo zipiących pod rządami eurosocjalistów… (Odys)

15.09.2014 (IAR) – Rosyjscy politycy nie chcą zachodnich alkoholi i papierosów. O wprowadzenie embarga na te używki apelują deputowani z Izby Społecznej, odpowiedzialnej za kontakty władz z obywatelami.

Zakaz importu alkoholu i papierosów z krajów Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych miałby wpisywać się w pakiet sankcji odwetowych, przygotowywanych przez rosyjski rząd. Na razie doradcy prezydenta Władimira Putina odgrażają się ograniczeniem importu używanych samochodów i tekstyliów. Część deputowanych Dumy Państwowej proponuje, aby Rosja rozliczała wszystkie zagraniczne transakcje w rublach. Natomiast deputowany Izby Społecznej Władimir Slepak jest zwolennikiem zakazu importu zachodnich alkoholi i papierosów. W jego opinii, przyniesie to Rosji same korzyści. Z jednej strony wzrośnie popyt na rodzime produkty, a z drugiej – ograniczy się obywatelom dostęp do szkodliwych używek.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Maciej Jastrzębski/Rostów nad Donem/dabr

podobne: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców).

4. Rosja planuje utworzenie funduszu antykryzysowego.

15.09.2014 (IAR) – Moskwa broni się przez zachodnimi sankcjami. Rosyjskie ministerstwo finansów zapowiada utworzenie w przyszłym roku funduszu antykryzysowego, dysponującego miliardami dolarów, który miałby pomagać przedsiębiorstwom dotkniętym restrykcjami.

Według ministra finansów Antona Siluanowa, pieniądze na ten cel uzyskano by z nadwyżek budżetowych oraz dzięki zablokowaniu bieżących przelewów z federalnego budżetu do funduszu emerytalnego. Dałoby to oszczędności rzędu 309 miliardów rubli, czyli ponad 8 miliardów dolarów.

Kolejne sankcje nakładane przez Zachód na Moskwę za jej zaangażowanie w konflikt na wschodzie Ukrainy w znaczący sposób utrudniły dostęp największych rosyjskich banków i kluczowych koncernów do zagranicznego kapitału. Część z tych ostatnich, w tym gigant naftowy Rosnieft, zwróciła się do rządu z prośbą o pomoc. Rosnieft ogłosił, że potrzebuje blisko 40 miliardów dolarów.

IAR/bfm.ru/dabr

podobne: Sankcje sankcjami, ale biznes to biznes: ExxonMobil i Rosnieft rozpoczęły wydobycie ropy w rosyjskiej Arktyce (Rosja gotowa poszerzyć współpracę). „Co smuci Polaków, to cieszy Turków”. oraz: Wojciech Jakóbik: Nowe sankcje uderzają w Rosnieft, omijają Gazprom. Rosja się nie obawia i zapowiada odwet, zaczynając od 1. VIII embargiem na polskie warzywa i owoce. Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego. Zachodni biznes w Rosji krytykuje sankcje. i to: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.

5. OECD: w gospodarce będzie słabiej.

15.09.2014 (IAR) – Gospodarka bogatych krajów może rozwijać się słabiej niż przewidywano. Tak uważa Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, która właśnie obniżyła swą prognozę na ten rok.

Obniżka jest spora, dla strefy euro wynosi jedną trzecią. W tym roku – jak przewiduje OECD – gospodarki eurostrefy rozwiną się łącznie o osiem dziesiątych procent. Obniżka – o jedną piątą – dotyczy też USA. Tamtejsza gospodarka ma zanotować wzrost na poziomie 2,1 procent. Najsłabsze perspektywy mają Włochy. Tam gospodarka ma się skurczyć o cztery dziesiąte procent, choć jeszcze w maju prognozowano wyraźny wzrost (0,5 procent). Przyczyny tych słabszych perspektyw to – według OECD – konflikty na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, referendum niepodległościowe w Szkocji i możliwe zacieśnienie polityki monetarnej w USA.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ R. Motriuk/em/

podobne: Independent Trader: Ukraina – globalny aspekt finansowy oraz: Globalna gospodarka. Ekonomiczne konsekwencje po mistrzostwach dla Brazylii. Rozmowy o handlu UE z USA i to: Pęka bańka na chińskim rynku nieruchomości. Włochy w recesji, giełdy w dół, niepokoi Rosja.

źródło: stooq.pl

rys. Grzegorz Radziewicz - Bankrut

rys. Grzegorz Radziewicz – Bankrut

Rozejm działa, ale UE/USA i tak wprowadzają sankcje. Rosja rozważy embargo na używane samochody, tekstylia i produkty naftowe. Jałta Ukrainy: umowa stowarzyszeniowa z UE na rosyjskich warunkach (odroczona), decentralizacja kraju i autonomia regionów (przyklepane). Poroszenko zabiega o specjalny status Ukrainy w NATO.


1. Ukraina: Zawieszenie broni działa.

12.09.2014 (IAR) – Zdaniem Jurija Łucenki – doradcy prezydenta Ukrainy i szefa Bloku Petra Poroszenki – zawieszenie broni na Wschodzie kraju spełnia swoje zadania. Władze rozważają przeprowadzenie lokalnych wyborów w niektórych rejonach obwodów donieckiego i ługańskiego na przełomie października i listopada.

Tydzień po ogłoszeniu zawieszenia broni ukraińskie władze informują, że w ciągu siedmiu dni zginęło pięciu żołnierzy. Jest to o wiele mniej niż w poprzednim okresie, kiedy dziennie ginęło od kilku do kilkudziesięciu wojskowych. Dlatego w rozmowie z Polskim Radiem Jurij Łucenko podkreślił, że na 90% zawieszenie broni jest przestrzegane. „Niemniej jednak w strefie kontrolowanej przez bojówkarzy są ludzie, których nie kontroluje ani Putin, ani Bóg. Te małpy z granatem będą prowokować Ukraińców” – zaznaczył.

W przyszłym tygodniu Rada Najwyższa Ukrainy ma przyjąć ustawę o specjalnym statusie niektórych rejonów obwodów donieckiego i ługańskiego. Przewidziano tam przeprowadzenie przedterminowych wyborów lokalnych. Pomoże to władzom w Kijowie w otrzymaniu legalnie wybranych rozmówców, z którymi będzie można prowadzić dalszej negocjacje.

Ustawa przewiduje też autonomię ekonomiczną: wszystkie dochody regionu pozostają na miejscu i nie są przekazywane do budżetu centralnego. Kijów i Moskwa będą mogły wspierać za to miejscowy budżet.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/em/

…z pewnością po stronie separatystów znajdują się małpy z granatem, które prowokują Ukraińców… Tyle że jak pokazała (bodajże wczoraj) polska telewizja do prowokacji zdolna jest również druga strona. Redaktor na wizji przeprowadził wywiad z Ukraińskimi cywilami zamieszkującymi okolice frontu, którzy opowiedzieli o tym jak stracili dorobek swojego życia po ostrzale z kierunku gdzie miały się znajdować siły Ukraińców… Znane są również z doniesień międzynarodowych obserwatorów przypadki okrucieństwa jakich dopuszczają się „bataliony ochotnicze” Ukraińców (Ukraina i prawa człowieka: Ukraiński batalion Ajdar dopuszcza się zbrodni. „Słup hańby” i okrucieństwa separatystów)

