Koneczny: „Walka trwa, póki jedna z walczących cywilizacji nie zostanie unicestwiona” czyli… Co łączy masonerię z inwazją islamu na Europę (rozmowa z dr Stanisławem Krajskim).


Mariusz Lewandowski

Mariusz Lewandowski

Każda cywilizacja póki jest żywotną, dąży do ekspansji, toteż gdziekolwiek zetkną się z sobą dwie cywilizacje żywotne, walczyć z sobą muszą. Wszelka cywilizacja żywotna, nie obumierająca, jest zaczepna. Walka trwa, póki jedna z walczących cywilizacji nie zostanie unicestwiona. Jeżeli cywilizacje mieszczą się obok siebie w obojętnym spokoju, widocznie obie pozbawione są sił żywotnych. Wypadek taki kończy się często kompromisem w jakiejś mieszance mechanicznej, w której nastaje obopólna stagnacja, a z niej wytworzy się z czasem istne bagnisko cywilizacyjności. Z reguły walka cywilizacji trwa długo. Sąsiadujące cywilizacje zachodzą jedna na drugą i pierwiastki tej mogą przechodzić w tamtą, wytwarzając mieszankę cywilizacyjną w stopniu mniejszym lub większym. Cywilizacja słabnąca przyjmuje coraz więcej składników cywilizacji o mocniejszym naporze. Jest to wprowadzenie ciała obcego we własny organizm, z czego muszą nastąpić schorzenia. Ani społeczeństwo nie może być urządzane równocześnie według rozmaitych struktur społecznych, ani państwo zaprowadzić u siebie rozmaitych państwowości. Gdy zabraknie współmiemości, upaść musi wszelkie zrzeszenie, od najdrobniejszych do największych, od rodziny aż do cywilizacji. Musi zachodzić jednolitość metody zrzeszenia; mieszanka psuje strukturę. Świadczy o tym cała historia powszechna…

Rozmaite mieszanki europejskie w tym zawsze były zgodne, że wykluczają etykę z życia publicznego. Sprzymierzały się też cywilizacje bizantyńska, turańska i żydowska i tworzyły rozmaite sojusze przeciwko cywilizacji łacińskiej. W Europie wytworzył się istny zator cywilizacyjny, dzięki panowaniu mieszanek cywilizacyjnych.” (źródło: Feliks Koneczny, fragment książki „O ład w historii”)

podobne: Unia w Horodle jako dziedzictwo polskości, oraz Feliks Koneczny o Polsce między Wschodem a Zachodem. Czy można być cywilizowanym na dwa sposoby?  oraz: W rocznicę śmierci: Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą marszałka Piłsudskiego. Jan Emil Skiwski „Piłsudski a Polska wieczna” (cywilizacja a tolerancja). i to: Stanisław Michalkiewicz: Czy uda się nam ocalić cywilizację łacińską, czy na jej gruzach zatriumfuje komunizm. a także: Historia naturalna i porwanie Europy, oraz wybrane propozycje nie do odrzucenia z dziejów międzynarodowego „dialogu” z Polakami. UE w dołku Healey’a. i jeszcze: „Vae victis!”. Przyczyny upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego analogią czasów współczesnej „cywilizacji zachodu”.

Masoneria kiedyś i dziś. Pytania i odpowiedzi – dr Stanisław Krajski – 30.03.2016

„Aby zrozumieć islam musimy wiedzieć czym w istocie islam jest, a czym nie jest. Pomocne przy tej analizie będzie poznanie podstawowych pojęć jakimi posługuje się gnoza, która w każdej religii rozróżnia dwa poziomy wiary: egzoteryzm i ezoteryzm – wg gnostyków są to dwie nałożone na siebie warstwy religii…

Dlaczego to ma dla nas znaczenie? Ponieważ rozróżnienie pomiędzy nauczaniem egzoterycznym a ezoterycznym jest prawdziwe tylko w religiach powiązanych z misteriami szatańskimi, które – jako że są tajemnicami zła – aby przetrwać, potrzebują mrocznego kręgu „oświecenia” (ezoteryzm) oraz szaty kłamstwa, która tą mroczną prawdę ukrywa przed niewtajemniczonymi (egzoteryzm). Religie te istotnie zawierają w sobie poziom wewnętrzny, który musi pozostać ukryty, dostępny tylko dla „oświeconych”…

…Przyjrzyjmy się bliżej jak wyglądają gnostyckie warstwy w islamie, czyli jaki jest poziom egzoteryczny islamu – poziom kłamstwa, oraz jak wygląda poziom ezoteryczny – prawdy o islamie. Dzięki temu poznamy czym w istocie Islam jest, a czym nie jest

…W wersetach „makkiah”, spisanych w Mekce gdy Mahomet żył ze społecznością Żydów i chrześcijan, można znaleźć elementy łączące Żydów i chrześcijan z wiarą muzułmańską. Mahomet oraz jego zwolennicy byli mniejszością, krytykowali inne wierzenia, ale czynili to pokojowo. „Objawienia”, które Mahomet wtedy otrzymał , głosiły osądzenie niewiernych w przyszłości. Allah pewnego dnia ukarze tych, którzy odrzucili Mahometa, ale dopóki to się nie stanie należy żyć z niewiernymi pokojowo i tolerować ich. Dlatego w tych wersetach mowa o tolerancji i harmonii pomiędzy różnymi religiami, a sury wzywają do miłości, pokoju i cierpliwości:

„Nie ma przymusu w religii (…)” (Koran 2:256).

„Powiedzcie. O wy – niewierni! Ja nie czczę tego, co wy czcicie,  ani wy nie jesteście czcicielami tego, Co ja czczę.  Ja nie jestem czcicielem tego, co wy czcicie, ani wy nie jesteście czcicielami tego, co ja czczę.  Wy macie waszą religię, a ja mam moją religię” (Sura 109).

Ponieważ taka pokojowa strategia nie przysporzyła Mahometowi wielu zwolenników z czasem ją zmienił. W okresie gdy Mahomet przebywał w Medynie stworzył coś na kształt teokratycznego państewka; stał się wówczas bardzo bogaty i potężny, ale już nie tak tolerancyjny. W tym okresie wiele pokojowych wersów zostało przez niego po prostu anulowanych…

W Koranie, Allah mówi:

„Kiedy znosimy jakiś znak albo skazujemy go na zapomnienie, przynosimy lepszy od niego lub jemu podobny. Czyż ty nie wiesz, że Bóg jest nad każdą rzeczą wszechwładny?!” (2:106).

Tłumaczenie angielskie wg Taqi-ud-Din & dra Muhammad’a Muhsi Khan z 1998 lepiej oddaje sens tego wersu:

„Whatever a Verse (revelation) do We abrogate or cause to be forgotten, We bring a better one or similar to it. Know you not that Allâh is able to do all things?”.

Użyty jest czasownik „abrogate”, czyli „unieważnić, odwołać”. A zatem oznacza to, iż jeśli Allah odwoła jakiś wers, to da w zamian wers lepszy. Fragment ten stanowi podstawę dla koranicznej doktryny „naskh”, czyli unieważnienia. Dotyczy ona przypadków, kiedy w Koranie znajdują się wersy, które sobie zaprzeczają. I tak, zgodnie z obietnicą Allaha wersy, które zostały przez niego objawione później, są lepsze i unieważniają wcześniejsze.

Tym samym wszystkie wersy pokojowe, zgodnie z zasadą „naskh” (dla której teologiczne uzasadnienie stanowi wers 2:106) zostały anulowane przez tzw. „wersy miecza”. Ponad to, zgodnie z nauką islamską 9-ta sura Koranu jest ostatnią z objawionych Mahometowi. W całości jest ona poświęcona zagadnieniu: jak muzułmanin powinien postępować w stosunku do niewiernych? W tej właśnie surze znajduje się większość „wersów miecza”. Oto przykładowe wersety Koranu z okresu medyńskiego.

„Zwalczajcie tych, którzy nie wierzą w Boga (w Allaha) i w Dzień Ostatni, który nie zakazują tego, co zakazał Bóg i Jego Posłaniec, i nie poddają się religii prawdy – spośród tych, którym została dana Księga – dopóki oni nie zapłacą daniny własną ręką i nie zostaną upokorzeni.” (9:29).

„Zapłatą dla tych, którzy zwalczają Boga i Jego Posłańca i starają się szerzyć zepsucie na ziemi, będzie tylko to, iż będą oni zabici lub ukrzyżowani albo też obetnie im się rękę i nogę naprzemianległe, albo też zostaną wypędzeni z kraju. Oni doznają hańby na tym świecie i kary bolesnej w życiu ostatecznym.” (5:53).

„Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi; a kiedy ich całkiem rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta. A potem albo ich ułaskawicie, albo żądajcie okupu, aż wojna złoży swoje ciężary. Tak jest! Lecz jeśliby zechciał Bóg, to Sam zemściłby się na nich, lecz On chciał doświadczyć jednych przez drugich. A co do tych, którzy zostaną zabici na drodze Boga, to On nie uczyni ich uczynków daremnymi.” (47:4).

Egzoteryzm islamski czyli czym islam nie jest

Jak zatem jest możliwe, że tak wielu muzułmanów zachowuje się i żyje, jakby powyższych zasad i nakazów nie znało? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy właśnie w gnozie. Na poziomie egzoterycznym islamu, czyli na poziomie kłamstw o tym, czym islam jest, obowiązują „pokojowe wersety” z Mekki. Niewtajemniczeni „muzułmanie” wierzą, iż islam faktycznie jest religią pokoju, tolerancji i miłości. Mają oni dobrą wolę, są pobożni, i szczerze wyznają zasady tolerancji i koegzystencji – innymi słowy, wielu z tych, którzy wierzą w pokojowy islam nie jest rozmyślnymi oszustami, a raczej sami są ofiarami islamskiego oszustwa. Ta nieświadoma grupa wiernych stanowi parasol ochronny dla prawdziwych muzułmanów, których celem jest dżihad, czyli święta wojna. W zależności od etapu ekspansji islamu, o czym napiszemy później, prawdziwi islamiści kłamią, twierdząc i wmawiając ludziom zachodu, że islam to pokojowa religia…

…Nazywa się to „al-tagyyja”, co oznacza „zapobiegać”. Muzułmanin może więc kłamać, aby zapobiec szkodzie własnej, lub islamu, by ochronić własną religię…

islam daje swoim wyznawcom możliwość kłamania bez zaciągnięcia grzechu. Jeśli zatem w chwili obecnej jestem pokojowym muzułmaninem, bez żadnego problemu natury moralnej czy teologicznej mogę zamienić się, jeśli uznam to za lepsze, w muzułmanina siłą nawracającego niewiernych…”

całość tu: Islam – religia ojca kłamstwa

podobne: Zaplanowane migracje przymusowe, oraz prawomyślność, hipokryzja i głupota bez granic czyli… zmacane na własne życzenie Niemcy „martwią się” o „Państwo Islamskie” nad Wisłą oraz: Śmierć ojczyzny czyli… Francuzi już nie są u siebie. Terroryści “ubogacili kulturowo” Paryż. Rzeź dopiero nastąpi? polecam również: Wojujący Islam (również pośród uciekinierów z Afryki) i pokojowe przesłanie chrześcijan. Przyjmowanie uchodźców dobrowolne (UE potroi środki na walkę z nielegalną imigracją). Polska znowu oskarżana o kolaborację z nazistami przy holokauście Żydów.

islam wykształcił zupełnie inną, od zachodniej, strukturę relacji między społeczeństwem, polityką i religią. Islam nie zna w ogóle rozdziału na sferę religijną i sferę polityczną. Benedykt XVI przypomniał, że idea rozdzielenia państwa i Kościoła pojawiła się dopiero dzięki chrześcijaństwu. Wcześniej mieliśmy do czynienia z tożsamością ustroju politycznego i religii. Tymczasem islam swym zasięgiem ogarnia wszystkie sfery życia. Koran to prawo religijne, które reguluje uniwersum życia politycznego i gospodarczego, zabiegając o to, by także cały porządek społeczny był porządkiem islamskim. Szariat wyznacza od początku do końca kształt społeczeństwa. Co gorsza, religia islamska zakłada sztywny i sprzeczny z naszym dzisiejszym myśleniem o społeczeństwie system prawa karnego i wszelkich stosunków życiowych. Wszak islam jednoznacznie podporządkowuje kobietę mężczyźnie…

„Musimy mieć jasność, że islam – tłumaczył Benedykt XVI – to nie jest jakieś wyznanie, które można wkomponować w przestrzeń swobód pluralistycznego społeczeństwa. Ktokolwiek tak to przedstawia – a dziś czasami się to zdarza – ten patrzy na islam przez pryzmat chrześcijańskiego modelu i nie widzi, jaki islam rzeczywiście jest sam w sobie”.

Benedykt XVI odpowiadając na pytanie Seewalda o powody umocnienia się pozycji islamu na całym świecie sformułował następującą diagnozę. Wyznawcy islamu widząc kryzys moralny Zachodu, jego głębokie sprzeczności i wewnętrzną bezradność myślą: kraje zachodnie nie mogą już głosić swego przesłania moralnego; religia chrześcijańska spasowała – właściwie już nie istnieje; chrześcijanie nie mają już żadnej etyki, ani wiary; nasza tożsamość jest czymś lepszym, nasza religia utrzymuje swój status; mamy przesłanie moralne, którego niezłomnie się trzymamy od czasów Proroka, i powiemy światu, jak można żyć. Słowem, odkąd islam zaczął uważać się za religię bardziej żywotną od chrześcijaństwa i za religię przyszłości, u muzułmanów pojawiło się nowe poczucie dumy, która jest źródłem ich siły. Chrześcijanie będą się musieli z tą siłą islamu zmierzyć – ostrzegał Papież.

Dialog z islamem, wskazywał Benedykt XVI, jest trudny, gdyż wobec braku jednoczącej instancji, musi się odbywać zawsze z jego konkretnymi odłamami. „Nikt nie może wypowiadać się w imieniu całego islamu – nie ma czegoś takiego jak wspólnie uregulowana przez wszystkie odłamy ortodoksja” – tłumaczył Papież. Oprócz głównego podziału na sunnitów i szyitów, islam ukazuje różnorakie warianty, wśród których jest niestety – islam ekstremistyczny, terrorystyczny.

…zastanawiał się też nad przyczynami „erupcji” islamu we współczesnym świecie i udzielił odpowiedzi niejako antycypującej swój ratyzboński wykład. Czy przypadkiem nie mamy tu bowiem do czynienia z patologicznym usamodzielnieniem się uczuć? Ich hipertrofią kosztem rozumu? A przecież rozum i wiara powinny się wzajemnie umacniać, ponieważ „rozum oczyszcza i porządkuje religię, a objawienie i wiara wyzwalają cały potencjał rozumu” (zob. „Wiara i rozum odrzucają przemoc i totalitaryzm”, przemówienie podczas spotkania z przedstawicielami wspólnoty muzułmańskiej, 19.03.2009 r.). Prawdziwa religia musi zatem wyrzec się wszelkich form przemocy, zarówno ze względu na zasady wiary, jak i prawego rozumu.

Potępiamy religijny fundamentalizm, który inspiruje terroryzm, ale na antyreligijny fanatyzm często jesteśmy obojętni. Tymczasem, chrześcijanie, o co apelował Benedykt XVI, wszelkim formom wrogości wobec religii ograniczającym ich publiczną rolę w życiu obywatelskim i politycznym, powinni się przeciwstawiać (zob. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 2011 r., 8). Nie możemy pozwolić, aby w imię źle rozumianej tolerancji religia chrześcijańska była ograniczana do sfery prywatnej i wykluczana ze sfery publicznej, która rzekomo powinna stać się sferą neutralną światopoglądowo (wyrazem takiej postawy są słowa Ewy Kopacz z 23.06.2008 r. o zostawianiu własnych przekonań „w przedpokoju urzędu, który obejmujemy”). Byłby to zamach na prawo do wolności religijnej. Promowanie przez rządzących indyferentyzmu religijnego lub ateizmu praktycznego pozbawia obywateli siły moralnej i duchowej (zob. Caritas in veritate, 29), a bez niej wobec erupcji islamu będziemy bezbronni.(Agnieszka Kanclerska • wpolityce.pl)

całość tu: Benedykta XVI głos rozsądku o islamie

podobne:  Europa muzułmańska, „Państwo Islamskie” i prawdziwa twarz Islamu: broń w rękach imperialistów, terroryzm, idea rewolucji, czy też religia jak inne? oraz: Izrael krytykuje Watykan za uznanie państwowości Palestyny. Zapis agonii czyli… Cywilizacja Łacińska i Świat zadowolonych głupców. Przepowiednia z „Konopielki” (gdzie tkwi diabeł) i to: Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki?

PS… „Mieli do wyboru wojnę lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli i tak” (Winston Churchill)

Mariusz Lewandowski - Konkwista III

Mariusz Lewandowski – Konkwista III

Reklamy

Seks, pieniądze i władza czyli… Niemcy w buduarze Goeringa. Lewy stosunek do Kościoła, wolności i własności źródłem syfilisu moralnego socjalistów. Rewolucja bolszewicka trwa.


rys. Wojciech Romerowicz

rys. Wojciech Romerowicz

„…Ja bym bardzo chciał, żeby zwolennicy multi kulti mi coś wyjaśnili. Ksiądz katolicki w Polsce nie może mieć dzieci, bo natychmiast włączają się czynniki postępowe, które atakują jego – naganną przyznajmy – postawę, a pastor w Niemczech może łazić w damskiej bieliźnie i to nie jest nic złego. Może chodzi o to, że on nie ma dzieci? Albo, że ma dzieci dorosłe, którymi się już nie interesuje. Polski ksiądz pedofil może co najwyżej umrzeć w stosownym momencie, żeby ocalić resztki swojej godności. Niemcy lansują agresywny homoseksualizm, który – także w tym teledysku [„BE DEUTSCH”] – wiąże się z pedoflią, bo mamy tu przecież dzieci i co? I nic, wszystko jest w najlepszym porządku…

…Wszyscy pamiętamy czym Hermann Goering różnił się od Hitlera, nie chodzi mi tutaj o upodobania seksualne, ale o inne kwestie. Otóż Hitler przy Goeringu mógł uchodzić wręcz za ascetę. Skromny strój, skromne życie na uboczu. Hermann inaczej, on potrzebował felszy, pompy, widowiska i masy strojów, żeby móc się w nie przebierać. Uchodził za ludzkiego pana, bo wypuścił niektórych Żydów za granicę. Dlaczego to zrobił? Dla pieniędzy, to oczywiste. Hermann kazał sobie słono płacić za swoje usługi. Jeśli więć polityka Niemiec idzie w kierunku opcji Goeringa, to znaczy, że my wszyscy za nią zapłacimy. Nie może być inaczej, bo całe to multi kulti nie jest niczym innym jak tylko damską bielizną przymierzaną przez starych ramoli, którzy usiłują się przypodobać młodzieży. Bielizna zaś kosztuje, podobnie jak perfumy, szminki i inne rzeczy. Sytuacja jaką zamierzają stworzyć Niemcy w Europie będzie wyglądać tak, jakby wyglądał – spróbujmy sobie to wyobrazić – obóz koncentracyjny zarządzany nie przez Himmlera, ale przez Hermanna G. Cóż by to mogło być? Trapolina dla karier w kabarecie i seks-biznesie, opłacana krwią niewinnych rzecz jasna, bo to przecież Hermann decydował kto jest a kto nie jest żydem. Dziś Niemcy chcą decydować kto jest, a kto nie jest tolerancyjnym uczestnikiem społeczeństwa multi kulti. Tak więc jeśli naszym kodziarzom i innym frajerom wydaje się, że wystarczy przebrać się w pończochy na pasie, żeby zyskać sympatię Hermanan to znaczy, że kompletnie zgłupieli. Kasa, misiu, kasa, tylko to się będzie liczyć. Jak ktoś nie ma kasy i nie jest gotów to płacenia to nawet jak wyjdzie wystrojony niczym Priscilla królowa pustyni, okrzykną go księdzem pedofilem, z dwójką nieślubnych dzieci. Alternatywa jest więc taka – albo się przed tym obronimy, albo nas okradną pod pretekstem, że nie lubimy Arabów…” (coryllus)

całość tu: Niemiecki ksiądz w pończochach

podobne: Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki? oraz: Pedofilia w Kościele. Ideologiczny raport Komitetu ONZ. Bezpardonowy atak marksizmu.  i to: Kłamstwo „POstępu” i neobolszewizm czyli… „Ustawa o uzgodnieniu płci”. Niemiecka AfD ma już dość gender. Marek Chodakiewicz: Trwa czwarta faza rewolucji – atak na rodzinę a także: „Egzamin z orgazmu” kontra „Wychowanie Seksualne w Rodzinie”.  i jeszcze: O polityce miłości (inaczej). Francja: Feministki przeciwko seksizmowi w zabawkach. Niemcy: Zatrzymać seksualizację dzieci. Polska: MEN chce ograniczyć uprawnienia rodziców. Lepkowski o pedofilii wśród Rabinów polecam również: O dzieciach krzywdzonych w imię POstępu i tolerancji

„…Jednym z istotnych celów socjalizmu było i jest nadal, ale już w wersji hard zdewastowanie emocji i doprowadzenie ludzi do stanu sprzed usankcjonowania małżeństwa. Socjaliści zabierają się do tego z niezwykłym sprytem. Do najchytrzejszych należy Melchior Wańkowicz, który w „Szczenięcych latach” opisał swoją nieudaną próbę uwiedzenia służącej we dworze. Chodzi z grubsza o to, że socjaliści zaczynają swoje podchody od krytyki moralności burżuazyjnej i obszarniczej. Ta ostatnia jest szczególnie atakowana, a to z racji patriarchalnych stosunków panujących na wsi przed rewolucją, co rzekomo prowadziło do różnych nadużyć. Nadużycia te piętnowane są przez socjalistów z oburzeniem świętym, duszą wrażliwą i umysłem otwartym, a głębokim. Sam zaś Wańkowicz pisze krytycznie o praktykach znanych sobie posesjonatów, którzy prócz własnych, znudzonych często i rozleniwionych żon, korzystali z wdzięków dziewcząt wiejskich, które do ich salonu przyprowadzała jakaś Kaśka czy Maryśka. Ten niesmak Wańkowicza jest szczególnie komiczny, zważywszy na to co sam wyprawiał w młodym i bardziej podeszłym wieku.

My tutaj, jako ludzie poważni, musimy się zastanowić jakie były rzeczywiste relacje pomiędzy panem a dziewczętami wiejskimi. To jest pierwsza kwestia, jaką dziś rozważymy. Otóż przeważnie wiązało się to z wynagradzaniem owych dziewcząt, nierzadko sowitym. Od wręczania kilku monet do wypłacania całych posagów w pieniądzu i naturze włącznie. To są rzeczy niezrozumiałe dla socjalistów, ponieważ oni, żeby dostać pieniądz albo coś w naturze musieli rabować, kraść, oszukiwać, uwodzić i kłamać w żywe oczy…

O ile relacja dziedzic – wiejska dziewczyna jest w oczach socjalistów ze wszech mian naganna, o tyle relacja dziedziczka – młody guwerner o poglądach lewicowych, zasługuje na pochwałę. Panie zaś, które się w takiej relacji zatraciły określa się mianem „kobiet uświadomionych klasowo”. Ja pamiętam inne określenia na tego rodzaju zachowania, ale ich Wam tu dziś oszczędzę. Im wyższy był status kobiety nawiązującej romans z socjalistą, im więcej pieniędzy miał jej mąż tym było lepiej dla sprawy. I tak księżna Oboleńska, porzucająca rodzinę dla jakiegoś wywłoki co nosił brudne mankiety i takiż kołnierzyk od koszuli opisywana jest niczym wolność wiodąca lud na barykady. Ta dwoistość ocen rzuca się w oczy… 

Z punktu widzenia socjalistów relacje pomiędzy panem a dziewczętami wiejskimi powinny być oceniane jako coś dla wsi zbawiennego. Młode osoby bez perspektyw dostawały szansę i mogły żyć potem spokojnie na kawałku gruntu, w nowej chacie, korzystając przy tym z serwitutów leśnych. Jeśli zaś idzie o relacje bogatych dam z biednymi socjalistami to były one katastrofą z punktu widzenia ideologii socjalistycznej, bo przyczyniały się do degradacji osoby, w dodatku osoby nie byle jakiej, bo przeważnie wykształconej i świadomej różnych spraw. No, ale prawda była inna jak wiemy, bo też i czym innym był ruch socjalistyczny. Nie chodziło o zbawienie świata i upodmiotowienie tych, którym się podmiotowości odmawiało, ale o coś wręcz przeciwnego. O totalną dewastację wszystkiego…

…Kwestie uwodzenia bogatych i znudzonych dam „na socjalizm” mają bowiem drugie dno (…) Bogate kobiety były więc także źródłem z którego czerpano pieniądze na działalność wywrotową. 

…Według socjalistów seks ma zabarwienie ideologiczne i służy sprawie. Tylko w tych momentach jednak kiedy socjaliści przeżerają majątek zafascynowanej nimi bogatej damy. W innych konfiguracjach swoboda obyczajowa jest godna potępienia, szczególnie zaś wtedy kiedy pan dziedzic korzysta z wdzięków wiejskich dziewcząt dając im za to pieniądze, ziemię lub chatę. Jeśli sprawę uprościmy skrajnie okaże się, że dla socjalistów, ten kto rozprasza majątek jest godzien pochwały, a ten co dzieli się nim z ludem i podnosi jego kulturę zasługuje na potępienie. I to jest właśnie proszę Państwa ta słynna socjalistyczna moralność, o której się tyle nasłuchaliśmy w dzieciństwie.” (coryllus)

całość tu: Seks, przemoc i majątek

podobne: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym. oraz: Zapis agonii czyli… Cywilizacja Łacińska i Świat zadowolonych głupców. Przepowiednia z „Konopielki” (gdzie tkwi diabeł)  polecam również: „Nie ma ludzi” i Kisiel wbrew Kotarbińskiemu czyli… bardzo konkretne skutki społeczne religii, moralności, cnoty i nacjonalizmu.

„…To czy Piłsudski i Dmowski mieli syfilis jest w kontekście politycznym sprawą trzeciorzędną. Piłsudski miał tę przewagę nad panem Romanem, że zawsze miał przy sobie jakąś oficjalną partnerkę, która kryła jego wyskoki. Pan Roman zaś był wobec prowokacji i pieniędzy wręczanych mu przez rządy obce całkowicie bezbronny, co też i szybko się na nim zemściło.

Co takiego zatem jest istotne w postawie obydwu „ojców niepodległości”? Moim zdaniem ich stosunek do Kościoła. To przede wszystkim. Zaraz potem zaś ich stosunek do własności…

Stosunek Piłsudskiego do Kościoła był ponoć zdeterminowany jego doświadczeniem rodzinnym…

…Kościoła nie lubił ponieważ stawał on na drodze jego emocjonalnym wyborom. Księża przeszkadzali mu zmieniać żony po prostu, a on chciał te zmiany przeprowadzać cyklicznie. To jest łatwe do udowodnienia, ale musicie poczekać na nową socjalistyczną Baśń jak niedźwiedź. Uważam, że Piłsudski co jakiś czas odstawiał różne przedstawienia dla gawiedzi, które były przez histeryczne panie i niedoświadczonych w konspiracji panów brane serio. On zaś manipulował otoczeniem za pomocą tych występów. Pilnował się jednak mocno i ślub z drugą żoną wziął po śmierci pierwszej. I tu mała dygresja, w pamiętnikach socjalistów, pierwsza żona Piłsudskiego, Maria, jest jawnie wyszydzana. To znaczy towarzysze wprost piszą, że skrót, którym zwykło się ją określać – PP – czyli piękna pani, był w roku 1905 już nieaktualny. Nie wyobrażam sobie, żeby w jakimś pamiętniku obszarnika znalazły się tego typu uwagi. No więc wnosić należy, że kwestie damsko męskie były obok polityki, walki o wolność i Polski żywo komentowane w środowisku bohaterów i pewnie ktoś taki jak Ziuk był narażony na różne ciśnienia ze strony kolegów wytykających mu, ze ma starą i brzydką żoną, oraz wyzwolonych pań, które chciały zająć jej miejsce.

