„Zawieszenie i dziewczyna”, fobia, absurdy oraz niusy ważne i mniej ważne (wizyta Dudy w Chinach na cenzurowanym). „Dziennikarz służalczy to najbardziej żałosna kreatura” czyli… Ile jest dziennikarstwa w „polskich”(?) mediach.


rys. Wojciech Romerowicz

rys. Wojciech Romerowicz

cytat: „Środki masowego przekazu, nawet jeżeli im nie wierzymy, jeżeli uważamy, że kłamią, mają na człowieka olbrzymi wpływ, ponieważ ustalają mu listę tematów, ograniczając w ten sposób jego pole myślenia do informacji i opinii, jakie decydenci sami wybiorą i określą. Po pewnym czasie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, myślimy o tym, o czym decydenci chcą, abyśmy myśleli (najczęściej są to sprawy błahe, lecz celowo wyolbrzymione, albo fałszywie przedstawione problemy). Dlatego ktoś, kto mniema, że myśli niezależnie, ponieważ jest krytyczny wobec treści przekazywanych mu przez środki masowego, przekazu – jest w błędzie. Myślenie niezależne to sztuka myślenia własnego, osobnego, na tematy samodzielnie wywodzone ze swoich obserwacji i doświadczeń, z pominięciem tego, co usiłują narzucić mass media.(Ryszard Kapuściński)

„…Czy my w obecnych czasach mamy jakiekolwiek pojęcie które jest dokładnie sprecyzowane i w stosunku do którego nie ma konfliktów w interpretacji? Czy „dziennikarze” wyjaśniają nam na czym polega dane pojęcie, czy po prostu tylko podgrzewają atmosferę dolewając oliwy do ognia.

Wolność słowa, populizm, państwo prawa, zamach stanu, zamach na demokrację, konstytucjonalista, prawo karne, prawo łaski, nacjonalista, ksenofob, rasista, imigrant, uchodźca, lewak, kosmopolita, sztuka, porno, wolność sztuki, mowa nienawiści, itd., itd.

Zapraszają ludzi do programów, a człowiek który obejrzy ma jeszcze większy mętlik w głowie, bo temat nie dość że nie zostanie wyjaśniony to rozciągnięty na dodatkowe płaszczyzny.

Znacie pojęcie, czy nawet słowo w stosunku do którego nie powstanie konflikt interpretacji? Może my już jesteśmy skazani na podgrzewanie atmosfery, natomiast nigdy na wypracowanie optymalnego ustawienia na kaloryferze.

Kim według mnie powinien być dziennikarz? Powinien być osobą która łączy pozyskane informacje w jedną całość która przedstawia widzom, jest źródłem spójnej, zrozumiałej informacji, wiedzy kształtującej poglądy ale jednocześnie poszerzającej horyzont widza, czytelnika na sprawy które podejmuje.

Obecnie mamy przesyt publicystów mianujących się dziennikarzami i ich współpracowników nazywanych dziennikarzami. Dziennikarze to wymierający gatunek.

Pantera śnieżna należy do rodziny kotów, gatunek zagrożony wyginięciem. Dziwne przecież na świecie jest tyle kotów. Kot to, to kot, nieprawdaż, więc po co podejmować temat.” ()

polecam lekturę całości tu: „Zawieszenie i dziewczyna”.

podobne: Urzędowe „autorytety”, czyli o agentach kłamstwa dzięki którym „łatwiej umrzec niż myślec”.

„…Nienawiść = Strach

Na przejawy racjonalnego myślenia, próby wytłumaczenia, że istnieje realne zagrożenie zamachami i ludzi męczy jak najbardziej zasadny strach przed terrorystami, ci wszyscy eksperci reagują histerycznie, oskarżając autora takich słów o nienawiść. A potem ci sami socjologowie czy dziennikarze widząc Marsz Niepodległości potrafią opowiadać, że autentycznie boją się i czują duże zagrożenie ze strony tłumu z polskimi flagami. Potrafią godzinami opowiadać o swoim strachu przed „demonami polskiego patriotyzmu” i obrażać Polskę i Polaków na różne sposoby, od wsadzania polskiej flagi w gówno, aż po zrównywanie patriotyzmu z rasizmem.

Muzułmanów z bombami się nie boją, a jeśli widzą kogoś kto się boi – to znaczy że to nienawiść. Polaków z flagami się boją, i to w żadnym stopniu nie jest uprzedzenie, ksenofobia czy polonofobia. To zwykły strach.

Myślenie tych ludzi sprowadza się więc do takiego schematu.

Muzułmanie robią zamachy – obywatel mówi, że się boi.

Pan ekspert komentuje – to nie strach. To jest nienawiść i nie wolno tego rozpowszechniać!

Polacy maszerują z flagami – Pan ekspert obraża ich, wyzywa i okazuje pogardę.

To nie jest nienawiść. To jest uzasadniony strach i należy jak najwięcej osób przekonać, że to jest zagrożenie!..”

źródło: Żelazna Logika – FOBIA

podobne: Dziedzictwo „króla Stasia” czyli… ”Wyzwoliciele z polskości”. oraz: „Chodzi o to aby język giętki powiedział wszystko co pomyśli głowa”, czyli… Terror propagandy

cytat: „Media informacyjne natomiast podają nam treść, która, jak to ktoś policzył, w 80 procentach jest wygenerowana przez firmy PR-owskie i lobbingowe. I nie ma tam dżingla ostrzegawczego: „Kryptoreklama”. Ale nie to jest jeszcze najgorsze. Do dewaluacji słowa, do spadku wiary w wartość informacji najbardziej przyczynia się to, że jednego dnia jakiś news podawany nam jest jako kosmicznie ważny, a następnego dnia już jest zapomniany. I dodajmy do tego jeszcze tabloidy, które informują, że do Torunia przypłynął Wisłą wieloryb, w Łodzi grasuje kotojeleń, a na polu pod Suchedniowem kosmici zdradzają rolnikom tajemnicę zwycięskich numerów Totolotka. W tej sytuacji kłamstwo jest powszechne, a informacja przestaje mieć jakąkolwiek wartość.” (Tomasz Piątek)

Od czego by tu zacząć skoro absurd goni absurd?

Może od wczorajszej okładki gówna. W unijną flagę i rozpaczą, jak się traktuje taki śwety symbol. Nie przypadkowo napisałem „święty”. Otóż wszelkiego typu ekspertom przypomniało isę, ze flaga nawiązuje do chrześcijańskich korzeni Europy. Czyżby Unia Europejska miała się okazać ukrytą instytucją wyznaniową? Co z rozdziałem kościoła od państwa? Gdzie jest Ewa Kopacz ostrzegająca przed PiSowskim państwem wyznaniowym – oczywiście chwile po tym jak wstała z kolan na które padła przed Franciszkiem? Jestem pewny, że nikt na te pytania nie odpowie. Mało tego – nikt ich nie zada.

Skoro jesteśmy przy umiłowanej Unii to jej instytucje pracują. Obecnie opracowują dyrektywę określającą maksymalną wysokość… płomienia świecy. Ponadto dyrektywa wyjaśni nam w końcu czym jest świeca: „jest to rzecz, która ulega częściowemu spaleniu w temperaturze 20-27 stopni Celsjusza a jej główną funkcją jest dawanie jasnego płomienia”, a także nakłada na użytkownika świec obowiązek pilnowania czy świece są stabilne, a także stałego kontrolowania czy ryzyko oparzenia się  „jest tak niskie, jak to tylko możliwe”. Jakim cudem ludzkość przetrwała tyle tysięcy lat bez tak istotnej dyrektywy pozostanie jedna z tajemnic historii…

…Na koniec już… Niedawno GóWno opublikowało artykuł, że w poznańskiej szkole prześladowany jest uczeń z Ukrainy. Typowe GóWniane ujadanie o ksenofobii wyssanej przez „polaczków” z mlekiem matki. Dzisiaj Wirtualna Polska opublikowała artykuł z którego wynika, że nic takiego nie miało miejsca. Powołując się na rozmowę z rodzicami chłopca, oświadczenie ich prawnika i dyrekcji szkoły. Co prawda fakt, że w GóWnie prawdziwy jest tylko tytuł gadzinówki nie dziwi, ale kiedyś w swoich kłamstwach były bardziej… hm… wyrafinowane…”

całość tu: DWS – 27 listopada 2015 roku

podobne: 113% frekwencji czyli unijne absurdy wybrane oraz źle wydane pieniądze. Bankrutujący „raj” Szwecji kontra raj podatkowy na Krymie. oraz: Stanisław Michalkiewicz: „Wchodzimy w etap konfrontacji” czyli kto dla kogo mosty pali. Spadek sprzedaży Wyborczej i „inwigilacja” Durczoka. i to: Kto za krzywdę odpowiada…Ten najgłośniej krzyczy “Biada!” GW donosi na stadiony!

„…Przez 4 dni Wiadomości TVP pokazały łącznie 9 minut i 48 sekund relacji z wizyty prezydenta Andrzeja Dudy do Chin. Łączny czas ujęć spotkań delegacji polskiej z Chińczykami wyniósł 3 minuty i 5 sekund, natomiast łączna długość wypowiedzi prezydenta wyniosła 48 sekund. Dłużej mówił sam korespondent, bo przez 2 minuty i 24 sekundy. Koszty wysłania polskiej ekipy telewizyjnej do Chin nie odzwierciedlały jakości przekazu z Państwa Środka.

Z przykrością należy stwierdzić, że Jacek Tacik pojechał do Chin bardziej na wycieczkę, niż po to, by relacjonować wizytę prezydenta. Wiele rzeczy zostało pokazanych byle jak, po łebkach, a niektóre w ogóle zostały pominięte jak choćby spotkanie Andrzeja Dudy z Polakami mieszkającymi w Chinach. Pozornie mało istotne wydarzenie nabiera jednak znaczenia w momencie, gdy uświadomimy sobie, że takie spotkania podczas zagranicznych wizyt stanowią ważny element polityki prezydenta. Korespondent TVP skupiał się często na rzeczach mało istotnych, takich jak historia Muru Chińskiego, czy kwestie związane z oprawą uroczystości…” 

całość tu: Andrzej Duda w Chinach

„…Niusy ważne:

1. Akcja z Lewicką, oczywiście reportaż pseudośmieszny. Trwał coś koło 3 minut. Główna teza, taka jakiej można się spodziewać. Opinie ze wszystkich stron, ale samej rozmowy wam drodzy widzowie nie pokażemy, bo jeszcze byście mogli sobie wyrobić własne zdanie. A to jest nasza rola żeby wam mówić co macie myśleć! Do tego reportaż pomieszany z pornosztuką we Wrocławiu. Obrazu komedii dopełniają słowa Knapika, który na słowa kilku polityków PiS o sztuce dał komentarz „mówią co myślą, choć nie widzieli”. I dokładnie to samo zrobił ze swoimi widzami.

2. Raport otwarcia Kancelarii Prezydenta. Znany od tygodnia ale do Faktów trafił dopiero, gdy znaleźli jakąś kontrę. Oczywiście ta kontra czyli jakiś nocleg Dubienieckiego to była główna treść reportażu. A co tam Broniu nabroił, no to tego już się z Faktów nie dowiemy. Potem jakieś bzdury o pustej szafie Macierewicza, która miała być chyba zabawną puentą. Razem jakieś 3 minuty głupot.

3. I nagle nius naprawdę istotny. Najważniejsza wizyta prezydenta RP od co najmniej roku. Andrzej Duda pojechał do Chin. Reportaż o tym trał ok. 30-40 sekund. Przebitka z Szanghaju, wypowiedź Prezydenta o nowym szlaku jedwabnym, zero puenty, zero przybliżenia tematu, bo….

4. … Wjeżdża nius dla Polski najważniejszy! Blisko trzyminutowy reportaż o wizytach zagranicznych prezydenta Francji. O proszę, Cameron przyjechał, Tusk przyjechał, jutro jedzie do USA, a w czwartek do Rosji. Zagrożenie terroryzmem i tak dalej.

