Mamy wolnościowców w Sejmie ale bez KORWiNa (strach przed wolnością?). Pyrrusowe zwycięstwo PiS i perspektywa terroryzmu ekonomicznego by ratować „teoretyczne państwo” w spadku po PO.


„Ostatecznie w niedzielnych wyborach parlamentarnych partia KORWIN otrzymała 4,76 procent głosów i nie przekroczyła 5-procentowego progu wyborczego, pozostając poza Sejmem.

Na partię KORWiN głosowało 722 999 Polaków, co oznacza, że zabrakło zaledwie 37 035 głosów. Ale i tak wolnościowcy Janusza Korwin-Mikkego otrzymali 217 413 głosów więcej niż rok temu w wyborach do Europarlamentu.

„W tych wyborach udało nam się pozyskać w okręgu [katowickim] o 9857 więcej wyborców niż w wyborach prezydenckich, to przyrost o 76 procent! Dostaliśmy też w tym okręgu o 5794 głosów więcej niż w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Coraz więcej ludzi w nas wierzy i popiera nasz program. Niestety, mimo tego gigantycznego wzrostu poparcia, nie udało mi się obronić mandatu poselskiego. Jednaj jestem optymistą – walczymy dalej. Musieliśmy w tych wyborach konkurować z ludźmi o zbliżonych do nas poglądach z komitetów, które nie miały szans na mandaty. Gdyby wyborcy, którzy oddali głosy na komitety Zbigniewa Stonogi, Grzegorza Brauna i KNP zagłosowali na nas, mielibyśmy reprezentację w Sejmie” – napisał na Facebooku poseł Przemysław Wipler z partii KORWiN.

„Wiem, że taka chwila jak teraz jest trudna. Szczególnie dla mnie, bo bardzo dobry wynik w Krakowie (6,35 proc. – 34 000 głosów) gwarantował mi mandat po przekroczeniu progu wyborczego przez KORWiN w całej Polsce (zabrakło 0,25 proc!). (…) Nie zawiodę 22 000 krakowiaków, którzy poszli wczoraj do urny, by na mnie zagłosować. Rozbudujemy struktury, wyszkolimy ludzi, przygotujmy strategię i mechanizmy. Zbudujemy najsilniejszą opozycję pozaparlamentarną w historii polskiej demokracji. I wrócimy – ze zdwojoną siłą” – napisał na Facebooku Konrad Berkowicz z partii KORWiN.

Ale do Sejmu dostali się wolnościowcy z innych list wyborczych. Z list Kukiz’15 posłami zostali: Tomasz Jaskóła, działacz Republikanów z Częstochowy, Jacek Wilk z KNP, Jakub Kulesza, działacz Stowarzyszenia KoLiber z Puław czy Bartosz Józwiak, prezes UPR.

Do Sejmu weszły także osoby związane z Ruchem Narodowym: Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, Adam Andruszkiewicz, szef podlaskich struktur Ruchu Narodowego i prezes Młodzieży Wszechpolskiej, Sylwester Chruszcz, szef zachodniopomorskiego Ruchu Narodowego, Tomasz Rzymkowski, członek rady politycznej Ruchu Narodowego.”

(Tomasz Cukiernik – Mamy wolnościowców w Sejmie!) podobne: Tomasz Cukiernik: KNP z poparciem 7.2 proc. wyborców wchodzi do PE. Misja Nowej Prawicy w Europie. Komentarz Michalkiewicza i cynika9 oraz: Prawy.pl: Dlaczego sektor MSP w preferencjach wyborczych nie wskazał KNP Janusza Korwin-Mikkego? i to: JKM: Rządzą nami idioci – lewicowi intelektualiści. Odtrudką – KNP

Krzysztof Prendecki – Okiem Socjologa: Wolność

polecam lekturę: Piotr Świder: Oda do wolności. Z dedykacją dla poszukiwaczy skarbów wolnego rynku

„Mogło być lepiej – obalenie systemu było naprawdę w zasięgu ręki. Gdyby nie nazbyt przerośnięte osobowości dwóch panów K – Korwina i Kukiza… Przysłowiowy szlag mnie trafiał, kiedy we wtorkowej debacie spijali sobie miód z dzióbków: „jak słusznie powiedział pan Janusz”, „zgadzam się całkowicie z panem Pawłem”. Trudno nie zakląć. Jak się tak ze sobą zgadzaliście, to dlaczego nie byliście w stanie wystawić jednej listy? Jak widać, dostałaby ona około 15 procent poparcia i sprawa zmiany systemu poprzez zmianę konstytucji, odbiurokratyzowanie, odblokowanie młodym mechanizmów awansu, rozbicie kast i korporacji – wszystko to byłoby do zrobienia paluszkiem, nawet gdyby PiS nie chciał, bo wtedy by musiał.

No cóż, liderioza, stara choroba prawicy – tu każdy wódz chce zabawienia Polski, ale tylko o tyle, o ile On ją zbawi. Bo jak miałaby zostać zbawiona niefachowo i przez osoby niepowołane, to nie. Głosy młodych, wkurzonych na system ludzi mogły wiele zmienić, ale przez niepowstrzymaną skłonność do ekstrawagancji jednego pana i emocjonalną labilność drugiego fala się rozmyje. Teraz widzicie, droga młodzieży, dlaczego – mimo wszystkich ich wad – warto jednak mieć profesjonalnych polityków, a nie watażków.
Cóż, z drugiej strony – gdyby nie szczęśliwe pojawienie się bata na postkomunistów w postaci partyjki neokomunistów, w obecnym Sejmie nadal straszyłby panświnizm Palikota i partyjno-mundurowa skleroza SLD. A opozycji zabrakłoby mandatów nie tylko, jak teraz, do zmiany konstytucji, ale także do stabilnego rządzenia.
Jak widać – wybory proporcjonalne z poprzeczką i systemem d’Hondta niewiele się różnią od loterii. Gdyby kilkaset tysięcy lemingów nie przeniosło głosów z PO na Nowoczesną, i ugrupowanie Petru wpadłoby pod wyborczy próg, to by PO miała kilkanaście mandatów więcej, ale PiS większość rządową z grubym okładem, a nie, jak teraz, na granicy…”

(Rafał Ziemkiewicz – Odliczanie Wyborcze Ziemkiewicza. Czas reprymendy) podobne: „Elektorat buntu”, „bezpartyjny” Kukiz i „Ściana ze szkła” czyli… jak naprawić zegarek? Jeśli antysystemowcy nie wykorzystają obecnej sytuacji będą winni wobec historii. oraz: Czy POPiS zapewni sobie władzę na kolejne kilkadziesiąt lat? W co gra Kukiz i co powinien zrobić KORWiN.

Ktoś w jednym z komentarzy pod cytowanym wyżej artykułem poddał w „wątpliwość” istnienie/szkodliwość „systemu”, dworując sobie z potrzeby istnienia na polskiej scenie politycznej partii czy środowisk antysystemowych (choć ja wolę bardziej precyzyjne pojęcie – wolnościowcy). Pozwolę sobie skomentować tę postawę (moim zdaniem prowokacyjną).

Człowieku! System to są śmieciowe emerytury (o ile w ogóle jakąś dostaniesz). To kolejki do lekarzy na standardowe zabiegi i brak pieniędzy na leczenie trudniejszych schorzeń które „w XXI wieku” (to ulubione powiedzonko „nowoczesnych postępowców” kiedy chcą obsmarować religię 🙂 ) są uleczalne jeśli służba zdrowia funkcjonuje NORMALNIE (niestety nie w Polsce – podobno nowoczesnym kraju „drugiej Japonii” czy innej „zielonej wyspie”). To autostrady i stadiony budowane za „publiczne pieniądze” po kosztach nieadekwatnych do rezultatu „budowy”. To 5 mln. emigrantów (tylko z ostatnich 10 lat). To bezrobocie i niskie płace pomimo emigracji tej nie małej siły roboczej. To milionowa armia urzędników która nikomu nie jest potrzebna do czegokolwiek a TYLKO przeszkadza (i jeszcze za to kasę bierze). To wreszcie jawna niesprawiedliwość w sądach dla zwykłych obywateli i bezkarność ludzi ze świecznika polityki („mammimunitet”)  i różnych „dworów” powiązanych z polityką („mordotymoja”). To wreszcie cała masa innych „drobnych” rzeczy jak monopol państwa w wielu branżach gospodarki (gdzie siedzą kolesie, rodziny i kochanki polityków), nepotyzm, marnotrawstwo i cała ta „ruja i poróbstwo” za które TY „żalu” płacisz w podatkach, składkach, opłatach i innych daninach publicznych około 80% swoich dochodów przez co nie stać Cię na to żeby żyć na poziomie wielu krajów zachodnich… I tu przykra wiadomość dla Ciebie – bedziesz płacił nadal! NIC za to nie dostając w zamian albo dostając ochłapy w postaci zasiłków i zapomóg… Jeśli tego nie ogarniasz to sam sobie szkodzisz, i nikomu innemu bo to w końcu nie Twoja wina. Prawda „świadomy wyborco”?

Za Kukiza się nie wypowiadam, ale KORWiN (którego program i ideę znam od dawna!) wie co należy z tym fantem zrobić. I tu nie trzeba wielkiej filozofii, bo widać gołym okiem co i dlaczego nie działa tak jak powinno (KNP: Młode, wściekłe, wolne feniksy. Mapa wydatków i przychodów państwa wg. programu KNP. Wróćmy do monarchii). Deregulacja prawna (likwidacja masy zbędnych często sprzecznych i rzucających kłody pod nogi przedsiębiorczości przepisów), wyprowadzenie państwa z gospodarki, odchudzenie i odbiurokratyzowanie aparatu władzy, i najważniejsze – zmniejszenie opodatkowania (słowem MINIMALIZACJA KOSZTÓW funkcjonowania państwa) oznacza że obywatel ma te zaoszczędzone na państwie pieniądze (na które to ON a nie państwo pracuje) w kieszeni, bo to system naczyń połączonych. Jeśli się ludziom nie zabiera to oni te pieniądze przeznaczą na konsumpcję czyli REALNĄ gospodarkę (a nie urzędnicze kretowisko, które tylko żre i ryje pod innymi doły). Taki stan rzeczy z AUTOMATU spowoduje potrzebę wzrostu produkcji, a co za tym idzie zatrudnienia i płac kiedy na rynku ubywa siły roboczej a firmy ze sobą konkurują. Jeśli rozumiesz drogi etatysto-socjalisto i zgadzasz się z tym co napisałem wyżej o „systemie”, to nie możesz nie rozumieć tego, że to co proponuje KORWiN (czyli ZMNIEJSZENIE kosztów funkcjonowania państwa) to OCZYWISTA (logiczna) konieczność, żeby system który polega na rabunku, nieefektywnej redystrybucji i marnotrawstwie odciąć od naszych pieniędzy. Jeśli chcesz być bogaty i wydawać zarobione pieniądze w pierwszej kolejności na siebie, to nie możesz jednocześnie przymykać oko na to że ktoś Cię okrada! Odchudzenie państwa to jest JEDYNY sposób na to żeby kosztowało mniej, a obywatele mieli więcej w kieszeni. Państwo powinno się zajmować TYLKO pilnowaniem porządku i bezpieczeństwa.

Jeżeli uważasz że partia która proponuje zostawić ludziom w portfelach większość ich dochodów „nie ma pojęcia jak to od strony praktycznej wygląda”, to znaczy że sam nie wiesz co to znaczy mieć w kieszeni 800 zł zamiast 200 (bo proporcje powinny być odwrotne – na państwo 20% a w kieszeni 80% zarobku)… Zaprzeczasz zdrowemu rozsądkowi i prostej matematyce udając że tego nie rozumiesz. Jeśli więc dalej jesteś za rabunkiem Polaków, to ja się tylko zastanawiam dlaczego i ile z tego masz dla siebie. Taki upór i zafiksowanie na etatyzm mogą prezentować tylko ludzie „systemu” (urzędnicy, politycy, płatni klakierzy) albo Ci którzy coś z tego pośrednio mają (korzystają w jakiś sposób z „publicznych” pieniędzy). Innej możliwości nie widzę.

Uwagi Pana Ziemkiewicza pod adresem Kukiza i JKMa uważam za trafne. Wielka szkoda… Łyżką miodu w beczce dziegciu jest spad „zlewu”, ale to Pomoże Polsce jak umarłemu kadzidło. Tymczasem po wyborach i lekturze podobnych komentarzy który pozwoliłem sobie skomentować, widać ewidentnie że dopóki „państwowa” kasa nie będzie pusta, a bankomaty nie wyświetlą swoim klientom komunikatu „nie mam pańskich pieniędzy… pocałuj mnie pan w d….” to „polactwo” (bardzo lubię się powoływać na tę właśnie książkę Pana Ziemkiewicza, przypominając mu nie bez kozery dlaczego PIS nie będzie lepszy od PO) nie wyciągnie nawet najmniejszego konstruktywnego wniosku ze swoich wyborów… (Odys)

„…Arystoteles (Polityka) powiadał, że „niedorzeczne bowiem wydaje się, aby marni ludzie mieli moc rozstrzygającą”. Jeśli więc lud nie ma dostępu do edukacji i „dobrego wychowania”, nie może być mądrym i skutecznym prawodawcą (a jego reprezentanci pochodzą przecież z tego ludu i nieść muszą sobą takie same wartości jak głosujący na nich obywatele).

Jeśli lud – jak wywodzili ci krytycy ateńskiej demokracji – „jest ubogi”, można nim dowolnie manipulować przy pomocy przekupstwa, czczych obiecanek, mitologii i mitomaństwa, argumentów irracjonalnych i nieistotnych z punktu widzenia interesu publicznego…” (Demokracja… czyli Dyktatura Durni)

Piszę tak dlatego, ponieważ niemal cały „nowy” sejm, za wyjątkiem kilku wolnościowców którzy startowali z list Kukiza i póki co deklarujących wolnorynkowe poglądy Petrucjuszów (czas pokaże czy i jak bardzo kłamali) jest DALEJ (tak jak od 25 lat) zdominowany przez ludzi myślących w sposób lewicowy (etatystyczno – socjalistyczny) a to zapowiada kolejne lata dojenia i strzyżenia obywateli tego „nieszczęśliwego kraju”. Jeśli bowiem ktoś myśli, że jakakolwiek obietnica rozdawnictwa nic go nie będzie jako podatnika kosztować to się grubo myli. Z pustego i Salomon nie naleje a co dopiero PIS który jest tak samo „prawicowy” jak „zlew” który z Sejmu wyleciał. Dziurę w budżecie i bilionowy (oficjalnie) dług można zasypać tylko w jeden sposób i nie będzie to manna z nieba o czym Pan Ziemkiewicz doskonale wie 🙂

No to Polska będzie się dalej wyludniać….

Tylu ludzi związanych z byłym reżimem deklarowało przecież publicznie że opuści kraj jeśli PiS zwycięży. Szkoda że kraj nie ma czegoś w rodzaju kolektywnego kopa aby to teraz wyegzekwować.  No a bez tego składanie pustych deklaracji to tylko pieniactwo.

Pomijając to, rzadko kto pospieszył z wyjaśnieniem czemu właściwie skłania się ku tak drastycznej decyzji. Byłoby to w miarę zrozumiałe gdyby PO, dajmy na to, implementowała wolnorynkowy program Wilczka, pensje rosły jak szalone a kapitał walił do kraju szerokim strumieniem. A tu nagle,  jak grom z jasnego nieba, spada nieszczęście w postaci „trzech milionów mieszkań” i Kaczyńskiego w beciku. Ale przecież odkąd Tusk ogłosił że jest socjalistą nikt nie miał wątpliwości że obie okrągłostołowe mafie mają tyle wspólnego z wolnorynkowym kapitalizmem co Al Capone  z Watykanem.

Wątpliwe też aby ktoś, z możliwym wyjątkiem niektórych blogów o zacięciu antyklerykalnym,  deklarował opuszczenie kraju ze względu na grożącą falę fanatyzmu religijnego. PiS to w końcu nie Al Nusra. Zresztą kierownicze kadry obu ugrupowań i tak przechodziły fachowe amerykańskie przeszkolenie „leaderów”. Prymus takich kursów na leadera, pani Szydło, będzie teraz miała okazję zademonstrować to  czego się tam nauczyła obejmując pozycję szefa rządu. Gwarantuje to że jeśli PiS zacznie terroryzować Polaków ekonomicznie to będzie to terror jedynie umiarkowany. Tak jak podrzynanie gardła na raty i tylko tępym nożem…” (cynik9 – Zwycięstwo PiS

pis = po (gościnnie: podziemnatv)

podobne: Nikt wam tyle nie da co socjalista naobiecuje a łżeliberał ściąga spodnie. oraz: Co „prawdziwa prawica” Kaczyńskiego szykuje dla przedsiębiorców i reszty Polaków i to: „Za PISu było lepiej” czyli… komentarz do grafiki „niewygodne statystyki” a także: Pod przykrywką wygłupu Sikorskiego fala rabunku przetoczyła się przez sejm: uwolnienie kominówek, rząd kładzie łapę na depozytach, centralna baza „haków” skarbówki, zamiast śmieciowych umów o pracę będzie śmieciowa emerytura. Do diabła z taką opozycją! Dratewka potrzebny od zaraz.

…Dlatego też drogi czytelniku, cały ten POPIS „sponsoruje” powiedzenie Publiliusza Syrusa: „Oczy są ślepe, gdy rozum zajęty jest czymś innym”. Tym czymś innym jest pozorny, deziformacyjny i głupkowaty podział stworzony w umysłach demoludu że PIS różni się od PO… Na koniec trochę humorystyczne ujęcie nowej rzeczywistości, dla niektórych bardzo niepokojącej . Oto najwięksi „zwycięzcy” wyborów parlamentarnych 2015 z punktu widzenia Żelaznej Logiki:

1.Adrian Zandberg Razem z Gazetą Wyborczą

Tak skutecznie promowali „nową lewicę”, że żadnej lewicy nie ma w Sejmie 🙂

2.Państwowa Komisja Wyborcza

Dzięki sondażom dającym Partii KORWiN 4,9%, będzie do ostatniej chwili trzymać środowisko Gazety w Wyborczej w dylemacie:

Czy lepsza jest większość bezwzględna dla PiS czy KORWiN-owcy w Sejmie? :]

3.Więźniowie

Prawdopodobnie ostatnia grupa społeczna w Polsce, wśród której zwyciężyła Platforma.

4.Linie lotnicze

Sądząc po obietnicach, zbiją majątek. Kupujcie ich akcje na giełdzie. Przecież te wszystkie obietnice „wyjeżdżam z Tegokraju”, z pewnością nie są puste.

5.Prawo i Sprawiedliwość

Prawdopodobnie będą mieć ułatwioną realizację swoich obietnic, dzięki masowo złożonym przez zaciekłych antagonistów deklaracjom: „nie wezmę 500 zł na dziecko” oraz „nie przejdę wcześniej na emeryturę”

6.Tomasz Lis, Jacek Żakowski, Adam Michnik, Dominika Wielowieyska i dziesiątki innych dziennikarzy.

Nareszcie spełnia się ich marzenie i po ośmiu latach odsuwania PiSu od władzy, będą mieli szansę faktycznie zacząć to robić.

7.Żelazna Logika.

Tak, z pewnością zaczyna się dla nas wspaniały okres. Najdalej za miesiąc dowiemy się wielu rzeczy o stanie Polski, które jeszcze wczoraj były herezją 🙂

podobne: Komentarze POwyborcze… „Ostatnia niedziela” (grana na dudach). Przegrana Komorowskiego to przegrana wielu mend z układu.

„…Trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie nowe władze Platformy Obywatelskiej oddały Prawu i Sprawiedliwości władzę niejako na srebrnej tacy, „poległy na własne życzenie”, by zacytować Kaczyńskiego wprost ze studia wyborczego. Okazuje się, że cudu rządów jednopartyjnych można w Polsce dokonać w miarę łatwo – pod warunkiem że chce tego (tak!) również strona oddająca władzę. Bo cała platformiana kampania parlamentarna sprawia takie właśnie wrażenie – jakby nie tylko wyborcy zmęczyli się Platformą, ale i ona sama najwyraźniej miała już dość władzy – pisze w najnowszym numerze „Gazety Polskiej” dr Wojciech Jabłoński, politolog z UW…”

…w nawiązaniu do ostatniego zdania Żelaznej Logiki i powyższego cytatu, pokuszę się o kontrariańskie podejście w kwestii określenia sukcesem zwycięstwa PISu nad PO, gdyż uważam je za Pyrrusowe. Moim zdaniem PO zdaje sobie od dawna doskonale sprawę w jak opłakanym stanie znajduje się państwo polskie (a przede wszystkim jego finanse) i po prostu nie chce brać za to co się dalej stanie odpowiedzialności. Zarówno kampania prezydencka (o której nieudolnym prowadzeniu pisałem wcześniej) jak i niedawna parlamentarna były według mnie prowadzona w sposób CELOWY nieudolnie. Tymczasem niemal wszyscy komentatorzy, politycy, „eksperci” a przede wszystkim wyborcy (oprócz nielicznych głosów na które udało mi się trafić tu i ówdzie) dali się nabrać na to że była to TYLKO nieudolność. Uważam że począwszy od przecieków afery podsłuchowej „kelnerów”, poprzez małpie wygłupy (bo tak należy nazwać publiczne wystąpienia pełne czystej desperacji, „wpadek” wizerunkowych i obciachu) czołowych polityków PO z Kopaczową i Komorowskim na czele trzęsących się „ze strachu” przed Kaczyńskim, były tak jawnie rażące że nie mogły być tylko dziełem nieudolności czy przypadku.

Moim zdaniem od dłuższego czasu (i pisałem o tym duuużo wcześniej) trwa wygaszanie projektu pod nazwą „Platforma Obywatelska”, by odpowiedzialność za państwo spadła z całym (nie)dobrodziejstwem inwentarza na kogoś innego. Padło rzecz jasna na PIS, który będzie miał do czynienia z ogromnym długiem i deficytem finansów publicznych, ale również z tym co sam sprowokował, tj. z roszczeniami grup zawodowych i społecznych którym naobiecywał gruszek na wierzbie. Nie da się tych obietnic spełnić bez dociśnięcia podatników, lub zwiększenia zadłużenia państwa (również na koszt obywateli). To oznacza że albo PIS dołoży swoją łapę do śruby fiskalnej żeby mieć za co nam „dogodzić” (zgodnie z obietnicami 🙂 ), albo zacznie się z tych obietnic wycofywać, co z kolei spowoduje natychmiastową reakcję tych środowisk które miały coś dostać w zamian za poparcie „zmiany”. To oznacza nową falę strajków „rozczarowanych” roszczeniowców na ulicach, a w konsekwencji może i nowe wybory w niedalekim czasie. Wtedy to dopiero sporej części ludzi może się odwidzieć mit „państwa opiekuńczego” (ile w końcu można płacić za byle jaką opiekę) a partie wolnościowe przeżyją swój prawdziwy renesans… Na to właśnie liczę i choć wiem że jest to życzeniowe myślenie (w dodatku oparte o katastrofę) to pokuszę się o taką prognozę z NADZIEJĄ na lepszą przyszłość już bez POPISu w sejmie (choć pewnie na podobny powrót w glorii i chwale liczą Ci którzy uratowali póki co platformę przed konsekwencjami jej rządów 🙂 )

Istnieje jeszcze inna ewentualność, baaardzo minimalna co prawda ale należy brać ją pod uwagę, że oto PIS zmieni całkowicie zaplanowaną strategię i zacznie realizować (zamiast podcinającego gałąź wypłacalności państwa socjalizmu) program wolnościowy, który będzie co prawda bardzo trudny w zrealizowaniu (bo wymagający niepopularnych decyzji) ale jako jedyny może w przyszłości zagwarantować PISowi dobre owoce jeśli zostanie obywatelom rzeczowo i logicznie wytłumaczony… Odys

podobne: Stan Tymiński: Nowy program PIS – populismus über alles a także: Była konferencja, ale nie było opozycji. Różnica między negacją a opozycją oraz między prawicą a lewicą czyli… do czego nadaje się PIS. i to: Podziemna TV: „Głosujcie tak jakby sondaże nie istniały!”. O „debacie” słów kilka, Kukizie i jego JOWach. Grzegorz Braun: „Polacy muszą przejąć kontrolę nad własnym państwem”. Wybory okiem socjologa. oraz: Minuta POPISu. Czy system znowu się obroni dzięki propagandzie spod znaku Virtual Insanity? Wybory są „grą o legitymizację” władzy. polecam również: „Depresja gangstera” (Bronisława K.) i sraczka legislacyjna „platformy” czyli… narobić POd publiczkę i uciec zanim przyjdą lePSI.

