Wyjątkowe przypadki idealistów Swierdłowa, Baumana i Heńka G. czyli o realnym socjalizmie i „polityce jagiellońskiej”, fałszywej historii, doktrynach i świeckich fetyszach. Jacek Kaczmarski: „Odpowiedź na ankietę – Twój system wartości”


Ivan Vladimirov - Searching for food in the trash bin. 1919. Starving people in Petrograd, 1918

Ivan Vladimirov – Searching for food in the trash bin. 1919. Starving people in Petrograd, 1918

„…W filmiku na youtubie o krótkim życiu towarzysza Yakowa Swierdłowa, który wydał rozkaz zabójstwa Cara Mikołaja II i jego Rodziny w 39 min. podany zostaje spis zawartości sejfu Yakowa Swierdłowa, zmarłego nieoczekiwanie „od grypy hiszpanki”. Spis jest podpisany przez samego Genrika Jagodę. Otóż klasyczny idealista komunistyczny , zresztą nr 2 zaraz po Leninie, zostawił w tajnym sejfie (który musiał otworzyć wyciągnięty na tę okazję z celi „fachowiec”) m.in złotych monet carskich na kwotę 108.525 rubli, jubilerskich detali 705, kredytowe bilety carskie na kwotę 750.000 rubli, pewna liczba paszportów na różne nazwiska, jeden na nazwisko niemieckie. Łącznie złota było prawie 100 kg. A tymczasem włamu dokonano w poszukiwaniu „głowy cara”, którą miał sobie zażyczyć „na pamiątkę”.” (pink panther – 10 stycznia 2017)

Film o dzielnym tow. Swierdłowie (Jakow Swierdłow Krwawy mechanik władzy radzieckiej) unaocznia czym dla władzy lódowej był ploretariat, i do czego tak naprawdę była komunistom potrzebna mantra o „sprawiedliwości społecznej”, „równości” i innych tym podobnych nośnych dla prostych umysłów klasy robotniczej hasłach. Jakiż wstyd musiał trawić tych wszystkich idealistów, kiedy zamiast „romantycznej” pamiątki z bojowych rewolucyjnych dokonań Swierdłowa (zakonserwowanej w słoiku z formaliną), odkryto w jego sejfie dowody na pospolitą bandyterkę i złodziejstwo. Taki to był idealista, na dodatek hobbysta, numizmatyk i podróżnik (biorąc pod uwagę paszporty).

A oto historia Heńka G… czyli dokonania „idealisty” w skali mikro… (Odys)

„…24 maja. Dziś cała krew we mnie zawrzała, kiedy egzekutorzy rozłożyli się u nas w mieszkaniu. Przyszło dwóch nażartych chamów i kazali sobie od razu zapłacić 57 zł i 54 grosze. Nie było ani grosza w domu. To oni nie czekali długo i zaczęli wyrzucać wszystko z szafy na podłogę i zabrali zegar. Matka zeszła z łóżka i zaczęła ich prosić, i płakać, żeby nie zrobili śmieci, i wszystkiego, żeby poczekali, to się przyniesie pieniądze, ale oni odepchnęli matkę i powiedzieli, że jeszcze protokół spiszą, że przeszkadza.. Pożyczono 30 złotych i dano mu, ale on krzyknął „nie wezmę” i odrzucił pieniądze. […]

25 maja. Zwróciłem się do J.K., który jest sekretarzem w Związku Młodzieży Komunistycznej i powiedziałem, że chce przystąpić do „pracy”. […] Chcę walczyć z kapitalizmem, który wydał takich darmozjadów, jak tamci egzekutorzy! […]

23 lutego 1931. Znowu wyciągnąłem pamiętnik, żeby zapisać ważny fakt. Wczoraj byłem w Łazienkach z Lonią i ona sama mi zaproponowała, że jeśli chcę, mogę z nią spółkować. Położyliśmy się na trawie, tam ją wychędożyłem. Ale wśród tego, złapał mnie policjant za kark i podniósł mnie […]. Policjant powiedział, że płacę złotówkę „za obrazę moralności”. Lonia nie przestraszyła się, dała mi 50 groszy i powiedziała, żebym ja też dał 50 gr. I tak zrobiłem. Lonia była potem zadowolona i powiedziała mi, że postąpiliśmy, jak prawdziwi komuniści.[…]

2 kwietnia 1931. Ładna historja z tą Dorką! Przychodze do niej i proszę, żeby mi dała małą pożyczkę, a ona daje mi chętnie 15 złotych i prosi, żebym z nią poszedł na spacer, bo ma mi powiedzieć coś bardzo ważnego. Schodzimy i ona mi mówi, że spodziewa się wkrótce mieć dziecko! W pierwszej chwili patrzałem na nią jak na obłąkaną, a ona powiada mi, że już była w tej sprawie u doktora i on jej powiedział, że jest w drugim miesiącu. Potem Dorka powiedziała: „Przecież nie zaprzeczysz, że to dziecko jest z ciebie?”. Powiedziałem, że nie jestem wcale pewny, to ona się rozpłakała i powiedziała, że tylko mnie się oddała. […]

7 maja 1931. Dorka popełniła samobójstwo! Ja wiedziałem, że ona nie przetrzyma. Czytam w gazecie o tem i czytam nekrolog – i wcale nie przejmuje się, jakbym ja jej nie znał.[…] Czytam tę wzmiankę i nie czuję żadnego wyrzutu sumienia, ani politowania – jakby była zupełnie obca! Ostatni raz widziałem się z Dorką w ogrodzie[…]

14 marca 1932. Byłem dziś na cmentarzu („szłojszem” po ojcu) i spotkałem matkę Dorki i rozmawiałem z nią. Powiedziała, że nie może zapomnieć o jej śmierci; i ze znaleziono list Dorki zaadresowany do mnie, gdzie pisze, że ona mnie jeszcze kocha i żebym o niej nie zapomniał nawet po jej śmierci. Byłem szczęśliwy, jak się już ta stara odczepiła ode mnie! […]

 Oto mamy bezpośrednią relację z czasów, gdy owo pokolenie, które tak bardzo nam zalazło za skórę, się, że się tak wyrażę, dopiero hartowało. Mogę się oczywiście mylić, natomiast wydaje mi się, że tu właśnie możemy znaleźć nie jedną, nie dwie, ale wiele naprawdę odpowiedzi na dręczące nas pytania.

No i refleksja druga. Po ciężką cholerę organizacja tak z całą pewnością cwana, jak nowojorski Institute for Jewish Reasearch publikuje tekst tak w gruncie rzeczy antysemicki? Otóż mamy i na to pytanie odpowiedź, w dodatku udzieloną przez samych zainteresowanych we wstępie do wspomnień owego Heńka G. Otóż wedle relacji autorów tego opracowania, Heniek to absolutny wyjątek. Heniek to „człowiek pozbawiony idealistycznych złudzeń, który staczał się w stronę społecznego marginesu. [Heniek, choć trudno mu odmówić inteligencji] był zarazem prymitywny, niedojrzały emocjonalnie, brutalny, ogarnięty obsesją seksualną. […] Być może, że działalność w grupie komunistów (do której trafił w sposób raczej przypadkowy) uchroniła go przed całkowitym stoczeniem się do świata przestępczego, ale z drugiej strony nadała jego brutalnym zachowaniom ideologiczne uzasadnienie”.

A zatem (niesamowite, prawda?) i tu dostajemy odpowiedź na każde nasze pytanie, na każdą naszą wątpliwość. Heniek to wyjątek. Można by wręcz powiedzieć, że klasyczny. Autentyczny klasyk. I to wszystko. Dziękuję.” (toyah)

więcej przygód Heńka G. do przeczytania tu: toyah1.blogspot.com –  Z pamiętnika najmłodszego syna Bencjona Segala

podobne: Seks, pieniądze i władza czyli… Niemcy w buduarze Goeringa. Lewy stosunek do Kościoła, wolności i własności źródłem syfilisu moralnego socjalistów. Rewolucja bolszewicka trwa.

…A zatem plan doprowadzenia powszechnej szczęśliwości do każdego jednego egzemplarza ludu pracującego miast i wsi był generalnie dobry, tylko Heniek i Swierdłow wszystko zepsuli swoją nadgorliwością. Szczerość w ujawnianiu tego typu przypadków ma zaś za zadanie pozbawić nas czujności niczym powiedzonko o piekle co to jest dobrymi chęciami wybrukowane. Cały problem polega jednak na tym że komunizm (tak jak piekło) z zasady był i pozostaje generatorem prymitywizmu i zbrodniczych skłonności. Nic tu nie pomoże idealizowanie i załamywanie rąk nad wyjątkami, bo fakty historyczne krzyczą same za siebie. Milionami pomordowanych w katowniach oraz z głodu. Wrogiem komuny jest bowiem jak na czyste zło przystało sama komuna… (Odys)

„…rosyjskie gangi okazały się po wielkiej wojnie na tyle mocne, a ich członkowie na tyle zdecydowani, że ludzie pokroju Baumana nie mieli z nimi szans. Trzeba by było bowiem dokonać konfrontacji bezpośredniej, a na to nikt nie mógł sobie pozwolić. To co Memches kwituje zdaniem

W komunizmie dostrzega przypuszczalnie ambitne zadanie budowy nowego, lepszego świata, w którym zostaną przezwyciężone wszelkie podziały między narodami i między klasami społecznymi.

Jest w rzeczywistości konfrontacją pomiędzy funkcjonariuszem tajnej policji i propagandy, a oficerem frontowym. Ten ostatni w rzeczywistości przewalających się frontów, masowych egzekucji, nieliczenia się z życiem i mieniem ludzi, powszechnym rabunkiem i brakiem jakikolwiek zasad, poza tą jedną, która stanowi, że rządzi siła, ma po prostu przewagę. I dlatego pan Zygmunt przeżywa swoje rozczarowania, którymi ekscytuje się Filip Memches. Gdyby oficer frontowy był choć trochę mniej brutalny i mniej zdecydowany pan Zygmunt wysłałby go do piachu i dalej opowiadałby o swojej chęci zbudowania lepszego świata

prześledźmy jak realnie wyglądało wychowanie żydowskiej młodzieży, oraz do jakich zadań ją przeznaczano. To jest wielka nauka, którą powinniśmy sobie wszyscy przyswoić. Ja w celu wyjaśnienia tego, celowo ukrywanego fenomenu, nie będę sięgał do żadnych pism laickich uniwersalistów, ale do pięknych i uwodzicielskich powieści. Moimi ulubionymi zaś są te napisane przez kapitana UB Izabelę Czajkę Stachowicz, która nie zrobiła co prawda tak wielkiej kariery, jak jej kolega Zygmunt, ale swoje zasługi miała.” (coryllus – Zygmunt Bauman – żydowski idealista)

podobne: Próbna matura z…. Baumana (sic!), czyli jak „polska edukacja” pomaga kreować „ałtorytety” oraz: Urzędowe „autorytety”, czyli o agentach kłamstwa dzięki którym „łatwiej umrzec niż myślec”.

Ivan Vladimirov - В подвалах ЧК

Ivan Vladimirov – В подвалах ЧК

Zestawiając te wszystkie wyznania i fakty w nich zawarte otrzymujemy „prawidłowość” nie do podważenia. Znika idealizm a naszym oczom ukazuje się cała naga prawda o każdym jednym socjaliście i legendzie komunizmu. Który jeśli nie brał bezpośrednio udziału w gwałtach, rabunku i mordach, to tuszował te sprawy albo zajmował się ideową propagandą by wybielać tych „walczących o lepsze jutro” na pierwszej linii frontu. Normalnym ludziom pozostaje czerpać z tych opowieści wiedzę i cytować wszystkim zakłamanym „ałtorytetom”, które również dziś stręczą nam tę „ideologię” z „romantycznym” zadęciem i w nieutulonym żalu, jak to zabrakło zrozumienia i że gdyby nie głupi opór oraz „wyjątki” to już dziś mielibyśmy raj na ziemi.

Jak to napisał toyah – nie trzeba nam produkować żadnych własnych „przemyśleń” o żydach i komunistach (chyba tylko po to żeby zostać zniszczonym jako antysemita) bo sami się ci wszyscy degeneraci przyznają do tego co robili i w imieniu czego. Trzeba natomiast każdemu któremu łazi po głowie bratanie się czy cywilizowanie patologii, która ciągle imponuje jednemu z drugim „oczytaniem” i „kulturą osobistą” z racji zaczadzenia opium „humanizmu”, tudzież z uwagi na „ambicję” „podyskutowania” sobie z Sierakowskim czy innym nawiedzonym, otóż trzeba takim ludziom rzucać w twarz ww fakty i żądać zajęcia jednoznacznego stanowiska, żeby nie udawali durniów co to niby chcą dobrze tyle że kolejny raz „nie wiedzą co czynią”. Albo się wyciąga wnioski z owoców komunizmu/socjalizmu, albo kończy się na ich ołtarzu jako nawóz, zhańbionym do końca świata (a może i na wieczność) za służbę wcielonemu złu. Nie da się bowiem bezkarnie zwalić wszystkiego na Stalina, po czym zaprosić sieroty po nim jak gdyby nigdy nic do wspólnego stołu, by urządzać świat według kolejnego kompromisu, który oznacza ni mniej ni więcej jak ustępstwo wobec zła. Dopóki „lewa” strona nie zrozumie komu/czemu służy i się nie nawróci (nie wyrzeknie) to nie ma o czym rozmawiać… Ich tożsamość jest toksyczna i wroga z samego założenia nie tylko dla polskości, ale całej ludzkości. Traktowanie ich jako równych z uwagi na „demokratyczne państwo prawa” jest nie tylko błędem, ale w swojej konsekwencji zbrodnią, która prędzej czy później zamieni się w przykrą niespodziankę… (Odys)

podobne: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym oraz: Informacja jako broń i cel ataku oraz krótki kurs czerwonej konspiracji czyli… postsowiecka spuścizna i skażenie Dzierżyńskim w polskich służbach. Kilka słów prawdy o IPN czyli „o największych tajemnicach ludzkości”

„…Najpierw zrobią z kościoła pomnik narodowy, miejsce zbeszczeszczone i pozbawione duszy, preparat martwy, taki, jakim jest dziś św. Marcin w Neapolu, albo Certosa w Pawji, albo Sainte Chapelle w Paryżu. Mszy nikt tam nie odprawia, modlić się nikt nie będzie; głupi strażnik będzie oprowadzał trzody głupszych jeszcze turystów, którzy kapelusza nie zdejmą, gapiąc się na gro­bowce, albo oglądając relikwie św. Piotra, przeniesione do zakrystii i tam w szklanej umieszczone skrzyni. I to będzie pierwsza faza. Potem pomyślą sobie, że szkoda tak ogromnego gmachu na muzealne jakieś zbiory, i urządzą tu miejsce ludowej zabawy; po kaplicach będą różne sklepy, kupczyki będą pić piwo przed mar­murową Madonną Michała Anioła; wszędzie będą bufety, wido­wiska w kościele, w kopule, a na konfesji apostoła ulicznica śpie­wać będzie nierządne piosenki. W dnie świąteczne orkiestra za­gra kankana monstre na osobnym rusztowaniu za ołtarzem, a jakiś clown przebrany za papieża, otoczony orszakiem histrionów, bę­dzie udawał, że błogosławi naród. To będzie druga faza. Potem potem pokaże się szpara w kopule, więc starą kamienną kopułę zniosą i zastąpią imitacją z żelaza; niedługo jednak spostrzegą się, że nie warto starego gmachu konserwować, więc zrównają z ziemią, założą fabrykę pudrety, a w Chicago zbudują z blachy pomalowanej ogromny model tej bazyliki, aż się sprzykrzy i będzie rozprzedany na bruch.

To będzie koniec

…Za rzecz najgroźniejszą w rewolucji rosyjskiej uważam wypowiedzenie wojny Bogu. Niszcząc ideę Boga, tym samem niszczy się ideę człowieka, jako istoty, noszącej w sobie obraz i podobieństwo Boże. Myślą i duszą człowiek sięga ponad materię; bolszewizm, wypleniając z duszy jego wyższe idealne pierwiastki, deptał ją, plugawił, bestializował. Czy można wyobrazić sobie podlejszy cel? Starałem się to nieraz wykazać, w słowa moje wkładałem całą moc uczucia, naiwnie sądziłem, że niejednemu otworzą się oczy. Były grochem, rzuconym o ścianę, bo kto, powtórzę słowa znakomitego Niemca, ma dziś czas mieć duszę, kogo wzrusza walka o Boga, o duszę?

I słusznie w kołach emigracji rosyjskiej w Paryżu postawiono przed kilku laty kwestię bolszewizmu na nowej płaszczyźnie. „Za­gadnieniem epoki naszej” – mówił prof. Piotr Struwe – „dzielącym ludzkość na dwa przeciwległe i wzajemnie wykluczające się światy, jest wolność, jest uczucie wolności. Jedni ją czują, inni nie. Komu uczucia tego brak, ten jest urodzonym niewolnikiem, i miejsce jego jest w państwie sowietów”. Tę myśl z właściwą sobie siłą i plastycznością rozwinął Miereżkowski: „Brak czucia wolności” – powiedział – „odbija się na obliczu tego, kto go nie zna. On jest czymś zupełnie innym, niż ja jestem, nie tylko du­chowo, ale fizjologicznie, on innymi oddycha płucami. To, czym ja żyję, czym płonę, co kocham, to jego zabija, w atmosferze wol­ności on się dusi. Jesteśmy świadkami powstawania nowego ga­tunku istot; fizycznie są to niby ludzie, moralnie – nie; to antropoidy, stoimy przed straszliwą grozą inwazji antropoidów”.

Zdawałoby się, że elementarne, z naturą człowieka zrośnięte uczucie godności ludzkiej nie zamarło jeszcze, że żyje w tych nawet, co się wyrzekli Boga i duszy. Więc zapłoną oburzeniem, gdy im ktoś pieczęć podłości przyłoży do twarzy i nazwie ich, ponieważ duszą się w atmosferze wolności, istotami tylko fizycznie podobnymi do człowieka, lecz pozbawionymi tego, co człowieka człowiekiem czyni. Gdzie tam! „Zrąb nowej twórczej siły” – czytamy w polskim pisemku komunistycznym – to maszyna przetwarzająca człowieka na obraz i podobieństwo swoje”. Więc zamiast Boga – maszyna, człowiek-maszyna, czy automat, więc „człowiek wyzuty z indywidualności, z sumienia, człowiek z men­talnością szpiega, z duszą kata, a poddany dyscyplinie katorgi”, słowem człowiek spodlony – oto ideał człowieka nowego. Roz­mowę z nim możnaby streścić w następujący sposób: „Czyżbyście chcieli być idiotami moralnymi i nie wstydzicie się tego?” – Cze­go się mamy wstydzić? Co wy zidioceniem moralnym nazywa­cie, jest najwyższym celem historii. Właśnie chodzi nam o czło­wieka bezforemnego, plastycznego, jak glina udeptana, pozba­wionego więzi narodowej, tradycyjnej, pozbawionego wewnętrz­nej autonomicznej więzi moralnej, odpowiedzialnego tylko przed zwierzchnikiem”. Innymi słowy, spodlone, zdziczałe stado ludzi i kij dyktatora, czyniący porządek w tym zdziczałym i spodlonym stadzie

Gdy się imperium Rzymskie rozpadało, zawładnęli nim bar­barzyńcy, ale przyjęli religię i cywilizację ginącego świata. Cywi­lizacja nasza rozpadnie się – przepowiedział to już Ernest Renan – od wewnętrznego barbarzyństwa, i to – dodam – w po­staci najohydniejszej, jaka da się pomyśleć; źle mówię, dotychczas nic podobnego nie dawało się pomyśleć. Przyznawano się do gwał­tów, do okrucieństw, upatrując w tym dowód energii w dąże­niu do celu. Ale kto stawiał świadomie spodlenie powszechne jako cel, kto do własnej podłości triumfalnie się przyznawał?

Przed tym zjawiskiem niechybnego rozkładu i końca stoimy bezsilni i bezradni. Ale trwajmy w oporze naszym. Może jakiś nowy przypadek, zamiast gubić, tym razem uratuje nas.” (magazynzapisz.wordpress.com, Marian Zdziechowski, „W obliczu końca”, Wilno 1938)

podobne: Michalkiewicz o porządkach rewolucyjnych wg. strategii bolszewickiej (na podstawie 6-cio latków i konwencji „CAHVIO”), oraz Szczureida (do Szczurospolitej) czyli… „wolność” w postkomunizmie i to: Świecąc przykładem: Sugeriusz i harmonia zjednoczenia zhierarchizowanej wizji świata widzialnego i boskiego zmaterializowana w Katedrze Saint-Denis, oraz fenomen ks. Wacława Blizińskiego. Nadchodzi rewolucyjny chaos a także: „Muza nie żyje”: Kiedy sztuka jest wyrazem wysokiej kultury? „Jezus wyszydzony”: Zmaganie się o duszę tego świata polecam również: „Vae victis!”. Przyczyny upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego analogią czasów współczesnej „cywilizacji zachodu” i jeszcze: Stanisław Michalkiewicz: Czy uda się nam ocalić cywilizację łacińską, czy na jej gruzach zatriumfuje komunizm

Walka o Kościół to walka o godność osoby ludzkiej (stworzonej na obraz i podobieństwo Boga). Walka z Kościołem prowadzi więc w prostej drodze do usunięcia owej godności spośród poszukiwanych charyzmatów oraz powszechnego użycia, oraz do „zincitatuizowania” sumień (od konia którego Kaligula obrał senatorem) obyczajów i relacji międzyludzkich. Uzależnienia wolnych ludzi od kaprysu „elit”.
Bo władza może być albo święta – w służbie/ochronie owej godności, albo świecka ze wszystkimi tej „świeckości” (oświecenia) konsekwencjami – równaniem w dół aż do zrównania „nieba” z piekłem na ziemi, zgodnie z wolą człowieka który siłą „większości głosów” ogłosi się demokratycznie bogiem… Innej możliwości, jak sama historia pokazuje nie było, nie ma i nie będzie. Kult władzy/siły oparty o „uświęconą” tzw. „prawem” „rację większości” kończy się zawsze tak samo… (Odys)

rys. Andrzej Krauze

„…nie budujmy świeckich panteonów, bo nawet się nie zorientujemy kiedy podmienią nam bóstwa w nich ustawione. Widać to było doskonale po wojnie, kiedy to bohaterów prawdziwych zastąpili Nowotko i Finder.

Dlaczego polska państwowość nie istnieje bez Kościoła lub jest wtedy jedynie namiastką państwowości, jakimś protektoratem? Ponieważ kościół to dziś jedyna jawna organizacja o charakterze uniwersalnym, która głosi dobrą nowinę.

Państwo zaczyna się od doktryny. W czasach, które opisuję w II tomie Baśni, wszystkie prawie kraje w Europie próbowały uciec od doktryny Kościoła lub zawłaszczyć ją i zbudować własną doktrynę o takim charakterze. Państwo bez doktryny nie istnieje. Pamiętajmy o tym. Jeśli nie ma doktryny staje się łupem innych. W XVI wiecznej Europie trzy potęgi, prócz Kościoła miały doktrynę uniwersalną, imperialną, doktrynę nie tyle podboju, co objęcia opieką całego świata. Były to: Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, Turcja i Moskwa, która rozpoczęła swoją karierę od zbierania ziem ruskich, ale wkrótce ją udoskonaliła i została III Rzymem. To są gracze najmocniejsi, nawet jeśli wydają się chwilowo słabi. Tak ich oceniamy po latach. Siłę czerpały owe organizacje właśnie z doktryny. Żeby dokonywać ekspansji wszystkie trzy musiały walczyć z Kościołem. Moskwa miała swój Kościół, więc początkowo jej wojna z doktryną Kościoła Katolickiego prowadzona była na poziomie najprostszym i najbardziej czytelnym. Była to wojna z Litwą po prostu. Turcy walczyli z papieżem, ponieważ, o czym mało kto pamięta, ich doktryna była doktryną cezariańską. Turcy już od czasów seldżuckich mówili od sobie – Rumi czyli Rzymianie. Sułtan zaś był cesarzem Rumu czyli Rzymu. Rzymem zaś był Konstantynopol. Turcy mówili o sobie w ten sposób jeszcze przed podbiciem Bizancjum, a więc ich doktryna i organizacja były celowo i dobrze zaplanowane. Turcja nie atakowała Europy z pozycji barbarzyńskich, ale z pozycji wyższej cywilizacji, która narzuca swoje prawa i obyczaje, słabszym i gorzej działającym organizacjom. Warto o tym pamiętać, bo oznacza to, że nie mogło być zgody pomiędzy papieżem a sułtanem. Nigdy i na żadnej płaszczyźnie. Papież dysponował bowiem konkurencyjnym w stosunku do sułtańskiego Rzymem, którego mógł nie utrzymać bez pomocy wojsk obcych. Tych zaś dostarczali Niemcy, ale robili to nieszczerze i mieli w tym zbożnym dziele konkurencję. Papieże, przynajmniej ci przytomniejsi zadawali sobie sprawę z tego, że walka pomiędzy cesarstwem niemieckim, a Rzymem nie skończyła się nigdy i każdy niemiecki cesarz, chce podporządkować sobie stolicę apostolską, a potem uzbrojony w dwie doktryny; świecką i religijną, obydwie obejmujące cały znany świat, przystąpić do rozmaitych korekt granic i rabunku mienia na niespotykaną dotąd skalę. Byli więc Niemcy ukrytymi, operującymi na bardzo głębokim poziomie sojusznikami Imperium Otomańskiego w walce z Rzymem. W I połowie XVI wieku, którą opisuję w II tomie Baśni polegało to na systematycznym niszczeniu dwóch królestw, które stanowiły dla papieża oparcie na wschodzie, królestw, które nie połączyły się w jedno, choć była taka szansa i przez to obydwa musiały ponieść klęskę. Węgry padły pierwsze, bo znajdowały się na pierwszej linii walki pomiędzy papieżem a sułtanem. Węgry były krajem papieskim, krajem, który swoją doktrynę opierał na łączności z Kościołem. Niemcy zaś chcieli Kościół podporządkować sobie. To się nie mogło udać bez zniszczenia i podziału Węgier. Cesarze gotowi byli dla tej idei podpisać pakty z diabłami siedzącymi w najgłębszych kręgach piekła, nie tylko z sułtanem. I to właśnie się dokonało. Na oczach zdumionej Europy.

Polska, przez obecność na tronie dynastii litewskiej, której relacje ze stolicą apostolską są głęboko nieuczciwe, usiłuje wydobyć się spod wpływu Rzymu nie rozumiejąc, że oznacza to wprost podział kraju i jego rabunek. Niemcy bowiem nie są zainteresowani utrzymywaniem monarchii polsko- litewskiej w całości. Oni ją wręcz ignorują, tak jakby jej w ogóle nie widzieli. Wydobycie się spod wpływów Rzymu oznacza wprost dostanie się pod bezpośredni wpływ Niemców. Oraz Moskwy, która cały czas porozumiewa się z cesarzami. Podział Polski nie dokonał się z kilku powodów, z których każdy znajdował się daleko poza jej granicami. Był także jeden powód krajowy, który jest cały czas lekceważony w opracowaniach historycznych. Nie może tego zrozumieć nawet ktoś taki jak Jasienica. Oto polska szlachta doskonale zdaje sobie sprawę co się wyrabia na świecie i za nic nie chce by władza królów z dynastii jagiellońskiej sięgała tam gdzie nie powinna. Potem zaś, za nic nie chce by na tronie zasiadł Niemiec.

W Europie są też inne kraje i inne doktryny. Jest Francja, najstarsza córka Kościoła, którą niemiecka propaganda tamtych czasów opisuje w barwach najczarniejszych i straszliwych. Francuzi i ich królowie doskonale jednak rozumieją sytuację i doskonale wiedzą, że kraje, które nie posiadają doktryny uniwersalnej są skazane na zagładę. Oni zaś nie mają takiej doktryny, mają Kościół i dynastię. Kościół ten został nie tak dawno podporządkowany dynastii i teraz, w I połowie XVI wieku zanosi się na to, że zginie wraz z nią. Francja więc wkracza do Włoch, by tam stanąć po stronie słabego papieża przeciwko cesarzowi. Akcja ta jest opisywana jako przejaw nieodpowiedzialności i głupoty królów z Paryża. Ci którzy tak piszą są po prostu durniami. Nie można ich inaczej nazwać. Francja toczy we Włoszech uporczywą wojnę o przeżycie, o wszystko. Przegrywa kampanię za kampanią i dalej ładuje pieniądze w te wojny, bo od tego zależy czy kraj przetrwa. Podobnie czynił później król Stefan w Inflantach, tam również wojna toczyła się o wszystko, choć na pozór rzecz wcale tak nie wyglądała. Francji zarzuca się nacjonalizm, tak jakby nie istniało na świecie Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego. Francja nie może sobie pozwolić w tamtych czasach na doktrynę narodową, bo zginie. Jest jednak ktoś kto może sobie pozwolić na taką doktrynę, ktoś kto konstruuje ją w dodatku tak, że zapewnia sobie i swoim poddanym sukces i bezwzględną przewagę. Tym krajem jest Anglia, która szybko zamienia się w Wielką Brytanię. Brytyjska doktryna podboju nie opiera na na cezariańskich mrzonkach. Anglicy nie chcą sobie nikogo podporządkowywać i brać zań odpowiedzialności przed historią, Panem Bogiem czy kimś jeszcze. Anglicy chcą panować w oparciu o własne wybraństwo, chcą eksploatować inne kraje i zwozić ich bogactwa do siebie. I to właśnie czynią od początku stulecia XVI do roku 1945. Swoją doktrynę zaś opierają na Starym Testamencie i na wybraństwie Żydów. I to oni wygrywają bezapelacyjnie, choć oczywiście mają kilka słabszych momentów. Chcę podkreślić, że w tamtych czasach nie istnieje, jak to się czasem pisze w polskich książkach, żadna polska doktryna narodowa. Gdyby taka istniała zginęlibyśmy, chyba że byłaby ona oparta na wybraństwie analogicznym do tego które pożyczyli sobie od Żydów Anglicy. Szlachta uważa się co prawda za grupę elitarną i wybraną, ale zawsze podkreśla swoją przynależność do Kościoła. Jest więc częścią organizacji uniwersalnej, częścią średniowiecznego jeszcze, zjednoczonego Kościoła. Szlachta, która przystępuje do obozu reformacyjnego zaś, czyni to wiedziona koniunkturalizmem. Liczy na upadek i podział monarchii polsko-litewskiej.

Po co ja to wszystko piszę w dodatku pod tak mało zachęcającym tytułem? Czynię to ponieważ uważam, że to jest właśnie właściwy sposób omawiania spraw dotyczących Polski, historii i patriotyzmu. Sposób, którego nie ukradnie nam żaden tajniak, ani żaden sprzedawca, bo oni są na to zwyczajnie za głupi. Jeśli zaś pozostaniemy przy wywieszaniu flag i machaniu nimi od czasu do czasu, na komendę w dodatku, to będzie z nami naprawdę źle. Uważajmy więc i nie unikajmy trudnych wyzwań. To nas uratuje.” (coryllus – Zdejmijcie flagi, bo)

podobne: O stawianiu wozu przed wołem czyli o treściach ukrytych naprawdę. „Pokot”, „Wielka Lechia”, „słowiańszczyzna” i folklor jako propaganda specjalnej (o Polaków) troski oraz: O heretyckiej (rewolucyjnej, imperialnej) i Bożej tradycji w armii oraz ich wpływie na polską prawicę. „Rozbite oddziały” Kaczmarskiego i to: Od wielkości do śmieszności czyli… różnica między powagą Wielkiej Brytanii a Polski w UE. Czym jest londyńskie „City”, Europa dwóch prędkości i „Exchange Stabilization Fund”. Gdy światem rządzą banksterzy i gangsterzy a także: Wspólny mianownik CETA, GMO, i Zbioru Zastrzeżonego IPN czyli o kosztach wojny między korporacjami jakie ponoszą społeczeństwa państw niepoważnych. O zgodzie między socjalistami. Jaką Polskę zostawimy przyszłym pokoleniom?

„…Wielu ludziom w Polsce i nie tylko wydaje się, że owym źródłem władzy jest jakaś poważna struktura urzędnicza, albo mafijna, albo mundurowa. Co w sumie na jedno wychodzi. To są złudzenia, w dodatku niebezpieczne, bo każda taka struktura może być zlikwidowana w dwa dni, bez specjalnego kłopotu. Potrzebna jest do tego jedynie determinacja i wroga wobec struktury, ale skrajnie wroga i niszcząca, doktryna…

…istniejące do dziś stowarzyszenie „Czaszka i piszczele”, z którego wywodzą się tacy politycy jak George Bush, zainicjowało swoją działalność okradając grób innego charyzmatycznego Indianina – Geronimo. Im także potrzebny był charyzmat. Dobrze bowiem wiedzą ci nowocześni, bogaci i lekko zblazowani ludzie, że bez charyzmatu wszelkie aspiracje do władzy można potłuc o kant sami wiecie czego. Warto w tym miejscu zapytać, dlaczego oni po prostu nie poszli po błogosławieństwo do tego swojego kościoła tylko rozkopywali groby biednych Indian, którym wcześniej ukradli ziemię. To chyba jasne? Bo ich charyzmat nie ma nic wspólnego z kościołem, ani z tamecznym, ani z Kościołem Katolickim

Co na to Polacy?…

…chcą być nowocześni i uważają, że będą tacy poprzez realizację swoich, całkowicie nie przystających do realiów aspiracji. Polacy utrzymują, że ich polityczna tradycja, tradycja Unii polsko litewskiej, koresponduje z politycznym projektem nazywanym Unią Europejską. To jest absolutna brednia i fałsz, a widać to choćby po tym, że w Unii polsko-litewskiej chodziło o to, by obywatele posiadali coraz więcej i bogacili się wskutek tego posiadania, w tej zaś nowej unii chodzi o coś przeciwnego. O to, by posiadanie było dla obywatela ciężarem oraz o to, by miast bogacić się obywatel zadłużał się coraz bardziej w banku

…Piewcy fałszywego, aspiracyjnego charyzmatu, wierzą także, że istniało coś co nosi dziś roboczą nazwę „polityki jagiellońskiej”. Chodzi o to, by pod jednym berłem zgromadzić jak najwięcej krajów Europy środkowo wschodniej. Pisząc „berłem” szydzę, bo wiadomo, że nie ma mowy o berle, za to jest mowa o parlamencie, procedurach, strukturach, koafiurach i całej reszcie. Otóż nie było żadnej polityki jagiellońskiej. Ową nicość maskuje się w podręcznikach historii fałszywym i oślizłym potworkiem językowym, czyli sławną „polityką dynastyczną Jagiellonów”. Cóż to jest polityka dynastyczna? To jest budowanie złudzenia, że będąc półpogańskim, dzikim Litwinem, zdeprawowanym przez włoskich pederastów i zadłużonym po uszy, można przeciwstawić się niemieckim bankom, cesarzowi, który swoje charyzmaty bierze wprost z Rzymu, Turkom uważającym się za nowych Rzymian od czasu zdobycia Konstantynopola, oraz miastom takim jak Gdańsk, Lubeka, czy Nowogród Wielki, które dyktują ceny zboża na świecie. To są niemożliwe rzeczy proszę Państwa. Polityka dynastyczna Jagiellonów jeśli nawet przyjmiemy, że istniała, polegała na mniej lub bardziej chętnym podporządkowywaniu się decyzjom silniejszych. Po upadku zaś Węgier w roku 1526 Jagiellonom pozostało już tylko słuchanie co mówi do nich cesarz, albo Turcy, albo Gdańsk, a najczęściej na słuchaniu tego co mówi do nich Albrecht Hohenzollern. To co dziś w Polsce nazywa się „polityką jagiellońską” jest w istocie polityką Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy, a raczej Jana Zamojskiego, bo Zygmunt III był organicznie niezdolny do prowadzenia działań politycznych. Polityka ta oparta była o charyzmat Kościoła, w dodatku o ten najważniejszy, czyli misyjny, którego realizacją zajmowały się najważniejsze w Kościele struktury – zakony. W naszym przypadku chodziło o Jezuitów. I to był szalenie ważny moment, bo od razu widać było, że wszystkim w kraju się polepszyło, a ci co mieli słabsze albo oszukane charyzmaty dostali ataku wściekłości. Początkowo ruchy zmierzające do likwidacji charyzmatycznej Rzeczypospolitej były rachityczne, ale w końcu stały się nieco bardziej zdecydowane, a prawdziwych rumieńców nabrały one w roku 1648, kiedy to – jak piszą współcześni mędrcy – zbuntowali się Kozacy i chłopstwo, bo szlachta ich gnębiła i nie chciała utrzymywać kozackiego rejestru, w liczbie 30 tysięcy wojska. Ciekawe co by powiedzieli ci wyrozumiali pseudobadacze, gdyby dziś ktoś im kazał utrzymywać bandę najemników, ot tak na wszelki wypadek, bez żadnej gwarancji, że najemnicy ci nie zdenerwują się bezczynnością i nie napadną na kraj, który im płaci. Albo, że ktoś nie przebije stawki, albo, że oni sami nie zażądają więcej, bo się będą nudzić. Albo, że nie sprowokują wojny z sułtanem jak to już nie raz bywało, bo ile można siedzieć i czekać aż coś się zacznie.
Jeśli już mówimy o buncie biednych, oszukanych Kozaków, porównajmy wpierw pewne liczby. Sicz zaporoska była osadą liczącą stale mniej więcej 3 tysiące mieszkańców, samych mężczyzn. Chmielnicki zaś wyprowadził w roku 1648 w pole aż 17 wielkich pułków, czyli około 50 tysięcy ludzi. Skąd on ich wziął mili Państwo na tych dzikich polach i jakimi drogami oni tam doszli? Toż pielgrzymka ta widoczna być musiała z kosmosu. Ważniejsze zaś pytanie brzmi: kto za ich obecność w szeregach armii Chmielnickiego płacił. Skąd wzięły się pieniądze na te zaciągi. Bo oczywiste jest, że były to zaciągi, a nie żaden spontaniczny bunt oszukanych szeregowców.
Dziś jak widzimy nie jest tak łatwo, albowiem sytuacja różni się znacznie od tej z XVII wieku. Oto wtedy na unię polsko-litewską napadli w kolejności wymienionej: Kozacy, Moskwa, Szwedzi, Węgrzy. A kiedy już się wszystko uspokoiło i szło na lepsze, przyszli jeszcze Turcy. No, a teraz my wraz ze Szwedami, Węgrami, Niemcami oraz całą resztą próbujemy przekonać Kozaków, że powinni się do nas przyłączyć. Nie wysyłamy do nich jednak już jezuitów z sakramentami, których oni zabijali, ale posła Kowala. Jemu proponuje się grzecznie udział w programie kulinarnym, ale to wszystko na razie. O przystąpieniu do unii mowy nie ma bo jak powiedziałem sytuacja jest inna i Chmielnicki z Krzywonosem dziś są na nic. A do stracenia jest znacznie więcej niż wtedy. Dobrze o tym wiemy. No i charyzmaty już nie te.” (coryllus – O fałszywych doktrynach i fałszywej historii)

podobne: Skąd się wzięła Ukraina czyli Rusi Czerwonej rys historyczny, i co to są „granice etniczne”. Nie karmić niedźwiedzia! i to: Większe wpływy Rosji na Ukrainie dzięki Niemcom i Francji. Sikorski: UE odeszła od wspólnej polityki zagranicznej. Duda o bezpieczeństwie a Niemcy o niebezpieczeństwie polskiej racji stanu (Polska strefą buforową). OAS i NATO dwóch prędkości. oraz: Jacek Drozd: „Sarmacki Katyń” – bitwa pod Batohem (czerwiec 1652) a także: cynik9: Kulminacja cyklu wojny w 2014. Czego szuka stary podżegacz na Ukrainie  polecam również: Ukraina na skraju bankructwa (z długiem u Rosji). UE wycofuje się z polityki wschodniej. Partnerstwo strategiczne Litwy i Polski podupadło. Polscy i ukraińscy żołnierze w mołdawsko-rumuńskim batalionie sił pokojowych. „Der Spiegel”: Rosja nie planuje nowej ofensywy we wschodniej Ukrainie i jeszcze: Rok po wyborze Poroszenki Ukraina pogrążona w chaosie. PostMajdanowa (DE) oligarchizacja i Samobójcze prawo serii  oraz: Rola Polski w strategii USA (miejsce w szeregu). Jak z przedmiotu stać się podmiotem polityki międzynarodowej. (Nie)aktualność idei jagiellońskiej i to: Traktat ryski czyli rozwód Jadwigi z Jagiełłą. Jak wolna Polska obeszła się z Kresami oczami Szubarczyka, Mackiewicza, Woyniłłowicza i Korwin Milewskiego

Polityka mi wisi dorodnym kalafiorem.
Błogosławieni cisi i ci, co pyszczą w porę.
Historia mnie nie bierze, literatura nudzi.
Ja tam już w nic nie wierzę, a już na bank – nie w ludzi.

Adam Wycichowski niewolnik

Nawet drzewa twardnieją, by przeżyć,
Co tu mówić o ludziach, frajerzy!

A jak się urządzili ci z władz i z opozycji?
Ten bił, a tego bili – obydwaj dziś w policji.
Więc żaden mnie nie skusi na byle ćmoje-boje.
Błogosławieni głusi i ci, co słyszą swoje.

Nawet drzewa, by przeżyć, korzenie
Zapuszczają głęboko pod ziemię.

Katabas kirchę wznosi nie dla nas, a dla Pana.
Więc jakby sam się prosił by z glana kapelana.
Mnie tego nikt nie wrzepi, ja chcę mieć święty spokój.
Błogosławieni ślepi i ci, co widzą w mroku.

Nawet drzewa rosną w ciemnościach
W dupie mają – na czyich kościach.

Dla mnie się liczy kasa, kwatera i gablota.
Jak trafię skórę – klasa – pierogi wyłomotam.
Wykaże test, żem HIV-nik, to w żyłę – i odjadę.
Błogosławieni sztywni i ci, co żyją z czadem.

Nawet drzewa próchnieją przedwcześnie
A przecież istnieją – bezgrzesznie.

Jacek Kaczmarski – „Odpowiedź na ankietę Twój system wartości”
4.2.1995

podobne: Kaczmarski i 7 grzechów głównych… na przykładzie starożytnego Rzymu i Cyncynat – wzór do naśladowania oraz: Jacek Kaczmarski i poetycka pamięć o stanie wojennym. „Stan wojenny trwa dla każdego przez całe życie, od narodzin do śmierci” czyli… „Obława II” i korpoustRÓJ i to: dwa cytaty z coryllusa i jeden z Kaczmarskiego. „A Ty siej…”

Reklamy

Nowe oblicze armii Putina. Udany test międzykontynentalnego pocisku balistycznego. USA-Rosja ponad podziałami (milcząca zgoda na interwencję w Syrii). Amerykański sprzęt wojskowy w Polsce.


  • Rosja przeprowadziła w ostatnich latach najgłębszą reformę sił zbrojnych od przeszło 80 lat. Dzięki niej nadrobiła część dystansu do sił zbrojnych swego głównego przeciwnika – NATO.
  • Celem reformy było odejście od sowieckiego modelu armii opartej na masowej mobilizacji na rzecz mniejszych sił zbrojnych cechujących się wyższą gotowością bojową.
  • Rosji udało się zwiększyć profesjonalizm, gotowość bojową i efektywność personelu wojskowego. Przynajmniej część sił zbrojnych osiągnęła zdolność szybkiego reagowania, uderzania bez ostrzeżenia i wysokiej mobilności.
  • Uwolnienie większych środków finansowych pozwoliło przyspieszyć proces zastępowania poborowych zawodowymi żołnierzami. To zaś pozwala używać więcej zaawansowanego technicznie sprzętu i podnieść gotowość bojową sił elitarnych (spadochroniarze, piechota morska, specnaz).
  • Program zbrojeniowy jest niedokończony i czekają go dalsze opóźnienia. Nie uda się w stu procentach zrealizować założonych celów z powodu chronicznej niewydolności krajowej zbrojeniówki, kryzysu ekonomicznego i pogorszenia relacji z Zachodem.
  • Pomimo spowolnienia wzrostu gospodarczego wydatki na cele wojskowe niezmiennie są niekwestionowanym priorytetem polityki finansowej Rosji.
  • Operacje na Krymie, w Donbasie i w Syrii pokazały, że siła militarna Rosji zwiększyła się w porównaniu z latami 90-tymi XX w., a także wojną z Gruzją (2008). Wciąż jednak rosyjski potencjał wojenny jest dużo słabszy od potencjału USA, czy połączonych potencjałów państw NATO.
  • Nie należy przeceniać możliwości wojennych Rosji. Wyraźny wzrost wartości bojowej dotyczy tylko części Sił Zbrojnych. Wystarczająco dużej, by zapewnić przewagę w konfliktach lokalnych, ale niewystarczającej w obliczu wojny na większą skalę.
  • Utrzymanie dotychczasowego kursu polityki militarnej Rosji oznaczać będzie dalszy wzrost wartości jej Sił Zbrojnych, co przy obecnej polityce zagranicznej Kremla oznacza wzrost zagrożenia dla sąsiadów Rosji, dla bezpieczeństwa w Europie i stabilności w wymiarze globalnym.

…To miały być najgłębsze reformy w armii od lat 30. XX w. Miano je przeprowadzić w trzech fazach, zaczynając od reform, na których wyniki trzeba czekać najdłużej. Po pierwsze, chciano zwiększyć profesjonalizm personelu poprzez zmiany w edukacji wojskowej i zmniejszenie liczbę poborowych. Po drugie, miano podnieść gotowość bojową poprzez ustanowienie scentralizowanej struktury dowodzenia i dodatkowe ćwiczenia. Po trzecie, miano wymienić i zmodernizować wyposażenie. Zasadniczo można przyjąć, że reformy miały być wprowadzane wzdłuż trzech głównych osi: zmiany w strukturze, zmiany w personelu oraz zmiany w organizacji dowodzenia sił zbrojnych…

…Iście rewolucyjną zmianą była przebudowa całej struktury sił zbrojnych – od strategicznych połączonych dowództw po nowe bojowe brygady. Celem było zwiększenie gotowości, mobilności i zdolności wysłania dużych sił za granicę w krótkim czasie.