5. Potem jeszcze kolejny trzyminutowy reportaż o pijanym wójcie, który udzielił ślubu i czy teraz ślub jest ważny? I jeszcze jeden dwuminutowy supernius o zmianie dyrektorki w jakiejś szkole.

Mamy zatem dwie pieczenie w tym krótkim wpisie.

1. Już wiemy jakie niusy są wg Faktów ważniejsze od wizyty prezydenta Polski w drugim największym światowym mocarstwie.
Nocleg Dubienieckiego, zepsuta szafa, pornosztuka, nowa dyrektorka jakiejś szkoły i pijany wójt – to wszystko w Faktach zyskało więcej czasu antenowego niż Prezydent Polski nawiązujący w Chinach do Nowego Szlaku Jedwabnego, który może być inwestycją kluczową dla całej Polski na kolejne dekady.

2. Wiemy też, że ważniejsze od wizyt zagranicznych prezydenta Polski, są wg Faktów, wizyty zagraniczne prezydenta Francji i o tym postanowili powiedzieć Polakom zdecydowanie więcej.

Prawdziwy popis dezinformacji. Winszuję redaktorom i gratuluję szczerze, że po takich codziennych dawkach jesteście nadal w stanie ze spokojem spoglądać sobie w lustro.”

całość tu: Żelazna Logika – Polskie media o kluczowej wizycie Andrzeja Dudy w Chinach

cytat: „Pustą głową łatwiej jest potakiwać. Myślenie to najcięższa praca, dlatego tak niewielu jej się podejmuje.”

„…Przyzwyczajacie od lat swoich widzów, że polityka to pyskówki w „Kropce nad I„, zabawne riposty w „Kawie na ławę„, ostry język w Waszych reportażach, gdzie zawsze wybieracie najbardziej wulgarne wypowiedzi z kilkunastu godzin pracy kilkuset osób.

Pokazujecie ludziom jakieś infantylne pseudozabawne reportaże o „kulisach polityki na luzie” i jednocześnie to jest cała treść Waszych programów. Albo pyskówki, albo opinie, albo dowcipy. A informacja? Przy okazji czasem się trafi ale zawsze koniecznie z omówieniem tejże.

I Wy się jeszcze dziwicie, że oglądalność telewizji spada, a młode pokolenie czerpie dla siebie informacje już tylko z Internetu? A skąd ma brać, jak u Was tylko pierdoły lecą. Chcieliście wychować sobie widza-przygłupa. Częściowo Wam się udało, bo są ludzie którzy z braku czasu są skazani na Wasze codzienne 30-minutowe streszczenia dnia i w efekcie w plebiscycie na „Wydarzenie roku”, dwukrotnie wygrywa… mama Madzi a w TOP3 jest usunięcie piersi przez Angelinę Jolie.  Faktycznie. Wydarzenia roku.
Ale nie przewidzieliście, że będzie też gigantyczna grupa ludzi, którzy z braku rzetelnej informacji w telewizji, zaczną szukać jej gdzie indziej.

Telewizja odchodzi do lamusa. Telewizja informacyjna umiera na własne życzenie ledwo osiągnąwszy pełnoletność.

I nikt po Was nie zapłacze. Nikt, bo to co serwujecie jest tak marne, że nie będzie żadnej straty dla dostępu do informacji.”

całość tu: Żelazna Logika – Stacja informacyjna z ambicjami 24-godzinnej telewizji rozrywkowej

podobne: Heglowska logika mediów w sprawie Wiplera czyli „Jeśli fakty nie pasują do teorii, tym gorzej dla faktów”. oraz: Profesjonalizm dziennikarzy, czyli…

cytat: „Kiedy przeanalizowano 14 tysięcy materiałów z jednego dnia na Google News, największego agregatora internetowego dziennikarstwa, okazało się, że wszystkie wywodzą się z 24 materiałów informacyjnych. Tak wyglądają teraz proporcje. 24 razy ktoś wykonał prawdziwą dziennikarską robotę, czyli poinformował o wydarzeniu. Reszta dopisała do tego materiały pochodne. (…) Cała ta publicystyka mogła być dobra albo zła, ale nie będziemy mieć wartościowej publicystyki bez tekstów informacyjnych. A ich wciąż ubywa”. (Andrew Nagorski)

Od czego są dziennikarze?

Jeśli od tego by prezentować nam swoje prywatne poglądy, albo z góry ustaloną „prawdę” (czy inne „fakty”), to nie potrzebują do tego gości, ekspertów, rozmówców itp. „przyzwoitek”. Niech usiądą sobie w studiu (sami) i sami sobie odpowiadają na zadane przez siebie pytania. Zgodnie ze swoją wiedzą, intencjami i w stylu jaki sobie (też sami) narzucą. A jeśli są od tego żeby zaprezentować czyjeś stanowisko, to niech nie robią ze studia rzeźni a z zaproszonych gości świń, zaś z widzów tępych konsumentów tego co przerobią na swoją modłę, co w efekcie można nazwać popularnym dla tego rodzaju „informacji” określeniem, tj. parówką. „Zaprosić” kogoś do studia po to by go urabiać, a jeśli się nie uda urobić to się go próbuje wybijać z rytmu wypowiedzi prowokacyjnym, nachalnym i bezczelnym przerywaniem (jaki sens ma „dopytywanie” przed wysłuchaniem do końca?), po to żeby ludzie siedzący przed telewizorem nie poznali przypadkiem innego punktu widzenia (poza dziennikarskim) jest oczywistą próbą manipulacji widzem… I dla każdego dziennikarza tego rodzaju „praca” powinna się zakończyć dyscyplinarnym zwolnieniem… (Odys)

„…jeśli chcemy oddać media publiczne ludziom, uspołecznić je i wyrwać z rąk politruków, to musimy solidnie się namyślić.

To, jak teraz – na powrót – skonstruujemy media publiczne, pozostanie na długie lata.

Nowy ład medialny musi bowiem służyć nie „nam” a krajowi, państwu, społeczeństwu. Z ekranów publicznej telewizji powinien przestać wylewać się potok kłamstwm kpin z obywateli i obrażania naszych przodków (np. emisja serialu „Nasze Matki, Nasi Ojcowie”).

Kanał TVP Kultura powinien zostać natychmiast przebudowany.

Za genderowo – antypolski kształt produkcji tego kanału odpowiada Katarzyna Janowska. Dla niej już nie będzie już miejsca w nowej TVP.

Z szefowania telewizyjnej „dwójce” natychmiast powinien zostać usunięty ziejący nienawiścią do opcji niepodległościowej Jerzy Kapuściński, człowiek o nikłej kulturze i niewielkich dokonaniach.

Niedawny, niezbyt rozgarnięty, prezes TVP Juliusz Braun nigdzie się nie ukryje, czeka go proces za świadome niszczenie substancji publicznej jaką jest TVP.

Przestępcze decyzje – m.in. podpisane, przez peowsko – peeselowski zarząd TVP – o zawarciu umów z podejrzaną firmą i wyrzuceniu, na jej podstawie, wielu dziennikarzy poza obręb TVP muszą zostać ocenione i na podstawie tej oceny powinny zostać sporządzone wnioski do prokuratury…

…Pora też uwolnić telewizje od najgorszych transferów w jej dziejach – maleństwo Lisów już powinno szukać sobie zajęcia daleko poza ulicą Woronicza.

Tomasz Sekielski – autor słynnych „taśm Beger”, wredna przystawka do niejakiego Morozowskiego, niech już teraz spakuje swoje manele i wraca do macierzystej stacji. Jego czas w TVP właśnie dobiega końca.

Piotr Kraśko – istnieje wielka szansa, ze wreszcie utnie się w telewizji publicznej wpływy komunistycznego klanu rodziny Kraśków – Piotr Kraśko, osobiście odpowiedzialny na uleganie Godlewskiemu i redagowanie najbardziej załganego w tej części Europy serwisu informacyjnego, już tym razem się nie wyślizga.

Stał się symbolem reżimowej propagandy i jako symbol powinien ponieść za to konsekwencje.

Do wymiany jest nie tylko całe kierownictwo TVP Info (gdzie trzeba przeprowadzić gruntowną operację plewienia peeselowskich chwaścików), ale też czołowe twarze ludzi występujących na wizji w rolach „prezenterów” i „reporterów politycznych, zwłaszcza sejmowych” , do zwolnienia są wydawcy, autorzy serwisów i autorzy propagandowych – kłamliwych – nagonek na polityków niedawnej jeszcze opozycji.

Wszyscy ci ludzie powinni stracić pracę nie za poglądy – bo te każdy dziennikarz może mieć jakie sobie chce – ale za świadome szerzenie kłamstw, fałszowanie rzeczywistości – to przecież najcięższe dziennikarskie przestępstwa…”

całość tu: Witold Gadowski – Dziennikarz służalczy to najbardziej żałosna kreatura

podobne: Tajne przez poufne: „Resortowe dzieci” czyli „Kto go rodził?”  oraz: Kiszczak czyli sprawiedliwości stało się na złość. Polską manipuluje (z telewizora) i rządzi postsowiecka żulia

…Nie mam więc żadnych zastrzeżeń co do win i uwag jakie poczynił Pan Gadowski wobec nazwisk wymienionych w artykule. Bo to właśnie ci ludzie walnie przyczynili się do tego że przestałem śledzić (i nie tylko ja) serwisy informacyjne i programy publicystyczne w tzw. „telewizji publicznej” (i nie tylko tego medium), gdyż nie było w nich ani rzetelności, ani bezstronności. Była za to wybiórczość w serwowaniu „informacji” oraz polityczna poprawność w ich interpretowaniu (to samo zresztą dotyczy największych stacji „prywatnych”). Jednak na tym się mój brak uwag kończy. Bo jeżeli Pan Gadowski upiera się przy upaństwowieniu (czyli właśnie upolitycznieniu) mediów zwanych publicznymi sądząc że to je „uspołeczni” (sic!), nie zauważając że to jest właśnie główna przyczyna i mechanizm ich stronniczości (przecież takie media NIGDY nie będą źle mówić o władzy która im płaci!), wierząc w to i przekonując (kogo?) że media państwowe mogą być bezstronne i niepodatne na wpływy polityczne to jest albo naiwny albo… (nie dokończę) 🙂

Z dedykacją dla Pana Gadowskiego i innych dziennikarzy, publicystów, autorytetów i ekspertów z samozwańczego obozu „niepokornych” (zwanych również „niezależnymi), cytat: Jeżeli my wracamy do struktur, w ramach których rząd mianuje szefa telewizji i to ma być odpolitycznienie mediów publicznych, to mamy do czynienia z taką sytuacją, ja aż milknę, że jeżeli się ma odpowiednie poparcie w mediach, to można dosłownie wszystko. Można pokazywać czarną ścianę i mówić, że jest biała.” Ich autorem jest ś.p. Lech Kaczyński – brat człowieka od którego partii Pan Gadowski domaga się rozliczeń i stworzenia od nowa mediów państwowych. Prawda że niezły paradoks?

Będąc niejednokrotnie świadkiem wybiórczej stronniczości mediów zwanych do niedawna „opozycyjnymi” (tudzież „niezależnymi” alias „niepokornymi”) jak np. TV Republika (więcej tu: Kukiz wyszedł z kina (TVRebublika) czyli… przesłuchanie prawie antysystemowca przez prawie Olejnik), bo „zaprzyjaźnionymi” z nową władzą (a do niedawną opozycją), śmiem wątpić w to, że misja „odnowy mediów publicznych” zakończy się ich powrotem do rzetelnego i bezstronnego informowania o otaczającej Polskę i Polaków rzeczywistości. Uważam że pod nowym auspicjum „media publiczne” będą tak samo upolitycznione jak do tej pory, tyle że teraz będą nas informowały z innego (rzecz oczywista) klucza, poprzez usta swoich sprawdzonych i wiernych propagandystów… (Odys)

podobne: Po debacie w „Klubie Ronina” Grzegorz Braun zwraca uwagę na „patriotyzm” i „konserwatyzm” środowisk mieniących się prawicowymi. oraz: Dr Hanna Karp o promocji Telewizji Republika w lewicowych mediach i to: Powyborczy Przegląd Tygodnia w Klubie Ronina czyli o tym jak demokraci wyśmiewają monarchistę, ale sami żądają od władzy żeby sama się obaliła. KNP brata się z Ruchem Narodowym! a także: POPIS na posiedzeniu „Parlamentarnego Zespołu ds. obrony wolności słowa” czyli… wiódł ślepy kulawego (Nagroda Darwina dla obu). Stanisław Michalkiewicz o „cyngielmanach” prezesa Kaczyńskiego. polecam również: „Do dwunastu mediów” czyli „wiersz do każdego polskiego ucha”.