Teraz pora na stosunek Piłsudskiego do własności nieruchomej. Był on skandaliczny. Józef P, nie rozumiał własności, nie lubił jej, brzydziły go sprawy związane z gospodarką i ziemią. Oczywiście można to składać na karb jego rodzinnych doświadczeń. Majątek Zułów się spalił, a potem przez nierozsądne decyzje ojca został zadłużony i sprzedany. Tak mówią, ale było chyba trochę inaczej. Majątek Zułów tak jak i inne majątki polskie w Wielkim Księstwie Litewskim przepadł przez podstępną działalność gubernatora Orżewskiego kontynuującego politykę Murawiowa, tyle, że bez wieszania. No dobrze, ale wróćmy do tej matki, którą Ziuk kochał nad życie. Matka umarła bez spowiedzi w wieku lat 42 po licznych porodach. Ponoć nie udzielono jej sakramentów albowiem miała poglądy lewicowe. Tak to tłumaczył sam Piłsudski. Jakim sposobem panna, która wniosła mężowi gołodupcowi w wianie 12 tysięcy ha gruntu mogła mieć poglądy lewicowe? Nikt póki co nie potrafił mi tego przekonująco wyjaśnić? Może to wynikać jedynie z przywiązania i miłości do męża wariata, co robił powstanie na Litwie. Inaczej się tego nie da wyjaśnić. Teraz dygresja na temat powstania. Otóż w czasie przedpowstaniowych demonstracji w Wilnie, po ulicach miasta biegali ludzie przekonujący demonstrantów i różnych „gorących patriotów” typu ojciec Piłsudskiego, że angielskie eskadry już zakotwiczyły u wybrzeży Prus Wschodnich, że kontyngenty francuskie się wyładowują i lada moment pomaszerują na Petersburg. Trzeba tylko teraz docisnąć tego bydlaka cara i będzie wolność i będzie Polska. No i ludzie w to uwierzyli, a dalszy ciąg oczywiście znacie.

…Ponieważ jednak coś nam z tej Polski zostało i póki co nie zanosi się na to, by nam to coś zaraz zabrali, dyskutujmy nie o syfilisie może, ale o tym co trzeba koniecznie odrzucić, żeby przetrwać…

…I to jest niestety smutne, bo po raz kolejny widzimy, że żadna z historycznych lekcji nie została należycie odrobiona. Jedyne zaś co „nasi” rozumieją, to ochrona symboli i legend, żeby młodzież wierzyła w Polskę, ułanów, husarię….no i oczywiście PPS, reformę rolną, lepsze jutro dla mas i inne takie dyrdymały.” (coryllus)

całość tu: Syfilis a sprawa polska

podobne: Spór o mit założycielski II RP, czyli dlaczego świętujemy 11 listopada? Komu służyła Rada Regencyjna?  polecam również: System Dmowskiego czyli… „zagraniczną politykę musicie robić naszą”  oraz: W rocznicę śmierci: Jan Emil Skiwski – „Piłsudski a Polska wieczna”. Cywilizacja a tolerancja.  i to: Mesjanizm i człowiek sowiecki w polskiej duszy.  a także: O tym, jak Orzeł stracił krzyż z korony w 1927 r., a „Mazurek Dąbrowskiego” został hymnem dzięki fortelowi.  i jeszcze: Sławomir Suchodolski o etatyzmie i socjalizmie w gospodarce II RP. Echa „socjalizmu z ludzką twarzą” w Polsce PISu.

„…Chociaż strategia rewolucyjna się zmieniła, to cele komunistycznej rewolucji cały czas pozostają takie same. Pierwszym celem jest bowiem wyhodowanie człowieka sowieckiego. Człowiek sowiecki tym się różni od normalnego człowieka, że wyrzekł się wolnej woli. To się robi raz na zawsze; kto się wolnej woli wyrzeknie, już nigdy jej nie odzyskuje. Dlatego człowiek sowiecki nie może żyć w normalnym świecie, bo w normalnym świecie trzeba nieustannie dokonywać samodzielnych wyborów, czego on już nie potrafi. Dlatego drugim celem komunistycznej rewolucji jest stworzenie człowiekom sowieckim środowiska, w którym mogliby oni żyć. Tym środowiskiem jest państwo totalitarne, które tym się charakteryzuje, że nie toleruje żadnej władzy poza własną, a więc – władzy rodzicielskiej, władzy religijnej, a także władzy właściciela nad rzeczą – bo to wszystko są władze i w dodatku autonomiczne względem państwowej. Ale w tej strategii można wyróżnić dwie fazy. Pierwsza – którą właśnie obserwujemy – polega na systematycznym niszczeniu wszelkich organicznych więzi społecznych, takich jak rodzina, religia, czy własność po to, by w fazie drugiej, na wytworzonej w ten sposób pustyni, w której ludzie nie będą mieli już żadnego punktu oparcia, podporządkować ich reżymowi totalitarnego państwa.

Dlatego też obserwujemy nasilającą się walkę z rodziną, do której, pod pretekstem zwalczania przemocy, wprowadza się urzędnika państwowego w charakterze arbitra, który ma ostatnie słowo, obserwujemy walkę z Kościołem, który z jednej strony podstępnie wciągany jest w rozmaite „dialogi na cztery nogi”, a z drugiej – atakowany za „nietolerancję” wobec sodomitów, czy gomorytów, wreszcie – wyszydzany przez niezmiennie zadowolonych ze swego rozumu ateistów, którzy na użytek ostatniej demonstracji w Warszawie przebrali się w kostiumy imitujące liturgiczne szaty biskupów, czy habity zakonne i trzymali w ręku krzyże – zamiast przywdziać stroje czekistów i wystąpić pod bolszewickimi emblematami sierpa i młota. Najwyraźniej trochę się bolszewickich korzeni wstydzą, a może zakazali im tego oficerowie prowadzący z Wojskowych Służb Informacyjnych, które w rewolucję komunistyczną w Polsce wspierają co najmniej z takim samym zaangażowaniem, jak środowisko skupione wokół „Gazety Wyborczej”? Wreszcie – obserwujemy walkę z własnością prywatną. Na skutek przejmowania przez państwo coraz to nowych kompetencji w dziedzinie gospodarczej, własność coraz bardziej przypomina orła wypchanego. Ma on niby to samo, co orzeł żywy: dziób, skrzydła a nawet szpony, tyle że – nie lata. W rezultacie w sprawach własnościowych coraz mniej ma do powiedzenia właściciel, a coraz więcej – urzędnicy, dobierani oczywiście według klucza politycznego. Czyż w tej sytuacji możemy się dziwić, że politycznego zabarwienia nabiera każdy aspekt życia, że od polityki uciec niepodobna?…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Linia duraczenia i walki

podobne: Stanisław Michalkiewicz: Czy uda się nam ocalić cywilizację łacińską, czy na jej gruzach zatriumfuje komunizm  oraz: Michalkiewicz o porządkach rewolucyjnych wg. strategii bolszewickiej (na podstawie 6-cio latków i konwencji „CAHVIO”), oraz Szczureida (do Szczurospolitej) czyli… „wolność” w postkomunizmie

Na koniec polecam wysłuchać Starego Subiekta 🙂 Raj Na Ziemi czyli dobra socjalizmu – Ignacy Rzecki

rys. Arkadiusz Gacparski

rys. Arkadiusz Gacparski

 

„Je suis idiot” czyli… marsz EUnuchów i haracz dla Turcji (z motywem kurdyjskim w tle). Czy zamachy w Belgii to wystarczający powód do zaostrzenia przepisów „antyterrorystycznych” w Polsce?


Kiedy jedno państwo najeżdża inne i destabilizuje lokalny porządek narzucając swój, to musi się liczyć z tym że w sposób naturalny przyczynia się do powstania ruchu oporu oraz chęci odwetu na najeźdźcach… Właśnie tak powstaje terroryzm… (Odys)

podobne: Destabilizacja Afryki przyczyną masowego uchodźstwa. UE nie ma polityki imigracyjnej ale chce zmusić do „solidarności” wszystkie kraje. Pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.  oraz: Europa muzułmańska, „Państwo Islamskie” i prawdziwa twarz Islamu: broń w rękach imperialistów, terroryzm, idea rewolucji, czy też religia jak inne?

„…No i stało się, co się stać musiało! Zgromadzeni na placu wściekli Belgowie ścisnęli w dłoniach różnokolorowe kredy i bez komendy zaczęli …..wypisywać na miejskim bruku hasła o miłości i pokoju!!

Jeszcze kilku radykałów uzbroi swoje fejsbukowe monidła w czarno-żółto-czerwone pasy. Jakaś pani komisarz europejska demonstracyjnie uroni łzę na transmitowanej konferencji prasowej. Jacyś zdziczali cywile zorganizują marsz w obronie praw człowieka z transparentami „Je suis Belge” i akt krwawego rewanżu się wreszcie dopełni.

Europa nie pozostawi Belgów samym sobie, kipiąc ze wściekłości. Zdruzgotana pani Merkel wygłosi płomienną mowę, uzasadniając sens kontynuacji amerykańsko-izraelskiej polityki integracji. Wielu prezydentów przytuli ze współczuciem swoich ambasadorów Belgii. Kontynent rozświetli się bolesnymi płomykami zniczy, poutykanymi w dywany kwiatów.

Ktoś ustanowi żałobę narodową, ogłaszając dzień 22 marca dniem walecznego narodu belgijskiego. Inny zarządzi minutę ciszy. Napuchnięta z boleści pani Bieńkowska kolejny raz ogłosi potrzebę natychmiastowego rozbrojenia europejczyków. Firmy reklamowe już zaczną przygotowywać poręczne, składane transparenty z czarnymi napisami; „Je suis Espagnol”, „Je suis Norvegien” itp., by w razie czego nie dać nawet odetchnąć brutalnym muzułmanom…” (Leszek Posłuszny • prawica.net)

całość tu: „Je suis idiot”

podobne: Śmierć ojczyzny czyli… Francuzi już nie są u siebie. Terroryści “ubogacili kulturowo” Paryż. Rzeź dopiero nastąpi?

„…Na własne oczy widzimy, że te tak zwane państwa nie służą obywatelom, służą jakiemuś wyższemu, a nieznanemu i nie Bożemu bynajmniej porządkowi. Poznajemy to po zachowaniu się policji w Niemczech i Belgii, która nie potrafi zapewnić minimum komfortu ludziom zwanym obywatelami. Ci zresztą już od dawna nimi nie są, to niewolnicy korporacji, trudno to na razie poznać, bo nikt jeszcze nie dał znaku do masowego przemieszczania dużych grup europejskich niewolników. Póki co przesuwane są inne masy, te lokalne, zakorzenione mogą jeszcze chwilę pobyć u siebie. No, ale nie mogą już liczyć na bezpieczeństwo…

…Media bowiem, tak jak dawniej wszyscy rewolucyjni agitatorzy pochylają się z troską nad niedolą człowieka prostego, chcą go upodmiotowić, dając mu do ręki pilot, tak jak dawniej demokraci chcieli upodmiotowić lud, dając mu do ręki kartkę wyborczą. Do czego to doprowadziło widzimy dzisiaj, to socjotechniki, o jakiej się faraonom nie śniło. Bomby wybuchają na lotniskach, a dziennikarze apelują do ludzi, żeby nie pogrążyli się w islamofobii i nie używali mowy nienawiści. Tu nie chodzi o mowę nienawiści, ale o nazwanie rzeczy po imieniu, co jest trudne albowiem trzeba się przyznać do totalnej bezradności i jasno sobie powiedzieć, że demokracja i Unia to projekty oszukane wymierzone wprost w pojedynczego człowieka…” (coryllus)

źródło: O Duchu Świętym, który nie myli się nigdy

podobne: Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki?  

W związku z powyższym wydarzeniem „polski rząd” w końcu zadeklarował „zdecydowanie” przeciwne stanowisko w kwestii „przymusowej kwoty uchodźców” jaką zobowiązała się przyjąć poprzednia ekipa. Tylko czy naprawdę trzeba było do tego (póki co deklaracji niepopartej wypowiedzeniem wcześniejszej umowy) aż tak dramatycznego wydarzenia? (Odys)

„Nie widzę możliwości, aby w tej chwili do Polski przyjechali imigranci – powiedziała w rozmowie z Superstacją premier Beata Szydło. Deklarację od razu okrzyknięto jako przełomową. Sęk w tym, że słowa szefowej rządu nie wieszczą żadnego przełomu, a przydzieleni Polsce – za zgodą koalicji PO-PSL – imigranci trafią do naszego kraju, jak tylko UE upora się z problemem ich rejestracji i weryfikacji. Bo zobowiązanie wciąż funkcjonuje

dopóki osoby, które napływają z Bliskiego Wschodu do Europy nie będą odpowiednio weryfikowane, to ciężko mówić o jakiejś ich relokacji czy dystrybucji pomiędzy kraje członkowskie UE.

To oznacza, że żadnej zmiany polityki imigracyjnej nie ma. Polski rząd od tygodni bowiem wije się, by z jednej strony nie podpaść UE, a z drugiej zyskać poparcie społeczeństwa, które nie chce, by do naszego kraju trafili islamscy, nielegalni imigranci. Tym bardziej zaskakiwać może ton narracji mediów wspierających rząd, mówiących o zmianie stanowiska wobec migrantów…” 

całość tu: Zmiana imigracyjnej polityki polskiego rządu tylko iluzoryczna. Będzie weryfikacja, pojawią się też imigranci

Czas pokaże ile z tego „zdecydowania” pozostanie kiedy trzeba będzie rzeczywiście wypowiedzieć umowę jaką zawarli z UE POprzednicy. Przy okazji pamiętajmy o tym jakie stanowisko zajął „polski rząd” wobec pomysłu swobodnego „przemytu” osób z terenów Turcji (już za pół roku), w ramach niedawno zawartego układu „w sprawie uchodźców” między EU a Turcją. Jeśli bowiem te ustalenia wejdą w życie, to wystarczy że każdy migrant (którego dziś Turcja zobowiązała się za gruba kasę przetrzymać) będzie się posługiwał tureckim paszportem, a za pół roku będziemy mieli do czynienia z całkowicie legalną falą obcych na nasze terytorium… (Odys)

„…Wg tego co rozumiemy z doniesień prasowych, ideą przewodnią układu ma być odsyłanie uchodźców z Europy do Turcji, w sprzeczności z dotychczasowymi deklaracjami kanclerz Merkel że każdy jest mile widziany w jej ojczyźnie. Za ich przyjęcie EU zapłaci tureckiemu satrapie przez nos. Satrapa z kolei odwdzięczy się za to wysyłając w miejsce jednego przysłanego innego „uchodźcę” i, z tego co rozumiemy, za to płacić unii nie zamierza. Czyli w „uchodźcach” mamy jeden za jednego, netto nic się nie zmieni. Jedynie klan Erdogana zamiast na Syrii obłowi się na EU. Okay, „wir schaffen das”.

Okazuje się jednak że nie tylko „das” ale i coś innego, znacznie poważniejszego. Wygląda mianowicie na to że Erdoganowi udało się wyciąć w negocjacjach sztuczkę zwaną „red herring” – czerwony śledź.

Czerwony śledź jest zmyłką, nieznaczącym czy nawet całkowicie zmyślonym punktem którego kalkulowane poświęcenie przez jedną stronę negocjacji ma odwracać uwagę drugiej od rzeczy naprawdę ważnej, często o zasadniczym znaczeniu. Otóż strona unijna zgodziła się także na – uwaga – otwarcie granic Schengen dla 76 milionów Turków już za parę miesięcy. To jest dopiero bomba atomowa o której ci którzy „negocjowali” z Erdoganem nie bardzo pewnie zdają sobie sprawę. Zapomnij wkrótce o „uchodźcach” syryjskich! Znikną oni w tłumie milionów „uciekinierów” kurdyjskich!..” (cynik9)

całość tu: Cykliczne wariactwa Niemiec czyli czerwony śledź po kurdyjsku

W sumie mam gdzieś to co sobie na łeb sprowadzają eurokraci. Problem mam z tym że polski (nie)rząd godzi się na tego rodzaju „wspólne stanowisko”. Mimo potrząsania szabelką nikt z obecnego rzekomo „polskiego establiszmentu” nie potrafi jak do tej pory wziąć przykładu z Orbana (na którego w innych kwestiach łatwo się jest powoływać) by powiedzieć swoim obywatelom konkretnie i zdecydowanie „nie przyjmiemy ANI JEDNEGO nachodźcy”. PIS gra z nami w jakąś ciuciubabkę i klei durnia z jednej strony deklarując „szlaban” a z drugiej bredząc coś o jakichś „procedurach kontrolnych” które jeśli zostaną dopracowane to Polska ma wziąć te 7 tys. obcych… CYRK. Tymczasem okazuje się że cynik9 może mieć rację z tymi Kurdami… (Odys)

…„Dzień po tym, w którym zostało ogłoszone, że takie ogromne kwoty, 6 miliardów zostanie przekazane Turcji, Turcja ogłosiła swój projekt militarny; poprawienia stanu armii, który będzie kosztować niecałe 6 miliardów. Krótko mówiąc sfinansowaliśmy Turcji zmodernizowanie swojej armii”

Lider partii KORWiN w Szczecinie wypowiedział się również na temat sytuacji Kurdów, o których solidarnie milczą kraje europejskiej i Stany Zjednoczone: „Turcja uzyskała ciche przyzwolenie, żeby eliminować Kurdów. Oni do tej pory rzekomo walcząc z państwem islamskim, dużą część swoich sił zaangażowali do walki z Kurdami.”

całość tu: Paweł Szut: porozumienie Unii Europejskiej z Turcją zagraża Polsce! Czekają nas zamachy terrorystyczne?

„…31 października 2014 prezydent François Hollande skorzystał z okazji oficjalnej wizyty w Paryżu Recep Tayyip Erdoğana by zorganizować tajne spotkanie w Pałacu, z prezydentem syryjskich Kurdów, Salihem Muslimem. Zdradzając tureckich Kurdów i ich lidera Abdullaha Öcalana, Salih Muslim zgodził się by zostać prezydentem pseudo-Kurdystanu, który miał być utworzony przy okazji obalenia demokratycznie wybranego prezydenta Bachara el-Assada.

To było podczas walki o Kobane. Przez kilka miesięcy syryjscy Kurdowie bronili miasta przed Daesh. Ich zwycięstwo nad dżihadystami miało potrząsnąć polityczną szachownicą – każdy kto naprawdę chciał walczyć z dżihadystami musiał dołączyć do Kurdów. Ale syryjscy Kurdowie swoją narodowość zdobyli dopiero na początku wojny – do tej pory byli tureckimi uchodźcami politycznymi w Syrii, wypędzonymi z kraju podczas represji w latach 1980. Wtedy członkowie NATO uważali PKK, główną kurdyjską formację w Turcji, za organizację terrorystyczną. Ale od tego czasu rozróżniali między „złymi” tureckimi PKK i „dobrymi” syryjskimi YPG, pomimo że te dwie organizacje są ściśle ze sobą powiązane…

…Na spotkaniu UE-Turcja, i niezależnie od wszelkich podejmowanych tam decyzji, prezydent Erdoğan wygłosił przemówienie w TV z okazji 101 rocznicy bitwy o Çanakkale („bitwa o Dardanele” – zwycięstwo Imperium Osmańskiego nad sojusznikami) i dla upamiętnienia ofiar ataku dokonanego w Ankarze kilka dni wcześniej. Powiedział:

„Nie ma powodu żeby bomby które wybuchły w Ankarze nie mogły wybuchnąć w Brukseli albo w innym mieście europejskim (…) Tutaj apeluję do wszystkich krajów które otworzyły ramiona, i które, pośrednio albo bezpośrednio, wspierają organizacje terrorystyczne. Karmicie węża w swoim łóżku, i ten karmiony przez was wąż w każdej chwili może was ukąsić. Może oglądanie w TV tych bomb które wybuchają w Turcji nic dla was nie znaczy – ale kiedy bomby zaczną wybuchać w waszych miastach, to na pewno zrozumiecie co my czujemy. Ale wtedy będzie za późno. Przestańcie wspierać te działania, których nigdy nie tolerowalibyście w swoich krajach, chyba że wycelowane są na Turcję”. [3]

Cztery dni później, ataki miały miejsce w Brukseli…” (Thierry Meyssan, tłum. Ola Gordon)

całość tu: Przyczyna ataków w Paryżu i Brukseli

podobne: Ofensywa Kurdów i sukcesy w walce z Państwem Islamskim oraz francuscy żołnierze po stronie „Jihadu”  oraz: Syria: w Kobani znowu walki, Amerykanie dozbrajają Kurdów (wbrew stanowisku Turcji)  i to: Syria: Turcja nie wjedzie do Kobani. Niemcy: znowu starcia Kurdów i salafitów  a także: Stanisław Michalkiewicz: „Kurde balans, miękną rury” czyli „mocni siłą naszych sojuszników”, „za wolność waszą” idziemy na wojnę.  i jeszcze: Turczyn rośnie w siłę… bez „Unii”

Tymczasem jedyną rzeczą na którą stać „polski rząd” wobec kryzysu imigracyjnego (na własne życzenie), który na dobrą sprawę jeszcze nie zdążył nas bezpośrednio dotknąć, to „stanowcza reakcja” na rzekomy „wzrost poczucia zagrożenia terroryzmem w Polsce” z powodu… oddalonego od nas setki kilometrów epicentrum (sic!) Oto w ciągu kilkudziesięciu godzin po zamachu w Belgii, nasi „nowi” umiłowani przywódcy zdążyli w podskokach zaprezentować gotowy projekt „specustawy” zwanej „antyterrorystyczną”, która po wprowadzonej nie tak dawno w życie innej zwanej „inwigilacyjną”, jest kolejnym ogniwem do łańcuszka na szyję Polaków, zwiększającym jednocześnie uprawnienia służb specjalnych w Polsce, dla zapewnienia nam „bezpieczeństwa” przed terrorem od którego podobno nawet w Polsce zdołała zgęstnieć atmosfera. No ale zanim się to zagrożenie zmaterializuje w rzeczywistość, to już dziś (zaocznie) poczujmy się wszyscy bezpieczniej, bo tak jak ustawa „inwigilacyjna” tak i „antyterrorystyczna” stanowi dość ciekawy konglomerat przepisów, uprawniających resort siłowy i bezpieczeństwa do chwytania za mordę obywateli polski, jakby ta kwestia była rzeczywiście priorytetem i naglącą potrzebą przeciętnego Polaka, o czym więcej tu: Specustawa antyterrorystyczna wzbudza obawy, nie znamy jej konkretów – Jacek Wilk, Stanisław Tyszka. Tymczasem szaleństwo przedkładania bezpieczeństwa nad zdrowym rozsądkiem prowadzi do takich kwiatków – Co dwie głowy to nie jedna! czyli jak służba służbę zinwigilowała… 🙂 (Odys)

„…Skłonienie paru islamskich fanatyków do wysadzenia się w centrum Paryża, Brukseli czy Warszawy może być łatwe. Bezpośrednie konwekwencje tego są też łatwe do skalkulowania. Ale jest to jedynie cyferblat zegara. Dużo istotniejsze jest zrozumienie mechanizmu który za tym stoi, kto za to płaci i kto pociąga za sznurki. A przez to – kto unią naprawdę rządzi i w jakim kierunku ją steruje. Czy rzeczywiście rządzą nią durnie stojący nominalnie na jej czele? Czy czasem nie wykonują oni jedynie czyichś poleceń?

Bo jeśli to pierwsze to może lepiej aby durnie nie brali się jednak za wydawanie rozkazów… W przeciwnym razie wiadomo od razu jakie te rozkazy będą. Belgijski Trybunał Konstytucyjny odebrał tamtejszym służbom prawo do inwigilacji. Nasz TK je ograniczył. To uniemożliwia zbieranie danych o terrorystach – skarży się na przykład polski min. sprawiedliwości Ziobro. No właśnie, ktoś się gdzieś wysadził więc już twórzmy państwo totalitarne, co zamach to krok do przodu, kontrolujące wszystkich i wszystko. Pod każdym kamieniem kryć się może przecież terrorysta. Zlikwidujmy każdą ostoję prywatności i umiaru, dajmy państwu totalną kontrolę nad każdą transakcją, bo każde €100 może przecież służyć „finansowaniu terroryzmu”. Jeszcze inne głosy nawołują o odwrót od Schengen i o powrót kontroli granicznych. Odgródźmy się drutem kolczastym od wszystkich i sprowadźmy handel do zera bo Mohammed N. się wysadził na, dajmy na to, Okęciu. Well, obawiać się można że na tym się zakończy skoro durnie rządzący Niemcami otwarcie importują do siebie miliony islamitów, rozsadzając tym unię od środka. Ale powiedzmy otwarcie – nie to oznaczać miała dobra idea bloku ekonomicznego bez granic, ani też nie miała ona oznaczać wolności przekraczania zewnętrznej granicy EU przez byle jihadistę z kałachem. Schengen znosił tylko granice wewnętrzne unii i nie zakładał wewnątrz unijnego wariactwa Niemców.

O to dokładnie chodzi terrorystom w bezpośrednim efekcie ich starań – o sianie niepewności i o permanentny stan wyjątkowy, o podważenie naszego sposobu życia, naszej kultury, naszych tradycji. O chór przestraszonych durniów nagabujących rząd aby „coś zrobił”. Jednocześnie liżmy nogi Brukseli i otwierajmy się na przyjęcie tysięcy najeźdźców rozdzielanych z klucza przez tamtejszych psychopatów. Cała unia zaś kolektywnie niech liże nogi Erdogana, niech go przekupuje miliardami euro i zniesieniem granic dla nowych milionów, zamiast jednego pocisku cruise w sam środek sułtańskiego pałacu w Ankarze.

Społeczeństwo nie-durniów nigdy nie da sobie narzucić zalewu obcego elementu. Prędzej wykatapultuje się z unijnego domu wariatów i szariatów. Kalifat berliński proszę bardzo, Frau Merkel, sie schaffen das. Ale nie my. Kalifat warszawski – po naszym trupie. Wtedy tylko pan Ziobro nie będzie musiał zbierać ani danych o terrorystach których nie będzie, ani o trupach których będzie jeszcze mniej. Terroryzm jak tasiemiec, musi mieć swojego żywiciela. Bez żywiciela nie ma terroryzmu.

A jeżeli chodzi o bombardowanie żywicieli terroryzmu to czemu nie? Choćby jutro. Byle by najpierw upewnić się czy aby żywiciel zbombardować się da. Bo czasem może nie być durniem…” (cynik9)

całość tu: EU, durnie i rozkazy czy Europa jest jeszcze do odratowania?

podobne: Zaplanowane migracje przymusowe, oraz prawomyślność, hipokryzja i głupota bez granic czyli… zmacane na własne życzenie Niemcy „martwią się” o „Państwo Islamskie” nad Wisłą  oraz: Szczyt UE głównie o Ukrainie, ale też o Grecji (której grozi niewypłacalność) i terroryzmie (gromadzenie danych, kontrola graniczna). Kredyt z MFW dla Ukrainy i jeszcze: Rosja chce współpracować z USA w zwalczaniu terroryzmu. Manewry i rozbudowa infrastruktury wojskowej na Arktyce polecam również: Arabia Saudyjska: koalicja przeciwko islamistom. Syria uzna naloty za akt agresji. Niemcy i Wlk. Brytania: nie dla nalotów w Syrii i Iraku. Dżihadyści śmieją się z USA. Francuscy islamiści biorą udział w egzekucjach. Nigeria: islamiści z Boko Haram oblegli Maiduguri. Izrael: zbrodnie wojenne w Gazie  i to: Kerry na Bliski Wschód. Thierry Meyssan: Przełom w polityce saudyjskiej. Geneza powstawania ISIL („Państwa Islamskiego”) czyli kto wypuścił dżina z butelki  a także: USA: szkolenie syryjskich rebeliantów. Belgowie w szeregach Państwa Islamskiego

jako żywo z teorii Noam’a Chomsky STWÓRZ PROBLEMY, PO CZYM ZAPROPONUJ ROZWIĄZANIE

„Ta metoda jest również nazywana „problem – reakcja – rozwiązanie”. Tworzy problem, „sytuację”, mającą na celu wywołanie reakcji u odbiorców, którzy będą się domagali podjęcia pewnych kroków zapobiegawczych. Na przykład: pozwól na rozprzestrzenienie się przemocy, lub zaaranżuj krwawe ataki tak, aby społeczeństwo przyjęło zaostrzenie norm prawnych i przepisów za cenę własnej wolności. Lub: wykreuj kryzys ekonomiczny aby usprawiedliwić radykalne cięcia praw społeczeństwa i demontaż świadczeń społecznych.”