POPIS biednie-czy-ubogoPrzeleciały wielkie sumy
poprzez partyjne rozumy,
tworząc dochód narodowy.
Produkowały się głowy.
Powstał obrót. Przyniósł zysk.
Nawet, gdy ktoś dostał w pysk,
to i tak się opłaciło,
bo kręciło się… kręciło.
Inwestowaliśmy w przyszłość,
ale chyba nic nie wyszło
i trzeba odłożyć w czasie
plan, na który dzisiaj da się.
Ten, co daje nieraz traci.
Nikt się szybko nie bogaci
wierząc w wynik totolotka.
Rzeczywistość nie jest słodka,
a ma gorycz soli ziemi.
Mimo wszystko coś się zmieni
przez następne cztery lata.
Popatrzymy po wypłatach,
potem porównamy ceny.
Płacimy, bo zmiany chcemy!
Przeleciały sumy wielkie.
Czy ktoś nabił nas w butelkę,
że cokolwiek trudno zyskać?
Albo chleb, albo igrzyska.

Marek Gajowniczek „Krótka rozprawka o igrzyskach i chlebie”

Reklamy

„Elektorat buntu”, „bezpartyjny” Kukiz i „Ściana ze szkła” czyli… jak naprawić zegarek? Jeśli antysystemowcy nie wykorzystają obecnej sytuacji będą winni wobec historii.


Z Rafałem Ziemkiewiczem rozmawia Rafał Pazio.

„…Dokonało się zjawisko odwrócenia od Platformy Obywatelskiej przedstawicieli świeżego awansu społecznego, na którym się opierała. Siłą wynoszącą Platformę do władzy była nadzieja na spełnienie rozbudzonych aspiracji życiowych przez ludzi z fali awansu społecznego, która w połowie pierwszej dekady XXI wieku bardzo wezbrała. Kiedy porównamy dane socjologiczne, zobaczymy, że liczba osób, które się wtedy przeniosły do dużych miast ze wsi, jest porównywalna z migracjami wewnętrznymi, jakie pojawiały się w PRL-u. Wtedy awans społeczny władza ludowa uważała za swój oczywisty target, swoje społeczne zaplecze.

Co z tego wynikało?

Mówiono, że to są ludzie, którzy wszystko zawdzięczają socjalizmowi. Siedzieliby gdzieś w chałupie na polepie, a teraz mieszkają w blokach, mają M3 i małego fiata w przedpłatach, dlatego będą za socjalizmem. W którymś momencie się odwrócili i poparli „Solidarność”, chodzili na pielgrzymki papieskie, a w 1989 roku, wbrew wszelkim sondażom, posłali PZPR na emeryturę, a właściwie na śmietnik historii.

Tak będzie z Platformą?

Nie ma tu dokładnej analogii, ale mieliśmy do czynienia z tym samym mechanizmem w ostatnich latach. Platforma Obywatelska wypatrzyła po 2005 roku elektorat, który Prawo i Sprawiedliwość przegapiło. PiS mówił w kółko o rozliczeniu i o tym, że Balcerowicz musi odejść, a Tusk zauważył, że jest nowa siła społeczna, którą tworzą ludzie oczekujący nowego życia – i mówił językiem, którego oczekiwali. Przekonywał o „zielonej wyspie” i mówił, że będzie lepiej. Obietnice zostały zauważone, dano im wiarę – i teraz, po dziesięciu latach, ludzie są, delikatnie mówiąc, wkurzeni, ponieważ okazało się, że te obietnice zostały spełnione w sposób bardzo powierzchowny, pozorny.

Ludzie, którzy poparli Pawła Kukiza?

Największa grupa w elektoracie Pawła Kukiza to ludzie z wykształceniem mieszkający w małych miastach. To najlepiej mówi o sytuacji. Ci ludzie ciężką pracą, często płacąc za to, zdobyli dyplomy w przekonaniu, że otwierają im drogę do znakomitego życia. Okazało się, że dyplomy nie mają wartości. Z nimi czy bez nich mogą pracować w McDonaldzie albo sprzątać toalety czy wyjechać na Zachód i zaczynać wszystko od nowa, tak jakby tych dyplomów nigdy nie było. To właśnie ta siła sprawiła, że w elektoracie poniżej 25 lat Bronisław Komorowski był trzeci albo czwarty. Doszło do załamania, którego Platforma nie przewidziała. (…) Załamało się Platformie przede wszystkim na rzecz Kukiza, który wystąpił jako człowiek nowy, spoza podziału kulturowego, na którym opierała się dychotomia Platformy i PiS-u. (…) Zgadzam się z diagnozą Andrzeja Stankiewicza. Stwierdził, że ludzie którzy głosowali na Kukiza, nie mówiąc o tych, którzy głosowali na Korwina, Brauna, czyli 27 procent elektoratu antysystemowego, nie głosowali na recepty, tylko na diagnozę. (…)

(…) Byłoby mądrze ze strony Pawła Kukiza, gdyby próbował znaleźć jakieś rozwiązanie w postaci rozważnego sojuszu z istniejącymi strukturami antysystemowymi.

Na przykład?

Nawiązać współpracę z Korwinem, KNP, narodowcami, co jest niełatwe. Tutaj ma jednak gwarancję, że oprze strukturę na ludziach, którzy nie przyszli się nachapać i mają sprawne szeregi. Wszystkie organizacje zdołały zebrać podpisy, a w przypadku narodowców i KNP pod kandydatami nikomu nieznanymi. To dowodzi, że są to struktury sprawne, ale nie utworzone z cwaniaczków, którzy idą do koryta. Jeszcze parę miesięcy temu nikomu o zdrowych zmysłach, kto chciałby zrobić karierę, nie przyszło do głowy, że zrobi ją z antysystemowcami. Teraz zacznie się oblężenie ze strony rozmaitych pieczeniarzy, którzy będą garnąć się do Kukiza i obiecywać, że zawsze byli antystystemowi i chcą JOW-ów. Kukiz jest świeży w polityce i pojawia się pytanie, na ile okaże się zdolny. To egzamin, w którym nikt mu nie pomoże. Musi go sam zdać.(…)

(…) A może ktoś stoi za Pawłem Kukizem, ale my tego nie widzimy?

Pawła Kukiza osobiście oceniam jako człowieka bardzo uczciwego i nieprzekupnego. Z doświadczeń współpracy z tygodnikiem „Do Rzeczy” powiedziałbym, że trochę emocjonalnego i skłonnego do podejmowania nieprzemyślanych decyzji pod wpływem jakichś tam emocji w danej chwili. To nie jest dobra kwalifikacja dla polityka. Z drugiej strony jest człowiekiem zdolnym; chyba wie, gdzie wszedł; zadeklarował, że jest zdecydowany, więc może się polityki nauczy. Ja mniej więcej wiem, jacy ludzie byli z nim na początku. To akurat nie wróży najlepiej. Ci ludzie pochodzą z kręgu Grzegorza Schetyny i Rafała Dutkiewicza, ale od czegoś trzeba zacząć. Nie jestem jednak w stanie przewidzieć, co się teraz stanie. Być może Paweł Kukiz zbuduje jakąś nową siłę, która dużo zwojuje, a być może skończy jak Stan Tymiński. Trudno w tej chwili przewidzieć.”

całość tu: Kukiz wykazał się polityczną mądrością. Od PO odwrócili się przedstawiciele świeżego awansu społecznego RAFAL ZIEMKIEWICZ

…No właśnie! Ludzie nie głosowali za Kukizem dlatego że ma dobry program naprawy RP, ale dlatego że są „wkurzeni” i skojarzyli go jako osobę która głośno krzyczy że też jest wkurzona i że „chce obalić system”. A przecież takich co chcą tego co Kukiz, a na dodatek mają od lat dość konkretny program na zmiany (którego Kukiz nie ma) któremu są wierni dłużej niż trwała kariera muzyczna Pana Kukiza (i nie mają na sumieniu konszachtów z PO) w Polsce nie brakuje. Więc czemu akurat Kukiz cieszy się tak wielką sympatią skoro ani nie jest pierwszy ani oryginalny a i za uszami trochę ma? Polecam ciekawą lekturę… (Odys)

„(…)W 2014 roku egzystencjalnie przyciśnięty artysta robi na dwóch frontach, angażuje się w przeróżne, całkowicie sprzeczne ideologicznie projekty polityczne, najpierw przykleja się do Piotra Dudy i Solidarności, potem flirtuje z Ruchem Narodowym i KNP, po drodze są jeszcze chłopi z Samoobrony i zmieleni.pl. Drugi front to działalność muzyczna, bezwzględnie podporządkowana polityce. Powstaje płyta „Zakazane piosenki”, a w niej komentarze do bieżącej sytuacji politycznej, krytyka Michnika, dialogi z restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Żaden kawałek nie staje się przebojem, ale śpiewak nie jest sam, zyskuje sympatię radykalnego skrzydła prawicy i na tej nucie będą też grać podrzędni aktywiści Ruchu Kukiza.

Po konflikcie z Piotrem Dudą, Kukiz rzuca wszystkie majdany i wiece związkowe, by związać się z dolnośląskimi baronami samorządowymi, wiecznymi działaczami „bezpartyjnymi”, którzy od 15 lat zaliczają kolejne komitety. Od tego miejsca zaczyna się kariera jeszcze nie istniejącego Ruchu Kukiza i samego marionetkowego przywódcy starej kliki. Rzutem na taśmie pod koniec sierpnia 2014 roku, na dwa miesiące przed wyborami samorządowymi, powstaje KW Bezpartyjni Samorządowcy. Bezpartyjność i „ruchowość społeczna” to są znaki firmowe tego towarzystwa, które od zawsze posiadało legitymacje kilku partii, a spora część od lat 90-tych żyje z kasy podatnika. Bezpartyjni Samorządowcy wywodzą się z byłego Komitetu Rafała Dutkiewicza, który opuścili po tym jak Dutkiewicz postanowił pójść na wybory razem z PO. Członkowie założyciele KW Bezpartyjni Samorządowcy to: Robert Raczyński, prezydent Lubina, Piotr Roman, prezydent Bolesławca i Patryk Wild, dolnośląski radny wojewódzki. Paweł Kukiz, jak na lokalnego działacza JOW przystało, rezygnuje z zameldowania na Opolszczyźnie, gdzie mieszka od 52 lat i zostaje Wrocławianinem. Trafia na 14 miejsce listy KW Bezpartyjni Samorządowcy i zostaje radnym. Proszę zapamiętać ten model JOW w pigułce, bo to jest właśnie projekt macherów stojących za Kukizem. Za kasę lokalnych klik urządzonych w miejskich spółkach wystawia się artystę spadochroniarza, którego gawiedź zna z TV, potem melduje w wybranym mieście i tak się „walczy z systemem” przejmując okręg po okręgu. Z całego KW Bezpartyjni Samorządowcy do dolnośląskiego sejmiku wojewódzkiego trafia 4 radnych: Patryk Wild, Aldona Wiktorska-Święcka, Paweł Kukiz, Tymoteusz Myrda. Dodatkowo ponownie prezydentami zostają Robert Raczyński w Lubinie i Piotr Roman w Bolesławcu.

Czas przedstawić całe towarzystwo, które ponoć nie ma nic wspólnego z 25 latami przy korycie, te „nowe twarze”, tę młodość nie uwikłaną w partyjniactwo i przede wszystkim tych samodzielnych, co to ich wódz nie wybiera. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że ktoś musiał za to zapłacić i na tym zarobić. Zacznijmy zatem od wybranych sponsorów KW Bezpartyjni Samorządowcy, którzy na początek zrobili z Kukiza radnego i proponuje zwrócić uwagę na bardzo charakterystyczne prawidłowości publiczno-rodzinno-biznesowe (…)

(…) Cały ten projekt cuchnie na hektary i kilometry prymitywnym biznesem politycznym firmowanym przez lokalne kliki i cwaniaków partyjnych praktykujących przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Całkowitą groteską jest formuła JOW w wykonaniu radnego Kukiza, spadochroniarz z Opola, bankrutująca gwiazdeczka rockowa, opłacona z publicznej kasy, którą taczkami wywożą nepotyczne koterie. (…) Czemu to wszystko ma służyć? Główny macher Raczyński nawet nie ukrywa, że to jego trzecia, czy czwarta próba przejęcia biznesu w całej Polsce. Na nazwisku Dutkiewicz się przejechał, dlatego nazwiskiem Kukiz w wyborach prezydenckich przygotował sobie grunt pod:

Chcemy wejść do Sejmu jako ruch obywatelski. Przeprowadzić reformę ordynacji wyborczej i doprowadzić do rozwiązania parlamentu. Tak, by nowe wybory mogły odbyć się już według ordynacji większościowej, w jednomandatowych okręgach wyborczych

Raczyński przetrenował JOW-y na Dolnym Śląsku z oszałamiającym skutkiem i doskonale wie, co się sprawdza, a sprawdzają się stare jak świat metody opakowane w ładne „bezpartyjne i obywatelskie” hasełko(…)”

polecam lekturę całości tu: Zacznijcie się śmiać z „antysystemowego” Kukiza, bo za chwilę będziecie płakać! podobne: Czy POPiS zapewni sobie władzę na kolejne kilkadziesiąt lat? W co gra Kukiz i co powinien zrobić KORWiN.

Jak ponurą prawdę (i samospełniającą się przepowiednię że znowu jesteśmy robieni w bambuko) należy przypomnieć i odpowiedzieć twierdząco na pytanie Pana Pazio: „(…) A może ktoś stoi za Pawłem Kukizem, ale my tego nie widzimy?”… ZAWSZE ktoś stoi a my często nie widzimy nawet jak się nam podsuwa pod nos oczywiste fakty i logiczną ich konstatację. Tymczasem…

…Wybory zawsze się wygrywa na populizmie „buntu” obywateli przeciw aktualnej władzy, i każda opcja polityczna (łącznie z samą władzą) będzie zainteresowana zagospodarowaniem go dla siebie. Inaczej jednak podchodzi się do buntu niesprecyzowanego w swoich deklaracjach, a inaczej do buntu który wie czego chce poza samym „obalaniem”. Nieukształtowany w zasadniczych sprawach bunt jest nie do pogardzenia dla cynicznych politycznych wyjadaczy. Oni doskonale wiedzą jak przemawiać do takiego tłumu, żeby myślał że uczestniczy w czymś wyjątkowym, i że mu się opłaci. Grupa ludzi kierująca się emocjami to łakomy kąsek do przygotowania „właściwej alternatywy”, która odpowiednio karmiona i prowadzona posłuży wbrew wiedzy i woli samych zaangażowanych do utrwalenia starych zasad.

Bunt dla buntu nie jest wartością na której można by było wybudować lepszy świat. Burzymy stare, ale co dalej? Zdroworozsądkowe podejście do zmian to niestety przywilej nielicznych. I właśnie w tym cały problem. Nie wystarczy pozbyć się samych „elit” („układu”, „sitwy”, „złodziei” itd.) tj. ludzi. Jeśli podstawy prawne systemu prawno-gospodarczego nie ulegną zmianie, to niezależnie od tego ile nowych twarzy pojawi się w przyszłym sejmie to i tak „wszystko zostanie po staremu”.

Kiepskim argumentem dla odsunięcia od władzy tego czy innego polityka są jego wybryki „obyczajowe” czy brak ogłady (wchodzenie na krzesło i innego rodzaju „obciach”) bo to w sumie wstyd dla takiej osoby, z drugiej zaś strony nie można się nabierać na gładką gadkę i obietnice zupełnie bez pokrycia (mało tego że bez pokrycia to tak naprawdę skrajnie szkodliwe dla portfeli wyborców – no bo kto za te wszystkie obietnice zapłaci jak nie sam obywatel 🙂 ). Jest to sytuacja patologiczna i mało obiecująca (a wręcz niepokojąca) jeśli elektorat sugeruje się tylko i wyłącznie wizerunkiem medialnym kandydata czy formacji politycznej. Nie zapominajmy też o tym, że podział na „my – oni” też jest poniekąd sztuczny. Bo skoro ci „oni” zostali wybrani z wolnej woli przez tych „my” to w zasadzie żadnego podziału nie ma, bo „oni” to właśnie „my”. Owszem coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę że „oni” ich oszukali, ale pozostaje pytanie czy i jakich starań szanowny elektorat dołożył żeby nie dać się nabrać (zwłaszcza że nie wszyscy się nabrali a część lojalnie ostrzegała czym się skończy wybór socjalistów do władzy). A zatem jeśli zamiast na receptę ludzie znowu zagłosują na diagnozę to żadnych zmian nie należy się spodziewać. Nie trzeba być geniuszem żeby wiedzieć że jest źle, to sobie każdy za przeproszeniem głupi wykoncypuje – trzeba wiedzieć co jest tego przyczyną i jak ją wyeliminować.

Szyba o której traktuje podlinkowany na samym dole wpisu artykuł, to właśnie taka diagnoza i do tego moim zdaniem niekompletna. Receptą jest natomiast odzyskanie wpływu nad tym co jako naród wypracowujemy a „ktoś” inny wydaje. Problemem jest więc etatyzm i socjalistyczny model „gospodarki rynkowej”, które to mechanizmy skutecznie ugruntowały władztwo „elit” politycznych nad grubymi pieniędzmi. Więc nie zmieni (nie poprawi) sytuacji wygrana w kolejnych wyborach partii „buntu”, jeśli owa partia będzie miała dokładnie TEN SAM pomysł na państwo jak obecny etatystyczny „układ”. W takim wypadku szyba pozostanie na swoim miejscu nawet nie draśnięta (tak jak to się dzieje od 25 lat w „wolnej Polsce”). (Odys)… Tymczasem klucz jaki powinniśmy zastosować przy tego rodzaju wyborach jest prosty…

„…zmiana powinna polegać przede wszystkim na odblokowaniu narodowego potencjału gospodarczego, zablokowanego przez ustanowiony w roku 1989 przez generała Kiszczaka i grono osób zaufanych wadliwy ekonomiczny model państwa w postaci kapitalizmu kompradorskiego. Polega on na tym, że o dostępie do rynku i możliwości działania na nim, decyduje przynależność do sitwy, której najtwardszym jądrem są tajne służby z komunistycznym rodowodem, czyli nasi okupanci. W rezultacie wszyscy, którzy do sitwy nie należą, muszą być i są wyrzucani poza główny nurt życia gospodarczego gdzieś na margines. Wskutek tego narodowy potencjał ekonomiczny wykorzystywany jest w niewielkim stopniu, ze szkodą dla narodu i państwa. Jeśli zatem chcemy tę złą sytuację odwrócić, to musimy narodowy potencjał ekonomiczny odblokować.

Jak to zrobić? Wskazówką może być przypomnienie, w jaki sposób do zablokowania narodowego potencjału ekonomicznego doszło. Otóż w drugiej połowie lat 80-tych, kiedy sławny drugi etap reformy gospodarczej skończył się takim samym fiaskiem, jak pierwszy, doniesiono generałowi Jaruzelskiemu, że jest taki Mieczysław Wilczek, który ma jakiś pomysł na rozruszanie gospodarki. Generał Jaruzelski nie chciał słuchać o żadnych szczegółach tego pomysłu, tylko postawił warunek, żeby nie było tam nic przeciwko socjalizmowi. Tak w każdym razie opowiadał o tym sam Mieczysław Wilczek. Toteż bez użycia słowa „socjalizm” rozmontował on ustrój socjalistyczny w gospodarce. Uczynił to przy pomocy ustawy o działalności gospodarczej, w której najważniejszy zapis głosił, że prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone każdemu oraz, że podmiot gospodarczy może dokonywać działań, które nie są zabronione przez prawo. Nietrudno się domyślić, że ta ustawa wychodziła naprzeciw potrzebom uwłaszczonej nomenklatury.

Za pierwszej komuny nomenklaturą ciągnęła zyski z tego, że każdą działalność gospodarczą drobiazgowo kontrolowała. Kiedy jednak sama się uwłaszczyła, żadnych kontrolerów nad sobą mieć już nie chciała. Mieczysław Wilczek wykorzystał to, by przywrócić swobodę gospodarczą nie tylko nomenklaturze, ale każdemu i na tym właśnie polegało rozmontowanie socjalizmu bez użycia tego słowa. Koncesje obowiązywały tylko w 11 przypadkach, których wspólnym mianownikiem było albo ryzyko sprowadzenia niebezpieczeństwa powszechnego (produkcja i obrót materiałami wybuchowymi i amunicją, czy wytwarzanie i obrót truciznami), albo bezpieczeństwa państwa (usługi detektywistyczne). W ten sposób odblokowany został narodowy potencjał ekonomiczny, z czego natychmiast skorzystały setki tysięcy, a może nawet miliony ludzi. Polska zmieniła się w jeden wielki bazar – ale bo też handel jest najprostszym sposobem akumulacji kapitału…” (Stanisław Michalkiewicz)

całość tu: Jak naprawić zegarek? Felieton • Radio Maryja • 4 czerwca 2015

…więc jeśli „elektorat buntu” chce żeby się cokolwiek zmieniło tak w gospodarce jak i na polskiej scenie politycznej, to musi zmusić się do wysiłku intelektualnego żeby nie dać się po raz kolejny wpuścić w niewolnicze maliny socjalistycznego populizmu. Zamiast sugerować się głośnym „buntem” (o którym bez przerwy nadają wszystkie reżimowe media przymilając się owemu elektoratowi i sugerując tym samym w sposób zawoalowany alternatywę po nieboszczce partii) powinni kierować się programem formacji na którą zamierzają głosować, który powinien być wolnościowy zwłaszcza w kwestiach gospodarczych. Wyborcy powinni też dołożyć ze swojej strony należytych starań by poznać historię działalności i kadrę danej formacji. Powinni też znać ideę (i implikacje z niej wynikające) na jakiej dana formacja planuje odbudowę kraju. Bez tej pracy cały bunt jest zwykłą parą w gwizdek, i kończy się zazwyczaj zamianą siekierki na kijek… (Odys)

………………………………………………………

Z Grzegorzem Braunem rozmawia Rafał Pazio:

„…Decyzja o formie startu powinna zapaść w czerwcu. Czy kandydaci, którzy tworzyli komitety antysystemowe, mogą iść razem do wyborów parlamentarnych?

Myślę, że sytuacja jest pod pewnymi względami sprzyjająca. Dla co najmniej kilku kandydatów i stojących za nimi formacji margines czy pole do dyskusji programowej, czy istotnego sporu jest tak zminimalizowane, jak jeszcze nigdy w historii III RP. Między programami tych z nas, którzy wystąpili jako polscy państwowcy, a nie eurofederaści, którzy wystąpili jako wolnościowcy, a nie pobożni czy bezbożni socjaliści, nie byłoby sporu co do pryncypiów ustrojowych. Jeśli tej sytuacji nie wykorzystamy, to tym większa będzie nasza odpowiedzialność, ba! – wina wobec historii i naszych rodaków.

Z drugiej strony trzeba powiedzieć, że kandydaci i ich pryncypia ustrojowe to jedno, ale politbiura i ich pryncypia organizacyjne to drugie. Rachuby partyjne już nieraz przeważały nad wydawałoby się oczywistym dobrem, jakim byłoby synergizowanie wysiłków. Przy czym jak zwykle godzina prawdy wybiłaby w momencie decydowania o personaliach we wspólnym komitecie wyborczym, ze szczególnym uwzględnieniem decyzji o tym, kto byłby tego komitetu pełnomocnikiem – i, co już całkiem trywialne, w momencie ostatecznego dzielenia skóry na niedźwiedziu, to jest układania list wyborczych. Wtedy okazałoby się, czy uczestniczymy w kolejnym „konwencie św. Katarzyny”, czy też rzeczywiście nauczeni doświadczeniem jesteśmy w stanie zdobyć się na poważny ruch, na politykę – w odróżnieniu od polityczki.

Ma Pan wrażenie, że Paweł Kukiz otwarty jest na wspólny projekt?