„…Media w Polsce przypominają mi Koloseum – na arenie walczą gladiatorzy i od kaprysu gawiedzi zależy kto wygra a kto zginie, argumentem jest siła i widowisko, czasami ukrzyżuje się większą ilość chrześcijan, czasami wypuszczą lwy, ludziom rozda się chleb, a gdy przybędzie cezar udekoruje się arenę kwiatami, by dać namiastkę luksusu.

Nie chodzi o piękno, lecz jedynie o to, żeby nikt nie opuścił trybun. Tymczasem na zapleczu, w podcieniach, trwa handel niewolnikami, pojawiają się kolejni możni, którzy ustawiają walki i opłacają klakierów.

Koloseum zaprezentuje każdego, kto wystarczająco dużo zapłaci, aby tylko kontynuować widowisko. Tyle, że nie można spędzić na trybunach całego życia, ani też to co widzimy na arenie nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością się poza jego murami. A im głupsze i bardziej brutalne widowisko tym większe poczucie dysonansu kiedy przestaje się na to patrzeć.

Jeśli tylko wyjść poza mury amfiteatru okazuje się, że jest wiele dużo ważniejszych spraw. Jest nauka, przynosząca codziennie nowe odkrycia i potrzeba by ludzie o nich się dowiadywali, bo może właśnie nowa terapia uratuje tobie albo twojemu bliskiemu życie. Jest kultura i sztuka które cieszą, zachwycają, bawią, zmuszają do refleksji i zadumy, dzięki którym kształtuje się wewnętrzną wrażliwość. Jest edukacja, dzięki której nasze dzieci lepiej rozumieją otaczającą nas rzeczywistość, rozwijają się i kształtują na dobrych, mądrych ludzi. Jest gospodarka, którą należy rozwijać z korzyścią dla jak największych grup obywateli, nie zapominając o solidarności z tymi, którzy są na tyle nieporadni że potrzebują wsparcia. Jest prawo które należy kształtować tak, że przetrwa nasze i kolejne pokolenia, zapewniając obywatelom poczucie bezpieczeństwa, sprawiedliwości oraz możliwość wyrażania swojego zdania, w najważniejszych kwestiach dotyczących wspólnoty i działania dla dobra wszystkich, a nie tylko wybranych grup interesu kosztem pozostałych…” (Anna Białoszewska)

źródło: „Media publiczne tworzą dziś obywatele”

podobne: Dziennikarstwo to odpowiedzialna służba dobru wspólnemu. Konserwatystki w polskich mediach. i to: Blizna: Dlaczego zwykły IDIOTA oraz facet z trzema FAKULTETAMI i doktoratem MÓWIĄ i MYŚLĄ dokładnie tak SAMO?

…na szczęście mamy internet i póki co wolność słowa, dzięki czemu istnieje swobodny dostęp do dość szerokiego wachlarzu pluralizmu informacyjnego, a demografia i postęp technologiczny sprzyjają rozwojowi niezależnych (od budżetu państwa) mediów elektronicznych. Jak śpiewa klasyk: „…wystarczy wsłuchać się i schylić żeby mieć, a im się nie chce…”, więc za kilkanaście lat takie TVP, Wyborcza, Polsat czy TVN będą musiały zrewidować swoją politykę (dez)informacyjną inaczej nikt (albo jakieś resztówki) po nie nie sięgnie, czyniąc ich biznes niepotrzebnym i nieopłacalnym… (Odys)

PS… „Za panowania cesarza Marka Aureliusza istniała niespotykana jak na tamte czasy swoboda wypowiedzi. Na przykład pisarz komediowy Marullus pozwalał sobie na krytykę władzy, nie ponosząc żadnych konsekwencji.

Cesarz był otwarty na krytykę, co było niespotykanym przypadkiem w historii. Każdy inny cesarz rzymski skazałby pisarza na śmierć. Marek Aureliusz, nazywany „Filozofem na tronie”, pomimo swojego pochodzenia, wykształcenia, bogactwa, władzy i przywilejów, był prostym i bardzo wyrozumiałym człowiekiem. Do wszelkich obowiązków podchodził z rozwagą, rządził sprawiedliwie. Był wierny dla swoich przyjaciół i rodziny, litościwy dla wrogów; hojny dla potrzebujących. Był wzorem dobrotliwego monarchy, o którym wspominał Sokrates.” (Imperium Romanum)

Żeby nie było tak całkiem sztywno 🙂 „Za chwilę dalszy ciąg programu” przedstawia: Rozmowa z posłem, czyli wywiad w Sejmie

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

Stanisław Michalkiewicz: „Wchodzimy w etap konfrontacji” czyli kto dla kogo mosty pali. Spadek sprzedaży Wyborczej i „inwigilacja” Durczoka.


„…Tak czy owak, pożar Mostu Łazienkowskiego oznacza, że wkraczamy w etap konfrontacji między bezpieczniackimi bandami. Wyrazem tej konfrontacji jest nawet drobiazg w postaci inwigilacji redaktora Kamila Durczoka z TVN, w której obok funkcjonariuszy policji uczestniczyli funkcjonariusze tygodnika „Wprost”. Podejrzewam, że ten tygodnik od samego początku był odkrywką jednej z ubeckich frakcji, podobnie jak TVN, którą to stację podejrzewam, że jest telewizyjną ekspozyturą wojskowej razwiedki. To nawet dobra wiadomość, bo jak zaczynają się rezać między sobą, to mają mniej czasu żeby prześladować nas. Najlepiej byłoby, by się nawzajem co do jednego powyrzynali – czego im serdecznie życzę. Stanisław Michalkiewicz.”

Ja bym jednak nie byłbym aż takim optymistą jak Pan Michalkiewicz… Przecież Panowie Szlachta nawet kiedy organizowali zajazdy na swoich sąsiadów, to nie dawali w tym czasie odpocząć swoim folwarkom i ludziom w nich pracujących. Praca musiała wrzeć chociażby po to żeby Pan Szlachcic mógł sobie wojować – bo wojna ZAWSZE kosztuje. A zatem i w tym wypadku będzie wprost przeciwnie! Mało tego.

Przecież „łatwopalny most” (swoją drogą interesująca sprawa jak w ogóle most mógł się zapalić, przecież to nie kanister z benzyną, ani jakaś kurna chata) trzeba będzie odbudować i to za nie małe pieniądze (oczywiście PUBLICZNE). Podobno remont Mostu Łazienkowskiego „w szerszej perspektywie” był planowany przez warszawski ratusz jeszcze przed pożarem. No cóż, perspektywa znacznie się poszerzyła (i przyspieszyła) po pożarze 😉 I tu podejrzewam niecny plan na mańkę historii o „zbitej szybie„. Kto zostanie wyznaczony do tego geszeftu i z czyjego nadania, może dać nam wskazówkę na pytanie kim był „chuligan” który spalił za sobą ten most i w czyim interesie to zrobił. Bo niestety obawiam się że samo śledztwo w tej sprawie wskaże kolejny raz na „samobójstwo” tym razem mostu 😛 (dlaczego nie!, w tym kraju nie takie cuda już się zdarzały). Wytłumaczenie obywatelom naszego nieszczęśliwego kraju którzy czerpią swoją wiedzę o świecie z telewizora, że mieliśmy w tym wypadku do czynienia ze „złośliwością natury rzeczy martwych” tudzież z „Bożym dopustem” (w państwie znajdującym się „pod okupacją Watykanu” wszystko jest możliwe 😛 ) z pewnością wielu obywatelom wystarczy za wiarygodną przyczynę tej „pięknej tragedii”, nawet jeśli są niewierzący (wszak wiadomo że nie chodzi o to że Boga nie ma, ale o to że jest zły bo dopuszcza do takich tragedii)…

Fakty bowiem są takie (póki co) że jest okazja do zarobku kosztem właśnie podatników, więc niech nikogo nie zmyli drugorzędność „operacji most” na tle innych „poważniejszych” wydarzeń – wszak kiedy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi przeważnie o pieniądze. W wypadku mostu odpowiedni inwestorzy (może powstanie na tę okoliczność jakaś kolejna spółka celowa typu NCS 🙂 z (nie)pełnosprawnym menadżerem typu Pan Kapler) już niedługo policzą o jak duże pieniądze (z naszych kieszeni) chodzi 😉

Premier spyta ministra finansów o pieniądze na Most Łazienkowski.
IAR – Kraj
17.02.2015 (IAR) – Rząd chce pomóc w odbudowie Mostu Łazienkowskiego. Rzeczniczka gabinetu Ewy Kopacz zapowiedziała w TVN24, że dziś premier ma prosić o pieniądze ministra finansów, Mateusza Szczurka.

Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśliła, że Warszawa musi otrzymać wsparcie na odbudowę, bo Most Łazienkowski nie służy wyłącznie mieszkańcom stolicy. Trasa Łazienkowska jest de facto tranzytowa. Rząd na razie czeka na oszacowanie strat, a to może potrwać nawet kilka tygodni. Na razie wiadomo, że sytuacja jest poważna, a odbudowa będzie kosztowna – powiedziała rzeczniczka rządu.

Warszawski Most Łazienkowski zapalił się w sobotę. Gaszony był do niedzieli rano. Przeprawa do tej pory nie została otwarta, a jej dotychczasowi użytkownicy są kierowani na objazdy. Niewykluczone, że konieczny będzie remont generalny mostu, pierwotnie planowany na przyszły rok. Sprawę pożaru bada prokuratura.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/TVN24/to/magos

…Nie jest zatem aż tak ważne to że ktoś za sobą mosty pali (o czym pisze Pan Michalkiewicz w innym kontekście), ważne kto dostanie „kontrakt” na ich odbudowanie, i jaka nowa „spółka” (nawiązując do wspomnianego kontekstu)  dzięki tej odbudowie rozkwitnie, oraz kto za ten interes zapłaci  😉

To są oczywiście luźne dywagacje i nie zamierzam nikomu udowadniać że w przypadku spalonego mostu „tak to właśnie leciało”. To o czym napisałem jest jedną z hipotez a historia oceni czy słuszną. Wolałbym się mylić (naprawdę). Tymczasem pilnujmy mostów! bo raz – ich odbudowa sporo kosztuje, a dwa – nie będziemy mieli gdzie mieszkać gdy już nasz gmach Polska się zawali. 😉

…Odys

PS… Sprawy Durczoka (gościa od upier… stołu) nie znam, ale fakt że dopiero teraz ją nagłośniono choć ma ona już swoją historię (o czym więcej tu: Kto i czym „upierdolił” stół Kamila Durczoka? i żeby nie wyjść na oszołoma że to „prawackie pomówienia” również tu: Znany dziennikarz telewizyjny, Ten, którego imienia nie wolno wymawiać, który składa swoim pracownicom dwuznaczne propozycje, a czasem nawet bardzo jednoznaczne), może sugerować że pewne środowiska zerwały ze sobą tzw. „sztamę” i tak jak brzydzę się babraniem w tego typu „sensacjach”, tak jestem ciekaw co jeszcze w tym lewackim kotle wypłynie na wierzch (liczę na coś poważniejszego od obyczajowego skandalu). Swoją drogą ciężko uwierzyć, że w stacji która tak głęboko się pochyla nad kwestią godności kobiet (walcząc z tradycyjnym modelem rodziny, obrzydzając kobietom rolę matki oraz żony) mogłoby dojść do czegoś wręcz odwrotnego, tj. do pochylania samych kobiet w niecnym celu ich wykorzystania właśnie. No dobra… wcale mi nie jest ciężko w to uwierzyć, bo te media to po prostu amoralne szambo (o czym więcej tu: Lewackie media , pedofilia, Michnik , Durczok) lansujące wizję seksualizacji relacji międzyludzkich (o czym więcej tu: “Nowoczesne” społeczeństwo, czyli “róbta co chceta” a nawet więcej róbta!).