Przejście armii od odziedziczonego po ZSRR systemu dywizyjno-pułkowego do brygadowego, wzorowanego w dużym stopniu na przykładzie wojsk NATO, ma zapewnić większą mobilność jednostkom i zwiększyć samodzielność dowodzenia poszczególnych jednostek na polu walki. Autorzy planu jako przykład nieskuteczności starego systemu wskazywali kampanie czeczeńskie i wojnę z Gruzją w 2008 r. Działał wówczas rozbudowany i ociężały czteropoziomowy system okręg wojskowy – armia – dywizja – pułk. W toku reformy zlikwidowano dwa szczeble (pułk, dywizja) i w efekcie powstała struktura dowodzenia trzypoziomowa: okręg wojskowy – dowództwo operacyjne – brygada. Brygada, jako podstawowa jednostka manewrowa, zwiększyła możliwości mobilne i poprawiła jakość dowodzenia…

…Zoptymalizowano strukturę dowodzenia. Zlikwidowano pewne poziomy hierarchii dzięki wspomnianym dowództwom połączonych sił. Niepotrzebne administracyjne dowództwa zlikwidowano, zwłaszcza w wojskach lądowych i siłach powietrznych. Na początku grudnia 2014 roku pod Moskwą uruchomiono nowoczesne centrum dowodzenia (Narodowe Centrum Zarządzania Obroną), które przejęło odpowiedzialność za nadzór całości rosyjskich struktur siłowych. Ich lista jest bardzo długa, od Sił Zbrojnych FR, przez wojska wewnętrzne MSW i wiele innych instytucji centralnych, po służby specjalne. Nowe centrum bezpośrednio jednak kontroluje i na co dzień nadzoruje jedynie wojsko. Narodowe Centrum Zarządzania Obroną odciążyło w tej dziedzinie Sztab Generalny, który stał się organem głównie planistycznym. Ukryty w wielkim podziemnym kompleksie „mózg” wojennej machiny Rosji rozwiązuje w dużym stopniu problem niskiej sprawności dowodzenia i zbyt wolnego reagowania na zagrożenie. Centrum ma koordynować zarządzanie wszystkimi poważnymi kryzysami (niekoniecznie wojskowymi) pod kierownictwem resortu obrony…

(…)

…największym hamulcem programu GPW 2020 mogą być konsekwencje rosyjskiego inwazji na Krym i Donbas. Skoro rosyjska zbrojeniówka nie radzi sobie z zaspokajaniem potrzeb wojska, to wyjściem mogłyby być zakupy broni na Zachodzie – za czym gorąco opowiadała się ekipa Sierdiukowa. Jednak po jego dymisji nastąpił w tej sprawie całkowity zwrot. Kilkanaście dni po zmianie ministra obrony premier Dmitrij Miedwiediew odebrał kwestię kształtowania cen uzbrojenia i sprzętu wojskowego resortowi obrony i przekazał rządowej Komisji Wojskowo-Przemysłowej. To zwycięstwo lobby zbrojeniowego i tych generałów, którym nie odpowiadała modernizacyjna polityka Sierdiukowa. Szef komisji, wicepremier Dmitrij Rogozin natychmiast dał do zrozumienia, że Rosja będzie kupowała produkty wojskowe za granicą tylko wtedy, gdy taki kontrakt będzie związany z transferem technologii.

Pierwszą ofiarą nowej polityki stał się włoski koncern IVECO. Rosyjskie wojsko wycofało się z zakupu 60 lekkich wozów bojowych LMV M65 (kontrakt podpisany w 2011 r.) i wybrało wozy Tigr, produkowane w kraju przez zakłady należące do miliardera Olega Deripaski. Tigry pojawiły się potem w telewizyjnych obrazkach z Krymu, będąc na wyposażeniu „zielonych ludzików”. Aneksja półwyspu jeszcze bardziej ograniczyła zbrojeniowe zakupy Rosji za granicą. Najbardziej znanym przykładem jest wycofanie się Francji ze sprzedaży dwóch okrętów typu Mistral. Mniej zaś mówiło się o kontrakcie, jaki w 2011 r. niemiecki prywatny koncern Rheinmetall podpisał z Rosjanami na budowę, wyposażenie i obsługę ośrodka szkolenia symulacyjnego walki. Choć w rząd w Berlinie ostatecznie, po aneksji Krymu, zamroził umowę (sam Rheinmetall bronił projektu do końca), to centrum szkoleniowe w Mulino jest już właściwie faktem dokonanym. Pentagon jest wręcz przekonany, że Niemcy szkolili tam już od dłuższego czasu rosyjskich żołnierzy, w tym specnaz GRU. Sankcje zachodnie, jeśli zostaną utrzymane, z pewnością będą coraz bardziej uderzały w modernizacyjne plany Moskwy. Chodzi bowiem głównie o najbardziej zaawansowane technologie, których Rosjanie nie posiadają i są zdani na zachodnich partnerów (np. celowniki termowizyjne, noktowizory czy elementy elektroniczne i elektrooptyczne dla rosyjskich pojazdów bojowych, samolotów i helikopterów). Co gorsza dla Rosji, Kijów zerwał – aczkolwiek po dziwnie długiej zwłoce – współpracę niektórych ważnych sektorów ukraińskiej zbrojeniówki z Rosją. Ukraina była zaś jednym z kluczowych dostawców ważnych elementów uzbrojenia, a np. w zakresie produkcji silników lotniczych można wręcz mówić o uzależnieniu Moskwy od sąsiada.

Generalnie, perspektywy rosyjskiego programu zbrojeniowego nie wyglądają najlepiej. W ciągu ostatnich siedmiu lat zbrojeniówki nie udało się zreformować, ani zmodernizować, za to jest bardziej scentralizowana (kilka wielkich korporacji państwowych) i nastawiona na realizację zamówień krajowych. Choć wpompowano w WPK duże pieniądze, stare bolączki nie zostały wyeliminowane. Właściwie wszystkie programy zbrojeniowe są opóźnione. Niektóre kontrakty nie zostały zrealizowane (Mistrale). Generalnie większość zupełnie nowego sprzętu, który miał stać się podstawą uzbrojenia wojska w 2020 r., wciąż nie została wprowadzona do seryjnej produkcji…” (Czesław Kosior)

całość tu: Nowe oblicze armii Putina

podobne: „Chcesz miec pokój? Gotuj się do wojny!”, czyli – Na co gotuje się Rosja?

…tymczasem…

„W dniu 28 października br. Rosjanie przeprowadzili udany test międzykontynentalnego pocisku balistycznego RS-24 Jars. Wystrzelenie odbyło się w 7 dni po teście amerykańskiego odpowiednika, LGM-30G Minuteman III…

…według oświadczenia Ministerstwa Obrony Narodowej Rosji wdrażanie na uzbrojenie pocisków RS-24 Jars, zwiększa możliwości RWSN w penetracji systemów antybalistycznych i w przyszłości będą one kręgosłupem sił rakietowych w ramach triady nuklearnej, broniąc Rosji i jej sojuszników.

Poprzedni test tego pocisku przeprowadzono w dniu 18 marca br., natomiast w dniu 22 sierpnia br., Rosjanie testowali jednogłowicowy RT-2UTTH Topol-M, a w lipcu br. przeprowadzili specjalne ćwiczenia z mobilnymi wyrzutniami tychże rakiet z okazji 30. rocznicy służby operacyjnej jego poprzednika, rakiety RT-2PM Topol.

Więcej o pociskach RS-24 Jars i RT-2UTTH Topol-M tutaj: Rozwój oraz dalsze perspektywy dla rosyjskich strategicznych systemów balistycznych po rozpadzie ZSRR

Rosyjski test odbył się równo tydzień po amerykańskim wystrzeleniu międzykontynentalnego pocisku balistycznego LGM-30G Minuteman III. W dniu 21 października br., o godz. 5:45 czasu lokalnego (GMT-7), zespół 90. Strategicznego Skrzydła Rakietowego (90th Strategic Missile Wing) z największej amerykańskiej bazy rakietowej Francis E. Warren Air Force Base (Wyoming) przeprowadził próbne wystrzelenie pocisku z Vandenberg Air Force Base (Kalifornia).

Minuteman III przeleciał prawie 6.800 km i jego ćwiczebne głowice uderzyły w poligon Ronald Reagan Ballistic Missile Defense Test Site na atolu Kwajalein w archipelagu Wysp Marshalla na Pacyfiku…”

źródło: Rosja testuje miedzykontynentalny pocisk balistyczny kilka dni po USA

podobne: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową. oraz: Amerykański niszczyciel Donald Cook opuścił Morze Czarne. Michał Soska: USA, Rosja i kwestia ukraińska polecam również: NATO-Rosja: manewry wojskowe i „renesans wrogości” (na pokaz?)

 

„…Moskwa dała światu pokaz swoich niebanalnych możliwości: parę tuzinów rakiet wystrzelonych z pokładów niewielkich korwet unoszących się na wodach Morza Kaspijskiego uderzyło w pozycje „rebeliantów” w zachodniej Syrii.

Przy czym rewelacją jest tu nie tylko sam fakt posiadania przez Rosjan takich samosterujących rakiet – porównywalnych, jak się okazuje, z amerykańskimi Tomahawkami – ale też tak spektakularna demonstracja skuteczności systemów dalekiego rozpoznania i naprowadzania. Jeszcze parę tygodni temu prasa (notabene także rosyjska) powątpiewała w ogóle o istnieniu, co dopiero mówić o sprawności operacyjnej, pocisków typu Kalibr-NK – wyobrażano sobie, że ich zasięg liczy się co najwyżej w setkach kilometrów – a tu, proszę: nie tylko realnie istnieją, ale jeszcze precyzyjnie trafiają w wyznaczone cele oddalone o 1000–2000 km. Poza dającą do myślenia manifestacją możliwości projekcji siły była to więc również manifestacja niewąskiej finezji – także dyplomatycznej. Bo przecież wylegitymowali się przy okazji milczącą zgodą Teheranu na takie sztuki w irańskiej przestrzeni powietrznej.

Rosja więc nie tylko wróciła do gry na Bliskim Wschodzie, ale też najwyraźniej dyktuje jej warunki. W tym kontekście nie dziwi komunikat Waszyngtonu o „gotowości do ustaleń” w sprawie ruchów w Syrii. Ale przecież rosyjska akcja w Syrii nie byłaby się w ogóle zaczęła, gdyby Amerykanie nie zapalili już wcześniej zielonego światła. W jednym z najnowszych wywiadów Putin stwierdził wyraźnie: „Mogę zapewnić, że gdybyśmy nie znali stanowiska najważniejszych graczy na Bliskim Wschodzie i ich nastawienia do naszej akcji wobec terrorystów, gdyby było ono negatywne, to nie wykonalibyśmy tych uderzeń. Ale my to zdanie i ich stanowisko dobrze znamy, znamy ich opinie wyrażane wobec nas za zamkniętymi drzwiami i dlatego m.in. zdecydowaliśmy się na tę operację”.

Tak więc przy wszystkich medialnych pozorach kontrowersji mamy najprawdopodobniej do czynienia z sojuszniczym porozumieniem Moskwy i Waszyngtonu w sprawie syryjskiej. Pytanie: czy tylko w tej sprawie? Czy przypadkiem i operacja „uchodźcy” nie jest wspólnie autoryzowana z obu stron? To wcale niewykluczone – przy założeniu, że „uchodźcy” występują tu w roli walca, którym wyrównuje się plac budowy pod nową konstrukcję geopolityczną.

Tymczasem bez większego echa przemknęła wiadomość o przesądzeniu sprawy lokalizacji amerykańskich baz wojskowych: w Łasku, Drawsku Pomorskim, Ciechanowie, Skwierzynie i Choszcznie. Nominalnie mają to być na razie „bazy sprzętowe”, bez stałego kontyngentu „siły żywej”. Ale przecież, skoro nie mówi się o przekazaniu tego sprzętu Wojsku Polskiemu, to znaczy że pozostaje on własnością armii USA. A kto za sprzęt odpowiada, ten będzie go musiał jakoś pilnować – a zatem sprawować władztwo nad miejscem jego składowania. Zatem minister Siemoniak przesądził o naniesieniu na mapę Polski enklaw de facto eksterytorialnych. Zauważmy, że dzieje się to bez najmniejszej reakcji propagandowej ze strony Moskwy – która wszak z reguły nie zaniedbywała okazji, by zaznaczać swój kategoryczny sprzeciw wobec przesuwania punktów ciężkości NATO ku wschodowi. Czemu teraz milczy? Bo najwyraźniej nie ma żadnych powodów do niepokoju – została wcześniej dokładnie poinformowana i satysfakcjonująco uspokojona, że te nowe bazy nie będą reprezentować realnego potencjału „na zewnątrz”. Nie zmienią zatem znacząco stosunku sił w Europie Środkowej. Zmienią natomiast znacząco i być może przesądzą o stosunku sił wewnątrz państwa polskiego (byłego państwa polskiego)…” (Grzegorz Braun)

całość tu: Grzegorz Braun: Porozumienia ponad podziałami

podobne: Jacek Bartosiak i geopolityka: Rosja uwiązana na Ukrainie czeka na propozycję USA w sprawie „rozbioru” Polski by w zamian pomóc poskromić Chiny. Potencjał Polski w konflikcie z interesem Niemiec (o „jedwabny szlak”). Rola prezydenta RP (a propos debaty). oraz: Polska: ćwiczenia z udziałem „Patriotów”, manewry w rejonie Bałtyku, program Wisła (przeciwrakietowy parasol za kilka lat). Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. Miller o armii europejskiej. Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. Irak: armia odbija Tikrit i to: Rosja chce współpracować z USA w zwalczaniu terroryzmu. Manewry i rozbudowa infrastruktury wojskowej na Arktyce. a także: Rosja – Chiny – USA (Izrael) – Unia Europejska. Thierry Meyssan: „Początek wielkiej zamiany ról”. polecam również: Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy. NATO i „Trójkąt Weimarski” o wsparciu dla Ukrainy i Europy Wschodniej. i jeszcze: Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię).

USA-Rosja

Niech w końcu Niemcy wystękają dlaczego nie chcą twardej infrastruktury NATO w Polsce. Czy Obama i Putin uzgodnią nowy reset?


Z dr. hab. nauk wojskowych, profesorem Akademii Obrony Narodowej, Romualdem Szeremietiewem, byłym wiceministrem obrony narodowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki. (fragment):

„…Jak ocenia Pan stanowisko części mediów w Polsce, które twierdzą, że żądania prezydenta Dudy w kwestii utworzenia stałych baz NATO jeżeli nie zostaną spełnione, to przyszłoroczny szczyt Sojuszu w Warszawie może się okazać porażką Polski?

– W mojej ocenie, tak sprawy stawiać absolutnie nie można. Przede wszystkim należy wreszcie urealnić naszą pozycję w Sojuszu Północnoatlantyckim, bo status, jaki proponują nam Niemcy jako państwa członkowskiego drugiej kategorii, na terenie którego nie może być żadnej infrastruktury NATO-wskiej, co miałoby odpowiadać zobowiązaniom, jakie podobno kiedyś zostały złożone w stosunku do Rosji, jest dla nas nie do przyjęcia. To trzeba w sposób zdecydowany wyartykułować i jeżeli prezydent Andrzej Duda w swoich żądaniach będzie konsekwentny, to bardzo dobrze. Ci, którzy nie chcą stałych baz NATO w Europie Środkowej i Wschodniej – a mam tu na myśli Niemcy – niech w końcu powiedzą, co stoi na przeszkodzie, aby taka infrastruktura powstała chociażby w Polsce. Dlaczego te terytoria nie mają być bronione? Czy dlatego, że Rosja w dalszym ciągu ma aspiracje, żeby te tereny ponownie sobie podporządkować? Niech w końcu Niemcy to wystękają. Moim zdaniem, nie ma co udawać i im prędzej ta sprawa się wyjaśni, im prędzej ci, którzy tylko udają, że są naszymi przyjaciółmi, a w ramach zakulisowej dyplomacji dogadują się z Moskwą, tym lepiej. Niech Niemcy powiedzą, że nie chcą, żeby Polska – pełnoprawny członek Sojuszu Północnoatlantyckiego – była broniona, bo w pewnej perspektywie czasu ponownie ma się znaleźć w strefie wpływów Rosji, a w związku z tym nie ma sensu, aby bazy NATO-wskie były instalowane na terenie naszego kraju. Nie sądzę, żebyśmy usłyszeli takie stwierdzenia. Tym bardziej powinniśmy mówić zdecydowanym głosem, bo tu idzie o nasze bezpieczeństwo, a nie o elegancję czy dyplomatyczne sukcesy, które nie poprawiają realnie naszej pozycji. Powtórzę jeszcze raz: sprawa musi być jasno postawiona i konsekwentnie przeprowadzona.

Możemy się spodziewać, że w tych kwestiach zapadną jakieś wiążące decyzje w przyszłym roku podczas szczytu NATO w Warszawie?

– To będzie zależało od postawy i determinacji – z jednej strony Polski, która powinna mieć jasno sprecyzowaną politykę w zakresie bezpieczeństwa, a z drugiej Stanów Zjednoczonych, które są kluczowym mocarstwem zarówno jeśli chodzi o potencjał obronny, jak i możliwości oddziaływania całego NATO. Wiele zależeć będzie także od skali sprzeciwu oponentów rozmieszczenia baz NATO-wskich na terenie Europy Środkowej i Wschodniej, którzy myślą, jak postępować, aby przypadkiem nie drażnić Moskwy. Co z tego wyniknie, na razie jest niewiadomą. Wiele też zależeć będzie od tego, jak będzie się rozwijała kampania przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Czy administracja amerykańska będzie bardziej zdeterminowana, a w związku z tym zajmie zdecydowaną postawę, m.in. wspierającą nasze aspiracje, co do baz NATO w Polsce, czy może odwrotnie – będzie ustępliwa, skłaniająca się raczej ku stanowisku Niemiec i Francji. W tym drugim przypadku szanse na powstanie baz NATO-wskich w Polsce oceniałbym bardzo mizernie. Tak czy inaczej musimy prowadzić mądrą, zdecydowaną polityczną i dyplomatyczną ofensywę, aby cel, jakim jest zwiększenie stałej obecności żołnierzy NATO w naszym kraju, został osiągnięty…”

całość tu: Niemcy grają na dwa fronty.

  • Tak zwany format normandzki, czyli negocjacje Rosji, Ukrainy, Francji i Niemiec, najwyraźniej się wyczerpał. Kanclerz Angela Merkel, na której spoczywał główny ciężar rozmów zniechęciła się bezskutecznością swoich działań. Także Kreml, ze względów prestiżowych, wolałby aby ostateczne porozumienie zawarte zostało ze Stanami Zjednoczonymi, największym mocarstwem Zachodu i świata, a nie per procura z Niemcami i Francją w asyście Ukrainy. Nie chodzi w nim bowiem tylko o uregulowanie sytuacji na granicy rosyjsko-ukraińskiej, ale o coś znacznie poważniejszego, o ustalenie nowych zasad równowagi sił w Eurazji.
  • Konsultacje amerykańsko-rosyjskie trwają już od trzech miesięcy. Nowy etap rokowań rozpoczęła majowa wizyta w Soczi sekretarza stanu USA, Johna Kerry’ego, podczas której rozmawiał on z Władimirem Putinem i szefem rosyjskiej dyplomacji, Siergiejem Ławrowem. W jej efekcie podjęto amerykańsko-rosyjski dialog na poziomie wiceministrów spraw zagranicznych, a tym samym stworzono nowy format dyplomatyczny, służący wypracowaniu porozumienia pomiędzy mocarstwami. W czerwcu doszło do pierwszej od wielu miesięcy telefonicznej rozmowy Władimira Putina z Barackiem Obamą.
  • Mocarstwa zachodnie i Rosja są na siebie skazane. Rosja – z geoekonomicznego punktu widzenia – jest zapleczem surowcowym i swoistym peryferium Zachodu i dla mocarstw jest to relacja optymalna. Paradoksalnie to nie siła, a geoekonomiczna słabość Moskwy jest przyczyną mało asertywnego stosunku do niej Zachodu.
  • W. Putinowi chodzi o to, aby Zachód zaprzestał eksportu wartości liberalno-demokratycznych na wschód i zastopował ekspansję NATO i UE. Dąży więc do zawarcia umowy o podziale stref wpływów. I należy się spodziewać, że znajdzie wiele zrozumienia wśród przywódców mocarstw zachodnich.
  • Nasz region będzie nadal otwarty na wpływy Moskwy i pozostanie szarą strefą bezpieczeństwa. Utrzyma się jego uzależnienie od dostaw rosyjskich surowców energetycznych.
  • Istnienie szarej strefy w naszym regionie wynika z potrzeb bezpieczeństwa zachodnich mocarstw. Stacjonowanie dużych jednostek wojskowych na terytorium nowych członków NATO, dzięki któremu nasz region przestałby być szarą strefą bezpieczeństwa, wplątywałoby je od razu w ewentualny konflikt zbrojny. Nierówny status nowych państw członkowskich daje więc mocarstwom strategiczną elastyczność. Z tego powodu przyszłoroczny szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego może zakończyć się dla nas przykrą porażką.

Krzysztof Rak,

całość tu: Mocarstwa dzielą się strefami wpływów. Czy Obama i Putin uzgodnią nowy reset?

podobne: Większe wpływy Rosji na Ukrainie dzięki Niemcom i Francji. Sikorski: UE odeszła od wspólnej polityki zagranicznej. Duda o bezpieczeństwie a Niemcy o niebezpieczeństwie polskiej racji stanu (Polska strefą buforową). OAS i NATO dwóch prędkości. oraz: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? i to: Romuald Szeremietiew: Wiarygodność obrony a także: Poważne państwa nie mają w polityce zagranicznej ani stałych sojuszników, ani też stałych wrogów, tylko niezmienne interesy. Odzyskać MSZ. polecam również: Jacek Bartosiak i geopolityka: Rosja uwiązana na Ukrainie czeka na propozycję USA w sprawie „rozbioru” Polski by w zamian pomóc poskromić Chiny. Potencjał Polski w konflikcie z interesem Niemiec (o „jedwabny szlak”). Rola prezydenta RP (a propos debaty). i jeszcze: Geopolityka, mocarstwa i wojny. Koncepcja imperium. Czym (jeszcze) żyje Ameryka?

USA-Rosja

Z „warszafki” do „wrocłafka” czyli… rewolucja Kukiza i afera podsłuchowa jako finalna faza scenariusza rozbiorowego Polski.


fragment rozmowy z Grzegorzem Braunem:

„…Czy zaskoczyła Pana treść nagranych rozmów, czy wręcz przeciwnie – po rządzie Tuska trudno było oczekiwać czegokolwiek innego?

Zaskoczony treścią tych nagrań może być tylko ktoś, kto nie zdaje sobie sprawy, na jakim świecie żyje. Żyjemy w świecie demokracji, która właśnie w takich okolicznościach odkrywa swoje paskudne oblicze. Rządzi nami byle kto i nie wiadomo kto. Przecież ci ludzie, którzy nam się w tych rozmowach tak szeroko prezentują nie mogą być uważani za szczyt władzy w naszym kraju. To są amatorzy i gówniarze. Problem w tym, że nie jesteśmy w stanie się zorientować, kto ich zatrudnił w charakterze marionetek. Prawdziwi właściciele Tuska, Sikorskiego, Belki czy Grasia ciągle chowają się za kulisami tego teatru. Jednocześnie są zbyt profesjonalni, żeby się ujawniać. Chcę podkreślić – obecna sytuacja to nie jest kryzys demokracji, przeciwnie to jest norma demokracji.

(…)

O co więc chodzi?

Z jednej strony o wyizolownie państwa polskiego na arenie międzynarodowej, tak żeby było zdane na łaskę i niełaskę scenarzystów, którzy mają w ręku nasze losy, a z drugiej – o taką kompromitację Polski w oczach jej własnych obywateli, żeby – kiedy już przyjdzie (a przyjdzie niedługo) faza finalna instalacji na naszym terytorium zrębów alternatywnego tworu państwowego połączonego z odebraniem narodowi polskiemu suwerenności na jego własnym terytorium – żeby wówczas znaczna część obywateli zniechęconych do własnego państwa, rozczarowanych, pełnych goryczy i pogardy wobec tych, którzy tworzą tę atrapę fasady państwowości, przyjęła z ulgą, a może nawet z radością alternatywne rozwiązania polityczne, które w dodatku zostaną przedstawione jako scenariusz ratunkowy dla Polski.

(…)

kolejnym etapem będzie już niezadługo odpalenie tzw. kryzysu finansowego, bo i w finansach trzeba stwierdzić wyraźnie, że to nie żaden kryzys, tylko rezultat działań międzynarodowych lichwiarzy, będących w istocie właścicielami Polski. To dla nich i na nich obecnie pracują Polacy przywiązani niczym chłopi pańszczyźniani każdy do swoich kredytów. Ci lichwiarze w dowolnym momencie, według swego uznania proklamują po prostu bankructwo państwa polskiego, a co gorsza doprowadzą wcześniej do sytuacji, że Polacy nawet nie będą takiego państwa żałowali.

I co wtedy?

Wówczas pojawią się „dobroczyńcy” „zbawiciele” i „wielcy przyjaciele Polaków” którzy zaproponują programy naprawcze, restrukturyzację finansów państwa, będącą w istocie jeszcze mocniejszym uwikłaniem Polaków w piramidę finansową, w której zresztą już tkwimy. Myślę, że do zalegitymizowania tego wszystkiego będzie potrzebne jednoczesne odpalenie kryzysu politycznego o charakterze militarnym, może nawet wojennym. Chociaż pan minister Sienkiewicz i jego koledzy dawno już wylecą z roboty, ale szykowany przez nich aparat państwa policyjnego, z którym już mamy do czynienia, zostanie użyty do pacyfikacji resztek narodu.

To jest pewna ironia tej sytuacji, że wątek finansowy, który pojawił się w rozmowach pierwszoplanowych finansistów, reprezentujących w Polsce interesy owych lichwiarskich banków, mógł paradoksalnie przyczynić się do ujawnienia całej afery. Bo czy przypadkiem ci ludzie, posuwając się do prób emisji większej ilości papierowego pieniądza, czym usiłowali być może podreperować swoją bieżącą sytuację, nie popełnili największego grzechu, próbując dokonać tego bez porozumienia z gangsterami, którzy mają ich los w swoim ręku? W każdej mafii największym przestępstwem jest przecież okradanie swoich bossów. Być może do tego w Polsce doszło – może tych nowych banknotów wydrukowali nieco więcej niż starych – więc międzynarodowe konsorcjum lichwiarzy upomniało się po prostu o swoje.

(…)

Jaki jest więc cel tych nagrań?

Mają ostatecznie wytrącić polskiej polityce, ktokolwiek będzie nią kierował, możliwość prowadzenia poważnych rozmów z poważnymi partnerami. Z całego tego spektaklu ma wypłynąć jeden wniosek państwo polskie nie jest partnerem do jakichkolwiek poważnych rozmów i ustaleń, bo jeśli nawet zostaną zawarte, to prędzej czy później zostaną wypaplane i będzie można sobie o nich poczytać w prasie bulwarowej.

Ale nagrania te dają szansę opozycji. Notowania PiS rosną…

Być może istnieje też taki wariant scenariusza rozbiorowego, w którym mieści się nawet powierzenie na jakiś czas zewnętrznych znamion władzy politykom pełniącym obowiązki patriotów. Być może dlatego też ta akcja podsłuchowa została odpalona, że właśnie przychodzi na to pora. Może trzeba dopuścić patriotów do władzy po pierwsze po to, żeby w czasie kryzysu finansowego znalazły się kozły ofiarne, na które będzie można zwalić za niego winę, a po drugie -żeby to nie kompletnie skompromitowani gangsterzy i złodzieje z Platformy Obywatelskiej, tylko patrioci z Prawa i Sprawiedliwości wystąpili w charakterze żyrantów pewnych rozwiązań, które do finalizacji scenariusza rozbiorowego są również konieczne. Być może to właśnie patrioci są potrzebni do tego, żeby podżyrować zaangażowanie Polski w konflikt wojenny, w wyniku czego zostanie przeprowadzony jakiś np. transfer uchodźców do Polski na większą skalę, za którym pójdzie np. zmiana prawa.

(…)

Myślę więc, że rzeczywiście na polskiej szachownicy pionki przestawiają możni tego świata. Myślę, że równie dobra jest hipoteza, że mamy efekty przestawienia wajchy przez imperium amerykańskie, jaki i hipoteza, że to Rosjanie ze swojej strony wajchę przeciągają, żeby utrudnić życie Amerykanom. Wszystko to jest równie prawdopodobne. Oczywiście ten scenariusz rozbiorowy jest rozwojowy i ulega modyfikacjom niemalże „ze sceny na scenę” ale priorytety muszą być i będą zachowane. Natomiast jak ostatecznie przebiegnie, wiedzą tylko ci, którzy go piszą.

(…)

„Spisek kelnerów” czy nawet „baronów węglowych” – to są teorie tyle samo warte, co wersja, w której Oswald sam strzelał do Kennedy’ego, a Rywin działał na własną rękę. Ale oczywiście na poziomie lokalnym, krajowym, skoro okazuje się, że „dziennikarze śledczy” i „kelnerzy” znają się z pewnym „biznesmenem” z Legnicy – to trudno nie zastanowić się nad udziałem w tej kombinacji gangu Grzegorza Schetyny. Ja nie przypuszczam, żeby ktokolwiek na Dolnym Śląsku mógł od lat prosperować w interesach bez autoryzacji ze strony „układu wrocławskiego” Że ten układ jest przez międzynarodowych graczy wciąż poważnie obstawiany, to nie ulega wątpliwości. Przypominam, że w ostatniej dekadzie w warszawskiej prasie, także zwanej niezależną pojawiały się przymiarki Schetyny do roli„mocnego człowieka” który jaki jest, każdy widzi, ale on przynajmniej zrobi z tym wszystkim porządek. Więc może brany jest pod uwagę i taki wariant pośredni. [Grzegorz Braun o zapleczu intelektualnym Prawa i Sprawiedliwosci – przyp. Odys]

Jaki?

Wspomina się o tzw. rządzie fachowców. Ja nie wykluczałbym, że do takiej roli szykowani są ludzie właśnie z okolic Wrocławia. Proszę np. zwrócić uwagę na towarzystwo spod znaku Kongresu Obywatelskiego – to dość mglista inicjatywa, dość luźne forum, ale wiadomo np., że służy ono do lansowania się m.in. takich ludzi, jak Mateusz Morawiecki, szef Banku Zachodniego. Jego nazwisko już parę lat temu było wymieniane na giełdzie kandydatów do rządu. A zatem nie zdziwiłbym się, gdyby pojawił się on jutro przynajmniej w szeroko rozumianym zapleczu tzw. „rządu technicznego” On, a może jeszcze i pan Zbigniew Jagiełło z PKO? Takie zaplecze mogłoby gwarantować płynne przejście od „rządu technicznego” do „rządu fachowców”o silnie patriotycznym profilu. Co ci akurat finansiści mają wspólnego z „układem wrocławskim”? Otóż mają w biografiach – podobnie zresztą jak Schetyna – piękną kartę, tj. działalność w „Solidarności Walczącej”. To jest chyba ostatnia taka piękna, jeszcze niezgrana karta, którą nasi scenarzyści zdecydują się być może wreszcie włączyć do gry właśnie np. do zalegitymizowania Schetyny. Warto odnotować dyskretne lansowanie tej legendy, za pomocą np. świeżej publikacji książkowej o„SW” Problem w tym, że to jest legenda mocno załgana i jeśli ktoś zechce na niej budować nowe państwo, to warto żeby najpierw przenicował łżebiografie takich właśnie graczy jak Schetyna.

Naprawdę proszę zachować daleko posuniętą ostrożność w zachwycaniu się czymkolwiek, co pochodzi z Wrocławia i okolic. [polecam! Schetyna i układ wrocławski – przyp. Odys]

O historycznych uwarunkowaniach, o tym, że jest to teren najsilniej spenetrowany i najgłębiej nasycony agenturą jeszcze w czasach, gdy stacjonowały tam sztaby Północnej Grupy Wojsk Armii Czerwonej. Tamtejsze elity – wyżej wymienionych nie wyłączając – były wyłaniane i selekcjonowane, a co najmniej bacznie monitorowane przez takich fachowców, jak np. tow. płk Putin, który stacjonując w pobliskim Dreźnie, patronował od tamtej strony, także po linii STASI narodzinom „układu wrocławskiego”

Nota bene – Wrocław przewidziany jest niewątpliwie na jedną ze stolic regionalnych owego „kondominium” o którym wyżej wspominałem. Co zresztą wcale nie wyklucza możliwości, że na jakiś czas wam tu w Księstwie Warszawskim może nawet zostawią trochę Polski – na miarę skansenu albo rezerwatu indiańskiego.

Może taki rząd, odwołujący się do legendy „Solidarności Walczącej” to nie taka zła perspektywa?

Może. Ja tylko stwierdzam fakt: i ten układ tworzą ludzie głęboko uwikłani i uzależnieni od centrów zawiadowczych zlokalizowanych poza terytorium Polski. I dlatego, obawiam się, nie będą w stanie nawet gdyby chcieli – odwrócić generalnego trendu. Mogą więc zostać wykorzystani jako pożyteczni żyranci na przejściowym etapie. Dają oni, z punktu widzenia naszych zewnętrznych scenarzystów, pełną rękojmię bezpieczeństwa – nie mają bowiem w gruncie rzeczy żadnych poważniejszych koncepcji antysystemowych. W każdym razie to właśnie wynika np. ze znanych mi wystąpień na forum Kongresu Obywatelskiego czy z lektury prasy związanej ze środowiskiem „SW” To są jakieś „republikanizmy” całkowicie niegroźne dla lichwiarzy – bo uznające etatystyczne status quo. Albo działania na niwie „polityki historycznej” – ważne i skądinąd sympatyczne – ale mieszczące się w granicach właśnie owego wyżej przywołanego rezerwatu dla Polaków…”

rozmawiała Aldona Zaorska (całość tu: Afera podsłuchowa to finalna faza scenariusza rozbiorowego)

„…Nim zagłosujecie na „nową” Polskę, dokładnie przyjrzyjcie się, jak wygląda stary Lubin, bo to jest Polska Kukiza w pigułce.

Niewielkie dolnośląskie miasto większości Polaków kojarzy się z trzema najbardziej charakterystycznymi znakami rozpoznawczymi: siedziba KGHM, sport (Zagłębie Lubin, piłka ręczna i nożna) i tragiczne wydarzenia z czasów stanu wojennego. W tym roku doszedł czwarty znak rozpoznawczy, którym jest hala miejska RCS Lubin, nieformalna siedziba niedoszłego prezydenta i lidera ciągle nieistniejącego ruchu Pawła Kukiza. W Lubinie Paweł Kukiz po wielu poszukiwaniach odnalazł swoje polityczne zaplecze i ludzi, którzy zapewnili mu pierwszy polityczny sukces, stanowisko radnego w dolnośląskim sejmiku wojewódzkim. Kukiz startował z KW Bezpartyjni Samorządowcy. Twórcą tego komitetu i szefem jest Robert Raczyński, lubiński baron powiązany z Grzegorzem Schetyną i Rafałem Dutkiewiczem, przez 20 lat sprawujący władzę w mieście. To dostateczne powody, by kolejny raz przedstawić skrajną patologię udającą antysystemowy ruch obywatelski. Ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, jaką Polskę chce budować Paweł Kukiz z lokalnymi klikami samorządowymi, niech się dokładnie przyjrzy jaki Lubin zbudował Robert Raczyński.

Zacznijmy od zaklęć propagandowych: JOW i zniszczyć system. Bez systemu, który rzekomo chce zniszczyć Kukiz, jego polityczny mentor Raczyński nie przetrwałby jednego dnia, natomiast JOW pozwolił Raczyńskiemu system zakonserwować i całkowicie zawładnąć nad wszelkimi przejawami lokalnego życia publicznego. W 2014 roku do rady Miasta Lubina dostało się 23 radnych, z tego 22 z listy KW Roberta Raczyńskiego, 23 radnym jest 75-letni emerytowany górnik, który został koalicjantem Raczyńskiego. Przyjrzyjmy się tej antysystemowej ekipie i jej zapleczu.

Prezydent miasta Lubina Robert Raczyński (premier)

Od początku lat 90 partyjny działacz w dwóch ugrupowaniach: Partia Chrześcijański Demokratów i AWS. Bliski kolega Grzegorza Schetyny i współtwórca „bezpartyjnego” komitetu Rafała Dukiewicza. „Bezpartyjnemu” prezydentowi przez wiele lat doradza niejaki Andrzej Pudełko, skazany prawomocnym wyrokiem za działania łamiące ustawę antykorupcyjną. Pudełko obsadzał te same osoby w kilku radach nadzorczych miejskich spółek. W elekcie jego działań 9 osób wyciągnęło z kieszeni podatnika ponad 594 tys. zł. Sam Pudełko zasiadał w czterech spółkach pobierając niebagatelną kasę i zapewniał wypłaty 9 innym osobom.

W tej sprawie z dziewięciu osób, które zasiadały w radach nadzorczych spółek, trzy osoby spełniały warunki, które pozwalały stosować wobec nich przepisy ustawy antykorupcyjnej. Tymi osobami są Pudełko, Dłubała i Zubko , oni byli naczelnikami w UM, mieli prawo wydawać decyzje w imieniu prezydenta z tego też powodu mogli zasiadać w dwóch radach nadzorczych. Jednak Pudełko w pewnym okresie czasu brał pieniądze za zasiadanie w trzech spółkach co jest bezprawne i sprzeczne z prawem. Pozostałe sześć osób również zostało powołane i pobierało wynagrodzenie z naruszeniem prawa…

(…)

Jak działa system Roberta Raczyńskiego, który Paweł Kukiz wziął sobie za wzór dla antysystemowej rewolucji w całej Polsce?

I. Na czele stoi baron Robert Raczyński, działacz partyjny z 25 letnim doświadczeniem, człowiek ustawiony politycznie, zaraz po dealu przy okrągłym stole.

II. Baron Raczyński dobiera zaplecze według znanego od 25 lat klucza, w ekipie pojawia się uwłaszczony esbek biznesmen i kilku prezesów z wyrokami lub podejrzeniem o korupcję. Pełne gwarancje dla barona i dla zaplecza, są związani i skazani na siebie, nikt nie może się wyłamać, bo polecą wszyscy.

III. Finansowanie odbywa się równie klasycznie, to zamach na publiczną kasę, miliony wyciągane ze spółek skarbu państwa i spółek miejskich. Wcześniej poustawiani na stołkach krewni królika spłacają długi i robią zrzutki na kampanie wyborcze, rzecz jasna z kasy, którą wypłacają podległe miastu spółki.

IV. Obstawianie wszystkich instytucji publicznych, kulturalnych, sportowych, oświatowych, administracyjnych i biznesowych przez swoich ludzi. Ciotki, szwagrowie, żony kochanki, całe klany i rodziny w radach nadzorczych, starostwie, itd., itp.

V. Zlecenia i przetargi dla lokalnych biznesmenów, zaprzyjaźnionych z ośrodkiem władzy.

VI. Pełna dyspozycyjność lokalnych mediów, których właścicielem jest miasto Lubin, a zatem prezydent Raczyński i jego ludzie dzielący kasę…” (Matka Kurka)

itd… polecam lekturę całości tego interesującego tekstu tu:  Potrafisz Polsko! – partyjny baron, złodzieje i esbek na czele antysystemowej rewolucji Kukiza a jako uzupełnienie to: „Elektorat buntu”, „bezpartyjny” Kukiz i „Ściana ze szkła” czyli… jak naprawić zegarek? Jeśli antysystemowcy nie wykorzystają obecnej sytuacji będą winni wobec historii.

…życzę miłej „alternatywy” wszystkim pragnącym „zmiany” „zbuntowanym”, którzy ponad nienawiść do PO nie potrafią ruszyć głową. Wszak nic innego ich nie interesuje prócz JOWów (reszta programu może nie istnieć) i poczucia satysfakcji z pozbawienia kilkuset POSłów miejsca przy korycie. Być może liczą nawet naiwnie na rozliczenie któregoś z prominentów PO, ale ja już wam zapowiadam – nie doczekacie tego.

Polecam też namysł nad PISem (pamiętając równocześnie o magdalenkowskich korzeniach tej partii), który od dłuższego czasu podlizuje się Kukizowi ciepłymi komentarzami pod publiczkę, padającymi z ust prominentnych działaczy tej partii. Człowiekowi który został wypromowany przez te same „mendia” którym się nieudolnie odgraża (bo wcale się go nie boją a na konferencje tłumnie przybywają i są nawet życzliwie nastawione 😉 ), chociaż to właśnie reżimowe media lansują go na jedynie słuszną nadzieję „elektoratu buntu”, przez co z politycznego zera przeflancował się cudownie w milionera 😉 Cieszy się on popularnością w tych samych „mendiach”, które wcześniej zajadle zwalczały wszelkie przejawy antysystemowego myślenia i buntu przeciw „legalnej” władzy (w czym tzw. „opozycja” też miała swój udział). Wcześniej bezpardonowo atakowały i niszczyły takie organizacje antysystemowe jak RN, KNP (a teraz KORWiN) za ich „radykalny” program „wszystkich won!”, a teraz proszę jaka „siupryza” 😀

„Potrzebę zmian” ma gwarantować jakiś Kukiz, jakby to właśnie on od lat (i nikt inny) był jedynym wiarygodnym żyrantem (na przekór jego przygodom z PO i eurosocjalistycznemu zacięciu) „antysystemowej rewolucji”. I nic to nikomu nie wadzi że ten człowiek do tej pory sam nie wie czego chce (poza JOWami) do czego jawnie się przyznaje i jeszcze uważa że to jego atut i gwarancja „autentyczności” więc programu mieć nie musi. Czaicie „bazę” JOWingi? Koleś chce byście głosowali na niego w ciemno dla samej zmiany, a jego zaplecze (również finansowe) to ludzie właśnie z systemu. Pamiętacie może dlaczego komuchy tak gładko wylądowały w nowej rzeczywistości po 89 roku? Niee? To wielka szkoda więc polecę klasykiem:

„…ważniejszą rzeczą, od tego kto liczy głosy, jest to, kto przygotowuje wyborczą, polityczną alternatywę, a dobrą alternatywę można poznać po tym, że bez względu na to, kto wybory wygra, będą one wygrane.

— Jeśli przyłożymy teraz tą zasadę do 23 lat naszej młodej demokracji, to widzimy, że zmieniały się ekipy, często nawet przeciwstawne, a model ustroju nawet nie drgnął. To oznacza, że za każdym razem alternatywa polityczna była przygotowana prawidłowo. Gdy na scenie pojawił się Janusz Korwin-Mikke uzyskując w wyborach 7% głosów, czyli ledwo ponad wymagany próg wyborczy, to wszyscy politycy zaatakowali go ponad podziałami. Ci, co faktycznie bronią starego ustroju, czyli SLD, trzódka Palikota, PSL, Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość – wszyscy, jak jeden mąż, się na niego rzucili. To powinno budzić wątpliwości: właściwie to czym oni się wszyscy tak naprawdę różnią?

— W sprawach istotnych dla państwa obydwie główne antagonistyczne partie PO i PiS postępują dokładnie w taki sam sposób. Chodzi o takie kwestie jak np. przyłączenie Polski do Unii Europejskiej czy ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego, który przesądza o losach naszego państwa być może na stulecia… Obie partie – PO i PiS – mówią w tych kwestiach jednym głosem…”

(polecam również: Grzegorz Braun: „Sierpniowa lekcja” czyli… Polak przed szkodą i po szkodzie socjalistą)

…i do tego „chóru wujów” dołączył (choć nie chce nic powiedzieć i nic dziwnego – po co ma się demaskować skoro jego elektorat wierzy mu ślepo i nie wymaga nawet deklaracji) Kukiz – jako szalupa dla wyborczych sierot po PO, i tej części prominentów „nieboszczki partii” którą zawiaduje Pan Schetyna. Jest mi niezmiernie przykro że tak niewielu Polaków ten oczywisty (jak dla mnie) fakt dostrzega.

PIS rzecz jasna podlizując się Kukizowi (i nie atakując jego sztandarowego „programu” – JOWów) cynicznie gra dla własnych celów politycznych. Bo jeżeli JOWy przejdą, to nowy system pomoże nie tylko ciasteczkowym POtworom ugruntować swoją cichą władzę lokalną, ale pomoże (a z całą pewnością nie zaszkodzi, więc nie ma się co bić) również PISowi jako pierwszemu biorącemu głosy. Stąd te wszystkie wyrafinowane umizgi i uniki konfrontacji z Kukizem w kwestii jego sztandarowego celu. Jest to również gra pod (prawdopodobnie) przyszłego koalicjanta dzięki któremu PIS może nawet doprowadzić do napisania nowej konstytucji (rzecz jasna pod siebie 😉 ). Dlatego PIS posługuje się pod publiczkę EWIDENTNYM kłamstwem na temat ruchu Kukiza uznając go ustami swoich prominentnych partyjniaków za „antysystemowca”. Cóż za ironia losu i jaka reklama dla Kukiza taki „komplement” od postmagdalenkowej partii.

Wszystko rzecz jasna w myśl zasady „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. Nie jest bowiem tajemnicą jak wyglądają relacje na linii Schetyna – Tusk. Ten pierwszy właśnie dorzyna watahę tego drugiego by na trupie PO uwiarygodnić się że też chce zmian i że czas na porządek (na co zwrócił uwagę Pan Braun) i rękami ciasteczkowych sięgnąć (oczywiście zakulisowo) po władzę wchodząc dzięki ciasteczkowym w nowy POPIS (już bez Tuska i jego skompromitowanej ferajny). Kukizowa antysystemowość jako antytuskowość PISowi wystarczy i chętnie podzielą się z nowy POtworkiem tortem „waaadzy” (z pewnością  równolegle planując pożarcie koalicjanta, tak jak to dotychczas im wychodziło, żeby grał jak mu zagrają 😉 ) – wszak chodzi tylko o zamianę przy korycie a nie żeby koryto zlikwidować (tak jak tego chcą prawdziwi antysystemowcy) – co to to nie. Etatyści i socjaliści zawsze się dogadają. Ci farbowańcy chcą tylko zmiany pod siebie i tylko skończony dureń będzie w ciemno (z pominięciem oczywistych faktów o jakich pisze Matka Kurka) głosował na klikę Kukiza (bo w końcu oni nie są żadną partią ;P ) bez zapoznania się z programem bo przecież „program polityczny to kłamstwo”(sic!). Co myślę o głosowaniu na PIS – partię stojącą jeszcze bardziej na lewo od PO w kwestiach gospodarczych – powtarzał nie będę.

Obu obozom przyświeca zacne i bez kozery „teraz k… my!” i zabetonowanie przyszłej sceny politycznej pod siebie. Schetyna z Dudkiewiczem (i ci co ich „prowadzą”) już od dawna cichaczem na swoją część tortu pracują aż pojawiła się szansa by wyjść z cienia w glorii i chwale „zbuntowanych” żeby to klepnąć oficjalnie, a PIS cynicznie się na to zgodzi jako niezagrożony przyszły hegemon i monopolista na „prawo i sprawiedliwość” (i patriotyzm). Szykuje nam się kolejna „zgoda narodowa” pod płaszczykiem „walki z systemem” w postaci nowego POPISu – by rzecz jasna „wszystko zostało po staremu” 😉 (Odys)

podobne: Ruch JOW rozpoczyna kampanię na rzecz referendum. JOW-y nie zapewniają sprawiedliwej reprezentacji w parlamencie. Kieżun: gigantomania chorobą samorządów. i to: Czy POPiS zapewni sobie władzę na kolejne kilkadziesiąt lat? W co gra Kukiz i co powinien zrobić KORWiN. polecam również: „Czego my nie wiemy, choć powinniśmy wiedzieć”… I choć podświadomie wiemy to wniosków nie wyciągamy, bo wiemy czym jest wolność.

Czarna Maska - Master of puppets

Czarna Maska – Master of puppets

Ukraina na skraju bankructwa (z długiem u Rosji). UE wycofuje się z polityki wschodniej. Partnerstwo strategiczne Litwy i Polski podupadło. Polscy i ukraińscy żołnierze w mołdawsko-rumuńskim batalionie sił pokojowych. „Der Spiegel”: Rosja nie planuje nowej ofensywy we wschodniej Ukrainie.


1. Ukraina – Rząd otrzymał prawo wstrzymywania spłaty zadłużeniaPutin: Rosja mogłaby już zażądać od Ukrainy spłaty długu. Miedwiediew: zajmiemy twardą postawę w razie niewypłacalności Ukrainy

19.05. Kijów (PAP) – Ukraiński parlament przyjął we wtorek ustawę, dającą rządowi prawo do wstrzymywania spłaty zadłużenia zagranicznego, zaciągniętego u kredytodawców komercyjnych. W uzasadnieniu wyjaśniono, że celem tych działań jest obrona interesów narodowych.