Należy sobie w związku z powyższym zadać pytanie, czy niedawny zamach w Brukseli (a wcześniej w Paryżu) to w pełni uzasadniony powód do tego żeby służbom w Polsce (podobno ciągle postkomunistycznym i w większości niezweryfikowanym – jak twierdzi „nowa” władza) nadawać kolejne nadzwyczajne, i niebezpieczne nawet dla zwykłego obywatela uprawnienia? Mam co do tego poważne wątpliwości. Wygląda to na kreowanie i wykorzystywanie przez obecną władzę poczucia zagrożenia terroryzmem, po to by nadać sobie specjalne uprawnienia do inwigilacji własnych obywateli. Jest to typowe działanie każdej lewicowej władzy, która nie jest pewna swoich „pro społecznych” rządów tudzież reform. W związku z czym będąc świadomą wynikających z tego tytułu zagrożeń dla siebie, szykuje zawczasu  narzędzia do monitorowania i pacyfikacji ewentualnego niezadowolenia, a nawet buntu swoich niedawnych wyborców, o czym trafnie pisał swojego czasu Reisman… (Odys):

„…Wobec kogo, logicznie rzecz biorąc, obywatele państwa socjalistycznego powinni kierować swoje oburzenie i złość, jeśli nie wobec samego państwa socjalistycznego? To samo państwo, które ogłasza odpowiedzialność za ich życie i obiecuje im żywot w szczęśliwości, w rzeczywistości ponosi odpowiedzialność za urządzenie im z tego życia piekła. Istotnie, przywódcy państwa socjalistycznego przeżywają dylemat. Każdego dnia zachęcają ludzi do wiary, że socjalizm jest systemem doskonałym, którego złego skutki mogą być jedynie efektem działania złych ludzi. Jeśli to prawda, kim więc mogą być ci źli ludzie, jeżeli nie samymi rządzącymi, którzy nie tylko czynią życie innych piekłem, lecz wypaczają rzekomo doskonały system do takiej postaci?
Skutkuje to tym, że przywódcy państwa socjalistycznego muszą żyć w obawie przed innymi ludźmi. Zgodnie z logiką ich działania i ich nauczaniem, kipiące oburzenie ludzi winno wzbierać i zdławić ich w orgii krwawej zemsty. Rządzący to przeczuwają, nawet jeśli nie przyznają się do tego otwarcie. Dlatego też ich największą troską jest trzymanie obywateli pod butemW rezultacie twierdzeniem prawdziwym, choć niewystarczającym, jest to, że socjalizm oznacza brak wolności prasy i wolności wypowiedzi. Z pewnością w socjalizmie brakuje tych swobód.

…Jednak socjalizm sięga dużo dalej niż zaledwie brak wolności prasy i wypowiedzi.
Rząd socjalistyczny całkowicie unicestwia tego rodzaju swobody. Obraca on prasę i każde forum publiczne w środek histerycznej propagandy na własny użytek. Ponadto bezwzględnie prześladuje każdego, kto przynajmniej minimalnie odchyli się od oficjalnej linii partiiPowodem tego jest strach socjalistycznych przywódców przed ludźmi. By chronić siebie, muszą oni utrzymywać ministerstwo propagandy oraz tajną policję, pracujące non stop. Ta pierwsza instytucja niezbędna jest, by odwracać uwagę ludzi od odpowiedzialności socjalizmu i jego przywódców za ludzką nędzę. Druga potrzebna jest do uciszania tych, którzy mogą sugerować odpowiedzialność socjalizmu lub jego przywódców, oraz do unieszkodliwiania każdego, kto zacznie przejawiać oznaki samodzielnego myślenia…” (Reisman: Dlaczego nazizm był socjalizmem oraz dlaczego socjalizm jest totalitaryzmem)

Należałoby też zapytać „prawych i sprawiedliwych” również o to, jak się ma to co robią obecnie do obietnicy „dobrej zmiany” na polu przywrócenia Polakom poczucia godności, oraz nienaruszalności swobód obywatelskich i wolności od państwowej hydry, którą to belkę PIS bezustannie widział w oku POprzedniej ekipy rządzącej? (o czym więcej tu: Nieprawidłowości przy inwigilacji. NIK krytykuje zasady i praktykę uzyskiwania billingów i tu: “Tusku kur…. zrób coś!” czyli… służby spuszczone ze smyczy i walka z “mową nienawiści” oraz tu: „Pałowanie w technicolorze” czyli… Monitoring PO prawdzie i jeszcze tu: Państwo superpolicyjne. Czy Komorowski zostanie dyktatorem?). Czemu PIS buduje państwo policyjne? Czy naprawdę robi to ze strachu przed terrorem, czy też może ze strachu przed własnymi obywatelami… (Odys)

podobne: Teraz K…. My!” czyli… O wchodzeniu w koleiny wyżłobione przez poprzednie rządy. Czy Polak już zawsze będzie partyzantem we własnym państwie? Nie bójmy się myśleć o tym Jakich reform Polska potrzebuje. Wyborczy pluralizm w „nowych” mediach. oraz: Epatowanie terroryzmem nie służy w jego zwalczaniu.”Cyberterroryzm” i (nie)bezpieczeństwo „ustawy inwigilacyjnej”?  i to: Służby specjalne i dane Polaków. Pieniądze na walkę z rosyjską propagandą. Czy „taśmy Wprost” wypłyną raz jeszcze? Wyciek stenogramów (smoleńskich) pokazuje słabość państwa. Niemcki wywiad ma informacje o zamachu w Smoleńsku?  i jeszcze: W krajach NATO brak jednolitego systemu nadzoru nad służbami. Sejm zajmie się projektami ustaw o ABW i AW.  a także: Falenta oskarża służby specjalne, raport NIKu wskazuje na brak nadzoru. ABW w Kompanii Węglowej. Zmiana prawa pod Nowaka?

Na koniec coś na poprawienie humoru (albo jak kto woli na ból zderzenia z brutalną rzeczywistością)  To coś różowe w środku czyli drugie oblicze szefa brukselskiej Policji 😉

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Unia z Litwą i „przedmurze chrześcijaństwa” czyli Polska między Wschodem a Zachodem. Czy można być cywilizowanym na dwa sposoby?


Antoine de Saint-Exupery (doskonałość, ideał)

„…król Jagiełło panuje w Polsce od lat 27, jest starcem, dzieci nie ma, co się stanie z połączeniem Polski i Litwy, gdy umrze?

 On, wielki książę Litwy, złączył oba kraje, bo miał prawo rozporządzać swojem państwem, — lecz nowy wielki książę mógłby mieć inne zamiary, a Litwini zrozumieli już korzyści, jakie wyniknęły z tego połączenia, i chcą utrwalić unję, aby się nie zerwała wraz ze śmiercią Jagiełły. Tego samego pragną i Polacy. Zwycięstwo pod Grunwaldem przekonało oba narody, jak wiele znaczy zgoda i jedność, jak niepokonaną razem stanowią potęgę. To też chcą nadal pozostać w złączeniu, choćby Jagiełło nie zostawił syna. Przybyli się umówić, że Polska bez Litwy, ani Litwa bez Polski nowego pana sobie nie obierze, że chcą na zawsze zostać złączeni, jak bracia, mieć wspólne prawa i jednego władcę. Jest to najpiękniejszy akt w historji ludów: dwa narody łączą się dobrowolnie, bez przymusu i krzywdy, łączą się w imię miłości wzajemnej i wspólnego dobra.  Oto jak się zaczyna ten piękny dokument:

 „W imię Pańskie — amen. Ku wiecznej pamięci. — Nie dozna łaski zbawienia, kto się na miłości nie oprze. Miłość jedna nie działa marnie; promienna sama w sobie, gasi zawiść, osłabia urazy, daje wszystkim pokój; łączy rozdzielonych, podnosi upadłych, gładzi nierówności, wspiera każdego, nie obraża nikogo, i ktokolwiek się schroni pod jej skrzydła, znajdzie się bezpiecznym i nie ulęknie się niczyjej groźby. Miłość tworzy prawa, rządzi królestwami, zakłada miasta, prowadzi do dobrego stanu Rzeczypospolitej, wydoskonala cnoty cnotliwych, a kto nią pogardzi, ten wszystko utraci. Dlatego też my wszyscy zebrani — prałaci, rycerstwo i szlachta Korony polskiej, chcąc spocząć pod puklerzem miłości, i przejęci pobożnem ku niej uczuciem, złączyliśmy się i związali, a niniejszym dokumentem stwierdzamy, że łączymy się i wiążemy nasze domy i rody, nasze rodziny i herby ze wszystką szlachtą i bojarami litewskimi tak, by odtąd i po wsze czasy mogli się posługiwać tymi naszymi herbami i godłami, jakie posiadamy od naszych ojców i przodków, by ich używali jako świadectwa prawdziwej miłości tak, jak gdyby je dziedzicznie po swoich własnych przodkach posiedli. Niech się więc łączą z nami w miłości oraz braterstwie, i niech będą nam równi wspólnością herbów tak, jak nimi już są wspólnością wiary, praw i przywilejów. Przyrzekamy uroczyście, słowem czci i przysięgą, nie opuszczać ich w żadnej przeciwności lub niebezpieczeństwie, lecz pomagać w każdej okoliczności radą i czynem, wspierać przeciw wszelkiemu wrogiemu wobec nich przedsięwzięciu, a wstawiać się najgoręcej do naszego miłościwego pana, Władysława, z woli Bożej króla polskiego, i najjaśniejszego Witolda, wielkiego księcia litewskiego, by jaknajobficiej i najszczodrzej obdarzali braci naszych Litwinów coraz większą wolnością, łaskami i dobrodziejstwami. Co też i przezacni panowie, mieszkańcy ziem litewskich, pod przysięgą i słowem obowiązali się czynić dla nas nawzajem“.

 Było to w 3 lata po bitwie Grunwaldzkiej i stanowiło jej najważniejsze następstwo.”

źródło: Jadwiga i Jagiełło/W Horodle

„…Począwszy od wstąpienia na tron dynastii Jagiellońskiej nie udaje się w Polsce i na Litwie sformułować jakiejś sensownej doktryny usprawiedliwiającej istnienie tego państwa. Unia definiuje się poprzez wrogość swoich sąsiadów. Litwa jest ograniczana i definiowana przez Moskwę jako wróg i zaborca „ziem ruskich”, a Polska jest definiowana przez Niemców, którzy zaczynają ją w pewnym momencie traktować jak kolejny kraj, który należy przyłączyć do Rzeszy. Do tych definicji Moskwa używa żołnierzy, a Niemcy najpierw Krzyżaków, a potem drukowanej propagandy. Prawie dwieście lat panowania dynastii litewskiej na tronie polskim nie przynosi żadnego zadowalającego pogłębienia stosunków Polska-Litwa. Unia jest tworem nietrwałym, bez przyszłości politycznej, który trzyma się tylko dlatego, że strach szlachty przed wrogami zewnętrznymi każe jej bronić tego układu ze wszystkich sił. I Unia się broni skutecznie. Nie jest to jednak zasługą królów z dynastii litewskiej i ich myśli politycznej, ale wynika fakt ów z poświęcenia i zdrowego politycznego rozsądku mieszkańców państwa polsko-litewskiego. Owa nietrwałość Unii daje nadzieje obcym na to, że można będzie kraj rozwalić i w jego miejsce zbudować coś innego. Jakąś Wschodnią Rzeszę konkurencyjną dla Wiednia – co marzy się Hohenzollernom, albo po prostu podzielić się Unią z Moskwą o czym myślą Habsburgowie. Rok 1569 niewiele tu zmienia, bo Unia Lubelska to jedynie potwierdzenie stanu faktycznego. Kilkadziesiąt lat wcześniej Zbigniew Oleśnicki domagał się wprost inkorporacji Litwy i była to koncepcja ze wszech miar słuszna. Oleśnicki był politykiem poważnym i myślącym o przyszłości, czego nie sposób powiedzieć o żadnym władcy z dynastii litewskiej.

Na scenie politycznej stulecia XVI stanęło w pewnym momencie tylu graczy, że podział państwa polsko-litewskiego był po prostu niemożliwy, bo zawsze komuś to przeszkadzało. Niemcy grali przeciwko sobie nawzajem, a Moskwa zaczęła mieć kłopoty ze zwariowanym carem i Londynem, który powoli rozpoczynał kolonizację obszarów północnych. Upadek Węgier, który dawał nadzieję Niemcom i Moskwie na identyczną akcję w stosunku do Polski i Litwy nie przyniósł oczekiwanych skutków. Turcy bowiem stanęli niespełna 300 km od Krakowa, a ich wpływ na politykę Europejską zwiększył się znacznie i wzmocnił graczy peryferyjnych, którzy i tak byli już dosyć silni, poprzez pieniądz i poprzez doktrynę, która definiowała ich państwa – mam tu na myśli Londyn przede wszystkim, ale także Paryż. Wobec tak niekorzystnie rozwijającej się sytuacji i wobec całkowitego podporządkowania się Rzymu Wiedniowi, Niemcy – którzy byli przecież za ten rozwój wypadków odpowiedzialni – musieli znaleźć jakiś sposób na to by wpływać na politykę turecką i studzić ją gwałtownie. I wymyślili – przedmurze chrześcijaństwa. Tym przedmurzem została oczywiście Polska i Litwa, w co – wskutek upowszechnienia się druku i zatrudnienia pożytecznych idiotów z kilku wpływowych rodzin polskich i litewskich w literaturze – zaważyło na naszych losach i definiowało nasze państwo przez ponad stulecie

…Wiek XVIII to rozpaczliwa próba usprawiedliwienia własnego istnienia przez państwo polsko-litewskie polegająca na tak zwanych reformach czyli na upodobnieniu systemu rządów w Polsce do monarchii absolutnych. Było to czynione bez zrozumienia rzeczy podstawowej – monarchie absolutne były prywatnymi folwarkami dynastii, a propagowana przez wynajętych mędrców i filozofów nowoczesność miała jedynie ów fakt maskować. Monarchie te ponadto musiały prowadzić politykę agresji, żeby istnieć. I prowadziły ją wobec tych państw, które nie miały ani doktryny ani złota. Głównie przeciwko Polsce. Ponieważ jednak ta znalazła się w pewnym momencie w całości pod protektoratem Moskwy Niemcy musieli zmienić wektory swojej ekspansji i na chwilę – nie pierwszy już raz zresztą – zwrócili się przeciwko sobie – Prusy oderwały Śląsk od Austrii.

Próba zdefiniowana Polski poprzez wynalazki takie jak konstytucja nie powiodła się, bo powieść się nie mogła. Była ona ponadto prowokacją zmontowaną wcale nie tak sprytnie i wcale nie w ukryciu. Była to prowokacja dość banalna zakładająca, że naiwność elit polskich zdeprawowanych i oszukanych rozmaitymi modami jest tak wielka, że niczego nie trzeba ukrywać. I niczego nie ukrywano. Zupełnie jak dziś.

Najwyraźniej, niestety jedynie w sferze deklaracji, zaznaczyła się polska racja stanu, w czasie niewoli. Sformułował ją i próbował wdrażać w życie książę Adam Jerzy Czartoryski, niekoronowany król nieistniejącego państwa. I wierzcie mi, że jestem ostatnim człowiekiem, który będzie drwił z poczynań starego księcia.

Wszystkie wymienione tu formuły tłumaczące polską rację stanu były albo oszukane albo narzucone. Polska jednak istniała i do tego istniała nie dlatego, że jej wrogowie mieli kłopoty, ale dlatego, że definiowana była poprzez jej obywateli, bardzo świadomych politycznie, którzy opisywali swoje państwo poprzez swoją prywatną własność…” (coryllus – Polska racja stanu)

podobne: Traktat ryski czyli rozwód Jadwigi z Jagiełłą. Jak wolna Polska obeszła się z Kresami oczami Szubarczyka, Mackiewicza, Woyniłłowicza i Korwin Milewskiego oraz: Sejm Wielki i Konstytucja 3 maja. Marian Piłka: Nieodpowiedzialny patriotyzm


 „…Syntezę Zachodu a Wschodu uważam za czczy frazes literacki. a widoczna obecnie w Polsce mieszanina cywilizacyjna jest w mych oczach świadectwem upadku cywilizacji. Cywilizacja albo jest czysta, albo jej nie ma; nie można być cywilizowanym na dwa sposoby. Upadła Polska dlatego, że poszukując niby syntezy Zachodu ze Wschodem, zrobiła ze siebie karykaturę cywilizacyjną – i upadnie znowu, jeżeli nie przestanie na nowo tej karykatury urządzać… 

Zróbmy chronologiczny przegląd faktów, które stawiały naszą przeszłość „pomiędzy Zachodem a Wschodem”. Za najstarszy objaw „Wschodu” na ziemiach polskich uważa się zazwyczaj misję apostołów słowiańskich św. Cyryla i św. Metodego, a tymczasem to właśnie polega na pomyłce – szerzonej skwapliwie przez literaturę rosyjską.

Do państwa bułgarskiego na Bałkanie docierało chrześcijaństwo z obu głównych ognisk, z Bizancjum i Rzymu. Wśród zwolenników Rzymu wyłonił się pomysł, żeby ułatwić sobie nawracanie utworzeniem obrządku słowiańskiego, rzymsko-słowiańskiego, tj. według rytuału rzymskiego, a tylko w języku słowiańskim – i głównymi przedstawicielami tego kierunku byli właśnie „bracia soluńscy”. Apostołowali oni jak wiadomo, pośród Chazarów, którzy posiadali wtedy zwierzchnictwo nad znaczną częścią słowiańszczyzny wschodniej.

A jednak nie przedostał się najmniejszy promyk wiary świętej z nad Donu nad Dniepr, w stronę Kijowa! To, co się mówi o apostolstwie braci soluńskich na Rusi, jest wierutnym wymysłem. Cała działalność misyjna św. Cyryla i św. Metodego nie ma najmniejszego związku ze słowiańszczyzną wschodnią, a w biografii Apostołów słowiańskich nie ma miejsca ni czasu na pobyt ich na Rusi… 

…Głagolica w Polsce niedługo się utrzymała. Istnieje dotychczas w kilkunastu parafiach Istrji i Dalmacji, skazana na zagładę, czego powody i okoliczności nie należą tu do tematu naszego. Nigdy nie miała w sobie nic a nic wschodniego. W nowszych dopiero czasach, kiedy zaczęto „cyrylicę” identyfikować (tendencyjnie) ze św. Cyrylem, rozpowszechniono błędne mniemanie, jakoby apostołowie słowiańscy byli apostołami Słowiańszczyzny wschodniej i jako byli twórcami obrządku grecko- słowiańskiego i praszczurami… prawosławia. Poważna nauka włożyła to dość dawno już między bajki. W 80 lat po chrzcie księcia Wiślan nastąpił chrzest dynastii Piastów, a aczkolwiek w obrządku rzymsko- łacińskim, bliższymi byliśmy natenczas wpływów wschodnich, bizantyńskich, niż za czasów archidiecezji głagolickiej, gdy do niej należały południowe ludy polskie. Chrzest Mieszka I i ostateczne zupełne nawrócenie Polski przypadają na czasy najsilniejszej ekspansji bizantynizmu

…Za Ottona Wielkiego dokonuje się owo gruntowne zaszczepienie bizantynizmu w Niemczech. Panowanie jego zaczyna się od urządzenia dworu na modłę bizantyńską, a kończy się w 927 ożenkiem jego syna z cesarzówną bizantyńską Teofanią (córka Romanosa II, siostra Bazylego II Bułgarobójcy i Anny, późniejszej księżny kijowskiej). Księżniczka ta stanowi osobą swą wykładnik całego rozdziału w dziejach Niemiec i w dziejach powszechnych. Jako małżonka Ottona II, a potem rejentka podczas małoletności Ottona III, posiadała znaczne wpływy polityczne. Dwór jej zasłynął po całym świecie. Roztoczyła niewidziany dotychczas na zachodzie przepych monarszy i wprowadziła bizantyński ceremoniał. Tym razem nie skończyło się jednak na rzeczach zewnętrznych, na sztuce i dworskości. Z gronem wybitnych bizantyńskich uczonych i statystów wytworzyła Teofania środowisko bizantyńskiej idei politycznej, która przyjęła się w Niemczech do tego stopnia, iż stanowi cechę istotną dziejów niemieckich i wywołała dwoistość kultury niemieckiej, przesiąkniętej w znacznej części bizantynizmem. Jakkolwiek nigdy nie opanował on całego społeczeństwa niemieckiego w zupełności, tak, iżby nie było prądu przeciwnego, opierającego się o cywilizację łacińską, jednakże faktem jest, że nigdzie na całym świecie nie osadził się bizantynizm tak mocno, jak w Niemczech. Istnieje niemiecki rodzaj bizantynizmu. Z wyjątkiem panowania Ottona III (którego wyjątkowość stanowi przedmiot zgorszenia pruskiego kierunku historiografii niemieckiej) brnęło cesarstwo niemieckie coraz mocniej w bizantynizm. Odtąd dzieje Niemiec przedstawiają ustawiczne ścieranie się pojęć bizantyńskich z zachodnio-europejskimi; istny dualizm cywilizacyjny w samym środku Europy. Tym tłumaczy się niemoc państwowa cesarstwa niemieckiego, jako takiego, i częste okresy bierności kulturalnej w życiu narodu niemieckiego i samoż utrudnione przyjmowanie się idei narodowej.

Gdyby pierwszy okres naszych dziejów rozwijał się był w zupełnej, bezwzględnej zależności od Niemiec, lub w zupełnej zgodzie z Niemcami, bylibyśmy weszli w krąg cywilizacji bizantyńskiej.

Szczęściem zorganizowaliśmy się w państwo chrześcijańskie nie tylko bez pomocy Niemiec, ale w znacznej części wbrew nim, a za to przy pomocy Papiestwa, zwalczającego już bizantyńskie macki, wysunięte na zachód. Skuteczniejsze było inne uderzenie bizantyńskiej fali, tym razem od wschodu…

…W trzeciej redakcji statutu litewskiego czuje się mieszaninę Zachodu a Wschodu, a litewscy magnaci stają się z czasem istnymi kacykami orientalnymi. Korona nie znała zgoła takiego typu magnata – a zresztą najwięksi latyfundyści koronni byli ubogimi w porównaniu z litewskimi panami. Właściwie w Koronie nie było całkiem „panów”; wszyscy pochodzili z Litwy. Im uboższy kraj, im więcej nędzy w społeczeństwie, tym większe znaczenie bogaczy, choćby nieliczną stanowili warstwę. Polska i Litwa zubożały niesłychanie przez „potop” doznały straszliwych skutków katastrofalnej deprecjacji pieniądza i… wyludnienia ponownego. Zapanowała nie bieda, lecz wprost nędza, a zatem… trzęśli odtąd Polską i Litwą bogaci „panowie” z Litwy. Przestaje Korona wywierać wpływ na Litwę; wszystko przesuwa się wręcz odwrotnie: Korona ulega wpływowi Litwy. Demokracja polska zamienia się w litewską oligarchię, oświata polska ustępuje litewsko- ruskiej niższości kulturalnej. Wszystkie sprawy państwa opanowane zostały przez żywioł litewsko-ruski, Koroniarze zepchnięci w życiu państwowym na drugi plan. Sejmy stały się igraszką samowoli panów litewskich, ich chuci władzy, która dochodziła aż do tego, że niejeden raz pojawiały się pomysły utworzenia osobnego udzielnego państwa dla tego lub owego magnata, któremu zachciewało się korony na jakiej prowincji, gdy nie mógł zostać królem całości. W Koronie bądź co bądź takich pomysłów nie bywało! Na Litwie powstały „milicje nadworne” panów, po prostu wojska prywatne wielmożów, na ich żołdzie i posłuszeństwie, siła zbrojna mająca jawnie służyć prywacie jednostki. Pod sam koniec XVII wieku związała się na Litwie szlachta przeciwko Sapiehom; trwała lat kilka wojna domowa, prawdziwa wojna, ani nawet zwycięstwem walnym szlachty pod Olkienikami nie zakończona (listopad 1700 r.), ani też nie załatwiona „komisją” roku 1702.

To był doprawdy Wschód! Co za orientalizm w „Pamiątkach Soplicy”! Ale skąd się to wzięło? Zubożeniem wyjaśnia się wiele, bardzo wiele – ale ubóstwo może nastać w obrębie każdej cywilizacji. Oczywiście, że nędza cywilizację kazi, psowa, obniża, ale nam tu nie o to chodzi, ale o zmianę cywilizacji. Pijanego szlachcica, najmującego się do zerwania sejmu; analfabetę wyniesionego nad mieszczaństwo, z prawem noszenia szabli na sznurku i otrzymywania kary cielesnej na kobiercu; dewociarza, który każe się braciszkowi od Bernardynów biczować za łotrostwa, które jutro będzie popełniać na nowo; takich typów nie sposób zaliczać do cywilizacji zachodniej. Czyż miała choćby cień jakiegoś pojęcia o prawie publicznym „Alba” Radziwiłłowska? Czy znajdowała posłuch inna władza, jak tylko oparta na majątku i sile, wypływającej ze stosunków osobistych, prywatnych, a mogącej użyć przemocy? czy na rozległej Rusi litewskiej uznawano jakąś powagę, prócz przemocy? czy gwałt nie stał się tam jedynym regulatorem życia? I to miała by być cywilizacja nasza, chrześcijańsko-klasyczna? Spójrzmy na tę sprawę głębiej :Ustrój życia zbiorowego zmienił się radykalnie, z demokratycznego na oligarchiczny, a dostęp do urzędów wpływowych zawisł od osobistych stosunków do członków oligarchii. Nie ma stronnictw, nie ma programów; są tylko partie tego i owego oligarchy. Tylko bogacz, którego stać na utrzymanie dworu i milicji, posiada głos w sprawach państwowych; on bowiem mianuje po prostu posłów sejmowych, wybieranych za jego pieniądze i pod przemocą gwałtów jego zbirów.Wszystko, co się wydaje sprawą publiczną, ma źródło gdzieś w jakiejś sprawie prywatnej. Organizacje wszelkie pochodzą z inicjatywy jakiegoś „pana”, noszą nawet jego mundur. Wytwarza się specjalny feudalizm litewski, iż każdy szlachcic, chcąc żyć spokojnie, musi chwytać się jakiejś pańskiej klamki, zaciągnąć się do czyjejś kohorty. Trzeba się oddać w zawisłość prywatną silniejszemu, jeżeli kto nie chce znaleźć się poza urządzeniami społecznego ładu i względnego przynajmniej bezpieczeństwa. Oto stan Wielkiego Księstwa! Ten brak prawa publicznego odrębnego, a oparcie porządku publicznego na prawie prywatnym, wielce pomnożonym, rozszerzonym – to zasadnicza cecha cywilizacji turańskiej. (…) Byliśmy zupełnie oddaleni od cywilizacji łacińskiej, a wytwarzaliśmy jakąś nową odmianę turańskiej, przynajmniej w prowincjach wschodnich Rzplitej.

Oto skutki dążeń do wynalezienia syntezy Zachodu i Wschodu! Przez tę syntezę zginęliśmy. Bo Wschód zawsze górą, gdy Zachód w imię poszukiwania syntezy do niego się zniża. Utraciliśmy związek z krajami cywilizacji chrześcijańsko-klasycznej, łacińskiej. Nie sąsiadowaliśmy bezpośrednio z żadnym takim krajem. Niegdyś czerpaliśmy cywilizację wprost ze źródeł, z Francji i z Włoch, tak dalece, iż Sienkiewicz mógł wyrazić się, jako inteligentny Polak posiada dwie ojczyzny: polską własną rodzimą, tudzież Włochy, rodzimej uzupełnienie. Niegdyś! Ale jakież były stosunki z Włochami lub Francją w okresie saskim?

A w bezpośrednim sąsiedztwie niemieckim triumfowała właśnie kultura bizantyńsko – niemiecka, wydobywały się na pierwsze miejsce Prusy, a prawo dynastyczne uznawane było powszechnie jako najwyższe prawo państwowe. Okoliczność ta miała zaważyć rozstrzygająco na losach Polski. Kiedy sapere ausus X. Konarski rozpoczął swe zbożne dzieło odrodzenia, zaczął od społeczeństwa, nie od państwa, a więc brał się do rzeczy całkiem po zachodniemu. Podniety i w znacznej mierze wzorów szukał we Francji, a spopularyzowanie języka francuskiego stanowiło środek do wytkniętych przez niego celów. Ponad głowami Niemiec sięgnęliśmy do krynicy Zachodu i to ocaliło przynajmniej narodowość polską, skoro już za późno było ocalić państwo. Tu bowiem padły na szalę siły, którym nie zdołaliśmy jeszcze przeciwstawić dostatecznych własnych: pojęciu państwa dynastycznego i absolutnego jakżeż przeciwstawić skutecznie to państwo, które istniało w Polsce w czasie pierwszego rozbioru, a które stanowiło przedmiot szyderstw w Europie?…

całość tekstu tu: F.Koneczny – „Polska między Wschodem a Zachodem” – Warszawa 1999

„…W olbrzymim skrócie mówiąc, Polska to ostoja, twierdza cywilizacji łacińskiej wciśnięta między państwo cywilizacji turańskiej, – czyli Rosję – oraz państwo reprezentujące model cywilizacji bizantyńskiej, czyli Niemcy.

