Beatrice (źródło)


Ary Scheffer – Dante and Beatrice

 

Ze spokojem…

przyglądałem się jak odchodzisz

Nie pierwsza

choć pragnęłaś Nią być

Ani nawet druga

Może właśnie dlatego (Tak bardzo)

że aż nie zauważyłaś

Jak – cały ten czas

po prostu – Jesteś

I że już na zawsze będziesz

bić we mnie niepokojem

Z trzech najważniejszą

…choć (czasem) „tylko” tęsknotą

 

Odys, lato 2018

podobne: zapamiętałość

Jessie Ware – Thinking about You

Reklamy

3 maja – Królowej (Matki)


by Francisco Romero Zafra

by Francisco Romero Zafra

Ten mi bratem siostrą współobywatelem

kto przed tronem krzyża Syna Twego klęka

Kto w obronie prawdy sił własnych nie szczędzi

dzień narodzin Słowa (dla nas) czcić pamięta

 

Kto się dzieli z bliźnim z własnej wolnej woli

jak nakazał Ojciec który patrzy z nieba

I kto w świętej wierze wyrzekł się niewoli

za ojczyznę niebieską gotów krew swą przelać

 

Kto „tej ziemi” używa mając na uwadze

dobro innych jak swoje więc staje w obronie

mienia, życia, godności (zwłaszcza tych najmniejszych)

Sprawiedliwość siejąc i zbierając w plonie

 

Wreszcie i ten nawet co był łotrem może

lecz wycierpieć potrafił sprawiedliwe męki

Jeśli za królową uznał Cię w pokorze

Fiat! prosząc w nadzieji matczynej poręki

 

Odys, 3 maj 2018

Przydrożna kapliczka (Olsztyn)

podobne: Salve, Regina, Mater misericordiae, vita, dulcedo, et spes nostra, salve! Królowa Polski, królobójcy i Salazar czyli 100 rocznica Objawień Fatimskich na tle Portugalii z przełomu XIX i XX w… a świat się (nie)zmienia oraz: Salve Regina. Kaczmarski, Gajowniczek… Modlitwa w potrzebie. Psalm 4 do Imienia Maryi (św. Bonawentury) i jeszcze: „Ta, która depcze węża” i „Ten, który mówi jak orzeł” czyli… Hernan Cortes, ofiary z ludzi i cud nawrócenia Azteków polecam również: „Królestwo Bez Kresu”.

E. Rincon d’Astorga – Stabat Mater

 

 

 

 

Ekonomia Bożej miłości, dorosnąć do zmartwychwstania i „beznadzieja” pracy nad sobą, czyli „O naśladowaniu Chrystusa”


Kamień grzechu skruszony

Pieczęć śmierci złamana

Strażnik piekła strwożony

Mocą Chrystusa Pana

 

Więc porzućmy grób pusty

<To co złe nas spotyka>

Z sercem pełnym wdzięczności

Pójdźmy do Wieczernika

 

Gdzie nas czeka Zbawiciel

Źródło Wielkiej Miłości

Ofiarując nam życie

W chwale Boga wieczności

 

Pascha – Odys, Wielkanoc 2018

Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych czyli zwycięstwa życia nad śmiercią, i miłości nad nienawiścią składam wszystkim serdeczne życzenia. Opatrzności Bożej, rozeznania aby wszystkie plany były zgodne z Jego wolą, zaś w chwilach upadku szczerego żalu oraz Łaski wiary w Jego nieskończone miłosierdzie… Niech nam żyje Chrystus Król… (Odys)

 

„…Pusty grób jest źródłem chrześcijańskiej nadziej i radości. Życie jest tylko przejściowym etapem. Śmierć nie jest końcem wszystkiego. Chrystus zmartwychwstał. Apostoł Piotr ma teraz powód do radości, ale jeszcze kilka dni wcześniej niczego nie rozumiał. Wielu uczniów Jezusa nie wytrzymało próby i uciekło od Niego. Dzisiaj uczestniczą w zwycięstwie swojego Mistrza nad śmiercią. Ta wielka radość, wypływająca z ich wiary, dała im siłę do głoszenia Dobrej Nowiny i przyjęcia własnej śmierci dla Chrystusa, gdyż wszyscy – z wyjątkiem Jego umiłowanego ucznia – ponieśli śmierć męczeńską.

Czasowy horyzont
Ta radość może stać się również naszym udziałem, ale wszystko zależy od postawy, jaką przyjmiemy wobec pustego grobu. Śmierć jest zawsze punktem odniesienia, obok którego nie można przejść obojętnie. Może być końcem wszystkiego, czyli stratą, ale może być też początkiem czegoś nowego, a więc zyskiem. Wszystko ma swoje źródło w akcie wiary, która jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, a których jeszcze nie widzimy (por. Hbr 11,1).
Pusty grób jest historycznym wydarzeniem. Wszystko, co dzieje się w świecie i w życiu doczesnym człowieka, także jego relacja z Bogiem, ma miejsce w czasie. Człowiek nie możemy wyobrazić sobie bezczasowej egzystencji. Bez czasu nie mógłby się pojawić człowiek i świat. Ludzie nie mogliby pielgrzymować ku pełni jedności ze swoim Stwórcą, a sam Bóg nie mógłby dokonać swego dzieła Odkupienia poprzez wejście w dzieje ludzkości w Jezusie Chrystusie – Wcielonym Słowie Boga. Boża ekonomia zbawienia realizuje się w czasoprzestrzeni…