Rząd wniósł projekt ustawy do Rady Najwyższej we wtorek, prosząc deputowanych, by go poparli w związku z trudną sytuacją gospodarczą oraz – jak to ujęto – dla obrony państwa przed „atakami nieżyczliwych kredytodawców”. Rada Ministrów zapewniła jednak, że prawo ogłoszenia moratorium na spłatę zadłużenia nie będzie miało wpływu na zobowiązania kredytowe Ukrainy.

„Jest to bardzo trudny dokument, który albo da szansę porozumienia się z kredytodawcami, albo otworzy możliwość ogłoszenia bankructwa technicznego” – oświadczył Jurij Łucenko, szef frakcji prezydenckiego Bloku Petra Poroszenki.

Premier Arsenij Jaceniuk, prosząc posłów o poparcie rządowego projektu ustawy, oświadczył, że w ciągu najbliższych czterech lat Ukraina powinna zwrócić 30 mld dolarów zadłużenia zagranicznego i spłacić 17 mln dolarów pożyczek wewnętrznych, na co obecnie nie ma pieniędzy.

Jaceniuk zapewnił, że decyzja parlamentu, zezwalająca na ogłoszenie moratorium na spłatę zadłużenia, „jest prawem”, z którego rząd może skorzystać lub nie. Wyjaśnił też, że Ukraina chce zwrócić długi, jednak – jak podkreślił – „na warunkach, które proponuje ukraiński rząd i państwo”.

Szef rządu wyjaśnił, że jego kraj znajduje się obecnie w bardzo trudnej sytuacji gospodarczej, wynikającej z utraty zaanektowanego przez Rosję Krymu oraz z konfliktu z separatystami we wschodnich obwodach. Zaznaczył, że zadaniem parlamentu jest odciążenie gospodarki i przyszłych pokoleń od zadłużenia w wysokości 40 mld dolarów, zaciągniętego przez ekipę obalonego w ubiegłym roku prezydenta Wiktora Janukowycza. Premier podkreślił, że obecnie Ukraina winna jest swym partnerom ogółem 70 mld dolarów.

W ubiegłym tygodniu Jaceniuk oświadczył, że zagraniczni kredytodawcy muszą się zgodzić na „uzasadniony” układ zaoferowany przez władze Ukrainy w rozmowach na temat restrukturyzacji około 23 mld dolarów zadłużenia kraju.

Stanowisko to przekazał, gdy grupa największych posiadaczy ukraińskich obligacji ponownie zgłosiła obiekcje do jakiegokolwiek umorzenia kapitałowej części długu, a resort finansów Ukrainy zarzucił kredytodawcom, że nie chcą negocjować w dobrej wierze.

Przemawiając wówczas w parlamencie, Jaceniuk oświadczył, że posiadacze obligacji powinni wziąć pod uwagę fatalny stan ukraińskich finansów.

„Kraj jest w stanie wojny. Straciliśmy 20 proc. naszej gospodarki. Zwróciliśmy się do kredytodawców, przedstawiając im jasne stanowisko w kwestii procedury i warunków restrukturyzacji” – mówił premier. „Prosimy, apelujemy i nalegamy, żeby zewnętrzni kredytodawcy wzięli pod uwagę obecną sytuację i przyjęli propozycję ukraińską, która jest uzasadniona i która jest sposobem na przyjście Ukrainie z pomocą” – dodał.

Propozycja przedstawiona przez władze w Kijowie zakłada m.in. wydłużenie okresu zapadalności obligacji i redukcję części kapitałowej zadłużenia.

W zeszłym tygodniu komitet kredytodawców, w skład którego wchodzi firma inwestycyjna Franklin Templeton i który reprezentuje inwestorów posiadających ukraińskie obligacje wartości ok. 10 miliardów dolarów poinformował, że przedłożył nowe, szczegółowe propozycje dotyczące restrukturyzacji, ale plan ten w dalszym ciągu wyklucza redukcję kapitałową.

Ukraina ma niewiele czasu na porozumienie się z kredytodawcami, ponieważ Międzynarodowy Fundusz Walutowy chce, by porozumienie w sprawie restrukturyzacji zadłużenia zostało zawarte zanim zakończy się najnowszy przegląd programu ratunkowego dla Ukrainy wartego 17,5 mld USD; kierownictwo MFW ma się nim zająć w czerwcu. Od wyników przeglądu zależy wypłacenie Ukrainie drugiej transzy wysokości ok. 2,5 mld USD. Pieniądze te są Ukrainie pilnie potrzebne.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP) jjk/ agy/ kar/

20.05. Moskwa (PAP) – Rosja mogłaby już żądać od Ukrainy przedterminowego uregulowania jej zadłużenia, ale nie czyni tego ze względu na prośbę Kijowa i Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) – powiedział w środę prezydent Władimir Putin.

Jak wyjaśnił Putin na spotkaniu z członkami rosyjskiego rządu, Rosja zainwestowała część swoich rezerw w państwowe obligacje ukraińskie. „Mamy prawo już dawno żądać przedterminowej spłaty tych środków, ze względu na to, że według warunków naszego porozumienia w przypadku, gdy łączny poziom długu publicznego Ukrainy przewyższy 60 procent PKB, to pojawia się prawo do przedterminowej spłaty (zadłużenia)” – powiedział.

Dodał, że „zgodnie z prośbą ukraińskich partnerów oraz MFW” Rosja nie korzysta z tego prawa. „Nie chcemy pogłębiać i tak już trudnej sytuacji gospodarczej naszych partnerów i sąsiadów” – oznajmił.

Polecił, by sytuacją, jaka powstała w związku z długiem Kijowa, zajął się premier Dmitrij Miedwiediew. Konsultacje na ten temat ma prowadzić minister finansów Rosji Anton Siłuanow. „Słyszymy oświadczenia osób oficjalnych o tym, że rozpatrywana jest możliwość nieoddawania kredytów wziętych przez poprzednie władze (Ukrainy). Chcemy poznać zamiary naszych partnerów” – powiedział Putin.

Zadłużenie Ukrainy, o którym mówił prezydent Rosji, to 3 mld dolarów, które Moskwa w grudniu 2013 roku, tj. jeszcze przed odsunięciem od władzy poprzedniego prezydenta Wiktora Janukowycza w lutym 2014 roku, zainwestowała w ukraińskie obligacje państwowe. Pożyczkę tę Kijów dostał na spłatę długów za gaz kupiony w Rosji.

Putin skomentował także decyzję parlamentu Ukrainy, który przyjął we wtorek ustawę dającą rządowi prawo do wstrzymywania spłaty zadłużenia zagranicznego zaciągniętego u kredytodawców komercyjnych. Zdaniem Putina władze w Kijowie wykazały się „niskim poziomem profesjonalizmu, ogłaszając faktycznie nadchodzące bankructwo”.

Miedwiediew ze swej strony podkreślił, że Moskwę niepokoi nie tylko sprawa długu państwowego, ale także długu komercyjnego, tj. zaciągniętego przez stronę ukraińską w rosyjskich bankach. Wysokość tego zadłużenia premier Rosji oszacował na 25 mld dolarów.(…)

(PAP) mal/ awl/ mmp/ mc/

23.05. Moskwa (PAP/Reuters,TASS,Interfax-Ukraina) – Rosja zajmie twarde stanowisko w przypadku, gdy Ukraina zadecyduje o niespłacaniu długów zaciągniętych przez jej poprzednie władze – oświadczył premier Dmitrij Miedwiediew w wywiadzie wyemitowanym w sobotę w telewizji państwowej.

„Jeśli formułować to w ten sposób, to byłaby to niewątpliwie niewypłacalność Ukrainy. W tym przypadku zajęlibyśmy tak twarde stanowisko, jak to tylko możliwe, i bronilibyśmy naszych interesów narodowych” – powiedział Miedwiediew w programie informacyjnym „Wiesti” w państwowej telewizji Rossija.

Miedwiediew skomentował decyzję parlamentu Ukrainy, który przyjął we wtorek ustawę dającą rządowi prawo do wstrzymywania spłaty zadłużenia zagranicznego zaciągniętego u kredytodawców komercyjnych. Ocenił, że w odniesieniu do Rosji te długi „nie są całkiem komercyjne”, bowiem „były zaciągane w naszych bankach, w tym tych z udziałem państwa”. Te długi „nie są nam obojętne, będziemy je egzekwować” – dodał.

Dodał także, że samo podjęcie przez Radę Najwyższą takiej decyzji, nawet jeśli nie będzie realizowane w praktyce, może być uważane za podstawę do zażądania przedterminowej spłaty kredytów.(…)

 (PAP) awl/ woj/ arch.

podobne: Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów? Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes, kredyt z MFW to pomoc czy drenaż? Kijów walczy o reformy energetyczne (bez Kołomojskiego). oraz: Ukraina: USA dadzą kolejne dolary, kredyty z Niemiec, pomoc finansowa MFW, obywatele o korupcji. i to: Rok po wyborze Poroszenki Ukraina pogrążona w chaosie. Robert Potocki: PostMajdanowa (de)oligarchizacja i Samobójcze prawo serii.

2. Ekspertka PISM o Partnerstwie Wschodnim i „szczycie minimum” w RydzeAmbasador UE w Rosji: partnerstwo strategiczne Litwy i Polski podupadło.

20.05. Warszawa (PAP) – Nadchodzący szczyt Partnerstwa Wschodniego zapoczątkuje dłuższy trend powolnego wycofywania się UE ze Wschodu, bo kraje „28” są coraz mniej zainteresowane integracją tego regionu z Unią. Będzie to szczyt minimum – mówi PAP ekspertka PISM Elżbieta Kaca.

Analityczka przekonuje jednak, że nie oznacza to fiaska tej zapoczątkowanej w 2009 roku z inicjatywy Polski i Szwecji polityki UE wobec wschodnich sąsiadów: Ukrainy, Gruzji, Mołdawii, Armenii, Azerbejdżanu i Białorusi, lecz jedynie jej osłabienie.

Czwartkowo-piątkowe spotkanie w Rydze odbędzie się w cieniu kryzysu imigracyjnego na południu UE i dyskusji o kwotach odnośnie do przyjmowania uchodźców. Do priorytetów szefowej unijnej dyplomacji Federiki Mogherini nie należy PW, lecz walka z przemytnikami ludzi oraz angażowanie się w relacje UE z Rosją – uważa Kaca.

„Będzie to szczyt minimum. Właściwie chodzi o to, żeby Unia nie wycofała się z tego, co już zostało zrobione i podtrzymała dotychczasowe zobowiązania, głównie w kwestiach kontynuowania liberalizacji procesu wizowego i wdrażania umów o pogłębionych strefach wolnego handlu oraz finansowych” – wyjaśnia ekspertka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jej zdaniem nie ma szans na to, by w deklaracji końcowej pojawiły się zapisy dotyczące perspektywy członkostwa w Unii dla krajów PW. „Zgodnie z przeciekami zapisy są mocno osłabione, bo państwa członkowskie obawiają się antagonizowania Rosji poprzez przedstawienie ambitnej polityki Partnerstwa Wschodniego” – mówi Kaca.

Jak wyjaśnia, w ocenie wielu państw, zwłaszcza na południu UE, sugerowanie perspektywy członkostwa przez ostatnie kilka lat sprawiło, że wzrosły społeczne oczekiwania krajów Partnerstwa Wschodniego. Tymczasem „Unia nie mogła realnie zaproponować takiej możliwości” – mówi.

Przedstawiciele tych państw członkowskich UE winą za kryzys ukraiński obarczają właśnie PW. „Uważają, że teraz absolutnie nie możemy kontynuować polityki obietnic. Ich zdaniem należy jak najbardziej realnie przedstawić krajom PW sytuację i sprowadzić Partnerstwo do klasycznej polityki zagranicznej, a nie polityki pseudorozszerzeniowej. W kontekście kryzysu ukraińskiego deklaracja będzie oddawała taki sposób myślenia” – tłumaczy ekspertka.

Jak dodaje, krążą pogłoski, że UE wycofa się z wprowadzonej w 2011 roku tzw. zasady more for more, polegającej na tym, że kraje najlepiej wywiązujące się z reform mogą liczyć na większe środki finansowe. Jednak ekspertka tłumaczy, że zasada ta jest już wdrożona na siedem lat i będzie obowiązywała do 2020 roku, kiedy kończy się obecna perspektywa budżetowa UE. Może być po prostu w mniejszym stopniu stosowana względem niektórych krajów.

Rezygnując z more for more, Unii może chodzić o wysłanie sygnału, że PW jest wyłącznie gospodarczą inicjatywą, bez charakteru politycznego, oraz o „wycofanie się z dowartościowywania najlepszych krajów”. „Dałoby im to do zrozumienia, że nie powinny spodziewać się, iż za wielkimi osiągnięciami będą szły większe obietnice i środki” – mówi.

„Najpewniej chodzi o to, że Polska i kraje, które walczą o PW, postulowały znaczne zwiększenie pieniędzy dla państw, które wdrażają handlową część umowy stowarzyszeniowej. Komisja Europejska chce się bronić przed takimi rozwiązaniami, likwidując more for more” – uważa Kaca.

Zdaniem ekspertki PISM na szczycie w Rydze „nie należy spodziewać się rewolucji ani konkretnych zmian jeśli chodzi o PW”. Powodem jest m.in. prowadzony obecnie przegląd polityki sąsiedztwa. Do końca czerwca potrwają publiczne konsultacje, których rezultaty zostaną ogłoszone jesienią i dopiero wtedy zostaną podjęte decyzje na temat ewentualnych zmian. „Nie należy wiązać z tym jednak wielkich nadziei. Nie ma konstruktywnych pomysłów, by coś zmieniać” – zastrzega.

Szczyt w Rydze „pokaże trend osłabienia zainteresowania Unii pogłębioną integracją regionu wschodniego z UE; w ciągu najbliższych kilku lat będziemy świadkami dłuższego trendu polegającego na powolnym politycznym wycofywaniu się UE ze Wschodu” – ocenia ekspertka. „Będzie chodziło jedynie o promowanie pogłębionej integracji gospodarczej” – dodaje.

Kaca przewiduje, że UE będzie podtrzymywać współpracę z krajami PW na poziomie technicznym, a stosunki z tymi państwami będą przypominały relacje Unii z Turcją, z tą różnicą, że Ankara otrzymała perspektywę członkostwa. „Turcy wdrażali warunki, ale teraz wszystko się rozbija o kwestie polityczne” – przypomina analityczka. Gdy kraje PW osiągną reżim bezwizowy, na co w najbliższych latach szanse mają Gruzja i Ukraina, i z czego od roku korzystają obywatele Mołdawii, oraz gdy będą już w pełni obowiązywały umowy o wolnym handlu, nadejdzie okres zniechęcenia Unią, co obserwujemy w Turcji.

Zdaniem ekspertki UE stawiała krajom PW zbyt duże wymagania, oferując im w zamian relatywnie niewielkie zyski, w dodatku głównie długoterminowe. „A te kraje potrzebują konkretnych zachęt” – przekonuje.

„Poza ruchem bezwizowym w PW nie ma rozwiązań typu win-win” – ocenia Kaca. Choć Unia domaga się od krajów PW kompleksowych reform, np. administracji publicznej, całego sektora energii czy transportu, bądź utworzenia systemu niezawisłego sądownictwa, to niedostatecznie monitoruje wdrażanie tych zmian. „UE naciska na zmianę prawa i powoływanie nowych instytucji, ale kompletnie nie monitoruje wdrażania tych reform, wręcz nie chce patrzeć, jak są one wprowadzane w życie. Po sześciu latach funkcjonowania PW efekt jest taki, że mamy większość rezultatów na papierze, a realnie niewiele się zmienia” – mówi Kaca.

„Trzeba skończyć z tą iluzją” – podkreśla. Ekspertka proponuje zmniejszenie pieniędzy wydawanych za pomocą wsparcia budżetowego i przerzucenie się na granty, przetargi dla biznesu, NGOsów, konkretne projekty infrastrukturalne, czy też zwiększenie środków dla małych i średnich przedsiębiorstw, których funkcjonowanie w krajach oligarchicznych jest utrudnione.

Julia Potocka (PAP) jhp/ ap/

Robert Potocki: Partnerstwo (bez) złudzeń: przypadek Ukrainy, fragment:

„…Ukraina i Gruzja oczekiwały dwóch zasadniczych deklaracji: (1) potwierdzenia perspektywy przyszłego członkowstwa w UE i uznania całego dotychczasowego procesu tranzycji systemowej obu wspomnianych państw oraz (2) określenia daty i zasad wprowadzenia ruchu bezwizowego [1]. O ile w przypadku Kijowa kunktatorstwo to jest w pełni zrozumiałe, gdyż władze państwowe od czasu EuroRewolucji ciągle w sposób „niemrawy” wprowadzają reformy, zaś „dylemat niepewności” sprawia, że należy liczyć się z określonymi napięciami społecznymi, czy też napływem uchodźców w przypadku eskalacji wojny noworosyjskiej, o tyle w przypadku Tbilisi musi to już budzić wątpliwości, gdyż z jednej strony Gruzja może – pomimo zamrożenia konfliktów w Osetii Południowej i Abchazji – uchodzić za pioniera okcydentalizacji przestrzeni poradzieckiej, a z drugiej – brak większego zaangażowania Brukseli w regionie Morza Czarnego zmusza władze państwowe w Tbilisi do balansowania między euratlantyzmem a eurazjatyzmem [2].

(…)Ostatecznie też w deklaracji końcowej zapowiedziano liberalizację ruchu granicznego dla krajów Partnerstwa Wschodniego, choć bez skonkretyzowania terminów, co można uznać za porażkę dyplomatyczną prezydenta Petra Poroszenki, który liczył na dyplomatyczny sukces w obliczu pogarszającej się kondycji finansowej kraju [4]. Równie niejednoznacznie brzmiały zapewnienia o uznaniu „aspiracji europejskich”, zwłaszcza, że powyższa deklaracja nie musi oznaczać poparcia dla procesu akcesji w sytuacji, gdy zasadniczym celem Unii Europejskiej nie jest zjednoczenie Starego Kontynentu. Także stwierdzenie przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska:„nikt nie obiecywał, że Partnerstwo Wschodnie będzie automatyczną drogą do członkostwa [Unii Europejskiej]” nie skłania do nadmiernego optymizmu w tym wymiarze.(…)

Od momentu powstania zasadniczym celem istnienia Partnerstwa Wschodniego było zacieśnienie relacji bilateralnych z krajami, które znajdują się na peryferiach Unii Europejskiej w celu stworzenia w obrębie jej „bliskiej zagranicy” strefy bezpieczeństwa i stabilności społeczno-politycznej. Teoretycznie pozwalało to na wypracowanie nowych form współpracy i kooperacji na szczeblu regionalnym, ze szczególnym uwzględnieniem umów stowarzyszeniowych oraz tworzeniem pogłębionych i kompleksowych stref wolnego handlu. Nie bez znaczenia był również fakt, że wypracowanie wspomnianych instrumentów oddziaływania politycznego poprzedzał proces dostosowawczy poszczególnych krajów do wymogów i standardów unijnych. Najskuteczniejszą formułą zewnętrznego inspirowania procesów tranzycji była oczywiście perspektywa członkostwa, która jednak w przypadku Partnerstwa Wschodniego została odłożona ad Kalendas Graecas…”

polecam lekturę całości tu: geopolityka.org

podobne: Świat. Korea Północna: przełom w programie rakietowym? USA: 500 milionów dla syryjskiej opozycji. Ukraina, Mołdawia, Gruzja podpisują umowy z UE oraz: Eurokołchoz: UE nie ma oferty dla wschodnich sąsiadów. Za unijne fundusze płacimy dwa razy. Kwoty mleczne uwolnione (rolnicy boją się o spadek cen). i to: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem).

20.05. Wilno (PAP) – Litewskie partnerstwo strategiczne z Polską podupadło – ocenił ambasador UE w Moskwie Vygaudas Uszackas, b. szef MSZ Litwy. W wywiadzie dla prywatnej telewizji litewskiej wyraził nadzieję, że przywódcy Litwy dołożą starań, by odbudować relacje z Polską.

„Z żalem przyznaję, że deklarowane partnerstwo strategiczne z Polską o ile nie poniosło fiaska, to znacznie podupadło” – powiedział Uszackas litewskiej telewizji Lietuvos Ryto.

Jego zdaniem „należy koniecznie usunąć zadrażnienia, które nagromadziły się w wyniku naszej bezczynności i braku woli politycznej”. „Jak długo można rozmawiać o zalegalizowaniu pisowni polskich nazwisk ? Sądzę, że musimy się wywiązać z naszych zobowiązań” – wskazał Uszackas.

Ambasador ocenił, że należy aktywizować współpracę polityczną, kulturalną i gospodarczą. „Prokremlowscy politolodzy rosyjscy w rozmowach ze mną czasami żartują, że Litwini nie potrafią ułożyć sobie relacji z Polską i w ten sposób służą nie swoim, a czyimś interesom” – powiedział ambasador UE.

„Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że Polska jest naszym partnerem strategicznym bez względu na to, czy tak ją określamy, czy nie” – kontynuował Uszackas. Przypomniał, że Polska „jest najbliższą sąsiadką Litwy z czterdziestomilionowym rynkiem konsumentów i największym w Europie Wschodniej państwem członkowskim NATO, z którym łączą nas relacje historyczne”.

Ambasador przyznał, że w historii narodów polskiego i litewskiego są bolesne karty. Jednocześnie podkreślił, że „po tym, gdy wstąpiliśmy do UE i NATO, gdy stoją przed nami wspólne wyzwania, którym musimy podołać, jednym z najważniejszych zadań polityki zagranicznej jest odbudowa i normalizacja relacji polsko-litewskich”.

Z Wilna Aleksandra Akińczo (PAP) aki/ awl/ ala/

podobne: Litwa: Zarzuty pod adresem Akcji Wyborczej Polaków. Gaz-System i litewski Amber Grid budują interkonektor. Litwa uniezależnia się od Gazpromu. Ukraina: Dowody na udział w walkach rosyjskich żołnierzy. Poroszenko rozwiąże parlament? oraz: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona. „Świdnik” centrum produkcji śmigłowca AW149 na cały świat. i to: Kowalski: obecne władze w Kijowie są wrogie wobec Polaków. Poroszenko podpisał ustawę uznającą prawny status bojowników o wolność, w tym członków UPA (nazizm i komunizm na cenzurowanym). IPN-y Polski i Ukrainy powołają platformę dialogu historycznego.

3. Powstanie mołdawsko-rumuński batalion sił pokojowych.

22.05. Kiszyniów (PAP/Interfax-Ukraina) – Ministrowie obrony Rumunii i Mołdawii uzgodnili w Bukareszcie, że oba kraje w najbliższym czasie utworzą wspólny batalion sił pokojowych. Opowiedziano się też za włączeniem w skład batalionu żołnierzy z Polski i Ukrainy – podał w piątek resort obrony Mołdawii.

„W działaniu batalionu planuje się wykorzystanie znacznego doświadczenia rumuńskich żołnierzy, nabytego przez nich w trakcie wypełniania misji pokojowych i ćwiczeń międzynarodowych” – czytamy w oświadczeniu mołdawskiego ministerstwa obrony po spotkaniu szefa tego resortu Viorela Cibotaru z rumuńskim ministrem obrony narodowej Mirceą Dusą.

„Mołdawia traktuje Rumunię jako swego strategicznego partnera w wojskowo-politycznym dialogu. Chcemy i gotowi jesteśmy zabezpieczyć ciągłość tego procesu, aby nasza armia była profesjonalna i aktywna” – napisano w oświadczeniu. W rumuńskich uczelniach wojskowych podnosi kwalifikacje wielu oficerów mołdawskich.

Według komunikatu ostatnie spotkanie ministrów obrony Mołdawii i Rumunii stanowiło „nowy etap w umacnianiu wojskowo-politycznych więzi między Mołdawią a Rumunią i stało się płaszczyzną dyskusji i wymiany opinii o stanie i perspektywach dwustronnej współpracy”.

W Rumunii przeprowadzono niedawno ćwiczenia z udziałem pododdziałów sił zbrojnych gospodarzy, żołnierzy z Wielkiej Brytanii, USA i Mołdawii. Kolejne ćwiczenia w tym kraju mają odbyć się w czerwcu. (PAP)

jo/ ap/

podobne: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową.

4. „Der Spiegel”: Rosja nie planuje nowej ofensywy we wschodniej Ukrainie.

24.05.2015, Berlin (PAP) – Zdaniem tygodnika „Der Spiegel” Rosja nie planuje – wbrew temu, co twierdzą władze w Kijowie – nowej ofensywy w Donbasie, lecz wręcz przeciwnie – szuka wyjścia z konfliktu o Ukrainę. Podczas niedawnych rozmów USA-Rosja nie było mowy o Krymie.

Wieloletni korespondent „Spiegla” w Moskwie Christian Neef w materiale w najnowszym wydaniu tygodnika zwraca uwagę na ostatnie wypowiedzi prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, w których jest mowa o przygotowywaniu przez Kreml ofensywy przeciwko Ukrainie. Autor zauważa, że pretekstem do „wojowniczych wypowiedzi” Poroszenki było zatrzymanie dwóch żołnierzy rosyjskich oddziałów specjalnych, pojmanych przez siły rządowe na wschodzie kraju.

„To, że rosyjskie kierownictwo wysyła bojowników na Ukrainę i kłamie (zaprzeczając), od dawna wiadomo” – czytamy w „Spieglu”. Nie usprawiedliwia to jednak – zdaniem Neefa – mówienia o rosyjskiej „ofensywie”. Jak twierdzi niemiecki dziennikarz, jest wręcz przeciwnie – „Moskwa idzie na ustępstwa”.

Na potwierdzenie tej tezy Neef przytacza wypowiedz szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa, który powiedział, że tereny opanowane przez separatystów mają pozostać częścią Ukrainy i że należy wspierać Poroszenkę. „Der Spiegel” dodaje, że Rosja oficjalnie pożegnała się z projektem „Noworosji”, co związane jest z „upadkiem ekonomicznym” Rosji. „Dlaczego Kreml miałby inwestować w Ukrainę jeszcze więcej krwi i pieniędzy?” – pyta Neef.

„Wojenna retoryka” jest natomiast – zdaniem „Spiegla” – w interesie Poroszenki. „Kraj znajduje się w obliczu bankructwa, a dług zagraniczny wzrósł do 40 mld dolarów (…)” – pisze Neef. W tej sytuacji „wojenna melodia” jest pożądana – nie tylko, aby podsycać patriotyczne nastroje, lecz także, aby ostrzec Zachód (przed zbliżeniem z Rosją).

„Der Spiegel” zwraca uwagę, że Waszyngton podjął na nowo dialog z Moskwą, gdyż jest zainteresowany kooperacją z Rosją w sprawie Syrii. Amerykanie mają ponadto przedstawić propozycję dotyczącą Ukrainy wschodniej. W czasie niedawnej wizyty sekretarza stanu USA Johna Kerry’ego w Moskwie ani razu nie padło słowo „Krym” – czytamy w „Spieglu”. (PAP)

lep/ mc/

podobne: Ukraina: protesty górnicze, walka oligarchów, uchwała dotycząca wojny, pomoc humanitarna z USA (dla Donbasu). Rosja: Putin tłumaczy politykę. Scenariusz inkorporacji Ukrainy przez Rosję i raport Niemcowa. oraz: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję. i to: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. Sondaż o wojnie – Ławrow: Ukraina przygotowuje się do ataku.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

„Na sumieniu Polski ciąży wiele grzechów przeciwko sobie, ale ani jeden przeciwko innym narodom.” Aleksijewicz: człowiek postsowiecki jest agresywny i bezwzględny.


Aleksijewicz: człowiek postsowiecki jest agresywny i bezwzględny.

13.05. Warszawa (PAP) – Rosyjski naród nie zaakceptował pieriestrojki, każdy Rosjanin jest po trosze Putinem – mówiła w środę w Warszawie Swietłana Aleksijewicz, autorka książki „Czasy secondhand”, w której próbuje opisać zjawisko „człowieka sowieckiego” w 20 lat po upadku ZSRR.

„Czasy secondhand” nominowane są do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Rozstrzygnięcie konkursu odbędzie się we czwartek w Warszawie. Aleksijewicz, uważana za jedną z najciekawszych współczesnych reporterek, wymieniana wśród kandydatów do literackiego Nobla, otrzymała już Nagrodę im. R. Kapuścińskiego za reportaż literacki w 2011 r. za książkę „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, w której spisała wspomnienia żołnierek z Armii Czerwonej. W „Czasach secondhand” rozmawiała z Rosjanami o życiu po pieriestrojce.

„Komunizm miał szalony plan – zmienić starego człowieka, starotestamentowego Adama. I to się udało. Może ta jedna jedyna rzecz mu się udała. Przez 70 z górą lat w laboratorium marksizmu-leninizmu wyhodowano odrębny gatunek – homo soveticus. Jedni uważają go za postać tragiczną, inni u nas mówią o nim pogardliwie +sowek+. Wydaje mi się, że znam tego człowieka, że jest mi bliski, że jestem jego sąsiadką, przeżyłam wiele lat tuż koło niego. Ten człowiek to ja” – pisze Aleksijewicz w „Czasach secondhand”.

„Rosjanie boją się mówić otwarcie, są nieufni. Przeraża mnie, gdy w rozmowie z matką poległego rosyjskiego żołnierza słyszę, że ona nie przyzna, że syn zginął w Donbasie. Jeżeli powie coś takiego, to władze nie wypłacą jej odszkodowania, a ona ma jeszcze córkę i chce jej kupić mieszkanie. Ale to jest nie tylko strach. Okazuje się, że dwie dekady temu to elity chciały pieriestrojki, popierały Gorbaczowa. Naród wtedy milczał. A teraz, kiedy Putin rządzi, okazało się, że naród wcale nie wybiera demokratycznej przyszłości, tylko tęskni za sowiecką przeszłością. Naród rosyjski nie zaakceptował pieriestrojki – to dla mnie najbardziej wstrząsające odkrycie ostatnich lat” – mówiła Aleksijewicz na środowym spotkaniu z czytelnikami w Warszawie.

„To, co rosyjskie media mówią o wojnie w Donbasie, jest potwornie zakłamane, woła o pomstę do nieba, ale prawdziwy problem jest nie w mediach, tylko w fakcie, że rosyjski naród chce słuchać tych kłamstw. Problemem jest nie tyle Putin sam w sobie, tylko fakt, że każdy Rosjanin jest po trosze Putinem. Czerwone imperium odeszło, ale sowiecki człowiek pozostał. W rosyjskim społeczeństwie mamy do czynienia z ruskim człowiekiem, który od ponad stu lat chowany jest w kulcie wojny. Tu nigdy nie było dostatku, nigdy nie było ważne, aby zwykły człowiek mógł dobrze żyć. O wiele ważniejsze było, żeby kraj był wielki i naszpikowany rakietami. Człowiek sowiecki był przez kilkadziesiąt dekad okłamywany, a potem, po pieriestrojce, systematycznie okradany. Dlatego to bardzo bezwzględny i agresywny typ człowieka” – uważa Aleksijewicz.

Aleksijewicz, opisując „sowieckiego człowieka”, nie porywa się na przedstawienie mechanizmów historii i polityki, skupia się na przeżyciach jednostek. Materiały do książki zbierała ponad 20 lat. Udało jej się zebrać ponad 60 opowieści, z których wyłania się obraz ogromnego cierpienia, poświęcenia i manipulacji dokonywanych przez dekady na wszystkich społecznościach i narodowościach pod władzą radzieckich komunistów. Nie ma w tym zbiorze opowieści rodzinnej, w której nie pojawiałyby się więzienia i łagry. Aleksijewicz zauważa, jak często w wypowiedziach jej rozmówców pojawiają się słowa „strzelać”, „rozstrzelać”, „zlikwidować”, „wyeliminować”, „aresztowanie”, „10 lat bez prawa korespondencji”.

Co zadziwiające, wszystkie opowieści łączy jeden motyw – rozmówcy Aleksijewicz, choć oni sami i ich rodziny doświadczyły tak wiele zła i cierpienia, nadal wierzą w komunizm, uważają go za ustrój sprawiedliwy i piękną ideę. Tak ich wychowywano od dzieciństwa, a kiedy komunizmu zabrakło, znaleźli się w ideowej próżni, którą odbierają bardzo boleśnie. Kapitalizm jest zaprzeczeniem wartości, w które wierzyli przez całe życie. Rozmówców Aleksijewicz brzydzi pogoń za pieniądzem, rozbuchana konsumpcja, gloryfikacja mieszczańskich wartości. Nie dane im było zresztą zaznać poprawy warunków materialnych po upadku imperium. Przeciwnie, najczęściej żyją jeszcze biedniej niż kiedyś, ale swoją biedę odbierają boleśniej przez porównanie z tymi, którym w nowym systemie się udało. W rozmowach powtarza się opinia, że dawny system, w którym wszyscy mieli bardzo niewiele, był sprawiedliwszy.

Aleksijewicz zauważa, że przez ostatnie dwie dekady społeczeństwa krajów postsowieckich doświadczyły czegoś, czego nie znały od niemal stulecia – ideałem stało się zwyczajne życie. „Czegoś takiego nigdy w Rosji nie było, nie zna tego nawet rosyjska literatura. Właściwie to jesteśmy ludźmi wojny. Albo braliśmy w niej udział, albo się do niej szykowaliśmy. To dlatego mamy psychikę żołnierzy. W czasie pokoju też wszystko odbywało się zgodnie z wojskowym rytuałem. Dudniły werble, powiewał sztandar, serce wyrywało się z piersi. Człowiek nie dostrzegał tego, że jest niewolnikiem, kochał nawet tę swoją niewolę” – pisze dziennikarka.

Po pierestrojce otwarto radzieckie archiwa i wiedza o zbrodniach i ofiarach komunizmu stała się powszechnie dostępna. Miało to być doświadczenie oczyszczające, dano ludziom długo ukrywaną prawdę. Z opowieści zebranych przez Aleksijewicz wynika, że niewiele to zmieniło. Wiedza o zbrodniach systemu była powszechna i wcześniej, choć rzadko o tym rozmawiano. Po otwarciu archiwów stało się natomiast jasne, że istniała ogromna rzesza ludzi, którzy byli sprawcami sowieckich represji, a potem ich ofiarami lub odwrotnie. Donosicielstwo było powszechne. Bardzo niewielu może z czystym sumieniem powiedzieć o sobie, że nie przyłożyli ręki do zbrodni minionego systemu. Teraz, jak pisze Aleksijewicz, wszyscy przypisują sobie rolę ofiar.

Jeden z rozmówców Aleksijewicz, wykładowca uniwersytecki zauważa, że w Rosji o ZSRR myśli się z coraz większym sentymentem: „Połowa młodych ludzi między 19. a 30. rokiem życia uważa Stalina za +największego polityka+. Znowu w modzie jest wszystko, co +radzieckie+”. Na przykład radzieckie kawiarnie o radzieckich nazwach, z radzieckimi daniami w karcie. (…) Odradzają się stare idee: wielkiego imperium, żelaznej ręki, własnej, odrębnej drogi Rosji. Przywrócono hymn radziecki, istnieje Komsomoł, tyle, że nazywa się Nasi; jest i partia władzy, kopiująca partię komunistyczną. Prezydent ma absolutną władzę sekretarza generalnego…”.

Swietłana Aleksijewicz urodziła się w 1948 r. w Stanisławowie, później z rodziną przeniosła się na Białoruś. Pracowała jako wychowawczyni w internacie, nauczycielka, dziennikarka. Pisze o pomijanej i wypieranej historii Rosji: katastrofie w Czarnobylu, radzieckiej interwencji w Afganistanie, udziale kobiet w drugiej wojnie św., wojennych losach dzieci, codziennym życiu po upadku komunizmu. Książka „Czasy secondhand” ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne. Patronat medialny nad Nagrodą im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki ma w tym roku Polska Agencja Prasowa. (PAP)

aszw/ gma/

podobne: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” oraz: Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli. i to: „Psy Stalina” Nikity Pietrowa – kelejdoskop zbrodniarzy i anatomia zbrodni

„…każdy naród, jeżeli pragnie żyć i rozwijać się, musi dziś organizować się jako państwo uzbrojone.

Nie znaczy to jednak, ażeby taka organizacja była rozumna, moralna i wiekuista. Jeżeli przeto szlachta polska nie stworzyła państwa militarno – urzędniczo – policyjnego, nie zawiniła przeciwko moralnemu idealizmowi, ale przeciwko bezpieczeństwu ojczyzny. Jest więcej niż prawdopodobne, że w przyszłości takie państwa zupełnie znikną. Nie należy również innych przejawów indywidualizmu staroszlacheckiego wyrzucać bezwzględnie na śmietnik historii. Lauda sejmikowe i liberum veto – były to owoce życia zgniłe i robaczywe, ale ziarna miały zdrowe. Prawo swobody i niezależności indywidualnej, samorząd osobisty ,- ta idea świeci również gwiazdą na niebie przyszłości, który nie będzie zbijać ludzi w wielkie kupy jako ubezwładnione cząstki masy, jako roje osadzone w jednakowych komórkach. Gdyby z czynów dawnej szlachty polskiej odjąć nadużycia i wyłączność kastową, pozostawałoby to, co się zawiera w znakomitym traktacie Mila „O Wolności”. Nie wiedziała ona lub nie pamiętała o tym, że – jak trafnie wyraził się Robespierre, który również o tym zapomniał, – wolność każdego człowieka, kończy się tam, gdzie się zaczyna innych.

Ogół ludzi stawia wiele wartości cenniejszych przed mniej cenioną dobrocią. Mądrość, sztuka, bogactwo, siła, odwaga – używają większej chwały. Tymczasem, chociaż nie jest jeszcze dziś, będzie to niezawodnie kiedyś najwyższy przymiot duszy ludzkiej. A nawet już obecnie, jeżeli przejrzymy wszystkie przedmioty miłości i uwielbienia, jakie przesunęły się w dziejach, to łatwo stwierdzimy, że najpowszechniejszej i przez 20 stuleci aż do dziś nieprzerwanej czci doznaje geniusz dobroci. Jest on szczytem cnót ludzkich. Otóż Polak, zarówno staroszlachecki, jak obecny, narodowy, jest człowiekiem dobrym, a w takich postaciach jak Chodkiewicz, Żółkiewski, nade wszystko zaś Kościuszko bezprzykładnie dobrym. Tak wysokiej miary charakterów wśród ludzi przeznaczonych do okrucieństwa wojskowego, nie wydał żaden inny naród. To są olbrzymy cnoty, ciała prześwietlone blaskiem dusz olśniewających. Jak czytelnik zauważył z poprzednich kart tego pisma, nie zaślepia mnie szowinizm, gdy powiem, że w bezpośredniej i pośredniej znajomości narodów europejskich w żadnym nie dostrzegłem tyle narodowej, szczerej, niewyrozumowanej dobroci, ile w Polakach. Zdaje mi się, że w żadnym człowiek nie czuje się otoczonym tak ciepłą atmosferą serdeczności, jak w Polsce. (Kto by nie lubił Polaków! – woła w swych pamiętnikach wybredny książe de Ligne). Gdzie indziej ta atmosfera może jest czystsza, bardziej pobudzająca, ale chłodniejsza. Polak bywa lekkomyślnym, wybuchowym, niezrównoważonym, ale jego umysł, a zwłaszcza jego serce łatwo zapala się każdym szlachetnym ogniem i trudno ulega zamrożeniu. Nikt bardziej od niego nie uznaje prawdy w powiedzeniu Vauvenargues’a, że „miłosierdzie więcej warte niż sprawiedliwość”.

Nie wynikło to jedynie z naszej nieudolności politycznej i braku energii, że podczas gdy wszystkie wielkie a nawet niektóre małe państwa europejskie rozpostarły się po całej kuli ziemskiej i w okrutny sposób opanowały całkowicie lub częściowo kraje w odległych częściach świata, ujarzmiając i wyzyskując ludność bezbronną, Polska nie zdobyła poza Europą ani kawałka ziemi i nie założyła ani jednej kolonii rabunkowej, chociaż przecie na takie wyprawy miała dosyć odwagi i wylot na morze. (…) Ich wyprawy wojenne poza granice własnego kraju były albo czysto obronne, albo duchem rycerskim natchnione. Na sumieniu Polski ciąży wiele grzechów przeciwko sobie, ale ani jeden przeciwko innym narodom. Żaden jej monarcha nie słuchał rad Machiavelego, żaden nie postępował według reguły wyrażonej przez poetę francuskiego: „taka jest gra księcia, nie tyka się młyna, a kradnie się prowincję”. Do dziś zachowaliśmy tę prostoduszność w polityce, to znaczy nie jesteśmy mistrzami w oszustwie i gwałcie – i to może jest główną przyczyną, że nas świat lekceważy, dla którego te zdolności stanowią siłę. Dopóki polityka będzie zuchwałym bandytyzmem, zręczną kradzieżą i grą szulerów fałszywymi kartami, dopóty będziemy tylko biernymi widzami, pozbawionymi tych wszystkich korzyści, jakie ona daje swym śmiałym i szczęśliwym uczestnikom. Dopiero kiedy ona będzie powściągniętą w popełnianiu swoich bezkarnych zbrodni, my zajmiemy w świecie stanowisko mocne i szanowane, o ile rozumie się, wytężymy i zużytkujemy wszystkie nasze siły na twórczość kulturalną.

(…) Moralność, a nie wzgląd na korzyści materialne, powinna nam przewodniczyć… Zaufanie między narodami, jak między jednostkami ludzkimi, musi polegać na mówieniu prawdy, szczerości i jasności zamiarówNie wolno państwom między sobą przerzucać ludów z rąk do rąk, jak gdyby one były ich prostą własnością i stawką w grzeRządy powinny opierać się jedynie na zezwoleniu rządzonych… Stara dyplomacja ze swoją zaborczością, oszustwem i tajemnymi traktatami musi ustąpić zupełnej jawności… Trucizna bolszewizmu dlatego tak chętnie została przyjęta, że stanowi protest przeciw drodze, jaką świat dotąd kroczył” … Tak głosił Wilson.

(…)Z nauki europejskiej wolno nam wziąć wiele, ale nie wolno nam brać tego oszałamiającego trunku samozniszczenia moralnego…(…)

W tej niemoralności politycznej my bierzemy najmniejszy udział, chociaż ona nas nie gorszy i nie wydaje się nam tym, czym jest. 

(…) Nasz indywidualizm, będący w zasadzie umiłowaniem wolności, zwyrodniał w liberum veto, rozpasaniu, buntach i wichrzycielstwie szlachty, dotąd jeszcze nie może jego ziarno wyłuskać się z robaczywej łupiny. Zamiast w każdym człowieku uszanować jego godność osobistą, obdarzamy samowładztwem uprzywilejowane jednostki a z masy społecznej czynimy ich niewolników, zamiast uświęconych praw wytwarzamy uświęcone bezprawie. Przemiana zaś nie może być dziełem Mesjaszów, lecz całego społeczeństwa. Za przeszłość odpowiada naród szlachecki, za teraźniejszość naród cały. Wyryjmy sobie w duszach jako dogmat głęboką prawdę, którą wypowiedział znakomity myśliciel angielski: „Siła jest zawsze w rządzonych, a nie w rządzących”. (Aleksander Świętochowski: „Genealogia teraźniejszości”)

całość tu: magazynzapisz.wordpress.com

podobne: W rocznicę śmierci: Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą marszałka Piłsudskiego. Jan Emil Skiwski „Piłsudski a Polska wieczna” (cywilizacja a tolerancja). oraz: „Do dwunastu mediów” czyli „wiersz do każdego polskiego ucha”. i to: Wacława Sobieskiego „Pańska buta” do „Rokoszu” Jacka Kaczmarskiego. a także: Polska potrzebuje liderów-patriotów – rozmowa ze Stanisławem Tymińskim polecam również: Adam Śmiech: System Dmowskiego czyli… „zagraniczną politykę musicie robić naszą”. i jeszcze: Jacek Kaczmarski: „Bajka” do obrazu Jana Matejko „Polonia zakuwana w kajdany” oraz: Jacek Kaczmarski: „Według Gombrowicza narodu obrażanie” do grafiki „Polak Hobbitem Europy”

Wojciech Kossak  - Fantazja Jazdy polskiej

Wojciech Kossak – Fantazja Jazdy polskiej

USA: szkolenie syryjskich rebeliantów. Belgowie w szeregach Państwa Islamskiego. NATO i Ukraina o broni atomowej na Krymie. Putin popiera porozumienie z Mińska (rozmowy z USA o Syrii). Polsko-Niemiecka brygada zalążkiem armii europejskiej do obrony Bałtów. UE: rezolucja ws. Rosji (apel o zwrot wraku TU-154).


1. USA: w Jordanii ruszyło szkolenie umiarkowanych syryjskich rebeliantówWywiad: 70 proc. Belgów, którzy wyjechali do Syrii, dołączyło do IS.

07.05. Waszyngton (PAP/AP, Reuters) – Amerykański minister obrony Ashton Carter poinformował w czwartek, że w Jordanii ruszyło szkolenie syryjskich rebeliantów, co ma być elementem szerszego programu mającego na celu przygotowanie sił zdolnych do walki z ekstremistami z Państwa Islamskiego (IS).

Jordania ma być pierwszym z czterech miejsc szkoleniowych. Dołączyć mają Arabia Saudyjska, Katar i Turcja.

„Możemy ogłosić, że rozpoczęło się szkolenie bojowe dla grupy wielkości kompanii” – oświadczył Carter na konferencji prasowej. „Ten program jest kluczową częścią naszych wysiłków wymierzonych w IS. Oczekujemy, że druga grupa będzie mogła rozpocząć szkolenie w przyszłym tygodniu” – dodał.

Według przedstawicieli jordańskiego rządu program ruszył kilka dni temu.

Carter powiedział, że szkolenie rozpoczęło ok. 90 rebeliantów.

Z najnowszych danych Pentagonu wynika, że do udziału w szkoleniu zgłosiło się ponad 3750 syryjskich bojowników, a ok. 400 przeszło wstępną selekcję. Według agencji Associated Press w szkolenie ma być zaangażowanych w sumie ok. 450 wojskowych całej koalicji, w tym ok. 350 Amerykanów.

Przedstawiciele strony amerykańskiej poinformowali anonimowo, że syryjskich rebeliantów przez kilka miesięcy lustrowano, aby upewnić się, że odsiano wrogich bojowników czy ekstremistów.

Według agencji Reutera plany USA przewidują docelowo wyszkolenie i uzbrojenie ponad 15 tys. ludzi, co jest uważane za test strategii prezydenta USA Baracka Obamy dla Syrii, krytykowanej przez przeciwników za zbyt ograniczony charakter.

Cytowani przez tę agencję przedstawiciele administracji Obamy twierdzą, że celem programu jest jedynie osłabienie Państwa Islamskiego, ponieważ USA nie są w stanie wojny z Syrii. Natomiast krytycy obawiają się, że przeszkoleni syryjscy bojownicy mogą ostatecznie nawiązać kontakty z siłami lojalnymi wobec prezydenta Baszara el-Asada.

Właśnie od pokojowych protestów przeciwko reżimowi Asada rozpoczęła się w marcu 2011 roku wojna w Syrii. Z czasem między sobą o wpływy zaczęły walczyć zbrojnie różne organizacje rebelianckie; uaktywniły się również siły ekstremistyczne.

Szacuje się, że wojna w Syrii pochłonęła życie ponad 220 tys. ludzi.(PAP)

jhp/ ksaj/arch.

