Ruch JOW rozpoczyna kampanię na rzecz referendum. JOW-y nie zapewniają sprawiedliwej reprezentacji w parlamencie. Kieżun: gigantomania chorobą samorządów.


1. Ruch JOW rozpoczyna kampanię na rzecz referendum. Debata – JOW-y nie zapewniają sprawiedliwej reprezentacji w parlamencie

PAP – Kraj, 8 Cze 2015, 20:23, Wrocław (PAP) – Uświadomienie jak ważne będzie opowiedzenie się w referendum za jednomandatowymi okręgami wyborczymi – to główny cel zwolenników i współpracowników Pawła Kukiza. Przez najbliższe tygodnie będą zachęcać do udziału we wrześniowym referendum. 27 czerwca odbędzie się konwencja programowa ruchu.

W referendum, które odbędzie się 6 września, Polacy odpowiedzą na trzy pytania, dotyczące wprowadzenia JOW-ów w wyborach do Sejmu, likwidacji finansowania partii politycznych z budżetu państwa oraz ustanowienia zasady rozstrzygania przez urzędy skarbowe wątpliwości na rzecz podatnika.

Patryk Hałaczkiewicz, szef sztabu wyborczego Pawła Kukiza w walce o prezydenturę, powiedział PAP, że w najbliższych tygodniach głównym celem jego zwolenników i współpracowników będzie uświadomienie wyborcom, jak istotne będzie referendum na rzecz JOW. „Będziemy w różny sposób przekonywać do głosowania, ale również i do zaangażowania się w propagowanie tej idei. Ruszyła nasza kolejna strona internetowa, lecz stawiamy również na bezpośrednie spotkania z mieszkańcami. Będą też ulotki i pojawimy się również w mediach” – podkreślił Hałaczkiewicz.

Jak zaznaczył, kampania referendalna to okres „gdy wszystkie ręce zostaną rzucone na pokład”. „Na układanie list do wyborów parlamentarnych mamy jeszcze sporo czasu, dlatego teraz koncentrujemy się na ruchu na rzecz JOW” – dodał Hałaczkiewicz. Jego zdaniem, ruch na rzecz JOW może spowodować wystarczającą frekwencję, by wrześniowe referendum było ważne i wiążące.

Pytany przez PAP, czy zwolennicy referendum i JOW nie obawiają się, że może się ono okazać niekonstytucyjne, Hałaczkiewicz wykluczył taki scenariusz. „Nie wyobrażamy sobie, by np. prezydent elekt Andrzej Duda, który w kampanii prezydenckiej często mówił, że chce słuchać głosu Polaków i wskazywał m.in. na instytucję referendum, teraz miałby negować jego potrzebę, czy twierdzić, że jest ono niezgodne z konstytucją” – mówił Hałaczkiewicz.

Hałaczkiewicz, który w poniedziałek wieczorem w Warszawie wziął udział w debacie „Dokąd zmierza Trzecia Siła” zapowiedział, że 27 czerwca w Lubinie odbędzie się konwencja programowa ruchu związanego z Pawłem Kukizem. Jak dodał, na konwencji zostaną przedstawione najważniejsze tezy programowe ruchu. Prezydent Lubina Robert Raczyński zapewnił, że program nie będzie miał 100 stron i że będzie go można przeczytać w 15 minut.

Wśród tez programowych są – według liderów ruchu – m.in.: wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, walka z biurokracją, w tym likwidacja 1,5 tysiąca „zbędnych” urzędów i agend, likwidacja finansowania partii z budżetu, walka z „niechlujnym prawem”, reorganizacja systemu sądownictwa, zniesienie wszystkich przywilejów emerytalnych oraz wprowadzenie emerytur obywatelskich.

Liderzy ruchu przekonywali, że Polska potrzebuje radykalnej zmiany, ponieważ politycy nie identyfikują się z wyborcami, ani ze swoim regionem. „System wyborczy w Polsce jest fikcyjny, tworzy klany polityczne” – stwierdził Hałaczkiewicz. „Chcemy przełamać niemoc w Polsce” – dodał Raczyński. Ich zdaniem, ponad połowę Polaków nie interesuje kwestia aborcji, czy dostępności in vitro. „Polska ma znacznie ważniejsze problemy” – ocenił Hałaczkiewicz. Zadeklarował też, że ruch Kukiza nie będzie zamykał się na lewicę.

Radny sejmiku dolnośląskiego i bliski współpracownik Kukiza Tymoteusz Myrda ocenił w rozmowie z PAP, że najbliższe tygodnie mogą się okazać kluczowe dla ustroju RP. „My na pewno nie będziemy stali z boku w tym okresie, a dyskusje o konstytucyjności referendum na rzecz JOW, czy np. bojkot tego plebiscytu zostawiamy tym partiom i ugrupowaniom politycznym, którym nie zależy na zmianie w Polsce” – podkreślił Myrda.

Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział zwrócenie się z wnioskiem ws. referendum w poniedziałek 11 maja, dzień po pierwszej turze wyborów prezydenckich, w której minimalnie przegrał z kandydatem PiS Andrzejem Dudą.

Komorowski uzasadniał złożenie wniosku tym, że ponad 20-proc. poparcie dla Pawła Kukiza – który za jeden ze sztandarowych postulatów ma wprowadzenie JOW-ów – to ważny sygnał mówiący „o oczekiwaniu liczącej się części opinii publicznej na zmiany dotyczące relacji między obywatelem a państwem i wzmocnienia mechanizmów, które pozwalają obywatelom wpływać bezpośrednio na bieg spraw w Polsce”.

21 maja Senat wyraził zgodę na zarządzenie przez prezydenta Komorowskiego referendum ogólnokrajowego.

Zgodnie z art. 125 konstytucji, wynik referendum ogólnokrajowego jest wiążący jeżeli wzięło w nim udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania.

Na mocy obowiązywania obecnej ustawy zasadniczej w Polsce przeprowadzono do tej pory tylko jedno referendum, dotyczące przystąpienia do Unii Europejskiej. Zagłosowało w nim 58,85 proc. uprawnionych, z czego 77,45 proc. powiedziało „tak” akcesji Polski do UE. (PAP)

ros/ mrr/mok/

…Tymczasem praktyka dotycząca JOWów jasno pokazuje co za tą „zmianą” idzie…

PAP – Kraj, 26 Maj 2015, 18:59, Warszawa (PAP) – Jednomandatowe okręgi wyborcze deformują wynik wyborczy, nie zapewniają sprawiedliwej reprezentacji w parlamencie – uważają uczestnicy wtorkowej debaty na Uniwersytecie Warszawskim pt. „JOW-y: szansa czy zagrożenie?”.

Prowadząca debatę dr Anna Materska-Sosnowska zastrzegła, że dotyczy ona systemu większościowego proponowanego przez Pawła Kukiza, który osiągnął trzeci wynik w I turze wyborów prezydenckich. Chodzi więc o najprostszy system wyborczy, w którym w każdym jednomandatowym okręgu wyborczym (na które podzielony jest kraj) jest jeden zwycięzca, który uzyskuje największa liczbą głosów – on zdobywa mandat, a głosy oddane na pozostałych kandydatów (którzy zdobyli mniej głosów) nie mają znaczenia przy podziale mandatów.

Dr Małgorzata Kaczorowska (UW) podkreślała, że w wynik głosowania w JOW-ach wpisana jest „genetyczna deformacja wyborcza”. Przywołała wybory, które 7 maja odbyły się w Wielkiej Brytanii. Partia Konserwatywna zdobyła w nich 36,8 proc. głosów i jednocześnie 50,8 proc. mandatów w parlamencie – jest to 331 mandatów w 650 osobowym parlamencie. Z kolei laburzyści otrzymali 30,4 proc. głosów – 35,7 proc. mandatów, czyli 232.

Kaczorowska zaznaczyła, że gdyby głosy przeliczono w skali kraju w systemie proporcjonalnym – Partia Konserwatywna zdobyłaby jedynie 239 mandatów, a Partia Pracy 198 mandatów. Partia UKIP, która zdobyła 12,6 proc. głosów i tylko jeden mandat, uzyskałaby 82 mandaty gdyby głosy przeliczono proporcjonalnie.

Ekspertka uważa, że to jak zadziała system większościowy w danym kraju zależy od wielu czynników: liczby partii politycznych, ich siły, charakterystyki ideowej, wielkości okręgów. Jednak – zaznaczyła – deformacja wyniku w Wielkiej Brytanii nie jest przypadkiem odosobnionym. Według niej, skutki wprowadzenia JOW-ów to m.in. brak szans dla nowych prądów i ruchów politycznych, brak sprawiedliwej reprezentacji, ale to także możliwość przypisania odpowiedzialności wybranemu w okręgu politykowi oraz stabilne rządy.

Dr Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego uważa, że wynik wyborów przeprowadzonych w JOW-ach byłby sztuczny m.in. ze względu na stabilną geografię polityczną w Polsce oraz możliwość manipulowania granicami okręgów wyborczych.

Przekonywał, że wprowadzenie JOW-ów nie musi oznaczać zmiany zachowań wyborców. „Z całym szacunkiem dla tęsknot za lepszą polityką, którą miałyby przynieść JOW-y, za piękną ideą, za opowieścią jak +Władca Pierścieni+, może kryć się rzeczywistość tak okrutna jak w +Grze o Tron+” – powiedział.

Według Flisa w Polsce bardzo silny jest podział terytorialny wynikający z historii, który przekłada się na preferencje wyborcze. Oznacza to, że po wprowadzaniu JOW-ów np kandydaci PiS nie mieliby szans na Pomorzu Zachodnim, kandydaci PO na Lubelszczyźnie, a prowadzenie kampanii wyborczej miałoby sens jedynie w okręgach niestabilnych. Jak powiedział, przykłady z innych krajów pokazują, że w takich stabilnych okręgach niezależnie od wystawionego kandydata, wynik jest przesądzony jeszcze przed wyborami.

Zwrócił też uwagę, na zróżnicowanie Polski pod względem frekwencji. PO – jak mówił Flis – wygrywa niedużą różnicą głosów na dużych obszarach o niskiej frekwencji, z kolei PiS większą przewagą głosów na obszarach o większej frekwencji. W rezultacie – jak wynika z wyliczenia Flisa – gdyby za jeden okręg wyborczy uznać powiat, na JOW-ach skorzystałaby PO.

Flis ocenił, że nawet przy założeniu uczciwości przy wyznaczaniu jednomandatowych okręgów wyborczych, w dalszym ciągu podział rodziłby kontrowersje. Podał przykład powiatu słupeckiego, powiatu konińskiego i miasta Konin. Flis uważa, że ze względu na liczebność mieszkańców powiatów i miasta, podziału na okręgi wyborcze można by dokonać przynajmniej na cztery sposoby, a w zależności do przyjętego podziału: PO, PiS i PSL otrzymałyby po jednym mandacie lub: 2 – PiS i 1-PO, lub: 2- PO i 1 – PiS lub: 1-PSL i 2- PiS.

Flis uważa przy tym, że aby wprowadzić JOW-y w wyborach do Sejmu, musiałoby się w nim „znaleźć sporo samobójców”, którzy głosowaliby za pozbawieniem siebie pracy (utrata mandatu w przyszłych wyborach w związku ze startem w z góry przegranym okręgu).

Podał także przykład Lubina, w którym w ubiegłorocznych wyborach samorządowych wprowadzono jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do rady miasta. Komitet urzędującego burmistrza zdobył 55 proc. głosów i jednocześnie 22 mandaty w liczącej 23 członków rady. Opozycja zdobyła poparcie 22 proc. wyborców, ale nie zdobyła mandatu. Ostatni mandat przypadł samodzielnemu kandydatowi.

M.in. o to, czy są wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu, Polacy odpowiedzą 6 września w ogólnokrajowym referendum. (PAP)

kno/mok/

…na temat JOWów pisałem już sporo więc zamiast się powtarzać polecam lekturę: „Elektorat buntu”, „bezpartyjny” Kukiz i „Ściana ze szkła” czyli… jak naprawić zegarek? Jeśli antysystemowcy nie wykorzystają obecnej sytuacji będą winni wobec historii. oraz: O „debacie” słów kilka, Kukizie i jego JOWach. Grzegorz Braun: „Polacy muszą przejąć kontrolę nad własnym państwem”. Wybory okiem socjologa.

Mimo tego co napisałem polecam w pierwszej kolejności wyciągnięcie samodzielnych wniosków z tego co już wiemy na temat JOWów (o których to faktach informują cytowane komunikaty prasowe) i zastanowienie się komu są one tak naprawdę potrzebne, skoro nie wymienią już zasiedziałych od kilkunastu lat lokalnych klik, rządzących na zmianę ze wszystkich opcji politycznych, które w celu dojenia podatników dogadują się ze sobą bez problemu i zadłużają nas również lokalnie na nie małe kwoty (o czym więcej w dalszej części postu).

