Ameryka otwiera zawory z ropą. Nord Stream 2 podzielił Europę. Reforma górnictwa to kontynuacja polityki poprzedniego rządu. Lokalne źródła energii (OZE). Znaczny spadek cen ropy na świecie (czemu nie w Polsce?)


„…W Kongresie USA uchylono po ponad 40 latach zakaz eksportu ropy. Został on wprowadzony po embargu OPEC, w roku 1975 przez administrację Geralda Forda, jako zabezpieczenie amerykańskich zasobów dla krajowego rynku.

Był to efekt ponad dwóch lat starań amerykańskiego przemysłu naftowego, gdy poruszano wszelkie możliwe mechanizmy władzy i opinii publicznej dla zniesienia zakazu. W amerykańskim stylu ubito interes poprzez powiązanie ustawy (tzw „omnibus”) z innymi regulacjami w ustawie budżetowej, przez co także zwiększono wsparcie rządu federalnego dla energii odnawialnej. Ulgi podatkowe dla tej energii zostały przedłużone. Przełamano w ten sposób opór Białego Domu, który zapowiedział, że zawetuje tę ustawę. Jednak w pakiecie z energią odnawialną prezydent ją podpisze.

Inicjator tej ustawy Joe Barton powiedział:

„Mamy najlepsze technologie, najlepszą ropę i za pewien czas przegonimy rosyjską ropą, przegonimy Saudyjczyków, Iran”.
„Jest wiele krajów, które chcą kupić ropę bardziej od Ameryki niż Rosji czy krajów OPEC.”
.
„We have the best technology, the best oil and over time we will drive out Russian oil we will drive out Saudi, Iranian”
„There are lots of countries that would rather get oil from the United States than Russia and many OPEC countries,”

Rzeczywiście, Amerykanie mają daleko posunięte plany związania ze sobą sojuszników, którzy zamiast rosyjskiej ropy, kupowaliby amerykańską. Są one bowiem, jak argumentują zwolennicy usunięcia zakazu „szantażowane przez Rosję dostawami ropy i muszą się podporządkować rosyjskiej polityce w zamian za ropę”.

całość tu: Ameryka otwiera zawory z ropą

podobne: : Rozmowy z USA i Kanadą ws. dostaw LNG. Terminal w Świnoujściu ukończony w 87 procentach. Odwierty poziome w łupkach w 2015 r., po zebraniu danych (czy wydobycie się opłaci?) i to: Więcej taniego gazu na rynku, rozbudowa infrastruktury LNG i śledztwo antymonopolowe mogą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu. polecam również: Azoty nie chcą rosyjskiego gazu… PGNiG w kłopotach i będzie negocjował z Gazpromem oraz: Energetyka w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. To kosztuje a także: Skutki łupkowej rewolucji za oceanem. Tani gaz przypłynie z USA a Rosja dostanie po łapach

„…Komisja Europejska ustaliła, że jeśli Nord Stream 2 zostanie zbudowany, zależność od jednego dostawcy wzrośnie i skoncentruje 80 procent dostaw rosyjskiego gazu w jednym szlaku. Prowadziłoby to do dominacji Gazpromu na niemieckim rynku, poprzez wzrost udziałów do ponad 60 procent – przypomniał Tusk. Komisja dotąd nie podjęła decyzji w sprawie zgodności projektu z trzecim pakietem energetycznym.

Projektu broniły Niemcy. – To przede wszystkim propozycja biznesowa, dla której teraz musimy w sposób oczywisty stworzyć niezbędne ramy prawne – powiedziała Angela Merkel po szczycie. Do krytyki Nord Stream 2 przyłączyły się na szczycie południowe kraje, które straciły potencjalne zyski w związku z porzuceniem przez Gazprom projektu budowy magistrali południowej South Stream. Chodzi o Bułgarię, Węgry i Włochy.

– Dla Włoch, ale także Bułgarii i innych krajów, było bardzo ważne wyjaśnienie, dlaczego South Stream nie był możliwy do realizacji, a Nord Stream 2 jest – powiedział Tusk.

Włoski premier Matteo Renzi powiedział, że Europa musi mieć odwagę, by zablokować Nord Stream 2. Przyznał, że próbował opóźnić przyjęcie decyzji o przedłużeniu sankcji wobec Rosji właśnie dlatego, by temat rozbudowy gazociągu nie został pominięty na Radzie Europejskiej. – Niemcy i Holendrzy powiedzieli, że to tylko kwestia biznesowa, ale z naszego punktu widzenia w rozbudowie jest ważna polityczna wartość – powiedział.

Premier Węgier Wiktor Orban podkreślił, że omawiany na szczycie projekt miałby oddziaływanie strategiczne. Jeżeli powstanie, pozwoli Rosji na omijanie Ukrainy i utratę przez nią 2 miliardów dolarów rocznie zysków z tranzytu. Podkreślił, że pozwoliłby także na odcinanie dostaw gazu dla krajów zza dawnej Żelaznej Kurtyny.

…Czechy, Słowacja, Polska i Węgry apelowały o zapis o konkretnych celach: dywersyfikacja źródeł dostaw, zmniejszenie zależności od jednego dostawcy i zapewnienie nieprzerwanych dostaw. O ile to wyliczenie konkretyzowało oczekiwania wobec nowych projektów, to pod hasłem Unii Energetycznej można zmieścić wiele pojęć, z postulatem zmniejszania emisji CO2 poprzez większe zużycie gazu włącznie. Taka interpretacja wręcz faworyzowałaby Nord Stream 2.

…Polskie porty w Szczecinie i Świnoujściu zapowiadają odwołanie od decyzji sądu w Hamburgu w sprawie dwóch pierwszych nitek Nord Stream. Zaskarżyły projekt za blokowanie potencjalnego rozwoju żeglugi, ze względu na wkopanie ich zbyt płytko. Pomimo politycznej deklaracji Merkel, o gotowości do przebudowy gazociągu, nie doszło do tego. Sąd uznał, że nie ma podstaw do kwestionowania Nord Stream. Jeżeli wyższa instancja nie pomoże, porty mają skierować sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu, co grozi długotrwałą i niedającą dużych nadziei walką prawną. Jest to jednak sposób na zwiększenie nacisku na Niemcy.

…Jeżeli kanclerz Niemiec nie przestanie udawać, że jest to projekt czysto biznesowy, scenariusz pisany w Moskwie może się spełnić. Ta inwestycja to uderzenie w unijne regulacje, priorytety i politykę energetyczną Wspólnoty. Jej dalsza obrona przez Niemcy będzie dalej osłabiać, i tak nadwątloną, jedność Unii Europejskiej. Problem polega jednak na tym, że Merkel słabnie w kraju i nie może ryzykować zaogniania relacji z głównymi lobbies, na czele z przemysłowym, który wspiera Nord Stream 2, jeżeli chce chronić swą sztandarową inicjatywę, czyli politykę otwarcia na migrantów. Izolowanie Niemców w Unii Europejskiej może także wzmocnić tendencje do unilateralnej polityki w relacjach z Rosją, a zatem przynieść w sprawie gazociągu efekty odwrotne od oczekiwanych. Razem z Niemcami zmagać się z polityką energetyczną Rosji jest źle, ale bez nich jeszcze gorzej. Taktyka rosyjska polegająca na zastosowaniu rzymskiej maksymy: divide et impera – sprawdza się po raz kolejny.”

całość tu: Nord Stream 2 podzielił Europę

„…Nord Stream 2 nie jest formą dywersyfikacji szlaków dostaw gazu do Unii Europejskiej. Projekt ma na celu coś dokładnie przeciwnego. Ma skoncentrować więcej gazociągów w istniejącym korytarzu eksportowym do Niemiec – pisze Korczemkin.

– W ostatnich 15 latach Rosja wybudowała dwa gazociągi eksportowe (Jamał-Europa i Nord Stream), zdolne do transportu 85 mld m3 gazu ziemnego rocznie do Niemiec. Nord Stream 2 doda kolejne 55 mld m3 rocznie. Po jego uruchomieniu ponad 90 procent eksportu gazu z Rosji do Unii Europejskiej będzie docierać przez Niemcy – wylicza.

– Ostatniej zimy Moskwie nie spodobały się rewersowe dostawy gazu z UE na Ukrainę, więc Gazprom „ukarał” Europę poprzez zmniejszenie dostaw na Zachód. Proszę wyobrazić sobie, co może się stać, jeśli Nord Stream 2 będzie już działał, a niemiecki sąd wyda wyrok na korzyść byłych udziałowców Jukosu, albo niemiecka kanclerz zrobi coś, co nie spodoba się na Kremlu? – ostrzega autor komentarza…”

źródło: Nord Stream 2 nie da większego bezpieczeństwa dostaw gazu do Europy. Rosja zmieni system podatkowy, by wesprzeć wydobycie ropy

podobne: Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji. oraz: Putin zdenerwował się na Ukrainę. South Stream dzieli Europę.

„…Czas na blokowanie Nord Stream był przed i w trakcie budowy pierwszych dwóch nitek. Polska zadowoliła się wtedy słowem danym przez Niemcy. Precedens Nord Stream jednak już się pojawił, a trzecia i czwarta linia być może powstaną. Odpowiedzią ma być terminal LNG. Daje nam dostęp do światowego rynku, elastycznych umów i pozwala projektować współpracę regionalną przy wykorzystaniu obiektu, na przykład przy wykorzystaniu mechanizmu wspólnych zakupów. O ile połączenia gazociągowe z krajami Unii Europejskiej są w pierwszym rzędzie alternatywą z punktu widzenia ceny, to terminal w Świnoujściu jest jedynym w pełni niezależnym od innych państw źródłem dostaw surowca, a więc jest kluczowy dla bezpieczeństwa energetycznego. Z tego powodu najważniejszym polem bitwy o bezpieczeństwo gazowe Polski pozostaje nasze podwórko. W 2022 roku kończy się obecna umowa gazowa i wtedy może dojść do poważnej zmiany w relacjach gazowych naszego kraju z Rosją. Obecny rząd RP zapowiada wręcz stopniową rezygnację z rosyjskiego surowca na korzyść LNG. Do tego czasu terminal w Świnoujściu musi być rentowny i gotowy do rozwoju importu gazu skroplonego. Polska potrzebuje decyzji odnośnie umocowania obiektu w gospodarce, efektywnego wykorzystania dostępnej tam przepustowości, współpracy z kupcami gazu w regionie oraz dostawcami z całego świata. Warunki rynkowe sprzyjają renegocjacji kontraktów z rosyjskim Gazpromem i katarskim Qatargas. Możliwe jest także pozyskanie nowych dostawców. Przykładem mogą być Statoil lub Cheniere Energy. Pierwszy oferuje elastyczne umowy spotowe. Drugi proponuje swoim klientom umowy długoterminowe uniezależnione od wartości ropy naftowej (jak kontrakt z Gazpromem), zależne od cen Henry Hub – giełdy gazu w USA, gdzie ceny sięgają 11-letniego minimum.”

całość tu: Walka z Nord Stream 2 nie zastąpi konsekwentnej polityki gazowej

…dwie uwagi. Należy pamiętać o tym że ceny LNG na rynkach światowych to jedno a ceny w kontraktach jakie Polska podpisała (póki co z Katarem) lub podpisze z potencjalnymi sprzedawcami tego paliwa to drugie, bo one niestety znacznie odbiegają od cen spotowych na naszą niestety niekorzyść. Dodając do tego kolejne nitki gazociągu północnego, które mają być poprowadzone po dnie Bałtyku w taki sposób że uniemożliwią w przyszłości wpływanie do portu większych jednostek transportowych LNG, należy się liczyć z brakiem obniżenia cen transportu gazu do Świnoujścia w przyszłości. Reasumując – ciężko jest negocjować niższe ceny z Gazpromem skoro nie będziemy mogli kupić go taniej na innych rynkach. Tymczasem polskiej gospodarki nie stać na gwałtowne odcięcie od źródła tańszego gazu, chyba że rzeczywiście uwolniony specjalnie dla sojuszników z Europy amerykański gaz, będzie nam sprzedawany po wyjątkowo niskiej cenie która zrekompensuje koszt jego przetransportowania z USA (czy Kanady) do Europy… (Odys)

podobne: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie. oraz: raport NIK w sprawie gazoportu ujawnia bałagan, bomba górnicza i gazowa (PGNiG traci polski rynek). i to: Luka w prawie dotycząca spółek poszukujących surowców. Niemcy sprzedadzą Rosjanom koncesje i zbiorniki gazu. a także: Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Problemy „wspólnego rynku” (czarne chmury nad przewoźnikami) i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFT” sankcje i „fito” odpowiedź Rosji. polecam również: Łupią nas na tym gazie niemiłosiernie! Porozumienie PGNiG i Qatargas w sprawie dostaw LNG to żaden sukces! Polski lobbing energetyczny w Brukseli. Wraca sprawa kary finansowej za niewdrożoną dyrektywę o OZE. i jeszcze:  Rosja może zmienić kierunek tranzytu ropy naftowej wydatnie pomaga jej w tym Ukraina (Naftohaz twierdzi że zapewni dostawy na zachód).

„…Z danych Agencji Rozwoju Przemysłu wynika, że po trzech kwartałach 2015 r. sektor górnictwa węgla kamiennego zanotował stratę blisko 1, 7 miliarda złotych. W ubiegłym roku kopalnie straciły ponad 2,2 mld złotych. Podczas sejmowego wystąpienia wiceminister energii, Grzegorz Tobiszowski podkreślił, że ustawa nie zakłada zamykania kopalń. Polityk podkreślił, że nie ma mowy o wygaszaniu kopalń tylko o wyciszaniu ich części. Tobiszowski wyjaśnił, że to pierwsze polega na zamykaniu, a drugie na ograniczaniu działalności niektórych jednostek związanych z poszczególnymi kopalniami. Wiceminister Tobiszowski dodał, że regulacja ma odciążyć finansowo kopalnie. Te części kopalń, które nie są związane z wydobyciem węgla i przynoszą straty mogłyby być przekazane do SRK, odciążając finansowo zakłady…”

całość tu: Reforma górnictwa to kontynuacja polityki poprzedniego rządu.

podobne: Rząd planuje zamknięcie 4-5 kopalń kosztem do 2 mld zł. Tomasz Cukiernik: Prywatyzować a nie likwidować! a także: Najwyższy Czas!: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO? oraz: Reforma systemu handlu emisjami CO2 to gwóźdź do trumny polskiego przemysłu? Polityka klimatyczna UE to brudna gra o pieniądze. Dlatego polski węgiel leży na hałdach. i to: Koalicja przeciwko płacy minimalnej w Niemczech (w co grają polskie Związki Zawodowe?) Koniec solidarności UE względem rosyjskiego embarga (konsekwencje dla polskiej wieprzowiny – ratunkiem Chiny). Polityka klimatyczna UE znowu kosztem Polski. ECB wyręcza FED i odpala własne QE. polecam również: Polityka energetyczna Polski.

„…wokół OZE powstało wiele mitów. Zwolennicy naciągają możliwości, a przeciwnicy je nie doceniają.  Aby dowiedzieć się jak jest naprawdę należy poznać podstawy co wiąże się z większą dawką teorii. Biomasa i fotowoltaika jako najbardziej opłacalne zasługują na odrębne wpisy więc w poniższym tekście zostaną potraktowane po macoszemu.

Wiatr. Moc wiatraka zależy od powierzchni zataczanej przez łopaty, gęstości powietrza oraz prędkości wiatru podniesionej do trzeciej potęgi. Pierwszy parametr podobnie jak sprawność urządzenia zależy od konstrukcji wiatraka, a drugi zmienia się nieznacznie. Pozostaje trzeci, kluczowy dla tego źródła energii. Moc wiatraka najczęściej podaje się dla wiatru wiejącego z prędkością 12 m/s (silny, głośno szumiący). Ale nawet w dobrym miejscu średnia prędkość wiatru na wysokości dostępnej dla przydomowych elektrowni nie przekracza 6 m/s (umiarkowany wiatr rozwijający flagi). Ponieważ moc jaką może dostarczyć wiatrak zależy od szybkości wiatru podniesionej do 3-ej potęgi 2x szybszy wiatr niesie 8x większą moc.

Jeżeli przykładowo kupimy wiatrak o mocy 8 kW (przy 12 m/s) to po zamontowaniu obok w/w domu najczęściej będziemy mieli 8x mniej czyli 1 kW. Rzadziej będzie  wiało 5 m/s i 7 m/s, 4 m/s i 8 m/s itd. Wykres prędkości wiatru jest zbliżony do krzywej dzwonowej i im dalej od średniej tym rzadsze zjawisko, brak wiatru jest równie mało prawdopodobny jak potężna wichura. 6 m/s dotyczy miejsca o dobrych parametrach czyli na wybrzeżu lub na Mazurach, nie zasłoniętego przez drzewa lub budynki oraz na wzniesieniu.

W gęsto zabudowanym terenie o słabej wietrzności można spodziewać się średniej w okolicy 3 m/s (lekki wiatr poruszający liście) co oznacza 1/64 mocy nominalnej. 8kW wiatrak przy 3 m/s może dać zaledwie 1/8 kW. W praktyce z 1 kW mocy zainstalowanej przydomowa elektrownia wiatrowa może wytworzyć od 100 kWh do 1000 kWh rocznie. Ponieważ cena energii waha się w granicach 30-60 gr/kWh w/w elektrownie zaoszczędzą od 30-300 zł w przeliczeniu na gaz lub prąd w II-ej taryfie do 60-600 zł w przeliczeniu na prąd całodobowy. Po szybkim przeglądzie cenników wychodzi mi, że minimalna cena 1 kW mocy (przy 12 m/s) wynosi ok. 2 tys zł przez co inwestycja w ten rodzaj energii bez uprzedniego pomiaru szybkości wiatru może okazać się bardzo nietrafiona. W gęsto zabudowanym terenie wiatrak będzie się amortyzował kilkadziesiąt lat! Osobom chcącym zgłębić temat polecam wpis Jak oszacować uzysk energii  na blogu solaris18  traktującym o OZE. Warto też przeczytać komentarze bo jest w nich wiele cennych wskazówek.

Uważam, że przydomowe wiatraki mają sens jedynie tam gdzie nie ma dostępu do sieci i gdzie służą do wspomagania PV. Wyjątkiem są małe i tanie konstrukcje które będą traktowane jako hobby, a nie inwestycja sensu stricte. Ale w tym wypadku polecałbym raczej budowę, więc napiszę parę słów o różnych konstrukcjach. Najpopularniejsze są wiatraki o poziomej osi obrotu wśród których królują o profilu „lotniczym”. Mają one wiele zalet jak bardzo wysoka sprawność przy względnie małej materiałochłonności. Największą wadą jest bardzo duża wrażliwość na zakłócenia przepływu powietrza więc w terenie zabudowanym mogą działać dużo gorzej. Na dodatek są dosyć hałaśliwe, a ich amatorska budowa jest bardzo trudna. Wiatraki wielo łopatowe zwane amerykańskimi mają  mniejszą sprawność ale za to są proste w budowie.
Osobną kategorię wiatraków stanowią te o pionowej osi obrotu. Ich największą zaletą jest całkowita niezależność od kierunku wiatru, a konstrukcja o profilu „lotniczym” typu Darrieusa ma wysoką sprawność. Niestety ten wiatrak ma problemy z samodzielnym startem. Z tego powodu często stosuje się  hybrydę z  innym typem o pionowej osi – wiatrakiem Savoniusa. Ma on niską sprawność i dużą materiałochłonność ale za to całą masę zalet. Przede wszystkim pracuje bezszelestnie, możemy usłyszeć co najwyżej pracujący generator i łożyska. Potrafi wykorzystać wiatr bez względu na to jak bardzo jest zawirowany. Na dodatek ten typ łatwo poddaje się „obróbce estetycznej”, widziałem zdjęcia naprawdę bardzo ładnych Savoniusów. Dla majsterkowiczów największą zaletą będzie łatwa budowa. Wystarczy jakaś wolnoobrotowa prądnica i dwie przecięte beczki (w tym wypadku trudno mówić o estetyce, ale na bezludziu…).  Nie trzeba budować masztu, bo jak wspomniałem wykorzysta każdy podmuch wiatru a  niższą sprawność związaną z pracą tuż przy ziemi można nadrobić większą powierzchnią.