Faktem jest że tak jak po stronie separatystów są ludzie których Moskwa nie do końca kontroluje, tak i po stronie Ukrainy walczą oddziały które nie będąc do końca zadowolone z dowództwa armii Ukraińskiej (200 ofiar kotła pod Iłowajskiem (ochotnicy oskarżają dowództwo ukraińskiej armii) i ustaleń rozejmu jaki dogadali między sobą Putin i Poroszenko. Ci ludzie zmobilizowani w prywatnych grupach bojowych są więc tak samo jak „buntownicy” z Donbasu skłonni do działań na własną rękę (w interesie oligarchów) by sprowokować powrót do działań wojennych a być może nawet konfliktu na większą skalę w nadziei na bardziej zdecydowane wsparcie ze strony UE/USA…

podobne: Prawy Sektor grozi marszem na Kijów

…póki co zawieszenie broni poza nielicznymi incydentami jest przestrzegane zgodnie z ustaleniami, czego nie można powiedzieć o innych wzajemnych zapewnieniach dotyczących sankcji, gdyż zarówno UE jak i USA postanowiły złamać wcześniejsze obietnice niezaostrzania ich w wypadku udanego przebiegu rozejmu…

2. Sankcje USA wobec Rosji. Sankcje odwetowe Rosji mogą dotyczyć m. in. produktów naftowychPrasa: Moskwa chce karać swoich obywateli za zachodnie sankcje.

12.09.2014 (IAR) – Stany Zjednoczone ogłoszą dziś zaostrzenie sankcji wobec Rosji w związku z sytuacją na Ukrainie. Prezydent Barack Obama zapowiedział, że dotkną one rosyjski sektor finansowy, energetyczny i obronny.

Moment ogłoszenia czwartej rundy amerykańskich sankcji wobec Rosji zbiega się z podobnym krokiem ze strony Unii Europejskiej. Podkreśla to jedność partnerów z obu stron Atlantyku w relacjach z Rosją.

„To posunięcie zwiększy polityczną izolację Rosji oraz koszty ekonomiczne dla tego kraju, szczególnie w obszarach ważnych dla prezydenta Putina i jego otoczenia” – napisał Obama w oświadczeniu. Amerykański prezydent zastrzegł, że sankcje mogą być cofnięte jeśli Rosja w pełni wywiąże się ze swoich obietnic dotyczących zakończenia konfliktu we wschodniej Ukrainie. „Jeśli jednak Rosja będzie kontynuować agresywne działania i dalej łamać prawo międzynarodowego to cena jaką za to płaci będzie rosła” – ostrzegł amerykański prezydent.

Biały Dom nie chciał ujawnić szczegółów na temat sankcji. Nieoficjalnie mówi się, że dotkną one miedzy innymi największy rosyjski bank Sbierbank.

Informacyjna Agencja Radiowa / IAR / Marek Wałkuski / Waszyngton /kry

12.09.2014 (IAR) – Rosja może wprowadzić ograniczenia na import produktów petrochemicznych i inżynieryjnych w odpowiedzi na nowe sankcje Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej.

Takie informacje przekazuje agencja ITAR-TASS, powołując się na wypowiedź rosyjskiego ministra rozwoju gospodarczego Aleksieja Ulukajewa.

Ulukajew przypomniał, że Rosja zapowiadała możliwość ogłoszenia kolejnych kroków odwetowych w innych dziedzinach, w czasie, gdy wprowadzała pierwszy pakiet takich kroków w sferze produkcji żywnościowej.

7 sierpnia Rosja wprowadziła zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, UE, Australii, Kanady i Norwegii. Wcześniej, 1 sierpnia- embargo na niektóre owoce i warzywa z Polski.

W ten sposób odpowiedziała na sankcje zastosowane wobec niej przez Zachód w związku z rolą Moskwy w konflikcie na Ukrainie.

gazeta.ru/IAR/dyd

12.09.2014 (IAR) – Moskwa chce ukarać swoich obywateli za unijne sankcje. Tak „Niezawisimaja Gazieta” ocenia zapowiedź kolejnych sankcji odwetowych wobec państw Unii Europejskiej.

Dziś ma wejść w życie kolejny pakiet europejskich sankcji wobec Rosji. Rosyjscy politycy już zapowiadają zdecydowaną odpowiedź.

Po ogłoszonym w sierpniu embargu na produkty spożywcze, teraz Rosja zamierza odpowiedzieć Europie embargiem na tekstylia i używane samochody. -„Sankcje odwetowe Kremla zamiast stymulować rozwój rynku wewnętrznego, szkodzą rosyjskiej gospodarce” – przekonuje „Niezawisimaja Gazieta”. Według dziennika – na razie zakaz wwozu do Rosji produktów spożywczych z krajów Unii Europejskiej, doprowadził do wzrostu cen i zmniejszenia się możliwości wyboru dla konsumentów.

Eksperci gazety podkreślają, że już na progu Rosji stanęła inflacja, a odpływ kapitału przekroczy 120 miliardów dolarów. Specjaliści przypominają też, że ponad 70 procent produktów na rosyjskim rynku pochodzi z importu i nie da się w krótkim czasie zastąpić ich rodzimymi towarami.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/nyg

podobne: Sankcje w praktyce: w Kaliningradzie wstrzymano transport żywności. Drwina z Polskiej dobrej miny do złej gry. Rosyjskie media pytają o wzrost cen żywności, póki co drożeją akcje rosyjskiej spożywki. oraz: Dekret Putina. Rosyjska prasa: sankcje wobec Zachodu szansą na rozwój. Komentarze z zachodu: sankcje uderzą głównie w Rosjan. Rekompensaty dla Polski.

…ciekawe dlaczego USA nie chce się pochwalić w jaki sposób tym razem „uderzy” w Rosję 🙂 Z drugiej strony jeżeli efekty tego uderzenia będą podobne do poprzednich (Równi i równiejsi czyli komu sankcje a komu rekompensaty: Exxon i Rosnieft współpracują na Morzu Karskim, USA zwiększają import rosyjskiego węgla, Rosja kupuje statki na zachodzie.) to rzeczywiście lepiej by było żeby się nie chwalili.

Pomijając jednak całą tę otoczkę determinacji w dążeniu do „dokopania” Rosji należałoby przeanalizować rzeczywistą wagę tego co na nią przyszykowano. UE prognozuje: zawieszenie udziału Rosji w międzynarodowych wydarzeniach kulturalnych, gospodarczych i sportowych, zakaz finansowania rosyjskich firm z sektora obronnego oraz zaostrzenie sankcji w przemyśle naftowym, rozszerzenie listy osób i instytucji objętych sankcjami wizowymi i finansowymi. USA z kolei małpuje to co UE sama zapowiedziała, co jest z kolei tym samym kotletem odgrzewanym już po raz trzeci od początku kryzysu ukraińskiego (z wiadomym efektem – brakiem efektu, bo to wszystko już było!).

Można więc odnieść wrażenie że mamy do czynienia z kolejną odsłoną teatrzyka dla ubogich. Z dotychczasowych efektów tej „ekonomicznej wojny” (jak ją się nazywa) można więc wyciągnąć taki wniosek, że chodzi tylko o to aby się „postraszyć” i poudawać przed światową opinią publiczną wzajemną wrogość i „nieustępliwość” a wszystko po to by przykryć fakt dogadania się „sojuszników” Ukrainy z Rosją na rozbiór tego kraju (Poroszenko i Putin dogadali rozejm i wstępne warunki porozumienia. Federalizacja Ukrainy, autonomia dla Doniecka i Ługańska, wymiana jeńców. Mimo porozumienia UE nakłada sankcje a Rosja zapowiada odpowiedź).