JOWy tylko zabetonują dla nich ciepłe posadki, na które będą się wspólnie i w porozumieniu wybierać dożywotnio (tak jak to ma miejsce do tej pory). Stworzą również okazję innym cwaniakom przeflancowanym w „bezpartyjność” (których stać na prowadzanie kosztownej kampanii) dopchać się do lokalnych układów i koryta. Na tym kierunku polecam lekturę o kadrach które stoją za Panem Kukizem w jego „walce z systemem” 😉 czyli artykuł „Matka Kurka”:  Zacznijcie się śmiać z „antysystemowego” Kukiza, bo za chwilę będziecie płakać! że zacytuję fragment (na zachętę):

„…Po konflikcie z Piotrem Dudą, Kukiz rzuca wszystkie majdany i wiece związkowe, by związać się z dolnośląskimi baronami samorządowymi, wiecznymi działaczami „bezpartyjnymi”, którzy od 15 lat zaliczają kolejne komitety. Od tego miejsca zaczyna się kariera jeszcze nie istniejącego Ruchu Kukiza i samego marionetkowego przywódcy starej kliki. Rzutem na taśmie pod koniec sierpnia 2014 roku, na dwa miesiące przed wyborami samorządowymi, powstaje KW Bezpartyjni Samorządowcy. Bezpartyjność i „ruchowość społeczna” to są znaki firmowe tego towarzystwa, które od zawsze posiadało legitymacje kilku partii, a spora część od lat 90-tych żyje z kasy podatnika. Bezpartyjni Samorządowcy wywodzą się z byłego Komitetu Rafała Dutkiewicza, który opuścili po tym jak Dutkiewicz postanowił pójść na wybory razem z PO…”

i jako trafne podsumowanie tego chytrego planu jeszcze jeden fragment z tego samego blogera:

„…Przy tym projekcie wszystkie prywatyzacje, i NFI i OFE wydają się skokami na skarbonkę dziecka, bo mówimy o zmianach konstytucyjnych przygotowujących grunt pod aksamitną rewolucję, która zdmuchnie ze sceny politycznej każdą opozycję nie zgadzającą się na układ z jedną, czy drugą sitwą. I tak pod naiwnymi hasełkami trafiającymi do serduszek, ale już nie do rozumku nawianych obywateli, najwięksi polityczni cwaniacy usiłują oddać władzę w ręce ludu. Starsi pamiętają, że taki ustrój nazywa się wprawdzie demokracją, ale z dodatkiem ludowa…”

JOW – krótko i na temat:

„…W Polsce, po wprowadzeniu JOW, kandydat zdobywający największą liczbę głosów w okręgu, zdobywa 1/460 władzy ustawodawczej. Do rządu, tym bardziej jednoosobowego, w Polsce nie kandyduje nikt. W JOW zwycięzca bierze jedną czterystasześćdziesiątą część możliwości wybrania premiera i jego ministrów, których sam nie może wskazać, bo robi to ten premier.

Pomysł, że w sytuacji Polski może to cokolwiek zmienić, zaliczam do innowacji w stylu dodawania szafranu do szamba, z nadzieją, że domowników czeka biesiada, jak u mamy.

JOW jest receptą na sukces. Sukces chwilowy Pawła Kukiza, żaden inny. Z pewnością zaś, przypomina liberum veto, czy też celowe rozczłonkowanie polityczne Polski przed zaborami.

Dużo by jeszcze mówić, ale po co? Zaprzeczcie jednej czterystasześćdziesiątej możliwości wybrania prezesa rady i jego ministrów, to będziemy rozmawiali dalej…”

PMKudlicki • naszeblogi.pl 

…o tym jak się sprawuje demokracja w terenie wszystkim nam najbliższym („samorządnym”) opowie prof. Kieżun… (Odys)

2. Kieżun: gigantomania chorobą samorządów.

PAP – Kraj, 26 Maj 2015, 7:00, Warszawa (PAP) – Od lat obserwujemy w samorządach gigantomanię: niekontrolowane mnożenie etatów i rozrastanie jednostek organizacyjnych – mówi PAP ekonomista prof. Witold Kieżun. „To jest całkowicie nieuzasadnione rozwojem gospodarczym” – podkreśla ekspert. I postuluje likwidację powiatów.

Przy okazji 25. rocznicy pierwszych wyborów do rad gmin prof. Kieżun ocenia, że samorządu nie udało się uchronić przed tym, na co cierpi cała polska administracja – przed gigantomanią, czyli – według niego – nadmiernym rozrastaniem się jednostek organizacyjnych.

Jednym z przejawów owej gigantomanii – zdaniem eksperta – był powrót do idei powiatów. Dla przywrócenia tych jednostek samorządu w 1999 roku nie było innego uzasadnienia innego niż polityczny – mówi Kieżun. „To miała być – i jest – struktura służąca zapewnieniu stanowisk ludziom władzy i budowaniu podstaw elektoratu w terenie. Wówczas mówiono mi o tym otwarcie: budujemy powiaty, to będzie nasz teren wyborczy, tam będziemy mieć swoich ludzi” – zaznaczył.

Jak mówił, odbudowanie powiatów było działaniem „wbrew zdrowemu rozsądkowi i ogólnoświatowym trendom”. „Likwidację średnich szczebli samorządu obserwowałem w latach 80. jako ekspert ONZ w Burundi. A potem przyjechałem do Polski i z przerażeniem zobaczyłem, że odbudowujemy powiaty” – powiedział. W jego ocenie gminy i województwa wystarczyłyby dla decentralizacji państwa.

„Stworzono też – równolegle do państwowych urzędów wojewódzkich – samorządowe jednostki tego szczebla” – zaznaczył profesor. Jak tłumaczył, w wyniku tej reformy funkcjonują państwowe urzędy wojewódzkie kierowane przez mianowanego przez premiera wojewodę i samorządowe wojewódzkie urzędy marszałkowskie. „To jest fenomen w skali światowej” – podkreślił.

„Jak się spojrzy z kolei na strukturę wewnętrzną obu urzędów, to na każdym szczeblu są wydziały, które zajmują się tym samym i nikt nie wie, jakie są odrębne kompetencje” – mówił.

Według niego zatrudnienie w administracji samorządu terytorialnego między 1990 r. a 2007 r. wzrosło o ponad 250 proc. „I ta liczba po każdych wyborach się zwiększa” – przekonuje. „W tych jednostkach zatrudnionych jest bardzo wielu pracowników i oni, by zachować pracę, szukają sobie zajęcia. To powoduje np. masę zmian przepisów szczegółowych, one co roku się zmieniają” – mówił.

Prof. Kieżun uważa, że walkę z gigantomanią należy zacząć od likwidacji powiatów. Co jednak ze zwolnionymi pracownikami? „To bardzo proste” – odpowiada Kieżun. „Wystarczyłoby czerpać z pozytywnych doświadczeń innych państw. W Kanadzie w ramach reformy administracji zwolniono 45 tysięcy pracowników. Nie pozostawiono ich jednak samym sobie. Dano im dwukrotnie tańsze kredyty na rozwinięcie własnej działalności albo możliwość współuczestniczenia w już istniejącej działalności. To kapitalnie zdało egzamin” – mówił. Dodaje jednak: „U nas to jest o tyle niemożliwe, że nawet gdybyśmy chcieli dać kredyty, to nie mamy banków, które mogłyby je dać. Są raptem trzy banki polskie, a żaden bank zagraniczny nie da dwa razy tańszego kredytu”.

Ekspert proponuje, by kompetencje powiatów przekazać gminom. „To wszystko w myśl generalnej zasady, że najważniejszym ośrodkiem władzy jest ten, który jest najbliższy obywatelowi. Po przejęciu kompetencji powiatów gminy powinny zostać odpowiednio rozbudowane. Dlaczego po prawo jazdy mamy jechać do powiatu? Czy nie możemy załatwić tego we własnej gminie?” – mówił Kieżun.

Prof. Kieżun podkreśla, że samorządy obciąża także dominacja partii w życiu publicznym. Profesor uważa, że w wyborach samorządowych nie powinny być wystawiane listy partyjne. „Na listach powinny być osoby mające realne kompetencje do zarządzania gminą czy województwem” – zaznaczył. Ekspert jest za wyłanianiem osób zarządzających gminą i województwem w wyborach bezpośrednich, w jednomandatowych okręgach wyborczych; dotyczy to także wojewodów.

„Administracja jest pełna ludzi bez kwalifikacji” – mówił profesor. „Wprowadzenie racjonalnego systemu doboru kadr wymaga przede wszystkim zmiany myślenia i podwyższenia poziomu etyki. Na wszystkich poziomach, nie tylko tym samorządowym. Nie do akceptacji jest powierzanie funkcji ministrów czy wiceministrów osobom bez żadnej wiedzy, którzy nigdy w administracji nie pracowali. Najważniejsze jest, by byli lojalni wobec swojego przełożonego, reszty się nauczą. I potem wchodzi minister do gabinetu i nie wie, co ma robić. Prosi sekretarkę, by mu powiedziała” – mówił.

„Jesteśmy też niesłychanie zapóźnieni. W 2015 r. administracja w Polsce jest minimalnie zinformatyzowana, co sprawia, że wszystko trzeba załatwiać osobiście w urzędzie” – dodaje.

Profesor podkreśla, że reforma samorządu wymaga dokonania szczegółowej analizy przez specjalistów od teorii zarządzania.

Kieżun jest zdania, że błędem było powierzenie reformy samorządowej wyłącznie prawnikom, bez zaangażowania teoretyków zarządzania. Według niego skutkiem tego jest m.in. nadmierne obciążanie samorządów zadaniami. „Jedną z podstawowych zasad teorii zarządzania publicznego jest dostosowanie zadań do możliwości. To oznacza, że na wszystkie obciążenia muszą być odpowiednie środki pieniężne. Tymczasem stale do samorządów przychodzą zarządzenia, że trzeba coś zrobić, ale nie daje się na to pieniędzy” – mówił.

Rozmawiała Magdalena Cedro (PAP)

mce/ as/

PS… „Zachodniopomorskie Ostrowice mogą być pierwszą gminą w Polsce, która zostanie zlikwidowana z powodu bardzo wysokiego zadłużenia. Jej tereny mogą zostać włączone do Drawska Pomorskiego. Takie rozwiązanie proponuje rządowi wojewoda Marek Tałasiewicz (…) By mieć pieniądze na spłaty rat kredytów w 2013 r., wójt Ostrowic sprzedał prywatnej firmie na zasadzie leasingu jeden wodociąg, urządzenia kanalizacyjne i oczyszczalnię ścieków. Regionalna Izba Obrachunkowa oceniła to jako działanie niegospodarne. Gmina sprzedała urządzenia, a później za ich dzierżawę musiała dużo płacić (już je odkupiła). W połowie ubiegłego roku RIO, która badała finanse gminy za lata 2011-2013, stwierdziła: „gmina nie posiada finansowej racji bytu”, „nie ma pieniędzy na podstawową egzystencję”, „nie jest w stanie samodzielnie realizować zadań własnych”. Izba krytycznie oceniła fakt, że na bieżące potrzeby Ostrowice zaciągały drogie pożyczki w parabankach…” 

…i w podobnej sytuacji jest wiele gmin w Polsce (których włodarze jeszcze się chwalą że „inwestują” – co z tego że na kredyt który przekracza możliwości finansowe podmiotu), tyle że to póki co tajemnica RIO i innych instytucji „nadzorujących” budżety samorządów, które przez lata przymykają oko na lokalnych „gospodarzy” zamiast od pierwszych sygnałów niegospodarności ostro reagować wprowadzając chociażby zarząd komisaryczny… Nie(samo)rządem Polska stoi!  (Odys)

podobne: Samorządowe „inwestycje” to wzrost zadłużenia i podwyżki opłat. Rentowność długu i rosnąca obsługa kosztów. Państwo broni się przed zwrotem zagrabionego mienia i zmianami w ordynacji podatkowej, obniżka podatków nie tak szybko (fiskus łupi rodzinę). Innowacje obce sektorowi MSP. „Polska Miedź” rabowana podatkiem od wydobycia. oraz: Hulaj dusza piekła nie ma! Umorzenie dochodzenia nie musi być uzasadnione. Samorządy domagają się ograniczenia dostępu do informacji publicznej. Za błędy urzędnika płaci ubezpieczyciel. i to: „Zastaw się a postaw się”: Mazowsze bez dostępu do kont, Słupsk przerywa budowę aquaparku.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

Komentarze POwyborcze… „Ostatnia niedziela” (grana na dudach). Przegrana Komorowskiego to przegrana wielu mend z układu.


Dudek o Dudzie: najbardziej spektakularna kariera polityczna w III RP

PAP – Kraj 24 Maj 2015, 23:13, Warszawa (PAP) – Zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich to chyba najbardziej spektakularna kariera polityczna w dziejach III RP – powiedział PAP politolog prof. Antoni Dudek. W jego ocenie to także „początek nowej epoki w dziejach politycznych III Rzeczypospolitej”.

„Andrzej Duda był politykiem PiS na pewno jakoś rozpoznawalnym w ubiegłym roku i gdzieś tam dostrzegalnym, ale na pewno nie był w tej trójce czy czwórce najważniejszych. I nagle w ciągu tak naprawdę kilkunastu tygodni kampanii wyrósł na prezydenta RP” – powiedział prof. Dudek komentując dla PAP wynik niedzielnych wyborów prezydenckich.

W jego ocenie to oczywiście sukces Dudy i jego sztabu, ale także efekt sprzyjającej koniunktury. „To znaczy pewnego niezadowolenia czy zmęczenia nie tylko prezydenturą Komorowskiego, ale też ośmioma latami rządów PO. Z drugiej strony jeśli chodzi o Bronisława Komorowskiego to jednak myślę, że powinno powstać kilka porządnych prac politologicznych analizujących tę myślę jedną z najbardziej sensacyjnych porażek. Bo pamiętamy jeszcze dwa-trzy miesiące temu dyskusje czy Komorowski wygra w pierwszej turze czy dopiero w drugiej, ale praktycznie nikt nie brał pod uwagę możliwości, że nie wygra” – mówił politolog.