Mentalność Polaków i koncepcja organizacji państwa polskiego stawia w centrum ideę wolności osobistej. Niemcy i Rosjanie zaś hołdują koncepcji prymatu interesu państwa nad prawami i przywilejami jednostki. W takim myśleniu wolność osobista, prawo do dążenia do indywidualnego szczęścia są wręcz szkodliwe. Mało tego – należy je zwalczać, bowiem – co pokazała historia Najjaśniejszej Rzeczpospolitej – są zaraźliwie atrakcyjne. Dlatego właśnie Niemcy i Rosja we ścisłym współdziałaniu zniszczyły najpierw Pierwszą, a potem również Drugą Rzeczpospolitą. Bo nie mogły znieść u swych granic narodu ludzi wolnych, ludzi kochających swój Naród i Ojczyznę. Martin Schulz czy Günther Oettinger jawią się, jako ideowi spadkobiercy Fryderyka Wilhelma II, Sieversa, Bismarcka, Ribbentropa – gotowi są użyć szantażu a nawet brutalnej siły dla zwalczania wolnościowych postaw Polaków, którzy najzwyczajniej chcą żyć we własnym, wolnym i suwerennym państwie. Tylko dzisiejsi Niemcy wymachują flagami Unii Europejskiej własny, niemiecki interes skrupulatnie ukrywając w cieniu…” (Tomasz Panfil)

źródło: Sprzedali ideę i wartości za srebrniki

F. Koneczny – „Polska między Wschodem a Zachodem” – odczyt wygłoszony w 1927 roku na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

oraz: „Polak w relacjach z INNYMI”. Ksenofob, nacjonalista czy sprawiedliwy wśród narodów świata? Leszek Zebrowski w Brukseli w cyklu spotkań „Nie bójmy się myśleć” (14. grudnia 2014 roku)

i to: Profesor Mieczysław Ryba: Multikulturalizm wobec zagrożenia islamskiego w Europie

podobne: Mesjanizm i człowiek sowiecki w polskiej duszy. oraz: W rocznicę śmierci: Jan Emil Skiwski – „Piłsudski a Polska wieczna”. Cywilizacja a tolerancja. i to: Prof. Zbigniew Pełczyński: Tożsamość narodowa nie jest wrodzona a także: „Na sumieniu Polski ciąży wiele grzechów przeciwko sobie, ale ani jeden przeciwko innym narodom.” Aleksijewicz: człowiek postsowiecki jest agresywny i bezwzględny polecam również: „Do dwunastu mediów” czyli wiersz do każdego polskiego ucha.  i jeszcze: Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? oraz: Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli. a także: Zapis agonii czyli… Cywilizacja Łacińska i Świat zadowolonych głupców. i to: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” polecam również: Wacława Sobieskiego „Pańska buta” do „Rokoszu” Jacka Kaczmarskiego. i na koniec: Rola Polski w strategii USA (miejsce w szeregu). Jak z przedmiotu stać się podmiotem polityki międzynarodowej. (Nie)aktualność idei jagiellońskiej.

Polska, chrześcijaństwo, krzyż, wiara, patriotyzm

Zaplanowane migracje przymusowe, oraz prawomyślność, hipokryzja i głupota bez granic czyli… zmacane na własne życzenie Niemcy „martwią się” o „Państwo Islamskie” nad Wisłą.


„Inwazje barbarzyńców” to wyrażenie, po które chętnie sięgają włoscy i francuscy historycy, by opisać powszechne zjawisko lawinowego przemieszczania się heterogenicznej ludności kontynentu euroazjatyckiego w IV i V w. n.e., które zakończyło się jej osiedleniem na terytoriach w większości przypadków należących do Cesarstwa Rzymskiego, różniących się od obszarów, z których pochodziły owe ludy. Warto nadmienić, że w kulturze niemieckiej dla opisania tego zjawiska migracyjnego stosuje się natomiast bardziej neutralne i łagodne określenie: „wędrówka ludów” (Völkerwanderungen).

Biorąc pod uwagę wolę jednostek migrujących, należy rozróżnić tzw. migrację dobrowolną (gdy jednostka dobrowolnie podejmuje decyzję o przemieszczeniu, dążąc do poprawy własnych warunków ekonomicznych), a także przymusową (jako skutek ograniczeń politycznych lub prześladowań czy też działań wojennych lub katastrof naturalnych).

Czynniki wypychające tzn. skłaniające do emigracji, mogą być zatem różnorodne. Jednym z najważniejszych jest czynnik ekonomiczny, o którym mowa, gdy w miejscu pochodzenia możliwości zatrudnienia są nikłe, a standard życia jest niższy niż w miejscu przeznaczenia. Istnieją również tzw. polityczne czynniki wypychające: wojny, konflikty etniczne, prześladowania itp.

Wśród czynników sprzyjających ruchom migracyjnym należy wymienić czynniki społeczne, bazujące na istnieniu swego rodzaju sieci, która zapewnia wsparcie migrantom niedawno przybyłym do kraju przeznaczenia. Taką siecią stosunków społecznych może być społeczność rodaków, która już wcześniej osiedliła się w danym kraju…

…K. Greenhill wyróżnia trzy odrębne kategorie strategicznie zaplanowanych migracji: wywłaszczające, eksportowe i zmilitaryzowane. „Zaplanowanymi migracjami wywłaszczającymi są te, których głównym celem jest zawłaszczenie terytorium lub własności innej grupy/grup czy też eliminacja grupy/grup stanowiących zagrożenie dla etnopolitycznej i gospodarczej przewagi strony, która zorganizowała migrację (lub migracje); przypadek ten obejmuje zjawiska powszechnie znane jako czystki etniczne. Zaplanowanymi migracjami eksportowymi są migracje organizowane, by umocnić wewnętrzną pozycję polityczną (poprzez wydalenie politycznych dysydentów i innych wewnętrznych przeciwników) czy też usunąć lub zdestabilizować jeden lub więcej rządów zagranicznych. Wreszcie, zaplanowane migracje zmilitaryzowane to takie, które zwykle zostają zastosowane podczas konfliktu zbrojnego, by zyskać przewagę militarną nad przeciwnikiem – poprzez zdezorganizowanie lub zniszczenie jego centrum dowodzenia, infrastruktury logistycznej i zdolności operacyjnych – lub też celem umocnienia własnych struktur bojowych poprzez zdobycie dodatkowego personelu lub zasobów” [6].

Mówiąc o fali nielegalnej imigracji, która wstrząsnęła Europą w 2015 roku, prezydent Czech Milos Zeman posłużył się schematem stworzonym przez byłą asystentkę J. Kerry’ego. „Tak zwany kryzys migracyjny – powiedział M. Zeman podczas swojej oficjalnej wizyty w Pardubicach – jest zorganizowaną inwazją, która ma na celu niszczenie europejskich struktur społecznych, kulturowych, gospodarczych i politycznych. To jest dobrze zorganizowana inwazja, nie spontaniczny ruch. Dojdzie do tego, że czeskie wojsko będzie musiało interweniować, by bronić granic Republiki Czeskiej”.

Jak stwierdziła amerykańska profesor w komentarzu z dnia 11 grudnia 2000 r. dotyczącym wojny w Kosowie: „Zmieniła się sama natura wojny; teraz uchodźcy są narzędziem wojny” (“The nature of war itself has changed; now the refugees are the war”).

„Zaplanowane migracje przymusowe” (coercive engineered migrations) wykorzystują zatem niekonwencjonalną broń, która, podobnie jak inne niekonwencjonalne metody walki (terroryzm, manipulacja medialna, hakerstwo, zakłócenia na rynkach akcyjnych), jest stosowana w prowadzeniu wojny, zwanej przez dwóch znanych chińskich polemologów „wojną bez ograniczeń”. Niezwykle ciekawy i nie bez znaczenia jest fakt, że dwaj polemolodzy porównują George’a Sorosa do Osamy Bin Ladena [7]: o cieszącym się złą sławą „filantropie” wspomniał premier Węgier Viktor Orban w jednym z wywiadów w węgierskim radiu Kossuth Rádió, mówiąc o napływie tzw. uchodźców pochodzących z Afryki i Bliskiego Wschodu do Europy: „Jego nazwisko – stwierdził V. Orban – jest prawdopodobnie najmocniejszym przykładem spośród osób, które popierają wszystko, co zaprzecza tradycyjnemu europejskiemu stylowi życia”, natomiast aktywiści jego organizacji, oferując praktyczną pomoc i wsparcie prawne nielegalnym imigrantom, „niezamierzenie stają się częścią międzynarodowej siatki zajmującej się przemytem ludzi”…” (Claudio Mutti)

całość tu: Migracje

podobne: „Islamizacja Europy” kontra „tchórzliwa brutalność” czyli „Problem, Reaction, Solution!” i jeszcze: Destabilizacja Afryki przyczyną masowego uchodźstwa. UE nie ma polityki imigracyjnej ale chce zmusić do „solidarności” wszystkie kraje. Pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.

„…No i wreszcie zejdźmy na jeszcze niższy poziom tych piekielnych kręgów. Wędrówka ludów, której ofiarą padają najzamożniejsze państwa starej Europy, jest następstwem wypadku przy pracy, to znaczy – przy operacjach pokojowych, misjach stabilizacyjnych i wojnie o pokój i demokrację, jaką Stany Zjednoczone prowadzą tu i tam – przede wszystkim zaś w krajach, które w przeszłości, słusznie, czy niesłusznie, uważane były za zagrożenie dla bezcennego Izraela. Wskutek pogrążenia tych krajów w stanie krwawego chaosu, potencjalne zagrożenie dla Izraela z ich strony zmalało do zera, zaś ubocznym skutkiem tego chaosu jest właśnie wędrówka ludów ze Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej do Europy. Co najmniej 70 procent „uchodźców” stanowią młodzi mężczyźni przed ukończeniem 30 lat – a więc najbardziej zdolni do walki. Ewakuacja setek tysięcy, a może nawet i miliona takich mężczyzn ze Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej do Europy jeszcze bardziej zmniejsza potencjalne zagrożenie dla bezcennego Izraela, ale zwiększa zagrożenie dla Europy. Czy to nie jest przypadkiem amerykańsko-żydowska odpowiedź zarówno na doktrynę „europeizacji Europy”, której wyznawcami po roku 1990 stały się Niemcy i Francja, jak i pogróżki Jakuba Delorsa z roku 1989, kiedy jako ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej odgrażał się, że celem UE jest wypowiedzenie Stanom Zjednoczonym „wojny ekonomicznej?” Czyżby Europa próbowała rozpocząć strategiczne przeciwnatarcie od sprowokowania mężczyzn „o wyglądzie…” – i tak dalej, do wsadzenia niemieckim panienkom rąk pod spódnice? I tego też wykluczyć nie można tym bardziej, że już starożytni Rzymianie, co to każde spostrzeżenie zaraz ubierali w postać pełnej mądrości sentencji, zauważyli, że na świecie dzieją się rzeczy, które nie śniły się filozofom.” (Stanisław Michalkiewicz: Inter pedes puellarum)

podobne: Europa muzułmańska, „Państwo Islamskie” i prawdziwa twarz Islamu: broń w rękach imperialistów, terroryzm, idea rewolucji, czy też religia jak inne?

Kordoniarze - Rafał Zawistowski

Kordoniarze – Rafał Zawistowski

„…Ogromna armada rusza do ziemi obiecanej, do Europy, po swoją ostatnią szansę. Bramy raju – bramy Zachodu zostały dla nich otwarte… Droga wiedzie znad Gangesu w kierunku Sokotry i Suezu i dalej przez Morze Śródziemne do portów Zachodu… Ale Egipt zamyka Kanał Sueski, a salwa z torpedowca zawraca statki z uciekinierami na południe. To długa droga dookoła Afryki. Może pordzewiałe parowce armady zechcą zatrzymać się gdzieś w połowie drogi? Rząd RPA zapowiada, że żaden ciemnoskóry znad Gangesu nie postawi żywy nogi na afrykańskiej ziemi… Mimo to Afrykanerzy w poczuciu przyzwoitości dostarczają statkom paki z żywnością. Te jednak są wyrzucane do morza… Uciekinierzy nie chcą ich, płyną dalej. Nie Afryka jest przecież celem. A Europa? Europa dyskutuje. Media bezrefleksyjnie reagują bezwarunkowym odruchem humanitaryzmu. Pytania, co stanie się z nami, kiedy ten milion wyjdzie na brzeg, zagłuszane są dźwiękami koncertów i krzykiem celebrytów…

W latach siedemdziesiątych francuski pisarz Jean Raspail roztoczył wizję, co mogłoby się stać za trzydzieści lat (Obóz świętych)… Można rzec – wizję nie tyle futurystyczną, co profetyczną – i jakże niepokojącą.

Wtedy – w latach siedemdziesiątych książki nie przyjęto z aplauzem; i nic dziwnego, bo i dzisiaj głosy sprzeciwiające się przyjmowaniu uchodźców są oceniane jako nieprawomyślne, wręcz antyhumanitarne… W książce Raspaila – kiedy armada stała się faktem – to znaczy kiedy dzioby jej pordzewiałych statków zaryły w skały i piaski Lazurowego Wybrzeża, we francuskich nadmorskich kurortach nie pozostał już nikt, nie licząc pewnego profesora, garstki długowłosych dzieci-kwiatów, ortodoksyjnych lewicowców i kilku benedyktyńskich mnichów na granicy demencji… Francuzi po prostu uciekli na północ… Ci sami Francuzi, którzy codziennie przysłuchiwali się wywodom na temat konieczności i obowiązku przyjęcia uciekinierów znad Gangesu. Ci sami, którzy wywieszali transparenty: Wszyscy jesteśmy ludźmi znad Gangesu. I ci sami którzy, potępiali przejawy niechęci wobec każdego, kto mówił inaczej niż głos z telewizyjnych ekranów i codziennych gazet… Zapakowali swoje żony i dzieci do samochodów i w pośpiechu opuścili swoje jasne domy, tłumacząc, że tak trzeba i nie pamiętając, że gdy armada była jeszcze daleko ich dzieci pisały szkolne wtpracowania w rodzaju: Rodzina uciekinierów znad Gangesu prosi o gościnę w moim domu…

Wizja Raspaila sięga dalej – pisarz ujawnia prawdopodobny mechanizm społeczny – ilustruje zjawisko i… straszy.

Może rzeczywiście doczekamy czasów, że będziemy się bać we własnych domach, że przeinterpretujemy pojęcia: odpowiedzialności, miłosierdzia, braterstwa, słabości i siły; nasze rządy staną się bezsilne, a nasze armie nie będą w stanie reagować?

W końcu prognozy demograficzne przywołane przez Raspaila budzą nie tylko niepokój. Siedem miliardów ludzi, w tym tylko siedemset milionów białych, których trzecia cześć – przeważnie ludzi starych będzie zamieszkiwać Europę. I oni mają przeciwstawić się czterystu milionom przybyszów z Bliskiego Wschodu czekających po drugiej stronie Morza Śródziemnego?…” (Roland Maszka)

całość tu: „Prawomyślność i hipokryzja. Czytając Jeana Raspaila”

„…Kontrolowane media zachodnie stawały początkowo na głowie aby tylko nie ujawnić szczegółów. Najpierw chodzić miało tylko o „chuliganów” obmacujących parę dziewczynek tylko w Kolonii. Ani słowa o tym że nie byli to żadni „chuligani” ale Merkel Jugend najnowszej generacji. Podkreślano też że wśród zatrzymanych było aż dwóch Niemców a nawet jeden Amerykanin. Koloru skóry dla pewności nie ujawniono.

Ale potem mleko się rozlało. Zorganizowanych grup Merkel Jugend napastujących kobiety w szeregu miastach nie dało się zamieść pod dywan. Zaczęła w końcu mówić o tym miejscowa telewizja, choć rozdarcie lewackiego serca dalej trudno ukryć. I tak praktyczni Niemcy  chcą zwiększać zatrudnienie w policji na przykład. Bardziej humanitarni od nich Belgowie, których policja dalej nie może złapać sprawców masakry w Paryżu, stawiają przede wszystkim na lekcje wychowania seksualnego w obozach dla uchodzców. No kidding. Oto czego „uchodźcom” głównie potrzeba! Jako podręcznik proponujemy w takim razie Życie seksualne dzikich Malinowskiego, uzupełniony może zajęciami praktycznymi na dworcu w Kölln…

…Media i kosmopolityczna elita dobrze zna olbrzymie ryzyko związane z masową imigracją ale woli tego nie zauważać. Gdy tragedia się wydarzy, jak ostatnio w Paryżu, winny jest zawsze „represyjny klimat” we Francji.

Lewicowe elity sprowadziły na nas wszystkich olbrzymie niebezpieczeństwo wpuszczając zbyt wiele ludzi którzy nie mogą zostać zintegrowani. W odróżnieniu od popularnej opinii, ludzie nie zmieniają się emigrując, zabierają swój kulturalno-religijny bagaż ze sobą.

Współczesne elity utraciły łączność ze swoimi krajami i zostawiły swoje populacje z konsekwencjami narzuconego [przez siebie] multi-kulti i globalizmu…” (cynik9)

całość tu: Merkel Jugend świętuje Nowy Rok na dworcu w Kölln

„…głupek polski, który przyrównał rząd PIS-u do Państwa Islamskiego nawet nie zauważył, że strzelił swojej partii w kolano i przy okazji walnął w pysk całe polskie lewactwo i bojowniczki feminizmu na dodatek! Bo te właśnie środowiska najbardziej zabiegają o przyjęcie do Polski emigrantów islamskich, którzy ponoć uciekają przez Państwem Islamskim. Skoro Państwo Islamskie już mamy nad Wisłą, to jaki uciekinier zechce się tu osiedlić ?

Zapewne z tej przyczyny słowa głupka polskiego o Państwie Islamskim nad Wisłą nie są rozpowszechniane przez media niemieckie, którym zależy na tym, by jak najwięcej islamskich imigrantów upchać w Polsce. Szczególnie teraz – po upojnej nocy sylwestrowej, która dała Niemcom przedsmak kalifatu, który będzie ostatnim akordem polityki multi-kulti Angeli Merkel. Angela oraz inne kobiety ( w tym feministki) mogą jednak liczyć na wiele praw, które im kalifat przyniesie (link).

Na przykładzie Kolonii sami Niemcy zorientowali się, że poruszonej przez Angelę Merkel lawiny nie da się powstrzymać, jak i utworzenia Wielkiego Kalifatu Niemieckiego w samym centrum Europy. Oto w Kolonii hordy arabskich przybyszy dały pokaz „kultury”, która wkrótce zaleje Niemcy mimo prób cenzurowania wiadomości o gwałtach i rabunkach na kobietach, które znalazły się w pobliżu katedry Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny oraz dworca kolejowego. Watahy podpitej hołoty z Południa osaczały niemieckie kobiety molestując je, zdzierając odzienie i rabując. Na 120 zgłoszeń (do tej pory), dwa to gwałty. Inni wyznawcy Proroka bezcześcili w tym czasie średniowieczne sanktuarium, jedne z największych na świecie, załatwiając w jego pobliżu oraz na jego murach swoje potrzeby fizjologiczne. Policja oczywiście nie interweniowała, a niemiecka prasa milczała co dowodzi, że postępowa głupota dotarła do nas z Niemiec.

Mimo to, Niemcy nadal chcieliby nas pouczać o demokracji i o tym, jak walczyć z faszyzmem, ksenofobią oraz brakiem empatii dla zaproszonych przez Angelę Merkel gości. Nie byłem więc zaskoczony, gdy kolejny głupek rodzaju żeńskiego na łamach niemieckiego Newsweeka (ale wydawanego w języku polskim), zaczął nawoływać do cenzurowania informacji o wydarzeniach w Niemczech, gdyż nie tylko w Kolonii doszło do zderzenia postępowej kultury lewackiej z kulturą z Południa. Takie informacje, to byłaby woda na młyn dla całej prawicy, która tylko czeka na takie wiadomości – wyjaśnił głupek polski – zawodowa feministka, wspierająca multi-kulti na łamach polsko-języcznego Newsweeka. Wniosek z tego przekazu jest jeden: Trzeba bez rozgłosu pozwolić wyhasać się zdrowym i młodym wyznawcom Proroka, których przecież zaprosiła do Niemiec sama Angela Merkel ! Natomiast kobietom, które nie zamierzają brać udziału we „współżyciu kultur” (jak to okresliła Merkel) zaleca się chodzić w grupach i na odległość wyciągniętego ramienia od wyznawcy Proroka.

Za to już bez żadnej cenzury opublikowano w pro-niemieckich mediach wiadomość o ucieczce z Polski boksera Salety. Salecie bowiem tak obili mózg, że wybrał wolność w Tajlandii. A więc w kraju, gdzie władzę w 2014 roku przejęła junta wojskowa. Wiadomość o ucieczce Salety paradoksalnie najbardziej zaszkodzi planowi Angeli Merkel umieszczenia w Polsce 7 tysięcy imigrantów z Południa. Kto się bowiem zdecyduje na osiedlenie w kraju, gdzie panuje większy reżim niż w Tajlandii ? Tylko głupek kompletny…” (Kapitan Nemoniepoprawni.pl)

całość tu: Głupek polski po zderzeniu z PIS-em

„…I druga rzecz. Część Niemców nie akceptując medialnej propagandy zaczęła spontanicznie budować – wzorem polskiej prawicy – niezależny od głównego nurtu mediów drugi obieg. Dziś w niemieckim internecie nietrudno znaleźć memy z przekreślonym logiem ARD i ZDF. To wyraz sprzeciwu społeczeństwa. Media grały swoje, a ludzie wokół siebie widzieli co innego.

Niewygodnie dla władzy informacje i opinie zaczęły krążyć zwłaszcza po mediach społecznościowych. Być może nie jest to jeszcze poruszenie na miarę polskiego Trybunału Konstytucyjnego, ale ciosy zaczęły padać. W odpowiedzi rząd Merkel pod pozorem walki z „mową nienawiści” wymusił na Facebooku, Twitterze i Google podpisanie kontrowersyjnego porozumienia. Podejrzane posty mają być usuwane w ciągu 24 godzin, a sama procedura ma ruszyć lada dzień. Łatwo się domyślić, co przede wszystkim będzie usuwane.

Na koniec nie sposób nie postawić pod adresem niemieckich mediów kilku pytań. Jak nazwać solidarne milczenie mainstreamu, kiedy na policję zgłaszały się setki kobiet molestowanych i zgwałconych przez mężczyzn „o wyglądzie wskazującym na pochodzenie z krajów arabskich lub Afryki Północnej”? Co takiego się stało, że te media milczały? Dlaczego milczały tak długo? Dlaczego dopiero masowe pojawienie się pokrzywdzonych kobiet na policji doprowadziło do ujawnienia tych informacji w mediach? Czy spóźniona reakcja mediów wynikała z nacisków władz państwowych, dla których gwałty w Kolonii są ostatnią rzeczą, na którą czekały? Pytania te są istotne, bo w gruncie rzeczy dotyczą powrotu cenzury, a tym samym stanu niemieckiej demokracji…” (Krzysztof Kunertwpolityce.pl)

całość tu: Nokaut dziennikarstwa w Niemczech

„…Ktoś nie poświęcający wiele uwagi otaczającemu go światu, zadowalający się potocznym wyobrażeniem postępu, demokracji i ogólnie pojmowanej „europejskości”, może się zdziwić – no, jak to możliwe? To tysiąc bandziorów szaleje po niemieckich miastach, rozpędzając bez wysiłku zniewieściałą policję, i bezkarnie gwałci oraz rabuje niczym Armia Czerwona po 1945 – i nic o tym nie mówią w telewizji, nie piszą w gazetach? No, przecież to Zachód, przecież wolność słowa, przecież nie ma tam cenzury?!
„Oj, naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle…” – chciałoby się zaśpiewać piosenkę ze starego kabaretu. Nie, media niemieckie wcale nie są wolne, rzetelne ani uczciwe, i co więcej, nie odbiegają pod tym względem od średniej europejskiej. Dla człowieka, który choć trochę interesował się w ostatnich latach sprawami publicznymi, to żadne odkrycie.
Ukrycie głęboko pod suknem takiego niusa, jak sylwestrowe napaści, nie jest żadnym precedensem. A czy zanim załamała się gospodarka Grecji, mógł się przeciętny Europejczyk dowiedzieć z gazet lub telewizji o nadchodzącej katastrofie, choć fachowcy widzieli ją już kilka lat wcześniej? Czy dotarły do niego jakiekolwiek wątpliwości co do wspólnej waluty? Czy jest uczciwie informowany o rzeczywistym wpływie ludzkiej działalności na klimat i o tym, kto i jakie biliony dolarów zarabia na rzekomej walce z ociepleniem? Czy mógł sobie kiedykolwiek na ten temat wyrobić własne zdanie?
Nie, w tych sprawach i w dziesiątku innych obywatel Zachodu poddany był i jest propagandowemu praniu mózgu dokładnie tak samo, jak obywatel PRL – karmiony dzień po dniu obrazami spuszczanej surówki, terkoczących na polach traktorów, kwitnącego dobrobytu i zadowolonych włókniarek (w latach siedemdziesiątych) albo, odwrotnie, wizjami szalejącego na ulicach bandytyzmu, chaosu i nędzy wywołanej ciągłymi strajkami rozwydrzonej „ekstremy Solidarności”, gdy ta sama telewizja urabiała grunt pod stan wojenny.
Rozciągnięcie tej samej medialnej osłony na cios imigracyjnym młotem, którym europejska oligarchia chciała skruszyć państwa narodowe, zwłaszcza w środkowej Europie, było może tym jednym krokiem za daleko. Euro czy klimat nie mogą prostemu obywatelowi dać po mordzie, a „uchodźcy” jak najbardziej, co sprawiło, że teraz nawet najgłupszy przeżuwacz medialnej papki odczuć musiał jakimś dyskomfort. Inna sprawa, czy na długo. Media w Europie pozostają wciąż w pewnych rękach i na pewno włożą wiele wysiłku w odbudowanie instynktów baraniego stada, dyrygowanego sprawnie z gabinetów polityków i szefów ponadnarodowych korporacji…” (Rafał Ziemkiewicz)

całość tu: Wymacane Niemcy, wymacana wolność słowa.

podobne: Śmierć ojczyzny czyli… Francuzi już nie są u siebie. Terroryści “ubogacili kulturowo” Paryż. Rzeź dopiero nastąpi? i to: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym. polecam również: Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki?

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki?


„[…] najwyższą niemoralnością dla człowieka kulturalnego jest przystosowanie się do przeciętnego poziomu swej epoki.” (Oscar Wilde)

„…Często i poetyzowanie i retoryka łączą się z pewnym doktrynerstwem, podporządkowaniem sztuki z góry powziętej tendencji przedstawienia czegoś poetycko i artystycznie gwoli pewnemu parti pris, np. gloryfikowaniu maszyny, bo symbolizuje nowoczesność. Te formy nieszczerości wewnętrznej i upadku prawdziwej twórczości w sztuce sygnalizują nam utajone rozdwojenia wewnętrzne, ale na ich tle czy jako dalsza tego konsekwencja pojawia się perwersyjne „odwracanie wartości” gwoli pewnemu parti pris – doktrynom prądów rozkładowych. Gdy, jak tak często ostatnimi czasy się zdarzało, poezja gloryfikuje homoseksualizm – każdy normalny człowiek wyczuje w tym perwersję, ale tam, gdzie w grę wchodzi wartościowanie subtelniejsze – poezja anarchizuje i wywraca na opak nasz świat wartości całkiem niepostrzeżenie.

dostojeństwo nadaje człowieczeństwu wartość wewnętrzna, uznana za jego istotę – nie odwrotnie i człowieczeństwo byle jakie nie jest jeszcze wartością. A istniał i rozpowszechniony jest do dziś ten „łatwy humanitaryzm” czyniący z wszystkiego wartość tylko dlatego, że jest ona ludzką. Ten niwelujący humanitaryzm jest już bliski gloryfikowania wszystkiego, nawet tego, co „ludzkie, arcyludzkie”, i nieznacznie przechodzi do podporządkowywania wyższych nawet wartości tym ludzkim i arcyludzkim dlatego… że są ludzkie. Ten humanitaryzm przejawił się i w tym określonym rodzaju pacyfizmu, którego treścią moralną była teza nihilistyczna: nie ma takiej rzeczy, dla której warto umierać…

…Rzekomo przezwyciężyło się sztukę tendencyjną dopiero w dzisiejszych czasach triumfu czystego artyzmu. Jest właśnie akurat odwrotnie: tendencyjność, doktrynerstwo przeżera dzisiejszą sztukę – jak nigdy chyba…

Po to teoretycznie głosiło się, że artyzm jest wszechmocny, żeby można było poetyzować byle co. Po to głosiło się, że temat nic nie znaczy, żeby wierząc lub nie wierząc w to, świadomie lub nieświadomie gloryfikować pustkę, płytkość, lub wartości ujemne… 

…Poetyzujący dekadent poczucie wszechwładzy swej nad światem zasadza na tym, żeby kimkolwiek będąc, wszystko móc artystycznie przedstawić. I im obojętniejszy lub dalszy od wartości temat, tym większą zdawała się być ta wszechwładza. Stąd ten paradoks: tym większy poeta im dalszy od wszelkich wartości świat może opromienić poezją, tym większy – im dalszy od natchnienia i z większą dowolnością to robi!