Na koniec zwracam uwagę na inną optymistyczną informację z że tak powiem medialnego podwórka (bratniego dla stacji TVN), otóż: „Rozpowszechnianie płatne razem „Gazety Wyborczej”, wydawanej przez Agorę, spadło w 2014 roku do 191,7 tys. egzemplarzy z 220,06 tys. rok wcześniej, wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy, opracowanych przez portal Wirtualnemedia.pl. Średnia sprzedaż egzemplarzowa wydań drukowanych „Gazety Wyborczej” spadła w ciągu 2014 roku o 14,81% i wyniosła 113 009 egz. Sprzedaż ogółem z kolei spadła r/r do 170,24 tys. w 2014 roku, podano w zestawieniu…” (ISBnews)

polecam również: Przypomnienie: POlska (wiecznie) w budowie czyli… podobne: Coraz mniej Polaków wybiera „Wyborczą” – kolejny miesiąc spadku sprzedaży.

rys. Jerzy Krzetowski

rys. Jerzy Krzetowski

Wirtualna Polonia

Sytuacja polityczna w naszym nieszczęśliwym kraju jest albo odbiciem kompromisów, jakie państwa poważne zawierają między sobą – i wtedy w polityce wewnętrznej mamy „rok spokojnego Słońca” – albo konfliktu interesów – i wtedy mamy, niekiedy nawet bardzo gwałtowną – „wojnę na górze”. 

View original post 816 słów więcej

Od oszołoma do szpiega czyli „mądrości etapu” bezradnych propagandystów. Konrad Rękas: Szpiegomania (z bezpieczeństwem energetycznym w tle).


Jak powszechnie wiadomo – szpiegów się nie łapie, tylko wykrywa, dezinformuje, przewerbowuje, używa do różnego typu gier wywiadowczych.

Jeśli więc mamy do czynienia z zatrzymaniami, wydaleniami, cudownymi przeciekami i ogólnie show organizowanym przez ABW do spółki z dziennikarzami i politykami na N-kach, czyli niejawnych etatach służb specjalnych – to jest to zagadnienie z zakresu propagandy, a nie wywiadu. Rzecz jasna nie oznacza to jednak, że szopki takie pozostają bez wpływu na bezpieczeństwo państwa.

Polacy się nie dali

Manipulowanie polską opinią publiczną realizowane jest przede wszystkim pospołu przez głównonurtowe media i dyplomację III RP, czyli instrumenty połączone posiadaniem ośrodków decyzyjnych poza granicami kraju. W ostatnich tygodniach jednak nadużywane metody przekazu wyraźnie złapały zadyszkę, a ich przeciwskuteczność stawała się coraz bardziej oczywista. Toporność, jednostronność i prymitywizm propagandy, mającej z całej złożoności kryzysu ukraińskiego wybrać tylko anielsko czystych banderowców i oligarchów, przeciwstawionych krwawej Rosji – nie dały spodziewanych efektów. Jak można się było spodziewać – Polacy zostali wprawdzie skutecznie nastraszeni rzekomą agresywnością Rosji, ale po pierwsze ani trochę nie przekonało nas to do ukraińskich aferzystów i szowinistów. Po drugie zaś – nasi rodacy zachowali się nad podziw racjonalnie stwierdzając, że skoro w środowisku międzynarodowym robi się dla Polski niebezpiecznie, a na pewno drogo i biednie – to lepiej nie podskakiwać i pilnować własnych spraw.

Tymczasem dość ewidentnie oczekiwano diametralnie innych skutków. Polacy mieli poderwać się do boju o naszą i (głównie) waszą, nie bacząc na koszty oddać Ukraińcom darmo węgiel, a w zamian kupić od nich zboże (zamiast polskiego). Mieli też marznąć, przekazując własny gaz i ryzykując wojnę energetyczną z Rosją. A wszystko to przy dziarskich okrzykach, że nie ma co myśleć po sklepikarstwu, kiedy tu panie strategia, honor, Giedroyć z nieba patrzy, a Applebaum zza oceanu dopinguje! A tu nic z tego. Polacy tym razem nie okazali się frajerami. Propaganda jednak polega wszak na powtarzaniu i podkręcaniu emocji – konieczne więc stało się wejście na wyższy poziom.

Russian Scare”

Logika „Zimnej Wojny” nie ulega zmianie od dekad. Najpierw agresor musi przedstawić zaczepianego czy napadniętego – jako napastnika, przed którym MUSI się bronić. Tak oto rozpętawszy wojnę na Ukrainie – strona atlantycka konsekwentnie przekonuje, że konflikt rozgorzał z winy Rosjan, którzy w rzeczywistości od kilku miesięcy nie robią w zasadzie nic innego, niż pilnowanie by nie dać się weń wciągnąć choćby jednym paznokciem rosyjskiego żołnierza. Ta ostrożność spowodowała, że zabrakło pretekstu do wprowadzenia wojsk NATO na Ukrainę. Kolejnym krokiem – jest zastraszenie własnych społeczeństw i impregnowanie ich na jakiekolwiek argumenty drugiej strony, czy po prostu logiczne myślenie.

Współczesnym odpowiednikiem „Red Scare” stały się najpierw opowieści o rzeszach agentów piszących posty krytykujące banderyzm i jego obrońców, licznych wśród elit III RP. Następnie zaczęły się czynne ataki na przeciwników angażowania Polski w konflikt ukraiński, próby rozbijania pikiet antywojennych – a wreszcie rozpoczęcia polowania na szpiegów.

Odpowiedni klimat postarano się stworzyć newsami w Polsce z reguły traktowanymi z większym nabożeństwem – a więc z zagranicy. Miniaturowy rosyjski okręt podwodny atakujący szwedzie wybrzeża, rosyjskie samoloty co i raz dostrzegane przez władze państw bałtyckich, również zainteresowane podnoszącym ich znaczenie podbijaniem antyrosyjskiego bębenka – zimnowojenni propagandyści nie wahają się przed niczym, byle w końcu Polaków zachęcić do wojny z Rosją o czekoladę Poroszenki i dolary Wall Street, zagrożone rozwojem alternatywnej sieci powiązań gospodarczych krajów spoza dyktatu Waszyngtonu.

Polacy jakoś nadal się nie palą do atlantyckiej krucjaty. Uspokajające opowieści KowalaKwaśniewskiego, że banderowców nie ma, a Ukraina to niemal nasza druga ojczyzna (tylko ważniejsza) też nie znajdują nadmiaru życzliwych słuchaczy. Wstrząsają opowieść Applebaumowego jak toTuskowi wmuszał Putin Lwów, ale nasi panowie heroicznie go (niczym Bierut) nie chcieli – też wywołała pół rozbawienie, pół rozczarowanie obywateli. Pora więc przyszła na argument przedostatni, zanim TVN z „Wyborczą” zorganizują jakąś nową prowokację gliwicką. Trzeba było „złapać szpiega”.

Kloss łapie Stirlitza

A dokładniej – kilku. Pierwsza próba okazała się średnia. Podpułkownik J. miał bowiem dostęp do tak dramatycznie tajnych i ważnych dla bezpieczeństwa państwa informacji, jak kalendarz imprez patriotycznych oraz wykaz spóźnionych powrót z przepustek. Po kilku dniach „sensacyjnych przecieków” z antyszpiegowskiej akcji prowadzonej wspólnie przez ABW, telewizję i tabloidy – jakoś nie pojawił się spodziewany nastrój wojowniczej grozy. Nie towarzyszył on też cofnięciu akredytacji i zapowiedzianemu wydaleniu z Polski dziennikarza, Leonida Swiridowa, czyli „aferze” sprokurowanej w dość oczywisty sposób w nadziei, że po naturalnej retorsji rosyjskiej – znowu zaczepiający będzie mógł uchodzić za niewinnie krzywdzoną ofiarę.

Znowu więc podkręcono tempo – ujawniając, zatrzymując i aresztując diabolicznego prawnika, który ponoć w wyniku szatańskiego planu wszedł w posiadanie dokumentu, do którego nie tylko dostęp miało co najmniej kilkaset osób w Polsce, ale który też zawierał (wg wszelkiego prawdopodobieństwa) ustalenia do znalezienia w artykułach zamieszczonych na dowolnym w miarę rzetelnym portalu zajmującym się polityką energetyczną. Mówiąc prościej – p. Stanisław Szypowski miał zabiegać o przeczytanie ustaleń NIK na temat gazoportu. Tymczasem nie znając ich – wypada tylko powtórzyć to, co eksperci piszą od miesięcy – że jest to przedsięwzięcie poronione. Zbyt drogie, opóźnione, a przede wszystkim realizowane bez ekonomicznego sensu dla Polski, w żaden sposób nie przybliżające nas do mitycznego „energetycznego bezpieczeństwa”, cokolwiek by pod tym pojęciem nie rozumiano.

Słowem – nie chodzi ani o energetykę, ani o szpiegostwo, tylko o kolejną odsłonę show, mającego wreszcie popchnąć Polaków czynnie przeciw Rosji – a w najłagodniejszej wersji przynajmniej utrzymywać napięcie we wzajemnych relacjach, pozwalając przerzucać na Polskę znaczną część ekonomicznych skutków obecnego kryzysu międzynarodowego. Skoro nas szpiegują – to mamy moralny obowiązek im na złość dalej odmrażać sobie uszy, wręcz żądać utrzymywania embarga na polską produkcję na rynkach wschodnich, za to uprzywilejowania produkcji europejskiej na obszarze celnym Unii Europejskiej. Za tych dwóch szpiegów (?) mamy oddawać nasz gaz Ukrainie choćby nam Rosja zakręciła na zimę kurek. Mamy wreszcie przyjąć do wiadomości, że to wprawdzie my jesteśmy od wymachiwania szablą w kierunku Moskwy, ale na razie to polityczne zaplecze władz w Kijowie ma zgodę Zachodu na artykułowanie żądań rewizjonistycznych wobec polskich terytoriów, bo przecież już wyrocznia Applebaum orzekła, że nacjonalizm jest dobry i pożyteczny, o ile jest nacjonalizmem ukraińskim.

Że co, że to głupie, prymitywne, szyte grubymi nićmi i Polacy się nie dadzą tak wpuścić w maliny? Na razie nie dawali, teraz też kolejnych newsów słuchali z pewną nieufnością. Zostaje więc tylko się bać co jeszcze wymyślą rządzący i propagandyści, żebyśmy na kryzysie ukraińskim stracili jeszcze więcej.

Konrad Rękas (za konserwatyzm.pl)

…osobiście nie uważam budowania gazoportu za pomysł poroniony, gdyż jest to jakby nie patrzeć okno na świat energetyczny w którym to świecie ceny gazu LNG potrafią być niższe od rosyjskiego. Dla samego postraszenia partnerów z Rosji i pokazania im że nie zamierzamy być całkowicie uzależnieni od jednego źródła warto taki gazoport budować i mieć tego rodzaju kartę przetargową w rozmowach nad kolejnymi umowami gazowymi z Rosją. Problemem nie jest bowiem sam gazoport (czy wcześniej rura podwodna do Norwegii, który to pomysł też w niejasnych okolicznościach „ktoś” zarzucił) ale niekorzystna umowa na gaz z Kataru (Drogi Katar (znaczy się gaz) jeszcze nie przypłynie. Terminal LNG najwcześniej gotowy pod koniec roku), bo przecież źródeł gazu skroplonego jest na świecie całe mnóstwo. Podejrzanie dziwnie wyglądają też opóźnienia przy budowie tego terminalu, osobiście nie wygląda mi to na zwyczajne zakłócenia (ale to tylko moje wrażenie, gdyż dowodów na agenturalną działalność sabotażystów nie posiadam).