Sankcje którymi okładają się od początku obie/trzy strony są bowiem zazwyczaj (jak pokazują liczne przykłady) albo do obejścia, albo charakteryzują się niewielkim stopniem dolegliwości. Moim zdaniem UE/USA celowo strzelają ślepakami akurat tam gdzie mogłoby Rosję zaboleć, a to ze względu na to że w pewnych kwestiach krzyżują się żywotne dla każdej ze stron interesy. Nikomu w związku z tym nie opłaca się piłować gałęzi na której sam siedzi. (wystarczy pamiętać o tym, że oba „mocarstwa” czują podskórnie chińskie zagrożenie dla siebie z osobna i potrzebują siebie nawzajem w tej kwestii)

To nie znaczy oczywiście że rosyjskie embargo czy UE/USAnkcje nie są realne – nic bardziej mylnego, bo ktoś jednak obrywa! Nie są to co prawda grube ryby, ale też kto by się przejmował lamentem grandziarzy finansowych czy wielkich międzynarodowych korporacji? NIKT! Dlatego też ich interesy są bezpieczne (no może poza małymi wyjątkami dla „dobrego przykładu”). Najbardziej dotkliwie (bo tak powinno być!) sankcje uderzają rzecz jasna w szarych obywateli po obu stronach barykady (ci zniosą wszystko) i to też nie we wszystkich „wioskach” globu. Tak się akurat składa że najwięcej obrywają tacy „wybrańcy” jak Polska, Ukraina i inne mniej znaczące w Europie kraje, które zahartowane w poświęcaniu swoich interesów dla większych i mądrzejszych potrafią nawet przodować w antyrosyjskiej retoryce zdając się krzyczeć „kopcie mocniej nas stać!”. Tym to sposobem poważniejsi gracze prawie nie tknięci mogą prowadzić swoje bohaterskie starcia „o wolność naszą i waszą” do „ostatniego żołnierza (swojego sojusznika)”, bo „gdzie drwa rąbią tam wióry lecą” 🙂 Tym to sposobem unijny i amerykański odpowiednik rosyjskiego embarga (zwany „sankcjami”) charakteryzuje się przede wszystkim omijaniem sektora energetycznego Rosji i technologii z nim związanych oraz tych miejsc „wrażliwych” gdzie obie/trzy strony współpracują od dość dawna, co dobrze opisuje sformułowanie „business as usual”.

Uderzanie w tzw. „sektor finansowy” Rosji jest równie skuteczne jak dodruk pieniądza dla ratowania jego odpowiednika za oceanem przez tzw. FED – samo w sobie NIESKUTECZNE bo jeżeli nie idą za tym konkretne przejęcia majątków REALNEJ gospodarki to jedyną dolegliwością będzie wyłącznie strach i ucieczka inwestorów giełdowych (a wraz z nimi kapitału spekulacyjnego) co jednak może nie odnieść podobnych do wcześniejszych skutków w postaci przeceny, gdyż obserwując zachowanie się rosyjskiej giełdy nie można nie zauważyć że dołek na głównym jej indeksie to póki co historia i był to raczej jednorazowy „bonus”. Po pierwszym szoku inwestorzy mogą zacząć wracać do Rosji na atrakcyjne zakupy. Inne dolegliwości dla sfery szeroko pojętego sektora finansowego Rosja będzie się starała neutralizować w ramach BRICS.

„…Trudno dojść do innych konkluzji sądząc po ostatnim jej produkcie – nowych „sankcjach na Rosję”. Najwyraźniej straty unijnych eksporterów żywności na rosyjskich kontr sankcjach pierwszej rundy nie były wystarczające. Trzeba dalszych. Drogi czytelnik z Holandii dorzuca właśnie w tym temacie że siedzący na kupie gnijących jabłek i pleśniejących serów niedoszli eksporterzy doznali kolejnego ciosu od unijnych majstrów. Bruksela mianowicie niespodziewanie przymknęła im wypłatę obiecanych wcześniej odszkodowań za poniesione straty…

…To już wariactwo wymagające kaftana…  Znaczy się,  EU dalej szturcha rosyjskiego niedźwiedzia patykiem w oko, niezależnie od tego czy jest winny czy nie. Ma być winny z definicji. Jeśli na przykład to junta złamie rozejm – dziab niedźwiedzia w jedno oko, na zapas. Jeśli to „separatyści” zaczną strzelać pierwsi – dziab niedźwiedzia w drugie oko, prewencyjnie. Powściągliwość Rosji kiedyś pewnie się skończy i rzeczywiście dokręci ona wtedy śrubę tym którzy tak o to proszą. Jak na przykład dokręciła ostatnio kurek z gazem polskiemu dywersantowi na Ukrainie. Nie pchaj palca między drzwi.  Na wypróbowanie czeka cała katiusza dalszych kontr sankcji rosyjskich – jak chociażby podniesienie cen tranzytu lotniczego przez Syberię. Płacąc przez nos albo latając droższą trasą okrężną na Daleki Wschód tracący biznes przewoźnicy EU będą wiedzieli komu to zawdzięczają.

Jak zwykle, w ostatecznym rozrachunku uderzone po kieszeni zostaną masy w Europie. To prawdopodobnie jedyna metoda obudzenia ich, ruszenia z ciepłych (póki co) mieszkań na ulice i pogonienia oszalałych rządzących reżimów za których sankcje przyjdzie im teraz płacić. Wszystko wskazuje na to że nakładając z polecenia amerykańskiego mąciciela coraz to nowe sankcje na Rosję unia gotowa jest popełnić  gospodarcze harakiri. Do znacznych strat i bankructw eksporterów dojdzie niebawem pogłębienie recesji w którą EU dzielnie już maszeruje. Skąd więc wezmą się te  fundusze na ekstra zbrojenia których domaga się NATO, przeżywając dzięki reaktywowanemu przez siebie „zagrożeniu rosyjskiemu” swoją drugą młodość?…” (całość tu: dwagrosze.com)

Konkludując należy sobie wyraźnie powiedzieć, że z całej trójki najwięcej obrywa UE (w ramach poszczególnych krajów rzecz jasna), która marnuje swój potencjał na bezproduktywne „uczepianie się nóg” Rosji, ku uciesze USA które z destabilizacji Europy czerpią sowite zyski jawiąc się w takim wypadku inwestorom i kapitałowi jako „safe haven”.

podobne: UE/USA – Rosja, wojna na sankcje. Rosja oskarżona o podsycanie konfliktu, sama oskarża Kijów i zachód. Pakiet pomocy finansowej UE dla Mołdawi. Nie widać końca wojny w Gazie.

2. „Sueddeutsche Zeitung”: Europa wyciąga rękę do PutinaJeśli Ukraina ratyfikuje umowę z UE Rosja wprowadzi cłaWdrażanie porozumienia o wolnym handlu UE-Ukraina będzie opóźnioneEfekty odłożenia umowy stowarzyszeniowej

12.09.2014 (IAR) – Unia Europejska chce wyjść naprzeciw Władimirowi Putinowi. Jak donosi niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” znaczna część umowy stowarzyszeniowej zawartej między Unią, a Ukrainą może na razie nie wejść w życie.

Umowa stowarzyszeniowa ma zostać ratyfikowana w przyszłym tygodniu. „Sueddeutsche Zeitung” podaje jednak, że wiele elementów części gospodarczej tego traktatu, prawdopodobnie nie będzie na razie obowiązywać.