Osoby które zdecydują się na zakup wiatraka powinny zwrócić szczególną uwagę na następujące parametry:

  • Moc zainstalowana określa maksymalną moc elektryczną jaką da się uzyskać z elektrowni. Większa szybkość wiatru nie powoduje jej dalszego przyrostu.
  • Moc nominalna. Najlepiej jak jest określona dla 12 m/s bo większość producentów tak właśnie podaje. Jeżeli odnosi się do innych prędkości wiatru inne modele należy porownywać dla podanej prędkości lub znaleźć w charakterystyce moc dla 12 m/s
  • Startowa prędkość wiatru określa kiedy nasz wiatrak zacznie produkować prąd. Ma ona szczególne znacznie tam gdzie słabo wieje. Jeżeli np. średnia prędkość wiatru jest równa startowej to przez około pół roku wiatrak będzie
    stał nieruchomo.

Przy okazji obalę mity dotyczące wykorzystania mocy zainstalowanej. W Polsce dla zawodowych elektrowni wiatrowych wynosi ok. 25% co wielu interpretuje jako „nie produkują prądu przez 3/4 roku”. Każdy kto przeczytał tekst już wie, że to nieprawda: wiatrak pracuje większą część roku ale z różną mocą. Kolejny mówi, że „w Polsce wiatraki wykorzystują 25% mocy bo za słabo wieje”. Wystarczy pomyśleć co by się stało gdyby wszystkie zainstalowane wiatraki miały identyczną konstrukcję i 2x mniejsze generatory? Takie elektrownie osiągnęłyby max moc przy ok. 10 m/s, przy czym do tej prędkości dawałyby dokładnie tyle samo energii co wcześniej. Przy 11 m/s wyprodukują ok. 75% energii w
porownaniu z poprzednią prądnicą, a powyżej 12 m/s generowałyby 2x mniej prądu. Jak wiadomo im silniejszy wiatr tym rzadziej występuje więc w przybliżeniu ta zmiana dałaby 2x lepsze wykorzystanie mocy, a produkcja prądu  zmniejszyłaby się nieznacznie. Jak widać ten współczynnik zależy głównie od przyjętych rozwiązań konstrukcyjnych.

Słońce. Najważniejszym parametrem określającym wydajność kolektorów jest współczynnik emisji e. Określa on ilość energii wyemitowanej w postaci promieniowania podczerwonego w porównaniu do ciała doskonale czarnego o tej samej temperaturze. Dla większości kolektorów wynosi od 0.05 do 0.1. Drugim parametrem jest współczynnik przenikania ciepła kolektora U który dla próżniowych (rurowych) ma pomijalną wartość. Jednak tym co określa osiągi kolektorów słonecznych nie są w/w współczynniki ale warunki pracy. Poza oczywistymi jak ustawienie względem Słońca szczególnie ważna jest temperatura…” 

o pozostałych źródłach energii odnawialnej tu: Lokalne źródła energii (na co można liczyć i w jakim stopniu)

podobne: Transformacja polskiej energetyki da bezpieczeństwo bez wzrostu cen. „Puls Biznesu”: Rząd chce rozdać węgiel bogatym. oraz: OZE i mikroźródła. Mamy szansę na najnowocześniejszą energetykę rozproszoną. i to: Nie będziemy mogli wytwarzać energii w domach czyli… nie dla psa kiełbasa a także: Polska nie będzie rozbudowywać mocy energetyki węglowej. Nowelizacja ustawy o OZE. i jeszcze: Nauka: Ogniwa słoneczne nowej generacji bliżej dzięki badaniom Polki.

„…Jeszcze do 2009 r. akcyza i opłata paliwowa wynosiły w sumie niecałe 1,15 zł/litr. Teraz jest to ponad 1,45 zł/litr. Biorąc pod uwagę, że ta różnica jest jeszcze powiększana przez podatek VAT, dodatkowe obciążenia fiskalne w detalu są o prawie 40 gr wyższe niż w poprzedniej dekadzie.

Inaczej natomiast wygląda sytuacja z popularną bezołowiówką. Przez ostatni miesiąc cena PB 95 na rynku ARA kształtuje się w przedziale 1,03-1,20 zł/litr. Są to podobne wartości, które były obserwowane od lutego do marca 2009 oraz w pierwszych dwóch miesiącach 2007 r. Wtedy na polskim rynku hurtowym cena PB 95 bez obciążeń fiskalnych wynosiła ok. 1,35 zł. Teraz natomiast jest to ok. 1,65 zł. Te 30 gr różnicy netto oznacza prawie 40 gr wyższą cenę brutto przy dystrybutorze, niż wynikałoby to z normalnej zależności ceny hurtowej od globalnych uwarunkowań rynkowych.

PB 95 za darmo, a my płacimy 3 zł/litr

Biorąc pod uwagę, że hurtowa cena ON wraz opłatą paliwową i akcyzą kształtuje się na poziomie 3,05 zł netto, można oczekiwać, że niedługo większość kierowców powinna płacić za diesla w okolicach 3,9-4 zł z podatkiem VAT. Znacznie trudniej będzie znaleźć benzynę bezołowiową poniżej granicy czterech złotych, gdyż jej hurtowa cena wynosi około 3,3 zł, mimo że przy obecnej sytuacji na światowym rynku paliw nie powinna przekraczać 3 zł.

Na koniec należy jeszcze zauważyć jedną ciekawą zależność. Biorąc pod uwagę, że obecna różnica pomiędzy ceną PB 95 w krajowym hurcie i na rynku ARA wynosi 60 gr za litr, to nawet gdyby benzyna na świecie była za darmo, to i tak płacilibyśmy ok. 3 zł za litr.

Wynika to z prostej kalkulacji. Zakładamy, że cena gotowego paliwa bezołowiowego ARA 95 na świecie wynosi zero. Dodajemy do tego obecną różnicę między polskim hurtem i ARA 95 w wysokości 60 gr. Dalej dokładamy stałą akcyzę w wysokości 1,54 zł oraz opłatę paliwową w kwocie 13 gr. Dostajemy więc 2,27 zł. Do tego dochodzi średnia marża detaliczna w wysokości 16 gr (dane POPiHN za 2014 r.). Tym sposobem cena netto PB 95 to około 2,43 zł/litr. Na koniec należy oczywiście dodać 23 proc. podatku VAT. W rezultacie dostajemy finalną kwotę w okolicach 3 zł/litr. (Marcin Lipka, analityk Cinkciarz.pl)

całość tu: Nawet gdyby benzyna na świecie była za darmo, to Polacy płaciliby 3 zł/litr

podobne: Energia: Mało używamy drogo zapłacimy. Polska w pułapce „średniego dochodu” ale „The Economist” nas chwali. Michalkiewicz o tym co nas oblazło. oraz: Stanisław Tymiński: Polski Frankenstein… i co dalej z tą Polską? Jak to co! Walka ze swobodą gospodarczą, nowy podatek na paliwa i „składka” ZUS do góry. i to: Zdrożeją pozwolenia na emisję CO2, w górę pójdzie opłata paliwowa…

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Reklamy

Polityka energetyczna Węgier solą w oku „Wielkiemu Bratu” z zachodu.


Dla Węgier gaz ziemny jest ważnym surowcem importowanym z Rosji, zapewniającym prawie 40% energii (dla porównania w Polsce – 13%). Problemem jest przesył całości dostaw gazu przez Ukrainę. Związki gospodarcze między Węgrami i Rosją są mocne – Moskwa to drugi największy partner handlowy Budapesztu.

Początkowo priorytetem dla Węgrów było rurociąg Nabucco, w którym uczestniczył węgierski MOL. Jednak już w styczniu 2008 r. premier Ferenc Gyurcsany, w rozmowie z W. Putinem,  stwierdził, że „Nabucco to dawne marzenie i stary plan. A my nie chcemy marzeń, my potrzebujemy projektów. Jesteście szybsi niż Nabucco”.

(…)

Dzięki temu Wegry zdołają utrzymać niskie ceny energii, co jest istotne przy niskiej sile nabywczej społeczeństwa i konieczne jest dla zachowania konkurencyjności węgierskiego przemysłu. Kluczową zaletą kontraktu jest długoterminowe finansowanie przez Rosjan kwotą 10 miliardów Euro na znacznie korzystniejszych warunkach niż rynkowe.

(…)

„Nie prowadzimy polityki pro-rosyjskiej, ale politykę pro-węgierską”. Dla Węgier liczyły się przede wszystkim interesy – zmniejszenie zależności od zewnętrznych źródeł energii dzięki elektrowni jądrowej oraz dywersyfikacja dróg dostaw gazu przez South Stream.

Próbując ratować projekt przed blokadą Brukseli, Węgierski parlament  uchwalił w listopadzie 2014 r. ustawę, wyjmującą przedsięwzięcie spod jurysdykcji  Unii. Premier Orban powoływał się na fakt, że „Niemcy zbudowali Nord Stream, co sprawia, że mogą ominąć Ukrainę jako źródło potencjalnego zagrożenia. Nie chcemy większych korzyści niż te, których pragną Niemcy”.

Jednak siła głosu tych krajów ma w Brukseli różną moc. Komisja Europejska wezwała Budapeszt do złożenia wyjaśnień. Péter Szijjártó, minister spraw zagranicznych i handlu, odpowiedział wówczas zdecydowanie, że „Unia nie powinna nam mówić, jaką mamy prowadzić politykę energetyczną”. Przypomniał, że polityka energetyczna należy do kompetencji państw członkowskich, a nie Komisji.

Po upadku projektu premier Wiktor Orban oskarżył Brukselę o ciągłe blokowanie rurociągu i porównał starania Węgier o energetyczną samodzielność w Unii do walki węgierskiego Dawida z Goliatem Zachodu.”

całość tu: Węgierski Dawid przeciw Goliatowi

podobne: USA nakładają sankcje na Węgry za wspieranie Rosji! oraz: Widziałem męża stanu. Orban krytykuje politykę imigracyjną UE i broni prawa do debaty nad karą śmierci. Węgry zmniejszają deficyt, zadłużenie publiczne i podatki. i to: Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu. Szczęśniak o unii energii i rosyjskim kurku. Gazociąg Nabucco a także: Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy.

Czy grecka tragedia przyniesie opamiętanie reszcie eurosocjalizmu? Polska idzie śladami bankruta czyli Michalkiewicza o „frumentacjach” słów kilka.


„Bankructwo Grecji ma wiele stron. Główną jest oczywiście sam kolaps greckiego socjalizmu który  w  spektakularny sposób dochodzi do ściany.  Wg danych Brookings Institute, na 3.8 miliona pracujących Greków w 2013  przypadał mniej więcej jeden milion osób które albo wisiały na rządowych fuchach albo pobierały rządowe emerytury.   I to całkiem  zdrowe emerytury…   Emerytura  55-letniego emerytowanego oficera policji  była na przykład rzędu €1650,  wobec €1200 netto dla wykładowcy uniwersyteckiego. Ciekawe czy to odbiega tak znacznie od realiów  polskich emerytur mundurowych i uposażeń uniwersyteckich… Tego typu patologie  socjalizmu mogą być przedłużane i sztukowane rozmaitymi bailoutami,  pożyczkami  i czym tam jeszcze, ale  w nieskończoność trwać nie mogą.  A ponieważ socjalizm nigdy się sam nie zreformuje  jedyną opcją jest dojście do ściany i rozbicie się o nią.   Cudza kasa na całe szczęście kiedyś się kończy  i  następuje twarde lądowanie  do życia  na koszt własny.

(…)

Jeśli Tsipras by się ugiął pod wywieraną na niego presją  to zdradziłby swoich wyborców i swoją własną partię która by szybko pokazała mu drzwi. Jeśli by się nie ugiął to doprowadziłby do bankructwa kraju, i drzwi by mu pokazali  wspomniani wyżej rozgoryczeni emeryci i sektor publiczny pozostawiony bez środków do życia. W obu przypadkach polityk bez odpowiedniego mandatu ochronnego byłby skończony.

Tsipras jednak  intrygę przejrzał  i ją  rozbroił.  Niespodziewanie ogłosił referendum na temat przyjęcia lub odrzucenia dyktatu „trojki”,   które właśnie taki mandat ochronny mu zapewni niezależnie od wyniku…  

(…)

Ale dlaczego hegemonowi tak miałoby zależeć na usunięciu Tsiprasa? Z kilku powodów z których głównym jest prawdopodobnie polityka gazowa i wojna hegemona i jego satelitów z Rosją. Wiedzą oni dobrze że Europa potrzebuje gazu rosyjskiego z odnogi południowej. Nie ma dla tego praktycznie alternatywy, włączając w to nawet alternatywne dostawy LNG, i nawet hegemon to z ociąganiem przyznaje. Odnoga południowa przejąć ma od 2019 transporty obecnie idące przez Ukrainę.

Europejscy wasale piętrząc na polecenie hegemona trudności na drodze rurociągu South Stream mającemu początkowo wylądować w Bułgarii i iść dalej przez Rumunię spowodowali anulowanie jego budowy. Rosja nie traciła czasu ogłaszając że gas dostarczony będzie teraz rurą Turk Stream, innym rurociągiem pod Morzem Czarnym i lądującym w Turcji. Walka obecnie idzie o to jaką drogą tranzytową zostanie on dostarczony dalej.

Najlogiczniejszą opcją jest „Balkan Stream”, trajektoria gazociągu przez Grecję, Macedonię i Serbię na Węgry. Z krajów tych Grecja pod Tsiprasem i Węgry pod Orbanem prowadzą relatywnie niezależną politykę zagraniczną  i nie dają się zdominować hegemonowi jak reszta EU,  a Serbia i Macedonia nie są w ogóle członkami EU.  Dochody z tranzytu gazu wzmocniłyby pozycję tych krajów, sympatyzujących z wizją multipolarną świata. Nitka Balkan Stream umożliwiłaby też partycypującym w niej krajom podpięcie się pod chińską inicjatywę „Silk Road”, handlową magistralę łączącą Chiny poprzez Rosję  z Europą, która jest największym importerem dóbr chińskich i zarazem wielkim eksporterem do Chin.

(…)

Balkan Stream byłby specjalnie atrakcyjny dla Grecji. Nie bez powodu Tsipras jeździł dogadywać się z Putinem, przewidując że intratny deal z Gazpromem, a kto wie czy i nie cenne pożyczki mu towarzyszące, będą stanowiły dla Grecji istotny czynnik w przechodzeniu przez turbulencje suwerennego bankructwa.” (cynik9)

całość tu: Referendum greckie – mistrzowski ruch Tsipras ominął pułapkę

podobne: „W krainie deszczowców”: Irlandzkie wychodzenie z recesji. Akcja kredytowa w toku. Cynik9: „bail-in” oraz: Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy. i to: Niemiecka gospodarka zaczęła się kurczyć. W Hiszpanii Ebola zaraziła giełdę. Podatek na tablety we Francji. Włochy: za chlebem. Szczyt UE ws. walki z bezrobociem. cynik9: W Polsce rewolucji raczej nie będzie. MFW obniża prognozę gospodarczą i proponuje więcej długu. Trader21: Świat na głowie.

„Dzisiejsza sytuacja Grecji jest bardzo poważnym strategicznym ostrzeżeniem dla Polski, bo jeżeli przyjrzymy się greckiej drodze do Europy, do tej wspólnoty różnych krajów, bogatszych i mniej bogatych, to dzisiaj widać, że ta droga nie była dobra. I prowadziła ona przez ogromne, według mnie, niepotrzebne zadłużenie, czasami gdzieś po drodze rozkradzione. To zadłużenie spowodowało, że w czasie światowego kryzysu finansowego, zadany był cios przede wszystkim w społeczeństwo. To jest droga wielu krajów peryferyjnych Europy. Grecja była przyjęta w 1981 roku, a Polska w 2004, czyli dwadzieścia kilka lat później, ale my niestety idziemy tą samą drogą. Tutaj jest poważne ostrzeżenie, żebyśmy nadmiernie nie uzależniali się od pożyczek, od pieniędzy Zachodu, które w czasie sytuacji kryzysowej, tak jak to było w latach 2007-2008, uderzają. Ci, którzy są zadłużeni mają potworne kłopoty. To jest bardzo poważne ostrzeżenie, co do strategicznej drogi rozwoju, którą Polska powinna iść. To po pierwsze.

Drugie poważne ostrzeżenie jest związane z ostatnią fazą kryzysu. Jeśli przyglądniemy się dokładniej warunkom, które ta trójka bogatych krajów stawia Grecji, to nasuwa się pytanie, o co w tej ostatniej fazie kryzysu chodzi i przed czym Grecy się bronią. To jest, przede wszystkim, liberalizacja i otwarcie wszystkich rynków. Czyli wejście wielkich firm z najbogatszych państw zachodnich na te rynki oraz ich przejęcie. A drugie żądanie to wyprzedaż wszystkich aktywów, które Grecja ma, czyli własności przemysłowej, infrastruktury, a także ziemi, wysp, które są w Grecji bardzo atrakcyjnym towarem. Są to dwie rzeczy, będące strategicznymi elementami stosunków między krajami bogatymi, między Zachodem, a krajami, które są dzisiaj peryferiami Europy, i które mają wspólne problemy…” (An­drzej Szczę­śniak)

całość tu: Polska Grecja dwa bratanki…

Owszem, teraz Grecy się bronią przed możliwością utraty kontroli nad własnym państwem, ale pamiętajmy o tym w jaki sposób doszło do tej sytuacji, i to nie tylko w Grecji bo problem długu dotyczy zdecydowanej większości krajów UE. Fakty są takie że nie ma obecnie kraju na Zachodzie, który realizując tzw. „cele społeczne” nie zadłużałby się z tej okazji. Gospodarki tych krajów nie są w stanie zarobić na potrzeby wynikające z realizacji wiekopomnych zdobyczy socjalnych, ale wcale nie myślą skończyć z rozdawnictwem. Pierworodny błąd jest w tym, że nie ma tu absolutnie żadnego namysłu w postaci mechanizmu obronnego – kagańca prawnego ZABRANIAJĄCEGO wydawania więcej niż otrzymuje się w podatkach. Jak to w ogóle możliwe, żeby pozwalać sobie na uchwalanie budżetów z deficytem? Skoro współczesne państwa mogą się bezkarnie zadłużać co roku bardziej, to jest tylko kwestią czasu kiedy wszystkie po kolei zbankrutują. Grecja jest tu tylko „pionierem” jako najbardziej doświadczona w bankrutowaniu, bo przez połowę swojego dotychczasowego niepodległego bytu była niewypłacalna (o czym wszyscy wiedzą bo nie jest to wiedza tajemna)… Odys

podobne: Eurokołchoz: Grecja prosi o pożyczkę, ale stawia warunki, KE z nadzieją na kompromis, Niemcy mówią NIE. Trader21 o greckiej tragedii. W Hiszpanii Banki Żywności dla biednych. Finansowe kłopoty Włochów. oraz: Rewolucyjne nastroje w Eurokołchozie: Strajk paraliżuje Belgię, Hiszpanie nie mają z czego oszczędzać, fala głodu w Wlk. Brytanii, Grecja ciągle na finansowej kroplówce, w Szwecji będą nowe wybory (rośnie poparcie nacjonalistów). i to: Cisza przed burzą. Toksyczne aktywa w systemach bankowych Polski i Hiszpanii. Przestajemy płacić kredyty mieszkaniowe. „Troika” wróciła do Hiszpanii.