15.05. Bruksela (PAP) – 70 proc. Belgów, którzy wyjechali do Syrii, przyłączyło się tam do Państwa Islamskiego (IS). Według najnowszych danych, które ujawnił szef belgijskiego wywiadu, z kraju wyjechały 263 osoby, aby walczyć po stronie terrorystów w Syrii.

„Szacujemy, że 70 proc. Belgów, którzy są w Syrii, przyłączyło się do Państwa Islamskiego. Belgowie są wszędzie, gdzie aktywne jest IS” – przyznał szef służb bezpieczeństwa (Staatsveiligheid) Jaak Raes, cytowany w piątek przez dziennik „L’Echo”.

Słowa, które szybko obiegły belgijskie media, padły 4 maja na seminarium w Federalnym Urzędzie Ochrony Konstytucji w Berlinie. Dopiero teraz jednak nagranie z tego spotkania zostało ujawnione przez dziennikarzy.

Raes mówił na nim m.in., że zrekrutowani w Belgii bojownicy Państwa Islamskiego są lepiej zorganizowani i przeszkoleni, niż wcześniej sądzono. Przyznał, że służbom jest trudno śledzić wszystkich, którzy chcą się przyłączyć do terrorystów.

Według podanych przez niego danych z 263 obywateli Belgii, którzy wyjechali walczyć do Syrii, 56 zginęło, a 122 wróciło do kraju. Szef belgijskiego wywiadu ostrzegał, że część z bojowników, którzy wrócili z Syrii, stworzyła sieć, która może zajmować się szkoleniem i rekrutowaniem osób do komórek terrorystycznych przez lata.

Belgia ma najwyższy odsetek bojowników IS na osobę w UE. Dla porównania, z sześciokrotnie ludniejszej Wielkiej Brytanii do Syrii wyjechało ok. 700 osób.

Raes jako powód wskazał działalność belgijskiej islamistycznej grupy Sharia4Belgium, która zajmowała się rekrutowaniem bojowników do Syrii. Komórka ta została rozbita przez służby, a jej liderzy skazani w tym roku na wieloletnie więzienia. Ugrupowanie złożone z młodych salafitów było aktywne od 2010 roku i działało w wielu belgijskich miastach, a w szczególności w Antwerpii i regionie Brukseli. Sharia4Belgium dążyła do obalenia państwa belgijskiego i zastąpienia go państwem islamskim.(PAP)

stk/ ksaj/ kar/

podobne: MaxTV news: Ebola & Khorasan. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla mówi Wojna 20 razy w ONZ. Amerykański generał o szkoleniu „syryjskich rebeliantów”. i to: Ukraina: broń dla armii, Poroszenko zapowiada demobilizację. Film o Putinie (jak Krym uratował) z antypolską i antyzachodnią propagandą w tle. Siły separatystów (w ich szeregach Niemcy). USA zmieniają taktykę wobec Syrii (negocjacje z Assadem). oraz: USA krytykuje plan Putina i niemiecka oferta. Komorowski o wsparciu militarnym dla Ukrainy. NATO: Rosja zwiększa swoje siły na Ukrainie. Brzeziński o Rosji. Irak: Ofensywa Kurdów i sukcesy w walce z Państwem Islamskim oraz francuscy żołnierze po stronie „Jihadu”. Rozmowy USA-Kuba a także: Arabia Saudyjska: koalicja przeciwko islamistom. Syria uzna naloty za akt agresji. Niemcy i Wlk. Brytania: nie dla nalotów w Syrii i Iraku. Dżihadyści śmieją się z USA. Francuscy islamiści biorą udział w egzekucjach. Nigeria: islamiści z Boko Haram oblegli Maiduguri. Izrael: zbrodnie wojenne w Gazie. polecam również:  i to: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS.

2. NATO i Ukraina obawiają się rozmieszczenia broni atomowej na Krymie„Die Welt”: Niemcy i Polacy powinni stworzyć brygadę do obrony BałtówGauck: należy z większą powagą traktować obawy Polaków i Bałtów.

13.05. Antalya (PAP/Reuters,AFP,EFE,AP) – Szefowie MSZ państw NATO i Ukrainy wyrazili w środę we wspólnym oświadczeniu „głębokie zaniepokojenie” rosyjskimi deklaracjami na temat ewentualnego rozmieszczenia w przyszłości broni nuklearnej na Półwyspie Krymskim, zaanektowanym w ub. r. przez Rosję.

„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni oświadczeniami rosyjskiego kierownictwa w związku z ewentualnym stacjonowaniem broni nuklearnej i systemów przenoszenia (tej broni) na Krymie” – brzmi wspólne oświadczenie ministrów spraw zagranicznych 28 państw NATO i Ukrainy, wydane po spotkaniu w Antalyi na południu Turcji. W ich ocenie „byłoby to destabilizujące”.

„Potępiamy wzmocnienie na dużą skalę (sił) militarnych Rosji, które obecnie ma miejsce na Krymie”, terytorium Ukrainy, które w marcu 2014 r. zostało przyłączone do Rosji – napisano w oświadczeniu. NATO po raz kolejny potępiło „nielegalną i bezprawną aneksję Krymu” przez Rosję, której – jak podkreślono – Sojusz „nie uznaje i nie uzna”.

Wyrażono również zaniepokojenie „wysiłkami Rosji i jej potwierdzonymi planami wzrostu (obecności) wojskowej w rejonie Morza Czarnego, co mogłoby wpływać na stabilność w regionie”.

W marcu szef wydziału kontroli zbrojeń w rosyjskim MSZ Michaił Uljanow oświadczył, że Rosja ma prawo rozmieścić broń nuklearną na Półwyspie Krymskim. Zastrzegł jednocześnie, że nie wie nic o takich planach.

We wspólnym oświadczeniu szefowie MSZ państw Sojuszu Północnoatlantyckiego wezwali również Rosję do powstrzymania się od „ciągłego i rozmyślnego destabilizowania wschodniej Ukrainy”.

Szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry podkreślił, że zarówno „Rosja, jak i prorosyjscy separatyści muszą działać na rzecz przestrzegania porozumienia z Mińska”. „Naprawdę mamy nadzieję, że prezydent (Rosji Władimir) Putin, Rosja i separatyści spotkają się z ukraińskim rządem, ażeby w pełni wprowadzić w życie rozejm i poczynić postęp” w rozwiązaniu konfliktu – powiedział Kerry.

Sekretarz stanu USA zrelacjonował w środę sojusznikom z NATO swe wtorkowe spotkania w rosyjskim kurorcie Soczi z prezydentem Putinem i szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem. Oba spotkania trwały po cztery godziny. Agencja AFP zwraca uwagę, że strona amerykańska oceniła je jako „szczere i produktywne”; są one – jak pisze dalej AFP – interpretowane jako pierwsze oznaki odwilży między Moskwą a Waszyngtonem, których relacje zdecydowanie pogorszyły się wraz z wybuchem konfliktu na Ukrainie.

Szef belgijskiej dyplomacji Didier Reynders mówił w Antalyi o „konieczności podjęcia dialogu z Rosją”, przy czym zwrócił uwagę, że „trzeba pamiętać o rozbieżnościach między słowami a czynami”.

Ukraiński minister Pawło Klimkin zrelacjonował przedstawicielom 28 państw NATO obecną sytuację na wschodzie Ukrainy, gdzie zawarty „rozejm jest wciąż kruchy” – poinformował sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Klimkin podkreślił, że „rozmieszczenie broni atomowej na Krymie oznaczałoby pogwałcenie międzynarodowych zobowiązań Rosji”, „wielu układów, w tym układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT)”.

Szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier ocenił, że „pozostało jeszcze wiele przeszkód”, by wprowadzić rozejm.

Z kolei premier Turcji Ahmet Davutoglu skrytykował Rosję za „nielegalną aneksję” Krymu, co – jak zauważa AFP – nie zdarza się często.

Rosja zaanektowała należący do Ukrainy Półwysep Krymski w wyniku referendum uznanego za nielegalne przez Kijów i wspólnotę międzynarodową.

Ministrowie spraw zagranicznych NATO będą do czwartku w Antalyi rozmawiać na temat sytuacji na Ukrainie, a także wojny domowej w Libii i zagrożeniu, jakie dla granic Turcji stanowi dżihadystyczna organizacja zbrojna Państwo Islamskie.(PAP)

cyk/ kar/

podobne: Polska: ćwiczenia z udziałem „Patriotów”, manewry w rejonie Bałtyku, program Wisła (przeciwrakietowy parasol za kilka lat). Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. Miller o armii europejskiej. Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. Irak: armia odbija Tikrit oraz: Rosyjskie wojska na Ukrainie i Krymie. Ukraina się zbroi, kraje NATO i wydatki wojskowe. Wyciek tajnych dokumentów ws Iranu, negocjacje programu nuklearnego (Obama krytykuje nerwową reakcja Izraela). Irak – kolejna ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu.

16.05. Berlin (PAP) – Niemiecki dziennik „Die Welt” pisze w sobotę, że wobec zagrożenia ze strony Rosji Niemcy i Polacy powinni utworzyć wspólną brygadę bojową, która mogłaby w razie potrzeby bronić państw bałtyckich, a w przyszłości stać się zalążkiem armii europejskiej.

„Dla Litwinów, Łotyszy i Estończyków jest oczywiste, że ambicje (prezydenta Rosji) Władimira Putina, obliczone na wejście do annałów historii świata, nie zostały jeszcze całkiem zaspokojone, chociaż nie przetrawił on do końca Krymu” – pisze autor komentarza Jacqes Schuster.

Prezydent Rosji – podkreśla publicysta – realizuje misję, której celem jest „odbudowa obłożnie chorego imperium i doprowadzenia go do nowej wielkości”.

Zdaniem Schustera niedawne deklaracje solidarności NATO, w tym zapowiedź powołania wojsk szybkiego reagowania, tzw. szpicy, cieszą Bałtów, jednak nie są w stanie ich całkiem uspokoić.

Komentator przypomina o tragicznych doświadczeniach historycznych Bałtów i Polaków, i stwierdza, że te narody mają pełne prawo do odczuwania lęku przed Rosją i do jedynie ograniczonego zaufania do zachodnich sojuszników.

Politycznym celem Litwy, Łotwy i Estonii jest – zdaniem Schustera – uzyskanie statusu na wzór Berlina Zachodniego z czasów zimnej wojny. Komentator przypomina, że 10 tys. żołnierzy alianckich stacjonujących w Berlinie zachodnim nie byłoby w stanie nawet przez dwa dni stawiać oporu przed pół milionem żołnierzy ZSRR rozlokowanych w NRD. Pomimo tego, wolność zachodniej części miasta była zapewniona do końca, ponieważ ani Stalin, ani Chruszczow, ani Breżniew nie wiedzieli, jak zareagują Stany Zjednoczone, gdy pierwszy amerykański żołnierz zginie od sowieckiej kuli – czytamy w „Die Welt”.

Schuster pisze, że na Kremlu coraz silniejsza staje się frakcja, która uważa, że Zachód jest obecnie słaby i należy to wykorzystać. „Brygada NATO w krajach bałtyckich mogłaby uzmysłowić Putinowi, że Europa i USA, pomimo – jak zauważa komentator – obecnej anemii, zrobią wszystko, by chronić wolność wschodnich sojuszników”.

„Berlin powinien zaproponować Warszawie stworzenie niemiecko-polskiej brygady i rozlokowanie jej we wschodniej Polsce” – pisze Schuster. Jego zdaniem jednostka powinna liczyć 2,5 tys. niemieckich i 2,5 tys. polskich żołnierzy i być wyposażona w ciężki sprzęt, pozwalający jej na obronę sojuszników w razie potrzeby. Brygada mogłaby stanowić „zalążek armii europejskiej” pod egidą NATO. W przypadku powodzenia tego projektu mogłyby do niego dołączyć z czasem inne kraje. Polsko-niemiecka brygada mogłaby też stacjonować, gdyby zaszła taka potrzeba, w krajach bałtyckich.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)

lep/ cyk/ drag/

18.05. Berlin (PAP) – Prezydent Niemiec Joachim Gauck zaapelował w poniedziałek do swoich rodaków i innych krajów UE, aby z większą niż dotąd powagą traktowały obawy krajów Europy Środkowo-Wschodniej związane z kryzysem na Ukrainie i polityką Rosji.

Kraje te „oceniają zagrożenia inaczej niż my” – powiedział Gauck po spotkaniu w poniedziałek w Berlinie z prezydentem Estonii Toomasem Hendrikiem Ilvesem. „Niemcy stoją po stronie Estonii” – zapewnił prezydent Niemiec.

Gauck ostrzegł, że koncentrowanie się wyłącznie na relacjach z Rosją, bez wysłuchania opinii Polaków i Bałtów, byłoby dużym błędem. Jak zaznaczył, nie widzi obecnie w niemieckiej polityce tendencji do pomijania krajów z Europy Środkowej i Wschodniej. Niemniej, jak dodał, należy wschodnioeuropejskich partnerów „dopuszczać stale do głosu”.

Prezydent Niemiec wyraził pełne poparcie dla polityki rządu kanclerz Angeli Merkel wobec Ukrainy. „Mamy mocne argumenty przemawiające za naszą powściągliwą postawą” – powiedział Gauck.

Berlin popiera sankcje wobec Rosji, lecz równocześnie zabiega o podtrzymanie dialogu z Moskwą. Niemcy wraz z Francją doprowadziły do podpisania w połowie lutego porozumienia z Mińska, przewidującego m.in. zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy, wycofanie ciężkiej broni i wymianę jeńców.

Z kolei Ilves podziękował Niemcom za wsparcie. „Estonia nie jest co prawda bezpośrednio zagrożona przez Rosję, jednak polityka Moskwy doprowadziła do zniszczenia zaufania (w relacjach z Rosją)” – oświadczył.

Prezydent Estonii w niedzielnym wywiadzie dla agencji dpa ocenił, że w wyniku konfliktu na Ukrainie rozpadł się ustanowiony po wojnie ład pokojowy. Ilves ostrzegł przed próbami przejścia przez niektóre kraje UE do porządku dziennego nad kryzysem i jego skutkami. Jego zdaniem zawieszenie broni na Ukrainie nie jest przestrzegane. (PAP)

lep/ agy/ mc/

podobne: Putin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród (tymczasem Ukraina ponownie prosi o siły pokojowe). Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię). a także: Wstrząsy wtórne „kryzysu ukraińskiego”. Japonia – Chiny – Niemcy – USA – Syria. Niemieckie wsparcie wojskowe dla państw bałtyckich. i to: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona. „Świdnik” centrum produkcji śmigłowca AW149 na cały świat. oraz: Plany utworzenia wspólnej polsko-ukraińsko-litewskiej brygady.

3. Nuland: Putin zapewnił, że popiera porozumienie pokojowe na UkrainieNuland rozmawia w Moskwie o Ukrainie i o stosunkach USA-Rosja. Nuland w Moskwie: Rosja musi wstrzymać dostawy broni dla separatystówWiceszef NATO: jeśli umowa z Mińska zawiedzie Rosję czeka głębsza izolacja.

16.05. Kijów (PAP) – Asystent sekretarza stanu USA ds. Europy Victoria Nuland oświadczyła w sobotę w Kijowie, że prezydent Rosji Władimir Putin zapewnił jej zwierzchnika Johna Kerry’ego, iż jest zwolennikiem pokojowego rozwiązania konfliktu na wschodniej Ukrainie.

Przedstawicielka Departamentu Stanu poinformowała również, że Waszyngton gotów jest do głębszego zaangażowania w realizację porozumień z Mińska, których celem jest uregulowanie sytuacji w Donbasie. Ukraińskie siły rządowe od ponad roku walczą tam z prorosyjskimi separatystami.

„W Soczi Putin zapewnił sekretarza stanu Kerry’ego, że chce wypełnienia porozumień mińskich. Najważniejsze teraz, by były to nie tylko słowa, lecz i czyny” – powiedziała Nuland na konferencji prasowej.

Kerry i Putin spotkali się w miniony wtorek w Soczi. Amerykański polityk rozmawiał tam także z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Nuland wyjaśniała wcześniej, że przyjechała do Kijowa, m.in. po to, by zapoznać stronę ukraińską z wynikami tych rozmów.

„Naszym głównym przesłaniem było przekazanie, że USA gotowe są do głębszego zaangażowania na rzecz wypełnienia wszystkich punktów mińskich porozumień, dotyczących bezpieczeństwa, kwestii politycznych i spraw związanych z pomocą humanitarną” – zadeklarowała Nuland.

Zawarte w lutym w Mińsku porozumienia przewidywały, że na wschodniej Ukrainie dojdzie do zawieszenia broni i utworzenia strefy buforowej między stronami konfliktu. W dalszej kolejności odbyć się miały wybory samorządowe, a do końca roku Ukraina miała odzyskać kontrolę nad tą częścią granicy z Rosją, którą obecnie kontrolują separatyści.

Nuland podkreśliła, że wybory w Donbasie powinny odbywać się w zgodzie z prawem ukraińskim i standardami demokratycznymi.

„Zastanawialiśmy się, jak można wykorzystać grupę roboczą ds. politycznych (na rozmowy w Mińsku), by zapewnić, że podczas przygotowań do wyborów spełniane będą standardy OBWE, by były one wolne i demokratyczne, zgodne z konstytucją Ukrainy oraz standardami międzynarodowymi” – powiedziała przedstawicielka USA.

Podczas swej trzydniowej wizyty w Kijowie Nuland spotkała się m.in. z prezydentem Petrem Poroszenką, premierem Arsenijem Jaceniukiem, przewodniczącym parlamentu Wołodymyrem Hrojsmanem, opozycją i wysłannikami OBWE, którzy obserwują konflikt w Donbasie.

„Odlatuję z Kijowa z uczuciem optymizmu, gdyż widzę, że ciężko pracujecie w tym trudnym czasie i nie zważając na bolesne reformy działacie na rzecz utworzenia nowej, demokratycznej, europejskiej Ukrainy” – oświadczyła przedstawicielka Departamentu Stanu.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ awl/ ro/

18.05. Moskwa (PAP) – Sytuacja na wschodzie Ukrainy i problemy stosunków dwustronnych są głównymi tematami rozmów prowadzonych w poniedziałek w Moskwie przez asystent sekretarza stanu USA ds. Europy Victorię Nuland. Przebywa ona w stolicy Rosji od niedzieli.

Na oddzielne konsultacje polityczne do Moskwy przyleciał też specjalny wysłannik USA do Syrii Daniel Rubinstein. Powołując się na Ambasadę Stanów Zjednoczonych w Federacji Rosyjskiej, agencja TASS podała, że jego celem jest „głębsze, bardziej szczegółowe przedyskutowanie” sposobów uregulowania konfliktu w Syrii.

Odnosząc się do przyjazdu dwóch wysłanników Waszyngtonu do Moskwy, sekretarz prasowy prezydenta FR Dmitrij Pieskow przypomniał, że podczas zeszłotygodniowego spotkania Władimira Putina z amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerrym w Soczi „mówiono o konieczności intensywniejszego dialogu (między dwoma krajami), wymiany poglądów na różnych szczeblach w roboczym trybie”.

Przed wizytą w MSZ FR, gdzie podjęli ją rosyjscy wiceministrowie spraw zagranicznych Siergiej Riabkow i Grigorij Karasin, Nuland spotkała się z przedstawicielką społeczeństwa obywatelskiego w Rosji – legendarną obrończynią praw człowieka, szefową Moskiewskiej Grupy Helsińskiej (MGH) Ludmiłą Aleksiejewą.

Szczegóły rozmów Nuland z Riabkowem i Karasinem nie są na razie znane. Wiadomo natomiast, że z Aleksiejewą rozmawiała ona o sytuacji z prawami człowieka w Rosji, w tym o obowiązującej w tym kraju „ustawie o zagranicznych agentach” i rozpatrywanej w Dumie Państwowej „ustawie o niechcianych gościach”.

Ten pierwszy akt prawny nakłada na organizacje pozarządowe (NGO) otrzymujące środki finansowe z zagranicy obowiązek występowania do Ministerstwa Sprawiedliwości FR o wpisanie do rejestru „zagranicznych agentów”. Drugi, który w piątek przeszedł drugie z trzech czytań w izbie niższej parlamentu Rosji, pozwoli w postępowaniu pozasądowym – przez Prokuraturę Generalną na podstawie wniosku Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) uzgodnionego z MSZ – uznać zagraniczne i międzynarodowe organizacje za niepożądane na terytorium Federacji Rosyjskiej.

„Mówiłam, że dla środowisk broniących praw człowieka +ustawa o zagranicznych agentach+ ma destrukcyjne znaczenie, a także o tym, że druga ustawa, nad którą obecnie pracuje Duma, stanowi próbę zburzenia społeczeństwa obywatelskiego w Rosji” – poinformowała szefowa MGH.

Według Aleksiejewej USA są zaniepokojone sytuacją z prawami człowieka i rosnącym antyamerykanizmem w Rosji. „Nuland bardzo rozsądnie powiedziała, że byłaby rada w czymś pomóc, jednak obawia się, by nie wyszło odwrotnie, by nie zaszkodziło” – powiedziała.

Jest to już druga w ciągu tygodnia wizyta Nuland w Rosji. We wtorek towarzyszyła ona Kerry’emu w podróży do Soczi, gdzie ten został przyjęty przez Putina i konferował z ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem.

Od czwartku do soboty Nuland przebywała w Kijowie. Spotkała się tam z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką, premierem Arsenijem Jaceniukiem, przewodniczącym parlamentu Wołodymyrem Hrojsmanem, reprezentantami opozycji i wysłannikami OBWE, którzy obserwują konflikt w Donbasie na wschodzie kraju.

Przed odlotem ze stolicy Ukrainy przedstawicielka władz USA oświadczyła, że Waszyngton gotów jest do głębszego zaangażowania w realizację porozumień z Mińska, których celem jest uregulowanie konfliktu w Donbasie.

Zawarte 12 lutego w Mińsku porozumienia przewidują rozejm na wschodzie Ukrainy, wycofanie ciężkiego uzbrojenia i utworzenie strefy buforowej między stronami konfliktu, przeprowadzenie wyborów samorządowych, ogłoszenie amnestii dla uczestników walk i uchylenie przez Kijów blokady gospodarczej Donbasu. Do końca roku Ukraina powinna odzyskać kontrolę nad tą częścią granicy z Rosją, którą obecnie kontrolują separatyści.

Porozumienia z Mińska – wynegocjowane przy pośrednictwie prezydentów Rosji i Ukrainy, a także prezydenta Francji Francois Hollande’a i kanclerz Niemiec Angeli Merkel – zakładają też przeprowadzenie reformy konstytucyjnej na Ukrainie.

Cytowany przez dziennik „Kommiersant” profesor Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie Aleksandr Domrin ocenia, że przed Nuland „postawiono zadanie przekazania Moskwie, że wizyty Kerry’ego w Soczi nie należy interpretować jako gotowości prezydenta Baracka Obamy do rezygnacji z wywierania presji na Kreml i złagodzenia stanowiska w sprawie Ukrainy w imię zbliżenia z Rosją”.

Z kolei politolog Dmitrij Trenin, którego opinię przytacza dziennik „Wiedomosti”, ocenił, że „administrację Obamy interesują Iran i Syria, dlatego będzie ona próbować pozyskać poparcie Kremla”. „Jednocześnie Waszyngton i Moskwa postarają się ustabilizować sytuację na Ukrainie, gdyż żadna ze stron nie jest zainteresowana jej eskalacją” – oświadczył politolog.

Trenin przewiduje, że „ponieważ strony mają różne poglądy na zażegnanie tego konfliktu, to prawdopodobnie spotkają się gdzieś po środku”. „Konflikt zostanie zamrożony, rozpocznie się powolny proces uregulowania – grupy kontaktowe, spotkania na szczeblu technicznym. Bez poważnego postępu, ale z gwarancją niewznawiania wojny” – oznajmił politolog, dodając, że USA będą musiały w tym celu wywrzeć poważny wpływ na swoich ukraińskich sojuszników.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ ap/

18.05. Moskwa (PAP) – Dostawy broni dla wszystkich stron konfliktu na Ukrainie powinny być wstrzymane – oświadczyła w poniedziałek w Moskwie asystent sekretarza stanu USA ds. Europy Victoria Nuland. Podkreśliła, że dotyczy to też broni, którą Rosja dostarcza separatystom.

Nuland powiedziała to na konferencji prasowej po rozmowach z rosyjskimi wiceministrami spraw zagranicznych: Siergiejem Riabkowem i Grigorijem Karasinem. Ich głównymi tematami były sytuacja na wschodzie Ukrainy i problemy stosunków dwustronnych. Przedstawicielka władz USA przebywała w Moskwie od niedzieli.

„USA konsekwentnie stoją na stanowisku, że wszystkie strony tego konfliktu powinny całkowicie wycofać broń. Powinny też wstrzymać dostawy broni, w tym tej, którą strona rosyjska dostarcza separatystom na wschodzie Ukrainy. Z naszych danych wynika, że dotąd to nie nastąpiło” – oznajmiła Nuland.

Wysłanniczka Waszyngtonu przekazała, że podczas zeszłotygodniowych rozmów szefa dyplomacji amerykańskiej Johna Kerry’ego z ministrem spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiejem Ławrowem w Soczi stronie rosyjskiej zakomunikowano, że wspieranie przez Rosję separatystów będzie traktowane jako łamanie porozumień mińskich, których celem jest uregulowanie konfliktu w Donbasie.

Oznajmiła również, że w czasie niedawnej wizyty w Kijowie uzyskała zapewnienie, że władze Ukrainy nie mają zamiaru wznawiać działań zbrojnych na wschodzie kraju, co – jak podkreśliła – również byłoby naruszeniem porozumień z Mińska.

„Rozmawiałam i z premierem (Arsenijem Jaceniukiem), i z prezydentem Ukrainy (Petrem Poroszenką). Z ich strony nie ma żadnego zamiaru podjęcia jakichkolwiek działań zbrojnych” – oświadczyła asystent sekretarza stanu USA.

Nuland oznajmiła także, iż Stany Zjednoczone, choć oficjalnie nie uczestniczą w procesie mińskim, to jednak będą zachęcać wszystkie strony do bezpośredniego dialogu.

„Chcemy, aby wszystkie strony były obecne w roboczych podgrupach, by wszystkie cztery strony również uczestniczyły w pracach grupy kontaktowej. Chcemy także, by Rosja, Ukraina i OBWE zaczęły wcielać w życie wszystkie aspekty porozumień mińskich – gospodarcze, polityczne i humanitarne” – powiedziała. „Będziemy nakłaniać wszystkie strony do udziału w tym bezpośrednim dialogu” – dodała.

„Mamy nadzieję na postęp we wszystkich czterech roboczych podgrupach w ramach grupy kontaktowej. Utrzymujemy ścisły kontakt z naszymi ukraińskimi kolegami, omawiamy ze stroną rosyjską problemy uregulowania na Ukrainie, popieramy główną rolę w tym uregulowaniu formatu normandzkiego i OBWE” – oświadczyła.

Nuland poinformowała też, że szczególną uwagę w rozmowach z Riabkowem i Karasinem poświęcono temu, jak „USA mogą wesprzeć pokojowe uregulowanie na Ukrainie, wesprzeć strony rozmów – Ukrainę, Rosję i OBWE”.

Jest to już druga w ciągu tygodnia wizyta Nuland w Rosji. We wtorek towarzyszyła ona Kerry’emu w podróży do Soczi, gdzie ten został przyjęty przez Putina i konferował z ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem.

Od czwartku do soboty Nuland przebywała w Kijowie. Spotkała się tam z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką, premierem Arsenijem Jaceniukiem, przewodniczącym parlamentu Wołodymyrem Hrojsmanem, reprezentantami opozycji i wysłannikami OBWE, którzy obserwują konflikt w Donbasie na wschodzie kraju.

Przed odlotem ze stolicy Ukrainy przedstawicielka władz USA oświadczyła, że Waszyngton jest gotów do głębszego zaangażowania w realizację porozumień z Mińska.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ mmp/ mc/

18.05. Budapeszt (PAP/Reuters) – Jeżeli porozumienie z Mińska, przewidujące m.in. zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy zawiedzie, to Rosja musi liczyć się z pogłębieniem izolacji i sankcji – oświadczył w poniedziałek w Budapeszcie zastępca sekretarza generalnego NATO Alexander Vershbow.

W ocenie Vershbowa nadal nie jest jasne, czy pomimo zapewnień Rosja jest gotowa do podjęcia działań, mających na celu realizację uzgodnionego trzy miesiące temu w stolicy Białorusi porozumienia w sprawie uregulowania konfliktu w Donbasie.

„Rosja próbuje udawać, że nie jest stroną konfliktu i że to Ukraina powinna bezpośrednio porozumieć się z separatystami” – powiedział wiceszef NATO.

Ukraińskie siły rządowe poinformowały w poniedziałek o zatrzymaniu dwóch żołnierzy z oddziałów specjalnych Rosji, walczących w szeregach prorosyjskich separatystów na wschodzie kraju.

Porozumienie z Mińska zawarte zostało w połowie lutego w obecności kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Francois Hollande’a. Przewiduje rozejm, wycofanie ciężkiego uzbrojenia, odzyskanie przez władze Ukrainy kontroli nad granicą z Rosją, pomoc humanitarną dla ludności, wymianę jeńców a także przeprowadzenie zgodnie z prawem ukraińskim wyborów na terenach będących obecnie pod kontrolą prorosyjskich separatystów. Kijów zobowiązał się do zapewnienia Donbasowi większej autonomii. (PAP)

agy/ ap/arch.

podobne: Wlk. Bryt. krytykuje UE za wejście na Ukrainę ale żołnierzy wyśle. Rosyjskie bombowce koło Kornwalii, brak gotowości obronnej. Co z porozumieniem z Mińska? Był plan rosyjskiej agresji na Ukrainę? Rosja sprzedaje Iskandery, ćwiczenia przy granicy z Estonią. Litwa: wraca powszechny pobór do wojska. oraz: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową. a także: Rosja chce współpracować z USA w zwalczaniu terroryzmu. Manewry i rozbudowa infrastruktury wojskowej na Arktyce.

4. Komisja PE poparła apel o zwrot wraku Tu-154 w rezolucji nt. Rosji.

11.05. Bruksela (PAP) – W obliczu zaangażowania Rosji w konflikt na Ukrainie UE nie może rozważać powrotu do normalnych relacji z Moskwą – oceniła komisja spraw zagranicznych europarlamentu w przyjętej w poniedziałek rezolucji. Poparła też apel do Rosji o zwrot Polsce wraku Tu-154.

W rezolucji, która w czerwcu ma trafić pod głosowanie całego Parlamentu Europejskiego, wymieniono warunki, od których – zdaniem europosłów – UE powinna uzależnić współpracę z Moskwą. Pierwszym z tych warunków jest uszanowanie przez Rosję integralności terytorium Ukrainy, obejmującego również Krym, oraz pełne wdrożenie porozumienia z Mińska w sprawie rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy.

Podkreślono, że dialog z Rosją nie może toczyć się kosztem europejskich wartości, standardów i zobowiązań, wynikających z prawa międzynarodowego. Europosłowie zaapelowali też do UE o zadeklarowanie, jakie konkretne działania wobec Rosji podejmie, jeśli nadal nie będzie ona respektować swoich zobowiązań.

PE „podkreśla, że bezpośrednie i pośrednie zaangażowanie Rosji w konflikt zbrojny na Ukrainie i nielegalna aneksja Krymu, jak również pogwałcenie integralności terytorialnej Gruzji, naciski gospodarcze i polityczna destabilizacja jej europejskich sąsiadów stanowią umyślne pogwałcenie zasad demokratycznych, podstawowych wartości i prawa międzynarodowego. W tym kontekście UE nie może rozważać powrotu do normalnych relacji z Rosją” – oceniono w dokumencie.

Dodano, że UE musi kontynuować „krytyczną redefinicję” swych relacji z Moskwą, co powinno obejmować przygotowanie „planu awaryjnego”, który wykorzystując unijną „soft power”, będzie mieć na celu przeciwdziałanie agresywnej polityce rosyjskiej.

Inicjatorem rezolucji był litewski europoseł z centroprawicy Gabrielius Landsbergis. „Wysyłamy bardzo jasny sygnał dla Rosji: UE powinna spojrzeć na relacje z tym krajem z innej perspektywy” – oświadczył litewski eurodeputowany.

Do projektu jego autorstwa komisja PE przyjęła poprawkę zawierającą apel do Rosji o pełną współpracę w sprawie śledztwa dotyczącego zestrzelenia malezyjskiego samolotu pasażerskiego nad wschodnią Ukrainą w lipcu ub. roku oraz podtrzymującą apel o „natychmiastowy zwrot wraku i wszystkich czarnych skrzynek polskiego samolotu rządowego, który rozbił się koło Smoleńska” 10 kwietnia 2010 r. Do rezolucji wpisano też apel do instytucji UE, aby poruszały sprawę wraku Tu-154 we wszystkich bilateralnych kontaktach z władzami rosyjskimi.

Według źródeł w europarlamencie kompromisową wersję poprawki, którą zgłosiła grupa europosłów PiS, poparli także eurodeputowani Platformy Obywatelskiej. Pierwotna wersja poprawki, zgłoszona przez grupę eurodeputowanych PiS, zawierała jeszcze apel o przeprowadzenie niezależnego międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, jednak ten fragment został wykreślony w trakcie negocjacji między grupami politycznymi.

Jeśli rezolucja w wersji przyjętej przez komisję zostanie poparta przez cały Parlament Europejski, będzie to drugi dokument, w którym europosłowie upomną się o wrak Tu-154.

Po raz pierwszy Parlament Europejski odniósł się do tej sprawy w przyjętej w marcu rezolucji dotyczącej zabójstwa jednego z liderów rosyjskiej opozycji Borysa Niemcowa i stanu demokracji w Rosji. W preambule tejże rezolucji przypomniano, że pomimo licznych wezwań władze rosyjskie odmawiają zwrócenia Polsce wraku i czarnych skrzynek samolotu rządowego Tu-154.

Eurodeputowany PO Jacek Saryusz-Wolski ocenił w poniedziałek, że przyjęcie przez komisję PE rezolucji na temat stanu stosunków z UE-Rosja to sygnał, że Unia zaczyna lepiej rozumieć politykę Moskwy. „Od samego początku UE błędnie interpretowała intencje Putina. Byliśmy naiwni, a oczekiwania wobec Rosji braliśmy za rzeczywistość. Zachód nie słuchał uwag Europy Środkowej” – oświadczył Saryusz-Wolski, cytowany w komunikacie Europejskiej Partii Ludowej. „Czas perswazji i wahań minął, nadeszła pora na konkretne i stanowcze działania, wzmocnioną solidarność oraz politykę bezpieczeństwa i obrony” – dodał.

Z Brukseli Anna Widzyk (PAP)

awi/ mc/ malk/

podobne: Rosja: 9 maja w Moskwie bez Merkel i Camerona. Oskarżeni w sprawie Niemcowa zmieniają zeznania. Szczyt UE bez sankcji ale z rezolucją w sprawie Rosji (żądanie zwrotu polskiego Tupolewa). Ukraina: kredyt z MFW, Czy UE grozi fala uchodźców z Ukrainy?

źródło: stooq.pl

USA, Ukraina, Syria, Irak, Iran

Rosja: „Dzień zwycięstwa” demonstracją siły. Merkel oddaje hołd żołnierzom radzieckim („Tagesspiegel” krytycznie o pomijaniu w Niemczech zbrodni Stalina). Putin usprawiedliwia pakt Ribbentrop-Mołotow a Niemców uznaje za „ofiary nazizmu”(!). Łukaszenka: „w świecie zwycięża nie siła prawa, a prawo siły”.


1. Rosja – Putin: hitlerowska awantura była straszną lekcją dla świataGlukhovsky: Rosja wskrzesza stare zwycięstwa, bo nowych nie maUkraina – Poroszenko: świat bojkotuje Rosję

09.05. Moskwa (PAP) – Podczas uroczystości upamiętniających 70. rocznicę pokonania III Rzeszy prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył w sobotę, że hitlerowska awantura była straszną lekcją dla świata, który nie od razu dostrzegł śmiertelne zagrożenie w ideologii nazizmu.

Putin przestrzegł też przed próbami budowy jednobiegunowego świata. Wezwał również do stworzenia – jak to ujął – systemu równego bezpieczeństwa dla wszystkich państw.

Prezydent Rosji powiedział to przemawiając podczas defilady wojskowej na Placu Czerwonym w Moskwie, upamiętniającej 70. rocznicę zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami w II wojnie światowej.

Tę największą w historii Rosji paradę Putin odebrał w towarzystwie weteranów tamtej wojny, premiera Dmitrija Miedwiediewa i ministra obrony, generała armii Siergieja Szojgu. Ten ostatni wcześniej sprawdził gotowość wojsk do defilady.

Wśród zgromadzonych na trybunie obok Mauzoleum Lenina byli przywódcy 23 z zaproszonych 68 państw, w tym m.in. prezydenci Chin, Indii, RPA, Egiptu, Kuby, Kazachstanu, Azerbejdżanu i Serbii. Byli tam także sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun i szefowa UNESCO Irina Bokowa.

Ze względu na rolę Rosji w konflikcie na Ukrainie zdecydowana większość liderów krajów zachodnich nie przyjęła zaproszenia od Putina na obchody Dnia Zwycięstwa. Kilku – m.in. prezydent Czech Milosz Zeman i premier Słowacji Robert Fico – przyjęło zaproszenie na uroczystości, jednak nie przyszło na Plac Czerwony, by obserwować paradę, uznaną na Zachodzie za demonstrację siły.

Prezydent Rosji podkreślił, że to Armia Czerwona i naród radziecki ocaliły ojczyznę, zadecydowały o wyniku II wojny światowej i wyzwoliły narody Europy od faszystów. Zarazem wyraził wdzięczność sojusznikom za wkład w rozgromienie nazizmu.

„Wielkie Zwycięstwo na zawsze pozostanie heroicznym szczytem historii naszego kraju. Wszelako pamiętamy o naszych sojusznikach z antyhitlerowskiej koalicji. Jesteśmy wdzięczni narodom Wielkiej Brytanii, Francji i Stanów Zjednoczonych za ich wkład w zwycięstwo. Jesteśmy wdzięczni antyfaszystom różnych państw, którzy ofiarnie walczyli w oddziałach partyzanckich i w podziemiu, w tym w samych Niemczech” – powiedział.

Putin oznajmił, że po 70 latach historia znów apeluje do świata o rozsądek i czujność. „Nie powinniśmy zapominać, że idee rasowej dominacji i wyjątkowości doprowadziły do najkrwawszej z wojen” – wskazał.

Podkreślił że „to Związek Radziecki przyjął na siebie najcięższe uderzenia wroga”. „To tutaj zostały ściągnięte doborowe wojska nazistów, skoncentrowana była cała ich wojskowa potęga, to tutaj odbyły się największe, decydujące bitwy II wojny światowej” – powiedział.

Prezydent Rosji przestrzegł przed próbami budowy jednobiegunowego świata. Oświadczył, że w ostatnich dziesięcioleciach często ignorowane były fundamentalne zasady współpracy międzynarodowej. „Widzimy próby budowy jednobiegunowego świata. Widzimy jak nabiera obrotów myślenie w kategoriach bloków wojskowych. Wszystko to podważa stabilność światowego rozwoju” – wskazał.

Putin ocenił, że powstałe po II wojnie światowej instytucje międzynarodowe, które – jak zauważył – stworzyły podstawy powojennego ładu światowego, udowodniły swoją skuteczność w rozwiązywaniu sporów i konfliktów.

„Pamiętamy historyczne spotkanie sojuszników na Łabie. Pamiętamy zaufanie i jedność, które stały się naszą wspólną spuścizną, przykładem zjednoczenia narodów w imię pokoju i stabilności. To właśnie te wartości legły u podstaw powojennego ładu światowego” – powiedział.

W historycznej części defilady maszerowali żołnierze w mundurach z lat II wojny światowej, w tym kozaków. Wśród uczestników tej części parady były też pododdziały sił zbrojnych Azerbejdżanu, Armenii, Białorusi, Chin, Indii, Kazachstanu, Kirgistanu, Mongolii, Serbii i Tadżykistanu.

Następnie przez Plac Czerwony przedefilowało ponad 16,5 tys. żołnierzy i oficerów, reprezentujących wszystkie rodzaje sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, a także kadeci oraz wykładowcy i słuchacze akademii, uniwersytetów, instytutów i uczelni wojskowych. Wśród uczestników parady byli też żołnierze i oficerowie wojsk wewnętrznych MSW, ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych i Służby Granicznej Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Przez Plac Czerwony przejechało również ponad 190 transporterów opancerzonych, wozów bojowych, czołgów, dział samobieżnych i wyrzutni rakietowych. A nad nim przeleciały 143 samoloty i śmigłowce bojowe.

Po raz pierwszy przy takiej okazji pokazane zostały wielogłowicowe pociski balistyczne dalekiego zasięgu na mobilnych wyrzutniach RS-24 Jars, czołgi T-14 Armata, skonstruowane na tej samej platformie wozy bojowe piechoty T-15 i transportery opancerzone Kurganiec-25, samobieżne dwulufowe armato-haubice Koalicja-SW, wozy bojowe desantu BMD-4M, transportery opancerzone desantu Rakuszka, transportery opancerzone Bumerang, transportery opancerzone z napędem na sześć kół Tajfun-U (Ural) i mobilne przeciwpancerne wyrzutnie rakietowe Kornet-D (na bazie samochodów opancerzonych zwiadu Tygrys).

W zmechanizowanej części parady zaprezentowały się też same samochody Tygrys, opancerzone transportery z napędem na sześć kół Tajfun-K (Kamaz), transportery opancerzone BTR-82A, czołgi T-90A, samobieżne haubice Msta-S, rakiety operacyjno-taktyczne Iskander-M, systemy rakiet przeciwlotniczych Tor-M2U i Buk-M2, baterie przeciwrakietowe i przeciwlotnicze S-400 Triumf oraz Pancir-S.

Przez Plac Czerwony przejechały także legendarne czołgi T-34 i samobieżne haubice SU-100 z lat II wojny światowej.

Na lotniczą część defilady złożył się przelot na wysokości od 150 do 500 metrów 143 śmigłowców i samolotów. Wystartowały one z 12 lotnisk w europejskiej części FR.

Jako pierwszy pokazał się ponaddźwiękowy bombowiec strategiczny Tu-160, za którego sterami siedział dowódca sił lotniczych FR generał Wiktor Bondariew. Później nad Placem Czerwonym zaprezentowały się śmigłowce wielozadaniowe Mi-8AMTSz, ciężkie transportowe Mi-26, ciężkie bojowe Mi-35 oraz szturmowe Mi-28N i Ka-52 Aligator, a także szkolno-treningowe Ansat-U.

Przeleciały również w różnych konfiguracjach bombowce strategiczne Tu-160, Tu-95MS i Tu-22M3, samoloty transportowe Ił-76 i An-124 Rusłan, samoloty-cysterny Ił-78, jak również szturmowo-bombowe Su-24, szturmowe Su-25, myśliwce przechwytujące Su-27, myśliwce frontowe MiG-29SMT, ciężkie myśliwce przechwytujące MiG-31, wielozadaniowe Su-30, Su-34 i Su-35, a także szkolno-treningowe Jak-130.

Ostatnim akcentem moskiewskiej defilady, którą trwała 1 godzinę i 20 minut, a którą dowodził dowódca wojsk lądowych FR generał Oleg Saljukow, był przemarsz 1000-osobowej orkiestry Garnizonu Moskiewskiego.

Po paradzie Putin i jego zagraniczni goście przeszli do Parku Aleksandrowskiego, gdzie na Grobie Nieznanego Żołnierza wspólnie złożyli girlandę z kwiatów. Później razem udali się na Kreml, gdzie prezydent Rosji wydał uroczyste przyjęcie, upamiętniające 70. rocznicę zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami.

Parady wojskowe w sobotę odbyły się też w 30 innych miastach FR, w tym Petersburgu, Smoleńsku, Bałtijsku, Murmańsku, Tule, Wołgogradzie (d. Stalingradzie), Noworosyjsku i Władywostoku, a także w Sewastopolu i Kerczu na Krymie oderwanym przez Rosję od Ukrainy w marcu 2014 roku.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ lm/ pz/

podobne: Ukraina: protesty górnicze, walka oligarchów, uchwała dotycząca wojny, pomoc humanitarna z USA (dla Donbasu). Rosja: Putin tłumaczy politykę. Scenariusz inkorporacji Ukrainy przez Rosję oraz: Ukraina: broń dla armii, Poroszenko zapowiada demobilizację. Film o Putinie (jak Krym uratował) z antypolską i antyzachodnią propagandą w tle. Siły separatystów (w ich szeregach Niemcy). USA zmieniają taktykę wobec Syrii (negocjacje z Assadem).

09.05. Warszawa (PAP) – Współczesna Rosja to kraj bez ideologii, dlatego postanowiono wskrzesić dni największych zwycięstw sprzed 70 lat, jeszcze z czasów Związku Radzieckiego, bo nowszych zwycięstw nie było – mówi PAP rosyjski pisarz i dziennikarz Dmitrij Glukhovsky.

Udostępniamy nagranie wideo:

http://serwiswideo.pap.pl/wideo/Glukhovsky-o-paradzie-w-Moskwie-Rosja-wskrzesza-stare-zwyciestwa-bo -nowych-nie-ma.mp4

Rosja ma dziś z wielką pompą świętować zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami; elementem pokazu siły ma być m.in. parada wojskowa na niespotykaną skalę.

„Mimo braku świeżych zwycięstw co roku Dzień Zwycięstwa obchodzony jest coraz huczniej. Współczesna Rosja to kraj bez ideologii, dlatego postanowiono wskrzesić dni największych zwycięstw sprzed 70 lat, jeszcze z czasów Związku Radzieckiego – bo nowszych zwycięstw nie było” – podkreśla Glukhovsky.

„To, co stało się na Krymie jest prezentowane jako zwycięstwo: Rosja podnosząca się z kolan, próbująca odbudować imperium. Ale myślę, że w wielu aspektach dzieje się tak tylko na użytek wewnętrzny. Przygląda się temu świat, ale adresatami są obywatele rosyjscy, efektem ma być mobilizacja społeczeństwa” – dodaje.

Glukhovsky podkreśla, że im gorzej funkcjonuje gospodarka, tym „więcej propagandy potrzeba, aby sprawić, żeby ludzie zapomnieli, że żyje im się gorzej niż jeszcze niedawno”. „A zatem parada z okazji Dnia Zwycięstwa jest przeznaczona przede wszystkim do użytku wewnętrznego w Rosji” – konkluduje pisarz.(PAP)

ajw/ laz/

Pobranie jest możliwe po podaniu loginu i hasła:

użytkownik: wideo01

hasło: OZsV2TzG%!if

Pliki wideo można przejrzeć i pobrać (w formacie mp4) korzystając z adresu: http://www.pap.pl/wideo

podobne: Polska: ćwiczenia z udziałem „Patriotów”, manewry w rejonie Bałtyku, program Wisła (przeciwrakietowy parasol za kilka lat). Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. Miller o armii europejskiej. Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. Irak: armia odbija Tikrit oraz: „Chcesz miec pokój? Gotuj się do wojny!”, czyli – Na co gotuje się Rosja?

Czemu służą parady wojskowe? Jednym do straszenia wrogów bez których nie potrafią sobie zorganizować życia politycznego we własnym kraju, innym służą do kultywowania tradycji oręża i historii.