Unijni przywódcy, w tym kanclerz Niemiec Angela Merkel, mieli bowiem zgodzić się na uwzględnienie licznych uwag ze strony Rosji. Jak czytamy, Moskwa zgłosiła ponad 2300 propozycji zmian, które praktycznie neutralizują część gospodarczą traktatu. „Sueddeutsche Zeitung” zauważa, że Unia Europejska wychodzi na przeciw Władimirowi Putinowi, ale jednocześnie wprowadza wobec Moskwy nowe sankcje. Ta podwójna strategia ma zmusić Putina do trzymania się porozumień z prezydentem Petrem Poroszenką, które doprowadziły do zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy – czytamy w „Sueddeutsche Zeitung”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/nyg

…prawda że wszystko jasne 🙂 kto dziś pamięta o pierwszych jaskółkach – Merkel będzie mediować „decentralizację” Ukrainy

12.09.2014 (IAR) – Rosja od 1 listopada wprowadzi cła na wwóz towarów z Ukrainy i zaostrzy kontrole administracyjne i sanitarne na granicy ukraińsko- rosyjskiej. Stanie się tak, gdy od tego dnia zacznie obowiązywać umowa stowarzyszeniowa Kijowa z Unią Europejską– zapowiedział w rozmowie z dziennikarzami w Brukseli szef resortu rozwoju gospodarczego Rosji Aleksiej Uljukajew.

„Kwestia jest uzgodniona z prezydentem, jesteśmy gotowi na kompromisy. Jeśli jednak nasi partnerzy nas nie słuchają, będziemy podejmować odpowiednie kroki”– oświadczył Uljukajew przed drugą turą trójstronnych rozmów ministerialnych Rosji, UE i Ukrainy o stowarzyszeniu Ukrainy z Unią. .

„Jeśli 17 lub 18 września dojdzie do ratyfikacji porozumienia z tymi paragrafami, które budzą nasze zastrzeżenia, od 1 listopada wejdzie ono w życie, to podejmiemy ochronne kroki”- zapowiedział Aleksiej Uljukajew.

РИА Новости/IAR/dyd

12.09.2014 (IAR) – Wdrażanie porozumienia o strefie wolnego handlu miedzy Unią a Ukrainą zostanie opóźnione do 31 grudnia przyszłego roku. Unia Europejska cały czas będzie kontynuować jednak autonomiczne środki handlowe wobec Ukrainy – poinformował unijny komisarz ds. handlu Karel de Gucht. To efekt trójstronnych konsultacji w sprawie wprowadzenia w życie umowy stowarzyszeniowej jakie odbyły się dziś w Brukseli.

De Gucht powiedział, że w jego przekonaniu Rada Najwyższa Ukrainy oraz Parlament Europejski mają ratyfikować umowę stowarzyszeniową w przyszłym tygodniu.

IAR/Magdalena Skajewska/Bruksela/mcm/

13.09.2014 (IAR) – Wiceminister spraw zagranicznych Danyło Łubkiwski zrezygnował ze stanowiska. To odpowiedź na odłożenie przez Kijów i Brukselę pod naciskiem Moskwy wejścia w życie części ekonomicznej umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.

Dyplomata podkreślił, że na pewno wszystkie strony przedstawią racjonalne argumenty, tak jak kiedyś istniały racjonalne argumenty przeciwko niepodległości Ukrainy. „Przyjęte rozwiązanie wysyła zły sygnał do wszystkich: agresora, sojuszników i najważniejsze, do ukraińskich obywateli. Wyboru nie można odkładać, bo wtedy to nie wybór” – zaznaczył wiceszef MSZ prosząc rząd i parlament o przyjęcie swojej decyzji. Według Danyła Łubkiwsiego, to właśnie teraz Ukraina potrzebuje radykalnych działań potrzebnych do reanimacji jej gospodarki.

Tymczasem Ministerstwo Spraw Zagranicznych zwraca uwagę, że Unia Europejska postanowiła przedłużyć o rok preferencje handlowe dla ukraińskich towarów jednocześnie odkładając nieograniczone dopuszczenie na Ukrainę unijnej produkcji. Pozwoli to ukraińskim producentom na dostosowanie się do ewentualnej konkurencji. Dzięki temu Kijów nie będzie musiał zrywać umowy o wolnym handlu z Rosją. „Osiągnięte w Brukseli] porozumienie usuwa nawet hipotetyczne zaniepokojenie strony rosyjskiej związane z wejściem w życie umowy stowarzyszeniowej” – czytamy w oświadczeniu resortu.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/pbp

„…Unia Europejska postanowiła przedłużyć o rok preferencje handlowe dla ukraińskich towarów jednocześnie odkładając nieograniczone dopuszczenie na Ukrainę unijnej produkcji… Dzięki temu Kijów nie będzie musiał zrywać umowy o wolnym handlu z Rosją…” ale(!) „…Wdrażanie porozumienia o strefie wolnego handlu miedzy Unią a Ukrainą zostanie opóźnione do 31 grudnia przyszłego roku. Unia Europejska cały czas będzie kontynuować jednak autonomiczne środki handlowe wobec Ukrainy…”
Przecież to samo miała na celu umowa handlowa Rosji z Ukrainą (tyle że w drugą stronę) bo nie zabraniała Ukrainie handlować z UE. (Ukraina z tarczą czyli… 260 USD za 1000 m3 bez podpisania Unii Celnej). Należy sobie zatem zadać pytanie – po co właściwie Ukraińcy urządzili sobie cały ten Majdan? Czy potrzeba było wojny, rozbioru kraju i destabilizacji żeby UE wprowadziła dla Ukrainy kilka preferencji handlowych? Nie można było tego wprowadzić na drodze pokojowej?

…Zdechł pies! Nie wiem jaką umowę stowarzyszeniową będą w związku z tym Ukraińcy ratyfikować, ale usunięcie z niej zapisów o „strefie wolnego handlu” tak naprawdę czyni z tej umowy bezużyteczny kawałek papieru. „Nie o take” umowe Ukraińcy wszczynali przewrót. Wszak główna przyczyna buntu przeciwko Janukowyczowi, rdzeń polityki „Majdanu” i spiritus movens całej katastrofy Ukrainy właśnie został oficjalnie pogrzebany. Po niedawnym podpisaniu porozumienia o rozejmie (czyt. rozbiorze) ponosi zatem kolejną porażkę. Ukraina nie osiągnęła więc żadnego ze swoich proeuropejskich celów, za to straciła kawałek najlepszych swoich ziem a wszystko przy wydatnej pomocy tworu do którego miała ambicję należeć…. Toż to interes stulecia.

3. Ukraina Konferencja YES rozpoczętaPoroszenko: decentralizacja i specjalny status Ukrainy w NATO

12.09.2014 (IAR) – W Kijowie uroczyście otwarto konferencję Jałtańskiej Strategii Europejskiej poświęconą miejscu Ukrainy we współczesnym świecie. Zazwyczaj odbywała się ona na Krymie, ale w związku z aneksją półwyspu przez Rosję, obrady przeniesiono do stolicy.