To było tło, to były „koniunktury”, można było pod władzą rozpowszechnionych doktryn „brązować”, odwracać wartości a rebours, potęgować rozszczepienie i rozkład, dając mu wyraz i sankcję piękna. Taki jest sens hasła: czysty artyzm „może wszystko”. Tak, wszystko, nawet to, o czym nie wie! Dlatego właśnie czysty artyzm został ubóstwiony, że to było niezbędną formą ujścia sił… które poza nim stały.

A skoro czysty artyzm „może wszystka” – to nie gorsza jest „czysta” metodyczność naukowa i nie gorsza „czysta” polityka. Usiłowały też nieraz dowieść, że… wszystko jest na odwrót i wbrew rozsądkowi. Więc niektórzy freudyści „dowodzili”, że moralność i podporządkowanie się wartościom wiedzie do zakłamania i choroby i na tej zasadzie już w każdym akcie moralnym wietrzyli perwersję i wmówienie. Dość było uznać pewną metodę zdobywania prawdy za jedynie naukową, by odmówić miana prawdy – prawdom zdobytym na innej drodze, a potem już „dowieść”, że sztuka nie może zawierać prawd. Sofistyka kwitnie…

…Najpospolitsze doktryny, przesądy i dogmaty przybierają szaty naukowych pewników, a fakty, dowody i rozważania naukowe zwalcza się wzgardą, szyderskim epitetem i wszelkimi względami ubocznymi jako „nienaukowe”…

…Destrukcyjne te dążenia działają szczególnie silnie dzięki niezwykłej podatności na sugestię psychiki dzisiejszego człowieka z jednej – agresywności sugerujących z drugiej strony. Pierwszy z tych czynników tłumaczy się stosunkowo bardzo łatwo. Niesłychanie szybkie i gwałtowne przemiany form życia rozszerzyły możliwości niemal i w nieskończoność. Tyle rzeczy niemożliwych stało się faktem, że ludzie gotowi są wierzyć w rzeczy mało prawdopodobne. Niwelacja osobowości pod presją ciężkich warunków gospodarczych, mechanizacji pracy, biurokratyzmu, przymusu państwowego, zubożenie życia duchowego i umysłowego stanowi grunt podatny dla wszelkiej presji z zewnątrz. A chaos i rozbieżność dążeń, upadek form i tradycji zrobił z ludzi plastyczną masę. Ci którzy przyjmują istnienie specjalnych instynktów stadnych, mogliby zapewne mówić o dzisiejszym ich rozbudzeniu, o tendencjach do życia w tłumie i podleganiu sugestii tłumu.

Podatność na sugestie przejawia się między innymi w fetyszyźmie słów, ciekawym zjawisku psychologii tłumu, dzięki czemu słowa-straszaki, jak np. totalizm, faszyzm, zastępują argumenty

Moda w najszerszym tego słowa znaczeniu nabrała siły demonicznej dzięki temu, że stała się bożyszczem parweniuszów. A stała się bożyszczem i tabu, bowiem trzymanie się jej kurczowe to sui generis legitymowanie się parweniuszów przynależnością do elity umysłowej. Skoro być „postępowym” i „nowoczesnym” to tyleż co należeć do elity umysłowej, więc wszystko, co niosą prądy, trzeba natychmiast przyswoić sobie, obwarować się tym i walić po łbie resztę – odpychać ich od zajętych stanowisk jako barbarzyńców lub zacofańców. Stąd też ta bezwzględność i fanatyzm neofitów, świeżo ochrzczonych na wiarę idei rozkładającej się burżuazji.Utwierdza ich w przekonaniu, że to, w co uwierzyli, jest nowe – fakt, że dla nich, to co przyjęli, było nowością i odkryciem! Wątpliwości nie mają, bo te nowe prądy, którymi nasiąkli, są jedyną ich wiedzą (wszak panował antyhistoryzm!).

Wierzący w coś z własnego przekonania pragnie i innemu do przekonania trafić – ale wierzący w mus jakiś idący z zewnątrz chce, żeby inny człowiek ugiął się przed musem: stąd ta terrorystyczna agresywność w propagandzie. Jest to nienawiść ślepych niewolników do tych, co nie chcą uznać musu, do tych, co sami z siebie chcą wierzyć. Terror narzucania – to właśnie jedyny wyraz ich credo.

Potworna karuzela: skaczą ludziska na „awangardowo” pomalowane koniki i z wściekłością ćwiczą… swoich sąsiadów: oni to winni, że koniki postępu kręcą się w kółko nie mogąc niczego wyprzedzić. Winni ci, co nie chcą uznać musu! A przy tym wciąż i wciąż działa jeszcze wiara w automatycznie działający postęp. Słuszność sądu Brzozowskiego, że najgorszym rodzajem klerykalizmu jest tzw. polska myśl postępowa, jest aż nadto oczywista. Bierna masa tzw. inteligencji i pseudointeligencji oszołomiona kalejdoskopem gwałtownych przemian demonizuje i automatyzuje wszelkie silniejsze prądy…(Stefan Kołaczkowski)

całość tu: „O niewidzialnym terrorze i idei przełomu” [1938]

podobne: „Muza nie żyje”: Kiedy sztuka jest wyrazem wysokiej kultury? „Jezus wyszydzony”: Zmaganie się o duszę tego świata. oraz: Śmierć i dziewczyna” czyli… Socjal Demokracja jako sztuka dymania podatnika. Czas skończyć z „coolturą” za publiczne pieniądze. i to: „Nie ma ludzi” i Kisiel wbrew Kotarbińskiemu czyli… bardzo konkretne skutki społeczne religii, moralności, cnoty i nacjonalizmu.

„Jednym z kluczowych aspektów kulturowego marksizmu jest postmodernizm:

Postmodernizm stoi w opozycji do cywilizacji, w szczególności cywilizacji Zachodu, i w opozycji do prawdy, że społeczeństwo posiada zaakceptowaną prawdę absolutną. Mogą to być prawdy religijne bądź moralne, z którymi większość postmodernistów się nie zgadza i które usiłuje zdyskredytować długoterminowo (długi marsz przez instytucje) w celu ponownego ukształtowania myśli i „ludzkiej świadomości” w przeciw-Narodowe, przeciw-religijne, przeciw-rodzinne, przeciw-płciowe i przeciw-tożsamościowe poglądy…

Widzi Zachodnią cywilizację jak tą w wojnie i cierpieniu i nigdy nie postrzegają jej jako cywilizacji, która dała tak wiele światu w nauce, technologii, medycynie, odkryciach, eksploracji przestrzeni kosmicznej, sztuce, muzyce, etc… 

Poczucie lojalności i obowiązku wobec swego Narodu, kultury, naszej religii jest widziane jako bycie przez ludzi prezentujących te przymioty ofiarami okoliczności, tzn. postmodernizm wierzy, że jest to system, do którego ludzie się rodzą i nie mają wyboru w decydowaniu za samych siebie. Więc ktokolwiek, kto jest religijny lub patriotą podpiera to „represyjne” społeczeństwo w oczach postmodernistów. Dla postmodernisty wszystko jest społeczną konstrukcją, tzn. nie jest prawdziwe.

Ludzie mają wolność wierzenia w Boga jeśli tak sobie życzą, ale postmoderniści nie uznają tego indywidualnego wyboru, lecz raczej używają go do realizowania swoich rewolucyjnych zamiarów. To samo tyczy się do ich buntowniczej postawy wobec Narodów, kultury, tradycji, rodziny i wszystkich podstaw zrodzonych z przed- i współczesnego świata. Widzą je jako przestarzałe i represyjne a siebie widzą jako mających indywidualne prawo, przez racjonalność i ludzki rozsądek, odrzucić te kulturowe normy na korzyść postmodernistycznych idei, które są rewolucyjne i w opozycji do wszystkich form religii (Chrześcijaństwa w szczególności), patriotyzmu, wartości rodzinnych i koncepcji dobra i zła.

Postmodernizm widzi świat z egalitarnego punktu widzenie. Wszystko powinno być równe i przez dekonstruowanie „starego” z „nowym”, w co jak wierzą ma nadejść. Ta fałszywa idea objawia się na wiele sposobów. Naród i jego kulturowa i etniczna tożsamość zostaną wykorzenione na rzecz świata bez granic, gdzie każdy jest taki sam i „równy”.

…Naturalne role płciowe mężczyzny i kobiety w powstającej się rodzinie są wyśmiewane i opisywane jako staromodne Chrześcijańskie zniewolenie kobiety i dzieci, uznawane że dzieci są lepiej wychowywane i edukowane poza środowiskiem rodzinnym. To miejsce, gdzie radykalny feminizm wkracza do gry i homoseksualnego porządku…

…Argumentują, że homoseksualność jest naturalna jak heteroseksualność i tak samo naturalna jak tradycyjna, bo tradycyjna rodzina jest konstrukcją społeczną i nie jest „prawdziwa”…

postmodernizm i kulturowy marksizm są dwiema stronami tej samej monety…

całość tu: Postmodernizm i kulturowy marksizm polecam również: Czym jest kulturowy marksizm؟ Imigracja, gender, język, polityczna poprawność

podobne: Stanisław Michalkiewicz: Czy uda się nam ocalić cywilizację łacińską, czy na jej gruzach zatriumfuje komunizm. i to: „Konwencja CAHVIO” i „Monaliza” czyli zamiast mniej to więcej przemocy w i na rodzinie. a także: O dzieciach krzywdzonych w imię POstępu i tolerancji polecam również: Michalkiewicz o porządkach rewolucyjnych wg. strategii bolszewickiej (na podstawie 6-cio latków i konwencji „CAHVIO”), oraz Szczureida (do Szczurospolitej) czyli… „wolność” w postkomunizmie. i jeszcze: Pedofilia w Kościele. Ideologiczny raport Komitetu ONZ. Bezpardonowy atak marksizmu. oraz: „Egzamin z orgazmu” kontra „Wychowanie Seksualne w Rodzinie”. a także: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym.

Jak wychować społeczeństwo…

„…kołtun, w retoryce liberalnej lewicy, oznacza zwyczajnego człowieka. A zwyczajnego człowieka postępowcy nienawidzą, bo jest zadziwiająco odporny na księżycową ideologię. Blisko 30 lat intensywnej pracy nad stworzeniem posłusznego głupca, który dowolną zasuflowaną mu brednię uzna za własne intelektualne odkrycie, ciągle nie przyniosło lewicy spodziewanych owoców.

…Zachód, w odróżnieniu od Polski, okazał się znacznie bardziej podatny na inżynierię społeczną. Kto wie, może gdybyśmy nie trafili po wojnie pod sowiecki but, przypominalibyśmy dziś Hiszpanię, do niedawna katolicką i porządną, która próbuje dziś z gorliwością neofity udowodnić Europie, jak bardzo jest nowoczesna.

Choć i tam po legalizacji adopcji przez pary homoseksualne i usunięciu z języka urzędowego pojęcia ojca i matki (no bo jak stwierdzić, który z dwóch gejów jest mamusią?) wyborcy przegnali oszalałego premiera Zapatero, gdy ten postanowił nadać prawa człowieka szympansom.

Gdy życie doczesne staje się priorytetem i jedynym celem, wszystko to, co wcześniej kierowało człowiekiem – religia, moralność i tradycja – zostaje zastąpione przez mamonę. Na marginesie warto tu dodać, że niejeden polski leming, który w poszukiwaniu sukcesu wyjechał za pracą do wielkiej korporacji, stał się równie bezrefleksyjną ofiarą tego samego procesu.

W Europie awans społeczny też zrobił swoje, schlebianie różnym idolom hołoty: gwiazdom filmowym czy muzycznym, które oferowały publiczności zdjęcie własnego tyłka lub siarczysty bluzg do mikrofonu. Wszystko to było pożądane, bo „przełamywało konwencje”. Konwencje dobrego smaku, kultury, rozumu. A więc niszczyło te wartości, oddając je w ręce barbarzyńców.

Odcięciu Polski od pogoni za kasą sprzyjała wówczas nie tylko wszechobecna komunistyczna bieda, ale także silna pozycja Kościoła. W odróżnieniu od tak chwalonej od czasów Webera etyki protestanckiej katolicyzm zachował zdrowy dystans do bogactwa i przestrzegał w swoim nauczaniu przed dyktaturą mamony.

Tymczasem protestancka etyka pracy traciła stopniowo swój religijny charakter, stając się po prostu etyką chciwości. Ostatni gwóźdź do trumny wbili sobie sami zachodnioeuropejscy protestanci, pragnąc dopasować swój Kościół do nowych czasów i nadążać za postępowymi hasłami, a to wyświęcając kobiety, a to dopuszczając gejów do posługi duszpasterskiej, a to udzielając ślubów parom homoseksualnym.

Pragnienie podążania za kolejnymi fascynacjami wiernych doprowadziło ostatecznie Kościół protestancki do upadku. Bo po co komu Kościół, który nie stawia żadnych wysokich wymagań swoim członkom? Nic dziwnego, że zbory w niemal całej protestanckiej części Europy zamienione są dzisiaj w sklepy z pamiątkami. Wierni poszli zarabiać kasę i nie mają czasu na zabobony….

„Nowoczesność” to tyrania mniejszości, która narzuca większości swoją wolę. Instrumentem tyranów jest polityczna poprawność, która usuwa z przestrzeni publicznej wszystko to, co mogłoby podważyć władzę mniejszości.

Są tu grupy uprzywilejowane: osoby homoseksualne, feministki, antyklerykałowie wszelkiej maści, wyznawcy Kriszny, Brahmy, czarnej magii i kolorowych wielorybów, panie mające się za panów i odwrotnie, poprawiacze historii i literatury oraz przedstawiciele wszelkich ras i kultur, pod warunkiem że nie są biali i nie mają nic wspólnego z kulturą europejską. Słowem, konglomerat osób, które mogą mieć kłopoty z odnalezieniem się wśród zwykłych ludzi, otoczony troskliwą opieką lewicowych kapłanów.

Zwykli ludzie są w tym systemie akceptowani pod warunkiem, że narzucony im dyktat mniejszości uznają za własny, dobrowolny wybór. Nie wystarczy bowiem przyjąć „nowoczesności” jako historycznej konieczności, trzeba jeszcze się z nią utożsamiać i w nią wierzyć…

…Ściągani masowo do niskopłatnej pracy muzułmanie mieli być sojusznikami postępowców w walce z rodzimą reakcją. Ideologia multikulturalizmu, do której wciągnięto także Afrykanów, Azjatów i innych przybyszów z dawnych kolonii, mała rozmiękczyć chrześcijańską tożsamość Europy, sprawić, że pod zasłoną bogactwa różnych kultur uda się pozbawić zarówno Europejczyków, jak i imigrantów ich kręgosłupów.

Ten zamysł udał się w przypadku Europejczyków, co pokazuje tylko, w jak fatalnej kondycji znajduje się dziś cywilizacja zachodnia. Kompletnie za to zawiódł w przypadku imigrantów, zwłaszcza muzułmańskich. Jedyna nauka, jaką muzułmanie wyciągnęli z przymilnych uśmiechów lewicowych dandysów, była taka, że Zachód to pękające w szwach siedlisko zepsucia. I że niewiele potrzeba, aby się z nim rozprawić, zagarniając przy okazji całe jego bogactwo.

Dżihad islamistów to odpowiedź na próby modernizacji podejmowane przez postępowców na Bliskim Wschodzie i w Afryce. To również reakcja na słabość Zachodu. Islamiści są fanatykami, ale nie są na tyle głupi, aby rozpoczynać wojnę bez przekonania, że można ją wygrać. Wielu z nich, zwłaszcza Afrykanom, dodatkowo pomaga fakt, że Europejczycy biją się ciągle w piersi z powodu bezeceństw, których się dopuścili w czasach kolonialnych.

Oczywiście to prawda, ale największym bezeceństwem była paniczna ucieczka z kolonii i oddanie ich pod władzę satrapów, którzy doprowadzili swoje państwa do katastrofy. Wszystko to oczywiście pod postępowym hasłem walki z kolonializmem.

W rezultacie zamiast postępu Zachód boryka się z nieustającą imigracją. Imigracją, która nabija kabzę przemytnikom ludzi, bo przecież postępowa Europa nie może się uchylać od przyjmowania uchodźców, nawet jeśli ci gardzą Europą i szukają w niej tylko niezłej pracy.

Najazd uchodźców wyżłobił jednak rysę na postępowym obrazie Europy. Oto jak grzyby po deszczu zaczęły się w ostatnich latach pojawiać na Zachodzie partie protestu. Niemal wszystkie – od najdłużej działających, takich jak Front Narodowy we Francji, Partia Wolnościowa w Holandii czy Wolnościowa Partia Austrii, po te świeższej daty, jak Pegida w Niemczech – sprowadzają swoje hasła do jednego: zaostrzenia prawa azylowego i ograniczenia napływu imigrantów. Celem jest ochrona miejsc pracy, przywrócenie poczucia bezpieczeństwa oraz obrona przed islamizacją.

…Mimo że zachodnioeuropejski mainstream wrzuca te ugrupowania do jednego worka z nazistami i faszystami, próbując je w ten sposób wykluczyć z debaty publicznej, żadna z nich – może poza Frontem Narodowym – nie jest tak naprawdę partią prawicową.

Większość z nich to partie liberalne, które – jak Holendrzy z ugrupowania nieżyjącego już Pima Fortuyna – nie chcą, aby jacyś zasmarkani muzułmanie, Polacy czy inni Murzyni psuli ich otwarte i tolerancyjne państwa.

Brzmi absurdalnie? Owszem, ale taka jest ideologia tych partii. Chcą otwartości i tolerancji, ale tylko we własnym, ekskluzywnym, zachodnioeuropejskim sosie.

Sam Fortuyn został zamordowany w 2002 roku przez niejakiego Volkera van der Graafa. Morderca, działający jako aktywista na rzecz praw zwierząt, uzasadnił zamach stwierdzeniem, że Fortuyn „traktował muzułmanów jak kozły ofiarne”, co – jak można wnioskować – mogło w jego mniemaniu urągać również kozłom.

Tak czy owak Fortuyn był niedoszłym komunistą i zdeklarowanym gejem. Z prawicą, podobnie jak wielu innych liderów tego typu partii, nie miał nigdy nic wspólnego.

Jorg Haider, również nieżyjący już lider Austriackiej Partii Wolnościowej, był synem nazisty, zwolennikiem idei pangermańskiej i zaciekłym antyklerykałem.

Lutz Bachmann, szef Pegidy, to urodzony w NRD syn rzeźnika. Był dilerem narkotykowym oraz właścicielem klubu nocnego.

Biografie i poglądy liderów zachodnich partii protestu wskazują, że Europa, pomimo narastającego sprzeciwu wobec establishmentu, nie wraca do korzeni. Przeciwnie, postępowa ideologia rodzi nowe dzieci. Pełne ksenofobii, rasizmu, ale za to wolne od religijnych czy obyczajowych przesądów. Można się zastanawiać, czy nowa antyimigrancka rewolta obali dotychczasowy reżim, ale nie należy się raczej po niej spodziewać chrześcijańskiego miłosierdzia.

…jedynie przekonanie o sile wyznawanych wartości może stanowić skuteczną tarczę przed obcymi kulturami. Dopiero wtedy, gdy zapewnione jest wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa, staje się możliwe miłosierdzie wobec naprawdę potrzebujących pomocy.

Takiego bezpieczeństwa nie zapewnią nam z pewnością kapłani fałszywej religii z ich ciągle powtarzaną mantrą o otwartości i tolerancji. Zwłaszcza że za ich plecami kryje się już zgraja liberalnych mini-Hitlerków czekających na okazję, aby tę otwartość i tolerancję ograniczyć wyłącznie do narodów wybranych.” (Konrad Kołodziejski)

źródło: rp.pl polecam również: Współczesna Edókacja i Poprawność Polityczna – napisy PL

„…Ci ludzie nie wierzą w żadnego Boga. Tych ludzi wcale nie interesuje zbawienie, nie chcą nikogo nawracać. Oni wierzą tylko w nieograniczoną totalną władzę, którą dla siebie i sobie podobnym chcą zdobyć. Ich świątynie to punkty i platformy wymiany i pomnażania pieniądza, banki i giełdy zarządzające rozmnażającą się biurokracją, która ma kontrolować podległą populację. Oni imitują raka, dlatego normalnym ludziom tak trudno w porę rozpoznać ich cele i intencje.

Oni realizują swój program stwarzając kryzysowe sytuacje, aby następnie ofiarować nam pomoc, której przyjęcie stopniowo pozbawi nas zdobytych zasobów, wolności i wreszcie naszej tożsamości. Gołym okiem widać też, że właśnie te siły destabilizują świat islamu używając go w pierwszym rzędzie do zniszczenia chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie.

Ci spiskowcy uchodzą zwykle za mecenasów uciśnionych mniejszości i do perfekcji opanowali sztukę zawłaszczania zasobów większości, oraz konfliktowania jednych grup przeciwko drugim, bez znaczenia czy są to grupy gender, mniejszości narodowe, religijne, rasowe, a nawet wiekowe. Oni w sposób widoczny może nie niszczą fizycznie pomników historii jak ISIS, oni są znacznie groźniejsi. Niszczą stopniowo wyznawane przez nas wartości, na których opiera się przez wieki wypracowana nasza kultura i nasza tożsamość.

Jednocześnie dominując w głównym nurcie mediów i systemie edukacji wmawiają nam, że czynią nas doskonalszym, nowoczesnym człowiekiem wyzwalając nas z ograniczeń tradycji, zabobonu i religii. Usilnie i wielotorowo pracują nad rozluźnieniem wypracowanych przez tysiąc lecia więzi, które łączą nas w rodzinę, religię, naród i państwo. Tak więc nie rozbijając przepięknych pomników i zabytków kultury, zabijają ją samą, próbując ośmieszyć i zniszczyć wartości, będące fundamentami całej naszej cywilizacji.

Wrogiem tych sił jest tradycyjna rodzina, wrogiem jest patriotyzm i państwo narodowe, a śmiertelnym ich wrogiem jest religia. Dopiero mozolna praca począwszy od szkoły, poprzez media i masową kulturę na ośmieszyć stary porządek, tak aby ludzi zatomizować i pozbawić rodzinnej, środowiskowej i narodowej więzi. Produkt takiej operacji staje się ludzkim pustakiem i wydmuszką, którą mogą kierować ze swojej świątyni kontrolującej pieniądz i stworzone nowe potrzeby i społeczne interakcje.

To oni używają kryzysów, prowokacji i buntów wszczynając niepokoje, aby rękoma naiwnych rozbijać sprawdzone przez wieki instytucje i struktury, od rodziny do państwa narodowego. Stwarzając chaos, używając jednych przeciwko drugim chcą doprowadzić istniejący porządek do ruiny i zaprojektować podwaliny pod nowy porządek społeczny, którym kierować będą już tylko oni.

Ciągle mamy jednak szansę, aby nie ulec siłom, które chcą nas oderwać od polskości i sobie podporządkować. Potrzebna jest patriotyczna edukacja i wykazanie kim są ci ludzie, którzy gardzą polską tożsamością i z których nihilizmem przychodzi nam się zmierzyć.

Akurat my Polacy mamy piękną tradycję w sytuacjach zagrożeń jednoczenia się w obronie patriotycznych idei i wartości. Wierzę, że przy poświęceniu, sumiennej pracy i odrobinie szczęścia i Bożego błogosławieństwa tę walkę wygramy. W tym jakże wyjątkowym okresie Świąt Bożego Narodzenia ofiarujmy również swoją refleksję w trosce o Polskę.

Tak nam dopomóż Bóg!” (Jacek K. Matysiak)

całość tu: Jakie siły zagrażają dzisiaj Polsce i Europie?

podobne: Marsz „Polski dla Polaków” i antypolska histeria w „zagranicznych” mediach dla których nacjonalizm to rasizm. oraz: Kłamstwo „POstępu” i neobolszewizm czyli… „Ustawa o uzgodnieniu płci”. Niemiecka AfD ma już dość gender. Marek Chodakiewicz: Trwa czwarta faza rewolucji – atak na rodzinę i to: Zapis agonii czyli… Cywilizacja Łacińska i Świat zadowolonych głupców. Przepowiednia z „Konopielki” (gdzie tkwi diabeł). a także: O polityce miłości (inaczej). Francja: Feministki przeciwko seksizmowi w zabawkach. Niemcy: Zatrzymać seksualizację dzieci. Polska: MEN chce ograniczyć uprawnienia rodziców. Lepkowski o pedofilii wśród Rabinów. polecam również: „Vae victis!”. Przyczyny upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego analogią czasów współczesnej „cywilizacji zachodu”.

Henri Bergson, według którego główną rolę w procesie życiowym odgrywa nie rozum, ale pęd życiowy powiedział:

„Na szczęście, niektórzy rodzą się z duchowymi systemami odpornościowymi, które wcześniej czy później odrzucają iluzoryczny światopogląd zaszczepiany im od urodzenia przez społeczne warunkowanie. Zaczynają odczuwać, że coś jest nie w porządku i zaczynają szukać odpowiedzi. Wewnętrzna wiedza i nietypowe doświadczenia zewnętrzne pokazują im stronę rzeczywistości, na którą inni są niepomni, i tak zaczyna się ich podróż przebudzenia. Każdy krok tej podróży wynika z podążania za sercem zamiast podążania za tłumem i poprzez wybieranie wiedzy ponad woale ignorancji.”

Parafrazując, można zgodnie z literą tej mądrości powiedzieć że…

Na szczęście niektórzy rodzą się (na pohybel gender propagandy i mitycznemu „terrorowi” któremu są poddawane kobiety) z duchowymi systemami odpornościowymi zwanymi zdrowym rozsądkiem, logiką i wyczuciem prawdy o tym że te tzw. „nietypowe doświadczenia zewnętrzne” to tylko wybryki natury i wyjątki od naturalnej reguły. Dzięki temu nawet jeśli w młodości dają się uwieść ideologii marksistowskiego postmodernizmu, to prędzej czy później odrzucają iluzoryczny światopogląd postmodernistów/marksistów, nachalnie wciskający ludziom kit (z pogwałceniem ich prawa do wolności) o tym, że idee takie jak etyka, moralność, tradycja, indywidualizm, wolna wola i prawda (obiektywna) nie istnieją albo że są fałszywe tudzież „opresyjne”. Bo to właśnie owe uwarunkowania trzymają jeszcze jakoś ten świat w ryzach, które próbują poluźnić różnego rodzaju libertyni i psychopaci żeby móc bez przeszkód realizować swoje chore fantazje. Ludzie zaczynają odczuwać (czują) że coś jest nie w porządku w próbie pogwałcenia ich prawa do indywidualności (w imię niedookreślonego egalitaryzmu), tudzież w twierdzeniu że homoseksualizm jest „naturalnym” przejawem seksualności ludzkiej (na równi z hetero), albo że mężczyzna może być kobietą (i na odwrót), marchewka to owoc, kwiat to życie ale człowiek poczęty już nie.

Zaprzeczanie wiedzy ugruntowanej na wielowiekowych osiągnięciach nauk przyrodniczych, fizyki, filozofii, prawa, matematyki, logiki i etyki, oraz doświadczeniu wynikającemu z obiektywnej empirycznie i racjonalnie obserwacji życia – przejawiającej się w nieustannym rozwoju ludzkości, pokazują prawdziwą stronę rzeczywistości z której wynika że koń to nie słoń, i że lepiej karać zbrodniarzy za zło które popełniają, niż pozwalać im chodzić wolno w myśl prawa do „swojej prawdy”, otóż zaprzeczanie tej rzeczywistości jest czystym szaleństwem i prowadzi prostą drogą do degradacji człowieczeństwa i sensu jego istnienia.

Niepomnych na tę „brutalną” rzeczywistość w swoim „poczuciu wolności” że jest (albo że powinno być) „na odwrót”, jeśliby kiedykolwiek próbowali wyjść poza swoje święte prawo do wierzenia w „potwora spagetti”, w kierunku ugruntowania go przymusem państwowym na polu prawa, tak by zmusić innych ludzi do „postępowego” patrzenia na świat, otóż takie towarzystwo należałoby po prostu wyłapać i odizolować od reszty społeczeństwa jako niebezpiecznych dla otoczenia wariatów. Dopóki sobie wierzą i uprawiają te swoje teorie we własnym środowisku (na swój koszt i odpowiedzialność), to niech sobie żyją jak chcą. Tak jak się zaczęła ich „podróż przebudzenia”, tak każdy kolejny krok tej podróży wynikającej z podążania (w ich mniemaniu) „za sercem” niech pozostanie na zewnątrz tego tłumu (którym przecież gardzą za jego małostkowość), albowiem to tzw. serce okazuje się w ich wykonaniu zwykłą chucią, zachcianką, tudzież inną chwilową i subiektywną zwierzęcą potrzebą (rodem ze śmietnika ideologii) wynikającą z prymitywnego pożądania, której nikt inny poza samymi zainfekowanymi nie potrzebuje żeby żyć jak człowiek, albo się nią w jakiś sposób dowartościowywać.