Awantura z „pieremyczką” mającą omijać Ukrainę by biec przez polskie terytorium też nie jest tak jednoznaczna jak sugeruje Pan Rękas. Wszystko odbywało jak na mój rozum za bardzo „nieoficjalnie” (okazało się że sam premier „nie wiedział” że takie rozmowy na linii EuRoPol GAZ – Gazprom są prowadzone – Ruska rura i awantura…a gdzie agentura?) a zatem istniało podejrzenie że umowa miała służyć czemuś innemu jak tylko „tranzytowi gazu na Słowację”, nikt też na dobrą sprawę nie wiedział co miała dla nas konkretnie dać odnoga pod nazwą Jamal II – konkretów nie znamy (wsio tajne 🙂 ). Przypominam też że za czasów zamieszania z niesławnym „memorandum” Ukrainą rządził Janukowycz a sam kraj znajdował się w zupełnie innym miejscu politycznym i gospodarczym jak obecnie. Ukraina samodzielnie negocjowała umowę gazową z Rosją,  prowadząc jednocześnie pewne ruchy mające uniezależnić ją od rosyjskiego gazu (Ukraina o krok bliżej do gazu łupkowego), łącznie ze spłatą zadłużenia wobec Gazpromu, w czym miały pomóc równoczesne negocjacje „umowy stowarzyszeniowej” z UE (Zmiana frontu na Ukrainie. Umowa stowarzyszeniowa z UE oddala się. Gazprom odroczył płatności i zredukował zadłużenie Naftohazu), co ostatecznie doprowadziło do podpisania korzystnej umowy gazowej z Rosją (Ukraina z tarczą czyli… 260 USD za 1000 m3 bez podpisania Unii Celnej.) która chciała koniecznie zatrzymać przy sobie jednego ze strategicznych partnerów gospodarczych.

Co do propagandy naszych mediów i władz w kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej na Ukrainie to też nie do końca się z autorem zgadzam. To że z fazy „prześmiewczej” z krytyków „jedynie słusznej linii”: Ukraina dobra & Rosja zła, tak media i aparat państwa wspólnie i w porozumieniu przeszły do fazy „poważnej”, tj. szukania szpiegów rosyjskich i agentów wpływu, dobrze o nich świadczy. Złe i nieprofesjonalne jest jednak szukanie owych agentów na siłę i obrzucanie tym oskarżeniem każdego kto powie coś krytycznego o polityce rządu względem Ukrainy czy Rosji. Kierowanie się tego rodzaju uprzedzeniem prowadzi do ośmieszających państwo w świetle jupiterów „gaf” i robienia z przysłowiowej igły wideł. Szum informacyjny jaki dzięki temu powstaje sprzyja ukrywaniu się i pozwala na swobodę działania prawdziwym agentom wpływu. Nie ma sensu naginanie faktów do wersji wydarzeń która nie ma nic wspólnego z obserwowaną rzeczywistością… Putin całej Ukrainy nie zajął, pomimo wielu prowokacji by mieć ku temu pretekst. Wystarczy więc trzymać się tego co już się stało faktem, bo jest to wystarczający materiał do działań zapobiegawczych (ale nie zaczepnych). W kwestii Krymu powinny się wstydzić również te państwa, które gwarantowały na piśmie (Memorandum Budapeszteńskie) integralność terytorialną Ukrainy po jej rozbrojeniu. Czemu nie poparły tej deklaracji czynem? Nie wiem ale się domyślam. Ukraina Ukrainą, ale z Rosją łączy te kraje poważniejszy stosunek i dużo bardziej kosztowne interesy nie tylko w Europie ale i na świecie, i z tego też powinniśmy wyciągnąć dla siebie stosowny wniosek…(Odys)

podobne: ABW kontrwywiaduje na terenie SKW. Złapanie szpiegów to prężenie muskułów. Trzeba działać w cieniu, a nie w świetle kamer. „Nasz Dziennik” Medal dla szpiega. oraz: Rosja kończy ćwiczenia wojskowe. Koziej, Pisarski: scenariusze zachowania Rosji wobec Ukrainy. Braun o podżeganiu do wojny – POPIS Kowala. i to: Skoro „media kłamią” to jaka jest prawda o wojnie na Ukrainie? Konrad Rękas: Po co powstrzymywać Putina? a także: Taśmociąg Platformy „wprost” POd cenzurą i czas rozliczeń za „katastrofę smoleńską” czyli… „WSI wraca tylnymi drzwiami” dzięki (anty)Tuskowej reformie służb specjalnych. polecam również: POżyteczni idioci zwani „prawdziwymi patriotami” chcą niewoli Ukrainy czyli „nieudane eurowesele” cynika9 oraz: Stanisław Michalkiewicz: „Kurde balans, miękną rury” czyli „mocni siłą naszych sojuszników”, „za wolność waszą” idziemy na wojnę.

Szpieg

Andrzej Talarek: „Zabić downa” czyli… Albo cywilizacja życia, albo cywilizacja śmierci.


„Nie będę oryginalny i odkrywczy, pisząc o sprawie, która nie schodzi z czołówek dzienników, tygodników i programów informacyjnych, ale jednak zaryzykuję. A piszę dlatego, bo jestem pod wrażeniem odwagi najlepszego położnika w Polsce, Profesora Bogdana Chazana, który – pewnie czując, co go za to spotka – odważył się mieć swoje własne, katolickie poglądy i zgodnie z nimi postąpić w tym tak dramatycznie trudnym przypadku ciężarnej kobiety i jej nienarodzonego, ciężko upośledzonego dziecka.

Jak podają media, dziecko „miało liczne wady głowy, twarzy i mózgu”, które uniemożliwią mu przeżycie po urodzeniu, albo spowodują, że będzie w stanie wegetatywnym. Śledząc wiadomości można przeczytać lub usłyszeć oskarżenia najcięższego kalibru, kierowane pod adresem Profesora.

Celuje w tym oczywiście TVN i jego gwiazda Monika Olejnik, miotająca pod adresem profesora najcięższe zarzuty plus żądania usunięcia go z pracy. Przyłączają się do tego inne gwiazdy lewicy, jak pani Nowicka czy minister Arłukowicz, a wtóruje im sam pan Premier, zapowiadając, że „jeśli się okaże, że profesor Chazan złamał prawo, będzie odpowiadał, jak każdy inny obywatel. Zdaniem premiera, przepisy są w tej sprawie jasne. Jeśli nakazują one świadczenie w takich przypadkach pomocy, to niezależnie od tego, co mówi sumienie, lekarz musi wykonywać swoje obowiązki”.

Oczywiście premier czasami mówi, że jest katolikiem. Jak mu jest wygodnie.

Jak kto ciekawy, to sobie poczyta więcej opinii, wypowiedzi, komentarzy, wysłucha kłótni, pyskówek i mądrych dyskusji. Nie czas je tutaj cytować.

Zapyta ktoś, a jakie ja mam prawo, jaką wiedzę, jakie doświadczenie, by w tej sprawie zajmować jakiekolwiek stanowisko. Ano takie, jak ma pani Olejnik czy Nowicka, jak ma każdy obywatel, który w tych dniach dyskutuje i ocenia sprawę.

Oczywiście najgłupiej byłoby udzielać tu pouczeń moralnych i dawać rady, w sytuacji kiedy człowieka takie nieszczęście nie spotkało. To zresztą najczęściej podnoszony zarzut przeciwko księżom, którzy „nie powinni zabierać głosu, bo nie mają dzieci i problemów z nimi związanych”, a którzy z racji swojego powołania takie rady i nauki muszą dawać.

Ale to także zarzut przeciwko każdemu innemu człowiekowi, kobiecie czy mężczyźnie, którego takie nieszczęście nie spotkało, a który uważa, że nienarodzonego, nawet bardzo ciężko chorego dziecka, nie należy zabijać, bo tak nakazuje piąte przykazanie.
Tylko że na nic podpierać się tu przykazaniami Bożymi. W takiej sytuacji i ludzie uważający się za katolików mogą mieć – i mają często – wątpliwości. W takiej sytuacji pojawić się może się pokusa, niezależnie jakim cierpieniem wewnętrznym okupiona, by sprawę załatwić „tu i teraz” a nie ciągnąć jej miesiącami czy latami życia, okupionego cierpieniem dziecka i najbliższej rodziny.

Bóg mówi – nie zabijaj – ale Bóg daje też człowiekowi możliwość wyboru. Nawet jeśli ten wybór będzie wbrew Bogu, będzie uderzał w jego przykazania. Rozważałem tę sprawę na różne sposoby, ale najczęściej sprowadzałem ją do sytuacji: a co byś zrobił/zrobiła w określonej sytuacji. Co byś zrobił jako ojciec, ale także jako lekarz, co byś zrobiła jako matka.

I wciąż nasuwało mi się takie radykalne postawienie problemu: Jeśli uważasz, że twoje dziecko winno być zabite, bo jest bardzo chore, upośledzone i po urodzeniu będzie jedynie ciężarem, to zrób dwie rzeczy: po pierwsze odpowiedz sobie na pytanie, czy byłabyś/byłbyś w stanie sam zabić to dziecko. Jeśli odpowiesz sobie, że nie byłabym/byłbym w stanie zabić tego dziecka, to zapytaj sam siebie, dlaczego żądasz tego aktu od lekarza? Czy lekarz to urodzony lub wykształcony morderca? Czy lekarz nie ma sumienia, nie przeżywa tego, że kogoś pozbawia życia?

A jeśli odpowiesz twierdząco na to pytania: tak mogłabym/mógłbym zabić swoje dziecko, to zabij je po urodzeniu. Polski sąd da ci jedynie niewielki wyrok w zawieszeniu – działanie w afekcie i stresie poporodowym – a przy dobrym adwokacie obejdzie się bez wyroku. Nasze sądy są nowoczesne.
Ale na litość boską nie usiłuj obarczać swoim grzechem, swoim nieszczęściem lekarza, który myśli inaczej, który ma zasady, a ma nieszczęście pracować w publicznej służbie zdrowia, którą rządzi pan Arłukowicz z panem Tuskiem.

Ale tak naprawdę cała ta sprawa ma oczywiście drugie i kolejne dno. Tu nie chodzi tylko o zabicie tego nieszczęsnego, kalekiego, niezdolnego do życia dziecka. To wcale nie chodzi o to dziecko. Tu chodzi o głęboką zmianę mentalności ludzi, tak głęboką, by za chwilę można było bez mrugnięcia powiek zabijać dzieci z zespołem Downa. Przecież są takim obciążeniem dla rodziny i państwa. (w Dani takie dzieci już się wcale nie rodzą, są wcześniej wszystkie zabijane). By za chwilę zabijać dzieci z porażeniem mózgowym, także będące wielkim obciążeniem dla wszystkich. A potem może przyjdzie czas na autyków, różnych chorych psychicznie, niedorozwiniętych. A wreszcie przyjdzie czas na starych, niedołężnych rodziców, itd. Raz uwolniona maszyna śmierci tak łatwo nie da się zatrzymać.

Jednak gdybyś pomyślał, że to tylko chodzi o zabijanie to będziesz w błędzie. Tak naprawdę to na końcu chodzi jeszcze o coś innego, niż te wszystkie możliwe do przewidzenia śmierci. Tak naprawdę chodzi o takie ukształtowanie ludzi, by stali się mentalnymi – ale i faktycznymi – niewolnikami, a jednocześnie członkami nowego społeczeństwa. Nowoczesnego. Społeczeństwa przerażającego. Społeczeństwa, w którym członkostwo otrzymuje się jak członkostwo w mafii: trzeba kogoś zabić lub pomóc zabić

Jak z łatwością i bez skrupułów będziesz zabijał dzieci, kaleki i starców, jak zaakceptujesz tworzenie doskonałych płodów, a niszczenia płodów mniej doskonałych, jak zgodzisz się na ingerencję genetyczną w twe życie, jak zaakceptujesz podsuwany ci przez media model łatwego, beztroskiego i „młodego” życia aż do śmierci, staniesz się członkiem tego przerażającego społeczeństwa przyszłości, społeczeństwa niewolników, uzależnionych od użycia i łatwego życia, widzącego sens w nieustannym seksie i pracy dla wielkich korporacji.