Przemawiający na otwarciu unijny komisarz do spraw rozszerzenia Štefan Fule dał do zrozumienia, że Unia Europejska będzie traktować Krym zgodnie z międzynarodowym prawem, czyli jako ukraiński. Podkreślił, że nowe sankcje wobec Rosji, wprowadzone przez Unię Europejską, mogą przywrócić pokój we wschodniej części Ukrainy. Dodał, że władze w Kijowie nie powinny zapominać o ludności Zagłębia Donieckiego, która cierpi w wyniku konfliktu. Przypomniał, że należy odwoływać się do ideałów Majdanu, który nie dzielił Ukraińców, a łączył w chęci lepszego życia.

Dzisiaj konferencję otworzą prezydenci Ukrainy: Petro Poroszenko oraz Estonii Toomas Hendrik Ilves, a także przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz. Hasło tegorocznej Jałtańskiej Strategii Europejskiej to: „Nowa Ukraina, nowa Europa, nowy świat: rozbudowa i ochrona”. Wieczorem w czasie uroczystej kolacji będzie przemawiać przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. We wcześniejszych dyskusjach wezmą też udział byli politycy, działacze pozarządowi i biznesmeni.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/kl

…nowe sankcje wobec Rosji mają przywrócić pokój na wschodniej Ukrainie? Niby jak zaostrzanie  wojny gospodarczej w której Ukraina obrywa jako pierwsza, ma przywrócić pokój na terenach które wymagają współpracy gospodarczej i ogromnych inwestycji dla odbudowy infrastruktury i potencjału gospodarczego po zniszczeniach wojennych? W jaki sposób wojna handlowa ma działać stymulująco na rzecz pokoju? Konia z rzędem temu kto nadąża za tą logiką… (jak ktoś nadąża to poproszę o tłumaczenie 🙂 ) No i pamiętajmy o tym, że „gdzie dwóch się bije…” Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą” .(Odys)

podobne: Ukraina to nie tylko Majdan. „Puls Biznesu” Koktajlem Mołotowa w gospodarkę Ukrainy.

12.09.2014 (IAR) – Zapowiedź decentralizacji, starań o specjalny status dla Ukrainy w NATO i zapewnienia, że Ukraina nie porzuci myśli o odzyskaniu Krymu. Ukraiński prezydent przemawiał podczas międzynarodowej konferencji w Kijowie.

Petro Poroszenko uważa, że plan decentralizacji jest kluczowy dla wprowadzenia pokoju na Ukrainie. Poroszenko wzoruje się na polskiej reformie samorządowej. Na międzynarodowej konferencji YES w Kijowie, bronił swojego pomysłu przyznania szczególnego statusu części regionów Donbasu. Mówił, że ta koncepcja jest elementem szerszego programu decentralizacji kraju i zapewniał, że nie zagrozi suwerenności, niepodległości, ani integralności terytorialnej Ukrainy. Poroszenko mówił, że ta koncepcja jest zainspirowana polską reformą samorządową i przekonywał, że ukraińskie samorządy nie otrzymają więcej władzy „niż polska gmina”.

Petro Poroszenko zapewnił też, że kluczowe obszary, jak polityka zagraniczna, wojsko czy strategiczne elementy rozwoju pozostaną w gestii władzy centralnej. Samorządy będą za to mogły decydować na przykład o tym w jakim języku będzie się mówić w ich regionie, jakie wydarzenia kulturalne będą obchodzić i jak rozdysponują budżet.

Zdaniem Petra Poroszenki, bez decentralizacji nie będzie możliwe stworzenie lepszego klimatu inwestycyjnego, i tym samym – uzyskanie wyższego wzrostu gospodarczego.

Ukraiński prezydent ma nadzieję, że NATO przyzna Ukrainie specjalny status. Jak powiedział Petro Poroszenko w Kijowie, ma nadzieję uzgodnić to w czasie swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych w przyszłym tygodniu.

Prezydent Ukrainy zapowiedział, że walka o odzyskanie Półwyspu Krymskiego nie ustanie, choć, jak dodał, będzie ona prowadzona „niekoniecznie środkami wojskowymi”.

Bruksela pokazuje solidarność z Ukrainą – tak o unijnych sankcjach wobec Rosji, które dziś weszły w życie, mówił Petro Poroszenko. ” Nawet wczorajsza decyzja świadczy o tym, jak bliska jest Ukraina. Zapadła ona w trudnym momencie dla państw unijnych, ale Wspólnota pokazała jedność i solidarność z Kijowem”. Ze swej strony uczestniczący w spotkaniu przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz podkreślił, że Unia Europejska nie może akceptować agresywnej polityki Rosji, ale wyjście z kryzysu może być jedynie polityczne, a nie wojskowe.

Ukraiński prezydent poinformował również, że w najbliższych dniach parlament ratyfikuje umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską. Ma do tego dojść już 16 września.

Poroszenko przemawiał podczas trwającej w Kijowie 11. konferencji Jałtańskiej Strategii Europejskiej (YES) – stowarzyszenia działającego na rzecz zbliżenia Ukrainy z Unią Europejską. Wśród gości tegorocznego spotkania jest Aleksander Kwaśniewski.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/P. Pogorzelski/ yes-ukraine.org/to/wczesn/internet/md/nyg

podobne: Decentralizacja i specjalny status j. rosyjskiego. Wschodnie republiki zjednoczą się i poproszą o przyłączenie do Rosji. oraz: Ukraina dąży do NATO, armia nie skorzysta z korytarzy humanitarnych. „Siły pokojowe” OUBZ kontra „siły szybkiego reagowania” NATO. Finowie i Szwedzi w gotowości bojowej, Norwegia i magazyny broni USA.

YES (You have been kant!) – TAK (zostałeś okantowany!) 😉 tak w skrócie można skomentować (parafrazując słynny okrzyk Obamy) wszystkie międzynarodowe postanowienia „wielkiej trójki” (UE – USA – Rosja) w temacie bytu politycznego i ekonomicznego Ukrainy.

Sama Ukraina (ustami swojego prezydenta) dalej też głęboko wierzy w UE pomimo wyślizgania na „umowie stowarzyszeniowej” w której nie będzie zapisów dotyczących wolnego handlu (na wyraźne życzenie Rosji). Mocno też deklaruje, że nie porzuci myśli o odzyskaniu Krymu. Z całą pewnością tego „myślenia” nikt nie jest w stanie Ukrainie zabrać, w przeciwieństwie do całej istotnej reszty, której Ukraina została niestety pozbawiona… A wszystko to działo się z wielką pompą „sukcesu” pod szyldem (uwaga!) „konferencji Jałtańskiej”. Prawda że słuszna nazwa? Tak jak słuszne jest nawiązanie Poroszenki do „reformy samorządowej” jakiej została poddana Polska, tyle że obawiam się iż bardziej trafne będzie nawiązanie nie do tej Buzkowej reformy a do dużo wcześniejszej – zaplanowanej przez równie „wielką trójkę” i również w Jałcie 😉

…Odys

Ukraina-Rosja-UE

Ukraina-Rosja-UE

KE zawiesza wsparcie dla dotkniętych embargiem Rosji. Sawicki: wina leży po stronie UE. Protest sadowników. Polska żywność popłynie do Azji. Unijne sankcje wchodzą od jutra, Rosja odpowie.


1. KE zawiesza wsparcie dla producentów warzyw i owoców dotkniętych embargiem RosjiSawicki – wina leży po stronie unijnych urzędnikówSadownicy protestowali przed sejmem.

Warszawa, 11.09.2014 (ISBnews) – Komisja Europejska (KE) zawiesiła specjalne wsparcie dla producentów szybko psujących się warzyw i owoców o wartości 125 mln euro, które ogłosiła w sierpniu w reakcji na wprowadzenie embarga na część unijnych produktów rolnych przez Rosję, podała Komisja. KE zapowiedziała przedstawienie nowego programu wsparcia w najbliższych dniach.