Tymczasem (na szczęście) lód woli najwyraźniej pozostawać w „woalach ignorancji” i ma do tego prawo. Wszak szanujący się postępowiec wierzy po pierwsze w to że każdy człowiek jest wolny (abstrahując od tego co jeden z drugim rozumie pod pojęciem wolności), a nawet jeśli nie ma takiego prawa to przecież prawem demokracji (również uwielbianej przez postępowców) gdzie większość ma zawsze „rację” jednak posiada prawo do jakiejś racji, nieprawdaż? Więc wszelkiego rodzaju mniejszości nie mają innego wyjścia jak przekonać do siebie tę większość, lub się jej podporządkować. Czyż uprawiając relatywizm i dowolność, oraz wywracając obiektywne prawdy i porządek do góry nogami, ci tzw. „oświeceni” i „postępowi” nie ukręcili sami na siebie bat? Czyż to nie paradoks że sami wytrącają ludzkości z ręki jedyny oręż zdolny przemówić masom do rozumu? Bo albo rządzi prawda i dobro obiektywne (niezależne od kaprysu tłumu, czy jednostek), albo subiektywna wola mniejszości czyli prawo do mania racji przez każdego. Skoro wszyscy mogą mieć rację (bo prawdy obiektywnej nie ma) to o co tak naprawdę walczą postępowcy? Czyżby o to żeby nikt jej jednak nie miał? Czy w związku z tym nie powinni jej mieć na pierwszym miejscu głosiciele tego bezsensu?… (Odys)

rys. Wojciech Romerowicz

rys. Wojciech Romerowicz

Śmierć ojczyzny czyli… Francuzi już nie są u siebie. Terroryści “ubogacili kulturowo” Paryż. Rzeź dopiero nastąpi?


Najczęstszy ludzki błąd: nie przewidzieć burzy w piękny czas. (Niccolò Machiavelli)

„…Pod koniec miesiąca Europol, unijna agencja policyjna, doniosła, że to właśnie Francja jest europejską stolicą terroryzmu. W roku 2013 tylko w pięciu krajach członkowskich UE planowano 152 zamachy terrorystyczne. Istotnie, już w czerwcu premier Manuel Valls zwiększył rządowe szacunki Francuzów walczących w szeregach ISIS [Dżihadyści śmieją się z USA. Francuscy islamiści biorą udział w egzekucjach. – Odys] do ośmiuset, przyznając, że kraj „nigdy jeszcze nie stanął wobec takiego wyzwania, kiedy trzeba zapewnić nieustanny monitoring setek osób”….

…Czy można się dziwić tylu próbom użycia przemocy, skoro w tym samym miesiącu wyszło na jaw, że ponad tysiąc supermarketów (łącznie z wiodącymi markami, takimi jak Carrefour) sprzedaje książki, które otwarcie nawołują do dżihadu i zabijania niewiernych, takie jak np. La Voie du Musulman („Muzułmańska ścieżka”)? Owa akcja była częścią „Operacji Ramadan” – inicjatywy mającej promować literaturę islamską. Ponieważ była ona legalna, a dystrybutor ignorował petycje dotyczące usunięcia książek, władze nie miały żadnych podstaw prawnych, by zakazać ich sprzedaży.

Lektura nie poszła w las. Udowodniły to sierpniowe badania opinii publicznej, wykazując że 15 procent francuskich muzułmanów popiera ISIS. Wśród osób pomiędzy 18. a 24. rokiem życia ten wskaźnik wzrasta aż do 27 procent. Największymi przeciwnikami Państwa Islamskiego byli ludzie w najstarszej grupie wiekowej 45-54. Czy należy się zatem dziwić, że aresztowane pod koniec miesiąca niedoszłe sprawczynie podłożenia bomby w głównej synagodze Lyonu liczyły sobie 15 i 17 lat? Nigdy nie spotkały się one osobiście a porozumiewały się jedynie za pomocą mediów społecznościowych…

…Rok 2014 zakończyło wystąpienie kolejnego ministra spraw wewnętrznych, Bernarda Cazeneuve, który w grudniu poinformował, że ponad 1,2 tysiąca Francuzów wyjechało walczyć do Syrii i Iraku [francuscy żołnierze po stronie „Jihadu” – Odys] . Liczba ta oznaczała 50-procentowy wzrost w stosunku do danych ze stycznia. Zgodnie z szacunkami służb francuskich, sześćdziesięciu francuskich dżihadystów zmarło w trakcie działań zbrojnych a 185 wróciło do ojczyzny. Według danych zaprezentowanych przez ministra Cazeneuve, około jedna trzecia wszystkich francuskich islamistów to konwertyci na islam.

Kulturowo w grudniu Republika bogaciła się z jednej strony zabraniając wystawiania tradycyjnych szopek bożonarodzeniowych w miejscach publicznych, z drugiej zaś dziwiąc się nieco nowej powieści jednego z najpoczytniejszych współczesnych pisarzy francuskich, Michela Houellebecque’a, Soumission (wyd. polskie zatytułowano „Uległość”). Autor książki przewidział, że we Francji w ciągu dekady zapanują rządy muzułmańskie…

Nawet wskazując na „błędy europejskiej polityki integracyjnej”, tutejsi zwolennicy masowej imigracji do Polski osób prezentujących obce naszemu krajowi kręgi kulturowe, powielają literalnie te same hasła i frazesy, które na Zachodzie powtarzano już 50 lat temu. Zalecają rozwiązania wprowadzone we Francji grubo wcześniej, tym samym skazując nasz kraj na borykanie się z identycznymi problemami. Co bowiem miałoby Polsce pozwolić uniknąć pomyłek popełnianych wcześniej na zachodzie Europy, skoro utrzymany jest identyczny kierunek zmian oraz – co jeszcze ważniejsze – będąca jego fundamentem ideologia multikulturalizmu (odzwierciedlona w wielu dokumentach, zarówno prawodawstwa narodowego, jak i acquis communautaire)? A przecież kraje od dekad prowadzące politykę otwartych granic i otwartych społeczeństw dzisiaj z niejakim zaskoczeniem odkrywają, że obietnice gospodarczego, społecznego oraz kulturowego „ubogacenia” przy pomocy imigrantów spoza Europy okazały się, niestety, mrzonkami bez pokrycia. Jedyne, co się sprawdziło na pewno, to zapewnienia „wzmocnienia demograficznego”, ale to z kolei wzmocnienie sprawiło, że wielu Francuzów (ale także Brytyjczyków, Niemców czy Szwedów) coraz częściej postrzega się w swoim własnym państwie, jak wyobcowana mniejszość.

Innymi słowy, polityka oparta na sloganie „Francja nie tylko dla Francuzów!” sprawiła, że Francuzi w kraju, o który walczyli ich przodkowie, mają dla siebie coraz mniej przestrzeni i nie czują się jak u siebie. Pytanie tylko, dokąd mają wyemigrować by to zmienić?”

całość tu: dr Monika Gabriela Bartoszewicz – Francuzi już nie są u siebie

podobne: Wojujący Islam (również pośród uciekinierów z Afryki) i pokojowe przesłanie chrześcijan. Przyjmowanie uchodźców dobrowolne (UE potroi środki na walkę z nielegalną imigracją). Polska znowu oskarżana o kolaborację z nazistami przy holokauście Żydów.

„…Żal mi tego lewackiego oraz populistycznego pałatajstwa. Chociaż to też nie do końca prawda – żal mogę odczuwać wobec kogoś, komu coś nie wyszło. A Zachód do ataków w stolicy jednego z największych państw Europy cały czas dążył.

W polityce prawie wszystko jest do przewidzenia. Jak Ukraina straciła wiele na „zyskaniu niepodległości” (tzn. zamianie seniora z Rosji na Niemcy); jak Libia została rozwalona do stanu wołającego o pomstę do Nieba przez Zachód z obrońcą demokracji na czele, tak oczywistym było, że ten atak w Paryżu w końcu dojdzie do skutku i że to nie jest ostatnie słowo bandytów z ISIS.

Sądzę, że Francuzi – wraz z całą hołotą, która promuje bezkrytyczny multikulturalizm – dopiero teraz poznają, co to strach. Masa bez narodowości i wiary zostanie sprawnie zaatakowana przez ludzi, których łączy kultura (niższa od łacińskiej, ale jednak) i – przede wszystkim – wiara. Opacznie rozumiana, ale jednak. Znam kilkoro muzułmanów osobiście, których obawiać się nie trzeba. Ale to są Turcy. Wpuszczanie zaś grupy arabów z terenów objętych wyjątkowo brutalną wojną oraz tabunów Afrykańczyków skończyć się dobrze nie może.

Wynik wojny, która wybuchła w Paryżu, jest przesądzony. Chyba, że Francuzi momentalnie zmądrzeją i zaczną nadrabiać ostatnie 200 lat antyklerykalizmu i wynaradawiania się. Ale to wątpliwe.

całość tu: Dominik Cwikła – Ciężko odczuwać mi żal wobec Francuzów

podobne: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym.

…no i stało się:

„…potwierdzono śmierć co najmniej 128 osób. 200 ludzi jest rannych, w tym 99 w stanie krytycznym. Wśród ofiar nie ma Polaków (z obcokrajowców wiadomo o jednym Szwedzie).

Wyraźnie wstrząśnięty Francois Hollande ogłosił stan wyjątkowy na obszarze całej Francji (po raz pierwszy od wojny algierskiej) i – po raz pierwszy od czasów II wojny światowej: zamknięcie granic – podobno z uwagi na doniesienia kontrwywiadu o następnych planowanych zamachach. Państwo Islamskie ogłosiło, że następnymi celami będą Rzym i Londyn...”

Źródło: Terroryści “ubogacili kulturowo” Paryż

Cele i kraje nieprzypadkowe, bo to „polityka zagraniczna” Francji, Wielkiej Brytanii (o USA nie wspominając) zdestabilizowała bliski wschód i północną Afrykę pod pozorem zaprowadzenia „porządku, wolności i demokracji” (Thierry Meyssan: Geopolityczne podłoże wojen przeciwko Syrii i Państwu Islamskiemu. i to: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej), wywołując eksodus tamtejszej ludności. A teraz rdzenni europejczycy muszą ponosić krwawe konsekwencje nieodpowiedzialności swoich „ustawowych przedstawicieli”, którzy na dodatek podjęli decyzje o otwartych granicach bez pytania swoich obywateli o zdanie. Jedynego zaś rozsądnego polityka w całym tym euro bigosie (Wiktora Orbana) który upominał się o ostrożną politykę graniczną i zagraniczną ta banda hipokrytów nazywa bezczelnie faszystą. Ten fałszywy żal po tragedii, z jakim się teraz obnoszą Merkel i Hollande budzi po prostu obrzydzenie. I najwidoczniej ciągle im mało krwi bo zapowiadają  rozpędzenie machiny przemocy:

„…Francja jak nigdy dotąd podwija rękawy do wojny. „Rozwalimy ich na strzępy” – pisze dzisiaj dziennik Le Parisien. Wczorajsza rzeź na bulwarach Paryża i na Stade de France jest na jedynkach wszystkich gazet. L’Equipe zamiast okładki na czarnym tle pisze: Horror! Marine Le Pen, szefowa Frontu Narodowego na swoich stronach napisała: „Jestem tak wściekłą, że nie ręczę za siebie”…”

całość tu: Joanna Bątkiewicz-Brożek – Rzeź dopiero będzie

…jak to się skończy? Rzecz jasna będą miały miejsce „uzasadnione moralnie” riposty, zemsty, interwencje zbrojne, misje stabilizacyjne i kontrataki do nich. Bo przemoc rodzi zawsze tylko przemoc. Być może właśnie o to „komuś” chodzi, bo nic tak nie napędza „koniunktury gospodarczej” jak wojna pod pozorem walki o pokój, a gdzie dwóch się bije (islam kontra chrześcijaństwo) tam trzeci korzysta:

„…Mleko się wylało i za chwilę wahadło odbije w drugą stronę. Będziemy świadkami odwetu i samosądów na ogromną skalę. Zostaną użyte wszystkie dostępne środki zaradcze, z użyciem wojska na czele. Druga strona nie pozostanie dłużna. Zginie wielu niewinnych ludzi – i to po obu stronach. Granice będą zamykane, a przerażeni ludzie szukać zaczną radykalnych przywódców i ostatecznych rozwiązań. Czas błogiej sielanki w Europie właśnie się skończył…

Nie mieliśmy wiodącego udziału w destabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie. Nie mieliśmy żadnego wpływu na samobójczą politykę „wędrówki ludów”, jaką zafundowała Europie Angela Merkel. Sprawy zaszły za daleko. Tam już dziś nie ma dobrych rozwiązań.

Nasz rząd ma obowiązek zapewnić nam bezpieczeństwo. Okazuje się, że to jednak Viktor Orban miał słuszność. Proponowałem już pociągnąć mur i zasieki od Węgier aż po Litwę. I przyjmować tylko białych Europejczyków, szukających u nas bezpieczeństwa i normalności. Jesteśmy im to winni – choćby za wspieranie naszej solidarnościowej emigracji. Budujmy zatem baraki dla zachodnich uchodźców!…”

całość tu: Lech Makowiecki – Zaczęło się! Welcome, dżihad…

…ponadto należy się spodziewać tego o czym wspominałem już przy okazji zamachu na „wesołków” z Charliecośtam… (Czekając na barbarzyńców czyli o tym jak góra przyszła do Mahometa po trupach „żartownisiów”) tj. zaostrzenia prawa i ograniczenia swobód obywatelskich, z jednoczesnym poszerzeniem uprawnień dla organów policyjnych i służb specjalnych. Przede wszystkim w kwestii inwigilacji obywateli, na które w normalnych warunkach nikt by się nie zgodził, ale teraz? Wszystko rzecz jasna dla zwiększenia bezpieczeństwa, którego z drugiej strony politycy jednak nie przestrzegają uprawiając politykę otwartych drzwi dla przybyszów, i decydując się wysłać jeszcze więcej żołnierzy do siania zamętu na bliskim wschodzie i w Afryce. Dlatego przygotujmy się na silniejszą inwigilację, blokady internetu i zaostrzeń wewnętrznych systemów obronnych państwa ale nie spodziewajmy się że to w jakiś sposób powstrzyma terrorystów (inaczej już by powstrzymało)…

Francja, Paryż, drzewo, czerwień, wieża Eiffla, pejzażNajlepsze kasztany są na placu Pigalle!
Zuzanna je lubi jesienią.
Pani Kopacz znów przemawia i wyraża żal.
Metody się nigdy nie zmienią.

Telewizje pokazują, lecz reakcja słaba.
Jestem Charlie, a tutaj jest do zjedzenia żaba.
Porównują to do września, ale już listopad.
Tyle ludzi się buntuje. Płonie Europa…

…Tego nikt nie obejmuje. Coś z tym zrobić trzeba.
Kasztany wrzucić do ognia, ktoś się jednak nie bał.
To jest wojna hybrydowa. Trudną mamy próbę.
Teraz padną słowa… słowa… i dokręcą śrubę…

fragment wiersza: Marek Gajowniczek „Kasztany z placu Pigalle”

Pisze sznoldyn – 14 listopada (08:52)

Władcy marionetek przesuwają kolejne piony na szachownicy… mamy się bać, mamy nie ufać… Francja ma się pogrążyć w chaosie… najlepiej- wojnie domowej (tam jest 10 % muzułmanów)…Narastać ma wrogość- stąd pewnie najazd uchodźców… kiedy tak patrzy się bez emocji… wychodzi na to, że plan udaje się Złemu domykać… i konsekwencja robi wrażenie… Powoli- nie ubłaganie… nasączamy się nienawiścią i chęcią odwetu… Ataków będzie więcej- z różnych stron… aż sami zaczniemy wierzyć, że „wojna” coś rozwiąże… A władcy marionetek- ubawu mają po pachy…”

podobne: 10 chwytów ciemnych typów…

Dokładnie tak to widzę… spirala niepotrzebnej nikomu nienawiści się rozpędza. Ale właśnie teraz Europa powinna zachować zimną krew i nie mścić się, nie dać się wciągnąć w wojnę z duchami. Wystarczy że wszyscy zaczną konsekwentnie i ze stoickim spokojem robić to co Orban – po prostu pilnować granic i porządku U SIEBIE. Nie dawać pretekstu, ale stanowczo reagować na wszelkie przejawy agresji. I zanim komukolwiek z Afryki czy bliskiego wschodu pozwolą wjechać do Europy to odpowiednie służby powinny każdego z tych przybyszów obejrzeć sobie 10 razy a resztę po prostu odesłać do domów.

Tymczasem wygląda na to że Francja ma się „wkurzyć” i zrobić to co USA (odciągając tym samym uwagę od tego kraju), przejmując po USrańcach pałeczkę tzw. „wojny z terroryzmem”, tj. uwikłać się w bezsensowny konflikt NIE WIADOMO Z KIM, bo co to jest ISIS czy ISIL (i jak to się tam jeszcze po drodze nazywało – MaxTV news: Ebola & Khorasan. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla mówi Wojna 20 razy w ONZ. Amerykański generał o szkoleniu „syryjskich rebeliantów”) ściągając tym samym uwagę „terrorystów” na Europę i dając im pretekst do odwetu. Obama już obłudnie zapowiedział „pomoc” Francji w tym samobójstwie. Za Francją zaś w ramach fałszywie pojmowanej „solidarności” mają pójść inne kraje.

A przecież terroryzmu nie da się pokonać militarnie, bo przeciwnik to ideologia i  sposób prowadzenia walki (jak blitzkrieg) a nie konkretne państwo z armią, które można pokonać w walce i okupować. Alianci nie walczyli z blitzem ale z nazistowskimi Niemcami czyli z fizycznie zlokalizowanym przeciwnikiem. Tymczasem terroryści to coś nieuchwytnego dla wojska. Tyle się mówi o tzw. „państwie islamskim” ale co to na dobrą sprawę za państwo skoro nikt go nie potrafi najechać i pobić. To nieregularna armia fanatyków których nie da się wyłapać w jednej czy dwóch walnych bitwach, inaczej już dawno by to zrobiono tak w Iraku jak i w Afganistanie, oraz w każdym innym zakątku świata gdzie były wojska NATO. Wygrać z terroryzmem nie można, ale można przestać dawać mu pożywkę i oficjalny pretekst wycofując europejskich żołnierzy z krajów które nikogo w końcu nie najechały, a mają wyłącznie wewnętrzne problemy. To na rodzimych przywódcach i ludności tych krajów powinno leżeć odium ich rozwiązania – czy to są problemy z władzą (dyktatorami) czy z biedą. Zachód zaś nie powinien władzy w tych krajach destabilizować. Demokracja i wolność osobista jest dla większości tych ludzi obca cywilizacyjnie i na siłę ich uszczęśliwiać w tym kierunku nie można.

Nasilenie „interwencji” wojsk europejskich w Syrii (czy gdziekolwiek) w oczywisty sposób spowoduje że terroryści będą w rewanżu atakować cele w Europie – i tak to się będzie kręcić aż do wybuchu wojny totalnej. Obecnie można tylko niwelować skutki które to właśnie „zachód” (głównie USA, GB i Francja) wywołały swoimi „misjami pokojowymi” destabilizując niemal cały bliski wschód i północną Afrykę. Terroryzm właśnie tym się karmi – NIEUPRAWNIONĄ obecnością „obcych” na swoim terenie. To jest oczywisty pretekst dla Jihadystów do atakowania każdego z krajów Europy, który w jakiś sposób się zaangażował w okupację. Francja pije obecnie piwo którego sama naważyła swoją nieodpowiedzialną polityką zagraniczną (tak jak wcześniej to spotkało USA). Po Francji celem będzie prawdopodobnie Wielka Brytania i inni „koalicjanci” USA. Modlę się tylko o to żeby Polska nie dała się wciągnąć w to bagno i żebyśmy naśladowali wyłącznie mądre posunięcia na arenie międzynarodowej. Pomagać w rejonach konfliktów rzeczywiście prześladowanym (w pierwszej kolejności chrześcijanom) i wspierać Orbana w jego rozsądnej polityce ograniczonego zaufania i kontroli na granicach.

podobne: Kerry na Bliski Wschód. Thierry Meyssan: Przełom w polityce saudyjskiej. Geneza powstawania ISIL („Państwa Islamskiego”) czyli kto wypuścił dżina z butelki. oraz: Tomasz Otłowski: Wojna z Kalifatem: aspekty operacyjne. Nieudolność USA (celowa?)

Całe szczęście jesteśmy (póki co) wystarczająco jednolitym kulturowo, rasowo i narodowo państwem, więc na ten moment niezagrożonym konfrontacją i infiltracją czy też dominacją przez muzułmanów. Ci zaś którzy już żyją wśród nas to nie jest ten sam Islam który się obecnie pcha do Europy (bo liczą się czyny). Nie można w związku z tym obarczać tych ludzi odpowiedzialnością za cudze grzechy i wrzucać do jednego wora z terrorystami tylko dlatego że wyznają inną religię, bo wyznają ją pokojowo i nikomu jej nie narzucają. Dopóki więc żyją pokojowo i zachowują nasze prawa nie ma potrzeby ich prześladować, izolować czy deportować, albo nie daj Boże mordować profilaktycznie. Oni bowiem do tego stopnia zasymilowali się z naszą cywilizacją i obyczajnością że uznają je również za swoją wartość, i tak samo jak my obawiają się swoich „braci w wierze” którzy przybywają tłumnie do Europy w celu zniszczenia tego porządku i stylu życia do jakiego przywykli i zaakceptowali polscy muzułmanie. Dobrze wiedzą czym jest radykalizm ich „braci w wierze”, któremu towarzyszy postawa roszczeniowa oraz pogarda dla „niewiernych” i zdrajców Islamu (jak często są określani zasymilowani z chrześcijanami muzułmanie). I choć sami są muzułmanami to ostrzegają nas przed bezmyślnym importem elementu. Sami bowiem reprezentują całkiem inną postawę, są lojalni wobec państwa w którym znaleźli dom i szczęście. Nigdy też się nie zhańbili postawą roszczeniową czy agresją wobec rdzennych Polaków, Polskę zaś traktują jak swoją ojczyznę żyjąc obok nas pokojowo, pracując i płacąc podatki na wspólne państwo. Czy wśród nich mogą znajdować się zakamuflowani terroryści? Owszem może tak być. Czy w związku z tym należy ich wszystkich „na wszelki wypadek” profilaktycznie całymi rodzinami wymordować albo pozamykać? Uważam że nie. Karać (bezwzględnie) powinno się tylko tych którzy popełnili zbrodnię.

Przy tej okazji warto powtarzać tak znienawidzone przez lewaków „ksenofobiczne” i „rasistowskie” (sic!) hasło „Polska dla Polaków!” gdzie Polakiem jest każdy kto ten kraj szanuje, jego kulturę, prawo i nie szarga religii katolickiej. W tym sensie wielu polskich muzułmanów (jak np. Tatarzy) jest mi bardziej bratem Polakiem niż nie jeden z „dziada pradziada” zaprzaniec i zdrajca. Ich „elitę” stanowi dziś kolejne pokolenie hołoty która przywędrowała do Polski z dziczą sowiecką, by utrwalać marksistowski „porządek”. Rabując, gwałcąc i mordując rdzennych i zadeklarowanych Polaków (również innego pochodzenia), w celu zainstalowania ideologii fałszywej równości, tolerancji, multikulti i całego tego KOMUNISTYCZNEGO szlamu. Tego samego który dziś próbuje równać patriotyzm i nacjonalizm z szowinizmem i nazizmem, i który odpowiada za to że wczoraj Francuzi musieli zapłacić wysoką cenę za wiarę w jego zwodnicze podszepty, których niedługo nawet krytykować nie będzie można…

„…Także postulowanie ustawy o „mowie nienawiści” ma na celu cenzurowanie publicznych wolności i faktyczną likwidację wolności słowa…

…Logiczną konsekwencją tego typu „projektu” jest zawsze pojawienie się przemocy i totalitaryzmu. Obecnie mamy do czynienia z ekspansją praktyki totalitaryzmu demokratycznego, to znaczy demokracji wyzbywającej się jakichkolwiek wartości, demokracji zmanipulowanej i demokracji, w której jedne grupy społeczne łatwo szczuć na inne grupy.

Trzeba też pamiętać, że model totalitarnej demokracji zakłada (to ukryte założenie) ustanowienie totalitarnej dyktatury, bo demokracja totalitarna musi budzić społeczny opór przeciwko anarchizowaniu życia społecznego. Dziś tę anarchię próbuje się wymusić m.in. poprzez aplikacje tzw. standardów europejskich i wymuszenie faktycznej zmiany obowiązującego w Polsce prawa. Czy będziemy mieli do czynienia z przejściem z etapu anarchizowania życia społecznego do totalitarnej dyktatury, to zależy tylko od zakresu społecznego oporu przeciwko aplikacji ww. neobolszewickich zasad w życiu publicznym…”

całość tu: Kłamstwo „POstępu” i neobolszewizm  oraz: Reisman: Dlaczego nazizm był socjalizmem oraz dlaczego socjalizm jest totalitaryzmem

…Kim są ci mordercy wściekli?
Może napływowi?
Może to ci, co uciekli?
Nie! To są miejscowi!…

…Nikt nikogo nie rozgrzesza,
ale też nie wyda.
To nas wcale nie pociesza:
Morduje hybryda!

Nic już nie jest czarno-białe.
Wina Ameryki?
Pracują znów nad podziałem
Zielone Ludziki.

Aresztowano rodzinę.
Kogoś, kto pomagał.
Kto zapyta o przyczynę?
Może to jest plaga?

fragment wiersza: Marek Gajowniczek „Wojna francusko-francuska”

„…Globaliści mnożą swoją potęgę przez konfliktowanie grup społecznych, promowaniu praw mniejszości i podporządkowaniu i ograniczaniu praw większości na rzecz mniejszości. Rozsadzenie spójnej tradycji większości dokonuje się poprzez ośmieszanie i rugowanie historycznego patriotyzmu i ugruntowanej w ciągu dziejów tradycji, religii z autorytetem Boga i moralności jako oleju łagodzącego i modulującego stosunki międzyludzkie w każdym społeczeństwie…

…Ruchy totalitarne pod płaszczykiem nowoczesności i haseł liberalnej lewicy spychają w stronę pogaństwa tradycyjną kulturę i tradycje chrześcijańskie. To wszystko może zakończyć się wypchnięciem chrześcijaństwa z przestrzeni publicznej, co z kolei otworzy Europę, USA i cały świat zachodni na religijnie uzbrojony wojowniczy islam. Przecież to już się dzieje na naszych oczach…” (Jacek K. Matysiak)

całość tu: Jacek K. Matysiak: Czym (jeszcze) żyje Ameryka?

„…Istnieje jeszcze jakaś minimalna szansa, żeby to odkręcić? Bogu dziękować tak i w dodatku nizwykle proste środki wystarczy zastosować. W Europie musi się pojawić europejskość historyczna, czyli silne państwa narodowe oparte na wierze. W szkołach krzyże i odnowione kościoły, wierszyk „Kto ty jesteś, Polak mały” wykuty na blachę. Granice ze szlabanami i po pierwszym strzale w powietrze, następny między oczy intruza. I nie ma w tej wizji żadnego szaleństwa, żadnego obłędu, tak funkcjonowała Europa od tysiącleci, gdy była potęgą i rozmazała kozich synów pod Wiedniem. Równowaga sił jest gwarantem spokoju, rozbrojona i zdemoralizowana tłuszcza europejska jest tylko i wyłącznie mięsem armatnim dla wielu zorganizowany plemion i islamiści wcale nie są tu siłą wiodącą. Przy obecnym bezhołowiu Europa padnie łupem Rosji, Chin i Izraela, pierwsi staną się władcami, drudzy handlarzami, trzeci skarbnikami. USA też średnio zależy na innym rozwiązaniu, ponieważ mają środki, żeby pozostać wśród możnych tego świata. Same banały i żaden ekspert nie powie nic mądrzejszego, za to nagada takich głupot o równouprawnieniu, że owieczkom będzie radośniej krew tryskała z poderżniętych gardeł. Zawsze można też wierzyć w cud i modlić się do końca, najlepiej o rozum. Jak trwoga to do Boga, powiadają starzy mądrzy ludzie i mam wrażenie, że nie za Francję, ale za chwilę Francja zacznie się modlić o powołania dla księży i państwo „wyznaniowe”…”

całość tu: Matka Kurka: Jak chcecie przeżyć to kujcie na blachę „Ojcze Nasz” i „Katechizm polskiego dziecka”

Trzeba koniecznie odwrócić trend degradacji cywilizacji łacińskiej i tożsamości (narodowej, kulturowej i religijnej), do której przyczyniła się rozpanoszona w Europie lewicowa ideologia, czyniąc stylem życia wielu ludzi bezideowy konsumpcjonizm, przez co wielu europejczyków stało się bezwartościowym i bezbronnym rzeźnym bydłem dla ludzi obcej cywilizacji, której celem jest „nawracanie”, podbój i dominacja (prawem szariatu). To nie są żarty. Silniejsza kultura zawsze wypiera słabszą lub „żadną”, a Europa jest coraz bardziej upośledzona pod tym względem i albo wróci do korzeni stając się na powrót IDEOLOGICZNIE silniejsza od innych cywilizacji, albo będzie wegetować w cieniu radykalnego Islamu jako jego niewolnica…

podobne: Stanisław Michalkiewicz: Czy uda się nam ocalić cywilizację łacińską, czy na jej gruzach zatriumfuje komunizm.