Tylko pamiętaj cały czas, że członek takiego społeczeństwa, który już nie będzie miał siły, by być produktywny, który będzie niedomagał, stanie się ciężarem, będzie zutylizowany i przerobiony na materiał użyteczny społeczeństwu.

I to jest prawdziwy cel przemian, w które usiłują nas wprowadzić niektórzy, a którym tacy ludzie, jak Profesor Chazan usiłują się przeciwstawić. I dlatego należy im się cześć.

Ps. A jak ktoś twierdzi, że napisałem bzdury, to niech sobie poczyta „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya, napisany ponad 80 lat temu, by zobaczyć, jak wszystko tam zawarte (o czym wspominam) spełnia się w obrzydliwie prawdziwy sposób w tych latach.” 

źródło: Felietony z Pogranicza

jako komentarz cytat z Kobiety Nowej Prawicy:

„W sprawie profesora Chazana najistotniejszą sprawą jest to, że ludzi przeciwnych procederowi aborcji, próbuje się zmuszać do współuczestnictwa w nim.
W cywilizacji łacińskiej etyka jest ponad prawem. Prawo nie może być ponad etyką, inaczej mamy do czynienia ze statolatrią. W szczególności, gdy mowa jest o zabijaniu niewinnych ludzi.

W XX wieku było kilka państw, które stawiały prawo ponad etykę i oby już więcej nie wróciły, a te które jeszcze tak czynią – szybko upadły.”

…oraz fragment felietonu Pana Stanisława Michalkiewicza „Aborcja opóźniona i takież alimenty„:

„…wiadomo nie od dziś, że postępactwo za największe osiągnięcie cywilizacyjne i probierz wolności uważa maksymalne rozszerzenie uprawnień do mordowania dzieci. Skąd u postępactwa taka nienawiść do dzieci – trudno zgadnąć, ale przypuszczam, że stąd, iż postępactwo lubi ludzi mordować. Raz robi to ze względów rasowych, innym razem – ze względów klasowych, a jeszcze innym razem – ze względów eugenicznych. Ponieważ w swoich morderczych skłonnościach postępacy są tchórzliwi, to ograniczają się do mordowania dzieci jeszcze przed urodzeniem. Ale omnia principia parva sunt – powiadali starożytni Rzymianie, co się wykłada, że wszelkie początki są skromne – więc nie jest wykluczone, że już wkrótce pojawi się postulat zalegalizowania tzw. aborcji opóźnionej, to znaczy – zabijania dzieci również po urodzeniu. Takie dziecko sprawia przecież znacznie więcej kłopotów, niż przed urodzeniem, a przede wszystkim – znacznie więcej kosztuje. Jeśli zatem rząd pana premiera Tuska, ponaglany kryzysem finansowym państwa, ogłosi wreszcie Narodowy Program Depopulacji, to kto wie – może doczekamy czasów, kiedy tzw. aborcja opóźniona obejmie nawet panią posłankę Wandę Nowicką, dlaczegoś w sprawie rozszerzenia możliwości aborcyjnych szczególnie zacietrzewioną…”

…i jeszcze coś o „prawie” jakie obowiązuje lekarzy którzy odważą się odmówić aborcji, czyli o obowiązku wskazywania zastępczego aborcjonisty przez lekarza. Z Twittera Katarzyny Pawlak (w formie anegdotki):

– Chcę go zabić! Pomożesz mi?
– Nie! Nie rób tego!
– Dobra, zrobię to sama. Powiedz mi gdzie jest pistolet.
– Druga szuflada w kredensie.

…bez komentarza, mówi samo za siebie… Odys

podobne: Prawo do życia a sumienie narodu, czyli… oraz: „Łajdacy się obrazili”… ale prawda jest niepodzielna. polecam również: Komu skrzydła…komu rogi, czyli…

Rzeź Chrześcijan - Gustave Dore

Rzeź Chrześcijan – Gustave Dore

Gazprom i CNPC podpisały kontrakt na dostawę gazu z Rosji do Chin. Komentarze.


21.05. Moskwa (PAP) – Rosyjski Gazprom i chiński koncern CNPC podpisały w środę w Szanghaju kontrakt na dostawę gazu z Rosji do Chin – poinformowała agencja Interfax, według której dokument dotyczy dostaw 38 mld metrów sześciennych surowca rocznie przez 30 lat.

Kontrakt podpisano w obecności prezydentów Rosji i Chin, Władimira Putina i Xi Jinpinga. Nie podano ceny gazu zapisanej w dokumencie. Cytowane przez rosyjską agencję „źródło znające sytuację” przekazało, że jest ona „wyższa niż 350 dolarów”.

Putin ze swej strony oświadczył, że jest ona przywiązana do rynkowej ceny ropy i produktów naftowych. Rosyjski prezydent ocenił, że jest to największy kontrakt w sferze gazowej w historii ZSRR i Rosji. Jego zdaniem inwestycja ta przez cztery lata będzie największą budową na świecie. Gospodarz Kremla ujawnił, że oba kraje zainwestują w ten projekt ponad 70 mld USD.

Putin zakończył w środę dwudniową wizytę w Chinach. Była to jego pierwsza podróż zagraniczna od czasu wprowadzenia przez Zachód sankcji przeciwko Rosji za jej interwencję militarną na Ukrainie i zaanektowanie Krymu. W zamyśle Kremla wizyta ta miała zademonstrować, że w obliczu presji ze strony USA i Unii Europejskiej Rosja może liczyć na swoich partnerów w Azji.

Moskwa i Pekin prowadziły negocjacje w sprawie dostaw gazu od ponad 10 lat. W 2013 roku strony uzgodniły zawarcie 30-letniego kontraktu na dostawę do 38 mld metrów sześciennych paliwa rocznie. Kontrakt miał być podpisany do końca zeszłego roku, potem w styczniu 2014 roku jako datę złożenia podpisów pod dokumentem Gazprom podawał luty. Przed rozpoczęciem wizyty Putina w Chinach media rosyjskie przekazały, że jest niemal pewne, iż w jej trakcie kontrakt zostanie podpisany.

Rosja chciała połączyć ceny gazu dla Chin z cenami ropy, podobnie jak czyni to wobec importerów europejskich, Pekin twierdził, że ceny te są wygórowane. Dotychczas CNPC gotów był płacić nie więcej niż 250 dolarów za 1000 metrów sześciennych paliwa, natomiast Gazprom żądał cen porównywalnych do tych, jakie uzyskuje w Europie. Jednocześnie dopuszczał przyznanie chińskim partnerom rabatu.

Powołując się na źródło w Gazpromie, dziennik „Izwiestija” napisał w poniedziałek, że kontrakt będzie przewidywać dostarczenie Chinom w ciągu 30 lat 1,14 bln metrów gazu, którego cena bazowa wyniesie 350-380 USD za 1000 metrów sześciennych. Moskiewska gazeta wyliczyła, że Rosja może w ten sposób otrzymać 400 mld dolarów.

Na razie nie wiadomo, jaką cenę bazową zapisano w dokumencie. Pytany o to po uroczystości w Szanghaju prezes Gazpromu Aleksiej Miller odmówił odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą handlową.

Gaz do Chin popłynie gazociągiem Siła Syberii, który połączy pola gazowe we Wschodniej Syberii z Oceanem Spokojnym. Długość magistrali wyniesie 3,5 tys. km. W rejonie Błagowieszczeńska zostanie wybudowane odgałęzienie prowadzące do Chin.

Główna nitka Siły Syberii ma dotrzeć do okolic Władywostoku. Zakończy swój bieg w terminalu LNG, który zamierza wybudować tam Gazprom. Corocznie 10-15 mld metrów sześciennych surowca ma być tam skraplane, ładowane na statki i wysyłane do krajów nad Pacyfikiem.

Siła Syberii zostanie ułożona wzdłuż istniejącego rurociągu Syberia Wschodnia-Ocean Spokojny (ros. WSTO, ang. ESPO), transportującego ropę naftową, w tym także do Chin. Koszty inwestycji szacowane są na 80-90 mld dolarów (gazociąg łącznie z terminalem).

Minister energetyki Rosji Aleksandr Nowak oznajmił w Szanghaju, że gaz do Chin w ramach podpisanego w środę kontraktu popłynie w ciągu czterech-sześciu lat.

Gazprom zapowiadał, że po zakończeniu negocjacji o dostawach gazu do Chin ze złóż na Syberii Wschodniej rozpocznie rozmowy na temat eksportu na chiński rynek surowca z Syberii Zachodniej, skąd dotychczas błękitne paliwo płynęło tylko do Europy. Potwierdził to w środę Putin, informując, że Rosja i Chin przystępują do prac analitycznych nad trasą zachodnią. Będzie to wymagało ułożenia gazociągu przez Ałtaj.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)                                         …źródło: stooq.pl

mal/ ro/

komentarze:

„…Była prezes PGNiG Grażyna Piotrowska-Oliwa oceniła w TVN24 Biznes i Świat, że w podpisanym kontrakcie „bardzo ciekawe będzie, na jakie ustępstwa poszedł Gazprom i co jeszcze zostało zaoferowane”. – Czy to jest tylko cena, czy, co bardzo możliwe, ogromne ulgi podatkowe. (…) Jeżeli kontrakt udało się podpisać na warunkach satysfakcjonujących obie strony, to jest to sukces strony rosyjskiej – powiedziała Piotrowska-Oliwa.

 Z kolei Agata Łoskot-Strachota, ekspertka od spraw energetycznych z Ośrodka Studiów Wschodnich uważa, że „Rosja na pewno nie będzie sprzedawać gazu Chinom po cenie niższej niż koszty”. – Jeśli jednak okaże się, że Gazprom zgodził się na niższą cenę gazu, to prawdopodobnie będzie to stanowiło punkt odniesienia we wszystkich kolejnych negocjacjach kontraktów na dostawy surowca, także z odbiorcami europejskimi – stwierdziła…”

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

źródło: tvn24bis.pl

22.05. Berlin (PAP) – Kontrakt na dostawy gazu rosyjskiego do Chin nie jest sukcesem Rosji – ocenia niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Prezydent Władimir Putin uzależnił swój kraj od sprzedaży źródeł energii – pisze w czwartek komentator gazety.

„Kontrakt na dostawę gazu do Pekinu nie jest sukcesem Rosji, chociaż prezydent Putin określa umowę mianem „największej umowy gazowej w historii” – czytamy w komentarzu opublikowanym w czwartkowym wydaniu gazety.

Autor komentarza wymienia trzy powody, które sprawiają, że kontrakt jest powodem do niepokoju.

Zawarcie tej umowy jest dowodem na to, że Putin gotowy jest pogodzić się ze stratami swego kraju, by tylko dokuczyć Zachodowi. Transakcja pokazuje ponadto, że Rosja nie jest w stanie wynegocjować za swoje surowce ceny, którą chciałaby otrzymać. Trzecim, wynikającym z poprzedniego i najbardziej groźnym powodem jest fakt, iż czas, gdy możliwa była modernizacja Rosji, dobiega końca.

Od ponad dziesięciu lat Rosja zarabiała miliardy na sprzedaży gazu i ropy naftowej. Miliony obywateli Rosji, cierpiący po rozpadzie Związku Rosyjskiego biedę, mogły wreszcie pozwolić sobie na samochód, smartfon i urlop w Turcji. Putin chwali się, że „podniósł Rosję z kolan”, jednak wzrost gospodarczy jest wynikiem tylko dwóch czynników – sprzedaży surowców i konsumpcji. Zysk nie został wykorzystany dla modernizacji kraju i społeczeństwa – krytykuje autor komentarza.

Zdaniem „SZ” surowce stały się „przekleństwem” Rosji. Ponieważ ich sprzedaż przynosi największe zyski, wszyscy usiłują zarobić na tym interesie. System Putina polega na podziale zysków według kryterium lojalności. Koncernami energetycznymi kierują zaufani ludzie Putina. Zarabiają też służby ulokowane w wymiarze sprawiedliwości i aparacie bezpieczeństwa. „Kraj staje się coraz bardziej represyjny, zamiast podnosić wydajność i innowacyjność” – ocenia komentator.