„Zaobserwowano duże zainteresowanie ze strony zainteresowanych sektorów, ale program musi zostać zamknięty ze względu na nieproporcjonalny wzrost roszczeń – np. zgłaszano dane dotyczące niektórych produktów wielokrotnie wyższe niż całkowity roczny eksport UE do Rosji” – czytamy w komunikacie.

Komisja zapowiedziała jednocześnie, że przedstawi w najbliższym czasie bardziej szczegółowe rozwiązania, dopasowane do sytuacji i „uwzględniające doświadczenia ostatnich tygodni”.

„Komisja Europejska nadal chce wspierać tych producentów, którzy nagle stracili ważny rynek z powodu rozwiązań przyjętych przez Rosję. Mam zamiar przedstawić nowy program w najbliższych dniach” – powiedział komisarz UE ds. rolnictwa i rybołówstwa Dacian Ciolos, cytowany w komunikacie.

18 sierpnia Komisja Europejska wprowadziła środki wspierające producentów niektórych łatwo psujących się owoców i warzyw „w kontekście rosyjskich ograniczeń importu unijnych produktów rolnych i w wyniku dyskusji na temat sytuacji na rynku podczas zeszłotygodniowego posiedzenia komitetu zarządzającego”.

Produkty, których dotyczyły ogłoszone wówczas środki, obejmowały: pomidory, marchew, białą kapustę, paprykę, kalafiory, ogórki i korniszony, grzyby, jabłka, gruszki, owoce miękkie, winogrona stołowe oraz kiwi. Na rynkach tych produktów trwa pełny sezon, a w przypadków większości produktów nie ma możliwości ich przechowywania i brakuje natychmiast dostępnego rynku alternatywnego.

(ISBnews)

podobne:  Związkowcy palą unijne flagi (żądają rekompensat za sankcje). oraz: Równi i równiejsi Unijne rekompensaty póki co tylko dla dla producentów brzoskwiń i nektarynek.

11.09.2014 (IAR) – Wina leży po stronie Komisji Europejskiej a nie po stronie polskiej – uważa minister rolnictwa Marek Sawicki. Wczoraj KE zawiesiła wsparcie dla producentów warzyw i owoców dotkniętych rosyjskim embargiem. Powodem są wątpliwości dotyczące nadesłanych wniosków, głównie z Polski.

Marek Sawicki zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami, że każdy złożony wniosek będzie podlegał weryfikacji. Dodał, że Komisja odniosła polskie zgłoszenie do niestosownych danych, bo odniesiono je jedynie do wartości eksportu za rok 2013. Sawicki przekonywał, że to wyraz na niekompetencji i niedojrzałości urzędników, którzy w rozporządzeniu dali rolnikom możliwość wycofania dowolnej ilości produkcji a dziś są zdziwieni, że jedynie 18 procent z nich złożyło chęć wycofania. „Ceny wycofania są drastycznie niskie i nie pokrywają kosztów produkcji a z drugiej strony jest niepokój dlaczego aż tyle” – skwitował minister.

Marek Sawicki dodał, że wczoraj rozmawiał z unijnym komisarzem ds.rolnictwa, który zapewnił go, że za kilka zaproponuje nowe instrumenty.

Unijne rządy, w tym także władze w Warszawie, mają sześć tygodni na sprawdzenie wniosków, weryfikację i nadesłanie wyjaśnień. Od tego Komisja uzależnia decyzję o wypłacie rekompensat.

IAR/A.Rucinska/nyg

polecam równie: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE.

11.09.2014 (IAR) – Sprzedać się nie da, zniszczenie jest nieopłacalne. Sadownicy alarmują, że są w coraz trudniejszej sytuacji. Dziś kilkuset rolników protestowało koło południa przed gmachem sejmu w Warszawie.

Pikietujący twierdzą, że od czasu wprowadzenia embarga na polskie owoce, wsparcie rządzących jest zbyt małe. Ewa Szynkiewicz z Czerska w powiecie piaseczyńskim mówiła dziennikarzom, że ceny skupu cały czas spadają, a jabłek często nie ma gdzie sprzedać. Niskie ceny sprawiają, że sadownicy boją się o swoją przyszłość. Narzekają też na system rekompensat. Twierdzą, że towarzyszy mu niepotrzebna biurokracja, a kwoty nie pokrywają nawet kosztów pracy związanej z likwidacją owoców. Rolnicy proszą więc rządzących o wsparcie sprzedaży, lub o wyższe kwoty w zamian za zniszczenie jabłek.

Problemy ze sprzedażą polskich owoców pojawiły się po wstrzymaniu ich eksportu do Rosji. Rolnicy starają się obejść zakaz wysyłając swoje produkty na Białoruś, gdzie są przepakowywane i trafiają w końcu na rynek rosyjski. Białoruś nie przyłączyła się do bojkotu unijnych, w tym polskich wyrobów rolnych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/A. Pszoniak/nyg

podobne: KE ogłosiła wsparcie dla rolników (będzie płacić za marnotrawstwo)

2. „Puls Biznesu” – Polska żywność popłynie do Azji.

11.09.2014 (IAR) – Birma dzięki odwilży, Wietnam za sprawą prężnego polskiego lobby, a Chiny z powodu przebudowy modelu gospodarki. Azjaci czekają na polską żywność – czytamy w „Pulsie Biznesu”.

Gazeta pisze, że zdaniem producentów nie należy płakać nad utratą rosyjskiego rynku z powodu embarga, ale walczyć mocniej o południe i wschód Azji. Można tam eksportować produkty mleczne, świeże owoce i warzywa a także mięso.

Resort gospodarki jeszcze w tym roku ma ruszyć z nowym naborem wniosków o wsparcie działań promocyjnych – udziałów w targach, seminariach, konferencjach, przygotowaniach wydawnictw promocyjnych, ale też o dofinansowania certyfikatów wymaganych na zagranicznych rynkach. Działania te zostaną pokryte z budżetu ministerstwa.

Zdaniem Bogdana Góralczyka, byłego ambasadora Polski w kilku krajach południowo-wschodniej Azji, do najciekawszych rynków dla sektora rolno-spożywczego należą Chiny, które zmieniają całkowicie swój model rozwoju. „Nie chcą go dłużej opierać na inwestycjach i eksporcie, ale przebudowywać mentalność społeczeństwa na wewnętrzną konsumpcję. To niebywała szansa dla naszych wyrobów” – przekonuje Góralczyk.

Drugi jego typ to Birma, która przechodzi okres politycznej odwilży. „Rynek z ponad 60 milionami ludności otwiera się właśnie na wszystko” – mówi były ambasador. Radzi też zwrócić uwagę na Wietnam. „Żyje tam kilkadziesiąt tysięcy Wietnamczyków wykształconych w Polsce, mówiących po polsku i rozumiejących nasz kraj i nasze interesy. Powinniśmy mocniej to wykorzystać” – przekonuje Bogdan Góralczyk.

Więcej na ten temat w „Pulsie Biznesu”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Puls Biznesu”/kry/Siekaj

podobne: Polska gospodarka: rośnie eksport żywności, wieprzowina, delegacja przedsiębiorców i misja gospodarcza z Chin. polecam również: Echa rosyjskiego embarga: UE „gromadzi dane”, Polska czeka na łaskę, Mołdawia sama sobie pomaga.