Powtórzę to co już kiedyś pisałem. KAŻDY kto stanowił prawo i nawoływał do bezmyślnej i bezwarunkowej otwartości na przybyszów ma dziś krew na rękach. Mowa rzecz jasna głównie o politykach i kreaturach opinii publicznej (pożytecznych idiotów nie liczę), którzy uznali kosmopolityzm za „wartość” nadrzędną nad zdrowym nacjonalizmem, rozsądkiem i odpowiedzialnością. Gdyż zrobili to z premedytacją, pomimo wiedzy czym to grozi i wbrew racjonalnym analizom faktów, oraz ostrzeżeniom (również ze służb specjalnych różnych państw, które sygnalizowały infiltrację fali uchodźców przez dżihadystów). Jeśli mowa o naszych umiłowanych przywódcach, to nie wymaga komentarza historia zgody na przyjęcie „tylko kilku tysięcy” tzw. „uchodźców” na których zgodziła się ekspremier Kopacz bo to samo za siebie mówi. Warto za to skomentować fakt że „nowe” polskie władze (choć się zarzekają) niezbyt się różnią w tej kwestii od poprzedników:

„… Nie odwołamy decyzji ws. przyjęcia uchodźców przez Polskę […] Nie ma podstaw prawnych, by decyzja w sprawie przyjęcia uchodźców przez Polskę została unieważniona. Nie mam co do tego wątpliwości – powiedział na antenie RMF FM przyszły minister ds. europejskich Konrad SzymańskiPo tej informacji w internecie rozpętała się burza. Polacy natychmiast dostrzegli, że powoływanie się na brak instrumentów prawnych jest starym wybiegiem, gdy się nie ma woli, bądź odwagi zapobieżenia bulwersującym, acz trudnym sprawom. Słowem jest to medialne umycie rąk… 

…„Wymieniliśmy marionetki, sznurki zostały te same”, „Polacy zawiedli się na ministrze Szymańskim”, „Już rura mięknie?”, „Jak to, przecież deklarowaliście, że nie zgodzimy się na przyjmowanie uchodźców?”, „I po […] taki rząd, który nie słucha narodu. Najwyraźniej jesteście tyle samo warci, co banda PO. (…) „Jeżeli rząd PiS-owski nie odwoła decyzji w sprawie przyjęcia uchodźców, to zapewne wielu wyborców PiS-u będzie czuło się oszukanych. można odwołać przyjęcie uchodźców i bez podstaw prawnych. Ważniejsze jest dobro Polski i Polaków, niż podstawy prawne”, „Nie po to na was głosowałem żebyście utrzymali w mocy tę antypolską decyzję !!”.

…Polacy znów mają wrażenie, że ktoś podejmuje decyzję ponad ich głowami. Część nie jest pewna, czy może nowym ludziom zaufać, zaś inni ewidentnie, po tym jednym wyskoku już ufać przystali…

całość tu: Nowy minister: Trzeba przyjąć imigrantów!

podobne: Destabilizacja Afryki przyczyną masowego uchodźstwa. UE nie ma polityki imigracyjnej ale chce zmusić do „solidarności” wszystkie kraje. Pomysły w sprawie imigracji problematyczne dla Polski.

Co prawda ten sam przyszły minister zaraz po zamachu zmienił zdanie, ale ja się pytam co to za mąż stanu który dopiero po tragedii staje się „przewidujący” i używa mózgu po fakcie? Warto też przy okazji rozwinąć myśl: „…Polacy natychmiast dostrzegli, że powoływanie się na brak instrumentów prawnych jest starym wybiegiem, gdy się nie ma woli, bądź odwagi zapobieżenia bulwersującym, acz trudnym sprawom…”. Bo dokładnie tak należy rozpatrywać niedawny „spór” o to kto ma reprezentować Polskę we wiadomej sprawie na „nieformalnym szczycie na Malcie”. Obie partyjne kliki odstawiły bowiem przed narodem klasyczny (nie pierwszy już raz!) POPIS, blokując się wzajemnie (w dobrze pojętym obopólnym politycznym interesie) we wzięciu na siebie odpowiedzialności za konieczność podejmowania niepopularnej decyzji, tchórzliwie cedując tę odpowiedzialność na obce państwo (w tym wypadku Czechy). Bo zarówno Pan prezydent jak i Pani premier doskonale wiedzieli co oznacza na „salonach UE” postawienie się Niemcom (gdyby trzeba było wybrać interes narodowy) i jakie mogą być konsekwencje wewnątrz kraju (kiedy większość Polaków nie życzy sobie imigrantów) po wyrażeniu zgody na „solidarność” w sprawie „kryzysu imigracyjnego”. W przypadku scedowania odpowiedzialności na Czechy i jedni i drudzy mogliby grać z „czystymi” rękami przysłowiowego głupa (tak w UE jak i przed wyborcami w Polsce) jakkolwiek by się ten szczyt nie zakończył.

…Odys

Jean Jules Antoine Lecomte du Nouy - Śmierć Ojczyzny

Jean Jules Antoine Lecomte du Nouy – Śmierć Ojczyzny

 

„Islamizacja Europy” kontra „tchórzliwa brutalność” czyli „Problem, Reaction, Solution!”


„Socjalizm – jak zauważył Stefan Kisielewski – specjalizuje się w rozwiązywaniu problemów, które sam stworzył. Dziś podobne problemy ma Europa, która przez dekady, w imię źle pojętej idei otwartości oraz demokratyzacji, stawiała na wielokulturowość, tolerując lub ostentacyjnie wspierając różne, budzące wątpliwości, zjawiska o charakterze społecznym, kulturowym, czy religijnym…

Na postępującą islamizację cywilizacji europejskiej oraz niebezpieczeństwa z tym związane zwracano uwagę, w szczególności w kręgach konserwatywnych, już wiele lat temu. W gąszczu poglądów, zachęcających do większej otwartości, trudno było jednak ostatnio przebić się opiniom, które podważały zasadność dążenia do ściślejszych związków ze strukturami unijnej Europy przez państwa takie, jak Turcja – kraj, którego tylko 3% powierzchni znajduje się w granicach geograficznych naszego kontynentu, a która pozostaje w islamskim kręgu kulturowym, różniącym się dobitnie mentalnością od Europy. Oznacza to, że jej potencjalne przyjęcie do Unii Europejskiej byłoby poważnym błędem.

Kolejnym aspektem jest to, że społeczeństwom zachodniej Europy, które pozostają w kontrze do kultury chrześcijańskiej, która przecież winna być trwałym fundamentem cywilizacji europejskiej, będzie niezwykle trudno się oprzeć postępującej islamizacji. Dodatkowo, swobodny przepływ ludzi między Turcją a graniczącymi z nią państwami Bliskiego Wschodu, takimi jak Iran, Irak i Syria – mógłby ułatwić islamskim terrorystom łatwe przedostawanie się do zachodniej Europy.

Zwracanie jednak uwagi na zjawiska i konsekwencje, związane z ruchami migracyjnymi ludności oraz zbyt duża otwartość Europy na islamizację nie oznacza automatycznie braku tolerancji czy poszanowania dla wyznawców tej religii. Należy tu też podkreślić, że Europa jest jednak zupełnie innym zjawiskiem kulturowym, posiada zupełnie inną historię i tradycje, a jej podstawę stanowią dobrodziejstwa filozofii greckiej, prawa rzymskiego i religii chrześcijańskiej. Gdy więc dziś, przez Europę przetacza się fala oburzenia, zgorzknienia, rozczarowania, trosk i niepokojów, będących konsekwencją ostatnich zamachów we Francji, to trzeba postawić pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy?

Odpowiedzią niech będzie nie tylko rozkład wartości i postępująca sekularyzacja, lecz również polityka – ta bieżąca i strategiczna, błędne podejście do wielokulturowości, udowadnianie na siłę wszem i wobec, że jest się nowoczesnym i tolerancyjnym… Warto jednak też zauważyć, że islamiści mogą być zdeterminowani o tyle, że wspólnota europejska, uwiedziona poczuciem amerykańskiej misji zbawiania świata, daje się wciągać w procesy demokratyzacji, zaprowadzania ładu i porządku na modłę zachodnią w państwach Bliskiego Wschodu i wszędzie tam, gdzie islam jest religią panującą i dominującym stylem życia. Trudno więc się dziwić, że wyznawcy Allacha bronią się przed ekspansją obcych sobie wzorców kulturowych, a jednocześnie, tam gdzie mogą, rozpychają się łokciami instalując własne wzorce. Zresztą sami zachodni Europejczycy również też tendencję do pouczania Rosjan, Ukraińców, obywateli pozostałych byłych republik radzieckich, państw azjatyckich i ogólnie wszystkich tych społeczeństw, które żyją i żyć chcą według własnych zasad i wyznawanych przez siebie wartości, starają się pouczać, w jaki sposób należy funkcjonować. Następstwem tej sytuacji jest wzrost napięć i postępująca agresja oraz antyzachodnie krucjaty islamu.

Nie oznacza to wcale, że Europa i kraje cywilizacji zachodniej mają obowiązek zaprzestania umacniania w świecie własnej pozycji, tak kulturowej, jak i ekonomicznej czy militarnej. Należy jednak to robić mądrze, z poszanowaniem praw i obyczajów innych kultur, z większym wyczuciem wobec lokalnych różnic. Natomiast trudno się dziwić konsekwencjom polityki wewnętrznej państw takich, jak Francja, które stawiają na wszelką inność, że oczekują, iż te „inności” nie obrócą się przeciwko nim, iż będzie bardziej europejsko skoro przez dziesięciolecia obstawały za „kulturowym miszmaszem”, poplątaniem z przemieszaniem wartości, pojęć, podejść…

Światowy terroryzm stanowi istotne zagrożenie dla cywilizowanych społeczeństw, lecz, niestety, nie pozostają one bez winy. Musi spotkać się obecnie ze zdecydowanym potępieniem, lecz również z redefinicją polityki wewnętrznej. Mordowanie w imię Allacha jest tak samo odrażające, jak zabijanie w imię chrześcijańskiego Boga. Czy Bóg rzeczywiście chciałby, aby dla niego i w jego imieniu zabijać z zimną krwią kogokolwiek i gdziekolwiek, w szczególności zaś niewinne istoty ludzkie?

Dziś przed Europą stoją poważne wyzwania. Będzie musiała ona, o ile chce oprzeć się kryzysom wynikającym z postępującej islamizacji, porzucić ścieżki wielokulturowości. Europa bowiem jeśli nie będzie zachodnia,  łacińska, wolna – straci rację bytu…” (dr Rafał Zgorzelski)

źródło: geopolityka.org

„…Nad tym wszystkim gęganie komentatorów „w dymach tej wojny usiłujących wędzić swoje ideowe półgęski”, by użyć niezrównanej frazy dawno zapomnianego komucha. A w tle, czy może u korzeni, wielka międzynarodowa polityka i gra tajnych służb.

To, co być może najciekawsze i najbardziej brzemienne w skutki, a o czym najmniej można powiedzieć. Jest stuprocentowo skuteczny sposób, by małe zamieszanie, incydent czy bójkę przekształcić w wielkie zamieszki, w których pójdzie z dymem cała dzielnica i padną liczne ofiary. Policja musi być jednocześnie brutalna i tchórzliwa. Jeśli jest tylko brutalna – to zamieszki stłumi w zarodku. Jeśli jest tylko tchórzliwa, to rozrabiacze szybko się nasycą zwycięstwem. Ale jeśli, na przykład, rozjuszy tłum katując jakąś grupkę przypadkowych ofiar, a potem sromotnie pierzchnie przed lepiej wyposażoną odsieczą – to tego się już łatwo nie zgasi.

Zachowanie Zachodu wobec islamistów jest podobną mieszanką prowokowania i tchórzostwa. Z jednej strony – na znak solidarności z ofiarami europejskie media przedrukowują ich plugawe (i co tu dużo gadać – żenujące w swym chamstwie) „satyry”, co każdy najłagodniejszy nawet wyznawca proroka musi uznać za policzek. Z drugiej – Europa łasi się do islamu z tą samą oślizłą gorliwością z jaką przed prawie wiekiem starała się „ułagodzić” (appeasement) nazizm, w imię „nie urażania imigrantów” zakazuje noworocznych szopek i noszenia krzyży, a nawet, jak ostatnio w pewnej szkole w Szwecji, flag narodowych. Na krótko przed tragedią w Paryżu sąd tamtejszy uznał za karalną „mowę nienawiści” porównywanie imigracji islamskiej z najazdem, a dosłownie w przeddzień przeszły ulicami Niemiec i kilku innych krajów pochody „pożytecznych idiotów” sprzeciwiających się „islamofobii”. Nic zresztą nowego – symbolem europejskiego „impossybilizmu” jest francuska ustawa o zakazie noszenia w miejscach publicznych religijnych nakryć głowy. Ustawa uchwalona dla demonstracyjnego prężenia mięśni przez „laickie państwo” i w imię zdrowego rozsądku martwa, bo policja i sądy boją się ją egzekwować, by nie sprowokować zamieszek.

Państwo nie może zrobić nic głupszego, niż uchwalić represyjne prawo i pokazać, że jest za słabe, by je egzekwować. To się po prostu musi źle skończyć, i każdy, kto miał odrobinę zdrowego rozsądku i uniknął zaczadzenia lewackim ideolo widział to jasno już wiele lat temu. Skromnie nie wspomnę o swoich opowiadaniach i powieściach sprzed lat dwudziestu, których szczęśliwych posiadaczy upraszam o przestawianie teraz  z półki „science fiction” na półkę „literatura współczesna” – ale proszę sobie zadać trud przeczytania choćby ostatnich, bezsilnych apeli do rozsądku śp. Oriany Fallaci. Nie można ich było unieważnić epitetem „prawicowa dziennikarka”, bo nic Fallaci z jakkolwiek rozumiana prawicą nie łączyło, fanatyczką religijną też nie była – a mimo wszystkie jej oczywiste perswazje kompletnie zignorowano.

Dlaczego? Jak zwykle, odpowiedź zawiera się w jednym słowie: „ideolo”. Sprowadzanie i uprzywilejowywanie w krajach Zachodu mniejszości etnicznych i religijnych było częścią kolejnego wielkiego projektu kretynów z lewicy. Projektu „społeczeństwa wielokulturowego”. A w perspektywie bliższej niż „historyczna przemiana” miało być po prostu jednym z młotów, którym wnuki Marksa i Gramsciego zamierzały skruszyć klasowe, patriarchalne społeczeństwa Zachodu, by wyrównać plac budowy pod „nowy wspaniały świat”. Po raz kolejny ich mania niszczenia tego, co jako tako działało, w imię utopijnych fantazmatów kończy się rozpierduchą, ruiną i krwią. Widać „biały człowiek” by użyć tej znienawidzonej przez lewicę frazy jest nieuleczalnym idiotą, którego nic nie nauczy rozumu, i nic dziwnego, że cywilizacje niegdyś pełne kompleksów wobec europejskiej, dziś uznają za swój obowiązek zadać nam cios łaski.

Gdzie narasta napięcie, tym bardziej, im gorliwiej zachowuje się pozory, że „dobrze jest, psiakrew, a kto mówi że nie, to go w mordę!” (jak proroczo puentował swą wizje upadku Europy stary Witkacy) tam ktoś prędzej czy później rzuci iskrę na prochy. W świetle agencyjnych doniesień trudno dywagować, czy ta iskra powstała sama z siebie, czy też egzekutorów do bankrutującego szmatławca (miesiąc temu „satyryczna” gazeta ogłosiła apel do wiernych czytelników, by ratowali ją dobrowolnymi wpłatami) posłał któryś z wielkich macherów światowej polityki…” (Rafał Ziemkiewicz)

całość tu:  fakty.interia.pl

…i komentarz  piotruchg -09.01 (13:04)

„…Problem, Reaction, Solution!.. Braciszkowie moi mili!

Tylko głupcy nie widzą, że cała sekwencja od długiego już czasu, układa się w logiczny ciąg wydarzeń, a każdy ruch na krwawej szachownicy historii jest w lodowaty wręcz sposób zaplanowany, przemyślany i bezwzględnie wcielony w życie. Problem, Reaction, Solution! Każdy spektakl realizowany według powyższego scenariusza wystawia się przy zapchanej do pełna widowni, a Lud Prosty zawsze reaguje tak, jak Wielki Reżyser przewidział. Niczym w tanim sitcomie….. teraz płaczemy, teraz krzyczymy, teraz jesteśmy oburzeni i wściekli, by na koniec okazać niewysłowioną radość, że mityczny Wielki Brat po raz kolejny załatwił Złego na cacy. Lud znów naładowany pozytywnymi emocjami, może wrócić do codziennego życia w chlewikach, ryjąc w pocie czoła by wykarmić swoich właścicieli…… I tak do następnego razu! Zastanawiające jest przy tym to, że nie czują nigdy, że po każdym takim spektaklu ktoś, znów o milimetr mocniej zaciska im na szyi obrożę i podciąga popręg. Chyba to nawet lubią i czasem trudno się dziwić, że chlewik swój ukochali i nie wyobrażają sobie życia poza nim? Bo czyż nie jest pięknie nie musieć myśleć , nie musieć walczyć, ani wybierać? Czyż nie jest komfortowo, otrzymywać w pakietach poglądy wprost z migającego niebieskiego ekranu? Tuczyć się śmieciowym żarciem i popijać przerobioną wodą z g….a? Wiedzieć kiedy spać, żreć, kopulować i defekować i kogo nienawidzić? Przecież to jest marzenie większości, ideał egzystencji, raj na ziemi…. Zna tę zasadę nasz Wielki Brat. On zawsze wie, kiedy przychodzi czas, by wieże zburzyć……. I zdaje się być niezwyciężony i nieomylny, bo w ciemności jest zanurzony, a śladów zostawia po sobie niewiele…… To jednak się zmienia. My Cisi, ale uważni patrzymy i coraz więcej rozumiemy. Wielki Brat nas za to nie lubi i przyjdzie taki czas, że Wielki Brat będzie chciał nas się pozbyć, bo Wielki Brat wie, że Cisi są najbardziej niebezpieczni. Czy będziemy do tego czasu gotowi? Musimy! Nie możemy przecież zostawić tego bajzlu tym, którzy nadejdą po nas! Mamy przed nimi wielką odpowiedzialność…”

Noam Chomski pisał swojego czasu: STWÓRZ PROBLEMY, PO CZYM ZAPROPONUJ ROZWIĄZANIE

Ta metoda jest również nazywana „problem – reakcja – rozwiązanie”. Tworzy problem, „sytuację”, mającą na celu wywołanie reakcji u odbiorców, którzy będą się domagali podjęcia pewnych kroków zapobiegawczych. Na przykład: pozwól na rozprzestrzenienie się przemocy, lub zaaranżuj krwawe ataki tak, aby społeczeństwo przyjęło zaostrzenie norm prawnych i przepisów za cenę własnej wolności. Lub: wykreuj kryzys ekonomiczny aby usprawiedliwić radykalne cięcia praw społeczeństwa i demontaż świadczeń społecznych. 

…i ciężko dziś nie pokusić się o komentarz że za całą tą PLANOWĄ głupotą stoi coś więcej jak tylko głupota. Zwrócić należy uwagę na żydowskie pochodzenie ofiar zamachu we Francji, pochowanych z pompą na wzgórzu oliwnym w Izraelu. Dlaczego m. in. na to? Bo Izrael ciągle szuka pretekstu do ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej. Chętnie widziałby więc po swojej stronie cały „cywilizowany świat”, który ze strachu przed Islamem, kojarzonym dziś przez sporą część tzw. „opinii publicznej” a głównie przez zdezorientowanych zwykłych ludzi, którzy nie wiedzą o co w tym wszystkim chodzi z terroryzmem (nie wnikając w przyczynę tego stanu rzeczy), przymknie oko na ludobójstwo jakiego dopuszczają się Żydzi na Palestyńczykach i być może zmarginalizuje ich prawo do życia w spokoju i PO SWOJEMU, jak i prawo do zajmowania terenów na które ostrzy sobie zęby Izrael. Prowokacje pajaców z pseudo rozrywkowego – bluźnierczego pisemka „Charlie coś tam”, pomogły więc pokazać światu „prawdziwą twarz Islamu”.

Nie da się więc nie pomyśleć o tym że „ktoś” wykorzystał wojowniczość Islamu po to, żeby raz – zantagonizować oba światy (muzułmański z chrześcijańskim – oba wrogie Judaizmowi), a dwa – żeby dać sobie powód pod postacią jak najbardziej rzeczywistej, ale jednak „fałszywej flagi” by społeczność międzynarodowa zgodziła się ostatecznie na zaprowadzenie przez poszczególne rządy większego zamordyzmu w swoich krajach, doprowadzając do zwarcia szeregów przez siły dążące do coraz większej kontroli internetu, jak i ograniczenia wolności słowa, która choć została „zaatakowana przez Islam” to być może oberwie właśnie od „swoich” – czyż to nie największy paradoks? 😉

…Odys

poprzednio: Czekając na barbarzyńców czyli o tym jak góra przyszła do Mahometa po trupach „żartownisiów”.

polecam również: miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym.

"Democracy in Fallujah" Franciszek C. Kulon

„Democracy in Fallujah” Franciszek C. Kulon

Czekając na barbarzyńców czyli o tym jak góra przyszła do Mahometa po trupach „żartownisiów”.


rys. Buch

rys. Buch

No cóż… Na barbarzyńców nie musimy czekać bo oni już dawno są wśród nas i wywodzą się niestety również z „naszej” „kultury” – Topless Feminist „Kidnaps” Baby Jesus From Vatican Nativity SceneI takich „odważnych” przykładów „tolerancji” wobec chrześcijaństwa jest całe mnóstwo. Jakiś czas temu „aktywistki” z Femenu wtargnęły do katedry Notre Dame zakłócając Msze i profanując ołtarz oddając na nim mocz. Póki co te „odważne deklaracje” cieszą się bezkarnością decydentów, i zbierają liczne pochwały ze strony lewicowych autorytetów w całej „wyzwolonej” Europie. Za antychrześcijańskie wybryki nie karze się nawet w podobno katolickiej Polsce (słynna sprawa porwania biblii przez „Nergala”), a pochwala czy wręcz finansuje z pieniędzy podatników przeznaczonych na kulturę, różnego rodzaju antychrześcijańskie „tfurczości” jak np „spektakl” pt. „Golgota Picnic”… Odys

Rysownicy-męczennicy

„…Przejrzałem okładki tego pisma i nie mogę dojść po tym doświadczeniu do siebie. To jest coś tak strasznego i beznadziejnego, że szkoda w ogóle gadać. Człowiek jest po tym doświadczeniu tak przygnębiony, jak po powrocie z, nomen omen, pogrzebu. To jest coś, co nie mogłoby się nigdy ukazać w żadnej polskiej gazecie, nawet – obecnie – w gazecie wydawanej przez Jerzego Urbana. No, a tam ukazywało się regularnie. Jak to możliwe? O tym właśnie chciałem dziś porozmawiać.

Zacznę od deklaracji jednego z zamordowanych, takiego faceta w okularach, który dostawał już wcześniej pogróżki i ostrzeżenia, ale publicznie mówił, że woli umrzeć wyprostowany niż żyć na kolanach. Dobry Boże!!!! Rysowanie tych syfów, było dla tego człowieka życiem? W dodatku w pozycji wyprostowanej?!!! Wykonywanie poleceń wydawcy, poleceń zaplanowanych jako najbardziej chamskie prowokacje, obliczone na najniższe i najbardziej prymitywne gusty urosło w głowie tego biedaka do rang niesłychanych zupełnie. Jak to możliwe?

rys. Wojciech Romerowicz

rys. Wojciech Romerowicz

Sprawa jest prosta. Takie pisma to narzędzia którymi urabia się coś co socjologowie nazywają społeczeństwem. To są młotki do kotletów, niby drewniane, ale z jednej i drugiej strony zaopatrzone w karbowaną blachę. Tłucze się tym po łbach, aż drzazgi lecą. Ktoś za to oczywiście płaci, a tym tłuczonym i tłukącym wyjaśnia się, że walczą o wolność słowa, demokrację i swobodę wypowiedzi. To nieprawda. Chodzi wyłącznie o podsycanie konfliktu, o to by tlił się cały czas i nie wygasał. Nie ma żadnego powodu, by rysować gołego Mahometa na czterech i nie ma żadnego powodu by rysować Trójcę Świętą w takich pozach jak to widzieliśmy wczoraj w salonie. Nie jest to też żaden objaw wolności słowa, przeciwnie to jest objaw całkowitego zniewolenia i życia pod przymusem. Życia spędzanego idiotycznie, które kończy się śmiercią, być może w ocenie niektórych niezawinioną, ale w mojej ocenie śmiercią wprost wybłaganą…” (Gabriel Maciejewski – blog literacki za: wirtualnapolonia.com)

Wolność wypowiedzi czyli bluźniercy kontra mordercy

„…Trudność polega chyba na tym, że w tej tragedii brak klasycznej dychotomii dobra i zła. Zło było reakcją na zło a ja nie mam zamiaru oceniać które było większe a które mniejsze. Zła w tym a najchętniej w żadnym przypadku nie chce mi się ważyć.

Najłatwiej i najszybciej do głowy przychodzi konstatacja, że tych z kałachami nic nie usprawiedliwia. To oczywiste. Jak bardzo żartownisie z Charlie Hebdo nie przesunęliby granicy dobrego smaku, a przesunęli ją z daleka od miejsc kojarzonych z wrażliwością czyli mózgu i serca, gdzieś w okolice odbytu, czy tej mitycznej wolności wypowiedzi, nie może być to powodem do argumentowania za pomocą ołowiu. To bezsporne.

Z wypowiedzi, które czytałem i z faktów które miały miejsce wcześniej (obrzucanie redakcji koktajlami Mołotow) wyłania się obraz szaleńców. Nie tylko tych, którzy przyszli wczoraj porozmawiać o wolności słowa, urządzając taki performance, że wszystkim dech zaparło, ale też tych, którzy dali im powód. Wiem, że ktoś odczyta to jako usprawiedliwienie morderców. Nie usprawiedliwiam ich ani trochę. Stwierdzam fakt. Skoro modus operandi pisma była prowokacja to jej elementem było a w każdym razie powinno być oczekiwanie na jakąś reakcję. Na tym wszak polega prowokacja. Domyślam się a właściwie wiem, że nie chodziło o taką reakcję, jaka nastąpiła. Są czy byli profanami, ale chyba nie samobójcami. Ale to co się stało to także efekt braku wyobraźni tych, którzy zdecydowali że będą prowokować, prowokować, prowokować bez barier. W końcu jakiej reakcji mogli spodziewać się od wyznawców Proroka w 2015 roku?

Rzec można, że wczoraj wolność wypowiedzi tych, którzy za broń wybrali ołówki zderzyła się z wolnością wypowiedzi tych, którzy sprawni byli raczej w operowaniu AK47. Głupio i tragicznie to wygląda ale do tego właśnie się sprowadza.

Pozycja, z jakiej w wolności pławili się czy wręcz taplali redaktorzy i autorzy Charlie Hebdo była z jednej strony bardzo wygodna. Bo z perspektywy naszej kultury, skrojonej przez ojców Oświecenia także przy użyciu machiny „sprawiedliwości” jakże niesprawiedliwie powiązanej z nazwiskiem doktora Josepha Guillotin, nic im nie można było zrobić. Głownie przez te zdobycz obywatelską czy cywilizacyjna, jaka jest wolność wypowiedzi. Artystycznej. Z drugiej jednak niezwykle ryzykowna. Bo ta „oświecona” bezkarność prowokuje dochodzenie „sprawiedliwości” właśnie tak, jak o swego Proroka upomnieli się mordercy z Paryża…”  (by  całość tu: blogpublika.com)

podobne: O „wolności słowa” w internecie… oraz: Wolnośc a samowola czyli – Goń libertyna! i to: Michalkiewicz o chałturze snobów w imię „pedagogiki wstydu”, Kisiel o poszukiwaniu sensu czyli… Jak opisać drzewo?

Granat, prawo Murphiego…Być może zalew radykalnego Islamu pobudzi niektóre lewackie mózgi do myślenia, że jeśli dalej będzie się tępić chrześcijaństwo i zezwalać na jego poniżanie, to jego miejsce wypełni inna religia – zdecydowanie mniej tolerancyjna na „wolność słowa” którą pomylono z „róbta co chceta”… Muzułmanie czują się w Europie coraz pewniej i zdają się nie mieć lewackiego „poczucia humoru”, zwłaszcza wobec tych którzy robią sobie żarty z religii – czemu dali przykład bezwzględnie rozprawiając się z żartownisiami… (List Janusza Korwina Mikke do Ateistów czyli… Zgubne społecznie skutki niewiary)

„Racjonalistom” to się może wydawać chore ale fakty są takie że tam gdzie zniszczono chrześcijaństwo – na rzecz „tolerancji” wobec obcych cywilizacyjnie i kulturowo dla Europy religii – w jego miejsce weszli ci którzy (czy ktoś sobie to wyobraża czy nie) STANOWCZO reagują na poniżanie ich świętości…

PS… NIE! Nie popieram zabijania w imię religii, ale doskonale rozumiem motywację ekstremistów. Kto się jej „dziwi” ten musi być niespełna rozumu, tj. przynajmniej pozbawiony tej części która odpowiada za logiczne myślenie… Odys

…Kto jest winien?

„1. Prawdopodobnie zamachowcy to islamscy radykałowie – choć należy pamiętać, że oficjalni sprawcy nie są znani, żadna organizacja nie przyznała się jeszcze do zamachu oficjalnie.

2. Kto wpuścił do Europy zalew imigrantów? Kto pozwolił na utworzenie gett muzułmańskich na przedmieściach stolic zachodniej Europy? Kto odpuszcza sobie patrole w tamtych rejonach?

3. Kto jest głównym sponsorem powstawania wahabickich (skrajnie islamski nurt wywodzący się główne z Arabii Saudyjskiej) meczetów w całej Europie? Król Arabii Saudyjskiej! Największy sojusznik USA wśród krajów arabskich.

4. Kto finansuje ruchy ekstremistyczne działające w nacjonalistycznych, arabskich krajach jak Syria, Irak, czy wcześniej Libia? Ostatnie dane wyraźnie mówią o wsparciu finansowym USA, czy Izraela dla ISIS lub Turcji i Kataru dla polityków związanych z Bractwem Muzułmańskim.

5. Kto wpierw walczył z chrześcijańskim duchem Europy i oficjalnie wspierał multi-kulti? Kto zabraniał stewardessom nosić krzyżyków, czy zdejmował krzyże ze szkół? Który Prezydent Francji kazał rozbijać za pomocą policji chrześcijańskie marsze dla życia i rodziny? Właśnie prezydent Francji, Francois Hollande.

6. Jaki charakter miało czasopismo, którego redakcja została dziś zaatakowana? Bluźniercze, obrażające naszego Papieża, religię i to nie tylko Kościół Rzymski, ale także i muzułmanów. Idealnie wpisywała się więc w świeckość państwa, jaką wymarzył sobie Francois Hollande.

7. Kto doprowadza gospodarkę europejską do ruiny, by potem koniecznością stało się ściąganie taniej siły roboczej z dawnych kolonii? Kto daje im zasiłki praktycznie za nic, byle byli i rodzili dzieci?

Teraz łączymy to wszystko – europejskie państwa zachodu od dawna walczą o rozmontowanie rządów w państwach arabskich, które są im przychylne. Często posługują się przy tym ideowymi bojówkami islamskimi, często fundamentalistycznymi. Muzułmanie z tych krajów jadą walczyć, a później wracają – przeszkoleni, radykalni i zdecydowani walczyć o „nawrócenie Europy na islam”. Duża część centrów szkoleniowych fundamentalistów znajduje się na terenie Arabii Saudyjskiej, największego sojusznika USA wśród krajów arabskich, a większość punktów przerzutowych dla ISIS biegnie przez Turcję – posiadającą drugą pod względem liczebności armię w NATO.

W międzyczasie politycy europejscy walczą z chrześcijańskim duchem, niszczą duszę Starego Kontynentu, przedstawiają się jako opoka tolerancji, legalizują postulaty LGBTQ, jednocześnie relatywizując zagrożenia ze strony muzułmanów.

Teraz, robią szopkę w postaci „długopisowych wieców” zapominając, że Ci skrajni bojownicy, którzy często wcześniej walczyli w organizacjach islamskich na Bliskim Wschodzie, które finansował zachód to nie są rurki z kremem i nie pozwolą na drwiny z ważnych dla nich ideałów.
Przecież większość meczetów w Europie jest finansowana właśnie przez króla Arabii Saudyjskiej, które nauczają w duchu radykalnego islamu. Na budowanie takich meczetów pozwalają właśnie europejscy przywódcy.
To to pismo sprowokowało ich, obrażając wielokrotnie ich świętość. Ogłasza się „żałoby narodowe” i publicznie wylewa się łzy, zapominając, że sytuacja etniczna we Francji jest wypadkową właśnie ich polityki…”

źródło: wirtualnapolonia.com

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

PS… Uważam że Islam jest używany przez tzw. „zachód” instrumentalnie do zwalczania chrześcijaństwa ale tylko tam gdzie się „opłaca”… Polska to biedny kraj i zupełnie niemal pozbawiony ochrony militarnej jak i prawnej przed tą hołotą a mimo to nikt go nie kolonizuje ani nie „nawraca” tak jak się to dzieje we Francji, Włoszech czy GB… To powinno dać do myślenia ile jest w tym „Jihadzie” religii a ile prymitywnie złodziejskiej polityki… To że dochodzi do większych lub mniejszych wypadków rytualnego wręcz bestialstwa jakiego dopuszczają się „dżihadyści” wobec innowierców nie powinno przesłaniać głównego celu powstania Państwa Islamskiego za którym stoi rząd USA i jego przydupasy z Arabii Saudyjskiej – celem tym jest rzucenie na kolana Syrii i pacyfikacja Iranu (choćby rękami kryminalistów spod znaku Allacha)… W tym „religijnym” kotle każdy (łącznie z Turcją) chce ugotować swoją pieczeń ale żeby nikt na to nie wpadł to przesłania się wyobraźnię „wrażliwców” z zachodniej „opinii publicznej” mordami na tle religijnym. Po co opinia publiczna ma wiedzieć że Bóg wcale tak nie chciał 🙂 i jak o się ma do politycznej poprawności jaką się stosuje wobec tej samej „religii” w Europie i w USA… To jak to w końcu jest? Mamy Islamistów kochać czy z nimi walczyć? Który Islam jest dobry a który zły? A może jednak tu wcale nie chodzi o Islam? 🙂 (Odys)

podobne: Walki z islamistami: Syria – 3 miliony uchodźców, Irak – dramat chrześcijan. Stanisław Michalkiewicz: „Pustynna burza”. a także: Cameron ostrzega przed ekstremizmem islamskim (będzie interwencja lądowa w Iraku?). Biskup Manchesteru wypomina władzom wojnę w Iraku, która pogorszyła sytuację chrześcijan na Bliskim Wschodzie.  i to: „Muza nie żyje”: Kiedy sztuka jest wyrazem wysokiej kultury? „Jezus wyszydzony”: Zmaganie się o duszę tego świata. oraz: Witold Gadowski: Piczka i kiełbasa. Czy „my słowianie” musimy się sami poniżać? polecam również: Wiara to nie ozdoba a „judeochrześcijaństwo” nie istnieje (tak jak przemoc „w imię Boga”). i to: Stanisław Michalkiewicz: Czy uda się nam ocalić cywilizację łacińską, czy na jej gruzach zatriumfuje komunizm.

rys. Wojciech Romerowicz

rys. Wojciech Romerowicz

Zapisz.org

georgewolinskisergiWyobraźmy sobie, że w centrum Warszawy do popularnej kawiarni, w której przy porannym latte spotkało się kilku znanych polskich rysowników (powiedzmy: Raczkowski, Mleczko, Sawka i Bohdanowicz) wpada grupa zamaskowanych osobników i z zimną krwią morduje wszystkich czterech. „W imię Chrystusa!” – krzyczą zamachowcy. W końcu, każda z ich ofiar popełniła w życiu przynajmniej jeden rysunek o mniej lub bardziej antyklerykalnym charakterze.

Niemożliwe, prawda? A jednak coś podobnego wydarzyło się dziś w samym sercu Europy, w centrum Paryża, w redakcji satyrycznego francuskiego tygodnika „Charlie Hebdo”, w której, w wyniku ataku terrorystów, zginęło 12 osób, w tym redaktor naczelny pisma oraz czterech bardzo znanych we Francji rysowników. Do dwóch z nich – Georgesa Wolinskiego oraz Jeana Cabut, mordercy strzelali z broni maszynowej przez co najmniej pięć minut, krzycząc „Pomściliśmy proroka”.

Rozmawiam o tym wydarzeniu ze znajomym Francuzem. Jest wstrząśnięty, ale jednocześnie przekonany, że do podobnego zamachu – najkrwawszego we Francji od 20…

View original post 552 słowa więcej

Równość czy hierarchia? Które jest bliższe ideału?


Co jest lepsze: równość czy hierarchia? Co jest lepsze: monarchia czy demokracja? Co jest lepsze: kościół protestancki czy katolicki? Co jest lepsze: rodzina patriarchalna czy nowoczesna?

Równość z hierarchią toczy bój od niepamiętnych czasów. Na te dwa sposoby ludzie mogą organizować stosunki między sobą. Ostatnimi czasy, zwłaszcza w wymiarze wyobraźni i tego co uważamy za słuszne, równość osiągnęła ostatecznie zwycięstwo.

To równość jest marzeniem i celem. To ona była odwiecznym pragnieniem wszystkich bohaterów barwnych opowieści, którymi karmiona jest świadomość mas. Powieści, produkowanych „w najlepszej wierze”, przez światowe (amerykańskie) media.

Czyżby? Czy rzeczywiście jest tak, że równość jest najlepsza? Czy powinniśmy do niej tęsknić i jej urzeczywistnienia oczekiwać? Czy jest to droga do spełnienia naszych marzeń, o życiu szczęśliwym i bezpiecznym.

Z pewnością tak, bo któżby chciał być podporządkowany innemu? Co innego przeciwnie. Być na górze to przyjemność. Ale tam miejsca jest mało. A gdy równi jesteśmy, to nikt nie jest gorszy. To każdy jest niezależny. To każdy może – wszystko! Każdy jest godny! To stan prawdziwie należny człowiekowi.

Więc z równością związane jest pewne oczekiwanie etyczne. W równości ludzie mają tę samą godność. Są w jakby większej albo prawdziwej mierze – ludźmi. Bo być człowiekiem to być człowiekiem – niezależnym. Ten właśnie – ukryty przed bezpośrednią świadomością pogląd – stoi u podstaw naszego pragnienia równości.

Często nie zauważamy, że pewne pierwotne założenia i pierwotne poglądy na najbardziej podstawowe sprawy, skutkują całymi lawinami późniejszych poglądów, postaw, zachowań i zdarzeń między ludźmi. Takim właśnie pierwotnym poglądem jest odpowiedź na pytanie: Co to znaczy być prawdziwie człowiekiem?

Źródła człowieczeństwa zatem upatrujemy w niezależności. W niepodporządkowaniu. W równości ludzi. Dlatego tęsknimy do tych wartości i zasad, dlatego pragniemy równości a w wymiarze politycznym i społecznym demokracji.

Tymczasem pobieżne spojrzenie na realne mechanizmy funkcjonujące w grupach ludzkich wskazuje, iż jest raczej przeciwnie. To hierarchia, czyli podporządkowanie i nierówność, jest kręgosłupem, elementem utrzymującym trwałe ludzkie struktury. W wojsku nie ma równości. W firmie nie ma równości. Na statku nie ma równości. Bo wojsko i firma i statek musi działać.

Równość jawi się tu jako luksus, na który grupy ludzkie mogą sobie pozwolić w bardzo rzadkich chwilach braku zagrożeń lub wymogów. Równość możemy mieć na imprezie u kolegi, na przypadkowych zebraniach i zgromadzeniach, w czasach gdy niewiele od efektów naszego działania zależy.

Czy jest więc nieporozumieniem oczekiwać by w trwałych ludzkich strukturach jak państwo czy partia polityczna, zapanowała równość?

Zwolennicy równości natychmiast wskażą – idąc za lordem Actonem – iż hierarchia deprawuje. Ludzie położeni wyżej wykorzystują swoją pozycję do poszerzania swojej władzy. Struktury zhierarchizowane, oparte na silnym podporządkowaniu są skostniałe i nieefektywne. Mają tendencję do zwykłego deprawowania się.

Jednym z ciekawych przykładów na prześledzenie efektów równości i hierarchii jest historia Kościoła Katolickiego. Organizacja ta założona przez Jezusa z Nazaretu, wpisała w swoją treść równość, jako podstawowe przesłanie. Równi w Kościele są wszyscy wobec Boga. Ale nie tylko. „kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym” – nauczał Jezus.

Kościół stał się jednak instytucją ściśle zhierarchizowaną. Obrzęd obmycia nóg wiernym przez Papieża, trudno traktować jak realizację zalecenia bycia niewolnikiem wszystkich innych. Hierarchia zapewniła Kościołowi trwałość i rozwój. Jego potęga stała się tak wielka, że niemal decydująca w sprawach losów ówczesnej ludzkości Zachodu.

Aż przyszła rewolucja. Bunt. Reformacja. Luter zbuntował się bo jasnym się stało, że hierarcha się popsuła od środka. Władza jaką daje hierarchia doprowadziła do sprzeniewierzenia się podstawowym zasadom dla których owa hierarchia istniała. Kościół zaczął handlować niebem i życiem wiecznym. Ci, którzy głosili, że człowiek nie może służyć Bogu i mamonie, sprzedawali odpusty od grzechów za pieniądze.

I tak oto w praktyce możemy zaobserwować skutki podziału kościoła. Na kościół hierarchiczny i na kościół zorganizowany na zasadzie równości. Jakie różnice i jakie efekty widzimy?

Już po powstaniu Kościoła Demokratycznego (Reformacji), okazał się on o wiele bardziej krwiożerczy aniżeli starsza od niego Hierarchia. Palenie czarownic tak barwnie implementowane w głowach współczesnych ludzi, swoje dzikie apogeum miało właśnie na terenach Reformacji. Katolicka Inkwizycja była w zestawieniu z tym co się działo na terenach Reformacji, przejawem umiaru i rozsądku.

Podobnie zestawić możemy losy ludów Ameryki poddanych panowaniu Katolików i Protestantów. Katolicy, którzy zajęli Amerykę Południową byli zapalczywi i chciwi. Ale byli hamowani przez Hierarchię Katolicką w tym sensie, że uznawali iż ich chciwość i okrucieństwo stoi w sprzeczności z postulatami Chrześcijaństwa. Protestanci zajmujący Amerykę Północną odwrotnie. Nie mieli od razu ambicji podbijania napotkanych ludów. Chcieli jedynie realizacji swoich niewielkich egoistycznych potrzeb: ziemi, przestrzeni. Nie byli jednak w tych egoizmach hamowani bo religia była demokratyczna tj. dostosowana do ich własnych potrzeb. W efekcie rdzenni mieszkańcy Ameryki Południowej podbitej przez Katolików stali się częścią tamtych społeczeństw i dziś ich potomkowie bywają prezydentami tamtych państw. Rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej, zostali wytępieni, wymordowani i zapędzeni do enklaw, w których ich niedobitki wegetują dziś na poboczach cywilizacji.

Po setkach lat od rewolucji w Kościele, Kościół Hierarchiczny gromadzi na swoich spotkaniach miliony młodych ludzi, który modlą się razem. Kościół Równościowy nie ma szans na podobne zgromadzenia. Wykonuje usługi religijne dla swoich topniejących uczestników dostosowując treść przekazów do ich potrzeb.

Idee równości i hierarchii dramatycznie wpływają też na najmniejsze grupy ludzkie, na rodziny. Przez niemal całą historię do czasów dziewiętnastego wieku, rodzina była hierarchią. Hierarchią w której najważniejszy był ojciec, potem była matka, zaś dzieci winne były posłuszeństwo obojgu rodzicom. Dzisiaj ta hierarchia została zniesiona. Żona jest równa mężowi a dzieci są równe rodzicom. Który model jest trwalszy, efektywniejszy? Który daje ludziom więcej szans i sprawia, że więcej z siebie dają? Czy ta zmiana z hierarchii na równość, nie jest przyczyną obserwowanego dzisiaj rozpadu rodziny?

Doświadczenie zatem wskazuje, że zarówno hierarchia jak i równość może się „wyrodzić”. Może stać się mechanizmem niszczącym materię, którą organizuje.

Gdy między ludźmi nie ma z góry określonej hierarchii, wtedy o ich pozycji decyduje bezpośrednia siła. Kiedy nikt nie ma z góry określonego miejsca, wtedy zaczyna o to miejsce walkę, bo wszyscy inni rozpoczną walkę o swoje miejsce. Naturalny świat równości, to nie jest świat pokojowego idyllicznego współistnienia. Naturalny świat równości, to świat wojny wszystkich ze wszystkimi. To dzicz leśnych ostępów, gdzie zwierzę wolne, jest zawsze zagrożone i zawsze musi walczyć.

Naturalny świat hierarchii, to świat pokoju. Świat trwałości i przestrzeni do pracy. A jednak ma on nieusuwalne wady. Tendencję do deprawowania się tych co są w hierarchii wysoko, oraz pozbawianie perspektyw awansu w hierarchii tych co są w niej nisko. W efekcie braku elastyczności tj. pionowego awansu ludzi, oraz deprawacji tych co najwyżej w hierarchii są postawieni, hierarchie obracają się przeciw ludziom i wartościom, co koniec końców, wskutek mechanizmów samoregulacji, prowadzi do rewolucji.

Postawmy zatem na koniec zasadnicze pytania. „Jaka winna być hierarchia by była wartościowa dla ludzi? Jaka musi być równość, by była dla ludzi użyteczna?”

Otóż wydaje się nie od rzeczy, zwrócić swój wzrok w tym momencie, ponownie na Chrześcijaństwo. Jest ono bowiem u swej absolutnej podstawy, ścisłą hierarchią ale jednocześnie równością. Bóg wg. Chrześcijaństwa składa się bowiem z trzech osób. Jednak ta druga jest całkowicie podporządkowana tej pierwszej: ” Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał. (Jan 5,29)”. Ta trzecia pochodzi od dwóch pierwszych.

Chrześcijaństwo jest więc hierarchią. Kościół w czasach, w których wypaczenia są w nim w mniejszości jest hierarchią użyteczną. Co sprawia, że hierarchie są „do wytrzymania”, są „użyteczne dla wszystkich”? Co sprawia, że Bóg to hierarchia ale też równość? Otóż sprawia to miłość. To górnolotne słowo w świecie normalnych ludzkich postaw oznacza jedno: prawdziwą troskę i dbałość o innych. Celem osoby w hierarchii nie jest dobro tej osoby. To właśnie jest mechanizm deprawowania się struktur hierarchicznych. Egoizm. Celem osoby w użytecznej hierarchii jest dobro pozostałych osób. Celem ojca jest zapewnienie bytu rodzinie i wychowania i wsparcia dzieciom. Celem matki jest szczęście i życie jej dzieci oraz dobro męża i trwałość rodziny. Celem dzieci jest duma i radość rodziców. To rzecz jasna postulaty idealne, ale bez nich nie ma żadnej realizacji. Choćby w jakiejś mierze tylko zbliżonej do ideału.

A więc to miłość, zatem nastawienie na dobro pozostałych osób jest warunkiem niezbędnym do tego, aby hierarchia była dobrem dla wszystkich których obejmuje. Jest jednak niezbędny jeszcze jeden warunek. To postulat pionowego awansu w hierarchii. Talenty i zdolności są rozrzucone po ludziach losowo. Zatem nieodwołalne zamknięcie ludzi na pozycjach danych im przez hierarchię, prowadzi do organizmów nieefektywnych. Takie hierarchie w kontakcie z zagrożeniami zewnętrznymi – czy to w postaci innych efektywnych grup ludzkich, czy zdarzeń losowych – przegrywają. Nie wykorzystują bowiem ogromnego potencjału tkwiącego w osobach tworzących hierarchię.

Aby hierarchia była dobrem dla ludzi ją tworzących musi być zatem oparta na zasadzie miłości, zasadzie szukania dobra innych. Aby hierarchia zaś była efektywna, musi posiadać mechanizmy awansu pionowego.

Równość ze swojej strony zagrożona jest najbardziej w zakresie swojej trwałości. Pozostawiona samej sobie, szybko rozpada się w konflikcie lub generuje hierarchię, z tym że hierarchię czystej siły. To najsilniejszy monopolizuje mechanizmy grupy i tworzy hierarchię jawną bądź niejawną. Równość dla swego trwania, wymaga niemal całkowitego ujednolicenia poglądów i myślenia. To dlatego właśnie równość Aten zamordowała najmędrszego z Ateńczyków, bo podważał obowiązujące przekonania. To dlatego Islam jest trwały, pomimo braku hierarchii. To dlatego brak trwałych zasad państw współczesnych, tak zwana polityka otwartego społeczeństwa i wielokulturowości, okazała się drogą donikąd. Równość wymaga dominacji z góry ustalonych poglądów, inaczej rozpada się.

We współczesnym świecie mamy Państwa, które są hierarchiami. Hierarchie te są jawne, jak w przypadku państw realnie autorytarnych, albo niejawne jak w przypadku państw „demokratycznych”. Państwo wymaga hierarchii. Hierarchii trwalszej aniżeli na czas od wyborów do wyborów. Rzeczywistość nie znosi próżni. Wypełnia ją. Tym co widać lub tym czego nie widać.

Ludzie tkwią w zaczadzeniu holywoodzkim snem o równości. Marzą o byciu w pełni człowiekiem to jest byciu niezależnym od innych. Rwą w ten sposób więzi międzyludzkie, skupiają się na sobie, na własnym szczęściu, na swoim egoizmie, na walce z innymi. To dla nich jest teatr równości i demokracji. To na ich użytek wpaja im się, że poczucie godności wynika z niepodporządkowania, bo celem człowieka jest on sam. W takiej atmosferze miłość umiera lub degeneruje się w narcystyczne poszukiwanie doznań i akceptacji. Egoizm rozkwita. Ludzie zwracają się przeciwko ludziom. Dominować zaczyna żądanie narzucenia innym takiego samego myślenia a myślący inaczej stają się wrogami.

Nie bójmy się zatem hierarchii. Chyba, że skupieni jesteśmy na sobie i daliśmy się przekonać, tajemnemu głosowi szepczącemu zza kuli medialnej rzeczywistości, że żyjemy dla siebie. Pamiętajmy jednak, że hierarchia to najpierw obowiązek a nie prawo, że celem każdego jej elementu jest dobro pozostałych, i że „duch tchnie kędy chce”, i dlatego muszą w hierarchii istnieć mechanizmy awansu. Inaczej przychodzi gangrena deprawacji i rozkład rewolucji. Skostniała hierarchia staje się dla życia trumną a nie kręgosłupem. Tę trumnę rozsadzi życie. By od nowa. Budować. Organizować i wznosić się. Ku słońcu. Ku wolności. Ku prawdzie.

źródło: prawica.net

Folwark zwierzęcy - wszystkie zwierzęta są równe…Kluczem do przydatności, albo inaczej mówiąc do bliskości idealnego urządzenia relacji w danej społeczności, jest jak dla mnie stosunek owych modeli do idei wolności, bez której dążenie do prawdy (i jej zgłębianie) jest niemożliwe. Ponieważ prawda jako najwyższa wartość – bez której żaden porządek ani harmonia nie jest na dłuższą metę możliwy – jest nieustannie poddawana manipulacji zarówno w jednym jak i w drugim wydaniu modelu społecznego, to w zależności od tego jaki jest w nich stosunek do wolności, można zasady jakie w nich panują klasyfikować jako bardziej lub mniej pożyteczne (bliższe ideału). Najlepszą syntezę w kwestii relacji nierówność – wolność – równość z jaką się spotkałem sformułował Mikołaj Bierdiajew – Wolność jest przede wszystkim prawem do nierówności. Równość jest przede wszystkim zamachem na wolność. Zatem bliżej ideału jest jak dla mnie hierarchia. Oczywiście obwarowana jedyną równością jaką osobiście uznaję – równości przed SPRAWIEDLIWYM prawem, którego ideał zamyka się w Boskiej woli – 10 przykazaniach… Jako uzupełnienie mojej myśli komentarz który znalazłem pod artykułem. Pisze An z Kan:

„brakuje idei. Chodzi o pokazanie ideologii boskiej lub ludzkiej uzasadniającej istnienie hierarchiiHierarchia jest formą organizacji społecznej. Idea chrześcijańska mówi, że wszyscy jesteśmy równi względem Boga. To jest właśnie podstawa dla chrześcijanina do akceptacji hierarchii jako siły zdolnej do realizacji woli boskiej, a Bóg czuwa nad sprawiedliwością i ewentualne wypaczenia występujące w hierarchii zostaną przez Boga ocenione.

Hierarchia, a tym samym struktura Kościoła Katolickiego jest formą pełnienia obowiązkow wynikających z praw bożych, służbą dla wiernych i pomocą w ich doczesnym życiu. Obmywanie nóg jest symbolem, przypomnieniem tego faktu.

Pochodną ideologii chrześcijaństwa jest równość względem prawa. Stąd wynika założenie i przekonanie, że hierarchia spełni oczekiwania o równości i sprawiedliwości i prawo ogranicza strukturę hierarchiczną, nakłada obowiązki wymuszając odpowiednie zachowanie.

Monarcha jest namaszczany przez dostojników kościelnych i przysięga na Biblię. Jest monarchą z woli bożej. Demokratyczni notable składają przysięgi i przysięgają na Konstytucję. Mają władzę z woli ludu. W wojsku hierarchia pilnuje regulaminu wojskowego. W rodzinie od hierarchii oczekujemy równej i sprawiedliwej miłości.

Aby istniała hierarchia, musi istnieć wiara w równość względem Boga, czy względem prawa, zarowno przez hierarchię jak i warstwy dolne. Nie pomoże zaklinanie „Nie bójmy się zatem hierarchii”. Bez wiary w mechanizmy kontrolujące hierarchię, wiary zarówno od warstwy dolnej, jak i górnej, hierarchia się wali, jest anarchia. Właśnie nawet w dyskusji poruszony problem „równych szans” w sporcie, w nauce, jest też tym, że akceptuje się hierarchię po to, aby niesprawiedliwe dopingi, czy inne łamanie reguł, zostaną dostrzeżone i ukarane. Istnienie więc i trwanie hierarchii wymaga jasnych i akceptowalnych reguł: liderem jest ktoś kto jest w stanie spełnić nałożone na niego obowiązki i spełnia określone kryteria wynikające z obowiązującej ideologii, właśnie o równości i sprawiedliwości.”

Polecam jeszcze materiał filmowy gdzie Pan Sławomir Skiba rozpatruje system hierarchiczny na tle podstawowej komórki narodu – rodziny. Niebezpieczeństwa jakie przyczyniają się do jej rozkładu to przede wszystkim fałszywie pojmowana i wpajana przez zwodnicze lewicowe ideologie „równość”, jako „sprawiedliwość społeczna”. Jest też o redystrybucji dóbr przez państwo, rabunkowej polityce fiskalnej, które są zamachem na własność prywatną, co doprowadza do zubożenia rodziny i deprecjonuje powinność (zdolność) władzy rodzicielskiej do zapewniania bytu rodzinie, oraz podważa jej autorytet, który jest zastępowany przez „państwo opiekuńcze” w ramach tzw. „pomocy społecznej” i „ubezpieczenia społecznego” („gwarantowanego” przez państwo, które w zamian za nikłą szansę „emerytury” gdzieś w przyszłości, już dziś REALNIE pozbawia rodzinę kapitału). Które to państwo rości sobie również prawo do własności nad dziećmi, poprzez coraz wcześniejszy przymus edukacji gdzie dziecku wpajane są „wartości” deprecjonujące władzę rodzicielską, a utrwala się w nim przekonanie że tylko państwo stać na opiekę i wychowanie, oraz że tylko państwo stoi na straży praw dziecka, nie ucząc go jednak obowiązków wobec rodziców i narodu a tylko wobec państwa i jego „prawa”, czyli… Czy dzisiaj istnieje prawdziwa rodzina? jak również – Stanisław Michalkiewicz: Czy uda się nam ocalić cywilizację łacińską, czy na jej gruzach zatriumfuje komunizm. i to: Tax Care: polska rodzina w szponach fiskusa. Struktura daniny oddawanej państwu.

…Odys

David Ho - Porządek Świata

David Ho – Porządek Świata

podobne: Esej o indoktrynacji. Istotą pełni życia człowieka myślącego jest jego wolność.

oraz: ks. Adam Martyna: O cnotach kardynalnych

polecam również: Wolnośc a samowola czyli – Goń libertyna!

i to: KNP: Młode, wściekłe, wolne feniksy. Mapa wydatków i przychodów państwa wg. programu KNP. Wróćmy do monarchii

a także: Demokracja… czyli Dyktatura Durni. Australijczycy tracą do niej zaufanie.