…Hans-Hermann Hoppe, współczesny niemiecki filozof i ekonomista, zwolennik austriackiej szkoły ekonomii, twierdzi, że w pewnym sensie biologiczne fakty mają bezpośredni wpływ na preferencję czasową. Dziecko zdecydowanie woli dobra teraźniejsze od dóbr przyszłych, gdyż żyje tylko obecną chwilą. W miarę jak dziecko dojrzewa i staje się osobą dorosłą, stopa preferencji czasowej maleje, gdyż osoba dorosła ma już poczucie czasu i wzrasta u niej końcowa użyteczność dóbr przyszłych. Pojawia się motywacja do oszczędzania i inwestowania. W końcu człowiek zbliża się do kresu swojego życia. Stopa preferencji czasowej znowu wzrasta, gdyż przyszłości jest już niewiele. Człowiek w tym wieku nie przykłada już wagi do oszczędzania i inwestowania.
Niemiecki ekonomista trafnie zauważa, że sytuacja zmienia się, gdy człowiek posiada rodzinę. Jest wtedy zainteresowany zapewnieniem swoim dzieciom środków do życia. Z tego powodu stopa preferencji czasowej u takiego człowieka, nawet w podeszłym wieku, pozostaje na poziome typowym dla osoby w sile wieku. Człowiek znowu widzi sens w oszczędzaniu i inwestowaniu…

Życie pokazuje, że można przeciwdziałać efektowi starości i zawiesić jej wpływ na poziom preferencji czasowej. Ale możemy pójść znacznie dalej. Możemy cel naszego życia umieścić poza granicami śmierci. Czy nieśmiertelność nie jest odwiecznym marzeniem człowieka?
Wiara w pusty grób poszerza naszą życiową perspektywę. Chrystus zmartwychwstał, a to nadaje naszemu życiu nowy wymiar. Inwestowanie we własne życie nabiera znowu nowego znaczenia. Używając języka zaczerpniętego z ekonomii, możemy powiedzieć w kazaniu wolnorynkowym, że jesteśmy gotowi do powstrzymania się od konsumpcji bieżących dóbr na rzecz wyższej konsumpcji nie tylko w ziemskiej przyszłości, ale ze względu na dar życia wiecznego. Z perspektywy pustego grobu w inny sposób patrzymy również na cierpienie. Rozumiemy lepiej św. Pawła, kiedy mówi, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, który ma się w nas objawić (por. Rm 8,18). Jesteśmy gotowi – podobnie jak Apostoł Narodów – wszystko uznać za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa (por. Flp 3,8).

…Księga Mądrości podpowiada nam, że wobec kruchości ludzkiego życia człowiek może przyjąć dwie postawy. Pierwsza to postawa sprawiedliwych, którzy w zaufaniu Bogu widzą przyszłość poza ziemskim horyzontem: „Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności”(Mdr 2,23). Druga postawa to postawa bezbożnych, którzy odrzucają przyszłą zapłatę, mówiąc: „Korzystajmy z tego, co dobre, skwapliwie używajmy świata w młodości!” (Mdr 2,6). Krótkowzroczną i lekkomyślną postawę bezbożnych Księga Mądrości ocenia jednoznacznie: „Tak pomyśleli – i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych” (Mdr 2,21-22).

Napięcie pomiędzy doczesnością i wiecznością ciągle trwa. Jest to odwieczny konflikt, które istnieje w sercu człowieka. Ale chrześcijanin to człowiek, który wzrok ma nie tylko nieustannie utkwiony w niebo, ale równocześnie bardzo twardo stąpa po ziemi. Horyzont czasowy ucznia Chrystusa przekracza jego obecne życie, ale nie wyrzeka się on całkowicie tego świata. Świat jest dla niego miejscem i zarazem środkiem do osiągnięcia zbawienia. Taka jest Boża ekonomia miłości. Wiara w niebo podwyższa preferencję czasową, ale biblijne wezwanie do tego, aby uczynić sobie ziemię poddaną (por. Rdz 1,28), nie pozwala do przesunięcia jej granic do nieskończoności, która mogłaby sparaliżować całkowicie doczesne życie.

…Wiara potrzebuje rozumu, ale i rozum potrzebuje wiary. Święty Jan Paweł II (†2005) na samym początku encykliki o relacjach między wiarą a rozumem Fides et ratio (1998) napisał, że wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Aby odkryć prawdę o zmartwychwstaniu Jezusa musimy najpierw stanąć przed pustym grobem. Musimy uwierzyć, że Chrystus zmartwychwstał i pokonał śmierć. Wtedy zrozumiemy, czym zmartwychwstanie jest dla nas. Przestaniemy się bać śmierci, cierpienia, własnej słabości i upływającego czasu. Wówczas za św. Pawłem będziemy w stanie powtórzyć: „Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk” (Flp 1,21).” (Ks. Jacek Gniadek)

całość tu: Pusty grób. Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego

podobne: Pieta Marka Gajowniczka, Gorzkie Żale Antoniny Krzysztoń i Droga Krzyżowa z ks. Janem Kaczkowskim… Na rozdrożu  oraz: Całun Turyński – fakty i mity i to: Myśleć na sposób Boży czyli… Ks. Jacek Gniadek o paradoksach w religii i ekonomii a także: Śmierc i zmartwychwstanie Jezusa to hymn o miłości polecam również: Środa Popielcowa, Wielki Post i dobry rachunek sumienia