„…jeżeli bankructwo i powrót do waluty narodowej okażą sie lekarstwem skutecznym i po chwilowym załamaniu Grecja zacznie szybko odzyskiwać siły, wiara w skuteczność wspólnoty w jej obecnym kształcie zostanie podważona, a wraz z nią ucierpi też pozycja eurokracjizaczyna swój wpis Rafał Ziemkiewicz.

Podobnie (do Grecji – red.) patronowała Unia równie nieodpowiedzialnemu zadłużaniu Węgier przez Gyurcsany’ego i Polski przez Tuska. Ich nigdy nikt, tak jak dawnych przywódców greckich, nie nazwał w europejskich elitach „populistami”. Przeciwnie, byli dobrzy i popierani, bo zadłużając swoje narody, nakręcali zyski korporacjom i rządom głównych unijnych graczy – kontynuuje dziennikarz i przechodni do sedna.

W wypadku PO – robią to dalej. Jedną gębą bezczelnie oskarżając o populizm Dudę, PiS i Kukiza oraz strasząc, że zrobią oni w Polsce „drugą Grecję”, drugą gębą zapowia władza PO-PSL rozdawanie milionów i miliardów, bezwstydnie wykorzystując możliwości dalszego zadłużania kraju dzięki zdjęciu z nas unijnej procedury nadmiernego deficytu. I znowu, po raz kolejny wykorzystuje PO pojawiające się możliwości zaciągania pożyczek na wspieranie konsumpcji, a nie prorozwojowych czy proinnowacyjnych inwestycji.

Jest w tym cyniczna, bezczelna logika. Ta ekipa nie walczy już o władzę, walczy by być możliwie silną opozycją. Rozdając pieniądze emerytom, urzędnikom i właścicielom bramek na autostradach, rzucając je na różne „programy”, niby to dla Śląska albo dla młodych, świadomie działa na rzecz bankructwa, z góry oskarżając o jego spowodowanie tych, którzy cały ten gnój, jakiego PO z PSL narobiły przez prawie dziewięć lat, odziedziczą na jesieni.

Na koniec dziennikarz zamieszcza swoiste „rozwiązanie” całej tej fatalnej sytuacji. 

Jeśli Polska stanie się „drugą Grecją”, to na pewno nie będzie winą Dudy, Szydło ani nikogo innego, tylko przede wszystkim Tuska. To jego za skrajną nieodpowiedzialność w rządzeniu państwem należy powiesić na warszawskiej kolumnie Zygmunta – i wcale nie za szyję – czytamy.”

parezja.pl  źródło: Ziemkiewicz: Tuska należy powiesić na kolumnie Zygmunta

…no cóż. Nie da się nie dostrzec tego na co zwraca uwagę Pan Ziemkiewicz, ale jednocześnie zdumiewa mnie jego ograniczona do 8 lat rządów PO-PSL i wybiórcza pamięć w kwestii odpowiedzialności za stan polskiego państwa. Tak jakby PIS nie miał udziału w wepchnięciu nas do eurokołchozu, namawiając Polaków do głosowania w referendum akcesyjnym na tak i sankcjonując zapisanie nas do niewoli babilońskiej podpisem ś.p. Lecha Kaczyńskiego pod traktatem lizbońskim. Jakby środowisko tworzące dziś projekt pod nazwą PIS w ogóle nie procedowało prawa w Polsce (i nie uczestniczyło w magdalenkowym szwindlu) najpierw jako PC, a potem w ramach AWSu i nie miało udziału w dziurach budżetowych i w utrwalaniu ucisku fiskalnego (do dziś ekspertem PISu jest Pan Modzelewski – główny konstruktor VATowskiego wyzysku) czy uzasadnianiu piramidy fiskalnej zwanej ZUSem i całym etatystycznym marnotrawstwie. Tak jakby PIS nie uczestniczył w socjalistycznym szaleństwie wydawania publicznych pieniędzy (również na poziomie samorządów), łącznie z sięganiem po tzw. „środki unijne”, licytując się w tej kwestii z PO na ilość wyżebranej kasy idącej w parze z zadłużeniem.

Już dawno bowiem osiągnęliśmy w Polsce moment, gdzie zarówno lewica jak i prawica chcą być prawicą i deklarują że są obywatelskie, tudzież wolnościowe a nawet wolnorynkowe – patrzące jak tu ulżyć podatnikom, ale robiące faktycznie coś zupełnie przeciwnego. Tymczasem zarówno „prawica” jak i lewica są… lewicą i głosują za zwiększeniem socjalizmu, (bo tak są zaprogramowane: Nikt wam tyle nie da co socjalista naobiecuje a łżeliberał ściąga spodnie) ponosząc tym samym solidarną odpowiedzialność za zadłużanie Polaków (i ta współpraca nie dotyczy tylko ostatnich 8 lat! na co sam Pan Ziemkiewicz kiedyś zwracał uwagę: „Państwowe, czyli nie nasze”, ale „patrioci” mówią NIE dla wolnego rynku w Polsce. To mamy ten wolny rynek czy nie?). Nie żebym nie rozróżniał i nie stopniował „zasług” jednych i drugich, bo tę różnicę „kto bardziej popsuł” oczywiście dostrzegam, ale jak już ostrzegałem tu: „Depresja gangstera” (Bronisława K.) i sraczka legislacyjna „platformy” czyli… narobić POd publiczkę i uciec zanim przyjdą lePSI i tu: Nowy program PIS – populismus über alles PIS wcale nie będzie lepszy w tej kwestii od PO.

„…warto odnotować deklarację pani premierzycy Ewy Kopacz o prawdziwych przyczynach bankructwa Grecji. Pani premierzyca zwróciła uwagę pani Beacie Szydło, że Grecja zbankrutowała nie dlatego iż przyjęła euro, jako swoją walutę, tylko dlatego, że żyła ponad stan. Warto tedy zwrócić uwagę, że zadłużenie Grecji wynosi około 320 mld euro. Aktualny dług publiczny Polski szacowany jest – bo pan minister Rostowski podczas swego urzędowania trzykrotnie zmienił sposób liczenia długu publicznego, w związku z tym szacunki wahają się od biliona 100 mld złotych do 3 bilionów 700 miliardów, przy czym ta druga kwota wydaje się bliższa prawdy. Aktualny kurs euro w stosunku do złotego wynosi 4,1, a to oznacza, że zadłużenie Grecji odpowiada wysokości długu publicznego Polski i to w wersji najłagodniejszej – to znaczy 1312 miliardów złotych. Jeśli w dodatku przypomnimy, że przez ostatnie 8 lat nasi okupanci trzymali przy rządzie Platformę Obywatelską, to napuszone uwagi rozmaitych tamtejszych Zasrancen („mann kann singen, mann kann tanzen, aber nicht mit den Zasrancen”) budzą już tylko irytację…” (Stanisław Michalkiewicz)

Podziemna TV: Robią nas w konia: POPiS Kopacz i Szydło o bankrutującej Grecji #120

…apropos Grecji…

„…Naprawdę fascynują mnie przyczyny dlaczego państwo, które płaci m.in. za mycie rąk – 420 euro miesięcznie, 870 euro miesięcznie dla pracowników administracji – za wysyłanie faksów, korzystanie z darmowej stołówki (aby zwiększyć w niej ruch) – 120 euro miesięcznie padło na pysk. Już te 3 czynności powodują, że moja pensja wygląda śmiesznie. I wszyscy się na to zrzucamy. Cieszycie się?…” (dws24.pl 1 lipca 2015 roku)

Grecy nie tylko są tępymi leniami łasymi na cudze pieniądze, ale że „ktoś” jednocześnie wykorzystał tę sytuację by (prawdopodobnie) zrobić z tego kraju żebraka pod przyszły wykup masy upadłościowej (to oczywiście w ostateczności, bo póki co najważniejszy jest projekt euro) jest tylko konsekwencją pierwszego faktu… Prawdopodobieństwo wystąpienia drugiej możliwości w niczym nie usprawiedliwia pierwotnego źródła problemu i FAKTU że grecki dług został „wypracowany” przez samych Greków, bo nikt im na siłę pożyczek ani „ratunku” nie wciskał. Mogli już dawno temu zatkać sobie pazerną gębę i ogłosić UCZCIWE bankructwo odmawiając „pomocy” i wreszcie zacząć się dorabiać za swoje. Nikt Grekom nie broni zachować się jak swojego czasu Islandia – goniąc z kraju kijami tak swoje „elity” (które w końcu realizowały wyłącznie wolę ludu 🙂 „nie chcemy oszczędzać”) jak i międzynarodowych lichwiarzy.

Tymczasem Grecy wybrali sobie do władzy po raz kolejny populistów socjalistów, którzy uważają że będą dyktować warunki bezczelnie wyłudzając kolejną transzę cudzych pieniędzy (bo doskonale wiedzą że ten kolaps będzie miał inne negatywne skutki dla innych gospodarek przez ekspozycje ich banków na grecki dług), po które łatwo się sięga zwłaszcza kiedy ktoś skwapliwie je daje 🙂 W jakim celu to już jak wspomniałem inna zupełnie historia, ale to w niczym nie usprawiedliwia marnotrawstwa i głupoty samych Greków. Jeśli ktoś uważa za uczciwe „pomaganie” tego typu gospodarkom, które żyją ponad stan wydając więcej jak są w stanie sami zapracować to ja nie mam pytań a proponuję wyciągnąć z własnego konta ile się da i wysłać to Grekom w ramach solidarności 🙂 z ich „biedą”.

Dlaczego grecki rząd i politycy zamiast obniżać wydatki publiczne zwiększali je nie mając na ten cel uczciwie zarobionych środków we własnym budżecie pozostaje oczywistym skutkiem populizmu partii socjalistycznych które zafundowały Grekom różnego rodzaju bzdurne przywileje pracownicze (wręcz legendarne w swoim absurdzie!) i dodatki do pensji windując w górę wydatki państwa nie mając na ten cel pokrycia w dochodach z własnej gospodarki. Chodzi tu głównie o wydatki pracownicze sektora publicznego który rozrósł się do niemal 1/3 całego rynku pracy w Grecji co oznacza że co trzeci Grek nie produkuje niczego i nie wzbogaca budżetu ale na nim żeruje, tj. na tych którzy stanowią pierwotne źródło dochodu państwa. To są oczywiste fakty (obok rzecz jasna innych wydatków podobnych skutkiem do naszych rodzimych „programów rozwojowych” – będących inwestycyjnymi piramidami) których efektem był coraz większy deficyt sektora finansów publicznych.

Ten sam schemat marnotrawstwa (głównie na kredyt) został powielony również w Irlandii, Portugalii, Hiszpanii czy Włoszech (które są następne w kolejce do spektakularnego bankructwa) czyli pozostałych krajów z niesławnej grupy „świnek” (PIIGS). Mówienie o wypracowaniu w ostatnim czasie przez Grecję jakiejś „nadwyżki budżetowej” kiedy kraj jest zadłużony po uszy i co miesiąc żebrze u obcych o pieniądze na bieżące wydatki (nawet po kolosalnych cięciach emerytur – które mimo owych cięć dalej wyglądają o niebo lepiej jak w kilku innych krajach UE) jest nie tyle bredzeniem a zwykłym zakłamywaniem rzeczywistości – Grecja nie ma wystarczająco dużo własnych pieniędzy by pokryć wszystkie swoje wydatki… Długi z powietrza się nie wzięły 🙂

Odpowiedź na pytanie dlaczego Grecja jest po raz kolejny „zmuszana” do sięgnięcia po pomoc jest oczywista (już od co najmniej 2010r.) – chodzi rzecz jasna o to żeby Grecja spłacała swoich wierzycieli którzy sfinansowali pożyczki dla tego kraju, poprzez załadowanie się w jego śmieciowe obligacje (chodzi tu głównie o banki niemieckie, ale też innych krajów UE), bo kiedy największe banki w Europie przestaną być spłacane to dopiero zacznie się dym i już nie tylko Grecja ale cały projekt eurozony i UE stanie się niestabilny, co z kolei pociągnie za sobą kłopoty w gospodarkach które w Europie mają swój rynek zbytu. Grecja to problem globalny (dlatego sprawą zajął się MFW – ekspozytura gospodarki USA na świat) tylko nikt nie chce się do tego przyznać. Więc czy Grecja chce czy nie to „musi” być ratowana przynajmniej do momentu aż banksterka wymyśli jakiś inny myk by szatańskie koło długu kręciło się dalej (i tu jestem bardzo ciekaw co takiego wymyśli) bez większej szkody dla tych którzy na tym interesie zarabiają najwięcej, by mogli żerować bez końca na NIESTETY głupocie ludzkiej. Bo to ona jest przyczyną całej tej „tragedii” – jak świat światem nikt bowiem nikogo nie zmusza do tego by żył i konsumował ponad stan i wydawał pieniądze których nie ma – a od tego się właśnie wszystko zaczęło.

„Od roku 2010 znaczna większość greckich długów zmieniła właściciela – przeszła bowiem z instytucji i banków komercyjnych i prywatnych do instytucji i banków publicznych. Całkowite zadłużenie Grecji wynosiło w maju br. aż ponad 323 miliardy euro (ok. 176 proc. PKB tego kraju). Z tego jedynie ok. 80 mld euro pochodziło z finansowych rynków. Znaczna większość tej sumy (ok. 63 mld euro) to tzw. papiery wartościowe wyemitowane w samej Grecji. Właścicielami tej części greckiego długu są więc sami Grecy, ich fundusze inwestycyjne i banki.

Największa część całego greckiego długu to tzw. programy ratunkowe UE i MFW, w ramach których w latach 2010-2014 trafiło do Grecji w sumie aż ok. 240 mld euro. Tych pożyczek udzielały państwa strefy euro (prawie 53 mld euro), Europejski Fundusz Stabilności Finansowej (EFSF) oraz MFW. Prawie 31 mld euro greckiego długu należy jeszcze do MFW. Niemcy przekazały Atenom ponad 15 mld euro, Francja ok. 11 mld euro a Włochy ok. 10 mld euro. O przyszłych spłatach tych pożyczek Grecy mogą rozmawiać z każdym z tych państw oddzielnie, ponieważ opierają się one na umowach dwustronnych.

Najwięcej pożyczył Grecji EFSF – aż 141 mld euro. Największe udziały w tym funduszu mają Niemcy (29 proc.), Francja (21 proc.) i Włochy (19 proc.). Są to kredyty długoletnie. Ich okres spłaty przypada na lata 2041-2053. Według wyliczeń brytyjskiego Open Europe, aż ok. 60 proc. całego długu Grecji należy do państw waluty euro, niecałe 10 proc. do MFW, ponad 6 proc. do Europejskiego Banku Centralnego (jednak ten udział wzrósł znacznie wiosną br. w związku z ciągłym zasilaniem greckich banków przez EBC), 3 proc. do banków greckich, a już tylko nieco ponad 1 proc. do banków zagranicznych (a jeszcze w roku 2010 posiadały one w sumie blisko 2/3 całego długu Grecji!)…” (całość tu: Ile na bankructwie Grecji straciliby Niemcy? Struktura długów rozrzutnych południowców)

Pozostaje pytanie. Skoro Grecy chcą naprawdę zrzucić jarzmo międzynarodowej finansjery, to czemu ciągle negocjują z MFW jakieś „warunki” a nie zrobią tego co zrobiła Islandia czy chociażby Węgry (które są na dobrej drodze do niezależności od zagranicznych „inwestorów”) 😉 Ile jeszcze razy ten kraj ma zamiar „nabierać się” na pomoc i wierzyć w kredyt bez pokrycia w realnej sile własnej gospodarki. Ile jeszcze razy ta patologia musi zbankrutować żeby ludzie przestali żyć na koszt innych?

Dług publiczny jako proc. PKB w UE (2012)„Życie na kredyt, czyli zjadanie przyszłości, to metoda, którą się obecnie stosuje, żeby sprzeczności [dużo korzyści i żadnych podatków] ze sobą pogodzić. Próbuje się osiągnąć niewielkie korzyści bieżące, ryzykując wielkie straty w przyszłości. Taki sposób postępowania przybliża widmo bankructwa, które kładzie kres kredytom.” (F. Bastiat)

Jak ktoś nie potrafił przewidzieć skutków leczenia alkoholika dostarczaniem mu jeszcze większej ilości wódy to już jego problem ale nie nasz. Interesuje mnie tylko czy inni (i w jakim stopniu) pojmują czym jest życie ponad stan i na kredyt. Reszta to NATURALNY i POTRZEBNY rezultat marnotrawstwa – bankructwo. Jeśli choć 1 na 10 to pojmie to warto o tym mówić (do znudzenia).

Jak najbardziej zgadzam się z diagnozą (sam o tym od dawna doskonale wiem) Ziemkiewicza że „oni” boją się nie kryzysu a efektu domina pt. „wychodzimy”, i tego że Grecja może sobie poza strefą EURo w końcu poradzić (po pierwszym szoku który musi nastąpić – finanse publiczne przestaną istnieć) a Grecy nauczą się w końcu żyć NORMALNIE, tj. na swój koszt a nie na kroplówce na którą cała reszta eurozony (i nie tylko bo i kraje spoza strefy finansowały po części programy pomocowe) płaci i „pożycza” kosztem własnych obywateli nie pytając ich nawet o zdanie. Solidarność z lamerami żeby dalej mogli dostawać rozbuchany socjal to czyste złodziejstwo. Czas ponieść konsekwencje swojej nieodpowiedzialności. Jestem jednak przekonany że eurokołchoźnicy będą szukać pretekstu żeby Grecję zatrzymać za wszelką cenę w tym chorym systemie. (Odys)

„…Za czasów Juliusza Cezara, na podstawie lex Clodia, wprowadzone zostało rozdawnictwo zboża, co pochłaniało około 20 procent wydatków państwowych, a ponadto skłaniało ludność wiejską do przeprowadzki do miast, gdzie mogłaby żyć na koszt państwa, a ściślej – na koszt prowincji, które musiały te wszystkie dobrodziejstwa sfinansować. Doprowadzało to do niewyobrażalnego zdzierstwa prowincji, bo dodatkowo magistraci rzymscy, którzy musieli sfinansować igrzyska i inne imprezy podczas swego urzędowania, ubiegali się potem o stanowiska namiestników prowincji, by odkuć się finansowo. Próby ograniczenia skali frumentacji nie przyniosły rezultatów, bo cesarze mieli wprawdzie władzę, ale byli też zakładnikami ludu rzymskiego, od którego nastrojów zależała nie tylko łatwość rządzenia, ale często i sama władza, toteż frumentacje stały się w Rzymie zjawiskiem trwałym, rodzajem naturalnych praw człowieka.