Po upływie dekady w handlu światowym Rosja nadal nie ma nic do zaoferowania oprócz surowców. Udział surowców w rosyjskim budżecie za czasów Putina zwiększył się – co jest dowodem na zaniechanie modernizacji. W dodatku ceny zaczynają spadać, co źle rokuje na przyszłość – czytamy w „Sueddeutsche Zeitung”…

najlepszy (bo najbardziej merytoryczny i kompleksowy) komentarz pozwoliłem sobie zostawić na koniec:

„…zdaniem Wojciecha Jakóbika z Biznes Alert, Pekin odarł Moskwę do ostatnich szat. – Umowa jest z pewnością korzystna dla Chin, ale niekorzystna dla Rosji. To triumf Pekinu – powiedział…”

„…To właśnie indeksacja i inne klauzule umów gazowych z Rosją pozwalają na manipulacje polityczne ceną surowca. Różnego rodzaju rabaty (np. za stacjonowanie Floty Czarnomorskiej), nakazy (bierz lub płać) i zakazy (reeksportu) pozwalały Moskwie na trzymanie w szachu swoich klientów, a tym samym rządów państw sprowadzających surowiec. Chociaż pojedynczym firmom (RWE wspierane przez rząd w Berlinie) udało się odejść od indeksacji i innych klauzul, to generalnie utrzymują się one w mocy w większości kontraktów. Ich szczegółowe zapisy są tajne, co daje pole do manipulacji rosyjskim politykom. Dlatego Chińczycy targnęli się na świętość rosyjskiej polityki energetycznej. Mieli w ręku argumenty dla realizacji swoich oczekiwań: mają zdywersyfikowany portfel dostaw a umowa z Rosją to tylko dodatek (wolumeny z Turkmenistanu i Birmy, w perspektywie dostawy LNG z Azji i Pacyfiku oraz Ameryki Północnej), pieniądze (na infrastrukturę – dołożą do rur po stronie rosyjskiej tylko w formie pożyczek) i pozycję polityczną (w obliczu kryzysu ukraińskiego Władimir Putin potrzebował efektownego sukcesu dywersyfikacji klientów, którym pogroziłby w trakcie trwających negocjacji KE-Ukraina-Rosja i rozmów na temat zwolnienia gazociągów używanych przez Gazprom spod reżimu prawa antymonopolowego). Dlatego Państwo Środka z pełną bezwzględnością wykorzystało trudną sytuację Rosjan i oddało pola tylko na skalę niezbędnego minimum. $350/1000 m3 to mniej od średniej europejskiej ($385/1000m3) czyli na granicy opłacalności. Jeśli dodać do tego nawet kolosalne, nawet częściowo poniesione przez Gazprom koszty budowy infrastruktury, należy ocenić, że ostatecznie Rosjanie dopłacą do interesu….

całość lektury (do której zachęcam) tu: konserwatywnie.wordpress.com

poprzednio: Rosyjsko – chiński kontrakt gazowy.

polecam również: Kto mieczem wojuje… Pekin skorzysta gospodarczo na kłopotach Moskwy.

oraz: Litwini wynegocjowali niższe ceny rosyjskiego gazu. Szczęśniak o unii energii i rosyjskim kurku.

…Rosja być może podpisała niekorzystny dla siebie kontrakt. To jednak zależy moim zdaniem od perspektywy spojrzenia na efekty negocjacji, zwłaszcza że w zasadzie nie znamy dokładnych szczegółów kontraktu, więc ciężko na dziś określić skalę „strat” dla Rosji. Natomiast jedno co z pewnością wynika z zakończonych 10 letnich negocjacji z Chinami to fakt, że Rosja zabezpieczyła sobie na długi okres czasu pokaźny kawałek dochodu do budżetu a to otwiera przed nią nową perspektywę nacisków na kontrahentów z Europy, z którymi jest dziś na ścieżce wojennej za sprawą kryzysu ukraińskiego.

…Odys

Tusk ściga „Superwizjer” za „Amber Gold”. Polska rajem dla oszustów.


TU LINK DO SPRAWY DZISIEJSZEJ !!

http://wpolityce.pl/wydarzenia/54917-gadowski-na-stefczykinfo-prokuratura-prowadzi-sledztwo-w-sprawie-superwizjera-tvn-ale-nie-z-powodu-tego-co-zrobil-a-czego-nie-zrobil

A TU O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI WŚCIEKŁEMU PŁEMIEŁOWI

mega skandal !!!!!!!!!!!!!!

UWAGA WCZORAJSZY SUPERWIZJER TVN GODZIAN 00,20 Superwizjer 16

odc. 977

WCZORAJ WYEMITOWANO PROGRAM DOTYCZĄCY SENSACYJNYCH KULISÓW SPRAWY AMBERGOLD JAK SIE OKAZAŁO W OPARCIU O DOKUMENTY SADOWE

CAŁA SPRAWA MA TŁO HOMOSEKSUALNEJ AFERY DEFRAUDACYJNEJ

W PROGRAMIE DOKUMENTY ŚLEDCZE , BILINGI ROZMÓW , ROZMOWY Z KONTA GADUGADY Z 5 LAT W STECZ , ZEZNANIA ŚWIADKÓW KLERYKÓW !!!

CHRYSTUSOWCÓW ZEZNANIA HOMOSEKSUALISTÓW UCZESTNICZĄCYCH W ORGIACH FINANSOWANYCH PRZEZ MARCINA P.

ORAZ ZEZNANIE 2 ŚWIADKÓW JAKĄ ROLĘ U BOKU SZEFA AMBERGOLD ODGRYWAŁ 

JÓZEF BĄK !!!!!

ABW ODMAWIA DALSZYCH CZYNNOSCI SLEDCZYCH W TYM KIERUNKU

BEZ PODANIA PRZYCZYNY !!!!

oto link do sensacyjnego materiału ogladajcie i sciagajcie na dyski twarde

ten program na pewno wyparuje LUB ZOSTANIE OCENZUROWANY !!!!

http://tvnplayer.pl/programy-online/superwizjer-odcinki,337/odcinek-977,nieznane-akta-tworcy-amber-gold,S00E977,18183.html

za pomocą uwaga TUSK ŚCIGA SUPER WIZJER TVN ZA….. « Miziaforum’s Blog.

co łączy ZUS, AG, Marcina P. i "Józefa Bąka"? Państwo bezprawia

co łączy ZUS, AG, Marcina P. i „Józefa Bąka”? Państwo bezprawia

Ten program na pewno nie wyparuje (skoro do tej pory nie wyparował) i nie zostanie ocenzurowany a to z dwóch powodów. Po pierwsze ma on na celu ukazanie osoby Pana Plichty jako „jednoosobowej instytucji szachrajskiej” odpowiedzialnej za burdel za który w zasadzie główną odpowiedzialnośc ponosi nieporządek prawny w Polsce, pozwalając na funkcjonowanie w przestrzeni publicznej biznesom o niejasnej strategii funkcjonowania. Po drugie – co niby wspólnego z całą sprawą Amber Gold ma miec silnie uwypuklony w materiale wątek przeszłości „klasztornej” Pana Plichty z niejako seksualnym podtekstem o jego homoseksualnych ciągotach? (zostawiam pod rozwagę obserwatorom). Proponuję również zwrócic uwagę na to jakimi materiałami posługują się dziennikarze śledczy. Skąd mają te materiały i jak udało im się dotrzec do tych wszystkich ludzi powiązanych z oskarżonym. Jak dziennikarze dotarli do materiałów w postaci zapisów informatycznych rozmów prywatnych jakie prowadził Pan Plichta a nie mogli „doprosic się” o jakąś opinie czy zapis listy „nowicjatu” gdzie miało figurowac nazwisko oskarżonego? I ostatnia rzecz – skoro „ktoś” miał interes w tym, żeby tego materiału z tzw. „śledztwa dziennikarskiego” nie upubliczniac, to dlaczego akurat teraz ten „ktoś” się zdecydował wyciagnąc całą sprawę po takim czasie? Temat zastępczy? Porachunki? Zobaczymy kto oberwie a kto zyska a będziemy wiedziec o co chodzi, ale moim zdaniem nie chodzi o „prawdę” o jakiej mówi Pani z telewizora…
Abstrahując od tego czy Pan Plichta jest winny przekrętu czy działał sam czy w porozumieniu z systemem który jakoś nie mógł znalezc na niego paragrafu, należy sobie jasno powiedziec że: Działając w taki sposób z jakim mieliśmy do czynienia w wypadku AG moglibyśmy zamknac każdy nawet największy i legalnie działający bank w Polsce. Wystarczy rozpuscic w mediach „uzasadnione podejrzenie” że bank w wyniku swojej działalności (inwestycji w ryzykowne papiery – w domyśle dodatkowo nielegalnie) poniósł ogromne straty i jest teoretycznie „spłukany”. Co się dzieje w takim wypadku? Ludzie szturmem walą do oddziałów i bankomatów po swoje pieniądze (patrz Cypr)…Szczęściarze wypłacają swoje wkłady pieniężne ale następni w kolejce pomimo tego że zapis cyfrowy „pokazuje” że pieniądze na koncie są, to nie mogą ich wypłacic bo fizycznie ich nie ma! Bank bowiem nie ma obowiązku trzymac 100% wkładów pieniężnych na półce w sejfie. Gros pieniędzy krąży bowiem w gospodarce (inwestycje, kredyty i pożyczki). Nawet Bankowy Fundusz Gwarancyjny, „gwarantuje” środki pieniężne zgromadzone w bankach objętych obowiązkowym systemem gwarantowania TYLKO do wysokości określonej ustawą. Wszyscy którzy trzymamy pieniądze w bankach siedzimy na minie z opóźnionym zapłonem (patrz Cypr) do momentu takiego do jakiego dotarł AG czyli podejrzenia o niewypłacalności…
Tymczasem ludzie domagają się sprawiedliwości zapominajac o tym że państwo nie jest w stanie nam jej zapewnic pomimo wielu instrumentów prawnych w jakie zostało za nasze pieniądze wyposażone. Ludzie uważają że skoro mamy w Polsce tyle „służb” to ktoś za nich będzie trzymał piecze i rękę na pulsie pilnując ich oszczędnosci. Nie potrafią powiązac patologii jaką jest skomplikowane i niezrozumiałe prawo pełne luk i sprzecznych przepisów z ludźmi którzy stanowią to „prawo” w Polsce. Nie widzą (albo nie chcą się do tego przyznac) że wybrali do rządzenia idiotów i złodziei, którzy za fasadą „państwa” z roku na rok zagrabiają coraz więcej naszych pieniędzy nie robiąc nic w zamian! Mamy tu do czynienia z namiastką porządku (w którym układ czuje się jak ryba w wodzie!) i który jak się okazuje jest jedynie fasadowy bo kiedy trzeba żeby system działał, to wzrusza się ramionami pokazując ustawy według których wszystko działo się „w ramach obowiązującego prawa”. Ta „bezsilnosc” (a raczej brak kompetencji i inicjatywy) organów państwa w sprawach takich jak AG czy cała masa innych afer wywołuje u coraz większej liczby ludzi poczucie braku zaufania do państwa jako strażnika prawa (o sprawiedliwości nie mówiąc)…
Sami jednak jesteśmy sobie winni bo to my tych ludzi posadziliśmy za sterami NASZEGO! państwa a ludzi którzy mówią nam prawdę w oczy i którzy próbowali ten układ obnażyc i rozliczyc (Mikke, Olszewski i cała masa innych „wyklętych”) nazywamy tak jak nam ich układ pokazuje – „oszołomami” i „wariatami” a na prawdziwych oszołomów oddajemy od ponad 20 lat swoje głosy marnując naszą przyszłośc i przyszłośc naszych dzieci…
Dzięki ulotnej pamięci ludzkiej (tudzież głupocie) po każdej takiej aferze w której ofiarą pozostaje zawsze jakaś symboliczna płotka (jako kozioł ofiarny) potrafią się oni „odradzac” niczym baśniowa hydra której po ucięciu jednej głowy wyrastają trzy. Bowiem szeregi „cwaniaków” od ponad 20 lat systematycznie się rozrastają, zwłaszcza wobec degradacji ludzkiej przezorności i zaradności (za sprawą państwa „opiekuńczego”) co stanowi idealne środowisko dla rozwoju każdego rodzaju bezkarnej patologii. Ci ludzie nie tylko korzystają z „prawa” które umożliwia różnego rodzaju przekręty, ale chodzi o to że to oni mają istotny wpływ na jego tworzenie! (dla siebie i swoich kolesi). Łańcuszek zależności i wzajemnych interesów może dzięki temu bez przeszkód drenowac w majestacie tego „lewa” naiwnych obywateli (dawców kapitału) pozwalając pozostac bezkarnymi „elitom” zamieszanym w podejrzane interesy jak i samym cwaniakom którzy wpadli na kolejny pomysł „piramidy finansowej”. Sprawiedliwośc dosięga za zwyczaj „pożytecznych idiotów” którzy w złudnym poczuciu „bycia pod parasolem” stracili czujnośc nie zauważając że stali się narzędziem w rękach wyżej postawionych w łańcuszku pokarmowym „grubych ryb”, ewentualnie ofiarami stają się pazerni głupcy, którzy zbyt nachalnie kradli i ktoś ich przyłapał rozdmuchując sprawę. Oba typy są jednak często kreowani w mediach jako „przedsiębiorczy biznesmeni” chwalący się politycznymi koneksjami, tworząc złudne wyobrażenie profesjonalizmu i elitarnosci każdego takiego „projektu”, bo mają stanowic przynętę na szarych obywateli którzy z powodu tego celowego bałaganu tracą oszczędności swojego życia.