SENS LUDZKIEGO ISTNIENIA…

  • Jest słowo Jezusa, które sprawia, iż zagłębiam się w otchłani. Mówiłem, że w moim doznaniu, tam w kaplicy, tylko Bóg był oczywistością, do Chrystusa musiałem dochodzić przez analogię, przez dedukcję. A więc, jest jedno jego słowo, które przekonało mnie na zawsze o jego boskości. Jest to owo straszne: „Boże mój, Boże mój, dlaczegoś mnie opuścił?” Czyż teologia nie twierdzi, że w osobie Jezusa współistniały dwie natury: boska i ludzka? A więc, na krzyżu — to on sam woła — że Bóg go opuścił. Przeto zrezygnował także ze swojej części boskości, ze swojego kontaktu z Ojcem. Tylko Bóg może posunąć się aż do tego stopnia rezygnacji, może uczynić z siebie dar tak całkowity. My zawsze zatrzymujemy coś dla siebie. On nie zachował niczego. (Andre Frossard – jeden z najsłynniejszych publicystów Francji publikujący na pierwszej stronie „Le Figaro”; syn założyciela Francuskiej Partii Komunistycznej; nawrócony w wyniku doświadczenia mistycznego w Kościele)
  • Napisane jest: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga twego”. To prawda, ale Pan, Bóg twój, może wystawić na próbę samego siebie; wydaje się, że to właśnie wydarzyło się w Getsemani. W ogrodzie szatan wodził na pokuszenie człowieka; w ogrodzie Bóg wodził na pokuszenie Boga. W nadludzki sposób Bóg przeszedł przez doświadczenie ludzkiego przerażenia i pesymizmu. Gdy ziemia zadrżała i Słońce zgasło na niebie, nie stało się to z powodu ukrzyżowania, ale z powodu wołania z krzyża: wołania, które oznajmiło, że Bóg opuścił Boga. A teraz, pozwólmy rewolucjonistom wybierać wiarę spośród wszystkich wierzeń i boga spośród wszystkich bogów na świecie. Niech dokładnie zważą w myśli wszystkich bogów nieuchronnej powtarzalności i niezmiennej władzy. Nigdzie indziej nie znajdą boga, który sam byłby buntownikiem. Powiem więcej (choć tu rzecz przekracza możliwości ludzkiej mowy): pozwólmy ateistom wybrać sobie boga. Znajdą tylko jedno Bóstwo, które kiedykolwiek dało wyraz ich osamotnieniu, i tylko jedną religię, której Bóg przez chwilę wydawał się ateistą. (Fragment książki „Ortodoksja” G.K. Chestertona)
  • Na krzyżu nasz Pan przemówił do ateistów, do komunistów, do agnostyków, do niewierzących, do odszczepieńców, do tych wszystkich, którzy przeżywają wewnętrzne piekło – w szczególności do tych, którzy mieli Wiarę i ją utracili. Piekło nie zaczyna się w przyszłym świecie. Zaczyna się ono tutaj. W jaki sposób ateista, agnostyk lub niewierny mógłby zostać zbawiony, jeśli Pan na krzyżu nie podjąłby środków, aby odkupić ich wszystkich? Nasz Zbawiciel podjął się zatem cierpieć ową samotność, izolację i oddzielenie od Boga, które są udziałem wszystkich ateistów. Zgodził się zatem trwać bez jakiegokolwiek Boskiego pocieszenia i znaleźć się na skraju piekła, aby poczuć, jak to jest być potępionym. W owym momencie, kiedy słońce się zaćmiło, jakby samo wstydziło się rzucać promienie na zbrodnię bogobójstwa, nasz Pan w ciemnościach tego dnia przyoblekł swą duszę w ciemność i w zadośćuczynieniu za wszystkich ateistów zawołał: „Boże Mój, Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?” Ten czyn pozwolił Breżniewowi zbawić swoją duszę, o ile tylko Breżniew usłyszał to wołanie. Nasz Pan doświadczył piekła Voltaire’a, Camusa, Sartre’a, Juliana Apostaty i tych wszystkich, którzy wyparli się swego Boga. Od tego czasu wystarczy tylko, że zawołają do Niego, aby zostali zbawieni. Ale muszą zawołać. (ABP FULTON SHEEN)
  • Człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego. (Gaudium et spes – Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym odwołująca się do słów Chrystusa: Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je (Mt 16, 25-26).

źródło: znanichrzescijanie.wordpress.com 

oraz: Doroteusz z Gazy „O miłości bliźniego” i „CREDO AD INFINITUM” i to: „Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby, tak silne że oddaje się dla niej własne życie”. Golgota a także: Ks. Jacek Gniadek: Nieustanna walka z pierwotną rzadkością i pokusami szatana… czyli „Nie samym chlebem…”

DobraNowina: „skupić się na przyjęciu prawdy o śmierci starego człowieka i życiu Zmartwychwstałym Chrystusem”

podobne: Bóg to trzy filary: miłość Boga do człowieka, miłość człowieka do Boga, i strach człowieka przed Bogiem i jeszcze: „Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać miłosierdzie” czyli… Poezja Bożej miłości

„… pisany dla zakonników, składający się z czterech części (Zachęty pomocne do życia duchowego, Zachęty do życia wewnętrznego, O wewnętrznym ukojeniu, Gorąca zachęta do Komunii Świętej) poradnik, nadaje się albo do wyrywkowej przypadkowej lektury, albo do codziennego, systematycznego odkrywania kolejnych fragmentów. Każde słowo, każde zdanie jest nasycone niezwykłą treścią. Tomasz był kopistą Biblii – znał więc ją wyśmienicie. Stąd też we współczesnych wydaniach można na marginesie odnaleźć wskazania do konkretnych rozdziałów i wersów, do których odnoszą się poszczególne momenty.

Co takiego jest siłą tej książki (…) Może to nadzieja? Może fakt, iż płynie z tej książeczki nauka, że dobre życie i szczęście można osiągnąć poprzez rezygnację z samego siebie? Może chodzi o tę piękną prawdę, że śmierci tak naprawdę nie ma, została pokonana przez Zbawiciela? A może o to – że warto zachowywać niezłomną postawę nawet wtedy, gdy to się patrząc „po ludzku”, nie opłaca? A może chodzi o Miłość w najczystszej postaci. Miłość w której na pierwszym miejscu jest Bóg, potem jest drugi człowiek, a na końcu dopiero ja sam? Może wreszcie o porządne, moralne życie, o nazywanie rzeczy złych po imieniu, a wskazywanie głośno dobrych?

Tyle przecież płynie słów nienawiści, obelg, kłamstw, fałszywych zarzutów, manipulacji. Niektórym zaczyna brakować siły. Ile jeszcze można znieść kłamstwa? Ile można trwać, będąc opluwanym i niszczonym?… „ (Tomasz Łysiak w przedmowie do książki – O naśladowaniu Chrystusa)

Spośród wszystkiego co ma swój koniec.
Ona jedna jest nieśmiertelna.
I to jest dowód na jej istnienie.

To ona powołuje do życia.
Bo sama jest wieczna.
Umiera tylko to, co nią nie jest.

By to co skażone przyoblec w nieskażoność.
W niezasłużonej życzliwości,
Raz ofiarowana jest dana na zawsze.

Miłość nie umiera.
Nigdy.

Ayo, 15.04.2017

podobne: „Wykonało się…” (do obrazu Mariusza Lewandowskiego)

 

 

Sztuka dla Sz.tuki (Z Dedykacją)


Jamie Woon – Night air

„Samotną nie pyszń się niemocą …. Żyj tak byś zawsze wiedział po co…” (Jacek Kaczmarski)

 

Wybujałość pustki

ubrana w ogładę

Zręcznie ulepiona z myśli, prochu, śliny

Gdzie słuchać wystarczy

trąbi na paradę

Mając się za władcę życia i mogiły

 

I chociaż nie sieje

do zbierania pierwsza

Jak dżuma którą sławi za czystość intencji

Tak życiem dla bólu

innych chce zarazić

Obnosząc niczym cielca marność egzystencji

 

Taką bywa ona

kiedy służyć nie chce

Jak ten który pierwszy wpadł w nieposłuszeństwo

Kiedy zamiast patrzeć

oczy wciąż zamyka

Na ZŁOść (sobie) gotowa bić czołem bluźnierstwu

 

Nie dla ciebie zachwyt

ani zrozumienie

Ty która kusisz groteski brzydotą

Głupcy których (z)wodzisz

na pochlebstwach sznurku

zwieją przed tym co chowasz za poligramotą

 

Ody, marzec 2018

Jamie Woon – Dedication

 

Dlaczego grzeszymy (wg Ewagriusza z Pontu)… czyli o ośmiu złych sposobach podejścia do rzeczywistości. Kaczmarskiego „Houyhnhnm”


(wg J. Swifta)

Jak wstyd jest żyć wśród pięknych koni
Podstępnym, człekożerczym życiem;
Miast doskonałość z nimi gonić –
Po łokcie babrać się w korycie.

Czuć wyższość ich i dostojeństwo,
Ich wzrok z wybaczającym żalem
I własnej duszy bezeceństwo
Wychwalać jak dekalog zalet.

Ich ruchy płynne, czyste kształty,
Ich myśli pełne prostych treści
Ja – Jahus brudny i włochaty
Potrafię zniszczyć i zbezcześcić.

A co potrafię, to uczynię,
Bo taka moja jest natura.
Zło w mojej krwi, jad w mojej ślinie
A czynem rządzi wstyd i uraz.

Zresztą – niwecząc to, co żywe
I rozkoszując się niszczeniem
Wszak człowieczeństwo swe odkrywam
I budzi we mnie się sumienie!

Płaczę nad tym, co doskonałe
I nienawidzę w sobie złego –
Więc tęsknię znów za ideałem
Dążąc do – unicestwionego.

Com widział, myślał – tom opisał
I bluźnią bliźni, żem ich zbrudził,
Mówią – zgorzkniały egoista,
Który nie cierpi wszystkich ludzi.

Gorzki egoizm – cecha płocha,
Ale niech będzie. Pod warunkiem:
Nie pisałbym, gdybym nie kochał
Człowieka. Lecz poza gatunkiem.

Jacek Kaczmarski – Houyhnhnm

poprzednio: Zamiast bomby atomowej… Dzień gniewu (Kaczmarskiego)

Paco Pomet - Franken (zakuta świnia,rycerz,zbroja)

Paco Pomet – Franken

 

na podstawie Osiem duchów zła (Opactwo Benedyktynów w Tyńcu) 

 

Jestem w czasie…zatem pragnę

TuITeraz BezUmiaru.

Pragnę tego co smakuje i podnieca

WciążChcęWięcej, lecz się Wściekam bo Nasycić

tak jak chciałem MegoGłodu nie potrafię.

 

Więc uciekam w Beznadzieję, Smutek, Pustkę

Tam Acedia czeka na mnie (też spragniona)

Karmiąc pamięć Rozczarowań sentymentem

aby zepchnąć w dół głęboki Myśl i Białko.

 

Nie udało MiSię życie, Moje plany

Żaden człowiek OczekiwańMych nie spełnił

Łącznie ze Mną, więc… uciekam na początek

Nienawidząc, znów pożądam… lecz inaczej.

 

Tu Uwodzę i odkrywam się „de novo”

By zbudować z Zakłamania NadCzłowieka

Który Sam (wszak doświadczony) siebie zbawił

Uratował od „marności tego świata”.

 

Tak SamSobie zaprzeczając WiemJużWszystko

Chełpiąc się z Sukcesów które są Porażką

Nie pochylam się już nad tym co „przyziemne”.

Jestem Pychą…więc na Słabość

po ośmiokroć nie mam czasu.

 

Uwiązany – Odys, marzec 2018

podobne: Kaczmarski i 7 grzechów głównych… na przykładzie starożytnego Rzymu i Cyncynat – wzór do naśladowania oraz: Z listów starego diabła do młodego… Rzeczywistość stworzenia i to: Pieta Marka Gajowniczka, Gorzkie Żale Antoniny Krzysztoń i Droga Krzyżowa z ks. Janem Kaczkowskim… Na rozdrożu

„…I clip my wings and waited

For a cloud with satteled and rain
I’m glue thight to your finger
And now I can’t walk away
Whats wrong with me
I’m drifting like a ghost on the sidewalk
I follow you my love
Hurting in a blur of emotion

I can’t say no!
Though you there when I hide
You gone when i’m low
I’m lost in your world
Tell me
Who have I become, When I can’t say no
When I can’t say no
To you, to you, to you…”

Lea Rue – I Can’t Say No! (Broiler Remix)

 

Odrębność (lub sens)


„… podobnie jak oczy ciała potrzebują światła, aby cokolwiek dostrzec, również oczy duszy potrzebują światła. Święty Tomasz określa owo światło mianem claritas – jest to światło, które odbija się w pięknie danego przedmiotu i emanuje zeń. Tą samą iskrą istnienia promieniuje również istota Boga. Piękno istoty Boga przejawia się w formie, proporcjach i harmonii przedmiotu. Dana rzecz z tego właśnie powodu, że jest odbiciem piękna Bożego, w naturalny sposób wzbudza nasze zainteresowanie, podobnie jak wzbudza je Bóg w naszym pragnieniu zjednoczenia z Nim.

Piękno Boga w tajemniczy sposób odbija się w pięknie bytu czy to w przyrodzie, czy w sztuce. Im dane dzieło bliższe jest naturze, im bardziej jest z nią zgodne, tym ściślej upodabnia się do tego co nadprzyrodzone; mówiąc precyzyjniej: stanowi tym dokładniejsze odbicie prawdy, piękna i dobroci Boga...” (ksiądz Anthony Brankin) 

podobne: Fronda: Fizyka kwantowa a wiara. Kisiel: Umysł, rzeczywistość i piękno oraz: „Muza nie żyje”: Kiedy sztuka jest wyrazem wysokiej kultury? „Jezus wyszydzony”: Zmaganie się o duszę tego świata.

Ks. prof. Tadeusz Guz o łasce wiary (również w to co widzialne), pięknie świata i ludzkiego rozumu, oraz tęsknocie na drodze do poznania Stwórcy.  Rekolekcje wielkopostne 2015 [Tuba Cordis]

Daniel Gerhartz – To Capture

Patrzysz na mnie pod kątem

do którego sama mnie postawiłaś.

Lecz chłód jaki tam panuje

jest niczym w porównaniu z Anomalią

dzieki której zachowałaś swój krystaliczny kształt…

Suova – Kołysanka dla świerszczy

…Kiedyś zrozumiesz piękno stycznej

punktu na prostej z punktem widzenia

a kot Shrodingera w którego tak wierzysz

zamruczy.

Wtedy razem damy mu mleka.

Bo po to istnieją koty.

 

Odys, marzec 2018

podobne: Bogacz potężniejszy od władców czyli… sztuka dzielenia się pięknem

Daniel Gerhartz

 

 

 

 

Zamiast bomby atomowej… Dzień gniewu (Kaczmarskiego)


Podziemna TV. Robią nas w konia – Śmierć w obronie życia

 

Tylnym wejściem niczym złodziej

takim jak go „człowiek” stworzył

sądny dzień nadchodzi.

Strojny w tęczowe zasłonki

spod których siarczą walonki

hybrydowej wojny.

Bez pośpiechu jak po swoje

z „zacofaniem” tocząc boje

o prawo własności.

Wmówił diabeł temu światu

że dopiero gdy brat bratu

porachuje kości

Dostąpi wolności

Odys, luty 2018

podobne: Bioetyka i „zespół komórek” (kiedy zaczyna się człowiek?) Bezpłodność: In vitro nie leczy, naprotechnologia leczy. Sprzedają organy nienarodzonych dzieci! oraz: Zabij „dzień po” bez recepty… „Nie o Mary Wagner” Dla Mary Wagner. I to: „U wrót doliny” (Dzień gniewu… zanim nadejdzie)

rys. Jerzy Krzętowski

**

„Zabijają ich powoli,
Zabijają mimochodem,
Nie przeraża i nie boli
Pełzająca śmierć pod progiem.

Wokół studni na podwórku
Mokre buzie roześmiane,
Dziecko kijem goni kółko,
Ono też jest zabijane.

Na poddaszu, przy lunecie
Siwobrody gnie się mędrzec,
Tropi prawdy we wszechświecie,
I on też zabity będzie.

W ciemnej bramie stoi szpicel,
Czas na służbie wolno płynie,
Całą widzi stąd ulicę –
Nie zobaczy, kiedy zginie.

A świat się zastanawia,
A świat zachodzi w głowę –
Czy obraz to bezprawia,
Czy się wykuwa nowe.

Zabijają ich spokojnie,
Zabijają ich jak leci –
Już nie trzeba iść na wojnę,
Żeby stawić czoła śmierci.

Żyć wystarczy, jak się żyło,
Modlić się o święty spokój,
Kopać grządki, kochać miłość
Nic nie wiedząc o wyroku.

Trzeba się ubierać ciepło,
Jeść z umiarem, ważyć słowo,
Dbać, by życie nie uciekło,
Zanim się nie umrze zdrowo.

Jeśli huknie coś lub błyśnie
Nie dać się ogarnąć grozą.
Co ma tonąć – nie zawiśnie,
Zawsze przyjdą i wywiozą.

Świat na to sprawdza, pyta,
Świat na to nic nie może,
Świat się nadziei chwyta,
Że to zrządzenie boże.

Zabijają ich nie wiedząc,
Ze ich właśnie zabijają,
Zabijają śpiąc i jedząc,
Patrząc, słysząc, nie pytając.

Zabijają nas tą śmiercią
Ku rozrywce, ku przestrodze,
Ku nauce naszym dzieciom,
Co się nigdy nie urodzą”.

Jacek Kaczmarski – Dzień gniewu II (Czarnobyl)

poprzednio: „Młody las” (Kaczmarskiego)

lata świetlne


Adrian Borda – We Love Dreaming Into That Dying Light

Jak do mlecznej drogi tak do ciebie mi
czasem za daleko,
choć czuć przyciąganie
siły grawitacji (z przerwą na Te sny)
która słów perseidą jest oczarowaniem

Nie znikaj więc nad to co jest w mocy dni
co w promieniach słońca bywa niewidzialne
Bądź gwiazdą północy która świeci mi
Zwiastunką snów pięknych
choć nieosiągalnych

listopad 2017

podobne: Ciało niebieskie oraz: Orion i dziewcze… czyli polowanie na gwiazdę a także: Miłość z prędkością światła

The Midnight | Nocturnal – Light Years

Za kolejny Nowy Rok [2018]



Więc miast przyszłość ubraną w postanowień listę
Do płaskich jak horyzont ziemski naginać wymiarów
By choć chwilę zabłysnąć na tle cudzych zamiarów
Złóżmy ją z ufnością jak do modłów ręce
Przed ołtarzem spowitym w światłość wiekuistą

… Dziecięciu w podzięce

Odys, styczeń 2018

Zapisz.org

nowyrokNowy rok bracia moi!… Starym obyczajem
Zwykliśmy dłoń w braterskiej wyciągnąć miłości,
I lepszej, świętszej jakiejś czekając przyszłości,
Życzyć jej sobie nawzajem.

Dobry stary obyczaj, lecz ziemi mej ludu, –
Skąd ten anioł nadziei w piersi twoje wchodzi,
Jaki głos ci objawił wielką chwilę cudu,
W której o wszystko dobre kusić ci się godzi?

Chrystus to dziś za ciebie pierwszy okup złożył,
I Syn Człowieczy przyjął krwawy chrzest ofiary,
A duch całej ludzkości tchnieniem łaski ożył,
Na nowe życie człowiek przerodził się stary;

I ziemskiej swej niewoli strącając okowy,
Wyrzekł w obliczu nieba: Poczynam rok nowy!
Niech więc od onej chwili plemię odkupione,
Prawdziwą drogą szczęścia umie iść do celu,

Niechaj w poczciwej pracy, w serdecznym weselu –
Przeciw pokusom złego znajduje obronę,
A miłość bratnia jako posłannica Boża
Słodkim uściskiem swoim krzepi mu nadzieję;

Gdy zaś wędrowiec który wyjdzie na rozdroża,
Niech mu z błękitu niebios wiara się…

View original post 23 słowa więcej

Gdy w Betlejem pierwsza gwiazda zabłyśnie


“Na granicy czasu
którą określił Bóg
Dojrzewaniem owocu
w niewieścim ciele,
urzędnicy pochyleni nad papirusami
liczyli lud jak wory zboża

Maryja siedziała na włochatym ośle,
a zwierzę stąpało tak ostrożnie ,
jak by dzwigało na grzbiecie
nie kobietę ale modlitwę

Obok szedł Józef
jak kolumna rzucająca cień,
spokojny i świadomy
Anielskiej treści,
którą wypełniona była
po brzegi swojego istnienia
Małżonka o twarzy zakrytej zasłoną
Niebo, pod którym szli, było jak chleb
ziemia pod ich stopami była jak chleb.
I dom, do którego szli był jak chleb.

Gdy wstąpili w jaskinię,
W werset Micheasza,
Marya powiła Syna
I położyła Go delikatnie na sianie
Jak kruche szkło.

Pasterze o szerokich barach,
Narzuciwszy na siebie wełniane burnusy,
A na głowy kolorowe chusty,
Weszli do jaskini jak dzwony.

Mędrcy stali pokornie jak dostojne księgi
W których opisane są dzieje
Ludzi dobrej woli.

Krowa, wół i osioł
Pochyliły się nad żłobkiem
Jak trzy doliny.
A potem
Dzwony, księgi i doliny
Uklękły.”

Roman Brandstaetter: „Betlehem”

podobne: „Jest taki dzień…”

„Wigilia.

W szarzyźnie współczesnego życia, zczerniał srebrzysty blask tego słowa, pachnącego żywiczną choiną i mdławym dymem płonących świeczek. Straciło radosną czerwień i lśniący szafir wielkich, szklanych kul, delikatniejszych od baniek mydlanych, chwiejących się na kolorowych włóczkach. Nie rozpyla już słodkawej woni pierników i rzeźwości jabłek.

Dla wielu stało się konwenansowym szablonem, dla innych smutkiem dawnych, minionych bezpowrotnie lat.

Na prawdziwą wigilię trzeba powędrować daleko od wielkich miast – iść drogami, po których nie przebrnie żaden samochód – pod strzechy wiekiem i zielonym mchem poszytych chat – do wymierających dworów szlacheckich, otoczonych zasiekami nagich, bezlistnych drzew i otulonych w biel niepokalanego śniegu.

Jedno z najuroczystszych i czarem poezji owianych świąt w Polsce.

Pod szlacheckim dachem, czy strzechą wieśniaczą, od samego ranka, radosny gwar i skrzętne uwijanie. Zrywają się wszyscy do dnia, a nikt nie zaśpi, bo to zła wróżba.

Kto bowiem w wigilię wcześnie nie wstanie, przez rok cały gnuśność go nie opuści. Dziewczyna w ciągu roku za mąż wyjdzie – a zabicie zwierzyny szczęście i powodzenie myśliwemu wróży.

Tyle zresztą jest do roboty. I mak utrzeć trzeba i ciasto upiec, i wieczerzę przygotować, i choinkę przystroić. Dzień taki krótki, najkrótszy w roku, a skoro zabłyśnie pierwsza gwiazda, już nic robić się nie godzi i do stołu zasiadać należy.

Żwawo krzątają się wszyscy – z radością dziwną w sercach i uśmiechem na wypogodzonej twarzy. I żadne zgryźliwe słowo nie padnie, żaden przekąs nie zazgrzyta, bo kłótnia w ten święty dzień złym jest prognostykiem i nieszczęście przynosi.

Wieczerza wigilijna jest źródłem niejednej emocji i bodźcem dla ambicji każdej gospodyni. Potrawy muszą być najsmaczniejsze, same do ust się cisnące.

Dzieciątko Boże urodziło się w stajence, więc pokój czy izba, w której zastawiona jest wieczerza, powinien przypominać swoim wyglądem ten ubogi przybytek.

We wszystkich rogach ustawia się snopy ze zbożem, symbolizujące zarazem pomyślność przyszłych plonów. Stół zaściela się drobnym sianem, a z długości wyciąganych spod obrusa źdźbeł przy wieczerzy, wróży się o długości życia.

Po wigilii zebrane ze stołu siano, rozdaje się po garsteczce bydłu, wykruszonym ze snopów ziarnem karmi drób, a ze słomy robi się powrósła i okręca drzewa owocowe, by dobrze rodziły.

Zabłysła już pierwsza gwiazda i czas zasiadać do stołu. Odświętnie przybrani, dostojni, zbierają się domownicy. Wyciągają się dłonie ze śnieżnobiałym opłatkiem, otwierają serca dobrymi słowami nalane po brzegi i jakaś rzewność duszę wypełnia.

I rubaszną wesołością ściera się mgłę, co oczy zwilżyła i w gardle łaskocze…

…W staroszlacheckiej Polsce i dziś jeszcze, w niektórych dworach przestrzegających tradycji, do wieczerzy wigilijnej zasiadają przy jednym stole nie tylko domownicy z rodziną, lecz cała służba i czeladź. Jest to wyraźny zresztą ślad rzymskich Saturnaliów.

Natomiast wszędzie obserwowany jest zwyczaj, aby przy stole nie było trzynastu osób, gdyż liczba ta przypomina ostatnią wieczerzę, na której, wśród biesiadników, znajdował się zdrajca.

W pewnych powiatach wieśniacy zapraszają na wigilię żebraków, na pamiątkę, że Chrystus jadał z ubogimi. W wielu wsiach zasiadają do stołu podług wieku, aby, jak mówią, umierać w tym samym porządku.

Po wieczerzy, następuje najuroczystszy i najbardziej oczekiwany przez dzieci moment – choinka i podarunki, a wreszcie śpiewanie kolęd.

Choinka przyszła do Polski stosunkowo dość późno z południowych Niemiec, najprawdopodobniej za czasów panowania Prusaków w Warszawie, w latach 1795-1807.

Pochodzenia jej dotychczas ściśle nie ustalono. Przypuszczać należy, że jest ona, jak wiele innych obrzędów, przeniesiona z czasów grecko-rzymskich. Pierwowzorem jej zapewne będzie strena – świeża, zielona gałązka, ofiarowywana u Rzymian w okresie noworocznym, jako symbol zdrowia i siły fizycznej.

Na kresach wschodnich i u ludów rosyjskich choinka uwieszona u pułapu, miała obrazować jabłoń rajską…

…Tradycja wigilijna straciła po miastach niemal całkowite swoje dostojeństwo i zanikł cały szereg zwyczajów, z tym momentem związanych.

Ale w podświadomości każdego tli się urok i czar tej dziwnej chwili, gdy pierwsza gwiazda zabłyśnie…”

całość tu: J.S.Wroczyński – „Gdy pierwsza gwiazda zabłyśnie…” [1935]

podobne: Anna Jurek: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”. Różewicz: „Chleb który żywi i zachwyca który się w krew narodu zmienia”

Wilhelm Kotarbiński - Gwiazda Wieczorna

Wilhelm Kotarbiński – Gwiazda Wieczorna

W tę cichą i świętą noc która nadchodzi, życzę wszystkim wiernym czytelnikom, znajomym i nieznajomym, miłym gościom, oraz wszystkim ludziom dobrej woli cudu narodzenia Pańskiego w sercu,  i pozostania w tym duchu na resztę życia…

Z wejściem w nowy rok życzę natomiast wszelkiej innej pomyślności, jeśli tylko rzecz jasna z owym duchem kolidować nie będzie 🙂

Odys

Where the Good Way Lies – Silent Night

­

Decyzja (na Boże Narodzenie)


Spragnionym, głodnym, nagim, uwięzionym i przybyszom…

Na cóż by nam cierpieć było
Trudy życia znosić
Za wiarę umierać
O nadzieję prosić
Gdyby nie krzyż JEDEN
Przez który – by powstać
Ona przejść musiała
A człowiek mógł sprostać

Świadom tego będąc
Jakżeż mogę wątpić
W sens życia (cierpienia)
Pragnąc jej dostąpić?

Odwagi więc proszę

By woli starczyło

Umrzeć (mi) bez żalu

By przyjść mogła miłość

 

Odys, grudzień 2017

Z inspiracji Małgosi (tu), ayo (tu) i ks Pawlukiewicza: Brak decyzji to najgorsza decyzja

Podobne: Narodziny Miłości oraz: „I poznam wszystek rzeczy sens jakem poznany. Wybiorę miłość jak ja sam jestem wybrany”. Monika i Marcin Gajdowie o pracy nad sobą i to: Doroteusz z Gazy „O miłości bliźniego” i „CREDO AD INFINITUM” a także: Między Niebiem i Piekłem – Ziemia… Umarłym (za życia)… Wstań i idź.

Ceremonia picia herbaty


 

art by Vasily Mikhailovich Fedorov

Kiedyś wystawię rachunek

za wszystkie niedopite herbaty

drugi za poparzone usta

…Dług zaś rozłożę na raty

 

Za to co ostygło zbyt szybko

więc nie całkiem zanikło

Czego ni wypić ni wylać

…więc musiałem przywyknąć

 

Nie obawiaj się jednak za nad to

gdyż mojej tęsknoty to jażmo

które chętnie do końca poniosę

…i znów na herbatę zaproszę

 

Odys, grudzień 2017

podobne: Imago

The Karate Kid Part II – The Japanese Tea Ceremony Scene

Zuzanna – Herbaty

 

 

 

 

mój typ (K.rystaliczna)


Gdybyś tylko była

jak ta kropla wody

w której światło

ukazuje wszystkie swoje twarze

 

…Pragnąłbym tylko raz

 

Ty zaś Jesteś jak syrena

w połowie tylko (kobietą)

Gródką soli wyciągniętą z wody

którą nocą lśnić potrafisz

 

Więc ciągle (tylko) pragnę…

 

Odys, grudzień 2017

(z inspiracji My kind of Woman, oraz Crystalline)

Arnold Bocklin – Odysseus und Kalypso

 

Perpetual


Adam Martinakis – Perpetual

W ciągu życia dokonujemy wyborów, nadchodzą nas myśli, i napotykamy ludzi, które w ułamku sekundy potrafią zmienić nas w sposób nieodwracalny…

 

po elipsie czasu zbliżam się do środka

(Ciebie)

mijając na zmianę

tęsknotę

spełnienie

(Od)

powiedz mi proszę

czy, kiedy, powrócę

sobą w końcu będę

czy też (siebie)

odrzucę

 

Odys, listopad 2017 (z inspiracji Avemi „Otwarte drzwi”)

Sara Bareilles „Gravity”

podobne: bardziej niż krew oraz: na kole czasu 

Na-d-tchnienie (do muzy)


 

Arnold Bocklin – The Island of Life

„…wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła…” (z Księgi Rodzaju)

 

Niejeden już mnie oszukał filozof

profesor polityk (mężczyzna)

Niejedna mnie już uwiodła historia

kultura sztuka (niewiasta)

 

I chociaż nowe ciągle próbują

posiąść mą duszę pragnienia

Żadnemu (żadnej) już nie zaufam

nie skusi mnie głód ich poznania

 

I choć mnie (czasem) przeraża absolut

gdy Go doTykam rozumem

To jest jedynym w kim upatruję

konieczny przed tobą ratunek

 

On jest Tą która prawdą się zowie

jedyną wartą mych uczuć

Z nadzieją zatem w wiarę uciekam

której na imię (Jest) miłość

 

Żegnaj więc muzo któraś w tak wielu

odsłonach poznać się dała

Za to (na koniec) Ci podziękuję

żeś z niczym się nie chowała

 

Odys, listopad 2017

 

Marek Grechuta – Muza pomyślności