Od tamtych czasów nic się nie zmieniło i prawo do życia na cudzy koszt, zostało uznane za jedno z podstawowych praw człowieka, pod nazwą „prawa do godnego życia”. Może tylko zyskało bardziej skomplikowane i patetyczne uzasadnienie, bo w czasach starożytnych wiadomo było, że frumentacje, to forma przekupstwa i na przykład Senat pokonał Gajusza Grakcha jego własną bronią, podstawiając mu jako rywala demagoga w osobie Marka Liwiusza Druzusa. Druzus po prosu Grakcha przelicytowywał i kiedy ten na przykład proponował przydziały ziemi obciążonej nieznacznymi podatkami, to Druzus oferował ją za darmo. W rezultacie lud się od Grakcha odwrócił, jego kandydatura na trybuna przepadła, a w dwa lata później zginął na skutek wszczętych przeciw niemu rozruchów. Coś podobnego widzimy i teraz, kiedy przed wyborami nadszedł czas rozdawnictwa i ugrupowania parlamentarne prześcigają się w hojności by zyskać poparcie obywateli, którzy potem, kiedy etap rozdawnictwa zostanie zastąpiony przez etap rabowania, zostaną pozbawieni wszystkich korzyści i to z nawiązką. Dopiero na tym tle możemy lepiej zrozumieć spostrzeżenie Franciszka ks. de La Rochefoucauld, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemie drugiego potopu, że przekonał się o bezskuteczności pierwszego…

…Obecnie nakazem chwili jest odblokowanie narodowego potencjału gospodarczego. Bez tego nic się nie uda. W tym celu wystarczyłoby przywrócić moc obowiązującą ustawy o działalności gospodarczej z brzmieniu z 1 stycznia 1989 roku i uchylić wszystkie akty prawne, sprzeczne z tamtą regulacją. Konsekwencją uchylenia aktów prawnych sprzecznych z ustawą o działalności gospodarczej, byłaby konieczność zlikwidowania znacznej liczby urzędów i instytucji, których racją istnienia jest blokowanie narodowego potencjału gospodarczego i produkowanie uzasadnień tego procederu. Dlatego też obawiam się, że odblokowanie narodowego potencjału gospodarczego nie nastąpi, bo ścisłe kierownictwo zwycięskiej partii nie odważy się działać na szkodę własnego zaplecza politycznego, którego jest przecież zakładnikiem…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Frumentacje Felieton    tygodnik „Najwyższy Czas!”    3 lipca 2015

na koniec jeszcze jeden fragment (uważam że całkiem obiektywnego) komentarza Rafała Ziemkiewicza:

„… wszelkie rozmowy o greckiej winie, o rozrzutności i lenistwie mieszkańców tego kraju oraz populizmie jego rządów trzeba zaczynać od tego, że praprzyczyną problemu jest ideologiczny upór, aby siłami dyrektyw, dekretów i zarządzeń poskromić naturę, bo paru euromędrków wymyśliło argument, że jak się politycznie narzuci zróżnicowanym gospodarkom jedną wspólną walutę, to zmusi je ona do przyśpieszonej unifikacji. Klasyczne postawienie wozu przed koniem.

Nie ma sensu wdawać się teraz w rozsądzanie wywołanych kryzysem kłótni. Może mi Państwo wierzyć lub nie, ale obie strony mają rację. Niemieckie banki powiadają – przecież pożyczyliśmy wam pieniądze, nasze, dobre pieniądze, musicie je oddać! Grecy na to – już wam, lichwiarze, spłaciliśmy odsetek trzy razy tyle, ile pożyczyliśmy, i ciągle jesteśmy w długach! Oczywiście, banki mogą na to powiedzieć, że odsetki były w umowie, i widziały gały co brały – ale ci, co brali, brali przecież wiedząc, że niebawem ich kadencja się skończy, a potem to się będą martwić inni. Ale „korupcja, nepotyzm i polityczny klientyzm”, który jako przyczynę katastrofy greckiego państwa gromi dziś Zachód, rozwinąć się mógł właśnie dzięki temu, że grandziarze mieli nieograniczony, polityczny kredyt w Brukseli i Berlinie. Bankierzy też rozumują, jak politycy, w kategoriach swojej kadencji i własnego zysku z „opcji menadżerskiej”,  zależnego od tego, jak bardzo uda im się w tym czasie podbić kurs akcji. Nie wiedzieli, że Grecja padnie? Wiedzieli, że padnie kiedyś, a do tego czasu wyciągnie się z niej odsetek aż miło – więc naciskali jak mogli europolityków, żeby ci jak mogli popierali rządzących tą europrowincją grandziarzy, by przypadkiem ich jakiś patriotyczni i odpowiedzialni politycy nie odsunęli od władzy. Trudno nie dodać – dokładnie tak samo, jak to było z Polską i Tuskiem, Węgrami i Gyurcsanym i paroma innymi peryferyjnymi krajami Unii oraz ich „proeuropejskimi” przywódcami.

Niemieccy podatnicy mówią: nie będziemy finansować greckiego socjalu! Mają rację? Mają. Grecy na to: nie finansujecie naszego socjalu, tylko swoje banki! Też mają rację, pod hasłem „pomoc dla Grecji” kryje się pomoc w spłacaniu odsetek, a nie stawianiu greckiej gospodarki na nogi. Prawdą jest, że greckie rządy oszukiwały kredytodawców, fałszując statystyki i prognozy rozwoju, i prawdą jest, że dokładnie to samo robiły rządy państw-liderów strefy euro i europejski bank centralny, i banki komercyjne. Wszyscy się nawzajem oszukiwali, wszyscy doskonale wiedzieli, że są oszukiwani, ale mimo że wiedzieli, dawali się oszukiwać, bo chcieli wierzyć, no, może nie że wspólnie tworzona nierzeczywistość jest wieczna, ale że jeszcze jakiś przyzwoity czas wytrzyma.

Niestety, jako się rzekło – okazało się nagle…”

Czytaj więcej na fakty.interia.pl

polecam również: POPIS w natarciu! czyli…”Krynica mądrości” Tusk i „karny podatek” Kaczyński i to: Stanisław Michalkiewicz: Państwo jako nowotwór złośliwy a także: Równi i równiejsi: KE łagodnie wobec (nie)dyscypliny budżetowej Belgii, Włoch i Francji, ale na Polskę nakłada karę. Socjalizm po polsku: Polskie firmy w szponach legislacyjnej burzy. Komu i dlaczego przeszkadzają stare auta? i jeszcze: „Za PISu było lepiej” czyli… komentarz do grafiki „niewygodne statystyki” oraz: Pod przykrywką wygłupu Sikorskiego fala rabunku przetoczyła się przez sejm: uwolnienie kominówek, rząd kładzie łapę na depozytach, centralna baza „haków” skarbówki, zamiast śmieciowych umów o pracę będzie śmieciowa emerytura. Do diabła z taką opozycją! Dratewka potrzebny od zaraz.

Grecja, eurokołchoz, dług, Syzyf

Rosja może zrezygnować z Gazociągu Południowego, ale w dalszym ciągu rozdaje karty (wariant przez Grecję i Turcję będzie dla UE droższy). Powrót do Jamal II. Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy.


1. Rosja może zrezygnować z Gazociągu PołudniowegoRosja nie zamknęła budowy Gazociągu Południowego?

26.11.2014 (IAR) – Rosja nie będzie budować Gazociągu Południowego, jeśli Europa go nie chce. Takie wnioski można wyciągnąć z wypowiedzi rosyjskiego ministra rozwoju gospodarczego Aleksieja Ulukajewa. Szef resortu cytowany przez agencję Ria Novosti stwierdził, że –„skoro w Unii Europejskiej nie ma zapotrzebowania na obniżenie ryzyka dostaw gazu, to Rosja nie będzie budować Gazociągu Południowego”.

Aleksiej Ulukajew przypomniał, że gazociąg ma przebiegać po dnie Morza Czarnego i połączyć Rosję z krajami południowej Europy, między innymi z: Bułgarią, Węgrami, Serbią, Grecją i Włochami. -„Przedsięwzięcie zostało tak pomyślane, aby zminimalizować tranzytowe ryzyko dostaw gazy, dla unijnych odbiorców” – tłumaczy rosyjski minister. Dodaje też, że jeśli nikt nie jest zainteresowany poprawą bezpieczeństwa dostaw, to Rosja nie będzie budować nowej rury. W jego opinii, Unia Europejska blokując budowę Gazociągu Południowego bierze na siebie odpowiedzialność za ewentualne problemy z dostawami gazu. Ulukajew zapewnił również, że budowa magistrali gazowej do Chin nie ma żadnego związku ze zobowiązaniami wobec Unii Europejskiej. -„Nam gazu starczy dla Wschodu i dla Zachodu” – oświadczył rosyjski minister.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Rostów nad Donem/mg 

08.12.2014 (IAR) – Rosja nie wstrzymała całkowicie budowy Gazociągu Południowego. Według dziennika „Wiedomosti”, do tej pory rosyjskie władze nie podjęły rozmów o zerwaniu międzypaństwowych umów w tej sprawie. Gazeta zauważa, że na razie wstrzymane zostały jedynie prace statku, który miał kłaść rury na dnie Morza Czarnego.

Rosyjski dziennik informuje, że Ministerstwo Energetyki odmówiło komentarza w tej sprawie. Nie chciał rozmawiać na ten temat rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, a także przedstawiciele państw uczestniczących w projekcie: Bułgarii, Serbii, Austrii i Węgier. Na razie pismo o wstrzymaniu prac dostała tylko firma odpowiedzialna za położenie rur na dnie Morza Czarnego.

Konsorcjum South Stream Transport, odpowiedzialne za realizację całości projektu twierdzi, że o wstrzymaniu budowy mogą zdecydować tylko czterej akcjonariusze, to jest koncerny energetyczne z: Rosji, Włoch, Niemiec i Francji.

O wstrzymaniu budowy Gazociągu Południowego poinformował 1 grudnia prezydent Władimir Putin. Rurociąg miał po dnie Morza Czarnego połączyć Rosję z Bułgarią, a dalej z Serbią, Węgrami i Austrią.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) Maciej Jastrzębski,Moskwa/dyd

podobne: Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej. oraz: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.

2. Opinie: Szczęśniak – Rosja otwiera nowy etap negocjacji energetycznychChmal – UE pozwala Rosji rozdawać karty w kwestiach infrastruktury energetycznej.

02.12.2014 (IAR) – To nie koniec South Stream, a nowy etap negocjacji – ocenia Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw. Prezydent Rosji ogłosił rezygnację z budowy gazociągu, wobec którego Komisja Europejska zajęła – według Putina -„niekonstruktywne stanowisko”. Zamiast południowej nitki ma powstać połączenie z Grecją przez Turcję.

Projekt South Stream nie jest jeszcze zakończony, to nowa tura negocjacji po naciskach Brukseli – uważa Andrzej Szczęśniak: Rosjanie znaleźli nowego sojusznika i otwierają sobie drogę do renegocjacji projektu. Anulowanie projektu jest nie wszystkim na rękę i unijne państwa, które mogą stracić na anulowaniu South Stream, będą w opinii Szczęśniaka starały się ten projekt odblokować.

Władimir Putin oświadczył również, że Rosja jest gotowa wybudować dodatkową nitkę gazociągu dla Turcji, która mogłaby się łączyć z przekaźnikiem gazowym dla dostaw do innych odbiorców na granicy z Grecją.

Andrzej Szczęśniak jest zdania, że dla Europy korzystniejszym rozwiązaniem byłby jednak South Stream: łączyłby Unię Europejską bezpośrednio z dostawcą, bez zbędnego w jego opinii pośrednika. To projekt prostszy i bardziej dochodowy, co pewnie spowoduje, że zostanie on wznowiony. Ekspert prognozuje, że projekt gazociągu południowego powinien wbrew problemom zostać zrealizowany w najbliższym czasie.

Deklaracje Władimira Putina i szefa Gazpromu Aleksieja Millera padły w trakcie wizyty rosyjskiej delegacji w Ankarze, gdzie zostały podpisane między innymi dokumenty o współpracy w dziedzinie energetyki.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Przemysław Pawełek/dabr

02.12.2014 (IAR) – Unijna polityka energetyczna jest w defensywie w stosunku do działań Rosji – uważa Tomasz Chmal. W ten sposób ekspert Instytutu Sobieskiego komentuje deklarację prezydenta Władimira Putina, dotyczącą rezygnacji z budowy blokowanego przez Komisję Europejską Gazociągu Południowego. Zamiast South Stream ma powstać połączenie z Grecją przez Turcję.

Jak mówi Tomaaz Chmal, o nowej koncepcji tranzytu gazu na południu Europy zdecydowało kilka powodów: problemy finansowe Rosji uważnie liczącej wydatki, stanowisko Bułgarii, ale także pozycja Unii Europejskiej w negocjacjach energetycznych. Nowy projekt pokazuje, że to Rosja rozdaje w Europie karty w grze o energetyczną infastrukturę i to ona decyduje, którędy będą przechodzić gazociągi, a unijna polityka jest jedynie reakcją na to, co robią Rosjanie – uważa ekspert.

Rezygnacja z projektu South Stream nie odbije się mocniej na państwach Europy Zachodniej, do których paliwo dociera innymi kanałami tranzytowymi. Południe odczuje jednak tę decyzję dotkliwie, zwłaszcza Bułgaria, Węgry i Austria – uważa Tomasz Chmal. To państwa dość mocno uzależnione od dostaw gazu przez Ukrainę, więc będą pewnie podejmować na unijnej arenie działania w tej sprawie.

Jak mówi ekspert Instytutu Sobieskiego – podjęcie inicjatywy dotyczącej zaopatrzenia południa Europy w gaz będzie trudnym zadaniem na początku kadencji nowych komisarzy i przewodniczącego Rady Europejskiej. Tomasz Chmal przypomina w tym kontekście zaniechany projekt Nabucco, który jego zdaniem być może warto by razem z Turcją reaktywować.

Deklaracje Władimira Putina i szefa Gazpromu Aleksieja Millera padły w trakcie wizyty rosyjskiej delegacji w Ankarze, gdzie zostały podpisane między innymi dokumenty o współpracy Rosji i Turcji w dziedzinie energetyki.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Przemysław Pawełek/dabr

źródło: stooq.pl

Podobne: Putin zdenerwował się na Ukrainę. South Stream dzieli Europę. oraz: Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu. Szczęśniak o unii energii i rosyjskim kurku. Gazociąg Nabucco

„…Turcja jest i tak drugim, po Niemczech, największym klientem Gazpromu, dużo większym niż Bułgaria, Węgry i Austria razem wzięte. Dodatkowo Rosja w dużym kontrakcie towarzyszącym rozbuduje turecką energetykę nuklearną.

turkstream źródło: Der Spiegel

Zapomnij więc o nieszczęśliwym Nabucco, od długiego już czasu w stanie śmierci klinicznej,  i zapomnij teraz o jego zawetowanym przez USA konkurencie South Stream. Pogrążonej w politycznym paraliżu Europie zostaną w perspektywie dwa węzły gazowe – jeden niemiecki na końcu Nord Streamu oraz drugi turecki. W obu nadal ten sam gaz rosyjski dla tej samej Europy. Tyle że zamiast zależności od Rosji brukselskie półgłówki będą teraz zależeć i od Rosji i od Turcji razem,  oraz same martwić się będą musiały o dalszą dystrybucję.

Gazociąg do Turcji pozbawi kraje bałkańskie i centralnej Europy nie tylko łatwego dostępu do gazu ale także tysięcy jobs (głównie w Bułgarii)  oraz intratnych opłat tranzytowych. Wszystko to, zamiast do EU, popłynie teraz do Turcji. Z alternatywną drogą gotową tranzyt rosyjskiego gazu do Europy centralnej przez rozpadający się ukraiński bantustan długo nie potrwa.

Ameryka ze swoimi europejskimi wasalami wyciągnęła Ukrainę z orbity wpływów rosyjskich.  Rosja odpowiedziała na to wyciągając Turcję z orbity zachodu. Kto wygra na tym a kto przegra stanie się już wkrótce jasne nawet dla najbardziej zakutych głów w Brukseli. Ekonomicznie biorąc Ukraina jest beznadziejną czarną dziurą, w którą EU będzie musiała pompować tony kapitału długo po tym kiedy amerykańscy mąciciele się z niej w końcu wyniosą…” (całość tudwagrosze.com)

…tymczasem równolegle do „fiaska” projektu gazociągu południowego odgrzewana jest inna opcja tranzytu rosyjskich surowców (być może przez Polskę)…

3. Będzie Jamałgate bis?

Punkty wejścia do polskiego systemu gazowego, Gaz-System

„…Jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu, w rozmowie z magazynem wydawanym przez Gazprom dyrektor jego spółki-córki Gazprom Transgaz Białoruś odpowiedzialnego za białoruskie gazociągi przyznał, że rozważa budowę drugiej nitki Gazociągu Jamał-Europa.

Władimir Majorow ocenia, że wykorzystanie istniejącej infrastruktury Gazociągu Jamalskiego jest bliskie granic możliwości. W zeszłym roku przez rurę przepompowano 34,7 mld m3. – Obecnie Jamał-Europa pracuje przy wykorzystaniu swojej maksymalnej przepustowości – ocenia przedstawiciel białoruskiego Gazpromu należącego w stu procentach do spółki-matki – Gazpromu Aleksieja Millera z Rosji.

Przyznał, że rozbudowa Gazociągu Jamalskiego będzie zależała od zapotrzebowania na gaz wśród europejskich konsumentów i będzie się musiała wiązać z modernizacją systemu przesyłu gazu na Białorusi. Za pomocą tamtejszego GTS gaz trafia do odbiorców w Obwodzie Kaliningrdzkim, na Ukrainie i w Polsce.

Majorow nie precyzuje jakim szlakiem miałaby zostać poprowadzona nowa nitka rury. Polacy otrzymali w 2013 roku propozycję budowy jej według koncepcji pieremyczki, czyli od granicy białoruskiej przez Polskę do Słowacji. Byłby to sposób na pominięcie Ukrainy w tranzycie surowca na terytorium słowackie.

Po podpisaniu memorandum o porozumieniu nie nastąpiły dalsze działania w tej sprawie a w Polsce wybuchła z tego powodu afera Jamałgate…”

całość tu: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Ruska rura i awantura…a gdzie agentura? i to: “Wiedomosti”: Falstart Gazpromu w Polsce a także: Czar Acronu… Azoty i „Kwas”

…krótko… chcą Rosjanie rurociągu to niech złożą dobrą ofertę. Jest to niewątpliwie okazja do renegocjowania warunków umowy gazowej na linii Polska Rosja. Dogadywać się byle nie pod stołem a jawnie, zwłaszcza że alternatywne źródła energii zdają się wysychać… (Odys)

4. „Puls Biznesu”: firmy tracą wiarę w gaz łupkowy.