Jego zdaniem na porażkę Komorowskiego wpłynęła także pewna „mała aktywność jego prezydentury” i błędy, które popełnił podczas kampanii. „Najpierw lekceważąc przeciwnika, a później kiedy po pierwszej turze jakby się zmobilizował, to pierwsze jego ruchy znowu mu odbierały głosy. Mam na myśli pomysł z referendum, czym zrobił prezent głównie Pawłowi Kukizowi, a sobie +strzelił w stopę+. I tak naprawdę pomijając pierwszą debatę telewizyjną, w której rzeczywiście wypadł lepiej, to właściwie przez te dwa tygodnie nie zrobił wiele, by przełamać negatywny dla siebie trend” – podkreślił Dudek.

Negatywnie ocenił także ostatnie decyzje Komorowskiego np. zapowiedź, że będzie łagodził reformę emerytalną. „Myślę, że tak naprawdę nie było to przekonywujące dla większości wyborców, bo było odbierane jako próba licytacji z Dudą na +kiełbasę wyborczą+. I to w ostatniej chwili nie brzmiało zbyt wiarygodnie i raczej nie zachęcało do głosowania na Komorowskiego. Także to ciąg błędów, z których na część nie miał on wpływu, ale moim zdaniem mógł te wybory wygrać. On je przegrał z powodu błędów swoich i swojego sztabu wyborczego. One odebrały mu jakąś liczbę wyborców, która moim zdaniem by wystarczyła, by nie przegrać” – zaznaczył politolog.

Według niego zwycięstwo Dudy to początek nowej epoki w dziejach politycznych III Rzeczypospolitej, dlatego że „to się nie skończy na zmianie prezydenta”. „Moim zdaniem jednak w jesiennych wyborach PiS będzie miał bardziej komfortową pozycję. To oczywiście nie znaczy, że je wygra, ale będzie miał – i to jest efekt bardziej pierwszej tury niż drugiej – z kim robić koalicję. Bo niewątpliwie ten ruch Kukiza, który ma wszelkie szanse wejść do Sejmu, będzie miał bliżej do PiS-u niż do PO” – zaakcentował Dudek.

W jego ocenie dla PO ten wynik oznacza „potężne kłopoty i trzęsienie ziemi”. „Oczywiście to nie przesądza wprost wyniku jesiennych wyborów parlamentarnych, ale na pewno zwycięstwo Komorowskiego miało być lokomotywą, która miała pociągnąć PO do zwycięstwa, a tymczasem będzie dokładnie odwrotnie. Zacznie się teraz festiwal oskarżeń, kto bardziej zawinił i pojawi się sam problem Bronisława Komorowskiego, który coś będzie musiał ze sobą zrobić. Będzie w końcu byłym prezydentem z dużym jednak społecznym poparciem. On będzie teraz poważnym politykiem PO, do której prawdopodobnie wróci i jakąś rolę będzie w niej odgrywał. Być może stanie się jednym z kandydatów do przywództwa, bo raczej na emeryturę polityczną się nie wybierze. Więc sytuacja w PO się jeszcze bardziej skomplikuje” – mówił politolog.

„Ale trzeba pamiętać, że wbrew pozorom zwycięstwo Dudy nie oznacza, że PiS nie będzie miał żadnych problemów. Bo pamiętajmy, że teraz w PiS pojawi się coś, czego nigdy nie było. Wokół Dudy powstanie jakby drugi ośrodek przywódczy partii. To nieuchronne. Czym innym był Lech Kaczyński, który był bratem Jarosława i ich współpraca jakoś nie iskrzyła. Sytuacja z Andrzejem Dudą jest inna, chociaż mówi się, że jest marionetką w ręku Jarosława Kaczyńskiego i teraz zobaczymy czy to prawdziwa opinia. Ale nawet gdyby sam Duda chciał Kaczyńskiego słuchać pamiętajmy, że wyrośnie wokół niego pewne otoczenie. Kancelaria Prezydenta to będzie ośrodek, w którym się znajdzie podejrzewam wielu polityków PiS lub nie tylko, którzy może niekoniecznie będą uważali, że trzeba słuchać Kaczyńskiego i będą na Dudę oddziaływać. W PiS więc też się zmieni pewien układ sił. Także ten wynik wyborów przynosi wielkie zmiany na wielu polach” – podsumował Dudek. (PAP) akn/ pro/

źródło: stooq.pl

podobne:  Rola prezydenta RP (a propos debaty). oraz: Do Polski Racjonalnej: Zatrzymajmy ich bieg! „Majestat” prezydenta idzie na całość – za duży na debatę, w sam raz na wojewódzką żenadę. Komunikat Ministerstwa Prawdy nr 466. i to: „Oczy są ślepe, gdy rozum zajęty jest czymś innym” czyli… salon i Komorowski w strachu, wyścig populizmu wyborczego z użyciem mitu JOWów, a wszystko i tak zostanie po staremu! a także: Jaka piękna UStawka! Olechowski w TVN spuszcza PO do kibla. Kukiz „nową alternatywą” (dlaczego nie JKM?) polecam również: Państwo superpolicyjne. Czy Komorowski zostanie dyktatorem?

Najpierw żartobliwie…

„Takiej podłości nie znała historia ludzkości! Ktoś ukradł z magazynu Młodzieżowej Orkiestry Młodych Demokratów im. Stefana Niesiołowskiego niemal wszystkie instrumenty. Pozostały tylko dudy. I na tych dudach Młodzi Demokraci grają dziś smutne piosenki…”

…i krótka rymowanka

Pewnego pięknego dzionka o wpół do dwunastej,
Wybrał się Car ochoczo na wycieczkę do miasta,
O którym dużo „wiedział” i ciepło wspominał,
Gdyż w zamku na jego temat historie czytywał

Jak się skończyła wycieczka możecie (rzecz jasna)
Domysleć się moi mili z poniższego obrazka

Car i wycieczka do miasta

„…Naturalnie rodzi się pytanie – czy Duda wygrał czy Dekoder przegrał? Mimo wszystko raczej to drugie.

Kampania Dekodera pokazała jedynie oderwanie władzy od rzeczywistości. Opisywałem na bieżąco, wiec nie będę się powtarzał. Oni naprawdę uwierzyli we własną propagandę. I własne sondaże, według których Dekoder miał momentami 376% poparcia. Czegoś takiego jeszcze w historii świata nie widziano. Najśmieszniejsze jest to, że kampania Dekodera kosztowała 19 milionów złotych. 19 milionów za najgorsze widowisko w historii. Z drugiej strony ośmiorniczki w każdym z kilkunastu Bronkobusów muszą kosztować. Olanie pierwszej debaty również dało jasny sygnał za kogo się bezrobotny uważa.

Wypuszczenie z klatki po pierwszej turze Stefka Szczawiożercy i obrażanie przez niego elektoratu Kukiza była już wizerunkowym mistrzostwem świata.

Przede wszystkim jednak Dekoderowi dostało się za całokształt rządów PO. Afery, podatki, arogancję, kupę kamieni i wieczne zadowolenie z siebie.

Na szczęście nic do tych głąbów nie dociera. A nie przepraszam. Dociera. „My jesteśmy zajebiści, ale społeczeństwo nie dorosło do demokracji” – tak można w skrócie streścić wypowiedzi elyt z ostatnich 24 godzin. Tak trzymać! Nic nie zmieniać!

A Duda? Każdorazowe wyjście do ludzi nie było klęską. Z ludźmi rozmawiać potrafił, kawę dał. Tanie? Może, ale za to skuteczne. Pomogło mu też to, że część ludzi zagłosowałoby na żelazko gdyby było kontrkandydatem dla Dekodera…”

całość tu: dws24.pl

A teraz mniej żartobliwie bo problem jest na prawdę poważny…

„Gdyby przeciwnikiem B.Komorowskiego było żelazko głosował bym na żelazko – zgrabnie ujął W.Cejrowski  dylemat wielu w Polsce (…) Jeden wygrał bo zadłuży na więcej.  Przegranych będzie 38 milionów.(…)

Żaden nie miał pomysłu aby coś usprawnić. Zrobić coś co przyniesie od razu wymierne korzyści.  Co gdyby tak zabrać się za emerytury mundurowe? Albo w ogóle doprowadzić przerost państwowego zatrudnienia przynajmniej do poziomu sprzed Tuska? Wywalenie na przykład połowy sług publicznych, jako oczywiście zbędnych, na ulicę,  od gminnych straży miejskich po generałów których więcej od szeregowców i po kolesi w radach nadzorczych. Nie tylko kolosalne oszczędności dla budżetu. Także gwarancja że wydajność pracy pozostałych skokowo wzrośnie a uprzejmość wystrzeli w kosmos. Wszystko nagle da się załatwić, i to pronto. W razie czego redukcja metodą losową, kręcenie pustą butelką po piwie na stole (…) Że to tylko teoria? Może i tak. Ale to w sam raz dla państwa istniejącego tylko teoretycznie, co przecież  jego funkcjonariusze otwarcie przyznają.(…)

(…)Feeria obietnic wyborczych za które inni mają płacić.  Wyborcza licytacja kto rozda więcej nie swojego. Tu  500 zł miesięcznie na każde dziecko! 30 mld rocznie, puff! Poszło. Tam „bezpłatne” przedszkola! 4 mrd rocznie, puff! Jeszcze gdzie indziej obniżenie wieku emerytalnego! 15.5 mrd rocznie, puff!  Sama czelność głoszenia temu podobnych haseł świadczy o traktowaniu elektoratu jaką ciemną masę której wcisnąć można wszystko bo wyboru masa wbrew pozorom w zasadzie nie ma. Inna sprawa że najwyraźniej sama wierzy iż używana za parawan przez obu kandydatów polska polityka demograficzna nie jest tym czym jest –  ponurym nonsensem. To cul de sac, trick na wyciągnięcie pieniędzy. (dobry artykuł A.Wielomskiego w Najwyższym Czasie, Nr.20)

Przygnieciona podatkami, socjałem i regulacjami gospodarka nigdy przecież nie wchłonie tych ekstra dzieci, nawet jeśli udałoby się je naprodukować. Naprzód będą kosztowały krocie aby je ubrać i wychować a potem i tak wylądują w Niemczech, UK czy Norwegii, może dalej...

całość tu: dwagrosze.com

…Na Dudę głosowałem bo Komorowski to dla mnie kryminał. Już pisałem wcześniej że mam nadzieję iż urwie się PISowcom ze smyczy i sam zacznie robić coś dla Polaków (a nie będzie kolejnym partyjniakiem), ale to tylko nadzieja (nic poważnego). Ocenię go po czynach i mam nadzieję że nie zrealizuje żadnej ze swoich populistycznych obietnic bo rozdawnictwo to oczywisty rabunek Polaków. W najgorszym wypadku jeśli okaże się niekreatywny to ufam że przynajmniej będzie skutecznie blokował niekorzystne dla gospodarki i obywateli socjalistyczne ustawy (bo jego zaplecze polityczne to w przeważającej większości socjalistyczni rabusie) również te przychodzące do nas z UE (zwłaszcza w kwestiach energetycznych, naprawiając błędy ś.p. Lecha Kaczyńskiego który poszedł na współpracę/ustępstwa Niemcom w tej kwestii w 2008 roku w ramach tzw. „pakietu energetycznego” otwierając drogę do dekarbonizacji Polski).

Dodałbym do tego jeszcze życzenie, aby nowy Pan prezydent był w końcu mężem stanu z prawdziwego zdarzenia a nie jakimś zlepkiem „głosów ludu”. Głosem ludu może sobie być ktoś kto nie ma koncepcji na silne państwo i nie ma własnego zdania, więc musi się słuchać innych i dogadzać elektoratowi obiecując gruszki na wierzbie i ucząc ludzi postawy roszczeniowej. Prezydent powinien rozumieć czym jest państwo i czego mu potrzeba żeby było silne a ludzie się bogacili (a wręcz na odwrót, bo pierwsze zależy od drugiego). Prezydent powinien być NIEZALEŻNY od kaprysu środowisk politycznych i „woli ludu”. Powinien stać na straży własności prywatnej, wolności no i przede wszystkim sprawiedliwości (mądrego prawa)… Jeśli Duda zacznie się słuchać ludzi to dojdziemy do momentu że krzykliwa mniejszość (ta najbardziej zwyrodniała) będzie dyktować (nie)prawość i (nie)porządek zgoła taki, jakiego normalny człowiek sam by sobie nigdy nie zafundował. Słowem prezydent ma być PRZYWÓDCĄ. Kimś za kim ludzie pójdą a nie będą mu palcem pokazywać co ma robić żeby zachować urząd, PRZYKŁADEM do naśladowania a nie delegatem do załatwiania często sprzecznych ze sobą próżnych interesów różnych „lódów”.

Tymczasem osobiście nie widzę żadnego światełka w tunelu, dopóki z Polaków nie zostanie zdjęty ciężar „kapitalizmu kompradorskiego” i babilońskie uzależnienie od UE, którego PIS jest niestety gorącym zwolennikiem. Jeśli państwo PISu pozostanie w takim samym stopniu socjalistyczne jak dotychczas (na co się zapowiada) to nic się nie zmieni. Kto wie jak działa ekonomia ten musi zdawać sobie sprawę z tego co nas czeka jeśli PIS zrealizuje swoje groźby (zwane obietnicami).