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Warto odszukac i przeczytac całośc: „Polska jest rajem dla oszustów. Za oszustwa gospodarcze polskie sądy skazują około 30 tys. osób rocznie. Więcej jest karanych tylko zwykłych złodziei i nietrzeźwych kierowców. Afera Amber Gold i wyczyny jego założyciela Marcina P. to tylko wierzchołek przestępczej góry lodowej. Okazuje się, że mamy w kraju co najmniej dziesiątki tysięcy cwaniaków, którzy chcą się szybko dorobić cudzym kosztem. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości (MS) wynika, że oszustwo jest najczęściej popełnianym przestępstwem gospodarczym. W 2011 r. z art. 286 §1 kodeksu karnego sądy skazały prawomocnie na karę pozbawienia wolności lub grzywnę 28,4 tys. malwersantów, wyłudzaczy, naciągaczy i hochsztaplerów.”
Pytam was drodzy rodacy…Czy to jest obraz „państwa prawa”?…Czy „udziałowcy” kolejnych „nie-rządów” po 90r. (za wyjątkiem Olszewskiego) – którzy ustanawiali to „lewo” a których do dziś pełno w ośrodkach władzy i sądownictwa – dalej powinni z naszym namaszczeniem pełnic swoją „służbę” za nasze pieniądze? Czy nie przyszła pora refleksji żeby ich wszystkich „zwolnic” w następnych wyborach? Wszak każdy z nich zachwalał że stanowi najlepsze prawo i tylko „poprawia” to co poprzednik spie…lił… Zastanówcie się ludzie bo dziś to już nie są żarty! „Szuflady pełne ustaw” to nie przelewki…praca do śmierci…sanepid z uprawnieniami służby specjalnej…działki dla deweloperów…spółdzielnie mieszkaniowe pod młotek…skoki pod młotek…grupy producenckie (nius który umknął uwadze opinii publicznej za sprawą Amber Gold) do wykończenia…ograniczenia dla zgromadzeń publicznych…ograniczenie dostępu do informacji publicznej… monitorowanie internetu… inwigilacja społeczeństwa (zajmujemy pod tym względem niechlubne miejsce w rankingu) i cała masa innych regulacji ograniczających spółdzielczośc, samodzielnośc (czyli WOLNOŚC) na które miejsca za mało… Czego wam ludzie jeszcze trzeba żeby dotarło to do waszych głów że trzeba nam NOWEJ partii…NOWYCH ludzi… Proponuję KNP i JK Mikke który jako jedyny widzi że to wszystko trzeba najpierw wyrzucic do kosza (a nie „POprawiac” wymieniając się co jakiś czas przy korycie) i dac ludziom wolnośc likwidując zależnośc społeczeństwa od nieudolnych urzędów! Ludziom trzeba zwrócic WOLNOŚC a nie regulowac i podejmowac za nich wszystkie decyzje…zwłaszcza w kwestii naszych pieniędzy na które to MY (a nie ONI) pracujemy a które to ONI (a nie MY) przejadają!

polecam również: Walka naszych służb z przestępczością gospodarczą i zorganizowaną to jedna wielka ściema.

…Odys

PS. Obecnośc ZUSu na fotce nie jest przypadkowa. Ta instytucja jest w moim mniemaniu  przymusową wersją AG która ma tą przewagę nad niedawno legalnym biznesem Pana Plichty, że funkcjonuje zgodnie z tzw. „prawem solidarności pokoleniowej” – Najwyższy Czas! – Grzegorz Sowa o swoim pojedynku z ZUS-em: Będę walczył!

„Szmaty” obraziły się na Pawłowicz… za własne słowa (sic!)


Oświadczenie

Obrażających się na mnie za mój komentarz w TVN24 nt. „Marszu Szmat” kieruję pod właściwy adres, tj. na strony Fabryki Równości – organizatora marszu, który zapraszał do udziału następującym tekstem (o ile jeszcze tego nie zdjęto). Cytuję za organizatorami:
„…dziwki i dżentelmeni, damy i żigolaki, kurtyzany i alfonsi, napalone queery i wyzwoleni feminiści, cudzołożnice i jawnogrzesznicy, fetyszystki i transwestyci, córy Koryntu i sukinsyni, nierządnice i sutenerzy, dominy i niewolnicy, ladacznice i stręczyciele, dewiantki i puszczalscy, święte prostytutki i sprośni utrzymankowie, sodomitki i zbereźnicy, poliamorystki i swingerzy, wszetecznice i rozpustnicy, nimfetki i satyrzy, bezwstydnice i erotomani, cyklistki i pedały… to jest nasza noc. Duszą, ciałem i seksem świętujemy 1. warszawski Marsz Szmat (Slutwalk)…”
Po marszu organizatorzy przewidzieli m. in. następujące imprezy: „Sodoma. Zdziry & libertyni”, „Zboczenie na scenie” czy „Rozpusta na parkiecie”. 
W programie TVN zacytowałam jedynie fragment tego zaproszenia nie dodając od siebie żadnego nowego określenia.
Cała ta impreza skompromitowała ważny problem ochrony ofiar gwałtu, na którą uwagę zwróciło tylko Prawo i Sprawiedliwość zgłaszając projekt ustawy o podwyższeniu kary za gwałty. Żadna z potępiających mnie dziś osób, w tym najbardziej oburzona Pani Marszałek Ewa Kopacz i Pani Minister Kozłowska-Rajewicz, projektu tego nie poparły. 
Obecne obrażające mnie komentarze dowodzą jedynie hipokryzji moich oskarżycieli.

Krystyna Pawłowicz
Poseł na Sejm RP

…bez komentarza… a artykulik z polskiego prawa:

Art. 51 par. 1 Kodeksu wykroczeń stwierdza: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu (orzekanej w wymiarze od 5 do 30 dni) , ograniczenia wolności ( trwa 1 miesiąc) albo grzywny (wymierzanej w wysokości od 20 do 5000 złotych) „… Byc może ściganie wymaga prywatnego zgłoszenia

Obrazek… Odys

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

O „Lisie łańcuchowym” i innych „hienach”…


Lis Łańcuchowy - A. Krauze

Lis Łańcuchowy – A. Krauze

Szkoda że nasi obywatele wypatrujący co poniedziałek oczy dla gniota opiniotwórczego pod nazwą „Tomasz Lis na żywo” nie do końca znają poglądy tego Pana na „dziki kraj” który zamieszkują. Polecam zatem swoim rodakom na początek filmik na którym Pan „dziennikarz” dośc konkretnie opowiada o „baranach, którzy go oglądają”, o tym, jak „trzeba kombinować” i o „kretynach w internecie”. Można się zapoznać z prawdziwą „duszą” tego człowieka, któremu nomenklatura dała do reki za nasze pieniądze narzędzie do lansowania siebie i szerzenia tendencyjnej propagandy prorządowej… Jedna z myśli przewodnich tego Pana brzmi: „€žCham, głupiec i prostak, to jest ktoś, kto jest w ofensywie€… inna zaś: „Nie możemy mówić poważnie, bo poważnie to znaczy nudno, a nudno – to te barany wezmą pilota i przełączą”… Jako cham i baran (w jednym) przejdę zatem do ofensywy więc nie przełączajcie zbyt szybko. 😉

Mierzi mnie sposób w jaki Pan Lis mieniący się profesjonalnym dziennikarzem prowadzi w TV publicznej „swój” program publicystyczny (opiniotwórczy) pt „Tomasz Lis na żywo”. Trzeba byc naprawdę pozbawionym wiedzy o elementarnych zasadach dobrego dziennikarstwa, żeby w tak tendencyjny i pozbawiony ze strony prowadzącego neutralności wobec zaproszonych gości sposób, prowadzic publiczną dyskusję nad jakimkolwiek tematem. No chyba że mamy do czynienia z zastosowaniem się przez Pana Lisa do owej „ofensywy” o której był łaskaw tak emocjonalnie dywagowac. Widac bowiem, że od pamiętnej konfrontacji z Panem Kaczyńskim, kiedy to Pan Lis stracił kontrolę nad emocjami i zabrakło mu profesjonalizmu w bezstronnym podejściu do „gościa” który zgodził się udzielic mu wywiadu na oczach milionów widzów, nic się nie zmieniło i dalej Pan „prowadzący” emanuje chamstwem, stronniczością i brakiem kultury wobec zaproszonych gości. I nie mam tu na myśli prymitywnego przerywania czy głupkowatych pytań sugerującym rozmówcy „prawidłową” odpowiedź, ale mówię o śliskich konfabulacjach jakie Pan redaktor wtrąca między wierszami ubranymi w tani garnitur gładkiej gadki, która się POdoba „publiczności” w studiu i niezachwianym we wierze wyznawcom PO-Lis. Zastanawia mnie co robi komisja do spraw etyki w mediach, wszak ten człowiek jest zatrudniony w TV publicznej i szkodzi jej wizerunkowi swoją tendencyjną „działalnością”. Czy to ma byc element słynnej „misji” jaką TV publiczna sobie założyła?… Poziom „polemiki” której w swoim programie przewodniczy Pan Lis trafnie określa Swift, który pisał o tym, iż kiedy ludzie podli nie są w stanie ściągnąc jakiejś osoby (oponenta) do swojego poziomu „miernych i jałowych dyskusji” to przynajmniej próbują oczernic jego charakter i zamordowac reputację. A wszystko to w ramach „fałszywej moralnosci”, która polega na przystosowaniu się przez osoby mieniące się „kulturalnymi” do przeciętnego poziomu swojej epoki, który w wypadku Pana Lisa określa przede wszystkim polityczna poprawnośc i pogarda względem ludzi o odmiennych poglądach… Dla człowieka kreującego się na „piewcę moralności” i „uczciwości” jest to jednak najwyższa forma niemoralności i obłudy, i trzeba byc nie lada „chamem, głupcem i prostakiem” żeby udawac że można to obejśc w imię odmiennego punktu widzenia.

 Mam więc dla Pana i Panu POdobnym „dziennikarzynom” cytat z Georgea Orwella:

Oto moje przesłanie dla lewicowych dziennikarzy i do intelektualistów -“ generalnie. Pamiętajcie, że zawsze płaci się za nieuczciwość i tchórzostwo. Nie myślcie, że przez całe lata będziecie liżącymi buty propagandystami sowieckiego reżimu, a potem nagle powrócicie do duchowej przyzwoitości. Gdy się raz stało k…ą, jest się zawsze k…ą.

…Odys

tu o innych hienach: Profesjonalizm dziennikarzy, czyli… a tu sposób na lisa 😉

polecam również: Przewodnia rola “mediów” i tzw. “edukacji” w zdziczeniu obyczajów …