Nie mam zielonego pojęcia, czy i na co mój Szanowny Kontrkandydat okaże się otwarty. Nie chcę psuć w tej chwili jakichkolwiek konstruktywnych prac, dobrych zamiarów nie chcę sabotować. Skoro jest okazja, nie mogę szczerze nie powiedzieć, że akurat jeśli idzie o ten obóz, ruch stojący za tym kandydatem; tu najmniejsze zastosowanie ma diagnoza, którą wyżej postawiłem, o bliskości programowej. Może to jest i bardzo dobrą wiadomością, ale stosunkowo niewiele wiadomo o programie tej formacji. Zachodzi obawa, że jest to formacja w dużej mierze amorficzna programowo i być może właśnie dlatego system – co mówię z szacunkiem i podziwem dla wyniku wyborczego samego Kandydata – ewidentnie udzielił jej wsparcia. Niewątpliwie na ostatniej prostej kampanii wyborczej system postawił na tę formację. Zrobił to być może dlatego, że jest to formacja, którą będzie można napełnić rozmaitą treścią, zależnie od okoliczności. Moment wielkiej szczerości systemu to był moment, w którym jako sympatycy kandydatury pana Pawła Kukiza zadeklarowali się z jednej strony pan „Kupa” Wojewódzki, a z drugiej pan Grzegorz „Zniszczę Cię” Schetyna. Bardzo wyraźnie podkreślam całą sympatię dla samego pana Pawła Kukiza, ale cała ta sytuacja i sukces wyborczy w sposób modelowy uzupełnia, idealnie wręcz pasuje do mojej hipotezy badawczej „układu wrocławskiego”.

To, że akurat Dolny Śląsk, kombinat miedziowy, zaplecze Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia, okazały się tak życzliwym matecznikiem dla sukcesu pana Pawła Kukiza, traktuję jako poważne zagrożenie dla jego politycznej suwerenności. Bardzo jestem ciekaw, jak się sytuacja rozwinie. Widzimy już, że ta suwerenność nie jest wykluczona. Traktuję jako bardzo dobry prognostyk to, że za niezachowanie życzliwej neutralności wobec prezydenta-rezydenta Komorowskiego pan Paweł Kukiz został natychmiast skarcony radykalną obniżką notowań w najnowszym sondażu. Traktuję to jako sygnał ostrzegawczy wobec niego i mam nadzieję, że biorąc pod uwagę te okoliczności, pan Paweł Kukiz postawi na autentyczną niezależność i nie będzie niewolnikiem tych sondaży.

Do kiedy powinna zapaść decyzja o tym, jak startować w jesiennych wyborach?

Powiem o sobie. Zaangażowania w prawdziwie szeroki, nowy dla polityki postokrągłostowej front państwowców, wolnościowców i katolików nigdy bym nie wykluczał. Wspólną platformę jest łatwo określić. Dla mnie to byłyby, zgodnie z moim programem, gwarancje dla życia ludzkiego, dla własności Polaków i gwarancje neutralności w wojnie państwa polskiego. Do tych punktów sprowadza się cała reszta. Nie wykluczam tego zaangażowania. Natomiast trudno mi wyobrazić sobie to zaangażowanie przez mój akces do jakiejkolwiek już istniejącej partyjnej formacji. Z drugiej strony wykluczam działanie polityczne, które miałoby sprowadzać się do polityki samej. Wykluczam udział w akcji wyborczej bez jednoczesnego zaangażowania w pracę organiczną. Stąd moja inicjatywa „BUDZENIA ŚPIĄCYCH RYCERZY” (patrz: http://www.pobudka.org). Mam nadzieję, że owoce tej akcji będą miały dłuższy termin ważności niż jakiekolwiek działania, których horyzont zakreślają jesienne wybory…”

całość tu: Jeśli antysystemowcy nie wykorzystają obecnej sytuacji będą winni wobec historii GRZEGORZ BRAUN

podobne: „Oczy są ślepe, gdy rozum zajęty jest czymś innym” czyli… salon i Komorowski w strachu, wyścig populizmu wyborczego z użyciem mitu JOWów, a wszystko i tak zostanie po staremu! oraz: Jaka piękna UStawka! Olechowski w TVN spuszcza PO do kibla. Kukiz „nową alternatywą” (dlaczego nie JKM?) i to: O „debacie” słów kilka, Kukizie i jego JOWach. Grzegorz Braun: „Polacy muszą przejąć kontrolę nad własnym państwem”. Wybory okiem socjologa. a także: Zamienił stryjek siekierkę na kijek, czyli socjologowie o POPISowych sondażach. polecam również: Grzegorz Braun: „Sierpniowa lekcja” czyli… Polak przed szkodą i po szkodzie socjalistą.

Demokracja, kukła, wilk, owce

Zapisz.org

glasswall

Prof. Marek A. Cichocki w opublikowanym na internetowych łamach „Teologii Politycznej” tekście pt. „Kategoria” trafnie diagnozuje stan umysłów wielu młodych ludzi w Polsce, szukając m.in. w nich jednej z przyczyn nadspodziewanego sukcesu Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. „Dzisiaj dla wielu młodych ludzi w Polsce apologia reaktywności i zachowania status quo za wszelką cenę jako najwyższego dobra najwyraźniej nie wystarcza” – pisze prof. Cichocki. „Mają większe aspiracje, a groźbę powrotu do władzy PiSu traktują jako niepoważny szantaż, który ma utrzymać ich w bezruchu. Znają świat, mają własne doświadczenia i wiedzą również, że jeśli dzisiaj nie będziemy budować w Polsce własnych mechanizmów rozwoju, ich przyszłość będzie niewesoła. Chcieliby mieć w Polsce swoje miejsce, móc realizować nie tylko bieżące materialne cele, ale sprawdzać nabytą wiedzę, zdolności i pomysły w poczuciu, że przyczyniają się w ten sposób także do jakiś ogólnych celów. Potrzebują poczucia przydatności i sensu. Chcieliby więc wiedzieć w jaką…

View original post 1 182 słowa więcej

Stanisław Tymiński: Polski Frankenstein… i co dalej z tą Polską? Jak to co! Walka ze swobodą gospodarczą, nowy podatek na paliwa i „składka” ZUS do góry.


„…Boją się tego stwora biedni i bogaci. Biedni lękają się bezrobocia i niskich płac. Bogaci drzą przed utratą majątków w wyniku niestabilnośći politycznej chorego państwa. Ten polski Frankenstein jest rezultatem haniebnego układu „okrągłego stołu”, który przez 25 lat znęca się nad gospodarką i teraz podąża za jego twórcami żądny zemsty.

Ten twór żyje tylko dzięki temu, że w Polsce nie ma wolnych mediów, które by pokazały jego wrodzone wady. Te obłudne media nigdy nie dopuściły do rzeczowej dyskusji na temat przyszłości polskiej gospodarki i kryły zastępczymi tematami rozkradanie kraju oraz złodziejską prywatyzację. Redaktorzy ogólnopolskich periodyków, radia i telewizji sprzedali swoją moralność za garstkę srebrników i tym samym stali się współtwórcami tworu, który ze względu na swoją niedoskonałość nie ma racji bytu.

Ale to nie wszystko – winny jest też nasz polski naród za to, że do tej pory nie potrafił stanąć w opozycji do tego, co stworzyli niecni krętacze „okrągłego stołu pod osłoną służalczych im mediów. Wina spada na ludzi, którzy nie wierzą w możliwość zmiany na lepiej zorganizowane państwo, które będzie chronić swoich obywateli przed wszelkiego rodzaju nadużyciami prawa i grabieżą. Dzisiejsza Polska jest taką jaka była i jest mentalność wybranych liderów, niesłusznie zwanych „elitą”. Każdy naród ma takiego prezydenta i taki rząd na jaki zasługuje. Można powiedzieć, że ten polski Frankenstein to stwór sklecony z mentalności prezydentów Wałęsy, Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego i Komorowskiego. Trudno znależć gorsze monstrum na świecie. Jakość ludzi ma jednak wielkie znaczenie.

Niestety pozostała „elita” ludzi z PO, PIS, PSL, SLD, etc. nigdy nie prowadziła interesów na wolnym rynku i stworzyła groteskowe państwo przyjemne dla siebie ale całkiem nieprzyjazne dla ludzi. Stało się tak, że wprowadzali ustawy w Sejmie według swojej wyobrażni oraz według dyktatu i nacisków ze strony ludzi, którzy cały czas chcą Polaków wykorzystać i zniewolić. Nigdy przez ostatnie 25 lat nie widziałem rzeczowej dyskusji na temat kierunków rozwojowych polskiej gospodarki, tylko dyskusje jak jej segmenty tanio sprzedać. Pewnie dlatego, ze ludzie, którzy dominują scenę polityczną potrafią tylko handlować, kombinować i kraść, a nie potrafią niczego dobrego zbudować. Taka jest ich kultura. Państwo polskie jest obecnie tworem mentalności miernot politycznych, gdzie każdego członka tzw. „elity” można oskarżyć o zdradę naszych ideałów, naszej Racji Stanu i naszej przyszłości.

Dotychczasowi włodarze Polski nigdy nie szukali dobrych pomysłów na rozwój kraju. Nie starali się zaangażować dobrych, doświadczonych Polaków jako swoich doradców, a to dlatego, że byli oni wykreowani i sfinansowani przez wrogich nam ludzi, którzy chcą złupić nasz kraj i biedą zmusić Polaków do niewolniczej pracy. Powstało więc  groteskowe państwo „trzeciego świata”, wiernie poddane interesom Zachodu i przez to ignorujące możliwości handlowe ze Wschodem. Nikt na świecie nie będzie traktował takiego państwa poważnie, wiedząc, że nie ma ono dobrej przyszłości, ponieważ zostanie zmarginalizowane i unicestwione. Taka też była dola Frankensteina, który z tego powodu szukał zemsty za swój los.

Nie można jednak stale płakać nad rozlanym mlekiem. Chęć zemsty nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. Jedynie dobry plan może przyczynić się do sukcesu. Plan oparty na ludziach, bo to ludzie, a nie rząd swoją pracą i umysłem tworzą sobie przyszłość taką, na jaką ich stać. Rząd nie może im w tym przeszkadzać, wręcz przeciwnie powinien im pomóc.

Pozostałością 25 lat rządów miernot i zdrajców są poważne długi, które ciążą na budżecie państwa, który jest tak naprężony, że nie ma za bardzo z czego ciąć kosztów. Dlatego jak najszybciej trzeba stworzyć takie warunki rozwoju aby Polacy nareszcie mieli szansy na sukces bez konieczności emigracji. Sukces rodzi sukces i nawet najwięksi sceptycy, którzy nie wierzą w możliwość poprawy swego bytu, mogą zostać nawróceni na drogę rozwoju i dobrobytu…” (Stanisław Tymiński)

Odpowiem więc za siebie w kontekście środowiska wolnościowców z którym sympatyzuję.

Otóż Polaków chcących zrzucić pęta socjalizmu i etatyzmu czeka długi marsz po władzę, i mam nadzieję że kiedyś realnie po nią sięgną. Jednak do tego czasu należy uczulać wszystkich a zwłaszcza niecierpliwe młode pokolenia na to, że to się nie stanie z dnia na dzień (tudzież w kolejnych wyborach). Nie należy nikogo mamić wizją szybkiego objęcia rządów i gwałtownej naprawy sytuacji bo do tego jest dziś (w obecnym „dupokratycznym” systemie) potrzebna WIĘKSZOŚĆ PARLAMENTARNA! Należy się więc nastawić na ciężką pracę, głównie ideologiczną. Bez zmiany mentalności u ludzi z myślenia socjalistycznego na wolnościowcy nic nam po nawet najśmielszych reformach, bo ludzie ich nie zrozumieją i nie będzie jak to się nieładnie mówi „społecznego poparcia” dla wolnościowych zmian, ponieważ ludziom słowa takie jak własność prywatna, wolny rynek czy prywatyzacja zostały doszczętnie obŻydzone (to jest właśnie ten efekt Frankensteina o którym wspomina Pan Tymiński). Należy się więc wzajemnie motywować by starczyło determinacji głównie na odkłamywanie pewnych pojęć, dla zrozumienia ich przez mniej zorientowanych rodaków.

Należy też mobilizować się wzajemnie do tego, żebyśmy SAMI chodzili na wybory głosując na partie antysystemowe, wolnościowe a przede wszystkim antysocjalistyczne. Dopóki mamy „dupokrację” to nie ma innego wyboru, tymczasem Polacy na wybory w sporej części nie chodzą, przez co pozwalają się wybierać od 25 lat temu samemu układowi! Łatwo jest narzekać na partię jedną czy drugą, pomijając już absurdalną wymówkę że „nie ma na kogo głosować”. Wystarczy nie wspierać obecnego układu i to już jest coś! Jednak każda partia choćby najbardziej antysystemowa, której wyborcy „sympatycy” nie chodzą głosować jest tylko nazwą na stronie internetowej. Tymczasem ludzie chętnie się udzielają na różnego rodzaju stronach, forach, grupach dyskusyjnych, by coś skomentować, ponarzekać albo żeby kliknąć w „lajka”, ale poza tym NIE ROBIĄ NIC!

Na koniec parę przemyśleń w kontekście właśnie tych „szarych” wyborców – zwłaszcza niezdecydowanych i rozczarowanych Polską, zobojętniałych ale jednak czujących że zmiany są potrzebne. Bo zanim wykształcimy w oparciu o działalność partii wolnościowych i ich sympatyków kolejne pokolenia wolnościowców, to należy się starać przemówić i dotrzeć do tej rzeszy Polaków. Gdyby bowiem któregoś pięknego dnia ta spora grupa zechciała dać się przekonać do głosowania na partie antysystemowe, to stanowiłaby realną siłę mogącą przesądzić o politycznych możliwościach na objęcie realnej władzy przez wolnościowców nawet w kolejnych wyborach.

Póki co nie uważam jednak by ktokolwiek w Polsce potrafił potrząsnąć Polakami na tyle mocno, żeby się masowo z dnia na dzień obudzili z chocholego tańca. Ludzie są przekonani że głosując od 25 lat tak samo (albo nie głosując) dobrze robią, i nie da się nikogo zmusić żeby wbrew swojej woli poszedł zagłosować RAZ W ŻYCIU inaczej. Uważam niestety tak jak to ktoś kiedyś napisał, że (z pamięci) „ludzie obudzą się dopiero wtedy gdy po włożeniu karty do bankomatu przeczytają napis POCAŁUJ MNIE W D…” i taka jest brutalna prawda, więc czas na poważne zmiany jeszcze nie nadszedł. Wolnościowców jest w społeczeństwie za mało żeby sami się wybrali, tak jak od lat wybierają się socjaliści. Jedyny czas jaki nadszedł, to czas na wyrugowanie z umysłów Polaków naiwnej wiary w demokrację, etatyzm i socjalizm. Jest czas na wskazywanie ludziom alternatywy, oraz sukcesywne gromadzenie wokół niej ludzi szczerych, nie bojących się konkretnych zmian w kierunku WOLNOŚCIOWYM, i gotowych tę ideę propagować bezkompromisowo wśród reszty Polaków. Do tego czasu wolnościowcy powinni aktywnie (organicznie) działać w terenie, zaś sympatycy którym brak zmysłu organizacyjnego (czy chęci na poświęcenie czasu polityce) zawsze mogą skutecznie działać nawet poza polityczną organizacją. To co każdy z nas może zrobić, to zwykła rozmowa z ludźmi z najbliższego otoczenia – w rodzinie, w towarzystwie kolegów, znajomych, współpracowników, na rzecz przekonania tych którzy chcą słuchać (nie musimy przekonywać wszystkich! to jest zresztą niemożliwe do wykonania 🙂 ) do wolnościowych poglądów i głosowania w jakichkolwiek wyborach na partie i ruchy które bezkompromisowo walczą z etatyzmem i socjalizmem.

Czas bardziej gwałtownych zmian nadejdzie moim zdaniem dopiero wraz z wojną (może być że domową) lub z kryzysem „bankomatowym”. Do tego czasu należy ludzi leczyć z demokracji i socjalizmu oraz modlić się (tak właśnie!) że polecę Grzegorzem Braunem, o nawrócenie moralne (albo chociaż o ROZUM i chęć dokonywania prawidłowych wyborów w życiu – nie tylko przy urnie) i o „króla” który zagwarantuje ludziom ich słuszne prawo do wolności, własności, praworządności, porządku i bezpieczeństwa… (Odys)

Prof. Marek Chodakiewicz. O istocie wolnosci…(własność prywatna)

podobne: Polska potrzebuje liderów-patriotów – rozmowa ze Stanisławem Tymińskim i to: Stan Tymiński: Nowy program PIS – populismus über alles oraz: Czy liberalizm nas zabije? Nawet gdyby chciał to nie zdąży, bo wcześniej wykończy nas socjalizm czyli… „Polityka społeczna” (dla głupców). a także: Dwa badania… jeden wniosek – „Dupa blada” polecam również: Piotr Świder: Oda do wolności. Z dedykacją dla poszukiwaczy skarbów wolnego rynku oraz: Dlaczego w Polsce jest jak jest? Julian Drozd o socjalistycznym populizmie pod płaszczykiem prawicy. i to: „Jeszcze nigdy w historii tak niewielu nie otumaniło tak wielu” czyli… Zakontraktowane łgarstwo „święta wolności” oraz „lux in tenebris”. a także: JKM: Rządzą nami idioci – lewicowi intelektualiści. Odtrudką – KNP

Tymczasem etatystyczna złodziejska pętla się zaciska! Lewiatan krytykuje władze.

„…Konfederacja Lewiatan krytykuje poselski projekt zmiany ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, który spowoduje, że Państwowa Inspekcja Pracy nie będzie musiała m.in. zawiadamiać przedsiębiorcy o zamiarze dokonania kontroli.

Zdaniem pracodawców, „zaproponowane zmiany w ustawie spowodują wyłom w systemowym rozwiązaniu dotyczącym kontroli stworzonym dla wszystkich funkcjonujących w kraju instytucji kontrolujących przedsiębiorców, przyznają Państwowej Inspekcji Pracy uprzywilejowaną pozycję względem innych instytucji kontrolnych, które w swojej kompetencji mają również uprawnienie do kontrolowania przedsiębiorcy, a także zniweczą dotychczasowy proces racjonalizowania sposobów kontroli oraz ograniczania nadmiernych obciążeń biurokratycznych”.

Jednocześnie Konfederacja Lewiatan przypomina, że przepisy o kontrolach znalazły się w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej ze względu na fakt, iż nadmierna ilość kontroli odbywających się na podstawie zróżnicowanych trybów uniemożliwiała albo w nadmierny sposób utrudniała prowadzenie działalności gospodarczej…”

podobne: „Puls Biznesu” Masowe kontrole prywatnych lecznic oraz: Dla złodziei figa z makiem – MISie mówią dośc! i to: Rafał Ziemkiewicz: „Państwowe, czyli nie nasze”, ale „patrioci” mówią NIE dla wolnego rynku w Polsce. To mamy ten wolny rynek czy nie?

…ale to nie wszystko bo Mamy nowy podatek!  

Ceny paliw w Polsce spadają mniej niż wynikałoby to z ceny ropy naftowej na rynkach światowych, gdyż 1 stycznia br. wprowadzono nowy podatek na paliwa – tzw. opłatę zapasową.

Jak szacuje forbes.pl, opłata zapasowa powoduje wzrost cen paliw od 4 do 6 groszy na litrze. Oznacza to, że płacimy więcej za paliwo nie tylko w związku z utratą wartości złotówki względem dolara.

Warto przypomnieć, że każdy litr paliwa obciążony jest już akcyzą, opłatą paliwową oraz 23-procentowym podatkiem VAT…”

źródło: nczas.com

podobne: Akcyza na gaz… i PO obniżce! oraz: Rząd poprawia sobie finanse i zwiększa fiskalizm bez mówienia o wzroście podatków i to: Tax Care: polska rodzina w szponach fiskusa. Struktura daniny oddawanej państwu.

…no i żeby wszystkim (swoim) żyło się lepiej Składka na ZUS wzrosła o ponad 50 zł!

„W wyniku nowych wyliczeń urzędników tegoroczna minimalna składka na ZUS dla osób prowadzących własną działalność gospodarczą wzrośnie o 5,07% z 1042,46 zł do 1095,37 zł miesięcznie.

Z kolei preferencyjne składki na ZUS dla przedsiębiorców, którzy zaczynają prowadzić działalność gospodarczą, wzrosną z 431,18 zł do 446,88 zł miesięcznie, czyli o ponad 3,6%.

Wzrost składki ma m.in. związek z obliczeniami GUS dotyczącymi wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, od którego liczy się składkę zdrowotną, wzrostu prognozowanego średniego wynagrodzenia oraz płacy minimalnej, która również wzrosła.

Wzrost składki podstawowej, jak i preferencyjnej na ZUS jest znacznie wyższy niż poziom inflacji, która – zgodnie z danymi GUS – w 2014 roku wyniosła zero.

Od początku 2008 r. minimalna składka na ZUS dla przedsiębiorców wzrosła o 377,6 zł, czyli o 52,6%!

Źródło: http://www.forbes.pl

podobne: Sprawdź komu powierzasz pieniądze a dla dobra ZUSu żyj krótko i nie wydawaj za dużo, czyli jak Pilon „pomógł” Piratowi. TFI – Teraz Chiny? oraz: W OFE zyski i dywersyfikacja ryzyka. W ZUSie gnijące dokumenty i topniejące emerytury. i to: Znowu trzeba „odkładać” więcej. ZUS i składka zdrowotna w górę.

polecam również: Komorowski zalecił stosowanie korzystnej dla obywateli wykładni przepisów podatkowych. Skarbówka ma jednak inne plany. oraz: Szczesniak o polityce energetycznej czyli „nowy projekt” w którym wszystko zostaje po staremu przez co w nowym roku będzie drożej. Amerykanie częściowo znoszą zakaz eksportu ropy. i to: Jakub Wozinski: Nieczyste intencje chcących obniżać podatki

Jak dostrzec wolnościowca

Jak dostrzec wolnościowca

Wirtualna Polonia

frankesteinTragiczna jest historia naukowca-filozofa Wiktora Frankensteina usiłującego rozwikłać zagadkę śmierci. Efektem jego wieloletnich poszukiwań i badań naukowych jest odkrycie możliwości przywracania życia zmarłym, a nawet stworzenie idealnego człowieka. Jego eksperyment kończy się tragicznie − w miejsce ideału powstaje monstrum, wprawdzie inteligentne i wykazujące ludzkie odruchy, jednak nie potrafiące się odnaleźć w otaczającej rzeczywistości (ze względu na jego wygląd ludzie się go boją i uciekają albo go atakują). Stwór, podążając i prześladując swojego stwórcę w imię zemsty, doprowadza w końcu do śmierci najbliższych Frankensteina i jego samego.

Podobnie jak Frankenstein działa gospodarka dzisiejszej Polski, która jest wynikiem 25 lat pracy miernot i nieudaczników, nie mających pojęcia o zasadach wolnego rynku. To także nieudany eksperyment, którego ludzie tak się boją, że miliony obywateli ucieka za granicę. Ten stwór prześladuje teraz w imię zemsty jego stwórców

View original post 913 słów więcej

KNP: Młode, wściekłe, wolne feniksy. Mapa wydatków i przychodów państwa wg. programu KNP. Wróćmy do monarchii.


Kongres Nowej Prawicy

Kongres Nowej Prawicy

(…) Dziś, gdy opadł już wyborczy pył bitewny, opinia publiczna powoli oswaja się z nową rzeczywistością polityczną. Komentujących można z grubsza podzielić na dwie grupy. Wśród pierwszych dominuje przede wszystkim dojmujące zdziwienie, że przedwyborcze sondaże jednak się sprawdziły i taki „niespodziewany” sukces w ogóle mógł mieć miejsce. Drudzy zaś (którym łatwiej przychodzi akceptacja rzeczywistości i nieuchronność wydarzenia uświadomili sobie już nieco wcześniej) robią to, co zwykle następuje po dowolnym „szoku poznawczym” – uzewnętrzniają wywołane nim negatywne emocje. Część poprzestaje na krytyce głosujących, którzy „mieli czelność” dokonać takiego wyboru, niektórzy zaś dodatkowo usiłują go „usprawiedliwić” – czy to niedojrzałością elektoratu, czy też jego „naiwnym oburzeniem”.Niestety, wśród tej powodzi komentarzy i analiz nie znajdziemy wyjaśnienia najbardziej naturalnego i oczywistego – że wyborcy KNP, którymi w ogromnej mierze są ludzie młodzi, podjęli po prostu decyzję racjonalną, dojrzałą i zgodną ze swoim interesem. Czas zatem najwyższy się przedstawić. Kim jesteśmy i czego chcemy? I – co równie ważne – dlaczego opiniotwórcze elity nie muszą się ani na nas oburzać, ani się nas bać?