Fascynować się węgierską drogą, a zrozumieć o co w niej idzie i pójść za tym przykładem to dwa różne światy, ale że decydują czyny a nie słowa to zaczekam na konkrety (choć słowa zapowiadają bardzo kosztowne dla obywateli konkrety). Na tej podstawie nie wróżę Polakom niczego dobrego, bo partia która utrzymuje że ZUS jest ok, służba zdrowia musi pozostać publiczna, zaś państwo ma wydawać więcej na obywateli (wiadomo z czym to się wiąże skoro państwo NIE MA SWOICH PIENIĘDZY) to kolejna lewicowa chucpa. Bo PIS to nie jest prawica. Ich program gospodarczy oparty jest o redystrybucję w ramach „sprawiedliwości społecznej” (a więc uprawia LEWICOWY socjalizm) i etatyzm w zarządzaniu gospodarką. Partia ta co prawda uderza w nuty narodowe i patriotyczne, ale na ile jest to autentyczne to można zweryfikować na podstawie wepchnięcia nas do eurosojuza i podpisanie traktatu lizbońskiego (o wysługiwaniu się pewnemu lobby narodowemu zza oceanu nie wspominając). Jak ktoś potrafi to pod patriotyzm podciągnąć to ja nie mam pytań… (Odys)

i komentarz znaleziony w internecie pod którym się podpisuję:

Prawda jest taka, że Duda nie zostałby wybrany na prezydenta, gdyby nie głosy elektoratu Kukiza, Korwina, Brauna i innych antysystemowców. Ci ludzie głosowali na mniejsze zło. Wyborcy tych panów w żaden sposób nie utożsamiają się z Dudą ani PIS, ale na tle fatalnego i szkodliwego Komorowskiego uznali, że nie ma innego wyjścia jak przerwać ten gordyjski węzeł, który od 8 lat dusi i tłamsi większą część Narodu Polskiego. Niestety, smutne jest to, że spora część Polaków głosuje tak (albo w ogóle nie głosuje), że ludzie rozsądni i mający pojęcie o ekonomii, polityce, prawie i historii, potem muszą wybierać pomiędzy tyfusem a cholerą. Socjalistów z PIS olewam ciepłym moczem i w wyborach parlamentarnych pójdę zagłosować na Korwina.

Cieszę się przez łzy, że Duda został prezydentem, ale to jego wolę widzieć na stanowisku prezydenta, ponieważ dość mam samowładztwa PO i Komorowskiego, który z empatią seryjnego mordercy przyklepywał uchwalane przez PO ustawy szkodliwe dla Polaków.

Posłużę się dwoma cytatami Niccolo Machiavellego:
”Ludzie wybierają najczęściej rozwiązania pośrednie, które są najgorsze ze wszystkich, a to dlatego, że nie potrafią być ani całkiem źli, ani całkiem dobrzy” – u nas w Polsce tak właśnie myśli i robi duża część ludzi, którzy wybierają polityków...”

PS… jedno jest pewne – obecny „establiszmęt” boi się przede wszystkim utraty synekur a nie rozliczeń (ostrzegam i zapowiadam tym którzy liczą na czystki i „sprawiedliwość” – nie doczekacie się tego i przygotujcie się na rozczarowanie), bo nowe władze z pewnością będą zwalniać najbardziej zagorzałych fanatyków i pomagierów obecnej władzy, ze stanowisk będących w jakikolwiek sposób pochodnymi administracji publicznej. Oberwą również te pozabudżetowe biznesy którym obecna władza fundowała kontrakty za publiczne pieniądze dając im się obłowić w zamian za POplecznictwo, zaczynając od dziennikarzy tzw. „mediów publicznych”…

„Czerwony jak burak, kryjący frustrację Kraśko. Lis z miną chłopca, któremu zabrano zabawki. Skompromitowany Karolak. Choć to już na nim nie zrobi większego wrażenia, po tylu pomyjach wylanych za grę w filmowych gniotach. Przegrana misja dużej części funkcjonariuszy TVNu. Spakowani pracownicy jednej z najdroższych kancelarii prezydenckich w Europie. Niedowierzanie zadowolonych z życia sytych misiów, którym „jakieś gówniarstwo” Polskę przejęło. I to samo zobojętnienie na politykę lemingów i innych fajnopolaków. To widoki jakie czekają nas po ogłoszeniu wyników wyborów. W przypadku wygranej Dudy…”

całość tu: pikio.pl

podobne: „Łajna w jedwabnych pończochach” odklejają się od „Cysorza”.

Jaka piękna UStawka! Olechowski w TVN spuszcza PO do kibla. Kukiz „nową alternatywą” (dlaczego nie JKM?)


Olechowski w TVN24biś o 4xTAK

Jaka piękna UStawka! w TVN 🙂 Biedna Pani redaktor jako głos „lódu” oskarża szarą eminencję PO „oszukaliście NAS?” 😀

Proszę państwa zaczęło się spuszczanie do kibla projektu pt. „Platforma Obywatelska” (szlak najprawdopodobniej przetrze Pan Komorowski) i przygotowywanie alternatywy dla „elektoratu buntu” czyli uwiarygodnianie ciasteczkowego POtwora alias Kukiza (i tonie na żarty! skoro sam Olechowski bierze w tym udział).  Wszystko rzecz jasna dzięki wałkowanym do znudzenia JOWom (wszak tego chce właśnie „lód”!) na temat których paradoksalnie fakty są zatrważające, bo zdecydowanie anty obywatelskie, o czym więcej tu: „Oczy są ślepe, gdy rozum zajęty jest czymś innym” czyli… salon i Komorowski w strachu, wyścig populizmu wyborczego z użyciem mitu JOWów, a wszystko i tak zostanie po staremu! gdzie jeden z ciekawszych fragmentów brzmi tak:

„… w ostatnich wyborach do Senatu: na sto mandatów jedynie trzy uzyskali kandydaci niezależni. „Tyle że zarówno Marek Borowski jak Włodzimierz Cimoszewicz startowali wprawdzie z własnego komitetu, ale byli po cichu wspierani przez PO, która nie wystawiła przeciwko nim kontrkandydatów i popierała ich w sposób nieformalny” – dodał.

Drugą kwestią podkreślaną przez zwolenników jednomandatowych okręgów wyborczych – mówił konstytucjonalista – jest to, że przy takim systemie partie polityczne nie mają decydującego wpływu na wystawianie kandydatów. „To też jest fikcją, bo jeżeli znowu spojrzymy na Wielką Brytanię, to tam właśnie organizacje partyjne decydują, kto w którym okręgu zostanie wystawiony. Bardzo często kandydaci, którzy są popierani przez władze partyjne, otrzymują okręgi, gdzie szanse na mandat są duże, natomiast kandydaci niewygodni dostają miejsca w tych okręgach, w których dana partia raczej szans na mandat nie ma” – powiedział Uziębło…”

Ciekawe nieprawdaż? Tymczasem Kukiz zachowuje się jakby o tych oczywistych inklinacjach/patologiach (potwierdzonych praktycznie nawet w tak „cywilizowanych” demokracjach jak brytyjska!) nie wiedział! Głupi? Czy też może…. staliśmy się ofiarą kolejnej zasłony dymnej (dobry glina kontra zły glina) w postaci pretekstu do wprowadzenia JOWów (z woli „lódu”), które ostatecznie zabetonują polską scenę polityczną na rzecz obecnego układu, w obronie przed wzrostem liczby wyborców niezadowolonych z obecnego stanu rzeczy – paradoksalnie zebranego pod nazwiskiem kandydata który tę scenę betonować POMAGA.  Owoce już widać! Powstał wygodny dla władzy „elektorat buntu” (wcześniej to słowo „mendiom” i „ałtorytetom” przez grdykę nie przeszło a teraz jest USILNIE lansowane 🙂 ). Już to kiedyś widziałem i nie dam się drugi raz nabrać…

„Kto ma uszy niechaj słucha” bo alternatywa by wybory zostały wygrane już jest gotowa i będzie to schetynowe ciasteczko 😉 Muszę przyznać że w świetle powyższych faktów kompletnie nie rozumiem tej euforii wśród rzekomo antysystemowego elektoratu.

Najbardziej jednak nie rozumiem ludzi, którzy mieniąc się „antysystemowymi” atakują JKMa, który z systemem walczy już tyle lat (i to zanim ktokolwiek o jakimś tam Kukizie usłyszał), i robi to po dziś dzień z taką samą bezkompromisową zaciętością. Atakowanie go i odmawianie mu dobrych intencji, przy jednoczesnym bezkrytycznym ich cedowaniu na człowieka który zdążył popełnić już nie jeden polityczny „błąd” jest dla mnie kuriozalne. Gdzie tu logika w argumentowaniu, że temu się należy szansa a tamtemu nie. Zwłaszcza że dorobek ideowy i programowy JKMa to esencja wolnościowego myślenia, zaś Kukiz to socjalistyczny populizm (bardzo na rękę obecnemu układowi).

Nie rozumiem kompletnie „argumentów” typu „JKM nic nie zrobił”, „JKM zmarnował szansę”, kiedy po pierwsze – nie miał nawet okazji żeby rządzić, czy żeby którykolwiek ze swoich STAŁYCH od lat postulatów wprowadzić w życie(!) (a już go niektórzy  rozliczają?!), po drugie – NIGDY się nie skur… wchodząc w układy z post magdalenkowcami, solidaruchami, związkowcami i socjaluchami, po trzecie – NIGDY nie zmienił poglądów, po czwarte – od ZAWSZE na pierwszym miejscu stawia wolność obywateli a nie „umiejętne korzystanie z instytucji państwowych i publicznych pieniędzy/funduszy UE”, po piąte – jest ZNIENAWIDZONY i ATAKOWANY przez wszystkie siły polityczne, po szóste to on (a nie Kukiz) wniósł nieoceniony wkład w rozwój i rozpowszechnianie myśli wolnościowej (i antysystemowej) oraz w budowanie struktur które dalej z mozołem kontynuują jego pracę. Ale nieeee to nie JKM jest wiarygodny a Kukiz, który sam nie wie w co wierzy i czego chce oprócz „obalenia układu” (jakby JKM tego nie chciał 😀 ).

W związku z powyższym oskarżanie JKMa o to że „nic nie zrealizował”, całkowicie takich „krytyków” dyskredytuje. Próbują oni bowiem zadać kłam SPRAWIEDLIWOŚCI, która należy się JKMowi jak psu buda. Sterczy ona FAKTAMI w internecie i w terenie w postaci rzeszy nawróconych na wolnościowe myślenie ludzi. Nie wiem czemu „ciasteczkowi” ludzie negują to wszystko, ale zastanawianie się nad tym jest zbyteczne – wystarczy że to robią (czego nawet uzasadnić logicznie nie potrafią) a już dają o sobie pewne świadectwo. Najzabawniejsze że negują to na czym właśnie Kukiz się usadowił 🙂 Na konkretnej robocie którą wykonał ktoś zupełnie inny, a komu bezczelnie odmawiają mandatu do sprawowania władzy bo według nich „niczego nie dokonał” (ergo. nie podziałał na emocje jak sobie tego tłum życzył i jeszcze powiedział prawdę o JOWach).

Być może to jest właśnie problem – najważniejszy bunt a potem „jakoś to będzie” (ergo brak kręgosłupa ideowego). Niczego się nie nauczył jeden z drugim z 25 letniej historii rządów socjalistycznych ciemiężycieli. Dalej panuje powszechna niewiedza gdzie tkwi prawdziwy problem i gdzie jest wróg. Wszak gdyby jeden z drugim wiedział, NIGDY nie zagłosowałby na „człowieka od JOWów”, czy innego „demokratę”. JOWami nie przywróci się normalności, a zmiana dla samej zmiany (z kości na ości) bez patrzenia na konsekwencje tego co rzeczywiście Kukiz proponuje to ślepa uliczka. Skoro tak to niech sobie głosują na kolejną „słuszną alternatywę” – jedno wielkie nihil novi. Skoro o wiarygodności kandydata ma świadczyć „poparcie” tłumu, który jeszcze nie tak dawno głosował za PO i Komorowskim (bo to jemu Kukiz „zabrał” głosy) to rzeczywiście – cokolwiek się stanie będzie słuszne, nawet jeśli „alternatywa” jest jednocześnie szalupą dla starego układu.

Moim zdaniem jednak nie zasługuje ani na poparcie ani na „szacunek” coś, co ma w programie mechanizm utrwalania układu na polskiej scenie politycznej. Jeśli dla kogoś stary wolnościowy wiarus jakim jest JKM (z jego ponad 25 letnią walką z układem) jest „niewiarygodny”, za to wiarygodny jest Kukiz (którego „dobre intencje” nijak się mają do faktów czym są JOWy) już lansowany w mediach korytowego nurtu, nie tylko dlatego że „zebrał” więcej głosów (wiadomo czyich i wiadomo dlaczego) ale dlatego że jest „demokratą” to ja nie mam o czym dyskutować z kimś takim.

Wystrzegajcie się ludzie wszelkiego rodzaju demokratów bo oni są za tym żeby małpa dalej latała sobie z brzytwą. 25 lat DEMOKRACJI udowodniło czym ten system jest. Bo demokracje mamy (czy ktoś uważa że w połowie czy w 1/4 bo nie jest zadowolony z jej wyników to już jego problem, ale ona jest!) bo ludzie od 25 lat mają PRAWO GŁOSU! Problemem jest jak z tego prawa korzystają a korzystają tak jak „umieją”… I co? Umieją? 🙂 Myślicie zatem że jak będą JOWy to raptem wyborcy zaczną się przykładać i będą wybierać bardziej świadomie? Na jakiej podstawie zakładacie taki scenariusz? A może ot tak zmienią poglądy? To dlaczego do tej pory tego nie zrobili? Przecież nikt im nie zabronił wybierać inaczej i głosować na partie spoza systemu. Więc czemu po prostu nie wybierają inaczej? Znacie takie powiedzenie, że gdyby wybory miały coś zmienić już dawno byłyby zakazane? Nieee? To zastanówcie się nad tym. Podpowiadam – NIE DA SIĘ wyedukować 30 paru milionów ludzi żeby wybierali dobrze, a przecież bez tego nie można oczekiwać cudów (innych jak opartych na populizmie zwanym „kiełbachą wyborczą” – bo tym się karmi tłum!). Nie powinno się zatem dawać jakiegokolwiek prawa głosu ludziom jeśli nie potrafią prawidłowo wybrać. Owszem można im pozostawić takie prawo, ale tylko do wybierania lokalnego kacyka – w małym okręgu gdzie wszyscy się znają i wiedzą co kto zacz. Wtedy nawet jak źle wybiorą to ich błąd będzie kosztował TYLKO ICH a nie cały naród. Kto zgadnie dlaczego prawo jazdy daje się TYLKO tym ludziom którzy potrafią prowadzić samochód? 😉 (Odys)

PS… ktoś powie: „ale przecież ani TVN ani żadna stacja reżimowa nie promuje Kukiza i nie lansuje jego ugrupowania”. No to ja odpowiadam – oczywiście że nie! 😀 Byliby durniami gdyby w sposób bezpośredni wspierali Kukiza. Wspierają JOWy! i to wystarczy żeby „mądrzy ludzie” „wiedzieli co trzeba”. JOWy są teraz numerem jeden POtrzeb życiowych „zbuntowanych Polaków”! Więc kto krytykuje JOWy (a zrobił to JKM mając absolutną rację!) ten jest wrogiem nr1 , bo nie chce żeby władza trafiła do „lódu” (taki jest właśnie przekaz publiczny).

Powiem krótko – kto zdradził KORWiNa dla JOWów, ten ma na sumieniu utopienie jedynej na polskiej scenie politycznej formacji partyjnej prawdziwie antysystemowej, a przede wszystkim wolnościowej która miała szansę być językiem u wagi dyktującym (ale nie wpisującym się w obecny beton) tak PO jak i PISowi swoją wolę o ile chciałyby te formacje mieć większość zdolną do rządzenia.

PS’… śmiem twierdzić że ten kto doradzał JKMowi ustąpienie na rzecz Kukiza i macanie się z jego „ruchem” jest wilkiem w owczej skórze.

podobne: Podziemna TV: „Głosujcie tak jakby sondaże nie istniały!”. O „debacie” słów kilka, Kukizie i jego JOWach. Grzegorz Braun: „Polacy muszą przejąć kontrolę nad własnym państwem”. Wybory okiem socjologa. oraz: „Oczy są ślepe, gdy rozum zajęty jest czymś innym” czyli… salon i Komorowski w strachu, wyścig populizmu wyborczego z użyciem mitu JOWów, a wszystko i tak zostanie po staremu! i to: Podpatrzone na Interii: „Janusz Korwin Mikke to ostatnia deska ratunku komunistycznej bezpieki” (ale nie tak jak to sobie wyobrażają PISiaki).

Demokracja, kukła

Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do przytomności 🙂 Jeśli nie z powodu tego co napisałem, to może po obejrzeniu materiału filmowego Michalkiewicz o JOW (i Kukizie) 

 

CBOS: Złe nastroje społeczne. Polacy krytycznie o instytucjach państwa. Sondażowy „Pic na wodę”.


1. CBOS: złe nastroje społeczne.

17.07.2014 (IAR) – Pogorszenie nastrojów społecznych. Lipcowy sondaż CBOS pokazuje, że po kilku miesiącach załamał się trend poprawy ocen sytuacji w kraju i przybywa pesymistów.

O tym, że ta sytuacja zmierza w dobrym kierunku, teraz przekonanych jest 22 procent badanych – to spadek o 12 punktów procentowych w porównaniu z czerwcem. Przeciwne zdanie ma 60 procent respondentów – to wzrost o 11 punktów.

Nieco lepiej postrzegana jest sytuacja gospodarcza. Za złą uważa ją 34 procent Polaków, za dobrą – 20 procent. Najwięcej, bo 40 procent uznaje, że jest ani dobra ani zła.

Jednocześnie prawie nie zmieniły się oceny kondycji osobistej. Blisko połowa badanych – dokładnie 47 procent, uważa że im i ich rodzinie żyje się dobrze, a jedynie 10 procent uważa, że źle.

Badanie przeprowadzono w dniach 3-9 lipca 2014 roku na liczącej 943 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

IAR/łp/zr                …źródło: stooq.pl

podobne: Dwa badania… jeden wniosek – „Dupa blada”

2. Polacy krytycznie o instytucjach państwa.

16.07.2014 (IAR) – Polacy krytycznie o najważniejszych instytucjach państwa. Według lipcowego badania CBOS, w oczach większości obywateli aprobaty nie znajduje ani władza ustawodawcza, ani sądownicza. Obraz ratuje prezydent, choć traci poparcie. Sondaż nie uwzględnia oceny rządu.

Złe zdanie o Sejmie ma 65 procent społeczeństwa – to wzrost o 5 punktów procentowych w ciągu miesiąca. Dobre – 19 procent – tu z kolei spadek o 4 punkty procentowe.

Nieco mniej krytycznie Polacy widzą działalność sądów i prokuratury. Wykonywanie obowiązków przez sędziów dobrze ocenianie jest przez 28 procent społeczeństwa. Źle – przed 42 procent. Podobnie prokuratorzy. Tu 26 procent jest zadowolonych z ich pracy, niezadowolonych jest 39 procent.

Prezydent utrzymuje wysokie wyniki aprobaty społecznej, ale od czerwca traci. Dobrze jego pracę oceniało w badaniu 69 procent osób – o 6 punktów procentowych mniej niż miesiąc temu. Źle – 18 procent – wzrost o 3 punktów procentowych.

Największe straty wizerunkowe – ale w porównaniu z marcem – zanotował NBP. Dobrze działania banku centralnego ocenia 43 procent pytanych – o 16 punktów procentowych mniej niż w ostatnim badaniu.

Najwięcej negatywnych ocen Sejm i prezydent zbierają u wyborców Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego. 95 procent wyborców tej partii nie było zadowolonych z działalności Sejmu. Najlepsze opinie o tych instytucjach utrzymują się w elektoracie PO i SLD.

Badanie przeprowadzono w dniach 3-9 lipca 2014 roku na próbie liczącej 943 osoby.

IAR/CBOS/łp/dabr            źródło: stooq.pl

podobne: CBOS: coraz więcej Polaków czuje się lekceważonych przez władzę, ale ponad połowa nie wie, co było ważne w 2013 roku.

Sondaż nie uwzględnia oceny rządu… ciekawe dlaczego 🙂 I dlaczego 943 osoby na których przeprowadzono sondaż określa się mianem „społeczeństwa”. Głos ma „barbie„:

Z Bloga bojkotwyborczy.salon24.pl

Z Bloga bojkotwyborczy.salon24.pl

„… Spójrzmy na ostatni sondaż Homo Homini, ale z uwzględnieniem osób, które zdecydowanie stwierdziły, że na wybory nie pójdą! Warto mieć ten wynik przed oczami, gdy słyszymy buńczuczne wypowiedzi przedstawicieli partii (zwłaszcza rządzącej) o „demokratycznym mandacie”. Jaka jest wartość tego „mandatu” jeśli rządząca obecnie PO może liczyć na poparcie mniej niż 10%, a opozycja (PiS) ~12,5%  Obywateli uprawnionych do głosowania!?

    Warto zwrócić uwagę, że tym razem suma wyników jest zbliżona na 100%. Około 7% uprawnionych do głosowania ma zamiar uczestniczyć w wyborach, lecz nie zdecydowali oni jeszcze na kogo oddadzą swój głos, ale aż 66% uprawnionych oświadcza zdecydowanie, że nie ma zamiaru brać udziału w wyborach!
Zapewne podniosą się glosy, że trudno, że te 66% rezygnuje z wpływu na realizowaną politykę – a w ogóle to ich wina.Hola, hola, państwo analitycy! „Partia Absencji Wyborczej” to największe (i to z „przytupem”) ugrupowanie w Polsce! W wyborach do Sejmu frekwencja przekroczyła 60% tylko raz – w 1989 roku, po czym regułą stało się, że w wyborach do Sejmu bierze w Polsce udział około 40-50% uprawnionych do głosowania. Zwraca uwagę spora (jak na Polskę!) frekwencja w 2007 r. (aż prawie 54% uprawnionych). Wiązało się to z silną mobilizacją przeciwko rządom PiS wraz z ugrupowaniami koalicyjnymi. Nieco lepiej jest w wyborach prezydenckich, a znacznie gorzej (około 20%) w wyborach do europarlamentu.

Drodzy „Spin Doktorzy”, Państwo Politycy i „politolodzy” (z cóż to za pseudonauka ta „politologia”?), Szanowni (i nie szanowni) Dziennikarze – „łżecie jak bure suki” gdy twierdzicie: „z sondażu firmy XXX wynika, że PiS popiera YYY wyborców, a PO ZZZ!”. Prawdziwe poparcie dla partii politycznych w społeczeństwie jest ZNACZNIE MNIEJSZE! Jeśli bowiem ktoś POPIERA jakąś partię polityczną to po prostu idzie na nią zagłosować – to oczywista oczywistość. Proszę nam nie „wciskać ciemnoty”, że absencja wyborcza jest rezygnacją z aktu wyborczego, bo to bzdura. ABSENCJA WYBORCZA JEST AKTEM WYBORCZYM – i wyraża brak akceptacji dla obecnego systemu politycznego. Możecie Państwo chować głowę w piasek, możecie znów „przemielić” w Sejmie wolę milionów Obywateli powołując się na rzekomy „demokratyczny mandat” uzyskany w „wolnych wyborach”. Czy nie widzicie Państwo, że trwacie w „komunie” rodem z PRL i wierzycie, że popiera Was 99,8% wyborców (no, może nieco mniej), a ci, którzy nie głosują to jakieś „nierozgarnięte głupole” nie warte waszych (i waszych WODZÓW) starań? Otóż: 

„Naród nasz jak lawa
z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”

„Komuna” też wierzyła, że w 1989 r. zdobędzie znaczącą liczbę głosów w Sejmie i Senacie. Jaki był wynik aktu wyborczego możecie Państwo sprawdzić. A później dalej „śnijcie swój sen złoty” przy drogim winie, cygarach i polędwiczkach. „Komuna” postępowała tak samo – czym różni się „chambre separee” u Sowy od sklepów „za żółtymi firankami”?

Wasz „demokratyczny mandat wyborczy” jest bardzo nikły – popiera Was (największe ugrupowania!) 10-15% uprawnionych do głosowania! Mniejsze ugrupowania cieszą się poparciem na poziomie 1-3%, a o poparciu dla „e-posłów” nawet nie warto wspominać. „Partia” PAW kiedyś się obudzi – i po prostu Was razem z Waszymi „Wielkimi i Nieomylnymi Wodzami” zmiecie w polityczny niebyt – skończy się wtedy „zabawa w piaskownicy”. (całość tu: barbarus.mobile.salon24.pl)

rys.  Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

…Dla mnie sondaże są tak samo miarodajne jak tzw. „średnie”, ale doskonale rozumiem czemu partie polityczne „rajcują się” nimi (nie jestem naiwniakiem). Jest to bowiem narzędzie PROPAGANDY – nie tyle ukazujące rzeczywistość co kreujące ją, gdyż wyborcy lubią się sami w tych sondażach przeglądać. Uważam je wyłącznie za skrawek pewnej WYBRANEJ rzeczywistości, kreowanej przez ludzi których ani nie znam, ani nie mam dostępu do ich narzędzi żeby cokolwiek samemu zweryfikować. Dlatego osobiście ani trochę nie wierzę w sondaże (bo to jest rodzaj wiary właśnie 🙂 ). Czasami jednak łapię się na tym, że mogło by być tak jak pokazują, ale że „coś” jednak pokazują to nie mam wątpliwości – głównie ZNIECHĘCENIE samych sondowanych właśnie.

Kto układa swój byt (polityczny czy inny) na podstawie sondaży sam sobie szkodzi i wpada w „pułapkę Kalego” – jak dobre dla mnie to wierzę, a jak niedobre to niewiarygodne 🙂 …Sam potrafię zaobserwować na podstawie poszczególnych zdarzeń i dość szerokiej lektury na różnych forach, jaką sympatią cieszą się partie (przynajmniej w internecie 🙂 ) i nie podniecam się procentami a co najwyżej obserwuję tzw. trend i ogólną „prasę” jaką robią partiom sami wyborcy/sympatycy na podstawie sondaży właśnie, niejako zmanipulowani (popychani do popierania tego czy tamtego) ich wynikami. Mało kto zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że to pod wpływem sondażu właśnie (a nie z własnej woli) zaczął się przychylać do tej czy innej opcji 🙂

PS…. na koniec trochę faktów na temat CBOSu i jego niezależności „…Działalność Centrum Badania Opinii Społecznej jest współfinansowana z budżetu państwa w ramach części 16 – Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. W 2012 dotacja podmiotowa dla CBOS wyniosła 3,2 mln zł. W ustawie budżetowej na 2013 zapisano na ten cel również kwotę 3,2 mln zł…” (Wikipedia)…

inny cytat: „CBOS jest fundacją, nad którą nadzór sprawuje premier, a jej działalność jest współfinansowana z budżetu państwa w ramach środków przeznaczonych na Kancelarie Prezesa Rady Ministrów. Donald Tusk ma nawet w CBOS swojego oficjalnego przedstawiciela znanego z prorządowych wypowiedzi Radosława Markowskiego… Twórcą CBOS był zausznik Jaruzelskiego płk.Kwiatkowski, ojciec b. prezesa Roberta Kwiatkowskiego.W CBOS pracowała też m.in. Agnieszka Kubik, obecnie dziennikarka Gazety Wyborczej.”… 

i jeszcze: „…Unikalny charakter CBOS został uznany przez Sejm RP, który ustawą z 20 lutego 1997 roku nadał nam status niezależnej fundacji i powierzył zadanie prowadzenia badań społecznych na użytek publiczny. Od tej pory nad planami i jakością prac badawczych czuwa Rada Fundacji CBOS, w które reprezentowani są fachowcy z siedmiu instytucji akademickich oraz przedstawiciele Sejmu, Senatu, Premiera i Prezydenta RP”. (strona CBOS)…

Niektórzy zdecydowanie nadużywają słowa „niezależność” w stosunku do tej sondażowni. Analogicznie można wystawić certyfikat dla osła że jest czystej krwi arabem… Kupa śmiechu 🙂

…Odys

polecam również: Żeby nam się chciało tak jak nam się nie chce czyli… (nie)Wybory do parlamentu europejskiego i słówko do fejsbukowych „wolnościowców”.  oraz Demokracja… czyli Dyktatura Durni. Australijczycy tracą do niej zaufanie.

i obowiązkowa pozycja do obejrzenia… Cała naga prawda o sondażach: „Sondaże to fikcja przygotowana na zamówienie – taki sondażowy matrix w którym wszyscy siedzimy. Sondaże są po to, żeby przygotować nas na przyszyły wynik wyborów, żeby nikomu z nas nawet do głowy nie przyszło, że scena polityczna może wyglądać inaczej…” – Robią nas w konia: Nie wierzcie sondażom! List od ankietera.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Fenomen POpulizmu czyli… „NYT” o rosnących notowaniach Kaczyńskiego


09.08. Nowy Jork (PAP/Media) – Jedna z bardziej kontrowersyjnych postaci polskiej polityki, były premier Jarosław Kaczyński, powraca w sondażach na fali zmęczenia rządami premiera Donalda Tuska i obaw o słabnącą gospodarkę – pisze dziennik „New York Times” w piątek.

„Przez lata Jarosław Kaczyński, bezceremonialny i polaryzujący lider polskiej opozycji z przyjemnością wygłaszał kontrowersyjne komentarze”, jednak teraz analitycy i zaufani byłego premiera twierdzą, że przechodzi on proces przemiany i spodziewa się powrotu do władzy – pisze nowojorski dziennik w artykule „Pogrążony w żałobie były premier powraca do wyścigu”.

Kaczyński, przebiegły strateg, od pewnego czasu tonuje swoje wypowiedzi w ramach taktyki, która ma przyciągnąć wyborców środka i zapewnić mu powrót do władzy” – zauważa gazeta. Obrana strategia wydaje się skuteczna – dodaje, przywołując przegrane przez kandydatkę PO wybory prezydenta Elbląga.

Powołując się na posła PiS i bliskiego współpracownika Kaczyńskiego, Adama Lipińskiego, „NYT” przedstawia byłego premiera jako człowieka wciąż pogrążonego w żałobie po śmierci brata i bratowej w katastrofie smoleńskiej.

„On cały czas jest w żałobie. Jednak choć niektórzy ludzie spodziewali się, że będzie (przez to) bardziej emocjonalny czy agresywny, tak się nie stało. Jeśli ktoś zapyta, czy zmienił się przez Smoleńsk albo czy Smoleńsk zmienił jego zachowanie jako polityka, to nie, Smoleńsk go nie zmienił” – twierdzi Lipiński.

Na korzyść Kaczyńskiego przemawiają przy tym rosnące zmęczenie społeczeństwa Donaldem Tuskiem i słabnąca polska gospodarka, które sprawiają, że „coraz więcej Polaków tęskni za silnymi rządami populistów” – pisze „NYT”. W tym roku Polska ledwo uniknęła pierwszej od dwudziestu lat recesji, stopa bezrobocia wynosi 13 proc., a spodziewany wzrost gospodarczy w tym roku wyniesie zaledwie 1 proc. – przypomina.

Dziennik zauważa, że choć do wyborów parlamentarnych i prezydenckich w Polsce zostały jeszcze dwa lata, perspektywa powrotu Kaczyńskiego do władzy wywołuje w europejskich stolicach i u jego krytyków obawy, że doprowadzi on do izolacji kraju na arenie międzynarodowej, popsuje relacje z Niemcami i podminuje polską gospodarkę.

Według „NYT” możliwe ponowne dojście byłego premiera do władzy wpisuje się w powrót populizmu, obserwowany również w innych krajach regionu, np. na Węgrzech. Odzwierciedla także problemy w zachodniej Europie, gdzie obywatele znużeni kłopotami gospodarczymi ciągną do polityków, którzy „oferują potężny koktajl z gospodarczego nacjonalizmu i budzącego pozytywne odczucia patriotyzmu”. (PAP)

źródło: stooq.pl

…Na początek wypadałoby sobie wyjaśnić czym jest populizm. Jest to ni mniej ni więcej jak popieranie lub lansowanie idei, zamierzeń, (głównie politycznych i ekonomicznych) zgodnych z oczekiwaniami większości społeczeństwa w celu uzyskania jego poparcia i zdobycia wpływów lub władzy

bez analizowania sensu tych poglądów oraz zastanawiania się nad realnymi możliwościami i rzeczywistymi skutkami wprowadzenia głoszonych poglądów w czyn. Często populizm przybiera formę schlebiania masom poprzez krytykowanie ekipy rządzącej. Natomiast będąc u władzy populiści rządzą reagując na krótkotrwałe nastroje społeczne i nie czując się zobowiązanymi osiąganiu nadrzędnych celów oraz realizacji programów politycznych.

Populiści do głoszenia swoich poglądów wykorzystują też niejednokrotnie poglądy przeciwników politycznych, niekiedy przekręcając niektóre elementy, często przedstawiając je w czarnych barwach. Wykorzystuje się tutaj psychologiczny aspekt oddziaływania na ludzi poprzez wzbudzanie u nich strachu przed jakimś nieszczęściem, które miałoby jakoby spowodować zrealizowanie programu owych przeciwników politycznych. Rozbudzając w ten sposób emocje populista może zdobyć, przynajmniej na pewien okres, miano charyzmatycznego lidera… (Wikipedia)

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Chodzi zatem o to żeby „dogodzić” życzeniowo wyborcom bez zbędnego wnikania w konkrety jak zamierza się swój „program” (obietnice) realizować. Do tego dochodzi żerowanie na emocjach jakie wywołują ciągłe spory ideologiczne i personalne utarczki poszczególnych polityków. Czy zatem rzeczywiście Polacy chcą „silnych rządów populistów”? Raczej nie… Chcą silnych rządów, ale populistów już nie koniecznie, bo inaczej u władzy trwałby niezmiennie ten sam układ partyjny w takim samym zestawieniu od wyborów do wyborów. To znaczy… w sumie to mamy z tym w Polsce od ponad 20 lat do czynienia, bo poza nazwami partii i kilkoma nowymi twarzami w polityce rządzą nami ci sami ludzie. Ale to nie znaczy że wyborcy tego właśnie chcieli. Po prostu dają się nabierać na te „zmiany” jakim podlega polska scena polityczna. Nie nadążają za nimi i co gorsza nie potrafią zestawić ze sobą kompromitujących zdarzeń z konkretnymi nazwiskami polityków… Wystarczy że jeden z drugim wypadnie na 2 lata z obiegu, zmieni partię i po jakimś czasie może już tryumfalnie wrócić do gry pod innym sztandarem i z innymi kłamstwami na ustach. Jak nie on sam to ktoś z bliskiego mu środowiska, bo znajomości zawsze pozostają.

A zatem myślę że ludzie nie chcą żeby ich krajem rządzili oszuści i blagierzy. Jednak nie dokładają dostatecznych starań do tego żeby tak nie było. I dlatego właśnie w Polsce od ponad 20 lat rządzą TYLKO „sprytni” populiści… Od „lewa do prawa” jest to jedna i ta sama socjalistyczna klika. Tyle że jedni są bardziej na lewo a inni bardziej w centrum (jak to „Porozumienie” 😉 )… Dlaczego wymieniam socjalizm jako przejaw populizmu? Bo tylko z socjalistycznym modelem gospodarki mamy w Polsce do czynienia, więc tylko on się kompromituje. Innego modelu polityczno – gospodarczego (wbrew temu co głoszą właśnie populiści) w Polsce jeszcze nie było! Krótki epizod (Ustawa Wilczka) z gospodarką rynkową to za mało żeby wygłaszać od lat ciągle te same androny że w Polsce był (bądź jest) kapitalizm – i do tego „dziki” jak uważają niektórzy…

Ale miało być o populizmie więc warto zapamiętać sobie to zdanie: Na korzyść Kaczyńskiego przemawiają przy tym rosnące zmęczenie społeczeństwa Donaldem Tuskiem i słabnąca polska gospodarka, które sprawiają, że „coraz więcej Polaków tęskni za silnymi rządami populistów”, bo zawiera ono myśl która doskonale pokazuje na czym polega „sukces” PISu. Jak w tym dowcipie o „dobrych” skinach którzy uratowali staruszkę… przestając ją kopać. Tego samego bowiem „ratunku” zamierza dostarczyć Polakom Pan Kaczyński. Karmi ludzi ułudą, że jak PO zostanie odsunięte od władzy to wszystkie kłopoty Polaków jak za sprawą czarodziejskiej różdżki znikną. PO nie będzie już nas kopać i to cała tajemnica sukcesu PIS.

Nieudolność populizmu w wydaniu PO uczyniło z PIS „kuszącą” alternatywę.  A przecież programowo te partie różnią się nieznacznie… Obie reprezentują bowiem socjalistyczne podejście do gospodarki z tym, że PIS zamierza swoją wersję socjalizmu realizować z większym rozmachem (Co „prawdziwa prawica” Kaczyńskiego szykuje dla przedsiębiorców i reszty Polaków) co oznacza duże koszty dla sektora prywatnego a w perspektywie jego upadek. Doprowadzi to do załamania się finansów państwa już teraz zadłużonego po uszy przez „platformę”.

…Jako przykład populizmu proponuję lekturę artykułu autorstwa Pana Zygmunta Wrzodaka: Kongresy oszustów…  

rys. Rafał Zawistowski

rys. Rafał Zawistowski

Obradował w sobotę rozbity AWS czyli POPIS, rządzący mówili jak dalej nic nie robić a drudzy zapowiadali jak osłaniać nierobów
W ostatni weekend mieliśmy dwa kongresy rozbitego AWS-u, czyli POPIS-u. Jedni i drudzy nie zaproponowali Polakom nic nowego, tylko demagogia i prymitywna walka na słowa w mediach o to, kto będzie skuteczniejszy w tej walce w nadzorze nad swoimi niewolnikami.
PO rządzi już sześć lat , od chwili kiedy bracia Kaczyńscy mając w sejmie 280 szabel oddali władzę PO. Obecnie jedni rządzą drudzy osłaniają rządzących i tak kabaret się kręci.
Dla mnie komuno – liberalizm jest rzeczą oczywistą i nie mam zamiaru z nimi polemizować, tylko wszelkimi metodami ich zwalczać. Łatwiej by było ich pokonać, ale od sześciu lat osłaniają ich skutecznie tzw. prawe skrzydło AWS-u czyli Pis. Skupię się na agentach ,,prawicy” zamiast na komuno – liberałach z SLD- PO.. Słuchałem skrzeczączego głosu Kaczyńskiego na tzw. kongresie. Głos absolutnie nie przekonywujący, kłamliwe wypowiedzi, nic nowego ona nie ma do powiedzenia. Te same hasła, demagogia i posługiwanie się językiem mało zrozumiałym dla myślącego Polaka. Rzucał hasła, ale już ich nie rozwinął. Np.: ,,repolonizacja banków”, pytam jak i kiedy? (choć słuszne). Przypominam, że Pis już miał sejmową komisją śledczą ds. prywatyzacji banków. Szefem tej komisji był buffon o nazwisku Hoffman. Tak manipulowali tą komisją, że raport końcowy tej komisji chwalił Balcerowicza, wręcz umocnił tych, którzy wyprzedawali banki.
W wystąpieniu Kaczyńskiego, nie było widać żadnej zmiany systemu, tylko pudrowanie tego co PO wprowadziło  a wcześniej SLD. Poważny polityk – Patriota Polski, mówi co chce zrobić kiedy i jak, tego od Kaczyńskiego a ni od żadnego pisowca nie usłyszysz, tylko rzucanie haseł by odwrócić uwagę od sprawa zasadniczych dla przyszłości Polski. Poważny polityk i partia w dramatycznym momencie w jakiej jest obecnie Polska, powinna zacząć od propozycji zmiany Konstytucji i co w niej zmienić, by Polska umacniał swoją Niepodległość, a tu ani słowa. Bez zmiany Konstytucji w Polsce praktycznie nie zmieni się systemu zła, panującego od 25 lat. Kaczyński ani słowem nie wspomniał o likwidacji pracy dla Polaków do wieku 67 lat, to jest kluczowy postulat dla ludzi, ale Pis ani słowem nie chce o tym mówić, a szef Solidarności Duda jeszcze im przyklaskiwał. O tej pory Pis i Solidarność jest niewiarygodne w sprawie postulatu zlikwidowania 67 lat pracy. Kaczyński ani słowem nie powiedział jak zatrzymać szalejący dług publiczny i prywatny, który zbliża się do 2,5 bln zł (oficjalny). A więc mamy następnych w kolejce do napychania kasy kosztem Polaków ludziom z światowej mafii finansowej.
Kaczyński ani słowem nie powiedział, czy nam się opłaca wydawać mld zł. na wojnę w Afganistanie oraz śmierć polskiego żołnierza dla niepolskich interesów.
Kaczyński ani słowem nie wspomniał o systemie naprawy polskiej gospodarki, ani słowem nie wspomniał o przeżartej i skorumpowanej potężnej biurokracji, co zrobić by młodzi Polacy natychmiast wrócili z tułaczki do Ojczyzny, by budowali w Polskę w Polsce. itd.
Pis idzie do władzy, władzy, która będzie pudrować to co było, a nie zmieniać systemu, władzy, która będzie dla odwrócenia uwagi Polaków szczuć Rosję i Białoruś w interesie usraela, Kaczyński zapowiedział, że będą chcieli budować muzea, już jedno wybudowali za 400 mln zł muzeum żydów z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego. Pisowcy, łapy precz od Polskich muzeów.
Dla myślącego Polaka jest chyba jasne, że wpadliśmy w niepolskie brudne łapy, opanowali wszystkie partie obecne w sejmie, opanowali w 50% tworzący się RN, opanowali hierarchię kościelną, mamy czasy saskie a więc wszystko wskazuje na to, że ratunku dla Polski nie ma. Musimy wychowywać młode pokolenie, by było świadome w przyszłości zmienić rzeczywistość.