3. Sankcje UE wobec Rosji w piątek wejdą w życieRosja grozi Unii Europejskiej nowymi sankcjami.

11.09.2014 (IAR) – Unijne, zaostrzone sankcje wobec Rosji wejdą w życie piątek. Tak zdecydowali ambasadorowie państw członkowskich na spotkaniu w Brukseli. Unia Europejska zastrzegła sobie jednak prawo do zmiany decyzji w zależności od wydarzeń na Ukrainie i przestrzegania warunków rozejmu. Od poniedziałku unijne kraje nie umiały się porozumieć co do terminu wdrożenia zaostrzonych sankcji wobec Rosji. Zostały one uzgodnione już w ubiegłym tygodniu, ale później Finlandia, wspierana przez Czechy, Słowację i Węgry uznała, że nie należy zaogniać relacji z Rosją i zaostrzać sankcji skoro na Ukrainie ogłoszono zawieszenie broni. Argumentowano, że należy poczekać na rozwój sytuacji. Unia opóźniła więc wprowadzenie w życie zaostrzonych sankcji, by w tym czasie zdecydować co dalej. Teraz uznano, że restrykcje powinny być opublikowane jutro w unijnym Dzienniku Urzędowym, co oznacza, że wejdą w życie. Wspólnota będzie jednak mogła je w każdej chwili zawiesić jeśli uzna, że zawieszenie broni na Ukrainie jest przestrzegane. Nowe, zaostrzone sankcje przewidują ograniczenie dostępu do rynku kapitałowych trzem największym rosyjskim firmom naftowym. Jest zakaz świadczenia usług przez unijne firmy przy wydobyciu ropy ze złóż arktycznych, a także zakaz eksportu produktów i technologii cywilnego, oraz wojskowego zastosowania. Do czarnej listy dopisane zostały też kolejne 24 osoby z zakazem wjazdu do Unii i zablokowanymi aktywami.

IAR/B.Płomecka/Bruskela/mcm/

podobne: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców).

11.09.2014 (IAR) – Rosja może wkrótce ograniczyć import używanych samochodów i innych dóbr z krajów Unii Europejskiej. Ma to być odpowiedź na wprowadzenie przez Wspólnotę nowych sankcji wobec Moskwy, które wejdą w życie jutro.

Cytowany przez agencję RIA Novosti doradca Władimira Putina Andriej Biełousow powiedział, że liczy na to, że zachodni przywódcy wycofają się z zaostrzenia sankcji.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/wczesn/ria/rtr/md/ab

źródło: stooq.pl

podobne: Poroszenko i Putin dogadali rozejm i wstępne warunki porozumienia. Federalizacja Ukrainy, autonomia dla Doniecka i Ługańska, wymiana jeńców. Mimo porozumienia UE nakłada sankcje a Rosja zapowiada odpowiedź.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Rabunek OFE nie pomógł, zadłużenie sektora finansów publ. wzrosło. Nierząd podniesie rządowi PKB. Na wojnie polsko-ruskiej zarobi Białoruś.


1. TOMASZ CUKIERNIK: Rabunek OFE niewiele dał. MF: Zadłużenie sektora finansów publ. wzrosło o 1,5% kw/kw w II kw.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, mimo zrabowania z OFE ponad 150 mld zł, w przyszłym roku budżet państwa będzie musiał dopłacić do świadczeń społecznych rekordową kwotę 83 mld zł, czyli prawie 30 procent wszystkich wydatków.

W przyszłym roku dopłata z budżetu do świadczeń społecznych wzrośnie z 30 do 42 mld zł. Do tego dochodzi jeszcze m.in. 5,5 mld zł nieoprocentowanej pożyczki, 17 mld zł dopłaty do KRUS oraz kolejne 15 mld zł na emerytury mundurowych – wylicza „Rz”.

Tymczasem ZUS wesoło trwoni pieniądze przyszłych emerytów. Jak podaje „Fakt”, w hotelu Termy w Nałęczowie bawili się wszyscy najważniejsi urzędnicy z lubelskiego oddziału ZUS, a także m.in. Elżbieta Łopacińska, obecna wiceszefowa ZUS. Jak pisze gazeta, „zabawa była wyjątkowo huczna – żarty, dzikie tańce, lał się mocny alkohol”, a dla kuracjuszy zabrakło miejsca.

źródło: nczas.com

podobne: W OFE zyski i dywersyfikacja ryzyka. W ZUSie gnijące dokumenty i topniejące emerytury. oraz: „Raport o sytuacji ZUS”. Piramida finansowa bankrutuje. i to: „Rzeczpospolita” – KRUS dla każdego. „Puls Biznesu” – Zagadkowa dziura w emeryturach.

…mimo zagrabienia ogromnych pieniędzy jakie ludzie oddali na przechowanie Skarbowi Państwa (w postaci zakupu Skarbowych Papierów Wartościowych w ramach OFE) zadłużenie sektora finansów publicznych w tym sektorze wzrosło do czego przyznaje się samo Ministerstwo Finansów…

Warszawa, 12.09.2014 (ISBnews) – Zadłużenie sektora finansów publicznych po konsolidacji (tj. po wyeliminowaniu przepływów finansowych pomiędzy podmiotami należącymi do tego sektora) wyniosło na koniec II kw. 2014 roku 793,57 mld zł, czyli było o 1,5% wyższe niż kwartał wcześniej, ale o 10,1% niższe niż na koniec 2013 r., podało Ministerstwo Finansów.

„Zmiana PDP w II kwartale 2014 r. wynikała ze:

– wzrostu zadłużenia podsektora rządowego o 12.561,6 mln zł, w tym zadłużenia Skarbu Państwa (SP) o 12.459,0 mln zł,

– spadku zadłużenia podsektora samorządowego o 1.105,6 mln zł, w tym jednostek samorządu terytorialnego o 1.222,4 mln zł,

– wzrostu zadłużenia podsektora ubezpieczeń społecznych o 5,0 mln zł” – czytamy w komunikacie.

W całym I półroczu 2014 r. państwowy dług publiczny spadł o 88,73 mld zł.

„Spadek ten był głównie spowodowany umorzeniem w lutym 2014 r. skarbowych papierów wartościowych (SPW) w efekcie reformy systemu emerytalnego, co skutkowało jednorazowym obniżeniem PDP o 130.187,6 mln zł. Po wyłączeniu efektu umorzenia SPW, ale bez uwzględnienia jego wpływu na koszty obsługi długu, PDP wzrósłby o 41.460,1 mln zł” – napisano także.

W komunikacie podano, że dług sektora instytucji rządowych i samorządowych (EDP) stanowiący jeden z elementów kryterium fiskalnego z Maastricht, wyniósł 830,2 mld zł, co oznacza wzrost o 1,4% kw/kw i spadek o 11,2% od początku roku.

„Podobnie jak w przypadku PDP, spadek długu EDP w I półroczu 2014 r. wynikał głównie ze spadku zadłużenia Skarbu Państwa” – podkreślono.

Ministerstwo podało także, że dług podsektora rządowego stanowił 91,6% całości państwowego długu publicznego, z tego na Skarb Państwa przypadło 91,3%. Z 8,4% przypadających na podsektor samorządowy, 8,0% stanowiło zadłużenie jednostek samorządu terytorialnego i ich związków.

„W latach 2001-2014 zaznacza się tendencja spadkowa udziału długu podsektora ubezpieczeń społecznych w PDP. Udział podsektora rządowego w PDP wzrósł w II kwartale 2014 r. z 91,3% do 91,6%” – czytamy też w komunikacie.