Przeciw protekcjonalnym mądralom

Piszący o nas popełniają najczęściej dwa podstawowe błędy. Sądzą bowiem, że nie wiemy, na co głosujemy. A gdy nawet przyznają, że wiemy – to przypisują nam swoje własne wyobrażenie o tym, na co oddajemy głos.

Źródłem pierwszego błędu jest arbitralne odmówienie nam umiejętności podejmowania dojrzałych i przemyślanych decyzji – tylko z racji niedostatecznego wieku. To założenie łamie jedną z podstawowych zasad poprawnego osądu – nikt nie powinien zostać uznany za winnego, dopóki nie udowodni mu się winy. Nikomu nie można odmawiać racjonalności tylko dlatego, że jego poglądy różnią się kompletnie od naszych. Krytycyzm, sprzeciw i wreszcie bunt wobec zastanej rzeczywistości nie są „dowodem na niedojrzałość” – to po prostu jedna z możliwych postaw wobec świata. Ani lepsza, ani gorsza, dopuszczalna tak samo jak każda inna. Bez empirycznych, poprawnych metodologicznie badań nie można oceniać wyborów 20- i 30-latków – tylko z powodu wieku i „kontrowersyjności” ich decyzji, „bo tak się nam wydaje” – jako bardziej niedojrzałych niż wybory 40- czy 60-latków. Chyba że ma się w pogardzie minimalne reguły rozsądnego dyskursu publicznego i protekcjonalnie traktuje resztę jego uczestników.

Niestety, nawet ci, którzy z trudem, bo z trudem, ale jednak uznają naszą dojrzałość, praktycznie nigdy tych wyborów nie rozumieją właściwie.

Oczywiście nie głosowaliśmy – wbrew powszechnym stereotypom – za ”wykluczeniem niepełnosprawnych, odbieraniem prawa głosu kobietom i monarchią”. Żadna z tych rzeczy nie jest elementem programu wyborczego KNP! Za to znaleźć w nim można to, co uważamy za ważne i potrzebne – niskie podatki, ”państwo minimum” i wolność gospodarczą…

(…)My bowiem nie głosowaliśmy na takie czy inne prywatne poglądy, które nie dotyczą w jakikolwiek sposób polityki i gospodarki. Oczekujemy po prostu określonej wizji państwa – a taką prezentuje dziś tylko KNP.

Mamy dość

Dlaczego jednak oddajemy głos na tak bezkompromisowo wolnorynkową partię? Ponieważ nie możemy dłużej znosić sytuacji, w której na nasze barki złożono największą część kosztów utrzymania obecnego systemu społeczno-gospodarczego. Choć jego kształt nie był głównym przedmiotem wyborów europejskich, to po prostu dopiero tym razem uwierzyliśmy, że nasz głos nie będzie głosem zmarnowanym.

Dość często powtarza się mity o różnych grupach społecznych, których ”nikt nie reprezentuje” – emerytach, chorych, najuboższych – bo nie są tak zorganizowani jak nauczyciele, głośni jak górnicy czy nie mają ”własnej” partii jak rolnicy. Tymczasem to my jesteśmy częścią społeczeństwa najsilniej dotkniętą brakiem kogokolwiek, kto realnie zadbałby o nasze interesy. Tak jest np. z tzw. prawem pracy, o które związki zawodowe toczą zażarte boje – chroni ono dzisiejszych pracowników, ale odbiera szanse na pracę nam, którzy dopiero wchodzą na rynek. Podobnie działają wysokie, pozapłacowe koszty pracy i płaca minimalna. Jeśli zaś mamy już to szczęście, że znajdziemy zatrudnienie, to w różnych formach – w podatku dochodowym, podatkach pośrednich i parapodatkach w postaci składek na ZUS i NFZ – oddajmy ponad 50 proc. swojego ciężko wypracowanego dochodu państwu.

Co dostajemy w zamian? W porównaniu z poniesionymi nakładami – nic.

(…)Dlatego wybieramy jedyną liczącą się na polskiej scenie partię, która może przywrócić elementarną sprawiedliwość relacjom międzypokoleniowym.

Nie chcemy żadnych nowych przywilejów ani tym bardziej rekompensat.

Nie protestujemy przeciwko brakowi pracy i perspektyw, ale przeciwko konkretnym rozwiązaniom prawnym i gospodarczym, które do tych braków prowadzą.

Oczekujemy wyłącznie normalności, przywrócenia zachwianej równowagi i zakończenia największego w naszej historii międzypokoleniowego transferu środków.

Zwyczajnie i po ludzku nie godzimy się na bycie okradanym na rzecz wąskiej kasty uprzywilejowanych – dzisiejszych emerytów, rencistów, wszelkiej maści biurokratów, związkowców ze spółek skarbu państwa i innych beneficjentów tej grabieży.

Ta krzywdząca nierówność od dawna była oczywistością dla niektórych z nas. Jednak dzisiaj dostrzegają ją już nie tylko jednostki, lecz spora część całej generacji. Ale w przeciwieństwie do niektórych grup społecznych nie przyjmujemy w rezultacie postawy roszczeniowej – bo „nam się należy”. Chcemy tylko powrotu zdrowego rozsądku do życia publicznego. By „solidarne” było nie państwo, ale społeczeństwo. By dobroczynność była zawsze wyborem serc, jak chociażby podczas Wielkiej Orkiestry, nigdy zaś przymusem.

I dlatego mówimy basta – systemowi politycznemu oraz tworzącej go klasie politycznej.

We have a dream

(…)Mamy nie tylko prawo, ale i obowiązek marzyć o innej, lepszej rzeczywistości. Takiej, w której obywatel jest podmiotem, a nie przedmiotem. W której politycy nie mówią nam, jak mamy żyć. Gdzie sami decydujemy o swoich potrzebach i o tym, co robić z naszymi ciężko zarobionymi pieniędzmi.

Marzymy, by państwo nie traktowało własnych obywateli jak dzieci, które trzeba dla ich dobra otoczyć zakazami i nakazami. Chcemy, aby każdy był właścicielem samego siebie, a nie własnością garstki urzędników decydujących za nas o naszym zdrowiu, edukacji i majątku.

Co ważniejsze, to nasze marzenie jest szansą dla wszystkich – nie tylko tego pokolenia, ale całego społeczeństwa. Niektórzy, jeśli nawet na nim coś stracą, to tylko w bardzo krótkim okresie. W perspektywie średnio- i długoterminowej zyskujemy wszyscy. Na bardziej efektywnej gospodarce, sprawniejszym państwie, pomocy trafiającej do tych, którzy naprawdę jej potrzebują. Dlatego ta walka o zmiany, w przeciwieństwie do działań różnych innych znanych nam środowisk, nie jest motywowana jakimś wąsko rozumianym „interesem grupowym”. Jest starciem o przyszłość nas wszystkich.(…)

Strachy na Lachy

(…) wierzymy i chcemy bronić przed zakusami napędzanej taką czy inną ideologią władzy wolności słowa, wolności zgromadzeń czy indywidualnej własności. Walczymy o państwo prawa, czytelny podział władz i transparentność administracji publicznej. Bardziej niż ktokolwiek inny dostrzegamy realne współczesne patologie – nepotyzm, korupcję czy klientelizm – i chcemy z nimi walczyć. Nie jesteśmy też w żadnym razie „wrogami Europy”, lecz jedynie jej obecnej postaci – chcemy tylko, by wróciła do swych korzeni: strefy wolnego handlu i układu z Schengen.

Łączą nas wspólne wartości i wspólni wrogowie – ci, którzy wierzą, że w imię swoich subiektywnych przekonań mogą nam wszystkim narzucić własne hierarchie celów i potrzeb oraz odebrać jeszcze więcej wolności.(…)

Dziś bezapelacyjnie dominuje – jak pokazały ostatnie wybory – narracja wolnościowa. Mamy zatem prawo mówić, że ten „głos Feniksów” jest w dużej mierze głosem całej generacji. Ale tak nie musi być zawsze. Jeśli więc nie chcecie powiewających nad Sejmem flag z sierpem i młotem ani sztandarów z falangą, idźcie z nami. A przynajmniej – nie bójcie się pokolenia Feniksów.

*Arkadiusz Łepecki, publicysta, rocznik 1987       źródło: wyborcza.pl

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
Budżet państwa i system podatkowy w świetle programu Kongresu Nowej Prawicy (całość tu: wmeritum.pl)

2

Powyższe koszty ulegną jeszcze pewnemu obniżeniu poprzez likwidację ZUS i KRUS (ok 5 mld zł) oraz niektórych pozycji wydatkowych ZUS wyżej nie wyszczególnionych (jak np. zasiłki chorobowe, zasiłki pogrzebowe, itd.). Sukcesywna spłata zobowiązań Państwa i zaprzestanie deficytowych budżetów także przyczyni się z czasem do obniżenia kwoty związanej z obsługą długu publicznego.

Sposoby finansowania (system podatkowy):3

Przechodząc do tego jak zamierzamy finansować takich wymiarów zobowiązania, KNP stawia na prostotę i w tym względzie postulujemy aby system podatkowy składał się z m.in.: VAT, akcyz, podatków od nieruchomości (dwuskładnikowego, zwyczajny od powierzchni i katastralny), podatku pogłównego, podatku od firm i składki zdrowotnej pobieranej od emerytów i rencistów (w wysokości takiej jak obecnie). Poniżej podjąłem próbę oszacowania wpływów z przedstawionych podatków:

* Wpływy podatkowe z VAT i akcyzy w 2011 roku wyniosły blisko 180 mld. Średnie opłaty na tzw. ZUS i podatek dochodowy to ok. 1900 zł, po odliczeniu pogłównego to ok. 1500, zakładając że większość z tych pieniędzy zostanie wydana na rynku to 15% z tej wartości wróci w VAT i akcyzach. Daje to kwotę, blisko 50 mld zł. Licząc dochody podatkowe z towarów i usług pozostających jak dotąd w szarej strefie oraz wzrost wpływów będący konsekwencją wzrostu gospodarczego liczę na wzrost jeszcze o dodatkowe ok 15 mld zł wpływów.

** W Polsce jest przeszło 24 mln osób zdolnych do pracy, zakładamy, że po naszych reformach będą chcieli podjąć zatrudnienie albo wyjdą z szarej strefy (do wszystkich obliczeń przyjąłem liczbę 19,2 mln osób pracujących).4

Powyższe wpływy nie uwzględniają grzywien, mandatów, kosztów sądowych oraz innych pozabudżetowych wpływów do budżetu. Więc nawet w sytuacji kiedy ożywienie gospodarcze nie nastąpi w przeciągu pierwszych kilu miesięcy, to na pewno znajdą się środki w budżecie, które tą czasową nierówność budżetu zbilansują. Chociażby wpływy ze sprzedaży czy wynajmu nieruchomości obecnie zajmowanych przez zbędną administrację Państwa wraz z budynkami ZUS-u i KRUS-u. Poza tym praktyką normalną jest najpierw ciąć wydatki a dopiero potem wydatki, tak więc w krótkim czasie liczę, że pojawią się spore oszczędności, aby przygotować się na reformy podatkowe.

Jeżeli okaże się, że powyższe szacunki będą niewystarczające i wpływom do budżetu nie pomoże obniżka VAT i akcyz do poziomu optymalnego (jako poziom startowy możemy zacząć od 18-20% VAT i akcyzy na paliwa na poziomie min. wymaganego przez UE), oraz proponowane podatki nie pokryją wydatków, to trzeba będzie myśleć czy podwyższać podatki od nieruchomości czy np. podatek pogłówny. Można także osób 50 albo 55+ nie zwalniać z ubezpieczenia ZUS – jednak myślę, że obejdziemy się bez tego.

W proponowanym wyżej systemie podatkowym osoba zarabiająca obecnie 3000 brutto, na rękę otrzyma blisko 3300 zł. Obecnie przy pensji brutto na tym poziomie pracownik na rękę otrzymuje 2150 zł, przy czym koszta zatrudnienia przez pracodawcę są bliskie 3650 zł.

Artur Mryczko
Kongres Nowej Prawicy – Mielec
www.arturmryczko.pl

UWAGA! Docelowo KNP VAT-u oraz akcyz nie przewiduje, jednak z uwagi na kolosalne zobowiązania względem obecnych i przyszłych emerytów i rencistów są one niezbędne. Obecnie także istnieją wymogi członkostwa w UE, które zobowiązują nas do pewnych stawek VAT i akcyz – jednak stawki te w miarę wzrostu gospodarczego i sukcesywnego spłacania zobowiązań będziemy obniżać, aby tylko utrzymać równowagę w budżecie. Chcemy wprowadzić jedną stawkę VAT na produkty i usługi – spowoduje to podwyższenie cen usług i towarów obecnie objętych VAT-em preferencyjnym, ale jednocześnie spowoduje obniżkę cen większości towarów, więc bilans dla osób najgorzej sytuowanych powinien wyjść zdecydowanie na plus. KNP nie jest zwolennikiem bonu edukacyjnego docelowo, jednak jest to pomysł, który akceptujemy jako ten, który ma szansę szybciej uzyskać akceptację.

Grafika: facebook.com/livexpromotions

podobne: Socjalizm po polsku. Ministerstwo daje i zabiera… biednym. Wzrost wydatków budżetowych na KRRiT oraz inne urzędy i kancelarie. Na wcześniaków pieniędzy nie ma (przestępcza działalność NFZ?) oraz: KNP: ogłosić bankructwo i znieść obowiązek ubezpieczeń społecznych! i to: Do czego potrzebne mi państwo i czemu do wydawania moich pieniędzy?

Musimy zablokować wzrost długu publicznego! – Przemysław Wipler

………………………………………………………………………………………………………………………..

JKM likwiduje koryto

JKM likwiduje koryto

Najpierw o tym jaką rolę według mnie powinna odgrywać KNP po nowym rozdaniu (tj. po dostaniu się do Sejmu)… Partia przede wszystkim powinna wystrzegać się „współrządzenia”. Żadnych koalicji, czy wchodzenia w układy w zamian za taką czy inną tekę „malowanego ministra”. Należy się wystrzegać obejmowania z nadania politycznego jakichkolwiek synekur w ramach „koalicji” z kimkolwiek z „bandy pięciorga”. Partia powinna wykorzystać swoją obecność w parlamencie, do promowania z trybuny sejmowej i w mediach własnych inicjatyw ustawodawczych, mających na celu ograniczanie wpływu władz centralnych oraz samorządowych na gospodarkę. Nie wspominając o oczywistym dążeniu do zmniejszenia fiskalizmu, czy likwidacji przymusu tzw. „ubezpieczeń społecznych”. Walka z etatyzmem, socjalizmem i marnotrawstwem jest kluczowa dla państwa, więc partia która chce tym państwem rządzić musi mieć w tych kwestiach opracowane konkretne plany. „Obce” inicjatywy ustawodawcze powinny być wspierane wyłącznie wtedy, kiedy wypełniają te podstawowe warunki. Pierwszą i najistotniejszą sprawą powinno być doprowadzenie do debaty publicznej na temat długu publicznego, żeby naród wreszcie się dowiedział o tym że „niczego nie będzie”, i że będzie zmuszony ponosić koszta poprzednich rozrzutnych nierządów, oraz kto za ten stan rzeczy odpowiada. KNP powinno wykorzystać moment i jako pierwsza partia poważnie mówić ludziom o tym że ZUS jest bankrutem, oraz wskazywać ludziom jak widzi rozwiązanie tego problemu.

Równolegle należy budować oddolne struktury około partyjne, oraz dążyć do okrzepnięcie samej partii. Ludzie którzy chcą się dołączyć do ruchu muszą wiedzieć do czego chcą się dołączyć i dlaczego. Ci którzy przyszli z własnej woli bycia aktywnym działaczem (członkiem struktury politycznej) bo chcą zmian (a nie dlatego że im się Korwin podoba) powinni tym bardziej dbać o samą ideę, natomiast osobiste ambicje powinni schować do kieszeni. Sama partia powinna pozostać strukturą elitarną, zhierarchizowaną i powinna skupić się na jakości (a nie ilości) przyjmowanych członków. Członkowie partii powinni być w swoich poglądach jak najbliżsi ideału wolnościowca-konserwatysty. Nie ma sensu rozwadniać tej struktury „odpadami” z innych partii. Pluralizm poglądów na tzw. dołach jest wskazany i tam powinny się docierać „niejasności”, „niuanse” i „drobne różnice poglądowe”, ale szefostwo po prostu musi sobą reprezentować ściśle określoną ideę. Należy w związku z tym, za każdym razem podkreślać ideowość tej partii i opierać się o niewzruszalne zasady (program gospodarczy jest ważny, ale dopóki obowiązuje demokracja, to jest on raczej niemożliwy do przeforsowania, co nie znaczy że nie mamy go mieć, bo trzeba być zawsze gotowym na jego prezentowanie). Idea natomiast, jest wartością nie do podrobienia, i to jest to co przyciągnęło tylu ludzi do KNP i dalej będzie przyciągać, bo obóz przeciwny coraz bardziej się kompromituje na tym polu.

Partię czeka długi marsz po władzę i mam nadzieję że kiedyś po nią sięgnie. Jednak do tego czasu należy uczulać młody narybek na to, że to się nie stanie z dnia na dzień (tudzież w kolejnych wyborach). Nie należy młodych mamić wizją szybkiego objęcia rządów! Należy ich ukierunkowywać na ciężką pracę i motywować przede wszystkim do działania w ich naturalnym środowisku (w rodzinie i wśród znajomych) i mobilizować do tego żeby SAMI chodzili na wybory, bo nie chodzą! Łatwo jest narzekać na partię, ale partia której wyborcy „sympatycy” nie chodzą głosować jest tylko nazwą na stronie internetowej (na której chętnie każdy się wpisuje by coś skomentować, albo żeby kliknąć w „lajka”).

A teraz będzie trochę obok tematu, ale jednak jakby nie patrzeć w związku z obecną złą sytuacją gospodarczą i społeczną jaka ma miejsce w Polsce, oraz na poczet zmian jakie osobiście chętnie bym widział jako sympatyk KNP… Będzie zatem o ustroju politycznym i gospodarczym…

W zasadzie nazwa rządów jest nieważna a chodzi o ich proste i sprawne zorganizowanie. Tak naprawdę to w każdym ustroju chodzi o „monarchię” a ściślej o związane z władzą przywileje i czerpanie z tego tytułu korzyści. Jest zrozumiałe, że żeby sprawnie zarządzać państwem to trzeba ludziom nim zawiadującym nadać pewne nadzwyczajne uprawnienia i chodzi tylko o to, żeby one w jak najmniejszym stopniu kosztowały obywateli i nie były używane do załatwiania prywaty czy tworzenia monopolu, oraz żeby aparat władzy był jak najmniejszy i jak najmniej zbiurokratyzowany. Chodzi też o zerwanie łańcuszka powiązań gospodarka – aparat państwa i żeby państwo nie rabowało obywatela i każdego traktowało równo wobec prawa.

Problem leży „tylko” w tym, że dzisiejsi nasi suwereni mieniący się „demokratycznie wybranymi przedstawicielami” to nic innego jak pamiętna „szlachta gołota” (w jej najgorszym – swawolnym i zdradzieckim wydaniu) która zorganizowała się w tzw. „zewnętrzne organa władzy” tylko w jednym wspólnym celu (niezależnie od sztandarów jakimi powiewa a zwłaszcza że jest to tak naprawdę jeden sztandar tylko o różnych odcieniach czerwoności) – okradania całej reszty pracujących w sektorze prywatnym obywateli (jak chłopów pańszczyźnianych). Wszyscy ci „panowie bracia” są w swej władzy nadmiernie uprzywilejowani, przez co bezkarni – obwarowani prawem, które każdego szarego obywatela z góry skazuje w konfrontacji z państwem na przegraną i dotkliwą (kosztowną) karę. Ta „klasa próżniacza” żyje kosztem reszty obywateli stojąc ponad nimi a ich odpowiedzialność za ewentualne nadużycia jest rozmyta bo liczba „zawiadowców” i „dobrodziejów” (za cudze) idzie w setki tysięcy „urzędników” najróżniejszej maści (od sołectw po ministerstwa, kancelarie premiera i prezydenta), którzy regulują niemal każdy aspekt życia społecznego. Każdy jeden z tych „szlachciców” decyduje o sporym kawałku naszej własności (zagrabionej w podatkach i składkach) czyli tak naprawdę decyduje o polskiej gospodarce (i na nasz koszt) o naszym mieć lub nie mieć – czerpiąc na dodatek z tego tytułu nieuzasadnione zyski.

Monarcha dziedziczny, (zaprzysiężony na konstytucję gwarantującą wolność gospodarczą, własność prywatną i wolność wyznania) z gabinetem doradców (ministrów) w zupełności wystarczy do kierowania państwem – stania na straży porządku i przestrzegania prawa (faktycznej opieki nad jego najważniejszym ogniwem – obywatelem/poddanym). Monarcha stoi na straży tego by ludzie w spokoju (nie krzywdząc się nawzajem) SAMI organizowali sobie usługi jakie im do życia potrzebne. Król nie może narzucić niczego co miałoby w ostateczności wpływ na gospodarkę i własność prywatną (poza wyjątkowymi sytuacjami jak wojna czy katastrofa naturalna) oraz wolności obywatelskie zapisane w konstytucji. Stoi na straży prawa – ogólnych zasad funkcjonowania państwa (konstytucji) ale nie organizuje ludziom gospodarki w terenie ani systemu sprawiedliwości… Tak to właśnie kiedyś wyglądało że ludzie sami sobie organizowali życie społeczne, zawodowe i kulturalne (a obok tego istniały instytucje królewskie) więc dziś przy obecnej technice, wykształceniu i ucywilizowaniu świata samoorganizacja życia gospodarczego i społecznego jest jeszcze łatwiejsza. A zatem monarcha oraz 6 osobowy rząd ministrów: skarbu, policji i służb, armii, dyplomacji i gospodarki (ziemia i środowisko), oraz sprawiedliwości (jako doradców króla i pod jego przewodnictwem) pracują nad prawem ogólnokrajowym, które król zatwierdza lub nie.

W terenie panuje SAMORZĄDNOŚĆ. Gmina jako najbardziej zbita i zgrana społeczność w której wszyscy w miarę się znają powinna stanowić podstawę podziału administracyjnego – żadnych powiatów czy województw (i dublowania w związku z tym kompetencji). Naród jako zorganizowana w terenie gospodarczo i administracyjnie siła z NIENARUSZALNYM prawem własności jako źródło utrzymania minimalnego państwa z jego królem, ministrami, armią policją i służbami specjalnymi… Bogaty naród – to silny i „nakarmiony” aparat władzy oraz armia, policja i służby specjalne które nie dysponując prawem do zawiadowania niczyją własnością (poza swoją prywatną) muszą dbać o to żeby jego prawdziwy suweren czuł się bezpiecznie i mógł pomnażać swoje bogactwo z którego utrzymywany jest cały aparat. Mieszkańcy gminy w ramach samorządności wyznaczają spośród sobie znanych osób (stąd gmina jako jedyna komórka podziału administracyjnego) swoich administratorów i sami organizują sobie życie: pracę i lokalne struktury w postaci szkoły, służby zdrowia i tego co do życia potrzebne. Co tu kontrolować i po co, skoro ludzie SAMI sobie urządzają świat? Byle bez naruszania porządku prawnego i z poszanowaniem takich samych praw i swobód u współobywateli.

