Zaplanowane migracje przymusowe, oraz prawomyślność, hipokryzja i głupota bez granic czyli… zmacane na własne życzenie Niemcy „martwią się” o „Państwo Islamskie” nad Wisłą.


„Inwazje barbarzyńców” to wyrażenie, po które chętnie sięgają włoscy i francuscy historycy, by opisać powszechne zjawisko lawinowego przemieszczania się heterogenicznej ludności kontynentu euroazjatyckiego w IV i V w. n.e., które zakończyło się jej osiedleniem na terytoriach w większości przypadków należących do Cesarstwa Rzymskiego, różniących się od obszarów, z których pochodziły owe ludy. Warto nadmienić, że w kulturze niemieckiej dla opisania tego zjawiska migracyjnego stosuje się natomiast bardziej neutralne i łagodne określenie: „wędrówka ludów” (Völkerwanderungen).

Biorąc pod uwagę wolę jednostek migrujących, należy rozróżnić tzw. migrację dobrowolną (gdy jednostka dobrowolnie podejmuje decyzję o przemieszczeniu, dążąc do poprawy własnych warunków ekonomicznych), a także przymusową (jako skutek ograniczeń politycznych lub prześladowań czy też działań wojennych lub katastrof naturalnych).

Czynniki wypychające tzn. skłaniające do emigracji, mogą być zatem różnorodne. Jednym z najważniejszych jest czynnik ekonomiczny, o którym mowa, gdy w miejscu pochodzenia możliwości zatrudnienia są nikłe, a standard życia jest niższy niż w miejscu przeznaczenia. Istnieją również tzw. polityczne czynniki wypychające: wojny, konflikty etniczne, prześladowania itp.

Wśród czynników sprzyjających ruchom migracyjnym należy wymienić czynniki społeczne, bazujące na istnieniu swego rodzaju sieci, która zapewnia wsparcie migrantom niedawno przybyłym do kraju przeznaczenia. Taką siecią stosunków społecznych może być społeczność rodaków, która już wcześniej osiedliła się w danym kraju…

…K. Greenhill wyróżnia trzy odrębne kategorie strategicznie zaplanowanych migracji: wywłaszczające, eksportowe i zmilitaryzowane. „Zaplanowanymi migracjami wywłaszczającymi są te, których głównym celem jest zawłaszczenie terytorium lub własności innej grupy/grup czy też eliminacja grupy/grup stanowiących zagrożenie dla etnopolitycznej i gospodarczej przewagi strony, która zorganizowała migrację (lub migracje); przypadek ten obejmuje zjawiska powszechnie znane jako czystki etniczne. Zaplanowanymi migracjami eksportowymi są migracje organizowane, by umocnić wewnętrzną pozycję polityczną (poprzez wydalenie politycznych dysydentów i innych wewnętrznych przeciwników) czy też usunąć lub zdestabilizować jeden lub więcej rządów zagranicznych. Wreszcie, zaplanowane migracje zmilitaryzowane to takie, które zwykle zostają zastosowane podczas konfliktu zbrojnego, by zyskać przewagę militarną nad przeciwnikiem – poprzez zdezorganizowanie lub zniszczenie jego centrum dowodzenia, infrastruktury logistycznej i zdolności operacyjnych – lub też celem umocnienia własnych struktur bojowych poprzez zdobycie dodatkowego personelu lub zasobów” [6].

Mówiąc o fali nielegalnej imigracji, która wstrząsnęła Europą w 2015 roku, prezydent Czech Milos Zeman posłużył się schematem stworzonym przez byłą asystentkę J. Kerry’ego. „Tak zwany kryzys migracyjny – powiedział M. Zeman podczas swojej oficjalnej wizyty w Pardubicach – jest zorganizowaną inwazją, która ma na celu niszczenie europejskich struktur społecznych, kulturowych, gospodarczych i politycznych. To jest dobrze zorganizowana inwazja, nie spontaniczny ruch. Dojdzie do tego, że czeskie wojsko będzie musiało interweniować, by bronić granic Republiki Czeskiej”.

Jak stwierdziła amerykańska profesor w komentarzu z dnia 11 grudnia 2000 r. dotyczącym wojny w Kosowie: „Zmieniła się sama natura wojny; teraz uchodźcy są narzędziem wojny” (“The nature of war itself has changed; now the refugees are the war”).

„Zaplanowane migracje przymusowe” (coercive engineered migrations) wykorzystują zatem niekonwencjonalną broń, która, podobnie jak inne niekonwencjonalne metody walki (terroryzm, manipulacja medialna, hakerstwo, zakłócenia na rynkach akcyjnych), jest stosowana w prowadzeniu wojny, zwanej przez dwóch znanych chińskich polemologów „wojną bez ograniczeń”. Niezwykle ciekawy i nie bez znaczenia jest fakt, że dwaj polemolodzy porównują George’a Sorosa do Osamy Bin Ladena [7]: o cieszącym się złą sławą „filantropie” wspomniał premier Węgier Viktor Orban w jednym z wywiadów w węgierskim radiu Kossuth Rádió, mówiąc o napływie tzw. uchodźców pochodzących z Afryki i Bliskiego Wschodu do Europy: „Jego nazwisko – stwierdził V. Orban – jest prawdopodobnie najmocniejszym przykładem spośród osób, które popierają wszystko, co zaprzecza tradycyjnemu europejskiemu stylowi życia”, natomiast aktywiści jego organizacji, oferując praktyczną pomoc i wsparcie prawne nielegalnym imigrantom, „niezamierzenie stają się częścią międzynarodowej siatki zajmującej się przemytem ludzi”…” (Claudio Mutti)

całość tu: Migracje

podobne: „Islamizacja Europy” kontra „tchórzliwa brutalność” czyli „Problem, Reaction, Solution!” i jeszcze: Destabilizacja Afryki przyczyną masowego uchodźstwa. UE nie ma polityki imigracyjnej ale chce zmusić do „solidarności” wszystkie kraje. Pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.

„…No i wreszcie zejdźmy na jeszcze niższy poziom tych piekielnych kręgów. Wędrówka ludów, której ofiarą padają najzamożniejsze państwa starej Europy, jest następstwem wypadku przy pracy, to znaczy – przy operacjach pokojowych, misjach stabilizacyjnych i wojnie o pokój i demokrację, jaką Stany Zjednoczone prowadzą tu i tam – przede wszystkim zaś w krajach, które w przeszłości, słusznie, czy niesłusznie, uważane były za zagrożenie dla bezcennego Izraela. Wskutek pogrążenia tych krajów w stanie krwawego chaosu, potencjalne zagrożenie dla Izraela z ich strony zmalało do zera, zaś ubocznym skutkiem tego chaosu jest właśnie wędrówka ludów ze Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej do Europy. Co najmniej 70 procent „uchodźców” stanowią młodzi mężczyźni przed ukończeniem 30 lat – a więc najbardziej zdolni do walki. Ewakuacja setek tysięcy, a może nawet i miliona takich mężczyzn ze Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej do Europy jeszcze bardziej zmniejsza potencjalne zagrożenie dla bezcennego Izraela, ale zwiększa zagrożenie dla Europy. Czy to nie jest przypadkiem amerykańsko-żydowska odpowiedź zarówno na doktrynę „europeizacji Europy”, której wyznawcami po roku 1990 stały się Niemcy i Francja, jak i pogróżki Jakuba Delorsa z roku 1989, kiedy jako ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej odgrażał się, że celem UE jest wypowiedzenie Stanom Zjednoczonym „wojny ekonomicznej?” Czyżby Europa próbowała rozpocząć strategiczne przeciwnatarcie od sprowokowania mężczyzn „o wyglądzie…” – i tak dalej, do wsadzenia niemieckim panienkom rąk pod spódnice? I tego też wykluczyć nie można tym bardziej, że już starożytni Rzymianie, co to każde spostrzeżenie zaraz ubierali w postać pełnej mądrości sentencji, zauważyli, że na świecie dzieją się rzeczy, które nie śniły się filozofom.” (Stanisław Michalkiewicz: Inter pedes puellarum)

podobne: Europa muzułmańska, „Państwo Islamskie” i prawdziwa twarz Islamu: broń w rękach imperialistów, terroryzm, idea rewolucji, czy też religia jak inne?

Kordoniarze - Rafał Zawistowski

Kordoniarze – Rafał Zawistowski

„…Ogromna armada rusza do ziemi obiecanej, do Europy, po swoją ostatnią szansę. Bramy raju – bramy Zachodu zostały dla nich otwarte… Droga wiedzie znad Gangesu w kierunku Sokotry i Suezu i dalej przez Morze Śródziemne do portów Zachodu… Ale Egipt zamyka Kanał Sueski, a salwa z torpedowca zawraca statki z uciekinierami na południe. To długa droga dookoła Afryki. Może pordzewiałe parowce armady zechcą zatrzymać się gdzieś w połowie drogi? Rząd RPA zapowiada, że żaden ciemnoskóry znad Gangesu nie postawi żywy nogi na afrykańskiej ziemi… Mimo to Afrykanerzy w poczuciu przyzwoitości dostarczają statkom paki z żywnością. Te jednak są wyrzucane do morza… Uciekinierzy nie chcą ich, płyną dalej. Nie Afryka jest przecież celem. A Europa? Europa dyskutuje. Media bezrefleksyjnie reagują bezwarunkowym odruchem humanitaryzmu. Pytania, co stanie się z nami, kiedy ten milion wyjdzie na brzeg, zagłuszane są dźwiękami koncertów i krzykiem celebrytów…

W latach siedemdziesiątych francuski pisarz Jean Raspail roztoczył wizję, co mogłoby się stać za trzydzieści lat (Obóz świętych)… Można rzec – wizję nie tyle futurystyczną, co profetyczną – i jakże niepokojącą.

Wtedy – w latach siedemdziesiątych książki nie przyjęto z aplauzem; i nic dziwnego, bo i dzisiaj głosy sprzeciwiające się przyjmowaniu uchodźców są oceniane jako nieprawomyślne, wręcz antyhumanitarne… W książce Raspaila – kiedy armada stała się faktem – to znaczy kiedy dzioby jej pordzewiałych statków zaryły w skały i piaski Lazurowego Wybrzeża, we francuskich nadmorskich kurortach nie pozostał już nikt, nie licząc pewnego profesora, garstki długowłosych dzieci-kwiatów, ortodoksyjnych lewicowców i kilku benedyktyńskich mnichów na granicy demencji… Francuzi po prostu uciekli na północ… Ci sami Francuzi, którzy codziennie przysłuchiwali się wywodom na temat konieczności i obowiązku przyjęcia uciekinierów znad Gangesu. Ci sami, którzy wywieszali transparenty: Wszyscy jesteśmy ludźmi znad Gangesu. I ci sami którzy, potępiali przejawy niechęci wobec każdego, kto mówił inaczej niż głos z telewizyjnych ekranów i codziennych gazet… Zapakowali swoje żony i dzieci do samochodów i w pośpiechu opuścili swoje jasne domy, tłumacząc, że tak trzeba i nie pamiętając, że gdy armada była jeszcze daleko ich dzieci pisały szkolne wtpracowania w rodzaju: Rodzina uciekinierów znad Gangesu prosi o gościnę w moim domu…

Wizja Raspaila sięga dalej – pisarz ujawnia prawdopodobny mechanizm społeczny – ilustruje zjawisko i… straszy.

Może rzeczywiście doczekamy czasów, że będziemy się bać we własnych domach, że przeinterpretujemy pojęcia: odpowiedzialności, miłosierdzia, braterstwa, słabości i siły; nasze rządy staną się bezsilne, a nasze armie nie będą w stanie reagować?

W końcu prognozy demograficzne przywołane przez Raspaila budzą nie tylko niepokój. Siedem miliardów ludzi, w tym tylko siedemset milionów białych, których trzecia cześć – przeważnie ludzi starych będzie zamieszkiwać Europę. I oni mają przeciwstawić się czterystu milionom przybyszów z Bliskiego Wschodu czekających po drugiej stronie Morza Śródziemnego?…” (Roland Maszka)

całość tu: „Prawomyślność i hipokryzja. Czytając Jeana Raspaila”

„…Kontrolowane media zachodnie stawały początkowo na głowie aby tylko nie ujawnić szczegółów. Najpierw chodzić miało tylko o „chuliganów” obmacujących parę dziewczynek tylko w Kolonii. Ani słowa o tym że nie byli to żadni „chuligani” ale Merkel Jugend najnowszej generacji. Podkreślano też że wśród zatrzymanych było aż dwóch Niemców a nawet jeden Amerykanin. Koloru skóry dla pewności nie ujawniono.

Ale potem mleko się rozlało. Zorganizowanych grup Merkel Jugend napastujących kobiety w szeregu miastach nie dało się zamieść pod dywan. Zaczęła w końcu mówić o tym miejscowa telewizja, choć rozdarcie lewackiego serca dalej trudno ukryć. I tak praktyczni Niemcy  chcą zwiększać zatrudnienie w policji na przykład. Bardziej humanitarni od nich Belgowie, których policja dalej nie może złapać sprawców masakry w Paryżu, stawiają przede wszystkim na lekcje wychowania seksualnego w obozach dla uchodzców. No kidding. Oto czego „uchodźcom” głównie potrzeba! Jako podręcznik proponujemy w takim razie Życie seksualne dzikich Malinowskiego, uzupełniony może zajęciami praktycznymi na dworcu w Kölln…

…Media i kosmopolityczna elita dobrze zna olbrzymie ryzyko związane z masową imigracją ale woli tego nie zauważać. Gdy tragedia się wydarzy, jak ostatnio w Paryżu, winny jest zawsze „represyjny klimat” we Francji.

Lewicowe elity sprowadziły na nas wszystkich olbrzymie niebezpieczeństwo wpuszczając zbyt wiele ludzi którzy nie mogą zostać zintegrowani. W odróżnieniu od popularnej opinii, ludzie nie zmieniają się emigrując, zabierają swój kulturalno-religijny bagaż ze sobą.

Współczesne elity utraciły łączność ze swoimi krajami i zostawiły swoje populacje z konsekwencjami narzuconego [przez siebie] multi-kulti i globalizmu…” (cynik9)

całość tu: Merkel Jugend świętuje Nowy Rok na dworcu w Kölln

„…głupek polski, który przyrównał rząd PIS-u do Państwa Islamskiego nawet nie zauważył, że strzelił swojej partii w kolano i przy okazji walnął w pysk całe polskie lewactwo i bojowniczki feminizmu na dodatek! Bo te właśnie środowiska najbardziej zabiegają o przyjęcie do Polski emigrantów islamskich, którzy ponoć uciekają przez Państwem Islamskim. Skoro Państwo Islamskie już mamy nad Wisłą, to jaki uciekinier zechce się tu osiedlić ?

Zapewne z tej przyczyny słowa głupka polskiego o Państwie Islamskim nad Wisłą nie są rozpowszechniane przez media niemieckie, którym zależy na tym, by jak najwięcej islamskich imigrantów upchać w Polsce. Szczególnie teraz – po upojnej nocy sylwestrowej, która dała Niemcom przedsmak kalifatu, który będzie ostatnim akordem polityki multi-kulti Angeli Merkel. Angela oraz inne kobiety ( w tym feministki) mogą jednak liczyć na wiele praw, które im kalifat przyniesie (link).

Na przykładzie Kolonii sami Niemcy zorientowali się, że poruszonej przez Angelę Merkel lawiny nie da się powstrzymać, jak i utworzenia Wielkiego Kalifatu Niemieckiego w samym centrum Europy. Oto w Kolonii hordy arabskich przybyszy dały pokaz „kultury”, która wkrótce zaleje Niemcy mimo prób cenzurowania wiadomości o gwałtach i rabunkach na kobietach, które znalazły się w pobliżu katedry Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny oraz dworca kolejowego. Watahy podpitej hołoty z Południa osaczały niemieckie kobiety molestując je, zdzierając odzienie i rabując. Na 120 zgłoszeń (do tej pory), dwa to gwałty. Inni wyznawcy Proroka bezcześcili w tym czasie średniowieczne sanktuarium, jedne z największych na świecie, załatwiając w jego pobliżu oraz na jego murach swoje potrzeby fizjologiczne. Policja oczywiście nie interweniowała, a niemiecka prasa milczała co dowodzi, że postępowa głupota dotarła do nas z Niemiec.