26.11.2014 (IAR) – Zachodnie firmy tracą wiarę w sukces poszukiwań w Polsce gazu łupkowego – czytamy w „Pulsie Biznesu”.

W ciągu sześciu lat wykonano w naszym kraju 66 odwiertów poszukiwawczych, z czego udany jest w zasadzie jeden, w Lewinie na Pomorzu. „Firma San Leon uzyskała tam wyniki dające nadzieję na 200 – 400 tysięcy stóp sześciennych gazu rocznie”. Jednak firma dopiero w przyszłym roku weźmie się za kluczowe zabiegi poszukiwawcze: wiercenie poziome i szczelinowanie hydrauliczne. Czekała bowiem na wyniki prac innych firm, prowadzonych w okolicy, a te nie są zachęcające. Rezultaty badań złoża Lublewo były tak słabe, że prowadząca je firma sprzedała koncesje i zamknęła działalność w Polsce. Kilka tygodni temu zakończono prace na złożu Gapowo, ale ciągle nie ma ich oficjalnego rezultatu. „Gdyby wyniki były zachęcające, już dawno odtrąbiliby sukces” – powiedział menadżer jednej z firm poszukiwawczych. „Puls Biznesu” pisze, że inwestorzy coraz chętniej zerkają na Wielką Brytanię, gdzie są złoża gazu łupkowego, a podejście rządu do poszukiwań jest coraz przychylniejsze.

„Puls Biznesu” 26 11 Siekaj/jj

podobne: Porażka zwolenników gazu łupkowego. PE za pełną oceną środowiskową poszukiwań polecam również: Gaz łupkowy pomoże UE uniezależnić się od Rosji. UE zaostrza stanowisko w sprawie South Streamu i to: Rozmowy z USA i Kanadą ws. dostaw LNG. Terminal w Świnoujściu ukończony w 87 procentach. Odwierty poziome w łupkach w 2015 r., po zebraniu danych (czy wydobycie się opłaci?) oraz: KE wydała zalecenia ws. wydobycia gazu łupkowego. Tymczasem dane zebrane z odwiertu Lublewo LEP-1 potwierdzają oczekiwania 3Legs Resources. i to: 46 odwiertów – poszukiwania łupków trwają a EIA obniża szacunki zasobów a także: Polskie łupki to blef? As w rękawie u Amerykanów. Jak zagra Rosja?  polecam również: Czy sytuacja na Ukrainie wpłynie na zmianę polityki klimatycznej UE? cynik9 i „globalne ocipienie”.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Polityka międzynarodowa. Rosja – Ukraina – Serbia – Unia Europejska. Izrael szykuje inwazję lądową w Strefie Gazy. Niemcy i afera szpiegowska.


1. Rosja żąda natychmiastowego posiedzenia Rady OBWE w sprawie Ukrainy.

08.07.2014 (IAR) – Moskwa zażądała natychmiastowego zwołania Rady Stałej OBWE. Rosję niepokoi obecna sytuacja mieszkańców Ługańska i Doniecka. Jak wyjaśnił agencji Ria Novosti rosyjski ambasador przy Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie Andriej Kelin, chodzi o zapowiadaną przez Kijów blokadę ukraińskich miast.

Rosyjski dyplomata przekonuje, że działania wojskowe ukraińskich władz prowadzą do nieuchronnej katastrofy humanitarnej. Według Kelina, ofiarami przemocy są cywile. Moskwa zamierza zgłosić na posiedzeniu OBWE żądania przerwania operacji antyterrorystycznej, otwarcia korytarzy humanitarnych dla uchodźców i wyprowadzenia ciężkiego sprzętu wojskowego ze strefy konfliktu. Tymczasem przebywający na Krymie młodzi Ukraińcy z Ługańska twierdzą, że w mieście sytuacja nie jest tak tragiczna, jak przedstawiają ją rosyjskie media. „Strzały w Ługańsku słychać rzadko. Tam zostali nasi rodzice i oni starają się chodzić do pracy i normalnie żyć” – opowiadają młodzi ludzie. Oni sami schronili się na Krymie, aby nie zmuszono ich do wstąpienia w szeregi ukraińskiej armii albo do oddziałów separatystów. Posiedzenie Rady Stałej OBWE w sprawie Ukrainy, którego domaga się Rosja, zostanie zwołane najprawdopodobniej na czwartek.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

2. Stanisławski: Dylemat Serbii w relacjach z Unią Europejską i Rosją jest ogromny.

08.07.2014 (IAR) – Rząd serbski chce być w przyjaźni z Rosją, ale jednocześnie chce pozostać na drodze do Unii Europejskiej – w taki sposób ocenia politykę władz Serbii redaktor pisma „Nowe Bałkany” doktor Wojciech Stanisławski. Od poniedziałku premier Aleksandar Vučić przebywa z wizytą w Moskwie, gdzie rozmawia o zacieśnieniu relacji gospodarczych między Rosją a Serbią.

Zdaniem Stanisławskiego, relacje między oboma krajami przybrały na sile w ciągu ostatnich pięciu, sześciu lat. To wtedy Moskwa najmocniej akcentowała brak zgody na oderwanie się Kosowa od Serbii.

Ekspert nie wyklucza, że w trakcie procesu integracji z Unią Europejską rząd serbski będzie musiał się opowiedzieć po jednej ze stron.

Według Stanisławskiego, polityka rządu w Belgradzie przypomina „tradycyjną bałkańską torturę rozrywania przez konie kogoś skazanego za ciężkie przestępstwo”. Jak ocenia ekspert, Serbia będzie deklarowała lojalność zarówno wobec Rosji, jaki i Unii Europejskiej, ale w końcu będzie musiała opowiedzieć się po którejś ze stron. Jego zdaniem, rozstrzygającą kwestią może być budowa Gazociągu Południowego.

W czasie wizyty w Moskwie Aleksandar Vučić spotkał się z prezydentem Władimirem Putinem i premierem Dimitrijem Miedwiediewem. Głównymi tematami rozmów była budowa Gazociągu Południowego, który ma przebiegać przez Serbię, ceny gazu i sytuacja na Ukrainie.

W styczniu tego roku Serbia rozpoczęła negocjacje akcesyjne z Unią Europejską.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Katarzyna Ingram/K.P.

3. Izrael szykuje inwazję lądową w Strefie Gazy.

08.07.2014 (IAR) – Izrael rozpoczyna operację przeciwko Hamasowi, a według izrelskich mediów nie jest wykluczona inwazja lądowa w Strefie Gazy.

Różne źródła cytują premiera Benjamina Netanjahu, który po naradzie wojskowej w tej sprawie miał powiedzieć, że Hamas doprowadził do eskalacji sytuacji i „zapłaci wysoką cenę”. Dlatego zdecydował się rozszerzyć operację w Strefie Gazy. Na razie nie wiadomo ile potrwałaby taka operacja, ale nieoficjalnie mówi się o długim terminie.

O przygotowaniu do inwazji świadczy też powołanie rezerwistów do regularnej służby. Jest ich około 40 tysięcy. W ten sposób Izrael odpowiada na nieustające naloty rakietowe ze Strefy Gazy. Dziś w jednym z nich zginęło 6 osób. Izrael twierdzi, że od początku tygodnia na jego terytorium wylądowało około 200 rakiet wystrzelonych przez Hamas.

W czerwcu Izrael oskarżył Palestyńczyków o zabicie trzech nastolatków i zatrzymał setki działaczy Hamasu. Od tamtego czasu w kierunku Izraela ze Strefy Gazy poleciały rakiety. Zdecydowana większość z nich w ostatnich dwóch dniach.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Jerusalem Post/Reuters/AFP/to/nyg

4. Niemcy: co po aferze szpiegowskiej?

08.07.2014 (IAR) – Niemieccy politycy zastanawiają się, jaka powinna być reakcja ich kraju na najnowszy skandal szpiegowski z udziałem Stanów Zjednoczonych. W ubiegłym tygodniu w Niemczech zatrzymano mężczyznę, który przez dwa lata szpiegował na rzecz Amerykanów.

Niemieccy politycy mówią: dość! Po aferze z podsłuchiwaniem rozmów Angeli Merkel i po najnowszym skandalu szpiegowskim chcą zmiany polityki wobec Waszyngtonu. Minister spraw wewnętrznych proponuje, aby niemiecki wywiad zaczął patrzeć Amerykanom na ręce. W Berlinie coraz głośniej mówi się, że niemieckie służby działają jak w czasach zimnej wojny i nie dostrzegają zagrożenia zza Atlantyku. Politycy domagają się także przeprosin ze strony Stanów Zjednoczonych. Podkreślają, że Barack Obama powinien przyjechać do Niemiec i posypać głowę popiołem. Do najnowszej afery odniosła się wczoraj kanclerz Angela Merkel. Jak powiedziała, jeśli zarzuty o szpiegostwo się potwierdzą, będzie to zaprzeczeniem opartej na zaufaniu współpracy między obu krajami. Niemców szczególnie zbulwersował fakt, że mężczyzna zwerbowany do współpracy przez Amerykanów był pracownikiem niemieckiego wywiadu BND, który jest zaprzyjaźniony z amerykańskim służbami.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/em/

źródło: stooq.pl

podobne: Na świecie: Korea Południowa i Chiny. Izrael-Strefa Gazy. Ukraina-Krym-Rosja. Podwójny agent w Niemczech.

Paweł Kuczyński - Integracja

Paweł Kuczyński – Integracja

Wojciech Jakóbik: Gazprom wprowadzi ceny spotowe w kontraktach długoterminowych. Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream. Powstaje obóz rosyjski we Wspólnocie Energetycznej.


Wiedomosti: Gazprom gotów na wprowadzenie cen spotowych w kontraktach długoterminowych

(WEDOMOSTI)

Nieoficjalne źródła Wiedomosti w rosyjskim Gazpromie potwierdzają, że firma jest gotowa na wprowadzenie cen spotowych (bazowanych na giełdzie) do kontraktów długoterminowych na dostawy gazu, w których ceny były do tej pory indeksowane z ceną ropy naftowej. W maju tajne porozumienie Gazprom-ENI miało według Włochów dotyczyć między innymi wprowadzenia cen spotowych do umowy gazowej. Zmiany na europejskim rynku gazu stworzyły presję na Rosjan w kierunku urynkowienia cen dotąd zależnych od drogiej ropy naftowej. Źródło Wiedomosti przyznaje, że rozwiązanie zastosowane w umowie z włoskim ENI mogłoby zostać wprowadzone w innych kontraktach. W tym kontekście wymienia polską umowę gazową PGNiG-Gazprom.

Bułgaria: Wznowienie prac przy South Stream po porozumieniu z KE

(REUTERS/ITAR TASS/TERESA WÓJCIK/NOVINITE/WOJCIECH JAKÓBIK)

Przebywający z wizytą w Belgradzie minister spraw zagranicznych Bułgarii Kristian Wigenin oznajmił mediom, że jego rząd zamierza kontynuować prace nad budową odcinka gazociągu South Stream, ale dopiero po pełnym wyjaśnieniu wszystkich spornych kwestii z Komisją Europejską.  ”Prowadzimy bezpośredni i stały dialog z Komisją Europejską poświęcony wyjaśnianiu spornych kwestii dotyczących South Stream. Mam nadzieję, że w najbliższych tygodniach zostaną one wyjaśnione i prace zostaną wznowione” – powiedział dziennikarzom bułgarski minister, pytany o perspektywy budowy rury. Przy okazji Wigenin podkreślił znaczenie projektu South Stream dla bezpieczeństwa energetycznego w regionie Europy Południowo-Wschodniej. Mówił też o zaletach dywersyfikacji trasy dostaw gazu do Europy, którą zapewni projekt Gazpromu. Komisja Europejska (KE) uważa, że South Stream znacząco zwiększy wpływy Rosji w Europie i może utrudnić realizację konkurencyjnego Gazociągu Transadriatyckiego (TAP), który ma doprowadzić kaspijski gaz z Turcji do klientów europejskich z pominięciem Rosji. Jesienią ubiegłego roku KE rozpoczęła postępowanie antymonopolowe wobec projektu South Stream, który uznaje za sprzeczny z trzecim pakietem energetycznym UE. Na początku czerwca b.r. premier Bułgarii Płamen Oreszarski poinformował, że rząd zawiesza prace nad budową rury do czasu wyjaśnienia spornych kwestii z Brukselą. Jednakże pod koniec czerwca, bułgarski rząd zakomunikował, że umowa międzyrządowa ze strona rosyjską o budowie bułgarskiego odcinka gazociągu South Stream podpisana w 2008 roku, nie narusza prawa UE, ponieważ wtedy trzeci pakiet energetyczny jeszcze nie obowiązywał. Jednocześnie Wedomosti informują, że w ramach odpowiedzi na zastrzeżenia Komisji Europejskiej do udziału Strojtransgazu – firmy objętego sankcjami USA Giennadija Timczenki – w przetargach na budowę gazociągu South Stream, Rosjanie mogliby zastąpić tę spółkę firmą Centrgaz, która nie podlega obecnie sankcjom. To spółka podległa Gazpromowi. Pod uwagę mają być brane dwa scenariusze: zastąpienie Strojtransgazu przez Centrgaz, lub uczynienie go podwykonawcą firmy Timczenki.

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

Powstaje obóz rosyjski we  wspólnocie Energetycznej

„…W założeniu Wspólnota Energetyczna miała być emanacją solidarności krajów europejskim w sektorze energetycznym. Miała animować przyjmowanie acquis communautaire i łączenie rynków energii elektrycznej oraz gazu ziemnego. Jednakże solidarność w jej łamach słabnie, pomimo kryzysu ukraińskiego. To rosyjska polityka energetyczna dzieli Europę na obozy choć teoretycznie powinna napędzać integrację. Serbię, Węgry oraz Bułgarie łączy zainteresowanie udziałem w projekcie gazociągu South Stream mającego omijać Ukrainę i doprowadzać gaz do Europy Południowej i Środkowej z pominięciem tranzytu przez ten kraj. Komisja Europejska, która broni interesu Ukraińców, którzy wstąpili do Wspólnoty Energetycznej, zgłosiła zastrzeżenia do przetargów na projekt i jego zgodności z prawem antymonopolowym trzeciego pakietu energetycznego. Komisarz ds. energii Gunther Oettinger zapowiedział, że kraje, które nie podporządkują się zamrożeniu rozmów na temat South Stream zarządzonemu przez Brukselę, poniosą konsekwencje…”

…śmiać mi się chce na tę gwałtowną i nieubłaganą retorykę Komisji Europejskiej, która do czasu wybuchu kryzysu ukraińskiego lansowała budowę południowej rury z pominięciem Ukrainy właśnie a teraz lansuje się na obrońcę jej interesów niby to zbieżnych z bezpieczeństwem UE 🙂 (więcej tu: KE będzie negocjować z Rosją w sprawie South Streamu. Rura ominie Ukrainę.). Nie da się ukryć partykularnych interesów nie tyle na Węgrzech Bułgarii czy Serbii (te kraje uczciwie stawiają sprawę), ale przede wszystkim w Niemczech, Austrii i we Włoszech, które nieoficjalnie ani grzeje ani ziębi kwestia obrony interesów narodowych Ukrainy (czy „wspólnoty”) a zajmuje własny interes (Posłowie PE podzieleni ws. polskiej koncepcji unii energetycznej.), któremu trudno się dziwić…

Czytaj także: Rosyjska polityka energetyczna dzieli Europę na obozy

„…Trzy wspomniane kraje należą do Wspólnoty Energetycznej, jednak nie zamierzają podporządkowywać się jej pryncypiom. Poza tym, że mają problemy z implementacją unijnego prawa w swoich sektorach energetycznych, prowadzą seperatystyczną politykę energetyczną po myśli Rosji. Argumentują, że tranzyt gazu przez Ukrainę nie jest godny zaufania, dlatego nie ma alternatywy dla South Stream. Naciskają na dywersyfikację szlaków dostaw, nie dostawców. Z punktu widzenia Brukseli, która przyjmuje logikę dywersyfikacyjną, South Stream z monopolem Gazpromu jest inwestycją zbędną, ponieważ nie pozwoli na dopuszczenie nowych dostawców – z krajów kaspijskich lub śródziemnomorskich – do przepustowości rury. Dlatego Komisja Europejska domaga się podporządkowania gazociągu zasadom trzeciego pakietu energetycznego. W innym wypadku nawet po zakończeniu inwestycji KE nie zamierza pozwolić na uruchomienie przesyłu. – Po co Rosjanom rura, przez którą nie będzie mógł płynąć gaz? – pyta retorycznie Oettinger…”

…rura jest Rosjanom potrzebna właśnie po to żeby móc przesyłać SWÓJ gaz a nie konkurencyjny – to oczywiste jak słońce 🙂 Naiwnością jest też sądzić, że poszczególne kraje zainteresowane rosyjskim gazem będą przedkładać interes UE ponad narodowy, tylko po to żeby Rosji zagrać na nosie. Cały ten pomysł żeby Rosjan zmusić do przesyłu ich rurociągiem gazu innego pochodzenia niż rosyjskie zakrawa o jakąś paranoję… No i tu dochodzimy to meritum, bo skoro wiadomo było że Rosjanie tylko po to budują South Stream by ominąć Ukrainę (tę samą rolę wobec Polski spełnia Nord Stream) i dalej dostarczać swój gaz Europie, to czemu łudzono się że uda się ich namówić do czegoś sprzecznego z ich interesem? Ta cała gadka o dywersyfikacji źródeł od początku była kłamstwem, bo wiadomo że jedyny gaz jaki będzie płyną tą rurą to rosyjski gaz 😀 (Wszystkie rurki prowadzą do Rosji.)… Ktoś tu ma kogoś za idiotę, albo sam nim jest (mowa oczywiście o politykach z Brukseli)….

„…Postawa Serbii nie szokuje. To tradycyjny partner Rosji w polityce europejskiej. Pozornie ugodowa postaw Bułgarii polegająca na zamrożeniu prac przy jej odcinku South Stream nie oznacza, że Sofia przestała walczyć o realizację projektu. Najbardziej rozłamową politykę energetyczną pod względem skali zaangażowania i oddziaływania podejmują Węgry, które oprócz bezwarunkowego poparcia dla South Stream bez wahania pożyczają od Rosjan pieniądze na rozwój energetyki atomowej. Ich postawa godzi w, i tak kruchą, współpracę w sektorze energetyki gazowej w ramach Grupy Wyszehradzkiej, która ogranicza się do budowy sieci interkonektorów łączących systemy przesyłowe krajów Grupy. Nie rozszerza się jednak jeśli chodzi o parasol ochronny unijnego prawa antymonopolowego, bez którego nawet najbardziej zsieciowane systemy mogą zostać zmonopolizowane przez jednego dostawcę – w domyśle Gazprom. Węgrzy uderzają w polskie plany Unii Energetycznej i inne inicjatywy podejmowane przez Warszawę. Efekt jest taki, że bliższą naszym interesom postawę względem Unii w sektorze energetycznym przyjmują Hiszpanie, którzy liczą na zyski z pośrednictwa w handlu LNG z europejskimi klientami, niż teoretycznie bliższe geopolitycznie Węgry.