(ISBnews)

podobne: FOR: dług publiczny to 250 proc. PKB; licznik długu znów na billboardach oraz: Janecki: Donald Tusk odwraca bieg rzeki i z deficytu robi nadwyżkę. Tymczasem wskaźniki gospodarcze w dół a zadłużenie bije kolejne rekordy.

2. „Dziennik Gazeta Prawna” – Gospodarka nierządem stoi.

09.09.2014 (IAR) – 16 miliardów złotych – tyle co roku warte są polska prostytucja, przemyt, handel oraz produkcja narkotyków – czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Jak pisze gazeta, GUS kończy prace nad wliczaniem czarnej strefy gospodarki do PKB. Efekty zobaczymy 23 września. Wtedy urząd zaprezentuje ostateczne i oficjalne wyniki. Ale pierwsze obliczenia są juz dostępne.

„Wstępne opracowania pokazały, że wzrost PKB z tytułu uwzględnienia działalności nielegalnej w rachunkach narodowych nie przekroczy 1 proc.” – twierdzi Witold Marek Woźniak, dyrektor departamentu informacji GUS.

Przeliczając to na konkretne kwoty, oznacza to – czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej” – że nielegalna działalność nad Wisłą przynosi średnio każdego roku około 16 miliardów złotych. Bo szacowana wielkość produktu krajowego brutto na ten rok to ponad 1,69 bln zł.

Ekonomiści zwracają uwagę – pisze „Dziennik Gazeta Prawna” – że zwiększenie PKB o dochody z nierządu czy handlu i produkcji narkotyków to dobra wiadomość dla rządu, który zamierza zmniejszyć deficyt finansów publicznych poniżej 3 procent PKB w przyszłym roku.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Dziennik Gazeta Prawna”/kry/K.P.

podobne: Od września polski PKB będzie wyższy – GUS wliczy dochody nielegalne do PKB. oraz: Walka naszych służb z przestępczością gospodarczą i zorganizowaną to jedna wielka ściema.

Nierząd i (nie)rząd

Nierząd i (nie)rząd

…Uśmiałem się po pachy… Państwo „prawa” 😀

Po pierwsze – Kiedy mówimy o tego rodzaju „branży” jak prostytucja, przemyt i handel narkotykami to mówimy o działalności przestępczej. W takim wypadku państwo które stara się uzyskać dla siebie jakąś korzyść z procederów PRZESTĘPCZYCH czyli z CZARNEGO RYNKU należy traktować jak zwykłego alfonsa, albo „capo di tutti capi”. Takie państwo powinno samo siebie zaaresztować a nie wliczać działalność przestępczą SZKODLIWĄ DLA OBYWATELI (z której korzyści czerpią WYŁĄCZNIE przestępcy) do PKB. Toż to jakiś obłęd! 😮 😉

„Szara strefa (ang. grey market) – finansowy obszar zdrowej gospodarki państwa, którego dochody osiągane z działalności niezakazanej przez prawo, są ukrywane w całości lub w części przed organami administracji państwowej, podatkowej, celnej itp. Jest nielegalnym obrotem legalnymi towarami i usługami. Nie należy jej mylić z czarnym rynkiem, który obejmuje nielegalne towary i usługi…” (za Wikipedią)

Po drugie – jak może jakikolwiek „ekonomista” twierdzić że dochody z nierządu albo z innej działalności przestępczej w jakikolwiek sposób podnoszą państwowe PKB, skoro państwo wydaje ogromne pieniądze żeby z tą przestępczością walczyć  – z jakim skutkiem to inna historia, ale przecież obie strony rachunku wzajemnie się wykluczają, bo zysk przestępców to strata państwa. I od kiedy to jakikolwiek dochód z działalności przestępczej traktuje się jako element gospodarki „legalistycznego” tworu jakim jest państwo, albo jako czynnik realnie obniżający deficyt finansów skoro z działalności przestępczej państwo nie dostaje ANI GROSZA. Czy to jest gdzieś zaksięgowane? Czy od kontraktów na zabójstwo odprowadzane są składki? Czy diler narkotyków płaci składkę na ubezpieczenie zdrowotne? 😀

Nic więc dziwnego że normalny biznes nie chce się dzielić z JAWNYM przestępcą swoimi UCZCIWIE zarobionymi pieniędzmi i ucieka w szarą strefę. Dlaczego bowiem ludzie normalnie zarabiający na chleb zamiast pracować na utrzymanie siebie i swojej rodziny mają płacić na mafię zwaną rządem? Tzw. szara strefa to NORMALNA gospodarka, która po prostu na siebie zarabia i nie daje się okradać przestępcom w majestacie tzw. „prawa”. Niech więc się (nie)rząd dogaduje z ludźmi na swoim poziomie a uczciwych obywateli zostawi w spokoju a to że chce czerpać korzyści z przestępczości (tej samej na której zwalczanie zabiera ludziom w podatkach pieniądze) powinno obywatelom dać do myślenia, żeby w ogóle na tę mafię nie płacić ani złotówki.

Tymczasem nieodpowiedzialna działalność naszego państwa doprowadziła do tego, że na legalnym biznesie zarabia ktoś inny…

3. Białoruś zarabia na sankcjach UE i Rosji.

10.09.2014 (IAR) – Europa i Rosja nakładają na siebie kolejne sankcje, a Białoruś tymczasem czerpie z tego korzyści. Miński portal internetowy „Nawiny” pisze, że w ubiegłym miesiącu, po wprowadzeniu przez Moskwę restrykcji na produkty rolne z Zachodu, białoruski eksport do Rosji wzrósł o ponad 7 procent i to dopiero początek.

Białoruś w sierpniu o ponad połowę zwiększyła eksport serów i innych produktów mlecznych, a także kiełbas. 99 procent produkcji trafiło do Rosji. Mińsk zamierza jeszcze bardziej zwiększyć eksport w tamtym kierunku dzięki zakupowi surowców za granicą.

Alaksiej Bahdanau z Ministerstwa Rolnictwa powiedział, że już zostały przeprowadzone rozmowy z partnerami z Polski, Litwy i Łotwy. Polskie firmy najbardziej interesują się możliwościami przerobu jabłek na Białorusi. W ubiegłym roku, Rosja importowała z Polski ponad 700 tysięcy ton polskich jabłek. Teraz, Białoruś zapowiedziała, że do końca tego roku będzie mogła przerobić na soki 60 tysięcy tych owoców, czyli niemal 10 procent tego, co nasz kraj sprzedawał w Rosji.

Białorusini zaproponowali stronie polskiej nie tylko przerób surowca, ale i włożenie pieniędzy w modernizację miejscowych fabryk. To pozwoli jeszcze bardziej podnieść jakość białoruskiej produkcji do europejskiego poziomu, w efekcie czego Białorusinom łatwiej będzie eksportować swoje produkty.

„Dzięki temu skorzystają również konsumenci na Białorusi” – podkreśla portal internetowy „Nawiny”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/dj

podobne: Smród podrzuconej przez UE świni unosi się nad Ukrainą i Polską. Racja stanu sprzedana za obce interesy. i to: Rozmowy o tranzycie polskich towarów przez Białoruś. Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać. Spadają wpływy z akcyzy na alkohol. Rząd oszczędził na ulgach.

źródło: stooq.pl

rys. Żukow

rys. Żukow