Mimo to, Niemcy nadal chcieliby nas pouczać o demokracji i o tym, jak walczyć z faszyzmem, ksenofobią oraz brakiem empatii dla zaproszonych przez Angelę Merkel gości. Nie byłem więc zaskoczony, gdy kolejny głupek rodzaju żeńskiego na łamach niemieckiego Newsweeka (ale wydawanego w języku polskim), zaczął nawoływać do cenzurowania informacji o wydarzeniach w Niemczech, gdyż nie tylko w Kolonii doszło do zderzenia postępowej kultury lewackiej z kulturą z Południa. Takie informacje, to byłaby woda na młyn dla całej prawicy, która tylko czeka na takie wiadomości – wyjaśnił głupek polski – zawodowa feministka, wspierająca multi-kulti na łamach polsko-języcznego Newsweeka. Wniosek z tego przekazu jest jeden: Trzeba bez rozgłosu pozwolić wyhasać się zdrowym i młodym wyznawcom Proroka, których przecież zaprosiła do Niemiec sama Angela Merkel ! Natomiast kobietom, które nie zamierzają brać udziału we „współżyciu kultur” (jak to okresliła Merkel) zaleca się chodzić w grupach i na odległość wyciągniętego ramienia od wyznawcy Proroka.

Za to już bez żadnej cenzury opublikowano w pro-niemieckich mediach wiadomość o ucieczce z Polski boksera Salety. Salecie bowiem tak obili mózg, że wybrał wolność w Tajlandii. A więc w kraju, gdzie władzę w 2014 roku przejęła junta wojskowa. Wiadomość o ucieczce Salety paradoksalnie najbardziej zaszkodzi planowi Angeli Merkel umieszczenia w Polsce 7 tysięcy imigrantów z Południa. Kto się bowiem zdecyduje na osiedlenie w kraju, gdzie panuje większy reżim niż w Tajlandii ? Tylko głupek kompletny…” (Kapitan Nemoniepoprawni.pl)

całość tu: Głupek polski po zderzeniu z PIS-em

„…I druga rzecz. Część Niemców nie akceptując medialnej propagandy zaczęła spontanicznie budować – wzorem polskiej prawicy – niezależny od głównego nurtu mediów drugi obieg. Dziś w niemieckim internecie nietrudno znaleźć memy z przekreślonym logiem ARD i ZDF. To wyraz sprzeciwu społeczeństwa. Media grały swoje, a ludzie wokół siebie widzieli co innego.

Niewygodnie dla władzy informacje i opinie zaczęły krążyć zwłaszcza po mediach społecznościowych. Być może nie jest to jeszcze poruszenie na miarę polskiego Trybunału Konstytucyjnego, ale ciosy zaczęły padać. W odpowiedzi rząd Merkel pod pozorem walki z „mową nienawiści” wymusił na Facebooku, Twitterze i Google podpisanie kontrowersyjnego porozumienia. Podejrzane posty mają być usuwane w ciągu 24 godzin, a sama procedura ma ruszyć lada dzień. Łatwo się domyślić, co przede wszystkim będzie usuwane.

Na koniec nie sposób nie postawić pod adresem niemieckich mediów kilku pytań. Jak nazwać solidarne milczenie mainstreamu, kiedy na policję zgłaszały się setki kobiet molestowanych i zgwałconych przez mężczyzn „o wyglądzie wskazującym na pochodzenie z krajów arabskich lub Afryki Północnej”? Co takiego się stało, że te media milczały? Dlaczego milczały tak długo? Dlaczego dopiero masowe pojawienie się pokrzywdzonych kobiet na policji doprowadziło do ujawnienia tych informacji w mediach? Czy spóźniona reakcja mediów wynikała z nacisków władz państwowych, dla których gwałty w Kolonii są ostatnią rzeczą, na którą czekały? Pytania te są istotne, bo w gruncie rzeczy dotyczą powrotu cenzury, a tym samym stanu niemieckiej demokracji…” (Krzysztof Kunertwpolityce.pl)

całość tu: Nokaut dziennikarstwa w Niemczech

„…Ktoś nie poświęcający wiele uwagi otaczającemu go światu, zadowalający się potocznym wyobrażeniem postępu, demokracji i ogólnie pojmowanej „europejskości”, może się zdziwić – no, jak to możliwe? To tysiąc bandziorów szaleje po niemieckich miastach, rozpędzając bez wysiłku zniewieściałą policję, i bezkarnie gwałci oraz rabuje niczym Armia Czerwona po 1945 – i nic o tym nie mówią w telewizji, nie piszą w gazetach? No, przecież to Zachód, przecież wolność słowa, przecież nie ma tam cenzury?!
„Oj, naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle…” – chciałoby się zaśpiewać piosenkę ze starego kabaretu. Nie, media niemieckie wcale nie są wolne, rzetelne ani uczciwe, i co więcej, nie odbiegają pod tym względem od średniej europejskiej. Dla człowieka, który choć trochę interesował się w ostatnich latach sprawami publicznymi, to żadne odkrycie.
Ukrycie głęboko pod suknem takiego niusa, jak sylwestrowe napaści, nie jest żadnym precedensem. A czy zanim załamała się gospodarka Grecji, mógł się przeciętny Europejczyk dowiedzieć z gazet lub telewizji o nadchodzącej katastrofie, choć fachowcy widzieli ją już kilka lat wcześniej? Czy dotarły do niego jakiekolwiek wątpliwości co do wspólnej waluty? Czy jest uczciwie informowany o rzeczywistym wpływie ludzkiej działalności na klimat i o tym, kto i jakie biliony dolarów zarabia na rzekomej walce z ociepleniem? Czy mógł sobie kiedykolwiek na ten temat wyrobić własne zdanie?
Nie, w tych sprawach i w dziesiątku innych obywatel Zachodu poddany był i jest propagandowemu praniu mózgu dokładnie tak samo, jak obywatel PRL – karmiony dzień po dniu obrazami spuszczanej surówki, terkoczących na polach traktorów, kwitnącego dobrobytu i zadowolonych włókniarek (w latach siedemdziesiątych) albo, odwrotnie, wizjami szalejącego na ulicach bandytyzmu, chaosu i nędzy wywołanej ciągłymi strajkami rozwydrzonej „ekstremy Solidarności”, gdy ta sama telewizja urabiała grunt pod stan wojenny.
Rozciągnięcie tej samej medialnej osłony na cios imigracyjnym młotem, którym europejska oligarchia chciała skruszyć państwa narodowe, zwłaszcza w środkowej Europie, było może tym jednym krokiem za daleko. Euro czy klimat nie mogą prostemu obywatelowi dać po mordzie, a „uchodźcy” jak najbardziej, co sprawiło, że teraz nawet najgłupszy przeżuwacz medialnej papki odczuć musiał jakimś dyskomfort. Inna sprawa, czy na długo. Media w Europie pozostają wciąż w pewnych rękach i na pewno włożą wiele wysiłku w odbudowanie instynktów baraniego stada, dyrygowanego sprawnie z gabinetów polityków i szefów ponadnarodowych korporacji…” (Rafał Ziemkiewicz)

całość tu: Wymacane Niemcy, wymacana wolność słowa.

podobne: Śmierć ojczyzny czyli… Francuzi już nie są u siebie. Terroryści “ubogacili kulturowo” Paryż. Rzeź dopiero nastąpi? i to: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym. polecam również: Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki?

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

Wojujący Islam (również pośród uciekinierów z Afryki) i pokojowe przesłanie chrześcijan. Przyjmowanie uchodźców dobrowolne (UE potroi środki na walkę z nielegalną imigracją). Polska znowu oskarżana o kolaborację z nazistami przy holokauście Żydów.


1. Milczenie nie zawsze jest złotem. Przesłanie Chrześcijan do Islamistów z ISIS.

„…15 lutego 2015r. w Libii islamscy dżihadyści zamordowali z zimną krwią 21 chrześcijan. Podcięli im gardła. Umierali z imieniem Jezusa na ustach…. Kardynał Angelo Scola mówi, że tacy ludzie jak ci chrześcijanie są „dla nas, letnich Europejczyków, nie tylko świadectwem, ale mogą nas zawstydzić. Bo jak trzeba kochać Chrystusa, by w obliczu przyłożonego sztyletu pozostać Mu wiernym.„

Oni mogli milczeć. Mogli nie mówić głośno, że wierzą w Chrystusa. Dzięki temu teraz by żyli. Uratowaliby swoje życie. Ale czy na pewno? Jezus przecież mówi, że „kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.” /Mk 8,35/ Oni to życie zachowali. Sam Chrystus wziął ich za rękę i poprowadził do domu swojego Ojca. Tak jak to już zapowiedział, że „do każdego, kto przyzna się do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; a każdego, kto Mnie się wyprze przed ludźmi, wyprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.” /Mt 10, 32-33/…”

źródło: deon.pl
Who Would Dare to Love ISIS? (A Letter from the People of the Cross)

Jeszcze nie zdążyliśmy się pogodzić, jeśli w ogóle kiedykolwiek mogłoby to nastąpić, z męczeńską śmiercią dwudziestu jeden egipskich Koptów ściętych przez barbarzyńskie brygady ISIS, gdy dżihadyści znów opublikowali kolejny film z egzekucji. Tym razem podbili stawkę i zabili trzydziestu etiopskich chrześcijan. Informatorzy z Libii potwierdzają, że zamordowani nie zgodzili się przyjąć islamu i z pełną świadomością szli na śmierć z powodu Jezusa. Podobnie jak męczennicy z Malatja. Przypomnę, że na filmie z egzekucji Koptów widać jak mężczyźni wzywają imienia Chrystusa i oddają odważnie ziemskie życie. W wyniku tej nowej tragedii, Etiopia ogłosiła trzydniową żałobę narodową. Abune Mathias I., Patriarcha Etiopskiego Kościoła Prawosławnego uznał mord chrześcijan za odrażający i tchórzliwy akt przeciwko ludzkości. Nie tylko przeciwko chrześcijanom. Egzekucja nie zelektryzowała jednak opinii publicznej na Zachodzie. Okcydent powoli przyzwyczaja się do krwawych spektakli. Możliwe, że zacznie wkrótce kwitować zabójstwa chrześcijan na tle religijnym obojętnym wzruszeniem ramion i pytaniem: „Znowu?” A może już tak robi? W każdym razie, żadnych protestów, żadnych marszów z udziałem polityków z pierwszych stron gazet, żadnych słów oburzenia raczej się nie doczekamy. Zarówno Zachód, jak i świat islamu znacząco w tej sprawie milczą, co jest oczywistym współudziałem w mordzie. Bierność także.

Jak się jednak okazuje, do zabijania w imię Mahometa nie potrzeba wcale ekstremistów. W ostatnim czasie dwunastu chrześcijan, którzy płynęli z Libii do Włoch na prowizorycznych łódkach zostało wyrzuconych w morze przez swoich muzułmańskich towarzyszy podróży. Zginęłoby niewątpliwie więcej chrześcijan, gdyby nie utworzyli żywego łańcucha.

Zginęli za wiarę w Jezusa

„Incydent” na Morzu Śródziemnych wskazuje na kilka ważnych aspektów prześladowań wyznawców Chrystusa.

Po pierwsze, zabici imigranci zginęli za wiarę w Jezusa. To nie była jakaś „awantura religijna”, jak to cynicznie podsumowała „Gazeta Wyborcza”, lecz śmierć męczeńska, ponieważ chrześcijanie zaczęli się w pewnym momencie modlić do Boga. Prosili o uratowanie ich i bezpieczne dotarcie do brzegu.

Po drugie, mordu nie dokonali żadni ekstremiści z ISIS, tylko zwykli ludzie, i tak się złożyło, że byli to muzułmanie. Po trzecie, wspomniany obrzydliwy nagłówek „Wyborczej” i zredukowanie mordu z przyczyn religijnych do „awantury” ukazuje w pełnej krasie nastroje lewaków i libertynów. Niby potępiają zabójców, ale gdzieś w oddali pobrzmiewa jakaś sadystyczna satysfakcja ze śmierci „awanturujących się”.

Po czwarte, wprawdzie imam we Włoszech – przewodniczący Unii Wspólnot Muzułmańskich Ezzedine Elzir –  określił mord na Morzu jako w pełni niedopuszczalny i niszczący dobre imię islamu (a co ma mówić?), ale, dodał swoje „ale”… . Co prawda nie wolno zabijać niewiernych, ale… tym z kolei nie wolno się modlić do innego Boga niż Allah, a już na pewno nie do Jezusa. Jest jakiś absolutny skandal w tej wypowiedzi, która, gdyby solidarność Włochów z zabitymi była silna, powinna wywołać pod jego oknami masowe marsze sprzeciwu i wyproszenie imama z kraju. Nie dość bowiem, że otwiera on furtkę do argumentacji usprawiedliwiającej muzułmańskie mordy religijne, to jeszcze pozwala sobie na jawną koranizację, korzystając z nieszczęścia konkretnych ludzi na morzu.

Po piąte, wyznawcom ideologii zwanej poprawnością polityczną kończą się powoli argumenty. Już nie można ot tak stwierdzić, że islam nie ma nic wspólnego z mordami chrześcijan. Ma i to sporo. Na łodzi pełnej imigrantów byli tak zwani umiarkowani muzułmanie.

Dla mnie niezwykle niepokojąca jest przede wszystkim obojętność świata muzułmańskiego wobec masowych mordów w imię islamu. A jeśli już ktoś się publicznie wypowie przeciw muzułmańskim zbrodniom, to od razu doda swoje „ale”. Właśnie. Żadnych słów potępienia, żadnego masowego błagania o przebaczenie, żadnych wieców sprzeciwu. Warto zwrócić uwagę, że Organizacja Współpracy Islamskiej, czyli największa, po ONZ międzynarodowa organizacja skupiająca państwa muzułmańskie nie wystosowała dotąd żadnego apelu, żadnego oświadczenia. No tak, ale zrozumiemy to lepiej, gdy przyjrzymy się waśniom wewnątrz samego świata islamu. Tam trwa również krwawa rozprawa i nie potrzeba do niej ani „krzyżowców”, ani „niewiernych”.

Pod nóż poszli najpierw chrześcijanie

Prześladowania muzułmanów, o których świat mediów mainstreamowych opowiada z uporem maniaka, wprawdzie rzeczywiście występuje, ale jest sprawą wewnętrzną samych muzułmanów. W Syrii sunnici mordują szyitów, w Iraku zabijają się nawzajem, Arabia Saudyjska ścina z satysfakcją odstępców szyickich, a w Iranie wieszani są sunnici. W Jordanii wybuchają meczety szyitów, a eksplozje finansuje Araba Saudyjska oraz Al Kaida. W większości sunnickich Pakistanie i Bangladeszu napady na „niewiernych” szyitów to codzienność. Nie zapominajmy jednak, że zaistniała sytuacja w świecie islamu następuje wówczas, gdy pod nóż poszli najpierw chrześcijanie, czyli ci, którzy ex definitione muszą zostać wyeliminowani z przestrzeni publicznej najpierw. Najlepiej fizycznie. O tym przypomina nam setna rocznica ludobójstwa, pierwszego Holokaustu w Europie, jakiego na chrześcijanach dokonali Turcy i Kurdowie w latach 1915-1917.

I oprócz Stolicy Apostolskiej ofiary nie mają swojego obrońcy. Watykan od pewnego czasu sugeruje, aby kraje Zachodu w silnej koalicji międzynarodowej zaczęły działać w imię tak zwanej sprawiedliwej wojny. Krucjaty pewnie z tego nie będzie, ale Węgry potrafiły znaleźć środki na wysłanie swoich żołnierzy do Iraku, aby bronili chrześcijańskich cywilów i uchodźców i szkolili milicje chrześcijańskie. Szef watykańskiej dyplomacji abp Paul Richard Gallagher powiedział, że „dopuszczalne jest powstrzymanie agresji poprzez działania wielostronne i proporcjonalne użycie siły”. Wiemy, że w Iraku i w Syrii powoli zaczynają tworzyć się chrześcijańskie ugrupowania paramilitarne, których zadaniem jest obrona rodzin chrześcijańskich, że docierają do nich ochotnicy z Zachodu, którzy walczą z mordercami spod sztandaru półksiężyca.

Śmiem jednak wątpić, aby USA, Francja, Wielka Brytania (w tym Polska) potrafiły wpaść na pomysł uzbrojenia chrześcijan z Iraku czy Syrii, przeprowadzać z nimi szkolenia, manewry i pomagać im w dawaniu w konkretny sposób odporu siłom zła. Wydaje się raczej, że tym, którzy rządzą dziś Zachodem bardziej zależy na zanikaniu chrześcijaństwa w jego kolebce, czyli na obszarze działalności pierwszych Apostołów, pierwszych gmin wyznawców Jezusa, obrad pierwszych soborów. To tereny rdzennie chrześcijańskie. Własność wyznawców Chrystusa, nie ISIS. Islam pojawił się na nich ponad 600 lat później. Jakże to głęboko smutne i tragiczne, że pomimo środków, którymi w krótkim czasie można by było zdławić muzułmańską rebelię, czeka się raczej, aż ona wyniszczy chrześcijaństwo. Efekt jest taki, że każdy kolejny miesiąc zakorzeniania się islamistów na tych obszarach to ich sukces w postaci nowych wyznawców bożka zagłady rekrutowanych z młodych muzułmanów żyjących w Unii Europejskiej.

Tomasz M. Korczyński

źródło: pch24.pl

podobne: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS. oraz: Thierry Meyssan: Geopolityczne podłoże wojen przeciwko Syrii i Państwu Islamskiemu. Straty dżihadystów w Kobane. Tragiczny los porwanych przez Boko Haram. i to: Walki z islamistami: Syria – 3 miliony uchodźców, Irak – dramat chrześcijan. Stanisław Michalkiewicz: „Pustynna burza”.

3. Przyjmowanie uchodźców w UE dobrowolne. Polska zadowolonaUE potroi środki na patrolowanie Morza ŚródziemnegoProf. Staniszkis: Rozwiązania w sprawie uchodźców sygnałem nieczystego sumienia.

23.04.2015 (IAR) – Przyjmowanie imigrantów przez unijne kraje jednak dobrowolne. Tak zdecydowali europejscy przywódcy na szczycie w Brukseli. W tej sprawie toczyły się ożywione dyskusje, bo państwa Południa chciały obowiązkowego rozsyłania azylanków z Afryki do do wszystkich krajów. Tłumaczyły, że nie radzą sobie z falą imigrantów, a apele o solidarne wsparcie pozostały bez odzewu.

Zgodnie z postanowieniami szczytu kraje członkowskie będą same decydowały ilu uchodźców przyjmą u siebie, bez narzucania z góry określonych limitów. „Ta solidarność musi być na miarę i możliwości każdego kraju” – podkreśliła premier Ewa Kopacz. „Cieszę się bardzo, że został zachowany zapis o dobrowolności każdego kraju” – dodała.

Polsce od początku nie podobał się pomysł obowiązkowego narzucania limitów imigrantów w poszczególnych krajach. Nie składała też żadnej oferty. Na szczycie nie zrobiły też tego inne kraje. „W konkluzji po tej burzliwej dyskusji nie ma żadnej konkretnej liczby” – powiedziała premier Kopacz.

Sprawa przyjmowania uchodźców u siebie to jedna z najbardziej delikatnych kwestii. Do tej pory większość unijnych krajów niechętnie reagowała na apele Południa. Ich pomysł obowiązkowego narzucania limitów poparły Niemcy. Holandia z kolei podkreśla, że w tej sprawie robi już wystarczająco dużo i zasugerowała, by teraz inne kraje, na przykład ze Wschodu wzięły na siebie ciężar wsparcia. Europejscy przywódcy wrócą do dyskusji na czerwcowym szczycie.

IAR/Beata Płomecka/Bruksela/zr

23.04.2015 (IAR) – Unia Europejska potroi środki na unijną misję patrolową Triton na Morzu Śródziemnym. Tak zdecydowali szefowie państw i rządów na spotkaniu w Brukseli. Celem operacji jest ograniczenie liczby imigrantów z Afryki.

Dotychczasowy budżet misji wynosił około 3 milionów euro miesięcznie. Był dużo mniejszy niż ten, którym dysponowała włoska akcja Mare Nostrum, zastąpiona przez operację unijną.

Początkowo planowano podwoić środki na ten cel ale Komisja Europejska zaproponowała, aby fundusze te jeszcze zwiększyć – podkreślał po spotkaniu szef Komisji Jean Claude Juncker. Oznacza to, ze budżet Tritona wyniesie 120 milionów euro rocznie.

Niektóre kraje członkowskie już dziś zapowiedziały, że udostępnią dodatkowe statki, helikoptery oraz personel dla wsparcia unijnej misji patrolowej.

Polska zadeklarowała wysłanie od 10 do 15 oficerów.

IAR/Magdalena Skajewska/Bruksela/zr

24.04.2015 (IAR) – Rozwiązania Unii Europejskiej w sprawie uchodźców są sygnałem jej nieczystego sumienia – uważa profesor Jadwiga Staniszkis z Instytutu Studiów Politycznych PAN.

Imigranci codziennie toną w wodach Morza Śródziemnego, próbując dostać się do Europy. Przywódcy państw Wspólnoty zdecydowali o trzykrotnym zwiększeniu środków na patrolowanie Morza Śródziemnego, nie nastąpiło jednak porozumienie w sprawie solidarnego przyjmowania imigrantów.

Profesor Jadwiga Staniszkis podkreśla, że państwa zachodnie sa współwinne obecnej sytuacji w Afryce Północnej. Jak zauważa, to właśnie ten region mógł się stać miejscem „utrzymującym ludzi, miejscem odzyskiwania dumy, budowania nowych instytucji”. W jej ocenie, to ingerencja Zachodu wymusiła demokratyzację, która doprowadziła jednak do uaktywnienia konfliktów religijnych.

Profesor Staniszkis podkreśla, że sytuacja w Afryce Północnej wymaga szczególnych działań, ale nie spodziewa się ich po Unii Europejskiej. „W tej chwili Egipt wraca do punktu wyjścia, władz wojskowych, ale po drodze są ofiary, wyroki, procesy i ten klimat się całkowicie zmienił – z nadziei na rozpacz” – powiedziała profesor Staniszkis, dodając, że sytuację może pogorszyć działanie Państwa Islamskiego w regionie.

Europejscy przywódcy wrócą do dyskusji o uchodźcach na czerwcowym szczycie Unii. Premier Ewa Kopacz zadeklarowała, że nasz kraj będzie wspierać wysiłki Wspólnoty w celu unormowania sytuacji. Polska może wysłać na południe Europy od 10 do 15 oficerów straży granicznej. Wsparliby oni misję patrolowania Morza Śródziemnego i jego brzegów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Dorota Piotrowska/kd/Siekaj

podobne: Destabilizacja Afryki przyczyną masowego uchodźstwa. UE nie ma polityki imigracyjnej ale chce zmusić do „solidarności” wszystkie kraje. Pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.

źródło: stooq.pl

…Cynizm, populizm, zimna kalkulacja? Mniejsza z tym. Skończyło się na „wielkich słowach”, wyrażeniu „żalu”, podkreślenia „powagi sytuacji” i „potrzeby pomocy” bla bla bla. Konkrety (póki co) dotyczą uszczelnienia granic UE przed nielegalną imigracją (i bardzo dobrze). Mam nadzieję że polski podatnik nie będzie musiał w ostateczności ponosić kosztów niekompetencji i nieporadności krajów południa, tak jak te kraje nie muszą (i nie ponoszą) kosztów uchodźstwa choćby z Ukrainy które z kolei ponosi Polska (też nie ze swojej winy). Nakładanie na nasz kraj dodatkowego balastu w ramach czyjejś potrzeby wykazania się poprawnością polityczną tudzież w imię fałszywej „solidarności” to jakiś absurd. Niech sobie zachód radzi sam ze swoimi „demonami wojny” (które pomagał tworzyć maczając łapy przy „afrykańskiej wiośnie ludów”). Mam nadzieję że nasze władze (którym brakuje pieniędzy dla własnych obywateli) nie są na tyle naiwne by dać się wciągnąć w kolejne koszta, i wykorzystają z zimną krwią możliwość dobrowolnego uregulowania tej kwestii kończąc swoją „solidarność” na wielkich słowach (tak jak zwykł to robić obłudny zachód)… Odys

4. Bazelak: zmasowany atak na Polskę. Płudowski: zbyt emocjonalnie podchodzimy do oczekiwań wobec USAList otwarty do dyrektora FBI od twórców „Karskiego i władców ludzkości”.

W ostatnim czasie trwa zmasowany żydowski atak na Polskę. Powstają zakłamane i obrazoburcze filmy „Pokłosie” i „Ida”, które przedstawiają Polaków jako morderców. Do antypolskiej i antynarodowej narracji włączył się dyrektor FBI James Comey, który oskarża Polaków o kolaborację z nazistami przy Holokauście. Według słów amerykańskiego dygnitarza Polacy mordowali Żydów!

A jaka była jednak prawda? To tak zwani Żydzi, odpowiedzialni są za masowe mordy Polaków, a nie odwrotnie. To Żydzi są mordercami, a na swoich rękach mają niewinną krew tysięcy polskich mężczyzn, kobiet i dzieci.

Jak ujawniła gazeta „Maariv” żydowscy oficerowie służący w NKWD dla Rosjan przyznali się, że osobiście bestialsko wymordowali 12 tys. polskich oficerów w Katyniu. Józef Stalin osobiście wybierał oficerów, którzy mieli zabijać Polaków. Wraz z szefem NKWD, Żydem Ławrientijem Berią zaplanowali mord oficerów polskich i zdecydowali, że w większości zadanie to wykona grupa żydowskich oficerów z NKWD. Za morderstwa te byli odpowiedzialni Żydzi: major Joszua Sorokin, płk Aleksander Susłow, płk Samyun Tichonow.

Przypomnieć należy niektóre zbrodnie żydowskie z czasów II wojny światowej między innymi ludobójstwo z 8 maja 1943 roku w Nalibokach, jakim było wymordowanie 250 mieszkańców polskich wsi przez partyzantów żydowskich i sowieckich. Do historii mordu dokonanego na Polakach przez Żydów i Rosjan przeszła również zbrodnia w Koniuchach, gdzie bez litości zamordowano polskich mieszkańców wsi – mężczyzn, kobiety i dzieci.

Po wojnie Żydzi mocno udzielali się w komunistycznym UB torturując i mordując polskich bohaterów wojennych. Żydowscy zbrodniarze komunistyczni odpowiedzialni są za mordy 1650 Polaków w obozie w Świętochłowicach, gdzie prym w mordowaniu ludzi wiódł Żyd Salomon Morel i podlegli mu żydowscy kaci z UB. Żydowscy zbrodniarze odpowiedzialni są również za proces i morderstwo generała Fieldorfa Nila i rotmistrza Pileckiego, a także wielu innych polskich patriotów chowanych potem w bezimiennych grobach.

Hołubiony dzisiaj i uwielbiany w obecnej III RP Żyd major Zygmunt Baumann otrzymał krzyż walecznych za łapanki i prześladowanie polskich patriotów, żołnierzy Armii Krajowej i NSZ. Baumann organizował też napady na bezbronne rodziny żołnierzy niepodległościowych.

Czy ktoś osądził w Polsce tych żydowskich zbrodniarzy? Dlaczego Polacy nie kręcą filmów pokazujących prawdziwe oblicze Żydów i mordowanie przez nich bezbronnych Polaków? Żydzi mają na swoim koncie około 20 tysięcy niewinnie pomordowanych Polaków. Brakuje w naszej rodzimej kinematografii filmów o żydowskich mordach, a zamiast tego pluje się na groby polskich bohaterów z podziemia niepodległościowego. Polska nie powinna na to pozwalać. Mimo horroru i tragedii, jakie zafundowali naziści Żydom, to właśnie Żydzi stali się później prawdziwymi katami i mordercami, a nie Polacy. Nie dajmy się omamić żydowskiej propagandzie. Walczmy o prawdę i honor! Cześć i chwała polskim bohaterom!

Kamil Bazelak, były strongman i zawodnika MMA

źródło: stefczyk.info

23.04.2015 (IAR) – Słowo ‚przepraszam’ nie zostało użyte, ale mamy do czynienia z pewną formą przeprosin – uważa doktor Tomasz Płudowski z Collegium Civitas.

Dyrektor FBI James Comey w liście przekazanym naszemu ambasadorowi wyraził żal, z powodu powiązania Polski z Niemcami w kontekście Holokaustu.

Polska jest rozczarowana, ponieważ oczekiwaliśmy użycia słowa ‚przepraszam’ – uważa Płudowski. Wyrażenie żalu jest jednak formą przeprosin, tylko że ujętą inaczej – mówi amerykanista.

Płudowski zwraca uwagę, że stosunki polsko – amerykańskie układają się w ostatnich latach coraz lepiej, a współpraca militarna i polityczna jest coraz ściślejsza. Jednocześnie Polacy w jego opinii zbyt często kierują się emocjami w oczekiwaniach w stosunku do Stanów Zjednoczonych, co jest niepotrzebne. Wzajemne relacje mają też charakter asymetryczny – to Stany Zjednoczone bardziej są potrzebne Polsce niż na odwrót, nie jest więc w naszym interesie by się obrażać – dodaje Płudowski.

„Żałuję, że użyłem nazw konkretnych krajów, ponieważ moja argumentacja miała charakter uniwersalny i dotyczyła ludzkiej natury. (…) Państwo Polskie nie ponosi odpowiedzialności za okrucieństwa, których dopuszczali się naziści” – napisał w liście do ambasadora James Comey.

Informacyjna Agencja Radiowa/P.Pawełek/mitro/

komentarz Stanisława Michalkiewicza:

„…Warto w związku z tym zwrócić uwagę właśnie na stanowisko, jakie pan Jakub Coney zajmuje. Jest dyrektorem FBI, a więc jednej z dwóch formacji amerykańskiej razwiedki i z tego tytułu coś tam przecież musi wiedzieć. Na przykład – że rząd Stanów Zjednoczonych nieustannie wywiera na Polskę naciski, by ta jak najszybciej zadośćuczyniła żydowskim roszczeniom majątkowym, szacowanym na 60, a może nawet 65 miliardów dolarów. Dyrektor Coney musi też wiedzieć, że jednym z elementów tego nieustającego nacisku jest tzw. „pedagogika wstydu”, której Polacy poddawani są co najmniej od roku 1990, kiedy to żydowskie organizacje przemysłu holokaustu wysunęły przeciwko „narodowi polskiemu” dziwaczny zarzut, że w obliczu holokaustu zachował się „biernie”. Zarzut dziwaczny, bo oskarżyciele nie wskazywali, co właściwie naród polski miałby zrobić ponadto co zrobił, by nie zasłużyć na taką recenzję.

Potem, w ramach zapowiedzianej przez ówczesnego sekretarza Światowego Kongresu Żydów Izraela Singera operacji „upokarzania Polski na arenie międzynarodowej”, nastąpiła eskalacja tych oskarżeń; w roku 2001, podczas uroczystości w Jedwabnem, „naród Polski” został oskarżony o „współudział”, a 10 lat później – o „sprawstwo” samodzielne. Uprzejmie uważam, że FBI nie mogło o tym wszystkim nie wiedzieć tym bardziej, że agenci tej organizacji, podobnie jak agenci CIA, w „pedagogice wstydu” prawdopodobnie bezpośrednio lub pośrednio uczestniczą – na przykład nakręcając odpowiednio swoich konfidentów nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i w Polsce. Zatem jeśli nawet Amerykański Komitet Żydowski dzisiaj protestuje, a pan doktor Weiss domaga się nawet dymisji, to dyrektor Coney najprawdopodobniej wie, że to tylko takie przekomarzania, bo skoro Amerykański Komitet Żydowski i pan doktor Weiss żydowskie roszczenia majątkowe wobec Polski popierają, to muszą też godzić się na operację rozmiękczania polskiego oporu właśnie „pedagogiką wstydu”, w której oskarżenia Polaków o zbrodnie II wojny światowej pełnią ważną funkcję. Jeśli zatem oficjalnie protestują, to nie jest wykluczone, że w ukryciu zacierają ręce, iż w „pedagogice wstydu” wziął udział taki ważny dygnitarz. A ponieważ niegrzecznie byłoby zakładać, że FBI nie wie o sprawach, które dzieją się w ukryciu, zatem prawdopodobnie wie i o tym zacieraniu rączek. W takim razie dlaczego dyrektor Jakub Coney miałby się przejmować protestami nawet żydowskimi, a tym bardziej – polskimi?…”

całość tu: michalkiewicz.pl

polecam również: Profesor Jasiewicz i „kozi taniec” PANa

24.04.2015 (IAR) – Twórcy polsko-amerykańskiego filmu dokumentalnego „Karski i władcy ludzkości” skierowali list otwarty do Jamesa Comeya zachęcający go do uzupełnienia wiedzy o Holocauście. Za pośrednictwem ambasady USA przekazali dyrektorowi FBI kopię swego filmu o Karskim, który dziś, wchodzi na ekrany polskich kin.

W liście otwartym napisali między innymi, że z obrazu tego można dowiedzieć się, co w sprawie mordowania przez Niemców milionów polskich Żydów w czasie II wojny światowej zrobiło Polskie Państwo Podziemne. „Polski rząd nie podjął kolaboracji z Niemcami, co było jednym z niewielu wyjątków w okupowanej Europie” – piszą. Podkreślają, że ponad 6 tysięcy Polaków jest odznaczonym przez Izrael za ratowanie Żydów z narażeniem życia.

Reżyser Sławomir Gruenberg i producent Dariusz Jabłoński stwierdzają dobitnie: „Historia Jana Karskiego opowie Panu, co robili Polacy, by pomóc swoim sąsiadom Żydom. Karski został wyznaczony przez Polskie Podziemne Państwo, by przekraść się przez okupowaną Europę i przekazać na Zachód pierwszą informację o planowej zagładzie Żydów dokonywanej przez Niemców. Karski wykonał zadanie i opowiedział o tym wszystkim przywódcom wolnego świata, w tym przede wszystkim prezydentowi USA Franklinowi Delano Rooseveltowi, błagając ich o pomoc dla polskich Żydów. Z naszego filmu z ust Karskiego dowie się Pan, co zrobili wtedy przywódcy. Niewiele” – czytamy w liście do Jamesa Comeya.

Autorzy listu przyznają, że nie wszyscy Polacy w tych strasznych czasach umieli pokonać strach, nie wszyscy zasłużyli na miano Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. „Niektórzy z nich nie zdali egzaminu odwagi, współczucia i ludzkiej przyzwoitości. Tego nie należy ani usprawiedliwiać, ani uogólniać. Nie pozwala to nikomu nazywać Polaków wspólnikami Hitlera” – czytamy.

Twórcy filmu zamierzają doprowadzić do dystrybucji filmu do kin w USA i w Izraelu.

Joana Sławińska, pr.1 PR /K.P./Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

podobne: W rocznicę obchodów wyzwolenia Auschwitz (bez Pileckiego). Mosze Kan­tor: „Putin jest wiel­kim przy­ja­cie­lem śro­do­wisk ży­dow­skich”. Czy żydom grozi exodus? Brytyjski historyk ostro o bierności Zachodu wobec zagłady.

…Nie wiem w czyim imieniu Pan Płudowski udaje i kogo usiłuje przekonać że nie trzeba słowa przepraszam by choć w ten symboliczny sposób przyznać się do popełnionej podłości i zadośćuczynić szerzeniu kłamstw ale się myli. Zwłaszcza kiedy chodzi o tak daleko idące nieprzyjemne konsekwencje dla strony pokrzywdzonej (pomijając już zwykłą przyzwoitość przeproszenia za pomówienie). Nie ma w tej sprawie żadnego znaczenia kto jest komu (i w ramach czego) bardziej potrzebny, jeśli idzie o oczywistą prawdę która w końcu taki kraj jak USA kosztuje w tym wypadku najmniej. Cóż to w ogóle za logika, według której w ramach sojuszu jeden może bezkarnie szerzyć kłamliwą propagandę na temat drugiego bo jest akurat drugiej stronie „bardziej potrzebny”?

Niestety Polskę reprezentują dziś właśnie tacy ludzie jak Pan Płudowski, którzy wolą tłumaczyć krętaczy i kłamców (udając że to deszcz pada kiedy ktoś im szcza na głowę) a nawet potrafią się kajać za nie swoje winy, zamiast walczyć o dobre imię narodu który rzekomo reprezentują w kraju i za granicą. Na dodatek to tego typu ludzie dysponują dziś i rozdają pieniądze Polaków na szkalujące i antypolskie pseudo dokumentalne produkcje filmowe, gdzie utrwalany jest wizerunek Polaka antysemity i szowinisty, współsprawcy zbrodni holokaustu żydów. To tacy właśnie ludzie dają pieniądze na wybudowanie i utrzymywanie muzeum upamiętniającego tragedię narodu, który z „wdzięczności” za ten gest uprawia w tymże muzeum jawnie antypolską propagandę, by zmusić do poczucia winy i wydusić na tej podstawie z obywateli (którzy z podatków „ufundowali” owo muzeum) urojone odszkodowanie za zbrodnie które popełnił ktoś inny znany doskonale roszczeniowcom z nazwy i siedziby.

Wszystko to jak nóż w plecy dla kraju który słynął z przyjmowania Żydów, kiedy z całej „cywilizowanej” Europy (i nie tylko) przepędzano ich, rabowano i mordowano. Kraju który pozwolił im osiedlić się na swojej ziemi nadając szereg wolności i praw by mogli żyć jak u siebie, w spokoju kultywując swoją religię, tradycję i bogacąc się. Kraju w którym to hitlerowskie Niemcy (a nie Polacy!) postanowiły „ostatecznie rozwiązać kwestię żydowską”. Nie dlatego że Polacy byli antysemitami, ale dlatego że było właśnie na odwrót i właśnie z tego powodu do Polski się sprowadziło i w Polsce żyło najwięcej Żydów. Kraju w którym jako jedynym okupowanym przez Niemców, za ukrywanie lub pomaganie Żydom groziła kara śmierci. Kraju z którego pomimo tej okrutnej zasady najwięcej ludzi tytułuje się „sprawiedliwym wśród narodów świata” za ratowanie Żydów od zagłady. Kraju który niestety SAM sobie zgotował pogardę – rękami i ustami łże elit, które nie dbają o polski interes narodowy bo nie potrafią one przeprowadzić prostej ekshumacji ofiar z pogromu w Jedwabnem by ujawnić prawdę o tym co rzeczywiście zaszło (kto mordował, z czyjego poruczenia i ile rzeczywiście ofiar poniosło śmierć w tej tragedii). Nie potrafimy w prosty i jednoznaczny sposób zdjąć z siebie odium wielbłąda (choć dysponujemy środkami by to zrobić) a zamiast tego nakładamy na siebie obowiązek wypłacania zobowiązań finansowych za cudze grzechy.

Polacy! Nie mamy obowiązku wstydzić się swojej historii i kajać za nie swoje grzechy. Pan Grzegorz Braun odkłamuje „pedagogikę wstydu” tu:

Zakłamana historia przez zakłamanych fałszerzy wrogiego (bo nie tylko obcego) pochodzenia. Zaniedbana i przemilczana w wielu prostych do obrony kwestiach przez tych, którzy powinni zrobić wszystko żeby bronić dobrego imienia ludzi, którzy wybrali ich i płacą im za reprezentowanie i pilnowanie godności Polski i Polaków. Ta historia w ramach „przedsiębiorstwa holokaust” właśnie zaczyna nabierać rozpędu i zbierać swoje żniwo. Ale ktoś kiedyś będzie musiał za te wszystkie zaniedbania i jawną zdradę interesów narodowych a przede wszystkim prawdy odpowiedzieć. Jeśli bowiem zaczną spływać do Polski rachunki do zapłacenia za ten cały cyrk, to ludzie już i tak dość ograbieni na bankrutujące państwo nie będę w ciszy i spokoju pogryzając suchy chleb płacić jeszcze więcej… (Odys)

podobne: Fikcja kontra fakty czyli: „Obywatel” Stuhr i jego paranoidalna wizja „polskiego” antysemityzmu, „Króle Srule i koszerna husaria”, Ziemkiewicz o „antysemityzmie” Dmowskiego. oraz: Robert Cisek: Pokłosie czyli… inkryminacja Polaków o antysemityzm vs. historyczne fakty. i to: Żydzi (nie)są perfekcjonistami w robieniu rachunku sumienia innym. Janusz Korwin Mikke vs Szewach Weiss czyli… Jak rozmawiać z żydem bez postawy służebnej. Niemcy wypłacą renty i emerytury z tytułu pracy w getcie. a także: (GN)Ida antypolonizmu czyli reżyserska wizja Heleny Wolińskiej-Brus (pierwotnie Felicja Fajga Mindla Danielak, ps. Lena) i jeszcze: Judejczykowie, durnie, zdrajcy, legaci, watahy, notariusze – Stanisław Michalkiewicz o atrapie państwa.

Przyjaźń - Nóż w plecy

Destabilizacja Afryki przyczyną masowego uchodźstwa. UE nie ma polityki imigracyjnej ale chce zmusić do „solidarności” wszystkie kraje. Pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.


1. Hiszpania apeluje do UE o walkę z nielegalną imigracjąMasowy napływ imigrantów do Włoch – kraj domaga się pomocy od Unii EuropejskiejUE zwołuje spotkanie ws. imigrantów

20.04.2015 (IAR) – Hiszpania apeluje do Brukseli o skuteczne działania w walce z nielegalną imigracją. Półwysep Iberyjski jest po Włoszech miejscem, do którego przybywa najwięcej imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Zdaniem hiszpańskiego rządu, odpowiedzialność za tych imigrantów powinna wziąć na siebie cała Unia Europejska, a nie tylko jej południowe kraje.

Miejscami najczęściej wybieranymi przez nielegalnych imigrantów są Ceuta i Melilla (czyt. melija) – hiszpańskie miasta na terenie Maroka, a także Andaluzja i Wyspy Kanaryjskie. W tamtejszych Ośrodkach Wsparcia przebywa 3-krotnie więcej osób niż jest tam przewidzianych miejsc. Na Morzu Śródziemnym zakończył się okres sztormów. Hiszpański rząd ostrzega, że dobra pogoda będzie teraz wykorzystywana przez mafie przemycające imigrantów. „Słowa już nie wystarczą, trzeba działać” – powiedział premier Mariano Rajoy. Dodał, że obowiązkiem Europejczyków jest zrobić wszystko, aby na Morzu Śródziemnym nie dochodziło do tragedii.

Ceute i Melillę miał odwiedzić dzisiaj Dimitris Awramopulos – unijny komisarz ds. imigracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa. Jednak po ostatniej katastrofie – utonięcia co najmniej 700 imigrantów – jego wizyta została przełożona.

Informacyjna Agencja Radiowa/Ewa Wysocka-Barcelona/em/

Trzeba to powiedzieć wprost – Włochy mają już dość migrantów z Afryki Północnej. W zeszłym roku do tego kraju poprzez drogę morską mogło przybyć nawet 200 tysięcy uchodźców a tegoroczne wskaźniki wyglądają bardzo niepokojąco.

W ostatnim tygodniu do Włoch przybyło aż 11 tysięcy osób. Kraj ocenia sytuację jako krytyczną i zaczyna sprzeciwiać się masowemu napływowi imigrantów. Niektórzy politycy twierdzą nawet, że w kraju po prostu nie ma już dla nich miejsca a łodzie wypełnione uchodźcami powinno się odsyłać z powrotem do ogarniętej wojną Libii.

Coraz częściej słychać oskarżenia ze strony Włoch, że Europa w ogóle nie reaguje na krytyczną sytuację i nikt nie chce udzielić pomocy temu państwu. Unia Europejska jak dotąd w żaden sposób nie pomogła a w przeszłości wyraziła nawet sprzeciw wobec planów, które zakładały ograniczenie masowej imigracji.

Z obecnych szacunków wynika, że w tym roku będzie jeszcze gorzej – do Włoch może przybyć nawet pół miliona imigrantów. Wygląda więc na to, że pozostają tylko dwa rozwiązania – albo Włosi przestaną przyjmować uchodźców z Afryki, albo Unia Europejska zaproponuje podzielenie się nimi wśród państw europejskich (zmianynaziemi.pl)

19.04.2015 (IAR) – Unia Europejska zwołuje nadzwyczajne spotkanie ministrów spraw zagranicznych i wewnętrznych w związku z tragedią na Morzu Śródziemnym. U wybrzeży Libii zatonął statek z około 700 imigrantami na pokładzie. Szefowa unijnej demokracji Federica Mogherini wezwała europejskie rządy do pomocy uchodźcom z Afryki, którzy próbują przedostać się do Europy w poszukiwaniu lepszych warunków życia. „Musimy wspólnie chronić życie ludzkie, chronić nasze granice i zwalczac nielegalny przemyt imigrantów” – powiedziała.

Francuski prezydent Francois Hollande wezwał do większego nadzoru na morzu, w obliczu – jak powiedział :”prawdopodobnie największej katastrofy w ostatnich latach”. W wywiadzie dla francuskiej telewizji podkreślił, że Unia musi działać w obliczu rosnącej liczby przypadków masowych utonięć imigrantów.

Pewna w tej chwili jest jedynie liczba 28 osób ocalonych. Według jednych źródeł tragedia miała miejsce 60 mil od Libii, według innych tylko 20, czyli jeszcze na libijskich wodach terytorialnych.

Na widok nadpływającej portugalskiej jednostki, pasażerowie kutra zgromadzili się na jednej burcie, w wyniku czego natychmiast wywrócił się on do góry dnem. Na pokładzie było co najmniej 700 osób, może nawet więcej.

W pierwszych komentarzach włoscy politycy winę za tragedię przypisują opieszałości Unii Europejskiej, która lekceważy wciąż problem nielegalnych imigrantów docierających do Włoch, a więc do Europy, droga morską.

W akcji poszukiwawczej uczestniczą włoskie służby przybrzeżne, marynarka wojenna Malty i statki handlowe.

Przez włoską wyspę Lampedusę, dziesiątki tysięcy imigrantów z Afryki próbuje się co roku przedostać do Europy. Najczęściej przemierzają oni morze zatłoczonymi, przestarzałymi statkami, które nie spełniają podstawowych wymagań bezpieczeństwa.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Lehnert/Rzym/afp/nyg

2. Wlk. Bryt.: Farage wini Camerona za tragedię na wodach Libii. Opinie: Borońska-Hryniewiecka o polityce imigracyjnej UEOpinie: Wilk – UE nie ma polityki imigracyjnej.

20.04.2015 (IAR) – Lider antyimigracyjnej brytyjskiej partii UKIP wini premiera Davida Camerona za ostatnią tragedię u wybrzeży Libii. Zdaniem Nigela Farage’a, obecną falę imigracji przez Libię i Morze Śródziemne uruchomiła brytyjsko-francuska pomoc w obaleniu pułkownika Kadafiego.

Nigel Farage wysunął ten zarzut w programie telewizji BBC, sprowokowany pytaniem, czy nawet w obliczu śmierci setek imigrantów nadal obstaje przy zamykaniu granic i sprzeciwia się wspólnej unijnej reakcji na ogólnoeuropejski problem. „To właśnie europejska reakcja stanowi przyczynę tego problemu. To fanatyzm Sarkozy’ego i Camerona doprowadził do bombardowań Kadafiego i całkowitej destabilizacji Libii. I trzeba uczciwie powiedzieć: to my bezpośrednio wywołaliśmy ten problem” – powiedział Farage. Statystyka potwierdza tę opinię o tyle, że w ostatnich latach rządów pułkownika Kadafiego umowa włosko-libijska istotnie ograniczała nielegelne rejsy przez Morze Środziemne.

Brytyjski wicepremier – liberał Nick Clegg – odparł atak Farage’a mówiąc, że nie wstydzi się interwencji przeciwko brutalnemu dyktatorowi. A konserwatywny wiceminister spraw wewnętrznych James Brokenshire uznał, że lider UKIP wykorzystuje tragedię do celów politycznych. Jednak Nigel Farage oświadczył również, że poprze przyjęcie „pewnej liczby uchodźców z Libii, zwłaszcza tamtejszych chrześcijan” dodając, że ich sytuacja stała się niezośna i nie mają się gdzie podziać.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/em/

20.04.2015 (IAR) – W czwartek nadzwyczajny szczyt krajów Unii w sprawie imigracji. Po kolejnej tragedii uciekinierów z Afryki na Morzu Śródziemnym, politycy Wspólnoty będą zastanawiać się co zrobić ze zwiększającą się falą uchodźców z południa.

Unia potrzebuje solidarnej polityki imigracyjnej – podkreśla ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Karolina Borońska-Hryniewiecka. Następuje potrzeba „europeizacji” polityki azylowej, imigracyjnej, bezpieczeństwa – dodaje ekspert.

Jednym z pomysłów na zacieśnianie współpracy mogłoby być obowiązkowe przyjmowanie imigrantów przez kraje UE. Polska na razie nie deklaruje, czy przyjmie uchodźców z Afryki. Karolina Borońska-Hryniewiecka ocenia, że sprawa imigrantów z południa może być elementem transakcji wiązanej – kraje południa Europy mogą powiedzieć „nie” w sprawie przedłużenia sankcji wobec Rosji, jeśli kraje północy nie wykażą dobrej woli w sprawie imigrantów.

We wczorajszej katastrofie na Morzy Śródziemnym mogło zginąć 700 osób, choć według niektórych źródeł, to zbyt niskie szacunki.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Katarzyna Ingram/łp

20.04.2015 (IAR) – Unia Europejska nie ma żadnej polityki imigracyjnej – tak uważa Wojciech Wilk, prezes Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej i były wieloletni pracownik ONZ. Ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej zastanawiają się w Luksemburgu, w jaki sposób poradzić sobie z falą nielegalnych imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Wszystko po kolejnych przypadkach łodzi z migrantami, które toną na Morzu Śródziemnym. Wczoraj u wybrzeży Libii zginęło co najmniej 700 osób.

Wojciech Wilk mówi Polskiemu Radiu, że sytuację mogłaby poprawić wspólna polityka imigracyjna Unii Europejskiej, której w tej chwili nie ma. W ten sposób potencjalni migranci wiedzieliby, czy mają szanse znaleźć schronienie w Europie. „Taką politykę ma Kanada czy Stany Zjednoczone. To są dokumenty, które ułatwiają działalność instytucjom państwowym, a dla osób szukających osiedlenia się, są jasnym kryterium. Unia Europejska nie ma takiej polityki. Pomimo, że kryzys migrantów, przepływających przez Morze Śródziemne trwa 10 lat, taka polityka nie została wypracowana” – mówi ekspert.

Wojciech Wilk podkreśla też, że Unia powinna zaangażować się także w pomoc dla regionów, gdzie toczy się wojna. Jak mówi ekspert, trzeba w zdecydowany sposób walczyć z przemytem ludzi. „Unia Europejska powinna pomóc tym ludziom albo w tych krajach, gdzie toczą się konflikty albo w bezpośrednim sąsiedztwie, tak aby uchodźca z Libii mógł otrzymać pomoc w Tunezji, zamiast podejmować niebezpieczną podróż przez Morze Śródziemne. Transport migrantów jest całkowicie kontrolowany przez organizacje przestępcze lub organizacje, mogące być powiązane z ekstremistami islamskimi z Libii” – wyjaśnia Wojciech Wilk.

W sumie ocenia się, że tylko od początku roku w Morzu Śródziemnym utonęło co najmniej 1600 imigrantów.

Eksperci podkreślają, że wśród migrantów są głównie uchodźcy z Libii i Syrii, gdzie toczą się wojny albo osoby, które chcą uciec przed biedą w krajach afrykańskich.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/wcześn./pbp

3. UE – pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.

15.04.2015 (IAR) – Problematyczne są dla Polski unijne pomysły dotyczące imigracji z Afryki. W przyszłym miesiącu Komisja Europejska przedstawi nową strategię, która ma pomóc Unii w rozwiązaniu palącego problemu. Od kilku lat na stary kontynent próbują się przedostać uchodźcy z afrykańskich państw, wstrząsanych protestami. Narzekają kraje Południa, które nie radzą sobie z falą imigrantów.

O solidarną odpowiedź wszystkich państw i przyjmowanie uchodźców u siebie apeluje Komisja Europejska. „Musimy zrozumieć, że bezprecedensowy napływ uchodźców to nowa sytuacja i musimy się do niej dostosować. Wzywam kraje członkowskie, by wykazały się solidarnością, decydując się na konkretne działania” – mówił w Parlamencie Europejskim komisarz do spraw imigracji Dimitris Awramopoulos.

Czy Bruksela będzie zmuszać unijne kraje do przyjmowania imigrantów? Polska na pewno się nie zgodzi. „Polska uważa, że może to nastąpić za zgodą rządu, a więc nic obowiązkowego, tylko dobrowolnie” – powiedziała europosłanka Barbara Kudrycka.

Pojawił się też pomysł, by liczba przyjętych w danym kraju imigrantów była uzależniona od liczby mieszkańców. To też się Polsce nie podoba. „Nam zależy na tym, aby bardziej brać pod uwagę zakres opieki socjalnej, poziom dochodu narodowego, a nie liczbę ludności, czy liczbę imigrantów” – podkreśliła europosłanka Barbara Kudrycka.

Uzależnienie liczby przyjętych imigrantów od liczby ludności w danym kraju spowodowałoby, że ten ciężar spadłby między innymi na Polskę, która wprawdzie duża, ale biedniejsza jeśli porównać ją z małą Austrią. Co ciekawe podobno to rząd w Wiedniu zaproponował, by brać pod uwagę wielkość, a nie zamożność kraju.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/mg

źródło: stooq.pl

podobne: „Islamizacja Europy” kontra „tchórzliwa brutalność” czyli „Problem, Reaction, Solution!” oraz: Walki z islamistami: Syria – 3 miliony uchodźców, Irak – dramat chrześcijan. Stanisław Michalkiewicz: „Pustynna burza”. i to: W tym ubóstwie jest metoda czyli… cynik9 o zaletach bycia niedorozwiniętym (gospodarczo) a także:  Cameron ostrzega przed ekstremizmem islamskim (będzie interwencja lądowa w Iraku?). Biskup Manchesteru wypomina władzom wojnę w Iraku, która pogorszyła sytuację chrześcijan na Bliskim Wschodzie.

Kordoniarze - Rafał Zawistowski

Kordoniarze – Rafał Zawistowski

Rosja: 9 maja w Moskwie bez Merkel i Camerona. Oskarżeni w sprawie Niemcowa zmieniają zeznania. Szczyt UE bez sankcji ale z rezolucją w sprawie Rosji (żądanie zwrotu polskiego Tupolewa). Ukraina: kredyt z MFW, Czy UE grozi fala uchodźców z Ukrainy?


1. Niemcy: Merkel nie jedzie do Moskwy. Rosyjscy śledczy chcą odciąć opinię publiczną od sprawy NiemcowaSzczyt UE bez sankcji, ale o propagandzie i energetyce. Parlament Europejski ostro krytykuje Rosję.

11.03.2015 (IAR) – Niemiecka kanclerz nie weźmie udziału w obchodach 9 maja w Moskwie. Jak informuje urząd kanclerski w Berlinie, Angela Merkel odrzuciła zaproszenie prezydenta Rosji Władimira Putina na obchody 70. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej.

Według urzędu kanclerskiego, biorąc pod uwagę sytuację na Ukrainie jest niemożliwe, aby Angela Merkel wzięła udział w tradycyjnej paradzie wojskowej na Placu Czerwonym. Pani kanclerz ma jednak pojechać do Rosji dzień później, 10 maja, aby złożyć wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza.

IAR/N-TVSiekaj/dabr

podobne: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? oraz: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją. i to: Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce.

11.03.2015 (IAR) – Rosyjscy prokuratorzy chcą odciąć opinię publiczną od śledztwa w sprawie śmierci Borysa Niemcowa. Do takich wniosków doszła dziennikarka „Moskiewskiego Komsomolca” Ewa Makarewicz.

W jej opinii śledczy nie chcą, aby ktokolwiek kontaktował się z osobami podejrzanymi o zabójstwo opozycyjnego polityka. Makarewicz i kremlowski obrońca praw człowieka Andriej Babuszkin spotkali się z trzema domniemanymi zabójcami Niemcowa. Usłyszeli od nich, że byli bici i zastraszani, a zeznania składali pod presją. Główny podejrzany Zaur Dadajew wycofał wcześniejsze przyznanie się do winy informując, że złożył je, aby ratować swojego kolegę przed torturami.

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej uznał wizytę obrońców praw człowieka w moskiewskim areszcie za próbę wpływania na niezależne śledztwo. Tymczasem, niektóre rosyjskie media, w tym „Nowaja Gazieta” sugerują, że istnieje alternatywna wersja śledztwa, wskazująca na osoby z otoczenia przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/zr

podobne: Rosja: pogrzeb Niemcowa to pogrzeb epoki, tymczasem główny świadek zabójstwa opuścił Rosję. Michalkiewicz o męczeństwie za demokrację.

12.03.2015 (IAR) – Parlament Europejski jest głęboko zaniepokojony stanem rosyjskiej demokracji. W przyjętej rezolucji eurodeputowani domagają się niezależnego śledztwa w sprawie zabójstwa Borysa Niemcowa. Apelują też do władz Rosji o zwrot Polsce wraku prezydenckiego samolotu, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się pod Smoleńskiem.

W przygotowanej przez największe frakcje polityczne wspólnej rezolucji podkreślono, że zabójstwo Borysa Niemcowa jest najbardziej znaczącym morderstwem politycznym w najnowszej historii Rosji. Wpisuje się w szereg zabójstw dokonanych w tym kraju z pobudek politycznych. Europosłowie domagają się przeprowadzenia niezależnego śledztwa pod nadzorem międzynarodowych organizacji. Za zaistniałą sytuację obciążają rosyjskie władze, podsycające atmosferę nienawiści wobec opozycji i społeczeństwa obywatelskiego.

Parlament wezwał także przywódców Federacji Rosyjskiej do zaprzestania „haniebnej propagandy i wojny informacyjnej wobec swoich sąsiadów i własnego narodu”. Posłowie zaapelowali do Rady o opracowanie jednolitej polityki wobec Rosji, zobowiązującej państwa członkowskie Unii do prezentowania wspólnego stanowiska.

Zwracają się też z apelem do władz rosyjskich o natychmiastowe zwrócenie Polsce wraku TU154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Propozycja podjęcia niezależnego międzynarodowego dochodzenia w sprawie katastrofy została odrzucona.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Andrzej Geber/Strasburg/dw

podobne: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” i to: Kolejna rocznica „katastrofy w Smoleńsku” – zimna wojna trwa

12.03.2015 (IAR) – Unijny szczyt raczej bez uzgodnień dotyczących sankcji wobec Rosji. Wiele wskazuje na to, że europejscy przywódcy w przyszłym tygodniu nie podejmą decyzji w tej sprawie. Tak przyznają w rozmowie z Polskim Radiem unijni dyplomaci. Pozostałe tematy szczytu to walka z rosyjską propagandą i unia energetyczna. Zapisano je w projekcie wniosków na szczyt, który widziało Polskie Radio.

Dwudniowy szczyt rozpoczyna się w przyszły czwartek i do tego czasu jeszcze wiele może się zmienić. Jednak w nieoficjalnych rozmowach można usłyszeć, że nie ma nastroju na zaostrzanie sankcji wobec Rosji, zwłaszcza tych gospodarczych. Pytanie co z obecnymi restrykcjami, które wygasają pod koniec lipca. Jeden z unijnych dyplomatów powiedział Polskiemu Radiu, że pojawił się pomysł, by już teraz przedłużyć je do grudnia. Na razie jednak ta propozycja nie uzyskała aprobaty. Europejscy liderzy na szczycie będą rozmawiać też o sposobach walki z rosyjską propagandą. Mają zlecić Komisji Europejskiej, by do czerwca opracowała strategię w tej sprawie. Kolejny temat to unia energetyczna. Do projektu wniosków na szczyt gabinet szefa Rady Europejskiej wpisał tezy Komisji Europejskiej. Nie ma więc mowy o wspólnych, obowiązkowych zakupach gazu w Unii, czyli propozycji, którą Donald Tusk, jeszcze jako premier, usilnie forsował. Nie było jednak na to zgody w Unii Europejskiej. Zapisano natomiast możliwość dobrowolnych zakupów. Jest też nacisk na większą przejrzystość kontraktów gazowych, które unijne kraje podpisują z dostawcami spoza Wspólnoty. Ostateczny kształt unii energetycznej będzie zależał od wyników negocjacji państw członkowskich z Parlamentem Europejskim.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/sk

podobne: Konflikt gazowy na Ukrainie reaktywacja. KE o dostawach gazu przez Rosję, Unia Energetyczna ma złamać energetyczną potęgę Moskwy. Prywatna spółka znalazła gaz w Polsce oraz: Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu. i to: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję.

2. Piechociński: grozi nam katastrofa humanitarna? Ukraina z pomocą MFW i reformami.

10.03.2015 (IAR) – Jeśli nie nastanie trwały pokój na Ukrainie, może dojść do katastrofy humanitarnej – mówi wicepremier Janusz Piechociński. Jak powiedział w radiowej Jedynce, taki właśnie był przekaz jego ubiegłotygodniowej wypowiedzi dla agencji Reutera. Wywiad wzbudził duże emocje, cytowano zwłaszcza słowa Janusza Piechocińskiego o napływie fali uchodźców z Ukrainy.

Minister gospodarki powiedział w Polskim Radiu, że część jego wypowiedzi została wyrwana z kontekstu. Jak wyjaśnił, chciał przekazać, że Europa powinna przygotować siły i środki na każdy scenariusz rozwoju sytuacji na Ukrainie. Zdaniem Piechocińskiego, powinniśmy mieć na uwadze problemy Turcji, do której napływają uciekinierzy z ogarniętej wojną Syrii i być gotowi na ewentualne przyjęcie uchodźców z Ukrainy. Wicepremier dodał, że konflikt w Donbasie już teraz ma duży wpływ na europejską gospodarkę, załamuje się popyt, spadają ceny walut.

Szacuje się, że w całym obszarze towarów objętych embargiem Polska tylko w ciągu roku nie sprzedała do Rosji produktów za 500 milionów dolarów.

PR1/IAR/dw/zr

podobne: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach. oraz: Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców). i to: Heglowska rzeczywistość: Polska przeżywa złoty wiek a Polacy lubią demokrację i są skłonni ponieść gospodarcze straty dla Ukraińców.

12.03.2015 (IAR) – 40 mld dolarów, czyli równowartość 32 procent PKB z 2014 roku, może wynieść skumulowany deficyt Ukrainy do 2018 roku. Takie oceny przedstawił w raporcie Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który rozpoczyna program pomocowy dla Kijowa.

Tymczasem, ukraińska minister finansów Natalia Jaresko poinformowała, że pierwsza transza pieniędzy od MFW może pojawić się na ukraińskich rachunkach dziś lub jutro. Z 5 mld dolarów, 2,2 mld pójdą na wsparcie banku centralnego, a reszta – do budżetu. W maju-czerwcu dojdzie do przeglądu uzgodnionych między MFW i Kijowem działań. Do końca obecnego półrocza powinna być wypłacona kolejna, również warta 5 mld USD transza pożyczki.

Natalia Jaresko ogłosiła też, że do końca roku Kijów zamierza uruchomić program prywatyzacji, obejmującej dużą część gospodarki. Jego szczegóły mają być znane w kwietniu. Dotyczyć będzie wielu z 3300 państwowych przedsiębiorstw.

Minister odniosła się też do planów restrukturyzacji ukraińskiego zadłużenia. Według niej, porozumienie z wierzycielami może zostać osiągnięte w ciągu 2 miesięcy.

MFW zamierza wesprzeć reformy na Ukrainie pożyczkami na sumę 17,5 mld dolarów. W sumie pakiet międzynarodowej pomocy dla Kijowa ma mieć wartość 40 mld dolarów, z czego część to dopiero zakładane umorzenia długu zagranicznego. MFW podkreśla, że zmiany na Ukrainie są niezbędne, ale też nie są przesądzone z uwagi na istnienie potężnych grup interesów.

IAR/MFW/hromadskie/łp/dj

podobne: Szczyt UE głównie o Ukrainie, ale też o Grecji (której grozi niewypłacalność) i terroryzmie (gromadzenie danych, kontrola graniczna). Kredyt z MFW dla Ukrainy. oraz: Ukraina: USA dadzą kolejne dolary, kredyty z Niemiec, pomoc finansowa MFW, obywatele o korupcji. i to: Ukraina: Kredyt z MFW w zamian za podwyżkę cen gazu dla ludności. a także: Ukraina: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. Za miesiąc koniec działań wojennych? polecam również: Podczas gdy Ukrainę czeka ciężka droga „vulture funds” robią interes życia. oraz: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem)

źródło: stooq.pl

peregovory Rosja, Unia Europejska

Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś.


1. Rublowi dużo ropy nie służy.

27.11.2014 (IAR) – Rekordowo niski kurs rubla. Rosyjska waluta zanurkowała po informacji, że kraje kartelu naftowego nie ograniczą produkcji. Rubel zaraz po tej decyzji rozpoczął ostry spadek. Dolar kosztuje już w Moskwie blisko 49 rubli, a euro blisko 61 rubli. Rosyjska waluta jeszcze nie była tak tania w stosunku do amerykańskiej waluty, rekord z 7 listopada został przekroczony o 2 kopiejki. Zarówno do dolara jak i euro rubel stracił dziś 3,6 procent.

Dziś kraje OPEC zdecydowały utrzymać na dotychczasowym poziomie produkcję ropy, której cena jest najniższa od 4 lat i wynosi ponad 70 dolarów. Na inną decyzję liczyła nie zrzeszona w organizacji Rosja, w którą mocno uderzają spadające ceny.

Dla Moskwy dopiero poziom 100 dolarów za produkowaną w Rosji ropę Ural jest wystarczający dla stabilizacji budżetu.

IAR/rts/łp

Ropa jest więc tańsza o jedną trzecią w porównaniu z pierwszą połową roku. Tak niskich cen nie było od ponad czterech lat.

Według obserwatorów, tania ostatnio ropa to także wynik stosunkowo słabego rozwoju gospodarczego w wielu krajach, a więc mniejszego zapotrzebowania na energię. Inną przyczyną jest wzrost produkcji tego surowca w USA. Tania ropa może zaszkodzić budżetom Libii, Iranu czy ArabiiSaudyjskiej oraz Rosji.

W Rosji po decyzji OPEC do rekordowo niskiego poziomu wobec amerykańskiego dolara, spadła wartość rubla. Na taniej ropie skorzystają europejscy importerzy; zdaniem optymistycznych obserwatorów, niskie ceny na stacjach benzynowych będą trafionym prezentem na Boże Narodzenie.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ R. Motriuk/nyg

…Szkoda że tak znaczny spadek cen ropy na światowych rynkach nie przekłada się na równie spektakularny spadek cen na stacjach benzynowych.

Nie mam wątpliwości że OPEC dokonało tej decyzji pod naciskiem USA dla ich celów politycznych względem Rosji. Trzeba pamiętać o tym że wraz z taniejącą ropą spada również cena rosyjskiego gazu w tych kontraktach, w których powiązano ceny obu surowców. Trzeba sobie postawić pytanie jak długo wytrzyma rosyjska gospodarka wobec tak drastycznego spadku obrotów głównego jej motoru…

„…Tania ropa i zmniejszenie zapotrzebowania na gaz uderzają w interesy Rosnieftu i Gazpromu. Pierwsza z firm będzie musiała zatrzymać część projektów naftowych, z których najważniejszy to Bażenow, łupkowe zagłębie Rosji. Co za tym idzie w dłuższej perspektywie będzie musiał spaść eksport ropy naftowej z tego kraju. Gazprom będzie musiał zmienić ceny w kontraktach dla klientów europejskich i być może zrezygnować z formuły cenowej uzależnionej od indeksu ceny ropy naftowej, która dłużej nie będzie już dla niego korzystna. Chociaż przedstawiciele Rosnieftu przekonują, że powyższe zmiany są okresowe a łupkowa rewolucja w USA niebawem zwolni, co pozwoli cenie ropy wrócić do wyższych poziomów, to otwarte pozostaje pytanie o wytrzymałość rosyjskiej gospodarki na obecną presję taniego surowca. Rosyjskie giełdy odpowiadają znacznymi spadkami wartości akcji spółek energetycznych. Jak długo wytrzyma Kreml?

Jeżeli połączyć naftową presję cenową z utrzymującymi się sankcjami gospodarczymi Unii Europejskiej i USA w odpowiedzi na agresję na Ukrainie, które odcinają Rosjan od zachodniego kapitału, można uznać, że gospodarka rosyjska stoi przed widmem nowego kryzysu. Będzie on miał konsekwencje dla polityki zagranicznej tego kraju, który wybierze trudne reformy i otwarcie na Zachód, których konsekwencją musiałoby być wycofanie z Ukrainy, albo zamknięcie państwa i żywienie Rosjan igrzyskami zamiast chlebem. Byłby to podatny grunt dla ideologów, którzy mogliby skierować Moskwę na trajektoria wojny z Zachodem. Chociaż dla Rosji byłoby to samobójstwo, to jeśli szukać analogii w danych gospodarczych, nie byłby to precedens w historii świata.”

(całość tu: konserwatywnie.wordpress.com)

polecam również: „Chcesz miec pokój? Gotuj się do wojny!”, czyli – Na co gotuje się Rosja? i to: Rosyjski budżet może stracić stabilność.  oraz: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna?

2. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie chcą narzekać

24.11.2014 (IAR) – Rosjan czekają wyrzeczenia i oszczędności. „Trzeba będzie zacisnąć pasa” – oświadczył szef rosyjskiego resortu gospodarki Anton Siłuanow. Wcześniej minister poinformował, że rosyjski budżet z powodu zachodnich sankcji otrzyma o 40 miliardów dolarów mniej. Natomiast spadek wartości rubla i cen surowców energetycznych przyniesie stratę około 140 miliardów dolarów.

Rosyjski minister zapowiedział, że w związku ze spadkiem dochodów należy oczekiwać spadku wynagrodzeń. W ocenie Antona Siłuanowa, przy wysokich cenach ropy rubel był nienaturalnie silny, a budżet Rosji zasobny. „Teraz wszystko wraca na swoje miejsce” – stwierdził szef rosyjskiego resortu gospodarki. Poinformował również, że rząd już pracuje nad programem oszczędnościowym. Siłuanow zauważył, że najważniejsze dla rosyjskiej gospodarki jest przyciągnięcie zagranicznego kapitału. Według jego słów, obecnie z Rosji odpływa wraz z inwestorami około 130 miliardów dolarów rocznie. Dziś także Bank Centralny poinformował, że szacowane przychody rosyjskich banków będą niższe o 10 procent w stosunku do ubiegłorocznych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

28.11.2014 (IAR) – Rosjanie niechętnie mówią o dotykającym ich kryzysie. Z sondaży wynika, że pogorszenie się sytuacji gospodarczej zauważa aż 80 procent badanych. Jednak w rozmowach z zagranicznymi dziennikarzami, przeciętni Rosjanie twierdzą, że nic się nie dzieje.

Sondaż przeprowadzony przez Centrum Analityczne Jurija Lewady wskazuje, że Rosjanie dostrzegają wyraźny wzrost cen i pogorszenie się warunków życia. Jako przyczyny wskazują: spadek cen ropy, zachodnie sankcje i wydatki na utrzymanie anektowanego Krymu. Najmniej odczuwają pogorszenie się warunków życia mieszkańcy Moskwy i jeszcze kilku innych dużych miast. W mniejszych miejscowościach widać już braki na sklepowych półkach, a także słychać narzekania na coraz wyższe ceny. Tak między innymi jest w Rostowie nad Donem. Jednak mieszkańcy nie chcą głośno mówić o swoich problemach, a tym bardziej w obecności zagranicznych dziennikarzy. „Sytuacja jest normalna, w sklepach wszystko jest, żeby tylko pieniędzy było więcej, bo pensje i emerytury są niskie. Żaden kryzys do nas nie dotarł, codziennie mam siatki pełne zakupów, a w sklepach już zaczęły się noworoczne akcje zniżkowe” – opowiadają mieszkanki Rostowa. Jeśli dokładniej wczytać się w wyniki sondażu przeprowadzonego przez Centrum Lewady, to można zauważyć że co prawda 80 procent Rosjan dostrzega pogorszenie się sytuacji gospodarczej, ale tylko 16 procent odczuło z tego powodu problemy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Rostów nad Donem/mcm/

podobne: Rosja dostaje po kieszeni a Europa (wschodnia) rykoszetem. oraz: Rosyjskie media pytają o wzrost cen żywności, póki co drożeją akcje rosyjskiej spożywki. i to: Rosja stworzy fundusz antykryzysowy a także: Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać polecam również: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”

3. Bunt mieszkańców ŁugańskaRosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy.

27.11.2014 (IAR) – Mieszkańcy opanowanego przez separatystów Ługańska domagają się poprawy warunków życia. W domach znajdujących się na osiedlu Jubilejne, gdzie mieszka około 8 tysięcy ludzi, nie ma światła, wody ani ogrzewania. Podobna sytuacja jest w miejscowej szkole, przedszkolu i szpitalu.

W obliczu nadchodzących mrozów społeczność osiedla wyszła na ulicę. Mieszkańcy zastrzegali, że nie buntują się przeciw nowym władzom, ale chcą pomocy. ” My poparliśmy te wszystkie zmiany i popieramy nadal, ale tak nie może być” – podkreślali.

Do protestujących przyjechał przedstawiciel separatystów i zapewnił, że centrala ŁNR (Ługańskiej Republiki Ludowej) „podejmuje wszelkie konieczne kroki, by rozwiązać zaistniały problem, ale jest to bardzo trudne”.

Informacje o kolejnych protestach w Donbasie pojawiają się coraz częściej. Sytuacja gospodarcza regionu dotkniętego wojną pogorszyła się w ostatnim czasie, gdy Kijów wstrzymał finansowanie między innymi wypłacanych tam emerytur.

IAR/INFO Lugansk/iwa/łp

podobne: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa.

27.11.2014 (IAR) – Rosjanie są gotowi pomagać ukraińskim uchodźcom. W Rostowie nad Donem nie są to tylko gołosłowne deklaracje na potrzeby sondaży opinii publicznej. Od kilku miesięcy właśnie w tym rejonie najczęściej szukają schronienia uciekinierzy z Ługańska i Doniecka.

Część uchodźców przyjeżdża do Rostowa na kilka dni. Robią zakupy i wracają. Inni próbują znaleźć w Rosji pracę i przetrwać nadchodzącą zimę. „Będziemy pomagać tyle, ile trzeba” – mówią mieszkańcy Rostowa. „U siebie w warsztacie zatrudniłem dziś Ukraińca” – chwali się rostowski rzemieślnik. O uciekinierów z separatystycznych regionów Ukrainy dbają także władze obwodowe. Przygotowano dla nich miejsca noclegowe w akademikach, sanatoriach i pensjonatach. Jeśli ktoś liczy na ciepłą odzież, to ją dostanie. Rosyjskie Ministerstwo do Spraw Sytuacji Nadzwyczajnych zamierza wkrótce wysłać do Ługańska i Doniecka kolejne konwoje z pomocą humanitarną.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Rostów nad Donem/em/

podobne: Kryzys na Ukrainie a prawa człowieka. Zbrodnie wojenne Ukraińców na Ukraińcach. i to: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem. a także: Rosyjska „pomoc humanitarna” – prowokacja, pijarowa zagrywka czy szczera troska? polecam również: Uchodźcy z Ukrainy dostaną pracę w Rosji

4. Łukaszenka ostrzega MoskwęBiałoruś liczy straty z powodu rosyjskiego embarga.

27.11.2014 (IAR) – Prezydent Białorusi ostrzega Moskwę, że będzie zmuszony zareagować jeśli nie ulegnie poprawie handel między obu krajami. To efekt rosyjskiego embarga nałożonego na dużą część białoruskich przedsiębiorstw eksportujących wędliny, drób i nabiał.

Prezydent Aleksander Łukaszenka powiedział, że zachowanie władz rosyjskich nie tyle go zadziwia, co przygnębia. „Jeżeli w najbliższym czasie nie zostanie znormalizowany handel między obu krajami, to my będziemy zmuszeni reagować.” – stwierdził białoruski przywódca.

Rosja w ostatnich dniach zakazała importu produktów z około 20 białoruskich masarni, mleczarni i zakładów drobiarskich. Powodem ma być większe niż przewidują normy ilości antybiotyków i bakterii w białoruskich produktach oraz wykrycie genomu afrykańskiego pomoru świń w niektórych wędlinach.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/mg

01.12.2014 (IAR) – Białoruś liczy straty z powodu rosyjskiego embarga. Według miejscowego Ministerstwa Rolnictwa, jeśli sytuacja się nie zmieni, już niedługo w masarniach i mleczarniach mogą one wynieść około 100 milionów dolarów.

Rosja pod koniec listopada wprowadziła zakaz importu produkcji z ponad 15 białoruskich zakładów mięsnych, drobiarskich i mleczarskich. Oficjalnie – z powodu naruszenia rosyjskich norm sanitarnych. Miejscowi eksperci jednak są zdania, że Moskwa chce zablokować reeksport przez Białoruś produktów z państw zachodnich objętych rosyjskim embargiem.

„Białoruś znalazła się między młotem i kowadłem w wojnie na sankcje między Rosją i Zachodem” – podkreśliła mińska telewizja STV.

Na straty narażone zostały również białoruskie firmy przewozowe. Rosja poddała totalnej kontroli ciężarówki wjeżdżające na jej terytorium. Dzieje się tak, chociaż oba kraje należą do wspólnej Unii Celnej i żadna kontrola granicznej nie powinna być prowadzona. Kontrole są tak surowe, że zawracane są nawet ciężarówki jadące tranzytem.

Według telewizji STV, w rosyjskiej Buriacji nawet zawrócono transport polskich jabłek, wiezionych kilka tysięcy kilometrów, a które miały trafić do Mongolii. Białoruscy przewoźnicy twierdzą, że z powodu takich działań Rosji tylko do końca roku stracą około 50 milionów dolarów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/dj

podobne: Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.  oraz:  Przewoźnicy o embargu: wielu grozi bankructwo. Moskiewskie media piszą o ewentualnym polskim embargu na rosyjski węgiel.

źródło: stooq.pl

rys. Paweł Kuczyński

rys. Paweł Kuczyński

Embargo daje się we znaki Rosjanom i części polskich firm. Na horyzoncie kolejne sankcje, Finlandia protestuje, Rosja zapowiada reakcję (obiecuje pracę dla Ukraińców).


1. Miesiąc po embargu. Opinie: embargo zaczyna dawać się we znaki Rosjanom i części polskich firmPrzedsiębiorca o gospodarczych relacjach z Rosją„Puls Biznesu” Made in Poland już na 200 rynkach.

08.09.2014 (IAR) – Po miesiącu obowiązywania rosyjskiego embarga wiadomo, że będzie to bardzo trudny rok dla producentów żywności. Ceny owoców i warzyw drastycznie spadają, a rolnicy bezradnie rozkładają ręce.

Tymczasem minister rolnictwa Marek Sawicki w piśmie do komisarza Daciana Ciolosa prosi o zwiększenie środków na rekompensaty. Według szefa resortu rolnictwa, dotychczas złożone wnioski wskazują na potrzebę zwiększenia puli budżetowej na ten cel. Zwraca uwagę na trudną sytuację, w jakiej znaleźli się rolnicy. Według niego, ceny niektórych produktów na rynku krajowym spadły do nawet 60 procent.

Komisja Europejska przeznaczyła dotychczas 125 milionów euro na rekompensaty dla producentów owoców i warzyw, którzy ponoszą straty w wyniku rosyjskiego embarga. Minister Marek Sawicki przekonuje, że komisarz Dacian Ciolos ma jeszcze w rezerwie co najmniej 700 milionów euro, z czego 425 w rezerwie na kryzysy i około 300 w rezerwie ogólnej.

Jednak dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej Andrzej Kowalski uważa, że nawet wysokie rekompensaty nie rozwiążą problemu w dłuższej perspektywie. „To może niwelować skutki, ale na krótki czas. Dlatego bardzo ważne jest zagospodarowanie produktów na naszym rynku i poszukiwanie nowych rynków” – mówi profesor.

Minister rolnictwa wciąż szuka kolejnych rynków zbytu. Jutro na Białoruś jadą polscy inwestorzy, aby uzgodnić szczegóły dotyczące eksportu mleka. Białorusini deklarują, że mogliby importować około 200 tysięcy ton mleka miesięcznie. Przygotowywana jest też misja gospodarcza do Kazachstanu. Kolejne punkty na mapie resortu to między innymi Turcja i Chiny.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Ksenia Maćczak/wk

podobne: KE ogłosiła wsparcie dla rolników (będzie płacić za marnotrawstwo). Eksperci o eksporcie polskich owoców do USA. Reeksport polskiej żywności do Rosji. Białoruś zniosła zakaz importu bydła. oraz: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE.