Jeden linowy podatek dla obywateli od tzw. konsumpcji, i jeden podatek dla przedsiębiorców też linowy od obrotu (celowy). Podatek linowy jest moim zdaniem sprawiedliwy bo proporcjonalnie dotyka każdego w taki sam sposób. Konsumpcyjny i od obrotu dlatego, że nikt go wtedy nie uniknie bo KAŻDY kupuje i konsumuje. Dochód z takiego podatku powinien być transparentnie (publicznie prezentowany) rozdzielany na poszczególne resorty władzy jak skromna administracja terenowa (coś na zasadzie trybunów ludowych w Rzymie – oczy i uszy króla), oraz wojsko, policję i służby specjalne. Wymiar sprawiedliwości (sędziowie i prokuratorzy) powinien być organizowany lokalnie i wybierany z lokalnej społeczności a co za tym idzie utrzymywany z lokalnych opłat żeby sędziowie i prokuratorzy wiedzieli komu służą.

Budżet ma być zbilansowany a jak coś się nie domyka to czas na oszczędności – koniec kropka! (bezwzględny zakaz uchwalania budżetu z deficytem!). Zwiększenie wydatków państwa może nastąpić wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach: 1. za zgodą obywateli na czasowe podniesienie podatku; 2. bez zgody wyłącznie w wypadku wojny. Zakaz emisji papierów wartościowych przez państwo. Na prywatnym rynku jak ktoś chce to niech sobie pożycza i się zadłuża, ale niech nie liczy na pomoc państwa czy ratowanie systemu bankowego. W razie kłopotów niewypłacalności jakiejkolwiek instytucji finansowej działającej na polskim rynku (choćby zagranicznej) wchodzi do niej polski komisarz i nadzoruje zabezpieczenie jej majątku na poczet polskich obywateli którzy trzymali tam pieniądze… Pieniądz to towar a zatem powinien podlegać takiemu samemu prawu jak reszta towarów i powinien móc być emitowany również przez banki prywatne. Wtedy tylko szaleniec będzie chciał go psuć obniżając zaufanie do swojej instytucji. W skrócie trzeba skończyć z monopolem na drukowanie pieniądza i zakończyć powiązania bankstersko-państwowe poprzez nieodpowiedzialne „akcje kredytowe” (emisje obligacji). Dochód państwa nie może być przedmiotem spekulacji dla kapitału zagranicznego. W silnym gospodarczo państwie, dynamicznie się rozwijającym i sprawnym administracyjnie, z niskimi podatkami i możliwościami rozwoju dla każdego kto zechce firmę założyć, wartość pieniądza może tylko rosnąć. Problem w tym że reformę trzeba zacząć od wszystkiego NA RAZ bo wszystkie te elementy stanowią nierozerwalną całość… nie da się odbudować silnej waluty bez gruntownej naprawy gospodarki (i na odwrót)…

To o czym napisałem to oczywiście tylko wzór jak ja to widzę. Trzeba zacząć od przywrócenia ludziom władzy nad własnym życiem i majątkiem żeby się bogacili i zaczęli poczuwać się do odpowiedzialności za własne życie. Żeby przestali wyciągać ręce do państwa po „pomoc” i „darmowe”, bo to prowadzi do rozrostu biurokracji i kosztownego marnotrawstwa. Kluczem jest wolność i własność prywatna. Należy maksymalnie zmniejszyć obciążenia fiskalne jednocześnie likwidując zbędną i przerośniętą administrację. Pozwolić rodzimym „MIŚom” normalnie działać, żeby mogły skutecznie konkurować z firmami zagranicznymi… Pozwolić ludziom cieszyć się z tego na co ciężko pracują i nie przeszkadzać im w samodzielnym funkcjonowaniu… Państwo niech pilnuje porządku i chroni nas przed wrogiem zewnętrznym… Polak potrafi tylko trzeba mu zostawić pieniądze w kieszeni a już on będzie wiedział co z nimi zrobić. Mając więcej w kieszeni obywatel chętnie podzieli się z państwem z którym wreszcie zacznie się identyfikować. Bogaty obywatel chętniej też podzieli się tym na czym mu zbywa z innymi obywatelami którzy są mniej zaradni (nie z własnej winy).

Miroslav Yotov - Odwaga - W jedności siła

Miroslav Yotov – Odwaga – W jedności siła

Przywróć nam Boże monarchię! Za monarchii Polska była potęgą i była sprawnie zarządzana jako państwo. Wszystko zaczęło się psuć od momentu nadawania przywilejów szlachcie, nawet spod znaku tzw. „gołoty” (bez majątku, przez co podatnej na łapówki) i coraz większych jej wpływów na rządzenie państwem – w ramach tzw. „demokracji szlacheckiej” – kosztem władzy suwerena (króla). Analogia tej patologii do dzisiejszych czasów jest aż nadto widoczna.

Pisałem na początku o partii, na koniec parę przemyśleń w kontekście „szarych” wyborców – zwłaszcza niezdecydowanych i rozczarowanych Polską, zobojętniałych ale jednak czujących że zmiany są potrzebne. Bo zanim wykształcimy w oparciu o działalność partii i sympatyków kolejne pokolenia wolnościowców, to należy się starać przemówić i dotrzeć do tej rzeszy Polaków, która gdyby zechciała dać się przekonać stanowiłaby realną siłę mogącą przesądzić o politycznych możliwościach KNP na realną władzę w państwie już dziś. Jednak bez zmiany mentalności u stosownej „większości” obywateli (dopóki system rządzenia zasadza się na głupiej demokracji) nikt nie będzie w stanie przeforsować choćby najbardziej potrzebnych, a jednocześnie niepopularnych i przez to trudnych do zaakceptowania przez stosowną „większość” reform. Społeczeństwo nie będzie po prostu tych zmian popierało i może się zbuntować. Bez poprzedzenia zmian ustawowych zmianą mentalną ciężko będzie na dzień dzisiejszy cokolwiek realnie zmienić.

Póki co nie uważam żeby ktokolwiek w Polsce potrafił potrząsnąć Polakami na tyle mocno, żeby się masowo z dnia na dzień obudzili z chocholego tańca. Uważam niestety tak jak ktoś kiedyś napisał, że (z pamięci) „ludzie obudzą się dopiero wtedy gdy po włożeniu karty do bankomatu przeczytają napis POCAŁUJ MNIE W D…” i taka jest brutalna prawda, więc czas na poważne zmiany jeszcze nie nadszedł. Wolnościowców jest w społeczeństwie za mało! Jedyny czas jaki nadszedł, to czas na wyrugowanie z umysłów Polaków naiwnej wiary w demokrację, etatyzm i socjalizm. Jest czas na wskazywanie ludziom alternatywy, oraz sukcesywne gromadzenie wokół niej ludzi szczerych, nie bojących się konkretnych zmian w kierunku WOLNOŚCIOWYM, i gotowych tę ideę propagować bezkompromisowo wśród reszty Polaków. Do tego czasu partia powinna działać organicznie w terenie, zaś sympatycy którym brak zmysłu organizacyjnego (czy chęci na poświęcenie czasu polityce) zawsze mogą skutecznie działać nawet poza polityczną organizacją. To co każdy z nas może zrobić, to zwykła rozmowa z ludźmi z najbliższego otoczenia – w rodzinie, w towarzystwie kolegów, znajomych, współpracowników, na rzecz przekonania tych którzy chcą słuchać (nie musimy przekonywać wszystkich! to jest zresztą niemożliwe do wykonania 🙂 ) do wolnościowych poglądów i głosowania w jakichkolwiek wyborach na KNP.

Czas bardziej gwałtownych zmian nadejdzie moim zdaniem dopiero wraz z wojną lub z kryzysem „bankomatowym”. Do tego czasu należy ludzi leczyć z demokracji i socjalizmu oraz modlić się (tak właśnie!) o nawrócenie moralne (albo chociaż o ROZUM i chęć dokonywania prawidłowych wyborów w życiu – nie tylko przy urnie) i o króla który zagwarantuje ludziom ich słuszne prawo do wolności, własności, praworządności, porządku i bezpieczeństwa.

…Odys

podobne: Demokracja… czyli Dyktatura Durni. Australijczycy tracą do niej zaufanie. a także: Wolność a niepodległość. Czy Polska jest niepodległa a Polacy wolni? i to: Naród a państwo oraz Ile jest z narodowca w socjaliście. oraz: cynik9: Dyskretny urok monarchii konstytucyjnej. W 80-tą rocznicę Ermächtigungsgesetz.

Feniks, odradzający sie jak Polska z popiołów (alegoria)

Feniks, odradzający sie jak Polska z popiołów (alegoria)

Bezsensowny, szkodliwy dla rynku pracy i rodzin podatek, który wcale nie pomagał środowisku, już nie istnieje. Australia bez podatku węglowego.


17.07.2014 (IAR) – W Australii zniesiono podatek węglowy, który miał być narzędziem do walki ze zmianami klimatu. Senat poparł w głosowaniu projekt premiera Tony’ego Abbotta.

Podatek węglowy wprowadził dwa lata temu poprzedni rząd. Argumentowano, że Australia emituje za dużo dwutlenku węgla, co szkodzi klimatowi. Podatek miało płacić ponad trzystu największych emitentów. Ale potem wybory wygrała Koalicja Liberalno-Narodowa. Jednym z haseł kampanii wyborczej było zniesienie podatku; politycy tłumaczyli, że opłaty węglowe są niekorzystne dla gospodarki. Teraz, po głosowaniu w senacie premier Abbott podkreślał: „Bezsensowny, szkodliwy dla rynku pracy i rodzin podatek, który wcale nie pomagał środowisku, już nie istnieje”.

Premier przypuszcza, że teraz o kilka procent spadną ceny gazu i prądu, a każda rodzina oszczędzi kilkaset dolarów rocznie.

Sceptycy mówią zaś, że teraz Australia nie ma wiarygodnej polityki klimatycznej.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Rafał Motriuk/dabr                      …źródło: stooq.pl

podobne: KE proponuje redukcję CO2 o 40% do 2030 r. i zwiększenie udziału OZE do min. 27%. Ekspert: brońmy się przed projektami klimatycznymi Brukseli. oraz: Australijczycy wybrali wolnościowców! Pierwsze decyzję będą dotyczyć obniżki podatków i cięć w administracji.

…krótko – POZAZDROŚCIĆ Australii mężów stanu typu Tony Abbot.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Rafał Ziemkiewicz: „Państwowe, czyli nie nasze”, ale „patrioci” mówią NIE dla wolnego rynku w Polsce. To mamy ten wolny rynek czy nie?


„…Tak długo nam to wmawiano, że aż w ten kapitalizm uwierzyliśmy. Jak ten biedny Żyd-domokrążca, któremu w domu bogaczy zapachniała drożdżowa babka i postanowił sobie taką zrobić – wszyscy żart znają, ale przypomnę, że jego bohater wziął od kucharki przepis, ale pożałował masła, więc zastąpił je gęsim smalcem, zamiast pszennej mąki dał żytnią, pożałował jajek, z braku piecyka upiekł to jako placek na popiele, a gdy w końcu spróbował, nie mógł się nadziwić, że bogacze jedzą takie świństwo. I my się też nadziwić nie mogliśmy przez ćwierć wieku, że mamy kapitalizm, a jakoś do Zachodu wciąż nam daleko.

Aż tu nieoczekiwanie wiatr się zmienił. Pan Jan Krzysztof Bielecki, który jako premier rozpoczął masową wyprzedaż polskich banków w ręce „prywatne”, czyli wielkich bankowych korporacji zachodnich – odkrył poniewczasie, że jednak dla gospodarki byłoby dobrze, gdyby Polska miała chociaż jeden duży, państwowy bank. I nawet uruchomił pewne starania o odkupienie jednego z wyprzedanych banków, jak przetrzeźwiały alkoholik starający się odzyskać jakąś pojedynczą łyżkę z przepuszczonych na wódkę rodzinnych sreber. Niestety, nie udało się.

A potem już poszło. Emerytury? Żadne prywatne fundusze nie zagwarantują ich tak dobrze, jak państwo – oddawajcie, wredni prywaciarze, dziaćki, z powrotem do zusowskiej kasy! Podręcznik? Na podręcznikach nie powinni zarabiać jacyś prywaciarze, podręczniki lepiej przygotuje i wydrukuje państwo. Tak samo, jak państwo nie pozwoli, żeby jacyś prywaciarze zarabiali na uczeni angielskiego czy rytmiki dzieci w przedszkolach. Państwo samo dzieciom zapewni, a jak nie zapewni, to lepiej, żeby dzieci się nie uczyły – po co zresztą, jak się wyuczoną to jeszcze będą za mądre i wyrosną na wyborców PiS albo czegoś jeszcze gorszego.

Teraz, w tle afery taśmowej, dowiadujemy się o przejmowaniu przez państwo handlu węglem. Po co prywatny hurt cennego paliwa, po co rynek, na którym zarabiają jacyś prywaciarze, jakiś Falenta czy inny? Państwowe Składy Węgla – to brzmi! Jak, nie przymierzając, Państwowy Bank Zbożowy Nikodema Dyzmy.  

Ciekawe swoją drogą: Milton Friedman powiedział, że państwo powinno się zajmować tylko trzema rzeczami: wojskiem, bezpieczeństwem wewnętrznym i budową dróg. Na stan naszego bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego spuśćmy zasłonę milczenia, powiedzmy, że państwo jakoś tam się nimi zajmuje, choć niektóre prerogatywy – z podsłuchami na czele – najwyraźniej uległy „dzikiej prywatyzacji”. Ale dróg budować nigdy nawet nie próbowało, zostawiając to np. panu Kulczykowi. Ciekawe, czy Kulczyk będzie kolejnym po Falencie „tłustym misiem”, któremu zechce władza wpływy odebrać, czy będzie umiał lepiej od tamtego ją od takich planów odwieść?

Mniejsza. Jak widzicie, doktryna „państwowe złe, prywatne dobre” zastąpiona została, niczym w „Folwarku Zwierzęcym” Orwella modyfikacją „prywatne dobre, państwowe lepsze”.

Dwie rzeczy trzeba więc zaznaczyć wyraźnie. Po pierwsze – to nieprawda. Z wyjątkiem paru ściśle określonych dziedzin, państwo jest zwykle gorszym gospodarzem, niż właściciel prywatny. To się nie zmienia, doświadczenie reagonomiki i thatcheryzmu pozostaje aktualne. Jeśli gospodarką rządzą reguły rynkowe, oczywiście, a nie kolesie pousadzani na stołkach i zbrojni w dekrety czy rozporządzenia. Państwo zbudowało nam Stadion Narodowy, buduje Gazoport, kupuje Pendolino – jest wiele przykładów jego skuteczności.

Po drugie, tam, gdzie państwowe ma sens, ma go tylko wtedy, gdy to państwo jest pod kontrolą obywateli.

A III RP nie jest. III RP jest państwem bezradnym, bezsilnym, toczonym przez zmowy, sitwy i układy. Tak zostało zaprojektowane 25 lat temu, celowo, by nie mogło przeszkodzić silnym grupom interesów w realizacji ich gangsterskich celów. I przez te 25 lat podlegało stałej erozji, aż doszło do stanu, gdy niewiele się już da zeń wydoić metodą zamieniania państwowego w prywatne. Gdy kolejni kolesie, chcąc dorównać poprzednikom, muszą raczej odwrotnie – zwiększyć pulę państwową. Ale nie dlatego, że ich przyparła troska o wspólne dobro, tylko dlatego, że to państwo jest tak naprawdę ich własnością. Ich folwarkiem, na którym, dokładnie tak jak nomenklatura w PRL, robią co chcę i doją jak chcą. Bo państwo – to konkretne, III RP – to nie my, państwo to Oni…”

całość tu: fakty.interia.pl

Problemem nie jest nieskrępowany rynek a właśnie skrępowany w różnego rodzaju układach politycznych z władzą która zapewnia wybrańcom monopol. Taki Microsoft na dobrą sprawę byłby dużo mniejszą firmą gdyby nie jego kontakty (i kontrakty) z władzą USA.

Na naszym podwórku, dobrym przykładem medium upasionego na kontaktach (i kontraktach) z władzuchną jest Gazeta Wyborcza. Należąca do „Spółki Agora” gazeta to obok TVNowskiego ITI jeden z głównych graczy na rynku mediów w Polsce, ale dzięki czemu posiada ono taki udział? Wyłącznie dzięki kontraktom z państwem. Odciąć to medium od państwowego cycka a na rynku nie będzie miało szans i stanie się niszową gazetą. I to samo dotyczy wielu firm w Polsce na stałe i od lat powiązanych różnymi sznureczkami z budżetem państwa i ludzikami zasiadającymi po urzędach centralnych. To władza czyni rynek patologią pomagając wybrańcom którzy grają z nią w drużynie dbając o jej dobry wizerunek w prasie i TV.

Kiedy w początkach lat 90 tych w Polsce wchodziła ustawa Wilczka firmy powstawały jak grzyby po deszczu i było ich setki tysięcy w bardzo krótkim czasie. Ludzie mogli przebierać w pracy o ile tylko chcieli pracować albo sami zakładali firmy bo władza ograniczyła do minimum swoją ingerencję, więc się opłacało. Dopiero z czasem kiedy władza zaczęła wprowadzać nowe i podnosić kolejno podatki, oraz nakładać ograniczenia czy obostrzenia na prowadzenie działalności gospodarczej (pozwolenia, zezwolenia, koncesje) zrobiło się źle i dzieje się źle po dziś dzień.

Władza zrobiła to by pomóc sobie i tym „swojakom” którzy po „transformacji ustrojowej” z towarzyszy zamieniali się w kapitalistów – i do dziś to robi. Ludzie z „nomenklatury komunistycznej” nieobyci z rynkiem nie radzili sobie z wychodzącą z ukrycia (duszoną przez socjalizm) młodą kapitalistyczną gospodarką, działającą często do tej pory „nielegalnie”, przez co zahartowanej w boju o klienta. Tworzono więc pod „towarzyszy” prawo, umacniając ich monopol w sferze na której władza ciągle trzymała łapę bezpośrednio (spółki skarbu państwa), lub w tej części „kapitalistów” którzy pochodzili z dawnej nomenklatury i uwłaszczyli się na majątku państwowym. Zakłócając w ten sposób najważniejszą zaletę wolnego rynku – konkurencję. Tymczasem wolny rynek bez konkurencji NIE ISTNIEJE. Konkurencja to jedyne uczciwe rozwiązanie dla rozwoju gospodarczego. To ona bowiem wymusza na przedsiębiorcy szukanie ciągłych rozwiązań które przyciągną klientów po dany towar i pracowników do pracy. Zaburzanie tej pożytecznej cechy wolnego rynku jest złem dla gospodarki i jest zabójcze dla konsumentów, oraz rynku pracy. Nie każdy pracodawcą, ale pracownikami zdecydowana większość, zaś konsumentem jest każdy! Więc każda ingerencja państwa w ten naturalny mechanizm rozwoju i samokontroli jest złem.

Dlatego uważam, że państwo nie może pod żadnym pozorem zajmować się gospodarką poza strategicznymi branżami dla obronności czy porządku publicznego. Własność prywatna musi być w Polsce bezwzględnie chroniona a działalność gospodarcza nisko opodatkowana. Wtedy mamy do czynienia z samoregulującym się mechanizmem i prawdziwą konkurencją, która w sposób naturalny sprzyja pracownikom gdyż mają wybór zajęcia zarobkowego między wieloma podmiotami, którzy żeby zachować u siebie pracownika muszą mu dobrze płacić albo zapewnić innego rodzaju przywileje (ale już nie w ramach centralnego państwowego wora, ale z prywatnego utargu właściciela firmy).

„Dobrze to brzmi, ale czy gdzieś na świecie jest działający taki system?” W czystej postaci nigdzie tak nie ma, są mniej lub bardziej zbliżone do tego modelu gospodarki i na tym to polega żeby do tego dążyć (Liberalizm – to działa! Czyli „Europa kładzie się do trumny”)… Już raz dane nam było poznać na krótki czas jak wolny rynek działa a i spora liczba krajów w ten właśnie sposób dochodziła do swojego bogactwa przykład współczesnego niemal ideału…

Ustawa Wilczka nie dlatego spowodowała taki bum że firm na rynku nie było – to źle postawiony problem (bo były) ale dlatego że opłacało się zakładać nowe i konkurować z innymi które nie były już uprzywilejowane w stosunku do prywatnych. W normalnych (rynkowych) warunkach każdego monopolistę można łatwo wygryźć jeżeli firma ma lepszy produkt albo potrafi produkować taki sam ale taniej. Niestety dziś jest tak że monopoliści kupują sobie u władzy różnego rodzaju regulacje które utrudniają przedsiębiorczość małym wywołując duże koszty już na starcie, na które to koszty duży gracz może sobie pozwolić. Do tego co jakiś czas słyszymy jak taka czy inna firma zostaje rozwalona przez jakąś głupią regulację która wprost z dnia na dzień czyni jakąś działalność nieopłacalną na rzecz innej. Już nie wspominając o wprost mafijnych praktykach kiedy nasyłani są urzędnicy skarbowi na jakąś firmę po to żeby ją wykończyć (przykład Pana Romana Kluski i jego firmy „Optimus”).

Mechanizm antyrynkowej patologii „wspierają” również różnego rodzaju (tak bardzo dziś popularne) granty (dotacje, subwencje) ze wspólnego wora dla wybrańców i tzw. „programy pomocowe”, gdzie pieniądze są rozdawane dla z góry upatrzonych firm mężów, żon, pociotków polityków i nikt nie patrzy, że wcześniej te środki zostały zabrane w niemałych podatkach komuś kto wypracował zysk bez „pomocy” państwa ciężką pracą być może okupioną niską płacą i zaciskaniem pasa żeby cokolwiek zarobić i nie zbankrutować.

Zatem nie ma się co zastanawiać czy gdzieś działa wolny rynek w czystej postaci a trzeba robić wszystko żeby taka sytuacja zaistniała w jak najbardziej zbliżonym stopniu. Samoregulujący się mechanizm to jedyne wyjście, bo każda regulacja z nadania państwowego rodzi pokusę do kolejnych a każda kolejna wymaga organów kontrolnych i administracji. Tu nie może być półśrodków… Wielopodmiotowość i konkurencja jest możliwa wyłącznie w sytuacji kiedy państwo się nie miesza i nie „pomaga” na którą to pomoc komuś musi zabrać.

Reasumując, to co dziś się dzieje w naszej gospodarce to czysty socjalizm, gdzie regulacje „społeczne” z centralnego nadania uspołeczniły rynek na publiczną modłę i na koszt sektora prywatnego. Efekt to mizernej jakości „usługi publiczne”, dwucyfrowe bezrobocie i emigracja zarobkowa z powodu braku miejsc pracy i marnej płacy rabowanej podatkami i składkami na ogromną skalę

podobne: Paweł Rybacki: Moralna i praktyczna wyższość gospodarki wolnorynkowej nad centralnie planowaną lub interwencjonistyczną. oraz: Piotr Świder: Oda do wolności. Z dedykacją dla poszukiwaczy skarbów wolnego rynku a także: 25 lat ustawy Wilczka – ostatniego cudu gospodarczego w XX wieku

fragment artykułu autorstwa Damiana Kubiaka z „Najwyższego Czasu!”:

Wielu Polaków uważa, że aby zmienić Polskę na lepsze, wystarczy wymienić obecną klasę rządzących na „patriotów” i wszystko będzie dobrze. Niestety Polska nie potrzebuje „patriotów”, którzy z patetycznymi okrzykami na ustach zamierzają wprowadzić w naszym kraju pewną odmianę socjalizmu, który moglibyśmy nazwać „socjalizmem konserwatywnym”. Socjalizm konserwatywny różni się bowiem od socjalizmu zwyczajnego tylko tym, że jego wyznawcy chodzą do kościoła. Polska ma jednak realne problemy, których nie da się rozwiązać za pomocą okrzyków „Wielka Polska” czy też „Jarosław, Polskę zbaw”. Tych realnych problemów nie rozwiążą na pewno osoby, których poglądy gospodarcze są zasadniczo zbieżne z tym, co na temat ekonomii myślą Szumlewicz, Ikonowicz, Miller czy Palikot….

Polska polityka po 1989 roku nigdy nie opierała się na konfrontacji odmiennych idei czy też sprzecznych światopoglądów. Polscy politycy zawsze wykorzystywali idee instrumentalnie i nigdy nie przywiązywali do nich większej wagi. Prowadzenie polityki w Polsce to gra na emocjach potencjalnych wyborców i brak jakiejkolwiek dyskusji na tematy fundamentalne. Taktyka gry na ludzkich emocjach zawsze okazywała się jednak niezwykle skuteczna, toteż nasi pragmatyczni politycy trzymali się środka, który zapewniał im ostateczny cel – dojście do władzy. Jednak ostatnimi czasy jeden z owych polityków zabrał głos w sprawie, w której głosu zabierać nie powinien. Mowa oczywiście o słynnym już wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego w Wysokiem Mazowieckiem.

Wolny rynek marzeniem komunistów?

Jeżeli czołowy polski polityk mówi na temat tego, co jest prawicą, a co nie – to jest to wydarzenie bezprecedensowe, które należy dokładnie zanalizować. Poniższa analiza pozwoli nam również wreszcie poznać odpowiedź na pytanie: jakie właściwie poglądy ma Jarosław Kaczyński?

Prezes Kaczyński rozpoczął odpowiedź na pytanie o Korwin-Mikkego i Kongres Nowej Prawicy następująco: „Jak w Polsce upadał komunizm, to komuniści mieli kilka dobrych pomysłów. Jednym z nich było właśnie to wszystko, co działo się wokół Korwin-Mikkego. Ja nie mówię, że on to świadomie robił, ale nic tak w głowach nie mieszało młodym jak ta ideologia; ideologia, która nie ma nic wspólnego z żadną rzeczywistością! Nigdzie na świecie te idee nie są realizowane”.

Czyli prezes od razu przystępuje do swojej starej, sprawdzonej taktyki – gry na emocjach słuchaczy, sugeruje bowiem że JKM działał (i działa) na korzyść komunistów. Kaczyński nie stara się jednak tej dosyć wątpliwej tezy poprzeć racjonalnymi argumentami. Czy wprowadzenie wolnego rynku w Polsce rzeczywiście byłoby korzystne dla komunistycznych aparatczyków?

Wolny rynek opiera się na prawie popytu i podaży, które są uniwersalne i obowiązują zawsze w gospodarce. Tak więc komunistyczni dygnitarze, którzy dorobili się majątków w sposób nieuczciwy, w momencie wprowadzenia w Polsce wolnego rynku zostaliby skazani na łaskę i niełaskę ze strony konsumentów, o których musieliby na dodatek konkurować z innymi przedsiębiorcami. Jeżeli komunistyczni aparatczycy byliby w stanie zadowolić konsumentów, to z pewnością na rynku by się utrzymali. Bardziej prawdopodobny jest jednak scenariusz eliminacji z rynku nomenklatury komunistycznej przez bardziej przedsiębiorczych nowych producentów, którzy pojawiliby się na rynku po wprowadzeniu kapitalizmu leseferystycznego. Tak więc prezes Kaczyński nie ma racji, twierdząc, jakoby wolny rynek był korzystny dla bogatych komunistycznych aparatczyków. Dużo bardziej korzystną dla nich sytuacją jest obecny stan rzeczy, w którym wysoka etatyzacja polskiej gospodarki chroni bogatych przed potencjalną konkurencją ze strony innych przedsiębiorców. Dla potwierdzenia wysokiego stopnia zetatyzowania polskiej gospodarki można przywołać chociażby liczbę zawodów, których wykonywanie wymaga specjalnej licencji wydawanej przez organy państwowe. Lista tych zawodów liczyła w 2011 roku 380 pozycji i była zdecydowanie najdłuższa w Europie!

Kaczyński mówi również, że wolnego rynku nie ma nigdzie, w żadnym państwie na świecie. Co to jednak za argument? Czy z przesłanki, że wolnego rynku nie ma nigdzie na świecie, możemy wysnuć wniosek, że wolny rynek jest „zły” i nie powinno go być również w Polsce? Jest to tego samego typu rozumowanie co twierdzenie, że jeżeli we wszystkich krajach na świecie występują morderstwa, to znaczy, że są one dobre i muszą koniecznie występować również w Polsce.

Jak zorganizować Polskę?

Kaczyński zarzuca również Korwinowi bałamucenie młodzieży. Twierdzi, że młodzi ludzie, zamiast myśleć, jak zorganizować Polskę – „roją o jakimś superliberalizmie”. Tu Kaczyński popisuje się rażącym brakiem logiki w swoim wywodzie. Ci młodzi ludzie właśnie myślą o tym, jak zorganizować Polskę; oni chcą ją zorganizować w sposób „superliberalny” – jak sam to ujął szanowny pan prezes. Młodzi ludzie, w przeciwieństwie do Kaczyńskiego, wiedzą, jak tę polską rzeczywistość „zorganizować”, a Kaczyński i jego zwolennicy chyba cały czas się jeszcze nad tym problemem zastanawiają….

całość tu: nczas.com

…Polska Kaczyńskiego i Tuska (oraz innych pomniejszych pogrobowców spod „okrągłego stołu”) to „Rzeczypospolita szlachecka” z najgorszymi jej tradycjami. Prywatą (nie mylić z prywatyzacją!), kumoterstwem, pieniactwem, warcholstwem, interesem partyjnym, nepotyzmem, korupcją i pańszczyzną połączoną z bezkarnym rabunkiem gospodarki którą tworzy NARÓD czyli osoby prywatne. Rzeczpospolita z wąsatą mordą pełną socjalistycznej „wyższości” plująca na „dorobkiewiczów” i gardząca „prywaciarzami” zajmującymi się „żydowską robotą”, ale chętnie ich rabująca do kości. Tych „dzikich kapitalistów” których należy „zgodnie z prawem i dla dobra ogółu” (czyt. elit) okradać, chociaż to właśnie dzięki ich pracy ta „elita” obrasta w tłuszcz (sic!)… Przez socjalistyczny luddyzm i jednocześnie „saskie” marnotrawstwo, te szlachciury ciągle nie mają złamanego grosza ani na armię ani na chleb dla narodu (który za każdym razem co 4 lata obiecują karmić), który ku ich zdziwieniu ani „patriotyzmem” ani „ciepłą wodą w kranie” nażreć się nie może, tak jak chciałaby wierchuszka – samozwańcza „elita narodu” pierdząca w ministerialne stołki mądrzejsza od całej jego reszty…

W efekcie tej autodestrukcyjnej paranoi która kreuje powszechną biedę, w momencie realnego zagrożenia jedyne co tzw. „państwo” może z siebie wykrzesać dla obrony swoich obywateli, to garść pijanego mołojecką bohaterszczyzną (i utopią „wspólnoty”) pospolitego ruszenia pędzącego z obnażonymi pałaszami w rozchełstanych koszulach na złamanie karku na czołgi i samoloty bo „honor” (czyt. „twarz” elity) tak im nakazuje. A kiedy okazuje się że reszta narodu nie ma wcale ochoty umierać za swoich ciemiężycieli to nazywa się go „bezrozumną tłuszczą” (lemingami, ciemnogrodem, zdrajcami). Chociaż wcześniej nie przeszkadzało „elicie” kadzenie owej tłuszczy i karmienie jej urojeniami i fałszywymi ideologiami o „IV RP”, „sprawiedliwości społecznej”, „równości”, „cudzie gospodarczym”, „dumie”, „potędze”, które w sposób niezmienny i niezależny od „strony” z jakiej padają zatruwają proste polskie umysły od dziesiątek lat, ale brzuchów i portfeli Polaków napełnić nie potrafią!

Pojawia się za to dobra mina do złej gry, jaką jest „machanie szabelką” przed nosem silniejszych narodów choć samemu wcześniej właziło się im w przysłowiowy tyłek. Za dobrą minę robi oczywiście skamlenie że trzeba ponosić koszty w polityce zagranicznej, że bilans handlowy ujemny, że gaz drogi, że mięsa z Polski nikt kupić nie chce. Koszta tej „narodowej” polityki ponosi biedny obywatel, co w konsekwencji pogłębia jego frustrację i powoduje niechęć do ziemi na której się urodził. Te straty ma kompensować często fałszywe poczucie „wyższości moralnej”. Fałszywe dlatego, że żerujące na ciągle tej samej zdartej płycie martyrologii i poświęcenia się Polski na ołtarzu „wolności” na rzecz innych narodów, kosztem jej samej. Historyczne klęski okupione milionami trupów, służą jedynie do wycierania sobie nimi gęby przez „szlachtę” przy okazji uroczystych rocznic narodowych, ale nigdy do nauki i wyciągania wniosków…

Każda taka rocznica jest dodatkowo okazją do kradzieży przelanej krwi na rzecz głoszenia partykularnych roszczeń bądź też propagandy sukcesu „patriotów” którzy zwalczając się nawzajem twierdzą (każdy o sobie) że to on jest ten „prawdziwy”. Na dowód czego dają publicznie wyraz cierpieniu z powodu tego że nie mogą bohatersko poprowadzić ludu na barykady w celu unurzania go we krwi dla własnej chwały którą mylnie zwą „interesem publicznym”. Silnie więc dążą do wywołania tych okoliczności a rozczarowani powszechnym zniechęceniem i minimalnym odzewem mają ten sam lud któremu kadzą i do którego apelują o „przebudzenie” w pogardzie, bo  się nie buntuje tak jak sobie bohatersko umyślili „patrioci”, bo nie chce dostrzec „zielonej” rzeczywistości o jakiej ciągle opowiada władza, i wreszcie bo nie chce dać fizycznie wyrazu swojej nienawiści do czego zachęcają go owi „patrioci” swoimi niewybrednymi opiniami o przeciwniku, którego należy „dorżnąć” jak watahę, albo „obwiesić” na drzewach zamiast liści…

Ta „szlachta” nas drenuje i skłóca udając że „walczy” o naszą wolność i „lepsze jutro”. Wolność w ich retoryce jest tak naprawdę pustym frazesem i lepem dla naiwnych „wyznawców”, bo w rzeczywistości to przywilej z którego korzystają tylko ONI niezależnie od tego czy są w rządzie czy w opozycji. Wolność to dziś przywilej władzy, ponieważ to ona decyduje (jak trzeba to przy pomocy przymusu) o naszych pieniądzach, własności, dzieciach i umysłach.  Dla narodu o który tak zawzięcie między sobą „walczą” pozostaje co najwyżej modlitwa żeby kolejna samozwańcza „elita” która dopcha się do koryta nie okazała się większymi złodziejami od poprzedników…

Do du.. z taką wizją państwa które we własności prywatnej i bogactwie obywatela widzi zagrożenie dla siebie. Etatyści pokroju Kaczyńskiego, Tuska, Milera, Palikota i innych pomniejszych „zawodowych polityków” to złodzieje wolności i pieniędzy pracowitego narodu jakim są Polacy. Precz z takimi „patriotami”, którzy ciągle walczą z wolnym rynkiem chociaż już dawno go zamordowali.

…Odys

podobne tu: Wielka Polska Ruchu Narodowego czyli Wielka Nędza oraz: Wolność a niepodległość. Czy Polska jest niepodległa a Polacy wolni? i tu” Odzyskać wolnorynkowców. oraz: Co „prawdziwa prawica” Kaczyńskiego szykuje dla przedsiębiorców i reszty Polaków polecam również: POPIS w natarciu! czyli…”Krynica mądrości” Tusk i „karny podatek” Kaczyński i to: Stanisław Michalkiewicz: Państwo jako nowotwór złośliwy

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Podpatrzone na Interii: „Janusz Korwin Mikke to ostatnia deska ratunku komunistycznej bezpieki” (ale nie tak jak to sobie wyobrażają PISiaki).


Natrafiłem w internecie na dość ciekawą wymianę zdań.

Pisze arek1701:

„Korwin Mikke to ostatnia deska ratunku komunistycznej bezpieki !! Ten łotr w PRL-u spędził 20-lat w SD – przybudówce PZPR !!! Z niego taka prawica jak kiedyś myśleliśmy o „Bolku’ ,Moczulskim czy PO. Autorytetem i mężem stanu dla Korwina jest pułkownik KGB -Putin -niedaleko padło jabłko od jabłoni,a jego „program” tylko debil może może zaakceptować. Ci co kiedyś byli za Palikotem dzisiaj masowo popierają Korwina -Ohyda i znowu bezpowrotnie stracone lata !!! Nie stać nas juz na eksperymenty,głosujmy na prawdziwą prawicę dla której BÓG,HONOR I OJCZYZNA mają rzeczywiście znaczenie,dla których żołnierze niezłomni to bohaterowie , głosujmy na PiS bo Jarosław Kaczyński ma obowiązki wobec Polski i Polaków a nie wobec Niemców (co za bzdura 🙂 polecam lekturę – „Szklany nocnik dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego” za „Traktat Lizboński i nadmuchiwanie Niemiec”. Odys)  i sowietów !!!”

Odpowiada StoneColdKiller:

„Mówiąc, że „Korwin Mikke to ostatnia deska ratunku komunistycznej bezpieki”, przesadzasz, ale coś w tym może być. Tylko, że w zasadniczo innym sensie niż to sobie wyobrażają PiSiowe naiwniaczki jak Ty. Kilka oczywistych – dla ludzi o inteligencji wyższej od pawiana – prawd na temat sytuacji po 1989 roku w byłych krajach komunistycznych.
1. We wszystkich tych krajach realną władzę (z tylnego siedzenia) sprawuje BEZPIEKA trzymając za mordę oficjalne („demokratyczne” he he) władze, z wyjątkiem Rosji Putina i Białorusi Łukaszenki, gdzie – odwrotnie – Putin i Łukaszenka trzymają za mordę bezpiekę używając ich do swoich celów. Korwin szanuje (tak jak ja) Putina i Łukaszenkę, bo jedyni autentycznie sprawujący władzę politycy. Reszta polityków u władzy (łącznie z Kaczyńskimi) to tylko figuranci, kukiełki, marionetki.
2. Jest rzeczą oczywistą jak słońce, że pomyślność (materialna) ludzi bezpieki jest związana – w dłuższej perspektywie – z pomyślnością kraju. Gospodarka rabunkowa z tej perspektywy jest nieopłacalna. Pierwsza do tego wniosku doszła bezpieka węgierska i pozwoliła wygrać Orbanowi. Poza tym, bezpieka jest potężna, ale nie jest wszechpotężna. Tak naprawdę bezpiece władza wymyka się z rąk tylko w jednym wypadku: AUTENTYCZNIE spontanicznego społecznego protestu. Nie mogła do tego dopuścić na Węgrzech i nie dopuści do tego w Polsce.
3. Jarosław Kaczyński deklarując podziw dla Orbana i zapewniając, że zamierza rządzić podobnie – tym samym złożył publicznie ofertę bezpiece. Kaczyński nie jest naiwniakiem i doskonale wie, że bez przyzwolenia bezpieki Orban na Węgrzech nie objąłby władzy. Podobnie w Polsce: bez przyzwolenia bezpieki żadna afera taśmowa by nie wybuchła. Jednak wybuchła, a to oznacza tylko tyle, że układ realnie sprawujący władzę doszedł do wniosku (podobnie ja na Węgrzech): partie okrągłostołowe wyczerpały swoje możliwości, zużyły się zupełnie. Sądzę, że ostateczne decyzje nie zostały podjęte. Wygląda jednak na to, że oferta PiSu nie została przyjęta. Może doszli do wniosku, że nie wystarczy jak czerwoni lub różowi przypną sobie do klap marynarek orzełka i krzyżyk, by gospodarka rzeczywiście ruszyła do przodu, spadło bezrobocie, zmniejszyła się emigracja. Potrzeba programu, który da KOPA gospodarce, by ruszyła do przodu.
4. Taki program ma Nowa Prawica. Ale nie wiem, czy bezpieka wybaczyła Korwinowi uchwałę lustracyjną. To był jedyny w całej historii 25-lecia akt prawny realnie zmniejszający jej władzę i wpływy.
Mnie osobiście zupełnie nie obchodzi skąd kto pochodzi, czy z dawnej opozycji, czy jest postkomunistą. WAŻNE BY DOBRZE I SKUTECZNIE RZĄDZIŁ. Wiem – za cała pewnością – że zarówno ludzie z dawnej opozycji jak i postkomuniści ŹLE RZĄDZILI i RZĄDZĄ. Potrzebny jest – na gwałt – ktoś spoza układu.

i krótko pisze TRADYCJA:

„Pomiędzy oficjalnie rządzącą koalicją PO-PSL a realnie sprawująca władze BEZPIEKĄ zachodzi obecnie (na szczęście!) konflikt interesów. Zasadą jaka się kieruje PO-PSL jest PO NAS CHOĆBY POTOP, co bezlitośnie i bez ogródek obnażyła afera taśmowa. A nie wiadomo, co jeszcze zostanie ujawnione. A to jest zdrada stanu. BEZPIEKA (być może, nie jestem tego taki pewny jak Ty) doszła do wniosku, że jednak dobrze by było, aby kraj rozwijał się normalnie. To i nam ludziom bezpieki będzie lepiej.
Bardzo to przygnębiające, ale wygląda na to, że tak rzeczywiście jest.”

Mam dokładnie podobne do kolegi „Kilera” odczucie…

Sprawy gospodarcze w kraju idą w zdecydowanie złym kierunku – bankructwa. Ujawniła to z całą bezwzględnością rozmowa Pana Belki z Panem Sienkiewiczem na temat konieczności „dodrukowania” złotówek dla „ratowania kraju”. To bankructwo dopadnie przede wszystkim sektor publiczny w którym „pracuje” najbardziej roszczeniowa grupa społeczna (pomijam tu beneficjentów rent i emerytur) – urzędnicy. Jeżeli zabraknie dla tej grupy na wypłaty to całe rodziny wyjdą na ulicę a aparat państwa ulegnie totalnemu paraliżowi i rozpocznie się seria demonstracji do których mogą dołączyć ludzie spoza sektora publicznego (młodzi bezrobotni, ludzie żyjący na skraju ubóstwa, itd.) co może skończyć się niekontrolowanym przewrotem politycznym, totalnie wrogim i mściwym wobec obecnego układu i ludzi z niego żyjących.

Zawiadowcy tego układu zapewne mają świadomość że mogą stracić kontrolę nad państwem a na dodatek nie mając żadnej alternatywy dla narodu (bo drugi raz ludzie nie dadzą się (raczej) nabrać na „okrągły stół”) mogą się obawiać że po dojściu ekstremy do władzy zacznie się szukanie na masową skalę złodziei i aferzystów, oraz rozliczanie ich łącznie z konfiskatą majątków i więzieniem. Układ który nagrabił przez ten czas grube miliardy boi się utraty tego co udało mu się „sprywatyzować”, więc musi zacząć działać odcinając się od skompromitowanej socjaldemokracji, która co prawda przez te 25 lat wolności urządziła komu trzeba kraj łatwy do okradania, ale jednocześnie zadłużyła go na ogromne sumy i zdusiła w nim przedsiębiorczość oraz konkurencyjność – słowem niemal udusiła kurę znoszącą złote jajka która ledwo zipie i już niedługo może zdechnąć wywołując powszechną falę bezrobocia i biedy (emigracja przybiera na sile ale bezrobocie znacząco nie spada) a co za tym idzie dużego niezadowolenia i buntu na ulicach.

Kto będzie pracował na ten system za kilka lat? Kto utrzyma tę armię urzędników i polityków oraz dwory i koterie wyrosłe naokoło władzuchny skoro sektor prywatny który na to wszystko łoży kurczy się co raz bardziej?… Tu wchodzi JKM ze „swoją” wolnorynkową alternatywą. Da się zauważyć że został na całej linii dopuszczony do mediów i najprawdopodobniej będzie koalicjantem PISu po najbliższych wyborach o ile coś wcześniej nie wybuchnie i nie dojdzie do władzy ekstrema… Stąd podejrzewam, że prawdziwi decydenci będą gorączkowo zabiegać o to, żeby obecny rząd opuścił mostek kapitański jak najszybciej.

Wybuch afery która swoją drogą jest według mnie kontrolowanym wybuchem „sensacji” (kto wie czy nie puszcza się nam starannie wybranych kawałków „taśm” – w moim mniemaniu właśnie tak jest) ma moim zdaniem zmusić obecne władze do ustąpienia i doprowadzić do wcześniejszych wyborów – pozbycia się nieudaczników z PO i dopuszczenia do władzy PISu zanim w poważną siłę urośnie JKM (którego ciężko będzie kontrolować jeżeli poparcie dla KNP będzie dalej rosło w takim tempie) albo wybuchnie spontaniczny bunt dołów niemożliwy do szachowania w Sejmie bo wymiecie on wszystkich…

Z dwojga złego prawdziwi zawiadowcy Polski wolą wpuścić JKMa z jego wolnorynkowym planem gospodarczym dającym szansę na rozwój gospodarczy i zajęcie ludzi robieniem pieniędzy (patrz casus Ustawy Wilczka) zamiast wojowania i szukania odpowiedzialnych za doprowadzenie państwa na skraj przepaści. Tyle że nikomu się nie śpieszy do wcześniejszych wyborów (poza zawiadowcami układu). Rozwój sytuacji sprzyja bowiem powiększaniu się elektoratu zarówno PIS jak i KNP więc czas gra na ich korzyść, zaś obecna władza wiedząc że jest raczej skazana na porażkę w wyborach, chce tylko dotrwać do końca kadencji rozkradając przez ten czas co się da… Tusk wie że został poświęcony więc nie ma nic do stracenia i będzie trwał jak idiota na przekór kolejnym „sensacjom”.

Zawiadowcy III RP mają więc poważny problem, bo nikogo już nie kontrolują na tyle żeby zmusić do zmian w „demokratycznych ośrodkach władzy” na swoich warunkach i w korzystnym dla siebie momencie, więc mogą tylko mieszać uśmiechając się do wolnorynkowców, żeby to oni doszli do władzy z planem gruntownych reform, który uratuje kraj przed katastrofą gospodarczą i jej brutalnymi skutkami dla posiadaczy III RP.

…Odys

polecam również: Judejczykowie, durnie, zdrajcy, legaci, watahy, notariusze – Stanisław Michalkiewicz o atrapie państwa. oraz: Największy kryzys w rządach Tuska. Kto kontroluje sytuację? czyli „Don Corleone Kiepski” (Rafała Ziemkiewicza) i to: Otworzyć ten układ | ekonomia24.pl

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Żeby nam się chciało tak jak nam się nie chce czyli… (nie)Wybory do parlamentu europejskiego i słówko do fejsbukowych „wolnościowców”.


Waldemar Łysiak napisał: „Ludzie nic nie rozumiejący, ale mający prawo głosu, są w każdym społeczeństwie wielką armią.”

I to jest prawda obiektywna. Szkoda tylko że chodzi o armię niewolników. I to nie takich jakimi dowodził Spartakus, zdolnych stanąć zbrojnie przeciwko każdemu kto chciałby ich ciemiężyć, albowiem ta armia postrzega wolność jako niepotrzebny balast. Jest to więc armia eunuchów, zdatna wyłącznie do pilnowania haremu swojego pana. Haremu w którym jednocześnie sama jest głównym lokatorem, pełniąc rolę dających się wykorzystywać bezwładnych kukieł. A wszystko dzięki tragicznemu w skutkach pomysłowi „nic nierozumiejących” do cedowania władzy nad sobą na wybranych spośród siebie tak samo „nic nie rozumiejących” przedstawicieli.

DemokracjaI naprawdę najmniejszym problemem tego rodzaju zależności jest inna spiżowa prawda że „nie ważne kto na kogo głosuje. Ważne kto liczy głosy”, gdyż jest to tylko konsekwencja samego „dobrego pomysłu” za jaki uważa się w „cywilizowanym świecie” tę tzw. „demokrację” (bo o nią tu chodzi). Mało kogo razi też inna konsekwencja, według której godne przeprowadzenia są tylko te wybory (czy referenda), które układają się po myśli „umiłowanych przywódców”. Prawdziwy bowiem defekt demokracji to jej relatywny stosunek do rzeczywistości, którą dzięki temu systemowi można oszukać lub wręcz okpić o ile posiada się stosowną ku temu większość. Tylko bowiem w tym systemie można bezkarnie wmówić ludziom (a oni to łykną!), że są wolni jednocześnie ich tej wolności pozbawiając (wraz z własnością) „dla dobra ogółu”. To w tym systemie pod płaszczykiem „prawa i sprawiedliwości” można za pomocą „aktu woli” zmanipulowanej (głupiej) większości społeczeństwa (wystarczy 51%) zmusić pozostałą normalną część, aby żyła w nienormalnych warunkach, które (głupia) większość uznała za normalne oraz „prawe i sprawiedliwe” dla „dobra ogółu”. To dlatego demokracja daje największe możliwości złodziejom, oszustom, aferzystom, cwaniakom i innym darmozjadom do bezkarnego okradania CAŁEGO narodu „dla dobra ogółu”. Wystarczy bowiem taki rabunek albo jawną podłość przedstawić jako „konieczność” albo „sprawiedliwość społeczną” (właśnie „dobro ogółu”) i mamy okazję do rabunku w majestacie prawa. Te wszystkie nieograniczone w swym szachrajstwie możliwości prowadzą z kolei prosto do demoralizacji ludzi. Pozbawienia ich poczucia własnej godności i wstydu.

„Wystarczy wprowadzić demokrację, a ludzie wybiorą socjalizm” Marks

„My socjaldemokraci zawsze stajemy w obronie demokracji” Lenin

Pieprzyć taką wolność jaką nam „daje” demokracja i jej wyznawcy. Wolność w której żeby żyć trzeba przyjmować patologię za normę.

rys. Andrzej Mleczko

rys. Andrzej Mleczko

System w którym władza ma prawo regulować bez dalszych konsultacji z niewolnikiem (za wyjątkiem urządzanych co kilka lat wyborów) niemal każdy aspekt jego życia, musi się bowiem skończyć katastrofą dla nierozważnego „lódu”, który zrzekł się swoich swobód po to żeby ktoś inny wziął na siebie ich ciężar. Uchwalane przez owych „dobro(zło)dziejów” prawo nie ma prawa służyć dłużej lódowi (proszę nie poprawiać 🙂 ) bowiem chodzi o zbyt wysokie kwoty do dysponowania i zbyt poważną własność, żeby ktokolwiek kto raz uzyskał prawo do dysponowania taką władzą i majątkiem, miał się kiedykolwiek dzielić z lódem na innych zasadach, niż po wcześniejszym zabezpieczeniu bytu swojego, swojej rodziny, znajomych i całej reszty bądź co bądź potencjalnych wyborców, których lojalność jest ściśle związana z podziałem tego co władza jest w stanie zagrabić pozostałym obywatelom utrzymującym całą tę kamarylę. Nic zatem dziwnego że władza zainteresowana jest wprowadzaniem wyłącznie takich regulacji, które przynoszą pożytek wyłącznie jej samej, jednocześnie przyznając sobie coraz większą kontrolę nad „armią wyborców”, wyrywając jej zęby i ucinając jaja.

W tak urządzonym systemie sprawowania władzy możliwe jest usankcjonowanie prawne każdej wojenki, korupcji, marnotrawstwa i ograniczania wolności jaką tylko zdołają durnemu lódowi wmówić jego „umiłowani przywódcy”. Oczywiście nie pod tymi hasłami a poprzez nadanie im na potrzeby kampanii odpowiednio populistycznego brzmienia, takiego jak „interes państwa”, „solidarność społeczna”, „równość”, czy „wolność”. Dzięki takiemu zabiegowi pijarowskiemu prawdziwe intencje władzy realizowane są bez żadnych przeszkód ze strony zmanierowanych obywateli. Wystarczy OBIECAĆ a już sama rozwlekła struktura sprawowania władzy (gdzie znaleźć odpowiedzialnego graniczy z cudem) załatwia wszystko. Na dodatek do pasożytów w postaci klasy próżniaczej urzędasów dołącza się zawsze cała masa innych pijawek w postaci poważnych biznesmenów, celebrytów, uczonych, ekspertów, autorytetów moralnych, dziennikarzy – w skrócie elity intelektualnej. Otóż ci słudzy systemu (za korzyści materialne w postaci pośrednich bądź bezpośrednich grantów rządowych) codziennie duraczą całe pokolenia Polaków wmawiając im że skoro władza zajmuje się wszystkimi ważnymi dla spokojnego życia aspektami, to oni mogą się w tym czasie skupić na „prawdziwym życiu”, którego esencją jest konsumpcja. Oparta o „modę” nachalnie propagującą z płaskich „tivi” przyjemność posiadania rzeczy doczesnych na kredyt, który przykuwa niewolnika do pracy na rzecz systemu i nie pozwala mu się zbuntować przeciwko lichwiarskim posiadaczom tego, na co w normalnych warunkach gospodarczych, które nie pozbawiałyby go ponad 80% dochodów pracowałby dużo krócej. Jednocześnie nie zdaje sobie taki obywatel sprawy z tego, że dzięki zobowiązaniu kredytowemu stał się na co najmniej tych kilkadziesiąt lat odrobku maszynką do zasilania kasy państwa podatkami i składkami którymi napycha cudzą kieszeń, w przekonaniu że płaci na „darmowe państwowe usługi” i na emeryturę której albo nie dostanie albo będą to ochłapy.

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Oto prawdziwy obraz systemu jaki sam sobie zgotował ten „nowoczesny człowiek” (demokrata), utwierdzony w wierze poprzez swoich skorumpowanych i chciwych „przedstawicieli” że demokracja to najlepszy z ustrojów. Dzięki demokracji większość narodów znajduje się obecnie w czarnej dupie, gdyż wybrała sobie do rządzenia skorumpowane, owładnięte rządzą władzy i cudzych pieniędzy elity, nie wahające się użyć hasła „wolności i demokracji” do podboju (włączając w to kolonizację gospodarczą oraz mordowanie ludzi w ramach szeroko pojętej eugeniki) innych „dzikich” (totalitarnych w ich mniemaniu) krajów. Wyborcy tych „demokracji” żyrują dziś całe klany złodziei, morderców i oszustów (jedni z głupoty wiary w ten system jako jedynie słuszny, inni z wyrafinowania – za konkretne korzyści) którzy w pogoni za pieniądzem kradną ludziom co raz więcej, na dodatek zadłużając całe narody niemiłosiernie na kilka pokoleń naprzód.

To jest lumpenploretariat! Awers i rewers tej samej zepsutej monety, gdzie dymani i dymający stanowią nierozerwalny związek, w którym tylko jedna strona owej monety ZAWSZE wygrywa. Demokracja gdzie większość głupców wybiera do rządzenia takich samych jak oni „kompetentnych” ludzi to system patologiczny. Czas na zmiany, ale…

Po tym z czym mieliśmy do czynienia w Polsce podczas ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego, można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że nie nastąpią one szybko. Być może trzeba będzie poczekać do momentu aż ten system zbankrutuje i sam się rozleci pod własnym ciężarem (głównie długu publicznego). Chyba że wcześniej nastąpi innego rodzaju katastrofa, która przetrzebi bezrozumny tłum w taki sposób, że przeżyją wartościowe jednostki które przejmując władzę zaczną budowę czegoś normalnego. Póki obecny patologiczny układ zależności ma pieniądze na swoje istnienie przebudzenie raczej nie nastąpi, ponieważ wielu obywateli naszego „nieszczęśliwego kraju” pomimo kopów w sam środek dupy dalej ten system popiera a większość nie ma ochoty nawet przy okazji wyborów próbować się go pozbyć.

Z armii 30636537 osób uprawnionych do głosowania, aż 23339047  (czyli około 76% wyborców!) postanowiło bowiem zostać w domu. W tym czasie 24% uprawnionych do głosowania poszło wybrać to co zwykle. Bowiem 90% z tych głosujących opowiedziała się za „starym” układem znanym z oszukiwania Polaków od 25 lat!… 76% (uprawnionych do głosowania) pozwoliło zadecydować „ćwiartce” za siebie.

Prawdziwe wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego w Polsce

Podziemna TV: Prawdziwe wyniki sfałszowanych wyborów do UE

…Bo Polska to właśnie taka ćwiartka o mocy ponad 90% (socjalizmu). I dopóki ożarty „naród” nie odstawi tego g..na i nie wytrzeźwieje to nie ma co liczyć na poprawę sytuacji. Zwłaszcza że można natknąć się na opinie że „Wyborcy wykazali się sporą dozą roztropności nie idąc głosować„.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Jak przemówić do człowieka, który nie chce przyjąć do wiadomości, że jego brak zdecydowania by zaprotestować przy urnie, pozwolił na utrzymanie się przy władzy tych na których po domach (i w internecie) bojkotujący od tylu lat SAMI narzekają! Nie potrafią pojąć, że kolejny raz dali immunitet ludziom którzy w „Magdalence” i pod „Okrągłym Stołem” załatwili ich kraj na tzw. „cacy”. Nie przyjmują do wiadomości że ich „roztropność” to żaden bunt a zwykła głupota. Już samo świadome pozwolenie komuś innemu wybrać za siebie zakrawa o umysłową ułomność (o jej konsekwencjach nie wspominając ). To jak oddać klucz do mieszkania złodziejowi bo „i tak miał przyjść” – kuriozum! Przy tej okazji (i kończąc wątek) chciałbym zwrócić uwagę na jeden moim zdaniem istotny szczegół. Nie da się bowiem nie zauważyć faktu, że media z dużą pieczołowitością miętlą temat „elektoratu buntu” wprost usprawiedliwiając tę głupotę. Sami się Państwo domyślcie dlaczego 😉

Mając na uwadze powyższe obawiam się, że w przyszłych wyborach (już do „naszego” Sejmu) będzie dokładnie TAK SAMO (obym się mylił), gdyż „zmurzynienie” jakiemu został poddany naród pozbawiło go instynktu samozachowawczego. Myśląca samodzielnie, ambitna klasa średnia została bowiem skutecznie wytępiona. 3 mln. armia wyborców świadomych swojej wartości, pozbawiana przez lata warunków rozwoju została wypchnięta za granicę. Zastąpiła ją tzw. „klasa próżniacza” (której średnie zarobki są wyższe od sektora który ją utrzymuje!) na którą pracuje armia zobojętniałych eunuchów. Stało się odwrotnie do tego co zapowiadał i o czym wrzeszczał Tusk na swoich „błękitnych marszach”. Klasę ludzi inteligentnych (nie mówię o wykształceniu) i pracujących – sól ziemi i kręgosłup moralny każdego narodu, zastąpiły stada wyhodowanych w socjalistycznym „daj!” miernych ćwierćinteligentów wpatrujących się codziennie w płaski „tiwi” i z otwartą gębą wchłaniających papkę medialną o „przewodniej roli partii” Tuska w zbawianiu ich codzienności za publiczne pieniądze, wydarte tym ludziom którzy mieli zadatki na klasę średnią.

rys. Żukow

rys. Żukow

Do tego należy jeszcze dołożyć innych „w czepku urodzonych” (uprzywilejowanych) których system karmi za pomocą rurek powiązań między biznesem a państwem, pod których tworzone są różnego rodzaju „regulacje prawne” dostarczające im „legalnie” dotacji, subwencji, zamówień publicznych i całej tej patologii marnotrawstwa na którą reszta „zmurzynionego” społeczeństwa musi w pocie czoła i za psie pieniądze harować (nie bójmy się tego słowa bo taka jest rzeczywistość) – DO ŚMIERCI. Sami sobie Polacy zgotowali ten los a ci którzy się w tym w porę zorientowali i wyjechali z kraju już tu nie wrócą. Przynajmniej dopóki stada niewolników nie oprzytomnieją i nie uderzą się w pierś idąc raz porządnie na wybory i wyrzucając te „elity” poza burtę decydowania o kraju i ludziach którzy go zamieszkują.

Na koniec chciałbym poświęcić kilka słów na temat innego rodzaju „elektoracie buntu”, który pomimo tego że wie o co chodzi i deklaruje chęć walki „z systemem”, to ich walka i poparcie ogranicza się najwyraźniej wyłącznie do kliknięcia w przycisk „Like” na pewnym portalu społecznościowym. Wstyd mi za was „wolnościowcy” na pokaz dla znajomych na fejsbuku! (czy gdzie tam jeszcze wyrażacie swój bunt). Żeby oddać swój głos na KNP zmobilizowało się 505 586 osób a gdzie reszta? Gdzie byliście wolnościowcy kiedy trzeba było potwierdzić swoją deklarację czynem? Nie ukrywam że choć takiego wyniku – 7% właśnie się spodziewałem, to po tym jak zapoznałem się z liczbami frekwencji poczułem rozczarowanie. Gdyby bowiem zdecydowana większość „fanów” (teraz można ich tak nazwać) poczuła się do większego obowiązku to wynik mógłby być nawet 2 x większy. Kurski trafił w 10 ze swoim hejtem, że spora część deklarujących się jako wyborcy KNP to po prostu niepoważni fani, dla których bardziej od wyborów liczy się „beka” z lewaka i „zaoranie” kogoś głupkowatym komentarzem w internecie (za które też niejednokrotnie mi wstyd).

…Odys

podobne: KNP z poparciem 7.2 proc. wyborców wchodzi do PE. Misja Nowej Prawicy w Europie. Komentarz Michalkiewicza i cynika9, oraz: Partie antysystemowe w wyborach do Parlamentu Europejskiego zgarną niemal 1/3 głosów, polecam również: CBOS: coraz więcej Polaków czuje się lekceważonych przez władzę, ale ponad połowa nie wie, co było ważne w 2013 roku. a także: Dlaczego zwykły IDIOTA oraz facet z trzema FAKULTETAMI i doktoratem MÓWIĄ i MYŚLĄ dokładnie tak SAMO? oraz: CBOS: 33 proc. Polaków uważa, że po 1989 r. trzeba było rozliczyć PRL. Wśród zwolenników „porozumienia” wyborcy PISu.

rys. Arkadiusz Gacparski

rys. Arkadiusz Gacparski

 

Eurosceptycyzm rośnie w siłę. W. Brytania (UKIP), Francja (FN; UMP), Dania i Szwecja (nie chcą EURo), Nowa Prawica w Polsce.


1. UKIP – partia, która chce oderwać W. Brytanię od Unii Europejskiej

04.04. Warszawa (PAP) – Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) to formacja populistyczna, słynąca głównie z walki z imigrantami z Europy Wschodniej i zabiegów o oderwanie W. Brytanii od UE. Na fali niechęci do UE ostatnio popiera też prezydenta Rosji Władimira Putina.

Nigel Farage, lider UKIP i europoseł, sprowadza mglisty raczej program swej partii do dwóch postulatów: Wielka Brytania powinna wziąć „elegancki rozwód z UE” oraz „skończyć z masową, niekontrolowaną imigracją”. Niechęć do Unii to znak firmowy tej partii i oś jej programu, w którym jest on warunkiem koniecznym realizacji wszelkich innych postulatów.

Założona w 1993 roku partia Farage’a sama określa się jako „demokratyczna i libertariańska”, ale mało co przyciąga tak wielką uwagę w jej programie jak poglądy UKIP na UE oraz imigrantów, zwłaszcza z Europy Wschodniej. „Krytycy uważają, że hasła tej partii to po prostu populistycznie pomyślana lista życzeń” dość radykalnego elektoratu – pisze BBC. Kosztów realizacji listy nie skalkulowano.

UKIP to właściwie folwark jednego polityka, czyli Farage’a, który słynie z zamierzonej niepoprawności politycznej i impertynencji. W PE zwracając się do przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana van Rompuya powiedział: „ma pan charyzmę mokrego mopa”. Arogancja to niemal narzędzie marketingowe Farage’a; w rosyjskiej telewizji informacyjnej dla zagranicy RT przepowiedział upadek UE, a o jej przywódcach powiedział: „To bardzo źli i niebezpieczni ludzie. To najgorsi ludzie jakich widziano w Europie do 1945 roku”.

UKIP ma 11 posłów w Parlamencie Europejskim (na 73 miejsca, jakie w PE ma Wielka Brytania), trzech członków Izby Lordów i ani jednego miejsca w Izbie Gmin. Ta marginalna niegdyś partia osiągnęła jednak najszybszy sukces w powojennej polityce Zjednoczonego Królestwa. Z pariasa przerodziła się w ugrupowanie, które zmusza konserwatywnego premiera Davida Camerona do zmiany retoryki wobec UE, Polaków w Wielkiej Brytanii i planowania referendum w sprawie przynależności Zjednoczonego Królestwa do Unii – zwracają uwagę „Guardian” i „Economist”.

„Financial Times” napisał nawet, że rok 2014 będzie rokiem Nigela Farage’a, który zdobył w sondażach popularności drugie miejsce po Cameronie.

W polskich mediach Farage zasłynął z wypowiedzi dla radia RMF FM: „Ja nie chcę być w Unii z Polską”. Lider UKIP nie chce też wolnego ruchu obywateli UE, a na Wyspach – Polaków, którzy zabierają Brytyjczykom miejsca pracy i obciążają system opieki socjalnej, a co gorsza niszczą samą tkankę społeczną, tworząc niezżyte z sobą wspólnoty, w których niewiele osób mówi po angielsku – powiedział Farage w rozmowie z BBC.

Nie chce też „dyskryminacji Brytyjczyków w miejscach pracy”. W rozmowie z BBC powiedział: „Spotkałem 16-letnią dziewczynę w Peterborough, która chciała dostać pracę w pakowni i powiedziano, że jej nie przyjmą, bo nie zna polskiego. No przepraszam, ale tak po prostu być nie może” – oburzał się Farage.

W wystąpieniu w PE podkreślił: „wystarczy być z Europy Wschodniej”, aby móc już rywalizować z Brytyjczykami o pracę, opiekę społeczną i mieszkania socjalne.

I choć – jak pisze Economist – UKIP nienawidzi Unii, nie ma sensownego programu gospodarczego i składa obietnice bez pokrycia, to w styczniowym sondażu zdobył najwięcej głosów poparcia – 27 proc. I tak partia eurofobów stała się faworytem europejskich wyborów parlamentarnych.

Farage proponuje, by po „rozwodzie z UE” zastąpić wspólny rynek umowami handlowymi z Europą, a dla Wielkiej Brytanii zachować taką pozycję, jaką w relacjach z UE zachowała Szwajcaria – wyjaśnia BBC. Wyjście z UE rozwiąże większość problemów Brytyjczyków, a zwłaszcza kwestię napływu imigrantów z innych państw Unii – pisze BBC, starając się naświetlić program partii przed majowymi wyborami do PE.

Główny komentator polityki zagranicznej „Financial Times” Gideon Rachman nazywa to mrzonkami i próbą odwrócenia procesów globalizacji, która skazana jest na niepowodzenie.

Ksenofobia i niechęć do imigrantów zyskuje Farage’owi coraz większe poparcie ludzi młodych. Według badania brytyjskiego instytutu Demos młodzi ludzie w wieku 16-20 dwa razy częściej popierają UKIP ze względu na jego nieimigrancką politykę niż ludzie po pięćdziesiątce – pisze „Economist”.

UKIP tak bardzo słynie z krytyki UE, że jego przywódca stał się maskotką tuby propagandowej Kremla, czyli telewizji RT. Jego złośliwości pod adresem Unii pasują do linii programowej tej stacji, toteż jest on tam częstym gościem – napisał „Guardian”. Teraz, gdy rośnie napięcie między Londynem a Moskwą, comiesięcznym występom Farage’a w RT zaczęto się bardziej przyglądać – dodaje brytyjski dziennik. Zwłaszcza odkąd podczas debaty z wicepremierem i liderem Liberalnych Demokratów Nickiem Cleggiem, Farage powiedział, że prezydent Władimir Putin jest tym politykiem, którego najbardziej podziwia.

Nie wiadomo, jak na wyniku UKIP w wyborach europejskich zaważy opinia Farage’a, który w radio powiedział: „UE sprowokowała Putina i szczerze mówiąc sądzę, że kwestii Ukrainy Unia ma krew na rękach”. Jak komentuje Reuters, UKIP jest „partią protestu” a zwolennicy takich populistycznych ugrupowań rzadko interesują się polityką zagraniczną.

Kryzys ukraiński urozmaicił w ogóle wystąpienia Farage’a, który do haseł antyimigracyjnych dołączył obronę polityki Rosji: „czy nam się to podoba, czy nie, wielu dawnych satelitów Związku Radzieckiego czuje się blisko związanych z Rosją i postrzega Putina jako silnego przywódcę (…). Nic dziwnego, że Putin czuje się zagrożony ekspansją UE na wschód; ma teraz u swego progu imperium, ingerujące w sprawy krajów, w których mieszka wiele osób mówiących po rosyjsku i posiadających rosyjskie paszporty” – napisał szef UKIP na łamach dziennika „Express”.

Jak komentuje „Guardian” – nic dziwnego, że „wspólna niechęć (Putina i Farage’a) do UE uczyniła z Farage’a pożądanego gościa RT”.

Marta Fita-Czuchnowska (PAP)                                           

podobne: W. Brytania – Sukces eurosceptyków w wyborach lokalnych a Szwedzi nie chcą euro.

…jak widać Pan Farage ma „(nie)złą” prasę 🙂 Gorycz i niechęć z jaką się o tym charyzmatycznym (a nie aroganckim) polityku rozpisują media kontrastuje dość groteskowo z faktami jakie często można usłyszeć podczas wystąpień tego polityka w PE i na Wyspach. W dobie internetu każdy dziś może obejrzeć i wysłuchać jak i o czym dyskutuje ze swoimi oponentami Nigel Farage. W moim mniemaniu są to treści bardzo konkretne, oparte o fakty i liczby, stojące zawsze na wysokim poziomie intelektualnym (mała próbka – Nigel Farage: Zamknięci w gospodarczym więzieniu). Problemem mediów, komentatorów, eurodeputowanych oraz kolegów po fachu z konkurencyjnych partii jest to, że lider UKIPu jest zdecydowanym eurosceptykiem, na tyle przekonującym że pociąga za sobą tłumy nie tylko we własnym kraju, ale jest również inspiracją dla innych eurosceptycznych ruchów w całej Europie. I nie zmieni tego faktu ani nieuczciwe przyprawianie mu mordy ksenofoba, ani przypinanie mu łatki rusofila bo wyrwane z kontekstu wypowiedzi to za mało żeby ktokolwiek uwierzył w tego rodzaju manipulacje… Mamy XXI wiek szanowni Państwo i każdy może sobie zweryfikować kalumnie „Guardiana”, „BBC”, „Financial Times”, „Economist” czy innego „czerwonego” medium. Swoją drogą to zaskakujące że polityk broniący prawa swoich krajanów do pracy i piętnujący socjalne marnotrawstwo jest uznawany za wroga Brytyjczyków 😀 – kompletny odlot, ale frustracja nie jest dobrym doradcą przy ocenie kogokolwiek.

Jak pisał Adam Asnyk: Daremne żale – próżny trud, Bezsilne złorzeczenia! Przeżytych kształtów żaden cud Nie wróci do istnienia. Świat wam nie odda, idąc wstecz, Zniknionych mar szeregu – Nie zdoła ogień ani miecz Powstrzymać myśli w biegu. Trzeba z żywymi naprzód iść, Po życie sięgać nowe… A nie w uwiędłych laurów liść Z uporem stroić głowę. Wy nie cofniecie życia fal! Nic skargi nie pomogą – Bezsilne gniewy, próżny żal! Świat pójdzie swoją drogą.

2. Francuzi są zniechęceni Unią – chcą Nowej Europy

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

25.04.2014 (IAR) – Francuzi są zniechęceni Unią Europejską w obecnym kształcie i chcą zmian. Takie są wyniki sondażu przeprowadzonego dla tygodnika Valeurs Actuelles w związku ze zbliżającymi się wyborami europejskimi.

Dla ponad połowy ankietowanych przynależność Francji do Unii jest kiepskim rozwiązaniem. Tym samym Francuzi stali się drugimi co do liczebności na naszym kontynencie eurosceptykami po Brytyjczykach. Według komentatorów w wyborach europejskich duże szanse mają kandydaci Frontu Narodowego i opozycyjnej prawicy z UMP, ale słowa krytyczne pod adresem Brukseli, przede wszystkim za prowadzoną przez nią politykę zaciskania pasa, sypią się z prawa i z lewa – także z grona rządzącej Partii Socjalistycznej jak i ekologów. Francuzom bardzo się nie podobają cięcia w budżecie zapowiedziane przez obecnego premiera Manuela Vallsa, któremu chodzi o obniżenie deficytu poniżej progu 3 procent wymaganego od państw członkowskich strefy euro. Wielu ankietowanych twierdzi, że Unia rozczarowała nawet najbardziej zagorzałych zwolenników wspólnej Europy wśród Francuzów.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/mcm/

podobne: czym by była Europa bez „normalnej inaczej” Francji?

3. Duńczycy i Szwedzi nie chcą euro

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

26.04.2014 (IAR) – Dwie trzecie Duńczyków chce, by ich narodową walutą nadal była korona. Gdyby dziś w Danii odbyło się referendum w sprawie przyjęcia euro, to 65 procent mieszkańców zagłosowałoby przeciwko, a 24 procent – za. Pozostałe 11 procent nie ma zdania na ten temat. Taki jest wynik najnowszego sondażu opinii publicznej. Zapytano ponad 2 tysiące osób.

W Szwecji niechęć wobec europejskiej waluty jest jeszcze większa. Z ostatniego sondażu sprzed niespełna pół roku wynika, że jej wprowadzeniu jest przeciwnych 78 procent Szwedów.

IASR/svt.se/dabr/Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

podobne: Szwecja w recesji. Socjalizm sucks!

4. Korwin-Mikke: trzeba zniszczyć UE, bo zniszczy nas

Kongres Nowej Prawicy

Kongres Nowej Prawicy

25.04. Katowice (PAP) – Trzeba zniszczyć Unię Europejską od środka, bo inaczej Unia zniszczy nas – przekonywał w piątek lider Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke. Jego zdaniem, zniszczenie UE jest też w interesie Śląska, skąd kandyduje do PE.

Korwin-Mikke jest „jedynką” śląskiej listy swego ugrupowania do PE. Jak ocenił podczas konferencji prasowej w Katowicach, w tym regionie jest najwięcej wyborców i partie wystawiają tam najcenniejszych ludzi.

Akurat tak się przypadkiem składa, że w interesie Śląska jest zniszczenie Unii Europejskiej – i po to idziemy do Unii. Ale to jest nasz program, przypadkiem zgodny z interesem Śląska. Gdybym kandydował z Warmii i Mazur, mówiłbym to samo” – zadeklarował Korwin-Mikke.

Pytany o postulowany przez premiera projekt europejskiej unii energetycznej Korwin-Mikke odparł, że Donald Tusk ma różne pomysły przed wyborami, „podobnie jak wielu ludzi”.

„My nie mamy pomysłów na wspólny rynek energii, bo wiadomo, że jak jest kucharek sześć, to nie ma co jeść. Jak coś się zrobi kolektywnie, to na pewno nie będzie działało, zwłaszcza jak robi to Unia Europejska, czyli banda złodziei. To trzeba powiedzieć jasno – widać, ile ukradli na pakiecie klimatycznym, ile ukradli na aferze +świńska grypa+. To jest banda złodziei, która teraz rabuje Śląsk” – uznał polityk.

Jak przekonywał, niektórzy mówią, że „pojedzie się do Parlamentu Europejskiego i będzie się błagało komisarzy o zlitowanie nad Śląskiem”. „Odpowiedź brzmi: ci ludzie nie po to przez 30 lat robili krecią robotę. Ich celem jest zniszczenie energetyki światowej, zahamowanie rozwoju gospodarczego – a w szczególności nie lubią energetyki węglowej” – wyjaśnił Korwin-Mikke.

„Oni nie ustąpią. Jeżeli nie zniszczymy Unii Europejskiej, jeżeli tych ludzi nie zdemaskujemy, to nie będzie litości – oni zniszczą nas. Nie ma co liczyć, że Komisja Europejska czy że Rada Unii Europejskiej poluzują Śląskowi czy komukolwiek” – przestrzegał lider Nowej Prawicy.

Zadeklarował, że w PE europosłowie Nowej Prawicy będą działali podobnie jak brytyjscy eurosceptyczni deputowani Godfrey Bloom czy Nigel Farage. „Będziemy obśmiewali to wszystko, wymyślali, (…) przy czym teraz będzie nas więcej” – zapowiedział Korwin-Mikke.

Przytoczył też słowa b. unijnego komisarza ds. rozszerzenia Guentera Verheugena, że w całej Europie narastają ruchy prawicowe, które chcą zniszczyć 60 lat dorobku wspólnotowego. „To jest to, co chcemy zrobić. Zniszczyć 60 lat tych kłamstw, tej czerwonej mgły, tej trucizny, które sączą w uszy nasze i naszych dzieci, ucząc że chłopcy nie powinni być agresywni, że chłopcy powinni uczyć się homoseksualizmu” – podkreślił polityk.

Według wcześniejszych informacji Komitet Wyborczy Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego zamierza walczyć o głosy w wyborach do PE poprzez kampanię w internecie i spotkania w terenie. Sam Korwin-Mikke deklarował, że jego komitet liczy na 8 proc. głosów. Komentując w piątek wylosowanie numeru 7 dla list Nowej Prawicy powiedział, że ma nadzieję, iż oznacza to wynik 14 proc. (PAP)

mtb/ laz/ jbr/

podobne: CBOS: spory wzrost poparcia dla Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego, polecam również: CBOS: słabnie społeczne poparcie dla członkostwa Polski w UE

…JKM wie co mówi… Kopalnie węgla właśnie zdychają dzięki nieudolnej polityce POPISu w kwestii ochrony polskiej energetyki węglowej, bo dla naszych „umiłowanych przywódców” ważniejsza była walka z „globalnym ocipieniem” pod dyktando Brukseli – Słabe wyniki górnictwa – Zarząd KW wstrzyma wydobycie.

Skąd taki napływ euroceptycyzmu w całej Europie? Ponieważ Pod rządami socjalistów aż 84 miliony obywateli UE żyje poniżej progu ubóstwa. Holendrzy też już mają dość: Geert Wilders apeluje o wyjście Holandii z UE i strefy euro.

…OdysEurokołchoz

JKM: Rządzą nami idioci – lewicowi intelektualiści. Odtrudką – KNP


Wykłady p. Janusza Korwin-Mikkego cieszą się dużym zainteresowaniem. W Nowej Soli (woj. lubuskie), gdzie przy okazji tego rodzaju wykładów dawniej bywało kilkanaście osób, teraz w Domu Kultury na wykładzie była dobrze ponad setka ludzi. Zabrakło miejsc siedzących i słuchacze stali w korytarzu lub siedzieli na schodach. Audytorium było zapełnione w większości młodymi ludźmi.

P. Janusz Korwin-Mikke opowiadał m.in. dlaczego nie ma rozwoju w podboju kosmosu.

– Bo podpisano konwencję zabraniającą osiągania korzyści ekonomicznych z badań kosmicznych – powiedział. – Rządzą nami idioci – lewicowi intelektualiści – dodał lider KNP.

Gdy Kongres Nowej Prawicy dojdzie do władzy, zniesie się obowiązek wysokiej opłaty ZUS, młodzi ludzie jednak będą musieli płacić, przez jakiś czas, około 1/3 wysokości obecnej składki, tytułem spłaty zobowiązań emerytalnych zaciągniętych za czasów PRL i III RP, mając jednak świadomość, że żadnej emerytury w przyszłości z tego nie otrzymają. Dla zachowania ciągłości państwa te zobowiązania będzie trzeba spłacić. Podatek VAT obniżony zostanie do 15%, bo tego wymaga UE. Natychmiast zniesie się podatek dochodowy. Obniżenie podatków spowoduje w krótkim czasie znaczny wzrost gospodarczy. Przedsiębiorcy którzy nie będą ograbiani z tytułu zatrudnienia pracowników, będą mogli uruchomić zatrudnienie na dodatkowe dwie lub trzy zmiany.

Słuchacze oklaskami podziękowali JKM za wykład. W części przeznaczonej na dyskusję nie zabrakło ciekawych pytań i odpowiedzi. Wielu uczestników wyraziło chęć wstąpienia do Kongresu Nowej Prawicy, którego zarys programu przestawia JKM przy okazji wykładów.

Po wykładzie można było zakupić książki autorstwa JKM i otrzymać w książce podpis autora. Nie zabrakło tez wspólnych pamiątkowych zdjęć.

źródło: korwin-mikke.pl

podobne tu: CBOS: spory wzrost poparcia dla Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego.

Janusz Korwin-Mikke…CBOS to już trzecia sondażownia (po Eurowybory i Homo homini) która daje KNP w ostatnich sondażach stabilne 4% poparcia i nie udaje już że tej partii nie ma na polskiej scenie politycznej… Dzięki temu nazwa partii pokazuje się ludziom przy kolejnych publikacjach i mogą oni nareszcie poważnie potraktować KNP jako alternatywę… Martwi tylko brak progresu w owych notowaniach, ale osobiście liczę że to „tylko” wina braku zainteresowania polityką jako taką a nie konkretnie tą partią… Tymczasem widać naszych w Polsacie i innych stacjach… Dyskutują merytorycznie i bez emocji przede wszystkim na tematy gospodarcze starając się przekonać ludzi do tego żeby sami są władni decydować o swoich pieniądzach i nie potrzebują do tego rozbuchanej administracji państwowej… Osobiście uważam, że w mediach powinno więcej widać Panów  Dziambora, Sommera i Berkowicza… (Pana Mikke każdy już kojarzy 😉 )  
…Nie da się ukryć, że istnienie KNP nie jest na rękę żadnej z establiszmentowych partii i próbuje się jej istnienie kwitować milczeniem lub kpiną, ale ta taktyka moim zdaniem odniesie odwrotny skutek, tj. korzystny dla KNP.

…Odys

Australijczycy wybrali wolnościowców! Pierwsze decyzję będą dotyczyć obniżki podatków i cięć w administracji.


„Zgodnie z przewidywaniami opozycyjna Liberalna Partia Australii (LPA) pod przywództwem Tony’ego Abbot’a zwyciężyła w sobotnich wyborach parlamentarnych w Australii kończąc 6-letni okres rządów centrolewicowej Australijskiej Partii Pracy.

Według wstępnych sondaży Australijskiej Komisji Wyborczej koalicja opozycyjna zdobyła 87 z 150 możliwych miejsc w Izbie Reprezentantów.

W tym miejscu należy przypomnieć, iż zaledwie 76 miejsc gwarantuje absolutną większość dającą kontrolę niższej izby. Zdecydowane zwycięstwo LPA powinno zostać pozytywnie przyjęte przez rynki finansowe, gdyż całkowicie usuwa ryzyko tzw. zawieszonego parlamentu (tj. sytuacji w której proces legislacyjny jest sparaliżowany poprzez brak absolutnej większości rządzącej koalicji).

Jeżeli chodzi o program gospodarczy LPA, to Tony Abbot zapowiedział, iż będzie dążyć do przywrócenia równowagi fiskalnej oraz poprawy konkurencyjności australijskich przedsiębiorstw. Flagową zmianą ma być zniesienie podatków od emisji dwutlenku węgla oraz od zysków z eksploatacji zasobów nieodnawialnych. Dodatkowo, LPA planuje obniżyć stawkę podatku dochodowego od osób prawnych z 30% do 28.5%. Spadek wpływów budżetowych wynikających z obniżek podatkowych Abbot planuje zrekompensować cięciami w państwowej administracji. Pomimo faktu,iż zapowiadana przez Abbota polityka fiskalna wpisuje się w liberalny kanon zwykle entuzjastycznie przyjmowany przez inwestorów, fundamenty makroekonomiczne nie uległy zmianie: spadek poziomu inwestycji oraz zmiana PKB poniżej prognoza sprawiają, iż dolar australijski pozostawać będzie pod presją spadkową.

Równie ważna dla kursu pary AUDNZD, co wynik wyborów parlamentarnych, może okazać się decyzja Banku Rezerw Nowej Zelandii ws. poziomu stóp procentowych, która ogłoszona zostanie w środę o godzinie 23:00.”  (Wojciech Stokowiec – BRE FOREX)

źródło: stooq.pl

…ks. Józef Stanisław Tischner pisał Pot­ra­fimy wal­czyć o wol­ność, ale trud­no się nam jej dorabiać. Austalijczycy pokazali że to wcale nie jest trudne! brawo Australia! (Odys)

podobne: Liberalizm – to działa! Czyli “Europa kładzie się do trumny” polecam również: Inny “najlepszy minister finansów w UE” przyznaje: Szwecja w recesji. Socjalizm sucks! a także: Reisman: Dlaczego nazizm był socjalizmem oraz dlaczego socjalizm jest totalitaryzmem

Jak dostrzec wolnościowca

Jak dostrzec wolnościowca

Gargantua patrzy łapczywie na finanse Polaków… Szwajcaria blokuje porozumienie z USA o danych bankowych


rys Honore Daumier

rys Honore Daumier

Zakusy rządów wobec naszych pieniędzy są co raz większe! Przy braku reakcji ze strony obywateli Gargantua żre coraz więcej – bo nic innego nie potrafi – a czego nie zdoła strawic w swoich przepastnych trzewiach (administracji) to wydala przy akompaniamencie śmierdzącej bąkami propagandy że to „dla naszego dobra”. Jakimś koszmarem z Orwellowskiego świata wydają się coraz bardziej bezczelne próby infiltracji naszych kont, które zmierzają w prostym kierunku do obrabowania nas. Pod pretekstem tzw. „unikania opodatkowania” – które nie jest samo w sobie przestępstwem kiedy dotyczy UCZCIWIE zarobionych pieniędzy – „ktoś” uważa że tego typu wolnośc czy warunek ZASADNOŚCI (który chce się zastąpic uznaniowością) pozyskiwania poufnych informacji na temat naszych kont to tylko fanaberia do tego niebezpieczna, gdyż „sabotuje” w sposób istotny rządowy plan na wprowadzenie większego etatyzmu w życie gospodarcze państwa „ku powszechnej szczęśliwości ludu pracującego miast i wsi”… Jednym słowem – komuna podnosi łeb nie zważając na koszty jakie sama na siebie nakłada (tzn. w sumie na swoich obywateli, bo jak wiadomo władza wyżywi się sama)…

19.06.2013 (IAR) – Fiskus żąda pełnego wglądu w konta bankowe, operacje na rachunkach i przekazy pocztowe – informuje „Puls Biznesu”.

Projekt Ministerstwa Finansów zakłada, że banki, fundusze ubezpieczeniowe i inne instytucje finansowe będą musiały przekazywać organom skarbowym wszystkie informacje o rachunkach klientów, dokonywanych wpłatach i wypłatach, a także kredytach i pożyczkach. Zdaniem resortu finansów, zwiększenie uprawnień jest konieczne w kontekście ścigania podatkowych oszustów.

Pomysł krytykują jednak eksperci. Podkreślają że zmiany proponowane przez resort Jacka Rostowskiego spowodują de facto koniec tajemnicy bankowej. Przedstawiciele Związku Banków Polskich, Konfederacji Lewiatan oraz Krajowej Izby Radców Prawnych są zdania, że propozycja ministerstwa jest zbyt dużą ingerencją organów podatkowych w prawo do prywatności. Zwracają uwagę na ryzyko ujawnienia tajemnicy handlowej, kłopoty przy udzielaniu kredytów oraz na osłabienie zaufania obywateli do instytucji finansowych.

Projekt ministerstwa finansów jest krytykowany również przez niektórych przedstawicieli rządu. Wiceminister gospodarki Mariusz Haładyj twierdzi, że projekt niewystarczająco uzasadnia konieczność poszerzenia uprawnień fiskusa. Negatywną ocenę wystawia też kancelaria premiera oraz Rządowe Centrum Legislacji Więcej – w „Pulsie Biznesu”.

…tymczasem w Szwajcarii ktoś jeszcze myśli w tym temacie i pokazuje (póki co) USrańcom tzw. „faka” 🙂

podobne: Cynik9: Szaleństwo dobermanów czyli… Wielki Brat chodzi po suficie

18.06. Berno (PAP/Reuters,dpa) – Izba większa parlamentu Szwajcarii odmówiła we wtorek zajęcia się uchwaloną już przez izbę mniejszą ustawą, która ma zapewnić władzom USA dostęp do danych na temat kont ich obywateli w bankach szwajcarskich.

Wspomogłoby to walkę z uchylaniem się Amerykanów przed podatkami.

Stosunkiem 126 do 67 głosów Rada Narodowa postanowiła odesłać ustawę z powrotem do Rady Kantonów. Według politycznych obserwatorów oznacza to praktycznie fiasko aktu prawnego, nazywanego popularnie „lex USA”.

Ustawa miała zezwolić bankom na przekazywanie informacji o zasobach ich klientów amerykańskiej prokuraturze i odsunąć w ten sposób groźbę finansowych sankcji karnych, które – jak się szacuje – mogą kosztować szwajcarski sektor bankowy nawet 10 mld dolarów.

Szwajcarska minister finansów Eveline Widmer-Schlumpf ostrzegła, że bez uchwalenia ustawy nie zniknie „rzeczywiste niebezpieczeństwo” eskalacji sporu podatkowego z USA. Dlatego rząd chce stworzyć szwajcarskim bankom prawne podstawy uniknięcia postępowań karnych z tytułu wcześniejszych nielegalnych z amerykańskiego punktu widzenia operacji – zaznaczyła.

Rada Kantonów może ponownie skierować ustawę do Rady Narodowej, ale jeśli odrzuci ją ona po raz wtóry, sprawa zostanie definitywnie zamknięta.

Wielu deputowanych zarzucało USA, że chcą zaszantażować Szwajcarię groźbą procesów i wypchnięcia jej z amerykańskiego rynku finansowego. Jak argumentowano, Waszyngton wzbrania się przed jakąkolwiek deklaracją, że uchwalenie ustawy udaremni wysuwanie nowych roszczeń.

Wszystkie szwajcarskie ustawy muszą być w identycznym brzmieniu uchwalone przez obie izby parlamentu. O tym, która z izb zajmie się projektem danej ustawy jako pierwsza, decydują wspólnie przewodniczący Rady Kantonów i Rady Narodowej.

Zablokowana we wtorek ustawa nie zezwala bankom na ujawnianie nazwisk klientów. Przewiduje za to trwający rok okres dopuszczalności przekazywania przez nie informacji o osobach trzecich, takich jak księgowi i zajmujący się sprawami podatkowymi prawnicy, co powinno wystarczyć władzom USA do zidentyfikowania osób, uchylających się od swych obowiązków wobec fiskusa. (PAP)

Jak dostrzec wolnościowca

Jak dostrzec wolnościowca

…proszę zauważyc wyjątkową bezczelnośc żądań administracji Waszyngtońskiej wobec wolnego kraju jakim jest Szwajcaria! Pomimo istnienia procedur umożliwiających ściganie przestępców, Szwajcaria jest szantażowana jakimiś konsekwencjami finansowymi bo nie chce się zgodzic na ingerencję w swoją niezależnośc. Tylko brac przykład z Helwetów za wyjątkiem minister finansów Pani Eveline Widmer – Schlumpf, której najwyraźniej priorytety się poprzestawiały bo gotowa jest ugiąc się pod żądaniami Waszyngtonu. Widac zatem, już po kilku miesiącach od obrabowania Cypryjczyków przez „eurokołchoźników”, kolejną i do tego skoordynowaną akcję wprowadzania „prawa” do infiltracji naszych osobistych kont na których „leżą” (teoretycznie) nasze pieniądze… Kierunek – „Folwark zwierzęcy” – został zatem obrany i na naszych oczach jest teraz realizowany… Wolnościowcy muszą się jednoczyc, gdyż czasu na skuteczne stawienie oporu coraz bardziej agresywnemu zamordyzmowi jest coraz mniej.

podobne: Oblicze globalizacji: Europejski systemem “wspólnej likwidacji banków”.

…Odys

źródło: „Puls Biznesu” – Wielki brat patrzy na finanse Polaków

             Szwajcaria – Zablokowane porozumienie z USA o danych bankowych

o Cypryjskim rabunku tu – Pokłosie greckiej tragedii, czyli – Kto skonstruował “konia cypryjskiego”?

„CBOS: spory wzrost poparcia dla Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego”


Kongres Nowej Prawicy - logo (narrow version)

Kongres Nowej Prawicy – logo (narrow version) (Photo credit: Wikipedia)

„CBOS: spory wzrost poparcia dla Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego”

 Wyjątkowo korzystny wynik osiągnęła w marcu Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego, którą poparło 4 proc. potencjalnych wyborców, o dwa punkty więcej niż w lutym – wynika z najnowszego sondażu CBOS. Spory wzrost poparcia dla Nowej Prawicy może świadczyć o tym, że pewna część wyborców poszukuje partii pozaestablishmentowych, funkcjonujących poza głównym nurtem polityki. Dotychczasowi liderzy sondaży PO i PiS mogą liczyć kolejno na 25-procentowe i 22-procentowe poparcie.”

           Wzrost poparcia dla NP jest notowany od kilku tygodni w nie jednym sondażu… W internecie w zeszłym tygodniu huczało od manipulacji jakiej dopuścił się TVN nie podając rzetelnie sondażu przeprowadzonego przez „MillwardBrown„…. „W jednym, europejskim, Nowa Prawica dostała 5 proc. W drugim krajowym – O. Prawda, że dziwne? Oto upublicz-nione przez TVN wyniki tego sondażu przedrukowanego przez wszystkie możliwe media” (na grafice zaraz po PSLu z 6% poparciem opublikowano PJN i SP z 1% poparciem pomija-jąc całkowicie Nową Prawicę z 5%poparciem)…

          Salon boi się libertarian i konserwatystów skupionych wokół JK Mikke i Nowej Prawicy… To sygnał dla was ludzie że jest jeszcze w Polce niezależna siła polityczna na którą możecie oddac swój głos! Macie dośc? Chcecie zmian? Apeluję do młodych bo do „starych” dopóki nie uderza się w pierś (za swoje decyzje 20 lat temu i za to że nie stanęli po stronie Olszewskiego i Mikke) i nie zmienią sposobu myślenia z „życzeniowego” na „realistyczny” nie ma co apelowac…Apeluje do was młodzi obywatele tego kraju…Przepędźcie „bandę czworga”. Nie wybierajcie mniejszego zła jakim jest PIS bo to ta sama bajka co PO. Popu-liści którzy obiecują że znajda pieniądze ale nie chcą powiedziec skąd. Chcą naprawiac państwo które z założenia jest złe a którego funkcjonowanie kosztuje nas niemałe pieniądze bez względu na wyniki jego „zarządzania”… Trzeba zwrócic Polakom ich własnośc a nie umacniac czy centralizowac władzę która jest źródłem korupcji i rozpasania urzędniczego na każdym szczeblu od sołectwa w samorządzie do ministerstw w rządzie…

              Precz z urzędnikami, precz z władzą która pasożytuje na pracy ludzi z prywatną inicjatywą. Dośc fasadowych „rządów” spółek gdzie kliki z rządowymi układzikami czają się na rządowe kontrakty aby wydrenowac dziesiątki (a przez lata tysiące!) miliardów pieniędzy podatników. To władza jest złem, urzędy są złem, socjal jest zły, związki są złe. Po co nam to wszystko? Po co nam ta banda nierobów? Któremu przedsiębiorcy do prowadzenia firmy jest potrzebny jakikolwiek urzędnik? Przedsiębiorcy jest potrzebna swoboda i niski podatek a nie „państwo” ze swoim „prawem” które zamiast go chronic, tylko go ogranicza i nie pozwala mu inwestowac własnych pieniędzy, zatrudniac ludzi u siebie za dobre pieniądze i wydawac tego co zarobią na towary innych przedsiębiorców – owoców pracy innych ludzi. PIS wam zapewni to samo co PO, tyle że na swoich zasadach i ze swoją bandą darmozjadów. Pora skończyc z socjalizmem i życzeniowym podejściem do życia drodzy obywatele. „Starzy” stracili szanse na wolnośc a nas skazali na niewole i pracę do końca życia. Wybierajcie JKM i Nową Prawicę która już dawno apeluje o „wolnośc i praworządnosc”. JKM to nie jest wymyślony przez media „oszołom w muszce”! Przeczytajcie co proponuje i sami się przekonajcie że to co proponuje jest logiczne i uczciwe. Najpierw przeczytajcie a potem wybierajcie. Socjalizm i pracę do śmierci na emeryturę Pana Wałęsy, Tuska, Komorowskiego, Rostowskiego, Kaczyńskiego, Błaszczaka, Hoffmana, Kalisza, Milera, Kwaśniewskiego, Pawlaka, Sawickiego, Kłopotka, Palikota, Grodzkiego, Biedronia i innych „celebrytów” którzy znani są z tego że są znani… albo zdecydujcie się na walkę o liberalizm (którego nigdy w Polsce nie było!) który obroni wasze miejsca pracy z której owoców będziecie korzystac przede wszystkim wy sami…

…Odys