I wszystko by było dobrze gdyby tak w jednym jak i w drugim wypadku kończyło się na przedstawieniu. Tymczasem historia pokazuje że w pierwszym przypadku nie zawsze kończy się tylko na „demonstracji siły”. Ci pierwsi udowodnili bowiem już nie raz na przestrzeni dziejów, że potrafią nie tylko maszerować po placu czerwonym, ale zapędzali się często na tereny swoich sąsiadów, wsławiając się w „wyzwalaniu” (czyt. zaborze) sporej części Europy wschodniej w tym Polski z tragicznymi dla niej skutkami. Mało tego! Do tej pory ci „wyzwoliciele” lubują się w poniżaniu Polski traktując nas jako przedmiot swojej imperialnej polityki (do spółki rzecz jasna z innymi krajami jak np Niemcy a czasem Amerykanie), grożąc rakietami rozmieszczonymi nad granicą i wpieprzając się co i rusz do tego czy jako kraj suwerenny też możemy sobie kupić rakiety czy nie możemy, tylko dlatego że Polska śmie należeć do innego bloku gospodarczo politycznego.

Najsmutniejsze jest to że w ramach polityki ogłupiania własnego narodu, który „funduje” władzy tego rodzaju megalomańskie imprezy, w innej branży na odcinku tej samej propagandy brakuje pieniędzy żeby zapłacić ludziom za uczciwą pracę przy wystrzeleniu w kosmos rakiety… (Odys)

09.05. Kijów (PAP) – Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko uznał w sobotę, że nieobecność przywódców światowych na paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie jest wyrazem poparcia dla jego kraju, który walczy ze wspieranymi przez Rosję separatystami w Donbasie.

„Ukrainę popiera cały świat. Jednym z przejawów tego poparcia jest szeroki bojkot międzynarodowy dzisiejszej parady na Placu Czerwonym w Moskwie” – powiedział podczas uroczystości z okazji Dnia Zwycięstwa w Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w Kijowie.

Prezydent oświadczył, że Ukraina już nigdy nie będzie świętowała zwycięstwa nad nazizmem według pisanych w Rosji scenariuszy, które – jak powiedział – przewidują „zimnokrwiste wykorzystywanie Dnia Zwycięstwa dla wywyższania ekspansjonistycznej polityki wobec sąsiadów, by utrzymać ich w swojej orbicie wpływów i by odrodzić imperium”.

Z okazji święta Poroszenko odznaczył medalami państwowymi ponad 3,1 tysiąca żołnierzy, którzy walczą z separatystami prorosyjskimi na wschodzie kraju.

Tego dnia w centrum Kijowa zorganizowano także flash mob, którego uczestnicy ułożyli z pustych pudełek kartonowych hasło: Pamiętamy, Zwyciężamy, 1939-1945. Organizatorzy akcji nawoływali, by do tych pudełek składać pomoc dla żołnierzy, którzy walczą na wschodzie.

Uroczystości z okazji Dnia Zwycięstwa w Kijowie zakończą się w późnych godzinach wieczornych, kiedy to w parkach stolicy odbędzie się maraton orkiestr wojskowych. Jeden z głównych parków, Marijinski, zajmie orkiestra Wojska Polskiego. W innych zagrają orkiestry z Estonii, Litwy, Jordanii i Serbii.

Wbrew oczekiwaniom władz podczas obchodów Dnia Zwycięstwa na Ukrainie nie doszło do prowokacji, przed którymi ostrzegano od wielu dni. W Odessie nad Morzem Czarnym odbyła się jednak manifestacja zwolenników polityki prorosyjskiej, podczas której kilkuset jej uczestników wykrzykiwało: „Precz z juntą!” i „Banderowskie diabły – precz z Odessy!”.

W piątek Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony uprzedziła, że w trakcie uroczystości z okazji Dnia Zwycięstwa, organizowanych na zajętych przez prorosyjskich separatystów ziemiach wschodniej Ukrainy, może dojść do krwawych wydarzeń z ofiarami wśród ludności cywilnej.

Ich celem miało być zerwanie mińskich porozumień (pokojowych) i wznowienie działań bojowych w Donbasie. Według ukraińskich mediów w miastach opanowanych przez siły prorosyjskie było w sobotę spokojnie.đđđđđđ Na Ukrainie od połowy kwietnia obowiązują wzmożone środki bezpieczeństwa w związku trwającymi tu obecnie tzw. świętami majowymi; środki te wprowadzono w obawie przed próbami destabilizacji sytuacji w kraju. Szczególnym nadzorem objęte zostały granice, zwłaszcza z Rosją.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ kar/

podobne: Putin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród (tymczasem Ukraina ponownie prosi o siły pokojowe). Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię).

2. Niemcy i Rosjanie oddali w Berlinie cześć żołnierzom Armii CzerwonejMerkel złożyła wieniec przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Moskwie.

09.05. Berlin (PAP) – Kilkanaście tysięcy osób – Niemców i Rosjan – oddało w sobotę w Berlinie cześć żołnierzom Armii Czerwonej poległym w II wojnie światowej. Główne uroczystości w 70. rocznicę zakończenia wojny odbyły się na cmentarzach-pomnikach w Treptow i Tiergarten.

10 tys. osób uczestniczyło w rocznicowych obchodach zorganizowanych pod pomnikiem w Treptow we wschodniej części miasta – miejscu spoczynku 7 tys. żołnierzy poległych w walce o Berlin.

Wieńce i czerwone goździki składali ambasadorowie akredytowani w Niemczech. Szef dyplomatycznej placówki Rosji, Władimir Grinin, powiedział, że pamięć o zakończeniu wojny jest bardzo ważna – „dla nas i dla wszystkich”.

Uczestnicy powiewali rosyjskimi flagami, niektórzy nieśli transparenty ze zdjęciami kombatantów. Obecni byli też członkowie i sympatycy popieranego przez Władimira Putina klubu motocyklistów „Nocne Wilki”.

Centralnym punktem nekropolii jest mierzący 11 metrów posąg żołnierza trzymającego jedną ręką uratowane dziecko i opierającego się o miecz, którym wcześniej roztrzaskał swastykę.

Kilka tysięcy ludzi przyszło pod pomnik żołnierzy radzieckich w Tiergarten nieopodal Bramy Brandenburskiej. Groby żołnierskie przykrył dywan z wieńców i kwiatów. Tutaj także uczestnicy powiewali flagami – rosyjskimi, radzieckimi z sierpem i młotem, a także flagami samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL).

Biorący udział w obchodach Niemcy nieśli transparenty z napisami „Dziękujemy żołnierzom sowieckim za wyzwolenie”. Grupa „Nocnych Wilków” ograniczyła się do pamiątkowych zdjęć na tle czołgów i armat będących elementem pomnika.

Kobieta z flagą ukraińską, która pojawiła się w okolicach pomnika, została wyzwana przez kilka osób od faszystek i zdrajczyń.

Były premier Brandenburgii Matthias Platzeck, kierujący obecnie Forum Niemiecko-Rosyjskim, podkreślił, że narody ZSRR złożyły podczas wojny „największą daninę krwi”. Polityk SPD powiedział, że Niemcy wykazali się podczas wojny „niewyobrażalnym okrucieństwem”. Żołnierze Armii Czerwonej, którzy zmarli w niemieckiej niewoli, powinni jego zdaniem zająć w niemieckiej pamięci takie samo miejsce jak ofiary Holokaustu. Jak zaznaczył, nauką z wojny powinien być sprzeciw wobec nacjonalizmu i rasizmu. Zaapelował do Rosjan, by również w swoim kraju walczyli z nacjonalizmem i „militaryzacją życia”.

Dzień Zwycięstwa stał się pretekstem do wyjścia na ulicę dla neonazistów i skrajnej prawicy. Uczestnicy wiecu pod dworcem głównym w Berlinie domagali się odwołania sankcji wobec Rosji i wycofania wojsk amerykańskich z Europy. „Ami go home” – skandowali neonaziści. Wśród narodowych flag niemieckich widoczne były też flagi tzw. DRL, a nawet flaga zakonu krzyżackiego.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)

lep/ ksaj/ kar/

Jeśli ktoś jest zdziwiony przyjazną reakcją Niemców wobec swoich historycznych pogromców – przypominającą syndrom sztokcholmski – to polecam lekturę: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska?

10.05. Moskwa (PAP) – Kanclerz Niemiec Angela Merkel w towarzystwie prezydenta Rosji Władimira Putina w niedzielę złożyła wieniec przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Parku Aleksandrowskim, przed murem Kremla.

Niemiecka kanclerz oświadczyła wcześniej, że chce w ten sposób uczcić pamięć milionów żołnierzy radzieckich, którzy polegli w II wojnie światowej, a za których śmierć odpowiedzialni są Niemcy.

Po uroczystości Putin i Merkel udali się na Kreml na rozmowy. Witając szefową rządu Niemiec w swojej rezydencji, prezydent Rosji opowiedział się za jak najszybszym rozwiązaniem problemów występujących w relacjach między dwoma krajami.

„Wiele uczyniliśmy, by stosunki między Rosją i Niemcami rozwijały się pomyślnie. Wiele udało nam się osiągnąć. Dzisiaj występują znane problemy. Im szybciej skończą negatywnie oddziaływać na rozwój naszych relacji, tym lepiej. Będziemy do tego dążyć” – oznajmił Putin, nawiązując do sankcji nałożonych przez kraje zachodnie na Rosję i kontrsankcjach strony rosyjskiej.

„Mam nadzieję, że podczas naszego dzisiejszego spotkania uda nam się porozmawiać również o stosunkach dwustronnych, o rozwoju relacji Rosji z Unią Europejską. I o najostrzejszych problemach międzynarodowych, w tym o sytuacji na Ukrainie” – powiedział.

Merkel ze swej strony oświadczyła, iż jest rada, że jej spotkanie z prezydentem Rosji doszło do skutku. „Dobrze, że spotkaliśmy się w Moskwie, aby porozmawiać o naszych stosunkach dwustronnych, relacjach Rosji z Unią Europejską i – oczywiście – integralności terytorialnej Ukrainy” – powiedziała, podkreślając konieczność rozwiązywania problemów środkami dyplomatycznymi.

Ze względu na aneksję Krymu i rolę Rosji w wydarzeniach na wschodzie Ukrainy szefowa rządu Niemiec – podobnie jak zdecydowana większość przywódców zachodnich – nie przyjęła zaproszenia Putina na sobotnie obchody Dnia Zwycięstwa w Moskwie, których kulminacyjnym momentem była defilada wojskowa na Placu Czerwonym. Do stolicy Rosji przyleciała dopiero w niedzielę.

W czwartek szefowie MSZ Rosji i Niemiec, Siergiej Ławrow i Frank-Walter Steinmeier, oddali w Wołgogradzie, dawnym Stalingradzie, hołd ofiarom II wojny światowej. Steinmeier wskazał na skalę cierpień zadanych tam cywilom i żołnierzom przez Niemcy hitlerowskie.

Wcześniej dwaj ministrowie w Rossoszkach pod Wołgogradem złożyli wieńce na terenie zespołu memorialnego upamiętniającego żołnierzy Armii Czerwonej poległych pod Stalingradem. W Rossoszkach znajduje się też kwatera z grobami żołnierzy niemieckich, którzy zginęli w walkach o Stalingrad w latach 1942-1943.

Ławrow oznajmił po spotkaniu ze Steinmeierem, że Moskwa wiąże duże nadzieje z niedzielnymi rozmowami Putina z Merkel. „Sytuacja w Europie nie jest dziś spokojna, rozwija się według nie najbardziej pozytywnego scenariusza. W związku z tym przywiązujemy szczególną wagę do rozwoju dialogu między Moskwą a Berlinem” – wyjaśnił.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ ksaj/ dym/

podobne: Rosja: 9 maja w Moskwie bez Merkel i Camerona. Oskarżeni w sprawie Niemcowa zmieniają zeznania. Szczyt UE bez sankcji ale z rezolucją w sprawie Rosji (żądanie zwrotu polskiego Tupolewa). Ukraina: kredyt z MFW, Czy UE grozi fala uchodźców z Ukrainy? oraz: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją.

3. Putin w obecności Merkel usprawiedliwiał pakt Ribbentrop-Mołotow„Tagesspiegel” krytycznie o pomijaniu w Niemczech zbrodni Stalina.

10.05. Moskwa (PAP) – Prezydent Rosji Władimir Putin w niedzielę usprawiedliwiał pakt Ribbentrop-Mołotow, oświadczając, że jego celem było zapewnienie bezpieczeństwa ZSRR. Oznajmił też, że Polska „padła ofiarą polityki, którą sama próbowała prowadzić w Europie”.

Prezydent Rosji powiedział to na wspólnej z kanclerz Niemiec Angelą Merkel konferencji prasowej po ich rozmowach w Moskwie. Merkel przyleciała w niedzielę do stolicy Rosji, aby uczcić pamięć obywateli ZSRR, którzy w latach II wojny światowej zginęli w walce z hitlerowskimi Niemcami.

Pytany o obawy Polski i krajów bałtyckich dotyczące systemu bezpieczeństwa, którego budowę proponuje Rosja, Putin oznajmił, że „strach jest wewnętrznym stanem tych, którzy się boją”. „Nie należy żyć fobiami przeszłości, lecz patrzeć w przyszłość” – poradził.

W tym kontekście przywołał pakt Ribbentrop-Mołotow. Według niego „ZSRR podjął wiele starań, aby przeciwstawić się faszyzmowi w Europie”. „Wszystkie te próby zakończyły się niepowodzeniem” – oznajmił, dodając, że właśnie to zmusiło Związek Radziecki do podjęcia kroków mających na celu niedopuszczenie do bezpośredniej konfrontacji z Niemcami, czego wynikiem był pakt Ribbentrop-Mołotow. „Sensem tego paktu było zapewnienie bezpieczeństwa ZSRR” – powiedział.

„Pragnę przypomnieć, że po podpisaniu układu monachijskiego sama Polska podjęła działania, zmierzające do zaanektowania części czeskiego terytorium. Wyszło na to, że po pakcie Ribbentrop-Mołotow i rozbiorze Polski ona sama padła ofiarą polityki, którą próbowano prowadzić w Europie” – podkreślił.

Putin dodał, że „wszystko to trzeba mieć na uwadze, niczego nie zapominać”. „Skuteczny system bezpieczeństwa międzynarodowego można zbudować tylko na gruncie pozablokowym” – oznajmił.

Merkel nie zgodziła się z oceną prezydenta Rosji. „Pakt Ribbentrop-Mołotow trudno zrozumieć, jeśli nie uwzględni się tajnego protokołu do niego. Z tego punktu widzenia uważam, że to było niewłaściwe, że zostało to uczynione bezprawnie” – oświadczyła.

Podkreśliła, że „zarzewiem II wojny światowej były narodowosocjalistyczne Niemcy”. „I my, Niemcy, ponosimy za to odpowiedzialność. Jest to nasza historyczna odpowiedzialność. Stale będziemy o tym przypominać. I o tym, że z naszej winy straciły życie miliony ludzi i że Armia Czerwona odegrała decydującą rolę w wyzwoleniu Niemiec” – powiedziała.

Putin podziękował Merkel za przyjazd do Moskwy. „Nasz kraj walczył nie z Niemcami, lecz z nazistowskimi Niemcami. Z Niemcami, które były pierwszą ofiarą reżimu nazistowskiego, nie walczyliśmy nigdy. Zawsze mieliśmy tam wielu stronników i przyjaciół. Do dzisiejszych Niemiec odnosimy się jak do partnera i przyjaznego kraju. Jest więc naturalne, że kanclerz przyjechała” – oznajmił.

Prezydent Rosji oświadczył, że rozumie decyzje tych liderów, którzy nie przybyli do Moskwy na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zwycięstwa, jednak uważa, że doraźna koniunktura polityczna jest mniej ważna niż fundamentalne problemy związane z podtrzymaniem pokoju i stabilności. „To ich wybór, ich decyzje” – wskazał.

Zwrócił też uwagę, że w sobotnim przyjęciu na Kremlu brali udział weterani wojenni z USA, Wielkiej Brytanii, Polski i innych krajów. „To oni byli głównymi uczestnikami uroczystości. Jestem rad, że byli z nami” – powiedział.

Ze względu na aneksję Krymu i rolę Rosji w wydarzeniach na wschodzie Ukrainy szefowa rządu Niemiec – podobnie jak zdecydowana większość przywódców zachodnich – nie przyjęła zaproszenia Putina na sobotnie obchody Dnia Zwycięstwa w Moskwie, których kulminacyjnym momentem była defilada wojskowa na Placu Czerwonym. Do stolicy Rosji przyleciała dopiero w niedzielę.

Wizytę rozpoczęła od złożenia – w towarzystwie Putina – wieńca przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Parku Aleksandrowskim, przed murem Kremla. Merkel oświadczyła wcześniej, że chce w ten sposób uczcić pamięć milionów obywateli radzieckich, którzy zginęli w II wojnie światowej, a za których śmierć odpowiedzialni są Niemcy.

Po tej uroczystości Putin i Merkel udali się na Kreml na rozmowy, jednym z głównych tematów których była sytuacja na Ukrainie.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ kar

podobne: Polacy w 1940 roku mordowani byli w trybie specjalnym. Katyń był największym kłamstwem Europy XX wieku. Brytyjczycy wiedzieli kto dokonał zbrodni ale prawdę zataili. Putin wykorzystuje tragedię smoleńską (podobnie jak Stalin używał Katynia) do rozgrywek politycznych.

10.05. Berlin (PAP) – Niemiecki dziennik „Der Tagesspiegel” w komentarzu dotyczącym obchodów 70. rocznicy końca wojny krytykuje pomijanie przez Niemców zbrodni ZSRR. Gdyby Stalin był jedynym zwycięzcą wojny, cała Europa stałaby się kolonią karną – pisze autor komentarza.

„O Hitlerze powiedziano już wszystko. Jego duchowy brat – Stalin wypada natomiast zaskakująco dobrze, pomimo tego, że według różnych szacunków z jego rozkazu zamordowano od 9 do 22 mln ludzi, w większości obywateli ZSRR” – pisze autor komentarza Harald Martenstein.

Komentator ubolewa, że ofiary Stalina nie mają nawet swego dnia pamięci. 23 sierpnia, dzień przypominający o pakcie Ribbentrop-Mołotow, obchodzony jest w Europie „w sposób wyważony i niezauważalny”.

Jak zaznacza autor, właśnie teraz odsłonięto w Rosji nowy pomnik „masowego mordercy”, Stalina. „To dowód na to, co to znaczy wygrać wojnę. Jeżeli jako masowy morderca wygrasz wojnę, to wszystko jest w porządku” – pisze Marteinstein.

Stalin unicestwił średnią klasę chłopską mordując 600 tys. osób. W ramach kolektywizacji komuniści zagłodzili 14,5 mln ludzi, jako pierwsze umierały dzieci, zginęło też 3,5 mln Ukraińców. Nikt nie pielęgnuje pamięci o tym ludobójstwie.

„Jestem wdzięczny za to, że Hitler przegrał wojnę i że nie muszę żyć w kraju nazistowskim. Ale jestem też wdzięczny za to, że ZSRR nie był jedynym zwycięzcą w tej wojnie. Gdyby Stalin sam wygrał tę wojnę, cała Europa stałaby się kolonią karną” – czytamy w „Tagesspieglu”.

„Koniec Hitlera był wyzwoleniem. Po jego pokonaniu, w okupowanej przez Sowietów części Europy rozpoczęła się budowa nowego systemu ucisku” – pisze Marteinstein.

Autor zarzuca niemieckim mediom i niemieckiej klasie politycznej, że przejęły język i rytuały z czasów NRD, które z kolei pochodzą z czasów stalinowskich – „Związek Radziecki nas wyzwolił, pokonał Hitlera, za to powinniśmy mu być dozgonnie wdzięczni”.

Martenstein przypomina, że osłabiona „morderczą orgią Stalina” Armia Czerwona mogła w 1942 roku prowadzić wojnę tylko dzięki dostawom broni i sprzętu z USA.

„To, że Niemcy są dziś wolnym krajem, zawdzięczamy przede wszystkim temu, że zimną wojnę wygrały Stany Zjednoczone, a nie ZSRR” – konkluduje Martenstein. Gdyby historia potoczyła się inaczej, w Berlinie odbywałyby się ciągle jeszcze defilady wojskowe i apele. Istniałby też wódz, któremu nikt bez narażenia się na niebezpieczeństwo nie może się sprzeciwić” – tłumaczy komentator.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)

lep/ lm/ dym/

podobne: Putin przeinacza historię. Pomnik smoleński w zamian za krasnoarmiejski. Grecja chce od Niemiec reparacji wojennych.

4. Łukaszenka: Białoruś odeprze dowolną agresję.

09.05. Mińsk (PAP) – Białoruska armia i naród są gotowe odeprzeć dowolną agresję zewnętrzną i ochronić niepodległość kraju – oświadczył w sobotę prezydent Alaksandr Łukaszenka, przyjmując w Mińsku paradę wojskową z okazji 70. rocznicy zwycięstwa w II wojnie światowej.

„Potencjał białoruskiej armii jest obecnie oceniany przez ekspertów wojskowych jako jeden z najwyższych we wschodniej Europie. Wykonano ogromną pracę, aby wzmocnić gotowość bojową armii oraz wojsk obrony terytorialnej. Wzrosła konkurencyjność sektora obronnego gospodarki. Stworzono nowe, obiecujące rodzaje broni i sprzętu wojskowego” – zaznaczył.

Podkreślił, że Białoruś buduje swój mocny i bezpieczny dom, prowadząc pokojową politykę zewnętrzną. Przy tym zaznaczył, że „białoruska armia została poddana bardzo głębokiej modernizacji, by móc odpowiedzieć na dowolne współczesne wyzwania”.

Według niego wielu ludzi zapomniało o naukach wynikających z II wojny światowej i obecnie „w świecie zwycięża nie siła prawa, a prawo siły”.

„Świat i Europa zbliżają się do niebezpiecznej granicy. Musimy zapamiętać najważniejszą naukę II wojny światowej: nie ma nic cenniejszego od pokoju. Żadne ambicje, żadne rachuby, żadne interesy nie są warte tego, by składać ofiarę z życia ludzkiego” – zaznaczył.

Uznał też za „głęboko symboliczne”, że w sobotniej paradzie w Mińsku maszerują obok siebie żołnierze z Rosji i z USA.

W mińskiej paradzie wzięła udział 40-osobowa orkiestra wojskowa sił powietrznych USA. Wśród zagranicznych żołnierzy zdecydowanie dominowali jednak Rosjanie, którzy stanowili około jedną trzecią uczestniczących w niej ponad 5 tys. wojskowych.

Podczas parady zaprezentowano 250 jednostek sprzętu wojskowego, z czego rekordowa liczba także pochodziła z Rosji. Mieszkańcy Mińska mogli zobaczyć m.in. czołgi T-90, a w powietrzu samoloty Jak-130 i Su-34. Zaprezentowana została również po raz pierwszy najnowsza broń produkcji białoruskiej, m.in. wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa Polonez.

Z Mińska Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

mw/ lm/ ura/

podobne: UE – spory zwolenników i przeciwników sankcji wobec Rosji. Wojna handlowa Rosji i Kazachstanu. Łukaszenka: Białoruś nigdy nie będzie częścią Rosji. Białoruscy i rosyjscy żołnierze ćwiczą blisko polskiej granicy. Rosja sprzedała rakiety S-400 Chinom i znosi embargo dla Iranu. Izrael protestuje przeciwko polityce Rosji, testuje „Procę Dawida” i krytykuje umowę z Iranem.

źródło: stooq.pl

Najpierw o faktach historycznych: Prof. Materski: pakt Ribbentrop-Mołotow porozumieniem typowo ofensywnym.

10.05. Warszawa (PAP) – Pakt Ribbentrop-Mołotow nie był porozumieniem defensywnym, ale typowo ofensywnym – tak historyk Wojciech Materski skomentował słowa prezydenta Rosji Władimira Putina, który usprawiedliwiał pakt oświadczając, że jego celem było zapewnienie bezpieczeństwa ZSRR.

„Sposób stawiania kwestii paktu Ribbentrop-Mołotow przez Putina to nie jest sprawa nowa. Cała tzw. polityka historyczna jego ekipy od pierwszej kadencji prezydenckiej jest skierowana na tezę, że pakt był odpowiedzią na konferencję monachijską w kwestii Czechosłowacji, do której ZSRR nie został zaproszony, że tym samym był izolowany w Europie, decyzje miały zapadać poza nim i można się domyślić, że przeciwko niemu” – powiedział PAP w niedzielę członek Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych prof. Wojciech Materski.

Jak mówił, w tej narracji ZSRR chcąc przeciwdziałać izolacji, musiał „zacieśnić stosunki z Niemcami”, bo to wymuszała sytuacja, jaka się wytworzyła w Europie i polityka mocarstw zachodnich, które nie wprowadzały ZSRR w najważniejsze decyzje. „I dlatego pewne kwestie dotyczące bezpieczeństwa własnego kraju Moskwa musiała wyjaśniać w bezpośrednich kontaktach z Niemcami. To takie zawracanie głowy, bo te bezpośrednie sprawy, które Moskwę jakoby miały interesować są przedstawiane w aspekcie polityki bezpieczeństwa, że te bezpośrednie kontakty z Niemcami miały to bezpieczeństwo ZSRR zwiększyć” – mówił Materski.

Tymczasem – jak zaznaczył – pakt Ribbentrop-Mołotow nie był żadnym porozumieniem defensywnym, ale typowo ofensywnym. „Tajny protokół, który był jego integralną częścią wyraźnie wskazywał, że zanim jeszcze doszło do konfliktu, oba państwa zaczęły dzielić między siebie łupy wojenne. To była sprawa oczywista, niemniej pakt ten przedstawia się kłamliwie nie jako wyraz dążeń do ekspansji terytorialnej, ale dążenie do zabezpieczania państwa przed wciągnięciem w wojnę. I to nie tylko w takich wypowiedziach okazjonalnych, ale również w rosyjskich podręcznikach szkolnych i uniwersyteckich. Jako wymuszone przez sytuację zachowanie mające zapewnić bezpieczeństwo ZSRR w 1939 r., by znalazł się poza konfliktem. A tymczasem znalazł się w samym centrum konfliktu, bo był jedną ze stron, które agresywnie dokonywały rozbioru Europy” – przypomniał historyk.

Jego zdaniem więc taka interpretacja jest nie do przyjęcia, podobnie jak pojawiająca się teza, że geneza II wojny zaczyna się od deklaracji polsko-niemieckiej z 1934 r., którą Rosjanie nazwali paktem Piłsudski-Hitler. „To właśnie było typowo defensywne porozumienie zawarte w ramach tzw. polityki równowagi między ZSRR a Niemcami. W 2009 r. w kontekście obchodów wybuchu wojny propaganda rosyjska usiłowała narzucić taką interpretację, że od 1934 r. można mówić o początku genezy II wojny i że pakt Ribbentrop-Mołotow był podobnym typem porozumieniem. W sensie dokumentu jawnego tak, ale on był grą pozorów, a właściwą zmowę agresorów zawierały tajne klauzule. Od tej oczywistej dla wszystkich interpretacji paktu Rosja się odcina, usiłuje ją zafałszować i stąd są takie wypowiedzi” – mówił Materski.

Odwołanie się Putina do zajęcia przez Polskę części Czechosłowacji i stwierdzenie, że „padła ofiarą polityki, którą sama próbowała prowadzić w Europie” to w ocenie Materskiego „faul interpretacyjny”.

„Po Monachium, kiedy nastąpiła zapaść państwa czechosłowackiego, Polska rzeczywiście przyłączyła się do jego rozbioru. Ale przyłączyła w granicach związanych z rzadko pamiętanymi wydarzeniami z 1919 r. Bezpośrednio po odzyskaniu przez Polskę niepodległości między lokalnymi radami na Śląsku Zaolziańskim doszło do porozumienia, na podstawie którego region podzielono na część czechosłowacką i polską. Część polska była w naszych granicach do wojny polsko-bolszewickiej i kiedy sytuacja na tym froncie była bardzo trudna, wojska czeskie wkroczyły i zaanektowały ten obszar” – dodał historyk.

„I w tym sensie akcja polska kojarzyła się z działaniami Hitlera w tym okresie. Jednak miała charakter nie agresji, lecz rewindykacji – zapewne trudnej do obrony, ale z pewnością nieporównywalnej do zmowy czerwonego i brunatnego totalitaryzmu. To jest kwestia często wyciągana przez Rosjan w ramach polemiki z Polakami. Chodzi też o to, że co prawda Polska padła ofiarą totalitaryzmu niemieckiego i sowieckiego, ale sama też miała swoje grzechy i jak wyraźnie dał do zrozumienia Putin – zasłużyła na swój los. Zapewne w jego mniemaniu na deportacje i mord katyński też zasłużyła” – podkreślił Materski.

Komentując słowa Putina, że „skuteczny system bezpieczeństwa międzynarodowego można zbudować tylko na gruncie pozablokowym” zaznaczył, że Rosja zawsze wolała „dogadywać się z poszczególnymi państwami niż mieć przeciwko sobie koalicję”. „Znacznie trudniej jest rozmawiać z Unią Europejską niż z oddzielnymi krajami – jednym dać, innym zabrać, jednym pogrozić, drugim wynagrodzić. Typowa polityka +dziel i rządź+” – zaakcentował historyk.

Według niego obecnie kanclerz Merkel ma bardzo trudną sytuację. „Z jednej strony rozumie, że to polityka agresywna, na którą nie można pozwolić, z drugiej wie, że to jest jednak kolosalny rynek i na dziś, i na przyszłość, że nie można nadmiernie zaostrzać stosunków. Ma więc trudną sytuację. Jednak Merkel dba o imponderabilia i o to, żeby ważne kwestie polityczne i bezpieczeństwa chociaż były nazwane albo zasugerowane. Nie udaje przynajmniej, że ich nie ma” – powiedział Materski.

W jego ocenie generalnie jeśli chodzi o politykę historyczną Putina w wystąpieniu tym nie ma nic nowego. „Jeśli chodzi o stosunki rosyjsko-niemieckie to jest to moment dosyć trudny. Wizyta Merkel w Moskwie nie daje jasnego sygnału czy się zmienia polityka wobec Rosji. Raczej jednak nie. My jesteśmy bardzo uczuleni na wszelkie sygnały wskazujące zbliżenie, alians rosyjsko-niemiecki. Dlatego się temu tak dokładnie przyglądamy, niekiedy może przesadzając” – podsumował Materski. (PAP)

akn/ ura/

podobne: Niezawisimaja Gazieta przypomina Rosjanom że 17 września ZSRR wbił nóż w plecy Polski. Piotr Szubarczyk: Brunatno-czerwona apokalipsa.

„…Nie było agresora i „wyzwoliciela”. Było dwóch agresorów, jednakowo bezwzględnych. Były porównywalne, nieodwracalne straty wśród Polaków po obydwu stronach. A potem jeszcze były ofiary powojennego dominium sowieckiego w Polsce.

II wojna światowa rozpoczęła się we wrześniu 1939 na podstawie tajnego porozumienia Niemiec i Sowietów o IV rozbiorze państwa polskiego i jego ostatecznej likwidacji, co „gwarantują dwa najpotężniejsze państwa tej ziemi”, jak zapewniał chełpliwie Hitler w październiku 1939 roku. Dwa, nie jedno…

Te dwa zbrodnicze państwa będą ściśle współpracowały w dziele eksterminacji Narodu Polskiego. Planowo, na podstawie tajnego protokołu do układu granicznego z 28 września 1939 roku. Zbrodnia katyńska i zbrodnie niemieckie na polskiej inteligencji lat 1939-1940 były skoordynowane w czasie. Coraz więcej na to wskazuje…”

…To co świętują Rosjanie, czyli „Zwycięstwo ZSRRu nad hitlerowskimi Niemcami” nie było naszym zwycięstwem, i nie ma tu ŻADNYCH wspólnych wartości jakie z Rosją moglibyśmy świętować. Zbrodniczy ZSRR i zbrodnicza Rzesza napadły w sojuszu na Polskę a to że się później między sobą pogryźli nie wniosło dla naszego narodu żadnej wartości, co udowodniły kolejne dziesięciolecia rządów pachołków Moskwy w Polsce.

Ten czas „pobiedy” to zatem koniec gehenny pod butem jednego oprawcy na rzecz drugiego (jeszcze gorszego). Początek straszliwych mordów i represji w imię ideologii którą Stalin zamierzał zanieść reszcie Europy (tak jak 20 lat wcześniej próbował to zrobić Lenin) ale mu się nie udało. Wojna nie skończyła się dla nas ani zwycięstwem ani wyzwoleniem – skończyła się dla nas zaborem. I nie tylko dla nas ponieważ komuniści opanowali (okupowali) całą wschodnią Europę, przez co do dziś Rosja utrzymuje w tzw. bloku postsowieckim swoje wpływy (agenturalne). Zwycięstwo armii czerwonej to m.in. gwałty, rabunki i mordy na Polakach przez prawie pół wieku! Zachód rzecz jasna był sojusznikiem ZSRR ale wcześniej tym sojusznikiem były hitlerowskie Niemcy, które do spółki z ZSRR (na podstawie paktu Ribbentrop Mołotow) napadły i rozebrały Polskę. Choć byliśmy po stronie zwycięzców to wojnę przegraliśmy – sprzedani przez tzw. „sojuszników” z zachodu w niewolę innym „sojusznikom” ze wschodu (tzw. „wyzwolicielom”). Skutki tego były dla nas opłakane, bo Polska została wymordowana (z elit i nie tylko), zgwałcona, ograbiona i zniewolona na niemal pół wieku, czego konsekwencje odczuwamy do dziś…

A teraz najlepsze kwiatuszki z wydarzenia o którym mowa w komunikatach prasowych. Trzy cytaty:

„…Prezydent Rosji Władimir Putin usprawiedliwiał pakt Ribbentrop-Mołotow, oświadczając, że jego celem było zapewnienie bezpieczeństwa ZSRR. Oznajmił też, że Polska „padła ofiarą polityki, którą sama próbowała prowadzić w Europie”…”

…podkreślił, że to Armia Czerwona i naród radziecki ocaliły ojczyznę, zadecydowały o wyniku II wojny światowej i wyzwoliły narody Europy od faszystów…”

…Putin przestrzegł też przed próbami budowy jednobiegunowego świata. Wezwał również do stworzenia – jak to ujął – systemu równego bezpieczeństwa dla wszystkich państw…”

Na podstawie tylko tych trzech cytatów można sobie dokładnie obejrzeć jak INSTRUMENTALNIE władze Rosji traktują historyczne fakty, i w jak specyficzny sposób na tej podstawie rozumieją „bezpieczeństwo dla wszystkich państw”. Pomijanie Polski w szeregu sojuszników antyhitlerowskiej koalicji i przypisywanie jej roli prowodyra „hitlerowskiej zawieruchy”, albo sugerowanie że sama jest sobie winna napaści przez wrogie państwa, przy jednoczesnym wybielaniu zbrodniczej roli jednego z agresorów i przerabianiu tej roli ze zbrodniczej na „wyzwoleńczą” trąci skrajnym cynizmem i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jest to ordynarne kłamstwo podszyte na dodatek nieskrywaną pogardą, a przekaz takiego stawiania sprawy jest jasny – „bezpieczeństwo dla wszystkich” to bezpieczeństwo Rosji, kosztem wolności innych i ich prawa do samodecydowania o kierunkach zbliżenia politycznego (jeśli nie są zbieżne z rosyjską racją stanu). Jest to typowo imperialistyczne zachowanie.

Obłudnym do szpiku kości jest wzywanie świata do „systemu równego bezpieczeństwa”, podczas kiedy samemu ma się gdzieś jakąkolwiek równość i prawa innych narodów do samostanowienia – dając im do zrozumienia że są tylko przedmiotem. Czy to za pomocą machiny wojennej, czy też wciągania w kontakty handlowe na zasadzie klientelizmu, gdzie jedynym rodzajem współpracy jaką Rosja uważa za słuszną jest podporządkowanie się jej wpływom na jej warunkach. W przeciwnym wypadku jest się wrogiem Rosji, którego należy upokarzać również za pomocą przekłamywania historycznych faktów.

Ale tak to już jest z putinowską Rosją, że kiedy widzi w tym interes dla siebie to potrafi grać bardzo nieczysto. Tak jak z drugiej strony (kiedy widzi korzyść gdzie indziej) potrafi „upominać” się nawet o obce interesy – jak np. o nasze ofiary z II wojny światowej (pamiętając wtedy rzecz jasna o Polakach jako sojusznikach ZSRRu), wycierając sobie nimi gębę (jak np. w kwestii zbrodni Ukraińców na Wołyniu), rzecz jasna po to tylko żeby nas skłócić czy to z Ukrainą czy z Litwą czy z kimś innym. To prosta i perfidna strategia (dziel i rządź) od lat stosowana przez Rosję na arenie międzynarodowej. Populizm „ocieplania wizerunku” za pomocą „zatroskania” o mniejszości narodowe w krajach gdzie Rosja ma swoje interesy do załatwienia to jednak tylko pozory przyjaźni. Za nim idą bowiem konkretne polityczne cele i trzeba być tego świadomym, gdyż nie był to pierwszy raz kiedy Putin manipuluje faktami z historii żeby usprawiedliwić zbrodnie ZSRR i armii czerwonej – na których legendzie opiera narodową tożsamość Rosjan.

Rosjan ale nie słowian, a już na pewno nie Polaków! Ci którzy daliby sobie rękę uciąć za to że Putin jest wobec Polski przyjaźnie nastawiony nie mieliby już k… ręki 😀 (jak mawiał klasyk). Nie rozumiem zatem jak ktoś kto od lat (i w zasadniczych dla Polski kwestiach) nie szanuje obiektywnej prawdy, naginając ją z premedytacją do wrogich Polsce celów politycznych, może się cieszyć wśród niektórych Polaków tak wielką sympatią.

Tym samym życzę wszystkim putinofilom mieniącym się „polskimi patriotami”, żeby przejrzeli na oczy i zastanowili się nad swoim uwielbieniem dla człowieka który Polskę i Polaków ma gdzieś. Nie jest on i nigdy nie będzie naszym przyjacielem. Przyjaźnie nastawiony lider państwa nigdy by nie postąpił tak jak postąpił (i od lat postępuje) Putin opowiadając kłamstwa na temat tego jaką rolę odegrała Polska w II wojnie światowej i jaka była prawdziwa relacja między naszym krajem a ZSRR. Człowiek z tego typu podejściem do prawdy nie jest wzorem „chrześcijanina” ani żadnych cnót. Jest wzorem wyrafinowanego i bezwzględnego polityka, który patrzy wyłącznie swojego interesu – czego mu oczywiście wyrzucać nie można, ale tego w jaki sposób realizuje ten interes i że jest to skrajnie nieuczciwe (oparte na jawnej wrogości którą nazwać należy szowinizmem) nie należy sobie w żaden sposób usprawiedliwiać.

Na koniec wisienka apropos usprawiedliwiania. Polecam przyjrzeć się jeszcze jednej dość istotnej wypowiedzi Putina, cytuję „…Nasz kraj walczył nie z Niemcami, lecz z nazistowskimi Niemcami. Z Niemcami, które były pierwszą ofiarą reżimu nazistowskiego, nie walczyliśmy nigdy…” Tego rodzaju retoryka powinna zapalić już nie tylko żółtą, ale nawet czerwoną lampkę dając mocno do myślenia wszystkim „fanom” Putina. O ile jeszcze myśleć i kojarzyć potrafią, do czego zmierza tego rodzaju retoryka w kwestii ofiar II wojny światowej (bez sentymentów i emocji) 🙂 (Odys)

polecam również: Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli. oraz: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” i to: Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Ukraina: protesty górnicze, walka oligarchów, uchwała dotycząca wojny, pomoc humanitarna z USA (dla Donbasu). Rosja: Putin tłumaczy politykę. Scenariusz inkorporacji Ukrainy przez Rosję i raport Niemcowa.


1. Ukraina Deputowany mówi o szantażu Achmetowa.

24.04.2015 (IAR) – Ukraiński deputowany Mustafa Najem twierdzi, że oligarcha Rinat Achmetow szantażuje władze w Kijowie wykorzystując do tego demonstracje górników ze swojego koncernu DTEK. Firma przekonuje, że te oskarżenia nie są zgodne z prawdą.

Od kilku dni niezadowoleni z polityki rządu pracownicy kopalni należących do koncernu DTEK protestują w Kijowie. Dołączają do nich także inni demonstranci, według mediów, opłacani przez związany z Rinatem Achmetowem Blok Opozycyjny, czyli dawną Partię Regionów.

Deputowany Bloku Petra Poroszenki i były dziennikarz śledczy Mustafa Najem twierdzi, że dotarł do wewnętrznego dokumentu koncernu DTEK, z którego wynika, że głównym celem tych działań jest zatrzymanie reformy rynku energetycznego i zachowanie dla firmy Rinata Achmetowa pozycji monopolisty w dostawach węgla dla elektrowni. Dodatkowe dochody ze sprzedaży tego surowca, dotowanego przez państwo, mają być przeznaczone na pokrycie kredytów.

DTEK twierdzi, że dokument nie jest prawdziwy, a informacja jest elementem walki „gospodarczo – politycznej” z koncernem.

Ukraińskie władze od pewnego czasu prowadzą walkę z oligarchami. Swoje wpływy stracił już Dmytro Firtasz. Rządzący starają się także ograniczyć ambicje Ihora Kołomojskiego, który został usunięty ze stanowiska gubernatora obwodu dniepropietrowskiego, a władze próbują odzyskać kontrolę nad zarządzanymi przez jego ludzi państwowymi koncernami.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/mg

podobne: Ukraina: coraz mniej Ukrainy w Donbasie, zmiany na scenie politycznej, czystki we władzach i wojna oligarchów (Poroszenko umacnia swoje wpływy?) USA: rezolucja w sprawie broni dla Ukrainy.

2. Ukraina: Rada Najwyższa przyjmuje uchwałę dotyczącą wojny. USA oferują dodatkową pomoc Ukrainie

21.04.2015 (IAR) – Ukraińska Rada Najwyższa przyjęła uchwałę „O odsieczy zbrojnej agresji Federacji Rosyjskiej i pokonaniu jej następstw”. Ma ona stać się podstawą do ewentualnego wysunięcia roszczeń prawnych wobec Moskwy.

Deputowani uznali, że agresja rozpoczęła się 20 lutego zeszłego roku, czyli w momencie rozpoczęcia rosyjskiej aneksji Krymu. W tekście dokładnie opisano jej przebieg, a także rozwój sytuacji w Zagłębiu Donieckim. Podkreślono, że w kwietniu zeszłego roku „kontrolowane, kierowane i finansowane przez służby specjalne Federacji Rosyjskiej grupy bandytów” ogłosiły utworzenie samozwańczych republik. W uchwale zaznaczono, jakie straty materialne i osobowe, także wśród cywilów, poniosła Ukraina. Deputowani wymienili umowy i zobowiązania międzynarodowe, które łamie Rosja. Apelują jednocześnie do Moskwy o wycofanie wojsk i niewspieranie bojówkarzy.

Parlamentarzyści twierdzą, że przyjęty dokument może stać się podstawą do międzynarodowych pozwów Kijowa przeciwko Moskwie, między innymi do Międzynarodowego Trybunału Karnego. Ani Ukraina, ani Rosja nie ratyfikowały jednak Statutu Rzymskiego, na którego podstawie prowadzone są sprawy w tej instytucji. Kijów uznaje tylko niektóre jego akty.

Pod koniec stycznia Rada Najwyższa przyjęła uchwałę uznającą Rosję za agresora. Dzisiejsza uchwała jest jej kontynuacją i precyzuje następstwa działań Moskwy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/em/

21.04.2015 (IAR) – Stany Zjednoczone przekażą Ukrainie dodatkowe środki w wysokości blisko 18 milionów dolarów. Pieniądze mają zostać przeznaczone na pomoc humanitarną dla dotkniętego działaniami wojennymi Donbasu. O decyzji amerykańskich władz poinformował wiceprezydent Joe Biden ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenkę.

Politycy rozmawiali o obecnej sytuacji na wschodzie Ukrainy, a także omówili podejmowane przez rząd w Kijowie reformy. Jak czytamy w wydanym przez Biały Dom komunikacie, Joe Biden z zadowoleniem przyjął nominację nowego szefa Biura Antykorupcyjnego na Ukrainie. Zachęcał także Poroszenkę do kolejnych reform systemu prawnego, w tym reformy sądownictwa i wprowadzenia ustaw antymonopolowych.

Pierwszym szefem ukraińskiego Biura Antykorupcyjnego został Artem Sytnyk. Biuro ma walczyć z korupcją na najwyższych szczeblach władzy.

iar/rtrs + wcześniejsze/kry

podobne: Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów? Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes, kredyt z MFW to pomoc czy drenaż? Kijów walczy o reformy energetyczne (bez Kołomojskiego). oraz: Ukraina: USA dadzą kolejne dolary, kredyty z Niemiec, pomoc finansowa MFW, obywatele o korupcji. i to: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. Sondaż o wojnie – Ławrow: Ukraina przygotowuje się do ataku.

3. Putin w filmie „Prezydent” tłumaczy politykęRostisław Iszczenko: Scenariusz inkorporacji Ukrainy przez Rosję. Raport Niemcowa.

26.04.2015 (IAR) – Rosja zrobi wszystko w obronie swoich interesów – to słowa prezydenta Władimira Putina. Padają one w filmie poświęconym 15. rocznicy jego rządów. Film zatytułowany „Prezydent” pokazano na kanale telewizyjnym „Rossija-1”. Pierwsi mogli go zobaczyć mieszkańcy Dalekiego Wschodu Rosji. W europejskiej części kraju na ekranach pojawi się wieczorem /g.20.30 czasu obowiązującego w Polsce/.

Putin powiedział w filmie, że celem zachodnich sankcji wobec Moskwy jest próba powstrzymywania Rosji. „Ta polityka jest znana od stuleci, niczego nowego w niej nie ma” – dodał rosyjski przywódca. Stwierdził, że przyłączenie Krymu do Rosji było – jak się wyraził – „historyczną sprawiedliwością” i niczego nie żałuje. Putin przyznał, że sam swego czasu wierzył, iż po rozpadzie Związku Radzieckiego i upadku ideologicznych przeszkód Moskwie uda się ułożyć dobre relacje z Zachodem. Jednak – jego zdaniem – sytuacja się nie zmieniła, gdyż są jeszcze geopolityczne interesy. Zaznaczył, że partnerzy na Zachodzie powinni byli zrozumieć, iż takie państwo jak Rosja musi mieć własne geopolityczne interesy, których konsekwentnie broni. Podkreślił też, że należy dbać o wzajemny szacunek i szukać rozwiązań możliwych do zaakceptowania przez obie strony.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Moskwa/em/

podobne: Ukraina: broń dla armii, Poroszenko zapowiada demobilizację. Film o Putinie (jak Krym uratował) z antypolską i antyzachodnią propagandą w tle. Siły separatystów (w ich szeregach Niemcy). USA zmieniają taktykę wobec Syrii (negocjacje z Assadem).

Strategiczny plan Putina

Zbliżający się do zakończenia proces tworzenia regularnej armii Noworosji i likwidacja atamańszczyzny, a także stopniowe budowanie mniej więcej wydolnej regionalnej struktury władzy postawiły na nowo pytanie o dalszy los donieckiej i ługańskiej republik ludowych. Właśnie w tym momencie zaktywizowali się zwolennicy sekty wyznającej tezę, że Władimir Putin „spławił” Noworosję. Trzeba całą duszą nienawidzić W. Putina, żeby przyznawany nawet przez największych panikarzy proces przekształcania się pospolitego ruszenia w armię traktować jako „spławienie” Noworosji. Gdyby była taka wola ze strony W. Putina, Noworosji już dawno by nie było. W kwietniu-maju 2014 roku, nawet w sierpniu, można było spokojnie powiedzieć: „Tak, Krym uratowaliśmy, ale na resztę sił nie starczyło”. Na fali patriotycznego uniesienia, w związku z przywróceniem Krymu, społeczeństwo spokojnie przełknęłoby odmowę wsparcia Noworosji. I żaden pułkownik rezerwy FSB, choćby był on Eugeniuszem Sabaudzkim, lordem Marlborough, Napoleonem Bonaparte iAleksandrem Suworowem w jednej osobie, z dwudziestoma kolegami nie byłby w stanie zatrzymać armii (nawet takiej jak ukraińska) bez rosyjskiej pomocy.

Tymi, których zamierza się „spławić”, armii się nie tworzy. To jednak nie znaczy, że w kwestii noworosyjskiej nieobecne są ukryte intencje, że przyszłość tego tworu politycznego jest już świetlana. (…)

Rosji potrzebna jest cała Ukraina

Już w 2004 roku było oczywiste, że Moskwa walczy o całą Ukrainę. W innym przypadku Noworosja mogłaby pojawić się już w okresie pierwszego (juszczenkowskiego) przewrotu. W 2004 roku, w przeciwieństwie do  charkowskiego bałaganu w 2014 roku, w pełni udanie odbył się siewierodoniecki zjazd deputowanych wszystkich szczebli. Znalezienie jakiegoś „wodza” i wykreowanie go przez rosyjskie media nie byłoby wówczas problemem. Reszta to kwestia techniczna. Tym bardziej, że wtedy jeszcze nie hulały po kraju zbrojne bandy neonazistów, władza w Kijowie nie mogła zostać zalegalizowana bez „trzeciej tury” wyborów, a argumentów siłowych przeciwko południowemu-wschodowi stolica i Ukraina Zachodnia nie miały.

Sytuacja w 2004 roku zasadniczo różniła się od sytuacji w roku 2014 tylko jednym: możliwość walki środkami politycznymi jeszcze nie została przekreślona i odsunięcie Wiktora Juszczenki wraz z jego reżimem możliwe było drogą pokojową, w rezultacie wyborów, co nastąpiło później. Zatem nie było konieczności tworzenia na wschodzie wojennej bazy oporu wobec Kijowa. Żądza politycznego rewanżu u Wiktora Janukowycza i kompanii, jego wymuszona orientacja na prorosyjski elektorat, jedyny zdolny przywrócić go do władzy, okazały się wystarczające.

Rywalizując z UE w kwestii traktatu stowarzyszeniowego, Moskwa walczyła o całą Ukrainę. Inaczej nie byłoby sensu wywierać twardej presji ekonomicznej na Kijów, demonstrując mu już w sierpniu 2013 roku co wydarzy się po podpisaniu traktatu o stowarzyszeniu z UE. Przecież rozpad Ukrainy i nieuchronne katastrofalne skutki ekonomiczne (W. Janukowycz nie Arsenij Jaceniuk, jemu Zachód nie dałby nawet tego co daje A. Jaceniukowi) były gwarantowane. Tym bardziej, że właśnie miasta ukraińskiego południowego-wschodu, ściśle związane z miejscowym przemysłem, pierwsze odczułyby opłakane rezultaty i tak nienawistnego im traktatu o stowarzyszeniu.  

Także po lutowym przewrocie 2014 roku Moskwa kontynuowała i kontynuuje walką o całą Ukrainę. Krym trzeba było zająć nie dlatego, że miejscowi Rosjanie są bardziej „ruscy” od tych w Doniecku czy Charkowie. Nie dlatego też, że Krym powstał. Powstał Charków, a krymscy liderzy, charakteryzujący się wyjątkowym serwilizmem w odniesieniu do Kijowa, gotowi byli bezwarunkowo poddać półwysep juncie. Jednak na Krymie stacjonowała Rosyjska Flota i banderowcy jechali tu nie po to, żeby zabić prorosyjskich aktywistów, lecz aby sprowokować flotę do oddania strzałów. Wówczas główny cel – wciągnięcie Rosji w konflikt zbrojny na Ukrainie – zostałby osiągnięty. Oto dlaczego Krymowi trzeba było naprędce nadać status rosyjskiego terytorium. Teraz już to „kijowska junta”, jeśli spróbuje przebić się przez Przesmyk Perekopski, stanie się agresorem, wkraczającym na rosyjską ziemię. USA i UE mogą nie uznać przyłączenia Krymu do Rosji de iure, ale de facto jest to już rosyjska ziemia i z tym wszyscy muszą się liczyć.  

W ogóle, wszelkie działania Rosji w czasie narastającego przez ostatnie 10 lat ukraińskiego kryzysu świadczą o zamiarze Moskwy włączenia Ukrainy w swój eurazjatycki projekt nie częściowo, lecz w całości. Do przewrotu w 2014 roku rzecz szła o to, aby Ukraina stała się jedną z ważniejszych części składowych Unii Celnej, a więc i Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. To znaczy, że Rosja liczyła na ustanowienie i umocnienie w Kijowie przyjaznej ekipy politycznej, która rozpoczęłaby politykę wzajemnie korzystnej współpracy ekonomicznej. Nie przewidywano bezpośredniego podporządkowania politycznego Kijowa, tak jak nie przewiduje się politycznego podporządkowania Mińska czy Astany.(…) 

(…) Ukraina nie może wejść w skład euroazjatyckich projektów integracyjnych w charakterze samodzielnego państwa, ponieważ tego państwa już nie ma, a na jego odbudowę trzeba byłoby przeznaczyć zbyt wiele czasu, sił i środków. To znaczy, że zostaje jej jedyny wariant – integracja z euroazjatycką przestrzenią jako część Rosji. 

(…) Ukraina swoje możliwości samodzielnego rozwoju państwowego wyczerpała. Własnym siłami z tego chaosu, w jaki wciągnęły kraj jego władze już się nie wydostanie. 

Co więcej, każdy zachowany kawałek samodzielnej Ukrainy będzie wrogi wobec Ruskiego Świata i będzie stwarzał problemy Rosji, Unii Europejskiej i rosyjsko-europejskiej współpracy. Wroga u bram pozostawiać nie należy. Dlatego Rosja nie ma alternatywy dla wariantu włączenia ukraińskiego terytorium i pozostałej tam ludności w skład własnego państwa. Przy tym niewykluczone, że jakieś pograniczne, zachodnie terytoria mogą zostać przyłączone do terytoriów europejskich sąsiadów (żeby się zbyt nie oburzali), ale możliwe, że na tym etapie rosyjskie kierownictwo rozpatruje rozbiór Ukrainy jako niepożądany.

Oświadczenia Kremla o przywiązaniu do idei pozablokowej i federacyjnej Ukrainy (w starych granicach, ale bez Krymu) jawią się jako danina na rzecz dyplomatycznych konwencji, a nie realny plan. Kto jest w stanie zmusić do życia w jednym państwie ludność Donbasu i Galicjan, którzy wywołali wojnę domową przeciw Donbasowi? Żeby kraj znów nie został pogrążony w krwawej wojnie domowej, należałoby w nim utrzymywać korpus ekspedycyjny rozdzielający zwaśnione strony. W istocie, aby zachować Ukrainę, należałoby ją okupować.

(…) Od chwili obalenia „patriotów” statystyczny Galicjanin pogodzi się z tym, że Ukraińcy sami sobą rządzić nie są w stanie. Niech więc rządzi ktoś z zewnątrz. Ponieważ Zachód okazał się niezdolny do wzięcia na siebie odpowiedzialności za Ukrainę, zostaje tylko Rosja. (…)

Czasowy projekt?

(…) Myślę, że właśnie tymczasowością, nawet krótkoterminowością projektu Noworosja objaśnić można fakt, że za wyjątkiem struktur niezbędnych dla prowadzenia efektywnych działań wojennych pozostałych organów państwa jakoś stworzyć „nie udaje się”. (…) Po co tworzyć struktury państwowe, skoro wkrótce przyjdzie je demontować? Po co kompletować kadry kierownicze Noworosji spośród kompetentnych i ambitnych specjalistów, skoro nie przewidziano dłuższej egzystencji Noworosji? Potrzebni są ludzie, którzy pokornie odejdą w stosownym czasie i nie zaczną walczyć o zachowanie noworosyjskiej quasi-panstwowości, wkładając starszym towarzyszom kij między szprychy.

Jaka jest rola obecnej Noworosji?

Po pierwsze, jak już powiedzieliśmy, organizuje ona ośrodek sprzeciwu wobec „junty” na ukraińskim terytorium. Po drugie, formuje armię wyzwoleńczą, zdolną przeprowadzić pochód na Kijów jak tylko „junta” zacznie się sypać, co niebawem nastąpi. Po trzecie, ktoś powinien złożyć wniosek o wstąpienie w skład Rosji w imieniu całej Ukrainy. Przecież nie obwodami będą ją przyjmować…

Zatem wyzwolenie Ukrainy od nazizmu przeprowadzą formalnie ukraińskie wojska. Armia Noworosji to taka sama strona wojny domowej, jak i armia Kijowa. Czyli nie ma mowy o zewnętrznym wtargnięciu, a o wewnętrznej walce. Zwycięzca w wojnie domowej legitymizuje się już przez sam fakt zwycięstwa. Dodatkowa legitymizacja nie jest mu już potrzebna. Nowy ukraiński rząd ma prawo do każdego zewnątrzpolitycznego wyboru. Przy tym decyzję o ustanowieniu jedności państwowej Ukrainy i Rosji można będzie przedstawić jako wymuszoną, spowodowaną stanem katastrofy humanitarnej, w jaką pogrążył Ukrainę nazistowski reżim i z której nie da się wyjść o własnych siłach.(…) 

Istnieją więc podstawy, aby sądzić, że Noworosja to projekt doraźny, obliczony na czas wojny domowej i powołany dla zapewnienia militarnego zwycięstwa i prawno-międzynarodowych podstaw dla likwidacji neonazistowskiego państwa kijowskiego, bez formalnego wikłania Rosji w ten proces. (…)” (Tłum. Jacek C. Kamiński)

polecam lekturę całości tu: geopolityka.org

„(…)12 maja opozycyjnie nastawiona Republikańska Partia Rosji – Partia Wolności Narodowej (Parnas) publicznie zaprezentowała w Moskwie raport Putin. Wojna w materiałach Borysa Niemcowa (Moskwa 2015) [5] będący próbą odpowiedzi na pytanie o stopień zaangażowania Federacji Rosyjskiej w konflikt na wschodzie Ukrainy (wojnę noworosyjską). Sam pomysł narodził się w umyśle Borysa Niemcowa pod koniec 2014 roku, który chciał się w ten sposób odnieść do oficjalnej retoryki Kremla.(…)

Wspomniany dokument zaczyna się od postawienia zasadniczego pytania: W jakim celu Władimir Putin prowadzi wojnę na Ukrainie?

Nie trzeba być zbytnim geniuszem, aby zauważyć, iż tego rodzaju sformułowanie niesie w sobie duży ładunek emocjonalny, zaś dalsza narracja ma charakter wartościujący. „Od jesieni 2011 roku notowania społeczne Władimira Putina zaczęły znacząco maleć. W przededniu wyborów prezydenckich pojawił się [zatem] scenariusz, która dopuszczał ewentualność porażki wyborczej w I turze. Taka opcja zawierała w sobie znaczne ryzyko osłabienia [osobistej] pozycji Putina i zakwestionowania legitymizmu jego władzy. (…)

W tej sytuacji W. Putin, aby poprawić swój medialny wizerunek odwołał się do nacjonalizmu wielkoruskiego i niczym „złodziej”, korzystający z niemocy sąsiada zawładnął fragmentem jego gospodarstwa (Krym), zaś w innej części wywołał „burdę rodzinną” (Donbas). Autorzy raportu sugerują następnie, iż wojna noworosyjska miała dwie podstawowe przyczyny. Po pierwsze – chodziło o stworzenie parapaństwa, które mogłoby z czasem zostać inkorporowane w skład Rosji (lub stać się buforem w przypadku porzucenia przez Ukrainę polityki wielowektorowości). Po drugie – chodziło o wypracowanie dogodnej (kosztem sąsiada) pozycji negocjacyjnej z Zachodem, w przypadku, gdyby ten zareagował na aneksję Krymu (uznanie zdobyczy, w zamian za „wygaszenie” konfliktu donbaskiego).

Aby to odpowiednio „rozegrać” reżim autorytarny zdecydował się na rozpoczęcie bezprecedensowej kampanii propagandowej oraz wojny informacyjnej, w której główną narrację sprowadzono do konieczności obrony rzekomo prześladowanej ludności rusofońskiej przed „neonazistowską juntą”, uosabianą przede wszystkim przez narodowych radykałów z Prawego Sektora. Równocześnie rozpoczęto kampanię nienawiści wobec wszystkich wpływowych krytyków wspomnianej interpretacji. Przykładem domniemanych czystek etnicznych był zatem przypadek „ukrzyżowanego chłopca ze Słowiańska”, kiedy to rosyjski Kanał I wyemitował opowieść anonimowej kobiety o rzekomym przybiciu nastoletniego dziecka przez żołnierzy ukraińskich do tablicy ogłoszeń. Cała historia, koniec końców, okazała się nieudolną mistyfikacją, zaś domniemany świadek został rozpoznany na kolejnych materiałach filmowych jako telewizyjna „turystka Putina” [7].

(…) Autorzy ponadto wspominają, iż Rosja tym samym złamała trzy porozumienia międzynarodowe: (1) Memorandum Budapesztańskie z 5 XII 1994 roku, (2) Układ o przyjaźni, współpracy i przyjaźni z Ukrainą z 21 V 1997 roku oraz (3) Układ o granicy państwowej z 28 I 2003 roku.

Kontynuatorzy pracy B. Niemcowa nie pozostawiają także złudzeń co do obecności żołnierzy armii rosyjskiej na terenie wschodniej Ukrainy, zwłaszcza, że to im przypisuje się główną rolę w powstrzymaniu ofensywy sił rządowych w sierpniu 2014 roku oraz powstrzymanie upadku fantazmatu noworosyjskiego [10]. Jako dowód przytaczają fakt wzięcia do niewoli 10 żołnierzy 331. Pułku z 98. Gwardyjskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej (informacja o jeńcu Sergieju Kozłowie) oraz przytaczają relację kombatanta z 5. Samodzielnej Brygady Pancernej (Dorżi Batomunkujew). Autorzy raportu nie ukrywają także faktu, iż na początku lutego zgłosili się do polityka krewni poległych w Donbasie – głównie pod Iłowajskiem i Debalcewem. W tej pierwszej bitwie ponoć poległo ok. 150 ludzi. Według ich relacji „ochotnicy” zwalniali się czasowo z wojska, aby w ten sposób zamaskować ich obecność na terytorium Ukrainy. Gwarantowano im odpowiednie uposażenie i odpowiednią rekompensatę rodzinom w przypadku ich śmierci – 2 mln rubli (ponad 40 tys. USD). Jednakże do skrytobójstwie B. Niemcowa, zastraszeni krewni, zrezygnowali ze swych roszczeń [11].

„Sukcesy militarne separatystów we wschodniej Ukrainie wynikają ze stałej obecności elementów armii rosyjskiej. Jednak znacząca rolę w siłach zbrojnych Zjednoczonych Republikach Ludowych odgrywają także tzw. ochotnicy ciągle przybywający z Rosji w rejon konfliktu wojennego” – piszą autorzy raportu

(…)Współtwórca raportu, ekonomista Siergiej Aleksaszenko ocenia, że co najmniej 53 mld rubli z budżetu federalnego zostało przeznaczonych na podtrzymanie konflikt na Ukrainie w przeciągu pierwszych dziesięciu miesięcy trwania wojny noworosyjskiej. 21 mld rubli przeznaczono zatem na wysłanie 6 tys. kontraktorów do Donbasu. 25 mld rubli wydano na wsparcie 30 tys. separatystów, zaś 7 mld rubli – na wozy bojowe, broń lekką i naprawę uszkodzonego sprzętu. Kolejne 88 mld rubli Kreml wydał na utrzymanie uciekinierów z rejonów ogarniętych wojną. Raport mówi też o gigantycznych kosztach aneksji Krymu (2,75 bln rubli). Równie bardzo poważne są konsekwencje wojny dla zwykłych Rosjan. Nałożone przez kraje UE i USA sankcje i kontrsankcje wprowadzone przez Moskwę sprawiły, że obywatele stracili, według eksperta, blisko 2,75 bln rubli. W sumie koszta zaangażowania rosyjskiego na Ukrainie ocenia się na 57 mld USD, czyli więcej niż wydano na przygotowanie do zimowych igrzysk w Soczi, najdroższej w historii olimpiady [17].
* * *
Śmierć czołowego rosyjskiego okcydentalisty władze państwowe pozwoliła organom bezpieczeństwa, pod pretekstem prowadzonego dochodzenia, na przejęcie materiałów roboczych wspomnianego raportu oraz zarekwirowanie twardych dysków ze stosownymi danymi i informacjami. Nie powstrzymało to jednak jego współpracowników przez zaniechaniem pracy i w końcu opublikowaniem wyników dochodzenia w formie elektronicznej, czy też drukowanej…” 

całość tu: geopolityka.org

podobne: Niemcow zginął za pomoc USA?

polecam również: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem. oraz: Putin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród (tymczasem Ukraina ponownie prosi o siły pokojowe). Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię). i to: Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję.

Ukraina - UE - USA - Rosja

UE – spory zwolenników i przeciwników sankcji wobec Rosji. Wojna handlowa Rosji i Kazachstanu. Łukaszenka: Białoruś nigdy nie będzie częścią Rosji. Białoruscy i rosyjscy żołnierze ćwiczą blisko polskiej granicy. Rosja sprzedała rakiety S-400 Chinom i znosi embargo dla Iranu. Izrael protestuje przeciwko polityce Rosji, testuje „Procę Dawida” i krytykuje umowę z Iranem.


1. UE – spory zwolenników i przeciwników sankcji wobec RosjiRosja i Kazachstan na wojennej ścieżce.

13.04.2015 (IAR) – Krytyczne uwagi, a nawet i obraźliwe komentarze. Nie ustają spory i tarcia między zwolennikami i przeciwnikami przedłużania unijnych sankcji wobec Rosji. Do ostatecznej decyzji Wspólnoty w tej sprawie pozostały 2 miesiące.

Politycy z kilku unijnych krajów coraz częściej i głośniej krytykują sankcje nałożone na Rosję. Ostatnio zrobił to premier Grecji podczas wizyty w Moskwie. „Znane jest stanowisko greckiego rządu – sankcje szkodliwe, to droga donikąd” – powiedział Aleksis Tsipras. Na greckiego premiera posypała się krytyka między innymi ze strony przywódców krajów bałtyckich. Prezydent Estonii w wywiadzie dla jednego z brytyjskich dzienników poszedł jeszcze dalej i nazwał sympatyków Rosji w Unii Europejskiej pożytecznymi idiotami. Ale przedłużenie sankcji wobec Moskwy, które wygasają w lipcu, stoi pod znakiem zapytania. „Kiedy szefowie państw i rządów spotkają się w czerwcu i w tym czasie nie dojdzie do eskalacji konfliktu na Ukrainie, wtedy będzie duża presja ze strony kilku krajów, by te sankcje znieść” – skomentował w rozmowie z Polskim Radiem ekspert brukselskiego Centrum Studiów nad Polityką Europejską Karel Lannoo. W tej grupie oprócz Grecji są Austria, Cypr, Węgry, Włochy i Słowacja. W obozie gołębi była też Hiszpania, choć nie wiadomo czy w nim pozostanie. Hiszpański minister spraw zagranicznych skrytykował ostatnio premiera Grecji za jego wypowiedzi dotyczące sankcji. Wystarczy jednak sprzeciw jednego, unijnego kraju, by restrykcje nie zostały przedłużone.

IAR/B.Płomecka/Bruksela/sk

podobne: UE podzielona w sprawie sankcji (Rosja znosi embargo dla „swoich”). Co z wieprzowiną z Białorusi? Przeceniana rola Rosji w polskim handlu. oraz: Unia energetyczna: polskie postulaty okrojone do minimum, dekarbonizacja to gwóźdź do trumny polskiego górnictwa (dla kogo pracuje D. Tusk?). Dyktat Niemiec i Francji w sprawie Grecji i sankcji. Gazprom sam sobie szkodzi. Polskie złoża „gazu zamkniętego”. PGNiG ukończyło rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu.

13.04.2015 (IAR) – Rosja i Kazachstan idą na wojnę handlową. Według dziennika „Kommiersant”, sprawa jest poważna, bowiem z kazachstańskich sklepów znikają niemal wszystkie rosyjskie produkty spożywcze.

Między Rosją a Kazachstanem i Białorusią nie ma granic. Te trzy kraje stworzyły, na wzór Unii Europejskiej, Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą, której początkiem była Unia Celna. Tymczasem wraz ze słabnącym rublem władze w Astanie postanowiły odciąć się od rosyjskiego rynku. Najpierw zostało wprowadzone embargo na tanie produkty ropopochodne. Kazachstan pod tym względem jest samowystarczalny i jeszcze sporo zarabia na eksporcie surowców energetycznych. W ostatnich dniach okazało się, że kazachstańskim urzędnikom nie smakują rosyjskie: mleko, sery, masło i mięso. Moskwa nie pozostała dłużna i wysłała na „front” swoje służby sanitarne, które już znalazły różnego rodzaju naruszenia norm w sprowadzanych z Kazachstanu: nabiale, warzywach i owocach. Podobne wojny handlowe Rosja toczyła, kilka lat wcześniej, z Białorusią. Jednak w opinii ekspertów, dziś sytuacja jest znacznie trudniejsza dla Moskwy, która prawie rok temu odcięła się od najpotrzebniejszych towarów z krajów Unii Europejskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/dw

podobne: Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. oraz: Sankcje Moskwy irytują Białoruś.

2. Łukaszenka: Białoruś nigdy nie będzie częścią RosjiBiałoruscy i rosyjscy żołnierze ćwiczą blisko polskiej granicy.

02.04.2015 (IAR) – Białoruś nigdy nie stanie się częścią Rosji – oświadczył prezydent Aleksander Łukaszenka. Fragmenty jego wywiadu dla agencji prasowej Bloomberg opublikowała białoruska „Biełta”.

Prezydent Łukaszenka powiedział, że w Rosji jest wielu polityków myślących w sposób imperialny i widzących Białoruś w składzie ich państwa. „Nasza odpowiedź jest stanowcza: Nie będziemy północno-zachodnim regionem Rosji”. Według białoruskiego przywódcy jego krajowi nie grożą również konflikty z wielkim sąsiadem.

Aleksander Łukaszenka przyznał, że ze strony Kremla były sugestie przyłączenia Białorusi. Mińsk odpowiadał jednak zdecydowanie „Byliśmy, jesteśmy i pozostaniemy suwerennym państwem”. Prezydent deklaruje, że w razie potrzeby Białorusini będą bronić swojego kraju. „Będziemy walczyć z Europejczykami, Amerykanami, Rosjanami – z każdym, kto chciałby zawłaszczyć ten kawałek ziemi na którym powinni żyć Białorusini” – zapowiedział Łukaszenka. Jego zdaniem prezydent Władimir Putin nie dąży do odtworzenia imperium. Rosjanie jednak mają taką mentalność, że jeśli ktoś będzie ich drażnił – mogą podjąć przeciw niemu adekwatne działania – przestrzega polityk.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/zr

15.04.2015 (IAR) – Rosyjskie wojska ćwiczą na Białorusi. Na poligonie pod Brześciem, a więc niedaleko polskiej granicy, zakończył się drugi etap rosyjsko-białoruskich manewrów wojsk desantowych.

Rosyjscy spadochroniarze z Pskowa wraz z białoruskimi skoczkami trenowali walkę z grupami dywersyjnymi i zwiadowczymi przeciwnika. Manewry mają służyć zacieśnieniu współpracy między siłami zbrojnymi Rosji i Białorusi.

Mińska agencja prasowa „Biełta” – powołując się na źródła wojskowe – podała, że w ćwiczeniach, które potrwają do jutra, weźmie udział ponad 400 żołnierzy i 50 jednostek sprzętu bojowego.

Wcześniej media informowały, że na Białoruś przybył nowy rosyjski samolot szkolno-bojowy Jak-130. W sumie Rosja ma dostarczyć Białorusi 4 takie maszyny, na których białoruscy lotnicy szkolić się będą do latania na najnowszych rosyjskich samolotach bojowych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/moc

podobne: Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. oraz: Rosja sprzedaje Iskandery, ćwiczenia przy granicy z Estonią. i to: Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin.

3. Izrael testuje Procę Dawida. Izrael krytykuje umowę z Iranem. Netanjahu rozmawiał z Putinem.

01.04.2015 (IAR) – Izrael testuje nową tarczę antyrakietową. Miejscowe Ministerstwo Obrony podało, że instalacja pod nazwą Proca Dawida pomyślnie przeszła sprawdzian, co może oznaczać, że będzie gotowa do działania w przyszłym roku. Izraelskie media nie wykluczają, że może to być odpowiedź na ewentualną umowę nuklearną świata z Iranem. Izraelskie władze twierdzą bowiem, że jeśli porozumienie zostanie podpisane, to Teheran będzie mógł bez przeszkód wyprodukować broń jądrową.

Jak relacjonuje z Jerozolimy wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, Proca Dawida, nazywana też po hebrajsku Magiczną Różdżką, ma być trzecim spośród nowoczesnych systemów antyrakietowych Izraela. Pierwszy, czyli Żelazna Kopuła, sprawdził się w czasie ubiegłorocznej wojny w Strefie Gazy, kiedy to udało się przechwycić większość rakiet, wystrzelonych przez Hamas z Gazy. O ile jednak Kopuła jest systemem bliskiego zasięgu, to Proca Dawida będzie mogła strącić pociski nawet z odległości 200 kilometrów. Media spekulują, że nowy system ma być przede wszystkim ochroną przed ewentualnymi atakami z Iranu.

Według izraelskiego Ministerstwa Obrony, testy Procy Dawida przeprowadzono w ubiegłym tygodniu oraz we wtorek i zakończyły się one sukcesem. Szczegóły nie są jednak podawane do publicznej wiadomości, choć resort umieścił na stronie internetowej krótki film z testów.

Proca Dawida to wspólny projekt izraelskich i amerykańskich firm zbrojeniowych. W marcu Izrael poprosił Stany Zjednoczone o ponad 300 milionów dolarów na dofinansowanie projektu.

Teraz nową tarczę antyrakietową czekają jeszcze ostateczne testy. Jeśli się powiodą, Proca Dawida będzie mogła zostać uruchomiona.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Jerozolima/em/

03.04.2015 (IAR) – Izraelski rząd stanowczo sprzeciwia się umowie nuklearnej zIranem – oświadczył premier Izraela Benjamin Netanjahu. Po tym jak społeczność międzynarodowa podpisała wczoraj wstępne porozumienie z Teheranem, izraelski premier w trybie pilnym zwołał posiedzenie rządu. Netanjahu jest najbardziej zagorzałym przeciwnikiem porozumienia atomowego.

Po posiedzeniu rządu Benjamin Netanjahu powtórzył, że porozumienie zawarte w Lozannie zagraża bezpieczeństwu Izraela i całego Bliskiego Wschodu. Izraelski premier podkreślił, że porozumienie nie spowoduje zamknięcia ani jednego ośrodka atomowego i nie zniszczy ani jednej wirówki. Zamiast tego daje Iranowi międzynarodową legitymację do prowadzenia dalszych prac, a zniesienie sankcji pozwoli rozwijać program atomowy.

Benjamin Netanjahu podkreślił, że Iran otwarcie domaga się wymazania Izraela z mapy świata i dlatego Izrael w żadnym wypadku nie zaakceptuje porozumienia z Lozanny. Netanjahu zażądał, by świat zawarł nową, lepszą umowę, która skutecznie uniemożliwi Teheranowi rozwijanie programu atomowego i zmusi do uznania istnienia Izraela.

Jeszcze w nocy izraelski premier rozmawiał telefonicznie z amerykańskim prezydentem Barackiem Obamą.

Jak relacjonuje z Jerozolimy wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, izraelska prasa różni się w komentarzach po wczorajszej umowie w Szwajcarii. Część ekspertów popiera premiera Netanjahu. Jednak niektórzy eksperci twierdzą, że władze Izraela niepotrzebnie straszą i że zgoda Iranu na międzynarodowe inspekcje skutecznie powstrzyma Teheran przed dalszymi pracami nuklearnymi.

Zgodnie z umową zawartą w Lozannie, Iran zmniejszy o 70 procent liczbę wirówek i nie będzie wzbogacał uranu powyżej 3,67 procent przez co najmniej 15 lat. Nie będzie też budował nowych ośrodków nuklearnych. Teheran nie będzie też przetrzymywał materiałów, z których można skonstruować bombę i zezwoli na międzynarodowe kontrole.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Jerozolima/mcm/

14.04.2015 (IAR) – Izrael jest głęboko zaniepokojony zniesieniem przez Rosję embarga na dostawy systemów antyrakietowych dla Iranu. Premier Izraela Benjamin Netanjahu poinformował o tym w rozmowie telefonicznej rosyjskiego prezydenta Władimira Putina.

Wczoraj rosyjski prezydent podpisał dekret, który umożliwia sprzedaż do Iranu systemów rakiet ziemia-powietrze S-300. Transakcja została wstrzymana pięć lat temu po wprowadzeniu przez ONZ sankcji wobec Teheranu. Embargo zostało zdjęte w kilkanaście dni po podpisaniu przez Iran wstępnej umowy nuklearnej ze społecznością międzynarodową.

Izraelski rząd jest najbardziej zagorzałym krytykiem umowy z Lozanny. Premier Benjamin Netanjahu powiedział rosyjskiemu prezydentowi, że władze w Jerozolimie są głęboko zaniepokojone decyzją Moskwy. Podkreślił, że sprzedaż zaawansowanej broni tylko zachęci Iran do jeszcze większej agresji w regionie i przyczyni się do dalszego spadku bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.

Wcześniej władze w Jerozolimie zapowiadały, że nie będą bezczynne wobec umowy z Lozanny, choć nie precyzowały, co to zapowiedź miałaby oznaczać. Wojskowi informowali w ostatnich dniach o pomyślnych testach nowej tarczy antyrakietowej średniego zasięgu, nazywanej Procą Dawida.

Porozumienie z Lozanny ma na razie charakter polityczny. W ostatnich dniach pojawiły się wątpliwości, czy uda się podpisać ostateczną umowę. Irańskie władze zapowiedziały, że jej warunkiem jest bowiem natychmiastowej zniesienie wszystkich sankcji. Społeczność międzynarodowa tymczasem chce stopniowego znoszenia restrykcji.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/Haaretz/GPO/wcześn./mcm/

podobne: Rosyjskie wojska na Ukrainie i Krymie. Ukraina się zbroi, kraje NATO i wydatki wojskowe. Wyciek tajnych dokumentów ws Iranu, negocjacje programu nuklearnego (Obama krytykuje nerwową reakcja Izraela). Irak – kolejna ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu. oraz: Izrael – Pomyślna próba antyrakiety Strzała 3 i to: Kryzys ukraiński: rozmowy w Moskwie, konwencja w Monachium, w środę Mińsk (reaktywacja), zaniżona liczba ofiar wojny. Bliski Wschód: sukcesy w walce z islamistami, Iran sceptyczny ws umowy nuklearnej, program atomowy Syrii.

4. Rosja pierwszy raz sprzedała rakiety S-400.

14.04.2015 (IAR) – Moskwa pierwszy raz zdecydowała się sprzedać systemy rakietowe S-400. Jak informują rosyjskie media, cztery dywizjony tych nowoczesnych rakiet trafią do Chin.

Do tej pory chińska armia kupowała starsze systemy typu S-300. Najnowsze modele S-400 „Tryumf” pozostawały na wyposażeniu rosyjskich wojsk. Według rosyjskich ekspertów, znaczna część produkcji wciąż będzie trafiać na rodzimy rynek. Sprzedając systemy rakietowe do Chin, Moskwa zapewnia, że robi to wyłącznie ze względu na strategiczną współpracę z Pekinem. Przy okazji rosyjskie media przypominają, że prezydent Władimir Putin zniósł embargo na dostawy rakiet S-300 dla Iranu. Wkrótce ma zostać zrealizowany kontrakt na kwotę około 800 milionów dolarów. Rosjanie pod względem sprzedaży broni plasują się na drugim miejscu, po Stanach Zjednoczonych. Jednak różnica między tymi krajami jest ogromna. W ubiegłym roku USA sprzedały broń za prawie 24 miliardy dolarów. Natomiast Rosja za 10 miliardów dolarów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/ dw

podobne: Thierry Meyssan: Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. Paul Craig Roberts: Czy Rosja i Chiny czekają na moment, kiedy jedyną opcją będzie wojna?

źródło: stooq.pl

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie. Czy nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji to element planu Rothschildów? Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes, kredyt z MFW to pomoc czy drenaż? Kijów walczy o reformy energetyczne (bez Kołomojskiego).


1. Gospodarka Rosji stacza się, ale katastrofy już raczej nie będzie.

16 grudnia 2014 r. rubel wpadł w konwulsje i zanotował niespotykanie głęboki spadek wartości, a dzień ten szybko nazwano „czarnym wtorkiem”. Nastąpiło to tuż po tym, jak centralny bank Rosji podjął całkowicie zaskakującą dla rynku decyzję o podwyższeniu stóp procentowych aż do 17 pkt proc. Na przekór panicznym, płynącym z wielu stron nawoływaniom o interwencję, szefowa banku centralnego uznała, że tym razem nie będzie walczyć z rynkiem. – Spekulantom należy się zimny prysznic – miała wtedy powiedzieć. Dziś Elwira Nabiullina, bo o niej mowa, triumfuje – wszystko wskazuje na to, że groźba katastrofy gospodarczej Rosji została zażegnana, a rubel mozolnie, ale konsekwentnie umacnia się w stosunku do dolara.

Obecnie za dolara płaci się ok. 57,5 rubla, co oznacza, że od „czarnego wtorku” rubel umocnił się o niemal jedną piątą. To najlepszy wynik wśród walut gospodarek rozwijających się.

Nie oznacza to jednak, że Rosja kryzys ma już za sobą, wręcz przeciwnie. Gospodarka tego kraju szybko zmierza w stronę głębokiej recesji, inflacja szaleje, wpływy budżetowe z powodu taniej ropy są tak mizerne, że Kreml musiał zarządzić drastyczne cięcia wydatków, a sektor bankowy chwieje się w posadach. Ale grożący Rosji jeszcze w grudniu krach gospodarczy, porównywalny do załamania z 1998 r. najprawdopodobniej został zażegnany.

Po zaskakującej podwyżce w połowie grudnia, Nabiullina w nowym roku podjęła kolejne, także nieoczekiwane przez rynek zmiany wysokości stóp procentowych. W styczniu nagle obcięła je do 15 proc., a w marcu do 14 proc. To pokazało, że szefowa banku centralnego nie poddaje się presji rynku, lecz odgrywa na nim kluczową rolę i trzeba się z nią liczyć.

Gdy pod koniec roku doradcy Putina mocno naciskali na wprowadzenie kontroli przepływu kapitału, Nabiullina nie tylko ostro się temu przeciwstawiła, ale także przeforsowała wcześniejsze, niż planowano uwolnienie kursu rubla.

To był przełomowy moment, ponieważ przekonała wówczas Putina do zastosowania rynkowego rozwiązania problemu, który zagrażał całemu systemowi bankowemu Rosji – ocenił szef rosyjskiego oddziału banku UBS Rair Simonyan, cytowany przez Bloomberga.

Warto pamiętać, że gdy szefowa banku centralnego podejmowała te wszystkie decyzje, były one niezwykle ryzykowne, ponieważ sytuacja gospodarcza w Rosji była wtedy bardzo dynamiczna i nieprzewidywalna, a groźba gwałtownych wydarzeń o skali porównywalnej z „czarnym wtorkiem” wisiała niemal cały czas.

Kilka dni temu minister finansów Anton Siłuanow stwierdził, że najgorsze Rosja ma już za sobą. Wprawdzie w ostatnich miesiącach tego typu deklaracje rosyjskich decydentów, będące próbami zaczarowania rzeczywistości, były dla nich raczej ośmieszające, tym razem nie sposób się nie zgodzić z ministrem.

Po zwycięskiej grudniowej konfrontacji, Elwira Nabiullina już nie musi rzucać na rynek miliardów dolarów z rezerw, by ratować rubla, rosyjska waluta radzi sobie już sama. Teraz szefowa banku centralnego może skoncentrować się na działaniach zmierzających do ożywienia strupieszałej gospodarki. Jej największym problemem jest utrzymanie przy życiu banków, które nie tylko zostały w dużej mierze odcięte od kapitału, ale także zmagają się z lawinowo rosnącą liczbą złych kredytów…”

całość tu: biztok.pl

podobne: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś. oraz: Rezolucje, obniżanie rankingów, i nadpodaż surowca (na polityczne zamówienie?) czyli „Wojny Finansowe” na przykładzie Rosji.

…być może właśnie w celu ratowania sektora bankowego Putin zdecydował się na dość ryzykowny ale bardzo śmiały a może nawet zbawienny (jeśli w odpowiedni sposób pokierowany) dla rosyjskiej gospodarki krok…

2. Trader21: Czy Putin znacjonalizował Bank Centralny Rosji?

„Kilka dni temu w mediach na moment pojawiła się informacja, iż Putin znacjonalizował Bank Centralny Rosji. Takie wydarzenie miałoby ogromne znacznie na gruncie politycznym gdyż oznaczałoby wyłom w zarządzanym przez rodzinę Rotschildów globalnym systemie monetarnym?

Najwidoczniej słowa „Dajcie mi kontrolę nad pieniądzem, a nie będzie mnie interesować kto stanowi prawo” wydają się przechodzić do lamusa.” (źródło informacji i komentarz w postaci materiału filmowego tu: independenttrader.pl)

…Putin może się cieszyć z suwerenności tylko wtedy kiedy użyje waluty (z głową!) raz – do rozwoju gospodarki Rosji, by była ona na tyle silna żeby mogła z kolei wspierać rubla w jego suwerennym umacnianiu się (wzroście „wartości” względem obcych walut), a dwa – nie zacznie się zwiększanie ilości nowych rubli w obiegu. W przeciwnym wypadku obywatele Rosji będą mieli przekichane. Najważniejsze jest bowiem JAK i do czego Putin wykorzysta suwerenność rubla. Jeśli nakupuje za nowy dodruk broni i innych niekonsumpcyjnych „dóbr”, to ja dziękuję za taką „suwerenną politykę” 🙂 Stalin już kiedyś przerabiał gospodarkę Rosji na tory „rozwoju” (przemysłu zbrojeniowego) i wiadomo jak to się skończyło. Gdyby jednak ktoś nie wiedział, to polecam obejrzeć G. Brauna „Transformacja”.

Ogłosić suwerenność banku centralnego a wykorzystać tę suwerenność z korzyścią dla własnego kraju to dwie różne kwestie. Wykładnią jest ZAWSZE bogacenie się narodu (nie wspominając o równym dostępie obywateli do rynku – w tym przedsiębiorczości, jak i o innych swobodach obywatelskich), wzrost gospodarczy a przez to wzrost prestiżu takiego państwa (narodu) a w związku z tym również jego waluty na arenie międzynarodowej. Sama nacjonalizacja banku jeszcze wiosny nie czyni. Dopiero konkretna polityka monetarna wskaże w jakim kierunku idzie Rosja ze swoją walutą. I to dopiero będzie informacja warta uwagi oraz dalszego śledzenia ze względu na skutki. Równie ważna (o ile nie ważniejsza) będzie też reakcja banksterki na ten ruch, bo dopiero „jakaś” reakcja będzie oznaczała że coś rzeczywiście ważnego zaszło. Wiele psów zrywało się już z łańcucha tylko po to żeby zdechnąć z głodu. Pożywiom uwidzim.

krótki tekst autorstwa Pana Michalkiewicza o tym jak „to” (system pieniądza „uznaniowego”) działa…

„…o ile dawny dziedzic był rzeczywiście właścicielem ziemi, a więc realnie istniejącej wartości, to bank jest pośrednikiem w dystrybucji pieniądza fiducjarnego, kreowanego przez banki emisyjne dosłownie z niczego. Banki emisyjne produkują z niczego walutę, którą obywatele muszą posługiwać się pod rygorem odpowiedzialności sądowej na zasadzie wydawanych przez rządy przepisów o prawnym środku płatniczym. Warto zwrócić uwagę, że rządy przeważnie są właścicielami banków emisyjnych, z którymi wchodzą w rodzaj przestępczej zmowy na szkodę własnych obywateli. Fiducjarny pieniądz produkowany przez bank emisyjny i rozprowadzany przez banki komercyjne, które w banku emisyjnym „pożyczają”, jest wprawdzie fikcyjny, ale już ludzka praca, za te pieniądze kupowana, jest już prawdziwa, podobnie jak naprawdę dokonuje się przechwytywanie własności. Wygląda na to, że pańszczyźniany ucisk na naszych oczach się odradza, przybierając tylko bardziej zakamuflowane, bardziej skomplikowane formy i doprowadzając państwo do degeneracji. Przybiera ono postać organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym, której funkcjonariusze w osobach Umiłowanych Przywódców, skaczą z gałęzi na gałąź przed finansowymi grandziarzami…” http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3352

podobne: „Ostatnia chudoba”, czyli przyczyna, przebieg i skutki kryzysu dla realnej gospodarki i obywateli.

…Więc wszystko zależy od tego, do czego władza używa narzędzia jakim jest pieniądz. Nie wystarczy że bank centralny jest „suwerenny”. Pańszczyzna nie istnieje tylko wtedy kiedy wyzyskuje obcy, istnieje również wtedy kiedy wyzyskuje „swój”. Jeśli ktoś patrzy tylko na to kto kradnie, zaś samą „zasadę” uznaje za konieczną czy dobrą to jego „wszystko jest w porządku” należy tłumaczyć wedle powiedzonka – „jak w ruskim czołgu” 😉

Bogactwo bierze się z PRACY (najlepiej nisko opodatkowanej) a nie z pieniądza czy „suwerenności” jakiegoś emitenta papierków. Historia globu jest przebogata durniami którzy udowodnili na organizmie własnych krajów co się dzieje z „wartością” pieniądza (i gospodarką) kiedy go gwałtownie przybywa (bez pokrycia w pracy i realnym dobru). Pieniądz jest jak układ krwionośny który zapewnia/ułatwia płynność wymiany handlowej (dostarcza dobra w odpowiednie dla nich miejsca – tak jak krew roznosi tlen). Jego psucie/rozrzedzanie najpierw doprowadza do osłabienia sprawności całego gospodarczego organizmu („kapitał” zaczyna wypierać/zastępować pracę ludzi kreatywnych, przemieszczając zysk nieuczciwie w kierunku tych którzy nie wnoszą do gospodarki nic poza spekulacją), po czym dochodzi do martwicy poszczególnych jego członków (całych gałęzi/branży które z racji nieuczciwego transferu zysku z pracy nie potrafią już na siebie zarabiać, bądź im się to nie opłaca) a w konsekwencji do paraliżu całego ekosystemu gospodarki. Sam pieniądz bez sprawnej i prężnie działającej gospodarki nie znaczy nic – nikogo nie nakarmi, nie dostarczy energii, nie zaspokoi żadnej potrzeby. Gdyby pieniądz i jego „niezależność” była dobrem samym w sobie (które nie wymaga pokrycia w innym dobru) to już dziś mielibyśmy raj na ziemi, (tyle tego „dobra” krąży po świecie) i jedynym problemem byłaby dostępność celulozy do „drukarek” (obecnie liczba zer w komputerach 🙂 ) „by żyło się lepiej”. Tymczasem dzieje się inaczej a nadprodukcja pieniądza która się czasem „przypadkiem” zdarza, służy wyłącznie obrabowaniu ludzi którzy coś wartościowego posiadają (nawet jeśli to jest „bezwartościowe” złoto 🙂 ) przez tych którzy ten pieniądz kreują. Kryzysy finansowe to przywilej tej bandy lichwiarzy niezależnie od ich „niezależności”. Ten system (w obecnym wydaniu) to wąż który pomału bo pomału ale jednak zjada swój ogon (dzięki pazerności rządów i banksterki).

PS. Na koniec chcę zaznaczyć że to co napisałem to tylko opis tego jak działają banki i czym jest pieniądz. Nie jest to krytyka tego co rzekomo zrobił Putin z bankiem centralnym Rosji. Gdyż samo zagadnienie o którym traktuje informacja nie jest ani złe ani dobre (to zależy również dla kogo), i dopiero przyszłość pokaże w jaki sposób Rosja wykorzysta odzyskanie banku centralnego i czy będzie to dobre czy może złe… (Odys)

podobne: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze! i to: BRICS deklarują ściślejszą współpracę (powołanie Nowego Banku) i wsparcie Rosji. Bałkany na rozdrożu.

3. Dave Hodges: Putin pionkiem Rothschildów.

„…W mediach alternatywnych Putin jest otaczany swego rodzaju kultem. Dla nich jest osobą, która przeciwstawia się finansowej międzynarodówce, posyłając ją do piekła. Według tych pełnych dobrych intencji, ale błądzących analityków Putinowi powiodło się tam, gdzie inni polegli (np. JFK, Hussein). Romantyczny wizerunek rycerskiego Putina jeżdżącego po świecie i ratującego go przed międzynarodową lichwą – nic nie jest bardziej dalekie od prawdy. Czy Putin zdaje sobie z tego sprawę czy nie, podąża za wytycznymi dużych chłopców z BRM i wszystko przebiega zgodnie z ich planami.

Artykuł wskazuje, iż na pierwszy rzut oka Putin przeciwstawia się międzynarodowej bankowości, jednakże w rzeczywistości, na głębszym poziomie, pozostaje on pod jej kontrolą.

Punkt początkowy

Wielu z alternatywnych mediów popełnia błąd twierdząc, że banksterzy tworzą jeden, skonsolidowany podmiot w zupełności dążący do jednego, czyli stworzenia pojedynczego systemu gospodarczego, który kontroluje planetę poprzez zarządzanie długiem. Ogólnie jest to prawda. Jednak międzynarodowa bankowość jest podzielona i gdy cele nie są spełniane, widzimy powstające podziały – to właśnie dzieje się obecnie.

Zanim zaczniemy analizować w jaki sposób Putin jest przesuwany po światowej szachownicy, zerkniemy pokrótce jak zorganizowana jest finansowa międzynarodówka.

Poziom pierwszy: Bank Rozrachunków Międzynarodowych

Międzynarodowy banking ma trzy główne poziomy. Dyrektorzy generalni tej wielkiej ekonomicznej sieci, z Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei, siedzą u szczytu stołu. BRM zarządza światową ekonomią poprzez manipulowanie kursami wymiany walut (np. Międzynarodowy Fundusz Walutowy), ustalając oprocentowanie kredytów, wybierając czy poszczególnym krajom ma być „lepiej” czy „gorzej”, itd. Misją BRM jest prowadzenie banków centralnych z całego świata w kierunku Nowego Porządku Światowego, któremu również przewodzi.

Można powiedzieć, że zarówno znane jak i nieznane siły władają planetą.

Poziom drugi: banki centralne

Drugi poziom władzy składa się z banków centralnych, w tym Rezerwy Federalnej, która jest niewybieralną kliką prywatnych bankierów, którzy wydarli Kongresowi kontrolę finansową i kontrolują pieniądze narodu. I tak jest w każdym państwie. Oczywistym jest, że jeśli dany podmiot kontroluje pieniądze narodu, to równocześnie kontroluje tych, którzy używają pieniędzy, a to poprzez ustanowienie zniewalającego, drapieżnego systemu długu. Nauczyłeś się tej zasady już jako nastolatek, gdy rodzice mówili Ci: „Dopóki będziesz mieszkał w tym domu, będziesz robił to co mówimy.” Kompetencje budżetowe określają kto kontroluje zachowanie. Banki centralne z całego świata otrzymują rozkazy z Banku Rozrachunków Międzynarodowych, ponieważ monetyzacja waluty fiducjarnej, którą kontroluje każdy bank centralny, jest determinowana przez BRM.

Zupełnie zgodne z prawdą jest więc stwierdzenie, że banki centralne są rządcami narodów i reprezentują średni szczebel zarządzania w hierarchii.

Poziom trzeci: narodowe sektory bankowe

Trzecim poziomem tego przeklętego systemu są finansowe instytucje narodowe [Narodowe – w znaczeniu takim, iż mają swoją siedzibę na terytorium danego państwa – Minutus]. W naszym przypadku to np. Goldman Sachs, inne pomniejsze biura maklerskie Wall Street, jak również megabanki (np. Bank of America, Chase, Wells Fargo, etc.). Plany opracowywane przez BRM są realizowane przez te instytucje.

Domy inwestycyjne dzień po dniu wykonują zarządzenia z góry, czyli z BRM.

No i mamy wszystkich pozostałych, którzy są baranami, które nic niewiedzą o tym jak to wszystko funkcjonuje. Nie wstrzymuj oddechu po nagłym oświeceniu. Większość z nas ma zbyt wyprane mózgi przez system, aby osiągnąć ten poziom świadomości.

Plan zbudowania Nowego Porządku Światowego

Od roku 1944, kiedy w Bretton Woods ustanowiono dolara światową walutą rezerwową, Stany Zjednoczone Ameryki stały się policjantem świata, w rezultacie czego Amerykanie cieszyli się ekonomiczną dominacją, ponieważ w celu zakupienia energii reszta świata musi za nią zapłacić dolarami kupionymi od Rezerwy Federalnej. Po tym jak świat odszedł od standardu złota na rzecz waluty fiducjarnej, USA jest jedynym krajem posiadającym wypłacalną walutę i nasz standard życia jest tego odzwierciedleniem.

Amerykanom pozwolono cieszyć się tym najbardziej korzystnym statusem, ponieważ stało się to naszym zadaniem, w imieniu BRM, skonsolidować koalicję banków centralnych w celu wtłoczenia do tego systemu narodów, które tego nie chcą. Kiedy jakiś kraj, jak np. Libia lub Irak, próbuje opierać się tej polityce banków centralnych wciągania go w niewolę długu, jego przywódcy są mordowani, a jego obywatele stają się niewolnikami zakontraktowanego długu. W rezultacie tego USA prowadzą niekończące się wojny, mają ogromny dług i reputację „Wielkiego Szatana”.

Praktycznie wszystkie kraje na świecie uległy tej tyrani, z wyjątkiem Rosji i Chin. W mniejszym stopniu także Indie stały się problematyczne dla BRM, odkąd dołączyły do Rosji i Chin, używając waluty narodowej i/lub złota do prowadzenia handlu między sobą, odrzucając „wymaganego” dolara.

Jeśli BRM zamierza zrealizować swoje marzenie o Nowym Porządku Świata, gospodarki Rosji, Chin i USA muszą zostać zniszczone. Kiedy świat zostanie zrujnowany, z chaosu wyłoni się porządek. Putin jest główną siłą napędową w tym procesie…”

całość tej interesującej pod linkiem: ussus.wordpress.com

…o tym że Putin puszcza oko do idei „nowego porządku świata” można było wyczytać pomiędzy wierszami słynnego już przemówienia na Konferencji Wałdajskiej w Soczi, gdzie sens jego ambicji i planów można streścić w następujących słowach:

„…Rosja nie zamierza blokować tych,którzy wciąż próbują skonstruować nowy porządek świata (NWO)  ani tych prób udaremniać. New World Order, może powstawać o ile nie będzie rzutować na kluczowe interesyRosji. Rosja wolałaby stać z boku i przyglądać się przyjmując na swą głowę tyle guzów ile można wytrzymać. Ale ci, którzy usiłują wciągnąć Rosje w ten proces lekceważąc przy tym jej interesy, mogą poznać na czym polega prawdziwe znaczenie słowa ból.” i dalej:

„Jest jeszcze szansa skonstruowania nowego porządku świata,który pozwoli uniknąć wojny światowej. Ten nowy porządek świata z konieczności musi obejmować Stany Zjednoczone- ale musi ich dotyczyć na takich samych zasadach jak wszystkich innych: przy pełnym przestrzeganiu prawa międzynarodowego i umów międzynarodowych; powstrzymaniu się od wszystkich działań jednostronnych; przy pełnym poszanowaniu suwerenności innych narodów…” (całość tu: Putin. Zabawa skończona, odłóżcie zabawki)

…słowem NWO tak – Rosja nie będzie go blokować(!) ale na zasadach uwzględniających jej interes. Jakiś czas temu Trader21 zwrócił uwagę na to że:

„…Mamy zatem kulminację kilku zjawisk:

– bezprecedensowa koncentracja majątku w rękach 1% populacji powiązanej z sektorem finansowym

–  narastające nierówności zbliżone do poziomu grożącego wybuchem rewolucji społecznej w dobie łatwiejszej wymiany informacji

– banki centralne są technicznymi bankrutami

– znaczna część sektora finansowego jest technicznym bankrutem utrzymywanym przy życiu ogromną ilością środków płatniczych prosto z banków centralnych

– system ostatecznie zawali pod ciężarem niespłacalnych długów

W takiej sytuacji zastanawiam się czy elita finansowa nie uznała, że w obecnych okolicznościach bezpieczniej będzie oddać tymczasowo kontrolę nad podażą pieniądza z powrotem w ręce rządów i bezpiecznie pozostać w cieniu. Po krótkotrwałym zamieszaniu spowodowanym resetem długów można by przywrócić stabilizację monetarną, dzięki której bez większych problemów 1% społeczeństwa zachowa majątek na niezmienionym poziomie. Przy okazji całe niezadowolenie społeczne można by skierować w innym kierunku jak najdalej od winnych obecnej sytuacji…” (Independent Trader: „Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem)

…w świetle tego co napisał Dave Hodges powyższe kwestie zdają się raczej zazębiać i uzupełniać niż kłócić ze sobą, pomimo pozornej sprzeczności interesów Rosji i zachodu. Putin (tj. Rosja) jest tu jakby nie patrzeć pewnym elementem szerszego planu. Pomimo tego że może rzeczywiście Rosja gra na niezależność (i być może dostała na to zezwolenie), to ta „niezależność” mieści się tak czy siak w ramach „nowego światowego porządku” (nowego rozdania) w którym Putin stara się wywalczyć dla Rosji dogodną pozycję. Na ile niezależną (i czy jest to w ogóle możliwe) czas pokaże… (Odys)

podobne: Z Putinem źle (bez Putina gorzej?) Rozmowy pokojowe ws. Górnego Karabachu. Ofiary wojny w Syrii. Ukraina prosi ONZ o siły pokojowe, manifestacja Donieck to Ukraina. Grupa Wyszehradzka o Ukrainie.  a także: Jacek Bartosiak o „prawdziwej geografii świata” i roli Polski jako drzwiach do panowania nad eurazją, oraz „teoria spiskowa” Piotra Siarki. Kto kogo, kiedy i dlaczego może im się (nie)udać czyli „Bitwa gigantów”. i jeszcze: W rocznicę obchodów wyzwolenia Auschwitz (bez Pileckiego). Mosze Kan­tor: „Putin jest wiel­kim przy­ja­cie­lem śro­do­wisk ży­dow­skich”. Czy żydom grozi exodus? Brytyjski historyk ostro o bierności Zachodu wobec zagłady.

4. Ukraina: Strach przed wojną paraliżuje biznes. Aleksandr Zapolskis: Kredyt od MFW dla Ukrainy – jak zamaskować jej niewypłacalność? 

29.03.2015 (IAR) – W przyfrontowym Mariupolu na Ukrainie pogarsza się sytuacja gospodarcza. Małe i średnie przedsiębiorstwa zawiesiły swoją działalność bądź też w ogóle ją zakończyły.

Działacz społeczny Maksym Borodin podkreśla, że wielu z jego kolegów z Mariupola, którzy mieli swoje firmy, wyjechało z miasta obawiając się kolejnego szturmu i wybuchu prawdziwej wojny w ich mieście.

Wadym Iljew, który kieruje jednym z mariupolskich centrów handlowych, powiedział Polskiemu Radiu, że wielu najemców rezygnuje z pomieszczeń. Klientów brak. „Ludzie są w depresji. Nie kupują, bo ich to nie interesuje” – zaznacza.

W mieście jest wiele zamkniętych sklepów, ogłoszeń o sprzedaży biznesu i wynajmie pomieszczeń.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Mariupol/Kijów/em/

podobne:  Ukraina: Wojna destabilizuje sytuację gospodarczą.

„W 2015 roku Ukraina powinna zapłacić zagranicznym wierzycielom 11 mld USD, w roku 2016 – 5 mld USD, w 2017 – kolejne 8 mld USD. W ten sposób, za trzy lata Kijów będzie musiał znaleźć 24 mld USD! Międzynarodowy Fundusz Walutowy w połowie marca wypłacił jeszcze Ukrainie 5 mld USD. Według dyrektor zarządzającej Funduszem Christine Lagarde, to dopiero pierwsza transza nowego programu „międzynarodowej pomocy gospodarczej” w wysokości 17 mld USD, w przeliczeniu na rok 2018 włącznie. Czy to dużo, czy mało i czy to pomoże Ukrainie?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, konieczne jest przeanalizowanie aktualnego stanu finansów tego kraju, w tym – obecnego stanu jego zewnętrznego i wewnętrznego zadłużenia.

W sumie Ukraina posiada ok. 76 mld USD długu, z czego około 34 mld USD to pożyczki od zagranicznych państw, jak również pożyczki otrzymane od podmiotów prywatnych w ramach gwarancji państwowych. W 2015 r., Ukraina powinna spłacić zagranicznym wierzycielom około 11 mld USD, w 2016 r. – 5 mld USD, a w 2017 r. – kolejne 8 miliardów W ten sposób, za trzy lata Kijów będzie musiał znaleźć 24 mld USD! Pozostaje oczywistym, że wspomniane wcześniej 17 mld USD do tego celu nie wystarczy. Nie jest też tajemnicą, że obecny rząd ukraiński odkłada problem zadłużenia na „wieczne jutro”, mając nadzieję na znalezienie rozwiązania w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Jednak ta nadzieja jest dość iluzoryczna. Przyjęty przez państwo budżet na 2015 rok jest uderzający. Jest w nim kwota przeznaczona na wydatki, ale nie ma żadnego planu zdobycia dochodów. Budżet sporządzony został bazując na kursie o wartości 17 UAH za 1 USD, choć dziś faktycznie kurs osiągnął poziom 22 UAH. Oznacza to, że oficjalnie założony deficyt budżetowy z 3,7% PKB zwiększy się do 4,3%. Ukraińskie Ministerstwo Finansów szacuje całkowite PKB Ukrainy w 2015 roku na 1,72 bln UAH lub 83 mld USD (po przeliczeniu według kursu w wysokości 21 UAH za 1 USD). Dlatego też, w celu sfinansowania wszystkich planowanych wydatków w bieżącym roku, Ukraina potrzebuje co najmniej 3,56 mld USD. Oczywiście pod warunkiem, że chociaż część budżetu zostanie zrealizowana zgodnie z planem. W świetle tego, co dzieje się obecnie na Ukrainie, pogorszenia jej sytuacji gospodarczej oraz całkowitego zaprzestania produkcji, możliwość realizacji budżetu według wcześniejszych planów już teraz budzi bardzo poważne wątpliwości(…)

(…)Gorzką ironią jest fakt, że Zachód pomaga Ukrainie tylko w słowach, w publicznych wystąpieniach przed kamerami telewizyjnymi. W rzeczywistości Ukraina robi wszystko wyłącznie na własny koszt. W 2014 roku Zachód „dał” Ukrainie 9 mld USD, a „wziął” ponad 14 mld USD. W 2015 roku obiecują przekazać Ukrainie 10 mld USD, ale tylko na podstawowe zobowiązania Ukraina musi zwrócić co najmniej 11 mld USD. Czyli zewnętrzni wierzyciele właściwie natychmiast odbierają wszelką pomoc, którą uroczyście wręczają. A co z kosztami? Zgodnie z wytycznymi MFW planuje się je obcinać. Bez względu na dalsze uchybienia wobec zobowiązań społecznych, takich jak wypłaty emerytur, zasiłków i dotacji.

Potrzebne pieniądze planuje się uzyskać poprzez masową wyprzedaż resztek własności państwowej. W bieżącym roku Ministerstwo Polityki Rolnej i Żywności Ukrainy planuje prywatyzację 254 przedsiębiorstw państwowych do niego należących. Następne 158 przedsiębiorstw zostanie zrestrukturyzowanych, a później także wystawionych na sprzedaż. To w sumie ¾ państwowych aktywów rolnych na Ukrainie.

Tak właśnie wygląda pomoc finansowa otrzymywana przez Ukrainę. Bardziej przypomina ona zwykły rabunek. Wydaje się, że do kraju spływają miliardy, ale poza zwiększeniem kwoty długu do niczego więcej nie prowadzą. Chociaż nie – pozwalają one ukraińskiemu rządowi nadal prowadzić wojnę domową przeciwko własnemu narodowi. Pozwalają także inwestorom zagranicznym jeszcze trochę obrabować kraj. Tylko trochę. Według statystyk, ostatnia pożyczka z MFW stanowi 24% kwoty kredytu Ukrainy. Czyli Ukraina otrzymała 10 mld USD, a następnie musi je zwrócić w 2015 r. Ukraina powinna dostać od MFW te 10 mld euro i dodatkowo około 2,5 mld USD…”

całość tu: geopolityka.org

podobne: Szczyt UE głównie o Ukrainie, ale też o Grecji (której grozi niewypłacalność) i terroryzmie (gromadzenie danych, kontrola graniczna). Kredyt z MFW dla Ukrainy. oraz: Independent Trader: Ukraina – globalny aspekt finansowy i to: Podczas gdy Ukrainę czeka ciężka droga „vulture funds” robią interes życia. a także: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem).   oraz: Ukraina: Kredyt z MFW w zamian za podwyżkę cen gazu dla ludności.

5. Wojciech Jakóbik: Kijów walczy o reformy energetyczne. 

„…Unia Europejska wspiera refomry na Ukrainie udzielając jej kolejnych pożyczek i wsparcia doradczego. Przyjęła nową pomoc finansową w wysokości 1,8 mld euro do końca tego roku. Dodatkowo Międzynarodowy Fundusz Walutowy ma przekazać 17,5 mld dolarów pożyczki w ciągu 10 lat.

Warunkiem kontynuacji współpracy są postępy w reformach na Ukrainie, z których istotne miejsce zajmują te poświęcone sektorowi energetycznemu.

Chociaż sytuacja nad Dnieprem jest napięta, utrudnia ją dodatkowo spór oligarchów o reformy energetyczne. Przeciwko sobie stanęli prezydent Petro Poroszenko i postrzegany jako najsilniejszy z możnych Ukraińców Igor Kołomojski. Obecnie wygląda na to, że inicjatywę przejmuje ten pierwszy. Generalnie Kijów próbuje wpisać spór interesów poszczególnych grup w ramy instytucjonalne i prawne. To próba cywilizowania istniejących tarć.

Kołomojski uznał, że jego wtargnięcie do biur Ukrnafty i Ukrtransnafty było zagraniem mającym zapewnić mu zainteresowanie medialne. Przez obserwatorów ukraińskiej sceny politycznej zostało jednak odebrane jako rozpaczliwa próba utrzymania wpływu na koncerny, które na mocy reform energetycznych Unii Europejskiej mają działać w sposób przejrzysty i pod pełną kontrolą państwa. Do tej pory oligarcha był nieoficjalnym decydentem w firmie. Choć Kołomojski broni się, twierdząc, że Poroszenko w rzeczywistości zastępuje jego ludzi swoimi, to rząd Arsenija Jaceniuka informuje, że do zarządu firmy mają wejść obcokrajowcy, gwarantujący bezstronność. Świadczyłoby to o rzeczywistej woli zmian we władzy lub o nadchodzącym konflikcie prezydent-rząd o interesy Kołomojskiego, znanego z dużego wpływu na partię premiera Front Narodowy. Kołomojski zrezygnował także z funkcji gubernatora obwodu dniepropietrowskiego.

– Państwo odzyskuje kontrolę nad sektorem – deklaruje premier Arsenij Jaceniuk. Jego słowa wzmacnia zatrzymanie dwóch wysokich urzędników państwowych, którzy w zamian za część zysków mieli przyznać prawo rosyjskim Sojuzowi i Łukoilowi na  Tymczasem Igor Kołomojski zapowiada, że być może zwróci się do sądu arbitrażowego w Londynie przeciwko Naftogazowi, aby uzyskać zwrot pieniędzy za nieopłacone dostawy gazu na przestrzeni lat szacowane na 10,5 mld m3. Naftogaz jest głównym udziałowcem Ukrnafty, drugim jest Kołomojski. Oligarcha tłumaczy zadłużeniem Naftogazu niemożność wypłaty dywidend i podatków przez Ukrnaftę. Nie wiadomo, czy jest to tłumaczenie wiarygodne…”

całość tu: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: Ukraina: zmiany na scenie politycznej i wojna oligarchów (Poroszenko umacnia swoje wpływy?) oraz: Wojciech Jakóbik: Spory polityczne na Ukrainie wstrzymują reformy sektora gazowego. polecam również: Ukraina: USA dadzą kolejne dolary, kredyty z Niemiec, pomoc finansowa MFW, obywatele o korupcji. i to: Kosmici wylądowali na Ukrainie! Kukła Poroszenko nadał obywatelstwo trzem innym kukłom żeby mogły zostać ministrami w nowym rządzie. a także: Rada Najwyższa nie odwołała Jaceniuka, ale nie wszystkie reformy zostały przegłosowane. Oszczędności na pensjach urzędników i więcej pieniędzy na armię. i jeszcze: Zagraniczne firmy będą mogły mieć udziały w ukraińskich gazociągach.

 Banksterzy, bail-out

Putin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród (tymczasem Ukraina ponownie prosi o siły pokojowe). Norweski wywiad o rosyjskiej aktywności. Rosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin. Polska zaniepokojona Iskanderami, potrzebna twarda infrastruktura NATO i zmiana koncepcji obrony (w odpowiedzi na doktrynę rosyjską). O roli Niemiec w polityce wschodniej (dodatkowe miliardy na armię).


1. Ukraina – Rada prosi o siły pokojowePutin: Rosjanie i Ukraińcy to jeden naródPutin nawiązuje do niemieckiej polityki sprzed wybuchu II wojny.

17.03.2015 (IAR) – Ukraińska Rada Najwyższa poprosiła ONZ i Unię Europejską o wprowadzenie sił pokojowych do Zagłębia Donieckiego. Parlament przyjął także dwie istotne ustawy dotyczące wschodu Ukrainy.

Apel parlamentu jest skierowany do Rady Bezpieczeństwa ONZ, unijnego prezydenta oraz Rady Unii Europejskiej. Deputowani przekonują, że pozwoli to na poprawę sytuacji na wschodzie Ukrainy i powrót do normalnego życia mieszkańców części Zagłębia Donieckiego. Wcześniej władze wielokrotnie podkreślały, że w operacji pokojowej nie mogą uczestniczyć Rosjanie, jako agresor, dlatego wątpliwe jest, aby Moskwa mająca prawo weto w Radzie Bezpieczeństwa zgodziła się na wysłanie misji.

Rada Najwyższa uznała także tereny będące pod kontrolą separatystów za okupowane. Wprowadziła przy tym zmiany do ustawy o specjalnym statusie niektórych rejonów obwodów donieckiego i ługańskiego, które bojówkarze zajęli do połowy września. Przewiduje on nadanie szerokich praw miejscowym władzom. Zgodnie z wprowadzonymi zmianami, ustawa wejdzie w życie tylko po przeprowadzonych zgodnie z ukraińskim prawem wyborach lokalnych. Ich przebieg powinni kontrolować zagraniczni obserwatorzy. W czasie kampanii wyborczej, wszyscy uczestnicy mają mieć dostęp do mediów i w związku z tym ma być wznowione nadawanie ukraińskiej telewizji i radia na terytoriach okupowanych.

Przyjęcie ustawy o specjalnym statusie oraz przeprowadzenie wyborów, to warunki zawarte w podpisanym ponad miesiąc temu mińskim porozumieniu pokojowym.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/moc

podobne: Z Putinem źle (bez Putina gorzej?) Rozmowy pokojowe ws. Górnego Karabachu. Ofiary wojny w Syrii. Ukraina prosi ONZ o siły pokojowe, manifestacja Donieck to Ukraina. Grupa Wyszehradzka o Ukrainie. oraz: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. i to: Rozejm działa, ale UE/USA i tak wprowadzają sankcje. Rosja rozważy embargo na używane samochody, tekstylia i produkty naftowe. Jałta Ukrainy: umowa stowarzyszeniowa z UE na rosyjskich warunkach (odroczona), decentralizacja kraju i autonomia regionów (przyklepane). Poroszenko zabiega o specjalny status Ukrainy w NATO.

18.03.2015 (IAR) – Rosja zrobi wszystko, aby przywrócić normalne stosunki z Ukrainą. Deklaracje taką złożył Władimir Putin w trakcie koncertu z okazji pierwszej rocznicy aneksji Krymu. Rosyjski przywódca ze sceny ustawionej obok murów Kremla zapewniał, że wciąż uważa Rosjan i Ukraińców za jeden naród.

Na koncert przyszło ponad 100 tysięcy zwolenników Władimira Putina. Większość z nich została autobusami przywieziona z różnych regionów Rosji. Pytani o rosyjską agresję na Ukrainę odpowiadali, że żadnej aneksji nie było, ponieważ Krymianie sami, w demokratycznym referendum zdecydowali o przyłączeniu się do Federacji. „Krym wszedł w skład Rosji i my jako aktywni obywatele mamy obowiązek wspierać ten proces, a nie siedzieć w domu” – mówili młodzi Rosjanie. W tym samym tonie do zgromadzonych na Wasiljewskim Spusku obok murów Kremla przemawiał Władimir Putin. Prezydent Rosji zapewnił, że aneksja nie została dokonana z chęci posiadania nowych ziem, ale ze względu na duchowe i historyczne związki półwyspu z rosyjską państwowością.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/

podobne: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem. oraz: Ukraina dąży do NATO, armia nie skorzysta z korytarzy humanitarnych. „Siły pokojowe” OUBZ kontra „siły szybkiego reagowania” NATO. Finowie i Szwedzi w gotowości bojowej, Norwegia i magazyny broni USA.

18.03.2015 (IAR) – Putin nawiązuje do niemieckiej polityki sprzed wybuchu II wojny – uważa historyk, profesor Andrzej Paczkowski. Dziś, w pierwszą rocznicę podpisania traktatu o przyjęciu Krymu i Sewastopola do Federacji Rosyjskiej po południu w Moskwie i innych miastach zaplanowano uroczyste koncerty połączone z wiecami. W stolicy Rosji występ zapowiedziały gwiazdy rosyjskiej estrady, w tym ulubieni artyści prezydenta Władimira Putina, który prawdopodobnie będzie uczestniczył w tym wydarzeniu.

Profesor Andrzej Paczkowski w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową przypomina, że Krym został zajęty przez Rosję na podobnych zasadach jak przed II wojną Czechosłowacja przez Niemcy. Historyk wyjaśnia, że Hitler zajął część terytorium naszych południowych sąsiadów wykorzystując to, że mieszkało tam wielu Niemców. Naukowiec podkreśla, że w przypadku Krymu zadziałały podobne mechanizmy jak w 1938 roku i wyjaśnia, że Putin wykorzystał fakt, że poza granicami Rosji, ale przy tych granicach mieszka wielu Rosjan. W dodatku, zdaniem profesora, Putin ma dobre hasło: „przyłączamy naszych odłączonych braci, wracają do macierzy”.

16 marca 2014 roku w referendum na Krymie blisko 97 procent głosujących opowiedziało się za wejściem półwyspu w skład Rosji. 18 marca, mimo protestów ze strony Ukrainy i państw zachodnich, Putin podpisał traktat o przyjęciu Krymu i Sewastopola w skład Federacji Rosyjskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa IAR Witold Banach/sk

podobne: Niemcy: „powrót” Krymu do Rosji nie jest sprzeczny z prawem (wiceszef CSU). Prasa zaostrza ton wobec Rosji i krytykuje zachowawczą postawę UE.

…osobliwe to braterstwo Rosji z Ukrainą. Krym zajęty, Donbas prawie cały wzięty, „separatyści” prą pod Mariopol a Putin coś bredzi o wspólnocie narodów? Propaganda rodem z ZSRRu, który tak samo w ramach II Wojny światowej „wyzwalał bratnie narody” na Bałkanach, w Europie środkowej i wschodniej oraz w rejonie Bałtyku. Konia z rzędem temu kto tę logikę potrafi uzasadnić inaczej jak „prawem silniejszego”. Można ją co najwyżej skwitować myślą Szyszkownika Kilkujadka: „Ja wiem, polokoktowcy nas nie kochają. Ale my ich będziemy tak długo kochać, aż oni nas wreszcie pokochają.” 

Analogicznie do argumentów Putina – ze względu na duchowe i historyczne związki z polską państwowością – Polska powinna upomnieć się u swoich słabszych sąsiadów o Lwów i Wilno (nie wspominając o innych terenach dawnej Rzeczypospolitej, które zamieszkuje mniejszość narodowości polskiej). Mimo tego Polska nikogo nie napadła. Wypada więc zgodzić się z tezą Pana Paczkowskiego że Putin naśladuje w swojej retoryce (w ramach „dobrosąsiedzkiej” we własnym mniemaniu polityki) hitlerowskie Niemcy. Rzecz jasna winą o możliwość głoszenia tego typu bredni należy również obciążyć tzw. „zachód”, który wcześniej stworzył precedens Kosowa po rozwaleniu Jugosławii. Mówię tu rzecz jasna o terenach innych jak Krym, którego secesja wyróżnia się pewną wyjątkowością, gdyż ten rejon cieszył się (prawda że w ramach Ukrainy) dość istotną autonomią. Ciężko jest więc jego secesję podciągnąć pod zabór, z drugiej jednak strony zmiana jego zwierzchności państwowej nie należała do całkowicie naturalnych procesów („zielone ludziki” jako forma „argumentu” to nie jest normalna procedura)… (Odys)

2. Norweski wywiad: Rosja bardziej aktywna, ale nie bezpośredniego zagrożeniaRosyjska armia na poligonach od Kaliningradu po Sachalin

17.03.2015 (IAR) – Rosyjskie siły zbrojne w Arktyce zostały poważnie rozbudowane, ale nie zagrażają Norwegii. Tak ocenił szef norweskiej Służby Wywiadu Wojskowego – ET, generał Kjell Grandhagen.

W jego opinii rozpoczynające się, niezapowiadane manewry rosyjskiej Floty Północnej, wystawiającej 41 okrętów nawodnych i 15 podwodnych, sto samolotów i śmigłowców oraz 38 tysięcy żołnierzy, nie stanowią dla Norwegii bezpośredniego zagrożenia.

Wywiad norweski obserwuje wzrost rosyjskiego potencjału w Arktyce, i ocenia możliwości wybuchu w tym rejonie konfliktu zbrojnego. Jednak zdaniem Norwegów, priorytetowym obecnie obszarem rosyjskiego zaangażowania wojskowego jest i długo pozostanie Ukraina.

Konflikt ukraiński udowodnił, zdaniem Grandhagena, że w wyniku przebudowy rosyjskich wojsk niepomiernie wzrosła ich umiejętności szybkiego reagowania na zmiany sytuacji. Rosja chce możliwie szybko rozstrzygać konflikty na swojaą korzyść, zanim przeciwnik zbierze siły i zmobilizuje poparcie sojuszników.

Poważnym natomiast i aktualnym zagrożeniem dla Norwegii jest trwająca już wojna w przestrzeni cyfrowej. Działania rosyjskie mogą się w niej splatać z atakami terrorystycznymi zupełnie innych sił. Grandhagen nie podał jednak żadnych przykładów podobnych incydentów.

Zaniepokojenie rosyjskimi manewrami w Arktyce wyraził natomiast szwedzki minister obrony Peter Hultqvist, który odwoływał się do solidarności krajów nordyckich oraz państw Unii Europejskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/ Michał Haykowski, Sztokholm/jj

podobne: Rosja chce współpracować z USA w zwalczaniu terroryzmu. Manewry i rozbudowa infrastruktury wojskowej na Arktyce. oraz: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową.

18.03.2015 (IAR) – Niemal we wszystkich regionach Rosji trwają manewry wojskowe. Rosyjscy żołnierze ćwiczą na poligonach od Kaliningradu do Sachalina. Na rozkaz prezydenta Władimira Putina resort obrony sprawdza gotowość bojową różnych formacji.

Na Bałtyku celność strzałów ćwiczą rosyjskie okręty. Na Krymie obrona wybrzeża próbuje zgrać działania lotnictwa i marynarki. Natomiast na Dalekim Wschodzie bojowe zadania wypełniają wojska zmotoryzowane. Nawet na pustkowia Arktyki Moskwa wysłała swoich komandosów. -„We własnym kraju mamy prawo sami decydować, jak będziemy szkolić armię” – odpowiadają przedstawiciele Ministerstwa Obrony Rosji na krytyczne uwagi ze strony sąsiednich państw.

Tymczasem antykremlowska opozycja ostrzega, że tego typu prężenie muskułów może źle się skończyć dla Moskwy. Według danych rosyjskiego resortu obrony, w ciągu roku ma zostać zorganizowanych około 3,5 tysiąca różnego rodzaju ćwiczeń.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/dw

…oczywiście że Rosja ma prawo ćwiczyć się w czym chce i jak chce… Takie samo prawo ma jednak Polska i każdy jeden kraj w rejonie (również do zbrojenia się i to bez zwracania uwagi na protesty Kremla)…

podobne: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową.

3. MSZ zaniepokojone rosyjskimi manewrami. Duda: potrzebujemy twardej infrastruktury NATOPrezydent – NATO powinno zmienić swoją strategię.

17.03.2015 (IAR) – MSZ zaniepokojone manewrami rosyjskiej armii w pobliżu naszej granicy oraz pogranicza ukraińskiego. Od kilku dni armia Federacji Rosyjskiej prowadzi zakrojone na olbrzymią skalę ćwiczenia.

W ramach manewrów w Kaliningradzie zostaną rozmieszczone rakiety typu Iskander-M. Z kolei na Krym polecą strategiczne bombowce Tu-22M3.

Pytany o komentarz do rosyjskich manewrów rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski powiedział, że budzi to zrozumiałe zaniepokojenie nie tylko Polski, ale całej międzynarodowej społeczności. Przypomniał, że podpisane niedawno drugie porozumienie w Mińsku sugerowałoby raczej, iż Rosja zmniejszy aktywność wojskową w regionie.

Z doniesień rosyjskich mediów wynika, że żołnierze ćwiczą nie tylko na Krymie, ale także na terenach spornych w Abchazji i Osetii Południowej.

Ćwiczebne alarmy ogłoszono dla niemal wszystkich zgrupowań w okręgach: Południowym, Północnym i Zachodnim. Do programu manewrów włączona została także Flota Bałtycka.

Na razie nie wiadomo jak długo potrwa sprawdzian gotowości bojowej rosyjskiej armii.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/A.Drążkiewicz/wcześniejsze/ gaj

17.03.2015 (IAR) – Silna, profesjonalna armia i twarda infrastruktura NATO w naszym kraju – to zdaniem kandydata PiS na prezydenta Andrzeja Dudy powinna być polska odpowiedź na działania Rosji. Dziś tamtejszy resort obrony zapowiedział przegrupowanie wojsk, w ramach którego do sąsiadującego z Polską i Litwą Obwodu Kaliningradzkiego zostaną przerzucone systemy rakietowe Iskander-M, a także myśliwce i bombowce.

Andrzej Duda powiedział, że Polska powinna zabiegać, aby w naszym kraju powstała twarda infrastruktura NATO, w tym NATO-wskie, najlepiej polsko-amerykańskie bazy wojskowe. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości dodał, że powinniśmy też konsekwentnie realizować program odbudowy polskiej armii.

Zdaniem kandydata na prezydenta, Polska powinna prowadzić swoją politykę obronną nie oglądając się na Rosję. „I tak, jeżeli my wykonamy jakikolwiek krok, oni podniosą krzyk. Mam nadzieję, że NATO okaże się wystarczająco twarde zwłaszcza wobec postawy Rosji, którą prezentuje na Ukrainie, żeby zrealizować to, do czego sojusz został powołany, czyli gwarantowania bezpieczeństwa” – powiedział Andrzej Duda.

Zdaniem Andrzeja Dudy najważniejsze jest, abyśmy obecnie wzmacniali nasz potencjał obronny właśnie w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Tomasz Marciniuk/Siedlce/dabr

podobne: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona. „Świdnik” centrum produkcji śmigłowca AW149 na cały świat.

18.03.2015 (IAR) – NATO powinno zmienić swoją koncepcję strategiczną w odpowiedzi na nową doktrynę wojenną Rosji – uważa prezydent. Bronisław Komorowski oświadczył po dzisiejszym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, że byłaby to najlepsza reakcja, jaką świat zachodni może podjąć wobec zmiany rosyjskiej polityki, którą obserwujemy od czasu kryzysu na Ukrainie.

Zdaniem prezydenta, w omawianej przez członków RBN doktrynie wojennej Rosji jest wiele niejednoznacznych sformułowań. „Budzi to zrozumiały niepokój zarówno Polski, jaki i całej Europy” – podkreślił Bronisław Komorowski. Szczególnie niebezpieczne są zapisy dające możliwość interwencji w obronie rosyjskich obywateli. Prezydent przypomniał, że chociażby w krajach bałtyckich jest wiele osób, które mają podwójne obywatelstwo, w tym rosyjskie.

Równie niepokojącym zapisem – zdaniem prezydenta Komorowskiego – jest sformułowanie mówiące o prawie do interwencji w państwie, które prowadzi politykę niezgodną z rosyjskimi interesami.

W czasie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego omówiono też kwestię wielkich manewrów wojskowych, które od kilku dni trwają w Rosji. Jednym z elementów tych ćwiczeń ma być rozmieszczenie rakiet typu Iskander w Kaliningradzie, tuż obok granicy z Polską.

Prezydencki minister Stanisław Koziej uważa, że to gra informacyjna Moskwy, która ma szantażować i zastraszać sąsiadów. Jego zdaniem „Rosja podbija bębenek i nas straszy”. Natomiast naszą reakcja powinno być stonowane i spokojne działanie na rzecz własnego bezpieczeństwa oraz wspieranie bezpieczeństwa całego Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Minister Koziej przypomniał, ze Iskandery to mobilne wyrzutnie, które łatwo i szybko można „przerzucić” na czas ćwiczeń z jednego regionu Rosji do drugiego.

Zwrócił również uwagę, że armia Federacji Rosyjskiej liczy 800 tysięcy żołnierzy. „Manewry z udziałem kilkudziesięciu tysięcy wojskowych przy takiej armii to nic nadzwyczajnego” – podkreślił szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Informacyjna Agencja Radiow(IAR)/A.Drążkiewicz&M.Pieśniewski/wcześniejsze/dyd

podobne: Polska: ćwiczenia z udziałem „Patriotów”, manewry w rejonie Bałtyku, program Wisła (przeciwrakietowy parasol za kilka lat). Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. Miller o armii europejskiej. Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. Irak: armia odbija Tikrit oraz: Czy Rosja po porozumieniu z Indiami, Chinami i Turcją przegrywa wojnę ekonomiczną? Nowa doktryna wojenna. Rosyjska giełda ostro w górę. USA: miliony na wzmocnienie Europy, sankcje dla Krymu, zbliżenie z Kubą. Ukraina: Czeczeńskie bataliony, Turczynow nie wyklucza stanu wojennego, wzmocnienie armii. i to: Zmiany planów obronnych NATO. UE nie broni polskich interesów. Rosja oddaje Ukrainie jej żołnierzy. Przygotowania do szturmu Doniecka? Rosja: manewry wojskowe przy granicy. Gaza – sytuacja.

4.W Polskim Radiu o roli Niemiec w polityce wschodniej UniiNiemcy: dodatkowe miliardy na armię.

17.03.2015 (IAR) – Konflikt na Ukrainie zmienił politykę Niemiec wobec Rosji – uważają uczestnicy debaty „Niemcy patrzą na wschód” która odbyła się w Polskim Radiu. Jej gośćmi specjalnymi byli Stefan Meister, wybitny niemiecki politolog, szef programów Europy Wschodniej w Niemieckim Towarzystwie Polityki Zagranicznej oraz Irene Hahn Fuhr dyrektorka Fundacji im. Heinricha Bölla w Warszawie.

Meister podkreślił, że niemiecka polityka wobec Rosji obecnie znajduje się w stanie rekonfiguracji: „Aneksja Krymu przez Rosję i zestrzelenie malezyjskiego samolotu pasażerskiego zmieniło podejście Niemiec do Rosji. To zakwestionowało cały porządek w Europie. Nasza polityka nie była w stanie znaleźć odpowiedzi na takie działania Rosji i musieliśmy zmienić nasz punkt widzenia” – mówił Meister.

Według byłego europosła Pawła Zalewskiego polityka zbliżenia Niemiec do Rosji, którą kraj ten prowadził od czasu zjednoczenia okazała się fiaskiem.

Komentatorzy podkreślali jednak, że mimo to Niemcy wciąż odgrywają kluczową rolę w polityce wschodniej Unii. Ich zdaniem istotnym partnerem Niemiec w kształtowaniu stanowiska wobec Rosji powinna być też Polska.

II Debatę Międzynarodową Polskiego Radia zorganizowała Naczelna Redakcja Międzynarodowa Polskiego Radia i Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Adrian Bąk/kry/pbp

podobne: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska? oraz: „Biały konwój” opuścił Ukrainę (podobno nie wrócił na pusto). Niemiecki „Spiegel” przeciwko tarczy antyrakietowej, Merkel studzi nadzieje na przełom negocjacji z Rosją.

18.03.2015 (IAR) – Z powodu napiętej sytuacji na świecie Niemcy będą przeznaczać więcej pieniędzy na armię. Jak donosi niemiecka prasa, już w przyszłym roku Bundeswehra dostanie dodatkowo ponad miliard euro.

Budżet armii będzie wzrastał także w następnych latach. Docelowo w 2019 roku ma wynieść 35 miliardów euro. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” podaje, że środki mają zostać przeznaczone na zakup nowoczesnej broni, a także pokrycie kosztów zwiększone zaangażowania w działania NATO. Chodzi m.in o utworzenie sił szybkiego reagowania. Niemiecka Bundeswehra ma stanowić ich rdzeń.

Minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble mówił niedawno, że w obliczu licznych kryzysów i niestabilności na świecie w najbliższych latach trzeba będzie zwiększyć wydatki na obronność. Niestety świat stał się niepewny – mówił niemiecki minister.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/jj

…no i proszę, nawet Niemcy zapowiedziały zmianę dotychczasowej taktyki. Wszak wcześniej nie było mowy o żadnym zwiększaniu wydatków na wojsko (Polski sprzęt dla „szpicy” NATO. Broń dla Ukrainy na własną rękę. Niemcy nie chcą zwiększać wydatków na obronność. Rosja zbuduje własne „Mistrale”.)

podobne: Niemcy reaktywują batalion pancerny, dostawa Leopardów do Polski bez zmian. Polska powinna mieć broń ofensywną. MON ogłasza „Czas ochotników”. Ochroniarze wesprą wojsko. oraz: Siemoniak o szpicy NATO. Niemcy dostarczą żołnierzy do obrony Polski. Co dała Polsce misja w Afganistanie? i to: Rosyjskie wojska na Ukrainie i Krymie. Ukraina się zbroi, kraje NATO i wydatki wojskowe. Wyciek tajnych dokumentów ws Iranu, negocjacje programu nuklearnego (Obama krytykuje nerwową reakcja Izraela). Irak – kolejna ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu.

źródło: stooq.pl

Plakat z okresu wojny polsko - bolszewickiej

Plakat z okresu wojny polsko – bolszewickiej

Ukraina: broń dla armii, Poroszenko zapowiada demobilizację. Film o Putinie (jak Krym uratował) z antypolską i antyzachodnią propagandą w tle. Siły separatystów (w ich szeregach Niemcy). USA zmieniają taktykę wobec Syrii (negocjacje z Assadem).


1. Ukraina: broń dla armiiPoroszenko zapowiada demobilizację.

15.03.2015 (IAR) – Ukraińskie władze zapewniają, że armia będzie będzie opierać się głównie na sprzęcie wojskowym produkowanym w tym kraju. Mimo że minął miesiąc od ogłoszenia zawieszenia broni, na wschodzie wciąż dochodzi do ataków na siły ukraińskie.

Szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksandr Turczynow powiedział, że ukraińskie zakłady są w stanie wytwarzać broń na światowym poziomie. W niektórych rodzajach produkcji widać już konkurencję między poszczególnymi przedsiębiorstwami, na przykład o kontrakt na dostawy transporterów opancerzonych stara się 10 producentów. „Warunkiem pokoju jest silne wojsko bo nasi wrogowie tylko z tym się liczą” – dodał.

Władze chcą też kupować broń na Zachodzie oraz budować umocnienia i okopy na wypadek dalszej agresji ze strony Rosji. Ukraińcy obawiają się kolejnej ofensywy wspieranych przez Moskwę separatystów, w okolicach Mariupola, Doniecka i Ługańska. Tej nocy na wschodzie ostrzelano ukraińskie pozycje 14 razy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/dw

15.03.2015 (IAR) – 18 marca na Ukrainie zacznie się demobilizacja – zapowiada prezydent Petro Poroszenko. Z frontu na wschodzie kraju ma powrócić do domu ponad 35 tysięcy żołnierzy. Prezydent Ukrainy rozmawiał o tym na spotkaniu z najwyższymi przedstawicielami ukraińskiego rządu i armii. Petro Poroszenko powiedział, że żołnierzy, których wrócą z frontu, należy objąć opieką i pomóc im w powrocie do cywilnego życia. „Wracają prawdziwi bohaterowie, którzy jako pierwsi bronili ojczyzny” – mówił prezydent. Jak dodał, niezależnie od respektowania warunków porozumienia w Mińsku, Ukraina nadal musi wzmacniać swoją obronność.

Wczoraj Petro Poroszenko rozmawiał przez telefon z wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem. Politycy wezwali Moskwę i zależnych od niej rebeliantów z południowo-wschodniej Ukrainy do przestrzegania porozumień z Mińska.

Kyiv Post/IAR/dw

…wygląda na to że Poroszenko dostał przez telefon propozycję nie do odrzucenia i zacznie się rzeczywista realizacja rozejmu z Mińska. Zapowiedzi umocnienia linii obronnych oraz dozbrojenie i wyszkolenie ukraińskiej armii wydają się właściwym rozwiązaniem (przed ostateczną rozgrywką o Donbas). Ukraina musi zmienić taktykę, bo dotychczasowe ofensywy jakie przeprowadzano w celu odzyskania Donbasu z rąk separatystów kończyły się spektakularną porażką i utratą kolejnych terytoriów. Powstrzymanie się od działań zaczepnych i demilitaryzacja terenów przygranicznych wytrąca też separatystom z ręki pretekst do dalszych postępów zbrojnych. Pytanie – co teraz zrobią „separatyści”? Czy wykorzystają ten moment do kolejnych uderzeń i skompromitują się jako „obrońcy Donbasu”?

Oczywiście może być też tak że ta informacja to podpucha jakaś, obliczona na zaskoczenie przeciwnika nową ofensywą 😉 (Odys)

podobne: Polska: ćwiczenia z udziałem „Patriotów”, manewry w rejonie Bałtyku, program Wisła (przeciwrakietowy parasol za kilka lat). Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. Miller o armii europejskiej. Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. Irak: armia odbija Tikrit a także: Koziej o konflikcie na Ukrainie. Jaceniuk mówi „wojna”, ale Poroszenko o „operacji antyterrorystycznej” i zaznacza że wszystko jest pod kontrolą. Wojsko się wycofuje ale nowy pobór nie pójdzie na front. Zachód nie powstrzyma Rosji. i to: Ukraina: sukcesy na froncie i częściowa mobilizacja. Gaza bez rozejmu. oraz: Ukraina: Donbas głoduje po odcięciu finansowania z Kijowa. W rok po Majdanie – 31 procent uważa że był to przewrót państwowy, za którym stała ukraińska opozycja albo Zachód. Sondaż o wojnie – Ławrow: Ukraina przygotowuje się do ataku.

2. Ponad 40 tysięcy separatystów na wschodzie. Niemcy w szeregach prorosyjskich separatystów.

15.03.2015 (IAR) – Ukraiński sztab operacji antyterrorystycznej twierdzi, że na wschodzie Ukrainy walczy ponad 43 tysięcy separatystów. Ponad 1/5 stanowią rosyjscy wojskowi.

Walentyn Fedyczew ze sztabu operacji antyterrorystycznej poinformował, że armie samozwańczych republik donieckiej i ługańskiej liczą 43 tysiące osób. 9 tysięcy to rosyjscy wojskowi. Mają oni prawie 780 czołgów, 1030 wozów opancerzonych, prawie pół tysiąca systemów artyleryjskich, około 420 wyrzutni rakietowych oraz prawie 130 systemów obrony przeciwrakietowej.

W ciągu ostatniej doby na wschodzie Ukrainy ranny został 1 wojskowy. Nikt nie zginął. Separatyści gromadzą swoje siły koło Artemiwska, Mariupola i Ługańska. Ukraiński sztab twierdzi, że bojówkarze nie wycofali ciężkiego sprzętu wojskowego – jest on przemieszczany na inne miejsce frontu lub chowany na terenach przemysłowych. Tym samym separatyści ignorują mińskie porozumienia zawarte 12 lutego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/ab

podobne: Ukraina: Debalcewo niedomówione w Mińsku więc walki trwają, separatyści grożą i dyktują Ukrainie sojusze. Łotwa i Estonia: dozbrojenie Ukrainy, bezpieczeństwo granicy z Rosją. Szwecja i Finlandia zacieśniają współpracę wojskową.

15.03.2015 (IAR) – Ponad stu Niemców walczy w szeregach prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy – informuje tygodnik „Welt am Sonntag”. W przeciwieństwie do obywateli niemieckich, którzy wstępują do Państwa Islamskiego, ci, walczący po stronie prorosyjskich separatystów w Donbasie, nie muszą się – zgodnie z tamtejszym prawem – obawiać konsekwencji prawnych. Niemiecki ekspert Stephan Meyer mówi „Welt am Sonntag”, że taka aktywność powinna być karana jako działalność terrorystyczna.