…Według Sawickiego ceny niektórych produktów na rynku krajowym spadły do nawet 60 procent… To ja się pytam gdzie! Bo chcę sobie po takiej promocji kupić 🙂 Nie zauważyłem bowiem tego rodzaju spadków cen na żadnym z produktów dostępnych w sklepach i nic dziwnego skoro rząd walczy jak może by nie wpuścić na rynek krajowy nadwyżki pozostałej po niemożności eksportu… Chyba że ktoś zarabia na pośrednictwie nie zmieniając cen ostatecznych (pobiera dla siebie całą nadwyżkę) gdyż wie że polityka rządu dąży do utrzymania cen na wysokim poziomie a w związku z tym „oszust” postępuje dokładnie tak jak tego sobie życzy rząd, gdyż „dba” o to żeby ceny nie spadały a że do własnej kieszeni, to nie trzeba było „pomagać” – i to jest dopiero patologia a nie sam spadek cen jako normalny rynkowy mechanizm z okazji nadpodaży towaru (patologia którą mimo że sponsoruje podatnik, to i tak nic z tego nie ma bo taki spadek cen NIGDZIE nie nastąpił).

Jak słusznie zauważa ekspert, nawet wysokie rekompensaty nie rozwiążą problemu, bo jeszcze NIGDY z żadnego marnotrawstwa nie było pożytku (i nigdy nie będzie). „Najważniejsze jest zagospodarowanie produktów na naszym rynku i poszukiwanie nowych rynków” a jeszcze ważniejszy fakt że przedsiębiorcy potrafią się o to SAMI zatroszczyć i nie potrzebują zabiegów ministra żeby wiedzieć co mają zrobić w tak trudnej sytuacji którą sami politycy na przedsiębiorców ściągnęli mówiąc buńczucznie że „stać nas” na wojnę handlową. Jak Pan Sawicki chce pomóc to niech zaknebluje swoich kolegów z koalicji, którzy lekką ręką spychają interes Polski na boczny tor żeby popisywać się antyrosyjską retoryką na salonach Europy (robiąc z siebie pośmiewisko).

07.09.2014 (IAR) – Mija miesiąc od nałożenia przez Moskwę embarga na import produktów żywnościowych z państw zachodnich, które przyłączyły się do sankcji wobec Rosji. Wcześniej – według niektórych ocen – około połowy wołowiny, ryb, serów i owoców sprzedawanych w Rosji pochodziło z importu. Dlatego niektórzy eksperci zaczęli wieszczyć, że Rosji grozi niedobór niektórych produktów.

Na razie w moskiewskich sklepach większych problemów z kupnem żywności nie widać „Mam wrażenie, że sankcje objęły głównie jakieś drogie importowane produkty” -mówi Polskiemu Radiu mieszkaniec rosyjskiej stolicy.

W sklepach jest jendak wyraźnie mniej luksusowej żywności z zagranicy. Chodzi między innymi o francuskie sery pleśniowe czy włoskie i hiszpańskie wyroby mięsne. No i oczywiście nie ma polskich jabłek, które cenowo były dla rosyjskich klientów niezwykle atrakcyjne. Jednocześnie wzrosły ceny na mięso, ryby i nabiał. Wieprzowina już wcześniej była zresztą w Moskwie 2-3 razy droższa niż w Polsce. Jednak w stolicy, podobnie jak w całej Rosji, ludzie są przyzwyczajeni do drożyzny. Dlatego na razie ze spokojem przyjęli podwyżki cen.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Włodzimierz Pac/Moskwa/dabr

…Jeżeli chodzi o naszą gospodarkę, to jeszcze silnego spadku eksportu nie widać – mówi Paweł Cymcyk z ING TFI. Natomiast widać duże obawy naszych eksporterów i inwestorów co do dalszego rozwoju sytuacji Łukasz Bugaj z Domu Maklerskiego BOŚ zwraca uwagę na problemy polskich producentów żywności. W gospodarce jeszcze dużych skutków nie widać.

7 sierpnia Rosja wprowadziła embargo na żywność z krajów zachodnich, które zastosowały lub wsparły sankcje wobec niej w związku z wydarzeniami na Ukrainie.

IAR K.P. i wcześniejszeg/pbp

podobne: Sankcje w praktyce: w Kaliningradzie wstrzymano transport żywności. Drwina z Polskiej dobrej miny do złej gry. Rosyjskie media pytają o wzrost cen żywności, póki co drożeją akcje rosyjskiej spożywki. oraz: Rosyjscy kontrahenci zaniepokojeni decyzją rosyjskich władz w sprawie Mlekovity.

Jeżeli chodzi o naszą gospodarkę, to jeszcze silnego spadku eksportu nie widać… Czyżby? To skąd ten spadek cen o jakich wspomina Sawicki? Czyż nie jest to winą próby upchnięcia w kraju tego co nie dało się sprzedać za granicę? Czy w związku z tym można mówić o braku silnego spadku eksportu? Pewnie średnią mamy niezłą bo eksport polskiej żywności z roku na rok rośnie, ale w poszczególnych branżach spadek jest widoczny (zwłaszcza na kierunku wschodnim). Jak podał Zespół Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych (FAMMU/ FAPA) powołując się na dane Ministerstwa Finansów i analizy własne:

„Eksport wieprzowiny spadł o ponad 23% do 167,7 tys. ton w I poł. 2014 r., a jego wartość zmniejszyła się o blisko 20% do 338,7 mln euro. Spadek wywozu tego gatunku mięsa był wynikiem rosyjskiego embarga nałożonego na unijną wieprzowinę po wykryciu na Litwie i w Polsce afrykańskiego pomoru świń u dzików. Wstrzymany został także wywóz wieprzowiny z Polski do krajów azjatyckich, które w ostatnich latach stały się znaczącym odbiorcą mięsa wieprzowego z naszego kraju” – czytamy w raporcie.

podobne: Afrykański pomór świń (ASF) zbiera żniwo wśród polskich wędliniarzy i rolników. oraz: Ukraina też nie chce polskiego mięsa, woli kupować od Rosjan. Polska branża traci około 50 milionów złotych dziennie.

…mechanizm sankcji i embarga jako nienaturalne zaburzenie ekonomii handlu jest bardzo prosty i tak czy siak działa na gospodarkę w sposób niekorzystny…

08.09.2014 (IAR) – Dziś unijne kraje mają zatwierdzić decyzję o zaostrzeniu sankcji wobec Rosji. Restrykcje, które uzgodnili w piątek ambasadorowie krajów członkowskich są kontynuacją i uzupełnieniem tych z 1. sierpnia.

Ryszard Florek, przedsiębiorca produkujący okna dachowe, ma oddział swojej firmy na Ukrainie. Jego zdaniem, zaostrzenie wojny handlowej między Rosją a zachodem może zaszkodzić interesom polskich firm działających w tym kraju. Jeżeli Władimir Putin zdecyduje, że Ukraina będzie podlegać takim samym restrykcjom jak kraje wspólnoty, to produkcja za wschodnią granicą może stać się nieopłacalna.

Właściciel przedsiębiorstwa dodaje, że wciąż opłaca mu się produkować na Ukrainie, ale cło na poziomie na przykład 20 procent spowoduje, że jego firma wypadnie z rosyjskiego rynku. Restrykcje mogą spowodować przeniesienie części lub całości produkcji do Rosji. Ryszard Florek dodaje, że jego Duński konkurent już teraz zlokalizował produkcje w Rosji.

Dziś, zgodnie z planem sankcje mają zatwierdzić rządy państw członkowskich UE. Jeśli do Brukseli nie wpłynie żaden sprzeciw, będzie to oznaczać, że zostały zaakceptowane. Jutro powinny zacząć obowiązywać po publikacji w unijnym Dzienniku Urzędowym.

Restrykcje przewidują ograniczenie dostępu do rynków kapitałowych.. Chodzi głównie o największe rosyjskie firmy energetyczne i z sektora obronnego.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Karol Tokarczyk,wcześniejsze/dyd

podobne: Producenci papryki liczą straty wywołane embargiem. Rosja może zmienić kierunek tranzytu ropy naftowej. i to: Polska gospodarka: Sankcje wpłyną na gospodarkę i handel. Górnicy chcą składów węgla, konsolidacji branży i embarga na rosyjski węgiel. Nowa fala emigracji zarobkowej do Wlk. Brytanii. a także: Pisarska: rosyjskie embargo wpływa tylko na ułamek eksportu do Rosji. Przewoźnicy o embargu: wielu grozi bankructwo. Moskiewskie media piszą o ewentualnym polskim embargu na rosyjski węgiel

…na szczęście polscy przedsiębiorcy radzą sobie nawet w trudnych warunkach i nie czekają na zmiłowanie polityków…

08.09.2014 (IAR) – Firmom udało się z niczego zbudować eksportową machinę – pisze „Puls Biznesu”. Gazeta pisze, że w ciągu ostatnich 25 lat polski eksport przeszedł daleką drogę.

Obecnie rocznie nasze firmy eksportują towary i usługi za blisko 800 miliardów złotych. W ubiegłym roku wysłały je do ponad 200 państw świata. Aktualnie polski eksport stanowi 47,8 procent PKB. To znacznie więcej niż w przypadku Włoch, Francji, czy Hiszpanii, które uzyskały udział około 30 procent. Z dużych państw Unii Europejskiej, Polskę wyprzedzają tylko Niemcy, które mają prawie 51-procentowy udział eksportu w PKB.

Ekonomista PKO BP Piotr Bujak twierdzi, że kondycja polskiego eksportu po 25 latach przemian z pewnością może cieszyć. Jego zdaniem, nasza gospodarka wytworzyła solidną, coraz bardziej zaawansowaną technologicznie bazę produkcyjną. Nie są to już tylko proste montownie telewizorów, ale mamy własne, dobrej jakości produkty – uważa ekspert.

Więcej na ten temat – w „Pulsie Biznesu”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Puls Biznesu”/vey/kry

podobne: Polska gospodarka: rośnie eksport żywności, wieprzowina, delegacja przedsiębiorców i misja gospodarcza z Chin. i to: Tekstylia, meble, motoryzacja – siłą polskiego przemysłu (na rynkach zachodnich). Droga energia realnym zagrożeniem.

2. Opinie: Księżopolski o sankcjach UEFinlandia chce wstrzymania nowych sankcji wobec Rosji.

08.09.2014 (IAR) – Zaostrzenie sankcji nie leży w interesie ani Unii Europejskiej ani Rosji powiedział w Polski Radiu 24 doktor Krzysztof Księżopolski z Zakładu Ekonomii Politycznej Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Większość państw Unii powiązanych jest z Rosją silnymi relacjami gospodarczymi. Chodzi zarówno o sektor energetyczny, finansowy oraz inwestycyjny – dodał ekspert. Pierwsze sankcje wprowadzono 1 sierpnia.

Jak podkreślił doktor Księżopolski, nałożone sankcje nie są na tym etapie zbyt dotkliwe. Zdaniem eksperta są to sankcje punktowe, pokazujące, że Unia Europejska i strefa euroatlantycka jest w pewnym stopniu zdeterminowana w swoich działaniach.

Zdaniem doktora Księżopolskiego, embargo jakie nałożyła Rosja na część towarów z Unii jest działaniem w głównej mierze propagandowym.

Jedynie wstrzymanie dostaw surowców energetycznych przez Rosję mogłoby spowodować faktyczne problemy w Europie – podkreślił ekspert. Zdaniem doktora Księżopolskiego, taki scenariusz jest dzisiaj mało prawdopodobny, dlatego, że Rosjanie potrzebują pieniędzy a nie mają innych towarów eksportowych, które mogli by zaproponować w zamian. Ich możliwości są pod tym względem w dużym stopniu ograniczone.

Dziś Unia Europejska ma podjąć decyzje o zaostrzeniu sankcji wobec Rosji. Wczoraj szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy nie wykluczył zawieszenia sankcji, jeśli Rosja będzie przestrzegać warunków rozejmu na Ukrainie.

Zapowiadane przez Unię nowe sankcje mają objąć m.in. ograniczenie dostępu do rosyjskich firm energetycznych do rynków kapitałowym, zakaz świadczenia usług przez unijne firmy przy wydobyciu ropy ze złóż arktycznych oraz wstrzymanie eksportu towarów i nowoczesnych technologii. Dodatkowo rozszerzona zostanie lista osób z zakazem wjazdu do Unii.

Polskie Radio 24/JF/pbp/Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

podobne: Rosyjska prasa dziękuje za sankcje, które mogą podzielić UE. oraz: Wojciech Jakóbik: Nowe sankcje uderzają w Rosnieft, omijają Gazprom. Rosja się nie obawia i zapowiada odwet, zaczynając od 1. VIII embargiem na polskie warzywa i owoce. Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego. Zachodni biznes w Rosji krytykuje sankcje. i to: Równi i równiejsi czyli komu sankcje a komu rekompensaty: Exxon i Rosnieft współpracują na Morzu Karskim, USA zwiększają import rosyjskiego węgla, Rosja kupuje statki na zachodzie. Unijne rekompensaty póki co tylko dla dla producentów brzoskwiń i nektarynek.

08.09.2014 (IAR) – Władze Finlandii chcą, by zawiesić wprowadzenie nowych sankcji przeciwko Rosji. Szef fińskiej dyplomacji minister Erkki Tuomioja powiedział, że dopóki trwa zawieszenie broni we wschodniej Ukrainie, nie ma podstaw do nasilania sankcji.

Jego zdaniem, zostały one przygotowane przez UE w reakcji na eskalację konfliktu. Tymczasem – jak twierdzi szef fińskiego MSZ – obecnie otwiera się perspektywa rozpoczęcia procesu pokojowego między Rosją a Ukrainą. „Nie jest więc dobry moment na wprowadzanie nowych sankcji” – powiedział Tuomioja.

Sankcje, wynegocjonowane w piątek, obejmują między innymi ograniczenie dostępu rosyjskich firm do europejskiego rynku kapitałowego. Rozszerzają też listę Rosjan i prorosyjskich działaczy z Półwyspu Krymskiego oraz Donbasu, których obejmie zakaz wjazdu na obszar UE oraz zamrożenie aktywów w bankach państw unijnych. Dzisiaj ma zapaść też formalna decyzja o terminie wprowadzenia tych decyzji w życie.

W odpowiedzi na nowe sankcje premier Rosji Dmitrij Miedwiediew zapowiedział działania odwetowe, między innymi zakaz lotów europejskich samolotów pasażerskich nad terytorium Rosji. Uderzyłoby to szczególnie mocno fińskie linie lotnicze „Finnair”, utrzymujące wiele długodystansowych połączeń nad obszarem Federacji Rosyjskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Michał Haykowski, Sztokholm/dw

podobne: Niemcy i Węgry przeciwne antyrosyjskim sankcjom. Francuski Total prowadzi rozmowy z Łukoilem.

3. Miedwiediew grozi Europie sankcjamiRosja będzie sama produkować samoloty. Praca dla Ukraińców.

08.09.2014 (IAR) – Rosja odpowie kolejnymi sankcjami na unijne sankcje. Taką zapowiedź przekazał dziennikarzom „Wiedomosti” szef rosyjskiego rządu. Dmitrij Miedwiediew ostrzegł przed eskalacją napięć politycznych w Europie i wyraził nadzieję, że wśród unijnych polityków „nie ma wariatów”.

Według premiera Rosji – odpowiedź Moskwy na kolejne zachodnie sankcje będzie dotkliwa. Najprawdopodobniej w pierwszej kolejności zostaną ograniczone przeloty zachodnich linii lotniczych nad rosyjskim terytorium. -„Wprowadzanie dodatkowych sankcji wobec Rosji nie pomaga w przywróceniu pokoju na Ukrainie” – stwierdził w wywiadzie dla „Wiedomosti” Dmitrij Miedwiediew. W jego opinii sankcje gospodarcze pociągają za sobą skutki polityczne, które mogą stworzyć groźny wyłom w systemie światowego bezpieczeństwa. -„Mam nadzieję, że nasi zachodni partnerzy nie chcą tego i liczę, że nie ma wariatów wśród ludzi podejmujących takie decyzje” – cytuje Miedwiediewa rosyjska gazeta. Szef rosyjskiego rządu przypomniał, że Moskwa w każdej chwili może cofnąć zakaz importu unijnych produktów spożywczych, ale czy tak się stanie, zależy tylko od samej Unii Europejskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/dw

podobne: Dekret Putina. Rosyjska prasa: sankcje wobec Zachodu szansą na rozwój. Komentarze z zachodu: sankcje uderzą głównie w Rosjan. Rekompensaty dla Polski.