Prorosyjskie lobby Węgier i Bułgarii osłabia polską siłę negocjacyjną w Radzie Europejskiej, która zadecyduje o ostatecznym kształcie rozwiązań zapisanych przez Komisję Europejską w Europejskiej Strategii Bezpieczeństwa Europejskiego, która zawiera wiele z postulatów Unii Energetycznej wysuwanych przez Polaków. Jeżeli w sprawie pakietu klimatycznego zawsze mogliśmy liczyć na mniejszość blokującą z udziałem państw postkomunistycznych, to w sprawie np. wspólnych zakupów gazu będziemy musieli szukać wsparcia gdzie indziej niż w Budapeszcie i Sofii…”

…osobiście nie nazywałbym „prorosyjskimi” interesami NARODOWYCH interesów Węgier czy Bułgarii, bo już nie raz w trakcie kryzysu ukraińskiego mieliśmy przykłady „prorosyjskości” z innych „poważniejszych” państw UE jak Dania, Francja, Niemcy, Włochy czy Austria (Niemcy i Węgry przeciwne antyrosyjskim sankcjom. Francuski Total prowadzi rozmowy z Łukoilem. oraz: UE (nie)solidarna.). Oceniając to w ten sposób należałoby powiedzieć że zdecydowana większość krajów UE, które w jakiś sposób wyłamały się ze „wspólnej” polityki wobec tego kraju jest w związku z tym „prorosyjska”, prócz rzecz jasna Polski która na tej awanturze straciła politycznie i gospodarczo najwięcej 🙂 Bułgaria, Węgry i Serbia patrzą po prostu na pierwszym miejscu SWOJEGO interesu i trudno mieć o to do nich żal… Żal można mieć do siebie za to że daliśmy się rozegrać jak dzieci i jak dzieci zaczęliśmy „unię energetyczną”, która jest NIEMOŻLIWA do zrealizowania, przy takiej rozbieżności interesów poszczególnych krajów które chcą kupować rosyjski gaz – byle tanio (O unii energii: Wspólne zakupy są niemożliwe oraz: Steinmeier przeciwko wspólnym zakupom gazu.)…

„…Postawa południowych krajów o prorosyjskiej polityce energetycznej może stać się także wymówką dla większych graczy opowiadających się za business as usual w relacjach z Moskwą, jak Austria i Niemcy. Dlatego koncesja ze strony Warszawy, która pozwoliła wbrew swoim interesom na „doklejenie” agendy klimatycznej do rozmów o Strategii Energetycznej, zapewne w zamian za większą przychylność dla naszych postulatów w sektorze gazowym, może pójść na marne.

Czytaj także: Co zostało z Unii Energetycznej w strategii KE?

Dzięki aktywnej polityce Rosji i braku jedności w Europie wyłom we Wspólnocie Energetycznej już powstał. Czy długofalowo doprowadzi do jej dezintegracji a razem z nią pogrzebania śmiałych planów dywersyfikacyjnych? Niekorzystny trend przełamie tylko wspólna polityka energetyczna forsowana przez Brukselę, którą popierają Polacy. Finał tej rozgrywki da odpowiedź, czy europejska Wspólnota może funkcjonować w sektorze energetycznym i da przesłanki na temat potencjału solidarności krajów europejskich w ogóle.”

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

…do wyłomu we wspólnocie przyczynia się sama „wspólnota” (której nie ma!) a aktywna polityka Rosji nie jest nieuzasadniona, zważywszy na niedawne zażyłe stosunki UE – Rosja w kwestii South Streamu który do niedawna łączył obu partnerów kosztem jakby nie patrzeć „biednej” Ukrainy 🙂 (Powstanie grupa robocza UE – Rosja ds. South Streamu)

…Odys

gazprom, unia europejska, niedźwiedź

„Wprost” donosi: „Polski syf i folklor”oraz „murzyńskość” relacji Polska – USA czyli… miś który sobie zgnije na świeżym powietrzu.


1. „Wprost” ponownie publikuje nagrania

22.06.2014 (IAR) – Tym razem szef dyplomacji Radosław Sikorski, były minister finansów Jacek Rostowski i prezes Orlenu Jacek Krawiec. Tygodnik „Wprost” opublikuje w jutrzejszym wydaniu pisma kolejne stenogramy nagrań polityków, dokonane nielegalnie w warszawskich restauracjach. Podano, że rozmowy nagrania z wiosny 2014 roku dostarczył anonimowy biznesmen.

Według „Wprost”, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w rozmowie z byłym ministrem finansów Jackiem Rostowskim miał stwierdzić, że „polsko-amerykański sojusz jest nic nie warty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa”. Jak powiedział też: „problem w Polsce jest, że mamy płytką dumę i niską samoocenę. Taka murzyńskość” – ocenił.

Radosław Sikorski mówił też o komisji specjalnej w sprawie Antoniego Macierewicza. „Ty, ja uważam, że można zaj…. PiS komisją specjalną w sprawie Macierewicza” – powiedział minister spraw zagranicznych. „No, a co innego jest dzisiaj?”- pyta Rostowski. „No taaak. Kaczyński się przyspawał do Macierewicza i teraz trzeba Macierewiczem ich obu na dno pociągnąć. To, co jest w materiałach prokuratorskich, jest miażdżące. Można zrobić dwuletni cyrk. I niech oni się tłumaczą” – mówi Sikorski. „Musisz Donalda namówić” – mówi Rostowski. „Robię, robię. (…) Donald się waha, ale lekko za. Powiedział: niewykluczone. Niech oni, najpierw będzie skarga do sądu na prokuraturę. (…) To jest ewidentny deal Seremeta z Tuskiem. To, co robią” – mówi Sikorski.

Rozmowa dotyczyła też między innymi Danuty Hübner z PO, której przyznano pierwsze miejsce na liście wyborczej w Warszawie. „To był skandaliczny pomysł z tą starą komuszką” – mówi Rostowski. „Czy ona jest nam w ogóle potrzebna?” – pyta Sikorski. „W ogóle” – odpowiada Rostowski. Politycy rozmawiają też o – jak to określają- „dealu”. „(…) proponujesz taki deal, jeśli ci pomogę być na pierwszym miejscu na liście gdzieś.” – mówi Sikorski. „W Warszawie” – mówi Rostowski. „W Warszawie. Tego ci nie mogę obiecać. (…) Ale mogę ci obiecać, że cię poprę. Wtedy ty mi nie będziesz wadził w komisji? Deal?”. „Deal” – odpowiada Rostowski.””Jesteśmy po słowie” – mówi Sikorski. Jacek Rostowski przytacza także swoją rozmowę z Ewą Kopacz przy okazji rekonstrukcji rządu. „Jeden wielki plus tego odwołania będzie, że nie będę musiał tego palanta słuchać. A ty tego nie możesz powiedzieć” – powiedział Rostowski do marszałek Sejmu.

Nagrano też Jacka Krawca w rozmowie z Włodzimierzem Karpińskim. Jak powiedział prezes Orlenu, po wyborach w 2011 roku, gdy okazało się, że PO wygrało wybory, Donald Tusk miał stwierdzić: „teraz to paliwo może być nawet i po 7 złotych”. Krawiec dodał, „jak była ta kampania 2011 roku i oni tam z cenami jechali cały czas, że paliwo po 6 zł PiS nap…. No i jest ta impreza w Focusie, już wiadomo, że wygraliśmy. Z Donaldem się spotykam i on: Teraz, k…, to paliwo może być nawet i po 7 zł.” .

Włodzimierz Karpiński i Jacek Krawiec rozmawiali też o polityce Węgier wobec Rosji. Prezes Orlenu wypowiedział się w niewybrednych słowach o stosunku Wiktora Orbana do Władimira Putina. „Elektrownie atomowe dwie na Węgrzech, 10 mld euro kredyt od Ruskich (…). I oczywiście, że South Stream on zrobi, mimo że Unia Europejska się nie zgadza. Pełne poddaństwo.” – mówił Krawiec.

Rozmowa dotyczyła też Krzysztofa Kiliana, byłego szefa PGE i kolegę Donalda Tuska. „On, mając Donalda jako kolegę od dwudziestu paru lat, po prostu miał wszystkich w d… (…) możesz mieć w d…, ale nie możesz tego k… pokazywać” – mówi Krawiec.

Prezes Orlenu rozmawiał też z byłym rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem. Mówili między innymi o planach obchodów rocznicy 4 czerwca 1989 roku. „Ta, bo 4 czerwca to obsadza rozumiem Bronek, te wszystkie obchody, jakichś tam koncert Rolling Stonesów chce według najnowszych moich informacji. Tylko kasy szukają oczywiście. To Owsiak organizuje, chce ściągnąć kasę od spółek (…), 30 baniek, nie?” – mówił prezes Orlenu.

Graś i Krawiec rozmawiali też o ewentualnym kandydowaniu Donalda Tuska na stanowiska w Unii Europejskiej. „Ciężka decyzja, mówię, bardzo kusząca, bo to jednak idziesz w zupełnie inna orbitę, odseparowujesz się od tego wszystkiego, od tego syfu, (…), jesteś dużym misiem, odseparowujesz się od tego folkloru, od tego syfu” – powiedział Krawiec.

Rozmowa dotyczy też wyborów i ryzyka, że PO je przegra. „(…) przyjdą te oszołomy, k… i zrobią tu, k…, kocioł taki, że wszyscy będą mieli… wiesz” – mówił prezes Orlenu.

„Wprost” ujawni też nagranie rozmowy biznesmena Piotra Wawrzynowicza z wiceministrem środowiska Stanisławem Gawłowskim. Wawrzynowicz powiedział, że „za 30 lat będzie kompletnie ro….y system emerytalny. Nie będzie istniał w takim sensie, jak dzisiaj istnieje”. Jak dodał, „wszyscy będziemy otrzymywać emeryturę 700 zł, 900, 1200, czyli taką, żeby przeżyć (…). Bo to jest ten problem właśnie, który ja mam z tymi emeryturami. Że ja nie wierzę, że to dojedzie.” – mówi Wawrzynowicz. „Ja też…” – przyznał mu wiceminister.

Tygodnik opublikował też drugą część rozmowy byłego wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza i byłego ministra transportu Sławomira Nowaka. Nowak mówił o kampanii prezydenckiej Donalda Tuska w 2005 roku, gdy początkowo jednym z kontrkandydatów lidera PO był profesor Zbigniew Religa. W drugiej turze wyborów poparł Tuska, został nawet szefem komitetu honorowego. „W 2005 roku, ja pamiętam, zdobyliśmy jego długi, żeby się wycofał. Cena była taka, że … bo mu narobił ten jego sztab długów strasznych…” – mówił Sławomir Nowak.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Wprost”/wcz./vey/K.P.

2. Opinie: Czy premier „polegnie” na aferze nagraniowej?

22.06.2014 (IAR) – Czy nagrania zaszkodzą min. Sikorskiemu w karierze na arenie polskiej i międzynarodowej? Nie jest o tym przekonany prof. Wawrzyniec Konarski. Politolog w rozmowie z IAR przyznaje jednak, że sytuacja dla szefa dyplomacji mocno się skomplikowała. „On musi znaleźć jakieś wyjście, które będzie pokazywało, że być może coś wyraził, ale miał co innego na myśli, to przecież wielu polityków robi” – tłumaczy. Dodaje, że szef dyplomacji ma ciągle o co walczyć. Ze skreślaniem Radosława Sikorskiego jest ostrożny także dr Jerzy Głuszyński z Instytutu Badawczego ProPublicum. Sytuacja – zdaniem socjologa – jest o tyle poważna, że nie jest to odosobniony przypadek, a wpisuje się „w bardzo poważną burzę polityczną, która w kraju ma miejsce i w wyniku której mogą być różnego rodzaju ofiary”.

Eksperci nie są pewni, jak afera nagraniowa zakończy się dla premiera. Przyznają, że Donald Tusk coraz bardziej jest osamotniony. Głuszyński przypomina, że poprzednie afery szef rządu skutecznie rozwiązywał i wręcz wychodził z nich umocniony, ale obecnie sytuacja jest inna.(…)

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Dorota Piotrowska/K.P.

3. Opinie: Politolog o nowych nagraniach: kuchnia, magiel i trochę alkowy

22.06.2014 (IAR) – Język niewłaściwy, ale tak wyglądają typowe rozmowy w zakulisowej polityce. W ten sposób doktor Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Uniwersytetu Warszawskiego komentowała w Polskim Radiu 24 kolejne nagrania polityków, które w jutrzejszym wydaniu opublikuje tygodnik „Wprost”.

To jest „kuchnia, magiel i trochę alkowy” – oceniła. Jak dodała, podsłuchane wcześniej rozmowy władz amerykańskich pokazały, że takie rozmowy w polityce są normą. Politolog zaznaczyła jednak, że ministrowie nie powinni rozmawiać o sprawach wagi państwowej w restauracjach, często będąc po alkoholu. Oceniła, że premier powinien zdyscyplinować swoich podwładnych.(…)

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/PR24/vey/K.P.

4. „Sueddeutsche Zeitung”: afera może zaszkodzić stosunkom Polski z USA

23.06.2014 (IAR) – W niemieckich mediach słychać echa afery podsłuchowej w Polsce. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” ocenia, że sprawa może dotkliwie zaszkodzić stosunkom polsko-amerykańskim.

Informując o ujawnionych protokołach rozmów ministra Radosława Sikorskiego, korespondent „Sueddeutsche Zetiung” pisze, że sprawa może zaszkodzić zarówno Sikorskiemu jak i relacjom Polski z Waszyngtonem. Może też odbić się na kandydaturze polskiego ministra na stanowisko szefa unijnej dyplomacji. Tygodnik „Der Spiegel” ocenia na swoich stronach internetowych, że wypowiedź Sikorskiego, krytykująca sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, zasługuje na uwagę. Sikorski dotychczas uchodził bowiem za przyjaznego Ameryce polityka. Mieszkał za oceanem, a jego żoną jest amerykańska dziennikarką.

Dziennik „Die Welt”, który publikuje krótką depeszę o aferze w Polsce, podkreśla, że cała sprawa wpędziła polski rząd w tarapaty.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/ab

…nic z tego niemiecka gazeto dla Rosjan (albo na odwrót 😉 )…

5. Eksperci. Sojusz Polski i USA niezagrożony

23.06.2014 (IAR) – Kontrowersyjne słowa szefa MSZ nie zaszkodzą sojuszowi z USA – uważają były minister obrony i szef Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych. Podkreślają, że polityki zagranicznej nie tworzy się po podstawie nagranych opinii. Radosław Sikorski, według stenogramów zamieszczonych w tygodniku „Wprost”, miał powiedzieć, że sojusz z USA jest szkodliwy, gdyż stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa.

Były minister obrony narodowej, Bogdan Klich powiedział IAR, że Amerykanie nie będą przywiązywać wielkiej wagi do treści prywatnych rozmów Radosława Sikorskiego. Kraje mają swoje interesy i są one ważniejsze niż słowa pojedynczego polityka. Bogdan Klich dodaje, że Polska pozostanie ważnym partnerem dla USA w tym regionie Europy Środkowej. Senator Platformy Obywatelskiej dodaje, że także nasze państwo poważnie podchodzi do relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Były szef MON podkreśla, że USA są i powinny pozostać najważniejszym partnerem w dziedzinie bezpieczeństwa.

Prezes Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych, Tomasz Szatkowski uważa, że nagrane słowa szefa MSZ pokazują nieprzygotowanie Polski do zwrotu w polityce zagranicznej USA, który dokonał się na przełomie poprzedniego i tego roku. W opinii rozmówcy IAR, do końca ubiegłego roku pewna doza sceptycyzmu wobec Stanów Zjednoczonych była uzasadniona, ponieważ mocarstwo to było bardzo zaangażowane w sprawy Dalekiego Wschodu i rejonu Pacyfiku. Ale od stycznia znacznie zwiększyło się zaangażowanie USA na Ukrainie. Tomasz Szatkowski liczy, że wizyta prezydenta Obamy w Polsce pokaże, że zmiana polityki amerykańskiej jest realna.(…)

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Karol Tokarczyk / wcześniejsze/jj

podobne: Obama złożył deklarację bezpieczeństwa dla Polski.Tymczasem Rosja dostaje po kieszeni a Europa (wschodnia) rykoszetem. oraz: Wizyta Obamy w Europie polecam również: Zacieśnienie współpracy wojskowej USA – Polska.

6. Prof. Chorośnicki „Wstyd za granicą jest niewielki”

23.06.2014 (IAR) – Zagraniczne media zauważają, ale nie emocjonują się nagraniami z podsłuchanych rozmów polskich polityków. Zdaniem profesora Michała Chorośnickiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego afera nie osłabia znacząco pozycji Polski na arenie międzynarodowej.

Zdaniem eksperta od bezpieczeństwa międzynarodowego świat przyzwyczaił się już to tego typu zamieszań związanych z podsłuchami. „Echo afery WikiLeaks było bez porównania większe, a obyło się bez skandali. Wydaje się, że takie rzeczy zdarzają się nawet w pozornie cywilizowanym świecie i jakbyśmy do tego przywykli”.

Zdaniem profesora Chorośnickiego niefrasobliwe są słowa ministra spraw zagranicznych. Jak zaznacza naukowiec z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Radosław Sikorski cierpi na polityczną schizofrenię. „Co innego mówi prywatnie, a co innego oficjalnie. Nie sądzę jednak, żeby słowa polskiego ministra wywołały poważne zmiany i reakcję w polityce zagranicznej”.(…)

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/ Paweł Pawlica, Kraków/sk

…Po obmyciu przytoczonych przez „Wprost” wypowiedzi z całego ścieku knajpianego języka zimną wodą pod ciśnieniem „real politik”, wyłania się z nich kolejna „zaskakująca” (po ostatniej rewelacji pomysłów obejścia konstytucji w celu dodrukowania przez NBP pieniędzy – czyt. obrabowania podatników) i warta odnotowania kwestia. Chodzi tu oczywiście o nazwanie po imieniu przez Pana Sikorskiego tego, co wyprawiają z Polską Amerykanie (żeby nie było – przy wydatnym pozwoleniu „polskich elit”). Którą to (smutną) prawdę – podobnie jak o dogorywaniu systemu emerytalnego – część ludzi doskonale zna i wcale ich nie zdziwiło to, że jakiś polityk powiedział o tym prywatnie innemu politykowi.

rys.  Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Dziwić za to (po części – zaznaczam!) może reakcja na rozlane mleko mr. Tłitera” Sikorskiego który zamiast przeprosić za okłamywanie Polaków i zamiast honorowo podać się do dymisji udaje że „to nie jego ręka” i obnaża bezmiar własnej głupoty. Najpierw wypuścił „tłita” (jak to tylko on potrafi) zamieszczając link do hasła „murzyńskość” w Wikipedii, gdzie zgodnie z zamieszczoną tam definicją, „murzyńskość (négritude) to ruch literacki i polityczny zapoczątkowany w latach 30. XX wieku we Francji. Miał on być odpowiedzią na francuski kolonializm i rasizm” a potem „poprawił” stwierdzeniem że „Rząd został zaatakowany przez zorganizowaną grupę przestępczą. Jeszcze nie wiemy, kto za nią stoi i nie jesteśmy pewni, ale jest to badane” – powiedział minister. Wyraził też nadzieję, że „wymiar sprawiedliwość ustali personalia członków grupy i przede wszystkim ich mocodawców i że zostaną oni zidentyfikowani i ukarani”… Po tak nieudolnej kontrze wobec ujawnionych stenogramów o jednoznacznej treści, raczej nikt nie powinien mieć złudzeń, że ten człowiek nie nadaje się na stanowisko MSZ… I to tyle jeżeli chodzi o personalną ocenę Pana Sikorskiego i jego zachowania, za które (jak się spodziewam) nie poniesie żadnych konsekwencji (naiwny nie jestem).