Także władze w Kijowie wyrażają zaniepokojenie „turystyką wojenną” Niemców na wschodzie Ukrainy. Ambasador Ukrainy w Berlinie Andrej Melnik zwrócił się do niemieckiego rządu o reakcję w tej sprawie. Tamtejsze ministerstwo spraw wewnętrznych przyznało, że są dowody na to, iż obywatele Niemiec uczestniczą w walkach w Donbasie, „nie wiadomo jednak, z jakich pobudek”. Resort zapewnił, że jeśli uzyska informacje o kolejnych osobach planujących takie wyjazdy, będzie im przeciwdziałał.

„Welt am Sonntag” pisze, że wielu młodych Niemców publikuje w internecie swoje zdjęcia w mundurach i z bronią.

http://www.dw.de /IAR/dw

podobne: „SZ”: Niemcy kochają Rosjan, pogardzają Amerykanami. Szeremietiew: Niemcy, Rosja, czy… Polska?

3. Pieskow nie chce powiedzieć co dzieje się z Putinem. Putin w filmie o Krymie nie mówi niczego nowegoPutin: Rosja ratowała Krym, a USA i Zachód rozpętali piekło nacjonalizmu

15.03.2015 (IAR) – Rzecznik Kremla nie chce już komentować doniesień na temat stanu zdrowia prezydenta Rosji. Jak twierdzi telewizja „Deszcz”, Dmitrij Pieskow nie zamierza również ujawnić gdzie znajduje się obecnie Władimir Putin. Od kilku dni rosyjscy blogerzy i zagraniczna prasa spekulują na ten temat, przedstawiając najbardziej nieprawdopodobne scenariusze.

Według jednych Władimir Putin jest chory. Według innych został obalony przez tajemniczych spiskowców. Jeszcze kilka dni temu rzecznik Kremla twierdził, że prezydent Rosji jest zdrów i spotyka się ze swoimi współpracownikami. Jednak na pytanie telewizji „Deszcz” czy rosyjski przywódca jest chory na grypę i gdzie obecnie przebywa, Dmitrij Pieskow nie odpowiedział twierdząc, że nie ma takiej praktyki, aby o wszystkim informować media.

Tymczasem w Internecie pojawiły się informacje o rzekomym puczu generałów i dosunięciu Putina od władzy. Autorzy tych rewelacji donieśli o czołgach na Placu Czerwonym i scenie, na której władze ogłoszą coś ważnego. Na razie na centralnym placu Moskwy, obok murów Kremla nie ma żadnych czołgów, ani nawet zwiększonej liczby patroli policyjnych. Na budowanej właśnie scenie widnieje napis „Jesteśmy razem”, pod którym 18 marca prokremlowscy artyści zaśpiewają na cześć pierwszej rocznicy aneksji Krymu.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mg

15.03.2015 (IAR) – Od kilkunastu dni rosyjskie media państwowe reklamują film „Krym. Droga do ojczyzny”. Obraz Andrieja Kondraszowa opowiada historię rosyjskiej agresji na Ukrainę, widzianej z perspektywy Moskwy. Oficjalnie film zostanie pokazany dziś wieczorem. Jednak działająca na Dalekim Wschodzie telewizja Rossija1 już go pokazała.

Jak zauważają rosyjskie agencje, występujący w filmie Władimir Putin opowiada o tym jak uratował byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza i jego rodzinę przed śmiercią. Opisuje działania służb specjalnych, w szczególności tak zwanych „zielonych ludzików”, którzy mieli w jego ocenie uratować mieszkańców Krymu przed tragedią jaka dotknęła Donbas. Ze słów Putina wynika, że Rosja od początku kryzysu na kijowskim Majdanie miała gotowy plan aneksji półwyspu. Oskarża przy tym Stany Zjednoczone o inspirowanie i finansowanie tragicznych wydarzeń na Ukrainie. Podobne opisy sytuacji i oskarżenia pod adresem Zachodu już wielokrotnie padały z usta Władimira Putina. W opinii niezależnych komentatorów gospodarz Kremla nie mówi niczego nowego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/magos

15.03.2015 (IAR) – Rosja uratowała mieszkańców Krymu przed ukraińskimi nacjonalistami. Tego typu oświadczenia wygłosił Władimir Putin w filmie dokumentalnym „Krym. Droga do ojczyzny”. Rosyjski prezydent obciążył winą za obecną sytuację na Ukrainie Stany Zjednoczone i ich europejskich partnerów, w tym Polskę. Obraz, który przygotowano na pierwszą rocznicę aneksji Krymu, w opinii wielu komentatorów ma czysto propagandowy charakter.

Zapowiadany od kilkunastu dni film opowiadający historię aneksji Krymu został podzielony na kilka części. W każdej z nich niejako narratorem jest Władimir Putin. Gospodarz Kremla zdradza szczegóły operacji związanej z wywiezieniem do Rosji obalonego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.

W części poświęconej rzekomemu bestialstwu ukraińskich banderowców, którzy napadali na rosyjskojęzyczną ludność Putin tłumaczy, że wszystkiemu są winni Amerykanie i ich europejscy sojusznicy, w tym Polacy. –„Realnie za sznurki marionetek pociągali nasi amerykańscy partnerzy i koledzy. To oni pomagali przygotowywać nacjonalistów, szkolili bojowe grupy w zachodniej Ukrainie, w Polsce i częściowo na Litwie” – twierdzi prezydent Rosji.

Z filmu pokazanego przez rosyjską telewizję wynika, że niemal wszyscy mieszkańcy Krymu, od dawna chcieli przyłączenia do Rosji, a przeciwnikami pokojowego rozwiązania trudnej sytuacji byli ukraińscy nacjonaliści i cześć lokalnej społeczności Tatarów krymskich.

W filmie interweniujących rosyjskich żołnierzy przedstawiono jako obrońców pokoju, a ukraińskich milicjantów i żołnierzy, którzy złamali przysięgę na wierność Ukrainie jako bohaterów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mg

…antypolska propaganda (i to z ust samego Putina) powinna niektórym z rodaków otworzyć wreszcie oczy na temat neutralności czy „przyjacielskich” intencji Włodzimierza Putin wobec naszego „bratniego/słowiańskiego” kraju. Tego rodzaju tyrady w przeszłości niejednokrotnie służyły przygotowaniu opinii publicznej na wydarzenia zupełnie nieprzyjacielskie. (Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli)… Odys

podobne: Niemcy: „powrót” Krymu do Rosji nie jest sprzeczny z prawem (wiceszef CSU). Prasa zaostrza ton wobec Rosji i krytykuje zachowawczą postawę UE. oraz: Rosja zajmuje Krym bez walki. Zachód (i NATO) póki co kiwa palcem w bucie. Czy Polskę stać na wojnę z Rosją? i to: Kto wynajął śmierć na Majdanie? Zimny czekista Putin, czy dobry Wuj Sam? a także: Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu.

4. Syria – USA będą negocjować z Asadem.

15.03.2015 (IAR) – Niespodziewana deklaracja amerykańskiego sekretarza stanu. W wywiadzie dla telewizji CBS John Kerry przyznał, że Stany Zjednoczone będą musiały negocjować z prezydentem Asadem, by zakończyć wojnę w Syrii. Dzisiaj mija czwarta rocznica wybuchu syryjskiego konfliktu. Niemal od jego początku Stany Zjednoczone domagały sie dymisji syryjskiego prezydenta i wspierały zbrojną opozycję.

John Kerry powiedział telewizji CBS, że Stany Zjednoczone prowadzą rozmowy z umiarkowaną syryjską opozycją. Równocześnie jednak przyznał, że Waszyngton będzie musiał rozpocząć negocjacje także z syryjskim prezydentem, bo inaczej nie da się zakończyć trwającej już cztery lata wojny domowej.

Amerykanie dotychczas wspierali zbrojną opozycję i domagali się odejścia prezydenta Asada. Sprawę skomplikowało jednak powstanie Państwa Islamskiego na terenie Syrii. Po informacjach o okrucieństwie islamistów, to właśnie Stany Zjednoczone wraz z koalicjantami rozpoczęły naloty na pozycje fanatyków, mimo sprzeciwu ze strony władz w Damaszku.

To właśnie powstanie samozwańczego, radykalnego kalifatu zmieniły obraz syryjskiej wojny. Fanatycy stali się dla świata znacznie groźniejszym wrogiem niż prezydent Asad, a umiarkowana opozycja została przez syryjskie wojsko zdziesiątkowana i rozbita. Część ekspertów od wielu miesięcy przekonywała, że nie da się zakończyć wojny bez negocjacji z władzami w Damaszku.

Bilans syryjskiej wojny to 220 tysięcy zabitych oraz 12 milionów uchodźców. Wiele miast Syrii przypomina dzisiaj gruzowiska, a straty materialne szacuje się na 220 miliardów dolarów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/CBS/RTR/ab

podobne: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS. oraz: S

…W wojsku jest takie powiedzenie: „zmiana decyzji świadczy o ciągłości dowodzenia”. Wygląda na to że USA doszło do wniosku że większe „moralne” (póki co) korzyści odniesie z wyciągnięcia do Asada dłoni (zwłaszcza że Syria aktywnie zwalcza Państwo Islamskie). W sytuacji kiedy wrogiem numer jeden dla Waszyngtonu ostatnimi czasy jest putinowska Rosja, a za nią „islamski ekstremizm” USA musi i rewiduje swoją politykę względem niedawnych „reżimów”, tj. Iranu i Kuby a teraz wygląda na to że do tego grona dołączy Syria. Widać w tym konkretny plan oderwania od Rosji jej sojuszników i partnerów handlowych. We wszystkich przypadkach metoda kija zawiodła więc pora na marchewkę i wtedy żaden „reżim” nie musi już być taki straszny 😉 (Odys)

polecam również: Rosyjskie wojska na Ukrainie i Krymie. Ukraina się zbroi, kraje NATO i wydatki wojskowe. Wyciek tajnych dokumentów ws Iranu, negocjacje programu nuklearnego (Obama krytykuje nerwową reakcja Izraela). Irak – kolejna ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu. oraz: Z Putinem źle (bez Putina gorzej?) Rozmowy pokojowe ws. Górnego Karabachu. Ofiary wojny w Syrii. Ukraina prosi ONZ o siły pokojowe, manifestacja Donieck to Ukraina. Grupa Wyszehradzka o Ukrainie.

USA - Syria - by Opera Mundi

USA – Syria – by Opera Mundi

Z Putinem źle (bez Putina gorzej?) Rozmowy pokojowe ws. Górnego Karabachu. Ofiary wojny w Syrii. Ukraina prosi ONZ o siły pokojowe, manifestacja Donieck to Ukraina. Grupa Wyszehradzka o Ukrainie.


1. Opinie: Zniknięcie Putina, może to celowy polityczny zabiegPutin ucina spekulacjeRosyjskie służby: zabójstwo Niemcowa miało zdyskredytować władze.

13.03.2015 (IAR) – Może to być celowy polityczny zabieg Putina, albo kolejna operacja plastyczna rosyjskiego prezydenta – tak kilkudniowe zniknięcie Władimira Putina komentuje Maria Przełomiec – dziennikarka, specjalistka od spraw wschodnich. Jak zaznacza, zniknięcie na jakiś czas ze sceny, to zabieg znany z historii autorytarnych rządów w Rosji. Jak podkreśla Władimir Putin mógł pójść wzorem Iwana Groźnego, który też zniknął na pewien czas, po to by po jakimś czasie się pojawić i sprawdzić kto ze świty jest lojalny i zewrzeć szyki. Dziennikarka podejrzewa, że Władimir Putin może wystąpić publicznie z odświeżonym wizerunkiem na przykład w rocznicę przyłączenia Krymu do Rosji. Zdaniem Marii Przełomiec, niewykluczone jest również, że Putin poświęcił kilka dni na przeprowadzenie kolejnej operacji plastycznej.

Gra polityczna ze zniknięciem Putina, zdaniem Marii Przełomiec, może być również skierowana wobec zachodu, po to by ocieplić wizerunek prezydenta Rosji. Niebezpieczne będzie, jak podkreśla, jeśli po zjawieniu się Putina wielu na zachodzie odetchnie z ulgą i zacznie się zastanawiać, czy naciski na Rosję nie są zbyt intensywne, bo zamiast Putina mógł przyjść ktoś gorszy. Dziennikarka zaznacza, że dywagacje o chorobie, bądź zniknięciu prezydenta Rosji zawsze budzą pytania o to jak naprawdę wygląda władza na Kremlu. Jak dodaje, pytanie brzmi czy Putin działa autonomicznie, czy też że, co bardziej prawdopodobne, za Putinem stoją rosyjskie służby specjalne i rządzi tak naprawdę klika, a niejedna osoba.

Od kilku dni nie milkły spekulacje na temat stanu zdrowia Władimira Putina. Gospodarz Kremla od 5 marca nie był widziany publicznie. Część komentatorów twierdzi, że rosyjski przywódca jest chory, a inni zastanawiają się czy wewnątrz obozu rządzącego nie toczy się walka o jego odsunięcie od władzy. Służby prasowe Kremla poinformowały, że dziś Putin miał rozmawiać z przewodniczącym Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej. Zdjęcia z tego wydarzenia, do którego miało dojść w podmoskiewskiej rezydencji prezydenta, pokazała państwowa telewizja.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/ Paweł Buszko /buch

13.03.2015 (IAR) – Prezydent Rosji ucina spekulacje co do swojego stanu zdrowia i zapowiada w najbliższych dniach spotkania. Dziś miał rozmawiać z przewodniczącym Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej. Służby prasowe Kremla poinformowały też o planowanej na 16 marca rozmowie Putina z prezydentem Kirgistanu, Almazbekiem Atambajewem. Mają się spotkać w Petersburgu.

Od kilku dni nie milkną w Rosji spekulacje na temat stanu zdrowia Władimira Putina. Gospodarz Kremla od 5 marca nie był widziany publicznie. Część komentatorów twierdzi, że rosyjski przywódca jest chory, a inni zastanawiają się czy wewnątrz obozu rządzącego nie toczy się walka o jego odsunięcie od władzy.

Tymczasem były doradca Putina, a obecnie jego zagorzały przeciwnik Andriej Iłłarionow jest przekonany, że w Moskwie zawiązany został „spisek generałów”, którzy chcą odsunąć obecnego prezydenta od władzy. Były urzędnik sugeruje, że obóz Putina, określany jako „partia krwi i mamony” przegrał wewnętrzną batalię ze zwolennikami partii „wielkiej krwi”. Tym samym daje do zrozumienia, że generałowie występujący przeciwko Putinowi dążą do rozpętania krwawego konfliktu.

IAR/wcześniej/ria/łp/sk

…tzw. „zachodnia opinia publiczna” do tego stopnia zdurniała od tej rusofobii, że uzależniła się od tego że zawsze musi być jakiś diabeł którym można by straszyć demoludy zachodu. Nie jest w stanie przeżyć ani jednego dnia bez człowieka którego cały cywilizowany świat musi się bać lub nienawidzić. Wystarczyło że ich „pupil” na chwilę schował się przed kamerami a już równowaga ideologii opartej o wieczne wojowanie (do którego ciągle potrzeba jakiegoś groźnego luda) by móc zadymić postępujący kryzys gospodarczy nie miała na czym się oprzeć. Bo wszystkie te żałosne spekulacje snute na poczet przyszłych wydarzeń, bez wcześniejszego potwierdzenia czegokolwiek na temat stanu fizycznego, tudzież miejsca przebywania Władimira Władimirowicza są po prostu żałosne i świadczą wyłącznie o tym że tzw. „zachód” nie potrafi żyć swoim życiem, a sporą część swojego istnienia uzależnia od tego co powie lub zrobi „zimny czekista”. Czy to nie smutna konstatacja?

Syndrom zbitego psa, tudzież psychozy maniakalno depresyjnej jaka udzieliła się mediom, politykom, i tzw. ekspertom doprowadził ich do takiego stanu napięcia, że uknuto już kilka teorii na to co się stało z wrogiem publicznym numer 1… Jakim więc rozczarowaniem musiał okazać się fakt że Putin jednak żyje i ma się dobrze i że do żadnych „dramatycznych wydarzeń” nie dojdzie. Co interesujące niektórzy nawet przyszli po rozum do głowy i zaczęli się zastanawiać nad zgubnymi skutkami bezkrólewia w Rosji… Koniec końców wyszło na to że chociaż z Putinem źle, to bez Putina jeszcze gorzej 😀 Swoją drogą mógłby Putin znikać częściej. Ten bezdech na którym świat musiał przez ostatnie dni żyć mógł się znacznie przyczynić do spadku emisji CO2 😉 (Odys)

podobne: Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli.

13.03.2015 (IAR) – Zabójstwo Borysa Niemcowa miało zdyskredytować rosyjskie władze. Według agencji Interfax, taką wersję prowadzący śledztwo przyjął za priorytetową. Opozycyjny polityk został zastrzelony w centrum Moskwy wieczorem 27 lutego.

Informatorzy agencji Interfax przekonują, że organizatorom zabójstwa chodziło o destabilizację sytuacji w Rosji. Wskazują przy tym, że ślady prowadzą do zagranicznych zleceniodawców. W związku z tą sprawą zatrzymano pięciu domniemanych zabójców, z których jeden – Zaur Dadajew początkowo przyznał się do winy. Jednak kilka dni temu odwołał zeznania twierdząc, że on i inni podejrzani byli torturowani. „Nowaja Gazieta” sugeruje, że w zatrzymaniu podejrzanych nie wszystko jest jasne i oczywiste. Według dziennika, wpadli oni przypadkowo, w trakcie operacji antynarkotykowej. Gazeta zauważa również, że zatrzymanych było więcej niż pięciu i nie wiadomo co stało się z pozostałymi.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mcm/

podobne: Rosja: 9 maja w Moskwie bez Merkel i Camerona. Oskarżeni w sprawie Niemcowa zmieniają zeznania. Szczyt UE bez sankcji ale z rezolucją w sprawie Rosji (żądanie zwrotu polskiego Tupolewa). Ukraina: kredyt z MFW, Czy UE grozi fala uchodźców z Ukrainy?

2. W Mińsku rozmowy pokojowe ws. Górnego Karabachu.

13.03.2015 (IAR) – W Mińsku odbyły się rozmowy w sprawie uregulowania sytuacji w Górskim Karabachu. To kolejne konsultacje w ramach Mińskiej Grupy OBWE . W trwającym ponad 20 lat konflikcie między Armenią a Azerbejdżanem zginęło około 30- tysięcy osób.

Andrzej Kasprzyk – specjalny wysłannik szefa OBWE, który uczestniczył w spotkaniu i jest obserwatorem przestrzegania rozejmu w Górskim Karabachu powiedział Polskiemu Radiu, że w ostatnim czasie dochodziło tam częściej do wymiany ognia. „W zeszłym roku zginęło 60 osób po obu stronach konfliktu . To bardzo wysoka cyfra, gdyż w poprzednim roku było 14 ofiar. I w tym roku zaczęło się też niedobrze. Oceniam, że zginęło już 21 osób. Tak więc kraje Grupy Mińskiej muszą robić wszystko co możliwe, żeby doprowadzić do przerwania tej spirali” – mówi Kasprzyk.

Minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej zaproponował przeprowadzenie w Mińsku konferencji pokojowej w sprawie Górskiego Karabachu.

Mińska Grupa OBWE, która zajmuje się rozwiązaniem konfliktu liczy 9 państw, a współprzewodniczącymi są przedstawiciele USA, Rosji i Francji.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/mcm/

podobne: Ukraina: Poważne naruszenie rozejmu i ustawa o specjalnym statusie Donbasu. Manewry NATO na Ukrainie, Moskwa dozbroi Krym. Rosyjskie służby w parlamencie Tatarów krymskich. Naddniestrze: zaniepokojenie w Mołdawii, Białorusi i Kazachstanie. oraz: Rosja kończy ćwiczenia wojskowe. Koziej, Pisarski: scenariusze zachowania Rosji wobec Ukrainy. Braun o podżeganiu do wojny – POPIS Kowala.

3. Syria – świat nie chce zakończenia wojny.

13.03.2015 (IAR) – Ostre słowa pod adresem wspólnoty międzynarodowej w sprawie wojny domowej w Syrii. Koalicja ponad 100 organizacji pomocowej twierdzi, że światowym mocarstwom nie zależy na zakończeniu krwawego konfliktu. Na kilka dni przed czwartą rocznicą syryjskiej wojny koalicja opublikowała raport z ktorego wynika, że sytuacja w Syrii dramatycznie się pogarsza, a światu brakuje dobrej woli, by doprowadzić do zakończenia wojny.

Raport zatytułowany „Upadająca Syria” przynosi dramatyczne dane. W ciągu ostatniego roku w Syrii zginęło 76 tysięcy osób, a natychmiastowej pomocy potrzebuje niemal 5 milionów osób. Tymczasem pomoc humanitarna dla mieszkańców terenów ogarniętych wojną systematycznie zmniejsza się.

Autorzy raportu twierdzą, że winę za taki stan rzeczy ponoszą przede wszystkim światowe mocarstwa skupione w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, które nie chcą zaangażować się w rozwiązanie konfliktu. „Rezolucje Rady Bezpieczeństwa nie przyniosły ani ochrony ani pomocy ludziom w Syrii” – podkreśla Daniel Gorevan z brytyjskiej organizacji Oxfam.

Przedstawiciele ONZ także krytykują światowe mocarstwa za brak dobrej woli. Rzecznik Sekretarza Generalnego Narodów Zjednoczonych Stephane Dujarrić ponownie zaapelował o skuteczne działania świata. „Zakończenie konfliktu to nasz obowiązek, jeśli chcemy ugasić ogień ekstremizmu, przetaczającego się przez region” – mówił Dujarrić.

W niedzielę minie czwarta rocznica rozpoczęcia protestów, które doprowadziły do wojny domowej w Syrii. Od tego czasu w Syrii zginęło co najmniej 220 tysięcy osób. Połowa mieszkańców całego kraju uciekła ze swoich domów, z czego ponad 4 miliony osób wyjechały z Syrii do sąsiednich krajów lub do Europy. Straty materialne szacuje się na 220 miliardów dolarów, a bez pracy pozostaje ponad połowa mieszkańców.

Konflikt doprowadził też do powstania radykalnych islamskich grup, które zajęły tereny w Syrii i utworzyły kalifat Państwa Islamskiego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/BBC/UN/Al-Jazeera/jp

podobne: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS. oraz: Thierry Meyssan: Geopolityczne podłoże wojen przeciwko Syrii i Państwu Islamskiemu. Straty dżihadystów w Kobane. Tragiczny los porwanych przez Boko Haram. i to: Wątek Izraela w syryjskim zamieszaniu czyli… „Uderz w Syrię a nożyce się odezwą”

4. Ukraina prosi ONZ o siły pokojoweManifestacja Donieck to UkrainaGrupa Wyszehradzka o Ukrainie.

13.03.2015 (IAR) – Ukraina prosi ONZ o przysłanie sił pokojowych do Zagłębia Donieckiego. Odpowiednie „wstępne pismo” zostało skierowane przez władze w Kijowie do Organizacji.

Dokument ma charakter wstępny, ponieważ na wprowadzenie sił pokojowych musi się zgodzić parlament (Rada Najwyższa). Dopiero potem do ONZ trafi ostateczna prośba. Ukraińcy nie chcą, aby w operacji uczestniczyli Rosjanie jako agresor, dlatego wątpliwe jest, aby Moskwa mająca prawo weto w Radzie Bezpieczeństwa zgodziła się na wysłanie misji.

Mimo obowiązującego już niemal miesiąc zawieszenia broni na wschodzie wciąż padają strzały. W ciągu minionej doby w 58 atakach separatystów 2 wojskowych zostało rannych. Sztab poinformował też, że według wywiadu 80 – 85% bojówkarzy stanowią rosyjscy najemnicy. Służba Bezpieczeństwa twierdzi, że Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji wysyłała do ukraińskich urzędników państwowych mejle z wirusami pozwalającymi na dostęp do dysków twardych komputerów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/mcm/

podobne: Ukraina i NATO (komentarz Janusza Korwin-Mikke). Rosja testuje pocisk balistyczny „Buława” i zwiększa aktywność wojskową. i to: Ukraina dąży do NATO, armia nie skorzysta z korytarzy humanitarnych. „Siły pokojowe” OUBZ kontra „siły szybkiego reagowania” NATO. Finowie i Szwedzi w gotowości bojowej, Norwegia i magazyny broni USA. oraz: Ukraina – Rosja, wzajemne oskarżenia. Separatyści oddają czarne skrzynki. UE: zamiast sankcji wobec Rosji, „misja cywilna” na Ukrainę.

13.03.2015 (IAR) – „Donieck to Ukraina” – pod takim hasłem odbyła się w Kijowie kilkusetosobowa manifestacja. Wzięli w niej udział głównie mieszkańcy Zagłębia Donieckiego, którzy musieli uciec ze wschodu po tym, jak opanowali go wspierani przez Moskwę bojówkarze.

Manifestacja odbyła się równo rok po tym, jak w czasie patriotycznej demonstracji w Doniecku został zabity przez prorosyjskich dresiarzy miejscowy aktywista Dmytro Czerniawski. Jego matka podkreślała, że dla całej ich rodziny Zagłębie Donieckie było i będzie częścią Ukrainy. „Mam nadzieję, że pokonamy to zło, które napadło na nasz kraj i wszystko będzie dobrze.” – zaznaczyła.

Motyw powrotu Zagłębia Donieckiego pod kontrolę Kijowa pojawiał się właściwie w każdym przemówieniu w czasie demonstracji. „Donieck to Ukraina niezależnie od tego, że nasz dom jest teraz okupowany i nie możemy tam wrócić. Ale jestem pewna, że niedługo nam się to uda.” – podkreślała organizatorka manifestacji Diana Berg.

Rok temu w Zagłębiu Donieckim odbywały się prorosyjskie manifestacje. Później pojawiły się oddziały bojówkarzy, coraz lepiej uzbrojone – według Kijowa i Zachodu dzięki pomocy Rosji. Ogłoszono powstanie samozwańczych republik: donieckiej i ługańskiej. Zajmują one odpowiednie 1/3 i 1/5 obwodów donieckiego i ługańskiego.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/mg

podobne: Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. i to: Ukraina: Rewolucja a umowa stowarzyszeniowa (płatne podziałem społeczeństwa, krwią i… złotem). oraz: Poroszenko i Putin dogadali rozejm i wstępne warunki porozumienia. Federalizacja Ukrainy, autonomia dla Doniecka i Ługańska, wymiana jeńców. Mimo porozumienia UE nakłada sankcje a Rosja zapowiada odpowiedź.

13.03.2015 (IAR) – Unijne sankcje na Rosję powinny być utrzymane – tak uważają ministrowie spraw zagranicznych Grupy Wyszehradzkiej. Szefowie dyplomacji Polski, Czech, Węgier i Słowacji rozmawiali w Szczyrbskim Plesie na Słowacji o sytuacji na wschodzie a także o bezpieczeństwie energetycznym Europy Środkowej. W spotkaniu wzięli też udział ministrowie z krajów bałtyckich i nordyckich.

Ministrowie uważają, że nie ma powodów, by zdejmować nałożone przez Brukselę sankcje na Moskwę. Równocześnie jednak przyznali, że sytuacja w Zagłębiu Donieckim nieco się poprawiła. „Nie jest idealnie, ale jest lepiej niż przed porozumieniem w Mińsku. Zawieszenie broni jest kruche, są przypadki łamania go, ale zarówno liczba incydentów jak i rannych jest znacznie mniejsza niż poprzednio” – argumentował gospodarz spotkania w Szczyrbskim Plesie, słowacki minister Miroslaw Lajczak.

Ministrowie rozmawiali też o stacjonowaniu wojsk amerykańskich w krajach na wschodzie NATO. „Obecność amerykańskiej armii, regularne ćwiczenia Amerykanów i naszych żołnierzy, zwiększenie misji patrolowych, to wszystko jest niezwykle istotne” – mówił minister spraw zagranicznych Łotwy Edgards Rinkevicz.

Polski minister Grzegorz Schetyna mówił, że politycy rozmawiali też o interkonektorach gazowych czyli połączeniach, które mają sprawić, że kraje Europy Środkowej będą w mniejszym stopniu zależne od Rosji.

Wnioski ze spotkania ministrowie przekażą w najbliższy poniedziałek podczas spotkania szefów dyplomacji krajów Unii Europejskiej w Brukseli.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/MSZ/RTR/

podobne: Grupa Wyszehradzka apeluje do Kongresu o przyspieszenie eksportu gazu.

źródło: stooq.pl

Paweł Kuczyński - Naboje

Paweł Kuczyński – Naboje

Jałta Ukrainy w Mińsku: Walki o Debalcewo i Mariupol gwarantowane do 15 lutego przez „plan pokojowy” (pisany na raty). USA „zadowolone” z ustaleń dziękują Niemcom i Francji, oraz gotowe do ograniczenia sankcji na Rosję.


1. Ciężkie walki na wschodzie UkrainyUkraina Poranny front.

11.02.2015 (IAR) – Niezależnie od rozmów w Mińsku trwają ciężkie walki na wschodzie Ukrainy.

Wojska ukraińskie kontynuują natarcie koło Mariupola, a separatyści chcą przejąć kontrolę pod Debalcewem, które leży na skrzyżowaniu szlaków kolejowych.

Sztab operacji antyterrorystycznej informuje o 19 zabitych żołnierzach ukraińskich. Twierdzi, że straty separatystów są czterokrotnie większe.

Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego Andrij Łysenko mówił na konferencji prasowej, że dzisiejsze walki miały wyjątko dramatyczny przebieg.

W Obwodzie Donickim żołnierze specjalnego batalionu „Lwów” zdołali wyprowadzić spod ognia ciężko rannego dowódcę i szefa wojsk MSW tego obwodu. W wybuchu przydrożnej miny zginął szef Wydziału Bezpieczeństwa. Grupa rannych policjantów wpadła w okrążenie na terytorium, opanowanym przez separatystów. Bronili się kilka godzin, a następnie przedarli się przez pozycje przeciwnika i dotarli do pododdziału, który ruszył im na ratunek.

Rzecznik informuował o postępach ukraińskiego natarcia.

Wojska ukraińskie w okolicach Mariupola wyparły separatystów z 6 miejscowości. Artyleria ostrzelała pozycje rebeliantów. W ciągu ostatniej doby zginęło 87 separatystów. Zniszczono 42 jednostki sprzętu, w tym 12 czołgów, 14 wyrzutni rakietowych i 16 transporterów opancerzonych. Ponadto w obwodzie Ługańskim siły ukraińskie wykryły i zlikwidowały duży skład amunicji, należący do separatystów.

Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego podkreśla, że w wyniku działań bojowych najbardziej cierpią mieszkańcy regionu, objętego walką. Separatyści prowadzą regularny ostrzał celów cywilnych, niszcząc domy i obiekty użyteczności publicznej. Zburzone elektrownie i kotłownie oznaczają brak prądu i ciepła w domach.

IAR/1+1 TSN/zr

12.02.2015 (IAR) – Mimo prowadzonych w Mińsku rozmów pokojowych, sytuacja na wschodzie Ukrainy pozostaje napięta. Liczba ataków na ukraińskie wojska spadła tylko nieznacznie.

W nocy zanotowano 24 ataki, z tego aż 9 ostrzałów Debalcewa. Separatyści starają się okrążyć miasto, przez które prowadzi najkrótsza trasa łącząca Donieck z Ługańskiem. Samo Debalcewo jest ważnym węzłem kolejowym.

Aktywne działania są także prowadzone pod Mariupolem. Tutaj swoją ofensywę kontynuuje batalion Azow. Rozpoczęła się ona we wtorek. Wojskowi informują, że sytuacja jest coraz bardziej napięta: trwają walki o Szyrokino i Sachankę. Separatyści wykorzystują czołgi, moździerze i artylerię. Bojówkarze próbowali ostrzelać przedmieścia Mariupola, ale – jak twierdzi batalion Azow- ich pozycje są już zbyt daleko od miasta.

W ciągu ostatniej doby zginęło 2 wojskowych, 21 zostało rannych. To znacznie mniejsze straty niż poprzedniej doby, kiedy to separatyści zabili 19 żołnierzy.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/pbp

2. Separatyści: Poroszenko nie zna sytuacji w Donbasie.

12.02.2015 (IAR) – Rosyjskie media twierdzą, że to z winy Kijowa opóźnia się podpisanie porozumień pokojowych w Mińsku. Cytowany przez rozgłośnię Echo Moskwy przedstawiciel donieckich separatystów Denis Puszlin oświadczył, że prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nie ma wiedzy o rzeczywistej sytuacji w Donbasie.

W opinii separatysty strona ukraińska nie zdaje sobie sprawy z tego, że armia znalazła się w okrążeniu i straciła militarną przewagę. Brak tej wiedzy, zdaniem komentatorów, miał wpłynąć na zgłaszane przez Petra Poroszenkę propozycje uregulowania konfliktu, co z kolei skutkowało odmową podpisania dokumentu przez liderów samozwańczych republik ługańskiej i donieckiej. Rosyjskie media zwracają również uwagę na to, że w trakcie mińskich rozmów pokojowych, w Donbasie nie milkną działa. Agencja Ria Nowosti poinformowała o rzekomym ostrzeliwaniu przez ukraińską armię pozycji separatystów. Ta sama agencja, powołując się na źródła zbliżone do osób prowadzących w Mińsku negocjacje stwierdziła, że ukraińska delegacja nie jest usatysfakcjonowana rosyjskimi propozycjami dotyczącymi linii rozgraniczającej i statusu separatystycznych regionów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/łp/pbp

3. W Mińsku wznowiono rozmowy ws. Ukrainy.

12.02.2015 (IAR) – Zamieszanie na rozmowach w Mińsku dotyczących pokoju na Ukrainie. Rosyjskie media najpierw poinformowały o osiągnięciu porozumienia. Potem wycofały się ze swoich doniesień twierdząc, że rozmowy zostały wznowione.

Początkowo media informowały, że dokument został przygotowany i przesłany do akceptacji przez Grupę Kontaktową do Spraw Ukrainy oraz liderów separatystów z Doniecka i Ługańska. Rozejm w Donbasie miał zacząć obowiązywać od pojutrza. Przy tym prezydent Ukrainy Petro Poroszenko powiedział, że na razie nie ma „żadnych dobrych wieści” i szereg warunków wysuniętych przez Rosję jest „nie do przyjęcia”. Jednocześnie separatyści mieli odrzucić część uzgodnień. Media powoływały się cały czas na swoje „źródła”.

Teraz wiadomo, że przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji znowu rozmawiają w Pałacu Niepodległości. Tym razem pojawiła się nowa wiadomość, że najnowsze rozmowy mogą potrwać jeszcze kilka godzin. Z małymi przerwami trwają jużw sumie ponad 15 godzin.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/Mińsk/pbp

4. Mińsk: jest plan pokojowy dla UkrainyUkraina Komentarz co do rozmów w MińskuOpinie: Politolog: porozumienie mińskie to zasłona dymna.

12.02.2015 (IAR) – Przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji uzgodnili w Mińsku porozumienie pokojowe w sprawie Ukrainy. Zakłada ono przerwanie ognia od 15 lutego oraz wycofanie broni ciężkiej z linii walk.

Prezydent Władimir Putin, który po 16 godzinach rozmów podszedł do dziennikarzy poinformował, że Ukraina powinna przeprowadzić reformę konstytucyjną, by szanować prawa ludności na wschodzie Ukrainy oraz wprowadzić w życie wcześniej przyjęte ustawy dotyczące szczególnego statusu Donbasu. „Jeszcze raz chciałbym wezwać obie strony konfliktu do jak najszybszego przerwania przelewu krwi i przejścia do realnego politycznego uregulowania sytuacji” – mówił Putin Jednocześnie prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oznajmił, że w ciągu 19 dni dojdzie do wymiany wszystkich jeńców. Wolność ma odzyskać również ukraińska pilot Nadieżda Sawczenko, która przebywa w rosyjskim areszcie. Kijów do końca roku ma też odzyskać kontrolę nad granicą z Rosją w Donbasie, a z terytorium Ukrainy zostaną wycofane wszystkie obce wojska.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/ Włodzimierz Pac/Mińsk/pbp

12.02.2015 (IAR) – Ukraińscy komentatorzy podkreślają, że w najbliższych dniach Ukraińców czekają zaciekłe walki w okolicach Debalcewa. Ma tego dowodzić odłożenie zawieszenia broni do niedzieli, o czym zdecydowano podczas negocjacji w Mińsku.

Dmytro Kuleba z ukraińskiego MSZ zwrócił uwagę, że bez Debalcewa samozwańcze republiki: doniecka i ługańska pozostają zależne od Ukrainy w sferze transportowej. Miasto to nie tylko ważny węzeł kolejowy, ale też wiedzie przez nie najkrótsza droga łącząca Donieck z Ługańskiem.

Eksperci podkreślają, że za sukces można uznać punkt przewidujący wycofanie wszystkich obcych wojsk z terytorium Zagłębia Donieckiego, utworzenie strefy buforowej i zwolnienie wszystkich jeńców i zakładników. Ukraina nie zgodziła się też, jak można było oczekiwać, na utworzenie donieckiej autonomii i federalizację państwa.

Porażką jest jednak to, że dopiero pod koniec 2015 roku, po lokalnych wyborach na wschodzie, Ukraina ma odzyskać kontrolę nad całą granicą z Rosją. Część z niej będzie patrolowana przez OBWE i ukraińskich funkcjonariuszy Służby Granicznej. Obserwatorzy zwracają przy tym uwagę, że nie ma żadnych gwarancji, że mińskie porozumienia będą przestrzegane przez Moskwę i podległych jej separatystów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/pbp

12.02.2015 (IAR) – Politolog nie zostawia suchej nitki na zawartym w Mińsku porozumieniu ws. zawieszenia broni na Ukrainie. Według doktor Renaty Mieńkowskiej-Norkiene jest ono mało konkretne, rozmyte, a jego realizacja stoi pod olbrzymim znakiem zapytania.

Ekspert podkreślała w Polskim Radiu 24, że w jej ocenie porozumienie stanowi „zasłonę dymną”, która ma służyć społeczeństwom Europy, Ukraińcom, ale też Rosji, by pokazać, że Władimir Putin wyraża dobrą wolę. Politolog zaznaczyła, że zapisy postanowienia nie są ani konkretne, ani konstruktywne, przez co wątpliwe jest, by doprowadziły do trwałej poprawy sytuacji na Ukrainie. „Jeśli rzeczywiście walki zostaną przerwane, to my nie wiemy, w jaki sposób to się stanie, a przede wszystkim – czy separatyści i Rosjanie dotrzymają słowa” – mówiła.

Doktor Renata Mieńkowska Norkiene dodała, że z perspektywy politologicznej wszystko to co się działo w Mińsku jest „festiwalem hipokryzji”. Jak wskazywała, Angela Merkel mówiła o „iskierce nadziei” na rozwiązanie konfliktu, a dokument, który powstał teoretycznie ma na celu zakończenie wojny. „A przecież między iskrą nadziei a końcem walk jest przepaść” – podkreśliła.

Porozumienie zawarli na szczycie w Mińsku przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji. W białoruskiej stolicy ustalono, że do 15 lutego ma nastąpić zawieszenie ognia na wschodzie Ukrainy i wycofanie ciężkiej artylerii z linii walk. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oznajmił, że w ciągu 19 dni dojdzie do wymiany wszystkich jeńców. Na wolność ma wyjść również ukraińska pilotka Nadia Sawczenko, która przebywa w rosyjskim areszcie.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/PR24/wczesn/md/nyg

…pewnie że zasłona dymna! Przecież obie strony dały sobie czas (całe 2 dni!) by ostatecznie zadecydowały armaty. Nie po to się przecież wysyła ludzi uzbrojonych na front żeby jakieś dyskusje wyznaczały granice na mapie. Najlepsze jest to że same USA są zadowolone z „ustaleń pokojowych”, dziękują za firmowanie tej farsy Niemcom i Francji (nie wiadomo czy jako reprezentantom całej Europy czy tylko swoich interesów bo dyplomatów UE nie było przy stole), a same są gotowe ograniczyć sankcje jakie nałożono na Rosję 🙂 Czy trzeba światowej opinii publicznej lepszego sygnału co do tego czym jest Ukraina dla swoich „sojuszników”? (Odys)

„…Szczegółowa analiza wspomnianego aneksu dowodzi, iż Rosja może z powodzeniem uchodzić za protektora systemu politycznego nad Dnieprem oraz rozjemcę w sporze między Kijowem a Donbasem. Postulat „wolnych wyborów” (kwestia interpretacji i ich przeprowadzenia jest tu nadrzędna) oraz utworzenia lokalnej milicji (w praktyce legalizacji sił zbrojnych Noworosji, lecz pod inną nazwą) w praktyce może doprowadzić jedynie do „zamrożenia konfliktu”. Implementacja przez władze państwowe Ukrainy wspomnianych postulatów praktyce zmierza także do powołania, wspomnianej już, Autonomicznej Republiki Donbasu (może nawet Noworosji), posiadającej konstytucyjnie zagwarantowane odrębne siły zbrojne (pod nazwą lokalnej milicji) i namiastkę własnej polityki zagranicznej, ze szczególnym uwzględnieniem interesów FR na wspomnianym terytorium i niemal nominalnym zwierzchnictwem Kijowa. To więcej niż posiadała Autonomiczna Republika Krymu w granicach Ukrainy, a ponadto obarcza ten kraj (i tym samym Zachód) kosztami odbudowy miejscowej infrastruktury, przy ograniczonych możliwościach interwencji. Jednym słowem – zaakceptowanie podpisanych postulatów nie tylko w pewien sposób sankcjonuje fantazmat „małej Noworosji” (jeszcze pod nominalnym zwierzchnictwem Kijowa), lecz także pokazuje (uznanie, ze strony rządowej), iż był to projekt wewnątrz-ukraiński (a nie importowany z zewnątrz, jak to pokazywano na Zachodzie w mediach głównego nurtu), powstały w opozycji do wydarzeń EuroMajdanu i „rewolucyjnego przewrotu”. Jednym słowem – wspomniany dokument nie jest przykładem „dyplomatycznej wirtuozerii”, lecz raczej stanu niemocy wszystkich zainteresowanych stron. Jest to swego rodzaju provisorium, wzorowane na casusie Gruzji z początku lat 1990’. Potwierdza także tezę o Ukrainie, jako państwie uzależnionym [2]…” (Robert Potocki: Preliminaria Mińsk-2: analiza treści)

całość tu: geopolityka.org

5. USA o Ukrainie. Kerry: USA gotowe ograniczyć sankcje wobec RosjiPoroszenko chciał rozejmu natychmiast.

12.02.2015 (IAR) – Stany Zjednoczone wyraziły zadowolenie z osiągniętego w Mińsku zawieszenia broni na Ukrainie. Biały Dom podziękował przywódcom Niemiec i Francji za ich zaangażowanie w negocjacje.

Amerykańska reakcja na porozumienie z Mińska jest umiarkowanie pozytywne. Rzecznik Białego Domu Josh Earnest uznał je za „potencjalnie” znaczący krok na drodze do pokojowego rozwiązania konfliktu i przywrócenie suwerenności Ukrainy. „Wzywamy wszystkie strony do bezzwłocznego wypełnienia zobowiązań zawartych w dzisiejszym i poprzednim porozumieniu z Mińska” – oświadczył Earnest. Rzecznik Białego Domu wezwał Rosję do jak najszybszego wycofania żołnierzy i sprzętu ze wschodniej Ukrainy. Podkreślił też, że Ukraina musi przejąć kontrolę nad swoimi granicami.

Zadowolenie z porozumienia w Mińsku wyraził też sekretarz stanu John Kerry. Szef amerykańskiej dyplomacji przyznał jednak, że do przywrócenia pełnej suwerenności Ukrainy jest jeszcze długa droga. Wezwał też wszystkie strony konfliktu do powściągliwości a separatystów i Rosjan do jak najszybszego wstrzymania ataków na ukraińskie miasta. Kerry wyraził też radość z zawartego przez Kijów porozumienia z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w sprawie pożyczki w wysokości 17,5 miliarda dolarów

Informacyjna Agencja Radiowa / IAR / Marek Wałkuski / Waszyngton/mcm/

12.02.2015 (IAR) – Stany Zjednoczone są gotowe ograniczyć sankcje wobec Rosji. Warunkiem jest całkowite wprowadzenie w życie porozumień, zawartych w Mińsku.

Poinformował o tym amerykański sekretarz stanu John Kerry. Polityk zastrzegł, że ograniczenie sankcji będzie uzależnione od ścisłego przestrzegania zarówno ustaleń, które zapadły dziś, jak i tych z września ubiegłego roku.

IAR/RTR/zr/gaj

…niezadowolona jest rzecz jasna „tylko” Ukraina, która za dwa dni (przy zezwoleniu USA, Niemiec i Francji) prawdopodobnie straci kontrolę nad Debalcewem i Mariupolem (a być może i nad większymi połaciami terenów) na rzecz separatystów… No ale kogo obchodzi czego chce Ukraina 😉 Samo gwarantowanie przez USA „starych” ustaleń z września zeszłego roku to niezbyt dobra informacja dla Ukrainy. (Odys)

12.02.2015 (IAR) – To będzie trudne porozumienie – mówi o dokumencie z Mińska prezydent Ukrainy. Pakt, podpisany przez przywódców Rosji, Ukrainy, Francji i Niemiec zakłada wstrzymanie walk w Donbasie od 15 lutego i wycofanie ciężkiej artylerii.

Petro Poroszenko, który odwiedził Brukselę, zwrócił uwagę, że Ukraina od razu chciała „natychmiastowego i bezwarunkowego” rozejmu. Rosja nalegała jednak, by rozpoczął się prawie 3 doby od podpisania porozumienia. A tuż po złożeniu podpisów Rosjanie rozpoczęli ofensywę w Donbasie – zwrócił uwagę Poroszenko. Apelował, by wywierać presję na Moskwę, aby ta dotrzymała obietnic z Mińska.

Według sztabu ukraińskiej armii, minionej nocy granicę z Ukrainą przekroczyło około 50 rosyjskich czołgów, 40 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych i tyle samo pojazdów opancerzonych.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/T. Majka/to/zr

źródło: stooq.pl

podobne: Kryzys ukraiński: rozmowy w Moskwie, konwencja w Monachium, w środę Mińsk (reaktywacja), zaniżona liczba ofiar wojny. a także: Zachód domaga się dyplomatycznego rozwiązania konfliktu ukraińskiego, ale są też głosy o dostawie broni. Władisław Guliewicz: „Szorstka przyjaźń” Polski i Ukrainy oraz: Rosja ostrzega ale ustala z USA federalizację Ukrainy. NATO i „Trójkąt Weimarski” o wsparciu dla Ukrainy i Europy Wschodniej. i to: Merkel będzie mediować „decentralizację” Ukrainy, tymczasem „rebelianci” się przegrupowują. Słowo o ukraińskich oligarchach. a także: Putin zadowolony z planu Poroszenki ale część armii stawia w pełnej gotowości bojowej ze względu na incydenty na granicy. Amerykanie oskarżają Moskwę. oraz: Szczyt w Mińsku a stosunki Rosyjsko-Ukraińskie. Kryzys ukraiński a jedność Europy. polecam również: Koziej o konflikcie na Ukrainie. Jaceniuk mówi „wojna”, ale Poroszenko o „operacji antyterrorystycznej” i zaznacza że wszystko jest pod kontrolą. Wojsko się wycofuje ale nowy pobór nie pójdzie na front. Zachód nie powstrzyma Rosji. i to: Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. „Sueddeutsche Zeitung”: kapitulacja Kijowa. Obserwator OBWE: W Donbasie nie ma już państwa ukraińskiego.

Ukraina - UE - USA - Rosja