08.09.2014 (IAR) – Premier Rosji uważa, że w obliczu zachodnich sankcji powinna wzrosnąć krajowa produkcja samolotów i części zamiennych. Dmitrij Miedwiediew mówił o tym podczas spotkania ze swymi zastępcami..

„Nie wiemy, jak nasi partnerzy biznesowi zachowają się w przyszłości, ponieważ, niestety, są oni w pełni zależni od władz politycznych, a te władze nie zawsze zachowują się w sposób przewidywalny” – powiedział szef rządu Federacji Rosyjskiej. Przypomniał, że obecnie 80 procent samolotów i części w lotnictwie cywilnym w Rosji jest obcego pochodzenia.

„Oczywiście, powinniśmy nadal dążyć w kierunku zwiększenia liczby rosyjskich samolotów i części do nich. To nie znaczy, że odrzucamy produkty z zagranicy, ale powinniśmy zdwoić wysiłki na rzecz rozwoju krajowego sektora lotniczego” – mówił rosyjski premier.

Miedwiediewowi wtóruje jego zastępca. Dmitrij Rogozin zapowiedział, że w październiku zostanie podpisane porozumienie z Chinami o wspólnej produkcji samolotów dalekiego zasięgu. Moskwa planuje też podwoić produkcję maszyn Suchoj Superjet.

IAR/RIA & rtr/kl/dj

08.09.2014 (IAR) – Uchodźcy z Ukrainy dostaną pracę w Rosji. Odpowiednie rozporządzenie podpisał premier Dmitrij Miedwiediew. Według szefa rosyjskiego rządu, do tej pory 105 tysiącom Ukraińców przyznano azyl polityczny w Rosji.

Z raportów Federalnej Służby Migracyjnej wynika, że każdego dnia wnioski o azyl składa około 500 Ukraińców. Tak dzieje się od początku walk we wschodnich regionach Ukrainy. Wielu uchodźców z Donbasu zamierza już na stałe zostać w Rosji. -„Mamy nadzieję na znalezienie pracy i nowe, normalne życie”- opowiada Polskiemu Radiu uciekinierka z Krasnodonu. Rozporządzenie podpisane dziś przez szefa rosyjskiego rządu gwarantuje takim osobom nie tylko pomoc socjalną, perspektywy na mieszkanie, ale również pracę. Dmitrij Miedwiediew poinformował, że na pomoc uchodźcom Rosja przeznaczyła około 359 milionów rubli, to jest równowartość około 35 milionów złotych. Według raportów ONZ obecnie w Rosji przebywa prawie 800 tysięcy uchodźców z Ukrainy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/dw

podobne: Poroszenko i Putin dogadali rozejm i wstępne warunki porozumienia. Federalizacja Ukrainy, autonomia dla Doniecka i Ługańska, wymiana jeńców. Mimo porozumienia UE nakłada sankcje a Rosja zapowiada odpowiedź. oraz: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem.

źródło: stooq.pl

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Cameron ostrzega przed ekstremizmem islamskim (będzie interwencja lądowa w Iraku?). Biskup Manchesteru wypomina władzom wojnę w Iraku, która pogorszyła sytuację chrześcijan na Bliskim Wschodzie.


17.08.2014 (IAR) – David Cameron ostrzega przed zagrożeniem dla świata ze strony muzułmańskiego kalifatu w Iraku i Syrii. Brytyjski premier w publikacji w „The Sunday Telegraph” pisze o „pokoleniowej walce z trującą odmianą ekstremizmu islamskiego”.

Wielka Brytania będzie zmuszona „użyć całej swojej siły militarnej”– podkreśla premier Cameron, bo w przeciwnym razie „terroryści o morderczych intencjach będą stale zagrażać brytyjskiemu społeczeństwu”. Premier wyraża obawę, że walka z ekstremizmem zajmie resztę jego kariery politycznej. David Cameron dodaje: „Tej groźby nie da się usunąć tylko atakami z powietrza”.

Wydaje się to sygnalizować użycie również sił lądowych, ale David Cameron unika jednak dalszego rozwinięcia tego wątku. Postuluje natomiast szeroką współpracę międzynarodową: humanitarną, dyplomatyczną, wywiadowczą i militarną oraz poparcie nowego rządu Iraku przez społeczność światową – w tym zwłaszcza przez państwa regionu – od Turcji po Zatokę Perską.

Na gruncie brytyjskim widzi zaś konieczność energicznej akcji policji i inteligentnej reakcji politycznej, aby wyizolować rodzimych ekstremistów islamskich.

Brytyjski premier pisze, że ISIL i kalifat w Iraku i Syrii to „jawne zagrożenie i ogromne wyzwanie dla Europy, ale możliwe do pokonania, jeśli zmobilizujemy wolę polityczną w obronie naszych wartości i stylu życia. Bo o nie chodzi – kończy brytyjski premier artykuł w „Sunday Telegraph” – i nie mamy innego wyjścia niż sprostać temu wyzwaniu”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)Grzegorz Drymer,Londyn/dyd

17.08.2014 (IAR) – Jeden z hierarchów Kościoła anglikańskiego zarzucił rządowi w Londynie, że chowa głowę w piasek w sprawie chrześcijan w Iraku. Biskup Manchesteru, David Walker uważa, że Wielka Brytania musi udzieli azylu i przyjąć na stałe część irackich uchodźców.

Biskup Manchesteru wypowiedział się akurat w dniu, w którym premier David Cameron opublikował w „Sunday Telegraphie” artykuł o zagrożeniach dla Wielkiej Brytanii ze strony dżihadystów z kalifatu w Iraku i Syrii. Biskup David Walker podkreślił w rozmowie z BBC, że o wiele bardziej zagrożeni przez dżihadystów są iraccy chrześcijanie, a Wielka Brytania ponosi szczególną odpowiedzialność za ich los: „Chrześcijanom i innym zagrożonym grupom coraz trudniej jest nadal żyć w miejscach, gdzie od stuleci ich społeczności współistniały z sąsiadami. A to dlatego, że ponad 10 lat temu nasz kraj wziął udział w inwazji Iraku. Naszym postępowaniem sprawiliśmy, że ci ludzie nie mają teraz gdzie żyć”. Biskup Manchesteru uważa, że Wielka Brytania powinna udzielić im azylu: „Jakie jest ostateczne stanowisko rządu? Czy jesteśmy gotowi przyjąć naszą porcję wygnańców, którzy będą musieli gdzieś indziej odbudować swoje życie?” Tymczasem premier David Cameron mówił dotychczas jedynie o udzieleniu uchodźcom wszelkiej pomocy na terenie Iraku, ale nie wspomniał o możliwości sprowadzenia ich do Wielkiej Brytanii.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/em/

podobne: Irak: pomoc dla Kurdów, Sunnici przeciw dżihadystom, masakra Jazydów. oraz: Przyganiał kocioł garnkowi. USA krytykują tłumienie przez reżimy demokratycznych protestów i to: USA odpowiedzialne za sytuację w Iraku (Wlk. Bryt. niezdecydowanie)

źródło: stooq.plUSA, Ukraina, Syria, Irak, Iran

Ukraina: sukcesy na froncie i częściowa mobilizacja. Gaza bez rozejmu.


1. Ukraina Sytuacja na froncie poranek.

22.07.2014 (IAR) – Terroryści na Wschodzie Ukrainy prowadzą coraz bardziej agresywne działania. Według nieoficjalnych informacji, żołnierze zostali zaatakowani przez samobójcę, który jechał wypełnionym materiałami wybuchowymi mikrobusem.

O incydencie pisze współpracujący z ukraińskimi władzami ekspert wojskowy Dmytro Tymczuk. Terrorysta – samobójca siedzący za kierownicą mikrobusu miał zaatakować żołnierzy na jednym z posterunków w obwodzie donieckim (miejscowość Kamenka). To pierwszy taki przypadek od czasu rozpoczęcia operacji antyterrorystycznej.

Po raz pierwszy także separatyści ostrzelali posterunek wojskowy z morza. Moździerz był ustawiony na łodzi. Doszło do tego w Nowoazowsku w obwodzie donieckim.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w okolicach największych miast, czyli Doniecka i Ługańska, a także na przygranicznych terenach. Tam ukraińskie wojsko jest ostrzeliwane z terytorium Rosji. Moskwa nadal wspiera terrorystów dostawami sprzętu. W nocy, w obwodzie ługańskim, przez granicę przejechała kolumna ciężkiej techniki wojskowej: 24 ciężarówki URAŁ z żołnierzami i bronią oraz około 20 czołgów i transporterów opancerzonych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/ab

podobne: Ukraina: Obwód doniecki stawia warunki. Kolejna rosyjska prowokacja? Strzelanina w Kijowie, ranny zastępca mera.  oraz: Putin zadowolony z planu Poroszenki ale część armii stawia w pełnej gotowości bojowej ze względu na incydenty na granicy.

2. Ukraina: częściowa mobilizacja.

22.07.2014 (IAR) – Działania Rosji można uznać za agresję przeciwko Ukrainie. Takiego zdania jest szef ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrij Parubij. W związku z trudną sytuacją na Wschodzie parlament ogłosił kolejną częściową mobilizację.

Andrij Parubij powiedział, że przy granicach z Ukrainą Rosja skoncentrowała 41 tysięcy wojskowych, 150 czołgów i 400 sztuk innej techniki wojskowej oraz pół tysiąca systemów artyleryjskich. W związku z ofensywą ukraińskiej armii Rosjanie zmienili taktykę: częściej ostrzeliwują Ukraińców ze swojego terytorium, a także dostarczają więcej ciężkiej broni separatystom. Moskwy nie powstrzymuje nawet zestrzelenie przez terrorystów z dostarczonego przez nią systemu Buk M malezyjskiego samolotu pasażerskiego.

Rada Najwyższa poparła zatem propozycję prezydenta Petra Poroszenki ogłoszenia częściowej mobilizacji. Chodzi o wzmocnienie osobowe armii, Gwardii Narodowej, Służby Granicznej i innych formacji zbrojnych. Taki krok umożliwi też przeprowadzenie rotacji, ponieważ wojskowi skarżą się na trudne warunki służby.

Parlament zwrócił się też do wspólnoty międzynarodowej z prośbą o uznanie wspieranych przez Moskwę organizacji Doniecka Republika Ludowa i Ługańska Republika Ludowa za terrorystyczne w związku z zestrzeleniem przez ich członków samolotu pasażerskiego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/em/

podobne: NATO-Rosja: manewry wojskowe i „renesans wrogości” (na pokaz?) oraz: Na wschodzie Ukrainy chaos. polecam również: Ukraina-Krym-Rosja. 

3. Ukraina: Wojsko zdobyło Siewierodonieck.

22.07.2014 (IAR) – Powiększa się terytorium kontrolowane przez ukraińskich wojskowych na wschodzie Ukrainy. Armia zdobyła Siewierodonieck – stutysięczne miasto w obwodzie ługańskim.

Ukraińscy wojskowi kontrolują wszystkie najważniejsze obiekty miasta: ratusz, komendę milicji i siedzibę Służby Bezpieczeństwa. Uwolniono 4 zakładników w wieku od 21 do 57 lat, którzy byli przetrzymywani około miesiąca przez terrorystów.

Władze twierdzą, że coraz bardziej wrogo do bojówkarzy nastawieni są mieszkańcy pobliskiego Łysyczanska. Kilka dni temu w eksplozji miny rannych zostało troje dzieci. Separatyści niszczą też miejscową infrastrukturę, wysadzili w powietrze mosty położone w okolicach Łysyczanska i Siewierodoniecka.

W ciągu ostatniej doby separatyści około 20 razy atakowali wojsko. Żołnierze byli też ostrzeliwani z terytorium Rosji. Także funkcjonariusze Służby Granicznej zostali zaatakowani z moździerzy przez Rosjan. Ogółem zginęło 13 wojskowych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/em/

podobne: Ukraina: sytuacja na Wschodzie.

4. Kolejna ciężka noc w Gazie.

22.07.2014 (IAR) – To była kolejna ciężka noc dla mieszkańców Strefy Gazy. Izraelskie samoloty znów bombardowały budynki w palestyńskiej enklawie. Ostrzeliwana była przede wszystkim dzielnica Szedżaija, gdzie mają znajdować się podziemne tunele Hamasu. Liczba ofiar konfliktu po stronie palestyńskiej wzrosła do 576 osób, a po stronie izraelskiej do 27.

Jak relacjonuje ze Strefy Gazy specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, niemal do rana słychać było huk eksplozji. Izraelskie samoloty oraz statki bombardowały przede wszystkim dzielnicę Szedżaija na wschodzie Gazy. To właśnie tam doszło z soboty na niedzielę do najbardziej intensywnych ataków, w czasie których ludzie w popłochu uciekali ze swoich domów. Także Hamas w nocy ostrzeliwywał rakietami tereny izraelskie.

ONZ szacuje, że liczba uchodźców w Gazie przekroczyła już 100 tysięcy. To dwa razy więcej niż w czasie wojny sprzed pięciu lat. Spośród wszystkich uciekinierów, 84 tysiące osób znalazły schronienie w szkołach i budynkach ONZ w Gazie, ale Narody Zjednoczone nie mają już miejsc dla nowych uchodźców.

Wczoraj wieczorem Egipt zapowiedział, że otworzy zamknięte dotychczas przejście graniczne ze Strefą Gazy w Rafah. Oznacza to, że część Palestyńczyków będzie mogła uciec przed bombami z Gazy. Nie rozwiąże to jednak wszystkich problemów, bo wielu Palestyńczyków z północy będzie zapewne bało się jechać do Rafah na południu. Po drodze znajdują się bowiem takie tereny jak miasto Khan Younis, intensywnie ostrzeliwane przez Izrael.

Nie ma też na razie szans na szybkie zakończenie konfliktu. Negocjacje w tej sprawie trwają w stolicy Egiptu, gdzie są m.in. amerykański Sekretarz Stanu John Kerry i Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki Mun.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Gaza/ab

5. Gaza – nie ma na razie rozejmu.

22.07.2014 (IAR) – Nie będzie na razie rozejmu w Gazie. Izrael nie zgodził się na kilkugodzinne wstrzymanie ognia dla dostarczenia pomocy humanitarnej. Armia poinformowała natomiast, że jednego z żołnierzy uznaje się za zaginionych.

Jak informuje z Gazy specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, o kilkugodzinny rozejm poprosił Hamas. Islamiści chcieli, by czekający na granicy wolontariusze z międzynarodowych organizacji mogli wjechać do Gazy i dostarczyć poszkodowanym niezbędną pomoc humanitarną. Izrael oficjalnie jednak odrzucił tę propozycję. Kilka dni temu podobny rozejm obowiązywał przez pięć godzin, ale wtedy to Hamas złamał umowę i strzelał rakietami w kierunku Izraela.

Konflikt w Gazie kosztował już życie co najmniej 584 Palestyńczyków i 27 Izraelczyków. Wczoraj Hamas poinformował, że uprowadził jednego z izraelskich żołnierzy, Ariela Szaula. Dzisiaj z kolei izraelska armia potwierdziła, że nie może doliczyć się zwłok zabitych żołnierzy i że jeden z nich uznawany jest za zaginionego. Najprawdopodobniej chodzi właśnie o Ariela Szaula, przy czym armia twierdzi, że mężczyzna nie żyje. W Izraelu podejrzewa się, że Hamas uprowadził jego zwłoki i teraz będzie chciał uzyskać coś w zamian za zwrot ciała.

Wczoraj wieczorem władze Egiptu poinformowały, że otworzą zamknięte dotychczas przejście graniczne z Gazą w Rafah. Miałoby to pomóc części Palestyńczyków w ucieczce z ogarniętych wojną terenów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Gaza/em/

podobne: Izrael – Palestyna. USA naciskają i zapowiadają rewizję swojej roli w procesie pokojowym.

…W którymś z poprzednich postów zawarte było pytanie: Na co liczy Izrael wkraczając zbrojnie do Strefy Gazy? Otóż moim zdaniem liczy właśnie na eksodus Palestyńczyków z tych terenów. Po wyludnieniu i zakończeniu działań zbrojnych Izrael dalej będzie próbował kolonizować te tereny swoimi obywatelami, dopóki społeczności międzynarodowej nie uda się powołać państwa Palestyna (z której powołaniem „społeczność międzynarodowa” głównie ta od ONZ zwleka od porozumienia z Oslo czyli od 1993 roku).

…Odys

Izrael - Palestyna - rys. Tom Janssen

Izrael – Palestyna – rys. Tom Janssen