Uderza również (nie pierwszy już raz – (Nie)odPOwiedzialnośc POlityków która nic ich nie kosztuje) brak profesjonalizmu i niefrasobliwość w sposobie prowadzenia dyskursu na tematy wrażliwe dla państwa w jakieś knajpie z dostępem publicznym gdzie przewija się mnóstwo ludzi, dzięki czemu „ktoś” miał sposobność podłożyć podsłuch i nagrać tych wszystkich „ważnych” ludzi

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Najważniejsza jednak kwestia to fakt ukrywania przed większością Polaków smutnej prawdy i ubarwianie brutalnej dla nas rzeczywistości o korzyściach z naszego oddania sojusznikowi z USA. Bo wbrew temu co sam (słusznie moim zdaniem) Pan Sikorski wybełkotał w przypływie szczerości, na zewnątrz cała administracja Tuska (i nie tylko, bo tzw. „opozycja” również nas przekonuje że korzyści są obopólne) mówi od lat jednym kłamliwym głosem o tym, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. W konsekwencji tego zbiorowego duraczenia  zdecydowana większość Polaków, która system rządzenia państwem i politykę zna wyłącznie z telewizora i prasy (zwłaszcza tej „kolorowej”) nie mająca własnego zdania poza zasłyszanym, nie potrafiąca wyciągać samodzielnych wniosków z działań dla bystrego oka oczywiście PATOLOGICZNYCH, otóż ta „demokratyczna większość” na podstawie własnej indolencji myślowej nie ma prawa nie wierzyć w to co mówią im oficjalnie ich „umiłowani przywódcy” na których głosują od 25 lat! Czy w związku z tym opublikowanie treści rozmów zakulisowych ich pupili, którzy jawnie się przyznają do tego jak wygląda sterowane przez nich państwo przemówią któremukolwiek z tych „wyborców” do rozsądku, albo używając kolokwialnego powiedzenia „wjadą na ambicję”? Szczerze wątpię i pokażą to kolejne wybory.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Same zaś opublikowane treści nie stanowią żadnej podstawy do ukarania kogokolwiek. Niby za co? Za powiedzenie choćby najbardziej wulgarnym językiem (tu też trudno się nie śmiać nad „oburzeniem” co niektórych) prawdy? 😀 Give me a break! Można ich wyłącznie potępić za to, że prywatnie mówią co innego a publicznie co innego, ale ilu z nas tak nie robi? Ilu narzeka po domach na „bród, smród i ubóstwo”, po czym kiedy przychodzi RAZ NA 4 LATA(!) okazja przepędzić tę hołotę to na wybory idzie ćwiartka uprawnionych do głosowania bo reszta „szlachty” ma „we d….” Polskę, nie kojarząc że tego rodzaju postawą sama sobie szcza na buty dając politykom przyzwolenie na poróbstwo. Podobno nikt nie lubi być oszukiwany ani urabiany, ale prawda na ten temat od lat jest zupełnie inna. Tyle było czasu i okazji przysiąść raz porządnie i pomyśleć o tym co się w kraju dzieje, zestawiając poszczególne nazwiska polityków i ich partyjne rodowody z pewnymi OCZYWISTYMI faktami z niedalekiej historii, które sterczą jak wół dziś w internecie a kiedyś w prasie i opiniach ludzi którzy o patologiach trąbią od lat. O politycznej grze post PRLowskich rządów „solidaruchów” i „postkomuchów” którzy pili razem wódkę w Magdalence a potem przy „okrągłym stole” podpisali „dil” jest tyle publikacji książkowych, prasowych, felietonów, filmów, relacji i innych źródeł, że tylko skończony kretyn może dziś powiedzieć że on nie wiedział kto rządzi Polską. Uwal się i leż dalej! Można było już kilka razy wyciągnąć wnioski przy urnie. Dziś każdy kto od lat głosuje na ten układ zanim wydmie z oburzeniem swoje zaślinione pianą wargi najpierw niech spojrzy w głąb siebie i zada sobie pytanie jak przez te ostatnie 25 lat głosował. Wstyd powinien zeżreć ponad 90% tych pożal się Boże „wyborców”, bo od ponad 25 lat rządzą nami ci sami ludzie, bo „ktoś” ich wybrał. Nie wiedziały gały co brały? Decyzje podejmuje się wtedy, kiedy zna się podstawowe fakty na temat rozstrzyganego dylematu i problemu. A nawet jeśli się nie posiada takiej wiedzy, to istotę rozumną powinno charakteryzować minimum instynktu samozachowawczego, który chroni przed wkładaniem łapy do dziury w której już raz „coś” ją pogryzło. Demokracja to ustrój cwaniaków dla kretynów (albo na odwrót bo to przecież „naród” jest suwerenem)…

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Kto niby w tym chorym od zależności na linii „wymiar (ha ha) sprawiedliwości” – politycy systemie, ma teraz rozliczać te „demokratycznie wybrane władze” skoro to one za namaszczeniem „świętego prawa demokracji” tworzą dziś „państwo polskie”? Sami siebie mają rozliczać? Wyborcy już pokazali jak poważnie traktują „swoje” państwo bo dzięki demokracji sukcesywnie wybierają od 25 tych samych oszołomów. Obecna władza reprezentuje więc ten „naród” dokładnie w takiej proporcji ignorancji i bezczelności, jaką wykazuje się sam „naród” – 25 lat wolności… od rozumu.

Będę jednak z uporem maniaka przypominał o tym, że głos tych wszystkich polityków byłby niczym, gdyby nie ich tuba propagandowa. Usłużne media bez przerwy zalewają polaków tania propagandą o tym że Polska to poważny, bogaty, rozwojowy i nowoczesny kraj 😀 Stacje telewizyjne (nazw wymieniał nie będę), setki dziennikarzy (nazwisk wymieniał nie będę, ale Wprost ma tu swoją działkę również 🙂 ), setki „ekspertów” (tzw. „ekonomistów”, „politologów”, „socjologów”, „psychologów” i innych dyplomowanych kretynów na polityczne zamówienie) to narzędzie, które w tym szwindlu uwiarygodniania III RP uczestniczyło i uczestniczy do dziś.

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

„Ty wiesz, co my robimy tym „Misiem”? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo!”.  😀 Tak w skrócie można skomentować szczere rozmowy ludzi którzy prywatnie, już bez skrupułów TRAFNIE opisują rzeczywistość którą sami wykreowali (przy wydatnej pomocy mediów rzecz jasna – i to tych samych które teraz drą ryja że się je gwałci prokuraturą i ABW). Tak właśnie nieoficjalnie wygląda „fajne państwo” Pana Donalda Tuska. Nie dlatego że to on wszystkiemu winien (o naiwności!), ale dlatego że to on się otoczył tymi wszystkimi ludźmi, którzy jak można wyczytać nie są tacy głupi, tylko grają przed całym narodem szopkę „bogatej, nowoczesnej, bezpiecznej i wolnej” (HA HA) Polski bo im „ktoś” za to zapłacił. Ten ktoś to są oczywiście obywatele naszego „nieszczęśliwego kraju”… I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi?
– Protokół zniszczenia.

PS… ”Zrobiliśmy laskę amerykanom” (nie pierwszą i nie ostatnią)…  Od lat o tym przypomina Pan Michalkiewicz nie tylko w „stosunku” do obecnej władzuchny ale także z okazji rządów PISu (dziwnie cicho o politykach tej formacji na „taśmach” 😉 ). To że innym językiem o tym przypomina nie znaczy że mówi co innego… Nie ma się więc co się obrażać i bulwersować za prawdę, tylko dlatego że jakiś Sikorski wie dokładnie o co chodzi, ale głośno nie może (nie chce) tego powiedzieć w związku z zajmowanym stanowiskiem… Czas wybierać do władzy ludzi którzy tę prawdę mówią od lat głośno nie zważając na polityczną poprawność… Wyśmiewanych za tego typu opinie ludzi każdy z nas zna… To prawdziwa prawica z KNP a nie zmurzynieni farbowańcy z POPISu i innych odpadów AWSu których USA w Polsce namaściło po 1989 roku na naszych „umiłowanych przywódców”.

…Odys

poprzednio: Największy kryzys w rządach Tuska. Kto kontroluje sytuację? czyli „Don Corleone Kiepski” (Rafała Ziemkiewicza)

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Putin zdenerwował się na Ukrainę. South Stream dzieli Europę.


1. Putin zdenerwował się na Ukrainę

11.06.2014 (IAR) – Prezydent Rosji zagroził Ukrainie radykalną zmianą polityki gazowej. Władimira Putina zdenerwowała informacja, że Kijów nie chce zgodzić się na proponowaną przez Gazprom 100-dolarową zniżkę ceny gazu. Obecnie, rosyjski koncern domaga się od ukraińskiego Naftohazu 485 dolarów za 1000 metrów sześciennych, to najwyższa cena błękitnego paliwa w Europie.

W trakcie gazowych negocjacji, które odbywają się w Brukseli, delegacja ukraińska nie przyjęła propozycji obniżenia ceny o 100 dolarów. Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk oświadczył, że jego kraj nie chce żadnych tymczasowych zniżek, ale będzie dążył do podpisania nowego kontraktu, który zagwarantuje na poziomie podstawowym niżą cenę surowca.

Kijów jest skłonny płacić 268 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Taka cena obowiązywała przez pierwsze trzy miesiące tego roku. Oświadczeniami Kijowa poczuł się urażony prezydent Rosji Władimir Putin.

„Jeśli Kijów będzie prowadził rozmowy w ślepą uliczkę, przejdziemy na inny poziom dyskusji” – zapowiedział gospodarz Kremla. Jednocześnie polecił rządowi przygotowanie takich gwarancji prawnych, aby władze Ukrainy nie musiały się martwić, że 100-dolarowa zniżka zostanie z jakiś powodów nagle im odebrana.

Rosja twierdzi, że Ukraina jest winna za dostawy gazu około 4,5 miliarda dolarów. Moskwa dała ukraińskim władzom czas do 16 czerwca na spłatę części zadłużenia. W innym przypadku wstrzyma dostawy surowca.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/dj

źródło: stooq.pl

podobne: Ukraina: Kredyt z MFW w zamian za podwyżkę cen gazu dla ludności. oraz: Ukraina z tarczą czyli… 260 USD za 1000 m3 bez podpisania Unii Celnej. 

2. Wojciech Jakóbik: Rosyjska polityka energetyczna dzieli Europę na obozy (fragment)

„…Dla zatrzymania projektu South Stream zdecydowane znaczenie miała stanowcza postawa urzędników Komisji Europejskiej domagających się od Bułgarów zatrzymania budowy do czasu wyjaśnienia, czy przetargi z nią związane były zgodne z zasadami konkurencji UE. Bardziej długofalowo projekt hamowały zastrzeżenia KE do umów międzyrządowych w sprawie konstrukcji South Stream, które mogą godzić w zasady antymonopolowe trzeciego pakietu energetycznego. Rozmowy na temat zwolnienia rury spod jego reżimu zostały zatrzymane w odpowiedzi na działalność Rosjan na Ukrainie. Komisja prowadzi cały czas śledztwo przeciwko nieuczciwym praktykom jakich Gazprom miał się dopuścić wobec klientów w Europie Środkowo-Wschodniej.

Czytaj także: KE na straży solidarności energetycznej

Pomimo bezpardonowej polityki Komisji Europejskiej, kraje-beneficjenci współpracy gazowej z Rosją bronią wyjątkowego statusu tego kraju względem prawa unijnego. Do listy krajów wymienionych powyżej należy dopisać Austrię, gdzie ma kończyć swój bieg South Stream oraz Niemcy, które wywalczyły już ustępstwa w sprawie rezerwacji 50 procent przepustowości bliźniaczej rury – Nord Stream – dla Gazpromu. Liczą na udostępnienie Rosjanom 100 procent ale Komisja odmawia rozmowy na ten temat do czasu zakończenia kryzysu ukraińskiego. Opisywana koalicja państw prorosyjskich, zgodnie z oczekiwaniami Gazpromu, rozkłada solidarność energetyczną krajów UE i jeśli podtrzyma ten trend, może rozłożyć także projekty dywersyfikacyjne jak Gazociąg Transadriatycki.”

Czytaj także: Gazprom rozkłada plany dywersyfikacyjne Europy

Przeciw niej występuje grupa państw, którym zależy na dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego na czele z Polską wysuwającą obecnie postulat powołania Unii Energetycznej. Propozycje wchodzące w jego skład a dotyczące sektora gazowego uderzają w interesy Rosjan: transparentność umów gazowych, katalog zalecanych i zakazanych klauzul w ich ramach, wspólna platforma do zakupu gazów na kształt Euratomu, nadzór Komisji Europejskiej przy negocjacjach. To wszystko rozwiązania, które mają wpisać negocjacje gazowe z Gazpromem i każdym innym dostawcą w ramy zabezpieczające interes klienta, nawet w sytuacji gdy ma słabszą pozycję negocjacyjną w stosunku do obecnego monopolisty. Do grupy „polskiej” należą kraje najbardziej zależne od dostaw gazu z Rosji. To Litwa, Łotwa, Estonia oraz Rumunia. Z solidarności w jej ramach wyłamały się Czechy i Słowacja, które wybrały neutralność, co wynika z kształtu ich koalicji oraz długofalowej polityki uległości wobec Rosji w sektorze gazowym. Ostateczny przykład to tylko częściowe otwarcie mocy przesyłowych słowackich gazociągów na rewersowe dostawy z Zachodu na Ukrainę. Do grupy polskiej należy także zaliczyć obecnie Ukrainę, która przewodzi obecnie Wspólnocie Energetycznej i wdraża reformy sektora gazowego zgodnie z trzecim pakietem energetycznym. Grupa polska dąży do wzmocnienia wspólnotowej polityki energetycznej i realizacji projektów dywersyfikacyjnych na czele z Korytarzem Północ-Południe (który wspierają także np. Węgry) i Korytarzem Południowym….

polecam lekturę całości tu: konserwatywnie.wordpress.com

polecam również: Wojna gazowa? Putin grozi ograniczeniem dostaw gazu do Europy w przypadku rewersu na Ukrainę. Rosja może stracić Gazociąg Południowy.  oraz: (NIE)Bezpieczeństwo energetyczne. W planach mniejsza zależność od dostaw surowca z Rosji. Steinmeier przeciwko wspólnym zakupom gazu.

gazprom, unia europejska, niedźwiedź

Wojna gazowa? Putin grozi ograniczeniem dostaw gazu do Europy w przypadku rewersu na Ukrainę. Rosja może stracić Gazociąg Południowy.


06.06.2014 (IAR) – Ukraina i Rosja mają dzisiaj (sobota 07.06.14) rozmawiać o ukraińskich zakupach gazu. Kolejna tura ma się odbyć w formacie dwustronnym ukraińsko-rosyjskim bez udziału Unii Europejskiej.

Rozmowy mają dotyczyć ceny, za jaką Ukraina będzie kupowała w Rosji gaz. Kilka dni temu ukraiński premier Arsenij Jaceniuk deklarował w parlamencie w Kijowie, że Ukraina mówi o cenie 268 dolarów, ponieważ uważa ją za rynkową. Natomiast 500 dolarów nigdy nie zaakceptuje. Za cenę proponowaną przez Jaceniuka Ukraina kupowała w Rosji gaz w ostatnim okresie rządów Wiktora Janukowycza. Po jego obaleniu Rosjanie podnieśli cenę gazu dla Ukrainy do poziomu 495 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Była to najwyższa cena, jaką Gazprom pobierał od zagranicznych kontrahentów. Dwustronny charakter rozmów wymogła strona rosyjska. Mówił o tym Jurij Prodan – ukraiński minister energetyki dodając przy tym, iż rozmowy powinny zakończyć się do 9 czerwca. Ukraińsko-rosyjski spór o cenę gazu ma istotne znaczenie dla Unii Europejskiej, ponieważ przez Ukrainę przepływa błękitne paliwo dostarczane przez Rosję do południowej i centralnej Europy. W przypadku zakręcenia Ukrainie przez Rosjan kurka poszkodowani mogą być także odbiorcy unijni.

Krzysztof Renik, Kijów, Polskie Radio/em//Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

źródło: stooq.pl

podobne: Ukraina z tarczą czyli… 260 USD za 1000 m3 bez podpisania Unii Celnej. polecam również: Kredyt z MFW w zamian za podwyżkę cen gazu dla ludności. oraz: „Puls Biznesu” Koktajlem Mołotowa w gospodarkę Ukrainy.

06.06.2014 (IAR) – Jeśli dojdzie do rewersu gazu na Ukrainę, Rosja jest gotowa ograniczyć dostawy tego surowca do Europy. „Jeżeli komuś przyjdzie do głowy rozwiązywać problemy zaopatrzenia Ukrainy w gaz przy pomocy dostaw rewersowych, poważnie się pomyli. Jeśli zobaczymy, że naruszane są nasze kontrakty gazowe, będziemy zmniejszać dostawy do Europy i tego paliwa po prostu zacznie brakować”– mówił prezydent Władimir Putin na spotkaniu z dziennikarzami w Paryżu.

Putin powiedział też, że podczas dzisiejszej rozmowy z prezydentem- elektem Ukrainy Petrem Poroszenką nie rozmawiał o cenie gazu, jednak – według jego wiedzy- Gazprom i strona ukraińska „są bliskie ostatecznego porozumienia”. ‚Nie wykluczamy, że możemy wyjść naprzeciw Ukraińcom, oczywiście tylko po spłacie przez nich długów”- powiedział rosyjski prezydent.

Dodał, że Rosja jest gotowa do konstruktywnych rozmów w sprawie gazu i zdaje sobie sprawę z trudności gospodarczych Ukrainy. Władimir Putin podkreślił też aktywną rolę Komisji Europejską w negocjacjach gazowych.

gazeta.ru/IAR/dyd                                  …źródło: stooq.pl

…A nie mówiłem? Ściema zwana „rewers gazu” czyli… Wszystkie rurki prowadzą do Rosji. Co za różnica że Niemcy czy Słowacja są gotowe na rewers skoro główny kurek i tak znajduje się w Rosji! No i inaczej teraz wygląda ta „porażka” negocjacji gazowych między Rosją a Chinami, których „niekorzystne dla Rosji” zakończenie pozwoliło zabezpieczyć jej spory kawałek przychodów, dzięki czemu może ona teraz pozwolić sobie nawet na ograniczenie dostaw gazu na zachód. (Gazprom i CNPC podpisały kontrakt na dostawę gazu z Rosji do Chin)

…Odys

podobne: (NIE)Bezpieczeństwo energetyczne. W planach mniejsza zależność od dostaw surowca z Rosji. Steinmeier przeciwko wspólnym zakupom gazu.

08.06.2014 (IAR) – Sofia zawiesza prace nad gazociągiem South Stream. Taką decyzję podjął dziś szef bułgarskiego rządu Płamen Oreszarski po konsultacjach z Komisją Europejską.