…Realizm polityczny w wypadku PISu będzie po prostu kontynuacją polityki poprzednich rządów (nie tylko PO) w postaci rabowania obywateli na korzyść wiecznie nieudolnego aparatu „państwa”. Zmienią się tylko nazwiska przy „paśnikach”, a nowe podatki będą wprowadzane pod pseudo „patriotycznymi” hasłami „ratowania kraju”. Polecam także lekturę Ziemkiewicz dla Fronda.pl o konwencji PIS czyli… Problemy realne, rozwiązania fatalne.

…Odys

polecam również: Obłudnicy z „pseudoprawicy”. i to: Stanisław Michalkiewicz: Ściana płaczu i ściana hańby… (na tle Magdalenki)

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Co „prawdziwa prawica” Kaczyńskiego szykuje dla przedsiębiorców i reszty Polaków


Podczas spotkania Jarosława Kaczyńskiego z wyborcami w Wysokiem Mazowieckiem, prezes PiS skrytykował formację ideową Korwin-Mikkego (tutaj) a następnie wyjaśnił zebranym czym jest prawdziwa prawica: „Co to znaczy partia prawicowa? To jest partia, która się odwołuje do tradycji narodowej, religijnej. Oto chodzi.” Tymczasem „partia skrajnie liberalna” (taka jak KNP) to „nie jest wcale partia prawicowa”.

Warto więc przyjrzeć się ofercie partii Jarosława Kaczyńskiego dla Polaków. Zakładamy, że podobieństwo poszczególnych postulatów PiS z programem Edwarda Gierka („Był komunistycznym, ale jednak patriotą” – Kaczyński, 2010) jest zamierzone.

Podczas godzinnego wystąpienia Kaczyński zarysował publiczności co dla Polski oznaczają rządy prawdziwej prawicy. Lider największej partii opozycyjnej zapowiedział „zupełnie nową politykę”, pełną „bardzo wielu różnych działań w sferze gospodarczej”, która rozwiąże „bardzo bolesne problemy” rodzin, świeżo upieczonych absolwentów itp.

Kaczyński egzemplifikował postulat łatwego dostępu młodych do własnego mieszkania:

„W Polsce od dawna jest przygotowany program polityki mieszkaniowej, budowy mieszkań dla ludzi o przeciętnych czy nawet niżej niż przeciętnych zarobkach”. Plan „opiera się na tym, że władze państwowe, różne instytucje państwowe oddają działki pod budowę za darmo czy za symboliczną złotówkę – to bardzo obniża koszty!” Następnie „nie z budżetu państwa ale ze zwykłych kredytów buduje się domy” (kto podżyruje te kredyty jeśli nie podatnicy!?) Ci, którzy „mają odpowiednie przesłanki społeczne otrzymują mieszkania pod wynajem, który prowadzi do przejęcia własności”.

(czyli nie dość że zarobią banki to żyrantem będą wszyscy podatnicy a właścicielem cwaniaczki z aparatu państwa którzy te „dobra” będą rozdzielać biedakom za odpowiednią prowizję tj. stołeczki w spółkach SP które będą tym biznesem zarządzać. Dalszą konsekwencją tego „programu” będzie oczywiście dopłacanie do czynszów biedakom, których nie będzie stać na ponoszenie kosztów „koszarowania”… Skończy się to tak jak za komuny – pompowaniem państwowych pieniędzy na utrzymanie „darmowego socjalu” a w przyszłości spektakularnym bankructwem i wyprzedażą „nowego narodowego dobra” za bezcen – tym którzy ten program kredytowali czyli bankom. Tak się stało z „państwowymi firmami” które funkcjonowały za komuny tylko dlatego że państwo na nie łożyło… Czy to nie jest objaw skrajnego idiotyzmu, żeby powtarzać SPRAWDZONE błędy i wypaczenia systemu z którym ludzie kiedyś walczyli i byli za to mordowani i katowani? SIC! – Odys)

Prezes PiS zarysował również plan podniesienia płac. Jego zdaniem pensje w Polsce powinny być wyższe dlatego jego partia „wymusi” zmianę „charakteru naszej gospodarki, naszego kapitalizmu”. Wymuszenie dokonane „na polskiej klasie właścicielskiej” (!) ma sprawić, że „wyjdzie ona z zaklętego kręgu” i „zacznie myśleć w innych, bardziej ofensywnych, innowacyjnych kategoriach”. Co dokładnie to oznacza? Otóż reformę gospodarki PiS zacznie od „wzmocnienia praw pracowników w Polsce” ponieważ to one są czynnikiem, który „wymusi unowocześnienie polskiej gospodarki”. Zdaniem prezesa PiS „to żadna sztuka prowadzić działalność gospodarczą kiedy pracownikowi można płacić prawie nic i on nie ma żadnych praw. Trzeba nam przedsiębiorców, którzy umieją działać w trudniejszych warunkach! Po prostu są inteligentniejsi”. Polskiej gospodarce pod rządami prawdziwej prawicy z PiS „potrzeba inteligentnych przedsiębiorców” dlatego „musi być selekcja”. Ci, „którzy są słabsi muszą odpaść. Ci którzy są inteligentniejsi muszą dalej prowadzić sprawy polskiej gospodarki”. Czytający nas przedsiębiorcy już wiedzą jak interpretować przyszły wzrost podatków. To będzie po prostu sprawdzian waszej inteligencji!!!

(praca w Polsce jest już tak wysoko opodatkowana, że firmy z naszego kraju po prostu uciekają. To samo dzieje się z pracownikami bo te 14% bezrobocia i 83% podatków jakie zżerają naszą pracę nie pozwala ludziom w Polsce normalnie żyć… A PIS chce jeszcze dodatkowo utrudnić przedsiębiorcom prowadzenie działalności? Czy może to wywołać odwrotny efekt jak zamykanie przedsiębiorstw i wzrost emigracji? Tylko głupi może sądzić inaczej znając dotychczasowe efekty zaciskania pasa przedsiębiorczości i „dogadzania” pracownikom tzw. „płacą minimalną” która NIGDY nie podnosi płacy a co najwyżej składki, których los obrazuje bilans działalności takiego ZUSu w postaci głodowych emerytur, oraz tzw.”służba zdrowia”. Podwyższone składki będą zaś przyczyną likwidacji miejsc pracy, bo z pustego nie tylko przedsiębiorca, ale i Salomon nie naleje.)

Czy PiS zniesie umowy śmieciowe? „Zniesiemy je choć nie zrobimy tego z dnia na dzień bo to by zwiększyło bezrobocie ale w krótkim czasie je wygasimy. Będzie termin /dla pracodawców/ na przejście do umowy /o pracę z umowy „śmieciowej”/. Nie będzie można od tak sobie wyrzucić na bruk pracownika”.

(oczywiście! Prędzej firma zbankrutuje i nikt nie będzie miał pracy jak PIS pozwoli na zwolnienie choćby jednego pracownika! To samo robi przecież US w Polsce – zajmuje się bankrutowaniem firm tylko po to żeby wyegzekwować „prawo podatkowe” jakie socjaliści w Polsce przez lata instalowali… Tylko przez „przypadek” okazało się że dogadzają kaście urzędniczej kosztem podatników… O co chodzi z tymi “śmieciami”? Chodzi o to, że państwo chce położyć łapę na każdym dochodzie, choćby najmarniejszym, żeby pracodawca musiał opłacać składki i w ten sposób zasilał budżet państwa – a czym się takie oskładkowanie kończy to mamy przykład w naszej gospodarce która zdycha a pracodawcy nie zatrudniają bo ich nie stać na opłacanie coraz wyższych „składek”! Płace i produkcja są tak opodatkowane że polscy przedsiębiorcy mogą swoje towary sprzedawać niemal wyłącznie za granicą a u nas sprzedaje się tańszy (bo mniej opodatkowany) „chłam” z zachodu. Rząd musi zabierać nam pieniądze, ponieważ ciągle mu brakuje na nagrody i rozbuchana biurokrację! Państwo potrzebuje tak bardzo Twoich pieniędzy że będzie Ci wmawiać iż nieoskładkowana płaca to zło wcielone i kradzież (jakby człowiek sam nie potrafił na siebie oszczędzać)… Wymyśli każde populistyczne kłamstwo o „równości” i „sprawiedliwości”, żeby tylko dobrać się do tego co powinno obchodzić tylko Ciebie i Twojego pracodawcę. Dziwnym trafem ta tzw. „równość” i „sprawiedliwość” zawsze kończy się tym, że jedni utrzymują drugich po czym nie mają pieniędzy na własną działalność i w perspektywie wszyscy tracą prócz urzędników którzy tego „porządku” pilnują. Poza tym nikt z tzw. władz nie potrafi się zgodzić na to, że 10% podatków dla każdego to też jest równość! tyle że tzw. „państwo” nie mogłoby za taki haracz przeżyć więc jest to równość i sprawiedliwość zła.)

Kaczyński pochylał się także nad bardziej błahymi problemami licznie zgromadzonej publiczności. Na pytanie czy możliwe będzie obniżenie cen podręczników szkolnych zawyrokował: „Podręczniki to jest działanie państwa. To powinna być niekomercyjna działalność. (…) Podręczniki to jest w tej chwili biznes i to powoduje takie ceny. Podręczników powinna być ograniczona ilość. Nauczyciel może mieć wybór, ale to nie może być wybór między kilkudziesięcioma czy kilkunastoma ale najwyżej między dwoma, trzema podręcznikami”.

(…najlepiej żeby były to podręczniki pisane przez PISowskich ideologów prawda?… A może by tak znieść przymus szkolnej indoktrynacji, która z edukacją już dawno nie ma nic wspólnego? Produkuje za to tysiące bezrobotnych. Może pora na to, żeby każdy uczył się tego co chce i uważa za przydatne, ale przede wszystkim kreatywnie rozwijał swoje naturalne predyspozycje? Świat przez setki lat istniał bez przymusu edukacji a i tak się rozwijał i dziś brakuje nam tylko SWOBODY żeby rozwój ten kontynuować.)

Pod koniec swojego wystąpienia prezes Kaczyński wyjaśnił także dlaczego głosował Traktatem Lizbońskim, który „spowodował utratę części suwerenności”. Otóż – jakżeby inaczej – zrobił dla naszego dobra! „Gdybyśmy wtedy za tym traktatem nie głosowali to on by przy następnej okazji przeszedł ale w nieporównanie gorszej dla nas wersji. Wersja, które przeszła została bardzo, zdecydowanie złagodzona”.

(…o jakiej wersji „TL” mówił Pan Kaczyński nie mam zielonego pojęcia, ale wiem że Polska jest w wyniku tej zdrady i „odbytności” w UE zadłużona na setki miliardów bo taki jest koszt korzystania z tych tzw. „środków unijnych” – Sadowski: Dotacje tworzą dług, a nie dobrobyt, nie wspominając o tym, że Polska jest zobowiązana wdrażać w życie niemal każdą jedną bzdurę nazywaną „dyrektywą” uchwaloną w Brukseli, które to „prawo” ma poważne konsekwencje dla naszej gospodarki. – patrz pakiet klimatyczny)

źródło: Najwyższy Czas!

polecam również: wMeritum: Obłudnicy z „pseudoprawicy”. i to: Kacza “sprawiedliwośc” – zabrac bogatym, czyli… ukarać biednych.

…reasumując – to co proponuje Pan Kaczyński to komuna w najczystszym wydaniu. Centralne planowanie w przeświadczeniu że władza wie najlepiej. A przecież już to w Polsce przerabialiśmy przez dziesiątki lat powojennej historii. Widać ludzie pamięć mają krótką a inteligencję na poziomie muchy, która nie widzi zagrożenia w lepie bo jej pachnie (nie kojarzą jednak czym). Ideologia lewicowa jest jak Lenin – wiecznie żywa bo pustych głów podatnych na „darmowe” ciągle nie brakuje! W tym przypadku sytuacja jest o tyle bardziej niebezpieczna, że program ten wdrażać będzie partia uznawana za prawicową i „bohoojczyźnianą”. Najwidoczniej obywatele muszą na własnej skórze się przekonać czym jest etatyzm w wykonaniu fanatycznych socjalistów, inaczej nigdy nie połapią się czym się różni złodziej od socjalisty (i że niczym!). Nie uwierzą też, że gdyby PIS nie forsował „cyrografu lizbońskiego” to bylibyśmy PRZEDE WSZYSTKIM poza tymi „demokratycznymi” strukturami które dobijają europejską gospodarkę a co gorsza gnoją etykę cywilizacji łacińskiej… Polecam wysłuchać kilka słów o tej zdradzie, wypowiedzianych przez prof. Jerzego Roberta Nowaka na Pikniku UPR w Wiśniowej Górze. (23.08.2009) „Kulisy poparcia traktatu lizbońskiego przez PiS”

Liczę na to że PIS ostatecznie skompromituje lewicową ideologię (której jest gorącym orędownikiem) realizując to co obiecuje, żeby ludzie sobie wreszcie zapamiętali raz na zawsze czym jest socjalizm. Nie mam bowiem żadnych wątpliwości czym się skończą rządy tej partii jeżeli będzie ona realizować swój „program gospodarczy”. Ponieważ ten sam pomysł rozdawnictwa i zabieractwa realizuje od ponad 5 lat PO. Czym jedni socjaliści różnią się od drugich? Ano tym, że jedni swój program realizują a drudzy dopiero będą go realizować, wypluwając z czerwonych ryjów slogany o patriotyzmie i „sprawiedliwości społecznej” za cudze. Szkoda przy tym wszystkim słowa „prawica” które zostanie skompromitowane przez kolejną lewicę – tak jak liberalizmu, który został skompromitowany przez etatystę i „trochę socjalistę” Tuska…

Więcej o pomysłach „roz..PISu” tu: W pędzie do koryta PIS stratuje gospodarkę populistycznymi pomysłami. Polecam również: Jak Kaczyński oszukuje Polaków ?

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

…Odys

Kacza „sprawiedliwośc” – zabrac bogatym, czyli… ukarać biednych.


Socjalizm każdemu równo nosa utrze. Bogatych zdusi jutro, a biednych pojutrze.” Aleksander FredroKaczyński: polski system podatkowy niesprawiedliwy

„23.03.2013 (IAR) – Prawo i Sprawiedliwość chce, aby najbogatsi płacili wyższe podatki. Ma to być najważniejszy element projektu nowej ordynacji podatkowej, nad którym pracuje PiS.
Jarosław Kaczyński, w trakcie spotkania z mieszkańcami Radziejowa, skrytykował obecny system. Nazwał go niesprawiedliwym, bo biedny nie może płacić takich samych danin, jak bogaty.
Zdaniem byłego premiera, teraz ci którzy mają więcej płacą niższe podatki, a ci którzy mają mniej płacą wyższe. Jego zdaniem, musi to zostać zmienione. Polityk zapewnia, że chce przywrócić sprawiedliwość w systemie podatkowym. Jak dodaje, jego partia przedłożyła w Sejmie projekt nowego systemu podatkowego. W tych ustawach jeszcze nie zaproponowano nowych stawek, ale – jak deklaruje – wkrótce zostanie to zrobione. Jarosław Kaczyński dodał, że w niektórych krajach, które odniosły sukces gospodarczy, podatki były czasem bardzo wysokie. Realnie było to 58% od wysokich dochodów.”…

Weźmy zatem na „rogi” te „sprawiedliwe” i „prawe” wypociny Pana „prezesa”. Przypominam Panu prezesowi, że to co się dzisiaj dzieje z polską gospodarką jest efektem proponowanej przez Pana a wprowadzanej już o DAWNA w życie „sprawiedliwości społecznej” (zabrac bogatym a oddac biednym) – ponieważ progresywne opodatkowanie i nakładanie na pracodawców coraz większych kosztów pracy (rosnąca składka na ZUS) jest od lat „kultywowane” przez wszystkie „nie-rzondy” od pamiętnej „transformacji ustrojowej” jako właśnie efekt „dogaworu” tzw. „niezależnych związków zawodowych” z aparatem władzy który owo „prawo” na WASZE („solidarnościowe”) życzenie ustanowił. Niestety – Chytry dwa razy traci! Jak pokazuje przykład z życia, ten kogo się ograbia ma po pewnym czasie tego ograbiania dośc i zamyka interes. Tudzież ucieka z kapitałem za granicę (jak go stac) albo w szarą strefę i ile wtedy z takiego bogatego Pan zedrze?. Bankructwo dotyka przeważnie małe i średnie całkowicie POLSKIE przedsiębiorstwa, których nie stac na „ucieczkę” z kapitałem za granicę (chocby na „nieszczęśliwy” Cypr). I kiedy padają te firmy to biedni ludzie (których tak Pan „ukochał”) tracą pracę i stają się jeszcze bardziej biedni i również nie mają z czego płacic podatków (nie mają dochodu)… Więc zastanawiam się o co Panu prezesowi chodzi? Jak Pan zamierza „pomóc” tym ludziom dożynając jednocześnie źródło „POmocy” z dochodów budżetu państwa? Nie jest to w moim skromnym mniemaniu ani sprawiedliwe, ani prawe i do tego całkowicie głupie! Przecież Pan Rostowski właśnie Pański plan realizuje! 🙂 

Kolejne kuriozum to Pańskie antylogiczne i całkowicie przeczące matematyce stwierdzenie „teraz ci którzy mają więcej płacą niższe podatki, a ci którzy mają mniej płacą wyższe„.  Jakim cudem ktoś kto zalicza się do wyższego progu podatkowego ma niby płacic mniej, pomijając fakt że nawet bedąc w tej samej stawce progu podstawy opodatkowania mogą byc diametralnie różne! Prosty przykład:

W 2012 r. podatek wynosi:

Do kwoty 85.528 zł podatek wynosi 18% (minus kwota zmniejszająca podatek, tj. 556,02 zł).
Ponad 85.528 zł podatek wynosi 14.839,02 zł plus 32% od nadwyżki ponad kwotę 85.528 zł. A zatem już bez bawienia się w „kwotę wolną od podatku”

– od kwoty 40000 (pi razy drzwi średnia krajowa) 18% wynosi 7200

– od kwoty 85000 18% wynosi 15300

jakby Pan prezes nie liczył to 7200 NIGDY nie będzie się równac 15300… A może zmieniły się zasady matematyki? W takim razie przepraszam bardzo i dalej już nie będę udowadniał że „14.839,02 zł plus 32% od nadwyżki ponad kwotę 85.528 zł.” to ZAWSZE będzie więcej niż 14839… To bez sensu 😀

I co to za argument że „w niektórych krajach, które odniosły sukces gospodarczy, podatki były czasem bardzo wysokie. Realnie było to 58% od wysokich dochodów.„? Pomijając fakt że NASZ kraj POLSKA nie odniósł ŻADNEGO sukcesu gospodarczego. To ma byc POwód do tego żeby ludzi karac za ich przedsiębiorczośc i tworzenie miejsc pracy innych niż „państwowe”? Kim Pan jesteś Panie Kaczyński żeby „dzielic i rządzic” co nie Twoje!? Odpowiadam – ZŁODZIEJEM i to najgorszym z możliwych bo zakamuflowanym jako „patriotyczna prawica” a tak naprawdę socjalistyczna z Pana LEWICA, w której tyle patriotyzmu ile jest „prawa” i „sprawiedliwości” w okradaniu ludzi uczciwie pracujących i płacących już nie małe podatki na WASZE nieróbstwo… Mało wam?

Lecimy dalej:

„Jarosław Kaczyński podczas spotkania z wyborcami odniósł się także do kwestii emerytur. Prezes zapewnia, że jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wróci do władzy – OFE nie będzie obowiązkowe, a całość składek będzie można powierzyć ZUS-owi. W ocenie lidera PiS-u dzisiejszy system jest niewydolny, a jego wprowadzenie nie służyło temu, by emerytury były pewne i wyższe, lecz temu aby wybrani mogli zarobić. Jarosław Kaczyński powiedział,że OFE polega na tym, że ludziom zabiera się pieniądze, a następnie daje prywatnej firmie. Zdaniem prezesa PiS, kiedy tworzono OFE wiedziano, że to rozwiązanie obniży emerytury, choć oszukiwano ludzi, że będzie świetnie. Kaczyński deklaruje, że chce zmian, bo chce, żeby ludzie znowu mieli wybór i mogli się z OFE wycofywać. Jak powiedział, „państwo za własne pieniądze powinno przeprowadzić kampanie i powiedzieć ludziom czym OFE na prawdę jest.„… 

Po pierwsze: Nie jestem jakimś fanatykiem zapatrzonym w OFE… Ja bym wolał te pieniądze dostac do ręki żeby samemu zainwestowac. Stopa zwrotu z OFE jest dla mnie mało zadowalająca, ale ona JEST! W przeciwieństwie do ZUSu który ma długi zaciągnięte w bankach komercyjnych i który nie ma żadnych pieniędzy bo wydaje je na bieżących emerytów… Poza tym poprzez OFE jestem bezpośrednim właścicielem tych składek i ktoś może je dziedziczyc po mnie… Zastanówcie się ludziska czy rząd robiłby ten skok na kasę gdyby tam rzeczywiście nie było żadnych pieniędzy?  Sam ZUS to gigantyczna piramida finansowa. Ten „elektroniczny zapis” z którego dostajecie wydruk w kopercie to FIKCJA… Mogę wam taki sam (a nawet lepszy!) na komputerze napisac i wydrukowac… Pieniędzy w ZUSie waszych nie ma!… To że ZUS ma problem z wpływami to nie problem OFE a tego że ludzie nie mają pracy i koszt utrzymania systemu spada na coraz mniejszą liczbę ludzi…

Po drugie: tym co krytykuja OFE a nie wiedzą na czym polega oszczędzanie kapitałowe radzę odszukac w internecie (artykułów i analiz pełno!) o stopach zwrotu z inwestycji jakie przynoszą OFE… Nie jest to co prawda to na co sam liczyłem, ale jeżeli ktoś z was potrafi lepiej inwestowac środki i wyciągac rocznie więcej jak 15% zysku to winszuję 😉 Przypominam że od 2008 roku mamy kryzys  nie tylko w realnej gospodarce ale i na rynkach finansowych (który trwa już 5 rok! z przerwami) a mimo to stopy zwrotu od początku działalności OFE to ponad 200% (200% pocztylion a 260% ING)… Teraz pomyślcie ile byście mieli „hajsu” na kontach w OFE gdyby tam trafiała cała składka i ile by to było po 30 latach inwestowania… I co by było gdyby na fotelach urzędniczych zasiadali ludzie mający pojęcie o gospodarce a nie POpuliści POkroju Kaczyńskiego czy Tuska, tudzież innego „socjalisty złodzieja”.

Na koniec żeby było jasne… Dla mnie to oba systemy są POważnie chore i należy je zlikwidowac… Pieniążki do rączki i wtedy każdy sam sobie będzie dłużnikiem jak sobie nie zaoszczędzi a państwo będzie miało czyste ręce… TO jest PRAWDZIWY WYBÓR a nie między OFE a ZUS (w czym jest dżuma lepsza od cholery?) bo dopóki SAMI nie możemy decydowac o własnych pieniądzach to taki jest wybór między OFE a ZUS, których „wyniki finansowe” zależą albo od tego ile ludzi pracuje albo od koniunktury na giełdzie – czyli generalnie od gospodarki która pada na naszych oczach. Skoro muszę wybierac to wybieram OFE…a w ogóle żądam MOCICH pieniędzy co je niby mam na „koncie” w ZUSie i w OFE do ręki! Pojęcie „gwarantowanych przez państwo świadczeń” w momencie cypryjskich wybryków eurofederastów nabiera nowego znaczenia 😉 Jedyna sprawiedliwośc powinna byc taka że ile kto sobie nazbiera tyle powinien dostac i ani grosza więcej… Każde inne „zasady” (dzieci na rodziców, zdrowi na chorych itp.) to złodziejstwo zwłaszcza że to NIE DZIAŁA a tzw. „reforma emerytalna” (ordynarne wydłużenie okresu składkowania) udowodniła to w całej bezwzględności.

Panie Kaczyński, Pan jesteś światły i wykształcony człowiek to weź Pan wytłumacz wszystkim że Fredro się pomylił… byle logicznie i PO prawdzie a nie tak jak w „swoim” (?) programie „gospodarczym”!

…Odys

podobne: Co „prawdziwa prawica” Kaczyńskiego szykuje dla przedsiębiorców i reszty Polaków

polecam również: POPIS w natarciu! czyli…”Krynica mądrości” Tusk i “karny podatek” Kaczyński i Obłudnicy z „pseudoprawicy”. oraz: Jak Kaczyński oszukuje Polaków ?

😉