Zamiast bomby atomowej… Dzień gniewu (Kaczmarskiego)


Podziemna TV. Robią nas w konia – Śmierć w obronie życia

 

Tylnym wejściem niczym złodziej

takim jak go „człowiek” stworzył

sądny dzień nadchodzi.

Strojny w tęczowe zasłonki

spod których siarczą walonki

hybrydowej wojny.

Bez pośpiechu jak po swoje

z „zacofaniem” tocząc boje

o prawo własności.

Wmówił diabeł temu światu

że dopiero gdy brat bratu

porachuje kości

Dostąpi wolności

Odys, luty 2018

podobne: Bioetyka i „zespół komórek” (kiedy zaczyna się człowiek?) Bezpłodność: In vitro nie leczy, naprotechnologia leczy. Sprzedają organy nienarodzonych dzieci! oraz: Zabij „dzień po” bez recepty… „Nie o Mary Wagner” Dla Mary Wagner. I to: „U wrót doliny” (Dzień gniewu… zanim nadejdzie)

rys. Jerzy Krzętowski

**

„Zabijają ich powoli,
Zabijają mimochodem,
Nie przeraża i nie boli
Pełzająca śmierć pod progiem.

Wokół studni na podwórku
Mokre buzie roześmiane,
Dziecko kijem goni kółko,
Ono też jest zabijane.

Na poddaszu, przy lunecie
Siwobrody gnie się mędrzec,
Tropi prawdy we wszechświecie,
I on też zabity będzie.

W ciemnej bramie stoi szpicel,
Czas na służbie wolno płynie,
Całą widzi stąd ulicę –
Nie zobaczy, kiedy zginie.

A świat się zastanawia,
A świat zachodzi w głowę –
Czy obraz to bezprawia,
Czy się wykuwa nowe.

Zabijają ich spokojnie,
Zabijają ich jak leci –
Już nie trzeba iść na wojnę,
Żeby stawić czoła śmierci.

Żyć wystarczy, jak się żyło,
Modlić się o święty spokój,
Kopać grządki, kochać miłość
Nic nie wiedząc o wyroku.

Trzeba się ubierać ciepło,
Jeść z umiarem, ważyć słowo,
Dbać, by życie nie uciekło,
Zanim się nie umrze zdrowo.

Jeśli huknie coś lub błyśnie
Nie dać się ogarnąć grozą.
Co ma tonąć – nie zawiśnie,
Zawsze przyjdą i wywiozą.

Świat na to sprawdza, pyta,
Świat na to nic nie może,
Świat się nadziei chwyta,
Że to zrządzenie boże.

Zabijają ich nie wiedząc,
Ze ich właśnie zabijają,
Zabijają śpiąc i jedząc,
Patrząc, słysząc, nie pytając.

Zabijają nas tą śmiercią
Ku rozrywce, ku przestrodze,
Ku nauce naszym dzieciom,
Co się nigdy nie urodzą”.

Jacek Kaczmarski – Dzień gniewu II (Czarnobyl)

poprzednio: „Młody las” (Kaczmarskiego)

Reklamy

lata świetlne


Adrian Borda – We Love Dreaming Into That Dying Light

Jak do mlecznej drogi tak do ciebie mi
czasem za daleko,
choć czuć przyciąganie
siły grawitacji (z przerwą na Te sny)
która słów perseidą jest oczarowaniem

Nie znikaj więc nad to co jest w mocy dni
co w promieniach słońca bywa niewidzialne
Bądź gwiazdą północy która świeci mi
Zwiastunką snów pięknych
choć nieosiągalnych

listopad 2017

podobne: Ciało niebieskie oraz: Orion i dziewcze… czyli polowanie na gwiazdę a także: Miłość z prędkością światła

The Midnight | Nocturnal – Light Years

Za kolejny Nowy Rok [2018]



Więc miast przyszłość ubraną w postanowień listę
Do płaskich jak horyzont ziemski naginać wymiarów
By choć chwilę zabłysnąć na tle cudzych zamiarów
Złóżmy ją z ufnością jak do modłów ręce
Przed ołtarzem spowitym w światłość wiekuistą

… Dziecięciu w podzięce

Odys, styczeń 2018

Zapisz.org

nowyrokNowy rok bracia moi!… Starym obyczajem
Zwykliśmy dłoń w braterskiej wyciągnąć miłości,
I lepszej, świętszej jakiejś czekając przyszłości,
Życzyć jej sobie nawzajem.

Dobry stary obyczaj, lecz ziemi mej ludu, –
Skąd ten anioł nadziei w piersi twoje wchodzi,
Jaki głos ci objawił wielką chwilę cudu,
W której o wszystko dobre kusić ci się godzi?

Chrystus to dziś za ciebie pierwszy okup złożył,
I Syn Człowieczy przyjął krwawy chrzest ofiary,
A duch całej ludzkości tchnieniem łaski ożył,
Na nowe życie człowiek przerodził się stary;

I ziemskiej swej niewoli strącając okowy,
Wyrzekł w obliczu nieba: Poczynam rok nowy!
Niech więc od onej chwili plemię odkupione,
Prawdziwą drogą szczęścia umie iść do celu,

Niechaj w poczciwej pracy, w serdecznym weselu –
Przeciw pokusom złego znajduje obronę,
A miłość bratnia jako posłannica Boża
Słodkim uściskiem swoim krzepi mu nadzieję;

Gdy zaś wędrowiec który wyjdzie na rozdroża,
Niech mu z błękitu niebios wiara się…

View original post 23 słowa więcej

Gdy w Betlejem pierwsza gwiazda zabłyśnie


“Na granicy czasu
którą określił Bóg
Dojrzewaniem owocu
w niewieścim ciele,
urzędnicy pochyleni nad papirusami
liczyli lud jak wory zboża

Maryja siedziała na włochatym ośle,
a zwierzę stąpało tak ostrożnie ,
jak by dzwigało na grzbiecie
nie kobietę ale modlitwę

Obok szedł Józef
jak kolumna rzucająca cień,
spokojny i świadomy
Anielskiej treści,
którą wypełniona była
po brzegi swojego istnienia
Małżonka o twarzy zakrytej zasłoną
Niebo, pod którym szli, było jak chleb
ziemia pod ich stopami była jak chleb.
I dom, do którego szli był jak chleb.

Gdy wstąpili w jaskinię,
W werset Micheasza,
Marya powiła Syna
I położyła Go delikatnie na sianie
Jak kruche szkło.

Pasterze o szerokich barach,
Narzuciwszy na siebie wełniane burnusy,
A na głowy kolorowe chusty,
Weszli do jaskini jak dzwony.

Mędrcy stali pokornie jak dostojne księgi
W których opisane są dzieje
Ludzi dobrej woli.

Krowa, wół i osioł
Pochyliły się nad żłobkiem
Jak trzy doliny.
A potem
Dzwony, księgi i doliny
Uklękły.”

Roman Brandstaetter: „Betlehem”

podobne: „Jest taki dzień…”

„Wigilia.

W szarzyźnie współczesnego życia, zczerniał srebrzysty blask tego słowa, pachnącego żywiczną choiną i mdławym dymem płonących świeczek. Straciło radosną czerwień i lśniący szafir wielkich, szklanych kul, delikatniejszych od baniek mydlanych, chwiejących się na kolorowych włóczkach. Nie rozpyla już słodkawej woni pierników i rzeźwości jabłek.

Dla wielu stało się konwenansowym szablonem, dla innych smutkiem dawnych, minionych bezpowrotnie lat.

Na prawdziwą wigilię trzeba powędrować daleko od wielkich miast – iść drogami, po których nie przebrnie żaden samochód – pod strzechy wiekiem i zielonym mchem poszytych chat – do wymierających dworów szlacheckich, otoczonych zasiekami nagich, bezlistnych drzew i otulonych w biel niepokalanego śniegu.

Jedno z najuroczystszych i czarem poezji owianych świąt w Polsce.

Pod szlacheckim dachem, czy strzechą wieśniaczą, od samego ranka, radosny gwar i skrzętne uwijanie. Zrywają się wszyscy do dnia, a nikt nie zaśpi, bo to zła wróżba.

Kto bowiem w wigilię wcześnie nie wstanie, przez rok cały gnuśność go nie opuści. Dziewczyna w ciągu roku za mąż wyjdzie – a zabicie zwierzyny szczęście i powodzenie myśliwemu wróży.

Tyle zresztą jest do roboty. I mak utrzeć trzeba i ciasto upiec, i wieczerzę przygotować, i choinkę przystroić. Dzień taki krótki, najkrótszy w roku, a skoro zabłyśnie pierwsza gwiazda, już nic robić się nie godzi i do stołu zasiadać należy.

Żwawo krzątają się wszyscy – z radością dziwną w sercach i uśmiechem na wypogodzonej twarzy. I żadne zgryźliwe słowo nie padnie, żaden przekąs nie zazgrzyta, bo kłótnia w ten święty dzień złym jest prognostykiem i nieszczęście przynosi.

Wieczerza wigilijna jest źródłem niejednej emocji i bodźcem dla ambicji każdej gospodyni. Potrawy muszą być najsmaczniejsze, same do ust się cisnące.

Dzieciątko Boże urodziło się w stajence, więc pokój czy izba, w której zastawiona jest wieczerza, powinien przypominać swoim wyglądem ten ubogi przybytek.

We wszystkich rogach ustawia się snopy ze zbożem, symbolizujące zarazem pomyślność przyszłych plonów. Stół zaściela się drobnym sianem, a z długości wyciąganych spod obrusa źdźbeł przy wieczerzy, wróży się o długości życia.

Po wigilii zebrane ze stołu siano, rozdaje się po garsteczce bydłu, wykruszonym ze snopów ziarnem karmi drób, a ze słomy robi się powrósła i okręca drzewa owocowe, by dobrze rodziły.

Zabłysła już pierwsza gwiazda i czas zasiadać do stołu. Odświętnie przybrani, dostojni, zbierają się domownicy. Wyciągają się dłonie ze śnieżnobiałym opłatkiem, otwierają serca dobrymi słowami nalane po brzegi i jakaś rzewność duszę wypełnia.

I rubaszną wesołością ściera się mgłę, co oczy zwilżyła i w gardle łaskocze…

…W staroszlacheckiej Polsce i dziś jeszcze, w niektórych dworach przestrzegających tradycji, do wieczerzy wigilijnej zasiadają przy jednym stole nie tylko domownicy z rodziną, lecz cała służba i czeladź. Jest to wyraźny zresztą ślad rzymskich Saturnaliów.

Natomiast wszędzie obserwowany jest zwyczaj, aby przy stole nie było trzynastu osób, gdyż liczba ta przypomina ostatnią wieczerzę, na której, wśród biesiadników, znajdował się zdrajca.

W pewnych powiatach wieśniacy zapraszają na wigilię żebraków, na pamiątkę, że Chrystus jadał z ubogimi. W wielu wsiach zasiadają do stołu podług wieku, aby, jak mówią, umierać w tym samym porządku.

Po wieczerzy, następuje najuroczystszy i najbardziej oczekiwany przez dzieci moment – choinka i podarunki, a wreszcie śpiewanie kolęd.

Choinka przyszła do Polski stosunkowo dość późno z południowych Niemiec, najprawdopodobniej za czasów panowania Prusaków w Warszawie, w latach 1795-1807.

Pochodzenia jej dotychczas ściśle nie ustalono. Przypuszczać należy, że jest ona, jak wiele innych obrzędów, przeniesiona z czasów grecko-rzymskich. Pierwowzorem jej zapewne będzie strena – świeża, zielona gałązka, ofiarowywana u Rzymian w okresie noworocznym, jako symbol zdrowia i siły fizycznej.

Na kresach wschodnich i u ludów rosyjskich choinka uwieszona u pułapu, miała obrazować jabłoń rajską…

…Tradycja wigilijna straciła po miastach niemal całkowite swoje dostojeństwo i zanikł cały szereg zwyczajów, z tym momentem związanych.

Ale w podświadomości każdego tli się urok i czar tej dziwnej chwili, gdy pierwsza gwiazda zabłyśnie…”

całość tu: J.S.Wroczyński – „Gdy pierwsza gwiazda zabłyśnie…” [1935]

podobne: Anna Jurek: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”. Różewicz: „Chleb który żywi i zachwyca który się w krew narodu zmienia”

Wilhelm Kotarbiński - Gwiazda Wieczorna

Wilhelm Kotarbiński – Gwiazda Wieczorna

W tę cichą i świętą noc która nadchodzi, życzę wszystkim wiernym czytelnikom, znajomym i nieznajomym, miłym gościom, oraz wszystkim ludziom dobrej woli cudu narodzenia Pańskiego w sercu,  i pozostania w tym duchu na resztę życia…

Z wejściem w nowy rok życzę natomiast wszelkiej innej pomyślności, jeśli tylko rzecz jasna z owym duchem kolidować nie będzie 🙂

Odys

Where the Good Way Lies – Silent Night

­

Decyzja (na Boże Narodzenie)


Spragnionym, głodnym, nagim, uwięzionym i przybyszom…

Na cóż by nam cierpieć było
Trudy życia znosić
Za wiarę umierać
O nadzieję prosić
Gdyby nie krzyż JEDEN
Przez który – by powstać
Ona przejść musiała
A człowiek mógł sprostać

Świadom tego będąc
Jakżeż mogę wątpić
W sens życia (cierpienia)
Pragnąc jej dostąpić?

Odwagi więc proszę

By woli starczyło

Umrzeć (mi) bez żalu

By przyjść mogła miłość

 

Odys, grudzień 2017

Z inspiracji Małgosi (tu), ayo (tu) i ks Pawlukiewicza: Brak decyzji to najgorsza decyzja

Podobne: Narodziny Miłości oraz: „I poznam wszystek rzeczy sens jakem poznany. Wybiorę miłość jak ja sam jestem wybrany”. Monika i Marcin Gajdowie o pracy nad sobą i to: Doroteusz z Gazy „O miłości bliźniego” i „CREDO AD INFINITUM” a także: Między Niebiem i Piekłem – Ziemia… Umarłym (za życia)… Wstań i idź.

Ceremonia picia herbaty


 

art by Vasily Mikhailovich Fedorov

Kiedyś wystawię rachunek

za wszystkie niedopite herbaty

drugi za poparzone usta

…Dług zaś rozłożę na raty

 

Za to co ostygło zbyt szybko

więc nie całkiem zanikło

Czego ni wypić ni wylać

…więc musiałem przywyknąć

 

Nie obawiaj się jednak za nad to

gdyż mojej tęsknoty to jażmo

które chętnie do końca poniosę

…i znów na herbatę zaproszę

 

Odys, grudzień 2017

podobne: Imago

The Karate Kid Part II – The Japanese Tea Ceremony Scene

Zuzanna – Herbaty

 

 

 

 

mój typ (K.rystaliczna)


Gdybyś tylko była

jak ta kropla wody

w której światło

ukazuje wszystkie swoje twarze

 

…Pragnąłbym tylko raz

 

Ty zaś Jesteś jak syrena

w połowie tylko (kobietą)

Gródką soli wyciągniętą z wody

którą nocą lśnić potrafisz

 

Więc ciągle (tylko) pragnę…

 

Odys, grudzień 2017

(z inspiracji My kind of Woman, oraz Crystalline)

Arnold Bocklin – Odysseus und Kalypso

 

Perpetual


Adam Martinakis – Perpetual

W ciągu życia dokonujemy wyborów, nadchodzą nas myśli, i napotykamy ludzi, które w ułamku sekundy potrafią zmienić nas w sposób nieodwracalny…

 

po elipsie czasu zbliżam się do środka

(Ciebie)

mijając na zmianę

tęsknotę

spełnienie

(Od)

powiedz mi proszę

czy, kiedy, powrócę

sobą w końcu będę

czy też (siebie)

odrzucę

 

Odys, listopad 2017 (z inspiracji Avemi „Otwarte drzwi”)

Sara Bareilles „Gravity”

podobne: bardziej niż krew oraz: na kole czasu 

Na-d-tchnienie (do muzy)


 

Arnold Bocklin – The Island of Life

„…wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła…” (z Księgi Rodzaju)

 

Niejeden już mnie oszukał filozof

profesor polityk (mężczyzna)

Niejedna mnie już uwiodła historia

kultura sztuka (niewiasta)

 

I chociaż nowe ciągle próbują

posiąść mą duszę pragnienia

Żadnemu (żadnej) już nie zaufam

nie skusi mnie głód ich poznania

 

I choć mnie (czasem) przeraża absolut

gdy Go doTykam rozumem

To jest jedynym w kim upatruję

konieczny przed tobą ratunek

 

On jest Tą która prawdą się zowie

jedyną wartą mych uczuć

Z nadzieją zatem w wiarę uciekam

której na imię (Jest) miłość

 

Żegnaj więc muzo któraś w tak wielu

odsłonach poznać się dała

Za to (na koniec) Ci podziękuję

żeś z niczym się nie chowała

 

Odys, listopad 2017

 

Marek Grechuta – Muza pomyślności

Melodia


Mathieu Ryan - Melodia. Muzyka łaczy zakochanych niewidzialną nicią izolując od świata zewnętrznego.

    Mathieu Ryan – Melodia

Zagraj mi raz jeszcze…

 

Zanim znowu zasniesz

(Niech się spełnią dreszcze)

Niech ten raz ostatni

Złączy nas melodia

Tak niewyczuwalna

Jak szept drzew na wietrze

(nieporównywalna)

Z którą ulatują

(W rytm nieokiełznany)

Liście rąk spragnionych

Dźwięków zakazanych

 

…Oblej złotym deszczem

 

Odys, październik 2017

Caravan

podobne: „Wieczna muzyka” i to: Sonet XLIV i „Moja miłość”. oraz: „Jej sonata” Loui Jovera i to: „Zabójcze Tango” (John’a Powell’a)

 

Zew


Już nadchodzisz

by ochłodzić wyświechtane zmysły

Znowu spadniesz

żeby umyć utytłane myśli

Znowu zwietrzysz i osuszysz

wypażony pejzaż

Abym mógł cię (znów) dopełnić

– dojrzeć

w twych objęciach

 

Odys, wrzesień 2017

THE CALL by KALEIDA (Official Audio)

 

Sens życia czyli… Powrót w stronę domu


Sens życia (mapa organizacji zadań) – dr Maria Popkiewicz-Ciesielska (2ryby.pl)

„Przegrzmiały już wodospady. Spokojny nadpływa nurt
szeroką falą uśmierzeń. Obłok drętwieje nad ranem.
Toczą się niewidzialne kręgle dalekich planet,
pszczoły zbierają z szypułek ciepły i ciekły miód.
Skądże ta jasność? Stamtąd. Pachnie młodziutki las,
strumień białego blasku toczy się i szeleści,
i wiedźmy szesnastoletnie w wysokich podskokach leśnych
szukają w trawie piskląt wypadłych tej nocy z gniazd.

by Svetoslav Stoyanov

Do lasu wkracza Minerwa, bogini mądrości dojrzałej,
płynącej z doświadczenia, wprowadzającej ład,
kieruje pogodne oko na wody, które przegrzmiały,
bukiecik fiołków z Olimpu poprawia wpięty do szat
i mówi:

„Zasłonę wzorzystą zarzuć na rzeczy tajemne,
w których dojrzeć nie można zarysu ukrytych znaczeń.
Pogódź się z pozorami. Ze światem połącz się ściśle
nie rozumieniem męczącym, ale miłością ożywczą.
Przyśpiesz swój uroczysty powrót do starych prawd
przy dźwięku mosiężnych trąb, mocnym furkocie wstęg,
surmach, bębenkach i fletach. Wystarczy zło nazwać złem
a wiesz już czego unikać, i zbliża się warkot orkiestry.
Wróć do serdecznych przytuleń czułej miłości rodzinnej,
do długich uścisków dłoni pięknej i silnej przyjaźni,
do myśli pobożnych i skromnych, niefrasobliwych rozrywek,
do pracy nieustannej dokoła godnego dzieła.
Wreszcie nie szukaj odtąd wielkiej miłości do męża:
nie ma widomych oznak na rozpoznanie jej.
Obierz dzielnego młodzieńca i złóż mu czułą przysięgę,
a szybki płomień przeskoczy z ust łatwopalnych do serca”.

Łagodne krajobrazy rozlane jak jeziora,
źródła ze snów wywodząc, zalały wszystkie przepaście.
Żeglują po nich. To powrót z flagą zwiniętą na maszcie,
po rzeczy, które minęłam albo dostrzegłam nie w porę –

i oto pomna przestróg widzę i widzę wokół
rzeczy pełne harmonii, świateł, przepięknych form
i szlachetnego umiaru. Żaden nie zbliża się sztorm,
fala jest płaska jak szkło. I już nie pęknie. To spokój.”

Zuzanna Ginczanka – „Powrót”

Ales Krivec – Pod gwiaździstym niebem

Kiedy słońce już nisko na zachodnim niebie,
gdy wiatr cichnie daleko wśród gór,
gdy skowronków zamilknie chór,
gdy znad pól już nie słychać świerszczów cykania,
gdy do snu jak dziewczyna morska kładzie się piana,
a zmierzch ziemię tułaczkę przygarnia do siebie,
Wracam do domu.

Przez wieczorów lazury i przez lasów purpury,
Wracam tam gdzie mój dom.
Wracam tam gdzie zrodzony przez matkę zostałem,
do ojca od którego naukę pobrałem,
dawno temu, dawno temu, dawno temu.

Samotny jestem teraz i zagubiony na dalekim świecie.
Lecz gdy słońce palące znów horyzont spotyka,
kiedy wiatr w dali cichnie a morska piana zasypia,
i gdy zmierzch tułaczkę ziemię nieśmiało dotyka,
Wracam do domu.

wiersz Antoninusa (z filmu “Spartacus”,1960) przełożył Odys

Matthew Perryman Jones – Land of the Living

 

 

(nie)pewność


rys. Adrian Borda

Bywasz mi czasem miła tak lekkim wspomnieniem

jak powiew wiatru który suszy oczy

a czasem ciężkim jak młyńskie kamienie

które rzeka napędza lecz nigdy nie zmoczy

 

Wypalone głęboko gdzieś na dnie pamięci

twym głosem obietnice ulecieć próbują

przed starciem drżąc jak nowo narodzone dzieci

które po raz pierwszy z powietrzem obcują

 

Tak upływa rzeka ścierając co twarde

z wiatrem przemijając zieleń szeleszczącą

i czasem (tylko) sobie zadaję pytanie

czy to miłość była

czy Ty (tylko) kochanie

gdy w tę duszy część zerkam wciąż pamiętającą

 

Odys, maj/czerwiec 2017

Lana Del Rey – Love

wystarczy słuchać (niewysłowiona)


Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotykać aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło
bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają – to znaczy już wiedzą
miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem

ks. Jan Twardowski

 

Thomas Kegler – Homage in Vermillion Mateusz 10, 29-31

Po ciemku

bez kwiatów

w ulubionej kolibra uczcie

zbyt przyziemnej dla orła

szary śpiewak

tęsknota

(nim zamilknie niewysłowiona)

się pławi

 

Odys, 29 maj 2017

Julee Cruise – The Nightingale

podobne: Wszystko na swoim miejscu.

Zaśnij (od Bacha)


Marek Rużyk – Skrzypce

ś.p. Zbigniewowi Wodeckiemu (6 maja 1950 – 22 maja 2017)

 

Gdy pora spać

wszak dzień się skończyć musi

i Zwolnić* czas

ku minorowej ciszy

Zacznij swój sen

od zgody z całym światem

zanim się sam

z ostatnim tchnienia Bachem**

z wiecznym przywitasz REM

 

Odys  22 Maja*** 2017

podobne: Leszczyna czyli… coryllus o Młynarskim. Po co nam talent? oraz: „Aria na strunie G” i to: Jacek Kaczmarski a także: uszyty z Twych słów

Adagio – Johann Sebastian Bach (Re minor BWV 974)

** The „Air” – Johann Sebastian Bach (D minor BWV 1068)

*** taka tam… Pszczółka 

Rafal Brzozowski, Zbigniew Wodecki – Zacznij Od Bacha