Liczący 3600 kilometrów rurociąg ma przez Morze Czarne połączyć Rosję z Bułgarią, a także z Serbią, Węgrami, Austrią i Słowenią.

„Zdecydowałem o zawieszeniu wszystkich działań związanych z uruchomieniem budowy South Streamu, konsultacje z Komisją Europejską trwają” – oświadczył Płamen Oreszarski po spotkaniu z amerykańskimi senatorami, Johnem McCainem, Ronem Johnsonem i Christopherem Murphym.

Podczas rozmów bułgarski premier zapewnił o wsparciu dla integralności terytorialnej Ukrainy oraz woli pokojowego rozwiązania konfliktu na wschodzie tego kraju. Spotkanie dotyczyło również bezpieczeństwa energetycznego Bułgarii. Premier Oreszarski podkreślił, że jego kraj chce również uczestniczyć w projekcie Shah Deniz, zapewniającym gaz ziemny z Azerbejdżanu.

„O decyzji władz w Sofii nie została powiadomiona Moskwa” – przekonuje w rozmowie z Ria Novosti jeden z przedstawicieli rosyjskiego Ministerstwa Energetyki. Resort zapewnia, że sprawa będzie tematem jutrzejszych negocjacji w Brukseli na temat cen gazu dla Ukrainy.

Rosja ubiega się o wyłączenie South Streamu z tzw. „Trzeciego Pakietu Energetycznego” Unii Europejskiej. Ma on na celu przełamanie monopolistycznych praktyk dostawców surowców energetycznych do krajów zjednoczonej Europy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/bnt.org/Voice of Russia/kd/dj   …źródło: stooq.pl

podobne: UE zaostrza stanowisko w sprawie South Streamu polecam również: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Gaz łupkowy pomoże UE uniezależnić się od Rosji. UE zaostrza stanowisko w sprawie South Streamu


06.05. Londyn (PAP) – Przyspieszenie prac nad rozpoczęciem wydobycia gazu łupkowego pomogłoby krajom członkowskim Unii Europejskiej uniezależnić się od dostaw tego surowca z Rosji – powiedział brytyjski wiceminister ds. energii Michael Fallon cytowany przez agencję Reuters.

„Jest cały szereg krajów w Europie uzależnionych od dostaw gazu z Rosji. Musimy starać się zmniejszyć stopień tego uzależnienia, poprawić wzajemne połączenia systemów przesyłowych oraz wspierać bardziej zróżnicowane źródła dostaw gazu i szerzej wspierać lokalne źródła energii, w tym przede wszystkim gaz łupkowy” – powiedział Fallon agencji Reuters.

Wiceminister ds. energii stwierdził, że w ciągu pięciu najbliższych lat Wielka Brytania powinna przejść do komercyjnej produkcji gazu łupkowego. Dodał przy tym, że coraz więcej znaczących graczy wyraża zainteresowanie inwestowaniem w brytyjskie złoża łupkowe. Wymienił w tym gronie spółki takie, jak Total, Centrica czy GDF Suez. Firmy te już zaangażowały się w poszukiwania gazu łupkowego poprzez zakup udziałów w koncesjach.

W tym roku rząd brytyjski przeprowadzi także rundę licencyjną na koncesje lądowe, które obejmować będą także złoża niekonwencjonalne. Dotąd bowiem liczba wykonanych odwiertów poszukiwawczych nie przekroczyła dziesięciu, a szczelinowanie hydrauliczne wykonano tylko raz i to już trzy lata temu. Towarzyszące mu wstrząsy sejsmiczne doprowadziły do półtorarocznego moratorium na szczelinowanie hydrauliczne, które zniesione zostało w grudniu 2012 roku.

Rząd postanowił jednak zaostrzyć wymogi dotyczące poszukiwań gazu łupkowego z wykorzystaniem kontrowersyjnej technologii. Konieczne jest m.in. ubieganie się o każdorazowe pozwolenie na wykonanie szczelinowania, co z kolei wymaga przeprowadzania konsultacji społecznych. Oprócz tego spółki muszą na bieżąco monitorować aktywność sejsmiczną podczas wykonywania odwiertów, by móc w każdej chwili przerwać wiercenia.

W efekcie tych zmian żadna ze spółek nie zdecydował się dotychczas na wykonanie szczelinowania hydraulicznego. Na drugą połowę roku takie próby zapowiada spółka Cuadrilla Resources. W tej chwili prowadzi ona konsultacje z mieszkańcami trzech lokalizacji, gdzie planuje szukać gazu przy wykorzystaniu szczelinowania.

Wielka Brytania nie odczuwa znacząco bezpośrednio wpływu kryzysu ukraińskiego na swoją energetykę. Tylko około 1 proc. gazu trafiającego na brytyjski rynek pochodzi bowiem z Rosji. Niepokój towarzyszący konfliktowi przekłada się jednak na niestabilność rynkową, co wpływa negatywnie na ceny ropy, od których często uzależnione są także ceny w kontraktach na dostawy gazu. (PAP)

mas/ mhr/                               źródło: stooq.pl

podobne: Cameron: Gaz łupkowy pomoże uniezależnić UE od rosyjskiego gazu.

polecam również: Rosja straci na podwyżce cen gazu dla Ukrainy ale zwiększa eksport do Niemiec i Wielkiej Brytanii. oraz: Wlk. Brytania rewiduje umowę energetyczną z Rosją.

06.05. Bruksela (PAP) – Negocjacje KE z Rosją ws. gazociągu South Stream nie idą tak intensywnie i szybko, jak miałoby to miejsce, gdyby ogólna sytuacja polityczna była inna – przyznała we wtorek rzeczniczka unijnego komisarza UE ds. energii Guenthera Oettingera, Sabine Berger.

Oettinger przyznał w wywiadzie dla wtorkowego „Financial Timesa”, że z powodu agresywnej polityki Rosji wobec Ukrainy Unia Europejska zaostrza stanowisko w sprawie gazociągu South Stream.

„Oczywiście musimy wziąć pod uwagę ogólną polityczną sytuację, to jest to, do czego nawiązał komisarz w wywiadzie” – powiedziała we wtorek polskim dziennikarzom Berger. „Nasze stanowisko w sprawie South Streamu jest całkiem jasne, South Stream nie jest dla nas priorytetem, bo naszym priorytetem jest sięgać po nowych dostawców. Z tego względu rozwijany jest południowy korytarz (dostaw gazu), ponieważ pozwoli on otrzymywać gaz z Azerbejdżanu od końca 2019 roku” – dodała.

Podkreśliła, że rolą Komisji Europejskiej jest zapewnienie, by unijne prawo było respektowane (chodzi o niezgodne z prawem UE, zdaniem KE, zapisy umów międzyrządowych z Rosją ws. budowy South Streamu). „Nie blokujemy South Streamu, wciąż jest prowadzona techniczna wymiana (z Rosją) na poziomie grupy roboczej” – zapewniła, ale jak zauważyła, obecnie nie są prowadzone polityczne negocjacje z Rosją w tej sprawie, „ponieważ oczywiście musimy brać pod uwagę ogólną polityczną sytuację”.

Umowy międzyrządowe dotyczące gazociągu South Stream podpisało z Rosją sześć krajów Unii: Bułgaria, Węgry, Słowenia, Grecja, Chorwacja i Austria. W grudniu ub.r. Komisja zaleciła renegocjację tych porozumień, bo są one sprzeczne z trzecim pakietem energetycznym UE. Umowy te – w opinii KE – dają nadmierne prawa Gazpromowi, jak np. zarządzanie gazociągiem, wyłączny do niego dostęp, ustalanie taryf przesyłowych. Do rozmów z rosyjskim rządem ws. zmiany umów w imieniu tych sześciu krajów UE została upoważniona KE.

Budowa gazociągu South Stream, który ma przebiegać po dnie Morza Czarnego i dostarczać gaz do Europy Środkowej i Południowej, ma się rozpocząć w czerwcu. Rosja nie chce, by wobec tego gazociągu (a także innych gazociągów) stosowany był liberalizujący unijny rynek trzeci pakiet energetyczny. Zakłada on oddzielenie sprzedaży gazu od przesyłu, uzgadnianie taryf przesyłowych przez niezależnego operatora oraz zapewnienie dostępu większej liczbie dostawców do infrastruktury przesyłowej.

Na mocy tych przepisów Gazprom musiałby zapewnić innym dostawcom dostęp do South Streamu, a jego własne dostawy przez ten rurociąg mogłyby zostać ograniczone nawet do 50 proc. Jednak w określonych okolicznościach trzeci pakiet przewiduje możliwość wyjątków od pewnych wymogów; takie specjalne traktowanie przyznano czasowo Opalowi, lądowej odnodze Gazociągu Północnego, przebiegającego z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.

„Ostatnio w związku z wydarzeniami na Ukrainie jesteśmy ostrożniejsi, jeśli chodzi o rosyjskie rurociągi, niż jeszcze rok temu. Ostatnio robienie wyjątków nie jest na mojej liście priorytetów, jeśli chodzi o Gazprom” – powiedział we wtorkowym wywiadzie dla „FT” Oettinger.

Berger podkreśliła, że Gazprom nie zwrócił się dotąd o zastosowanie wyjątku wobec South Streamu, ale – jak przyznała, powołując się na wypowiedź Oettingera – w tym momencie nie jest to priorytetem komisarza.

Ponadto poinformowała, że do połowy lipca został ponownie przedłużony termin wydania decyzji, w efekcie której Gazpromowi mogłaby przypaść pełna przepustowości gazociągu Opal.

„Komisja (Europejska) uzgodniła z niemiecką federalną agencją ds. sieci przesyłowych (Bundesnetzagentur – BNetzA) ponowne przedłużenie terminu wydania decyzji w sprawie Opalu. Powodem tego przedłużenia jest fakt, że aspekty techniczne wymagają dalszej uwagi” – powiedziała Berger. Zaznaczyła, że trudno wskazać dokładny termin decyzji przed szczegółowym przeanalizowaniem sytuacji.

W ubiegłym tygodniu Rosja złożyła skargę do Światowej Organizacji Handlu na UE w związku z trzecim pakietem energetycznym.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)                                            …źródło: stooq.pl

jzi/ je/ gma/

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

podobne: Energetyczne szachy: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności.

oraz: Powstanie grupa robocza UE – Rosja ds. South Streamu

polecam również: KE będzie negocjować z Rosją w sprawie South Streamu. Rura ominie Ukrainę.

Powstanie grupa robocza UE – Rosja ds. South Streamu


20.01. Bruksela (PAP) – Powstanie unijno-rosyjska grupa robocza, która przeanalizuje m.in. zgodność warunków budowy i funkcjonowania gazociągu South Stream z prawem UE – poinformował w poniedziałek komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger.

Umowy międzyrządowe dotyczące gazociągu South Stream podpisało z Rosją sześć krajów Unii: Bułgaria, Węgry, Słowenia, Grecja, Chorwacja i Austria. W grudniu Komisja Europejska zaleciła renegocjację tych porozumień, bo są one sprzeczne z trzecim pakietem energetycznym UE. Renegocjacje umów ma prowadzić w imieniu sześciu krajów Komisja Europejska.

„Poinformowaliśmy naszych partnerów, że kraje członkowskie, których dotyczy ten gazociąg, dały polityczny mandat (KE) do dalszego planowania, żeby instalacja i funkcjonowanie (South Streamu) były doprowadzone do zgodności z prawem energetycznym i konkurencji” – powiedział komisarz. Jak dodał, Rosjanie woleliby dwustronne rozmowy z tymi krajami.

Oettinger spotkał się w piątek w Moskwie m.in. z rosyjskim ministrem energetyki Aleksandrem Nowakiem w ramach Stałej Rady Partnerstwa; omawiany był m.in. South Stream.

Komisarz zaznaczył, że przy budowie i funkcjonowaniu gazociągu ważne jest przestrzeganie m.in. prawa UE dotyczącego przetargów, środowiska oraz zasad trzeciego pakietu energetycznego takich jak dostęp stron trzecich do gazociągu i oddzielenie sprzedaży gazu od przesyłu (unbundling).

„Będzie grupa robocza, która podejmie pracę nad tym i spojrzy na wszystkie kwestie związane z unijnym prawem i zgodności tej rury z prawem unijnym, więc to jest krok na przód, zdecydowanie poczyniliśmy pewien postęp” – ocenił Oettinger.

Jak poinformowały PAP służby prasowe komisarza, grupa robocza będzie się składać m.in. z przedstawicieli KE i zajmie się wszystkimi prawnymi i technicznymi aspektami South Streamu, a nie tylko umowami międzyrządowymi.

Jeżeli Rosja odmówi renegocjacji umów międzyrządowych w sprawie South Streamu, Komisja Europejska będzie musiała zalecić krajom członkowskim, by nie stosowały tych porozumień, bo nie będzie to zgodne z prawem UE. Jeśli mimo to kraje UE będą nadal je stosować, wówczas KE może uruchomić procedury o naruszenie unijnego prawa.

Liczący 3600 km South Stream to wspólny projekt Gazpromu i włoskiej firmy ENI, który ma zapewnić dostawy rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej z pominięciem Ukrainy. Ma prowadzić z Rosji przez Morze Czarne do Bułgarii, a następnie do Serbii, na Węgry, do Austrii i Słowenii. Pod koniec października 2012 r. ostateczną zgodę na budowę swoich odcinków gazociągu wydały Węgry i Serbia; według doniesień medialnych budowa rury już się rozpoczęła w Bułgarii i Serbii. Przepustowość South Streamu ma wynieść 63 mld m sześc. gazu rocznie.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)

polecam również: “Wiedomosti”: Falstart Gazpromu w Polsce

…South Stream będzie omijał Ukrainę… Nic dziwnego że Ukraina nie ma czego szukać w UE, co pozwoliło jej samodzielnie podpisać bardzo korzystny kontrakt z Rosją na własnych warunkach.

Podobne tu: KE będzie negocjować z Rosją w sprawie South Streamu. Rura ominie Ukrainę.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

KE będzie negocjować z Rosją w sprawie South Streamu. Rura ominie Ukrainę.


12.12. Bruksela (PAP) – Komisja Europejska będzie negocjować z rosyjskim rządem w imieniu sześciu krajów UE ws. zmian międzyrządowych umów dotyczących gazociągu South Stream. Już w styczniu w tej sprawie z rosyjskim ministrem spotka się komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger.

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska poinformowała, że zaleciła sześciu krajom UE (Bułgarii, Węgrom, Słowenii, Grecji, Chorwacji i Austrii) renegocjację międzyrządowych umów z Rosją ws. gazociągu South Stream, ponieważ nie są one zgodne z prawem UE. Chodzi o nadmierne prawa Gazpromu takie jak zarządzanie gazociągiem, wyłączny do niego dostęp, czy ustalanie taryf przesyłowych.

„Dziś dyskutowaliśmy razem z ministrami tych krajów członkowskich i zdecydowaliśmy, że Komisja Europejska podejmie wiodącą rolę w zapewnieniu poszanowania dla europejskiego prawa w negocjacjach z rosyjskimi partnerami i (w zapewnieniu) jakichkolwiek zmian, które mogą być potrzebne w dwustronnych umowach. To będzie częścią naszych negocjacji w Moskwie w styczniu” – powiedział w czwartek po spotkaniu unijnych ministrów ds. energii komisarz Oettinger.

Wyjaśnił, że w rozmowach z Rosją KE przyjmie rolę „prawnika, adwokata” krajów członkowskich. Oettinger ma 17 stycznia spotkać się w Moskwie z rosyjskim ministrem energetyki Aleksandrem Nowakiem (podczas Permanent Partnership Council). Kolejną okazją do rozmów ma być szczyt UE-Rosja, który ma odbyć się w styczniu w Brukseli.

„Uważamy, że South Stream jest ważnym uzupełnieniem naszej paneuropejskiej sieci (gazowej). Nie jesteśmy mu przeciwni. Chcemy zapewnić, by nasze europejskie zasady dotyczące środowiska, przyznawania kontraktów i prawa energetycznego (…) były poszanowane” – zaznaczył komisarz.

W odpowiedzi na zastrzeżenia KE, Gazprom zapowiedział niedawno, że budowa South Streamu będzie odbywać się zgodnie z planem. Koncern uważa, że spór z KE uda się rozwiązać na wzór sprawy gazociągu OPAL (przez Niemcy do granicy z Czechami), lądowej odnogi kontrowersyjnego gazociągu z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.

Jednak KE podkreśla, że sytuacja Opalu i South Streamu jest inna, ponieważ w pierwszym przypadku Rosja oficjalnie zwróciła się o wyjątek w stosowaniu trzeciego pakietu energetycznego. W przypadku South Streamu Rosjanie nie zwrócili się o taki wyjątek, a jedynie zawarli korzystne dla nich warunki w dwustronnych umowach międzyrządowych z krajami UE.

Unijny trzeci pakiet energetyczny, który wszedł w życie w marcu 2011 r., zakłada oddzielenie sprzedaży gazu od przesyłu (tzw. unbundling), uzgadnianie taryf przesyłowych przez niezależnego operatora oraz konkurencyjny dostęp do infrastruktury przesyłowej (tzw. zasada TPA – third party access).

Komisja wyjaśniała, że jeśli Rosja odmówi renegocjacji umów z rządami, będzie musiała zalecić krajom członkowskim, by nie stosowały tych umów, bo nie będzie to zgodne z prawem UE. Jeśli kraje UE będą nadal je stosować, wówczas KE może uruchomić procedury o naruszenie prawa UE. Choć KE przyznaje, że nie zatrzyma budowy South Streamu, to zapowiedziała, że gdy zacznie on działać, będzie musiało być zapewnione przestrzeganie unijnych zasad.

Liczący 3 600 km South Stream to wspólny projekt Gazpromu i włoskiej firmy ENI, który ma zapewnić dostawy rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej z pominięciem Ukrainy. Ma prowadzić z Rosji przez Morze Czarne do Bułgarii, a następnie do Serbii, na Węgry, do Austrii i Słowenii. Pod koniec października 2012 r. ostateczną zgodę na budowę swoich odcinków gazociągu wydały Węgry i Serbia, według doniesień medialnych budowa rury już się rozpoczęła w Bułgarii i Serbii. Przepustowość South Streamu ma wynieść 63 mld m sześc. gazu rocznie.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)                 …źródło: stooq.pl

jzi/ drag/ asa/

podobne: Energetyczne szachy: Rosja chce monopolu a UE konkurencyjności.

krótki komentarz:

za pierwszym razem (Nord Stream) wyjątek dotyczył pominięcia Polski za drugim razem chodzi o pominięcie Ukrainy… Niemcy i Rosja realizują swoją politykę podziału „mitteleuropy” a UE będzie mogła co najwyżej pokiwać palcem w bucie (bo taka rola przyzwoitki) i sama się przyznaje że nie jest w stanie powstrzymać budowy South Streamu… ale bezczelnie kaptuje Ukrainę mając we d… jej żywotny interes energetyczny 🙂 O dziwo Ukraina zdążyła już sama sobie załatwić korzystne zmiany kontraktu gazowego (używając stowarzyszeniowej karty przetargowej) z Rosją a tymczasem „polscy” politycy bawią się w alfonsa stręcząc Ukrainę UE i nie widząc że UE ma interes Ukrainy tam gdzie miała interes Polski.

…Odys

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze